Reklamy

Tag: alkohol

Nie pijcie takiego piwa! Co za ohyda!

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad dziwnymi symbolami na denkach puszek od piwa? Są tam umieszczane kropki.

Dla Waszej informacji, prezentuję sekretną informację z korporacji produkującej piwo.

Sprawdźcie przed zakupem piwa w puszcze (o ile w ogóle chcecie pić piwo w puszce!) czy nie ma na dnie puszki kropek, namalowanych jakby mazakiem.

Jeśli jest jedna, to znaczy, że zawartość tej puszki (piwo) było już raz zwrócone ze sklepu z powrotem do browaru (koncernu) ponieważ straciło swoją ważność.

>>> Przeczytaj też: Lek na nieszczęśliwą miłość istnieje. Szokujące technologie przyszłości

Następnie zostało ono zlane do kadzi, tam na powrót dodawane są syntetyczne barwniki i gaz (dwutlenek węgla).

Jeśli na denku puszki są dwie kropki, to znaczy, że było ono przerabiane już dwa razy. Aż do 4 – 5 kropek.

Jeśli na denku puszki nie ma kropek, to znaczy, że piwo pochodzi z pierwszej produkcji i nie było zlewane.

Oczywiście, wszystko jest robione zgodnie z obowiązującym prawem, jednak poza naszą wiedzą.

Piwo kilka razy przelane, trafia w końcu na promocję. Poniżej: przykład znakowania kropkami. Udostępniajcie i nie pijcie gówna!

>>>Przeczytaj też: Kongresmen Ron Paul o inwazji na Syrię. „Następny ma być Iran”

Dodam, że podobne, obrzydliwe kontrowersje budziła za oceanem coca-cola i pepsi-cola. W skład esencji do wyrobu tych napojów, mają wchodzić ludzkie komórki pochodzące ze szpitalnych odpadów medycznych.

Piwo w puszce reaguje z aluminium, składnikiem puszki, i wytrąca się trujący związek chemiczny z glinem (aluminium – Al). Spróbuj wlać do puszki zwykłą wódką bądź bimber, i po dobie czasy sprawdź, co powstało w takiej puszce i jaki ma kolor. Dodam, że glin (aluminium) jest metalem, neurotoksyną, działającą toksycznie na układ nerwowy.

piwo puszka

Reklamy
Reklamy

Studenci-menele chleją na umór! Żądamy zmian, ile jeszcze!

Studenci-menele chleją na umór! Żądamy zmian, ile jeszcze!

To, co wyprawiają studenci przerasta nawet najśmielsze wyobrażenia. Pijaństwo, menelstwo, żuleria studentów po prostu przeraża wszystkich Polaków i to stało się faktem medialnym. Plaga pijących studentów stała się wręcz zjawiskiem medialnym, któremu poświęca się czas w masowych środkach przekazu. Plaga ta urosła do niewyobrażalnie wielkiego problemu, z którym my, Polacy, musimy się zmagać. Przecież: ‘takie będą Rzeczpospolite jakie młodzieży chowanie’. Czy grozi nam później plaga uzależnienia od alkoholu na wielka skalę? Jak na razie pijaństwem studentów interesują się media. Powstają specjalne kampanie promujące trzeźwość, gdyż skala pijaństwa wśród studentów naprawdę przeraża. Wszystko wygląda na to, że coś gdzieś przeoczyliśmy. Nagle obudziliśmy się z ręką w nocniku. Co zrobiliśmy źle? Czy system jest tak niewydolny, że zamiast ludzi wykształconych produkuje alkoholików wręcz dumnych ze swojego alkoholizmu?

A pijacka duma zaczyna przybierać na sile. Studenci menele wręcz prześcigają się w chwaleniu się wpadkami na imprezach bądź po tychże imprezach. Pijaństwo, pijackie wybryki, lodówki wyrzucane przez okno z akademika stają się powodem do dumy. Kto wypije więcej, ten na większy szacunek zasługuje. Taka oto zdaje się być filozofia naszej młodzieży akademickiej. Jedno jest pewne. Coś zrobiliśmy źle, coś poszło wybitnie nie tak. Potrzebne są naprawdę radykalne działania, gdyż skala zjawiska coraz bardziej zagraża normalnym obywatelom. Coraz więcej mediów jest zaangażowanych w akcje promocyjne, mające ukrócić pijaństwo wśród studentów.

Dla przykładu: Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie organizuje wielką kampanię pod tytułem: ‘studencie, odwróć kieliszek’. Przed uczelniami w Krakowie mają się odbyć heppeningi, pokazy. Mam nadzieję, że tą akcję podejmą także stowarzyszenia z innych miast, bo problem naprawdę jest poważny. Jak mówi Piotr Kociołek z NZS UP, czasami dochodzi do tragedii. Tragedią dla narodu Polskiego jest właśnie coraz bardziej poważna plaga zwykłego pijaństwa czy wręcz nałogowego alkoholizmu wśród studentów. Problem jest tak palący, że zainteresowały się nim duże ogólnopolskie portale internetowe takie jak onet.pl czy niezalezna.pl.

Na obu portalach w piątek były publikacje o tej akcji heppeningowej, mającej przemówić studentom do rozsądku. Ale czy studentów będzie to cokolwiek obchodzić? Wydaje mi się, że naprawdę przekroczyliśmy pewien rubikon, i moment tego przekroczenia po prostu przeoczyliśmy. Co tam heppeningi, co tam akcje zachęcające. To w sumie i tak nic nie da. Według mnie potrzebujemy bardziej radykalnych rozwiązań, w tym regulacji prawnych. Na przykład dostępność alkoholu dopiero od 25 roku życia. No i obowiązkowe okazywanie dowodu osobistego w sklepie, obowiązkowe dla każdej osoby chcącej kupić jakikolwiek alkohol. Przepustką do kupienia jakiegokolwiek alkoholu w Polsce byłoby posiadanie przy sobie i okazanie sprzedawcy ważnego dowodu osobistego z datą ukończenia 25 lat. Bez okazania dowodu osobistego przez klienta żaden sprzedawca nie miałby prawa sprzedać temu klientowi alkoholi.

Można też pomyśleć o innych, także radykalnych rozwiązaniach. Np o wyrywkowym badaniu alkomatem przed wejściem do sali gdzie odbywają się zajęcia, lub do akademika. Osoba pijana nie została by do środka wpuszczona.

Pijaństwo wśród studentów stało się wielkim problemem Polski. Jest to wręcz sport narodowy, problem narodowy. Dopuściliśmy do powstania hydry z wieloma głowami. Teraz te głowy należy odcinać, inaczej w przyszłości będziemy mieli potężną armię alkoholików i stałych beneficjentów służby zdrowia. Pogorszy się też znacznie jakość przyswajanej wiedzy.

Wakacje studentów: alkohol, seks bez zabezpieczeń

Zastanawialiście się kiedyś, kiedy kończą się wakacje? To nie jest prosta sprawa. Uczniowi wakacje kończą się 1 września. Pracownikowi biurowemu w korporacji wakacje nigdy się nie kończą. I nigdy się nie zaczynają, bo liczba dni wolnych mu przysługujących wynosi 0 (słownie: zero). Zaś najwięcej do powiedzenia mają studenci. Oni mają aż 3 miesiąca wakacji. I tu się zaczyna sedno problemu. W krajach europy zachodniej istnieje plaga tzw ‘żłopiących turystów’. U nas mamy plagę żłopiących studentów.

Od pierwszego dnia września ceny noclegów dramatycznie maleją. To oczywiście przyciąga brać studencką do pensjonatów, ośrodków wczasowych itp. Ma to swoje dobre strony. Ale ma też złe. Miasteczka turystyczne są wtedy prawie że opustoszałe, mało jest turystów. Studenci, ci nie znający umiaru i zasad dobrego smaku, wykorzystują to aby wybawić się w jak największym stopniu.

Czytaj: w jak największym stopniu zrobić z siebie menela, korzystając z niskich cen, no i odreagować lipiec i sierpień, spędzone często w pracy na zmywaku. Cała turystyczna Polska drży w posadach: jak zwykle jesienna inwazja studentów będzie sporym zaskoczeniem, zakończy się też sporymi stratami. Czego niby można się spodziewać po ludziach, którzy nie mają żadnych obowiązków, zmartwień, prac? Po prostu żyją sobie z dnia na dzień, zapychając swoją pustkę tanimi winami i piwami. Demoralizacja wśród studentów osiągnęła wymiar legendarny i przekracza wszelkie granice.

O tym opowiada się już anegdoty, a historie o rzyganiu w autobusie są już powodem do dumy. Poznałem historię, gdzie studenci z jednej prestiżowej, uznanej uczelni mieszkali w jednym ośrodku wczasowym razem z normalnymi ludźmi. Byli oni utrapieniem dla tych ludzi, działy się tam dantejskie sceny. To, co się tam działo wołało o pomstę do nieba, a pracownicy tego ośrodka zapamiętali to pewnie na całe życie. Chodzi już wręcz o sytuacje stricte kryminalne. Studenci, będąc w pijackim delirium próbowali się włamać do jednego z pokojów. Skończyło się tylko na złamanym kluczu, Bogu dzięki.

Ale jest też dobra wiadomość. Otóż niemożliwe staje się.. możliwe. Tak, drodzy czytelnicy, jest sposób na studentów nie znających umiaru. Przy czym najprostsze sposoby są najbardziej skuteczne. Pierwszym sposobem jest oczywiści wzywanie policji. Najlepiej zacząć to już o 22.01. wzywać policję najlepiej co każdy głośniejszy epizod, policja ma obowiązek reagować. Często się to kończy mandatami. Drugim niezawodnym sposobem jest muzyka. Konkretnie chodzi o ciężkie, maszynowe hard-techno.

Puszczasz tą muzykę o godzinie 6 lub 7 rano, gdy pijący studenci idą spać lub są na kacu. Wbrew pozorom wypoczynek nocny, choć dla żłopiących studentów zaczyna się o 7 rano, jest bardzo ważny i niech tylko ktoś ośmieli się go zakłócić, biada mu! Bas i głośność ustawcie sobie na max, warto po prostu zabrać na urlop mocne głośniki i laptopa z nagranymi set’ami hard techno, specjalnie na tą okazję. W końcu czegoż to nie zrobimy, aby wychować kwiat młodzieży, przyszłość naszego narodu?

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Alkohol i alkoholizm: wpływ na dziecko. Skandalizujący film dokumentalny

Alkohol i alkoholizm: wpływ na dziecko. Skandalizujący film dokumentalny

Film powstał przy finansowym wsparciu Federalnej Agencji ds. Prasy i Mass-mediów. Kto ma interes w tym, by zakazać wyświetlania tego filmu w telewizji?

Przez pierwsze 3 miesiące 2009 roku w oddziałach położniczych Rosji przyszło na świat 394.300 dzieci. Ponad 3.000 z nich umarło. Wady serca ujawniły się u jednego na 200 noworodków. U jednego na 1000 lekarze stwierdzają wyraźnie widoczne zmiany mutacyjne.

Alkoholizm, alkohol: szokująca prawda. Pełny film dokumentalny (44 minuty):

Alkoholizm i przemoc domowa w Polsce – moje luźne wnioski

Alkoholizm i przemoc domowa w Polsce – moje luźne wnioski

  • 8 do 10 milionów alkoholików na 38-milionowy kraj (niektóre szacunki mówią o 10 do 12 milionów) – większość z nich nie widzi problemu; drugie tyle nadużywa alkoholu – większość z nich też nie widzi problemu; najmłodszy nałogowy alkoholik w Polsce miał 4 lata; powszechny model spędzania „łykendu” wśród różnych grup społecznych – to walnąć 8 browców, czasami dopalić ziołem lub wciągnąć amfetaminę, i <najebać> się w sztok – jest to powszechnie akceptowane u większości społeczeństwa. Dopiero specjaliści zajmujący się na co dzień alkoholizmem i nieszczęściem, jakie powoduje – mówią mi wprost, że to nie jest normalne. Czyli można wyciągnąć wniosek: normalność jest nienormalna w naszych czasach!

-według ostrożnych szacunków, 50% populacji ma syndrom DDA; do tego trzeba doliczyć inne choroby emocji / psychiki, w większości w ogóle nie zdiagnozowane i nie leczone. Ludzie zgłaszają się po pomoc w sytuacjach ekstremalnych, beznadziejnych, zamiast reagować wtedy, gdy choroba się rozwija.

To, co specjaliści nazywają „zdrowiem psychicznym” jest luksusem nieosiągalnym dla zdecydowanej większości Polaków i innych mieszkańców globu. Tak naprawdę, praktycznie 100% ludzi osiągając wiek 18 lat i wchodząc w życie dorosłe, ma istotne diagnostycznie objawy choroby psychicznej czy emocjonalnej, ale większość się nie leczy. Stan określany jako „zdrowie psychiczne” należy sobie wypracować, a do tego trzeba niesamowitej determinacji, dużej świadomości i wiedzy – i czasu – najczęściej powyżej 5 lat.

Tak więc większość ludzi bazuje na tym, co im zostało „wgrane”, narzucone, podczas patologicznego procesu wychowawczego, miota się, szarpie z życiem, cierpi, nie leczy się. My jako bardziej świadome pokolenie, gdzie wiedza jest dostępna po kilku kliknięciach myszką, mamy szansę przerwać tę patologię / ciemnotę trwającą od wieków.

-powszechnie obowiązującą normą społeczną „drugiego obiegu” (czyli uznawaną po cichu) jest to, że dzieci i kobiety można, a nawet trzeba bić; kto z Was dzwonił na policję, gdy za ścianą słychać było odgłosy przewracanych mebli i krzyki bitych domowników? Potem ludzie dziwią się i oburzają, gdy media ujawniają przypadki takie jak Madzia z Sosnowca..

-alkoholicy są usprawiedliwiani na wszelkie sposoby nawet wtedy, gdy ich partner / dzieci znajdą się na chirurgii czy OIOM. A, bo chłop ma nerwową pracę i musiał sobie wypić, a bo on nerwowy jest i po co ona go denerwowała, a bo czasami chłop ma prawo do tego, w końcu tyra przy maszynie za te 1500 zeta itp;

-psychopaci mają pewien „urok” u kobiet – to trzeba przyznać bezsprzecznie. Koleś, który po dwudniowej balandze po burdelach przychodzi do domu zarzygany i zaszczany, ze złapanym syfem i HIV’ em, i leje kogo popadnie, rzadko trafia na salę sądową. Działa tu mechanizm omawiany przez psychologię ewolucyjną pod nazwą „samiec alfa”.

Kobieta podświadomie albo nie chce się „uwolnić”, albo ma stale wątpliwości. Urok silnego, agresywnego i prostackiego samca alfa to mechanizm działający od co najmniej 200.000 lat. Dzisiejsza cywilizacja gdzie oficjalnie stawia się na dążenie do szczęścia, humanitaryzm – ma co najwyżej 50 lat. W Polsce ciemnota trwała w najlepsze jeszcze w latach 90-tych XX wieku, więc u nas trwa to najwyżej dekadę..
-kontynuując temat wgrywanej w procesie wychowawczym „matrycy” – od czego zależy, czy będziesz męski czy nie? Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująca. Nie zależy to od Twojego DNA, który Ci przekazali rodzice. Chłopiec, po zaprzestaniu pobierania pokarmu fizycznego (mleka) od matki, musi się przestawić na inny pokarm – pokarm „duchowy”, od ojca.

To od ojca zależy jakiego rodzaju matrycę przekaże synowi. I nie ma tu znaczenia, czy ojciec lał matkę czy nie, czy byliście szczęśliwą rodziną czy nie. Neurobiologia ludzkiego mózgu i kody podświadomości wcale nie są skomplikowaną sprawą. Ba! Bardziej przypominają prymitywny komputer (maszynę) do którego wprowadza się proste kody (dyrektywy) i programuje się go na określony cel. Co tu dużo ukrywać – od wieków tresuje się nas, by swoje potomstwo programować na „statystycznych Kowalskich” – czyli na trybiki systemu. Programowanie tego typu bardziej bierze pod uwagę przyszłe życie w społeczności – z całym bagażem wzajemnie wykluczających się norm społecznych itp, a nie rozwój i szczęście jednostki.

Trzeba pamiętać, że zarówno szczęście, jak i świadomość są stanami niekorzystnymi z punktu widzenia natury. Człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny, zaś człowiek świadomy nie chce angażować się w życie społeczności w jej powszechnie obowiązującym kształcie, bo po prostu się tego brzydzi. I najczęściej wybiera izolację. Przez tysiąclecia szczęście to były krótkie chwile, najczęściej upojenia alkoholowego albo seksualnych uniesień, a reszta działalności człowieka to nieustająca ekspansja – wyręb lasów na nowe tereny uprawne, budowa nowych miast i osiedli, walka o tereny uprawne itp. Zaś ludzie świadomi, dawnych epok – najczęściej tworzyli kastę kapłanów i za pomocą bzdur, gusł, rytuałów – rządzili i manipulowali plebsem.

Wracając do tematu tego podpunktu. Mózgu i podświadomości małego chłopca wcale nie obchodzi czy rodzina w której się wychował była szczęśliwa, trochę dysfunkcyjna czy też patologiczna. Ważne jest jedynie wzorzec męski który otrzymał – czy jest prawidłowy i zgodny z zasadami, prastarymi prawidłami głoszonymi przez psychologię ewolucyjną, czy nie. Nie będę wnikał w te zasady i prawidła psychologii ewolucyjnej, to temat na inny, obszerny artykuł.

Męskość to oczywiście, kwestia matrycy, czyli tego, co zostało Ci wgrane, zaprogramowane w momencie, gdy twój umysł był najbardziej chłonny i skory do urabiania (jak plastelina). Oczywiście, masz na to bardzo mały wpływ. Owszem, gdy będziesz dorosły, możesz wytwarzać coś nowego, swojego – coś ponad tę matrycę którą Ci zaprogramowano. Możesz to zrobić poszerzając świadomość, rozwijając się duchowo, zdobywając wiedzę, analizując i zadając pytania i buntując się. Możliwe jest wtedy częściowe „nadpisanie” matrycy, jej częściowa modyfikacja, ale całkowita zmiana jest niemożliwa. Muszę Was zasmucić, ale większość tego, co zostało Ci zaprogramowane, wgrane w dzieciństwie, jest nie do usunięcia i przez całe życie będzie dawało o sobie znać.

Przykład: masz nerwicę lękową, niewielki lęk przed ludźmi, od czasu do czasu ataki silnego lęku i kołatania serca. Przechodzisz przez terapię dynamiczną, dochodzisz do samego źródła – rdzenia problemu. Wiesz dlaczego tak reagujesz. Ale i tak, pomimo tego, że lekarz powie: „jesteś wyleczony” – całe życie „cień” tego będzie dawał o sobie znać. Od czasu do czasu będziesz siebie łapał na tym, że powielasz stare schematy, jeszcze sprzed leczenia.

-system prawny. W Polsce system prawny jest nastawiony na maksymalną ochronę, protekcję sprawców przestępstw. Stara maksyma głosi, że „nadanie praw sprawcom oznacza odebranie praw ofiarom” – pamiętajcie. To ofiara, najczęściej, musi udowodnić, że „nie jest kosmitą”, musi mieć szereg świadków, papierów – np wyników obdukcji, treści rozmów nagranych na dyktafon, musi także przygotować się na fałszywych, przekupionych świadków przyprowadzonych przez sprawcę. Kiedyś pisałem, że świat dzieli się na dwie grupy ludzi. Pierwsza grupa to zdrowi, dynamiczni, niewiele myślący sprawcy. Druga grupa to ich zamartwiające się, chore emocjonalnie czy psychicznie, ofiary. Tak więc ofiara po latach bytności z psychopatą ma najczęściej diagnozę psychiatryczną i przyjmuje szereg leków, zaś sprawca (psychopata) – po prostu nie ma sumienia, ma wszystko w dupie, chce tylko wszystkich wokół wydymać i cieszy się zdrowiem. Pamiętajcie, że większość nałogowych alkoholików nie leczy się i jako zdrowi psychicznie, są najwyżej odwożeni na „wytrzeźwiałkę” albo na jednodniowy areszt.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Alkohol: niegroźna używka czy twardy narkotyk gorszy niż kokaina?

Alkohol: niegroźna używka czy twardy narkotyk gorszy niż kokaina?

Film ten przedstawia w jaki sposób elity przez wielki używały alkoholu do ogłupiania i wyzyskiwania społeczeństw. Legalny alkohol stał się głównym narzędziem do obniżania inteligencji u ludzi, a im ciemniejszy naród tym łatwiej się nim rządzi. Substancja ta robi nie tylko spustoszenie w umyśle konsumenta, ale także w całym organizmie, który po prostu w kontakcie z tą trucizną zaczyna gnić. Alkohol postrzegany jest u nas w kategoriach używki, mało kto postrzega go w kategorii twardego narkotyku jakim w rzeczywistości jest.

Substancja ta wg. badań europejskiej agencji zdrowia zajmuje 3 miejsce na liście najniebezpieczniejszych narkotyków zaraz za heroiną. Samo słowo używka przeniknęło do świadomości społecznej za sprawą lobbingu korporacji oferujących alkohole, papierosy i kawę. Patrząc na statystyki spożywania tej używki w formie wódki, wina, czy piwa nasuwa się myśl, że nasze społeczeństwo słabo jest zaznajomione z niebezpieczeństwem zdrowotnym, umysłowym i społecznym jakie niesie konsumowanie tego narkotyku.

Niestety politykom jest na rękę, abyśmy dalej go spożywali jednocześnie się degradując. Jeżeli chcemy się już napić to miejmy przynajmniej świadomość po jakiego rodzaju substancję sięgamy.