Reklamy

Tag: Gdańsk

ATAK NA PREZYDENTA GDAŃSKA: ELEMENT WOJNY HYBRYDOWEJ?!

W dniu 13 stycznia 2019 roku miało miejsce tragiczne zdarzenie – nożownik, który niedawno wyszedł z więzienia, zaatakował Prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Adamowicz przeszedł 5-godzinną operację. Zmarł 14 stycznia przed godziną 14:00.

Proszę swoich Czytelników o powstrzymanie negatywnych emocji. Nie przykładajmy swojej ręki do możliwych działań hybrydowych wymierzonych w nasz kraj.

Czy taka opcja jest możliwa? Wg mnie jest prawdopodobna, jako jedna z wielu możliwych. Czy napastnik był tylko psycholem, który w więzieniu do reszty postradał zmysły? Czy był to psychol z wypranym przez kogoś mózgiem? Czy ktoś w ten sposób prowadzi wojnę hybrydową przeciwko naszemu krajowi? Nie, nie jest to tworzenie teorii spiskowych ani nie jest to tzw. „foliarstwo”. Są to tylko domysły i spekulacje, które są uzasadnione, zwłaszcza w obliczu tego, co się dzieje na świecie.

Odczuwałem wtedy różne sprzeczne emocje. Jednak wybaczyłem mu afery i inne zło, które wyrządził mieszkańcom Trójmiasta. Życzyłem Pawłowi Adamowiczowi, by przeżył, wrócił do zdrowia, zreflektował się, stał się lepszym człowiekiem i zaczął służyć dobru publicznemu. Trzymałem kciuki za jego zdrowie i życie. Niestety, doszło do najgorszego.

Atak nożownika na Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – VIDEO:

Czytaj dalej „ATAK NA PREZYDENTA GDAŃSKA: ELEMENT WOJNY HYBRYDOWEJ?!”

Reklamy
Reklamy

Czy upadek polskich stoczni to celowy sabotaż?!

Upadek polskich stoczni: czy to był sabotaż?

Cyt. „Jednym z filarów stabilnej gospodarki państw z dostępem do morza jest przemysł stoczniowy – rozumieją to doskonale chociażby nasi sąsiedzi, Niemcy. Rządowa fundacja Wirtschaftsfonds Deutschland przyznała więc ponad 240 mld euro częściowo bezzwrotnego kredytu.

Polski przemysł stoczniowy cieszy się szerokim uznaniem w świecie, stanowiąc poważne zagrożenie rynkowe dla Niemców. Polska Żegluga Morska to 3. w Europie, a 10. przewoźnik na świecie. Rząd Polski, pod dyktando Unii Europejskiej (zdominowanej przez Niemców), zamiast wspierać polski przemysł stoczniowy zamówieniami, blokuje go. PŻM został zmuszony zamówić 58 statków, z czego ponad połowa to masowce, w chińskich i japońskich stoczniach. Tymczasem w kraju, starannie zaplanowana strategia „pomocy” dla polskiego sektora stoczniowego oparła się na doprowadzaniu latami, przez wszystkie rządy, do upadku krajowych stoczni, co w konsekwencji poskutkowało przejęciem ich za niewielkie pieniądze przez kapitał zagraniczny.

W myśl biznesowej zasady: jeśli nie możesz kupić konkurenta, taniej go zniszczyć, niż usprawniać swój produkt.

Odpowiedzialnych za ten stan rzeczy dałoby się odszukać, po podpisach pod decyzjami i zezwoleniami na realizację ogromnych kontraktów dla państwowego przedsiębiorstwa nie w kraju, a za granicą. Przecież choćby stocznia Gdynia to jedna z najnowocześniejszych w świecie, gdzie buduje się statki niemal każdego typu. Blokowanie tych zamówień mogło być pretekstem do odsprzedania stoczni kapitałowi zagranicznemu, tłumacząc się brakiem rentowności. Jak po nitce do kłębka, można by ustalić motywy działania i kapitał finansujący. Ale to ustanowiłoby precedens, który w kraju układów i kolesiostwa, wspólnego krycia swoich brudów i filmowania się z ukrycia, nigdy nie nastąpi, gdyż to zburzyłoby misternie tworzoną iluzję niezależnego rządu.

Wszystko wskazuje na to, że upadek jednego z silniejszych, bardzo konkurencyjnego pod względem jakości i ceny produktów przemysłu stoczniowego na świecie, był zaplanowany”

Autor: Rafał Jędrasik

Historia Stoczni Gdańskiej: czyli jak zlikwidować konkurenta dla niemieckiego przemysłu?

Cyt. „Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP), jako współwłaściciel 25 proc. akcji Stoczni Gdańskiej, odrzuciła biznesplan przewidujący jej restrukturyzację i dalsze funkcjonowanie, przez co widmo całkowitej likwidacji dawnej kolebki ‚Solidarności’ znacznie się przybliżyło. Zamiast jednak publicznie to ujawnić Agencja wynajęła firmę public relations, która przygotowała schemat kampanii medialno- informacyjnej zdejmującej z niej odpowiedzialność za negatywne konsekwencje tej decyzji.

O sprawie doniósł kilka dni temu serwis trojmiasto.pl. W artykule pt.: „Agencja Rozwoju Przemysłu manipuluje. Niekontrolowany wyciek w sprawie Stoczni Gdańsk” możemy przeczytać o treści przygotowanej przez firmę PR „PROFILE” instrukcji w jaki sposób ARP powinna działać i komu dawać odpowiednio skrojone „przecieki”, aby przekaz medialny decyzji o niezaakceptowaniu biznesplanu ratującego Stocznie Gdańską został pozytywnie dla Agencji ukierunkowany przez media. Chodziło głównie o to, aby nikt nie zarzucił ARP, że jest odpowiedzialna za upadek czy groźbę upadku Stoczni Gdańsk.

Materiał dla GW, materiał dla TVN…
Instrukcja przygotowana dla ARP bardzo szczegółowo precyzowała jak wspomniana powyżej komunikacja miałaby wyglądać. Spece z firmy PR przewidywali, że: „obecnie trwająca cisza komunikacyjna zostanie zerwana po podjęciu przez ARP decyzji odmownej i poinformowaniu o tym drugiego udziałowca”. Zaproponowali więc działania mające na celu „przejęcie inicjatywy i kontroli nad komunikacją”, które miałyby polegać na wypuszczeniu „kontrolowanego przecieku” z informacjami o ocenie przez ARP biznesplanu i realizacji założeń restrukturyzacyjnych. Wydźwięk miał być taki, że angażowanie kolejnych publicznych pieniędzy dla ratowania stoczni nie ma sensu. Materiały miałyby się pojawić w trójmiejskim wydaniu „Gazety Wyborczej” oraz w „Pulsie Biznesu”. Kolejnym etapem „kontrolowanego przekazu informacji” są organizowane przez prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu briefingi prasowe, oświadczenia i wywiady dla PAP oraz odpowiednio skrojone materiały „w wiadomościach TVN”. Wszystko po to, aby zdjąć z ARP odpowiedzialność za potencjalny upadek stoczni.

Silna stocznia w Gdańsku byłaby problemem dla stoczni niemieckich?

Powyższa historia pokazuje, że dla zarządzających majątkiem naszego kraju (ARP jest spółką Skarbu Państwa) priorytetem nie jest to, aby w Polsce nadal istniał silnie rozwinięty przemysł, dający pracę tysiącom ludzi. Ważne jest to, aby przekaz medialny w „zaprzyjaźnionych” gazetach i telewizjach był korzystny, aby nikt przypadkiem nie śmiał ich posądzać o jakiekolwiek zaniedbania czy nieumiejętność w zarządzaniu państwowym majątkiem. Historia ta jest także kontynuacją elegii polskiego przemysłu stoczniowego, który nazbyt silny byłby śmiertelną konkurencją dla stoczni zlokalizowanych w Niemczech. Czy po stoczni w Szczecinie i Gdyni przyszedł czas na likwidację stoczni w Gdańsku?

Na marginesie całej sprawy – ciekawe ile publicznych pieniędzy przytuliła ta firma PR, która doradzała ARP…

Źródło: http://www.niewygodne.info.pl/

Czytaj więcej: Agencja Rozwoju Przemysłu manipuluje. Niekontrolowany wyciek w sprawie Stoczni Gdańsk (Trojmiasto.pl)