ZBRODNICZA POLITYKA KORPORACJI: NIEBEZPIECZNY NEURO-MARKETING NISZCZY TWÓJ UMYSŁ!


Jestem nowoczesną i wyzwoloną kobietą. Kupuje ten krem ponieważ jest on dla mnie niezbędny. Jego nakładanie to rozkosz. Chodzę do tamtego baru fast-food i korzystam z tego biura podróży” – tak zaczyna się film dokumentalny dotyczący słabo znanego i dość niebezpiecznego zagadnienia. Zagadnienia neuro-marketingu. Tak naprawdę padamy ofiarą manipulacji codziennie. I to nie jeden raz, ale nawet setki razy w ciągu dnia.

Popatrz uczciwie na swoją kuchnię, lodówkę, spiżarkę, łazienkę czy toaletę. A potem siądź przed telewizorem w godzinie 19:30 – 20:20 i obejrzyj kilka przerw reklamowych. Ile masz tam nachalnie reklamowanych produktów znanych marek? Ile z nich wcale nie jest lepszej jakości niż te mniej „markowe”? Ile z nich kupiłeś po znacznie zawyżonej cenie?

Nie popieram jednak jakiegoś minimalizmu czy innego oszołomstwa, bo zasługujemy na wszelkie bogactwo, na miłość i szczęście, na dobrej jakości produkty. To system przekonuje nas, że nie zasługujemy, że tylko elita na to zasługuje. A to jest kłamstwo. Namawiam Cię jedynie do zauważenia pewnego mechanizmu. Ile z tych produktów kupiłeś świadomie? Ile z nich naprawdę Ci służy? Może chociaż część z nich dałoby się zastąpić mniej znanymi, polskimi odpowiednikami? Ile wtedy byś oszczędził w skali roku?

Proponuję Ci coś innego. Poszukaj w internecie materiałów o nauce widzenia w 3D. Jeśli chodzisz do kina na filmy w 3D, gdzie na wejściu rozdają specjalne okulary do ich oglądania, to wiesz o co chodzi. Ale tutaj ważne jest takie widzenie w 3D, by nie potrzebować do tego okularów. Gdy znajdziesz te materiały i zdobędziesz tę umiejętność, to popatrz uważnie na loga znanych korporacji, np na mieście. Możesz doznać niemałego szoku.

Psychomanipulacja jest wszędzie, nawet jej nie dostrzegasz

Z socjotechniką, inżynierią społeczną czy Public Relations mamy do czynienia wszędzie, w każdej dziedzinie życia. W Polsce która jest potężnym rynkiem zbytu dla farmacji, koncerny farmaceutyczne zatrudniają sztaby psychotechników i mają własne studia filmowe niczym te z Hollywoodu. Służy to oczywiście produkcji reklam. Najbardziej „rozchwytywany” jest czas w godzinach 19:30 – 21:30. To właśnie wtedy miliony Polaków zasiadają przez TV w oczekiwaniu na telenowele.

I właśnie w tym czasie emitowane są najbardziej psychomanipulacyjne reklamy. Same telewizje wycwaniły się, by podczas aż 15-minutowego oczekiwania na telenowelę przykuć uwagę widza, chwilowo wyrwać go ze snu. Otóż co dwie reklamy telewizja emituje kilkusekundową zajawkę z melodią z serialu. Pojawia się plansza „Zapraszamy na naszą telenowelę o 20:15” i ta specyficzna melodia „nana nana na na”.

Widz zajęty np rozmową, kolacją czy czytanie gazety, jest nagle wybijany ze stanu pół-snu przez tę melodię, bo myśli, że zaczyna się serial. I wtedy co kilku sekundach emisji tej planszy i tej melodii, emitowane są następne dwie reklamy. Jest to strategia nowa, takie „zastrzyki czujności” w postaci tej melodii z telenoweli, podawane co jedną minutę lub co półtorej minuty, czyli co dwie reklamy.

Trwa wojna o słowo

Socjotechnika i PR to także wojna o obowiązującą narrację i wojna o słowo. Obecnie pomimo pierwszych symptomów skrętu w prawo, obowiązuje narracja lewicowo-liberalna. Ważne jest to, że nawet najbardziej zatwardziali nacjonaliści, konserwatyści, PiSowcy, katolicy itp itd, funkcjonują w obrębie narracji lewicowo-liberalnej. Ponieważ to ona nadaje znaczenie słowom. To ona tworzy przestrzeń „codziennej zwyczajności”, w której myślą i poruszają się lewicowcy, prawicowcy, anarchiści, nacjonaliści, katolicy, ateiści, ezoterycy i reprezentanci wszystkich innych doktryn.

Każda obowiązująca narracja inaczej definiuje słowa. Każda epoka, każda obowiązująca narracja, każdy naród, każda opcja polityczna i w końcu każdy z nas z osobna inaczej te słowa rozumie i definiuje. Ale tylko Ci, którzy mają władzę nad słowem, narzucają ich znaczenie innym i tym samym pełnią rząd dusz. To słowa są potęgą każdej elity, ponieważ są nośnikami wiedzy i określają całą naszą codzienność. Kto ma władzę nad obowiązującą narracją i nad słowami, ten dyktuje innym co jest dobre a co złe. Co jest „normą społeczną„, a co jest „zachowaniem aspołecznym”. Co jest „totalitarnym faszyzmem” czy „wstrętnym socjalizmem”, i w konsekwencji czego można nie lubić. Znaczenie słów zmienia się w zależności od tego, kto ma władzę nad słowami i kto dyktuje swoją wersję.

To, co dziś jest normalnością, i co z pełnym oburzeniem bronimy, jutro czy za 100 lat może być uosobieniem najgorszych możliwych wzorców. Czy też uosobieniem „dawnych, niewolniczych czasów„, przed którymi nasi potomni będą ostrzegali dzieci i wnuki. Toczy się globalna wojna o słowo. Słowa tworzą mapy rzeczywistości, a mapy te tworzą wspomnianą wyżej codzienność. Mapy rzeczywistości to oczywiście ideologie, religie i tym podobne. Mapa rzeczywistości to także ekonomia, która nie jest nauką ścisłą, ale bardziej sztuczką iluzjonistów czy manipulacją.

Przeczytaj także inne ciekawy wpisy na ten temat:
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Poziom ludzkiej ignorancji jest krytycznie wysoki
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY TECHNIKA JEST ZŁA A NATURA DOBRA?! TO NIE JEST TAKIE PROSTE!


Temat technologii i nauki budzi ogromne kontrowersje u Czytelników mediów niezależnych. A tam, gdzie kontrowersje i zakazane tematy, tam wkraczam ja, by Ci je demaskować. Wszyscy znamy zakłamanie wielu dziedzin nauki, które przyjęły narzucony przez elity liberalny konsensus, tracąc zaufanie społeczne. Wiemy o korupcji i zakłamaniu w medycynie, fałszowaniu badań, toksycznych lekach. Wiemy o katastrofalnym działaniu przemysłu na przyrodę. Z drugiej strony, technologia umożliwiła nam zdobywanie wiedzy i poszerzanie świadomości. To dzięki technice większość z nas w ogóle żyje. Bo dawniej, gdy czasy były bardziej „bio” i „eko”, 40% dzieci ginęło przed 18 rokiem życia, bo nie było antybiotyków, operacji chirurgicznych czy odpowiedniej higieny.

Zawsze tam, gdzie jest dobra infrastruktura, dobry poziom techniki i większa zamożność społeczeństwa, tam następują też pozytywne zmiany. Takie jak większe ucywilizowanie norm społecznych, poluzowanie obyczajów, większa tolerancja i empatia. Także większe uduchowienie i większa świadomość są nierozerwalnie związane z technologią i zamożnością. Tej zależności nie chcą widzieć radykalni zwolennicy powrotu do natury, często związani z różnymi nurtami new age. Często też są oni zwolennikami medycyny naturalnej w jej najbardziej radykalnej formie. Tych radykalnych ludzi nazywam: „eko-gajanami”.

Eko-gajanie nie postulują jednak uwolnienia nowoczesnych technologii by zastąpić w ten sposób przestarzałe technologie szkodzące przyrodzie. Bo skażenie środowiska jest dramatyczne, wymieranie biosfery jest faktem, a zmiany klimatyczne przybierają już katastrofalne rozmiary. I to jest fakt, dlatego potrzebujemy nowych, czystych technologii, harmonii przyrody i techniki. Ale oni postulują niemal całkowity powrót do pierwotności. Na przykład wyrażają oni nadzieję, że słońce wygeneruje silny rozbłysk CME który zniszczy urządzenia elektryczne na całej Ziemi i cywilizacja wróci do wczesnego XIX wieku, i zacznie się wspaniale, pierwotnie rozwijać.

Niedobór technologii powoduje barbarzyństwo?

To już według mnie jest totalną bzdurą, gdyż wszelcy uduchowieni powinni dziękować, że choć na króciutką chwilkę (od 1945 roku i potem silniej od 1989 roku) nasza cywilizacja odeszła od okrutnych, barbarzyńskich wzorców. Wzorców tak bardzo „eko” – bo popatrzmy logicznie, ludzie z epoki jaskiniowej, choć nie dożywali nawet 30 roku życia, byli w 100% eko i bio.

Islam, Afryka, Azja, to tereny, gdzie bardzo brakuje technologii, stąd ciągle są kultywowane stare, barbarzyńskie tradycje i praktyki. To nie chrześcijaństwo ani nie amerykańskie krzewienie demokracji pokona barbarzyński islam. Islam zostanie pokonany przez technologię, w tym przez coraz większy dostęp do informacji. Informacja jest cudem. Kiedyś by poznać tajniki wiedzy o duchowości, trzeba było albo doznać spontanicznej illuminacji jako jakiś mnich czy czarownica, albo być członkiem tajnej organizacji strzegącej przez te ciemne wieki arkana wiedzy dla przyszłych pokoleń.

Dziś w smartfonie, urządzeniu tak krytykowanym i znienawidzonym w środowisku niezależnych mediów, masz wszystko. A raczej możesz mieć wszystko, bo tylko od człowieka zależy, czy wykorzysta to urządzenie w dobry sposób, czy zły. Sam mam w pamięci swojego telefonu kilkanaście wartościowych książek w formie e-book. Czytuję je w wolnej chwili, np podczas jazdy pociągiem. Afrykanin czy muzułmanin może dzięki informacji zdobyć świadomość, że można inaczej, że wcale nie trzeba żyć tak surowo i tradycyjnie.

Realia natury i słabe ludzkie ciała

Realia natury, jakaś wymiana barterowa już były, we wspólnotach jaskiniowych czy w późniejszych wspólnotach plemiennych. Nie ma do tego powrotu, bo celem natury nie jest cofanie się, ale ciągła ewolucja. Globalna świadomość, do której powoli i z ogromnym trudem dążymy, nie będzie przypominać ludzi odzianych tylko w listek figowy, mieszkających w szałasach. Ale będzie przypominać kosmiczne miasteczko, z jednoczesnym miejscem dla natury. Z podróżami na księżyc, z rakietami, superszybkimi pociągami, z sztuczną inteligencją i robotyką.

Bronią zwierząt są kły, szpony, zębiska, rogi, silne łapy czy kończyny, kopyta, żądła z jadem itp itd. Ludzkie organizmy ich nie mają, ludzkie ciała są ekstremalnie wręcz delikatne. Zwierzę przetrwa 20-stopniowy mróz, bo ma sierść i zapas tłuszczu. Dla człowieka bez domu, bez ogrzewania i bez odzienia, całego nagiego, a więc człowieka w 100% eko, oznaczałoby to śmierć w ciągu góra godziny z wychłodzenia. Potrzebujemy technologii, by przeżyć. Technologii w postaci: odzienia, ogrzewania, dachu nad głową.

Ludzie nie mają też kłów, ogromnych zębisk czy odpowiednich kończyn, by chwytać a następnie pożerać pożywienie. Nie mamy „broni” typowo zwierzęcych. Naszą bronią umożliwiającą przeżycie jest umysł, i w dużo mniejszym zakresie – dwunożny, wyprostowany chód i bardzo zręczne, choć też delikatne dłonie. A umysł ma tworzyć technologię. Już pierwszy małpolud z gatunku Homo Sapiens te 200.000 lat temu, gdy zaczynał się eon antropocenu, wziął do ręki patyk i zaczął go używać. Był on pierwszym „technologiem-naukowcem”. Wynalezienie ognia, koła czy odzienia ze skóry niedźwiedzia też było technologią, w jej ówczesnym przejawieniu.

Natura nie nadąża więc człowiek musi działać

Poza tym natura nie nadąża za nami, my chcielibyśmy żyć już w lepszym świecie, podczas gdy wciąż mamy stare, zwierzęce instynkty, popędy i pożądliwości. Musimy więc tworzyć przedłużenie i uzupełnienie tej natury, a więc technologię i wiedzę. Poprzez wiedzę z dziedziny psychologii czy ezoteryki często „omijamy” lub „kreatywnie wykorzystujemy” programy natury. Antykoncepcja była ogromnym przełomem w tej dziedzinie, bo umożliwiła cieszenie się bliskością i seksem bez skazania na ciążę.

Ludzkie ciało jest słabe, podatne na choroby, niedobory, urazy. Natura nie zapewnia możliwości „życia pełnią”. Natura zapewnia póki co ten pierwotny, bazowy program walki o byt i prawa silniejszego, czyli prawa pięści. Gdzie słabszy ginie, gdzie jedno życie zjada drugie życie, gdzie silniejszy odbiera zasoby słabszemu i gdzie silniejszy zdobywa większość samic. Ten program umożliwiał rozwój świata zwierzęcego. Przez całe millenia ludzkość też działała wg tego prawa pięści, z niewielkimi odchyleniami w kierunku empatii. Ale ten program w świecie ludzi się wyczerpał.

Naszym celem jest ewolucja w kierunku coraz większego ucywilizowania i coraz większej wzajemnej empatii. Mamy poszerzać wiedzę i czynić nieświadome świadomym. Natura to w większości nieświadomość, która przejawia się właśnie w postaci prawa pięści. To my, ludzie, jesteśmy iskierkami świadomości, mającymi za zadanie rozświetlać mroki tego, co nieświadome. My jesteśmy koroną stworzenia, pomostem pomiędzy świadomością globalną a światem zwierzęcym. By nieświadome czynić świadomym, potrzeba wiedzy, technologii i serca.

Gdyby nie technologia i rozwój cywilizacyjny, to:

-zamiast medytować, musiałbyś orać rękoma i konnym pługiem pole a potem widłami przerzucać gnój. Zamiast gotować wegetariańskie posiłki, cieszyłbyś się, że udało Ci się zjeść kromę chleba ze smalcem i cebulą, a potem popić szklaną bimbru. Duchowość kojarzyłaby Ci się wyłącznie z kościołem katolickim albo inną równie systemową religią;

-zamiast mieć prawo do pracy jako kobieta i korzystania z antykoncepcji, musiałabyś wyjść za mąż za tego, kogo wskazaliby Ci rodzice i rodzić po 15 dzieci. Nie mogłabyś pracować, tylko byłabyś zdana na łaskę i niełaskę męża. Większość Twoich dzieci umierałaby przed ukończeniem 12 roku życia. Dopiero większe standardy higieny i profilaktyki, zsyntetyzowanie antybiotyków, polepszenie warunków życia, umożliwiły eradykowanie chorób zakaźnych. Każda byle ranka, byle zatrucie jakimś leśnym ziołem, źle przyrządzonymi grzybami, źle przyrządzonym mięsem, każde przeziębienie, byłoby potencjalnym śmiertelnym zagrożeniem dla Twojego zdrowia. Już nie mówiąc o wyrostku czy poważniejszej chorobie, która niemal zawsze oznaczałaby zgon.

-każdy, nawet najmniejszy Twój sprzeciw wobec sąsiedzkiej omerty, byłby surowo i okrutnie karany. Teraz, teoretycznie, masz możliwość podjęcia pracy, wynajęcia mieszkania i fizycznej ucieczki przed swoimi katami. Dotyczy to szczególnie kobiet i ludzi wchodzących w dorosłość;

-zamiast czytać ezoteryczne portale na których są odniesienia do osiągnięć nowoczesności i pochwała ludzkiej seksualności, czytałabyś co wieczór biblię. Ręcznie pisaną, innej książki nie byłoby w Twoim domu. Większość stosunków seksualnych kończyłaby się ciążą, z tej przyczyny, że środków antykoncepcyjnych by nie było.

To nie technika jest zła, a człowiek

To nie technika jest zła lub dobra, ale ludzie. Technologia jest tylko narzędziem i uwypukla ludzką naturę, pokazuje ją jak w lustrze. Technologia jest takim samym lustrem pokazującym ludzką naturę i jej braki, jak lustrem jest np nasz partner. Można powiedzieć, że technologia pokazuje prawdę o ludzkości. Prawdę dość smutną. Zły lub dobry może być tylko i wyłącznie człowiek i jego czyny. To nie technologia, nie smartfony, nie pieniądze są dobre lub złe, ale człowiek. Tak trudno nam to przyjąć do wiadomości. Bo tak wygodnie jest być „dzieckiem w dorosłym ciele” i mieć co lub kogo obwiniać.

Ja jestem dobrej myśli co do rozwoju czystych i nowoczesnych technologii, i uratowania przyrody, którą doprowadziliśmy do dramatycznego stanu. Nie boję się nowoczesnej techniki, robotyzacji czy sztucznej inteligencji. Debile będą debilami. Debile będą niewolnikami. Debile będą ginąć. Bez względu na to, czy Ci debile mają jedynie pług i konika, czy futurystyczny, telepatyczny smartfon z własną samoświadomością. Debil jest debilem, jest zombie, jest zmanipulowanym głupkiem bez względu na epokę.

Biosfera, natura, świadomość globalna, umysł zbiorowy, bóg, kronika akaszy (to jedno i to samo tylko nadajemy temu różne nazwy) ma swoją olbrzymią mądrość. Przetrwała kataklizmy historyczne i geologiczne o niewyobrażalnym rozmiarze. A teraz wpływa na ludzkość po to, by była coraz mądrzejsza, coraz bardziej świadoma i coraz bardziej ucywilizowana, także pod kątem relacji i norm społecznych. Wpływa na twórców, artystów, aktywistów, polityków, liderów i na wielu najzwyklejszych w świecie ludzi. W końcu oni też dopominają się zmian i też zaczynają pewne sprawy dostrzegać.

O technologii i kontrowersjach z nią związanych pisałem w poniższych felietonach – zapraszam:
Czy smartfony doprowadzą do epidemii zombie?! Niepokojące doniesienia naukowców
Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka!
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Czy czeka nas szok przyszłości?! Te wyzwania i zagrożenia mogą doprowadzić do zagłady ludzkości!
Technologia jest błogosławieństwem, nie demonizujmy jej!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

UPADEK SYSTEMU: PRZEZ ELITY ZBLIŻAMY SIĘ DO PUNKTU BEZ ODWROTU!


Czy reforma ziemskiego systemu, który jest po prostu nieludzki, jest możliwa? Systemu, w którym 0,1% ludzi ma ogromną większość zasobów? Systemu, gdzie 10% wykonawców woli elity, zaharowujących się na śmierć w biurach czy call-centrach, głosujących na różne „nowoczesne” partie, dostaje trochę więcej ochłapów niż 90% kapitalistycznych niewolników? Przy obecnej technologii można by było stworzyć dosłownie raj na Ziemi. I wcale nie chodzi mi o jakieś domniemane „ukrywane technologie”, na które do dziś nie ma dowodu. Chodzi mi o to, co już mamy.

Jednak elity nie chcą reform i usprawnienia systemu, choć mimo wszystko te reformy mają miejsce. Ludzie się budzą. Jednak globalne przebudzenie nie jest do końca tym, co przedstawiają oderwani od życia i często „odjechani” ezoterycy. Globalne Przebudzenie dotyczy ekonomii i polityki – dlaczego oni mają tak dużo, że ich majątki gniją w bankach i nie pracują w gospodarce, a my tyramy za grosze? Kolejny aspekt przebudzenia to nasze emocje i relacje. I tu często pomagają nie piękne, ale oderwane od życia teorie Osho, ale poczciwi psychoterapeuci i psycholodzy.

Psychologia elementem przebudzenia

Nagle odkryliśmy, że nie chcemy wciąż tkwić w toksycznych relacjach. Odkryliśmy że istnieje coś takiego jak emocje, psychika, podświadomość, psychologia. Zaczęliśmy się gniewać nawzajem na siebie. Typowy drań skrzywdził kobietę, a tak dobrze się ukrywał, udając romantyka. Inny obiecał pomoc i oddanie, ale zawiódł i porzucił. Z kolej mężczyźni narzekają na coraz bardziej wygórowane, wręcz ekstremalne wymagania kobiet. Narzekają, że kobieta obiecała miłość, a tak naprawdę odeszła przy pierwszym problemie, bo mężczyzna stracił pracę.

Że była nastawiona tylko na branie, a w pierwszej trudnej chwili nie potrafiła wesprzeć i wziąć część obowiązków na siebie, na czas trwania kryzysu. Albo że kobieta chciała wygadać się, nawiązać jednostronną więź emocjonalną, biorąc od mężczyzny ile wlezie, a oferując mu jedynie przyjaźń. Za to bliskość, czułość i seks dawała chamskiemu macho, który nie szanował jej, pił bił i rzucił. Zaczęliśmy sobie pewne rzeczy uświadamiać i nad nimi pracować.

Korporacje finansujące liberalną lewicę niszczą planetę

Widzimy, jak korporacje niszczą planetę. Jak Barack Obama czy Hillary Clinton mówią o empatii, tolerancji i prawach gejów, a za chwilę skazują Libię i inne kraje na wojenną katastrofę, powodując śmierć milionów ludzi, głód, terror, exodus mieszkańców. Widzimy, jak złotouści liberałowie mówią o dwutlenku węgla i zarabiają biliony na handlu limitami CO2, a nawet nie starają się powstrzymać głównych trucicieli i toksycznych dla środowiska praktyk korporacji, takie jak celowe postarzanie produktów, by szybciej się psuły.

Przebudzenie duchowe, ezoteryczne, gnostyckie, new age’owe jest niestety na końcu procesu globalnych przemian. Aby metaforycznie sięgnąć nieba, musimy się pochylić nad sprawami małymi, które często bagatelizujemy. Musimy pochylić się nad losem gospodyni płaczącej z powodu tego, że nie wystarczy jej pieniędzy na tydzień przed wypłatą. Bez naprawy spraw „małych”, „trywialnych”, bez zatroszczenia się o tą pogardzaną „sferę materii”, nie będzie uduchowienia, nie będzie globalnej świadomości. Bez stabilizacji w materii (godna praca i płaca, własne mieszkanie, własny samochód, ukochana osoba u boku, zero kredytów) nie będzie dojrzałej duchowości. Ale będzie paraliżujący lęk przetrwania („czy starczy do pierwszego”) i związana z nim nietolerancja, agresja, przemoc, kłamstwo itp itd.

Elity nie chcą reformy systemu, chcą społeczeństwa niewolników

Elity nie chcą reformować systemu korzystając z obecnych technologii, ponieważ ludzie zaczęliby masowo się rozwijać, zdobywać wiedzę. Elity (Rotszyldzi, Rockefelerowie, Oppenheimerowie – nie mylić z Illuminatami) to sprytni psychopaci, którzy boją się, że wyrośnie im konkurencja od dołu i stwierdzi, że nie potrzebuje takiego systemu i takich rządów. Jednak mimo wszystko ewolucja i przemiana, będąca celem natury / świadomości zbiorowej / Boga (to jedno i to samo) jest potężną siła i działa pomimo tych ogromnych trudności.

Film „Raj albo zagłada – Projekt Venus” proponuje zmianę systemu, jednak jest to zmiana trochę utopijna. Projekt Venus współpracował jakiś czas z organizacją The Zeitgeist Movement. Prawdą jest jednak to, że jaka obecny system zależy od mentalności milionów ludzi. Dopiero gdy poprawi się mentalność społeczeństwa, to pojawią się bardziej „ludzcy” liderzy i bardziej „ludzka” ekonomia.

Cytat: „Projekt Venus został stworzony przez Jacque Fresco i ewoluował przez 50 ostatnich lat. Skłania do przemyśleń i promuje ekonomię zasobami, jako nowy styl życia. Zdecydowanie odrzuca system monetarny, jako czynnik wielu problemów ludzkości.”

Nie ma odwrotu od systemu monetarnego. Tak jak nie ma odwrotu od alfabetu i pisma. Przecież sam Arystoteles lub Sokrates (nie pamiętam dokładnie, przypomnijcie mi) narzekał na ówczesny wynalazek technologiczny jakim było.. pismo. Mówił niemal to samo, co my mówimy dziś o obecnej technologii. Też wieszczył totalne ogłupienie i przy okazji upadek nauczania i obyczajów. Z pociągami były duże strachy na lachy, bo ludzkie ciało miało się dosłownie rozpaść na kawałki przy prędkości powyżej 60 km/h. Ludzie bali się telegrafu, fotografii (miała kraść duszę), telewizji itp. Atakowali maszyny, które zabierały pracę tkaczom.

To nie technika jest zła lub dobra, ale ludzie. Technologia jest tylko narzędziem i uwypukla ludzką naturę, pokazuje ją jak w lustrze. Technologia jest takim samym lustrem pokazującym ludzką naturę i jej braki, jak lustrem jest np nasz partner. Można powiedzieć, że technologia pokazuje prawdę o ludzkości. Prawdę dość smutną. Zły lub dobry może być tylko i wyłącznie człowiek i jego czyny. To nie technologia, nie smartfony, nie pieniądze są dobre lub złe, ale człowiek. Tak trudno nam to przyjąć do wiadomości. Bo tak wygodnie jest być „dzieckiem w dorosłym ciele” i mieć co lub kogo obwiniać.

O tym wszystkim pisałem w poniższych felietonach – zapraszam:
Czy smartfony doprowadzą do epidemii zombie?! Niepokojące doniesienia naukowców
Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka!
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Czy czeka nas szok przyszłości?! Te wyzwania i zagrożenia mogą doprowadzić do zagłady ludzkości!
Technologia jest błogosławieństwem, nie demonizujmy jej!

Poniżej potężny teledysk i potężna muzyka. Człowiek może być wielki, może w końcu wyrwać się z krzaków i sięgnąć gwiazd! Natura / świadomość zbiorowa / Bóg przygotowuje się do reformy systemu i do migracji (ekspansji) ziemskiej biosfery poza Ziemię, łącznie z człowiekiem. Oto ten teledysk:

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DONALD TRUMP MÓWI O SZKODLIWOŚCI SZCZEPIEŃ I DEMASKUJE KONCERNY FARMACEUTYCZNE! [VIDEO]


Donald Trump od 2016 roku jest prezydentem USA. Dał się poznać jako ten, który zerwał z dotychczasową liberalną polityką. Zamierza on dokonać korekty agresywnego, neoliberalnego kursu gospodarczego, który powoduje dramatyczne ubożenie społeczeństw. To za jego czasów USA powoli przestaje dozbrajać ugrupowania terrorystyczne pustoszące Irak i Syrię.

USA będzie chciało wycofać się militarnie z Bliskiego Wschodu i gospodarczo z Chin, przenosząc chociaż część produkcji do siebie. Kładzie on też nacisk na patriotyzm, dumę z bycia Amerykaninem. Jest to wszystko bardzo trudne, bo (neo)liberalny know-how jest wciąż bardzo silny na świecie. To potężny rząd cieni, okupujący sądownictwo, uniwersytety, media, przemysł celebrycki, administrację i inne obszary.

A także okupujący akademicką naukę, która też przyjęła liberalną dogmatykę, tracąc przez to wiarygodność i zaufanie społeczne. Liberałowie (Obama-Clinton, Komisja Europejska, Platforma Obywatelska) starają się zatrzymać globalne przemiany w każdy możliwy sposób.

Wojna Trumpa z koncernami farmaceutycznymi i szczepieniami

Trump, Kaczyński, Orban, Sebastian Kurz, Le Pen czy AFD w Niemczech to wyraz szerszej, globalnej tendencji, która jest nie do zatrzymania. Jeśli Cię to szokuje, to przeczytaj poniższe artykuły. W nich wyjaśniałem, dlaczego tak się dzieje:
Przeraża Cię Orban, Kaczyński, Trump? Oto prawdziwa i ukrywana przyczyna tych zjawisk!
Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

Donald Trump wiele razy wypowiedział się krytycznie odnośnie szczepionek. Rozpoczął też wojnę z koncernami, choć oczywiście są to na razie działania na małą skalę i niemrawe. W amerykańskim „deep state” wciąż trwają walki frakcji, i wciąż 90% tego co się tam dzieje, nie jest ujawniane opinii publicznej. Poniżej dwa tweety Donalda Trumpa z portalu Twitter krytykujące szczepienia:

Poniżej opinia Prof. Marii Doroty Majewskiej o działaniach Donalda Trumpa odnośnie koncernów farmaceutycznych i szkodliwości szczepień:

Cytat: „Wraz z wyborem Donalda Trumpa na prezydenta USA nastaje nowa era w polityce, cywilizacji i medycynie – co zauważyło wielu światowych polityków. Trump jest jedynym w świecie prezydentem, który przeciwstawił się globalnemu establiszmentowi, który w ciągu paru dekad antyspołecznej, neoliberalnej, mafijno-kapitalistycznej, prowojennej polityki doprowadził USA a także Europę do ekonomicznej i cywilizacyjnej zapaści oraz do niespotykanego biologicznego wyniszczenia społeczeństwa (tyczy to szczególnie USA i Polski). Już dwie generacje młodych Amerykanów są poważnie zdegenerowane i chronicznie chore począwszy od pierwszych tygodni życia. Są to ofiary toksycznych, ludobójczych i bezużytecznych szczepień, które pod przymusem lub wręcz terrorem politycy oraz medyczni urzędnicy wmuszają dzieciom od pierwszych godzin życia.

Jeśli obecna, w zawrotnym tempie nasilająca się epidemia autyzmu w USA nie zostanie zatrzymana, szacuje się, że za 20 lat ok. 80% chłopców będzie chorych na autyzm. I to oznacza koniec znanej nam cywilizacji. Już dziś w USA brakuje normalnych mężczyzn do wykonywania zawodów elektryków, hydraulików, mechaników, pilotów, techników, żołnierzy oraz innych typowo męskich profesji. Wybór Trumpa na prezydenta USA ma kardynalne znaczenie dla ratowania młodych generacji, bowiem jest to jedyny polityk, który otwarcie mówi, że chce zastopować epidemię autyzmu. Będąc ojcem okaleczonego szczepieniami, autystycznego syna, Trump doskonale rozumie, jak wielkim zagrożeniem dla rozwoju dzieci są współczesne toksyczne szczepionki i przeładowane programy szczepień.

Jeszcze przed oficjalnym zaprzysiężeniem na prezydenta, Trump powołał „Vaccine Safety Panel”, na czele którego będzie stał Robert Kennedy Jr, znany prawnik ochrony środowiska, syn zamordowanego przed laty senatora Roberta Kennedyego. Zadaniem tej grupy będzie zbadanie bezpieczeństwa szczepień oraz ujawnienie korupcji, fałszowania wyników badań oraz mengelowskich eksperymentów i oszustw szczepiennych na wielką skalę, jakie miały miejsce w CDC, których ofiarami są miliony trwale okaleczonych lub zabitych dzieci. Kilkudziesięciu uczciwych naukowców z CDC ujawniło te przestępstwa. Ma to kluczowe znaczenie dla radykalnej zmiany programu szczepień i ratowania młodych pokoleń.

Jak można było oczekiwać, winni szczepiennych zbrodni (kartele farmaceutyczne, urzędnicy medyczni, politycy, lekarze, dziennikarze) natychmiast zaatakowali Trumpa za powołanie tego panelu. Jak diabeł święconej wody boją się oni ujawnienia prawdy, że szczepienia są groźne i nieskuteczne w ochronie przed chorobami. Boją się przeprowadzenia rzetelnego, niezależnego kontrolowanego badania, które porówna zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych, bo przecież, gdyby byli pewni, że szczepienia są bezpieczne, sami prosiliby o takie badania. Wcześniej korporacyjni fanatycy szczepień blokowali wszelkie badania tego typu i publikacje w pismach naukowych oraz mediach. Jeśli Trumpowi uda się zatrzymać obecną epidemię autyzmu, z całą pewnością zostanie uznany za jednego z najwybitniejszych prezydentów USA, który uratował naród od biologicznej zagłady.”
Autor: Prof. Maria Dorota Majewska

Donald Trump to nie tylko Prezydent USA

Donald Trump to także amerykański przedsiębiorca, miliarder, znany jako właściciel nieruchomości w USA, kierownik i założyciel Trump Organization. Prowadził również bardzo popularny w USA show — The Apprentice. Jest posiadaczem jednych z najbardziej prestiżowych nieruchomości w Chicago i Nowym Jorku: hoteli, biurowców, kasyn i apartamentowców.

Z ramienia stworzonej przez siebie Trump Organization zarządza ponad 100 firmami. Posiada liczne hotele, restauracje oraz kasyna na całym świecie. Ponadto wśród zarządzanych przez niego nieruchomości znajduje się Trump University, prywatny uniwersytet o charakterze ekonomicznym. Znajduje się na liście najbogatszych ludzi na świecie magazynu Forbes.

Poniżej zaś nagranie video – wywiad z Donaldem Trumpem na temat szkodliwości szczepień z telewizji Fox News.

Co ciekawe, jest to dawny wywiad, pochodzi on z 2013 roku. Więc niechęć Donalda Trumpa do szczepień i koncernów farmaceutycznych jest zjawiskiem stałym, występuje od dawna. Najpierw stenogram z tego nagrania, a potem samo nagranie:

X: …..tymczasem, Donaldzie, mamy Dzień Świadomości Autyzmu. W ostatnim tygodniu wyszły na jaw fakty, mówiące, że znacząco wzrosła liczba osób, u których rozpoznano autyzm. Myślałeś o tym?

Donald Trump: Przez lata byłem z tym mocno powiązany, mam świetnych przyjaciół, Boba i Suzanne Wright. Bob w przeszłości był przewodniczącym NBC, jak pamiętasz, naprawdę poświęcili swoje życie walce z autyzmem. W ich rodzinie miało miejsce poważne wydarzenie, to fantastyczni ludzie. Pomagałem im przez lata, prowadziliśmy zbiórki pieniędzy w Mar-A-Lago i innych miejscach, zaznajomiłem się z tematem. Mam teorię, to teoria, która ma swoich zwolenników, mówię o szczepionkach. Nigdy czegoś takiego nie mieliśmy, to jest teraz epidemia, rozrosło się mocno przez ostatnie 10 lat, rozrosło się przez ostatnie 2 lata.

Kiedy przynosisz niemowlę, które waży 5 kilogramów, do gabinetu lekarza, a oni wpompowują w nie wiele szczepionek równocześnie. Nie jestem przeciwko szczepionkom, ale myślę, że gdy dodamy do siebie te wszystkie szczepionki, dwa miesiące później dziecko różni się znacząco, wiele różnych rzeczy się dzieje. Znam takie przypadki, znam przypadek dwuletniego dziecka, które poszło na szczepienie, dziecko było zdrowe. Miesiąc później jego rodzic stawał na rękach, nie wiedział co się dzieje, dziecko po prostu zwariowało.

Y: Większość lekarzy się z tym nie zgadza, badania potwierdzają, że nie ma to związku, przypuszczano, że to rtęć ze szczepionek, której nie używali od lat, a jednak liczba zachorowań na autyzm jest najwyższa w ostatnim czasie. Może przyczyna leży w środowisku..

Donald Trump: To kontrowersyjne co powiem, ale nie obchodzi mnie to, widziałem ludzi, którzy mieli zupełnie zdrowe dziecko, poszli na szczepienie i miesiąc później dziecko nie było już zdrowe.

A teraz zapowiadany wywiad z Donaldem Trumpem o szkodliwości szczepień:

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

WĘDROWAŁ NOCĄ PRZEKRACZAJĄC HORYZONT ZDARZEŃ I WIDZĄC NIEWYOBRAŻALNE


Był dzień 21 czerwca roku znanego tylko nielicznym. Magiczny czas przesilenia letniego, najdłuższy dzień i jednocześnie najkrótsza noc w roku. Wędrowiec zawitał do oddalonej od świata wioski po całej nocy majaczenia i włóczenia się po ogromnym, leśnym poligonie wojskowym. To miało być tylko czerwcowe, letnie grzybobranie pod wieczór, ale zastała go noc, gdy był już dość głęboko w lesie. I co tu dużo mówić, był już dość mocno spity bimbrem który miał w piersiówce. Wszak stary złamas Józio pędzi najlepszy w okolicy bimberek, sprzedając go i zarabiając na nim. Nawet lokalna policja przymyka na to oko i raz na miesiąc wysyła radiowóz po dostawę kilku butelek nektaru bogów. Wędrowiec całą noc w panice gnał przed siebie, co chwilę zmieniając kierunek w którym podążał.

Leśne, gruntowe ścieżki, często prowadzące po prostu donikąd, wyjeżdżone przez pojazdy wojskowe czy traktory, bywają bardzo mylące. Szczególnie na poligonie wojskowym, i to tak ogromnym. Ja pierdole, komu przyszedł do głowy pomysł zbierania grzybów na poligonie wieczorem, i to jeszcze po spiciu się bimbrem Józka? Przecież to istna mikstura czarownic! No tak, to mi przyszedł do głowy ten pomysł. Boże, czy ja wariuję?! Wszędzie ciemno, głucho, słychać tylko pohukiwania sów, jęki jenotów czy wycia wilków. To tylko napędzało narastające wciąż przerażenie Wędrowca. Nigdzie utwardzonej drogi. Nigdzie nawet poświaty latarni. Ba! Nigdzie nie widział nawet pojedynczej majaki świetlnej wskazującej, że gdzieś tam daleko, hen na horyzoncie mogą być ludzkie osady. Ciemny mrok lasu rozświetlały tylko gwiazdy i upiorny blask księżyca w pełni.

Od razu przyszły mu na myśl wszystkie ludowe opowiadania dawno nie żyjącej prababci. Starowinka mawiała, że podczas pełni w lasach można zobaczyć rzeczy i istoty, o jakich ludziom się nie śniło. I nie, nie były to potężne wilki, wgapiające się w Ciebie krwistymi oczyma, z wyszczerzonymi językami, sapiące donośnie i złowrogo. Aura mistycyzmu roztaczała się wokół opowiadań babuleńki, które pamięta jak przez mgłę. Mówiła, że na świecie, a szczególnie na bezdrożach dzieją się rzeczy wprost niewyobrażalne. Tylko trzeba chcieć je zauważyć. Twierdziła, że są to opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Że pokolenie jej babć i dziadków, długie lata temu, wiedziało o spotkaniach na bezdrożach, o tajemnicach lasu, o duchach przodków przychodzących w snach podczas życiowych przełomów. Elfy, skrzaty, leśne gnomy, tajemnicze zjawy miały straszyć, denerwować, pomagać, i dawać nadzieję zbłąkanym wędrowcom. A czasami nawet podpowiadać poprawny kierunek, by nie zabłądzili oni na zawsze. Ale wg starszej, siwej kobiety, z biegiem lat wiedza ta przekazywana w ustnych przekazach, zanikła niemal zupełnie.

Oczywiście jako mały dzieciak traktował te opowiastki ludowe z przymrużeniem oka. Jednak teraz wróciły one do niego ze zwielokrotnioną siłą. Strach stał się dojmujący. Kroki które stawiał w lesie, kruszący się pod stopami chrust czy pękające gałęzie, przeplatane pohukiwaniem sów i głosami innego ptactwa, miały w tej chwili zupełnie inny wymiar, niż podczas zwykłego, rodzinnego grzybobrania w dzień. No i do diaska, przecież zgubił się, od dawna nie wie gdzie jest, a te wszystkie leśne bezdroża wyglądają tak samo, pełne są pułapek i prowadzą donikąd. Niejeden raz wpadł w jakiejś obniżenie terenu. Niejeden raz szedł polną drogą, która nagle się kończyła. Niejeden raz nadepnął na mrowisko lub na kupę chrustu, która załamała się pod jego ciężarem a on sam wpadł w dołek. Pewnie jego twarz i skóra wyglądały jak siedem nieszczęść.

Patrząc na niebo zauważył, że zbliża się powoli pierwsza, letnia poranna zorza. Choć las był dalej nieprzeniknioną, mroczną niewiadomą, to niebo na wschodzie było już lekko granatowe. Nie był to nawet początek wschodu Słońca, ale jego pierwszy, nieśmiały zwiastun. Szedł dalej i z niemałym przerażeniem pomieszanym z nadzieją doszedł do wniosku, że.. idzie asfaltową drogą! Był tak zmęczony i przestraszony, że nawet tego nie zauważył. Droga była wąska, wiejska, prowadząca gdzieś do maleńkich wiosek zapadniętych pośród lasów i łąk, gdzie nie dojeżdżają nawet PKSy. To oznaczało też, że opuścił teren poligonu wojskowego i znajduje się już na terenie cywilnym.

Niestety, ale nie przyniosło mu to zbytniej ulgi dla jego zlęknionej nocną wędrówką duszy. Trzeźwiał już i widział, że świt zbliża się coraz bardziej. Miał nadzieję, że idąc drogą, po bokach której rosną posadzone dawno temu wielkie drzewa, w końcu natrafi na ludzką osadę. To właśnie ten magiczny moment, gdy noc powoli, acz niechętnie ustępuje miejsca dniu. Choć przecież noc owa nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Choć senna osnowa ciemności, lekko tylko przerywana przez wschodzące słońce, wciąż dawała się we znaki. Nagle Wędrowiec zauważył przed sobą wioskę. Zaledwie kilka zabudowań pośród lasu z jednej strony, i dzikiej, trawiastej łąki z drugiej strony.

Na początku myślał, że to jakaś fatamorgana, albo że dalej jest na terenie poligonu, a to, co widzi to zabudowania ćwiczebne. W myślach widział spadające bomby zrzucane podczas ćwiczeń, lub, co gorsza, widział wstających z grobu zmarłych na przestrzeni lat żołnierzy, idących ku niemu by go pożreć żywcem. Jednak wioska okazała się być prawdziwa. Nie pamiętał już jej nazwy, ale zauważył znak drogowy z nazwą i z symbolem obszaru zabudowanego. Słońce coraz śmielej wznosiło się nad horyzontem. Była trzecia, czwarta lub piąta rano, Bóg jeden wie. A Wędrowiec był wyczerpany, podrapany i poszarpany przez gałęzie i zielsko, przerażony i skacowany. Niestety, ale tajemna mikstura wiedźm i czarownic produkowana przez Józia, zwana potocznie bimbrem, miała tę przykrą wadę, że po jakimś czasie przestawała działać, pozostawiając dojmujące i przeszywające objawy, zwane po prostu przepiciem czy kacem.

Chciał tak zwyczajnie podejść do pierwszego domu, zakołatać w drzwi, wzywając pomocy, niczym średniowieczny Wędrowiec, który wiele dni temu zgubił drogę, nie jedząc od wielu dni. Ale Wędrowiec przypomniał sobie, że nie jest żadnym wędrowcem, ale ma imię i nazwisko, numer PESEL, jest poważanym i szanowanym obywatelem swojego kraju. Przecież jest bardzo wczesny ranek, to najkrótsza noc w roku. Przysiadł więc na zniszczonej, drewnianej ławeczce, która była w miejscu, gdzie kiedyś był przystanek PKS. Obecnie przystanku nie ma, ostała się jedynie drewniana, mocno spróchniała ławeczka. Sklepu, który był w pustostanie obok, także nie ma, jest tylko jego upiorny szkielet, straszący wybitymi oknami, obdrapaną farbą i zabitymi dyktą drzwiami.

Jednak nagle zobaczył, że praktycznie w każdym domu we wsi w oknach świeci się światło. Co do diabła?! Serce zaczęło mu bić szybciej. Przecież jest bądź co bądź środek nocy i wszyscy powinni spać! Oczyma wyobraźni widział kilkadziesiąt upiornych oczu, wpatrujących się w niego z okien domostw. Przeszedł się po jedynej we wsi uliczce, rozglądając po domach. W okach paliło się światło, a w jednym domu widać było poświatę emitowaną przez telewizor. Zajrzał przez okno do środka, ale nie był to film, program informacyjny czy cokolwiek innego, ale znana wszystkim plansza wyświetlana podczas usterki. Brak sygnału, to głupie kółko i idiotycznie ułożone kolory. Od komuny tej planszy nie modyfikowali. Drzwi domu były zamknięte, i nikt nie reagował na jego wołanie. „Jest tu kto?!” W jego głosie wybrzmiał dojmujący strach, a echo, które powróciło kilka razy do niego, dosłownie zmroziło mu krew w żyłach.

Spokojnie, skacowany głupku, przecież echo to normalka na takich bezludnych przestrzeniach – tak sobie myślał, oprócz miliona innych myśli, w tym tych coraz bardziej mrocznych, które przelatywały mu przez głowę. Poszedł do końca wioski i znalazł dom, w którym drzwi wejściowe były otwarte. Jego przerażenie sięgało powoli punktu kulminacyjnego. W obejściu jego uwagę przykuła buda dla psa łańcuchowego. Buda jak buda, jakich tysiące na tego typu smutnych, zapomnianych przez Boga i ludzi zadupiach, w których więzione są w ten sposób jeszcze smutniejsze psy. Jednak nie było tam psa. To, co zauważył sprawiło, że serce podeszło mu do gardła, a na czole pojawił się zimny pot. Zobaczył dwumetrowy psi łańcuch przyczepiony do budy, a na końcu tego łańcucha swobodnie leżąca na ziemi obroża. Zupełnie tak, jakby pies..nagle zniknął, wyparował.

Ej, kurwa, obudź się pijacki głupku! Spokojnie, spokojnie, tylko spokój nas uratuje, kurwa jego mać.
-Hej! Jest tu kto?!
tu kto tu kto tu ktoooo” – złowrogo odpowiedziało echo.
-Wejdę do środka, macie otwarte drzwi, martwię się o Was!
-„Was was was was wassss” -echo znowu odpowiedziało, i była to jedyna odpowiedź, jaką usłyszał.

Wszedł więc do tego domu. Zastygł w bezruchu, gdy usłyszał piszczenie telewizora, emitującego ekran awaryjny i dźwięk wody spływającej jakby z prysznica. Dom jak dom, dwa pokoje, kuchnia i łazienka. Jako że łazienka była najbliżej wejścia, wszedł do niej, i ponownie omal nie dostał zawału ze strachu. Ze słuchawki prysznicowej umocowanej na górze kabiny leciała woda, już całkiem zimna. Stary, poczciwy piecyk elektryczny, często montowany w takich wiejskich domach, miał ograniczoną pojemność i jeszcze bardziej ograniczoną możliwość produkcji ciepłej wody. Zaledwie 120 litrów. Woda która leciała była przeraźliwie zimna, ale nikogo w łazience nie było.

Wędrowiec zaciągnął rękaw koszuli na górę, po czym jednym sprawnym ruchem zamknął przepływ wody używając prysznicowego pokrętła, pamiętającego pewnie czasów komuny. Jednak ponownie przeżył ten specyficzny „mini-zawał”, gdy na dole brodzika zauważył mydło i.. ślubną obrączkę. Jak oparzony wybiegł z łazienki, kierując się ku głównemu pomieszczeniu, w którym przykładni wioskowi obywatele co wieczór gromadzili się przed telewizorami, by oglądać telenowele i programy informacyjne, mówiące co im wolno myśleć, a co nie. Telewizor emitował upiorną planszę awaryjną, co oznaczało, że w studiu telewizyjnym była jakaś awaria i system automatycznie przełączył na tę planszę. Popatrzył na godzinę – 03:59 rano.

Jednak to, co nagle i niespodziewanie zobaczył sprawiło, że dosłownie zmiękły mu nogi. Poczuł ciepło w majtkach, które powoli spłynęło w dół po jego spodniach. Tak, dosłownie zeszczał się w gacie ze strachu, co za wstyd! Na dwóch fotelach zamiast ludzi, którzy zasnęli przed telewizorem, były ubrania. Koszulki, spodnie, majtki a na podłodze – skarpety i pary kapek. Cały komplet odzieży, ale ani śladu ludzi. Wszystko rozumiał, dosłownie wszystko. Rozumiał, że mógł znaleźć zwłoki kilku ludzi, którym zmarło się podczas wieczornego oglądania telewizji. Nie wiem, jakieś zatrucie, jakiś chory zwyrol którego pasją jest mordowanie, czad z piecyka, czy choćby coś podejrzanego i tajnego z poligonu.. Ci wojskowi to przecież chore pojeby i Bóg a raczej diabeł jeden wie, jakie oni tam mają zabawki, jak mawiał Józio.

Ale w całym domu nie znalazł ani śladu człowieka i zwłok. Gnany chyba już ostatnim tchnieniem racjonalnej logiki i zdrowego rozsądku, wziął leżący na stole pilot i wyłączył telewizor. Plansza przestała złowrogo piszczeć, a w domu w końcu zaległa cisza. Upiorna, dojmująca cisza. Do głowy przyszedł mu demoniczny pomysł, by sprawdzić czy inne kanały działają, czy może na wszystkich jest ten tajemniczy brak sygnału.. Ale irracjonalność, która pochłaniała go coraz bardziej, niczym morska fala tsunami wbijająca się w wybrzeże, zabroniła mu tego sprawdzić. Więc na zawsze pozostało to już niewiadomą. Ostatni przebłysk logiki, jaki miał miejsce w jego rozedrganym i napiętym do granic ciele to myśl, że ma do czynienia z psychopatycznym mordercą który lubi się bawić jakieś The Cube czy coś w tym stylu. Upiorny zwyrol to wszystko zainscenizował, to przecież logiczne!

Wziął więc siekierę, która leżała w obejściu, i poszedł do kolejnych domów. Bał się pytać czy jest tu kto, bo bał się nie tyle złowrogiego i jedynego towarzysza – echa, co jeszcze bardziej złowrogiego poczucia całkowitej pustki. Kolejny dom – kop z buta w drzwi, i te same sceny. Ubrania czy pidżamy w łóżkach, ale ani śladu walki, krwi czy ciał. Już nie mówiąc o ludziach. Dotarło do niego to, że nie słyszał żadnych ptaków ani innych zwierząt. Wszedł do kurnika, ale nie było tam ani jednej kury. Możliwe, że gospodarz nie hoduje kur od 15 lat. To możliwe prawda? Przecież to możliwe, do cholery, jeździ po świeże jaja do Biedronki w pobliskim miasteczku! To możliwe, to możliwe, to kurwa możliwe!

Czuł, jak powoli traci zmysły, a otchłań szaleństwa pochłania go niemal bez reszty. Był spocony, serce prawie że wyskakiwało mu z klatki piersiowej, na twarzy pojawiły się żyły, których jednak nie mógł dostrzec. Mięśnie miał napięte do maksimum, wypatrując sam już nie wiedział kogo. Lub raczej czego.. Psychopatyczny morderca, zwyrol jakiego świat nie widział? A może wojsko użyło jakiejś tajnej, czasoprzestrzennej broni? A może leśne trolle i gnomy z opowiadań zmarłej dawno babuleńki ożyły i czają się w krzakach, obserwując go i tylko czekając, by go pożreć? A może po prostu postradał zmysły, leżąc gdzieś pod krzakiem na środku poligonu, majacząc i umierając z pijackiego odwodnienia?

Przystanął na chwilę, postanowił ogarnąć się i uspokoić. Przecież czuł bicie swojego serca. Garstka ziemi którą wziął do ręki, była realna. Zimna i lekko wilgotna, jak to ziemia po nocy. Powąchał ją, pachniała normalnie, jak to ziemia. Słońce też było realne i gdy na nie przez kilka sekund patrzył, raziło go w oczy. Tak, przecież tutaj jestem, jestem. To wszystko dzieje się naprawdę.. Postanowił pójść do kolejnego domu. Nie mógł niestety sobie poradzić z drzwiami, więc wziął cegłę i wypieprzył całe okno. Z resztkami szkła i drewienek poradził sobie cegłą i kopniakami nogą. Tak, to też było realne.

Wszedł więc do domu. Zauważył, że w kuchni wolno pracuje sokowirówka, wydając upiorny dźwięk. Był to jedyny dźwięk, jaki słyszał, co tylko potęgowało i tak dojmujące uczucie trwogi, jakie odczuwał. Na podłodze obok sokowirówki były kobiece ubrania. To, co spotykał w każdym z tych domów. Spodnie jeansowe, koszulka, majtki, skarpety, kapcie. Także obrączka ślubna i kolczyki. Zostało wszystko, oprócz człowieka. Normalka, o ile w ogóle można używać słowa „normalka” w tej dziwnej i przerażającej sytuacji. Na stole obok sokowirówki były kawałki owoców i warzyw, których ta kobieta nie zdążyła wsadzić do niej i zmielić, bo.. Bo?! Zniknęła, wyparowała, przeniosła się w czasie?! Spokojnie, spokojnie.. Tylko spokojnie, ja pierdolę. Sokowirówka pracująca już wiele godzin zdążyła rozbryzgać sok marchewkowy na cały stół, ścianę i podłogę.

Nie wyłączył tej sokowirówki, tym razem nie wpadł na ten na pozór logiczny, choć tak naprawdę całkowicie irracjonalny pomysł. W kolejnym pomieszczeniu zobaczył natomiast coś, co wpędziło go w takie przerażenie, że zaczął wrzeszczeć. Wrzeszczeć jak opętany, jak pacjent psychiatryka po lobotomii, który widząc wchodzącego pielęgniarza ze strzykawką z delbetą, uważa, że widzi wchodzącego jeźdźca apokalipsy. Na kanapie, w stercie ubrań, sugerujących, że należały do starszej kobiety, obok sztucznej szczęki, leżało pewne niewielkie, pracujące cichutko urządzenie. Przyjrzał mu się uważnie i zauważył na nim maleńki napis firmy medycznej, która je wykonała. Gdy dowiedział się co to jest, doznał odczucia, którego nie zapomni już do końca życia.

Boże! To przecież ciągle pracujący rozrusznik serca! A śladu ciał ani krwi nie ma nigdzie. Zostały ubrania, biżuteria, sztuczne szczęki, plomby z zębów, pracujące od kilku godzin urządzenia, a teraz ten rozrusznik serca. Nie ma sygnału telewizyjnego, co wcale nie poprawia jego sytuacji. Wszyscy zniknęli, zabierając ciała, ale pozostawiając to, co było dziełem techniki. Wybiegł z domu jak oparzony, kierując się z impetem ku drugiemu krańcowi wioski, gdzie był znak drogowy z nazwą tej upiornej osady duchów. Niestety, ale nie znalazł tam żadnego znaku drogowego, choć był przekonany, że przechodząc tutaj przed godziną on był. Pobiegł impetem na drugi koniec wioski, i tam też żadnego znaku nie było. Nie miał pojęcia, gdzie jest. Nie pamiętał tej miejscowości z grzybowych wypraw z dzieciństwa, ale przecież takich osad było mnóstwo na obrzeżach poligonu, w tej krainie łąk, lasów i jezior.

Serce mu waliło jak oszalałe, jego ubrania były całkiem przepocone. Zebrał w sobie siły, które jeszcze miał. Reszta logiki, którą jeszcze posiadał, nakazała mu iść dalej asfaltową drogą, byle jak najdalej od tego wymarłego miejsca. Wędrowiec wyruszył w dalszą drogę, przemierzając powoli kolejne przestrzenie. Był już wczesny ranek, słońce świeciło oślepiającym światłem dość wysoko nad horyzontem. Szedł w dojmującej ciszy, nie słysząc samochodów, motocykli, wybuchów na poligonie, wojskowych helikopterów, ani nawet ptaków. Szelest kroków, wiejący wiatr i jego pokasływania były jedynymi dźwiękami, z jakimi miał teraz do czynienia.

To be continued..

Autor opowiadania: Jarek Kefir

  

CZY SMARTFONY DOPROWADZĄ DO EPIDEMII ZOMBIE?! NIEPOKOJĄCE DONIESIENIA NAUKOWCÓW


Smartfony, czyli telefony komórkowe z ekranem dotykowym i szybkim internetem, zrewolucjonizowały nie tylko naszą komunikację. Ale mają także wpływ na całe nasze życie, począwszy od systemu relacji, a skończywszy na tym, jak pracujemy. Każda nowinka techniczna i każda rewolucja budzą zrozumiałe obawy. Obecnie żyjemy w czasach „czwartej rewolucji przemysłowej”, które dopiero się zaczyna, ale która na zawsze zmieni nasz świat. Stary świat odchodzi, często w dramatyczny dla nas sposób, a tzw. „szok przyszłości” jakiego doświadcza nasze pokolenie, jest niebywały. Czy mamy się czego obawiać? W tym artykule podejdę do tych naszych „strachów na lachy” w sposób inny niż znasz.

Narzekanie na „tę zdemoralizowaną młodzież” jak i na „te złe obecne czasy” jest stare jak świat. Już gliniane tabliczki i ściany z hieroglifami ze starożytnego Egiptu mówią o demoralizacji wśród ówczesnej młodzieży, upadku obyczajów i rychło nadchodzącym końcu czasów. Złośliwi mówią, że najpierw masz marzenia, potem masz aspiracje, potem masz pretensje. Potem masz już wyjebane i nagle dochodzi do Ciebie niebiańskie olśnienie, jakie to wszystko proste, tylko tego nie zauważałeś. A potem umierasz, spotykając się z największą niewiadomą i najpotężniejszym ziemskim tabu. Ledwo ten człowieczyna coś wie o życiu, ma ten dystans, ten spokój.. A tu już 70-tka na karku i już czeka na Ciebie Zegarmistrz Światła Purpurowy.

Mój ulubiony illuminacki autor mawiał:
„Jeśli uważacie, że nie jesteście niewolnikami z wypranym mózgiem, to dlaczego nawet do głów nie przyjdzie Wam buntować się przeciwko śmierci?” (Robert Anton Wilson)

Najczęściej jednak ta „oświeceniowa illuminacja” nie nadchodzi. Najczęściej człowiek już w wieku 30 lat wie, że w zasadzie przegrał życie. Polska A i Polska B to tylko segregacja biedy. Jedni żyją na kredyt i w tych biurach czy call-centrach zaharowują się na śmierć, ledwo dopinając miesiąc bez długów na karcie kredytowej. Tych drugich nie stać nawet na ten kredyt. Tylko nieliczni wyłamują się z tego zaklętego kręgu. Potem dochodzi wychowanie dzieci, dalsze obowiązki, kontrola otoczenia („masz być normalny i zachowywać się”), a rozrywek i przyjemnych chwil coraz mniej. Miało być „Despacito” [LINK], a jest „Wieśka Tico” [LINK] i do tego na kredyt.

współczesne niewolnictwo

Dawniej (nie) było lepiej

Masz pretensje, pretensje i jeszcze raz pretensje. Rozczarowanie i zgorzknienie narasta przez całe życie. Więc dorosły człowiek, a potem już staruszek, widząc rozradowane dziecko, chce je odpowiednio „wychować”, „ugrzecznić”, czy też dać „lekcję życia”. Zaś widząc młodzieńców przeżywających młodość, swoją pierwszą miłość, swój pierwszy raz, podświadomie zazdrości. Napełnia go gorycz, że zdrowie, wygląd i obowiązki już na te radości i grzeszki nie pozwalają. Stąd się bierze przeważnie większy konserwatyzm wśród ludzi starszych. Jest to też geneza narzekania na młodzież i na „te straszne obecne czasy”. To, co samemu niejeden raz się robiło z wioskowymi dziewuchami na stogu siana czy z tyłu remizy, dziś jawi się jako apokaliptyczny upadek obyczajów.

Tematyka „starych dobrych czasów„, często połączona z demonizowaniem technologii czy pieniędzy, jest moją ulubioną tematyką do demaskowania. A przynajmniej jedną z moich ulubionych. Kilka miesięcy temu niemałą furorę w internetach zrobił niejaki Jakub Czarodziej. Pan ten, oprócz zamieszczania krótkich, prostych myśli, zasłynął krytyką „tych złych obecnych czasów”. O jego przypadku (i nie tylko) pisałem w tym felietonie:
-Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka! [LINK]
.

Dziś z kolei zobaczyłem nagranie video z prelekcją pana o nazwisku Simon Sinek. Narzekał on na te niedobre smartfony (zakazać! Używających spalić na stosie!) i narzekał na pokolenie millenialsów pracujące w korporacjach. Oczywiście, nie uwzględniał on czynnika dramatycznego ubożenia społeczeństw (nie tylko w Polsce), zaostrzenia walki o byt i związanego z tym ogromnego lęku egzystencjalnego. Bowiem wszystkiemu winne są te smartfony! Oto my, rozleniwieni 30+ i 40+ mamy nowego wroga publicznego, nowego chłopca do bicia! Zamieszczam to nagranie poniżej:

Mrożek i Kieślowski kontra robotyzacja i podbój kosmosu

To wszystko nosi nazwę „starcze pierdolenie”. Profil na Facebooku: „kiedyś było jakoś fajniej” ma 268.000 polubień. Krytycy technologii zdają się wręcz mówić, że smartfony spowodują zagładę ludzkości. I nawet przedstawiają na to dowody, pokazując ich wpływ na połączenia między neuronami w mózgu. Ale nie jest tak źle. Tu chodzi bardziej o to, że obecnie mamy do czynienia z miliardami informacji w ciągu zaledwie miesiąca. A millenia czasu temu człowiek leżał se na łące spity bimbrem, i jedyną „informacją” w ciągu 12 godzin był przejeżdżający raz dziennie dorożkarz na koniku. Faktem jest to, że trochę czasu minie, zanim nasze mózgi przyzwyczają się do tej eksplozji informacji.

Apokalipsa miała nastąpić z powodu meteorytu, komety ISON, Yellowstone, czy złowrogich spisków Illuminatów, ale nie nastąpiła. I nie nastąpi ona także przez smartfony czy facebooka. Spokojnie, drodzy trzydziestolatkowie, do których sam zresztą się zaliczam. To co nowe budzi lęk, obawy, niechęć, a czasami wręcz apokaliptyczne wizje. Jednak to Ci młodzi zadają takie pytania, o których starsze pokolenia bały się nawet pomyśleć. Widać to w polityce i ekonomii szczególnie. I oni znajdują na to rozwiązania, podczas gdy moje pokolenie 30+ boi się każdej nowości, mając w psychice programy pasujące do lat 70-tych XX wieku.

Trochę to wszystko przypomina szok wielkomiejskiego inteligenta czytającego Mrożka, że dwa lata temu jego stabilny świat runął.. Czytam opinie tych 30 czy 40 letnich inteligentów, czy raczej po prostu młodych wykształconych z wielkich miast, i jest mi ich bardzo żal. Autentycznie mi tych ludzi szkoda, bo oni stanęli w obliczu świata, który nagle i niespodziewanie zaczął się zmieniać. I to zmieniać nie tak, jak przewidywali. Nie chodzi nawet o postęp technologiczny i dostęp do wiedzy, które sprawiają, że ludzie wreszcie zaczęli domagać się godnego życia, zamiast zaharowywania się na śmierć dla pana biznesmena. Ale np o to, że ma miejsce dramatyczny upadek dotychczasowego systemu opartego o model liberalnej demokracji.

Ja przyglądam się temu ze stoickim spokojem. Jeden system pod względem ewolucyjnym się wyczerpał i jest właśnie zastępowany innym. Ale wg nich to nie tak miało być. Miał być przecież „koniec historii”, jak głosił kiedyś sam Fukuyama. Miało być liberalnie, kolorowo, tęczowo, miały być odkurzacze na plecach i pełno wibratorów w dupach, bo to takie nowoczesne i trendi. A tu nie ma tego, bo historia zamiast się zakończyć, to przyspiesza jak nigdy dotąd. No i to młode pokolenie takie nieokrzesane, nie tylko wiecznie w tych smartfonach, ale nie chce głosować tak, jak każe jedynie słuszna linia. No i pracować za grosze już nie chce, wymagania stawia, ciepła woda w kranie już nie zadowala, no Ameryki tym darmozjadom się zachciewa! A kiedyś to człowiek i za darmo robił, byle praca była!

Ta „zła” technologia dzięki której.. żyjesz

Narzekanie na technologię, połączone tak naprawdę z lękiem przed tym co nieznane, istnieje od początku ery przemysłowej. Już XIX-wieczni robotnicy podnosili bunt przeciwko ówczesnym maszynom, które odbierały pracę np tkaczom. Obawiano się także radia. Dziwne jest to, że obecni 30- i więcej -latkowie narzekający na smartfony nie widzą zagrożenia w telewizji. A jest ono niewyobrażalnie duże. Przecież odmóżdżenie powodowane przez telewizję jest już legendarne. W smartfonie możesz połączyć się z internetem i wybrać dowolną treść, np edukacyjną. W telewizji zakres wyboru dobrych treści jest mocno ograniczony. I tak 90% lub więcej wybiera po prostu TVN czy TVP 2, włączając telenowelę.

A to nie technika jest zła lub dobra, ale ludzie. Technologia jest tylko narzędziem i uwypukla ludzką naturę, pokazuje ją jak w lustrze. Inaczej: można powiedzieć, że technologia pokazuje prawdę o ludzkości. Prawdę dość smutną. Zły lub dobry może być tylko i wyłącznie człowiek i jego czyny. To nie technologia, nie smartfony, nie pieniądze są dobre lub złe, ale człowiek. Tak trudno nam to przyjąć do wiadomości. Bo tak wygodnie jest być „dzieckiem w dorosłym ciele” i mieć co lub kogo obwiniać. Inna odmianą tej mentalności „dziecka w dorosłym ciele” to wyszukiwanie jakichś demonów, więzów karmicznych, ataków energetycznych, astrali, „praw duchowych”, i obwinianie ich za fiksacje i wariacje swoich własnych, nieuświadomionych lub wypartych programów psychiki.

Nienawidzenie technologii, pieniądza, postępu cywilizacyjnego i chęć powrotu do natury to głęboko podświadoma nienawiść do mężczyzn i pierwiastka męskiego. To cecha ery liberalnej, która umownie trwała od 1968 roku do 2016 roku. A to przecież dzięki technologii słabsi mogą żyć i nie muszą ginąć z braku operacji czy antybiotyków. To dzięki technologii, a więc pierwiastkowi męskiemu, mamy większa empatię, poluzowanie obyczajów i prawa dla kobiet. Tylko popatrzcie – jakaś asteroida, wybuch Yellowstone czy inny tego typu kataklizm, i cała empatia, cały feminizm upadają. Następuje kilka lat niewyobrażalnej anarchii i brutalności, a potem wracamy do realiów jaskiniowych, gdzie słabszy jest zabijany, a kobieta nie ma żadnych praw.

Dawniej było gorzej, dziś jest dobrze a jutro będzie lepiej!

Patrząc na to trochę „ezoterycznie„, to krytyka czasów obecnych i krytyka postępu to przeciwstawianie się chyba najważniejszemu prawu wszechświata – ewolucji, reformie. Jest to przeciwstawianie się życiu, opowiadając się po stronie śmierci i entropii (rozpadu). Cechą natury i cechą życia jest ciągła zmiana i ciągłe naprawianie, reformowanie czegoś, ciągłe przystosowywanie się do zmieniających się warunków, ciągłe stawianie czoła nowym wyzwaniom. Cechą życia nie jest stagnacja i wspominanie starych dobrych czasów, które wcale dobre nie były. Cechą życia jest tworzenie teraźniejszości i patrzenie w przyszłość.

Jesteśmy częścią odwiecznego zegara życia, który nie ma końca. Życie i jego rozwój zaczęły się dawno przed Twoimi narodzinami, i będą kontynuowane bardzo długo po Twojej śmierci. Był las, nie było nas. Będzie las, nie będzie nas. Każde pokolenie dziedziczy świat po pokoleniu, które było przed nim, tak jak król dziedziczy koronę od swojego ojca. Twoje dążenie do mądrości i do dobra może dać podwaliny pod zaistnienie w przyszłości człowieka lub grupy ludzi, którzy mogą uchronić kraj od wojny lub w inny sposób uratować miliony osób. Czy potomkowie Arystotelesa lub innych wielkich myślicieli wiedzą, kto naprawdę inspiruje ich działania? Często nawet nie znają ich imion, które zniknęły w galimatiasie porodów następnych pokoleń.

Prawo motyla i rozwój świata

Twoje indywidualne działania, choćby były w najmniejszym zakresie, mogą zmienić losy całego świata. Prawo motyla działa, choć jest nieco inne niż to przedstawiane w barwnych opowieściach ludowych czy w sensacyjnych filmach. Chociaż możesz nie rozumieć celu swojej egzystencji, to Twoja osoba i Twój udział w zegarze życia jest tak samo ważny, jak udział największych królowych i królów tej planety. Niektórzy czują się bezsilni np z powodu biedy czy poczucia braku wpływu na życie swoje i innych. Ale czy zegarmistrz faworyzuje większe koła zębate nad mniejsze, które są równie potrzebne? Czy wskazówka godzinowa w zegarze jest zazdrosna o tę minutową, ponieważ szybciej zmienia ona położenie? Każda część odgrywa swoją rolę w działaniu mechanizmu zegara, pokazującemu ludziom godzinę.

Każdy z nas wspiera innych ludzi wokół, często nie mając nawet pojęcia, w jak wielki sposób. Nigdy nie zrozumiesz ani nie ujrzysz wszystkich rezultatów swoich czynów, ale Twoja praca dla innych jest faktem. Czasami pozornie mały gest miłości może mieć niewyobrażalny wpływ na losy świata, np wtedy, gdy uratuje on osobę, która w przyszłości sama będzie ratować miliony. Chciałbym byś wiedział, że świat jest na dobrej drodze. Proponuję Ci, byś przestał wyszukiwać różnych końców świata i apokalips.

Świat nie skończył się po wielkich geologicznych kataklizmach, więc nie skończy się w wyniku zaistnienia smartfonów. Choć umęczona ludzka psychika może podświadomie łaknąć końca tego wszystkiego, to miej świadomość że rozwój i ewolucja jest naczelnym prawem natury. Człowiek jest koroną stworzenia, tak samo jak technologia jest przedłużeniem i uzupełnieniem natury. Tak samo duchowość nie wyklucza nauki i rozumu, a wręcz przeciwnie. Globalna świadomość nie będzie jakąś społecznością anarchistycznych komun, ludzi jebiących się jak króliki i żyjących w krzakach i w błocie. Ale będzie raczej bliższa wizjom futurystów i będzie przypominać kosmiczne miasto.

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: