Reklamy

Tag: alkoholizm

ALKOHOL TO NARKOTYK KTÓRY CIĘ POWOLI ZABIJA A RZĄDY UKRYWAJĄ JEGO SZKODLIWOŚĆ!

W świadomości społecznej alkohol istnieje jako całkowicie bezpieczny środek. Pity jest niemal przy każdej uroczystości. Ba, miliony Polaków po przyjściu z pracy siada przed telewizorem i do nocy pije te sześć piw. A potem idzie spać i nazajutrz jak nigdy nic idzie do roboty. Jest nawet taka anegdota: „Jak Amerykanin wypije 6 piw, to znaczy że jest alkoholikiem. Jak Polak wypije 6 piw, to znaczy że jutro musi iść do roboty, więc musi się hamować z ilością.

Alkohol towarzyszy nam wszędzie: radosnym chwilom ze znajomymi, spotkaniom na lunch na mieście, romantycznym chwilom we dwoje, spotkaniom przy rodzinnym stole, czy po prostu oglądaniu telenoweli lub meczu po pracy. i wielu innym. Jest to używka nie tylko akceptowalna społecznie, ale wręcz promowana, traktowana niemal jak oddychanie tlenem czy picie wody. To osoba niepijąca jest uważana niemal za odszczepieńca czy wręcz nienormalnego.

Dlaczego nie umiemy bawić się bez alkoholu?

Ja widzę to jednak inaczej. Tylko na to popatrzcie. Mamy tabuny ekstrawertyków, radosnych ludzi na parkiecie klubowym, odurzonych alkoholem i innymi wspomagaczami. Mamy tam odważnie tańczące dziewczyny i podrywających je facetów. Wśród takich ludzi funkcjonuje wręcz anegdota: „Tak, można się bawić bez alkoholu. Ale równie dobrze można podróżować bez samochodu, autobusu czy pociągu, jednak to zajebiście pomaga.” Ale czy to samo mogliby robić na trzeźwo? Większość z nich nie, lub nie byliby tacy śmiali.

Dlaczego nie umiemy radośnie pląsać w tańcu, radować się, bawić, szaleć, podrywać dziewczyn na trzeźwo? Dlaczego potrzebujemy środka, który de facto ogłupia mózg, by to robić? Dlaczego trzeźwość wydaje się stanem nie do zniesienia na dłuższą metę? Czy to nie jest samo w sobie kalectwem? Ludzkość od zarania dziejów szuka jakichś „uspokajaczy”, „zamulaczy”, „znieczulaczy” i wszelkich innych form zabicie nieznośnej trzeźwości, która jest bolesna, jak przewlekły ból.

O tym ważnym zagadnieniu „zabijania czasu”, które jest tak naprawdę „zabijaniem” nieznośnej trzeźwości, pisałem w poniższym artykule:
Czemu głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”

Normy społeczne i wymówka: „bo pijany byłem”

Istnieje jeszcze jedna, niezwykle ważna kwestia. Otóż normy społeczne są skrajnie konserwatywne. Są tak zaprojektowane, by zagłuszać i kontrolować ludzka seksualność. Jest to pozostałość z czasów, gdy nie znano antykoncepcji i aborcji, i seks zawsze oznaczał zajście w ciążę. Więc te normy takie musiały być, i ich liczne pozostałości (relikty, artefakty) wciąż dobrze się trzymają. Jednak te normy są po prostu nieludzkie. Gdyby rygorystycznie przestrzegać ich wszystkich, to ludzie zostaliby doprowadzeni do czegoś na kształt psychozy. Popatrzcie na tych, którzy na serio, ekstremalnie wierzą w doktrynę katolicką.

No i złośliwcy i cynicy tacy jak ja mówią, że gdyby ludzie byli tacy porządni, świętoszkowaci i konserwatywni, jak się przechwalają publicznie, to 90% dzieci by się nie narodziło. Więc potrzebna jest taka wymówka, taka „dziura w systemie”, o której wszyscy nieoficjalnie wiedzą, ale tak naprawdę nikt nie chce jej załatać. Więc wszelkie wyskoki po pijaku są traktowane łagodniej. Nie tylko te seksualne. Ale wiadomo, przecież to są dobrzy, młodzi ludzie, ta młodzież to kwiat przyszłości naszego kraju, ale popili sobie troszkę i im palma odbiła. Przecież to się zdarza, a kto bez grzechu, ten niech pierwszy rzuci.. butelką. I to wszystko udowadnia, w jak wielkie społecznej paranoi żyjemy.

O tym, dlaczego potrzebujemy uzależniaczy, dlaczego państwo jest największym dilerem, i dlaczego walka z narkotykami i mafią jest celowo nieskuteczna, pisałem w poniższym felietonie:
Dlaczego walka z narkotykami i mafią jest nieskuteczna? Bo tak chcą elity i rządy!

Wymienię kilka skrajnie niepopularnych faktów o alkoholu, uzależnieniu i jego szkodliwości:

Alkohol negatywnie oddziałuje na każdy organ i układ ciała. Szczególnie silnie uszkadza on: mózg, wątrobę, serce. Ale to oczywiście nie wszystko, bo alkohol (etanol) ma właściwości denaturujące, czyli niszczące, rozrywające białka. A białka są budulcem każdej komórki w ciele. Alkohol zwiększa podatność na wiele forma raka, nie tylko raka wątroby, ale na przykład raka piersi. Zaburza on delikatną równowagę hormonalną, szczególnie dotyczy to hormonów płciowych. Piwo, które dodatkowo zawiera roślinne fito-estrogeny, czyli hormony kobiece, jeszcze bardziej nasila ten proces. Alkohol zmniejsza stężenie kreatyny, która chroni komórki mózgowe, jak i redukuje zawartość choliny, czyli składnika błon komórek nerwowych. Zmiany te są odwracalne po kilku dniach od upicia się, jednak do czasu. W miarę kontynuowania nałogu zdolność mózgu do regeneracji zanika. Badacze zauważyli też kurczenie się mózgu, czyli zmniejszanie jego objętości, nawet przy małym lub umiarkowanym spożywaniu alkoholu. Alkohol wypłukuje szereg witamin, w szczególności witamin C, B1 i innych z grupy B. Osłabia on układ odpornościowy.

-Alkohol niszczy także psychikę i to w niewyobrażalny sposób. A za destrukcją psychiki idzie destrukcja życia rodzinnego. Picie alkoholu przez jedną osobę może zniszczyć psychikę i życia kilku osób z jego rodziny. Większość mojego pokolenia jest DDA (dorosłe dzieci alkoholików) lub DDD i ma pokiereszowaną psychikę. Jest to dużo szerszy problem, bowiem jako ludzkość wychowujemy dzieci najgorzej jak tylko się da. Psychika dziecka jest plastyczna w wieku do 6 lat. To, co zaprogramuje rodzic zdeterminuje to, czy dziecko pierwsze dorosłe kroki skieruje na giełdę by zarabiać gruby hajs (lub alternatywnie zarabiać gruby hajs na hobby), czy skieruje je do psychiatry a potem do obozu koncentracyjnego zwanego „przedsiębiorstwem”, by pracować na etat za 1200 zł. To niezwykle ważne zagadnienie opisywałem w poniższym felietonie:
Ekstremalne tabu: czy alkoholicy i psychopaci powinni mieć zakaz posiadania dzieci?

Bezpieczna dla zdrowia dawka alkoholu nie istnieje

-Nie istnieje coś takiego jak „bezpieczna dawka alkoholu„. Słowianie i inne ludy północy nie mają specjalnego enzymu, który mają narodu południowe. Ten enzym to dehydrogenaza alkoholowa i rozkłada on alkohol. Bezpieczna dawka alkoholu dla Słowian wynosi: zero. To dlatego mądrzy i przede wszystkim dbający o swoje narody włodarze państw skandynawskich wprowadzili drastyczne restrykcje i bardzo wysokie ceny alkoholu.

-Nie istnieje coś takiego jak „kulturalne picie alkoholu„. Lampka wina, spotkanie w zacnym gronie, muzyka klasyczna? Nie, nie i jeszcze raz nie. To jedna wielka, społeczna bzdura. Po pierwsze, najczęściej to kulturalne picie kończy się na czwartej butelce wódki. Różni się od picia „niekulturalnego” tym, że odurzeni do nieprzytomności biesiadnicy idą spać, i nie ma mordobicia, wandalizmu, kradzieży, wypadku samochodowego czy zabójstwa. Po drugie, alkohol pije się nie „do towarzystwa”, nie dla „smaku piwa”, ani innej społecznie popularnej, ale kłamliwej wymówki. Alkohol jest narkotykiem (tak, tak) i pije się go tylko i wyłącznie po to by: zmienić swój nastrój, odurzyć się, uspokoić itp. Równie dobrze można by podać sobie dożylnie heroinę pomieszaną z kokainą (speedball) i wmawiać gościom zgromadzonym przy stole, że to „do towarzystwa”. Po trzecie, do towarzystwa i z kulturką to się pije herbatę, soczek, wodę, kefir, ziółka.

Alkohol to narkotyk twardy

Alkohol to narkotyk, i to nie byle jaki. Alkohol spełnia każdy, absolutnie każdy punkt encyklopedycznej, a więc naukowej definicji narkotyku twardego. Typowi „Janusze” i ich żony, typowe „Grażyny”, są przerażeni, gdy w pokoju nastolatka znajdą nieszkodliwą fizycznie marihuanę. Ale sami często codziennie zażywają środek, któremu bliżej do heroiny, kokainy czy amfetaminy, niż do poczciwej marihuany. A teraz fakty naukowe. Narkotyk twardy uzależnia fizycznie i psychicznie (alkohol także). Narkotyk twardy trudno jest rzucić, chory często wraca pomimo detoksów (alkohol także). Narkotyk twardy powoduje wielonarządowe uszkodzenia, dewastuje psychikę, a jego dłuższe zażywanie powoduje potworną degenerację i przedwczesną śmierć (alkohol także).

-Ludzi pijanych traktuje się ulgowo. Pijany był więc zdradził, to się nie powtórzy. Otóż powtórzy na pewno. Pijany był, to babę uderzył, ale chłopak się ogarnie, przemówimy mu do rozsądku i to się nie powtórzy. Otóż powtórzy się na pewno, jak zawsze kilka razy w miesiącu. Pijani wandale lub winni rozbojów dostają mniejsze wyroki. Pobity pijak, odurzony alkoholem, ma pierwszeństwo na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy), podczas gdy inni pacjenci, często obolali i przerażeni, muszą czekać na pomoc. Sam byłem naocznym świadkiem takiej sytuacji i cynicznie zażartowałem wtedy, że byle pijak ma więcej przywilejów, niż prezydent RP.

-Większość alkoholików to dobrze funkcjonujący w społeczeństwie alkoholicy weekendowi. Powinniśmy mieć tę świadomość, że nie można utożsamiać terminu „alkoholizm” tylko i wyłącznie z krańcowym stadium tej choroby. Ona zaczyna się dużo, dużo wcześniej, już wtedy, gdy kilkuletnie dziecko obserwuje w domu wypaczone schematy, w tym schematy picia alkoholu, samo jeszcze nie pijąc! Wszak od kogo ja słyszałem to słynne zdanie w latach 90-tych: „do obiadu, lampka wina, lub jedno piwko, z pełną kulturką„? Ano właśnie od tych, którzy sami teraz mają bardzo poważne problemy z alkoholem.

Alkohol: tajny, rządowy program kontroli umysłów?

Czy ten szokujący, powyższy nagłówek to tylko przesada? A może to kolejna głupia teoria spiskowa? Sam nie wiem, ale chciałbym Wam przedstawić kilka faktów. Otóż nie jest prawdą, że dawniej chłopi, robotnicy czy rzemieślnicy chodzili non stop pijani, bez względu na porę roku, a z dekady na dekadę ilość spożywanego alkoholu spada. Jeszcze przed II wojną światową Polacy, Rosjanie i wiele innych narodów piło 10 lub nawet 20 razy mniej alkoholu, niż obecnie! Film, który wkleiłem – „Co powinieneś wiedzieć o alkoholu i papierosach” demaskuje to. To inżynierowie społeczni ze stajni Stalina a potem innych przywódców ZSRR obniżali ceny alkoholu i promowali jego częstsze i częstsze picie. Spożycie tego narkotyku wzrosło aż do niewyobrażalnych przed wojną rozmiarów. Celem tego było z jednej strony ogłupienie i uspokojenie zapału społeczeństwa, a z drugiej – danie ludowi jakiejś rozrywki. A tych rozrywek bardzo brakowało w szarych demoludach.

A czy dziś jest inaczej? Typowy obrazek dotyczący chyba większości Polaków, to chłop pracujący osiem godzin, plus dwie czy trzy nadgodziny, oczywiście darmowe. W domu jest przed godziną 19. Potem odgrzewany obiad, dziennik w TV, jakiś film, serial lub mecz i spać. A po drodze oczywiście sześć piw. Dlaczego? Po pierwsze, bo innych rozrywek przy polskich zarobkach brak. Po drugie, bo przy pracy na pełen etat, plus 2 godziny nadgodzin, plus 2 godziny dojazdu łącznie w obie strony, czasu nie ma. Po trzecie, gdyby nawet czas był, to w głowie nie ma zbyt wiele na inne rozrywki. Czytanie? Panie, czytałem Pana Tadeusza w szkole, i wiem jaka to mordęga! Po czwarte po wykańczającej pracy w obozie koncentracyjnym, ups, przepraszam, w przedsiębiorstwie zarządzanym przez właściciela niewolników, ups, przepraszam, przez Janusza biznesu, sił na inne rozrywki nie ma.

Podczas gdy elity mają nie tyle miliardy, co wręcz biliony dolarów, Tobie ich służący, czyli Balcerowicz, powiedział że praca za 1200 zł jest czymś normalnym. Podczas gdy oni na lunch lecą prywatnym odrzutowcem do Paryża, Ty siedzisz w pracy 10 godzin. Podczas gdy oni żyją normalnie i cieszą się życiem, Ty żyjesz w realiach „kapitalistycznego Auschwitz”. Powoli nasz kraj przestaje być takim kapitalistycznym obozem koncentracyjnym. Także na świecie widać bunt i tendencje do zauważania tego, o czym teraz piszę. O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Alkohol: czy ma miejsce makiaweliczny spisek?! Przeczytaj to!

To jeszcze bardziej szokujący śródtytuł, ale sam przyjrzyj się tej teorii. Pół litra wódki kosztuje około 20 złotych. Tanie, ale markowe piwo kosztuje 1,99 zł za butelkę. Piwo marki „Tesco” kosztuje około złotówki za butelkę. Ile kosztowała półlitrowa butelka wódki dwie dekady temu i nawet wcześniej? Tu Cię bardzo zaskoczę. Też kosztowała około 20 złotych! Ba! W osiedlowym spożywczaku ktoś przede mną kupował flaszkę najgorszej wódki, bodaj Stargardzkiej, w cenie.. 17 zł za pół litra. To nie jest pomyłka, bo koleś długie minuty odliczał drobniaki, komentował i zastanawiał się, czy te 17 zł na pewno ma.

Ceny alkoholu są identyczne jak 20 lat temu, pomimo dość dużej inflacji i pomimo wzrostu wielu innych kosztów, szczególnie po wejściu do Unii Europejskiej w 2004 roku. Przecież każdy producent, wraz z inflacją, podwyższa ceny swoje produktu, bo inaczej nie tylko by na nim nie zarobił, ale by zbankrutował. Ceny różnych produktów w ciągu 20 lat wzrosły dwu-, trzy-, czterokrotnie a nawet więcej. Masło kosztowało dawno temu 1,5 zł, a obecnie, po inflacji i przekrętach producentów i hurtowników, kosztuje nawet 13 złotych za zwykłą, dużą osełkę. Za to alkohol etylowy od wielu dekad kosztuje tyle samo. Przecież na logikę półlitrowa butelka wódki powinna dziś kosztować 50 zł, 60 zł a nawet 100 zł. Dlaczego tak się dzieje?

Co powiesz więc na tę teorię? Czy ma tu miejsce jakiś makiaweliczny wręcz spisek rządów i producentów? Ludzie pijący nie tylko mają jakieś zajęcie. Nie tylko ogranicza to ich ból istnienia, więc nie pójdą na sejm i na barykady. Ale ludzie pijący, nawet okazjonalnie, są bardziej podatni na manipulację i zwyczajnie bardziej ociężali, spolegliwi wobec władzy. Ważne jest też to, że alkohol etylowy jest niewyobrażalnie tani w Polsce. Porcja narkotyku (alkoholu) wywołująca głębokie odurzenie, czyli dwa jabole typu dzban leśny, to koszt poniżej 15 złotych.

Zapraszam teraz na ciekawe filmu o alkoholizmie, alkoholu i jego szkodliwości:

Poniższy film o alkoholu powstał przy finansowym wsparciu Federalnej Agencji ds. Prasy i Mass-mediów. Kto ma interes w tym, by zakazać wyświetlania tego filmu w telewizji? Przez pierwsze 3 miesiące 2009 roku w oddziałach położniczych Rosji przyszło na świat 394.300 dzieci. Ponad 3.000 z nich umarło. Wady serca ujawniły się u jednego na 200 noworodków. U jednego na 1000 lekarze stwierdzają wyraźnie widoczne zmiany mutacyjne:

Poniższy film video opowiada o tym, jak rozpito Rosję od 1964 roku. Jeszcze do 1964 roku Rosjanie wcale nie byli takimi pijakami, jakimi są dziś. Pijaństwo w Rosji wprowadzono po to, by kontrolować ludzi, bo człowiekiem pijącym, nawet raz na miesiąc, dużo łatwiej manipulować. Organizm nawet po wypiciu jednego „niewinnego” piwa dochodzi do siebie około 40 dni. Po tylu dniach wraca pełnia kreatywności, twórczości, siły myślenia, inteligencji.

Autor: Jarek Kefir
.

jarek kefir

Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:
Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna
Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy
Reklamy

Alkohol jest narkotykiem twardym o bardzo silnym działaniu. „Nie istnieje bezpieczna dawka”

Alkohol jest narkotykiem twardym o bardzo silnym działaniu. „Nie istnieje bezpieczna dawka”

alkohol etylowy szkodliwoscPrzedstawiam dziś film video o tym, jak rozpito Rosję od 1964 roku. Jeszcze do 1964 roku Rosjanie wcale nie byli takimi pijakami, jakimi są dziś. Pijaństwo w Rosji wprowadzono po to, by kontrolować ludzi, bo człowiekiem pijącym, nawet raz na miesiąc, dużo łatwiej manipulować. Organizm nawet po wypiciu jednego „niewinnego” piwa dochodzi do siebie około 40 dni. Po tylu dniach wraca pełnia kreatywności, twórczości, siły myślenia, inteligencji.

Alkohol wprowadzono także po to, by w ten sposób pozyskać środki do budżetu. Tajemnicą poliszynela jest to, że to instytucja państwa jest największą mafią i największym narkotykowym dilerem. Państwu zależy na obywatelach chorowitych, ciągle odurzonych, o obniżonej inteligencji, którym łatwo manipulować.

Warto zwrócić uwagę na jeden ważny aspekt sprawy. Wszędzie gdzie jest krytyka alkoholu etylowego, zaraz pojawia się argument: „No Jarek, weź się opanuj, dwa piwka czy kieliszek winka do obiadu, z pełną kulturką, to nic złego!„. Tylko że po pierwsze, z doświadczenia wiem, że na dwóch piwkach się nie kończy, najczęściej niestety kończy się na dwunastu. Czasami na dwudziestu. Ten kto używa bzdurnego argumentu o „kulturalnym piciu” albo ma celowo złą wolę, albo ma ukryte wyrzuty sumienia, albo nigdy w życiu nie był na pierwszej lepszej imprezie, gdzie ludzie narkotyzują się alkoholem.

Argument o „kulturalnym piciu” zresztą został wymyślony przez radziecką propagandę mającą zmusić Rosjan do picia alkoholu. Pamiętajmy że zawsze zaczyna się od owego „kulturalnego picia”. Gimnazjalista „kulturalnie” sobie wypije 3, 4 piwa na imprezie co kilka miesięcy. Często kończy się to na upijaniu się do nieprzytomności w okresie liceum i studiów. Potem apetyt rośnie w miarę jedzenia – zgodnie z teorią eskalacji lansowaną np w Monarze. Najpierw jest alkohol. Następnymi narkotykami są marihuana, amfetamina, extasy. Czasami kończy się jeszcze gorzej, na kokainie bądź heroinie.

Poniższy film video pokazuje skutki pijaństwa pod kątem historii carskiej Rosji, a potem związku radzieckiego i Rosji współczesnej. Dziś w 41 państwach świata panuje prohibicja. W 80 krajach zaś trzeźwość jest powszechną normą społeczną, a na pijanego patrzy się tam jak na wariata. Można? Można. Wszystko jest kwestią norm społecznych, trendów w mediach i programu w psychice, a te można bardzo plastycznie i kreatywnie zmieniać. U nas to upośledzenie, polegające na tym, że przyjemność czerpiemy tylko z pobudzania neuronów (alkohol, narkotyki, seks) traktuje się jako coś oczywistego, nawet atrakcyjnego. Osoby mające poważny problem alkoholowy (w Polsce na go 10 do 12 milionów ludzi) przedstawia się jako towarzyskie, otwarte, lepsze. Pora z tą zgubną propagandą skończyć.

To są tak naprawdę miałcy i nudni jak flaki z olejem ludzie, którzy na trzeźwo za żadne skarby takimi „kozakami” nie potrafią być. Znamienne są słowa jednego z europejskich „artystów”, który mówił: „Gdy ja i oni jesteśmy pijani i naćpani, to wtedy ci ludzie wydają mi się najlepszymi kumplami na świecie. Ale na trzeźwo bym ich nie zniósł, i prędzej czy później bym ich zajebał gołymi rękoma„.

Autor powyższego tekstu: Jarek Kefir
Zapraszam do obejrzenia poniższego filmu.

 

Alkohol – „Historia jednego kłamstwa” PL HD:
http://www.dailymotion.com/video/x279exg_historia-jednego-klamstwa-pl-hd_lifestyle

Przeczytaj także o alkoholu etylowym, innych narkotykach i nałogach:
Alkohol i inne narkotyki to poziom rynsztoka. Popieram całkowitą abstynencję i prohibicję!
Alkohol to najbardziej niebezpieczny narkotyk na Ziemi! „Nie istnieje bezpieczna dawka”
Szokujące fakty o alkoholu. „Organizm gnije na żywca” [+18]
Rocznie 3,3 miliona ludzi umiera od alkoholu, co 10 sekund jedna osoba. 10 do 12 milionów Polaków jest nałogowymi alkoholikami
Alkoholizm to problem nawet 11 milionów Polaków. Spojrzenie wg nauki Huny
Ibogaina to ratunek dla uzależnionych! W tym dla palaczy i alkoholików
Ukrywane fakty o alkoholu. „Skutki społeczne są przerażające”
80% Polaków się narkotyzuje, 12% jest uzależnionych (alkohol etylowy)
Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi
Alkohol i Alkoholizm: wpływ na dziecko. Skandalizujący film dokumentalny

alkohol szkodliwosc alkoholizm w Polsce alkohol i alkoholizm

Rocznie 3,3 miliona ludzi umiera od alkoholu, co 10 sekund jedna osoba. 10 do 12 milionów Polaków jest nałogowymi alkoholikami

Rocznie 3,3 miliona ludzi umiera od alkoholu, co 10 sekund jedna osoba. 10 do 12 milionów Polaków jest nałogowymi alkoholikami

alkoholizmWklejam na pohybel artykuł z PAP o szkodach, jakie wywołuje alkohol etylowy – najgroźniejszy z ziemskich narkotyków twardych. Na pohybel powszechnej modzie na upijanie się i na uważaniu tego za „dorosłe”, „męskie”. Jeden z czytelników napisał mi nawet, że do whisky i do chęci posiadania dzieci trzeba dorosnąć. No jeśli tacy ludzie chcą mieć dzieci, to rzeczywiście, pora powiedzieć za prawicowymi radykałami: „cywilizacja upada”.

Poniższy raport jest autorstwa WHO. Jak wiemy, ta organizacja biznesowo-lobbingowa, znana jest z korupcji i przekłamań. W rzeczywistości, ofiar alkoholu etylowego może być kilka lub nawet kilkanaście razy więcej. Metody jakimi posługiwało się WHO, nie brały pod uwagę choćby takiego czynnika, jak dzieci wychowywane przez spaczonych przez alkohol etylowy rodziców. Nie brały pod uwagę zjawiska DDA / DDD i tego, że objawy tych syndromów ma większość z naszego pokolenia (roczniki ’75 – ’95).

Dla alkoholu etylowego jest społeczne przyzwolenie które nie istnieje dla innych twardych narkotyków. Sam na demotywatorach czytałem opinię pryszczatego studenciaka dla którego dumą jest fakt posiadania dowodu osobistego i wypijania co weekend 10 piw. Pisał on, że przecież „często lub bardzo często pije połowa studentów, a nie są alkoholikami”. A skąd wiedział, że nie są? Skoro piją co weekend, lub co drugi od czasów liceum, to mają jak najbardziej istotny klinicznie (medycznie) problem z alkoholem. Szykują oni zarówno sobie, jak i swoim partnerom, jak i swoim dzieciom, straszny los.

Słowo „alkoholik” kojarzy nam się z brudnym menelem, który pije alkohol dzień w dzień i stawia go ponad inne potrzeby, np żywnościowe. Niestety, umyka nam to, że taka postać alkoholizmu zdarza się bardzo rzadko. Ogromna większość alkoholików to ludzie z poukładanym życiem, często dobrze zarabiający i żyjący w zgodzie z wszelkimi społecznymi normami i oczekiwaniami. Są to nasi sąsiedzi, rodzina, partnerzy, koledzy z pracy czy studiów, ludzie których spotykamy na ulicy, sklepie, dosłownie wszędzie..

Mają oni kilka wspólnych cech:
-nie wyobrażają oni sobie weekendu, uroczystości, święta, itp, bez alkoholu. Mogą kilka dni, a nawet tygodni nie pić, ale w święto, na imprezie, na uroczystości – alkohol musi być.
-nie potrafią się bawić bez alkoholu. Alkohol jest wyzwalaczem dobrej zabawy, bo bez niego byliby ludźmi spiętymi, zlęknionymi, nie wyluzowanymi.
-szukają okazji do świętowania bo dobrze wiedzą, że tam będzie alkohol, i tak dobierają te okazje, by iść na te uroczystości / imprezy, gdzie można będzie wypić najwięcej.
-zaprzeczają problemowi, nie zdają sobie z niego sprawy, nie mają nad nim auto-refleksji.

Przeczytaj także o narkotyzowaniu się alkoholem:
-Ukrywane fakty o alkoholu. “Skutki społeczne są przerażające”:
http://jarek-kefir.org/2013/10/05/ukrywane-fakty-o-alkoholu-skutki-spoleczne-sa-przerazajace/
-Alkohol i Alkoholizm: wpływ na dziecko. Skandalizujący film dokumentalny:
http://jarek-kefir.org/2012/12/06/alkohol-i-alkoholizm-wplyw-na-dziecko-skandalizujacy-film-dokumentalny/
-Alkohol: niegroźna używka czy twardy narkotyk gorszy niż kokaina?
http://jarek-kefir.org/2012/09/12/alkohol-niegrozna-uzywka-czy-twardy-narkotyk-gorszy-niz-kokaina/
-Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi
http://jarek-kefir.org/2014/03/29/alkohol-a-sfera-emocji-12-milionow-polakow-jest-alkoholikami-wiekszosc-weekendowymi/
-80% Polaków się narkotyzuje, 12% jest uzależnionych (alkohol etylowy)
http://jarek-kefir.org/2013/12/06/80-polakow-sie-narkotyzuje-12-jest-uzaleznionych-alkohol-etylowy/

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Rocznie umiera z powodu alkoholu 3.3 miliona osób, czyli co 10 sekund jedna osoba

Cytuję: „Co 10 sekund jedna osoba, a w skali roku 3,3 mln ludzi umiera na świecie z powodu picia alkoholu – alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). To więcej niż łącznie na AIDS, gruźlicę i na skutek przemocy. Takie dane podał na konferencji prasowej w Genewie dr Shekhar Saxena, dyrektor wydziału ds. zdrowia umysłowego i nadużywania substancji psychoaktywnych WHO.

Spożywanie alkoholu ma negatywne skutki w przypadku ponad 200 chorób – wynika z opublikowanego raportu WHO. Choroby zakaźne, wypadki drogowe, obrażenia, zabójstwa, choroby sercowo-naczyniowe, cukrzyca, co roku w połączeniu z alkoholem są przyczyną 5,9 proc. wszystkich zgonów na świecie (7,6 proc. mężczyzn i 4 proc. kobiet).

W 2012 roku alkohol zabił 3,3 mln ludzi na świecie, podczas gdy w 2005 roku – 2,5 mln. WHO podaje jednak, że obie te liczby nie są w rzeczywistości porównywalne, ponieważ zmieniła się metodologia obliczeń, jak i klasyfikacja przyczyn zgonów. Według WHO, sytuacja ulega pogorszeniu w miarę podnoszenia się poziomu życia w gęsto zaludnionych krajach.

Kraje bogate (obu Ameryk i Europy) są wciąż największymi konsumentami alkoholu. Jego konsumpcja stale rosła jednak w ostatnich latach w Indiach i Chinach. W krajach amerykańskich, europejskich i afrykańskich pozostała natomiast bez zmian. WHO ocenia, że konsumpcja alkoholu w Chinach wzrośnie do 2025 roku o półtora litra na głowę mieszkańca rocznie.

Ponad tysiąc puszek piwa wypitych rocznie

Według raportu w 2010 roku najwięcej konsumentów alkoholu było w Rosji, Europie wschodniej, Portugalii, a dopiero po nich w większości krajów UE, Kanadzie, Australii i Afryce Południowej. W 2012 roku światowa konsumpcja alkoholu wyniosła 6,2 litra czystego alkoholu na osobę powyżej 15. roku życia.

Ale biorąc pod uwagę fakt, że połowa ludności świata nie piła alkoholu w ciągu ostatnich 12 miesięcy, oznacza to, że światowe spożycie alkoholu wśród osób pijących sięgnęło 17 litrów czystego alkoholu na głowę rocznie, co równa się 45 butelkom whisky lub 150 butelkom wina, albo ponad tysiącowi puszek piwa- podkreślił Saxena.

Jedna czwarta konsumpcji alkoholu dotyczy alkoholu z nielegalnych źródeł, ale wskaźnik ten jest znacznie wyższy w krajach, w których alkohol jest zabroniony lub jego picie nie jest akceptowane przez społeczeństwo, jak w krajach wschodniej części Morza Śródziemnego lub Azji Południowo-Wschodniej.

Połowa oficjalnej konsumpcji alkoholu na świecie to napoje wysokoprocentowe, piwo stanowi 34,8 proc., a wino – 8 proc.”

Źródło: PAP, rmf fm, losyziemi.pl

Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi

Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi

alkoholizm w PolsceW Polsce mamy aż 12 milionów ludzi mających istotny klinicznie problem z alkoholem. Są to najczęściej alkoholicy weekendowi. Rodzaj alkoholizmu znany z pop-kultury, czyli brudny menel – zdarza się naprawdę rzadko.

Ogromna większość alkoholików to ludzie których mijamy na co dzień – w tramwaju, na ulicy, w sklepie, w pracy, na klatce schodowej. Są to ludzie, których kompletnie byśmy nie podejrzewali o bycie nałogowymi alkoholikami.

Alkoholicy, jak wiemy, zmieniają w piekło życie swoje i swoich bliskich. Większość mojego pokolenia (’75 – ’95) ma wyraźne cechy DDA (dorosłe dzieci alkoholików) i DDD (dorosłe dzieci dysfunkcji). Pora to powiedzieć głośno – instytucja rodziny, przynajmniej w takim systemie społecznym i cywilizacyjnym, jest największą fikcją, matrixem. I nie jest argumentem fakt, że nie wymyślono jeszcze niczego lepszego.

To w rodzinie odbywa się uspołecznianie jednostki. Co oznacza to pojęcie? Uspołecznienie jakie odbywa się w większości rodzin, ma jedną ważną wadę. Ogranicza się mianowicie tylko do przygotowania jednostki do trzech typów działalności: produkcji, konsumpcji i rozmnażania. Człowiek wyrasta na robota, pozbawionego kontaktu ze swoim duchowym źródłem. Nietrudno się domyśleć, iż rodzice popełniają błędy dziadków, a dzieci będą popełniać błędy rodziców.

Kolejny ważny temat – zahacza nieco o koncepcje eugeniki, ale także trzeba go podjąć. Ja się nie boję podejmować kontrowersyjnych tematów i zauważać, opisywać i uwypuklać ukrywanych faktów. Chodzi o to, że obecnie, aby prowadzić samochód – trzeba się uczyć przez wiele godzin i zdać państwowy egzamin. Są przepisy ruchu drogowego, system kar za ich łamanie.

Ale czegoś takiego zupełnie nie ma przy znacznie ważniejszej roli społecznej – rodzicielstwie. Nikt w szkole nie uczy na ten temat. Ba, nie uczy się dzieci nawet podstaw psychologii i radzenia sobie z emocjami. Mamy wyrastać jako osoby nieświadome, idealnie przystosowane do rynku pracy – do konsumpcji, produkcji i rozmnażania. Zaś o efektach tego rozmnażania – rodzicielstwie – nikt nie chce wspominać ani uczyć. „Pan Bóg dał dzieci więc pan Bóg da geld na ich utrzymanie” – to chyba najgłupsza z mądrości ludowych Polaków, obok: „pokorne cielę dwie matki ssie”.

Dobrze, więc jaka jest alternatywa? I czy nie przyniesie ona znacznie cięższych dylematów bioetycznych? Nie wiem, ale przyszłe generacje, jeśli nie będą chciały zginąć w mrokach alkoholowych oparów, wymiocin i szczyn, będą musiały znaleźć konsensus. W przeciwnym wypadku czeka nas potworna degeneracja nie tylko na poziomie moralnym i duchowym, ale także zwykła degeneracja DNA następnych pokoleń.

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału! 🙂

Alkohol a sfera emocjonalna człowieka

Cytuję: „Antoine de Saint – Exupery napisał bardzo popularna książeczkę zatytułowaną „Mały Książę”. Opowiedział w niej losy chłopca, który poszukuje MIŁOŚCI. Albo raczej samego siebie. Chociaż właściwie to przecież jedno i to samo. Dziś chciałam przytoczyć dwunasty rozdział tej książeczki. Oto on:

„Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko ,pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
– Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
– Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
– Dlaczego pijesz? – zapytał Mały Książę.
– Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
– O czy zapomnieć – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
– Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.
– Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
– Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu…”

alkohol i alkoholizm w PolsceA Ty, człowieku? Wstydzisz się, że pijesz? A może próbujesz o tym zapomnieć? Może uważasz, że picie Ci w tym pomaga? Albo myślisz, ze nie masz czego się wstydzić? Tylko po co wtedy pijesz? A może już sam nic z tego nie rozumiesz? Przecież tyle razy próbowałeś z tym skończyć. I na jakiś czas się udawało. Ale tylko na jakiś czas.Kiedyś alkohol Ci smakował. Teraz już mniej.

Albo wręcz przeciwnie. Uważasz,że nie? To dlaczego po kolejnym ciągu, skacowany do tego stopnia, ze nie masz siły wstać z łóżka i podnieść szklanki wody do ust, przysięgasz sobie, ze to już ostatni raz? Ile razy przechodziłeś przez swój ostatni raz? Sto? Tysiąc? Zobacz, jak się oszukujesz.
Opowiem Ci krótko, co alkohol robi z Twoimi uczuciami.

Uczucia są częścią Ciebie, są Ci dane. Masz je do dyspozycji, możesz wiele zdziałać z ich pomocą. Ale musisz się tego nauczyć.
Przecież nie chciałeś się uzależnić. Nie chciałeś, by ktoś płakał z tego powodu, ze pijesz. Sam nie chciałeś płakać z tego powodu. Ale musiał być kiedyś taki dzień, w którym odkryłeś, że alkohol coś w Tobie zmienia. Wydawało Ci się, że na lepsze.

Może byłeś nieśmiały, a on wyzwalał w Tobie śmiałość? A może często się obawiałeś, a on dawał pewność siebie? Albo czułeś się nieatrakcyjny, nielubiany, inny, a on pozwalał Ci o tym zapomnieć, wtopić się w tło? A może cierpiałeś z jakiegoś powodu, a on stawał się pomostem do innego świata? A może jak ten Pijak z „Małego Księcia” wstydziłeś się, a alkohol znieczulał ten stan?

I to właśnie wtedy odkryłeś, ze możesz wpływać na swoje stany emocjonalne w taki prosty sposób? Może nawet tak o tym nie myślałeś, ale COŚ pchało Cie w stronę picia coraz intensywniej, a Ty z coraz większą łatwością ulegałeś. Czułeś się źle, nie chciałeś tych uczuć. Zamieniałeś je na inne. Chciałeś uciec przed bólem. Ale dokąd? Dokąd uciekałeś człowieku?

(…)

Widzisz teraz, co alkohol robił z Tobą? Jak Cie oszukiwał? Myślałeś, że uciekniesz od bólu? Od siebie samego? I dokąd uciekłeś? Alkohol wprowadził chaos w Twoje uczucia, rozmył je, znieczulił, stłumił, upchał jak rzeczy w zamkniętej szafie. I one tam nadal są. Ty jakoś straciłeś z nimi kontakt. Zubożałeś wewnętrznie. Chodzisz w jednej koszuli i spodniach i mówisz,ze nic więcej nie masz.

Tak sobie wierzysz? Sprawdź. Masz w sobie nieskończone pokłady możliwości. Zacznij tak prosto. Posłuchaj uczuć. Wydobądź je, spróbuj nazwać, zastanów się, co mówią. Boisz się? To pisz o nich. Tak po prostu, na kartkach z zeszytu. A potem spal te kartki, podrzyj, wyrzuć.”

Autorka: Katarzyna Bosowska, psychoterapeuta

Przygotowała: nika_blue

Wódka – technologia rozpijania ludzi [VIDEO]

Film o rozpijaniu ludzi i wpływie alkoholu na zdrowie i społeczeństwo

Zapraszam na obejrzenie tego szokującego dokumentu

.

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Ibogaina leczy uzależnienia: dlaczego jest zakazana?

Ibogaina leczy uzależnienia: dlaczego jest zakazana?

Cytuję: „W wielu mediach nie bez powodu słowo spisek próbuje się ośmieszać. Bardzo często sugeruje się przy tym, że w spiski wierzą tylko “ludzie nawiedzeni”, którzy mają problemy z własną psychiką. Dzisiaj jednak mam zamiar zaprezentować Państwu niepodważalny dowód na to, że spiski mediów, rządów i korporacji istnieją. Istnieją wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę ogromne pieniądze i gdzie korzyści są obopólne.

Ibogaina jest “organicznym związkiem chemicznym”, który pozyskuje się z “kory afrykańskiej rośliny Tabernanthe Iboga”. “Stwierdzono, że ibogaina jest skuteczna przy leczeniu uzależnień od kokainy, heroiny, etanolu i nikotyny” (wikipedia).

Ibogaina w zwalczaniu uzależnień jest wysoce skuteczna, tak skuteczna, że nic innego nie może się z nią równać! Już podanie niewielkiej dawki powoduje np. “zanik symptomów głodu narkotykowego na czas od kilku dni do nawet kilku tygodni, co znacznie ułatwia przeprowadzenie wstępnej detoksykacji pacjentów” (wikipedia). Nie inaczej jest z uzależnieniem od alkoholu, czy nikotyny. Ibogaina jednak “nie jest nigdzie alegalizowana jako ogólnodostępny lek” (sic!). Ba! Handel ibogainą jest nawet zakazany! Dlaczego?

Wprowadzenie Ibogainy jako leku de facto oznaczałoby niemal całkowite zlikwidowanie uzależnień. Zniknęliby palacze, alkoholicy i narkomanii. Tyle tylko, że ktoś by na tym stracił i to stracił ogromne pieniądze. Rządy straciłyby wpływy z akcyzy. Korporacje farmaceutyczne straciłyby przychody ze sprzedaży ogromnej masy leków, które kupują przeważnie ludzie chorujący z powodu nadużywania używek. Przemysł tytoniowy i alkoholowy by podupadł. Media straciłyby znaczną część wpływów z reklam alkoholi i lekarstw. Korzyści są obopólne (wielostronne), więc spisek może istnieć!

Ibogainę blokuje się również dlatego, że jest to lekarstwo, które pochodzi z natury, a więc nie można go opatentować i nie można zmaksymalizować zysków ze sprzedaży. Sprzedaż nie leży więc w niczyim interesie, oprócz – rzecz jasna – interesu społeczeństwa, ale kogo on obchodzi? Kogo obchodzi to, że ktoś przypadkiem umrze na raka, albo dostanie marskości wątroby, lub zniszczy własne życie przez narkotyki? Tak naprawdę to nie obchodzi nikogo! Liczą się tylko zyski, zyski i jeszcze raz zyski! Ibogaina jest zakazana!

Wszyscy wierzymy, że rządy i korporacje w swoich działaniach kierują się dobrem ludzi. Nie jest to prawdą. Rządy i korporacja przede wszystkim kierują się interesem własnym, a więc skupiają się na kwestii zysków. Z tego względu przejawiają skłonność do zmowy i oszustwa. Dla wszystkich niestety nie jest to oczywiste. Nie jest, bo cichym wspólnikiem w zmowie jest znaczna część mediów, które pragną uchodzić za niezależne i rzetelne źródła informacji. Niezależne i rzetelne? Mogę się tu tylko uśmiechnąć. Niezależny i rzetelny w znacznej części jest praktycznie tylko internet, no ale ten bez końca pragnie się ocenzurować. Gdy to się uda, to nikt nigdy nie usłyszy o ibogainie i niezliczonej liczbie podobnych spraw. Zatem czy spiski nie istnieją?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ibogaina

Źródło: niepoprawni.pl

Studenci-menele chleją na umór! Żądamy zmian, ile jeszcze!

Studenci-menele chleją na umór! Żądamy zmian, ile jeszcze!

To, co wyprawiają studenci przerasta nawet najśmielsze wyobrażenia. Pijaństwo, menelstwo, żuleria studentów po prostu przeraża wszystkich Polaków i to stało się faktem medialnym. Plaga pijących studentów stała się wręcz zjawiskiem medialnym, któremu poświęca się czas w masowych środkach przekazu. Plaga ta urosła do niewyobrażalnie wielkiego problemu, z którym my, Polacy, musimy się zmagać. Przecież: ‘takie będą Rzeczpospolite jakie młodzieży chowanie’. Czy grozi nam później plaga uzależnienia od alkoholu na wielka skalę? Jak na razie pijaństwem studentów interesują się media. Powstają specjalne kampanie promujące trzeźwość, gdyż skala pijaństwa wśród studentów naprawdę przeraża. Wszystko wygląda na to, że coś gdzieś przeoczyliśmy. Nagle obudziliśmy się z ręką w nocniku. Co zrobiliśmy źle? Czy system jest tak niewydolny, że zamiast ludzi wykształconych produkuje alkoholików wręcz dumnych ze swojego alkoholizmu?

A pijacka duma zaczyna przybierać na sile. Studenci menele wręcz prześcigają się w chwaleniu się wpadkami na imprezach bądź po tychże imprezach. Pijaństwo, pijackie wybryki, lodówki wyrzucane przez okno z akademika stają się powodem do dumy. Kto wypije więcej, ten na większy szacunek zasługuje. Taka oto zdaje się być filozofia naszej młodzieży akademickiej. Jedno jest pewne. Coś zrobiliśmy źle, coś poszło wybitnie nie tak. Potrzebne są naprawdę radykalne działania, gdyż skala zjawiska coraz bardziej zagraża normalnym obywatelom. Coraz więcej mediów jest zaangażowanych w akcje promocyjne, mające ukrócić pijaństwo wśród studentów.

Dla przykładu: Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie organizuje wielką kampanię pod tytułem: ‘studencie, odwróć kieliszek’. Przed uczelniami w Krakowie mają się odbyć heppeningi, pokazy. Mam nadzieję, że tą akcję podejmą także stowarzyszenia z innych miast, bo problem naprawdę jest poważny. Jak mówi Piotr Kociołek z NZS UP, czasami dochodzi do tragedii. Tragedią dla narodu Polskiego jest właśnie coraz bardziej poważna plaga zwykłego pijaństwa czy wręcz nałogowego alkoholizmu wśród studentów. Problem jest tak palący, że zainteresowały się nim duże ogólnopolskie portale internetowe takie jak onet.pl czy niezalezna.pl.

Na obu portalach w piątek były publikacje o tej akcji heppeningowej, mającej przemówić studentom do rozsądku. Ale czy studentów będzie to cokolwiek obchodzić? Wydaje mi się, że naprawdę przekroczyliśmy pewien rubikon, i moment tego przekroczenia po prostu przeoczyliśmy. Co tam heppeningi, co tam akcje zachęcające. To w sumie i tak nic nie da. Według mnie potrzebujemy bardziej radykalnych rozwiązań, w tym regulacji prawnych. Na przykład dostępność alkoholu dopiero od 25 roku życia. No i obowiązkowe okazywanie dowodu osobistego w sklepie, obowiązkowe dla każdej osoby chcącej kupić jakikolwiek alkohol. Przepustką do kupienia jakiegokolwiek alkoholu w Polsce byłoby posiadanie przy sobie i okazanie sprzedawcy ważnego dowodu osobistego z datą ukończenia 25 lat. Bez okazania dowodu osobistego przez klienta żaden sprzedawca nie miałby prawa sprzedać temu klientowi alkoholi.

Można też pomyśleć o innych, także radykalnych rozwiązaniach. Np o wyrywkowym badaniu alkomatem przed wejściem do sali gdzie odbywają się zajęcia, lub do akademika. Osoba pijana nie została by do środka wpuszczona.

Pijaństwo wśród studentów stało się wielkim problemem Polski. Jest to wręcz sport narodowy, problem narodowy. Dopuściliśmy do powstania hydry z wieloma głowami. Teraz te głowy należy odcinać, inaczej w przyszłości będziemy mieli potężną armię alkoholików i stałych beneficjentów służby zdrowia. Pogorszy się też znacznie jakość przyswajanej wiedzy.

Wakacje studentów: alkohol, seks bez zabezpieczeń

Zastanawialiście się kiedyś, kiedy kończą się wakacje? To nie jest prosta sprawa. Uczniowi wakacje kończą się 1 września. Pracownikowi biurowemu w korporacji wakacje nigdy się nie kończą. I nigdy się nie zaczynają, bo liczba dni wolnych mu przysługujących wynosi 0 (słownie: zero). Zaś najwięcej do powiedzenia mają studenci. Oni mają aż 3 miesiąca wakacji. I tu się zaczyna sedno problemu. W krajach europy zachodniej istnieje plaga tzw ‘żłopiących turystów’. U nas mamy plagę żłopiących studentów.

Od pierwszego dnia września ceny noclegów dramatycznie maleją. To oczywiście przyciąga brać studencką do pensjonatów, ośrodków wczasowych itp. Ma to swoje dobre strony. Ale ma też złe. Miasteczka turystyczne są wtedy prawie że opustoszałe, mało jest turystów. Studenci, ci nie znający umiaru i zasad dobrego smaku, wykorzystują to aby wybawić się w jak największym stopniu.

Czytaj: w jak największym stopniu zrobić z siebie menela, korzystając z niskich cen, no i odreagować lipiec i sierpień, spędzone często w pracy na zmywaku. Cała turystyczna Polska drży w posadach: jak zwykle jesienna inwazja studentów będzie sporym zaskoczeniem, zakończy się też sporymi stratami. Czego niby można się spodziewać po ludziach, którzy nie mają żadnych obowiązków, zmartwień, prac? Po prostu żyją sobie z dnia na dzień, zapychając swoją pustkę tanimi winami i piwami. Demoralizacja wśród studentów osiągnęła wymiar legendarny i przekracza wszelkie granice.

O tym opowiada się już anegdoty, a historie o rzyganiu w autobusie są już powodem do dumy. Poznałem historię, gdzie studenci z jednej prestiżowej, uznanej uczelni mieszkali w jednym ośrodku wczasowym razem z normalnymi ludźmi. Byli oni utrapieniem dla tych ludzi, działy się tam dantejskie sceny. To, co się tam działo wołało o pomstę do nieba, a pracownicy tego ośrodka zapamiętali to pewnie na całe życie. Chodzi już wręcz o sytuacje stricte kryminalne. Studenci, będąc w pijackim delirium próbowali się włamać do jednego z pokojów. Skończyło się tylko na złamanym kluczu, Bogu dzięki.

Ale jest też dobra wiadomość. Otóż niemożliwe staje się.. możliwe. Tak, drodzy czytelnicy, jest sposób na studentów nie znających umiaru. Przy czym najprostsze sposoby są najbardziej skuteczne. Pierwszym sposobem jest oczywiści wzywanie policji. Najlepiej zacząć to już o 22.01. wzywać policję najlepiej co każdy głośniejszy epizod, policja ma obowiązek reagować. Często się to kończy mandatami. Drugim niezawodnym sposobem jest muzyka. Konkretnie chodzi o ciężkie, maszynowe hard-techno.

Puszczasz tą muzykę o godzinie 6 lub 7 rano, gdy pijący studenci idą spać lub są na kacu. Wbrew pozorom wypoczynek nocny, choć dla żłopiących studentów zaczyna się o 7 rano, jest bardzo ważny i niech tylko ktoś ośmieli się go zakłócić, biada mu! Bas i głośność ustawcie sobie na max, warto po prostu zabrać na urlop mocne głośniki i laptopa z nagranymi set’ami hard techno, specjalnie na tą okazję. W końcu czegoż to nie zrobimy, aby wychować kwiat młodzieży, przyszłość naszego narodu?

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.