Tag: głód

Sytuacja w Wenezueli pogarsza się. USA przeprowadzi inwazję?!

Wenezuela jest pogrążona w chaosie i pozbawiona prądu elektrycznego

W Wenezueli, którą USA chcą zbombardować, ups, przepraszam, „zdemokratyzować”, dzieją się straszne rzeczy. Inflacja wynosi już jeden milion procent w skali roku, co oznacza,że ceny dóbr i usług podwajają się w ciągu zaledwie pięćdziesięciu minut. W kraju brakuje podstawowych produktów, takich jak żywność i leki. Żywność jest często wydawana przez wojsko w ramach przydziałów (na kartki).

Szerzy się przestępczość, chaos, anarchia i ogólny rozpierdol. Na ulicach coraz częściej mają miejsce protesty i zamieszki. Ludzie zmęczeni dziadowaniem budują na ulicach barykady, podpalają sklepy i samochody, rzucają w służby porządkowe różnymi przedmiotami. Setki tysięcy Wenezuelczyków uciekło, głównie do Brazylii i Kolumbii. Ale całkiem spora rzeka uchódźców wyrusza w długą trasę przez Kolumbię, kraje Ameryki Środkowej i Meksyk, by potem dotrzeć do USA. Smaczku sprawie dodaje fakt, że od wielu lat Wenezuela „paszportuje” bojowników szyickiego Hezbollahu. Czyli organizacji militarnej kojarzonej z krajami takimi jak Iran, Liban, Syria i Irak.

I oni teraz idą z rzeką uchodźców w kierunku USA, by tam zorganizować podziemne struktury i siać chaos. Być może także po to, by wywołać tam szyickie powstanie i sparaliżować ten kraj. Skąd my to znamy? Inwazja na kraje Europy zachodniej, czyli słynny kryzys uchodźców z 2015 roku, to z kolei głównie islamiści sunniccy plus obywatele krajów czarnej Afryki. To jeden z powodów, dlaczego Trump chce wybudować mur na granicy w Meksykiem. Czytaj dalej „Sytuacja w Wenezueli pogarsza się. USA przeprowadzi inwazję?!”

GMO: ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA JEST REALNE! „ŻYCIE WYMYKA NAM SIĘ SPOD KONTROLI..”

Czy GMO jest szkodliwe dla zdrowia?

Czy GMO – organizmy modyfikowane genetycznie – są zagrożeniem? Ten temat jest coraz bardziej popularny, i przebija się do świadomości społecznej. Wielu ludzi chciałoby się dowiedzieć jak to z tym GMO jest naprawdę. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są oczkiem w głowie współczesnej nauki i przez tę naukę i jej agendy medialne są bronione. Każda krytyka GMO od razu jest przedstawiana jako „pseudonauka” czy też „teoria spiskowa”. Te dwa określenia to współczesna odmiana „polowań na czarownice”. Czasy się zmieniły, metody również, nieco to wszystko złagodniało, ale zasada działania systemu jakże podobna w każdej epoce.. Współczesne lewicowo-ateistyczne mocarstwa nie tylko napiętnują wszystko co „metafizyczne” czy „spiskowe”, ale zrzucają bomby i zabijają miliony ludzi w celu szerzenia ideałów demokracji i praw człowieka. To tak na marginesie.

Sama idea GMO może nie jest zła. Dużo gorsze jest jej wykonanie. Człowiek stawia dopiero pierwsze kroki w genetyce i po prostu nie umie tak dobrze manipulować genomem. Gen szczura w pomidorach, lub gen człowieka w kukurydzy? To raczej dobrze się nie skończy, a takie organizmy nie będą ani zdrowe, ani silne. Sklonowane zwierzęta zawsze są słabsze niż te urodzone naturalnie i często są bezpłodne. Umierają przed czasem. Metoda in vitro, choć nie jest GMO, tylko dość delikatną manipulacją nad procesem zapłodnienia, również nie jest wolna od wad. Dzieci urodzone z in vitro mają nieco częściej różne wady wrodzone i bywają słabsze. Podobne kontrowersje budzi pobieranie narządów do transplantacji.

Niestety, ale prawdą jest to, że są one pobierane od żywych dawców, czasami wręcz na granicy prawa. Ale czy mamy jakąś alternatywę wobec transplantacji? Tak samo nie mamy alternatywy wobec niektórych terapii farmaceutycznych, bo medycyną naturalną wszystkiego wyleczyć się nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że wiemy wciąż bardzo mało o świecie. I tutaj powstaje kolejny problem: skoro na GMO czy na farmacji można dobrze zarobić, to po co te metody udoskonalać? Albo inaczej: po co udoskonalać je tak szybko? Problem koncernów potężniejszych niż całe państwa, które korumpują naukę, uniwersytety, ekspertów, rządy, media, agendy takie jak WHO czy FAO, i podporządkowują je własnym interesom, jest problemem realnym. Nie jest to teoria spiskowa.

Jednak w terapiach genowych jest przyszłość.. medycyny. Niesie to ogromne zagrożenia, ale dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani albo na gówniane farmaceutyki z ich skutkami ubocznymi, albo na terapie naturalne, które nie zawsze pomagają. Cokolwiek by nie sądzić o big pharmie czy samej medycynie, to leczenie na poziomie genów jest leczeniem przyczyny. Pamiętaj, że to nie nauka jest zła, zły może być człowiek. Ignorancja mas ludzkich powoduje, że do władzy i do zarządów korporacji garną ludzie źli.

Tak samo to nie jakaś wiedza ukrywana jest zła, jak mówią np katolicy, ale ludzie. Łatwo dokonać projekcji i obwinić „coś zewnętrznego”, niż przyznać, że za zło odpowiada człowiek. Wstępem do inżynierii genetycznej w medycynie jest nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Za około 300 dolarów możesz przebadać swój genom pod kątem wad metabolicznych. Odpowiednio dobranymi lekami, suplementami, witaminami czy dietą można wpłynąć na uśpienie złych, zmutowanych genów, lub na aktywację tych, które działały zbyt słabo.

Co do samego GMO, to jest kilka ciekawostek. W Polsce w punktach skupu normy kukurydzy są tak ustalone, że rolnik nie sprzeda kukurydzy, która nie jest GMO. W Polsce oficjalnej sprzedaży GMO nie ma, ale nieoficjalnie jest w produktach i jest na polach. GMO wymaga intensywnego spryskiwania środkami ochrony roślin, np owianym złą sławą glifosatem z preparatu roundup. Rolnicy muszą stosować coraz większe ilości tego środka, bo chwasty zaczynają się uodparniać. Glifosat powoduje zamieranie, a dokładnie wysuszanie roślin. Brzydkim polskim zwyczajem jest sypanie tego środka tuż przed żniwami, by wysuszyć rośliny i ułatwić żniwa. Oczywiście część glifosatu zostaje i trafia na nasze talerze. Najgorszy pod tym względem jest rzepak, z którego wytwarza się olej do smażenia.

Pestycydy i herbicydy używane przy uprawach GMO powodują masowe ginięcie pszczół. Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która ginie. Jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Przypadłość ta została nazwana CCD – Colony Collapse Disorder, czyli zespół masowego ginięcia pszczół. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda.

Zapraszam Cię na bijący rekordy popularności film video o wpływie GMO na zdrowie: „Życie wymyka się spod kontroli:

 

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ONZ: zasoby żywności wystarczą do wykarmienia 12 miliardów ludzi!

Dlaczego istnieje światowy głód skoro mamy tyle żywności?

Cytat: „W dniu dzisiejszym zasoby żywności na świecie wystarczają do wykarmienia 12 miliardów (!) ludzi… istnienie głodu -pokazuje nam, że mamy do czynienia z przestępczością zorganizowaną…”

Mocne słowa Jeana Zieglera, byłego specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. prawa do żywności, które padły w wywiadzie z nim, zamieszczonym w Tagesanzeiger, Szwajcaria

  • Panie Ziegler, dlaczego akurat teraz napisał pan książkę o głodzie?

Mój mandat Sprawozdawcy Specjalnego ONZ ds. Prawa do Żywności dobiegł końca. Ta książka jest konkluzją tej działalności.

-Jaka jest konkluzja?

Nareszcie mogę powiedzieć, kim są sprawcy. Z urzędu, codziennie miałem do czynienia z wielkimi koncernami, Międzynarodowym Funduszem Walutowym, Bankiem Światowym, głowami państw… dlatego długo musiałem milczeć.

-Nie jest pan znany jako milczek, ciężko to panu przychodziło?

Bardzo. Gdy np. będąc z wizytą u najbiedniejszych Majów, rolników w Gwatemali podjeżdżałem z całą świtą wspaniałymi, białymi Toyotami z błękitnymi flagami ONZ, czułem się jak zdrajca. Ludzie patrzyli na mnie z nadzieją w oczach, a ja wiedziałem, że ich nadzieje są płonne. Gdy zgłaszałem jedyne, co mogłoby im pomóc, czyli konieczność reformy rolnej -wiedziałem, że nie ma na nią szans. 3 miesiące później w Nowym Jorku propozycja przepadła z kretesem.

-To brzmi jak stracone złudzenia.

Nie. Nie jestem rozczarowany, zawiedziony. Moja książka jest książką nadziei. Pokazuje, gdzie tkwi oręż do obrony przed ludożerczym porządkiem świata. Pierwszy raz w historii możliwy jest świat bez głodu. Według danych Światowej Organizacji Wyżywienia (FAO) żywności na naszej planecie wystarcza dla 12 miliardów ludzi. Jeżeli ludzie nadal głodują, to jest to przestępczość zorganizowana, ludobójstwo. Co 5 sekund umiera z głodu dziecko poniżej 10 lat, miliard ludzi jest permanentnie, bardzo ciężko niedożywionych.

-Książka ma tytuł ‘Pozwalamy Im Głodować’ (Wir Lassen Sie Verhungern). Nie jest mi wiadomo, bym pozwalał komuś głodować.

Niechybnie, ale wszyscy jesteśmy współsprawcami. Codziennie dopuszczamy do tego, by koncerny spożywcze i spekulaci decydowali, kto ma jeść i żyć, a kto głodować i umrzeć. Chodzi o dostępność żywności. 1,2 miliarda ludzi musi przeżyć za mniej niż jednego dolara dziennie.

-Co może zrobić jednostka? Dawać pieniądze? Jeść mniej mięsa?

Na pewno można się zastanowić nad zmniejszeniem konsumpcji mięsa, z uwagi na to, że niemal jedna czwarta plonów zbóż przeznaczana jest na paszę dla zwierząt rzeźnych. Ale głównie chodzi tu o aktywność polityczną, by ukrócić morderczy proceder koncernów i spekulantów. Demokracja, w której żyjemy umożliwia to.

-Spekulacje w sektorze żywności istnieją od tysięcy lat. Co w tym złego, że rolnik ubezpieczy się od następstw nieurodzaju, a piekarz chce zapewnienia ciągłości dostaw mąki?

Nie ma w tym nic złego. Spekulacje surowcami służą zupełnie innym celom. Przykładowo: gdy w USA część plonów kukurydzy padnie ofiarą suszy, do akcji wkraczają spekulanci i dodatkowo podbijają wysokość eksplodujących cen. Rynki surowców narażone są na manipulacje finansowe. Miliardowe zyski spekulantów oznaczają z drugiej strony głód dla milinów ludzi.

swiatowy glod

-Jak zapobiegać spekulacjom?

Wykluczając wszystkich nie-producentów i nie-konsumentów z obrotu giełdowego płodami rolnymi, gdyby, przenośnie mówiąc, tylko rolnicy i piekarze mogli handlować ze sobą na giełdzie.

-Ale eksperci są zgodni, że własnie w sytuacjach ekstremalnych, jak klęski suszy, powodzie itd. rynki surowcowe i handel powinny pozostawać otwarte. Wprowadzony przez niektóre kraje zakaz wywozu ryżu podczas klęski głodu w 2008 r. miał fatalne skutki.

Klęski głodu, które miały miejsce w 2008 i w 2011r.  to dodatkowe katastrofy na tle codziennej masakry cichego głodu, tzw silent hunger. Dobrze się stało, że wielcy eksporterzy ryżu, jak Wietnam i Tajlandia zamknęli wówczas swe granice. Rządy obawiały się buntów we własnych krajach. To zrozumiałe, ale dla krajów jak Senegal, który importuje 75% potrzebnego ryżu była to katastrofa.

-Dlaczego więc taki przeważająco rolniczy kraj, jak Senegal, którego większość społeczeństwa to drobni hodowcy, w ogóle musi importować ryż?

Faktem jest, że w Afryce głoduje największy procentowo odsetek ludności. Około jednej trzeciej mężczyzn, kobiet i dzieci jest chronicznie niedożywionych.

-Czy można więc powiedzieć prowokacyjnie, że Afryka cierpi nie z powodu spekulantów, lecz dlatego, że jest dla nich zbyt biedna? Bo spekulanci tam nie zarobią?

Nie, nie. W krajach Afryki są cywilizacje rolnicze posiadające wielką wiedzę i niezwykle żyzne ziemie.

-Dlaczego więc Afryka, jest kontynentem najbardziej cierpiącym głód, który musi importować jedną czwartą swej żywności?

Bo nadal panują tam stosunki koloniale.

-Czy  to nie uproszczenie? Kolonie nie istnieją od 50 lat.

Ale tamtejsze elity rządzące nadal są niesamowicie skorumpowane i uzależnione od bogatych krajów. Znowu Senegal: kraj eksportuje orzeszki ziemne i jednocześnie musi sprowadzać trzy czwarte swej żywności.

-Dlaczego?

Bo układ kolonialny nie skończył się. Senegalscy rolnicy nadal muszą uprawiać orzeszki ziemne, by spłacać tym eksportem odsetki zadłużenia zagranicznego kraju. Jednocześnie na rynkach Afryki Europa pozbywa się swoich nadwyżek żywności stosując dumping cenowy. Jak więc ma przeżyć tamtejszy drobny rolnik?

-Afrykańscy rolnicy nie są produktywni. Ich wydajność to ok. 10% europejskiej. Są leniwi?

Przeciwnie. Nikt chyba nie pracuje ciężej od nich. Nie wychodzą z dołka, bo nie mają żadnego wsparcia: systemów nawadniania, nasion, zwierząt pociągowych, traktorów, nawozów sztucznych, zupełnie nic.

-Czy brak instytucji prawno-państwowych hamuje rozwój krajów Afryki?

Istnieje wyraźna, zapobiegająca temu, strategia międzynarodowych koncernów podtrzymująca skorumpowane elity u władzy.

-Ma pan tego przykłady, dowody?

W Kongo, kraju wielkości Europy zachodniej, gdzie występują olbrzymie ilości cennych złóż rządzi wspierany przez koncerny surowcowe Joseph Kabila, najbardziej skorumpowany dyktator, jakiego można sobie wyobrazić. Tak samo Paul Biya w Kamerunie lub Campaore w Ougadougou. Prości chłopi nie mają najmniejszych szans, by to zmienić.

-A co z Chinami? Afrykańczycy nie zyskują z powodu nowego konkurenta z Dalekiego Wschodu?

Wcale nie. Chiny są dyktaturą prowadzącą neoliberalną politykę ekonomiczną, która znakomicie zintegrowała się z drapieżczym kapitalizmem. Pekin wspiera potworną, prowadząca wojnę przeciwko własnej ludności, dyktaturę w Sudanie, bo jest zainteresowany tamtejszymi złożami ropy. Chińczycy zachowują się jak 19-wieczni kolonizatorzy z Zachodu.

-Wróćmy do afrykańskich drobnych hodowców. Muszą stawiać czoła nie tylko dyktatorom, ale też zmianom klimatu. Dlaczego nie nie wspieramy ich dostarczając im roślin GMO?

Na litość boską! Po pierwsze: GMO zagraża zdrowiu, po drugie: to doprowadziłoby do finansowego niewolnictwa drobnych hodowców u koncernów agrarnych jak Monsanto. Małe, rodzinne gospodarstwa w Afryce mogą być bardzo produktywne, gdyby zapewnić im choć minimalne wsparcie. Potwierdzają to ekonomiści.

-Czy to nie zbyt romantyczna wizja? Życie tych rolników jest ciężkie i monotonne.

Ci chłopi posiadają niewiarygodną wiedzę. Brak produktywności jest, jak już mówiłem, spowodowany brakiem inwestycji. Jest to wyjątkowo perfidny argument, bo w ten sposób legitymizuje się ‘Land Grabbing’, grabież ziemi, wielkoobszarowy wykup gruntów uprawnych przez zagranicznych spekulantów. Według danych Banku Światowego afrykańskich rolników pozbawiono już 41 milionów hektarów żyznej ziemi. Co dzieje się z bezrolnymi? Lądują w slumsach wielkich miast pogrążając się w narkotykach, prostytucji, niedożywieniu i masowej nędzy.

-Co robić?

Francuski pisarz, George Bernanos, napisał: Bóg nie ma innych rąk oprócz naszych. Nikt nie zmieni za nas tego ludożerczego porządku świata.

Tłumaczenie: Adam Czarnocki (facebook)
Źródło oryginalne: http://www.tagesanzeiger.ch/wirtschaft/konjunktur/Jetzt-kann-ich-sagen-wer-die-Halunken–sind/story/11541543
Źródło polskie: http://nonx.pl/teraz-moge-mowic-kim-sa-sprawcy/