Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Posty oznaczone 'globalna świadomość' (Strona 2.)

Archiwa tagu: globalna świadomość

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,324,399 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 115 obserwujących.

Samsara: niezwykły film ukazujący piękno jak i brutalność naszego świata [+18]

Cud życia czy raczej zniewolenie na Ziemi?

Świat ma podwójne oblicze i ciągle się zmienia. Jest uwodzicielski i piękny, a jednocześnie agresywny i okrutny. Stare, przestarzałe elementy systemu są zastępowane nowymi, gdy się dezaktualizują. A ile jest przy tym krzyku, dramatu, darcia szat! No jak oni śmią zabierać nam stare wartości! I to, co było niekoniecznie dobre, ale takie bezpieczne i znane! No i proporcje dobra i zła na świecie są mniej więcej 25% do 75% (w ogromnym przybliżeniu 😉 ) na korzyść zła.

Koło życia – czyli koło samsary, to ciągły przepływ. To system reinkarnacji, ciągłych narodzin, dojrzewania, życia i śmierci. Nęci i kusi błyskotkami i przyjemnymi chwilami, by po jakimś czasie je odebrać. To wieczna sinusoida z jednej strony wyżyn ekstazy, a z drugiej strony, często telenowelowych dramatów. Nęci nadzieją, że tym razem będzie lepiej, że tym razem nie będzie kolejnego dołka. I nadzieją, że jak kupimy / zdobędziemy / zrobimy lub osiągniemy coś, to wreszcie zaznamy szczęścia.

Takiego jak w bajkach. I po zasadzeniu drzewa, budowie domu i spłodzenia dzieci, żyli długo i szczęśliwie, aż niebiosa płakały z wrażenia. Co prawda z kilkoma kredytami i wieloma innymi „ale„.. Cóż. O tym już bajki nie mówią, tak jak opowieści i zachęcania ze strony rodziny, bliższej i dalszej. Bo o wiele brzydkich spraw społeczeństwo ukrywa. A w ogóle jak śmiesz o tym mówić, oszołomie! Od odpowiedzialności i obowiązków chcesz uciec, hedonisto!

Cytat: „Zaczynasz jako młody człowiek z dużą ilością witalności i entuzjazmu, ale to wszystko jest stopniowo niszczone przez wpływ wychowania twoich rodziców i nauczycieli z ich uprzedzeniami, lękami i przesądami. Możesz zostawić szkołę i wyjść na świat pełen informacji , tracąc witalność do poszukiwań , energię do rewolucji przeciwko tradycyjnej głupocie społeczeństwa.

Siedzisz tu i słuchasz tego wszystkiego – i to, co się wydarzy, kiedy w końcu przeprowadzisz swoje egzaminy? Dobrze wiesz, co się wydarzy. O ile nie jesteś w buncie, będzie podobnie jak z resztą świata, bo nie śmie być inaczej. Będziesz więc uwarunkowany, tak uformowany, że będziesz bał się ueksplorować na własną rękę … Nie ma prawdziwej inicjatywy, nie ma wolności, nie ma szczęścia; nie ma nic, ale to jest powolna śmierć. Jaki jest sens bycia wykształconym, sens z nauki czytania i pisania, jeśli tylko będziesz to wykonywać jak maszyna? Ale to jest tym, co świat chce. Świat nie chce myślących, bo wtedy można byłoby być niebezpiecznym obywatelem, a to nie pasuje do ustalonego wzorca. Wolny człowiek nie może czuć, że należy on do żadnego konkretnego kraju, klasy lub typu myślenia. Wolność oznacza swobodę na każdym poziomie, bo myślenie tylko wzdłuż danej wytycznej nie jest wolnością.

Więc kiedy jesteś młody to jest bardzo ważne, aby być wolnym, nie tylko na poziomie świadomym, ale także w głębi. Oznacza to, że trzeba być czujnym w stosunku do siebie, coraz bardziej zdawać sobie sprawę z wpływów, które starają się kontrolować i zdominować cię ; to znaczy, że nigdy nie należy bezmyślnie akceptować, ale zawsze pytać, badać i być w buncie.”
~Jiddu Krishnamurti

Życie to gra, ale kłopot jest taki że nie znamy jej zasad

Życie to gra.. Nie znamy do niej zasad, bo nikt ich nam nie przekazał. A jeśli przekazał – to niemal na pewno fałszywe. Skonstruowane są tak, by „im„, elitom, było dobrze, a nie nam. Zaś kody (cheaty) do tej gry mają naprawdę nieliczni. Paradoksalnie wygrywa w tej grze ten, kto.. nie gra. Podstawowa zasada systemu jest dużo prostsza, niż większość ludzi sobie wyobraża. Jego celem jest wzięcie Ciebie w swoje sidła, zaprowadzenie do niezmiernie skomplikowanego labiryntu (dobrze oddają to brazylijskie i tureckie telenowele 😉 ). I zmuszenie do posłuszeństwa, ciężkiej pracy dla tegoż systemu i oddania swojej wolności.

Masz wolny wybór: służbę strukturze (systemowi, społeczeństwu, narodowi, rodzinie, gatunkowi) lub służbę sobie. I wcale nie chodzi o to, że służba sobie prowadzi do zwyrodnienia i egoizmu. Gdyż jeśli nie służysz najpierw sobie, jeśli nie spełniasz swoich zachcianek, przyjemności, pasji – to tak naprawdę nie służysz.. nikomu. Nawet temu społeczeństwu. Bo człowiek nieszczęśliwy, zawalony obowiązkami i sfrustrowany, zwyczajnie nie będzie miał na to czasu ani siły. Będzie raczej dopierdalał i gnoił innych – a to oznacza odwrotność służby społeczeństwu, ludzkości. Ponury paradoks, prawda?

Tak więc wygrywa ten, kto nie gra. Bo zasady gry od początku do końca ustawione są tak, byś przegrał. Byś szarpał się z życiem. Wymyśla się nam grę o nazwie „gonienie króliczka„. Dobrze obrazują to słowa polskiej piosenki sprzed lat: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.. ale by gonić go.. ale by gonić go.” Sprzyja temu konstrukcja ludzkiego umysłu i ego, które ciągle są nienasycone, ciągle chcą więcej. Tak więc wchodzimy w związek, potem bierzemy ślub. Kariera, coraz wyższe stanowiska. Nowy samochód, potem lepszy i jeszcze lepszy. Potem sadzimy to drzewo, budujemy dom i płodzimy dzieci.

Pułapka ciągle nowych pragnień których nie można spełnić

A szczęścia jak nie było, tak nadal nie ma. Są tylko wciąż nowe i nowe pragnienia, nowe cele do wytyczania i dążenia. Taka konstrukcja umysłu i ego została zaplanowana przez naturę by wymusić na ludziach rozwój. Choćby ten minimalny – a więc materialny i rozrodczy. Gdy bliżej się przyjrzeć, to ego i umysł są lustrzanym odbiciem praw natury – tej, która premiuje silniejszych i bezwzględniejszych, a słabszych zabija. Ludzkość od natury nigdy nie odeszła – ale wypełnia jej prawa znakomicie.

A gdzie w tym całym kołowrocie, pogoni za nie wiadomo czym, jesteśmy my sami? Zatrzymaj się na chwilę. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Ludzie powoli i z ogromnym oporem zaczynają to rozumieć. Coraz więcej ludzi traktuje pracę jak zło konieczne. I to nawet Ci którzy pracują w korporacjach. Siedzą z zegarkiem w ręku równe osiem godzin. Nadgodzin nie biorą, weekendów też. Nie dają firmie tzw „wartości dodanej„, czyli nie sprzedają jej.. własnej duszy. Podobnie coraz więcej ludzi zadaje sobie inne ważne pytania.

Np – mam iść na wojnę z Rosją, jeśli wybuchnie? I mam się bić ku chwale polityków, wrócić bez nogi lub z traumą pourazową? I co, potem znowu na kasę do marketu za najniższą krajową? A co ja z tego będę miał? Te same pytania dotyczą innych form poświęcania się społeczeństwu, np zakładaniu rodziny.

System nie zapewnia nawet minimum minimum

System chce wziąć Cię w swoje sidła, byś mu służył.. Ale to wcale nie jest najgorsze. Zszokowany? Nie, to nie jest aż tak złe – bo większość ludzi właśnie tego potrzebuje. Złe jest to, że system nie zapewnia nawet minimum minimum, by to osiągnąć. Przykładowo: zarobki. 1200 złotych kosztuje wynajęcie klitki w bloku, gdzie może mieszkać tylko para. 2000 zł kosztuje rata kredytu hipotecznego. Jak chcesz kupić mieszkanie gdzie może mieszkać dwuosobowa rodzina – to co najmniej 3000 zł.

A zarobki są jakie są. Podobnie jest np z życzliwością ludzi. Chcesz wychować dziecko na współczującego człowieka? Możliwe, że w ten sposób pozbawisz je asertywności. A ludzie są gatunkiem bardzo agresywnym. Mówi się, że w Polsce od wielu dekad nie było wojny i trwa pokój. Ale czy czujesz się w swoim kraju bezpiecznie? Czy możesz iść w nocy nie bojąc się? Statystyki kryminalne to setki tysięcy przestępstw rocznie. I jak, nie ma wojny? Jest, od zarania dziejów – wojna wszystkich ze wszystkimi.

Więc.. Niech się pierdolą Ci którzy chcą bym służył społeczeństwu i był mu posłuszny. Służę najpierw samemu sobie. A w dalszej kolejności – tym którzy są dla mnie dobrzy i chcą poznać wiedzę. I tyle. Podstawowa prawda jest taka, że.. powinniśmy wyluzować. Świat gra swoją komedię. A tu się okazuje, że wcale grać nie trzeba. Obudź się i rozejrzyj wokół siebie. Czy to, co powszechnie przyjęte jako norma, przynosi ludziom szczęście? No nie bardzo.

Złe emocje i przeżycia wzbudza się w nas celowo

Cytat: „To co ma miejsce teraz na Ziemi jest walką o ludzką uwagę i świadomość. Istnieją ciemne i negatywne siły, które od długiego czasu sprawują władzę i kontrolę na naszej Planecie. Siły te są twórcami, projektantami obecnego systemu, który przede wszystkim ma nas zniewalać na wszystkich poziomach, a także generować z każdego człowieka jak najwięcej emocji opartych na strachu. O ile kilka lat temu informacja taka mogła być uznawana za teorię spiskową, tak dzisiaj kiedy ludzkość powoli wybudza się ze swojej ignorancji, wiedza ta staje się już czymś zupełnie oczywistym.

Ta rządząca „elita” doskonale sobie zdaje sprawę, z tego, że ludzkość się przebudza,a także z natury i etapów procesu transformacji świata, która m.in poprzez wzrost wibracji Planety oraz przebudzoną globalną świadomość ludzką, uniemożliwi im dalsze sprawowanie władzy i kontroli. Wiedzą oni, że tego procesu nie są w stanie zatrzymać, lecz co najwyżej opóźnić. Dlatego starają się ze wszystkich stron poprzez kreowanie wydarzeń, operacji fałszywej flagi zmanipulować ludzką świadomość, tak aby ludzie zostali zamknięci w wibracji strachu (lęk o swoje bezpieczeństwo, lęk o przyszłość) oraz nienawiści do drugiego człowieka, mającej głownie swoje podłoże na tle rasowym i wyznaniowym.

Stąd te wszystkie próby zagonienia ludzkości w konflikt, zaplanowane inwazje islamistów, projektowane i sponsorowane ataki terrorystyczne, oraz cały medialny terror wylewający się z telewizora, radia i wszystkich głównych portali internetowych. Z tego właśnie powodu to ulegająca ich manipulacji ludzka świadomość jest głównym czynnikiem, który opóźnia zamanifestowanie się prawdziwego potencjału na budowę nowego i zdrowego świata. Jak może zaistnieć świat i rzeczywistość, w której panuje spokój, jedność, harmonia, gdy głowy i serca większości ludzi przesączone są myślami i emocjami opartymi na strachu i nienawiści? Dlatego tak ważna jest w tym wszystkim rola świadomości.”
~Dorota Lipińska

A teraz zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego Samsara – link poniżej:
http://www.cda.pl/video/840305c2

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa

Koło życia czy.. koło iluzji?

Zapraszam na wpis o tym, jak wyrwać się z koła Samsary – czyli przymusu ciągłych reinkarnacji w świecie, który.. No nie jest zbyt dobrze urządzony. Zaznaczam od razu, że ten artykuł to po prostu zbiór hipotez. Jednak wydają się one mieć potwierdzenie w przekazach różnych ludów i kultur, jak i w wiedzy ezoterycznej czy gnostyckiej. Cała duchowość to właśnie zbiór takich hipotez.

Ostatecznie, nikt nie wie, co znajduje się po tej drugiej stronie. Nikt nie umarł i nie zmartwychwstał, opowiadając nam co tam zastał. Jest to wniosek wynikający bezpośrednio z logiki, której straszliwie brak wielu „uduchowionym„. Gdy umysł śpi, budzą się upiory. Jeśli jakiś człowiek mówi że wie na 100%, to zwyczajnie kłamie. Ludzka percepcja jest zbyt słaba i kaleka, by objąć ten inny świat.

Nikt nie ma prawa uważać, że jego interpretacja, wiedza czy odbiór tej drugiej strony, jest ostatecznie prawdziwy. Bo nie wiadomo która teoria czy hipoteza jest prawdziwa. A jest wiele wykluczających się. I nie wiadomo co widzą i z kim rozmawiają osoby w stanie śmierci klinicznej, media rozmawiające z duchami czy magowie. Może to ktoś (coś?) zupełnie innego niż oni sądzą? Może to nie istoty, np zmarli bliscy czy aniołowie, ale sztuczne, komputerowe twory? Taka teoria też istnieje. A może to po prostu halucynacje umierającego, naćpanego czy chorego psychicznie umysłu?

Tak naprawdę nie ma żadnej tajemnicy, choć trudno to pojąć

Chciałbym Was na to uczulić. Nauki ezoteryczne i gnostyckie są coraz bardziej popularne. W związku z tym, ulegają coraz większemu wypaczeniu. Zgodnie z prawem masowości – jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości. Dużo jest w tej dziedzinie oszołomów albo ludzi o celowo złej woli, często udających „dobrych„. Ważne jest to, co umiesz i czego sam doświadczyłeś. To, co sam możesz zweryfikować. W całą resztę wątp, podważaj, sprawdzaj. Masz do tego pełne prawo – bo to nie są Twoje doświadczenia i interpretacje, a czyjeś. Więc wątp z automatu.

W sumie jest to bardzo proste – nie ma tak naprawdę żadnej tajemnicy. Choć różni guru lubią nadawać temu aurę tajemniczości i niedostępności. Na ile żyjesz swoim życiem, w radości i spokoju? A na ile niszczysz swoją duszę, służąc społeczeństwu, które jest nieszczęśliwe, agresywne, chore? I które chce jedynie Twojej małości i niewoli? Ot, i cała wiedza tajemna.

Po śmierci mamy udawać się do tunelu świetlnego, opisywanego np przez osoby które przeżyły śmierć kliniczną. I właśnie ten tunel światła, w którym dusza odczuwa bezgraniczną miłość, jest syntetyczną iluzją. Nie chciałbym Cię martwić, ale.. Po tej drugiej stronie, nazywanej często „ziemskim astralem„, jest taka sama iluzja, jak tu na Ziemi. Niektórzy mówią, że poziom iluzji jest tam jeszcze większy.

Bo wg nich, tu w ciele fizycznym pomimo jego ograniczoności i kruchości, masz szansę poznać prawa rządzące światem i się przebudzić. A w ziemskim astralu jest taka pralnia i ćpalnia duchowa, o jakiej tu na Ziemi nie ma nawet mowy. Ma to być połączenie heroiny, kokainy, LSD, TVNu i TVP, do potęgi trylionowej. Celem jest oczywiście przechwycenie duszy a potem zmuszenie jej, przemocą, do ponownego wcielenia – reinkarnacji.

Matrix i biały tunel iluzji

Zobaczysz więc biały tunel światła, a w nim poczujesz olbrzymią miłość. Potem zobaczysz swoich opiekunów duchowych, jak i zmarłych bliskich. Potem pojawi Ci się guru, w którego za życia wierzyłeś. Jezus, allah, budda, jahve, Architekt, Lucyfer, Zarządca systemu.. Jego celem będzie wyświetlenie Ci filmu z Twojego dopiero co skończonego życia. Zobaczysz każdy swój dobry i zły czyn z perspektywy osoby, wobec której to zrobiłeś. Podczas każdego z tych obrazów-slajdów będziesz czuł to, co ta osoba, podniesione do ogromnej potęgi. Bardzo intensywnie.

Na koniec dostaniesz prośbę, byś wrócił na Ziemię w nowym ciele. Powiedzą Ci, że wiele nagrzeszyłeś, że narobiłeś sobie sporo długów, złej karmy. I teraz dostajesz szansę odpracowania tego w nowym ciele. Oczywiście, mechanizm ziemskiego astralu obetnie Ci wszystkie wspomnienia z poprzednich żyć. Odbierze wiedzę. I urodzisz się znowu. Najczęściej w zupełnie niekumatej rodzinie. Która najczęściej zniszczy Ci psychikę, w mniejszym lub większym stopniu. I będziesz musiał zdobywać cała wiedzę od nowa, jak i leczyć rany zadane przez nowych rodzicieli.

Tak naprawdę to nie grzech i nie karma rządzi Twoim życiem jak i światem. Jest to filozofia dla słabych, coś w stylu koncepcji grzechu pierworodnego, czy boskiej kary za grzechy. Jeśli chcesz by taki ślepy i w sumie głupi mechanizm karmy rządził Twoim życiem, także po śmierci – to… tak właśnie będzie. Przecież sam dałeś zgodę. Sam oddałeś swoją moc kreacji na rzecz ślepego losu – czyli karmy. Więc sam pozwoliłeś być ofiarą, bo koło przeznaczenia, losu czy też karmy, wali przysłowiową „pałą bejzbolową” na ślepo.

Przy czym dziwna prawidłowość – bo różni złoczyńcy, kapitaliści, psychopaci, skorumpowani politycy – nie tylko nie są ruszani przez prawo karmy, ale odnoszą sukces za sukcesem. A człowiek dobry, ale lękający się i odczuwający poczucie winy – wciąż, jak na złość, ma różne złe wydarzenia, przypadki, upadki, dziwne złe zbiegi okoliczności. Czyżby było więc zupełnie odwrotnie z tą karmą, niż głoszą filozofie wschodu czy new age? No i pytanie – czy warto wracać w kolejnym ciele do świata, który promuje złych ludzi, a dobrych kara?

Prawo karmy czyli wszechświatowy blef?!

To nie karma się liczy, ale Twoja moc i wiedza. Za obecnego ziemskiego życia budujesz z nich swój własny „budynek„. Z cegiełek wiedzy, świadomości, doświadczeń i przeżyć. A potem, po śmierci zabierasz ten „kapitał” ze sobą. Jesteś kreatorem, twórcą, więc nie daj sobie wmówić filozofii ofiary. Że jesteś mały, nic nie znaczący, że musisz odpokutowywać jakieś winy, że to nie Ty rządzisz swoim życiem, ale jakaś karma. Nikt, absolutnie nikt nie może Cię zmusić do czegokolwiek – to chyba najważniejsze prawo. Co najwyżej może wykorzystać Twoją zgodę, wynikłą ze słabości, niewiedzy, braku asertywności, i innych tego typu czynników. To dotyczy także tego, co jest po drugiej stronie.

Więc po śmierci będziesz mógł zdecydować, mając tę wiedzę. Nie wchodź więc w tunel światła. Połącz się ze swoją duszą. Nie ufaj przewodnikom duchowym czy zmarłym bliskim. Oni prawdopodobnie mają już nowe wcielenia, czyli nowe ciała. A to co widzisz, to najprawdopodobniej „komputerowa” iluzja astralna. Prawdziwemu przewodnikowi będzie raczej zależało na tym, by Cię z tego koła iluzji wyzwolić. Z kolei prezentacja Twojego życia i wmawianie Ci, że popełniałeś grzechy i musisz odpokutować w nowym ciele – jest astralną wersją ziemskiej, fizycznej iluzji.

Przecież tak mówią nasze religie. Że jesteś grzesznym człowiekiem, puchem marnym, więc musisz cierpieć, żyć w niedostatku. I co najważniejsze – musisz siedzieć cicho, nie kwestionować niczego, służąc społeczeństwie, elicie, systemowi. Elicie – która żyje i bogaci się Twoim kosztem, wmawiając Tobie albo grzeszność (religie) albo brak zaradności (neoliberalny kapitalizm). Powtórzę jeszcze raz, bo to bardzo ważne. Nie musisz niczego odpokutowywać ani spłacać karmicznych długów.

Czy na pewno musisz odpracowywać karmę? A co, jeśli nie?

Czy to Ty tworzyłeś ten ziemski system, który zmusza istoty do walki, rywalizacji o ograniczone zasoby, do agresji, do zła? Nie, nie Ty go tworzyłeś. Jest to twór.. w zasadzie nie wiadomo kogo / czego. Teorii na ten temat jest dużo (Bóg, demiurg, Architekt, ewolucja, kosmici, symulacja). I żadnej z tych teorii nie da się ostatecznie potwierdzić. Tak czy owak, to nie jest Twój twór. Więc dlaczego masz brać odpowiedzialność za to, że musiałeś się w tym bajzlu szarpać i walczyć?

No miej trochę dumy i siły w sobie i odważ się powiedzieć te zakazane słowa.. NON SERVIAM – tłumaczenie: Nie będę służył. Użyję tutaj pewnej zajebiście trafnej analogii.. Czy po zakończeniu II Wojny Światowej oskarżano więźniów niemieckiego obozu Auschwitz, że agresywnie i brutalnie walczyli o kromkę chleba czy worek kaszy? Wg jednej z teorii, jesteśmy po prostu więźniami, ofiarami tego świata, który jest zbudowany dokładnie nie tak, jak powinien być. Dosłownie wszystkie wartości są odwrócone dokładnie o 180 stopni.

No i dlaczego mamy ponosić za to odpowiedzialność? Te doświadczenia które mamy w naszych życiach, służą nam uczeniu się i poszerzaniu świadomości. Byśmy w którymś tam wcieleniu powiedzieli: „DOŚĆ!” i wyzwolili się. Najpierw za naszego ziemskiego życia – w postaci trzech etapów: olśnienia świadomości, przebudzenia i oświecenia. A potem, po śmierci, wyzwolili się z błędnego koła reinkarnacji. To w zasadzie nie są grzechy, ale doświadczenia.

Szarpiemy się o tę kromkę chleba, worek kaszy czy też.. własne mieszkanie, auto. Uczestniczymy w tym wyścigu szczurów, zadajemy zło, jak i sami obrywamy. Jesteśmy ofiarami jak i katami, podług ziemskiego programu kat-ofiara. A potem budzimy i stwierdzamy, że to nie tak, że chcemy inaczej. I mamy do tego pełne prawo. Tak samo mamy prawo do wierzenia w karmę czy cokolwiek innego, co rządzi naszym życiem, i czyni nas biernymi i uległymi. Mamy też prawo ciągle wracać na Ziemię i ciągle przeżywać jej dramaty i tragedie.

Ciekawa metafora tego co opisałem, jest w jednym z odcinków Star Treka:

Cytat: „Duch „ojca„ Janeway pojawia się, próbując przekonać ją, że to już koniec, że już nic tam dla niej nie pozostaje. Ale Janeway nie jest gotowa do zaakceptowania tego. Jej „ojciec„ próbuje przekonać ją, że wszystkie jej próby negowania rzeczywistości jej sytuacji jedynie spowodują jej większy ból, gdyż z czasem zda sobie sprawę, jak silna i destrukcyjna jest samotność. Widząc jak ludzie, których kocha zajmują się swoim życiem bez niej, będąc wiecznie odcięta od ich istnienia. Ale Janeway nie jest jeszcze przekonana, podkreślając, że jest ona po prostu jeszcze niegotowa, że raczej woli być tam duchem, niż w ogóle, gdyż „kapitan nie opuszcza statku.„

Podczas, gdy duch jej „ojca” ciągle naciska ją do podjęcia decyzji, by w końcu opuściła ten świat, nagle dostrzega ona wizję Chakotay i Doktora na powierzchni planety, którzy wydaje się, że chcą ją przywrócić do życia. Druga i trzecia wizja sprawia, że jest oczywistym, że jej doświadczenia w „zaświatach„ nie są rzeczywistością. Zdaje sobie sprawę, że osoba leżąca na ziemi na owej planecie to prawdziwa Janeway, i że wszystko czego doświadcza od momentu jej rzekomej śmierci jest halucynacją.

Obca istota wreszcie odkrywa swoją prawdziwą tożsamość. Twierdzi, że jego gatunek w chwili śmierci przychodzi z pomocą umierającym, aby zrozumieli to co się dzieje, i w celu aby przejście na drugą stronę było okazją do radości. Twierdzi, że on był szczery, gdy mówił, że to miejsce jest cudowne, gdyż może być wszystkim tym czym tylko zechce być. Maskując się jako jej ojciec, czy jako ktoś z jej bliskich, sprawia, że przekraczanie jest znacznie mniej strachliwe.

Janeway ma wątpliwości, że prawdziwe powody obcego mają coś wspólnego z wieczną radością i żąda, aby powiedział jej, co tak naprawdę od niej chce.

Obcy chwyta ją, mówiąc jej, że musi z nim iść, ale Janeway zdaje sobie sprawę, że jeśli mógłby ją zmusić to zrobiłby to już wcześniej. W końcu ona rozumie, że musi się dobrowolnie zgodzić, aby z nim pójść, coś, czego nie chce zrobić. Obcy staje się wyraźnie zdenerwowany, wracając do swojej sfery, ale daje ostatnie ostrzeżenie, że ponownie pojawi się, i że będzie na nią czekał, gdyż ostatecznie ona wejdzie do jego matrycy i będzie go karmić swoją energią przez długi, długi czas. Na co Janeway odpowiada, ‚idź precz’”.

Zmęczone dusze dojrzałe.. Czy jesteś wśród nich?

Do opuszczenia koła Samsary gotowe są ponoć tylko dojrzałe, stare dusze. Od dziecka uważają, że są nie z tego świata. Że nie bardzo tu pasują. Już w wieku młodzieńczym mogą być zniesmaczone zachowaniem rówieśników, czy szkolnymi i politycznymi absurdami. Fascynacja markowymi butami czy też subkulturami, budzi w nich co najwyżej uśmiech politowania. Zaś dobrze wiedzą, że te wszelkie biurokratyczne absurdy są bezcelowe i po prostu szkodzą.

Często czują się obco, samotnie, bo kierują się zupełnie innymi wartościami niż społeczeństwo. Społeczeństwo ocenia człowieka pod kątem służalczości, przydatności. A więc: wykształcenie, zarobki, status społeczny. Jest to niskie, zwierzęce postrzeganie człowieka, dehumanizujące go. Nie mają potrzeby walki i rywalizacji. Nie chcą być niewolnikami ani władcami niewolników. Na pewnym etapie rozwoju czują też bezsens istnienia tego świata, bezsens wyścigu szczurów, płodzenia dzieci.

Droga ku duchowej wolności

I bezsens wobec innych form służby społeczeństwu, które także powodują utratę wolności i zaprzedanie samego siebie. Kierują się oni wewnętrzną empatią – bo skoro istoty na Ziemi cierpią, to dlaczego to wszystko ma trwać? To po co tworzyć nowe życia? Tak, ja wiem że to wcale nie tak. Że koło życia musi trwać by słabo rozwinięte dusze się uczyły i rozwijały. Że życie jest cudem, i tak dalej.. Że stare dusze wcielają się po to, by zasiewać nowe idee i zmieniać świat.

No ale co za dużo, to i świnia nie zeżre, prawda? Takie stare dusze są po prostu zmęczone tym wiecznym karmicznym kieratem. Tymi całymi dramatami i tragediami, nieskończenie powielanymi przez ludzi którzy nie chcą się uczyć. Czy tym, że świat poprzez prawa natury umożliwia prosperowanie skurwysynom, a ludzi wrażliwych dołuje. Lub tym, że poprzez taką a nie inną konstrukcję ludzkiej psychiki, ludzie są skazani na koło cierpień, pragnień których świat nie jest w stanie zaspokoić, i frustracji z tym związanych.

Ja tego nie projektowałem. Ten świat nie jest moim dziełem. Tak jak obóz koncentracyjny nie był dziełem wycieńczonego więźnia, zmuszonego do walki, do brutalności, do ostateczności, by przeżyć. No i lekcje, jakich uczymy się na Ziemi.. Przede wszystkim uczymy się przetrwania „w stadzie agresywnych małp„. Życia z dnia na dzień, by na rachunki wystarczyło. Cała wiedza tajemna, przeżycia mistyczne, nie są darem społeczeństwa. Ale musimy zainteresować się tym i zdobyć to sami.

Można więc powiedzieć, że nawet dar życia zawdzięczamy nie światu, a sobie i ludziom którzy nam pomogli. Tak było np u mnie. Choć urodziłem się w 1985 roku, to żyć zacząłem dopiero na początku 2016 roku. W sumie ten artykuł to tylko teoria, hipoteza. Nie wiem jak tam po drugiej stronie jest. I pominąłem w tym artykule aspekt trwającej reformy ziemskiego systemu. Ona naprawdę ma miejsce, ale nie jest to takie „cukierkowe” jak głosi doktryna new age.

Mimo tego co tu napisałem, mimo tej całej iluzoryczności, od pewnego czasu czuje pewną dumę i jestem wdzięczny światu, że dostałem to życie. Tę szansę na poznanie tego jak działa świat, na poznanie prawdy. Jeden z moich lęków to powracająca czasami myśl.. Że jestem kimś innym, że zupełnie nic nie kumam. Że moje życie jest szare, nudne, takie „kowalskie„. Pozbawione tego twórczego hardcore’u. Ale jestem sobą, uratowałem się. Uniknąłem tak wielu życiowych pułapek. To jest piękne na swój sposób pomimo tego że bywa trudno.

Na sam koniec polecam występ mistyka Marka Tarana o wydostaniu się z karmicznego błędnego koła:

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

Rewolucja XXI wieku to rewolucja wewnętrzna – Twoja rewolucja

Największym wyzwaniem obecnych czasów jest pokonanie odwiecznego programu ofiara-kat. Natura naszej planety jest drapieżna. Nastawiona na przetrwanie za wszelką cenę, rządy silniejszego i bezwzględniejszego, rywalizację i przemoc. Odstaw na chwilę teksty o duchowości, i weź do ręki książkę od biologii. Najlepiej taką sprzed kilkunastu lat, z którejś z klas licealnych. Tam znajdziesz dużo więcej odpowiedzi, o ile połączysz teorie ewolucjonizmu i doboru naturalnego, z tym, co wiesz o ukrywanej naturze świata.

Rodząc się płaczemy żeśmy na wielką błaznów przyszli scenę..

Wszystko co ludzie robią i stworzyli, wszystkie problemy, bolączki, niesprawiedliwości, zbrodnie – są odwzorowaniem tych naturalnych praw. Gdzie rządzi silniejszy a słabszy jest gnębiony, zjadany, wygnany, zabijany. To jest Twój Bóg. To jest Twoja duchowość. Widać ją także w tych prawach. I teraz: przez całe tysiąclecia ofiary były podporządkowane swoim katom. Katom z kręgów władzy, armii, religii. Współcześnie także z kręgów polityki, partii, ideologii, nauki, mediów.

Wszelka aktywność ofiar służąca ich przebudzeniu i polepszeniu sytuacji, zawsze była i jest blokowana przez system. Jest napiętnowana na najróżniejsze możliwe sposoby. Przy czym obecnie używa się do tego socjotechniki i napuszczania jednych na drugich. Mimo wszystko, każdy pozytywny postęp dzieje się wtedy, gdy jakaś grupa ofiar przebudza się i mówi: DOŚĆ. Obecnie z czymś takim mamy do czynienia w Polsce.

Toksyczne wzorce obecne w psychice każdego z nas

W naszym kraju nagromadziło się ogrom toksycznych wzorców – demonów przeszłości. Są to: chłopski, pańszczyźniany konserwatyzm, katolicyzm rodem z Ameryki Południowej, jak i PRLowska mentalność homo soviecticus. Pisałem już, że obecna sytuacja w kraju jest projekcją tej toksycznej mentalności. Wszystko w myśl hasła: ofiara podświadomie przyciąga kata. Jak i odwiecznej zasady, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. To nie tajne gremia i złowrogie organizacje uwzięły się na nas. Cały folklor NWO i anty-illuminati to dalsza, podświadoma projekcja programu ofiara-kat. Który z tych ludzi zainteresuje się wiedzą, jaką posiadają te organizacje? Ona jest dostępna. Kilka klików i uczysz się z każdej możliwej dziedziny. Ilu z tych ludzi interesuje się wiedzą o psychologii, emocjach, socjotechnice? Ilu z nich autentycznie chce zmienić siebie, stać się lepszym człowiekiem?

Niewielu. Mamy raczej lament, że różni „oni” nas uciskają i wyzyskują, bo uwzięli się na naszą zajebistość. I Ci sami ludzie po chwili krzykliwego buntu, idą po wątpliwej jakości pokarm do swojego pasterza – np kapłana. Mamy więc projekcję tej mentalności w postaci opłakanej sytuacji w naszym kraju. Wszystkiego jest skrajnie mało:

-mało pieniędzy – który TEŻ jest energią, nie zapominajmy o tym. A ceny mamy te same co na Zachodzie;
-mało wiedzy, mało uświadomienia, mało indywidualizmu – serial w TV i micha wystarczy;
-mało życzliwości, mało zrozumienia, mało tolerancji – zamiast tego mentalność wpierdalania się do wszystkiego i o wszystko. Np że ktoś je mięso lub nie je, że ktoś słucha lub nie słucha danej muzyki, aż po konflikty ideologii, religii i partii.
-mało radości i autentycznego szczęścia, za to dużo nakazującego i zakazującego konserwatyzmu, który jest papierkiem lakmusowym rozwoju narodu czy cywilizacji. Chiny, murzyni, islamiści – są jeszcze mniej rozwinięci i jeszcze bardziej konserwatywni;
-mało siły, potęgi, mocy, asertywności. Za to wbijana do głowy mentalność ofiary, fałszywej pokory jak i potrzeby bycia poddanym czemuś, wierzenia w coś, bycia przez kogoś prowadzonym;

Jest kilka przykrych wad i toksycznych wzorców, jakie u nas w Polsce się nawarstwiły, aż do ekstremum. Wymienię kilka z nich:

1. Wszelkie wady gatunku homo sapiens, w Polsce przez nawarstwienie złej mentalności, są zwielokrotnione. wymienię główne spośród nich. Nie wychylanie się przed szereg, mentalność ofiary, uległość, fałszywa pokora, poddańczość, bierność, chęć bycia prowadzonym przez jakiegoś lidera, pasterza. Czyli przez silniejszego i bezwzględniejszego. Bo to wilki są królami lasu, a nie owce. Także: zawiść, wpieprzanie się w życie innych (bardzo znamienne u nas), ignorancja, hipokryzja, dulszczyzna. No i trzeba wspomnieć o konserwatyzmie, i to takim jeszcze z lat 80’tych XX wieku.

2. Ślepa uległość społecznym trendom i modom. Gdy chcesz żyć po swojemu to jesteś poddawany wyśmiewaniu, ostracyzmowi i innym formom przemocy. Polacy nie znoszą indywidualności. Przy czym jest to doprawione skrajną dawką hipokryzji. Ponieważ te normy społeczne, zakazy i nakazy są tak konserwatywne, tak wewnętrznie sprzeczne i niemożliwe do pogodzenia, że niemożliwością jest ich wypełnienie. Dlatego prawilny chłopak mówi: „bóg, honor, ojczyzna, wartości, zasady” a gdy nikt nie patrzy – ćpa, pije, bije, i „rucha” wszystko co nie ucieka na drzewo. Bo z jednej strony od mężczyzny (a tak naprawdę chłopca, który nigdy mentalnie nie dorósł) wymaga się bycia hunterem, fighterem. Który goli się siekierą, nie je miodu ale żuje pszczoły, nigdy nie płacze i „rucha” jedną kobietę za druga. Oczywiście, kobiecie tego nie wolno. Z drugiej strony, wymaga się od niego sztywnych i konserwatywnych zasad, byciem takim wąsatym Januszem, patriarchą i opiekunem rodu. To jest schizofrenia, w której tkwi nasze społeczeństwo.

3. Polacy lubią radośnie i pięknie umierać za ojczyznę, za ród, za wolność naszą i Waszą. Za to nie umieją radośnie i pięknie żyć i budować wspólnoty. To oczywiście wada całej ludzkiej natury, nieobca społeczeństwom Zachodu. Ludzie mobilizują i jednoczą się dopiero podczas zagrożenia, gdy mają nóż na gardle. A gdy zagrożenie mija, to negatywnych, emocjonujących bodźców jest mniej. A nudy ludzka natura nie lubi najbardziej. Ona pragnie EMOCJI – ekstatycznych, pozytywnych, ale też negatywnych i traumatycznych. Byle tylko coś się działo.. Stąd wtedy ludzie stają się bardziej agresywni wobec siebie, chętniej szukają sobie wrogów i stawiają na podziały. Bo zagrożenia, a więc SILNYCH EMOCJI – już nie ma. Więc wyszukują, tworzą je sobie, na siłę. Tylko że w Polsce jest to bardzo nasilone. Ile uwagi, np w szkole czy w przestrzeni publicznej, poświęca się powstaniom listopadowym, styczniowym, warszawskim? Które były niepotrzebne? A ile poświęca się zwycięskim powstaniom śląskim i wielkopolskiemu? Tym zwycięskim poświęca się niewiele. Są one znane głównie w swoich regionach, gdzie odbywają się skromne uroczystości.

4. Chcemy z jednej strony tworzyć własne technologie, choć wynalazców-wirtuozów gnoimy. Np grafen, elektryczny samochód i wiele innych udupionych i sprzedanych za grosze projektów. Z drugiej strony, chcemy kopiować obce rozwiązania społeczne. A najlepiej wychodzi nam kopiowanie.. wad tych rozwiązań. Kopiujemy wady katolicyzmu, wady socjalizmu, wady kapitalizmu i wady lewackiego liberalizmu. Kłopot polega na jednym.. Otóż technologia, którą chcemy tworzyć własną, jest uniwersalna, globalna. Zaś rozwiązania społeczne są unikalne dla każdego narodu. I każdy naród ma swoje tempo rozwoju. A my jak zwykle robimy dokładnie na odwrót.

5. Nieszczerość. W Polsce nie ma przyzwolenia na porażkę, na trudne chwile. Pomimo wszechobecnej mentalności ofiary, panuje.. kult wilków, drapieżników, niezwyciężonych herosów. Tak, to jest paradoks, to jest kolejny objaw społecznej schizofrenii. Nie może Ci się coś nie udać. Nie możesz odnieść porażki, czegoś nie umieć, załamać się nerwowo. Nawiasem mówiąc – w Polsce leki psychotropowe przyjmuje 1/3 społeczeństwa, kolejna 1/3 się nie leczy, a powinna. Większość, o ile nie wszyscy, ma objawy traumy, nerwicy, depresji, czy cięższej choroby psychicznej. Nie możesz o tym porozmawiać. Od razu taką postawę gnoi się i pastwi nad nią. Nikt nie zdobędzie się na szczerość, ponieważ Polaków cieszy, jak komuś się noga powinie.To m.in. dlatego Ci, którzy mają dzieci i ogrom przykrych obowiązków, tak nie znoszą tych, którzy żyją swoim własnym życiem i mają mniej obowiązków. Popatrzcie na fora internetowe – tylko tam ludzie piszą, co ich boli. Poziom realności i logiki w świecie wirtualnym jest wyższy, niż w świecie realnym.

6. Postrzeganie drugiego człowieka poprzez materializm jak i poprzez jego służalczość społeczeństwu. Niewielu zapyta Cię, jakie masz marzenia, zainteresowania. Co w życiu pragniesz robić, co Cię wzrusza, co wkurza. Czy chcesz nurkować, pojechać w Bieszczady, polecieć w kosmos czy przejechać się koleją transsyberyjską. Usłyszysz raczej pytania odnośnie Twojej sytuacji materialnej jak i poddańczości społeczeństwu. Ile zarabiasz? Jakie masz wykształcenie? Kiedy ślub? Kiedy dzieci? I inne tego typu. Niewielu interesuje głębia Twej istoty. Często poprzez ten schemat rodzice postrzegają swoje dorosłe dzieci. Jeśli dziecko ma pracę na pełny etat, jest posłuszne społeczeństwu, bierze ślub, płodzi dzieci, bierze kredyty – to jest ok. Natomiast jeśli dziecko chce żyć swoim życiem, jeśli nie chce być poddane społeczeństwu, lub doznaje traumy, upadku.. To jest przez wyRODny RÓD wyklinane. Póki rodzic może pochwalić się swoim dzieckiem, póty jest ok. Co z tego, że dziecko jest niewolnikiem na call-center w korpo, zarabia grosze, ma kilka kredytów, i liczy czy starczy mu do pierwszego? Dla rodzica jest to godne pochwały, bo dziecko jest „customer service” w „zagranicznej korporacji” i ma „własne mieszkanie„. Co prawda na kredyt, którego może nigdy nie spłacić.. Tak jak samochód i wakacje. Ale cóż.

Mentalność narodu przejawia się w jego zamożności i empatii

Podsumowując: każda cywilizacja ma swoje poziomy mentalności, a mentalność przejawia się w świecie fizycznym. Czyli przejawia się też poziomem zamożności, świadomości, wiedzy, empatii. Jak i przestępczości, nienawiści, wojen. Przy czym absolutnie nie gloryfikuję mentalności Zachodniej. W USA jest mnóstwo przestępstw, w tym tych bardzo szokujących. A głupawa, manipulowana przez wilków w owczych skórach euro-empatia doprowadziła do inwazji islamu, drastycznego wzrostu przestępczości którą się tuszuje, i terroryzmu. Po prostu tam mentalność ofiary jest mniejsza niż u nas i przejawia się nieco inaczej. Europa Środkowa, w tym Polska, to „milf-age„, szkoła średnia, ogrom toksycznych wzorców zderzonych z mentalnością i kapitalizmem Zachodu.

Niżej od nas stoją Rosjanie, Białorusini czy Ukraińcy. Choć Ukraińcom coraz bliżej naszemu milf-age, co skutkuje przebudzeniem społeczeństwa przeciwko rosyjskiemu barbarzyństwu. Niżej są ludy Chin czy Ameryki Południowej z jej katolicyzmem, kartelami narkotykowymi i przemocą gangów. Najniżej w mentalności są murzyni jak i arabowie i inni islamiści, oprócz Kurdów. To jest najgorsze dno cywilizacyjne – konserwatyzm, hipokryzja, patriarchat, przemoc, wojny i walki.

Dobrym wyznacznikiem mentalności i świadomości narodu jest to, jak traktuje się w nim słabszych. Czyli kobiety, dzieci i wrażliwych mężczyzn. U nas jest dużo lepiej niż w upadłym świecie islamu, i dużo gorzej niż na Zachodzie. Popatrz na nasze obwinianie kobiet odnośnie seksualności, o krytykowanie indywidualizmu (np dieta, ubrania), o tym jaka jest u nas agresywna presja na mężczyzn, by nie byli „ciotami„.

Trwa przebudzenie z mentalności ofiary, także w Polsce

Obecnie także w Polsce ma miejsce ogromne przebudzenie się z mentalności ofiary. Nikt normalny nie słucha już ani zwolenników Petru czy Platformy, ani zwolenników Korwina. Którzy tysiącami okupują fora czy portale z memami, i terroryzują ludzi narzekających na głodowe pensje. Piszą „załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania„. A sami są ludźmi, którzy rączek uczciwa pracą sobie nie skalali, bo.. co najwyżej uczą się w gimnazjum czy liceum. I co najwyżej walą konia do chińskich bajek (manga, anime) bo z żywą kobietą nie potrafią rozmawiać. Np przez typowe samcze podejście.

To samo dotyczy drugiej strony tego samego, wolnorynkowego medalu – czyli zwolenników Petru czy PO. Nie kupujemy tego, nie dajemy się nabrać. Wyrastamy z mentalności ofiary kapitalisty i przedsiębiorcy, któremu kiedyś wolno było wszystko – nawet obciąć palce pracownikowi który domagał się należnej mu pensji. Dziś „pan przedsiębiorca” jest co najwyżej wąsatym, zadufanym w sobie Januszem Cebulakiem, który liczy na niewolniczą siłę roboczą. I którego boli 500+ i podwyżka pensji minimalnej, bo on chciałby zatrudniać ludzi, w tym młodych korwinistów, za 600 złotych netto, na czarno.

Zasługujemy od świata na to, co tylko najlepsze. Zasługujemy na dobre traktowanie, na rozwój emocjonalny, duchowy, na bogactwo i dobrobyt, na niezależność. Dotychczas tylko kaci (np politycy, kapłani, przedsiębiorcy) mieli taką mentalność i zazdrośnie jej strzegli. A nam wmawiali wzorce ofiary. Że mamy być pokorni, nie wychylać się przed szereg, siedzieć cicho. Że taka jest ekonomia, że tak działa wolny rynek. A ja mówię inaczej:  nie słuchaj tego co mówi kat, tylko zabij go. Choćby symbolicznie, ale zabij go, np odcinając się od niego, idąc swoją drogą i nie wierząc w ani jedno jego słowo. Nie nadstawiaj drugiego policzka do bicia – ale obij dwa policzki swojemu katowi.

Tego sobie i nam wszystkim życzę w tym trudnym, przełomowym okresie.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Żyjemy w świecie kłamstwa i iluzji, która wcale nie jest tak prosta do pojęcia

Zapraszam na obejrzenie dwóch krótkich filmów o obecnej sytuacji na Ziemi. System w którym żyjemy (matrix i wiele innych nazw) opiera się o najniższy program – survival, przetrwanie za wszelką cenę. Często po trupach.

System ten jest skonfigurowany na bardzo małej energii, stąd braki wszystkiego. Rozejrzyj się i zastanów. Ogrom problemów Twoich, Twoich bliskich, naszego narodu, ludzkości – bierze się z tego, że zasobów (energii, pieniędzy, miejsca) jest za mało. Powstaje w ten sposób lęk przetrwania, czyli najbardziej destrukcyjny lęk jaki zna ludzkość.

Szerzej opisywałem to w innych felietonach – zapraszam do ich przeczytania:
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny

To lęk i mentalność ofiary są prawdziwymi filarami systemu

Lęk ten związany jest z innym lękiem – lekiem przed śmiercią. Jak i z mentalnością ofiary. Powoli jednak budzimy się z tego letargu. Zaczynamy dostrzegać to, że sfera fizyczna życia też jest ważna. Że mamy prawo do szczęścia, przyjemności, dobrych zarobków. Że różne szkoły duchowe promujące ascezę i ubóstwo, to tak naprawdę owa mentalność ofiary.

Dostrzegamy też to, że kapitaliści i elity przez lata bogacili się na naszej bierności. Oni wmawiali nam, że tak działa wolny rynek, że taka jest ekonomia i nic nie można z tym zrobić. My te gadki od 1989 roku łykaliśmy, bo byliśmy ich ofiarami. W Polsce za tego typu pranie mózgu odpowiadali Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru. Oni zabierali nam ponad 90% owoców naszej pracy, bogacili się na naszej krwawicy, a nam wmawiali te bzdury.

To się powoli zmienia. Na świecie ludzie zaczynają dostrzegać że kapitalizm jest systemem złym, który doprowadził do światowego kryzysu i wojen. Zaś w Polsce usunięto rządzących przez osiem lat przestępców od władzy. Są to zmiany powolne, ale one trwają. Całym problemem jest mentalność ofiary, którą od dziecka nam się wciska. To dzięki niej sprawuje się nad nami władzę.

Mentalność wyznawcy / owcy / ofiary przekazują nam rodzice w procesie wychowania. Oni też byli w niej wychowani. Prawdą jest to, że sytuacja materialna, towarzyska i każda inna człowieka, grupy ludzi, narodu – jest projekcją jego wewnętrznych cech. W Polsce mentalność ofiary została wzmocniona aż do ekstremum przez 3 czynniki: pańszczyźniany konserwatyzm chłopski, katolicyzm i PRL.

Mamy więc projekcję tej mentalności w postaci opłakanej sytuacji w naszym kraju. Wszystkiego jest skrajnie mało:

-mało pieniędzy – który TEŻ jest energią, nie zapominajmy o tym. A ceny mamy te same co na Zachodzie;
-mało wiedzy, mało uświadomienia, mało indywidualizmu – serial w TV i micha wystarczy;
-mało życzliwości, mało zrozumienia, mało tolerancji – zamiast tego mentalność wpierdalania się do wszystkiego i o wszystko. Np że ktoś je mięso lub nie je, że ktoś słucha lub nie słucha danej muzyki, aż po konflikty ideologii, religii i partii.
-mało radości i autentycznego szczęścia, za to dużo nakazującego i zakazującego konserwatyzmu, który jest papierkiem lakmusowym rozwoju narodu czy cywilizacji. Chiny, murzyni, islamiści – są jeszcze mniej rozwinięci i jeszcze bardziej konserwatywni;
-mało siły, potęgi, mocy, asertywności. Za to wbijana do głowy mentalność ofiary, fałszywej pokory jak i potrzeby bycia poddanym czemuś, wierzenia w coś, bycia przez kogoś prowadzonym;

Czy tajne organizacje się na nas uwzięły?

To nie do końca prawda że jakieś ponadnarodowe, tajne gremia się na nas uwzięły. Po co miałyby to robić? Jeśli już, to jakieś tajne gremia ze świata islamu (donmeh) mogły się co najwyżej uwziąć na Niemcy. Bo tam jest bogactwo i jest co rabować i podbijać. Tego typu myślenie to wciąż podświadoma projekcja programu kat-ofiara. Oni, czyli kaci – Illuminati, Masoni, kosmici, Żydzi. Czy inni „oni„, bo wszelcy „oni” zawsze się znajdą jeśli człowiek ich szuka i chce obwinić kogoś za swoją bierność. I my, czyli ofiary – biedne zlęknione owieczki boziowe, uciskane przez elitę, bojące się zamachów, tego co ludzie powiedzą, spisków i innych tego typu.

Kluczowe jest wyjście poza program kat-ofiara, jak i poza projekcję tej mentalności na świat zewnętrzny. Prawda jest taka, że jaka mentalność danego narodu, taka elita nim rządząca, i taka sytuacja ekonomiczna. Dobra energia, czyli dobra mentalność, rodzi dobro i obfitość w świecie materialnym, jak i świecie relacji. W wymiarze pojedynczej jednostki to też działa. Człowiek emanujący pozytywną energią przyciąga pozytywnych przyjaciół i partnerów, pozytywne zdarzenia (przykład – nawet autobusy jakby mniej się spóźniają) i pozytywy w wymiarze finansowym.

Świat jest lustrem, przy czym jest to lustro dualne – podwójne. To jak myślisz, jakie masz nastawienie, emocje, energie – znajduje odzwierciedlenie w świecie materialnym. Wiele filozofii ma za zadanie usprawiedliwić działania katów i zamknąć usta ich ofiarom. Przykład – grzech pierworodny czy prawo karmy, bardzo podobne do siebie koncepcje. Pomijam już fakt, że Bóg (ale ten prawdziwy – Architekt wszechświata), byłby dość głupią istotą, gdyby chciał nas karać za grzechy z poprzednich żyć. Których w dodatku nie pamiętamy, więc żadnych wniosków nie wyciągniemy.

O iluzji karmy pisałem w poniższych felietonach – zapraszam:
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
Czy duchowość może szkodzić?! Źle rozumiana może, zobacz jak się nie dać!

Poczucie winy wmówione nam przez elitę, podświadomie przyciąga.. karę

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy. Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Gdy ofiary się budzą i walczą o swoje prawa, zmienia się świat

Bóg ma inne rzeczy do roboty, serio. Co najwyżej istnieje prawo przyczyny i skutku, mechanizmy korygujące i mechanizm oszukujący dopiero co umarłych ludzi i zmuszający ich do ponownej reinkarnacji. Kluczowe jest więc wyrwanie się z programu kat-ofiara, przepracowanie go. Nie bycie poddanym różnych wierności – partii, organizacji, subkultur, ideologii, religii. Wyluzowanie i cieszenie się własnym życiem i małymi radościami. Zaprzestanie walki z innymi i światem, zmieniania i uszczęśliwiania na siłę.

To jest nasze własne przebudzenie, jak i wkład w zmianę sytuacji naszego kraju. Zastąpienie jednych wilków u steru władzy innymi nic nie zmieni, jeśli mentalność pozostanie taka sama. Nie nawykliśmy do wychowywania liderów, a nasi przeciwnicy nawykli. Całe pokolenia zostały wychowane w Polsce na ofiary. To ogrom toksycznego programowania. Jako naród zostaliśmy przez życie doprowadzeni do ostateczności. Albo teraz zawalczymy i pokonamy mentalność ofiary, ale nasz los jeszcze się pogorszy.

Każdy postęp społeczny, każde polepszenie sytuacji politycznej, ekonomicznej, polegało na tym, że część ofiar (jakichkolwiek i kogokolwiek) przebudzała się ze snu. Dochodziły one do wniosku, że to niesprawiedliwe, że tak nie może być. I co najważniejsze – liderzy grup ofiar, którzy powstali z kolan, od razu proponowali alternatywę. Powszechne myślenie społeczne, czyli de facto myślenie ofiary, zakłada, że system czy jego podsystemy składowe nie mają alternatyw.

To jest podstawa społecznego programowania – że systemu nie wolno zmieniać, że nie da się go zmienić. Tymczasem jest to nieprawda, bo postęp społeczny zachodzi. Różne grupy ludzi dochodzą jednak do wniosku, że można żyć inaczej. Że nie muszą godzić się na podłe traktowanie.

A teraz zapraszam na dwa zapowiadane filmy video:

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Jak naprawdę uwolnić się z matrixa? Czyli nasze przebudzenie z programu ofiary

Tajna, złowroga organizacja czy raczej.. program w Twojej podświadomości?

Światem rządzą psychopaci – taki wniosek popiera wielu ludzi interesujących się ukrywaną naturą rzeczywistości. Jest to wniosek poprawny. I wcale nie chodzi o jakieś tajemnicze spiski i ponadnarodowe gremia.

Polityk który z pełną premedytacją wprowadza toksyczne prawo (np słynne polskie urzędowo-biurokratyczne „przeszkadzacze„) ma konkretne imię i nazwisko. Ekspert „od wszystkiego i niczego” w TV jak i dziennikarz z nim rozmawiający, też mają imiona i nazwiska. Tak samo naukowiec który podczas badań nad lekiem ukrywa skutki uboczne, a potem cierpią i umierają ludzie.

I teraz: wiadomo, że ofiara podświadomie przyciąga kata. Nie chodzi tylko o system relacji międzyludzkich. Ofiara, inaczej owca, wybiera kata, inaczej wilka, na stanowisko rządowe, chce oglądać go w TV, chce słuchać go na wiecu politycznym czy w świątyni. To jest pewien wzorzec, który funkcjonuje w podświadomości ludzi, jak i w (nie)świadomości globalnej. Wymiana jednego wilka na drugiego wilka, głoszącego przeciwne poglądy, nic nie zmieni. Bo musi się zmienić wzorzec. Dopiero potem pójdą zmiany w rzeczywistości – np rzeczywistości politycznej.

Uwolnienie z wzorca ofiary to uwolnienie z matrixa. Innego w zasadzie nie ma

Ofiara, którymi jesteśmy w zasadzie wszyscy, szuka kata, wybiera kata, ogląda kata, słucha się kata. Jednak nie po to, by być wobec tej sytuacji bierną. Nie po to, by tłumaczyć tę sytuację grzechem pierworodnym, brakiem pokory, prawem karmy czy inną tego typu bzdurą. Ofiara powinna dzięki tej sytuacji przerobić ten wzorzec, czyli wzorzec zależności od kata. W zasadzie na tym polega to, co wielu nazywa „przebudzeniem„, często nie rozumiejąc znaczenia tego słowa.

Nie chodzi tutaj tylko o metafizykę i psychologię. Ale też o to, że polepszenie sytuacji politycznej i ekonomicznej także jest rezultatem przepracowania przez naród / ludzkość tego programu. Obecnie ludzkość jako zbiorowość budzi się z programu zależności od kata. Ten program, czyli rządy silniejszego, trwał od zarania dziejów. Na tym polegała konstrukcja systemu, matrixa, czy też matki natury – bo to jedno i to samo, tylko inaczej nazywane.

Przejawiało się to m.in. w systemie patriarchalnym, w zależności od króla czy polityka. Czy w zależności od ideologii, religii i jej lidera. Tych zależności jest bardzo dużo, bo dochodzą jeszcze zależności między partnerami, i między rodzicami a dziećmi. I teraz: każdy postęp społeczny, każde polepszenie sytuacji politycznej, ekonomicznej, polegało na tym, że część ofiar (jakichkolwiek i kogokolwiek) przebudzała się ze snu. Dochodziły one do wniosku, że to niesprawiedliwe, że tak nie może być.

Gdy ofiary wstają z kolan, zmienia się świat

I co najważniejsze – liderzy grup ofiar, którzy powstali z kolan, od razu proponowali alternatywę. Powszechne myślenie społeczne, czyli de facto myślenie ofiary, zakłada, że system czy jego podsystemy składowe nie mają alternatyw. To jest podstawa społecznego programowania – że systemu nie wolno zmieniać, że nie da się go zmienić. Tymczasem jest to nieprawda, bo postęp społeczny zachodzi. Różne grupy ludzi dochodzą jednak do wniosku, że można żyć inaczej. Że nie muszą godzić się na podłe traktowanie.

W wymiarze zbiorowości mamy więc przebudzanie się kobiet, ateistów i agnostyków, homoseksualistów, okultystów, wyzyskiwanych pracowników, i innych grup które były / są gnębione. W wymiarze jednostki przebudzenie to nie tylko elementy uważności, obudzenia się ze snu na jawie, higieny emocji. Ale przede wszystkim chodzi o wyzwolenie się z programu zależności od kata.

Często ofiara która przełamała w całości lub pewnej części ten program, odnajduje swoje powołanie w pomaganiu innym. I o to też w tym chodzi – by służyć swoim świadectwem i wiedzą, by następni ludzie nie cierpieli tak bardzo. To jest wkład indywidualny w budowę nowego świata. Ofiar nie można zostawiać samych sobie, na pastwę losu, tłumacząc, że one kata podświadomie przyciągnęły. Takie wytłumaczenie jest bzdurne. Z tym wszystkim można i trzeba walczyć.

Jednak nie zmieniaj świata na siłę bo to nic nie da

Tylko trzeba znać pewne zasady. Zasada najważniejsza to nie robienie niczego na siłę. Jeśli ofiara ma zbyt silne blokady w psychice, to trzeba pozwolić jej cierpieć i ten wzorzec przepracować. Ogólnie, chęć zmiany człowieka, narodu czy też świata na siłę, bez szacunku wobec indywidualnego tempa rozwoju, kończy się źle dla zmieniającego. Uruchamiają się wtedy owe tajemnicze mechanizmy korygujące, opisane przez Vadima Zelanda w serii książek „Transerfing rzeczywistości„.

Wcale nie oznacza to jednak, że powinniśmy być bierni. Jeśli widzisz zło – reaguj. Jeśli trzeba – zdecydowanie a nawet brutalnie. Jednak jeśli ofiara ma silne blokady przed zmianą, jeśli broni kata, bluźni Tobie, lub wręcz napuszcza swojego kata na Ciebie – odpuść. Jest takie porzekadło, że rozmowę powinno dostosować się do poziomu rozmówcy. W myśl tej zasady, zmienianie i „ratowanie” kogoś, powinno się dostosować do stanu jego świadomości, tempa jego rozwoju.

Postęp społeczny i każdy inny, niesie liczne błędy i wypaczenia. Ale to przecież nie powód by go hamować i wracać do starych dobrych czasów, prawda? Które to czasy wcale nie były takie dobre. A na dobrą sprawę, jak zaczniemy tak wyliczać, to w myśl idei „starych dobrych czasów„, które przecież były takie „naj„, powinniśmy się cofnąć do czasów jaskiniowych. Ale nawet wtedy osoba z konserwatywną konstrukcją umysłu nie byłaby zadowolona.

Gdy wilki przywdziewają owcze oblicza i sprowadzają innych wilków z Bliskiego Wschodu..

Często kaci wykorzystują ów postęp społeczny, i podają się za obrońców owiec. To wtedy wilki przywdziewają owcze oblicza. Przykład to europejska i amerykańska lewica neoliberalna. Gnojenie za poglądy (poprawność polityczna), rozbrajanie policji umożliwiające sielankowe życie gangom, jak i sprowadzanie tu agresywnych islamistów, to dalsza globalna projekcja zależności ofiary od kata.

Przy czym nie ma znaczenia, czy dresiara z bloku broni ostrych chłopaków ze stadionu, czy feministka broni ostrych chłopaków z meczetu. „Skrajne przeciwieństwa są tak naprawdę tym samym„. To jeden i ten sam, nieprzepracowany wzorzec w psychice. Islam jest obecnie zagrożeniem, które może zaprzepaścić postęp społeczny i zniszczyć to, co nasza cywilizacja, najwyższa z ziemskich, osiągnęła. Może to z powrotem cofnąć nas do średniowiecza.

I może taki właśnie jest plan katów rządzących Unią Europejską? Może o to właśnie chodzi, że tym na górze nie podoba się taka wolność, rozwój i emancypacja różnych grup ich ofiar? Więc trzeba tu sprowadzić tych, którzy cofną ten proces rozwoju?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane

Czy prawo karmy działa? I tak, i nie..

Koncepcja prawa karmy jest zakorzeniona w wielu systemach wierzeń. Buddyzm, hinduizm, jak i nowa religia, która niedługo zastąpi chrześcijaństwo – czyli new age, posiłkują się doktryną karmy. Nawet ludzie określający się jako katolicy lub Żydzi są wewnętrznie przekonani, że karma istnieje. Tak.. Karma, choć w okrojonej wersji, jest także fundamentem doktryny chrześcijańskiej. Polega ona tam na przeświadczeniu, że to co zrobiłeś złego lub dobrego, wróci do Ciebie.

Ogólnie, w niebie ma obserwować nas jakiś siwy dziadek z brodą, i za dobre nagradzać, a za złe karać. Takie myślenie jest niczym innym, jak reliktem naiwnego, dziecięcego umysłu. Który Boga – Architekta Wszechświata – postrzega jakby to był tata lub mama grożąca paluszkiem i stawiająca dziecko nie chcące zjeść obiadu do kąta. „Pamiętaj słowa matki – zjedz chociaż mięso, zostaw ziemniaczki?” Nie.. To tak nie działa, naprawdę. Pora wydorośleć także mentalnie i duchowo.

Są jednak pewne fakty o których zwolennicy prawa karmy nie mówią. Lub boją się o nich mówić.. Otóż w religiach wschodu karma nie jest związana z uczynkami. Ale jest związana z myślami, emocjami, stanem energetyki organizmu. Złe myśli i złe emocje uruchamiają złą karmę, a więc złe wydarzenia w naszym, życiu. Istotnie, jest to potwierdzeniem tego, co piszą najwybitniejsi okultyści naszych czasów. Postrzeganie karmy jako wynikającej z uczynków, dobrych lub złych, jest europejską, chrześcijańską interpretacją.

Prawdziwe prawo karmy, czyli to nie do końca tak

Zła karma powstaje ze złych emocji i myśli, czyli:
-nienawiści, zawiści, zazdrości;
-poczucia niespełnienia życiowego, niespełnionych, panicznych pragnień, odczucia życiowego kieratu, niezaspokojonej zachłanności i chciwości. Jest to związane z lękiem przetrwania – najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem;
-poczuciem winy jak i wyrzutami sumienia które są non stop i bezproduktywnie wałkowane. Jeśli jest poczucie winy, to podświadomość prędzej czy później doprowadzi Cię do kary;
-rozpaczy, depresji, narzekania, negowania;
-skupiania się na negatywach zamiast na pozytywach. Krytykowanie zamiast poszukania czegoś co można pochwalić. Skupianie się na tym, czego nie lubisz, zamiast na tym, co daje Ci radość;
-kierat dnia codziennego, bez podążania za pasją i porywami serca;

Cytat: „Człowiek pozbawiony szczęścia utyskuje na swój los: dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe? Jeden ma wszystko w nadmiarze, a inny wciąż klepie biedę. Jednemu wszystko przychodzi z łatwością, a inny bez rezultatów kręci się niczym wół w kieracie. Jednego natura obdarza urodą, umysłem i siłą, a inny, nie wiadomo za jakie grzechy, przez całe życie nosi etykietę człowieka gorszej kategorii. Skąd bierze się taka niesprawiedliwość? Dlaczego życie, nie mające w swej różnorodności granic, nakłada jakieś ograniczenia na określone grupy ludzi? Czym zawinili ci, którym się mniej szczęści?

Człowiek „gorszej kategorii” czuje się urażony, jeśli nie wściekły, i próbuje znaleźć, choćby dla samego siebie, jakieś wytłumaczenie swej gorszej pozycji. I wówczas pojawiają się najróżniejsze doktryny typu kary za grzechy w poprzednich życiach. Można by pomyśleć, że Bóg nie ma lepszego zajęcia niż wychowywać niesumienne dzieci, i przy tym, mimo swej wszechmocy, ma z tym procesem wychowawczym kłopoty. Zamiast tego, by odpłacać grzesznikowi za życia, Bóg z jakiegoś powodu odkłada karę na potem, chociaż karać człowieka za to, czego ten nie pamięta nie ma żadnego sensu.

Jest jeszcze inna wersja wyjaśniająca nierówności, która daje nadzieję, że obecnie cierpiący niedostatek otrzymają szczodrą rekompensatę, lecz znowu: albo w niebiosach, albo w kolejnym życiu. Jak by nie było, wyjaśnienia tego typu nie są w pełni zadowalające. Nieważne, czy istnieją poprzednie i przyszłe życia, czy nie. Człowiek bowiem pamięta i uświadamia sobie tylko jedno, teraźniejsze życie i pod tym względem jest ono jedyne.”
~Vadim Zeland

A co jeśli Bóg nie nagradza za dobro i nie karze za zło?

No i sprawa kolejna. Paradoks dobra i zła. Paradoks nagrody i kary za nie. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są często pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej.

Jaka jest tego przyczyna? Właśnie we wschodnim postrzeganiu karmy, które opisałem powyżej. Podczas gdy prawi i sprawiedliwi klęczący w kościele, są całe życie biedni i kopani po dupie – złoczyńcy opiewają w dostatki. Ale jest dobra wiadomość. Nie trzeba stawać się złoczyńcą by świat nie tylko zostawił nas w spokoju, ale wręcz nagradzał. Wystarczy nauczyć się tego jak działa świat. Przepracować traumy, lęki, kompleksy. stać się autemntycznie lepszym człowiekiem. A nie tylko na pokaz, we własnym egoistycznym mniemaniu, który jak wejdzie w związek, to zrobi partnerowi piekło. Bo znam takie przypadki.

Złoczyńcy, których ja nazwałem „dementorami„, są chronieni przez siły „ziemskiej” natury. Stąd są bezkarni w sensie prawa, jak i karmy, i odnoszą materialne sukcesy. Oni się tacy rodzą – jako drapieżnicy, idealnie przystosowani do ziemskiej natury. Która także jest drapieżna i nie znająca litości. Realizują założenia i cele tej natury, więc są przez nią chronieni. Z drugiej strony, chronieni i prowadzeni są także Ci „dobrzy„. Nie, nie przez naturę ziemską, ale przez naturę „kosmiczną„. Można powiedzieć, że przez „Boga„.

Chęć pokonania błędnego koła karmy wymaga pracy nad sobą

Dzisiejszych Sokratesów nikt nie skazuje na otrucie, ukrzyżowanie czy spalenie na stosie. Jeśli człowiek szczerze chce się uwolnić, jest przez system… chroniony. Ale od takiego człowieka jest wymagane dużo więcej – m.in. praca nad sobą. Jak i, co ważne – praca dla innych, na rzecz ludzkości. Czyli np dzielenie się wiedzą, uświadamianie ludzi. Tacy ludzie często nie mają łatwego startu, dopóki nie rozpoznają swojego przeznaczenia i nie zaczną pracy nad sobą.

W końcu i oni zaczynają odnosić sukcesy. Zasada, że im lepsze emocje, im lepsza energetyka, im większa duchowość – tym więcej sukcesów, także materialnych, obowiązuje także ich. Widzę to nawet po sobie. Bo podobne przyciąga podobne. Mentalność niedoboru, marazmu, ignorancji i narzekania, przyciąga biedę. Jak myślicie, dlaczego artyści, np taka Danuta Szaflarska, są na ogół radośni i żyją bardzo długo? Bo robią to, co lubią. Bo jako artyści nie słuchają chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa, tylko idą własną ścieżką. To przyciąga sukcesy, także finansowe. I na tym fundamencie buduje się radość życia, które trwa na ogół długo.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy. Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy. Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Karma czy raczej program w podświadomości?

Zasada jest taka, że jeśli w coś wierzysz i uznajesz prawem woli, to będziesz temu podlegał. Jeśli wierzysz w karmę, to będzie ona sterować Twoim życiem. Poznałem kilku już ludzi, którzy znajomości z toksycznymi osobami tłumaczyli jakimiś więzami karmicznymi. Cierpieli, ale odejść – nie odchodzili. Jest trochę w tym prawdy. Bo człowiekiem o niskim poziomie świadomości, pełnym lęków i kompleksów, rządzi ten podstawowy program bazowy, wgrany każdemu a priori w procesie wychowania. Taki nieszczęsny człek stale więc trafia albo na facetów-dupków, albo na zimne suki. I / lub takich, jakie są podświadome projekcje jego rodziców.  I stale narzeka i rozpacza z tego powodu, że przyciąga złe sytuacje.

I oczywiście stale popełnia te same, szkolne wręcz błędy. Jednak w pewnym momencie ta zasada przestaje człowieka dotyczyć. Zamiast trafiać na złamasów – trafiasz, a raczej przyciągasz ludzi podobnych Tobie. A jak jakiś się trafi – od razu kasujesz go ze swojego życia. W pewnym momencie zyskujesz więcej wolnej woli i samoświadomości. Zaczynasz bardziej sterować swoim życiem. Prawo karmy, a raczej ten pierwotny program zainstalowany w podświadomości, ma coraz mniejszy wpływ.

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi.

Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel? Więc tym bardziej nie wiemy czy karma działa po śmierci, w następnym życiu. Lub czy na obecne życie ma wpływ karma z poprzednich wcieleń. Z drugiej strony, ludzie często mylą pojęcie karmy z prawami świata i ich łamaniem.

Karma a wahadła / egregory

Cały świat jest opleciony bytami energetycznymi, które dosłownie pożerają naszą energię. Są to wahadła i egregory. Wahadłem jest w zasadzie wszystko. Ideologia, religia, drużyna sportowa, zakład pracy, naród, stacja telewizyjna, łąka, stado saren, rodzina, ludzki organizm. Ale są wahadła szczególnie destrukcyjne – czyli takie między którymi następują tarcia i walki. O ile wahadło dzielnicowego klubu fitness przynosi korzyści, o tyle wahadło partii politycznej czy religii jest skrajnie destrukcyjne.

Wahadła destrukcyjne posiłkują się energią konfliktów. I celowo korzystają z wielu mechanizmów wpływu na ludzi, by te konflikty podgrzewać do czerwoności. Ale mało tego. Wahadła poprzez zabieranie naszej energii życiowej, usypiają naszą świadomość, i tym samym – decyzyjność i wpływ na życie. To tłumaczy zagadkę fanatyzmu ideologicznego czy religijnego. I tego, dlaczego tak trudno się z tego wyrwać. To jednak nie wszystko, bowiem destrukcyjne wahadła mają moc spychania człowieka na niekorzystne linie życia.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zakazana prawda o seksualności i duchowości o której większość boi się pisać

Chciałbym zaprosić Was do przeczytania dwóch ciekawych tekstów o ludzkiej seksualności i jej duchowych aspektach.

Patriarchat: system który przyniósł erę wojny i cierpienia

Obecnie dominuje system patriarchalny, który oznacza „rządy ojców„. W tym systemie „ojcami” jest mniej niż kilka procent mężczyzn. Ma on strukturę piramidy. Cała reszta to posłuszni lub zbuntowani synowie, jak i posłuszne lub zbuntowane córki. A więc ofiary tego systemu, lub co gorsza – baterie świadomie go zasilające.

Kiedyś zobrazowałem to w następujący sposób. W korporacji zajmującej się logistyką pracuje dajmy na to, 10.000 pracowników. Większość z nich to robotnicy, mężczyźni uważający się za twardych. Palący papierosy, umięśnieni, wytatuowani, z kwadratowymi szczękami niczym, Rambo. Czy oni są beneficjentami tego systemu? Nie, są jego ofiarami zarabiającymi nędzne grosze.

Prawdziwy „ojciec„, a więc beneficjent patriarchatu, to CEO tej korporacji. Który zarabia duże pieniądze, którego inni się słuchają, który ma pozwolenie na broń, który swoich wrogów w porozumieniu z kumplem policjantem czy kumplem politykiem posyła dwa metry pod ziemię. System patriarchalny to inaczej porządek ojca chrzestnego mafii, w którym prawie wszyscy są podporządkowanymi owieczkami. Nie ma w nim żadnych ponadczasowych wartości, ani nic co kojarzyłoby się pozytywnie.

Ten system był kaleki i niewydolny już wieki temu. Nie przyniósł on światu stabilizacji, ale przyniósł wiek wojny. Gdzie każdy naród walczy z każdym. Lub przynajmniej chce ze względu na roszczenia, np terytorialne. Męski eon to era upadku gatunku ludzkiego, to era rywalizacji, agresji, przemocy. Przede wszystkim nie odpowiada on prawdziwej ludzkiej naturze.

Kiedyś została ograniczona moc i siła kobiet..

Jest on taką „nakładką systemową” na pierwotną ludzką naturę, które jest liberalna, zabawowa, radosna itp. Jest to twór syntetyczny, wygenerowany po to, by społeczeństwa i narody funkcjonowały jak bezlitosne maszyny, jak armie, nastawione na budowanie potęgi elit. System ten stworzono po to, by trzymać ludzi w ryzach.

Wiadomo, dzieci muszą się rodzić w rodzinach, muszą być uczone patriotyzmu, ślepego posłuszeństwa, nie wychylania się. Tego oczekuje każda elita. Elita nie chce spokojnego i radosnego społeczeństwa rozwijających się, uduchowionych indywidualistów, trochę hedonistów. Elita chce karnego i zdyscyplinowanego społeczeństwa-armii, nieszczęśliwego, ubogiego i ślepo podporządkowanego. Temu służy ów system, instytucja rodziny, tradycyjne wartości. I temu służy m.in. kapitalizm neoliberalny.

Patriarchat wynikł z tego, że przed wiekami (tysiącleciami właściwie) została ograniczona z jednej strony moc i siła kobiet, a z drugiej strony, emocjonalność i wrażliwość mężczyzn. Znaczenie i przejawianie się płci zostały silnie spolaryzowane. A przecież, tak naprawdę, każdy ma w sobie dwie płcie – w psychice, czy w mózgu (półkule prawa i lewa). Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, bo każda z płci jest podzielona na dwa archetypy. Żeńska – uległa i słaba Ewa i silna Lilith. Męska – głupi i samczy Adam, i Samael. Ale to nie wszystko, bo każdy z tych archetypów ma biegun pozytywny jak i negatywny. Mało tego! Proporcje pomiędzy tymi archetypami w psychice powinny być wyrównane, w idealnej harmonii.

Co robi system patriarchalny jak i społeczeństwo? Każe zanegować część samego siebie. Czyli kobiecą część u mężczyzn i męską część u kobiet. Zaś rozwija te archetypy płci, które odpowiadają za uległość, bierność, ignorancję, nieświadomość. Czyli Ewy u kobiet i Adama u mężczyzn.

Tabu i normy społeczne, które tak chętnie łamiemy gdy nikt nie widzi.. Prawda?

Każda ideologia, religie, każdy system społeczny, tworzy swoje tabu. Najwięcej jest oczywiście tabu dotyczących seksu. Tak samo jak ideologia czy religia, musiały się pojawić patriarchat i monogamia. Choćby po to, by ludzie nie pieprzyli się jak króliki, tylko karnie i z pokorą robili to co każe elita. Konserwatyzm związany ściśle z patriarchatem, jest programem kontrolnym.

Ludzkość nie dorosła jako całość do liberalizmu. Poza tym, czy wyobrażacie sobie cywilizację bujających w obłokach indywidualistów, gdzie każdy by chciał cieszyć się życiem, tak po prostu, i hołdować zasadom bohemy artystycznej? A kto pracowałby np w fabryce, by to wszystko trwało? By rodziły się dzieci? To, co jest dobre dla jednostek świadomych, o wysokiej mentalności, bywa zgubne dla tych szaraczków.

Kiedyś już stwierdziłem, że społeczeństwem rządzi logika zbiorowej schizofrenii, paranoi. Normy społeczne, zasady, tradycyjne wartości – są naznaczone typowo mafijnym, prawilnym pojęciem honoru, wydają się takie bezwzględne, nienaruszalne, nieprzekraczalne, okrutne. W rzeczywistości tak jednak nie jest.

Jakże fajnie jest oficjalnie, w towarzystwie celebrować jakąś normę społeczną, jakieś zasady, wartości. Szczególnie te tradycyjne, tak uwielbiane przez ludzi. Ale gdyby się bliżej przyjrzeć.. To świat nie funkcjonuje w ten sposób. Ba! On nie mógłby tak funkcjonować. Gdybyśmy na serio tych mafijnych, prawilnych norm przestrzegali, to byśmy masowo wariowali.

Człowiek szczęśliwy i spełniony nie będzie realizował żądań społeczeństwa

Nie tylko przez to, że są one skrajnie sprzeczne, wykluczające się ze sobą, niemożliwe do pogodzenia. I nie tylko dlatego, że poprzeczka, np ta moralna, jest ustawiona tak absurdalnie wysoko, że nie ma szans na jej przeskoczenie. Że tylko udajemy przed innymi, że do niej skaczemy. Ale także dlatego, że te normy i zasady niemal całkowicie wyeliminowałyby radość, szczęście, spełnienie.

Wydaje się, że społeczeństwo i jego oficjalne normy i zasady, są z definicji przeciwko radości, szczęściu, spełnieniu jednostki. I ma to swoje uzasadnienie, o którym wiele razy pisałem. Jednostka szczęśliwa i spełniona nie będzie pracować dla społeczeństwa i systemu, bo będzie widziała pustotę, bezsensowność i rozpaczliwość takiej pracy. I tutaj chciałem zwrócić uwagę na tragiczny dualizm, jaki drąży rodzaj ludzki.

Otóż jak już wspominałem powyżej – postawienie na indywidualizm, na spełnienie, radość, hedonizm – ma swoje ciemne strony. Z jednej strony jest to dobre dla tych, którzy mają wiedzę, empatię, kręgosłup moralny, którzy chcą zmienić sytuacje na świecie, pomóc w reformie systemu. A więc dla jednostek, dla nas. Z drugiej strony – takie nastawienie degeneruje społeczeństwa i narody, co widać w zdemoralizowanych społeczeństwach Zachodu, i po części także w Polsce. Już pomijam fakt, że przez to nie rodzą się dzieci i grozi nam islamska inwazja demograficzna.

Tabu związane z seksem to m.in.:

-zakaz seksu przed ślubem. Państwo i korporacja religijna zabezpiecza w ten sposób przyszłość dziecka, a dawniej nie znano antykoncepcji. Dziecko musiało więc być wychowywane przez legalne małżeństwo. A nie przez nieformalny związek, który jak wiadomo, może się rozpaść.

-zakaz seksu bez zobowiązań, bez miłości. Został on wykreowany w tym samym celu, co powyższy zakaz seksu przed ślubem. Teraz można iść na imprezę, znaleźć partnera na nie zobowiązujący seks, i skorzystać ze skutecznej, nowoczesnej antykoncepcji. Miliardy ludzi tak robi i nie ma w tym absolutnie nic złego. Nie potępiam w ogóle takiego zachowania, jest ono całkowicie normalne i w 100% zgodne z naturą obu płci. Dawniej jednak antykoncepcji nie znano, więc musiano tak konstruować normy społeczne i tabu związane z seksem, by tego zakazywać;

-zakaz seksu poza związkiem, poza małżeństwem. Został on utworzony w czasach, gdy nie znano antykoncepcji. Po to, by mężowie nie płodzili i nie utrzymywali dzieci innych kobiet, i by kobiety nie rodziły dzieci nie swoich mężów. Ten zakaz sprowadza więź między kobietą a mężczyzną do organów płciowych, do instynktów. Inaczej: do prawa posiadania drugiej osoby na własność, które jest dokładnym zaprzeczeniem definicji miłości. Model przyszłości to łączenie się w pary ze świadomością, że każdy z dwóch partnerów jest wolny seksualnie. Człowiek nie jest, nigdy nie był i nigdy nie będzie istotą monogamiczną. Monogamia była konieczna na pewnym etapie rozwoju cywilizacji, owszem. Teraz jest jednak systemem, który jest niewydolny i nieprzystający do naszych czasów. I coraz więcej ludzi zaczyna to dostrzegać. Choć jeszcze nie mówi się o tym otwarcie.

Wszystko się zmienia i nie ma sensu hołdować temu co przemija

Podsumowując: to wszystko co opisałem powyżej powoli się zmienia, i dobrze. Można to wszystko choć trochę poluzować. By każdy żył swoim życiem i nie był do niczego zmuszany. Żyjemy w czasach wielkiego powrotu mocy i siły kobiet, jak i emocjonalności mężczyzn. Po wielu tysiącleciach trudów, gdzie każda pięść ziemi została skąpana we krwi i łzach, wreszcie mamy szansę na powolną zmianę tego. Ten okres przejściowy który mamy obecnie ma oczywiście liczne błędy i wypaczenia.

Jak i budzi zrozumiały sprzeciw tych, którzy tych zmian nie rozumieją i się ich boją. Co rusz w internecie można spotkać porady o tym, jaki powinien być „prawdziwy mężczyzna„. Czy nakazy i zakazy, czego kobietom nie wolno, a co im wolno. Najczęściej kreują je właśnie mężczyźni, którzy coraz słabiej odnajdują się w tym nadchodzącym nowym świecie. Samczość i związana z nią agresja, to tak naprawdę przejaw głęboko ukrywanych lęków i kompleksów. Lęków chłopca, który pomimo wzrostu ciała i mięśni, nie dorósł pod względem mentalnym.

Mężczyzna kumaty i świadomy nie musi udowadniać wszystkim wokół swojej „męskości – najczęściej prymitywną agresją. Nie musi też słuchać się „dobrych rad„, jaki to prawdziwy mężczyzna powinien być. Najczęściej te dobre rady biorą się od ludzi ze stadionów, którzy mówią o honorze, a potem w pięciu katują jednego. I nie musi też wpierdalać się w życie innych, że nie żyją tak, jak każe społeczeństwo, które jest chore i głęboko nieszczęśliwe.

Ukrywaną naturę społeczeństwa i świata opisywałem w poniższych felietonach. Większość witryn alternatywnych z jakichś tam powodów „nie chce” poruszać tych zagadnień. Ja je dla Was poruszam i opisuję:
Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

A teraz zapraszam na poniższe cytaty o kobiecości, męskości i seksualności:

Cytuję: „Wielokrotnie mogłem się przekonać, że kobiety są bardziej niż mężczyźni otwarte na doświadczenie mistyczne. Według mnie wynika to z tego, że kobiety są bardziej zintegrowane. Jeśli świadomie realizują w życiu swoją integralność, są bliższe przestrzeni transpersonalnej niż większość mężczyzn. Różnica ta zaznacza się zresztą już na płaszczyźnie fizycznej, bo kobiety częściej myślą obiema półkulami mózgu, natomiast mężczyźni na ogół używają lewej, intelektualnej.

Dlatego w formie życia i w stylu myślenia kobiety pozwalają dojść do głosu innym płaszczyznom psychicznym. Jeżeli tę integralność życia i myślenia pojmiemy jako specyficznie kobiecą, to stwierdzimy powszechny deficyt kobiecości w społeczeństwie zachodnim. Nie chodzi mi o to, żeby wszyscy mężczyźni stali się bardziej kobiecy, lecz o przemianę w podstawowej orientacji życiowej. O odejście od jednostronnego zapatrzenia się w pieniądze, władzę, sukces, prestiż i efektywność ku integralnemu stylowi życia, w którym stosowne miejsce znajdą również emocjonalność i cielesność. (…)

Kobiecość wiąże się z intuicją, czuciem, otwartością, integralnością rozumienia, naocznością, wrażliwością, oddaniem i miłością. (…) Kreatywność, radość życia, radość z pięknych rzeczy mogłyby uczłowieczyć pustynny obraz biznesu, zarządzania i gospodarki. Nie liczę za bardzo na ruchy feministyczne. Chodzi raczej o zmianę od wewnątrz, którą w języku mistyki nazywamy przemianą, o integrację wartości wewnętrznych i zewnętrznych”.
~Willigis Jaeger „Fala jest Morzem”

Kobieta i mężczyzna; płeć i alchemia seksualna:

Cytuję: „Miłość w związku i Seksualność – jako przejaw oraz realizacja Duchowości. Krótkie Kompendium Wiedzy. Kobieta, mężczyzna – pleć i duchowość. Słowo seks oznacza „płeć”. Jaka jest relacja pomiędzy płciowością i duchowością? Czy dla duchowości seks zawsze musi być czymś złym? Okazuje się, że nie. A co należy sądzić o celibacie?

Wiele tekstów duchowych podkreśla, że w najgłębszym sensie istoty ludzkie nie są ani mężczyzną, ani kobietą. W zaawansowanych stanach medytacyjnych możesz doświadczać siebie jako niepodzielnej istoty. W tej niepodzielności, z jednej strony doświadczasz pierwotnej, czystej natury swojej najgłębszej istoty, która nie jest jeszcze zakłócona podziałem na to, co męskie i żeńskie; z drugiej zaś strony doświadczasz jednoczesności posiadania w sobie pierwiastków męskich i żeńskich. W tej ponad-logicznej jedności przeciwieństw możesz być wolny od poczucia konfliktu i braku, wynikających z ograniczenia bycia niepełnym. Starożytny chiński tekst „Tao Te King” mówi: Święty mędrzec jest niczym niemowlę, nie znające jeszcze, co to męskie, a co kobiece, a przecież jego członek często jest wzniesiony. Cudowna esencja życia osiąga w nim najwyższy poziom.

Doświadczanie siebie jako najgłębszej istoty naszej prawdziwej, pierwotnej natury, inaczej mówiąc doświadczanie prawdziwego siebie, swojej natury nieskażonej podziałami na przeciwieństwa, wolnej od dualizmu – wszystko to związane jest ze stabilizowaniem się naszej wewnętrznej życiowej energii w Kanale Centralnym (kanał ten biegnie wzdłuż osi ciała, w miejscu, gdzie fizjologicznie znajduje się główny pień nerwowy – rdzeń kręgowy, oraz mózg; zazwyczaj przyjmuje się, że ma on postać świetlistego słupa energii, niczym świetlista rurka, szerokości małego palca lub świecy). Wraz z naszym wewnętrznym rozwojem, w wyniku oczyszczania, medytacji, w wyniku rozwoju mądrości – udrażnia się nasz Centralny Kanał Energii – nazywany w jodze Sziusziumna (termin sanskrycki). Bycie rozproszonym, w znaczeniu bycia nie-urzeczywistnionym, nie posiadania pełni obecności, ma związek z nieobecnością naszej energii wewnętrznej w jej Głównym Kanale.

Z powodu zakłóceń emocjonalnych i mentalnych, z powodu nawyku bycia rozproszonym, Główny Kanał Energii jest niedrożny i życiowa energia znajduje się w nim w nieznacznym stopniu.
Udrażnianie się Kanału Centralnego koresponduje zapewne ze zmianami w przewodnictwie w głównym pniu nerwowym i w połączeniach neuronowych mózgu, jednak w szkołach medytacji zjawisko to bada się bardziej na poziomie energii subtelnej – medytujący skupia się zasadniczo na odczuciu obecności w Kanale Centralnym, pojmowanym bardziej jako słup świetlistej energii, będący manifestacją nieśmiertelnego aspektu naszej natury. Udrażnianie się pnia nerwowego i polepszenie jakości połączeń nerwowych, które temu towarzyszą traktuje się jako zjawisko wtórne.

W stanie doświadczania takiej pierwotnej nierozdzielności, niepodzielności i niedualności, kiedy to energia osadza się w Kanale Centralnym – nie doświadczamy płci. Doświadczamy raczej, że „jesteśmy” i doświadczenie takie ma charakter doświadczania wieczności, niezależności od wszelkich warunków, wolności. Jednocześnie jest to wolność od wszelkich naszych lęków – zaczynając od lęków związanych z codziennością, a kończąc na lęku przed śmiercią. Powiedzieć by można zatem, że na pewnym poziomie, który można by nazwać najgłębszą istotą naszej duszy – nie posiadamy płci. W doświadczeniu tym znika wszelkie cierpienie wynikające z posiadania płci, znika obawa o to czy jesteśmy atrakcyjni w ramach swojej płci, jak i też poczucie braku posiadania drugiej połowy, drugiej płci. W tym głębokim stanie jesteśmy kompletni.

Jednocześnie patrząc na ten poziom z nieco innej strony powiedzieć by można, że w tym stanie pierwotnej jedności, doświadczamy jednoczenia się w nas pierwiastka męskiego i żeńskiego. Ujmując rzecz energetycznie – energie Bocznych Kanałów Energii jednoczą się w Kanale Centralnym. Doświadczenie takie ma związek z nowym postrzeganiem tematu płci. Mianowicie – kiedy już odkrywamy najgłębszy poziom naszej wewnętrznej natury, stan który jest wolny od zakłóceń wynikających z podziału na płeć – wtedy możemy postrzegać płeć jako wewnętrzne bogactwo. Odtąd to nie płeć używa nas, ale my używamy jej, jako naszego narzędzia. Wcześniej nadmierne uzależnienie od zagadnień płci, zbyt dosłowne identyfikowanie się ze swoją płcią – wszystko to mogło rodzić wiele naszych frustracji, problemów i cierpień. Kiedy jednak rozpoznajemy swoją najgłębszą istotę, która nie ma płci, kiedy nasza wewnętrzna energia osadza się w, coraz bardziej drożnym, Głównym Kanale a nasz stan bycia obecnym coraz bardziej potęguje się – wtedy spraw płci nie postrzegamy już tak dosłownie. Bardziej przypominają one sen, który może być traktowany jako nasze wewnętrzne bogactwo, ozdobę naszego prawdziwego stanu. Wtedy energia płci nie ma kontroli nad nami, a raczej my mamy kontrolę nad nią. Możemy zatem, jeśli chcemy, użyć tego czym jest płeć w celach konstruktywnych, do naszego rozwoju i do rozwoju naszego partnera.

Powiedzieć można zatem, iż choć nasza najgłębsza natura nie ma żadnej płci, to jednak, poprzez urodzenie się jako człowiek, posiadamy płeć jako coś dodatkowego. To coś dodatkowego (płeć) może zostać użyte przez nas jako nasze bogactwo, jako narzędzie rozwoju. Oczywiście istnieje wiele narzędzi rozwoju, a płeć jest jednym z nich. Wiele ścieżek duchowych nie korzysta z tego narzędzia, a mimo to dochodzi do istotnych rezultatów.

Poczucie jednoczenia się w nas pierwiastka żeńskiego i męskiego powstaje wskutek udrażniania się i równoważenia energii w dwóch Bocznych Kanałach Energii. Obok Kanału Centralnego po stronie lewej i prawej, w odległości mniej więcej szerokości 2-3 palców od osi ciała, biegną prawy i lewy kanał energii. Ich ładunki są przeciwnie spolaryzowane u kobiety i mężczyzny. Prawy boczny kanał energii u mężczyzny jest kanałem dodatnim „yang” (aktywnym, męskim), zaś lewy jest kanałem ujemnym „yin” (pasywnym, żeńskim). Ujmując to nieco psychologicznie – kanał prawy u mężczyzny jest kanałem sympatii, przyciągania, pragnienia, zaś lewy – kanałem antypatii, odpychania, awersji. U kobiety zaś przebiega to odwrotnie – lewy kanał jest kanałem dodatnim „yang”, zaś prawy jest kanałem ujemnym „yin”. Fizjologicznym początkiem górnego odcinka bocznych kanałów energii są nozdrza, zaś jako miejsce dolnego jednoczenia się bocznych kanałów energii z Kanałem Centralnym najczęściej przyjmuje się punkt „morze energii” – 4 palce poniżej pępka, a w niektórych praktykach okolice narządów płciowych (zewnętrznych –inaczej podstawa kręgosłupa).

Patrząc w tej perspektywie na organizm człowieka potencjalność płciowa może być traktowana jako możliwość udrażniania i równoważenia bocznych kanałów energii w wyniku uważnej i pełnej czułości wymiany energii męskiej i żeńskiej podczas aktywności seksualnej, lub też poprzez zbliżone praktyki indywidualne, np. praktyki wizualizacyjne.

Podobnie jak w przypadku Kanału Centralnego, który jest odczuwany jako wzmożone poczucie naszej obecności, przytomności i nie-rozproszenia, a nie jako część ciała typowo fizjologiczna, tak też Kanały Boczne odczuwane są na poziomie energii subtelnej, a nie na poziomie fizycznym.
Jednak zauważyć można pewne analogie w ciele fizycznym człowieka odpowiadające polaryzacji bocznych kanałów energii na energię „yin” i „yang”, oraz odpowiadające symetryczności tych kanałów. Tak np. o ile takie gruczoły dokrewne jak szyszynka, przysadka mózgowa, tarczyca, grasica i trzustka są pojedyncze, to gonady (jajniki i jądra) oraz nadnercza (czyli gruczoły najbardziej bezpośrednio związane z naszą płciowością) są podwójne i symetryczne. Medycyna chińska dzieli energię nerek na nerkę „yang” i „yin”.

Podobnie, o ile główny pień nerwowy biegnie centralnie w ciele i jest pojedynczy, to nerwy obwodowe, jak i naczynia krwionośne i limfatyczne biegną w ciele, w przybliżeniu, symetrycznie. Jednak, jak już wspomniano, chodzi tu raczej o otwarcie się na subtelny wymiar naszej energii; światem, w którym obywa się spotkanie kobiety i mężczyzny podczas alchemii seksualnej jest świat ich psychiki i ducha, a nie głównie ciała. Spełnienie podczas takiego aktu wspierania swojego rozwoju wewnętrznego (w akcie alchemii seksualnej), poprzez proces miłości i obdarowywania się pewnymi swoimi wewnętrznymi jakościami, nie jest zależne np. od wielkości piersi kobiety, czy penisa u mężczyzny.

Płaszczyzna fizyczna, jakkolwiek odgrywa tu pewną rolę, jest jednak płaszczyzną drugoplanową. Pierwszoplanową płaszczyzną jest tutaj płaszczyzna energii wewnętrznych mężczyzny i kobiety, utworzona z energii psychicznych i duchowych. Ciała, w których spotykają się partnerzy podczas takiego aktu alchemii seksualnej, są przekształconymi alchemicznie ciałami energii, ciałami niezniszczalnymi i nie podlegającymi śmierci. Można powiedzieć, że partnerzy doświadczają, mniej lub bardziej intensywnie, jakby zniknięcia i wchłonięcia ich ciał fizycznych w wymiar energetyczny.

To właśnie w tych duchowych, nieśmiertelnych ciałach bardzo wyraźnie odczuwany i postrzegany jest główny kanał energii, jak i kanały boczne, a materia fizyczna postrzegana jest jako świetliste tęczowe esencje elementów. Czujemy wtedy, że jesteśmy raczej samą obecnością i wewnętrznymi jakościami, a ciało fizyczne jest w stosunku do tego podrzędne. Nawet jeśli potraktowalibyśmy je jako równoważne poziomowi ducha i psychiki, to postrzegamy je jako będące w istocie świetlistymi tęczowymi esencjami elementów, postrzegamy je jako szczególną postać energii.

Istnieje wiele metod pracujących z seksualnością jako z narzędziem wewnętrznego rozwoju. Niektóre z nich bardziej eksponują aspekty fizyczne (np. wydłużanie stosunku seksualnego bez dopuszczania do ejakulacji nasienia), inne energetyczne (np. skupienie na oddechu, wizualizacji, przepływie energii w bocznych kanałach), a jeszcze inne – poziom umysłu (nazywany inaczej mentalno-duchowym). Istotą technik tej trzeciej grupy jest rozpoznawanie nieporuszonego stanu umysłu, jaki znany jest z medytacji, cały czas podczas trwania aktu seksualnego. Powstające poruszenia np. pod wpływem podniecenia seksualnego, namiętności i innych emocji, nie są wtedy tłumione, ale rozpoznawane jako towarzyszące nieporuszonemu stanowi umysłu. Jeżeli utrzymujemy perspektywę nieba, to nawet jeśli pojawiają się na nim chmurki, czy większe chmury, czy też ogromne chmury burzowe – cały czas zachowujemy świadomość, że pojawiają się one na niebie, które cały czas jest obecne.

Chmury te nie stają się dla nas jedyną rzeczywistością, ale raczej okolicznością towarzyszącą cały czas obecnemu niebu. Podobnie najgłębszy, nieporuszony poziom umysłu cały czas jest w nas obecny podczas wszelkich poruszeń i emocji, ale zazwyczaj mamy skłonność do zapominania o jego istnieniu podczas mocnych poruszeń emocjonalnych, mentalnych i umysłowych. W tego typu praktyce przełamujemy tą skłonność; uczymy się zachowywać obecność niezależnie od poruszeń umysłu. Uczynienie tego w takich okolicznościach (związanych z aktem seksualnym) potęguje naszą zdolność zachowywania obecności w czasie wszelkich poruszeń umysłu, we wszystkich okolicznościach. Dzieje się tak, ponieważ siła seksualna tkwi w nas bardzo głęboko, a zatem jedna z bardzo podstawowych naszych sił może wtedy stać się naszym sprzymierzeńcem, a my uczymy się zachowywać obecność w sytuacji dla nas poprzednio trudnej, a więc tym bardziej będziemy potrafić zachowywać ją w sytuacjach łatwiejszych

Drugim biegunem poruszeń naszego umysłu w stosunku do różnego rodzaju „pożądania” jest „gniew”. Utrzymywanie obecności podczas takiego rodzaju poruszenia umysłu (gniewu) może odbywać się analogicznie jak podczas praktyki świadomego aktu seksualnego.

Zanim skupimy się na konkretnych technikach alchemii seksualnej, celem większej jasności, warto spojrzeć jeszcze na dwa korespondujące z tym obszarem zagadnienia. Pierwszą kwestią może być kwestia celibatu. Warto zauważyć, że celibat sam w sobie nie oznacza jednoznacznie ani opanowania, ani nie opanowania swojej energii seksualnej. Z jednej strony możliwy jest świadomy celibat, kiedy to energia seksualna jednostki przekształcana jest w wyższe formy energii psychicznej i duchowej, a z drugiej strony celibat może mieć formę tłumienia własnego wnętrza i wtedy nie dochodzi do transformacji energii seksualnej, a stłumiona energia i emocje bardzo często dają wtedy o sobie znać w postaci patologicznych stanów jednostki. Może dochodzić wtedy do paradoksu, że im bardziej dana jednostka stara się stłumić swoją energię seksualną, tym bardziej energia ta staje się dla niej rzeczywista i kłopotliwa. A zatem nieumiejętnie stosowany celibat może dawać efekt odwrotny. Wskazane byłoby więc świadome i umiejętne podejście do zagadnienia celibatu, jeżeli dana jednostka go stosuje.

Energia seksualna powinna być przekształcana w wyższe postacie energii psychicznej i duchowej, takie jak np. miłość braterska, miłość ogólnoludzka, miłość do całej otaczającej rzeczywistości, operatywność i dynamizm działania, poczucie własnej wartości, poczucie przydatności innym, poczucie więzi z całym kosmosem, całą rzeczywistością jako swoim domem itp. Samo stłumienie energii seksualnej, oprócz wspomnianego już ryzyka pojawienia się różnego rodzaju patologii, wywołuje ponadto odcięcie się od jednego ze źródeł swojej wewnętrznej siły, poprzez co poziom aspiracji i wewnętrznego dynamizmu jednostki może zmaleć. Zjawiska takie mogą oczywiście zachodzić także u osób nie żyjących w celibacie, ale podchodzących do swojej seksualności np. w sposób lękowy. Samo przecież odbycie aktu seksualnego nie jest równoznaczne ze zrozumieniem, w jaki sposób konstruktywnie kierować swoją seksualnością. Wartościowym wydaje się więc być spostrzeżenie, że umiejętne postępowanie z własną energią seksualną nie zależy od takich czynników zewnętrznych, jak np. faktu czy żyjemy w celibacie, czy nie, a raczej od czynników wewnętrznych, od umiejętnego, świadomego i pełnego zrozumienia podejścia do swojej seksualności. Niezależnie od tego czy uprawiamy seks, czy też np. żyjemy w celibacie – stoimy przed podobnymi problemami i potrzebami – zwłaszcza potrzebą zrozumienia samego siebie.

Podobnie osoby starsze, zazwyczaj nie uprawiające aktywności seksualnej mogą mieć postawy będące przejawem różnych stłumień czy frustracji, a mogą także podchodzić do tego zagadnienia z głębokim zrozumieniem. Nie jest najistotniejsze to czy dana osoba jest jeszcze w stanie biologicznie uprawiać aktywność seksualną, co raczej znacznie ważniejsza jest możliwość bycia w kontakcie z samym sobą, ze swoimi wewnętrznymi energiami. W późnym okresie starości czymś w pełni prawidłowym jest przestawienie się organizmu na stopniowe przygotowywanie się świadomości do opuszczenia ciała, a zatem czymś naturalnym byłby wtedy całkowity zanik zainteresowań seksualnych.

Niektóre ścieżki duchowe nie pracują w ogóle z energią seksualną, ponieważ skupione są na kultywacji energii górnej organizmu i przygotowywaniu jednostki do opuszczenia świata materii. Ścieżkami, które pracują świadomie z aktywnością seksualną są te ścieżki matriarchalne, które starają się rozwijać jednocześnie potencjał czakr górnych i dolnych człowieka. Życie na Ziemi traktują one wtedy zazwyczaj jako jeden z możliwych przejawów życia absolutnego. A zatem starają się one rozwinąć potencjał typowy dla pełnego przebudzenia czakr górnych, przy jednoczesnym pełnym i twórczym funkcjonowaniu na Ziemi. Tak np. może odpowiadać to stwierdzeniu, że Królestwo Niebieskie jest w nas i może być realizowane już tu na Ziemi, czy też naukom tych szkół Czystej Krainy, które starają się odkryć oświecony poziom istnienia już tu na Ziemi. Jest to możliwe, ponieważ dzięki mocy naszego umysłu uwarunkowania ziemskiego istnienia mogą być rozpoznawane jako sen. Alchemiczną nauką o równoległości poziomu duchowego i ziemskiego jest twierdzenie pism hermetycznych „jak w górze, tak i na dole”.

Drugą kwestią, którą warto poruszyć jest sprawa kultywowania energii mądrości podczas praktyk seksualnej alchemii. Możliwe jest zarówno wzmocnienie energii dolnej organizmu jak i ustabilizowanie energii w Kanale Centralnym. Gdybyśmy jedynie rozwijali zwitalizowanie energii dolnej np. poprzez technikę kontroli wytrysku nasienia, wtedy niewątpliwie moglibyśmy poczuć się bardziej ożywieni i naenergetyzowani, jeżeli jednak równocześnie nie wprowadzilibyśmy części tej energii do naszego Kanału Centralnego, wtedy nie osiągnęlibyśmy efektu równoczesnego wyciszenia umysłu i stanu pełnego kontaktu z sobą i rzeczywistością. Optymalnym stanem rzeczy jest zwiększenie mocy czakr dolnych przy jednoczesnym wprowadzeniu energii do Kanału Centralnego. Wtedy efekt takiej alchemii seksualnej nie jest krótkotrwały i wyraża nasz pełny rozwój wewnętrzny, w którym w sposób rzeczywisty przekraczamy nasze dotychczasowe uwarunkowania i przyczyny frustracji.

Wprowadzaniu naszej energii do Kanału Centralnego towarzyszy uczucie „powracania do domu”. Jednostka staje się wtedy coraz bardziej otwarta na partnerski kontakt ze swoim otoczeniem. W przypadku praktyk seksualnej alchemii, dopiero wtedy, gdy oprócz wzmocnienia energii czakr dolnych, także wprowadzimy energię do Kanału Centralnego, jest miejsce na w pełni dojrzały kontakt partnerski między mężczyzną i kobietą; dopiero wtedy ma miejsce pełna satysfakcja i pożytek wewnętrzny. Wskaźnikiem, czy osiągamy taki kierunek naszych działań jest to, czy osiągamy zarówno poczucie mocy, jak i poczucie kontaktu, naturalności, wewnętrznej obecności i wolności.

A zatem mówiąc krótko po pierwsze istotne jest zrozumienie, że istotą sprawy nie jest to czy uprawiamy seks czy nie, ale to jak pracujemy z tym zagadnieniem – niezależnie czy ktoś żyje w celibacie, czy odbywa stosunki płciowe. Stwierdzenie, że już samo odbywanie aktu seksualnego w związku małżeńskim gwarantuje jego wysoką jakość duchową i czystość wydaje się być zbytnim uproszczeniem zagadnienia. Owszem, w takim przypadku partnerom często towarzyszyć może przeświadczenie o czystości ich postępowania, wynikające z poczucia społecznej i religijnej akceptacji, jednak nie gwarantuje to zrozumienia natury własnych emocji, pragnień, namiętności i poruszeń umysłu, które to zrozumienie jest faktyczną drogą do realizacji stanu wewnętrznej czystości. Po drugie, jak powiedziano powyżej, rozwojowi energii na drodze uprawiania alchemii seksualnej powinien towarzyszyć rozwój mądrości, co w sensie energetycznym oznacza, że oprócz wzmocnienia czakr dolnych partnerów i wymienienia się swoimi energiami żeńskimi i męskimi, powinno mieć miejsce także ustabilizowanie energii w Kanale Centralnym, i wynikający z tego stan spotęgowania swojego poczucia obecności.”
(Źródło nieznane)

„Dziwne” przesłania książek, filmów i teledysków demaskują ukrywaną prawdę o świecie

Ludzie filozofii i sztuki i ich wiedza..

Od wieków, a właściwie od tysiącleci Ci, którzy mają wiedzę, starają się ja przekazywać innym. Jest to uniwersalne prawo wszechświata, że wiedzą i informacjami należy się dzielić – wtedy one procentują. Filozofowie, muzycy, pisarze, artyści, filmowcy starają się często przekazać choć część wiedzy jaką mają, w swoich dziełach.

Przy czym często muszą się oni posługiwać językiem metafor, archetypów, symboli. W końcu Sokratesa otruto, bo mówił ówczesnej konserwatywnej dulszczyźnie prawdę. Jezusa za to samo ukrzyżowano (podobno, ale to już inna sprawa). Przez całe tysiąclecia największą zbrodnią były dwie rzeczy. Mianowicie: samodzielne myślenie jak i życie na własnych zasadach. To od zawsze jest największym zagrożeniem dla elity.

A nie rewolucje, które ta elita najczęściej sponsoruje i steruje. I za te dwa grzechy kary był radykalne – spalenie na stosie, ukrzyżowanie, czy wygnanie z wioski na śmierć głodową. I do dziś pozostał po tym ogromny lęk w podświadomości poszczególnych ludzi jak i w nieświadomości / świadomości globalnej. To dlatego mamy taką trudność z wyjściem poza nawias społeczeństwa.

Szukaj głebszego przesłania, patrz szerzej niż większość

Język archetypów jest językiem prastarym i uniwersalnym. Wywodzi się on jeszcze z mitologii, a kto wie, może z czasów jeszcze wcześniejszych. Mitologie Rzymu, Greki, Słowian czy Judei (Biblia, Kabała) korzystają z tego języka. Współcześnie Carl Gustaw Jung przyporządkował mitologiczne archetypy do elementów ludzkiej podświadomości. Niestety, oficjalna psychologia nie poszła jego torem w dalszym rozwoju.

Koncepcja psychologii głębi czy archetypy zostały przez nią porzucone na rzecz tego, co mamy teraz. Czyli: masz być uspołeczniony (modne słowo), normalny, i taki jak wszyscy. Masz konsumować, pracować, rozmnażać się, i nie zadawać zbędnych pytań. Ale wróćmy do meritum.

W wielu świętych księgach, mitologiach, książkach, wierszach, filmach, serialach, teledyskach, a nawet grach komputerowych możemy odnaleźć ślady tego przesłania. Już starożytni filozofowie, sławni i znani choćby ze szkoły średniej, pisali o tym, o czym pisali dzisiejsi mistrzowie. Tacy jak Osho, Tolle, Zeland, Wereszczagin czy de Mello. Życie na naszej planecie to misterium kłamstwa, podstępu i odwrócenia wszystkich wartości do góry nogami.

Społeczeństwo jest nieszczęśliwe i się myli – oto zagadka tajemnej wiedzy

Wartości społeczeństwa, które jest konserwatywne i zachowawcze z natury, są wartościami zbankrutowanymi. No niestety, ale nie przyniosły one światu nic dobrego. Ludzkość jest po prostu nieszczęśliwa. Tonie w rozpaczy, w pragnieniach, namiętnościach i żądzach nie do spełnienia. Bo nawet gdyby wszystkie je spełnić za pomocą jakiejś czarodziejskiej różdżki.. To zaraz ludzie wymyśliliby sobie kolejne pragnienia, pożądliwości, i kolejne problemy i kolejnych wrogów. I znowu byliby nieszczęśliwi.

Bo taka jest konstrukcja ludzkiej psychiki. Przypomina ona pętlę Mobiusa, gdzie jeden problem generuje kilka kolejnych. I gdzie właściwie nie ma rozwiązań jej problemów. Jednostka musi sama wykonać pewną pracę by się wyzwolić. Ten, kto autentycznie i szczerze chce się uwolnić, zostanie uwolniony. Dzisiejszych „Sokratesów” nikt nie skazuje na śmierć, przynajmniej na Zachodzie. Kłopot jest taki, że większość ludzi nie jest w stanie tej pracy wykonać.

Ukrywaną naturę społeczeństwa i świata opisywałem w poniższych felietonach. Większość witryn alternatywnych z jakichś tam powodów „nie chce” poruszać tych zagadnień. Ja je dla Was poruszam i opisuję:
Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

A teraz zapraszam na krótkie nagranie z głębszym przekazem..

Proponuję dziś teledyski gwiazdy pop-kultury That Poppy. Teledyski te zawierają cenne przesłania. Poniżej wkleję jeden z nich:

A teraz interpretacja tego teledysku That Poppy. Uwaga, spojlery 😉

Na początku – piramida i biali ludzie bez twarzy, bez ubrań, i taki sam, biały, bezosobowy świat – czyli matrix, system, społeczeństwo;
Potem stare dziady w gustownych garniturach i na wózkach inwalidzkich trzymają w ręku scenariusze – czyli to, co system proponuje ludziom;
Potem jest sam diabeł (Architekt Matrixa, władca planety 😉 ) a wokół That Poppy, istoty świadomej, bezwolnie tańczą marionetki systemu – białe, bez twarzy;
Stół, na którym są kości i czaszka pozbawiona górnej części. W domyśle – czaszka pozbawiona mózgu, bo wyjęto go przez tę górną część. Kości, czyli ochłapy np od kapitalistów?
Potem gwiazda wychodzi ze studia nagraniowego (matrixa) wbrew usilnym protestom diabła;
Wychodzi na zewnątrz budynku (pokonuje barierę iluzji). Tam ludzie trzymają kartki, na których są czarno-białe twarze, podobne do tych białych wewnątrz. Wg mnie symbolizują one gotowe role, które narzuca nam społeczeństwo. Gwiazda bierze pędzel z farbą i je przekreśla – neguje, sprzeciwia się im;
Pod koniec wyrywa starym dziadom w garniakach scenariusze, bierze ich za wózki inwalidzkie i szura po studio.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 😉

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d bloggers like this: