Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach

jak-uwolnic-sie-z-matrixa

Jesteś lewakiem czy prawakiem? Popierasz sektę smoleńską czyli oszołomów z PiS, czy może popierasz zdrajców i komuchów z PO i Nowoczesnej? Jesteś katolickim sekciarzem, czy może gimbo-ateistą? Takie pytania wiele razy mi zadawano. Wiele razy próbowano umieścić mnie w jednej z tych wierności. A Ciebie?

Ja zadam inne pytanie – którego nie zada i w zasadzie nie zrozumie większość zwolenników ideologii, religii, doktryn, i wszelkich innych istniejących wierności. Pytanie to brzmi: czy patrzysz na politykę i religię jak lider, jak osoba świadoma, myśląca samodzielnie i potężna? Czy może patrzysz na nie jak owca, jak ofiara-bateria systemu, i ślepo popierasz którąś z nich, jednocześnie nienawidząc wszystkich pozostałych?

Pytania pomocnicze: jesteś liderem czy raczej dajesz się prowadzić? Jesteś pasterzem, orłem, wilkiem, czy raczej bezwolną, brodzącą przy samej ziemi owcą? Jesteś socjotechnikiem i studiujesz wiedzę jaką ukrywa elita (celowo ukrywa nieskutecznie, ale to inna kwestia 😉 ) czy raczej dajesz wodzić się za nos socjotechnikom (reklama, polityka) i jesteś ofiarą elity? I najważniejsze: myślisz samodzielnie, czy raczej oddajesz swoją WOLNOŚĆ, w tym wolność myślenia, ideologiom, religiom i innym wiernościom?

Możesz być wolny – nie musisz wierzyć w żadną doktrynę

Dziesięć złotych przykazań logiki to manifest obalający każdą doktrynę. Co ciekawe, został on przejęty przez jedna z doktryn, która uważa się za „jedyną racjonalną.” Ale bytuje ona w globalnym tyglu doktryn dokładnie tak, jak pozostałe. Poniżej wklejam dziesięć przykazań logiki – jest to prawda uniwersalna, tzw. filozofia wieczysta. Bez względu na to, jakie masz poglądy, jakiej jesteś wiary lub niewiary – warto się do nich stosować. Żadna doktryna, bez względu na to, jak bardzo jest logiczna czy nie, nie ma prawa do zawłaszczania tych praw:

1. Ad Personam – Nie będziesz atakował osoby, a tezę [Samej tezy TEŻ nie trzeba atakować czy nienawidzić. A jedynie życzliwie, z humorem i dystansem przedstawiać swoje zdanie, w formie ciekawostki, a nie narzucania go innemu, bo to nie działa – przyp. Jarek Kefir]

2. Sofizmat rozszerzenia – Nie będziesz przeinaczał lub wyolbrzymiał tezy dyskutanta, aby ułatwić sobie dyskusje

3. Przyspieszona generalizacja – Nie będziesz wyciągał wniosków ze zbyt małej ilości danych

4. Petitio principii – Nie będziesz przyjmował za przesłankę tego, co ma być dopiero udowodnione

5. Post hoc – Nie będziesz twierdził, że skoro coś wydarzyło się w przeszłości, to musi być przyczyną

6. Dychotomia myślenia – Nie będziesz postrzegał zjawisk tylko w ich skrajnych przypadkach [Jest to jeden z największych błędów jakie popełnia ludzkość, który często uniemożliwia porozumienie. Lub uniemożliwia dostrzeżenie dobra w drugim człowieku, polityku, czy też… w ideologii i religii – tak, tak, ale o tym potem – przyp. Jarek Kefir]

7. Ad ignorantiam – Nie będziesz argumentował, wykorzystując fakt niewiedzy innych [Błąd często popełniany przez ekspertów, ekonomistów, ludzi nauki, polityków.. I niestety, często on działa – socjotechnika. Przyp. Jarek Kefir]

8. Onus probandi – Nie będziesz nakładał ciężaru dowodu na tego, który kwestionuje postawioną tezę

9. Non sequitur – Nie będziesz argumentował, że jedno zdanie wynika z drugiego, choć taki związek nie zachodzi

10. Ad populum – Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa [A to już w ogóle ekstremalny grzech pierworodny całego społeczeństwa, wszystkich ideologii, religii, nauki, polityki.. Zostało to żartobliwie podsumowane zdaniem: „Jedzcie gówno, miliony much nie mogą się mylić” – przyp. Jarek Kefir]

Czy swoich poglądów i idei trzeba bronić? A po co?

Stosowanie tych złotych reguł znacznie ułatwiłoby dyskusje i polepszyłoby relacji międzyludzkie. Obecnie wszelkie dyskusje, argumentacje i panele rozmów opierają się na czymś, na czym opierać się absolutnie nie powinny. A mianowicie na RYWALIZACJI. Dwie lub więcej dyskutujących stron biorą sobie za cel udowodnienie swojej racji za wszelką cenę, zmiażdżenie, zaoranie przeciwnika, jego pokonanie. Tak nie powinno być. Ogólnie, patrzenie na cokolwiek przez pryzmat rywalizacji jest po prostu.. złe. Rywalizacja i konkurencja są złem same w sobie i są też przyczyną zła.

Bo rywalizacja, choć jest prawem matki natury (czyli matrixa, systemu), zawsze przynosi przegraną. Ewentualnie wygrany jest jeden, a już drugie miejsce to pierwszy przegrany. Dyskusje i rozmowy powinny opierać się na wzajemnej wymianie cennych spostrzeżeń. Dzieleniu się doświadczeniami i własnymi obserwacjami, które u każdego człowieka są nieraz skrajnie różne. Na poznawaniu nowych punktów widzenia. A także na.. próbie weryfikacji własnych poglądów, jeśli dyskutant przedstawi solidne, nie zafałszowane przez doktrynę argumenty.

O tym, czy warto w ogóle bronić na siłę swoich racji, pisałem w poniższym felietonie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Jak wiemy, tak się jednak nie dzieje. Ludzie okopują się na swoich pozycjach. Każda sroka swój ogonek chwali, i większość ludzi zawzięcie broni swoich poglądów. Swoje uważa za jedynie słuszne, a poglądy innych, jeśli są choć minimalnie odmienne – za niesłuszne. Tylko jest tu jeden kłopot, a właściwie dwa. Otóż ten „ogonek” który sroka chwali, wcale nie należy do sroki – mówiąc metaforycznie. Ideologia nie jest Twoją, a powstała dziesiątki lub setki lat temu. Została wymyślona przez jakiegoś dawnego manipulatora, który często żył w chatce pokrytej słomianym dachem.

I została ona wymyślona na użytek ówczesnych, często bardzo, bardzo dawnych problemów czy dążeń ówczesnej elity. A potem została ona skopiowana przez zwolennika takiej doktryny, żyjącego przecież w 2017 roku. Czyli w wieku XXI, wieku automatyzacji, robotyzacji, lotów w kosmos, sztucznej inteligencji.. A tymczasem podział na lewicę i prawicę to jest 19 wiek. To prawie że 200 długich lat. Podczas których zmieniło się dosłownie wszystko. I to tak, że podział ten już zupełnie nie odpowiada realiom. I co najwyżej służy medialnym „gawnojedom” w celu manipulacji owcami.

ideologie

Posiadanie własnych poglądów to co innego, niż ślepa wierność doktrynie

Każdy człowiek na Ziemi ma jakieś tam poglądy. Przy czym nie ma nawet dwóch ludzi o identycznych poglądach we WSZYSTKIM. Zawsze będą różnice, choćby niewielkie. A życiowych spraw i wyzwań jest tak dużo, że te różnice często są duże, nawet porównując dwóch lewaków czy dwóch prawaków.

Świat to wielki supermarket. Bierzesz to co Ci odpowiada. Wchodząc do jednego marketu nie musisz korzystać z całej oferty i wyjeżdżać z pełnym koszykiem. Możesz pójść do kilku. W jednym kupujesz makarony i sosy, w drugim sery i produkty garmażeryjne. W trzecim kupujesz whisky, wodę mineralną i piwo. To oczywiście metafora, ale odnosi się też do kwestii poglądów. Patrz na walkę doktryn raczej jak na walkę grup dzieci w piaskownicy. Nie uczestnicz w niej – wtedy przestaniesz być owcą, baterią systemu.

Ludzie potrzebują tego bata nad sobą w postaci różnych doktryn – ideologii i religii. Potrzebują pasterza, lidera. Potrzebują tego, kto weźmie za nich ten niewątpliwy ciężar myślenia. Oni nie są zdolni do samodzielnego myślenia. Bowiem samodzielne myślenie oznacza.. odpowiedzialność, niebezpieczeństwo, ryzyko, nieznane. A tego słabo rozwinięci ludzie, a jest ich większość, boją się. Nie dorośli do tego. I teraz – co jest bardzo, bardzo ważne – nie demonizuj tego, że ludzie tych doktryn potrzebują.

Ludzkie zmysły są z zasady ograniczone. Odbierają one niewielką, a niektórzy mówią, że marginalną część świata. Ludzie są bardzo zagubieni, bo dodatkowo szkoła, rodzina, media – oprócz traum, kompleksów i strachu, w zasadzie nie przekazują nic szczególnego. Żadnej wartościowej wiedzy. Jednostka jest po prostu przerażona światem o którym nic nie wie, emocjami których nie rozumie i którym się całkowicie poddaje, i kieratem dnia codziennego. Do tego co rusz wydarzają się różne złe wydarzenia, wypadki, przypadki, upadki.

dzieci-i-rodzina

Ideologie, religie i doktryny są „tabletkami uspokajającymi” dla „dorosłych” którzy nie znają świata i samych siebie

Te doktryny zapewniają jakąś tam stabilność, jakieś tam bezpieczeństwo, a więc uspokojenie. W świecie o którym tak mało wiadomo, który wydaje się straszny, którym nie mogą sterować, bo on steruje nimi – doktryny zapewniają jakieś tam wytłumaczenie. Religia tłumaczy że ziemski kierat, bieda i służba elicie (ciężka praca, pójście na wojnę, płodzenie dzieci) podobają się Bogu i będzie za nie nagroda po śmierci. Cóż, skoro to życie jest przegrane, pełne trudu i biedy, bo elita zabiera 99,9% bogactw – to w młodości zaszczepia się w podświadomości dziecka wiarę w Boga, tego siwego dziadka z brodą.

Który patrzy, jak kochasz się z kobietą bez ślubu. I który po śmierci wynagrodzi Ci te ziemskie niedostatki i trudy. Podkreślam – po śmierci. Bo o tym, że można użyć tak naprawdę prostej i przejrzystej wiedzy tajemnej by poprawić swoje życie przed śmiercią, nikt nie mówi. Bo wtedy niewolnik systemu przestaje być niewolnikiem, przestaje służyć elicie. Dalej: ideologia (lewicowa, centrowa, prawicowa) z kolei tłumaczy niezrozumiałe dla ogółu pojęcia związane z polityką, ekonomią, relacjami, emocjami, związkami. Są one więc potrzebne, niezbędne. Dziękujmy światu, że one istnieją, bo trzymają i tak kruchą równowagę systemu w ryzach.

I znowu metafora.. Czy zabrałbyś malutkiemu dziecku misia, do którego przytula się w nocy, by nie bać się potworów czających się pod łóżkiem? Jeśli byś tak zrobił, to byłbyś po prostu człowiekiem okrutnym, bez serca. Dziecko dorośnie, więc i tak odłoży misia na półkę, by w wieku dorosłym mieć go jako pamiątkę i trochę śmiać się z tej przeszłości. Tak samo ludzie to w większości umysłowe, emocjonalne i duchowe (to już grubszy temat..) dzieci, niezależnie od wieku w jakim są ich ciała. Które poprzez społeczne programowanie i różne traumy, np nabywane od rodziców, nie mogły doróść, dojrzeć. I potem te mentalne dzieci, mają swoje dzieci, którym przekazują to samo. Agresywny samiec alfa to po prostu przerażony chłopiec, który nigdy nie dorósł, więc swoje skrywane lęki i kompleksy maskuje agresją. Tak samo fochająca się o wszystko kobieta.

Hipokryzja i zakłamanie to cecha doktryn. Ale ten mechanizm jest wbrew pozorom.. potrzebny

Istnieje jeszcze kwestia hipokryzji i zakłamania w związku z ideologiami i religiami. Zdecydowana większość tych doktryn ma wspólną cechę – jest konserwatywna. Konserwatyzm, purytanizm, monogamia, patriarchat – są potrzebne, by trzymać w ryzach społeczeństwo. Jeszcze raz to napiszę. Otóż społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. Musi pracować by cywilizacja techniczna trwała. Muszą się rodzić dzieci i muszą być chowane w rodzinach.

W przeciwnym wypadku nie byłby możliwy rozwój cywilizacji, technologii, a także rozwój nasz – duchowy. Liberalizm, wiedza tajemna, swoboda seksualna i związkowa, nowe podejście do życia nie są dla wszystkich. Cywilizacja by upadła, gdyby każdy był takim wyluzowanym, liberalnym, nie chcącym zapierdalać indywidualistą. To jest dla jednostek, które mogą i chcą się wyzwolić, są na to gotowe. System potrzebuje i indywidualistów, i „owiec„. Indywidualiści często pracują na rzecz postępu, rozwoju systemu, jego większego uczłowieczenia. Owce dają systemowi to, co potrafią – dzieci i zwykła pracę.

A więc wracając do hipokryzji. Ideologie i religie mają za zadanie powstrzymanie tej liberalnej, radosnej i zabawowej natury człowieka. Ten nieszczęsny człek może się wybawić od 15 do 25, max do 30 roku życia. A potem ma pracować na rzecz systemu, oddać mu całego siebie. Robić karierę, brać kredyty, konsumować i kupować (nakręcać rządowi PKB), płodzić dzieci (bo system potrzebuje nowe owieczki), być takim jak wszyscy, nie odstawać.

Większość ludzi nie może ot tak bawić się, imprezować, zwiedzać świata, bo znowu – cywilizacja by upadła. I wtedy cierpielibyśmy również my. Lub zginęlibyśmy w tej anarchii. Pracowałeś kiedyś w magazynie na wózku? Ja tak. Wiesz jacy ludzie przepakowują a potem wysyłają Twoje eko-żarcie albo ezoteryczne książki? Ja wiem. I oni są też potrzebni.

Więc doktryny te ograniczają tę zabawową naturę człowieka. Nazywają ją grzeszną, płytką, egoistyczną, niemoralną, nienormalną. No bo jak to tak? Wszyscy trzydziestolatkowie żyją w kieracie i służą systemowi, a Ty chcesz się bawić, żyć na pełnej petardzie, na maxa, w ramach tego, co sobie zarabiasz? Kłopot tylko w tym, że te ograniczenia są ustawione na bardzo rygorystycznym poziomie. Temu nieszczęsnemu człekowi tak niewiele wolno.. Normy społeczne są tak konserwatywne i tak bardzo nie znoszą sprzeciwu. Więc powstał mechanizm hipokryzji, łamania tych norm, np gdy nikt nie patrzy, gdy nikt się nie dowie.

Szerzej opisałem to w poniższym, ciekawym felietonie który daje przynajmniej część odpowiedzi:
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania

I znowu – jest to mechanizm niezbędny, wręcz ratunkowy dla psychiki. Która momentami nie wytrzymuje tych drakońskich, konserwatywnych norm. Pijany byłem, więc się nie liczy„, „Nikt się nie dowie, więc się nie liczy„, „To daleko od domu i na delegacji, więc się nie liczy„. Któż tego nie zna? Któż z nas z tego sam nie skorzystał? Któż z nas nie zdobył dzięki temu wspaniałych doświadczeń, przeżyć, emocji, a nawet.. wiedzy? Dlatego nie potępiajmy hipokryzji i dulszczyzny jako jednoznacznie złych, a starajmy się dostrzec jej drugie dno. Jednak co innego jest wtedy, gdy dzięki mechanizmowi hipokryzji przeżywasz cudowne i rozwijające chwile, a co innego, gdy krzywdzisz w ten sposób innych. To też miejmy na uwadze.

Wewnętrzna sprzeczność jest kolejną cechą doktryn

Ideologie często łączą swobodnie poglądy zupełnie nieprzystające do siebie. Przykład to konserwatysta-kibol, taki prawilny ziomek, który w głębi duszy nienawidzi kobiet i potępia ich seksualność. Ale jeśli brać pod uwagę jego czyny – to jest on często liberałem, i to skrajnym. Ciągnie go do „zaliczania” kobiet, jak on to nazywa, ogólnie do „ruchania” wszystkiego, co nie ucieka na drzewo. No on wg samego siebie może, wiadomo, ale kobieta już nie. Amfetamina, alkohol, trawka, gangsterka czy mordobicia? Żaden problem. A tego wszystkiego zakazuje oficjalny nurt konserwatyzmu, który pozwala tylko z żoną, po ciemku, bez gumy i tylko w celu prokreacji.

Inny przykład to kobieta walcząca o prawa kobiet. Często powołuje się na destrukcyjny przykład „smalca„, czyli tzw samca alfa. Samiec alfa to wyraz męskiej siły, ale w jej negatywnym biegunie, bo wszystko ma dwie strony – dwa bieguny. Nie lubi kiboli, dresiarzy, prawilniaków – i bardzo słusznie. Ale często taka kobieta ma niezrozumiałą, trochę „freudowską” sympatię do innych brutalnych samców alfa – a mianowicie do islamistów. Choć są chlubne wyjątki.

Z kolei kobieta o poglądach nacjonalistycznych też broni samców alfa, ale w dresach, ze stadionów piłkarskich. Oba te przykłady obrony męskiej brutalności i samczości, są w zasadzie przejawem tego samego zjawiska. Te dwa przeciwieństwa są tym samym, co jest szokującym wnioskiem. Z jednej strony jest to przejaw zakamuflowanego masochizmu. Trochę freudowskich, ukrywanych głęboko pragnień. Z drugiej strony – jest to przejaw nieprzepracowanych lęków, kompleksów, traum.

Kobieta pozbawiona wewnętrznej potęgi i siły, asertywności, pewności siebie – będzie tego panicznie szukać u mężczyzn. Często u tych mężczyzn, które pokazują tę siłę w najbardziej jaskrawy sposób. A więc sposó negatywny – samczy, agresywny. Czy to u chłopaków ze stadionu, czy z meczetu. Różnica jest żadna. Dlatego wzrost kobiecej potęgi i siły jest tak samo ważny, jak wzrost wrażliwości, emocjonalności i delikatności u mężczyzn.

A tymczasem jeśli ktoś ma to wszystko przepracowane, jeśli jest mu dobrze ze sobą – to nie szuka ekstremalnych emocji (dobrych z przewagą złych) których mogą dać niestabilni i porywczy ludzie obojga płci. To kolejny sekret o którym niewielu mówi. Pisałem o tym w poniższym felietonie:
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Każda doktryna jest w części prawdziwa i w części fałszywa

Życie, społeczeństwo, system – to trochę gra, trochę eksperyment, a trochę żart. Myślę że trollem mającym największą bekę z tego wszystkiego jest sam Bóg – Wielki Architekt Wszechświata. Celem doktryn (ideologii, religii i innych) jest ukrycie realnych zasad tej globalnej gry. Te zasady są uniwersalne, i nie są one ani lewicowe, ani prawicowe, ani religijne, ani ateistyczne, ani żadne w tym stylu. Z kolei doktryny przedstawiają rzeczywistość jako prostą i toporną płaszczyznę.

Tymczasem rzeczywistość przypomina nie płaszczyznę, ale bryłę. I to nawet nie bryłę trójwymiarową, ale.. czterowymiarową, w której każdy punkt jest powiązany z każdym innym. Tam, gdzie jedna ideologia daje odpowiedź w 100%, tam druga daje ją już tylko częściowo, a trzecia nie daje w ogóle, przynosząc same kłamstwa i szkody. Dalej: gdy znasz zasady gry, to tworzysz swój świat, jesteś z tym wydawałoby się trudnym światem, jak równy z równym. Zaś gdy siadasz do pokera ze starym wygą kasynowym, jednocześnie nic nie wiedząc o tej grze.. To przegrywasz. Warto po prostu poznać zasady gry.

Zasada działania każdej doktryny i walki między tymi doktrynami, jest taka sama. To czysta psychologia, ludzka natura i jej problemy. Ezoteryka i gnoza trochę uzupełniają ten temat z nieco innej strony, choć generalnie wnioski są podobne. Fanatyzm to fanatyzm. Poddaństwo to poddaństwo. Niesamodzielne myślenie to niesamodzielne myślenie. Bez względu na to, w co wierzysz lub nie wierzysz. Każdy wyznawca doktryny, uważa swoją doktrynę za słuszną, prawdziwą, racjonalną, opierającą się na faktach. A inne uważa za odwrotność swojej.

Obecnie w mediach, w nauce, psychologii, inaczej – mainstreamowym dyskursie oficjalnym, za racjonalne i opierające się na faktach uważa się dwie doktryny. A mianowicie racjonalizm (ateizm) jak i mainstreamowy nurt lewacki. Bo już lewica podziemna walcząca o prawa socjalne, godną pracę i płacę, jest oszołomska, roszczeniowa, itp.

Prawica czasami ma rację, lewica czasami ma rację. I co dalej?

Prawica powołuje się na prawo naturalne – a więc na: konserwatyzm, patriarchat, samczość, rządy silniejszego, przemoc wobec słabszych, dyskryminacja. I ma CZĘŚĆ racji – bo takie są prawa matki natury (czyli matrixa, systemu – bo to to samo). Są to prawa które mają zapewnić przetrwanie i jak najszersze rozmnażanie za wszelką cenę, często po trupach słabszych.

Lewica z kolei powołuje się na postęp, nowoczesność, równouprawnienie, ochronę słabszych, nie dyskryminowanie. I też ma CZĘŚĆ racji. Bo człowiek jest czymś większym i szlachetniejszym niż natura. Czego wyrazem jest nauka, technologia, metafizyka, kultura, sztuka, moralność i etyka. Tylko niedobrze gdy ta lewicowa racja przejawia się w totalitarnej cenzurze (poprawność polityczna) czy miłosierdziu wobec zwyrodnialców i katów (liberalne traktowanie przestępców, popieranie islamistów).

Ogólnie, żywot ludzkości to odwieczny „zakład„, wahania pomiędzy siłami konserwatywnymi (tradycja, powstrzymywanie zmian) i lewicowymi (postęp, rozwój, nowoczesność). Z tym że każda skrajność jest zła. Zbyt radykalne wychylenie wahadła w jedną stronę (np II wojna światowa i dwa konserwatywne reżimy – nazizm i bolszewizm) powoduje wychylenie wahadła władzy w drugą stronę w przyszłości.

Czego efektem jest upadła już Unia Europejska. Z kolei wychylenie wahadła w stronę skrajnego i głupiego euro-liberalizmu, powoduje obecnie konserwatywną korektę. PiS, Trump, Orban, to politycy przewidywalni, którzy nie doprowadzą do zapaści systemu, więc przekazano im władzę. Gorzej jest z innym przejawem tej konserwatywnej korekty, czyli z inwazją islamu. Gorzej będzie też gdy homoseksualna orientacja kilku czołowych polityków PiS się wyda. I elektorat konserwatywny zwróci się w stronę partii których działania doprowadzą do zapaści systemu. Bo na kogoś oni głosować muszą.

Zachęcam wszystkich Was po prostu do samodzielnego myślenia. Nie sugerowania się zdaniem innych, w tym zdaniem zbiorowości skupionych wokół doktryn. Chciałbym byś był pewnym siebie i swojej mocy liderem, a nie owcą skazaną na poddanie wszelkim okolicznościom.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony, w których opisałem ukrywane przed społeczeństwem fakty. Myślę, że na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na choć niektóre ze swoich pytań i wątpliwości. Linki poniżej:
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!

lewica-kontra-prawica

Podział na prawicę i lewicę skorumpował się moralnie, wyczerpał i definitywnie skończył. Wywodzi się on z wieku XIX (19). To prawie dwieście lat. Siłę która chciała zachować bieżący status quo – nazwano konserwatyzmem lub prawicą. Siłę która chciała postępu, szeroko rozumianego, nazwano liberalizmem lub lewicą. Z tym że to przestał być podział konstruktywny i odpowiadający realiom. I lewica i prawica chce zacementowania status quo, w większości.

Władza 0,1% oligarchii która ma wszystko. Wmawianie biednym że to dobrze że zarabiają 1000 złotych i nic z tym nie można zrobić. Wyzysk, zawyżanie cen produktów w stosunku do wartości. Szkolenie ludzi na robotników a nie na szczęśliwe jednostki. Wmawianie ludziom że całe swoje życie, siły i pieniądze powinni przeznaczyć na służbę państwu, systemowi, tradycji. Wmawianie ludziom, że są niepełnowartościowi, słabi, gorsi. Ogłupianie w mediach, przez reklamy, socjotechnikę. Hołdowanie ignorancji, głupocie. Przekonanie że człowiek jest tylko „owcą„, która musi wybrać sobie lidera i jego doktrynę – czyli… wilka. To jest status quo.

Prawica za bardzo trzyma się tego, co już odchodzi, i do czego nie ma powrotu (kościół, zakaz aborcji i antykoncepcji, patriarchalna samczość). Lewica z kolei całkowicie porzuciła kwestie społeczne, socjalne, zarobkowe, bo przeszkadzają one elicie w drenażu ekonomicznym planety. I skupiła się na sprawach dotyczących sfery ludzkich majtek. Absolutnie nie demonizuję tych problemów, dotykają one naszej człowieczej głębi. Ale w Ameryce, UE i szczególnie w Polsce stały się karykaturalnie wypaczone. W Polsce, w dobie pensji 2000 zł, które nie starczą na nic, największym problemem stał się fakt jak pisze o nas liberalna, europejska prasa, czy jakiś klecha wypowie się tak czy owak, czy program in vitro będzie kontynuowany.

Ideologie i doktryny są już martwe. Nie dają odpowiedzi, lub dają je tylko w niewielkiej części. Ale przynoszą kłamstwa, podziały i nienawiść. Są stabilizatorami systemowymi, służącymi do kontroli mniej kumatych ludzi. Są formą mentalnego niewolnictwa – więzienia bez ścian, więzienia umysłów. Jest XXI wiek. Wszystkie wartości i spoiwa społeczne działające przez poprzednie setki lub tysiące lat, są zdezaktualizowane i rozsypują się jak domek z kart. To na tym polega wielki globalny kryzys wartości. A nie na tym że młodzi chcą się beztrosko bawić lub kochać przed ślubem.

Stare wartości i rozwiązania przyniosły Ziemi i ludzkości ból i cierpienie. Są one przez ludzkość odrzucane, i często przybiera to formę karykaturalną, przerysowaną, wypaczoną. Przykłady tego to terroryzm poprawności politycznej, czy niekonstruktywna forma feminizmu nacechowana nienawiścią. Ja chciałbym byście chociaż spróbowali spojrzeć na te zmiany trochę inaczej. Te wypaczenia i karykaturalne formy buntu przeciwko starym, i zdezaktualizowanym wartościom, są potrzebną częścią światowej przemiany. Choć bywają one bolesne.

W dobie niewolnictwa ekonomicznego, drenażu bogactw narodów przez wielkie korporacje, czy destrukcji naszej gospodarki przez UE i Niemcy, jest już inny podział. Podział na ludzi prospołecznych, pracujących dla dobra wszystkich. Można ich umownie nazwać „patriotami„, „empatami” (nie mylić z telewizyjną, polit-poprawną euro-empatią) bez względu na to ile procent poglądów mają lewicowych a ile prawicowych. I podział na elitę – na skurwysynów, którzy chcą utrzymać ten niewolniczy status quo – czyli stary porządek świata. No i oczywiście istnieje kwestia popleczników elity – np polskich lemingów.

Chciałbym Wam przekazać wiedzę, jak traktują ideologie ludzie niekumaci, jak traktują je ludzie świadomi i jak elity. Ludzie niekumaci traktują ideologie śmiertelnie poważnie. Wierzą w jakąś bezkrytycznie. I nie ma znaczenia czy jest to PiSizm, nacjonalizm, etatyzm PO czy liberalizm Nowoczesnej. Ideologia to ideologia, jest ośmiornicą oplatającą i uciskającą umysł. To samo dotyczy subkultur. Każda jest ograniczeniem, każda ma ten sam schemat, rockowo-metalowa także. Z tym że od osoby bardzo zafiksowanej na metalu, usłyszałem, że metal to elita, a cała reszta subkultur i muzyki to dno.

Taka sama gadana jest w przypadku ideologii. Jest około 3000 religii i tysiące ideologii, doktryn. Każda z nich uważa, że to ona jest prawdziwa, a reszta jest fałszywa. No i powiedz mi, która z tych tysięcy jest prawdziwa? Każda z nich wymaga bezwzględnego podporządkowania. Jeśli odrzucasz jeden lub kilka elementów – stajesz się wiarołomnym. Lud walczy ze sobą, będąc zainfekowanymi ideologiami i religiami. Jest to zasada „dziel i rządź„. Człowiek zafiksowany na punkcie ideologii prawicowej, wytyka patologie i błędy ideologii lewicowej i ma rację. Człowiek zafiksowany na punkcie ideologii lewicowej robi to samo względem prawicy, i też ma rację.

Człowiek świadomy nie wyznaje żadnej ideologii, ale oczywiście poglądy ma. Stara się analizować różne elementy różnych ideologii. I przede wszystkim – gdyby taki człowiek rządził, to wdrażałby takie elementy różnych doktryn, które generowałyby najmniej ludzkiego cierpienia i problemów. Wciąż brakuje nam tego podejścia w polityce. Nie zafiksowanie na punkcie jakiejś z zasady martwej doktryny. Ale wprowadzanie takich rozwiązań które byłyby po prostu „ludzkie„. Aborcja i antykoncepcja – tak, młodzi ludzie chcą cieszyć się po prostu życiem. Nie wszyscy chcą brać ślub w wieku 20 lat i płodzić pięcioro dzieci ku chwale ojczyzny.

Z drugiej strony – nie potrzeba nam tutaj islamskich, agresywnych i patriarchalnych kultur. Wobec nich nie mam nawet ziarenka empatii. Gdy widzę w TVN syryjskie dziecko, myślę raczej o samolotach bezzałogowych (dronach – oczywiście uzbrojonych w kamery termowizyjne, ach, żeby nie było xD) a nie o miłosierdziu. Zdarza mi się płakać gdy widzę reportaż o biedzie polskich dzieci i im chcę pomagać. Wolę oszołomów z PiS i 500+ dla polskich dzieci, niż karierowiczów z Nowoczesnej i 12000+ dla 1,2 miliona islamskich imigrantów. Poza tym, to wina islamistów że przez konflikt szyici-sunnici, przez brak chęci pracy i patologiczne wzorce, niszczą każdy swój kraj.

Jedyne co my, ludzie Zachodu możemy zrobić, to nie finansować państwa islamskiego i setek innych tego typu grup w Azji i Afryce. Konflikt w Syrii to miliardy dolarów tygodniowo (partyzanci, ISIS, rząd Syrii, nie licząc zaangażowania  USA i Rosji). Jak myślicie – skąd Azjaci i Afrykanie żyjący na klepiskach mają tak duże fundusze? Dalej: wolny rynek? Owszem, obniżenie podatków przy jednoczesnym opodatkowaniu korporacji, pomaga rozruszać gospodarkę. Z drugiej strony, patologią wolnego rynku jest to, że chcą ciąć świadczenia socjalne, umożliwić drenaż gospodarki przez bogatych i gardzą słabymi.

Człowiek świadomy i wolny postrzega ideologie jako idee. Idee do rozmyślania, analizowania, sprawdzania tego jak działają i jak sprawdzają się w świecie rzeczywistym. A sprawdzają się bardzo różnie. Życie to wielomiliardowa obfitość, to ogromna mnogość sytuacji i zdarzeń. Tam, gdzie jedna ideologia daje odpowiedź, druga – daje ją tylko w części, a trzecia jest zupełnie fałszywa. Ideologie i religie opisują rzeczywistość jako prostą płaszczyznę. Tymczasem jest to podejście bardzo redukcjonistyczne. Bo rzeczywistość nie jest płaszczyzną, ale bryłą. I co ciekawe – nawet nie trójwymiarową bryłą, ale.. czterowymiarową, gdzie każdy punkt jest powiązany z każdym innym.

Jak ideologie i religie postrzegają elity? Ideologia jest po to, by powstały wokół niej partie, organizacje, zrzeszenia, fundacje, czy profesjonalne i często bardzo groźne think-tanki lobbingowe. Np neoliberalna, promująca ekonomiczne niewolnictwo Heritage Foundation. Ideologie są kamieniami węgielnymi organizacji tworzonych przez wilki w owczych skórach, mające chrapkę na wyzyskiwanie, strzyżenie i pożeranie owieczek. Czy polityk, biznesmen, ekspert, itp, przywiązują wagę do promowanej ideologii? Absolutnie nie, wręcz nimi gardzą. Ideologie są dla elektoratu, dla ludu.

Rafał Ziemkiewicz, znany prawicowy publicysta, napisał wprost, że Macierewicz i Misiewicz są homoseksualną parą kochanków. I dlatego Misiewicz jest absolutnie nie do ruszenia. Pomimo ogromu kompromitujących, wręcz obrzydliwych wpadek. Pomimo tego, że prawicowa prasa i wszyscy normalni ludzie w PiSie mają go dość. I to nie przeszkadza Macierewiczowi i jego frakcji ZCHN w PiS głosić skrajnie konserwatywnych i katolickich haseł. To nie przeszkadza frakcji Macierewicza bycie hamulcowym, kulą u nogi, i nie przeszkadza mu to nadawać tej partii oszołomskiej gęby.

Jednak przestrzegam Was przed całkowitym demonizowaniem tych bytów – ideologii i religii. Ciągle piszę, że i one są konieczne. Są stabilizatorami systemowymi. Pomyśl jak wielki byłby chaos, anarchia i przemoc, gdyby Ci wszyscy niekumaci ludzie nie mieli wszczepianego lęku, np przed ogniem piekielnym. Wielu autorów i czytelników zarzuca mi, że należę np do organizacji Illuminatów, że bronię systemu. Piszą oni, że ludzie mogliby być wolni, że powinni odrzucić wszelką hierarchię zwierzchność, partie polityczne, ideologie. No dobrze, ale ludzie jako całość tego nie zrobią.

W wieku około 10 lat słyszałem jak moi rodzice narzekali na ówczesny rząd, na biedę, drożyznę. Była to połowa lat 90-tych XX wieku – w tym roku kończę 32 lata. Zadałem więc mamie pytanie:
-„A co by było, gdyby wszyscy ludzie się zebrali razem, sprzeciwili temu, i nazajutrz rano nie przyszli do pracy? Przecież wtedy wszystko by się zmieniło na lepsze.”
Mama wtedy powiedziała do mnie z uśmiechem, dobrotliwie, tak jak mówi się do dziecka które nie zna życia: „Oj Jaruś Jaruś„.

Ja swoich czytelników traktuję trochę tak, jak dzieci. Dlatego powiem Wam, żartobliwie: „Oj, dziatki Wy moje.. xD ” Powyższe myślenie, owszem, jest prawdziwe. Ludzkość mogłaby być wolna choćby w miesiąc. Wilki by nie wyginęły, bo też są potrzebne. Ale przeszłyby na wegetarianizm i poluzowałyby system. No ale patrząc na twarde realia życia – jest to myślenie w stylu: „Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.” No ale babcia wąsów nie ma, i cholera, za nic nie chcą jej urosnąć. W tym przysłowiu ludowym jest ogromna i ponadczasowa mądrość.

Partie polityczne dzielą się na: fatalne, bardzo złe, trochę złe. Co z tego, że gdzieś w Polsce jest partia typu „zmieńmy system„, o której nikt nie słyszał, której fan page ma gdzieś 350 polubień? Co z tego że taka i z 50 tego typu partii ma wspaniały program i założenia? Skoro ludzie w 2015 roku jesienią mieli tylko dwie alternatywy: 1. kościółek, Smoleńsk i 500+ dla polskich dzieci; 2. „by było 1600 brutto jak było” i 12000+ dla 1,2 miliona imigrantów. Bo przecież na spełnianie rozkazów Niemiec nas stać, a na pomaganie ludziom ubogim już nie, bo ekonomia, bo niewidzialna ręka wolnego rynku.

Zastanów się nad tym, jakie zmiany Ty byś przeprowadzał, będąc na ważnym stanowisku u góry władzy. Jak byś sobie poradził z odwiecznymi problemami ludzkiej natury, które są przedłużeniem bezpośrednio innych problemów – problemów matrixa, systemu, czyli inaczej matki natury? Matrix, system, iluzja, hologram oszustwa – tego nie tworzą nawet najpotężniejsi illuminaci – są oni skutkiem, a nie przyczyną. Są skutkiem takiego a nie innego zaprogramowania systemu głównego – czyli matki natury.

Więc jak poradziłbyś sobie z ludzką naturą? Jeśli człowiek jest nieświadomy, to z gruntu jest zaprogramowany na lęk przetrwania, na bezwolność, uzależnienie od opinii innych, posłuszeństwo autorytetom (czyli wilkom w owczych skórach). Także na agresję, przemoc, obronę tego co ma za wszelką cenę, na konkurencję z innymi – bo przecież Ci inni są tacy sami i mogą mu coś zabrać lub zrobić krzywdę. Można wtedy umownie powiedzieć, że taki człowiek jest zły. Jest on wtedy najbliżej matki natury – jest najsilniej z naturą i jej zwierzęcością zjednoczony.

Jak więc zarządzałbyś społeczeństwem, gdzie większość ludzi właśnie taka jest? Wewnętrznie przerażona, niepewna, zakompleksiona, pełna traum, i jednocześnie wykazująca ignorancję i pewność, że wie wszystko? I maskująca to agresją? Jakich zmian byś dokonał, by krucha, delikatna i w zasadzie ledwie funkcjonująca homeostaza systemu, nie zawaliła się w wielkim boom? Wiele razy takie wielkie boom miało miejsce, gdy za szybko próbowano wprowadzać nowe parametry do systemu. Rewolucja francuska, bolszewicka, Mao – przyniosły niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi.

Ten świat przetrwał millenia kataklizmów i trudów większych, niż wszystkie wojny znane Wam z historii. Trwają wielkie zmiany na świecie, które nasi potomni nazwą epokowymi. Chyba największy ignorant i leming powoli zaczyna to dostrzegać, choćby w polityce, bo ją widać na pierwszy rzut oka. Eksperyment o nazwie gender-multikulti nie wypalił, więc ten parametr jest już powoli usuwany z systemu. Co oczywiste, zostaną dodane do niego nowe parametry. Figury na szachownicy się przesuną, linie na mapach zmienią, osoby w gabinetach będą inne.

Wczoraj Obama, dziś Trump. Wczoraj Kopacz, dziś Szydło. Przedwczoraj zaś Bush i Tusk. Ale na dobrą sprawę, czy to ma większe znaczenie? Dlaczego nadajesz temu aż tak dużą ważność? Koło życia mieli swoimi nieubłaganym tempem od eonów czasu, i będzie kręciło się nadal, nieprzerwanie. Ludzkość przeszła wspaniałą ewolucję od jaskiniowych małpoludów, ku dumnemu człowiekowi duchowości, nauki i techniki, sięgającemu gwiazd. Świat naprawdę da sobie radę bez Twoich leków, obaw, czy histerycznego strachu o przyszłość.

Wolne, niezależne, alternatywne media, są eksperymentem laboratoryjnym. Społeczeństwo poddawane jest terraformacji, czyli programowaniu na nowo. Jest to proces konieczny. Podobnie zachowuje się mądry rodzic, który mówi: dość, i zabiera dziecku nocnik, sadzając go na kibel. Jak nowe idee wpłyną na społeczeństwo? Jakie się przyjmą, jakie staną się faktami opinii publicznej, a które zostaną, słusznie lub niesłusznie, odrzucone?

Zostało wygenerowanych miliony milionów nowych idei, doktryn, spojrzeń, przez miliony autorów rozsianych po całej Ziemi, pracujących dla dzieła przemiany. Dotyczą one wszystkich dziedzin życia. Weganizm, dieta bez glutenu, nowe normy etyczne i moralne, to tylko wierzchołek góry lodowej. Są głupie i idiotyczne teorie spiskowe, których wstyd jest nawet czytać dla beki – np teoria płaskiej ziemi. Są teorie spiskowe które przestały nimi być, a stały się, lub powoli, choć z trudem, stają się faktami opinii publicznej. Jest wiedza psychologiczna, i to przerabiana pod najróżniejszymi możliwymi kątami.

Została wprowadzona na stałe tzw. „pop-psychologia„, kojarzona czy to z Paulo Coelho, czy to z głupawymi obrazkami-memami, udostępnianymi miliony razy. Jest cukierkowy, „bezzębny” new age, są jakieś formy ezoteryki. Jest wartościowa wiedza tajemna – gnoza i inne. Są też czarne i destrukcyjne formy tej wiedzy. Które najpierw dają czarnemu magowi potężnego kopa energetycznego. A potem pozbawiają go empatii, uczuć i człowieczeństwa, w końcu zamieniając go w warzywko w kaftanie, na haloperidolu.

Wiedza jest dostępna, jest wszędzie, i kto jej pragnie, ten ją znajdzie. Pierwszy raz w historii świata, od wiedzy całej planety, wszelkich dziedzin, zagadnień, wszystkich narodów, epok i kultur – dzieli Cię kilka kliknięć na komputerze. Chcesz, to korzystasz, nie chcesz – to nie korzystasz, i wtedy system też ma dla Ciebie ofertę, np Taniec z gwiazdami. Obie postawy są kreacją życia podług woli.

Część czytelników może z żalem zadać pytanie… Co więc jest prawdziwe, skoro nie chodzi tutaj o obalenie systemu, o pójście na barykady, z szabelką na czołgi? Za wolność naszą i Waszą, niczym w kolejnym powstaniu? Których zresztą większość przegraliśmy z kretesem? Co w tym wszystkim jest autentyczne, zależne od wolnej woli, od siły kreacji? Odpowiedź jest jedna: my jesteśmy prawdziwi. Moja i Twoja przemiana są prawdziwe. To, czego doświadczamy jest prawdziwe. Zmiana na lepsze, stawanie się coraz lepszym człowiekiem – to jest prawdziwe.

Nie ma sensu bicie piany, która partia jest lepsza, ani nie ma sensu lament że żyjemy w czasach złych, i upadają stare wartości. Nie ma też sensu walka z systemem ani chęć jego obalenia. W końcu żyjemy dzięki systemowi (np cywilizacji technicznej), doświadczamy dzięki niemu. Jesteśmy od niego zależni. Powstania listopadowe, styczniowe, warszawskie – kończyły się jak się kończyły i takich już nie potrzebujemy. Praca nad sobą, uporanie się z ego, które ogranicza wolną wolę, zerwanie z dualistycznym widzeniem świata, nadmiernymi pragnieniami, nienawiścią czy pretensjami do świata – to ma sens.

Spiski i konspiracje z jednej strony mają miejsce, to integralna część polityki i ludzkiej natury w ogóle. Ale z drugiej strony, często obwinianie konspiratorów za wszelkie zło, jest projekcją ego. Które jest leniwe i nie chce zmian i nie chce pracy nad sobą. Wygodnie jest obwinić choćby kosmitów czy innych takich. A Prawda jest taka, że jeśli ktoś szczerze chce poznać wiedzę i jednocześnie zmienić się na lepsze, to dokona tego. Zdobędzie wiedzę, spotka na swojej drodze nauczycieli. Wielu osobom sam pomoże. Będzie też niejako chroniony przez… system, który także dla takich ludzi ma przygotowane miejsce. To naprawdę zadziwiający fakt, ale system takich ludzi chroni, o ile ich intencje są szczere.

Dlatego do dzieła. Im bardziej przepracowujesz ego, tym więcej masz wolnej woli. Ego to program który ma zapewniać to minimum minimum. Bo jeśli człowiek nie jest świadomy, i wyżej rozwinięty, to coś nim musi rządzić. Np ego, które każe mu być posłusznym autorytetom i społeczeństwu, które każe mu gromadzić dobra by przetrwał, i np kupować gadżety. No bo jeśli nie ta struktura, to co? Jeśli masz to przepracowane, i uporządkowane inne ważne życiowe sprawy – to niewiele czynników jest w stanie Cię ruszyć.

Jak już pisałem kilka razy – kiedyś obudzisz się rano, z bezgraniczną miłością w sercu. Z ogromnym spokojem, zrozumieniem, przebaczeniem. Resztki dawnych traum, kompleksów, lęków – znikną. Nie będzie już niepewności. Będziesz wiedział, że dzieło przemiany się dokonało. I tak już zostanie. Wkrótce będą dołączać do Ciebie inni. Reszta – po wielu latach, choćby to były tysiące lat, wiele wcieleń, całe eony czasu. My będziemy żyć dalej w systemie, ale w zgodzie z nim, nie atakowani i nie uzależnieni od niego.

Inni będą bardziej zdani na jego łaskę i niełaskę. Mają w końcu całe eony czasu na rozwój, doskonalenie się i ewolucję. System, hologram oszustwa, matrix – jak zwał tak zwał, będzie trwał dalej, tylko będzie ulegał nieco szybszym przemianom, niż przez poprzednie wieki. Odnajdźcie spokój w skierowaniu się ku sobie i ku pomocy innym. W tym, by wziąć choć trochę większą odpowiedzialność za siebie, za swój los. By nie zrzucać niej na Żydów, Illuminatów, polityków, kobiety, mężczyzn, rodzinę, czy kogokolwiek innego.

Odnajdź też spokój w zdystansowaniu się od przepowiedni, straszeniu wojnami, teorii spiskowych, i różnych opowieści dziwnych treści. Które mają za zadanie wyssać z Ciebie energię, siły i bywa, że hajs. Tak, sam te i inne błędy popełniałem, więc wiem o czym mówię. Można o tym pisać w teorii długi czas, ale dopiero po wielu trudach dochodzi do człowieka świadomość, że swoimi działaniami wspierał i swoje zniewolenie (ego) i system – jakkolwiek by go nie nazwać.

Cytat: „Nie popełnij błędu i nie myśl, że ten mały świat, który widzisz wokół siebie – Ziemię, która jest zaledwie małym pyłkiem kurzu we Wszechświecie – jest całym Wszechświatem. Istnieją miliardy miliardów takich i większych światów. I istnieją miliardy miliardów takich Wszechświatów wewnątrz nieskończonego umysłu WSZYSTKIEGO (czyli Boga). I nawet w naszym maleńkim Układzie Słonecznym istnieją obszary i płaszczyzny życia dużo wyższego niż nasze własne, w porównaniu do których my – przywiązani do Ziemi śmiertelnicy – jesteśmy płaszczącymi się formami życia żyjącymi na dnie oceanu, gdy porówna się nas do Człowieka. Istnieją istoty o mocach i atrybutach wyższych od tych, jakie kiedykolwiek człowiek w swych marzeniach przypisywał bogom. A jednak te istoty były kiedyś jak ty, a nawet niżej; i ty będziesz kiedyś jak oni, a nawet wyżej, z czasem, gdyż takie jest przeznaczenie człowieka – jak mówią oświeceni.

A śmierć nie jest prawdziwa, nawet w relatywnym (ludzkim) sensie – są to narodziny nowego życia. I ty będziesz wędrował dalej i dalej, do ciągle wyższych płaszczyzn życia, przez eony eonów czasu. Wszechświat jest twoim domem i ty będziesz eksplorował jego najdalsze możliwe zakątki przed końcem czasu. Żyjesz w nieskończonym umyśle WSZYSTKIEGO i twoje możliwości i okazje są nieskończone zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. A na końcu wielkiego cyklu eonów czasu, kiedy WSZYSTKO będzie ściągać z powrotem w siebie wszelkie swoje stworzenie, pójdziesz z ochotą, gdyż wtedy będziesz w stanie poznać całą prawdę bycia jednością ze WSZYSTKIM. Tak mówią oświeceni, którzy są daleko na Drodze. A w międzyczasie odpoczywaj spokojny i pogodny – jesteś bezpieczny i ochraniany przez nieskończoną potęgę OJCOWSKO-MATCZYNEGO UMYSŁU.”
~
Kybalion

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!

duchowoscZapraszam na ponad godzinne nagranie Anny Sokołowskiej (Wiedźma Anja z Akademii Ducha) o egregorach, czyli świadomościach zbiorowych. Egregory to twory metafizyczne towarzyszące ideologiom, religiom, partiom politycznym, drużynom sportowym, firmom, narodom, i wszelkim innym grupom ludzi. Vadim Zeland nazwał je „wahadłami„.

Cechy egregorów to:

-podłączanie się pod grupy ludzi myślących i / lub działających podobnie, i zasysanie od nich energii. Gdzie ją dalej transferują, co z nią robią? Jeden Bóg, albo raczej… diabeł raczy to wiedzieć;

-egregory / wahadła destrukcyjne zajmują się także walką ze sobą. Walczą ich ludzcy zwolennicy, co generuje negatywne wydarzenia i energie, co stanowi dodatkową energię dla egregorów. Z jakiegoś powodu (?!) energia zła i cierpienia jest bardzo pożądana przez tę planetę. Ktoś, lub raczej „coś” się nią żywi – a my jesteśmy matrixową „fermą” która służy generowaniu tej energii. I to dlatego elity światowe robią ogrom pracy, wydają setki miliardów dolarów po to, by złych wydarzeń i złej energii było jak najwięcej. Kapitalizm i związane z nim wyzysk i bieda, wojny, dziurawe systemy prawne chroniące i popierające przestępców, inwazja islamu, wojny – wszystko to służy właśnie temu. Naprawdę myślicie, że nie da się tak skonfigurować systemu prawnego, by pokonać mafie i przyskrzynić drobniejszych przestępców? Da się. Tak samo jak dałoby się stworzyć lepszy system ekonomiczny i ograniczyć inwazję islamu na Europę;

-egregory / wahadła destrukcyjne obniżają świadomość i wolną wolę ludzi tak, by chętniej im służyli. Dodatkowo, mają one moc wywoływania różnych złych wydarzeń w życiu człowieka, sprowadzania go na niekorzystne linie życia. Znowu – służy to generowaniu złej energii.

Od egregorów i wahadeł nie da się uciec, są one niezbędną częścią „infrastruktury astralnej” planety. Sztuką jest wybieranie tych neutralnych lub pozytywnych. Np wahadło klubu fitness, wahadło mojego bloga, czy wahadło fan klubu Gwiezdnych Wojen są albo neutralne, albo pozytywne. Także organizm człowieka jest takim mini-wahadłem.

Jak już wspominałem wiele razy, trzeba po prostu wyluzować. Więcej luzu, inaczej kurwa wszyscy umrzemy. Żyjemy w jakiejś numerycznej symulacji, w jakimś hologramie, czy Bóg jeden wie czym. Dodatkowo, jesteśmy niczym ferma – biomasą hodowaną niczym nasze krowy i świnie, w celu generowania złej energii. Kto tę energię zżera – absolutnie nie wiadomo. Czy robi to jakaś zła kosmiczna rasa, czy robi to twór zwany demiurgiem (lub tez: jahve, allahem, panem bogiem, szatanem, mardukiem itp itd) – nie wiadomo. Jest to nie do sprawdzenia i nie do udowodnienia, dlatego takie teorie trzeba brać na ogromny dystans.

Wiele wskazuje na to, że prawdą są dwie hipotezy. Pierwsza – że matka natura (czyli system sterujący całą planetą – fizycznością i metafizyką) uległa kiedyś poważnemu uszkodzeniu. W konsekwencji, zaprogramowana jest ona na najniższy możliwy program – czyli survival, przeżycie za wszelką cenę, po trupach. Jest to system zwierzęcy, premiujący siłę, brutalność, agresję, konkurencję, podziały, gnębienie słabszych. Wszystkie podsystemy władzy i opresji, tworzone przez społeczności ludzkie (kapitalizm, polityka, hierarchia, patriarchat, monogamia, rodzina, NWO) są bardzo dokładnym odwzorowaniem praw natury.

Natura nie rozpoznaje pojęć dobra i zła, nie rozumie delikatności relacji międzyludzkich. Każe i nagradza ludzi poprzez ów wzorzec zwierzęcy – a więc niekompatybilny z nami. W konsekwencji psychopaci, kapitaliści, złoczyńcy, politycy itp wiodą życie usłane sukcesami. Zaś ludzie dobrzy i empatyczni ciągle mają jakieś nieprzyjemności, jakieś dziwne przypadki, wypadki, złe zbiegi okoliczności, itp itd. Bo natura, korzystając z wzorca zwierzęcego, rozpoznaje ich jako „słabych„, nie realizujących jej programów, i za to ich karze.

Druga hipoteza.. Człowiek, i jego umysł, dusza i serce – są niekompatybilne z naturą tej planety. Matka natura to wzorzec zwierzęcy. Gdzie życie zjada życie, gdzie słabszy jest gnębiony i zabijany. Gdzie nie liczą się wartości takie jak miłość, empatia, szczęście – bo natura rozpoznaje je jako słabość i wręcz zwalcza. A liczy się tylko przeżycie i przetrwanie, za wszelką cenę i często po trupach, i przekazywanie najsilniejszych genów dalej, i oczywiście – eliminowanie słabszych genów. To natura jest naszym największym wrogiem, jest ostateczną praprzyczyną obecnej sytuacji na Ziemi. To, co nas, duchowych i / lub empatycznych zasila, to pierwiastek boski – a więc kosmiczny. To energia kosmosu, to te cykliczne impulsy energii.

Zauważcie – nie płyną one z Ziemi, ale gdzieś z kosmosu, i rejestruje je niektóra ziemska aparatura pomiarowa. Medytacja, joga, tantra, duchowość, a także nauka, technologia – wszystko to jest ominięciem zwierzęcych praw natury, wyjściem ponad nią. Dlatego od dawna przestrzegam wszystkich uduchowionych przed powtarzaniem sloganów typu „zjednocz się z naturą„. Naturze wystarczyło, jak siedzieliśmy jako małpoludy na drzewach i wzorowo wypełnialiśmy jej programy. Zejście z drzew do jaskiń, wynalezienie ognia, koła, spróbowanie psychodelicznych grzybów i wczesne szamaństwo – już to było ogromnym buntem przeciwko naturze i wyjściem ponad nią.

A teraz opiszę, dlaczego wg mnie człowiek jest niekompatybilny z naturą tej planety. Psychika każdego człowieka doznaje ogromnych traum w procesie wychowywania i socjalizacji – bo nie jest przystosowana do tej planety. Rodziny mają ogromną negatywną rolę w ich powstawaniu. Dalej: dusza człowieka oczekiwała radości, przyjemności, pokus i grzeszków świata fizycznego gdy się tu wcielała. Nie dostała tego – a dostaje ciężką pracę, wyrzeczenia, biedę, brak przyjemności i hobby (bo system, a więc natura, jest deficytowy i pełen niedoborów – to jedno z jego fundamentalnych praw). Więc ludzie żyją krótko, bardzo szybko się starzeją.

No i nie wiemy do dziś jak ma się odżywiać człowiek. Na dobrą sprawę – szkodzi mu wszystko, każde pożywienie jakie na tej planecie występuje. Bo znowu – nie jest z tą planetą kompatybilny. Nawet…. tlen jest skrajnie toksyczny dla człowieka – poczytajcie o utlenianiu i efekcie Bohra. Człowiek choruje na 10.000 znanych medycynie chorób, na które zwierzęta nie zapadają. Choroby genetyczne występują niemal wyłącznie u człowieka.

Czy to, co napisałem, jest powodem do pesymizmu? Wbrew pozorom, nie. Powinnością ludzi jest zawsze WYJŚCIE PONAD NATURĘ. Napisałem to aż dużymi literami, nie bez powodu. Bowiem jest to chyba jedyną miarą ucywilizowania, empatii, wrażliwości, człowieczeństwa, świadomości, uduchowienia. To, na ile wychodzisz ponad pierwotny i zwierzęcy system natury, świadczy o tym, jak uduchowionym i rozwiniętym jesteś człowiekiem. Kolejną powinnością rodzaju ludzkiego jest uzdrowienie chorej natury, podciągnięcie jej w górę, dodanie do jej oprogramowania kolejnych, wyższych programów. To właśnie o to chodzi w idei globalnej świadomości i przebudzenia ludzkości.

Ważne jest też by pomimo wszystko, osiągnąć stan spokoju ducha. By nie naciskać na ten świat, nie wkurzać się. Nie próbować go na siłę zmieniać. Nie próbować na siłę uszczęśliwiać ludzi, np wiedzą. Niech będą lemingami, niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy, jeśli nie chcą Twojej wiedzy i pomocy.Nie dorośli do niej, więc potrzebują kolejnych i kolejnych brutalnych lekcji i doświadczeń. Uszanuj to, puść to wolno, nie próbuj ratować tych ludzi ani ratować świata. Niech to koło życia – koło samsary, koło cierpienia i iluzji – toczy się swoim powolnym rytmem. Ale już bez Ciebie.

Paradoksalnie, dopiero gdy odpuścisz, przestaniesz na siłę zmieniać świat, dasz prawo ludziom być sobą – zadzieją się cuda. To właśnie wtedy świat zmieni stosunek do Ciebie. Zaczną dziać się cuda. Dawne wampirki i inni toksyczni ludzie niemal z dnia na dzień się odczepią. To właśnie wtedy zyskasz możliwość realnej zmiany tych ludzi, którzy chcą pomocy i wiedzy, i na nią zasługują – bo większość nie zasługuje i nie chce. I to wtedy będziesz realnie zmieniał oblicze tego świata – w swoim małym, ludzkim zakresie.

Zapraszam też na inne moje wpisy w temacie egregorów:
Religie i ideologie a świadomość: kontrowersje i tabu
Zbliża się nieuchronny upadek wielkich religii
Kościół przeciwko ludzkości: najbardziej skrywana tajemnica
Wiedza ezoteryczna: jesteśmy okradani z energii życiowej na koncertach, stadionach itp!
Piłka nożna czyli technologia władania i kontroli nad stadem
Bóg chrześcijan, muzułmanów i żydów (jahwe) jest najgorszym diabłem jakiego zna Ziemia

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Autor tekstu: Jarek Kefir
Autor nagrania: Wiedźma Anja, Akademia Ducha

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

Jakie są przyczyny tych nowych zjawisk, które przez wielu ludzi są określone jako straszne? Orban, Brexit, Donald Trump, LePen, kościelno-socjalistyczny PiS, i szereg innych, które zaistnieją już niebawem?

konserwatyzmPrzyczyna to z jednej strony buta, arogancja i chęć utrzymania przywilejów za wszelką cenę przez elitę i przede wszystkim, ich pomagierów, wykonawców. W Polsce są oni nazywani lemigami, i siłą rzeczy – nie chcą zmian (mniej lub bardziej dobrych), nie chcą reformy systemu, nie chcą by ludzie zarabiali godnie. Na program 500+ reagują alergicznie, ponieważ na wakacjach nad polskim morzem nie są już tacy wyjątkowi. Ludzie którymi oni gardzą i nazywają „cebulakami„, wreszcie odbili się od dna, i nawet mogą pojechać na wakacje.

Z drugiej strony, rzyczyna to ogromna pauperyzacja (zbiednienie) całych rzesz ludzi. Polska to kraj bez nadziei. Dla wielu młodych jest ona obozem koncentracyjnym zagranicznych i rodzimych prywaciarzy, wykorzystujących niemal niewolniczą siłę roboczą. Jest to piekło na Ziemi dla ludzi młodych, chcących od życia czegoś więcej niż ich rodzice. Ale to nie dotyczy tylko Polski. Te procesy, choć na mniejszą skalę, i w innym wymiarze, dotyczą całego cywilizowanego Zachodu.

Wolny rynek okazał się niebezpieczną, nie działającą utopią. Zamiast dobrobytu, przyniósł drenaż zasobów całej planety. Bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Kapitalizm pod względem moralnym umarł już dawno temu, jak komunizm czy nazizm. Dalsze trwanie tego systemu, polegające na rabunkowej eksploatacji ekosystemów i innych zasobów – może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi.

Dodam też, że zdanie: bogaci stają się bogatsi, a biedni biedniejsi, jest jednym z praw rządzących światem. Jeśli masz już jakiś zasób (niekoniecznie pieniądze), to jest wysokie prawdopodobieństwo, że zgromadzisz, zdobędziesz tego jeszcze więcej. Przy czym chodzi tu nie tylko o pieniądze, ale o wszelkie inne zasoby, zalety, umiejętności. No i kapitalizm (i wszystkie inne podsystemy zarządzające ludzkimi zbiorowościami i relacjami) są niemal dokładnym odwzorowaniem programów natury. O tym pisałem w innych wpisach, nie będę się powtarzał.

Ale wróćmy do meritum. Teraz ruch wahadła odchyla się w drugą stronę. Pycha, także pycha elity, zawsze jest jakoś tam karana. A jeśli nie karana, to najczęściej równoważona. Mamy więc te wszystkie nowe zjawiska, ludzi, partie. Lemingi w Polsce i w USA są w szoku. Sytuacja naszych dwóch krajów jest bardzo podobna, z tym że w USA jest roczne poślizg. W USA tak samo boli oderwanie od koryta. Mają nawet swój Komitet Obrony Koryta, ups, przepraszam – Demokracji.

Poniżej wklejam ciekawy artykuł z portalu Nowy Obywatel. Porównuje on dzisiejszych lemingów, do XIX wiecznej burżuazji epoki wiktoriańskiej. Epoka wiktoriańska była skrajnie konserwatywna. Dzisiejsze lemingi to też w pewnym sensie konserwatyści. I to nawet wtedy, gdy deklarują lewicowe i liberalne poglądy (sic!). Bo tutaj chodzi o mentalność. Konserwatyzm i jego toksyczny wpływ, to nie tylko kościół, zakaz aborcji i zaglądanie młodym ludziom pod kołdrę. Ja to pojęcie znacznie rozszerzam i nadaję mu zupełnie nowy kształt.

Konserwatyzm więc to przede wszystkim zabetonowanie i ograniczenie myślenia. To brak gotowości do weryfikacji i zmiany swoich poglądów. Konserwatyzm to wg mnie także ślepe i bezrefleksyjne podporządkowanie ideologii (także lewicowej!), religii (w tym antytezie religii – racjonalizmie naukowym), czy innej doktrynie. Konserwatyzm to także ślepe realizowanie tego, co nakazuje rodzina, krewni, społeczeństwo, tradycja – a co Ty niekoniecznie chcesz robić.

No bo co człowiekowi po rzekomo oświeconych, lewicowych poglądach, skoro nie potrafi się przeciwstawić nakazom i zakazom swojej rodziny, krewnych, społeczeństwa? Taki człowiek nie chce, zapiera się, ale brnie w ten system. Bo nie potrafi się sprzeciwić. Oficjalnie głosi on szereg słusznych i mniej słusznych, oświeconych haseł, ale tak naprawdę dalej jest na smyczy rodzony, krewnych, społeczeństwa. Dalej musi, musi i jeszcze raz musi sadzić drzewo, budować dom, płodzić syna. Pomimo lewicowych poglądów, jest więc konserwatystą.

Konserwatyzm, obojętnie jak pojmowany i definiowany, to zła ścieżka. Jego rdzeń jest zawsze ten sam. Polega on na przekonaniu, że postęp, rozwój i przemiany da się zatrzymać, i delektować się danym etapem w nieskończoność. A to tak nie działa. Przecież jedyną stałą na świecie jest zmiana, rozwój, ewolucja. Porzućmy te wszystkie konflikty światopoglądowe. Te całe wartości są bowiem tylko zasłoną dymną. Bo ostatecznym celem konserwatystów jest zachowanie status quo i sprzeciwianie się zmianom i rozwojowi.

No i prawdą jest to, że każda partia, elita, ma zalety jak i wady. Nie ma partii, elity jednoznacznie dobrej czy jednoznacznie złej. Rząd PiS powstrzymał łupienie kraju. Dał program 500+ który powoli wymusza na chciwych prywaciarzach podnoszenie tych głodowych pensji w górę. Ale pojawiły się też pomysły, które o zgrozo przypominają XIX wiek. Np zaglądanie młodym ludziom do łóżek, zakaz aborcji, złe prawo w kwestii ekologii. Ja zaś proponuję patrzenie na to jak na teatr – teatr życia. Zmiany na Ziemi, pomimo że bolesne i bardzo powolne, i nie do końca tak głębokie jak byśmy chcieli – idą w dobrym kierunku.

Natomiast w poniższym felietonie opisywałem, co jest przyczyną konserwatyzmu, szczególnie u starszych ludzi:
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Dziewiętnastowieczna burżuazja używała moralności do utwierdzania własnej dominacji klasowej – a dzisiejsze elity robią to nadal.

Słowo wiktorianin budzi skojarzenia ze staroświeckością: kobiety skrępowane gorsetami, ściśle określone role płciowe, pruderia okazywana w sprawach dotyczących seksu. W świecie, którym rządzą rażący konsumeryzm i autoekspresja, te dziewiętnastowieczne pojęcia samokontroli i samozaparcia wydają się beznadziejnie przestarzałe.

Jednak wiktoriański etos bynajmniej nie umarł. Żyje nadal i znajduje wyraz we współczesnym zachowaniu wyższej klasy średniej. Mimo że niektóre z jego aspektów stały się niemodne i odeszły w niebyt wraz z kamizelkami, pozostało przekonanie, że burżuazja posiada moralną przewagę nad innymi klasami.

Niedzielne przechadzki, wieczorne wykłady i cotygodniowe spotkania salonowe zostały zastąpione przez spinning w siłowniach, zdrową żywność i składanie wniosków o przyjęcie do college’u. Nie pozwólcie się jednak zmylić. Powyższe zjawiska mają do spełnienia tę samą rolę: przekształcenie przywilejów klasowych w indywidualne cnoty, a tym samym – podtrzymanie dominacji klasowej.

WARTOŚCI WIKTORIAŃSKIE

Historyk Peter Gay używał słowa wiktorianin w szerokim rozumieniu – do opisu kultury wykształconych wyższych klas średnich Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych w dziewiętnastym stuleciu. Oczywiście, klasy te miały o wiele bardziej skomplikowane poglądy na temat seksu, płci i rodziny, niż może się nam wydawać.

Wiktorianie egzekwowali, trzeba to przyznać, surowy kodeks moralny, jednak rozmawiali o seksie na okrągło, co graniczyło niemal z obsesją. Jak zauważa Gay, bogate pary często pisały do siebie listy miłosne, których treść nawet u współczesnych czytelników wywołałaby wypieki. I pomimo stereotypu surowych, autorytarnych ojców, to w tym okresie szukać można źródeł współczesnych postaw w stosunku do dzieci. Prawdziwy mężczyzna nie tylko zarabiał na utrzymanie rodziny, ale też aktywnie interesował się emocjonalnym „dobrostanem” swojego potomstwa.

Mimo że dziewiętnastowieczne wyższe klasy średnie nie były tak pruderyjne i surowe, jak to sobie wyobrażamy, rzeczywiście przestrzegały ścisłych reguł zachowania. Zasady te odzwierciedlały zmieniające się struktury klasowe tego okresu, jak i chęć rosnącej w siłę burżuazji, by utwierdzić swoją moralną wyższość nad arystokracją. Orężem używanym do podważenia miejsca starej arystokracji w centrum życia politycznego, społecznego i kulturalnego, była cnota. Podczas gdy synowie arystokratów polowali i biesiadowali, synowie bankierów i prawników pracowali, zakładali rodziny i kształcili się.

Słowo-klucz tego okresu jest niemal nieprzetłumaczalne i brzmi Bildung, co oznacza edukację w formie doskonalenia się i ulepszania. To pojęcie, wyrażane w różnych językach i w różnych narodach, połączyło tę rosnącą klasę, podzieloną dotąd granicami. Samoulepszanie odróżniało jej przedstawicieli od dekadenckiego jednego procenta. Dla przykładu, słuchanie muzyki stało się kształcącym – a nie rozrywkowym – doświadczeniem. Osiemnastowieczna kameralna muzyka klasyczna funkcjonowała jako przyjemne tło na arystokratycznych wieczorkach. W halach koncertowych arystokraci obściskiwali się w lożach, poświęcając tylko zdawkową uwagę wykonawcom. Gdy z kolei rosnąca w siłę klasa kapitalistyczna zaczęła uczęszczać na koncerty, nie spędzała ich na pogawędkach: jej członkowie siedzieli bez ruchu i żądali ciszy, żeby móc skoncentrować się na muzyce. Niemieccy wiktorianie ukuli termin Sitzfleisch – obecnie oznaczający wytrwałość – do opisania kontroli nad mięśniami, niezbędnej do siedzenia zupełnie bez ruchu w czasie koncertu. Nawet kaszlnięcia i kichnięcia musiały być tłumione, żeby nie rozproszyć niczyjej uwagi i tym samym nie przeszkodzić w procesie samodoskonalenia.

Pogoń za Bildung przenikała też do życia codziennego. Bogate młode kobiety, które nie mogły liczyć na lepszą karierę niż ta żony i matki, uczyły się co najmniej jednego języka obcego oraz brały lekcje gry na pianinie i śpiewu. Mężczyźni często spędzali wieczory uczęszczając na wykłady lub biorąc udział w inicjatywach organizacji obywatelskich. Żeby jednak poświęcenie się opłaciło, ubogaceni w ten sposób wiktorianie musieli się z nim obnosić, sprawiając, że to, co różniło ich od biedniejszych i od bogatszych, stawało się dla wszystkich oczywiste.

Wydawali lwią część zarobków na elementy dekoracyjne domu, które demonstrowały jednocześnie zamożność, dobry gust i skromność. Wiedzieli, że odnieśli sukces, kiedy stać ich było na posiadanie salonu – pokoju przeznaczonego wyłącznie do przyjmowania gości, do którego domownicy nigdy nie wchodzili sami. W niedziele całą rodziną przechadzali się po parku. Co za tym idzie, w całej Europie i Stanach Zjednoczonych bogate rodziny walczyły o tworzenie coraz większej liczby nowych parków. Jednak zgodnie z ich wartościami, miejsca te nie miały być ogólnodostępne w dowolnym celu, lecz służyć za wybiegi, na których można było pochwalić się najlepszym niedzielnym ubiorem.

W Central Parku w Nowym Jorku, na przykład, obowiązywał zakaz deptania trawy i uprawiania sportu. Dzieci musiały przedstawić „zaświadczenie o dobrym zachowaniu” ze szkoły, żeby móc bawić się na placach zabaw. Sprzedaż piwa była w niedziele zakazana. Park ten nie miał służyć rekreacji klasy robotniczej, ale jej dyscyplinowaniu. Robotnicy uczyli się właściwego sposobu korzystania z terenu: spacerowania. Ów wczesny projekt Fredericka Law Olmsteda pełnił rolę ogromnego pomnika wiktoriańskiego rozumienia przyrody jako miejsca doskonalenia.

MORALNOŚĆ FITNESSU

Chociaż nie widujemy już w nich mężczyzn w cylindrach i kobiet w sukniach, paradujących co niedziela z dziećmi, parki pozostają wciąż miejscami prezentacji cnoty i dyscypliny: współczesna kultura fitnessu idealnie wprowadza w życie dziewiętnastowieczny etos ulepszania. Wiktorianie słynęli z niechęci do wysiłku fizycznego – który pozostawiali proletariatowi – i uznawali dodatkowe kilogramy za oznakę przynależności do swojej klasy i przysługującego jej poważania. Fitness i sport zaczęły przenikać do życia klas średnich w dwudziestym wieku, a obecnie pełnią taką samą funkcję, jaką wcześniej przechadzki.

Po raz pierwszy dotarło to do mnie dziewięć lat temu. Mieszkałem w Grand Rapids w stanie Michigan i lubiłem przejażdżki rowerowe. Był to sposób na eksplorację nieznanych mi miejsc. Pewnego dnia postanowiłem odwiedzić East Grand Rapids, bardzo zamożną dzielnicę, ponieważ mieli tam ścieżkę rowerową prowadzącą dookoła jeziora Reeds. Gdy już tam dotarłem, od razu zauważyłem, że jestem jedyną osobą, która nie ma na sobie ubioru sportowego. Nie znaczy to, że wszyscy uprawiali sport – większość ludzi przechadzała się tak, jak ich poprzednicy – ale byli ubrani, jakby wybierali się na siłownię. Inni rowerzyści mieli na sobie obcisłe stroje ze spandexu, jak gdyby czekali na linii startu Tour de France. Te ubrania wysyłały wiadomość: „Nie myśl sobie, że idziemy lub jedziemy rowerem, żeby dokądś dotrzeć. My uprawiamy sport”. Zamożni rezydenci East Grand Rapids przekształcili przechadzkę po parku w fitnessowy reżim; ich stroje sportowo-rekreacyjne ogłaszały, że to działanie ma na celu samodoskonalenie.

Obecne trendy aktywności fizycznej, takie jak hot joga, spin i CrossFit, demonstrują poświęcenie się samozaparciu i samodyscyplinie, wartościom chwalonym przez wiktorian. Bieganie maratonów stało się najlepszym dowodem ich wyznawania: biegacze mogą publikować zdjęcia w mediach społecznościowych, żeby udowodnić wszystkim, iż torturowali swoje ciała w wysoce cnotliwy – i wcale nie perwersyjny – sposób.

Te postawy przejawiają się także w życiu codziennym. Sklepy sieci Trader Joe’s i Whole Foods [amerykańskie sklepy ze zdrową i importowaną żywnością – przyp. tłum.], są wypełnione ludźmi w strojach sportowych, bez śladów potu. Taki ubiór opisuje ich posiadacza jako kogoś, kto dba o swoje ciało, nawet jeśli akurat nie oddaje się aktywności fizycznej. Dresy do jogi i buty do biegania ukazują cnotę tak wyraźnie, jak ukazywały ją gorsety dziewiętnastowiecznych żon. Bycie w formie jest teraz wyrazem przynależności klasowej, która przesyca kulturę fitnessu i jedzenia. Ponieważ kalorie potaniały, otyłość ze znaku zamożności stała się znakiem upadku moralnego. W dzisiejszych czasach bycie chorowitym jest postrzegane jako przejaw zachłanności biedoty, podobnie jak w dziewiętnastym wieku postrzegane były zwyczaje seksualne klasy robotniczej.

Poglądy te stanowią mocny przekaz, że niższe klasy nie umieją się kontrolować, więc dostają dokładnie to, na co zasługują. Nie ma w takim razie potrzeby wprowadzać wyższych pensji ani dofinansowywać opieki zdrowotnej. Biedni przecież i tak zmarnują je na papierosy i cheeseburgery.

Zarówno wtedy, jak i teraz, te domniemane różnice zdrowotne ukazywały zjawisko obrzydzenia ciałami klasy robotniczej. W „Drodze na molo w Wigan” George Orwell pisał o swoim dzieciństwie przypadającym na schyłek epoki wiktoriańskiej, twierdząc, że nauczono go, iż „w ciele robotnika jest coś lekko odpychającego”. W czasach Orwella, mydło – a nie kondycja fizyczna – wiązało się z tym podziałem; wpojono mu przekonanie, że, jego własnymi słowami, „niższe klasy śmierdzą”.

W dzisiejszych czasach wyrazy przerażenia różnicami klasowymi znajdujemy w internecie, na stronach takich jak „People of Walmart”. Zamiast czuć odrazę do „brudasów”, współcześni wiktorianie mdleją na widok „żarłoków”. Mimo że dziewiętnastowieczna burżuazja postrzegała korpulentną sylwetkę nie jako powód do wstydu, ale przyjemną oznakę zamożności, jej duchowi spadkobiercy maja obsesję na punkcie zdrowego jedzenia. W ciągu ostatnich 15 lat żywność organiczna z niszowego zjawiska przeistoczyła się w coś niezbędnego do przeżycia.

Przyjrzyjmy się ruchowi bezglutenowemu – tym, którzy z wyboru eliminują gluten ze swojej diety, nie zaś chorym na celiakię, którym nie wolno go spożywać. Kilka lat temu żartowałem, że znalezienie kogoś na diecie bezglutenowej w moim rolniczym miasteczku w stanie Nebraska byłoby wyczynem podobnym do znalezienia dzieł zebranych Piotra Kropotkina w lokalnej bibliotece. Dziś żywność „bezglutenową” można znaleźć na półce niemal każdego okolicznego supermarketu. Ta dyscyplina żywieniowa jest formą cnotliwego samozaparcia, które napełniłoby wiktorian dumą. Gdyby tylko moi dziadkowie mogli dożyć momentu, w którym zrozumieliby, że uprawianie własnych ziemniaków i ogórków czyni z nich klasę wyższą, a nie kmiotów…

WOJNY MAMUSIEK I PODANIA DO COLLEGE’U

Podobna dynamika zatruwa dziś życie rodzinne. Tak jak ich przodkowie, dzisiejsze wyższe klasy średnie przykładają wielką wagę do rodziny. Chociaż dziewiętnastowieczny autorytaryzm osłabł, w tym właśnie wieku zaczęto postrzegać dzieciństwo jako odrębny, szczególny okres życia. Rodzice działali zgodnie z tym przekonaniem, urządzając w domach pokoje dziecinne. Metody wychowawcze z każdym rokiem stają się coraz bardziej uciążliwe, wymagając od rodziców ekstremalnej dyscypliny i samozaparcia. Tytuł wydanej ostatnio książki „Sama radość, żadnej zabawy” („All joy and no fun”) – brzmiałby jak muzyka dla uszu wiktorian. Czy jest coś bardziej frywolnego i mniej kształcącego niż zabawa? Nie ma na nią miejsca we współczesnym rodzicielstwie, z wszystkimi jego wymogami. Matki muszą karmić piersią przez dłuższy niż kiedyś czas, kupować dzieciom wyłącznie żywność organiczną i ograniczyć do zera czas spędzany przez maluchy przed ekranem. Potknięcia oznaczają porażkę. Ukazuje to prawdopodobnie najoczywistsze powiązanie między wartościami wiktoriańskimi dawniej i dziś: w obu przypadkach ograniczają one kobiety i umacniają hierarchię płciową.

Nie jest przypadkowe, że te nowe oczekiwania wymagają pieniędzy i czasu. Pracująca matka, która stara się utrzymać rodzinę z kilku prac w sektorze usług, będzie miała mniej okazji do odciągnięcia mleka z piersi niż kobieta pracująca w biurze (nie wspominając o różnicach w urlopach macierzyńskich między pracownicami fizycznymi a pracownicami biur). Moralistyczne imperatywy wiązane dziś z karmieniem piersią sprawiają, że kobiety z klasy robotniczej – które rzadziej karmią w taki sposób – są osądzane jako gorsze moralnie. Co więcej, w publicznych debatach związanych z ograniczeniami w karmieniu piersią rzadko podnosi się żądania lepszego dostępu do tego rodzaju karmienia przez matki z tej klasy.

Wygórowane oczekiwania wobec rodziców nie kończą się wraz z okresem niemowlęctwa. Małe dzieci zachęca się do udziału w zajęciach w kosztownych klubach sportowych, a rodzice rezygnują z czasu wolnego, żeby je w tym wspierać. Takie aktywności wymagają czasu i pieniędzy, dwóch zasobów, których brakuje ludziom z klasy robotniczej. Rozpowszechnienie zajęć zorganizowanych jest rodzajem ulepszania: czas dziecka zostaje całkowicie poddany zjawisku Bildung. Natomiast zdolność do zapewnienia dzieciom takich możliwości jest przedstawiana jako wyraz moralnej wyższości rodziny, nie zaś jej sytuacji ekonomicznej. Tak jak wiktoriańskie kobiety musiały uczyć się grać na pianinie i mówić po włosku – demonstrując wyrafinowanie niedostępne dla innych warstw społecznych – tak współczesne dzieci grają w piłkę nożną, uczą się mandaryńskiego i odbywają wolontariat w okolicznych organizacjach charytatywnych.

Jednak uwieńczeniem współczesnej pogoni za Bildung jest zdecydowanie proces składania podań do college’u. Nie ma dziewiętnastowiecznego odpowiednika tego niedorzecznego nowego rytuału, mimo że Dickens mógłby napisać świetną satyrę na jego przyrodzony absurd: miliony zachowują się tak, jakby system mocno oparty na uprzywilejowaniu był naprawdę rodzajem merytokracji i jakby wartość człowieka mogła być oceniona na podstawie szkoły, do której został przyjęty. Większość Amerykanów, którzy wybierają się do college’u, składa podania tylko do kilku szkół. Natomiast dzieci z wyższych klas chodzą na standaryzowane zajęcia przygotowujące do egzaminów, pracują jako stażyści lub podróżują w czasie wakacji letnich, żeby zdobyć materiał do esejów wstępnych. Często składają podania do kilku szkół na raz, wszystko po to, żeby zmaksymalizować szanse dostania się do tej o najlepszej reputacji. Rodzice – niezależnie od zdolności intelektualnych swoich dzieci – mogą następnie spocząć w przekonaniu, że ulepione są z lepszej gliny niż plebs wybierający się na dofinansowywane uniwersytety stanowe.

BILDUNG DLA WSZYSTKICH!

Dzisiejsza klasa średnia podtrzymuje iluzję merytokratycznego społeczeństwa, tak jak robili to wiktorianie. Taka wizja rzeczywistości pozwala im na umocnienie swojej pozycji ekonomicznej za plecami robotników, których uczy się, że problemy zdrowotne i beznadziejne perspektywy zawodowe są ich indywidualną winą, nie dysfunkcjami systemowymi.

Oczywiście ćwiczenia fizyczne, jedzenie żywności organicznej i zachęcanie dzieci do pożytecznego spędzania wolnego czasu nie są same w sobie złe. Jednak stają się oznakami burżuazyjnych wartości, kiedy używa się ich do utwierdzenia wyższości jednych klas nad innymi lub do usprawiedliwiania nierówności społecznych. Było to tak samo obrzydliwe w dziewiętnastym wieku, jak obrzydliwe jest teraz.

Powinny nas obchodzić nasze zdrowie, żywienie i wykształcenie. Jednak zamiast postrzegać je jako sposoby na wsparcie dominacji klasowej, należałoby ulepszać je dla wszystkich po równo. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby energia poświęcana na pomoc w dostaniu się do prestiżowych college’ów przeciętnym dzieciom z klas wyższych została przekierowana na uczynienie wykształcenia bardziej dostępnym i tańszym dla każdego. Wyobraźcie sobie sytuację, w której dostęp do zdrowej żywności dla wszystkich stałby się większym priorytetem, niż uzyskiwanie pożądanego statusu społecznego przez kupowanie najbardziej „pełnych zalet” produktów. Krótko mówiąc, wyobraźcie sobie świat, w którym dominowałyby wartości socjalistyczne, a nie wiktoriańskie.”

Autor: Jason Tebbe
Tłumaczenie: Kamila Zubala
Źródło oryginalne: „Jacobin”
Źródło polskie: NowyObywatel.pl

Zobacz niezwykłe przesłanie na obecne czasy upadku systemu!

globalna-swiadomosc-2Zapraszam wszystkich do przeczytania Ewangelii Aquariusa. Porusza ona szereg życiowych i uniwersalnych prawd, choć zawiera nieliczne wstawki napisane dziwnym językiem.

Mowa jest tam o konieczności odrzucenia wszelkich doktryn zewnętrznych takich jak ideologie, religie itp. Jak i doktryn wewnętrznych, stanowiących fundament naszego światopoglądu, wspólnych i dla lewaka i prawaka, i dla katolika i ateisty. To właśnie w tych doktrynach wewnętrznych tkwi najwięcej ubezwłasnowalniających programów. W kwestii religii, lewicy, prawicy – tu możesz sobie wybrać, zaś tych doktryn wewnętrznych „nie wolno” podważać.

Do tych doktryn należy m.in. monogamia, porządek patriarchalny, i szereg innych programów i ustaleń związanych ze sferą związków, seksualności itp. Ale nie tylko, bo ekonomia, kapitalizm, hierarchizm itd też do nich należą. Nazwałem tę całość „moralnością okołomajtkową„, i jest to chyba najbardziej zakłamany system jaki istnieje. Ma najwięcej furtek, forteli i wyjątków, działających najczęściej „gdy nikt nie patrzy„.

System ten stworzono po to, by okiełzać ludzką seksualność, by społeczeństwo było karną i zdyscyplinowaną armią, maszyną, pracującą ku chwale i potędze elity. Twoje szczęście, samorealizacja i spełnienie w tym systemie jest na ostatnim możliwym miejscu. Z tej przyczyny, że człowiek szczęśliwy i spełniony jest zagrożeniem dla elity. I ja rozumiem, że właśnie to jest odrzucić bardzo trudno, bo te programy są najsilniej działającymi. Są oparte o najsilniejsze emocje.

Bóg jest takim małym dzieckiem, które wciąż uczy się siebie samego, poprzez nas samych – nas wszystkich. Jest to paradoks, bo to kosmiczne dziecko ma moc tworzenia gwiazd, planet, galaktyk i wszechświatów dosłownie z powietrza, z niczego. Każdy człowiek i każdy czyn człowieka jest więc emanacją działania Boga (Kreatora). Każdy z tych czynów jest dla tego Kreatora wartością.

Istnieją jednak pewne zastrzeżenia. Celem Kreatora nie jest równoważenie i relatywizowanie dobra i zła, choć tak może się na początku wydawać. Ale sprawdzanie różnych koncepcji i modeli, i coraz większe ich i tym samym nas, doskonalenie. No i są jakby trzy rodzaje dusz. Świadomie dobre, nieświadome, i świadomie złe. Dusze świadomie dobre – indygo, kryształowe, Elohim, galaktyczne ziarna itp – zależy im na rozwoju i doskonaleniu siebie, bliskich i świata.

Dusze nieświadome – są solą Ziemi, tej Ziemi, jest ich większość. To te wszystkie Janusze, Grażynki itp, które nic nie kumają. Może nie są oni na głębszym poziomie źli, ale są zdolni do niewiarygodnych okrucieństw. To oni wykreowali Hitlera, Stalina, Mussoliniego. To co napiszę jest trochę szokujące, ale ludzie tacy jak Hitler byli odpowiedzią na zapotrzebowanie ówczesnych, bogobojnych Januszy i Grażynek, byli ich globalną (zbiorową) kreacją, emanacją. Tłum jest potworem o wielu głowach. Każda elita każdego narodu jest taką zbiorową kreacją. Jaki naród, taka elita.

Dusze świadomie złe – nazwałem ich „dementorami„. Podróżują oni od niezmierzonych eonów czasu przez wszystkie zakamarki wszechświata. Wcielają się na takich trudnych planetach jak nasza, i niszczą. Głównym i chyba w zasadzie jedynym celem ich życia jest niszczenie, czyli przeciwieństwo doskonalenia. Najczęściej są to dusze które hamują rozwój dusz świadomie dobrych, będąc np ich bliskimi. Zdarzają się i takie, które od dzieciństwa wiedziały o swoim przeznaczeniu, i teraz, np w internecie pod maską anonimowości, mówią o tym otwarcie. Że celem ich duszy jest niszczenie innych ludzi. Więc byłbym ostrożny ze stwierdzeniem, że nie ma świadomie złych ludzi, że każdy jest wewnętrznie dobry.

Każda z tych dusz ma swoją ramę widzenia świata. Dusze świadomie złe często odnoszą sukces i robią kariery, rządzą. Wyczuwają prawa tego świata instynktownie i ich instynktownie przestrzegają. Dusze świadomie dobre nie mogą stać się nagle złe, przynajmniej nie na długo. Po prostu nie mogą, są jakby niekompatybilne z tym światem, „nie stąd„. Stąd często dostają różne kopniaki od tego świata. Aby temu zapobiec, powinny się nauczyć pewnych praw i ich przestrzegać. Z jednoczesnym zaznaczeniem, że muszą realizować swoje przeznaczenie – czyli dążenie do doskonalenia siebie i innych.

Poniżej – zapraszam na tę fascynującą lekturę. Co ciekawe, Ewangelia Aquariusa mówi też o końcu ery patriarchalnej (męskiej), czyli okresu ucisku i upadku człowieka.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

© L.C.P.R. 1325 / 21.12.2012.
Ewangelia Aquariusa
aquariusa.pistis.pl
http://www.pistis.pl
Wskazane jest aby kopiować tę księgę, powielać, drukować, tłumaczyć i udostępniać wszędzie

PROLOG

Drżą czarne mury kościołów
Gdy Prawda rozkwita
I wieszczy triumfalnie:

Kruk wolności powróci
Dumnie zasiądzie na tronie
Odfrunie biała gołębica

Nie drżyjcie więc niemowlęta
Zaprawdę Pies też ustąpi
Gryźć już was nie będzie

A prastary wilk nakarmi dziecię
Inwokując Święte Imię
Zwycięzcy Nowego Eonu

1. Oto ujrzałem oczyma duszy wszystkie prawdy ze sobą złączone.

2. Widziałem święte księgi od wszystkich ludów pod Słońcem. Część słów poczęło z nich wylatywać w przestrzeń łącząc się w jedną, krystalicznie czystą i żywą księgę. Te spośród słów, które nie wyleciały, płonęły wraz ze starymi księgami. A czysta, nowa i żywa księga unosiła się nad nimi niedotknięta ogniem. Blask jej rozświetlał przestrzeń od ziemi aż po niebiosa.

3. I widziałem też jak przenikają się bogowie, których czcił człowiek przez wszystkie wieki. Mieszali się ze sobą tak długo, aż utworzyli spójną całość łącząc się w jedną postać.

4. Głową tej całości była głowa Jezusa, a nad nią było siedem rogów. Trzy z nich po lewej stronie, trzy z nich po prawej, a na środku największy róg. Z ust zaś jego wychodził rozdwojony język, niby węża. Tułów bóg ten miał kobiecy. To ciało pięknej bogini. Na jej szyi wisiał Symbol Życia. Bóg ów unosił się nad powierzchnią wielkich wód, siedząc w pozycji kwiata lotosu niczym Budda. Z wodami łączył go zaś Kaduceusz, którego górna część była na wysokości boskiego brzucha. W lewej jego ręce był flet Kryszny, w prawej zaś trzymał dzban, na którym widniał taki oto napis: LOGOS PLAZMAT. NOWY EON DUCHA. KONIEC NIEWOLI – POCZĄTEK WOLNOŚCI, KONIEC HIERARCHII – POCZĄTEK RÓWNOŚCI, KONIEC MĘSKIEJ HEGEMONII – POCZĄTEK KOBIECEGO WYWYŻSZENIA. OTO ŚWIT NOWEJ ERY. Z dzbana zaś wylewała się woda.

Bóg ten rzekł do mnie:

– Jam jest Aquarius Ben-Szachar, zwiastun EONU DUCHA.
Nie jestem bogiem, którego się czci, nie jestem bogiem, do którego wznosi się modły, nie jestem bogiem, którego należy się bać. Jestem Jezusem Chrystusem, Jestem Buddą i Jestem Kryszną.
Jestem Wielką Boginią Mądrości.Jam jest Hermes Po Trzykroć Wielki, jam Horus Zwycięski, Słońce i Księżyc, Dopełnienie.
Jestem zwiastunem Nowej Epoki, Symbolem Nowego Eonu, posłańcem Boga Prawdy – Niebędącego Początku, Źródła Wszelkiej Rzeczy i Niewzruszonej Ciszy. Jestem posłańcem Ojca-Matki, wysłańcem Pleromy.
Przynoszę zrozumienie, pokój i miłość. Zsyłam poznanie, zwiastuję jedność i przekazuję światło – bo jestem Krystaliczną Prawdą.
Byłem pełen podziwu i radości, że obraz ten wyklarował się w mej wyobraźni. Widok ten nie powalił mnie jednak na kolana, nie padłem przed oślepiającym światłem, gdyż pochodził ze mnie. Stałem jak równy z równym, jak przyjaciel z przyjacielem, jak stojący przed własnym, doskonalszym odbiciem, bóg naprzeciw boga. Powiedziałem więc do niego:

– Pouczaj mnie, a ja spiszę twe słowa.
O PRAWDZIE

Zrozum!
Moneta Losu zawsze dwie ma strony
A cień światłu musi towarzyszyć
Co Bóg zasiewa, diabeł zapładnia
Lewe możesz czynić prawym, a prawe lewym
W zwierciadle twojej duszy

I przemawiał do mnie tymi słowami:

1. Nic nie jest prawdą i wszystko zarazem jest prawdą. Wszystko jest kłamstwem i nic nie jest kłamstwem. Bo każda rzecz może się jawić podwójnie, jako jasna i jako ciemna zarazem. Każde zdarzenie i zjawisko posiada dwie strony. A ocena zależna jest od perspektywy z której dokonujesz oglądu. Wszystko jest bowiem względne.

2. Dlatego to, co ludzie zwykle nazywają prawdą nigdy nią nie jest, ponieważ ukazuje tylko jedną stronę będącą tylko jedną z całej gamy perspektyw, z tysiąca interpretacji.

3. Człowiek nierozumny przywiązuje się do takiej jednostronnej prawdy, a ona pochłania go tak, że traci dla niej rozum i nic poza nią nie widzi. W ten sposób wpada w obłęd, szerząc nienawiść i nietolerancję, w konsekwencji zwiększając cierpienie na świecie.

4. Obłędem tym są wszystkie religie i doktryny polityczne; są nim zamknięte systemy myślowe i to co człowiek sobie uroił próbując opisać Niewysłowione, zamykając się w mentalnym więzieniu. Albowiem obłędem jest zarówno wiara w Boga, jak i ateizm.

5. Dlatego odrzuć wszystko to, co uważałeś za prawdę, ponieważ nią nie jest. Odrzuć każdy system, dogmat i każdą doktrynę. Spal je żywym ogniem. Nic bowiem nie może krępować Twego umysłu. Oczyść całkowicie swój umysł z wszystkiego co jawi ci się jako prawda, z wszystkiego z czego ludzie uczynili bożka, choćby była to najświętsza rzecz.

6. Odrzuć ją, choćby uznawały ją tłumy, choćby czcili twoi najbliżsi, choćby czczono ją od tysięcy pokoleń!

7. Wszystko to bowiem niezgodne jest z Nieistniejącą Prawdą Jedyną.

8. Ogłaszam więc światu: Przepadną religijne instytucje niewoli, koniec demiurgicznym molochom, koniec fałszywej pobożności!

9. Niech zaś żyje duchowość i głębia, niechaj trwa odwieczne misterium tajemnicy!

10. Zaprawdę tak będzie. Upadną wielkie religie, które czczą Fałszywego Demiurga i nie będzie kasty kapłańskiej ani religijnego łupiestwa, a mężczyźni nie będą już panować nad kobietami.

11. Zniknie też hierarchia i rząd dusz, każdy bowiem mężczyzna będzie kapłanem a każda kobieta kapłanką. Ponieważ wszyscy jesteśmy dziećmi gwiazd, człowiek zaś nigdy swej duszy nie utraci.

12. Zaprawdę to jest pierwsze ABRAHADABRA! Niech tak się stanie!

A – B – R – A – H – A – D – A – B – R – A
B – R – A – H – A – D – A – B – R
R – A – H – A – D – A – B
A – H – A – D – A
H – A – D
A

13. Tako rzecze ci Aquarius – Symbol Nieistniejącej Prawdy. Albowiem Nieistniejąca Prawda Jest, a Sens istnieje.

14. I Nieistniejąca Prawda zaiste jest Jedyna. Jest po prostu rzeczywistością, życiem i światłem bez cienia. Twoją rzeczywistością, twoim życiem i twoim światłem bez cienia. Niewysłowieniem. Jest Tobą, a Ty jesteś w niej zanurzony. Każdy człowiek jest Prawdą, a wszyscy stanowimy Jedno.

15. Spróbuj, o nierozumny, opisać prawdziwego siebie! Kimże jesteś?

16. To jest bowiem Niewysłowienie. Nie jesteś tym czym wydajesz się być innym. Nie jesteś tym kogo wydaje Ci się, że postrzegasz. Ponieważ jesteś Niewysłowieniem. A to co Niewysłowione nie jest podzielne, lecz jest Jednym. Dlatego wszyscy jesteście Jednym, chociaż jawicie się samemu sobie jako oddzielni. Zrozum to!

17. Ponadto zważ, że każda rzecz jawić się może jako jasna i ciemna zarazem. Jak to nazywacie – dobra i zła. A jednocześnie nie jest ani jasnym, ani ciemnym, ani niczym. Ponieważ istnieje tylko to, co niewysłowione.

18. Dlatego napisano: kto znalazł Prawdę zamilkł. Albowiem nie ma słów by ją opisać. Oczyszczony umysł posiada już tylko Wolę poruszaną przez Ducha. Czyni to, co zechce.

19. Kroczy na ścieżce wiodącej do krainy bez nienawiści, w której nie ma cierpienia, gdzie wokół panuje pokój, harmonia i piękno. Prawem tego królestwa jest Miłość, Miłość podług Woli kierowanej przez Świętego Ducha Prawdy, który mieszka w każdym wolnym człowieku.
O WOLI

– Poucz mnie zatem o Woli. Czym jest Wola? Jak rozpoznać tę prawdziwą wolę? – pytałem.

Taką otrzymałem odpowiedź:

1. Rzeczywistość jest światłością doskonałą wywodzącą się z Ojca-Matki, z boskiej Pleromy, czyli z Nieistniejącej Prawdy, która Jest.

2. Z nią zaś związana jest Wola, która jest Logosem – Słowem Bożym. Słowo Boże, które jest żywe, wypełnia cały kosmos. Wibruje w każdym elemencie natury. Nie jest to spisana księga jak wierzą nierozumni, ani żadne litery, lecz Żywe Słowo. Jednakże w człowieku napotyka ono opór.

3. Jeśli wyobrazisz sobie Logos jako światłość, to twój umysł jest rzucanym cieniem. W ten sposób tworzą się dwie przeciwstawne wole. Wola Logosu i wola umysłu. Umysł dokonuje podziału. Jest pryzmatem, który rozszczepia światło.

4. Zważ, że wola umysłu nie jest twoją prawdziwą wolą, lecz czarnym, żelaznym więzieniem, determinizmem, materią. Czynisz ją spowity lękiem, będąc nieświadomy i nieuważny.

5. Kierujesz się nią jak nierozumny, podlegając schematom i prawom, swoim emocjom i doktrynom, które przejąłeś. Wszelkim urojeniom stworzonym przez człowieka. Wola umysłu dzieje się wtedy, gdy nie jesteś prawdziwym sobą. Kiedy rozum góruje nad intuicją i duszą. Wtedy przemawia i działa umysł.

Umysł mówi „tak być powinno”, a wcale tak nie powinno.
Umysł mówi „muszę”, a nic w istocie nie musisz czynić.
Umysł mówi „tak nakazuje tradycja”, a tradycja jest niczym.
Umysł mówi „boję się”, a nie ma żadnego powodu by lękać się czegokolwiek.
Umysł mówi „potrzebuję”, a nic nie jest potrzebne, bo wszystko masz.
Umysł mówi „nie dam rady”, „nie mogę”, a wszystko możesz.
Umysł mówi „jest mi źle”, a to tylko złudzenie.
Umysł mówi „jestem grzesznikiem”, a grzech nie istnieje.
Umysł mówi „jestem nikim”, a doprawdy jesteś wszystkim.
Umysł mówi „mam problem”, a nic nie jest tak naprawdę problemem.
Umysł mówi „cierpię”, a cierpienie jest iluzoryczne.
Umysł mówi „chcę więcej”, „chcę jeszcze”, a przecież to wszystko marność.
Umysł mówi „jestem lepszy”, a nie jesteś.

i kiedy inne temu podobne myśli pojawiają się w tobie, wiedz, że kieruje Tobą wola umysłu.

6. Ona jest tym co sprawia, że nieustannie cierpisz, że ciągle jest ci źle lub że czujesz nienasycenie. Albo przeciwnie – jesteś przyczyną cierpienia wszystkich wokół. To z jej powodu jesteście niewolnikami. Niewolnikami własnych pragnień, lęków i kompleksów, a nadto niewolnikami Systemu.

7. Wola umysłu stworzyła bowiem System niewoli. W ten sposób pogrążając świat w ciemności. To ona prowadzi do nieustannego konfliktu. Czego wynikiem są wojny, nienawiści i podział. Wola umysłu jest śmiercią, a jej żałobnym orszakiem – czas.

8. Czym innym jest jednak Logos. Słowo Boże, wiecznie żywe. Ono to jest Wolą Czystą związaną z wolnością, pokojem i harmonią. Nie zna żadnego przymusu, nie zna niezaspokojenia, lęku ani podziału. Dąży zawsze do jedności i wypełnia świat miłością. Jest życiem i nieprzemijalnością.

9. Logos to energia i chuć. Umiłowanie i nasycenie. A jego celem pokój i ekstatyczne uniesienie.

10. Twoja Prawdziwa Wola jest zgodna z Wolą Logosu. Zrozum to.

11. Dlatego powiedziano: czyń swoją wolę! Czyń to co chcesz, niechaj nic nie krępuje Ciebie, nie ogranicza, bo jesteś przecież bogiem i gwiazdą. Nie pozwól aby umysł panował nad prawdziwym Tobą.

12. Gdy będziesz czerpał ze źródła Woli Logosu nie będziesz więcej pragnął. On wypełni wszelkie prawdziwe twoje pragnienia. Będziesz pojednany z samym sobą. Nic w naturze nie będzie ci przeszkodą. Staniesz się swym własnym nasyceniem.

13. Tak oto osiągniesz szczęście, podążając zgodnie ze swoją, nieskrępowaną wolą.

14. Wszyscy Nauczyciele Prawdy, boscy posłańcy światłości, pouczali o Woli Logosu, czerpiąc ze źródeł Krystalicznej Prawdy. A ich nauki prowadzą ku wyzwoleniu. Dlatego badajcie je, zwłaszcza Pisma Biblioteki z Nag Hammadi, w nich bowiem ukryty jest Plazmat.

15. Dlatego nie odrzucaj Świętych Pism religii. Czerp z nich, inspiruj się, lecz niech nie staną się twoim bożkiem. Nie zatracaj się w nich. Oddzielaj też ziarna od plew, ponieważ nie każde zawarte w nich słowo można nazwać boskim. Niechaj słowa, które przejmiesz będą łodzią dzięki której przepłyniesz na drugi brzeg. Ale gdy dzięki nim przepłyniesz, porzuć tę łódź, nie będzie ci już potrzebna.

16. Odrzuć religię, nie odrzucając duchowości. Odrzuć pobożność, nie odrzucając głębi. Albowiem na drodze samopoznania odnajdziesz Wolę Logosu. Żadną inną drogą nie możesz do niej dojść, jak tylko na drodze do swojego wnętrza.

17. Dlatego wgłębiaj się w swoje wnętrze. Obserwuj siebie. Stań z boku, oddzielając się od swoich lęków, pragnień i myśli. Ujeżdżaj umysł, patrząc na siebie z dystansu. Ty nie jesteś swoim umysłem. Nie jesteś przecież ograniczeniem. Nie jesteś swoim więzieniem, lecz jesteś uwięziony. Myśl i obserwuj myśli!

18. GNOTHI SEAUTON – Poznaj siebie – Oto odwieczne wezwanie!

19. Niech tak się stanie. Niechaj Wola Logosu wypełni Twe jestestwo. Poznaj swoją prawdziwą wolę! To jest drugie ABRAHADABRA! Niech tak będzie!

A – B – R – A – H – A – D – A – B – R – A
B – R – A – H – A – D – A – B – R
R – A – H – A – D – A – B
A – H – A – D – A
H – A – D
A

20. Bądź Świętym, Czystym Niewysłowieniem pozbawionym lęku, wolnym od doktryny.

21. A gdy już będziesz czerpał okruchy z Woli Logosu, bądź mimo. Bądź mimo tego, co będzie czynił umysł. On ma w naturze chęć obrony przed oczyszczeniem. Przywiązany do więzienia, nie chce go opuścić. Dlatego przechodź obok tego, co cię trapi, z czym ciągle jeszcze walczysz.

22. Pogrążaj się w medytacji. W prostej ciszy. Niechaj cisza i pokój wypełniają Twoją duszę. Wszystko inne wypuść. Nie myśl, nie koncentruj na niczym, po prostu bądź. Bądź JA JESTEM.

23. Aż osiągniesz pełne wtajemniczenie i będziesz czynił swoją wolę, Wolę Logosu. Wiedz, że u końca swej drogi staniesz się Całkowitością, nasyconą Pełnią, Zrozumieniem.
JEDENASTOSTOPNIOWA ŚCIEŻKA WTAJEMNICZENIA

Ścieżka bowiem do Pełni ma jedenaście stopni i jedenaście wąskich korytarzy. A błogosławiony każdy, kto przejdzie ten Labirynt.

I. Błogosławieni, którzy chciwi są Nieistniejącej Prawdy i wyzbywszy się ignorancji, niestrudzenie jej szukają. Kto tak czyni będzie zwany Neofitą lub Neofitką.

II. Błogosławieni, którzy nie stają się łupem dla sępów i nie uginają swych kolan. Kto tak czyni będzie zwany Uczniem lub Uczennicą Aquariusa.

III. Błogosławieni, którzy odrzucili lęk i wszelką obawę, którzy z odwagą kroczą wbrew światu. Kto tak uczynił jest Człowiekiem Nowego Eonu.

IV. Błogosławieni, którzy nie okłamują siebie i innych, lecz zawsze mówią prawdę. Kto tak czyni jest Rycerzem lub Damą Aquariusa.

V. Błogosławieni, którzy we wszystko zwątpili, oczyszczając umysł z doktryn i dogmatów. Kto tak uczynił jest Mędrcem lub Prorokinią Nowej Epoki.

VI. Błogosławieni, którzy wkraczają w chaos, lecz ciemność ich nie ogarnęła i okiełznali swoje szaleństwo. Kto tak uczynił jest Bohaterem lub Bohaterką Nowego Eonu.

VII. Błogosławieni, którzy przechodzą mimo z wielkim niewzruszeniem, którzy kultywują ciszę i nic nie może wytrącić ich z równowagi. Kto to osiągnął został Mistrzem lub Mistrzynią Nowego Eonu.

VIII. Błogosławieni, którzy ukoronowali dziecię w sobie ujeżdżając lwa. Kto tak uczynił zaprawdę jest Magiem lub Maginią.

IX. Błogosławieni, którzy dwoje uczynili jednym, zewnętrzne uczynili wewnętrznym, a wewnętrzne zewnętrznym, albowiem oni osiągną Pełnię i nazwani zostaną Arcymagami lub Arcymaginiami.

X. Błogosławieni, którzy wiedzą kim są i skąd pochodzą i jaki jest ich cel w życiu. Oni to staną się Arcykapłanami i Arcykapłankami.

XI. Błogosławieni, którzy jako Arcykapłani i Arcykapłanki czynią co tylko chcą, żyją swoją prawdziwą wolą, która jest zgodna z Wolą Logosu. Ci są Synami i Córkami Bożymi, zwanymi Bliźniakami.

Ci, którzy kroczą tą ścieżką staną się jak Aniołowie w Niebie, będą niczym bogowie, którzy czynią co tylko chcą, a nic nie budzi ich lęku i nic nie przysparza im cierpienia, ani niczemu nie zadają krzywdy.
WIZJA ŚWIĄTYNI – INICJACJA W MISTERIUM AQUARIUSA

– Poucz mnie o świątyni. Czy duchowość nie ma już mieć świątyń i kościołów, a rytuał ma zniknąć? – zapytałem Taką otrzymałem odpowiedź.

1. Ciało jest Świątynią Ducha. Ty jesteś Świątynią i grobowcem swojego Żywota. Imaginuj, a ujrzysz Świątynię Prawdy!

2. I ujrzałem kształt Świątyni Prawdy. Jest niczym złota piramida, a prowadzą do niej cztery wejścia. Każde wejście od jednej z czterech stron świata. A przy każdym wejściu stoi posąg – posąg Aquariusa, zwiastuna Nowego Eonu, który mnie poucza.

3. Gdy przeszedłem obok posągu, nie oddając żadnego hołdu, nad portalem od strony północnej ujrzałem symbole współczesnych religii i kultów. Obszedłem Świątynię dookoła, z każdej strony wyglądała podobnie – posąg i portal nad którym znajdowały się symbole religijne. Inne zaś były symbole nad portalem zachodnim, a inne nad wschodnim, inne nad północnym i inne nad południowym.

4. I głos rzekł do mnie: Wejdź przez ten portal nad którymi widnieje symbol twojej religii, tej w której wyrosłeś, którą poważałeś lub ciągle poważasz.

Odnalazłem więc.
Gdy znajdziesz to wejście opluj znak swej wiary. Zaprawdę uczyń tak! Nie wzdragaj się. Albowiem nie ma religii większej ponad Prawdę.
Uczyniłem tak. Oplułem, to co czciłem dotychczas.

5. A gdy uczynisz to bez oporu, przestąpisz próg i wejdziesz do przedsionka. Tam odnajdziesz flagę twego narodu. Weź ją. I uczyniłem jak mówił głos, przestąpiwszy próg Świątyni.

Gdy weźmiesz flagę twego narodu, rzuć ją przed siebie i podepcz. Zaprawdę uczyń tak! Albowiem żaden naród nie jest lepszy od innego, żaden nie jest święty, a wszyscy ludzie są sobie braćmi i siostrami.
Znów tak zrobiłem. Rzuciłem więc flagę mego narodu i podeptałem ją.

6. A gdy to uczynisz kieruj się dalej przedsionkiem Świątyni Prawdy aż ujrzysz lustro. Spójrz w nie. Spoglądaj dokładnie. A gdy przerazi cię widok samego siebie weź do ręki młot i zbij lustro. Zaprawdę uczyń tak! Albowiem kto nie znienawidzi swojego ego nie może iść drogą Prawdy.
I uczyniłem. Zbiłem młotem lustro i moje odbicie roztrzaskało się na kawałki.

7. Zanim opuścisz przedsionek, stań przy dwóch naczyniach. W jednym żywy ogień, w drugiej krystaliczna woda. Do ognia wrzuć wszystko co dla ciebie cenne, wszystko co symbolizuje twoje przywiązanie do rzeczy ziemskich. Spal to! Zaprawdę uczyń tak! Albowiem nic nie może stać wyżej niż Prawda.
I czyniłem jak mówił głos.

8. Gdy tak uczynisz rozbierz się do naga i polej się krystalicznie czystą wodą obmywając każdy fragment swego nagiego ciała. Zaprawdę uczyń tak! Albowiem tylko czysty możesz wejść do Świątyni.
I rozebrawszy się do naga obmywałem każdy fragment swego ciała, dokładnie.

9. A teraz wejdź nagi do wnętrza Świątyni Prawdy.
I wszedłem oczyszczony.

10. A Świątynia była ogromna, na jej podłodze szachownica, a żadna część świątyni nie wyróżnia się, lecz wszystkie boki są sobie równe. Nie widziałem ołtarza. Spójrz na ściany – rzekł głos. Przedstawiały kosmos. Na każdej z czterech ścian gwiazdy, planety i konstelacje. A obraz na ścianach jest żywy. U szczytu zaś Świątyni wisi siedem lamp, święcących bez ustanku. To siedem Duchów Bożych. A światło ich rozświetlało delikatnie całą przestrzeń.

11. Na środku Świątyni stoi okrągły, drewniany stół, a wewnątrz niego Drzewo Życia, a przy nim źródło. I wypływa z niego krystaliczna Woda Żywota. Na drzewie zaś ujrzałem pełzającego Węża. Owoce drzewa wyglądały smakowicie i zaprawdę wydawały się najbardziej godnymi posiadania ze wszystkiego co do tej pory widziałem. Ich wygląd hipnotyzował mnie.

12. Gdy chciałem postąpić w stronę drzewa na mojej drodze stanął potężny lew, a z jego paszczy wychodził szkaradny karzeł, który rzekł do mnie: Nikt nie może spożyć owoców i wody żywota, póki nie zstąpi do podziemi Świątyni. Żeby wstąpić, trzeba zstąpić!

13. Po czym rozstąpiła się podłoga przede mną i ujrzałem schody prowadzące na dół. Patrząc w przerażającą paszczę lwa – zszedłem.

14. Kiedy znalazłem się w ciemnościach podziemi, Czarny Mag z osłoniętą twarzą, zapalił znicz. Wskazał bym podążał za nim. Poszedłem więc.

15. Idąc ciemnymi korytarzami widziałem w formie żywych obrazów wszelkie obrzydliwości jakie czynił i nadal czyni człowiek. Ujrzałem gwałty, mordy, rządzę krwi i niebywałe bestialstwo. Widziałem obleśne monstra i wściekłe demony, które wydawały przeraźliwe jęki. Słyszałem płacz i nienawiść, gniew, zazdrość, niepohamowane żądze, mękę, cierpienie, ból i łzy. Mój wzrok nie mógł tego wytrzymać.

16. Kiedy byłem na skraju wytrzymałości w każdym z tych żywych, przerażających obrazów ujrzałem samego siebie. Byłem jednocześnie katem i ofiarą, wszystkim co złe, a co pogrąża człowieka w niedoli i cierpieniu, co prowadzi do zepsucia i tragedii. Szukałem końca tych obrazów, mając najgorsze z możliwych myśli.

17. Modliłem się więc do swojego boga i uratował mnie. Poszedłem więc dalej, a Czarny Mag wskazywał drogę. W końcu doszliśmy do miejsca w którym ujrzałem komnatę, a w niej ukrzyżowaną, cierpiącą kobietę. Gdy Mag mnie opuścił, wszedłem by przyjrzeć się niewieście:

Kimże jesteś, o piękna? Kimże jesteś, jaśniejąca jak gwiazda?
Kto zadał ci te podłe katusze?

Nie pytaj mnie ukochany
Bo byłam daleko, a jestem blisko
Byłam nikim, a stałam się wszystkim
Byłam zbrukaną, a jestem czystą
Byłam potępioną, a jestem świętą
Byłam zgubioną, a odnalazłeś mnie

Nie pytaj słodki wybawco
Tylko dotykaj mnie czule
Jak wiosenny wiatr pieszczący liście
Niechaj drżę w ekstazie, bo jesteś przy mnie

Z rozkoszą wyciągaj gwoździe rozłąki
Rozłupuj drewniane belki niewoli
Nie znałeś mnie, a jednak jestem twoim szczęściem
Nie widziałeś mnie, a ja ciągle byłam ci towarzyszką

Zlizuj więc krew zapomnienia i patrz jak spływa namiętnie
Po wzgórzach wyuzdanych
O tak! Dotykaj mnie czule…

A teraz zdejmij, ach zdejmij mnie z krzyża!
Mój bohaterze, kochanku radosny, mój Panie!

Ogrzej ramieniem mą zamarzniętą nagość
Wgłębiaj się do źródeł Świętego Pożądania

Och, jakże pragnę Twego ciepła!
Bardziej, najdroższy, niźli cudów materii,
Daj mi wszystko co prawdziwie twoje
Łącząc się ze mną w wiecznej syzygii!

I pamiętaj najsłodszy – tyś Bóg, ja twa Bogini

Kochaj mnie czule, bezpamiętnie
Kołyszmy się na ołtarzu ofiarnym
Który świat nam uczynił pod rządami
Liczby 365

Niechaj płonie w nas żądza
Niechaj płonie pragnienie
Niechaj trwa ta chwila spazmów rozkoszna
Mistyczna ekstaza, gdzie my trwamy w Jedni
A świat w rozłączeniu

Przez miriady miriad i tysiące czasów
Niechaj chwila jest wiecznością
Niezapomnianą

18. I staliśmy się jednym. Przed naszymi oczyma pojawiło się dziecię, zrodzone z naszej miłości. Dziecię w koronie i w królewskich szatach. Unosiło się nad ziemią i uśmiechało rozkosznie. Leciało nad ziemią, a ja podążałem za nim. A ono przywiodło mnie przed studnię wody.

19. Zajrzałem do studni, a twarz moja w odbiciu wyglądała jak twarz Chrystusa. Uśmiechnąłem się i wszystko zrozumiałem.

20. Wówczas ponownie przede mną stanął Mag, lecz jego szaty były już białe niczym najczystszy śnieg. Położył mi rękę na ramieniu i wywiódł mnie z podziemi.

21. Tak oto pełen zrozumienia stanąłem na środku Świątyni, a lew i karzeł strzegący Drzewa Życia byli łagodni i pozwolili mi jeść owoce. Wokół drzewa, przy okrągłym stole, siedzieli mieszkańcy ziemi – mężczyźni i kobiety. Wszyscy byli mi bliscy niczym najdrożsi kochankowie, chociaż wcześniej ich nie znałem.

22. Zaprosili mnie na ucztę Agape. Zatracaliśmy się w najświętszej rozkoszy liczby 93, w jedności i bliskości, jakiej nie można sobie wyobrazić. Wolni od kłów i bydlęcych kopyt, wolni od wszelkich kajdan nuciliśmy pieśń radości, a ekstatyczny rytm unosił nas ponad ziemię. Mury świątyni znikały, znikało wszystko wokół, byliśmy tylko my pośród boskich ogrodów. Nadzy i bezwstydni. Radośni i lżejsi niż pióra. Światło biło od każdego z nas, a wszyscy emanowali pięknem. Byliśmy wszystkim i niczym zarazem, jednością i różnością. Urzeczywistnioną Krystaliczną Prawdą.
WIEDZA TAJEMNA

– Teraz pouczę cię o Bogu, kosmosie i człowieku. Pamiętaj, że Prawda przyszła na świat w symbolach, bo inaczej nie mógłby jej przyjąć. Dlatego czytając te słowa nie daj się zwieść regułom intelektu – rzekł kiedyś do mnie Aquarius.

1. Wszystko co uczono cię o Bogu, kosmosie i człowieku jest nieprawdą. To co mówią w kościołach i świątyniach jest fałszem. Słuchaj więc uważnie i zważ na moje słowa:

2. Bóg, którego czczą religie, którego wielbi się w kościołach nie jest Bogiem Prawdziwym,

3. To Demiurg, który ma wiele imion – Saklas, Samael, Jaldaboath. On jest twórcą „tego świata”, fałszu materii, świata ludzi przepełnionego cierpieniem i bezsensem. On to każe nazywać siebie Bogiem i Panem, chociaż nim nie jest. W ten sposób bluźni wobec Pełni, wobec Boga Prawdy. On nakazuje ofiar, krwawych i bezkrwawych, wymaga służby, poddaństwa i czci. Jest największym z władców układu słonecznego.

4. Jego dziełem są religie i ku niemu one kierują. Jego pragnieniem są krwawe ofiary z ludzi i dla niego są składane; On inspiruje wojny, katastrofy i nieszczęścia, w jego imię są przywoływane. Nikt inny, tylko on jest prawdziwym Szatanem, gdyż nie ma poza nim przeciwnika i wroga.

5. Brak mu jednak rzeczywistego istnienia, ponieważ nie zanurzył się w tym co nieskończone. To tylko projekcja waszego umysłu i jego odbicie.

6. Demiurg pozostaje więc w relacji zwierciadlanej z umysłem. Ludzki umysł odpowiada Demiurgowi, a Demiurg umysłowi. Z umysłu powstaje obraz Demiurga, a z obrazu Demiurga umysł.

7. On to rzeczywiście jest Ja Jestem, tak jak siebie przedstawia. Ale to fałszywe Jestem. To chęć stawania się i trwania, żądzą przedłużenia swej władzy i istnienia. Gdyż Demiurg jest świadom, że grozi mu unicestwienie.

8. Lecz naprzeciw niego jest prawdziwe Ja Jestem, wieczne, pochodzące z Niezniszczalności i Pełni – Trwanie w Ciszy i w Jedności.

9. Człowiek może poddawać się tym dwóm Ja Jestem. Z nich pochodzą dwie przeciwstawne wole, o których nauczałem cię wcześniej.

10. Człowiek dzieli się na ciało, psychikę i duszę. Posiada w sobie Boską Iskrę, która uwięziona w fizycznym i mentalnym ciele istnieje w uśpieniu i nieświadomości, jest „pijana”. Dopiero dzięki otrzeźwieniu i obudzeniu rozpoznaje siebie wiedząc, że jest zniewolona. Wówczas pogrąża się w lamencie i transie smutku, owładnięta tęsknotą za swym prawdziwym domem. Dzięki posłańcom światłości może powrócić do swojego Ojca i Matki, do swojej Ojczyzny.

11. Demiurg, wraz ze swymi aniołami (zwanymi Archontami), ukształtował człowieka cielesnego z materii, a potem, na swoje podobieństwo, utworzył jego sferę psychiczną. W ten sposób człowiek miał być kukłą Pana Boga w jego niewolniczym ogrodzie. Jednakże z Wysokości, od Najwyższego Boga Ojca-Matki, z tzw. Pełni, Mądrość o imieniu Sofia, tchnęła w człowieka duszę. Ta jest elementem pierwotnej Jedni, która wyemanowała z siebie wszystkie byty. Dusza, w ostatecznym rozrachunku, poprzez krąg wcieleń, powraca do Jedni. Jednocześnie jest to upadek Sofii, która poprzez swą namiętność i zachwyt nad samą sobą, uwikłała się w materii. Dlatego wyzwolenie tyczy się zarówno każdej z dusz z osobna, jak i samej Sofii.

12. Ziemia znajduje się w Centrum Kosmosu. W głębinach Ziemi znajduje się Tartar – Piekło. Miejsce, do którego zstąpiwszy możemy wznieść się do najwyższych sfer, zyskując w nich wolność.

13. Świat ten jest bowiem zamkniętym, czarnym, żelaznym więzieniem. Jest tak zarówno na dole, jak i w górze. Podlega on deterministycznym prawom kierowanym przez Archontów, władców sfer planetarnych. Oni to wyznaczają konieczność losu – heimarmene. To co nazywane jest Zbawieniem jest właśnie wolnością od heimarmene.

14. Kosmos ma strukturę koncentrycznych kręgów, następujących po sobie sfer, w których centralnym punktem jest Ziemia. Ponad Ziemią jest tzw. atmosfera, będąca sferą pod władaniem Behemotha.

15. Ponad nią znajduje się siedem sfer – eonów, tzw. królestwo „siódemki” – hebdomada. Każdej natomiast sferze odpowiada jeden Archont.

Są to:

I. eon – sfera Księżyca, której władcą jest Jaoth, mający postać lwa,
II. eon – sfera Wenus, której władcą jest Eloaios, mający postać osła,
III. eon – sfera Merkurego, której władcą jest Astafaios, mający oblicze hieny,
IV. eon – sfera Słońca, której władcą jest Yao, mający oblicze węża o siedmiu głowach,
V. eon – sfera Marsa, której władcą jest Adonaios, mający oblicze smoka,
VI. eon – sfera Jowisza, której władcą jest Adoni, mający obliczę małpy,
VII. eon – sfera Saturna, której władcą jest Sabbataios, mający oblicze świecącego płomienia ognia.

Te kręgi zamyka wąż zjadający swój własny ogon – Uroboros.

Ponad siódmą sferą, zaczyna się pierwsza sfera prowadząca już ku wolności duszy – „ósemka”, która razem z siedmioma wcześniejszymi stanowi ogdoadę.

VIII. eon to sfera Zodiaku. Tam też mieści się Raj, w którym znajduje się Drzewo Życia i Drzewo Poznania, a odgradza je od świata wirujący miecz, gdyż sfera ta ma w swojej naturze obrót.

Tzw. pośrodkowe królestwo, sfera ponad Zodiakiem, którą rządzi dusza i duch, składa się z ciemności i światłości, dwóch koncentrycznych okręgów. W tej sferze znajduje się Królestwo Sofii, będące kołem Życia.

Nad tą sferą znajduje się „Królestwo Boga”, składające się z samego ducha – pneumy. W nim są dwa kręgi – krąg Ojca-Matki i krąg Syna-Córki – Anthroposa – Syna Człowieczego i Córki Człowieczej.

Łączy je okrąg miłości Agape, który ciągnie Syna i Córkę w dół – do Królestwa Sofii.

16. Dusza przechodzić może przez kolejne sfery, wstępując w kolejne nieba, aż dojdzie do Królestwa Bożego. Tam w ekstatycznej uczcie Agape z innymi duszami i ze swym własnym odbiciem, jedna się z Ojcem-Matką osiągając Pełnię.

17. Sfery poniżej Królestwa Sofii stanowią System opresji, który rządzi prawami Świata. Uzyskując wiedzę z Drzewa Życia i z Drzewa Poznania możemy poruszać się w nim bezpiecznie, a nadto ujarzmiać go, wykorzystywać jego moce, by w końcu go opuścić, w ten sposób dostępując całkowitego wyzwolenia.
PROROCTWO AQUARIUSA

1.Oto proroctwo: System, który jest teraz upadnie, a zastąpi go Nowy System.

2. Archonci będą wam mówić o przybyszach z kosmosu – nie wierzcie im. Chcą was w ten sposób zniewolić. Powiedzą Wam oto odkryliśmy Prawdę – nie słuchajcie ich.

3. Dni Nowego Systemu są już policzone, gdyż ostatecznym celem jest nastanie Wolności!

4. Człowiek Nowego Eonu nie będzie już nikomu służył, lecz odda się Duchowi Świętemu i będzie zgłębiał boskie tajemnice i tajemnice natury, żyjąc w pokoju i harmonii.

5. Człowiek Nowego Eonu to Poszukiwacz. Życie jego to Wielka Przygoda i Wielkie Dzieło. Eksploracja labiryntów duszy i odmętów kosmosu.
WIEDZA LICZB

Wszystko jest liczbą. Dlatego studiuj ich znaczenia.

0 jest Nieistniejącą Prawdą, Niebędącym Bogiem, Nicością i Nie-umysłem. Z niego wszystko pochodzi i do niego zmierza. 0 jest poza dualnością.

1 to Rzeczywistość i Nieistniejąca Prawda. Wszystko jest 1.

2 to liczba umysłu. Wszystko jest bowiem podwójne i względne.

3 jest liczbą Boga, który domaga się dopełnienia.

4 to dopełnione bóstwo, gdzie diabeł i kobiecość mają swoje miejsce.

Masz 10 przystanków i 22 drogi na drodze żywota. Odkryj je wszystkie.

22 to liczba Abrahadabry, Nowego Wielkiego Arkanu – Syna Człowieczego.

418 jest liczbą trzeciej Abrahadabry

Zamień 3 na 4. Trójca niech dopełni się w Czwórcę, abyś pełniej widział Boga.

Kwadrat zamień w okrąg, a w nim wpisz krzyż o równych ramionach.

Wiedz, że idee 37 i 47 mogą istnieć w doskonałej harmonii. W nich ukryta jest mądrość.

888 jest liczbą do której będziesz dążył w widowisku, które reżyseruje 365 i 12.

Masz trzy towarzyszki, które są trzema modułami duszy: 151, 152 i 153. Niech 153 będzie Ci kochanką.

137 jest kluczem do chaosu i drogą do zrozumienia natury.

Strzeż się liczby 613 i cymbału brzmiącego.

666 to zwierzę, człowiek i Bóg w jednym. Lecz nie lękaj się. Diabeł, który wyłamie mur w starej kamienicy, będzie zbawiony.

Oddawaj się liczbie 93, a 73 niechaj wypełnia twoje jestestwo.

Krocz od XXI do 0 i od 0 do XXI.

23 to liczba Człowieka. On niech będzie Nowym Arkanem.

Niechaj zawsze XVII wskazuje Ci drogę.

L.C.P.R. 1325 jest wskazówką do Ósmego Nauczyciela Światłości.
RYCERSTWO AQUARIUSA

Jeśli znajdą się odważni, by głosić słowo Nowej Ery i zgłębiać boskie tajemnice załóżcie BRACTWO AQUARIUSA. Oczywiście jeśli tylko tego chcecie. Członkami bractwa niech będą ci, którzy wykażą wolę i mają przynajmniej 23 lata, a co do których, po uprzednim rozeznaniu, nie będziecie mieli wątpliwości, że są ludźmi szczerymi i wypełnionymi duchem. Niechaj będą to kobiety i mężczyźni, najlepiej w równej liczbie.

Kroczcie jedenastostopniową ścieżką. A BRACTWO niech nie ma hierarchii, lecz niechaj opiera się na jedności, braterstwie i przyjaźni.

Nie twórzcie również przysiąg, lecz tylko wyraz woli:
WYRAZ WOLI

Chcę poznawać Prawdę zgłębiając boskie tajemnice. Niech tak się stanie!
Chcę poznawać samego siebie aby poznać swą Prawdziwą Wolę. Niech tak się stanie!
Chcę głosić Słowa Krystalicznej Prawdy i promować idee Ewangelii Aquarius aby nastał NOWY EON DUCHA. Niech tak się stanie!
Chcę żyć miłością, dążąc do pokoju, harmonii i wolności. Niech tak się stanie!
Chcę wiedzieć kim jestem, skąd przybyłem, dokąd zmierzam.
NAUCZANIE POWSZECHNE

– Tako rzecze Aquarius! Te słowa głoście wszystkim profanom:

Oto wskazania dla ludzi Nowego Eonu. Kierujcie się nimi:

1. Miłość niech będzie całym waszym prawem, miłość poddana woli. Tak tylko osiągniecie pokój.

2. Nie bierzcie udziału w żadnej przemocy, ani indywidualnej ani zbiorowej. Taka jest bowiem droga tego, który pragnie zachować swą duszę.

3. Odrzućcie wszystkie religie, doktryny i ideologie. Gdyż żadna nie jest lepsza od innej, ani bardziej prawdziwa.

4. Dbajcie o Matkę Ziemię i wszystkie stworzenia, które wydała. Żyjcie w harmonii z naturą! Gdyż wszystko co żyje jest święte.

5. Zwróćcie się do swego wnętrza, poznawajcie siebie, zgłębiajcie boskie tajemnice, przebóstwiajcie się albowiem to jedyna droga dla zbawienia duszy.

6. Przywracajcie wiedzę starożytnych, w niej bowiem kryje się wielka mądrość.

7. Nie strońcie od przyjemności i unikajcie cierpień, gdyż nie żyjecie po to, by znosić ból i trudności.

8. Zaprawdę gdy żądacie i pragniecie szacunku, nie jesteście go godni. Odrzućcie pychę.

9. Zważcie, że każda prawda jest fałszem, a każdy fałsz jest prawdą. Gdy to zrozumiecie uwolnicie się od doktryn i ideologii. Albowiem wszystko ma swoją ciemną i jasną stronę.

10. Los nie leży wyłącznie w waszych rękach, ale tylko wy decydujecie czy coś nazwiecie dobrem, czy złem, radością, czy cierpieniem, cennym doświadczeniem, czy przekleństwem.

11. Wszystko co się wydarza może przybliżyć was do czystego światła i krystalicznej prawdy. Wykorzystajcie każdą chwilę i każde zdarzenie, choćby najdotkliwszym się wydawało.

12. Przyjmujcie życie w całej jego totalności, nie popadajcie w żadną skrajność.

13. Badajcie wszystko, niczego się nie lękając, niech niewola strachu was opuści, albowiem żadna wiedza nie może doprowadzić was do upadku, lecz tylko ignorancja.

14. Błogosławieni odmieńcy – poeci, pisarze, malarze, muzycy, wszyscy artyści. Przez ich twórczość przemawia boskość, tej boskości słuchajcie, jej wypatrujcie.

15. Zwróćcie się w stronę sztuki i twórczości, którą nie kieruje żądzą posiadania, lecz która wypływa z potrzeby waszej duszy.

16. Mądry kto nie staje się łupem dla sępów i nie powierza swej duszy innym, lecz tylko Prawdziwej Woli.

17. Święty ten, kto czci wewnętrzne tak jak zewnętrzne, a zewnętrzne jak wewnętrzne, kto lewe czyni prawym, a prawe lewym.

18. Badajcie wszystko z każdej strony, spoglądajcie z wielu perspektyw, nie trzymajcie się jednej wizji.

19. Kobiety, pozbądźcie się cnotliwości, nie wstydźcie się rozkoszy i swojego piękna. Niech wasza seksualność staje się bardziej ziemska, a wasza duchowość bardziej niebiańska.

20. Mężczyźni, nie bądźcie brutalni, wyzbądźcie się wulgarności. Niech wasza seksualność stanie się bardziej niebiańska, a wasza duchowość bardziej ziemska.

21. Chwała mężczyznom i kobietom, którzy łączą się w komnacie oblubieńczej, którzy obdarowują się rozkoszą. Chwała boskiej rozkoszy! Albowiem współżycie mężczyzny z kobietą jest święte i czyste w każdej formie, jeśli daje obopólną rozkosz. Niech więc spółkują niczym bóg i bogini.Albowiem chuć jest święta!
Oni to są kapłanami Nowego Eonu – kochankowie, którzy łączą się w komnacie oblubieńczej. Niechaj sprawują misteria.

MODLITWA NOWEGO EONU

A modlitwę sprawujcie w samotności i tę przyjmijcie za wzór:

O boskości tysiąca imion i manifestacji
Ty, która wypełniasz moje jestestwo
Objawiaj mi kim jestem,
Dokąd zmierzam i skąd pochodzę
Niechaj światłość wypełnia moją duszę
Oświetlając wszystko
Co żywe i martwe na zewnątrz
Cień mój, który ciągle mi towarzyszy
Pojednaj ze mną
Abym poznał swą Prawdziwą Wolę
I niczym Dobry Mag kreując świat dookoła
Zmierzał ku niepodzielnej Jedni
W miłości i zrozumieniu wszystkiego.
Abrahadabra.
Amen.

Jeśli chcecie odprawiajcie grupowo kult i rytuał przywracając dawne wierzenia. Lecz niech nie będzie dogmatu ani przymusu, niechaj nie będzie wywyższania i hierarchii. Zaprawdę kapłani i kapłanki w swej duchowej działalności nie mają mieć nic wspólnego z pieniędzmi.

Duchowość ma być czysta, nieskazitelna i szczera, pełna różnorodności, aby zapewnić upodobanie każdemu.

Nie twórzcie niepodważalnych doktryn, systemów, nie wyklinajcie nikogo, jednoczcie się w braterstwie, przyjaźni, w rodzinnej atmosferze, pośród śpiewów i tańców; pośród rozkoszy, radości i mistycznego nastroju. Pełni swobody i wolności, wzajemnej tolerancji i zrozumienia.

Niechaj nikt nie wymaga czci szczególnej od innych, ponieważ wszyscy są kapłanami i kapłankami w NOWYM EONIE. Pamiętajcie o tym!
OŚMIU NAUCZYCIELI ŚWIATŁOŚCI
NOWEGO EONU

1. Czcijcie Mądrość. Dlatego wsłuchujcie się w nauki światłości, czytajcie je i badajcie, abyście kroczyli drogą wolności, pokoju i miłości.

2. W każdej kulturze odnajdziecie mędrców i pisma duchowe, które oświecą wasze dusze. W szczególności zbadajcie Bibliotekę z Nag Hammadi, gdyż w niej ukryty jest Plazmat, nauka, która przetrwała, mimo usilnych prób jej unicestwienia przez Demiurga i jego wyznawców.

3. Oto Siedmiu Nauczycieli Światłości Nowego Eonu, którzy niedawno Was opuścili, a przez których Mądrość więcej przemawiała od innych, z ich nauk w szczególności czerpcie poznanie:

Lew Tołstoj
Rudolf Steiner
Carl Gustav Jung
Jiddu Krishnamurti
Osho
Aleister Crowley
Philip Kindred Dick

I niech nie zwodzą was ich życiorysy, gdyż istotne jest to, co ich ustami pod natchnieniem zostało wypowiedziane lub ich ręką zapisane.
Przyjdzie też do Was, a może już przyszedł, Ósmy Nauczyciel. On dopełni naukę, gdyż 8 to liczba Pełni.
Niech ta Księga znana będzie na całym świecie i czytana we wszystkich językach, ku dobru świata. Niech NOWY EON DUCHA stanie się rzeczywistością.
To jest trzecie Abrahadabra! Niech tak się stanie!

A – B – R – A – H – A – D – A – B – R – A
B – R – A – H – A – D – A – B – R
R – A – H – A – D – A – B
A – H – A – D – A
H – A – D
A
ZAKOŃCZENIE

Nierozsądnym było przeczytać tę księgę. Niezgodnym z wolą tego świata. Głupiec ujrzał w niej tylko głupstwo, mądry zaś odkrył światłość. Bez względu na to kim jesteś, wszystko co przeczytałeś jest Nieistniejącą Świętą Prawdą. Wszystko co zawarte w tej księdze jest zarazem żartem i głupstwem, jak i śmiertelnie poważnym dziełem.

Potraktuj więc całą tę księgę podług swej woli. Jak kłamstwo albo jak prawdę, jak nicość albo jak drogowskaz do żywota, jako żart i głupstwo lub jako wielką mądrość i doniosłe Dzieło.
Uczyń jak tylko chcesz, według swej woli. Ponieważ to ty o tym decydujesz! To w twoich rękach leży los świata.

Ku powszechnemu dobru

spisał to w październiku, listopadzie i grudniu roku 2012
Najmniejszy Spośród Wybranych
Światło zamarzniętego Słońca z pod znaku Kruka
Posłaniec Nowego Eonu L.C.P.R. 1325

Nikt

Czy religie są potrzebne?! Szokujące fakty i punkty wspólne ich wszystkich

duchowosc-7Chciałbym jeszcze raz wymienić wszystkie punkty wspólne religii. Dotyczy to zarówno religii monoteistycznych, jak i nowo proponowanej globalnej religii – new age. Ale także pewnych elementów doktryny materialistycznej. Ten artykuł jest jakby podsumowaniem, syntezą wielu poglądów które Wam przedstawiałem.

Religie obok ideologii są z jednej strony wirusami mentalnymi. Z drugiej strony, są stabilizatorami systemowymi – utrzymują jako taką homeostazę systemu. Odpowiadają na odwieczne człowiecze pytania, w świecie, w którym odpowiedzi na nie ma. Nadają jakiś tam sens w świecie, w którym sensu, na pierwszy i nawet na drugi rzut oka, nie ma. No i najważniejsze – są tak skonfigurowane, że umożliwiają elitom wygodniejsze i wydajniejsze sprawowanie władzy.

Wymienię kilka podstawowych funkcji religii, o których rzadko kiedy się mówi:

1. dobro i zło

Każda religia ma za zadanie przekonać owieczki boziowe, że jakaś siła (monoteistyczny Bóg czy new age’owe prawo karmy) czuwa nad nami. No i za dobre uczynki nagradza, zaś za złe uczynki karze. No ale tu kłopot jest jeden i jest on fundamentalny. Jest to jedna z najpotężniejszych konspiracji świata. Otóż życie realne pokazuje, że nie tylko nie ma żadnego Boga ani prawa karmy, które nad nami czuwa. Ale że jest wręcz na odwrót.

Ludzie dobrzy, empatyczni – mają różnego rodzaju złe przypadki, upadki, wypadki, traumy, choroby, dziwne i złe zbiegi okoliczności. Ile razy mówiłeś sobie, że to aż niemożliwe, że taki dobry i empatyczny człowiek stale dostaje kopniaki od życia. Przypomnij sobie takie sytuacje, na pewno je obserwowałeś. No i były one opisywane w niezliczonej ilości mitów, legend, podań, bajek, baśni, książek, wierszy, filmów. O tym opowiada kultura i pop kultura całej planety od zarania dziejów, z biblią na czele.

Za to ludzie źli – kapitaliści, bankierzy, politycy, psychopaci, przedsiębiorcy-wyzyskiwacze, korpo-szczury, skorumpowani lekarze – nie tylko są bezkarni i towarzyszy im sukces. Ale nie mają tych różnych przypadków, upadków, wypadków, zbiegów okoliczności. Jednak dobrą wiadomością jest to, że postępowania ze światem można się nauczyć. Świat jest lustrem i oddaje Ci to, co o nim sądzisz. Ci „źli” instynktownie o tym wiedzą i dlatego są przez świat chronieni. My musimy się tego uczyć. Pisałem o tym co nieco w wielu artykułach. Link do nich znajduje się poniżej:
https://jarek-kefir.org/strony-linki/swiadomosc-nowe/

2. cierpienie ma sens

Kolejna podstawowa cecha każdej religii. Dobra na świecie mamy tak mało. Z jednej strony ludzie sami stwarzają sobie problemy a potem tracą czas i siły na ich pokonywanie. Szarpią się ze światem. Z drugiej strony, to samo robią wielkie zbiorowości, takie jak państwo i jego maszyneria. Bohatersko generuje problemy, np miliony zawiłych przepisów podatkowych. A potem równie bohatersko walczy z problemami, które samo stworzyło. Powołując różnego rodzaju instytucje, i generując kolejne i kolejne miliony przepisów. To, co na dole, w skali mikro (u jednostki) jest też na górze, w skali makro (państwo, cywilizacja).

Dużo jest więc na Ziemi cierpienia, którego ludzie nie rozumieją i są wobec niego bezradni. W związku z tym od dawna mam pewien dylemat. Jak to się, cholera, dzieje, że ludzie milionami, miliardami nie popełniają samobójstw? Jak to jest, że nie tylko godzą się na to niewyobrażalne ziemskie cierpienie.. Ale jeszcze chcą całym sobą pracować dla systemu (dzieci, kariera, religie itp) praktycznie nic za to nie dostając? Czy to tylko lęk przed śmiercią, jeden z najsilniejszych ludzkich lęków? Czy to tylko głupota i przeświadczenie, że: „jakoś to będzie„, że los się w końcu odmieni? W końcu nadzieja jest kochanką strachu. Tam gdzie pojawia się strach, zaraz pojawia się także nadzieja, która mówi: „nie martw się, będzie dobrze„.

I tutaj właśnie w sukurs systemowi i władzy przychodzą religie i ideologie. Mówią one umęczonej i styranej życiem jednostce, że jej cierpienie i kaźń ma sens. Że gdzieś po śmierci wynagrodzi ich za to Bóg (wersja monoteistyczna). Lub że taka jest karma, i że każde cierpienie jest lekcją, która ma nas czegoś uczyć (wersja new age). No dobrze, a co jeśli to cierpienie sensu nie ma? Jeśli jest to tylko wygodna wymówka, by masy cierpiały i zapieprzały na elitę za miskę ryżu?

Pewna doza cierpienia i złych wydarzeń jest potrzebna by wykształcić charakter, ukształtować empatię, ustawić priorytety i odpowiednie spojrzenie na podłość i marność tego świata. Zgoda, to druga strona medalu. No ale naprawdę, nie przesadzajmy z tym cierpieniem.. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych oświeconych na Ziemi, przekazał swoją wiedzę w najprostszy i najbardziej życiowy sposób. Nie wypowiadał się głębokimi, pięknie brzmiącymi, ale fałszywymi sentencjami, jak to robi większość znanych guru duchowych. Wszak nie ma nic gorszego od pięknych słów, które kłamią. On przedstawił swoją wiedzę prostym językiem, i dał nawet zestaw wskazówek i ćwiczeń – tego żaden guru duchowy także nie zrobił.

Mówił on, że dusza przyszła na świat nie po to, by cierpieć, nie po to, by nadmiernie się poświęcać, i nie po to, by osiągać jakieś wyżyny oświecenia, i nic ponad nie. Przyszedłeś na świat bo Twoja dusza chciała doświadczać radości, zabawy, miłości, seksu, tańca, przyjemności, obfitości, bogactwa, i wszelkich innych materialnych uciech. Widzicie, jak bardzo rewolucyjne są te tezy? Nawet rzekomo oświeceni wyznawcy new age czy ezoteryki zakrzykną teraz ze świętego oburzenia. Zaś całe to zło, cierpienie, wypadki, złe zbiegi okoliczności, konserwatyzm, bieda – mają być wręcz anomalią, abberacją systemową.

W felietonach poniżej poruszałem te kwestie:
Sensem życia jest miłość i radość, a nie cierpienie. Nie daj sobie wmówić filozofii ofiary!
Czy da się uwolnić od systemu? Najpierw poznaj jak on działa..
Uważasz że jesteś wolny? Naprawdę? „Dali nam pieniądze a my oddaliśmy im całą Ziemię”
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!

Poniżej wklejam cytat wyjaśniający różnice pomiędzy hedonizmem a egoizmem.

Cytuję: „Między hedonizmem a egoizmem istnieje spora różnica. Szkoda, że nie każdy ją zauważa. Hedonizm i egoizm mają jedną wspólną cechę: obydwie postawy dążą do zapewnienia jednostce jak najwięcej przyjemności. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Wystarczy przeczytać jakąkolwiek definicję, żeby wyłapać tę subtelną różnicę, która je dzieli. Główna zasadą hedonizmu jest czerpanie jak najwięcej przyjemności z życia. Egoizm natomiast to postawa bliska narcyzmowi, według której należy troszczyć się wyłącznie o siebie, nie zauważając potrzeb innych. Egoiści charakteryzują się zwykle paskudnym usposobieniem i kompletnym brakiem względu na resztę świata. Widać różnicę?

Mimo to nie jest łatwo przyznać się do tego, że jest się hedonistą. Wielu ludzi przyjmuje takie słowa z oburzeniem, traktując wyznawców hedonizmu jako ludzi złych, płytkich egoistów myślących tylko o tym, co materialne. A to właśnie takie myślenie świadczy o płytkości i braku zrozumienia. Hedonizm jest jak najbardziej zdrową i naturalną postawą. Sprawia on, że osoba o takim światopoglądzie dba o siebie i chce brać z życia to, co najlepsze. Gdyby każdy był taki, wszyscy byliby zadowoleni. Podstawowa różnica pomiędzy hedonizmem, a egoizmem polega na tym, że egoista dba jedynie o siebie, hedonista zaś potrafi zatroszczyć się o innych ludzi – najpierw jednak chce zadbać o siebie, żeby móc w pełni czerpać radość z pomagania innym. I jest to najzupełniej normalne. Tylko osoba szczęśliwa i spełniona może odczuwać radość z poświęcania się dla innych. Jeśli z powodu swoich obowiązków zaniedbuje siebie, prędzej czy później popadnie w frustrację i niechęć do osoby, dla której się poświęca.

Co jest więc takiego w hedonizmie, że wzbudza taką niechęć u różnych ludzi? Dlaczego tak często rzucane są gromy na tych, którzy otwarcie przyznają, że w życiu liczy się dla nich przede wszystkim przyjemność, a nie idee, altruizm i, powiedzmy, takie rzeczy jak „szukanie duchowego oświecenia”? Na pewno dużo bierze się z tego, że niektórzy mylnie definiują hedonizm. Dla wielu oznacza to tyle, co „żyć szybko, umierać młodo”, czyli przygodny seks, częste zmiany partnerów, zero zobowiązań, próbowanie w życiu wszystkiego i całkowity brak samokontroli. Być może część hedonistów tak postępuje, nie przeczę. Ale definicji przyjemności jest mnóstwo. Dla jednych jest to imprezowanie, dla innych seks, a dla jeszcze innych może to być np. podróżowanie po świecie. Wszystko może stać się przyjemnością, celem, do którego chce się dążyć.

Niestety, presja społeczna, wychowanie i takie autorytety jak Kościół wmawiają ludziom, że najwięcej można w życiu osiągnąć jedynie ciężką pracą i poświęceniem. Przyjemność i radość życia zbyt często sprowadzana jest na dalszy plan, jako coś, co nie powinno być sensem życia. Samo słowo ‚hedonizm’ dla wielu ma pejoratywny wydźwięk, podobnie jak ‚wygodnictwo’ i ‚leniuchowanie’. A przecież to, że człowiek lubi wygodne życie, oznacza tylko tyle, że potrafi on sobie zapewnić komfort i dba o siebie. Lenistwo w odpowiednich ilościach jest cudownym lekarstwem na stres i działa niczym kojący plasterek na nasze codziennie zmartwienia.

Tylko, że nie każdy chce to zrozumieć. Dla wielu hedonizm zawsze będzie czymś złym, co należy potępiać i gromić. Bardzo łatwo oceniać innych po pozorach. Bardzo łatwo powiedzieć „hedonizm do niczego dobrego nie prowadzi”, „materialiści to źli ludzie”, „naprawdę współczuję tym biednym ludziom, oni nie wiedzą, co naprawdę jest w życiu ważne”, „nieszczęśliwi, zagubieni konsumpcjoniści, oni nie potrafią prawdziwie kochać”. I tak dalej, ple, ple, ple. Kompletny stek bzdur.

Hedoniści po prostu potrafią określić, czego im w życiu trzeba i wielu im przez to zazdrości. Jeśli sam jesteś hedonistą, to wiesz, co mam na myśli. Na przyjęciu weźmiesz ostatni kawałek ciasta, nie krygując się i nie czekając, aż zrobi to ktoś inny. Jeśli ktoś da Ci do wyboru fotel i taboret, usiądziesz na fotelu. W weekendy potrafisz beztrosko rozwalić się na łóżku, nie myśląc o tym, że inni w tym czasie pracują w ogródku. Twoje życie jest właśnie przez to takie pełne i piękne.

Nasz naród trzeba nauczyć tego, że przyjemność i komfort w życiu są ważne. Śniadania do łóżka, leżenie przez całą niedzielę i kąpiel zamiast prysznica to naprawdę nic złego. Każdy zasługuje na rozpieszczanie, musi tylko przyznać, że naprawdę tego potrzebuje i nie mieć z tego powodu poczucia winy. Nie warto się przejmować krytyką. Zawsze znajdą się ludzie, którym coś będzie przeszkadzało. Sami będąc zgorzkniali, potrafią tylko oceniać innych i przyczepiać im różne łatki. Jeśli jednak wiemy, że swoim zachowaniem nie robimy nikomu krzywdy, należy takich ludzi po prostu ignorować. Hedoniści to zazwyczaj bardzo sympatyczni ludzie, otwarci, szczerzy i zadowoleni z życia. Ich związki są trwałe i zgodne, właśnie z tego powodu, że potrafią walczyć o swoje i otwarcie mówić, czego potrzebują. Jeśli masz to szczęście, że taki jesteś – nie zmieniaj się.”
Autor: EMoonia

W poniższych felietonach opisałem, że lęk przetrwania jest przyczyną praktycznie 99% lub nawet 100% zła, jakie jedna istota wyrządza drugiej:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
Ziemia jest upadłym światem pełnym cierpienia. Dlaczego? Czy jest nadzieja na zmianę?

3. życie pozagrobowe

Każda religia stara się odpowiedzieć na kolejny, odwieczny człowieczy dylemat. Co się stanie po śmierci? Czy dobry katolicki Bóg zabierze do nieba typowego Janusza? Który całe życie pił, bił, kłamał, zdradzał, podkładał świnie, a na łożu śmierci wyspowiadał się i przyodział szkaplerz, by zaklepać sobie miejsce w raju? A może jest jeszcze inaczej?

Wizji i wersji nieba jest tyle, co religii. I każda z tych wizji ma pewien mianownik wspólny. Do owego nieba mają wejść Ci, którzy cierpią, którzy są biedni, pokorni. Jednym słowem – do nieba wejdą typowe owieczki, potulne i nie wychylające się, nie przeszkadzające elicie, nie przywiązane do ziemskich dóbr. Czy coś Wam tu aby nie śmierdzi? To wygodne dla każdej elity – tłumaczy się umęczonym życiem i tyraniem na elity masom, że ich trud nie pójdzie na marne, że dostaną za to nagrodę po śmierci. A to obecne, ziemskie życie? A kto by się nim przejmował, skoro tam po drugiej stronie czeka albo św Piotr, albo allah z haremem chętnych dziewic.

No i wiedza o tym, jak działa świat, jest dla wiernych zakazana, bo jest rzekomo niemiła bogu. Pomijam już fakt, że każda elita, włączając w to elity i organizacje watykańskie (opus dei, jezuici) korzysta z tej tajemnej wiedzy. No ale to przecież okultyzm, diabeł, piekło i siarka. Tutaj poczyniono jednak pewien krok do przodu. Trzeba to koniecznie zaznaczyć. Dawniej 99% ludzi było analfabetami. Dziś czytać i pisać umie każdy. Mało tego! Wiedza całej planety, wszystkich organizacji, stowarzyszeń, epok i kultur – została odtajniona, po raz pierwszy od upadku Atlantydy. Od obcowania z nią dzieli Cię kilka kliknięć na tym prostokątnym urządzeniu, które nosisz cały czas w kieszeni.

Dostałeś umiejętności, których Twoi pradziadkowie jeszcze nie mieli – umiejętność czytania i pisania. Dostałeś narzędzia – media i internet, technologię i naukę. No i dostałeś wolną wolę. Na urządzeniu które ma każdy z nas, możesz oglądać albo odmóżdżające programy, albo zdobywać za jego pomocą wiedzę, która jest praktycznie nieznana szerszym masom. Lub robić jedno i drugie, tak jak ja.

Cytat: „To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać.

Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bydło, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.”
~Jan van Helsing

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi. Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel?

4. patriarchat i ograniczanie siły i woli kobiet

W serii artykułów pisałem, że tysiące (?) lat temu „coś” bardzo ograniczyło siłę pierwiastka żeńskiego na Ziemi. Z jednej strony, kobiety zostały pozbawione swojej wewnętrznej mocy. I po dziś dzień szukają namiastki tej siły w twardych, konserwatywnych mężczyznach. Stąd mówi się, że niektóre kobiety lubią drani. Dotyczy to oczywiście tych słabszych, „typowych” kobiet, bo te silne i mające moc są w stanie docenić i pokochać mężczyznę, który nie jest troglodytą.

Na marginesie, tym powyższym zdaniem wyjaśniłem szereg dzisiejszych dylematów, na czele z friendzone i narzekaniem na to, że niektóre kobiety lecą na dupków. Z drugiej strony zaś, pierwiastek męski został pozbawiony swojej wrażliwości, i upadł na dno. Dano mężczyznom trochę przywilejów, których nagminnie nadużywają. Ale narzucono na nich konieczność katorżniczej pracy w systemie na utrzymanie rodziny. W przyrodzie nie ma nic za darmo.

Powstało więc rozszczepienie pierwiastków płci, a wraz z nim – nastanie męskiej, patriarchalnej ery. I oczywiście to, co mamy teraz – niemal całkowity upadek ludzkości, we wszystkich możliwych dziedzinach życia. Wielu wtajemniczonych mówi, że obecnie żyjemy w erze ryb lub też w kali juga – czyli w erze całkowitego zepsucia i zła. Wszystkie pojęcia i wartości są odwrócone o 180 stopni. To, co nazywane jest moralnością, tradycją, porządkiem – w rzeczywistości przyniosło ludzkości ból i cierpienie.

Struktura patriarchalna jest mocno zestrojona z tym, że Ziemia jest planetą braków, niedoborów. Istoty muszą walczyć o ograniczone zasoby środowiska (żywność, woda, schronienie, partnerzy). Więc wyrządzają sobie nawzajem zło. W takich warunkach liczy się twarda, męska siła. Należy też doliczyć inne czynniki. Przez ciemne tysiąclecia nie znano antykoncepcji. Wypracowano więc szereg mechanizmów, które jeszcze bardziej ograniczyły kobiety, szczególnie ich seksualność. Nie może być wolnej amerykanki i bezhołowia. Społeczeństwo, państwo, naród – to są bezlitosne maszyny funkcjonujące jak.. armia. Dzieci muszą się rodzić w rodzinach, musi istnieć ich wychowywanie do posłuszeństwa, system musi się stawać większy i potężniejszy. Ku chwale elity.

Każda religia monoteistyczna ma więc takie mechanizmy, których zadaniem jest trzymanie ludzkiej seksualności w ryzach. Szczególnie dotyczy to kobiet. Dodać należy także to, że człowiek spełniony seksualnie, mający dużo partnerów, jest szczęśliwy. Ma energię i chęć by się rozwijać. Nie chce realizować się w systemie, bo po co mu taka marność, skoro jest szczęśliwy. Nie pójdzie więc na wojnę o ropę, nie będzie nakręcał spirali konsumpcji i nie będzie chciał płodzić dzieci. A taki stan jest zawsze zagrożeniem dla każdej elity. Stąd tak silne parcie np katolików by zmuszać kobiety do rodzenia dzieci. Nie ma nic bardziej wyzwalającego i uszczęśliwiającego niż seks. I jednocześnie, co jest skrajnym paradoksem – nie ma nic bardziej zniewalającego i wiążącego z systemem, jak potomstwo.

To dlatego tak ważna jest praca na rzecz tego, by kobiety odzyskały swoją siłę i moc, i należne miejsce w społeczeństwie. Tak niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Nawet Ci interesujący się ezoteryką czy okultyzmem tak często hołdują wzorcom patriarchalnym. W dyskursie publicznym dominują dwie skrajności. Z jednej strony, pełen wypaczeń feminizm. A z drugiej strony, prawilne chłopaki w dresach – sfrustrowani odbywającymi się przemianami systemowymi. Pole normalności jak zwykle jest zawężone. Feminizm został wprowadzony po to, by przyspieszyć przebudzenie kobiet.

Tacy jak my powinni okazać wyrozumiałość i przetrwać te przejściowe trudności, jakie on stworzył. W tym kobiecy gniew na mężczyzn. To, jakie kobiety przyciągasz czy jakich mężczyzn przyciągasz – jest odwzorowaniem tego, co sam, sama masz w sobie. Przyciągasz zołzy albo typowe, rozhisteryzowane kobietki, strzelające fochy? Zajrzyj wgłąb siebie czy sam nie masz jakichś nieprzepracowanych wzorców. I analogicznie: przyciągasz facetów-dupków? Sprawdź czy sama nie masz czegoś, co sprawia że dupek Cię zachwyca i podnieca, a normalnego, wrażliwego mężczyznę nawet nie dostrzegasz.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).
Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości
.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

5. sens rodzenia dzieci i pracy dla systemu

Każda religia nakazuje mieć jak najwięcej dzieci. Zakazuje antykoncepcji, aborcji, seksu przedmałżeńskiego, seksu dla przyjemności. Mowa albo o jakiejś tradycji, albo o jakimś „kole życia” i „umowie dusz„, jak w new age. Ja poświęciłem ponad cztery lata na przeanalizowanie tego systemu. Zakochanie, seks, a potem ślub, chomąto kredytowe na 30 lat, dzieci. I koniec hobby, pasji, seksu, czasu wolnego dla siebie. Od tej chwili 90% lub więcej czasu, sił i środków poświęcasz dla systemu. Im więcej wiedzy zdobywałem, tym bardziej widziałem, jak bardzo jest to bezsensowne i wewnętrznie rozpaczliwe.

Podjąłem indywidualnie decyzję, że nie będę miał dzieci. Kierowałem się z jednej strony hedonizmem – bo to moja przyjemność się liczy. Z drugiej strony, kierowałem się też empatią. Bo nie chcę powoływać do życia nowej istotki, w świecie pełnym cierpienia. Który nie zapewnia nawet minimum minimum. Uznaję sens tego, że ten świat musi trwać, że może jakiś tam nieznany zamysł w tym galimatiasie porodów i zgonów jest. Jednak nie chcę oddawać systemowi swoich najlepszych lat. Niech robią to inni – i nic do tego nie mam. Ale jest we mnie wewnętrzny bunt przeciwko temu. Już będąc małym dzieckiem miałem silną, skonkretyzowaną wizję przyszłości, którą często w gniewie powtarzałem. Chciałem mieszkać na Islandii lub w innym kraju polarnym, mieć ogród który bym uprawiał, i nie mieć potomstwa.

Co ciekawe, moje zdanie podziela wielu Polaków, choć najczęściej nieświadomie. Poziom dzietności Polek w dobie 1850 zł brutto jest bardzo niski. Należy do najniższych w Europie i na świecie. Ale wróćmy do meritum. Przez cały czas ludzie którzy świadomie nie chcieli realizować się jako rodzice, byli napiętnowani. Obecnie nie można już palić takich ludzi na stosach czy wypędzać ze wsi, skazując na śmierć głodową. Przemoc wobec nich jest bardziej zawoalowana – zarzuca się im m.in. egoizm.

Mam i na to odpowiedź. Otóż zawsze polecałem Wam, byście czerpali naukę od każdego. Od mędrca, filozofa, głupca, katolika, ateisty, lewaka, prawaka – każdego. Ja tak robię. Znam wypowiedzi jednego z zapętlonych w tym systemie ludzi. Leming jakich mało, typowy prawicowy samczyk alfa, ale dał mi do myślenia jak mało kto. Oto te wypowiedzi:
Dzieci są potrzebne, bo ludzie mają jakąś wewnętrzną potrzebę czy instynkt, który zaspokoi tylko potomstwo
Mężczyźni i tak nie chcą się już żenić. Gdyby nie narzekania dziewczyn, rodziców i teściów, to prawie nikt ślubu by nie brał i dzieci by nie robił

No i znowu – nie możemy negować tych potrzeb i instynktów. Które wynikają właśnie z.. egoizmu. I szerzej – nie możemy negować potrzeby istnienia globalnego systemu. On jest potrzebny by jakoś tę planetę małp opanować. By nie było anarchii i rzezi na ulicach. To dzięki temu systemowi możemy zdobywać wiedze, rozwijać się, medytować, uduchawiać. Pisałem o tym wiele razy. Paradoksem jest to, że struktura która nas ogranicza i niejako niewoli, jednocześnie zapewnia nam byt i możliwość rozwoju. Bunt przeciwko systemowi? Jest groźny, nieskuteczny i nie ma sensu. System sam się zmieni, sam ulegnie reformie, tylko on ma swoje tempo, które trzeba szanować.

Niech temu systemowi służą inni. Niech inni go zasilają. Niech inni poświęcają mu najlepsze lata. Zawsze znajdą się miliony, ba – miliardy ludzi, chętnych na konsumpcje, pójście na wojnę, na życie religijne, czy na rozmnażanie by zapewnić byt narodu. I oni też są potrzebni i mają swoje miejsce na Ziemi. Ale najważniejsze jest to, że Ty nie musisz tego robić. Weź od systemu tylko to, czego naprawdę chcesz, i co jednocześnie uniesiesz (np finansowo, emocjonalnie).

Cytuję: „Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak, działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego.”
~Osho

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

konserwatyzm-i-purytanizmDziś dokonam syntezy poglądów na temat tego, co można nazwać konserwatyzmem obyczajowym lub purytanizmem. Wiem że wielu ludzi drze szaty, że stare wartości i poglądy odchodzą. Znam ich lęki i argumenty. W tym felietonie postaram się to wyjaśnić dość łopatologicznie. Prościej się chyba nie da.

Otóż, wiadomo że seks jest przyjemny i ludzie zawsze go lubią. Nie chodzi tu tylko o samą przyjemność ale także o fakt, że seks, miłość i związana z nimi energia, są generatorami, kreatorami życia. Każda nawet najdrobniejsza i pozornie nie związana z seksem radość, na planie energetycznym ma swoje praźródło w energii seksualnej.

Jednak seks ma jedną „wadę” – otóż z seksu powstają dzieci. Wiem że to słowo może wzbudzać ogromne kontrowersje, ale tak jest. Ale gdyby się dokopać do samego rdzenia ludzkiej podświadomości, to sprawa jest bardzo prosta. Każdy chce przyjemności (seks) ale nikt nie chce obowiązków, trudów i znoju (wychowywanie dzieci). Ludzki instynkt macierzyński jest wtórny co do seksu, i jest „nakładką systemową” na niego nałożoną.

Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że coraz więcej kobiet tego instynktu nie posiada, zaś mężczyźni są go zupełnie pozbawieni. To stąd biorą się gorzkie i chamskie żarty rozgoryczonych małżeńsko-kredytowym kieratem panów w stylu:
-tatusiu a Ty chciałeś chłopczyka czy dziewczynkę?
-zasadniczo chciałem tylko Twoją matkę, ale cóż..

Na głębokim poziomie wszyscy jesteśmy liberałami. Chcemy tylko dionizyjskiej zabawy, połączonej z morzem alkoholu, tonami koksu, chcemy beztroski, radości, swobody. No i chcemy oczywiście seksu. To stanowi najgłębszy rdzeń ludzkiej istoty, i nie warto zaprzeczać w imię ideologii, że jest inaczej. Wszystko inne, w tym właśnie ideologie, jest wtórne, na kolejnych miejscach. Dobrze, ale co z doktryną konserwatyzmu / purytanizmu i jaki był cel jej powstania?

Jak pisałem powyżej – z seksu biorą się dzieci. Jest to sprytny zabieg matki natury. Gdyby nie przyjemność seksualna i związana z seksem nakładka systemowa – instynkt macierzyński, to zgadnijcie co by się działo. Otóż nikt by nie chciał mieć dzieci. Natura musiała więc wykorzystać strategię konia trojańskiego by niejako przymusić krnąbrny ludzki ród do rozmnażania i zaludniania Ziemi, tej Ziemi, by system był coraz większy i potężniejszy.

Dzieci należy nakarmi,c, wychowywać, odziać, dać dach nad głową. A to wszystko wiąże się z obowiązkami, trudami, znojami, i nie bójmy się tego słowa – z cierpieniami. I to niejednymi. Dodatkowo rzeczywistość planety Ziemi jest taka, że jest to planeta niedoboru i niedostatku. Każda istota żywa w pocie czoła poszukuje kurczących się zasobów środowiska, np pokarmu, i konkuruje o te zasoby z innymi. Ta działalność zajmuje istotom żywym lwią część czasu i energii.

Patrzyłem kiedyś na stado gołębi, które rozszarpywało między sobą jakieś ochłapy, tj starą piętkę chleba. Naszła mnie myśl, że na identycznej zasadzie działamy my, ludzie, i cała natura. Komu zależało na tym, by stworzyć taki a nie inny system, w którym istoty bez przerwy się męczą zdobywając minimum minimum? Ale szybko przerwałem te bezproduktywne rozmyślania.

Dalej: najważniejsze jest to, że przez całe poprzednie tysiąclecia nie znano skutecznej antykoncepcji. Jeszcze wcale nie tak dawno każde rozpoczęcie współżycia było niemal pewną gwarancją ciąży i potomka. No i kobiety przez cały okres krótkiego, trudnego i pełnego cierpień życia, chodziły w ciąży. Co rok to prorok. I tu tkwi geneza powstania konserwatyzmu obyczajowego, purytanizmu.

Otóż w tak trudnych, spartańskich warunkach nie mogło być swobody seksualnej i obyczajowej. Gdyż to skutkowałoby nieobliczalnymi konsekwencjami. Dzieci muszą się rodzić i chować w rodzinach, nie mogło być wolnej amerykanki i bezhołowia. Gdyż wtedy ani ludzkość, ani dawne państwa, księstwa, plemiona, by nie przetrwały. Seksualność musiała więc zostać wzięta w ryzy, w sztywne schematyczne wzorce zwane konserwatyzmem.

Konserwatyzm i purytanizm jest więc naturalnym odruchem obronnym systemu, jego stabilizatorem. Tak samo wszystkie ideologie i religie są stabilizatorami systemu. Jak mawiał Napoleon, sprawiają one, że biedota nie morduje bogatych w biały dzień. Dobrze że jest prawo, policja, armia, straż graniczna, więziennictwo. Narzekamy na nie, ale gdyby nie one, to w kilka dni mielibyśmy realia Afganistanu, Syrii albo Somalii. Prawilne chłopaki w dresach szybko by o to zadbały.

Taką samą rolę, choć w nieco innych obszarach, pełnią te systemowe stabilizatory – ideologie i religie. Cały system i wszystkie jego podsystemy są konstrukcją stworzoną do opanowania tej planety małp. Ludzkie instynkty, popędy i żądze należy odpowiednio powstrzymywać i trzymać w ryzach. Mamy jedną tylko alternatywę: anarchia na skalę niewyobrażalną, rzeź na ulicach itp. Zanim powiesz, że chcesz obalić system – bardzo poważnie się zastanów.

Wiem że to wzbudzi zrozumiałe protesty, ale.. system chroni także Ciebie. Żyjesz i doświadczasz dzięki niemu. Gdyby nie system i jego stabilizatory, to zamiast medytować i chodzić do Starbucks na sojowe latte czy inne gówno, musiałbyś z karabinem w ręku walczyć z ogolonymi na łyso chłopakami w dresach o każdy kęs żarcia i każdy łyk wody.

Ale wróćmy do tematu głównego. Konserwatyzm i purytanizm nie są więc reprezentacją jakichś odwiecznych, tradycyjnych praw i wartości, które teraz giną, bo ludzie tacy niewdzięczni i nie chcą słuchać konserw i staruchów. Są one reprezentantami prawa więziennego – prawa planety, która jest czyśćcem, więzieniem, kosmicznym poprawczakiem. Stworzono to właśnie po to, by trzymać ludzkość za mordę. Tylko tyle i aż tyle.

Naprawdę nie ma co dorabiać do przestarzałych i niekompatybilnych z naszymi czasami konserwatywnych wartości jakiejś legendy, i narzekać że cywilizacja upada, że o tempora, o mores. Teraz mamy dostęp do technologii, do wiedzy całej planety w zasięgu kliknięcia myszką (internet), i co najważniejsze – do antykoncepcji. Antykoncepcja, aborcja i sterylizacja są podstawowymi prawami człowieka umożliwiającymi wyrwanie się z ponurej, jaskiniowej rzeczywistości konserwatyzmu. I to dlatego wiele sił na Ziemi chce ich zakazania, na czele z kościołami.

Rzeczywistość jak i nasza mentalność się zmienia, cywilizuje. Zmieniają się także wzorce zachowań i relacji, co budzi ogromny lęk tych, którzy wciąż wyznają stare wartości. Ja ten lęk rozumiem – oni nie znają innego systemu, bo na dobrą sprawę jeszcze on nie powstał. Jest dopiero w powijakach. To co stare musi upaść i ulec wyzerowaniu, a taka zmiana zawsze ma swoje koszty i budzi lęk.

Szczególnie jeśli zmiana ma zasięg większy niż pojedyncza jednostka ludzka. Nie protestuj przeciwko tym kosztom które są niezbędne, i nie trzymaj się kurczowo świata który odchodzi. Protestuj przeciwko temu co już jest, a co jest niewydolne, zdezaktualizowane, skorumpowane etycznie i moralnie, przynoszące ludziom cierpienie. A mimo to, ogromne rzesze ludzi wciąż to, co stare popierają.

Zmiana, czyli ucieczka z kręgu nieustannych powtórek, to wyprawa w nieznane. Wybitny psychoanalityk Wilfred Bion mówił, że każda zmiana jest katastrofą. Nawet nie dlatego, że może zakończyć się niepowodzeniem, ale dlatego, że najpierw trzeba zniszczyć to, co jest.”
~Danuta Golec

Lekcje pozbawione bólu są bez znaczenia. To dlatego, ze nie można otrzymać czegoś, nie poświęcając niczego w zamian. Jeśli jednak przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski, będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego

Zanim mnie skrytykujesz.. Proszę Cię, byś przyznał coś uczciwie, ale tak do bólu uczciwie. Nie, nie pisz tego ani tu ani nigdzie, ani nie mów tego nikomu – absolutnie nikomu, bo nie o to chodzi. Wiem przecież że musisz dbać o reputację i pozycję społeczną. Niemniej proszę Cię o chwilę uczciwości – nie przede mną, ale przed samym sobą.

Otóż, czy te stare wartości przyniosły światu dobrobyt i szczęście? Czy stare wartości, które ja nazywam: „MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) funkcjonują bez zarzutu? Czy może są konstruktem coraz bardziej zdezaktualizowanym, nieprzystającym do naszych czasów, skorumpowanym moralnie, i zwyczajnie nie działającym? Widać coraz bardziej dobitnie, że nie tylko nie spełniły one swojej roli, bo nie przyniosły ludzkości szczęścia. Ale przyniosły coś odwrotnego – bezmiar cierpienia, zawodu, niespełnienia, nieszczęścia.

Humor, dowcip, ironia i sarkazm zawsze miały w sobie coś boskiego.. Bo niby śmiechem żartem, ale demaskują prawdę. Popatrz na te miliardy miliardów dowcipów, obrazków, komiksów, memów, sucharów itp na temat relacji międzyludzkich. Wiele z nich to dowcipy gorzkie i chamskie, pokazujące ludzką rozpacz i bezsilność, spowodowaną przez te tradycyjne postrzeganie świata. Jak ten który wkleiłem powyżej.

Wy to, o czym piszę, mniej lub bardziej nieświadomie wiecie. Wyrażacie to w niezliczonej liczbie tych dowcipów i obrazków. A gdy przyjdzie co do czego? „No Jarek, Ty oszołomie jeden, na żartach się nie znasz?! Dałem Ci tylko coś z chamsko.pl do pośmiania się a Ty..

Wg mnie pewne jest to, że potrzebujemy nowego rozdania w świecie relacji międzyludzkich.

Cytuję: „Grzesznik czuje się winny, więc traci radość. Jak masz cieszyć się życiem, gdy stale czujesz się winny, stale chodzisz do kościoła, by spowiadać się ze swych złych uczynków? Źle zrobiłem, źle, źle… całe życie wydaje ci się składać z grzechów. Jak masz żyć w radości? Cieszenie się życiem staje się niemożliwe. Stajesz się ciężki, przytłoczony. Na twej piersi zasiada wina, miażdży cię jak skała, nie pozwala ci tańczyć. Jak masz tańczyć? Jak może tańczyć Poczucie winy? Jak może śpiewać? Kochać? Żyć? Kto więc myśli, że grzeszy, że jest winny, umarły za życia, ten już jest w grobie.”
~Osho

Cytuję: „Wojna jest rezultatem Ludzkości która wypadła z wewnętrznej równowagi. Mężczyźni którzy wypierają się swoich żeńskich Części Duszy i kobiety wypierające się swoich męskich Części Duszy przyczyniają się do tego że nigdy nie kończą się wewnętrzne napięcia, wewnętrzny „stan wojny”. I te napięcia przenoszą się na ludzkie Społeczeństwo i kształtują wspólne życie na tej Planecie. Wewnątrz jak i na Zewnątrz. Wybalansowane Energie Seksualne odgrywają przy tym kluczową rolę, albowiem taki stopień indywidualnego urzeczywistnienia w jednym momencie stworzyłby Pokój na całym Świecie i wywołał Harmonię.

Dziś, w Punkcie Zwrotnym Czasu, teraz, gdy wkraczamy na nowy Poziom Świadomości, dla każdego Człowieka który kontynuuje swoją Transformację chodzi przede wszystkim o to by pogodzić męskie Części z żeńskimi i żeńskie z męskimi. Życie ma otrzymać nowe piękno i Człowiek nowe Zaufanie do samego siebie.

Ten kto ze swoją seksualnością jest w Pokoju, ten wkroczył do Królestwa Pokoju. Bez tego wewnętrznego Pokoju, daremna jest każda gadanina i wszystkie starania w celu osiągnięcia światowego Pokoju. Religie i fanatyzm ugruntowują swoją władzę na gruncie nierozwiązanych Energii Seksualnych ludzi.

Dlatego też ten Temat jest przez Religie przemilczany lub wynaturzany. W miejsce Harmonii podstawą ludzkiego wspólnego Życie na Ziemi jest konflikt. Dlatego też poszczególni Ludzie są systematycznie utrzymywani w tym Stanie aby byli wewnętrznie rozdarci i aby pozostawali z dala od Jedności – jako Istota męska i żeńska.

Kobieta jest stworzona jako Kobieta i jest istotne aby mogła się doświadczać i wyrażać jako Kobieta. W tym celu ludzkie Społeczeństwo musi stworzyć odpowiedni klimat. Niemniej jednak dla każdego Mężczyzny ma ogromne znaczenie to by mógł on doświadczać się jako Mężczyzna.

Zewnętrzne cechy płciowe pokazują to w jakiej Energii mają być wypełniane Zlecenia na tej Ziemi i to które Energie działają w sposób priorytetowy by te indywidualne Zlecenia mogły się spełnić. Pomimo tego należy jednak wewnętrznie pozostawać w Pokoju i Harmonii z obydwoma częściami – zarówno męską jak i żeńską.

Jedynie Mężczyzna który pogodził się i całkowicie przyjął swoje żeńskie Części jest całkowity jako Stworzenie męskie i również jako Mężczyzna. Rozwój możliwy jest tylko wtedy gdy niczemu nie jest zaprzeczane, gdy nic nie jest tłumione lub niczego się nie wypiera. To samo obowiązuje każdą żeńską Istotę która rezygnuje z Energii Męskich. Również i ona nie będzie mogła doprowadzić do całkowitego Rozwoju swojej Żeńskiej Siły ponieważ do tego brakuje jej męskiego dopełnienia.

Gdy w pojedynczym Człowieku Yin i Yang znajdują się w współbrzmieniu bez zaprzeczania zewnętrznych cech płciowych lub ich degenerowania, wtedy powstaje podstawa do światowego Pokoju.”
~Paramahansa Yogananda

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/