Kategoria: Szok i zgorszenie

DLACZEGO DAWNIEJ BYŁO FAJNIEJ I LEPIEJ? „DZISIEJSZE CZASY TO JAKAŚ PORAŻKA!”


Jak świat światem, każde pokolenie uważa, że za czasów ich młodości wszystko było lepsze, fajniejsze i bardziej kolorowe. A teraz wszystko po prostu schodzi na psy. No i oczywiście ta dzisiejsza młodzież taka niewychowana, taka głupia i zdemoralizowana. Kiedyś to były czasy! Na upadek obyczajów narzekali już kapłani starożytnego Egiptu te 5000 lat temu. Także starożytni Rzymianie powtarzali swoje słynne: „O Tempora, o Mores”. Czyli: „O czasy, o obyczaje.”

-Grażyna! Wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

Narzekanie na młodzież i na czasy obecne jest charakterystyczne dla człowieka, który starzeje się lub jest już stary. Oczywiście w wymiarze mentalnym. Gdy człowiek jest mentalnie młody i rześki, to nawet fizycznie starzeje się dekadę lub dwie dekady wolniej. Jakie są przyczyny tego zjawiska? Dlaczego dla dzieci świat jest rajem, dla młodych jest pełnej wyzwań niewiadomą, a dla 30-latków i starszych jest on już pełnym obowiązków kieratem?

Dlaczego tęsknisz za dzieciństwem i młodością?

W dzieciństwie każdy z nas był w stanie bezwarunkowego szczęścia i radości. Młodość to czas, gdy wiele marzeń się załamało. Jednak wciąż świat wydaje się być czymś dobrym. Zaś ludzie w wieku około 25, 30 lat, wpadają w tzw „przesunięcie pokoleń”. Ciągle nowe rozczarowania i traumy. Obowiązków ciągle przybywa. To już nie czasy dzieciństwa czy nawet tych studiów. To czasy gdy trzeba wziąć ślub i założyć rodzinę. Gdy trzeba spłacać po kilka kredytów. Gdy zamiast jechać na Global Gathering, trzeba kupić polisę na życie, bo reklamowali w TV, no i każdy ma.

A za rok meble z Ikei, za dwa lata znowu coś się znajdzie do kupienia. Zresztą i tak na ten Global Gathering nie pojedziesz. Bo poza pieniędzmi których ciągle brak i brak, nie ma na to także czasu, sił i energii. Na inne rzeczy w zasadzie też nie ma ani pieniędzy, ani czasu, ani ochoty. Nie pamiętasz już, kiedy przestałeś sklejać modele samolotów, kupować nowe płyty czy fotografować pociągi. Zresztą, czy „takie głupoty” są w ogóle teraz ważne? Masz być szanowanym i poważanym obywatelem, prawdziwym mężczyzną. Wychodzisz do pracy po piątej rano – ciemno, zimno, pada. Wracasz z pracy po dziewiętnastej – ciemno, zimno i pada. Jedyna rozrywka to te kilka piw w weekend i TV.

O tym pisałem także w tym felietonie:
Tajemnice duchowości: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Pamiętasz go?

Dawniej było lepiej! Kiedyś to były czasy!

Więc kolory życia bladną. Tak, z pewnością kiedyś było lepiej. Kiedyś to był czasy! A teraz z życia zostały same nudne obowiązki, a z przyjemności, hobby i pasji musiałeś zrezygnować. Więc rzeczywiście, te lata 90 wydają Ci się rajem. Choć był to czas niewyobrażalnie traumatyczny dla Polaków. Czas schładzania gospodarki, dzikiej prywatyzacji, bankructw, galopującego bezrobocia. Tak go zapamiętało pokolenie 40+. Z kolei lata ’00 wydają Ci się pełne emocji i magii.. Choć też trudów było co nie miara. Bo byłeś młody i w Twoim życiu było miejsce na przyjemności, pasje, marzenia.

Potem świat to brutalnie zweryfikował. Więc przychodzi lament za utraconymi latami młodości i większej beztroski. I podświadomy gniew na obecnych młodych, że są niewychowani, zdemoralizowani i w ogóle jacyś tacy głupi. A prawda jest zgoła inna. Podczas gdy pokolenie 30+ wegetuje na umowach śmieciowych i narzeka, to życie dla młodych płynie swoim odwiecznym rytmem. Dzieciaki bawią się na placach zabaw, na rowerach, grają w piłkę, wbrew temu co mówią stetryczali ludzie o uzależnieniu od smartfonów. Bawią się dokładnie tak, jak bawiły się zawsze. I tak jak zawsze nastolatkowie i młodzi przeżywają pierwsze miłosne uniesienia, pierwsze przygody z dragami. Marzą i planują swoją przyszłość.

Ostatnio do pieca dorzucił co nieco psycholog i skandalista Jakub Łotecki, publikujący pod pseudonimem Jakub Czarodziej. Opublikował on nagranie: „Ludzie starej daty vs ludzie nowocześni.” Dotychczas ma ono prawie 15.000 udostępnień i 2,2 miliona wyświetleń. Oczywiście, dawniej było lepiej, fajniej i w ogóle, a dzisiejsze czasy są takie zjebane. Wklejam poniżej to nagranie:

Jeśli powyższy link nie działa, to nagranie to dostępne jest także na You Tube [LINK TUTAJ].

Nagranie Jakuba Czrodzieja zostało sparodiowane / zdissowane przez YouTubera Fanggottena występującego z Gargamelem. Nazwał on to nagranie wprost: „starcze pierdolenie„.

Dawniej NIE było lepiej

Na ile była to po prostu akcja promocyjna Jakuba Czarodzieja (tzw „ClickBait”), a na ile było to robione na serio, tego nie wiem. Ale faktem jest, że obecne pokolenie 30-latków jest bardzo rozczarowane rzeczywistością, jaką zastało. Rodzice napompowani słowami Lecha „Bolesława” Wałęsy i Balcerowicza przekazali im, że mogą wszystko i mogą mieć wszystko. W tę sam ton uderzyła zmasowana socjotechniczna kampania wyborcza PO w roku 2007. Zasługujemy na cud gospodarczy, leczyć nas będą dobrze zarabiające pielęgniarki i lekarze, Polacy będą wracać do kraju.. Więc nabrali kredytów, narobili dzieci, wzięli szereg zobowiązań, i zderzyli się z polską rzeczywistością.

Więc bardzo popularne jest wspominanie lat 90-tych i lat 00, choć to wcale nie był dobry okres. Było dużo ciężej finansowo niż obecnie. Około 160.000 Polaków popełniło wtedy samobójstwo z powodu biedy i innych czynników. Nie było takich ułatwień technologicznych. Wszyscy na nie chętnie narzekamy, ale.. jeszcze chętniej z nich korzystamy. Identycznie jest ze zmianą mentalności. Toporny konserwatyzm wczesnych lat ’90 był piekłem dla ówczesnych młodych ludzi.

O czasy, o obyczaje..

Chętnie narzekamy na rozluźnienie norm i obyczajów. Ale równie chętnie korzystamy z tego, że mentalność się zliberalizowała i złagodniała. Wyobraź sobie wspólne zamieszkanie z partnerką bez ślubu, np w 1991 roku. Naprawdę chciałbyś, by ta stara mentalność wróciła? Postęp technologiczny, społeczny, mentalny i każdy inny, ma swoje dobre jak i złe strony. Oprócz ułatwień, przynosi także wypaczenia. Jednak celem ludzkości i samej natury jest rozwój i ewolucja.

Nie możemy spoczywać na laurach i wiecznie tkwić np w latach 90-tych. Istnieją dwie siły, które przez ten proces nas przeprowadzają. Siły tradycji i siły postępu. Siły tradycji są buforem stabilizującym dla sił postępu. Wskazują one na wypaczenia, na błędy, na zbyt szybkie tempo wprowadzania zmian. Zaś siły postępu mają za zadanie reformować i naprawiać to, co w „tradycyjnym porządku” było złe, niedoskonałe, przestarzałe.

Tak czy owak, to nie świat się pogarsza, poza pewnymi szczegółami. To Twoje życie traci na jakości wskutek coraz większej liczby obowiązków i coraz mniejszej ilości przyjemności. Tak naprawdę to Ty się staczasz, a nie świat. Świat da sobie radę, zawsze daje.

To zjawisko nazywane „przesunięciem pokoleń” opisał Vadim Zeland:

Cytat: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości.

A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna. Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany.

(…)

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia.

Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom. Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze.

(…)

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś.

Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży. Jeśli świat byłby ten sam dla wszystkich, to po przejściu tylu dziesiątków pokoleń zmieniłby się w piekło.”
(Vadim Zeland)

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

„NIE MASZ PRAWA KRYTYKOWAĆ NASZEGO SYSTEMU!” CZY ABY NA PEWNO?


 

elity polityczne

Jebać system.. Ale niby jak?

Mówi się, że ludzie, którzy krytykują obecny system, nie przedstawiają żadnej działającej alternatywy. Że skoro takiej alternatywy nie mają, to nie mają też prawa krytykować obecnego systemu. Czy takie stwierdzenie jest prawdą? Przyjrzyjmy się temu bliżej..

Ten artykuł jest luźno powiązany z dwoma innymi moimi artykułami, które też polecam:
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów
Małżeństwo: dopełnienie miłości czy pułapka systemu?! Prawda jest bardzo niewygodna!

Gdyby „poważani i szanowani obywatele” mieli rację w swoim pojmowaniu świata, to mielibyśmy raj na Ziemi. No, nie za bardzo to, co mamy na świecie, przypomina raj. Co mamy w zamian? Wojny, ludobójstwa, biedę, wyzysk. W Polsce niby jest pokój, ale czy na pewno? Spójrz na statystyki przestępstw – kilka milionów rocznie. Na Zachodzie jest ich proporcjonalnie więcej. To są de facto realia wojny.

No ale oni nie mają racji. Racji nie mieli rodzice, dziadkowie, nauczyciele, politycy, księża, artyści, lekarze, naukowcy.. Nikt jej nie miał, ale każdy chronił swoich interesów. Dano nam wiedzę, która nie jest prawdziwa. Która nie działa, i która zamiast chronić, wpędza w kłopoty. Uczono nas świata, który nie istnieje od przynajmniej kilkudziesięciu lat. Ale wymagać wymagają od nas wszystkiego, czego tylko można wymagać w 2017 roku. Dlatego warto wyluzować. System nie jest wart tego, byś złożył na ołtarzu jego interesów swoje młode życie.

Oni nie mieli racji

Dlaczego ośmielamy się krytykować system? To proste: bo nie działa i czyni ludzi nieszczęśliwymi. Zauważ, że każdy bez wyjątku „coś” tam ma do tego systemu. Jeden woła: „jebać policję, jebać psy, HWDP”. Innemu nie podoba się, że nie sprowadzamy tu miliona imigrantów. I przy okazji mówi coś o jakimś tam trybunale konstytucyjnym, podczas gdy większość Polaków ma na to wyjebane i puka się w czoło. Inny z kolei wkurza się, że te nieroby nie chcą pracować za 1000 zł i musi im płacić 1500, i jeszcze biorą 500+.

Podczas gdy on przez to wszystko nie kupił w tym roku Mercedesa, a kupuje nowego regularnie co dwa lata. Inni z kolei kontestują system w sposób filozoficzny, tak jak ja. I dobrze, że to się dzieje. Niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy, z systemu, jest fundamentalnym motorem rozwoju. To, że ludzie dyskutują i plotkują między sobą, i że w milionach komentarzy, artykułów, wpisów, notek narzekają – przyczynia się do pokazania, co jest ze światem nie tak.

A jeśli już wiemy co jest nie tak, to można to powoli zacząć zmieniać. W przeciwnym wypadku dalej siedzielibyśmy w jaskiniach. Przecież to takie „bio”, „eko” i zgodne z tradycyjnymi wartościami, z naturą, prawda? Jaskiniowiec to uosobienie bytu i konserwatystów, i bezrefleksyjnych zwolenników poddania się naturze.

Równowaga między jebaniem systemu a korzystaniem z niego

Trzeba znaleźć równowagę pomiędzy dostosowaniem się do cywilizacji i korzystaniem z niej, do czego mamy prawo, a olewaniem jej. Warto wyrobić sobie olewający dystans. Nikt Ci nic nie wmówi. Nikt Ci nie narzuci żadnych zobowiązań, obowiązków.. Chyba że sam chcesz. Nikt Ci nie powie, co masz robić, a czego nie. Nikt nie storpeduje Cię poczuciem winy, że jesteś coś winien rodzinie, społeczeństwu, państwu, narodowi. Bo nie jesteś im nic winien. Więc bierzesz od cywilizacji, od systemu to, na co masz ochotę, i co jednocześnie udźwigniesz czy finansowo, czy emocjonalnie. Jesteś wolny i zasługujesz na wszystko to, co najlepsze.

Czy jesteś komukolwiek coś winien? Dużo ludzi będzie Ci tak mówić. Najczęściej nie będą oni mieli racji. „Winien” jesteś cokolwiek tym ludziom, którzy Ci pomagali i Cię nie dołowali. To bardzo proste. Czy jesteś coś winien rodzinie, narodowi, państwu? Odpowiedz sobie na poniższe pytania:

-Czy przekazano Ci rzetelną wiedzę z dziedziny Twojego zawodu, medycyny, innych gałęzi nauki?

-Czy przekazano Ci wiedzę o relacjach, emocjach, psychologii, seksualności, rodzicielstwie?

-Czy umożliwiono Ci bycie szczęśliwym, spokojnym i spełnionym człowiekiem?

-Czy pokazano i nauczono Cię myśleć samodzielnie i krytycznie?

-Czy zarabiasz godnie, nie lękając się o przyszłość? Czy masz oszczędności, własnościowe mieszkanie, samochód? Gdzie jedziesz w tym roku na wakacje?

-Czy nauczono Cię zaradności, ogarnięcia życiowego, przedsiębiorczości, żyłki biznesowej?

-Czy w dzieciństwie (wiek do 4, 5, 6 lat) zaprogramowano Ci w psychice pozytywne wzorce, umożliwiające wspaniały start w dorosłe życie?

-Czy żyjesz w normalnym kraju?

Nie jesteś nikomu nic winien

Jeśli na jedno lub więcej pytań odpowiedź brzmi: NIE, to znaczy, że nie jesteś nikomu nic winien. Poza osobami, które pomogły Ci wstać z kolan, które Cię wspierały, które przekazywały Ci wiedzę. To bardzo prosta, życiowa prawda. Wręcz łopatologiczna. Tymczasem całe życie wmawiają nam, że jesteśmy wszystkim wszystko winni. I że powinniśmy przestać zupełnie myśleć o sobie, a realizować żądania i oczekiwania innych. A tymczasem kto rządzi, kto zarabia miliardy, kto odnosi sukces? W wielu przypadkach właśnie Ci, którzy robią odwrotnie, popadając w drugą skrajność. Czyli psychopatycznie myślą o sobie i swoim interesie.

Nie zalecam jednak popadania w nienawiść wobec struktury, którą nazywamy „systemem”. System jest potrzebny, chroni nas, zapewnia rozwój, tę minimalną stabilizację. Hamuje on dzikie i barbarzyńskie instynkty motłochu. Dzięki niemu żyjemy, doświadczamy, uczymy się. To dzięki systemowi możemy dumnie napisać, że.. jebiemy system. Choć to nie jest prawda. Jebie system ten, kto wyprowadzi się na środek pustyni, a i wtedy też nie do końca. System to konstrukcja, która ma jakoś tę planetę małp ogarnąć, która ma jakiś tam minimalny rozwój zapewnić.

System to armia stosująca brutalna i bestialską przemoc, która ochroni Cię od brutalnej przemocy Rosjanina czy islamisty. Choć sam możesz teraz na te moje słowa tupać gniewnie nóżką, i zaklinać się na wszystkie świętości czy też demoniczności, jakim to anarchistą, pacyfistą i empatą jesteś. Byś Ty mógł medytować czy leżeć na łące patrząc w niebo, ktoś inny musi torturować, okaleczać i mordować ludzi złych. Też mam w sercu ideały lepszego świata – pacyfizmu, anarchizmu itp. Ale sorry, świat realny tak nie działa. Dlatego póki co mówię: „Deus Vult!”

System jest więc potrzebny

System to policja, sądy i więzienia, które pomimo ich olbrzymich wad, uniemożliwiają chłopcom w dresach zrobienie z naszego kraju drugiej Somalii. Czy też drugiej Kolumbii z tamtejszymi rządami gangów. Od tego mamy przecież obecny rząd PiS (także pełen oszołomstwa i niezliczonych wad), by system sądowniczy zreformował – taki był ich program wyborczy. System to technologia, książki i internet, dzięki którym poznajesz wiedzę.

System to centrale logistyczne i transportowe i ich pracownicy, których pewnie nazwałbyś „nieświadomymi”. A którzy dostarczają Ci Twoje książki o duchowości czy eko-zakupy. System to medycyna farmaceutyczna i medycyna naturalna, która dzięki dostępowi do informacji (technologia, internet) wraca do łask. Więc nie musisz już umierać na byle wyrostek jak to było jeszcze 200 lat temu, i nie musisz być skazany wyłącznie na farmaceutyczne tabletki, jak to było jeszcze w latach 90-tych XX wieku.

System to nasz świat, i my też jesteśmy jego częścią. Na nas i na nasze poglądy także jest miejsce. Dodatkowo, system działa na rzecz tych, którzy znają zasady jego działania i wiedzą, jak nagiąć ten z pozoru nieugięty monolit do własnych korzyści. A tej wiedzy, choć jest dostępna, nauczyć się jest bardzo trudno. Ci, którzy zaczęli, uczą się de facto całe życie.

Warto też wiedzieć, że celem i natury, i ludzkości, i systemu, jest postęp i udoskonalanie wszystkich istniejących form. Za 50 lat następne pokolenia będą z odrazą patrzeć na to, co jest elementem naszej codzienności. Na umowy śmieciowe, bezpłatne nadgodziny, niskie pensje i na szereg innych rzeczy, które uważamy za absolutnie normalne, ludzie przyszłości będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy np na Holocaust. Normy społeczne, wydawałoby się tak stałe, tak potężne, tak naburmuszone i dumne, tak „tysiącletnie”, też się zmieniają.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

MAŁŻEŃSTWO: ZWIEŃCZENIE MIŁOŚCI CZY PUŁAPKA SYSTEMU?! PRAWDA JEST BARDZO NIEWYGODNA!


Małżeństwo

Czy warto brać ślub? Jak to z tymi małżeństwami jest..

Śluby, małżeństwa, wesela.. To temat niezliczonej ilości rozmów i plotek, ale też anegdot, żartów, dowcipów. Najczęściej te anegdoty czy dowcipy powtarzamy tak półgębkiem, tak „na niby”. Niby widzimy, że to wszystko nie gra, że ten model życia się nie sprawdza.. Bo często żartem mówimy to, co jest prawdą, to, czego nie wolno powiedzieć na poważnie, to, co nas porusza i boli.

„Ale przecież to był tylko żart, który widziałem wczoraj na chamsko.pl, czego Ty chcesz, oszołomie? Ja jestem normalny, jestem taki jak wszyscy! I wezmę z moją Karyną ślub, u nas będzie inaczej, zobaczysz!”

Pytanie które zawsze jest na czasie, brzmi: rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile znasz szczęśliwych małżeństw ze stażem ponad 10 lat? No właśnie. Piszę ten artykuł z perspektywy 32-letniego mężczyzny. Już pokolenie naszych rodziców powtarzało sobie, że u nich będzie inaczej, że nie popełnią tych samych błędów w małżeństwach i w wychowywaniu dzieci. Że z pomocą Lecha „bolesława” Wałęsy obalą komunizm i wprowadzą tu kapitalistyczny raj na Ziemi, krainę mlekiem, miodem i umowami śmieciowymi płynącą.

Coraz więcej ludzi dostrzega tę bardzo ważną prawdę: „Tak, uczono nas tego.. Tylko że to nie działa, to nie spełnia swej roli, a wręcz szkodzi”. To zdanie, ten wniosek jest bardzo ważny, i dotyczy wielu dziedzin i obszarów życia. Nie tylko małżeństwa. Systemy, które trzymały w ryzach społeczeństwa przez poprzednie setki czy nawet tysiące lat, teraz niemal zupełnie nie spełniają swojej roli. Są straszliwie niewydolne i to już widać. Stoimy przed dziejowym wyzwaniem: musimy jako ludzkość wypracować nowe formy organizacji społeczeństw. Bo te stare zwyczajnie nie odpowiadają wyzwaniom XXI wieku.

Bert Hellinger napisał pewną anegdotę o dzieciństwie, młodości i małżeństwie, którą ja trochę zmodyfikuję:

Pierwszy związek w wieku lat -nastu, to pożegnanie z dzieciństwem. Małżeństwo to pożegnanie z młodością. Od tej pory Wasz związek istnieje jako element w strukturze, w maszynie społecznej. Jest pikselem w układance elity, jaką jest społeczeństwo. Z kolei rodzicielstwo to pożegnanie z.. życiem. Oczywiście, takie symboliczne pożegnanie z własnym życiem. Bo teraz liczy się nowe życie – dziecko. I to temu nowemu życiu oddajesz lwią część swojego „życia”. Swoich zarobków, energii i czasu. Nie jesteś już poetą życia, ani nawet nie jesteś kochankiem swojej dziewczyny. Jesteś zapracowanym po uszy rodzicem, z masą obowiązków, zobowiązań, rachunków..

Ja posłużę się własną anegdotą. Otóż masz znajomego, który skończył zawodówkę, ma fach w ręku i własną firmę remontową. Człowiek słowny, uczciwy, taki „do rany przyłóż”. Potrzebujesz zrobić pilny remont, więc idziesz do niego. Dogadujecie się przy wódeczce. Nie podpisujecie umowy, bo i po co? Dajesz mu te 5 kafli do ręki przed rozpoczęciem prac, bo on potrzebuje coś pilnie kupić do swojego mieszkania. Po trzech czy czterech tygodniach, zgodnie z umową, masz pięknie odjebaną chatę. Remont na piątkę z plusem.

Tymczasem wyobraź sobie inną sytuację. Chcesz do takiego remontu wynająć jakichś nieznanych ludzi z miasta. Czy dasz im całą kasę przed rozpoczęciem prac? No nie ma mowy, popierdoliło Cię? No i jeśli to dość poważny remont, czy pozwolisz im działać bez spisanej umowy na piśmie, choćby co do kosztów? Raczej podpiszesz umowę.

Małżeństwo stworzono po to by system trwał

Tak samo jest z małżeństwem. Definicja małżeństwa to „umowa cywilno-prawna między dwojgiem partnerów, legalizująca ich związek.” I na tym mógłbym ten artykuł zakończyć, bo sprawa niby jest jasna. Umowy pojawiają się tam, gdzie jedna strona drugiej nie ufa. A jeśli nie ufa – to wtedy wkracza aparat administracyjno-prawny państwa w postaci umowy. A umowa określa obowiązki jak i korzyści dla jednej i drugiej strony, jak i sankcje za nie wywiązanie się z umowy.

Jak widzicie, prawda jest dużo prostsza niż te wszystkie psychologiczne, życiowe czy duchowe teorie. Prawdę zawsze cechuje prostota, dlatego tak trudno ją dostrzec. Cel umowy małżeńskiej jest jeden: nie ufasz, lub partnerka Ci nie ufa, więc wchodzi tutaj maszyneria prawno-państwowa. Wkracza ta machina, bo trzeba zdyscyplinować rozżarzone zakochaniem głowy i zagwarantować byt ich potomstwu. Trzeba związać dwojga ludzi i utrudnić im rozejście się.

Więc machina prawno-państwowa przedstawia Ci szereg konsekwencji i sankcji prawnych, jeśli będziesz chciał odejść od kobiety i dzieci. I z drugiej strony, państwo gwarantuje kobiecie szereg świadczeń ze strony mężczyzny, jeśli on odejdzie. Wiem, że jest to podejście typowo samcze, a więc znacznie zawężające postrzeganie tej sprawy. Wiem, że istnieje druga strona medalu. Ale fakt faktem, że małżeństwo dużo bardziej opłaca się kobiecie, niż mężczyźnie. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wszędzie mamy podobny obrazek – marudzące i naciskające na ożenek kobiety, i niechętni małżeństwu mężczyźni. Tak, to też jest tylko stereotyp, wiem to.

By żyło się lepiej – elitom

Więc nie ma w tym głębszej filozofii. I absolutnie nie ma w tym romantyzmu czy miłości. Instytucja małżeństwa została stworzona po to, by społeczeństwo mogło trwać i rozwijać się, by zapewnić dzieciom byt, by była zachowana homeostaza systemu. By trzymać ludzi za mordy, i tyle. Innymi słowy: instytucja małżeństwa została stworzona dla dobra elit, systemu, społeczeństwa, dzieci. A nie dla Twojego dobra. Twoje dobro, Twoje pasje i samorealizacja, są dla systemu najczęściej na ostatnim miejscu. Bo człowiek szczęśliwy nie jest dobrą bateryjką dla tegoż systemu.

I jest to instytucja bardzo, ale to bardzo potrzebna. To dzięki niej ludzkość przetrwała i tak wspaniale się rozwinęła. Mimo ogromnych trudności, niesprawiedliwości i ludzkich krzywd, jednak mamy ten rozwój. Dopiero zaczynamy wychodzić z eonu barbarzyństwa, i te stare barbarzyńskie wzorce wciąż silnie trzymają. Zderzają się one z wzorcami nowymi, bardziej empatycznymi, bardziej człowieczymi. I ludzkość tę ogromną kolizję obu systemów wartości zaczyna dostrzegać. Widać to np. w wymaganiach co do partnera. Chciałoby się cech i z jednego (zwierzęcego) i z drugiego (z nowych, cywilizowanych wartości). To, co zwierzęce, barbarzyńskie – podnieca i ekscytuje. Ale umysł, serce i dusza już tęskni do tego nowego – a więc do tego cywilizowanego, spokojnego.

Pomyślcie co by było, gdyby każdy mężczyzna był taki „mundry” i „łoświecony”, i niechętny do żeniaczki, do budowy domu, sadzenia drzewa i płodzenia gromadki dzieciąt. Nie tylko nie zarobi bank na kredycie hipotecznym. Ale jedno, góra dwa pokolenia, i cywilizacja przestaje istnieć. Nastaje znowu.. barbarzyństwo. Błogosławiona czy tam diabosławiona niech będzie ludzka nieświadomość. To także dzięki niej mamy cywilizację, technologię, medycynę, postęp. To także dzięki niej my, nieliczne jednostki, możemy się rozwijać i jebać system. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu”.

Ludzie nie są monogamiczni

Dalej: gatunek ludzki nie jest monogamiczny. Ba, człowiek nie jest w stanie wytrzymać dłużej z jedną osobą, jeśli nie jest ogarnięty. Jeśli uważa, że ma zawsze racje, jeśli jest zazdrosny, zaborczy, strzela fochy, wkurwia się o bzdury, chce kontrolować. To są zachowania mentalnego dziecka zamkniętego w dorosłym już ciele. I związki takiego człowieka zawsze będą się kończyć mega wkurwem, jednym słowem: źle.

Ludzie powinni być ze sobą wtedy, gdy są szczęśliwi. Związek ma budować obojga. Powinni być więc ze sobą te dwa lata, pięć lat, dziesięć lat. A gdy związek nie daje szczęścia – to ludzie powinni się rozejść. Kłopot jest właśnie wtedy, gdy jest ślub, kredyt hipoteczny, gdy są dzieci. Bo wtedy odejść jest bardzo trudno. To też ma na celu umowa cywilno-prawna zwana małżeństwem.

Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił. Robią to właśnie wtedy, gdy hormony zakochania buzują, gdy krytycyzm wobec sytuacji i partnera jest osłabiony. Zauważ bowiem, że wiele regulacji prawnych związanych z instytucją małżeństwa jest tak skonstruowanych, by parze trudniej było się rozstać. Państwo i system zabezpieczają się w ten sposób. No i zabezpieczają w ten sposób byt dzieci.

Społeczeństwo, które lubi się wtrącać

Istnieje jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z małżeństwem. Otóż społeczeństwo uważa, że ma święte prawo wtrącać się w miłość dwojga ludzi. Dlaczego? Bo wiadomo, że z miłości są dzieci. Dawniej, przez całe tysiąclecia, nie znano antykoncepcji czy aborcji. Ludzie byli zdani na kaprysy natury. I związek czy seks zawsze oznaczały pojawienie się dzieci. Społeczeństwo wtrąca się w związki, bo działa zgodnie z zasadami nieświadomości zbiorowej, i chce „wyprzedzić” okoliczności i zapewnić byt nienarodzonym jeszcze dzieciom.

No i społeczeństwo chce te dzieci przechwycić w swoje tryby – by rodzicom nie strzeliła do głowy myśl, by wychowywać je inaczej. Warto też dodać, że małżeństwo przez całe poprzednie tysiąclecia to była prawna i społeczna zgoda na uprawianie seksu przez parę. Więc społeczeństwo także uważa, że ma prawo kontrolować Twoją seksualność. Z tych powodów, które wymieniłem powyżej.

Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. Bo trwa rozszczepienie pomiędzy starym, barbarzyńskim, a nowym, cywilizowanym. Uważam, że mamy prawo. Nikt nie miałby nic do systemu, gdyby ludzie żyli szczęśliwie i dostatnio. Tak jednak nie jest. Rozwiązania które proponuje system, mają dziesiątki, setki a nawet tysiące lat. I już się nie sprawdzają.

Tak naprawdę to one nigdy się nie sprawdzały. Przyniosły światu zło, wyzysk, łzy, niesprawiedliwość, dulszczyznę i hipokryzję. Powodowały też niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak, mamy prawo krytykować system, bo się nie sprawdził. Bo nie funkcjonuje. Mamy przecież prawo krytykować zło! Na tym polega postęp. Jedna osoba lub mała grupka mówi, że to nie tak, że to nie działa. Motłoch mówi wtedy: „ukrzyżować / ukamieniować / spalić na stosie!”. Ale postęp i ewolucja systemu się dokonuje.

Jak by wyglądał świat, gdyby..

Pomyśl jak by wyglądał świat, gdyby ludzie zarabiali godnie, gdyby nie trzeba było walczyć o alimenty, spadki. Jak wyglądałby świat, gdyby każdy miał mieszkanie, gdyby nie trzeba było szarpać się o byt, o każdą złotówkę.. Gdyby system był sprawny i wydolny, gdyby ludzie nie musieli się lękać o jutro, o przetrwanie.. Gdyby zwierzęcy lęk przetrwania nie rujnował nas i naszych relacji.

Właśnie, jak by to wpłynęło na nasze relacje? Jak by to było, gdyby seks i relacje nie musiały być obarczone „grzechem pierworodnym” w postaci: „mięsko za mięsko”? Czyli „mięsko” które przynosi myśliwy (czy „finansowe mięsko” jakie przynosi pracownik korpo) w zamian za „mięsko” w postaci kobiecego ciała, czyli seksu? Wyobraź sobie taki świat. Taki świat to nasze wspólne marzenie, to kierunek ewolucyjny, do jakiego powoli, acz z ogromnym trudem zmierza ludzkość.

Obecny system (patriarchat, monogamia, purytanizm) to system o charakterze piramidy. 0,1% ludzi u górze piramidy ma 99,9% zasobów. Jest to system „rządu ojców”, przy czym tylko nieliczni mężczyźni pełnią w tym systemie rolę „ojca”. Cała reszta ludzkości to córki i synowie – posłuszni, zbuntowani lub wyklęci przez „ojców”. Patrząc szerzej, pod kątem metafizycznym, jesteśmy mentalnymi dziećmi, pomimo tego, że nasze ciała dawno już dorosły. „Coś” blokuje nasze prawdziwe dorastanie, dojrzewanie.

Bycie mentalnym dzieckiem to także bycie owcą – a więc wyznawcą, podporządkowanym społeczeństwu, ideologiom, politykom i różnym innym liderom. A wszędzie tam, gdzie są owce, pojawiają się.. wilki pożerający te owce. Wilk może mieć różne postaci: polityk, kapłan, ideolog, wojskowy, dyktator, ekspert, naukowiec, dziennikarz, lekarz. Ale to od nas zależy, czy chcemy być tymi owcami podporządkowanymi wilkom, czy nie.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z mojej strony, poruszających te ważne zagadnienia:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości (O pułapce małżeństwa, kredytów itp.)
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

JAK W SKUTECZNY I LUZACKI SPOSÓB JEBAĆ SYSTEM? LISTA NAJLEPSZYCH SPOSOBÓW!


 

system

System chce wciągnąć Cię w sieć matrixa i zniewolić

Wielu ludzi zadaje sobie to pytanie. I wielu popada w coraz większą apatię, czytając kolejne i kolejne teorie. Często coraz bardziej dziwaczne i śmieszne teorie. Często na te teorie nie ma żadnych, absolutnie żadnych dowodów. Zadaj sobie pytanie: co Ci daje czytanie kolejnej strasznej teorii? Co Ci daje czytanie o kolejnych strasznych wydarzeniach, które miały wydarzyć się wiele lat temu, ale ciągle nie chcą nadejść? Tylko ciągle słyszymy nowe daty?

Może czas po prostu.. Dorosnąć?

Postawa antysystemowa jest teraz modna. Nietrudno się temu dziwić. Pokolenie ’68 które obecnie rządzi (przynajmniej w Europie i Ameryce) zgotowało nam, młodym, piekło. Miał być pokój, miłość, muzyka. Są wojny i sponsorowanie ugrupowań terrorystycznych, np państwa islamskiego. Są rządy korporacji nie płacących podatków, są coraz niższe pensje. System stworzony nam przez rodziców i dziadków jest niewydolny.

Celem ludzkości jest postęp i reformowanie systemu, a nie uleganie mu

Są to procesy, które trwają od zawsze. Każde pokolenie chce wnieść coś nowego do świata i każde zauważa, że to, co wnieśli przodkowie, wymaga reformy. Teraz jednak jest to szczególnie nasilone. Systemy wartości poprzednich pokoleń stały się niewydolne jak nigdy dotąd i upadają z hukiem. Dzieje się tak, ponieważ nastąpił postęp technologiczny i naukowy. A wraz z nim zmienia się także mentalność, ku większej empatii i większemu humanitaryzmowi. Postęp odbywa się dziś szybciej, bo żyjemy w czasach przełomowych. Dawne, barbarzyńskie wzorce, zgodne z pierwotnym wzorcem natury, zderzają się z pragnieniem lepszego i spokojniejszego świata.

Mamy niespotykany nigdy wcześniej dostęp do informacji. Nie tylko chodzi o słowo pisane (czasopisma, gazety, książki), ale przede wszystkim internet. W internecie jest dostępna wiedza z każdej możliwej dziedziny życia, z każdej epoki historycznej, wszystkich narodów i kultur. W tym wiedza bardzo niewygodna dla władz. Czyli dotycząca afer i przekrętów, oszustwa religii i ideologii. Ale także wiedza o psychologii, PR, socjotechnice, NLP, cybernetyce, ezoteryce, okultyzmie, itp. Nie istnieje coś takiego jak wolne media, jeśli chodzi o gazety i telewizje.

Bo kapitał jednak ma narodowość. A gazeta czy telewizja realizuje wolę swojego właściciela, sponsora czy też wpływowych, międzynarodowych think-tanków. Owszem, możesz sobie wybrać gazetę czy telewizję. W jednej z nich mówią Ci więc, że to dobrze że zarabiasz 1500 zł i że mamy wykazać miłosierdzie wobec islamistów. Więc rzygać Ci się chce na takie brednie. W drugiej nawijają Ci o kościele i o jakichś miesięcznicach smoleńskich. Tego już za wiele – rzygasz, autentycznie rzygasz. W internecie tego nie ma. Możesz wybrać sobie dowolną wiedzę, dowolne medium. Ba! Możesz anonimowo powiedzieć, że system nie działa. Że system jest więzieniem. Że porządek polityczny nie ma sensu. I oni tego bardzo się boją. Zobaczcie na poniższy cytat:

„Ta grupa staje się zupełnie odizolowana od społecznego przekazu zawartego i transmitowanego przez masowe środki komunikacji społecznej (prasa, radio i telewizja). Oni korzystając z szerokopasmowego internetu zbudowali na bazie nowego zjawiska, czyli internetowego przekazu na żywo, strukturę całkowicie odbiegającą od norm społecznych, zwłaszcza w formie językowej, pełnej wulgaryzmów i łamania wszelkiego tabu, które do niedawna funkcjonowało wyłącznie w ukrytej przestrzeni środowisk przestępczych czy patologicznych. W zupełnie zanarchizowanej przestrzeni starają się budować swój kodeks postępowania, który jest sprzeczny z dotychczas przyjętymi normami społecznymi”
(Autor: Paweł Zastrzeżyński, w liście otwartym dla Premier Beaty Szydło, w Telewizji Republika)

system

Mamy bronić waszej demokracji, waszego systemu? Wolne żarty..

Powyższa myśl jest autorstwa dziennikarza stowarzyszonego ze środowiskiem PiS. Nie jest moim celem krytyka tej partii. Warto zauważyć, że podobne lęki, ale tysiąckrotnie większe, ma opozycja. Stracili oni władzę w 2015 roku, ale nadal silne jest ich lobby. Są oni „drugą władzą”, która okopała się w trybunale konstytucyjnym, w sądzie najwyższym, w sądach, urzędach, uniwersytetach, w policji, armii, służbach, mafiach, w kościele.. Jest to przestępcza hydra, która powoli jest wycinana przez ekipę, która jakichś tam zmian chce. Stąd ich ogromny lęk. Olaboga, system Wam się wali? Obudziliście się dopiero teraz? Czego my, młodzi, mamy bronić? Śmieciówek, najniższej krajowej, i szeregu innych Waszych regulacji, które sprawiły, że ten kraj stał się „grobem dla żywych”?

Ale wracając do meritum. Mnóstwo ludzi walcząc z systemem, zapłaciło najwyższą cenę – cenę życia. Dlaczego? Gdyż walczyli z nim na jego zasadach. Przykład to np Prezydent Kennedy, zamordowany przez ludzi związanych z amerykańską Rezerwą Federalną. Nasz przykład to Andrzej Lepper, zamordowany przez poprzednią ekipę rządzącą, czy Jolanta Brzeska, zamordowana przez warszawską mafię kamieniczników skupujących roszczenia reprywatyzacyjne.

Według mnie tego typu działalność nie uderza bezpośrednio w rdzeń systemu, ale jest działanie na jego powierzchni. A gdy działasz na jego powierzchni, to zaraz włączają się mechanizmy zabezpieczające tegoż systemu. Wiadomo – bankierzy, partie polityczne, koterie wewnątrz spec służb, mafie – bronią się i bronią swoich zysków. Ja proponuję Ci więc coś innego. Odpuszczenie walki na powierzchni systemu. I zastosowanie strategii konia trojańskiego, która uderzy w sam jego rdzeń. Jest to walka bez walki, bunt bez buntu, opór bez oporu. Na luzie. Nie warto walczyć z systemem, nie warto iść z tą przysłowiową szabelką na czołg. Ale warto odciąć go od bateryjek zasilających, ratując jak najwięcej ludzi.

Przede wszystkim warto pamiętać, że system jest oparty na ludzkiej nieświadomości jak i na cierpieniu. Człowiek szczęśliwy ma po prostu wyjebane i nie pójdzie na wojnę, nie będzie kupował coraz to nowych gadżetów, nie będzie chciał brać kredytów, nie będzie chciał chodzić do kościoła, brać ślubów, płodzić dzieci. Człowiek szczęśliwy jest dla systemu bezużyteczny. Człowiek szczęśliwy często wykazuje postawę: „jebać Wasz PKB, Wasz przyrost naturalny i Wasz system, pierdolę to wszystko i jadę w Bieszczady”. Przynajmniej metaforycznie. Nieszczęście ludzi jest jest motorem napędowym systemu. I szczęście jednostki bardzo często kłóci się ze bytem systemu jako takiego.

matrix

Więc jak skutecznie i na luzie jebać system? Jak walczyć z nim, nie walcząc? Wystarczy promować poniższe postawy:

1. Masz prawo do szczęścia, bogactwa, miłości, seksu. Odrzuć filozofie biedy, mentalność ofiary i konserwatyzm obyczajowy. Te filozofie mają trzymać motłoch za mordę, mają jako tako spajać system. Pytanie, czy są one korzystne dla Ciebie? Kwestie mentalności ofiary jak i jej przezwyciężenia, poruszałem w tym felietonie: Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale.. [LINK]
Jak i w kolejnym: Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze! [LINK]

2Możesz żyć swoim życiem, mieć hobby, realizować swój pomysł na życie. Nie musisz się słuchać i spełniać żądań rodziny, społeczeństwa, systemu. System ma za zadanie pochwycić Cię w sieć, przejąć cały Twój czas i zasoby, w tym finansowe, jak i zniszczyć Twój plan na życie. A więc Twoje hobby, pasje, wolność. Od tej pory masz pracować tylko na rzecz systemu.

Typowy obrazek to ślub, dzieci, kredyt hipoteczny, chłop wychodzący do pracy przed 6 rano i wracający po 20. Konstrukcja systemu kapitalistycznego wybitnie to wspiera. Także natura zaprojektowała to tak, by ten człowieczyna najlepsze lata życia wykorzystał na użeranie się z rachunkami, kredytami i dziećmi. A potem wiek 40 czy 50 lat, i organizm wrak. Potem 70, 80 lat, i na przysłowiowy szrot. Ponoć kiedyś żyliśmy 1000 lat, a teraz życie jest zwyczajnie za krótkie. Szerzej opisałem to w tym felietonie: Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami? [LINK]

Ogólnie, ten świat nie jest wart tego, byś budował system na swojej krwawicy. Jeśli naprawdę chcesz mieć dzieci, to potrzebujesz do tego pancernej psychiki (lata terapii) i równie potężnych zarobków. Przykro mi, ale matematyka nie kłamie. Dwa plus dwa zawsze jest cztery. To, że powiesz sobie: „a, jakoś to będzie”, nie sprawi, że wynik będzie nagle wynosił pięć. I prawdą jest fakt, że większość ludzi, gdyby wiedziała czym tak naprawdę jest ten system i jakie poświęcenia ich czekają, nigdy by się tego nie podjęła.

Och, gdyby każdy był taki „mundry”.. To kto by szedł na wojnę za ropę, ups, przepraszam, za demokrację? Kto by konsumował aż do przesady i nakręcał PKB? Kto by zarzynał się w pracy robiąc karierę i nakręcając gospodarkę? Kto by robił dzieci? Szerzej pętlę przechwytu systemu opisałem w tym felietonie: Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata [LINK]

swiadomosc i duchowosc

3. Nie musisz się słuchać autorytetów. Na każdy podany przez Ciebie autorytet, mogę podać inny autorytet, którego zdanie jest przeciwne. Ba! Powiem więcej. Mogę poszukać, pod wpływem jakiej iluzji jest Twój autorytet i kto go sponsoruje. Liberałowie, konserwatyści, katolicy, racjonaliści, PiS, PO, koncern farmaceutyczny.. Jak myślisz, komu sprzedał się i przed kim klęczy Twój ukochany autorytet?

4. Możesz myśleć samodzielnie. Nie musisz ulegać myśleniu stadnemu. Nie musisz padać na kolana przed politykiem, ideologiem, kapłanem, „ekspertem” i nie musisz się ich słuchać. Ideologie i religie nie są Ci potrzebne do myślenia. Są to twory wymyślone przed dekadami, przed wiekami, czasami przed tysiącami lat. Nie tylko są kłamliwe i nie tylko przedstawiają bardzo wąską i jednostronną część rzeczywistości.

Ale zupełnie nie odpowiadają już mentalności i wyzwaniom stojącym przed człowiekiem XXI wieku. Za ideologiami najczęściej stoi jakiś siwy dziad z brodą, w dodatku z 18 czy 19 wieku, więc dawno nie żyjący. Po co Ci to, człowieku? Celnie podsumowałem to w dwóch felietonach: Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu! [LINK]
Jak i w tym: Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityk [ LINK]

5. Niech świat płonie, nie musisz go ratować i się przejmować. Czasami trzeba wrzucić na luz. Czasami trzeba otworzyć se piwko, zajarać se lolo, usiąść wygodnie, i wpierdalając pop corn patrzeć, jak świat płonie. Niech ludzie robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Niech błądzą, niech będą głupi, niech będą ignorantami. Niech mówią sobie co chcą, niech nie zgadzają się z Tobą.

Po co Ci udowadniać, namawiać, przekonywać? Pomóc można osobie, która szczerze chce zmiany. Osobie, która choć siedzi na dnie, to jednak coś robi, szuka, chce pójść wyżej. Jeśli ktoś nie chce przebadać swojego organizmu, nie chce witamin, suplementów, ziół, czy nie chce iść do lekarza po leki czy hormony, jeśli nie ma innego wyjścia.. Jeśli ktoś nie chce pracować nad sobą, iść na terapię, poznawać wiedzy, poszerzać horyzontów.. To po co takiej osobie pomagać? Ona sama Cię wyczerpie z energii i ściągnie na dno, w którym de facto lubi przebywać.

Może ta osoba potrzebuje tego dna, tego upodlenia, tych skrajnych emocji, by spotkać się ze swoimi cieniami i demonami, i by potem samemu się wydostać z dna? Nie zalecam jednak bierności, ignorancji, przyzwalania na zło. O nie! Równie często trzeba podjąć aktywność i wtrącać się, pomagać, wspierać. Trudności są z rozróżnieniem, kiedy odpuścić, a kiedy się zaangażować w pomoc. Tego uczymy się całe życie.

walka z systemem

6. Liczy się Twoje szczęście, pod warunkiem, że nie krzywdzisz innych istot. Jest to postawa hedonistyczna. Polega ona na poszukiwaniu sytuacji i czynności dających szczęście i spełnienie. Jak i unikanie przykrości. Hedonizm oznacza też branie na siebie tych obowiązków, zobowiązań, które autentycznie chcesz i wiesz, że je udźwigniesz. Hedonizm nie jest egoizmem.

Hedonizm zakłada empatię i nie krzywdzenie innych istot. Zaś egoizm to dążenie po trupach do celu, ze szkodą dla innych. Tak naprawdę to każda istota żyjąca jest hedonistą, począwszy od wirusów, skończywszy na człowieku. Bo każda istota żywa dba o swój interes. Nawet prymitywny wirus ma mechanizmy unikania złych bodźców. Zaś człowiek może odmówić sobie seksu, żyć w celibacie.

Może też samobiczować się w imię konserwatyzmu, w imię religii czy w imię rodzicielskich poświęceń aż do granic masochizmu. Ale nawet te czynności robi dla siebie, w swoim interesie. Na przykład po to, by poczuć się szanowanym i poważanym obywatelem, wzorowym katolikiem, czy dobrym rodzicem. Kwestie hedonizmu, egoizmu i altruizmu poruszałem w tym felietonie: Czy jesteś coś winien systemowi? Czy musisz żyć tak jak inni każą? [LINK]
Jak i w tym: Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości [LINK]

7. Nie musisz zadowalać się ochłapami rzuconymi Polakom po 1989 roku. Nie musisz łykać liberalnych bredni, że to wolny rynek, że to prawa ekonomii, że musimy zarabiać mało i pracować ciężko. Jako dziecko wszechświata, którego prawem jest kwadryliardowa obfitość we wszelkich formach, zasługujesz na wszystko co najlepsze. Nie daj sobie wmówić, że liczy się ciężka praca i poświęcanie dla innych.

Nie daj sobie wmówić, że pieniądz to niska wibracja, że pieniądz to zło, że Bóg nie lubi bogactwa i ludzi bogatych. To wszystko są filozofie stworzone przez elity, dla ofiar tych elit – czyli owiec. Kontestuj, dopominaj się głośno o swoje. O kwestii oszustwa transformacji 1989, o ciepłej wodzie w kranie i kryzysie politycznym w Polsce, pisałem w tym felietonie: Szokujący list otwarty do Kaczyńskiego, Petru i Schetyny! Czyli zakazana prawda o polityce [LINK]

system

Ogólnie, warto po prostu wyluzować i pozwolić życiu by biegło swoim rytmem. Nie zawrócisz Wisły kijem. Przekazując te powyższe idee dalej, najsilniej walczysz z systemem, jednocześnie w ogóle z nim nie walcząc. Zamiast walczyć np z mafią kamieniczników i narażać się na odwet, uderzasz na luzie w sam rdzeń systemu, w samo jego serce. I omijasz przy tym jego mechanizmy zabezpieczające.

Pytanie tylko, czy śmierć Kannedy’ego, Leppera czy Brzeskiej poszły na marne? Absolutnie NIE! To też było w pewnym sensie potrzebne i też „musiało się stać”. Po to, by uwrażliwić ludzi na krzywdę i niesprawiedliwość, i obudzić miliony. Na tym także polega ewolucja naszej mentalności jak i cywilizacji. Tylko czy właśnie Ty musisz iść tą ścieżką? A może warto wrzucić na luz?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!


Bratnie dusze i związki karmiczne: o czym Ci nie powiedziano? Co przemilczano? Gdzie Cię okłamano?!

Jeśli interesujesz się duchowością, to na pewno spotkałeś się z wieloma koncepcjami, metodami, teoriami i praktykami. Ja chciałbym Ci powiedzieć, że wiele z nich to szkodliwe bzdury. Tak naprawdę nurt new age zbudowany jest na tym samym rdzeniu, co poczciwe monoteizmy. Powiela te same błędy i te same zabobony, tylko nazywa je inaczej i inaczej określa. Czy wszystko musimy wywalić do kosza? Nie, ale wiele pojęć warto przewartościować, a dużą część odrzucić. Czy bratnie dusze nie istnieją? Istnieją i nie istnieją jednocześnie.

Ostatnio odkrywam ciągle nowe warstwy rzeczywistości. Zrozumiałem, że po traumie monoteizmów, wchodzimy w tę samą pułapkę new age czy ezoteryki. Nurt new age mimo wszystko był jakimś rozwojem naszej globalnej (nie)świadomości. Było krokiem naprzód i taki był zamysł jego twórcy, Alice Bailey. Było to potrzebne te dziesiątki lat temu. Jej przesłanie zaprocentowało szczególnie po latach ’90 XX wieku. Zmieniła się akademicka psychologia. Powstało tysiące różnych interpretacji. Ludzie zainteresowali się tym alternatywnym światem. Z new age masz do czynienia przynajmniej kilka razy dziennie, przeglądając portale z memami, czytając czasopisma psychologiczne, przeglądając „mundrości” (hehe) różnych coachów.

Ten światopogląd jednak także popełnia błędy, i to te same błędy, które legły u podstaw monoteizmów. Przypomnijmy – monoteizmy zostały stworzone w celu trzymania motłochu za mordę. Są konserwatywne, patriarchalne, narzucające, nakazujące, zakazujące. Wynika to z natury społeczeństw. Większość ludzi to duże dzieci, które nie dorastają pod względem emocjonalnym. Mówiąc brzydko, większość ludzi to motłoch, który trzeba kontrolować i trzymać w ryzach. W przeciwnym wypadku dojdzie do zapaści systemu i niewyobrażalnej anarchii. Są to prawa rządzące tłumem, znane i skwapliwie wykorzystywane przez elity. I w celi kontroli tego tłumu powstały monoteizmy, konserwatyzm, patriarchat, kult ciężkiej pracy, pogarda dla bogactwa i wiele innych.

Poniżej wymienię błędy i systemy kontrolne monoteizmów, zaadaptowane przez duchowość new age i ezoterykę:

Koncepcja grzechu pierworodnego została zastąpiona koncepcją prawa karmy. Grzech pierworodny czyni człowieka nieczystym, grzesznym, złym, i przede wszystkim biernym. Przecież to wszystko wina tego nieszczęsnego człowieczyny. I wszystko zależy tylko od Boga, a nie od człowieka. Człowiek ma ciężko pracować, orać w polu, rodzić w bólach, i nie może zaznać szczęścia. Tak pisało przecież w księdze Genesis. Karma tak samo: ma determinować całe Twoje życie. I nie możesz nic z tym zrobić. Bo przecież karma musi się wypalić, bo tyle nagrzeszyłeś w poprzednich życiach. Więc musisz cierpieć, godzić się na całe zło, być biernym. I musisz pracować na elitę i spełniać zachcianki społeczeństwa. Bo o to w tym tak naprawdę chodzi.

Monoteizmy gloryfikują ciężką, i przy tym mało płatną pracę. Chwalą biedę, bo przecież prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. I obrzydzają ludziom bogactwo, pieniądze. Ten sam błąd popełniła duchowość new age. Mówi się nam, że pieniądz to niska wibracja, zła energia. Że trzeba wrócić do natury i zamieszkać w jakichś chatkach z patyków i gówna. Bo pieniądze i cywilizacja są złe. Jest to tak makiaweliczna i tak genialna manipulacja, że aż strach. Cel jest jak zawsze ten sam. To elita ma prawo się bogacić i cieszyć życiem. A Ty, człowiecze, puchu marny, masz na elitę ciężko pracować. Masz oddać „górze” 90% zarobionych pieniędzy. I nie ważne czy zarabiasz 1000 zł, czy 10.000 zł. System jest tak skonstruowany, że 90% owoców Twojej pracy zabiera „góra”. Potem zaś 75% z tej reszty, zabiera Ci państwo w formie podatków. Wiesz co jest największym strachem elity? Że ludzie zaczną dopominać się dobrobytu i radości dla siebie. To jest najpotężniejsze wyzwanie duchowości, a więc ewolucji. Odrzucenie kultu biedy i gloryfikacji ciężkiej pracy.

Poczucie braku kontroli nad życiem. W monoteizmach to nie człowiek działa, ale Bóg. Poprzez modlitwy, rytuały, poszczenie o chlebie i wodzie, chodzenie do kościoła. W new age mamy ogrom różnych energii, bioenergii, czarów, klątw, wampirzenia itp itd. To wszystko ma rządzić naszym życiem. Tylko nie my sami. Doprowadza to często wręcz na skraj paranoi. I właśnie wtedy taka zafiksowana na punkcie bioenergii osoba, spotyka coraz więcej i więcej złorzeczących, źle wibrujących, klątwiących. Wpadamy w tę samą iluzję, że steruje nami coś zewnętrznego. I tak się też dzieje – na serio zaczynamy tych wpływów doświadczać, i są one coraz bardziej druzgoczące. Przecież daliśmy temu przyzwolenie, no to czego się dziwimy?

Czy związki karmiczne istnieją?

Czy tak samo jest z teorią związków karmicznych i bratnich dusz? Mamy definicje poprawnych relacji, pozytywnej i spełnionej miłości, seksualności przepełnionej szacunkiem, poprawnego wychowywania dzieci na zdrowych ludzi. I tak dalej. Wiele idei a nawet religii (chrześcijaństwo, new age itp) zapożycza niektóre definicje i traktuje je jako swoje. Kłopot jest taki, że są to.. definicje. Ziemia jest „systemem odwróconym”, więc życie realne jest często dokładną odwrotnością tych definicji. O 180 stopni. Pytania są dwa.. Skąd ludzie wpadli na te definicje? I czy te definicje to alchemiczny św Graal, do którego jesteśmy zobowiązani dążyć?

Na zwrot „związek karmiczny” reaguję wręcz alergicznie. Każdy kto tego zwrotu używał, usprawiedliwiał nim tkwienie w relacji, która jest toksyczna. W relacji z pijakiem, psychopatą, oprawcą, katem. Związki te mają być trudne ze względu na karmiczne uwarunkowania. Oczywiście, z takiej relacji nie można odejść, bo to przecież karma z poprzednich żyć. A ona musi wybrzmieć, wypalić się. A Ty, biedny człowieczyno, musisz czekać aż to koło karmy się zakończy, bo to nie Ty kierujesz swoim życiem. I nie możesz nic zrobić, tylko pokornie w takiej relacji tkwić. Serio, koncepcja związków karmicznych usprawiedliwia wszystko, co najgorsze. Całe zezwierzęcenie i zbydlęcenie, jakich może dopuścić się człowiek.

A jeśli bratnie dusze nie istnieją?!

Idea bratnich dusz została zaadaptowana przez ezoterykę / new age. Ma się opierać ona na relacji runner / chaser. Runner (uciekający), to osoba o dominującej energii męskiej. Ma on uciekać chaserowi (goniącemu), czyli osobie o dominującej energii żeńskiej. Runner ma się bać „gonienia” przez chasera, i oddalać się podczas najszybszej części pościgu. Jednak gdy chaserowi chwilowo znudzi się gonienie i oddala się, runner ma wracać. Brzmi idiotycznie? Nielogicznie? A jednak na tym stworzono ogromną ezoteryczną nadbudówkę. Taką relację nazywa się „twin flame” – „bliźniaczy płomień”.

Scalenie dwóch bratnich dusz, twin flames, ma nastąpić gdy chaser zaniecha pościgu, i gdy oboje przepracują swoje lekcje życiowe. I tu jest trochę racji – osoba wchodząca w rolę chasera musi wykrzesać swoją wewnętrzną moc. Powinna przestać utożsamiać swoje szczęście z atencją i zainteresowaniem otrzymywanym od innych. Wtedy przestaje gonić, pozwala uciec na zawsze uciekającemu. I nie musi już nikogo gonić, bo w jego życiu pojawia się osoba, która od niego nie ucieka i go akceptuje.

Bardzo często koncepcje związków karmicznych czy bratnich dusz bywają uzasadnieniem do bycia w toksycznej relacji. Np pijak i uczynna kobieta, czy hetera i wrażliwy mężczyzna. Lub chociażby relacji mocno niedojrzałej i zaburzonej. A taką na pewno jest relacja runner / chaser. Nazwijmy w końcu rzecz po imieniu, no cholera no, choć podniosą się teraz lamenty i protesty. To nie przypomina mi relacji bratnich dusz. Co więc przypomina to gonienie a potem ponowne zbliżanie się? Nie potrzeba tutaj tworzyć żadnych wydumanych teorii duchowych, nie trzeba się powoływać się na jakieś ezo gówna.

Otwórz po prostu książkę od psychologii, czyli zrób to, co jest najprostsze. Wtedy poznasz prawdę, bo prawda jak zwykle jest bardzo prosta. I przez to tak często jest trudna do ogarnięcia. Relacja goniącego i uciekającego jest relacją zaburzoną. Jest to relacja dwóch mentalnych dzieci, zamkniętych w dorosłych ciałach. Jeden goni, ponieważ czuje się niedowartościowany, niepełny, i pragnie panicznie uwagi i zainteresowania. Pragnie na siłę być akceptowany. Drugi ucieka, bo boi się bliskości i nie chce dać partnerowi siebie, z różnych powodów. Runner ucieka często dlatego, bo czuje paniczną chęć uwagi i zainteresowania u chasera. A to jest słabością.

Jeśli chcesz szukać bratnich dusz, to nie w tym schemacie. Tu nie ma prawdziwej duchowości. To są co najwyżej traumy, zranienia, nerwice, lęki, zaburzenia osobowości. Także uzależnienie emocjonalne. Często też schemat DDA / DDD. Psychologia wystarczająco to wszystko opisała. Nie trzeba nadawać toksycznym czy zaburzonym relacjom jakiejś aury tajemniczości. A tym bardziej nie trzeba szukać wytłumaczeń dla nich w duchowości, czy raczej pseudo-duchowości. Umysł jest w stanie zrobić bardzo wiele, by utrzymać bezpieczną, słodką iluzję życia. Nie bez powodu mówi się o „pułapce umysłu”.

Gdzie więc szukać swojej bratniej duszy?

Więc bratnie dusze nie istnieją? Jak najbardziej istnieją. Bratnia dusza to ktoś, to Cię akceptuje, pragnie, lubi. Bratnia dusza nie ucieka i nie oddala się, ale stale jest. Ucieka osoba zaburzona i niedojrzała, a nie bratnia dusza. Nosz kurwa mać, czy muszę tłumaczyć tak proste, wręcz łopatologiczne rzeczy? Bratnia dusza to mężczyzna, który akceptuje i pozwala rozwijać siłę i niezależność u kobiety. Bratnia dusza to kobieta, która nie ucieka widząc jakąś słabość u mężczyzny. Bratnia dusza jest na pewno mniej konfliktowa, niż typowa, matrixowa relacja. Nie naciska byś się zmieniał bo podziela Twoją wizję życia.

Bratnie dusze to dwie osoby, które chcą się wciąż rozwijać i przezwyciężać razem swoje słabości. Nie chodzi mi tutaj o „tonięcie razem”. Gdy jedna strona jest dla drugiej psychoterapeutą, daje z siebie wszystko.. A tymczasem druga strona daje od siebie mało, ale ze swoim życiem nic nie chce robić. Terapii nie chce, bo nie. Suplementów, ziół czy witamin też nie chce, bo nie i koniec. Iść do lekarza czy zbadać swój organizm też nie chce. Czego więc chce? Często Twojej energii, Twojego zaangażowania, Twojej „psychoterapii”. Taką osobę trzeba zostawić, zanim Cię zupełnie nie wyeksploatuje z energii i sił witalnych.

Bratniej duszy nie trzeba więc gonić, bo nie ucieka. Sama Cię znajdzie, gdy przepracujesz swoje lęki, cienie, i nie będziesz chciał gonić. I sama usiądzie przy Tobie w cieniu drzewa, i weźmie Cię za rękę. Jak widzisz, także to jest odwrócone o 180 stopni. Także tutaj zło jest przedstawiane jako dobro. Ziemia jest „systemem odwróconym”, więc wszystkie ważne wartości także są odwrócone. Wiele tych ezoterycznych koncepcji ma utrzymać Cię w pozycji ofiary. A przecież bratnia dusza to po prostu ktoś, z kim Ci komfortowo i dobrze.

Boże, to takie proste. Tak bardzo proste. A mimo wszystko ludzie tak bardzo to komplikują. Powstają profesjonalne portale rozwijające koncepcję „twin flames„. Wałkują to na wszelkie sposoby. Nadają aury duchowości czemuś, co jest zaburzeniem psychicznym, niedojrzałością emocjonalną, nieumiejętnością stworzenia dobrej relacji. Ewidentne zło przedstawiają jako coś dobrego. A prawda jak zwykle, cicho i w pokorze czeka na odkrycie, aż przezwyciężysz iluzje umysłu i pokonasz mentalność ofiary. I prawda duchowa i każda inna, jest jak zwykle przynajmniej 10 razy prostsza, niż większość uczonych teorii.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!


Prawdziwa wolność od matrixa, systemu?

Żyjesz w świecie, w którym nie dzieje się najlepiej. Na pewno zastanawiałeś się, dlaczego tak jest, prawda? Trwają wojny, jest wyzysk, leki nie leczą przyczyn chorób, żywność jest szkodliwa, elity się bogacą a my biedniejemy. Ciągle trwają walki polityków, religii, ideologii. Każdy uważa, że ma rację. Każdy jest o niej przeświadczony. Ja ten felieton zacznę trochę od dupy strony. Chciałbym Ci kolejny raz powiedzieć, jak na to wszystko patrzy lider, jak ślepy wyznawca, a jak człowiek mądry.

Wyobraź sobie korytarz, który prowadzi do sali wykładowej. Wszyscy studenci muszą go pokonać, aby wejść do sali i zaczerpnąć wody życia ze źródła wiedzy. Jednak każdy student inaczej widzi ten sam przecież korytarz. Na sali mądry wykładowca prosi studentów, by przypomnieli sobie drogę do sali, i wypisali jak najwięcej szczegółów, jakie zobaczyli na korytarzu. Najwięcej szczegółów zauważył jeden student. Było ich 18.

Inni studenci zauważyli np 3, 9 czy 15 szczegółów. Potem spisano je wszystkie na tablicy. Czy student, który zauważył 18 szczegółów, zauważył wszystkie? Właśnie że nie. Tych szczegółów zauważonych przez wszystkich studentów, na czele z nim, było o wiele więcej niż 18. Każdy student widział w tym samym korytarzu coś innego. Inaczej go postrzegał. Na co innego zwrócił uwagę, lub jej nie zwrócił. Każdy miał więc inną mapę tego korytarza. De facto każdy student szedł przez.. inny korytarz, choć on przecież jest jednocześnie jeden i ten sam.

Jeden student zauważył, że kafelki na podłodze układają się w fajny wzorek. Z kolei inny student, który kończył wcześniej szkołę zawodową, zauważył coś zgoła przeciwnego. Jaki partacz i za jaką łapówkę odwalił taką fuszerkę? Przecież gdyby u niego tak ktoś ułożył kafelki, to dostałby w mordę i zostałby zawieziony na komisariat celem kontroli trzeźwości. Z kolei jaki „krewny i znajomy królika” układał to po pijaku, wie tylko rektor, dziekan i kochanka dziekana. Więc tego szczegółu dotyczącego korytarza studenci nigdy nie poznają.

Jakie jeszcze szczegóły można dostrzec na korytarzu? Czy jest ich sto, dziesięć tysięcy, czy milion? A może nieskończenie wiele? Przecież mikroskop, czyli.. wszystkowidzące oko, a na pewno lepsze „oko” niż ludzkie, może zobaczyć szczegóły korytarza niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Szczegóły, które czasami przerażają zwykłych Kowalskich.. Np bakterie, wirusy, grzyby, i fakt, że na zwykłej podłodze jest ich tak wiele! A rozmaita inna aparatura naukowa, np badająca skład powietrza?

Każdy ma inną mapę rzeczywistości

Który student miał więc jedynie słuszne postrzeganie korytarza? Czy postrzeganie jednego studenta jest lepsze niż innego? Czy rację ma tylko mądrala, który zauważył najwięcej, czyli 18 szczegółów? W takim razie dlaczego nie zauważył tych szczegółów, które zauważyli inni? I dlaczego nie zauważył on, że jakiś partacz i pijak źle ułożył kafelki na podłodze, tylko napisał, że kafelki układają się w fajny wzorek? A co z pozostałymi szczegółami, których nie zauważył nikt? W tym tymi niezauważalnymi dla przeciętnego zjadacza chleba?

Korytarz i to, jaki jest, to inaczej obiektywna prawda o świecie. Korytarz po prostu sobie stoi, i na chuj drążyć temat. Stoi niewzruszenie, tak po prostu, nie zważając na dziesiątki tysięcy studentów przechodzących przez niego przez dekady. I tylko co kilka lat rektor z Platformy Obywatelskiej robi przetarg, bierze kopertówkę za którą kupuje Mercedesa, i go remontuje. Z kolei szczegóły, jakie zauważyli różni studenci, to iluzja umysłów. Umysł nie ma takiej mocy obliczeniowej by zauważyć te setki, tysiące a nawet miliony szczegółów wędrując przez korytarz życia. Tworzy więc ideologie i religie.

Ale to idzie dalej. Iluzja postrzegania, czyli ograniczoność postrzegania, tworzy także inne byty myślowe. M.in. szkoły i doktryny w psychologii. Różne interpretacje tych samych faktów w nauce. Szczególnie szokujące jest to w medycynie, farmacji czy dietetyce. Doktryny o tym, jak powinniśmy żyć, pracować, co powinniśmy dać społeczeństwu. Przekonania jak powinny wyglądać relacje, związki, seksualność. I dalej: różne teorie duchowe czy ezoteryczne. Gdy wchodzisz na wyższy poziom postrzegania, to zauważasz jak wiele z nich przestaje Cię dotyczyć. Bo są iluzją, która nadaje się w zasadzie tylko do kosza, i działa tylko na tych, którzy na to pozwalają.

Trwa upadek wartości, upadek systemu

Obecnie trwa upadek wartości. Spoiwa łączące społeczeństwa przez trudne i ciężkie tysiąclecia, upadły z hukiem. Z prostej przyczyny – były oparte na wyzysku, niesprawiedliwości, przemocy, przymusie, ukrywaniu. Patrząc jeszcze głębiej, były one oparte po prostu o program kata i ofiary. Obecnie ludzkość się budzi z tego programu. Upadają więc tradycyjne wartości. Które nie są żadnymi pięknymi i ponadczasowymi wartościami, ale po prostu służyły temu, by trzymać motłoch za mordę. Nie wierzysz? Wejdź na pierwszy lepszy portal z memami, gdzie roi się od żartów, często gorzkich. Ich cechą przewodnią jest przesłanie: „to nie tak jak nam mówiono, to nie działa.”

Tworzą się więc różne teorie spiskowe, szerzy się paranoja i nieufność. I poniekąd jest to naturalna reakcja na wyzysk i zbrodnie, jakich dopuszczają się elity wszystkich państw świata. Jednak nie są to jakieś zawoalowane, makiaweliczne spiski. Taka jest po prostu zła strona ludzkiej natury. Zysk po trupach. Żądza władzy. Chęć dyktowania innym, jak mają myśleć. To, że w USA sto tysięcy ludzi rocznie umiera od lekarstw, to nie jest teoria spiskowa, ale fakt. Taka jest polityka koncernów farmaceutycznych, którym nie zależy na trwałym wyleczeniu pacjenta. Bo straciłyby zyski. I bardzo prosto jest to pojąć.

Nie trzeba więc wierzyć propagandzistom farmaceutycznym z TV, w garniakach o wartości pięciu przeciętnych pensji. I z drugiej strony, nie trzeba tu tworzyć nie wiadomo jakich teorii spiskowych. Prawdę jak zwykle cechuje prostota, to nasze umysły komplikują. Ważne przy wielu teoriach politycznych, spiskowych czy ezoterycznych, są ŹRÓDŁA. Nawiedzeni przeciwnicy wszystkich teorii spiskowych, nazywający się „sceptykami” lub „racjonalistami”, często z cynicznym uśmiechem pytają: „A źródełko tych rewelacji to gdzie?”

Pytaj o źródła teorii spiskowych i o dowody na nie

Pomijam zupełnie fakt, że część z tych prowadzących pro-farmaceutyczne blogaski racjonalistów, bierze grube koperty od wiadomo kogo. Ale oni mają, niestety, rację, pytając o źródła. Ty też zawsze doszukuj się źródeł i autorów, szczególnie w przypadku dziwacznych, przerażających i śmiesznych teorii. Pytaj też o DOWODY – badania, wiarygodne zdjęcia, wiarygodne nagrania video. Dobrze sprawdza się tu, o ironio, zasada Brzytwy Ockhama. Także w świecie duchowym sprawdza się ona znakomicie, ale to temat na zupełnie inny felieton.

Jakie są dowody na istnienie chemtrails? Pytam poważnie. Masz takie? Czy ktokolwiek przeprowadził kosztującą miliony dolarów ekspedycję, pobrał próbki tych chmur i je zbadał? Jakie są wyniki tych badań? Podaj je, to przeanalizuję, w końcu zdawałem chemię na maturze. Naprawdę bardzo mnie to ciekawi, a nóż te chemtrails istnieją? Chciałbym to po prostu zweryfikować. Ale niech zgadnę.. Nie ma takich badań. Nikt ich nie przeprowadził. Powstają tylko coraz to nowe teorie, jedna bardziej przerażająca od drugiej. Jedna bardziej śmieszna i lolcontentowa od drugiej.

To samo dotyczy HAARP, Bluem Beam czy UFO. Te dwa pierwsze w ogóle pomijam, bo zwyczajnie szkoda miejsca.. Ale weźmy np fenomen UFO. Miliony ludzi je widziało. To jest fakt i nie da się już go negować czy przypisywać halucynacjom, tudzież niedojebaniu mózgowemu. Ale widziałem naprawdę niewiele zdjęć dobrej jakości. „Ej, ziom, patrz, UFO zapierdala! Schowaj ten wypasiony smartfon za 4 tysiaki i leć do piwnicy po zdezelowany aparat dziadka! Musimy podzielić się z tym światem, bo rządy to ukrywają a media milczą!” Tak to mniej więcej wygląda. Póki UFOle nie wylądują przed siedzibą ONZ, nie ogłoszą swego istnienia wszystkim Ziemianom, póty nie uwierzę.

A na pewno nie uwierzę oszołomom piszącym o tym na blogaskach. Teraz bliska jest mi teoria, że manifestacje UFO to archetyp z głębin jungowskiej nieświadomości zbiorowej. Twór ludzkich umysłów. Ani nie zwykła schizofrenia niewarta uwagi światłego racjonalisty, ani nie jakieś super-tajne „cuś” którym trzeba się namiętnie interesować. Wg tej teorii, manifestacje UFO to projekcje tego samego archetypu, co dawne manifestacje Matki Boskiej, demonów, aniołów, leśnych wróżek, elfów, skrzatów itp itd. Więc jest to i realne, i nierealne.

Illuminati, czyli odwieczny spisek elit?

Tak samo jest z tajnym stowarzyszeniem ILLUMINATI.. Budzą grozę ale i fascynację. Drwiny i bekę, ale też podziw i trwogę. Nie istnieją, ale jednak istnieją.. Nie istnieją, ponieważ jest to kolejny archetyp z głębin jungowskiej nieświadomości zbiorowej. Jest to więc wyraz zbiorowych lęków, neuroz i traum, jakie toczą rodzaj ludzi. Jest to wyparta lub nieuświadomiona część umysłu, którą taki niedojrzały umysł „widzi” jako złowrogich illuminatów. Jest to typowa psychologiczna „projekcja” dokonywana przez umysł dziecięcy, zamknięty często w dorosłym już ciele. Istnieją – bo zawsze byli ludzie którzy czuli, widzieli i wiedzieli więcej. Czasami chcieli oni pchnąć świat do przodu. I bywa, że padali oni ofiarą Reich’owskiego „syndromu krzyżowania mesjasza”. Byli truci (Sokrates), krzyżowani, zapędzani do katakumb, paleni na stosach, skazywani na wygnanie czy więzienie, prześladowani. Tak, jestem Illuminatą.. Ale Ty też nim jesteś! I co Ty na to?

Robert Anton Wilson, amerykański pisarz, futurolog i psycholog, napisał fenomenalną książkę „Kosmiczny spust, czyli tajemnica Illuminatów„. Przed laty miał on tylko zbadać fenomen teorii spiskowych. Jednak doprowadziło go to do niepokojących, ale i fascynujących odkryć. Okazuje się bowiem, że fenomen paranoi spiskowej dotyczącej tajnego stowarzyszenia Illuminati nie jest czymś nowym. Nie jest to nawet wymysł spec-służb działających pod przykrywką żelaznej kurtyny. Nie jest to nawet twór zeszłego, XX stulecia. Te teorie spiskowe istnieją od około 1790 roku. Zaś różne szokujące teorie spiskowe powstawały w USA po śmierci Kennedy’ego, tak samo jak dzisiaj.

Illuminati czyli archetyp surowego boga lub surowego ojca

Illuminati to milenijna paranoja, stała psychoza rodzaju ludzkiego. Każde pokolenie dokłada nową cegiełkę teorii spiskowych. Rozwija się to niczym w samo nakręcającej się spirali, niczym w boskiej proporcji. Czy jest to zjawisko złe? Na pewno nie. Nikt kto myśli samodzielnie nie kwestionuje, że istnieją tajne układy polityczne. Że rządzą nami psychole żadni gotówki, władzy i krwi. Że ma miejsce wyzysk, niesprawiedliwość, ucisk. Że koncerny chcą sprzedać jak najwięcej produktów, a nie leczyć. Że żarcie i środowisko jest skażone. Że ludzie nie myślą samodzielnie, są ignorantami, a elity to wykorzystują.

Lęk przed Illuminati można rozpatrywać trojako. To jungowski cień, lęk przed wzięciem steru we własne ręce, jak i projekcja. Cień to potencjał, który jest zanegowany, niechciany lub nieuświadomiony. Objawia się wtedy w negatywie. Prosty przykład: negatyw to agresja i przemoc, zaś pozytyw to asertywność, siła i zdolność do obrony. Jaka siła, jaki potencjał drzemie w Tobie, że lękasz się jej i dokonujesz jej podświadomej projekcji na Illuminatów? A patrząc szerzej, podobnej projekcji dokonujemy na szatana, demony, heretyków, ateistów, lewaków, prawicowców, faszystów, homoseksualistów, kosmitów, reptilian, rząd USA, Rosji itp.

Robert Anton Wilson pisał, że przerażeni wyznawcy spisków pukają przed tą brama illuminacji, niezdolni póki co do jej przekroczenia. Dokonują projekcji tego lęku, mówiąc o tym, że za bramą czyha „wujek samo zło”. Czyli okultyzm, demony, szatan, zwiedzenie, Illuminaci, sataniści, kosmici, reptilianie, spiski, lewacy, faszyści.. I wszystko inne, co tylko ludzki umysł, pełen lęków i ograniczeń, jest w stanie wygenerować. A ta lista, wraz z poszerzaniem ludzkiej, globalnej percepcji, ciągle się wydłuża.

Poniżej wklejam cytat z książki samego Roberta Antona Wilsona o teoriach spiskowych i Illuminatach:

Cytat: „Od tego czasu sceptyk wytworzył w sobie zwyczaj kupowania jednego lub dwóch miesięczników należących do grup politycznych i religijnych, którymi pogardza, by dowiadywać się jakiego rodzaju sygnały projektują jego nawykowe mapy rzeczywistości. Jest to kształcący zwyczaj. Tę samą praktykę doradzał wybitny XX-wieczny mistyk Aleister Crowley, i wybitny racjonalista Bertrand Russel. Znakomicie pomaga ona poznać sposób działania naszego metaprogramisty, czyli, innymi słowy, osła mułły Nasrudina. Tymczasem, Thornley odkrył, że jeden z pomocników Garrisona, Alan Chapman z Texasu wierzy, że zabójstwo Kennedy’ego było dziełem Illuminatów. Rzecz jasna, uważałem się wtedy za eksperta w tej dziedzinie, co tylko pogłębiło moje przekonanie, że Garrison jest paranoikiem albo demagogiem, albo nimi oba naraz. Nie istnieli przecież żadni Illuminaci. Był to tylko prawicowy wymysł, jeszcze jedna z mitologii o protokołach mędrców syjonu.

Prasa undergroundowa, choć ślepo wierzyła w objawienia Garrisona, podatna była również na wszelkie inne teorie spiskowe. Im były one dziwniejsze, tym lepiej się sprzedawały. W tym czasie większość dyskordian trudniła się pisaniem dla tego obiegu. Postanowiliśmy zatem szerzyć idee dyskordian, przede wszystkim zaś jego anarchistyczne, pacyfistyczne techniki przekształcania naszego zmechanicyzonowanego społeczeństwa. (…) Poza tym, rozpisywaliśmy się na temat odwiecznej wojny Stowarzyszenia Dyskordian ze złowieszczymi Illuminatami. Oskarżaliśmy wszystkich o bycie Illuminatami: Nixxona, Johnsona, Williama Buckley’a Jr., najeźdźców z Marsa, samych siebie. Nikogo nie oszczędzaliśmy. Nie chodziło nam o zwykłe żarty. Była to część partyzantki ontologicznej. Osobiście uważałem, że jeżeli lewica też pragnie żyć w tunelu ostrej paranoi, to ma do tego absolutne prawo. (…) Miałem też nadzieję, że w obliczu takiej obfitości, niektórzy mniej łatwowierni ludzie przejrzą cała tę grę paranoi i wybiorą sobie sympatyczniejszą mapę rzeczywistości, oferującą szerze możliwości.”
Autor: Robert Anton Wilson

Celem natury jest ewolucja i udoskonalanie, a nie tradycja i zastój!

Każda struktura ma swój czas życia. Narodziny, świeżość, agresywna ekspansja. Potem ulega napompowaniu, przerostowi i po prostu pęka, zapada się, ulega implozji. To odwieczny cykl narodzin, życia, starości a potem śmierci. Dotyczy to wszystkiego. Organizmów żywych, potężnych państw, rzekomo tysiącletnich imperiów, dumnych ideologii, jedynie słusznych religii, odwiecznych tradycji, nie znoszących sprzeciwu norm społecznych. I wszystkich innych rzeczy które miały trwać „po wsze czasy i jeden dzień dłużej”, a odeszły ze sceny historii pośród niesmaku, rozczarowania lub obrzydzenia. A czasami odeszły powodując przedtem niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi.

Nie ma nic stałego, tysiącletniego ani niezmiennego, choć tak chcielibyśmy, by wiele struktur takimi było. A tymczasem one rozsypują się w proch, na naszych oczach. Często patrzymy na ten dziejący się teraz proces bezradnie, podnosząc lament o upadku wartości, z lękiem spoglądając w przyszłość. A potomni będą na nie pluć i nimi gardzić. Praca w korporacji, przy taśmie, na akord, za najniższą krajową, na 4 brygady, po 10 godzin dziennie, będzie dla naszych dumnych i mądrzejszych potomków tym, czym dziś jest dla nas niewolnictwo lub Holocaust. Naszym celem jest ewolucja, a ona dzieje się poprzez zastępowanie starych struktur systemu nowymi, lepszymi.

Gdyby trzymać się stale tego, co każe tradycja czy matka natura, to nie tylko nie miałbyś penicyliny, antykoncepcji czy internetu. Pierwsi znani historii wywrotowcy, anarchiści, dekadenci, rewolucjoniści, heretycy, hardkorowcy byli tymi, którzy zeszli z drzew i wynaleźli ogień i koło. Dziś zostaliby oni uznani za „niedostosowanych społecznie”, za burzycieli zastanego porządku, za oszołomów. Patrz na zachodzące na Ziemi procesy przemiany nie jako walczący ze wszystkimi i szarpiący się z życiem uczestnik gry, ale jako jej obserwator. Obserwuj piękno jak i grozę tego procesu. Miej świadomość, że nie raz i nie dwa będą miały miejsce konserwatywne a potem liberalne korekty systemu.

Wahadło władzy wychyla się raz ku lewej, raz ku prawej..

Pendulum of Power – zasada wahadła władzy, wyjaśnia takie zjawiska jak Kaczyński, Orban, Trump. Dekady błędów lewicy – politycznej poprawności, prześladowań za.. inność, ściągania islamistów, a także cynizmu i okrucieństwa względem biedniejszych, spowodowały wychylenie wahadła w drugą stronę. Mamy konserwatywną korektę systemu, przy czym owi konserwatyści w końcu pochylili się nad zwykłym człowiekiem. Oni nie mówią, że jest kryzys, że tak działa wolny rynek, że to neoliberalizm, że trzeba ciąć koszta. Ważny jest dystans. Te ideologie nie są wykładnią jedynie słusznej prawdy, a są ograniczonym pojmowaniem nieskończoności i ogromu świata. Są to procesy dojrzewania, rozwoju i ewolucji naszej cywilizacji, ku coraz wyższym wartościom. Za jakiś czas, po wojnie światowej z islamem, będzie znowu lewicowa korekta systemu. Ale już z mniejszą ilością błędów i przeprowadzona w lepszy sposób.

Także duchowe a potem materialistyczne jego korekty będą miały miejsce. Jest to zasada wahadła władzy – wygięcie wahadła w lewo, powoduje potem kontrakcję, czyli wygięcie w prawo. Dekady feminizmu i jego okrutnych nieraz wypaczeń, spowodowały kontrakcję. W postaci różnych samczych guru czy uwodzicieli. Mężczyźni też chcą mieć własną emancypację. Nie chcą być bankomatami i robotami pracującymi na trzy etaty, tak jak kobiety nie chcą być zmywarkami i seks-zabawkami. Ale czy to oznacza, że emancypacja kobiet czy mężczyzn jest zawsze zła i nigdy nie powinna mieć miejsca?

Ewolucja systemu ku zgrozie elit?

To wszystko dzieje się to na coraz wyższym, głębszym i szerszym poziomie rozumowania. A tło tego wszystkiego – partie polityczne, doktryny, normy społeczne, debata publiczna – są próbą uchwycenia rwącej rzeki życia jednym, małym wiadrem. I przede wszystkim miej świadomość, że jest to tylko wciąż zmieniające się tło. Nie jest ono celem samym w sobie. Celem jest zmienność życia i fakt, że dąży ono do ewolucji i udoskonalania. Dostaliśmy dar w postaci nauki, medycyny, antykoncepcji, lepszych norm społecznych, większej mądrości, głębszego rozumowania, pełniejszej wrażliwości.

Pomimo tego, że nasza cywilizacja jest na naprawdę niskim poziomie, i właśnie depcze nam po nogach islam, który chce zahamować ewolucję, za zgodą elit.. Ten rozwój trwa. Mamy przecież demokrację, która też jest darem i zamysłem ewolucyjnym planety. Możemy dzięki niej zmienić dosłownie wszystko. Ale jako istoty dziecięcego ducha, nie umiemy w pełni z tego daru korzystać. Dopiero się uczymy tego. Ostatnio głośno było o dymisji prezydent Korei Południowej. Była ona kierowana przez lokalną organizację ezoteryczno-masońską. Organizację małą i jedną z tysięcy, tak jak wszystkie inne.

Jednak wystarczyło to, by wywołać ogromną lawinę teorii spiskowych w Korei Południowej, a potem w całej Azji. Również mówi się tam o potężnych Illuminatach. Taka lawina nastąpiła w USA po śmierci Kennedy’ego, i w Polsce po świńskiej grypie w 2009 roku i po śmierci prezydenta Kaczyńskiego w roku 2010. Tego typu teorie są przegięciem, są też dziecinną projekcją. Wypaczają i ośmieszają one sprawy naprawdę ważne, takie jak przestępstwa, zbrodnie i wyzysk, dokonywane przez elity. Ale i te wszystkie spiskowe lawiny są potrzebne. Ludzie w wymiarze indywidualnym, jak i cała cywilizacja, zmierza się w ten sposób ze swoimi demonami, cieniami i dojrzewa.

Wyluzuj, ciesz się życiem i weź od systemu to, co chcesz..

Ty możesz po prostu wyluzować. Co Ci da czytanie tysięcznego już artykułu, że jakiś gówniany lek czy podejrzana szczepionka spowodowały tyle i tyle zgonów? One będą produkowane jeszcze długo i jeszcze długo będą gównianej jakości. Choć i tu jest postęp, ewolucja. Bo różne lekarstwa np z lat 50-tych XX wieku były silniejsze, szkodliwsze i przy tym mniej skuteczne, niż te dzisiejsze.

Życie trzeba po prostu przeżyć. Możesz przeżyć je tak, jak chcesz. Nie musisz się nikogo słuchać. Nie musisz spełniać żądań społeczeństwa, rodziców czy dziadków. Nie musisz wierzyć mediom, rządom czy korporacjom. Ale z drugiej strony, nie musisz ani czytać ani bać się coraz bardziej pokręconych teorii spiskowych. Także tych, które czasami i ja zamieszczam na mojej stronie. Cóż, na to jest zapotrzebowanie. Mam nadzieję, że bardziej myślący czytelnicy mi to wybaczą. 😉 Możesz, a nawet powinieneś wiedzieć o tym, że manipulują i jebią nas w dupę na każdym kroku. Ale czy musisz od razu uczestniczyć w tej spiskowej paranoi i bać się nomen omen.. własnego cienia? Który to cień często widzisz, a raczej projektujesz w postaci tych teorii spiskowych?

Przeczytaj także inne artykuły w temacie:
Czego nie wiesz o planach elit i o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy Twoje poglądy o elitach i teoriach spiskowych, jak i duchowość są błędne? Większość ezoteryki nadaje się do kosza!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: