Reklamy

Tag: big pharma

KONCERNY FARMACEUTYCZNE OSIĄGAJĄ ZYSK KOSZTEM ZDROWIA I ŻYCIA?! PRZEDSTAWIAM DOWODY!

Medycyna i kontrowersje. Zysk ponad ludzkie zdrowie i życie, czyli polityka koncernów farmaceutycznych

Medycyna akademicka, czyli oficjalna, oparta na metodach chirurgicznych i produktach koncernów farmaceutycznych, jest poddawana obecnie miażdżącej krytyce. W internecie i coraz częściej w debacie publicznej trwa wojna między zwolennikami medycyny naturalnej, nazywanymi „alt-medowcami” i obrońcami medycyny oficjalnej, zwanymi „racjonalistami”, „sceptykami” czy też „zwolennikami i propagatorami nauki.”

Ja chciałbym zwrócić Twoją uwagę na pewien bardzo ważny aspekt. Jest on przemilczany nawet przez niezależne czy alternatywne media. Jednak jest to bardzo ważne. Bo tego argumentu big pharma i jej propagandyści („racjonaliści” i „sceptycy”) nie będą już w stanie obalić w żaden sposób. Jest to ostateczny i już niepodważalny dowód na to, że celem koncernów farmaceutycznych nie jest skuteczne leczenie ludzi chorych. Ale ich celem jest zaleczanie ich objawów tak, by chory musiał brać ich leki bardzo długo, najczęściej dożywotnio. Ich celem jest zysk za wszelką cenę, nawet po trupach.

Jednak muszę tutaj dodać pewne ważne zastrzeżenie. Czy całkowicie neguję medycynę akademicką, czy wierzę, że witamina C leczy raka, czy nakładam sobie aluminiową folię na głowę?! Absolutnie że nie! W swoich felietonach krytykujących medycynę akademicką staram się jednocześnie dostrzegać, że ona także jest potrzebna. Często ratuje ludziom zdrowie i życie. Pomyśl, ile razy Ty zawdzięczasz jej życie? Może nawet nie wiesz, że gdyby nie ta oficjalna medycyna, to nie byłoby Cię wśród żywych? Pomyślmy.. Antybiotyk podany na ciężką infekcję w dzieciństwie? Ginekolog który uratował Ciebie i mamę podczas trudnego porodu? Operacja wyrostka robaczkowego, ratująca Cię przed konaniem w męczarniach? Pogotowie, które przyjechało na miejsce wypadku samochodowego, do zawału, do ataku kamienia nerkowego, do złamania nogi, do zasłabnięcia, i tak dalej? Nie ma co całkowicie negować i demonizować oficjalnej medycyny. Często konieczne jest zarówno leczenie farmaceutyczne, jak i to naturalne.

Medycyna akademicka i medycyna naturalna są tak samo potrzebne

Szczególnie w tych „trudnych” chorobach. Na przykład chorzy na Hashimoto często biorą hormony w niskiej dawce, leki antydepresyjne i stosują metody naturalne. Można demonizować leki na nadciśnienie, że nie leczą przyczyny, ale co zrobić, gdy chory ma ciśnienie 210 / 110 i lada moment może umrzeć? Leki antydepresyjne i uspokajające są poddawane miażdżącej krytyce, czasami słusznej. Ale to te leki uratowały miliony ludzi przed popadnięciem w obłęd, przed samobójstwem, nałogiem, popełnieniem przestępstwa. Bo w tych chorobach już tak jest, że samymi witaminami się ich nie wyleczy, a psychoterapia trwa bardzo długo. Są przypadki tak lekoopornych i trudnych chorób, że pacjent bierze trzy silne leki razem, narażając się na bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania (zespół serotoninowy). Bo nic innego nie działa, a chory cierpi tak bardzo, że ma kilkadziesiąt prób samobójczych na koncie. Tak więc nie jest to takie czarno-białe i proste. Często jest tak, że jakiś nagły przypadek, przyjazd  pogotowia lub wizyta na SOR przywracają zdrowy osąd.

Medycyna jest jaka jest. Choć nauka uważa, że wie już wszystko, to tak naprawdę dopiero stawiamy pierwsze kroki. Wciąż nie mamy leczenia, które byłoby leczeniem przyczyny. Leki farmaceutyczne nie leczą przyczyny choroby. One czasowo uciszają objawy, pozostawiając przyczynę nie wyleczoną, i przy okazji powodują różne skutki uboczne. Medycyna akademicka i jej apologeci mają „pieniężną fobię” na punkcie medycyny naturalnej. Wiadomo, że żaden biznes konkurencji nie lubi, szczególnie ten zarabiający miliardy dolarów. Wg lekarzy działać może tylko to, co przynosi dochód koncernom. Z kolei medyczni propagandyści, owi „sceptycy” czy też „zwolennicy nauki”, uważają, że wszystko co oficjalne jest prawdziwe. Uważają też, że tylko to, co przynosi wpływy i dochody rządom, bankom i korporacjom jest prawdziwe, słuszne i naukowe. Cała reszta to wg nich „teoria spiskowa” lub „pseudonauka”.

Terapie genowe i inżynieria genetyczna są prawdziwym leczeniem przyczyn chorób

Obecnie zdani jesteśmy na gówniane specyfiki farmaceutyczne, lub na metody medycyny naturalnej i dietetyki. Jednak leczenie metodami naturalnymi często nie gwarantuje, że np choroba Hashimoto nie zajmie kolejnego organu. Dużo jest obecnie mutacje i błędów w genomie ludzkim. Wielu ludzi nie toleruje żywności z siarką (jajka) lub jej suplementów (MSM). Powszechne są zaburzenia cyklu przemiany katecholamin (biopteryna i inne).

Częsty w naszej populacji jest zbyt niski poziom BH4, czyli biopteryny. Odpowiada ona za prawidłową ilość neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny. Nie chodzi mi oczywiście o stan ciężki, który wymaga podawania syntetycznego analogu – sapropteryny, występujący w przypadku fenyloketonurii czy hiperfenyloalaninemii. Chodzi o łagodnie zmniejszoną ilość BH4 na tyle, by powodować niedobory różnych neuroprzekaźników i tym samym nasilając zły nastrój, np w chorobach autoimmunologicznych.

O biopterynie i metodzie na podkręcenie jej aktywności pisałem w poniższym artykule:
Niesamowity naturalny sposób na depresję!

Co jest leczeniem przyczyny? Leczenie przyczyny chorób to leczenie na poziomie genów, czyli inżynieria genetyczna. Już sama nazwa brzmi złowrogo, bo kojarzy nam się z GMO, czyli z manipulacjami genetycznymi włączającymi geny szczura do pomidora. Ludzkość dopiero stawia pierwsze kroki w genetyce. Dodawanie genu zwierzęcia np do pomidora czy kukurydzy nie może skończyć się dobrze. Owszem, nie zmutujesz, ale organizm inaczej reaguje na takie pożywienie. Jednak to w terapiach genowych jest przyszłość medycyny. To one leczą przyczynę choroby.

O kontrowersjach wokół GMO pisałem w poniższym artykule:
GMO: zagrożenie jest realne! „Życie wymyka się spod kontroli”

Epigenetyka kontra absurdy zdarzające się czasami w medycynie naturalnej

Wstępem do inżynierii genetycznej i do uzdrawiania na poziomie genów jest epigenetyka. Jest to stosunkowo nowa dziedzina nauki. Możesz za równowartość 1500 zł zbadać sobie genom w zagranicznym instytucie. Dostajesz wynik i to pomaga dobrać suplementy, dietę, a czasami także lekarstwa na podstawie rzetelnych przesłanek. W wyniku takiego precyzyjnego leczenia można uśpić złe geny, jak i rozbudzić te, które działają zbyt słabo. Jest to skuteczniejsze niż leczenie i suplementowanie na ślepo. Reklamy suplementów kuszą, przedstawiają same plusy i pomijają skutki uboczne. To samo zresztą dotyczy „reklam” farmaceutyków dokonywanych w gabinetach lekarskich. Ludzie chorzy, zawiedzeni przez akademicką, czyli oficjalną medycynę, często leczą się w ten sposób – na ślepo. Szukają pomocy na facebookowych grupach, które są tak naprawdę jednymi wielkimi śmietniskami. Otrzymują pod swoimi odpowiedziami dziesiątki, a czasami nawet setki odpowiedzi. Każdy mówi co innego. Na przykład: witamina C tylko lewoskrętna. Albo nie! Witamina C tylko w formie askorbinianu sodu.

Wtedy ktoś inny powie, że żaden askorbinian, że jeśli witamina C, to tylko liposomalna. A może nie witamina C, tylko coś jeszcze innego?! A co z niedoborami witaminy D3? I tak dalej. Można prędzej zgłupieć niż znaleźć pomocy. Ten suplement, potem inny, potem jeszcze inny.. I często ludzie czują się dalej źle. I szukają dalej nowych suplementów, nowych pomysłów na dietę, robią kolejne i kolejne badania krwi, moczu, kału, USG, tomografie i tak dalej. Wiedzą, że na przykład na Hashimoto oficjalna medycyna nie może im praktycznie nic dać. Jeśli już, to tylko hormony, które powodują dalsze osłabienie tarczycy, które rozregulowują oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza. Dlatego po trzech czy czterech miesiącach brania tych hormonów i początkowej poprawie, zaczynasz czuć się bardzo źle. Często gorzej, niż przed rozpoczęciem ich zażywania. Więc medycyna recepty nie ma.

Medycyna akademicka nie umie leczyć chorób autoimmunologicznych, więc wmawia chorym, że nie są chorzy

Dodatkowo „medyczni racjonaliści” często publikujący na swoich blogach, stronach czy innych propagandowych kanałach zachwalających oficjalną medycynę, zaczynają negować te objawy. Mówią, że żadne Hashimoto nie istnieje, bo wystarczy tylko brać hormony. Że wyczerpanie nadnerczy to nie jest choroba. Że utajona borelioza nie istnieje. A tak naprawdę Ci wszyscy chorzy powinni być leczeni psychiatrycznie. To zupełnie nowy trend w oficjalnej, medycznej propagandzie. Polega on na negowaniu dolegliwości które dziś przybierają rozmiar epidemii, a na które medycyna oficjalna nie ma lekarstwa. Bo skoro na czymś nie można zarobić, to lepiej uznać, że to coś nie istnieje, prawda?

A cierpiącym ludziom, którym nie pomagają hormony, antydepresanty i różne metody naturalne wmówić, że są po prostu chorzy psychicznie. Jeśli te „pandemiczne” trudne choroby są porażką medycyny, i dodatkowo nie można na ich leczeniu zarobić, to się to ukrywa, demonizuje, mówi że Ci ludzie są chorzy psychicznie. Zaś naturapeutów, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę, zastrasza się i nęka w różny sposób. Medycyna oficjalna nie lubi konkurencji, a big pharma i jej agentura w naszym kraju jest wyjątkowo silna.

Istnieje ogromna siatka blogerów, autorów, you-tuberów, którzy „zawodowo” oczerniają medycynę naturalną, propagują rządowo-korporacyjne „wersje oficjalne”. Zmawiają się oni na swoich tajnych grupach, by działać przeciwko naturapeutom, dietetykom i innym osobom zaangażowanym w pomaganie chorym, dla których medycyna akademicka nie ma żadnej oferty. Robi się wszystko, by ludzie zawiedzeni medycyną oficjalną nie mieli alternatyw w postaci naturapeutów. W Polsce przypomina to czasami sceny z filmów sensacyjnych klasy C.

Koncerny farmaceutyczne są przeciwne terapiom genetycznym, ponieważ trwałe wyleczenie pacjenta ogranicza im zyski!

Przyszłość jest w terapiach genowych, które już teraz stają się powoli popularne. Jednak ze strony środowiska farmaceutycznego padły szokujące wyznania na temat tych metod leczenia. Są one ostateczną demaskacją ich prawdziwego oblicza i tego, do czego naprawdę dążą. Interesuje ich tylko zysk, utrzymywanie pacjentów przy życiu, by cały czas brali leki, a nie ich realne wyleczenie. Żadni propagandyści farmacji na blogach typu „Tylko nauka” lub: „Pogromcy absurdów medycznych” nie będą mogli tego argumentu obalić.

10 kwietnia 2018 roku opublikowano raport „The Genome  Revolution”. Analitycy banku Goldman Sachs, tego który odpowiada za plan Balcerowicza i zniszczenie polskiej gospodarki, analizowali przyszłość pod kątem rozwoju inżynierii genetycznej i terapii genowych. Doszli oni do wniosku, że ten model biznesowy, jak to oni określili, jest niezbyt interesujący. W raporcie powiedzieli oni wprost: „-Skuteczne wyleczenie pacjentów w dłuższym okresie redukuje bazę klientów i prowadzi firmy farmaceutyczne do bankructwa.” Terapie genowe już zdążyły rozbudzić nadzieję, choć są one w powijakach. Dalej stwierdzili: „-Tworzenie lekarstw na choroby zakaźne jest nieopłacalne, gdyż ograniczanie puli nosicieli zagrozi przyszłym zyskom”. Jako przykład podali tutaj firmę Gilead Sciences, która opracowała w 90% skuteczny lek na WZW typu C, i zaczęła odnotowywać straty. Zaproponowano, by dalej szukać nieskutecznych, ale koniecznych do ciągłego podawania leków na depresję, nowotwory, cukrzycę.

Niestety, ale nie jest to „fake news” lub kolejna „oszołomska teoria spiskowa”. Nikt ze środowiska medycyny naturalnej tego sobie nie wymyślił. Raport w języku angielskim, w wykonaniu analityka Salveena Richtera, możesz przeczytać na portalu amerykańskiej telewizji CNBC News w linki poniżej. Tego argumentu „farmaceutyczni” blogerzy nie będą w stanie odeprzeć:
Goldman Sachs asks in biotech research report: ‚Is curing patients a sustainable business model?’

Koncerny farmaceutyczne widzą w terapiach genowych niebezpieczeństwo, choćby dlatego, że oznaczają one podanie jednej lub kilku dawek. A to uniemożliwia zarabianie na danym pacjencie przez długie lata. Sprawdza się tu powiedzenie, że pacjent wyleczony to klient stracony. I nie jest to „bzdurne powiedzonko pro-epidemików, płasko-ziemców i innych oszołomów„, jak głoszą to medyczni propagandyści. Okazało się to być prawdą. Czy jest możliwe, by wpływowe i potężne koncerny farmaceutyczne doprowadziły wręcz do nowego „polowania na czarownice”, z inżynierią genetyczną w roli „czarownicy”? Czy możliwe, by bogaci i wpływowi zahamowali rozwój potężnej i obiecującej dziedziny nauki, jaką jest genetyka?

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

MOCNY DOKUMENT O ZDROWIU I KONCERNACH FARMACEUTYCZNYCH!

Chciałbym Ci przedstawić ciekawy film dokumentalny „What the Health”. Jest on kontynuacją przesłania poprzedniego filmu tych samych twórców o nazwie: „Cowspiracy: tajemnica równowagi ekologicznej środowiska”. Opowiada on o wpływie diety na zdrowie, jak i o wartych miliardy dolarów branżach medycznych, farmaceutycznych i żywieniowych.

Już na samym początku autorzy podają przykład, że ponad 300 milionów ludzi na Ziemi choruje na cukrzycę. Choroba ta pochłania lwią część amerykańskich nakładów na opiekę zdrowotną. Ma rozmiary epidemii, której zasięg coraz bardziej się poszerza. Tak samo jest z wieloma innymi chorobami cywilizacyjnymi. Medycyna nie umie ich leczyć, po terapiach farmakologicznych pacjenci czują się często jeszcze gorzej, a metody naturalne są wyśmiewane.

Ci, którzy interesują się medycyną naturalną wiedzą, że długie kolejki, skrajne przepracowanie i przemęczenie lekarzy i niedofinansowanie służby zdrowia to dopiero wierzchołek góry lodowej. Za tym wszystkim kryją się korporacje farmaceutyczne, którym nie zależy na trwałym wyleczeniu pacjentów, ale na zysku. Pacjent wyleczony to klient stracony. To farmacja i jej agendy wpływają na badania naukowe, na normy i procedury medyczne, na kształcenie lekarzy.

„Dawniej było lepiej” i kwestie zdrowia

Wysnuję teraz taką bardzo kontrowersyjną teorię. Wiem, że wielu ludzi ona zszokuje, ale cóż, taka moja rola, by pisać prawdę 😉 Otóż kiedyś, drzewiej, w tych „starych dobrych czasach”, gdy nie było tych złych smartfonów czy defibrylatorów.. Do wieku 18 lat dożywało naprawdę niewielu dzieci. W czasach Jana Kochanowskiego, autora słynnego trenu o córce Urszuli, śmierć dzieci zdarzała się bardzo często. I to tak często, że zmarłe dzieci nie były chowane na cmentarzach, ale np w ogrodzie, pod stodołą czy w lesie.

To brutalne, ale natura eliminowała jednostki, które nie byłyby zdolne do przeżycia w surowych warunkach. W tych „starych dobrych czasach”, w których podobno wszystko było lepsze, dzieci umierali na banalne infekcje, bo nie było antybiotyków. Dorośli częściej w wyniku urazów, wypadków. Byle infekcja wyrostka czy stan zapalny w zębie kończyły się długim konaniem w męczarniach. Tak, to z pewnością były dobre i „eko” czasy.

Dobrze, ale koniec tego czarnego humoru. Otóż w naturze już tak jest, że nie każdy urodzony organizm może przetrwać, przeżyć. Dotyczy to także ludzi – pewna część z nas umiera choćby w okresie płodowym. Nie każdy człowiek ma też predyspozycje do biznesu, do przyciągania pieniędzy, do sukcesów z płcią przeciwną. Najczęściej te zdolności mają tzw. „drapieżnicy”, nazywani wyzyskiwaczami, krwiopijcami, bad-boyami, zimnymi sukami, psychopatami itp itd.

„Bóg Ci dał złe zdrowie i raka”, a może „karma wraca”?

Z tym wiąże się cały szereg dylematów etycznych. Bardzo, ale to bardzo zastanawiające jest to, że im więcej w człowieku cech psychopatycznych, tym większe sukcesy na polu zarobków, matrymonialnym i władzy. Większość szefów korporacji, wziętych adwokatów, polityków, maklerów giełdowych to kliniczni psychopaci. Tacy ludzie mają pierwotną siłę natury, która umożliwia i przeżycia, i rozpychanie się łokciami, a więc sukcesy. Natomiast ludzie dobrzy, zasiewający ziarna empatii i nowych wartości, często mają mało tej pierwotnej siły przetrwania.

Dlaczego Bóg, o ile w ogóle istnieje, do tego dopuszcza poprzez siły natury? Dlaczego nie każdy organizm ma szansę choćby na przeżycie? I co robić dalej z pogarszającym się zdrowiem populacji? I znowu: do tej całej chemizacji i do przetworzonej żywności ludzkość się po kilkudziesięciu latach przystosuje. Najsilniejsi przetrwają tę „chemiczno-farmaceutyczną inwazję”, a słabsi nie. Co sądzicie o takiej koncepcji?

Na koniec luźna myśl.. Z tego co poznałem i doświadczyłem, wiem, że nie ma gorszej obrzydliwości i nie ma większego zła, niż popieranie aparatu władzy i opresji, z jednoczesną walką z tymi, którzy chcą zmian i reform. Nie ma gorszej obrzydliwości i większego zła, niż popieranie systemu, niż postawa: „chcemy by było tak, jak było”. Nie tylko w polityce, ale w każdej innej dziedzinie życia.

Najpierw zapraszam Cię na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

A poniżej zapowiadany przeze mnie film dokumentalny o zdrowiu, dietach i działalności biznesu farmaceutycznego:

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

SZOKUJĄCY DOKUMENT: SKORUMPOWANA MEDYCYNA NA SMYCZY KONCERNÓW [VIDEO]

Zapraszam Cię do obejrzenia filmu dokumentalnego o skorumpowaniu medycyny i nauki dokonywanego przez korporacje, rządy, grupy lobbingowe i inne grupy nacisku i wpływu. Medycyna przestała spełniać swoją rol terapii i leczenia już dawno temu. Obecnie medycyna i ogólnie cała nauka ma za zadanie zarabiać i służyć tym możnym i potężnym. Uważasz, że tak nie jest? To co powiesz na przedstawione tutaj fakty?!

To dlatego produkuje sie tony wrecz trującego żarcia, to dlatego prowadzi sie badania nad farmaceutykami, które nie leczą przyczyny choroby, ale na chwile uciszają uciążliwe objawy. To dlatego ukrywa sie patenty na nowe technologie. To dlatego utrzymuje sie ludzi w ciemnocie (religie, a z drugiej strony ateizm), w biedzie. To dlatego demonizuje sie medycyne naturalną, straszy rzekomym oszołomstwem i teoriami spiskowymi.

korporacje farmaceutyczne (2)

Cytuj: „Jak lobby farmaceutyczne tworzy nieistniejące choroby, by móc produkować drogie leki? O przekrętach w medycynie od środka. Eksperci niegdyś pracujący dla farmaceutycznych gigantów ujawniają, w jaki sposób produkowane i testowane są nowe leki. Reklama wprowadzająca w błąd, lobbing polityczny na skalę globalną, fałszowanie badań, lekceważenie działań niepożądanych i skupienie na zyskach – tak wygląda od środka ten przemysł. Dokument Romaina Icarda to śledztwo w sprawie wprowadzenia na rynek trzech kontrowersyjnych leków: Vioxx, Victrelis i Gardasil, które mogły przyczynić się do śmierci pacjentów w Stanach Zjednoczonych.”

Dokument należy obejrzeć na kablowej telewizji Planete+. Ten dokument bedzie wiele razy powtarzany. Wiecej informacji o najbliższych porach emisji telewizyjnej dokumentu w linku poniżej:
http://www.planeteplus.pl/dokument-medycyna-pod-dyktando_45315

A poniżej kopia na YouTube, może niedługo zniknąć, więc i tak szukajcie na Planete:

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Dane które szokują. Chorzy na raka leczeni chemią żyją średnio 3,5 roku. Nie leczeni żyją średnio 12,5 roku

Dane które szokują. Chorzy na raka leczeni chemią żyją średnio 3,5 roku. Nie leczeni żyją średnio 12,5 roku

leczenie raka (3)Zapraszam do przeczytania poniższego felietonu autorstwa dr Jerzego Jaśkowskiego. Jest on wielotematyczny. Zaczyna się od fałszowania polskiej historii i od tego, że od tysiąca lat lub więcej zagłada zawsze przychodziła z jednego kierunku – z zachodu, czyli z Niemiec.

Czy możliwe jest, by chemioterapia nie tylko nie działała, ale by przedwcześnie kończyła życie pacjenta? Proponuję wszystkim zrobić pewien eksperyment. Wejdźcie na stronę Medycyny Praktycznej i tam poszukajcie opisów popularnych preparatów chemioterapeutycznych.

Czytałem opisy kilku z nich. Były to hybrydowe białka ludzko-mysie, produkowane metodą inżynierii genetycznej (GMO). Działania niepożądane bardzo częste: zawał serca, udar mózgu i dziesiątki innych poważnych. Wśród działań niepożądanych częstych: „nagły, niewyjaśniony zgon„. Te preparaty szybciej uczynią z człowieka kalekę, niż choroba. Statystyki śmiertelności na oddziałach onkologicznych są od lat takie same, i wynoszą 90%.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Zdrowie pacjentów a zdrowie publiczne

Cytuję: „Ale się narobiło na początku XXI wieku. Dzięki radosnej twórczości namaszczonych ekspertów tak zamieszano, że to, co było białe, zmieniono na czarne i odwrotnie. Przykładowo, wmawia się ludziom zamieszkującym ziemie pomiędzy Odrą i Bugiem, a wcześniej aż za Kijów, że władcami Polski byli na przykład Wazowie. Wazowie zasiadali na tronie szwedzkim. A Szwecja wchodziła w skład Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, którego władcami od pokoleń byli Habsburgowie. Innymi słowy, stopień ogłupiania ludzi już w owych czasach był tak duży, że można było wybrać sługę cesarza na władcę jakiegoś tam obszaru. Nie kto inny, tylko właśnie Wazowie wmieszali nas w wojny z Turcją, które doprowadziły w konsekwencji do upadku państwowości polskiej.

A wystarczyło spojrzeć na mapę. Imperium tureckie w owym czasie obejmowało obszar ponad 2,5 miliona kilometrów kwadratowych, który zamieszkiwało około 30 milionów ludzi. Polska obejmowała obszar miliona kilometrów kwadratowych, zamieszkały przez 9 milionów ludzi. Z Turkami handlowaliśmy doskonale. Na brzegu Morza Czarnego mieliśmy dwa porty, przez które sprzedawaliśmy żywność do państw basenu Morza śródziemnego, a nawet do Anglii. Przecież Gdańsk był portem sezonowym, w okresie zimowym nie zawsze żegluga była możliwa. Zatoka zamarzała. Szczególnie w połowie XVII wieku lód był tak gruby, że na środku Bałtyku budowano karczmy dla podróżnych, udających się saniami do Szwecji. Jeszcze przed I wojną światową ponad 75% ludności Odessy mówiła po polsku. Kijów prawa miejskie otrzymał od króla polskiego w 1492 roku.

Musisz pamiętać, że handel od wieków rozwijał się głównie nad wodami. Dróg w rozumieniu dzisiejszym nie było. Ówczesne wozy także były zbyt mało ładowne, aby można było większe ciężary przewozić. Najlepiej przedstawia te sprawy życiorys Anny Stanisławowskiej primo voto Warszyc, secundo Oleśnickiej, która zarządzając obszarem prawie powiatu, sprzedawała do Anglii 10.000 ton zboża. W dodatku ta PANI jest uznawana za pierwszą polska poetkę epoki baroku [1685]. I pomyśleć, że o feminizmie nie było wówczas mowy, a jedna kobieta potrafiła zarządzać takim obszarem. Dzisiaj powiat to kilkuset urzędników przejadających podatki. Dowodem potwierdzającym ten fakt była susza w 2015 roku. Żaden samorząd gminny, czy powiatowy, nie potrafił zorganizować robot publicznych oczyszczania wyschniętych koryt rzek, czy kanałów, a potem się dziwią, że na wiosnę występują powodzie i zalewa ich domy.

Z Turcją doskonale prowadzony był handel, nie tylko spożywczy, ale i przemysłowy. Sprzedaliśmy Turcji 60 000 szabel na słynną bitwę pod Lepanto w 1571 roku. Jaki to był zysk! I nikt nie podaje, gdzie te szable w Polsce wyrabiano w takiej ilości. Sprzedawaliśmy mięso z Dzikich Pól. Tylko przez jedną komorę celna przechodziło rocznie 30.000 sztuk bydła. Proszę to przeliczyć. Spęd bydła mógł być tylko od maja do września. Musiała bowiem być trawa i woda. Czyli miesięcznie ponad 6000 sztuk. A kto dokonywał uboju, solenia i ładowania do beczek? Kto garbował skóry? Ile ludzi miało zatrudnienie. To był olbrzymi przemysł. A w polskiej historii całkowita cisza o tym. Jakiś tam hetman szabelką machał, a tak naprawdę żaden maturzysta nie umie powiedzieć, w jakim celu.

Turcja nas nie atakowała, ponieważ byliśmy od niej oddzieleni olbrzymim obszarem stepów. Nie było co rabować. Turcja cały czas miała na oku teren dzisiejszych Włoch i Austrię, która stała na przeszkodzie po drodze. Bogate miasta to Rzym, Wenecja, Genua, czy Wiedeń. Tam można było się wzbogacić i było co rabować. Szlachta to doskonale rozumiała i jeszcze w 1648 roku zmusiła króla Władysława IV do rozpuszczenia zaciężnych wojsk, kupionych za pieniądze Wenecji. Niestety, Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego nie miało wyjścia. Z jednej strony było atakowane przez Francję, a z drugiej, poprzez Węgry, atakowała Turcja. Stad konieczność zdobywania mięsa armatniego, czyli polskiego żołnierza. Oczywiście ubierano to w barwne hasełka, na przykład przedmurza chrześcijaństwa.

Następnymi królami byli także lennicy cesarscy. Jan III Sobieski był lennikiem Habsburgów z majątków na Śląsku. Sasi, z racji posiadanych ziem. A potem były rozbiory.

Bardzo ciekawe są kulisy wejścia Sasów na tron polski. Już od 1692 roku robili przymiarki, między innymi wymyślając dla swoich zwolenników blaszkę, zwaną Orderem Orła Białego. Każdy, kto miał 10 000 złotych, mógł sobie to kupić i być przyjacielem króla Sasa. Poniatowski w pół wieku później sprzedawał tę blaszkę za jedyne 100 złotych. Reaktywował ją w 1927 roku agent niemiecki i kilku innych wywiadów, zwany w Polsce Piłsudskim-Ginetem. Zaraz po ukoronowaniu Sasa zamarło nagłą śmiercią aż jedenastu wysokich urzędników polskich, takich jak wielki Hetman, kanclerz, itd. O tym także ani słowa w podręcznikach rzekomo polskiej historii. Ale nie jest to nic dziwnego. Przecież Polska od dziesiątek lat nie miała szkól wyższych. Polacy na studia jeździli do Wiednia, Berlina, Królewca, Rzymu itd. Po rozbiorach sytuacja była jeszcze klarowniejsza. Uczelnie obsadzane przez polskojęzycznych naukowców były opłacane przez Petersburg, Wiedeń i Królewiec. Oryginalne publikacje tych ośrodków to jedyne dostępne obecnie w bibliotekach. Mała grupa ludzi dzisiaj wie, że dostęp do tych publikacji jest ściśle reglamentowany i nie każdy może przyjść sobie do biblioteki i poczytać starodruki. Może to robić tylko za zgodą kierownika zakładu, katedry. Uważać księgi wydawane w XIX wieku za przedstawiające polską historię, to tak samo, jakbyśmy prace J. Urbana, dotyczące działań junty Jaruzelskiego alias Margules alias Wolski alias Słuckin, uznawali za prawdziwe.

Najzabawniejsze jest to, że po 1920 roku te same osoby pisały historię polski. To, co się działo po 1944 roku, jest dokładnie znane. Stanowiska kierowników dostawali z przydziału osobnicy po szkole podstawowej. „Nie matura, a chęć szczera, czyni z ciebie oficera.” Uczelnie to jedne z ostatnich środowisk, które nie przeprowadziły dekomunizacji [podobnie jak Kościół, zarówno Katolicki i Prawosławny, czy Protestancki]. Jak więc facet, który pisał o wyższości internacjonalistycznego komunizmu może pisać prawdziwa historię Polski? Nie znam takiego przypadku.

Ostatnie ćwierć wieku jeszcze bardziej zniszczyło polską oświatę i naukę. Nie wspominam o obcięciu wydatków na naukę z 2.4 % PKB do 0.38% PKB. I robili to nie obcokrajowcy, ale aktorzy sceny politycznej z Wiejskiej, wybrani w „demokratycznych” wyborach.

Obecnie, dzięki internetowi, propaganda i dezinformacja może być jeszcze większa i lepiej zorganizowana. Trzeba także pamiętać, że podobnie jak przed laty, płynie ona z Niemiec. Jak podał Nasz Dziennik, cała prasa i wszelkie mass media są własnością koncernów niemieckich. Przypomnę, że już 3 lata wcześniej, w 2009 roku, generał wywiadu niemieckiego ujawnił, że w 1949 roku powstanie Niemieckiej Republiki Federalnej zostało zarejestrowane w Izbie Handlowej Frankfurtu jako spółka prawa handlowego. Wiadomo, że każda spółka ma swoją radę nadzorczą i tzw. kanclerz, czy prezydent, jest tylko dyrektorem wykonawczym uchwał spółki.

I przechodzimy do medycyny.

Otóż właściciele mass mediów żyją nie ze sprzedaży prawdziwych informacji, ale ze sprzedaży reklam handlowych. Dlatego wszelkie informacje zakłócające sprzedaż jakiegoś produktu muszą być wymazane, a najlepiej gdyby się nigdy nie ujawniły. Dotyczy to w całej pełni produktów medycznych. Przecież na zdrowiu nikt oszczędzać nie będzie. Stad te cudowne rzekomo preparaty, czy metody leczenia, ginące bez śladu po kilkunastu latach. Stąd te systematyczne nawoływania rządowych ekspertów, namaszczanych przez przemysł, do konieczności refundacji nowych, znacznie droższych leków, o skuteczności co najmniej wątpliwej. Przypomnę. Leczenie raka ropą zainicjował p. Rockefeller koło 1837 roku w Ameryce. Butelka tego preparatu na raka kosztowała 35 dolarów w okresie, kiedy konia można było kupić za 10 dolarów. Proporcje nie zmieniły się do dnia dzisiejszego, a nawet zdecydowanie wzrosły. Koń kosztuje obecnie od 5 do 10 tysięcy złotych, a koszt roczny leczenia raka według NFZ kosztuje koło 200.000 złotych. Oczywiście, płaconych przez podatnika. Skuteczność leczenia jest taka sama. Jak ustalili amerykanie, chorzy na raka leczeni za pomocą chemii, czy radioterapii, przeżywają średnio 3,5 roku, a nie leczeni tymi metodami przeżywają 12,5 roku. W dodatku pracując normalnie cały czas.

Po wykazaniu, że takie leczenie ropą nie ma żadnego znaczenia, preparat samoistnie zniknął z rynku. Ale mieliśmy remake nafty w stanie wojennym. Nawet parafie zaangażowane były nie tylko w słynnego Harrisa, ale także w handel butelkami rzekomo cudownej nafty na raka. Co do Harrisa, to sprawa jest bardzo ciekawa, jak taki szarlatan, zaprzeczający nauce kościoła, mógł w ogóle pojawić się w kościele i to z aprobatą lokalnych biskupów? Oczywiście nafta, czy ropa, w latach 1980. kariery nie zrobiła, ale obecnie po raz kolejny słyszę o cudownym leku na raka, czyli nafcie.

Innymi słowy, starsi i mądrzejsi od pijaru doszli do wniosku, że po co wydawać pieniądze na badania nowych leków, skoro można stare preparaty za pomocą masowej reklamy z powrotem po 20 latach wprowadzać na rynek. I nie jest to jedyny taki preparat. W latach 70. ubiegłego wieku zdyskwalifikowano jako lek rutinoscorbin, powodujący masę powikłań zakrzepowych oraz uszkodzenia płodu. O ile dobrze pamiętam, był to rok 1975, kiedy zaczęto go wycofywać. I nagle jak królik z kapelusza rutinoscorbin jest reklamowany w każdej stacji telewizyjnej jako cudowny lek. Ale żadnych prac naukowych, potwierdzających to, nie ma od samego początku, czyli prawie 50 lat. Jeszcze w 1992 roku pierwsze biuletyny Izb Lekarskich drukowały  wyniki negatywne takich badań lekarzy praktyków, o bezsensie wydawania pieniędzy na rutinoscorbin, który żadnych właściwości leczniczych nie posiada. Podobnie, jak wapno na uczulenie.

Tak więc widzisz, Kochany Wnuczku, jak można odpowiednio przygotowane stado ogłupiać. A co dopiero w dużym zakresie. Otóż  w latach 1970 -1980. w USA przeprowadzono duże badania nad rasowym podejściem do leczenia. Chciano po prostu sprawdzić, czy ludzie rasy białej, czarnej, czy Latynosi, różnie reagują na sprzedawane masowo pod hasłem Zdrowia Publicznego lekarstwa, czy procedury. Okazało się, że najzdrowsi są właśnie Latynosi. Sprawę zamrożono i schowano do szuflady. Była bardzo niewygodna dla specjalistów Zdrowia Publicznego.

I BOMBA. Okazało się, że nadal najzdrowsi są Latynosi. Dane poniższe są jak najbardziej oficjalne, ponieważ 5 maja 2015 opublikowało je Centrum Kontroli i Prewencji Chorób, czyli jak najbardziej państwowa instytucja. I co się okazało i co jest powtórką badań z przed 30 laty? Generalna śmiertelność całkowita i niższe ryzyko dziewięciu wiodących przyczyn śmierci, takich jak rak, choroby serca jest aż o 24% niższe w grupie LATYNOSÓW. Okazało się także, że Latynosi są bardziej otyli od białych. A jaka jest przyczyna takiego stanu rzeczy, bardzo niepokojącego ekspertów Zdrowia Publicznego? Okazało się, że Latynosi po prostu nie ufają białym i nie chodzą do lekarzy. Aż 40% osób pochodzenia latynoskiego nie miało ubezpieczenia. Innymi słowy, prawie co drugi Latynos chodził do lekarza tylko wtedy, kiedy już naprawdę musiał.

Nie jest to nic nowego. Podobnie było przed kilku laty w Izraelu. W czasie długiego strajku personelu medycznego umieralność spadła o prawie 30 procent! Niestety, zyski koncernów farmaceutycznych także, i to okazało się powodem rozwoju „specjalizacji” pod nazwą Zdrowie Publiczne.

Także wyniki eksperymentu medycznego nad szczepionkami gruźlicy, przeprowadzone w Kalkucie pod auspicjami WHO wykazały, że na gruźlicę zachorowało znacznie mniej ludzi w grupie nieszczepionych, aniżeli w grupie szczepionych. Niestety, pomimo, że wyniki publikowało WHO, to w Polsce nadal są nieakceptowane. Nadal szczepi sie bezmyślnie dzieci na gruźlicę. Nawet tak przekonywujące dowody jak ten, że USA nie szczepiąc dzieci na gruźlicę, praktycznie ją wyeliminowało, a Anglia szczepiąca ma nadal kłopoty z gruźlicą i dopiero po 40 latach od czasów zakończenia II Wojny  Światowej zaniechała szczepień.

O fikcji szczepień najlepiej świadczy obecna fala tzw. emigrantów. W okresie kilku lat do Europy przybyło ponad 2 miliony ludzi niezaszczepionych z najbardziej zaniedbanych krajów pod względem sanitarnym, a żadnej epidemii nie było i w żadnym punkcie, czy obozie przetrzymywania tych ludzi, masowych szczepień się nie wykonuje. Innymi słowy, jest to bezpośredni dowód, że szczepienia są fałszywa flagą, mającą na celu ukrycie wyłudzania pieniędzy podatnika.

Proszę zauważyć, że prywatni wytwórcy szczepionek:

  1. Nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje produkty. W razie powikłań mają żelazne listy i nie mogą być karani.
  2. Nie namawia się ludzi do szczepień, tylko wymusza posłuszeństwo karami i ustawami.

  3. Załatwia się przymus szczepień w grupie kilku urzędników, którzy przed nikim nie odpowiadają.

Inny eksperyment, także przeprowadzony w Indiach pod patronem WHO, a polegający na stosowaniu zwykłego mydła i specjalnego z dodatkami bakteriobójczymi wykazał, że zwykłe mydło jest najbardziej skuteczne w zapobieganiu zakażeniom. Tzw. twardym dowodem była hospitalizacja małych dzieci z powodu biegunek. Te wszelkie dodatki do mydła nie tylko nie poprawiły stanu zdrowia lokalnej ludności, ale resztki chemii pojawiły się w wodach pitnych, a dodawany do mydeł często triclosan jest związkiem rakotwórczym.

I w tym aspekcie należy widzieć nagły skok na kasę w wykonaniu poprzedniego sejmu, tuż przed likwidacją, a polegający na uchwaleniu Ustawy o Zdrowi Publicznym. Inaczej po prostu nie da się sprzedać preparatów, czy procedur medycznych, jak poprzez rozmowy z urzędnikami. Żaden normalny człowiek przecież nie kupi barachła.

Przypomnę także:

  1. Rocznie w USA z powodu raka umiera 238.000 ludzi. Z powodu działalności medycznej umiera w tym samym okresie aż 784.000 ludzi. W rozbiciu na przyczyny, w okresie 10 lat, dane te  przedstawiają się następująco:
  • Z powodu działań niepożądanych po stosowanych lekach dopuszczonych do obrotu przez urzędników umiera aż 1.060.000 ludzi.

  • Z powodu błędów medycznych umiera 980.000 ludzi.

  • Z powodu odleżyn umiera 1.150.000 pacjentów. Przypomnę, że do końca lat 1970. odleżyny praktycznie były czymś nieznanym na oddziałach szpitalnych w Polsce.

  • Z powodu zakażeń szpitalnych umiera 880.000 ludzi.

  • Z powodu niedożywienia umiera 1.090.000 ludzi. W Polsce ta sytuacja nasila się z powodu kateringów. Dawniej salowa roznosząca posiłki nakarmiła osobę unieruchomioną. Obecnie firma rozwożąca nie karmi, tylko po godzinie zabiera pudełko. I nikomu to nie przeszkadza, że chory nic nie jadł. Ale powstały nowe fuchy dla swoich.

  • Z powodu błędów opieki ambulatoryjnej umiera 1.990.000 ludzi.

  • Z powodu błędnych i błędnie stosowanych procedur umiera 371.000 ludzi.

  • Z powodu procedur związanych z zabiegami chirurgicznymi umiera 320.000 ludzi.

  • Ponad 89 milionów osób niepotrzebnie przebywało w szpitalach.

  • Z powodu urazów jatrogennych cierpiało 17 milionów ludzi.

  • Aż 75 milionom Amerykanów zaaplikowano zbędne procedury.

  • Aż 164 miliony Amerykanów było niepotrzebnie leczonych.

  • Niestety, są to dane amerykańskie. W Polsce takich prac się nie publikuje. Ale spokojnie możemy oszacować, biorąc pod uwagę liczebność populacji, że takich spraw mamy 8 – 10 razy mniej. Ile to więc tysięcy ludzi choruje dzięki firmom farmaceutycznym i niesumiennym urzędnikom? Tak więc KOCHANY WNUCZKU, MUSIMY SIĘ OPIERAĆ JAKO 52 STAN USA NA DANYCH MACIERZY.

    Przypominam: „Cochrane Database” stwierdza jednoznacznie, że szczepienie przeciwko grypie u osób starszych ma taką samą wartość, jak mycie rąk.

    Najwięksi popychacze szczepień w Polsce:

    Dr hab. n. med. Teresa Jackowska – honoraria od firmy GSK i MSD za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych oraz finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych.

    Dr n. med. Jacek Mrukowicz – honoraria od firmy GSK i MSD, producentów szczepionek przeciwko HPV, za wykłady wygłaszane na konferencjach naukowych i szkoleniowych, finansowanie udziału w międzynarodowych kongresach i konferencjach naukowych od firmy GSK. Jestem redaktorem naczelnym czasopisma „Medycyna Praktyczna. Pediatria” i suplementów „Szczepienia” wydawanych przez wydawnictwo Medycyna Praktyczna, w których pojawiają się m.in. reklamy szczepionek i produktów wytwarzanych przez firmy GSK i MSD. Jestem etatowym pracownikiem „Medycyny Praktycznej. Szkolenia”, która organizuje konferencje i warsztaty szkoleniowe dla lekarzy i pielęgniarek, w tym m.in. sponsorowane przez firmę GSK.

    Dr hab. n. med. Leszek Szenborn, prof. nadzw. AM – honoraria za wykłady i konsultacje, finansowanie w uczestnictwach w konferencjach/kongresach naukowych MSD i GSK, prowadzenie badań klinicznych dla GSK.

    Prof. dr hab. n. med. Jacek Wysocki – uczestniczył w badaniach klinicznych, wykładach sponsorowanych oraz korzystał z pomocy finansowej przy wyjazdach na kongresy naukowe od kilku firm produkujących szczepionki.”

    Autor: dr Jerzy Jaśkowski
    Źródło: WolneMedia.net

    Tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja”

    Kolejne tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja”

    leczenie rakaKolejne tajemnicze zgony lekarzy uderzających w korporacje farmaceutyczne w USA. Wcześniej informowano o zagadkowych zgonach trzech lekarzy sprzeciwiających się szczepieniom:

    Tajemnicze zgony lekarzy krytykujących szczepienia. Mafia farmaceutyczna działa

    Jest taka sama poszlaka wskazująca na celowe morderstwo. Otóż w przypadku każdego z tych lekarzy, na kilka tygodni bądź miesięcy wcześniej ich biura i mieszkania zostały przeszukane i splądrowane przez agentów federalnych. FDA – bo o ich agentów chodzi – to agenda federalna rządu USA zajmująca się rejestracją i obrotem produktów leczniczych.

    Podobnie jak inna agenta – CDC (od chorób zakaźnych), stoją one na straży interesów przemysłu farmaceutycznego. Obecnie są dwa kraje na świecie, gdzie jest najwięcej przymusowych szczepień, zaliczanych do tzw. „kalendarza szczepień obowiązkowych„. Zgadnijcie, jakie to kraje? Oczywiście, na pierwszym miejscu USA, a na drugim – Polska.

    Obecnie coraz więcej osób zaczyna sobie zdawać sprawę z roli, jaką odgrywa przemysł farmaceutyczny. Czy mamy podstawy by twierdzić, że celowo uszkadza się nasze dzieci szczepionkami, by potem były dożywotnimi klientami farmacji? Nie wiem. Ale faktem jest, że szczepionki zawierają wiele toksycznych substancji – zarówno tych syntetycznych, organicznych i genetycznych.

    Ponoć najgorsze są znajdujące się tam dziwne fragmenty białek, DNA i RNA. Bo wciąż oficjalnie nie wiemy ile ich tam jest jako „odpady poprodukcyjne„, i jaką faktycznie rolę one pełnią. Jedna z teorii głosi, że te cząstki mogą blokować pewne funkcje organizmu bądź wręcz modyfikować nasz kod genetyczny.

    Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja””