Tag: duchowość

FILM „SZCZURZY KRÓL” UJAWNIA CO NAPRAWDĘ SIĘ STANIE GDY UPADNIE CYWILIZACJA!

Upadek cywilizacji i upadek systemu. Moralność i jej dylematy

Zapraszam Cię na szokujący film z żółtymi napisami „Szczurzy król”, który opowiada o etapach upadku moralności. W rozumieniu autorów filmu, moralność jest zbiorem zasad, jest „spoiwem” społeczeństwa. Moralność związana jest z poczuciem wspólnoty (rodzina, region, naród, cywilizacja, świat – nigdy odwrotnie!). Są to zasady które umożliwiają systemowi i społeczeństwu trwanie.

Z tymi zasadami jest wiele kłopotów. Po pierwsze, wiele z nich jest mocno zdezaktualizowanych. Przykład? Dawne społeczności musiały wymyślać ultra-konserwatywne normy społeczne, choćby dlatego, że nie znano środków antykoncepcyjnych. I praktycznie każdy związek trwający dłużej niż miesiąc, dwa, oznaczał ciążę.

Technologia rozwiązała wiele cywilizacyjnych bolączek. Wychodzimy powoli z wzorców barbarzyńskich ku świadomej cywilizacji. Jednak z tym też związane są pewne zagrożenia. Otóż chcielibyśmy już żyć w nowym świecie, ale wciąż funkcjonują „stare” zasady. A dawnego spoiwa w postaci moralności powoli brakuje. Więc wg tego, co przedstawia ten film, zaczynają dominować jednostki najbardziej zdemoralizowane. Upadła stara moralność, która była jaka była, więc zaczyna funkcjonować prawo silniejszego. Ono zawsze funkcjonowało, ale teraz ma ekstremalną formę, choćby w realiach kapitalizmu.

Upadek spoiwa społecznego w postaci moralności spowodował powstanie „społeczeństwa indywidualistów”, w którym nie ma takiego pojęcia jak „swój” czy „rodak”. Pomimo tego, że indywidualizm jest ważny, i chyba każdy docenia to, że nie musimy żyć w realiach np średniowiecznej ciemnoty, to zaszło to o wiele za daleko. Dlatego teraz na świecie jest silny zwrot na prawo – ku społeczności, ku jedności, ku narodowi, ku swoim, ku moralności.

Znowu mamy tu do czynienia z podwójną polaryzacją. Z jednej strony całkowite, bezrozumne podporządkowanie społeczności (kolektywizm, nacjonalizm), a z drugiej strony, całkowity indywidualizm (kojarzony z lewicą, liberalizmem i kapitalizmem), który też nie jest dobry. Bo pozbawia jednostkę oparcia w społeczności, a samą społeczność pozbawia moralności.

Każde zjawisko na świecie ma podwójną naturę. Często to, na co narzekamy, co sprawia że czujemy się ograniczani, tak naprawdę zapewnia nam przeżycie. Nie ma jeszcze globalnej świadomości. Nie ma jednej ludzkiej rodziny. System i społeczeństwo działają tu i teraz. Gdyby nie armia i policja, to anarchia spowodowałaby że bałbyś się chodzić po ulicy. Gdyby nie „te głupie” religie i doktryny, to być może świadomość ludzi byłaby jeszcze bardziej agresywna i drapieżna.

A tak one chociaż w części uspokajają i narzucają ludziom choćby tę szczątkową moralność, opartą o dulszczyznę i tandetny purytanizm. Narzekamy na to, że moralność oparta jest o podwójność norm społecznych, o hipokryzję, ale co by było, gdyby nie ona? Chciałbyś żyć w takim świecie? Taki świat anarchii, pozbawiony wartości, choćby te wartości były niedoskonałe i „dulskie”, został bardzo dobrze przedstawiony w starych filmach z serii Robocop.

Ideologie i religie mają za zadanie uspokoić człowieka, spowolnić tok jego myślenia, eliminując te myśli, które są lękowe, podejrzliwe lub nieakceptowalne społecznie. Co ciekawe, podobny efekt można osiągnąć za pomocą środków psychotropowych. Nawet najbardziej niekumaty człowiek ma głęboko podświadomą potrzebę odpowiedzi na dylematy typu „sens życia„. Powoduje to tzw „bul dupy”, czy też ból istnienia. Każde społeczeństwo ma swoje systemy wierzeń, które mają te egzystencjalne lęki uspokajać.

Czasy „telewizyjnej demokracji” która na szczęście przemija, przypominały spożywczak z PRLu:
-Co jest?
-Panie, jest to co widać, nie pasuje to wypier*dalaj!

Czasy obecne przypominają ogromny hipermarket, w którym jest dosłownie wszystko. Z jednej strony to dobrze. Z drugiej strony, czasami nie wiadomo co wybrać, a w zaułkach można się pogubić..  Taka idea, taka doktryna, a może jeszcze inna.. Skoro wszystko jest relatywne i umowne (bo jest), skoro nie ma ostatecznych konsensusów i wszystko można zmienić, to dlaczego uważasz, że akurat Twoja ideologia czy religia odpowiadają prawdzie? 😉 Co zrozumiałe, budzi to liczne lęki, bo człowiek jednak łaknie przewidywalności i poczucia, że jakaś tam doktryna odpowiada na odwieczne ludzkie pytania.. A tu się okazuje, że na nie odpowiedzi tak naprawdę nie ma.

Film „szczurzy król” opowiada także o tej przewrotnej, pozbawionej moralności logice, jaką kieruje się kapitalizm. Współczesny kapitalizm neoliberalny jest szczytowym „osiągnięciem” cywilizacyjnego kanibalizmu. Jest to system, w którym psychopatyczna elita (0,1%) zagarnia dla siebie 90% zasobów planety. System ten opiera się na pozbawionych moralności i poczucia wspólnoty zombie (konsumentach) i na żerującej na nich elicie „psychopatów-kanibali”. Na szczęście to się zmienia. Znamienne jest to, że to prawica, stawiająca na wspólnotowość, zaczyna reformować ten kapitalistyczny system by był bardziej ludzki.

Jeśli nie moralność, nie wspólnota, nie narodowość.. To co w zamian? Anarchia? Już ją mamy.

Cytuję: „Nie lubimy myśleć o sobie jako potencjalnie irracjonalnych zwierzętach stadnych. Poszukujemy narracyjnych ram, które tłumaczą sprzyjający nam los, najlepiej w schlebiający sobie sposób. Reinhardt i Rogoff nazwali to syndromem: „Tym razem jest inaczej”, ponieważ każda epoka starała się negować ostrzeżenia, argumentując, że teraz jesteśmy mądrzejsi, lepiej zorganizowani lub żyjemy w innym świecie.”
~David Korowicz, Studium globalnego upadku systemowego

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TA TAJEMNICZA „PRZEPOWIEDNIA” SPRZED LAT DO DZIŚ JEST ZAGADKĄ. NIESTETY ALE ZACZYNA SIĘ SPRAWDZAĆ!

Tajemnicza przepowiednia sprzed lat spełnia się na naszych oczach!

Trwają wielkie zmiany na Ziemi. Zmienia się geopolityka mocarstw jak i polityka na szczeblach krajowych. Zaczynamy wszyscy to zauważać. Chciałbym Ci przypomnieć tajemniczą przepowiednię sprzed lat w formie teledysku, który wciąż szokuje i budzi wciąż niegasnące kontrowersje. Wielu ludzi interpretuje go jako zapowiedź nadchodzących, przełomowych wydarzeń. Teledysk opublikowano 31 grudnia 2013 roku i wtedy nikt nie spodziewał się geopolitycznego trzęsienia ziemi, jakiego dziś doświadczamy.

Inni z kolei uważają, że film ten to stworzona przez Illuminatów gnostycka przenośnia, która oprócz standardowej przepowiedni, zawiera wiele metafor i przenośni odnoszących się do psychologii, globalnego systemu iluzji i świata duchowego. Bez wątpienia teledysk ten jest stworzony w taki sposób, że każdy zobaczy w nim to, co chce zobaczyć. Lub też zobaczy to, co jest gotowy zobaczyć. Obejrzyj to tajemnicze nagranie i sam zgadnij, co ono ma nam przekazać..

Na początku zamieszczam ten teledysk o tytule I, Pet Goat II. Poniżej, pod filmem, jest moja interpretacja (uwaga, spojlery!):

A teraz moja interpretacja niektórych metafor i symboli w filmie I Pet Goat II:

Na początku w sali szkolnej George W. Bush, prezydent, obraca głowę dwa razy o 360 stopni i staje się Obamą. Symbol wielu, wielu ruchów, i braku realnych zmian. Bo przecież głowa i tak wróciła do swojego miejsca. Elity lubią takie zmiany, w których tak naprawdę nie zmienia się nic, a bieda i zniewolenie ludzi trwa w najlepsze. Warto zwrócić też uwagę na jeden szczegół będący nad tablicą szkolną, który wklejam poniżej. Chodzi o godzinę na zegarze i ostatni etap ewolucji.

Na tablicy szkolnej widać słowo: „evolution” (ewolucja – cel ludzkości i natury). Widać tam również mózg przepołowiony na dwie półkule przez piorun. Półkula lewa (męska) to logika, nauka, racjonalizm. Półkula prawa (żeńska) to emocje, czucie, duchowość. Chodzi w tym wszystkim o to, by połączyć siły obu tych potencjałów. Obok mózgu jest przekrój serca. Rozum bez serca nie zna etyki i litości. Z kolei serce bez rozumu jest głupie, naiwne i bardzo podatne na manipulacje, szczególnie gdy w grę wchodzi jakaś „pomoc” czy „charytatywność”, za którą często ukrywają się interesy elit.

Uczniów jest 13, ale tylko jeden z nich ma ludzką twarz (dziewczynka z jabłkiem), cała reszta to niebieskie manekiny. Jezus i 12 apostołów? Potem następuje przyciemnienie, za głową dziewczynki zostają podświetlone dwa szczegóły. Czyli biały królik (odniesienie do króliczej nory, czyli systemu iluzji, i zagadki, jaka jest jej rzeczywista głębokość). Drugi podświetlony szczegół to wyjście i napis „exit”.

Jabłko które trzyma dziewczynka wypada jej z rąk. Toczy się ono do trójkąta z kołem, które znajdują się koło buta Obamy depczącego monetę. Trójkąt z okręgiem, a w środku oko, jest symbolem oświecenia, i ma być używany przez tajemniczą organizację Illuminatów (oświeconych), którzy są posądzani o zakulisowe rządzenie światem. Jabłko rozpada się na dwie części, a z jego nasion wyrasta kwiat lotosu, który również jest symbolem duchowym. Pozycja „kwiatu lotosu” jest najczęściej przybierana przez medytujących ludzi. Gdy kwiat wyrasta, z czoła Obamy spływa stróżka potu, który może symbolizować strach elit związany z przebudzeniem ludzkości i upadkiem dotychczasowych struktur systemowych, dzięki którym przysłowiowo obrośli w tłuszcz

Potem flaga USA pęka na pół (koniec pax americana?) i następuje zawalenie dwóch lodowych wież (WTC 11 września). Bardzo ciekawe jest też przedstawienie Osamy bin Ladena z odznaką CIA, jako dowódcy małej łodzi, na której płyną terroryści. Teledysk I Pet Goat II kręcono w 2013 roku, a więc przed „kryzysem uchodźców” z 2015 roku, w którym kilkadziesiąt tysięcy islamskich żołnierzy przeprawiło się na łodziach i pontonach do Europy. Obecnie ludzie Ci są w uśpieniu, przestali nawet organizować zamachy terrorystyczne, bo zajęli się organizacją profesjonalnej islamskiej armii w Europie Zachodniej. Polska Straż Graniczna podała, że lawinowo rośnie liczba Ukraińców przemycających broń. W 2017 roku odebrano Ukraińcom kilkaset sztuk broni i około 50.000 sztuk amunicji. Jest to oczywiście mniej niż 1% rzeczywistej kontrabandy. Pytanie, gdzie płynie ta masa uzbrojenia? Ukraińcy uzbrajają w ten sposób powstającą po cichu armię kalifatu na Zachodzie.

Postać ludzika z otwartą czaszką, leżącego na ziemi. Z otwartą czaszką, czyli czyżby bez mózgu? Z pęknięcia w czaszce wyrasta wąż zakończony nie wężową głową, ale telewizorem. Obok ludzika jest kilka tabletek i dwie strzykawki. Narkotyki? Leki uspokajające i antydepresyjne? Z tego „wężowego telewizora” płyną przerażające wiadomości. Wyświetlają się tam napisy: „war” (wojna) i „markets plunge” (upadek ekonomii). Czyżby był to symbol nieumiarkowania w przyswajaniu coraz bardziej przerażających (i przy okazji coraz bardziej śmieszniejszych..) teorii spiskowych? Wszak ten leżący na ziemi ludzik nie wygląda na zadowolonego, a na przerażonego. Ludzik ten jednak odrzuca gadającego węża, który idzie sobie w siną dal, odzyskuje górną część czaszki (mózg? Świadomość?) po czym tańczy na zbombardowanym wcześniej meczecie, podczas pełni księżyca;

Ciekawym motywem jest też przedstawienie bio-robotów z korporacji w postaci potężnej, sięgającej aż do horyzotnu armii, niszczonej przez wybuch atomowy i zstępującego na Ziemię Chrystusa pośród rozchodzącej się fali uderzeniowej. inny motyw związany z pracą to człowiek z sierpem i młotem z tatuażem z napisem „Juarez” (miasto w Meksyku ale nie tylko) zalewany przez szlam. Czyżby symbol biedniejącej i upadającej klasy robotniczej, a teraz także średniej? Którą zalewa szlam, czyli coraz dłuższa, coraz cięższa i coraz mniej płatna praca? Może to być też symbol upadku cywilizacyjnego Rosji który rzeczywiście ma miejsce. Ale wtedy, w 2013 roku nie brano pod uwagę „zwrotu na prawo”, czyli odbywającego się obecnie „marszu prawicy” przez świat. Trump, Kaczyński, dobry wynik AFD w Niemczech, czy nowy, prawicowy rząd Austrii – wtedy nikt nawet o tym nie śmiał myśleć. A więc upadek lewicowo-liberalnej myśli politycznej, która zatriumfowała po II wojnie światowej, szczególnie po rewolucji roku 1968?

Trzy symbole upadku chrześcijaństwa, które można interpretować jako upadek starego systemu. Matka boska z obandażowanym, umarłym Jezuskiem z eksplozją nuklearną w tle. Potem babcia zamknięta w wieży, niczym księżniczka z dziecięcych baśni. Na wieży tej jest krzyż i serce. Babcia podchodzi do okna gdy nagle oślepia ją światło (to, co nowe?) i ona przed tym światłem ucieka. Czyżby to był upadek starych systemów relacji, w tym tych relacji damsko-męskich? Trzeci symbol to Jezus Chrystus na łodzi wypływający z jaskini (jaskinia Platona – jaskinia iluzji?), któremu nagle otwierają się oczy, na tle walącej się budowli z krzyżem przypominającej katedrę. Pod koniec filmu coś przypominającego kometę, a co wyszło ze Słońca, bombarduje i niszczy trzy piramidy, do złudzenia przypominające te egipskie.

Film I Pet Goat do dziś elektryzuje publiczność, pomimo tego, że krąży po internecie prawie cztery lata. Ja jednak uważam, że świat i ludzkość jest na dobrej drodze. Pomimo ogromnych trudności, wyzysku, biedy, przekrętów, afer, stajemy się coraz bardziej świadomą światową społecznością. Ewolucja i ciągłe udoskonalanie wszystkiego co istnieje to ostateczny i najwyższy cel natury i wszystkiego, co stworzyła. A więc także ludzi i ich tworów (polityki, ekonomii, relacji, idei). To wszystko ewoluuje i cywilizuje się. Zadajmy sobie pytanie, dlaczego tak bardzo lubimy się bać? Dlaczego tak „szalejemy” na punkcie przepowiedni o końcu świata? Jakie mechanizmy psychologiczne za tym stoją? Poniżej linki do artykułów, w których poruszałem te zagadnienia:
Przepowiednia na 2018 rok która na pewno się sprawdzi! Trzymajmy się razem w obliczu tego co nieuchronne!
Koniec świata we wrześniu! Naukowcy i prorocy potwierdzają apokaliptyczny scenariusz na 2017 i 2018 rok!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

4 OSTATECZNE SEKRETY SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA BEZ ZBĘDNEGO PIER*DOLENIA!

Sekret szczęśliwego życia? Lub inaczej: sens życia?!

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki jest sekret szczęśliwego życia. Lub, inaczej, jak osiągnąć szczęście. Temat ten stał się bardzo modny. Półki w księgarniach czy Empikach uginają się od poradników temu poświęconych. Każdy znajdzie coś dla siebie. Psychologia, coaching, ezoteryka – każda dziedzina i każdy autor obiecuje „coś specjalnego”. Szczęście ma być tuż tuż za rogiem, tuż tuż gdy tylko złapiesz tego króliczka.. Ale przecież podobno nie chodzi o to by złapać króliczka. No właśnie.

Czy ktokolwiek osiągnął obiecane „złote góry” w książkach, poradnikach czy na prelekcjach coachów, za które płaci się drobne tysiąc złotych? No właśnie. Ja sekret szczęśliwego życia znam.. Nie, nie przytoczę tu żadnej gównianej „motywującej” sentencji, bo tego w książkach nie ma. Więc bez obaw. Tutaj opiszę to wszystko bez zbędnego pier*dolenia. Jest to bardzo proste, prostsze niż Ci się wydaje. Nie ma prostszej prawdy i tym samym, nie ma prostszej duchowości. I co zrozumiałe, jest to też bardzo niepopularne w kręgach rozwojowych..

Zaczynamy. Szczęśliwe życia to:
1. Silna psychika i silne, ale zrównoważone ego;
2. Pełne konto w banku (sześciocyfrowe);
3. Kochająca bliska osoba i dużo seksu z nią;
4. Wiedza o tym czego unikać, w co się nie pakować, bo społeczne recepty na życie i społeczne „guwnoprawdy” bywają bardzo zwodnicze. Wiedza daje też większy spokój i wyluzowanie.

1. Silna psychika to podstawa na planecie zwierząt

Bez silnej psychiki nie jest możliwe szczęśliwe życie. Osoba ze słabą psychiką będzie cierpieć (np na depresje, nerwice). Łączy się to często ze słabą asertywnością, co jest przyczyną tego, że ludzie taką osobę poniżają, oszukują itp. Ale nie tylko. Taki człowiek przyciąga właśnie takie osoby, które go jeszcze bardziej wbijają w glebę. Np do związków. Ofiara podświadomie przyciąga kata. Wiele z relacji międzyludzkich opartych jest o program kat-ofiara. To tak jak w przyrodzie: są ofiary (antylopy-weganie) i są drapieżniki (lwy-mięsożercy). W założeniu przyciąganie kata, np niszczącego partnera, ma wymusić na ofierze zdobycie asertywności.

Życie w ten sposób zmusza taką ofiarę do tego, by zebrała swoje siły i w końcu powiedziała: „dość”. Tyle teoria. W praktyce często taka ofiara wpada w tzw. „pętle przechwytu” czyli negatywny wzorzec stale powtarza się i powtarza. Prowadzi to do coraz większego wyczerpania nerwowego i psychicznego. Nerwica, depresja, zespół stresu pourazowego. Jakaś butelczyna tu i tam, jakaś kreska, tabletki.. Potem organizm zaczyna wysiadać fizycznie. Hashimoto, toczeń, Leśniowskiego-Crohna i inne autoimmunologiczne. Rak, zawał, udar czy choćby samobójstwo. Więc jednemu się udaje przejść przez to wielkie sito, przez ten „globalny test inteligencji”, a dziesięciorgu się to nie udaje.

Silna psychika jest szczególnie ważna u mężczyzny. Co by tu nie napisać, to mężczyzna słaby psychicznie ma przerąbane. No jak by tego tematu nie „ugryźć” i jakiego by tu „oświeconego” cytatu nie wstawić, to mężczyzna musi być silny i koniec. Jeden z blogerów lifestyle’owych napisał kiedyś: „Mężczyzna jest jak bank. Ma mieć pieniądze i koniec. Cała reszta to zwykłe pierdolenie.” W pierwszym odruchu łatwo takie słowa obalić, zganić za hołdowanie starym, patriarchalnym wzorcom. No ale żyjemy w świecie realnym, tu i teraz. Te stare, patriarchalne wzorce są, sorry panie i sorry panowie. Ja nie projektowałem tego świata, ja go tylko opisuje. Dlatego szczególnie ważna jest terapia. Jak nie psychoanalityczna, to np u Faridy, która posługuje się jungowską psychologią głębi połączoną z metodą integracji cienia. Link do jej strony TUTAJ [LINK].

Silne ego – od razu wypierdol wszystkie książki Osho, de Mello i Tolle do kubła na śmieci. Możesz tutaj się oburzyć i powiedzieć, że jak to tak, niby jakiś Jarek Kefir, czyli pijący piwo, whisky i klnący jak szewc ziomuś z Polski, wie lepiej niż sam mistrz?! Toż to świętokradztwo! A nie, czekaj, nie świętokradztwo, przecież Ty jesteś taki oświecony, i do kościoła nie chodzisz.. Dobra, do rzeczy. Ja powiem Ci jak to wygląda w życiu realnym. Ego to siła związana z pierwiastkiem męskim. To także energia do działania i zmieniania siebie i świata. Powiem więcej – ego jest jak mózg, wątroba, serce, czy choćby jak podświadomość. To jedna z wielu składowych naszego istnienia. Po co jakąkolwiek część nas samych usuwać?

Może zamiast pozbywać się ego, ujeb sobie nogę? Jak jakiś mistrz duchowy napisze w swojej nowej książce, że aby być oświeconym, to trzeba uciąć sobie prawą nogę, to zrobisz to? Cytaty rzekomych wielkich mistrzów o pozbywaniu się ego są jedną wielką bzdurą i nadają się tylko do kubła na śmieci. Możesz tutaj się zaklinać na wszystkie świętości.. ups, przecież jesteś oświecony i nie wierzysz w świętości. No ale możesz przedstawiać taki i inny argument, ale w życiu realnym, właśnie w tym „tu i teraz” to nie działa. Ego to Ty. Ego to Twoja unikalna, niepowtarzalna tożsamość. Od Ciebie i od Twojej pracy nad sobą zależy, jakie Twoje ego będzie. Czy będzie świadome czy nieświadome, czy będzie Tobą na ślepo sterowało, kreując coraz to nowe pragnienia, czy też będzie Ci pomagać.

2. Pieniądze szczęścia nie dają? No proszę Cię..

Możemy się wspinać na wyżyny intelektu, możemy tutaj wstawiać cytaty i sentencje o wrażliwości, dobrym sercu i uduchowieniu.. I tak, będą one prawdziwe. Ale nie do końca. Bowiem prawdą jest to, że jak nie ma zaspokojonych potrzeb materialnych, jak jest ciągły lęk o byt, to życie zmienia się w piekło. I tego nie da się w żaden sposób ominąć ani przeskoczyć. Dach nad głową i by było co do gara włożyć – to podstawa. W przeszłości stabilizację zapewniały nam małe, plemienne lub wioskowe osady. Każdy miał swoje pole, każdy miał świnkę czy krówkę w zagrodzie.

Jeden czy dwa dni robili u szlachcica pańszczyznę, a resztę dla siebie. Jak jeden podupadł na zdrowiu czy miał jakiś wypadek, to po pierwsze miał rodzinę, a po drugie tu sąsiad Józek poratował workiem mąki, tu zięć Zdzichu dał beczkę bimbru.. I tak życie w miarę bezpiecznie się toczyło. Wszystko zmieniło się wraz z nastaniem ery nierówności finansowych. Od tej pory ludzie bezpieczeństwa upatrują nie w grupie, ale w pieniądzu. A tego pieniądza jest tak mało. Bo system jest tak sprytnie skonfigurowany, że 90% bogactwa płynie do garstki miliarderów.

Dlatego świadomość finansowa i ogólnie przebudzenie ekonomiczne jest niezwykle ważne w procesie przebudzenia czy też oświecenia. Nie da się być prawdziwie świadomą osobą, jednocześnie gardząc sferą materialną czy nawet tymi pieniędzmi. Pieniądze to krwiobieg gospodarki, to źródło życia. Pieniądze nie powinny być celem samym w sobie, jak u korpo szczurów. Ale z drugiej strony, bez pieniędzy życia nie ma. Mentalność osoby poznasz po tym, jak ocenia i jak szanuje pieniądze. Tak samo mentalność narodu ocenisz po tym, jakich ma liderów, jakie ma zarobki i jaki ma system ekonomiczny. I ostatnia rzecz – bez przebudzenia ekonomicznego, bez nabrania szacunku do pieniądza nie będzie żadnego przebudzenia, żadnej globalnej świadomości.

Szerzej opisywałem te zależności w poniższym artykule:
Dlaczego w Polsce jest wyzysk i bieda? Spojrzenie ezoteryczno-duchowe na prastary temat

3. Miłość i seks to źródło życia

Seks i miłość aktywuje energię życia, przez ezoteryków zwaną energią kundalini. Wg ezoteryków kobieta i mężczyzna wymieniają się wtedy swoimi energiami. Kobieta uzyskuje od mężczyzny energię, której jej brakuje. A mężczyzna uzyskuje od kobiety energię, której jemu brakuje. Nie będę oczywiście się tutaj rozpisywał o tym, bo nie zajmuję się ani niezbyt wierzę w sprawy energii. Wierzę tylko, że jest to pewna „energia witalna”, zgodna z programem natury. Matka natura „popycha” nas w ten sposób do rozmnażania, by zachować ciąg koła życia (koło Samsary). Ludzka interwencja, czyli antykoncepcja i aborcja, nieco skomplikowała i pokrzyżowała te plany, cywilizując ślepą replikację.

Stare, mądre i trochę wulgarne przysłowie ludowe głosi, że: „Baba bez bolca dostaje pierdolca, a facet bez dziury chodzi ponury.” No i w świecie realnym ma to miejsce. Seks i miłość to potężna siła życia. Co by nie mówić, i jak by do tego tematu nie podchodzić, to zakochani lub często kochający się ludzie są pełni życia i pełni wigoru. Zaś u osób które nie mają seksu, szczególnie u mężczyzn, dziwnym trafem rozwijają się choroby. Albo chociaż rozwija się zniechęcenie, chandra, depresja.

Czyżby natura eliminowała w ten sposób osobniki niezdolne do rozrodu, „indukując” czy też „zaszczepiając” w nich nerwicę, depresję czy choroby typu Hashimoto? Czyżby to był sprytny mechanizm natury, której zależy tylko na rozrodzie i na jakościowych genach? Przecież depresja i szczególnie Hashimoto, które jest obecnie epidemią, jak by na to nie patrzeć, odcina od wszystkich życiodajnych hormonów. Blokuje tyroksynę, kortyzol, DHEA, czyli hormony tarczycy i nadnerczy, z których płynie właśnie ta siła życiowa. Koniec końców, nawet oficjalna nauka dawno temu stwierdziła, że zakochanie, miłość i seks zapobiegają wielu chorobom i dodają siły.

Przeczytaj też:
Czy mężczyzna ma prawo do słabości?
Jak wyjść z friendzone? Sekrety relacji damsko-męskich

4. Wiedza ukrywana vel widza tajemna o społeczeństwie

Społeczeństwo lubi nęcić młodych ludzi obietnicami. Obietnicami tego, że jak zrealizuje się główne cele (szkoła, praca, ślub, dzieci) to zacznie się sielankowe życie. Nawet te głupie reklamy, tak bardzo programujące podświadomość, głoszą to przesłanie. Rób tak jak my, to osiągniesz szczęście. Ono jest tuż tuż, tuz za rogiem.. Tylko weź kolejny kredyt. Tylko weź jeszcze jedną godzinę nadgodzin. A potem weź jeszcze dwie godziny nadgodzin. I jeszcze kolejny kredyt i kolejny.. A potem masz 40 czy 50 lat, żonę która ma wieczne pretensje, dzieci które Cię nawet nie znają, bo przychodzisz do domu zjebany koło 20, pijesz sześć piw by zabić dojmujący ból istnienia i idziesz spać.

Warto żyć po swojemu. Warto wiedzieć swoje. Natura dała nam penisy i waginy, by doświadczać przyjemności, ale przy okazji się rozmnażać jak króliki. A że nie jesteśmy królikami, tylko dumnymi istotami Homo Sapiens, to wymyśliliśmy sobie antykoncepcję. No i wymyśliliśmy operację wyrostka robaczkowego, by chory nie zdychał kilka dni w męczarniach. I antybiotyki wymyśliliśmy. Zamiast tygodniowego konania w męczarniach wśród gnijących flaków na sepsę, które byłoby tak bardzo bio i eko, to człowiek wymyślił taką wankomycynę. Czyli bardzo silny antybiotyk, ratujący życie w skrajnych przypadkach.

No i wszystko nam się skomplikowało i pomieszało. Natura chce tak, ale człowiek chce inaczej. Społeczeństwo chce tak, ale człowiek se zdobył wiedzę i chce inaczej. Ot, mądruś jeden się znalazł, będzie wiedział i robił inaczej niż my. Ukrzyżować! Na stos! Zrobić mu lobotomię! Yyy, ups, to nie ta epoka. Teraz możemy wobec takiego wolnomyślicielskiego heretyka tylko jakiś mały ostracyzmik zrobić. Ewentualnie użyć argumentu o nie naukowości, teoriach spiskowych. Z kolei wobec innych niepokornych – można użyć argumentu o społecznym nie dostosowaniu się, nie przestrzeganiu norm społecznych, itp.

Fakty są takie, że społeczeństwo rządzi się swoimi prawami. Społeczeństwo jako masa, jako te „owce Panurego” muszą być rządzone twardymi zasadami i silną ręką. Dlatego ja od dawna mówię, że choć mogę mieć wolnomyślicielskie poglądy, to jednak wolę, by tymi „owcami Panurego” zarządzał silny, prawicowy rząd. Pytanie najważniejsze: czy to, co służy społeczeństwu, czy to, co utrzymuje ich w karności i dyscyplinie, będzie służyło jednocześnie Tobie, czyli osobie mającej wiedzę? Najczęściej nie będzie służyło. I właśnie temu służy wiedza. Kiedy wyluzować, czego przestać się czepiać, czego unikać, w co się nie pakować.. Najczęściej taka „illuminacja” przychodzi koło 30 roku życia.

Faktem jest to, że pytanie o sens życia jest jednym z najbardziej palących i bolących pytań. Większość ludzi tego pytania nie zadaje w ogóle. A wszelkie wątpliwości są u nich gaszone przez ideologie, religie czy społeczne doktryny. I bardzo dobrze, one są potrzebne by system i społeczeństwo trzymać w ryzach. Są potrzebne po to, by tłumaczyć rzeczywistość tym, którzy nie potrafią myśleć samodzielnie. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że te wszystkie doktryny są fałszywe i tak naprawdę służą tylko elicie.

Wtedy zaczyna się to całe poszukiwanie sensu pośród ogromnych mórz rozpaczy i bezsensu. Bo tym w istocie jest życie – jedną wielką niewiadomą, po co to wszystko istnieje. My nadajemy temu sens, my „nastrajamy się” na taką a nie inną rzeczywistość, a potem ona się materializuje. Kłopot w tym, że najczęściej nie nastrajamy się na rzeczywistość świadomie. Ale robi to za nas nasza podświadomość, która w 2018 roku działa podług programów pasujących do lat ’60 XX wieku. A od tamtego czasu zmieniło się wszystko i jeszcze więcej.

A kto w nas te programy zaszczepił? Nasi rodzice, którzy bali się dosłownie wszystkiego. No i koło się zamyka. Całe życie odkodowujesz te negatywne programy, nieustannie poszukujesz i poznajesz siebie.. I po co? Nagle masz te 70 lat. Organizm zniszczony chorobami, ciało stare.. I pewnego dnia doznajesz olśnienia. O kur*wa, jakie to proste! A więc to wszystko? A więc to całe oświecenie? No ale masz już 70 lat, i niedługo do Twych drzwi zapuka zegarmistrz światła purpurowy. Och, jaka to szkoda, że nie wiedziałeś tego wszystkiego w wieku lat 18… Prawda?

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

OŚWIECENIE KTÓREGO PRAGNIESZ JEST PROCESEM DESTRUKCYJNYM I ROZCZAROWUJĄCYM!

Czym jest prawdziwe przebudzenie / oświecenie? Czym nie jest rozwój duchowy?!

Uwaga! Chciałbym Cię przestrzec przed tym, co uważa się za rozwój duchowy, a co wcale nim nie jest! Na końcu tej duchowej ścieżki czeka Cię wielkie rozczarowanie.. I tak właśnie ma być. Jestem przyzwyczajony do demaskowania prawdy nielubianej i niechcianej, której nie ma nawet w mediach nazywających siebie „niezależnymi”. Ale przecież owo rozczarowanie jest jednocześnie upadkiem iluzji.

Pisałem kiedyś, że odpowiedzi na trudne człowiecze pytania są, choć wielu mówi, że ich nie ma. Ale są one bardzo rozczarowujące i trudne do zaakceptowania. Bo to nie tak miało być.. Bo nie tego uczyli nas rodzice, dziadkowie czy nauczyciele w szkole.

Oświecenie jest procesem destrukcyjnym, nie ma nic wspólnego z byciem lepszym lub szczęśliwszym. Oświecenie jest upadkiem iluzji, dostrzeżeniem fasady pozorów i udawania. Jest całkowitym wykorzenieniem wszystkiego, co uważaliśmy za prawdziwe.”

Bolesny upadek iluzji w duchowości

Wielu ludzi zaczyna się interesować duchowością ezoteryczną ponieważ albo chcą rozwiązać swoje problemy, albo dodać sobie mocy, poweru, czegoś ekscytującego, niczym takiej kokainy do potęgi entej. Wielu ludzi chce osiągnąć zagubione przed laty szczęście. Różne szkoły, nauczyciele duchowi, autorzy ezoterycznych doktryn nęcą i kuszą. Kuszą spełnieniem, odczuwaniem stanu permanentnej nirvany, spotkania bratniej duszy (tzw. „twin flame”).

Jednak to nie jest prawdą. Muszę Cię zmartwić, ale to kolejna zasłona dymna, jedna z wielu, którą spotkasz. Wielu ludzi poszukuje w tym procesie czegoś, czego tam nie ma i nigdy nie będzie. Jest cała masa książek, często uznanych, opisujących błogość nirvany, pełne sukcesów życie, metody na unikanie cierpień.. Nęcą, kuszą, obiecują i opisują coś, czego nie ma. To jest ta zasłona iluzji, i konfrontacja z nią często jest bolesna. Bo miało być tak pięknie, bezproblemowo, „oświeceniowo„. A nie jest.

Frustracja ezoteryków i duchowi guru z fejsa z folią aluminiową na głowie

I często powoduje to ogromną frustrację bądź popadanie w fanatyzm. Powszechne są na tym etapie gwałtowne zmiany obieranych ścieżek i metod duchowych. Często zdarza się radykalizm i zwalczanie tych, którzy mają choć trochę inne podejście. Uwaga jest skoncentrowana na rzeczach które są tak naprawdę albo nieistotne, albo szkodliwe. Oszalały z bólu człowiek chce wiedzieć, czy otwierać czakry, czy zamykać, czy raczej tworzyć z nich jeden torus. A może zamykać tylko niektóre? Przecież każdy guru czy nauczyciel mówi inaczej i każdy uważa, że ma rację.

Poszukiwanie doktryn, miotanie się między nimi to cecha tego etapu. Kolejne doświadczenia, jakie się wtedy pojawiają, to szukanie coraz to nowych guru. Także tych guru facebookowych, którzy nakładają folie aluminiową na głowę i kręcą filmiki o gwałtach kosmitów. Często jest to etap szaleństwa związanego z ezoteryką i teoriami spiskowymi. Jest to także etap takiej „gorączkowej naiwności”, gdzie zdezorientowany i przerażony człowiek uwierzy we wszystko, byle tylko było to „spiskowe”, „alternatywne” czy „ezoteryczne”. Często wierzy się wtedy w teorie absurdalne i śmieszne. Naiwność jest niestety naszym „cieniem” do przepracowania. Jak to mówią – aby docenić normalność, trzeba popaść w szaleństwo.

Ten artykuł jest częścią szerszej serii moich publikacji o tytule: „Prawdziwe demaskacje, głupie teorie spiskowe a zdrowy racjonalizm”. Chciałbym, by w tym trudnym i mało znanym świecie kierowało Cię i serce, i zdrowy, „rozumowy” racjonalizm. Poniżej zamieszczam linki do tych artykułów:
Realne spiski i przekręty, a głupie teorie spiskowe. Jak nie zwariować?!
Jak nie zwariować w świecie ogromnych przekrętów i teorii spiskowych?
Trwa szaleństwo idei i doktryn ale ludzkość wkrótce się z niego przebudzi!
Czy technika jest zła a natura jest dobra? To nie jest takie proste!
Czy smartfony doprowadzą do epidemii zombie?! Niepokojące doniesienia naukowców
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka!

Aby docenić normalność i spokój, trzeba popaść w szaleństwo

Oświecenie to zmierzenie z najgłębszymi cieniami w podświadomości. To bardziej psychologia niż jakaś ezoteryka. Następuje rozpad dotychczasowego systemu wartości, także w sferze doktryn. Fanatyczny lewicowiec może odkryć, że jednak ma trochę poglądów prawicowych, które wypierał i negował, i może chwilowo być zafascynowany ideami prawicy.

Z kolei zwolennik skrajnej prawicy nagle może odkryć, że jednak trochę poglądów liberalnych ma, i może stać się na jakiś czas wręcz libertynem. A tu chodzi przecież o pogodzenie dwóch przeciwności. Lewica i prawica to tylko jeden z elementów układanki. Bo dochodzą jeszcze podziały takie jak: damska i męska część świadomości, słabe i silne cechy, i tak dalej. A tych cieni do rozwiązania jest znacznie, znacznie więcej.

W pewnym momencie powiesz zrezygnowany:
„-Okej.. Wiem już to, to i to. Wiem że tyle rzeczy które uważałem za prawdziwe, okazało się kłamstwami, tylko opakowane w nowy, ezoteryczny papierek. Ale co dalej?! Pustka, próżnia? Czy to już wszystko? Naprawdę wszystko?!

Przestajesz medytować, liczyć numerologię, patrzeć w tarot. Zaczynasz.. żyć

Po przejściu procesu oświecenia (lol) następuje faza „zimnego wyłączenia”. Człowiek nie chce już medytować, nie chce czytać o jakichś kosmosach, numerologiach i cudach nie widach. Nie tylko dlatego, że już wie, że wiele tych duchowych teorii jest iluzją. Ale także dlatego, że taki człowiek zyskuje coraz większy spokój i zaczyna pragnąć realizować się w świecie materii. Materii, którą podczas tego uduchawiania się często zaniedbywał. Świat materii to oczywiście relacje międzyludzkie, związki, aktywizm obywatelski. Człowiek taki będzie starał się dalej przekazywać to, czego się dowiedział, ale będzie to robił już w inny sposób.

Choroby i defekty ciała pozostaną, choć będziesz trochę spokojniejszy. I z tymi chorobami też będziesz musiał się zmierzyć, korzystając z medycyny naturalnej lub farmaceutycznej. A najczęściej z obu medycyn, bo nie oszukujmy się, tak często jest, jeśli leczenie jest prowadzone mądrze, przez kogoś kto się zna na nim. Robert Anton Wilson i wielu innych Wielkich Wtajemniczonych mówili, że to tylko przystanek przed następnym procesem. Czyli przed prawdziwą illuminacją, przed odczuwaniem właśnie tej nirvany, przed dokonywaniem cudów i dostępem do Kroniki Akaszy.. Wilson nazywał takich ludzi „Illuminatami”.

Ja jestem sceptyczny wobec takich twierdzeń, ale oczywiście nie wykluczam. Nie wykluczam także tego, że ewolucja świata idzie w stronę globalnej świadomości. Ale przecież nie mogę uwierzyć bez dowodów, bez sprawdzenia tego samemu. Tu i teraz bazuje na tym, co wiem i co zweryfikowałem.

Tematykę Illuminatów podejmowałem także w moim cyklu artykułów „Illuminaci i Ty”:
Illuminaci oficjalnie ujawnili swoje plany światu! „Rozpoczynamy projekt NWO”
Czy tajemniczy „agenci ewolucji” zakulisowo wpływają na losy Ziemi?
Kim naprawdę są Illuminaci? Jaka rzeczywista konspiracja kryje się za tą tajną organizacją?!
Illuminata ujawnia szokujące fakty o tajnym stowarzyszeniu rządzącym światem!
Czego nie wiesz o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy illuminati istnieją?! Potężna organizacja ujawniła się światu i przedstawiła swoje szokujące, tajne plany!

Świat jest w porządku i jest na dobrej drodze

Wiem tyle, że w pewnym momencie zyskujesz ogromne poczucie i przekonanie, że świat jest na dobrej drodze i jego celem jest ewolucja i wspieranie nas, zagubionych, ślepych i śpiących „dzieci”. Zyskujesz ogromną pewność, że jungowska nieświadomość zbiorowa, monoteistyczny Bóg czy gnostycki Demiurg (to różne nazwy tego samego) nie są złymi strażnikami planety więziennej, ale są naszymi opiekunami, którzy robią co mogą, tylko my nie chcemy lub nie możemy pozwolić sobie pomóc.

Zyskujesz także pewność, że choć trwa wyzysk, że choć mafie są chronione przez państwa, a korporacje i banki drenują zasoby planety, to te wszystkie zło jest i będzie demaskowane a potem pokonywane. Zyskujesz również pewność, że żadne „byty astralne”, żadni archonci i żadni „straszni magowie” nie zabierają Ci energii, ale robią to Twoje własne, nieuświadomione programy podświadomości. Teraz już wiesz, że są to właśnie te wewnętrzne podświadome programy, i że nie wiedząc o nich, dokonywałeś projekcji, np na nieistniejących archontów czy na ludzi których oskarżałeś o wampiryzm, a którzy byli zupełnie niewinni.

Wiedza o tym to siła, to potęga, to prawdziwe oświecenie.

O demonach, astralu, karmie i iluzjach duchowości ezoterycznej napisałem wiele artykułów. Popularyzuję wiedzę, której znajomość jest niemal zerowa, nawet wśród „uduchowionych”. Okazuje się, że klucz jest w zwykłej prostocie, w codziennych radościach, w byciu człowiekiem, a nie bydlakiem. A nie w skomplikowanych systemach i prawidłach. Możesz o tym wszystkim poczytać w poniższych artykułach:
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!
Który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY MĘŻCZYZNA MA PRAWO DO SŁABOŚCI I PŁACZU?! TRUDNE RELACJE DAMSKO-MĘSKIE

Czego pragną kobiety? Mówi się, że w naszych  czasach kobiety pragną ideału, który nie istnieje. Jest to i prawda i fałsz. Wg mnie jest to przede wszystkim fałsz, bo są miliony kobiet, które chciałyby po prostu ciepłej, bliskiej codzienności, doprawionej szczyptą ekscytujących emocji. W tym artykule chciałbym omówić nie same kobiety, bo one są bardzo różne. Chciałbym opisać pewną niebezpieczną tendencję, jaka pojawia się w nurtach rozwojowych. Czyli w psychologii, coachingu, ezoteryce itp.

Poniżej wkleję jeden z tych tekstów:

Cytat: „Kobieta, jako istota boska, pragnie mężczyzny o duchowych tendencjach, w przeciwnym razie stanie się on przyczyną jej cielesnej pustki, braku spełnienia. Kobieta, jako energia zmysłowa, pragnie mężczyzny pełnego namiętności, ale nie wulgarnego, gdyż stałby się on przyczyną jej wyniszczenia. Kobieta, jako radość życia, chce mężczyzny szczęśliwego i radosnego, ale nie błazna, który niczego nie bierze na poważnie. Mężczyzna musi być nastawiony pozytywnie, aby przeciwdziałać i równoważyć kobiecy negatywizm, który ona posiada i który może nią owładnąć, kiedy najmniej się tego spodziewa – są to zmiany hormonalne, a także życie, które woła w niej zawsze o wyjaśnienie sensu życia.

Mężczyzna musi być silny, ale nie arogancki; ma pomóc jej w trudach życia, z których codzienne życie jest przecież złożone. Bez takiego zabezpieczenia żadna kobieta nie będzie zadowolona ze swojego mężczyzny. Zabezpieczenie to ma być i fizyczne, i materialne, i uczuciowe. Jeśli zabraknie jednego z nich, inne będą konsekwentnie słabnąć. Mężczyzna ma być również towarzyski, powinien posiadać zdolność komunikowania się z kimkolwiek, a szczególnie z nią. Kobieta bez dialogu czuje się pusta.

Kobieta nie chce mężczyzny, który robi z domu hotel, ale takiego, który może również zebrać śmieci z podłogi, który kocha również poprzez współpracę (przynajmniej minimalną) przy utrzymaniu porządku w domu, w którym mieszka. Jest to demonstracja przywiązania i szacunku, rzeczy, które kobieta ceni w najwyższym stopniu. Wreszcie, co najważniejsze, mężczyzna ma darzyć miłością, pożądaniem, szacunkiem, ma ją wypełnić miłością i czułością oraz dać jej do zrozumienia, że ona jest niezbędna w jego życiu. Kobieta, która wie, że jest inspiracją i MUZĄ mężczyzny, odnajdzie swój boski wymiar.” Koniec cytatu.
Źródło:
 https://www.facebook.com/YinYangDuchowoscUniwersalna/

Poszukiwanie ideału jest szkodliwe dla obu partnerów

Dużo w powyższym tekście jest prawdą, ale jest tam też masa toksycznych półprawd. Tekst ten wpisuje się w dość popularną tendencję pojawiającą się na stronach i portalach rozwojowych. Idealny partner to, idealny partner tamto. Uważam ze takie teksty których jest zatrzęsienie są jeszcze bardziej szkodliwe i niebezpieczne niż klasyczny patriarchalizm. Takie teksty są bardzo niebezpieczne bo potem rodzi się w kobietach ogromna frustracja. A sami mężczyźni zaczynają mieć tego dość i domagają się prawa do tego by byli.. ludźmi. Prawa do słabości i do łez.

Takie teksty są szkodliwe dla obu płci, dla wszystkich. Nie tylko powodują one frustrację u kobiet, bo takich mężczyzn nie ma i nigdy nie będzie. Ale także sprawiają że wielu mężczyzn czytając to ma ochotę skulić się i zapaść się pod ziemie. Bo nie są ideałami. O ideale mężczyzny opowiadają tacy autorzy z Facebooka jak „Kobus” i „Oczami Mężczyzny.” Dużo uwagi poświęca temu tematowi tantra i coraz popularniejsza doktryna Hellingera. O roli mężczyzny rozpisywał się też Osho.

Ideał – czy to w psychologii, czy to w ezoteryce, czy to w tantrze, czy to w doktrynie Hellingera, ma jedną ważną cechę – nie istnieje i nigdy istniał nie będzie. Patrząc dużo szerzej na ten temat, to jest to bardzo częsta, życiowa trauma. Gdy nasze wyobrażenie, czyli ideał, spotyka się z mniej lub bardziej twardą rzeczywistością. Ideałów jest dużo. Idealne rodzicielstwo. Idealna praca na etat przez 8 h po studiach. Idealny partner. Idealne mieszkanie. Wszystkie te ideały nie istnieją i zderzając się z rzeczywistością powodują mniejszą lub większą traumę.

Idealny mężczyzna i idealna kobieta nie istnieją

Ciekawym jest pytanie, dlaczego nie akceptujemy życia realnego takim, jakie ono jest? Dlaczego wierzymy w ideały w tak wielu dziedzinach życia, a potem się gorzko rozczarowujemy? Czy system (rodzice, społeczeństwo, nauczyciele, filmy itp) muszą „nęcić” młodych idyllicznym życiem po studiach, po ślubie, po urodzeniu dzieci, by ich nie zniechęcać? Dość niepopularny pogląd w psychologii głosi, że to pesymiści widzą świat bardziej trzeźwym okiem. Dostrzegają więcej zagrożeń, mają większą wiedzę, rozważają więcej możliwości i opcji. Za to optymiści mają na oczach nierzeczywiste różowe okulary, które usypiają ich czujność, ale pozwalają iść przez życie jak taran. Może ma to trochę związki z zagadnieniem ideałów?

Częstą cechą ideału jest to, że zawiera w sobie cechy które albo bardzo trudno pogodzić, albo ich połączenie ze sobą jest niemożliwe, bo w naturze nie występują. Od mężczyzny wymaga się by był zarówno testosteronowym macho jak i wrażliwym empatą. A to są cechy sprzeczne i nie występujące w naturze razem. Często jak jest jedno (empatia) to brakuje drugiego (siła). I na odwrót. Kobiety wywalczyły swoje. Byłą emancypacja, jest feminizm. Od kobiety już nie można wymagać, żądać, rozkazywać. I dobrze! Przecież nikt nie lubi jak się traktuje go jak niewolnika, a kobiety były niewolone i prześladowane przez millenia.

Tylko że do mężczyzn emancypacja jeszcze nie dotarła. Wciąż wymaga się od nich cech patriarchalnych (siła, agresywność, samczość) i tych nowych cech, empatycznych. Więc obecnie wymaga się od mężczyzn podwójnie. Dlatego takie wpisy są bardzo niebezpieczne i destrukcyjne także dla kobiet. Bo tyle naczytała się o tych wspaniałych mężczyznach, a tu okazuje się, że w życiu realnym, w tu i teraz, ich nie ma. I tak źle, i tak niedobrze. I tak i tak niedojrzała kobieta będzie się gniewać, bo mężczyzna nie jest ideałem z książki ale.. człowiekiem.

Czy mężczyźni mają prawo do słabości i mogą płakać?

Wg tego opisu który komentuję, mężczyzna nie ma prawa do słabości. Nie ma prawa mieć wad. Człowiek, który jest pozbawiony prawa do słabości jest jak bydlę prowadzone przez pasterza na rzeź. Nie jest człowiekiem ale.. kim? Maszyną do spełniania oczekiwań? Tyle żądań wobec mężczyzny, i to żądań niemożliwych do spełnienia. I nie masz prawa mieć wad, być chory, czasami się gorzej czuć, czasami płakać. Chcąc odpocząć podczas życiowej wędrówki, dorosły mężczyzna zauważa, że jest to niemożliwe.

Jest to olbrzymim stresem i traumą dla mężczyzn, nawet dla tych silnych i testosteronowych. Zawsze jest ten lęk, że nawet gdy ma się miliard dolarów, to można je stracić. I zawsze jest lęk, że siła i mięśnie mogą zniknąć jak kamfora np z powodu wypadku, urazu, kontuzji, choroby. Albo że ogromna trauma i stres pourazowy uczyni z ekstrawertycznego „króla życia” roślinkę biorącą całe garście tabletek, by wyjść bez lęku na dwór. Ten stres typu: „nie sprostam oczekiwaniom kobiety” połączony ze stresem typu: „a co będzie jak te wszystkie wspaniałe cechy stracę”. Z tego biorą się nałogi, pracoholizm, depresje, zawały, agresja, samobójstwa i tym podobne. Mężczyźni żyją około 10 lat krócej niż kobiety właśnie z tego powodu.

Osoba niedojrzała która poszukuje ideału

Patrząc na zagadnienie nieco ezoterycznie, to ideału szuka człowiek, który wciąż nie dorósł i jest mentalnym dzieckiem zamkniętym w dorosłym ciele. A takich ludzi jest większość na Ziemi, tej Ziemi. Idealizowanie i szukanie ideału to mechanizm dziecięcy, bo dziecko idealizuje rodziców, by potem się rozczarować i rozpocząć bunt nastolatka. Człowiek niedojrzały przenosi masę dziecięcych zachowań w życie dorosłe, w tym w partnerstwo. I znowu wygłoszę tutaj bardzo niepopularne twierdzenie..

Tak wiele doktryn duchowych jest po prostu fałszywa. Lub tak wiele doktryn nie nadąża za dramatycznie zmieniającym się duchem czasów. Dotyczy to nie tylko doktryn politycznych, ideologicznych, religijnych czy ekonomicznych, które są dawno zdezaktualizowane, ale także doktryn ezoterycznych. Potrzebujemy nowych Hellingerów i nowego Osho. Potrzebujemy też męskiej formy duchowości ezoterycznej. Ale takiej kojarzonej nie z Osho czy Mojii, czyli z wegańsko-pacyfistycznym „no cio po cio”. Ale kojarzonej z wzorcem czy archetypem żołnierza, rycerza, który zagryza krwisty i soczysty stek, popijając go szkocką whisky. Bo to nie wyklucza przecież uduchowienia.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

REALNE SPISKI I PRZEKRĘTY, A GŁUPIE TEORIE SPISKOWE.. JAK NIE ZWARIOWAĆ?!

Prawdziwe spiski i przekręty rządów, korporacji… A głupie teorie spiskowe

Ludzie czasami pytają mnie, czy wierzę we wszystko to, co zamieszczam na swoim profilu lub stronie. „Kefir, Ty serio w takie rzeczy wierzysz?!” -To pytanie czasami się przewija w dyskusjach. Pytają też mnie, czy wierzę w to, co pisałem przed laty, np w 2013 roku. Częste są również pytania, czy na zapalenie wyrostka lub ból zęba zalecałbym zioła czy medytację. To ostatnie pytanie jest szczególnie absurdalne, kwestię tę poruszałem wiele razy. Te i podobne dylematy będą ciągle wracać, bo ciągle nie wiemy, co tak naprawdę jest prawdą.

Część prawdy jak i wiedzy jest ukryta. O części wydarzeń w ogóle nie wiemy, czasami tylko Financial Times lub TVN24 wspomną o tajemniczym amerykańskim „deep state”. „Co to jest to cholerne „deep state” i dlaczego nic o tym nie wiemy?” To pytanie zadało sobie może 10% czytelników artykułu na TVN24, w którym około miesiąc temu to pojęcie zostało użyte. Może połowa z tych 10% zacznie szukać tu i ówdzie. Może tyle ludzi zacznie kumać, że coś tu jest nie tak, skoro to nie politycy wybrani w demokratycznych wyborach podejmują decyzje.

Mnożą się więc różne domysły, spekulacje, teorie i zwykłe plotki. Dodatkowo, każdy te teorie interpretuje inaczej, po swojemu. Wiele teorii jest fałszywych. Wiele teorii jest praktycznie pozbawiona dowodów na ich istnienie. Ale opierają się o jakąś poszlakę, rozdmuchaną do niewyobrażalnych rozmiarów przez emocje. Głównie strach. Większość, o ile nie wszystkie z tych teorii opiera się na strachu. Wcale nie tak mała część wręcz wieszczy rychły koniec świata lub inaczej rozumianą apokalipsę. Jest to nic innego, jak dzisiejsza wersja zjawiska „paranoi milenijnej”, czyli chęci by „to wszytko jebło”, bo to życia tak zbrzydło, bo te raty trzeba spłacać.

Zagadnienia przepowiedni i „paranoi milenijnej” opisałem w poniższych artykułach o celowo prowokacyjnych tytułach:
Koniec świata we wrześniu! Prorocy i naukowcy potwierdzają apokaliptyczny scenariusz na 2017 rok!
23 września był kolejny „koniec świata”. Dlaczego lubimy wierzyć w bajki?! Pora dorosnąć!

Media mainstremowe i niezależne są naszym „lustrem”

Chciałbym byś wiedział, co jest rzeczywistym przekrętem, a co jest spiskowym wytworem chorego umysłu.. To, co się pojawia w mediach mainstreamowych jak i alternatywnych jest „lustrem” naszej polskiej zbiorowości, tak samo jak naszym lustrem jest rządząca elita. Takie mamy TVNy i takie mamy niezależne media, jacy sami jako naród jesteśmy. Gdy zmienia się, a więc ewoluuje mentalność, zmieniają się treści w mediach. Teorie o „tych wszechpotężnych onych” także się zmieniają. Każde pokolenie przynajmniej od lat 50-tych XX wieku dodaje coś swojego, nowego do mitologii o potędze Illuminatów.

Jednak bez wygenerowania najbardziej śmiesznych i przerażających teorii spiskowych ludzkość by się nie przebudziła, nie szukałaby prawdy.. Bez tych wszystkich „opowieści dziwnej treści” nie byłoby możliwe podważenie zaufania do dotychczasowych autorytetów i liderów, którzy byli oprawcami ludzkości i którzy doprowadzili planetę do ruiny, a nas do biedy. Jednak nie zatrać w tym wszystkim tego, co najważniejsze – zdrowego rozsądku. Zawsze pytaj o realne dowody, nigdy nie wierz „na wiarę”.

Ten artykuł jest częścią szerszej serii moich publikacji o tytule: „Prawdziwe demaskacje, głupie teorie spiskowe a zdrowy racjonalizm”. Chciałbym, by w tym trudnym i mało znanym świecie kierowało Cię i serce, i zdrowy, „rozumowy” racjonalizm. Poniżej zamieszczam linki do tych artykułów:
Jak nie zwariować w świecie ogromnych przekrętów i teorii spiskowych?
Trwa szaleństwo idei i doktryn ale ludzkość wkrótce się z niego przebudzi!
Czy technika jest zła a natura jest dobra? To nie jest takie proste!
Czy smartfony doprowadzą do epidemii zombie?! Niepokojące doniesienia naukowców
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka!

Racjonaliści i sceptycy: wierni systemowi

Istnieje oczywiście drugi biegun. Czyli wiara we wszystkie rządowe i korporacyjne „wersje oficjalne”. Zwolennicy tego nurtu nazywają siebie: „racjonalistami”, „sceptykami„, „zwolennikami i propagatorami nauki” itp itd. Wierzą oni o to, że rządy o nas dbają (ale tylko rządy Obamy czy Kopacz!), i że korporacje (szczególnie farmaceutyczne!) produkują dobrej jakości wyroby, by sprzedawać je potem na wolnym rynku.

Przecież niewidzialna ręka wolnego rynku, no i regulacje unijne czy państwowe sprawiają, że dany produkt jest przebadany i bezpieczny, nie? Są liberałami obyczajowymi, ale na tym ich lewicowość się definitywnie kończy. Bo wierzą też w niewidzialną rękę wolnego rynku, że jest kryzys, trzeba ciąć koszta, a biedacy i nisko wynagradzani pracownicy są sami sobie winni.

Są ateistami, bo to przecież jedyny dopuszczalny pogląd w nauce. Nie chcą oni żadnych zmian w systemie, uważając go za idealny. Ich zdanie zawsze zbieżne jest ze zdaniem lewicowo-liberalnego know-how, a więc tworu który wykracza daleko poza politykę (sądy, media, nauka, trybunały konstytucyjne, prawo, administracja, celebryci, sport itp itd). Sprzeciwiają się temu, co może odkryć prawdę lub uszczuplić zyski rządów i korporacji – np teoriom spiskowym, demaskacjom, duchowości. To trochę ponury żart historii, że lewica stanęła po stronie katów i oprawców ludzkości, a nad tym „biednym obywatelem” pochyla się prawica. To dlatego obecnie mamy zmianę systemową i obserwujemy śmierć liberalnej demokracji.

To co nieracjonalne nie może zostać pokonane przez to co racjonalne

Z drugiej strony, biegun racjonalny jest bardzo ważny. Nie można jednak przesadzać. To, co nieracjonalne nigdy nie zostanie pokonane ani zwalczone przez to, co racjonalne. „To co racjonalne” nie ma takiej mocy i nigdy mieć nie będzie. Ludzie wiecznie miotają się pomiędzy biegunami. Pomiędzy racjonalnym a nieracjonalnym, pomiędzy prawicą a lewicą, pomiędzy umysłem a sercem. Ludzkość w podobny sposób się miota, bo te same prawa dotyczą i jednostek i zbiorowości. Np pomiędzy patriarchalizmem a feminizmem, czy pomiędzy konserwatyzmem a liberalizmem.

Jak więc rozróżnić jedno od drugiego? Czyli realne przekręty od głupich teorii spiskowych? Nie wiem sam i nie wiem czy jest to w ogóle możliwe w 100%. Ale należy być dobrej myśli, bo obszar naszego poznania wciąż się poszerza. My, czyli szukający prawdy na własną rękę i nie ufający wszelkim „wersjom oficjalnym”, mamy pewną „wadę”. Ta wada właśnie niedobór pierwiastka racjonalnego. Objawia się to naiwną wiarą w coraz to nowe teorie spiskowe. Lub inaczej – wiarą w coraz to nowe teorie i interpretacje ezoteryczne.

Spiskowa duchowość ezoteryczna a zwykły zdrowy rozsądek

W duchowości ezoterycznej funkcjonuje podobny mechanizm, co w teoriach spiskowych. Zresztą teorie spiskowe i duża część ezoteryki są z sobą tożsame. Wszak zahaczają często o te same, „zakazane i ukrywane” obszary. Ta naiwna i dobrotliwa w swej istocie wiara we wszystko co „spiskowe”, „alternatywne” czy „ezoteryczne” często popycha nas wręcz w otchłań szaleństwa. Bowiem każdy mistrz, każdy guru (w tym wielu samozwańczych, facebookowych guru..), każda ścieżka duchowa postrzega te sprawy inaczej. Jeden każe odblokowywać czakry a drugi każe je blokować, tworząc jednolity „torus”.

Praktycznie żaden nie bierze pod uwagę, że nie jest to żadna obiektywna praca z czakrami, ale uruchamianie samoleczących sił podświadomości, czyli efektu placebo. Praktycznie żaden nie przyzna, że to nie są żadne energie, klątwy, astrale, byty, demony, wampiryzmy, ataki energetyczne, ale są to tak naprawdę programy podświadomości. Najczęściej programy wyparte, nieuświadomione, połączone z kompleksami czy traumami. I sama psychologia, poza oczywiście psychologią głębi, nie bardzo umie sobie z tym radzić. Akademicka, ateistyczna ze swej natury psychologia nie sięga aż tak głęboko.

Spiskowe i ezoteryczne „przerażacze”

Jak już wspominałem, wiele teorii spiskowych, ale też ezoterycznych, opiera się na strachu. Często potężnym strachu. Ja jednak uważam, że świat, ludzkość i cały ten system, matrix, są na dobrej drodze. Tak często zapominamy, że to, co nazywamy systemem (matrixem) jest dokładnym odwzorowaniem nas samych. Jest naszym lustrem czy też moralną wizytówką, która nie świadczy o nas zbyt dobrze. System sam w sobie jest konieczny do tego, by ludzie się jako tako rozwijali i zdobywali życiowe doświadczenia. Ale od nas zależy, jaki ten system jest. Poniżej wymienię listę najpopularniejszych spiskowych i / lub ezoterycznych „przerażaczy”:

Upadek Atlantydy i strach przed tym, że to się powtórzy. Cywilizacja ma co kilka tysięcy lat być „niszczona” przez kogoś (okrutnego „Boga” – Demiurga) lub przez „coś” (cywilizację kosmiczną). Komuś ma zależeć na tym, byśmy nie mieli dostatecznie rozwiniętej technologii i cywilizowanych norm społecznych. Ale przecież na to nie ma dowodów. Żadnych. A naszym celem jest nieustający rozwój. Wszystko się rozwija, ewoluuje. Każdy podsystem.

Złowrogi Demiurg, czyli Bóg naszej planety, ma dążyć do tego, by było na niej jak najwięcej cierpienia i zła. Wg mnie jest to wiara w źle pojętą interpretację nauk gnostyckich. Gnoza jest doktryną Illuminatów, czyli przebudzonych-oświeconych. Wiara w złego Demiurga jest podświadomą projekcją cech „surowego ojca”. W psychologii bardzo często istnieje porównanie cech Boga z cechami ojca. Przecież nawet religie łączą to w jedność, używając pojęcia: „Bóg ojciec”.

Asteroida, kometa i różne przepowiednie o kataklizmach. Przepowiednie i ogólnie wspominana już przeze mnie „paranoja milenijna” są stare jak świat. Jak dotąd żaden tego typu kataklizm nie nastąpił, choć dat podawano wiele. Ba! Ziemię ochrania pas asteroid pomiędzy Marsem a Jowiszem, jak i grawitacja potężnego Jowisza. Czyżby zamysł samego Projektanta, który wcale nie jest taki zły?

Zagłada związana z przebiegunowaniem czy „dziwami” które dzieją się obecnie ze Słońcem. Tak, nasza gwiazda, Słońce, weszła w dziwną, nie notowaną nigdy w historii fazę aktywności. Jednak jest to po prostu cykl dużo szerszy, niż obserwowane przez nas od kilku stuleci cykle 11-letnie. A samo przebiegunowanie trwa od dawna, i ostatnio przyspieszyło. I jakoś żyjemy, choć oczywiście lotnictwo ma pewien problem z gigantyczną dziurą w polu magnetycznym na Atlantyku, koło Brazylii. Będzie kilka biegunów magnetycznych, będzie trochę tych dziur.. Wiele strachu o nic.

NWO to podstawowa teoria spiskowa i podstawowy „przerażacz”. Ale niewielu bierze pod uwagę to, że ten „złowrogi system” z opisu nowego porządku świata istnieje od dawna. Może Cię trochę zaskoczę, ale ten system istnieje od początku istnienia świata, i oznacza po prostu drapieżną naturę tego świata, wciąż opartą o nieświadomość, o „zwierzęcość”. Przeczytaj krytycznym, nieco sceptycznym okiem opis New World Order (Nowego Porządku Świata). Przecież zdecydowana większość tych „okropności” istnieje od zarania dziejów, i jest związana z nieświadomością, z problemami ludzkiej natury.

Kosmici, reptilianie, zmiennokształtne gady mają wysysać nas z energii, mają też żywić się energią zła i cierpienia. Na istnienie UFO także nie ma dowodów. Przecież nie wylądowali w statku i nie ogłosili swojego istnienia światu. Wszystko co o nich wiemy to obserwacje na niebie, które mogą znaczyć nie wiadomo co. Wiele wskazuje na to, że UFO jest wytworem naszej globalnej „nieświadomości zbiorowej”. Widzimy te talerze i inne fantazyjne kształty na niebie, ale tak naprawdę są to twory naszych umysłów. Dużo o tym pisałem w poniższych artykułach:
Czy UFO istnieje?! A może padliśmy ofiarą zbiorowej hipnozy?!
Czy UFO istnieje? Złudzenie umysłu czy coś bardziej szokującego?!

Miej świadomość, że wielkie przebudzenie właśnie trwa, choć większość ludzi go nie dostrzega. Za rok wszystko będzie już inne. Ale póki co szok przyszłości i trzęsienie ziemi w polityce, ekonomii etc, są niesłychane. Nie trwóż się, bo świat jest na dobrej drodze. Nie wierz w różne scenariusze apokalipsy, które się pojawiają.

Póki co absolutnie żaden się nie sprawdził. Różni obłąkańczy „prorocy zagłady” wieszczyli wielokrotnie koniec świata, nastanie NWO, lądowanie kosmitów, wielką przemianę, wielkie przebudzenie.. A tu nic się nie stało, świat trwa i jak na złość nie chce się skończyć, a polityczni liderzy zmuszeni przez okoliczności mówią o reformie i o uczłowieczeniu systemu. No masz Ci los!

Cytat: „Na początku lat 90. był taki filozof amerykański Francis Fukuyama, swego czasu bardzo modny, który obwieścił światu, że oto system demokratyczny zwyciężył i jest koniec historii. W związku z tym, że tak światły na pierwszy rzut oka umysł tak drastycznie się pomylił, można by stworzyć przysłowie i wrzucić je do mowy potocznej: „Mylisz się jak Francis Fukuyama.”
~Autor: Kazik Staszewski

Naszym celem nie jest żadna dyktatura ani żadna apokalipsa, ale nieskończony rozwój i udoskonalanie. Ta planeta przetrwała całe millenia kataklizmów większych, niż wszystkie wojny znane rodzajowi ludzkiemu razem wzięte. Da sobie radę i tym razem. Wielkie zmiany trwają, choć ludzie jeszcze ich nie dostrzegają w pełni, ciągle koncentrując się na tematach zastępczych.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DLACZEGO TRWA WYZYSK I BIEDA?! SPOJRZENIE EZOTERYCZNO-DUCHOWE NA PRASTARY TEMAT

Wciąż zastanawiamy się dlaczego jest taki wyzysk i bieda. Dlaczego tylko garstka miliarderów może żyć jak.. ludzie. Czyli żyć na poziomie. I dlaczego tak źle się dzieje na świecie. Nie ma i nie będzie jednoznacznej i ostatecznej odpowiedzi na to pytanie. Każda doktryna czy religia inaczej to tłumaczy. Najczęściej tłumacząc to na korzyść elit – np że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty dostanie się do nieba, lub że takie są prawa ekonomii. Ja chciałbym przybliżyć Ci tajemną wiedzę duchową na ten temat.

Jako ludzie jesteśmy w dramatycznym konflikcie. Jesteśmy rozdarci pomiędzy tym, co zwierzęce, bo ze świata zwierząt wyewoluowaliśmy, a tym, co nadchodzi wielkimi krokami. Różni ludzie to, co nadchodzi, różnie nazywali. Nietzsche nazywał to „nadczłowieczeństwem”. Chrześcijanie nazywali tych ludzi świętymi, świętością. Illuminaci i gnostycy mówią o „Oświeconych”. Ezoterycy – o „Przebudzonych”, lub szerzej o globalnej świadomości.

To, co zwierzęce, kojarzy się przede wszystkim z przeświadczeniem, że zasobów (jedzenia, legowisk, partnerów do spółkowania) jest za mało. Że trzeba się szarpać i zagryzać o ochłapy i toczyć nieustanną walkę o byt. Więc agresja i zagryzanie słabszych jest u zwierząt ok. Zwierzę nie ma też empatii i nie rozumuje logicznie – opiera się na emocjach i popędach. Zwierzę nie kontestuje zastanego porządku świata. Patrząc pod kątem ezoterycznym, „to co zwierzęce” kojarzy się z niedojrzałością (dziecięcością) i z nieświadomością. Zwierzęta są trochę jak ludzkie dzieci.

Poniższa grafika w trochę uproszczony sposób to tłumaczy:

Ludzkość to „dorosłe dzieci” błądzące we mgle

To idzie trochę dalej, powyższa grafika jest uproszczeniem. Biegun świadomości to często samozatrudniony, hobbysta lub inwestor. Biegun nieświadomości to wyzyskiwany robotnik. Biegun świadomości ma granice i umie je wyraźnie stawiać. Biegun nieświadomości nie ma granic, nie umie ich stawiać i o nie walczyć. Biegun świadomości to osoba wolna, a nieświadomości – to niewolnik (np ideologii, religii, państwa, pracodawcy, banku w którym ma kredyt, ekonomii).

Jako ludzie, jako społeczeństwa i jako ludzkość w większości nie dorastamy, to znaczy nie dojrzewamy. Jesteśmy w większości dziećmi zamkniętymi w dorosłych ciałach. I z tym jest związanych większość, o ile nie wszystkie globalne problemy i cierpienia. To, co nieświadome wciąż dominuje na Ziemi. Dopiero wychodzimy z mroków nieświadomości czy też z mroków zwierzęcości, coraz szybciej podążając ku dorosłości, czyli ku świadomości globalnej.

Seks i pieniądze są domeną dorosłych

Seks i pieniądze są domeną dorosłych ludzi, odróżniają je od dzieci. Hellinger mówił, że pieniądze wędrują ku dorosłym i żywym. Dzieci seksu i pieniędzy nie potrzebują, a więc nie mogą ich mieć. Dodatkowo, seks i pieniądze od zawsze są ze sobą powiązane. Zależą one od energetyki danego człowieka i przede wszystkim od jego dojrzałości. Dziecko nie zarabia pieniędzy, dziecko co najwyżej dostaje kieszonkowe. To ojciec i matka kupują nowego Lexusa za 200.000 złotych, a dziecko dostaje na pocieszenie lizaka, i też jest autentycznie szczęśliwe.

Dziecko musi być ubezwłasnowolnione, nie może ono decydować o swoim losie, bo może sobie zrobić krzywdę. Więc dziecko w dorosłym ciele musi być ubezwłasnowolnione przez: ideologię i religię, które je trochę uspokoją, przez kodeks karny i policję (to dlatego taka nienawiść dorosłych dzieci do policji) czy przez struktury państwa. Dziecko w dorosłym ciele nie może mieć wiedzy o świecie, dlatego przez tysiąclecia była ona ukrywana i znana tylko wtajemniczonym. Rdzeń systemu poprzez taką a nie inną konfigurację wręcz chroni dorosłe dzieci przed wydawaniem miliardów na bzdury lub co gorsza, na destrukcyjne bzdury, które mogłyby puścić planetę z dymem.

Ludowa mądrość głosi, że jak bogatemu odebrać wszystkie pieniądze, to i tak się znowu wzbogaci, a jak biednemu dać choćby miliard to i tak wszystko przetraci i będzie z powrotem biedny. Co jak co, ale tu trzeba przyznać rację ludowym mądrościom. Dowodzi temu przykład świeżo upieczonych lotto-miliarderów, którzy w ciągu dekady, a czasami w ciągu kilka lat, wytracili do zera fortuny warte nawet 300 milionów dolarów.

Kapitalizm to współczesne niewolnictwo

Chciałbym Cie uczulić, że dokładnie te same mechanizmy występują w obecnym systemie ekonomicznym. Miliarderzy, kapitaliści, biznesmeni, korporacje, banki, są archetypowymi „rodzicami”. A my jesteśmy dziećmi dostającymi kieszonkowe. Jedne dzieci dostają mniej kieszonkowego (np 2100 zł brutto miesięcznie) a inne więcej (np 10.000 dolarów miesięcznie). Jednak wciąż jest to ten „lizak” dawany dziecku przez dorosłego.

A ściślej, jest to pensja wystarczająca w większości tylko na przeżycie, czyli de facto jest to niewolnictwo. Choć nikt już tego niewolnictwem nie nazywa, co bardzo nas myli. Dziś nie używa się słów takich jak „niewolnictwo” czy „feudalizm”, choć rdzeń systemu jest stale taki sam. Dziś używa się nazw: neoliberalizm, wolny rynek, prawa ekonomii itp. Kapitalizm bardzo dobrze, wręcz idealnie odwzorowuje nieświadomość czy też zwierzęcość. Kapitalizm jest systemem, w którym 90% zasobów planety trafia do garstki nielicznych.

Dlaczego zasoby nie idą „niżej”? Bo na to pozwalamy, bo daliśmy sobie sprzedać mentalność niewolniczą, bo zostaliśmy tak wychowani. Przecież wciąż wielu Polaków otumanionych przez Tuska czy Korwina wyznaje ideę, że niskie pensje są dobre dla gospodarki. Patrząc na to ezoterycznie, jako dorosłe dzieci mamy zablokowany kanał drożności dobrobytu. Nie dostaniemy pieniędzy, w związkach i seksie też będzie stale pod górę, bo nie dorośliśmy.

I w dodatku sami wierząc w durne, liberalne ideologie, wierzymy, że nam się nie należy. Więc skoro nam się nie należy, to rdzeń systemu kieruje bogactwo ku tym, którzy uważają, że im się należy. Bo gdzieś musi to bogactwo kierować. Sami przecież z tego zrezygnowaliśmy i jeszcze przekazujemy tę truciznę następnym pokoleniom.

Zapraszam Cię do przeczytania innych moich artykułów w temacie zniewolenia przez system i elity:

Czy naprawdę jesteś wolny? Elity dały Ci jedynie iluzję wolności
Mamy w sobie potężną siłę której możemy użyć przeciwko systemowi i elitom!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem

Mamy to na co się godzimy

Pokłosie mentalności niewolnika trwa po dziś dzień. Ale zaczynamy powoli dostrzegać niewygodne fakty i zadawać pytania, i przede wszystkim żądać tego, co jest nam zabierane. Wcześniej zezwalaliśmy na to by 90% zasobów planety wędrowało do garstki miliarderów, bo wierzyliśmy w doktrynę dla niewolników (neoliberalizm) uważając, że „nam się nie należy”. Nie zadawaliśmy niewygodnych pytań, bo jako ofiary i niewolnicy wierzyliśmy, że nasz los wynika z niezaradności, niskiej wydajności, jak i wierzyliśmy w inne kłamstwa. Dziś się buntujemy przeciwko temu, i bardzo dobrze!

To, jaką naród ma elitę, ekonomię, jego poziom dobrobytu, jest zależne od stanu jego mentalności jako zbiorowości. Elita, ekonomia czy system są moralna wizytówką całego narodu. Po zarobkach sprawdzisz stan mentalności i dorosłości ludzi. Oczywiście nie jest to takie proste. Bezduszni Niemcy mają braki w empatii, ale są bardziej dorośli niż np Rosjanie. Jednak wszystko ma swój cel i sens. Poprzez obcowanie z tym wyzyskiem i tą cała kapitalistyczną pogardą wobec człowieka, uczymy się szacunku do pieniądza i do świata materii.

Choć naszym celem jest ciągła ewolucja i udoskonalanie systemu, to wciąż jesteśmy dziećmi błądzącymi we mgle. Sprawa jednak komplikuje się coraz bardziej. Te dorosłe dzieci ujarzmiły energię atomu, i nawet nie używając jej, mogą puścić planetę z dymem. Te dorosłe dzieci mogą doprowadzić do zagłady biosfery, jednak to nie nastąpi bo mechanizmy korygujące już działają. Rdzeń systemu wymusza na nas ewolucję, walkę o swoje i wzięcie odpowiedzialności. To nazywa się przebudzeniem ludzkości.

Zapraszam Cię teraz na ważne artykuły o duchowości i przebudzeniu:

Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Uważasz, że jesteś wolny? A masz odwagę zadać sobie kilka prostych pytań?
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ILLUMINACI UJAWNILI SWOJE PLANY ŚWIATU! „OFICJALNIE ROZPOCZYNAMY PROJEKT NWO”

Illuminaci od wielu lat budzą ogromne emocje. Nikt nie zna ostatecznej „konspiracji założycielskiej” Illuminatów, istnieje kilka wersji. Illuminaci mają być tajnym, okultystycznym stowarzyszeniem, rządzącym światem w imię samego Lucyfera. Mają oni dążyć do zagłady tego świata jak i do wprowadzenia jednego, totalitarnego rządu globalnego. Celem Illuminatów ma być złowrogi Nowy Porządek Świata (NWO), depopulacja 90% ludzkości i zarządzanie społeczeństwem niewolników.

Ta wersja szczególnie chętnie rozpowszechniana jest przez chrześcijańskich fundamentalistów. Pierwotnie miała być stworzona przez watykańskich Jezuitów, by zostać podchwyconą przez protestanckich Teksańczyków z USA. Ezoterycy i zwolennicy nurtu new age także ochoczo przysposobili sobie anty-illuminacką mitologię, i pododawali swoje „mity”. Takie jak reptilianie, astral, energie i tym podobne. Każde pokolenie i każda interpretacja dodaje do tej mitologii coś „swojego”. Każdy „guru”, lider czy autor uważa, że on wie najlepiej i to on zna prawdę o Illuminatach czy świecie energii. Stąd mamy z milion różnych interpretacji.

Inna interpretacja mówi, że Illuminaci to ludzie o potężnej mocy, którzy przez tysiąclecia chronili wartościową wiedzę. Mają oni czuwać nad bieżącą ścieżką ewolucyjną planety – bo celem naszego pobytu tutaj jest ciągły rozwój i udoskonalanie, a więc ewolucja. Mają oni ingerować w system w ostateczności, uważając, że ludzkość musi się ogarnąć sama. Przecież liderzy i politycy pojawiają się „na zawołanie”, są naszym lustrem. Jeśli mamy w sobie mentalność ofiary i cierpiętnika, to zaraz znajdzie się jakiś „wilk”, który to wykorzysta. Continue reading „ILLUMINACI UJAWNILI SWOJE PLANY ŚWIATU! „OFICJALNIE ROZPOCZYNAMY PROJEKT NWO””

RAPORT KTÓRY SZOKUJE. W 2017 ROKU 82% ŚWIATOWYCH PIENIĘDZY TRAFIŁO DO GARSTKI BOGACZY!

Czy jest uzasadnienie dla niskich zarobków wielu i dla bogacenia się elit? Czy jest uzasadnienie dla tego, że jedni mają biliony a inni mają grosze lub wręcz głodują? Każda istniejąca ideologia od lewa do prawa i każda istniejąca religia przekonuje Cię, że tak. A co gdybym powiedział Ci, że jest to kłamstwo – kłamstwo które wciskano Ci od początku Twojego życia?

Donald Trump wiele mówił o elitach i ich roli w biednieniu społeczeństw. Ma miejsce rewolucja społeczna polegająca na skręcie w prawo z jednej strony, a z drugiej strony do domagania się czegoś więcej niż „pracy i chleba”. Ludzie zaczęli zauważać, choćby podświadomie, że dotychczasowe rządy liberałów doprowadziły ich samych do biedy, a świat do ogromnego kryzysu.

Jest rzeczą bardzo ważną, byśmy przebudzili się także w wymiarze finansowym, i szerzej – w wymiarze materialnym. Ezoterycy powiedzieliby, że ogromna większość ludzi ma zablokowany lub przyblokowany przepływ energii w sferze materialnej. Na realizację człowieka w sferze materii składa się: praca, hobby (najlepiej gdyby hobby czy pasja były pracą..), ale nie tylko. Sfera materii to także mieszkanie, samochód, swoboda w wydawaniu pieniędzy, ale także.. seksualność. Continue reading „RAPORT KTÓRY SZOKUJE. W 2017 ROKU 82% ŚWIATOWYCH PIENIĘDZY TRAFIŁO DO GARSTKI BOGACZY!”

POTĘGA TWOJEGO UMYSŁU TO KOSZMAR DLA FARMACEUTÓW!

Czy wiesz czym jest efekt placebo i co jest największym zmartwieniem sprzedawców farmaceutyków? Czy wiesz dlaczego na widok lekarskiego fartucha lub na dźwięk syreny pogotowia wielu chorych zaczyna czuć się lepiej? Efekt placebo, czyli samoleczenie, jest potężną i wciąż mało znaną siłą.

Psychologia nie wie jeszcze wszystkiego o naszej podświadomości, ale sukcesywnie poszerza jej poznanie. W ostatnich latach notujemy istny boom różnych doktryn i metod psychologicznych, ezoterycznych czy tych z pogranicza NLP i NLS. Co Ty na to, gdybym Ci powiedział, że wiele z nich po prostu usiłuje „uruchomić” siłę efektu placebo poprzez „oszukiwanie” umysłu? Metody te mają być narzędziem czy też zapalnikiem do jego uruchomienia.

Ja proponuję Ci nieco inne podejście do efektu placebo. Dopiero co wydana książka „Potęga sugestii” Erika Vance’a to osobliwa wiedza o zdolności mózgu do zwodzenia, zmieniania i uzdrawiania. Prezentowałem na swojej stronie wiele różnych podejść do kwestii ciała, umysłu i ducha. Nie należę do ludzi, którzy zapalenie wyrostka leczyliby siłą psychiki.

Jednak każdy kto choć raz poznał wiedzę o tych zagadnieniach lub poczuł to na własnej skórze, czuje wobec nich fascynację i respekt. Dlatego książka „Potęga sugestii” na pewno zasługuje na naszą uwagę.

Książka ta ukazała się nakładem wydawnictwa Burda Książki i możesz kupić ją w Empiku [LINK TUTAJ] Poniżej zamieszczam jej fragment:

Cytat: „Ostatnią rzeczą, jakiej producent farmaceutyku chce, to publiczne przyznanie, że wiele jego wyrobów – po latach poszukiwań i rozwijania – nie działa lepiej niż placebo. Jeśli lek zawodzi, lepiej udawać, że nie istniał. Jeśli działa, lepiej nie przyznawać się, jak mu blisko do porażki.

Efekt placebo jest największym sojusznikiem producenta. Obecny jest wszędzie: w marketingu, reklamach, a nawet wyglądzie pigułek. Jak jeden, dbają o zwiększenie zaufania pacjenta, a zatem wzmacniają i tak istniejący efekt placebo. Proszę sobie wyobrazić wprowadzanie na rynek leku na dolegliwości żołądka. W reklamie przypuszczalnie pokażą zaczerwieniony, ogarnięty stanem zapalnym narząd, a zaraz potem kojący lek osiadający na ścianach żołądka i przywracający wszystko do normy. Albo na ból głowy: pigułka uwalnia czerwone drobinki wędrujące wprost do pękającej głowy i uśmierzające ból. Chwytliwe obrazki, ale naukowo wciąż mętne. Coś jak licealny podręcznik biologii poddany obróbce przez kosztowną agencję reklamową. Kojąca, naukowa aura pomaga wzmocnić zaufanie do leku. W okresie jego tworzenia oczekiwanie i efekt placebo przeszkadzają. Ale kiedy zaczyna się sprzedaż, nic jej lepiej nie wesprze, niż nasz umysł.

Placebo i oczekiwanie są elementami całej medycyny. Dają kopa w momencie połykania pigułki albo na widok białego kitla z chwilą przekroczenia progu gabinetu lekarskiego. Nikt z nas nie jest na to odporny, uleganie ich czarom nie dowodzi słabości ani łatwowierności. Tacy po prostu jesteśmy.

Po dwóch tysiącleciach ekscentrycznych, medycznych misteriów efekty placebo zaczynają się wyłaniać z mroków. Działają na wszystkich, ale nie identycznie. Patrząc na Rosaria, jedni widzą troskliwego i kompetentnego lokalnego uzdrawiacza, inni – szalbierza z pęczkiem bazylii. Jedni widzą w homeopatii przetestowaną i udowodnioną formę spersonalizowanego leczenia, inni – wodę w atrakcyjnej fiolce.

Drzwi oczekiwań każdego z nas otwiera inny klucz, każdy nieco inaczej ulega sugestii. Kiedy jednak uda się te drzwi otworzyć, zyskujemy zdumiewającą moc uzdrawiania samych siebie. Ta osobliwa rzecz – przed którą ostrzegał Hipokrates, Awicenna usiłował wydobyć, Mesmer wykorzystywał, Jellinek zlekceważył, która unicestwiła około tysiąca współczesnych leków – jak dzieje człowieka długie, była metodą samoleczenia, którą dysponował mózg.

Skoro mamy już klucze, skorzystajmy i zajrzyjmy, co znajduje się w pomieszczeniu za drzwiami.
Okazuje się, że fantastyczna i dobrze zaopatrzona apteka.
Każdy pacjent nosi w sobie własnego lekarza.
– Albert Schweitzer, obserwujący znachora czarownika przy pracy

Nie za bardzo lubię ból. Jako dziecko darłem się wniebogłosy po użądleniu przez pszczołę, obce mi masochistyczne machismo w rodzaju trzymania dłoni nad płomieniem świecy, fundowanie sobie tatuażu czy słuchanie od początku do końca płyty Justina Biebera. Jestem jednak absolutnie zafascynowany bólem. Rzekomo rozwijał się jako forma komunikowania mózgowi, że coś w organizmie się dzieje nie tak – złamała się kość śródstopia, ukąsił wąż, nadepnął mastodont. Jednak uczeni nie mają pewności, jaką formę ból przybiera w mózgu. Dobry neurolog na obrazie mózgu osoby cierpiącej wskaże okolice dowodzące odczuwania bólu. „Aha, aktywny jest przedni zakręt obręczy. To z powodu bólu”. Kiedy jednak temu samemu specjaliście pokazać skan mózgu, nie ujawniając, co dolegało danej osobie w momencie obrazowania, prawdopodobnie nie potrafi orzec (z nielicznymi wyjątkami), czy ją bolało, czy nie.

Co więcej, długo po wyleczeniu urazu ból potrafi się nieoczekiwanie pojawiać. Niczym nieproszony gość zajmuje miejsce na kanapie. Lekarze klasyfikują go jako przewlekły. Pod wieloma względami przybiera rozmiar epidemii współcześnie bardzo lekceważonej. Według danych Institute of Medicine of the National Academies z powodu bólu przewlekłego cierpi około stu milionów Amerykanów (prawie jedna trzecia populacji). Z tego nieco mniej niż połowa przyznaje, że ból zakłóca sen. Większość ma kłopoty z koncentracją, wpada w depresję i odczuwa deficyt energii. Koszty leczenia oraz nieobecności w pracy wynoszą w USA do sześciuset trzydziestu pięciu miliardów dolarów rocznie (dla porównania: cała amerykańska branża filmowa generuje sprzedaż na poziomie zaledwie dziewięciu miliardów czterystu milionów dolarów).

Ból przewlekły nad wyraz dobrze reaguje na placebo. W istocie mógłby w dzisiejszym świecie pełnić rolę dolegliwości wzorcowo podatnej na placebo. Z jednej strony łatwo poddaje się uśmierzaniu środkami niewiadomego działania, z drugiej bardzo trudno udowodnić, że zażywane specyfiki nie są placebo. Z tej przyczyny firmom farmaceutycznym niebywale trudno konstruować nowe środki, uwalniające od bólu miliony osób. W codziennym życiu reakcje typowe dla podania placebo mogą wynikać z wielu rzeczy, na przykład pragnienia zadowolenia lekarza albo chęci poczucia się lepiej. Kiedy zwykle chodzi się do doktora? Gdy zdrowie poważnie szwankuje. I co potem? Odczuwa się ulgę. Można w to wierzyć lub nie, ale ten „powrót do średniej” sam w sobie jest reakcją na placebo.

Wielu uczonych dostrzegło, że osoby cierpiące z bólu albo dotknięte depresją, stanami lękowymi, zespołem jelita drażliwego, wymiotami lub uzależnione doświadczą efektu placebo z większą dozą prawdopodobieństwa niż inni. Sugeruje to, że musi działać jakiś proces fizyczny i jakiś mechanizm neurochemiczny. Bo jeśli placebo była już chęć zadowolenia lekarza, to podłoże powinno być identyczne we wszystkich niedomaganiach. Musi być jakiś mechanizm działający w jednych chorobach, w innych zaś nie. Jakie procesy chemiczne zachodzą w mózgu, gdy działa placebo?

Od tysięcy lat ludzie używają substancji uśmierzających ból opartych na opium, które w istocie można uznać za pierwszy środek przeciwbólowy na świecie. Opium jest idealną substancją: jeśli doskwiera ból, to uwalnia od niego, jeśli nic nie dolega, odlatuje się niczym balon meteorologiczny. Laudanum – bodaj najsłynniejsza nalewka z opium – znana jest od XVI wieku, a wyszła z użycia w XIX. W tymże XIX stuleciu używano nawet tamponów nasączonych opium. Dlaczego działa tak dobrze? Na początku lat 70. XX wieku uczeni, badając mózgi zwierząt, uznali, że przypuszczalnie mózg człowieka ma specjalne receptory w sposób szczególnie dobrze przystosowane do przyjmowania i przetwarzania opium, co w części wyjaśnia, dlaczego ono tak bardzo uzależnia. Nie minęło wiele czasu, a ci sami uczeni zadali pytanie: po co nam receptory narkotyku, który obecny jest tylko w maku lekarskim?…

Przedstawię obrazowe porównanie, które pozwoli zrozumieć wyzwania, przed którymi stoją kognitywiści (zajmujący się obserwacją i analizą działania zmysłów, mózgu i umysłu – przyp. tłum). Proszę sobie wyobrazić mózg jako wielki, wypełniony widzami stadion piłkarski. Każdy z obecnych jest komórką mózgu (neuronem). Proszę wyobrazić sobie jeszcze grupę kosmitów, nieznających ludzkiej mowy ani kultury, usiłujących – tylko na podstawie zachowań stadionowego tłumu – pojąć zasady tego, co się dzieje na boisku.

Od czego powinni zacząć? Może od ubioru? Tak, niebieski jest ważny dla jednego plemienia, pomarańczowy – dla drugiego. A może od zachowania? Obecni kibicują różnym drużynom. Wielu fanów noszących się na niebiesko zaczyna jednocześnie hałasować, co wcale nie powoduje, że pomarańczowi cichną, a ich cheerleaderki przestają tańczyć. Niektórzy wcale nie kibicują, zajęci robieniem wrażenia na partnerach bądź klientach. Inni sprzedają hot dogi, kasują bilety albo nalewają piwo. Jest loża prasowa, biura, pomieszczenie ze schowkami, ludzie tam wydają się niezwiązani z wydarzeniami na boisku.

Co najlepiej mierzyć? Poziom hałasu? Kwoty wydawane bądź zarabiane? Jak często obecni korzystają z WC? Co potem? Czy kosmici powinni wybrać kilku fanów i naprawdę starannie się im przyjrzeć? Czy też podzielić stadion na kilka części i próbować generalizować? Być może siedzący w lożach zachowują się inaczej niż na odkrytych trybunach? Być może szczególnie ważny jest sektor między LL a MM na górnej trybunie?

Wielki bałagan. A proszę sobie wyobrazić stadion nie z sześćdziesięcioma siedmioma tysiącami miejsc lecz z osiemdziesięcioma pięcioma miliardami (tyle liczyłoby milion dwieście tysięcy typowych amerykańskich aren futbolowych). A do tego nie jeden mecz, ale mnóstwo imprez w tym samym czasie: koncerty rockowe, wiece polityczne i – bo ja wiem co jeszcze? – powiedzmy spotkanie miłośników komiksów. I większość widzów na trybunach śledziłaby jednocześnie więcej niż jedno wydarzenie.

Tak, w największym skrócie, tak wygląda nasz mózg. Praca uczonego polega na brodzeniu w tym chaosie i próbie znalezienia czegoś użytecznego. Nie ma znaczenia, na czym się skupi: przepływie krwi, impulsach elektrycznych, wychwycie glukozy. Zawsze będzie miał do czynienia z dezorientującym poziomem zakłóceń. Przy bardzo złożonej materii szansa dostrzeżenia czegoś tak subtelnego, jak odpowiedź na placebo, jest doprawdy znikoma.

Niejeden uczony usiłował połączyć placebo z hipnozą. Oba zjawiska wydają się szczególnie skuteczne w walce z bólem, lękiem i zaburzeniami snu. Oba odwołują się do skomplikowanych reakcji mózgowych, związanych z oczekiwaniem, których nie rozumiemy w pełni. Historycznie rzecz ujmując, oba były piętnowane i przeciągane na stronę zabobonu i magii. Osoby ulegające hipnozie, podobnie jak te podatne na placebo, główny nurt kulturowy często naznaczał jako słabego charakteru czy wręcz szwankujące na umyśle. Taka opinia nie ma nic wspólnego z prawdą.

Zanim dowiedziano się, co to takiego placebo i czym jest dopamina, zanim wcielono w życie ideę czynnościowego rezonansu magnetycznego (fMRI), lekarze dysponowali tylko jednym potężnym narzędziem pomagającym w zrozumieniu oczekiwania i podatności na sugestię. Pragnąc zgłębiać związek umysłu z ciałem, musieli się zapuszczać w mroczny i moralnie podejrzany świat hipnozy. Trudno sobie wyobrazić coś bardziej związanego z podatnością na sugestię niż wrażliwość na hipnozę, która od wieków napędzała zarówno uczonych, jak i szarlatanów. Przez nią wiodą tropy do mózgowego świata sugestii i oczekiwania. Hipnoza jest realnie istniejącym, niezwykłym i silnie oddziałującym zjawiskiem leczącym uzależnienia, niwelującym ból, zatem niosącym ulgę milionom. Choć łatwa do demonstrowania na estradach Las Vegas, sposób, w jaki działa, wciąż pozostaje nieodgadniony.

Hipnoza i efekt placebo u człowieka są wyłącznie sprawką mózgu motywowanego odrobiną sugestii. To wystarczy do wywołania nierzadko gwałtownych skutków. Oba fenomeny długo pozostawały na marginesie. Placebo dopiero niedawno doczekało się akceptacji, hipnozę wciąż mało kto traktuje poważnie. Częściowo z powodu jej burzliwej historii, a częściowo upartego ukrywania mechanizmu działania. Dopiero w kilku ostatnich dekadach udało się uczonym zebrać interesujące spostrzeżenia potencjalnie prowadzące do zrozumienia – w kategoriach mózgowych – tej prastarej techniki terapeutycznej.

Specjaliści badający, co takiego się dzieje podczas hipnozy, podzielili się na dwa nieformalne obozy. Jedna grupa dowodzi, że hipnoza jest formą silnego skupiania się na czymś w rodzaju marzycielstwa, snu na jawie albo pogrążenia w ciekawej lekturze bądź dopasowywaniu puzzli. Dla wielu osób hipnoza sprowadza się do miłej, odprężającej medytacji, trochę takiej, jaka kończy seans jogi, kiedy wszyscy uczestnicy leżą i skupiają się na oddychaniu. Innymi słowy, hipnoza jest jak leżenie na trawie w słoneczny, wiosenny dzień i wpatrywanie się intensywnie w obłoki aż do zatracenia. Nie jest to stan obcy codzienności. Dla innych hipnoza znaczy o wiele, wiele więcej. Druga grupa uczonych uważa hipnozę za „stan odmiennej świadomości”, nieznajdujący odpowiednika w codzienności. Niektóre osoby w tym stanie obcują ze zmarłymi, odwiedzają przeszłość, dokonują nadludzkich wyczynów. Znikają im brodawki ze skóry, podczas operacji chirurgicznych nie czują bólu.

Jakim cudem jedni nie rejestrują nic ponad miłe odprężenie, a inni słuchając kogoś, doznają halucynacji albo się wyciszają? Z jakąś dozą pewności możemy powiedzieć, że hipnoza jest formą skupienia (koncentracji) – zwykle sterowanej przez czyjąś kojącą narrację – które powoduje, że przechodzi się w stan podobny do transu. Umysł otwiera się wówczas na sugestię płynącą z zewnątrz. Pewne jest natomiast, że – podobnie jak przy placebo – elementem kluczowym jest przekaz ustny. W przypadku placebo sprowadza się do budowania przekonania, zgodnie z którym pomocne stają się pewne remedia: żeń-szeń korzystnie wpływa na chi, homeopatia leczy z wciąż nękających lęków dzieciństwa. W hipnozie ustny przekaz ogranicza się do stanu aktualnego, maluje obrazy miejsc magicznych, które odprężają, przygotowują na sugestię, na przykład: spacer pośród kwietnych łanów, zstępowanie po schodach czy lewitowanie w przestrzeni; wszystko po to, by się odprężyć.

Oczywiście to nie sztuka wydać komuś polecenie zamknięcia oczu i wyobrażenia schodzenia po stopniach albo unoszenia się pośród obłoków. Sztuką jest ubranie tego w poruszającą opowieść, która uruchamia wyobraźnię i wciąga bez reszty – taka umiejętność znamionuje dobrego hipnotyzera. Medium musi się dać bez reszty uwieść głosowi i opisom, choćby na chwilę. Wtedy staje się bardziej podatne na sugestię. Jest wciąż świadome, ale słucha inaczej. A czym jest sugestia oprócz tego, że opowieściami tworzonymi na własny użytek pomieszanymi z zasłyszanymi?”

Koniec cytatu.