Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!

spoleczenstwo

Wklejam nagranie video sprzed prawie siedmiu lat o patologiach społecznych. Jest to część filmu Zeitgeist – Moving Forward. Choć nagrywano to lata temu, w innych warunkach geopolitycznych, to przesłanie tego filmu zaczyna procentować jak i docierać do szerszych mas dopiero teraz.

Rozejrzyj się. Społeczeństwo jest chore. Składa się z chorych psychicznie ludzi, śpiących na jawie. Śniących swój własny, matrixowy koszmar. Słabi, chorzy, zlęknieni, zakompleksieni rodzice, przekazują to wszystko dzieciom. A to wszystko nazwano procesem wychowywania, socjalizacji. Tymczasem jest to raczej proces ograniczania potencjału dzieci tak, by równały do szarej, ignoranckiej masy.

To, co mamy obecnie w społeczeństwie – wszystkie problemy ludzkiej natury – są bezpośrednim odwzorowaniem systemu głównego. Różni ludzie nazywają go różnymi nazwami: matrix, hologram oszustwa, iluzja, system, demiurg, jahwe, a także.. matka natura. Wszystkie globalne problemy biorą się z takiego a nie innego zaprogramowania systemu głównego – czyli natury. Ekonomia, polityka, kapitalizm, hierarchizm, religie, ideologie, patriarchat, i szereg innych rządzących ludzkością podsystemów, jest odwzorowaniem praw ziemskiej natury.

Natury, która nastawiona jest na zwierzęcość, na przetrwanie i rozmnażanie za wszelką cenę, choćby po trupach. Na rywalizację zamiast współpracy, na mentalność niedoboru i lęk przetrwania. Z mentalności niedoboru, która jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym„, bierze się lęk przetrwania. Skoro zasoby środowiska (pokarm, woda, legowiska, miejsce do życia, partnerzy) są ograniczone, to znaczy że nie starczy dla wszystkich.

Skoro nie starczy dla wszystkich – więc trzeba robić wszystko, by mieć, bo można w takim świecie przecież zginąć. Więc można wyrządzać innym istotom zło, zabierać im zasoby, by samemu mieć więcej, by samemu przetrwać. Taka jest mentalność ziemskiej natury. Z niej bierze się np patriarchat – w którym wygranych jest 1% mężczyzn. Reszta (prawie 100% kobiet i 99% mężczyzn) to ofiary tego podsystemu. Tak samo kapitalizm, gdzie 1% ludzkości ma 99,9% zasobów.

Tak samo wszystkie inne podsystemy rządzące ludźmi. Mają one identyczne cechy wspólne. Zawsze uczulam Was na to – łączcie, szukajcie cech wspólnych, patrzcie całościowo, i szukajcie tego, co stanowi rdzeń. Czyli ostateczną (pra)przyczynę. Wg mnie ostateczną praprzyczyną obecnej sytuacji na Ziemi, jest takie a nie inne zaprogramowanie matrixa (czyli ziemskiej natury).

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Nie gardźcie społeczeństwem. Ani nie próbujcie z nim walczyć, nawracać na swoją drogę, mówić że ludzie działają niewłaściwie. Nie popadajcie też w rozpacz, że społeczeństwo, rodzice, jacyś inni ludzie, Was skrzywdzili. Po pierwsze, oni mają swój własny, koszmarny sen. Poprzez swój zupełny brak świadomości i decyzyjności, są „w pewnym sensie niewinni„. Rządzi nimi ten pierwotny, zwierzęcy program matrixa (natury) i tyle. Jesteś człowiekiem na tyle, na ile pokonasz ten pierwotny, naturalny program.

Nauka, technologia, duchowość, kultura, sztuka, cywilizacja – są metodami radzenia sobie człowieka z okrutną naturą, metodami jej obchodzenia. To dzięki nauce i technice słabsza istotka ma szansę życia i szczęścia (empatia..), bo matka natura słabsze geny eliminuje i ich nie potrzebuje. Po drugie, kim byłbym np ja, gdyby nie moja trauma i upadek na samo dno? Albo Ty?

Bez tego bodźca, nie byłoby rozwoju. Może byłbym po prostu lemingiem, mającym coraz bardziej szare i coraz bardziej nudne życie, mającym wszystko na kredyt? Prawo życia wyraża się tak, że skoro coś było i działo się tak i tak, to musiało tak być. Patrz na tych wszystkich agresorów raczej jak na skrzywdzone przez życie i śpiące owiece, które zlęknione, zagonione do kąta, kąsają i krzywdzą wszystkich wokół.

Cytuję: „Kiedyś zostaliśmy zawiedzeni, zostawieni, zranieni… Oczekiwaliśmy Nieba, a dostaliśmy życie na niebezpiecznej ziemi, gdzie nic nie jest doskonałe. Postanowiliśmy ubrać kamizelki kuloodporne, wybudować wielkie i grube mury, aby zaznać choć odrobinę bezpieczeństwa i już nigdy więcej nie być zawiedzionym, zostawionym, zranionym… Im bardziej się broniliśmy, tym mniej w nas było siły i schronienia. Staliśmy się twardzi, obojętni, gniewni… więc postanowiliśmy wyjść i polał się potok łez, fale niewypowiedzianych słów, a potem tylko ulga. Okazało się, że ukojenia nie znajdzie się w zimnych grubych murach, ale w ciepłym sercu człowieka, który nie chce się chować!”
Autor: Światło na Drodze

Obecnie to się zmienia. Aktualizowana jest matryca operacyjna planety (jej świadomość zbiorowa – czyli matrix, matka natura). Co jakiś czas ma to miejsce i jest to związane z cyklem precesyjnym. Wielu z nas udało się „zgrać” z nowo wgrywana matrycą. Stad ogromny postęp i lepsze samopoczucie, których od niedawna doświadczamy. Też to odczuwasz, i też to widzisz u bliskich sobie osób, będących „w temacie„? Ja tak. Nawet jeśli Ty nie – to spokojnie, czekaj w pokorze na swoją kolej, bo wszystko ma swój czas. Zmiany te będą przyspieszały i nasilały się, obejmując coraz to nowych ludzi. Ich rezultat końcowy nie jest mi znany, ale wszystko wskazuje na to, że będzie on zachwycający i przełomowy.

Nasze chore społeczeństwo jest rezultatem trzymania ludzi w lęku, ograniczeniach, ignorancji, fałszywych doktrynach, podziałach. Utrzymywane jest od pokoleń w stanie hipnozy, w „stanie niskoobjawowej psychozy„, uczone że nabywanie i posiadanie oznacza sukces. Niestety, ze względu na deficytowość systemu („wygrywa silniejszy i bezwzględniejszy, więc zasobów nie wystarczy dla wszystkich, więc trzeba o nie zawzięcie walczyć„), pragnienia te w większości nie mogą zostać zrealizowane.

To rodzi niespełnienie, ogromne cierpienia i cywilizacyjne problemy. Gdy pozwolimy odczuwać ludziom naturalny dobrobyt.. Gdy zapewnienie minimum przetrwania, o które teraz ludzie z takim mozołem walczą, nie będzie kwestią: być czy mieć.. Wtedy ludzie uwolnią swoje potencjały, zablokowane przez znój i lęk przetrwania, a społeczeństwo odmieni swój los o 180 stopni, odrodzi się na nowo.

Nie narzucaj nikomu swojej woli – mówiąc innym co mają robić, jak żyć. Zamiast tego tylko uświadamiaj – pokazując korzyści lub niekorzyści sytuacji czy problemu, a osoba sama wybierze to co uzna za stosowne, zgodnie ze swoją wolną wolą – szanuj ją!”

Chore społeczeństwo nie toleruje zdrowych jednostek. Osoby, które nie podążają za tłumem, są piętnowane i eliminowane. Potwierdza to historia Sokratesa, którego otruto ponieważ przerastał ówczesne greckie społeczeństwo. W każdych warunkach zachował godną i uczciwą postawę. Społeczeństwo nie toleruje osób ukazujących mu jego wady, mówiących prawdę.Łatwiej usuwać ludzi takich jak Sokrates i maskować własną hipokryzję. Usuwa się ludzi oświeconych, a następnie stawia się pytanie w jaki sposób osiągnąć oświecenie.”
~Osho – Księga Ego. Wolność od iluzji

W poniższych felietonach próbowałem dokonać syntezy obecnej sytuacji na Ziemi i dociec jej praprzyczyny, genezy. Zdaję sobie sprawę że to tylko wierzchołek góry lodowej:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
Do kobiet i mężczyzn nowej ery. Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu
Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

Zapraszam do obejrzenia poniższego filmu. Mówi on o nowotworowej naturze ekonomii, kapitalizmu, czy doktryny niewidzialnej ręki wolnego rynku. Nigdy nie ufajcie tym, którzy mówią o wyższości kapitalizmu, o wolnym rynku (Petru, Korwin, Schetyna, Tusk, Balcerowicz i wielu, naprawdę wielu innych – oni służą temu samemu podsystemowi). Oni chcą władzy nad Wami i tego, byście bez protestów zgodzili się na pracę za miskę ryżu.

Ayn Rand i inni mentorzy wolnego rynku nie mówią swoim czytelnikom podstawowych praw wolnego rynku. Czyli tego, że w nim 1% ludzi ma wszystkie zasoby. 10% elity (w Polsce – lemingi itp) ma trochę. Zaś 90% nie ma praktycznie nic i żyje na kredyt. Z drugiej strony, kapitalizm i wolny rynek są podsystemem które odwzorowuje zwierzęcy program matki natury, o którym wspominałem wyżej. Tylko czy my jesteśmy zwierzętami podległymi ślepym programom natury, czy… dążącymi do boskości ludźmi?

Autor: Jarek Kefir, także z inspiracji bliskich osób

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!

lewica-kontra-prawica

Podział na prawicę i lewicę skorumpował się moralnie, wyczerpał i definitywnie skończył. Wywodzi się on z wieku XIX (19). To prawie dwieście lat. Siłę która chciała zachować bieżący status quo – nazwano konserwatyzmem lub prawicą. Siłę która chciała postępu, szeroko rozumianego, nazwano liberalizmem lub lewicą. Z tym że to przestał być podział konstruktywny i odpowiadający realiom. I lewica i prawica chce zacementowania status quo, w większości.

Władza 0,1% oligarchii która ma wszystko. Wmawianie biednym że to dobrze że zarabiają 1000 złotych i nic z tym nie można zrobić. Wyzysk, zawyżanie cen produktów w stosunku do wartości. Szkolenie ludzi na robotników a nie na szczęśliwe jednostki. Wmawianie ludziom że całe swoje życie, siły i pieniądze powinni przeznaczyć na służbę państwu, systemowi, tradycji. Wmawianie ludziom, że są niepełnowartościowi, słabi, gorsi. Ogłupianie w mediach, przez reklamy, socjotechnikę. Hołdowanie ignorancji, głupocie. Przekonanie że człowiek jest tylko „owcą„, która musi wybrać sobie lidera i jego doktrynę – czyli… wilka. To jest status quo.

Prawica za bardzo trzyma się tego, co już odchodzi, i do czego nie ma powrotu (kościół, zakaz aborcji i antykoncepcji, patriarchalna samczość). Lewica z kolei całkowicie porzuciła kwestie społeczne, socjalne, zarobkowe, bo przeszkadzają one elicie w drenażu ekonomicznym planety. I skupiła się na sprawach dotyczących sfery ludzkich majtek. Absolutnie nie demonizuję tych problemów, dotykają one naszej człowieczej głębi. Ale w Ameryce, UE i szczególnie w Polsce stały się karykaturalnie wypaczone. W Polsce, w dobie pensji 2000 zł, które nie starczą na nic, największym problemem stał się fakt jak pisze o nas liberalna, europejska prasa, czy jakiś klecha wypowie się tak czy owak, czy program in vitro będzie kontynuowany.

Ideologie i doktryny są już martwe. Nie dają odpowiedzi, lub dają je tylko w niewielkiej części. Ale przynoszą kłamstwa, podziały i nienawiść. Są stabilizatorami systemowymi, służącymi do kontroli mniej kumatych ludzi. Są formą mentalnego niewolnictwa – więzienia bez ścian, więzienia umysłów. Jest XXI wiek. Wszystkie wartości i spoiwa społeczne działające przez poprzednie setki lub tysiące lat, są zdezaktualizowane i rozsypują się jak domek z kart. To na tym polega wielki globalny kryzys wartości. A nie na tym że młodzi chcą się beztrosko bawić lub kochać przed ślubem.

Stare wartości i rozwiązania przyniosły Ziemi i ludzkości ból i cierpienie. Są one przez ludzkość odrzucane, i często przybiera to formę karykaturalną, przerysowaną, wypaczoną. Przykłady tego to terroryzm poprawności politycznej, czy niekonstruktywna forma feminizmu nacechowana nienawiścią. Ja chciałbym byście chociaż spróbowali spojrzeć na te zmiany trochę inaczej. Te wypaczenia i karykaturalne formy buntu przeciwko starym, i zdezaktualizowanym wartościom, są potrzebną częścią światowej przemiany. Choć bywają one bolesne.

W dobie niewolnictwa ekonomicznego, drenażu bogactw narodów przez wielkie korporacje, czy destrukcji naszej gospodarki przez UE i Niemcy, jest już inny podział. Podział na ludzi prospołecznych, pracujących dla dobra wszystkich. Można ich umownie nazwać „patriotami„, „empatami” (nie mylić z telewizyjną, polit-poprawną euro-empatią) bez względu na to ile procent poglądów mają lewicowych a ile prawicowych. I podział na elitę – na skurwysynów, którzy chcą utrzymać ten niewolniczy status quo – czyli stary porządek świata. No i oczywiście istnieje kwestia popleczników elity – np polskich lemingów.

Chciałbym Wam przekazać wiedzę, jak traktują ideologie ludzie niekumaci, jak traktują je ludzie świadomi i jak elity. Ludzie niekumaci traktują ideologie śmiertelnie poważnie. Wierzą w jakąś bezkrytycznie. I nie ma znaczenia czy jest to PiSizm, nacjonalizm, etatyzm PO czy liberalizm Nowoczesnej. Ideologia to ideologia, jest ośmiornicą oplatającą i uciskającą umysł. To samo dotyczy subkultur. Każda jest ograniczeniem, każda ma ten sam schemat, rockowo-metalowa także. Z tym że od osoby bardzo zafiksowanej na metalu, usłyszałem, że metal to elita, a cała reszta subkultur i muzyki to dno.

Taka sama gadana jest w przypadku ideologii. Jest około 3000 religii i tysiące ideologii, doktryn. Każda z nich uważa, że to ona jest prawdziwa, a reszta jest fałszywa. No i powiedz mi, która z tych tysięcy jest prawdziwa? Każda z nich wymaga bezwzględnego podporządkowania. Jeśli odrzucasz jeden lub kilka elementów – stajesz się wiarołomnym. Lud walczy ze sobą, będąc zainfekowanymi ideologiami i religiami. Jest to zasada „dziel i rządź„. Człowiek zafiksowany na punkcie ideologii prawicowej, wytyka patologie i błędy ideologii lewicowej i ma rację. Człowiek zafiksowany na punkcie ideologii lewicowej robi to samo względem prawicy, i też ma rację.

Człowiek świadomy nie wyznaje żadnej ideologii, ale oczywiście poglądy ma. Stara się analizować różne elementy różnych ideologii. I przede wszystkim – gdyby taki człowiek rządził, to wdrażałby takie elementy różnych doktryn, które generowałyby najmniej ludzkiego cierpienia i problemów. Wciąż brakuje nam tego podejścia w polityce. Nie zafiksowanie na punkcie jakiejś z zasady martwej doktryny. Ale wprowadzanie takich rozwiązań które byłyby po prostu „ludzkie„. Aborcja i antykoncepcja – tak, młodzi ludzie chcą cieszyć się po prostu życiem. Nie wszyscy chcą brać ślub w wieku 20 lat i płodzić pięcioro dzieci ku chwale ojczyzny.

Z drugiej strony – nie potrzeba nam tutaj islamskich, agresywnych i patriarchalnych kultur. Wobec nich nie mam nawet ziarenka empatii. Gdy widzę w TVN syryjskie dziecko, myślę raczej o samolotach bezzałogowych (dronach – oczywiście uzbrojonych w kamery termowizyjne, ach, żeby nie było xD) a nie o miłosierdziu. Zdarza mi się płakać gdy widzę reportaż o biedzie polskich dzieci i im chcę pomagać. Wolę oszołomów z PiS i 500+ dla polskich dzieci, niż karierowiczów z Nowoczesnej i 12000+ dla 1,2 miliona islamskich imigrantów. Poza tym, to wina islamistów że przez konflikt szyici-sunnici, przez brak chęci pracy i patologiczne wzorce, niszczą każdy swój kraj.

Jedyne co my, ludzie Zachodu możemy zrobić, to nie finansować państwa islamskiego i setek innych tego typu grup w Azji i Afryce. Konflikt w Syrii to miliardy dolarów tygodniowo (partyzanci, ISIS, rząd Syrii, nie licząc zaangażowania  USA i Rosji). Jak myślicie – skąd Azjaci i Afrykanie żyjący na klepiskach mają tak duże fundusze? Dalej: wolny rynek? Owszem, obniżenie podatków przy jednoczesnym opodatkowaniu korporacji, pomaga rozruszać gospodarkę. Z drugiej strony, patologią wolnego rynku jest to, że chcą ciąć świadczenia socjalne, umożliwić drenaż gospodarki przez bogatych i gardzą słabymi.

Człowiek świadomy i wolny postrzega ideologie jako idee. Idee do rozmyślania, analizowania, sprawdzania tego jak działają i jak sprawdzają się w świecie rzeczywistym. A sprawdzają się bardzo różnie. Życie to wielomiliardowa obfitość, to ogromna mnogość sytuacji i zdarzeń. Tam, gdzie jedna ideologia daje odpowiedź, druga – daje ją tylko w części, a trzecia jest zupełnie fałszywa. Ideologie i religie opisują rzeczywistość jako prostą płaszczyznę. Tymczasem jest to podejście bardzo redukcjonistyczne. Bo rzeczywistość nie jest płaszczyzną, ale bryłą. I co ciekawe – nawet nie trójwymiarową bryłą, ale.. czterowymiarową, gdzie każdy punkt jest powiązany z każdym innym.

Jak ideologie i religie postrzegają elity? Ideologia jest po to, by powstały wokół niej partie, organizacje, zrzeszenia, fundacje, czy profesjonalne i często bardzo groźne think-tanki lobbingowe. Np neoliberalna, promująca ekonomiczne niewolnictwo Heritage Foundation. Ideologie są kamieniami węgielnymi organizacji tworzonych przez wilki w owczych skórach, mające chrapkę na wyzyskiwanie, strzyżenie i pożeranie owieczek. Czy polityk, biznesmen, ekspert, itp, przywiązują wagę do promowanej ideologii? Absolutnie nie, wręcz nimi gardzą. Ideologie są dla elektoratu, dla ludu.

Rafał Ziemkiewicz, znany prawicowy publicysta, napisał wprost, że Macierewicz i Misiewicz są homoseksualną parą kochanków. I dlatego Misiewicz jest absolutnie nie do ruszenia. Pomimo ogromu kompromitujących, wręcz obrzydliwych wpadek. Pomimo tego, że prawicowa prasa i wszyscy normalni ludzie w PiSie mają go dość. I to nie przeszkadza Macierewiczowi i jego frakcji ZCHN w PiS głosić skrajnie konserwatywnych i katolickich haseł. To nie przeszkadza frakcji Macierewicza bycie hamulcowym, kulą u nogi, i nie przeszkadza mu to nadawać tej partii oszołomskiej gęby.

Jednak przestrzegam Was przed całkowitym demonizowaniem tych bytów – ideologii i religii. Ciągle piszę, że i one są konieczne. Są stabilizatorami systemowymi. Pomyśl jak wielki byłby chaos, anarchia i przemoc, gdyby Ci wszyscy niekumaci ludzie nie mieli wszczepianego lęku, np przed ogniem piekielnym. Wielu autorów i czytelników zarzuca mi, że należę np do organizacji Illuminatów, że bronię systemu. Piszą oni, że ludzie mogliby być wolni, że powinni odrzucić wszelką hierarchię zwierzchność, partie polityczne, ideologie. No dobrze, ale ludzie jako całość tego nie zrobią.

W wieku około 10 lat słyszałem jak moi rodzice narzekali na ówczesny rząd, na biedę, drożyznę. Była to połowa lat 90-tych XX wieku – w tym roku kończę 32 lata. Zadałem więc mamie pytanie:
-„A co by było, gdyby wszyscy ludzie się zebrali razem, sprzeciwili temu, i nazajutrz rano nie przyszli do pracy? Przecież wtedy wszystko by się zmieniło na lepsze.”
Mama wtedy powiedziała do mnie z uśmiechem, dobrotliwie, tak jak mówi się do dziecka które nie zna życia: „Oj Jaruś Jaruś„.

Ja swoich czytelników traktuję trochę tak, jak dzieci. Dlatego powiem Wam, żartobliwie: „Oj, dziatki Wy moje.. xD ” Powyższe myślenie, owszem, jest prawdziwe. Ludzkość mogłaby być wolna choćby w miesiąc. Wilki by nie wyginęły, bo też są potrzebne. Ale przeszłyby na wegetarianizm i poluzowałyby system. No ale patrząc na twarde realia życia – jest to myślenie w stylu: „Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.” No ale babcia wąsów nie ma, i cholera, za nic nie chcą jej urosnąć. W tym przysłowiu ludowym jest ogromna i ponadczasowa mądrość.

Partie polityczne dzielą się na: fatalne, bardzo złe, trochę złe. Co z tego, że gdzieś w Polsce jest partia typu „zmieńmy system„, o której nikt nie słyszał, której fan page ma gdzieś 350 polubień? Co z tego że taka i z 50 tego typu partii ma wspaniały program i założenia? Skoro ludzie w 2015 roku jesienią mieli tylko dwie alternatywy: 1. kościółek, Smoleńsk i 500+ dla polskich dzieci; 2. „by było 1600 brutto jak było” i 12000+ dla 1,2 miliona imigrantów. Bo przecież na spełnianie rozkazów Niemiec nas stać, a na pomaganie ludziom ubogim już nie, bo ekonomia, bo niewidzialna ręka wolnego rynku.

Zastanów się nad tym, jakie zmiany Ty byś przeprowadzał, będąc na ważnym stanowisku u góry władzy. Jak byś sobie poradził z odwiecznymi problemami ludzkiej natury, które są przedłużeniem bezpośrednio innych problemów – problemów matrixa, systemu, czyli inaczej matki natury? Matrix, system, iluzja, hologram oszustwa – tego nie tworzą nawet najpotężniejsi illuminaci – są oni skutkiem, a nie przyczyną. Są skutkiem takiego a nie innego zaprogramowania systemu głównego – czyli matki natury.

Więc jak poradziłbyś sobie z ludzką naturą? Jeśli człowiek jest nieświadomy, to z gruntu jest zaprogramowany na lęk przetrwania, na bezwolność, uzależnienie od opinii innych, posłuszeństwo autorytetom (czyli wilkom w owczych skórach). Także na agresję, przemoc, obronę tego co ma za wszelką cenę, na konkurencję z innymi – bo przecież Ci inni są tacy sami i mogą mu coś zabrać lub zrobić krzywdę. Można wtedy umownie powiedzieć, że taki człowiek jest zły. Jest on wtedy najbliżej matki natury – jest najsilniej z naturą i jej zwierzęcością zjednoczony.

Jak więc zarządzałbyś społeczeństwem, gdzie większość ludzi właśnie taka jest? Wewnętrznie przerażona, niepewna, zakompleksiona, pełna traum, i jednocześnie wykazująca ignorancję i pewność, że wie wszystko? I maskująca to agresją? Jakich zmian byś dokonał, by krucha, delikatna i w zasadzie ledwie funkcjonująca homeostaza systemu, nie zawaliła się w wielkim boom? Wiele razy takie wielkie boom miało miejsce, gdy za szybko próbowano wprowadzać nowe parametry do systemu. Rewolucja francuska, bolszewicka, Mao – przyniosły niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi.

Ten świat przetrwał millenia kataklizmów i trudów większych, niż wszystkie wojny znane Wam z historii. Trwają wielkie zmiany na świecie, które nasi potomni nazwą epokowymi. Chyba największy ignorant i leming powoli zaczyna to dostrzegać, choćby w polityce, bo ją widać na pierwszy rzut oka. Eksperyment o nazwie gender-multikulti nie wypalił, więc ten parametr jest już powoli usuwany z systemu. Co oczywiste, zostaną dodane do niego nowe parametry. Figury na szachownicy się przesuną, linie na mapach zmienią, osoby w gabinetach będą inne.

Wczoraj Obama, dziś Trump. Wczoraj Kopacz, dziś Szydło. Przedwczoraj zaś Bush i Tusk. Ale na dobrą sprawę, czy to ma większe znaczenie? Dlaczego nadajesz temu aż tak dużą ważność? Koło życia mieli swoimi nieubłaganym tempem od eonów czasu, i będzie kręciło się nadal, nieprzerwanie. Ludzkość przeszła wspaniałą ewolucję od jaskiniowych małpoludów, ku dumnemu człowiekowi duchowości, nauki i techniki, sięgającemu gwiazd. Świat naprawdę da sobie radę bez Twoich leków, obaw, czy histerycznego strachu o przyszłość.

Wolne, niezależne, alternatywne media, są eksperymentem laboratoryjnym. Społeczeństwo poddawane jest terraformacji, czyli programowaniu na nowo. Jest to proces konieczny. Podobnie zachowuje się mądry rodzic, który mówi: dość, i zabiera dziecku nocnik, sadzając go na kibel. Jak nowe idee wpłyną na społeczeństwo? Jakie się przyjmą, jakie staną się faktami opinii publicznej, a które zostaną, słusznie lub niesłusznie, odrzucone?

Zostało wygenerowanych miliony milionów nowych idei, doktryn, spojrzeń, przez miliony autorów rozsianych po całej Ziemi, pracujących dla dzieła przemiany. Dotyczą one wszystkich dziedzin życia. Weganizm, dieta bez glutenu, nowe normy etyczne i moralne, to tylko wierzchołek góry lodowej. Są głupie i idiotyczne teorie spiskowe, których wstyd jest nawet czytać dla beki – np teoria płaskiej ziemi. Są teorie spiskowe które przestały nimi być, a stały się, lub powoli, choć z trudem, stają się faktami opinii publicznej. Jest wiedza psychologiczna, i to przerabiana pod najróżniejszymi możliwymi kątami.

Została wprowadzona na stałe tzw. „pop-psychologia„, kojarzona czy to z Paulo Coelho, czy to z głupawymi obrazkami-memami, udostępnianymi miliony razy. Jest cukierkowy, „bezzębny” new age, są jakieś formy ezoteryki. Jest wartościowa wiedza tajemna – gnoza i inne. Są też czarne i destrukcyjne formy tej wiedzy. Które najpierw dają czarnemu magowi potężnego kopa energetycznego. A potem pozbawiają go empatii, uczuć i człowieczeństwa, w końcu zamieniając go w warzywko w kaftanie, na haloperidolu.

Wiedza jest dostępna, jest wszędzie, i kto jej pragnie, ten ją znajdzie. Pierwszy raz w historii świata, od wiedzy całej planety, wszelkich dziedzin, zagadnień, wszystkich narodów, epok i kultur – dzieli Cię kilka kliknięć na komputerze. Chcesz, to korzystasz, nie chcesz – to nie korzystasz, i wtedy system też ma dla Ciebie ofertę, np Taniec z gwiazdami. Obie postawy są kreacją życia podług woli.

Część czytelników może z żalem zadać pytanie… Co więc jest prawdziwe, skoro nie chodzi tutaj o obalenie systemu, o pójście na barykady, z szabelką na czołgi? Za wolność naszą i Waszą, niczym w kolejnym powstaniu? Których zresztą większość przegraliśmy z kretesem? Co w tym wszystkim jest autentyczne, zależne od wolnej woli, od siły kreacji? Odpowiedź jest jedna: my jesteśmy prawdziwi. Moja i Twoja przemiana są prawdziwe. To, czego doświadczamy jest prawdziwe. Zmiana na lepsze, stawanie się coraz lepszym człowiekiem – to jest prawdziwe.

Nie ma sensu bicie piany, która partia jest lepsza, ani nie ma sensu lament że żyjemy w czasach złych, i upadają stare wartości. Nie ma też sensu walka z systemem ani chęć jego obalenia. W końcu żyjemy dzięki systemowi (np cywilizacji technicznej), doświadczamy dzięki niemu. Jesteśmy od niego zależni. Powstania listopadowe, styczniowe, warszawskie – kończyły się jak się kończyły i takich już nie potrzebujemy. Praca nad sobą, uporanie się z ego, które ogranicza wolną wolę, zerwanie z dualistycznym widzeniem świata, nadmiernymi pragnieniami, nienawiścią czy pretensjami do świata – to ma sens.

Spiski i konspiracje z jednej strony mają miejsce, to integralna część polityki i ludzkiej natury w ogóle. Ale z drugiej strony, często obwinianie konspiratorów za wszelkie zło, jest projekcją ego. Które jest leniwe i nie chce zmian i nie chce pracy nad sobą. Wygodnie jest obwinić choćby kosmitów czy innych takich. A Prawda jest taka, że jeśli ktoś szczerze chce poznać wiedzę i jednocześnie zmienić się na lepsze, to dokona tego. Zdobędzie wiedzę, spotka na swojej drodze nauczycieli. Wielu osobom sam pomoże. Będzie też niejako chroniony przez… system, który także dla takich ludzi ma przygotowane miejsce. To naprawdę zadziwiający fakt, ale system takich ludzi chroni, o ile ich intencje są szczere.

Dlatego do dzieła. Im bardziej przepracowujesz ego, tym więcej masz wolnej woli. Ego to program który ma zapewniać to minimum minimum. Bo jeśli człowiek nie jest świadomy, i wyżej rozwinięty, to coś nim musi rządzić. Np ego, które każe mu być posłusznym autorytetom i społeczeństwu, które każe mu gromadzić dobra by przetrwał, i np kupować gadżety. No bo jeśli nie ta struktura, to co? Jeśli masz to przepracowane, i uporządkowane inne ważne życiowe sprawy – to niewiele czynników jest w stanie Cię ruszyć.

Jak już pisałem kilka razy – kiedyś obudzisz się rano, z bezgraniczną miłością w sercu. Z ogromnym spokojem, zrozumieniem, przebaczeniem. Resztki dawnych traum, kompleksów, lęków – znikną. Nie będzie już niepewności. Będziesz wiedział, że dzieło przemiany się dokonało. I tak już zostanie. Wkrótce będą dołączać do Ciebie inni. Reszta – po wielu latach, choćby to były tysiące lat, wiele wcieleń, całe eony czasu. My będziemy żyć dalej w systemie, ale w zgodzie z nim, nie atakowani i nie uzależnieni od niego.

Inni będą bardziej zdani na jego łaskę i niełaskę. Mają w końcu całe eony czasu na rozwój, doskonalenie się i ewolucję. System, hologram oszustwa, matrix – jak zwał tak zwał, będzie trwał dalej, tylko będzie ulegał nieco szybszym przemianom, niż przez poprzednie wieki. Odnajdźcie spokój w skierowaniu się ku sobie i ku pomocy innym. W tym, by wziąć choć trochę większą odpowiedzialność za siebie, za swój los. By nie zrzucać niej na Żydów, Illuminatów, polityków, kobiety, mężczyzn, rodzinę, czy kogokolwiek innego.

Odnajdź też spokój w zdystansowaniu się od przepowiedni, straszeniu wojnami, teorii spiskowych, i różnych opowieści dziwnych treści. Które mają za zadanie wyssać z Ciebie energię, siły i bywa, że hajs. Tak, sam te i inne błędy popełniałem, więc wiem o czym mówię. Można o tym pisać w teorii długi czas, ale dopiero po wielu trudach dochodzi do człowieka świadomość, że swoimi działaniami wspierał i swoje zniewolenie (ego) i system – jakkolwiek by go nie nazwać.

Cytat: „Nie popełnij błędu i nie myśl, że ten mały świat, który widzisz wokół siebie – Ziemię, która jest zaledwie małym pyłkiem kurzu we Wszechświecie – jest całym Wszechświatem. Istnieją miliardy miliardów takich i większych światów. I istnieją miliardy miliardów takich Wszechświatów wewnątrz nieskończonego umysłu WSZYSTKIEGO (czyli Boga). I nawet w naszym maleńkim Układzie Słonecznym istnieją obszary i płaszczyzny życia dużo wyższego niż nasze własne, w porównaniu do których my – przywiązani do Ziemi śmiertelnicy – jesteśmy płaszczącymi się formami życia żyjącymi na dnie oceanu, gdy porówna się nas do Człowieka. Istnieją istoty o mocach i atrybutach wyższych od tych, jakie kiedykolwiek człowiek w swych marzeniach przypisywał bogom. A jednak te istoty były kiedyś jak ty, a nawet niżej; i ty będziesz kiedyś jak oni, a nawet wyżej, z czasem, gdyż takie jest przeznaczenie człowieka – jak mówią oświeceni.

A śmierć nie jest prawdziwa, nawet w relatywnym (ludzkim) sensie – są to narodziny nowego życia. I ty będziesz wędrował dalej i dalej, do ciągle wyższych płaszczyzn życia, przez eony eonów czasu. Wszechświat jest twoim domem i ty będziesz eksplorował jego najdalsze możliwe zakątki przed końcem czasu. Żyjesz w nieskończonym umyśle WSZYSTKIEGO i twoje możliwości i okazje są nieskończone zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. A na końcu wielkiego cyklu eonów czasu, kiedy WSZYSTKO będzie ściągać z powrotem w siebie wszelkie swoje stworzenie, pójdziesz z ochotą, gdyż wtedy będziesz w stanie poznać całą prawdę bycia jednością ze WSZYSTKIM. Tak mówią oświeceni, którzy są daleko na Drodze. A w międzyczasie odpoczywaj spokojny i pogodny – jesteś bezpieczny i ochraniany przez nieskończoną potęgę OJCOWSKO-MATCZYNEGO UMYSŁU.”
~
Kybalion

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!

empatiaWszyscy znamy hasła wzywające do szanowania każdego człowieka. Do dawania miłości i dobra każdemu człowiekowi. Wszyscy znamy też hasła o tym, że powinniśmy porzucić podziały religijne, narodowościowe, rasowe. Że nadchodzi globalna świadomość, a ludzkość jest jedną wielką rodziną. I że ten, kto nie popiera tych haseł, zamieszczanych razem z łzawymi i kolorowymi grafikami, jest mało uduchowiony i ma zamknięte serce.

Owszem, te hasła są piękne, można się wzruszyć czytając ich założenia. Są jednak dwa „ale„, które są nie tyle języczkiem, co jęzorem u wargi. Po pierwsze – hasła te są wykorzystywane przez cynicznych ludzi z kręgu elit, którzy wykorzystują je do swoich celów. Po drugie – trzeba mierzyć siły na zamiary. Źle wykorzystana empatia, bez znajomości twardych realiów świata, często czyni jeszcze więcej zła, niż zupełna bierność. „Empatia bez znajomości realiów” – to bym dopisał do słynnych „siedmiu zagrożeń ludzkiej natury„, sformułowanych przez Gandhiego.

Empatia, dobro, prawda, wiedza, szacunek, człowieczeństwo – powszechnie uważa się, że należą się one każdemu bez wyjątku, niejako a priori. Jest to jeden z największych i najbardziej niewybaczalnych błędów ludzkości. Przede wszystkim, na te wartości należy sobie zapracować, swoją postawą, czynami, wyborami, wiedzą, szczerą chęcią do zmiany siebie na lepsze. Jeśli dajesz je niewłaściwym osobom, które na nie nie zasługują – depczesz te wartości, kurwisz nimi. Popełniasz wtedy zbrodnię, bo zasilasz zło energią, wiedzą itp itd. Przyczyniasz się też do kryzysu wartości tak samo, jak osoby zupełnie bierne.

Jeśli dajesz je człowiekowi, który świadomie i z premedytacją wybrał służbę złu – jesteś współodpowiedzialny za to zło. Tzw „owce” są przerażone, gnane lękiem i zupełną niewiedzą, i nie są świadomie złe, choć bardzo często popełniają złe czyny. Prawdziwym problemem są ludzie którzy wybrali zło świadomie. Dalej: jeśli dasz te pozytywne wartości swojemu zadeklarowanemu wrogowi, mając nadzieję, że on się zmieni – to zasilasz go pozytywną energią. Dzięki temu ma jeszcze więcej sił, by szkodzić Tobie.

Jeszcze odnośnie człowieczeństwa – ono też nie należy się a priori. Do bycia w pełni człowiekiem nie wystarcza urodzenie się jako Homo Sapiens. Zasada jest prosta – im bardziej przezwyciężasz swoją zwierzęcość, niewiedzę, ignorancję, nieświadomość – tym bardziej zasługujesz na miano Człowieka. Natura, czyli program zwierzęcy – to inaczej zło (w dużym uproszczeniu). Ona chce nas trzymać krótko przy sobie, w nieświadomości i niewiedzy. Zależy jej tylko na przedłużaniu gatunku i ekspansji. Człowiek ma zaś powinność wzniesienia się ponad zwierzęcą naturę.

Wspólnym marzeniem duchowości i nauki jest właśnie bycie czymś więcej niż zwierzaczkiem. Wspólnym ich marzeniem jest także lepsze i piękniejsze życie, niż zaprojektowała nam zwierzęca natura. Przejawia się to np poprzez ochronę słabszych, którzy w czasach bliższych naturze (np jeszcze w 19 wieku) nie przeżyliby. Matce naturze wystarczyłoby, gdybyśmy dalej żyli na drzewach. Nam, ludziom, mającym w sercu iskrę Boga, to już nie wystarczy. Samo zejście z drzew do jaskiń, wynalezienie ognia i koła było wielkim wzniesieniem się ponad naturę. Zostało to przekazane w symboliczny sposób w mitach – np o Prometeuszu dającym ludzkości ogień, czy o Lucyferze niosącym światłość.

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Czy widząc w telewizji płaczące syryjskie dziecko, pomógłbym mu? Nie, nie pomógłbym. Ponieważ znam realia tego świata i taka głupiutka „telewizyjna empatia” przyniosłaby więcej szkód niż pożytku. Pomógłbym temu dziecku, dał azyl, a ono za 10 lat biłoby moje dzieci w szkole jako członek muzułmańskiego gangu, bo tak zostało wychowane przez islam. Poza tym bardziej zależy mi na tym by nakarmić polskie głodne dzieci a ich rodzicom dać godne zarobki i tańsze mieszkania. No i uważam, że nasze liberalne, tolerancyjne i oświecone wartości powinny być chronione przed ludźmi, którzy ich nie znają i są im bardzo nieprzychylni.

Cytat: „Wszyscy wiemy, że jajko otwiera się samo, od środka. Otworzyć je od zewnątrz oznaczałoby zabicie znajdującego się w nim życia, dokonanie gwałtu na naturalnym procesie powolnych, dojrzałych narodzin. To samo dzieje się z nieświadomością: jej wizje są jasne o ile są postrzegane od wewnątrz, jeżeli dana osoba przyswaja sobie prawdy jako własne. Dochodzi wòwczas do przebudzenia, do samouświadomienia.
Ale jeśli powiemy jakiejkolwiek osobie prawdę prosto w oczy, rozebraną z wewnętrznej miłości, poczuje się ona zgwałcona (jak bardzo nie mielibyśmy racji, osoba zamknie się w sobie na tę oczywistą prawdę). Bardzo niebezpiecznie jest pokazywać innym ich ciemną stronę z zewnątrz, bez miłości i wewnętrznego zrozumienia. Wpadają w rozpaczy i mogą nawet stać się gwałtowne dla samoobrony.Tracą życie jak zawartość rozbitego jajka. Nie budzą się lecz szczelnie zamykają we własnych złudzeniach. „Jajko nieświadomości” może wykluć się jedynie na drodze medytacji, introspekcji i porównań. Wtedy nieświadomość otwiera się w sposób naturalny, bez brutalnego przymusu.”
Źródło: Yin-Yang (duchowosc uniwersalna)

Powyższe cytaty mówią też o tym, co poruszałem na początku wpisu. Ja ten błąd wiele razy popełniłem. Starałem się wpłynąć na osobę która nie chce mojej ingerencji, i dać wiedzę temu, kto nie jest na nią gotowy. Co oczywiste, ponosiłem tych błędów konsekwencje. I wcale nie chodzi tutaj tylko o tak oczywisty, niechciany napór na drugiego człowieka. Ale także o całość naszej postawy.

Jeśli nie akceptujesz ludzi, świata, systemu takimi jakie one są – to zostanie to przez nich zauważone. Jeśli jest w Tobie postawa wroga, pełna chęci zmieniania innych na siłę, to ludzie to podświadomie wyczują i także będą reagować agresją, mniejszą lub większą, różnie się objawiającą. Trzeba pozwolić ludziom, by byli sobą. By mieli swoje wierzenia, doktryny, przekonania. By popełniali swoje błędy, nawet jeśli Tobie wydają się one idiotyczne. To są przecież ich lekcje. Wtedy ludzie to wyczują i pozwolą Ci być.. sobą.

U mnie takie wydarzenie miało miejsce na wiosnę zeszłego, 2016 roku. Dawne wampirki nagle przestały mnie nękać, nawet jeśli dalej musiałem z nimi przebywać, np pracować. To było jedno z najbardziej szokujących, pozytywnie, potwierdzeń, że te prawa i zasady naprawdę działają. Zobaczyłem i odczułem to na swojej skórze. Jest to taka zasada nie ingerencji w system. Zauważ – inni ludzie mają swój system. I niech go mają, on jest im, a także Tobie potrzebny jak tlen – by nie było jakiejś niewyobrażalnej anarchii i rozlewu krwi.

Jeśli chcesz, to niejako możesz stworzyć swój własny system. Będziesz dalej ze społeczeństwem, ale nie będziesz podlegał jego negatywnym wpływom. Inni, powołując się a tradycję, religię, zwyczaje, naród – nie będą w stanie narzucić Ci tego, czego nie chcesz. Będziesz mniej obecny w strukturze społecznej, nie będziesz bezgranicznie służył temu systemowi. Weźmiesz to, na co masz ochotę, to, co Cię rozwinie, nauczy, odpręży, uszczęśliwi, o ile to udźwigniesz (np finansowo). Będziesz miał więcej sił i energii, by zmieniać i ulepszać swój własny mini-system, z ludźmi którzy podzielają Twoje wartości. I właśnie tak zmienisz świat.

Nie da się niemowlęciu dać leku na całe zło tego świata. Skoro ludzie są jacy są, to trzeba dawać im takie recepty i środki zaradcze, na które są gotowi. Główna zasada działania ludzkich podsystemów jest taka: To, co daje Ci bezpieczeństwo, jednocześnie odbiera Ci coś na innym polu – najczęściej wolność, możliwość rozwoju i pieniądze. Jednak tak często to, co nam wydaje się czymś ograniczającym, innym ludziom przynosi ukojenie i uspokojenie. Tak, zgoda, jest to iluzoryczne, ale często jest to jedyne, co można wdrożyć.

No i czy ukojenie można uznać za iluzoryczne? Ono jest prawdziwe niezależnie od tego, co je spowodowało. Tak samo choć trochę większa dobroć i empatia u tych ludzi. Są one prawdziwe i realne, bo np religia choć trochę hamuje ich zwierzęce żądze i popędy. Ja kiedyś trochę zazdrościłem tym ludziom, którzy wierzyli że w niebie żyje ten siwy dziadek z brodą, i ich chroni. Oni czuli się autentycznie lepiej np po modlitwie.

Rodzic nie może dziecku od razu powiedzieć całej prawdy o świecie, bo to by je zdemoralizowało. Tak samo nikt nie bierze pod uwagę, że dziecko może zdobyć władzę nad dorosłymi. Lub że zwierzęta przejmą władzę w ZOO. Lub że pacjenci szpitala psychiatrycznego zbuntują się i zaczną nim zarządzać. Nastolatkowie często powtarzają: „jebać policję„. Ale czy bez niej wyszliby choćby po gazetę do kiosku, nie musząc zabierać karabinu maszynowego i nie narażając się na śmierć?

Postaraj się zaakceptować fakt, że nie każdego można „uratować„, nie każdemu można pomóc. A wielu ludzi wcale nie potrzebuje wiedzy i pomocy, ale potrzebuje przykrych i bolesnych lekcji. Które nam mogą wydać się bezsensowne, ale dla nich będą podwaliną do rozwoju. Woda w Wiśle musi stale płynąć i upłynie jej jeszcze dużo. Koło zamachowe życia toczy się bardzo powoli, acz nieubłaganie. Odnajdź spokój w odwiecznym pytaniu: „Dlaczego mam się tym przejmować skoro nie mam na to wpływu?

To pytanie wydaje się być mottem głupców i ignorantów, ale tylko z pozoru. Bo jest w nim duża mądrość. Świat naprawdę da sobie radę bez naszego strachu i zamartwiania się. Da sobie też radę bez siania zamętu, nienawiści i podziałów. Ba! Wprowadzając to do świata, dajemy mu truciznę, a jak wiemy, świat jest nią przepełniony aż po brzegi. Po co dorzucać jeszcze więcej? Ja to robiłem długi czas – sączyłem czytelnikom truciznę w negatywnych artykułach. Chciałbym za to przeprosić. Nie tędy wiedzie droga ku zmianie sytuacji na świecie.

Cytat: „Nie masz prawa niczego na tym świecie potępiać czy zmieniać. Należy postrzegać wszystko jak obrazy na wystawie, niezależnie od tego, czy podobają się czy nie. Na wystawie może być eksponowanych wiele obrazów, które wydadzą się nieciekawymi. Jednak nie przychodzi Ci do głowy, by zażądać usunięcia ich z wystawy. Po tym, jak uznałeś prawo wahadła do istnienia, możesz od niego po prostu odejść, nie ulegać jego wpływowi. Najważniejsze, by nie walczyć z nim, nie wściekać się, nie potępiać, nie wychodzić z siebie, ponieważ oznaczałoby to uczestnictwo w jego grze. Przeciwnie, trzeba spokojnie potraktować je jak zło konieczne, a następnie odejść.”
~Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości

Cytat: „Jak sądzisz, dlaczego obudzeni nie budzą innych z błędnego snu? Być może dlatego, że małych dzieci, których całe szczęście zawiera się w mocnym śnie – nie należy budzić. Dzieci rosną w czasie snu. Jeśli nie będą w porę kładły się spać, to mogą zachorować, a wówczas w swoim dorosłym życiu nie będą w stanie w pełni zrealizować swoje przeznaczenie. Dzieciństwo wymaga większej ilości snu i dzieci powinny spać.

Taka sama jest natura niedojrzałych dusz. Są one dziećmi, niezależnie od tego, w jakim wieku są ich ciała. Ich radość, zachwyt, potrzeby koncentrują się wokół spraw powierzchownych, podobnie jak życie dzieci koncentruje się wokół słodyczy i zabawek. Dlatego obudzeni idą powoli i cicho, by odgłos ich kroków nie przeszkadzał tym, którzy głęboko śpią. Po drodze budzą oni jedynie tych, którzy wiercą się w swoich łóżeczkach. To właśnie im owi podróżni na ścieżce rozwoju cicho podają rękę.

Dlatego droga rozwoju duchowego nazywana jest mistyczną. Nie ma nic złego w tym, że budzeni są nieliczni, a wielu pozostawia się, by spali. Z drugiej strony pomyślcie, jaką wielką dobrocią jest pozwolić wyspać się tym, którzy potrzebują snu.”

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija

globalna-swiadomoscGlobalne przebudzenie, czy też po prostu rozwój świadomości ludzi, zostało w ostatnich latach dość przekoloryzowane i przesadzone. Chciałbym w tym artykule sprostować kilka nieścisłości.

Przede wszystkim, owo przebudzenie dotyczy wszelkich możliwych dziedzin życia, nie tylko duchowości. Wcale nie chodzi tutaj tylko o uduchawianie się, choć owszem, jest to jeden z najważniejszych aspektów. Zbigniew Brzeziński, członek tej frakcji Illuminatów, która nie chce zmian i poluzowania systemu, wypowiedział wiele znaczące dla nas słowa:

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”

Oni się boją wzrostu świadomości wśród ludzi. To wspaniały znak dla nas i naszych sojuszników, którzy nie chcą hamować dzieła przemiany. Powyższy cytat mówi o przebudzeniu świadomości politycznej i to jest fakt. Pamiętacie, jak było jeszcze w XIX i po części na początku poprzedniego, XX wieku? Ogromne rzesze ludzi było całkowicie pozbawionych świadomości narodowej, rasowej, politycznej. Była to świadomość jeszcze niższa niż ta obecna, na którą tak narzekamy.

W Polsce chłopi, mieszczanie i inne pomniejsze warstwy społeczne, w ogóle nie identyfikowały się z polityką, z narodowością Polską, czy z jakąkolwiek narodowością. Uważali się oni za „tutejszych„, „miejscowych„. Mieli jasnego wroga – szlachciców, którzy gardzili niższymi warstwami i mówili niezrozumiałym językiem o sarmactwie i byciu „jakimś Polakiem„. Dopiero wiek XIX i XX zmieniły ten stan rzeczy. Pojawiły się nowe pojęcia takie jak: świadomość narodowa, patriotyzm, polityka, światopogląd, ideologie.

I chciałbym powiedzieć jeszcze jedną, niezmiernie ważną rzecz. Wzrost świadomości tak jak wszystko inne, jest dualny. Ma dwie strony – dobrą i złą. Co spowodowało pojawienie się świadomości narodowej? Skutkiem ubocznym były nacjonalizmy – nazizm, faszyzm, bolszewizm. Jakkolwiek by na te tragiczne następstwa nie patrzeć, ta lekcja była dla ludzkości potrzebna. Ludzie zauważyli, że nie można tak dalej, że każdy człowiek walczy z każdym, że każde państwo walczy z sąsiadami i chce im wyrwać terytoria i zasoby. Doprowadziło to do hekatomby ofiar i groźby zagłady życia na Ziemi (Hiroszima, Nagasaki i wisząca wtedy nad światem wojna nuklearna).

Pozytywem przebudzenia politycznego jest wzrost świadomości co do stanu planety i mentalności elit nią rządzących. Wiemy już, że politycy i media kłamią na potęgę. Coraz większa liczba ludzi wie, że kłamią także naukowcy, lekarze, medycyna, ekonomiści, i wszelcy inni „niezależni eksperci.” A tak naprawdę zależni od grubych kopertówek wpływowych grup lobbingowych. Medycyna i nauka kłamią, bo liczy się dla nich zysk – choćby po trupach, a nie nasze zdrowie. Ekonomiści kłamią, ponieważ wmawiają nam, że dobrobyt elit, a wyzysk i bieda reszty ludzi, są w porządku. Od nas zależy, jak tę świadomość polityczną dalej wykorzystamy. Bo ona będzie ewoluować dalej, i będzie nasilać się, wzrastać coraz bardziej i bardziej. Lemingów będzie coraz mniej.

Kolejnym aspektem wzrostu świadomości jest technologia i nauka. Są one pełne wad. Nauka jest skorumpowana, technologie innowacyjne są ukrywane, badania, np w medycynie – fałszowane. Produkuje się masę gadżetów, celowo postarzanych, by nakręcać spiralę konsumpcji i nakręcać kapitalistom PKB. Jednak postęp naukowy ma także bardzo pozytywną stronę. Zawsze przestrzegam przed gloryfikacją „starych dobrych czasów” (nie były dobre, ale tragiczne, traumatyczne) czy chęcią zjednoczenia się z naturą. Właśnie w tych starych dobrych czasach większość dzieci nie dożywała dorosłości, bo umierała na proste do wyleczenia choroby.

Ludzie wiedli pełne życie pełne obowiązków, które nie były równoważone wolnością (bo skrajny konserwatyzm) czy przyjemnościami (bo zabraniał tego kościół i było to niekorzystne dla elit, które chcą mieć karną i zdyscyplinowaną armię, a nie naród filozofów). Praca w polu, fabryce czy na kopalni, od świtu do późnego wieczora. Potem szklana bimbru w karczmie, kolacja i spać. Lekarstw nie było, więc każda banalna infekcja, albo przypadłość – ząb, wyrostek – mogła skończyć się konaniem w męczarniach.

To nauka i technologia wprowadziła do naszego życia wygody, wypełniła choć cząstkę marzenia o lepszym, wrażliwszym i bardziej humanitarnym świecie. Nie zrobiła tego natura. Pod tym względem nauka i technologia jest bardzo bliska metafizyce (duchowości), bo łączy je to samo marzenie lepszego świata. Jest to marzenie ludzi – ich umysłów, serc i dusz – a nie natury, której raczej zależy na zachowaniu status quo. Widząc roboty, maszyny i komputery, widzę dzieło samego Boga. Boga działającego poprzez człowieka, tworzącego, marzącego, poznającego nowe płaszczyzny życia, zmieniającego świat, ratującego innych. Np tych, którzy przez naturę byliby skazani na śmierć, bo mieli słabsze geny.

Jednych nauka i technologia rozwinie i uwrażliwi, a innych zdemoralizuje. Jednym pozwoli poznawać świat by być lepszymi ludźmi. Inni zaś będą tworzyć znane wszystkim obrazki gadżeciarza-zombie. Podobnie sprawa ma się z przemianami społecznymi. Wzrost świadomości i siły kobiet spowodował z jednej strony pozytywne rzeczy. Ponieważ przez wieki ich siła i potencjał były systemowo blokowane – przez naturę, która uznawała prymat pierwiastka męskiego, i nierówność między pierwiastkami płci. Powodowało to ogromne, globalne problemy, które trwają nadal.

Choć powoli to wszystko się stabilizuje. Era patriarchalna to era upadku i straszliwej degeneracji rodzaju ludzkiego. To era rywalizacji, podziałów, agresji, przemocy, niedoborów, wyzysku, biedy, hipokryzji, zbiorowej schizofrenii. Erę tę nazwano „erą ryb„, „kali juga„, lub „erą lisa„. Pierwiastek męski nigdy nie powinien mieć takiej niesprawiedliwej przewagi. Ta przemiana w świadomości kobiet spowodowała także negatywne następstwa. Uruchomiła m.in. program podświadomego gniewu za tysiąclecia prześladowań. Jednak i to jest potrzebne, te wszystkie energie i zbiorowe traumy muszą się wyrównać i uwolnić.

Jakie będą dalsze etapy ewolucji rodzaju ludzkiego? Widzę tutaj pięć tendencji. Po pierwsze – dalszy wzrost świadomości politycznej, która stanie się dojrzalsza. Ludzkość powinna tu zrozumieć, że trzeba wyjść poza sztywne i ograniczające ramy doktryn i ideologii. Że trzeba patrzeć na partie polityczne inaczej. Nie sugerować się tym, że jakaś partia jest „europejska, kolorowa, nowoczesna i w ogóle cool„. Genderem, poprawnością polityczną i in vitro się nie najesz. Szczawiem i mirabelkami też nie bardzo. Za to „nowoczesny, liberalny ekonomista” czy imigrant łasy na socjal, mogą skutecznie zabrać Ci także te grosze, które masz w Polsce obecnie.

Po drugie, nastąpi dalszy rozwój technologii, nauki, medycyny. Zapowiadana era wodnika wcale nie będzie erą resetu cywilizacji i powrotu do natury. Stety lub dla niektórych niestety, erę polowania na mamuty i latania po krzakach bez gaci mamy już za sobą. Generalne prawo jest takie, że mentalność cywilizacji i całej ludzkości też podlega prawom ewolucji i rozwoju. Era wodnika to wzrost świadomości, duchowości, ale także wspaniały rozwój nauki, techniki, kultury, sztuki. Zostaną uwolnione ukrywane dotąd technologie. Srebrzysta stal statków kosmicznych i imponująca wysokość wieżowców będzie naszą drugą… naturą. Pokonamy kolejne bariery szybkości, zwinności, wydajności urządzeń.

Po trzecie, będą nadal trwały przemiany społeczne. Coraz więcej ludzi na Ziemi przestanie widzieć sens w płodzeniu 10 czy więcej dzieci. Będzie podobnie jak teraz w Europie. Przemiany społeczne to jednak temat bardzo wrażliwy. Jest to teren bardzo podatny na patologie i wypaczenia słusznych idei. Gender, poprawność polityczna, wojujące lewactwo, neoliberalizm – to przykłady tych systemowych patologii, gdzie nastąpiło przegięcie w drugą stronę. A przecież żadna skrajność nie jest dobra.

Po czwarte.. Ludzkość powinna przebudzić się także pod względem psychologicznym. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że społeczeństwo jest tworem chorym. Że powinno szukać się własnej ścieżki i więcej koncentrować na sobie. Bo paradoksalnie, tylko tak możemy wydajnie i szczerze służyć i pomagać innym. Jeśli nie mamy miłości w sobie, jeśli nie spełniamy swoich potrzeb, a nawet zachcianek i pokus – nie damy nic dobrego innym. Damy tylko frustrację, poczucie niespełnienia i przegranego życia. Dalej: powinniśmy także zrozumieć, że każdy z nas ma liczne traumy, kompleksy, ograniczenia.

Że każdy z nas bez wyjątku jest uszkodzony w wyniku wychowania i socjalizacji, że każdy z nas jest… chory psychicznie. Nawet w duszy twardego, prawilnego chłopaka w dresie, czają się miliony kompleksów, lęków, frustracji. Czai się tam skrzywdzony i głupiutki chłopczyk, maskowany agresją, sztuczną pewnością siebie i górą mięśni. Tak samo w duszy korpo-szczura, zarabiającego kupę szmalu i robiącego świetlaną karierę po trupach. W odbiorze społecznym są to podziwiani i uwielbiani ludzie (czy to samiec alfa z mięśniami, czy to korpo-szczur). W środku, gdy nikt nie widzi – jest to wrak pełen kompleksów i lęków.

Jest tak wiele ukrytej nienormalności w normalności – i to jest ogromna praca i wyzwanie dla nas. Czyli uporanie się z tym, przetransformowanie tego cienia czającego się w czeluściach psychiki, w światłość. I tutaj w sukurs przychodzi także ezoteryka, duchowość, gnoza. Czyli przedłużenie i uzupełnienie psychologii. Rozwijając się psychologicznie, przepracowując traumy, siłą rzeczy podwyższamy swoje energie, polepszamy mentalność, poszerzamy duchowość i świadomość. Nie zamykajmy się na to, ale korzystajmy. Przepracowywanie lęków, kompleksów i traum jest fundamentalnym elementem i psychologii, i duchowości (ezoteryki, gnozy).

Tu wcale nie chodzi o jakieś ćpanie psychodelików, czy o odpływanie w inne wymiary za pomocą medytacji, świadomych snów, OOBE. Choć to bywa bardzo pomocne. Przede wszystkim powinniśmy uporać się ze swoimi cieniami, by stać się lepszym, spokojniejszym człowiekiem. Wtedy możemy wydajniej i chętniej robić dwie z pozoru sprzeczne rzeczy. Ale tylko z pozoru, bo tak naprawdę są one nierozerwalnie związane. Czyli możemy z jednej strony pomagać i służyć innym, a z drugiej strony – realizować siebie i zaspokajać swoje marzenia. Rozwój duchowy to nasza piąta powinność w dziele rozwoju, ewolucji i przemiany rodzaju ludzkiego.

Jest jeszcze coś.. W środowiskach ezoterycznych wiele mówi się o idei globalnej świadomości, o rewolucyjnym, czyli nagłym rozwoju ludzkości. Już starożytni to zapowiadali w swoich pismach. Idea ta jest mi bardzo bliska i czekam z radością na jej wypełnienie. Choć owszem, jestem trochę sceptyczny. Masa krytyczna ludzkiej świadomości potrzebna do tego procesu została osiągnięta całkiem niedawno. Rewolucyjne zmiany i proces oczyszczania i uzdrawiania planety, a więc także.. natury, trwa. Trudno sobie nawet wyobrazić, jakie będziemy mieli możliwości, emocje i mentalność jak to się dokona.

Mowa jest o tym, że będziemy wykorzystywać nie 15%, ale prawie 100% możliwości mózgu. Przestrzeń duchowa ma zostać oczyszczona z tych miliardów istot pasożytujących na nas, obniżających naszą świadomość i sprowadzających nas na niekorzystne linie życia. Mowa tu m.in. o demonach i innych tego typu (a ich „gatunków” jest mnóstwo) jak i o wahadłach. Wahadła to struktury plus-minus egregorów. Z jednej strony obniżają naszą świadomość. Z drugiej – wywołują szereg negatywnych wydarzeń. Z trzeciej strony – zasysają powstałą w ten sposób negatywną energię, która bierze się z naszych emocjonalnych reakcji na te złe wydarzenia.

One „gdzieś” tę energię przekazują dalej, bo „ktoś” się tą energią żywi. W poprzednim wpisie pisałem, że elity na zlecenie tego „kogoś” wydają setki miliardów dolarów rocznie by cierpienia i zła, a więc negatywnej energii, czyli pokarmu – było jak najwięcej. Wyzysk kapitalistyczny i bieda, wojny, system prawny i policja które chronią przestępców, czy w końcu inwazja islamu służą temu celowi. To jednak ma się skończyć, bo przestrzeń duchowa planety jest sukcesywnie oczyszczana i naprawiana. Obecnie już tylko od nas zależy, czy zasilamy te elity i tego „kogoś” negatywnymi energiami, bo oni stracili podstawę duchową swojego bytu. Mają oni już coraz mniejszą moc wpływu na rzeczywistość i wywoływania np wojen.

Klucz w naprawie planety, a więc i natury, jest w nas, w najwyższym gatunku ją zamieszkującym. Staraj się być częścią nowego świata już teraz. Im mniej strachu, im mniej nienawiści, podziałów – tym lepiej. Im więcej jest osób przebudzonych lub chociaż pełnych spokoju i miłości, tym szybciej ta planetarna ewolucja postępuje. To naprawdę chodzi o tak niewiele, a kluczem do wielu spraw jest nie jakaś tajemna wiedza guru, i nie jakieś psychodeliczne odloty, ale prostota i przejrzystość. A rzeczy najprostsze są jednocześnie tak trudne.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Trwa wielki globalny kryzys. System społeczno-ekonomiczny jest już nie do utrzymania

gospodarka-polskiWielki globalny kryzys dotyczy już każdej możliwej dziedziny życia i narasta od wielu lat, jeśli nie dekad. Wszystkie spoiwa łączące ludzi i narody zostały zerwane. Wszelkie systemy i regulacje które sprawdzały się nieraz przez tysiące lat, obecnie są zdezaktualizowane i zupełnie niewydolne. Nie dają zupełnie odpowiedzi na pytania i wyzwania współczesności.

W artykule, który wklejam poniżej, jest mowa o nadchodzących wielkich niepokojach społecznych. Mają one być w większej części świata, szczególnie w Ameryce Północnej, Europie, Rosji. Według tajnego raportu organizacji Infiniti Research jednym z najbardziej zagrożonych krajów na świecie jest Polska, obok Niemiec i Francji.

Istotnie tak jest. Rozwarstwienie ekonomiczne jest szczególnie silne w naszym kraju. W polityce mamy dwie głosujące grupy – albo moherowe berety od PiSu, albo syci beneficjenci systemu – lemingi. Obecnie ogromna większość debaty publicznej jest robiona pod ten lemingowy elektorat. Są syci i przez to najgłośniejsi. Najsilniej domagają się zachowania swoich przywilejów, najsilniej akcentują swoje racje, np Trybunały, in vitro itp.

Cała reszta – większość społeczeństwa – jest pomijana w debacie publicznej, nie głosuje w wyborach, nie popiera ani stronnictwa smoleńskiego ani tym bardziej tych którzy doprowadzili nasz kraj do ruiny. To wielki potencjał do społecznych niepokojów.

Szczególnie dramatyczny upadek systemu jest w kwestiach moralnych, etycznych, społecznych. Upada tradycja, upadają stare wartości, które wcale nie były takie dobre, a wręcz przyniosły światu łzy i cierpienie. Nie trwóżcie się tym, nie trzymajcie kurczowo świata który odchodzi. Od tych globalnych procesów przemiany nie ma już odwrotu. Nic ich nie zatrzyma, nawet udostępnianie po 20 artykułów z konserwatywnych mediów na dobę. O naiwności..

Rozumiem i bardzo współczuję moim rodakom, zwolennikom konserwatyzmu, tradycji, chrześcijaństwa. Dla nich to często osobisty koniec świata, bo w wierność staremu porządkowi świata włożyli całych siebie. Im szybciej przestaną opłakiwać świat który umiera, tym lepiej będzie dla nas wszystkich.

Cytuję: „Jako benedyktyn zwróciłem uwagę na jedną rzecz. Otóż, w czasie wszystkich wcześniejszych klęsk jakie nawiedziły świat, a zwłaszcza Europę, jedna świątynia cały czas trwała. To bazylika św. Benedykta w Nursji, niedaleko Rzymu. Ten święty jest patronem Europy, życia monastycznego i odrodzenia religijności. Od VI wieku aż po czasy współczesne – mówił zakonnik.
– A w tym roku bazylika się zawaliła. Została tylko fasada, a za nią tylko kupa gruzu. Ocalała figura św. Benedykta, która stoi na placu w centrum miasta. Niektórzy mówią, że to jakiś znak. Że nasza kultura chrześcijańska się wali. Że już się zawaliła…– dodał.
– A może przyjedzie czas, że tak jak tamci benedyktyni modlili się na gruzach bazyliki w Nursji, tak my, chrześcijanie, będziemy się modlić się na gruzach bazyliki św. Piotra w Rzymie? Niewykluczone. Wiele świątyń, bazylik w Rzymie zostało naruszonych, nawet św. Pawła za murami – kontynuował.
– Niemożliwe? Hmmm… Świątynia jerozolimska też była chlubą Żydów. Nazywano ją świątynią Pana. Mówiono: „nic nam nie grozi, bo Jahwe jest z nami”. A Jezus powiedział potem tak: „Zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” – zastanawiał się.”
Źródło:
gosc.pl

Nie warto kurczowo trzymać się tego, co już się zdezaktualizowało. Życie to ciągła zmiana, nic w nim nie jest stałe. Zmieniają się wartości, poza nielicznymi wartościami niezmiennymi i ponadczasowymi. Z tym że nie są to żadne tradycyjne wartości, jak mówią tradycjonaliści. Ale wartości zupełnie nie związane z twardą, konserwatywną tradycją – takie jak empatia, doktryna nie szkodzenia drugiemu, szacunek wobec człowieka i nie zmienianie go na siłę, przyjaźń, miłość.

Całą resztę możesz odrzucić już teraz. Szczególnie widać to wśród polskich mężczyzn, którzy są opóźnieni nie tylko względem państw Zachodu, ale także względem polskich kobiet. Dla prawilnych chłopaków w dresach pozostają dziewczyny-karyny ze wsi (dresiary itp) lub zakompleksione i pełne irytujących, stereotypowych wad kobiety w typie „pierwotnej Ewy„. Pozostaje im jeszcze groźne pohukiwanie tradycją, organizowanie marszu niepodległości po którym są straty na kilka milionów złotych, obrażanie tych których nie lubią i inne widowiska samczości. Zostało to dobrze opisane w poniższym felietonie.

Cytuję: „Sfrustrowani chłopcy, którzy nie mogą stać się mężczyznami, organizują groteskowe inscenizacje męskości w rodzaju Marszu Niepodległości. 11 listopada chłopcy wychodzą na ulice, szukają czegoś, co pozwoli im choć przez chwilę poczuć się mężczyznami. Pozbawieni możliwości zrealizowania się w samczej roli, do której byli w dzieciństwie przygotowywani, są sfrustrowani zawodowo (dla „prawdziwych mężczyzn” nie ma już ofert na rynku pracy) i seksualnie (kobiety nie szukają już „prawdziwych mężczyzn”). Zdesperowani są skłonni wziąć udział w najbardziej nawet karykaturalnym spektaklu męskości (ustawki kiboli, marsze żołnierzy wyklętych, Marsz Niepodległości), poprzeć najbardziej karykaturalnie szowinistycznych polityków (Kukiz, Korwin). Wszystko, by tylko uchronić się przed prostą prawdą: epoka mężczyzn dobiegła już – na szczęście – końca.”
Źródło:
http://m.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20161111/bunt-chlopcow-bunt-meszczyzn

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Patologiczny system polityczny i ekonomiczny, w jakim od długiego czasu żyją zachodnie społeczeństwa, chyli się ku upadkowi i grozi masowymi buntami, które mogą łatwo wymknąć się spod kontroli i doprowadzić do załamania się całej zachodniej cywilizacji.

Już od dłuższego czasu dla osób śledzących wydarzenia na świecie było oczywiste, że patologiczny system ekonomiczny i polityczny, jaki stworzono na Zachodzie, jest nie do utrzymania na dłuższą metę, że jest to prosta droga ku przepaści. Niewielu jednak było świadomych, że nie chodzi tylko o takie rozumienie problemu, ale że ma on w istocie wymiar o wiele głębszy, sięgający samych fundamentów społeczeństw zachodnich. Ta teza wynika przede wszystkim z dwóch okoliczności: po pierwsze, z tego, że mechanizm samozniszczenia rozwinął się za milczącym przyzwoleniem tamtejszych społeczeństw (wprawdzie nie mówiono o tym w mediach głównego nurtu, ale jednak nie było to też tajemnicą). Po drugie, ogólny zastój cywilizacyjny (zadłużanie się, realne biednienie większości społeczeństw) wynika z braku konkurencyjności społeczeństw, co szerzej uzasadniłem, zwłaszcza w pierwszym tomie Instrukcji przebudzenia.

Gdy ludzie myślą o nadciągającym kryzysie czy załamaniu systemu, mają z reguły na myśli gospodarkę lub system bankowy, jednak również patrząc z tej perspektywy, okazuje się to tylko wierzchołkiem góry lodowej, bo skala kumulujących się i w dużej części ukrywanych problemów również spowoduje, że będzie to przede wszystkim kryzys społeczny. To akurat będzie wynikać z tego, że konsekwencje będą tak poważne, że wykroczą poza tradycyjne rozumienie kryzysów. Niektórzy już wcześniej widzieli, że nie będzie to kryzys, lecz wstrząs ogólnocywilizacyjny nieporównywalny w istocie do czegokolwiek z przeszłości. Przede wszystkim trzeba tu mieć na względzie wstrząs dla samego systemu politycznego – dla mechanizmów sprawowania władzy.

Mówili i pisali o tym niektórzy ludzie kontestujący obecny porządek światowy, jednak nie docierało to do zachodniego establishmentu. Nie widział on tego, że cały proces nie jest powtórką z historii, ale czymś zupełnie nowym. Tak było dosyć długo. Warto jednak zauważyć fakt (pomijany rzecz jasna przez klasyczne media!), że zaczęło się to ostatnio zmieniać, i to w alarmującym tempie. Rządy niektórych zachodnich krajów wyraźnie obawiają się czegoś na kształt rewolucji!

Być może nie dla wszystkich jest jasne, dlaczego tak się stało, co wywołało tak dramatyczne przewartościowanie, więc zanim przejdę do samych ostrzeżeń, krótko przypomnę, co powoduje, że mamy obecnie do czynienia z sytuacją zupełnie inną, niż jeszcze kilka lat temu.

Nakłada się tu na siebie wiele różnych spraw i napływ imigrantów wcale nie jest największym problemem – napięcia społeczne na tym tle jedynie ujawniają głębsze źródła, które wiążą się zarówno z pogarszającą się sytuacją gospodarczą (choć skalę tych problemów próbuje się ukrywać), jak i z rosnącymi na Zachodzie nierównościami. I to te ostatnie wydają się kluczowe. Wskazują na to analizy sytuacji prowadzących do kryzysów cywilizacyjnych, jakie w oparciu o przykłady z przeszłości robiono w amerykańskim Instytucie Technologicznym w Massachusetts (Massachusetts Institute of Technology). W ich trakcie okazało się, że państwa i społeczeństwa załamywały się nie tyle w wyniku kryzysów ekonomicznych, jak ludzie zwykle sądzą, ale bardziej w wyniku nałożenia się czynników ekonomicznych na brak spójności społeczeństw, czyli przede wszystkim na nierówności. Mogą one mieć charakter religijny, rasowy lub materialny i z tego punktu widzenia warto odnotować, że w wielu krajach zachodnich występują ostatnio praktycznie wszystkie z nich.

Z tej perspektywy sytuacja wygląda najbardziej alarmująco w USA, Wielkiej Brytanii i Francji. Pierwszy z tych krajów jest wręcz ewenementem, gdyż w nim wskaźniki dysproporcji materialnych rosną najwyżej ze wszystkich krajów rozwiniętych. Wyraźnie widać, że naprawdę bogaci się tylko i procent najlepiej sytuowanych obywateli, podczas gdy cała reszta oficjalnie pozostaje na tym samym poziomie. Tak to wygląda na podstawie danych oficjalnych, publikowanych przez rząd USA, chociaż w rzeczywistości jest znacznie gorzej. Wynika to z tego, że Ameryka emituje dolary i papiery dłużne w olbrzymich ilościach, które znajdują nabywców głównie dzięki fałszowanym statystykom. Najważniejsza z tego punktu widzenia jest inflacja, więc Fed (Bank Rezerw Federalnych) zmienia metodologię jej naliczania średnio raz na rok lub dwa – i inflacja pozostaje na poziomie rzędu 2 procent. Gdyby jednak zmierzyć ją obiektywnie, w oparciu o ceny towarów najczęściej kupowanych, to okazałoby się jednak, że przekracza ona 8 procent!

Gdyby jednak ta prawda wyszła na jaw, to cały ten system by się załamał, bo okazałoby się zwyczajnie, że amerykańskie zobowiązania wobec świata są niemożliwe do spłacenia. To samo dotyczy zresztą amerykańskiego bezrobocia, oficjalnie wahającego się wokół 6 procent. Jakoś wszyscy komentatorzy w telewizyjnych programach biznesowych zapominają dodać, że jest to tylko odsetek osób uprawnionych do zasiłków, a to jest coś zupełnie innego. Gdyby inflację amerykańską liczyć według metodologii obowiązującej w Unii Europejskiej, to okazałoby się, że wynosi ona z grubsza 25 procent, czyli jest na poziomie Hiszpanii bijącej pod tym względem europejskie rekordy. Pamiętajmy, że świadczy to nie tylko o gospodarczej „propagandzie sukcesu”, ale i o tym, że kondycja społeczeństwa jest zła. Nierówności tylko przez to rosną i w tej sytuacji nie powinno dziwić na przykład widoczne w ostatnich latach narastanie napięć rasowych. Nasze media raczej o tym nie mówią, ale wystarczy prześledzić historię ruchu „Black Lives Matter”, by zorientować się, jak silne są to napięcia.

W Europie analogicznie groźna sytuacja występuje we Francji i Wielkiej Brytanii. W pierwszym z tych krajów z uwagi na niewydolną gospodarkę, w istocie socjalistyczną (sektor państwowy to naprawdę ponad 40 procent gospodarki). Do tego dochodzą silne napięcia etniczne i religijne. Nie ma jedynie dużych nierówności materialnych, które utrzymują się na niższym poziomie niż w Polsce.

Nierówności materialne biją za to rekord uprzemysłowionych krajów Europy Zachodniej w Wielkiej Brytanii i są niewiele niższe od amerykańskich. Do tego dochodzi ucieczka kapitału z tego kraju po ogłoszeniu decyzji o „brexicie”, liczona już w setkach miliardów funtów, oraz rzecz jasna napięcia etniczne. Kilka lat temu w szkołach podstawowych w Londynie było 114 języków wykładowych… Jeśli dodatkowo zdamy sobie sprawę z faktu, że wirtualny londyński sektor finansowy (tzw. „City”), formalnie odpowiadający za prawie 19 procent produktu gospodarczego aglomeracji londyńskiej, nie ma racji bytu po odłączeniu go od UE, to obraz nam się nieco dopełni.

Ogólnie rzecz biorąc, dla każdego trzeźwo myślącego człowieka jest oczywiste, że tykająca bomba jest w tych krajach tak potężna, że nie będzie siły na Ziemi, która byłaby w stanie nad tym zapanować. A to będzie oznaczać… śmierć Nowego Porządku Świata (New World Order), czyli obecnego systemu, który sam podcina gałąź, na której siedzi.

Zarówno ślepa uliczka rozwoju gospodarczego, jak i gwałtowne narastanie dysproporcji materialnych, są jednak tylko nieuniknioną konsekwencją modelu gospodarczego opartego na globalizacji. Firmy przenoszą produkcję do Azji, dzięki czemu lawinowo rosną ich zyski, ale za to ludzie w USA czy Wielkiej Brytanii tracą pracę i w swej masie biednieją. Przemysł się kurczy.

I tu dochodzimy do jeszcze głębszego dna, które opisywałem w pierwszym tomie Instrukcji przebudzenia i we wcześniejszej książce Początek nowej ery. Rozwarstwianie się tych społeczeństw, coraz wyraźniejszy podział na elitę i masy, ma bowiem jeszcze inną odsłonę, jaką jest brak zdolności sterowanych manipulacjami społeczeństw do ujrzenia źródeł problemów. Nie są one w stanie partycypować w demokracji w jakimkolwiek wartościowym sensie. Ukazał to chociażby „brexit”, który sytuację gospodarczą tylko pogorszył. Dopiero teraz się okazuje, że głównym powodem głosowania za wyjściem było kojarzenie Unii Europejskiej z imigrantami, których przeciętny Brytyjczyk wini za to, że nie może znaleźć pracy. Trochę to infantylna logika, która okaże się bardzo kosztowna, bo pokazuje, że bardzo trudno będzie im wypracować jakiekolwiek twórcze i realne rozwiązania.

Nie jest to już rozwarstwianie się społeczeństwa, ale jego rozkład. W USA widać to inaczej, ale chyba jeszcze wyraźniej, bo poziom kampanii wyborczej jest chyba najniższy w historii. Tak jak Obama zaistniał dzięki hasłu bez pokrycia „Yes, we can!” („Tak, możemy!”) bez zadawania sobie pytania o kryjącą się za nim treść, tak teraz widać już w kampanii język pierwszych klas szkoły podstawowej. Widać też rosnącą polaryzację społeczeństwa. Wyraźnie zanika elektorat środka i właściwie dotychczasowy amerykański system partyjny odszedł w przeszłość na naszych oczach. Obecne w tej kampanii populizm i radykalizm są jednak podobnie infantylnym, młodzieńczym jakby buntem, jak decyzja Brytyjczyków o „brexicie”. Widać, jak dużo im jeszcze brakuje do wygenerowania myślenia konstruktywnego.

I to daje nam preludium do czegoś, czego jeszcze ludzkość nigdy nie widziała…

Jedną z wielu wad globalizacji jest to, że wszyscy popełniają te same błędy i ostatnie doniesienia o tym, że włoski sektor bankowy jest praktycznie bankrutem, czy że Deutsche Bank stracił prawie połowę swej wartości, wskazują zarazem, że punktów możliwej destabilizacji jest wiele.

„Dzięki” globalizacji problem nie jest już ani amerykański, ani brytyjski, lecz globalny!

I nawet nie zachodni, bo tak skonstruowany świat jest układem naczyń połączonych i jeśli na przykład koniunktura na Zachodzie się załamuje (o czym świadczą roczne spadki obrotów w handlu międzynarodowym rzędu 10-20 procent), to automatycznie zagrożone są też Chiny, a wraz z nimi cała reszta Azji. W Chinach na fali zapotrzebowania na ich siłę roboczą powstały wielkie miasta przemysłowe i jeśli ludzie ci mają stracić pracę, to przełoży się to na jeszcze większy problem społeczny niż na Zachodzie. Jak już pisałem, pewne pojęcie o skali zagrożenia dają tu dane ujawnione przez Chińską Akademię Zarządzania, według których liczba różnego rodzaju protestów w Chinach podwoiła się w latach 2006-2010, rosnąc do „180 tysięcy incydentów masowych”. Wciąż niewielu uświadamia sobie wynikający z tego scenariusz.

Narastające od czerwca 2015 roku problemy gospodarcze Chin są w każdym razie następstwem sytuacji na Zachodzie. Nawiasem mówiąc, inwestorzy zaczynają widzieć ten kraj jako podobną bańkę spekulacyjną, jak giełdy krajów zachodnich, bo skalę ucieczki kapitału z Państwa Środka (od czerwca 2015 roku) szacuje się już jako znacznie przekraczającą bilion dolarów.

Jak wspomniałem na początku, zachodni specjaliści długo nie widzieli tego wszystkiego w powiązaniu, jednak teraz to się zmieniło.

Co więcej, podnoszą już alarm. Nie są to oczywiście wiadomości podawane w telewizyjnych serwisach informacyjnych. Elity Zachodu wolą nie niepokoić swoich poddanych, jednak pewne enuncjacje rozwiewają już złudzenia całkiem brutalnie.

W pierwszych miesiącach roku 2016 opublikowane zostały szokujące analizy wywiadowcze przewidujące falę wielkich niepokojów społecznych spodziewanych w ciągu najbliższych 5 lat. Ich głównym źródłem była duża międzynarodowa komercyjna firma wywiadowcza i analityczna Infiniti Research Ltd. Na jej dane powoływały się również inne podmioty i instytucje, zwłaszcza z przemysłu zbrojeniowego, które liczą na przychody w wysokości około 5 miliardów dolarów z tytułu sprzedaży sprzętu i uzbrojenia do walki z tłumem. W bibliografii książki zawarłem jeden ze skrótowych opisów tych prognoz dostępny na stronie internetowej innej firmy wywiadowczo-analitycznej. Oryginalny raport nie jest bowiem ogólnie dostępny, choć podałem również odniesienie do niego. Najistotniejsze cytaty z niego są jednak dostępne w innych źródłach. Ogólnie w raporcie tym przewiduje się, że rozruchy i walki wewnętrzne (określono to jako „dramatyczny wzrost niepokojów społecznych”) wybuchną głównie w Ameryce Północnej i w Europie, czego trudno nie rozumieć inaczej, jak odniesienia do spodziewanego załamania gospodarczego. Wzrost skali rozruchów przewidziano jednak także w odniesieniu do Bliskiego Wschodu, północnej Afryki oraz rejonu Azji i Pacyfiku, co oznacza ogromną większość świata i jedyną jego częścią, której poważne obawy nie dotyczą, jest Ameryka Południowa.

Opisując naturę zagrożeń, pisze się o kombinacji klasycznych walk wewnętrznych (wspomniano na przykład o elementach wojny domowej w Egipcie czy Libanie), ataków terrorystycznych podobnych do tych, które widzieliśmy we Francji i w Belgii, ale też bliżej niesprecyzowanych „niepokojów społecznych”, co zapewne należy po prostu rozumieć jako ludzi wychodzących na ulice… W oryginalnym raporcie pojawiła się dosyć ponura wzmianka na temat Polski, gdy wymieniono kraje najbardziej zagrożone w Europie i na Bliskim Wschodzie: „Niemcy, Rosję, Francję, Polskę, Arabię Saudyjską, Turcję, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Iran”.

Odnośnie obu Ameryk uważa się, że owa epidemia nie przybierze tak ostrej postaci, chociaż i tak przewiduje się konieczność zakupu wyposażenia za dwa miliardy dolarów! W przypadku USA za główny wzorzec, który traktuje się jako punkt wyjścia do wyobrażenia sobie „docelowych” niepokojów, podano w analizie zajścia w Ferguson w roku 2014, co tym samym sugeruje, że za główny problem w tym kraju uznano napięcia rasowe (aczkolwiek tamtejsze podziały rasowe są silnie powiązane z przepaściami materialnymi).

Ogólnie, ma to prowadzić do zatarcia różnicy między policją i wojskiem, to znaczy policja pod względem uzbrojenia i wyposażenia ma bardziej przypominać klasyczną armię, jednak ze szczególnym uwzględnieniem środków do walki w miastach. Ma być również przygotowana do walki w większych oddziałach w oparciu o kołowe opancerzone wozy bojowe (przejęte od wojska), czyli analogicznie jak lekka piechota na klasycznym polu walki. Tak rozumiana transformacja amerykańskich sił policyjnych nie jest wcale „potencjalna” – ona już się dokonuje.

Formacje podległe Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego mają wprawdzie już kilka tysięcy wozów opancerzonych odpornych na wybuchy ładunków improwizowanych, jednak w moim odczuciu cały ten trend świadczy jedynie o desperacji władców Ameryki. Bo nawet przy wsparciu Gwardii Narodowej nie będzie możliwe zapanowanie nad krajem objętym walkami wewnętrznymi, jeśli jego obywatele mają co najmniej 300 milionów sztuk broni palnej.

Co warte odnotowania, to fakt, że raport Infiniti Research nie jest ani pierwszą, ani jedyną tego rodzaju prognozą wywiadu komercyjnego. Niewiele wcześniej, również w kwietniu 2016 roku, analogiczny raport opublikowała na przykład renomowana brytyjska firma ubezpieczeniowa Lloyds of London, chociaż najsilniej o tych obawach świadczą nie prognozy, a konkretne, olbrzymie wręcz zakupy, zwłaszcza amerykańskich służb podległych Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego, które opisałem już w pierwszym tomie Instrukcji przebudzenia (str. 87 w wydaniu rozszerzonym). To ostatnie posunięcie świadczy o tym, że podobne analizy musiały istnieć już wcześniej, tylko nie były ogólnie dostępne.

Natomiast jeśli chodzi o prognozy Lloyds of London, jeden z szefów tej firmy, Trevor Maynard, porównał spodziewane zagrożenie do epidemii, która będzie się rozszerzać na kolejne obszary. Zdefiniowano przy tym zasadnicze źródło jako „przemoc na tle politycznym”, podkreślając spodziewane rozszerzanie się zjawiska od „ognisk” na kraje lub ich części:

„Wydarzenia takie, jak Arabska Wiosna, a ostatnio fala skrajnego dżihadyzmu obejmująca części Bliskiego Wschodu, ukazały potencjał do inicjowania zjawisk na całym świecie przez pojedyncze wybuchy niepokoju. Zjawiska te wywołują dalekosiężne skutki i są bardzo trudne do przewidzenia. Współzależności tworzące warunki do wybuchów pandemii przemocy politycznej będą zapewne coraz ważniejszym czynnikiem określającym stabilność międzynarodową”.

W raporcie tym stwierdzono, że takie wybuchy będą coraz częstsze i coraz gwałtowniejsze. Z pewnością podczas wykonywania pracy analitycznej brano pod uwagę najróżniejsze symptomy, aczkolwiek podstawowym czynnikiem była trudna do zanegowania krzywa pokazująca długofalowy trend zamieszek i ataków, począwszy od lat sześćdziesiątych. Nie trzeba być specjalistą, żeby zauważyć, iż niepokoje ogarniające niemal cały Bliski Wschód i ataki islamistów w Europie, w połączeniu z faktem radykalnego wzrostu napięć religijnych na naszym kontynencie, dają mieszankę wybuchową. Służby policyjne i kontrwywiadowcze w różnych krajach (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Francji) dysponują też statystykami „incydentów” związanych z przemocą, o których raczej nie mówi się w telewizji, aczkolwiek jednoznacznie pokazują one silny trend wzrostowy, z roku na rok. Raport Lloyda dzieli niepokoje na trzy kategorie, względnie fazy: protesty, zamieszki i powstania, zaznaczając, że ta trzecia kategoria jest dopiero spodziewana. Co ciekawe, w jej przypadku mówi się o podłożu ideologicznym dwóch rodzajów: „islamskim” (w przypadku wybuchów o charakterze etniczno-religijnym) oraz „marksistowskim” w przypadku podłoża gospodarczego.

W tym samym czasie, to znaczy wczesną wiosną 2016 roku, zaczęły docierać podobnie alarmujące sygnały z jeszcze innych źródeł (czego chyba trudno nie skojarzyć z pojawiającymi się wtedy obawami o konsekwencje napływu imigrantów). Niemiecka gazeta Deutsche Wirtschafts-Nachrichten doniosła (uwaga!) o tym, że jednostki wojskowe i policyjne z różnych krajów Europy Zachodniej przeprowadziły tajne ćwiczenia, w których symulowano wybuch… wojny domowej w Niemczech, z jednoczesnym wystąpieniem niepokojów społecznych w innych krajach Unii Europejskiej. Zrealizowano je w tak wielkiej tajemnicy, że nawet posłowi do Bundestagu, który dowiedział się o tych ćwiczeniach (Andrej Hunko), nie udało się mimo nacisków uzyskać żadnego wglądu. Było tak pomimo bardzo mocnych argumentów, na jakich się on opierał. Dowodził mianowicie, że będący założeniem ćwiczeń trend do zacierania różnicy między wojskiem i policją stanowi naruszenie konstytucyjnej „zasady rozdziału policji i wojska”.

Prognozy, które były podstawą do tak alarmistycznych działań, opierały się głównie na zagrożeniach związanych z imigrantami (tym samym jasno dowodząc, że wbrew propagandzie są oni potencjalnym źródłem zagrożenia!), ale jeszcze silniejsze reakcje można było obserwować w przypadkach, gdy określone instytucje i osoby na odpowiednich stanowiskach dostrzegały możliwość załamania gospodarczego Zachodu. Na przykład w grudniu 2015 roku głównodowodzący szwajcarskich sił zbrojnych stwierdził w wywiadzie dla gazety Schweiz am Sonntag, że dalsze prosperity jego kraju jest zagrożone przez słabnącą gospodarkę, co może doprowadzić do „niepokojów społecznych”. Miesiąc później, w styczniu 2016 roku, szwedzki generał Anders Brannstróm w opublikowanym materiale z konferencji dowódców szwedzkiej armii, stwierdził wręcz, że może to prowadzić do wojny. Z kolei 29 kwietnia tego roku brytyjska minister obrony (formalnie „minister sił zbrojnych”), Penny Mordaunt, powiedziała w wywiadzie dla portalu internetowego „politicshome”, że kombinacja polityki zaciskania pasa i kryzysu migracyjnego stworzyła „potężny potencjał niepokojów społecznych”. Jaki widać, tacy ludzie są w stanie przewidzieć pewne rzeczy, aczkolwiek raczej nie doceniają kwestii trwałych przemian społecznych, jakie będą tego następstwem, ani nawet skali samych problemów gospodarczych. Poza tym (jeśli nie przede wszystkim) zorientowali się trochę za późno.

Jednak, co również warto zauważyć, w tym samym czasie, bo w kwietniu 2016 roku, prezydent Putin przeprowadził ciekawą zmianę w kierownictwie najważniejszego rosyjskiego gremium doradczego zajmującego się planowaniem strategicznym. Na czele Centrum Badań Strategicznych stanął były minister finansów Aleksiej Kudrin, co wyraźnie wskazuje, że kierownictwo Rosji za klucz do przewidywania sytuacji strategicznej uważa finanse. Kudrin uważany jest za błyskotliwego analityka i jego osoba pokazuje, że sam Putin przeczuwa załamanie finansowe Zachodu, o czym świadczy rekordowy skup złota oraz wprowadzenie zakazu jego eksportu. Zresztą bardzo duże ilości złota, największe na świecie, zgromadziły też Chiny, jednocześnie dyskretnie wyprzedając amerykańskie obligacje.

Mam nadzieję, że w świetle tych najnowszych informacji oczywiste się już staje to, co opisuję od kilku lat – że nie można mówić tylko o nadciągającym kryzysie gospodarczym, a zwłaszcza „finansowym” (jak nazywają to dziennikarze), lecz że rozpoczynają się przemiany obejmujące cywilizację jako całość. Cały dotychczasowy system sprawowania władzy straci rację bytu, bo okaże się zupełnie bezsilny wobec tego, do czego sam doprowadził. Wcześniej lub później, ale nieuchronnie zacznie się po tym poszukiwanie innych niż dotychczas fundamentów społeczeństw. Dotychczasowe fundamenty po prostu przestaną istnieć, gdy w końcu ludzie zdadzą sobie sprawę ze źródeł coraz bardziej widocznego mechanizmu samozniszczenia.

Szósty tom Instrukcji przebudzenia, na którym oparty jest ten artykuł, przedstawia moim zdaniem najbardziej prawdopodobny scenariusz tych wydarzeń. W artykule tym pominięto odnośniki do źródeł zawarte w książce.

Igor Witkowski

Źródło: Nexus listopad – grudzień 2016

Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?

globalna-swiadomosc-4Kiedyś już stwierdziłem, że społeczeństwem rządzi logika zbiorowej schizofrenii, paranoi. Normy społeczne, zasady, tradycyjne wartości – są naznaczone typowo mafijnym, prawilnym pojęciem honoru, wydają się takie bezwzględne, nienaruszalne, nieprzekraczalne, okrutne. W rzeczywistości tak jednak nie jest.

Jakże fajnie jest oficjalnie, w towarzystwie celebrować jakąś normę społeczną, jakieś zasady, wartości. Szczególnie te tradycyjne, tak uwielbiane przez ludzi. Ale gdyby się bliżej przyjrzeć.. To świat nie funkcjonuje w ten sposób. Ba! On nie mógłby tak funkcjonować. Gdybyśmy na serio tych mafijnych, prawilnych norm przestrzegali, to byśmy masowo wariowali.

Nie tylko przez to, że są one skrajnie sprzeczne, wykluczające się ze sobą, niemożliwe do pogodzenia. I nie tylko dlatego, że poprzeczka, np ta moralna, jest ustawiona tak absurdalnie wysoko, że nie ma szans na jej przeskoczenie. Że tylko udajemy przed innymi, że do niej skaczemy. Ale także dlatego, że te normy i zasady niemal całkowicie wyeliminowałyby radość, szczęście, spełnienie.

Popatrz np na seksualność – radość sprawia to, co ukryte, tajemne, zakazane, co jest tabu. Nawet zatwardziały katolik penetrując waginę swojej żony, podświadomie to czuje. To samo np na imprezie. Wszyscy chlejemy, jaramy, i dajemy sobie przyzwolenie na rozmaite łamanie i negowanie tych bezlitosnych norm.I to jest piękne, tak celebruje się radość, tak tworzą się wspomnienia.

Wydaje się, że społeczeństwo i jego oficjalne normy i zasady, są z definicji przeciwko radości, szczęściu, spełnieniu jednostki. I ma to swoje uzasadnienie, o którym wiele razy pisałem. Jednostka szczęśliwa i spełniona nie będzie pracować dla społeczeństwa i systemu, bo będzie widziała pustotę, bezsensowność i rozpaczliwość takiej pracy.

I tutaj chciałem zwrócić uwagę na tragiczny dualizm, jaki drąży rodzaj ludzki.

Otóż postawienie na indywidualizm, na spełnienie, radość, hedonizm – ma swoje ciemne strony. Z jednej strony jest to dobre dla tych, którzy mają wiedzę, empatię, kręgosłup moralny, którzy chcą zmienić sytuacje na świecie, pomóc w reformie systemu. A więc dla jednostek, dla nas. Z drugiej strony – takie nastawienie degeneruje społeczeństwa i narody, co widać w zdemoralizowanych społeczeństwach Zachodu, i po części także w Polsce. Już pomijam fakt, że przez to nie rodzą się dzieci i grozi nam islamska inwazja demograficzna.

Tak samo jest z kwestią dobrobytu i biedy. Wiemy, że Ziemia jest planetą niedoborów, braków. Gdzie istoty muszą konkurować i walczyć ze sobą o ograniczone zasoby środowiska. Więc zadają one sobie zło. Niedobory i związany z nimi lęk przetrwania są grzechem pierworodnym – genezą, praprzyczyną wszelkiego zła, obecnej opłakanej sytuacji na Ziemi. Ale z drugiej strony, gdyby umożliwić ludziom doświadczanie dobrobytu.. To stanie się to samo – nastąpi rozleniwienie i degeneracja społeczeństwa. Pokazał to szokujący eksperyment Calhouna.

Opisywałem go w linku poniżej:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Sprawy ludzkiej ignorancji opisałem nieco szerzej w poniższym felietonie:
Poziom ludzkiej ignorancji jest krytycznie wysoki

Eksperyment ten dotyczył myszy. Nieskrępowany dobrobyt, a więc dostęp do pokarmu, brak drapieżników itp – prowadził do degeneracji a potem do wymarcia populacji. Naprawdę polecam przeczytać dwa powyższe felietony. Bo zadziwiająco dużo zachowań tych laboratoryjnych myszy można zobaczyć teraz w sytych społeczeństwach Zachodu. Ludzkość po prostu chyba musi mieć ten chaos, zapierdol, lęk przetrwania. Ten konserwatyzm, purytanizm, to całe zło. Te normy społeczne i zasady, trzymające cywilizację w ryzach.

W filmie Matrix architekci systemu z początku spróbowali stworzyć utopię, bez negatywnych bodźców. Co się jednak okazało? Ludzie w takiej utopii pozbawionej tego codziennego znoju, zapierdolu, kieratu, masowo wariowali i umierali. Architekci systemu stwierdzili, że ludzie wręcz łakną i potrzebują cierpienia – bez niego nie są w stanie żyć. Więc zmienili system tak, by z powrotem stał się dystopią (piekłem na Ziemi).

Wszystko wskazuje na to, że ludzkość po prostu nie dorosła do empatycznego systemu społecznego, jak i do doświadczania obfitości. Jest to wielki tragizm rodzaju ludzkiego, bo i bieda prowadzi do degeneracji, i bogactwo typowe dla Zachodu do niej prowadzi. Ludzkość jako świadomość zbiorowa jest na poziomie dwulatka – głupiutkiego i nie wiedzącego zupełnie nic, ale już zbuntowanego i mogącego spowodować spore szkody.

Na przykład gdy zapewnisz dwulatkowi nieskrępowaną obfitość i bogactwo – on sobie kupi 10 czekolad i je zje, trując się i chorując od tego. Gdy zapewnisz dwulatkowi wolność i swobodę, zamiast twardego wychowania i nakazywania – to on Ci wejdzie na głowę. Będzie chciał jeść tylko pizze na zmianę ze słodyczami, i się rozchoruje. Zobaczcie jak wiele analogii jest pomiędzy zachowaniem dwulatka a zachowaniem ludzkości jako zbiorowości.

Cytuję: „Złych i opętanych jest tak wielu, a eliminując ich pojawia się na ich miejsce kilku nowych. Czy wynajdziemy kiedyś sposób na eliminację genu zła? Czy wynalazcy poddadzą się experymentowi jak cała reszta? Czy bez zła świat będzie lepszy? Jeśli zniknie zło nie będzie dla niego przeciwwagi w postaci dobra! Jedno bez drugiego nie istnieje! Czy już do końca świata jesteśmy zdani na ten obłędny paradox? Gdybyśmy jakimś cudem problem ZŁA rozwiązali lokalnie zawsze znajdzie się ktoś w wielkim świecie komu to nie przypadnie do gustu, a znowu z wszystkimi nie wygramy.. Zostaje nam filozofia, religia, psychologia i marzenia o tym by świat mógł być lepszy. Ale (!) co jeśli ten świat ma właśnie taki być? Życie na Ziemi to szkoła, którą musi przejść każdy bez wyjątku. To prawdopodobnie misterny, boski plan, w który jako ludzie nie możemy ingerować. Zwyczajnie; pęka głowa od takiego myślenia i na koniec zapominamy o tym, że celem naszego życia jest to by… je przeżyć.”
~FakaFones

Nie bronię elit, które zarządzają naszą planetą, np Illuminatów. Nie wartościuję też, czy rządzą oni z polecenia samego Boga, czy też z polecenia siły złowrogiej. Chcę tylko zrozumieć jak działa to, co w naszych dyskusjach nazywamy „systemem„, i jak wykorzystać jego parametry na swoją i naszą korzyść. No i jak sprawić, by przestał mi i nam szkodzić. Zauważyłem już dawno, że ów system także jest dualny. Narzekamy na niego, na technologię, naukę, medycynę. Mają one swoje błędy i wypaczenia, które często opisuję i krytykuję. No ale co by było bez nich? Czy ktokolwiek z Was zna ponure realia kapitalizmu i ciemnoty XIX (19) wieku?

To że masz laptopa i dyskutujesz u mnie – to system. To, że nie umrzesz w męczarniach na wyrostek lub banalną infekcję, ale przyjedzie pogotowie – to system. To, że możesz zająć się sobą, że nie musisz jak w 19 wieku pracować w polu czy na fabryce 16 godzin, a potem niańczyć 10 dzieci – to jest system.

Każdy kto narzeka na system, na technologię, naukę itp, powinien spędzić kilka godzin na SOR (szpitalny oddział ratunkowy) jako widz. Co by było, gdyby tego systemu nie było? Ci ludzie by umarli w większości, i to śmiercią bardzo brzydką, wielodniową. Na infekcje, wyrostki, złamania, itp itd. W końcu respirator, leki przeciwbólowe, kroplówki – to nie jest eko, to nie jest matka natura, tak uwielbiana przez zwolenników teorii new age. W skali doby jest to kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy potencjalnych zgonów w Polsce. Dla natury to jest nic, bo i tak przetrwają najsilniejsze jednostki i przekażą swoje geny dalej. Tak było przecież przez setki tysięcy lat. Ale postaw się na miejscu człowieka, tych tysięcy ludzi, którym dziś na SOR system i technologia uratowały życie, oszczędzając im wielodniowej męczarni.

Na koniec polecam cytat o służeniu innym, służeniu sobie, a chęcią zmiany świata, systemu. Nie możesz nikogo na siłę zmienić, ani uszczęśliwić, to tak nie działa. Gorączkowe próby zmiany świata też zawiodą, a i dostaniesz od tego świata kopniaka. Czasami bardzo mocnego, jak ja kiedyś. Jest jedna metoda – bunt bez buntu, zmiana bez zmiany. Zmienić trzeba siebie, i poprzez tę zmianę będziesz przykładem i zainspirujesz innych. Nie zmusisz, nie skłonisz, nie przekonasz, nie uargumentujesz – bo to niemożliwe. Ale swoją postawą i życiem sprawisz, że sami się tym zaciekawią i spróbują.

Cytuję: „Powiem ci wielką prawdę o służeniu innym: nigdy nie uczynisz ich szczęśliwymi – bez względu na to co robisz, niezależnie od tego jak żyjesz – bo ich szczęście nie znajdziesz w sobie – ono jest w nich. Oni będą żyć i robić to co chcą, co ich uszczęśliwia, i to jest właśnie tym co powinni robić. Służenie innym to życie swym życiem i kochanie tego kim jesteś nieugięcie; życie tak aby to czym jesteś było światłem dla ludzi, jeśli ludzie zechcą je dostrzec; to pozostawienie ich samym sobie aby mogli je odnaleźć. Oto sposób w jaki możesz służyć – nie będąc sługą, ale tym kim jesteś.

Nauczyciele przychodzili i odchodzili z tego planu; było kilku zadziwiająco sławnych, kilku zapomnianych i kilku niezapomnianych. Jednak to, tak naprawdę nie stanowiło wielkiej różnicy, bo przede wszystkim oni żyli tak jak chcieli. To właśnie była nieskończona mądrość, istoto, zrozum to. Więc co masz robić? Kochać ich bezgranicznie za wolność jaką wyrażają. Nie ważne, że oni cię nienawidzą, kochaj ich za wyrażanie woli robienia tego, ponieważ oni są Bogami postępującymi w ten sposób. Tak długo jak możesz kochać ich w każdej fazie ich istnienia, tak długo zachowujesz moc kochania siebie w każdej fazie twego istnienia. Pomyśl, jak potężną istotą powinieneś być abyś mógł to robić. Otóż, wystarczy, że po prostu będziesz tym kim jesteś.

Zawsze miej na względzie najpierw siebie potem innych. Najpobożniejsze stworzenia na tym planie powiedzą ci: „uważaj, to nazywa się samolubstwem”. I naprawdę nim jest! I bądź zadowolony, ze nim jest, bo kiedy ktoś jest na tyle samolubny, że najpierw pyta Siebie i najpierw kocha Siebie, wtedy może pomagać wszystkim i kochać wszystkich, ponieważ wtedy on wie czym jest miłość. Kochać Boga przede wszystkim, to przede wszystkim kochać Siebie. Zawsze bądź dobry dla siebie: wszyscy muszą się tego nauczyć.”
~Ramtha

Na koniec dodam tyle, że trzeba pamiętać o tym, że życie powinno się po prostu przeżyć, jak w jednym z wklejonych przeze mnie cytatów. Mniej myślenia i filozofowania, a więcej otwartości i doświadczania. Mniej chęci zmiany świata, a więcej chęci zmiany siebie. Mniej służenia innym, a więcej służenia sobie. New age, bardzo popularna dziś doktryna, powieliło błędy poprzednich systemów religijnych. Wmówiło ono ludziom, że służyć należy w pierwszej kolejności innym, i że trzeba na siłę chcieć zmieniać świat, obalać system. A to tak nie działa – bo taka postawa prowadzi do skutku wręcz odwrotnego, niż zamierzony.

Wszystko bierze się to stąd, że zdecydowana większość dusz zamieszkujących Ziemię to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte. Dusze noworodków, niemowlęce i dziecięce. Są to dusze z natury mało kumate, które muszą doznawać najmocniejszych i najbrutalniejszych lekcji, by wyrobić sobie „bazę danych” na przyszłą ewolucję. Mają na nią setki tysięcy lat. Według nauk kabały jest siedem poziomów świadomości duszy. Większość dusz ziemskich to poziom 1 (pół-zwierzęcy – np islamiści, dresiarze), także poziom 2 (ekstremalne ubezwłasnowolnienie społeczne). Światem rządzą dziś dusze z poziomu 3 – jest to dominacja najgorszej formy egoizmu.

Poniżej wymieniam te poziomy świadomości duszy:

1. Malchut – stan zepsucia, stan świadomości bliski zwierzęcemu – potrzeba bezpieczeństwa i przeżycia za wszelką cenę, silne impulsy i instynkty, często nie do opanowania;
2. Hod – stan ubezwłasnowolnienia społecznego – potrzeba silnych doznań, emocji, ekscytacji, konieczność ulegania społeczeństwu, jego rygorom pełnym fałszu i hipokryzji;
3. Netzach – dominacja egoizmu – potrzeba bogactwa, dominacji i władzy (schyłek i powolny rozpad tego poziomu mamy globalnie teraz: bezwzględny, drapieżny kapitalizm, wyzysk, przemoc, rywalizacja, hierarchizm. Dominacja banków, korporacji, biznesu);
4. Tiferet – olśnienie świadomości – uczucie, serce. Jest to poziom gdy wreszcie do nas dochodzi świadomość, że nie można całe życie żyć pusto i próżno, jak na poziomach poprzednich. Jest to poziom polityki, idei, aktywizmu, szerokiej działalności obywatelskiej, charytatywnej itp. Jesteśmy globalnie dopiero na początku tego poziomu, i nie wszyscy.
5. Gewura, Chesed, Bina – mądrość – obfitość, poziom „maga” czyli osoby biegłej w wiedzy, ale znowu nie tak do końca, nie w pełni..
6. Chochma – zrozumienie – uświadomienie. Poziom zerwania z negatywizmami i poziomu poprzedniego, trochę w nim nawet smutku i żałoby. Większy wgląd w boskość, większa pokora (ta prawdziwa, a nie udawana), ale wciąż brak pełni boskości;
7. Keter – korona stworzenia – sfera doznawania indywidualnego, stan boskości na Ziemi.

upadek-systemuMożliwe, że jedyna droga rozwoju dla dusz takich jak my, jest uświadomienie sobie tego i owego, przepracowanie życiowych lekcji, i odejście do innego świata, gdzie rządzą inne, mniej agresywne zasady. Ludzkość wydaje się nie być dojrzała do doświadczania pełni bogactwa i obfitości. Stąd taka a nie inna konstrukcja tego systemu ekonomicznego. Ale to tylko teoria, jedna z wielu, jak wiemy.

Inna teoria mówi, że właśnie teraz żyjemy w czasach jakiegoś przełomu, że teraz to wszystko ma się zmienić. Czy ten przełom zakończy się reformą systemu? Czy raczej zakończy się tak jak w eksperymencie Calhouma? W którą teorię wierzyć? Ja nie wierzę w żadną z nich, ale też nie wykluczam zaistnienia żadnej z nich. Z tym, że staram się być raczej optymistą.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Trwa dramatyczny kryzys wartości. To koniec znanego nam świata

systemNa naszych oczach nastąpił definitywny zgon świata, jaki znaliśmy jeszcze z naszego dzieciństwa. Mówię to z perspektywy osoby 31-letniej, a więc dziecka lat 90-tych XX wieku.

Żyjemy w świecie post-wartości. Kapitalizm i szereg innych podsystemów utrzymujących w ryzach świat, przestało istnieć. Najpierw osiągnęły stan niewydolności a potem umarły, zostawiając pustkę. Szczególnie znamienne jest to w świecie relacji międzyludzkich. Jednak dotyczy to każdej dziedziny życia. Nieprzystające do rzeczywistości i realiów XXI wieku są systemy ekonomiczne (kapitalizm, neoliberalizm), polityczne, społeczne, moralne, religijne, ideologiczne i każde inne.

Kapitalizm umarł ponieważ był oparty na nierealnych założeniach. Czyli założeniu, że zasoby są nieskończone, że wzrost i konsumpcję możemy stale nakręcać w górę, że ludzie i narody wytrzymają coraz większe ich drenowanie przez 0,01% elity. Obecnie zasoby naturalne są na wyczerpaniu, biosfera planety umiera, klimat został zaburzony w nieodwracalny sposób. Neoliberalny kapitalizm spowodował z jednej strony ogromne zubożenie społeczeństwa – w Polsce nawet 90%. Młodzi Polacy nie mają szans na mieszkanie, wakacje, założenie rodziny.

Z drugiej strony, wykreował on kastę nowoczesnej szlachty – lemingów – beneficjentów systemu. Oni chodzą na wybory i najsilniej dopominają się o utrzymanie przywilejów w mediach. Ich interesuje Trybunał Konstytucyjny, a o dzieciach nie mających co jeść wypowiadają się z pogardą i okrucieństwem, nazywając ich rodziców cebulakami. Wokół zaspokajania ich potrzeb wyrosła cała klasa polityczna, którą nazywam „lewicą starbucksową” czy też „lewicą kawiorową„.

Nie ma to zbyt wiele wspólnego z prawdziwymi ideami lewicy, które są obecnie tak samo niepopularne, jak skrajna prawica. Bo o homoseksualistach, gender i in vitro wręcz należy mówić podczas koffi-brejku w Starbucks, wśród podobnych sobie, vapujących brodaczy. Zaś o głodowych pensjach, budownictwie socjalnym, prawie pracy, socjalu – wręcz nie wolno, bo to śmiech i cebula. Te tematy zostały celowo ośmieszone przez kapitalistyczną elitę.

Co ciekawe, swoją rozprawę z lemingami i starbucksową lewicą mieliśmy w 2015 roku, i identyczne mechanizmy działały w tym roku w USA. Jota w jotę, co jest wręcz szokujące. Rodzi to szereg przemyśleń typu, czy w taki właśnie sposób mają ewoluować narody i ich świadomości zbiorowe? Opisałem to w felietonach poniżej:
Prezydentura Donalda Trumpa spowoduje wielkie zmiany na świecie
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

Pisał o tym też Raúl Ilarga Meijer w artykule „Dlaczego Trump?„, w tłumaczeniu blogera ex-ignorant. Wklejam skrót poniżej:

Cytuję: „Nadszedł koniec modelu, na którym bazowały nasze społeczeństwa. Dlatego pojawił się Trump. Nie ma wzrostu. Od lat. Pozostały nam jedynie puste, pulsujące liczby giełdy papierów wartościowych podpierane przez niesłychanie tani dług i wykup własnych akcji przez przedsiębiorstwa. Są jeszcze statystyki zatrudnienia ukrywające miliony osób spoza siły roboczej. Lecz przede wszystkim mamy zadłużenie, publiczne i prywatne, które nie jest w stanie utrzymać iluzji wzrostu.

Fałszywe dane mają tylko jeden cel: są spektaklem na użytek opinii publicznej, by sprawujący władzę mogli pozostać w swoich pluszowych fotelach. Jednak spuszczona przez nich kurtyna nie mogła wiecznie ukrywać Czarnoksiężnika z Oz. Teraz idzie w górę. Właśnie to oznacza popularność Trumpa, Brexitu, Le Pen i pozostałych. To koniec. Mechanizm napędowy naszej egzystencji utracił swój kierunek i energię.

Kres globalnego wzrostu gospodarczego spowoduje nieuchronnie upadek centralizacji i globalizacji. Zakończy również istnienie najpotężniejszych międzynarodowych instytucji – ONZ, Unii Europejskiej, NATO czy MFW. Podobnie będzie to śmierć niemal wszystkich tradycyjnych partii politycznych, które zarządzały krajami od dziesięcioleci i już dzisiaj mają rekordowo niskie poziomy poparcia. Nie jest to kwestia chęci i preferencji danej jednostki czy grupy ludzi – to kwestia „sił”, które są poza naszą kontrolą; które są potężniejsze niż nasze opinie, mimo że za ich uwolnienie może odpowiadać człowiek.

Liczne grono mniej lub bardziej błyskotliwych komentatorów łamie sobie głowy, skąd wziął się Trump, Brexit, Le Pen i wszystkie te „nowe” straszne zjawiska, ludzie i partie. Formułowane są chwiejne teorie tłumaczące, że to przez staruszków, biedaków, rasistów, bigotów i głupków, którzy nigdy wcześniej nie głosowali. Wygląda na to, że nikt tak naprawdę nie zna i nie rozumie przyczyny. Co jest dziwne, bo nietrudno ją pojąć. Powodem tego wszystkiego jest koniec wzrostu gospodarczego. A skoro przeminął wzrost, to samo spotka ekspansję i centralizację w niezliczonych jej formach.

Wygasł napęd ogólnoświatowy i paneuropejski. Dalsze trwanie zjednoczonej Ameryki wcale nie jest przesądzone. Tworzy się masowy ruch kilkudziesięciu osobnych krajów i społeczeństw, które zaczynają koncentrować się na sobie. Każdy z tych podmiotów ma poważne kłopoty. Rozeznanie się w całej sytuacji mocno utrudnia fakt, że nikt nie chce zauważyć powyższych trendów. A przecież gorzkie opowieści o biedzie napływają z miejsc pochodzenia Trumpa, Brexitu i Le Pen. Pozytywne wiadomości o wzroście produkowane taśmowo przez 24 godziny na dobę przez polityczno-ekonomiczno-medialną machinę tylko w pewnym stopniu tłumaczą brak autorefleksji i uznania realiów. Decyduje o nim głównie to, kim jesteśmy. Sądzimy, że zasługujemy na wieczny wzrost.

Marine Le Pen, Donald Trump i Nigel Farage mogą być przeciwni większej centralizacji, ale żadne z nich nie ma pojęcia o tym, że wzrost się skończył. Nie różnią się pod tym względem od Hillary, Hollande’a i Merkel. Dlaczego właśnie oni mają posłuch? W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji nie pozostał już nikt, kto występował onegdaj w imieniu „ubogich i uboższych”. Tymczasem liczba biednych rośnie w zawrotnym tempie. Po prostu ludzie ci nie mają do kogo się zwrócić. Donald Trump – piszę te słowa kilka godzin przed pierwszą prezydencką debatą – może przegrać wybory, lecz tak naprawdę nie ma to znaczenia. Jest jedynie figurantem w wydarzeniach, których nie kontroluje. Ma do odegrania rolę, której nie napisał. Jeżeli wygra, jego program, tak jak w przypadku reszty pretendentów, będzie zorientowany na większy wzrost – cel niedostępny.

Nowy paradygmat najpewniej doprowadzi do wojen i chaosu, bo nikt nie był skłonny nawet wspomnieć o możliwości zaniku wzrostu, a zatem każdy będzie szukał okazji, by wycisnąć wzrost z każdego dostępnego miejsca, od sąsiadów począwszy, a na najsłabszych państwach świata skończywszy. Powtórka z Imperium Rzymskiego, kiedy to centrum coraz mocniej dusiło peryferie, aż Barbarzyńcy i Wizygoci uznali, że więcej już nie zniosą. Oto znaczenie Donalda Trumpa i Brexitu. Nie zrozumiemy ich fenomenu, jeśli nie obierzemy szerszej perspektywy, nie przyjrzymy się historii, a przede wszystkim nie uznamy ewentualności, że w ekonomii wieczny wzrost faktycznie może być tym, czym jest dla fizyki: mrzonką.”

Źródło: https://www.theautomaticearth.com/2016/09/why-there-is-trump/
Tłumaczenie: exignorant (polecam jego stronę – jest tam mnóstwo tłumaczeń wartościowych artykułów, których nie ma nigdzie indziej w Polsce)
Źródło polskie: https://exignorant.wordpress.com/2016/11/11/dlaczego-trump/

Jak już pisałem, szczególnie dramatyczne jest to w przypadku naszych systemów relacji. W kontaktach damsko-męskich obecny był system który ja nazwałem MPP (od: monogamia, purytanizm, patriarchat). Ten system był kaleki i niewydolny już wieki temu. Przede wszystkim zupełnie nie odpowiada on prawdziwej ludzkiej naturze. Jest to twór syntetyczny, wygenerowany po to, by społeczeństwa i narody funkcjonowały jak bezlitosne maszyny, jak armie, nastawione na budowanie potęgi elit. System ten stworzono po to, by trzymać ludzi w ryzach.

Wiadomo, dzieci muszą się rodzić w rodzinach, muszą być uczone patriotyzmu, ślepego posłuszeństwa, nie wychylania się. Tego oczekuje każda elita. Elita nie chce spokojnego i radosnego społeczeństwa rozwijających się, uduchowionych indywidualistów. Elita chce karnego i zdyscyplinowanego społeczeństwa-armii, nieszczęśliwego, ubogiego i ślepo podporządkowanego. Temu służy ów system MPP, instytucja rodziny, tradycyjne wartości. I temu służy m.in. kapitalizm neoliberalny.

I tutaj bardzo współczuję tym, którzy resztkami sił zdecydowali, by spełniać się w tym systemie. Mam masę znajomych wśród ludzi świadomych. Często powtarzają, wraz ze mną, jeden motyw. Otóż nie chcemy się poświęcać dla systemu, nie chcemy brać ślubów, płodzić dzieci, zakładać rodzin. Nie widzimy w tym sensu. My jakoś tam sobie przetrwamy. Ale współczuję tym którzy zdecydowali się w ten system wejść. W związku z tym, że stary świat umarł – dostaną oni potrójnie po dupie od życia.

Bo z jednej strony ekonomia i paniczny lęk czy wystarczy do pierwszego. Odmawianie sobie dosłownie wszystkiego, bo trzeba jeść dać dziecku. Z drugiej strony, moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem w Polsce, które chce coś więcej od życia, niż przewijania pieluch. Tak, to jest hedonizm, I TO JAK NAJBARDZIEJ JEST OKEJ. To Ty, człowieku, zasługujesz na wszystko co najlepsze od świata. Nie musisz być baterią systemu, chyba że bardzo chcesz. Z trzeciej strony, system MPP jest zdezaktualizowany. Kobiety i mężczyźni „działają” już wg innych zasad, których to zasad ludzie jeszcze nie znają i nie rozumieją.

Potrzebujemy zdefiniować wiele rzeczy i wartości na nowo, tym razem w bardziej ludzki i zgodny z prawdą sposób. Poprzednie systemy, od ekonomii, po politykę, religię i systemy relacji, cechowała jedna wspólna rzecz – a mianowicie UKRYWANIE. Ukrywano to, jaki naprawdę jest świat, jaka naprawdę jest natura ludzka. I przedstawiano nam te systemu-widma (dziś już systemy-zombie) by tę prawdę przed nami ukryć. Jest więc dużo dobrego w tym z pozoru dramatycznym, globalnym upadku wartości.

Możemy stworzyć coś nowego, wartościowego. Choćby dla siebie. Choćby dla naszych nielicznych społeczności. Mamy szansę by być poza systemem, jednocześnie czerpiąc z niego i pokojowo z nim współegzystując. Niech system zasilają inni. Niech dzieci płodzą inni. Niech do kościoła chodzą inni. My nie musimy tego robić. Weźmiemy od systemu dokładnie to, czego chcemy, i co jesteśmy w stanie unieść – finansowo czy emocjonalnie. W końcu zasługujemy na wszystko to, co najlepsze od świata. To nasz rozwój, pomyślność i przyjemność się liczy. Teraz kurwa my! 🙂

Poniżej – zapraszam na krótki, acz smutny, anonimowy wywód mojego rówieśnika – 30-latka. O tym, jak system mieli przez swoje bezlitosne „mielidła” i niszczy kolejne już pokolenie.

Cytuję: „Mi osobiście wydawało się, że już zawsze będę na wznoszącej krzywej. Ale ostatni rok, może dwa, bardzo pokazały mi jak się myliłem. Dużo myślałem wtedy o swoim życiu, znalazłem parę braków i zacząłem intensywnie pracować nad sobą i swoim życiem, żeby je poprawić.

(…)

I właściwie było mi tak zajebiście, że zapomniałem o całym świecie.. Ale niestety, musiałem do niego wrócić, i to co zobaczyłem mnie przeraziło..

Moi najbliżsi przyjaciele całkowicie rozjebali swoje życia, mniej lub bardziej ze swojej winy. Jako rezultat ich życia śmierdzą, i lepiej się trzymać z daleka. Jeden nie żyje, drugi tuła się na zmianę po psychiatrykach i odwykach. Trzeci spędza większość czasu w pracy (stawka godzinowa, wiec na 2 etaty, do tego ma śmiertelnie chorą żonę i zdrowe małe dziecko).

Część stała się zbyt biedna, żeby mieszkać w Wawie, więc wróciła na prowincje i dzielą czas między piwo i TV. Ci, którym jakoś się udało przeżyć, są już zupełnie innymi ludźmi. Narzekają, depresje, wieczne kłótnie w związkach, zamknięcie się w 4 ścianach, nagminne leżenie przed TV. Zero sportu, zero inteligentnej rozrywki, zero podróżowania, zero pracy nad sobą, mało tego.. Obecnie debilizm, ignorancja, lenistwo i brak wiedzy to powód do dumy:
-hahaha wiesz, sportem to ja się brzydzę;
-hahaha, nie mam pojęcia kto to Kopernik, za stary jestem, a szkołę już skończyłem;
-hahaha, wycieczka? A po co? Piwa mogę się napić przed TV;
-hahaha, rozwój, języki? Po co? Ja już mam robotę, więcej mi nie potrzeba.

Niestety to się tyczy większości ludzi wokół mnie. Nie mam z kim gadać o sporcie, wycieczkach, podróżach, polityce, ekonomii, o robieniu biznesów. Bo zdecydowana większość nawet nie rozumie o czym ja mówię. Słowo ambicja znikło. Zostało zastąpione przez kopiowanie jednego dnia na drugi, głównie zaspokajając tylko podstawowe potrzeby. Dodatkowo te kobiety, które mają dzieci, zostały umysłowymi amebami.. Nigdy inteligentne nie były, ale teraz są po prostu tępe.

Co mam robić, żeby nie oszaleć? Jeszcze nie umieram. Chciałbym coś ciekawego na tym świecie porobić, spędzić trochę czasu z ciekawymi ludźmi. Czasami umawiam się na coś przez net, ale to trochę lipa. Ciężko mi zaakceptować fakt, że nagle większość wolnego czasu mam spędzać z obcymi mi ludźmi, bo ze swoimi już nie mam o czym gadać, ani co robić.

Jak żyć?

Kiedyś byłem szczęśliwszy, bo bylem otoczony ambitnymi i wesołymi ludźmi. Niektórzy byli inteligentni nawet. Otwarci, sami namawiali na wyjścia czy okazje. Obecnie z większości wyrosły typowe polaczki.. Nie mam z nimi za wiele wspólnego.”
~Autor anonimowy

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/