Kategoria: Szok i zgorszenie

UWAŻASZ ŻE JESTEŚ WOLNY?! A MASZ ODWAGĘ ZADAĆ SOBIE KILKA UCZCIWYCH PYTAŃ?


Czujesz się wolny? A może raczej czujesz się uciskany? Zniewolony? Jeśli tak, to przez kogo? Lub przez co? Przez system, polityków, elity? Na początek chciałbym, byś zadał sobie kilka dość pesymistycznych pytań:

-Czy dziś możesz żyć w miejscu, które jest najbardziej korzystne dla Ciebie, np pogodowo, wizualnie, klimatycznie, czy pod względem infrastruktury? Czy musisz raczej żyć gdzieś na jakimś zadupiu zadupia, np na przedmieściu Sosnowca?

-Czy możesz jeść to, co Ci smakuje a nie to, co musisz? Czy raczej informacje o wyszukanych i super-zdrowych dietach przeglądasz tylko w przerwach na pracę a zakupami w najtańszym dyskoncie?

-Czy możesz zajmować się hobby, pasją, tym co naprawdę lubisz? Ile godzin w ciągu dnia masz autentycznie dla siebie? Czy może raczej jak to w Polsce, 10 godzin pracy, dwie godziny dojazdu w obie strony i cały dzień mija, przelatuje przez palce? I to wszystko za 2500 zł miesięcznie?

-Czy możesz uprawiać sport jaki chcesz? Czy raczej po pierwsze Cię na niego nie stać, a po drugie nie masz czasu, sił i ochoty, bo praca, kredyty, obowiązki?

-Czy możesz wyjechać sobie np na tydzień czasu do innego miasta, by spotkać się z bliską osobą? Czy raczej praca na pełen etat i śmieszne wynagrodzenie za nią nie pozwalają?

-Czy możesz wyjechać w Bieszczady, w Tatry, na Mazury, gdziekolwiek, rozbić namiot, wybudować szałas, zamieszkać na miesiąc w głuszy? Czy raczej przeszkadza Ci w tym praca? A leśnicy, policja i 50 innych służb, natychmiast Cię złapią, spałują i wlepią 5000 zł mandatu lub aresztują?

-Czy możesz pójść na górską wyprawę gdziekolwiek, czy raczej musisz najpierw zapłacić za przejście szlakiem, potem kupić prowiant i opłacić miejsce w schronisku, bo w górach pod gwiazdami nocować nie wolno? Jeszcze 50 lat temu mogłeś zrobić to i z milion innych rzeczy, których teraz nie możesz.

-Czy możesz pierdolnąć to wszystko w chuj, w cholerę, w pizdu i po prostu ruszyć przed siebie? A co z prowiantem, wodą, ubraniem? Za co to kupisz? A co z transportem? Pójdziesz pieszo? A co z noclegiem? Gdzie się zdrzemniesz, skoro nocleg we w miarę ludzkich warunkach to koszt 350 zł, a nocleg w psiej budzie zwanej hostelem to 100 zł? Na kamieniu, na dworcu, w parku z żulami?

Możesz przejść góra 20 kilometrów z tego ponurego Sosnowca gdzie mieszkasz.. I potem w okolicach równie ponurego Jaworzna, głodny, odwodniony, wyczerpany, przemoczony, wychłodzony i często wystraszony, w środku nocy będziesz modlił się by jakiś kierowca TIRa podrzucił Cię z powrotem na stopa. Wakacje to tylko dach nad głową, transport i żarcie – tylko tyle i aż tyle, bo system jest skonfigurowany tak a nie inaczej.

 „Naprawdę myślisz, że człowiek w wyniku ewolucji stoi wyżej, niż zwierzęta?
-Oczywiście, – odparłem. –Czyż nie?
-Nie. Człowiek spadł o wiele niżej, niż zwierzęta. Dziś jedynie milioner, którzy porzuci swoją pracę, może pozwolić sobie na zwierzęcy tryb życia: żyć na wolności, w najkorzystniejszych dla siebie warunkach klimatycznych, dużo się ruszać, jeść ekologicznie czyste pożywienie i prowadzić żywot wolny od stresu. Pomyśl tylko – żadne zwierzę nie chodzi do pracy.
-A wiewiórki! – spytała. – Przecież wiewiórki zbierają orzechy!
-Moja droga, to nie jest praca. Gdyby wiewiórki od rana do wieczora wciskały sobie przeterminowane niedźwiedzie gówno [na zasadach wolnego rynku] – to byłaby praca. A zbieranie orzechów to bezpłatny shopping.”
~Wiktor Pielewin, „Empire V”

Niech nie zwiedzie Cię pesymizm tych pytań. Każda istota ludzka rodzi się unikalna i niepowtarzalna. Teoretycznie każdy człowiek na Ziemi, może być i biznesmenem zarabiającym miliardy, i tym, który dostąpił oświecenia i daru niewyobrażalnej mocy. Bo każdy człowiek na Ziemi, rodząc się jako czysta karta, ma wbudowane te wszystkie możliwe potencjały. Umysł króla niczym nie różni się od umysłu poddanego. Różnice polegają na tym, że król dostał inne wychowanie od ojca, który też był królem, niż posłuszny poddany od poddanego ojca. Król wychowuje syna na króla, lider wychowuje syna na lidera, biznesmen – na biznesmena. Zaś poddany wychowuje syna na poddanego.

Różnica między osobą noszącą koronę a poddanym jest też taka, że król czyta i ogląda inne rzeczy, niż poddany. Korzysta z materiałów innej jakości, zdobywa wiedzę, która przecież została udostępniona całej ludzkości. Nawet najbiedniejszy i najlichszy człowiek jest z urodzenia koroną ziemskiego stworzenia, z władzą nad wszystkimi gatunkami roślin i zwierząt, z umiejętnościami nieznanymi zwierzętom. Wielu ludzi jednak nie zdaje sobie z tego sprawy.

Wielu jest uwikłanych w różne społeczne przekonania i role. Wielu jest apostołami różnych obłędnych doktryn ograniczających ich moc. Ludzki autorytet, władza, siła, potęga, energia – pochodzi z zaprogramowania podświadomości, a nie z innych czynników. Przestrzegam jednak przed tzw „dziecięcym determinizmem”. Teraz większość z nas jest dorosła i może te negatywne programy odkręcać, pracować nad nimi. Choć najczęściej jest to praca powolna i bardzo bolesna, podczas której mogą wyjść na wierzch najpotężniejsze, ukrywane wcześniej lęki.

Wielu ludzi nie uznaje swojej siły i mocy, czy raczej potencjału, by je zdobyć. Ja sam zaliczałem się do tej grupy i do dziś często miewam chwile zwątpienia. Ludzie Ci uważają, że zostali negatywnie zdeterminowani, zaprogramowani. Przez rodziców, wychowanie, szkołę, miejsce urodzenia, system ekonomiczny, przez planetę. A to nie tędy droga. Przekonanie, że więzi nas ekonomia, polityka, że świat jest przeciwko nam, że to planeta więzienna, że Ziemią rządzi złowrogi Demiurg, czyli Szatan – odbiera nam moc. I to różnie rozumianą moc – bo odbiera chęć do zmieniania siebie czy energię witalną. Jeśli człowiek nie wierzy w swoją moc lub chociaż możliwość jej uzyskania, odbudowy, to szybko tę moc traci. Jeśli człowiek nie wierzy, że świat jest na dobrej drodze i mu pomaga, to ten świat rzeczywiście się od niego odwraca, a jego życie traci na jakości.

Wszystkie owce rodzą się i umierają jako owce. Wszyscy ludzie rodzą się i umierają jako ludzie, ale niektórzy stają się pasterzami czy też liderami. Ludzie nie są owcami. Przeznaczeniem ludzkości nie jest bycie ślepym wyznawcą, uważającym, że jest niegodny bogactwa i radości. Przeznaczeniem ludzkości jest budowanie mocy i siły, z jednoczesnym zachowaniem empatii i ochroną słabszych. Ważne jest pogodzenie tych dwóch skrajności. Ciemne wieki pełne trudności zostały już za nami. Mamy naukę, medycynę klasyczną i naturalną, technologię i całą cywilizację. Są one niedoskonałe, pełne oszustw, wymagają pilnych reform, oczyszczenia z korupcji, dalszych badań. Ale jednak nie umrzesz już w boleściach od byle zapalenia wyrostka.

Cywilizacja to nie tylko zniewolenie i inne wady, które ja sam krytykuję i opisuję. To nie tylko pieniądz, kapitalizm, system, matrix. Dzięki tej niedoskonałej i wymagającej pilnych reform cywilizacji, możemy doświadczać życia. Możemy się rozwijać, choć ten rozwój ludzkości jest minimalny i wciąż hamowany przez tych, którzy mają pieniądze, władzę i wpływy. Pomimo ogromnych wad i „dziur”, system nas chroni. System to armia czy policja, dzięki której możesz pójść do monopola po piwo bez ryzyka uczestniczenia w kolejnej ulicznej strzelaninie. System to prawo, które choć chroni bardziej oprawców niż ofiary, to sprawia, że mamy to minimum bezpieczeństwa. System nas chroni, jest parasolem ochronnym. Choć ten parasol ma pełno dziur i czasami ranią nas jego wystające pręty, to jest potrzebny.

Jaka mentalność ludzi, tacy rządzący nimi liderzy.
Jaka mentalność ludzi, takie ich bogactwo i taki mają system ekonomiczny.
Jaka mentalność ludzi, taki system, taki matrix.
Od nas zależy wszystko i po części zgadzam się z twierdzeniem, że mamy to, na co się godzimy, na co „tym na górze” zezwalamy.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

TE PSEUDO-DUCHOWE TEORIE MOGĄ DOPROWADZIĆ DO ŻYCIOWEJ TRAGEDII. NIE ZATRAĆ TEGO CO WAŻNE!


Duchowość i pseudo duchowość. Ezoteryka i new age budzą ogromne kontrowersje! Dowiedz się, dlaczego tak jest

Religie monoteistyczne, a więc te klasyczne, takie jak chrześcijaństwo, judaizm czy islam, przestają odpowiadać na wyzwania współczesności. Ludzie coraz częściej widzą ich niedoskonałości i fakt, że doktryny te są dostosowane do czasów, w których powstawały. A było to dawno temu. Dziś mamy XXI wiek. Era kryzysu gospodarczego i postępującej zagłady biosfery, a z drugiej strony era niesamowitego postępu, automatyki, robotyki i większej empatii.

To „stadium globalnego upadku systemowego” dotyczy praktycznie wszystkich systemów pojęciowych i wszystkich dziedzin życia. Stare systemy i doktryny spajające społeczeństwa przez wieki, są obecnie straszliwie niewydolne. I ludzkość powoli to dostrzega. Dotyczy to np przeterminowanego przynajmniej o 100 lat konfliktu lewica kontra prawica. Dziś zupełnie nie oddaje on realiów życia społecznego. Pojawiają się więc symetryści, którzy żądają po prostu sprawnego zarządzania państwem i korzystania z pozytywów i lewicy, i prawicy. Nie chcą oni ideologicznych wojen, choć czasowo mogą głosować na „mniejsze zło”, takie jak PiS.

To samo dotyczy ekonomii, która jest tak zafałszowana, że o tym można napisać nawet doktorat czy profesurę. Dotychczas uważano ekonomię za żelazną naukę ścisłą. I Ci biedni ludzie wierzyli, że jest kryzys, że to koszta transformacji, że takie są prawa ekonomii, więc muszą pracować za grosze. Ale teraz ludzkość zaczyna dostrzegać, że ekonomia to kłamliwa dziedzina. Która ma za zadanie usprawiedliwić w oczach ludzi bogacenie się nielicznych i wyzyskiwanie większości. Elity polityczne najbardziej obawiają się tego, co jest na poniższym obrazku. Uważam, że powinniśmy przestać kłócić się z innymi grupami biedaków o lewicę, prawicę czy o bozię, i wspólnie pójść na prawdziwych winowajców.

New age i ezoteryka wyszły „do ludu”

Po II wojnie światowej Illuminaci udostępnili wiedzę gnostycką szerokim masom ludzi. Helena Blavatski i Alice Bailey stworzyły wtedy trzon nowej doktryny – New Age. New Age to rdzeń nauk gnostyckich zmodyfikowany w taki sposób, by był „strawny dla ludu”. Celem tego wszystkiego była aktualizacja „systemu”, dodanie do niego nowych wartości. Przeznaczeniem ludzkości jest nieustanna przemiana, ewolucja. Ewoluują także nasze systemy pojęciowe, ideologie, normy społeczne, które wydają się takie groźne, surowe, konserwatywne i ponadczasowe. Bo biada tym, którzy je łamią! A jednak są one domkiem zbudowanym na piasku, mirażem, który po kilku dekadach weryfikuje rzeczywistość.

Wiadomym prawem wszechświata jest to, że jeśli coś zyskuje popularność, to automatycznie traci na jakości. W świecie rzeczywistym obserwowałem tę zasadę na podstawie portalu demotywatory.pl. W 2008 roku był to średnio niszowy, inteligencki portal z mądrymi, szokującymi, chwytającymi za serce treściami. W 2009 i 2010 roku zyskał on masową, ogromną popularność. Automatycznie stał się wtedy „portalem ze śmiesznymi obrazkami”. Choć nie do końca tak jest, bo do dziś na tym portalu można znaleźć wartościowe treści. Widzę to też po swojej stronie. Wartościowy artykuł o duchowości, który pisałem od serca, miał 2000 wyświetleń na Facebooku i może 150 kliknięć. Zaś typowy click-bait o końcu świata, w którym wyśmiewałem ciągle nowe daty kresu dziejów, miał chyba 40.000 wyświetleń.

Jeden ezoteryk powie tak, a drugi ezoteryk powie inaczej

Tak samo stało się z wiedzą gnostycką, która w formie new age czy ezoteryki doczekała się niezliczonych modyfikacji i mutacji. Pojawiały się nowe teorie, nowe interpretacje wiedzy. To jak w tym starym dowcipie: „jeden rabin powie tak, a drugi powie inaczej”. New Age zaadaptowało też teorie spiskowe. Wszyscy wiemy o korupcji w polityce, o koncernach farmaceutycznych czy innych knowaniach tych, którzy mają pieniądze i władzę. I chcą mieć jeszcze więcej. Kłopot jest taki, że często dajemy się wciągnąć w paranoiczną interpretację rzeczywistości. Mamy trudności z rozróżnieniem tego co jest rzeczywistym knowaniem ludzi z kasą i władzą, a co głupią teorią stworzoną przez kogoś jebniętego na mózg.

Pojawiają się więc coraz bardziej straszne i jednocześnie śmieszne teorie spiskowe. Jedna grupa ezoteryczna sądzi tak, a druga inaczej. I oczywiście są walki między tymi frakcjami. Cechą tego etapu na którym znajduje się taki człowiek, to lęk, poczucie całkowitej bezradności i spiskowa paranoja. Ta paranoja sama w sobie nie jest groźna, jednak warto przepracować ten etap, ugruntować się w rzeczywistości i pójść wyżej. Rzadko taka spiskowa paranoja przeradza się w prawdziwy stan chorobowy – np schizofrenię paranoidalną. I to już jest tragedia dla takiego człowieka. Poniżej wymienię główne pułapki new age i ezoteryki.

1. Wszędzie czyhają demony, złe byty, złe energie i wibracje..

Och, ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie.. Aż strach się bać, prawda? Na szczęście nie jest tak źle. Poczucie, że za jakieś zjawisko odpowiada demon, klątwa, zły byt, wampir energetyczny, zła energia, zła wibracja, to tzw. „perspektywa zewnętrzna”. A więc perspektywa „dziecka w dorosłym ciele”. Czyli osoby, która mentalnie, emocjonalnie i duchowo nie dojrzała. Te wszystkie demony i inne takie to nasze własne programy psychiki. Różne nie przerobione traumy, ukryte lęki, zatajone kompleksy, a także wyparte lub nieuświadomione potencjały.

Tworzą one w podświadomości tzw. „strefę cienia”. Jeśli coś w sobie negujemy lub czegoś o sobie nie jesteśmy świadomi, to wtedy postrzegamy tę cechę, ten potencjał, w negatywie. Przykład? Boisz się panicznie psychopatów, morderców itp? To może oznaczać, że jest w Tobie nieodkryty potencjał potężnej siły. Bo psychopata to człowiek mający potężną siłę, ale używający jej w negatywny sposób. Jest to potencjał nieuświadomiony, więc boisz się go, i projektujesz go „na zewnątrz” w postaci lęku przed psychopatami. To jest właśnie cecha perspektywy zewnętrznej, że podświadomie projektujemy swoje własne „demony” na zewnątrz. Może Twoim przeznaczeniem jest korzystanie z tego potencjału siły i obrona tych „słabszych”? Np pracując w jakiejś fundacji, organizacji?

Dokładnie tak samo jest z tymi wszelkimi demonami, klątwami, złymi bytami, atakami energetycznymi. To są nasze własne, wewnętrzne „demony”, nieuświadomione programy psychiki. Ale my, jako „duchowe dzieci”, nie chcemy przyjąć do wiadomości, że to jest „nasze”. Więc dokonujemy podświadomej projekcji. I widzimy to jako coś „zewnętrznego”. Jako demony, jako ataki złych bytów, czy jako ataki energetyczne innych ludzi. I znowu – jest to właśnie ta dziecięca „perspektywa zewnętrzna”.

I właśnie wtedy zaczynamy jak na złość przyciągać różne wampiry energetyczne, padamy ofiarą rzekomych ataków energetycznych, tu i ówdzie pojawia się mag, który rzuca na nas klątwę. I rzeczywiście odczuwamy te symptomy, przeżywamy piekło. Więc na siłę oczyszczamy aurę i wykonujemy szereg innych zabiegów ezoterycznych. Ale tych ataków energetycznych i klątw pojawia się jak na złość coraz więcej i więcej, aż do granic wytrzymałości. A przecież tak bardzo dbamy o dobre wibracje, tak dużo się uduchawiamy, medytujemy.. Nosz kurde no, cały świat przeciwko nam! A to tylko nasze wewnętrzne programy, nasz cień, który podświadomie projektujemy na zewnątrz.

Wszystko jest stanem umysłu, a siła jak i słabość jest tam, gdzie głowa. Oficjalna, akademicka psychologia na razie nie rozumie tych programów psychiki które przejawiają się jako demony czy ataki energetyczne. Nie jest w stanie pomóc chorym. Ponieważ nie poszła metafizyczną ścieżką Junga, tylko wybrała ateistyczny „rdzeń” Freudowski. Odrzuciła psychologię głębi, archetypy, koncepcję cienia jak i odrzuciła w całości element metafizyczny. A on jest obecny. Psychologia wymaga też aktualizacji o te pojęcia. Za kilka dekad tym, którzy będą narzekać na klątwy, będzie pomagał psycholog. Dziś coraz częstsze są próby łączenia nauk ezoterycznych i new age’owych z psychologią. One ciągle się nawzajem przenikają, łączą.

2. Ziemią rządzi złowrogi Demiurg, twórca matrixa i sieci egregorów

Takie przekonanie też jest cechą „perspektywy zewnętrznej”. To obwinianie czynnika zewnętrznego (Boga, Demiurga, Jahve, egregorów, matrixa) za coś, co jest nieprzepracowane i cierpiące w nas samych. Takie artykuły możecie znaleźć także na mojej stronie, bo ja również wpadłem kiedyś w tę pułapkę. Ale nie tędy droga.

Prawdą jest, że jeśli chcesz zmienić świat, to zacznij od siebie. Łatwo jest napominać innych, narzekać na nieświadomość, na głupotę ludzką. Zaś „rozgrzebanie” podświadomości i jej programów to ciężka i bardzo bolesna praca. Bo wtedy wszystko co było ukryte,w cieniu, nagle wyłazi na wierzch i manifestuje się często w szokujący sposób. Wiem to po sobie.

Świat jest po naszej stronie. Pomaga nam, daje znaki, np w snach, albo na jawie w postaci tzw „synchroniczności jungowskich„. Byt zarządzający planetą (Demiurg, Jahve itp itd), czyli inaczej świadomość globalna i nieświadomość globalna, jest projekcją nas samych. Jaka ludzkość, taki Bóg. On uczy się razem z nami. Obecnie wciąż dominuje sfera nieświadomości globalnej. Wciąż tak wiele jest cierpienia, tak wiele rzeczy musimy sobie uświadomić i przepracować. Ale powoli zmierzamy w stronę dominacji świadomości globalnej.

Matrix to inaczej świat materii, w którym żyjemy. Postrzegamy go jako zły, ponieważ materia jest dla duszy ograniczeniem. Więc niedojrzały umysł widzi to jako wszelkie możliwe zło. Przykłady? Że pieniądz to zło i niska wibracja. Że seks jest grzeszny. Ten wyjątkowo toksyczny pogląd podzielają zarówno tradycyjne, patriarchalne religie, jak i new age z równie głupią i szkodliwą doktryną telegonii. Dalej: że liczy się tylko uduchowienie, medytacje, czytanie książek duchowych, zdobywanie wiedzy, odosobnienie, postawa oderwanego od życia mnicha.

Egregory natomiast nie są żadnymi wampirującymi tworami, przekazującymi energię zła i cierpienia do Demiurga. One są takimi samymi tworami, jak betonowe szkielety budynków, w których mieszkamy. Czy obwiniasz budynek z betonu i stali za to, że w jednym z mieszkań dochodzi do przemocy domowej? Nie, to byłoby kuriozalne. Egregory są świadomościami zbiorowymi rodzin, narodów, cywilizacji, partii, ideologii, religii. Egregory mają także zwierzęta, rośliny, bakterie, wirusy i minerały.

Są one tak samo potrzebne, jak beton i stal tworząca Twoje mieszkanie. Są one po prostu „duchową infrastrukturą” i tyle. Ale to nie ten beton i stal jest winny temu, że w domu dzieje się źle. To np Ty jesteś temu winny i Ty powinieneś razem z domownikami to naprawiać. Tak samo egregory są lustrzanym odbiciem nas samych. Jaka zbiorowość, takie egregory. Jaka ludzkość, takie egregory. No i stale powtarzam jak mantrę – jaki naród, taka elita nim zarządzająca. To, jakich mamy liderów, zależy od nas samych. Ale to tak na marginesie.

Naprawdę tak wiele zależy od nas samych, a nie od jakichś zewnętrznych czynników. I naprawdę świat jest po naszej stronie. Za złem zawsze stoi człowiek. Skorumpowany polityk, tyran, obłędny ideolog wprowadzający poprawność polityczną, szef korporacji. To są konkretne imiona i nazwiska. I często to my ich wybieramy w wyborach. Demokracja jest niewyobrażalnie potężnym, ale zupełnie nieużywanym narzędziem. Lub używanym dokładnie odwrotnie – na zgubę. Bo Petru taki przystojny i taki ładny garnitur ma, a Schetyna tak ładnie przemawia. Gdybyśmy mądrze się zorganizowali i mądrze wykorzystali mechanizmy demokracji parlamentarnej, moglibyśmy zmienić świat na lepsze.

3. „Patrz, UFO leci! Schowaj tego wypasionego smartfona i weź zdezelowany aparat dziadka z piwnicy, musimy to pokazać światu!”

Od II wojny światowej powszechne są obserwacje UFO – niezidentyfikowanych obiektów latających, mających rzekomo należeć do kosmitów. Lub mają to być tajne samoloty wojskowe światowych mocarstw. Warto dodać, że pierwsze obserwacje UFO były pod postacią zwykłych samolotów skrzydłowych i śmigłowych. Z tym, że owe „UFO” było bezgłośne, jakby bez silnika, i poruszały się znacznie szybciej niż ówczesne Meserszmity. Potem piloci obserwowali białe, różowe i czerwone świetliste kule, przypominające te od fajerwerków. Nazwano je „Foo Fighters”.

Potem pojawiły się latające spodki, trójkąty i inne. Tak więc koncepcja i obserwacje UFO ewoluowały. Smaczku dodaje też inny fakt, który jest już nie języczkiem, ale jęzorem u wargi. Otóż obserwacje UFO pojawiły się tuż po tym, jak ówcześni naukowcy, pisarze, felietoniści, dziennikarze itp, zaczęli rozważać istnienie pozaziemskiego życia. Jak na zamówienie, prawda? Czy wcześniej obserwowano UFO? Nie. Ale wcześniej miały miejsce inne „niebiańskie” obserwacje. Przecież rok 1917 to objawienia maryjne na niebie w Fatimie. Rok 1920, cud nad Wisłą. Na niebie miał pojawić się ogromny obraz Maryi Panny, który przeraził radzieckich żołnierzy szturmujących Warszawę. Uciekali oni w popłochu.

Ja jako taki „duchowy racjonalista” nie biorę tych relacji za pewnik, ale też nie wykluczam, że miały miejsce. Przecież są setki tysięcy świadków i Fatimy, i objawienia maryjnego w cudzie nad Wisłą. Równie wielka ilość ludzi obserwowała fenomen UFO, w tym piloci wojskowi, operatorzy radarów itp. Wcześniej, w średniowieczu czy antyku, też miały miejsce różne „pozaziemskie spotkania”. Np opowieści wieśniaków mówiących o spotkaniu różnych „dziwów” na leśnych odludziach. Czy płonący krzak lub Jahve przemawiający z nieba z Biblii.

Czy już wiecie, do czego zmierzam? Ja, jako racjonalista-sceptyk przedstawię Ci kilka faktów. Otóż nie ma żadnego dowodu na to, że UFO istnieje. Wiążący dowód to np lądowanie pozaziemskiego statku na lotnisku w Nowym Jorku. Potem wizyta w siedzibie ONZ, oświadczenie wydane do całej ludzkości, nawiązanie stosunków dyplomatycznych i wymiany handlowej, itp itd. Albo inaczej: UFOL idzie do studia telewizyjnego i dziennikarz robi z nim wywiad. No i dlaczego teraz, w dobie miliardów smartfonów, aparatów, kamer, które są na każdym zadupiu, nie ma już objawień maryjnych? Choć przecież przez setki lat, aż do 1920 roku były? Niezły troll i śmieszek z tego Boga, co nie?

Każda epoka ma swoje „niebiańskie objawienia”, które są odwzorowaniem aktualnej świadomości jak i nieświadomości globalnej. Wszelkie objawienia Jahve, objawienia maryjne czy obserwacje UFO są zbiorową, globalną projekcją grup ludzi. Nie mamy ani jednego jednoznacznego dowodu, że te obiekty fizycznie istnieją. Pomijam oczywiście teorie spiskowe i fejkowe, zmontowane filmy. Nie ma też ani jednej fotografii objawień maryjnych w Fatimie czy podczas cudu nad Wisłą. Ale miliony ludzi te obiekty widziały. Powodowały one też zakłócenia w radarach i innych urządzeniach wojskowych. Nie ma jednak ani jednego racjonalnego dowodu na ich fizyczność, materialność.

Robert Anton Wilson pisał, że objawienia maryjne, objawienia Jahve, widzenie różnych duchów, skrzatów, wróżek leśnych, gnomów, UFO itp itd, jest po prostu projekcją ludzkiego umysłu. Albo też grupy ludzkich umysłów – zbiorowości. Jednak w ezoteryce i new age powstał swoisty „kult UFO”. Ziemią mają rządzić złowrodzy reptilianie, czyli rasa gadzia. Pomagać ma nam inna rasa – Plejadianie.

Ja widzę to inaczej. Reptilianie, czyli złowrogie gady, których boją się ezoterycy, to odpowiednik ludzkiego „mózgu gadziego”. A więc psychologiczny archetyp siły życia, przetrwania za wszelką cenę. Bo za to odpowiada mózg gadzi. To potężna i często niszcząca siła, czysto zwierzęcy instynkt. I właśnie „duchowe dzieci”, bojąc się tej siły, negując ją, spychają ją do strefy cienia i podświadomie projektują jako reptilian.

4. Twoim życiem steruje karma, numerologia, horoskopy, plan wyższej jaźni.. Tylko nie Ty sam!

Wymyślono ogromną ilość systemów, które rzekomo mają sterować naszym życiem i determinować je. Prawo karmy, numerologia, astrologia, kalendarz Majów, i szereg innych. Och, jaki ten człowieczyna ubezwłasnowolniony. Urodził się pod złym numerkiem i dupa blada! Tylko zawinąć się w dywan i zacząć czołgać w stronę cmentarza. Bo przecież nic nie zależy od nas, bo przecież wszystko jest zdeterminowane. Bo tak każe bezlitosne prawo karmy, i tak sobie ubzdurała wyższa jaźń, czyli dusza. A my nie mamy nic do gadania.

Prawda jednak jest taka, że twoim życiem sterujesz Ty sam. Wybierasz i ponosisz konsekwencje tych wyborów, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy czy z ideą planu wyższej jaźni na życie. No chyba, że bardzo, ale to bardzo chcesz, by jakiś system rządził Twoim życiem. Wtedy tak będzie, bo dałeś temu zezwolenie. Tak samo, jak dajesz złotoustemu politykowi w garniturze za kilka pensji prawo do rządzenia Twoim umysłem. Te dwie idee – prawo karmy i plan wyższej jaźni na życie – są jednymi z najbardziej destrukcyjnych. Ludzie, którzy już z tej pułapki wyszli, nazywają to „duchowym sado-maso”.

Wielki jest przecież lęk, jaką to okropność komuś zrobiłeś w starożytnym Egipcie. Czy też co ta cholerna wyższa jaźń sobie wymyśliła. Bo zobacz: możesz się rozwijać duchowo, robić karierę, naprawiać swoje życie.. Ale co, jeśli ta cholerna wyższa jaźń sobie ubzdurała, że masz zdychać przez miesiące na jakąś straszną chorobę, wyrzygując swoje gnijące powoli flaki? Tak, tego typu lęk jest wśród ludzi wyznających te teorie. Bo wyższa jaźń ma być jak dziecko, które wkłada palce do kontaktu i zdobywa doświadczenia. A co z Tobą samym? Twoje plany, marzenia, uczucia, emocje, obawy, radości się nie liczą? Tylko jakiś poryty plan wyższej jaźni?

Dziecko (także dziecko w dorosłym ciele) musi być ubezwłasnowolnione i zarządzane. Więc jest ubezwłasnowolnione przez ideologię, religię, lub te wszystkie „prawa duchowe„, które pełnią symboliczną rolę „rodzica”. I rzeczywiście, takie „dziecko” może mieć wrażenie, że te prawa działają, nie wiedząc, że za to ma drugie dno. Że to nie jest coś „zewnętrznego”. Ale że to jego własny program psychiki, lęk, kompleks, trauma, czy coś, co neguje i wypiera. I to coś domaga się zauważenia i przepracowania. Siła jest tam, gdzie głowa. Słabość też tam jest.

Nowe podejście do ezoteryki

A teraz epilog: to zupełnie nowe podejście do ezoteryki. Jest to podejście racjonalisty-sceptyka, ale z dołączonym pierwiastkiem metafizycznym. Jest to powrót do życia realnego. Nie trzeba wiecznie uduchawiać się, godzinami medytować, ciągle zdobywać wiedzy. Cudem jest zwykłe, ale jednak świadome życie. Codzienne małe radości.

Prawdziwe przebudzenie to troska o świat materialny (seks, relacje, emocje, ekonomia, polityka, sprawy społeczne, aktywność obywatelska i charytatywna) i ich naprawianie. To zapobieganie złu, pokonanie mentalności ofiary, karanie oprawców i ochrona ofiar. Świadomość tego, o czym od kilku miesięcy piszę, jest w świecie ezoteryczno – new age’owym praktycznie zerowa. Ale damy radę przejść i przez tę górę.

To wszystko opisywałem w poniższych artykułach. Są one bardzo ważne, ale niechętnie czytane, ponieważ ludzie wolą różne „szokujące” treści. Które również u mnie są. Sam zobacz, jak wiele w tej ezoteryce jest poprzekręcane. I jak wiele odwiecznych błędów ludzkości powiela ezoteryka, tylko mówi o nich innym językiem, niż klasyczne monoteizmy. Jednak to dalej jest to samo, tylko w innym, ezoterycznym opakowaniu. Linku do tych artykułów poniżej:

Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Czy Twoje życie należy na pewno do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Autor: Jarek Kefir

Dzięki darowiznom mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

JA TEŻ & ME TOO. BYŁEM OFIARĄ PRZEMOCY. MĘŻCZYŹNI CIERPIĄ I UMIERAJĄ W CISZY!


Rozwinęliśmy cywilizację techniczną niemal do granic możliwości. Dawno już nie było „wielkiego przełomu” na miarę odkrycia silnika parowego czy wynalezienia antybiotyków. Niedługo nie będzie już co odkrywać, np poza kolejnymi maleńkimi cząsteczkami w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Jest jednak sfera, w której nie było żadnego postępu przez te 200.000 lat. A postęp ten dopiero nieśmiało się rozpoczął.

Ta sfera to relacje i emocje. Mówimy o sobie z dumą, że jesteśmy cywilizacją techniczną, cywilizacją rozumną. Jak jednak wyglądają nasze relacje i emocje? Wojny, wyzysk, przemoc, bieda, wzajemne ranienie się, nieszanowanie granic, podkładanie świń, zawiść zazdrość.. Pomijając nawet wojny (Syria i inne), w Polsce, gdzie jest niby pokój, ma miejsce setki tysięcy przestępstw rocznie. Dodać do tego trzeba dziesiątki milionów nie zgłaszanych przestępstw czy krzywd.

Mobbingu, pobić, prześladowań, gwałtów, złamanych serc, zdrad, porzuceń, przemocy psychicznej itp. Czy aby na pewno kiedykolwiek na Ziemi choćby przez minutę był „pokój”? Nie, nie jesteśmy przysłowiowymi małpami z brzytwami. Ale gorzej – te małpiszony dewastujące siebie i przy okazji całą planetę, mają już bombę atomową. Ludzkość dopiero co zaczęła się wybudzać z milleniów barbarzyństwa, z poziomu pół-zwierzęcia. Te ważne kwestie poruszałem w poniższych, ciekawych artykułach. Zapraszam:

Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę

Dopiero zaczynamy zwracać uwagę na kwestie odpowiedzialnego rodzicielstwa, mądrego partnerstwa, szczęśliwego związku, kultury pracy. To, co mamy dotychczas, to istna rzeźnia czy też obóz koncentracyjny. Dawniej np po trzy rodziny w mieszkaniu, jedna w pokoju, i nikt się nad sentymentalizmami nie zastanawiał. Robiono dzieci, pito wódkę, szło się do roboty i tyle. Nikogo nie obchodziło, że potem, w XXI wieku, te dzieci częściej będą odwiedzać psychiatrę, niż choćby kino czy restaurację. Bo na bilet czy posiłek nie ma pieniędzy.

To, na jak niskim poziomie jesteśmy, świadczą realia debaty publicznej na temat wychowania seksualnego. Jedni postulują pokazywanie dzieciom wibratorów, uczenia ich o gender i przymuszania do tolerowania islamu. Inni, identycznie popierdoleni, ale w drugą stronę („Na głębszym poziomie rozumienia skrajne przeciwieństwa są tym samym„) postulują tzw. wychowanie do życia w rodzinie rodem z 19 wieku. A gdzie lekcje psychologii, nauka budowania zdrowych relacji, szanowania granic innych?

Ta przemiana naszych relacji i emocji dotyczy także traktowania kobiet. Przez tysiąclecia jako słabsze fizycznie były prześladowane i spychane na margines. Teraz kobiety mają emancypację i feminizm, uświadomiły sobie wiele przykrych i traumatycznych rzeczy. Wywalczyły też wiele praw. Obudził się w nich zbiorowy, globalny „gniew na mężczyzn”. Spowodował on, że feminizm zaczął przeginać w drugą stronę. Pomimo tego, że problem gwałtów, molestowania, przemocy domowej i innych przestępstw wciąż jest ogromny, to doszło deptanie, negowanie i prześladowanie mężczyzn.

A już najbardziej białych, Europejskich, heteroseksualnych mężczyzn. Muszą oni przepraszać kolejno: kobiety i feministki za patriarchat, muzułmanów za krucjaty i za Syrię, murzynów za kolonializm, lewicę za nazizm i biały suprematyzm, żydów za Holocaust.. Oj, biedni Ci mężczyźni. A my, kobietki, takie słabe, takie niewinne, takie ofiary. Więc pogniewamy się na tych złych mężczyzn, którzy są winni nawet powodzi w Brazylii. I będziemy ich ranić, krzywdzić, gnoić, bo nam wolno, bo takie słabe i niewinne jesteśmy, o!

To oczywiście przerysowane, ale tak to w przybliżeniu wygląda. Kobiecy, zbiorowy gniew na mężczyzn zaczyna się już w szkole. „Dziewczynki są mądrzejsze od tych troglodytów chłopców” – to słyszy mały chłopiec już od przedszkola. Szkoda tylko, że potem nie ma to odzwierciedlenia na uczelniach technicznych czy w firmach takich jak Tesla Motors czy Space X. No i dziewczynce wolno testować granice i grać na emocjach chłopca. A jak chłopiec wkurzy się i odda, to jest karcony przez panią przedszkolankę czy panią nauczycielkę. Bo mu nie wolno. Bo jest silniejszy, bo jest męską szowinistyczną świnią i wstyd, że w ogóle śmiał się urodzić.

Do tego dochodzą „kastrujące mentalnie” matki i nieobecni ojcowie. Matka, podświadomie pogniewana i na ojca, i na obiboka męża, przenosi część tej głęboko podświadomej nienawiści na syna. Przejawia się to przesadną kontrolą, nadopiekuńczością, powtarzaniem dziecku, że sobie nie poradzi, że jest głupie, że nie zasługuje na miłość rodzica itp. Dochodzi do tego cała masa podświadomych, destrukcyjnych mechanizmów. Często rodzic podświadomie nienawidzi swojego dziecka za to, że „odebrało” mu szaleństwa i radości młodości. Społeczeństwo jest moralnym trupem, a cała sfera rodzinno-wychowawcza jest „cmentarzem”, jest „grobem dla żywych”. Albo inaczej – jest to kołchoźnicza manufaktura kalek, przyszłych baterii systemu.

Potem, po tej szkole z dyrektorkami, przedszkolankami, nauczycielkami, psycholożkami, jest gorzej. Spełniasz oczekiwania damy? To może zostaniesz „dopuszczony”. Nie spełniasz? To spadaj, przegrywie. A żeby spełniać oczekiwania pani, to trzeba być ideałem. Trzeba zarabiać i to dobrze. Trzeba być silnym i wysportowanym. Wygadanym, asertywnym i pewnym siebie. Przystojnym i umięśnionym. I oczywiście te cechy, łączone zwyczajowo z patriarchalną samczością, wręcz agresywnością, muszą łączyć się z empatią, wrażliwością, łagodnością. Czyli od mężczyzny wymaga się i cech patriarchalnych, i cech „nowych”. A kobieta? „Phi, ja nic nie muszę, ja ewentualnie mogę, jak śmiesz cokolwiek ode mnie wymagać„.

Często jest też tak, że kobieta raz skrzywdzona, potęguje swój gniew na mężczyzn i krzywdzi ich. Oczywiście, nie krzywdzi tych w typie „macho”, bo oni sobie na to nie pozwolą. Ale krzywdzi tych słabszych i często o dobrym sercu. Jest to globalne błędne koło, w którym ofiara doznaje traumy, buntuje i gniewa się, a potem sama staje się katem. Można tutaj wspinać się na wyżyny intelektu i zaprzeczać na wszelkie możliwe sposoby, ale feminizm jest ideologią nienawistną wobec mężczyzn. Jest ideologią katów. Walka z mężczyznami jest w tę ideologię wpisana, i nawet w relacji z łagodną i stabilną psychicznie feministką możesz tego doświadczyć.

Obecnie mężczyźni zaczynają się budzić z tego letargu i także „zbiorowo gniewać” na kobiety. Np za to, że deklarowała, że chciała miłości i czułości, a porzuciła i uciekła z bijącym ją brutalem. Popytaj studentów, licealistów czy innych młodych mężczyzn. Poczytaj ich wypowiedzi na popularnych platformach internetowych. Żaden z nich nie chce już być „frajerem z dobrym serduszkiem„. Bo ona „i tak zaproponuje przyjaźń, a da seks czy związek temu mięśniakowi„. Wielu z nich chce wręcz być jak Ci „uwielbiani zimni dranie”. Więc coraz większą popularnością cieszą się szkoły uwodzenia, samczy guru czy strony demaskujące „ukrywane fakty o kobiecej psychice”.

To jest czas męskiego przebudzenia, ale też męskiego gniewu. Pod dyskusją nad zasadnością akcji takich jak „Ja Też”, jedna z feministek zajmująca się też naukami tantrycznymi, powiedziała wiele znaczące słowa:

Agresja kobiet.. Powszechna. Niby słodka, z jadowitym akcentem pod wierzchnim płaszczykiem słodkości. Jeśli mężczyźni oddadzą nam z siłą z jaką męskie potrafi, w tym samym tonie.. To poczujemy te burzę którą jako feministki wywołujemy. Ksawery i Irma to Pikuś.”

Poniżej przedstawię dwa przykładowe i najczęściej spotykane formy przemocy wobec mężczyzn i zdemaskuję mity z nią związane:

1. Foch? Ciche dni? Szantaż emocjonalny? „Domyśl się„? „-Co się stało? -Nic„? Obrażanie się i kłótnie o pierdoły? Niestabilność emocjonalna i wieczne pretensje i wkurwianie się?

MIT: taka jest kobieca natura i tyle, tak było zawsze. Trzeba to zaakceptować i już.

FAKT: jest to krańcowa nieumiejętność komunikacji i są to zachowania typowe dla dziecka. Są one potem przenoszone w dorosłe relacje przez osobę, która pod względem psychicznym nie dojrzała. Najważniejsze jednak jest to, że jest to NISZCZĄCA PRZEMOC, która dewastuje psychikę i depcze godność i poczucie wartości ofiary. Jest to też zachowanie antyspołeczne, tj niezgodne z powszechnie przyjętymi normami społecznymi. Nie, nie możesz się zgadzać na przemoc, nawet jeśli jest ona zawoalowana, ukryta i dozwolona przez prawo. Możesz i powinieneś chronić siebie.

MIT: co z Ciebie na facet, że narzekasz na fochy i nie możesz sobie z babą dać rady?

FAKT: obarczanie ofiary winą za zło jej zadane, jest najgorszym możliwym zezwierzęceniem. Fakty są takie, że to jest po prostu przemoc psychiczna. Może ona spowodować katastrofalne następstwa dla jej ofiary. Takie jak depresja, nerwica, zespół stresu pourazowego i inne zaburzenia psychiczne. Powszechnie znanym jest też fakt, że długotrwały stres, szczególnie zadawany przez rzekomo bliską osobę, przyczynia się do powstawania chorób autoimmunologicznych, zawałów, udarów, nadciśnienia, nowotworów. Ofiara tego typu przemocy powinna dostać fachową pomoc prawną i psychologiczną, a jeśli trzeba, to psychiatryczną. Powinna być otoczona szczególną troską i zrozumieniem otoczenia, bo mężczyźni cierpią i umierają w ciszy. Jest to duże tabu. 4500 mężczyzn i tylko 500 kobiet popełnia rocznie samobójstwa w Polsce. Mężczyźni częściej popadają w nałogi, krócej żyją, częściej cierpią na przewlekłe choroby.

2. „Jesteś facetem, masz zarabiać i koniec”, „Masz płacić za mnie rachunek bo jesteś facetem”, „Kup mi tę sukienkę za 500 zł i buty za 300 zł, no kup, inaczej z seksu nici”.

MIT: tak ma po prostu być, to jest męskie i koniec, trzeba to zaakceptować.

FAKT: jest to seksizm i przemoc ekonomiczna. Zachowania i deklaracje tego typu są absolutnie niedopuszczalne. Każdy człowiek ma taki sam żołądek i chce jeść, to prawda. Ale też każdy człowiek ma jeden mózg, dwie ręce i dwie nogi do pracy. Osoba dorosła utrzymuje się sama – takie jest uniwersalne prawo tego świata. Jeśli osoba dorosła nie może się utrzymać, to musi być tego powód. Choroba? Niepełnosprawność? W takim razie trzeba iść do specjalisty, potem do orzecznika i państwo da świadczenia socjalne i możliwość zatrudnienia w zakładzie pracy chronionej. Nic nie usprawiedliwia zwykłego lenistwa. Poza tym dla mnie to niedopuszczalne, by zdrowa, dorosła osoba, siedziała w kieszeni innej zdrowej, dorosłej osoby. Nowoczesne relacje to także nowoczesne podejście do pieniędzy. Każdy człowiek powinien mieć swoje własne. W kwestii płacenia rachunków podnoszony jest argument, że strona zapraszająca płaci. Jest to argument bardzo słaby. Patrząc na ten problem szerzej, od tysiącleci relacje opierają się na „prostytucji małżeńskiej”. Obecnie kobiety mają takie same prawa, mogą pracować, ale dalej wymagają, by mężczyzna chodził na te „polowania” i przynosił jej to „mięso mamuta”. Halo, drogie panie, mamy XXI wiek. Nowe przywileje pociągają za sobą także nowe obowiązki.

FAKT: te teorie biorą w łeb, gdy pojawia się dziecko. Możesz być nie wiadomo jaką feministką, ale rodząc dziecko przez lata kobieta jest zależna od mężczyzny. Przynajmniej ten rok czy dwa lata jest poza możliwością zarobku i pracy. A potem choroby dziecka, wycieczki, akademie szkolne, itp itd. Jest to bariera której przeskoczyć się nie da. Dla mężczyzny często oznacza to konieczność pracy na dwa etaty i zarzynania się w niej. Zero hobby, pasji, seksu, czasu wolnego. I kobiety i mężczyźni wiedzą o tym, choćby podświadomie. Stąd ślubów i dzieci coraz mniej. Bo ludzie chcą trochę pożyć, a nie z trojgiem dzieci siedzieć w jednym pokoiku, jak to bywało w rzekomo „starych dobrych czasach”. Powinniśmy więc wypracować zupełnie nowe modele ekonomiczne i społeczne, bo stare już zawodzą. Częstym schematem jest też to, że kobieta na prośbę męża porzuca całkowicie pracę. A potem, po 10, 15 czy 20 latach, mąż odchodzi do innej, albo schorowany umiera. I kobieta zostaje na lodzie – bez doświadczenia zawodowego, bez pracy, bez emerytury. Kobieta wychowując dzieci wykonuje pracę dla SYSTEMU – bo, brzydko mówiąc, zapewnia elitom nowego robola. By im PKB rósł i by była zastępowalność pokoleń. Praca ta nie jest jednak wynagradzana.

Kobiety tworzą mężczyzn a mężczyźni tworzą kobiety

Od tego, jakie są kobiety, zależy to, jacy są mężczyźni. I na odwrót. Kobiety podejmują decyzje o swoim równouprawnieniu na co dzień. To, jakich partnerów wybierają będzie procentować – pozytywnie lub negatywnie. To, jak traktują dobrych i wrażliwych mężczyzn tak samo. Także to, jaki mężczyznom dają dar seksu i bliskości, a jakich odrzucają. No i z jakimi mężczyznami mają dzieci. Czy przekazują geny brutala i hulaki, czy spokojnego i normalnego mężczyzny?

Ucywilizowanie naszych relacji potrwa jeszcze kilka pokoleń. Obecnie mamy „skręt w prawo”, czyli ku męskiemu. Bo prawica to archetypowo pierwiastek męski, zaś lewica to archetypowo pierwiastek żeński. Każdy taki skręt w lewo lub w prawo odbywa się na coraz większym i lepszym poziomie ucywilizowania i zrozumienia. Nie będzie więc powrotu do dawnych, barbarzyńskich wzorców. Kiedyś to „wahadło dziejów” się zatrzyma, i staniemy się ogólnoziemską, świadomą cywilizacją. Póki co, wojna płci i wzajemne gniewanie się na siebie mentalnych dzieci trwa w najlepsze.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY TWOJE ŻYCIE NA PEWNO NALEŻY DO CIEBIE?! ZNIEWOLENIE JEST NAJWIĘKSZE W HISTORII ZIEMI!


„Wolność, kocham i rozumiem, wolność, oddać nie umiem” – głosi stara piosenka. Piosenka z epoki, która dawno minęła, i o której ideałach już nikt nie pamięta. Obecnie wielu z nas mówi o wolności czy zniewoleniu. Wszyscy mówimy o dyktatorach, ograniczających wolność politykach, wojnach, kłamliwych mediach, korupcjogennych koncernach. Zauważamy, jak wielkim zniewoleniem są toksyczne relacje czy nieprzepracowane emocje. Jednak czy dziś można w ogóle mówić o jakiejkolwiek wolności?

W tym artykule chciałbym przedstawić Ci dotychczas przemilczane zagadnienia. Niedawno zmodyfikowałem internetowego mema, i wymyśliłem taką oto historyjkę:

-Witajcie, drogie dzikusy z dżungli. Tu macie coś, co pomoże połączyć się Wam z cywilizacją. To komputer. Od jutra wstajecie o 6 rano i idziecie do pracy na 10 godzin, zamiast łowić ryby i uprawiać pole. Dostaniecie w zamian jedną rybę i miskę ryżu dziennie. To się nazywa nowoczesny kapitalizm. Zamiast mieszkać w szałasach, wybudujemy Wam domy z cegły i przez 30 lat będziemy zabierać połowę ryby i 1/3 ryżu. To się nazywa postęp techniczny. Antydepresanty, silne środki uspokajające i zestaw kilkudziesięciu narkotyków przywieziemy za miesiąc. Naprawdę chcieliśmy wcześniej, ale myślę, że jakoś ten miesiąc wytrzymacie.

Wolność? Zadam Ci podstawowe pytanie: CO Z TWOIM CZASEM? W ilu procentach należy on do Ciebie? Ile masz czasu na czytanie książek? Na oglądanie mądrych filmów czy nawet tych durnych seriali? Na patrzenie w niebo, myślenie o niebieskich migdałach? Nie, to nie jest aż tak ważne, bo wielu ludzi zamiast siedzieć na ławce i gapić się na chmury, woli aktywnie spędzać czas. Ważniejsze jest pytanie: ile czasu masz na robienie tego, co kochasz?

Na Twoje hobby, pasję? To jest najważniejsze życiowe pytanie, bo jeśli człowiek nie robi tego, co lubi, co kocha, to.. umiera. Oczywiście przez lata. Gorzknieje, popada w depresję, nałogi. Bo jedyną rozrywką jest te sześć piw na noc i pół litra wódki w piątek i sobotę. Potem przychodzą przedwcześnie różne niszczące, cywilizacyjne choroby. I kornik napisze Twój uładzony życiorys, wzorowy obywatelu i porządny członku społeczeństwa.

Czas większości z nas wygląda tak, że idziemy spać o 22:00 (to akurat jest bardzo zdrowe dla nadnerczy, syntezy melatoniny i układu hormonalnego). No ale potem.. Wstajemy o tej 06:00 rano (to też akurat jest dość zdrowe). Mamy godzinę by się przyszykować i iść tam, gdzie nie chcemy być, z ludźmi których często nienawidzimy, i to przez osiem godzin. Pół biedy jeśli to tylko 8 godzin, ale często są nadgodziny. Często niepłatne. I to za tak małą pensję.

A nawet jak ten chłop idzie do mordoru w korporacji i zarobi te 5000 czy 10.000 zł, to często spotykany obrazek jest inny. Niepracująca żona, dwoje dzieci, kredyt hipoteczny. Chłop wychodzi o 6 rano z domu – ciemno, zimno, pada, dzieci i żona śpią. Wraca często po 20:00 – ciemno, zimno, pada, dzieci śpią, zmęczona i oziębła żona podaje odgrzany obiad. Kilka piw by się znieczulić i by pokonać coraz bardziej dokuczliwą bezsenność, i spać. Kilka lat i będą potrzebne coraz silniejsze środki uspokajające i przeciwdepresyjne.

Idealna sytuacja jest wtedy, gdy zarabiasz na swojej ukochanej pasji, i zarabiasz dużo. Masz mnóstwo czasu wolnego dla siebie i bliskich. Masz mieszkanie, na własność, nie na kredyt. Odkładasz pieniądze na różne inne fajne rzeczy czy wycieczki. Potem inwestujesz. Raz tracisz, raz zyskujesz, ale zarabiasz jeszcze większy hajs. Lub inaczej.. Czyż np leśniczy, absolutnie oddany swojej pracy, kochający przyrodę, ale zarabiający te marne 2000 zł, też nie jest spełnionym człowiekiem? Jest.

Sama idea, że idziesz rano pracować ze sfrustrowanymi debilami, słuchając się szefa sadysty, i jeszcze płacą Ci za to grosze, jest bardzo „creepy”, jest po prostu niewyobrażalnie straszna. Czy to wszystko jest normalne? Dlaczego nikt przeciwko temu nie protestuje? Widziałem wiele demonstracji w tym roku. Np w obronie sędziów mających rezydencje warte 7 milionów złotych. Czy w obronie.. kornika, niszczącego drzewostan w jednej z puszcz. Mówili jeszcze o jakiejś demokracji, konstytucji, czy tym podobnych bzdurach, sam już nie pamiętam 😉 Ale nie widziałem ani jednej demonstracji przeciwko barbarzyństwu w miejscach pracy i przeciwko niskim pensjom.

Czy to jest niewolnictwo? Nie, to nie jest niewolnictwo – to ludobójstwo ekonomiczne. Planowane wyniszczanie ludzi i ograniczanie ich potencjału. Bo jednostka szczęśliwa, bogata i mająca czas wolny jest zagrożeniem dla każdej elity. Aby uzmysłowić Wam istotę problemu, opiszę, jak to bywało drzewiej.

Dawniej było sobie dwóch rolników, którzy mieli pola obok siebie. Jeden z nich, po pijaku albo umyślnie, zagarnął miedzę i kilka metrów pola dla siebie. Wtedy dorwał go sąsiad, przyjebał mu z pięści w ryj. Wywiązała się bójka, panowie się poszarpali. Poszli do sołtysa by rozsądził spór. Ten kazał przywrócić poprzedni stan graniczny, ale krewcy panowie nie chcieli się słuchać i znowu zaczęli się szarpać. Wtedy sołtys wezwał na pomoc wioskowego proboszcza. Musiał on przerwać bzykanie gosposi i postraszyć mękami piekielnymi dwóch rozrabiających wieśniaków. Ksiądz postraszył obu panów, że wyklnie ich z ambony przy całej wsi, i nie udzieli matce krewkiego rolnika pogrzebu.

Panowie się pogodzili i wieczorem, obaj obandażowani, chlali w najlepsze piwo przy jednym stoliku. Na drugi dzień winowajca skorygował granicę pola, lękając się słów proboszcza, gniewu bozi w niebie i mąk piekielnych. Albo jeszcze inaczej. Trzech rzemieślników prowadziło warsztat usługowy w grodzie należącym do szlachty. Ale jeden z nich nażłopał się bimbru, coś mu odbiło i zaczął czepiać się kolegi. Dostał w zęby, więc wziął siekierę i zaczął gonić bogu ducha winnego rzemieślnika po całym miasteczku.

Zobaczył to szlachcic przechadzający się po uliczkach. Pijany pan z siekierą został złapany. Szlachcic i jego świta pogrozili mu sztucerem. Wiedział, że gród potrzebuje tych rzemieślników i kazał mu uspokoić się i załagodzić spór. Wizja nafaszerowania głowy ołowiem spowodowała, że krewki pan z siekierą niemal natychmiast wytrzeźwiał. Nazajutrz w trójkę pracowali w swoim zakładzie, jak co dzień. Ale temu, co latał z siekierą, przez miesiąc żaden karczmarz nie sprzedał nawet kieliszka bimbru czy kufla piwa.

Co mamy dziś? Często szef sadysta, psychopata. Choć co dwa lata kupuje nowego merca z salonu, to pracownikom nie zapłaci więcej, niż najniższa krajowa. Ciągłe straszenie, że za bramą czeka kolejka chętnych. Że jeszcze jeden dzień chorobowego, to wylecisz. A nawet jak szef pozwoli, to: „wracaj do roboty, bo nie będziemy za trzech jebać”. Często jest to wielomiesięczny, wieloletni stres, mobbing, nękania, docinki. Typowa atmosfera w biurze czy korporacji to zawistne do granic osoby, spiskujące, plotkujące, siejące intrygi, podkładające świnie.

Tak samo nie możesz zerwać owoców z drzewa czy z krzaka. Bo po pierwsze nie masz swojej działki, lasu. Po drugie, każdy las, krzak, drzewo, sad – jest czyjąś własnością. Musisz iść do sklepu i kupić owoc czy warzywo po… horrendalnie zawyżonej cenie. Cena na skupie u rolnika to 70 groszy za kilogram. Ty płacisz w sklepie 9,99 zł za siateczkę o wadze 0,4 kilograma. Całość idzie.. Właśnie, gdzie? Marżę narzucają tylko w niewielkiej ilości sklepy i transport. Całą marżę pożerają hurtownicy, punkty skupu. spróbujcie dotrzeć do kogo one należą – to się bardzo zdziwicie. Tylko nie piszcie o tym w internecie… Dla własnego bezpieczeństwa. To m.in. oni pompują wysokie ceny masła czy warzyw.

W Wielkiej Brytanii, po przeliczeniu na złotówki, polskie masło jest TAŃSZE niż w Polsce. A trzeba doliczyć jeszcze koszt transportu tirem z chłodnią i marżę dla brytyjskiego sklepu.

To samo jest z mieszkaniem. Dawniej brałeś skrzynę bimbru, kilku chłopa (rodzina, sąsiedzi, kumple), kawałek ziemi na obrzeżach wioski za zgodą sołtysa, i w ciągu kilkunastu dni stawialiście dom z drewna i ówczesnych cegieł. Dziś tak nie możesz zrobić – złamiesz kilkadziesiąt przepisów i trafisz do więzienia. Dziś musisz wziąć 500.000 zł kredytu hipotecznego na całe życie, i kupić maleńką klitkę u dewelopera-mafioza. Bo tajne porozumienie neoliberalnych polityków, banków i mafii deweloperów (gangsterzy, byli SBcy i rezydenci KGB) wykluczyło budownictwo socjalne na prawie 3 dekady. Rzekomo wolnej Polski.

No i powiedzcie mi, czy to jest wolność? To jest ta zachwalana przez zadzierających głowy dorosłych odpowiedzialność? Praca na dwa etaty za marne grosze, i jedyna przyjemność to kilka mocnych piw wieczorem. Czy uważacie że takie życie to wolność, dorosłość, odpowiedzialność? Czy to są ludzie, którzy przestali zajmować się głupotami (znaczki, książki, ryby), i wylogowali się z neta do „życia realnego w społeczeństwie”? Według mnie – NIE. Jest to bycie umarłym za życia. Rozwój duchowy, emocjonalny, kulturalny, artystyczny, naukowy?

No właśnie. Kwestie pracownicze i płacowe są obecnie krytycznie ważne, w tym etapie rozwoju ludzkości. O ile nie najważniejsze. Bez podstawy, którą jest bezpieczeństwo materialne, nie ma mowy o tym, co wyżej. A więc nie ma mowy o empatii, rozwoju kulturalnym, duchowym. Bo wszystko niweczy lęk przetrwania, który paraliżuje każdą pozytywną iskierkę w człowieku. Stąd pojawia się zawiść, zazdrość, podkładanie świń, i większość przemocy. Stąd pojawiają się też choroby. Bo w ciele permanentnie niszczonym stresem rozwijają się depresje, choroby autoimmunologiczne, nowotwory.

Przebudzenie ludzkości w kwestii materii (pensje, zarobki, warunki pracy, demaskowanie korupcji i afer, odżywianie, szacunek do seksualności, dbałość o ciało, ekologia itp itd) jest najważniejsze. To tak się odbywa prawdziwy postęp. Nie poprzez grupowe medytacje, nie przez wieczne uduchawianie się, nie przez czytanie książek mistrzów czy pogardę wobec życia i jego uciech. Nie przez chowanie tchórzliwej głowy w piasek, nazywając to jeszcze obłudnie „rozwojem duchowym”. Ale poprzez działanie, zapobieganie złu, karanie zła już istniejącego i ochronę jego ofiar.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał czegoś jeszcze. Otóż w tytule artykułu napisałem, że: „zniewolenie jest najwyższe w historii Ziemi”. Czy to jest w 100% prawda? Otóż nie. Pomimo tych ogromnych trudności, żyjemy we w miarę spokojnych i stabilnych czasach. Nie umrzesz już w boleściach na wyrostek, bo ten „zły”, biorący kopertówki lekarz zoperuje Ci go. Nie umrzesz na nagły atak nadciśnienia, bo łykniesz pigułkę produkowaną przez koncern, a potem pomyślisz jak to ustabilizować metodami naturalnymi. Dostęp do wiedzy, także tej alternatywnej i „ukrywanej”, jest najłatwiejszy w historii. Mamy technologię, która także Ciebie miliony razy ratowała od bolesnej śmierci.

Np piorunochron, którego na co dzień nawet nie zauważasz, a który być może kilkanaście razy uratował Ci chatę przed spaleniem. I tak można wymieniać w nieskończoność. Cywilizacja, kapitalizm, postęp generują ogromne problemy, ale wiele traumatycznych, wręcz zabójczych problemów rozwiązały. Mentalność ludzi też ewoluuje, zmienia się na lepsze. A wraz z nią następują pozytywne, choć powolne zmiany w polityce, ekonomii, prawie, medycynie, relacjach, i w każdej istniejącej przestrzeni życia. Po to tu jesteśmy, by dodać choćby maleńką cegiełkę do budowy nowego świata.

Z pewnością następne generacje na wiele dzisiejszych normalnych i pożądanych rzeczy, będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy na niewolnictwo. Wiele dzisiejszych norm społecznych i prawnych, będzie przez dzieci jutra postrzegane tak, jak my dziś widzimy Holocaust. Na tym też polega postęp. By następne generacje nie powielały naszych błędów. To, że my coś uważamy za cywilizowane, normalne, poprawne, dojrzałe, wcale nie oznacza, że dla naszych dzieci i wnuków nie będzie to symbolem niewolnictwa.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

STREFA TABU: KTÓRY SPOSÓB MYŚLENIA WYBIERASZ? PODDAŃCZY CZY SAMODZIELNY?!


 

6358988640375492661837689526_shotsofawe--0056--the-imaginary-foundation--large.thumb

Obraz Boga bardzo często jest podświadomą projekcją obrazu rodziców. I bardzo często jest to projekcja bardzo niedojrzała, nacechowana lękiem i służalczością. Stąd te surowe, monoteistyczne „bozie”. I stąd taka mnogość ezoterycznych teorii, które kontynuują dokładnie te same wzorce, co stare, poczciwe monoteizmy (niedojrzałość, służalczość, lęk, mentalność ofiary). W tym artykule przedstawię Ci dwa diametralnie różne modele myślenia i postrzegania Boga, duchowości i swojej psychiki.

Być może już wiesz, że choć sam rdzeń duchowości jest jeden, to jest on bardzo różnie postrzegany i interpretowany. Przykładowo różne nazwy tego samego zjawiska, archetypu, w różnych religiach pogańskich: Lucyfer, Prometeusz, Światowid. Psychologia zaś postrzega Lucyfera jako archetyp idealistycznego, ale mocno niedojrzałego buntownika, chcącego zmienić świat. Istota najwyższa też ma różne nazwy: pan Bóg, jahve, allah, demiurg, architekt.

Perspektywa zewnętrzna i wewnętrzna

No i często te same zjawiska są postrzegane bardzo różnie, w zależności od stopnia rozwoju człowieka, danej religii lub cywilizacji. Dla chrześcijan Lucyfer jest budzącym grozę antagonistą, adwersarzem. Dla wielu ezoteryków jest on czy to sojusznikiem, czy to jakimś tam „pomocnikiem ludzkości”. Dla ludzi interesujących się psychologią głębi i jej modyfikacjami, Lucyfer to po prostu archetyp. Czyli część świadomości człowieka, jak i część (nie)świadomości zbiorowej całej planety. Bo różne zjawiska duchowe znajdują odwzorowanie i w pojedynczym człowieku (w ego, podświadomości, ID, świadomości itp) i w zbiorowości (globalna świadomość i przeważająca globalna nieświadomość).

Są dwie perspektywy duchowe: zewnętrzna (dziecięca, niedojrzała) i wewnętrzna (dorosła, dojrzała). Kłopot ludzkości polega na tym, że większość z nas dorasta tylko fizycznie, zaś mentalnie już nie. Jesteśmy dziećmi w dorosłych ciałach. Widać to w naszych relacjach i emocjach. Fochy, nieumiejętność porozumienia się, testowanie granic drugiej osoby, mobbing, agresja, przemoc – są tego przejawem. Szczególny wymiar osiągnęło to w związkach. Cały internet śmieje się z różnego rodzaju męskich czy żeńskich „przywar” wychodzących wtedy na wierzch. Tak samo postrzegamy też duchowość i Boga. Z perspektywy zlęknionego i ubezwłasnowolnionego dziecka.

Perspektywa zewnętrzną, najczęściej występującą, cechuje:

-Muszę wybrać sobie ideologię, religię lub inną doktrynę, i jej podlegać. Muszę więc myśleć tak, jak rozkazuje mi jej lider.

-Moim życiem steruje: wola boża, dopust boży, Bóg testujący moją wiarę, grzech pierworodny, plan wyższej jaźni na życie, prawo karmy, zaszłości z poprzednich żyć, numerologia, astrologia, kalendarz majów, telegonia, przewodnicy duchowi i szereg innych tego typu praw;

-Jestem narażony na: nękania demoniczne, na podszepty szatana, na poddawanie mojej wiary próbie przez Boga, na klątwy, wampirowanie, ataki energetyczne, złe oko, złe byty, negatywne energie i wibracje, działanie egregorów i samego demiurga;

-Muszę „zasłużyć” sobie na miłość Boga. Muszę więc: modlić się, pościć, chodzić do świątyni, do spowiedzi itp. Lub: muszę stale medytować, oczyszczać swój astral lub aurę, chodzić na warsztaty, podwyższać wibracje, nie jeść mięsa, nie pić alkoholu, nie używać wulgaryzmów itp. Muszę też myśleć wyłącznie pozytywnie, nie mogę czytać portali informacyjnych bo tam same złe newsy i wibracje;

-Ziemią rządzi: szatan który zbuntował się przeciwko Bogu, czy też złowrogi demiurg / matrix we współpracy z Illuminatami, kosmitami i innymi wszechpotężnymi istotami.

Chemik-laborant kontra narkoman-degenerat

Uff 😉 Chyba nic nie przeoczyłem. Och, biedny ten człowieczyna, nic nie może, na nic nie ma wpływu, i wszystko jest przeciwko niemu. No i ten człowieczyna wszystko musi: musi myśleć i zachowywać się jak każe społeczeństwo, rodzina czy wszechwładne prawa duchowe. Pozostało tylko owinąć się w dywan i zacząć czołgać w stronę cmentarza. Na szczęście nie jest aż tak źle. Ba, często jest zupełnie inaczej.

Nie musisz wybierać sobie doktryny, która będzie Ci nakazywać, jak masz myśleć. Możesz „wybierać” sobie poszczególne poglądy z różnych doktryn i jak chemik-laborant łączyć je ze sobą. Porównanie do chemika jest tu trafne. Chemik może mieć kilka tysięcy różnych substancji w laboratorium i nie musi ograniczać się do jednej. Po prostu sobie wybiera. Przeciwnością jest postawa narkomana-degenerata, który jest ślepo zapatrzony w jedną substancję i uzależniony od niej. Wolność poglądów i myślenia to jedna z ostatnich wolności, jakie zostały na Ziemi. Komu zatem oddajesz ten jeden z ostatnich bastionów?

Te ważne kwestie poruszałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny!

Ty sterujesz swoim życiem

Twoim życiem sterujesz Ty sam. Wybierasz i ponosisz konsekwencje tych wyborów, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy czy z ideą planu wyższej jaźni na życie. No chyba, że bardzo, ale to bardzo chcesz, by jakiś system rządził Twoim życiem. Wtedy tak będzie, bo dałeś temu zezwolenie. Tak samo, jak dajesz złotoustemu politykowi w garniturze za kilka pensji prawo do rządzenia Twoim umysłem. Te dwie idee – prawo karmy i plan wyższej jaźni na życie – są jednymi z najbardziej destrukcyjnych. Ludzie, którzy już z tej pułapki wyszli, nazywają to „duchowym sado-maso”.

Wielki jest przecież lęk, jaką to okropność komuś zrobiłeś w starożytnym Egipcie. Czy też co ta cholerna wyższa jaźń sobie wymyśliła. Bo zobacz: możesz się rozwijać duchowo, robić karierę, naprawiać swoje życie.. Ale co, jeśli ta cholerna wyższa jaźń sobie ubzdurała, że masz zdychać przez miesiące na jakąś straszną chorobę, wyrzygując swoje gnijące powoli flaki? Tak, tego typu lęk jest wśród ludzi wyznających te teorie. Bo wyższa jaźń ma być jak dziecko, które wkłada palce do kontaktu i zdobywa doświadczenia. A co z Tobą samym? Twoje plany, marzenia, uczucia, emocje, obawy, radości się nie liczą? Tylko jakiś poryty plan wyższej jaźni?

Jeszcze raz powtarzam: dziecko (także dziecko w dorosłym ciele) musi być ubezwłasnowolnione i zarządzane. Więc jest ubezwłasnowolnione przez ideologię, religię, lub te wszystkie „prawa duchowe„, które pełnią symboliczną rolę „rodzica”. I rzeczywiście, takie „dziecko” może mieć wrażenie, że te prawa działają, nie wiedząc, że za to ma drugie dno. Że to nie jest coś „zewnętrznego”. Ale że to jego własny program psychiki, lęk, kompleks, trauma, czy coś, co neguje i wypiera. I to coś domaga się zauważenia i przepracowania. Siła jest tam, gdzie głowa. Słabość też tam jest.

O prawie karmy i innych tego typu pułapkach szerzej pisałem w poniższych felietonach – polecam:
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Na tej zasadzie działają też demony, klątwy, złe energie, złe oko, złe byty, i różne inne nazwy programów psychiki. Dzieci w dorosłych ciałach lubią zwalać winę na coś „zewnętrznego”, np na jakieś demony, złe energie itp. Jest to cecha perspektywy zewnętrznej – że życiem zarządza coś zewnętrznego i to coś zewnętrznego jest wszystkiemu „winne”. I człowiek, który bardzo w te teorie wierzy, który boi się wampiryzmu energetycznego, klątw itp – jak na złość przyciąga coraz więcej wampirów, złych magów, złych energii. Właśnie w ten sposób coś wewnętrznego domaga się zauważenia i przepracowania.

Ale duchowe „dziecko” zwala winę na demony, byty, kosmitów, i coraz to nowe rzeczy. Oczywiście, byłbym głupcem, gdybym mówił, że czegoś takiego jak klątwa zupełnie nie ma. To działa, bo sam widziałem tego skutki. Ale działa tylko u ludzi mających perspektywę zewnętrzną. Klątwa czy też demon potrzebuje „punktu zaczepienia”, backdoora w psychice. Zaś pakt z jakimś demonem zawierany przez satanistów, to po prostu pakt z jakąś częścią ich własnej psychiki. Wtedy rośnie ona w siłę, co ma skutki pozytywne (na początku) a potem destrukcyjne, gdy ta część psychiki rozrasta się ponad miarę.

Czy zasługujesz na miłość Boga?

Dalej: czy musisz zasłużyć na miłość Boga? Architekta? Wszechświata? Czy musisz modlić się, chodzić do kościoła, do spowiedzi, i przestrzegać tych wszystkich surowych nakazów i zakazów? Które nie tylko są nie do spełnienia, ale także znacząco ograniczają zwykłą, codzienną radość życia? Albo inaczej: czy musisz stale medytować, uduchawiać się, podwyższać wibrację? Nie, nie musisz. To może, ale wcale nie musi być narzędzie do tego, byś się zmienił na lepsze. Jednak dużo więcej zależy tu od Ciebie, a nie od tego narzędzia.

No i to narzędzie może być używane w odwrotnym celu. Bywa i tak, że najwięcej lęków, nienawiści, oskarżeń o bycie po złej stronie, doświadczysz od tych, którzy uważają, że „ostatecznie się przebudzili„. Do tego dochodzą różne wojny i wojenki pomiędzy nimi, demaskacje, podpierdalanie jednych przez drugich, podkładanie świń itp. Zresztą, granica między czymś takim a.. psychozą jest cieńsza niż myślisz. To też jedna z cech perspektywy zewnętrznej – dychotomia, rozszczepienie, psychoza.

Wielu z takich ludzi ubzdurało się, że są jakimiś ważnymi personami, „avatarami Boga”, że naprawiają swoją mocą ziemski astral, itp itd. Najczęściej takie osoby są nietolerancyjne, nienawistne, bardzo surowo oceniają i osądzają innych. Są przeczulone na punkcie swoich poglądów i ego. I wcale nie tak rzadko takie coś kończy się czymś bardzo złym. Np w szpitalu psychiatrycznym z objawami schizofrenii paranoidalnej, czy w więzieniu.

Duchowość i lęki dziecka w dorosłym życiu

Przekonanie, że trzeba sobie zasłużyć na miłość Boga czy przychylność wszechświata, jest kontynuacją lęków dziecka. Dziecko np w wieku 5 lat musiało sobie zasłużyć na miłość rodziców. Musiało udowadniać różne rzeczy, i przeszło przez jedną z podstawowych traum ludzkości. Czyli przez traumę: „nie jestem wystarczająco dobry, by dostać miłość”. I potem ta mentalność jest przenoszona w dorosłe życie. Nie tylko na relacje, ale także na postrzeganie duchowości.

Bardzo, ale to BARDZO destrukcyjny jest pogląd: „tylko dobre myśli i tylko dobre wibracje„. Naprawdę trudno mi teraz wymienić bardziej toksyczny światopogląd. Towarzyszy mu cała masa lęków, np że myślą zaszkodzisz komuś, kogo kochasz. Że ściągniesz na siebie jakieś straszne wydarzenie. Lub że jedną myślą wywołasz np powódź w Brazylii. Fakty są takie, że życie realne to cała gama barw, także tych emocjonalnych.  I jak na złość, tych złych myśli pojawia się coraz więcej i więcej. No i taki pogląd: „tylko dobre myśli, wibracje i newsy” ogranicza rozwój ludzkości. Bo gdzie, jak nie w mediach, usłyszeć można skargi i płacz ofiar różnych złych praktyk?

O tym pisałem w poniższym felietonie:
Dlaczego media Cię okłamują? Bo realizują żądania właścicieli i sponsorów!

Przyciągasz to, czego się boisz?

Im bardziej tych myśli nie chcesz i im bardziej je wypierasz, tym więcej ich jest. I co charakterystyczne, zaczynają dotyczyć one tych rzeczy, których lękasz się najbardziej. Na tym polega mechanizm cienia, który się tworzy. W ten sposób coś wewnętrznego w Tobie domaga się zauważenia i przepracowania. Być może także pokochania. Być może takie „cukierkowe new age” pozbawia Cię zdrowej siły i mocy. Która jako cień przejawia się negatywnie – w formie tych złych myśli.

Bardziej chodzi o to, by nie dawać się „przechwytywać” przez negatywne emocje czy myśli. By przeżywać je świadomie, jako coś ma prawo być. A nie jako coś, co rządzi, i pod wpływem czego robisz różne złe i głupie rzeczy. No i nie musisz się starać o przychylność wszechświata czy miłość Boga. Każdy Twój czyn jest przejawem życia i za żaden nie będzie ani kary ani nagrody po śmierci. Ale będą konsekwencje, za życia – np konsekwencje towarzyskie, w pracy, w rodzinie, w postaci obitej mordy czy konsekwencje karne i prawne.

No i nie musisz się uduchawiać w nieskończoność. Twoja dusza już jest pełna, kompletna i na maxa uduchowiona. Wcieliła się w ciało materialne, by doświadczać ziemskich lekcji, a nie w nieskończoność bujać w obłokach. Jesteś tu po to by wyrażać się w materii – kochać, cieszyć, pracować, jeść, uczyć się, zmieniać świat. To ostatnie (zmiana i reformowanie świata) jest szczególnie ważne. Ale ani mnich żyjący na odludziu, ani oderwany od życia realnego adept duchowości świata nie zmieni.

Czy światem rządzą kosmici, Illuminaci i złowrogi Demiurg?

I ostatnia kwestia.. Na wielu starych artykułach na mojej stronie możecie przeczytać o złowrogim demiurgu rządzącym światem, czy o toksycznych egregorach (świadomościach zbiorowych ideologii, religii itp itd). Otóż to nie jest tak. To wszystko jest po to, by utrzymywać homeostazę (równowagę) systemu i jego części składowych. Jak i po to, by.. pomagać nam w rozwoju. Te wszystkie twory (egregory, astral, demiurg, czyli świadomość i nieświadomość globalna) są lustrzanym odbiciem nas, ludzkości. To od nas zależy jakie one są, i od tego, czy będą one aktualizowane, reformowane.

Tak, od nas, a nie od czegoś zewnętrznego. 😉 Na istnienie kosmitów nie ma żadnego, powtarzam, ŻADNEGO ostatecznego dowodu. Nie wylądowali oni wypasioną bryką pod budynkiem ONZ i nie nawiązali z nami stosunków dyplomatycznych. A obserwacje latających spodków nie wiadomo czym są. Lęk przed złowrogimi reptilianami, czyli gadami z kosmosu rzekomo rządzącymi Ziemią, też jest cechą perspektywy zewnętrznej. Reptilianin, a więc gad to symbol ludzkiego mózgu gadziego. Odpowiada on za prymitywne, ale potrzebne mechanizmy przetrwania. Lęk przed reptilianami jest więc lękiem przed tym prymitywnym, barbarzyńskim instynktem, który nie znosi słowa sprzeciwu i często dąży do celu po przysłowiowych trupach.

Słowem końca: jesteś kreatorem, a nie poddanym. Chyba, że bardzo nie chcesz być kreatorem. Wtedy będą miały zastosowanie słowa Carla Gustava Junga: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono rządziło Twoim życiem”. Przejście z perspektywy zewnętrznej, czyli niedojrzałej, do wewnętrznej – dojrzałej, jest punktem krytycznym i jest bardzo trudne. Bo wszystko zdaje się krzyczeć, że to „oni” są winni i odpowiedzialni. Powstał cały „przemysł ezoteryczny” promujący perspektywę zewnętrzną. Póki co świadomość tego, co poruszam w tym artykule, jest niemal zerowa.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY JESTEŚ NIEWOLNIKIEM SPOŁECZEŃSTWA?! ŻYJEMY W PSYCHIATRYKU O NAZWIE „ZIEMIA”


Na pewno chcesz, by określano Ciebie mianem: „normalnego człowieka„. Lęk przed uznaniem za „nienormalnego”, lęk przed ostracyzmem społecznym i wykluczeniem, jest najsilniejszym lękiem znanym człowiekowi. Silniejszy jest chyba tylko lęk przed śmiercią. Słowo „normalność” jest używane przez najróżniejsze organizacje i przez wielu ludzi. Mówi o nim psychologia, odmieniając je chyba przez wszystkie przypadki. Dziś bycie „tym nienormalnym” po prostu się nie opłaca.

A co, jeśli wcale nie jesteś taki „normalny” jak Ci się wydaje?! W tym artykule chciałbym Ci uświadomić, jak bardzo płynne, grząskie i zakłamane jest pojęcie „normalności„. Ma ono drugie, trzecie, a gdy przyjrzysz się uważniej – to i dziesiąte dno. Zapraszam Cię na szokującą podróż po meandrach tego, co psychoanalitycy sprzed lat nazywali „zbiorową neurozą społeczeństwa”.

Normalność wg prawicy i wg lewicy

Otóż w społeczeństwie funkcjonuje ogrom definicji tego, co jest normalne i pożądane. Jest tego tyle, że dużo łatwiej jest ustalić, co jest nienormalne. Ale i w kwestii nienormalności też coraz trudniej. Przecież kreatywni, europejscy liberałowie coraz bardziej poszerzają granicę normalności o coraz to większe dziwadła. Konserwatywna prawica też ma swoje definicje. I przy okazji, swoje ideologiczne wariactwa.

I tutaj dochodzimy do znajomości pewnego faktu. Otóż funkcjonuje bardzo dużo „wersji normalności„. Kiedyś ktoś wrzucił na popularny fan page demotywator o poniższej treści. Jest to bardzo ważna treść, ale ludzkość wciąż nie wie o co w tym chodzi:

Czy jakakolwiek partia w Polsce jest normalna? NIE!

Zwolennik prawicy napisał w komentarzu, że samodzielne myślenie to myślenie prawicowe i wolnorynkowe. Zwolennik lewicy napisał zaś, że samodzielne myślenie to myślenie lewicowo-liberalne, bo cały mainstream tak myśli. Bo wszelkie nauki psychologiczne i społeczne popierają lewo-liberalizm. Bo ONZ, UE i cały półświatek naukowy, ekspercki i dziennikarski popiera lewo-liberalizm. I tak to jest. De facto każdy człowiek ma swoją, nieco inną niż większość definicję normalności. I bądź tu mądrym.

Popatrz także na debatę publiczną w Polsce. Czy jakakolwiek partia polityczna zapewnia nam normalność? Podkreślam: JAKAKOLWIEK? Przypatrzmy się temu bliżej. Opiszę, jak to postrzega większość zmęczonych życiem ludzi, najczęściej spośród tych 50% – 60% nie chodzących na wybory:

PO, Nowoczesna, PSL, SD? Jedno wielkie złodziejstwo, kręcenie lodów, niskie pensje, uległość i wobec UE i wobec kościoła, bo taka władza z nikim nie zadrze. To także te wszystkie ośmiorniczki, tajne układy na cmentarzach, w luksusowych restauracjach, z Kulczykiem czy prezesem Orlenu. Społeczeństwo ich po prostu NIENAWIDZI, i to zwierzęcą, pierwotną nienawiścią.

PiS, a także w małej części Kukiz ’15? Smoleńsk i miesięcznice smoleńskie, dawanie milionów złotych Rydzykowi, odebranie kobietom pigułki „dzień po”.. Ja pierdolę, przecież to jakiś psychiatryk, o co tu chodzi?!

Razem, Antifa, Federacja Anarchistyczna? Jakieś feministyczne babochłopy, baba z brodą niczym z XX-wiecznego cyrku, geje adoptujący dzieci.. No i oni chcą tu sprowadzić jurnych i testosteronowych samców alfa z krajów muzułmańskich. Ja pierdolę, toż to tysiąckrotnie większy psychiatryk niż PiSuar „Jara Kaczyńskiego zawsze dziewicy”. O co w tym chodzi? I w dodatku bardzo freudowskie fantazje liberałów o „książętach orientu” są groźne dla nas wszystkich. Nikt normalny nie chce bać się na ulicach band chodzących po dziesięciu z nożami.

„Baba z brodą” kontra miesięcznice smoleńskie

Tak postrzega scenę polityczną większość trzeźwo patrzących ludzi. No nie ma na kogo głosować. Ale złodzieje z PO tak ludziom podpadli, że wielu z nich z obrzydzeniem głosuje na PiS. Poparcie dla tej partii ciągle rośnie, co widać w kolejnych sondażach. Sytuacja zmierza ku temu, co ja nazwałem „zasadą 2 / 20 procent”. Co ona oznacza?

Otóż wszelkie baby z brodą czy chęć sprowadzania tu muzułmanów jest postrzegane przez zwykłych ludzi jako psychiatryk, jako cyrk, i jest skazane na pajacowanie z dwoma procentami poparcia. Baba z brodą to jest co najwyżej w kabarecie, a islamistów i terrorystów normalny człowiek, bez „liberalnego” syndromu sztokcholmskiego, po prostu się boi. Z kolei wszystko co kojarzy się z Tuskiem, Schetyną, Petru, Kopacz, PO, Nowoczesną, PSL – powoli przestaje mieć jakąkolwiek rację bytu, i jest skazane na najwyżej 20% poparcia.

Pomijam fakt, że część postulatów – np godne traktowanie kobiet, tolerancja dla bliźnich, możliwość życia tak, jak się chce, są ważne. Ale zwracam uwagę na fakt, że większości umęczonego niskimi pensjami społeczeństwa kojarzy się to albo z „jakimiś pedałami” i babami z brodą, albo z cynicznymi ludźmi z UE, z bankierami czy korporacjami. Bo liberalna lewica weszła z nimi w sojusz, zdradzając społeczeństwo. Powstaje tutaj próżnia polityczna. Którą mogą wkrótce zagospodarować partie bardzo radykalne, jeśli sytuacja gospodarcza się nie polepszy. I to takie partie, które z UE czy z sędziami będą „rozmawiać” co najwyżej za pomocą Kałasznikowa.

Więc jak tu być normalnym?

Więc jak żyć, pani premier? W społeczeństwie są różne definicje „normalności„, jak już wspomniałem. Ja dzielę to wszystko na „normalność empatyczną” jak i normalność typu IKEA”. Normalność rodem z Ikei to taki cwaniaczek, który słabszymi od siebie pomiata, a silniejszych od siebie się boi i wchodzi im w dupę. Który stara się być „poważanym i szanowanym obywatelem„, ale gdy nikt nie widzi, to np zdradza i leje żonę.

Który owszem, zarabia trochę więcej niż większość, ale zna swoje miejsce w szeregu. Który nie podpada ani tym „tęczowym”, ani kościołowi. Który da i na WOŚP liberała Owsiaka, i na tacę w kościele. Który nie podskoczy politykowi głoszącemu feministyczne hasła, ale jednocześnie nie szanuje kobiet. Który wstawi na fejsa obrazek o miłości, przyjaźni i fałszywych ludziach, którzy są wszędzie, ale sam ma wiele takich „trupów w szafie.”

Normalność to iluzja, to tylko pozory?

Gdyby się bliżej przyjrzeć, to taka „normalność z Ikei” to czyste pozory. To mieszkanie na kredyt i lęk przed spłatą. To dojeżdżanie do pracy przez 40 minut samochodem, choć tramwajem ominęłoby się korki i zajęłoby to 15 minut. Bo trzeba dbać o status. To kupowanie rzeczy po to, by się pokazać, choć nie zawsze są one użyteczne i potrzebne.

Trzeba więc „dbać o status” i sprawiać pozory. Kogo bowiem obchodzi, czy wewnątrz jesteś emocjonalnym wrakiem, że gdy nikt nie patrzy to nie radzisz sobie z emocjami? Albo że fatalnie wychowuje dzieci, nie szanuje partnera, a stres zalewa alkoholem czy czymś mocniejszym?

Szczerze.. Czy to naprawdę jest normalne?

Wg mnie nie jest. Wg społeczeństwa jeśli masz mieszkanie, samochód, duży telewizor i nie otwierasz zbyt często buzi na tematy polityczne, to jesteś normalny. To, co nazwałem „normalność empatyczna” jest czymś innym i to trzeba wypracować sobie samemu. To po prostu życzliwość dla innych, spokój, równowaga, brak wygórowanych pragnień i cywilizowane relacje. A do tego długa droga, bo ludzkość tę sferę życia zaniedbała, na rzecz postępu technicznego i bycia wołem roboczym dla korporacji.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY WIESZ CZYM JEST PRAWDZIWA DUCHOWOŚĆ? TA PROSTA I NIEZWYKŁA OPOWIEŚĆ RZUCA ZUPEŁNIE NOWE ŚWIATŁO!


duchowosc

Stara era dobiega końca

Powoli kończy się epoka, w której ludzie myśleli, że rząd o nich dba, że korporacje sprzedają dobrej jakości produkty, że rynek jest wolnym rynkiem. I że klasyczne religie dają wystarczające odpowiedzi na pytania o Boga i duchowość. Ludzie szukają nowych i przede wszystkim własnych ścieżek. Być może i Ty do nich należysz, skoro u mnie jesteś. I co oczywiste, ludzie popełniają przy tych poszukiwaniach masę błędów.

Chciałbym Ci uzmysłowić, jak wygląda jeden z podstawowych błędów dotyczących duchowości i podejścia do niej. Sam ten błąd kiedyś popełniałem.. W tej autorskiej opowieści przedstawię dwie osoby prezentujące różne cechy, różne poglądy i podejścia do wiedzy, duchowości, polityki. Są to postacie archetypowe, a więc skupiające zbiór często przerysowanych cech. Zaczynamy.

Archetyp pierwszy

Andrzej, lat 27. Chłopak po zawodówce, parał się różnymi zajęciami, głównie tymi mało płatnymi. Nie był ani złym, ani dobrym człowiekiem. Po prostu zwykły, przeciętny facet, wkurzony na świat, narzekający na polityków i kobiety. Jednak dwa lata temu miało miejsce wydarzenie, które raz na zawsze odmieniło jego życie. Mniejsza o to, co się konkretnie stało.

On otarł się o śmierć, i to w sensie dosłownym. Jego serce zatrzymało się na około godzinę i czterdzieści minut, pomimo intensywnej akcji reanimacyjnej. Zespół który go reanimował, zakończył tę procedurę, i jak zwykle w takich wypadkach, był zaskoczony, gdy okazało się, że ich pacjent jednak wrócił z krainy umarłych. Pierwsze co pamiętał, to biały tunel z którego wrócił na Ziemię, poczucie bezgranicznego szczęścia i słowa lekarza: „Dostałeś drugie życie, szczęściarzu.”

To zdarzenie wstrząsnęło Andrzejem i spowodowało gruntowną zmianę jego systemu wartości. Gdy się obudził, przypomniał sobie dużo wydarzeń z wcześniejszego życia. Że nie zawsze był tym „dobrym”. Że tak często spinał się, obrażał i kłócił o byle gówno. O sprawy tak małe. Że bywało, że nie szanował kobiet i innych ludzi. Postanowił, że już nigdy nie skrzywdzi żadnej istoty. No chyba, że ktoś będzie próbował go skrzywdzić lub zabić. Wtedy zleje jegomościa na kwaśne jabłko tak, że przez miesiąc nie wyjdzie ze szpitala.

Przecież życie jest takie krótkie i kruche. Można je stracić w każdej chwili, choćby za minutę, i on to wiedział. Jak postanowił, tak też się stało. Wziął się za siebie i skończył drugą szkołę, by pracować jako hydraulik. Nie potrzebował dużo pieniędzy, ale nie narzekał na brak zleceń, a wręcz przeciwnie. Pieniądz zaczął się wręcz do niego kleić. Miał po prostu szczęście. Kilkunastu ludziom ze swojej dzielnicy wykonywał naprawy w domu za przysłowiowe pól litra, a najczęściej za darmo. Były to najczęściej stare, schorowane osoby.

Postanowił pojednać się z Bogiem. Co tydzień chodził do kościoła i przystępował do komunii. Jednak uważał, że każdy ma prawo wierzyć w co chce i mieć swoje własne poglądy. I że jemu nic a nic do tego. Za rzecz najgorszą z możliwych uważał skłonność ludzi, by namawiać innych do zmiany poglądów, i by tych innych za te poglądy nienawidzić. Wcześniej, zanim otarł się o śmierć, wykazywał postawę zgoła przeciwną. Teraz po prostu wie, jak małe i nieistotne są te sprawy wobec tego, co w życiu naprawdę ważne. Wobec przyjaźni, miłości czy choćby spokojnej pogawędki przy wódce.

Utrzymywał znajomości z różnymi ludźmi o różnych poglądach. Gdy kolega-narodowiec zapytał go co sądzi o „tych pedałach co się wszędzie panoszą”, powiedział, że gówno go to obchodzi. Że chce by Polska była niezależnym i bogatym krajem, by ster miał silny rząd, by żyło się normalnie, bez głupoty politycznej poprawności. No i jak jakiś pedał wystartuje do niego z pięściami lub nożem, to wiadomo, gorzko tego pożałuje. Z kolei inny jego przyjaciel, lubiący nosić bluzki z Che Guevarą i nieuchronnie narażać się na uliczny wpierdol, nie mógł przeboleć tego, że Andrzej głosuje na PiS. „No jak to, przecież Ty jesteś zupełnie normalny i nawet tolerancyjny, ogarnij się, ziomek!”

Andrzej żył więc sobie spokojnie, bez znajomości głębszej wiedzy, bez wchodzenia w skomplikowane filozofie. Był prostym człowiekiem, ale nie prostakiem, i zresztą nigdy tego nie ukrywał. Po wyjściu ze szpitala spotkał kobietę swojego życia, u boku której w spokoju się zestarzał. Nie szarpał się w tym związku, nie musiał się użerać z jej fochami, bo ona zwyczajnie nie odwalała takich chorych akcji. W wieku trochę starszym, jako mistrz w swoim fachu, uczył młodych ludzi zawodu hydraulika. Dbał o swoich uczniów i starał się wychodzić poza toporny program Ministerstwa Edukacji, by Ci młodzi wynieśli coś więcej z tych lekcji.

Archetyp drugi

Postać druga – Asia, 28 lat. Studentka z dużego miasta o lewicowych poglądach. Duchowością zainteresowała się już podczas studiów. Z biegiem lat zdobywała coraz więcej i więcej wiedzy. Ta wiedza coraz bardziej ją przerażała, powodując zagubienie. „Przecież ludzie są takimi ignorantami. Tak bardzo nie chcą się rozwijać, tak bardzo gardzą porządną wiedzą. Mają za nic poszerzanie swojej świadomości. I ciągle się wkurzają, gdy próbuję im przemówić do ich zakutych łbów!

Dosłownie wszyscy coś do niej i do jej chęci dzielenia się wiedzą mieli. „Dlaczego żyję na takiej planecie z tymi ignorantami, troglodytami?!” Często zadawała sobie to pytanie. Dlaczego nikogo nie interesuje filozofia i ezoteryka? Dlaczego ludzie wolą spotkać się przy piwku, zamiast medytować lub uprawiać jogę? Przecież alkohol to samo zło, to niskie wibracje, naraża na ataki energetyczne! Oni nie szanują swojej energetyki, swojego kundalini!

Co do samych ataków energetycznych.. Asia doświadczała ich często i od różnych ludzi. „Kurwa, oni wyczuwają moje wysokie wibracje i uduchowienie, i wszyscy chcą mi podkradać energię! Wszyscy chcą mnie sprowadzać w dół, nasyłając klątwy, demony czy po prostu wykazując wampiryzm dnia codziennego! Ups, bez tego „kurwa”, bo to takie niskie i złe słowo..„.

Tak też sobie myślała. Korzystała więc z usług różnych magów, uzdrowicieli, bioenergoterapeutów. Przynosiło to od razu pozytywny efekt.. Ale no właśnie, zaraz znowu zjawiał się jakiś gnój o niskich wibracjach by właśnie ją dołować i właśnie jej podkradać energię. Więc trzeba było znowu szukać pomocy u ludzi moc mających.

Asia była zafascynowana różnymi systemami i prawidłami, mającymi rzekomo sterować naszym życiem. „Tak! To przez złą karmę tak cierpię i spotykam tych złych ludzi! Ale ta karma musi się wypalić, więc poczekam i nic nie będę robić! Bo nie chcę przecież rozgniewać karmana! No i ta cholerna szóstka w portrecie numerologicznym, i to nie tam gdzie trzeba! I kin urodzenia wg kalendarza Majów też jakiś słaby!” To także jej przemyślenia.

Tropiła wytrwale oznaki i przejawy złych energii i złych wibracji. „Przecież trzeba trzymać swoje myśli wysoko, tak jak lotos trzyma swoje płatki wysoko, ponad bagnem z którego wyrasta! Tak mówił guru duchowy! No i złe myśli się przecież materializują! Przecież jedną złą myślą można wywołać powódź w Brazylii!” Ale te złe myśli jak na złość pojawiały się i pojawiały. A to staruszek w autobusie śmierdział. A to przypomniały się słowa chamskiej, hip-hopowej piosenki sprzed lat. A to znowu ktoś wyprowadził z równowagi.

Uważała też, że złe samopoczucie, które czasami miewa, to efekt „oczyszczania i transformacji„. Miała kolegę lekarza, ze specjalizacjami endokrynologii i pulmonologii. Który swoich znajomych i pacjentów, którzy wyrażali zainteresowanie, leczył także metodami naturalnymi. Zbywała jego sugestie, że to mogą być objawy zaczynającej się właśnie niedoczynności tarczycy. Nie obchodziło ją, gdy mówił, że nie będzie jej dawał od razu syntetycznych hormonów, tylko spróbuje unormować to metodami naturalnymi.

Kiedyś jej stary przyjaciel poprosił ją, by poszła z nim na cmentarz. Była rocznica śmierci bliskiej mu osoby, którą to rocznicę bardzo przeżywał. Prosił, by była przy nim, jak on będzie nad jej grobem i zapali świeczkę. Ona odmówiła, bo przecież nie jest katoliczką i nie chce być wampirowana przez egregor katolicki. No i na cmentarzu przecież mogą przyczepić się różne złe byty, a ona jest taka wampirowana przez wszystko naokoło.. Czyż nie? Jej przyjaciel musiał więc iść sam. Sam stał nad grobem i płakał, nie mając się do kogo przytulić.

Asia wciąż narzekała na facetów. Jej związki kończyły się tak, że albo ona nie chciała znać swoich byłych, albo oni jej. Wciąż marzyła o tym ideale, który będzie miał w stu procentach wyrażonego ducha. Bo tak przecież czytała na stronie internetowej dotyczącej tantry i ustawień hellingerowskich. Tak pisał duchowy guru o energii męskiej i o energii żeńskiej. „No i gdzie są Ci wszyscy normalni mężczyźni? Dlaczego ja spotykam albo nieczułych dupków, albo jakieś ślamazary, jakichś cipeuszy, jakieś troki w kalesonach? Przecież Ci fajni faceci gdzieś istnieją! Czytałam na stronie Kobusa, że oni są!

Wciąż narzekała, że zarabia tak mało. Przecież wykonała tyle rytuałów przyciągających pieniądze. Kupiła różne amulety mające je przyciągnąć, wypowiedziała tyle zaklęć.. I nic. Pieniądz jakoś nie chce do niej przyjść. Tak samo z przyciągnięciem fajnego faceta. Nic nie dało wejście w pole serca i godzinne medytowanie w ten sposób. Nic nie dało palenie specjalnych świec, wykonanych z oryginalnego wosku. Zresztą, jej koleżanka kiedyś miała doła, kupiła całą butlę Johny Walkera, i chciała zaprosić ją na pogaduchy. Jednak ona żadnego alkoholu pić nie będzie, i poradziła tej koleżance, chyba pijaczce, by zapaliła trzy białe świecie. To powinno przecież dodać energii, prawda?

Słowo podsumowujące duchowe rozterki współczesnych

Te dwie postacie które przedstawiłem powyżej, są oczywiście tworami archetypowymi. Są mocno przerysowane, przesadzone, ale jednak oddają naturę pewnego zjawiska. Jak myślisz, jakiego? Te dwa archetypy nie są związane ani z lewicą ani prawicą, ani z kobietami ani z mężczyznami, ani z ezoteryką ani z katolicyzmem.. Bo te dwie postawy, w mniejszym lub większym stopniu, może wykazywać każdy bez wyjątku.

Jak myślisz, która z powyżej opisanych osób jest bliżej tej prawdziwej, realnej duchowości? Która jest tak po ludzku życzliwsza i szczęśliwsza? Tym przerysowanym opisem chciałem Ci uświadomić jeden bardzo popularny błąd, jaki popełniany jest przez ludzi chcących zdobywać wartościową wiedzę. Jest on popełniany bardzo, bardzo często. 90% lub więcej ezoteryki to grząskie i śmierdzące bagno, to kontynuacja błędów religii monoteistycznych, ale w nowym „opakowaniu”.

Jest to temat nie tylko na cała serię felietonów, ale na długie lata pisania. Powstał cały ogrom koncepcji i prawideł powielających te wszystkie błędy. To powinniśmy teraz nomen omen „odczarowywać”.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

SYMBOLIKA LICZBY 666: APOKALIPTYCZNY ZNAK NWO i BESTII?! LEPIEJ TO PRZECZYTAJ ZANIM..


..Zanim zaczniesz wypowiadać powszechnie przyjęte, acz kłamliwe informacje na temat symboliki liczby 666. W tym artykule posłużę się cytatami bezpośrednio wziętymi z Biblii, i ich gnostyckim rozwinięciem.

Liczba 666, czyli liczba człowieka, apokaliptyczna liczba Bestii.. Mowa jest także o znamieniu bestii dawanym na prawą rękę i czoło. Ma to być mikrochip, np typu RFID, który będzie w przyszłości obowiązkowy, bo tak zażyczą sobie kreatorzy NWO. Czyli złowrogiego Nowego Porządku Świata, czającego się tuż za rogiem. Celem NWO ma być pokonanie wszystkich religii, zniewolenie ludzkości (np poprzez chipowanie – znamię Bestii), i wystawienie doktryny samego Lucyfera na widok publiczny. Cała Ziemia odda błagalny hołd Bestii, wielbiąc władcę i imperatora planety, Lucyfera.

Uff.. A teraz do rzeczy. Poniżej wkleję cytat dotyczący Bestii i liczby 666 z Biblii Tysiąclecia. Najważniejsze fragmenty pogrubiam:

1. Smok przekazuje władzę Bestii:

1 I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza,
mającą dziesięć rogów i siedem głów,
a na rogach jej dziesięć diademów,
a na jej głowach imiona bluźniercze.

2 Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery,
łapy jej – jakby niedźwiedzia,
paszcza jej – jakby paszcza lwa.
A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę.

3 I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną,
a rana jej śmiertelna została uleczona.
A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią,

4 i pokłon oddali Smokowi,
bo władzę dał Bestii.
I Bestii pokłon oddali, mówiąc:
«Któż jest podobny do Bestii
i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?»

5 A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa,
i dano jej możność przetrwania czterdziestu dwu miesięcy.

6 Zatem otworzyła swe usta dla bluźnierstw przeciwko Bogu,
by bluźnić Jego imieniu i Jego przybytkowi,
i mieszkańcom nieba.

7 Potem dano jej wszcząć walkę ze świętymi
i zwyciężyć ich,
i dano jej władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem.

8 Wszyscy mieszkańcy ziemi będą oddawać pokłon władcy,
każdy, którego imię nie jest zapisane od założenia świata w księdze życia zabitego Baranka.

9 Jeśli kto ma uszy, niechaj posłyszy!

10 Jeśli kto do niewoli jest przeznaczony, idzie do niewoli,
jeśli kto na zabicie mieczem – musi być mieczem zabity.
Tu się okazuje wytrwałość i wiara świętych.

2. Bestia druga, czyli Fałszywy Prorok, na usługach pierwszej

11 Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi:
miała dwa rogi podobne do rogów Baranka,
a mówiła jak Smok.

12 I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje,
i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii,
której rana śmiertelna została uleczona.

13 I czyni wielkie znaki,
tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi.

14 I zwodzi mieszkańców ziemi
znakami, które jej dano uczynić przed Bestią,
mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii,
która otrzymała cios mieczem,
a ożyła.

15 I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii,
tak iż nawet przemówił obraz Bestii
i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici,
którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.

16 I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło

17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia –
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.

18 Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Prawdziwa symbolika liczby 666

Zacznijmy od syntezy dwóch oddalonych od siebie wersetów biblijnych dotyczących liczby 666. W najwierniejszym tłumaczeniu Nowego Testamentu, czyli w Grecko-Polskim Nowy Testamencie z wydaniem interlinearnym [LINK TUTAJ] widnieje nieco inny tekst. Zamiast słów: „liczba Bestii”, są tam słowa: „liczba zwierzęcia”. Poza tym, Biblia mówi, że liczba Bestii jest też liczbą człowieka, a sama Bestia wychodzi z morza. Mamy więc Bestię, zwierzę i człowieka ze wspólną liczbą ich określającą – 666.

Spójrzmy na to nieco inaczej. Wg poniższej grafiki, liczba 666 jest też liczbą.. węgla, a więc życia opartego na węglu. Węgiel ma 6 protonów, 6 elektronów i 6 neutronów. Bestia wychodzi z morza tak samo, jak życie, które wyszło, wyewoluowało z morza na ląd. Węgiel (666) jest więc podwaliną życia materialnego, pełnego niedoskonałości, kruchego, delikatnego, podatnego na choroby, na głód itp. Istoty żywe muszą żyć w wiecznym strachu, muszą walczyć ze sobą, zjadać i zagryzać się.

Posłuszeństwo wobec autorytetu

Jest tu też odniesienie do nieświadomości typowej dla świata zwierząt. Zwierzęta śpią snem niemal zupełnym. Ogromna większość ludzi tak samo śpi, mając poziom świadomości minimalnie wyższy, niż te zwierzęta. Ludzie Ci są podatni na lęk, na posłuszeństwo autorytetom, na doktryny polityczne i religijne.. Wg niektórych interpretacji, czasy obecne (era ryb lub kali juga) to „era zwierząt”, czyli świadomości typowo zwierzęcej. Opartej na instynktach, popędach, lękach i nieświadomości. Era wodnika mająca niedługo nadejść, ma być „erą człowieka”, a więc erą świadomości globalnej.

Ostatecznie największą Bestią jest.. człowiek. To człowiek jest Bestią, to człowiek jest demonem, to człowiek jest antychrystem. Nikt inny. Nie szukajmy tych memów religijno-kulturowych poza nami, gdzieś na zewnątrz. Osoby tkwiące w „dziecięcej duchowości” bardzo lubią zrzucać winę na wszystko wokół. Na bestię, antychrysta, demony. Na jakieś złe energie, czary. Na kosmitów, Masonów, Illuminatów.

Prawda jest jednak inna i jest bolesna. Zło popełnia konkretny człowiek. Złe energie mają do Ciebie dostęp jeśli myślisz o nich i masz „furtki” w podświadomości. Zaś te wszystkie złe rzeczy też robi konkretny człowiek. Prezes banku, czy prezes korporacji. No i polityk, którego wybieramy my sami w wyborach. Tam gdzie są głupie, bierne i słabe owce, tam zawsze pojawiają się i wilki, i pasterze.

Znamię Bestii będzie dawane na prawą rękę i czoło

Dalej: znamię Bestii ma być dawane na prawą rękę i czoło. Jest to oczywiście opis symboliczny i o żadne mikrochipy tu nie chodzi. Prawa ręka jest ręka silniejszą niż lewa. To prawą ręką wykonujemy więcej czynności i pracy, niż lewą. Więc jest to symbol naszych czynów. Z kolei czoło jest tam, gdzie mózg. Jest to symbol naszych wyborów, decyzji, myśli, emocji. Od nas zależy czy będą one służyły dobru czy Bestii. To człowiek i tylko człowiek może być albo Zbawicielem, albo Bestią.

Ciekawy jest też inny fakt. Katolicy i chrześcijanie zwykli mawiać, że Bóg stworzył tylko dobro, zaś za zło odpowiada w całości Szatan. Oczywiście, nie człowiek i nie oni sami za swoje własne zło. Ale Szatan! Ten anonimowy Szatan, na którego tak wygodnie zrzucić winę. Lub też ten anonimowy Bóg, któremu można przypisać różne złe wydarzenia. Że to był test wiary, że Bóg Cię tak sprawdza, że Bóg Cię doświadcza, że to karma wróciła.. Wszystko, byle tylko nie winić samego siebie.

A i Bóg i Szatan od tysiącleci milczą. Zimnie, beznamiętnie milczą. Ślepi i głusi na ludzkie wołania i dylematy, jednak bardzo chętni, by brać na siebie wszelką winę. Zwalanie winy za zło na czynnik zewnętrzny, to zachowania właśnie duchowości dziecięcej, naiwnej. Polega ona w skrócie na tym, że człowiek szuka „ośrodka decyzyjnego”, któremu można przypisać i dobro, i zło, na zewnątrz siebie. Jednak co do mitu Boga i Szatana.. Pismo Święte mówi wyraźnie, że nikt inny jak Bóg stworzył i dobro i zło, i dolę i niedolę, i szczęście i cierpienie:

„Ja tworzę światło i stwarzam ciemności,
sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę,
Ja, Pan, czynię to wszystko”
Księga Izajasza, 45-7

Demiurg, czyli Wielki Architekt wszechświata

Nie skłaniam się już ku teoriom o złym Demiurgu, który miał objawiać się ludzkości pod różnymi nazwami. Np marduk, jahve, allah, bóg ojciec. On jest odwzorowaniem wszystkich naszych umysłów. Składa się z elementów nieuświadomionych (jungowska nieświadomość zbiorowa, kojarzona też z siłami i prawami natury) jak i z elementów uświadomionych (świadomość globalna). Ewolucja ludzkości biegnie ku większemu udziałowi tego, co uświadomione, ku świadomości globalnej. Bóg stworzył (a raczej jest) i świadomość, i nieświadomość.

O tych archetypach Biblijnych pisałem więcej w poniższym artykule – zapraszam:
Szokujące manipulacje kościoła zdemaskowane! Zobacz sam, będziesz zaskoczony!

Sama idea Illuminatów wydaje mi się być taką „grą w kotka i myszkę” nieświadomości zbiorowej z ludzkimi umysłami. Od 1790 roku każde nowe pokolenie dokłada nową cegiełkę różnych teorii. Każde nowe pokolenie fascynuje i boi się. Prawda jest jednak dużo bardziej prozaiczna. Wystarczy że my sami odzyskamy naszą własną moc i zrezygnujemy z wygodnej głupoty.

Wystarczy, że przestaniemy oglądać TV i czytać ich gazety. Że nie będziemy chcieli podążać za ideologicznym czy religijnym pasterzem. Że nie będziemy głosować na wilków w owczych skórach, mówiących piękne hasełka. Że wylogujemy się z systemu, np z przesadnej konsumpcji. To takie proste, i jednocześnie takie trudne.

Przeczytać o tym możesz w poniższych artykułach. Zapraszam!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Czego nie wiesz o planach elit i o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy Twoje poglądy o elitach i teoriach spiskowych, jak i duchowość są błędne? Większość ezoteryki nadaje się do kosza!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DLACZEGO DAWNIEJ BYŁO FAJNIEJ I LEPIEJ? „DZISIEJSZE CZASY TO JAKAŚ PORAŻKA!”


dawniej bylo lepiej

Jak świat światem, każde pokolenie uważa, że za czasów ich młodości wszystko było lepsze, fajniejsze i bardziej kolorowe. A teraz wszystko po prostu schodzi na psy. No i oczywiście ta dzisiejsza młodzież taka niewychowana, taka głupia i zdemoralizowana. Kiedyś to były czasy! Na upadek obyczajów narzekali już kapłani starożytnego Egiptu te 5000 lat temu. Także starożytni Rzymianie powtarzali swoje słynne: „O Tempora, o Mores”. Czyli: „O czasy, o obyczaje.”

-Grażyna! Wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

Narzekanie na młodzież i na czasy obecne jest charakterystyczne dla człowieka, który starzeje się lub jest już stary. Oczywiście w wymiarze mentalnym. Gdy człowiek jest mentalnie młody i rześki, to nawet fizycznie starzeje się dekadę lub dwie dekady wolniej. Jakie są przyczyny tego zjawiska? Dlaczego dla dzieci świat jest rajem, dla młodych jest pełnej wyzwań niewiadomą, a dla 30-latków i starszych jest on już pełnym obowiązków kieratem?

Dlaczego tęsknisz za dzieciństwem i młodością?

W dzieciństwie każdy z nas był w stanie bezwarunkowego szczęścia i radości. Młodość to czas, gdy wiele marzeń się załamało. Jednak wciąż świat wydaje się być czymś dobrym. Zaś ludzie w wieku około 25, 30 lat, wpadają w tzw „przesunięcie pokoleń”. Ciągle nowe rozczarowania i traumy. Obowiązków ciągle przybywa. To już nie czasy dzieciństwa czy nawet tych studiów. To czasy gdy trzeba wziąć ślub i założyć rodzinę. Gdy trzeba spłacać po kilka kredytów. Gdy zamiast jechać na Global Gathering, trzeba kupić polisę na życie, bo reklamowali w TV, no i każdy ma.

A za rok meble z Ikei, za dwa lata znowu coś się znajdzie do kupienia. Zresztą i tak na ten Global Gathering nie pojedziesz. Bo poza pieniędzmi których ciągle brak i brak, nie ma na to także czasu, sił i energii. Na inne rzeczy w zasadzie też nie ma ani pieniędzy, ani czasu, ani ochoty. Nie pamiętasz już, kiedy przestałeś sklejać modele samolotów, kupować nowe płyty czy fotografować pociągi. Zresztą, czy „takie głupoty” są w ogóle teraz ważne? Masz być szanowanym i poważanym obywatelem, prawdziwym mężczyzną. Wychodzisz do pracy po piątej rano – ciemno, zimno, pada. Wracasz z pracy po dziewiętnastej – ciemno, zimno i pada. Jedyna rozrywka to te kilka piw w weekend i TV.

O tym pisałem także w tym felietonie:
Tajemnice duchowości: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Pamiętasz go?

Dawniej było lepiej! Kiedyś to były czasy!

Więc kolory życia bladną. Tak, z pewnością kiedyś było lepiej. Kiedyś to był czasy! A teraz z życia zostały same nudne obowiązki, a z przyjemności, hobby i pasji musiałeś zrezygnować. Więc rzeczywiście, te lata 90 wydają Ci się rajem. Choć był to czas niewyobrażalnie traumatyczny dla Polaków. Czas schładzania gospodarki, dzikiej prywatyzacji, bankructw, galopującego bezrobocia. Tak go zapamiętało pokolenie 40+. Z kolei lata ’00 wydają Ci się pełne emocji i magii.. Choć też trudów było co nie miara. Bo byłeś młody i w Twoim życiu było miejsce na przyjemności, pasje, marzenia.

Potem świat to brutalnie zweryfikował. Więc przychodzi lament za utraconymi latami młodości i większej beztroski. I podświadomy gniew na obecnych młodych, że są niewychowani, zdemoralizowani i w ogóle jacyś tacy głupi. A prawda jest zgoła inna. Podczas gdy pokolenie 30+ wegetuje na umowach śmieciowych i narzeka, to życie dla młodych płynie swoim odwiecznym rytmem. Dzieciaki bawią się na placach zabaw, na rowerach, grają w piłkę, wbrew temu co mówią stetryczali ludzie o uzależnieniu od smartfonów. Bawią się dokładnie tak, jak bawiły się zawsze. I tak jak zawsze nastolatkowie i młodzi przeżywają pierwsze miłosne uniesienia, pierwsze przygody z dragami. Marzą i planują swoją przyszłość.

Ostatnio do pieca dorzucił co nieco psycholog i skandalista Jakub Łotecki, publikujący pod pseudonimem Jakub Czarodziej. Opublikował on nagranie: „Ludzie starej daty vs ludzie nowocześni.” Dotychczas ma ono prawie 15.000 udostępnień i 2,2 miliona wyświetleń. Oczywiście, dawniej było lepiej, fajniej i w ogóle, a dzisiejsze czasy są takie zjebane. Wklejam poniżej to nagranie:

Jeśli powyższy link nie działa, to nagranie to dostępne jest także na You Tube [LINK TUTAJ].

Nagranie Jakuba Czrodzieja zostało sparodiowane / zdissowane przez YouTubera Fanggottena występującego z Gargamelem. Nazwał on to nagranie wprost: „starcze pierdolenie„.

Dawniej NIE było lepiej

Na ile była to po prostu akcja promocyjna Jakuba Czarodzieja (tzw „ClickBait”), a na ile było to robione na serio, tego nie wiem. Ale faktem jest, że obecne pokolenie 30-latków jest bardzo rozczarowane rzeczywistością, jaką zastało. Rodzice napompowani słowami Lecha „Bolesława” Wałęsy i Balcerowicza przekazali im, że mogą wszystko i mogą mieć wszystko. W tę sam ton uderzyła zmasowana socjotechniczna kampania wyborcza PO w roku 2007. Zasługujemy na cud gospodarczy, leczyć nas będą dobrze zarabiające pielęgniarki i lekarze, Polacy będą wracać do kraju.. Więc nabrali kredytów, narobili dzieci, wzięli szereg zobowiązań, i zderzyli się z polską rzeczywistością.

Więc bardzo popularne jest wspominanie lat 90-tych i lat 00, choć to wcale nie był dobry okres. Było dużo ciężej finansowo niż obecnie. Około 160.000 Polaków popełniło wtedy samobójstwo z powodu biedy i innych czynników. Nie było takich ułatwień technologicznych. Wszyscy na nie chętnie narzekamy, ale.. jeszcze chętniej z nich korzystamy. Identycznie jest ze zmianą mentalności. Toporny konserwatyzm wczesnych lat ’90 był piekłem dla ówczesnych młodych ludzi.

O czasy, o obyczaje..

Chętnie narzekamy na rozluźnienie norm i obyczajów. Ale równie chętnie korzystamy z tego, że mentalność się zliberalizowała i złagodniała. Wyobraź sobie wspólne zamieszkanie z partnerką bez ślubu, np w 1991 roku. Naprawdę chciałbyś, by ta stara mentalność wróciła? Postęp technologiczny, społeczny, mentalny i każdy inny, ma swoje dobre jak i złe strony. Oprócz ułatwień, przynosi także wypaczenia. Jednak celem ludzkości i samej natury jest rozwój i ewolucja.

Nie możemy spoczywać na laurach i wiecznie tkwić np w latach 90-tych. Istnieją dwie siły, które przez ten proces nas przeprowadzają. Siły tradycji i siły postępu. Siły tradycji są buforem stabilizującym dla sił postępu. Wskazują one na wypaczenia, na błędy, na zbyt szybkie tempo wprowadzania zmian. Zaś siły postępu mają za zadanie reformować i naprawiać to, co w „tradycyjnym porządku” było złe, niedoskonałe, przestarzałe.

Tak czy owak, to nie świat się pogarsza, poza pewnymi szczegółami. To Twoje życie traci na jakości wskutek coraz większej liczby obowiązków i coraz mniejszej ilości przyjemności. Tak naprawdę to Ty się staczasz, a nie świat. Świat da sobie radę, zawsze daje.

To zjawisko nazywane „przesunięciem pokoleń” opisał Vadim Zeland:

Cytat: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości.

A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna. Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany.

(…)

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia.

Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom. Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze.

(…)

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś.

Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży. Jeśli świat byłby ten sam dla wszystkich, to po przejściu tylu dziesiątków pokoleń zmieniłby się w piekło.”
(Vadim Zeland)

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: