Szokujące ultimatum dla elit: „Pracujecie dla dobra ludzkości albo zginiecie”

globalna-swiadomoscZapraszam do przeczytania przesłania Ole Dammegard’a które wystosował do elit politycznych rządzących światem.

Prawda jest taka, że rządy obecnej elity doprowadziły do ogromnego, globalnego kryzysu. Świat chwieje się w posadach. Wszystkie (pod)systemy które trzymały w ryzach ludzkość przez setki lub tysiące lat, teraz są straszliwie niewydolne i nieprzystające do rzeczywistości. Generuje to ogromny ból i cierpienie.

Gdy na trzeźwo przyjrzysz się poczynaniom elity, zobaczysz że robiony jest ogrom prac i działań, by pomnażać, maksymalizować cierpienie wśród ludzi i zło. Ktoś lub „coś” wydaje się tym cierpieniem i złem żywić. Komuś lub raczej „czemuś” jest to potrzebne, dlatego robi się tak wiele, by było tego jak najwięcej.

Faktem jest też to, że ludzka mentalność przeszła ogromną ewolucję. I ta ewolucja ciągle trwa i przyspiesza. Ta planeta przeżyła tysiąclecia kataklizmów większych, niż wszystkie wojny zapisane na annałach historii. Ludzkość przeszła przez najgorsze rządy, reżimy, władze, i mimo wszystko przeżyła, przetrwała, i to wzmocniona.

Tak samo w Polsce – pomimo ogromnych trudności, konserwatywnych i niedoskonałych rządów, i pogłoskach wojennych o zagranicznej interwencji – wszystko idzie ku dobremu. Program 500+ spowodował podwyższenie pensji i redukcję skrajnego ubóstwa wśród dzieci o 94%. Na planie astralnym miało to ogromne znaczenie, bo zredukowało miliardy negatywnych emocji i energii. Tym którzy krytykują ten program przypominam, że w alternatywnej linii czasowej (trzecia kadencja PO-PSL) nie mielibyśmy programu 500+ dla polskich dzieci. Mielibyśmy program 7000+ dla kilkuset tysięcy islamskich imigrantów, w tym terrorystów.

Zmiany które właśnie trwają i nadchodzą, będą ogromne. Nic nie jest w stanie ich zatrzymać, więc obecna elita robi wszystko, by je opóźnić i by mieć swój „pokarm” w postaci ludzkiego cierpienia. Po to ściąga się tu islamistów – by wzrosła przestępczość i by wywoływać w ludziach cierpienia, poczucie zagrożenia i traumy. To samo na celu ma kapitalizm neoliberalny i cyklicznie powtarzane, zaplanowane kryzysy gospodarcze. Z jednej strony, okrada się nas z 90% generowanego przez nas dochodu. I nie ważne czy zarabiasz 1500 zł na śmieciówce czy 15.000 jako kierownik. I tak 90% owoców pracy idzie do góry piramidy. Z drugiej strony, pomimo informatyzacji i robotyzacji pracy, pracujemy coraz dłużej i dłużej.

W Polsce doszło do takiego kuriozum, że społeczeństwo wymaga od Ciebie byś wybudował dom, zasadził drzewo i spłodził syna (ślub, dzieci itp). A na to nie ma ani pieniędzy, ani czasu (8 h praca + 2 h dojazdy), ani sił, ani energii, a po 30-stce takiej katorgi – ani zdrowia. Dlatego od dawna polecam Wam po prostu wylogowanie się z tego systemu i życie swoim, minimalistycznym i hedonistycznym życiem. Jednak tak, by nie krzywdzić nikogo, pomagać innym i się rozwijać – co też jest hedonizmem. Czyli żyć jednocześnie w systemie i w zgodzie z nim, ale poza jego destrukcyjnym wpływem. Jesteś częścią systemu, dzieckiem Ziemi – żyjesz i doświadczasz dzięki nim. Bierzesz od życia i od systemu to, co chcesz, i co jednocześnie uniesiesz (finansowo, emocjonalnie). A wszystko inne co każe Ci rodzina, tradycja, religia, społeczeństwo – odrzucasz.

Jednak to od nas zależy tempo światowych przemian. Przeznaczeniem ludzkości jako najwyższego gatunku na Ziemi, jako gatunku który jest mądrzejszy, sprytniejszy i wrażliwszy niż „zwierzęcy” program rządzący planetą (natura), jest wpłynięcie na tę naturę i uzdrowienie jej. Nie będzie przemiany w fizycznej i duchowej matrycy świata, póki nie będzie przemiany w nas samych. Ludzkość musi się ogarnąć sama, z zakulisową i dyskretną „pomocą„.

Ale póki co, masa krytyczna ludzkiej świadomości (tych wyżej rozwiniętych jednostek) została już osiągnięta. Widać to w Polsce, gdzie nowy rząd rozpoczyna reformę kraju. Ale znowu – nie jest to rząd idealny, bo owo dojrzenie społeczeństwa jako całości do zmian, nie jest kompletne. Mamy więc rząd który reformuje i poluzowuje system, ale ma swoje szaleństwa i wypaczenia – np kościół, Smoleńsk, konserwatyzm.

przepowiednie

Zapraszam też do wysłuchania optymistycznego wywiadu z jasnowidz Renatą Engel. Także porusza ona tę tematykę, wypowiadając się w podobnym co ja tonie. Zastanówcie się, komu zależy na tym, byście się bali ezoteryki, medytacji (że to duchowe zagrożenie), spisków, rzekomej wszechwładzy upadających już elit, czy jakiejś wydumanej III wojny światowej? Komu zależy na tym, bo kontrolować Was przez strach, przez kreowanie coraz straszniejszych (i śmieszniejszych…) teorii spiskowych? Kto ma w tym interes i na tym, pośrednio, zarabia? Odpowiedź jest ta sama co zawsze: elita, która jest za kulisami.

przepowiednie

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zobacz jak system robi z Ciebie i z Twoich dzieci niewolników! [VIDEO]

system-edukacyjnyDużo się mówi ostatnio o systemie edukacyjnym i szkołach, które nie uczą, a ogłupiają. Nie chodzi tutaj tylko o wątpliwej jakości uczelnie prywatne szkolące zawodowych bezrobotnych, gdzie dyplom się o prostu kupuje. Ale o cały rdzeń systemu edukacyjno-wychowawczego. Ogólnie, jest on nastawiony na produkcję „owieczek boziowych„, czyli wzorowych obywateli, podatników, wiernych, żołnierzy.

Dodatkowo, traumy, kompleksy, lęki przechodzą z pokolenia na pokolenie. Jedno nieszczęśliwe, agresywne i zapijaczone pokolenie, płodzi kolejne nieszczęśliwe, agresywne i zapijaczone pokolenie. Wiek XXI pokazał, że powszechnie obowiązujące w społeczeństwie idee i prawdy, są fałszywe i zbankrutowane jak nigdy dotąd. Przyniosły one światu tylko ból i cierpienie. Doprowadziły do ogromnego, planetarnego kryzysu, który dotyka każdej dziedziny naszego życia.

Rodzice! Wychowujcie przyszłych liderów, ludzi potężnych, światłych, dumnych. Wychowujcie dzieci, które będą zmieniać świat i nim rządzić, dumni z tego, że są Polakami. Nie wychowujcie kolejnego pokolenia beczących owieczek ze zniszczoną psychiką. Od tego, jak są wychowywane dzieci – zależy los Ziemi. Ogólnie, trzeba tworzyć społeczeństwo alternatywne. Bo to które jest obecnie, jest trawione przez przewlekłą neurozę, którą ja nazywam „stanem niskoobjawowej psychozy„.

zmiana-zyciaAby włączyć się do tego społeczeństwa alternatywnego, należy uporządkować samego siebie, uspokoić się, zrezygnować ze zmieniania ludzi na siłę. Wtedy ludzie to wyczują, dawne wampirki i inni toksyczni po prostu odejdą, nieraz nagle, będziesz dla nich niewidzialny. To pierwszy krok do wolności. Jak to zrobić? Opisałem to w linku poniżej:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Pamiętajmy jednak że to, na co tak narzekamy, spaja system, umożliwia trwanie cywilizacji, zapewnia chociaż to minimum minimum rozwoju, i zapobiega jakiejś niewyobrażalnej anarchii. Konserwatyzm, dulszczyzna, hipokryzja, cebulactwo, patriarchat, kapitalizm, monogamia, rozmnażanie, rodzina – te i inne struktury opresji i władzy są potrzebne, by trzymać tę trudną planetę w ryzach.

To, co jest dobre i rozwojowe dla nas, jednostek, nie może zostać wprowadzone jako stelaż, podstawa cywilizacji, systemu. Bo doprowadziłoby to do ogromnej katastrofy cywilizacyjnej. Ludzkość po prostu do tego nie dorosła. Większość ludzi na Ziemi to dusze dziecięce, młodziutkie. Z racji swej natury, potrzebują one złych, skrajnych, brutalnych doświadczeń. By się uczyć. Ludzkość uczy się poprzez ból, przeciwności, walkę z wrogiem, zagrożenie. Zobaczcie jak bardzo jakieś ogromne zagrożenie może scalić całe społeczności – wioski, dzielnice, miasta, a nawet narody. A gdy zagrożenie mija – wszystko wraca do tej złej „normy„.

W eksperymencie Calhouna, który wiele razy opisywałem, zapewniono badanym osobnikom myszy zupełny komfort. Czyli warunki, w których nie było tej barbarzyńskiej, zwierzęcej walki o przetrwanie. Warunki, w których zło zostało zredukowane do minimum. Co się okazało? Osobniki traciły swoje naturalne instynkty, umiejętności i siły. Doprowadziło to do straszliwej degeneracji a następnie wymarcia całej populacji, w dalszych pokoleniach. Kolejne pokolenia wychowywane bezstresowo, były niezdolne do życia, nawiązywania relacji społecznych, rozrodu.

Co najbardziej ciekawe – u tych osobników pojawiły się dokładnie te same zachowania, które są obecne u… ludzi, żyjących w sytych społeczeństwach Zachodu. Bez tego codziennego kieratu, zła, znoju – ludzkość zwyczajnie głupieje i degeneruje się. A więc muszą być i systemy trzymające świat w ryzach (te które przedstawiłem na początku) i przeciwności, zagrożenia. Zauważcie jedną ciekawą rzecz. W Europie wschodniej jest to wyzysk i bieda, a w Europie zachodniej – inwazja islamu i terroryzm. Wszędzie jakieś zagrożenia, trudności, prawda?

Eksperyment Calhouna opisałem w linku poniżej:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Co jednak ze światową przemianą? Przede wszystkim ma ona tempo bardzo wolne, ewolucyjne. Choć obecnie jest ono tysiące razy szybsze, niż np w starożytności. Ze względu na technologię, większe uwrażliwienie i dostęp do informacji. Teoria o jakimś rewolucyjnym, skokowy wzroście świadomości, jest póki co teorią. Owszem, nie wykluczam tego, marzę o tym i czekam na to, ale jestem też realistą, takim „niewiernym Tomaszem„.

Obecne elity zamiast mądrze prowadzić i lekko przystrzygać owce, wybrały rolę nadzorców obozów i rzeźników tychże owiec. Ale i to się zmieni w ciągu najbliższych lat. Wytrwajcie jeszcze trochę. Jeśli nie będzie skokowego wzrostu świadomości i mocy na Ziemi, to generalnie stelaż systemu powinien zostać ten sam, lub podobny. Jednak przydałoby się przynajmniej o te kilka tonów obniżyć drapieżność i agresywność systemu.

Poniższe nagranie video mówi o systemie edukacyjnym który powstawał jeszcze na przełomie XIX i XX wieku. To ponad 100 lat. Podobnie wiele innych funkcjonujących systemów ma setki lub tysiące lat, i są już zupełnie zdezaktualizowane. Przykład to polityka i podział lewica kontra prawica sprzed prawie 200 lat, który już zupełnie nie przystaje do rzeczywistości XXI wieku. System edukacyjny który jest na świecie obecnie, wziął się z Prus i wojen napoleońskich.

Otóż wcześniej Prusy bardzo dbały o to, by żołnierze byli ludźmi wysoko wykształconymi. Jednak po przegranych bitwach, mądrzy żołnierze odmówili dalszych krwawych i bezsensownych walk, które na pewno zmieniłyby się w rzeź. Wtedy władcy wpadli na to, że nie potrzebują ludzi mądrych i wykształconych, ale niewolników. I tak jest w istocie. Człowiek mądry, wykształcony, świadomy – nie pójdzie na wojnę, nie weźmie kredytu by kupować korporacyjny szajs i napędzać kapitalistom PKB. Nie będzie chciał służyć systemowi, społeczeństwu, rozmnażać się, głosować – bo widzi rozpaczliwą bezsensowność takich działań. A to jest ogromnym zagrożeniem dla każdego systemu.

przebudzenieJeszcze raz powtórzę – rozwinąć możesz się Ty, ja, inni – jako jednostki. Społeczeństwo już nie. Puść uchwyt kontroli – zrezygnuj ze zmiany innych ludzi. Nie ma nic gorszego, niż chęć zmieniania innych na siłę. Co możemy zrobić? Wyluzować. W pokorze i dyscyplinie zdobywajmy wiedzę, umiejętności, kontakty, kompetencje. Codziennie poruszajmy się choćby maleńki kroczek do przodu. Porzućmy typowo polski słomiany zapał, i do celu dążmy pracą u odstaw – systematycznie, codziennie, przez lata. Nasz czas jeszcze nadejdzie.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Moda na brodaczy i drwali to zakamuflowana inwazja islamu?!

lumberseksualizm-drwaleWszędzie szerzy się dziwna moda na długie brody u mężczyzn. Nazwy tego zjawiska są różne – lumberseksualizm, drwaloseksualizm, moda na drwali, hipsterzy. Powszechnie uważa się, że brody dodają męskiego seksapilu i powabu. Cóż, jak to mawiała moja bratnia dusza – „Na brodach coraz więcej, w majtkach coraz mniej„. Modele pozują na tych słynnych zdjęciach z nowiutkimi siekierami, nigdy nie używanymi do ścinania drzewa. Sprawiają wrażenie, jakby za chwile mogli sobie tą siekierą zrobić krzywdę.

Ja od zawsze żartuję, że to nie jest żadna moda na drwali, ale jest to zakamuflowana opcja islamska. Takie zawoalowane działanie na podświadomość poprzez modę. Zobaczcie co napisała moja koleżanka poniżej. To nie chodzi tylko o brody! Z jakiegoś powodu światowi inżynierowie ludzkich emocji chcą „islamizować” nas także poprzez modę. Niby jak to ma działać na ludzką psychikę? Nie wiem, ale skoro oni to robią, to znaczy, że jest to skuteczne. Oni wydają setki miliardów dolarów na wszelaką propagandę, przy czym nie wydadzą ani złamanego centa na rzeczy, które nie przynoszą rezultatów.

Tez tak od razu pomyslalam. Warto jest tez zwrocic uwage, jaka moda dla kobiet jest lansowana. Jest taka fajna sieciówka Unisono, gdzie maja po prostu obłędne wzory bluzek. Jednak ostatnio pojawilo sie tam naprawde duzo modeli tunik, mozna zdecydowanie powiedziec, że na styl arabski. Są niektore śliczne, ale w sklepie powiedzialam co myslalam, że nie kupię ich tylko dlatego, bo widzę, że odgórnie jest nam wciskany pewien model wyglądu, bysmy go przyjmowali bez zastrzezen, bo bedziemy juz opatrzeni. Pracownica stanela jak wryta, ale przytaknela, że rzeczywiscie tak moze byc.”

moda-na-drwali

lumberseksualizm-drwaleNa poniższym nagraniu video, jasnowidz Krzysztof Jackowski porusza także temat tej dziwnej mody na drwala. Sami zobaczcie, że jest coś na rzeczy. To potwierdzone info.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Niezwykłe przesłanie dla młodych od osoby starszej

przeslanie-od-osob-starszychKażą nam żyć dla innych. Dla rodziny, państwa, ojczyzny, religii, ideologii, wartości, tradycji, systemu. Każą nam być żertwami ofiarnymi by budować PKB, wolny rynek, by system był większy i potężniejszy, by ludziom – ups, przepraszam – elitom i ich lemingom – żyło się lepiej. Pora raz na zawsze z tym skończyć. Chodzi o równowagę. Pomagasz innym ale też dbasz o siebie. No i pomagaj tylko tym którzy na to zasługują.

Chodzi bowiem o to, że żyjąc wyłącznie dla innych, tak naprawdę nie żyjesz dla nikogo. Żyjąc tylko dla innych, pracując te 12 godzin lub na dwa etaty, a potem etat w domu – nie realizujesz przeznaczenia swojej duszy. Wbrew temu co mówi doktryna new age – dusza człowieka jest trochę egoistyczna. Chce ona także tego, by człowiek realizował swoje własne powołanie. No i chce także zaznawać szczęścia, radości, pokus i grzeszków świata materialnego. Żyjąc tylko dla innych, poświęcając się – nie realizujesz tego.

Pojawia się rozgoryczenie, zgorzkniałość, stres, nerwy, obwinianie za wszystko innych, nienawiść. Poczucie przegranego życia. Poczucie że nic ciekawego, spontanicznego, szalonego, hardcorowego już Cię nie spotka. Ja jestem właśnie w tym specyficznym wieku (31 lat) i widzę to po moich gasnących rówieśnikach. Jeden kredyt, drugi, trzeci. Jeśli jakimś cudem zarabiają godne pieniądze (5% Polaków wg GUS) to i tak porażający, zwierzęcy lęk. Czy do 1 wystarczy, czy na kredyt hipoteczny wystarczy, czy dzieci będą miały jeść, czy nie wyrzucą z pracy, w której muszą spędzać minimum 12 godzin.

Po dawnych energicznych i pełnych ideałów nastolatkach czy dwudziestokilkulatkach nie został nawet ślad. Nie pożartujesz, bo wszystko denerwuje, wkurza, wywołuje ból dupy. O czym pogadać? Filozofia, metafizyka, nauka – a skąd. Oni zajmują się przecież czymś konkretnym, produktywnym, a nie bujaniem w obłokach. Czyli zajmują się umieraniem za życia. Dokładnie tak, jak robiły to poprzednie pokolenia. Jeśli żyjesz dla siebie, to będziesz szczęśliwy, i wtedy to szczęście dasz innym.

Choroba, na którą cierpi większość ludzkości jest trudna do zidentyfikowania, nieokreślona. Każdy czuje się mniej lub bardziej smutny, wyzyskiwany, przygnębiony, bez celu, w który można by przelać swój gniew lub który napełniłby ich nadzieją. Dawnymi czasy moc, przez którą jednostka czuła się uciskana, miała siedziby, symbole. Ale dzisiaj gdzie jest centrum władzy, która zubaża nasze życie? Powinniśmy chyba zaakceptować raz na zawsze, że to centrum jest w nas i że tylko wielka wewnętrzna rewolucja może coś zmienić, skoro wszystkie rewolucje przeprowadzone na zewnątrz nie zmieniły wiele.”
~Tiziano Terzani

Poniżej: zapraszam do przeczytania świadectwa osoby starszej, która całe życie zmuszona była żyć tylko dla innych, zapominając o sobie. Teraz, na jesieni życia, zaczęła spełniać swoje drobne zachcianki i przyjemności. Ma ona szansę dożyć bardzo sędziwego wieku w spokoju i harmonii. To jest ta cała tajemnica długowieczności. To jest ta tajemnica, dlaczego główny popularyzator joggingu w USA, który żył w permanentnym stresie, zmarł na zawał przed 40-stką. Zaś część ludzi pali, pije whisky, i dożywa wieku 95 lat w względnym zdrowiu, spokoju i sprawności umysłu.

Z rozmów ze starszymi ludźmi..
Czyta się dużo, co ludzie radzą młodym, gdy są na skraju życia.
Ja chyba najbardziej poruszającą opcje, jaką usłyszałam, to była ta.

Babeczka pochwaliła mi się pomalowanymi paznokciami. Ja pokazałam jej swoje. Babeczka powiedziała mi, że teraz dopiero na stare lata zaczęła sobie dogadzać.
Drogi manicure. Coś dla siebie.
Nie chodzi o kasę. Chodzi o zrobienie czegoś dla siebie.
I mówi tak, że nigdy nie umiała zrobić czegoś dla siebie. Że zawsze byli inni ważniejsi. Mąż. Dzieci. Rodzina. Zawsze ktoś.
Sama na ostatnim końcu.
Mówi do mnie, żebym zawsze pamiętała o sobie.
Żeby siebie nie zapominać.
Dogadzać sobie. Sprawiać sobie przyjemność.
Nie chodzi o wyłączne skupienie na sobie.
Chodzi raczej o równowagę.
Dbasz o innych, ale też dbaj o siebie.”
Autor: Kasia

Przeczytaj też, w temacie:
Czego ludzie żałują na łożu śmierci? Przesłanie do młodych zaganianych..

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wiedza ukrywana: jak przyciągnąć do siebie pieniądze?

jak-przyciagnac-pieniadzeTematyka pieniędzy jest często demonizowana. Wielu ludzi postuluje jakiś radykalny powrót do natury, i przy okazji oskarża pieniądze o całe zło świata. Często takie uwielbienie natury mija, gdy taka osoba skręcając się z bólu jedzie na SOR (szpitalny oddział ratunkowy) gdzie lekarz oszczędza jej wielotygodniowego konania w męczarniach, na banalną chorobę. Nie mamuśka natura to robi, ale lekarz i produkty oświeconego ludzkiego umysłu – aparatura medyczna, lekarstwa itp. Tak samo podejście do pieniędzy weryfikuje bieda. New age i inne tego typu oderwane od życia, „cukierkowe” filozofie, sprawdzają się tylko w sytych i znudzonych społeczeństwach Zachodu.

Często powtarza się jak mantrę powiedzonko: „pieniądze szczęścia nie dają„. Jest ono tak samo „prawdziwe„, jak powiedzonko: „krowy nie dają sera„. No nie dają przecież sera, prawda? Ale mleko, z którego powstaje ser. Idiota wyleje mleko, bo nie będzie wiedzieć do czego służy. Głupiec rozda mleko, a dla siebie będzie miał ledwie szklankę. Większość ludzi po prostu wypije mleko. Człowiek mądry będzie natomiast z mleka robił ser i sprzedawał drożej w sklepie. Teraz odnieś tę moją metaforę do szczęścia i pieniędzy.

Kolejnym częstym ludzkim błędem jest demonizowanie pieniędzy, bogactwa. Jest to część dużo szerszej, destrukcyjnej tendencji, polegającej na negacji sfery fizycznej, przyziemnej, i radości z niej płynącej. Asceza, kult cierpienia i śmierci, negacja seksualności, konserwatyzm, nie lubienie pieniędzy są jej przejawem. Jest to typowe dla „starej„, „męskiej” duchowości – chrześcijaństwo, islam, buddyzm i hinduizm, a także niezwykle dziś popularny new age. No ale człowiek jest jednością i sfera Profanum w końcu upomni się o swoje.

To nie pieniądz jest problemem, ani nie fizyczność jest problemem, ale ludzkie podejście do nich. Dusza wcieliła się w ciało fizycznie nie po to, by wiecznie się uduchawiać i bujać w chmurkach, i nie po to by cierpieć i odrabiać jakieś „lekcje życiowe” czy karmiczne, jak głoszą niektórzy. A przynajmniej nie tylko po to. Ale także po to, by doświadczać całego wachlarzu przyjemności, radości i ekstazy związanej z życiem jako człowiek. Nigdy, ale to nigdy nie dajcie sobie wmówić, że cierpienie, fałszywa pokora, poczucie winy i wstydu mają sens. I nigdy nie wierzcie ludziom, którzy mówią, że bieda, asceza, konserwatyzm i jakiś powrót do realiów średniowiecza jest dobry.

Niech święte będą duchowość, miłość, seks i chuć. Niech błogosławiona będzie technologia, nauka, automatyzacja, robotyzacja, medycyna. Niech wolne i odważne będą kultura i sztuka. Niech powszechnie wyznawane będą wartości i ideały takie jak zgoda, empatia, współczucie, miłosierdzie, wrażliwość, dzielenie się, współpraca i wsparcie. Niech zagoszczą w naszym życiu bogactwo, dostatek, dobrobyt. To moje życzenie na Nowy Eon ludzkości. To co przed chwilą wymieniłem odróżnia nas od zwierząt i od natury, która tych wartości jest pozbawiona. To sprawia, że jesteśmy ludźmi, sięgającymi gwiazd – dosłownie i w przenośni. A nie małpami żyjącymi w stylu eko-organic, na drzewach.

Im bardziej pokonujesz system, społeczeństwo, i wychodzisz poza nie, tym bardziej zaczynają one Ci się podobać. W tym właśnie momencie doceniasz to, co jest tu i teraz. Wolność nie tkwi w bezmyślnym i niszczącym buncie, bo to antyteza (druga strona medalu) społecznej niewoli. Ale w tym, by po pierwsze być poza ich wpływem, a po drugie – brać z nich to, co chcesz, i na co Cię stać (np finansowo, emocjonalnie). Nikt nie może Ci niczego nakazać, i Ty nie nakazujesz nikomu niczego. Można powiedzieć, że to jest wolność. Ludzie to podświadomie wyczują, i zmienią swój stosunek do Ciebie. Wampirki niemal całkowicie znikną z Twojego życia. Dawne życzliwe osoby wrócą, i pojawią się nowe.

A teraz wymienię kilka porad z pogranicza różnych dziedzin, jak przyciągnąć do siebie pieniądz, geld, szmal. Nie musisz brać tego za pewnik.. Ale chociaż spróbuj. I pamiętaj, że materialne urzeczywistnienie może potrwać kilka miesięcy.

1. Wydając pieniądze na jakikolwiek cel, nigdy, ale to nigdy nie myśl czegoś w stylu: „cholera, tak mało mam szmalu, czemu muszę to kupować„. Postaraj się odnosić do tego przynajmniej neutralnie. Jak tylko możesz, to dziękuj i raduj się, że kupujesz sobie coś przydatnego, zajebistego, smacznego czy zdrowego. Choćby to była drobnostka.

2. Nie patrz na różne droższe produkty, dobra i usługi, jak na coś niedostępnego, „nie dla Ciebie„. Postaraj się być chociaż neutralnym względem nich. A najlepiej dziękuj w duchu, że takie cuda powstały dzięki sile i potędze ludzkiego umysłu, i że kiedyś być może sobie coś z nich kupisz.

3. Pieniądz musi być w ruchu. Jeśli gromadzisz nadmierną ilość pieniędzy, to tworzy się nadmierny potencjał. A siły natury – ślepe, nie rozróżniające dobra od zła, nie rozumiejące zawiłości człowieczego żywota – dążą do redukowania każdego nadmiernego potencjału. Popatrz na ludzi bogatych – wielu z nich to miliarderzy, którzy jedną decyzją posyłają swoich wrogów za kratki czy dwa metry pod ziemię. Ale mimo to, prawie każdy miliarder ma coś takiego, jak własna fundacja charytatywna czy dobroczynna. Lub też inwestuje pewne sumy pieniędzy w cele charytatywne. Czy robią to dlatego, bo są współczującymi empatami? A w życiu, większość z nich to psychopaci – bo to właśnie psychopaci, złoczyńcy, ludzie źli są chronieni przez siły natury, która umożliwia im sukces. Robią to po to, by zredukować nadmierny potencjał. Ty także możesz to robić – przeznaczając choćby małe sumy na cele charytatywne, które są autentycznie, szczerze dobre (tu trzeba uważać na różne fundacje). A więc cele, które wygenerują pozytywną energią, która powróci. Nie bądź też przesadnym dusigroszem. Kup czasami jakiś drobiazg, który ucieszy Ciebie. Kup czasami coś takiego dla bliskiej Ci osoby. Podziel się dobrem, także finansowym.

4. Szanuj pieniądze, tak jak robią to ludzie bogaci. Owszem, kupują oni droższe rzeczy, ale najczęściej patrzą, gdzie mogą je kupić te kilka setek taniej. Nie szastają swoimi pieniędzmi, są oszczędni, szanują je. Inaczej robi typowy lotto-milioner z tłumu, który idzie do night clubu i wydaje 100.000 dolców jednej nocy. Opisywany był przypadek Amerykanina, który wygrał niebagatelną sumę 315 milionów dolarów, i po jakimś czasie został zupełnie bez pieniędzy. Postępuj więc tak, jak ludzie bogaci. Szanuj pieniądz. Jeśli możesz – kupuj te same dobra, ale choć trochę taniej. Nie wyrzucaj pieniędzy w przysłowiowe błoto. Odróżnij zachciankę typową dla próżnego ludzkiego ego, od autentycznej potrzeby posiadania czegoś, co Ci pomoże i będzie służyć.

5. Dobra rada – podnoś każdy grosz, który zobaczysz np na chodniku. Każdy bez wyjątku, no chyba że leży on w tak niebezpiecznej lokalizacji jak przejście dla pieszych. Deklaruj zamiar: „na szczęście” i wkładaj do portfela. Staraj się ten grosz potem wydać w sklepie. Dzięki temu szanujesz wahadło (egregor) pieniądza, a wydając grosz w sklepie – wprowadzasz tę energię do ponownego obiegu. A podstawowa zasada pieniądza to być wymienianym, zamienianym, krążyć, żyć. Nieprzypadkowo od niepamiętnych czasów ludzie podnosili monetę z ziemi, chuchali w nią i mówili: „biorę ją na szczęście„. To przesąd ludowy, który ma odbicie w ezoterycznej wiedzy.

6. Nie bądź konserwatystą i katolikiem. Cechą konserwatyzmu jest blokowanie i ograniczanie radości płynących z życia w ciele fizycznym. Celem chrześcijaństwa jest z zasady to samo, plus jest tam masa skrajnie toksycznych wzorców zaszczepianych do podświadomości. M.in. fałszywie rozumiana pokora, asceza i niechęć do przyjemności, kult cierpienia, umartwiania się. I przede wszystkim – kult biedy i pogarda dla dobrobytu. Jest to więc doktryna bardzo wygodna dla rządzącej elity. Wmawia się cierpiącym i udręczonym biedakom, że ich bieda, asceza i ziemskie cierpienie podobają się Bogu (chyba raczej samemu diabłu..). I że po śmierci dostaną nagrodę w zaświatach. Jest to bardzo stara koncepcja, uniwersalna dla wielu religii. A po pierwsze, elity mają wiedzę tajemną (Occult) i z takiego podejścia się śmieją. Po drugie – od zarania dziejów każda elita wyzyskuje lud i właśnie dzięki temu opływa w bogactwa. Także dzisiejsza elita – czyli politycy, urzędnicy, biznes, kapitaliści, korporacje, lemingi.

7. Nie pragnij panicznie pieniędzy. Jedna z podstawowych zasad rządzących światem, której ludzie nie do końca rozumieją to ta, że marzenia się nie spełniają. A przynajmniej te marzenia, które są nacechowane bardzo silnym, panicznym pragnieniem. Można powiedzieć, że jest to złośliwość praw natury, istnienie jakichś praw Murphy’ego, czy że żyjemy na planecie piekła. Jeśli czegoś gorączkowo pragniesz, i panicznie boisz się, że tego nie dostaniesz – to tym bardziej oddalasz to od siebie. Działa to np w przypadku pieniędzy. Ale także w przypadku relacji damsko-męskich. Jeśli bije od Ciebie aura desperacji, to nie osiągniesz sukcesu na tym polu. Związane to jest z mentalnością niedoboru jak i z tym, że świat oddaje Ci to, co o nim myślisz. Jeśli myślisz, że pieniądz jest trudno zarobić – to tak się dzieje. Jeśli myślisz że kobiety lubią tylko samców alfa – to takie będziesz spotykał. Jeśli myślisz, że są tylko złe, „sfochane” i rozkapryszone kobiety na świecie – to takie przyciągniesz. Tymczasem świat to ogromna, wielomiliardowa obfitość. Jest w nim miejsce na wszystko. Może nieprawdą jest że pływasz w morzu obfitości. Ale zawsze masz przynajmniej jedno wyjście więcej niż myślisz. A najczęściej masz ich wiele, wiele więcej. Zrezygnowanie z mentalności niedoboru jest jednym z najtrudniejszych życiowych zadań, bo zostało nam to wpojone w dość trwały sposób w procesie wychowania. Traumy rodziców, dziadków i przodków, przeszły na nas. Na początek – nie narzekaj, nie generuj złych emocji, nie zazdrość, zrezygnuj z gorączkowych pragnień.

8. Nie generuj złych myśli i emocji w stronę pieniędzy, bogactwa. Jeśli nie lubisz pieniędzy, boisz się ich – to podświadomość będzie starała się przed nimi Ciebie „bronić„. Ona nie rozpozna intencji. Zrozumie że pieniądz jest brudny, nieczysty, zły, i że należy swojego człowieka trzymać od niego z dala.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Niezwykłe przesłania w filmach, książkach, teledyskach. Zobacz sam! [VIDEO]

globalna-swiadomosc-9Zapraszam na ciekawy teledysk piosenkarki pop, pani Ariany Grande. Oczywiście, nie chodzi o wartości muzyczne tego teledysku. I nie, nie jestem zadufanym w sobie słuchaczem rocka i metalu, który każdy inny gatunek muzyczny uważa za gorszy. Bardzo nie lubię metalu, tej subkultury i tej całej otoczki elitarności wokół niej.

Lubię za to coś mocniejszego – potężne pierdolnięcie, ciężkie, apokaliptyczne techno, gdzie bas nieźle nakurwia, dosłownie wgniatając człowieka w glebę. Z drugiej strony, lubię też piękną i spokojną muzykę, taką jak Mike Oldfield, Enigma, Vangelis, Enya, Schiller.

Wiem, że nie mogę znieść „mainstreamowych” gatunków muzycznych, takich jak rock (ale nie wszystkie!), metal (wszystkie) hip-hop, rap, czy disco-polo po 2010 roku. Jest to dla mnie muzyka młodzieżowa, gangsterska, agresywna, przemocowa, ostra, brutalna, zła. Nie widzę tam piękna, duszy, zachwytu, wrażliwości. Ani trochę.

Ale do rzeczy.

Zwróćcie uwagę na ten teledysk. Ariana przybywa na planetę, która jest okupowana przez złowrogie, kosmiczne stwory. Ludzie żyją tam w więziennych klatkach. Czy coś Wam to przypomina? 😉 W 02:25 minucie Ariana zabiera złemu imperatorowi z podziemi pewien symbol. Zrywa go z szyi, po czym w 03:48 ten symbol zostaje użyty jako napęd kosmiczny w celu opuszczenia tej więziennej planety.

Ten symbol to oczywiście tzw drzewo życia, opisywany np przez kabałę. A co jeszcze widzicie w tym teledysku? Zapraszam do dyskusji.

W poniższych felietonach poruszałem tematykę przesłań z książek, filmów, wierszy itp:
Wróć do bajek, baśni i wierszy z młodości a odkryjesz coś niezwykłego..
Ziemia to planeta-więzienie? Baśnie, legendy, książki i filmy mówią o tym od dawna..
Jak opuścić ziemskie piekło, więzienie bez ścian? Klucz jest w trylogii „Władca Pierścieni”
Niezwykłe, wzruszające i dające nadzieję przesłania książek i filmów
Bądźmy jak główny bohater filmu „Truman show” – uwolnijmy i obudźmy się!
Niezwykłe książki i opracowania pomagające zrozumieć trud naszej ziemskiej drogi

W wielu legendach, podaniach, świętych księgach, wierszach, książkach, filmach, a nawet teledyskach czy grach komputerowych – jest zawarte pewne głębsze przesłanie. Często jest to przesłanie duchowe, o sytuacji na Ziemi, o wartościach, albo o tym, jak wydostać się z ziemskiego „więzienia bez ścian„. Ten przekaz tych wszystkich dzieł, jest kompatybilny z ludzką podświadomością, chociaż świadomość (umysł logiczny) najczęściej tego przekazu nie rozumie, nie dostrzega.

Otwartym pozostaje pytanie, dlaczego twórcy, artyści itp, od zarania dziejów aż po dziś dzień, umieszczają tego typu przekazy. Które są czytelne dla podświadomości każdego człowieka, ale tylko nieliczni rozumieją na logikę, o co w nich chodzi. Większość ludzi widząc film Star Wars będzie widziało efektowną strzelaninę, i będzie się podniecało powierzchownością, np kostiumami. Tylko nieliczni dostrzegą głębszy przekaz.

A teraz zapraszam na ten teledysk Ariany Grande:

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

psychologiaChciałbym napisać trochę na temat psychologii, w szczególności jej błędów. Pisałem kiedyś, że wiele porad na świecie jest tak konstruowana, by mogły z nich skorzystać osoby, które mają jakieś tam małe problemy, ale ogólnie, jest z nimi wszystko ok. New age i jej idea przebudzenia i oświecenia, to jakiś ponury żart w polskiej rzeczywistości pokolenia 1850 zł brutto. Lęk związany z życiem w tym kraju jest tak silny (choćby ten podświadomy) i dotyczy niemal 100% społeczeństwa, że wiele z tych postulatów jest niemożliwych do wprowadzenia.

Znam mnóstwo ludzi z rozmaitych środowisk. New age’owców, ezoteryków, okultystów, satanistów. Ilu z nich jest przebudzonych? Może dwóch, trzech, żyjących sobie spokojnie, gdzieś na wioskach, po ludzku życzliwych, miłujących, pogodzonych ze światem. Ilu ludziom ta cała idea przebudzenia i oświecenia zaszkodziła? Jest ich tak wielu że nie mam pojęcia ilu. A opisywanie tego, co te osoby wyprawiają, przekracza nawet moje możliwości literackie. Podobnie jak new age – coaching. Są to raczej zabawy dla sytych i znudzonych społeczeństw Zachodu, którym w przysłowiowych dupach się poprzewracało. My potrzebujemy czegoś zupełnie innego.

A jakie błędy popełnia sama psychologia? Ta akademicka, uważająca siebie za naukę? Jest kilka takich błędów, które do złudzenia przypominają błąd new age i coachingu. Jest to oferta zoptymalizowana tak, by pomagać ludziom stać się super-uspołecznionymi ekstrawertykami. A przynajmniej taki jest jej model optymalny. Bo wiadomo, ze skutecznością psychologii jest bardzo, bardzo różnie. Terapia ma ponoć trwać przynajmniej 10 lat, a słyszałem, że i do końca życia.

Jest takie mądre, życiowe powiedzonko, stworzone przez jakąś mądrą osobę, na długo zanim ktokolwiek słyszał o Freudzie: „Skuteczność jest miarą prawdy„. Czyli skuteczne jest to, co jest prawdziwe, to, co pomaga, to, co rozwija. Natomiast jeśli jakaś metoda jest określona jako „naukowa„, „sprawdzona„, „potwierdzona badaniami„, ale nie jest skuteczna – to znaczy to, że nie ma w niej prawdy.

Najpierw wkleję ważny, i metaforyczny cytat dotyczący m.in. omawianego tematu, ale także wielu innych sfer życia:

Cytuję: „Wyobraź sobie, że znajdujesz się na wyspie, na której spotykasz dzikie plemię. Teraz Twoje życie zależy od tego, jak się zachowasz.
1. Pierwszy wariant: jesteś ofiarą. Przepraszasz, przynosisz dary, usprawiedliwiasz się, przypochlebiasz. W tym wypadku twoim przeznaczeniem jest bycie zjedzonym.
2. Drugi wariant: jesteś zdobywcą. Przejawiasz agresję, atakujesz, próbujesz ich sobie podporządkowywać. Twój los – to zwyciężyć albo zginąć. [Najczęściej jednak zginąć]
3. Trzeci wariant: podajesz się za pana i władcę. Wystarczy, że skiniesz palcem jako moc mający i podporządkowują Ci się. Jeśli sam nie masz wątpliwości co do własnej potęgi, inni także będą myśleć, że nie ma innego wyjścia. Emisja Twoich myśli nastrojona jest na linie życia, na których jesteś władcą.”
~Vadim Zeland, Transfering Rzeczywistości, tom 2

Wędrowiec, który trafił na wyspę – to my, widzący i wiedzący więcej. Wyspa – to metafora Ziemi. Dzikie plemię – to słabo rozwinięte, ziemskie dusze. A więc kapitaliści, psychopaci, dresiarze, hipokryci, cyniczne korporacyjne lemingi, islamiści, konserwatywni bigoci, i cały przekrój społeczeństwa. Dobrze, ale co to ma do samej psychologii?

Psychologia ogromny nacisk kładzie na ASERTYWNOŚĆ czyli punkt drugi powyższej opowiastki. Obecnie asertywność jest powszechnie chwalona, polecana. Każdy chce się tej asertywności uczyć, i prawie każdy ma z nią problem. Wiecie, dlaczego tak jest? Asertywność to wariant agresywny, ofensywny, to wariant ekstrawertyka, który świat ma u stóp. Asertywny ekstrawertyk „musi pokazać gdzie raki zimują” pracownikowi w swoim korpo, potem mężowi czy żonie, potem gderającej matce.. Adrenalina i kortyzol dosłownie wylewają mu się uszami i wszystkimi innymi otworami, całymi wiadrami. Ale ekstrawertyk to lubi, to go napędza, czuje się jak ryba w wodzie.

Asertywność to biegun „minus” medalu o nazwie „wolność i samostanowienie„. To wyważanie czołgiem otwartych drzwi, razem z futryną i połową ściany. I dlatego tak wielu ludzi ma z tym problem – bo na siłę chcą się tego nauczyć. Czyli chcą być kimś, kim nie są i się nie staną, czyli ekstrawertykami. To tak, jakby chcieć nauczyć rybę wspinać się na drzewa. Dobrze, ale jak wiemy, każdy medal ma dwie strony. Jaki jest biegun „plus” tego medalu? Czyli biegun nieagresywny i nieofensywny? Taki, którego może nauczyć się także introwertyk?

To, co ja proponuję, to wyluzowanie, pogodzenie się z ludźmi i światem, nauczenie się praw nim rządzących. Wymienię poniżej w punktach te zasady, które są często pomijane przez psychologię:

Pozwól sobie być sobą, i pozwól by inni też mogli być sobą. Pozwól więc im także na: głupotę, tkwienie w błędzie, tkwienie w toksycznych związkach itp itd. Jeśli chcesz jednak pomóc – pomagaj, tłumacz, argumentuj, ale bez nalegania, bez nakazywania, bez narzucania. Jeśli ktoś jest gotowy na zmianę – posłucha Cię i zmieni się, choćby te zmiany były dla niego bardzo bolesne. Jeśli nie jest – idź w swoją stronę i pozwól mu być np w toksycznym związku. Być może on właśnie takich tragicznych doświadczeń potrzebuje do rozwoju.

Nie chciej na siłę zmieniać człowieka, grupy ludzi, świata, systemu. Siłowy nacisk na świat to najgorsze co można zrobić, bo budzi gniew „sił natury„. Ludzie podświadomie wyczują taką postawę i zareagują wobec Ciebie tym samym – agresją, bardzo różnie pojmowaną. I znowu: możesz próbować zmienić, wpłynąć na kogoś, zasugerować mu coś, spróbować wytłumaczyć. Ale znaj poziom mentalności danej osoby i nie próbuj tłumaczyć mu rzeczy, których nie jest w stanie zrozumieć. Gdy widzisz opór, mechanizmy zabezpieczające w psychice – ewakuuj się. No i miej raczej postawę życzliwości, pomocy i zrozumienia, niż chęć zmienienia kogoś na siłę, za wszelką cenę.

Raz na zawsze zrezygnuj z posiadania racji. Chęć posiadania racji, chęć wygrania dyskusji, sporu – jest chyba najgorszym możliwym programem, wirusem ludzkiego umysłu. Naprawdę trudno mi znaleźć drugą ludzką cechę, która byłaby tak samo destrukcyjna. Chyba że chodzi o lęk przetrwania, związany z mentalnością niedoboru – „nie starczy dla wszystkich, więc mogę iść po trupach do celu, jak 90% ludzi„. Przecież nawet nauka zna mniej niż 1% (wszech)świata. Duchowość tak samo – jest tak wieloznaczna, niejasna i niezbadana, tak dużo jest w niej przekłamań, tak samo jak i w nauce. Ideologie, religie, doktryny, poglądy? To już w ogóle jest absurd, bo każda z nich to trochę prawdy, plus masa kłamstw i gównoprawd. No i każda z nich przedstawia bardzo zawężone, jednostronne widzenie świata, a przecież wiele zjawisk ma drugie, trzecie, a czasami nawet dziesiąte dno. Świat jest niezmiernie skomplikowany, to wielomiliardowa obfitość, jest w nim absolutnie wszystko. Ideologie i religie mają dawać jakąś tam bezpieczną, i przede wszystkim bardzo zawężoną iluzję postrzegania. Bo pełnią one role tabletek uspokajających w świecie, który jest nieznany, trudny, często wręcz wrogi.

Dalej: zrezygnuj z nadawania nadmiernej ważności (nadmiernego priorytetu) osobom, relacjom, przedmiotom. Przyznam że to prawo świata, choć jest nieśmiało i z rezerwą obserwowane przez psychologię – wykracza daleko poza nią. Prawo to polega na tym, że jak czegoś gorączkowo i panicznie pragniesz, to tym bardziej tego nie dostaniesz. Natomiast jak wyluzujesz i całkowicie zrezygnujesz z gorączkowej chęci zdobycia, to Twoje szanse na zdobycie tego wręcz rosną. Prawo Murphy’ego? Miej wyjebane a będzie Ci dane? Szczególnie widać to w relacjach damsko-męskich, ale nie tylko.

Obniż ilość emocji związaną z konfliktami, sprzeczkami, ideologiami, religiami, i wszelkimi innymi wiernościami (np konflikt techno-metal, drużyny sportowe). Poprzez negatywne emocje z nimi związane, nakręcasz się. Czujesz się gorzej, wkurzasz lub stajesz zgorzkniały. Ezoterycy i okultyści mówią, że tracisz w ten sposób energię życiową, która jest przechwytywana przez… świadomość zbiorową, której tak bardzo nienawidzisz. Nienawidząc kościelnych oszołomów z PiSu, czy złodziei i zdrajców z PO, „dokarmiasz” swoją energią ich świadomości zbiorowe (nazywane też egregorami). Siłą rzeczy, nie starczy Ci energii na inne życiowe aktywności. Bo musisz np walczyć z tymi cholernymi PiSuarami czy POwcami.

Nie próbuj ukrywać swoich wad. Każda negatywna cecha ma swój pozytywne biegun. Zawsze chodzi o to, że trzeba „ciemność” zaakceptować i przetransformować w jasność. Mówił o tym już Carl Gustav Jung, ale psychologia najwyraźniej o tym zapomniała, i poszła śladem ateisty Freuda. Ekstrawertycy mówią najczęściej o sobie. „Ja, ja, ja i jeszcze raz ja„. Introwertycy mogą tę skądinąd niezbyt ładną cechę wykorzystać, ponieważ mają oni odwrotną umiejętność. Czyli umiejętność słuchania.

I jeszcze jedno. Nie oceniaj. Nie potępiaj, Nie odsądzaj od czci i wiary. Czy jak ktoś popełnił błąd, to koniecznie musi zostać ocenę od tego prawego i sprawiedliwego, czyli od Ciebie? A ile Ty popełniłeś błędów? Każdy je popełnia. Jeśli oceniasz, osądzasz, potępiasz, obrażasz, plotkujesz – nigdy nie zobaczysz więcej niż to, co ludzie kłamią oficjalnie. Czy to w pracy, czy na facebooku, czy na rodzinnych spotkaniach. Ludzie będą to podświadomie wyczuwali i będą się zwyczajnie bać mówić Ci prawdę. Prawda o tym że miało się traumę, że zbłądziło się, że chorowało się, że przyszło niespełnienie i rozgoryczenie – nie jest pożądana i jest przez ludzi skrzętnie ukrywana. Jeśli masz kobietę i jeśli jeszcze nie pozbyłeś się tych brzydkich cech, to ona się będzie Ciebie zwyczajnie bała. Naprawdę, nie przyszedłeś na ten świat po to, by być srogim sędzią.

Ja te punkty w pewnej części zrealizowałem od marca, kwietnia tego (2016) roku. Rezultat wręcz mnie zszokował. Dawne wampirki np z rodziny czy miejsca pracy, nie tylko przestały mi okazjonalnie dokuczać. Ale wręcz stałem się dla nich zupełnie przezroczysty, niewidzialny. Poniżej wkleję jeszcze ciekawy fragment z poradami Vadima Zelanda, idealnych dla introwertyków. Nie musisz jak ekstrawertyk Rambo wsiadać do czołgu, by wyważyć otwarte drzwi, z futryną i połową ściany. Wprowadź backdoora (konia trojańskiego) do systemu, wyjdź z tego czołgu, który bezskutecznie próbujesz uruchomić, i… Wejdź spokojnie i życzliwie przez drzwi. Bo one są otwarte – cały czas, tak samo jak okna.

Cytuję: „Wyobraź sobie, że żyjesz nie osądzając innych. Możesz z łatwością im wybaczyć i rozstać się z wszelkimi posiadanymi sądami. Nie masz potrzeby posiadania racji i nie potrzebujesz nikomu udowadniać błędu. Szanujesz siebie i wszystkich innych, a oni szanują Ciebie. Wyobraź sobie, że żyjesz bez strachu kochania i bycia kochanym. Już nie boisz się odrzucenia i nie masz potrzeby bycia zaakceptowanym. Możesz powiedzieć: „kocham Cię” bez wstydu czy uzasadniania. Możesz kroczyć przez świat z szeroko otwartym sercem i nie obawiać się zranienia.”
~Don Miguel Ruiz

Cytuję: „Znaczna część problemów w stosunkach międzyludzkich jest konsekwencją walki umysłu z nurtem wariantów. Krytyka to jeden z przejawów tej walki. Krytyka jest bezpośrednim tworem wewnętrznego zamiaru. Zachęta i stawianie na pozytywne cechy człowieka należą do zewnętrznego zamiaru.Krytykować człowieka – to to samo, co walczyć z otaczającym światem.Żadnych korzyści to nie przyniesie, jeżeli za korzyść nie uznamy usiłowania wylania swojej żółci i sprawienie przykrości przeciwnikowi. Zachęta zaś, przeciwnie, stanowi dla ludzi siłę napędową.Oskarżając i krytykując człowieka, próbujesz oddziaływać na niego swoim wewnętrznym zamiarem.Podkreślając jego zalety (mimo wszystko), niczego nie tracisz, lecz pozwalasz rozwinąć się sytuacji na własną korzyść.

Nie oskarżaj o nic innych. Wielu ludzi ma skłonność do czynienia sobie wyrzutów i noszenia w sobie poczucia winy. Lecz nikt nie jest skłonny tolerować wymówek pod swoim adresem ze strony innych.Człowiek, potępiając siebie, może dojść nawet do masochizmu. Jednak oskarżenia ze strony innych zawsze są bolesne. Człowiek będzie odczuwać urazę zawsze, nawet jeżeli postępuje niesłusznie i oskarżenie jest zasadne. No i jaki pożytek Ci to przyniesie? Wylejesz swoją żółć? Ale przecież tym samym stwarzasz nadmierny potencjał i sam na tym ucierpisz. Jeżeli celem nadrzędnym jest przekonanie człowieka, że się myli, to i tak Ci się to nie uda.Mało prawdopodobne jest, by wysłuchując Twojego oskarżenia, całkowicie uznał swój błąd, nawet jeżeli powie, że się z Tobą zgadza. Próbując oskarżeniem pod – budować swoje ego czyimś kosztem lub utwierdzić swą władzę,możesz osiągnąć cel. Lecz staniesz się wtedy manipulantem.

Jeżeli nie stawiasz przed sobą żadnego z tych celów, zrezygnuj z krytyki i oskarżeń. Potępiając i krytykując ludzi, młócisz rękoma po wodzie i usiłujesz płynąć pod prąd. Machnij ręką na cudze wady i myśl tylko o zaletach. Jest to poruszanie się z nurtem, które przyniesie nieocenioną korzyść. Jeżeli Twój Nadzorca nie śpi, zawsze pomoże znaleźć usprawiedliwienie dla postępków człowieka, którego chcesz osądzić. Nadzorca, będąc Twym wewnętrznym obserwatorem, nie pozwoli Ci pogrążyć się w grę i wszcząć spór lub kłótnię. Popatrz na grę z boku, jak widz, przypomnij sobie, że krytyka nie przyniesie niczego prócz szkody i poruszaj się z nurtem. Oskarżenia i krytyka nie mogą odgrywać pozytywnej roli, ponieważ wybijają człowieka z kolein, z nurtu, z którym się poruszał. Nurt prowadził go do określonego celu. Przecież wszyscy ludzie kierują się swoimi pobudkami i dążeniami. Popierając człowieka (mimo wszystko), kierujecie go w korzystne dla siebie łożysko, nie wybijając z nurtu i nie przeciwstawiając się jego dążeniom.W ten sposób Twoje i jego pragnienia stają się równoległe. Niczyje prawa nie zostają ograniczane, niczyja ambicja nie cierpi, a interesy stają się wspólnymi.

A czy Tobie podoba się krytyka pod Twoim adresem? Nie jesteś w stanie jej znieść albo próbujesz przekonać siebie, że jest uzasadniona. W każdym razie nie przyjmujesz krytyki, jeżeli oczywiście nie rozwinąłeś w sobie kompleksu poczucia winy. Krytyka może ponaglić, zmusić do działania „jak należy”. Ale zmusić można tylko umysł. Duszy nie da się zmusić. Ona zawsze robi to, co chce, albo przeszkadza umysłowi robić to, co należy. Krytyka czyni duszę wrogiem umysłu, a zachęta – sojusznikiem. W ten sposób zachęta stanowi siłę budującą, a krytyka burzącą, destrukcyjną. Właśnie dlatego kadra kierownicza w przedsiębiorstwach jest tak dobierana, by przyszli kierownicy nie nastawiali się na krytykę złej pracy, co umie zrobić każdy fajtłapa, a umieli stworzyć atmosferę entuzjazmu, przy której ludzie sami chcą pracować dobrze. A kiedy tak się dzieje? Kiedy ludzie, wykonując wspólną pracę, czują swoją osobistą ważność. Jeżeli chcesz narobić sobie wrogów, spieraj się i udowadniaj swoją rację za wszelką cenę. W rozdziale „Nurt wariantów” (pierwszy tom) już omawialiśmy, jak bezsensowne i szkodliwe jest dążenie do udowodnienia swojej racji za wszelką cenę. Jeżeli spór ma dla Ciebie zasadnicze znaczenie, kiedy twoje interesy rzeczywiście nie pozwalają ustąpić – spieraj się. W pozostałych wypadkach zostaw prawo do młócenia rękoma po wodzie innym.

Wygrana w polemice nie przyniesie Ci żadnych korzyści. A przy okazji możesz zyskać sobie wroga. Jeżeli człowiek z przekonaniem opowiada brednie i dajesz mu to do zrozumienia, nigdy się z Tobą nie zgodzi. Albo raczej zgodzi się wtedy, gdy rozwinął w sobie wybujałe poczucie winy i skłonność do samobiczowania. Tylko czy potrzebne jest Ci zwycięstwo nad takim człowiekiem? Jeżeli Twoje interesy w żaden sposób nie ucierpią, pozwól innym twierdzić to, z czym się nie zgadzasz. W ten sposób nie stwarzasz nadmiernych potencjałów i nie walczysz z nurtem. Spierający się ludzie zazwyczaj bez reszty pochłonięci są przez grę. Śpią kamiennym snem. By nie dać się wciągnąć w grę, trzeba obudzić się i uaktywnić wewnętrznego Nadzorcę, jeżeli w polemice bierze udział kilka osób, zejdź ze sceny na widownię i poobserwuj grę stamtąd. Weź na siebie rolę rozsądnego widza, a uzyskasz ogromną przewagę. Podczas gdy każdy uczestnik próbuje urzeczywistnić swój wewnętrzny zamiar, dowodząc słuszności swojego punktu widzenia, Ty odlatujesz od okna i rozglądasz się. Przyjdzie Ci do głowy rozwiązanie, którego nie widzi nikt z interlokutorów. Tylko nie należy tego rozwiązania wszystkim narzucać. Najważniejsze to zaproponować, a kopie niech kruszą inni.

Jeżeli zwyciężyłeś w sporze, możesz uznać, że poniosłeś porażkę. Nawet jeżeli oponenci formalnie uznali Twą rację, bądź pewien, że w myślach znajdą masę nieformalnych argumentów na swoją korzyść. Przegrany w sporze zawsze otrzymuje cios w swoją ważność. A kto uderza? Ten, kto potrafił postawić na swoim. Przecież nie chciałbyś uderzyć tego człowieka w twarz, prawda? Dokładnie tak samo nie powinieneś chcieć zadawać ciosu w czyjeś poczucie własnej ważności. Ludzie bardzo często obrażają się nawzajem w ten sposób. Obraza taka nosi zawsze skryty charakter, ponieważ znoszona jest w milczeniu. Ludzie nie lubią otwarcie demonstrować swojego dążenia do umocnienia swojej ważności. Dają do zrozumienia, że i tak są ważni, i dlatego nikt nie pragnie pokazywać, że walczy o swoją ważność, chociaż wszyscy robią to na każdym kroku.

Jeżeli człowiek otrzymał cios w swoją ważność i przemilczał to, nie myśl, że nie poczuł się tym dotknięty lub pogodził się z ciosem. Uraza będzie żyć – jeśli nie w sposób świadomy to w podświadomości. Zwyciężyłeś w sporze i wydaje Ci się, że tym samym zwiększyłeś swoją ważność. Lecz zrobiłeś to kosztem zniżenia ważności oponenta. Sam rozumiesz, że skryta uraza, która zawsze przy tym powstaje, nie przyniesie nic dobrego. Ponadto pokonany oponent za nic nie uzna tej Twojej ważności. Jest jeden świetny sposób, by nastawić człowieka przeciw sobie – dać mu do zrozumienia, że jesteś lepszy od niego. Nie stwarzaj sobie bożków i nie stwarzaj sobie wrogów – oto najważniejsze hasło kontaktów zgodnych z biegiem nurtu. Unikaj jak dżumy prób dotknięcia poczucia ważności ludzi. Niech stanie się to szczególnym tabu. Unikniesz w ten sposób masy problemów i przykrości, których przyczyny byłyby niejasne ze względu na utajoną naturę ciosu w cudzą ważność. Co robi spierający się z Tobą człowiek? Broni własnej ważności w tej lub innej formie. Wyjdź mu naprzeciw. Zgódź się z tym, co mówi. A zgadzając się, dasz mu to, o co mu chodziło. Teraz będziesz mógł spokojnie porozmawiać o Twoim punkcie widzenia. Nie narzucać, nie udowadniać, tylko porozmawiać. W tym wypadku nie tylko poruszasz się z nurtem, lecz również wykorzystujesz zewnętrzny zamiar. W sumie uzyskasz niedościgniony efekt. Takiego efektu nie uzyskasz żadnymi innymi intelektualnymi sposobami. Na samym początku rozmowy z człowiekiem trzeba nastawić się tak, by patrzeć w tę samą stronę, co on. Jeżeli pierwszym, co odpowie człowiek na Twoje zdanie będzie słowo „nie”, uznaj, że nie ma sensu namawiać go dalej. Zwrócił się w drugą stronę i nie będzie się poruszać z nurtem wraz z partnerem. Ważne, by na początku sprawić, że rozmówca powie „tak”. Nigdy nie zaczynaj rozmowy od spraw spornych. Zacznij od czego chcesz, byle tylko rozmówca zgodził się z Tobą. Potem można płynnie przejść do kwestii spornych. Teraz pojawiło się znacznie więcej szans, ponieważ siłą rozpędu poruszacie się z nurtem w tym samym kierunku i emisja Twoich myśli nie wpada w dysonans z emisją myśli partnera.

Jeżeli dopuściłeś się uchybienia i oczekujesz zasadnego oskarżenia, nie przygotowuj się do obrony. Po prostu uznaj swój błąd zawczasu. Ten, kto zamierza wywrzeć na Tobie sprawiedliwy gniew, najprawdopodobniej od razu przybierze wspaniałomyślną i wyrozumiałą postawę. W takim wypadku nie można powiedzieć, że najlepszą obroną jest atak. Okazuje się, że zawczasu zgodziłeś się z linią oponenta i tym samym zapaliłeś zielone światło dla jego wewnętrznego zamiaru. Swoim uprzedzającym posłuszeństwem urzeczywistniasz jego wewnętrzny zamiar zrobienia z Tobą porządku i przy okazji zwiększenia swojej ważności. Lecz ponieważ robisz to bez przymusu, z własnej woli, Twoja ważność przez to nic nie traci. W ten sposób pieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu: zwiększasz ważność oponenta, za co będzie Ci wdzięczny, i nie zniżasz swojej. Broniąc swoich błędów, wiosłujesz pod prąd i oddajesz energię wahadłom. Chęć usprawiedliwienia się za wszelką cenę wywołana jest przez zawyżony poziom wewnętrznej ważności. Zrzuć z siebie ten ciężar ponad siły, podaruj sobie prawo do błędów i pozwól sobie je popełniać. Nie broń swoich błędów, a świadomie je uznawaj.Od razu zacznie Ci się lżej żyć. W rozdziale „Nurt wariantów” już mówiłem, że uwagi ludzi, którzy Cię drażnią, mogą być bardzo pożyteczne. Propozycje, które na pierwszy rzut oka Cię denerwują, w sumie okazują się nie być pozbawionymi sensu. Dotykają Cię uwagi i propozycje otoczenia, jeżeli sam w czymś zawyżyłeś poziom wewnętrznej ważności. Odrzuć ważność, przestań przeciwstawiać się nurtowi i uznaj cudzą rację lub przynajmniej przyjmij ją do wiadomości.

Powiedz temu człowiekowi, że rzeczywiście miał rację, coś twierdząc. Zobaczysz rezultat. Można byłoby mu nic nie mówić, jednak zrób to. Przecież niczego nie tracisz. Każdy się myli – i głupiec, i mędrzec. Lecz w odróżnieniu od pierwszego, mądry uznaje swoje błędy. Głośno oznajmiwszy, że człowiek miał rację, od razu uzyskujesz jego przychylność. Ludzie żyją w agresywnym świecie wahadeł, w którym trzeba co chwila walczyć o swoją pozycję i bronić się. A tutaj sam proponujesz człowiekowi, że zrobisz to za niego. W ten sposób unikasz pojawienia się z jego strony postawy obronnej. Od razu odczuwa on ulgę. Jest Ci wdzięczny za to, że pomogłeś mu w starciu. Nie jesteś już jego potencjalnym przeciwnikiem, lecz sojusznikiem. Cała ta sytuacja zostaje błyskawicznie odtworzona w głowie Twojego partnera na poziomie podświadomości. Dokładnie tak samo myślisz, śpiąc na jawie. Lecz jeżeli stosujesz w praktyce świadomość, podjęcie się roli świadka cudzej racji nie przysporzy Ci trudu, a nawet będzie czymś interesującym. Kiedy ktoś ma rację i inni to przemilczą,Ty głośno uznaj rację owego człowieka. Jeżeli dla niego dana kwestia ma zasadnicze znaczenie, będzie Twoim dłużnikiem. W każdym razie będzie wdzięczny, przy czym raczej nieświadomie.

Wyobraź sobie, jakiej dżungli żyją ludzie. Wciąż muszą być w pogotowiu, w każdym widzieć potencjalnego przeciwnika, nawet jeżeli na pozór kontakty są przyjacielskie. Każdy troszczy się o siebie i jest stale gotów do obrony. To wcale nie przesada, po prostu dawno już przyzwyczailiśmy się do takiego stanu rzeczy. W takim środowisku będziesz wprost skarbem, prawdziwym odkryciem dla ludzi zmęczonych walką. Wyobraź sobie, ilu sojuszników można by pozyskać?! A potrzeba w tym celu tylko zmniejszyć swoją ważność i nie omieszkać uznać cudzej racji. Działasz świadomie i na tym polega Twoja przewaga.Tymczasem ludzie śpią i nie powiedzą Ci „Dziękuję”. Lecz gdyby mogli się obudzić i świadomie wyrazić swój stosunek do Ciebie, to usłyszałbyś: „Ten człowiek jest niegłupi. Lubię go. Jestem mu życzliwy. To fajny gość”. Nikt Ci tego głośno nie powie, po cichu również. Ale gdyby wyrazić podświadome odczucia, to brzmiałyby właśnie tak. Wyobrażasz sobie, jaki skarb poniewiera się pod nogami? Ludzie zajęci i obciążeni swoją ważnością zazwyczaj brną naprzód i nie zauważają, że pod ich nogami leżą prawdziwe klejnoty. Masz ogromną przewagę: świadomość, brak ważności i zainteresowanie ludźmi. Wykorzystaj tę przewagę, a zobaczysz klejnoty tam, gdzie inni dostrzegają same kamienie.”
~Vadim Zeland

Książki tych powyższych, jak i wielu innych autorów możesz kupić w poniższej księgarni internetowej:
TaniaKsiążka.pl

Omówię kolejny błąd psychologii. Czyli uspołecznianie swoich pacjentów na siłę. Dla psychologa wiele postaw, które dla nas są oczywiste i dają szczęście, będą oznaką jakichś zaburzeń. Lub chociaż społecznego niedostosowania. Psychologia często zamiast dążyć by pacjent był szczęśliwy, dąży do tego, by był uspołeczniony, „normalny„, produktywny. Masz być normalny, płodzić dzieci, budować PKB kraju, brać kredyty, i żyć tak by system stawał się większy i potężniejszy, a ludziom, ups, przepraszam – elitom – żyło się lepiej. Owo uspołecznienie i normalność dla wielu psychologów to oczko w głowie, mają na ich punkcie swoistego pierdolca.

Przy czym psychologia tak często nie bierze pod uwagę, że niezwykle często bycie normalnym, poważanym członkiem społeczeństwa, wręcz unieszczęśliwia, zabija pasje, radości, duszę. Nie każdy przecież chce, by jego życie wyglądało jak żywot bohaterów telenoweli Klan – „Rysiu, ale umyłeś rączki? Sałatka czeka„. Społeczeństwo to przede wszystkim bezlitosna maszyna, karna i zdyscyplinowana armia, która nakazuje, zakazuje i nie znosi słowa sprzeciwu. I jakże często jest tak, że to nie w miarę spokojna telenowela „Klan” staje się udziałem życia takiego „wzorowego obywatela„. Ale raczej „Trudne Sprawy„, i wcale nie tak rzadko „Zdrady„, bądź „Kryminalni„.

Swego czasu, jeszcze w epoce dinozaurów, zanim upadła Atlantyda… Czytałem namiętnie fora typu PHP BB by przemo. Jedno z nich było forum psychologicznym. Oprócz ludzi z problemami, była tam grupa tych „ekstrawertycznym i zajebistych„, którzy studiowali psychologię, wymieniali się opiniami, brylowali w towarzychu forumowym. Chcieli być jeszcze bardziej ekstrawertyczni i zajebiści. O czym oni mówili? Właśnie o byciu normalnym, o normach społecznych, o dostosowywaniu się lub niedostosowaniu. Ile ja się tego naczytałem. Jak rozmawiali np o związkach, to ich wnioski absolutnie nie wykraczały poza sztywne ramy społecznego rozumowania.

Miłość była dla nich mieszanką egoistycznego posiadania danej osoby na własność (zazdrość, zaborczość i te sprawy) z transakcją handlową. Po lekturze ich wpisów można było dostać jakiejś niewyobrażalnej traumy. I pomyśleć, że aby dostać miłość od kobiety, to trzeba mieć górę forsy jak Rockefeller, no i śmiałość i bezczelność Hannibala Lectera. O czymś takim jak miłość bezwarunkowa, lub chociaż „niskowarunkowa„, nawet nie słyszeli. Z miłości zrobili jej… odwrotność, czyli służbę systemowi.

Ogólnie, byli to ludzie tak zajebiści, och, ach, tak znający życie, tacy uspołecznieni i normalni. Ta dulska normalność aż wylewała im się uszami i innymi otworami ciała. O związkach i kobietach wiedzieli wszystko – jak mówili. Wiem tyle, że obecnie, pomimo tej wiedzy, dali się zapędzić od pantofel. Statusieli i skapcieli. Nie wiem czy są szczęśliwi czy nie, kolejny życiowy przełom – wiek 35 lat – pokaże.

Psychologia raczej nie zostawia miejsca na niestandardowość, twórcze szaleństwo, taki trochę „hardcore„. Masz włożyć kapcie, umyć rączki i być grzecznym Ryśkiem. Polecano mi, bym tej swojej niestandardowości się wyzbył, bo nie pasuje do społeczeństwa. A wystarczyło to… zaakceptować, i przetransformować ciemną stronę twórczego szaleństwa w jasną. Tu mi się chyba udało.

Głównie chodzi o to, że powszechne w społeczeństwie poglądy, doktryny, sposoby na życie, nie tylko nie przynoszą szczęścia. Ale wręcz przeciwnie – przynoszą cierpienie i poczucie straconej szansy życiowej. Nigdy i nigdzie wartości wyznawane przez tzw „tłum” nie były dobre. O tym mówi niezliczona ilość legend, baśni, podań, nawet świętych ksiąg (biblia – tak, tak, tylko trzeba umieć interpretować…), jak i książek, seriali, filmów. Wartości wyznawane przez społeczeństwo już ostatecznie zbankrutowały, umarły. Otwórz pierwszy lepszy portal z obrazkami – np demotywatory.pl, chamsko.pl, jeb z dzidy i inne. Jest tam ogromna ilość żartów z tego, co ceni społeczeństwo. No ale to tylko żarty, to tylko memy internetowe, Kefir no, czego chcesz, Ty niedostosowany społecznie oszołomie?

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/