Reklamy

Tag: ekologia

W POLSCE PSZCZOŁY GINĄ MASOWO, ALE MOŻESZ TEMU ZAPOBIEC!

Pszczoły giną na ogromną skalę także w Polsce. Czy wiedziałeś o tym?!

Pszczoły giną na ogromną skalę od lat. Masowy pomór pszczół nasilił się po 2006 roku. Nazywany jest on także „apokalipsą pszczół”, a przez naukowców „Colony Collapse Disorder” (CCD), czyli „Zespołem masowego ginięcia pszczoły miodnej.” Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która potem ginie. Zupełnie jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda, co jest niejako „odwrotnością” CCD.

Każdy rok przynosi alarmujące dane na temat zjawiska ginięcia pszczół. Od kilku lat w wielu regionach Chin, Francji i USA w ogóle nie ma pszczół. W wielu krajach Europy Zachodniej czy Azji jest ich bardzo mało i taka ilość już nie wystarcza do skutecznego zapylania roślin uprawnych. Mniej jest także trzmieli i innych przyjaznych ludziom owadów, np przy zapylaniu roślin. Więcej jest natomiast „pasożytów” (w cudzysłowiu) takich jak osy i szerszenie.

Pomór pszczół dotarł także do Polski. Polscy pszczelarze alarmują o z roku na rok kurczącej się populacji pszczół w naszym kraju. Lokalne gazety jak i lokalne portale internetowe co rusz donoszą o sytuacji, gdy pszczelarze tracili pszczoły z dziesiątek lub nawet setek uli. Niedawno temat był poruszany nawet w jednej z ogólnopolskich telewizji – TVP 1. Głupota ludzka jest nie do wyobrażenia. Ci ludzie zorientują się co robili dopiero wtedy, gdy głód zajrzy im w oczy. Jeden z takich przykładów został przedstawiony na poniższym obrazku:

Możesz przeciwdziałać zjawisku masowego ginięcia pszczół!

Czytaj dalej „W POLSCE PSZCZOŁY GINĄ MASOWO, ALE MOŻESZ TEMU ZAPOBIEC!”

Reklamy

ŻYCIE W MIEŚCIE SZKODZI! NISZCZY ONO TWOJE ZDROWIE I PSYCHIKĘ!

Czy życie w mieście szkodzi zdrowiu? Jakie są problemy związane z miejskim stylem życia?!

Urbanizacja jest wielkim „osiągnięciem” ery przemysłowej. Ludzkość z plemiennych społeczności czy z niewielkich, feudalnych wiosek, zaczęła się przenosić do coraz większych metropolii. Ówczesne elity wywodzące się z 19-wiecznej arystokracji, w erze industrializacji potrzebowały stłoczenia wielkich ilości ludzi na niewielkich przestrzeniach. Cel tego to zasobnik taniej siły roboczej dla ich zakładów przemysłowych tuż obok nich. Dawny feudalizm zmienił się w kapitalizm, ale zmieniło się niezbyt wiele, poza stopniowym, trwającym latami łagodzeniem opresyjności rządów. Nawiasem mówiąc, system niewolniczy zmienił się w feudalizm, a ten w kapitalizm. Poza zmianą nazwy, lekki złagodzeniem reżimu systemowego jak i zmianą organizacji, tak naprawdę wszystko pozostało po staremu. Nadal elita zgarnia 90% zasobów planety, a my pracujemy na ich biliony za grosze, i jeszcze uznajemy to za normalność, bo wmówiono nam doktryny niewolnicze.

Wraz z rozwojem miast, pojawiły się zupełnie nowe problemy, nieznane wcześniej. W miastach jest wiele czynników, które przez setki tysięcy lat ewolucji homo sapiens w ogóle nie występowały. Stąd w miastach nasza psychika po prostu „wariuje”, a ciało choruje. Nie ukrywam, że nasza emocjonalność, nasza podświadomość i nasz mózg wciąż znajduje się w epoce kamienia łupanego, co rodzi ogromne problemy i ogromne rozdarcie. Jednak teraz żyjemy w epoce dziejowych przemian. Zmienia się dosłownie wszystko. Pojawiają się najróżniejsze nowinki, do których ewolucyjnie nie jesteśmy w ogóle przystosowani. Oczywistością jest też fakt, że wychodzimy powoli ze świadomości barbarzyńskiej, pół-zwierzęcej, ku świadomości człowieka światłego i rozumnego. Mamy teraz jedno wielkie rozdarcie pomiędzy dwoma światami: tym zwierzęcym i tym powoli wyłaniającym się ludzkim przez duże L.

Chciałbym Cię też uczulić na to, że nie ma już odwrotu od cywilizacji, w tym od urbanizacji. Nie ma odwrotu od pieniądza i powrotu do „jaskiniowej” wymiany barterowej. Nie ma odwrotu od nowoczesnego budownictwa ku mieszkaniu w chatkach z patyków. Od nauki i medycyny, choć są one skorumpowane i bardzo „kulawe”, także. Wiesz, wolałbym by wyrostek z reakcją zapalną zoperował mi lekarz dzięki tej jakże nienaturalnej technologii. A przecież wielodniowe konanie w męczarniach, pośród gnicia ciała, byłoby w takiej sytuacji tak bardzo „bio” i „eko”. Nic nie jest czarno-białe. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. A era technologii jest koniecznym etapem w ciągłym rozwoju i ewolucji ludzkości.

Smog elektromagnetyczny, WIFI, telefonia komórkowa

Wszelkie urządzenia typu lodówka, pralka, telewizor, elektroniczny zegar, lampka i tym podobne, wydzielają tak zwany smog elektromagnetyczny. Otacza on nas ze wszystkich stron. Tak samo urządzenia WIFI czy fale emitowane przez stacje bazowe telefonii komórkowej GSM. Przez tysiąclecia naszego żywota na Ziemi tego po prostu nie było. Jedyne fale elektromagnetyczne jakie nas otaczały to te z codziennych emisji lub wybuchów słonecznych, czy te z wyładowań atmosferycznych. Uważam jednak, że alarmistyczne dane na ten temat są nieco przesadzone.

Jeśli chcesz zgłębić tę tematykę, to zapraszam Cię na poniższe artykuły:
Czy telefony komórkowe są szkodliwe? „To smaży Twój mózg”
Kuchenki mikrofalowe to śmierć na raty! Ich szkodliwość dla zdrowia została potwierdzona!
Chcesz zgłupieć i szybciej umrzeć?! Oglądaj często telewizję!

Smog akustyczny i zanieczyszczenie hałasem szkodzi naszemu zdrowiu

Posłużę się tutaj dowcipem mojego autorstwa:

-Wiesz co, denerwują mnie koty, gołębie i inne ptaki. Nic tylko miałczą, gruchają i ćwierkają. Sam hałas.
-A mnie denerwuje co innego. Co tylko pójdę do parku lub na miasto, to jedyne co słyszę to: WSSSSZZZZZZ, WRUUUM, BRAPAPA i tak w kółko, do zajebania. Bo teraz każdy gryzipiórek musi mieć blaszane pudełko zwane przez was samochodem.
-Jesteś jakimś popaprańcem! Weź odstaw to zioło i zacznij myśleć normalnie, jak ludzie!

Autentycznie są osoby, którym przeszkadza gruchanie gołąbków na dachu, zaś tej potwornej dysharmonii i wrzasku rozsiewanego przez samochody w ogóle nie krytykują. Bo przecież auto to męskość, to status społeczny, przedłużenie penisa, a motocykl ryczący z potworną siłą 110 decybeli to już w ogóle frajda. Ta rzeźnia dochodząca ze wszystkich ulic, uliczek i dróg jest dla ludzi czymś normalnym, a gruchanie gołąbka czy miałczenie kotka już nie. Większość jest tak uzależniona od hałasu, że nawet gdy jedzie na łono natury, to zaraz włącza radio z wrzaskami zwanymi muzyką. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiego natężenia hałasu. Wpływa on niszcząco nie tylko na układ słuchu, ale także na mózg. U wielu ludzi powoduje on rozkojarzenie, zmęczenie, pogorszenie koncentracji.

Przez wieki mieszkaliśmy w sielskich, spokojnych osadach czy też wioskach. Wsłuchiwaliśmy się w odgłosy natury. One są bardzo kojące. Polecam mieszczuchom ściągnąć aplikację Open FM i tam znaleźć stację z odgłosami natury. Słuchamy ich na dobrej jakości słuchawkach. Małe słuchaweczki od smartfonów się nie nadają. Nawiasem mówiąc, one są gwałtem na jakiejkolwiek muzyce i nie nadają się do niczego, poza wyrzuceniem do śmieci. Słuchamy tych dźwięków w zamkniętym pokoju, by nikt nie wszedł, leżąc na plecach, z zamkniętymi oczami i rozluźnionymi mięśniami. To najlepsza forma medytacji, oprócz oczywiście wypoczynku w lesie czy nad cichym jeziorkiem.

Nadmierne oświetlenie zaburza cykl dobowy

Ewolucyjnie w ogóle nie jesteśmy przystosowani do oświetlenia elektrycznego. Oświetlenie typu świeczka lub ognisko ma skrajnie niewielką jasność. Ale zapalenie już dwóch świateł w pokoju oznacza dla organizmu to samo, co nastanie dnia i świecenie słońca. I to nawet wtedy, gdy w nocy idziesz do ubikacji. Zapalasz światło, i Twój mózg dostaje sygnał: „o, zaczął się dzień!” Zostaje wtedy zaburzona produkcja melatoniny i kortyzolu, a także wielu innych hormonów. Staje na głowie cykl snu i czuwania. Melatonina wydziela się po zachodzie słońca gdy nadchodzi ciemność, i przez długie tysiąclecia ludzie kładli się wtedy spać. Z kolei kortyzol wydziela się rano, m.in. w wyniku działania światła słonecznego.

Gdy zapalane jest światło w nocy, to melatoniny jest mniej, bo dla mózgu zaczął się dzień. W dodatku jeśli człowiek nie zaśnie do godziny 23:00, to organizm przełącza się na „tryb nocnego czuwania” i do samego rana nadnercza będą produkowały niewielkie ilości hormonu stresu kortyzolu i i zaburzały głębokość snu. Było to potrzebne gdy żyliśmy w jaskiniach, gdy jeden człowiek plemienia czuwał przez całą noc, pełniąc wartę, by nie wdarł się jakiś dziki zwierz. Lub gdy czuwało kilka osób, bo była np bardzo silna burza. Dziś, gdy kładziemy się często o 24:00 lub później, ten relikt ewolucji jest po prostu destrukcyjny.

Dziś oświetlenia jest stanowczo za dużo. Nawet jeśli zasypiasz przed 23:00 a w nocy nie wstajesz do kibla, to atakują Cię światła z ulicy, z przejeżdżających samochodów czy migające światła przelatujących na niebie samolotów. Do tego w laptopach montowane są światełka, które w nocy, podczas wyciszenia, świecą się na niebiesko, co także jest komunikatem dla oka i mózgu że rozpoczął się dzień. Koniec końców, rozchwianie cyklu dobowego w jego skrajnej postaci, np pracy na 4-brygadówce, kończy się załamaniem gospodarki hormonalnej organizmy, wyczerpaniem, chorobami emocji i psychiki, a nawet nowotworami.

Wielkie miasta źle działają na psychikę

Podświadomość ma zakodowane mieszkanie w małych plemionach, a później wioskach. Aż do XX wieku, czyli jeszcze 100 lat temu, zdecydowana większość Polaków mieszkała w małych wioskach. W psychologii funkcjonuje zasada głosząca, że psychicznie jesteśmy w stanie „udźwignąć” utrzymywanie kontaktów z maksimum 150 osób. Antropolodzy i archeolodzy potwierdzają tę teorię mówiąc, że dawne plemiona, wioski, osady liczyły właśnie około 150 osób. Do dziś w wielu obszarach regionów takich jak Amazonia, Afryka czy Borneo, istnieją ta zasada ma żywe zastosowanie.

Jednak wcale nie trzeba jechać na jakieś zagraniczne zadupie, gdzie może Cię spotkać zaszlachtowanie maczetą. Wystarczy nawet nasze rodzinne podwórko. Ludzie, którzy przeprowadzili się z miasta na wieś stają się spokojniejsi i szczęśliwsi No, o ile oczywiście nie muszą dojeżdżać do pracy po 2 godziny w jedną stronę, jak i nie muszą obcować z innymi ekstremami tego typu. Bardzo ważny jest też argument, że ludzie mieszkający w małych wioskach nawzajem się znają, co sprzyja wytworzeniu więzi. A co za tym idzie, sprzyja to większemu poczuciu bezpieczeństwa, jak i poczuciu, że możemy sobie nawzajem polegać.

Ma to także złe strony jak wszystko na świecie, a mianowicie purytańska dulszczyzna czy „społeczna omerta”, gdzie rządzi ksiądz, lokalny działacz z PO czy PSL, lokalny biznesmen i lokalny mafiozo. Razem tworzą oni rzeczywistość tzw. „wilkowyjskich gmin”, zmorę Polski lokalnej. O kryzysie tożsamości i zaniku wzajemnych relacji, jakim towarzyszy przeprowadzka do miast, będzie w dalszej części artykułu,

Miasto ogranicza nasz kontakt z naturą

Przed przeprowadzką do miast byliśmy cały czas otoczeni bodźcami związanymi z naturą. Lasy, łąki, pola, jeziora, góry, zwierzęta gospodarskie, zwierzęta dzikie, i tak dalej. Natura jest najlepszym antydepresantem. Człowiek obcując z naturą czuje się po prostu lepiej, niż w gęstych przestrzeniach miejskich. Dodatkowo człowiek dobrze się czuje przy otwartych przestrzeniach, a nie w betonowej dżungli gdzie od jednej strony ulicy do drugiej jest klaustrofobiczne sto metrów. Nawet w miejskich, otwartych przestrzeniach takich jak wrocławskie rozlewiska Odry (okolice Katedry) czy szczecińskie Wały Chrobrego z widokiem na port, człowiek czuje się już lepiej. Patrzenie w dal koi ludzi umysł, a tego w mieście dramatycznie brakuje.

Siedzący tryb życia i ograniczenie sprawności fizycznej przyczyną problemów zdrowotnych

Przez wieki ludzkość całe dnie się ruszała, praktycznie non stop. Człowiek jest ewolucyjnie stworzony do ciągłego ruchu. Mówiąc kolokwialnie, człowiek cały czas zapierdalał. Chłopi od świtu do późnego popołudnia organizowali prace polowe. Kobiety trudniły się zbieractwem (łażenie po lasach), drobnymi pracami pomocniczymi przy męskich pracach polowych, jak i np wyrabianiem tkanin. Człowiek był non stop wysportowany i bicepsy, czyli muskulatura, była czymś naturalnym. Ruch jest bardzo ważny. Bez niego organizm niszczeje. Teraz w miastach dzieci, licealiści i studenci siedzą po 8 godzin przy biurkach, a dorośli nawet po 12 godzin, nazywając tego typu katorgę „karierą i samorealizacją”.

Bez ruchu nie ma odpowiedniego spalania dostarczanych do organizmu kalorii, ale nie tylko. Bez odpowiedniej ilości ruchu zwalnia metabolizm, co tylko potęguje brak spalania kalorii i odkładanie tłuszczy na potem. Warto tu dodać, że ludzki organizm jest nastawiony na magazynowanie jak największej ilości kalorii za wszelką cenę. Jest to relikt ewolucji, gdy nieurodzaj, susza czy wręcz głód zdarzały się niezwykle często. Liczyła się więc dosłownie każda kaloria, którą trzeba było chronić za wszelką cenę. Organizm nie zna obfitości jedzenia jaka ma miejsce teraz i konieczności odchudzania. Przytyć niezwykle łatwo a schudnąć trudno. M.in. dlatego, że mamy aż 3 hormony odpowiedzialne za podwyższenie ilości glukozy (cukru) we krwi, i tylko jeden (insulina) odpowiedzialny za jej obniżenie.

Toksyny w jedzeniu i inne metody jego produkcji niszczą zdrowie w ekspresowym tempie

Toksycznego żarcie, jak i nowych metod jego produkcji (mleko które nie jest mlekiem, ale pasteryzowanym lub homogenizowanym pół-syntetykiem) nigdy w historii ludzkości nie było. Aż do teraz. Nie było też takiej powszechności gotowania i pieczenia, połączonej z tak niskim spożyciem surowego pokarmu. W związku z tym mamy epidemię najróżniejszych chorób cywilizacyjnych. Pomimo statystyk prowadzonych przez państwa (w Polsce przez GUS), to prawdziwa długość życia nie rośnie, ale coraz bardziej spada. Wszystko jest bowiem kwestią metodologii, jak ta średnia długość życia jest liczona i do czego jest porównywana. W związku z wieloma czynnikami (toksyczne żarcie, chemiczne farmaceutyki, zanieczyszczenie środowiska itp) trwa właśnie wielkie „sito genetyczne”.

Przez tysiąclecia słabsi umierali, a silniejsi przeżywali. Dawniej kobieta miała po 10 dzieci, a wieku 18 lat dożywało tylko 5 najsilniejszych lub nawet mniej. I to oni przekazywali swoje silne geny dalej. Jednak dziś na skutek działalności medycyny ratuje się ludzi słabych genetycznie, które przekazują swoje słabe geny dalej. W związku z tym, każde kolejne pokolenia są słabsze. Obecne „sito genetyczne” przeżyją Ci ludzie, którzy nabiorą genetycznej odporności na przetworzone, pełne chemii żarcie, na zanieczyszczenie środowiska, na wszechobecne farmaceutyki. Wykształci się nowa grupa krwi „C”. Dziś czynnikiem ewolucji genetycznej nie są choroby zakaźne i inne bolączki sprzed ery medycznej, ale właśnie to złe jedzenie i zanieczyszczenia w środowisku. To brutalne co napisałem, ale jestem już przyzwyczajony do dzielenia się z Wami niewygodną prawdą.

Anonimowy miejski tłum sprzyja lękom, przestępstwom i dekadencji

W ogromnych metropoliach liczących po 2 miliony ludzi, czy wręcz w megalopolis liczących nawet 88 milionów ludzi (Delta Jangcy) następuje atomizacja społeczeństwa. Tradycyjne więzi polegające na małych, lokalnych grupkach, zanikają. Pojawia się anonimowa, bezmózga masa masa. Następuje nie tylko zanik więzi sąsiedzkiej, ale także zanik tożsamości. Tożsamości różnie rozumianej – patriotycznej, rasowej, narodowej, płciowej, cywilizacyjnej. Ma miejsce wtedy rozkwit liberalizmu i lewactwa, które stawiają na całkowite pozbawienie tożsamości, nawet tej płciowej. Jak i na uczynienie z jednostki bezmózgiej masy, pozbawionej i więzi, i tożsamości. Co by nie mówić o tej całej purytańskiej, małomiasteczkowej dulszczyźnie, to ma ona swoje plusy i pewną przewagę nad lewackim bezmózgowiem. Poczucie więzi (sąsiedzi, miasto, państwo) jak i tożsamości (kobieta, mężczyzna, naród, rasa) pełni rolę spajającą społeczność i chroniącą ją.

W związku z zamieszkaniem w miastach jak i z upadkiem poczucia więzi i tożsamości, wzrosła „społeczna neuroza”, wzrosły też poczucie braku bezpieczeństwa jak i poczucie alienacji. Dodatkowo, człowiek pozbawiony poczucia więzi i tożsamości traci swoją siłę (czyli kolokwialnie mówiąc, traci jaja – większość brodatych hipsterów to mieszkańcy miast). Staje się jednostką podatną na manipulacje, zagubioną. Tak, gdzie rośnie w siłę liberalne lewactwo, tam pojawia się związana z nim „nowa świecka tradycja”, czy też nowe religia. Jest nią ateistyczny i bezrefleksyjny konsumpcjonizm. Wiara w jakąkolwiek sferę metafizyczną jest obciachem, filozofowanie i kwestionowanie jest nie na miejscu. Liczą się tylko nowe ciuchy, nowe gadżety, nowy wystrój wnętrza, nowy samochód i tak dalej. Ale nie tylko. Tak, gdzie rosną wpływy lewicy, tam rośnie także demoralizacja, zwiększa się przestępczość i więcej jest wszelkich zboczeń i dziwactw. To zawsze idzie w parze.

Autor: Jarek Kefir ©

WAŻNA INFORMACJA: Moja strona ma charakter „reliktowy” ze względu na drastyczne spadki zasięgów i czytelnictwa z facebooka i z google. Nie wiem ile taki stan jeszcze potrwa. Chcę zachować luźny charakter mojej strony, w formie knajpki dyskusyjnej (forum dyskusyjnego) dla stałych Czytelników i Komentatorów. Lubie Was i lubię z Wami dyskutować. 🙂 ❤

Moim celem jest podnoszenie świadomości, także Twojej. Lubię inspirować Czytelników do samodzielnego i twórczego myślenia jak i do wyluzowania. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja wychodzi od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane przez elity.

Dalsza działalność mojej strony i to, ile będzie na niej publikacji, zależy od dobrej woli i wsparcia finansowego Czytelników. Dziękuję za wsparcie, jakie otrzymałem. Dzięki niemu ten artykuł mógł się ukazać. Alternatywne media zostały odcięte od większości Czytelników. Zaś „media głównego ścieku” rozsiewające propagandę i kłamstwa elit, wciąż mają odbiorców i źródła finansowania. Los niezależnych mediów zależy więc także od Ciebie.

JEŚLI ZALEŻY CI NA DALSZYM ISTNIENIU MOJEJ STRONY, WESPRZYJ JĄ:
–>
 „Wsparcie moich publikacji i demaskacji [KLIKNIJ TUTAJ]”

O POWODACH TEJ DECYZJI PISAŁEM W TYM ARTYKULE:
–>
 „Byt niezależnych mediów w internecie dobiega końca [KLIKNIJ TUTAJ]”

    

GMO: ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA JEST REALNE! „ŻYCIE WYMYKA NAM SIĘ SPOD KONTROLI..”

Czy GMO jest szkodliwe dla zdrowia?

Czy GMO – organizmy modyfikowane genetycznie – są zagrożeniem? Ten temat jest coraz bardziej popularny, i przebija się do świadomości społecznej. Wielu ludzi chciałoby się dowiedzieć jak to z tym GMO jest naprawdę. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są oczkiem w głowie współczesnej nauki i przez tę naukę i jej agendy medialne są bronione. Każda krytyka GMO od razu jest przedstawiana jako „pseudonauka” czy też „teoria spiskowa”. Te dwa określenia to współczesna odmiana „polowań na czarownice”. Czasy się zmieniły, metody również, nieco to wszystko złagodniało, ale zasada działania systemu jakże podobna w każdej epoce.. Współczesne lewicowo-ateistyczne mocarstwa nie tylko napiętnują wszystko co „metafizyczne” czy „spiskowe”, ale zrzucają bomby i zabijają miliony ludzi w celu szerzenia ideałów demokracji i praw człowieka. To tak na marginesie.

Sama idea GMO może nie jest zła. Dużo gorsze jest jej wykonanie. Człowiek stawia dopiero pierwsze kroki w genetyce i po prostu nie umie tak dobrze manipulować genomem. Gen szczura w pomidorach, lub gen człowieka w kukurydzy? To raczej dobrze się nie skończy, a takie organizmy nie będą ani zdrowe, ani silne. Sklonowane zwierzęta zawsze są słabsze niż te urodzone naturalnie i często są bezpłodne. Umierają przed czasem. Metoda in vitro, choć nie jest GMO, tylko dość delikatną manipulacją nad procesem zapłodnienia, również nie jest wolna od wad. Dzieci urodzone z in vitro mają nieco częściej różne wady wrodzone i bywają słabsze. Podobne kontrowersje budzi pobieranie narządów do transplantacji.

Niestety, ale prawdą jest to, że są one pobierane od żywych dawców, czasami wręcz na granicy prawa. Ale czy mamy jakąś alternatywę wobec transplantacji? Tak samo nie mamy alternatywy wobec niektórych terapii farmaceutycznych, bo medycyną naturalną wszystkiego wyleczyć się nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że wiemy wciąż bardzo mało o świecie. I tutaj powstaje kolejny problem: skoro na GMO czy na farmacji można dobrze zarobić, to po co te metody udoskonalać? Albo inaczej: po co udoskonalać je tak szybko? Problem koncernów potężniejszych niż całe państwa, które korumpują naukę, uniwersytety, ekspertów, rządy, media, agendy takie jak WHO czy FAO, i podporządkowują je własnym interesom, jest problemem realnym. Nie jest to teoria spiskowa.

Jednak w terapiach genowych jest przyszłość.. medycyny. Niesie to ogromne zagrożenia, ale dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani albo na gówniane farmaceutyki z ich skutkami ubocznymi, albo na terapie naturalne, które nie zawsze pomagają. Cokolwiek by nie sądzić o big pharmie czy samej medycynie, to leczenie na poziomie genów jest leczeniem przyczyny. Pamiętaj, że to nie nauka jest zła, zły może być człowiek. Ignorancja mas ludzkich powoduje, że do władzy i do zarządów korporacji garną ludzie źli.

Tak samo to nie jakaś wiedza ukrywana jest zła, jak mówią np katolicy, ale ludzie. Łatwo dokonać projekcji i obwinić „coś zewnętrznego”, niż przyznać, że za zło odpowiada człowiek. Wstępem do inżynierii genetycznej w medycynie jest nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Za około 300 dolarów możesz przebadać swój genom pod kątem wad metabolicznych. Odpowiednio dobranymi lekami, suplementami, witaminami czy dietą można wpłynąć na uśpienie złych, zmutowanych genów, lub na aktywację tych, które działały zbyt słabo.

Co do samego GMO, to jest kilka ciekawostek. W Polsce w punktach skupu normy kukurydzy są tak ustalone, że rolnik nie sprzeda kukurydzy, która nie jest GMO. W Polsce oficjalnej sprzedaży GMO nie ma, ale nieoficjalnie jest w produktach i jest na polach. GMO wymaga intensywnego spryskiwania środkami ochrony roślin, np owianym złą sławą glifosatem z preparatu roundup. Rolnicy muszą stosować coraz większe ilości tego środka, bo chwasty zaczynają się uodparniać. Glifosat powoduje zamieranie, a dokładnie wysuszanie roślin. Brzydkim polskim zwyczajem jest sypanie tego środka tuż przed żniwami, by wysuszyć rośliny i ułatwić żniwa. Oczywiście część glifosatu zostaje i trafia na nasze talerze. Najgorszy pod tym względem jest rzepak, z którego wytwarza się olej do smażenia.

Pestycydy i herbicydy używane przy uprawach GMO powodują masowe ginięcie pszczół. Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która ginie. Jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Przypadłość ta została nazwana CCD – Colony Collapse Disorder, czyli zespół masowego ginięcia pszczół. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda.

Zapraszam Cię na bijący rekordy popularności film video o wpływie GMO na zdrowie: „Życie wymyka się spod kontroli:

 

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ELITY MOGĄ DOPROWADZIĆ DO SYSTEMU NIEWOLNICZEGO I DO ZAGŁADY PRZYRODY!

Filmy produkowane przez Hollywood, pełne są apokaliptycznych scenariuszy. Zagłada świata przez asteroidę, wulkany, trzęsienia ziemi. Inwazja kosmitów, potworów takich jak godzilla czy futurystycznych robotów rodem z X-mena. Oglądającym takie produkcje często unika fakt, że to my sami możemy sprowadzić na siebie nie lada apokalipsę.

Po raz pierwszy w historii Ziemi ludzkość stoi przed perspektywą dramatycznych zmian klimatycznych, wymierania nie tylko pojedynczych gatunków, ale załamania całych ekosystemów. A w dalszej perspektywie, stoimy przed widmem całkowitej zagłady życia na Ziemi. O tym, jak rzeczywiście wyglądają zmiany klimatu, pisałem w poniższych artykułach:

Dramatyczne zmiany w Arktyce, lód wkrótce stopnieje zupełnie! Jakie będą konsekwencje dla Polski?!
Tajna zmowa rządów i korporacji drenuje Twój portfel i niszczy przyrodę!

Rolnicy i ogrodnicy z przyczyn oczywistych jako pierwsi zauważyli realne zmiany klimatyczne w Polsce. Poniżej wpis czytelniczki mojej strony, Violi. Ja nie jestem ogrodnikiem, choć w dzieciństwie miałem swoje ogródki i uwielbiałem sadzić i pielęgnować rośliny. Mieszkając na północy kraju w Szczecinie, od jesieni 2015 roku zauważam, że klimat się zmienił. Przez 11 miesięcy w roku mamy taki „październiko-listopad”. Ciemno, zimno, pada, totalne zachmurzenie na całe niebo, ani promyczka słońca, temperatura latem plus 15 stopni, temperatura zimą plus 5 stopni. Pogoda bardzo depresyjna i odbierająca siły. Nazwałem taką pogodę „chujozą” i strasznie mnie ona wkurwia. A teraz zapowiadany cytat:

Cytat: „Jestem miłośniczką kwiatów, do zmian klimatycznych odniosę się więc z punktu widzenia ogrodnika z kilkuletnim stażem. Cztery pory roku w Polsce powoli odchodzą do przeszłości. Dawna wiosna i lato to obecnie pora sucha, jesień i zima to pora deszczowa. Dokładnie odwrotnie niż trzeba, bo wiosną wylewa się na rośliny hektolitry wody i ciągle jest sucho, a opady pojawiają się wtedy, gdy nie są już potrzebne. Latem mamy trąby powietrzne i od czasu do czasu takie ulewy, że wyschnięta ziemia nie jest w stanie przyjąć wody. Pod koniec ciepłej zimy, gdy rośliny mają pąki – występują mrozy. Ja osobiście jestem ciepłolubna i nie przeszkadza mi to, że zimą są temperatury dodatnie, ale moje niektóre kwiatki całkiem się pogubiły i np. w listopadzie powypuszczały pąki. Niektórym trzeba teraz robić na zimę daszki, bo inaczej mają za mokro i gniją. Okres wegetacji się nieco wydłużył, ale niektóre odmiany roślin przestały się u nas udawać np. z powodu upałów w maju. Dziwny się ten klimat zrobił.” (Koniec cytatu)
~Viola

Film „Home: SOS Ziemia” stara się odpowiedzieć na te bolączki i przedstawić środki zaradcze. Ten film to szokujący w swej wymowie apel do ludzkości z 2009 roku. Autorzy już wtedy alarmowali o tym, co może się stać w przyszłości, za 25, 50 lat. Kłopot polega na tym, że dramatyczne anomalie pogodowe i zapaść całych ekosystemów obserwujemy już teraz. Mentalność ludzi dobrze oddaje zdanie: „Znany naukowiec mówi: -Życie na Ziemi wyginie w ciągu 100 lat. Wtedy przeciętny człowiek sobie myśli: -Uff, jak to dobrze, że nie będzie mnie wtedy na świecie.” No ale niestety, muszę to powiedzieć: stało się. To dzieje się już, za naszego życia.

Autorzy podają przykład: Nigeria wydobywa i eksportuje najwięcej ropy naftowej w Afryce. Kraj ten jest niezwykle bogaty, jednak jego infrastruktura jest w opłakanym stanie. 70% społeczeństwa Nigerii żyje poniżej krytycznego progu ubóstwa. Całe to bogactwo płynie do amerykańskich korporacji mających koncesje na wydobycie (a jakże!) i do wąskiej grupy zwanej nigeryjskimi elitami. Cała reszta narodu żyje w biedzie. Rządy każdej elity są oparte o doktryny przewodnie (ideologie, religie) które ja nazywam „doktrynami niewolników” czy też „usprawiedliwiaczami biedy”.

Dawniej niewolnictwo, wczoraj feudalizm, a dziś kapitalizm

Doktryny są po prostu systemami władzy, mającymi uzasadnić rządy tych, którzy mają pieniądze, uzbrojenie i wpływy. Mają też jakoś wytłumaczyć motłochowi, że ma tyrać za grosze na elitę i siedzieć cicho, bo przecież bozia w niebie im to wynagrodzi, no i takie są prawa wolnego rynku. Władza XX i XXI wieczna nie pochodzi już „z woli bożej„, jak było jeszcze w XIX wieku. Trzeba było rzucić masom inny ochłap, bo tego dawnego lud już nie kupi. Więc dzisiejsza władza pochodzi „z nadania ludu w ramach demokratycznego państwa prawa” i jest oparta o doktrynę polityczną. Ma to legitymizować te same standardy władzy co kiedyś, tylko w innym przebraniu. Czyli niewolnictwo, zwane potem feudalizmem, a dziś kapitalizmem i wolnym rynkiem. Owszem, nie ma już łańcuchów, kajdan i batów. Nie ma już obozów koncentracyjnych i łapanek na ulicach. Powoli, przez dekady i stulecia to wszystko łagodnieje i cywilizuje się.

Jednak nie zlikwidowano samego niewolnictwa. Zlikwidowano co najwyżej owe fizyczne łańcuchy i baty. A  niewolnictwo, dla nie poznanki nazwano inaczej (np: kapitalizm, wolny rynek, umowy zlecenie, nierówności są dobre, to Wasza wina bo jesteście niezaradni, to problemy okresu transformacji, jest kryzys i trzeba ciąć koszta, nie stać państwa na zabezpieczenia socjalne, pensje muszą być niskie i nic się nie da zrobić). Niewolnictwo współczesne zostało też rozmyte propagandą o demokracji, o państwie prawa czy o instytucjach mających kontrolować i zapewniać cywilizowany ład. Jak jest naprawdę? Podczas gdy oni mają biliony, nasze zarobki wystarczają na skromne jedzenie, dach nad głową i odzienie. To wszystko zapewniał kiedyś pan niewolnikowi, podczas gdy ów pan opływał w luksusy. Dziś nie ma już panów niewolników, ale jest koncern, umowa śmieciowa i pensja 2400 zł netto. Czyli de facto to samo.

Pisałem o tym w poniższych artykułach:
Dzisiejsza technologia może stworzyć raj na Ziemi, ale dalej jesteśmy ekonomicznymi niewolnikami elit! (Przykłady doktryn tłumaczących biedę)
Uważasz że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie?! Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!

Cytat: „Obecny model gospodarczy nie tylko toczy wojnę przeciwko robotnikom, wspólnotom, usługom publicznym i zabezpieczeniom socjalnym. Toczy wojnę przeciwko systemom podtrzymującym życie na tej planecie. Przeciwko warunkom sprawiającym, że jest ono możliwe. Zmiany klimatu to nie jest kolejna „sprawa”, którą możecie dopisać do listy zmartwień. To sygnał dla całej cywilizacji. Głośny sygnał w postaci pożarów, powodzi, burz i susz – o tym, że potrzebujemy zupełnie nowego modelu gospodarczego, zrównoważonego i opierającego się na sprawiedliwości. Ten sygnał daje nam do zrozumienia, że gdy się bierze, należy też dawać. Są limity, których nie możemy już przekroczyć. Nasze zdrowie w przyszłości wymaga od nas nie kopania głębszych dziur, lecz spojrzenia w głąb siebie – aby zrozumieć, że losy nas wszystkich są połączone.”
~Naomi Klein, Klein: „Walczmy, zanim wszyscy trafimy przeżuci na hałdę”

To lewicowo-liberalne elity odpowiadają za klimatyczną i ekologiczną katastrofę!

Ten system władzy już się wyczerpał. Oprócz nierówności społecznych, które są dramatyczne, dalsze działania obecnej elity mogą doprowadzić do zagłady życia biologicznego na Ziemi. Polityka, a w szczególności biznes, od zawsze przyciągały psychopatów, mających innych za nic, i uważających, że po nich choćby potop. Co to za elita, która rządzi światem? To zdemoralizowani przez korporacje i wielki biznes przedstawiciele pokolenia ’68. Z dawnych ideałów zachowali skrajnie lewicowe poglądy obyczajowe. Ograniczyli debatę publiczną do „gadania o genitaliach” (stąd nazwa ich doktryny – genitalizm). W sferze gospodarki wprowadzili neoliberalizm, czyli najbardziej drapieżną dla pracowników i dla przyrody formę kapitalizmu. Oddali ekonomię we władanie bankierów i spekulantów finansowych, czego efektem jest zadłużenie nie do spłacenia, likwidacja klasy średniej i „zduszenie” gospodarek wielu państw.

W ramach wdzięczności korporacje i tworzone przez miliarderów fundacje wspierają lewicowe i chadeckie partie polityczne, jak i wspierają ogrom lewackich inicjatyw i pomniejszych fundacji. To hydra, która wysysała soki z całej planety, produkując „nowotworowy” wzrost PKB, miliardy biedaków i miliony ton śmieci. Wierzę jednak, że celem natury a więc także ludzkości jest ewolucja, cywilizowanie się i zmądrzenie. Ludzie kierowani nieświadomą, „zbiorową mądrością”, w akcie samoobrony przestali głosować na lewicowe „partie bogatych”. Odchodząca w niebyt liberalna lewica jest zszokowana i podnosi lament. Posługuje się tutaj retoryką apokaliptyczną. „Olaboga, bez nas będzie tylko faszyzm, prześladowania, zagłada, koniec świata! Słońce zacznie wschodzić na zachodzie, a psy będą szczekać dupami, świat się kończy!

Żadnego końca świata nie będzie, faszyzmu także nie. Jedna elita zastępowana jest inną, trochę mądrzejszą. System który się zdezaktualizował i doprowadził do ogromnego cierpienia ludzi, jest zastępowany innym, trochę lepszym. Normalna sprawa. Doktryny przewodnie podlegają tym samym prawom, co państwa i imperia. Zalążek, walka o rozwój, potem ekspansja, następnie lata świetności i dominacji. Później następuje schyłek, stadium niewydolności i upadek. Le Roi est mort, vive le Roi! Czyli: umarł król, niech żyje król! Znamienne jest to, że to lewicowi liberałowie, mający na ustach ideały ekologii, ochrony przyrody, czystych energii, doprowadzili do dramatycznych zmian klimatycznych i zapaści ekosystemów, które obserwujemy obecnie. Ich celem nie była ochrona przyrody, ale zarabianie na limitach CO2, dusząc przy okazji gospodarki niewygodnych państw, czy zarabianie na dopłatach do zielonych energii czy elektrycznych samochodów. Sprzeniewierzyli się oni wszystkim ideałom, które wyznawali.

Zapraszam Cię do przeczytania innych moich artykułów w temacie zniewolenia przez system i elity:
Czy naprawdę jesteś wolny? Elity dały Ci jedynie iluzję wolności
Mamy w sobie potężną siłę której możemy użyć przeciwko systemowi i elitom!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TAJNA ZMOWA RZĄDÓW I KORPORACJI DRENUJE TWÓJ PORTFEL I NISZCZY PRZYRODĘ!

Rządy o nas dbają, nauka jest wolna od korupcji, a korporacje produkują dobrej jakości produkty, które są weryfikowane na wolnym rynku w ramach demokratycznego państwa prawa. Też rzygać Ci się chciało po przeczytaniu tego zdania? No obrzydliwszego chyba nie sposób wymyślić. Wszyscy pamiętamy przecież trwałość dawnych odkurzaczy, pralek, telewizorów czy ciągników. Mnóstwo z nich działa do dziś. Jednak ciągle namawia się nas do kupowania nowych, tłumacząc to energooszczędnością, o nachalnych reklamach nawet nie wspominając. Czy to możliwe, by korporacje przed laty zmówiły się, by produkować złej jakości rzeczy, które psują się przed czasem, by sprzedawać ich więcej i więcej zarabiać?

Retoryka apokaliptyczna jest bardzo popularna, szczególnie teraz, w dobie systemowego, globalnego przełomu. Co rusz słychać straszące przepowiednie o nadejściu III wojny światowej. Nieszczęsną Ziemię mają też doprowadzić do zagłady kataklizmy naturalne, klimatyczne czy kosmiczne. Bez wątpienia kończy się pewna epoka i nic już nie będzie takie samo. Ten specyficzny fin de siecle widać także we wszystkich systemach stworzonych przez ludzkość.

Doktryny, które spajały społeczeństwa przez wieki, zapewniając ład i porządek, dziś są zdezaktualizowane. Ludzie widzą ich zakłamanie, bo wszystkie oparte są na mechanizmie hipokryzji (tzw. „omerta społeczna”), jak i widzą, że to zwyczajnie już nie działa. Te doktryny, które legły o podstaw cywilizacji greckiej i rzymskiej, której jesteśmy kontynuatorami, obecnie są wyśmiewane czy wręcz znienawidzone. Ludzie coraz częściej zdają sobie sprawę, że ekonomia nie tylko jest niewydolna i lada moment możemy mieć powtórkę z 2008 roku razy sto. Ale widzą, że muszą pracować coraz ciężej za coraz niższe stawki, podczas gdy garstka bogaczy zagarnia 90% zasobów planety naszym kosztem, nie robiąc praktycznie nic.

spisek żarówkowy

W poniższym artykule poruszałem kwestie zmian klimatycznych i skażenia środowiska. Chciałbym Ci odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ma to miejsce.
Dramatyczne zmiany klimatu w Arktyce! Lód stopnieje zupełnie!

Wyjaśniając to zjawisko, należy wrócić do podstaw. Otóż motorem napędowym człowieka jest ego. Ego jest „programem ekspansji” zainstalowanym przez naturę w naszych umysłach. Człowiek, jak każde zwierze, ma dążyć do poszerzania stref wpływów. Czyli do jak najszerszego rozmnażania, do zdobywania jak największej ilości zasobów (woda, pożywienie, partnerzy) i do zajęcia jak największych terytoriów. Jest to instynkt, który posiada każdy ziemski gatunek, w tym człowiek. Oczywiście, zasoby środowiska są ciągle ograniczone, więc pojawia się rywalizacja i walka między osobnikami, a w jej wyniku – hierarchia i władza.

Osobniki silniejsze, przebieglejsze i okrutniejsze mają więcej zasobów, większą szansę na rozmnażanie i przekazanie swoich genów. Jednak aby utrzymać swoją dominującą pozycję, muszą stworzyć hierarchię. Przecież osobników najsilniejszych jest w stadzie dwa, a np u wilków tylko jeden. Aby osobniki omega mogły służyć za „worki do bicia”, i aby cała reszta miała mniej zasobów, musi istnieć element przyzwolenia, tzw milczącej zgody większości. W stadach szympansów jeśli dany osobnik alfa zbyt nachalnie i agresywnie obnosi się ze swoim „bogactwem”, to reszta się jednoczy, spuszcza mu wpierdol i odbiera zasoby. Stado pozbawione osobnika alfa idzie potem w totalną rozsypkę. Uśmiechnę się tutaj ironicznie i powiem, że podobne zachowania są obecne u ludzi. I nazywają się „kapitalizmem” jak i „rewolucją”.

Prawa natury może nie są z zasady złe. Ale są beznamiętne, ślepe. Dobrze sprawdzają się w regulacji świata zwierząt. Ale to „oprogramowanie” kompletnie nie radzi sobie ze światem ludzi. Jeden z filozofów stwierdził kiedyś, że taka selekcja dobrze sprawdza się np u wilków. Pomaga ona przetrwać osobnikom najsilniejszym genetycznie. Zaś w przypadku ludzi ten mechanizm umożliwia przetrwanie i prosperowanie największym skurwysynom.

Dlaczego? Mamy tu kilka problemów. Człowiek ma przewagę nad innymi gatunkami w postaci umysłu, rozumu. Umożliwia on tworzenie technologii, a więc ekspansję dużo szerszą niż pozostałe gatunki. Technologia sprawia też, że człowiek jest już ponad mechanizmami regulującymi natury. Te mechanizmy regulujące jeszcze kilkaset lat temu sprawiały, że większość dzieci umierała nie dożywając 18 roku życia, a ludzie nie żyli zbyt długo.

Ego pragnie coraz to nowych przedmiotów, które są tak naprawdę niepotrzebne do życia. Sztandarowy przykład to coroczna wymiana iPhone, czy kupowanie w Polsce Martini tylko dlatego, że jest drogie, podczas gdy w bogatej Francji jest tańsze. Takich przykładów można mnożyć, od Martini po szereg dóbr luksusowych. Ten trend został podchwycony przez sprytnych szefów korporacji. Produkty z Chin sprzedawane są jako „markowe” czasami z tysiąckrotnym przebiciem.

Jednak to nie jest najgorsze, choć niewolnicza praca i blokowanie nowych technologii to spory problem. Pamiętacie stare sprzęty wyprodukowane jeszcze w czasach PRLu, używane przez rodziców i dziadków? Wiele z nich działa do dziś. Ciągniki z powyższego obrazka to około połowa używanych obecnie w Polsce, a to oczywiście wierzchołek góry lodowej. Dzisiejsze lodówki, pralki, auta i inny sprzęt psuje się już po kilku latach. Dlaczego? Odpowiedzią na to pytanie jest tzw. „spisek żarówkowy”, czyli zmowa korporacji z całego świata, by celowo postarzać produkty.

Używa się celowo materiałów fatalnej jakości, choć dziś produkujemy cuda takie jak grafen. Często stosuje się chipy, który po upływie danego okresu (najczęściej po gwarancji) znacznie ogranicza użyteczność lub wręcz unieruchamia urządzenie. Psują się oczywiście takie rzeczy, których późniejsza wymiana kosztuje 500 zł, podczas gdy nowe urządzenie jest za 800 zł. W telefonach komórkowych (smartfonach) zostało to doprowadzone do kuriozum. Operatorzy komórkowi zawierają z klientami umowy na dwa lata. Udzielają klientowi kredytu, nazywanego dla nie poznanki „abonamentem”, którego spłata trwa te dwa lata.

Operatorzy porozumieli się z producentami smartfonów tak, by ich urządzenia psuły się właśnie po około półtorej roku. Szybki pękają od upadku z 20 centymetrów, choć wytwarzamy już bardzo odporne i tanie szkła. Przyciski ulegają manualnemu uszkodzeniu, ładowarka raz ładuje, raz nie. Ekran często nie reaguje na dotyk. Najbardziej legendarne anegdoty powstają jednak o bateriach smartfonów, które wytrzymują kilka godzin pracy. Dzięki lobbingowi korporacji do dziś używane są przestarzałe baterie litowe, nieekonomiczne i niestabilne, bo czasami wybuchają. Baterie litowe to technologia sprzed kilku dekad, podczas gdy już koło 2000 roku są dostępne nowe modele, zdolne pracować dużo dłużej. A nawet jak smartfon się fizycznie nie zepsuje, to producent instaluje wraz z aktualizacjami „konie trojańskie” które sprawiają, że urządzenie spowalnia pracę i „wariuje”.

O tym opowiada klasyk gatunku – film „Spisek Żarówkowy”:

Smartfony nie zachwycają nowościami tak jak kiedyś, co zrobić by ich sprzedaż nie spadła? Czy celowe postarzanie produktów to tylko mit?

W ten sposób zarabiają nie tylko producenci różnego rodzaju elektro-złomu. Drugi skutek tego typu praktyk to nakręcanie wzrostu PKB, ponieważ jest większa konsumpcja, więcej rzeczy się sprzedaje. Jednak jest to „nowotworowy” wzrost PKB, a nie ten zdrowy. Bo po pierwsze, sprzedawane są rzeczy, które nie są potrzebne, a po drugie odbywa się to kosztem przyrody. Aby wyprodukować jedno urządzenie, trzeba użyć różnych chemikaliów i innych materiałów. A to generuje zanieczyszczenia. Potem taki sprzęt staje się elektro-śmieciem i też jest z nim problem. Wyprodukować dużo niczego, a potem sprzedać to sto razy drożej – oto motto dzisiejszego kapitalizmu. I przy okazji, my zarabiamy po 1500 zł, odwalając za nich całą robotę, a oni mają biliony. Jeśli tego nie powstrzymamy, to czeka nas równia pochyła w dół.

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

DRAMATYCZNE ZMIANY KLIMATU W ARKTYCE, LÓD WKRÓTCE STOPNIEJE! A CO Z POLSKĄ?!

Zmiany klimatu i Arktyka: niezwykłe ocieplenie w okolicach Bieguna Północnego!

Od kilku miesięcy w pobliżu Bieguna Północnego ma miejsce szereg niepokojących anomalii klimatycznych, które mogą być katastrofalne w skutkach, i to już w ciągu najbliższych lat. Artykuł ten, jak i opisane w nim zjawisko, nie mają żadnego związku z wymyśloną przez lewicowe elity „religią CO2”. Chciałbym, by te doniesienia były po prostu propagandą ideologiczno-biznesową, którą można zignorować. Niestety, ale tak nie jest.

Sytuacja jest gorsza niż zakładano w najbardziej pesymistycznych prognozach w latach 90-tych XX wieku. Jaki to będzie miało wpływ na ziemskie ekosystemy i na nas samych? Zacznijmy od początku.

Ziemskie bieguny są otoczone wielkimi czapami lodowymi. Oprócz nich olbrzymi lodowiec znajduje się także na Grenlandii. Na półkuli północnej istnieje tzw wieczna zmarzlina, czyli warstwa w głębi gruntu, która nie rozmarza nawet latem. Mniejsze lodowce znajdują się w górach, np w Górach Wierchojańskich, na Kamczatce, i w innych rejonach świata. Wielkość czapy lodowej na morzu każdego lata trochę się kurczy, zaś zimą znowu jej przybywa. Systematycznie, od wielu lat obserwuje się jednak trend do kurczenia się powłoki lodowej na biegunie północnym. Jest to fakt powszechnie znany. Jednak to, co ma miejsce w Arktyce od kilku, kilkunastu miesięcy, jest rzeczą absolutnie bez precedensu, i nawet najbardziej „przemądrzali” naukowcy nie wiedzą, jak to „ugryźć”.

Pokrywa lodowa wpłynie na zmiany klimatu

Pokrywa lodowa na biegunach osiąga największe rozmiary w marcu, zaś potem na wiosnę zaczyna stopniowo się zmniejszać. Jednak tej zimy pokrywa lodowa w Arktyce w ogóle się nie odnowiła, jak to ma miejsce każdej zimy. Lodowiec dalej zalega nad biegunem północnym, ale jego rozmiar jest taki, jak latem. Wszystko wskazuje na to że ocieplenie klimatu nagle przyspieszyło, nabierając ekstremalnie szybkiego tempa.  Żadne modele naukowe nie przewidziały, że to nastąpi. Topnieniu zaczyna ulegać stary, „odwieczny” lód na północ od Grenlandii, który formuje się przez setki lat. Nietrudno się domyśleć, latem ubytek w poziomie pokrywy lodowej poszerzy się jeszcze bardziej. Czy przyszłej zimy lodu znowu przybędzie, i to podwójnie? Przecież natura ma koniec końców dążyć do homeostazy (równowagi) ekosystemów, i ma sama sobie poradzić.

Wszystko jednak wskazuje na to, że tak się nie stanie. Możemy oczywiście tylko spekulować, jak to w pogodzie i klimacie. Jednak jest pewien stały trend, który ma tutaj zastosowanie. Otóż ocieplenie klimatu, czy raczej topnienie lodowców postępuje w tempie geometrycznym. Jest niczym grzejnik z zepsutym termostatem, który coraz bardziej i coraz szybciej podkręca temperaturę. Ocieplenie klimatu które dokonało się na Syberii, powoduje uwalnianie hydratów metanu, które były uwięzione w zmarzlinie. To powoduje jeszcze większe ocieplenie, więc ilość uwolnionego metanu zwiększa się jeszcze bardziej. To błędne koło. Metan znacznie bardziej niż CO2 nasila zmiany klimatyczne. Jednak lewicowe elity nie wpadły na pomysł ograniczenia hodowli krów produkujących metan, tak jak z limitami na CO2, bo na tym nie zarobią miliardów dolarów.

Jaka jest rzeczywista skala zmian klimatu?!

Jak pisze ExIgnorant, tłumacz wartościowych tekstów-perełek, których nie ma nigdzie indziej:

„Lipcowe warunki na biegunie północnym zimą. Sytuacja jest tragiczna, tymczasem większość mediów nurtu głównego zwyczajnie ją ignoruje. Z kolei nadawcy „progresywni” umniejszają wagę globalnego dramatu odwołując się do tzw. „konsensusu naukowego”, który ze względu na swą zachowawczą naturę i uległość wobec prymatu interesów gospodarczych, stracił już rację bytu – po prostu nie nadąża za rzeczywistością zmian wykładniczych. Eksperci odpowiedzialni za jego sformułowanie w swoich komentarzach antenowych i prasowych wyrażają „trwogę” i „zaniepokojenie” faktem, że obserwują„szalone i bezprecedensowe” wypadki, które miały nadejść dopiero za 50-80 lat. Uprawiając autocenzurę, zawsze pozostawiają widzów z sugestią, że cywilizacja przemysłowa wciąż ma czas na podjęcie działań gwarantujących nasze gatunkowe ocalenie.”
CZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ – POLECAM:
„Arktyka. Lato w zimie” [LINK TUTAJ]

Polecam też obejrzenie filmu video z kanału Turnip [LINK TUTAJ]:

Zmiany klimatyczne dotyczą całej Ziemi

Warto tu dodać, że na świecie ma miejsce szereg innych zmian klimatycznych. Nie jest to tylko globalne ocieplenie. Hiszpania i Portugalia pustynieją, i to od kilku dekad. To właśnie tam, jak i w afrykańskim RPA zaczyna dramatycznie brakować wody pitnej. W USA i w Australii szaleją dramatyczne pożary. Sezon huraganów był absolutnie rekordowy łącznie z pobiciem rekordu świata w prędkości wiatru. Kraje Bliskiego Wschodu mogą nie nadawać się do życia – niedawno został pobity rekord ciepła na pustyni w Iranie, który wynosił około 70 (siedemdziesiąt) (sic!) stopni w cieniu. Indie cierpią na drastyczne upały latem i równie dramatyczne mrozy zimą.

Jak klimat zmienia się u nas? Bardziej niszczące są letnie ulewy i burze. Łącznie z gradobiciami, rozległymi zniszczeniami zabudowy i drzewostanów, a nawet trąbami powietrznymi. W Polsce, Niemczech i Czechach zaczyna się formować coś w stylu Alei Tornad znanej z środkowej części USA. Zima przestała być zimą, za wyjątkiem okresu styczeń – marzec. Dawniej zimno robiło się już pod koniec listopada, a od około 2011 roku dopiero w styczniu. Obecnie mamy koniec marca i minus 5 stopni nad ranem i nikt nie wie, jak będzie dalej. Klimat w Polsce od końca 2015 roku zmienił się w „ni to zima, ni to wiosna, ni to jesień, ale na pewno nie lato, jedno wielkie chuj wie co„.

Polega to na tym, że 11 miesięcy w roku jest jednostajne, monotonne zachmurzenie, deszcz, chłód, ciemno, zimno, nieprzyjemnie. Temperatura latem – plus 15 stopni, temperatura zimą – plus 5 stopni. Ja taką pogodę nazwałem: „chujozą”. Ludzie odporni na zmiany pogody pewnie tego nie zauważyli. Ale meteopaci, do których się zaliczam, bardzo narzekają. Ja kocham słoneczną pogodę, a teraz dziękuję choćby za kilka słonecznych godzin. Przy słonecznej pogodzie czuje się pełen energii i sił. Pamiętam, że choćby w 2013 roku co noc obserwowałem zimą gwieździste niebo. Teraz dopiero w lutym zauważyłem, że istnieje coś takiego jak gwiazdy. Bo wcześniej niebo niemal przez cały czas było zasnute przez chmurne, jednostajne gówno.

Dojrzała ekologia a „ekologia” Al Gore’a

Samo słowo „ekologia” zostało ludziom obrzydzone. Kojarzy się ono z tą całą elitą, która obecnie rządzi. Źle się stało, że zwyrodniali ludzie wykorzystali także ekologię do swoich celów. Ich celem jest zarabianie na limitach emisji CO2 i przy okazji dławienie gospodarek niewygodnych dla nich państw. Wg mnie to niedobrze że to się tak potoczyło, że słowo „ekologia” zostało skojarzone z tymi ideologicznymi, lewicowymi ekstremistami (np partie zielonych). Ekologia jak i cała przyroda jest wspólnym dziedzictwem nas wszystkich, i wg mnie bardziej pasuje do nacjonalizmu (szeroko rozumiana troska o swój kawałek ziemi) niż do lewicy.

Przecież ważniejszy niż CO2 jest choćby metan, który znacznie bardziej nasila efekt cieplarniany.  Poziom morza nie wzrósł po roztopach, które miały miejsce na całym świecie do tej pory. Wiele wskazuje na to, że biosfera „wchłonie” każdy nadmiar wody. Ta woda z biegunów nie krąży w stanie stacjonarnym, ale potem podlega parowaniu. Dostaje się do atmosfery, a potem uczestniczy w obiegu globalnym. Lasy deszczowe i zwrotnikowe strefy klimatyczne z ich pustyniami wchłoną każdą ilość wody, więc przepowiednie o zalaniu Szczecina, Gdańska, Amsterdamu czy Nowego Jorku wydają się być przesadzone.

To korporacje i lewicowe elity są winne zmianom klimatycznym

No i dużo ważniejsze niż globalne ocieplenie, są takie kwestie jak wylesianie (wycinka lasów), skażenie radioaktywne (Fukushima, Czarnobyl). Jeszcze większą bolączką są miliony ton odpadów przemysłowych z fabryk, czy tych powstałych w wyniku stosowania przestarzałych technologii. Ogromne ilości elektro-śmieci powstają dlatego, że korporacje celowo „postarzają” swoje produkty. Np smartfony psujące się po dwóch latach. Zostało to nazwane „spiskiem żarówkowym”. To napędza im zysk i nakręca kapitalistyczną gospodarkę, która jest oparta o ekonomiczne niewolnictwo i „nowotworowy” wzrost PKB. Pamiętajmy, że te korporacje od dekad lobbują za utrzymaniem status quo i zatrzymaniem nowoczesnych technologii. To są te same korporacje, które sponsorują lewicowe elity czyli lewicowe i chadeckie partie polityczne. Samo ocieplenie klimatu miało wiele razy miejsce w nowożytnej historii. W średniowieczu Grenlandia była zieloną wyspą (to stąd jej angielska nazwa..) a na północy Polski rosły winorośle.

Na marginesie, taka ciekawostka.. Przepowiednie znanego jasnowidza, Czesława Klimuszki, zdają się nawiązywać do współczesnych wydarzeń, w tym do zmian klimatycznych. Klimuszko mówił o armii, która przeprawiała się do Europy na czółenkach i innych prymitywnych „stateczkach” morskich. Przepowiadał on, że po rysach twarzy poznał, że to nie byli Europejczycy, że przeprawiać się będą przez Morze Śródziemne i doprowadzą do upadku Włochy i Europę Zachodnią. Pamiętasz kryzys uchodźców z 2015 i początku 2016 roku? Teraz polska straż graniczna zanotowała gwałtowny wzrost przypadków szmuglowania broni przez Ukraińców. Uzbrajają oni w ten sposób powstający islamski kalifat. Jest zapotrzebowanie, to jest i podaż, wypełniona przez Ukraińców dzięki produkowanej przez Rosję broni. W kontekście zmian klimatycznych Klimuszko przepowiedział, że po wielkiej przemianie Polska będzie mocarstwem i że na terenie naszego kraju będzie klimat tropikalny, a rosnąć będą owoce południowe. Kto chce wierzyć w przepowiednie, niech wierzy, jego prawo. Życie realne jak zwykle to zweryfikuje, więc pożyjemy, zobaczymy.

Zmiany klimatu, globalne ocieplenie i militaryzacja Arktyki

Rosja dobrze zna skalę i kierunek tych zmian, i militaryzuje Arktykę. Chce w ten sposób zapewnić ochronę planowanej północnej nitki jedwabnego szlaku z Chin do Europy. W 2017 roku pierwszy statek towarowy przepłynął przez ten szlak, który jest dużo atrakcyjniejszy, niż szlak wiodący przez cieśninę Malakka, Morze Arabskie i Kanał Sueski. Nawet najdłuższy pociąg ciągnięty przez 6 lokomotyw nie zawiezie tyle, co jeden statek. Więc szlaki morskie są tak samo ważne, i to nawet pomimo budowania kolejowego jedwabnego szlaku przez Kazachstan, Rosję i Polskę. Pociąg ma przewagę nad statkiem, bo dojedzie z Chin do planowanego hubu logistycznego pod Łodzią w 2 tygodnie. Zaś statek płynie nawet 4 miesiące, ale ma tę przewagę, że zabierze na pokład tysiąc razy więcej ładunku niż pociąg.

Więc znowu toczy się gra geopolityczna. Gdy lód stopnieje, to północne wybrzeże Rosji będzie praktycznie całkowicie odsłonięte i tym samym bezbronne. Więc jest to dodatkowy bodziec, by budować tam infrastrukturę wojskową. To oczywiście nie tylko kilkanaście baz i kilkadziesiąt okrętów, ale dużo szerszy problem. Po pierwsze, linie kolejowe, których brak na północnej Syberii, która jest praktycznie bezludna. Z drogami jest tak samo źle. Transport lotniczy i morski jest bardzo kosztowny. Więc pierwszy problem to zaopatrzenie i logistyka wokół tych baz.

Po drugie, Rosja musi wybudować całą infrastrukturę wojskową, np lotniska, stacje radarowe i tym podobne, bo armia dziś to nie tylko żołnierz, karabin i barak do spania. Po trzecie, bezludność tych rejonów też jest pewnym problemem, ale wraz z ocieplaniem się klimatu i rozmarzaniem wiecznej zmarzliny będzie się to zmieniać. Po czwarte, Syberia jest właściwie pozbawiona stacji i obserwatoriów meteorologicznych, a to w praktyce uniemożliwia jakiekolwiek prognozowanie pogody. Ten problem dotyczy prawie całej Rosji, w której prognozy pogody są bardziej zawodne niż np w Europie.

Podsumowując: żyjemy w okresie wielkich zmian na świecie. Po raz pierwszy w historii stanęliśmy przed widmem całkowitej zagłady biosfery, a więc wymarcia życia na Ziemi. Jeszcze nigdy ekspansja gatunku Homo Sapiens, oparta na jego „jaskiniowej” konstrukcji ego i psychiki sprzed 200.000 lat, nie była tak drapieżna i niszcząca. Zmarły niedawno Mistrz Stephen Hawking mówił, że wkrótce życie na Ziemi wyginie, i będziemy musieli znaleźć inne planety do życia. Ale pytanie podstawowe.. Co chcecie tam zawieźć, Wy, normalni ludzie?! Chcecie budować tam Mc Donaldsy z toksycznym żarciem czy Disney Landy?

Chcecie tam szerzyć wojny o ropę, ups, przepraszam, wojny o demokrację?! Juz po 100 latach będzie to samo, co teraz na Ziemi. Bez zmiany mentalności, która jest mentalnością niedoboru i mentalnością ofiary,  zawsze rządy będą sprawować zwyrodniali psychopaci. Oni nie tylko narzucili ludzkości model niewolniczy, w którym oni mają biliony dolarów, a my musimy tyrać na nich za 1500 złotych. Ale ich działania mogą doprowadzić do zagłady życia na Ziemi. Pod tym względem lewicowo-liberalne elity są gorsze niż hitlerowcy i komuniści razem wzięci. Bo naprawdę nie mamy planety „B”.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ROTSZYLDOWIE KAPITULUJĄ PRZED LUDZKOŚCIĄ I BOJĄ SIĘ UPADKU SYSTEMU?!

Rodzina Rotszyldów ma majątek, który jest szacowany na setki bilionów dolarów, czyli tyle, ile ma 85% ludzi na świecie. To m.in. oni odpowiadają za taki a nie inny kształt obecnego kapitalizmu, czyli piramidy, która zasysa ku nielicznej górze praktycznie całe zasoby z dołu. To przez nich cały świat bieduje, ponad połowa głoduje, a wiele krajów pogrąża się w destabilizacji i wojnach. Rotszyldowie zorganizowali konferencję, która odbywa się regularnie od 2013 roku. Niestety, zostało to niemal całkowicie przemilczane przez media, i prawdopodobnie o tym nie wiesz. A jest to bardzo ważne!

W konferencji tej uczestniczą najważniejsi finansiści, bankierzy, szefowie korporacji, a także Książę Karol, Bill Clinton, papież Franciszek oraz prezesi Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Tegoroczna konferencja była inna niż wszystkie poprzednie, bo zapowiedziano program „kapitalizmu inkluzywnego”, czyli reformy przestarzałego systemu.

Program ma na celu zniwelowanie rażących dysproporcji w dochodach oraz ochronę dóbr naturalnych naszej planety. Jest to proponowana reforma kapitalizmu z korporacyjnego, gdzie 0,1% najbogatszych ludzi miało praktycznie wszystkie zasoby kosztem reszty, ku kapitalizmie inkluzywnym. Czy tego typu zmiana wynika z „dobroduszności” dotychczasowych oprawców ludzkości? Czy raczej wynika z faktu postawienia ich przed murem, w wyniku zaistnienia wielu czynników, wobec których są bezradni? Poniżej postaram się wymienić kilka z nich. Czytaj dalej „ROTSZYLDOWIE KAPITULUJĄ PRZED LUDZKOŚCIĄ I BOJĄ SIĘ UPADKU SYSTEMU?!”