SEKRETY DUCHOWOŚCI: CZY RELIGIE I NAUKA UKRYWAJĄ PRAWDĘ O TYM CO JEST PO ŚMIERCI?!

Śmierć.. Ostateczna granica, i jak się okazuje, ostateczne ziemskie tabu. Co sądzisz o niej?! Jako jedyny gatunek na Ziemi mamy poczucie czasu, a wraz z nim, mamy także świadomość nieuchronnie zbliżającego się końca. Jako jedyny gatunek wiemy, że kiedyś ciało, do którego jesteśmy przywiązani umrze. Jednak nie wiemy co jest potem. 3000 religii z których każda uważa się za jedyną i prawdziwą. Tysiące bóstw i bogów. Setki systemów filozoficznych, miliony książek, artykułów, piosenek, wierszy.. Biliony a nawet więcej modłów słanych do rzekomych niebios od zarania dziejów. Tyleż samo próśb słanych do różnych bóstw, od mitycznego Edenu aż po dzień dzisiejszy. Tak bardzo chciałoby się, by Bóg przemówił, by pokazał, że coś metafizycznego istnieje. By dał znak, odpowiedź. A on milczy. Po prostu dyplomatycznie milczy, od początku świata aż do teraz. I ani myśli odpowiedzieć na modły i prośby. Ani myśli rozwiać odwiecznego lęku przed nieuchronnym i tak nieznanym.

Strach przed śmiercią jest najważniejszym lękiem ludzkiej egzystencji. Zaś instynkt przetrwania jest najsilniejszym ludzkim instynktem. To on z jednej strony uruchamia niewyobrażalne pokłady nadziei, gdy jest źle, i z drugiej strony, mobilizuje ogromne siły organizmu w przypadku zagrożenia. Ludzie są zdolni do nieludzkich wysiłków, by ratować siebie lub swoich bliskich. Był kiedyś przypadek, gdy kobieta sama podniosła samochód, który przygniótł jej dziecko. Na marginesie – „nadzieja jest kochanką strachu”. Pojawia się tam, gdzie jest lęk, gdy dzieje się źle. Jest okrutna w swej istocie, bo jest mechanizmem zabezpieczającym, trzymającym nas w ryzach. Jednak jest ona potrzebna.

Nadzieja to iluzja, która pomaga nam przetrwać nawał ogromnych trudności, ale często bywa toksyczna. Jest źle, np w pracy lub w związku, ale jest nadzieja, nęcąca że będzie lepiej. Że jakoś się ułoży. Przecież „zawsze jakoś jest”, jak mówi głupio-mądre ludowe przysłowie, nie? A bez zdecydowanego działania często nic się nie poprawia. Jest tylko nadzieja że jakoś tam będzie, a człowiek zaczyna się do swojego życiowego gówna przyzwyczajać. Bo człowiek ma już taką naturę, że przyzwyczai się do wszystkiego. Taka nadzieja często odwleka to zdecydowane działanie. W takich przypadkach nadzieja jest okrutna. Dlatego niektórzy mówią, że choć jest to paradoksem, to nie ma okrutniejszej rzeczy niż nadzieja.

Tematykę ilozuryczności różnych doktryn tłumaczących sens życia i to, co jest po śmierci, opisywałem w poniższych artykułach. Są one jednymi z najważniejszych opublikowanych przeze mnie. Ten wpis jest ich swobodną kontynuacją:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi!
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Na drugim miejscu ludzkich lęków jest lęk przetrwania, czyli czy wystarczy do pierwszego. Nietrudno się domyśleć, że lęk przetrwania jest zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio związany z lękiem przed śmiercią. Zasobów na świecie jest mało, od zawsze odczuwamy różnego rodzaju braki. Z jednej strony zmusza to nas do kreatywności i wynalazczości. A z drugiej strony, powoduje ogromny lęk i przyczynia się do zła. Bo skoro może zabraknąć i człowiek może nie przetrwać, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto i siłą odbierać zasoby. U ludzi służy ku temu hierarchia, na szczycie której są bankierzy, korporacje i finansiści. Hierarchia zarówno u ludzi jak i u zwierząt jest mechanizmem, który umożliwia jednostkom najsilniejszym i najbardziej bezwzględnym na zagarnięcie większości zasobów. U zwierząt jest to bezpośrednie, bo osobnik alfa podgryza i zaszczuwa resztę stada. U ludzi jest inaczej. My nasze barbarzyństwo przebraliśmy w strój ideologii, religii, norm społecznych, i zabijania milionów ludzi w imię demokracji i praw człowieka.

Mam dla Ciebie kilka cytatów o śmierci. Czy zgadzasz się z nimi? Lęk przed śmiercią i ogromnym bólem towarzyszył mi około tygodnia czasu w związku z pewną realną sytuacją. I tak to jest, że dziś człowiek sobie żyje, a jutro zgarniają go z ogromny bólem, i potem albo przeżyje (99%) albo nie (1%). Jeden procent, potem dwa metry pod ziemią, a kornik napisze Twój uładzony życiorys.. Jeden procent to dużo, czy mało? Jak dużo, czy jak mało? I jak to w ogóle ocenić? Czasami te procenty są różne w zależności od sytuacji.. Stracić możesz wszystko w każdej chwili. Ja wiem, że odpowiedzi na egzystencjalne, odwieczne pytania nie ma, póki żyjemy.

A te pytania powodują ogrom lęków i cywilizacyjnych neuroz. Odpowiedź jest, ale jest ona nieosiągalna. Śmierć jest ostateczną odpowiedzią, bo wtedy na serio poznasz, co jest po drugiej stronie. Ale stamtąd nie ma już powrotu, i nie podzielisz się zdobytą wiedzą z żyjącymi ludźmi. Nikt nie wrócił i nikt się nie podzielił, a tylko taki dowód można uznać za merytoryczny i pewny. Dlatego śmierć, źródło najpotężniejszych podświadomych i cywilizacyjnych lęków, jest jednocześnie największym tabu na Ziemi. Wszystko, co o niej wiemy, i szerzej – wszystko co wiemy o metafizyce, to wyłącznie domysły, hipotezy, spekulacje. Wygodnie jest wierzyć w piekło, niebo, czy to, że tylko materia istnieje, a po śmierci nic nie ma. Ale to są kolejne hipotezy i spekulacje.

Cytat: „To strach przed śmiercią stworzył nieśmiertelnych bogów; śmierć jest łonem, z którego rodzą się religie, ich fundamentem są katakumby, groby, a pradawne obrzędy obracają się wokół nieżywych. Jeśli nie poznamy tajemnicy śmierci, nie będziemy nawet wiedzieć, dlaczego żyjemy i jaki kierunek nadać naszemu życiu. Kto nie wie dlaczego umiera, nie wie dlaczego żyje. Kto nie wie czym jest śmierć, nie wie czym jest życie. Kto boi się śmierci, boi się odkryć lęk przed życiem. Życie nabiera sensu dopiero wówczas, gdy zostanie nadany sens śmierci. To śmierć trzyma przy życiu każde nasze zwątpienie, nadzieję, oczekiwanie, marzenia o wieczności. Świat jest tylko ludzkim cmentarzem, gdzie zawsze będzie panować śmierć.”

Cytat: „Nie mam oblicza cierpienia, ja, Śmierć. Ja tylko uwalniam ludzi od ich ziemskiego bólu.. Tymczasem moja siostra, Życie, to ona jest Wam ciężarem, mamiąc Was, zatrzymując w miejscach cierpienia, karmiąc głodem życia za wszelką cenę, zmuszając do ukrywania lęków i nawoływań przemijającego nieubłaganie czasu. To ona, Życie, nie zna Litości, nie daje chwili wytchnienia, dopóki żyjecie. Ja ofiaruję Wam w jednej tylko chwili spokój na wieki.”

Cytat: „Życie i śmierć to też rytm, podobnie jak wdech i wydech, czuwanie i spanie – jedynie rozmiar rytmu utrudnia człowiekowi jego dostrzeżenie. Doświadczenie potwierdza, że także i tutaj obowiązuje prawidło rządzące dwoma biegunami: życie wymusza śmierć. Jedyną pewną rzeczą w momencie narodzin istoty żywej jest fakt, że kiedyś będzie musiała umrzeć. Śmierć następuje po życiu z taką samą pewnością, z jaką po wydechu następuje wdech.

Zgodnie z tą samą zasadą śmierć wymusza z pewnością życie. Widzimy więc, że zmiany życie-smierć-życie oddają ten sam rytm, co zmiany czuwanie-sen-czuwanie i tak dalej. Życie i śmierć to biegunowość, które na skutek nieprzerwanych zmian rytmicznie wplatają się w egzystencję wszelkich form bytu. Wszystkie formy istnienia posłuszne są prawu oscylacji: pływy morza, pory roku, elektryczność, okresy wojen i pokoju, pory dnia – wszędzie obserwacje dostarczają nam dowodów na istnienie rytmicznej gry polegającej na biegunowych zmianach. Dlaczego więc właśnie biegunowość życie-śmierć miałaby stanowić wyjątek, dlaczego prawidłowość dowiedziona we wszystkim miałaby sie zatrzymać przed fenomenem życia?

Tę rytmiczną wędrówkę duszy przez życie i śmierć nazywamy od zawsze wędrówką dusz lub reinkarnacją ( ponownym wcieleniem). Wiedział o niej zarówno Platon, jak i Goethe. Specjalnie użyłem tu słowa „wiedział”, a nie „wierzył”, ponieważ reinkarnacja nie jest sprawą wiary, ale stanowi problem filozoficznej zdolności poznania. Każdy może wierzyć we wszystko poza reinkarnacją, powinien jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie hipotezy pozbawione aspektu reinkarnacji noszą znamiona absurdu, gdyż tylko reinkarnacja współbrzmi ze wszystkimi prawidłami tego uniwersum. W tej sytuacji dziwi więc fakt, że ciągle słyszy się głosy domagające się dowodów na istnienie reinkarnacji. Rzeczywistość sama udowadnia swoje istnienie, nie potrzebuje na to żadnych zewnętrznych dowodów.

Tylko kto poprzez miłość
dotarł do wiedzy, zostanie uwolniony
od krzyża przyczyny i skutku,
do którego przybiła go niewiedza.
Tylko miłość kończy korowód reinkarnacji.”
~Hans Stender, „Śpiew wieczności.”

Ludzie mówią, że to śmierć jest straszna, tymczasem dużo straszniejsze jest życie w nędzy, w chorobie, pozbawione wiedzy, sensu, celu. Paradoksem jest też, to, że najbardziej śmierci boją się Ci, którzy za życia tak naprawdę nie żyli. Wydaje mi się, że to nie boją się oni śmierci, tylko boją się życia, w którym nie ma dostatecznie dużej ilości „bodźców”, „treści” czy też „sensu” – cokolwiek te pojęcia oznaczają. Śmierć jest czasami wyzwoleniem od takiego życia. Część ezoteryków mówi, że dusza ma podejmować decyzję o przedwczesnym odejściu z tego świata, gdy jest zmęczona codziennym kieratem i nie widzi możliwości dalszego rozwoju.

Stały Czytelnik mojej strony napisał, że i nauka i religie ukrywają realne, merytoryczne dowody na istnienie duszy, a więc na to, że coś tam po śmierci istnieje. Miały być przeprowadzone rzetelne eksperymenty w tym zakresie, ale nauce i religiom ma zależeć na tym, by ludzie nie mieli tej pewności. Uważam, że gdybyśmy mieli tę pewność, że nie umieramy po śmierci ciała, to nasze życie i nasz świat diametralnie by się odmieniły. Dlatego elitom może zależeć na tym, by taką wiedzę ukryć. O ile w ogóle taka wiedza istnieje, bo tego też nie wiadomo. Zastanówmy się, co by było, gdybyśmy wiedzieli, że „nie wszystek umrzemy”? Co by było, gdybyśmy mieli pewność, że dusza nie umiera, ale wciela się w kolejne ciało?

Po pierwsze, natychmiast upadłyby wszystkie religie. Są one systemami władzy, bardzo użytecznymi, bo wg słów samego Napoleona, powstrzymują biedotę przed mordowaniem bogatych. Drugim namacalnym rezultatem byłaby spektakularna fala samobójstw przetaczająca się przez cały glob ziemski. Człowiek nie ma pewności, co jest potem. Większość ludzi przy życiu nie trzyma miłość do swojego żywota, ale lęk przed śmiercią, nadzieja i instynkt przetrwania. Bo nie ukrywajmy, ten żywot jest marny, pełen traum, biedy, niesprawiedliwości. Perspektyw na poprawę bytu brak. Umowa zlecenie u polskiego prywaciarza, partner równie sfrustrowany, który jest ledwie cieniem człowieka którego kiedyś kochaliśmy, i dzieci które zaczynają nas nienawidzić. Żywot marny, ale taki człowiek podświadomie wie, że ma tylko to.

A teraz człowiek zyskałby pewność, że po śmierci wędrówka duszy odbywa się dalej, do innego ciała. Więc po co kontynuować taki żywot? A nuż w przyszłym wcieleniu będzie lepiej? Trzecim rezultatem zdobycia przez ludzkość pewności byłoby radykalne ograniczenie wyścigu szczurów i większe wyluzowanie. Bo skoro życie po śmierci i wędrówka dusz jest, to po co się szarpać i napalać na spełnianie żądań i oczekiwań społecznych? Teraz czasy są jakie są, człowiek sobie wyjedzie w Bieszczady, albo wyluzuje w inny sposób. Człowiek zwolni się z tej korporacji, przestanie ścigać i napędzać gospodarkę, zadowoli się minimum, i tak sobie doczeka śmierci, i kto wie, może w następnym życiu będzie lepiej. Może w następnym życiu kupi sobie mieszkanie, samochód, założy rodzinę. W tym życiu za minimalną krajową nie będzie tego robić, bo i po co?

Pewność tego, co jest po śmierci, wywróciłaby porządek świata do góry nogami i prawdopodobnie doprowadziłaby do zapaści systemu, choćby systemu ekonomicznego. Elita nie może sobie na to pozwolić. Musi utrzymać ludzi w przeświadczeniu, że oprócz tego życia nic potem nie ma. Więc taki człowiek zrobi wszystko, byle tylko w tym życiu mieć jak najwięcej. I będzie się zgadzał na wszystko. Przecież buntować się i podskakiwać nie warto. Poza tym skoro człowieczyna ma tylko to życie, to lepiej robić coś konkretnego, np pracować po 12 godzin na dobę. Bo inaczej nic się nie osiągnie. Bo tylko grając tak, jak nakazał system, można coś osiągnąć. A jeśli nie, to zmarnuje się tę jedyną szansę. Więc człowiek godzi się na to parszywe życie, na ten wyścig szczurów, pętlę kredytów, spełnianie społecznych żądań. Bo przecież drugiego życia już nie ma, więc niech będzie choć to jedno, parszywe, w którym posadzi się to drzewo, zbuduje ten dom (na kredyt) i spłodzi syna. Przynajmniej tyle z tego życia będzie miał.

To tylko teoria, hipoteza, na którą nie ma ostatecznych dowodów i która też nie da Ci stuprocentowej pewności. Nie bój się śmierci, bój się życia pozbawionego życia, czyli bój się śmierci za życia.. Och, jak łatwo to powiedzieć, prawda? A Ty co sądzisz na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZEMU FEMINISTKI KOCHAJĄ ISLAMSKICH MACHO I NIENAWIDZĄ BIAŁYCH MĘŻCZYZN?!

Ruchy feministyczne przyczyniły się do większego poszanowania kobiet i włączenia ich do życia publicznego. Nadały im wiele praw, których wcześniej nie miały. Kobiety nie muszą już na siłę wychodzić za mąż i rodzić dzieci wbrew swej woli. Pewne przemiany obyczajowe były potrzebne, bo bądźmy szczerzy, ale dawne, purytańskie społeczeństwa nie były zbyt „fajne”. Dawniej naprawdę nie było „jakoś lepiej i fajniej”.

Obecnie jednak feminizm, jak i szerzej – cały lewicowy liberalizm, stał się karykaturą, wręcz zaprzeczeniem samego siebie. W tym artykule chciałbym omówić to, dlaczego feministki z jednej strony najchętniej wykastrowałyby europejskich mężczyzn i pozbawiłyby ich wszystkich możliwych praw. To się już dzieje – Ziemia staje się trudnym miejscem dla białych, heteroseksualnych mężczyzn. Jeszcze kilka dekad i możemy skończyć dość źle. A z drugiej strony, omówię, dlaczego feministki lubią islamistów i bardzo chętnie ich bronią, nazywając białych mężczyzn „Rasistami” i „Białymi Suprematystami”.

Romans feminizmu z islamem wydaje się być tak niedorzeczny, że zahacza to nie tylko o freudyzmy i podświadomy masohizm, ale wręcz o psychiatrię kliniczną. Przecież islam to patriarchat do kwadratu. W islamie kobieta ma taką samą pozycję, jak zwierzęta gospodarskie. Dlaczego feministki nienawidzą białych mężczyzn, którzy są już bardziej cywilizowani i wrażliwi, a uwielbiają tych, którzy ścinają głowy i są patriarchalni aż do granic możliwości?

Feministki wylały dziecko z kąpielą i doprowadziły wiele sfer życia do absurdu. Fanatyczki wyznające ekstremistyczne, lewicowe poglądy, szkodzą normalnym kobietom. To dlatego w Europie i w USA obserwujemy zmierzch „zgniłego liberalizmu” czyli odwrót od liberalnej demokracji. Ludzie mają jednak jakąś swoją mądrość, i w podświadomym odruchu obronnym zaczynają odrzucać ideologiczny ekstremizm i głosować na prawicę. Obecnie ma miejsce miażdżąca krytyka (neo)liberalnych elit. Sami mężczyźni zaczynają się budzić, emancypować. Jesteśmy pod tym względem opóźnieni o przynajmniej 70 lat. Nasza emancypacja dopiero się zaczyna.

Zacznijmy od tego, że w Europie i w Ameryce siła „pierwiastka męskiego” bardzo osłabła. Był dwa czynniki. Pierwszy z nich to fakt, że przez całe millenia syn obserwował ojca jak pracował w domu, w polu, w lesie. Zmieniło się to dopiero w XIX wieku, gdy ojcowie poszli do wielogodzinnej pracy w fabrykach. Ojców zabrakło przy synach, którzy zaczęli być wychowywani przez matki. Zabrakło wzorca męskiego, który jest także potrzebny. Zmiany te przypieczętowały dwie wojny światowe, w których zginęło miliony europejskich mężczyzn, głównie tych „jurnych” i silnych.

Po II Wojnie Światowej męskość zeszła do zupełnej defensywy. Kobiety zaczęły być zagniewane nie tylko na brak podstawowych praw i podłe traktowanie. Ale także na to, że mężczyźni przestali być mężczyznami, stracili swoją męską siłę. Męskość została więc spychana coraz bardziej na margines. Jest to podświadoma tendencja kobieca, która polega na „testowaniu” siły i męskości mężczyzny poprzez fochy, kaprysy, czepianie się i tym podobne. Obserwujemy to np w związkach. Wiele kobiet boi się podskoczyć facetowi, który je źle traktuje, ale jest męski i silny. Za to przy mężczyźnie słabym pojawia się często czepianie się o bzdury, fochy, obrażalstwo, i tym podobne.

Jest to mechanizm ewolucyjny, którym niedojrzała emocjonalnie kobieta sprawdza męskość i siłę swojego partnera. Jest to relikt złych, starych czasów, gdy aby przetrwać kolejny dzień, liczyła się brutalna siła. Kobiety ze słabymi partnerami ginęły razem z potomstwem. Ten mechanizm obserwujemy także w większej, bo zbiorowej skali. Cały ten feminizm i to deptanie mężczyzn, jest takim „testem” na męskość. My, biali mężczyźni, oblewamy ten test notorycznie, więc feministyczna śruba jest dalej przykręcana. Jednak ostatnio widać pewne przebłyski zbliżającej się wiosny.

Musimy powiedzieć „dość”. Mężczyźni zaczynają się przebudzać i emancypować. Nie chcą tkwić we friendzone, czyli w relacji, w której kobieta bierze ile tylko się da, nie dając od siebie nic. Za to daje nie „przyjacielowi” wrażliwcowi, często będącemu męskim feministą, ale jakiemuś wytatuowanemu typowi spod ciemnej gwiazdy, który ma ją i inne kobiety za nic. Zauważcie, że ta sama zasada ma odwzorowanie w romansie feminizmu i islamu. Biali mężczyźni są „cywilizacyjnie friendzonowani”, zaś islamiści pełnią rolę samców alfa, złych ale uwielbianych chłopców.

Poniżej ciekawa teoria w temacie dlaczego feministki nieustannie bronią najbardziej patriarchalnej ideologii współczesnego świata, jaką jest islam. Kill The Messenger komentuje fragment wykładu Jordana B Petersona:

Poniżej: Cassie Jaye, reżyserka i dumna feministka postanowiła poznać swoich wrogów – ruch na rzecz praw mężczyzn. Jak ją to zmieniło? Jak jej środowisko zareagowało na chęć dialogu z „wrogiem”:

Poniżej: Dlaczego nie jestem feministką? Cytat: „Obecnie feministki szukają sposobów na zdominowanie męskiej części populacji, i na odebranie im praw.”

Dlaczego tak się dzieje? Czy to prawda, że to kobiety są takie złe, a mężczyźni to biedne, pokrzywdzone misie? Nie. Prawo przyzwolenia i prawo wolnej woli zawsze jest szanowane przez świat i przez jego mechanizmy zarządzające, choć może się wydawać, że jest zupełnie inaczej. Tylko że te prawa funkcjonują na poziomie podświadomości. Człowiek z podświadomym wzorcem ofiary podświadomie przyciąga kata. My, mężczyźni, mamy wgrany wzorzec, że aby mieć kobietę, to trzeba mieć urodę i muskulaturę latynoskiego macho. To my podświadomie szanujemy i poważamy tylko te jaskiniowo-bicepsowe wartości męskie.

Ale męskość to nie tylko to. Całą resztę męskości, która bywa ogromnymi zaletami wielu z nas, nie tylko dajemy za darmo w ramach friendzone. Ale na pewnym głębokim podświadomym poziomie sami tymi zaletami gardzimy i ich nie doceniamy. Bo nauczono nas, że męskie zalety to tylko kwadratowa szczęka i mięśnie Szwarzeneggera. Tylko pomyśl, skoro oddajesz skarb za darmo, to dlaczego oczekujesz, że ktoś, kto ten skarb bierze, będzie Cię szanował i da Ci swój skarb w zamian? Wyobraź sobie taką sytuację. Stajesz z walizką pieniędzy na ulicy i rozdajesz je przechodniom. ryzykujesz wtedy wyśmianie od wariatów, szyderstwa, pobicie lub kosę pod żebro. Ostatecznie ktoś zafrapowany i wystraszony, że na ulicy stoi pierdolnięty czubek rozdający swoją forsę, zadzwoni na policję i czeka Cię kaftan i wycieczka do wariatkowa na obserwację.

Nikt normalny nie rozdawałby pieniędzy na ulicy, prawda? Takie sceny znamy co najwyżej z filmów, gdzie robili to grani przez aktorów wariaci. A tymczasem coś podobnego wielu z nas robi, np w ramach friendzone. Nie szanujemy swoich zalet, więc nie są one szanowane przez innych. Nie szanujemy tego, co dajemy, więc nie dostajemy od innych nic w zamian. Nie szanujemy siebie, więc inni nie szanują nas. To bardzo prosta zależność. Przebudźmy się i odetnijmy dopływ naszych zasobów. Wtedy będzie ich dostępnych mniej, więc ich wartość wzrośnie. Róbmy to, co robią ci „źli chłopcy„. Oni bardzo szanują swoją sylwetkę, wygląd i buzujący testosteron, i ani myślą tkwić w friendzone. Więc i my szanujmy swoje zalety.

O tym zjawisku pisałem w poniższym artykule:
Jak wyjść z friendzone?! Ten sekret relacji damsko-męskich nie jest powszechnie znany!

Podsumowując: trwa wielka globalna wojna płci. To wojna, w której przegrywa każdy, z wyjątkiem lewicowo-liberalnych elit, które zyskują miliardy dolarów i społeczeństwa biernych, skłóconych niewolników. Jest zmiana systemów, i każdy chce ugrać coś dla siebie. Stary system który chwieje się w posadach nie był przyjazny dla nikogo, ani dla kobiet, ani dla mężczyzn. Wciąż jesteśmy opóźnieni w naszej emancypacji, w walce o nasze prawa. Mamy dwa razy więcej obowiązków, bo do obowiązków patriarchalnych („równouprawnienie równouprawnieniem, ale facet to ma być facet i już”) doszły jeszcze obowiązki nowe, kojarzone z równouprawnieniem.

Tak jak dobrzy mężczyźni obrywają za wybryki „złych chłopców”, tak samo dobre kobiety muszą się tłumaczyć z tego, co robią feministki i inne niedojrzałe przedstawicielki ich płci. Ostatecznie jesteśmy jednym gatunkiem ludzkim i nie damy sobie rady osobno. A niestety, już zaczyna się tworzyć coś na wzór „gett”. Zwykli mężczyźni mówią, że mają wyjebane i nie będą się szarpać, a jak jakiś seks się zdarzy raz na kilka tygodni czy miesięcy to ok. Kobiety z kolei już widzą, że faceci którzy są testosteronowi i podniecający, nie nadają się do związku. Ale Ci, którzy się nadają, często boją się zagadać.

Przykład komentarzy młodych mężczyzn, jakich jeszcze kilka lat temu praktycznie w ogóle nie było, a teraz jest zatrzęsienie:
Cytat: „Gdzie te chłopy? Wybrali wolność, realizowanie swoich pasji i zainteresowań, seks bez zobowiązań za drinka w knajpie albo z roksy. Cieszą się życiem bez waszego pierdolenia za uchem i fochem o byle gówno.”

No nie tędy droga, panowie. Nici porozumienia między płciami zostały zerwane, jak mawiają hellingerowcy. Potrzebujemy silnych i radzących sobie w życiu kobiet. Feminizm i ogólnie lewicowo-liberalne elity nie postawiły na uczenie kobiet samodzielności i zaradności. Bo przecież realizowali oni program ekonomicznego niewolnictwa. Elitom nie są potrzebni mądrzy i silni ludzie, ale wystraszeni, podzieleni i skłóceni niewolnicy. Lewicowy feminizm uderzył w sam rdzeń człowieczej egzystencji, skłócając całe społeczeństwa na najbardziej dramatycznym poziomie. Uderzono nas w najbardziej czuły punkt, w miłość, sprowadzając ją do walki płci i do wciąż rosnących wymagań i oczekiwań. Całą energię wpakowano w walkę z mężczyznami. Dalej: potrzebujemy też tego, co męskie, choć istnieje tendencja, by tego co męskie nie było. Dobrze zostało to przedstawione w filmie „Seksmisja”. Jest to opowieść z ukrytym przesłaniem. To chyba jedyny polski film, który posiada gnostyckie metafory.

Obecnie eksperyment seksmisja się kończy. Obawiam się czasami, że wahadło zbyt mocno wygnie się w drugą stronę, czyli w stronę męskości i prawicy. Ucywilizowanie świata naszych relacji potrwa jeszcze kilak pokoleń. Jesteśmy tak naprawdę jaskiniowcami, którzy przez chwilkę zachłysnęli się cywilizacją, Disneylandem i większą swobodą. To, że mamy coca-colę i bombę atomową nie czyni z nas rozwiniętej cywilizacji rozumnej. Wszystkie te mechanizmy wynikają z ludzkiej niedojrzałości i z tego, że nasza emocjonalność wciąż jest te 200.000 lat opóźniona w stosunku do postępu cywilizacji. Dalsze przemiany będą trwały, i jeszcze niejednym nas zaskoczą. Chciałbym by były one pozytywne, by te wszystkie konflikty powoli wygasały. Uważaj też, byś z ofiary, z wrażliwego misia, za którego pewnie się uważasz, nie stał się katem.

Granica jest tu bardzo cienka, w gnostycyzmie i w niektórych odłamach psychologii mówi się wręcz o zjawisku „ofiary, która staje się katem”. Nas, mężczyzn to spotkało w wyniku feminizmu. Długo kumulowane w pokoleniach kobiet żal, rozpacz, poczucie beznadziei i niesprawiedliwości, eksplodowały i zamieniły się w drapieżny feminizm. Podobnie dzieje się wtedy, gdy dana elita za bardzo uciska politycznie i wyzyskuje ekonomicznie lud. Lud, czyli ofiara, staje się katem, wybucha krwawa rewolucja. Te rewolucje (francuska, robotnicze i chłopskie w XIX wieku, bolszewicka, nazistowska) był dyktowane biedą i beznadzieją. Przyniosły one światu spaloną ziemię, niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Niektóre rejony świata, takie jak Polska, kraje byłej Jugosławii i byłego ZSRR, będą zmierzać się z tym jeszcze przez długie dziesięciolecia.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

BRUD, SMRÓD I ROBACTWO OBOK PACJENTÓW W POLSKICH SZPITALACH! TO NIE DO POMYŚLENIA!

Tytuł wpisu może sugerować, że artykuł ten jest nastawiony na szukanie taniej sensacji, lub że jest jakąś fałszywką. Niestety, ale tak nie jest. Temat który poruszam jest tak bulwersujący, że aż trudno uwierzyć, że coś takiego ma miejsce w XXI wieku w Polsce. Nie jest to żaden fake news ani żaden popularny w internecie „bait”. To się dzieje naprawdę.

W naszym kraju osoby z różnymi bólami i innymi nagłymi sytuacjami, które wymagają pilnej diagnostyki, są kierowane na Szpitalne Oddziały Ratunkowe (SOR) lub na przyszpitalne izby przyjęć, znajdujące się np przy oddziałach wewnętrznych. Tam wykonywane są w trybie pilnym badania, po czym następuje decyzja, czy kierować pacjenta na obserwację, na zabieg chirurgiczny, czy podać jakieś leki, lub czy wypisać do domu.

Jako że służba zdrowia jest u nas patologicznie niedofinansowana, mają miejsce rozmaite nieprawidłowości. Pierwszą kwestią jest to, że oddziałów diagnostyki, np SOR, jest zwyczajnie za mało. Lekarze muszą uwijać się jak w ukropie. Częste są dyżury po 20 i więcej godzin bez przerwy. Zbyt wielu pacjentów dostaje kod niebieski, czyli de facto ma tzw „korytarzoterapię”. Lekarze bywają podenerwowani, np wtedy, gdy pacjent przychodzi ze dolegliwością, która wygląda na słabą.

Brakuje także pieniędzy na badania. Tajemnicą poliszynela w całej medycynie jest to, że istnieją naciski „góry”, czyli kierownictwa szpitala bądź przychodni, by lekarz robił jak najmniej badań. Istnieje pewien nieformalny „kanon badań”, pewna „średnia”, której lekarz raczej nie może przekroczyć. Jeśli wykonuje on za dużo badań, to jest wzywany przez dyrekcję w ostrym tonie do zmniejszenia ilości ordynowanych badań. Przykład takiego listu poniżej:

Kolejna patologia która jest absolutnie przemilczana, to fakt, że szpitale płacą krocie za leki. Jak szpital chce kupić bandaż, wodę utlenioną, aspirynę, relanium czy antybiotyk, to musi zapłacić wielokrotnie więcej, niż pacjent w aptece. Zwykły preparat do częściowego znieczulenia produkowany przez zagraniczny koncern farmaceutyczny kosztuje 3000 zł za kilka fiolek. Czy tego nie może produkować polski Adamed lub Biofarm Poznań w cenie 200 złotych?! Jesteśmy dojną krową na własne życzenie. To kolejny przykład, jak „doi” nas zagranica. Dlaczego żaden minister zdrowia nie zajmie się tym tematem? To temat który poruszę w innym felietonie, bo jest o czym pisać.

Przecież tu wyciekają miliardy, niczym w platformianych mafiach VATowskich. Ach! Przecież nie będziemy tu snuć spiskowej teorii dziejów. A może jednak? 😉 Tam, gdzie jest ignorancja, naiwność i tumiwisizm, tam prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto zacznie na tym zarabiać. Powinniśmy uświadamiać sobie coraz więcej tego typu rzeczy, i naciskać na ich zmianę. Wszyscy pytają się, gdzie są nasze pieniądze, dlaczego skoro pracujemy coraz więcej i coraz dłużej, to na nic nie ma. One są właśnie w tego typu „lukach”, i ostatecznie bogacą się koncerny, miliarderzy lub finansiści z Wall Street. W Polsce ci „podwykonawcy” co najwyżej budują sobie podrzędne dacze w Józefowie.

Poniżej zamieszczam bijący rekordy popularności apel lekarza pracującego na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Opisuje on rezultaty liberalnego „państwa minimum”. Poprzedni rząd lewicowych liberałów (PO-PSL) stopniowo likwidował podstawowe struktury państwa. Takie jak komisariaty, komendy straży pożarnej, posterunki kolejowe PKP (katastrofa pod Szczekoninami się kłania) i izby wytrzeźwień. Konsekwencją likwidacji izb wytrzeźwień jest to, że agresywni, śmierdzący i często zakaźni alkoholicy są zwożeni na oddziały ratunkowe, czyli tam, gdzie nie powinni.

Kiedyś byłem na SOR bo ktoś z rodziny się źle czuł. Czekaliśmy o godzinę dłużej na diagnostykę, część ludzi bardzo bolało, wiadomo. Czemu? Chyba trzy razy widziałem scenę, gdy na salę wjeżdżał zapięty w pasy, bredzący i śmierdzący pijak. Oczywiście przyjmowano go BEZ KOLEJKI. O ile wiem, to nawet w specjalnych (N)ZOZach dla ministerialnych VIPów są numerki, kolejki, zapisy. Więc w Polsce pijak jest traktowany lepiej niż Prezydent! To jest temat, który warto poruszyć i wiercić nim dziurę w brzuchu nowej władzy. Po przywracaniu posterunków policji pora przywracać zamknięte izby wytrzeźwień.

Cytat: „Być moze moj dzisiejszy post wywola poruszenie, które skutkować będzie konsekwencjami dotyczącymi mojego zatrudnienia, szpitalnego kontraktu i kariery zawodowej ale mam dość. O sprawie pacjentow naduzuwajacych alkoholu a hospitalizowanych we Wloclawskim oddziale ratunkowym rozmawialem z zarządzającymi szpitalem, z politykami zarządzającymi miastem i z przedstawicielami władz zasiadającymi we władzach wojewódzkich. Efekt wciąż pozostaje niezauważony. Nie wiem kto był pomysłodawcą likwidacji izby wytrzeźwień w moim rodzinnym mieście.

Decyzja ta od wielu lat niesie za sobą konsekwencje dla zaoaptrywanych przeze mnie pacjentów podczas dyżurów w SOR i myślę, że nie dotyczy wyłącznie moich godzin pracy. Sytuacja kiedy lekarz, ratownik medyczny albo pani pielęgniarka pławią sie w ekstrementach, kiedy nasze ciuchy, buty i dłonie mają bezpośredni kontakt z kalem, moczem, wymiocinami a czasem białymi robakami pasozytujacymi w pachwinach przebywających na oddziale SOR alkoholikow, zeby po chwili badać albo pobierać krew kilkuletniego dziecka w XXI wieku jest sytuacją niedopuszczalną. Pijackie awatury, przekleństwa, wyrwane z futryną drzwi nie mogą być codzienboscią w pracy szpitala. Złota godzina diagnostyki i ukierunkowanej terapii przeplatana burdami z niesubordynowanymi, pijanymi osobnikami wydłuża się w czasie stanowiąc ryzyko dla zdrowia pozostałych pacjentów. Odpowiedzialnosc lekarza za sprawne koordynowanie pracy zespołu niebezpiecznie przesuwa się w stronę obszarów, w których odpowiedzialność karna za opieszałość i spóźnione decyzje za chwilę stanie sie faktem dla któregoś z nas.

Atmosfera Izby Przyjęć przesycona zapachem uryny i przypominająca squad kloszardów nie sprzyja budowaniu dobrego wizerunku niezaleznie od kompetencji zespołu. Problemy są po to zeby je rozwiązywać. Brak pomysłu bądź woli w uporządkowanie spraw dla pacjentów w stanach ostrych jest zaniechaniem, ktorego konsekwencje dotyczyć mogą i bedą nas wszystkich. Wyszedlem dziś po 24 godzinnym dyżurze kompletnie rozbity i przygnebiony perypetiami obyczajowymi nie mającymi z leczeniem nic wspólnego. 😦 Jeśli mój poranny przydlugi post stanie się kanwą jakiejkolwiek powaznej dyskusji i zmiany polityki w obszarze szpitalnego oddziału ratunkowego uznam to za osobisty wkład w podnoszenie poziomu jakości świadczeń wobec chorych. Jeśli zapadnie decyzja, ze Nowakowskiego za niewyparzony język należy spalić na stosie ostatnią moją myślą będzie. Bylo warto.. Bądźcie świadomi!”
(~Bartosz N. )

Podsumował: Jarek Kefir

  

GMO: ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA JEST REALNE! „ŻYCIE WYMYKA NAM SIĘ SPOD KONTROLI..”

Czy GMO jest szkodliwe dla zdrowia?

Czy GMO – organizmy modyfikowane genetycznie – są zagrożeniem? Ten temat jest coraz bardziej popularny, i przebija się do świadomości społecznej. Wielu ludzi chciałoby się dowiedzieć jak to z tym GMO jest naprawdę. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są oczkiem w głowie współczesnej nauki i przez tę naukę i jej agendy medialne są bronione. Każda krytyka GMO od razu jest przedstawiana jako „pseudonauka” czy też „teoria spiskowa”. Te dwa określenia to współczesna odmiana „polowań na czarownice”. Czasy się zmieniły, metody również, nieco to wszystko złagodniało, ale zasada działania systemu jakże podobna w każdej epoce.. Współczesne lewicowo-ateistyczne mocarstwa nie tylko napiętnują wszystko co „metafizyczne” czy „spiskowe”, ale zrzucają bomby i zabijają miliony ludzi w celu szerzenia ideałów demokracji i praw człowieka. To tak na marginesie.

Sama idea GMO może nie jest zła. Dużo gorsze jest jej wykonanie. Człowiek stawia dopiero pierwsze kroki w genetyce i po prostu nie umie tak dobrze manipulować genomem. Gen szczura w pomidorach, lub gen człowieka w kukurydzy? To raczej dobrze się nie skończy, a takie organizmy nie będą ani zdrowe, ani silne. Sklonowane zwierzęta zawsze są słabsze niż te urodzone naturalnie i często są bezpłodne. Umierają przed czasem. Metoda in vitro, choć nie jest GMO, tylko dość delikatną manipulacją nad procesem zapłodnienia, również nie jest wolna od wad. Dzieci urodzone z in vitro mają nieco częściej różne wady wrodzone i bywają słabsze. Podobne kontrowersje budzi pobieranie narządów do transplantacji.

Niestety, ale prawdą jest to, że są one pobierane od żywych dawców, czasami wręcz na granicy prawa. Ale czy mamy jakąś alternatywę wobec transplantacji? Tak samo nie mamy alternatywy wobec niektórych terapii farmaceutycznych, bo medycyną naturalną wszystkiego wyleczyć się nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że wiemy wciąż bardzo mało o świecie. I tutaj powstaje kolejny problem: skoro na GMO czy na farmacji można dobrze zarobić, to po co te metody udoskonalać? Albo inaczej: po co udoskonalać je tak szybko? Problem koncernów potężniejszych niż całe państwa, które korumpują naukę, uniwersytety, ekspertów, rządy, media, agendy takie jak WHO czy FAO, i podporządkowują je własnym interesom, jest problemem realnym. Nie jest to teoria spiskowa.

Jednak w terapiach genowych jest przyszłość.. medycyny. Niesie to ogromne zagrożenia, ale dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani albo na gówniane farmaceutyki z ich skutkami ubocznymi, albo na terapie naturalne, które nie zawsze pomagają. Cokolwiek by nie sądzić o big pharmie czy samej medycynie, to leczenie na poziomie genów jest leczeniem przyczyny. Pamiętaj, że to nie nauka jest zła, zły może być człowiek. Ignorancja mas ludzkich powoduje, że do władzy i do zarządów korporacji garną ludzie źli.

Tak samo to nie jakaś wiedza ukrywana jest zła, jak mówią np katolicy, ale ludzie. Łatwo dokonać projekcji i obwinić „coś zewnętrznego”, niż przyznać, że za zło odpowiada człowiek. Wstępem do inżynierii genetycznej w medycynie jest nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Za około 300 dolarów możesz przebadać swój genom pod kątem wad metabolicznych. Odpowiednio dobranymi lekami, suplementami, witaminami czy dietą można wpłynąć na uśpienie złych, zmutowanych genów, lub na aktywację tych, które działały zbyt słabo.

Co do samego GMO, to jest kilka ciekawostek. W Polsce w punktach skupu normy kukurydzy są tak ustalone, że rolnik nie sprzeda kukurydzy, która nie jest GMO. W Polsce oficjalnej sprzedaży GMO nie ma, ale nieoficjalnie jest w produktach i jest na polach. GMO wymaga intensywnego spryskiwania środkami ochrony roślin, np owianym złą sławą glifosatem z preparatu roundup. Rolnicy muszą stosować coraz większe ilości tego środka, bo chwasty zaczynają się uodparniać. Glifosat powoduje zamieranie, a dokładnie wysuszanie roślin. Brzydkim polskim zwyczajem jest sypanie tego środka tuż przed żniwami, by wysuszyć rośliny i ułatwić żniwa. Oczywiście część glifosatu zostaje i trafia na nasze talerze. Najgorszy pod tym względem jest rzepak, z którego wytwarza się olej do smażenia.

Pestycydy i herbicydy używane przy uprawach GMO powodują masowe ginięcie pszczół. Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która ginie. Jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Przypadłość ta została nazwana CCD – Colony Collapse Disorder, czyli zespół masowego ginięcia pszczół. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda.

Zapraszam Cię na bijący rekordy popularności film video o wpływie GMO na zdrowie: „Życie wymyka się spod kontroli:

 

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY DA SIĘ PRZEBUDZIĆ INNYCH ZE SNU W KTÓRYM TKWIĄ?!

Czy da się obudzić innych ze snu, w którym tkwią? Czy da się ludziom przekazać cenną wiedzę? Czy da się uzmysłowić im, że są manipulowani, oszukiwani, że wiele problemów mają na własne życzenie? Mnóstwo z nas sobie zadaje te pytania. Czy jedna osoba może przebudzić drugą, bez jej wkładu własnego? Bez szoku, jaki każdy przebudzający się dostaje? Chcielibyśmy, by nasi bliscy wiedzieli to, co my, by byli świadomi istnienia tej całej kurtyny iluzji.. Oczywiście nie chodzi mi tutaj o rzekome przebudzenie czy oświecenie znane z new age, które jest niczym smoki. Bo wszyscy o nim słyszeli, ale nikt go nigdy nie widział. Chodzi o sprawy proste i bardzo życiowe, takie jak:

-Nie musisz uczestniczyć w wyścigu szczurów i ciągle kupować nowych i nowych rzeczy i przez to się zadłużać. ALE! Zasługujesz od świata na wszystko, co najlepsze, w tym bogactwo. To bieda, stworzona przez elity, i kult biedy w ideologiach i religiach, jest patologią. Pogodzenie tych dwóch tendencji sprawia ludziom ogromne trudności. Z jednej strony ślepy konsumpcjonizm podsuwa coraz to nowe produkty, często niepotrzebne. Z drugiej strony, nurt new age często namawia nas do umiłowania biedy i ascezy. Żadna z tych skrajności nie jest dobra;

Społeczeństwo się myli. Społeczne odpowiedzi na człowiecze pytania i dylematy są niewłaściwe. Gdyby społeczeństwo miało rację, to mielibyśmy raj na Ziemi. Ale go nie mamy. Demokracja stała się tyranią, wolny rynek zrobił z nas niewolników, pompując majątki bogaczy, liberalizm stał się zaprzeczeniem samego siebie, a konserwatywni bigoci mają niejednego trupa w szafie. Normy społeczne są wypadkową naszych ograniczeń, lęków i ignorancji. Są pełne hipokryzji, jedna zaprzecza drugiej. Poprzeczka moralna i poprzeczka wymagań społecznych wobec jednostki są ustawione tak absurdalnie wysoko, że niemożliwe jest ich osiągnięcie;

System edukacji, polityka, religie, ideologie, są systemami władzy i kontroli. Nie zostały stworzone by uczyć, by rozwiązywać problemy, by odpowiadać na ważne pytania. Są stworzone po to, by jak najsilniej spacyfikować opór społeczeństwa. Stworzono je po to, by oszukać ludzi i wytłumaczyć im, że mają się godzić na surowe warunki życia, podczas gdy elity opływają w luksusy;

-Duchowość czy też metafizyka istnieje. Religia zredukowała duchowość o 99%, sprowadzając ją do mechanicznych rytuałów i przede wszystkim do kontroli mas (sławny sojusz wójta, pana i plebana). Wszystko inne co nie mieści się w tym 1%, jest heretyckie, szatańskie, lucyferiańskie, demoniczne, zabronione przez boga, i tak dalej.  Dogmatycy materialistyczni (racjonalizm, ateizm) poszli o krok dalej, redukując duchowość o 100% i zaprzeczając jej istnieniu. Tymczasem świat składa się z dwóch biegunów – racjonalnego i nieracjonalnego (czyli duchowego). Inną kwestią jest to, że ta metafizyka wcale nie jest taka, jak przedstawia to new age;

-Wszystko ma swoje drugie dno. We wszystkim jest ukryty sens. Nic nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Tam, gdzie jedni widzą humanitaryzm i „na hurra” ślą gotówkę i poparcie, tam drudzy, mądrzejsi, mogą dostrzec wielomiliardowy przekręt rządów, korporacji czy wpływowych grup. Władze często manipulują „telewizyjnym humanitaryzmem”, by w ten sposób zmanipulować opinię publiczną;

Nauka, w tym medycyna, nie mają ostatecznej odpowiedzi na pytania o naturę rzeczywistości. Nie mają one także monopolu na prawdę. Medycyna lekarska z zasady odrzuca medycynę naturalną i leczenie dietami z prostej przyczyny – bo jest „kupiona” przez farmację. A medycyna naturalna i dietoterapia odbierają klientów farmacji. Z drugiej strony, często nie ma żadnej alternatywy wobec farmacji, i często farmacja ratuje ludziom życie. Ten, kto choć raz trafił z ogromnymi bólami na SOR to wie i łapie zdrowy dystans. Kwestia niezdrowych skrajności tutaj również ma zastosowanie;

-Jedzenie ma znaczenie. Obecnie zmieniły się normy przyrządzania posiłków i produkcji żywności. Mleko nie jest już mlekiem, ale pasteryzowanym lub homogenizowanym syntetykiem. Dawne odmiany pszenicy zostały zmodyfikowane na drodze krzyżówek naturalnych, dzięki czemu ich białka (gliadyny) są bardzo szkodliwe. Spożywamy dużo cukru. Do wszystkiego dodaje się konserwantów, barwników, polepszaczy, wzmacniaczy smaku. Żywność jest mocno przetworzona. Unijne i amerykańskie normy są bardzo liberalne we wprowadzaniu do niej różnych trucizn. To właśnie dlatego chorujemy i przedwcześnie umieramy;

Myślisz samodzielnie. Ideologie, religie, doktryny, stanowiska ekspertów (nie wszystkie..) są dla tych, którzy myśleć nie potrafią. Ale potrzebują mapy rzeczywistości, która jakoś im odpowie na dręczące pytania, i uspokoi ich;

-Kwestia ideałów. Idealny partner, idealny mężczyzna, idealna kobieta, idealna matka, idealny ojciec.. Zawierają one tyle sprzecznych i wykluczających się cech, że ich osiągnięcie nie jest możliwe. Ideały są jednak usilnie promowane przez media, co powoduje ogromną frustrację u ludzi;

-Jesteśmy szykowani do roli robotów pracujących na etacie za grosze, na miliardy elit. Mamy wierzyć, że jest kryzys, że to są prawa ekonomii, że tak działa wolny rynek. Że nic nie można z tym zrobić, że jakakolwiek reforma tego nie jest możliwa. To się jednak zmienia. Ludzie mądrzeją, i ich nacisk sprawia, że liberalne elity odchodzą w niebyt, a nowe, prawicowe rządy będą luzować neoliberalny knebel;

-Większość ludzi nie myśli lub nie chce myśleć. Wystarczą im grosze na przeżycie, kilka piw wieczorem i durny serial lub mecz w TV. Wełna nie wełna, byle kicha pełna. Lub inaczej: micha ryżu i serial. Lub jeszcze inaczej: choć na świecie wszędzie wojna, byle tylko polska wieś spokojna. Jednym z pierwszych odkryć jest to, że ludzie w większości przypadków nie patrzą dalej, niż czubek własnego nosa. Cechą społeczeństwa jest ignorancja i „tumiwisizm”;

-Nacjonalizmy doprowadziły do ogromnych zniszczeń i śmierci milionów. Ale z drugiej strony, bez pierwiastka nacjonalizmu i patriotyzmu, czeka nas przemielenie przez młyny historii. Nie ma miejsca dla wykastrowanych eunuchów, którzy opluli własną świadomość narodową, rasową i cywilizacyjną. Takie są prawa geopolityki sakralnej. Antykultura bez tożsamości i bez jaj, jest wchłaniana przez antykulturę z tożsamością barbarzyńską i z pancernymi jajami. U schyłku Cesarstwa Rzymskiego hedonistyczni poganie składający swoje dzieci w ofierze, byli umyślnie zastępowani przez elity Cesarstwa chrześcijanami. Którzy po prostu płodzili dzieci – jedno za drugim. Bardzo trudno jest nam równoważyć zdrowy nacjonalizm i tożsamość z elementami liberalnymi, a to jest przecież jedyna rozsądna droga. Ziemskie ideologie wymagają nas albo jednego, albo drugiego. Albo ogolone łyse głowy i nazizm, albo genderowe szaleństwo i zaszczuci, wykastrowani przez feministki mężczyźni;

Zapraszam Cię na poniższy filmik, w którym jeden z filozofów porusza tę tematykę. Otóż możesz zainspirować innych do zmiany. Możesz wybrać infekowanie systemu nowymi ideami, omijając jego mechanizmy zabezpieczające. Ludzie tacy jak ja robią to z różnym skutkiem. Idea jest jak ziarno. Kiełkuje w pojedynczym umyśle, jest podlewana w piwnicach podczas spotkań konspiratorów, a następnie wydaje plon w społeczeństwie. Od ludzi i ich gotowości zależy, jak dana idea zostanie przyjęta i w jaki sposób „stary porządek świata” zostanie obalony. Myślę że zmądrzeliśmy już trochę. Dzięki czemu teraz mamy pokojowy upadek zgniłego liberalizmu, a nie spaloną ziemię i stosy trupów.

Możesz zainspirować, podsunąć jakąś myśl, zasiać wątpliwość. Wszystko to musisz robić na zasadzie „konia trojańskiego”. Naciskanie i mówienie człowiekowi, że nie myśli samodzielnie, że jest ogłupiony przez polityków i media, da skutek odwrotny do zamierzonego. Kłamstwo (ideologiczne, religijne, polityczne, naukowe i inne) jest lekkostrawne i przyjemne. Powstało po to, by zakryć jakąś mało przyjemną prawdę, np prawdę o czyichś miliardowych interesach.

Zbudzenie się z takiej pajęczyny kłamstw jest dość bolesne, bo trzeba wtedy przyznać się przed sobą, że żyło się w błędzie i dało się okłamywać. Poza tym większość ludzi nie ma odpowiedniej „bazy” do przebudzenia. Ta baza to podstawy podstaw, takie jak data bitwy pod Grunwaldem, znajomość zasad dynamiki Newtona czy inna tego typu wiedza. Jest ona przekazywana już w szkole, i bez tego bodźca rzeźbiącego umysł w dorosłym życiu nie jest możliwe przebudzenie.

Jednak u kresu tej drogi możesz doznać pewnego rozczarowania.. -A więc to wszystko?! Odpowiesz. Opisywałem to w poniższych felietonach:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci pewności! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY ŻYCIE PO ŚMIERCI ISTNIEJE?! ŻADNA DOKTRYNA DUCHOWA NIE DA CI ODPOWIEDZI!

Czy istnieje życie po śmierci? Jakie są odpowiedzi na odwieczne, egzystencjalne pytania ludzkości?

Czy męczą Cię pytania egzystencjalne? Martwi Cię to, co jest po śmierci, a czego tam może nie być? Chcesz wiedzieć, która doktryna lepiej odpowiada prawdzie? Lewica czy prawica? A jeśli tak, to która ich forma? Który odłam? Cechą umysłu jest chęć poznania świata. Kłopot polega na tym, że ludzki umysł ma zbyt małą „moc obliczeniową”, by ten świat ogarnąć. Dlatego powstają ideologie, religie i inne doktryny, które mają dostarczać zlęknionemu umysłowi jakiegoś „gotowca”. Świat jest wielowymiarowy i niezmiernie skomplikowany. Myśliciele, filozofowie, mistycy, liderzy i naukowcy próbują opisać świat od zarania dziejów, i jak dotąd żadnemu się to nie udało.

Cechą każdej doktryny jest upraszczanie. Gdy wybierasz sobie „pasterza” prawicowego, lewicowego czy innego, to zyskujesz bezpieczną wizję świata, nie musisz już gubić się w tym gąszczu i myśleć samodzielnie. Od tej pory świat jest dla Ciebie albo prawicowy, albo lewicowy. Skupiasz się na tym, co prawicowe lub lewicowe, a całą olbrzymią resztę odrzucasz, zręcznie to sobie tłumacząc. Kłopot polega na tym, że świat jest, jak już wspomniałem, niezmiernie skomplikowany. Wierząc w jakąś doktrynę musisz odrzucić lub zanegować to, co się z tą doktryną nie zgadza.

Nauka nie zrozumiała metafizyki więc uznała, że ona nie istnieje

Czyli musisz odrzucić lub zanegować większość świata, bo tak naprawdę olbrzymia większość życia realnego to wyjątki od reguł (doktryn), wyjątki od tych wyjątków i tak dalej. Przykładowo: akademicka nauka oparta na doktrynie materializmu nie umiała sobie poradzić z metafizyczną stroną życia, więc profilaktycznie ją zanegowała. Nie mogąc wyjaśnić chaotycznej i wielowymiarowej metafizyki, wprowadziła materializm i ateizm, i ogłosiła, że istnieje tylko to, co materialne. Jest to bardzo wygodne dla umysłu. Skoro czegoś nie umiemy zbadać, zaklasyfikować i kontrolować, to lepiej uznać, że tego nie ma. Na podobnej zasadzie lewicowiec neguje te elementy życia, które są „prawicowe”, zaś prawicowiec neguje te elementy życia, które są „lewicowe”.

Umysł szuka więc metod, doktryn i rozwiązań, także tych duchowych. Jest mnóstwo metod medytacji, kłopoty zaczynają się wtedy, gdy ktoś uważa, że jego tylko jego metoda jest dobra. Jest dużo szkół i doktryn duchowych, od tych klasycznych, a więc monoteistycznych, aż po te ezoteryczne i gnostyckie. Czasami umysł uważa się przy tym za wszechwiedzącego. No i oczywiście za oświeconego. Spotkałem wielu takich „oświeconych od dupy strony”, którzy na każdy głos przeciwny reagowali agresją. Każda opinia będąca choć trochę odmienna od ich jedynie słusznej wizji świata, była zła, szatańska, niskowibrycayjna itp. Choć medytowali, wznosili swoje wibracje, nie jedli mięsa, to wewnątrz byli kipiącymi z nienawiści „hitlerowcami”. I właśnie tacy są najgorsi.

Umysł chce poznać świat za wszelką cenę, ale jest skazany jedynie na poszlaki i domysły

Czasami umysł miota się szaleńczo od doktryny do doktryny, pragnąc pewności, a nie kolejnych i kolejnych mrzonek. A to nie o to chodzi. Jest to uzależnienie od szukania odpowiedzi, której na Ziemi, póki żyjemy, nie znajdziemy. Umysł ludzki z racji swojego funkcjonowania nie jest w stanie ogarnąć całości świata, choć bardzo tego pragnie. Doktryny polityczne, religijne, ezoteryczne i inne, jako twory umysłów, tym bardziej nie są w stanie odpowiedzieć na te pytania. Pół biedy, jeśli człowiek jest lemingiem i z automatu akceptuje to, co oferuje mainstream. Lewica lub prawica, katolicyzm lub ateizm, feminizm lub szowinizm. Wybierasz sobie lidera i doktrynę, by być im posłusznym i nie myśleć. Potem wiadomo, życie codzienne, bez refleksji, bez samoświadomości, bez tych całych dociekań i monologów.

W dawnej pracy znałem taką rodzinę. On na magazynie zarabia 2500 zł netto, ona podobnie. Ślub i dzieci, bo każdy tak robi i nie można się wychylać. Kredyt hipoteczny – bo każdy tak robi i nie można się wychylać. Stać ich na najtańsze jedzenie z dyskontów, jedyna rozrywka dla chłopa to kilka piw wieczorem. Mają stary samochód i raz w tygodniu, w niedzielę, jadą do galerii handlowej. Owszem, czasami ponarzekają że politycy to złodzieje, ale pokornie znoszą swój los. Zarabiają mało bo tak musi być i koniec. Nie wiedzą, że ta cała ekonomia to oszustwo i że można by było inaczej. Normalny człowiek ma być pokorny i ma pracować, a nie rozmyślać o głupotach.

Takie życie jest życiem nieświadomym, bezrefleksyjnym. Bezpieczeństwo zapewnia wtedy umysłowi to, co powszechnie akceptowalne w społeczeństwie. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy człowiek przejrzy złudną grę społeczeństwa i odkryje jego drugie dno, a potem trzecie czy dziesiąte dno. Zaczyna się miotanie od doktryny do doktryny. Umysł gorączkowo szuka odpowiedzi, bo odpowiedzi proponowane przez społeczeństwo, czyli przez mainstream, okazały się być nie tylko zawodne, ale oszukańcze. Przecież celem każdej doktryny jest władza nad niewolnikami, których dziś nazywa się „konsumentami”. Doktryny, wg Napoleona Bonaparte, mają powstrzymywać biedotę przed mordowaniem bogatych.

Ani oficjalne ani alternatywne doktryny nie dadzą Ci odpowiedzi

Umysł traci więc grunt pod nogami i wpada w panikę. Oczywiste jest to, że umysł ciągnie teraz ku alternatywnym odpowiedziom, bo te mainstreamowe zawiodły. Coraz bardziej radykalne chrześcijaństwo, lub inaczej, coraz bardziej radykalne nurty lewicowe. Coraz straszniejsze i przy okazji coraz śmieszniejsze teorie spiskowe. Często także istnieją ciągoty w kierunku doktryn ezoterycznych, gnostyckich, alchemicznych. A tu każdy guru, każdy autor, mistrz itp, mówi trochę co innego. Często jedna doktryna duchowa zaprzecza drugiej, a jeden guru wyzywa drugiego od manipulatorów czy diabłów wcielonych. Widać to na każdej grupie ezoterycznej na facebooku. Każdy uważa, że wie najlepiej, każdy ma w umyśle jakiś obraz „zła wcielonego” i z nim intensywnie walczy. Oczywiście, wszechwiedzący ezoteryk nie widzi tego zła wcielonego u siebie, ale bardzo chętnie widzi je u innych. Grupy i fora ezoteryczne pod wieloma względami są podobnymi „śmietnikami”, co każdy inny panel dyskusyjny.

To zrozumiałe, że budzi to jeszcze większe zagubienie, zniechęcenie i lęk. Umysł szaleje, miota się pomiędzy doktrynami. Już wie, że żadna z nich nie da mu odpowiedzi, przeczuwa, że być może tych odpowiedzi tak naprawdę nigdy nie poznać. Ale wciąż chce próbować. Uzależnienie od poszukiwania odpowiedzi jest zgubnym nałogiem, gdyż ta „gadanina” umysłu działa destrukcyjnie na całe nasze życie. Nie tylko powoduje lęk, ale wybija nas z tego mitycznego „tu i teraz” i odcina od radości codziennego życia. No ba! Co się będziesz gapił na wschód słońca, przecież chcesz rzeczy wielkich, chcesz poznać jak działa świat! A odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Czyż przed tym nie ostrzegała ezoteryka? U wielu ludzi ezoteryzm staje się karykaturą samego siebie, bo prowadzi do skutków odwrotnych niż zamierzone. Zamiast wyciszać umysł i kierować go w stronę tu i teraz, wielokrotnie nasila jego gadaninę. Zamiast miłości i wysokich wibracji, jest nienawiść i agresja, bo ktoś zjadł kawałek mięsa.

„Nie wszystek umrę”, czyli tabu śmierci

W firmie Interstellar pada kwestia: „Gdybyśmy przekroczyli horyzont zdarzeń, to wyjaśnilibyśmy tajemnicę grawitacji. Ale nie możemy. Odpowiedź jest, ale nieosiągalna„. Podobnie jest w życiu. Najważniejsze życiowe tajemnice zakrywa piołun milczenia, zakrywa ostateczna granica w postaci śmierci. Czarna dziura i jej horyzont zdarzeń może być symbolem śmierci. Gdy tę barierę przekroczysz, to odpowiedź poznasz. Kłopot polega na tym, że stamtąd nie ma już powrotu. Nikt nie wrócił z martwych, nie zostało to potwierdzone przez lekarzy, nie było wywiadów ze zmartwychwstałym przed telewizjami całego świata..

Lęk przed śmiercią jest najpotężniejszym ludzkim lękiem. Lęk przetrwania, czyli lęk czy wystarczy do pierwszego, jest dopiero na drugim miejscu. I co ciekawe, śmierć jest jednocześnie najpotężniejszym ziemskim tabu. Z lęku przed śmiercią wywodzi się szereg innych lęków, to z niego wyrosły dylematy etyczne, filozofie, niektóre doktryny. Człowiek od zarania dziejów ma nadzieję, że „nie wszystek umrę”, ale póki żyje jest zdany co najwyżej na poszlaki i mętne hipotezy. Problemem jest oczywiście weryfikowalność tych filozofii i hipotez. Wielu ogłaszało się „nieomylnymi” i „wiedzącymi” co jest po śmierci. Tylko skąd oni to wiedzą, skoro nie umarli a potem nie wrócili? Ze snów, channelingów, wizji, astralu? Tutaj dyplomatycznie ugryzę się w język, by nie powiedzieć czegoś wyjątkowo cynicznego. Pogląd o 72 dziewicach w raju czy o piekle może wydawać się głupi, zaś gnostycyzm może wydawać się mądrzejszy. Ale za życia nie jest możliwa obiektywna weryfikacja żadnego z tych poglądów.

Prawda jest taka, że narodziny, życie, śmierć, Bóg, świat, wszechświat – były tajemnicą, są tajemnicą i na zawsze pozostaną niezgłębioną tajemnicą. Dopiero śmierć daje odpowiedź i pewność, a póki żyjemy, jesteśmy zdani na teorie, hipotezy i spekulacje. Jednak pęd do wiedzy, do poznawania kolejnych doktryn i metod powoli wyhamowuje ustępując miejsca cieszeniu się każdą chwilą, każdym drobiazgiem i akceptacją tajemnicy. Często następuje to na skutek dramatycznych wydarzeń. Gdy wiesz, że możesz stracić wszystko w jednej chwili, ten codzienny kubek kawy smakuje jakoś inaczej, lepiej..

Słowem zakończenia.. Odpowiadając na pytanie pokrewne pytaniu z tytułu felietonu: „Czy wierzysz w życie po śmierci?” Ja odpowiadam: Wierzę w życie PRZED śmiercią, a co po śmierci, to nie wiem. Doktryny wymyślane przez ludzki umysł na temat tego, co jest po śmierci, są złudne i muszą być złudne. Z tej przyczyny, że żaden umysł nie przeżył śmierci. W momencie śmierci umysł i ego, z racji swej „fizycznej” natury się rozpadają. Dlatego śmierć jest największą traumą i największym lękiem dla ego, i dlatego umysł gorączkowo chce poznać odpowiedź, która nie istnieje. Z kolei treści nieuzdrowione z podświadomości, mają podobno „wracać” do nieświadomości zbiorowej. Przeżywa tylko ludzka dusza. Podobno.

Poznałem dużo potencjalnych odpowiedzi na pytania egzystencjalne i dużo doktryn. Ale czy mi to coś dało? Nie wiem. Wiem już czego unikać, gdzie zachować ostrożność, ale zawsze przychodzi ten moment „uderzenia w ścianę” i stopniowego wyciszania poszukiwania odpowiedzi. Jeśli jesteś dopiero na początku tej drogi i bardzo pragniesz poznać te potencjalne odpowiedzi, a wraz z nimi, szereg doktryn – to stanie się wedle Twej woli. Spotkasz takich ludzi i doświadczysz takich wydarzeń, które Ci to umożliwią. Pytanie jest takie, co z tym zrobisz dalej. Gdyż odpowiedzi, a raczej potencjalne odpowiedzi, do których kiedyś dotrzesz, mogą Cię rozczarować.

Wpis ten jest kontynuacją moich przemyśleń z kilku poprzednich artykułów:
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

NOWA AFERA W FACEBOOKU! DANE KTÓRE O TOBIE ZGROMADZIŁ MOGĄ CIĘ PRZERAZIĆ!

Czarne chmury zbierają się wokół Facebooka i wokół chyba najbardziej znienawidzonej osobie na Ziemi, Marka Zuckerberga. Zaczęło się od słynnego wycieku danych do firmy Cambridge Analytica. Potem doszły kolejne problemy. Naciski na Facebooka wywiera Komisja Europejska i administracja Prezydenta USA, Donalda Trumpa. Związane one są z szerzeniem tzw fake newsów, czyli nie tylko zmyślonej propagandy, ale często też poglądów i faktów niewygodnych dla rządzących elit.

Herezja, pogaństwo, socjalizm, komunizm, faszyzm, neonazizm, skrajna prawica, teoria spiskowa, pseudonauka, new age, temat niepoprawny politycznie, fake news.. Epoki się zmieniają, a wraz z nimi zmieniają się określenia tego, czego rządząca elita sobie nie życzy, bo może zagrozić jej zyskom i wpływom. No i kwestia słowa.. Socjalizm, neonazizm, demokracja. Niby takie niewinne słowa, ale odpowiednio narzucając narrację w mediach, na uniwersytetach itp itd, można nadać tym słowom praktycznie dowolne znaczenie. To słowa są potęgą każdej elity, bo określają ramy, w których myśli zarówno lewak z wibratorem w dupie, jak i neonazista z tortem ze swastyką z wafelków.

Mając władzę nad słowem można zarządzać społeczeństwem. Ale do rzeczy. Przez lata uważaliśmy, że facebook będzie „końcem historii”, przynajmniej w samym internecie. Zapomnieliśmy, że wszystko ma swój początek, szczyt rozwoju, schyłek i koniec. To inaczej prawo narodzin i śmierci, które dotyczy organizmów żywych, gatunków, ekosystemów, państw, imperiów, doktryn, firm i korporacji. 10 lat ery facebooka to tyle informacji, ile zostało wygenerowane przez 1000 lat średniowiecza. I tyle, ile zostało wygenerowane od początku eonu antropocenu aż do starożytności (~200.000 lat).

Era fejsa spowodowała wyparcie dotychczasowych form organizacji internetu lub ich drastyczną marginalizację. Wyparte zostały dotychczasowe, regionalne portale społecznościowe, takie jak rodzima Nasza Klasa. Zmarginalizowany został m.in. Twitter, który powoli przeżywa swoją drugą młodość. Praktycznie nikt nie siedzi na forach typu „PHP BB by Przemo” ( 😉 ), tamtejsi „eksperci” wolą się mądrzyć i udowadniać swoją najprawdziwszą rację na facebookowych grupach. Np na forach wędkarskich, joggingowych i każdych innych hobbystycznych, musisz mieć wszystko najlepsze, np sprzęt i ciuchy za kilkanaście tysięcy.

Przecież bez wędki za 12.000 zł nie jesteś żadnym wędkarzem i nie ma sensu nawet włazić na pomost. Podobnie buty za mniej niż 1000 zł spowodują, że podczas joggingu co najwyżej wypadnie Ci odbyt, więc bez nich nie jest bezpiecznie nawet iść do kiosku, a co dopiero biegać. Teraz takie „mondre” dyskusje ze światowej klasy ekspertami od wszystkiego toczą się na grupach na FB. Era facebooka to także upadek dotychczasowych kanałów kontaktów takich jak IRC czy Gadu Gadu. Dziś słowo „Re” co najwyżej kojarzy się z jakimś filmem o jaskiniowcach pokrzykujących podczas napierdalania się maczugami.

Oprócz afery z firmą Cambridge Analytica, facebook ma poważniejsze problemy. Ceny akcji topnieją. W ciągu miesiąca FB stracił na giełdzie wszystko to, co zarobił od 2008 roku. Ostatnio wychodzą na jaw nowe afery, w tym ta związana z brakiem poszanowania dla prywatności. Facebook ma nie tylko gromadzić o nas ogromne ilości danych, ale zbierać także te, o które w ogóle byśmy go nie podejrzewali.

FB tworzy tzw. „profile-duchy” osób, które nie mają i nigdy nie miały tam konta. Wystarczy raz wejść na dowolną stronę internetową, która ma wtyczkę facebooka, by taki profil powstał i by później był uzupełniany o dodatkowe informacje. Jeśli miałeś już konto na tym portalu i je zamknąłeś, to ślad cyfrowy w postaci archiwum nie zostaje usunięty. FB gromadzi ogromne ilości danych, w tym:

-zdjęcia i filmy które wstawiłeś, np w konwersacjach lub na profilu;
-przebieg czatów, w tym tych dawno usuniętych;
-mnóstwo wrażliwych informacji o poglądach, zainteresowaniach, zarobkach, miejscu pracy, partnerach, tego co lubisz i nie lubisz;
facebook sczytuje wszystkie Twoje smsy, mmsy i inne treści z Twojego prywatnego telefonu;

Wychodzą jednak na jaw kolejne szokujące sekrety, które mogą mrozić krew w żyłach. Związane to jest z tym, że zgodnie z europejskim prawem, facebook ma obowiązek wysłać Ci całą bazę, jaką na Twój temat zgromadził. I tu zaczynają się schody, bo możemy zobaczyć tam takie oto cuda:

-przypadkowe zdjęcia, które wyglądają jak by był zrobione z aparatu smartfona, bez wiedzy użytkownika, przez aplikację facebookową;
-kilkusekundowe filmiki również nagrane bez wiedzy użytkownika, z kamery smartfona;
-mało tego! Niektórzy znajdują filmiki przedstawiające ich i ich miejsce pracy, ale kręcone z.. kamery, która była umieszczona w tym zakładzie, a nie na ich telefonie! Jak to możliwe, by facebook miał nagranie z kamery z miejsca pracy?!
-jeśli coś zamawiałeś w internecie lub dokonywałeś internetowych płatności, to facebook zna je wszystkie;
-równie szokujące jest to, że w tym archiwum możesz znaleźć prywatne filmiki Twoich znajomych, których oni Ci nigdy nie wysyłali. I taka sama sytuacja – kilkusekundowe filmiki, chaotyczne i kręcone smartfonem bez wiedzy użytkownika.

W styczniu 2018 roku FB bardzo ograniczył zasięg tzw stronom, czyli fan page’om. Czym jest fan page? Jest to strona firmy, korporacji, artystyczna, tematyczna, a także są to strony mediów, zarówno mainstreamowych, jak i alternatywnych. Teraz wpisy umieszczane na stronach na facebooku docierają do bardzo małej liczby czytelników, którzy mają je w polubionych. Zamiast tego w kanale „aktualności” wyświetlanych jest więcej treści od znajomych. W większości są to treści banalne – fotki czy dyskusje o niczym.

Dotychczas oazą, w której były jako takie zasięgi i w której toczyły się ożywione dyskusje, były grupy tematyczne. Ale od kilku dni facebook zaczął odcinać od zasięgu i czytelników także grupy. Za umieszczanie linków do stron dostaje się automatycznego bana. Można zamieszczać tylko dyskusje i grafiki. Tym samym media jak i przedsiębiorcy zostali praktycznie odcięci od czytelników czy klientów. Facebook zdobył globalną popularność, bo był promowany przez firmy i media, które w zamian za promocję, dostawały tam darmowy zasięg i dużo czytelników.

Na reklamach, które były tam automatycznie umieszczane, zarabiał sam facebook. Teraz ta istna „kopalnia złota” została zamknięta. Pytanie jest zasadnicze: kto zarzyna kurę znoszącą złote jajka? Albo głupiec, albo ten, kto został do tego zmuszony. O głupotę administracji tego portalu podejrzewać nie można. Możliwe, że ktoś zdecydował o „wygaszeniu” projektu FB. Kto? Administracja Trumpa? Wiele się teraz zmienia na świecie. Szukajcie nowej bazy dla Waszych publikacji, jak i do śledzenia ciekawych wpisów różnych autorów.

Polecam mój profil na Twitterze:

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TRWAJĄ OGROMNE ZMIANY NA ZIEMI, NADCHODZI ZMIERZCH LIBERALNEJ DEMOKRACJI!

Żyjemy w czasach upadku dotychczasowych norm, struktur i konsensusów, które przez wieki lub nawet przez tysiąclecia spajały ludzkość, zapewniając społeczeństwom ład i porządek. Trwa wielki globalny kryzys, który dotyczy każdej możliwej dziedziny życia. Musimy powiedzieć jasno, że stare rozwiązania są coraz bardziej niewydolne i zawiodły. Nie tylko nie spełniły pokładanej w nich nadziei, ale najczęściej przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego.

Mający na ustach tolerancję doprowadzili do totalitarnej cenzury, która teraz nazywa się inaczej, jako „poprawność polityczna” lub jako „standardy debaty publicznej”. Mający na ustach ekologię doprowadzili do zmian klimatu które zaczynają być powoli odczuwalne przez wszystkich, a w niektórych krajach są katastrofalne w skutkach. I w końcu, mający na ustach pacyfizm i pokój, doprowadzili do zniszczenia wielu krajów i regionów (Bliski Wschód, Ukraina), do śmierci milionów ludzi i do hybrydowej wojny religijnej, która trwa obecnie na Zachodzie, i którą potomni nazwą „trzecią wojną światową”. Już nie mówiąc o wyzysku, czyli fakcie, że my za grosze pracujemy na miliardy tych, którzy te lewicowo-liberalne know-how sponsorują.

Ten artykuł jest luźną kontynuacją moich myśli na temat systemowej przemiany, które zawarłem poprzednich wpisach. Zapraszam:
Upadkowi liberalnej demokracji towarzyszy ogromny szok przyszłości

Upadek powojennego porządku opartego o liberalną demokrację i lewicową obyczajowość

Upadek powojennego, starego porządku świata widać już gołym okiem. Prawica świeci triumfy w wielu krajach – w Polsce, USA, Węgrzech, Austrii, Włoszech. Lewicowi i liberalni publicyści związani z upadającymi ośrodkami władzy (Clinton, Komisja Europejska) wieszczą wręcz koniec świata. Apokaliptyka jest zrozumiała w publikacjach liberałów, bo świat oparty na tym, co znali i uważali za bezpieczne się kończy. Co dalej bez nas! Lamentują. Toż to słońce zacznie wschodzić na zachodzie, woda będzie płynąć do góry, a psy będą szczekać dupami! No sodoma i obora!

Chciałbym Was uspokoić, że nic takiego nie będzie. Świat dalej będzie trwał, tylko jego „system operacyjny” zostanie zmodyfikowany. Jeden system zostanie zastąpiony innym, ale to wcale nie oznacza jakiegoś „końca świata”. Ten koniec świata jest tylko w głowach liberałów, bo ludzka psychika bardzo boi się nowości i tego, co te nowości przyniosą. Systemy władzy i systemy pojęciowe tworzone przez człowieka trochę przypominają ekosystemy tworzone przez naturę i podlegają podobnym prawom. Np prawu życia i śmierci. Organizm rodzi się, potem rozwija, często z dużymi trudnościami. Następnie osiągając dojrzałość ma szczyt swojej „ekspansji”. Po jej zakończeniu i wychowaniu potomstwa, organizm przeżywa schyłek i ginie.

Umarł król, niech żyje król. Nikt nie będzie płakał po demokratach

Temu prawu podlegają także państwa, imperia, ideologie, religie i inne. Historia zna wiele pogrzebanych imperiów, a ślady tych najdawniejszych (podobno Atlantyda 😉 zakrywa lawina spekulacji i piołun milczenia. To samo się stanie z USA, właściwie to już się dzieje. Wie to każdy, kto opiera się na geopolityce i innych źródłach wiedzy, zamiast na powierzchownych, politycznych emocjach. Idea lub religia, tak jak żywy organizm, ma „wydać potomstwo na świat”. W przypadku idei „potomstwem” są nowe pojęcia i aktualizacja ludzkich wartości. Idee, jakkolwiek bzdurne mogą się wydawać, mają aktualizować system, po czym ustąpić miejsca innym. Tak też się stało, liberalna rewolucja pokolenia ’68 była jednak potrzebna.

Zapewniam Cię, że bardzo nie chciał byś żyć w realiach ciemnoty lat 50-tych XX wieku. Ale teraz idea ta, po wypełnieniu swojego ewolucyjnego zadania, uległa inercji i prawom rozpadu. Doszło do tego, że przysłowiowo mówiąc, zaczęto wylewać dziecko z kąpielą. Wymyślanie 50 lub więcej płci, nienawiść względem korzeni i tożsamości, czy nienawidzenie przez feministki białych mężczyzn i sprowadzanie ekstremalnie patriarchalnych islamskich macho. To już nawet nie jest „ideologiczny psychiatryk”, to jest groźne dla dalszego trwania cywilizacji. Dlatego ludzie, w podświadomym odruchu obronnym wybierają prawicę.

Jesteśmy świadkami nieskończonego wzrostu i rozwoju świata jak i naszego gatunku. Przebyliśmy długą drogę ze wspólnoty pierwotnej opartej o brutalny kult siły, do wykształcenia ledwie zalążka cywilizacji, który mamy teraz. Życie to ciągła zmiana, ciągła reforma. Nie ma „ostatecznych konsensusów” ani też „końców historii”, bo to oznaczałoby, że ludzkość w pewnym momencie zaczęłaby się cofać. A cofanie się jest dla natury, Boga czy też świata (mniejsza o nazwę) gorsze niż śmierć.

Wracamy do tożsamości i wspólnotowości

Teraz Europa będzie wracała do korzeni, do tożsamości, które podeptała i opluła. Podczas II Wojny Światowej została udzielona ludzkości lekcja związana z nadmiernym rozrostem nacjonalizmów. Teraz kolejna lekcja – trwająca od lat hybrydowa III Wojna Światowa ze światem islamu, która związana jest z tym, że wyparliśmy swoją tożsamość i przestaliśmy szanować własne granice. Popadliśmy w biegun przeciwny, a tu trzeba godzić te przeciwieństwa.

Nie będzie powrotu do realiów średniowiecza, ani nie będzie powrotu do nazizmu, jak próbuje się nas straszyć. Przemiany będą miały charakter hybrydowy. Ludzie mają tendencję do widzenia czarno-białego, i ta tendencja szczególnie nasila się u liberałów w obliczu upadku ich świata. Albo-albo. Albo nazizm i obozy, albo Unia Europejska i cały ten „psychiatryczny”, genderowy burdel. A to nie tak. Pozytywne przemiany nie mają charakteru jednoznacznie prawicowego lub jednoznacznie lewicowego. Z jednej strony nadchodzi epoka prawicowa, nacjonalistyczna, tożsamościowa. Z drugiej strony społeczeństwa nie pozwolą wciskać sobie dawnej ciemnoty, nikt nie będzie chciał całkowitego zakazu aborcji, nikt nie będzie chodził do kościoła, jeśli sam z siebie nie chce tego robić.

Autor o nazwisku Peter Carroll zwraca uwagę także na to, że lewicowe, ateistyczne reżimy posiadają oręż w postaci technologii. Obecny model społeczny to społeczeństwa zatomizowane, pozbawione zarówno poczucia wspólnoty, jak i indywidualności. Dawne, teokratyczne reżimy dławiły indywidualizm, ale zapewniały silne poczucie wspólnotowości. Obecne reżimy ateistyczne dławią jedno i drugie, chcąc oprzeć porządek społeczny o pozbawione tożsamości „jednostki-zombie”, kontrolowane przez kapitalistyczny konsumpcjonizm i uzależnione od technologii.

Poniżej wklejam dwa cytaty jego autorstwa:

Cytat: „W toku ewolucji ludzkość przeszła cztery eony, cztery główne stany świadomości, a piąty już wyłania się zza horyzontu. Pierwszy eon, zasnuty już mgłami czasu, był erą szamanizmu i magii, kiedy przywódcy ludzkości władali mocami parapsychicznymi. Nagi człowiek zdany na bezpośredni związek z dzikim otoczeniem, zapewniał sobie przetrwanie dzięki owym mocom. Świadomość tamtych czasów pozostawiła swoje piętno na wielu tradycjach czarownictwa i czarostwa. Przetrwała też w rdzennych kulturach, w których moce służyły wzmacnianiu konformizmu społecznego.

Drugi eon, pogański, ukształtował się wraz z rozwojem bardziej złożonego systemu społecznego, podzielonego na rolniczy i miejski tryb życia. Wykształcenie myślenia abstrakcyjnego i oddalenie się człowieka od natury sprawiło, że zagubiono wiedzę o mocach parapsychicznych. Bogowie, duchy i istoty nadprzyrodzone z trudem wypełniły pustkę po utraconej wiedzy o naturze i tajnikach ludzkiego umysłu. Trzeci eon, monoteistyczny, wyłonił się z samego serca cywilizacji pogańskiej, po czym wyparł stare schematy świadomości. Eksperyment ten starano się niegdyś przeprowadzić w Egipcie, ale poniesiono fiasko. Monoteizm doszedł do głosu dopiero w judaizmie, a potem w chrześcijaństwie i islamie, które są jego odgałęzieniami. Na wschodzie buddyzm przejął jego rolę. W monoteistycznym eonie ludzie czcili pojedynczą, wyidealizowaną formę samych siebie.

Eon ateistyczny narodził się w zachodnich kulturach monoteistycznych i powoli rozprzestrzenił się po całym świecie, chociaż proces ten wciąż trwa. Daleko mu do zwykłej negacji monoteizmu. Zawiera radykalne i pozytywne przekonania, że dzięki dogłębnej obserwacji przedmiotów materialnych można zrozumieć i opanować wszechświat. Istnieni istot duchowych uznane jest za kwestię bez znaczenia. Ludzie poszukują doznań zmysłowych jako jedynie wymiernych. We współczesnym świecie niektóre kultury nadal formalnie tkwią w przeszłości, podczas gdy inne uległy ewolucji. A jednak w każdej z nich istnieją jakieś ślady zamierzchłych eonów. Czary uprawiano w cywilizacjach pogańskich, a ich pozostałości występują i w naszej cywilizacji. Pogaństwo pozostawiło po sobie ślady w katolicyzmie i protestantyzmie. Postęp nakazuje kulturom rozwiniętym coraz szybciej wkraczać w nowe eony. Eon ateistyczny rozpoczął sie kilkaset lat temu. Eon pogański sześc tysięcy lat temu. Natomiast pierwszy eon, szamanistyczny powstał u zarania ludzkości.

Pewne oznaki wskazują, że piąty eon wyłania się już właśnie tam, gdzie należałoby się go spodziewać – w najbardziej rozwiniętych obszarach kultury ateistycznej. Ewolucja świadomości posiada cykliczny charakter, który można przyrównać do obrazu wznoszącej się spirali. Piąty eon stanowi powrót do świadomości pierwszego eonu, tyle że na wyższym poziomie. W eonie tym filozofia chaoistyczna znowu stanie się dominującą siłą moralną i intelektualną. Ludzie będą rozwiązywać problemy dzięki mocom parapsychicznym. Na podstawie obserwacji współczesnych trendów można przepowiedzieć, jak rozwinie się sytuacja i jaką rolę w niej odegrają Iluminaci.”

Cytat: „Z nielicznymi wyjątkami pozostałości monoteizmu szybko ustępują miejsca świeckiemu humanizmowi i konsumeryzmowi. Technologiczne supermocarstwa ateistyczne usiłują całkowicie zdusić ludzką świadomość. Wkraczamy w okres, który może przynieść podobne represje wobec ducha, co czasy średniowiecznego monoteizmu. Trudno zachować równowagę między produkcją i konsumpcją , kiedy konsumencka religia mas dyktuje politykę.

Na świecie pojawia się coraz więcej mechanizmów siłowego sterowania zachowaniem jednostki, a wraz z rosnącym przeludnieniem planety, ludzie wymyślają coraz dziwniejsze formy zaspokojenia materialnej zmysłowości. Problemem każdego okrzepłego i uznanego systemu wierzeń jest jego inercja i niechęć wobec zmian. Średniowieczne instytucje religijne wymordowały miliony ludzi dla zachowania swojej hegemonii. A jednak wszystkie wszystkie te prześladowania, krWawe krucjaty, święte wojny, pogromy i całopalenia na stosach nie powstrzymały nadejścia ateizmu.

Współczesne mocarstwa ateistyczne wysyłają swoje armie i zrzucają bomby w ramach poparcia dla hegemonii konsumenckiego kapitalizmu konsumenckiego komunizmu. A to dopiero początek. Ślepa logika konsumpcjonizmu i technologii spowoduje jeszcze alienację, niezaspokojenie, zachłanność i kryzys tożsamości, co może przyczynić się do wybuchu najbardziej destrukcyjnej wojny w dziejach ludzkości. Może dojść do rozłamu w społeczeństwie, który przybierze formę „antytechnologicznego dżihadu”. Nie rozwiąże to wewnętrznych sprzeczności systemu, lecz sprowadzi nowy wiek ciemnoty i opóźni przemiany. Jakkolwiek poważnie będą wyglądać te wydarzenia, nie będą miały szczególnego znaczenia dla rozwoju świadomości. Wpłyną tylko na jej synchronizację. Niemniej jednak, Illuminaci powinni skorzystać z szans, jakie mogę im sie przydarzyć. A będą to: Zmierzch duchowości. Zmierzch zabobonu. Zmierzch tożsamości. Zmierzch wiary. Zmierzch ideologii.”

Zapraszam Cię do przeczytania innych moich artykułów w temacie zniewolenia przez system i elity:
Czy naprawdę jesteś wolny? Elity dały Ci jedynie iluzję wolności
Mamy w sobie potężną siłę której możemy użyć przeciwko systemowi i elitom!
Dzisiejsza technologia może stworzyć raj na Ziemi, ale dalej jesteśmy ekonomicznymi niewolnikami elit! (Przykłady doktryn tłumaczących biedę)
Uważasz że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie?! Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TAJEMNICE ZDROWIA: CZY SÓL TO „BIAŁA ŚMIERĆ”?! BĘDZIESZ W SZOKU GDY DOWIESZ SIĘ JAK CIĘ OSZUKANO!

Czy sól jest niebezpieczną trucizną, zwaną także „białą śmiercią„?

Medycyna akademicka i lekarze od wielu lat straszą nas solą. Nazywają sól „białą śmiercią„, nalegają, by możliwie jak najbardziej ograniczać jej spożycie. A najlepiej to w ogóle nie jeść tej złej soli. I to pomimo tego, że sód i potas (główne składniki „prawdziwej” soli) są głównymi elektrolitami w organizmie, a ich niedobory mogą powodować bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania. Gdy człowiek trafia do szpitala, np na SOR, pierwsze co badają w szpitalnym laboratorium, to zawartość potasu i sodu w organizmie. Dopiero potem wykonuje się resztę zleconych przez lekarza badań. Podczas takiego pobytu niemal rutynowo dostaje się również kroplówkę z elektrolitami (sodem, potasem itp).

Czy możliwe jest, że ma tutaj miejsce jedno z medycznych oszustw? Wmawia się ludziom, że powinni znacząco ograniczać spożycie soli kuchennej. Nie jest to jednak prawdą. Nadciśnienie tętnicze jest efektem i odwodnienia, i wypłukiwania cennych pierwiastków. Takich jak: magnez, potas, i właśnie.. sód z tej soli kuchennej. Gdy nie mamy odpowiedniej ilości wody i tych pierwiastków, wtedy następuje wzrost ciśnienia tętniczego. Często nadciśnienie ma ukryte źródło w jakiejś dysfunkcji nerek, lub jeszcze inną przyczynę. Bardzo łatwo zapisać pacjentowi jeden lek na nadciśnienie, potem zwiększać jego dawki do bardzo wysokich, a potem dodawać drugi lek, niż skierować pacjenta na kompleksowe badania wyjaśniające przyczynę nadciśnienia. Bo badania, jak wiadomo, kosztują.

Czy sól szkodzi i wywołuje nadciśnienie?

Szczególnie szkodliwe są tutaj leki na nadciśnienie zwane diuretykami. Powodują one zwiększenie wydalania wody, czyli de facto odwodnienie. Przy stosowaniu większości z nich spada poziom sodu i potasu, czasami aż do poziomów zagrażających życiu. Niektóre oszczędzają potas, niektóre też mogą spowodować nadmierny jego poziom we krwi. A wiadomo, gdy poziom elektrolitów spada, to trzeba zwiększać dawkę leku. Gdy to nie daje rezultatu, to dodaje się lek o innym mechanizmie działania, np beta bloker. To też nie zawsze pomaga, bo chorzy na nadciśnienie często mają incydenty bardzo wysokiego ciśnienia i konieczności pomocy medycznej, nawet pomimo stosowania silnych dawek lekarstw.

Trzeba jednak podkreślić, że wszystkiego nie da się wyleczyć i ogarnąć, bo organizm człowieka do dziś jest zagadką. Leki na nadciśnienie czasami są konieczne, a w przypadkach ciężkich ratują życie. Nagłe odstawienie leków na nadciśnienie może spowodować katastrofalne konsekwencje, takie jak kalectwo lub śmierć. To samo może się stać, gdy nażresz się dużej ilości soli, bo uznałeś, że sól białą śmiercią nie jest i możesz jej jeść ile wlezie. Nie radzę tego robić, bo czegoś się naczytałeś w internecie i wspaniałomyślnie stwierdziłeś, że o zdrowiu wiesz już wszystko. Tym zagadnieniem trzeba zająć się kompleksowo. Moja przyjaciółka zajmuje się rzetelnie medycyną naturalną i pomogła wielu ludziom, w tym mi. Ma gabinet w Szczecinie, jej strona jest TUTAJ [LINK].

Jaką sól wybrać?

Wracając do kwestii soli: sól soli nierówna. Sól ze sklepu, a więc ta krystalicznie biała, jest szkodzącym organizmowi świństwem, zawierającym pochodne cyjanowe jak i glin (aluminium), który jest powszechnie znaną neurotoksyną. Powinniśmy spożywać sól kamienną, taką szarą, wręcz „brudną„, o nieregularnym kształcie kryształków, chropowatą w dotyku. Sól himalajska jest przereklamowana i często fałszowana.

Do zwykłej soli z fabryki dodają trochę różowych i czerwonych barwników, i sprzedają ją kilka razy drożej, jako himalajską. Bardzo dobra jest nasza rodzima sól Kłodawska, w tych dużych granulkach. Niczym nie ustępuje ona soli himalajskiej. No i sól morska też jest przereklamowana. To marketingowy chwyt, by sprzedać czysty chlorek sodu z odsalanej wody morskiej, która jak wiadomo do zbyt czystych nie należy.

Odwodnienie czyli nasz zdrowotny problem cywilizacyjny

Kwestia nawodnienia: ile wody pić? Wielu ludzi cierpi tak naprawdę na lekkie odwodnienie. Pijemy po prostu za mało wody. Jest to nasz cywilizacyjny problem. Szczególne znaczenie ma to podczas upałów. Gdy jest gorąco, z samym tylko oddechem tracimy nawet litr wody dziennie. Już nie mówiąc o utracie wody poprzez pot i mocz. Wtedy powinniśmy pić nawet cztery litry wody dziennie. Odwodnienie nierozerwalnie jest związane z elektrolitami, czyli z kwestią soli. Jeśli nie ma wystarczającej ilości sodu jak i potasu, to woda w organizmie będzie miała problemy z przedostaniem się w te miejsca, w których jest konieczna. Będzie to skutkowało najróżniejszymi chorobami. Najbardziej charakterystyczne to bóle nóg, choroby reumatyczne, stawowe, bóle kości, problemy trawienne, z nerkami, choroby autoimmunologiczne. Bowiem gdy komórki nie mają odpowiedniej ilości nawodnienia, wtedy organizm jest zmuszony wydzielać większe ilości histaminy, która działa zapalnie.

Jak dobrze się nawodnić i zapewnić sobie elektrolity? Do naczynia zawierającego pół litra wody mineralnej, wsypujemy płaską łyżeczkę soli kamiennej lub kłodawskiej. Dobrze rozmieszamy, czekamy aż się rozpuści. Nie wypijamy od razu całego naczynia, ale pijemy po jednym łyku co jakiś czas. Można wypić dwa, trzy kubki zawierające pół litra tak przygotowanej wody na dobę. Jednak te 1,5 litra wody nie zaspokoi i tak prawdziwego zapotrzebowania. Pamiętajmy też o uzupełnianiu innych płynów. Jak i o zasadzie, by nie pić żadnych płynów na 30 minut przed posiłkiem i 60 minut po posiłku. Inaczej pożywienie dostarczone do żołądka będzie się źle trawić i powodować kaskadę problemów.

Dużo więcej o kwestii wody, soli i elektrolitów przeczytasz w poniższym artykule – zapraszam:
Sól jest niezbędna dla zdrowia i życia, medycyna nas okłamuje!

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/