Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki Wordpress:

  • 23,324,399 Wyświetleń

Statystyki MiniStat:



Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Kliknij jeden z poniższych obrazków:

Archiwum

Książki ezoteryczne, filozoficzne, o medycynie naturalnej i wiele innych:

Medycyna naturalna: Ogromny wybór ziół, suplementów, kosmetyków i innych preparatów:

Najlepsze soki, oleje i inne produkty medycyny naturalnej:

Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Wiele pięknych mitów musi upaść.. Czyli witaj na Ziemi

W poprzednich felietonach pisałem, że upadek mitu „dobrej matki natury” jest jedną z większych „traum” na drodze tych, którzy chcą poznać prawdę o świecie. Wiele takich mitów musi upaść. Ich upadek jest bolesny dlatego, że są one nacechowane nieraz ekstremalnie silnymi, dobrymi emocjami. I jest to nieprzypadkowe. Bardzo trudno jest zrezygnować z kajdan, które zrobione są ze złota, i których nauczono nas nosić z radością.

I tym samym, bardzo trudno zrezygnować z czegoś, co darzyło się tak ogromną czcią. Co nacechowane było ogromnymi dobrymi emocjami czy ciepłymi wspomnieniami. Np filmem romantycznym  czy opowieścią babci z dzieciństwa. W tym właśnie tkwi pewien haczyk. Rzeczy, które mają nas zniewolić i podporządkować społecznej maszynerii, przedstawia się w samych superlatywach. Pomija się zagrożenia i minusy, pomija się że u większości ludzi to po prostu nie wychodzi, nie działa, nie czyni ich szczęśliwymi. No i pompuje się w taką propagandę sukcesu cała masę pozytywnych emocji.

Jak pisał jeden z czytelników, że chwalone zewsząd „życie realne w społeczeństwie” opiera się na prostej podstawie. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle. Jebać to my, a nie nas. Ludzie nie posiadają ani zasad z gatunku tych wyższych, szlachetniejszych, ani nie posiadają żadnej wiedzy. Absolutnie żadnej, poza głupio-mądrymi wstawkami, że pokorne cielę dwie matki ssie czy przez żołądek do serca.

Mają te swoje proste programy, które, jak już wyjaśniałem – są dokładnym odwzorowaniem praw natury. Większość ludzi to takie małe skurwysynki. Gdy widzą silnego, to nie podskoczą, tylko się podlizują. Często w żałosny sposób. A gdy widzą słabość, to od razu wbijają szpilkę. Są ofiarami silniejszych i mądrzejszych, i katami dla słabszych od siebie.

Gdy przychodzi olśnienie świadomości. A więc to takie proste!

Czasami człowiek ma te 70, 80 czy więcej lat, i przychodzi na niego taka illuminacja, takie olśnienie. Acha! Więc to kurwa tak! To takie proste! A całe życie robiłem na odwrót, szarpałem się, szamotałem.. A to po prostu nie tak. Przykład to Danuta Szaflarska, zmarła niedawno w wieku ponad 100 lat. Dożyła dzięki temu bardzo sędziwego wieku w pełnej sprawności umysłu. Pisała bardzo mądre rzeczy.

Jednym z przejawów takiej mądrości która czasami przychodzi na starość jest poniższa anegdota-kawał:
-Dziadku, Ty jesteś taki mądry, powiedz mi.. Wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. Wujek Zbyszek ma warzywa i modli się deszcz. I co teraz zrobi Bóg?
-Wnusiu, wnusiu, Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu..

No i człowiek taki może tylko patrzeć na to co wyprawia szalona młodość i.. milczeć, po prostu milczeć. Natura ludzkiej młodości jest taka, że musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nalać po mordach – jednym słowem: musi spać. Mieć niską świadomość. Bo inaczej niewielu by chciało służyć strukturom społecznym. Bądźmy szczerzy. Przy obecnej agresywności ludzkiego gatunku i przy obecnej ekonomii, która zabiera Ci 90% wygenerowanych dóbr.. To służba społeczeństwu zabiera Ci to, co masz najważniejsze – siebie.

Nie przekonasz przekonanego i nie zmienisz złego swoją miłością

Obecnie dzięki rozwojowi technologii, nauki, i dostępowi do informacji, takie olśnienie często przychodzi u ludzi koło 25, 30 czy 35 roku życia. Związek nie musi już być idealny. Nie trzeba już stroić fochów o głupoty, bo one są gównem, nie liczą się. Nie szukamy tych ideałów z czasopism i z lifestyle’owych, mądrych inaczej artykułów. Nie trzeba już przekonywać, agitować, namawiać, zmieniać. Bo to nic nie daje – nie przekonasz już przekonanego. Nie trzeba uszczęśliwiać na siłę ani mieć nadzieję, że ten „zły” zmieni się pod wpływem miłości. Bo to daje skutek odwrotny od zamierzonego i obraca się przeciwko nam.

Życie nie jest instagramowym blogiem, gdzie nawet kibel na zdjęciu ma dorysowane fotoszopem gwiazdki i jest „inspirejszyn” i w ogóle. To wielkie błogosławieństwo tych czasów, że część z nas, często po życiowej burzy, doznaje tego olśnienia wcześniej. Korzystajmy z tego. W „życiu realnym w społeczeństwie” (jak ja lubię ten zwrot, jest taki „niewinny” 😉 ) przydaje się pewna umiejętność. Ślizganie się. Wiedz swoje, rób swoje, nie dawaj sobie niczego narzucać. Ale najlepiej nie afiszuj się ze swoją wiedzą. Ani ze swoim stylem życia, w którym masz mało obowiązków, bo ludzie go nienawidzą z zasady.

Jak trzeba, to strugaj i wariata. Wiedz że zwierzyć się ze swoich problemów możesz przed nielicznymi ludźmi. Pogadać o tym co wiesz – z jeszcze mniejszą ilością osób. Co Cię bowiem obchodzi uświadomienie Karyny z pracy, która codziennie kłóci się ze swoim Sebą? Albo uświadomienie nadętej Grażyny, też z pracy, która ma się za nie wiadomo co i głosuje na Nowoczesną? Ludzie oceniają innych na ogół przez pryzmat wykształcenia, stanowiska, zarobków, pozycji społecznej. Gdy przychodzi umiejętność dostrzegania w ludziach czegoś więcej.. To nie jest prawdą, że zaczynasz czuć szacunek do każdej istoty. Bla bla, new age.. 😉 Wtedy z większością ludzi nie chcesz wypić nawet kawy.

Społeczeństwo czyli mentalny trup

Więc ślizgaj się, sprawnie i zwinnie, jak wąż. Walka ze światem też nic nie daje, a wiem to po sobie. Walka z ideologiami, religiami, wszelkimi grupami ludzi, nacechowana silnymi negatywnymi emocjami, prowadzi prędzej czy później do wyczerpania. Człowiek robi sobie tak wrogów. Ludzie podświadomie wyczuwają Twój stosunek do nich, i bywa że sami pierwsi Cię atakują. Albo jeśli masz silną, agresywną chęć zmiany, uświadomienia, uszczęśliwienia innych na siłę – to oni to też wyczuwają. I np inaczej, bo agresywniej z Tobą dyskutują. Nie posłuchają nawet Twojej sugestii, i to nawet wtedy, gdyby mogła im naprawdę pomóc.

Wiele mówi się teraz o cierpieniu. Jest ono związane z życiem w świecie, gdzie wielu rzeczy brakuje i trzeba o nie walczyć z innymi istotami. Jest to lęk przetrwania, czyli grzech pierworodny ludzkiego gatunku. Generuje on chyba całe zło na świecie. Bo skoro zasobów jest za mało i nie starczy dla każdego, to pojawia się pokusa by odebrać je innym siłą lub podstępem. Cierpienia jest dużo. Więc trzeba je jakoś tym zmęczonym życiem szaraczkom wytłumaczyć, usprawiedliwić. M.in. po to, by dalej służyli strukturom społecznym (a więc elicie) i by np nie załamywali się, nie popełniali masowo samobójstw. Te i inne kwestie poruszyłem w jednym z felietonów – link TUTAJ.

Cierpienie ma się podobać jakiemuś Bogu. Bóg nas w ten sposób doświadcza. Testuje naszą wiarę. Daje nam łaskę, dzięki której dostaniemy nagrodę. Nie, nie teraz – ale po śmierci. Nie, nie w świecie realnym, ale w niebie. W świecie realnym baluje i bogaci się elita, a nie Ty, szaraczku. Albo inaczej: to negatywna karma, bo przecież karma zawsze wraca. Ach, nic nie robisz złego, szanujesz innych, jesteś  dobrym człowiekiem? Więc to musi być karma z poprzednich żyć. Nic nie rób więc, bądź bierny i mierny, przecież karma musi się wypalić. Sama wypalić – bo przecież wszystko jest zaplanowane i zależne od karmy.

Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu?

Lub jeszcze inaczej: cierpienie to są lekcje życiowe. Przez nie uczymy się być lepszymi ludźmi. Uczymy się przez nie rozumieć tych słabszych i prześladowanych. I dzięki tym lekcjom uczy się Twoja dusza – jest to kapitał, który zaprocentuje w przyszłych wcieleniach. I jak to kapitał – będzie się powiększał i powiększał, coraz szybciej, coraz bardziej na luzie i sprawniej. No tak, to jest pewna prawda.. Z tym że nie jest to całość prawdy, i z takim myśleniem wiąże się pewna pułapka.

Bo kolejna część prawdy, wg mnie dużo ważniejsza, to fakt, że przyszliśmy na ten świat by się zmierzyć z niesprawiedliwością, wyzyskiem, złem. By redukować to cierpienie, a nie kurwa napawać się nim czy je usprawiedliwiać. I na pewno nie po to, byśmy byli wobec tego wszystkiego bierni i ulegli. To najgorsza możliwa postawa – bo właśnie wtedy nie odrabiasz tych życiowych lekcji. Życie stawia przed Tobą szereg cierpień i przeszkód, ale jeśli im się nie przeciwstawiasz w mądry sposób – to marnujesz szansę na naukę. Sam znałem poczciwą kobietę, która cierpiała będąc z głupim partnerem, ale nie chciała od niego odejść tłumacząc to karmą.

Na tym polega ewolucja mentalności jednostki, narodu czy całej ludzkości. Grupa prześladowanych zaczyna dostrzegać swoją złą sytuację i sprzeciwiać się jej. Tak właśnie zmienia się świat. Świat zmieniają jednostki i grupy, które mają gdzieś te koncepcje o karze boskiej czy karmie, i po prostu biorą sprawy w swoje ręce. Więc cierpienie i lekcje z niego wynikłe niech sobie tam będą.. Ale nie to jest Twoim zadaniem na Ziemi, ale sprzeciwienie się temu i zredukowanie tego.

To radość jest prawdziwym celem życia

Tak więc mogę Ci powiedzieć, że cierpienie nie jest potrzebne i nie podoba się żadnemu bóstwu, ani żadnemu mechanizmowi typu karma. Drugi cel życia, wg mnie ważniejszy od przerabiania tych lekcji – też jest zaciemniany przez różne doktryny. Ten cel to po prostu radość, zabawa, miłość, seks, wino, śpiew, hulanki i swawole.. Jak i swobodne wyrażanie siebie – swoich pasji, hobby. Robienie tego, co Cię uskrzydla daje potężny zastrzyk energii. A system i społeczeństwo robi wszystko, by nas od tego odciąć. Masz więc spoważnieć i nie zajmować się „głupotami„. No i żyć w spokoju i wolności nie możesz – kredyt, ślub, dom, drzewo, dzieci i pracuj na rzecz struktury.

Patrzyłem długo na cierpienie swoje i innych ludzi, jak i na biedę w Polsce. Mogę więc stwierdzić, że to nie jest do niczego potrzebne. To tak jak wrzód – jeśli umiesz go wyleczyć, to jesteś wielki i zyskujesz lepsze i dłuższe życie. I możesz przekazać wtedy wiedzę innym i im pomóc. Zaś jeśli zaczynasz czcić ten wrzód jako coś więcej niż balast do usunięcia.. To jesteś po prostu pojebem. Lub chociaż osobą niezbyt świadomą. Podobnie jak cierpienie traktowana jest bieda. Bieda ma być czymś dobrym, a bogactwo – złym. Bo prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba.

Bo znowu, bogacić się może tylko elita, kosztem społeczeństwa, jego cierpienia i biedy. A one najczęściej po prostu degenerują, i nic więcej. Cierpienie powoduje po prostu albo pasmo traum trudne do zakończenia, albo czyni z ludzi psychopatów. Lub chociażby czyni z nich zimne suki czy drani, ludzi raniących innych i zamkniętych na miłość. Bieda z kolei powoduje wpadnięcie jednostek i całych społeczeństw w tzw. „pętlę przechwytu„. Polega to na tym, że bieda powoduje większą skłonność do agresji, nienawiści, nietolerancji, wpieprzania się w życia innych. Osłabia ona mentalność i morale. Z kolei im gorsza mentalność narodu, tym gorsza elita nim zarządzająca i tym większa bieda. I koło pętli przechwytu się zamyka.

Obrzydzić ludziom bogactwo i radość ku chwale elity

Dlatego każda religia ma w sobie mechanizm obrzydzający pieniądz i bogactwo, wraz z całą resztą uciech świata materialnego. Pisałem o tym w ciekawym felietonie o pieniądzach, bogactwie i kapitalizmie – link TUTAJ. Również nowa duchowość (new age i różne formy ezoteryki) zawiera w sobie ten moduł. Pieniądz jest więc złą energią, niską wibracją, złem wcielonym, a my powinniśmy powrócić do jakiejś wymiany barterowej. I w ogóle, powinniśmy wg osób tak myślących porzucić wszelką technologię, medycynę i cywilizację, i zamieszkać w „eko” chatkach z patyków i gówna.

Ktoś mądry powiedział, że to, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w głowie. I to jest prawdziwie duchowa prawda – a nie kultywowanie taplania się w błocku biedy i cierpienia. Sytuacja materialna człowieka jest odbiciem stanu jego emocji i energii. To nie bogactwo przynosi szczęście, ale szczęście (czy tam dobre emocje) powodują bogactwo. Wtedy pieniądz robi się przysłowiowo „z niczego„. Tak więc to od tego, co zaprogramują dziecku rodzice, zależy czy skieruje swoje pierwsze dorosłe kroki na giełdę by uczyć się inwestować, czy do psychiatry. A większość idzie po prostu ze spuszczoną głową do urzędu pracy, a potem do banku po kredyt. Po szarą, nudną egzystencję ojca rodziny czy matki Polki.

Gdy spojrzy się na to co napisałem, jak i na inne prawa rządzące światem i jego składowymi.. To można dostać zawrotu głowy. Wielu oświeconych mówi, że gdyby człowiek nagle, za szybko tę prawdę poznał, to na zawsze postradałby zmysły. Skala manipulacji jaka tu istnieje, jest olbrzymia i dotyczy każdej dziedziny naszego jestestwa. Nie chodzi tylko o to, że w szkole uczą dzieci debilizmu, że TVN czy GW kłamią, a Gazeta Polska nachalnie głosi tezę o zamachu ruskich. Bo to nawet nie jest ten wierzchołek góry lodowej.

Laboratorium Ziemia, czyli dystopia idealna

Wszystkie wartości są na Ziemi odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest jako zło, jako coś grzesznego, wstydliwego, niemiłego bogu. Ewidentne zło, które czyni ludziom ogrom krzywd, przedstawiane jest jako cnota. Nie wiem kto stworzył tak skrajnie dystopijny świat i po co. Czy to demiurg, czyli gnostyckie, złowrogie bóstwo rządzące upadłymi światami? Na obecną chwilę wiem jedno. Nie jest możliwe by tak diabelnie perfekcyjna „maszyna” powstała w wyniku wielkiego wybuchu i ślepej ewolucji. Bo w tym wszystkim jest pewien porządek i perfekcja. Porządek i perfekcja, które mogą budzić grozę.

Podobno żyjemy w czasach, w których można wszystko i zarazem nic. To powiedzenie ma kilka znaczeń 😉 Możesz wszystko, jeśli znasz prawa rządzące światem. I jeśli przez okres swojej nieświadomości nie dałeś sobie wcisnąć powszechnie obowiązujących recept na życie. Nie możesz nic – bo wyżej dupy nie podskoczysz. I żyjąc w danym państwie, musisz np przestrzegać prawa z jego biurokracją, i płacić podatki.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Napięta sytuacja w Korei. Czy jest się czego bać? NIE MA!

Nadchodząca wojna w Korei, próba atomowa.. Jest się czego bać?

Jutro, w sobotę 15 kwietnia 2017 roku, Korea Północna świętuje 105 rocznicę urodzin ich głównego bałwana, Kim Ir Sena. Właśnie wtedy odbędzie się kolejna, bodaj szósta próba atomowa. Według zdjęć satelitarnych, wszystko jest zapięte na ostatni guzik.

Spotka się to z odpowiedzią Donalda Trumpa, Chin i innych krajów ościennych. Zewsząd straszą nas III wojną światową, rozgłasza się różne teorie spiskowe, jakby ludzie nie mieli wystarczająco dużo problemów.. I to właśnie mnie wkurwia. Portale z negatywnymi newsami źle wpływają na psychikę, odbierają ludziom energię. Zaszczepiają strach i bierność.

Nie chodzi tylko o szczekaczki propagandowe typu TVN 24, ale także o rzekomo „niezależne” portale głoszące teorie spiskowe – mniej lub bardziej wiarygodne. Najczęściej jednak mniej wiarygodne. Media tego typu (TVNy i te straszące spiskami) są „wahadłami” o agresywnym, ofensywnym charakterze. Skoro elity są takie wszechpotężne, skoro tak bardzo spiskują, to my, szaraczki, jesteśmy bierni i bezradni. Pojawia się lęk, przerażenie, rozpacz. I bezsilność, bo przecież ludzie to takie lemingony, które nie chcą nawet przeczytać jakie spiski knuje Rockefeller. 😉

Straszenie wojnami i końcem świata jest stare jak świat

Ja powiem tak: straszenie wojnami, końcami świata to tzw „paranoja milenijna„. Szczególne nasilenie nastąpiło kilka lat przed 2000 rokiem, jednak nie jest to zjawisko nowe. Różne końce świata, powtórne przyjścia Chrystusa były ogłaszane wiele razy po II wojnie światowej. Np w 1965 roku. I wcześniej – różne sekty chrześcijańskie i inne religijne wielokrotnie zapowiadały kres dziejów. Wielkie poruszenie było w roku 300 naszej ery w ówczesnym imperium rzymskim, bo jakiś oszołom ogłosił się Chrystusem ponownie zstępującym na Ziemię, i głosił rychła apokalipsę.

Pragnienie apokalipsy, końca świata, wyczekiwanie wojny, jest podświadomym krzykiem człowieka uwięzionego w złym świecie. W którym warunki życia są jakie są. Więc człowiek, paradoksalnie, w takiej apokalipsie, czy wielkiej wojnie, widzi nadzieję na pewne wybawienie, oczyszczenie. Skoro nic nie może zmienić losu tego świata, skoro dzieje się tak źle, to niech kurwa będzie ta wojna, niech jebnie i będzie po krzyku. Takie jest myślenie ludzi – świadome, lub najczęściej nieświadome. I stąd biorą się głosiciele apokalipsy, III wojny światowej itp.

Prawda jest taka, że choć jest trudno, choć warunki życia na Ziemi przypominają piekło, to świat i system powoli się reformują. Właściwie to tempo tych reform jest stopniowo coraz szybsze. Człowiek zajęty trudem i znojem dnia codziennego, nie dostrzega tych pozytywnych zmian. A wystarczy porównać nawet naszą polską biedę, z trudnymi i okrutnymi realiami wieku XIX (19).

Gdzie większość ludzi umierała przed 18-stka bo nie było medycyny, gdzie pracowano w fabrykach po 16 godzin. A poziom wpierdalania się w życie, tej konserwatywnej dulszczyzny i ogólnej społecznej agresji, był nieporównanie większy niż dziś. Wiedza, ezoteryka, medytacja? Zapomnij, sześć piw w karczmie po pracy, udręka z dziesięciorgiem dzieci i spać. To właśnie były te „stare dobre czasy„, do których tak wielu tęskni.

Wielu niezależnych przekaziorów wyspecjalizowało się w głoszeniu apokalipsy czy wojny światowej. Charyzmatyczny amerykański prezenter radiowy, Alex Jones, głosi rychły koniec świata czy też nadejście NWO, co najmniej od 2005 roku. Wtedy powstał słynny film „EndGame„. Dla wielu jest to sposób na życie, na zasianie kontrowersji.

Ale do rzeczy. Podsumujmy FAKTY na temat nadchodzącej wojny w Korei:

-wszystkie mocarstwa i lokalne państwa się dogadały. USA, Chiny, Rosja, Japonia, Korea Południowa będą uczestniczyć w tej operacji wyrwania chwasta. Jest to koalicja zwołana pospiesznie, bo dyktator Korei Północnej, chory na cukrzycę, ze zmianami neurologicznymi, zwariował już do reszty;

-USA zaproponowały Chinom korzystne umowy handlowe. Zaś Rosji zaproponowały.. Ukrainę. Która zostanie zgnieciona do reszty i nikt jej losem nie będzie się przejmował;

-Korea Północna nie posiada rakiet zdolnych przenosić głowice atomowe. Program rakietowy to są ogromne koszta, to setki prób i najczęściej błędów. Nie jest to takie proste, jak się laikom wydaje. Rakiety które Korea Północna już ma, są skrajnie niedopracowane i mało celowne. Większe zagrożenie to największa artyleria świata, która w ciągu godziny może obrócić stolicę Korei Południowej w gruzy. Także 5 tysięcy ton broni chemicznej, którą Korea Północna posiada. No i pozostaje kwestia miniaturyzacji ładunku nuklearnego. Nie sztuka przeprowadzić próbę podziemną z ładunkiem stacjonarnym, tak jak Korea Północna robiła. Prawdziwe wyzwanie to zminiaturyzowanie ładunku nuklearnego, i wsadzenie go do sprawnej, niezawodnej rakiety, która doleci do celu. A nie spadnie do morza po 500 kilometrach lotu;

-konflikt ten będzie konfliktem lokalnym, choć dla tego regionu oznacza to ciężkie czasy. Chiny uderzą z północy, zajmą 1/2 lub 2/3 Korei Północnej, instalując tam marionetkowy rząd. Będzie to strefa buforowa, której powstanie deklarowały Chiny. Które kategorycznie nie chcą tam rządu im wrogiego. Południe weźmie resztę i będzie przez dziesięciolecia odbudowywać te tereny;

-jedyna konsekwencja, jaką odczujemy, to ewentualne zawirowania na giełdach, osłabienie kursu walut krajów Europy Środkowej itp. Będzie wiele strachu o nic, więc tąpnięcia na giełdach mogą być nieuniknione.

Podsumowując: nie dajcie siebie straszyć różnego rodzaju kaznodziejom nienawiści. Wojny światowej nie będzie. Ci, którzy straszą Was wojnami, zagładą, apokalipsą, końcem świata – wpędzają Was w strach, i wampirują na Was. O mądrym podejściu do tych wszystkich mediów niezależnych, pisałem w kilku felietonach:
Boisz się podczas czytania teorii spiskowych? Komu zależy na tym strachu?
Teorie spiskowe: zakazana prawda czy objaw niedojebania mózgowego?
90% teorii spiskowych jest tworzona przez spec-służby w celu dezinformacji i zastraszania

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

TABU: religie to spisek elit przeciwko ludzkości. Odwieczny sojusz tronu z ołtarzem

Sojusz tronu z ołtarzem przeciwko społeczeństwu

Chciałbym napisać kilka słów o tym, że duchowość także może szkodzić. I wcale nie chodzi tylko o „klasyczną” duchowość typową dla monoteizmów. Np dla chrześcijaństwa. Większość czytelników mojej strony wie, że monoteizmy to po prostu zaawansowane systemy kontroli społeczeństwa. Zostały one ułożone tak, by z jednej strony wymusić na ludziach pracę dla elity, dla systemu. Z drugiej strony, trzeba jakoś wytłumaczyć owieczkom ten wyzysk, niewolę, biedę.

Więc mówi się im, że bogactwo jest grzeszne, i że bieda tych nieszczęśników podoba się Bogu. Czyli temu konserwatywnemu staruszkowi z brodą, co wg biblii zabił 11 milionów ludzi (ktoś to policzył) i patrzy co robisz w sypialni. Konserwatyzm to stelaż większości religii. Natura człowieka jest liberalna i łaknąca szczęścia, zabawy. Ale trzeba jakoś zmusić tych ludzi do służby systemowi. Stąd konserwatyzm.

Jednak w tym wszystkim zostawiono pewne furtki – backdoory. Stąd to, co nazywamy hipokryzją, dulszczyzną. Życie stałoby się nie do zniesienia gdyby przestrzegać tych wszystkich surowych, konserwatywnych reguł. Ludzie by po prostu wariowali. Stąd daje się „czasowe dyspensy„, np związane ze spożywaniem alkoholu. Albo z wiekiem człowieka. Człowiekowi w wieku 15 do 25, no, do tych 30 lat, pozwala się szaleć i imprezować. A potem? Coraz większe naciski, by służył społeczeństwu.

Gdy religia zabrania Ci być wolnym i szczęśliwym

Nieodzowny moduł tych religii to obrzydzanie wszystkiego, co przynosi szczęście i rozwój. A więc seksu, miłości, niezależności, wolności, prawdziwej duchowości, bogacenia się i dobrobytu. Bo przecież to jest zarezerwowane tylko dla elity, w ich rozumieniu. Oni nie chcą ludzi myślących i szczęśliwych, ale chcą robotników. Którzy będą pracować 8 godzin i bezmyślnie konsumować, by nakręcać PKB. Skoro elita się tak bogaci i żyją sobie jak pączki w maśle, to trzeba tym wyzyskiwanym szaraczkom wyjaśnić, że ich ziemska kaźń ma jakiś wyższy sens. Że podoba się jakiemuś bóstwu.

I że taki Kowalski, który nie ma z życia nic – ani pieniędzy, ani czasu, ani sił, ani zdrowia, ani hobby – dostanie za ten trud nagrodę. Oczywiście, nie na Ziemi, na której przy obficie zastawionym stole zasiadają Ci agresywniejsi, bezwzględniejsi i bez skrupułów. Ale w niebie. To o religiach już wiemy. Pisałem o tym wiele razy. Wszystko w co wierzy społeczeństwo (ideologie, religie, doktryny takie jak patriarchat czy monogamia) jest złe, nieprawdziwe, i stworzone w celu kontroli tego społeczeństwa. Jak i w celu umniejszania jego potencjału, więc mówi się ludziom że bogactwo jest złe, że życie po swojemu jest złe, a duchowość tylko w kościele.

Ale czy w duchowości, którą my wraz z milionami ludzi praktykujemy po swojemu (ezoteryka, gnoza) też są takie wirusy mentalne, mające czynić ludzi nieszczęśliwymi i ich kontrolować? Jest ich całe mnóstwo i są często jeszcze bardziej destrukcyjne niż te katolickie. Te wszystkie doktryny rodzimowiercze, słowiańskie, to jest powielenie tego, co było w chrześcijaństwie. Te doktryny są czasami jeszcze bardziej patriarchalne i konserwatywne. Wielu katolików po prostu sobie żyje w spokoju, i bywa, że naprawdę cieszy się życiem. Za to Ci od słowiaństwa naprawdę, fanatycznie wierzą w swoją odmianę konserwatyzmu.

A co jeśli karma nie wraca?

Przykład to doktryna zwana telegonią. To jest tak chore, że wielu polskim katolikom szczęka by opadła do kolan. Tej doktrynie jest bliżej do państwa islamskiego niż do chrześcijaństwa, o zdrowej duchowości nawet nie wspominając. Największym przykładem błędnej, nowotworowej doktryny duchowej, jest koncepcja karmy. Karma ma bowiem wracać, a przynajmniej tak piszą na facebooku 20-letnie dziewczyny. Które na zdjęciu profilowym trzymają dziecko w jednej ręce, a piwo w drugiej.

Karma związana jest z ludzkim pragnieniem sprawiedliwości. Tak by się przecież chciało, by zło było karane. Tak by się chciało, by sprawiedliwość triumfowała. W ogóle, koncepcja karania za zło i nagradzania za dobro, jest bardzo silnie zakorzeniona w każdej religii. No ale bądźmy szczerzy, tak do bólu szczerzy. Wiem że czytając moją stronę, możesz czuć się.. zawiedziony. Duchowość to miała być kolejna przygoda. Tu joga, tam medytacja, czy jakaś tantra, ot, niczym kupowanie kolejnych gadżetów. Albo kupowanie wycieczki.

A tu się okazuje, że poznając prawdę o społeczeństwie i świecie, poznajesz trupa. Stajesz przed strasznym obliczem swojego wypalonego przez świat jestestwa. Dowiadujesz się, że jedynym celem matki natury jest nas zniewolić, zmusić do służenia (np rozmnażania) i uśpić. Że świat ma naturę drapieżną, premiuje i nagradza zło.. Bo właśnie tak jest. Czyli dokładnie na odwrót niż głoszą to doktryny religijne, np prawo karmy. Bo ta karma to jakaś bardzo dziwna jest.

Nagroda za.. grzechy

Nie wraca ona do różnych złoczyńców, kapitalistów, psychopatów. Oni prą do przodu jak burza, towarzyszy im nie tylko bezkarność, ale i sukces. Za to karma jakoś zawsze wraca w przypadku ludzi dobrych i empatycznych. I to nawet jeśli nic złego oni nie robią. Wtedy takim nieszczęśnikom wmawia się, że to karma z poprzednich żyć. I tu już nóż w kieszeni mi się otwiera i mam ochotę uderzyć w twarz tego, tak mówi.

Zacznijmy od podstaw. Zamiast lać w mordę kogoś kto tak mówi, wolę mu powiedzieć: „Do książek!” Czym bowiem naprawdę jest karma? Jeśli już koniecznie chcesz wierzyć w to pojęcie, bo nie jesteś jeszcze na siłach by przyswoić sobie lepszą wiedzę.. To wróćmy do korzeni, do wiedzy źródłowej. W hinduizmie i innych religiach wschodu, karma NIE JEST związana z uczynkami. Nie jest związana z dobrymi ani złymi czynami. Karma, ta prawdziwa, jest związana ze stanem myśli, emocji, energii.

Jeśli Twoje myśli i emocje są dobre – to przyciągasz dobrą karmę. I manifestuje się to w Twoim życiu w postaci bogactwa – pieniądz zaczyna się robić sam z siebie, dosłownie z niczego. Także we wszelkich innych postaciach – szczęśliwego związku, dostrzegania piękna i w słońcu i w deszczu (heh 😉 ), życzliwych przyjaciół itp itd. I odwrotnie. Jeśli masz złe emocje i myśli (nienawiść, depresja, poczucie niespełnienia, przegranego życia), to automatycznie generujesz złą karmę. Manifestuje się ona na planie fizycznym w postaci biedy, złego partnera i wszelkich innych życiowych wredot.

Kiedy i dlaczego marzenia się nie spełniają?

A ich arsenał jest tutaj potężny. Różne dziwne złe wypadki, upadki, przypadki, ogrom zbiegów okoliczności. Odpowiadają za nie twory zwane wahadłami. Są to energo-informacyjne struktury, które poprzez wpływ na świat fizyczny, rozniecają energię konfliktów. Ich cel to rozdrażnienie Ciebie i przechwycenie Twojej energii. Inna ciekawa zależność to fakt, że gorączkowe pragnienia nacechowane panicznym lękiem, że się nie spełnią – naprawdę się nie spełniają. Im bardziej gorączkowe i lękowe pragnienie posiadania czegoś, tym to coś jest jeszcze bardziej nieosiągalne. I odwrotnie – jeśli człowiek się czegoś boi, lub pała do czegoś zapalczywą nienawiścią, to jak na złość przytrafia mu się to w nadmiarze.

Jeśli ktoś jest biedny, to będzie panicznie pragnął się wzbogacić. Dodatkowo, pieniądze będą mu się kojarzyły z czymś złym, z traumą. Jaki więc będzie efekt? Rezultat nietrudno przewidzieć. Biedny nie tylko się nie wzbogaci. Ale będzie coraz biedniejszy. Zwolnią go i dostanie o te 200 zł mniej płatną pracę. Rata kredytu nagle wzrośnie. Pojawi się jakiś nagły wydatek, np choroba dziecka. Żona zajdzie w kolejną ciążę pomimo antykoncepcji. Coś nagle zepsuje się w domu, potem jeszcze coś innego, i trzeba będzie wziąć kolejny kredyt.

Jaką ma więc karmę psychopatyczny, demoniczny miliarder? Jego emocje pełne są ekscytacji i dobrych energii. Przyciąga więc dobra karmę i bogaci się jeszcze bardziej. Lub przynajmniej żyje sobie spokojnie i na luzie. A jaką karmę ma człowiek dobry i empatyczny, ale muszący pracować u typowego polskiego prywaciarza za grosze? A więc człowiek zlękniony, pełen stresów, bez czasu na hobby, które jest baterią zasilającą życie? Ma zła karmę i przyciąga złe wydarzenia.

Macocha natura czyli największa tajemnica świata

I w tym tkwi ta olbrzymia tajemnica świata. Prawa natury może nie są z zasady złe. Ale są beznamiętne, autystyczne, ślepe. Dobrze sprawdzają się w regulacji świata zwierząt. Ale to „oprogramowanie” kompletnie nie radzi sobie ze światem ludzi. Jeden z filozofów stwierdził kiedyś, że taka selekcja dobrze sprawdza się np u wilków. Pomaga ona przetrwać osobnikom najsilniejszym. Zaś w przypadku ludzi ten mechanizm umożliwia przetrwanie i prosperowanie największym skurwysynom. Pytanie za 100 punktów – dlaczego ludzki gatunek wydaje się być zupełnie niekompatybilny z biosferą planety i prawami natury? Bo fakt nieprzystosowania człowieka do tej planety widać w duchowości, psychice jak i na planie fizycznym.

Natura po prostu nie nadąża za nami, karząc i nagradzając nas na ślepo. Efekt – to rządy największych drani i dewastacja planety. To jest bardzo ważne – zrozumieć, że choć natura sama z siebie nie jest zła, to nie jest ona po naszej stronie. Ma ona swoje cele (przetrwanie za wszelką cenę, jak największe rozmnażanie, zwycięstwo silnych i zjadanie słabszych) i ich pilnuje. A my, ludzie? No chcielibyśmy czegoś więcej niż bycie jebiącymi się i rozmnażającymi zwierzaczkami. Tęsknimy do tych gwiazd przecież. Mamy naukę, kulturę, sztukę, duchowość, humanizm itp.

Upadek mitu natury, wraz z mitem boga czy siły nagradzającej za dobro a karzącej za zło, jest dość sporą traumą dla człowieka poszukującego prawdy. Wróćmy jeszcze do tej nieszczęsnej karmy. Koncepcja karania człowieka za winy z poprzednich żyć, których na dodatek nie pamięta, jest po prostu.. bezdennie głupia. Skoro człowiek ma obcięte (przez kogo i dlaczego?!) wspomnienia z poprzednich żyć, to nie wyciągnie wniosków z takiej pokrętnej nauki. Taka nauka jest możliwa tylko wtedy, gdy znasz przyczynę. Np dziecko wkłada rączkę do ogniska i się parzy. I już wie, żeby na przyszłość tego nie robić. Bo ogień jest bardzo gorący i to on był przyczyną poparzenia.

Nie tłumacz swojej bierności religią

Wielu ludzi jednak żyje i cierpi tłumacząc swój los karmą, lub dowolną tego typu religijną bzdurą. Są oni nauczeni bierności i bezradności. Często ktoś taki trafia np do psychologa. Jeśli ma szczęście, to przepracowuje na terapii swoje lęki i traumy, najczęściej z ateistycznym psychologiem. Który ma wyjebane na tego pseudo-duchowe brednie jak karma. I po prostu działa, korzysta z wolnej woli, i leczy swojego pacjenta. I po takiej terapii zła karma znika jak ręką odjął. Pacjent np zmienia pracę na lepszą, odchodzi od wyrodnego partnera i znajduje sobie kogoś dobrego. No i gdzie jest ta Twoja karma?

Jakie są więc wyjścia z sytuacji? Przede wszystkim polecam przeczytanie serii książek „Transerfing Rzeczywistości” autorstwa Vadima Zelanda. drobiazgowo opisywał on te i inne prawa rządzące naturą, światem. Opisywał też sposoby, jak wykorzystać je na własną korzyść. Bo to jest możliwe. I w morzu pełnym rekinów można nauczyć się pływać. Jego książki można kupić np tutaj: www.TaniaKsiążka.pl

Oto kilka porad, które można wcielić w życie:
świat zawsze stara się Ciebie zahaczyć, zdenerwować, wyprowadzić z równowagi. Nie musisz reagować automatycznie, czyli złością na takie sprawy jak uciekający autobus. Bo zaraz potem pojawiają się inne tego typu przykrości, o ile na pierwszą zaczepkę zareagujesz negatywnie.
zrezygnuj z panicznych pragnień, z poczucia że czegoś jest za mało, że coś jest trudno osiągalne. Nie tylko wyczerpuje to siły. Ale sprawia, że cel wręcz się oddala. Ba – to, co już masz, zaczyna topnieć jeszcze szybciej;
zrezygnuj też z agresywnej nienawiści czy bania się czegoś. Gdyż wtedy przydarza się to w nadmiarze;
pozwól sobie być sobą, ale jednocześnie pozwól innym ludziom by też byli sobą. Czyli by popełniali te wszystkie głupie błędy. By byli ignorantami, głupkami, nieświadomymi, czy jak ich tam nazywasz. By oglądali telenowele, mecze. Nie próbuj ludzi uszczęśliwiać ani uświadamiać na siłę.
ideologie i religie są najpotężniejszymi maszynami wampirującymi. Jak i skłócającymi ludzi ze sobą. Wszelkie inne konflikty (np partie, drużyny sportowe, zwolennicy takiej a nie innej marki samochodu) tak jak ideologie i religie, opierają się na wahadłach. Wahadła te mają za zadanie zebrać jak najwięcej zwolenników, skłócić ich z przeciwnikami, i w konsekwencji obu grupom odebrać energię życiową. Gdzie ona dalej jest transferowana przez te wahadła? Tego nie wie absolutnie nikt, nawet Ci najpotężniejsi, jak Zeland. Jeden bóg, a raczej diabeł raczy to wiedzieć;
nie przekonuj na siłę innych, ale przedstawiaj swój pogląd jako swoje własne zdanie. Nie jako „prawdę najprawdziwszą objawioną„, bo wtedy uruchamiasz w ludziach moduł obrony i agresji;
najważniejszy punkt – pasja, hobby. Robienie tego, co się autentycznie lubi, jest paliwem napędzającym życie. Dostarcza ogromnej ilości energii życiowej. Wiele jest przesłanek za tym, że ten codzienny kierat i brak czasu dla siebie, jest przyczyną ludzkich tragedii, w tym chorób i przedwczesnych smierci;
wyluzuj trochę. życie to jeden wielki żart. Symulacja, iluzja, matrix, hologram.. Czy chuj tam wie co. Nie musisz mieć tego wszystkiego co wypada mieć „w Twoim wieku„. I nie musisz spełniać zachcianek społeczeństwa.

Tak mało wolności na Ziemi

Powiem więcej. Wolnej woli i możliwości decydowania o sobie jest rozpaczliwie mało. Choćby dlatego, że nie możesz się wypisać z instytucji państwa. Są kraje gdzie żyje się bardzo źle (większość), źle (np Polska) i neutralnie. W każdym z tych krajów jest multum chorych praw, biurokracji, absurdów. Tzw „przeszkadzaczy”. To osobna sprawa, dlaczego państwa takie „przeszkadzacze” utrzymują – celowo i z premedytacją. Są bezsensowne i kosztują biliony dolarów rocznie w skali świata. Wie to nawet absolwent podstawówki, który przed monopolowym z jabolem marki Bełt Wiśniowy się z nich śmieje. Myślisz więc, że nie wie o nich polityk – często osoba bogata w tajemną wiedzę i potężna?

Od państwa nie uciekniesz więc. Wolności i autentycznego decydowania o sobie jest bardzo mało. Czy na pewno chcesz więc służyć społeczeństwu i jego gierkom? Czy na pewno chcesz oddawać im tę resztkę wolności, czasu, pieniędzy, energii? W zamian za dom (na ogromny kredyt i 14 h dzień pracy), drzewo (w doniczce) i syna /córkę (które nabawią się dożywotnich traum)? Na tym świecie trzeba o wszystko walczyć. Nie tylko o zasoby. Ale także o miłość, świadomość, szacunek, wolną wolę. Trzeba o nie walczyć z siłami natury i z reprezentantem sił natury – czyli społeczeństwem.

Nawet bycie w pełni człowiekiem nie jest obligatoryjne. Jeśli wiedzie się żywot pozbawiony wiedzy, targany przez wichry i burze rodziny, otoczenia, społeczeństwa.. I z niską świadomością, przejawiającą się tym, że uważa się, że ma się dziać jak się dzieje, że wszyscy powinni żyć tak samo.. To taka egzystencja bardzo przypomina żywot zwierzęcia. One też nie maja wiedzy, nad niczym się nie zastanawiają i niczego nie kwestionują. Tylko żyją według praw natury i swoich stad. To wszystko trzeba sobie wypracować. Wtedy te karzące siły natury powoli zostawiają nas w spokoju.

Czy życie to przepracowywanie kolejnych lekcji?

I jeszcze jedna doktryna, która jest uważana za pewnik wśród ludzi uduchowionych. Otóż przed wcieleniem się duszy w ciało, mamy sobie wybierać planetę, naród, rodzinę. Mamy dzięki temu uczyć się, przerabiać życiowe lekcje. Przez kolejne i kolejne reinkarnacje zdobywamy coraz więcej „punktów„. No dobrze, ale.. Co, jeśli to nie jest do końca prawdą? A co, jeśli przybyliśmy tutaj, by po prostu żyć, i doświadczać przyjemności i pokus tego świata? A co, jeśli tego właśnie pragnie dusza – radości, rozrywki, zabawy, takiej trochę wolnej amerykanki? Ale ten świat tak bardzo to uniemożliwia?

I wróćmy do tego, co pisałem na początku artykułu. Zobaczcie, że ten świat robi dosłownie wszystko, by te radosne swawole i pragnienia duszy ograniczyć. Świat każe nam po prostu pracować, spoważnieć, płodzić dzieci, nie zajmować się „głupotami” takimi jak hobby, słuchać się innych, żyć jak wszyscy. Czyli każe nam żyć dokładnie na odwrót, niż chciałaby dusza. Dziwne i zastanawiające, prawda? I znowu zadam to pytanie.. Dlaczego ludzka dusza jest niekompatybilna z tym, co nakazuje ten świat? Dlaczego wymusza się na nas taki gwałt na duszy?

Koncepcja z lekcjami życiowymi odrabianymi na trudnej planecie, też bywa wykorzystywana do usprawiedliwiania bierności jak i złej sytuacji w której żyją ludzie. Zauważcie, że to jest ten sam schemat co w przypadku nagrody w raju czy prawa karmy. Dostaniesz za to nagrodę – ALE KIEDYŚ, nie teraz. Owszem, w koncepcji lekcji życiowych jest dużo prawdy i są przesłanki, że tak jest naprawdę. Z tym że nie jest to całość prawdy. Bo istnieje jeszcze druga strona medalu. Czyli Twoja wolna wola, Twoja aktywność, Twoje radosne doświadczanie życia.

Nie dajcie sobie wmówić filozofii ofiary. Nigdy nie dajcie sobie też wmówić, że z jakichś powodów Wasze cierpienia i niepotrzebne lub bezskuteczne wyrzeczenia, są potrzebne. Warto obudzić się z mentalności ofiary, w której tkwiliśmy ten cały eon ciemności i wojny. Długie tysiąclecia. Jeśli nie będziesz chciał rozprawiać się ze swoimi brakami, lękami, traumami.. Jeśli nie będziesz chciał działać i zmieniać się, to Twoje życie będzie niczym statek na zmiennych wichrach morza. Czyli na wichrach społeczeństwa. A Ty to nazwiesz boskim planem, doświadczaniem przez Boga, testem wiary, karmą, odrabianiem życiowych lekcji.. Lub jakąkolwiek inną, bzdurną nazwą. I rzeczywiście: wtedy prawa natury faktycznie będą jawnie przeciwko Tobie, nie zważając na Twoje dobro, życzliwość czy empatię.

Jednak nie jest aż tak źle. Głowa do góry 🙂

Mimo tego wszystkiego co opisałem, warto spojrzeć na świat trochę pozytywniej. Choć w polskich warunkach o to trudno. Szczególnie jak towarzyszą temu nasze polskie wzorce, niska pensja, depresja czy jakaś choroba. Sam wiem po sobie. Ale nie jest aż tak źle. Dużo jest też codziennych, małych radości, których często w ogóle nie zauważamy. A szkoda. Żeglować na tym pełnym wichrów i rekinów morzu życia, można się nauczyć.

I kolejny ważny argument. Ludzkie pod-systemy też ulegają pozytywnej przemianie, ewolucji. Popatrz jak trudne były warunki życia w XIX (19) wieku. To całkiem niedawno, ledwie kilka pokoleń. Prawie że „wczoraj„. Gdy restrykcje i terror społeczny był po stokroć gorsze niż teraz. Gdy nie było medycyny, więc większość ludzi umierała przed 18 rokiem życia. Gdy kobiety jak i wiele grup ludzi nie miało praw, np wyborczych. I często żadnych praw – bo byli np skazywani na tułaczkę, wygnanie z wioski. Gdy nie było internetu, a więc wiedzy. Posiadały ją tylko tajne organizacje, ewentualnie uniwersytecka śmietanka. Czyli garstka. Teraz jest ona udostępniona na kliknięcie myszką komputera.

Ponoć to wszystko ma się zmieniać coraz szybciej, ponoć ta natura ma się zreformować czy naprawić.. Tak głoszą przekazy ludów starożytnych, jak i przekazy ezoteryków i gnostyków. Jestem jednak sceptyczny w tej materii. Pożyjemy, zobaczymy 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!

Czy kawa szkodzi zdrowiu? Być może zadawałeś sobie to pytanie..

Chciałbym dziś przekazać Ci ukrywaną wiedzę na temat szkodliwości kawy i ogólnie – kofeiny. Pewnie pijesz ją nieraz w ciągu doby, i być może zadawałeś sobie pytania o jej szkodliwość.. W tym artykule chciałbym, byś zapoznał się z tą wiedzą o szkodliwości kofeiny i kawy, która jest ukrywana.

Jest to substancja o wiele bardziej szkodliwa, niż się mówi o tym powszechnie. Fakty o jej szkodliwości często są ukrywane lub chociaż przemilczane. Można śmiało zaryzykować tezę, że ta substancja zabija ludzi na raty, niemal niezauważalnie, i całe rzesze ludzi doprowadziła do kalectwa, a częściej – do pogorszenia stanu ich zdrowia.

Jakiś czas temu znany dietetyk kliniczny, Stephan Cherimski, napisał książkę o przemilczanych skutkach ubocznych kofeiny. Nosi ona tytuł: „Caffeine Blues„. Książka opisuje to, co zwykle jest pomijane i przemilczane o szkodliwości tej substancji. Jak i przedstawia profity wynikające z jej odstawienia. Pokazuje, jak dobrze byś się czuł, gdybyś przemęczył się te dwa miesiące i odstawił tę używkę.

Na temat kofeiny i kawy przeprowadzono ogrom badań naukowych, mniej lub bardziej wiarygodnych. Najczęściej jednak mniej wiarygodnych. Dzisiejsza nauka bywa przekupna i ulega wpływom rozmaitych lobby. I ogólnie ludzi, którzy mają pieniądze i władzę, i chcą mieć ich jeszcze więcej. I taki typ ludzi zawsze garnie się do polityki, religii, mediów, jak i nauki. Są to inaczej wilki – czyli ludzie drapieżnicy. Te same namiętności, żądze, popędy i słabości drążą rodzaj ludzki od zarania dziejów. Erich Fromm mawiał, że technologicznie żyjemy w erze atomowej, zaś emocjonalnie w erze kamienia łupanego.

To, że mamy demokrację (heh..), poprawność polityczną, Unię Europejską czy metodologię badań, nie znaczy że problemy ludzkiej natury przeminęły. Teraz wilki, dla nie poznanki, przywdziewają owcze skóry (np naukowca, eksperta, ekonomisty, polityka, kapłana, dziennikarza). Ten kto ma dużo, chce mieć jeszcze więcej – często po trupach. A prawdę w nauce dyktuje pieniądz, władza i wpływy. To dlatego tak dużo badań naukowych jest fałszywych. Lub chociaż „kreatywnie” zmienionych, na najróżniejsze sposoby. A te, które są prawdziwe, często są krytykowane i zarzucana jest im psuedonaukowość.

Ale do rzeczy..

Kofeina i kawa są uważane za nieszkodliwe, bo..

Kofeina jest uważana za nieszkodliwą, gdyż jest w szerokim użyciu. Alkohol, kofeina i nikotyna są narkotykami społecznie akceptowalnymi. Ma to dużo szersze uzasadnienie – stan trzeźwości jest tak bardzo nie do zniesienia, że społeczeństwo musi mieć jakieś legalne odurzacza. Które są możliwością ucieczki od ponurej rzeczywistości, takimi buforami bezpieczeństwa. Gdy na głowie po trzy kredyty, 12-godzinny lub dłuższy dzień pracy, a potem harówka w domu przy dzieciach – to chwila znieczulenia, czyli de facto.. zatrucia organizmu, jest dla takiego człowieka wybawieniem.

Aż strach myśleć, jak paskudne byłoby życie, gdyby tych narkotyków, czyli choćby chwili odskoczni, nie było. Społeczeństwo potrzebuje choćby kilku legalnych narkotyków jak tlenu. Dr William Dement w swojej książce pt. „The Promise of Sleep” powiedział, że jeśli kofeina byłaby przedstawiona dziś, to nie byłaby wprowadzona do użycia. Tak samo alkohol – gdyby został zsyntetyzowany i przedstawiony rządowi i naukowcom dziś, to natychmiast zostałby uznany za skrajnie toksyczny narkotyk twardy. A za jego posiadanie groziłyby wysokie kary.

Te i inne ciekawe kwestie (narkotyki, prostytucja, hazard, mafia) opisałem w poniższych, ciekawych i bardzo kontrowersyjnych felietonach. Dlaczego walka z mafią i narkomanią jest taka nieskuteczna? A może jest.. celowo nieskuteczna? A może to instytucja państwa jest największą mafią, której spec-służby kontrolują mniejsze mafie?

Wpływ potężnych koncernów na kawowo-kofeinową propagandę

Okazuje się, że wiele potężnych koncernów tworzy tzw lobby kofeinowe. Istnieje broszura o nazwie: „Co należy wiedzieć o kofeinie opublikowana przez International Food Information Council (IFIC) z USA, a jakże. Była dostępna w szpitalach i innych placówkach medycznych. Ciekawa jest lista „kibiców” i sponsorów IFIC. Są to Pepsi, Coca-Cola, M&M, Nutrasweet, Nestle, Hershey. Ich napoje i inne produkty często bazują na kofeinie. Z kolei „partnerzy” IFIC to także takie grupy, jak National Association of Pediatric Nurses oraz Children’s Advertising Review Unit of the Council of Better Business Bureau Inc.

Znalazł się tam zapis, że „kofeina jest normalnie wydalana w ciągu kilku godzin po spożyciu”. W rzeczywistości, tylko 1% jest wydalane w sposób bezpośredni – w postaci niezmienionej. Pozostałe 99% musi ulec metabolizmowi wątrobowemu – czyli być przerobiona w wątrobie. Kofeina rozkładana jest na teofilinę (używaną jako lek na astmę i POChP), teobrominę i paraksantynę (która również stymuluje). Detoksykacja jednej filiżanki kawy przez wątrobę może trwać 12 godzin.

Tak więc mamy to, co często zarzuca się korporacjom farmaceutycznym czy transgenicznym (GMO). Lobbing, wpływ na naukę, czy fałszowanie badań – legalnie i w białych rękawiczkach. Sposobów fałszowania badań naukowych są tysiące. Jeden z nich, stosowany np przy szczepionkach, to używanie „reaktywnego placebo„. Czyli placebo zawierającego glin (aluminium) – szkodliwy składnik. Jego użycie ma sprawić, że w badaniach szczepionka wyjdzie jako bezpieczniejsza niż jest w rzeczywistości. Bo powoduje podobną ilość skutków ubocznych co reaktywne, szkodliwe placebo.

Dlatego uczulam Was – nie dajcie się nabierać na propagandę odnośnie rzetelności i uczciwości nauki. Ci, którzy pracują dla różnych grup lobbingu i wpływu, nazywają „pseudonauką” czy „teorią spiskową” wszystko to, co zagraża interesom i zarobkom ich mocodawców. Czyli korporacji, rządów, WHO itp itd. Wg nich działać może tylko lekarstwo syntetyczne, wyprodukowane przez korporację, a cała reszta to jakaś homeopatia i w ogóle bzdura.

Kawa i kofeina a nadciśnienie. Czy na pewno nie mają wpływu na zdrowie?

W sprawie kawy i kofeiny, sfałszowano choćby badania dotyczące ich wpływu na nadciśnienie i leczenie go. Konkluzja była oczywista: kofeina nie ma większego wpływu na nadciśnienie, i w ogóle jest bezpieczna, czego się czepiacie. Fałszerstwo polegało na tym, że badane osoby zaprzestawały stosowania kofeiny przez 1 do 2 tygodni. Tymczasem minimum minimum to przynajmniej dwa miesiące. Tyle zajmuje powrót do normalnego poziomu hormonów stresu, podwyższanych przez kofeinę.

Kofeina jest de facto toksyną produkowaną przez rośliny w celu obrony przed owadami. Szybko paraliżuje ona ich układ nerwowy. U ludzi działa ona nieco inaczej. Już jedna filiżanka kawy zwiększa stężenie adrenaliny (hormonu stresu) o 200%, jak i zwiększa poziom kortyzolu (także hormonu stresu) o 30%. Kofeina nie daje więc energii, ale.. powoduje stres w wyniku stymulowania hormonów stresu. Symuluje ona reakcję typu „walcz lub uciekaj”, zarezerwowaną dla nagłych, groźnych wydarzeń. Wtedy organizm także wyrzuca ogromne ilości hormonów stresu, mające przyspieszyć reakcję do sekund.

Z tą reakcją „walcz lub uciekaj” jest obecnie spory, cywilizacyjny problem. Teraz siedzimy w domach i biurach i nie zagraża już nam aż tyle złych wydarzeń. Jednak ta reakcja wciąż jest obecna. Smaczku dodaje fakt, że ludzie są jakby „znudzeni” brakiem emocji. Ludzie podświadomie pragną silnych emocji – i pozytywnych, i negatywnych. Więc podświadomie do nich dążą w inny sposób, niż np polowanie z dzidami na niedźwiedzia. To rodzi ogromne, społeczne problemy. Ludzie są gatunkiem agresywnym, głupim, pełnym ignorancji, przemocy i autodestrukcji. Popatrz jak popularne są horrory, brutalna muzyka, filmiki z egzekucji. Jak wiele jest przestępstw czy przemocy psychicznej.

Szkodliwość kofeiny, czyli szybsza starość

Nadmiar kortyzolu to jedna z wielu cywilizacyjnych plag zdrowotnych trapiących ludzkość. Wyniszcza nie tylko ciało, ale także psychikę i umysł. Kortyzol jest antagonistą życiodajnego hormonu – DHEA. A więc oznacza to, że wzrost kortyzolu powoduje automatyczny spadek hormonu młodości, jakim jest DHEA. Ale to nie wszystko. Kofeina powoduje więc starzenie się. Szczególnie połączona z nikotyną, która wypłukuje witaminę C, i jeszcze bardziej przyspiesza ten proces starzenia. W wyniku uruchomienia reakcji walcz lub uciekaj, do krwi pompowane są duże ilości glukozy i tłuszczów. W stresie organizm potrzebuje więcej glukozy.

Kofeina stymuluje więc nadnercza, zmuszając je do wyrzucania tych hormonów stresu. Nadnercza, ciągle przestymulowane, powoli ulegają wyczerpaniu. A zasada w organizmie jest prosta. Jeśli jakiś organ lub układ ciała wykazuje nadczynność lub jest sztucznie stymulowany, to z biegiem lat albo zanika, albo zwalnia swoja pracę, albo wręcz przechodzi w fazę wyczerpania, a potem w pełnoobjawową niedoczynność. Tak jest z procesem zapalnym tarczycy w przebiegu choroby Hashimoto. Najczęściej zaczyna się albo od pełnoobjawowej nadczynności, albo od stanu bliskiego nadczynności.

Potem organ ten powoli zanika, atakowany przez proces zapalny. Po latach przechodzi w odwrotność – niedoczynność. Podobnie jest z braniem lekarstw na depresję zwiększających poziom serotoniny. Serotoniny jest dużo więcej, więc organizm powoli zmniejsza jej produkcję. A receptory serotoninowe stają się coraz mniej wrażliwe na serotoninę. No i właśnie tak samo jest z nadnerczami nachalnie stymulowanymi przez kofeinę. Ona daje Ci chwilowy zastrzyk energii, ale jest to kredyt, brany z nadnerczy. I ten kredyt trzeba będzie potem spłacać z nawiązką.

Nie wyśpisz się naprawdę dobrze, jeśli pijesz kawę

Kofeina zaburza biosyntezę ważnego neuroprzekaźnika – GABA. Jest on produkowany w jelitach i ma działanie uspokajające. Zmniejsza ono lęk i stres. Sprzyja relaksacji i snowi. Dodatkowo, rozkład kofeiny może trwać nawet 12 godzin, więc jest to kolejny negatywny wpływ na sen. Mało prawdopodobne, że pijąc kofeinę, szczególnie po godzinie 16:00, człowiek doświadczy głębokiego snu.

Kofeina i kawa mają też wpływ na trawienie i wchłanianie treści pokarmowych. Kawa zaburza równowagę kwasową w żołądku, rozcieńcza kwasy potrzebne do trawienia. Zaburza to wchłanianie składników odżywczych. Np żelaza aż o 75%. To samo dotyczy wchłaniania magnezu i wapnia, które kofeina także wypłukuje z krwiobiegu. Poprzez zaburzenie procesu trawienia, wiele cząstek pokarmowych trafia do jelit niedostatecznie strawionych. Powoduje to potem szereg problemów. Bowiem niestrawione, zbyt duże cząstki białek (np glutenu) niszczą jelita, i przedostają się przez nieszczelne jelita do krwi. A tam powodują liczne procesy zapalne i autoimmunologiczne.

Poza tym, kofeina wyczerpuje twoje zapasy tiaminy i innych witamin z grupy B, wapnia, magnezu, potasu, żelaza i cynku. Kofeina zwiększa utratę wapnia i ryzyko wystąpienia osteoporozy. Już 100 mg kofeiny zmniejsza możliwości intelektualne, zamiast je zwiększać, co jest swoistym paradoksem. Szczególnie dotyczy to procesu zapamiętywania. Polecam więc Wam wszystkim podjęcie wyzwania.

Jeśli pijesz np 4 filiżanki kawy dziennie – zmniejsz jej ilość do trzech filiżanek. Po dwóch tygodniach do dwóch. Po kolejnych dwóch tygodniach – do jednej rano. Tu już mogą pojawić się pewne objawy odstawienne.. Sam wiem, jak trudne jest to wyzwanie. Wielokrotne próby nagłego odstawienia kofeiny spełzły na niczym, bo nie mogłem normalnie funkcjonować. Udało mi się ograniczyć ilość spożywanej kawy o 1/4 i teraz przymierzam się do kolejnego takiego kroku. Trzymajcie za mnie kciuki! 🙂

Kawa, kofeina i jej wpływ na zdrowie: światowy spisek?

Podsumowując: kawa jest obecnie naszym cywilizacyjnym uzależnieniem. Już małym, 12-letnim dzieciom pozwala się pić kawę czy inne napoje z kofeiną. Ludzie nie wyobrażają sobie zaczęcia dnia bez kawy. Kawa czy energetyk pomaga w pracy, w szkole, na zawodach sportowych, podczas nauki.

Kawa i ogólnie kofeina, jest po prostu.. narkotykiem. Nie zapominajmy o tym. Część narkotyków jest legalna (kofeina, nikotyna, alkohol, w niektórych krajach marihuana), a część nie. A ludzkość potrzebuje narkotyków, bo trzeźwość jest dla nich nie do zniesienia. To, dlaczego tak się dzieje, to temat na długie, filozoficzne i ezoteryczne rozważania.. Te dwunastoletnie dzieci sięgają po pierwszą kawę z takimi samymi wypiekami na twarzy, jak później sięgają po kolejne narkotyki – papierosy, alkohol, amfetaminę i inne. I także pija ją dla „haju„, dla tego „rush’u„, czyli uderzenia pobudzenia.

Kawy i innych źródeł kofeiny nie wolno łączyć z alkoholem. I to pod żadnym pozorem. Kiedyś przez internet gruchnął viral, że napoje energetyczne pomieszane z kofeiną niszczą wątrobę i zdrowie. Nawet ja o tym pisałem, o tutaj: „Energy drinki szkodzą i powodują zgony nastolatków. Dotyczy to także kawy. Ostrzeż znajomych!” Prawda jest taka, że to samo dotyczy łączenia kawy z alkoholem. Taki mix, choć popularny na imprezach, bardzo obciąża wątrobę.

Warto zadać sobie pytanie, czy na pewno taka sztuczna stymulacja jest Ci potrzebna. Czy w naturalny sposób nie sprostasz wyzwaniom dnia codziennego? A jeśli tak, to dlaczego? Jaka jest tego przyczyna? Okazuje się, że także w przypadku kawy, i ogólnie kofeiny, jesteśmy okłamywani. Wpływowe koncerny albo ukrywają dane o szkodliwości kofeiny, albo same zlecają badania. 

Które potwierdzają wręcz dobroczynny wpływ tego bądź co bądź, narkotyku. Kiedyś, np sto czy dwieście lat temu, szlachta, mieszczanie czy przemysłowcy wypijali jedną, małą filiżaneczkę kawy na dobę, rano. W celu lekkiego podkręcenia funkcji organizmu. W tym samym czasie ich pracownicy (często de facto niewolnicy..) dostawali po kilka filiżanek czarnego trunku dziennie.

To w sumie pozostało do dziś. Elita ma dostęp do skutecznych metod medycyny konwencjonalnej i alternatywnej. Z kolei ludzie zwykli nie mają dostępu i do metod, i do wiedzy. Mechanizmy propagandowe mielą swoimi młynami cały czas. Lobby farmaceutyczne, spożywcze czy kawowe pilnuje swoich wpływów i zysków. Od nas zależy, jak sobie z tym poradzimy. Przecież dziś wiedza jest jednak dostępna. Trzeba tylko się po nią schylić. 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii jak i podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa TABU [+18] Ci wstrętni egoiści nie chcący mieć dzieci! Jak oni śmią!

Bądźmy tak do bólu szczerzy..

Witam.. 😉 Załóżmy że ktoś Ci powie takie słowa:

Chcę żyć na pełnej petardzie, na maxa, z jak najmniejszą liczbą obowiązków, na tyle, na ile mogę i na ile mnie stać.”

Co sądzisz o takiej osobie? SZCZERZE. U mnie nie musisz zakładać społecznej maski. Pomyśl przez chwilę, jakie odczucia wywołuje w Tobie takie zdanie? Pozytywne? Też tak żyjesz lub zamierzasz? Neutralne, bo co Ciebie obchodzi jak żyją inni? Czy też negatywne? No jak on / ona śmie? Jak śmie być takim egoistą, nie dającym nic od siebie? My tu wzięliśmy śluby, kredyty, pracujemy po 14 godzin dziennie by dzieci miały chleb.. A on czy ona pracuje sobie po kilka godzin, i choć żyje skromnie, to ma na wiele rzeczy czas i siły?

Hedonizm a destrukcyjny egoizm

Zacznijmy od tego, że istnieje rozgraniczenie pomiędzy hedonizmem i egoizmem. Hedonizm to dbanie o własną przyjemność jak i unikanie nieprzyjemności i ograniczanie zobowiązań. Z kolei egoizm to to samo co powyżej, z tym że dopuszcza on nie liczenie się ze zdaniem innych, i dążenie do przyjemności po przysłowiowych trupach. No i egoizm to także unikanie zobowiązań za wszelką cenę. Hedonizm zaś dopuszcza te zobowiązania, które człowiek chce podjąć – dopuszcza więc empatię.

Hedonistą jest każda istota żywa od wirusów począwszy, aż do człowieka. Każdy unika nieprzyjemności i dąży do przyjemności. Nawet wirusy i bakterie unikają przykrych bodźców i dążą do pozytywnych (np do zdobycia pożywienia). Z tym, że człowiek jest kimś więcej niż zwierzęciem. Człowiek ma z zasady wyjść poza naturę. Naturę wrogą, która chce uśpienia jego świadomości i podporządkowania swoim celom. W wielkim skrócie, natura chce by człowiek był skrzyżowaniem żarłoka, kopulatora i żołnierza.

By pracował, rozmnażał się, rywalizował z innymi (dobór naturalny) i zasiedlał nowe ekosystemy. Proszę, nigdy nie ulegnijcie wizji, że natura jest po naszej stronie – bo nie jest. Owszem, jest to matka, matka natura. Z tym, że jest to taka matka-Waśniewska, matka-cyganka. Która 90% żarcia i kieszonkowego daje najsilniejszemu i najbardziej rozkrzyczanemu dziecku. A dziecko najsłabsze po cichu zabija, i każdy milczy i udaje że tak ma być. Wszystkie wysiłki ludzkości – technika, nauka, medycyna, budownictwo, kultura, sztuka, duchowość, etyka, empatia, wartości – są takimi „zapasami” z naturą. Taka próbą wyjścia poza jej zwierzęcy program podstawowy.

Zagadka natury: błogie dzieciństwo i trudna dorosłość

I teraz: jest to bardzo trudne do zrozumienia. Ale widać to na wielu płaszczyznach. Np tej fizycznej. Dziecko jest radosne, towarzyszy mu takie naturalne, wręcz metafizyczne szczęście. Takie bycie w „tu i teraz”. Widać to na planie fizycznym. U dziecka szyszynka pracuje bardzo wydajnie. Produkuje dużo hormonów – serotoniny i melatoniny. Dobrze ten stan pamiętam. Ale potem natura upomina się o swoje – o potomka. Szyszynka zostaje przyblokowana. Spada produkcja serotoniny i melatoniny.

Nawiasem mówiąc – melatonina ma działanie przeciwstawne do gonad – a więc do sfery związanej z rozmnażaniem. Na scenę wkracza dopamina i hormony płciowe. Tracisz ten stan bezwarunkowego, boskiego szczęścia. Ostatnie „artefakty” w postaci młodzieńczegoi buntu i idealizmu, zostają zabijane przez szkołę, społeczność a potem warunki rynku pracy. Masz być obywatelem, konsumentem, podatnikiem, wiernym, predatorem, żołnierzem, kopulatorem. Masz pracować na rzecz struktur natury (czyli.. społeczeństwa) i dać naturze potomków. Więc to szczęście bezwarunkowe musi zostać Tobie odebrane. Teraz dostajesz tylko namiastkę tego szczęścia, gdy masz orgazm lub gdy kupujesz kolejną rzecz.

To „wewnętrzne umieranie” związane z okresem dojrzewania, opisałem w szczegółach w felietonie poniżej. Ja to pamiętam i odczułem to szczególnie mocno. Jednak zdecydowana większość tych, których o to pytam, nie pamięta tego przełomu. Ciekawe dlaczego?
Moment gdy stajesz się niewolnikiem systemu.. Pamiętasz go?

Dzieciństwo czyli stan buddy

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem. Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.
Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

Matka natura to  rządy silniejszego i zabijanie słabszego

Nie zgadzam się z jednym z powyższego cytatu Osho. To nie człowiek stworzył tę patologię. Stworzyła ją natura. Człowiek tak naprawdę nigdy na dobre nie odszedł do natury. Ale w większości wypełnia jej programy. Rozmnażanie i przetrwanie za wszelką cenę, choćby po trupach, rządy silniejszego, gnębienie słabszych, najsilniejszy zabiera 90% lub więcej zasobów. Rozejrzyjcie się – każdy ludzki system władzy, ze społeczeństwem na czele, ma w sobie te zasady. Jest to bardzo proste i logiczne. Ale zasłona hipnozy jest tu silna i trudno to dostrzec.

Bardzo trudno jest człowiekowi zajrzeć za tę zasłonę iluzji. Zresztą, system o to bardzo dba. By taki człowiek nie miał ani czasu, ani siły na to. Bywa najczęściej tak, że człowiek ma już te 70, 80 i więcej lat, i nagle przychodzi do niego olśnienie. Acha! A więc to tak! I taki człowiek najczęściej po buddyjsku milczy. Może tylko patrzeć na durną i narwaną młodość. Która, jak mawiał jeden czytelnik – „musi się nachlać, naruchać, naszarpać z życiem, narobić dzieci i nalać po mordach.” Czasami ta mądrość nielicznych starszych ludzi, daje wyraz w takich życiowych sytuacjach jak w poniższym kawale:

-Dziadku, wujek Zbyszek ma warzywa i modli się o deszcz, a wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. I co Bóg ma teraz zrobić?
-Wnusiu, spokojnie. Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić im obu..

System nęci Cię, byś zaczął mu służyć..

Program rozmnażania jest jednym z najbardziej zakorzenionych programów w ludzkim umyśle. Jest on niemal tak samo silny, jak np strach przed śmiercią (związany z lękiem przetrwania) i jak strach przed społecznym ostracyzmem. Te trzy programy są najsilniejsze. Rozmnażanie nacechowane jest bardzo silnymi emocjami. I wieloma nakazami, zakazami, przesądami i tabu. System zachęca, nęci, kusi, byś służył jego strukturze – społeczeństwu. Przedstawia Ci wtedy wizję Ziemi obiecanej. Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie, niż w obietnicach.

W kwestii rozmnażania mówi się o cudzie życia (a to jest bardzo dyskusyjne tak naprawdę..) o tupocie małych stópek, o macierzyństwie i ojcostwie. Nikt nie mówi jednak o negatywnej stronie. O tym, że tracisz wolność. Że większość możliwości samorealizacji zostaje zamknięta na głucho. Że jeśli jesteś kobietą to pracujesz jeden etat 8 godzin, a pote, kolejne dwa etaty w domu. Że jeśli jesteś mężczyzną, to wychodzisz z domu przed godziną 6, a wracasz często po 20, i potem kolejny etat w domu. A to wariant.. optymistyczny. Wariant pesymistyczny to oboje praca po 8 godzin za najniższą krajową.

Całość sprowadza się do służby strukturze kosztem siebie. A struktura potrzebuje ludzi niespełnionych, nieszczęśliwych. Bo taki człowiek ma ogromny wewnętrzny brak, ubytek. I rozpaczliwie dąży do jego wypełnienia. Związkiem, potem ślubem i dziećmi. Karierą i konsumpcją. A więc służbą owej strukturze. Gdyby ludzie byli szczęśliwi, to nie realizowaliby wielu celów natury. Pili by sobie piwko, jarali zioło, spotykali się, filozofowali.

Człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Więc jest mało przydatny dla natury. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie w inny sposób walczył z innymi, by realizować program doboru naturalnego – przetrwania jak najsilniejszych genów. Często nie będzie chciał rozmnażać się, czy kupować coraz to nowych rzeczy. Natura więc ogranicza ludziom szczęście.

..A potem Cię zniewala i pozbawia osobowości

Cytat: „Od dzieciństwa wpajano nam, byśmy podporządkowywali się woli innych, wypełniali zobowiązania, służyli ojczyźnie, rodzinie, partii politycznej, firmie, państwu, idei.. Każdemu, komu się da, a o sobie myśleli w ostatniej kolejności. Każdy w jakimś stopniu posiada poczucie obowiązku, odpowiedzialności czy winy. Każdy człowiek „służy” jakiejś grupie czy organizacji: rodzinie, klubowi, placówce oświatowej, przedsiębiorstwu, partii politycznej, państwu itd. Wszystkie te struktury zawiązują się i rozwijają, kiedy grupa ludzi zaczyna myśleć i działać, mając na uwadze jeden cel. Następnie przyłączają się inni ludzie i struktura się rozrasta, rośnie w siłę, zmusza swych członków do przestrzegania ustanowionych zasad i w sumie może podporządkować sobie całe warstwy społeczne.”
~Vadim Zeland

Cytat: „Społeczeństwo lubi wywierać presję, bo samo się sobą nie zajmuje. Jeśli ktoś ulega tej presji, to się z tym źle czuje, a w efekcie nie podejmie zmiany. Zmianę człowiek musi zrobić sam sobie, nawet jeśli innym też ona pasuje, to on sam musi tego chcieć, to on sam musi ją wykonać. Powiedziałabym, że najlepiej byłoby się uczyć asertywności: „Moi drodzy, odczepcie się ode mnie”. Nie ma przepisu, że się traci cnotę w wieku 15, 20 czy 27 lat. Każdy traci wtedy, kiedy traci. Tak samo nie ma przepisu, jak długo trzeba być w związku. Jeden związek trwa dwa tygodnie od ślubu, a inny siedemdziesiąt lat. Więc nikt nie ma prawa, aby wypowiadać się na ten temat – to jest bezczelne. Nie warto się poddawać presji „krewnych i znajomych królika”, ale wiem, że ludzie to robią. Ktoś powie jedno zdanie, które utkwi nam w głowie i potem nosimy to w sobie. Bardzo namawiam ludzi do tego, żeby mówić sobie miłe i ciepłe rzeczy i odczepić się od tego, jaki kto ma być.”
~Katarzyna Miller

Chcesz kosztować życia, ale.. No właśnie

Wróćmy więc do pytania z początku artykułu i uzupełnijmy je nieco. Czy to złe, że teraz, w dobie rozwoju cywilizacji, a więc także wyższych wartości, bo to się łączy – ludzie chcą zaznać trochę życia? Posmakować go? Żyć więcej i intensywniej niż umęczeni 18-godzinną orką w polu przodkowie? Obecnie świat oferuje więcej. Możliwości są tryliony. Tyle rodzajów muzyki, tyle knajpek czy klubów, tyle możliwych hobby. Wiedza z każdej możliwej dziedziny, każdej kultury, każdej epoki historycznej, na wyciągnięcie ręki czy też na kliknięcie myszką.

Skok ze spadochronem, czy choćby zbieranie znaczków. Nauka śpiewu, czy choćby pójście na piwo. Aby tego wszystkiego zaznać, trzeba by żyć tysiące lat. Dlatego teraz daje się młodym taką społecznie akceptowalną cezurę czasową. Wiek 15 do 30 lat. Możesz więc się wyszaleć. Ba! Możesz nawet robić te wszystkie „grzeszne” rzeczy objęte tabu, i na to jest przynajmniej częściowa dyspensa. Ale przychodzi wiek tych 25, potem 27, i ostatecznie 30 lat. Wtedy społeczeństwo zaczyna się dopominać coraz silniej o swoje. O to, byś zaprzestał tej zabawy i zaczął służyć tej strukturze.

Taka zabawa czy choćby seks bez tego ślubno-pieluchowego dodatku, jest złamaniem jakiegoś społecznego tabu. Zupełnie tak, jakby seks był jakimś kredytem, którego muszę spłacić potem potomkiem. Seks? Morze, góry, piwko, upojne, bezsenne noce? Okej, parę lat tak możesz, ale potem masz spoważnieć, służyć i pracować dla nas! Takie same przekonanie związane jest z życiem. Skoro dostałem od kogoś życie, to muszę ten kredyt spłacić i muszę samemu dać życie. Skoro dostałem od natury życie, to muszę potem dla niej pracować.

Na tym polega iluzja życia – czyli co dokładnie?

To dlatego ludzie nienawidzą takiego stylu życia, tak podświadomie, taką pierwotną, dojmującą nienawiścią. Ona jest bardzo szczególna. W nich jest podświadoma tęsknota za takimi małymi, codziennymi radościami. Jak np wstawanie o wybranej przez siebie porze. Czy jak zamknięcie się z książką, i odizolowaniem się od tych wszystkich rozkrzyczanych ludzi i spraw. To tęsknota za życiem bez tak wielkiej ilości problemów i obowiązków. Mogą być oni bardzo szczerzy: „No tak to każdy by chciał..” czy np: „Żyjecie sobie na luzie bo my z tymi pieluchami żyjemy jak żyjemy.”

No i oni mają rację. Na tym to właśnie polega – iluzja życia. Im mniej służysz społeczeństwu tym bardziej szczęśliwy jesteś. A śluby, dzieci, kredyty to po prostu kajdany. Rozmnażanie najsilniej wiąże z systemem i najsilniej zniewala. Nie ma już Ciebie, są dzieci. I to nie wszystko. Bo są jeszcze np teściowie, szkoła i inne elementy instytucji państwa, a w niej choćby „chcący dobrze” katecheci. Rodzina i rozmnażanie to ukoronowanie matrixa, to szczyt służby i podporządkowania naturze, i jej kołu samsary – kołu iluzji i cierpienia.

Dlatego pamiętaj o dyskrecji i milczeniu. W ogóle jeśli ogarniasz tego typu tematy, to chyba już wiesz, że z większością ludzi nie można robić w zasadzie nic. Sobą być nie możesz. Zwierzać się też nie bardzo. Związek z typową kobietą albo z typowym facetem? Heh.. Jedna z zasad życia społecznego to to, że nikt nikogo niczego nie uczy. Społeczeństwo nie posiada absolutnie żadnej przydatnej i prawdziwej wiedzy. O psychologii czy emocjach nie wiedzą oni nic. Nie wiedzą jak budować relacje. Czy jak wychować dziecko by pierwszych kroków w dorosłości nie kierowało do psychiatry.

Jezus Chrystus mówił, że poznając świat, poznajesz trupa. Tak, jest to napisane w biblii, jak byk. Z którą kościoły i społeczeństwo zrobiły sami wiecie co. To dobry przykład ironii życia. Oczywiście, na pewno nie namawiam do takiego stylu życia wszystkich. Zresztą, to niemożliwe i nawet niewskazane. Kluczową sprawą jest uświadomienie ludzi, że każdy może żyć swoim życiem, jeśli nie krzywdzi innych. A w Polsce zwyczaj wpierdalania się w cudze życie jest ekstremalny.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony:
Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa
Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

 Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki

Odwieczna zagadka polityki, o której tak mało ludzi wie..

Jesteś lewakiem czy prawicowcem? Konserwatystą czy liberałem? Popierasz PiS czy PO? Jesteś katolem czy ateuszem? Popierasz tych czy owych? No mów, i to już, natychmiast, za kim jesteś! Bo jak nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam! Niech żyje walka, lud na barykady! Tylko my mamy rację, cała reszta się myli! Zaorać, zwalczyć, pokonać przeciwnika bo myśli inaczej, więc myśli źle! Niech żyje naród! Niech żyje gender!

Spokojnie.. 😉

Zbigniew Brzeziński, członek tej frakcji Illuminatów, która nie chce zmian i poluzowania systemu, wypowiedział wiele znaczące dla nas słowa:

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”

Dystans do szalonej walki ideologii to zajebiście cenna rzecz

I tak teraz jest. Ludzkość budzi się obecnie z wielowiekowego programu ofiary. Czasy które mamy obecnie są bardzo burzliwe. Mamy więc eon walki wszystkich ze wszystkimi. Ten jest winny! Nie, tamten jest winny całego zła! Amerykanin, Żyd, Ukrainiec, Mason, Illuminata, rząd, lewactwo, ksenofobiczne oszołomy, kościół, szatan, demiurg, kosmici.. To oni są wszystkiemu winni! Kto chce znaleźć wroga, ten zawsze go znajdzie – w takiej czy innej postaci. Żart świata polega na tym, że znajdujesz wtedy dokładnie takiego wroga, który ma Ci uświadomić to, co w Tobie nieprzepracowane.

W tej erze wojny wszystkich ze wszystkimi, warto znaleźć pewien spokój, dystans. To tylko etap rozwoju ludzkości i warto by było, by potrwał on jak najkrócej. Wiele razy objaśniałem jakie naprawdę mechanizmy stoją za ideologiami i religiami. W wielkim skrócie:

Ideologie są po to by jakoś wyjaśnić ludziom świat, który jest tak zagadkowy, wielowymiarowy i trudny do wyjaśnienia. Ludzie zawsze szukali wyjaśnień, najlepiej takich które łechtały by ich ego. Szczególnie widać to po kulcie grobów i „bohaterów” (najczęściej ponoszących klęskę..) w Polsce. Dla ego największą traumą jest to, czego nie potrafi ono nazwać, sklasyfikować, kontrolować. A życie jest tak skomplikowane, i wiemy o nim tak mało, że nie da się go nazwać, sklasyfikować, kontrolować. Więc człowiek zaakceptuje każde wytłumaczenie, choćby było tak ułomne, pełne kłamstw i porażających wręcz uproszczeń, jak ideologie;

Szczególną rolę spełnia tutaj ideologia konserwatywna. Ludzie w głębi duszy pragną po prostu radości, szczęścia, rozrywki, seksu, miłości, wina, tańca, śpiewu. Takiej trochę wolnej amerykanki, bohemy. No, ale przecież cywilizacja musi trwać. Muszą się rodzić dzieci i ktoś musi być za nie odpowiedzialny. Musi ktoś siedzieć 8 godzin w fabryce i napierdalać tym młotem w maszynę. I wykonywać trylion innych nudnych, często traumatycznych zajęć. By cywilizacja trwała, by był wzrost PKB, by technika się rozwijała.

Więc po to służą konserwatyzm, purytanizm, patriarchat, monogamia. Są one nakładką systemową. Mają one trzymać lud w ryzach. Lud nie może po prostu bawić się i zajmować swoimi pasjami. Bo wtedy cywilizacja by upadła. Lud musi pracować, kupować, brać kredyty, śluby, płodzić dzieci. Lud musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną na usługach elity. Zawsze powtarzam – gdyby każdy był taki mądry, oświecony, gdyby każdy tak żył dla siebie.. No właśnie 😉 Więc wyzwól się Ty i Ty żyj swoim życiem. Inni nie muszą.

Cała nasza działalność w latach sześćdziesiątych XX wieku miała na celu rozszczepienie i osłabienie wiary w porządek społeczny lat pięćdziesiątych. Za cel obraliśmy demontaż monolitycznej, judeochrześcijańskiej struktury władzy, narzucającej zachodniej cywilizacji represyjne, pełne poczucia winy i surowości podejście do zagadnienia cielesności. Zależało nam tylko na obaleniu tej pruderyjnej, ponurej cywilizacji. I w pewnej mierze osiągnęliśmy sukces. Po raz pierwszy w XX wieku na świecie stał się modny poganizm. Biali ludzie zaczęli ruszać biodrami, zapuścili włosy i poczęli oddawać się szalonemu, zmysłowemu tańcowi na łonie natury.”
~dr Timothy Leary

A co jeśli odpowiedzi na odwieczne ludzkie pytania nie istnieją?

Religie są po to, by odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania, na które odpowiedzi nie ma i prawdopodobnie nie będzie. Śmierć i to, co jest po niej, jest najpilniej strzeżonym i niemożliwym do złamania tabu. Dlaczego jak człowiek już jest szczęśliwy i wszystko mu się układa, to zaraz musi się coś spieprzyć? Dlaczego ludzie dobrzy, empatyczni mają w życiu pod górkę i mają wciąż jakieś dziwne, wydawałoby się „losowe” złe wydarzenia? Podczas gdy złoczyńcom towarzyszy nie tylko bezkarność, ale i sukces? I oni jakoś tych „losowych” złych wydarzeń nie mają?

Dziwne, nie? To odwieczna zagadka, tajemnica bytu.. Matrix, system, „ziemski bóg„, czy też matka natura (i inne nazwy tego samego) nagradzają i premiują zło. Są pozbawione świadomości, moralności, etyki. Nie rozróżniają dobra i zła, nie rozumieją delikatności relacji międzyludzkich. Jednak w dobru, empatii i w ludziach dobrych te efemeryczne i nieco „autystyczne” siły często widzą „zagrożenie„. Bo taki człowiek nie chce przeć do przodu po trupach, tylko współczuje, zastanawia się, filozofuje. Więc jest karany. I na to mają odpowiedź religie.

Masz siedzieć cicho, dźwigać swój krzyż, akceptować swoją biedę i bogactwo elity. Bo bóg Cię w ten sposób doświadcza, sprawdza Twoją wiarę i pójdziesz potem do raju„. Tak głoszą monoteizmy, np chrześcijaństwo. Lub druga wersja: „Taka jest Twoja karma z tego i poprzednich żyć, takie wydarzenia wybrałeś sobie przed wcieleniem, to są Twoje lekcje„. To z kolei głoszą religie wschodu i wypaczenie doktryn ezoterycznych, czyli new age. Obie te wersje są skrajnie toksyczne i tak samo kłamliwe. Wyślijcie ludzi głoszących te przekonania do samego diabła.

Więc jak to z tymi ideologiami jest?

Świat, poza tym, że premiuje i nagradza ciemną stronę mocy, jest także.. lustrem. Odbija on w formie realnych wydarzeń to, co masz w umyśle. Zasada jest prosta – jeśli emanujesz radością, pozytywnymi i lekkimi myślami, to one urzeczywistniają się w życiu, w fizyczności. Np w finansach, pracy, ludziach jakich spotykasz gdziekolwiek pójdziesz, w przyjaźniach, związkach. Kłopot polega na tym, że skoro natura premiuje tych złych, to oni najczęściej emanują pozytywną energią, mają pozytywne emocje. I są przez ślepe, autystyczne prawa natury nagradzani.

Jest jednak możliwa w miarę pokojowa egzystencja w tym basenie wypełnionym krokodylami. Ludzie tacy jak Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin czy Siergiej Łazariew opisywali drobiazgowo te prawa – szczególnie Zeland. Kłopot jest wtedy, gdy jesteś bardzo zapętlony przez wieloletnie traumy – wtedy wychodzenie z nich zajmuje lata. Tak samo świat jest lustrem, jeśli chodzi o ideologie, religie, poglądy. Na świecie jest miejsce na wszystko – na wszystkie wydarzenia, wybory, jak i wszystkie poglądy. Cały ambaras jest w Twoim stosunku do tej nieskończonej mnogości, w tym do poglądów.

Jeśli uważasz, że tylko ideologia prawicowa jest prawdziwa, to świat się z Tobą zgodzi. Zaraz znajdziesz choćby milion potwierdzeń swoich poglądów. Im bardziej będziesz w ideologię wsiąkał, tym więcej tych potwierdzeń znajdziesz. Ba! Będą wydarzać się różne sytuacje w Twoim życiu realnym, które jeszcze bardziej Cię utwierdzą w swoich przekonaniach. Ale, co ciekawe, tak samo będzie, jeśli będziesz uważał że tylko ideologia lewicowa jest prawdziwa. Też znajdziesz choćby milion potwierdzeń, i też życie dostarczy Ci sytuacji i wydarzeń utwierdzających Cię w tym przekonaniu.

Można postrzegać je inaczej, bardziej na luzie

Oczywiście, zupełnie inna jest sytuacja, gdy życie dostarcza Ci potwierdzeń i doświadczeń mających pokazać nieprawdziwość i szkodliwość Twoich poglądów. Są to albo nagłe olśnienia, albo cenne lekcje, albo wydarzenia dramatyczne. Tym rządzi inny mechanizm, niż przyziemne prawa natury. Jednak zasada jest w miarę spójna: to, co uważasz, materializuje się. Tak samo w kwestii poglądów. A świat nie jest taki jednoznaczny i „płaski„. To ludzkie postrzeganie jest takie kalekie i ograniczone, stąd ludzie wybierają sobie ideologie i religie. To jest po prostu kolejna pułapka umysłu i ego. Jedna z wielu.

Potrzebujemy pilnie nowego otwarcia i nowego postrzegania sfery poglądów i idei. Walki różnych wierności prowadzi do konfliktów i wyczerpania. Wszystkie ideologie są tym samym. Są ograniczeniem postrzegania i oddaniem swojego myślenia innym. Niezawodny kompas etyczny to:
-nie krzywdzenie innych swoimi poglądami i działaniami;
-pozwolenie by każdy żył jak chce, pod warunkiem zachowania punktu 1;
-odpowiedzenie sobie na pytanie, czy dany pogląd sprawia że ludzie są szczęśliwi, wolni, rozwijają się, pod warunkiem zachowania punktu 1.

Myślisz jak lider czy jak wyznawca?

I tu tkwi pewna pułapka. Bo jak myślisz – w kierunku jakiej ideologii oscylują trzy powyższe założenia? 😉 W ogóle masz wybór – albo myślisz jak owca (czyli wierny, wyznawca, poddany i w konsekwencji ofiara), albo myślisz jak lider. Liderowi nie wypada wierzyć ślepo w jakąś doktrynę. W sumie człowiekowi samodzielnie myślącemu też nie wypada. To jeden z papierków lakmusowych ludzkiej mentalności.

No i czy polityk wierzy w to, co bredzi na mównicy, w telewizji czy na wiecu? Odpowiedź jest prosta. Jako lider NIE WIERZY. Ideologia jest spoiwem jego elektoratu i pokarmem (właściwie paszą..) dla jego owiec. Jest narzędziem w ręku tego lidera, a nie sterem. Tak, wiem że możecie się oburzać, że moje poglądy to szczyt jakiegoś makiawelizmu politycznego czy satanizmu.. Ale takie są fakty. Fakty to różne, mniej lub bardziej trafne podejrzenia czołowych polityków katolickiego PiS o homoseksualizm. Fakty to to, że ludzie tacy jak Tusk czy Schetyna poglądów nie mają – są etatystami, oportunistami, dla których ważne jest tylko kręcenie lodów.

Przybywa jednak Polaków, którzy są zmęczeni tym całym polskim politycznym bajzlem. To ta tajemnicza większość, która nie głosuje. Jakie ona ma poglądy? Czy wśród tej mniejszości są ludzie myślący samodzielnie, zdroworozsądkowo? Np tacy którzy chcą prawa do aborcji, edukacji seksualnej jak i ogólnej swobody, ale nie chcą tu islamistów czy wciskania gender? Są partie prawicowe, lewicowe, ale dlaczego nie ma po prostu partii normalnych, życiowych?

Ideologia i religia, czyli mit założycielski państwa

Sprawa jednak się komplikuje na szczeblu rządowym. Bo jakaś idea przewodnia państwa musi być. Jakieś prawo musi być stanowione. Trzeba mieć na uwadze i te trzy zasady które opisałem przed chwilą, i to, że społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowana armią.

Na koniec: bogaci nie różnią się od biednych. Także mają ciała, które muszą nakarmić, napoić i odziać, i tak samo płacą za różne rzeczy kawałkiem papieru lub kamienia. Kto decyduje, że złoto ma większą wartość niż piasek? Kto twierdzi, że papier z nadrukowanym numerem ma większą wartość, niż owoc który rośnie na drzewie? Przecież kiedy człowiek jest głodny, nie może jeść pieniędzy, złota czy innych kosztowności. Słowa są prawdziwą siła elity.

To one sprawiają, że papiery z numerami i metale mogą być zamieniane na żywność, wodę i schronienie. To słowa określają, że numery na ekranie bankowego komputera sprawiają, że jeden człowiek ma wyższą wartość niż drugi. Słowa to prawdziwe bogactwo bogatych. Twój mózg i umysł nie różni się niczym od mózgu i umysłu miliardera, króla czy prezydenta. Te same neurony i impulsy, te same żądze, popędliwości, słabości.. Dokładnie te same od zarania dziejów.

Ci, którzy osiągnęli bogactwo i władzę, tak samo rodzili się dziećmi – bezradnymi, podporządkowanymi, z umysłami pozbawionymi wiedzy. Różni ich to, co dostali w spadku po swoich rodzicach (choć nie zawsze) jak i to, czym wypełnili swoje umysły. Na świecie jest, jak mówiłem, wszystko. Możesz zdobywać wiedzę z każdej dziedziny życia, z każdej epoki, kultury, narodu. Możesz też oglądać polski serial. Jeśli twoje życie stoi w obliczu zmagań, pamiętaj o mocy swojego umysłu. I o tym, że masz wolną wolę i możesz myśleć jak sam chcesz, a nie jak każą Ci inni.

Czym, są więc ideologie i religie? Są słowami, umowami, konsensusami. Są relatywne, pełne dwuznaczności, sprzeczności, hipokryzji, i ciągle ulegają zmianie. Są mocą elity, jak i słabością i biedą owiec.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

Największa życiowa tajemnica..

Temat wiele razy był wałkowany u mnie, ale o tym nigdy nie dość. Modna jest teraz tematyka antysystemowa. Z systemem czy też matrixem należy więc walczyć, zmieniać go, lub próbować uciec z niego. Tak, to jest w pewnym sensie ważna prawda, tylko nie oddaje to pełni sprawy. Bo zawsze jest jakieś „ale„, choćby małe 😉

Społeczeństwo twierdzi wprost, że człowiek dorosły nie ma prawa mieć żadnych zainteresowań, a już w żadnym wypadku hobby, bo to dziecinne. I nie może „filozofować” czyli kwestionować status quo. Broń Boże nie może mówić o grzechach i hipokryzji społeczeństwa. Bo to się ukrywa jak tylko się da, choćby dwa metry pod ziemią.. Jednym słowem – ma zająć się „czymś konkretnym„, np zarabianiem czy płodzeniem dzieci.

A najgorszym grzechem jest po prostu życie swoim życiem, w ramach tego co się ma, nawet jeśli jest to życie skromne. Tego, czyli braku bezgranicznej służby społeczeństwu i zaprzedania mu swojej wolności i całego czasu – ludzie nie wybaczą. Człowiek dorosły ma być skrzyżowaniem przewodu pokarmowego, niańki, bankomatu i maszyny do zarabiania.

Czy walka z systemem się opłaca?

Walka z systemem, szczególnie ta nacechowana złymi emocjami, daje raczej niewiele poza frustracją i poczuciem niemocy. Spójrz na te wszystkie strony antysystemowe, anty NWO. To są kopalnie strachu, bólu dupy, frustracji i.. zwykłego szaleństwa. Bo tak to trzeba nazwać. Sam przez taki etap przechodziłem, więc nie jestem tylko teoretykiem. Nie trzeba być też stale poza matrixem, bo to jest.. niemożliwe. To tak jak z pływanie w morzu, które z natury jest bardziej niebezpieczne, niż choćby jezioro. Nie trzeba się wkurzać i bać, ale warto się nauczyć pływać.

System jest także nasz. Warto nauczyć się w nim żyć choć to jest trudne. Wtedy wsiąkasz w ten system na swoich własnych zasadach. Bierzesz z niego to, na co masz ochotę i na co masz np pieniądze. Nie ulegasz presji i nie bierzesz tego, co Ci każą inni. A owi inni bardzo lubią to robić – bo jak już pisałem, ludzie mają wbudowaną podświadomą obronę systemu.W dużym uproszczeniu, system to fizyczna projekcja wielu połączonych umysłów. Jacy ludzie, taki system, jaki naród, tacy politycy nim władający i takie realia ekonomiczne.

System ogranicza człowieka do roli pracownika, konsumenta, rodzica. Zabiera jego pasję, wolną wolę, czas, 90% wypracowanego dochodu (bo kapitalizm tak ma), wolność. Tak, to prawda, jest to program podstawowy, który musi istnieć, by trzymać ludzkość w ryzach – bo inaczej nie za bardzo się da. Istnieje jednak alternatywa do tego programu podstawowego wewnątrz systemu. Bo ten system to mnogość, jest w nim miejsce praktycznie na wszystko. Możesz przecież się wyzwolić, wybierać i robić to, na co masz ochotę, w ramach swoich możliwości i ograniczeń.

To naprawdę takie proste

Tak.. To naprawdę takie proste. Tak proste, że aż niemożliwe do uwierzenia, i w związku z tym przez lata nie mogliśmy do tego dojść. Często latami chcieliśmy się realizować w tym programie podstawowym i tym samym, słuchać nakazów i zakazów innych. Zaprzedając swoją istotę ogółowi. I często byliśmy przerażeni i sfrustrowani. Z jednej strony, baliśmy się pochłonięcia, przeżarcia i wysrania przez tę otchłań, zwaną matrixem, systemem, naturą. Baliśmy się że nie zrealizujemy np swoich pasji.

Z drugiej strony, system wymaga od nas coraz więcej i więcej. Już nie tylko drzewo, dom, syn. Ale jeszcze: studia, kariera, samochód, wysportowana sylwetka, wysokie zarobki, znajomości, życie towarzyskie itp itd. Jest tylko jeden kłopot.. System jest skrajnie deficytowy. Ziemia to planeta braków i niedoborów – tak jest skonfigurowany program nią zarządzający. Na realizację oczekiwań i żądań społeczeństwa / systemu, brakuje zwyczajnie pieniędzy, czasu i sił.

W Polsce takie minimum, ale to naprawdę minimum jeśli chodzi o godną egzystencję, to zarobki rzędu 5000 zł netto na miesiąc. Wg danych GUS, takie i większe zarobki ma 7% Polaków. A nawet przy tych dochodach ludzie mający dzieci i mieszkanie na kredyt muszą liczyć czy starczy do pierwszego. I potwornie się boją, i muszą pracować po 12 godzin w korpo. Typowy obraz to ojciec wychodzący z domu o 5 czy 6 rano, i wracający o 19 lub 20. Co to jest za życie? Dla mnie to byłoby piekłe. Choć tak żyje miliony ludzi w Polsce. Taka jest właśnie cena zaprzedania siebie i realizowania tego, co nakazują inni.

To także nasz system

Dalej: 90% generowanego przez Ciebie dochodu idzie do góry piramidy ekonomicznej – bo taka jest natura kapitalizmu. I nie ważne czy jesteś sprzątaczką i zarabiasz 1500 zł, czy jesteś inżynierem i zarabiasz 10 razy tyle. I tak dostajesz od systemu ochłapy. Z kolei kapitalizm i inne podsystemy (np patriarchalny i wszelkie inne społeczne) to proste pochodne systemu głównego – czyli natury, matrixa. Jest kryzys, trzeba ciąć koszta, podatki są wysokie, mogłeś się uczyć i zdobywać kompetencje, prawo pracy jest za mało elastyczne.. Tak mówią z jednej strony dzieci na garnuszku rodziców popierający Korwina. A z drugiej strony – cwani pracodawcy, którym to wszystko nie przeszkadza zmieniać samochodu co dwa lata i kilka razy w roku jeździć na zagraniczne wakacje.

Podsumowując – to jest także nasz system, co może wydawać się sprzeczne z tym co pisałem wiele razy. Ale wg mnie jest to do pogodzenia, a jedno drugiemu nie zaprzecza. Warto wiedzieć jak to wszystko działa. Że społeczeństwo nie posiada praktycznie żadnej przydatnej ani prawdziwej wiedzy. Nie może jej posiadać, bo wtedy nie chciałoby służyć systemowi, który tak wiele odbiera, nie dając w zamian zbyt wiele. Gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do kredytów, żeniaczki, dzieci.. To jedno pokolenie i cywilizacja upada, następuje jakaś straszna anarchia, rzeź.

Więc my robimy swoje, a inni robią swoje. O to też chodzi. Jak pozwalasz innym by byli sobą, by popełniali w nieskończoność te wszystkie głupie błędy, by byli ignorantami – to oni to podświadomie wyczuwają. Wszystko w systemie ma swoje konieczne miejsce, także te dwie postawy. Wyluzujmy więc i róbmy swoje.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Duchowe zasady działania świata w pigułce. Gdyby każdy to wiedział to życie byłoby prostsze

Gdy naprawdę zaczynasz poznawać czym jest system

Na początku nic nie wiesz o systemie i chcesz się w nim po prostu realizować. Kariera, kupowanie, drzewo, dom, syn / córka. Jeśli nie masz szczęścia być w gronie 7% Polaków zarabiających minimum godności lub więcej (dane GUS), to się po prostu bezustannie frustrujesz. Wpadasz w depresje, znerwicowanie. Potem zaczynasz zdawać sobie sprawę że coś z tym światem jest nie tak. Zakłamanie i szokujący rozmiar hipokryzji, odporność na wiedzę, manipulacje i wyzysk przez tych co są na górze społecznej piramidy.

I nie mniej szokująca skłonność gatunku ludzkiego do agresji i autodestrukcji. To wszystko szokuje i skłania do walki z.. wiatrakami. Dopiero po jakimś czasie zdajesz sobie sprawę, że ten system to w sumie jedyna możliwość, by utrzymać tę agresywną planetę małp w jako takiej homeostazie. Ludzie są agresywni i autodestrukcyjni, w nieskończoność grają swoje egzaltacje i dramaty, nie chcą się uczyć i zmieniać. Ten system trzyma gatunek Homo Sapiens w ryzach i wymusza na tych nieszczęśnikach choćby minimalny rozwój. Jest po prostu potrzebny, choć mógłby przejść lifting / reformę (co ma miejsce, ale trochę za wolno 😉 ).

Walka, rywalizacja, ignorancja i mentalność ofiary przekleństwem świata

Ludzie są także zaprogramowani na walkę i rywalizację. Walczą ze sobą ideologie, religie i inne wierności. Walczą ze sobą osoby w pracy, w szkole. Także w internecie trwa swoisty wyścig, walka o to, kto ma lepszy status społeczny. Tragedie które są udziałem każdej rodziny, i to nierzadko tragedie krwawe – ukrywa się. Prezentuje się tylko portret rodzinnej sielanki i przystosowania społecznego.

Świat został zaprojektowany jako dystopia (przeciwieństwo raju), a „bóg„, czy też „świadomość zbiorowa” czy „natura” wydaje się mieć te same wady co ludzie, ale podniesione do naprawdę wysokiej potęgi. Czyli nieświadomość, okrucieństwo, brak serca, ślepota i głuchota na prawdę, i szereg innych ludzkich przywar. To dlatego mówi się, że bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

I to dlatego Carl Gustav Jung powiedział, że Hiob, zwykły człowiek, odnosi moralny i etyczny triumf nad samym bogiem. Bo Człowiek rozróżnia dobro i zło, i może wybrać. Zaś bóg naszej planety czy też natura, czy też jej świadomość zbiorowa – nie tylko nie może wybrać, ale wręcz nie zna tych pojęć. Więc w naszym ludzkim rozumieniu, wybiera na ogół zło.

Cytuję: „Ten upadły świat jest miejscem kary i nauki dla słabo rozwiniętych dusz. Takich jak my. Jego władcą jest szatan (demiurg). Można go porównać do „dyrektora więzienia” w którym obecnie przebywamy, na szczęście czasowo. Natomiast WŁADCĄ WSZECHŚWIATA jest DOBRY BÓG. Niejako „zwierzchnik” szatana (demiurga) któremu zleca program wychowawczy dla tych dusz krnąbrnych i słabo rozwiniętych, przez zło i cierpienie właśnie. To co piszę ściśle koresponduje z tezami gnostyków. Do których też odsyłam.”
~
SemperParatus

Pogódź się z tym i nie walcz, ale.. czynnie zmieniaj

Nie oznacza to jednak akceptacji dla przemocy, rażącej niesprawiedliwości, braku serca, wyzysku, hipokryzji, ignorancji, odporności na wiedzę. System jest po to by trzymać w ryzach słabo rozwiniętych ludzi. Którym pod względem mentalności bliżej jest do świata zwierząt niż do świata ludzi.. System jest też po to by Ci ludzie nie zrobili jakiejś niewyobrażalnej anarchii. Więc chroni i opiekuje się też nami. I my jesteśmy dziećmi Ziemi, i my żyjemy, doświadczamy, uczymy i radujemy się dzięki systemowi. Owszem, trzeba się z tym pogodzić że tak jest, ale nie można tego akceptować. Miłość, życzliwość, radość to dobra, które mnożą się wielokrotnie, jeśli dajesz je innym – co jest paradoksem. To samo dotyczy wiedzy. Zdobywasz wiedzę po to, by dzielić się nią z innymi. Wywołujesz wtedy reakcję łańcuchową, rezonans.

Nie oznacza to oczywiście ślepej walki z systemem i sprzeciwiania się mu. Zgodnie z tym, co opisał Vadim Zeland w książkach „Transerfing Rzeczywistości„, taki ból dupy i toksyczny bunt obróci się przeciwko Tobie. Gdyż skieruje mechanizmy korygujące świata jak i wahadła. Sam o tym dużo wiem, bo doświadczyłem tego. Zmian dokonuje się spokojnie, nigdy nie uszczęśliwia ani nie przekazuje się wiedzy na siłę. Nie walczy się nienawistnie z religiami czy doktrynami, albo durnymi działaniami ludzi takimi jak kibicowanie.

Ewangelizowanie i przekonywanie innych daje skutek odwrotny do zamierzonego

Wyzbywa się chęci przekonywania i ewangelizowania innych, bo to zupełnie niemożliwe, a i rodzi bunt osoby wobec której stosujesz taki rodzaj.. przemocy. Co najwyżej przedstawiasz spokojnie, na luzie swoje przemyślenia, obserwacje i doświadczenia. Jako taką ciekawostkę, bez chęci przekonania czy pokonania drugiego człowieka w dyskusji. Bo ludzie wyczuwają to wszystko na głębokim podświadomym poziomie, i potem mogą być niemili lub całkowicie zamknąć się na Twoją wiedzę. To taki bunt bez buntu, to taka zmiana bez chęci zmieniania – i to jest konstruktywne.

Zawsze gdy próbujesz robić coś na siłę, to rzadko kiedy to wychodzi. Powoduje to konflikty, niesnaski, i zaraz rzucają się pod nogi różne „kłody„. Tak samo czegoś gorączkowo pragniesz, lękając się, że tego nie dostaniesz. Jak na złość to coś coraz bardziej się oddala. Siłowy i nacechowany złymi emocjami nacisk na świat nigdy nie prowadzi do osiągnięcia celu. Często prowadzi do skutku odwrotnego od zamierzonego.

Poniżej kilka założeń wziętych z jednej z grup na facebooku (link tutaj). Z którymi najbardziej się utożsamiasz? Ich wprowadzenie w życie to istna łamigłówka, i odbywa się stopniowo, u mnie przez lata.
-Pozwalam sobie być sobą a innym – innym;
-Jeśli się coś nie udało, to możliwe, że uchroniło mnie to przed gorszymi kłopotami;
-Z nikim się nie porównuję, do niczego się nie przywiązuję, łatwo przyjmuję i łatwo wypuszczam;
-W każdej negatywnej sytuacji dostrzegam pozytywną;
-Jeśli się uda to dobrze, a jeśli nie to jeszcze lepiej;
-Będzie tak jak zechcę, gdyż to ja kieruję swoją rzeczywistością;
-Słowo wierzę zastępuję słowem wiem;
-Jestem obserwatorem.

A teraz zapraszam do przeczytania trzech zbiorów praw duchowych rządzących światem:

1. Nakazy kreacji:

1. Istota fizyczna, aby zachować zdrowie fizyczne i psychiczne, powinna przyjmować pokarm pochodzenia mineralnego, roślinnego i zwierzęcego w odpowiednich dla gatunku ilościach.
2. Każdy sam kieruje swoim życiem i sam decyduje o swoim losie.
3. Każdy sam decyduje w jakim tempie chce się rozwijać.
4. Każdy ma prawo do wolności fizycznej i psychicznej.
5. Należy respektować wolną wolę każdej istoty, nawet gdy zdąża w niewłaściwym kierunku.
6. Z zasobów Pamięci Wszechświata mogą korzystać tylko osoby, które posiadły umiejętność absolutnie logicznego myślenia.
7. Istota żywa nie powinna otrzymywać wiedzy niezgodnej z jej stopniem rozwoju.
8. Im więcej istota żywa chce się nauczyć, tym większy musi wykonać wysiłek fizyczny.
9. Każda istota, która pragnie szybciej się rozwijać, powinna przestrzegać praw i nakazów Kreacji.
10. Każdy sam decyduje, czy chce postępować zgodnie z prawami i nakazami Kreacji.

2. Prawa kreacji:

1. Wszystko jest wibracją.
2. Sensem życia jest ewolucja duchowa.
3. Wszystko podlega procesowi nieustannej przemiany.
4. Każdy czyn wywołuje skutek, a każdy skutek ma przyczynę.
5. Wszystko co hamuje rozwój i zniewala umysł ulega eliminacji, a zmiany prowadzące do zwyrodnienia ulegają zniszczeniu.
6. Każda męska forma życia jest zdolna zapłodnić wiele form żeńskich.
7. Każda istota fizyczna posiada świadomość materialną i duchową.
8. Emocje istnieją tak długo, jak długo istnieje ciało fizyczne.
9. Kreacja zapewnia każdemu niezbędne warunki do kroczenia obraną przez niego drogą, ale drogi tej nie kontroluje.
10. Każda istota na etapie rozwoju materialnego podlega ustawicznemu cyklowi narodzin, życia i śmierci w świecie fizycznym oraz pobytu niematerialnego w świecie duchowym, gdzie jej życie jest przetwarzane przed ponownymi narodzinami.
11. Prawda jest stała i nie wymaga aktualizacji.
12. Każdy, kto dąży do prawdy, prędzej czy później osiągnie cel.
13. Nie ma istot nieomylnych i doskonałych, gdyż konfrontacja i dążenie do doskonałości stymulują rozwój.
14. W celu wspomożenia rozwoju na każdej zamieszkałej planecie w jednym okresie czasu żyje jedna nadzwyczaj wysoko rozwinięta duchowo istota wspomagana przez wyższe inteligencje, a w okresach przełomowych więcej.
15. Wraz z rozwojem duchowym istoty zmieniają się jej cechy charakteru.
16. Wszelkie formy życia osiągają wiek odpowiedni do stopnia rozwoju umysłowego.
17. Krzywa popełniania błędów wraz z wiekiem spada.
18. Im wyżej rozwinięta istota, tym bardziej jest precyzyjna.
19. Kto postępuje wbrew prawom i nakazom Kreacji, ten wywołuje katastrofę.
20. Wszystkie informacje wszechświata gromadzone są w Pamięci Wszechświata.

3. Klucze kreacji:

Klucz nr 1: Boska Matryca jest zbiornikiem, który utrzymuje wszechświat, pomostem pomiędzy wszystkimi rzeczami i zwierciadłem, które nam pokazuje to, co stworzyliśmy.
Klucz nr 2: Wszystko w naszym świecie jest wzajemnie połączone.
Klucz nr 3: Aby wykorzystać siłę samego wszechświata, musimy widzieć siebie raczej jako jego część, aniżeli jako odseparowanych od niego.
Klucz nr 4: Co raz było złączone, jest na zawsze połączone, niezależnie od tego, czy jest fizycznie związane, czy też nie.
Klucz nr 5: Akt skupienia naszej świadomości jest aktem tworzenia. Świadomość stwarza!
Klucz nr 6: Mamy wszelką moc, jakiej potrzebujemy, aby stworzyć zmiany, które wybierzemy!
Klucz nr 7: Obiekt uwagi naszej świadomości staje się rzeczywistością w naszym świecie.
Klucz nr 8: Nie wystarczy po prostu powiedzieć, że wybieramy nową rzeczywistość!
Klucz nr 9: Uczucie jest językiem, który „przemawia” do Boskiej Matrycy. Czuj, jakby twój cel był już osiągnięty, a twoja modlitwa już wysłuchana.
Klucz nr 10: Nie każde uczucie zadziała. To, które ma moc tworzenia, musi być pozbawione ego oraz osądzania.
Klucz nr 11: Musimy stać się w naszym życiu tym, czego pragniemy doświadczyć w naszym świecie.
Klucz nr 12: Nie jesteśmy ograniczeni tymi prawami fizyki, jakie znamy dzisiaj.
Klucz nr 13: W holograficznym „czymś”, każda jego część odzwierciedla całość tego czegoś.
Klucz nr 14: Uniwersalnie połączony hologram świadomości obiecuje, iż z chwilą gdy tworzymy nasze dobre życzenia i modlitwy, są one już odebrane w miejscu przeznaczenia.
Klucz 15: Poprzez hologram świadomości mała zmiana w naszym życiu zostaje odzwierciedlona wszędzie w naszym świecie.
Klucz nr 16: Minimalna liczba osób potrzebnych do wywołania zmiany w świadomości wynosi pierwiastek z 1% całej populacji.
Klucz nr 17: Boska Matryca służy jako zwierciadło naszych związków, które tworzymy według swoich przekonań.
Klucz nr 18: Sedno naszych „negatywnych” doświadczeń można zredukować do jednego z trzech uniwersalnych lęków (lub ich kombinacji): lęku przed porzuceniem, niskim poczuciem własnej wartości albo braku ufności [rozumianej jako poczucie bezpieczeństwa – przyp. tłumacza] .
Klucz nr 19: Nasze prawdziwe przekonania są odzwierciedlane w naszych najintymniejszych związkach.
Klucz nr 20: Musimy stać się w naszym życiu dokładnie tym, czego chcemy doświadczyć w naszym świecie.

Źródło tych trzech zbiorów praw:
https://www.facebook.com/groups/klubswiadomych11/

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zapraszam na moje strony na FaceBooku:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 115 obserwujących.

Najnowsze artykuły – zapraszam:

Partnerzy strony:

%d bloggers like this: