Tag: ekonomia

UNIA EUROPEJSKA TO TWÓR NAZISTÓW?! IV RZESZA?! POJAWIŁY SIĘ OFICJALNE DOWODY!

IV rzesza niemiecka

Oficjalne dowody (dokumenty) na to, że Unia Europejska to IV rzesza niemiecka, a więc twór nazistów!

Szokujący artykuł ukazał się w miesięczniku „Wpis”, który został zacytowany i rozreklamowany przez kojarzone z PiS medium, czyli portal niezalezna.pl. Artykuł daje dowody w formie dokumentów na to, że pod koniec istnienia III rzeszy, niemieccy naziści stworzyli koncepcję powojennego przetrwania rzeszy. W formie Unii Europejskiej.

Wiadomo, że choć nazistowskie Niemcy przegrały pod względem militarnym, to de facto były największym gospodarczym i politycznym wygranym II wojny światowej. Już cztery lata po 1945 roku niemiecka lokomotywa gospodarcza działała pełną parą. Dawni naziści stali się niemieckimi demokratami, i planowali stworzenie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, zalążka dzisiejszej Unii Europejskiej.

Niemiecka dominacja nad Europą

Obecnie Niemcy i ich koncerny dominują nad Europą. Austria jest de facto kolejnym niemieckim landem, zaś Francja i jej elity są całkowicie wtopione w elity Niemiec. Niemcy żyją jak pączki w maśle, wyprowadzając z krajów-kolonii setki miliardów dolarów zysków i dywidend. Europejski Bank Centralny prowadzi politykę drenażu peryferii, które przyjęły walutę euro (Grecja, Hiszpania, Portugalia, Słowacja). Dodatkowo EBC jak i amerykański FED, w obliczu wyczerpania wszelkich mechanizmów regulowania kryzysu, rozpoczęły cichy, „nowotworowy” dodruk pustego pieniądza. Praktyki, które około roku 2000 były zarezerwowane dla krajów takich jak Zimbabwe czy Kongo, dziś są stosowane przez FED i EBC.

Plan to wykreowanie sporej inflacji, która na przestrzeni 10, 15 lat pomoże niemal wyzerować globalny dług. Który to dług obecnie jest nie do spłacenia i zagraża implozją systemu monetarnego świata. Od początku 2017 roku narzekamy na większe ceny (słynna „maślana afera”), ale one rosną w całej Europie. Tematem roku 2018 będzie „inflacja, inflacja i jeszcze raz inflacja”. A „uczeni ekonomiści”, np Balcerowicz, powiedzą Wam, owieczkom, co macie o tym myśleć. No i Polska jest obecnie zasobnikiem taniej siły roboczej i montownią podzespołów, śrubek i innych gówien. Toczy się obecnie wojna pomiędzy proniemieckim stronnictwem kolonialnym (PO, Nowoczesna, PSL itp) a siłami, które chcą wybić się na niepodległość (PiS, Kukiz ’15).

Ukrywana współpraca USA i III rzeszy niemieckiej

Podczas II wojny światowej, pomimo potężnych amerykańskich bombardowań, w najlepsze trwała ogromna współpraca naukowa i technologiczna między USA a III rzeszą. Niemieckie ośrodki naukowe i koncerny chemiczne (IG Farben i inne) nie były bombardowane. Pod koniec wojny rozumiano, że klęska III rzeszy jest nieunikniona. Niemcy miały więc obmyślić plan, w jaki sposób płynnie przejść do koncepcji IV rzeszy, by tym razem była ona przyjęta przez większość narodów Europy.

Dotychczas wszystko to, co napisałem powyżej, było.. szaloną i oszołomską teorię spiskową, jak określały to liberalno-lewicowe, proniemieckie media. Ta teoria była czymś absolutnie nie do przyjęcia i nie do dyskutowania w oficjalnej debacie publicznej. Jednak teraz to się zmieniło. Leszek Sosnowski, polonista, germanista, scenograf, dziennikarz i artysta, opublikował szokujące dokumenty Dr Friedricha Gollerta. W nazistowskich Niemczech miał on stopień Untersturmführera w formacji Waffen SS.

Oto niektóre z jego wypowiedzi o tym, że Unia Europejska to IV rzesza niemiecka i projekt nazistów:

Z biegiem czasu będzie się też stawało sprawą coraz bardziej oczywistą, że w interesie Zachodu Rzesza niemiecka musi być politycznym, gospodarczym, duchowym i kulturalnym ośrodkiem tej przyszłej Europy.”

Idea europejska jest szeroko rozpowszechniona wśród narodu polskiego. Dotychczas jednak Polacy obawiali się stale, że nie będzie dla nich miejsca w tej zjednoczonej Europie. Jeśli teraz damy im nadzieję, że w tej nowej Europie będą mogli prowadzić i rozwijać życie zgodnie ze swym charakterem i kulturą, to właśnie obecnie w Generalnej Guberni przeważająca większość narodu polskiego przyjmie tę politykę niemiecką z największym zrozumieniem. Z biegiem czasu będzie się też stawało sprawą coraz bardziej oczywistą, że w interesie Zachodu Rzesza niemiecka musi być politycznym, gospodarczym, duchowym i kulturalnym ośrodkiem tej przyszłej Europy.”

Ponadto w uznaniu ogólnej postawy narodu polskiego należy zdecydowanie skończyć z samowolą, która, niestety, w ostatnich pięciu latach była częstym zjawiskiem. Polak ma pełne zrozumienie dla surowych środków, jeżeli są podyktowane sytuacją wojenną. Ale akty samowoli ranią jego dumę narodową. Jeśli zaniechamy tego rodzaju praktyk, Polacy, traktowani w sposób surowy, lecz bezstronny, będą mieli przynajmniej uczucie, że obchodzimy się z nimi sprawiedliwie, co pozwoli jeszcze bardziej rozwinąć się ich pozytywnemu obecnie stosunkowi do nas. Będziemy mogli przekonać ludność polską, że tylko Rzesza dba o interesy narodu polskiego. Dla niemieckiej polityki otwiera się tu doskonała okazja, jaka już raz zaistniała w chwili wybuchu wojny przeciwko bolszewizmowi. Przygnębienie, jakie nastąpiło wskutek klęski, a zwłaszcza poczucie ludności polskiej, że została opuszczona i zdradzona przez wszystkich sprzymierzeńców, daje nam jeszcze raz szansę spacyfikowania dalekowzroczną i mądrą polityką obszaru nadwiślańskiego pod niemieckim przewodnictwem.”
Autor: Dr Friedrich Gollert, Untersturmführer SS

A teraz odnieście powyższe słowa do obecnych realiów geopolitycznych, jak i do obecnej polityki Niemiec i Unii Europejskiej..

Tutaj link do artykułu na portalu niezalezna.pl:
Szokujące ustalenia. Tak w 1944 roku oficer SS chciał rozgrywać europejskie struktury. Brzmi znajomo?

A poniżej link do całego artykułu z dowodami na to, że Unia Europejska to IV rzesza niemiecka, czyli twór nazistów:
Dzisiejszą ideę europejską sformułował oficer SS dr Friedrich Gollert. W grudniu 1944 r.

Niemcy wygrały II wojnę światową i stworzyły Unię Europejską

Kilka lat temu w Wielkiej Brytanii ukazała się książka, która próbuje odpowiedzieć na od dawna zadawane pytania. Dlaczego Niemcy wciąż się bogacą, a kraje południa, środka i wschodu Europy wciąż biednieją? Czy symulowane „przegranie” II wojny światowej w 1945 roku i założenie Unii Europejskiej nie było tajnym planem Hitlera?

Książka o tytule „UE: Prawda na temat Czwartej Rzeszy: Jak Adolf Hitler wygrał Drugą Wojnę Światową” autorstwa Daniela J Beddowesa i Falvio Cipolliniego dowodzi, że gdy zada się ważne pytanie – kto zyskuje na istnieniu Unii Europejskiej – to wychodzi na to, że zyskują wyłącznie Niemcy. Warto przypomnieć choćby interesy, jakie naziści przez cały okres wojny (do 1945 roku) prowadzili z USA. Czy możliwa jest tak daleko idąca konspiracja?

Cała historia jest jedną wielką konspiracją. Sekretni truciciele i jeszcze bardziej sekretne receptury trucizn podawanych królom, spiski na polu walki, symulowane ruchy wojsk, a w końcu – tajne bractwa zakonne i tajne stowarzyszenia, nie tylko posiadające i kultywujące cenną wiedzę. Ale także czynnie wykorzystujący ją do swoich interesów. Obecnie w dobie internetu, to my, owieczki, możemy tę wiedzę zdobyć i używać do naszych celów. Wszak nastały czasy, gdy „to, co ukrywane, stanie się wiadome”.

Koncern IG Farben, naziści, farmacja i UE

Duże kontrowersje budzi też tzw. Proces Stulecia w Norymberdze, w którym osądzono nazistowskich zbrodniarzy. Wyroki były jednak niskie, zaś sądzeni byli pomniejsi nazistowscy zbrodniarze. Kluczowe były zagadnienia związane z potężnym koncernem IG Farben, który sponsorował nazistów i był lokomotywą gospodarczo-naukową III rzeszy. Zgromadzono ogromne archiwa na ten temat, jednak do dziś nie są one szerzej znane ludzkości.

Rola IG Farben w finansowaniu nazistów i przygotowywaniu II wojny światowej była nadrzędna. Trybunał doszedł do wniosku, że ani Holocaust, ani prowadzenie II wojny światowej nie byłoby możliwe bez wsparcia tego koncernu. Po wojnie IG Farben został przemianowany na Bayer (to producent słynnej Aspiryny). Fritz Ter Meer w Procesie Norymberskim został skazany na śmiesznie małą karę siedmiu lat więzienia za zbrodnie ludobójstwa.

Został wypuszczony z więzienia za „dobre sprawowanie”, po czym został prezesem właśnie koncernu farmaceutycznego Bayer. Kierował tym koncernem ponad dekadę. Jedna z teorii spiskowych głosi, że współczesna medycyna oparta o chemiczne substancje, które nie leczą przyczyny, ale chwilowo uciszają objawy, wywodzi się z nazistowskich eksperymentów. I że współczesne lobby medyczno-farmaceutyczne celowo atakuje medycynę naturalną, bo dalej realizowany jest plan depopulacji ludzkości.

O roli kartelu chemiczno-farmaceutycznego w Holocauście i powojennym porządku świata opowiada serwis Profit Over Life, który zawiera archiwa Procesu Norymberskiego:
Krótkie wprowadzenie do archiwum Profit Over Life

Rozpad Unii Europejskiej i nowy porządek polityczny

W każdej takiej teorii ziarnko prawdy jest. Faktem jest, że lobbyści farmaceutyczni (lekarze, naukowcy, eksperci, dziennikarze, blogerzy, youtuberzy itp) bardzo agresywnie atakują medycynę naturalną. Jest mnóstwo oszołomów w tym alternatywnym półświatku. Ale osoby rzetelnie i skutecznie leczące metodami naturalnymi, spotykają się z jawnie kryminalnymi naciskami i szykanami, wobec których policja jest bezradna. Wiadomo że każdy swojego biznesu i zarobku broni. A czasy są takie, że ludzie dostrzegają już niewydolność oficjalnej, czyli farmaceutycznej medycyny.

To sprawa niezwykłej wagi, że te dokumenty i ta wiedza przestają być teorią spiskową i przedostają się do oficjalnej debaty publicznej. Mentalność ludzi zmienia się na lepsze, ewoluuje. Jest to proces powolny i pełen wypaczeń, jednak naprawdę ma on miejsce. Powoli szykowany jest grunt pod rozpad germańskiej Unii Europejskiej i nowy porządek geopolityczny po tym wydarzeniu. Brexit jest zapalnikiem. Następna w kolejce jest Grupa Wyszehradzka, a potem reszta krajów Europy Środkowej, Grecja, Hiszpania i Portugalia.

Wielkie przebudzenie ludzkości jest faktem. I nie chodzi mi tutaj o żyjących na odludziu buddyjskich mnichów, czy o oderwanych od życia fascynatów ciągłych medytacji i new age. Przebudzenie to troska o świat materialny. To naprawa i ucywilizowanie naszych emocji i relacji. To reforma systemu ekonomicznego tak, by „góra” nie zgarniała 99% zasobów, i byśmy nie pracowali za miskę ryżu. To wymuszenie zmian w medycynie, np w niesławnej, „rzeźnickiej” ginekologii polskiej. To troska o nasze państwa, ich politykę i losy naszej europejskiej, łacińskiej cywilizacji. To proces, który trwa, i który postępuje coraz szybciej.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Polaków niszczy się niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!

Dlaczego Polaków trzyma się w biedzie?

W poprzednim felietonie pisałem o tym, że podstawowym problemem Polaków i całej ludzkości, jest mentalność ofiary. Ludzie działają według obłędnego programu kat-ofiara, dzieląc się zasadniczo na katów i ofiary. Każdy postęp odbywa się gdy grupy ofiar zbuntują się i powiedzą: DOŚĆ.

Zapraszam serdecznie do przeczytania tego ciekawego felietonu:
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

W Polsce ta mentalność ofiary jest bardzo silnie zaznaczona. Było wiele czynników (pańszczyzna, katolicyzm, konserwatyzm, PRL, postkomunistyczny kapitalizm) i wiele traum (zabory, dwie wojny światowe, okupacja radziecka, stan wojenny, Balcerowicz, Tusk). Lęki, traumy i mentalność ofiary silnie wpłynęły na losu Polaków. Szczególnie silnie jest zaznaczone w sferze finansów, pieniędzy.

Od 1989 roku różni politycy (Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru) wmawiali nam, że musimy zarabiać mało, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie. Powoływano się na prawa ekonomii, wolny rynek, ideologię kapitalizmu neoliberalnego. Jest to kolejna ideologia wilków wciskana swoim ofiarom. By prać im mózgi jak i usprawiedliwić złe traktowanie. Czyli po prostu niewolnictwo, wykorzystywanie ofiar (pracowników) przez katów (kapitalistów, polityków, korporacje).

Nie ma żadnej niewidzialnej ręki wolnego rynku. Wprowadzenie tej ideologii doprowadziłoby do jeszcze większego ucisku fiskalnego, bo korporacje zaraz wykorzystałyby brak regulacji. Jest to manipulacja prawami ekonomii, które są płynne i mało ścisłe. Opisywałem to w poniższym felietonie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Przestańmy godzić się na niewolnicze warunki pracy i płacy!

Obecnie trwa przebudzenie się Polaków z programu ofiar kapitalizmu. Nikt o zdrowych zmysłach nie słucha już czy to lemingów popierających Petru, czy gimnazjalistów walących konia do chińskich bajek (manga, anime) popierających Korwina. „Załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania” lub „zwiększaj kwalifikacje” – obecnie dla większości są to brednie szaleńców terroryzujących internet, a nie partnerów w dyskusji. Bo partner w takiej dyskusji powinien przynajmniej rok lub dwa uczciwie i ciężko pracować u typowego kapitalisty, by znać temat, a nie chodzić do gimnazjum i żyć z pensji mamy.

Kolejnym przejawem mentalności ofiary w kwestii finansów, jest negowanie i obrzydzanie pieniądza. Jest to przejaw dużo szerszej tendencji negowania i obrzydzania wszystkiego, co materialne. A więc także ciała i wyglądu, seksu, radości, przyjemności. Promuje się zamiast tego fałszywą, oderwaną od życia duchowość, ascezę, odmawianie sobie przyjemności, kult umartwiania się i poświęcania. Czy to dla społeczeństwa, rodziny, kościoła, państwa, rodu, gatunku itp itd.

Tak tworzy się nieżyczliwych frustratów, bo jeśli ktoś nie żyje przede wszystkim dla siebie, to nie będzie w stanie szczerze i z radością służyć i pomagać bliźniemu. Bo będzie wkurzony, sfrustrowany i będzie żyć w poczuciu, że zmarnował swoje życie, które stało się kieratem bez żadnej przyjemności. To jest wielki paradoks hedonizmu (nie mylić z destrukcyjnym egoizmem!) i altruizmu – ale to naprawdę działa. Bez zdrowej dawki hedonizmu, bez spełniania swoich zachcianek, pasji, kaprysów, nie ma altruizmu.

Pieniądze i wszelkie inne uciechy świata materialnego są obrzydzane programowo przez religie monoteistyczne. Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu z ołtarzem w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Kapitalizm nęci swych niewolników błyskotkami

Także nowe formy duchowości, np new age i niektóre interpretacje ezoteryki, negują pieniądze i inne materialne radości. Jest to kontynuacja i błędnej, patriarchalnej duchowości oderwanej od życia, i mentalności ofiary. A zasada jest jedna.. Skoro ludzie nie doświadczają bogactwa, bo ich mentalność i konstrukcja systemu taka jest, to chętnie sięgają po takie doktryny. To częsty psychologiczny „myk” – skoro człowiek czegoś dobrego nie ma, to sobie to obrzydza, neguje to, mówi że mu to niepotrzebne, że jest ponad to. Kiedyś, dawno temu, nie doświadczałem miłości, moje serce było skrajnie zamknięte. Więc wymyśliłem sobie chorą ideologię, że miłość jest zła i jej nie potrzebuję. Potem bardzo tego żałowałem, bo zdeterminowało to negatywnie kilka lat mojego życia.

Świetnie jest to pokazane na początku poniższej dyskusji z TVP Kultura z 2013 roku – „Mieć czy być„. Za czasów PRL na studiach wszyscy mówili sobie, że chcą być, być i jeszcze raz być, ach, i w ogóle ę i ą, aż sram tęczą. Natomiast każdy marzył w skrytości, by mieć. By na półkach były te wszystkie towary, co na Zachodzie. Więc mamy teraz te towary (droższe i gorszej jakości niż na Zachodzie), ale nie mamy na nie pieniędzy. Bo mentalność ofiary pozostała, więc Solidarność, Balcerowicz, Wałęsa, przekupili naiwnych Polaków tak, jak konkwistadorzy przekupywali ludy Afryki – błyskotkami.

Czym jest tak naprawdę pieniądz? Jest narzędziem. Jest neutralny. Nie jest ani dobry ani zły. To człowiek decyduje, jak użyć narzędzie. To nie broń zabija ludzi (choć to nie jest takie proste – nie popieram libertarian), i to nie pieniądz czyni zło. To wszystko robi człowiek. Bo natura ludzka jest naturą złą. Ludzkość jest gatunkiem agresywnym i ignoranckim. To, na ile wznosisz się ponad naturę ludzką i naturę tej planety – na tyle jesteś człowiekiem.

Pieniądz jest i dobry, i neutralny, i zły – w zależności od tego, jaki jest człowiek używający tego narzędzia:

-jest dobrem, gdy rodzina od zawsze żyjąca w biedzie i upodleniu, po wzroście dochodów pierwszy raz pojedzie z dziećmi na wakacje czy pójdzie do kina;
-złem, gdy staje się celem życia, sztuką dla sztuki. Mamy wtedy do czynienia z materializmem, wyścigiem szczurów;
-dobrem, gdy człowiek świadomy i pełen ciekawości świata wykorzystuje większe dochody w celu rozwoju siebie, swoich pasji, stawania się lepszym człowiekiem, pomagania;
-złem, gdy człowiek o naturze ignoranckiej za większy hajs kupuje jedynie alkohol, narkotyki, niezdrowe żarcie, i od tego się degeneruje;
-dobrem, gdy pieniądz jest i można bez przerażającego lęku po prostu sobie żyć;
-złem, gdy pieniądze zawsze brakuje, gdy jest lęk, frustracja, odmawianie sobie wszystkiego – rodzi to zło i agresję;
-dobrem, gdy mądry przywódca usprawnia system ekonomiczny i ludziom żyje się dostatniej;
-złem, gdy elity, politycy, kapitaliści i korporacje drenują zasoby i wyzyskują ludzi.

Lęk przetrwania – pisałem o nim bardzo dużo. Przez gnostyków lęk przetrwania utożsamiany jest z mitologicznym grzechem pierworodnym rodzaju ludzkiego. Lęk czy wystarczy do pierwszego, czy będzie się miało pracę, czy nie wyrzucą z domu – jest potworny i niszczący. Powoduje on chyba większość, o ile nie wszystkie zło na Ziemi. Skoro zasobów jest za mało, to od razu pojawia się pokusa by zdobywać je nieuczciwie, odbierać je innym, krzywdząc innych.

Pisałem o tym w poniższych felietonach – są to jedne z najważniejszych artykułów na mojej stronie, zapraszam:
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

Bieda degeneruje, zmusza do ignorancji i uległości

Bieda potwornie degeneruje. Ludzie biedni mają większą skłonność do agresji, przemocy, nienawiści, szerzenia podziałów, zawiści i innych typowo ludzkich wad. Z drugiej strony, bogaci też często bywają dupkami o przytępionej empatii. Jednak nie przeczy to tej zasadzie. W Polsce występuje patologiczny niedobór pieniądza. Jest to dodatkowo wzmagane tym, że wszystko u nas jest, a na tak nie wiele nas stać, jak i przez to że ceny mamy takie jak na Zachodzie.

U nas elitą i wzorem do naśladowania są korporacyjne lemingi. Zarabiają równowartość tego, co zarabia Turek w zardzewiałej budzie z kebsami w Berlinie. Mają kilka kredytów, w tym hipoteczny, którego mogą nigdy nie spłacić. Więc jest lęk o przetrwanie, czy starczy do pierwszego, czy nie wyrzucą z mieszkania gdy Frank wzrośnie. I zazdroszczą biedniejszym, że dostali 500+ na dziecko i przez to pracodawcy – święte, roszczeniowe krowy – muszą podnosić pensje. To też jest bieda, to też jest mentalność ofiary, tylko z nieco wyższą pensją, kredytami i pracą po 12 godzin na dobę. I też jest tam lęk przetrwania.

Popatrzmy na piramidę potrzeb Maslowa. Najważniejsza jest potrzeba materialnej stabilizacji. Potem są potrzeby wyższe. Jeśli nie ma zapewnionej materialnej stabilizacji, to siłą rzeczy człowiek, zlękniony i sfrustrowany, nie interesuje się innymi potrzebami. W kieracie dnia codziennego – długiej i słabo opłacanej pracy, dzieci, kredytów itp – nie ma na to czasu i sił. Np na kulturę, sztukę, zdobywanie wiedzy i kompetencji, naukę, hobby i pasje, medytację, duchowość.

Człowiek zredukowany do roli bydlęcia walczącego o przeżycie

Człowiek zostaje zredukowany do roli bydlęcia panicznie zabiegającego o michę. A z rozrywek zostaje mu tylko piwo i mecz, lub telenowela. Wie to każda elita i tak konfiguruje system, by lęk przetrwania i cierpienie z nim związane było jak największe. Nie, nie są to prawa ekonomii, nie jest to niewidzialna ręka wolnego rynku. Jest to cyniczna manipulacja i sabotaż, mający utrzymać masy w ciemnocie i biedzie.

Z drugiej strony, popatrzcie jakie wyniki dał szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby nie było tych wszystkich negatywnych bodźców, to ludzkość by się bardzo zdegenerowała. Natura większości ludzi jest taka, że degeneruje ich wszystko. I bieda, i potencjalny dobrobyt. Biorąc pod uwagę nawet regułki psychologiczne – większość nie nadaje się do związku i rodzicielstwa. Z większością ludzi są tylko problemy, bo żyjemy na planecie małp, gdzie rządzi ignorancja, bierność i prawo silniejszego. Opisywałem ten eksperyment w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zdrowe podejście do pieniądza.. Czyli co?

Potrzeba nam zdrowego i asertywnego podejścia do pieniędzy jak i do uciech świata materialnego. Pieniądz jest dobrem, jeśli nie staje się obsesją wyścigu szczurów i nie służy do krzywdzenia drugiego człowieka. Ciało jest świątynią w której mieszka dusza – trzeba dbać i o wygląd, i o zdrowie. Seks i miłość są piękne, jeśli spotykają się dwie osoby o wysokiej mentalności. A dusza wcieliła się w Twoje ciało także po to, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i przyjemności. Nie urodziłeś się po to, by żyć w ascezie, biedzie i fałszywie pojmowanym poświęcaniu się. Nie urodziłeś się też po to, by słuchać kaprysów i żądań chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa. Które hołduje przecież najniższym możliwym instynktom i wartościom.

Nie ma już powrotu do wymiany barterowej, która była domeną kultur prymitywnych. Pieniądz to starożytna już reforma ówczesnego systemu. Przyniosła ona dobre jak i złe następstwa. Nie ma też powrotu do jakichś eko-lepianek z patyków i błota. Bo to cywilizacja i technologia umożliwia nam choćby przeżycie. Przecież kiedyś zdecydowana większość dzieci nie dożywała 18 roku życia. A umrzeć można było od byle drobnostki takiej jak wyrostek lub stan zapalny od zęba. To było przecież takie eko, takie organic, takie bio, takie zgodne z matką naturą..

Pieniądz, cywilizacja, technika, nauka, medycyna, robotyzacja nie są problemem samym w sobie ani nie są z zasady złe. Zła i agresywna jest człowiecza natura, która jest prostym odwzorowaniem natury całej planety. Czyli matrixa. Cząstkę matrixa – tego zwierzęcego, bezdusznego systemu – nosimy wszyscy w sobie. Matrix to nie tajne organizacje, nie politycy ani inni „oni„. Matrix to my sami, nasza ignorancja, bierność, agresja, pożądliwość i popędliwość, wiecznie rosnące pragnienia. Póki się z tym nie uporamy, póty zawsze politycy i kapitaliści będą skurwysynami. I zawsze będą jacyś illuminaci czy masoni. Jak nie Ci obecni, to jacyś inni.

Ważne jest to, by demaskować i odsuwać od władzy tych polityków, którzy gloryfikują niskie pensje i obecny status quo. I tych z prawicy (Korwin) i tych z centrum (PO) i tych z lewicy (a raczej pseudo-euro-lewicy – Nowoczesna). Bo pomimo kosmetycznych różnic, służą oni temu samemu systemowi. Zrozummy, że bez pieniędzy trudno o dobro, trudno o wartości. Większość ludzi bieda degeneruje i czyni ich skurwysynami. Ludzie mający jakiś tam kręgosłup i większe oczytanie, przez biedę będą zlęknieni i sfrustrowani tym, że nie mogą się uczyć, rozwijać i spełniać marzeń.

Oby nie było tak, że ostatni Polacy uratują się, emigrując do kraju, gdzie da się normalnie żyć. I będą tam nieraz do końca życia leczyli traumy i rany, jakich zaznali na tej ziemi. Zaś reszta która tu zostanie, pewnego dnia stwierdzi, że ich kraju już nie ma. Dlatego tak ważne jest porzucenie mentalności ofiary, także jeśli chodzi o finanse. Bowiem jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca. Jaka mentalność narodu, taka jego sytuacja ekonomiczna, taka jego empatia, ucywilizowanie.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy wiesz o upadającej ekonomii? Rozwiązanie jest tam gdzie nikt go się nie spodziewa

Socjalizm czy wolny rynek? A może ani to, ani to?

Dyskusja na tematy ekonomiczne została zdominowana przez dwa przeciwstawne obozy. Pierwszy z nich to socjalizm, a drugi – zwolennicy wolnego rynku.

Po sabotażu ekonomii Polski na początku lat 90-tych XX wieku, trzeba było jakoś przekonać pracowników, że mają się godzić na wyzysk i pracę za przysłowiową miskę ryżu. Najpierw robili to tacy ludzie jak Balcerowicz. Potem – Korwin, Tusk, Lewandowski, Kopacz, Schetyna, Petru. Ich credo przewodnie to: „takie są prawa ekonomii, tak działa wolny rynek i nic nie da się z tym zrobić.”

Nie jest to prawdą. Już dziś moglibyśmy zarabiać tyle, ile w cywilizowanych krajach. To tak jak z wieloma absurdami biurokratycznymi i prawnymi, uprzykrzającymi na co dzień życie. W Polsce jest ich miliony milionów. Ja nazwałem je „celowo i z premedytacją stworzonymi przeszkadzaczami„. Myślicie, że politycy o tym nie wiedzą? Że zmiana prawa na ludzkie jest taka trudna? I w końcu, że zmiana zasad rządzących gospodarką jest niemożliwa? Wszystko jest możliwe. Tylko nie ma ku temu woli politycznej. O tym jak wielką fikcją jest ta neoliberalna narracja, pisałem w poniższych felietonach:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
W Polsce możemy zarabiać więcej! Reforma systemu się rozpoczęła

Wolny rynek spowodował biedę, globalny kryzys i zbankrutował

Okazuje się że idee wolnorynkowe można uznać śmiało za idee zbankrutowane. Nie tylko moralnie, ale też merytorycznie. Dziś, w dobie postępów informatyki, automatyzacji i robotyki, większość ludzi stoi przed utratą pracy. Przewiduje się, że jeśli postęp w tych dziedzinach nie przyspieszy, to do 2027 roku pracę straci 60% ludzi na Ziemi. Rozwiązaniem jest tzw bezwarunkowy dochód podstawowy – kwota wypłacana co miesiąc przez państwo.

W przeciwnym razie po pierwsze, od razu zawali się światowa ekonomia, bo ten korpo-szajs ktoś musi przecież kupować. Po drugie – nastąpi rewolucja, bunt i rzeź, przy których przewrót bolszewicki będzie wydawał się niewinną zabawą. Tego elity rządzące światem nie chcą. Korporacje też nie. Oczywiście, będzie to rodziło zupełnie nowe, cywilizacyjne problemy.

My dostaniemy niepowtarzalną szansę na rozwój. Otrzymaną kasę zainwestujemy w swoje talenty, pasje, i nierzadko ich atrakcyjne prezentowanie. By w ten sposób zarabiać. A wszelkie Janusze, Grażyny, Seby, Karyny? Zapiją się na śmierć, zdegenerują bez ośmiogodzinnego bata nad sobą. Ktoś im wszystkim musi organizować czas – np poprzez jakąś formę obowiązkowej szkoły dla dorosłych. Szerzej problemy te poruszyłem w poniższym felietonie:
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!

Nie da się budować polityki ani na Smoleńsku, ani na miłości do imigrantów. Zrozummy to wreszcie

To, co robi PiS i kilka innych rządów to wpisywanie się w ten globalny trend – ideę bezwarunkowego dochodu podstawowego, popieranego przez czołowych miliarderów. 500+, program mieszkanie+ i nowo zaproponowany – 10.000+ dla tych którzy chcą pozostać na rynku pracy. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego ani altruistycznego ze strony tych polityków. Po prostu czują wiatr globalnych przemian.

Oni sami zapominają jednak, że na Smoleńsku, na wkurwianiu wszystkich (nawet mnie..) i na „wąsatym” konserwatyzmie rodem z końca lat ’80, nie da się już robić polityki. Z kolei partie socjalistyczne zapominają, że na miłości do islamistów dokonujących w Europie szokujących ekscesów za zgodą Merkel, też nie za bardzo da się robić politykę.

Bądźmy po prostu dobrej myśli. Nadciągają ogromne pozytywne zmiany na świecie. Budzą one zrozumiały sprzeciw.. I tak właśnie ma być. Każda zmiana budzi sprzeciw, nawet jeśli zmiana ta dotyczy tylko jednego człowieka. Tym bardziej, jeśli dotyczy ona zbiorowości.

Zapraszam do obejrzenia wywiadu z Izabelą Litwin z organizacji Nawigatorzy Jutra o bezwarunkowym dochodzie podstawowym:

Idea podstawowego dochodu gwarantowanego. Skąd wziąć pieniądze na dochód gwarantowany? Jak zlikwidować pieniądz dłużny? Prowadzenie: Izabela Litwin, ekonomistka, autorka publikacji popularno-naukowych

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Wiek XXI przejdzie do historii jako czas walki z tyranią kapitalizmu i korporacji

kapitalizm-i-neoliberalizmSpójrz głębiej w naturę, a dowiesz się więcej. Dowiesz się jak działa świat” – to zdanie jest moim mottem od dawna. Przy czym od razu zaznaczam, że ckliwe obrazy miłujących się zwierzątek są co najwyżej w produkcjach Disneya lub w umysłach wyznawców new age, nie znających realnego życia. Wiedza o tym, jak działa ziemska natura, nie jest kolejną tabletką uspokajającą w postaci religii takich jak katolicyzm czy new age. Jest wręcz odwrotnie: przypomina w działaniu zastrzyk z dużej dawki adrenaliny.

Jest to wiedza, która przeraża, ale która też wyzwala. Zaczyna się od najzwyklejszej w świecie książki od biologii. Gdzie są opisane mechanizmy ewolucji, doboru naturalnego, rozmnażania. Kończy się na połączeniu wszystkiego w jedną całość, czyli zaawansowanej, tajemnej wiedzy. Gdzie nie ma miejsca na łzawe i wzruszające iluzje. Nie, nie mamy sojuszników. Nie uratuje nas PiS, ani walczący z globalizmem Putin. Nie uratuje nas też matka natura – matka wyrodna, matka niesprawiedliwości i bólu. Bo to ona stanowi rdzeń, jądro systemu, stanowi naprawdę ostateczną praprzyczynę.

Praprzyczynę wszystkiego zła, wszystkiej niesprawiedliwości jaka istnieje. Każdy system i konstrukt, na jaki narzekają ludzie, jest dokładnym odwzorowaniem praw natury. Ekonomia, kapitalizm i neoliberalizm, polityka, hierarchizm, NWO (New World Order), patriarchat – i każdy inny istniejący system władzy, ucisku i represji. W bardzo dokładny sposób odwzorowują one prawa natury. Natury, gdzie wygrywa silniejszy i bezwzględniejszy. Gdzie słabszy jest gnębiony, zamęczany, zagryzany, nie dopuszczany do rozmnażania. Gdzie jedno życie zjada inne życie. Gdzie rządzi prawo silniejszego. Gdzie dobro jest karane, a zło nagradzane – bo jest wydajniejsze.

Natura ma licznych obrońców, szczególnie wśród środowisk new age, ezoterycznych, gnostyckich. Uważam, że ludzie Ci powinni choć na chwilę przystanąć, obudzić się, i zadać sobie pytanie, jakiego systemu bronią. Zamiast czytania kolejnych dziwnych teorii, powinni zrobić coś, co jest tak proste i trywialne, że aż niemożliwe. Czyli zejść do piwnicy lub biblioteczki, odkurzyć książki od biologii z podstawówki i liceum, i je przeczytać. To, co jest prawdziwe, jest jednocześnie bardzo proste i bardzo trudne. Ten, kto raz poznał prawa natury i zrozumiał, że to ona stanowi rdzeń, centrum systemu, praprzyczynę wszelkiego zła – ten jest obudzony już na zawsze.

Zdaję sobie sprawę, że to co piszę, choć tak logiczne i po chłopsku proste, jest niemożliwe do wytłumaczenia wielu ludziom. Jest to jak wołanie trzeźwego w Sylwestra. Te prawa rządzące naturą i jej podsystemami, przedstawiłem w poniższych felietonach:
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Jednak pomimo wszystko, nie radzę popadać w rozpacz. Przeciwnie – naszym zadaniem jako najwyżej rozwiniętego gatunku na Ziemi, jest uzdrowienie chorej, „autystycznej” natury. Która premiuje zło, i której jedynym zadaniem jest przeżycie za wszelką cenę. Człowiek – to powinno brzmieć dumnie. Tym, czym nas odróżnia od zwierząt, i co sprawia, że jesteśmy wyżej, ponad naturą – jest nauka (i technologia), i sfera duchowa.

Wspólnym marzeniem i nauki, i duchowości jest życie w lepszym świecie. W którym także ten słabszy ma szansę na przeżycie. W świecie, w którym człowiek nie musi być zdany na ślepy los. Już zejście z drzew, zamieszkanie w jaskiniach, wynalezienie ognia i koła było buntem przeciw naturze. Seks też nim jest – naturze ta przyjemność nie jest potrzebna. Medytacja także omija prawa natury i pomaga uciszyć rozkrzyczany umysł. Dzięki nauce, konkretnie medycynie, ludzie nie umierają już na banalne choroby. Przez całe eony ogromna większość dzieci nie dożywała wieku 18 lat – bo tak chciała natura. To, że masz powyżej 25 lat i żyjesz, w 90% zawdzięczasz nie matce naturze, ale nauce – np antybiotykowi, lekarzowi z SOR, lub np operacji wyrostka robaczkowego.

W poniższym artykule jest mowa o systemie ekonomicznym i politycznym. I znowu: prawa drapieżnego kapitalizmu są ścisłym odwzorowaniem praw natury. Zawsze polecam Wam patrzenie całościowe, odnajdywanie w z pozoru nie powiązanych systemach cech wspólnych. Lewicowcy na swoich profilach na facebooku słusznie zauważają, że neoliberalizm, korwinizm, kapitalizm, to po prostu darwinizm społeczny. To prawa sformułowane przez Darwina funkcjonujące w tkance społeczeństwa. Ale znowu, oni także nie patrzą całościowo, nie widzą całości problemu.

Dam Wam radę – nigdy, ale to nigdy nie wierzcie tym, którzy mówią o ekonomii, o niewidzialnej ręce wolnego rynku, o podatkach rzekomo uciskających przedsiębiorców. Oni chcą władzy nad Wami – byście byli niewolnikami pracującymi za miskę ryżu. Te same bzdury powtarza się już któremuś pokoleniu pracowników. Korwin i Petru to teza i antyteza tego samego zjawiska, to dwie strony tego samego medalu.

Niewidzialna ręka wolnego rynku – przez to ze jest niewidzialna, jest sterowna, oj bardzo sterowna. A za niewidzialnymi rękami rynku stoją równie niewidzialni gracze, choćby neoliberalne lobby i think-tanki, np Heritage Foundation. Które wyszkoliły całe tabuny polityków (z lewa i prawa), dziennikarzy, ekspertów i innych gadających głów od wszystkiego. Tam gdzie Ty widzisz wolny rynek, ja widzę grubą manipulację. Uczulam Was od dawna na wszystkich którzy mówią o wolnym rynku, prawach ekonomii, (neo)liberalizmie i konieczności niskich pensji – oni chcą władzy (ekonomicznej) nad Wami. Niewidzialne ręce rynku to widzialna bieda i widzialna rozpacz ludzi.

Polecam poczytać na ten temat w innych moich artykułach:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Ten kto rządzi NBP rządzi Polską. Zobacz kto to, a zdziwisz się bardzo!
Upadek systemowy kapitalistycznej mitologii III RP
Dlaczego Polska jest pariasem Europy? Skala niewolnictwa w Polsce
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika
„Nigdy nie wrócę do Polski”. Szokujące wyznanie emigranta
W Polsce możemy zarabiać więcej! Reforma systemu się rozpoczęła
Kapitalizm w Polsce, a w kraju cywilizowanym. Dlaczego jesteśmy niewolnikami?

Kapitalizm (neoliberalizm) jest systemem o strukturze piramidy. Polega on na tym, że zasoby z dołu piramidy (społeczeństwo) płyną ku coraz wyższym górom piramidy. Jest to system drenażu całej planety z wszelkich bogactw. I znowu – jest to odwzorowanie jednego z praw natury, które głosi, że bogaci się bogacą, a biedni biednieją. Jeśli ktoś ma już jakiś zasób (nie tylko chodzi o dobra materialne, ale także o umiejętności, wiedzę, seks), to jest duże prawdopodobieństwo, że będzie miał tego zasobu coraz więcej i więcej.

Tak samo wynagradzana jest praca – większość owoców pracy zgarniana jest przez „górę„. I nie ważne czy jest to sprzątaczka zarabiająca 1500 złotych, czy kierownik zarabiający 6000 złotych. Rzeczywisty dochód jaki generują te osoby dla firmy, jest znacznie, ale to znacznie większy niż te 1500 czy 6000 złotych. Jest to tak ścisłe tabu, że praktycznie nikt o tym nie mówi. Dodać należy także rabunkową gospodarkę zasobami naturalnymi przez rządy i korporacje. Biosfera planety wymiera w zastraszającym tempie. Ogólnie, jeśli to się nie zmieni, to w ciągu kilku dziesięcioleci nastąpi zagłada życia na Ziemi. Nie da się w nieskończoność generować zysków i wzrostu PKB. Zasoby nie są nieograniczone. Nie mamy planety B, na której można by budować wolny rynek, szerzyć ideały demokracji i stawiać bary Mc Donalds.

kapitalizmZapraszam do przeczytania poniższego artykułu w temacie. Nie ze wszystkim w nim się zgadzam.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

ŻYCIE JAK GRA W KRZESŁA

Wszyscy znamy doskonale popularną zabawę weselną w krzesła. Wiemy doskonale, że ostatecznym rezultatem jest jedna osoba siedząca, podczas gdy wszyscy pozostali przegrywają i kolejno odpadają z gry. Nie znajdziemy chyba lepszej analogii do obecnego świata oraz systemu w którym przyszło nam żyć. Przez całe życie wmawia się nam ten mit zaradności i to, że każdy jest kowalem własnego losu. I tak biedni są sami sobie winni bo albo są leniwi albo są po prostu nieudacznikami życiowymi i nic im się w związku z tym od życia nie należy. Czy, aby na pewno tak się rzeczy mają. Jeśli system z jednej strony jest deficytowy, a z drugiej skonstruowany tak, aby wspierać tych szybszych, lepszych i mądrzejszych to jest to faszystowski system. Jak tu być kowalem własnego losu, jeśli przez całe życie, świadome i silniejsze osoby z pełną premedytacją rzucają pod nogi kłody, kopią doły, zabierają kowadło lub też od początku dają do dyspozycji młot zrobiony z byle jakiego i najtańszego materiału.

WILKI, PASTERZE I STADA OWIEC

Chciałbym obalić kilka mitów związanych z bogactwem. Mianowicie zwykliśmy postrzegać osoby bogate jako lepsze od innych, zasługujące na szacunek i podziw. Tymczasem 10 milionów w kieszeni jednego oznacza problem innych 100 osób z zapłatą rachunków czy choćby zaspokojeniem podstawowych potrzeb życiowych. Miliardy w kieszeni jednego wiążą się z głodzeniem małego państwa. Zwykłem mawiać, że miliarderzy są albo najbardziej bezwzględnymi i nikczemnymi osobami albo też zwyczajnie głupcami nie rozumiejącymi istoty systemu. W momencie wybicia się jednostki ponad społeczeństwo pozostają dla niej dwie drogi. Pierwsza to zostać pasterzem, który wspiera i prowadzi słabszych i mniej inteligentnych od siebie ludzi. Druga to zostać wilkiem i z pełną nikczemności przebiegłością żerować na stadzie. Niestety żyjemy w świecie, w którym pasterze źle kończą, a wilki mają się świetnie. W kręgach finansowych znany jest powszechnie slogan „strzyżenia owiec”. Ludzie są jak owce, trzeba sobie znaleźć poletko i strzyc ich z pieniędzy. Systematycznie strzyże się klasę średnią, aby zbytnio nie urosła. Powodów jest kilka. Podstawowym jest to, że klasa średnia to ludzie niezależni, którzy nie potrzebują władzy, nie potrzebują pomocy, a wręcz nie chcą żeby ktoś ingerował w ich życie i mówił co robić. Kolejnym powodem jest to, że to właśnie głównie z klasy średniej wywodzą się pasterze. Są to ludzie, którzy żyją pomiędzy ludźmi, znają prawdziwy świat i niesprawiedliwości społeczne w których dorastają. Podczas gdy osoby wywodzące się z bogatych dynastii, żyją w oderwaniu od rzeczywistości, czyli w zupełnie innym środowisku. Nie mają dostępu do świata realnego, w którym nam wszystkim przyszło żyć. Dlatego też nie mają szans wykształcić w sobie cech takich jak współczucie czy empatia, a także poznać skalę ogólnej niesprawiedliwości.

W całej tej pogoni przez życie większość z nas nie ma czasu przystanąć i zdać sobie sprawy z pewnych uwarunkowań. Zostaliśmy zaprogramowani, aby pewne sprawy postrzegać tak, a nie inaczej. Wystarczy jedynie chwila refleksji, aby spostrzec, że coś tutaj jest nie tak. Jako dziecko uczy się nas, że za dobre uczynki czeka nas nagroda. W momencie gdy wkraczamy w dorosłe życie za dobry uczynek dostajemy po nosie.

WŁADZA I JEJ MONOPOL NA ŁAMANIE PRAWA

Nawet, jeśli prawo jest słuszne to jak go przestrzegać, jeśli zostało stworzone przez bandę zwyrodnialców i złodziei, którzy go nie przestrzegają, a jedyny powód jego ustanowienia to chęć uzyskania przewagi nad rzeszą posłusznych owiec.

Jak wiemy domeną władzy jest stanowienie prawa. Władza jest niczym innym jak ukrytą formą fizycznej przemocy. Inaczej mówiąc, jeśli nie zrobimy tego co nakazuje władza lub też zrobimy coś zakazanego, ktoś przyjdzie i siłą nas ukarze. Gdyby nie było przemocy, egzekwowanie przestrzegania prawa sprowadzałoby się co najwyżej do psychicznego napiętnowania i opierałoby się jedynie na wewnętrznej moralności poszczególnych osób.

„Leges sine moribus vanae” – „Prawo musi się opierać na jakiejkolwiek etycznej i moralnej zasadności”. Najlepszy przykład, idiotyczny zakaz wypieku chleba ustanowiony podczas wojny. Logiczne jest, że nikt takiego prawa nie przestrzegał ponieważ było to prawo anty moralne, nie poparte żadną logiczną podstawą istnienia. Tak samo dzisiaj, jeśli ustanowione jest antyludzkie prawo nikt nie powinien takiego prawa przestrzegać. Najprostszy przykład ukarania piekarza, który rozdawał chleb za darmo. Według prawa powinien ten chleb wyrzucić do śmieci, a ludzie powinni głodować, jeśli ich na niego nie stać. Czy wy naprawdę nie jesteście w stanie dostrzec co się na tym świecie dzieje? Pewne rzeczy, które są postrzegane za normalne są całkowicie nienormalne. Godzą w jakikolwiek zdrowy rozsądek i ludzką dobroć. To jest właśnie czysty faszyzm i antyhumanizm.

„Leges sine moribus vanae” – „Prawa bez moralności giną”. To my powinniśmy dopilnować żeby debilne i antyludzkie prawa zginęły. Jest na to prosty sposób, wszystkich karać się nie da. Zbiorowe nieposłuszeństwo to największa zmora dla establishmentu. Pamiętajcie „Lex iniusta non est lex” – „Ustawa niesprawiedliwa nie jest prawem”.

NIE KRADNIJ

Ta arcy mądra i logiczna zasada jest podstawą do tego abyśmy mogli żyć w normalnym i stabilnym świecie. Jednakże w przypadku każdej zasady istnieją wyjątki. „Nulla regula sine exceptione” – „Nie ma reguły bez wyjątku”. Oczywiście kradzież czegokolwiek osobie indywidualnej jest wysoce nieetyczna i niewłaściwa. Inaczej jednak wygląda kwestia okradania korporacji, które podstępem od wieków wywłaszczają nas z majątku wypracowanego przez nas i naszych przodków. Korporacje to bezduszne instytucje dysponujące środkami wielokrotnie przewyższającym zasoby państw, w których rządzi chłodno skalkulowana tyrania. To korporacje stoją za rządami i za tym wszystkim co się dzieje na świecie. To za sprawą realizacji ich interesów toczone są wojny i prowadzona jest zbrodnicza działalność względem całej ludzkości. To korporacje za sprawą skorumpowanych polityków kradną codziennie niezliczone miliardy. Najprostsze bieżące przykłady. Gdzie pieniądze z OFE? Czeski film. Gdzie miliardy Amber Gold? Czy ktoś wierzy, że zwykły Kowalski wykręcił taki numer bez niczyjej wiedzy i przyzwolenia? Zdołał wyprowadzić takie środki i nikt nie wie jak to się stało? Czy prywatyzacja przemysłu polskiego za grosze i późniejsze żerowanie na ludziach w związku z byciem monopolistą nie jest złodziejstwem. Całe pokolenia Polaków budowały coś co zostało zwyczajnie zagarnięte. Czy my jesteśmy idiotami? Mamy bezczynnie temu się przyglądać i bezrefleksyjnie przyjmować to co mi się mówi? Zatem okradanie korporacji jest złe i nieetyczne? Śmiem twierdzić, że nie tylko nie jest nieetyczne, ale także wskazane. To jedyny sposób na niewielkie zbalansowanie i przywrócenia równowagi.

NIE ZABIJAJ

Nie ulega wątpliwości, że zabijanie jest złe, ale czy aby na pewno zawsze złe? Przykład osoby, która odpowiada za śmierć kilku tysięcy niewinnych dzieci i za sprawą podejmowanych decyzji zamierza zabić kolejnych tysiąc. Czy zabicie takiego antyczłowieka jest złe? Czy ktokolwiek z was miałby poczucie winy z tego tytułu? Czy raczej towarzyszył by temu czynowi pewien rodzaj satysfakcji i poczucia dopełnienia sprawiedliwości. Również w kwestii odbierania życia establishment posiada monopol. Codziennie zabija się legalnie dziesiątki osób w sposób bezpośredni i oficjalny, a kolejne miliony pozbawia się zdrowia i życia w sposób pośredni za sprawą podejmowanych decyzji. Jeśli społeczeństwo w chwili całkowitej bezradności zacznie zabijać tych zwyrodnialców, którzy bezczelnie śmieją im się w twarz. Czy to będzie złe? Musimy pamiętać, że prawo i władza jest tam gdzie jest siła. Najwięcej siły ma społeczeństwo dlatego, że jest nas najwięcej. Nie potrzebujemy do tego jakiś specjalnych instytucji. Jeśli zdamy sobie z tego sprawę to my zaczniemy dyktować warunki i egzekwować przestrzeganie zasad współżycia. Nie potrzebujemy także tworzyć jakiś szwadronów egzekucyjnych. Wystarczy jednostka dysponująca wiedzą i motywacją, która zagrozi tym bezczelnym ludziom. Wystarczy powiedzieć głośno i wyraźnie „nie, jeśli to zrobisz spotka cię kara”. Dodając do tego konsekwencję, za drugim razem już nie będzie potrzeby nikogo karać. Jest taki słynny trochę abstrakcyjny i może nie na miejscu przykład włoskiego mafioza, który został oskarżony o morderstwo. W przeddzień rozprawy zginął prokurator i cała jego rodzina. Wiecie co się stało? Sprawa już nigdy nie trafiła na wokandę. Dlaczego o tym piszę, chcę uświadomić, że jeśli prawo ma być skuteczne to musi zawierać groźbę kary tak potężną, że nie będzie potrzeby tej kary wykonywać bo nikt się nawet nie odważy dokonać czynu zabronionego. Jeśli są osoby, które nas depczą tak jak deptał nas ich ojciec i dziadek i pradziadek, nie należy się spodziewać niczego innego po ich potomstwie. Albo się zmienicie albo zaczniecie szanować ludzi i inaczej wychowywać swoje dzieci albo zostaniecie wyrżnięci w pień do trzeciego pokolenia.

Wpaja się ludziom nienawiść do muzułmanów. Czy to jest ich wina, że zostali tak uwarunkowani? Za sprawą wielowiekowego ciemiężenia i ograbiania przez zachód, a w zasadzie przez tych samych ludzi, którzy ciemiężą i grabią nas. Obiektu nienawiści wypatrywałbym raczej na własnym podwórku. Muzułmanów zostawcie w spokoju, dajcie im żyć i się rozwijać, a na pewno nie będą przyjeżdżać i nas zabijać. Jak częste były zamachy terrorystyczne zanim Stany Zjednoczone Izraela rozpoczęły swoją wojnę terroru, rozpieprzając pół bliskiego wschodu? Były to sporadyczne akty przeciwko imperializmowi USA oraz faszystowskiej polityce Izraela związanej z okupowaniem terenów, które do niego nie należą i nigdy nie należały.

TY ANTYSEMITO!

Zadziwiające jak silny potrafi być ten wzorzec myślowy. Nie ma na świecie bardziej napiętnowanego rasizmu. W polskim języku samo słowo Żyd ma wymowę pejoratywną i samo jego użycie powoduje posądzenie o rasizm. Tymczasem nie ma nawet takiej rasy jak Żyd.

Zanim ktoś przyklei mi tą łatkę, pragnę powiedzieć, że jestem judeo-sceptykiem. Judeo-sceptycyzm z definicji wyraża wątpliwości co do zasadności przewodniej roli Żydów we współczesnym świecie. Wykracza trochę dalej poza judeo-realizm, który jedynie stwierdza, że Żydzi posiadają ową przewodnią rolę.

Więc tak bez względu na oddźwięk i na to jak ludzie będą na mnie patrzeć mówię: „Żydzi rządzą światem i tym samym odpowiadają za większość zła na świecie”. Nie ma już co do tego żadnej wątpliwości. Wszak na świecie rządzi pieniądz, a Żydzi posiadają większość banków, korporacji i mediów poprzez które zza kulis kontrolują większość ważnych na świecie instytucji. Za sprawą wysoko rozwiniętego kumoterstwa dzierżą stanowiska do których nie dopuszczają nie swoich. Dalej twierdzę, że trzeba im tą władzę odebrać za wszelką cenę bo inaczej nic się nie zmieni. Ryba psuje się od głowy, a ta głowa to zwyrodniała, śmierdząca, bezwstydna i obłudna pała, którą po prostu trzeba ściąć.
Podkreślam, że nie mam nic do 95% Żydów, którzy tak jak my nie mają kompletnie żadnego wpływu na politykę swoich braci i muszą dawać temu przyzwolenie w związku z naciskami i obawą przed społecznym napiętnowaniem. Moja niechęć i pretensje dotyczą 5% Żydów, którzy nie mają prawa zwać się ludźmi. To jakiś szatański pomiot, który gardzi człowieczeństwem i wyniszcza je od wieków i którego kres i koniec zbliża się wraz ze wzrostem świadomości społecznej. Dlatego też dzisiaj podejmowane są działania w celu ostatecznego rozwiązania problemu ludzi wolnomyślących, nie podlegających żadnej jurysdykcji ani autorytetom, lecz posiadających własną wolę i indywidualną ocenę sytuacji. To też funduje nam się tego jakże wygodnego dla wszystkich wroga w postaci islamistów. Jak to powiedział Adam Smith „jeśli chcesz mieć spójne społeczeństwo zapewnij mu wroga”. W ten o to sposób usiłuje się zintegrować Europę, a także stworzyć zasłonę dymną do walki ze społeczeństwem. Do walki z nami, ponieważ to my jesteśmy wewnętrznym wrogiem dla establishmentu. Wszystkie narzędzia represji zostaną prędzej czy później użyte przeciwko ludziom. I tak np. za kilka dni zapuka do mnie ABW, a wy usłyszycie w telewizji, że aresztowano terrorystę psychopatę nawołującego do okradania banków i do zabijania bogatych Żydów. Kiedy ja nikogo nie nawołuję, a jedynie stwierdzam fakt, że dla dobra ogółu ludzkości należałoby niektórych z nich wyrżnąć w pień. Nullum crimen sine poena – Każde przestępstwo powinno być ukarane. Obecny system prawny i system władzy uniemożliwia ukaranie kilku osobników za największe zbrodnie w dziejach ludzkości. Jedyne rozwiązanie to społecznie wymierzona sprawiedliwość.

Chciałem zaznaczyć, że nie namawiam nikogo do łamania prawa, ani sam tego prawa nie łamię. Wyrażam swój światopogląd i sposób myślenia, a także jedyne moim zdaniem sposoby rozwiązania problemów z którymi zmaga się ten świat. Do wyrażania swoich myśli natomiast mam pełne prawo w ramach umierającej, lecz wciąż istniejącej wolności słowa.

W mojej ocenie sytuacji dostrzegam wielką potrzebę ratowania mojej ojczyzny, która jest moim domem. Mój patriotyzm nie wykracza poza granicę mojego domostwa. Nie mam zapędów imperialnych, nie widzę potrzeby dyktowania komuś co i jak ma robić. Domagam się suwerenności dla mojego narodu jedynie w celu zapewnienia stabilnego bytu dla przyszłych pokoleń. Chcę zadbać o Polskę jako mój dom, a walka o dom i rodzinę wymaga działań „per fas net nefas”, czyli wszystkimi dozwolonymi i niedozwolonymi środkami.

Dostrzegam także bardzo silną potrzebę zniwelowania nierówności społecznych. Nie może być tak, że są ludzie, którzy w ciągu godziny zarabiają więcej niż inni w ciągu całego życia. Wszystko ma swoje granice przyzwoitości, a dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją, w której te granice zostały rozciągnięte do granic absurdu. Przewiduję, że XXI wiek przejdzie do historii jako okres walki społeczeństwa z korpokracją. Kapitalizm i wolny rynek wyczerpuje powoli swoje możliwości konsolidacji wszystkiego. Globalizacja, która ma na celu podporządkowanie wszystkiego i wszystkich jednemu jest największym złem tego świata. Zabijając różnorodność, zabijamy perspektywy szybkiego rozwoju i lepszego jutra. Przestańmy, więc ulegać autocenzurze i obawiać się powiedzieć prawdy. Sytuacja wymaga, aby mówić o tym głośno i dosadnie. Im więcej będziemy o tym mówić tym większe przełożenie będzie to miało na świat, w którym żyjemy.

Życzę wam wszystkiego najlepszego w tym nowym roku. Mam również nadzieję, że rok 2017 będzie rokiem zmiany ludzkiej mentalności, której tak bardzo potrzebujemy.

Autor: Sync
Źródło: WolneMedia.net

Transformacja ustrojowa i prywatyzacja – największa grabież XX wieku

kapitalizmZapraszam do przeczytania artykułu autorstwa prof. Pawła Soroki. Przedstawia w nim szokujący krajobraz po transformacji ustrojowej i prywatyzacji.

Większość moich czytelników wie, że proces przemian ustrojowych był przeprowadzony fatalnie. Doprowadził on Polaków do strasznej biedy, do nierówności dochodowych nie spotykanych w cywilizowanych krajach, do niskich pensji. Doprowadził także do 160.000 samobójstw z przyczyn ekonomicznych (dane z lat 1990 – 2011, o 2012 lawinowy wzrost). Także do emigracji około 7 milionów Polaków (w tym 3 miliony na stałe, reszta sezonowo).

W debacie publicznej mamy dwa stronnictwa. Pierwsze – to stronnictwo sytych beneficjentów systemu. Oni nie chcą zmian. Instynktownie boją się, że mogą stracić swoje przywileje. Ich nie interesuje los głodujących polskich dzieci – wypowiadają się o ich rodzicach z pogardą, nazywając ich cebulakami. Oni mają zupełnie inne problemy, jakby nie z tego świata – z trybunałem konstytucyjnym na czele.

Drugie stronnictwo skupione jest wokół kościelno-smoleńskich oszołomów (PiS, Kukiz, RN i trochę Korwin). Zamiast reformować kraj, co idzie im bardzo powoli, lubują się w zaglądaniu Polakom pod kołdry. Prawdą była analiza jednego z amerykańskich ekspertów, że obecnie żadna mainstreamowa partia polityczna nie interesuje się losem „biednych i biedniejszych„, więc lukę tę wykorzystała prawica, posługując się… skrajnie lewackimi hasłami.

Brzmi śmiesznie? Hmm.. Jednak to jest geneza zjawisk takich jak PiS, Donald Trump, Brexit, Marine LePen. Przyczyna to dyktatura sytych, których też interesują głównie sprawy kołdrowe, tylko że w drugą stronę.

Prawdą jest też to, że Polska wpadła w „pętlę przechwytu” biedy. Mentalność określana jako Homo Soviecticus nasila biedę. Zaś bieda nasila tę mentalność jeszcze bardziej. Jest to sprzężenie zwrotne dodatnie, zjawisko z biologii. Vadim Zeland nazwał to zjawisko „pętlą przechwytu„, oczywiście jeśli chodzi o zbiorowości, systemy i relacje tworzone przez ludzi.

Polecam jeszcze przeczytać artykuły odnośnie programu 500 plus:

Cytuję: „Mąż coraz więcej pił. Najpierw okazjonalnie, po zakończeniu jakiegoś etapu na budowie. Potem to już codziennie. A jak pił, to bił i domagał się seksu. – Przez te wszystkie lata urodziłam mu sześcioro dzieci – opowiada. Na pomoc nie mogła liczyć. Jasne, były interwencje policji, założyli rodzinie Niebieską Kartę, mąż miał wyroki w zawiasach i nadzór kuratora. Ale realnej pomocy nie dostała od nikogo. Była cały czas uzależniona od męża. – Połowa kobiet na wsi tak żyje. Nikt się temu nie dziwi – wspomina. Na noże iść nie chciała, bo bała się zaostrzenia konfliktu. Mąż straszył ją, że jeśli odejdzie to zabierze jej dzieci. Zrobi to z łatwością, bo nikt nie da pod opiekę takiej gromady kobiecie, która nie ma ani złotówki. I nie ma pracy. Nie spodziewała się, że jej los się odmieni. Słyszała, że niby ma być 500 zł na dziecko, ale w cuda nie wierzyła. Zdziwiła się, kiedy okazało się, że będzie co miesiąc dostawała 3 tysiące. złotych. – Wszyscy w urzędzie znali moją sytuację, więc po cichu założyłam konto i załatwiłam, że tam będą trafiały te pieniądze – opowiada.
DALEJ: http://kobieta.wp.pl/odzyskane-zycie-za-500-plus-tajemnice-ktore-skrywaja-kobiety-6067353791779457a

Cytuję: „Buractwo jest wszędzie. Różni się tylko zawartością portfela. Że ktoś ma więcej. W sierpniu czytałem tekst w „Newsweeku”, że nad morze za pieniądze z 500 plus przyjechało mnóstwo Januszy i Irenek z dziećmi, i jogi spokojnie nie można poćwiczyć. Zachować się nie potrafią, dzieci srają po wydmach. Po prostu, kurwa, skandal. I w tym tekście przebijał żal. Żal, że tę Polskę B, C i D nagle stać. Żal „warszawskiej elity”, że nie są już wyjątkowi. Żal, że Polacy nie są tacy, jakby chcieli, żeby byli, że nie dorośli do ich wyobrażeń eleganckiego środkowego europejczyka. Warszawa jest odklejona od rzeczywistości. To niby ten sam kraj, ale w rzeczywistości zupełnie inny. Tu, jak piszę w swojej książce, 200 zł to drobne. A najczęstsze wynagrodzenie w Polsce to 1600 na rękę.

Myślę, że w naszym kraju cierpimy na chorobę, która nazywa się pogarda i takie teksty są tego dowodem. Ta działa w obie strony. Z jednej strony jest to: jak ktoś jest biedny, to jego wina, bo powinien się uczyć. Trzeba było się bardziej starać. Teraz byś zarabiał. Jak ja. A z drugiej ta pogarda, tyle że zmieszana z zazdrością, idzie też z drugiej strony. Jak to ładnie określił Sokół w piosence „Zepsute miasto”: „Tak bardzo chciała poznać smak szampana, od hotelowej wykładziny zdarła kolana”. W Polsce panuje mentalność folwarczna, która ciągle jest w nas. Na folwarku był pan i byli chłopi. Pan trzaskał chłopów po ryju, oni brali po ryju i traktowali to jak coś absolutnie naturalnego. Pan dymał chłopkę, było to czymś naturalnym, również dla chłopki. Panów nie ma. Chłopów coraz mniej. Ale dalej nasze stosunki społeczne są tak skonstruowane.”
DALEJ: http://ksiazki.onet.pl/piotr-c-w-polsce-panuje-mentalnosc-folwarczna-wywiad/gccwhx

O lęku przetrwania, mentalności niedoboru pisałem bardzo wiele. Jest to jedno z ważniejszych przekleństw naszej planety. To przez to ludzie, jak i zwierzęta czynią względem siebie złe rzeczy. Skoro „nie wystarcza dla wszystkich„, co jest głównym programem natury – to trzeba się rozpychać łokciami, iść choćby po trupach. Nie wiem czy lęk przetrwania jest praprzyczyną (genezą) zła na Ziemi, ale na pewno jest bardzo, bardzo blisko niej.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Procesy prywatyzacji dokonywały się w Polsce w znacznym stopniu żywiołowo i były wynikiem oddziaływania różnych grup interesu oraz sugestii ze strony zagranicznych firm doradczych i konsultingowych, bywało, że powiązanych z konkurencją zagraniczną. Artykuł prof. Pawła Soroki.

BRAK STRATEGII PRZEKSZTAŁCEŃ WŁASNOŚCIOWYCH

Po zmianie ustroju oraz systemu gospodarczego i wprowadzeniu reguł gospodarki rynkowej, zmiany własnościowe w Polsce były nieuchronne i pożądane. Dotychczasowy system opierał się bowiem na monopolu własności państwowej. Po poprzednim systemie pozostał znaczny majątek w dziedzinie przemysłu, stworzony wysiłkiem całego narodu. Dlatego na początku transformacji należało wypracować długofalową strategię przekształceń własnościowych podmiotów składających się na ten majątek. Jej celem wiodącym powinno być osiągnięcie jak największej efektywności i rentowności przekształcanych przedsiębiorstw i firm. Taka kompleksowa strategia nie została jednak opracowana, zamiast niej Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, którego ministrem w pierwszych latach transformacji był Janusz Lewandowski – we współpracy z zagranicznymi firmami doradczymi – opracowało sektorowe programy prywatyzacji poszczególnych branż przemysłowych. Jednocześnie podjęto energiczne działania, ukierunkowane na przyspieszoną sprzedaż majątku państwowego przede wszystkim koncernom i firmom zagranicznym i to nierzadko na warunkach ratalnych, a nawet kredytowych, zamiast kapitałowi polskiemu – z wolnorynkową odpłatnością przez obywateli za nabywane akcje/udziały (z dopuszczeniem – poza załogami prywatyzowanych przedsiębiorstw – do szerokiego akcjonariatu, który mógłby stanowić około 70 procent prywatyzowanego kapitału akcyjnego).

Proces prywatyzacji uzasadniono wówczas większą od sektora państwowego efektywnością przedsiębiorstw prywatnych. Tłumaczono, że nawet przedsiębiorstwo państwowe przekształcone w spółki prawa handlowego, sprzedawane metodą tzw. pośrednią (kapitałową) poprzez sprzedaż udziałów czy akcji, osiągają lepsze wyniki finansowe w porównaniu z przedsiębiorstwami czysto państwowymi, a nawet tymi prywatyzowanymi metodą tzw. bezpośrednią, czyli sprzedażą całkowitą.

Dla zasadności tej sprzedaży eksponowano termin inwestora strategicznego, z zasady zagranicznego. Strategiczni inwestorzy zagraniczni, którymi najczęściej były wielkie korporacje transnarodowe, często o zasięgu globalnym, decydowali się na uczestnictwo w prywatyzacji dużych polskich przedsiębiorstw przemysłowych wtedy, gdy mieli zapewnione w nich udziały większościowe, dążąc w pierwszej kolejności do przejęcia wiodących przedsiębiorstw w branżach wyróżniających się dużą rentownością i posiadających duże rynki zbytu.

Na początku lat dziewięćdziesiątych niektóre środowiska, w tym Polskie Lobby Przemysłowe, postulowały opracowanie mapy prywatyzacji, która wyodrębniałaby sektory, branże lub przedsiębiorstwa nie podlegające prywatyzacji lub w których Skarb Państwa zachowałby kontrolne udziały. W pierwszym rzędzie należało do nich zaliczyć przedsiębiorstwa o znaczeniu strategicznym, a więc te, które mają znaczenie dla bezpieczeństwa kraju, w tym utrzymania ciągłości gospodarki, oraz te, które wpływają na funkcjonowanie licznych branż przemysłu i sektorów gospodarki oraz mają kluczowe znaczenie dla modernizacji przemysłu i gospodarki. A ponadto te, które mają charakter cenotwórczy i dotyczą bytu każdego obywatela, a także są ważne dla pozycji międzynarodowej Polski. Sugerowano, aby mapa prywatyzacji była pochodną polityki przemysłowej państwa, będącej częścią wieloletniej strategii gospodarczej. Niestety, ówczesne władze nie przejawiły zainteresowania tą koncepcją i nie opracowały mapy prywatyzacji.

Procesy prywatyzacji dokonywały się zatem w znacznym stopniu żywiołowo i były wynikiem oddziaływania różnych grup interesu oraz sugestii ze strony zagranicznych firm doradczych i konsultingowych, bywało, że powiązanych z konkurencją zagraniczną.

RESTRYKCYJNA POLITYKA FINANSOWA W STOSUNKU DO PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH

Charakteryzując procesy prywatyzacji w polskim przemyśle w początkowym okresie transformacji nie można pominąć restrykcyjnej polityki finansowej, którą wprowadził nowy wicepremier i minister finansów Leszek Balcerowicz, warunkującą realizację jego ekonomicznej i prywatyzacyjnej doktryny. Nakazowo zmienił on dotychczasową politykę kredytową prowadzoną przez poprzednie rządy.

Na początku 1989 roku średnia stopa procentowa dla kredytów inwestycyjnych kształtowała się na poziomie 4-7 procent, a kredytów obrotowych/handlowych na poziomie 7–10 proc. rocznie. Z początkiem 1990 roku wszystkie stopy procentowe zostały radykalnie podniesione, w tym stopy odsetek od zaległości podatkowych oraz odsetki cywilno– prawne tzw. ustawowe, stosowane w stosunkach międzypodmiotowych i podmiot – obywatel. Stopy kredytowe wzrosły w roku 1990 do poziomu ponad 72 proc., a stopa redyskontowa osiągnęła nawet 106 proc. rocznie

Radykalnie wzrosły dwa rodzaje odsetek ustalanych przez ministra finansów: ustawowa, wzrosła do poziomu 192 proc. średniorocznie, a odsetki od zaległości podatkowych jeszcze więcej, bo nawet do poziomu 212 proc. średniorocznie, a czasowo aż do 720 proc. rocznie .

Należy pamiętać, że bardzo wysokie stopy kredytowe wprowadzone w roku 1990 nie dotyczyły uzyskiwanych kredytów w ramach nowo zawieranych umów kredytowych, ale wszystkich czynnych kredytów, czyli czynnych uprzednio przed rokiem 1990 zawartych umów kredytowych, których okres czynności trwał i miał trwać jeszcze np. 3 czy 4 lata, ponieważ kredyt inwestycyjny został udzielony na okres 6 czy 7 lat, a dotychczas wykorzystany okres czynności umowy kredytowej wyniósł 2 czy 3 lata.

Tymi decyzjami władz zostały naruszone warunki umów kredytowych, a dotychczasowa działalność gospodarcza finansowana tymi kredytami uzyskanymi przed rokiem 1990 z powodu tak rażącego wzrostu wszystkich rodzajów stóp procentowych, stała się nagle deficytową, przynoszącą tyko stratę i to w systemie ciągłym. Wszystkie rodzaje kosztów były w przedsiębiorstwach uprzednio kalkulowane w oparciu o stopy z umów zawartych przed rokiem 1990 i z uwzględnieniem innych rodzajów stóp również z tego okresu. Jednocześnie nie stworzono możliwości wycofania się z tych kredytów.

Nagły wzrost stóp procentowych był podstawowym czynnikiem przyczyniającym się do ich przyszłej upadłości i likwidacji w różnorodnej formie. W roku 1990 stopy kredytowe, ustalane stopą dzienną były nagle podniesione do ponad 80 proc. rocznie, z 7 proc. z roku 1989 do najwyższej 84 proc. w roku 1990 i przy takim ich poziomie trudno było oczekiwać, aby jakakolwiek działalność mogła przynosić zysk. Znacznie podniesione stopy procentowe nie tylko pochłaniały całą uzyskiwaną stopę zysku, ale jeszcze przynosiły wysoką stopę straty na działalności gospodarczej, co powodowało lawinową niewypłacalność większości podmiotów gospodarczych, a ich upadanie było pretekstem dla władz do ich pośpiesznej, przymusowej prywatyzacji z powodu rzekomego braku zyskowności w ich działalności gospodarczej.

Skutki wyżej scharakteryzowanej restrykcyjnej polityki finansowej uwidoczniły się w wielu branżach; przykładowo w branży przemysłu obrabiarkowego na początku lat dziewięćdziesiątych powstało znaczne zadłużenie zakładów, które w 1995 roku wzrosło o 190 % w stosunku do 1991 roku.

Zadłużone w ten sposób podmioty gospodarcze nie mogły spłacić nie tylko kapitału kredytowego, ale i ponad dziesięciokrotnie wyższych odsetek, tym bardziej, że władze i banki przyjęły zasadę, że wszelkie spłaty dłużnika -kredytobiorcy najpierw są zaliczane na spłatę odsetek, a dopiero potem reszta na spłatę kapitału kredytowego. Powstała sytuacja wieczystego zadłużenia i niemożności spłaty kredytu kiedykolwiek, a to wzmacniało naciski na przeprowadzenie szybkiej prywatyzacji. Sam poziom kwotowy zadłużenia podmiotu gospodarczego był wystarczającym czynnikiem do jego prywatyzacji, a zadłużenie liczono we wszystkich tytułach, sumując go na kwotę ogólną i tak określano ogólny poziom zadłużenia, będący podstawą do zbycia lub przekształcenia przedsiębiorstwa.

Stosunkowo często też przyjmowano stan kwotowy zadłużenia przedsiębiorstwa za jego wartość do zbycia, jako cenę kwotowej sprzedaży. Wycena przedsiębiorstwa zazwyczaj miała charakter uznaniowy. Z zasady kwestionowano wartość ewidencyjną majątku trwałego z powodu, że ten majątek trwały został już zamortyzowany, jest mało wartościowy produkcyjnie, a to rażąco zaniżało wartość takiego podmiotu gospodarczego. Przy takiej wycenie danego podmiotu, zobowiązania finansowe wyliczone i ujęte wg horrendalnych, wprowadzonych od roku 1990 odsetek, przewyższały nawet jego tak wyliczaną wartość, tym bardziej, że do wyceny z zasady nie przyjmowano wartości jego gruntu.

Skutkiem takiej restrykcyjnej polityki finansowej była niemal powszechna niewypłacalność różnorodnych podmiotów gospodarczych, ogromne zatory płatnicze i zastosowana przez te same władze finansowe blokada kredytowa wobec przedsiębiorstw państwowych. W tych warunkach zadłużenie i niewypłacalność stała się procesem już niemal powszechnym. W takich to warunkach ekonomicznych przebiegały procesy prywatyzacji. Same zobowiązania odsetkowe, które wynikały ze wzrostu stóp procentowych narzuconych od roku 1990, często przekraczały 60 proc. ogólnego stanu ich zadłużenia. Przyjęcie sztucznie zawyżonego zobowiązania miało bezpośredni wpływ na uzyskiwaną cenę zbycia, czy uzyskiwania przez udziałowców i akcjonariuszy wartości z jego struktury majątkowej.

Przejęcia przedsiębiorstw za należności kredytowe i odsetkowe dokonywały także banki. Banki uzyskały także zamianę swoich należności kredytowych ( zarówno w kapitale kredytowym, jak i za sztucznie podniesione odsetki, które po roku 1994 przewyższały już należności kapitałowe) na udziały czy na akcje kredytobiorców, po ich przekształceniu w nową spółkę lub po połączeniu z innym podmiotem. W tej sztucznie zawyżonej części odsetkowej uzyskiwały korzyści finansowe czy majątkowe niemal za darmo. Banki nie powinny uczestniczyć w tego rodzaju prywatyzacji i w przechwytywaniu majątku narodowego, który po przejęciu w formie udziału czy akcji realnie podwyższał i przewartościowywał ich kapitały własne.

SPRZEDAŻ NAJLEPSZYCH PRZEDSIĘBIORSTW INWESTOROM ZAGRANICZNYM

W pierwszym okresie polskiej transformacji, a więc na początku lat dziewięćdziesiątych, w pierwszym rzędzie prywatyzowano i sprzedawano – i to głównie kapitałowi zagranicznemu – przedsiębiorstwa nowoczesne pod względem technologicznym, dochodowe i dysponujące dużym rynkiem, w tym konsumpcyjnym i eksportowym. Stąd w pierwszej połowie lat 90-tych sprzedano kapitałowi zagranicznemu większość przedsiębiorstw w takich branżach jak: przemysł tytoniowy, przemysł papierniczy, przemysł łożysk tocznych, przemysł kosmetyków, przemysł wyrobów czekoladowych, przemysł piwowarski, przemysł meblarski i przemysł cementowy.

W roku 1991 wystąpił wyraźny pośpiech prywatyzacyjny przejawiający się w sprzedaży wielu przedsiębiorstw, w tym z wyżej wymienionych branż, koncernom i korporacjom zagranicznym. Ministerstwo Przemyślu i Handlu oraz Ministerstwo Przekształceń Własnościowych zleciły wówczas zagranicznym firmom doradczym opracowywanie programów prywatyzacji dwudziestu branż gospodarki narodowej.

Kolejne nasilenie prywatyzacji miało miejsce za rządów premiera Jerzego Buzka, gdy ministrem przekształceń własnościowych został Emil Wąsacz. W roku 2000, a więc w trzynastym roku przekształceń własnościowych, sprywatyzowano m.in. Polski Koncern Naftowy Orlen S.A, Telekomunikację Polską S.A, Bank Handlowy w Warszawie S.A, Bank PBK S.A, Bank Pekao S.A, Orbis S.A, oraz rozpoczęto przygotowania do prywatyzacji w głównych sektorów gospodarki. Położono przy tym nacisk na przyśpieszenie prywatyzacji bezpośredniej, czyli sprzedaży całkowitej, która przecież w zasadniczy ekonomicznie sposób decyduje o kondycji społeczno-ekonomicznej gospodarki, jej regionów gospodarczych, o miejscach pracy społeczności lokalnej oraz o migracji i emigracji zdolnej i wykształconej zawodowo społeczności lokalnej. W 2000 roku rozpoczęto też sprzedaż 9 spółek w ramach prywatyzacji pośredniej tzw. kapitałowej, czyli udziałów i akcji w spółkach Skarbu Państwa wcześniej powstałych w ramach komercjalizacji. W grupie tych 9 spółek był zespól Elektrociepłowni Wrocławskich Kongeneracja S.A, Elektrociepłownie Warszawskie S.A, , Elektrociepłownia im. T Kościuszki S.A, Zakłady Farmaceutyczne Polfarma S.A, Szczecińskie Zakłady Nawozów Fosforowych „Superfosfat” S.A, Kieleckie Zakłady Przemysłu Wapienniczego S.A, Zakłady Gipsowe Dolina Nidy oraz Opoczno S.A, w 3 innych spółkach nastąpiła warunkowa sprzedaż akcji tj. w Elektrociepłowni Wybrzeże S.A, w Górnośląskim Zakładzie Energetycznym S.A i w Śląskiej Spółce Cukrowej S.A. Tylko w 2000 roku całkowicie sprywatyzowano 35 spółek i rozpoczęto sprzedaż 12 innych.

Nowymi właścicielami wielu z wymienionych wyżej przedsiębiorstw stały się ponadnarodowe korporacje i zagraniczne koncerny. W przypadku nabycia polskich przedsiębiorstw przez zagranicznych inwestorów zdarzały się także tzw. wrogie przejęcia. Polegały one na tym, iż po wykupieniu polskiego przedsiębiorstwa przez kapitał zagraniczny i przejęciu jego rynku, było ono likwidowane lub zmieniany był jego profil – z produkcyjnego na dystrybucyjny. Taki los spotkał część polskich cukrowni i niektóre przedsiębiorstwa produkcyjne i przetwórcze. Przykładem może być los wrocławskiego „Elwro” – znanego producenta komputerów czy Zakładów Wytwórczych Urządzeń Telefonicznych w Warszawie. Po wykupieniu tych przedsiębiorstw przez Siemensa, zlikwidowana w nich została produkcja, a większość załogi zwolniona, następnie obie firmy stały się centrami dystrybucji produktów wytwarzanych w Niemczech.

Pozytywnym zjawiskiem w procesie przekształceń własnościowych była tzw. prywatyzacja założycielska, polegającą na utworzeniu od podstaw przez polskich przedsiębiorców prywatnych – wykorzystujących szanse i możliwości, które stworzyła gospodarka rynkowa – znacznej ilości małych przedsiębiorstw przemysłowych, usługowych i handlowych, często kooperujących z większymi i dużymi przedsiębiorstwami przemysłowymi. To one w znacznym stopniu przyczyniły się do wzrostu produkcji przemysłowej w Polsce w okresie dwudziestolecia transformacji.

Negatywnym zjawiskiem w procesie tych przekształceń było wyznaczenie rocznych limitów kwot prywatyzacji jako metody zasilenia budżetu. Tym samym za wszelką cenę, bez względu na koszty społeczne, wartość zakładu, terenu, zysk jaki przynosił zakład itd. dążono do osiągnięcia wyznaczonego celu /tzn. przeznaczonego do sprzedaży zakładu/, nie patrząc czy dany zakład jest rentowny czy nie. Tym samym zrezygnowano z pierwotnie przyjętej zasady prywatyzacyjnej, że sprzedawane będą najsłabsze zakłady. Tymczasem jednymi z pierwszych zakładów, jakie zmieniły właściciela, a jednocześnie świetnie radziły sobie na rynku krajowym i zagranicznym były takie znane marki jak: Zakłady Papiernicze w Kwidzynie (obecnie International Paper), Zakłady im. 22 Lipca (dawniej E. Wedel), sprzedane firmie PepsiCo czy bardzo nowoczesna i jedna z największych w Europie Cementownia Górażdże.

Przyczyną błędów w procesach przekształceń własnościowych był również bardzo niski poziom wiedzy i doświadczenia ludzi odpowiedzialnych za prywatyzację i nadzór nad ich przebiegiem. Wynikało to prawdopodobnie z braku możliwości przejścia odpowiedniego przeszkolenia pracowników prowadzących procesy przekształceń własnościowych i sprzedaży majątku. W efekcie w wielu przypadkach cena zakładów była niewiarygodnie niedoszacowania. Może posłużyć się jeszcze raz przykładem Zakładów im. 22 Lipca (dawniej E. Wedel), którego 40% akcji sprzedano w 1991r firmie PepsiCo za 25 mln USD . Tymczasem w wyniku kolejnych zmian właściciela tej firmy w styczniu 2010 r. spółka została kupiona przez amerykański koncern spożywczy Kraft Foods. Komisja Europejska nie chcąc dopuścić do zmonopolizowania przez Krafta rynku czekolad w Polsce, (a także w Rumunii) nakazała sprzedaż Wedla (logo, sklepów, sieci pijalni czekolady i fabryki w Warszawie). Przetarg trwał do końca czerwca 2010 r. – nowym właścicielem został japoński koncern wielobranżowy LOTTE Group. Ceny nie ujawniono, lecz szacunki wskazują na kwotę około 1mld zł

Niestety, w dalszym ciągu prowadzone są procesy prywatyzacji w stylu przypominającym te z początku lat 90-tych. W ostatnim okresie sprywatyzowano część zakładów przemysłu farmaceutycznego, a więc przemysłu będącego jednym z najbardziej dochodowych. Stworzono Polski Holding Farmaceutyczny, którego zadaniem jest sprzedaż kilku zakładów Polfa wchodzących w jego skład. Część została już sprywatyzowana, natomiast prywatyzacja, przynoszącej wielomilionowe zyski dla Skarbu Państwa, Polfy Warszawa przebiega aktualnie przy gwałtownych protestach załogi. Innym oburzającym przykładem są zamiary sprzedania inwestorom zagranicznym – przez rząd premiera Donalda Tuska – gdańskiej, bardzo nowoczesnej, Rafinerii LOTOS czy wielkiego polskiego przedsiębiorstwa kolejowych przewozów towarowych CARGO S.A., które realizuje ilościowo znaczne usługi na rzecz polskiego przemysłu, a także partnerów zagranicznych Jest to drugi co do wielkości kolejowy przewoźnik towarowy w Europie, dysponujący niezwykle atrakcyjnym – w tym tranzytowym – rynkiem przewozów. Sprzedaż CARGO S.A. to sprzedaż tego rynku. Należy przy tym podkreślić, iż CARGO S.A. jest przedsiębiorstwem rentownym i znajduje się w dobrej kondycji!

DOMINACJA DORADZTWA ZAGRANICZNEGO

Niemal od początku procesu przekształceń własnościowych, główne funkcje doradztwa prywatyzacyjnego dla polskich organów gospodarczych pełniły instytucje zagraniczne firmy doradcze i konsultingowe. Miały one niczym nie skrępowany dostęp do organów władzy, która wprost szczyciła się otwartością na współpracę z zagranicą. Tylko w roku 1993 finansowany z wydatków budżetowych państwa koszt doradztwa prywatyzacyjnego wyniósł ponad 37 mln zł. Firmy zagraniczne – w większości były to banki zagraniczne – uczestniczyły wówczas w doradzaniu przy prywatyzacji aż 100 polskich przedsiębiorstw i firm. Do najdroższych doradców należały Habros Bank, który doradzał przy prywatyzacji 5 państwowych zakładów papierniczych, za co pobrał zapłatę w kwocie 4,4 mln zł, Bain and Compagnie za doradztwo przy prywatyzacji zakładów telekomunikacyjnych zarobił 7,3 mln zł, Price Waterhause zarobił 1,9 mln zł, International Finance Corporation zarobił 1,1 mln zł, White and Case – 110 000 zł, Samuel Montagu zarobił 1 586 000 zł, Credianstalt Inwestment – 4,5 mln zł, Societe General za doradzanie przy prywatyzacji Zakładów Stomil uzyskał zapłatę w kwocie 890 000 zł, Nicom Consulting – 200 tys, zł, NM Rothschild – 270 000 zł, Winson and Elkins zarobił 150 000 zł, Dickions Wringht – 300 000 zł, Sholden, Arps Hate Meagher zarobił 323 000 zł, BAA – 143 tys zł, Artur Andersen zarobił 1 214 000 zł, Kleinwort Benson Limited zarobił 260 000 zł, , York Trust – 160 000 zł, ING Bank – 90 000 zł. Wszystkie te wymienione i niewymienione firmy zagraniczne uzyskały zapłatę za te usługi w kwocie 26 mln zł, co stanowi 69 proc. rocznego kosztu obsługi prywatyzacji w roku 1993.

W roku 1994 koszty obsługi prywatyzacji wyniosły 22.893 000 zł, a koszty doradztwa firm zagranicznych, głównie banków zagranicznych, wyniosły 16 800 000 zł, co stanowiło 73,5 proc. rocznych wydatków budżetowych na obsługę prywatyzacji. prywatyzowanych 121 państwowych zakładów przemysłowych wyniosły 34,8 mln zł, z której do zapłaty za doradztwo firm obcych/zagranicznych przypadło 21 094 000 zł, co stanowiło 69,7 proc. ogólnie poniesionych nakładów. Z kolei w roku 1995 koszty obsługi doradczej przy prywatyzacji poprzez sprzedaż prywatyzowanych 121 państwowych zakładów przemysłowych wyniosły 34,8 mln zł, z której do zapłaty za doradztwo firm obcych/zagranicznych przypadło 21 094 000 zł, co stanowiło 69,7 proc. ogólnie poniesionych nakładów.

Zastanawiające jest, że dotychczas w doradzaniu przy prywatyzacji prawie nie uczestniczyły banki polskie, polskie uczelnie ekonomiczne – nawet Szkoła Główna Handlowa, czy Uniwersytet Warszawski, który ma znany Wydział Ekonomii, a przecież wielu uczonych ekonomistów z tych uczelni pełniło funkcje rządowe. Mamy też różnorodne, dobrze i profesjonalnie prowadzone przez wybitnych specjalistów polskie towarzystwa, na przykład stowarzyszenia zrzeszone w Naczelnej Organizacji Technicznej, czy inne podmioty doradcze, które dziwnym zbiegiem okoliczności przy prywatyzacji nie uczestniczyły.

Reasumując część niniejszego Raportu poświęconą prywatyzacji, przytaczamy następujące dane. W 2010 roku kapitał zagraniczny dysponował w polskim przemyśle przetwórczym 47.9% kapitału podstawowego, w handlu i naprawach 51.6%, w informacji i komunikacji 49,1%, w gastronomii i hotelach 22,1%, w budownictwie 15,7% oraz bankach ponad 75% ich kapitału podstawowego. Wykupione przez kapitał zagraniczny przedsiębiorstwa państwowe stały się w wielu przypadkach oddziałami i filiami ponadnarodowych korporacji, które swoje oddziały i filie przekształciły w większości w zakłady montażowo- kompilacyjne, których produkcja oparta została o import dokumentacji oraz komponentów, elementów oraz podzespołów wyrobów finalnych. Ma to wpływ zarówno na regres w badaniach i wdrożeniach podejmowanych w Polsce jak i na deficyty w obrotach towarowych Polski z zagranicą. W dostawach zaopatrzeniowych elementów przetworzonych dla przemysłu, deficyt w handlu zagranicznym wyniósł w 2010r. 37,2 mld zł, a w handlu zagranicznym dobrami inwestycyjnymi, częściami i akcesoriami (bez sprzętu transportowego) deficytu w 2010r. wyniósł 52,3 mld zł.

Dominacja kapitału zagranicznego w gospodarce narodowej podważa zarówno jej suwerenność, jak i zagraża stabilności jej rozwoju. Kapitał zagraniczny kieruje się bowiem kryteriami podaży-popytu na rynku globalnym, a nie krajowym, nie stanowi więc stabilnego elementu gospodarki narodowej. Wynika to stąd, że w zglobalizowanym świecie przemieszcza się on na rynku globalnym w poszukiwaniu większego zysku; czasami uzyskując ten zysk przepływami spekulacyjnymi; przemieszcza się także wówczas kiedy odczuwa zagrożenia, które mogą spowodować jego straty. Dlatego obecna dominacja kapitału zagranicznego stanowi potencjalne zagrożenie dla stabilnego i zrównoważonego rozwoju kraju i wymaga zniwelowania. Ponadto pożądane jest przyjęcie regulacji, zgodnie z którą wartość produktu lub półproduktu wyprodukowanego w przedsiębiorstwie będącym własnością kapitału zagranicznego, powinna być opodatkowana w Polsce.”
Autor:
prof. Paweł Soroka
Źródło: Trybuna.eu

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: