Kategoria: Zdrowie i choroby

JAK UNIKNĄĆ PRZYMUSOWYCH SZCZEPIEŃ? NIEKTÓRE BŁĘDY MOGĄ KOSZTOWAĆ ZDROWIE I ŻYCIE!

Chciwość korporacji farmaceutycznych może budzić uzasadnioną grozę. W dzisiejszej medycynie nie liczy się trwałe wyleczenie człowieka, ale jego leczenie. A leczenie trwa długo, jest kosztowne, i co najważniejsze – przynosi zyski. Nikt by nie zarobił na tabletce lub metodzie, która trwale wyleczy pacjenta po jednym lub kilku użyciach. Na dietach, ziołach czy witaminach tym bardziej nie da się zarabiać. A przynajmniej nie tyle, co na kosztujących setki złotych lekach.

Filozofią przemysłu farmaceutycznego jest więc wymyślanie takich substancji, które nie leczą przyczyny choroby, ale na chwilę uciszają uciążliwe objawy. Tak jest z leczeniem nadciśnienia, cukrzycy, depresji i innych chorób psychiki, tarczycy, i większości innych chorób. Zawsze znajdzie się lek, który co prawda nie usunie przyczyny choroby, ale przedłuży życie. Przy okazji wywoła szereg skutków ubocznych, zaburzy homeostazę organizmu i nierzadko obniży sprawność, witalność, inteligencję itp itd.

Więc trzeba wtedy stopniowo zwiększać dawki, wprowadzać drugi lek tak samo działający (nadciśnienie, depresja) a następnie wprowadzać nowe leki leczące skutki uboczne tych pierwszych.

W potęgę medycyny wierzą jedynie ludzie zdrowi

Pozostaje jeszcze jedna kwestia.. Alfred Konar mawiał, że w potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi. Medycyna kompletnie nie radzi sobie z leczeniem wielu chorób. Borelioza, toczeń, Hashimoto, choroba Leśniowskiego-Crochna, to czarne plamy na wątpliwej mapie sukcesów i osiągnięć medycyny. Boreliozy nie da się wyleczyć tylko antybiotykami. Objawy tocznia, autyzmu a nawet zespołu Downa można zminimalizować dzięki usunięciu pewnych składników z diety. Na Zachodzie jest to znane np jako biomedyczne leczenie autyzmu,

U nas o tym nic nie wiadomo. A wszelkie metody alternatywne są wyśmiewane przez dziennikarzy, blogerów, YouTuberów i autorów portali sponsorowanych przez farmację. Jej wpływy są w Polsce silniejsze niż w innych krajach. Lekarzom nic nie wiadomo o tym, że Hashimoto to zaburzona oś przysadka – podwzgórze – tarczyca – nadnercza. W przypadku niedoczynności tarczycy po 20 minutowej wizycie u endokrynologa, dostajesz hormony tarczycy. Oczywiście dostaniesz te produkowane przez firmę Merck, bo polskiego Letroxu żaden endokrynolog z „wiadomych przyczyn” nie wypisze.

A to nie tylko nie poprawia stanu chorego, ale po kilku miesiącach jeszcze bardziej zaburza tę oś. I forma i nastrój spadają jeszcze bardziej, niż przed „leczeniem”. Medycyna nie dostrzega, że przy tej chorobie może wystąpić szereg zaburzeń metabolicznych i genetycznych. Jedyne co możesz otrzymać, to hormony nadnerczy, jeśli zrobisz badania (oczywiście prywatnie) i jeśli wykryją one niedoczynność. Tak czy owak, chorzy są pozostawieni sami sobie. To samo jest np z boreliozą i innymi chorobami autoimmunologicznymi.

Dlaczego szczepionki są szkodliwe?

Wracając do meritum: szczepienia budzą uzasadnione kontrowersje. Po pierwsze, nie mamy technologii, która pozwoliłaby na sterylność szczepionek. Wirusy lub cząstki wirusów są produkowane na materiale organicznym (np jaja ptasie). Oprócz np wirusów odry, zawierają one ogromną ilość innych wirusów, tych zwierzęcych. Pochodzą one z materiału organicznego na którym pożądane w szczepionce wirusy były namnażane. Nie da się przy obecnym poziomie technologii oddzielić wirusów pożądanych w szczepionce (np odry) od różnych wirusów zwierzęcych.

No i nie wiadomo do końca, jak te wirusy zwierzęce zachowują się po wstrzyknięciu ich do krwiobiegu. Czy powodują jakieś mutacje genetyczne, skutki uboczne? Oczywiście, szczepionki jako materiał organiczny, wysoce zakaźny, muszą być konserwowane. I to czymś silnym. Więc stosuje się szkodliwe konserwanty, takie jak organiczne formy rtęci (thimersal) czy związki glinu / aluminium. Pojawia się przy tym teoria, że korporacje farmaceutyczne celowo umieszczają te szkodliwe składniki w szczepionkach. Po to, by ludzie chorowali częściej na najróżniejsze choroby.

Im więcej chorych, tym większy zysk dla koncernów farmaceutycznych

Czy ta teoria to na pewno spiskowa teoria dziejów nie mająca merytorycznych podstaw? Przyjrzyjmy się faktom. Chciwość, żądza pieniądza i władzy, okrucieństwo – te cechy są obecne u ludzi od zarania dziejów. Częściej występują one wśród przedstawicieli władz, elit. A więc także w środowisku medycyny i nauki. Od zarania dziejów historia ludzkości to historia tajnych paktów, podstępków, knowań, spisków. A także sekretnych trucicieli czy tajnych organizacji posiadających i stosujących wartościową wiedzę.

Wiem, że dziś mamy Unię Europejską, Mc Donalds, Disneyland, prawa gejów.. I wiem, że dziś jesteśmy światłymi hipsterami walczącymi o ropę, ups, przepraszam, o demokrację w Syrii czy w innych krajach zadziwiająco bogatych w surowce naturalne. Ale to nie oznacza, że prawa ludzkiej natury zostały zmienione. Istnieje ciągle ta sama żądza władzy i zysku po trupach. Powoli dochodzimy do nowego rodzaju świadomości. To nieprawda, że rząd o nas dba a korporacje produkują najlepszej jakości produkty by sprzedawać je na wolnym rynku na zasadach zdrowej konkurencji.

Zaczynamy to dostrzegać. Medycyna dba o swoje choroby. Ona z nich żyje. O swoje zdrowie powinniśmy zadbać samo. Ono jest nam potrzebne do życia. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci sposoby autorstwa Przemysława Cuske o tym, jak uniknąć przymusowych szczepień. Zapraszam też na kilka ważnych filmów video w tym temacie.

Jak uniknąć przymusowych szczepień? 6 porad Przemysława Cuske:

1. Nigdy nie deklaruj, że nie szczepisz, bo od razu staniesz się antyszczepionkowcem i ściągniesz tym na siebie kłopoty ze strony sanepidu.
Nigdy nie podpisuj „świadomej odmowy szczepienia”. Nie dość, że to jest niezgodne z prawem (!), to jeszcze natychmiast ściągnie na ciebie problemy z sanepidem.

2. Nie masz obowiązku szczepić dziecka zgodnie z urzędniczym kalendarzem. Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych nie nakładają obowiązku szczepienia zdrowego dziecka w określonym terminie, więc masz czas od pierwszej doby do 19 roku życia dziecka. To Ty i tylko Ty decydujesz, czy i kiedy tego dokonasz (po ukończeniu przez dziecko 19 lat kończy się wakcynologiczny terror).

3. Urzędnik nie ma prawa decydować o terminie poddania zdrowej osoby jakiemukolwiek zabiegowi medycznemu.

4. Jeśli otrzymasz pismo z sanepidu lub z urzędu wojewody ponaglające do szczepień wysyłasz pismo imienne do tego urzędnika, który się tam podpisał, z zapytaniem o szczepionkę, np. jakie prace naukowe przedstawiają dowody na jej pełne bezpieczeństwo i skuteczność, jakie mogą wystąpić powikłania i jak są częste, jakie są korzyści ze szczepienia i skutki uboczne, jaka jest odpowiedzialność urzędnika, lekarza lub państwa za powikłania itp. Nigdy się nie zdarzyło, żeby urzędnik odpowiedział, zwłaszcza wyczerpująco, na te pytania, a ma taki obowiązek, dlatego piszemy wniosek do sądu administracyjnego ze skargą na urzędnika, że nie udzielił odpowiedzi na nasze pytania.

5. Urzędnik nie ma prawa nakazać poddania się zabiegowi, a wojewoda nie ma prawa wystawić wniosku o ukaranie grzywną przed upłynięciem terminu wykonania obowiązku (powtórzę – masz czas do 19 roku dziecka). Jeśli to robią łamią prawo, więc pozywamy ich do sądu.

6. Rodzic ma prawo odmówić szczepienia dziecka, bo tylko rodzic, a nie urzędnik czy lekarz, decyduje o tym w jaki sposób dba o zdrowie swojego dziecka i to definitywnie kończy sprawę i ucina wszelką dyskusję. Jeśli lekarz przymusza do szczepienia, a zwłaszcza jeśli drze mordę na rodziców łamie prawo. W takim przypadku piszemy skargę na lekarza do przychodni. A ja radzę zawsze chodzić do przychodni z dyktafonem i nagrywać drani, żeby mieć niezbity dowód ich chamstwa i pazerności (bo to nie wynika z troski o dobro dziecka, a jedynie z pożądliwości grubej kasy, jaką dostają od koncernów farmaceutycznych za 100-procentową wyszczepialność).
Autor: Przemysław Cuske

Zapraszam teraz na filmy video o szkodliwości szczepień:

Polecam też inne ciekawe jak i szokujące artykuły o zdrowiu i medycynie z mojej strony:

Niedobór tego składnika niszczy zdrowie Polaków. Dotyczy to nawet 90% z nas!
Potężna rola witaminy K2 w zdrowieniu. Bez niej witamina D3 staje się toksyczna dla zdrowia!
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Opalasz się i popełniasz ten BARDZO popularny błąd?! Uważaj! To może być groźne dla zdrowia!
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje zdrowotne mogą być bardzo poważne
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

SŁOŃCE I OPALANIE SĄ ZDROWE! JAK Z NICH KORZYSTAĆ BY SOBIE NIE ZASZKODZIĆ?

Słońce nie jest szkodliwe, opalanie się też nie! Czyli czego nie wiedziałeś..

Zapraszam Cię na fenomenalny, ale też skandalizujący wykład Jerzego Zięby o tym, jak ważne jest światło słoneczne i opalanie się. Mamy obecnie sezon letni. Wielu z nas wyjechało na wakacje. A wakacje oznaczają jedno – opalanie się. Niestety, pokutuje tutaj wiele mitów na ten temat. Część z nich to mity naprawdę szkodliwe.. Kto wie, może i Ty wyznajesz te mity, będąc niczego nieświadomym?!

Jest kilka kardynalnych błędów, jakie robimy podczas opalania się na Słońcu. Być może sam popełniasz niektóre z nich.. A nie jest to błaha sprawa, bowiem może to doprowadzić do dość poważnych konsekwencji! Poniżej wymienię błędy, jakie być może popełniasz:

  1. Kupujesz kremy z filtrem do opalania i smarujesz się nimi. Jest to wyjście fatalne, ponieważ kremy te zawierają masę szkodliwej chemii. Są to konserwanty i różne inne składniki, których działanie jest toksyczne. To one odpowiadają za raka skóry, a nie promieniowanie UV ze Słońca. Nie ma żadnych, powtarzam żadnych dowodów naukowych na to, że promieniowanie UV ze Słońca może spowodować raka skóry. Czyli czerniaka. Tymczasem składniki kremów do opalania mają nawet po kilka syntetycznych substancji o udowodnionych właściwościach rakotwórczych.
    .
    Skórę trzeba chronić, fakt. Polecam więc: olej kokosowy, olej z ostropestu, olej z pestek winogron, dobrej jakości oliwę z oliwek. Olej z ostropestu można stosować też jako niezwykle skuteczny środek na zmarszczki. Zawiera on wiele frakcji witaminy E. Czyli życiodajne tokoferole i tokotrienole. Bowiem witamina E to nie tylko alfa-tokoferol, sprzedawany w aptece, i to w syntetycznej formie. Warto o tym pamiętać.
    .
  2. Tabu i stereotyp kulturowy dotyczący opalania się.. Otóż do opalania się skórę trzeba przygotować, „hartować”. Przez kilka miesięcy, przynajmniej od marca. Zaczynaj od krótkiego opalania się choćby na tym balkonie. 15 minut dziennie na początek, po miesiącu 30 minut dziennie. Zaś zdrowa dawka kąpieli słonecznych podczas urlopu to dwie godziny dziennie. Tymczasem ogromna większość ludzi nie opala się w ogóle w miesiącach poprzedzających urlop – bo i po co?
    .
    I gdy na te dwa tygodnie wyrwą się z mordoru, to chcą się tego Słońca nachapać. I leżą i smażą się na tej plaży po osiem godzin, a nawet więcej. I nawet po tych chemicznych kremach z najsilniejszym filtrem miewają poparzenia słoneczne. Czy to na pewno jest rozsądne i zdrowe? Warto tę kwestię po prostu przemyśleć, nawet pomimo tego, że taki model spędzania czasu nad jeziorem i morzem się powszechnie przyjął.
    .
  3. Nękany alarmistycznymi doniesieniami z mediów, unikasz opalania się w godzinach największego nasłonecznienia. Tymczasem fakty są takie, że właśnie w tych godzinach (11:00 – 14:00) promieniowanie UV działa najsilniej, umożliwiając biosyntezę życiodajnej witaminy D3. W pozostałych godzinach większość tego życiodajnego promieniowania słonecznego po prostu nie dochodzi do powierzchni Ziemi.
  4. Zakładasz okulary słoneczne. Ich ochrona jest i tak bzdurą. Ogromna większość z nich to plastiki produkowane w Chinach. Dotyczy to także tych okularów po 499 zł za sztukę, mających rzekomo mieć specjalne och ach filtry i inne cudeńka. Okulary takie zatrzymują światło słoneczne. A ono jest potrzebne także dla.. oczu.
    .
    Umożliwia ono w ten sposób przeprowadzenie przez mózg różnych życiowych procesów. Szczególnie dotyczy to tej „magicznej” szyszynki, produkującej serotoninę, melatoninę, DMT i inne życiodajne neuroprzekaźniki. Wielu ludzi, w tym ja, w słoneczne dni czuje się dużo lepiej, niż w te chmurne i deszczowe. Obecnie narzekam na to, że pogoda zmieniła się w coś, co ja nazywam „chujozą”. Czyli: ciemno, chmurno, zimno, mokro, plucha, pada. Bez względu na porę roku.
    .
    Temperatura od 5 do 18 stopni, i tak nie ma to znaczenia, bo zimnica i wilgotność są podobne. Ni to lato, ni to wiosna, ni to jesień, ni to zima, ni to chuj wie co. Trwa to przynajmniej od czerwca 2016 roku i mnóstwo osób na te zmiany klimatu narzeka. Np teraz jest lipiec 2017 roku. Temperatura 19 stopni i non stop leje, od 20 godzin. Równie dobrze mógłby być listopad, bo komfort termiczny przy takich warunkach jest zerowy, bez względu na porę roku.
    .
  5. Nie bierzesz witaminy D3. Należy ją brać razem z witaminą K2-MK7. W okresie październik – marzec w naszym klimacie podaż tej witaminy jest praktycznie zerowa. I z diety (haha) i ze Słońca. Sorry taki mamy klimat – jak mówił jeden polityk. Taką mamy szerokość geograficzną. Niedobory tej witaminy stwierdza się o 90% Polaków w tym okresie czasu. Latem wcale nie jest lepiej i większość ma też niedobory.
    .
    W okresie jesienno-zimowym bierzemy od 50 mcg (czyli 2000 I.U.) do 150 mcg (czyli 6000 I.U) witaminy D3. Trzeba ją brać razem z K2-MK7. Poza okresem letnim bierzemy od 100 mcg do 300 mcg witaminy K2-MK7, w zależności od tego, ile bierzemy witaminy D. Latem, jeśli się nie opalasz, polecam od 25 mcg (czyli 1000 I.U.) do 50 mcg (czyli 2000 I.U.) witaminy D3. Do tego bierzemy od 50 mcg do 100 mcg witaminy K2-MK7. O witaminie D3 i K2, także w kontekście słońce i opalania się, pisałem tutaj [LINK].

Te wszystkie ciekawe, acz szokujące kwestie poruszałem w poprzednich artykułach na ten temat:
Opalasz się i popełniasz ten BARDZO popularny błąd?! Uważaj! To może być groźne dla zdrowia!
Kremy z filtrem do opalania są groźne dla zdrowia! „Koncerny okłamały świat”
Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

A teraz zapraszam Cię na wykład z legendarnym Jerzym Ziębą. Solidna dawka odkłamań iluzji i potężnej wiedzy o Słońcu, opalaniu się i witaminie D3!

Źródło filmu: Kanał Jerzy Zięba na You Tube [LINK]

Przede wszystkim, warto zachować umiar we wszystkim, co robimy, także w opalaniu się. Warto poszukiwać wiedzy. Warto wiedzieć o tym, że media, naukowcy, lekarze, eksperci… A już na pewno koncerny chemiczne i farmaceutyczne, kłamią. Celem jest przecież zysk, nie? Hajs musi się zgadzać. A tam, gdzie są miliardowe zyski, tam nikt nie dba o Twoje prawa czy o Twoje zdrowie. Musisz o nie zadbać sam, i nie dać się propagandzie.

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

  

Opalasz się i popełniasz ten BARDZO popularny błąd?! Uważaj! To może być groźne dla zdrowia!

Jak bezpiecznie się opalać? Jakie kremy do opalania stosować? Być może tego nie wiesz..

Ten artykuł jest bardzo ważny i bardzo na czasie. Mamy obecnie sezon letni. Wielu z nas wyjechało w końcu na upragnione wakacje. A lato i wakacje często oznaczają jedno – OPALANIE! Nikt nie jest w stanie zanegować wartości kąpieli słonecznych, i prozdrowotnych właściwości powstającej w ten sposób witaminy D3. Słońce to generator życia, i nawet samo przechadzanie się na dworze w ciepły, letni dzień, dodaje radości i witalności.

Jest jednak pewna kwestia, o której większość z nas nie wie..

Jest jeden błąd, który popełnia ogromna większość ludzi podczas opalania się. Nie jest to wbrew pozorom to, że czasami zapominamy używać kremu z filtrem do opalania. Bo skórę jednak trzeba chronić przed oparzeniami słonecznymi. Problemem jest fakt, że używamy do tego środków, które są po prostu toksyczne. Kremy z filtrem do opalania nie tylko blokują biosyntezę witaminy D3 nawet o 90%. Ale ich składniki mają toksyczne i rakotwórcze działanie!

Nie ma obecnie dowodów naukowych na to, że promieniowanie UV powoduje raka skóry lub zwiększa prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Faktem jest natomiast to, że od momentu gdy w mediach i w instytucjach „ochrony zdrowia” zaczęto promować kremy z filtrami UV, skokowo wzrosła ilość zachorowań na czerniaka – raka skóry. Okazuje się, że to kremy z filtrem do opalania mogą odpowiadać za zachorowania na raka skóry! Nietrudno się temu dziwić: zawierają one substancje, które są wręcz trujące dla skóry!

opalanie sie

Oto lista szkodliwych substancji, które zawierają kremy z filtrem do opalania:

nanocząsteczki glinu (aluminium), tytanu, tlenku cynku. Są one rakotwórcze, mogą wywołać raka piersi;

palmitynian retinolu – w badaniach klinicznych zwiększa częstość występowania raka skóry u zwierząt;

-związek o nazwie Avobenzone naśladuje działanie hormonów płciowych u człowieka. U dzieci może opóźnić rozwój. Niedawne badania tego związku ujawniły, że pod wpływem chlorowanej wody (baseny) i promieniowania ultrafioletowego (Słońce) związek ten rozkłada się na substancje rakotwrócze;

formaldehyd i inne toksyczne konserwanty – bo to wszystko trzeba czymś konserwować.

Skórę trzeba chronić, fakt, ale bardziej od nadmiernej stymulacji słońcem i od oparzeń, niż od czerniaka. Kontrowersyjna jest kwestia samych numerów filtrów tych kremów do opalania. W sprzedaży są kremy z filtrami SPF 15, SPF 30, SPF 50 i innymi. Okazuje się, że jest to po prostu bezczelny chwyt marketingowy! Każdy filtr blokuje fale elektromagnetyczne ze Słońca o ponad 90%.

Krem z filtrem do opalania SPF 30 blokuje ją w około 97%. Krem z filtrem SPF 50 – o 98%. Zaś kremy z filtrem SPF 100 blokują ją o około 99%. Jak widzisz, różnica w działaniu jest niewielka. Za to różnica w cenie już duża. No i tak duże blokowanie dopływu fal elektromagnetycznych ze Słońca blokuje biosyntezę witaminy D3. A jej rola w zdrowiu jest nie do przecenienia.

Witamina D3 jest de facto hormonem, chemiczną pochodną cholesterolu. Odpowiada ona za odporność, za zwalczanie komórek nowotworowych które powstają codziennie w naszych ciałach. Także za regulację gospodarki wapniowo-fosforanowej i za ochronę kości. Odpowiedni poziom tej witaminy to także dobry nastrój, ochrona przed depresją, duża witalność.

O niedoborach witaminy D3, i co robić, by one nie występowały, pisałem w poniższych artykułach:
Niedobór tego składnika związanego także z opalaniem, niszczy zdrowie Polaków. Dotyczy to nawet 90% z nas!
Potężna rola witaminy K2 w zdrowieniu. Bez niej witamina D3 staje się toksyczna dla zdrowia!
Nie tylko opalanie i zdrowie.. Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych

bezpieczne opalanie

Brak witaminy D3 po prostu zabija..

Krytycznie niski poziom witaminy D3 stwierdzano u ludzi chorych na ciężkie postacie nowotworów, depresji, osteoporozy. Według badania jakie przeprowadzono kilka lat temu, w zimie poważne niedobory witaminy D3 dotyczą nawet 90% Polaków. W lecie sytuacja wcale nie jest aż tak dobra.

Bowiem nasz klimat i nasza fatalna polska dieta nie zapewniają dostatecznej podaży tej witaminy. By wyprodukować odpowiednią jej ilość, od marca należy opalać się po 15 do 30 minut dziennie. I to w godzinach o największym nasłonecznieniu, czyli od 11:00 do 14:00.

A wtedy właśnie lekarze nie zalecają opalania. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta: w godzinach innych niż 11:00 – 14:00 promieniowanie UVB odbija się od atmosfery i jego skuteczność zwyczajnie spada. Inna kwestia to fakt, czy na pewno potrzebujemy bite osiem godzin leżeć i smażyć się na tej plaży, opalając się. To jest zwyczajnie za dużo, jednak bardzo trudno to ludziom wytłumaczyć.

Jest to bowiem kwestia społeczna i kulturowa. Taki model wypoczynku nad morzem stał się powszechnie obowiązującym i bardzo popularnym. Warto to jednak przemyśleć. Na początku (już od marca, kwietnia!) zaleca się przyzwyczajanie skóry do słońca, opalając się 15 do 30 minut dziennie. Potem 2 godziny na plaży w zupełności wystarczą.

Większość ludzi robi tak, że przez całe miesiące nie opalają się nawet na tym balkonie, przez te 15 minut dziennie. A potem mają wreszcie te dwa tygodnie urlopu od mordoru, i rzucają się na głęboką wodę. A raczej na.. silne Słońce. I smażą się na plaży nawet 8 godzin. I potem narzekają, że nawet pomimo kremu z najwyższym faktorem, doznają poparzeń słonecznych. Warto to po prostu przemyśleć, serio.

Po co sprzedaje się szkodliwe kremy z filtrem do opalania i kłamie o tym, że Słońce jest szkodliwe? Chodzi o zysk. O miliardowe zyski. A tak, gdzie w obrocie są miliardy, tam nie ma uczciwości i dbania o Twoje zdrowie. Składniki syntetyczne do produkcji kremów do opalania są tanie. Tanie i toksyczne. A kampania w mediach, do której włączyli się biorący grube koperty lekarze, naukowcy, eksperci – jest po prostu kampanią marketingową. To tylko biznes, a że Ty chorujesz, to nikogo już nie obchodzi.

Informacje w mediach o dziurze ozonowej, o szkodliwości promieniowania słonecznego UV, i o tym, że trzeba używać kremy z filtrem, pojawiły się w tym samym czasie. W latach 90-tych XX wieku. No i gorsze zdrowie ludzi z powodu niedoborów witaminy D3 i z powodu toksycznych składników kremów do opalania, to większy zysk dla koncernów farmaceutycznych. I koło się kręci, i hajs się zgadza.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły, które dużo obszerniej poruszają te szokujące kwestie:
Kremy z filtrem do opalania są groźne dla zdrowia! „Koncerny okłamały świat”
Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

kremy do opalania

Więc.. Jak opalać się, by było i zdrowo, i bezpiecznie?

Do smarowania się polecam oliwę z oliwek, ale tę eko. Tak, tak. Tu warto trochę grosza wydać więcej. Można używać także oleju kokosowego dobrej jakości. Inne alternatywy to olej z ostropestu lub olej z pestek winogron. Dodatkowo olej z ostropestu zawiera ogromne ilości witaminy E, dużo ich frakcji (tokoferole i tokotrienole). Można go z powodzeniem używać jako środka przeciwko zmarszczkom.

Od września do marca warto zażywać witaminę D3 w dawce 50 mcg (czyli 2000 I.U) do 150 mcg (czyli 8000 I.U), razem z witaminą K2-MK7 w dawce 100 mcg do 300 mcg. I zachować umiar we wszystkim, co robimy, także w opalaniu się.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Jak powstrzymać złe i niechciane myśli?! Niezwykła technika z pogranicza psychologii i duchowości

duchowość

duchowość

Duchowe tajemnice.. Czyli jak to z tymi złymi myślami jest

Wielu, o ile nie większość ludzi narzeka na jakość swojego myślenia. Wiele naszych myśli jest po prostu destrukcyjnych. Są to myśli nacechowane lękiem, nienawiścią, niechęcią, obawami, przykrością, złymi wspomnieniami. Prawdą jest, że „coś” nam ten myślotok generuje. Gdy dobrze przypatrzysz się swoim myślom, możesz zauważyć coś szokującego.. Otóż ten myślotok to wcale nie jesteśmy my sami. On się dzieje jakby „sam z siebie”. To niby jesteśmy my, ale jednak nie do końca.

Myślotok, często o negatywnej treści, generowany jest przez strukturę, która wydaje się wręcz.. obca, wirusowa. Jakbyśmy mieli w sobie jakiegoś wirusa, który bez naszej woli robi, co chce z tymi myślami. Wyobraź sobie, że pracujesz na komputerze nad ważnym projektem. Ale nagle łapiesz niegroźnego, ale uciążliwego wirusa stworzonego przez jakichś wrednych trolli internetowych. Ściąga on dla swoich potrzeb masę różnych plików. Wyświetla Ci rozmaite chamskie i obrzydliwe obrazki, które musisz potem wyłączać, lub które znikają po jakimś czasie same z ekranu. W tle uruchamiają się krótkie pliki dźwiękowe, np z głosem wywrzaskującym: „Jan Paweł II jebał małe dzieci.”

Więc o słuchaniu muzyki, oglądaniu zdjęć, filmów, czy o pracy nad projektem póki co nie ma mowy. Musisz się więc przyzwyczaić, i wtedy Twoja praca jest frustrująca. Im więcej niepożądanych grafik i dźwięków się uruchamia, tym bardziej jesteś rozdrażniony i tym mniej masz sił i energii do pracy. I tak właśnie jest z tym myślotokiem. Jest on generowany przez strukturę umysłu i ego. Są one nastawione przede wszystkim na banie się, na wyszukiwanie zagrożeń. Pamiętają one różne traumy i zranienia. Ludzki umysł jest bardzo słaby. O ile podświadomość może przeliczać tryliony rzeczy w tym samym czasie, o tyle umysł przypomina komputer Atari z lat 80-tych XX wieku.

Mało tego. Myśli te mają tendencję do nasilania się. Gdy dasz się „zahaczyć” o jedną negatywną myśl, to zaraz wpadasz w tzw „pętlę przechwytu”. O pętli przechwytu pisał Vadim Zeland w swoich fenomenalnych książkach z serii „Transerfing Rzeczywistości”. Pętla przechwytu to inaczej sprzężenie zwrotne dodatnie znane z biologii. Ale dotyczy ono ludzkich relacji, emocji, myśli, jak i sfery duchowej. Także sfery synchroniczności następujących po sobie zdarzeń. Polega to na tym, że jeśli ulegniesz jednej złej myśli, i zareagujesz negatywnymi emocjami, to zaraz pojawią się kolejne myśli. Pojawi się całe ich pasmo. Będziesz miał coraz mniej i mniej sił, a rozdrażnienie będzie rosnąć.

O tym, czym jest pętla przechwytu i inne ciekawe zjawiska, pisałem w linku poniżej:
Niezwykłe i niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy usłyszysz

Podaję technikę kasowania, usuwania niechcianych, uciążliwych i złych myśli:

Zacznij obserwować swoje myśli. Wyrób sobie ten nawyk. Nie poddawaj się do końca tym myślom, tylko obserwuj jak przepływają. Miej świadomość, że są one iluzją. W tym zgadza się większość, o ile nie wszyscy czołowi ideologowie nurtu new age. Ja Wam powiem, co trzeba robić dalej.

Gdy zaobserwujesz jakąś myśl, wyodrębnisz ją z ogólnego myślotoku – nazwij ją i nadaj jej krótką charakterystykę. Dla przykładu:
-„Ta myśl jest pozytywna i sprawia mi radość
-„Ta myśl jest destrukcyjna i sprawia mi przykrość
-„Ta myśl jest zwyczajnie głupia, jest neutralna ale lekko mnie irytuje

Gdy pojawi się negatywna myśl, zaobserwujesz ją, zidentyfikujesz i nazwiesz – włącz mechanizm wewnętrznego nadzorcy. Metod jest kilka. Najpotężniejszą metodą w tej walce z jest humor. Jeśli zaśmiejesz się i wykpisz coś, co ma ambicję być śmiertelnie, grobowo poważne, to automatycznie to coś pomniejszysz, zneutralizujesz. Stosując humor, ironię, sarkazm, kpinę, szyderę, przerywasz tę negatywną, coraz bardziej nakręcającą się pętlę.

W umyśle powstanie wtedy pewna próżnia. A jak wiadomo, natura wszechświata nie lubi próżni. Trzeba coś konstruktywnego z tą próżnią zrobić. Postaraj się przywołać jakąś pozytywną myśl, jakiś pozytywny stan emocjonalny. Może to być np jakaś zabawna sytuacja z przeszłości, jakiś dowcip który Ci się kiedyś spodobał. Jakieś fajne wydarzenie, przeżycie. Przywołaj je, przywołaj emocję, którą wtedy czułeś. Przedłużaj je, napawaj się nimi.

Często jest tak, że te negatywne, złe myśli mamy w głowie długimi godzinami. Ale każdy medal ma dwie strony. Czy doceniasz drobne, codzienne radości? Wschód słońca w drodze do pracy? To, że zdążyłeś na autobus choć byłeś minutę spóźniony? Uśmiech osoby z którą pracujesz? Takich okazji jest wiele w ciągu naszych dni. Ale nie dostrzegamy ich, nie doceniamy.

Doceniajmy te codzienne chwile radości, nauczmy się je zauważać i nimi cieszyć. Jeśli masz okazję do małej radości, do przeżywania dobrej myśli – ciesz się nią, wzmacniaj ją i wzmagaj ile tylko możesz. Przecież dokładnie to samo robiłeś dotąd z niemal każdą myślą negatywną. Dlaczego więc by tego mechanizmu nie odwrócić, na korzyść swoją i innych?

Jednak to nie wszystko odnośnie złych myśli

Bywa, że złe i niechciane myśli wynikają z mechanizmów innych niż opisane powyżej. Sięgają one głębiej, np tego, co jest wyparte, zanegowane i ukryte. Jest to mechanizm cienia. Jeśli jakąś naszą część jest niechciana, negowana, odrzucana.. to schodzi ona do „podziemi” podświadomości. I tam przejawia się w negatywie, jako cień. Często pod postacią właśnie negatywnych, uporczywych myśli, jak i destrukcyjnych zachowań. I tu nic nie pomogą żadne afirmacje, wizualizacje, techniki..

Powiem Ci coś w sekrecie – te wszystkie techniki ezoteryczne najczęściej są iluzją, która zamyka Cię w kolejnej „bańce”. Szczególną formą bańki są te wszystkie astrale, energie i tym podobne sprawy. Bywa, że nasilają one niechciane myśli, którym nadaje się miano ataków energetycznych, klątw, złorzeczenia itp. A to tylko nieprzepracowany mechanizm cienia. To część nas samych, której nie chcemy dostrzec i którą postrzegamy jako coś obcego. Czyli jako astral, jako ataki energetyczne, klątwy itp itd. O tym wszystkim możecie przeczytać na stronie Ciemna Noc, np poniżej:
Uwolnić swój cień to uwolnić działanie

Kiedy jesteśmy kochani warunkowo, czyli za to jacy jesteśmy, to dochodzi do rozszczepienia naszego Ja. Gdyż pewna część jest akceptowana przez rodziców, nauczycieli, społeczeństwo, i zasługuje na miłość, a pewna część już nie. Małe dziecko zaczyna identyfikować się z częścią, która jest akceptowana i kochana, i spycha do podświadomości, do strefy cienia, tę część, która akceptowana nie jest. Pojawia się zranienie typu: „Ja to za mało”. W dodatku ta część nas, która jest akceptowana i pożądana, jest zbyt mała. Jest mała, maleńka, niemal niezauważalna.

Bo teraz wymaga się od nas wszystkiego. Wymaga się od nas tysięcy sprzecznych ze sobą cech, które są nie do pogodzenia ze sobą i w naturze nie występują razem. Pojawia się więc myśl, że gdybyś wiedziała, jaki jestem naprawdę, to przestałabyś mnie kochać. Więc nie można pokazać tego, jakim się jest, trzeba część prawdy o sobie zataić. To, co napisałem powyżej, to jedna z podstawowych traum na Ziemi. To najbardziej bolesne, podświadome zranienie, determinujące przyszłe życie człowieka. Tak tworzy się mechanizm cienia.

O powstrzymywaniu negatywnych czy niechcianych myśli mówił też Osho:

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Skandalizujący film demaskuje ukrywana prawdę o koncernach farmaceutycznych i służbie zdrowia! [+18]

koncerny farmaceutyczne

koncerny farmaceutyczne

Szokujący film wreszcie demaskuje ukrywaną prawdę o koncernach farmaceutycznych i służbie zdrowia!

Film Patryka Vegi „Botoks” jest thrillerem medycznym opartym na faktach. Ten skandalizujący film opowiada o szokujących praktykach w służbie zdrowia. Będzie miał premierę kinową dnia 29 września 2017 roku. Film ten już teraz szokuje lekarzy, farmaceutów jak i różne wpływowe gremia, którym zależy na utrzymaniu tego wszystkiego w tajemnicy.

Występują tam cztery główne bohaterki, które zmagają się z realiami polskiej służby zdrowia. Są one grane przez: Olgę Bołądź, Katarzynę Warnke, Marietę Żukowską i Agnieszkę Dygant. Sam Patryk Vega zasłynął m.in. reżyserią filmu „Pitbull”.

W filmie jest mowa o korupcji na styku lekarzy i koncernów farmaceutycznych. Jedna z lekarek ma zapisywać pacjentom leki, które zawierają zwykły cukier, bez żadnej substancji czynnej. Jednak prawdziwa lista grzechów farmacji i medycyny jest dużo dłuższa. Jednym z tych grzechów jest manipulowanie normami zdrowotnymi przez WHO.

Szczególnie chodzi tutaj o cukier, cholesterol czy ciśnienie tętnicze. Te normy są systematycznie obniżane przez WHO, która jest agendą interesów korporacji farmaceutycznych. Dlaczego jest to przeprowadzane? Ponieważ im niższa górna norma np cholesterolu, tym więcej ludzi ma „za wysoki cholesterol”. I wtedy więcej ludzi musi brać leki na obniżenie cholesterolu. Które niekoniecznie są im potrzebne.

Koncern, rząd, lekarz ani ksiądz nie zadba o Twoje dobro!

Kolejnym grzechem farmacji i medycyny jest przymus. Na szczęście nikt mi nie każe już chodzić do kościoła czy być ateistą. Mogę sobie wybrać sam. Co do polityki – zależy kto rządzi. I lewica, i prawica ma swoją „poprawność polityczną”, czyli zbiór prawd, dogmatów, których nie można krytykować ani podawać w wątpliwość. Przymus istnieje w medycynie – musisz szczepić swoje dzieci i basta. Warto dodać, że w cywilizowanych krajach Zachodu takiego przymusu nie ma. Jest to relikt poprzedniej epoki.

W jednym z wywiadów Patryk Vega przyznaje wprost, że będzie to jeden z najmocniejszych filmów, jakie nakręcił. Można powiedzieć, że już tak jest. Podniósł się ogromny jazgot wśród lekarzy, farmaceutów, a także wśród blogerów i youtuberów finansowanych przez farmację. Blogerzy i youtuberzy Ci lansują się jako głos nauki, głos rozsądku, racjonalnego myślenia. W rzeczywistości jest to głos pieniądza. Dużego pieniądza – są to biliony dolarów zysków. A tam, gdzie jest duży pieniądz, tam dzieją się rzeczy złe i straszne. Czyli przekręty, zatajanie informacji o wadach produktów, uciszanie niewygodnych głosów, korumpowanie polityków, itp itd.

Nie ma w tym ani zbyt dużej filozofii, ani jakichś makiawelicznych spisków. Wynika to po prostu z trzeźwego spojrzenia na świat i zwykłej logiki. Pora zrozumieć, że problemy ludzkiej natury są te same od eonów czasu. Ta sama chciwość, ta sama żądza pieniądza i władzy. To samo okrucieństwo i zło. Więc wpływowi ludzie łączą się w grupy i bronią swoich interesów. Takie grupy były i w XIX wieku, i w średniowieczu i w starożytnym Rzymie. Były i w czasach jaskiniowych. Gdy wódz plemienia razem z lokalnym osiłkiem z maczugą i z szamanem, trzymali za mordę motłoch.

Już dzieci w przedszkolach formują się w grupki, trzymają razem sztamę i nie mówią wszystkiego rodzicom, pani przedszkolance czy innym dzieciom. Złe strony sprzedawanego produktu ukrywa każdy sprzedawca. Począwszy od baby z bazaru handlującej niezbyt świeżą cebulą, po mechanika samochodowego, korporację sprzedającą szybko psujące się smartfony, czy koncern farmaceutyczny.

Demokracja nie chroni nas przed złem

To, że obecnie mamy demokrację, Unię Europejską, Mc Donalds, kilkaset rodzajów dostępnych wibratorów czy Evidence Based Medicine, nie likwiduje odwiecznych problemów ludzkiej natury. To raczej uśpiło naszą czujność. Bo wierzymy, że dobry wujek Sam (czyli bezosobowa machina państwa) się o nas zatroszczy. Że korporacja sprzedaje produkty najlepszej jakości, a tymczasem celowo ja postarza byś co 2 czy co 5 lat kupował nowy.

Z jednej strony, wiara w kapłana, w polityka, w naukowca, eksperta, lekarza i wszelką inną „gadającą głowę” to po prostu objaw niskiej świadomości. Jej uśpienia. Z drugiej strony, czym jest wymyślanie coraz bardziej odjechanych i śmiesznych teorii spiskowych, i widzenie wszędzie gdzie się da jakichś niestworzonych historii? Jest objawem budzenia się ludzkości z mentalności ofiary, więc trzeba zaraz kogoś obwinić. Komplikuje to sprawy przejrzyste, jak i prawdę, która zawsze jest najprostsza, jak to tylko możliwe.

Wystarczy przecież zrobić coś bardzo prostego – przeczytać ulotkę lekarstwa czy szczepionki, zapytać o to i owo zaufanego lekarza, czy wnikliwie studiować rządowe statystyki chorób i powikłań poszczepiennych. Tam to wszystko jest, choć ani w propagandowych programach w TV ani podczas przeprowadzania szczepień się o tym nie mówi. To tak poznasz prawdę, a nie czytając kolejną śmiechową teorię na portalu, gdzie są artykuły o gwałtach kosmitów.

Zwiastun filmu „Botoks” Patryka Vegi o oszustwach farmacji i służby zdrowia:

Patryk Vega: Film Botoks o koncernach farmaceutycznych i medycynie jest moim najmocniejszym filmem

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Szok! To naprawdę jest w szczepionkach! Wirusy, bakterie, czynniki rakotwórcze i martwe komórki!

Czy szczepionki są szkodliwe? Skutki uboczne, działania niepożądane oczyma niezależnych lekarzy

Dużo się mówi obecnie o szkodliwości szczepionek. Czy szczepienia szkodzą? Wszystko wskazuje na to, że tak. W ich produkcji są używane materiały organiczne, najczęściej ptasie zarodki.

A to trzeba jakoś konserwować, i to skutecznie, inaczej zacznie się psuć. Używa się więc silnych konserwantów. Nie tylko takich jak benzoesan sodu. Używa się np konserwantu rtęciowego – thimerosalu. Jest to etylowa, organiczna forma rtęci, która łatwo się wchłania przez organizm. Mnie zawsze uczono, że nawet najmniejsza ilość rtęci czy fluoru jest toksyczna. Ale cóż, jak widać nie dotyczy to szczepionek z rtęcią. I nie dotyczy to też wody czy past z fluorem.

Ale mało tego. Materiału do produkcji szczepionek nie da się „ot tak” oczyścić. Razem z wirusami potrzebnymi do produkcji (np grypy), do szczepionek przedostaje się ogrom wirusów ptasich lub ich fragmentów. Po prostu nie sposób w stu procentach tego oczyścić. Nie mamy takiej technologii jeszcze. Oficjalnie te wirusy są zupełnie nieszkodliwe. Jednak tak samo sądzono kilka dziesięcioleci temu, gdy w małpich nerkach namnażano wirusy potrzebne do produkcji szczepionek. W rezultacie w tych szczepionkach znalazł się wirus małpiego zaniku odporności (SIV). W ludzkich organizmach zmutował on do znanego wszystkim wirusa HIV.

Wiele kręgów władzy (koncerny, rządy, kupieni przez nich lekarze, eksperci, naukowcy, dziennikarze, blogerzy) stara się przedstawić to wszystko jako teorię spiskową. Tymczasem nie ma tu żadnej teorii spiskowej. Jest to, co zawsze – ludzka chciwość, żądza zysku za wszelką cenę, choćby po trupach. Szczepionki produkuje się jak najmniejszym kosztem. Używa się tanich, ale szkodliwych konserwantów. Produkt taki czyni spustoszenia w organizmach ludzkich. Czyli choroby, które muszą być potem leczone właśnie przez te koncerny farmaceutyczne.

No i koło władzy, zysku i biznesu się zamyka. Nie ma w tym ani zbyt dużej filozofii, ani jakichś makiawelicznych spisków. Pora zrozumieć, że problemy ludzkiej natury są te same od eonów czasu. Ta sama chciwość, ta sama żądza pieniądza i władzy. To samo okrucieństwo i zło. Więc wpływowi ludzie łączą się w grupy i bronią swoich interesów. Takie grupy były i w XIX wieku, i w średniowieczu i w starożytnym Rzymie. Były i w czasach jaskiniowych. Gdy wódz plemienia razem z lokalnym osiłkiem z maczugą i z szamanem, trzymali za mordę motłoch. Już dzieci w przedszkolach formują się w grupki, trzymają razem sztamę i nie mówią wszystkiego rodzicom, pani przedszkolance czy innym dzieciom.

Rząd, TV, korporacja ani lekarz nie zatroszczą się o Twoje zdrowie..

To, że obecnie mamy demokrację, Unię Europejską, Mc Donalds, kilkaset rodzajów dostępnych wibratorów czy Evidence Based Medicine, nie likwiduje odwiecznych problemów ludzkiej natury. To raczej uśpiło naszą czujność. Bo wierzymy, że dobry wujek Sam (czyli bezosobowa machina państwa) się o nas zatroszczy. Że korporacja sprzedaje produkty najlepszej jakości, a tymczasem celowo ja postarza byś co 5 lat kupował nowy. Nie wierzymy już politykom, ale dalej wierzymy w idiotyczne ideologie z lewa i prawa. I wbilibyśmy bliźniemu nóż w plecy, bo ma inne poglądy, zamiast zrobić to tym ideologicznym „zakulisowym aktorom”. Którzy podtrzymują oszustwo debaty publicznej, a więc ideologie.

Z jednej strony, wiara w kapłana, w polityka, w naukowca, eksperta, lekarza i wszelką inną „gadającą głowę” to po prostu objaw niskiej świadomości. Jej uśpienia. Z drugiej strony, czym jest wymyślanie coraz bardziej odjechanych i śmiesznych teorii spiskowych, i widzenie wszędzie gdzie się da jakichś niestworzonych historii? Jest objawem budzenia się ludzkości z mentalności ofiary, więc trzeba zaraz kogoś obwinić. Komplikuje to sprawy przejrzyste, jak i prawdę, która zawsze jest najprostsza, jak to tylko możliwe.

Wystarczy przecież zrobić coś bardzo prostego – przeczytać ulotkę lekarstwa czy szczepionki, zapytać o to i owo zaufanego lekarza, czy wnikliwie studiować rządowe statystyki chorób i powikłań poszczepiennych. Tam to wszystko jest, choć ani w propagandowych programach w TV ani podczas przeprowadzania szczepień się o tym nie mówi. To tak poznasz prawdę, a nie czytając kolejną śmiechową teorię na portalu, gdzie są artykuły o gwałtach kosmitów.

Poniżej przedstawię opinie znanych lekarzy i badaczy o szkodliwości szczepień:

1. „Aby zrobić szczepionkę, to w zasadzie musimy przeprowadzić manipulację natury, co może jedynie zakończyć się katastrofą. Ponieważ to, co trzeba zrobić, to znaleźć patogen, doprowadzić go do laboratorium, potem go pomnożyć i dostosować, aby był w takiej formie, jaką chcemy – aby można ją ostatecznie wstrzykiwać do ciała niemowlęcia, małego dziecka lub człowieka dorosłego.”
(Dr Suzanne Humphries)

2. „Dowiedziałam się, że odbywały się spotkania naukowców z Wielkiej Brytanii i ze Stanów Zjednoczonych, naukowców od bezpieczeństwa, tych, którzy są odpowiedzialni za zdrowie naszych dzieci. Znalazłam opis, w jaki sposób oni tworzą te szczepionki. Wirus odry, tak samo jak wirus świnki, czy wirus żółtej gorączki hoduje się na embrionach ptaków. Generalnie, zapładniają jaja, czekają na zarodki, zabijają embriony, rozgniatają je i umieszczają w tym, co nazywają inkubatorem. Następnie czekają dwa lub trzy dni i dodają poprzednią pożywkę, lub pożywkę podobną do niej, a potem odciągają ten płyn spod tej hodowli komórkowej, aby użyć go w szczepionce. Odfiltrowują wszystko, co jest większe od wirusa, odfiltrowują bakterie. Ale nie mogą filtrować wirusów, ponieważ potrzebują wirusa odry, czy wirusa świnki w szczepionce, co może być w środku.

Tam mogą się znajdować onkogeny, mówią o tym, że nie wiadomo, czy tam są. Są tam wszelkiego rodzaju resztki komórkowe z martwych ptaków w szczepionce. Czy jest to odfiltrowywane? Nie, nie jest. Czy oczyszcza się wirusa odry? Nie, wszystkie żywe wirusy w szczepionkach są minimalnie oczyszczone. Przewodniczący tych obrad powiedział: „no dobrze, a czy testowaliśmy jakie ilości wolnego DNA występują w ptakach?” A oni powiedzieli: „Nie, to nie zostało przetestowane, nie mamy takiej możliwości, żeby to sprawdzić”. I to się dzieje jeszcze przed umieszczeniem aluminium, rtęci czy innego adiuwantu. To się dzieje w przypadku wszystkich szczepionek, nazywają to „podłożem” i jeden naukowiec z Wielkiej Brytanii powiedział: „Gdyby partia Zielonych w moim kraju usłyszała o czym tu dyskutujemy, zażądali by natychmiastowego zakończenia wszystkich szczepień.”
(Janine Roberts)

3. „Nośnikami są jaja albo surowica bydlęca. Problem z surowicą bydlęcą jest taki, że można ją tylko przetestować na to, czego się w niej szuka. Tam może być wiele rzeczy, które się przedostają, ale nie zawsze można to sprawdzić, jak np. priony. Nie zawsze można przetestować surowicę czy zawiera priony. A jeśli zerkniesz do czasopism dla osób z branży, to mówią, że oczyszczona surowica bydlęca to mniejsza szansa na priony. Tak, mniejsza szansa, czyli nawet nie gwarantują, że będzie wolna od prionów. Potem mamy nośnik jaj i problem z tym jest taki, że niektóre jaja są zakażone bakteriami Campylobacter. Zakażenie bakterią Campylobacter jest główną przyczyną, obok szczepionek, choroby Guillain-Barré. Tak więc, większość ludzi, którzy mają GB a nie dostali szczepionki, są chorzy dlatego, że zakazili się bakterią Campylobacter. A ponieważ przeciwciała wytworzone do Campylobacter mogą wyglądać jak przeciwciała do osłonki mielinowej w systemie neurologicznym, więc wytwarzane są przeciwciała do komórek glejowych. I wtedy niszczona jest otoczka mielinowa. A to wygląda jak zespół Guillain-Barrégo lub polio, ale tak to właśnie widzimy.
(Dr Toni Bark – Założycielka i Dyrektorka Medycznego Centrum Zapobiegania Chorobom)

4. „Producenci są właściwie zobowiązani do sprawdzania, czy jaja kurze są zanieczyszczone. I wiemy, że Campylobacter JeJeuni jest potencjalnym zanieczyszczeniem w szczepionce i ta sama bakteria jest związana z zespołem Guillaina- Barrégo. Co faktycznie może prowadzić do śmierci. Może zaczynać się od osłabienia mięśni, a następnie ludzie mogą zacząć tracić możliwość poruszania się i może przejść do pełnego paraliżu, w którym w zasadzie nie będą w stanie oddychać.”
(Prof. Dr Eva Vanamee — Wykładowczyni kontraktowa w Szpitalu Mt. Sinclair)

Na koniec – filmy video o skutkach ubocznych szczepień:

Zapraszam na fragment filmu z żółtymi napisami „Silent Epidemic” (Cicha Epidemia):
Szczepionki zanieczyszczone wirusami, bakteriami, onkogenami i resztkami komórkowymi martwych ptaków

A poniżej cały film z żółtymi napisami „Silent Epidemic” (Cicha Epidemia):
Silent Epidemic / Cicha Epidemia (cały film)

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości

Marzy Ci się zdrowie, witalność i wieczna młodość? Nieśmiertelność? Zastanawiasz się jak podtrzymać żar w miłości, w związku?

By nie gasł on pod nawałem kredytów, obowiązków i codzienności? By miłość trwała dłużej niż znane w psychologii dwa lata? Uważasz może, że to tylko odwieczne, oniryczne marzenia ludzkości nie mające pokrycia w realiach? Że to tajemne knowania alchemikiów, okultystów, Illuminatów, suszących jakieś podejrzane zioła, chcących wyprodukować Ormus czy znaleźć św. Graala? A może uważasz, że to po prostu wielkie wyzwanie dla nauki, medycyny, techniki, genetyki?

A może wszystkie odpowiedzi są poprawne w jakiejś tam części? Zadam jednak inne pytanie.. Co jest prawdziwym powołaniem człowieka? Co jest sensem życia? Po co dusza zamierzała wcielić się w ludzkie ciało?

To pytanie nastręcza wielu trudności i kłopotów. Ogromna większość ludzi bez względu na wyznawaną wiarę, przyjęła światopogląd materialistyczny (ateistyczny). Że życie sensu nie ma, że istnienie świata nie ma celu, że nie trzeba się nad niczym zastanawiać ani niczego kwestionować. Najczęściej mówią oni, że sensem życia jest małżeństwo, rodzina, kariera. Zauważcie, że oni najczęściej wymieniają te trzy rzeczy. Bardzo się boją powiedzieć, że sensem życia jest.. przyjemność, radość. Same słowa: „sens życia” budzą często uśmieszek politowania.

Sekret wiecznej młodości i zdrowia to odnalezienie sensu życia?

Dusza przyszła na świat po to, by doświadczać szczęścia, radości, przyjemności, miłości, seksu, grzeszków, pokus.. Dusza jest zawsze hedonistyczna. Czyli zupełnie inaczej niż głoszą religie i duża część nauk ezoterycznych. Poza tym, nasze dusze pochodzą z Universum, z wszechświata, pochodzą od Boga. A cechą wszechświata jest kwadryliardowa obfitość, nieskończone możliwości (bo wersji przyszłości i możliwości kreacji jest nieskończenie wiele) jak i całkowita wiedza. I z tym jest pewien problem.

Bo wartości duszy zderzają się z realiami Ziemi i przyczyniają się do jej traumy. Kwadryliardy, pentyliardy obfitości wszechświata, które pamięta dusza, zderzają się z ziemskimi ograniczeniami. Czyli z realiami zarobków 2200 zł i koniecznością pracowania na to po 10 godzin dziennie. Wiedza samego Boga, którą pamięta dusza, zderza się z kalekim ludzkim umysłem, zamkniętym w dualizm, w ideologie, religie. Dręczonym przez lęk przetrwania (bo zarobki takie małe, bo wszystkiego mało), dręczonym przez inne lęki, kompleksy, traumy.

Każda dusza, każdy człowiek ma coś w czym jest dobry. Jakąś pasję, zainteresowanie. Czasami przeznaczenie. Jest to olbrzymia siła napędowa, bez której człowiek marnieje w oczach. No i pasja, którą chce realizować dusza, zderza się z tym, że trzeba pracować po 10 godzin za nędzne grosze. Że na pasję często nie ma nie tylko pieniędzy – pal je licho. Ale nie ma na nią także czasu, energii i sił. No i dochodzi jeszcze cywilizacyjna paranoja zwana życiem społecznym. Te wszystkie nakazy, zakazy. Niczego nie wolno, a wszystko trzeba. Seksu nie wolno, tyle wokół niego nakazów, zakazów, tabu.. Ale dzieci masz narobić. Bo elita chce podatników, konsumentów, żołnierzy, a rodzice wnuków. Wiem, przykład marny i naciągany.. Ale trochę prawdy w nim jest.

Pasje i zainteresowania to paliwo dla duszy i zdrowie dla ciała

I tu przechodzimy do najważniejszej części artykułu. Jak już wspominałem powyżej, pasje i zainteresowania są bardzo ważne dla naszej duszy. To coś, co daje nie tylko radość, rozrywkę, odstresowanie się. Ale to daje też niewyobrażalny zastrzyk energii. Tymczasem system jest tak skonstruowany, by człowieka tego pozbawić. Ale nie tylko tego. Mamy przecież cywilizacyjną „dyspensę” na różne grzeszki i pokusy życia, do 25, maksymalnie do 30 roku życia. Wolno nam wtedy bawić się, kosztować życia, być szczęśliwymi. No ale potem przychodzi to słynne POTEM..

Potem masz spoważnieć, założyć spodnie, tudzież długą sukienkę, do kostek. Masz wziąć ślub, założyć rodzinę. Wziąć kredyt. A na to trzeba pracować. Długo i ciężko pracować. Typowy schemat to ojciec rodziny wychodzący z domu przed godziną szóstą rano, i wracający krótko po 20 wieczorem. Nawet nie wiesz ilu takich historii się nasłuchałem. Na marginesie – jeśli masz dar słuchania, wyrozumiałość i nie osądzasz ludzi jak ci wszyscy konserwatywni bigoci, to dowiesz się bardzo wiele o tego typu trupach w szafie. Które społeczeństwo ukrywa za wszelką cenę, szczególnie przed młodymi, by ich nie zrazić. O tym pisałem TUTAJ (LINK).

Powiedzcie mi szczerze.. Co to za życie? To jest piekło, a nie życie, choć tak żyje miliony Polaków i jeszcze uważa to za normalność. Rzeczywistość, w której człowiek musi pracować 12 godzin dziennie, nawet za te 5000 złotych, co też jest kwotą śmiesznie małą, jest rzeczywistością chorą. Ta sama zasada dotyczy brania kredytu hipotecznego na 30 lat, by zamieszkać w klitce w bloku na końcu miasta. Komu normalnemu podoba się to, że musi iść pracować z debilami po 12 godzin dziennie za ochłapy? Podczas gdy prywaciarz co dwa lata kupuje auto z salonu i cztery razy w roku jeździ za granicę na urlop? Podczas gdy elity zgarniają biliony dolarów nie tylko za siedzenie na dupie.. Ale za wywoływanie wojen, sponsorowanie terroryzmu i niszczenie planety?

Ideologie i religie czyli pasza dla motłochu stworzona przez elity

To znak tego, że żyjemy na chorym świecie. Różne ideologie i religie (pasze dla motłochu) musiały poradzić sobie z tym. Jakoś to motłochowi wytłumaczyć. Chrześcijaństwo mówi więc o uchu igielnym i o tym, że biedni zostaną nagrodzeni przez Boga, że Bóg ich tak doświadcza, sprawdza ich wiarę. Islam mówi o 72 dziewicach w raju jako nagrodzie za życie w ziemskim piekle. Neoliberałowie, libertarianie, korwiniści i część lewicy (tej tęczowej – PO, Nowoczesna) mówią o niewidzialnej ręce wolnego rynku. Że tak działa ekonomia, że jest kryzys, że to wina ludzi, ich braku wykształcenia, zaradności, niskiej wydajności.

Mówią też, że to trudności okresu transformacji 1989 roku. Lewica też ma etos ciężkiej pracy w myśl słów które słyszałem na własne uszy: „Prawdziwy człowiek lewicy to człowiek pracy, powtarzam, to człowiek ciężkiej pracy.” Wszystkie te doktryny mają za zadanie usprawiedliwiać wyzysk i biedę. Mają tłumaczyć motłochowi, dlaczego elita ma prawo opływać w luksusy, a motłoch ma na elitę pracować. Ma on im też płodzić dzieci czy wykrwawiać się na wojnach o ropę. Ups, przepraszam – o demokrację.

Każda doktryna, ideologia, religia, i często też psychologia, ma za zadanie wytłumaczyć ludowi, dlaczego ma być biedny, dlaczego ma ciężko pracować, nie zadawać pytań, nie kwestionować, nie buntować się. Tak, psychologia też popełnia ten błąd. Gdy psycholog mówi lub pisze w uczonym felietonie o pracy, karierze, o tym że ma to wysoką wartość.. To aż świerzbi mnie, by go zapytać: „Człowieku, o czym Ty kurwa mówisz? Czy Ty kurwa jesteś normalny?! Co jest dobrego albo chociażby normalnego w pracy przez większość dnia?” O tych ciekawych, acz szokujących kwestiach pisałem TUTAJ (LINK) jak i TUTAJ (LINK). Bardziej w kontekście religii pisałem TUTAJ (LINK) i ten obszerny artykuł polecam szczególnie.

Hedonizm i radość kolejnymi kluczami do młodości i zdrowia?

Tymczasem dusza bez realizacji pasji, bez szczypty radości, szaleństwa, zabawy, hedonizmu, marnieje. Człowiek robi się zgorzkniały, rozgoryczony. Traci energię, siły. Zaczyna być nerwowy, smutny. Potem przychodzi depresja, nerwica, czasami cięższa choroba psychiczna. Często nałogiem staje się alkohol czy sama praca. Bo mimo wszystko daje ona schronienie przed równie rozgoryczonym partnerem i dziećmi, które zaczynają Cię nienawidzić. Na bardzo głębokim, podświadomym poziomie człowiek wie, że został oszukany. Że został wyjebany w dupę bez wazeliny. Dlatego tak wielu rodziców podświadomie nienawidzi swoich dzieci. U ojców przejawia się to wycofaniem lub brutalnym wychowaniem. U matek – wmawianiem dziecku że sobie nie poradzi, obniżaniem jego poczucia wartości, wpędzaniem w kompleksy.

Co potem? Potem pojawiają się choroby fizyczne. Zawał serca – choroba biznesmenów, pracoholików, korpo-pracowników, dyrektorów. Ile razy słyszy się o młodym człowieku, w wieku tych 35 lat, który zarzynając się w pracy dla swojej rodziny, dostaje zawału serca. I to ciężkiego zawału, w wyniku którego zgon następuje bardzo szybko. A to jest tylko 10% przypadków zawałów. Albo kobieta która musiała rzucić ukochaną pasję, np rzeźbiarstwo, dla pracy w korporacji. Ma 26 lat, i nagle dowiaduje się o tym, że ma ostatnie stadium raka. Umiera w ciągu pół roku. A większość po prostu „umiera” latami, zalegając na kanapie przed TV. Gdzie jedyną „radością”, ukojeniem tego ogromnego bólu życia, jest sześć tanich, mocnych piw. Które przynoszą choćby te kilka godzin zatrucia, paraliżu i odrętwienia (bo tak to wygląda z punktu widzenia neurobiologii), które mylnie nazywane jest szczęściem.

Zagadka nieśmiertelności, czyli co?

To jest właśnie zagadka może nie nieśmiertelności.. Ale długiego i szczęśliwego życia. Nawet nauka zauważyła, że osoby które po emeryturze zachowały pasję, aktywność umysłową, radość życia – mogą żyć nawet 120 lat. I to bez żadnego Alzheimera. Przykład to fizycy, naukowcy, lekarze, wynalazcy, leśnicy, ogrodnicy, artyści itp itd, których zawód był źródłem pasji i szczęścia. Dodam jeszcze jedną ciekawą obserwację.

Otóż dzisiejsi 30-latkowie wyglądają znacznie ładniej i młodziej, niż 30-latkowie sprzed dekad. Dlaczego tak się dzieje? Czy aby nie przez to, że dzisiejsi 30-latkowie mogą kosztować życia i radować się właśnie do tego wieku? A wcześniejsze pokolenia zakładały rodziny już w wieku tych 18 lat, a potem co rok prorok? Przecież europejczycy spożywają więcej toksyn, lekarstw, szczepionek, alkoholu. A żyją dłużej i wyglądają młodziej, niż eko i organic Afrykańczycy. Może właśnie dlatego?

Jako ostatnią kwestię podejmę tematykę miesiąca miodowego, miłości w związku. Otóż nauka mówi, że stan zakochania trwa dwa lata, czasami pięć lat. Z kolei w społeczeństwach przyjęła się tradycja miesiąca miodowego po ślubie. Tak.. Szczęście po ślubie ma trwać tylko ten symboliczny, miodowy miesiąc. Para jedzie na jakąś wycieczkę, szaleje, raduje się.. A potem ma pracować dla systemu, dać mu potomków. Idea miodowego miesiąca trochę przypomina ideę dyspensy dawanej młodym w wieku 15 – 30 lat. A ja zadaję pytanie: dlaczego miesiąc miodowy ma nie trwać cały okres związku czy małżeństwa? Ba, zadam pytanie jeszcze bardziej szokujące. Czy zakochanie musi się kończyć po tych kilku latach? Dlaczego nie może trwać.. wiecznie?

Przedstawię taką dość śmiałą hipotezę. W związkach często bywa tak, że wraz z czasem jego trwania, obaj partnerzy mają do siebie coraz więcej pretensji. Przychodzi coraz więcej żalów. Coraz więcej trudnych sytuacji, które zostają gdzieś na dnie pamięci. Coraz więcej kompromisów, na które wcale nie chcieliśmy iść. I o nie podświadomie też mamy pretensję. Więc kwasów jest coraz więcej i więcej. I to eradykuje, czyli usuwa z nas uczucie miłości, zakochania.

Prawdziwa miłość to wieczna młodość?

No i jest coś jeszcze. Wiadomo, miłość, zakochanie, radość. Któż tego nie pragnie? Chodzenie do restauracji tudzież wspólne gotowanie pyszności. Kluby, puby, spotkania ze znajomymi, klimatyczne knajpki. Kupowanie płyt i ich odsłuchiwanie, chodzenie na koncerty, czytanie książek i inne wspólne zainteresowania. No i związane z nimi rozmowy. Kino ze znajomymi, czy stary film oglądany we dwójkę na DVD. A potem zarwane noce, pełne miłości, aż po blady świt..

I to jest życie, które uszczęśliwia większość par. Ale potem wiadomo, przychodzi to słynne POTEM o którym pisałem wcześniej. Dochodzi ślub, spłodzenie dzieci, bo tego się od nas żąda. Trzeba wziąć ten cholerny kredyt hipoteczny, a to oznacza potworny lęk, czy starczy na ratę, czy nie wyrzucą z mieszkania na bruk. Ważne – czy nie wyrzucą Was i Waszych maleńkich dzieci – bezradnych, niewinnych dzieci. Sam widzisz, jak wielki to lęk. Dochodzi też konieczność pracy na to wszystko, ciężkiej pracy. Wychowywanie i pilnowanie dzieci to ogrom obowiązków, nerwów, czasu.

Dochodzi więc „ta cała ikea”, jak ja to nazywam. Nie jesteście już radosnymi kochankami smakującymi rozkosze życia. Ale jesteście rodzicami, pracownikami, obywatelami, konsumentami. Jesteście odpowiedzialnymi, poważnymi i śmiertelnie zapracowanymi ludźmi. Na pasję już nie ma czasu. Pub, knajpka, weekendowy wypad, filmowy wieczór? Zapomnij. Wakacje z dziećmi? To przecież koszmar, bo trzeba je wiecznie pilnować i użerać się. Teraz nie interesują Cię nowe książki Kinga, Sapkowskiego czy Lovecrafta. Na książki zwyczajnie nie ma pieniędzy. A nawet gdyby były, to nie ma czasu ani tym bardziej sił ich czytać.

Bo musisz być poważny, nudny i wybrać polisę..

Ale to, czy starczy do pierwszego i jaką polisę wybrać. Bo przecież musisz mieć ubezpieczenie, przecież jesteś dorosły. Na marginesie, polisy i ubezpieczenia to dla mnie znak rozpoznawczy leminga. Przecież nawet nie chodzi o to, że nie da się ubezpieczyć całego życia, że to jakiś absurd, bo życie to ciągła zmiana i niewiadoma. Ale to zwyczajnie nie działa, bo w razie czego nie dostaniesz nic, albo dostaniesz grosze. Ale leming musi polisę kupić. Do kościoła już chodzić nie wypada, ale podświadomość dalej chce mieć iluzję bezpieczeństwa. Więc zamiast iść do kościoła by zbierać punkty u bozi, idzie założyć polisę.

Rozchodzi się o to, że świat od początku do końca został źle pomyślany. Dusza wcielając się w ciało tu na Ziemi, doznaje ciągłych traum, ciągłych zawodów. Trapi nas opisywany przez psychologię głębi „krzyk ducha uwięzionego w słabym ciele i w niedoskonałej materii.” Nasze dusze wydają się nie chcieć tu być. Może pobyt ludzkości na Ziemi jest wynikiem jakiegoś bardzo dawnego.. Błędu? Nie wiadomo, teorii na ten temat jest bardzo dużo. Co możesz więc zrobić?

Po pierwsze, nie wchodzić w system, żyć po swojemu. A jeśli w niego wszedłeś, to wygospodaruj jakąś przestrzeń dla siebie. Dla swoich pasji. Otoczenie będzie protestować. Że znowu kupujesz książki czy płyty, że znowu idziesz na ryby, że znowu fotografujesz. Że znowu grzebiesz w ogrodzie w tej ziemi, że wyciągnąłeś tego starego rzęcha z garażu czy piwnicy.. Ale zrób to. Młodość, nawet jeśli nie będzie trwać wiecznie, jest tego warta.

Życie człowieka wydaje się być za krótkie. Nie tylko by dojrzeć i być szczęśliwym, ale nawet by mieć te dzieci – bo ktoś musi je płodzić. Ale popatrzcie na to – ledwo człowiek skosztował tego życia, ledwo ma te 30 lat, a tu już mu każą brać kredyty i robić dzieci. Ledwo te dzieci odchowa, ledwo ma te 50 lat – a organizm już wrak. Na nic nie ma czasu. Ponoć kiedyś, wg przekazów wielu ludów i kultur (np mitologii hebrajskiej – Biblii) żyliśmy 1000 lat. Ale nam to ograniczono. I na ten temat jest wiele teorii. A ostateczna prawda niknie gdzieś w mrokach pradziejów. O których także praktycznie nic nie wiemy. O tym, co by było, gdybyśmy żyli 1000 lat jak kiedyś, pisałem TUTAJ (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: