Reklamy

Tag: dieta

CZY WEGETARIANIZM JEST ZDROWY I „DUCHOWY”? NIE JEST TO TAKIE PROSTE..

Czy wegetarianizm jest zdrowy i duchowy? Jak powinien odżywiać się człowiek?

Zmiany na świecie są faktem. Ludzie powoli i z ogromnym trudem stają się mądrzejsi, wrażliwsi na krzywdę innych. Furorę robią obecnie diety wegetariańskie czy wegańskie. Do ludzi dochodzą szokujące fakty o traktowaniu zwierząt w rzeźniach jak i wcześniej podczas przemysłowych hodowli. Do tego dochodzą także kwestie różnych „polepszaczy” masowo dodawanych do mięsa. Są to fakty bezsporne i bezdyskusyjne. Jednak ma tu miejsce kilka przekłamań.

Brutalne traktowanie zwierząt w hodowlach i rzeźniach to efekt logiki kapitalizmu neoliberalnego, czyli systemu ekonomicznego opartego o darwinizm społeczny. Został on wprowadzony przez lewicowo-liberalne elity wywodzące się z pokolenia ’68. W tym systemie człowiek jest tylko pikselem, a zainteresowanie wokół niego ogranicza się do jego rąk (robol na etacie) i do jego ust, przewodu pokarmowego i odbytu (konsumpcja, kupowanie różnych rzeczy i napędzanie PKB). W tym świecie społeczeństwa biednieją coraz bardziej, więc powoli wszelkie przejawy lewactwa stają się dla ludzi coraz bardziej obrzydliwe. Bo jednak mądrzejemy.

Czy wegetarianizm jest duchowy? W new age istnieje trend, podług którego aby być duchowym, oświeconym i wysoko-wibracyjnym, to trzeba by chyba przestać żyć. Codziennie układ odpornościowy człowieka zabija miliony bakterii, wirusów czy zalążków pasożytów. Jest to agresja i przemoc, dzięki którym żyjemy. W życiu realnym też czasami musimy się bronić i schować swoje „uduchowienie” do kieszeni. Na diecie roślinnej nie da się uzupełnić podstawowych składników. Nie chodzi tylko o witaminę B12, bo ona jest związana z trzema innymi substancjami. Z żelazem, którego też brakuje w diecie roślinnej, ale też z kwasem foliowym i witaminą C. Na diecie roślinnej podaż kwasu foliowego jest duża. Witamina B12 i kwas foliowy, pomimo tego, że w organizmie współpracują, to są antagonistami. Jak kwasu foliowego jest dużo, jeśli jest jego duża podaż, to przyspiesza to spadek poziomu witaminy B12, której w diecie wegetariańskiej brak.

Brutalność mięsożercy czyli brutalność natury

Ale sprawa nie ogranicza się tylko do B12, żelaza czy białka z roślin, które jest słabo wchłanialne. Białkową ciekawostką jest fakt, że jeśli jesteś wege, to powinieneś spożywać białko konopne. Dlaczego? Bo, mówiąc w uproszczeniu, jest bardzo „podobne” do białka zwierzęcego i przez to jest wartościowe. Dalej: w wegetarianizmie ulega zaburzeniu cykl ornitynowy. Spada poziom moczniku, amoniaku i kwasu moczowego, bo one powstają głównie z mięsa. Są one antyoksydantami, i u ludzi w wyniku tego, że podczas epoki lodowcowej zainteresowali się mięsem, przejęły rolę witaminy C, której nasze organizmy już nie produkują. Wydaje mi się, że owo mięsne zainteresowanie, gdy podczas zlodowacenia nie było wystarczającej ilości pokarmu, było ewolucyjnym błędem.

Mięso z jednej strony nam trochę szkodzi, nasze zęby nie są typowymi zębami drapieżnika. Nie mamy kłów, pazurów, a surowe mięso nas odruchowo obrzydza. Z drugiej strony, bez mięsa też nie bardzo sobie radzimy. I tak źle, i tak niedobrze. Wracając do naszych argumentów duchowych: otóż świat już jest tak stworzony, że żyjemy często dlatego, że zjadamy bądź zabijamy innych. W życiu płodowym silniejszy płód często wchłania w siebie słabszego bliźniaka. Po narodzinach jest loteria genetyczna – osobniki słabsze często chorują i częściej umierają przed czasem, nie przekazując słabszych genów dalej. Teraz dzięki postępowi medycyny więcej chorych dzieci przeżywa i w życiu dorosłym się rozmnaża, więc genetycznie jesteśmy coraz słabsi i coraz bardziej chorowici. Natura tak to obmyśliła, by rodzina miała po 10 dzieci, i by wieku tych 18 lat dożyło tylko kilku najsilniejszych.

Tak było przez prawie cały eon antropocenu, od 200.000 roku p.n.e, aż do początku XX wieku. Teraz mamy wielkie globalne „sito genetyczne”. Choroby genetyczne i metaboliczne są częste. Częsta jest bezpłodność i poronienia. Mnóstwo ludzi choruje na choroby autoimmunologiczne, na nowotwory. Przeżyją tylko Ci najsilniejsi, którzy uodpornią się na skażone środowisko, na zmienioną chemicznie i technologicznie żywność. Naukowcy mówią, że wkrótce wytworzy się kolejna grupa krwi – grupa „C”. Będzie to grupa krwi człowieka, który przetrwał szok epoki przemysłowej. Tak więc sama natura zawiera w sobie brutalność. Ta brutalność jest w każdym człowieku. Przecież rośliny też chcą żyć, a ich zjadanie także jest pewną formą agresji. Cóż, ja tego świata nie tworzyłem. Nie chcę by zwierzęta cierpiały, nie chciałbym by były dla mnie zabijane. Nie chciałbym też wojen, wydawania miliardów dolarów na armię. Nie chciałbym głupiego systemu prawnego. A jednak nie mamy wyboru, bo świat nie jest idealną utopią wziętą ze snu naiwnego marzyciela, ale jest jaki jest.

Mięso, męskość i wyparta agresja

Patrząc trochę symbolicznie, to niechęć do mięsa jest szerszą niechęcią do pierwiastka agresji, jak i do męskości. Przecież mięso trzeba upolować, i tym tradycyjnie zajmowali się mężczyźni. Z kolei zbieractwem roślin zajmowały się kobiety. Jest to oczywiście tylko symboliczne spojrzenie, związane z polaryzacją archetypów płci. Ale częstym zjawiskiem jest fakt, że wegetarianie mają mniej w sobie tego „pierwiastka siły”, czy też „pierwiastka męskiego”. Lub inaczej.. Częstym przypadkiem jest też zjawisko, że negują i wypierają oni ten „myśliwski” pierwiastek. Bo wrażliwemu, wysoko-wibracyjnemu roślinożercy nie przystoi. Ale ten pierwiastek w nich jednak jest. Więc aby znalazł on bezpieczne ujście, dokonują oni podświadomej projekcji tego agresywnego pierwiastka na innych ludzi. Na wrogów. Wróg to wróg, a przecież wegetarianie walczą w słusznej sprawie. Więc nad takim wrogiem żywieniowym czy dowolnym innym można pastwić się do woli, nic nie ujmując przy tym ze swojego obrazu uduchowionej i wrażliwej istoty.

To tłumaczy znany w całym internecie fenomen agresywnych i fanatycznych wegan. Nie chodzi tutaj tylko o brak kilku składników odżywczych, ale o mechanizm projekcji. Mechanizm wypierania agresji i jej projekcji na „wroga” jest bardzo ciekawym mechanizmem obronnym psychiki, chroniącym ją przed dalszą dezintegracją i rozpadem. Bo agresja, pomimo tego, że zanegowana, wyparta i taka „niska”, musi znaleźć ujście, tak jak lawa z wulkanu. Jak wulkan jest wygasły i przykryty grubą warstwą lądu, a pod nim zbiera się coraz więcej magmy, to i tak jebnie i tak. Opisałem go w poniższym artykule:
Czy opętanie istnieje?! Religia i doktryny duchowe Cię okłamują!

Popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„, podobnie jak u rzekomo miłującej pokój religii islamu. Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnej ciemnocie, porównywalnej chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę mają tylko kapłani i elita.

Jaka powinna być dieta? Czy tylko wegetarianizm lub weganizm?

Dieta powinna być indywidualna. Często dobre rezultaty daje dieta paleo, czyli mięso plus duża ilość świeżych roślin, z wykluczeniem glutenu, nabiału, cukru itp. Trochę racji jest w jedzeniu zgodnie z grupą krwi. Osoby z grupą krwi zero jednak tego mięsa potrzebują. Częste są obecnie zaburzenia metaboliczne, wykrywane na drodze coraz popularniejszych badań genetycznych. To nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Gdy ma się wyniki tych badań, to wiadomo, jak uśpić źle funkcjonujące geny, lub jak aktywować te, które działają zbyt słabo. Robi się to poprzez dobór farmaceutyków, suplementów, witamin, ziół i odpowiedniej diety. Do tego dochodzą coraz liczniejsze alergie pokarmowe, i je też można przebadać w specjalistycznych ośrodkach.

Częstym błędem dietetyków czy lekarzy jest polecanie jednej jedynej diety każdemu człowiekowi. Każdy jednak jest inny, każdy ma inne uczulenia pokarmowe, o których najczęściej nie wie. Każdy człowiek ma nieco inny tryb życia, inny poziom stresu. Do tego dochodzą wspominane wyżej błędy genetyczne, płeć, wiek, zażywane leki, aktywność fizyczna, choroby. Niektórzy ludzie na wegetarianizmie, weganizmie lub witarianizmie czują się wyśmienicie. Inni zaczynają po wielu latach chorować. Jeszcze inni tuż po przejściu na taką dietę czują się bardzo źle. I to jest normalne. Człowiek nie jest maszyną i nie ma jednoznacznego szablonu. Traumą dla nauki, polityków, ideologów, kapłanów i w końcu dla dietetyków jest to, że nigdy nie da się stworzyć jednego, spójnego szablonu, który obejmowałby całość ludzkości.

Dlaczego WHO zaczyna popierać wegetarianizm?

WHO przez lata promowała dietę opartą na zbożach zawierających gluten, wyrobach mlecznych, roślinach i mięsie. Czyli zalecała jeść wszystko, ze szczególną uwagą na toksyczny gluten. Obecnie WHO promuje dietę wegetariańską, choć wcześniej zdecydowanie ją odradzała. Przez dziesięciolecia lekarze, eksperci i sama WHO bardzo agresywnie atakowali diety wegetariańskie. Od kilku lat następuje tu zmiana, i pojawia się coraz większa ilość rzekomych „badań naukowych” udowadniających, że dieta azjatyckich kast niższych („niedotykalni”, którym w rzekomo duchowych Indiach odmawia się nawet pochówku), jest dobra dla zdrowia. Pojawiają się co rusz nowe artykuły w Gazecie Wyborczej czy innych tego typu mediach o zdrowotnych właściwościach rezygnacji z mięsa.

Lekarze, eksperci i dietetycy pędzący ku wegetarianizmowi są coraz częściej spotykani. Wegetarianizm staje się „naukowy”, „zgodny z kanonami racjonalizmu i sceptycyzmu”. Jeszcze dekada takiej propagandy, i jedzenie mięsa zostanie uznane za pseudonaukę i hołdowanie spiskowej teorii dziejów. Człowiek chcący zjeść soczystego steka, będzie porównywany do fanów teorii płaskiej Ziemi, chodzących w aluminiowej folii na głowie. Ja widzę tutaj pęd ku oszczędności. Hodowla zwierząt jest droga, ilość ludzi rośnie, a zasobów naturalnych nie przybywa. Nie oznacza to jednak, że elity chcą szanować i chronić przyrodą. Chcą po prostu jeszcze bardziej ograniczać koszta hodowli swoich niewolników, czyli nas.

Polecam Ci też nagranie Bashara – „Czy dieta wegańska/wegetariańska czyni nas bardziej „uduchowionymi”? Nie ze wszystkim się zgadzam, wklejam je tylko jako ciekawostkę:

 

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

TAJEMNICE ZDROWIA: CZY SÓL TO „BIAŁA ŚMIERĆ”?! BĘDZIESZ W SZOKU GDY DOWIESZ SIĘ JAK CIĘ OSZUKANO!

Czy sól jest niebezpieczną trucizną, zwaną także „białą śmiercią„?

Medycyna akademicka i lekarze od wielu lat straszą nas solą. Nazywają sól „białą śmiercią„, nalegają, by możliwie jak najbardziej ograniczać jej spożycie. A najlepiej to w ogóle nie jeść tej złej soli. I to pomimo tego, że sód i potas (główne składniki „prawdziwej” soli) są głównymi elektrolitami w organizmie, a ich niedobory mogą powodować bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania. Gdy człowiek trafia do szpitala, np na SOR, pierwsze co badają w szpitalnym laboratorium, to zawartość potasu i sodu w organizmie. Dopiero potem wykonuje się resztę zleconych przez lekarza badań. Podczas takiego pobytu niemal rutynowo dostaje się również kroplówkę z elektrolitami (sodem, potasem itp).

Czy możliwe jest, że ma tutaj miejsce jedno z medycznych oszustw? Wmawia się ludziom, że powinni znacząco ograniczać spożycie soli kuchennej. Nie jest to jednak prawdą. Nadciśnienie tętnicze jest efektem i odwodnienia, i wypłukiwania cennych pierwiastków. Takich jak: magnez, potas, i właśnie.. sód z tej soli kuchennej. Gdy nie mamy odpowiedniej ilości wody i tych pierwiastków, wtedy następuje wzrost ciśnienia tętniczego. Często nadciśnienie ma ukryte źródło w jakiejś dysfunkcji nerek, lub jeszcze inną przyczynę. Bardzo łatwo zapisać pacjentowi jeden lek na nadciśnienie, potem zwiększać jego dawki do bardzo wysokich, a potem dodawać drugi lek, niż skierować pacjenta na kompleksowe badania wyjaśniające przyczynę nadciśnienia. Bo badania, jak wiadomo, kosztują.

Czy sól szkodzi i wywołuje nadciśnienie?

Szczególnie szkodliwe są tutaj leki na nadciśnienie zwane diuretykami. Powodują one zwiększenie wydalania wody, czyli de facto odwodnienie. Przy stosowaniu większości z nich spada poziom sodu i potasu, czasami aż do poziomów zagrażających życiu. Niektóre oszczędzają potas, niektóre też mogą spowodować nadmierny jego poziom we krwi. A wiadomo, gdy poziom elektrolitów spada, to trzeba zwiększać dawkę leku. Gdy to nie daje rezultatu, to dodaje się lek o innym mechanizmie działania, np beta bloker. To też nie zawsze pomaga, bo chorzy na nadciśnienie często mają incydenty bardzo wysokiego ciśnienia i konieczności pomocy medycznej, nawet pomimo stosowania silnych dawek lekarstw.

Trzeba jednak podkreślić, że wszystkiego nie da się wyleczyć i ogarnąć, bo organizm człowieka do dziś jest zagadką. Leki na nadciśnienie czasami są konieczne, a w przypadkach ciężkich ratują życie. Nagłe odstawienie leków na nadciśnienie może spowodować katastrofalne konsekwencje, takie jak kalectwo lub śmierć. To samo może się stać, gdy nażresz się dużej ilości soli, bo uznałeś, że sól białą śmiercią nie jest i możesz jej jeść ile wlezie. Nie radzę tego robić, bo czegoś się naczytałeś w internecie i wspaniałomyślnie stwierdziłeś, że o zdrowiu wiesz już wszystko. Tym zagadnieniem trzeba zająć się kompleksowo. Moja przyjaciółka zajmuje się rzetelnie medycyną naturalną i pomogła wielu ludziom, w tym mi. Ma gabinet w Szczecinie, jej strona jest TUTAJ [LINK].

Jaką sól wybrać?

Wracając do kwestii soli: sól soli nierówna. Sól ze sklepu, a więc ta krystalicznie biała, jest szkodzącym organizmowi świństwem, zawierającym pochodne cyjanowe jak i glin (aluminium), który jest powszechnie znaną neurotoksyną. Powinniśmy spożywać sól kamienną, taką szarą, wręcz „brudną„, o nieregularnym kształcie kryształków, chropowatą w dotyku. Sól himalajska jest przereklamowana i często fałszowana.

Do zwykłej soli z fabryki dodają trochę różowych i czerwonych barwników, i sprzedają ją kilka razy drożej, jako himalajską. Bardzo dobra jest nasza rodzima sól Kłodawska, w tych dużych granulkach. Niczym nie ustępuje ona soli himalajskiej. No i sól morska też jest przereklamowana. To marketingowy chwyt, by sprzedać czysty chlorek sodu z odsalanej wody morskiej, która jak wiadomo do zbyt czystych nie należy.

Odwodnienie czyli nasz zdrowotny problem cywilizacyjny

Kwestia nawodnienia: ile wody pić? Wielu ludzi cierpi tak naprawdę na lekkie odwodnienie. Pijemy po prostu za mało wody. Jest to nasz cywilizacyjny problem. Szczególne znaczenie ma to podczas upałów. Gdy jest gorąco, z samym tylko oddechem tracimy nawet litr wody dziennie. Już nie mówiąc o utracie wody poprzez pot i mocz. Wtedy powinniśmy pić nawet cztery litry wody dziennie. Odwodnienie nierozerwalnie jest związane z elektrolitami, czyli z kwestią soli. Jeśli nie ma wystarczającej ilości sodu jak i potasu, to woda w organizmie będzie miała problemy z przedostaniem się w te miejsca, w których jest konieczna. Będzie to skutkowało najróżniejszymi chorobami. Najbardziej charakterystyczne to bóle nóg, choroby reumatyczne, stawowe, bóle kości, problemy trawienne, z nerkami, choroby autoimmunologiczne. Bowiem gdy komórki nie mają odpowiedniej ilości nawodnienia, wtedy organizm jest zmuszony wydzielać większe ilości histaminy, która działa zapalnie.

Jak dobrze się nawodnić i zapewnić sobie elektrolity? Do naczynia zawierającego pół litra wody mineralnej, wsypujemy płaską łyżeczkę soli kamiennej lub kłodawskiej. Dobrze rozmieszamy, czekamy aż się rozpuści. Nie wypijamy od razu całego naczynia, ale pijemy po jednym łyku co jakiś czas. Można wypić dwa, trzy kubki zawierające pół litra tak przygotowanej wody na dobę. Jednak te 1,5 litra wody nie zaspokoi i tak prawdziwego zapotrzebowania. Pamiętajmy też o uzupełnianiu innych płynów. Jak i o zasadzie, by nie pić żadnych płynów na 30 minut przed posiłkiem i 60 minut po posiłku. Inaczej pożywienie dostarczone do żołądka będzie się źle trawić i powodować kaskadę problemów.

Dużo więcej o kwestii wody, soli i elektrolitów przeczytasz w poniższym artykule – zapraszam:
Sól jest niezbędna dla zdrowia i życia, medycyna nas okłamuje!

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

SPIRULINA TO PRZEREKLAMOWANE ŚWIŃSTWO! TRACISZ ZDROWIE I PIENIĄDZE NA WŁASNE ŻYCZENIE!

Spirulina to morska alga, które jest reklamowana jako „zielone mięso” czy też „superfood”. Spirulina ceniona jest za dużą wartość białka i innych substancji odżywczych. Szczególnie chętnie stosowana jest przez wegetarian i wegan, często bywa dodawana do „smoothies”, czyli tzw zielonych drinków.

Wokół spiruliny narosło wiele mitów i przekłamań. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka z nich. Przejdźmy od razu do rzeczy. Bardzo mądre jest powiedzenie ludowej, że „nie wszystko złoto co się świeci”. Na swojej stronie pisałem wiele także o tym, że nie wszystko co „duchowe” jest dobre. Że wiele doktryn wpędza ludzi w stare jak świat wzorce. Takie jak poczucie winy i mentalność niewolnika. No i nie wszystko, co nazywane jest „zdrowym”, rzeczywiście jest zdrowe. A nawet jeśli dana rzecz jednemu pomaga, to drugiemu może zaszkodzić, a trzeciego wręcz zabić.

Czystość i szkodliwość spiruliny

Spirulina jest bardzo często produkowana w krajach Azji, tj. w Chinach, Indiach, Indonezji czy Wietnamie. A przecież są to kraje o największym na Ziemi skażeniu biosfery. Normy odnośnie zanieczyszczeń praktycznie tam nie istnieją. Nie ma kontroli i zapobiegania zanieczyszczeniom wód, gruntów i atmosfery. Legendarny i bardzo medialny stał się smog zasnuwający azjatyckie miasta, z którego powodu umiera setki tysięcy ludzi rocznie, a miliony ciężko choruje. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

Z drugiej strony, praktycznie nie istnieją tam instytucje kontrolujące zanieczyszczenie żywności. Jest to szczególnie dramatyczne dla mieszkańców tych krajów, którzy są zmuszeni do jedzenia toksycznej żywności. Nasze europejskie dylematy o tym, że w żarciu jest jakiś glutaminian sodu czy nie, bledną przy tym, co wyprawia się w krajach azjatyckich. Z tego właśnie powodu chińskie czy indyjskie elity sprowadzają żywność dla siebie z zagranicy.

Tymczasem, co jest dość ponurą ironią, z tych krajów sprowadza się do nas dużo żywności, w tym tej „zielonej żywności„. Np spirulinę czy jagody goi. Morza, rzeki i jeziora w Azji są skrajnie zanieczysczone nie tylko metalami ciężkimi, które często znajdują się w spirulinie. Ale także wszelkimi odpadami poprzemysłowymi, i wieloma zanieczyszczeniami organicznymi. Przecież to w Azji południowo-wschodniej jest najwięcej ognisk ptasiej grypy czy innych apokaliptycznych chorób. Z kolei na Pacyfiku, na wschód od Chin, pływa olbrzymia „góra śmieci” zajmująca obszar wielkości Australii. To wszystko jest w spirulinie i w innej żywności stamtąd sprowadzanej.

Spirulina a skażenie radioaktywne po Fukushimie

Po 2011 roku mamy do czynienia z jeszcze jednym niekorzystnym czynnikiem występującym na tamtych obszarach. Katastrofa nuklearna w Fukushimie była najpotężniejszą tego typu awarią w dziejach. Emisje radioaktywne wielokrotnie przekraczały Czarnobyl, i ilościowo, i jakościowo. Ilościowo – bo emisja była i nadal jest nieporównanie większa. Jakościowo – bo w Fukushimie radioaktywna zupa to kilkaset radionuklidów, zaś w Czarnobylu znacznie mniej. Ponadto w Fukushimie występuje zanieczyszczenie ciężkimi izotopami plutonu, które jest tu największym problemem.

Pomimo medialnej ciszy, nie przerwano emisji zanieczyszczeń. Rdzenie reaktorów w Fukushimie są stopione. Płynna, gorąca radioaktywna masa przetopiła betonowe podłoże reaktorów i reaguje z podłożem i wodami gruntowymi. Radiacja koło elektrowni jest tak duża, że ludzie mogą tam przebywać tylko w kombinezonach i tylko czasowo. Natomiast we wnętrzu reaktorów potężne skażenie zabiłoby człowieka po kilku minutach, nawet jeśli wszedłby w skafandrze. Promieniowanie to „uśmierca” także wysyłane tam roboty. Nie mamy technologii zdolnej naprawić reaktory i zatamować dalsze wycieki.

Reaktory ze stopionymi rdzeniami trzeba cały czas chłodzić. Wokół elektrowni w Fukushimie znajduje się ogromna ilość zbiorników ze skrajnie radioaktywną wodą. Jest ich tak dużo, że TEPCO, operator elektrowni, rozważa zrzucenie do morza milionów litrów tej wody, by zrobić miejsce. Warto mieć to na uwadze, rozważając zakup spiruliny. Wodorosty morskie mają dużą skłonność do akumulowania nie tylko metali ciężkich i innych zanieczyszczeń morskich, ale także skażenia radioaktywnego. I nie ma znaczenia, czy spirulina jest azjatycka, czy hawajska. Bowiem prądy oceaniczne zanoszą skażenie radioaktywne aż do Hawajów i dalej do wybrzeża Ameryki Północnej. A spirulina hawajska różni się od chińskiej po prostu tym, że jest kilka razy droższa.

Spirulina i witamina B12. Gigantyczne kłamstwo

W sprzedaży są cztery formy witaminy B12. Forma apteczna, czyli cyjano-kobalamina, jest stosunkowo słabo przyswajana przez organizm. Spożyta w formie tabletek przyswaja się w mniej niż jednym procencie. Wielu ludzi jej nie toleruje ani nie przyswaja w ogóle. Korzystniejsze formy witaminy B12 to adenozyno-kobalamina i metylo-kobalamina. Metylo-kobalamina przyswaja się z przewodu pokarmowego w około 5%. Najkorzystniejsza forma witaminy B12 to hydroksy-kobalamina, która jest tolerowana nawet przez osoby z licznymi defektami metabolicznymi.

Spirulina zrobiła furorę jako żywność roślinna, która zawiera dużą ilość witaminy B12. Z tego też powodu rzucili się na nią wegetarianie i weganie, gdyż oni są szczególnie narażeni na niedobory witaminy B12. Jednak przekonanie, że spirulina dostarczy naszemu organizmowi dużych ilości tej witaminy, jest całkowicie błędne. Prawdopodobnie jest odpowiedzialny za to „mitologiczny” marketing, jaki ma od samego początku ta roślina.

Otóż spirulina zawiera kompletnie nieprzyswajalne dla organizmu analogi witaminy B12. Są one gorszej jakości niż ta poczciwa, apteczna cyjano-kobalamina. To jednak nie jest cała prawda. Pół biedy, jeśli te nieprzyswajalne analogi byłyby po prostu wydalane z organizmu. Jednak po pierwsze blokują ona wchłanianie innych, pozytywnych form witaminy B12 z układu pokarmowego, a po drugie, obniżają ilość dostępnej frakcji witaminy B12 we krwi. Spirulina jest szczególnie niekorzystna dla osób z defektami metabolicznymi dotyczącymi przemian witaminy B12. A takich ludzi wcale nie jest mało.

Spirulina i jej szkodliwość – podsumowanie

Jak już pisałem, nie wszystko złoto, co się świeci, i nie wszystko co zdrowe, rzeczywiście nam posłuży. Spirulina stała się hitem głównie dzięki spektakularnej kampanii marketingowej. Rosnąca populacja wegetarian i wegan potrzebowała produktu, który zapewniłby odpowiednia podaż białka i witaminy B12, i taki produkt otrzymała, choć jak się okazuje, nie do końca. Warto samodzielnie analizować różne za i przeciw. Warto po prostu wiedzieć, że każdy sprzedawca (np lekarz czy producent spiruliny) zachwala swój produkt i ukrywa jego wady.

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

KARAGEN: RAKOTWÓRCZE ŚWIŃSTWO NA TWOIM TALERZU! KULISY OBRZYDLIWEGO PROCEDERU

Kupujesz serek, szyneczkę i deser mleczno-kakaowy na śniadanie. Na obiad – pysznie wyglądający schab. Masz nadzieję, że zjesz pełnowartościowe produkty, które zapewnią Ci siłę, energię i zdrowie. Może nie do końca tak jest, bo przecież wiesz, że żywność jest już „nie taka jak kiedyś”. No i te wszechobecne syntetyczne dodatki.. Producenci kuszą sloganami: „bez konserwantów”, ale nie dasz się zwieść, nie? Więc masz chociaż nadzieję, że jedzenie, które kupujesz, będzie prawdziwe. Tymczasem okazuje się, że do wielu smakowitych z pozoru pokarmów dodawana jest syntetyczna breja o tajemniczo brzmiącej nazwie.

Ten dodatek to E 407, czyli karagen. Czym jest karagen? Jak głosi Wikipedia:

Cytat: „Karagen to rodzaj polisacharydów ekstrahowanych z czerwonych wodorostów zawierających w swej strukturze liczne grupy siarczanowe. Stanowią surowiec spożywczy używany do wytwarzania galaret i żeli. W jego skład wchodzi przede wszystkim śluz którego głównym składnikiem jest karagenina, a także inne polisacharydy i niewielkie ilości jodu oraz bromu. Karagen odznacza się dużą aktywnością biologiczną (jest m.in. immunostymulatorem). Surowcem do produkcji karagenu jest chrząstnica kędzierzawa, krasnorost określany potocznie jako mech irlandzki (Chondrus crispus).”
Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Karagen#cite_note-1

Czy karagen (E 407) jest szkodliwy?

Zagadkowa jest obecność bromu w karagenie, który wypiera jod z komórek człowieka przyczyniając się do chorób, i sam w sobie jest toksyczny. O bromie pisałem w tym artykule:
Brom – tak samo szkodliwy jak fluor i chlor, jest wszędzie! „Kulisy jego wprowadzenia do żywności nie są jasne”

Karagen jest używany jako zagęstnik w przemyśle spożywczym. Zagęstniki (najczęściej karagen) przydają się w ogromnej ilości produktów, takich jak: wędliny, mięsa, konserwy, mleka w proszku, lody, śmietanki, dżemy, galaretki, serki twarogowe, napoje mleczne czy margaryny. Ta lista jest wyjątkowo długa, bo produktów które wymagają zagęszczenia przed sprzedażą jest dużo więcej.

Jak to wygląda w praktyce? Dość przerażająco. Schab, który w dobrej wierze kupujesz w sklepie, okazuje się być napompowany jak wydmuszka chemicznym żelem. Specjalny karagen hybrydowym jest pompowany bezpośrednio do mięsa, by zwiększyć jego wielkość nawet o 20%. Robią to duże firmy produkujące mięso i w Europie, i w Polsce. Karagen w wysokiej temperaturze, podczas pieczenia uwalnia się na zewnątrz. Możemy wtedy zobaczyć, że kotlecik schabowy nie piecze się, ale raczej parzy w biało-brązowej pianie. To pienienie jest charakterystycznym znakiem, że mięso było wcześniej pompowane karagenem.

Badania nad szkodliwością karagenu są zastanawiające

O tym temacie mówi się póki co niewiele. Oficjalnie jest to substancja całkowicie legalna. Jest ona dozwolona do szerokiego stosowania w żywności przepisami krajowymi (Ministerstwo Zdrowia) jak i tymi zagranicznymi (Unia Europejska). Dodawanie karagenu do żywności jest oczywiście kontrolowane, jednak jest pewien istotny problem, który producenci żywności pomijają. Otóż już wiele lat temu przeprowadzano badania, wg których karagen jest po prostu szkodliwy.

Wg badań profesora Joanne Tobacmana karagen powoduje zapalenia jelit, owrzodzenia i guzy żołądka, jak i nowotwory. Międzynarodowa Agencja Badania Raka uważa, że karagen powoduje owrzodzenia żołądka i nowotwory złośliwe. Teoretycznie do żywności dodaje się karagen natywny, czyli ten nieszkodliwy. Jednak w połączeniu z kwasem żołądkowym i bakteriami jelitowymi, po procesie trawiennym, karagen jest już szkodliwy. Ciekawostką jest też to, że do produkcji karagenu używane są pestycydy, czyli toksyczne środki ochrony roślin.

Warto czytać etykiety produktów i zastanowić się, z czego możemy zrezygnować. Nie da się uniknąć wszystkich trucizn czy kontrowersyjnych składników. Często też alarmistyczne artykuły o szkodliwości tych i owych substancji są przesadzone. To nie jest tak, że zjesz serek z karagenem i wypali Ci dziurę z brzuchu. Bo na powstanie choroby wrzodowej czy raka żołądka wpływa setki, jeśli nie więcej czynników. Warto zachować ostrożność. Cukier, gluten, dodatki smakowe, konserwanty, żywność ekstremalnie przetworzona (np zupki chińskie) należą do najszkodliwszych.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

MASZ WYSOKI CHOLESTEROL? A CZY WIESZ ŻE LEKI NA CHOLESTEROL SĄ SZKODLIWE I ZABIJAJĄ?!

Wysoki cholesterol, niski cholesterol.. Ileż o tym się dyskutuje na co dzień, prawda? Szczególnie w rodzinnym gronie, gdzie przestraszeni bliscy popadają w obłęd. Czy Ty też zastanawiasz się, jak to z tym za wysokim cholesterolem jest? A co, gdybym Ci powiedział, że medycyna kłamie, ponieważ ze sprzedaży lekarstw obniżających cholesterol zrobiono wielomiliardowy biznes?!

Coraz niższe normy cholesterolu sprawiają, że coraz więcej ludzi klasyfikowana jest jako „osoby z za wysokim cholesterolem”. A im niższe normy i im więcej „oficjalnie” chorych osób, tym większy zarobek dla koncernów farmaceutycznych. Normy cholesterolu były obniżane przez kilka dekad wiele razy po to, by ze zdrowych czynić chorych.

Jeszcze niedawno stężenie cholesterolu określano jako max 250 mg/dl. Obecnie maksymalna norma to 200 mg/ml i postuluje się jej dalsze obniżenie, np do 180 lub nawet 150. Już przy propozycji obniżenia normy z 250 do 200 niezależni lekarze alarmowali, że będzie to oznaczało, że praktycznie wszyscy ludzie na Ziemi zostaną uznani za chorych na zbyt wysoki poziom cholesterolu. Tymczasem prawda jest taka, że poziomu cholesterolu we krwi nie da się na dłuższą metę obniżyć. Ani przy pomocy jakiejś diety, ani leków na cholesterol, gdyż zawsze wraca on do swojej wartości wyjściowej.

Gdy cholesterolu spożywamy zbyt mało, to organizm zaczyna uzupełniać jego braki, i wzmaga jego endogenną (wewnętrzną) produkcję. Poziom cholesterolu nie zależy więc od tego, co i jak jemy. Zależy od wątroby, która produkuje go tyle, ile w danej chwili organizm potrzebuje. Stężenie cholesterolu jest ponadto zależne od obciążenia organizmu. U niektórych osób może wynosić od 300 mg/dl do 350 mg/dl i jest korzystną oznaką wzmożonej witalności organizmu. A nie znakiem choroby. W trakcie krytycznego obciążenia organizmu, poziom cholesterolu we krwi może wzrosnąć nawet do wartości 400 mg/dl.

Leki na wysoki cholesterol to ogromny i nieetyczny biznes

Statyny, czyli leki na rzekomo za wysoki cholesterol, to bardzo intratny biznes dla korporacji farmaceutycznych. Zażywa je coraz więcej ludzi i są jednymi z najczęściej przepisywanych leków na świecie. Jednak nie są one obojętne dla zdrowia, a z ich stosowaniem jest wiele kontrowersji.

Z cholesterolem jest związany cały szlak metaboliczny. Z cholesterolu powstaje szereg składników niezbędnych dla życia składników, m.in. witamina D, białka pamięci, witalne hormony (kortyzol, aldosteron, estrogen, progesteron, testosteron), koenzym Q10, itp. Przyjmując leki obniżające poziom cholesterolu, blokuje się tak naprawdę cały szlak cholesterolowy, a co za tym idzie – modyfikuje setki, jeśli nie tysiące parametrów organizmu.

Cholesterol jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania mózgu. Jest obecny w błonach komórek nerwowych i konieczny do prawidłowego działania synaps – czyli połączeń między nimi. Odgrywa dużą rolę w funkcjonowaniu systemu odpornościowego. Jest niezbędny do produkcji żółci.

Najnowsze odkrycia naukowe miażdżą dotychczasową propagandę WHO i medycyny oficjalnej, której zależy na jak największym obniżaniu ludziom cholesterolu. To nie cholesterol odpowiada za problemy kardiologiczne. Koncepcja złego cholesterolu powodującego miażdżycę i zawały pochodzi sprzed 3 pokoleń. Tymczasem przyczyna to nadmiar wapnia przy jednoczesnych niedoborach magnezu, witaminy D3 i witaminy K2. Dużo złego w tej materii robi też homocysteina. Gromadzący się w tkankach miękkich wapń uszkadza je. Dotyczy to także naczyń krwionośnych, w których powoduje on ich uszkodzenie.

Wysoki cholesterol jest mechanizmem obronnym a nie chorobą!

Blaszka miażdżycowa nie jest dziełem cholesterolu, ale złogów wapnia! Cholesterol jest natomiast naturalnym „balsamem„, który otacza uszkodzoną przez blaszki wapniowe tkankę żylną. Podwyższenie poziomu cholesterolu nie jest więc patologią, ale mechanizmem obronnym, który ma za zadanie nas chronić. Sztuczne zbijanie poziomu cholesterolu to destrukcja tego mechanizmu obronnego. Cholesterolu jest mniej, nie ma co zalepiać blaszek wapniowych, i stan miażdżycy się wręcz.. pogarsza! Potwierdza się stara prawda, że leczenie bywa gorsze niż choroba. Ale nie tylko.

Cholesterol jest substancją, która odpowiada za inteligencję, dobry nastrój, aktywność, kreatywność, myślenie. Statyny i obniżanie cholesterolu, czynią z ludzi je biorących osoby cierpiące na depresję, z problemami ze snem, pamięcią, psychiką, nastrojem. Bez demonizowanego i oczernianego cholesterolu nie ma życia. Niższy poziom cholesterolu to także niższa sprawność umysłowa, większe ogłupienie i choroby całego organizmu.

Depresja, chroniczne zmęczenie, osłabienie, ogłupienie – to standard u osób biorących leki na rzekomo zbyt wysoki cholesterol, czyli statyny. Te leki dosłownie czynią z ludzi kaleki. Oprócz tego potwierdzone badaniami skutki uboczne statyn (leków na cholesterol) są szokujące i obejmują znacznie więcej pozycji. Wymienię poniżej niektóre z nich.

Niektóre szokujące skutki uboczne leków na „za wysoki” cholesterol:

-Leki na cholesterol powodują powoduje zahamowanie enzymu reduktazy HMG–CoA. Enzym ten jest wykorzystywany przez organizm do produkcji cholesterolu, hormonów kory nadnerczy, hormonów płciowych i białek pamięci. Są więc bezpośrednio związane z chorobami typu demencja. Reduktazy HMG-CoA pomagają komórkom ciała utrzymać prawidłowy poziom związków energetycznych. Rezultat? Osłabienie mięśniowe u osób przyjmujących leki na „za wysoki” cholesterol. (Źródło: Dr Duanne Graveline);

-Statyny, czyli leki na cholesterol, mogą przyczynić się do raka prostaty. Najnowsze badania dowodzą, że mężczyźni biorący leki na cholesterol mają raka prostaty 0 86% częściej, niż Ci, którzy nigdy nie przyjmowali takich leków.

-U kobiet przyjmujących leki na cholesterol o wiele częściej rozwijał się rak inwazyjny przewodowy (IDC) jak i nieinwazyjny rak zrazikowy (ILC). Kobiety które przyjmowały leki na cholesterol 10 lat lub dłużej, miały 1,83-krotnie większe ryzyko zachorowania na IDC i 1,93-krotnie większe ryzyko zachorowania na ILC niż kobiety które nigdy nie brały statyn. (Źródło: badanie nad kobietami ze stanu Waszyngton opublikowane w: „Cancer Epidemiology. Biomarker and Prophlaktics”)

wysoki cholesterol (2)

-Leki na cholesterol, zamiast chronić przed miażdżycą, wręcz.. zaostrzają jej przebieg! Badania udowodniły, że statyny zwiększają ilość blaszek miażdżycowych w tętnicach wieńcowych i pogarszają stan miażdżycy aorty. Poza tym leki na cholesterol zwiększają ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2, jak i przyspieszają wystąpienie powikłań sercowo-naczyniowych związanych z cukrzycą. Zwapnienie tętnic wieńcowych było znacznie wyższe u cukrzyków biorących statyny niż u tych, którzy nie brali leków na cholesterol. (Źródło: prace opublikowane w: „Diabetes Care”);

-Lekarze z kliniki w Monachium ustalili, że wszyscy chorzy z nowotworami mieli niski poziom cholesterolu we krwi. Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi zakłóca całą przemianę materii. Blokuje syntezę witaminy D3, a ona jest jednym z najważniejszych czynników pomagających zwalczać komórki nowotworowe. Kolejna ciekawa zbieżność to fakt, że krytycznie niski poziom witaminy D3 stwierdza się u wielu osób chorujących na raka. Każdego dnia u każdego człowieka powstaje tysiące komórek nowotworowych, ale nasz układ odpornościowy niszczy olbrzymią większość z nich. (Źródło: prof. Walter Hartenbach)

Czy wysoki cholesterol jest przyczyną miażdżycy i zawałów?

Jak już wspominałem, to nie cholesterol jest przyczyną blaszki miażdżycowej i zagrażających życiu zatorów. Ale wapń. Z wapniem i magnezem, jak i z chlesterolem i miażdżycą, jest związane jedno z większych i bardziej szokujących oszustw w medycynie.

Można wręcz powiedzieć: to spisek? Kolejna szalona teoria spiskowa? Nie, w żadnym wypadku! Wszystko sprowadza się do kapitalizmu i bardzo prostego rachunku zysków i strat. Korporacjom bardziej opłaca się wmówić człowiekowi, że musi np obniżać cholesterol, niż szybko i jednorazowo wyleczyć go i zmniejszyć mu ryzyko zawału i udaru. Nie opłaca się bowiem całkowite wyleczenie chorego. Natomiast opłaca się jego długoletnie leczenie opatentowanymi preparatami. A „leczy” się tak, by nie wyleczyć, i przy okazji, ogłupić człowieka, otumanić go.

Dalej: zauważyliście, że w reklamach TV, w pogadankach, poradach „ekspertów” – kładzie się wielki nacisk na uzupełnianie wapnia? Przede wszystkim każe się nam uzupełniać wapń, nie tylko w formie mleka, serów, które wg dietetyków, muszą być spożywane codziennie. Ale także w formie suplementów i wielu produktów do których dodaje się wapń. Tymczasem co powoduje wyższy poziom wapnia we krwi? Dlaczego im tak bardzo zależy na podnoszeniu poziomu wapnia? Ano właśnie, zwiększona ilość wapnia we krwi to uszkodzenie naczyń krwionośnych, blaszka miażdżycowa i.. zawały, udary itp!

Przy podejrzeniu miażdżycy i tym podobnych problemów, polecane jest uzupełnienie poziomu magnezu (200 mg do 400 mg na dobę). Ważna jest forma magnezu, musi być dobrze przyswajalna, taka jak chelat (czyli diglicynian), mleczan, cytrynian. Należy przyjmować witaminę D3 w dawkach 100 mcg do 200 mcg na dobę i co miesiąc badać jej poziom we krwi. Do tego konieczna jest witamina K2 w formie MK7 (K2-MK7). Jeśli bierzesz 25 mcg do 100 mcg witaminy D3, to bierz 100 mcg witaminy K2-MK7. Przy większych dawkach witaminy D3, bierz 200 mcg witaminy K2-MK7.

Na pewno nie polecam nagłego odstawienia leków na cholesterol, czyli statyn, jeśli je bierzesz. To może mieć bardzo złe konsekwencje. Ich odstawienie powinno odbywać się powoli, poprzez stopniowe redukowanie dawek, i pod kontrolą lekarza.

Wysoki cholesterol nie szkodzi zdrowiu. Usunięto oficjalne ostrzeżenie

Na zakończenie felietonu mam dla Ciebie szokującą wiadomość o wysokim cholesterolu i lekach na cholesterol. Otóż oficjalnie wykazano, że cholesterol nie jest szkodliwy dla zdrowia. Prasa australijska (The Australian, 21 i 22 luty, 2015), napisała:

Cytuję: „Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat.” (…) Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, (….) Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.”

W tłumaczeniu na język polski:

Cytuję: „Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają.” (…) Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg/dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.”

O tym można przeczytać po angielsku w linku poniżej:
http://health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Moje stare felietony o „za wysokim” cholesterolu i lekach na cholesterol:
Masz wysoki cholesterol? To dobrze, będziesz długo żył!
Cholesterol nie szkodzi zdrowiu! Nie daj się propagandzie koncernów, ich „leki” mogą zabić!

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

MOCNY DOKUMENT O ZDROWIU I KONCERNACH FARMACEUTYCZNYCH!

Chciałbym Ci przedstawić ciekawy film dokumentalny „What the Health”. Jest on kontynuacją przesłania poprzedniego filmu tych samych twórców o nazwie: „Cowspiracy: tajemnica równowagi ekologicznej środowiska”. Opowiada on o wpływie diety na zdrowie, jak i o wartych miliardy dolarów branżach medycznych, farmaceutycznych i żywieniowych.

Już na samym początku autorzy podają przykład, że ponad 300 milionów ludzi na Ziemi choruje na cukrzycę. Choroba ta pochłania lwią część amerykańskich nakładów na opiekę zdrowotną. Ma rozmiary epidemii, której zasięg coraz bardziej się poszerza. Tak samo jest z wieloma innymi chorobami cywilizacyjnymi. Medycyna nie umie ich leczyć, po terapiach farmakologicznych pacjenci czują się często jeszcze gorzej, a metody naturalne są wyśmiewane.

Ci, którzy interesują się medycyną naturalną wiedzą, że długie kolejki, skrajne przepracowanie i przemęczenie lekarzy i niedofinansowanie służby zdrowia to dopiero wierzchołek góry lodowej. Za tym wszystkim kryją się korporacje farmaceutyczne, którym nie zależy na trwałym wyleczeniu pacjentów, ale na zysku. Pacjent wyleczony to klient stracony. To farmacja i jej agendy wpływają na badania naukowe, na normy i procedury medyczne, na kształcenie lekarzy.

„Dawniej było lepiej” i kwestie zdrowia

Wysnuję teraz taką bardzo kontrowersyjną teorię. Wiem, że wielu ludzi ona zszokuje, ale cóż, taka moja rola, by pisać prawdę 😉 Otóż kiedyś, drzewiej, w tych „starych dobrych czasach”, gdy nie było tych złych smartfonów czy defibrylatorów.. Do wieku 18 lat dożywało naprawdę niewielu dzieci. W czasach Jana Kochanowskiego, autora słynnego trenu o córce Urszuli, śmierć dzieci zdarzała się bardzo często. I to tak często, że zmarłe dzieci nie były chowane na cmentarzach, ale np w ogrodzie, pod stodołą czy w lesie.

To brutalne, ale natura eliminowała jednostki, które nie byłyby zdolne do przeżycia w surowych warunkach. W tych „starych dobrych czasach”, w których podobno wszystko było lepsze, dzieci umierali na banalne infekcje, bo nie było antybiotyków. Dorośli częściej w wyniku urazów, wypadków. Byle infekcja wyrostka czy stan zapalny w zębie kończyły się długim konaniem w męczarniach. Tak, to z pewnością były dobre i „eko” czasy.

Dobrze, ale koniec tego czarnego humoru. Otóż w naturze już tak jest, że nie każdy urodzony organizm może przetrwać, przeżyć. Dotyczy to także ludzi – pewna część z nas umiera choćby w okresie płodowym. Nie każdy człowiek ma też predyspozycje do biznesu, do przyciągania pieniędzy, do sukcesów z płcią przeciwną. Najczęściej te zdolności mają tzw. „drapieżnicy”, nazywani wyzyskiwaczami, krwiopijcami, bad-boyami, zimnymi sukami, psychopatami itp itd.

„Bóg Ci dał złe zdrowie i raka”, a może „karma wraca”?

Z tym wiąże się cały szereg dylematów etycznych. Bardzo, ale to bardzo zastanawiające jest to, że im więcej w człowieku cech psychopatycznych, tym większe sukcesy na polu zarobków, matrymonialnym i władzy. Większość szefów korporacji, wziętych adwokatów, polityków, maklerów giełdowych to kliniczni psychopaci. Tacy ludzie mają pierwotną siłę natury, która umożliwia i przeżycia, i rozpychanie się łokciami, a więc sukcesy. Natomiast ludzie dobrzy, zasiewający ziarna empatii i nowych wartości, często mają mało tej pierwotnej siły przetrwania.

Dlaczego Bóg, o ile w ogóle istnieje, do tego dopuszcza poprzez siły natury? Dlaczego nie każdy organizm ma szansę choćby na przeżycie? I co robić dalej z pogarszającym się zdrowiem populacji? I znowu: do tej całej chemizacji i do przetworzonej żywności ludzkość się po kilkudziesięciu latach przystosuje. Najsilniejsi przetrwają tę „chemiczno-farmaceutyczną inwazję”, a słabsi nie. Co sądzicie o takiej koncepcji?

Na koniec luźna myśl.. Z tego co poznałem i doświadczyłem, wiem, że nie ma gorszej obrzydliwości i nie ma większego zła, niż popieranie aparatu władzy i opresji, z jednoczesną walką z tymi, którzy chcą zmian i reform. Nie ma gorszej obrzydliwości i większego zła, niż popieranie systemu, niż postawa: „chcemy by było tak, jak było”. Nie tylko w polityce, ale w każdej innej dziedzinie życia.

Najpierw zapraszam Cię na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

A poniżej zapowiadany przeze mnie film dokumentalny o zdrowiu, dietach i działalności biznesu farmaceutycznego:

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

NIESAMOWITY NATURALNY SPOSÓB NA DEPRESJĘ. POTĘŻNIE ZWIĘKSZA ILOŚĆ HORMONÓW SZCZĘŚCIA!

Jakie są przyczyny depresji i chorób psychicznych? Jak pomóc sobie w naturalny sposób?

Depresja, nerwica i szereg innych chorób emocjonalnych lub psychicznych to plaga naszych czasów. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że wiele z tych chorób może mieć przyczyny organiczne, a więc fizyczne. Z tym jest zawsze pewien problem. Toczy się ożywiona dyskusja nad tym, co tak naprawdę jest przyczyną depresji. Wymienia się tutaj kilka czynników:

Teoria neuroprzekaźnikowa (stara, sprzed kilkudziesięciu lat, dominuje w psychiatrii). Za choroby ma odpowiadać zmniejszone lub zwiększone stężenie neuroprzekaźników w mózgu;

Czynniki psychospołeczne. Za choroby psychiczne odpowiadają czynniki takie jak: introwertyzm, nieśmiałość, przeżyte złe wydarzenia i traumy, niskie zarobki, bieda, złe relacje i związki;

Czynniki rodzinne. Modny temat wśród części psychologów i wśród ludzi zajmujących się tantrą i ustawieniami Hellingera. Podświadomość dziecka jest programowana do szóstego roku życia. Większość ludzi, a nawet ogromna większość, nie nadaje się do roli rodzica i mieć dzieci nie powinno. Stąd ogromna większość ludzi wychodzi z procesu wychowawczego poraniona i zaburzona;

Nie realizowanie swojego przeznaczenia. Teoria modna wśród ezoteryków. Jeśli człowiek nie realizuje tego, co jest „treścią jego duszy” – np hobby czy ważnej misji (strażak, ratownik, pisarz itp itd), to dusza człowieka ma się „buntować”. Skutkuje to depresją, nerwicą i wieloma innymi komplikacjami;

Przyczyny organiczne: zaburzenia cyklu MAO-COMT-biopteryna (synteza neuroprzekaźników), niedobry: magnezu, witaminy D3, witamin z grupy B. Także: choroby tarczycy (nadczynność, niedoczynność, Hashimoto) i wiele innych;

Przyczyny dietetyczne. Cukier źle wpływa na nastrój, zaburzając pracę całego organizmu. Przyczynia się nie tylko do cukrzycy, ale także do chorób psychicznych, w tym depresji. Dochodzi także kwestia zbóż i glutenu. Ogólnie niemal zawsze normą jest to, że osoby cierpiące na choroby emocji i psychiki odżywiają się bardzo źle.

Przyczyny depresji: tarczyca, niedobór witaminy D3 i wiele innych

Ja skłaniam się ku temu, że najczęściej wszystkie te czynniki wchodzą w grę. A prawie zawsze jest to więcej niż jeden. Przy każdej chorobie emocji lub psychiki pierwszym i podstawowym krokiem powinna być diagnoza tarczycy (TSH, FT3, FT4, anty-TPO, anty-TG, TRAB, USG tarczycy). Bez tego nie powinny być zapisywane żadne leki. Obecnie mamy do czynienia z prawdziwą epidemią chorób tarczycy, skutkujących także nerwicami i depresją.

Częste są niedobory witaminy D3. Kilka lat temu opublikowano wyniki badań, wg których 90% Polaków ma poważne niedobory witaminy D3 po okresie jesienno-zimowym (wrzesień – kwiecień). Warto brać witaminę D3 w dawkach od 50 mcg do 200 mcg, razem z witaminą K2-MK7 w dawkach od 100 mcg do 200 mcg. Badanie poziomu witaminy D3 we krwi możemy zrobić w każdym laboratorium.

Częsty w naszej populacji jest zbyt niski poziom BH4, czyli biopteryny. Odpowiada ona za prawidłową ilość neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny. Nie chodzi mi oczywiście o stan wymagający podawania syntetycznego analogu – sapropteryny, występujący w przypadku fenyloketonurii czy hiperfenyloalaninemii. Chodzi o zmniejszoną jego ilość na tyle, by powodować niedobory różnych neuroprzekaźników i tym samym nasilając depresję.

Aby poprawić cykl MAO-COMT-biopteryna, i tym samym zwiększyć syntezę neuroprzekaźników, proponuję brać poniższy zestaw:

Magnez na noc, w dawce 200 mg do nawet 500 mg. Warto wybierać wysoko przyswajalne formy magnezu (mleczan, cytrynian, chelat czyli disglicynian). W sprzedaży w aptekach jest masa popularnych i reklamowanych preparatów magnezu. Kłopot w tym, że większość z nich zawiera praktycznie nieprzyswajalne jego formy, czyli tlenek lub węglan;

Żelazo. Najlepiej kupić ferrytynę w formie suplementu sprowadzanego z zagranicy i brać zgodnie z zaleceniem na opakowaniu. Nie jest to duży koszt, razem z przesyłką wyniesie 40 – 60 złotych. Nie polecam typowo „aptecznych” form żelaza, np glukonianu. Jeśli już, to bierz chelat żelaza, w dawkach 10 mg do 20 mg na dobę. Pamiętaj też, że żelazo kumuluje się w organizmie, a jego nadmiar nie jest zbyt korzystny. Poziom żelaza we krwi można zbadać w laboratorium;

Witamina C. Bierz ją łącznie z preparatem żelaza, bo wtedy zwiększa się jego wchłanianie. Bierz 1000 mg do 4000 mg witaminy C na dobę. O tym, jak brać witaminę C, pisałem w tym artykule: Jak brać witaminę C by działała z korzyścią dla zdrowia? Nie wszyscy to wiedzą [LINK]

Witamina B6. Działa ona uspokajająco i tonizująco. Bierz ją w dawce 50 mg do 100 mg na noc, razem z magnezem;

Witamina B1. W dwóch formach – tej aptecznej (tiamina) i tej z suplementów (benfotiamina). Trzeba brać trzy razy dziennie po 3 mg lub 6 mg tiaminy. Zaś benfotiaminę bierz w dawce 80 mg do 300 mg dziennie;

Witamina B2. 9 mg do 25 mg na dobę w dawkach podzielonych.

Kwas foliowy. Ale nie ten apteczny, bo on się słabo wchłania i są z nim inne problemy. Kup w sklepie zielarskim lub w internecie metylo-folian, i bierz go w dawce 400 mcg na dobę.

Jakie jeszcze naturalne sposoby na depresję?

Pamiętaj, że biorąc metylo-folian z powyższego zestawu, trzeba rozważyć branie witaminy B12. Szczególnie jeśli jesteś wegetarianinem. Kwas foliowy jest antagonistą witaminy B12. Oznacza to, że im więcej kwasu foliowego, tym mniej witaminy B12. I odwrotnie. A witamina B12 też jest bardzo ważna dla utrzymania równowagi emocjonalnej i zdrowia psychicznego. Porponuję witaminę B12 w formie hydroxy-kobalaminy, możesz ją kupić np na allegro. Bierz ją w dawce od 1000 mcg do 4000 mcg na dobę, i co jakiś czas badaj jej poziom we krwi.

Pomyśl także o uzupełnieniu możliwych niedoborów litu. Absolutnie nie chodzi mi o lit w dużej dawce, ten na receptę. Możesz kupić suplement orotanu litu i brać go w dawce 5 mg. Możesz też wybrać wody lecznicze takie jak Żuber czy Szczawa, zawierające lit. Proponuję pić 50 ml wody Żuber dziennie, i w razie braku efektu lub dobrej tolerancji, zwiększyć ilość do 100 ml dziennie. Jeśli bierzesz lekarstwa z apteki, konieczna jest konsultacja lekarska przed suplementacją litem. O roli litu w zdrowiu i w chorobach psychicznych, pisałem w tym felietonie: Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowia [LINK]

Zioła, Omega-3 i witaminy z grupy B na depresję i choroby psychiczne

W depresji i innych chorobach psychicznych obserwuje się też zmniejszoną ilość kwasów z omega-3, które można suplementować. Z ziół można wypróbować cyryniec chiński (schisandra), różeniec górski, lub sok noni. Jeśli nie bierzesz lekarstw na receptę, to warto brać pochodną aminokwasu tryptofanu – 5HTP w dawce od 100 mg do max 900 mg. Ważne: tryptofan i 5HTP są w 100% bezpieczne. Jednak nie wolno zażywać go razem z lekami antydepresyjnymi, z antybiotykiem linezolidem lub z przeciwbólowym tramadolem. Gdyż wtedy w wyniku interakcji może dojść do bardzo ciężkich, zagrażających życiu powikłań (zespół serotoninowy).

Ważne są też witaminy z grupy B, a jest ich więcej niż w standardowym „B Complex” z apteki. Szczególnie ważna jest tutaj niacyna, czyli witamina B3. Inna nazwa witaminy B3 to witamina PP. Jest ona na receptę, ale kumaty lekarz rodzinny lub psychiatra przepisze. Bierz ją w dawkach 100 mg do 200 mg na dobę. Inne witaminy z grupy B, o których nie pisałem powyżej: witamina B5 (kwas pantotenowy, można brać w dawce 100 mg do 400 mg). Witamina B7 (biotyna, można brać w dawce 5 mg). Do tego cholina (wit. B4) i inozytol (wit. B8), składniki lecytyny, oficjalnie nie są witaminami.

Dieta w depresji i chorobach psychicznych

Dieta w depresji i chorobach psychicznych jest krytycznie ważnym czynnikiem. Kolejna koncepcja zakłada, że gros ludzkich problemów zdrowotnych bierze się w wyniku nieprawidłowej diety. Nie trzeba przy tym przejmować się alarmującymi nagłówkami z mediów alternatywnych, i „wpierdalać kamieni”. Wystarczy odstawić to, co szkodzi praktycznie każdemu, czyli cukier. O tym, jak bardzo jest on szkodliwy, pisałem w tym artykule: Czy cukier naprawdę szkodzi? Wszystko o czym milczy dietetyka i medycyna [LINK].

Kolejnym składnikiem, który warto wyrzucić przy zaburzeniach emocji czy psychiki, jest gluten ze zbóż. Dieta bezglutenowa jest powszechnie wyśmiewana jako wymysł hipsterów i obrzydzana przez farmaceutycznych propagandzistów, którzy nie chcą, by ludzie byli zdrowi. Bo ich mocodawcy stracą klientów. Ale fakty są takie, że około 30% populacji ludzkiej nie powinno spożywać zbóż z glutenem. Czy ktokolwiek nas na to badał? Kolejny fakt polega na tym, że dieta bezglutenowa pomaga wielu ludziom być zdrowszym i bardziej rześkim. O glutenie pisałem w tym artykule: 8 oznak nietolerancji glutenu. „To zwiększa ryzyko zgonu o 600%” [LINK]

Czy odstawić antydepresanty?

Jeśli bierzesz jakieś lekarstwa przepisane przez lekarza, to stanowczo odradzam ich odstawiania, szczególnie nagłego. Wiem, że są to „te syntetyki” produkowane przez koncerny farmaceutyczne, dla których liczy się tylko zysk, a nie dobro pacjenta. Jednak nagłe odstawienie lekarstw, lub odstawienie ich w czasie ciężkiego stanu chorobowego, może mieć katastrofalne następstwa. Takie jak samobójstwo, popełnienie przestępstwa, hospitalizacja psychiatryczna, utrata pracy, zrobienie jakiegoś głupstwa itp itd.

Nie bądź hurraoptymistą (czyli idiotą), który przeczytał coś tam w internecie i „na hurra” chce wprowadzać rewolucję. Wykupywanie połowy apteki ziół i suplementów też nie jest zbyt dobrym pomysłem. Powoli i mozolnie zdobywaj wiedzę o swojej chorobie, o medycynie naturalnej. Wykonaj badania pomocnicze, zaczynając od tarczycy. Zapisz się na terapię. Osobom które mają tendencje w kierunku duchowości ezoterycznej standardowa psychoterapia może nie wystarczać. Polecam takim osobom ustawienia Hellingera lub integrację cienia, np metodą Faridy [LINK].

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/