Etykieta: globalna świadomość

KONIEC ŚWIATA WE WRZEŚNIU! NAUKOWCY i PROROCY POTWIERDZAJĄ APOKALIPTYCZNY SCENARIUSZ NA 2017 ROK!

Kiedy będzie koniec świata?! Przepowiednie i proroctwa nie pozostawiają złudzeń..

Czy wiesz, że dnia 23 września 2017 roku ma odbyć się tak zwany koniec świata? Moce niebios, niepokojone przez krnąbrny rodzaj ludzki zostaną wstrząśnięte. Ognista skała przedrze się z impetem przez ziemską atmosferę. Po czym uderzając w ocean, obudzi śpiące w odmętach jego głębin potwory..

Spieniona ściana popłynie przez świat, ale niestety, to dopiero początek boleści.. Będzie bowiem głód i zaraza, a miejscami trzęsienia Ziemi. Będą znaki na niebie, a na Ziemi trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.. Tak mówi przecież Pismo!

Oto lista znaków, proroctw, przepowiedni, i tego, co niechybnie czeka nieszczęsną ludzkość w tym jakże apokaliptycznym okresie:

-„Naukowcy” analizujący Biblię potwierdzili, że niezwykłe ułożenie gwiazd, wydarzające się raz na 6000 lat, będzie miało miejsce 23 września 2017 roku. Właśnie to ułożenie gwiazd ma wystąpić w czasach ostatecznie ostatecznych;

-Protestancka wielebna Donna Larson, prowadząca blog „Rapture and End Times” twierdzi, że koniec świata wydarzy się w 2017 roku. Przytacza ona słowa samej Biblii, która głosi, że człowiek będzie rządził światem przez 6000 lat, a potem nastąpi dzień gniewu bożego. Sądny dzień czeka ludzkość. Według Biblii, Adam miał zostać stworzony w 3983 roku przed naszą erą. Więc te 6000 lat minie dokładnie w 2017 roku;

-W 2017 roku przypada 70 rocznica powstania państwa Izrael i 50 rocznica zjednoczenia Jerozolimy, poprzez wyzwolenie jej od arabskich okupantów. Te liczby mają niewątpliwie apokaliptyczne znaczenie biblijne, zapowiadające niechybny koniec świata. Liczba 50 to początek, zaś liczba 70 to koniec;

-Michael Parker, autor chrześcijańskiego bloga „End of Time Prophecies” twierdzi: „2017 będzie rokiem wielkiego przebudzenia i wielkiego wstrząsu. Pismo mówi nam, że kiedy naród i jego liderzy będą zaangażowani próbę podzielenia ziemi Izraela, Bóg przyjdzie do tego narodu i za karę podzieli ziemię. Zaćmienie słońca 21 sierpnia 2017 roku swoją drogą w poprzek Stanów Zjednoczonych praktycznie przetnie je na pół. Inna przepowiednia spełni się w dniu 23 września 2017 roku, kiedy nastąpi wyrównanie planet i gwiazd, jak w Księdze Objawienia, rozdział 12.”

Koniec świata to święto ruchome

Uff.. Też masz dość tych bredni? 😉 Jak pewnie wiesz, koniec świata jest świętem ruchomym. Pierwszy „koniec świata”, który pamięta wiekszość starszego pokolenia internetu, to noc z dnia 31 grudnia 1999 na 1 stycznia 2000. Wtedy komputery z Windowsami miały nie poradzić sobie z automatyczną zmianą daty. Skutkować to miało wręcz apokaliptycznymi następstwami, takimi jak odpalenie rakiet balistycznych z głowicami atomowymi. W jaki niby sposób miałoby do tego dojść? Cóż, tego to nawet najstarsi informatycy nie pamiętają.

Jednak końce świata zdarzały się już wcześniej. Już w trzecim wieku naszej ery, przed stworzeniem stricte katolicyzmu przez imperatora Konstantyna, miał miejsce pierwszy udokumentowany koniec świata. Jakiś charyzmatyczny prorok z terenów dzisiejszej Hiszpanii ogłosił, że trwają czasy ostateczne, a on sam jest Jezusem, który powrócił na Ziemię, by sądzić żywych i umarłych. Sporo nerwów napsuł on ówczesnym elitom Cesarstwa Rzymskiego. Poczyniono reformy doktrynalne, w których raz na zawsze zerwano z doktryną apokaliptycznego mesjanizmu.

Kościół jest niechętny coraz to nowym końcom świata aż po dziś dzień. Nawiasem mówiąc, także po dziś dzień trwa sojusz tronu i ołtarza. Dziś jest to sojusz banków, korporacji i polityków (lewicy i prawicy) z księżmi, pastorami, imamami, mnichami itp. Co do samych końców świata: pamiętam ich bardzo dużo. Wiele razy też zapowiadano jakąś wielką globalną przemianę, jakieś wielkie globalne przebudzenie, oczyszczenie.

Niczego takiego jednak nie było. Ten świat jak na złość trwa dalej. Jak na złość nie chce on się skończyć, wraz ze swoimi zaletami, ale też licznymi wadami. Nosz kurwa mać, te raty stale trzeba płacić i do roboty trzeba chodzić! A tak chciałoby się wyjechać w góry, by w końcu sobie pożyć, a czego całe życie zabraniali! By przez tydzień poprzedzający wielki koniec ruchać dziwki i wciągać koks. A potem usiąść sobie wygodnie, otworzyć piwko, zajarać lolo i patrzeć, jak ten zły i niedobry świat idzie w pizdu. A tu ni ma!

Czy wkrótce wprowadzą NWO (Nowy Porządek Świata)?

Furorę robią także kolejne i kolejne daty wprowadzenia Nowego Porządku Świata (New World Order – NWO). Mikrochipy, HAARP, chemtrails, blue beam, wystawienie na widok publiczny doktryny samego Lucyfera.. Och, lista okropieństw jakie szykują dla nas złowrodzy illuminaci jest taka długa, i z każdą dekadą się wydłuża. Bo każde pokolenie wymyśla swoje nowe historyjki i modyfikuje stare. A jak kolejna data III wojny światowej czy NWO nie wypali? Nie szkodzi, zaraz ogłosi się kolejną, bo ciemny lud wszystko kupi!

NWO.. Tym też straszą od dawna. W Polsce wysyp różnych teorii i przy okazji dat był po sławetnej epidemii świńskiej grypy stworzonej przez „kreatywnych” dziennikarzy. Było to osiem lat temu, w 2009 roku. W USA Alex Jones straszy tym od pierwszych lat tysiąclecia. Sławetny film „EndGame” to przecież rok 2005. To jeśli chodzi o erę internetu. Bowiem te wysyp tych teorii w formie papierowej nastąpił po śmierci prezydenta Johna F. Kennedy’ego w 1963 roku.

Te wszystkie przepowiednie końców świata, apokalips, NWO, III wojny światowej, wielkich przemian, przebudzeń, przypominają mi ten poniższy kawał. Ponieważ kierują się dokładnie tą samą logiką:

-Grażyna! Wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

„Ach ta paca i te raty! Niech to wszystko jebnie, niech będzie koniec świata!”

Tak jest w istocie. Przerażona ludzka jednostka w obliczu tylu przytłaczających bodźców często jedyną „szansę” widzi w ostatecznej destrukcji świata. Jest to dla niej jedyna już deska ratunku. Żona jędza, dzieci niedobre, praca chujowa i w dodatku trwa większość dnia.. Przyjemności i radości praktycznie nie ma. I do tego te cholerne raty. A niech to wszystko jebut!

Prawda, że takie myślenie jest po prostu głupie? Ale wielu ludzi traktuje coraz to nowe daty końców świata czy też wielkich globalnych przebudzeń bardzo serio. Oni tym żyją. Jest to oczywiście mentalność dziecka, które mentalnie i duchowo nie dorosło. Ludzie lubują się w tego typu przepowiedniach, ponieważ rzeczywistość jest dla nich tak nieznośna. Takie myślenie bardziej przypomina chorobę psychiczną.

Jasnowidzenie i proroctwa: dwie ważne sprawy

Pierwsza: nie kwestionuję istnienia świata pozamaterialnego. Są ludzie którzy faktycznie „coś” tam widzą. Ale wszystko jest kwestią interpretacji. Na początku roku 2016 znany polski jasnowidz, Krzysztof Jackowski, przepowiedział, że pod koniec roku ludzie „będą się bali oddychać”. Strachu było co nie miara. Atak chemiczny? Śmiertelny wirus? Bardzo bliski przelot komety z ogonem zawierającym miliardy ton cyjanku? A faktycznie chodziło o smog i histerię, jaka rozpętała się wtedy w mediach. Było to wydarzenie bardziej medialne niż rzeczywiste. Bo to był niewielki smog, w porównaniu do potężnego smogu z lat 90-tych czy z roku 2012. O latach ’70 czy ’80 nawet nie wspominam.

Sprawa druga: dlaczego powstają takie przepowiednie? Dużo samozwańczych proroków czy interpretatorów np biblii widzi w tym po prostu łatwy zarobek. Inni widzą w tym możliwość wypłynięcia i wypromowania się na sensacjach. Jeszcze inni to osoby chore na bardzo poważną chorobę psychiczną, którzy łączą swoje pełnoobjawowe paranoje z jakimiś dupnymi, ezoterycznymi teoriami. Nie ma chyba nic gorszego niż takie osoby. To oni często wyznaczają kolejne i kolejne daty. Oczywiście oni są nieomylni, a to, że „ważne wydarzenie” nie nadeszło.. Cóż. Ich wyznawcy im to wybaczą za kolejną porcję narkotyku (czyli sensacji, wyczekiwania).

kiedy koniec swiata

Świat sobie poradzi bez proroków wieszczących jego koniec

Co jest więc prawdą? Ewolucja wszystkich form i systemów stworzonych przez naturę jak i ludzkość jest faktem. Ona trwa, choć pełna jest lęków, obaw, błędów, wypaczeń. Pomimo istnienia drapieżnych korporacji, wysysających zasoby banków, zafałszowanej medycyny, brudnej polityki, oszustwa ideologii i religii – ta ewolucja ciągle trwa. Świat / Bóg / Architekt / Natura (lub inna, dowolna nazwa tego samego), jest po naszej stronie i tę ewolucję wspiera, nawet jeśli jest to dla ludzi trudne.

Trwa upadek starych systemów spajających ludzkość przez poprzednie wieki czy nawet tysiąclecia. Ekonomicznych, politycznych, społecznych, moralnych, religijnych, ideologicznych i każdych innych. Są one dawno zdezaktualizowane, nie odpowiadają już wyzwaniom XXI wieku. Przecież podział lewica kontra prawica to są realia ciemnego 19 wieku! Ludzie to widzą. Widzi to praktycznie każdy człowiek, choćby podświadomie.

I to powoduje lęki i obawy. Co dalej z przyszłością świata? Z cywilizacją? Co ze zmianami klimatycznymi, zanieczyszczeniem środowiska, zagładą ekosystemów? Bądź co bądź, możemy się spierać, czy rację ma Korwin czy Ikonowicz.. Moja racja jest mojsza niż Twoja, oddaj moje wiaderko do piasku i grabki! Wiadomo. Ale każdy już widzi dewastację planety i to, że klimat się dramatycznie zmienia. Ten okres jest więc doskonała pożywką dla takich dat końców świata, dla różnych teorii i innych opowieści dziwnej treści.

Miej kolejne końce świata w dupie

Co Tobie radzę? Wyluzuj i żyj swoim życiem. Nie słuchaj kaznodziei nienawiści różnych wyznań i doktryn, którzy podświadomie chcieliby destrukcji świata. Życie jest darem pomimo wszystko. Świat trwa i da sobie radę bez rozemocjonowanych proroków tupiących ze złością nóżką. Bo lud jednak nie jest już taki ciemny jak dawniej, i coraz rzadziej kupuje te nowe daty. Ewolucja mimo wszystko postępuje.

Oprócz końca świata w dniu 23 września 2017, zwolennicy „milenijnej paranoi” mają zaraz potem kolejne święto. W dniu moich 32 urodzin, czyli 12 października 2017, w Ziemię może uderzyć asteroida o numerze 2012 TC4. Minie ona naszą planetę w odległości zaledwie 44 tysiące kilometrów. W skali kosmosu to jest mniej niż nic. To o wiele mniej niż ewentualny błąd w pomiarach, bo orbity takich asteroid zawsze są niepewne. Księżyc jest znacznie dalej, bo w odległości 384.399 kilometrów.

No więc widzicie, fajerwerki już zamówiłem. Jeszcze czekam aż przyjedzie wagon bekonu, beczka whisky, cysterna piwa i tir zioła prosto ze słonecznej Jamajki. Wbijajcie więc do mnie na kosmiczny barbecue, by świętować kolejny już koniec świata 😉

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

„NIE MASZ PRAWA KRYTYKOWAĆ NASZEGO SYSTEMU!” CZY ABY NA PEWNO?

Jebać system.. Ale niby jak?

Mówi się, że ludzie, którzy krytykują obecny system, nie przedstawiają żadnej działającej alternatywy. Że skoro takiej alternatywy nie mają, to nie mają też prawa krytykować obecnego systemu. Czy takie stwierdzenie jest prawdą? Przyjrzyjmy się temu bliżej..

Ten artykuł jest luźno powiązany z dwoma innymi moimi artykułami, które też polecam:
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów
Małżeństwo: dopełnienie miłości czy pułapka systemu?! Prawda jest bardzo niewygodna!

Gdyby „poważani i szanowani obywatele” mieli rację w swoim pojmowaniu świata, to mielibyśmy raj na Ziemi. No, nie za bardzo to, co mamy na świecie, przypomina raj. Co mamy w zamian? Wojny, ludobójstwa, biedę, wyzysk. W Polsce niby jest pokój, ale czy na pewno? Spójrz na statystyki przestępstw – kilka milionów rocznie. Na Zachodzie jest ich proporcjonalnie więcej. To są de facto realia wojny.

No ale oni nie mają racji. Racji nie mieli rodzice, dziadkowie, nauczyciele, politycy, księża, artyści, lekarze, naukowcy.. Nikt jej nie miał, ale każdy chronił swoich interesów. Dano nam wiedzę, która nie jest prawdziwa. Która nie działa, i która zamiast chronić, wpędza w kłopoty. Uczono nas świata, który nie istnieje od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Ale wymagać wymagają od nas wszystkiego, czego tylko można wymagać w 2017 roku. Dlatego warto wyluzować. System nie jest wart tego, byś złożył na ołtarzu jego interesów swoje młode życie.

Oni nie mieli racji

Dlaczego ośmielamy się krytykować system? To proste: bo nie działa i czyni ludzi nieszczęśliwymi. Zauważ, że każdy bez wyjątku „coś” tam ma do tego systemu. Jeden woła: „jebać policję, jebać psy, HWDP”. Innemu nie podoba się, że nie sprowadzamy tu miliona imigrantów. I przy okazji mówi coś o jakimś tam trybunale konstytucyjnym, podczas gdy większość Polaków ma na to wyjebane i puka się w czoło. Inny z kolei wkurza się, że te nieroby nie chcą pracować za 1000 zł i musi im płacić 1500, i jeszcze biorą 500+.

Podczas gdy on przez to wszystko nie kupił w tym roku Mercedesa, a kupuje nowego regularnie co dwa lata. Inni z kolei kontestują system w sposób filozoficzny, tak jak ja. I dobrze, że to się dzieje. Niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy, z systemu, jest fundamentalnym motorem rozwoju. To, że ludzie dyskutują i plotkują między sobą, i że w milionach komentarzy, artykułów, wpisów, notek narzekają – przyczynia się do pokazania, co jest ze światem nie tak.

A jeśli już wiemy co jest nie tak, to można to powoli zacząć zmieniać. W przeciwnym wypadku dalej siedzielibyśmy w jaskiniach. Przecież to takie „bio”, „eko” i zgodne z tradycyjnymi wartościami, z naturą, prawda? Jaskiniowiec to uosobienie bytu i konserwatystów, i bezrefleksyjnych zwolenników poddania się naturze.

Równowaga między jebaniem systemu a korzystaniem z niego

Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy dostosowaniem się do cywilizacji i korzystaniem z niej, do czego mamy prawo, a olewaniem jej. Warto wyrobić sobie olewający dystans. Nikt Ci nic nie wmówi. Nikt Ci nie narzuci żadnych zobowiązań, obowiązków.. Chyba że sam chcesz. Nikt Ci nie powie, co masz robić, a czego nie. Nikt nie storpeduje Cię poczuciem winy, że jesteś coś winien rodzinie, społeczeństwu, państwu, narodowi. Bo nie jesteś im nic winien. Więc bierzesz od cywilizacji, od systemu to, na co masz ochotę, i co jednocześnie udźwigniesz czy finansowo, czy emocjonalnie. Jesteś wolny i zasługujesz na wszystko to, co najlepsze.

Czy jesteś komukolwiek coś winien? Dużo ludzi będzie Ci tak mówić. Najczęściej nie będą oni mieli racji. „Winien” jesteś cokolwiek tym ludziom, którzy Ci pomagali i Cię nie dołowali. To bardzo proste. Czy jesteś coś winien rodzinie, narodowi, państwu? Odpowiedz sobie na poniższe pytania:

-Czy przekazano Ci rzetelną wiedzę z dziedziny Twojego zawodu, medycyny, innych gałęzi nauki?

-Czy przekazano Ci wiedzę o relacjach, emocjach, psychologii, seksualności, rodzicielstwie?

-Czy umożliwiono Ci bycie szczęśliwym, spokojnym i spełnionym człowiekiem?

-Czy pokazano i nauczono Cię myśleć samodzielnie i krytycznie?

-Czy zarabiasz godnie, nie lękając się o przyszłość? Czy masz oszczędności, własnościowe mieszkanie, samochód? Gdzie jedziesz w tym roku na wakacje?

-Czy nauczono Cię zaradności, ogarnięcia życiowego, przedsiębiorczości, żyłki biznesowej?

-Czy w dzieciństwie (wiek do 4, 5, 6 lat) zaprogramowano Ci w psychice pozytywne wzorce, umożliwiające wspaniały start w dorosłe życie?

-Czy żyjesz w normalnym kraju?

Nie jesteś nikomu nic winien

Jeśli na jedno lub więcej pytań odpowiedź brzmi: NIE, to znaczy, że nie jesteś nikomu nic winien. Poza osobami, które pomogły Ci wstać z kolan, które Cię wspierały, które przekazywały Ci wiedzę. To bardzo prosta, życiowa prawda. Wręcz łopatologiczna. Tymczasem całe życie wmawiają nam, że jesteśmy wszystkim wszystko winni. I że powinniśmy przestać zupełnie myśleć o sobie, a realizować żądania i oczekiwania innych. A tymczasem kto rządzi, kto zarabia miliardy, kto odnosi sukces? W wielu przypadkach właśnie Ci, którzy robią odwrotnie, popadając w drugą skrajność. Czyli psychopatycznie myślą o sobie i swoim interesie.

Nie zalecam jednak popadania w nienawiść wobec struktury, którą nazywamy „systemem”. System jest potrzebny, chroni nas, zapewnia rozwój, tę minimalną stabilizację. Hamuje on dzikie i barbarzyńskie instynkty motłochu. Dzięki niemu żyjemy, doświadczamy, uczymy się. To dzięki systemowi możemy dumnie napisać, że.. jebiemy system. Choć to nie jest prawda. Jebie system ten, kto wyprowadzi się na środek pustyni, a i wtedy też nie do końca. System to konstrukcja, która ma jakoś tę planetę małp ogarnąć, która ma jakiś tam minimalny rozwój zapewnić.

System to armia stosująca brutalna i bestialską przemoc, która ochroni Cię od brutalnej przemocy Rosjanina czy islamisty. Choć sam możesz teraz na te moje słowa tupać gniewnie nóżką, i zaklinać się na wszystkie świętości czy też demoniczności, jakim to anarchistą, pacyfistą i empatą jesteś. Byś Ty mógł medytować czy leżeć na łące patrząc w niebo, ktoś inny musi torturować, okaleczać i mordować ludzi złych. Też mam w sercu ideały lepszego świata – pacyfizmu, anarchizmu itp. Ale sorry, świat realny tak nie działa. Dlatego póki co mówię: „Deus Vult!”

System jest więc potrzebny

System to policja, sądy i więzienia, które pomimo ich olbrzymich wad, uniemożliwiają chłopcom w dresach zrobienie z naszego kraju drugiej Somalii. Czy też drugiej Kolumbii z tamtejszymi rządami gangów. Od tego mamy przecież obecny rząd PiS (także pełen oszołomstwa i niezliczonych wad), by system sądowniczy zreformował – taki był ich program wyborczy. System to technologia, książki i internet, dzięki którym poznajesz wiedzę.

System to centrale logistyczne i transportowe i ich pracownicy, których pewnie nazwałbyś „nieświadomymi”. A którzy dostarczają Ci Twoje książki o duchowości czy eko-zakupy. System to medycyna farmaceutyczna i medycyna naturalna, która dzięki dostępowi do informacji (technologia, internet) wraca do łask. Więc nie musisz już umierać na byle wyrostek jak to było jeszcze 200 lat temu, i nie musisz być skazany wyłącznie na farmaceutyczne tabletki, jak to było jeszcze w latach 90-tych XX wieku.

System to nasz świat, i my też jesteśmy jego częścią. Na nas i na nasze poglądy także jest miejsce. Dodatkowo, system działa na rzecz tych, którzy znają zasady jego działania i wiedzą, jak nagiąć ten z pozoru nieugięty monolit do własnych korzyści. A tej wiedzy, choć jest dostępna, nauczyć się jest bardzo trudno. Ci, którzy zaczęli, uczą się de facto całe życie.

Warto też wiedzieć, że celem i natury, i ludzkości, i systemu, jest postęp i udoskonalanie wszystkich istniejących form. Za 50 lat następne pokolenia będą z odrazą patrzeć na to, co jest elementem naszej codzienności. Na umowy śmieciowe, bezpłatne nadgodziny, niskie pensje i na szereg innych rzeczy, które uważamy za absolutnie normalne, ludzie przyszłości będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy np na Holocaust. Normy społeczne, wydawałoby się tak stałe, tak potężne, tak naburmuszone i dumne, tak „tysiącletnie”, też się zmieniają.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Jak powstrzymać złe i niechciane myśli?! Niezwykła technika z pogranicza psychologii i duchowości

duchowość

duchowość

Duchowe tajemnice.. Czyli jak to z tymi złymi myślami jest

Wielu, o ile nie większość ludzi narzeka na jakość swojego myślenia. Wiele naszych myśli jest po prostu destrukcyjnych. Są to myśli nacechowane lękiem, nienawiścią, niechęcią, obawami, przykrością, złymi wspomnieniami. Prawdą jest, że „coś” nam ten myślotok generuje. Gdy dobrze przypatrzysz się swoim myślom, możesz zauważyć coś szokującego.. Otóż ten myślotok to wcale nie jesteśmy my sami. On się dzieje jakby „sam z siebie”. To niby jesteśmy my, ale jednak nie do końca.

Myślotok, często o negatywnej treści, generowany jest przez strukturę, która wydaje się wręcz.. obca, wirusowa. Jakbyśmy mieli w sobie jakiegoś wirusa, który bez naszej woli robi, co chce z tymi myślami. Wyobraź sobie, że pracujesz na komputerze nad ważnym projektem. Ale nagle łapiesz niegroźnego, ale uciążliwego wirusa stworzonego przez jakichś wrednych trolli internetowych. Ściąga on dla swoich potrzeb masę różnych plików. Wyświetla Ci rozmaite chamskie i obrzydliwe obrazki, które musisz potem wyłączać, lub które znikają po jakimś czasie same z ekranu. W tle uruchamiają się krótkie pliki dźwiękowe, np z głosem wywrzaskującym: „Jan Paweł II jebał małe dzieci.”

Więc o słuchaniu muzyki, oglądaniu zdjęć, filmów, czy o pracy nad projektem póki co nie ma mowy. Musisz się więc przyzwyczaić, i wtedy Twoja praca jest frustrująca. Im więcej niepożądanych grafik i dźwięków się uruchamia, tym bardziej jesteś rozdrażniony i tym mniej masz sił i energii do pracy. I tak właśnie jest z tym myślotokiem. Jest on generowany przez strukturę umysłu i ego. Są one nastawione przede wszystkim na banie się, na wyszukiwanie zagrożeń. Pamiętają one różne traumy i zranienia. Ludzki umysł jest bardzo słaby. O ile podświadomość może przeliczać tryliony rzeczy w tym samym czasie, o tyle umysł przypomina komputer Atari z lat 80-tych XX wieku.

Mało tego. Myśli te mają tendencję do nasilania się. Gdy dasz się „zahaczyć” o jedną negatywną myśl, to zaraz wpadasz w tzw „pętlę przechwytu”. O pętli przechwytu pisał Vadim Zeland w swoich fenomenalnych książkach z serii „Transerfing Rzeczywistości”. Pętla przechwytu to inaczej sprzężenie zwrotne dodatnie znane z biologii. Ale dotyczy ono ludzkich relacji, emocji, myśli, jak i sfery duchowej. Także sfery synchroniczności następujących po sobie zdarzeń. Polega to na tym, że jeśli ulegniesz jednej złej myśli, i zareagujesz negatywnymi emocjami, to zaraz pojawią się kolejne myśli. Pojawi się całe ich pasmo. Będziesz miał coraz mniej i mniej sił, a rozdrażnienie będzie rosnąć.

O tym, czym jest pętla przechwytu i inne ciekawe zjawiska, pisałem w linku poniżej:
Niezwykłe i niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy usłyszysz

Podaję technikę kasowania, usuwania niechcianych, uciążliwych i złych myśli:

Zacznij obserwować swoje myśli. Wyrób sobie ten nawyk. Nie poddawaj się do końca tym myślom, tylko obserwuj jak przepływają. Miej świadomość, że są one iluzją. W tym zgadza się większość, o ile nie wszyscy czołowi ideologowie nurtu new age. Ja Wam powiem, co trzeba robić dalej.

Gdy zaobserwujesz jakąś myśl, wyodrębnisz ją z ogólnego myślotoku – nazwij ją i nadaj jej krótką charakterystykę. Dla przykładu:
-„Ta myśl jest pozytywna i sprawia mi radość
-„Ta myśl jest destrukcyjna i sprawia mi przykrość
-„Ta myśl jest zwyczajnie głupia, jest neutralna ale lekko mnie irytuje

Gdy pojawi się negatywna myśl, zaobserwujesz ją, zidentyfikujesz i nazwiesz – włącz mechanizm wewnętrznego nadzorcy. Metod jest kilka. Najpotężniejszą metodą w tej walce z jest humor. Jeśli zaśmiejesz się i wykpisz coś, co ma ambicję być śmiertelnie, grobowo poważne, to automatycznie to coś pomniejszysz, zneutralizujesz. Stosując humor, ironię, sarkazm, kpinę, szyderę, przerywasz tę negatywną, coraz bardziej nakręcającą się pętlę.

W umyśle powstanie wtedy pewna próżnia. A jak wiadomo, natura wszechświata nie lubi próżni. Trzeba coś konstruktywnego z tą próżnią zrobić. Postaraj się przywołać jakąś pozytywną myśl, jakiś pozytywny stan emocjonalny. Może to być np jakaś zabawna sytuacja z przeszłości, jakiś dowcip który Ci się kiedyś spodobał. Jakieś fajne wydarzenie, przeżycie. Przywołaj je, przywołaj emocję, którą wtedy czułeś. Przedłużaj je, napawaj się nimi.

Często jest tak, że te negatywne, złe myśli mamy w głowie długimi godzinami. Ale każdy medal ma dwie strony. Czy doceniasz drobne, codzienne radości? Wschód słońca w drodze do pracy? To, że zdążyłeś na autobus choć byłeś minutę spóźniony? Uśmiech osoby z którą pracujesz? Takich okazji jest wiele w ciągu naszych dni. Ale nie dostrzegamy ich, nie doceniamy.

Doceniajmy te codzienne chwile radości, nauczmy się je zauważać i nimi cieszyć. Jeśli masz okazję do małej radości, do przeżywania dobrej myśli – ciesz się nią, wzmacniaj ją i wzmagaj ile tylko możesz. Przecież dokładnie to samo robiłeś dotąd z niemal każdą myślą negatywną. Dlaczego więc by tego mechanizmu nie odwrócić, na korzyść swoją i innych?

Jednak to nie wszystko odnośnie złych myśli

Bywa, że złe i niechciane myśli wynikają z mechanizmów innych niż opisane powyżej. Sięgają one głębiej, np tego, co jest wyparte, zanegowane i ukryte. Jest to mechanizm cienia. Jeśli jakąś naszą część jest niechciana, negowana, odrzucana.. to schodzi ona do „podziemi” podświadomości. I tam przejawia się w negatywie, jako cień. Często pod postacią właśnie negatywnych, uporczywych myśli, jak i destrukcyjnych zachowań. I tu nic nie pomogą żadne afirmacje, wizualizacje, techniki..

Powiem Ci coś w sekrecie – te wszystkie techniki ezoteryczne najczęściej są iluzją, która zamyka Cię w kolejnej „bańce”. Szczególną formą bańki są te wszystkie astrale, energie i tym podobne sprawy. Bywa, że nasilają one niechciane myśli, którym nadaje się miano ataków energetycznych, klątw, złorzeczenia itp. A to tylko nieprzepracowany mechanizm cienia. To część nas samych, której nie chcemy dostrzec i którą postrzegamy jako coś obcego. Czyli jako astral, jako ataki energetyczne, klątwy itp itd. O tym wszystkim możecie przeczytać na stronie Ciemna Noc, np poniżej:
Uwolnić swój cień to uwolnić działanie

Kiedy jesteśmy kochani warunkowo, czyli za to jacy jesteśmy, to dochodzi do rozszczepienia naszego Ja. Gdyż pewna część jest akceptowana przez rodziców, nauczycieli, społeczeństwo, i zasługuje na miłość, a pewna część już nie. Małe dziecko zaczyna identyfikować się z częścią, która jest akceptowana i kochana, i spycha do podświadomości, do strefy cienia, tę część, która akceptowana nie jest. Pojawia się zranienie typu: „Ja to za mało”. W dodatku ta część nas, która jest akceptowana i pożądana, jest zbyt mała. Jest mała, maleńka, niemal niezauważalna.

Bo teraz wymaga się od nas wszystkiego. Wymaga się od nas tysięcy sprzecznych ze sobą cech, które są nie do pogodzenia ze sobą i w naturze nie występują razem. Pojawia się więc myśl, że gdybyś wiedziała, jaki jestem naprawdę, to przestałabyś mnie kochać. Więc nie można pokazać tego, jakim się jest, trzeba część prawdy o sobie zataić. To, co napisałem powyżej, to jedna z podstawowych traum na Ziemi. To najbardziej bolesne, podświadome zranienie, determinujące przyszłe życie człowieka. Tak tworzy się mechanizm cienia.

O powstrzymywaniu negatywnych czy niechcianych myśli mówił też Osho:

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Co jest w końcu prawdą?! Szokujące pułapki duchowości, o których być może nie wiesz..

 

czym jest duchowosc

Co jest prawdą w duchowości? Pułapki umysłu, pułapki doktryn i postrzegania

Od razu mówię, że ani Twoje poglądy, ani Twoja duchowość NIE SĄ błędne. Są po prostu inne niż moje. Są także inne niż wszystkich ludzi. Bo nie ma na Ziemi nawet dwóch ludzi, którzy mieliby identyczne poglądy we wszystkim. Mamy 8 miliardów ludzi. Mamy więc 8 miliardów ideologii, 8 miliardów religii i 8 miliardów sposobów postrzegania świata. Każdy jest inny i niepowtarzalny. chciałbym Ci uświadomić, jakie pułapki tkwią w tych sposobach widzenia świata. Jak i powiedzieć, dlaczego większość teorii ezoterycznych nadaje się do wyjebania do kubła na śmieci.

Przemierzyłem mentalnie bezkresy świata w poszukiwaniu tego, czego się boisz. Szukałem demonów, diabłów, szatanów w takich i innych miejscach, w takich i innych doktrynach, w takich i innych teoriach. Nie znalazłem ich tam. Ale znalazłem ich w sercach i umysłach ludzi owładniętych nienawiścią, strachem, rywalizacją, podziałami. Czyli także u siebie. U mnie odzywały się wyjątkowo mocno, ale były tylko projekcją. Są to projekcje naiwnego, wystraszonego umysłu dziecka, zamkniętego najczęściej w dorosłym już ciele.

Kreując śmieszne i straszne teorie spiskowe, nie mające potwierdzenia w twardych faktach, tak naprawdę patrzysz w głąb samego siebie. Nie kwestionuję istnienia spisków, podstępów, świństw i zła, samych w sobie. Ani nie kwestionuję tego, że ludzka natura jest drapieżna. Często to przecież opisuję. Ale tego typu teorie często są odbiciem Twojego umysłu i jego leków, odbite w krzywym zwierciadle nieświadomości zbiorowej (globalnej). Widząc te wszystkie straszne i nieprawdopodobne rzeczy, widzisz tak naprawdę samego siebie i swoje projekcje. Swoje lęki, traumy, wyparte części siebie, którym nadajesz formę.

tajemnice psychologii

Życie jest zbyt krótkie i zbyt kruche by zabijać się o swoją „prawdę”

Życie jest takie krótkie i mimo wszystko jest darem. A młodość jeszcze krótsza. Ludzie o tym zapominają. Rzucają się sobie do gardeł w imię ideologicznych i religijnych haseł, zamiast rozliczyć elity, które te doktryny wymyślają, podtrzymują i zarabiają na tym. Czy można żyć tak po prostu, bez tych wszystkich poglądów i opinii? Albo chociaż bez konieczności udowadniania swojej racji i uważania jej za najważniejszą? Życie jest takie krótkie, ulotne i kruche. A my tak bardzo lubimy zaprzątać sobie głowy czymś, co w głębszym rozrachunku nie ma znaczenia. Odrzucamy i obrażamy innych przez to, co w głębszym rozrachunku nie ma znaczenia. Czyli przez poglądy, opinie, doktryny.

Mistrz Arthur Schopenhauer słusznie pisał:

Cytat: „Człowiek jest zły z natury. Gdyby tak nie było, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, tobyśmy się w każdym sporze starali tylko o to, aby dojść do prawdy, nie bacząc na to, czy zgadza się ona z naszym pierwotnie wygłoszonym zdaniem, czy też ze zdaniem przeciwnika; byłoby rzeczą obojętną albo przynajmniej całkiem drugorzędną. Ale tak jak się rzeczy mają, jest to sprawa główna, wrodzona zaś próżność, tak szczególnie drażliwa na punkcie zdolności umysłowych, nie chce dopuścić do tego, aby nasze pierwotne twierdzenie okazało się fałszywe, a twierdzenie przeciwnika słuszne.

Wydawałoby się wobec tego, że każdy powinien by po prostu starać się nie wysuwać innych twierdzeń jak tylko słuszne i w tym celu najpierw myśleć, a potem dopiero mówić. U większości ludzi jednak do wrodzonej próżności dołącza się jeszcze gadatliwość i wrodzona nieuczciwość. Ludzie gadają, zanim pomyślą; jeżeli zaś potem widzą, że twierdzenie ich było błędne i że nie mają racji, to pragną jednak, aby się chociaż wydawało, jak gdyby było na odwrót. Dążenie do prawdy, które bywa chyba na ogół jedynym bodźcem podczas wysuwania pozornie słusznego twierdzenia, zostaje teraz całkowicie usunięte przez próżność; co słuszne, ma się wydawać niesłusznym i odwrotnie (…) Człowiekowi o nic bardziej nie chodzi niż o zaspokojenie swej próżności i żadna rana nie jest tak bolesna jak ta, która zadana jest miłości własnej (to stąd pochodzą takie frazesy jak „Honor cenniejszy niż życie.”

Ale potem równie przytomnie zauważył to, co wklejam poniżej. I to też jest prawdą:

Cytat: „Ludzie mają prawo być głupimi. (…) Łatwo powiedzieć, że w trakcie sporu winno się dążyć tylko i wyłącznie do tego, aby prawdę wydobyć na jaw, tyle że właśnie nie wiadomo, gdzie też ona jest, i dlatego argumenty przeciwnika i własne sprowadzić mogą na manowce.”

olac system

Ideologie, doktryny i poglądy przeciwko prawdzie duchowej i każdej innej

Poglądy, doktryny, ideologie, schematy to nie tylko projekcje naszych własnych cech. Ale także są próbą pojęcia nieskończonej mnogości świata przez bardzo wąski pryzmat. To tak, jakby patrzeć przez okno mieszkania na niebo, i jakby myśleć, że wie się o tym „niebie” wszystko. O całym jego bezkresie, o chmurach, słońcach, deszczu, śniegu, o wszystkich galaktykach, gwiazdach, planetach. Głupie, nie? A nasze poglądy na temat „nieba” zależą właśnie od tego, przez jakie „okno” patrzymy. Oczywiście piszę teraz metaforycznie. Zależy to od tego, w jakim kraju to okno jest ustawione. Czy jak duże ono jest, a najczęściej jest naprawdę maleńkie. I którą stronę świata – północ, południe, wschód, zachód, widzisz przez to okno. Całe nasze poglądy są tak niedoskonałe i tak wąskie. Nie jesteśmy w stanie pojąć nieskończonej mnogości świata. Więc pojmujemy i opisujemy tylko jego wycinek.

Najczęściej bardzo mały wycinek i najczęściej uważamy ten swój wycinek za jedyny prawdziwy obraz bezkresnego nieba. Rzadko kiedy dopuszczamy myśl, że to tylko wycinek. Rzadko wiemy, że każdy ma w domu inne okno i widzi przez nie nieco inny obszar nieba. I że każdy w dodatku inaczej używa swoich oczu i mózgu. No i wyznając swoje doktryny, nie odróżniamy twardego faktu od subiektywnej, a więc miekkiej interpretacji faktu. Dlaczego? Ze względu na ograniczenia umysłu. Dany fakt, dany wycinek prawdy, automatycznie łączy się z kolejnymi i kolejnymi faktami i wycinkami prawdy. I patrząc jeszcze szerzej – łączy się ze wszystkim. Z całą nieskończoną mnogością. Z tym metaforycznym bezkresem nieba. Dlatego dla umysłu wygodniej patrzeć na dany wycinek prawdy w oddzieleniu od całej reszty. Np będąc ślepym na zdanie drugiej strony. A patrząc na ten wycinek prawdy, automatycznie tworzymy subiektywną i mocno zawężoną interpretację całej prawdy.

Cytat: „Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt).

Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Tak po prostu umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie “co ja tu właściwie robię?”. Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.”
Autor: Truthism.com (RESZTA artykułu poruszającego prawdę duchową i ezoteryczną, dostępna tutaj)

globalna swiadomosc (3)

Więzienie cywilizacji, więzienie bez ścian, a odwieczna duchowa prawda

Wyobraź sobie chwilę. Więzienie bez ścian, więzienie umysłów.. żyjesz więc dla siebie, czy dla innych? Starasz się myśleć samodzielnie, czy oddajesz władzę nad swoim myśleniem politykom, ideologom, ekonomistom, kapłanom? Załóżmy że spełniłeś wszelkie oczekiwania innych. Żona, dzieci, dom i auto na kredyt. Wychodzisz do pracy przed 6 rano. Wracasz do domu po godz. 20. Na seks i inne przyjemności nie ma po prostu siły. I czasu. Na hobby i pasje też nie. Żona staje się coraz bardziej obojętna. Dzieci albo Cię nie poznają, albo zaczynają Cię nienawidzić. Masz wszystko, ale tak naprawdę nie masz nic. I te kredyty. I ten dławiący, podskórny lęk, czy wystarczy na raty. A co jak wyrzucą z pracy? Wiesz więc, że musisz się tej pracy trzymać nawet jeśli warunki są fatalne.

To jest „sukces po polsku”, a tak naprawdę więzienie cywilizacji. Więzienie bez ścian, więzienie umysłów. Miliony Polaków wpadło w tę pułapkę. Masz 18 lat lub więcej, i jeszcze nie wpadłeś? Obserwuj uważnie swoich rówieśników. Nie bądź dla ludzi katem, jakimś pierdolonym konserwatywnym bigotem, który surowo osądza wszystkich. Tylko nie osądza siebie, bo samemu to wolno, gdy nikt nie patrzy, nie? Inaczej: nie bądź sędzią i katem dla ludzi, bo wtedy nie dowiesz się niczego. Słuchaj uważnie i współczująco, nie oceniaj, nie potępiaj, to ludzie będą Ci się w sekrecie zwierzać. Poznasz wiele historii złamanych żyć, tak jak ja poznałem. To życie jest dla Ciebie, a nie po to, byś zadowalał wszystkich wokół.

Prawa fizyki można wykorzystać, ale nigdy złamać. Żadnemu naukowcowi nie przyszłoby do głowy łamanie praw fizyki, matematyki, biologii itp. Naukowiec chciałby raczej poznać te prawa, których jeszcze nie zna, i wykorzystać je dla dobra swojego i innych. Tak samo jest z prawami matrixa, systemu. By dotrzeć do źródła, trzeba iść pod prąd. Ale w pewnym momencie zauważasz, że to nie działa. Działało długo, ale teraz już nie. Że nie da się cały czas iść pod prąd. Że im wyżej rzeki, tym prąd coraz bardziej urwisty, nieprzewidywalny i zdradliwy. Bo gdy patrzysz się w otchłań, to ona zaczyna się patrzeć w Ciebie.

psychologia

Nie da się ciągle iść pod prąd. Nie tak poznaje się prawdę

Odkrywasz, że można płynąć z prądem, ale niekoniecznie w mętnym i śmierdzącym nurcie, jak większość. Ale w takim nurcie, który my wybieramy. Masz umiejętność obserwacji, współczującego słuchania innych, i tym samym, uczenia się na ich błędach. Płyniesz więc z prądem, i to nawet z tym głównym prądem, jak masz akurat ochotę. Ale unikasz tych pułapek, które są sprytnie zastawione na drodze różnych prądów. To jest prawdziwa duchowość – zejście na Ziemię i wyrażanie siebie w materii. Nie da się cały czas walczyć z systemem i nienawidzić go. Przecież to w nim żyjemy, dzięki niemu mamy jako taką stabilizację. Nie mamy anarchii, wojen, chaosu powodowanego przez gangi i grupy paramilitarne.

Mamy też ten wciąż niewielki i pełen błędów postęp. Nie musisz już pracować 16 godzin w fabryce lub w polu od świtu do zmierzchu, bo poprzednie generacje ludzi to wywalczyły. Nie umierasz w wieku 40 lat, żyjąc przecież bio i eko, jak przez poprzednie tysiąclecia. Bo mamy medycynę, i tę alternatywną i tę oficjalną. Nikt Cię nie zmusza jak jeszcze 200 lat temu do ślubu w wieku 16 lat i płodzenia dwunastu dzieci. A tak było drzewiej, tak było w rzekomo starych dobrych czasach. Które wcale nie były dobre, bo to kolejna iluzja czy też paranoja umysłu. Postęp zawsze przynosi coś dobrego i złego.

Umożliwia nam bezpieczniejsze i bardziej cywilizowane życie. Ale wydziera wartości wyznawane przez poprzednie pokolenia. Bo wszystkie systemy spajające społeczeństwa, trzymające je tak naprawdę za mordę, zostały skompromitowane i upadły. Postęp jednak niesie także wypaczenia, takie jak szaleństwa lewactwa, jak gnojenie ludzi za poglądy, jak islamska inwazja. I to budzi sprzeciw, stąd teraz mamy lekką, konserwatywną korektę systemu (Trump, Orban, Kaczor i potem następni). Tak samo było przecież z wynalezieniem ognia i koła. Umożliwiły skok cywilizacyjny, ale jednocześnie ogień (pożary, wojny) i koło (wypadki) zabiły wielu ludzi. Ale nikt nie chce teraz odchodzić od siły ognia i potęgi koła, prawda? I to nie ogień czy koło są winne, ale człowiek, który je źle używa.

system (2)

Szokująca prawda o systemie jest inna niż się  wydaje

No i to dzięki systemowi się wyrażamy i realizujemy. Duch realizuje się w materii i dla naszych poglądów też jest miejsce. Mamy prawo do naszych poglądów i ich wyrażania, mamy prawo do swojego miejsca na Ziemi. Cała walka, szamotanina i pretensje o niezrozumieniu i nietolerancji, są często naszą wewnętrzną walką i projekcją. Prawem i materii, i ducha, jest ewolucja i udoskonalanie. Nie tylko jeśli chodzi o geny. Ewolucji podlega przede wszystkim mentalność, duchowość, nauka, technika, medycyna, i postrzeganie wszystkiego. Postrzeganie staje się coraz pełniejsze, szersze i głębsze. Staje się ono coraz bardziej łagodne i cywilizowane. Te metaforyczne okienka na niebo o których mówiłem powyżej, są coraz większe i widać przez nie więcej.

Trwa to powoli, ale sukcesywnie się to udaje. Wcześniej trwało to całe „eony”, a teraz coraz krócej, przez dekady i lata. Możemy w tym uczestniczyć i to przyspieszać. Ale ważne jest to, byśmy przy tym nie nienawidzili systemu i nie walczyli z nim na ślepo. Ale byśmy się dobrze bawili, byśmy się radowali, że przekazujemy wiedzę, inspirację i dobre słowo innym. Prawem natury jest nieświadomość. A więc także ślepota i głuchota na nasze dylematy i dramaty. Jej cechą jest brak sprawiedliwości i brak świadomości. Przypomina ona dwuletnie dziecko, które wzięło w ręce kotka zbyt mocno, przez co zwierzaka zabolało. Ale czy to dziecko jest złe i niesprawiedliwe? Jest po prostu nieświadome.

Ewolucja następuje więc i na polu genetyki, i na polu mentalności. I to jednocześnie. Tworzy ona coraz doskonalsze i coraz bardziej świadome formy życia. Pierwszymi formami życia były skały, minerały, które niby jakąś szczątkową świadomość mają. Kolejnymi były bakterie i wirusy, o równie niskiej świadomości. Potem całe królestwo zwierząt. Przekazy różnych kultur i niektóre tradycje ezoteryczne mówią, że ryby jako ostatnie formy życia mają bardzo niską świadomość. To dlatego symbolem chrześcijaństwa jak i Cesarstwa Rzymskiego (dziś Watykan, USA, Niemcy, Anglia itp) jest ryba. Jest ona symbolem nieświadomości, braku przebudzenia.

globalna swiadomosc 1

Jesteśmy „oczami” i „uszami” ślepej i głuchej natury

Potem życie wyewoluowało z morza na ląd, co było milowym krokiem. Były płazy, gady, a potem ssaki. No i w końcu ludzie. I teraz: to my, ludzie, jesteśmy „oczami” jak i „uszami” głuchej i ślepej natury. To my jesteśmy świadomością i sprawiedliwością pośród nieświadomości i „niesprawiedliwości” natury. A przynajmniej mamy zobowiązanie, by nimi, by nią być. Długa jeszcze droga do tego, dlatego mamy tę ewolucję. Zmierza ona w stronę świadomości globalnej, opisywanej przez ezoteryków, czyli kolejnego wielkiego skoku ewolucyjnego.

Jednak tu zaczynają się schody i problemy. A konkretnie schody w dół, ku mrocznej kapliczce  psychiki ezoteryków, tworzących różne takie teorie. Większość teorii ezoterycznych to fikcja, projekcja, więzienie umysłów. Być może zauważyłeś, że jedna teoria zaprzecza drugiej. Że każda teoria ezoteryczna obejmuje jakiś tam wycinek prawdy. Że każdy „ezoteryk” głosi co innego i swojego postrzegania broni. Bywa, że z wielką agresją, ogłaszając się przy tym nieomylnym magiem. Mamy więc tutaj dokładnie to samo, co przy doktrynach politycznych, ekonomicznych, naukowych i religijnych. Ten sam schemat. To samo więzienie umysłów. Te same projekcje i odbicia lustrzane umysłów tych ezoteryków.

Jako cywilizacja jesteśmy na naprawdę niskim poziomie. Ledwo wyszliśmy z tysiącletnich mroków barbarzyństwa. Ledwo wywalczyliśmy trochę swobód, tolerancji, trochę cywilizowanych wartości, a już islam depcze nam po piętach. Systemy niewolnicze spajające społeczeństwa w poprzednich wiekach legły w gruzach, o czym pisałem powyżej. Mamy obecnie trudny i pełen wypaczeń okres przejściowy. To, co stare zostało skompromitowane, już nie da się tego zamieść pod dywan, jak robiono to dawniej. Ale tego, co nowe, jeszcze nie widać w pełni. I te nowe wartości także są wypaczane. Często zamieniają się one w swoje przeciwieństwo, np tolerancję dla barbarzyńców. Czy w zamykanie w więzieniach tych, którzy nie chcą być tolerancyjni i postępowi tak, jak surowo rozkazują fanatycy „postępu”.

antysystem

Rozterki szukających duchowej prawdy

Przeżywamy te same rozterki, co dekadenccy i wywrotowi myśliciele sprzed wieku, czy sprzed dwóch wieków. Ba! Nawet te same, co myśliciele sprzed tysiącleci. Ślady naszych myśli można znaleźć w przekazach Sokratesa, Platona, Aureliusza, Owidiusza. Można je znaleźć w mitologiach różnych kultur. Np w mitologii hebrajskiej (Stary Testament, Nowy Testament, Kabała, Talmud, Zohar). Dawni myśliciele kończyli często tragicznie, np Sokrates czy Jezus. Przez wieki jednostki niosące postęp były krzyżowane, palone na stosach, kamieniowane, czy skazywane na wygnanie i śmierć głodową.

Obecnie tego w naszym kręgu cywilizacyjnym nie ma. Gdzieś tam groźnie pohukują że jesteśmy satanistami, ateistami, heretykami, oszołomami, zwolennikami spiskowej teorii dziejów. Że krytykujemy tradycyjny, stary porządek świata. Że nasze poglądy są wywrotowe i antyspołeczne. Że kto nam poda tę szklankę wody. Ale najczęściej dzieje się to na naszą własną „prośbę”. Uważaj komu dajesz zakazane jabłko wiedzy. Większość ludzi nie strawi go, tylko dostanie niestrawności i Cię nim obrzyga. A potem powie, że dałeś im zatrute, szatańskie jabłko, i da Ci w mordę.

Potrzeba dwóch lat by nauczyć się mówić, i 50 by nauczyć się milczeć. A raczej by nauczyć się, kiedy możesz mówić głośno, kiedy cicho, a kiedy po prostu milczeć, śmiejąc przy tym się szyderczo. Mi to zajęło 30 lat. Wielu ludziom może zająć to 20 lat lub mniej. Bo teraz mamy niesamowity dostęp do wiedzy całej planety. Przykładowo: w TV możesz oglądać i debilne programy, i wartościowe filmy dokumentalne. Robię i jedno i drugie. W internecie możesz oglądać głupawe filmiki czy czytać chamskie dowcipy. Ale możesz też obcować z wiedzą całej planety, wszystkich dziedzin, epok i kultur. Ja też robię i jedno i drugie.

przyszlosc ziemi i cywilizacji technicznej

Całość tego wszystkiego skupia się w wyluzowaniu i wyższym poziomie wyjebania. Z jednoczesną akceptacją tego, co istnieje, w tym systemu. I w sięganiu po to, na co masz ochotę, i unikaniu tego, na co ochoty nie masz.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Czym naprawdę jest przebudzenie? Możesz tego nie wiedzieć, ale..

Moja babcia powiedziała kiedyś takie słowa:
„No, teraz to ludzie są mądrzejsi, wycwanili się, nie chcą tyrać, nie chcą dzieci robić tylko chcą sobie żyć”

To także, a może przede wszystkim jest istotą, esencją przebudzenia. To pojęcie zostało bardzo zafałszowane. Wielu ludziom kojarzy się z jakimiś medytacjami, jogami i innymi fikołkami i cudami niewidami, za które często płaci się gruby hajs. Innym kojarzy się to z jakąś cukierkową empatią, ze sraniem tęczą na różowo z tej całej, fałszywej w swej istocie „miłości”, i dobrych wibracji, które zaślepiają i ukrywają to, co ważne. I które pozbawiają zdrowej siły. Jeszcze innym ludziom kojarzy się to z jakimiś niesamowitymi zdolnościami, z czymś niemal niemożliwym do osiągnięcia i niewykonalnym.

A tu prawda okazuje się być jak zawsze 10 razy prostsza niż czytasz na wielu alternatywnych portalach, i 20 razy prostsza, niż czytasz w mediach mainstreamowych. Przebudzenie to także nauka radosnego i szczęśliwego, a przede wszystkim WŁASNEGO życia. By dając siebie innym, nie zatracać się. To także nauka prostoty i przejrzystości. To także asertywność i wewnętrzna siła, a gdy trzeba, gdy nie ma wyjścia w przypadku zagrożenia – agresja a nawet brutalna przemoc.

To także świadomość tego, że zamysł ducha przejawia się w każdym możliwym przejawie życia. Także tam, gdzie natchnieni ezoterycy mówią o niskich wibracjach, że to niegodne człowieka. Tymczasem to gówno prawda. Zamysł ducha to ewolucja, naprawianie siebie i świata, ciągłe wchodzenie na wyższe poziomy, ciągły rozwój i udoskonalanie WSZYSTKIEGO. Więc przejawia się on także w: polityce, ekonomii, prawie, mediach, nauce, wojskowości, sprawach społecznych, obywatelskich. I każdych innych, jakich doświadczamy w świecie materii. To świat materii jest poligonem ducha, a nie gadki o medytacjach czy oderwanych od życia teoriach. A przynajmniej nie tylko te gadki.

Szaleni ideologowie przebudzenia?

Nie powinno być to jednak nacechowane negatywnymi emocjami, bezsensowną walką, szarpaniem się ze światem. Nie powinna to być nienawistna walka ideologii czy religii. Nie powinien to być paraliżujący lęk przed różnymi, często debilnymi teoriami spiskowymi. To wszystko także nie jest dobre, tak samo jak nie jest dobre cukierkowe new age polegające na brzydzeniu się rzekomymi „niskimi wibracjami”.

Ale miejmy świadomość, że często Ci szaleni ideologowie, Ci zaangażowani „polityczni”, Ci paranoiczni wyznawcy różnych spisków jak i oderwani od Ziemi new age’owcy, ciągną ten świat do przodu. I to na jakimś tam poziomie jest dobre, bo ewolucja i doskonalenie trwa. Ale zadaj sobie pytanie – czy taka gorąca, pełna ideałów, ale bardzo niedojrzała, i często nienawistna chęć zmieniania świata, jest dobra dla Ciebie? Konkretnie dla Ciebie – dla Twoich emocji, spokoju ducha itp?

Przebudzenie to radosne i szczęśliwe życia pełne prostoty

Wróćmy jeszcze do tej nauki radosnego i szczęśliwego życia. Jak pisałem wcześniej na swojej stronie, system potrzebuje ludzi nieszczęśliwych. Czyli: biednych, nie posiadających czasu wolnego, których jedyną „pasją” jest sześć piw codziennie po pracy, nie myślących i nie kwestionujących, bo nie ma czasu i sił. Ważne jest więc, by to szczęście i samodzielne myślenie sobie wziąć, wypracować. Coraz więcej ludzi zaczyna zadawać sobie pytania, których dotychczasowe pokolenia śmiertelnie bały się zadawać. Przy czym dotyczy to nawet pokolenia dzisiejszych 35 latków i starszych, które nazwałem: „pokoleniem ciepłej wody w kranie”.

Na początku lat 90-tych XX wieki jakiś wąsaty Janusz Cebulak powiedział do kamery, że: „szczęście jest wtedy, gdy jesz rano jajka na śniadanie i jest ciepła woda w kranie”. Potem tę wypowiedź powtarzano pierdyliardy razy w telewizji, by ugruntować to w zbiorowej świadomości Polaków. To pokolenie, oprócz fatalnej mentalności, ma zwierzęcy lęk przed zimną wodą w kranie i przed półkami sklepowymi, na których jest tylko ocet. Dlatego to pokolenie ma niechęć do jakichkolwiek zmian. Chodzi do kościoła, żyje „tak jak wszyscy”, głosuje na Platformę Obywatelską. Wielu się dziwi, dlaczego na marszach KOD średnia wieku to 60 lat i nie ma ani jednego młodego człowieka. No właśnie dlatego.

Gdy rozmawiałem z takimi ludźmi, argumentowałem, że kraj powinien się rozwijać. Że ciepła woda w kranie, błyskotki w sklepach na które nas zresztą nie stać, i najdroższe autostrady w Europie, nie wystarczają nam, młodym. Że chcielibyśmy naprawdę „być w Europie”, a nie tylko przyjmować zachodnie negatywy, np islamistów i poprawność polityczną. Wtedy często słyszałem pytanie, czy chciałbym, by wrócił ocet na półkach. Nowym pokoleniom to już nie wystarcza. Zadają pytania, dlaczego mamy pracować za takie grosze. Dlaczego różni „eksperci do wynajęcia” mówią nam, że takie są prawa ekonomii i nic nie można z tym zrobić.

No a jakoś w Anglii się da. W innych krajach też się jakoś da. Młodzi zastanawiają się też, dlaczego mają pracować tak ciężko i tak długo za takie grosze, podczas gdy ci uprzywilejowani zgarniają biliony dolarów za siedzenie na dupie. Ba! żeby tylko za siedzenie na dupie. Ale za niszczenie planety, za niewolenie ludzi, za wywoływanie wojen itp. Największy strach elity to strach przed tym, że ludzkość się przebudzi. Że nie będzie chciała zarzynać się, pracując całe dnie za grosze, że nie będzie chciała w takich warunkach płodzić dzieci, i rezygnować z życia.

Wolny rynek i ucho igielne hamujące przebudzenie ludzkości?

Że na ludzi przestanie działać straszak w postaci „niewidzialnej ręki wolnego rynku” czy też: „tak działa ekonomia, nic nie możemy z tym zrobić”. Nie, tak ekonomia nie działa. Jest to manipulacja, mająca pozbawić Cię 90% owoców Twojej pracy. Obojętnie, czy zarabiasz 1500 zł, czy 15.000 zł – większość i tak idzie do „góry” kapitalistycznej piramidy. Pokolenie „ciepłej wody w kranie” powoli wymiera, a odchodzące na śmietnik historii elity polityczne nie mogą otrząsnąć się z szoku. Toż to niewdzięczni gówniarze! Nie chcą docenić tej cholernej ciepłej wody w kranie i 1500 zł pensji! Jak powiedział sam Adam Michnik.

Ja chciałbym powiedzieć Ci coś innego. Prawdę zakazaną, prawdę niepopularną, opluwaną. Opluwaną i przez natchnionych wyznawców new age, i przez korwinowców, czy platformianych lemingów. Gdy ktoś mówi Ci, że to niewidzialna ręka wolnego rynku, że tak działa ekonomia, że nic się nie da z tym zrobić, że sam jesteś sobie winny, że jesteś niezaradny i do tego roszczeniowy.. To nie wierz mu. Oni kłamią i chcą, byś był niewolnikiem pracującym za miskę ryżu. Ja powiem Ci, że zasługujesz na bogactwo, na szczęście, na wszystko co dobre.. I na jeszcze więcej.

Nie daj sobie wmówić filozofii ofiary i filozofii biedy. Czy to katolickiej z tym uchem igielnym, czy to politycznej głoszonej przez Balcerowicza, Petru, Tuska, Korwina. Pora upomnieć się o swoje i stwierdzić, że to system jest niewydolny i system nas okrada i doi. Ideologiczne, wolnorynkowe pacynki mają za zadanie wmówienie Ci, że to jest Twoją winą – i nic poza tym. Tymczasem to nie Twoja wina. Nie jesteś obciążony żadnym grzechem pierworodnym, nie jesteś nic winien systemowi. To on jest winny Tobie. Nie słuchaj innych, jak masz żyć. Przebudź się i wyrwij systemowi to, co Twoje, co zostało Ci odebrane.

Gdy system odbiera nadzieję

Wielu ludzi rezygnuje także z posiadania potomstwa. Dzietność w Polsce jest najniższa nie tylko w Europie, ale i na świecie. Jesteśmy na samym końcu listy około 220 państw i terytoriów pod względem przyrostu naturalnego. Nasz kraj umiera. Dosłownie a nie w przenośni. A ludzie wciąż wmawiają sobie, że praca za miskę ryżu jest okej. I jeszcze nazywają te filozofie ofiary czy to demokratycznymi i europejskimi, czy to wolnościowymi i libertariańskimi. W tak trudnych warunkach, gdzie są rzucane tylko kłody pod nogi, trudno o chęć przedłużania gatunku. Już nie funkcjonujemy w trybie afrykańskim, gdzie pomimo suszy i głodu, ludzie mają po 12 dzieci.

Jesteśmy mądrzejsi i bardziej świadomi. I skoro urządzacie nam takie warunki, to dzieci nie będzie wcale. Moje przesłanie dla Was jest takie.. Choć wiem, że taka droga jest dobra tylko dla nielicznych, a nie dla cywilizacji jako całości. I tak ma być – wyzwalają się jednostki, a cała reszta haruje i zasuwa na system.

Poznajmy i naprawmy siebie, poznajmy jak działa ten świat. Poznajmy zarówno sens, jak i rozpaczliwy bezsens bytu. Zrezygnujmy z egoizmu i z głęboko ukrywanego, podświadomego okrucieństwa. Wtedy automatycznie zrezygnujemy z chęci powoływania nowych, niewinnych istnień ludzkich na świat, w którym będą zmuszone cierpieć. Walczyć. Szarpać się z niedoborami wszystkiego. Zmierzać z absurdami, ignorancją, okrucieństwem. Doświadczać pustki, bezsensu i wiecznej dychotomii.

Odejdźmy bezpotomnie pogodzeni i szczęśliwi, zostawiając Ziemię w ciszy i pokoju. Zostawiając ją roślinom i zwierzętom – jej wyłącznym, prawowitym właścicielom. W końcu to dla nich i tylko dla nich ta piękna planeta została stworzona. Mechanizmy zarządzające światem, opisane np przez Vadima Zelanda, dobrze radzą sobie z regulacją świata zwierząt. Są to mechanizmy także ze sfery metafizyki, ale nie są czymś oderwanym od realiów. Nie są głupim bujaniem w obłokach. A wręcz przeciwnie – da się logicznie i racjonalnie wytłumaczyć ich działanie, co zrobił Zeland.

Czy jesteśmy „nie z tego świata”?!

Jednak kompletnie nie radzą sobie one ze światem ludzi. Nie rozumieją, nie rozpoznają naszych wartości, priorytetów. Nie rozumieją pojęć dobra i zła. W świecie zwierząt umożliwiają one przetrwanie i przekazywanie genów osobnikom najsilniejszym i najzdrowszym. Zaś w świecie ludzi odwrotnie – umożliwiają przetrwanie i bogacenie się największym skur*wysynom. Którzy doprowadzili świat na skraj ekologicznej i społecznej zagłady. To kolejna wielka, niechciana i opluwana tajemnica istnienia – my nie pasujemy do tego świata i nie powinniśmy się rozmnażać.

To, czego nie wytłumaczył Zeland, wytłumaczył i perfekcyjnie uzupełnił Carl Gustav Jung i jego kontynuatorzy w psychologii głębi. Cały czas towarzyszy nam krzyk ducha zamkniętego w niedoskonałym i kruchym ciele, obsługiwanym przez głupi i kaleki umysł. Ciało podatne na tysiące chorób i zranień, i umysł o wyjątkowo niskiej mocy, rozszczepiony schizofrenicznie między skrajnościami – to są więzienia dla duszy. Dusza chce się za wszelką cenę uwolnić, stąd przemoc, agresja, tendencje autodestrukcyjne, złe odżywianie, nałogi.. Dusza za wszelką cenę chce zniszczyć pułapkę ciała i umysłu, stąd taka agresja, nieszczęście i rozpacz.

Czy mamy więc wszyscy nie rodzić dzieci, i w ogóle owinąć w dywan i zacząć powoli czołgać w stronę cmentarza? NIE! 😉 Nie bierzcie powyższego manifestu, ani czegokolwiek innego co istnieje na świecie, na zupełnie serio. Tak jak pisałem na początku – reformowanie i ulepszanie świata trwa. Choć jest to proces trudny, długotrwały i bardzo bolesny. Ważne jest to, że my nie doświadczamy już takich cierpień, jak poprzednie pokolenia. I my przepracujemy swoje lekcje. Rozwiniemy technologię, medycynę, duchowość. Zreformujemy politykę, prawo.. I pokolenia naszych dzieci i wnuków będą miały już lżej. Choć będą miały inne dylematy, inne lekcje do odrobienia, i inne sfery do zreformowania.

Te bardzo ważne kwestie poruszałem w poniższych felietonach. Zapraszam:
Szanuj i chroń siebie. Bez tego Twoja duchowość nie ma sensu!
Jak naprawdę uwolnić się z matrixa? Czyli nasze przebudzenie z programu ofiary
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
Czy duchowość może szkodzić?! Źle rozumiana może, zobacz jak się nie dać!
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?
Szokujące TABU duchowości. Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu? Czy ma ono sens?
Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale..
Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Tajemnice duchowości: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Pamiętasz go?

 

duchowosc

Gdy system Cię unieszczęśliwia.. Żegnaj dzieciństwo, witaj trudna dorosłości

Ten niezwykle ciekawy temat był poruszany przeze mnie dwa razy. Jednak uważam, że powinienem poruszyć go kolejny raz. To dotyczy nas wszystkich, także Ciebie. Wynika to z praw rządzących światem, których być może nie znasz. Naprawdę niewiele ludzi pamięta co się działo na tym etapie ich życia. Ta zmiana, którą opisuję w tym artykule, najczęściej pozostaje nieświadoma, i zostaje zapomniana. Kto wie, może właśnie Ty należysz do tej nielicznej grupy ludzi, którzy te wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania pamiętają?

Poobserwuj ufne i radosne zachowanie szczeniaka i małego psa, ze stadnym i agresywnym zachowaniem psa dorosłego. Czyż z tym samym nie mamy do czynienia u ludzi? Świadomość dziecka diametralnie różni się od świadomości dorosłego. Na pewno tęsknisz za latami dzieciństwa, ale pewnie nie zdajesz sobie sprawy, dlaczego tak jest. W tym felietonie ujawnię Ci, na czym polega trauma okresu dojrzewania jak i obniżenie jakości myślenia przy wchodzeniu w dorosłość.

system (3)

Dziecko ma specyficzny stan świadomości. Polega on na ufności, ciekawości dosłownie każdym detalem i elementem życia. Dziecko jest radosne i cieszy się dosłownie z niczego. A więc cieszy się ze wszystkiego – z tego, że żyje. Dziecko nie potrzebuje miliarda dolarów i Ferrari o mocy 400 koni mechanicznych by poczuć ledwie namiastkę szczęścia. Dla dziecka byle patyk wkładany podczas deszczowego dnia do kałuży z kolegami i koleżankami, daje taką radość i ekstazę, o jakiej dorosły posiadający te miliard dolarów i Ferrari nawet nie może pomarzyć. Bo dziecko umie cieszyć się byle drobiazgiem – ono niczym mistrz duchowy docenia i uwielbia to, co ma.

A co dopiero ma powiedzieć zlękniona osoba dorosła, która nie ma tego miliarda dolarów i Ferrari? Ba, nie tylko ich nie ma, ale musi tyrać przez miesiąc u polskiego kapitalisty za 1500 złotych? Które to zarobki nie wystarczają na nic? Dziecko ma stan świadomości bardzo zbliżony do stanu opisywanego przez ezoteryków i gnostyków. Jest to świadomość Buddy. Dziecko żyje dosłownie w stanie „tu i teraz„, niczym w książkach znanych mistrzów duchowych. Do tego należy doliczyć to, że myślenie dziecka jest typowo „magiczne„. Dla niego każdy element świata ma w sobie coś nieuchwytnego, zachwycającego, pięknego. Życie pomimo wielu trudności jest dla niego wielkim zachwytem.

system zniewala

Dojrzewanie i pożegnanie z dzieciństwem to zejście do mentalnego „grobu”

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem.

Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.

Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

globalna swiadomosc (3)

Tęsknisz za beztroskim dzieciństwem lub kolorową młodością?

Niemal każdy człowiek tęskni czy to za dzieciństwem, czy to za czasami młodości. Za dzieciństwem, bo było beztroskie, kolorowe, pełne wrażeń, bo nawet zupa pomidorowa gotowana przez babcię smakowała tak intensywnie. A teraz nie cieszy Cię nawet obiad w wykwintnej restauracji. Nie mówiąc o całej reszcie. Tęsknisz za młodością, bo pełna była wyzwań, marzeń, radości. Bo nawet ta Coca-Cola smakowała intensywniej, piwo czy jabol za 3,50 zł oznaczał wielkie szczęście, a zachód słońca czy seks do białego rana wspominasz z nostalgią aż po dziś dzień.

Tęsknota za dzieciństwem to tęsknota za prawdziwą, niemal duchową dojrzałością, która została Ci odebrana. To tęsknota za pełnym potencjałem, za chęcią poznawania i zdobywania świata, które zostały Ci zabrane. To tęsknota za hobby i pasjami, które wtedy tak intensywnie się objawiały, i często były realizowane, np na kółkach zainteresowań. Czy w pełnych intensywności marzeniach. A które zostały Ci zabrane, bo przecież musiałeś stać się poważanym i szanowanym obywatelem. Statecznym ojcem rodziny, czy też matką Polką.

Musiałeś przecież skończyć studia, których najczęściej nie wybrałeś sam, i które nie były zgodne z Twoimi zainteresowaniami. Obiecano Ci po studiach złote góry i świetlaną przyszłość. A tu okazuje się, że Janusz kapitalista płaci Ci 1500 złotych. Robisz kursy, zdobywasz kwalifikacje jak pojebany. Podporządkowujesz temu całe życie. Rezygnujesz z hobby, pasji, z marzeń. Z szczypty szaleństwa, tak bardzo cechującego młodość. Masz te 30 lat i najczęściej dalej zarabiasz grosze. Jeśli masz szczęście – kredyt na mieszkanie, na samochód, i na wakacje, które w ogóle Cię nie cieszą i podczas których w ogóle nie wypoczywasz.

system (4)

Miało być drugs, sex, rock ‚n’ roll i sielskie życie. Jest praca za 1500 zł netto

Masz żonę, która jest tak samo sfrustrowana i niechętna na seks jak Ty. Masz dzieci, które powoli zaczynają nienawidzić starego zgreda, którym się stajesz z każdym rokiem. Powoli zaczyna docierać do Ciebie, że tak naprawdę przegrałeś swoje życie. Nawet popełniasz dokładnie te same błędy, co Twoi rodzice. A tak bardzo chciałeś ich uniknąć. Przecież miało być inaczej.. I tęsknisz za tymi latami ’80 czy ’90 – latami dzieciństwa czy młodości. One wcale nie były dobre. Te lata były niewyobrażalną traumą dla ówczesnych dorosłych, były czasem upadku gospodarczego państwa, czasem bankructw i dziesiątek tysięcy samobójstw. Ale Ty wspominasz je miło. Bo byłeś wtedy dzieckiem czy nastolatkiem. Bo odczuwałeś inaczej, intensywniej, bardziej kolorowo.

Miało być drugs, sex, rock ‚n’ roll. Miało być radosne i szczęśliwe życie. Miałeś być świadomy, miałeś uniknąć błędów wychowawczych, które popełnili Twoi rodzice. No i kapitalizm tyle Ci obiecywał. Co masz obecnie? Z dziecięcych pasji dawno zrezygnowałeś. Bo przecież masz być inżynierem, ojcem, człowiekiem wykształconym, a nie bujającym w obłokach. Z młodzieńczych marzeń także, bo przecież dorosłemu nie wypada. Jeśli miałeś jakieś hobby, choćby to było łowienie ryb czy jeżdżenie po Polsce i fotografowanie pociągów – też z nich zrezygnowałeś.

Masz kredyty, dzieci, dom, pracę. Obowiązki, obowiązki i jeszcze raz obowiązki. Przyjemności i radości zero, coraz mniej i mniej. Zrealizowałeś pierwszy, archetypowy cel ludzkiego życia – ślub. Drugim celem jest założenie rodziny. Wiesz jaki jest ostatni, symboliczny czy też archetypowy cel człowieczego bytu? Śmierć. W gnostycyzmie ślub i śmierć są synonimami, są symbolami tożsamymi, podobnymi, zamiennymi. Ślub i założenie rodziny, jak i śmierć są dwoma głównymi celami ludzkiego życia. Także w interpretacji snów oba te symbole interpretuje się zamiennie. Więc możesz teraz czekać na śmierć. Biernie.

metafizyka

„Te wspaniałe lata 90-te.. Kiedyś to były czasy..” Tak naprawdę chodzi o coś innego

Cytat: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości.

A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna. Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany.

(…)

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia.

Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom. Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze.

(…)

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś.

Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży. Jeśli świat byłby ten sam dla wszystkich, to po przejściu tylu dziesiątków pokoleń zmieniłby się w piekło.”
Autor: Vadim Zeland

1408733117_nobk3n_600

Radość dzieciństwa i marzenia młodości odebrane przez dorosłość

Ja ten moment przeskoku pamiętam bardzo dobrze. Pamiętam jak bardzo cieszyłem się z wydawałoby się głupich fajerwerków na sylwestra, czy z świąt bożego narodzenia. Gdzieś koło 5 czy 6 klasy podstawówki nagle święta straciły swój dawny blask. Już nie było tej magii. Nie było tego zachwytu życia. Moje myślenie stało się jakieś inne. Został pusty szkielet myślowy, z niewielką liczbą myśli. Były one jakieś suche, toporne, pozbawione barw. Z tygodnia na tydzień odczułem ogromną zmianę jakościową na gorsze. Poczułem się wewnętrznie martwy, jakby ważna część mnie została na zawsze zamordowana. Resztki tego magicznego dziecięcego zachwytu zostały gdzieś do drugiej klasy liceum, do 2002 roku. Potem znikło i to. Ciekawy jest fakt, że naprawdę niewielu ludzi to pamięta.

Są dwa przełomy związane z przystosowaniem do życia w systemie w życiu człowieka. Pierwszy z nich to wiek 4, 5 lat, gdy ukształtowanych zostaje wiele programów podświadomości. Wdrukowywane zostają wtedy zarówno cywilizacyjne (globalne) traumy, jak i traumy, lęki i kompleksy typowe dla danych rodziców. Drugi przełom to właśnie dojrzewanie płciowe. Natura odbiera Ci dziecięcą radość bezwarunkową, szczęście z byle powodu. Dostajesz popęd seksualny, i potrzebę jego ciągłego zaspokajania. Witaj dorosłości – i witajcie nowe role życiowe: podatnik, rodzic, wyznawca, obywatel, konsument, żołnierz.

Od tej pory Twoje szczęście nie jest już bezwarunkowe – zostaje Ci zabrane. Od tej pory Twoje szczęście jest uzależnione od realizowania programów natury. Te programy są trzy i dotyczą każdej istoty żywej na Ziemi – od wirusów aż po ludzi. Są to: 1. rozmnażanie, przetrwanie gatunku i seks; 2. ekspansja terytorialna, zdobywanie nowych miejsc do życia; 3. gromadzenie zasobów – u zwierząt pokarm i partnerzy, u ludzi dochodzą jeszcze inne rzeczy.

Szczęście w dorosłości, czyli nieustanna pogoń za króliczkiem

Najgorsze w tym jest to, że to nowe szczęście związane z realizacją programów natury, to ledwie nędzna namiastka dawnego dziecięcego, magicznego szczęścia. To nie jest tak naprawdę szczęście, ale wieczne gonienie za króliczkiem, aż do śmierci. Przecież nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go, ale by gonić go, ale by gonić go. Prawda? Bo gdy złapiesz już tego króliczka.. To poczujesz dosłownie chwilkę tej nędznej namiastki szczęścia – chwilę emocjonalnej ekscytacji. A potem Twoje ego i umysł formułują kolejny cel, kolejne dążenie, kolejne pragnienie. I często społeczeństwo stawia wtedy kolejne żądania: wziąłeś ślub? To teraz dzieci. Kupiłeś samochód? To teraz zamiast ośmiu godzin pracuj czternaście i kup dom. Gonisz, gonisz i jeszcze raz gonisz.

Czy to jest szczęście? Jeden z laureatów nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii powiedział, że ostatecznym dążeniem każdego człowieka jest władza nad całym światem niewolników. Bycie imperatorem planety z całą ludzkością jako podległymi niewolnikami to ostateczny cel ego każdego człowieka – tak jest ono zbudowane. Ale zastanów się chwilę. Zostajesz tym imperatorem. I co dalej? Otóż dostajesz niemożliwej do wytłumaczenia i zniesienia depresji. Bo już nie ma króliczka za jakim można by gonić. Wszystko zdobyłeś i nie ma nic do zdobycia więcej – pojawia się niemożliwy do zniesienia stan. Ego chciałoby dalej zdobywać, dążyć, podbijać, pragnąć – ale nie ma już czego.

Neurobiologiczna teoria dorastania, czyli melatonina i serotonina

Melatonina jest chemiczną pochodną serotoniny. To z serotoniny powstaje melatonina. I melatonina i serotonina określane są jako „hormony szczęścia. Serotonina ma działanie przeciwne do dopaminy, hormonu aktywności, drapieżności, rywalizacji i seksualności. Melatonina ma działanie anty-gonadowe, czyli przeciwne do spraw związanych z rozmnażaniem. Stężenie serotoniny i melatoniny jest największe podczas błogiego i szczęśliwego dzieciństwa. Dziecko ma taki naturalny, błogi stan szczęścia – stan buddy.

Natura więc odbiera Ci to błogie szczęście z dzieciństwa. Stężenie melatoniny i serotoniny spada. Na scenę wkraczają „wrogowie” tych hormonów szczęścia, czyli dopamina i hormony płciowe. Od tej pory ledwie namiastkę dziecięcego szczęścia zyskujesz podczas aktywności związanej z dopaminą. Czyli seks, agresja, walka, konsumpcja, ekspansja. Ciekawe jest jeszcze to, że kobiety mają większe stężenie melatoniny i serotoniny w organizmach. Są one istotami łagodniejszymi, bardziej pokojowymi i bardziej uduchowionymi.

Mężczyźni przez niedobory serotoniny częściej ryzykują, częściej rywalizują i walczą. Mają większy popęd seksualny i zdobywają. Ma to uzasadnienie w realizacji celów natury. Z tym, że ma to drugą stronę. Mężczyźni są bardziej agresywni i.. nieszczęśliwi. Częściej popełniają samobójstwa, częściej chorują psychicznie – choć dużo rzadziej zgłaszają się po pomoc. Częściej padają ofiarami przestępstw, i częściej wykazują zachowania autodestrukcyjne. Typu: nałogi czy mordobicia.

Ciekawe jest to, że w stanie zakochania stężenie serotoniny i melatoniny drastycznie spada. Wzrasta wtedy stężenie hormonów takich jak: dopamina, fenetyloamina, hormony płciowe. Z kolei mechanizm działania leków przeciwdepresyjnych polega głównie na podwyższaniu poziomu serotoniny. Mechanizm ten powoduje.. osłabienie libido i osłabienie przeżywanego uczucia zakochania, lub jego całkowite ustąpienie. I jeszcze jedno.. Bardzo ciekawe jest też to, że u znerwicowanych i pełnych lęków mężczyzn, występuje bardzo silny popęd seksualny. Widzicie jak to wszystko jest perfekcyjnie dopracowane? Jak to wszystko wiąże się i łączy – i na planie duchowym, i na planie psychicznym, jak i fizycznym (neuroprzekaźniki).

Kiedy zrezygnowałeś z pasji dzieciństwa i marzeń młodości?

Co możesz więc zrobić by temu przeciwdziałać? Zachęcam Cię do zweryfikowania swoich priorytetów i celów życiowych. Czy na pewno chcesz iść na te studia i być inżynierem pracującym od świtu do późnej nocy? Czy raczej ktoś Ci to narzucił? Czy na pewno chcesz sadzić to drzewo, budować ten dom (raczej: klitka w bloku, na kredyt 30 lat), i płodzić tego syna? By potem całe dnie pracować, biorąc nadgodziny lub drugi etat, zarzynać się, tracić zdrowie, i tej rodziny nie widzieć? Taką przyszłość sobie wymarzyłeś, czy raczej taki model życia został Ci narzucony?

Zachęcam Cię także do odkurzenia swoich starych hobby i pasji. W garażu stoi jakaś motorynka, gitara, zestaw wędek? Tudzież masz cała piwnicę zajebaną książkami filozoficznymi, duchowymi czy jakimikolwiek innymi? Lub znaczkami pocztowymi? A może kiedyś znałeś każdy rodzaj lokomotywy jaka istnieje na świecie z parametrami technicznymi, ale nie jesteś już na bieżąco? A tyle nowych bestii powstało, np w bydgoskich zakładach kolejowych PESA?

Przypomnij sobie moment i powód, dla których zrezygnowałeś z tego, co autentycznie lubisz. Musiałeś „spoważnieć i założyć spodnie”? To nie przystoi matce Polce? Musiałeś „ogarnąć się i wreszcie zająć się dorosłym życiem”? Wróć więc do tego. To zasila Twoje istnienie, a nie praca od świtu do nocy, nie spełnianie zachcianek i żądań innych.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Szokujące TABU duchowości. Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu? Czy ma ono sens?

Twoje cierpienie nie podoba się Bogu. Nie po to Cię powołał do życia!

Zastanawiałeś się na sensem tego wszystkiego? Zauważyłeś może, że na świecie pełno jest zła, niesprawiedliwości, wyzysku, cierpienia? Szukałeś odpowiedzi, choć świat Ci tej odpowiedzi nie dał? Nie martw się, nie jesteś sam! Temat był wiele razy przeze mnie poruszany, i jeśli czytasz moje felietony regularnie, to możesz powiedzieć: Kefir, kurwa, ile można? 😉

Jednak jest to najważniejszy temat jaki obecnie przepracowuje ludzkość. Ten temat to odrzucenie mentalności ofiary. Czyli także odrzucenie purytanizmu, odrzucenie gloryfikowania biedy, celibatu (w tym tego małżeńskiego, hehe) i cierpienia. Ludzkość budzi się obecnie z programu ofiary i tak niewielu ludzi zajmujących się duchowością to dostrzega.

Ciągle przewijają się teorie mające usprawiedliwiać i gloryfikować cierpienie. Ziemia jest planetą o matrycy zwierzęcej, a więc ma naturę agresji, nieświadomości, przemocy, ignorancji. Więc trzeba tym nieszczęśnikom jakoś wytłumaczyć, że ich kaźń i jedno cierpienie za drugim podoba się jakiemuś bóstwu, lub jakiemuś mechanizmowi (karma). Trzeba im powiedzieć, że bieda, brak rozrywek, szczęścia, czasu wolnego, dadzą nagrodę w raju. I w końcu, trzeba im ograniczyć wolność, możliwość samorealizacji i ekspresji (np w seksie, związkach i wielu innych sferach) i narzucić im konserwatyzm / purytanizm. Jest to potrzebne by system trwał. A przecież bogacić i być szczęśliwym może tylko elita. Która żadnych skrupułów nie ma.

W naturze człowieczej mamy jakby dwa „rdzenie„, pomiędzy którymi jest permanentny konflikt. Dusza wcielając się w ciało, oczekuje wolności, swobody, radości, przyjemności, a nawet.. pokus i grzeszków. Dusza człowieka ma naturę liberalną, uwielbia wolną amerykankę, taką bohemę. Najlepiej oddawały to społeczności Hippisów. Przede wszystkim dusza chce swobodnie się realizować, mieć hobby, pasje. Są jednak dwa kłopoty. Otóż Ziemia ze swoją zwierzęcą matrycą, do której nasze dusze NIE PASUJĄ (to bardzo szeroki i szokujący temat), zwyczajnie tego nie zapewnia. Drugi kłopot – aby ludzkość jako tako funkcjonowała w takich warunkach, społeczeństwo musi narzucać rygorystyczne, ograniczające i często okrutne zasady.

Społeczeństwo i jego konserwatyzm niszczą duszę

Masz być przecież konsumentem, podatnikiem, obywatelem, wyznawcą, rodzicem, żołnierzem. Masz poświęcić cały swój czas, pieniądze i energię by dostarczyć elicie nowych obywateli (dzieci). A w razie gdyby elita miała chrapkę na zasoby innego kraju – masz wstąpić do wojska i zginąć za interesy elity. Stąd właśnie bierze się drugi „rdzeń” natury człowieczej, czyli konserwatyzm. A wraz z nim – patriarchat, monogamia, rywalizacja, przemoc, wtrącanie się, kontrolowanie innych, hierarchia. I właśnie stąd bierze się stan schizofrenii, w której tkwi społeczeństwo. Schizofrenia z języka greckiego oznacza w tłumaczeniu dosłownym: „rozszczepienie osobowości„.

Jesteśmy rozszczepieni pomiędzy radosną i zabawową naturą naszej duszy, a twardymi i nie znoszącymi sprzeciwu programami społeczeństwa (konserwatyzm). TO powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Jesteśmy zmuszani do negowania i wypierania naszej duchowej, radosnej natury. Te elementy schodzą do głębin podświadomości, ale wciąż domagają się uwagi i przepracowania.W ten sposób powstaje tzw „cień„. Który na planie fizycznym manifestuje się jako choroby, depresje, nerwice, a także: agresja, przemoc, tendencje autodestrukcyjne, np nałogi. To wszystko skutkuje ogromnym cierpieniem.

Z danych medycznych wynika, że ponad 1/4 Polaków leczy się na różnego rodzaju zaburzenia depresyjne czy nerwicowe. Drugie tyle cierpi na tego typu przypadłości ale nie leczy się. Kolejna ważna grupa to energiczni, ekstrawertyczni i często podziwiani ludzie, ale stosujący przemoc, idący po trupach do celu. Czyż oni też nie są chorzy psychicznie? Ogromna większość ludzi jest poraniona psychicznie, emocjonalnie czy duchowo. Tworzymy psychicznie chore społeczeństwo pół-zwierząt.

Sojusz tronu z ołtarzem, sojusz ezoteryków z.. korporacjami

No i w związku z tym, religie, w tym te nowe (new age, ezoteryka) mają swoją rolę w cementowaniu tego systemu. jest to stary jak świat sojusz tronu z ołtarzem. Kiedyś – sojusz szamana z wodzem plemienia. Potem – sojusz kościołów z królem czy politykiem. Dziś często jest to sojusz ezoteryków z.. korporacjami. Bo dziś rządzą korporacje, a duchowe treści coraz częściej dostarcza ezoteryka czy new age. Lęk przed śmiercią jest najsilniejszym ludzkim lękiem. Więc religia obiecuje człowiekowi zniwelowanie tego lęku istnieniem Boga. W zamian za to mówi, że masz być biedny, że nie możesz kochać się przed ślubem, że masz służyć społeczeństwu. No i masz cierpieć, bo bóstwo (a raczej elita..) tego chce.

Rozmaite religie różnie usprawiedliwiały cierpienia i rozgrzeszały oprawców. Katolicyzm – test wiary, Bóg Cię sprawdza, Bóg ma dla Ciebie plan, lub inaczej – to kara Boża. Religie wschodu – to karma z poprzednich żyć, więc cierp, by elity się bogaciły. Nawiasem mówiąc – nie istnieje gorsza i bardziej destrukcyjna teoria pseudo-duchowa, jak karma. Chyba tylko islam ustępuje tej doktrynie. Z kolei new age i ezoteryka mają kilka wyjaśnień. Wiadomo, karma. Do tego dochodzą jeszcze takie teorie jak: zasada lustra, odrabianie życiowych lekcji i zbieranie punktów na następne wcielenia, plan duszy czy też wyższej jaźni.

Czytałem niedawno artykuł ocierający się o teorie tantryczne. Autor pisał w nich o akceptacji całego ziemskiego cierpienia jako planu duszy. Dusza przed wcieleniem się miała się na to wszystko zgodzić. Wszystko, absolutnie wszystko zaplanowała jakaś dusza, jakaś karma, a Ty szaraczku nie masz ani jednego procenta wolnej woli. Więc nic nie rób i akceptuj swój znój i kierat. Niech wampirki i zwykłe skurwysynki używają na Tobie – przecież dusza tego chce, nie? A Ty nie masz nic do gadania, bo to plan wyższej jaźni, prawda? I niech elity bogacą się i są szczęśliwe. A Ty nie.

Po przeczytaniu tego artykułu szczęka opadła mi do kolan. Były tam kwestie takie jak: „oprawco – jeśli chcesz mnie skrzywdzić a moja dusza tego potrzebuje do rozwoju, to zrób to„. Te teorie luźno powiązane z tantrą, zawiera m.in. całkowitą akceptację świata, jego brutalności i samczości. Jest to wg mnie krańcowe oddanie się i służba naturze jak i światu, co daje moc. Ja proponuję zgoła coś innego w myśl hasła „bądź zimny lub gorący, bo jak będziesz letni to Cię wypluję„. Proponuję krańcowy bunt przeciwko społeczeństwu, światu i naturze, których jesteśmy więźniami. Są to dwie drogi.

Zabij człowieka, który chce Cię zniszczyć. I nie miej wyrzutów sumienia

Ja proponuję inne rozwiązanie, to, które napisałem w zdaniu powyżej. Bez oglądania się na jakieś testy wiary, na plany duszy, na karmę i inne tego typu teorie. Czy jesteś zszokowany tym, co napisałem? To wyobraź sobie następującą sytuację. Atakuje Cię człowiek z nożem. O Twojej obronie i życiu decydują ułamki sekund. Ty bierzesz nóż który leżał obok. Przebijasz nim jego brzuch a potem podrzynasz mu gardło. Taka perforacja jelit jest skrajnie bolesna, więc Twój niedoszły oprawca wije się z bólu i wrzeszczy tak głośno, że musisz zasłaniać uszy rękoma. Potem przyjeżdża policja, sąd przyznaje Ci prawo do obrony. Widzisz i słyszysz rozpacz żony nożownika.

Przecież to był dobry ziomuś, tylko wyszedł dopiero co z kryminału i lubił wypić! Mogłeś mu oddać tego smartfona i portfel! Co ja teraz z dziećmi zrobię!” Potem ta kobieta popełnia samobójstwo. Dzieci trafiają do domu dziecka. Starszy syn stacza się i trafia do kryminału na 25 lat, zaś młodszy syn wpada w narkotyki. Umiera w wieku 30 lat, organizm nie wytrzymał. To wszystko spowodowałeś właśnie Ty – bo gdyby nie to, to druga linia czasowa zakłada, że to Ty giniesz od ciosu nożem. Poczuj ich ból, poczuj ich rozpacz, cierpienie, łzy, przedwczesną śmierć. Wyobraź je sobie. Tak, to Twoja sprawka, ale nie wina – bo nie jesteś winny. I nie czujesz się winny, nie masz wyrzutów sumienia. Masz prawo do życia, do samoobrony.

Ba! Masz prawo do walki o swoje, do bycia szczęśliwym, do bycia bogatym – nawet BARDZO bogatym. Do bycia spełnionym w miłości i seksie. Tego typu teorie new age i ezoteryczne to nadstawianie drugiego policzka – nic innego. Każą nam nie tylko wybaczać, ale też akceptować to wszystko. A co gdybym powiedział Ci, że wybaczanie jest dla słabych, a zemsta jest rozkoszą królów i bogów? Wiesz, patrzyłem długie lata na cierpienie swoje i wielu innych istot. Doszedłem do wniosku, że cierpienie niczego nie uczy, nie jest potrzebne, nic z niego nie wynika.

Nie usprawiedliwiaj ignorancji i zła teoriami duchowymi

Maleńkie dziecko a potem nastolatek nie mający znikąd wsparcia i nic nie wiedzący o życiu, doznaje ogromnej traumy. Częsty schemat. Jaką niby karmą to wytłumaczysz? Jakim planem duszy? Jakimi życiowymi lekcjami? Każesz temu człowiekowi po prostu wybaczyć, zaakceptować, i czekać na kolejne i kolejne kopniaki od życia? Bo tego chce jego dusza? Jak złym człowiekiem musisz być, skoro mówisz takie rzeczy na serio?

Owszem, nie przeczę że te teorie duchowe są w jakimś tam stopniu prawdziwe. Ale żadna z nich pełni prawdy nie oddaje. Nie ma czegoś takiego jak karma, ale to już wiemy. Karma to odpowiednik katolickiego programowania biedy, wymyślona przez wschodnie elity w tym samym celu, co katolicyzm. Pewna doza cierpienia powoduje, że uczymy się empatii, zrozumienia słabszych, nabywamy swoją wewnętrzną siłę. Cierpienie i życiowe błędy pokazują nam, co jest nieprzepracowane i nieuświadomione. Tak, to jedna strona medalu – a ten medal ma znacznie więcej stron, niż dwie.

Prawdą jest też to, że oprócz życia w szczęściu, spełnieniu i bogactwie, zostaliśmy też powołani do innego celu. Zostaliśmy powołani by zmniejszać cierpienie swoje i innych, a nie je gloryfikować. Nie mamy się godzić na cierpienie i zło, jak każą czy to katolicyzm czy te ezoteryczne teorie. Ale mamy, poprzez przepracowywanie swoich traum, poprzez szerzenie wiedzy i pomaganie innym, przyczyniać się do zmniejszenia cierpienia i zła. Do wzrostu i rozwoju ludzkości.

Celem ludzkości jest rozwój i zmniejszanie cierpienia

Posłużę się tutaj paroma przykładami. Przez tysiąclecia jedynym środkiem transportu był koń i powóz. Był to transport bardzo czasochłonny, niepewny i uciążliwy. I dla woźnicy, i dla podróżujących. W pewnym momencie jeden człowiek się przebudził i dał ludzkości kolej żelazną. Wiek później przebudził się ktoś inny, zmodyfikował istniejące projekty silników i tak powstał samochód. Tak samo było z warunkami pracy. Wcześniej ludzie, nawet dzieci, pracowali w fabrykach po 16 godzin. Aż grupa ofiar zaczęła się przebudzać. Były strajki, bunty, pogromy, rzezie szlachciców i kapitalistów. Aż w końcu liderzy państw doszli do konsensusu w sprawie 8-godzinnego dnia pracy.

Tak samo było z każdą inną niesprawiedliwością, prześladowaniem, złem. Czy te grupy ofiar i prześladowanych myślały o jakiejś karmie, o jakiejś nauce poprzez cierpienie, o jakimś planie duszy? Albo o innych tego typu bredniach? Nie, brały sprawy w swoje ręce. Często brały też miecz, który potem zatapiały w ciałach swoich opływających w dostatki oprawców. I dzięki temu mamy ten postęp – choćby minimalny, choćby tak kruchy i niedoskonały – ale mamy.

Inny przykład: zrozpaczona kobieta przyciąga dupków, którzy ją rozkochują, a potem rzucają. A jak wchodzi z takim facetem w związek, to jest przez niego maltretowana. Na ulicy jest zaczepiana i wyzywana, w pracy mówią jej różne złośliwości. Nawet w autobusie zawsze musi trafić na żula, który jej ględzi 10 minut i sępi piątaka na jabola. Nosz to przecież plan duszy, przecież dusza chce doświadczyć tych wszystkich okropności, bo tak sobie ubzdurała przed wcieleniem, bo dzięki temu się uczy! Przecież nic nie dzieje się przypadkowo, nawet ten męczący żul w autobusie, tak chciała wyższa jaźń! Powie jej ezoteryk. A gówno prawda.

Kobieta ta idzie do psychologa, który jest zatwardziałym ateistą. Ma hipsterską brodę, vapuje elektroniczne papierosy, chodzi do Starbucks na sojowe latte, i co roku kupuje sobie nowy model iPhone. No ateusz i leming jakich mało! Ale zna się na swoim fachu jak mało kto. W żadne duchowe, a raczej pseudo-duchowe brednie nie wierzy. Ale przeprogramowuje tej kobiecie u progu samobójstwa podświadomość. Rok terapii i człowiek jak nowy, jak feniks z popiołów. Wreszcie trafia ona na uczuciowego i interesującego mężczyznę, z którym jest do końca swoich dni. W pracy stare wampirki jakby przestały ją zauważać, i to zupełnie. Nawet na ulicy i w autobusach nie ma tych „przypadkowych„, złych „zbiegów okoliczności„. I powiedz mi, wyznawco takich teorii.. Gdzie jest Twoja karma? Gdzie jest Twoja teoria o planie duszy? O lustrach? O odrabianiu życiowych lekcji przez cierpienie?

Im większa duchowość tym mniej cierpienia

Ogólnie, celem ludzkości jest ewolucja (choć jest bardzo burzliwa i powolna), rozwój, postęp. A im większy postęp, tym mniej cierpienia. Obecnie nie doświadczamy tych cierpień, których doświadczali pańszczyźniani niewolnicy lub pracownicy XIX-wiecznych fabryk. Właśnie dlatego że grupy ofiar, doprowadzone do ostateczności, przestały się przejmować gloryfikacją cierpienia i wzięły sprawy w swoje ręce.

Usprawiedliwianie cierpienia, przemocy, wyzysku, zła, jest najbardziej destrukcyjnym programem podświadomości. Wynika on z tego, że przez całe tysiąclecia byliśmy na kolanach i cierpieliśmy przez tych, którzy opływali w luksusy. Dzisiejszy przykład tego programu, to kobieta rozgrzeszająca złego chłopca i myśląca, że uzdrowi go swoją miłością. I tutaj sprawa wygląda ciekawie. Karyna z bloku broni złego chłopca z kryminału, z koszulką żołnierzy wyklętych. Zaś wykształcona Marta broni złego chłopca z meczetu, mówiąc że jego postawa wynika z odrzucenia i z nietolerancji innych. Ale to ten sam, nieprzepracowany wzorzec. Jeszcze inny przykład: facet patrzący z pobłażliwością na dziecinne fochy i inne złe zachowania kobiety, tudzież rozgrzeszający psychopatycznych polityków.

Czy to, co głosisz, nie jest aby kolejną emanacją starej, niewolniczej mentalności, opakowanej w nowy papierek? Nie ważne czy wierzysz w siwego dziadka jahve w chmurkach, czy w czakry, tantrę itp. Rozgrzeszanie oprawców i usprawiedliwianie zła to największy błąd każdej formy duchowości. Nawet wtedy, gdy Twoje usta pełne są haseł o globalnej świadomości i bezwarunkowej miłości. Zastanów się, czy nie bliżej Tobie do siepaczy z państwa islamskiego, niż do prawdziwej, realnej duchowości? Oni też usprawiedliwiają zło i rozgrzeszają oprawców. Oni też usprawiedliwiają złe czyny wolą i prawem boga, duchowością.

Bądź empatą, bądź tolerancyjny, pomagaj, kochaj bezwarunkowo, płacz na filmach i.. zabij swojego kata

Duchowość usprawiedliwiająca istnienie zła jest kalectwem i wypaczeniem. Nie krytykuję niczyjej drogi, ale to mogę powiedzieć z cała odpowiedzialnością i pewnością. Pewnie teraz widzisz mnie z maską kozła na głowie i z pentagramem zawieszonym na szyi.. Ale odpowiedz sobie na pewne pytanie. Co jest większym satanizmem? Służba naturze, która silnych i złych chroni, a wrażliwych i słabszych traktuje po macoszemu, jak i usprawiedliwianie istnienia zła? Czy to, co ja mówię – że ludzie mają prawo do szczęścia, bogactwa, radości, że nie muszą godzić się na złe traktowanie i cierpienie?

O błędach i wypaczeniach duchowości pisałem w poniższych, ciekawych artykułach:
Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale..
Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział o duchowości i cierpieniu
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

 

%d blogerów lubi to: