Czego można nauczyć się dzięki zdradzie? [+18] Zupełnie nowe spojrzenie na sprawę

milosc-i-seks

Chciałbym zaprosić Was do obejrzenia krótkiego nagrania Eckharta Tolle o związkach, miłości, zdradzie itp. Moje spojrzenie na tę tematykę jest inne niż to społeczne.

Przede wszystkim zadajmy sobie pytanie, czy powszechnie obowiązujące przekonania o relacjach, miłości, związkach, rodzicielstwie, są dobre? Czy przyniosły światu szczęście i rozwój? A może przeciwnie – łzy i cierpienie?

Popatrz na ten świat. Na fochające się, kłócące i mające do siebie wieczne pretensje pary. Na oziębłe seksualnie i nienawidzące się małżeństwa. Na rozpacz dzieci żyjących z niekumatymi i szarpiącymi się z życiem rodzicami. Co oni otrzymają od tych rodziców? Jakie umiejętności? Jaką siłę? Jaką wiedzę? Otrzymają to, co otrzymują dzieci od zarania dziejów.

Czyli lęki, kompleksy, traumy, obawy, nieśmiałość, brak asertywności, wypaczone spojrzenie na świat. Będą się z tym zmagać do końca swych dni. Dlatego zarzuty jakie formułuję wobec ziemskich rodziców i zwolenników posiadania potomstwa, są zarzutami surowymi.

Zadajmy sobie trzy pytania pomocnicze:
-co jest złego w seksie „bez zobowiązań” – czyli np na jedną noc, albo między przyjacielem i przyjaciółką?
-co jest złego w tym, że para daje sobie zezwolenie na skok w bok?
-co jest złego w seksie dla samej przyjemności, bez planowania potomstwa, przyszłości, ślubu, kredytów hipotecznych itp?

Potępienie tej sfery życia pochodzi od społeczeństwa, które jest chore. Wielcy myśliciele, guru duchowi, filozofowie, od zawsze zwracali uwagę na to, że społeczeństwo żyje w stanie neurozy, dychotomii. Demonizowanie seksu i samo pojęcie „zdrady” bierze się z dawnych czasów. Nie znano wtedy skutecznych metod antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się ciążą.

By system jako tako trwał w tak trudnych warunkach, musiano ograniczyć seksualność i kobiet, i mężczyzn. Musiano wprowadzić pojęcie takie jak zdrada, małżeństwo, posiadanie drugiej osoby na własność. Wprowadzono poczucie winy, wstydu i lęku związane z seksualnością. Aby trzymać ludzi i system w ryzach, ograniczono i obrzydzono seksualność. Jest to podstawa oprogramowania ery patriarchalnej, czyli eonu ciemności, ery ryb / ery lisa, ery upadku ludzkości i całej planety.

Obecnie jak nigdy widać, że te wzorce są zdezaktualizowane i niewydolne. Że przynoszą światu zło. W bólach upadają, rodzi się nowy świat. To, co nazywane jest tradycyjnymi wartościami, prawilnością itp – nie jest żadnym boskim prawem, nie jest czymś wzniosłym i dobrym. Jest to system kontroli, konieczny w dawnych czasach, by system trwał, by ludzkość przetrwała i rozwijała się. Ten system kontroli wynika bezpośrednio z małej wiedzy i świadomości, i braku technologii i nauki. Jest to system odpowiedni dla mentalności dawnych ludzi.

Nie daj się zapędzić w pułapkę nienawiści do płci przeciwnej. Jeśli jesteś mężczyzną – nie daj sobie wmówić toksycznych doktryn guru uwodzenia, podrywu, NLP. Znają co najwyżej 20% prawdy, i to prawdy „płaskiej„, a przecież jest ona wielowymiarowa. Jeśli jesteś kobietą – nie daj sobie wmówić niektórych tez toksycznej odmiany feminizmu.

Sam feminizm był konieczny, wprowadzono go po to by przyspieszyć przebudzenie kobiet, a globalnie – przebudzenie Bogini. Jednak jego odmiana genderowo-neoliberalna, ta znana z Unii Europejskiej, staje się powoli wypaczeniem, nowotworem. Mamy więc dwa przeciwieństwa: samczość skupiona wokół poradników uwodzenia i podrywu, i toksyczna, lewacka odmiana feminizmu. Każda z tych stron uważa, że winna jest ta druga płeć.

Tak, ja też ten błąd popełniałem. Rozsiewałem kiedyś tę truciznę. Obecnie stare i toksyczne artykuły sukcesywnie usuwam z mojej strony. A prawda jest nieco inna. Wszystkiemu winne są: nieświadomość, brak realnej wiedzy, i posiadanie wiedzy fałszywej – narzuconej przez chore społeczeństwo. Miłość, związki, seks – to nie tylko transakcja handlowo-wampiryczna sfochanej i humorzastej „Ewki” z prymitywnym i niekumatym „Adasiem„. Miłość posiada ukrytą opcję (Occult), z tym, że to zadziała, jeśli tworzymy relację z osobą o mentalności podobnej do naszej, a nie niższej.

Odrzuć wszystko to, co mówiły Wam o miłości i związkach rodzice, babcie, ciotki, społeczeństwo. Odrzuć to, co przeczytałeś na forach psychologicznych. Na których każdy jeden uważał się za wielkiego asertywnego i ekstrawertycznego mądralę, a tak naprawdę nic nie wiedział o życiu. Chyba o odrzuceniu tego, co mówi kościół, konserwatyzm, prawilność – nie muszę mówić, bo to oczywiste? Idź w świat odważnie, zdobywając nową, wartościową wiedzę – o Lilith, o Bogini, o świadomości, o pracy nad sobą.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły dotyczące relacji, miłości, seksu, związków, kobiecości i męskości:
–System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

System Cię zniewala ale nie musi tak być! Zasługujesz na szczęście i to co najlepsze!

duchowosc-5

Porozmawiajmy o tym, co jest w danym społeczeństwie normalne, a co nie. W tych czasach zaburzeniem, szczególnie osobowości, jest wszystko oprócz ślepej służby systemowi (śluby, dzieci, rodzina, kariera 12 godzin na dobę, i bycie, mówienie i myślenie jak wszyscy). Jak masz pasje, hobby, myślisz samodzielnie to wg psychologii która uważa się za naukę, jesteś zaburzony. To mój najpoważniejszy zarzut wobec psychologii. Której bardziej zależy by człowiek był produktywny, uspołeczniony, konsumujący i nabijający PKB kapitalistom. No ale pobudka, nie każdy rodzi się owieczka i nie każdy chce beczeć w stadzie. Niektórzy chcą myśleć samodzielnie, mieć pasje, czas dla siebie i iść własną drogą.

Pamiętam słowa bliskiej mi osoby: „Jarek, wiesz, większość facetów po 30-stce, w Twoim wieku, ma totalnie przesrane życia„. Istotnie, żyjemy w świecie, w którym ślub, dzieci, kredyt hipoteczny plus kilka innych kredytów, praca 14 godzin na dobę by to utrzymać, jest uważana za społeczny sukces. No i zero czasu wolnego dla siebie. Praktycznie zero przyjemności, nie licząc upicia się w piątek i w sobotę. Czyż to nie jest schizofrenia? Rozejrzyjmy się wokół. Wszędzie nieszczęśliwe związki, nieszczęśliwe małżeństwa. Wszędzie szarpiący się z życiem rodzice, nic nie wiedzący o psychice, duchowości, i przez to niszczący swoje dzieci. Często w sposób nieodwracalny.

Ja zarabiam mało, choć mam kilka źródeł dochodu. Jeśli chodzi o darowizny czytelników – są to bardzo małe kwoty, bo ludzie uważają, że wiedza i informacje powinny być za darmo. I często Ci sami ludzie idą potem kupować prenumeratę Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej, czy Gazety Polskiej. I chętnie wydają na kilka takich prenumerat kilka stówek. Ale nie mi oceniać taką postawę. Ja wiem jedno. Trzeba bardzo uważać, jakie zobowiązania bierze się na swoje barki. Nie wszystko da się unieść. Wiesz, mag i król Salomon miał niesamowite zdolności, np jasnowidzenia. Ale nawet Salomon z pustego nie naleje.

Najniższa krajowa zawsze będzie najniższą krajową, choćbyś się zesrał i naczytał tysięcy teorii o pięknie rodzicielstwa. Najlepiej brać jak najmniej zobowiązań. Chyba, że jest to konieczne, bo chcesz komuś pomóc. Czy jest coś złego w tym, że nie chcesz brać na siebie przykrych i często traumatycznych zobowiązań? Które odbierają Ci cały czas, całą chęć do życia, i sprawiają że ledwo starczy na najtańsze żarcie z Biedry? Ja pomimo swoich skromnych zarobków, mogę kupić sobie ulubione witaminy i zioła. Mogę kupić droższą kawę. Mogę raz na jakiś czas kupić ulubione piwo za 3 zł, bo te za 1,80 zł to szczyny po których rzygać się chce.

Wielu ludzi najpierw bierze na siebie masę zobowiązań a potem dziwi się, że na nic nie ma czasu, energii i pieniędzy, a życie im się wali. Taki człowiek jedzie codziennie do pracy samochodem którego utrzymanie kosztuje krocie, bo przecież podjechanie tych 9 przystanków tramwajem to dyshonor. Pali papierosy i kupuje drogie alkohole, bo przecież prawdziwy mężczyzna tak robi. Kolejne setki złotych miesięcznie. I ma dzieci, bo inni też mają a on nie chce odstawać od reszty. I potem lament: „gdzie mój szmal, czas, energia, radość życia„?

W Polsce jest bieda jak piszczy i faceci nie chcą zakładać rodzin, tylko chcą seksu. Dlatego trenerzy podrywu są tak popularni, bo faceci szukają sposobów.”

To powyższe zdanie powiedziała kobieta. Ale czy niechęć wobec płodzenia dzieci jest czymś złym? Czy każdy kto ma pochwę lub penisa musi być rodzicem? Czy każdy kto ma struny głosowe musi być dziennikarzem lub lektorem? Czy każdy kto ma dwie nogi, dwie ręce i penisa, musi być żołnierzem? Owszem, koło życia, inaczej koło Samsary, koło iluzji, musi trwać. Muszą się rodzić nowe pokolenia. Muszą być trybiki systemu, ludzie mu służący, i przy okazji – jego ofiary. Bo oddają mu cały swój czas, energię, zasoby. Ale czy Ty musisz nim być, ku chwale ojczyzny, religii, tradycji, czy kapitalisty płacącego najniższą krajową? Bo więcej nie może, bo musi kupić sobie trzeci dom i drugi jacht?

Jest kilka podstawowych i prostych błędów, jakie popełniają ludzie. Które czynią ich świat złym i skomplikowanym. Wymienię je w punktach:
-dawanie empatii i miłości tym, którzy nie wiedzą co to empatia i miłość, i gardzą tymi wartościami – np islamiści, uchodźcy. Jest to największe możliwe skurwienie dobrych wartości;
-dawanie dobra i wiedzy ludziom świadomie złym i / lub wrogom, z nadzieją że oni się zmienią;
-wchodzenie w interakcję i dawanie informacji (szczególnie intymnych, o sobie) ludziom którzy ich nie zrozumieją. Bo są na innym, niższym poziomie mentalności i potem używają tego co wiedzą przeciwko Tobie;
-naiwność wobec wilków w owczej skórze. Polityków, ekspertów, ekonomistów, zwolenników wolnego rynku i (neo)liberalizmu, „szantażystów humanitarnych” (lewaków nakazujących przyjmować żołnierzy ISIS), konserwatystów chrześcijańskich, religiantów, zwolenników ideologii, dziennikarzy, lobbystów medycznych i innych. Których celem jest praca dla elit i ogłupianie i biednienie mas.

Uwolnij się od ludzi, którzy świadomie i z premedytacją wybrali zło, choć często przywdziewają owczą skórę. Od ludzi, którzy wmawiają Ci poczucie winy – ponieważ chcą oni władzy nad Wami i dołowania Was. Od ludzi którzy zrzucają na Ciebie swoje toksyczne emocje. Od skorumpowanych moralnie autorytetów, których jedynym celem jest umniejszenie Ciebie. Od ludzi, którzy mówią Ci, że coś jest z Tobą nie tak, że jesteś niegodny, itp itd. Za takie słowa lej od razu z całej siły w mordę, jeśli trzeba i jeśli można. Nikt nie ma prawa Ci tak mówić. Jesteś dumnym człowiekiem mającym w sobie iskrę Boga, który ma różne lekcje i tematy do przepracowania.

Szczególnie zwracam uwagę tutaj na jeden z podstawowych błędów – czyli robienie sobie problemów na siłę, niejako wynajdywanie ich. „Ludzie sami tworzą sobie problemy, a potem tracą sił na ich rozwiązywanie„. To genialne zdanie wypowiedział jeden z najbardziej oświeconych umysłów naszej planety – Vadim Zeland. Napisał on cykl książek, przeznaczonych dla ludzi, którzy są na samym dnie życiowym i chcą się z niego wydostać. Duchowość Zelanda nie jest „duchowością milionerów” typu Osho, który pisał jedynie regułki i teorie. Zeland pisał swoje dzieło – cykl książek Transerfing Rzeczywistości – jako ostatnią deskę ratunku dla ludzi bardzo poranionych przez życie. Jest to coś, co działa.

Książki Vadima Zelanda, i dziesiątki tysięcy książek ezoterycznych, gnostyckich, filozoficznych, psychologicznych, i każdych innych, możesz kupić w poniższej księgarni internetowej. Każdy z Was znajdzie tam coś dla siebie:
Tania Książka – Ogromny wybór książek ze wszystkich dziedzin, także książek polecanych na mojej stronie

Zasadę tworzenia problemów z powietrza, bez potrzeby, wyjątkowo silnie widać w związkach. Uczeni jesteśmy bowiem, że związek ma zapierać dech w piersiach. Że ma być idealny, niczym w produkcjach Disneya czy w komediach romantycznych. Że liczy się każda głupota, np taka, że partner źle odstawił mleko do lodówki. Tak, o takie rzeczy wybuchają karczemne awantury. Albo o to, że partner zaprosił kogoś do znajomych na FB. Albo o to, że zostawił w łazience skarpetki.

Kiedyś kobieta, z gatunku tych „uspołecznionych” i ekstrawertycznych na maxa, mówiła, że największym zabójcą małżeństw są porozrzucane skarpetki. Tak, serio, ludzie robią karczemne awantury o takie pierdoły. A życie jest takie kruche, delikatne, ulotne.. I jeszcze ta osoba interesowała się psychologią i obrastała w piórka, powtarzając takie typowe, matrixowe dyrdymały o związkach.

To dużo szerszy temat. Podstawowy program miłości, zakochania i seksu, ten społeczny, matrixowy, jest ekstremalnie destrukcyjny. Jego rdzeniem jest patriarchat – upadły, zdezaktualizowany system opresji i kontroli, którego ofiarą padają wszystkie kobiety i…. zdecydowana większość mężczyzn. Naprawdę nieliczni mężczyźni są beneficjentami patriarchatu. Reszta jest niewolnikami pracującymi za miskę ryżu i nie mającymi żadnych praw. Patriarchat jest porządkiem ojca chrzestnego mafii, czy też porządkiem dyktatora i jego elity, bezlitośnie kontrolujących całą resztę niewolników.

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali

Cytuję: „Kobieta została zdominowana, była torturowana, pozbawiona znaczenia. Wskutek tego utraciła swe piękno. Kiedy człowiek nie może podążać za swymi potrzebami, staje się zgorzkniały, zatruty, okaleczony, sparaliżowany. Jego prawdziwa natura zostaje wypaczona. Kobiety, które dziś spotykamy, nie są prawdziwe, ponieważ były niszczone przez całe wieki. Jeżeli kobiety były niszczone, mężczyźni również nie mogli pozostać prawdziwi. To przecież kobieta daje życie mężczyźnie. Jeżeli kobieta jest nieprawdziwa, jej dzieci także nie są prawdziwe. Oddzielona od natury kobieta, kiedy staje się matką dziecka, obojętnie – chłopca czy dziewczynki – wpływa na jego rozwój.

Kobiety potrzebują wielkiego wyzwolenia. Jednak pod hasłem wyzwolenia robi się różne głupie rzeczy. Znajduje się tu wiele kobiet, które należały do Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Kiedy po raz pierwszy przyszły tutaj, były bardzo agresywne. Mogę zrozumieć ich agresję. Całe wieki dominacji mężczyzn spowodowały, że kobiety stały się agresywne. To po prostu zemsta. Kobiety stały się zaburzone. Odpowiedzialni za to są mężczyźni. Jednak powoli kobiety stają się bardziej miękkie, powraca ich wdzięk, zanika agresywność. Powraca ich kobiecość. Prawdziwe wyzwolenie czyni z kobiety prawdziwą kobietę, a nie imitację mężczyzny. Obecnie kobiety za wszelką cenę próbują stać się takie jak mężczyźni: palą papierosy, noszą spodnie; naśladują inne męskie zachowania. W ten sposób stają się mężczyznami drugiej kategorii.

Nie jest to wyzwolenie, lecz jeszcze głębsze zniewolenie. Pierwotne zniewolenie kobiet spowodowali mężczyźni. Natomiast zniewolenie wtórne zostało stworzone przez same kobiety. Gdy ktoś nas zniewala, możemy się buntować. Gdy zniewalamy sami siebie, nie możemy się temu przeciwstawić. Chciałbym, aby kobieta odzyskała swoją pierwotną naturę, wiele bowiem od niej zależy. Kobieta jest o wiele ważniejsza od mężczyzny, gdyż nosi w swoim łonie istoty płci zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Opiekuje się chłopcami i dziewczynkami. Karmi dzieci obojga płci. Jeżeli kobieta jest zatruta, zatruty jest też jej pokarm – mleko w piersiach. Skażony staje się też sposób, w jaki wychowuje dzieci.

Jeżeli kobieta nie uzyska swobody, by stać się samą sobą, to swobody nie uzyska także mężczyzna. Wolność kobiety jest koniecznym warunkiem wolności mężczyzny. Wolność kobiety ma bardziej zasadnicze znaczenie niż wolność mężczyzny. Kobieta bowiem przez całe wieki była niewolnikiem. Może niemal niezauważalnie zniewolić mężczyznę. Kobieta nie walczy wprost, lecz stosuje subtelne metody, typowo kobiece, pośrednie. Kobieta będzie płakać i szlochać. Nie uderzy cię, ale uderzy siebie samą. Kobieta z najsilniejszego mężczyzny uczyni pantoflarza: płacząc, szlochając, uderzając samą siebie. Niepozorna, słaba kobieta może zdominować bardzo silnego mężczyznę… Kobieta potrzebuje całkowitej wolności. Wówczas może dać też wolność mężczyźnie. Zapamiętaj tę fundamentalną zasadę. Jeżeli czynisz kogoś niewolnikiem, to w ostatecznym rachunku zniewolisz sam siebie. Jeżeli zaś chcesz pozostać wolny, daj wolność innym. Nie istnieje inna droga.”
~Osho, Księga kobiet, Duchowa siła kobiecości

Społeczny, destrukcyjne postrzeganie miłości to posiadanie partnera na własność. To zazdrość i próba kontrolowania go, zaborczość. To nastawienie na branie, a niekoniecznie dawanie. To podświadoma zazdrość o sukcesy i potęgę partnera i podświadoma chęć dołowania go gdy takie sukcesy odnosi. Szczególnie widać to u mężczyzn. Wielu z nich uważa, że to oni powinni mieć ostateczną rację, że to ich racje i recepty powinny być bezwarunkowo zaakceptowane przez kobietę. Uważają, że od kobiety nie muszą się od niczego uczyć, a ona nie może być lepsza od nich w jakiejkolwiek dziedzinie.

No i obie płcie zwracają uwagę na rzeczy mało istotne, na totalne pierdoły, i o to wszczynają awantury i fochy. Obie płcie mają w głowach obraz, że ta druga płeć, czyli partner, musi być taki i owaki. Ten idealistyczny obraz, co oczywiste, został wygenerowany przez system, i siłą rzeczy jest niemożliwy do zaistnienia. Bo taki iluzoryczny ideał łączy w sobie absolutnie przeciwstawne cechy, które są niemożliwe do pogodzenia ze względu na konstrukcję ludzkiej psychiki. Czy też doszliście do wniosku, że to społeczne postrzeganie miłości, jest… dokładnym zaprzeczeniem, odwróceniem pojęcia prawdziwej miłości?

Przykładem idealnego lustra nas samych są nasze relacje. Szczególnie relacje damsko-męskie. Prawdą jest to, że świat umożliwia pomyślność w relacjach damsko-męskich tym złym, a więc zimnym draniom, cwaniaczkom, typowym samcom itp itd. Zaś mężczyzn empatycznych i wrażliwych dyskryminuje. Jednak jest to tylko połowa prawdy. Druga połowa tej prawdy to zasada lustra. Teraz budzi się świadomość ludzi, i mężczyźni tak często narzekają na „te złe kobiety„. Nie dostrzegają oni jeszcze tego, że widzą tylko połowę prawdy, czyli dalej błądzą na ślepo.

Zasada lustra polega na tym, nasze relacje są odwzorowaniem tego co mamy wewnątrz siebie. Jacy jesteśmy, takie będzie zachowanie kobiet wobec nas. Mężczyzna pełen leków, kompleksów, w tym tych typowo samczych, niepewny swojej męskości – będzie narzekał na kobiety, mówił że są one złe. Nawet jeśli taki facet reprezentuje wewnętrzną siłę – to w jego relacjach też będą miały miejsce zgrzyty. Jego kobieta będzie podświadomie starała się tę samczą, patriarchalną siłę mu odebrać. Będą więc fochy, wyrzuty, sceny zazdrości i przede wszystkim – usilne starania zrobienia z takiego faceta pantoflaża. Ile to znamy przypadków, gdy krucha kobietka tak owijała testosteronowego brutala wokół paluszka, że robił się z niego skapciały pantofel.

Dodatkowo, nieprzepracowane lęki i kompleksy, jak i hołdowanie przez mężczyznę wzorcom samczym i patriarchalnym, przyciąga te kobiety, które podświadomie tego pragną. A więc te, na które Ci sami mężczyźni tak narzekają. To swoiste kuriozum. Jest to odwrotna polaryzacja; bowiem kult samczej siły przyciąga kobiety słabe, roszczeniowe, pełne tych typowych, „babskich” wad. I potem taki chłop zagryzający bekon i popijający to piwem, jeden z drugim dziwi się, że ma w swoim zasięgu tylko kobiety „złe” – a więc kobiety „typowe„, z przewagą archetypu pierwotnej Ewy.

Nie ma sensu złościć się na nasze odbicie lustrzane w drugim człowieku. Warto się po prostu zmienić, by przestać hołdować wartościom które się już zdezaktualizowały. W sieci jest coraz więcej poradników skutecznego podrywania kobiet, ale znowu, one też opisują tylko część prawdy. Są one z zasady tak skonstruowane jak każdy coaching. Pomagają ludziom zajebistym stać się jeszcze bardziej zajebistymi. A co z mężczyznami którzy muszą budować swoją wartość od zera, od gołego nomen omen fundamentu? Bo np ich łagodny charakter nie pozwala na wcielenie wielu z tych porad? Oni muszą się nauczyć obchodzić ten system. Nie mogą grać tam w otwarte karty – bo ich konkurencja to choćby milion samców alfa którzy w tym systemie są lepsi.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Kult samczej siły i w szerszej perspektywie, system patriarchalny – nie przyniosły światu nic dobrego. Przeciwnie – przyniosły mu ogrom zła i cierpień. Doprowadził ludzkość i świat do upadku, na samo dno. System ten zdołował kobiety, sprowadził je do roli gorszych ludzi. Z jednej strony nadał mężczyźnie przywileje, a z drugiej strony, wymusił na nim katorżniczą pracę na rzecz rodziny, społeczności i systemu. Bo nie ma nic za darmo.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Owi guru podrywu, osoby demaskujące „prawdę” o kobietach, są niejako zamknięci w swoim świecie. Dochodzi tam do sprzężenia zwrotnego dodatniego, czyli tzw pętli przechwytu. Z jednej strony, przyciągają dokładnie takie kobiety, których się boją i na które narzekają. Z drugiej strony, dostają potwierdzenie od ich czytelników, mężczyzn, którzy mają podobne doświadczenia.

Cytat: „Patriarchat jest tak skonstruowany, że daje prawdziwe przywileje tylko garstce mężczyzn, którzy są prawdziwie bogaci, mają władzę, pozycję, itd. Natomiast większość to trybiki w machinie, którzy z powodu sytuacji w kraju takiej jaką mamy, zarabiają najniższą krajową, która ledwo starcza na podstawowe potrzeby. Kobiety z kolei w tym krótkim czasie, od kiedy zostały częściowo wyzwolone, poszły naprzód. Poszły na studia, zaczęły pracować, zarabiać, odkrywać swoje pasje w życiu. I zrozumiały, że chcą czegoś więcej w życiu niż rodzenia dzieci, ślubu, itp. A większość przeciętnych mężczyzn nie potrafi się w tej sytuacji odnaleźć. W tym, że kobieta też chce radosnego seksu bez zobowiązań, że może sama sobie kupić ubrania, zrobić prawo jazdy, że ma pracę, zna języki. To już nie te czasy, gdy facet może jej zaimponować takimi rzeczami, że postawi jej obiad.

I teraz powiem ci, co będzie. Skoro facet nie może już zaimponować kobiecie tym, że postawi jej obiad, kupi biżuterię, perfumy, że ją zawiezie gdzieś autem, bo ona sama może sobie to wszystko kupić, to potrzeba czegoś innego. Powiem ci, z mojej perspektywy, jacy faceci teraz mogą zaimponować kobiecie. Tacy, którzy są otwarci, którzy rozumieją, że kobieta też ma potrzeby seksualne, że może sama decydować o swoim ciele, tacy którzy wiedzą czym jest partnerstwo, którzy wspierają to, aby kobiety wyzwoliły się z jarzma patriarchatu. Ci mężczyźni są tymi, którzy mogą zaimponować. Ale tylko silnym, otwartym, pewnym siebie kobietom. Otwarci mężczyźni i pewne swojej siły kobiety – to będzie nowy świat, nowy eon. Ten alternatywny. Samce ruchacze i równie głupiutkie laski zostaną w swoim bagnie i będą je jeszcze bardziej pogłębiać, będą stopniowo zombieć. Samce, ponieważ nie mogą zaimponować kobietom, będą szukać sposobów aby to zrobić, w postaci takich właśnie internetowych, samczych guru, nabijając im przy tym kabzę i tracąc kasę na to, a jakie będą efekty? Guru będą liczyć kasiorę i śmiać się w kułak, samce przekonane o swojej zajebistości, będą trafiać na typowe głupiutkie Ewki, co będzie dalej ich utwierdzało w przekonaniu, że jak piszą „baby to tylko worki na spermę”. Więc znów będą słuchać rad swoich guru i to będzie błędne koło i oni będą w tym tkwić na pewno przez całe obecne wcielenie.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Mężczyźni, których potrzebuje przyszłość, to mężczyźni otwarci i nie bojący się okazywać swojej wrażliwości. Bądźmy szczerzy – ta cała prawilność, samczość, dresiarstwo, nacechowane są ogromnym, zakamuflowanym strachem, przerażeniem. A także kompleksami – np małego penisa, np kryptogejostwa, np lękiem przed sprostaniem tej samczej roli. Jest to poziom zwierzęcia – zwierzęco przerażonego, reagującego agresją na wszystko. Czy to jest prawdziwa męskość? Nie, to jest klaunowata parodia męskości, zamaskowana zwierzęcą agresją i lękiem. Znowu mamy wypaczenie przez społeczeństwo wielkiej wartości – męskości, odwagi, honoru, „lwiego pazura„.

Stanięcie po stronie kobiet, zrozumienie ich lęków i sytuacji, wymaga ogromnej odwagi której prawilni samce nie mają. Boją się siły kobiet, więc starają się ją umniejszać. Reagują agresją, dołują na wszelkie sposoby kobiety, na partnerki wybierają „typowe Ewki„, a następnie narzekają na nie. Naturalną reakcją na lęki przerażonego, zagubionego i nie rozumiejącego świata chłopca, zamkniętego w umięśnionym i wytatuowanym ciele, jest chęć dominacji nad kobietą.

Cytat: „To nie wyjdzie, gdy chcesz kogoś zaliczyć albo sobie ulżyć. To nie wyjdzie, gdy źle myślisz o sobie czy przypadkowym seksie. To nie wyjdzie, gdy będziesz mieć poczucie winy lub jeśli będziesz to robić, krzywdząc jakąś istotę. Ale może wyjść, gdy po prostu oddasz się miłości.

W takiej miłości na jedną noc jest i czułość, i szacunek, i spełnienie, i życzliwość, i radość, rozkosz, a może nawet i rozwiązłość – o ile jej chcesz. Mówi się czasem na seks, że to miłość fizyczna. A gdyby seks zawsze był fizyczną materializacją miłości? Gdyby nie było żadnego seksu bez miłości? I nie mam tu na myśli miłości romantycznej, ale tę miłość uniwersalną – która obejmuje Cię czule, pieści cierpliwie i po wszystkim mówi Ci „dziękuję Ci, moja Bogini, za to piękne miłosne doświadczenie” zamiast „no to nara, mała, a tak w ogóle to puszczalska jesteś?”
~seksualnosc-kobiet.pl

Rodzi się potem nienawiść do kobiet. Że są puszczalskie, bo był seks na pierwszej randce, lub seks przygodny. Nienawiść jest po prostu zła, a wielu typowych facetów ją ma, choćby podświadomą. Ich intencją jest „wyruchać a potem poniżyć w myślach„. Jest to zły czyn, agresja, nawet jeśli połączona jest z ciepłymi słowami wyuczonymi na lekcjach podrywu. Można kobietę głaskać i tulić, ale czuć wobec niej pogardę. Seks przecież dotyka głębi ludzkiej duszy, nawet ten bez miłości. Jest to piękne i wzniosłe doświadczenie. Dotyka potrzeby bycia kochanym, a przynajmniej akceptowanym, bycia godnym, a nie szmaconym. Seks to bliskość, zaufanie, to w pewnym sensie słabość – nagość, nie tylko ta fizyczna nagość. To oddanie się drugiej osobie, to intymne oddanie.

W czym seks „bez zobowiązań” jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks pary jest gorszy od seksu małżeńskiego? W czym seks nastawiony na przyjemność z użyciem antykoncepcji, jest gorszy od seksu w celu prokreacji? Oczywiście niczym. Jest to kwestia programowania patriarchalnego. Dawniej nie znano antykoncepcji. Seks prędzej czy później kończył się zapłodnieniem, i to każdy. Dzieci muszą się chować w rodzinach, by system stawał się większy i potężniejszy, by trzymać to w ryzach. By żyło się lepiej, wszystkim. Ups, przepraszam, pomyłka – by żyło się lepiej, elitom.

Kapłan musi mieć nowych wiernych, generał musi mieć nowe mięso armatnie na wojny, państwo musi mieć nowych poddanych, ups, przepraszam – obywateli. A kapitalista musi mieć nowych niewolników za miskę ryżu, sam opływając w luksusy i karmiąc pracowników bzdurami o zasadach ekonomii i wolnym rynku. Musiano więc ujarzmić seksualność kobiet jak i całą kobiecość, by podporządkować je systemowi hierarchii, władzy i wyzysku.

Chciałbym Wam przypomnieć jedną ciekawą prawidłowość – prawo rządzące światem. Wszystkie ludzkie podsystemy są dokładnym odwzorowaniem systemu głównego. System główny nazywam określeniem „Rdzeń„. Inni używają innych nazw – Bóg, allah, jahve, demiurg, szatan, archont, matka natura, prawa natury. Nazwy nie mają większego znaczenia, bo określają jedno i to samo zjawisko. Cechy tego systemu głównego to zwierzęcość, to przetrwanie silniejszych (czyli agresywniejszych, brutalniejszych, bez skrupułów), to gnębienie słabszych.

To konkurencja, rywalizacja, zamiast współpracy i empatii. A przede wszystkim – deficytowość i mentalność niedoboru. Rodzi to potworny lęk przetrwania, że nie starczy dla wszystkich. Lęk przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym” rodzaju ludzkiego. Jest ostateczną praprzyczyną wszelkiego zła. Bo skoro może nie wystarczyć zasobów dla wszystkich, to pojawia się pokusa by grać nieczysto, by iść po trupach do celu, by siłą zabierać innym zasoby.

Rdzeń jest zaprogramowany tak, by większość zasobów wędrowała ku nielicznym na samym szczycie piramidy (1% – u ludzi np bankierzy, korporacje, rządy itp). Pewna część zasobów skapuje tym nieco niżej (10% – u ludzi np korpo-lemingi). Cała reszta jest w tym systemie zdołowana. Wszystkie ludzkie podsystemy mają te same, identyczne cechy systemu głównego. Szczególnie widać to w patriarchacie i kapitalizmie.

Więc tak, jak już mówiłem – możliwe że to jest praprzyczyna sytuacji na Ziemi. Ludzie nie chcą łączyć poszczególnych elementów w całość. Obwiniają polityków, bankierów, religie, korporacje, jakichś illuminatów. Wszystkich, byle tylko nie dostrzegać swojej roli w tym wszystkim. Przecież gdyby tzw owce wykazały chęć uczenia się, chęć walki z ignorancją i obrony przed wilkami, to wiele by się zmieniło. Ludzkie wilki musiałyby przejść na wegetarianizm, i przestałyby być królami-tyranami leśnych kniei. Mówię tu oczywiście metaforycznie.

W latach 90-tych, w wieku poniżej 10 lat, gdy rodzice narzekali na ówczesny rząd i biedę, mówiłem: „Mamo, a co by było gdyby wszyscy ludzie się razem zbuntowali i nie poszli nazajutrz do pracy? Musiałoby się to zmienić
A mama i babcia tylko dobrotliwie się uśmiechnęły i powiedziały coś w stylu: „Oj Jaruś Jaruś„. No tak, mały Jaruś nie znał przecież życia, ale nieświadomie podał receptę która realnie zmieniłaby coś w systemie.

Musi wiele wody w Wiśle upłynąć. Jeszcze wiele ludzi będzie przechodzić przez bolesne, lub z Twojej perspektywy niepotrzebne i idiotyczne lekcje. Ale potrzebne im. Wielu umrze. Sprawdza się zasada „ciepłego dystansu” wobec świata, systemu, społeczeństwa. Zasada nie służenia im i nie bycia im poddanym – choć przecież, paradoksalnie, jestem z nimi powiązany. Oni żyją swoim życiem, popełniają swoje błędy, mają swoje lekcje, robią swoje idiotyczne rzeczy..

I niech to robią. Niech będą sobą, i niech ja będę też sobą. Koegzystencja w pokoju. Nie zmienianie świata i ludzi na siłę. Trochę trzeba się odpierdolić od tego świata. Choć z drugiej strony, dużym złem jest olanie wszystkiego. Można dokonywać zmian, inspirować, przekazywać wiedzę, ratować drugiego człowieka. Ale tylko wtedy, jeśli nie ma sprzeciwu i oporu, a jest możliwość ku temu i szczera chęć tej drugiej strony.

Cytat: „P. Witam. Chciałbym porozmawiać o patriarchacie i matriarchacie?

O. OK., pytaj.

P. Po pierwsze, jak to możliwe, żeby fizycznie słabsze istoty rządziły Ziemią w przeszłości?

O. Bo w przeszłości nie było wszystko postawione tak na fizyczności. Więcej było duchowości, a kobiety jako istoty i teraz bardziej emocjonalne by sobie w tym radziły lepiej.

P. Ponoć większa była wolność seksualna, co mi się wydaje mało prawdopodobne, bo przecież teraz kobiety ją hamują.

O. Kobiety jako bardziej uczuciowe są bardziej podatne na sugestie. A sugestia waszej religii a i całej moralności jest antyseksualna. A kiedy one stawiały swoje osobowości na pierwszy plan, to był seks najbardziej spektakularny tego gatunku. Przecież wiele kobiet potrafi mieć orgazmy bez liku. Co więcej, one tak się ładowały nawet do channelingu i innych kontaktów duchowych.

P. Chcesz powiedzieć, że gang bang to było narzędzie duchowe?

O. Czasami tak, ale głownie chodziło o ich przyjemność.

P. To czemu to upadło. Przecież środowisko, w którym jest pełno seksu nie mogło nikogo nie zadowalać.

O. Seksu było dużo, ale nie dla każdego. Podobnie jak dzisiaj kobiety dbały o posiadanie jak najbardziej atrakcyjnych partnerów. Może wtedy definicja atrakcyjności się różniła.

P. To co wtedy oznaczało bycie atrakcyjnym?

O. Głównie posiadanie sprawności i umiejętności do aktów seksualnych. Ten kto potrafił dogodzić kobiecie długo był atrakcyjny, nawet pomimo ubytków urody. Impotenci aseksualni byli nie atrakcyjni. Nawet nie dawano im szans miłości platonicznej za wiele. Ponadto intelekt i duchowość się liczyła. Poeci i liczni magowie mieli powodzenie. Tych wybierano na ojców.

P. Czyli ci impotenci wywołali bunt przeciwko matriarchatowi?

O. Nie tylko. Też ci, co zostali odtrąceni. Parę odtrąconych autorytetów, jak byście to dzisiaj nazwali, zaczęło głosić wątpliwości, pomimo, że w nie wierzyli na złość kobietom i to zachwiało systemem.

P. A jak wyglądała sprawa wojen, przecież zabawa w wojnę to sprawa męska.

O. Wojen takich jak znacie nie było. Były kłótnie i ostre wymiany zdań. Nawet rękoczyny bardzo rzadko, ale szybko to się kończyło. Wojny przyszły z patriarchatem.

P. Czy można postawić tezę, że brak polityki równego dostępu do seksu był powodem upadku matriarchatu?

O. Tak, ale to nie seks był czynnikiem decydującym, lecz frustracja. Często seksualna, ale sama frustracja z różnych powodów przyczyniła się do działania. Po prostu zbyt lekkomyślnie podchodzono do mężczyzn i to się zemściło. Nikt nie lubi być nazywany przez całe życie reproduktorem czy orgazmatorem. Zabrakło równowagi w realizowaniu i wyrażaniu siebie.

P. Czy argumentem dla matriarchatu był atawizm mężczyzn?

O. Tak, też. Zachowanie mężczyzn było uważane za prymitywne i mało subtelne. Podobnie jak dzisiaj przyjemność sprowadzała się do jedzenia i seksu dla nich. A dla kobiet bywały piękne inne rzeczy. Ci którzy łapali te subtelności i potrafili się z nimi cieszyć zapachem kwiatów przykładowo zyskiwali.

P. Ok.,. a jak dochodziło do seksu? Też była taka skomplikowana gra jak dzisiaj ?

O. Nie. Kiedy kobieta miała ochotę to mówiła to i robiła najczęściej z wieloma facetami. Często to służyło jako lek na złe samopoczucie. Seks był oddzielony od więzi emocjonalnych często. Oczywiście byli przyjaciele, z którymi się spało czyli odpowiedniki tzw. mężów, ale w seksie było wielu mężczyzn jednej kobiety i nikogo to nie dziwiło.

P. Czy grozi nam powrót matriarchatu?

O. Nie, choć rola kobiet i ich seksualność będzie się powiększać. Równowaga dla rozwoju jest konieczna.

Patriarchat – czyli całe zło tego Świata

Cofnijmy się do czasów, kiedy to wasze społeczeństwo gruntownie się przeobraziło. Wtedy właśnie mężczyźni stali się dominującą płcią i uznali, że okazywanie uczuć jest niewłaściwe – a nawet niewskazane jest w pewnych przypadkach ich doznawanie. We wcześniejszym okresie swoich dziejów tworzyliście społeczeństwo matriarchalne. Potem nastąpił przewrót i wyłonił się patriarchat. Kiedy dokonaliście tego przewrotu, odeszliście od wyrażania swych emocji. Nazwaliście to oznaką „słabości”.

Wtedy to mężczyźni wymyślili diabła oraz Boga rodzaju męskiego. Szatan to zasadniczo męskie dzieło. Ostatecznie przystało na to całe społeczeństwo, ale odwrót od uczuć i wynalezienie „Złego” było wyrazem buntu mężczyzn przeciwko porządkowi matriarchalnemu, w którym władzę sprawowały kobiety kierując się swoimi uczuciami. Przewodziły we wszystkich dziedzinach życia – polityce, religii, nauce, uzdrawianiu. Mężczyźni musieli usprawiedliwić jakoś swoje istnienie, gdyż ich rola sprowadzała się w gruncie rzeczy do zapładniania i przenoszenia ciężarów.

Przypominali mrówki – robotnice czy pszczoły w ulu. Zajmowali się pracą fizyczną i zapewniali potomstwo. Długo trwało, zanim znaleźli dla siebie ważniejsze miejsce w ówczesnym ustroju. Minęły wieki, nim dopuszczono ich do głosu w sprawach klanu. W opinii kobiet nie byli dostatecznie bystrzy, aby się na tym znać. Upłynęło sporo czasu, zanim przyszło im do głowy objęcie przez nich samych przywódczych stanowisk, na jakie mieli wreszcie możliwość głosować. Poza ich zasięgiem były też inne wpływowe pozycje.

Do przejęcia kontroli potrzebne było nie przekonanie kobiet o tym, że mężczyznom należy się więcej władzy nad swoim życiem, lecz przekonanie pozostałych mężczyzn. Przecież wszystko toczyło się gładko i były gorsze sposoby spędzania dni niż potwierdzanie swej przydatności pracą, a później uprawianie seksu. Trudno więc było poddanym mężczyznom namówić innych poddanych mężczyzn do objęcia panowania. Dopóki nie wpadli w lęk. Tego jednego kobiety nie brały pod uwagę. Ten lęk zrodził się z wątpliwości, jakie zasiali najbardziej niezadowoleni wśród mężczyzn.

Zazwyczaj byli oni zarazem najmniej „atrakcyjni” – cherlawi, niezbyt urodziwi, a więc nie cieszący się zainteresowaniem płci przeciwnej. Niezadowolenie mężczyźni zmuszeni byli uciec się do jedynego dostępnego im środka. Dopilnowali, aby ziarna wątpliwości obrodziły lękiem. A jeśli kobiety się mylą? Pytali. A jeśli ich sposób rządzenia światem nie jest najlepszy? A jeśli, w gruncie rzeczy, prowadzi on w prostej drodze całą społeczność – całą rasę – do niechybnej zagłady? Tego wielu mężczyzn nie potrafiło nawet sobie wytłumaczyć.

Jak to, czyż kobiety nie łączy bezpośrednia więź z Boginią? I czyż Bogini nie jest łaskawa? Nauki te były nieodparte, tak żywotne, że mężczyźni nie mieli innego wyjścia niż wynaleźć diabła, Szatana, jako przeciwwagę dla bezbrzeżnej dobroci Bogini, wielbionej w matriarchalnym społeczeństwie. Co do jednej rzeczy wszyscy wtedy byli zgodni – iż w niewytłumaczalny sposób trafiają się wśród potomstwa „robaczywe jabłka”. Nawet kobiety wiedziały z własnego doświadczenia, że choćby nie wiadomo jak się starały, niektóre dzieci po prostu okazywały się „wredne”. Szczególnie, o czym było wiadomo wszystkim, chłopcy, których nie dawało się ujarzmić.

I tak powstał mit. Pewnego dnia, mówił ów mit, Wielka Matka, Bogini, wydała na świat dziecko, które okazało się niedobre. Próbowała wszystkiego, lecz ono po prostu nie chciało być dobre. Chłopiec ten w końcu wystąpił przeciwko Jej panowaniu. Tego nie mogła znieść nawet Wielka Matka, miłująca i wybaczająca. Chłopiec został przepędzony raz na zawsze – lecz nadal dawał o sobie znać w sprytnych przebraniach i kostiumach, czasem nawet podając się za samą Boginię. Mit ten stał się podstawą do wystąpienia mężczyzn.

„Skąd wiadomo, że Bogini, której oddajemy cześć, to prawdziwa Bogini? To może być jej syn, który dorósł i próbuje nas zwieść”. Dzięki temu udało się mężczyznom w pozostałych wywołać niepokój, następnie złość na kobiety za to, że lekceważą ich niepokój, i wreszcie bunt. W ten sposób stworzono istotę, którą nazywacie Szatanem. Nietrudno było wymyślić mit o „złym dziecku”, przekonać nawet kobiety, o możliwości istnienia takiego tworu. Łatwo też było zaakceptować, że to wyrodne dziecko jest płci męskiej.

Czyż mężczyźnie nie stanowią podrzędnego gatunku? Umożliwiło to postawienie „mitologicznego problemu”. Skoro „niedobre dziecko” jest płci męskiej, skoro „zły” jest rodzaju męskiego, to kto mu się przeciwstawi? Z pewnością nie żeńska Bogini, albowiem, przebiegle dowodzili mężczyźni, kiedy w grę wchodzi mądrość i przenikliwość, miłosierdzie i jasność widzenia, myślenie i planowanie, kobiety przewyższają mężczyzn. Lecz w przypadku brutalnej siły, czyż nie potrzeba „chłopa”? Wcześniej, męskie postaci w mitologii spełniały rolę małżonków, towarzyszy, usługujących paniom i zaspokajających swą żądzę w hołdzie Jej Królewskiej Mości Bogini.

Teraz jednak konieczna była męska figura do innych zadań, zdolna obronić Boginię i pokonać wroga. Przeistoczenie to nie dokonało się z dnia na dzień, lecz na przestrzeni wielu lat. Stopniowo zaczęto dostrzegać w małżonku również obrońcę, gdyż teraz kiedy było przed kim chronić Boginię, taki obrońca wyraźnie był potrzebny. Stąd nieduży był już krok do równorzędnego partnera, stojącego obok Bogini. Tak doszło do powstania Boga rodzaju męskiego i przez dłuższy czas Bogowie i Boginie królowali w mitologiach pospołu. Stopniowo jednak Bogowie zaczęli odgrywać większą rolę.

Potrzeba ochrony, siły wypierała potrzebę mądrości i miłości. Nowy rodzaj miłości narodził się w mitologii. Miłość, która chroni przy pomocy brutalnej siły. Miłość zazdrosna o to, czego broni; walcząca i ginąca za Boginie. Powstały mity o Bogach o ogromnej sile, toczących boje w niebiosach o Boginie niewysłowionej urody. I tak pojawił się zazdrosny Bóg. Nie minęło wiele czasu, a zazdrość Bogów przestała dotyczyć tylko Bogiń, lecz rozszerzyła się na wszelkie stworzenia zamieszkujące wszystkie światy.

Lepiej Go kochać, grzmieli każdy z osobna ci zazdrośni Bogowie, Jego i żadnego innego – bo inaczej! Ponieważ mężczyźni górowali siłą nad wszystkimi, a owi Bogowie byli najpotężniejsi wśród rodzaju męskiego, mało kto ośmielił się kwestionować nową mitologię. Powstawały opowieści o tych, którzy wystąpili przeciwko Bogom i przegrali – tak narodził się gniew Boga. Wkrótce całkowicie wypaczono pojęcie Bóstwa. Zamiast być źródłem wszelkiej miłości, dawało początek bojaźni i trwodze. Model miłości w przeważającej mierze noszący cechy kobiece – nieskończenie wyrozumiała miłość matki do dziecka i nawet, owszem, kobiety do jej niezbyt rozgarniętego, ale w sumie pożytecznego mężczyzny, ustąpiła miejsca zazdrosnej, gniewnej miłości wymagającego Boga, który nie tolerował żadnego sprzeciwu, nie dopuszczał radosnej beztroski i nie puszczał płazem żadnego uchybienia.

Uśmiech pogodnej Bogini, z wdziękiem poddającej się prawom natury i doświadczającej bezbrzeżnej miłości, zastąpiło srogie oblicze niezbyt zadowolonego Boga ogłaszającego swą władzę nad prawami natury i na zawsze zawężającego miłość. Oto Bóg, którego dziś wielbicie, i oto, jak znaleźliście się w swym obecnym położeniu. Ważne jest, abyś wiedział, że to wy to wszystko wymyśliliście. „Prawo silniejszego”, „władza znaczy siła”, to koncepcje rodem z mitów stworzonych przez mężczyzn. Bóg gniewny, zazdrosny, to wasze wyobrażenie. Ale tyle czasu tak to sobie przedstawiliście, że stało się rzeczywistością.

Niektórzy z was nadal uznają ten wizerunek za prawdę. Lecz nie ma on nic wspólnego z ostateczną rzeczywistością czy z tym, co się tu naprawdę dzieje. Twoja dusza tęskni za najszczytniejszym doświadczeniem samej siebie, jakie może sobie wyobrazić. Po to przyszła na ten świat – aby się urzeczywistnić w doświadczeniu. Lecz niebawem odkryła przyjemności zmysłowe – nie tylko seks, ale wszystkie rozkosze ciała – i oddając się nim, zapomniała o przyjemnościach duchowych. To również są rozkosze – większe rozkosze, aniżeli może dać ciało.

Lecz dusza przestała o nich pamiętać. Celem, jaki stawia sobie twoja dusza – powodem, dla którego się wciela – jest być tym, Kim W Istocie Jesteś, i wyrazić to. Dusza za tym tęskni, za poznaniem siebie w doświadczeniu. Ta tęsknota za poznaniem siebie to nic innego jak Życie dążące do zaistnienia. To Bóg postanawiający wyrazić swoje Bóstwo. Bóg z waszych opowieści nie jest Bogiem prawdziwym. W tym właśnie rzecz. Ja wyrażam siebie i doświadczam za pośrednictwem twojej duszy i innych. Ty wybierasz poziom, na którym Mnie wyrażasz.”
~Neale Donald Walsch

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir. Wpis powstał także z inspiracji, wiedzy i wsparcia bliskich mi osób 🙂

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Szokujące skutki odejścia ludzkości od duchowości

duchowosc-5Zapraszam na nagranie video prezentujące jeden z aspektów upadku ludzkości, o którym to aspekcie prawie w ogóle się nie mówi. Ten aspekt to ograniczenie siły pierwiastka żeńskiego i pozbawienie go większości mocy. Podobne sprawa miała się z pierwiastkiem męskim, który został pozbawiony wrażliwości. Mamy więc permanentne rozszczepienie, polaryzację archetypów (pierwiastków) płci i szereg znanych nam, cywilizacyjnych problemów.

Na Ziemi nie dzieje się za dobrze. Kryzys jaki przechodzimy, dotyczy każdej możliwej dziedziny życia. To, co przedstawiam w swoich artykułach na temat ery męskiej (patriarchalnej), jest jedną z praprzyczyn obecnej sytuacji na świecie. Kto lub co tak zadecydowało te tysiące lat temu – nie wiadomo.

Symbolicznym, duchowym „opiekunem” męskiej ery jest bóstwo nazywane demiurgiem. Nosi ono różne nazwy w zależności od religii, i ma ustawiać parametry ziemskich podsystemów, i niejako „uczyć poprzez cierpienie” słabo rozwinięte, ziemskie dusze. Jego imiona to:
-jahve (judaizm)
-pan bóg, bóg ojciec (chrześcijaństwo)
-allah (islam)
-szatan (wczesne, gnostyckie odłamy chrześcijaństwa)
-do tego dochodzą inne imiona z pozostałych, często starszych niż judaizm religii – takich jak babiloński marduk.

Obecnie to wszystko ma się zmieniać – jak mówi jedna z teorii. Mamy żyć w dobie przełomu, gdzie stare wartości upadają, a archetypy płci się wyrównują. Mamy większy dostęp do wiedzy, techniki, nauki, duchowości (tak, tak – bo jedno łączy się z drugim). Możemy w końcu zająć się czymś innym niż pracą w polu czy w fabryce po 18 godzin na dobę i niańczeniem 15 dzieci.

Zaczynamy zdawać sobie sprawę z wielu niedostrzegalnych wcześniej płaszczyzn rzeczywistości. Zadajemy głośno te pytania, na które wcześniej ludzie by nawet nie wpadli. Często w wieku tych 25, 30 lat mamy wiedzę, którą dawniej mieli bardzo starzy ludzie, i którą siłą rzeczy na zawsze zabierali do grobu. Mamy w końcu inny system relacji międzyludzkich.

Skutkiem ubocznym tych przemian jest z jednej strony feminizm i jego wypaczenia (chęć zduszenia męskiej siły, gniew) a z drugiej strony – są to mężczyźni którzy słabiej radzą sobie w życiu. Poniższy film video to podstawy jeśli chodzi o naszą wiedzę, ale warto go obejrzeć. Podejmowany jest tam także inny przejaw patriarchalnej ery. Czyli myślenie lewopółkulowe, racjonalne, wykluczające duchowość i ograniczające emocjonalność. I istotnie, ludzie wykazujący skrajne myślenie lewopółkulowe, często będący psychopatami – robią obecnie kariery, biznesy, rządzą.

Polecam też poniższe artykuły na ten temat:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Autor tekstu: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Czy religie są potrzebne?! Szokujące fakty i punkty wspólne ich wszystkich

duchowosc-7Chciałbym jeszcze raz wymienić wszystkie punkty wspólne religii. Dotyczy to zarówno religii monoteistycznych, jak i nowo proponowanej globalnej religii – new age. Ale także pewnych elementów doktryny materialistycznej. Ten artykuł jest jakby podsumowaniem, syntezą wielu poglądów które Wam przedstawiałem.

Religie obok ideologii są z jednej strony wirusami mentalnymi. Z drugiej strony, są stabilizatorami systemowymi – utrzymują jako taką homeostazę systemu. Odpowiadają na odwieczne człowiecze pytania, w świecie, w którym odpowiedzi na nie ma. Nadają jakiś tam sens w świecie, w którym sensu, na pierwszy i nawet na drugi rzut oka, nie ma. No i najważniejsze – są tak skonfigurowane, że umożliwiają elitom wygodniejsze i wydajniejsze sprawowanie władzy.

Wymienię kilka podstawowych funkcji religii, o których rzadko kiedy się mówi:

1. dobro i zło

Każda religia ma za zadanie przekonać owieczki boziowe, że jakaś siła (monoteistyczny Bóg czy new age’owe prawo karmy) czuwa nad nami. No i za dobre uczynki nagradza, zaś za złe uczynki karze. No ale tu kłopot jest jeden i jest on fundamentalny. Jest to jedna z najpotężniejszych konspiracji świata. Otóż życie realne pokazuje, że nie tylko nie ma żadnego Boga ani prawa karmy, które nad nami czuwa. Ale że jest wręcz na odwrót.

Ludzie dobrzy, empatyczni – mają różnego rodzaju złe przypadki, upadki, wypadki, traumy, choroby, dziwne i złe zbiegi okoliczności. Ile razy mówiłeś sobie, że to aż niemożliwe, że taki dobry i empatyczny człowiek stale dostaje kopniaki od życia. Przypomnij sobie takie sytuacje, na pewno je obserwowałeś. No i były one opisywane w niezliczonej ilości mitów, legend, podań, bajek, baśni, książek, wierszy, filmów. O tym opowiada kultura i pop kultura całej planety od zarania dziejów, z biblią na czele.

Za to ludzie źli – kapitaliści, bankierzy, politycy, psychopaci, przedsiębiorcy-wyzyskiwacze, korpo-szczury, skorumpowani lekarze – nie tylko są bezkarni i towarzyszy im sukces. Ale nie mają tych różnych przypadków, upadków, wypadków, zbiegów okoliczności. Jednak dobrą wiadomością jest to, że postępowania ze światem można się nauczyć. Świat jest lustrem i oddaje Ci to, co o nim sądzisz. Ci „źli” instynktownie o tym wiedzą i dlatego są przez świat chronieni. My musimy się tego uczyć. Pisałem o tym co nieco w wielu artykułach. Link do nich znajduje się poniżej:
https://jarek-kefir.org/strony-linki/swiadomosc-nowe/

2. cierpienie ma sens

Kolejna podstawowa cecha każdej religii. Dobra na świecie mamy tak mało. Z jednej strony ludzie sami stwarzają sobie problemy a potem tracą czas i siły na ich pokonywanie. Szarpią się ze światem. Z drugiej strony, to samo robią wielkie zbiorowości, takie jak państwo i jego maszyneria. Bohatersko generuje problemy, np miliony zawiłych przepisów podatkowych. A potem równie bohatersko walczy z problemami, które samo stworzyło. Powołując różnego rodzaju instytucje, i generując kolejne i kolejne miliony przepisów. To, co na dole, w skali mikro (u jednostki) jest też na górze, w skali makro (państwo, cywilizacja).

Dużo jest więc na Ziemi cierpienia, którego ludzie nie rozumieją i są wobec niego bezradni. W związku z tym od dawna mam pewien dylemat. Jak to się, cholera, dzieje, że ludzie milionami, miliardami nie popełniają samobójstw? Jak to jest, że nie tylko godzą się na to niewyobrażalne ziemskie cierpienie.. Ale jeszcze chcą całym sobą pracować dla systemu (dzieci, kariera, religie itp) praktycznie nic za to nie dostając? Czy to tylko lęk przed śmiercią, jeden z najsilniejszych ludzkich lęków? Czy to tylko głupota i przeświadczenie, że: „jakoś to będzie„, że los się w końcu odmieni? W końcu nadzieja jest kochanką strachu. Tam gdzie pojawia się strach, zaraz pojawia się także nadzieja, która mówi: „nie martw się, będzie dobrze„.

I tutaj właśnie w sukurs systemowi i władzy przychodzą religie i ideologie. Mówią one umęczonej i styranej życiem jednostce, że jej cierpienie i kaźń ma sens. Że gdzieś po śmierci wynagrodzi ich za to Bóg (wersja monoteistyczna). Lub że taka jest karma, i że każde cierpienie jest lekcją, która ma nas czegoś uczyć (wersja new age). No dobrze, a co jeśli to cierpienie sensu nie ma? Jeśli jest to tylko wygodna wymówka, by masy cierpiały i zapieprzały na elitę za miskę ryżu?

Pewna doza cierpienia i złych wydarzeń jest potrzebna by wykształcić charakter, ukształtować empatię, ustawić priorytety i odpowiednie spojrzenie na podłość i marność tego świata. Zgoda, to druga strona medalu. No ale naprawdę, nie przesadzajmy z tym cierpieniem.. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych oświeconych na Ziemi, przekazał swoją wiedzę w najprostszy i najbardziej życiowy sposób. Nie wypowiadał się głębokimi, pięknie brzmiącymi, ale fałszywymi sentencjami, jak to robi większość znanych guru duchowych. Wszak nie ma nic gorszego od pięknych słów, które kłamią. On przedstawił swoją wiedzę prostym językiem, i dał nawet zestaw wskazówek i ćwiczeń – tego żaden guru duchowy także nie zrobił.

Mówił on, że dusza przyszła na świat nie po to, by cierpieć, nie po to, by nadmiernie się poświęcać, i nie po to, by osiągać jakieś wyżyny oświecenia, i nic ponad nie. Przyszedłeś na świat bo Twoja dusza chciała doświadczać radości, zabawy, miłości, seksu, tańca, przyjemności, obfitości, bogactwa, i wszelkich innych materialnych uciech. Widzicie, jak bardzo rewolucyjne są te tezy? Nawet rzekomo oświeceni wyznawcy new age czy ezoteryki zakrzykną teraz ze świętego oburzenia. Zaś całe to zło, cierpienie, wypadki, złe zbiegi okoliczności, konserwatyzm, bieda – mają być wręcz anomalią, abberacją systemową.

W felietonach poniżej poruszałem te kwestie:
Sensem życia jest miłość i radość, a nie cierpienie. Nie daj sobie wmówić filozofii ofiary!
Czy da się uwolnić od systemu? Najpierw poznaj jak on działa..
Uważasz że jesteś wolny? Naprawdę? „Dali nam pieniądze a my oddaliśmy im całą Ziemię”
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!

Poniżej wklejam cytat wyjaśniający różnice pomiędzy hedonizmem a egoizmem.

Cytuję: „Między hedonizmem a egoizmem istnieje spora różnica. Szkoda, że nie każdy ją zauważa. Hedonizm i egoizm mają jedną wspólną cechę: obydwie postawy dążą do zapewnienia jednostce jak najwięcej przyjemności. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Wystarczy przeczytać jakąkolwiek definicję, żeby wyłapać tę subtelną różnicę, która je dzieli. Główna zasadą hedonizmu jest czerpanie jak najwięcej przyjemności z życia. Egoizm natomiast to postawa bliska narcyzmowi, według której należy troszczyć się wyłącznie o siebie, nie zauważając potrzeb innych. Egoiści charakteryzują się zwykle paskudnym usposobieniem i kompletnym brakiem względu na resztę świata. Widać różnicę?

Mimo to nie jest łatwo przyznać się do tego, że jest się hedonistą. Wielu ludzi przyjmuje takie słowa z oburzeniem, traktując wyznawców hedonizmu jako ludzi złych, płytkich egoistów myślących tylko o tym, co materialne. A to właśnie takie myślenie świadczy o płytkości i braku zrozumienia. Hedonizm jest jak najbardziej zdrową i naturalną postawą. Sprawia on, że osoba o takim światopoglądzie dba o siebie i chce brać z życia to, co najlepsze. Gdyby każdy był taki, wszyscy byliby zadowoleni. Podstawowa różnica pomiędzy hedonizmem, a egoizmem polega na tym, że egoista dba jedynie o siebie, hedonista zaś potrafi zatroszczyć się o innych ludzi – najpierw jednak chce zadbać o siebie, żeby móc w pełni czerpać radość z pomagania innym. I jest to najzupełniej normalne. Tylko osoba szczęśliwa i spełniona może odczuwać radość z poświęcania się dla innych. Jeśli z powodu swoich obowiązków zaniedbuje siebie, prędzej czy później popadnie w frustrację i niechęć do osoby, dla której się poświęca.

Co jest więc takiego w hedonizmie, że wzbudza taką niechęć u różnych ludzi? Dlaczego tak często rzucane są gromy na tych, którzy otwarcie przyznają, że w życiu liczy się dla nich przede wszystkim przyjemność, a nie idee, altruizm i, powiedzmy, takie rzeczy jak „szukanie duchowego oświecenia”? Na pewno dużo bierze się z tego, że niektórzy mylnie definiują hedonizm. Dla wielu oznacza to tyle, co „żyć szybko, umierać młodo”, czyli przygodny seks, częste zmiany partnerów, zero zobowiązań, próbowanie w życiu wszystkiego i całkowity brak samokontroli. Być może część hedonistów tak postępuje, nie przeczę. Ale definicji przyjemności jest mnóstwo. Dla jednych jest to imprezowanie, dla innych seks, a dla jeszcze innych może to być np. podróżowanie po świecie. Wszystko może stać się przyjemnością, celem, do którego chce się dążyć.

Niestety, presja społeczna, wychowanie i takie autorytety jak Kościół wmawiają ludziom, że najwięcej można w życiu osiągnąć jedynie ciężką pracą i poświęceniem. Przyjemność i radość życia zbyt często sprowadzana jest na dalszy plan, jako coś, co nie powinno być sensem życia. Samo słowo ‚hedonizm’ dla wielu ma pejoratywny wydźwięk, podobnie jak ‚wygodnictwo’ i ‚leniuchowanie’. A przecież to, że człowiek lubi wygodne życie, oznacza tylko tyle, że potrafi on sobie zapewnić komfort i dba o siebie. Lenistwo w odpowiednich ilościach jest cudownym lekarstwem na stres i działa niczym kojący plasterek na nasze codziennie zmartwienia.

Tylko, że nie każdy chce to zrozumieć. Dla wielu hedonizm zawsze będzie czymś złym, co należy potępiać i gromić. Bardzo łatwo oceniać innych po pozorach. Bardzo łatwo powiedzieć „hedonizm do niczego dobrego nie prowadzi”, „materialiści to źli ludzie”, „naprawdę współczuję tym biednym ludziom, oni nie wiedzą, co naprawdę jest w życiu ważne”, „nieszczęśliwi, zagubieni konsumpcjoniści, oni nie potrafią prawdziwie kochać”. I tak dalej, ple, ple, ple. Kompletny stek bzdur.

Hedoniści po prostu potrafią określić, czego im w życiu trzeba i wielu im przez to zazdrości. Jeśli sam jesteś hedonistą, to wiesz, co mam na myśli. Na przyjęciu weźmiesz ostatni kawałek ciasta, nie krygując się i nie czekając, aż zrobi to ktoś inny. Jeśli ktoś da Ci do wyboru fotel i taboret, usiądziesz na fotelu. W weekendy potrafisz beztrosko rozwalić się na łóżku, nie myśląc o tym, że inni w tym czasie pracują w ogródku. Twoje życie jest właśnie przez to takie pełne i piękne.

Nasz naród trzeba nauczyć tego, że przyjemność i komfort w życiu są ważne. Śniadania do łóżka, leżenie przez całą niedzielę i kąpiel zamiast prysznica to naprawdę nic złego. Każdy zasługuje na rozpieszczanie, musi tylko przyznać, że naprawdę tego potrzebuje i nie mieć z tego powodu poczucia winy. Nie warto się przejmować krytyką. Zawsze znajdą się ludzie, którym coś będzie przeszkadzało. Sami będąc zgorzkniali, potrafią tylko oceniać innych i przyczepiać im różne łatki. Jeśli jednak wiemy, że swoim zachowaniem nie robimy nikomu krzywdy, należy takich ludzi po prostu ignorować. Hedoniści to zazwyczaj bardzo sympatyczni ludzie, otwarci, szczerzy i zadowoleni z życia. Ich związki są trwałe i zgodne, właśnie z tego powodu, że potrafią walczyć o swoje i otwarcie mówić, czego potrzebują. Jeśli masz to szczęście, że taki jesteś – nie zmieniaj się.”
Autor: EMoonia

W poniższych felietonach opisałem, że lęk przetrwania jest przyczyną praktycznie 99% lub nawet 100% zła, jakie jedna istota wyrządza drugiej:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
Ziemia jest upadłym światem pełnym cierpienia. Dlaczego? Czy jest nadzieja na zmianę?

3. życie pozagrobowe

Każda religia stara się odpowiedzieć na kolejny, odwieczny człowieczy dylemat. Co się stanie po śmierci? Czy dobry katolicki Bóg zabierze do nieba typowego Janusza? Który całe życie pił, bił, kłamał, zdradzał, podkładał świnie, a na łożu śmierci wyspowiadał się i przyodział szkaplerz, by zaklepać sobie miejsce w raju? A może jest jeszcze inaczej?

Wizji i wersji nieba jest tyle, co religii. I każda z tych wizji ma pewien mianownik wspólny. Do owego nieba mają wejść Ci, którzy cierpią, którzy są biedni, pokorni. Jednym słowem – do nieba wejdą typowe owieczki, potulne i nie wychylające się, nie przeszkadzające elicie, nie przywiązane do ziemskich dóbr. Czy coś Wam tu aby nie śmierdzi? To wygodne dla każdej elity – tłumaczy się umęczonym życiem i tyraniem na elity masom, że ich trud nie pójdzie na marne, że dostaną za to nagrodę po śmierci. A to obecne, ziemskie życie? A kto by się nim przejmował, skoro tam po drugiej stronie czeka albo św Piotr, albo allah z haremem chętnych dziewic.

No i wiedza o tym, jak działa świat, jest dla wiernych zakazana, bo jest rzekomo niemiła bogu. Pomijam już fakt, że każda elita, włączając w to elity i organizacje watykańskie (opus dei, jezuici) korzysta z tej tajemnej wiedzy. No ale to przecież okultyzm, diabeł, piekło i siarka. Tutaj poczyniono jednak pewien krok do przodu. Trzeba to koniecznie zaznaczyć. Dawniej 99% ludzi było analfabetami. Dziś czytać i pisać umie każdy. Mało tego! Wiedza całej planety, wszystkich organizacji, stowarzyszeń, epok i kultur – została odtajniona, po raz pierwszy od upadku Atlantydy. Od obcowania z nią dzieli Cię kilka kliknięć na tym prostokątnym urządzeniu, które nosisz cały czas w kieszeni.

Dostałeś umiejętności, których Twoi pradziadkowie jeszcze nie mieli – umiejętność czytania i pisania. Dostałeś narzędzia – media i internet, technologię i naukę. No i dostałeś wolną wolę. Na urządzeniu które ma każdy z nas, możesz oglądać albo odmóżdżające programy, albo zdobywać za jego pomocą wiedzę, która jest praktycznie nieznana szerszym masom. Lub robić jedno i drugie, tak jak ja.

Cytat: „To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać.

Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bydło, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.”
~Jan van Helsing

Jeszcze odnośnie życia pozagrobowego, koncepcji nieba czy karmy i reinkarnacji.. Wiecie jaka jest podstawowa wada każdej z tych teorii? Nikt, absolutnie nikt nie wie, jak jest po tej drugiej stronie. Ci bardziej domyślni już kumają, że poleganie na starożytnych pismach jest co najmniej bez sensu. Jednak nawet świadectwa śmierci klinicznej, świadectwa obcowania okultystów z istotami duchowymi, czy świadectwa mediów rozmawiających z duchami, nie dają ostatecznej odpowiedzi. Jest to chyba najsilniej strzeżone tabu na Ziemi. W wyniku oświecenia można pozbyć się zupełnie strachu przed śmiercią.. Ale odpowiedzi dalej nie będzie. Jak myślicie, jaki jest tego cel?

4. patriarchat i ograniczanie siły i woli kobiet

W serii artykułów pisałem, że tysiące (?) lat temu „coś” bardzo ograniczyło siłę pierwiastka żeńskiego na Ziemi. Z jednej strony, kobiety zostały pozbawione swojej wewnętrznej mocy. I po dziś dzień szukają namiastki tej siły w twardych, konserwatywnych mężczyznach. Stąd mówi się, że niektóre kobiety lubią drani. Dotyczy to oczywiście tych słabszych, „typowych” kobiet, bo te silne i mające moc są w stanie docenić i pokochać mężczyznę, który nie jest troglodytą.

Na marginesie, tym powyższym zdaniem wyjaśniłem szereg dzisiejszych dylematów, na czele z friendzone i narzekaniem na to, że niektóre kobiety lecą na dupków. Z drugiej strony zaś, pierwiastek męski został pozbawiony swojej wrażliwości, i upadł na dno. Dano mężczyznom trochę przywilejów, których nagminnie nadużywają. Ale narzucono na nich konieczność katorżniczej pracy w systemie na utrzymanie rodziny. W przyrodzie nie ma nic za darmo.

Powstało więc rozszczepienie pierwiastków płci, a wraz z nim – nastanie męskiej, patriarchalnej ery. I oczywiście to, co mamy teraz – niemal całkowity upadek ludzkości, we wszystkich możliwych dziedzinach życia. Wielu wtajemniczonych mówi, że obecnie żyjemy w erze ryb lub też w kali juga – czyli w erze całkowitego zepsucia i zła. Wszystkie pojęcia i wartości są odwrócone o 180 stopni. To, co nazywane jest moralnością, tradycją, porządkiem – w rzeczywistości przyniosło ludzkości ból i cierpienie.

Struktura patriarchalna jest mocno zestrojona z tym, że Ziemia jest planetą braków, niedoborów. Istoty muszą walczyć o ograniczone zasoby środowiska (żywność, woda, schronienie, partnerzy). Więc wyrządzają sobie nawzajem zło. W takich warunkach liczy się twarda, męska siła. Należy też doliczyć inne czynniki. Przez ciemne tysiąclecia nie znano antykoncepcji. Wypracowano więc szereg mechanizmów, które jeszcze bardziej ograniczyły kobiety, szczególnie ich seksualność. Nie może być wolnej amerykanki i bezhołowia. Społeczeństwo, państwo, naród – to są bezlitosne maszyny funkcjonujące jak.. armia. Dzieci muszą się rodzić w rodzinach, musi istnieć ich wychowywanie do posłuszeństwa, system musi się stawać większy i potężniejszy. Ku chwale elity.

Każda religia monoteistyczna ma więc takie mechanizmy, których zadaniem jest trzymanie ludzkiej seksualności w ryzach. Szczególnie dotyczy to kobiet. Dodać należy także to, że człowiek spełniony seksualnie, mający dużo partnerów, jest szczęśliwy. Ma energię i chęć by się rozwijać. Nie chce realizować się w systemie, bo po co mu taka marność, skoro jest szczęśliwy. Nie pójdzie więc na wojnę o ropę, nie będzie nakręcał spirali konsumpcji i nie będzie chciał płodzić dzieci. A taki stan jest zawsze zagrożeniem dla każdej elity. Stąd tak silne parcie np katolików by zmuszać kobiety do rodzenia dzieci. Nie ma nic bardziej wyzwalającego i uszczęśliwiającego niż seks. I jednocześnie, co jest skrajnym paradoksem – nie ma nic bardziej zniewalającego i wiążącego z systemem, jak potomstwo.

To dlatego tak ważna jest praca na rzecz tego, by kobiety odzyskały swoją siłę i moc, i należne miejsce w społeczeństwie. Tak niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Nawet Ci interesujący się ezoteryką czy okultyzmem tak często hołdują wzorcom patriarchalnym. W dyskursie publicznym dominują dwie skrajności. Z jednej strony, pełen wypaczeń feminizm. A z drugiej strony, prawilne chłopaki w dresach – sfrustrowani odbywającymi się przemianami systemowymi. Pole normalności jak zwykle jest zawężone. Feminizm został wprowadzony po to, by przyspieszyć przebudzenie kobiet.

Tacy jak my powinni okazać wyrozumiałość i przetrwać te przejściowe trudności, jakie on stworzył. W tym kobiecy gniew na mężczyzn. To, jakie kobiety przyciągasz czy jakich mężczyzn przyciągasz – jest odwzorowaniem tego, co sam, sama masz w sobie. Przyciągasz zołzy albo typowe, rozhisteryzowane kobietki, strzelające fochy? Zajrzyj wgłąb siebie czy sam nie masz jakichś nieprzepracowanych wzorców. I analogicznie: przyciągasz facetów-dupków? Sprawdź czy sama nie masz czegoś, co sprawia że dupek Cię zachwyca i podnieca, a normalnego, wrażliwego mężczyznę nawet nie dostrzegasz.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).
Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości
.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

5. sens rodzenia dzieci i pracy dla systemu

Każda religia nakazuje mieć jak najwięcej dzieci. Zakazuje antykoncepcji, aborcji, seksu przedmałżeńskiego, seksu dla przyjemności. Mowa albo o jakiejś tradycji, albo o jakimś „kole życia” i „umowie dusz„, jak w new age. Ja poświęciłem ponad cztery lata na przeanalizowanie tego systemu. Zakochanie, seks, a potem ślub, chomąto kredytowe na 30 lat, dzieci. I koniec hobby, pasji, seksu, czasu wolnego dla siebie. Od tej chwili 90% lub więcej czasu, sił i środków poświęcasz dla systemu. Im więcej wiedzy zdobywałem, tym bardziej widziałem, jak bardzo jest to bezsensowne i wewnętrznie rozpaczliwe.

Podjąłem indywidualnie decyzję, że nie będę miał dzieci. Kierowałem się z jednej strony hedonizmem – bo to moja przyjemność się liczy. Z drugiej strony, kierowałem się też empatią. Bo nie chcę powoływać do życia nowej istotki, w świecie pełnym cierpienia. Który nie zapewnia nawet minimum minimum. Uznaję sens tego, że ten świat musi trwać, że może jakiś tam nieznany zamysł w tym galimatiasie porodów i zgonów jest. Jednak nie chcę oddawać systemowi swoich najlepszych lat. Niech robią to inni – i nic do tego nie mam. Ale jest we mnie wewnętrzny bunt przeciwko temu. Już będąc małym dzieckiem miałem silną, skonkretyzowaną wizję przyszłości, którą często w gniewie powtarzałem. Chciałem mieszkać na Islandii lub w innym kraju polarnym, mieć ogród który bym uprawiał, i nie mieć potomstwa.

Co ciekawe, moje zdanie podziela wielu Polaków, choć najczęściej nieświadomie. Poziom dzietności Polek w dobie 1850 zł brutto jest bardzo niski. Należy do najniższych w Europie i na świecie. Ale wróćmy do meritum. Przez cały czas ludzie którzy świadomie nie chcieli realizować się jako rodzice, byli napiętnowani. Obecnie nie można już palić takich ludzi na stosach czy wypędzać ze wsi, skazując na śmierć głodową. Przemoc wobec nich jest bardziej zawoalowana – zarzuca się im m.in. egoizm.

Mam i na to odpowiedź. Otóż zawsze polecałem Wam, byście czerpali naukę od każdego. Od mędrca, filozofa, głupca, katolika, ateisty, lewaka, prawaka – każdego. Ja tak robię. Znam wypowiedzi jednego z zapętlonych w tym systemie ludzi. Leming jakich mało, typowy prawicowy samczyk alfa, ale dał mi do myślenia jak mało kto. Oto te wypowiedzi:
Dzieci są potrzebne, bo ludzie mają jakąś wewnętrzną potrzebę czy instynkt, który zaspokoi tylko potomstwo
Mężczyźni i tak nie chcą się już żenić. Gdyby nie narzekania dziewczyn, rodziców i teściów, to prawie nikt ślubu by nie brał i dzieci by nie robił

No i znowu – nie możemy negować tych potrzeb i instynktów. Które wynikają właśnie z.. egoizmu. I szerzej – nie możemy negować potrzeby istnienia globalnego systemu. On jest potrzebny by jakoś tę planetę małp opanować. By nie było anarchii i rzezi na ulicach. To dzięki temu systemowi możemy zdobywać wiedze, rozwijać się, medytować, uduchawiać. Pisałem o tym wiele razy. Paradoksem jest to, że struktura która nas ogranicza i niejako niewoli, jednocześnie zapewnia nam byt i możliwość rozwoju. Bunt przeciwko systemowi? Jest groźny, nieskuteczny i nie ma sensu. System sam się zmieni, sam ulegnie reformie, tylko on ma swoje tempo, które trzeba szanować.

Niech temu systemowi służą inni. Niech inni go zasilają. Niech inni poświęcają mu najlepsze lata. Zawsze znajdą się miliony, ba – miliardy ludzi, chętnych na konsumpcje, pójście na wojnę, na życie religijne, czy na rozmnażanie by zapewnić byt narodu. I oni też są potrzebni i mają swoje miejsce na Ziemi. Ale najważniejsze jest to, że Ty nie musisz tego robić. Weź od systemu tylko to, czego naprawdę chcesz, i co jednocześnie uniesiesz (np finansowo, emocjonalnie).

Cytuję: „Buntownikiem jest nie ten, kto przeciwstawia się społeczeństwu, ale ten, kto rozumie całą jego grę i po prostu z niej rezygnuje. Staje mu się ono obojętne. Nie jest przeciw niemu. I to jest piękno buntu: wolność… Rewolucjonista nie jest wolny, bo ciągle z czymś walczy – jak może być wolny? Ciągle się czemuś przeciwstawia – jak, działając przeciw czemuś, może być wolny? Wolność oznacza zrozumienie. Trzeba zrozumieć grę i widząc, że z jej powodu dusza nie może się rozwijać, że z jej powodu nie możesz być sobą, po prostu zrezygnować z niej bez szramy na duszy. Przebaczasz, zapominasz i żyjesz, nie trzymając się społeczeństwa ani w imię miłości, ani w imię nienawiści. Dla buntownika społeczeństwo po prostu znikło. Może żyć w świecie albo odejść od świata, ale nie należy już do niego.”
~Osho

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Jedna z zasad podług której działa świat. Nikt Ci o niej nie powiedział

patriarchatChciałbym przedstawić Wam na czym polega zasada lustra. Otóż świat ma być naszym lustrem. Oddaje nam to, jacy wewnętrznie jesteśmy i to, co o nim myślimy. Jednak tutaj tkwi mała uwaga. Można przedstawiać różne teorie mniej lub bardziej prawdziwe – że jesteśmy kreatorami swojego życia.

Ale faktem jest to, że parametry ziemskich podsystemów są skonfigurowane tak, by umożliwiać rozwój i prosperowanie tym złym. Ludzie źli (kapitaliści, krwiopijczy przedsiębiorcy, politycy, bankierzy, skorumpowani prawnicy i urzędnicy, korpo-szczury) idą prosto przed siebie. Nie mają wątpliwości, wyrzutów sumienia, kochają ten świat jako źródło swojej przyjemności. Więc świat im oddaje to samo.

Ludzie dobrzy, empatyczni itp, są pełni wątpliwości, obaw, wyrzutów sumienia. Więc mają różne dziwne przypadki, wypadki, upadki, wręcz niemożliwe do zaistnienia złe zbiegi okoliczności. Przypomnij sobie ile razy w ciągu życia widziałeś sytuację, jak ten świat wręcz uwziął się na tak dobrego człowieka. Mówiłeś wręcz sobie, że to aż niemożliwe, że to niesprawiedliwe że dobry człowiek ma stale rzucane kłody pod nogi. Ale nie zastanawiałeś się nad tym dalej. Bo przecież chrześcijaństwo mówiło Ci, że bozia jahwe za dobre nagradza i za złe karze. To samo wmówiła Ci doktryna new age – że prawo karmy za dobre nagradza a za złe karze.

Tymczasem rzeczywistość okazała się dokładnie odwrotna. Dobro, empatia, ale także.. szczęście powołanych do życia istot, jest niekompatybilne z tą planetą i z jej prawami natury. Więc są przez naturę tępione. Jednostka szczęśliwa i empatyczna nie jest ekspansywna – nie chce realizować programów natury (rozmnażanie, zdobywanie coraz to nowych zasobów i terytoriów). Ponieważ ma już swoje szczęście i poprzez swoją empatię nie chce sprowadzać na świat nowych istot, bo nie chce by cierpiały.

Widzi bezsens i potworną rozpacz tego wszystkiego. Nie pójdzie na wojnę w obronie ojczyzny i ropy naftowej, nie będzie robić kariery, budować PKB, napędzać konsumpcji. Ludzie źli i ogólnie tacy, których ja nazywam „drapieżnikami” – nie mają takich dylematów, tylko hardo prą do przodu. Dlatego są hojnie nagradzani przez ten świat.

I tutaj tak na marginesie, chcę Wam coś ważnego przekazać. Otóż chcesz walczyć z tym złym systemem, chcesz ratować świat.. Jak wielu ludzi o dobrych, gorących sercach. Ale zastanów się przez chwilę. Co Ci ten świat dał? A ile zabrał? Właśnie, ile Ci zabrał, jak wiele? Może zabrał Ci prawie wszystko, jak mi? Czy pozwolił rozwinąć skrzydła, czy raczej odwrotnie? Ratuj ten świat jak już koniecznie chcesz.. Bo ja nie chcę, przekazuję wiedzę tylko tym nielicznym. Ale w pierwszej kolejności zadbaj o samego siebie, w drugiej – o swoje bratnie dusze. Świat postaw gdzieś w dalszej kolejności, najlepiej bardzo odległej. On być może się zmieni, tak zresztą uważa doktryna new age, że żyjemy w czasach przełomu. Ale póki co, do pracy o 6 rano wstawać muszę, rachunki płacić muszę.. Więc na razie wypchaj się, drogie new age.

Znajdź sens w świecie pozornego bezsensu. Znajdź prawdziwy cel swojego życia. Wyluzuj, olej ludzi i ich zmienianie na siłę. Nie angażuj się w ideologie, religie, walki „wierności„, konflikty. Nie czytaj mainstreamowych mediów jak i nie czytaj alternatywnych mediów z przerażającymi i makabrycznymi teoriami. Które to media nie mają oprócz tego nic do zaoferowania. Tak jak zrezygnowałeś z mitów mediów masowej dezinformacji, tak zrezygnuj z mitów, oszołomstwa i szaleństwa mediów spiskowych. Myśl samodzielnie, ciesz się życiem mimo wszystko, pomagaj tym którzy na to zasługują, dawaj ludziom swoją światłość i miłość, jeśli jest to możliwe.

Staraj się dostrzec cuda w małych, codziennych sytuacjach, bo one są wszędzie, tylko tak często ich nie widzimy. Nie przejmuj się chwilowymi trudnościami – w nich też tkwi jakaś nauka i korzyść, często niedostrzegalna. Daj ludziom błądzić, szarpać się z życiem, popełniać jeden błąd za drugim, upadać tysiąc razy a potem tysiąc razy się podnosić. Niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Ty nie musisz. Nie walcz z systemem i nie złość się na niego, on ma swoją rację bytu by ogarnąć tę planetę małp i słabo rozwinięte dusze. Ale wyjdź poza ten system, stań obok, stwórz sobie własny mini-system.

Wróćmy do meritum. To, co przedstawiłem o nagradzaniu przez świat zła i karaniu dobra, jest oczywiście jedną stroną medalu. Teraz postaram się opisać, na czym polega ta druga strona – czyli nasza kreacja, podług zasady lustra. Otóż spore zamieszanie wywołuje medytacja. Jednym pomaga ona nie tylko wznieść się wyżej, ale także dodaje im energii, podczas gdy każda inna metoda zawodzi. Tak było w moim przypadku – tylko medytacja pozwala mi ładować akumulatory. Wpadłem na to po prawie 3 latach testowania suplementów medycyny naturalnej i różnych diet. Nie chcę Wam odbierać tym nadziei.. Ale i tak większość Twojej formy zależy od konfiguracji podświadomości i od bliżej nieokreślonej energetyki. Ekstrawertycy i ogólnie „drapieżnicy” mogą wpierdalać śmieci z kubła i popijać to odpadami z reaktora atomowego, a i tam mają milion razy więcej zdrowia, energii, żywotności, pomysłów niż wielu z nas.

I dalej: inna grupa podczas medytacji ma zgoła odmienne odczucia. Odczuwają ogromny lęk, widzą złe obrazy, być może nawet samego diabła. Część zostaje nawet opętana. I tacy ludzie potem krytykują medytację i doktryny okultne, wchodzą głęboko i bez wazeliny w chrześcijaństwo. Często w stosunkowo nowy i bardzo radykalny nurt chrześcijaństwa – w tzw. „chrześcijaństwo biblijne„. Które we wszystkim widzi zło, demony, zwiedzenie, okultyzm, i na dodatek jest mocno zakorzenione w oszołomskiej, spiskowej interpretacji rzeczywistości.

Skąd się to bierze w przypadku medytacji? Jest ona lustrem – odbija to, co wewnętrznie jest w Tobie. Osoba znerwicowana na maxa podczas tej praktyki może poczuć jeszcze większy lęk, jeśli zrobi to nieumiejętnie. Zaś człowiek zlękniony, zakompleksiony, pełen traum, niezgody, i przede wszystkim zatwardziałego konserwatyzmu (to najważniejszy czynnik) – zobaczy podczas medytacji właśnie demony, diabły itp. Czyli zobaczy w tym lustrze.. samego siebie. Demony czy inne diabły przychodzą do człowieka tylko wtedy, jeśli ma on odpowiednie backdoory w psychice. Najważniejsze z nich to właśnie ów konserwatyzm, zabobonna religijność, niezgoda na zmiany, niezgoda na zobaczenie świata takim jaki jest, niepogodzenie się z ludzką naturą, w tym z seksualnością. Wszak największą tajemnicą kościoła jest to, że zdecydowana większość opętanych to wręcz zabobonnie, głęboko wierzący ludzie.

Innym przykładem idealnego lustra nas samych są nasze relacje. Szczególnie relacje damsko-męskie. Wróćmy do tego, co napisałem na początku felietonu. Prawdą jest to, że świat umożliwia pomyślność w relacjach damsko-męskich tym złym, a więc zimnym draniom, cwaniaczkom, typowym samcom itp itd. Zaś mężczyzn empatycznych i wrażliwych dyskryminuje. Jednak jest to tylko połowa prawdy. Druga połowa tej prawdy to zasada lustra. Teraz budzi się świadomość ludzi, i mężczyźni tak często narzekają na „te złe kobiety„. Nie dostrzegają oni jeszcze tego, że widzą tylko połowę prawdy, czyli dalej błądzą na ślepo.

Zasada lustra polega na tym, nasze relacje są odwzorowaniem tego co mamy wewnątrz siebie. Jacy jesteśmy, takie będzie zachowanie kobiet wobec nas. Mężczyzna pełen leków, kompleksów, w tym tych typowo samczych, niepewny swojej męskości – będzie narzekał na kobiety, mówił że są one złe. Nawet jeśli taki facet reprezentuje wewnętrzną siłę – to w jego relacjach też będą miały miejsce zgrzyty. Jego kobieta będzie podświadomie starała się tę samczą, patriarchalną siłę mu odebrać. Będą więc fochy, wyrzuty, sceny zazdrości i przede wszystkim – usilne starania zrobienia z takiego faceta pantoflaża. Ile to znamy przypadków, gdy krucha kobietka tak owijała testosteronowego brutala wokół paluszka, że robił się z niego skapciały pantofel.

Dodatkowo, nieprzepracowane lęki i kompleksy, jak i hołdowanie przez mężczyznę wzorcom samczym i patriarchalnym, przyciąga te kobiety, które podświadomie tego pragną. A więc te, na które Ci sami mężczyźni tak narzekają. To swoiste kuriozum. Jest to odwrotna polaryzacja; bowiem kult samczej siły przyciąga kobiety słabe, roszczeniowe, pełne tych typowych, „babskich” wad. I potem taki chłop zagryzający bekon i popijający to piwem, jeden z drugim dziwią się, że mają w swoim zasięgu tylko kobiety „złe” – a więc kobiety „typowe„, z przewagą archetypu pierwotnej Ewy.

Nie ma sensu złościć się na nasze odbicie lustrzane w drugim człowieku. Warto się po prostu zmienić, by przestać hołdować wartościom które się już zdezaktualizowały. W sieci jest coraz więcej poradników skutecznego podrywania kobiet, ale znowu, one też opisują tylko część prawdy. Są one z zasady tak skonstruowane jak każdy coaching. Pomagają ludziom zajebistym stać się jeszcze bardziej zajebistymi. A co z mężczyznami którzy muszą budować swoją wartość od zera, od gołego nomen omen fundamentu? Bo np ich łagodny charakter nie pozwala na wcielenie wielu z tych porad? Oni muszą się nauczyć obchodzić ten system. Nie mogą grać tam w otwarte karty – bo ich konkurencja to choćby milion samców alfa którzy w tym systemie są lepsi.

Mężczyźni o łagodnym charakterze mają inną ścieżkę rozwoju – trudniejszą, ale dającą przepustkę do tego lepszego świata. Mają cztery etapy rozwoju, posegregowane przeze mnie w zależności od tego, co mówią o nich kobiety:
-„nie chcę kogoś takiego jak Ty, znajdź sobie inną kobietę
-„chciałabym mieć takiego przyjaciela jak Ty” (tu często następuje zamknięcie serca)
-„chciałabym mieć takiego kochanka jak Ty / chciałabym się z Tobą przespać” (serce często nadal zamknięte)
-„chciałabym mieć właśnie Ciebie jako przyjaciela, kochanka i partnera jednocześnie” (gdy serce się otwiera)

Kult samczej siły i w szerszej perspektywie, system patriarchalny – nie przyniosły światu nic dobrego. Przeciwnie – przyniosły mu ogrom zła i cierpień. System ten zdołował kobiety, sprowadził je do roli gorszych ludzi. Z jednej strony nadał mężczyźnie przywileje, a z drugiej strony, wymusił na nim katorżniczą pracę na rzecz rodziny, społeczności i systemu. Bo nie ma nic za darmo.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Nie wiem co się stało kiedyś, dawno temu, gdy pierwiastek żeński nie tylko został strącony z piedestału, ale zapędzony do narożnika. I nie wiem kto to i po co to zrobił. Te zagadnienia nikną w morzu domysłów i w mrokach naszych pradziejów.

Zapraszam do przeczytania czterech cytatów w temacie:

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).

Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

____

Cytuję: „Religia pozbawiła naturę kobiecości czyniąc świat nieczystym, niższym niż nadprzyrodzony świat gdzieś tam, w przestworzach. W konsekwencji ciało stało się grzeszne, a seks zepsuty … Z kolei nauka, choć starała się oddzielić od religii i się jej sprzeciwiać, nie była w stanie uwolnić się od sztywnych postaw wobec przyrody uważanej za niebezpieczną, bezsensowną i od nas oddzieloną, czyli skazaną na wykorzystanie. W konsekwencji ciało stało się obiektem eksperymentòw, a nauka postawiła się na miejscu Boga, szukają odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiązań – także w kwestii śmierci. Tak więc i religia, i nauka są uważane za wyższe od natury, co sprawia, że Stworzenie czuje się niższe wobec natury, podczas gdy to, co znajduje się pośrodku – prawda – zostało utracone.”

____

Cytuję: „Kobieta została zdominowana, była torturowana, pozbawiona znaczenia. Wskutek tego utraciła swe piękno. Kiedy człowiek nie może podążać za swymi potrzebami, staje się zgorzkniały, zatruty, okaleczony, sparaliżowany. Jego prawdziwa natura zostaje wypaczona. Kobiety, które dziś spotykamy, nie są prawdziwe, ponieważ były niszczone przez całe wieki. Jeżeli kobiety były niszczone, mężczyźni również nie mogli pozostać prawdziwi. To przecież kobieta daje życie mężczyźnie. Jeżeli kobieta jest nieprawdziwa, jej dzieci także nie są prawdziwe. Oddzielona od natury kobieta, kiedy staje się matką dziecka, obojętnie – chłopca czy dziewczynki – wpływa na jego rozwój.

Kobiety potrzebują wielkiego wyzwolenia. Jednak pod hasłem wyzwolenia robi się różne głupie rzeczy. Znajduje się tu wiele kobiet, które należały do Ruchu Wyzwolenia Kobiet. Kiedy po raz pierwszy przyszły tutaj, były bardzo agresywne. Mogę zrozumieć ich agresję. Całe wieki dominacji mężczyzn spowodowały, że kobiety stały się agresywne. To po prostu zemsta. Kobiety stały się zaburzone. Odpowiedzialni za to są mężczyźni. Jednak powoli kobiety stają się bardziej miękkie, powraca ich wdzięk, zanika agresywność. Powraca ich kobiecość. Prawdziwe wyzwolenie czyni z kobiety prawdziwą kobietę, a nie imitację mężczyzny. Obecnie kobiety za wszelką cenę próbują stać się takie jak mężczyźni: palą papierosy, noszą spodnie; naśladują inne męskie zachowania. W ten sposób stają się mężczyznami drugiej kategorii.

Nie jest to wyzwolenie, lecz jeszcze głębsze zniewolenie. Pierwotne zniewolenie kobiet spowodowali mężczyźni. Natomiast zniewolenie wtórne zostało stworzone przez same kobiety. Gdy ktoś nas zniewala, możemy się buntować. Gdy zniewalamy sami siebie, nie możemy się temu przeciwstawić. Chciałbym, aby kobieta odzyskała swoją pierwotną naturę, wiele bowiem od niej zależy. Kobieta jest o wiele ważniejsza od mężczyzny, gdyż nosi w swoim łonie istoty płci zarówno męskiej, jak i żeńskiej. Opiekuje się chłopcami i dziewczynkami. Karmi dzieci obojga płci. Jeżeli kobieta jest zatruta, zatruty jest też jej pokarm – mleko w piersiach. Skażony staje się też sposób, w jaki wychowuje dzieci.

Jeżeli kobieta nie uzyska swobody, by stać się samą sobą, to swobody nie uzyska także mężczyzna. Wolność kobiety jest koniecznym warunkiem wolności mężczyzny. Wolność kobiety ma bardziej zasadnicze znaczenie niż wolność mężczyzny. Kobieta bowiem przez całe wieki była niewolnikiem. Może niemal niezauważalnie zniewolić mężczyznę. Kobieta nie walczy wprost, lecz stosuje subtelne metody, typowo kobiece, pośrednie. Kobieta będzie płakać i szlochać. Nie uderzy cię, ale uderzy siebie samą. Kobieta z najsilniejszego mężczyzny uczyni pantoflarza: płacząc, szlochając, uderzając samą siebie. Niepozorna, słaba kobieta może zdominować bardzo silnego mężczyznę… Kobieta potrzebuje całkowitej wolności. Wówczas może dać też wolność mężczyźnie. Zapamiętaj tę fundamentalną zasadę. Jeżeli czynisz kogoś niewolnikiem, to w ostatecznym rachunku zniewolisz sam siebie. Jeżeli zaś chcesz pozostać wolny, daj wolność innym. Nie istnieje inna droga.”
~Osho, Księga kobiet, Duchowa siła kobiecości

____

Cytuję: „Patriarchat oznacza dosłownie „rządy ojców”, ale w patriarchacie bardzo niewielu mężczyznom wolno odgrywać rolę „ojca” poza ograniczoną sferą rodziny. Struktura hierarchicznych instytucji to piramida: jeden mężczyzna na górze kontroluje wielu pod sobą. Mężczyźni rywalizują o pieniądze i o władzę nad innymi; większość, która nie osiąga szczytu hierarchii, zmuszona jest pozostać w stanie niedojrzałości, odgrywając rolę posłusznych bądź zbuntowanych synów. (…) W centrum naszej psychologii leży wojna między synami i ojcami, wiecznie rywalizującymi o wyłącznie posiadanie matki, która, jak wszystkie kobiety w patriarchacie jest ostateczną nagrodą za zwycięstwo.”
~Starhawk, Taniec Spirali, strona 111

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Od siebie dodam, że wciąż bardzo niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, o czym piszą autorzy tacy jak ja i inni. Nasz głos niknie w ścieku debaty publicznej, czyli wojny tradycjonalistów z lewicowymi feministkami. Obecny wojujący feminizm jest doktryną buntu i odwetu. Jego miejsce na świecie jest konieczne, ale ma on swoje liczne patologie i wypaczenia. Doktryny takie jak feminizm czy gender studies chcą czegoś odwrotnego – pozbawienia mężczyzn ich siły, w tym tej jak najbardziej pozytywnej.

Poza tym są wykorzystywane przez cynicznych i okrutnych ludzi ze światowej finansjery w celu zdobycia.. patriarchalnej dominacji i przewagi. Feministkom, przynajmniej w Polsce, nie przeszkadzają pensje w wysokości 1850 zł brutto, czy inwazja wojskowa i demograficzna kultur barbarzyńskich i patriarchalnych, nazywana „kryzysem uchodźców„. Stąd taką postawę nazywam „lewicowością starbucksową” przemykającą gdzieś na pochodzie KOD czy na wiecu poparcia dla bankiera i kapitalisty Petru. I nie wiem czy nie jest ona gorsza niż bezpośrednie zło, czyli twardy konserwatyzm.

Wojujący feminizm jest więc abberacją systemową zrodzoną jako przeciwwaga w momencie, gdy stary system zaczął się sypać. Powstawanie takich abberacji to normalne prawo ewolucji ludzkiej mentalności – to z chaosu okresów przejściowych rodzi się nowa jakość. A teraz taki pełen napięć okres przejściowy mamy. Ważne jest zrozumienie tego co się obecnie dzieje, a tego zrozumienia obecnie brak, po obu stronach. Nawet w ezoteryce, przynajmniej w Polsce, dominuje konserwatyzm i spiskowa interpretacja rzeczywistości.

Na zakończenie chciałbym powiedzieć o pozytywnej stronie męskości. Mężczyzna nowego czasu powinien tak prowadzić relacje, by z jednej strony być odporny i wyrozumiały na kobiece zmiany nastrojów czy te stereotypowe „fochy”. A z drugiej strony, by umożliwić wydobycie i poznanie u partnerki jej wewnętrznej siły. Kobiety są systemowo odzierane ze swojej wewnętrznej siły i mocy – robi to im proces wychowawczy, rodzice, szkoła, społeczeństwo. Kobieta słaba i bezbronna to idealna „bateria zasilająca” jak i ofiara patriarchatu. I stąd mamy obecne ogromne problemy w relacjach, bo te resztki kobiecej siły które zostały, robią na poziomie podświadomym różne figle wg tego co pisał Osho w powyższym cytacie.

Mężczyzna powinien szanować pasje jak i prawa swojej partnerki. Jego powinnością jest także przekazanie jej wiedzy i inspiracji. W tym wiedzy o niej samej (psychologicznej i duchowej), w tym inspiracji do zmiany siebie na lepsze. Partner powinien wspierać i cieszyć się z jej sukcesów i z jej rosnącej potęgi. Nie ma to nic wspólnego z dawnym, patriarchalnym postrzeganiem świata. Którego chyba głównym mottem jest maksyma: „nie wychylaj się przed szereg„.

prawa-kobietAutor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki! 🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Aborcja i inne szaleństwa episkopatu. To ostatnie podrygi konającego systemu

aborcjaChciałem jeszcze raz poruszyć temat aborcji, antykoncepcji i szerzej, przemian społecznych, obyczajowych i mentalnych jakie obecnie zachodzą. Po udupieniu przez PiS projektu ustawy zakazującej aborcji, kościelni zaproponowali kolejny projekt. Idzie on jeszcze dalej – ma wprowadzać płodofilną policję myśli i zakazywać antykoncepcji.

15 października na Jasnej Górze miał miejsce okultystyczny rytuał katolicki. 100.000 ludzi modliło się w pokucie za grzechy swoje i narodu polskiego. Czyli także w moim imieniu. Jakim prawem?! Ja na to nie wyraziłem zgody i traktuję to jako akt (duchowej) przemocy wobec mnie. Niech odpowiadają ZA SIEBIE i decydują O SOBIE. Niech nie wchodzą ze swoimi boziami do mojego życia bo sobie nie życzę. Narzucanie czegokolwiek innym jest największą zbrodnią i chyba największym możliwym złamaniem prawa naturalnego. Ja niektóre swoje „grzechy” bardzo lubię i jestem z nich bardzo, bardzo dumny. Oczywiście nie chodzi o zło w sensie ludzkim, ale o zwykłą i normalną ludzką działalność, którą katolicy nazywają grzechem.

Traf chciał, że właśnie od soboty ja i mnóstwo moich znajomych czuliśmy się fatalnie. Jedna z teorii głosi że podczas takich rytuałów jest zasysana energia życiowa od ludzi i przekazywana… tylko Watykan wie gdzie. Jest to tylko teoria i u części czytelników może budzić szyderczy rechot. Nie wiem jak to jest, ale często gdy katolicy mają swoje spędy, to ja i moi znajomi będący „w temacie„, czujemy się źle.

Zaś 19 listopada 2016 roku ma odbyć się kolejny okultystyczny rytuał katolicki. Żydowski bóg opisany w ichniej judaistycznej mitologii, Jezus Chrystus, ma zostać ogłoszony królem… Polski. Co ma judaistyczna mitologia do Polski, i dlaczego zmarły nie wiadomo kiedy (i nie wiadomo czy w ogóle żyjący..) Żyd ma być królem naszego kraju to ja już naprawdę nie wiem. Ale w tym nigdy sensu nie było.

I znowu jest to samo – ten Żyd będzie królem nie katolickich Polaków, ale wszystkich Polaków bez wyjątku. Znowu decydują w moim imieniu i w imieniu każdego z nas, choć są już mniejszością. Wystarczy popatrzeć na statystyki uczestnictwa w coniedzielnych mszach – jest to 12% społeczeństwa, głównie osoby starsze.

Ale wróćmy do meritum.

To już ostatnie podrygi konającego systemu. Stąd taka zadyma z aborcją, antykoncepcją itp. Ci religijni psychopaci za wszelką cenę chcą zrobić nam z życia piekło, drugą Koreę Północną. Ich propozycje gdyby zostały wprowadzone w życie, doprowadziłyby do ogromu ludzkich tragedii. Według jednej z teorii, o to chodzi bytowi który zarządza tą religią (jahwe vel demiurg). O maksymalizację ludzkiego cierpienia i grabież naszej energii życiowej.

Wg mnie wszystko jest na dobrej drodze i nie powinniśmy się za bardzo martwić. Choć czeka nas jeszcze frontalny atak sił stojących za starym systemem religijno – konserwatywno – patriarchalnym. Pokrzyczą trochę i napsują ludziom nerwów, ale będzie to miało dla nich nieobliczalne konsekwencje. Już wkrótce kościół będzie miał swoją Norymbergę, a katoliccy szamani podzielą losy nazistów.

Rytuały okultystyczne takie jak na Jasnej Górze 16 października powodują chwilowy spadek mocy ale już nic poza tym. Homeostat chrześcijański umiera i jest ten proces jest już nieodwracalny. Tego gnoju nikt normalny już nie chce, ludzie chcą się bawić, radować, cieszyć życiem. Popatrzmy na młodych ludzi – nikt już tego po prostu nie chce kontynuować i praktykować. Stąd bierze się agresja katolików. Czują, że tracą już na zawsze swoje wpływy.

Więc przeprowadzają frontalny atak na drodze legislacyjnej (prawnej, urzędowej). Bo tylko tak mogą zmusić ludzi do respektowania ich zdezaktualizowanych i upadłych zasad. Czyli na drodze teokratycznej tyranii i standardów państwa totalitarnego. Taki porządek już wprowadził faszysta Caucescu w Rumunii, gdy zakazał aborcji zupełnie i ograniczył antykoncepcję. Został obalony w wyniku zamachu stanu i powieszony. Popatrzcie jak nisko i plugawo upadło chrześcijaństwo. Wartość która jest autentyczna broni się sama i nie musi korzystać z aparatu przemocy i terroru państwowego.

Chciałbym tu rozszerzyć nasze rozważania. Wspólny rdzeń systemów patriarchalnych jest zawsze ten sam. Zakaz aborcji, zakaz antykoncepcji, demonizowanie seksu, edukacji seksualnej, umniejszanie praw kobiet i ich roli. Na tym koncentrują teraz wysiłki. Jeśli nie udaje się prośbą i groźbą z ambony, to będą próbowali zmusić nas totalitarną przemocą. Stąd plany zakazu aborcji, antykoncepcji i seksu innego niż małżeński. Stary system słabnie i niedługo skona zupełnie, ale być może będzie miał swój ostatni już frontalny atak.

Nic tak nie wyzwala kobiety i przy okazji mężczyzny jak wolność w sprawie seksu. I jednocześnie nic tak nie zniewala kobiety i po części też mężczyzny jak dziecko. Można mówić co tylko się chce – choćby milion cukierkowych teorii o pięknie rodzicielstwa, ale nie zmieni to faktów. Tak po prostu jest i koniec, takie są realia tej planety. I właśnie stąd biorą się te pomysły – by siłą zniewolić ludzi. By zmusić ich do wychowywania niechcianych dzieci, bo zbyt wielu ludzi albo zajmuje się sobą, albo uwalnia.

Wg mnie najwyższy stopień rozwoju jest wtedy, gdy rozumiesz jak działa świat i gdy nie chcesz sprowadzać tu nowych żyć, czyli mieć dzieci. Antynatalizm, antykoncepcja, wazektomia i sterylizacja w kraju gdzie jest legalna, są dla mnie takimi samymi duchowymi wartościami i zabiegami, jak medytacja. (Nie traktujcie tego całkowicie serio, performance trochę;) ) Ja osobiście nie przywiązuje się do tej planety. Mogę tu zostać ale mogę potem odejść i nie wcielać się tu. Ani życie za wszelką cenę, ani tym bardziej rodzina nie są dla mnie najwyższymi wartościami.

Rodzina to system. System to rodzina. Jest to fundament, w którym praktycznie każda nowo narodzona istotka otrzymuje cywilizacyjne, globalne lęki, kompleksy i traumy. Plus traumy i lęki rodziców, najczęściej nic nie wiedzących o życiu. Które potem niszczą całe życie, powodując rozpacz, ból i cierpienie. Tak to już zostało pomyślane, są to realia których nie da się przeskoczyć w żaden sposób. Zostało wymyślonych z milion działających na emocje, łzawych teorii o tym, że ta zbrodnia popełniana na tych małych, niewinnych istotkach ma jakąś pozytywną wartość. Nie, ona nie ma żadnej pozytywnej wartości – absolutnie żadnej. Wiem to po latach i występuję jako prokurator, oskarżyciel, adwersarz i wyrzut sumienia każdego rodzica na Ziemi – każdego.

Problem aborcji i tematów pokrewnych poruszałem w poniższych felietonach, które są bardziej na serio niż ten:
Czy rodzina jest najwyższą wartością? Nie jest
Czy masz prawo narzucać drugiemu człowiekowi kiedy i ile dzieci ma mieć?
O co chodzi w zadymie o aborcję i czego nie powiedziały Wam media?
George Carlin: Robią wszystko dla nienarodzonych, a po urodzeniu mają Cię gdzieś
Czarny Protest: co jest pomijane w debacie publicznej i dlaczego?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Czy masz prawo narzucać drugiemu człowiekowi kiedy i ile dzieci ma mieć?

14519799_960007204128562_4430649908531109363_nA więc stało się to, o czym pisałem już jakiś czas temu. Kolejny już raz nagłówki gazet i portali będą brzmiały: „Aborcja bez zmian„. Kaczyński powinien od razu skierować projekt katolickich ekstremistów do sejmowej zamrażarki, ale nie zrobił tego. Ugrał na tym swoje. Takie są już prawa inżynierii społecznej i zarządzania tymże społeczeństwem. Elity wiedzą jak to robić i ochoczo te zasady stosują. Bo a nóż obywatele zajęliby się czymś innym – np niespełnieniem wielu obietnic wyborczych i bardzo powolnym tempie reformowania kraju po ośmiu latach wielkiej smuty?

Cała kwestia praw kobiet, w tym aborcji, nie jest tematem zastępczym dla mnie, ale jednym z filarów mojego światopoglądu. Jest to szersze zagadnienie – patriarchat, system rodem z watahy wilków, gdzie jeden lub kilka samców ma większość zasobów i praw, a reszta watahy, stada, podporządkowuje się. My powielamy ten schemat w systemie patriarchalnym którego jedną z emanacji czy też uzupełnień, jest kapitalizm (neoliberalizm). Gdzie beneficjentami jest kilka procent mężczyzn mających władzę, pieniądze, siłę i inne zasoby. Zaś cała reszta jest wykluczona. Pomimo że mamy broń atomową i latamy w kosmos, wciąż tworzymy typowo zwierzęcy system który tłamsi, ogranicza i niszczy zdecydowaną większość ludzkości dla korzyści kilku procent.

Elita, jak już powiedziałem, wykorzystuje tę tematykę w celu bicia piany. Jest to dla nich temat zastępczy. Kaczyński wykorzystał projekt ekstremistów katolickich zgodnie z zasadą tzw zdechłej ryby. Zdechła ryba to taktyka w negocjacjach, która polega na przedstawieniu żądania, które nie ma żadnego znaczenia strategicznego. Jednak jest ono przedstawione w tak absurdalny i chory sposób, że powoduje bardzo gwałtowny protest i utratę sił i energii przez drugą stronę. Wtedy strona, która stosuje taktykę zdechłej ryby, ma większe pole do popisu. I tu zastosowano polityczną modyfikację taktyki zdechłej ryby, by opozycja miała zajęcie, oburzała się i marnowała energię.

W szerszym zakresie, tocząca się wojna polsko-polska czy też chrześcijańsko-ludzka dotyczy kwestii, czy wolno kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nasze dzieciństwo i wiek nastoletni to okres, gdy po pierwsze uczymy się poprzez upadki, wypadki i ból. A po drugie, jesteśmy zależni emocjonalnie i ekonomicznie od rodziców, którzy zmuszają nas dosłownie do wszystkiego. W dorosłym życiu zależność emocjonalna i finansowa to najstraszniejsze, co może człowieka spotkać – bo odbiera wolność. I dalej: ludzkość wydaje się tkwić na etapie nastolatka. Tragedią ludzkości jest to, że ludzie stają się dorośli – kończą 18, potem 30, 40 i 5 lat, ale nie stają się prawdziwie dojrzali.

Przejawia się to m.in. tak, że wielu ludzi uważa, że ma prawo narzucać innym różne rzeczy. Pierwsza i najważniejsza zasada brzmi tak, że nie mamy prawa czegokolwiek nikomu narzucać. I odwrotnie: jeśli człowiek jest do czegoś zmuszany, jeśli podchodzi do czegoś z pozycji: „muszę„, a nie z pozycji: „chcę„, to budzi to jego podświadomy opór. No ale tak już jest skonstruowany świat. Zależności finansowych i emocjonalnych jest bez liku, i ciągle pojawiają się jakieś nowe „muszę, muszę, muszę, kurwa jego mać„. Co możemy zrobić? To, co napiszę może się wielu osobom mocno nie spodobać. Zarzucą mi na pewno egoizm. No tak, przecież każdy z nas jest egoistą.

Polecam żyć tak, by jak najmniej było tych zależności emocjonalnych, finansowych i owych „muszę„. Im bardziej wsiąkasz w system i im więcej realizujesz jego programów, tym więcej tych ograniczeń jest. Są więzy, których przeciąć już nie sposób. Śluby, dzieci, kredyty – będzie to z Tobą na zawsze. Nie mówię że to zawsze jest złe. Jeśli jesteś na siłach i masz ku temu możliwości (zarobki, mieszkanie, samochód, silna, stalowa psychika) to możesz wejść w ten system i prawdopodobnie nic Ci się nie stanie. Ale nie jest to droga dobra dla każdego człowieka. Podobnie forsowne maratony też nie są dla każdego – niejeden po takim maratonie umarłby na zawał.

Ale gdy decydujesz się wejść w system – to po pierwsze, już nie ma możliwości odwrotu, a po drugie – musisz zrezygnować z gdzieś 75% siebie. Teraz nie ma już „Ty” lub „Ty i Twoja żona„. Teraz są dzieci i Wy, rodzice (nie kochankowie, ale rodzice) muszący mościć im gniazdko w systemie za wszelką cenę, kosztem siebie. Tak, wiem, takie widzenie świata to egoizm. Ale w przypadku wielu ludzi jest to egoizm być może ratujący ich życia. Wyobraź sobie sytuację, że istnieje świat, w którym po ukończeniu 18 roku życia, każdy uczestniczy w forsownych maratonach, bo taka jest tradycja.

I w tym hipotetycznym świecie nikogo nie obchodzi, że wielu ludzi ma np problemy kardiologiczne i po takich maratonach umiera. Taka jest tradycja i koniec. I teraz odnieś tę metaforyczną i hipotetyczną sytuację z maratonami, do realiów naszego świata tu i teraz, w którym nakazuje się mieć rodzinę. Nie zważając na ograniczenia wielu ludzi i nie zważając na to, że istniejący system jest tak skonfigurowany, że nie zapewnia nawet minimum minimum (vide: minimalna krajowa).

Co jeszcze możemy zrobić by ograniczyć te czynniki? Wielu ludzi myli miłość ze ślepą zależnością emocjonalną, która jest tak naprawdę odwrotnością miłości. Przecież można kochać i po pierwsze nie być zależnym emocjonalnie, a po drugie – dawać drugiej osobie wolność. W relacjach miłosnych najbardziej pożądani są właśnie Ci mężczyźni od których nie bije aura desperacji, którzy nie są zależni emocjonalnie od kobiet. Tylko taki stan wymaga wyższej świadomości. Uczeni jesteśmy przecież czegoś zgoła odwrotnego. No i każda zależność emocjonalna po pierwsze rodzi potężny, podświadomy sprzeciw tej drugiej strony, a po drugie, zostanie prędzej czy później wykorzystana.

Wracając do pytania z tytułu artykułu: czy masz prawo decydować za kogoś, kiedy i ile ma mieć dzieci? Chrześcijanie uważają, że mają prawo. Wg ich wierzeń, człowiek istnieje od momentu zapłodnienia. Tu wkrada się pewna hipokryzja. Otóż jeszcze nie tak dawno, o dziwo w tych ciemniejszych wiekach, problemu aborcji w kościele nie było. Człowiek zaczynał się od momentu narodzin i tyle. Po drugie, czemu mamy rozważać to pod kątem religii chrześcijańskiej? Co sądzą inne szkoły duchowe odnośnie odnośnie zarodków, poczęcia, życia i aborcji?

Lucyferianizm / satanizm i odłamy ezoteryki inspirowane tym nurtem (nie mylić z „cukierkowym” new age), które ja popieram – kładą nacisk z jednej strony na wolność, a z drugiej strony, na odrodzenie potęgi i siły kobiet. Które były przez tysiąclecia blokowane. Bez odrodzenia kobiecej mocy będziemy tworzyć głęboko chorą i tym samym, głęboko cierpiącą ludzkość. Tak przecież jest od wielu eonów czasu. Porządek patriarchalny, zdołowanie kobiet, wojny, rzezie, spiski, wyzysk, niesprawiedliwość i cierpienie.

Przekazy wielu ludów z różnych epok historycznych mówią o 49 dni życia płodu jako dniu, w którym w ciało dziecka wstępuje dusza. To właśnie około tego dnia rozpoczyna się produkcja neuroprzekaźników, mających być chemicznymi „posłańcami” ludzkiej sfery duchowej. Następuje wyrzut DMT, serotoniny i innych substancji. Zostało to poruszone m.in. w książce „DMT – molekuła duszy„. Z kolei część wschodnich szkół duchowych głosi, że dusza wchodzi w ciało człowieka z momentem.. pierwszego oddechu, czyli po urodzeniu. Ma to być związane z tym, że wraz z oddychaniem pochłaniamy energię Universum zwaną praną.

Jak jest naprawdę? Nie wiem, nie jestem w stanie powyższych tez zweryfikować więc zawieszam osąd. Ale nie potępiam powyższych twierdzeń na ślepo, bo to byłby drugi biegun fanatyzmu. Uważam że aborcja na życzenie powinna być w pełni legalna, ale maksimum do tego 12 tygodnia życia płodu. Nawet dla mnie późniejsza aborcja jest czymś wysoce wątpliwym etycznie. Dziecko urodzone w 5 czy 6 miesiącu życia, może przeżyć i osiągnąć wiek dorosły.

Na sam koniec, chciałbym Wam dać taki dylemat do przemyślenia.. Otóż czy nie jest błędem natury, że powiązała największą przyjemność, i źródło energii (mocy), a więc seks, z rozmnażaniem? W idealnym świecie (którego nie ma i chyba nie będzie 😉 ) rozmnażać się powinny istoty które są na to gotowe i które na pewno tego chcą. A teraz jest jak jest – rozmnażanie jest powiązane z seksem. By pilotować samolot pasażerski, trzeba predyspozycji, zdrowia i wielu lat nauki i studiów. By powołać do życia dziecko – nie trzeba nic, wystarczy trochę alkoholu, pochwa i penis. Dziś pomimo antykoncepcji ponad 90% ciąż to wpadki.

Są to więc sytuacje, gdy rodzice NIE CHCĄ tego dziecka, choćby podświadomie. I tacy rodzice najczęściej podświadomie obarczają takie dziecko tym, że szaleństwa młodości minęły, a zostały same obowiązki, praca, kredyty, szarość i burość dnia. Z drugiej strony, gdyby nie powiązanie największej ludzkiej przyjemności z rozmnażaniem i instynktem macierzyńskim, to… absolutnie nikt nie chciałby się rozmnażać. Więc natura zastosowała tu wytrych, strategię konia trojańskiego. By dać ludziom silną potrzebę seksu, konieczność jej ciągłego zaspokajania skutkującego właśnie rozmnażaniem. Czyli natura przymusza nas do rozmnażania niejako siłą.

No natura tak to zaprojektowała. Nie przystaje to już do dzisiejszych czasów, tempa rozwoju i doświadczania życia przez człowieka. Więc sorry Winnetou 😉 Wińcie mamuśkę naturę i ogólnie tego, kto projektował świat, a nie bogu ducha winne kobiety. Które po tysiącleciach gnębienia, tłamszenia i ograniczania, zapragnęły wolności jak i zajęcia należnego im miejsca w społeczeństwie jako ten RÓWNY. To duże szersze zagadnienie – koncepcja Ziemi jako planety więzienia czy też czyśćca, planety której realia są no nie ukrywajmy tego – dość kiepskie. Czy tradycyjne wartości przyniosły ludzkości cokolwiek innego poza biedą, ciemnotą i cierpieniem? No właśnie.

Problem aborcji i tematów pokrewnych poruszałem w poniższych felietonach:
O co chodzi w zadymie o aborcję i czego nie powiedziały Wam media?
George Carlin: Robią wszystko dla nienarodzonych, a po urodzeniu mają Cię gdzieś
Czarny Protest: co jest pomijane w debacie publicznej i dlaczego?
Trud miłości i trud życia na Ziemi: dlaczego tak się dzieje?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/