Reklamy

„Ludzkość zrozumie przesłanie filmu Matrix dopiero za 20 lat”

Był rok 2005. Na naszym forum użytkownik ‚Daw’ żalił się, niemal z płaczem, że jako zdolny informatyk po studiach, zarabia zaledwie 800 złotych brutto. Pamiętam jak dziś. Wtedy, jesienią 2005 roku byłem tym przerażony choć mało znałem nasze realia.
Ale minęło siedem lat, mamy rok 2012. Świat się zmienił. Ów użytkownik Daw awansował i w międzyczasie jego pensja urosła do max 4000 zł brutto (czyli do wielkości najniższej krajowej w Grecji). Zmienił się też użytkownik Daw. Z narzekającego na system świeżego studenta informy, zrobiło się z niego wielkie panisko w garniaku, wielki belmondo eleganto, który uważa że żyjemy w najszczęśliwszym z krajów, który jawnie popierał ustawę ACTA. A protestujących przeciwko ACTA nazywał gówniarzami.

Niestraszne nam zastępy uzbrojonych po zęby policjantów, bo coraz więcej z nich dostrzega szambo w jakim żyjemy. Niestraszne nam nowoczesne systemy broni geofizycznych takich jak HAARP, bo można je wyłączyć.
Czeka nas batalia na śmierć i życie z takimi ludźmi z sąsiedztwa, naszymi sąsiadami, przyjaciółmi, członkami naszych rodzin, takimi jak Daw. Ludźmi, którzy przez lata bezwiednie i fałszywie definiowali własną tożsamość. Ludźmi, którzy mają nagle dosłownie kilka zeta więcej niż reszta upodlonych niewolników. Ludźmi, którzy odczuwają atawistyczny, biologiczny strach przed zrównaniem z klasą nędzarzy. Czym Ci ludzie byliby ze swoimi 3000 bądź max 4000 zł zarobkami, gdyby sąsiad – pracujący jako śmieciarz, także zarabiał te 4000 zł na miesiąc? Tacy ludzie jak Daw stracili by swoją zajebistość. Stracili by społeczny poklask ze strony znajomków i rodzinki. Od razu chciałby zarabiać 10000 złotych, byle tylko odróżnić się od sąsiada śmieciarza, byle tylko mieć lepsze gadżety i lepsze wakacje od niego.

Tacy ludzie jak Daw najsilniej bronić będą systemu. Jeśli chodzi o policję, straż pożarną, wojsko, kontrwywiad – to tu nasze podziemie ma duże pole manewru. Tam przecież pracuje dużo świadomych bolączek tego świata patriotów, którym zależy na zmianach. Zaś ludziom typu Daw nie przetłumaczysz niczego. Policjant czy żołnierz ma od systemu dajmy na to te nędzne 300 zeta podwyżki. Zaś taki Daw w obecnym systemie ma dosłownie wszystko.
Posłużę się cytatem braci Wahowskich, reżyserów filmu Matrix:
„Nie wszyscy są gotowi do odłączenia. Niektórzy tak bardzo wierzą w system, że są gotowi zginąć w jego obronie”.

Reklamy

Katastrofa nuklearna w Fukushimie przekracza Czarnobyl. Informacje zaktualizowane 11 kwietnia 2012f

Fukushima – informacje aktualizowane (11.04.2012)

ZeroHedge

7 kwietnia 2012

Kilka dni po japońskim trzęsieniu ziemi ostrzegaliśmy, że największe zagrożenie stanowią nie same reaktory, ale zużyte pręty paliwowe w zbiorniku sekcji nr 4 elektrowni Fukushima. Oto link 1 oraz link 2.

W lutym napisaliśmy:

Naukowcy twierdzą, że istnieje 70% prawdopodobieństwo, że w bieżącym roku Fukushimę nawiedzi trzęsienie ziemi o sile 7.0 – prawdopodobieństwo wystąpienia takich wstrząsów w ciągu najbliższych 3 lat wzrasta do 98%.

Biorąc pod uwagę fakt, że ekspert nuklearny Arnie Gundersen mówi, iż trzęsienie ziemi o sile 7.0 lub większej może spowodować załamanie całej struktury zbiornika, w trybie pilnym należy uczynić wszystko, co jest w ludzkiej mocy, aby ustabilizować konstrukcję zbiorników paliwa w reaktorze numer 4.

Operator zakładu TEPCO wykonuje tam prace budowlane. To wyścig z czasem w bardzo trudnych warunkach – miejmy nadzieję, że TEPCO wygra.

„Associated Press” zauważa:

Integralność struktury uszkodzonego budynku reaktora sekcji nr 4 jest od dawna poważnym problemem ekspertów, ponieważ upadek zbiornika chłodzenia zużytego paliwa nuklearnego może spowodować katastrofę gorszą niż dotychczasowe stopienie rdzeni trzech reaktorów.

Gundersen (który jako inżynier projektował i budował takie zbiorniki) wyjaśnia, że w zbiornikach nie ma żadnej ochrony wokół radioaktywnego paliwa. Ostrzega, że w sytuacji upadku zbiornika sekcji nr 4 wskutek trzęsienia ziemi ludzie powinni natychmiast opuścić Japonię, a mieszkańcy Zachodniego Wybrzeża Ameryki i Kanady powinni zamknąć wszystkie okna i pozostać przez pewien czas w domach.

Zbiornik zużytego paliwa reaktora nr 4 jest najwyraźniej w nie najlepszym stanie, a od czasu marcowego trzęsienia ziemi o sile 9,0 wystąpiło już wiele mniejszych wstrząsów.

Niemiecka telewizja ZDF cytuje inżyniera nuklearnego Yukitero Nakę:

Jeśli uderzy kolejne trzęsienie ziemi, budynek [sekcji nr 4] może się zawalić i prawdopodobnie wywołać reakcję łańcuchową.

(Sekcja 4 zawiera pluton, a także inne odpady radioaktywne.)

W poniedziałek dziennik “Mainichi” napisał:

Zbiornik zużytego paliwa w budynku reaktora nr 4 zawiera ogółem 1535 prętów paliwowych. 7-piętrowy budynek doznał poważnych uszkodzeń, które nie naruszyły zbiornika usytuowanego na trzecim i czwartym piętrze. Dach został zerwany. Jeżeli zbiornik pęknie i utraci chłodziwo, paliwo jądrowe znajdujące się wewnątrz przegrzeje się i wybuchnie, powodując rozproszenie ogromnych ilości substancji promieniotwórczych na dużym obszarze. Zarówno amerykańska Komisja Dozoru Nuklearnego (NRC), jak i francuski koncern atomowy Areva ostrzegają przed tym niebezpieczeństwem.

Raport opublikowany w lutym przez Niezależną Komisję Śledczą Katastrofy Nuklearnej w Elektrowni Fukushima Daiichi stwierdził, że zbiornik zużytego paliwa reaktora nr 4 stanowi “najsłabsze ogniwo” równoległych kryzysów reakcji łańcuchowych tej katastrofy. Najgorszy scenariusz ewentualnego przebiegu wydarzeń sporządzony przez rząd obejmuje nie tylko upadek zbiornika paliwa sekcji nr 4, ale także rozpad zużytych prętów paliwowych pozostałych reaktorów. Jeśli tak się stanie, mieszkańcy tokijskiej aglomeracji będą zmuszeni do ewakuacji.

Były minister ziemi, infrastruktury, transportu i turystyki Sumio Mabuchi, który zaraz po rozpoczęciu kryzysu został powołany na to stanowisko przez doradcę ówczesnego premiera Naoto Kana, zaproponował wprowadzenie betonu od dołu reaktora nr 4, aż po spód zbiornika, tak jak zrobiono to w Czarnobylu.

“Ponieważ do reaktora pompowano wodę morską, solidność struktury (korozja betonu i jego kruszenie) była wątpliwa. Istnieją również pewne wątpliwości co do obliczeń w odniesieniu do sejsmicznej odporności”, powiedział jeden z przedstawicieli rządu zaznajomiony z przebiegiem wydarzeń. “Usunięcie prętów potrwa trzy lata. Czy struktura zdoła utrzymać się tak długo?”

Dziennik “Asahi” napisał w zeszłym miesiącu, że wywołane trzęsieniem ziemi pęknięcie zbiornika zużytego paliwa reaktora nr 4 i wyciek będą oznaczały koniec Tokio.

Kevin Kamps powiedział w zeszłym miesiącu:

Zbiornik zużytego paliwa sekcji nr 4 (…); mają pod nim jedynie stalowe lewary, które mają powstrzymać podłogę przed wypadnięciem lub sam zbiornik przed przewróceniem.

Jeśli utracone zostanie doprowadzenie wody chłodzącej, do zapalenia odpadów pozostanie zaledwie kilka godzin. Nastąpiłyby bezpośrednie emisje atmosferyczne. Do środowiska trafiłoby 100% cezu-137.

Były doradca ONZ Akio Matsumura – oceniany entuzjastycznie przez Michaiła Gorbaczowa, ambasadorów USA Stephena Boswortha i Glenna Oldsa oraz byłego zastępcę Sekretarza Stanu USA John C. Whiteheada – zauważa:

Sekcja doznała ogromnych szkód podczas tsunami – eksplozja wodoru zerwała dach, pozostawiając na otwartym powietrzu wysoce radioaktywny zbiornik zużytego paliwa nuklearnego. Jeżeli w obszar ten uderzy silne trzęsienie ziemi, budynek z pewnością zawali się. Japońscy i amerykańscy meteorolodzy przewidują, że wystąpienie tak silnego trzęsienia jest w tym roku bardzo prawdopodobne.

Stopienie prętów paliwowych oraz bezprecedensowa emisja promieniowania, które w takiej sytuacji wystąpią to najgorszy scenariusz dyskutowany w ostatnich miesiącach przez premiera Kana i innych byłych przedstawicieli rządu. Podczas swojego wystąpienia na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, premier ostrzegł, że taki wypadek zmusiłby do ewakuacji 35 mln ludzi z Tokio, zamknąłby połowę Japonii i zagroziłby suwerenności narodu. Taka humanitarna i środowiskowa katastrofa jest wprost niewyobrażalna. Hiroshi Tasaka, inżynier nuklearny i specjalny doradca premiera Kana, zaraz po katastrofie powiedział, że kryzys “właśnie otworzył puszkę Pandory”.

Obecny rząd Japonii jeszcze nie wspomniał publicznie o prawdopodobnej katastrofie pod pretekstem uniknięcia paniki. Tym niemniej należy niezwłocznie podjąć stosowne działania. W ciągu ostatniego roku opublikowane zostały komentarze naukowców wyjaśniających dlaczego reaktor nr 4 musi zostać natychmiast ustabilizowany, kto mógłby wykonać to zadanie i dlaczego sytuacja pozostawała niezauważona. Sądzimy, że musi zostać powołany i wysłany do Fukushimy niezależny, międzynarodowy zespół inżynierów strukturalnych i innych doradców. Wzbierająca presja opinii publicznej zmusiłaby rząd japoński do działania. Mamy nadzieję, że materiały, jakie publikujemy okażą się pomocne w doinformowaniu społeczeństwa na temat kryzysu, w obliczu którego stoimy.

Wybitny niemiecki fizyk dr Hans-Peter Durr powiedział dziesięć miesięcy temu, że w wypadku wycieku ze zbiornika zużytego paliwa znajdziemy się w sytuacji, której nauka nawet nie potrafiła sobie wyobrazić.

Akio Matsumurze powiedziano, że upadek zbiornika zużytego paliwa sekcji nr 4 lub wyciek wody emitowałyby promieniowanie przez 50 lat i nikt nie byłby w stanie zbliżyć się do Fukushimy.

Matsumura pisze:

Były ambasador Japonii w Szwajcarii, pan Mitsuhei Murata, został zaproszony jako prelegent Otwartego Przesłuchania Komisji Budżetowej Izby Radnych w dniu 22 marca 2012 roku dotyczącego katastrofy w elektrowni jądrowej Fukushima Dai-ichi. Przed komisją ambasador Murata zdecydowanie stwierdził, że jeśli zniszczony budynek bloku reaktora nr 4 z 1535 prętami w zbiorniku zużytego paliwa jądrowego znajdującym się na wysokości 30 metrów nad ziemią upadnie, nie tylko odetnie dostęp do wszystkich sześciu reaktorów, ale wpłynie na wspólny zbiornik zużytego paliwa zawierający 6,375 prętów, położony około 50 metrów od reaktora nr 4. W obu przypadkach radioaktywne pręty nie są chronione przez zbiornik osłonowy; znajdują się na otwartym powietrzu. To z pewnością spowodowałoby globalną katastrofę, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyliśmy. Podkreślił, że odpowiedzialność Japonii wobec reszty świata jest nie do oszacowania. Taka katastrofa oddziaływałaby na wszystkich nas przez stulecia. Ambasador Murata poinformował nas, że łączna liczba zużytych prętów paliwowych w obrębie zakładu Fukushima Dai-ichi, z wyłączeniem prętów w zbiornikach ciśnieniowych, wynosi 11.421 (396 +615 +566 +1.535 +994 +940 +6375).

Poprosiłem jednego z najbardziej uznanych ekspertów w kwestii zbiorników zużytego paliwa, Roberta Alvareza – byłego starszego doradcę strategicznego sekretarza i zastępcy sekretarza ds. bezpieczeństwa narodowego i ochrony środowiska w amerykańskim Departamencie Energii – aby wyjaśnił potencjalne zagrożenie ze strony 11,421 prętów paliwowych.

Otrzymałem od pana Alvareza zdumiewającą odpowiedź:

W ostatnim czasie pojawiło się więcej informacji na temat sytuacji zużytego paliwa w zakładzie Fukushima Dai-Ichi. 1,231 napromieniowanych, zużytych prętów paliwowych w zbiorniku nr 4 zawiera około 37 milionów kiurów (~ 1.4e +18 Bekereli) długotrwałej radioaktywności. Zbiornik nr 4 znajduje się około 30 metrów nad ziemią, ma strukturalne uszkodzenia i jest wystawiony na działanie czynników atmosferycznych. Jeśli trzęsienie ziemi lub inne zdarzenie miałoby spowodować drenaż zbiornika, rezultatem byłby katastrofalny pożar radiologiczny obejmujący 10 razy większą ilość cezu-137 wyemitowanego w Czarnobylu.

Infrastruktura umożliwiająca bezpieczne usunięcie tego materiału została zniszczona. Wypalonego paliwa reaktora nie może tak po prostu unieść w powietrze za pomocą dźwigu, niczym rutynowego ładunku. W celu uniknięcia poważnych emisji promieniowania, pożarów i ewentualnych eksplozji, musi być przeniesione w ciężkiej, wypełnionej wodą, ochronnej konstrukcji do suchych silosów. Jako że nigdy wcześniej czegoś podobnego nie próbowano, usuwanie zużytego paliwa ze zbiorników zniszczonych reaktorów elektrowni Fukushima Dai-ichi będzie wymagać bardzo poważnego i czasochłonnego wysiłku przebudowy – wyprawy na nieznane wody. Mimo ogromnych zniszczeń na terenie Dai-ichi, suche silosy zawierające mniejszą ilość zużytego paliwa zdają się być nieuszkodzone.

Na podstawie danych Departamentu Energii USA, na terenie zakładu Dai-ichi przechowywanych jest w sumie 11,138 wypalonych elementów paliwowych. Zawierają one około 336 milionów kiurów (~ 1,2 E +19 Bq) długotrwałej radioaktywności. Około 134 milionów kiurów stanowi cez-137 – ilość 85 razy większa od emisji cezu-137 podczas katastrofy w Czarnobylu, według szacunków Narodowej Rady Ochrony Radiologicznej (NCRP). Całkowity zapas zużytego paliwa paliwa reaktorów na terenie elektrowni Fukushima Dai-chi zawiera prawie połowę łącznej ilości cezu-137 jaki według szacunków NCRP został wyemitowany przez wszystkie atmosferyczne testy broni jądrowej, Czarnobyl oraz światowe zakłady przetwarzania (~ 270 milionów kiurów lub ~ 9,9 E +18 Bekereli).

Ważne jest, aby ogół społeczeństwa zrozumiał, że reaktory, które pracują od dziesięcioleci, takie jak te w Fukushimie Dai-ichi, wygenerowały jedne z największych koncentracji radioaktywności na naszej planecie.

Wielu czytelnikom może być trudno uzmysłowić sobie rzeczywiste znaczenie tej liczby, ale możemy łatwo zrozumieć, co oznaczałoby emisja cezu-137 85 razy większa niż w Czarnobylu. Zniszczyłaby środowisko świata i naszą cywilizację. Wykracza to poza obszar debat na temat energii atomowej. To kwestia naszego przetrwania.

W dniach 26 – 27 marca odbyła się w Seulu Konferencja w ramach Szczytu Bezpieczeństwa Nuklearnego i wspólnie z ambasadorem Muratą podjęliśmy wysiłek znalezienia kogoś, kto poinformowałby uczestników z 54 krajów o potencjalnej globalnej katastrofie bloku reaktora nr 4. Poprosiliśmy kilku uczestników, aby podzielili się koncepcją powołania niezależnego zespołu oceniającego, złożonego z szerokiej grupy międzynarodowych ekspertów, który zająłby się tą pilną sprawą.

Chciałbym przedłożyć list ambasadora Muraty do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moona – aby przekazał tę pilną wiadomość – a także korespondencję do premiera Japonii Yoshihiko Nody z myślą o czytelnikach japońskich. Podkreślił w nich, że rozwiązanie tego bezprecedensowego wyzwania wymaga ludzkiej mądrości.

W swoim liście ambasador Murata pisze:

Nie jest przesadą stwierdzenie, że los Japonii i całego świata zależy od reaktora numer 4. Potwierdzają to najbardziej wiarygodni eksperci, tacy jak dr Arnie Gundersen czy dr Fumiaki Koide.”

Czy ludzkość stanie na wysokości zadania i znajdzie sposób na ustabilizowanie zbiornika zużytego paliwa sekcji nr 4 zanim dojdzie do katastrofy?

A może współczesna cywilizacja zdobędzie nagrodę Darwina za ignorowanie realnych zagrożeń?

Tłumaczenie: exignorant

Apel do badaczy afer i zbrodni koncernów farmaceutycznych. Do ludzi znających tematykę medycyny naturalnej. Dość bierności!

Powstał nowy blog:

http://hipokrates2012.wordpress.com/

Będzie on skupiał różne artykuły:

-afery farmaceutyczne i medyczne;
-szczepionki i GMO;
-medycyna naturalna;
-ukrywane fakty na temat zdrowia;
-szkodliwe leki syntetyczne;
-magiczne zioła, grzyby, minerały, suplementy.

Proszę o zgłaszanie się chętnych, na adres mailowy rkw34 (na) op.pl
Zapraszam do współtworzenia bloga w różnej formie:

-bycia współredaktorem.
-lub autorem.
-współpracownikiem, czyli moderatorem bloga (komentarze).
-roznoszenie wici po forach dyskusyjnych (linki).
-nadsyłanie tekstów z różnych źródeł w komentarzach albo na powyższy adres email.

—-

Jeśli podoba Ci się ta inicjatywa, wypromuj ten tekst klikając poniżej:

I klikając tam przycisk ” promuj „.

—-

Blog ten nie będzie kolejnym blogiem o medycynie naturalnej dla tych, co wszystko właściwie już wiedzą.
Blog ten będzie wychodził z prostą i przejrzystą informacją do zwykłych ludzi, nie zaznajomionych z naszymi dyskusjami, tekstami.
Ludzie Ci szukają np w internecie informacji o szczepionkach, chemioterapii nowotworów, lekach psychotropowych, antybiotykach. Często przypadek sprawia, że trafiają na nasze niezależne informacje. Abyśmy byli skuteczni, należy przejąć część ruchu internetowego zarezerwowanego dotąd tylko dla chciwych korporacji farmaceutycznych.
Ja mam kilka pomysłów, jeśli chodzi o przechwycenie słów kluczowych, tagów i wyników wyszukiwania zarezerwowanych dla korporacji farmaceutycznych. Na czym to polega? Otóż, 90% lub nawet więcej ludzi, wpisze w google: „szczepionka HPV” lub: „chemioterapia nowotworów” niż: „szczepionka HPV skutki uboczne” czy: „naturalne leczenie raka”. Traf chciał, że te frazy 90-cio procentowe, bardzo popularne, są dotąd obstawione przez strony sponsorowane przez mafię farmaceutyczną.
Ja wiem, że nie uda nam się wskoczyć na pierwsze miejsca z tymi 90-cio procentowymi frazami. Ale wystarczy, aby nasz tekst ze zdaniem: „naturalne i bardzo skuteczne leczenie raka” znalazł się w pierwszej piątce, dziesiątce wyszukiwań w google. Wtedy potencjalny czytelnik, zamiast na witrynę korporacji farmaceutycznej, wejdzie i na naszą witrynę, zaciekawiony alternatywnymi sposobami.
Wiem też, że zwykłych ludzi bardziej zaciekawi fraza: „w szczepionkach wykryto dziwne i niebezpieczne zanieczyszczenia” znajdująca się np na drugim, trzecim czy czwartym miejscu, niż oficjalna strona mafii farmaceutycznej z pierwszego miejsca.

Mówicie, że to mało prawdopodobne?
Wpiszcie w google frazy takie jak:
-„szczepionka HPV cena” – mój blog zajmuje pierwsze (!) miejsce w google.
-„HPV” – dziesiąte miejsce w google, czyli pierwsza dziesiątka.
„Iran wojna” – tu okupuje prawie wszystkie pierwsze miejsca w google, zarówno z blogiem kefir 2010, jak i z blogiem cosmosis na NE (pierwsze miejsce).

Eksperyment ten częściowo udał mi się z blogiem kefir 2010, można, a nawet trzeba powtórzyć go z nowym blogiem – http://hipokrates2012.wordpress.com/
Tylko tym razem weźmiemy się za sprawę naprawdę profesjonalnie. Do wyboru mamy takie opcje jak seo, pressel page, systemy wymiany linków. I inne. Jeśli blog będzie dobrze prowadzony, przez zgrany zespół osób, wrzucających tutaj dużo artykułów z mało znanych źródeł – wtedy będzie tu przychodzić dużo ludzi.
Dzisiejsze blogi śledcze, demaskatorskie, wpadają w jedną zasadniczą pułapkę. Otóż po kilku, kilkunastu miesiącach:
-przestają wspominać o istocie problemu, źródle problemów świata;
-wpadają w pułapkę coraz większej specjalizacji. Zamiast ciągle odnosić się do poprzednich tekstów, do źródeł, publikują ciągle nowe i coraz bardziej zawiłe teksty, które z czasem stają się zrozumiałe tylko dla stałych, zaawansowanych i mających dużo czasu czytelników. Jak wiemy, 90% lub nawet więcej ludzi nie może sobie na takie coś pozwolić. Wolą oni wpisać w google: „szczepionka HPV” i prześledzić góra 10 pierwszych wyników z googli. My musimy tam być!
-blogi śledcze i demaskatorskie, a przynajmniej połowa z nich, z czasem zaczynają stawiać prawie wyłącznie na stałych, zaawansowanych czytelników. Tymczasem ponad 75% czytelników to ciągle nowe osoby, które zawitały na przecież nieznany dla nich blog, z googli, z forów dyskusyjnych i innych platform. Takich czytelników należy zaciekawić prostym i przejrzystym tekstem, najlepiej z cieszącymi oko, barwnymi grafikami, by został na blogu na dłużej, by dodał blog do zakładek w swojej przeglądarce, by przeczytał także inne artykuły. Nie można odstraszać przypadkowych osób zawiłym, ścisłym i technokratycznym bełkotem. Mamy być głosem zwykłych ludzi, vox populi, sami się wywodzimy z ludu, nie jesteśmy przecież specjalistami. Ja poświęciłem aż dekadę swojego życia w celu odszukania, gdzie kryje się prawda na temat zdrowia i farmacji. Niektórzy szukają jeszcze dłużej. Teraz nadszedł czas, by tę wiedzę komuś przekazać! Nie możemy być bierni, siedzieć pokornie na dupsku i patrzeć, jak trują nas żywnością ze zmodyfikowanymi genami, zanieczyszczonymi szczepionkami Bóg jeden wie czym, czy też toksycznymi farmaceutykami.
-na blogach śledczych i demaskatorskich z czasem rozwija się specyficzny rodzaj slangu, kodów, niedomówień. Tego nie może być! To zwyczajnie odstraszy ludzi, którzy szukając w necie informacji o medycynie, szukają nadziei dla siebie i bliskich. To tak, jakbyśmy szukając w necie zajebistych przepisów kulinarnych, trafili na blog, gdzie zarówno autor jak i komentujący używają slangu typowego dla włoskich kucharzy przemieszanego ze slangiem biologów molekularnych.

Debata o szczepieniach – błedne łączenie epidemiologii i matematyki

Przyglądając się argumentom używanym do uzasadnienia przymusu szczepień wśród dzieci (nigdy wśród dorosłych) stwierdziłam, że wiele z nich bazuje na nietrafionych porównaniach i wnioskach z takich porównań (patrz mój pierwszy tekst „Epidemia nietrafionych analogii…”). Niektóre z nich są obarczone błędami logiczno-merytorycznymi lub wybiórczo przedstawiają jedynie korzyści z masowych szczepień. Inne jeszcze sięgają do czasów epidemii nieporównywalnie cięższych chorób wywołanych wirusem ospy prawdziwej czy polio.

W kilku kolejnych tekstach spróbuję przedstawić moje spostrzeżenia i uzupełnić brakujące strony danego aspektu szczepień bądź wykazać, dlaczego uważam niektóre stanowiska za błędne. Całą serię rozpocznę komentarzem do argumentu często powtarzanego w dyskusjach między zwolennikami przymusu szczepień (cudzych dzieci) i rodzicami będącymi przeciwko przymusowi szczepień. W dyskusjach takich bezrefleksyjnie powtarzany jest wniosek epidemiologów o

pozytywnym bilansie korzyści szczepień (zmniejszenie ilości  powikłań poprzez zmniejszenie ilości zachorowań) i ryzyka szczepień (powikłań poszczepiennych) na poziomie populacji,

który jest następnie przekuwany na stwierdzenia typu:

według twardych dowodów naukowych prawdopodobieństwo powikłań pochorobowych u twojego dziecka jest [ileś tam razy] wyższe niż prawdopodobieństwo powikłań poszczepiennych.

Czy tylko ja widzę błąd polegający na łączeniu dwóch pojęć, które są ze sobą zupełnie niezwiązane?

  • Pierwsza część powyższej argumentacji odnosi się do wniosku na podstawie populacyjnych danych epidemiologicznych dotyczących powikłań pochorobowych różnych podgrup dzieci, w tym dzieci z obniżoną zdolnością układu immunologicznego do zapobiegania powikłaniom po chorobie, np.: dzieci niedożywionych, dzieci otyłych, dzieci matek palących/spożywających alkohol w ciąży, dzieci eksponowanych na bierne palenie, dzieci niekarmionych mlekiem matki, dzieci z wrodzonymi lub nabytymi immunologicznymi zaburzeniami i wielu innych. Co więcej, te dane zawierają także powikłania spowodowane przez błędne diagnozy lekarskie, zastosowanie przez lekarza nieskutecznego leczenia, skutki uboczne zastosowanego leczenia, a także zaniedbania rodzicielskie i rezygnację rodziców z odpowiedniego leczenia (np. historia zejścia śmiertelnego powiązanego z infekcją wirusa ospy wietrznej).

  • W drugiej części argumentacji wniosek z danych populacyjnych przekuwany jest przy pomocy rachunku prawdopodobieństwa na indywidualne ryzyko wystąpienia powikłań chorobowych. Jest to wielki błąd, ponieważ rachunek prawdopodobieństwa można stosować jedynie do zdarzeń losowych takich, jak losowanie kulek z totolotka, gdzie każda kulka ma takie same właściwości i taką samą szansę wylosowania. Wystąpienie lub brak powikłań chorobowych przy najczęściej dyskutowanych infekcjach, takich jak odra, różyczka, świnka, ospa wietrzna czy krztusiec, nie jest zdarzeniem losowym, ale wynikiem odpowiedniej „pielęgnacji” układu immunologicznego dziecka przed i w czasie infekcji. Odpowiednia „pielęgnacja” obejmuje nie tylko rodzicielski obowiązek codziennego dbania o zdrowie dziecka (od momentu poczęcia), ale także stosowanie odpowiednich metod diagnostycznych i skutecznych form leczenia danej infekcji.

Wyliczone przez epidemiologów korzyści i ryzyka masowych szczepień w postaci redukcji ilości powikłań pochorobowych na poziomie populacji i ilości powikłań poszczepiennych nie mogą być równoważone z bilansem korzyści dla każdego indywidualnego przypadku.

Osobiście jestem zdania, że każdy rodzic ma prawo, a nawet obowiązek wobec swojego dziecka, aby domagać się indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka dla każdej szczepionki. Jednocześnie uważam, że rodzice rezygnujący z ochronnego działania szczepionek powinni liczyć się z możliwością infekcji nieszczepionego dziecka (np. odra, świnka, różyczka, krztusiec, ospa wietrzna) i być przygotowani na taką ewentualność.

Indywidualny bilans korzyści i ryzyka wybranego szczepienia dla konkretnego dziecka to jedna, bez wątpienia kluczowa, przesłanka do podjęcia decyzji w sprawie szczepień. Innym ważnym elementem jest nasze uczestnictwo w zjawisku zbiorowiskowej odporności, ale o tym innym razem.

Justyna Socha

O autorce:

Doświadczyłam jak działa w Polsce system przymusu szczepień, wygrałam w sądzie z sanepidem, a obecnie działam na rzecz wolności wyboru zabiegów medycznych jakimi są szczepienia i pełnej informacji, zarówno o korzyściach, jak i ryzyku z nimi związanym.

Jeśli spodobał ci się ten artykuł podziel się nim ze znajomymi! Przyłącz się do Nowej Debaty na Facebooku TwitterzeWesprzyj rozwój Nowej Debaty darowizną w dowolnej kwocie. Dziękujemy!

Nowa Debata

W obronie poncjusza Piłata. Mocny, skandalizujący tekst!

cyt. „Wbrew tytułowi nie zamierzam bronić Poncjusza Piłata. Żadna ziemska siła nie byłaby w stanie przeprowadzić w jego przypadku skutecznej obrony. Trudno mi też wyobrazić sobie adwokata, który byłby w stanie bronić go z całym swoim przekonaniem i zgodnie ze swoim sumieniem. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Chcę przedstawić pewien mechanizm, który niespełna dwa tysiące lat temu doprowadził do wydania najbardziej znanego w dziejach niesprawiedliwego wyroku. Chcę także wykazać, że wbrew powszechnemu mniemaniu i społecznemu samozadowoleniu, kandydatów na Piłata wciąż nie brakuje, a wyrok wydany wtedy mógłby zapaść i dziś.

Na początek małe sprostowanie. Otóż pisanie o Piłacie jako o prokuratorze jest trochę na wyrost. Po pierwsze – władza, zakres obowiązków i kompetencji prokuratora za czasów Starożytnego Rzymu były zupełnie inne niż teraz. Po drugie – Poncjusz Piłat zapewne nie zdążył zostać prokuratorem. Nie zdążył, gdyż ten tytuł nosili namiestnicy Judei dopiero po roku 44 naszej ery, a Jezus Chrystus umarł na krzyżu ( w zależności od źródeł i sposobu liczenia, pomiędzy rokiem 30- tym, a 40 tym.). Wcześniej namiestnicy Judei ( do których i Piłat należał ) mieli jedynie rangę prefekta. Flawiusz i Tacyt określali wprawdzie Piłata mianem prokuratora, ale na początku lat 60 tych ubiegłego wieku archeolodzy pracujący przy wykopaliskach w tzw. Cezarei Nadmorskiej ( ruiny starożytnej stolicy Judei ) odkryli coś bardzo ciekawego, co rzuciło nieco światła na tę postać i pozwoliło zyskać absolutną pewność, że nie był on tylko legendą. Na sporym bloku wapiennym pod pyłem, który nawarstwiał się tam przez stulecia widniała inskrypcja. O pierwszą linijkę tego tekstu specjaliści spierają się do dziś. Jedni twierdzą, że w tłumaczeniu brzmi ona : ,,Poncjusz Piłat, prefekt Judei, podarował Tiberieum mieszkańcom Cezarei’’ , inni zaś utrzymują, że winno się to odczytywać tak : ,,Poncjusz Piłat, prefekt Judei, zbudował Tiberieum i poświęcił je boskim Augustom’’ . ( Tak przy okazji owo „Tiberium” to był zdaje się amfiteatr nazwany tak na cześć cesarza Tyberiusza ). Nikt jednak nie kwestionuje, iż słowo praefectus wykuto wyraźnie w trzeciej linijce inskrypcji. No więc chyba jednak prefekt, a nie prokurator. Ponad wszystko jednak człowiek z krwi i kości ze wszystkimi wadami i zaletami przynależnemu naszemu ludzkiemu rodzajowi. Tak czy owak Poncjusz Piłat ( bez względu na to czy był prefektem czy prokuratorem ) zakres władzy miał całkiem spory. Niewątpliwie od strony formalnoprawnej był właściwy i miejscowo i rzeczowo do przeprowadzenia tego najbardziej znanego procesu w historii. Miał też odpowiednie siły i środki ( żołnierzy rzymskich ) do wykonania każdego wyroku bez względu na jego treść. W razie potrzeby potrafił ich użyć. Np. zdarzyło się za jego hmmm…. „kadencji”, że postanowił użyć skarbu świątynnego zwanego Korbanem, by ( jak twierdzi Flawiusz ) doprowadzić wodę akweduktem do Jerozolimy. Ówczesna opinia publiczna była tym wielce oburzona, a tamtejsze środki masowego przekazu ( czytaj – poczta pantoflowa szeptana z ucha do ucha na ulicach, targach i w świątyniach, motywowana przez Wysoką Radę zwaną Sanhedrynem ) podburzały do buntu. Bunt ten został jednak stłumiony przez żołnierzy wysłanych przez Piłata przeciwko tłumowi. W innym nieco czasie co najmniej dwukrotnie jednak ta jego początkowa rezerwa do opinii publicznej niewiele, a stałaby się powodem końca kariery Piłata. Bowiem przy kolejnym konfliktach z sanhedrynem i sterowanym przezeń tłumem cesarz dla „świętego spokoju” nakazał mu zmienić poprzednie rozstrzygnięcie i poddać się woli opinii publicznej. Taka była ówczesna polityka ( czy aby na pewno tylko ówczesna). Wysłanie dodatkowych oddziałów do Judei wiązało się z wydatkami, a te z kolei oznaczały, że będzie hmmm… powiedzmy mniej pieniędzy na igrzyska w Rzymie, to zaś wiązałoby się już niezadowoleniem Rzymskiej opinii publicznej i „kłapaniem ozorem” przez wszystkie stołeczne media. Na to zaś już nawet cesarz nie mógł sobie pozwolić. Stare jak świat hasło „chleba i igrzysk” święciło swoje triumfy. [ Teraz chyba też nie byłoby inaczej. Że przypomnę długotrwałe konsekwencje braku szynki w sklepach PRL-u w latach 70 tych i 80 tych oraz zwątpię w sukcesy rządu, który zrezygnowałby w Polsce np. z EURO 2012 na rzecz wysłania za te fundusze sporej misji wojskowej do Afganistanu]. Niewątpliwie nauczony doświadczeniem Piłat wiedział, że przeciwstawianie się opinii publicznej choćby w takiej niespecjalnie istotnej dla cesarstwa prowincji jaką była Judea grozi mu co najmniej złamaniem kariery. Cóż z tego więc, że proces Syna Bożego toczył się przed Piłatem w trybie w trybie „cognitio extra ordinem” i ,że Poncjusz Piłat miał formalnie „arbitrium iudicantis” ( możliwość rozstrzygania wedle własnej opinii ) skoro obawiał się środków masowego przekazu i opinii publicznej. Piłat nie od razu się poddał. Większość z przypadkowych czytelników tego tekstu zna te słowa bo nie raz słyszała je w kościele lecz tak dla porządku przypomnę to i owo. Po przeprowadzeniu wstępnego przesłuchania Piłat doszedł do wniosku, że oskarżony jest niewinny. Powiedział wówczas „ ja nie znajduję w nim żadnej winy”. Wobec nacisku opinii publicznej niezadowolonej z przewidywanego przez nią rozstrzygnięcia próbował zyskać na czasie. Przekazał sprawę „według właściwości” do Heroda. Teraz też mamy stosowny przepis na takie okazje. W końcu z art.35 §1kpk wynika, iż „sąd bada z urzędu swą właściwość, a w razie stwierdzenia swej niewłaściwości przekazuje sprawę właściwemu sądowi lub innemu organowi”. Piłat musiał przy tym wiedzieć, że poza pozyskaniem sympatii Heroda raczej niewiele uzyska bo przecież on – Piłat jak najbardziej był właściwy i rzeczowo i miejscowo do przeprowadzenia postępowania w tej sprawie. Herod zrobił coś co przypominało trochę znane w naszych czasach wszczęcie sporu kompetencyjnego i odesłał oskarżonego z powrotem do Piłata. Ten próbował wciąż ratować oskarżonego . Dość sprytnie starał się osłabić nacisk opinii publicznej karząc Go chłostą. Widać już jednak w tym miejscu, że oddalił się od sprawiedliwości w kierunku uczynienia choćby częściowo zadość żądaniom tłumu. W końcu już sama chłosta była w tym przypadku karygodnie niesprawiedliwym wyrokiem. Dla porządku przypomnę słowa Piłata „ Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach o które Go oskarżacie. Ani też Herod bo odesłał Go do nas. Oto nie popełnił on nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię”. To jednak nie zadowoliło opinii publicznej. Wówczas Piłat wpadł na jeszcze jeden pomysł ( swoją drogą to kolejny kruczek prawny z jego strony ). Zastosował „privilegium paschale” czyli coś w rodzaju naszej amnestii. To być może nie do końca załatwiłoby sprawę gdyż w odróżnieniu od „naszych czasów”, choć proces uznano by za niebyły, to po 30 dniach znów możliwe by było ponowne oskarżenie tego samego oskarżonego o to samo. Troszkę Piłat nagiął prawo ( w dobrym celu ale jednak chyba nagiął ). „Privilegium” umożliwiało zastosowanie prawa łaski z okazji świąt. Chodziło jednakże o święta rzymskie, a pascha świętem rzymskim nie była. No dobrze…miał Piłat nadal dobre chęci… i zakładał zapewne, że gdy postawi wybór pomiędzy niewinnym, a zdecydowanie winnym ( Barabaszem) to opinia publiczna spowoduje uwolnienie niewinnego. Tak dla przypomnienia – Barabasz był kimś w rodzaju odpowiednika dzisiejszego terrorysty skazanego za zabójstwo z pobudek politycznych. Niestety tłum nie ustąpił, a Piłat… i owszem tak. To co później nastąpiło znamy z przekazów biblijnych. Piłat zastosował się do „lustratio expiatoria” znanego z Biblii jako umycie rąk ( rodzaj pokutnego oczyszczenia ). Jest przy tym jakaś sprzeczność. Z jednej bowiem strony wydał w końcu wyrok zgodny z tym czego chciała opinia publiczna. Z drugiej zaś podkreślił, że tak naprawdę by go nie wydał, gdyby nie naciskające go tłumy. Dziwnie to wszystko wygląda znajomo. Zastanówmy się najpierw nad mechanizmem jaki zadziałał w przypadku tego procesu. 1) Sanhedryn kieruje akt oskarżenia. 2) Piłat ujawnia wstępnie, że oskarżony jest niewinny. 3) Piłat chce wydać wyrok uniewinniający. 3) Sanhedryn przy użyciu ówczesnych środków masowego przekazu ( przekazów świątynnych, gońców podburzających ludzi na ulicach itp. ) urabia opinię publiczną przeciwko oskarżonemu. 4) Opinia publiczna ( tłum) wywiera nacisk na Piłata. 5) Piłat po kilku próbach werbalnego oporu wydaje wyrok zgodny z wolą opinii publicznej ( tłumu ). Pozostaje pytanie : Czy Piłat był w stanie wydać wyrok niezgodny z wolą opinii publicznej? Fizycznie byłoby to możliwe. Mógł w końcu wysłać żołnierzy by spacyfikowali tłum i obronili oskarżonego przed linczem. Co najmniej raz za jego „kadencji” udało mu się przeforsować swe rozstrzygnięcia za pomocą wojska. Konsekwencje takiego kroku byłyby jednakże trudne do przewidzenia i bardzo niekorzystne dla samego Piłata. Użycie na wielką skalę siły wobec tłumu oznaczałoby najprawdopodobniej spory rozlew krwi. Zginęłoby wielu ludzi tak po stronie tłumu jak i po stronie sił porządkowych. Echo tych rozruchów trafiłoby do cesarza, a ten nie byłby zadowolony wiedząc, że stało się to z powodu zupełnie „niepolitycznego” wyroku Piłata. Trudno sobie wyobrazić by Tyberiusz uznał, że warto było bronić jednego niewinnego za cenę takich politycznych , finansowych i gospodarczych konsekwencji. Być może Piłat nie ryzykował własną głową ale karierą z pewnością. Cesarz nie powierzyłby mu już żadnego poważnego urzędu. Ciepła posadka namiestnika odpłynęłaby w siną dal. Co więcej nie tylko prywatny interes Piłata przemawiał za takim wyrokiem jaki wydał. Ważne było także coś co nazywamy racją stanu ( pojęcie które często przywołuje się i dziś przy różnych okazjach i to nie zawsze w czystych intencjach ). Otóż racja stanu, z punktu widzenia Rzymianina, ( a zwłaszcza rzymskiego urzędnika ) przemawiała za wyrokiem jaki wydał Piłat. Interes Imperium Rzymskiego wymagał wydania tego orzeczenia. Skrócony schemat niesłusznego wyrokowania w tej konkretnej sytuacji był więc taki : sterowane z zewnątrz media + sterowana przez media opinia publiczna + nieodporny na głos opinii publicznej sąd = skandalicznie niesprawiedliwy wyrok. Oczywiście bez inicjatywy ze strony Sanhedrynu ten wyrok nie zostałby wydany. Ale też bez krzyczących na ulicach gońców ( media) i bez podburzonego przez nich tłumu ( opinia publiczna ), także taki wyrok by nie zapadł. I w końcu gdyby sąd ( Piłat ) nie musiał liczyć się aż tak bardzo z opinią publiczną to także orzekanie wyglądałoby inaczej. No cóż… to oczywiście nie zwalnia Piłata od winy za wydanie niesprawiedliwego wyroku. Gdyby nie obawiał się opinii publicznej i nie zależało mu aż tak bardzo na karierze to takiego wyroku by nie wydał.

Tak to już bywało i bywa, że gdy podgrzewany przez media „głos ludu” wchodzi wraz z polityką na salę rozpraw jednymi drzwiami to sprawiedliwość wychodzi z niej tylnym wyjściem. Tym bardziej więc chwała sądom, które próbują się temu przeciwstawić. Wbrew powszechnemu poglądowi nie zawsze tak jest, że relacje telewizyjne czy prasowe pomagają ujawnić prawdę lub zapobiegają niesłusznym rozstrzygnięciom. Sam fakt próby streszczenia materiału dowodowego, w krótkiej notce prasowej , przez mającego choćby najlepszą wolę dziennikarza, prowadzi do zniekształcenia prawdy . Próba ściśnięcia na kilku linijkach tekstu kilkunastu tomów akt nie może być obojętna dla interpretacji faktów. [ Jeśli nie wierzysz drogi czytelniku to spróbuj streścić komuś w pięciu zdaniach całe swoje życie. Czy rzeczywiście uważasz, że tych kilkadziesiąt słów stanowić będzie całą prawdę o Tobie ?].

Najdrastyczniej widać to, gdy postępowanie dopiero się zaczyna, gdy dopiero wszczęto śledztwo lub dochodzenie. Wyobraźmy sobie miejsce wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Rozbite samochody, leżące zwłoki, rozpaczająca rodzina, napierający na Policję tłum żądnych sensacji gapiów, prokurator próbujący wytłumaczyć dziennikarzom, że postępowanie dopiero się zaczęło i gromadka reporterów wraz z kamerzystami usiłujących zarejestrować jak najwięcej „pikantnych” szczegółów. Albo inny obrazek : sprawa dotyczy gwałtu, który miał miejsce wczoraj, Policja ma kilku wytypowanych potencjalnych sprawców, a media już komentują wstępne ustalenia. I nie jest dla nich istotne, że sprawca był jeden, a więc przypadkowe ujawnienie wizerunku np. trzech wytypowanych doprowadzi do tego, że dwóch niewinnych może mieć kompletnie niesłusznie zepsute życie. Do tego wyobraźmy sobie te wszędobylskie kamery poszukujące łez na twarzy zgwałconej kobiety, przy czym jedna kamera robi zbliżenie oczu, a druga „obserwuje” jej biust, a trzecia tak jakby chciała sprawdzić od dołu jak wygląda bielizna ofiary i czy aby ma ona na pewno na sobie majtki. I czemu to ma służyć? Czy rzeczywiście leży to w interesie sprawiedliwości ? Czy ofiara będzie z tego powodu szczęśliwsza, a sprawca sprawiedliwiej osądzony? Czy aby na pewno opinia publiczna musi wiedzieć czy pokrzywdzona ma stringi i jaki jest rozmiar jej stanika ? A co z jej dalszym życiem, z jej rodziną i z rodzinami tych, którzy nie mieli z tym nic wspólnego, a wskazano ich jako zatrzymanych w związku z tą sprawą? Do tego wszystkiego rzeczywisty sprawca przestępstwa może uniknąć odpowiedzialności karnej tylko dlatego, że wystarczy, iż na bieżąco rozparty wygodnie na kanapie ogląda sobie aktualne ustalenia Policji i jej plany taktyczne. Czy jakaś przygotowana na niego pułapka może być skuteczna jeśli dowie się on z mediów gdzie i kiedy ją ustawiono oraz na czym ona polega ?

Wracając do tematu …A jakie są wnioski z przedstawionych faktów sprzed tysięcy lat ? Moim zdaniem jest ich kilka. Po pierwsze – należy zwracać baczną uwagę czy czasem media nie znalazły się w rękach jednej tylko siły politycznej. Po drugie – mediom też jako czwartej władzy patrzeć na ręce. Po trzecie – nie traktować osądów wystawianych przez opinię publiczną jako prawdy objawionej ( tłum ma to do siebie, że jakoś tak się dziwnie składa, iż przeważają w nim opinie najgłupszych i najbardziej krzykliwych osobników). Po czwarte – tak konstruować system prawny by sądy i prokuratorzy nie byli zależni w swych rozstrzygnięciach od opinii publicznej i mediów. Po piąte – przypominać czasem, że w kodeksie karnym istnieje art. 241 §1 zgodnie z którym „kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Po szóste – niektórym z nas ( pełnomocnikom stron ) też niekiedy przypomnieć , iż nie jest naszym zadaniem „urabianie” opinii publicznej pod konkretny wyrok.

Jeśli o tym wszystkim nie będziemy pamiętać to nie mamy gwarancji, że dziś, jutro, pojutrze, za tydzień, za rok, czy za lat dziesięć znów nie trafi się w historii wyrok, którego później cała ludzkość będzie musiała się wstydzić przez tysiąclecia. I nie wmawiajmy sobie uspokajająco, że przecież to ONI skazali Boga na śmierć, a MY tego nigdy nie zrobilibyśmy bo to naprawdę zbyt daleko idący optymizm. Nie znamy przyszłości i nie wiemy czy rozpoznalibyśmy Go gdyby żył wśród nas. A może już wczoraj stanął nam na drodze, poprosił o kromkę chleba, o marny grosik lub o darmową poradę prawną, a gdy go zbyliśmy poszedł poszukać sprawiedliwości gdzieś indziej…by hen w odległych krainach znaleźć wreszcie lepszego niż ja i Ty ( drogi internauto)… Piłata…

PS

Niniejszy tekst nie ma walorów historycznej nieomylności bądź religijnej poprawności. Nie jest także jakimkolwiek atakiem na media. Uważam, iż niezależne i prężnie działające środki masowego przekazu są konieczne w nowoczesnym i demokratycznym państwie. Z jednej strony wpływają one jednak na społeczeństwo, ale z drugiej w jakimś stopniu są i jego odbiciem. W warunkach wolnej konkurencji oferują to czego sobie społeczeństwo życzy i co się społeczeństwu podoba. To, że skandalizujące informacje, reportaże o aferach, wstawki o niesłusznych ( rzekomo lub naprawdę ) wyrokach i wszelkie inne sensacje są nadawane z tak dużą częstotliwością, a stosunek wiadomości złych do dobrych znacznie przekracza to co spotykamy w życiu nie jest niczym niezrozumiałym. Stacja telewizyjna czy radiowa, gazeta lub czasopismo nie miałyby szans utrzymać się na powierzchni gdyby w 100% odeszły od swej komercyjnej roli. Są więc media takie jak my sami.”

źródło: Adwokat Wojciech Szpara

Wesołych Świąt, Rodacy. Wiosny w sercu, Wiosny w Waszych miejscowościach

Święta Wielkiej Nocy to oczywiście święta Zmartwychwstania Pańskiego, najważniejsze święta dla chrześcijan.

W Wielką Sobotę święci się koszyki z wielkanocnymi potrawami – ta tradycja ma u nas 600 lat. Odwiedza się inscenizacje grobu pańskiego. Dziś, w XXI wieku te inscenizacje odwołują się do różnych współczesnych problemów i bolączek, np ofiar wypadków drogowych.

Wielkanoc przede wszystkim symbolizuje odrodzenie. Tradycja grobów pańskich wywodzi się od czasów powstania styczniowego, gdy nasi przodkowie wierzyli, że Polska zmartwychwstanie po latach niewoli.

Dziś jesteśmy w podobnej sytuacji: Polska jest państwem tylko na mapie, wirtualnie.

Wiosna to czas wyrywania chwastów, pielęgnowania ogrodu i zasiewów. Rozważny rolnik zasieje świeże ziarno tam, gdzie nie będzie już chwastów.

Życzę Wam wszystkim, by te święta Wielkanocy były takie, jakie sobie wymarzyliście. Przede wszystkim rodzinne i ciepłe.
Wierzącym umocnienia się w wierze, niewierzącym – nadziei na lepsze jutro, na lepszą przyszłość.

Szczepionka na pneumokoki Prevenar: wielka afera

Afera związana ze szczepionką na pneumokoki Prevenar

Jedna szczepionka na pneumokoki kosztuje 300 zł brutto w państwowej przychodni. Dziecko musi ich przyjąć 6 sztuk = 1800 złotych. Zastanawiający w tym wszystkim jest też fakt, iż te same szczepionki Ministerstwo Zdrowia zakupiło od GSK Services Sp. z o.o. w cenie 100 zł. Oto dokument przetargowy:

Szczepionka na pneumokoki kupiona po 100 zł za sztukę przez ministerstwo zdrowia, zaś sprzedawana po 300 zł za sztukę

Pytam – Kto zarabia na rodzicach 200%? Jak to jest możliwe aby Ministerstwo Zdrowia kupowało szczepionki po 100 zł brutto a sprzedawało rodzicom po 300 zł brutto?
Co ciekawe, szczepionki na pneumokoki refundowane są dla.. wcześniaków, z masą urodzenia poniżej 2500 gramów. Ja się pytam – po co? Przecież takie małe dziecko jest bardzo osłabione, wiadomo, że będzie bardziej wrażliwe na szczepionkę.
Czy to rozmyślna strategia, by osłabić tych najsłabszych?
Pytanie kolejne: skąd taka różnica w cenie? Jakie podstawy, prawne, ekonomiczne, logiczne, ma taka różnica w cenie? Czy chodzi tutaj tylko o rachunek ekonomiczny, przekręty i kręcenie lodów na linii: mafia farmaceutyczna-władza?
Nie dalej jak wczoraj pisałem tekst o wycofaniu ogromnej partii szczepionek na pneumokoki (Prevenar) z Portugalii. Okazało się, że ta seria jest wadliwa, te szczepionki zabijały dzieci. Tak wysoka różnica w cenie wynika z małej ceny hurtowej, wynoszącej zaledwie 100 zł za sztukę szczepionki. Skąd wynika taka mała cena hurtowa? Czy nie jest ona wynikiem tego, że do Polski są sprzedawane szczepionki dużo gorszej jakości, właściwie odpady poprodukcyjne?

Lekarze o szczepieniach ochronnych

cyt. „Gdzies w necie przeczytalam fajne zdanie. A mianowicie zapytano lekarza dlaczego szczepi inne dzieci a swoich nie? On odpowiedzial: jako rodzic mam luksus decydowania o swoich dzieciach, jako lekarz mam pewne zobowiazanie wzgledem zawodu.
Mowicie, ze szczepiac wybieracie mniejsze zlo, bo choroby powoduja olbrzymie zagrozenie.
A ja sie pytam, gdzie czytacie, ze choroby powoduja tak czesto powiklania i grozne? w statystykach? a kto robi te statystyki? kto dokladnie? moze padnie jakies imie, nazwisko osoby?”

Celem tego portalu jest przedstawienie wszystkim zainteresowanym pełnego obrazu wpływu szczepień przeciwko pneumokokom (łac. S. pneumoniae) i  przeciwko bakteriom Hib (łac. Haemophilus influenzae typu b). Skutki wprowadzenia tych szczepień do masowego użytku odczuwane są już od lat w wielu krajach.  Czytanie portalu ułatwia Spis Treści.
Wiedzę podstawową na temat bakterii kolonizujących błony śluzowe u dzieci można zaczerpnąć z publikacji w Nowej Medycynie z 2009 roku, dostępnej w  Czytelni Medycznej, co przedstawia poniższy cytat:

„Błony śluzowe nosogardła u dzieci są kolonizowane przez wiele gatunków drobnoustrojów, w tym patogennych, takich jak Streptococcus pneumoniae, Haemophilus influenzae i Moraxella catarrhalis. W większości przypadków kolonizujące nosogardło bakterie nie wywołują żadnych objawów klinicznych, jednak w sprzyjających warunkach mogą uszkadzać sąsiadujące tkanki oraz penetrować do układu krwionośnego i centralnego układu nerwowego.”

  • istnieje zależność w “ekosystemie” między bakteriami bezobjawowo kolonizującymi ludzki organizm pneumokokami (S. pneumoniae), Haemophilus influenzae typu b (Hib), gronkowcem (S. aureus) i innymi – o czym wspomniano również w publikacji w Nowej Medycynie w 2009 roku, dostępnej w  Czytelni Medycznej, co streszcza poniższy cytat:

„Badając wzajemne oddziaływanie na siebie różnych gatunków bakterii, stwierdzono, że obecność w nosogardle szczepów N. meningitidis promuje wzrost S. pneumoniae, obecność którego z kolei blokuje nosicielstwo meningokoków, H. influenzae, M. catarrhalis czy S. aureus.”

  • wzajemne oddziaływanie na siebie różnych bakterii pokazuje, że mają one pozytywne działanie utrzymujące „ekosystem” bakterii w równowadze, a eliminacja jakiejkolwiek z nich prowadzi do zaburzenia tej równowagi, zajęcia ekologicznej niszy przez inne bakterie i nieuchronnego wzrostu ryzyka na infekcje z powodu innych bakterii,
  • nadużywanie antybiotyków wraz z rezygnacją z karmienia piersią spowodowały wzrost zachorowań na zapalenie opon mózgowych wywołanych bakteriami Hib, co było podstawą do wprowadzenia masowych szczepień przeciwko tej bakterii,
  • masowe użycie szczepień przeciwko bakteriom Hib i znaczne ograniczenie nosicielstwa tych bakterii spowodały zaburzenie równowagi w “ekosystemie”, miejsce Hib zajęły pneumokoki, które obecnie powodują rosnącą liczbę infekcji np. zapaleń płuc,
  • w odpowiedzi na wzrost infekcji pneumokokowych wprowadzono w wielu krajach masowe szczepienia przeciwko 7 szczepom tych bakterii, ale dotychczasowe masowe użycie heptawalentnej szczepionki pneumokokowej PCV7 nie obniżyło ryzyka nosicielstwa penumokoków, ale obniżyło  zapadalność na nieinwazyjne i inwazyjne choroby pneumokokowe w grupie wiekowej poniżej 2 lat. Jednocześnie nastąpił wzrost zapadalności na pneumokokowe choroby w starszych grupach wiekowych i wzrost ilości powikłań. Czytaj całość>> Fakty o pneumokokach.
  • masowe użycie PCV7 i PCV13 zaburzyło dalej “ekosystem” i zaniknęła naturalna funkcja pneumokoków polagająca na hamowaniu bakterii gronkowca, przez co wzrosło ryzyko chorób wywołanych tą bakterią – Czytaj całość>> Fakty o pneumokokach,
  • w ciągu kilku lat masowego użycia szczepionki przeciwko Hib w USA liczba zachorowań we wszystkich grupach wiekowych wywołanych bakteriami H. influenzae najpierw spadła a potem powróciła do pierwotnego poziomu, ponieważ “pojawił” się nowy bezotoczkowy typ bakterii NTHi i zwiększyła się zachorowalność w grupie wiekowej > 65 lat – Czytaj całość>> Fakty o Hib,
  • wpływ masowych szczepień na całokształt “ekosystemu” bakterii i negatywne skutki eliminacji kolejnych typów bakterii, które bezobjawowo kolonizują ludzkie organizmy nie jest przedmiotem naukowych badań i efekt końcowy takich działań nie jest znany. Pewne jest tylko jedno, rośnie potrzeba szczepień przeciwko gronkowcom i innym bakteriom.

Zrozumienie wszystkich powyższych wniosków wymaga wnikliwego przestudiowania materiałów zgromadzonych na podstronach tego portalu. Zachęcam do lektury, weryfikacji, własnych przemyśleń i własnych wniosków.
Zmniejszanie ryzyka zachorowania wywołanego przez Hib i pneumokoki = KARMIENIE PIERSIĄ, unikanie niepotrzebnych antybiotyków, niepalenie w ciąży co potwierdzono w wielu badaniach:

  • “(…) W Szwecji przed wprowadzeniem szczepień przeciwko Hib wykazano  ochronny efekt karmienia piersią na zachorowalność na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych na poziomie populacji, a także zmniejszenie ryzyka inwazyjnej infekcji H. influenza o 5% na każdy dodatkowy tydzień karmienia piersią. (…)” Why the rise in Haemophilus influenzae type b infections?, The Lancet,Volume 362, Issue 9380,  2003
  • Fetal growth, maternal prenatal smoking, and risk of invasive meningococcal disease: a nationwide case-control study. Int. J. Epidemiol. 2004; 33: 816-820
  • Pereiró I., Díez-Domingo J., Segarra L. i wsp.: Risk factors for invasive disease among children in Spain. J Infect. 2004; 48: 320-329.
  • Paradise JL, Elster BA, Tan L. Evidence in infants with cleft palate that breast milk protects against otitis media. Pediatrics. 1994;94:853–860.

  • Saarinen UM. Prolonged breast feeding as prophylaxis for recurrent otitis media. Acta Paediatr Scand. 1982;71:567–57.

Mutacje pneumokoków wywołane szczepieniami.

W ten sposób powstają bardzo groźne bakterie-terminatory, oporne na wszelkie antybiotyki, leki przeciwwirusowe i inne, w tym mega dawki witaminy C. W ten sposób powstają bakterie-mutanty.

Polecamy lekturę doniesienia naukowego opisującego kolejny skutek uboczny szczepień przeciwko pneumokokom – genetyczną ewolucję bakterii pneumokoków, która powoduje, że bakterie stają się “niewidoczne” dla szczepień.

Wycofano szczepionki na pneumokoki w Portugalii, Francji (2012) i w Polsce (2012)

21.03.2012
“Portugalski Instytut Leków i Produktów Zdrowotnych Infarmed prewencyjne zawiesił w trybie pilnym użycie serii dwóch rodzajów szczepionek dla niemowląt, wykorzystywanych także w Polsce. Chodzi o preparat RotaTeq przeciwko rotawirusom i Prevenar 13 stosowany przeciwko pneumokokom.
W Portugalii wycofano ze sprzedaży dwie szczepionki – serię RotaTeq z datą ważności do 31 maja 2013 r. i Prevenar 13 z datą ważności do 31 maja 2014 r. (fot. sxc/zeathiel)
Infarmed poinformował, że powodem zawieszenia zgody na stosowanie leków jest „podejrzenie wystąpienia silnej reakcji niepożądanej” u dziecka, które otrzymało te preparaty.

RotaTeq i Prevenar wycofane ze względu na szkodliwość

Instytut wycofał ze sprzedaży serię RotaTeq z datą ważności do 31 maja 2013 r. i Prevenar 13 z datą ważności do 31 maja 2014 r.
Decyzja ta zapadła po informacji o tym, że w żłobku w miejscowości Loures zmarło 6-miesięczne niemowlę, któremu niedawno podano szczepionki na rotawirusy i pneumokoki.
Lekarze wyjaśniają okoliczności śmierci dziecka i na razie nie rozstrzygają, czy to podane preparaty przyczyniły się do zgonu. Zapewniają, że to jedyny taki przypadek w Portugalii, jednak na wszelki wypadek zdecydowano o wycofaniu podanych dziecku serii leków ze sprzedaży.”
http://tvp.info/informacje/swiat/portugalia-wycofuje-dwie-szczepionki-dla-dzieci/6815593

Ostatnie doniesienia z USA i UK pokazują, że obecnie już 1 dziecko na 80/100 cierpi na autyzm, a wśród chłopców 1 na 40.  Nie ma dziś wątpliwości, że etiologia autyzmu  oraz wielu innych chorób neurorozwojowych ma głównie podłoże środowiskowe i jatrogenne, choć naturalnie establiszment szczepionkowy i medyczny nadal temu zaprzecza, bo musiałby wziąć odpowiedzialność za okaleczenie i zabicie szczepionkami milionów dzieci.  (Warto się zapoznać w tymi dokumentami:

http://childhealthsafety.wordpress.com/;

http://www.ecomed.org.uk/wp-content/uploads/2011/09/3-tomljenovic.pdf

Wywołuje to coraz większe wzburzenie wśród rodziców na całym świecie, którzy coraz częściej odmawiają szczepienia swych dzieci.  Równocześnie amerykańska koteria psychiatrów (American Psychiatric Association) dostała rozkaz, żeby coś zrobić z epidemią autyzmu.  Członkowie tej koterii postanowili więc radykalnie zmienić kryteria diagnostyczne autyzmu i usunąć z tej kategorii wszystkie lżejsze przypadki, zespół Aspergera, autyzm nietypowy etc. Dotychczasowe kryteria  autyzmu obejmowały  spektrum zaburzeń autystycznych.  Te nowe kryteria mają być opublikowane w nowym manualu diagnostycznym, zwanym DSM-V i staną się biblią diagnostyczną.

Spowoduje to, że wg. nowych kryteriów diagnostycznych liczba dzieci autystycznych spadnie co najmniej o połowę. Pozostałe dzieci nadal będą miały zaburzenia ze spektrum autyzmu,  ale włoży się je do innej szufladki, więc nie będzie im przysługiwała specjalna terapia ani edukacja. I o to chodzi w tych manipulacjach, o radykalne zmniejszenie dostępu dzieci do terapii, refundowanej częściowo przez ubezpieczenia medyczne.

Równocześnie UE wchodzi we współpracę  z kartelami farmaceutycznymi, żeby za publiczne pieniądze wyprodukować „leki” rzekomo do leczenia autyzmu.   Nie ma mowy o rzetelnym zbadaniu etiologii i biologii autyzmu, bez czego każde leczenie farmakologiczne będzie tylko groźnym eksperymentem medycznym na chorych dzieciach, który najprawdopodobniej zakończy się dla nich jeszcze bardziej tragicznie.   Wśród firm farmaceutycznych, które mają produkować preparaty do leczenia autyzmu znajdują się główni producenci szczepionek oraz producent thimerosalu (związku rtęci dodawanego do szczepionek).  A więc te same koncerny, których toksyczne szczepionki okaleczyły neurologicznie miliony dzieci będą teraz produkować chemikalia, żeby „leczyć” kalectwo wynikłe ze stosowani tych szczepionek.  Ci sami ludzie agresywnie zaprzeczają, że ok. 20% przypadków autyzmu daje się naprawdę wyleczyć dietą odtruwającą, witaminami, chelatacją oraz terapiami behawioralnymi, co jest potwierdzone przez wielu lekarzy i rodziców.  Wygląda więc, że mamy tu do czynienia z celowym okaleczaniem dzieci, żeby generować chronicznie chorych, którzy przez całe życie będą potem zmuszani do brania innych toksycznych medykamentów dla zysków karteli farmaceutycznych.  Zabierze się chorym dzieciom dostęp do bezpiecznych terapii behawioralnych, lecz będzie przymuszać do brania niebezpiecznych psychotropów.  Dotychczasowe doświadczenia z takimi lekami pokazują, że wywołują one u dzieci groźne reakcje (m.in. samobójstwa, ataki agresji) i jeszcze bardziej uszkadzają ich mózgi.

(http://gaia-health.com/gaia-blog/2012-03-23/new-autism-research-program-big-pharma-profit-center-with-taxpayers-help/)

Kilka dni temu w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł, w którym podano, że MZ zdjęło z Sanepidu obowiązek monitorowania  powikłań poszczepiennych, co znaczy, że w kwestii szczepień mamy już pełną wolną amerykankę (czyli wszystkie chwyty dozwolone).