Kategoria: Religia jako władza

SYMBOLIKA LICZBY 666: APOKALIPTYCZNY ZNAK NWO i BESTII?! LEPIEJ TO PRZECZYTAJ ZANIM..

..Zanim zaczniesz wypowiadać powszechnie przyjęte, acz kłamliwe informacje na temat symboliki liczby 666. W tym artykule posłużę się cytatami bezpośrednio wziętymi z Biblii, i ich gnostyckim rozwinięciem.

Liczba 666, czyli liczba człowieka, apokaliptyczna liczba Bestii.. Mowa jest także o znamieniu bestii dawanym na prawą rękę i czoło. Ma to być mikrochip, np typu RFID, który będzie w przyszłości obowiązkowy, bo tak zażyczą sobie kreatorzy NWO. Czyli złowrogiego Nowego Porządku Świata, czającego się tuż za rogiem. Celem NWO ma być pokonanie wszystkich religii, zniewolenie ludzkości (np poprzez chipowanie – znamię Bestii), i wystawienie doktryny samego Lucyfera na widok publiczny. Cała Ziemia odda błagalny hołd Bestii, wielbiąc władcę i imperatora planety, Lucyfera.

Uff.. A teraz do rzeczy. Poniżej wkleję cytat dotyczący Bestii i liczby 666 z Biblii Tysiąclecia. Najważniejsze fragmenty pogrubiam:

1. Smok przekazuje władzę Bestii:

1 I ujrzałem Bestię wychodzącą z morza,
mającą dziesięć rogów i siedem głów,
a na rogach jej dziesięć diademów,
a na jej głowach imiona bluźniercze.

2 Bestia, którą widziałem, podobna była do pantery,
łapy jej – jakby niedźwiedzia,
paszcza jej – jakby paszcza lwa.
A Smok dał jej swą moc, swój tron i wielką władzę.

3 I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną,
a rana jej śmiertelna została uleczona.
A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią,

4 i pokłon oddali Smokowi,
bo władzę dał Bestii.
I Bestii pokłon oddali, mówiąc:
«Któż jest podobny do Bestii
i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?»

5 A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa,
i dano jej możność przetrwania czterdziestu dwu miesięcy.

6 Zatem otworzyła swe usta dla bluźnierstw przeciwko Bogu,
by bluźnić Jego imieniu i Jego przybytkowi,
i mieszkańcom nieba.

7 Potem dano jej wszcząć walkę ze świętymi
i zwyciężyć ich,
i dano jej władzę nad każdym szczepem, ludem, językiem i narodem.

8 Wszyscy mieszkańcy ziemi będą oddawać pokłon władcy,
każdy, którego imię nie jest zapisane od założenia świata w księdze życia zabitego Baranka.

9 Jeśli kto ma uszy, niechaj posłyszy!

10 Jeśli kto do niewoli jest przeznaczony, idzie do niewoli,
jeśli kto na zabicie mieczem – musi być mieczem zabity.
Tu się okazuje wytrwałość i wiara świętych.

2. Bestia druga, czyli Fałszywy Prorok, na usługach pierwszej

11 Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi:
miała dwa rogi podobne do rogów Baranka,
a mówiła jak Smok.

12 I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje,
i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii,
której rana śmiertelna została uleczona.

13 I czyni wielkie znaki,
tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi.

14 I zwodzi mieszkańców ziemi
znakami, które jej dano uczynić przed Bestią,
mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii,
która otrzymała cios mieczem,
a ożyła.

15 I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii,
tak iż nawet przemówił obraz Bestii
i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici,
którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.

16 I sprawia, że wszyscy:
mali i wielcy,
bogaci i biedni,
wolni i niewolnicy
otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło

17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać,
kto nie ma znamienia –
imienia Bestii
lub liczby jej imienia.

18 Tu jest [potrzebna] mądrość.
Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
liczba to bowiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.

Prawdziwa symbolika liczby 666

Zacznijmy od syntezy dwóch oddalonych od siebie wersetów biblijnych dotyczących liczby 666. W najwierniejszym tłumaczeniu Nowego Testamentu, czyli w Grecko-Polskim Nowy Testamencie z wydaniem interlinearnym [LINK TUTAJ] widnieje nieco inny tekst. Zamiast słów: „liczba Bestii”, są tam słowa: „liczba zwierzęcia”. Poza tym, Biblia mówi, że liczba Bestii jest też liczbą człowieka, a sama Bestia wychodzi z morza. Mamy więc Bestię, zwierzę i człowieka ze wspólną liczbą ich określającą – 666.

Spójrzmy na to nieco inaczej. Wg poniższej grafiki, liczba 666 jest też liczbą.. węgla, a więc życia opartego na węglu. Węgiel ma 6 protonów, 6 elektronów i 6 neutronów. Bestia wychodzi z morza tak samo, jak życie, które wyszło, wyewoluowało z morza na ląd. Węgiel (666) jest więc podwaliną życia materialnego, pełnego niedoskonałości, kruchego, delikatnego, podatnego na choroby, na głód itp. Istoty żywe muszą żyć w wiecznym strachu, muszą walczyć ze sobą, zjadać i zagryzać się.

Posłuszeństwo wobec autorytetu

Jest tu też odniesienie do nieświadomości typowej dla świata zwierząt. Zwierzęta śpią snem niemal zupełnym. Ogromna większość ludzi tak samo śpi, mając poziom świadomości minimalnie wyższy, niż te zwierzęta. Ludzie Ci są podatni na lęk, na posłuszeństwo autorytetom, na doktryny polityczne i religijne.. Wg niektórych interpretacji, czasy obecne (era ryb lub kali juga) to „era zwierząt”, czyli świadomości typowo zwierzęcej. Opartej na instynktach, popędach, lękach i nieświadomości. Era wodnika mająca niedługo nadejść, ma być „erą człowieka”, a więc erą świadomości globalnej.

Ostatecznie największą Bestią jest.. człowiek. To człowiek jest Bestią, to człowiek jest demonem, to człowiek jest antychrystem. Nikt inny. Nie szukajmy tych memów religijno-kulturowych poza nami, gdzieś na zewnątrz. Osoby tkwiące w „dziecięcej duchowości” bardzo lubią zrzucać winę na wszystko wokół. Na bestię, antychrysta, demony. Na jakieś złe energie, czary. Na kosmitów, Masonów, Illuminatów.

Prawda jest jednak inna i jest bolesna. Zło popełnia konkretny człowiek. Złe energie mają do Ciebie dostęp jeśli myślisz o nich i masz „furtki” w podświadomości. Zaś te wszystkie złe rzeczy też robi konkretny człowiek. Prezes banku, czy prezes korporacji. No i polityk, którego wybieramy my sami w wyborach. Tam gdzie są głupie, bierne i słabe owce, tam zawsze pojawiają się i wilki, i pasterze.

Znamię Bestii będzie dawane na prawą rękę i czoło

Dalej: znamię Bestii ma być dawane na prawą rękę i czoło. Jest to oczywiście opis symboliczny i o żadne mikrochipy tu nie chodzi. Prawa ręka jest ręka silniejszą niż lewa. To prawą ręką wykonujemy więcej czynności i pracy, niż lewą. Więc jest to symbol naszych czynów. Z kolei czoło jest tam, gdzie mózg. Jest to symbol naszych wyborów, decyzji, myśli, emocji. Od nas zależy czy będą one służyły dobru czy Bestii. To człowiek i tylko człowiek może być albo Zbawicielem, albo Bestią.

Ciekawy jest też inny fakt. Katolicy i chrześcijanie zwykli mawiać, że Bóg stworzył tylko dobro, zaś za zło odpowiada w całości Szatan. Oczywiście, nie człowiek i nie oni sami za swoje własne zło. Ale Szatan! Ten anonimowy Szatan, na którego tak wygodnie zrzucić winę. Lub też ten anonimowy Bóg, któremu można przypisać różne złe wydarzenia. Że to był test wiary, że Bóg Cię tak sprawdza, że Bóg Cię doświadcza, że to karma wróciła.. Wszystko, byle tylko nie winić samego siebie.

A i Bóg i Szatan od tysiącleci milczą. Zimnie, beznamiętnie milczą. Ślepi i głusi na ludzkie wołania i dylematy, jednak bardzo chętni, by brać na siebie wszelką winę. Zwalanie winy za zło na czynnik zewnętrzny, to zachowania właśnie duchowości dziecięcej, naiwnej. Polega ona w skrócie na tym, że człowiek szuka „ośrodka decyzyjnego”, któremu można przypisać i dobro, i zło, na zewnątrz siebie. Jednak co do mitu Boga i Szatana.. Pismo Święte mówi wyraźnie, że nikt inny jak Bóg stworzył i dobro i zło, i dolę i niedolę, i szczęście i cierpienie:

„Ja tworzę światło i stwarzam ciemności,
sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę,
Ja, Pan, czynię to wszystko”
Księga Izajasza, 45-7

Demiurg, czyli Wielki Architekt wszechświata

Nie skłaniam się już ku teoriom o złym Demiurgu, który miał objawiać się ludzkości pod różnymi nazwami. Np marduk, jahve, allah, bóg ojciec. On jest odwzorowaniem wszystkich naszych umysłów. Składa się z elementów nieuświadomionych (jungowska nieświadomość zbiorowa, kojarzona też z siłami i prawami natury) jak i z elementów uświadomionych (świadomość globalna). Ewolucja ludzkości biegnie ku większemu udziałowi tego, co uświadomione, ku świadomości globalnej. Bóg stworzył (a raczej jest) i świadomość, i nieświadomość.

O tych archetypach Biblijnych pisałem więcej w poniższym artykule – zapraszam:
Szokujące manipulacje kościoła zdemaskowane! Zobacz sam, będziesz zaskoczony!

Sama idea Illuminatów wydaje mi się być taką „grą w kotka i myszkę” nieświadomości zbiorowej z ludzkimi umysłami. Od 1790 roku każde nowe pokolenie dokłada nową cegiełkę różnych teorii. Każde nowe pokolenie fascynuje i boi się. Prawda jest jednak dużo bardziej prozaiczna. Wystarczy że my sami odzyskamy naszą własną moc i zrezygnujemy z wygodnej głupoty.

Wystarczy, że przestaniemy oglądać TV i czytać ich gazety. Że nie będziemy chcieli podążać za ideologicznym czy religijnym pasterzem. Że nie będziemy głosować na wilków w owczych skórach, mówiących piękne hasełka. Że wylogujemy się z systemu, np z przesadnej konsumpcji. To takie proste, i jednocześnie takie trudne.

Przeczytać o tym możesz w poniższych artykułach. Zapraszam!
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Czego nie wiesz o planach elit i o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy Twoje poglądy o elitach i teoriach spiskowych, jak i duchowość są błędne? Większość ezoteryki nadaje się do kosza!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!

Prawdziwa wolność od matrixa, systemu?

Żyjesz w świecie, w którym nie dzieje się najlepiej. Na pewno zastanawiałeś się, dlaczego tak jest, prawda? Trwają wojny, jest wyzysk, leki nie leczą przyczyn chorób, żywność jest szkodliwa, elity się bogacą a my biedniejemy. Ciągle trwają walki polityków, religii, ideologii. Każdy uważa, że ma rację. Każdy jest o niej przeświadczony. Ja ten felieton zacznę trochę od dupy strony. Chciałbym Ci kolejny raz powiedzieć, jak na to wszystko patrzy lider, jak ślepy wyznawca, a jak człowiek mądry.

Wyobraź sobie korytarz, który prowadzi do sali wykładowej. Wszyscy studenci muszą go pokonać, aby wejść do sali i zaczerpnąć wody życia ze źródła wiedzy. Jednak każdy student inaczej widzi ten sam przecież korytarz. Na sali mądry wykładowca prosi studentów, by przypomnieli sobie drogę do sali, i wypisali jak najwięcej szczegółów, jakie zobaczyli na korytarzu. Najwięcej szczegółów zauważył jeden student. Było ich 18.

Inni studenci zauważyli np 3, 9 czy 15 szczegółów. Potem spisano je wszystkie na tablicy. Czy student, który zauważył 18 szczegółów, zauważył wszystkie? Właśnie że nie. Tych szczegółów zauważonych przez wszystkich studentów, na czele z nim, było o wiele więcej niż 18. Każdy student widział w tym samym korytarzu coś innego. Inaczej go postrzegał. Na co innego zwrócił uwagę, lub jej nie zwrócił. Każdy miał więc inną mapę tego korytarza. De facto każdy student szedł przez.. inny korytarz, choć on przecież jest jednocześnie jeden i ten sam.

Jeden student zauważył, że kafelki na podłodze układają się w fajny wzorek. Z kolei inny student, który kończył wcześniej szkołę zawodową, zauważył coś zgoła przeciwnego. Jaki partacz i za jaką łapówkę odwalił taką fuszerkę? Przecież gdyby u niego tak ktoś ułożył kafelki, to dostałby w mordę i zostałby zawieziony na komisariat celem kontroli trzeźwości. Z kolei jaki „krewny i znajomy królika” układał to po pijaku, wie tylko rektor, dziekan i kochanka dziekana. Więc tego szczegółu dotyczącego korytarza studenci nigdy nie poznają.

Jakie jeszcze szczegóły można dostrzec na korytarzu? Czy jest ich sto, dziesięć tysięcy, czy milion? A może nieskończenie wiele? Przecież mikroskop, czyli.. wszystkowidzące oko, a na pewno lepsze „oko” niż ludzkie, może zobaczyć szczegóły korytarza niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Szczegóły, które czasami przerażają zwykłych Kowalskich.. Np bakterie, wirusy, grzyby, i fakt, że na zwykłej podłodze jest ich tak wiele! A rozmaita inna aparatura naukowa, np badająca skład powietrza?

Każdy ma inną mapę rzeczywistości

Który student miał więc jedynie słuszne postrzeganie korytarza? Czy postrzeganie jednego studenta jest lepsze niż innego? Czy rację ma tylko mądrala, który zauważył najwięcej, czyli 18 szczegółów? W takim razie dlaczego nie zauważył tych szczegółów, które zauważyli inni? I dlaczego nie zauważył on, że jakiś partacz i pijak źle ułożył kafelki na podłodze, tylko napisał, że kafelki układają się w fajny wzorek? A co z pozostałymi szczegółami, których nie zauważył nikt? W tym tymi niezauważalnymi dla przeciętnego zjadacza chleba?

Korytarz i to, jaki jest, to inaczej obiektywna prawda o świecie. Korytarz po prostu sobie stoi, i na chuj drążyć temat. Stoi niewzruszenie, tak po prostu, nie zważając na dziesiątki tysięcy studentów przechodzących przez niego przez dekady. I tylko co kilka lat rektor z Platformy Obywatelskiej robi przetarg, bierze kopertówkę za którą kupuje Mercedesa, i go remontuje. Z kolei szczegóły, jakie zauważyli różni studenci, to iluzja umysłów. Umysł nie ma takiej mocy obliczeniowej by zauważyć te setki, tysiące a nawet miliony szczegółów wędrując przez korytarz życia. Tworzy więc ideologie i religie.

Ale to idzie dalej. Iluzja postrzegania, czyli ograniczoność postrzegania, tworzy także inne byty myślowe. M.in. szkoły i doktryny w psychologii. Różne interpretacje tych samych faktów w nauce. Szczególnie szokujące jest to w medycynie, farmacji czy dietetyce. Doktryny o tym, jak powinniśmy żyć, pracować, co powinniśmy dać społeczeństwu. Przekonania jak powinny wyglądać relacje, związki, seksualność. I dalej: różne teorie duchowe czy ezoteryczne. Gdy wchodzisz na wyższy poziom postrzegania, to zauważasz jak wiele z nich przestaje Cię dotyczyć. Bo są iluzją, która nadaje się w zasadzie tylko do kosza, i działa tylko na tych, którzy na to pozwalają.

Trwa upadek wartości, upadek systemu

Obecnie trwa upadek wartości. Spoiwa łączące społeczeństwa przez trudne i ciężkie tysiąclecia, upadły z hukiem. Z prostej przyczyny – były oparte na wyzysku, niesprawiedliwości, przemocy, przymusie, ukrywaniu. Patrząc jeszcze głębiej, były one oparte po prostu o program kata i ofiary. Obecnie ludzkość się budzi z tego programu. Upadają więc tradycyjne wartości. Które nie są żadnymi pięknymi i ponadczasowymi wartościami, ale po prostu służyły temu, by trzymać motłoch za mordę. Nie wierzysz? Wejdź na pierwszy lepszy portal z memami, gdzie roi się od żartów, często gorzkich. Ich cechą przewodnią jest przesłanie: „to nie tak jak nam mówiono, to nie działa.”

Tworzą się więc różne teorie spiskowe, szerzy się paranoja i nieufność. I poniekąd jest to naturalna reakcja na wyzysk i zbrodnie, jakich dopuszczają się elity wszystkich państw świata. Jednak nie są to jakieś zawoalowane, makiaweliczne spiski. Taka jest po prostu zła strona ludzkiej natury. Zysk po trupach. Żądza władzy. Chęć dyktowania innym, jak mają myśleć. To, że w USA sto tysięcy ludzi rocznie umiera od lekarstw, to nie jest teoria spiskowa, ale fakt. Taka jest polityka koncernów farmaceutycznych, którym nie zależy na trwałym wyleczeniu pacjenta. Bo straciłyby zyski. I bardzo prosto jest to pojąć.

Nie trzeba więc wierzyć propagandzistom farmaceutycznym z TV, w garniakach o wartości pięciu przeciętnych pensji. I z drugiej strony, nie trzeba tu tworzyć nie wiadomo jakich teorii spiskowych. Prawdę jak zwykle cechuje prostota, to nasze umysły komplikują. Ważne przy wielu teoriach politycznych, spiskowych czy ezoterycznych, są ŹRÓDŁA. Nawiedzeni przeciwnicy wszystkich teorii spiskowych, nazywający się „sceptykami” lub „racjonalistami”, często z cynicznym uśmiechem pytają: „A źródełko tych rewelacji to gdzie?”

Pytaj o źródła teorii spiskowych i o dowody na nie

Pomijam zupełnie fakt, że część z tych prowadzących pro-farmaceutyczne blogaski racjonalistów, bierze grube koperty od wiadomo kogo. Ale oni mają, niestety, rację, pytając o źródła. Ty też zawsze doszukuj się źródeł i autorów, szczególnie w przypadku dziwacznych, przerażających i śmiesznych teorii. Pytaj też o DOWODY – badania, wiarygodne zdjęcia, wiarygodne nagrania video. Dobrze sprawdza się tu, o ironio, zasada Brzytwy Ockhama. Także w świecie duchowym sprawdza się ona znakomicie, ale to temat na zupełnie inny felieton.

Jakie są dowody na istnienie chemtrails? Pytam poważnie. Masz takie? Czy ktokolwiek przeprowadził kosztującą miliony dolarów ekspedycję, pobrał próbki tych chmur i je zbadał? Jakie są wyniki tych badań? Podaj je, to przeanalizuję, w końcu zdawałem chemię na maturze. Naprawdę bardzo mnie to ciekawi, a nóż te chemtrails istnieją? Chciałbym to po prostu zweryfikować. Ale niech zgadnę.. Nie ma takich badań. Nikt ich nie przeprowadził. Powstają tylko coraz to nowe teorie, jedna bardziej przerażająca od drugiej. Jedna bardziej śmieszna i lolcontentowa od drugiej.

To samo dotyczy HAARP, Bluem Beam czy UFO. Te dwa pierwsze w ogóle pomijam, bo zwyczajnie szkoda miejsca.. Ale weźmy np fenomen UFO. Miliony ludzi je widziało. To jest fakt i nie da się już go negować czy przypisywać halucynacjom, tudzież niedojebaniu mózgowemu. Ale widziałem naprawdę niewiele zdjęć dobrej jakości. „Ej, ziom, patrz, UFO zapierdala! Schowaj ten wypasiony smartfon za 4 tysiaki i leć do piwnicy po zdezelowany aparat dziadka! Musimy podzielić się z tym światem, bo rządy to ukrywają a media milczą!” Tak to mniej więcej wygląda. Póki UFOle nie wylądują przed siedzibą ONZ, nie ogłoszą swego istnienia wszystkim Ziemianom, póty nie uwierzę.

A na pewno nie uwierzę oszołomom piszącym o tym na blogaskach. Teraz bliska jest mi teoria, że manifestacje UFO to archetyp z głębin jungowskiej nieświadomości zbiorowej. Twór ludzkich umysłów. Ani nie zwykła schizofrenia niewarta uwagi światłego racjonalisty, ani nie jakieś super-tajne „cuś” którym trzeba się namiętnie interesować. Wg tej teorii, manifestacje UFO to projekcje tego samego archetypu, co dawne manifestacje Matki Boskiej, demonów, aniołów, leśnych wróżek, elfów, skrzatów itp itd. Więc jest to i realne, i nierealne.

Illuminati, czyli odwieczny spisek elit?

Tak samo jest z tajnym stowarzyszeniem ILLUMINATI.. Budzą grozę ale i fascynację. Drwiny i bekę, ale też podziw i trwogę. Nie istnieją, ale jednak istnieją.. Nie istnieją, ponieważ jest to kolejny archetyp z głębin jungowskiej nieświadomości zbiorowej. Jest to więc wyraz zbiorowych lęków, neuroz i traum, jakie toczą rodzaj ludzi. Jest to wyparta lub nieuświadomiona część umysłu, którą taki niedojrzały umysł „widzi” jako złowrogich illuminatów. Jest to typowa psychologiczna „projekcja” dokonywana przez umysł dziecięcy, zamknięty często w dorosłym już ciele. Istnieją – bo zawsze byli ludzie którzy czuli, widzieli i wiedzieli więcej. Czasami chcieli oni pchnąć świat do przodu. I bywa, że padali oni ofiarą Reich’owskiego „syndromu krzyżowania mesjasza”. Byli truci (Sokrates), krzyżowani, zapędzani do katakumb, paleni na stosach, skazywani na wygnanie czy więzienie, prześladowani. Tak, jestem Illuminatą.. Ale Ty też nim jesteś! I co Ty na to?

Robert Anton Wilson, amerykański pisarz, futurolog i psycholog, napisał fenomenalną książkę „Kosmiczny spust, czyli tajemnica Illuminatów„. Przed laty miał on tylko zbadać fenomen teorii spiskowych. Jednak doprowadziło go to do niepokojących, ale i fascynujących odkryć. Okazuje się bowiem, że fenomen paranoi spiskowej dotyczącej tajnego stowarzyszenia Illuminati nie jest czymś nowym. Nie jest to nawet wymysł spec-służb działających pod przykrywką żelaznej kurtyny. Nie jest to nawet twór zeszłego, XX stulecia. Te teorie spiskowe istnieją od około 1790 roku. Zaś różne szokujące teorie spiskowe powstawały w USA po śmierci Kennedy’ego, tak samo jak dzisiaj.

Illuminati czyli archetyp surowego boga lub surowego ojca

Illuminati to milenijna paranoja, stała psychoza rodzaju ludzkiego. Każde pokolenie dokłada nową cegiełkę teorii spiskowych. Rozwija się to niczym w samo nakręcającej się spirali, niczym w boskiej proporcji. Czy jest to zjawisko złe? Na pewno nie. Nikt kto myśli samodzielnie nie kwestionuje, że istnieją tajne układy polityczne. Że rządzą nami psychole żadni gotówki, władzy i krwi. Że ma miejsce wyzysk, niesprawiedliwość, ucisk. Że koncerny chcą sprzedać jak najwięcej produktów, a nie leczyć. Że żarcie i środowisko jest skażone. Że ludzie nie myślą samodzielnie, są ignorantami, a elity to wykorzystują.

Lęk przed Illuminati można rozpatrywać trojako. To jungowski cień, lęk przed wzięciem steru we własne ręce, jak i projekcja. Cień to potencjał, który jest zanegowany, niechciany lub nieuświadomiony. Objawia się wtedy w negatywie. Prosty przykład: negatyw to agresja i przemoc, zaś pozytyw to asertywność, siła i zdolność do obrony. Jaka siła, jaki potencjał drzemie w Tobie, że lękasz się jej i dokonujesz jej podświadomej projekcji na Illuminatów? A patrząc szerzej, podobnej projekcji dokonujemy na szatana, demony, heretyków, ateistów, lewaków, prawicowców, faszystów, homoseksualistów, kosmitów, reptilian, rząd USA, Rosji itp.

Robert Anton Wilson pisał, że przerażeni wyznawcy spisków pukają przed tą brama illuminacji, niezdolni póki co do jej przekroczenia. Dokonują projekcji tego lęku, mówiąc o tym, że za bramą czyha „wujek samo zło”. Czyli okultyzm, demony, szatan, zwiedzenie, Illuminaci, sataniści, kosmici, reptilianie, spiski, lewacy, faszyści.. I wszystko inne, co tylko ludzki umysł, pełen lęków i ograniczeń, jest w stanie wygenerować. A ta lista, wraz z poszerzaniem ludzkiej, globalnej percepcji, ciągle się wydłuża.

Poniżej wklejam cytat z książki samego Roberta Antona Wilsona o teoriach spiskowych i Illuminatach:

Cytat: „Od tego czasu sceptyk wytworzył w sobie zwyczaj kupowania jednego lub dwóch miesięczników należących do grup politycznych i religijnych, którymi pogardza, by dowiadywać się jakiego rodzaju sygnały projektują jego nawykowe mapy rzeczywistości. Jest to kształcący zwyczaj. Tę samą praktykę doradzał wybitny XX-wieczny mistyk Aleister Crowley, i wybitny racjonalista Bertrand Russel. Znakomicie pomaga ona poznać sposób działania naszego metaprogramisty, czyli, innymi słowy, osła mułły Nasrudina. Tymczasem, Thornley odkrył, że jeden z pomocników Garrisona, Alan Chapman z Texasu wierzy, że zabójstwo Kennedy’ego było dziełem Illuminatów. Rzecz jasna, uważałem się wtedy za eksperta w tej dziedzinie, co tylko pogłębiło moje przekonanie, że Garrison jest paranoikiem albo demagogiem, albo nimi oba naraz. Nie istnieli przecież żadni Illuminaci. Był to tylko prawicowy wymysł, jeszcze jedna z mitologii o protokołach mędrców syjonu.

Prasa undergroundowa, choć ślepo wierzyła w objawienia Garrisona, podatna była również na wszelkie inne teorie spiskowe. Im były one dziwniejsze, tym lepiej się sprzedawały. W tym czasie większość dyskordian trudniła się pisaniem dla tego obiegu. Postanowiliśmy zatem szerzyć idee dyskordian, przede wszystkim zaś jego anarchistyczne, pacyfistyczne techniki przekształcania naszego zmechanicyzonowanego społeczeństwa. (…) Poza tym, rozpisywaliśmy się na temat odwiecznej wojny Stowarzyszenia Dyskordian ze złowieszczymi Illuminatami. Oskarżaliśmy wszystkich o bycie Illuminatami: Nixxona, Johnsona, Williama Buckley’a Jr., najeźdźców z Marsa, samych siebie. Nikogo nie oszczędzaliśmy. Nie chodziło nam o zwykłe żarty. Była to część partyzantki ontologicznej. Osobiście uważałem, że jeżeli lewica też pragnie żyć w tunelu ostrej paranoi, to ma do tego absolutne prawo. (…) Miałem też nadzieję, że w obliczu takiej obfitości, niektórzy mniej łatwowierni ludzie przejrzą cała tę grę paranoi i wybiorą sobie sympatyczniejszą mapę rzeczywistości, oferującą szerze możliwości.”
Autor: Robert Anton Wilson

Celem natury jest ewolucja i udoskonalanie, a nie tradycja i zastój!

Każda struktura ma swój czas życia. Narodziny, świeżość, agresywna ekspansja. Potem ulega napompowaniu, przerostowi i po prostu pęka, zapada się, ulega implozji. To odwieczny cykl narodzin, życia, starości a potem śmierci. Dotyczy to wszystkiego. Organizmów żywych, potężnych państw, rzekomo tysiącletnich imperiów, dumnych ideologii, jedynie słusznych religii, odwiecznych tradycji, nie znoszących sprzeciwu norm społecznych. I wszystkich innych rzeczy które miały trwać „po wsze czasy i jeden dzień dłużej”, a odeszły ze sceny historii pośród niesmaku, rozczarowania lub obrzydzenia. A czasami odeszły powodując przedtem niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi.

Nie ma nic stałego, tysiącletniego ani niezmiennego, choć tak chcielibyśmy, by wiele struktur takimi było. A tymczasem one rozsypują się w proch, na naszych oczach. Często patrzymy na ten dziejący się teraz proces bezradnie, podnosząc lament o upadku wartości, z lękiem spoglądając w przyszłość. A potomni będą na nie pluć i nimi gardzić. Praca w korporacji, przy taśmie, na akord, za najniższą krajową, na 4 brygady, po 10 godzin dziennie, będzie dla naszych dumnych i mądrzejszych potomków tym, czym dziś jest dla nas niewolnictwo lub Holocaust. Naszym celem jest ewolucja, a ona dzieje się poprzez zastępowanie starych struktur systemu nowymi, lepszymi.

Gdyby trzymać się stale tego, co każe tradycja czy matka natura, to nie tylko nie miałbyś penicyliny, antykoncepcji czy internetu. Pierwsi znani historii wywrotowcy, anarchiści, dekadenci, rewolucjoniści, heretycy, hardkorowcy byli tymi, którzy zeszli z drzew i wynaleźli ogień i koło. Dziś zostaliby oni uznani za „niedostosowanych społecznie”, za burzycieli zastanego porządku, za oszołomów. Patrz na zachodzące na Ziemi procesy przemiany nie jako walczący ze wszystkimi i szarpiący się z życiem uczestnik gry, ale jako jej obserwator. Obserwuj piękno jak i grozę tego procesu. Miej świadomość, że nie raz i nie dwa będą miały miejsce konserwatywne a potem liberalne korekty systemu.

Wahadło władzy wychyla się raz ku lewej, raz ku prawej..

Pendulum of Power – zasada wahadła władzy, wyjaśnia takie zjawiska jak Kaczyński, Orban, Trump. Dekady błędów lewicy – politycznej poprawności, prześladowań za.. inność, ściągania islamistów, a także cynizmu i okrucieństwa względem biedniejszych, spowodowały wychylenie wahadła w drugą stronę. Mamy konserwatywną korektę systemu, przy czym owi konserwatyści w końcu pochylili się nad zwykłym człowiekiem. Oni nie mówią, że jest kryzys, że tak działa wolny rynek, że to neoliberalizm, że trzeba ciąć koszta. Ważny jest dystans. Te ideologie nie są wykładnią jedynie słusznej prawdy, a są ograniczonym pojmowaniem nieskończoności i ogromu świata. Są to procesy dojrzewania, rozwoju i ewolucji naszej cywilizacji, ku coraz wyższym wartościom. Za jakiś czas, po wojnie światowej z islamem, będzie znowu lewicowa korekta systemu. Ale już z mniejszą ilością błędów i przeprowadzona w lepszy sposób.

Także duchowe a potem materialistyczne jego korekty będą miały miejsce. Jest to zasada wahadła władzy – wygięcie wahadła w lewo, powoduje potem kontrakcję, czyli wygięcie w prawo. Dekady feminizmu i jego okrutnych nieraz wypaczeń, spowodowały kontrakcję. W postaci różnych samczych guru czy uwodzicieli. Mężczyźni też chcą mieć własną emancypację. Nie chcą być bankomatami i robotami pracującymi na trzy etaty, tak jak kobiety nie chcą być zmywarkami i seks-zabawkami. Ale czy to oznacza, że emancypacja kobiet czy mężczyzn jest zawsze zła i nigdy nie powinna mieć miejsca?

Ewolucja systemu ku zgrozie elit?

To wszystko dzieje się to na coraz wyższym, głębszym i szerszym poziomie rozumowania. A tło tego wszystkiego – partie polityczne, doktryny, normy społeczne, debata publiczna – są próbą uchwycenia rwącej rzeki życia jednym, małym wiadrem. I przede wszystkim miej świadomość, że jest to tylko wciąż zmieniające się tło. Nie jest ono celem samym w sobie. Celem jest zmienność życia i fakt, że dąży ono do ewolucji i udoskonalania. Dostaliśmy dar w postaci nauki, medycyny, antykoncepcji, lepszych norm społecznych, większej mądrości, głębszego rozumowania, pełniejszej wrażliwości.

Pomimo tego, że nasza cywilizacja jest na naprawdę niskim poziomie, i właśnie depcze nam po nogach islam, który chce zahamować ewolucję, za zgodą elit.. Ten rozwój trwa. Mamy przecież demokrację, która też jest darem i zamysłem ewolucyjnym planety. Możemy dzięki niej zmienić dosłownie wszystko. Ale jako istoty dziecięcego ducha, nie umiemy w pełni z tego daru korzystać. Dopiero się uczymy tego. Ostatnio głośno było o dymisji prezydent Korei Południowej. Była ona kierowana przez lokalną organizację ezoteryczno-masońską. Organizację małą i jedną z tysięcy, tak jak wszystkie inne.

Jednak wystarczyło to, by wywołać ogromną lawinę teorii spiskowych w Korei Południowej, a potem w całej Azji. Również mówi się tam o potężnych Illuminatach. Taka lawina nastąpiła w USA po śmierci Kennedy’ego, i w Polsce po świńskiej grypie w 2009 roku i po śmierci prezydenta Kaczyńskiego w roku 2010. Tego typu teorie są przegięciem, są też dziecinną projekcją. Wypaczają i ośmieszają one sprawy naprawdę ważne, takie jak przestępstwa, zbrodnie i wyzysk, dokonywane przez elity. Ale i te wszystkie spiskowe lawiny są potrzebne. Ludzie w wymiarze indywidualnym, jak i cała cywilizacja, zmierza się w ten sposób ze swoimi demonami, cieniami i dojrzewa.

Wyluzuj, ciesz się życiem i weź od systemu to, co chcesz..

Ty możesz po prostu wyluzować. Co Ci da czytanie tysięcznego już artykułu, że jakiś gówniany lek czy podejrzana szczepionka spowodowały tyle i tyle zgonów? One będą produkowane jeszcze długo i jeszcze długo będą gównianej jakości. Choć i tu jest postęp, ewolucja. Bo różne lekarstwa np z lat 50-tych XX wieku były silniejsze, szkodliwsze i przy tym mniej skuteczne, niż te dzisiejsze.

Życie trzeba po prostu przeżyć. Możesz przeżyć je tak, jak chcesz. Nie musisz się nikogo słuchać. Nie musisz spełniać żądań społeczeństwa, rodziców czy dziadków. Nie musisz wierzyć mediom, rządom czy korporacjom. Ale z drugiej strony, nie musisz ani czytać ani bać się coraz bardziej pokręconych teorii spiskowych. Także tych, które czasami i ja zamieszczam na mojej stronie. Cóż, na to jest zapotrzebowanie. Mam nadzieję, że bardziej myślący czytelnicy mi to wybaczą. 😉 Możesz, a nawet powinieneś wiedzieć o tym, że manipulują i jebią nas w dupę na każdym kroku. Ale czy musisz od razu uczestniczyć w tej spiskowej paranoi i bać się nomen omen.. własnego cienia? Który to cień często widzisz, a raczej projektujesz w postaci tych teorii spiskowych?

Przeczytaj także inne artykuły w temacie:
Czego nie wiesz o planach elit i o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy Twoje poglądy o elitach i teoriach spiskowych, jak i duchowość są błędne? Większość ezoteryki nadaje się do kosza!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Szokująca i poruszająca przypowieść o spotkaniu z Bogiem

Autentyczna rozmowa z Bogiem.. Tak było.

-Puk puk

-Kto tam?

-No siema, to Ty jesteś tym Wielkim Architektem?

-Tak, jestem Demiurg, wielki i potężny geometra naszego świata, władca i imperator Ziemi i Układu Słonecznego. Twórca chrześcijaństwa, judaizmu i islamu. Inspirator innych doktryn, takich jak racjonalizm, ateizm czy new age. Stwórca praw natury. Zarządca globalnej nieświadomości. Dyktator przywódców, polityków, kapłanów, liderów, całych państw i społeczeństw.

-Taa.. Okrąg, trójkąt i tylko jedno oko.. Do tego brak uszu, brak nosa, brak mózgu i serca.. To wszystko tłumaczy.

-Coo?! Człowiecze, puchu marny, nie boisz się mojej boskiej wszechpotęgi?! Nie uważasz że jesteś mały, grzeszny i niepełny? Nie chcesz modlić się do mnie, klękać przede mną, składać ofiar, wysławiać mojego imienia?! Nie chcesz żyć tak, jak ja to sobie wymyśliłem, określając zasady społeczne?!

-Nie.

-I może jeszcze nie wierzysz, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogaty dostanie się do nieba? Nie wierzysz, że pieniądz to zło wcielone i trzeba ciężko pracować za grosze, jak kazałem w księdze Genesis? I nie wierzysz, że ciąży na Tobie, człowieku, grzech pierworodny?!

-Nie.

A nie boisz się, że wielka i potężna karma zawsze wraca i zawsze determinuje Twoje życie, co do sekundy? I że i tak determinuje Twoje życie numerologia, kalendarz majów, czerwców, lipców i innych?! I że nie masz nic a nic do gadania, bo miałem taki kaprys i wszystko sobie zaplanowałem? A tysiące innych zasad religijnych, duchowych i ezoterycznych? Co Ty sobie niby myślisz?!

-Nie boję się, nie wierzę w te bzdury i gówno Cię obchodzi co sobie myślę. A teraz idę z ukochaną i z psem na łąkę, cieszyć się życiem. Wypierdalaj, chory pojebie.

-Ok, człowieku, mój synu, wiesz co Ci powiem? Bardzo się cieszę, że już w te brednie nie wierzysz. Tak naprawdę to był żart, który wy czasami nazywacie „kosmicznym testem”. Stworzyłem ten świat także dla Ciebie. Dałem Ci dar życia nie po to, byś je całe zmarnował na wyznawanie jakichś gówien. Nie po to, byś całe życie był mentalnym dzieckiem. Które pomimo w miarę zaawansowanego wieku ciała, nie dojrzało emocjonalnie i umysłowo. Zostaw doktryny umarłych tym umarłym za życia. Bo tak naprawdę nie chcę byś był wyznawcą, ale byś był kreatorem. Jesteś moimi oczami, moimi uszami i moim nosem. Jesteś też moim sercem i moim rozumem. Tak, jak inni ludzie i inne wysoko rozwinięte istoty. Wyluzuj, żyj swoim życiem, nie daj sobie nic narzucać. I baw się dobrze. Ja zawsze będę obecny, zawsze byłem, choć dotąd tego nie dostrzegałeś. Jestem obecny we wschodzie słońca, którym się często zachwycasz. Będę obecny podczas Waszego spaceru na łące. Albo wtedy gdy medytujesz. Lub wtedy, gdy w telewizji ogłaszają, że naukowcy wynaleźli nowy lek na jakąś straszną chorobę. Stworzyłem świat nie dla spiny i nie dla wiecznej walki wszystkich ze wszystkimi, ale dla zabawy. Cieszę się, że w końcu to pojąłeś, i że coraz więcej ludzi to pojmuje. Wkrótce to zaprocentuje także w wymiarze globalnym.

-Dzięki. Więc do zobaczenia.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Co jest w końcu prawdą?! Szokujące pułapki duchowości, o których być może nie wiesz..

 

czym jest duchowosc

Co jest prawdą w duchowości? Pułapki umysłu, pułapki doktryn i postrzegania

Od razu mówię, że ani Twoje poglądy, ani Twoja duchowość NIE SĄ błędne. Są po prostu inne niż moje. Są także inne niż wszystkich ludzi. Bo nie ma na Ziemi nawet dwóch ludzi, którzy mieliby identyczne poglądy we wszystkim. Mamy 8 miliardów ludzi. Mamy więc 8 miliardów ideologii, 8 miliardów religii i 8 miliardów sposobów postrzegania świata. Każdy jest inny i niepowtarzalny. chciałbym Ci uświadomić, jakie pułapki tkwią w tych sposobach widzenia świata. Jak i powiedzieć, dlaczego większość teorii ezoterycznych nadaje się do wyjebania do kubła na śmieci.

Przemierzyłem mentalnie bezkresy świata w poszukiwaniu tego, czego się boisz. Szukałem demonów, diabłów, szatanów w takich i innych miejscach, w takich i innych doktrynach, w takich i innych teoriach. Nie znalazłem ich tam. Ale znalazłem ich w sercach i umysłach ludzi owładniętych nienawiścią, strachem, rywalizacją, podziałami. Czyli także u siebie. U mnie odzywały się wyjątkowo mocno, ale były tylko projekcją. Są to projekcje naiwnego, wystraszonego umysłu dziecka, zamkniętego najczęściej w dorosłym już ciele.

Kreując śmieszne i straszne teorie spiskowe, nie mające potwierdzenia w twardych faktach, tak naprawdę patrzysz w głąb samego siebie. Nie kwestionuję istnienia spisków, podstępów, świństw i zła, samych w sobie. Ani nie kwestionuję tego, że ludzka natura jest drapieżna. Często to przecież opisuję. Ale tego typu teorie często są odbiciem Twojego umysłu i jego leków, odbite w krzywym zwierciadle nieświadomości zbiorowej (globalnej). Widząc te wszystkie straszne i nieprawdopodobne rzeczy, widzisz tak naprawdę samego siebie i swoje projekcje. Swoje lęki, traumy, wyparte części siebie, którym nadajesz formę.

tajemnice psychologii

Życie jest zbyt krótkie i zbyt kruche by zabijać się o swoją „prawdę”

Życie jest takie krótkie i mimo wszystko jest darem. A młodość jeszcze krótsza. Ludzie o tym zapominają. Rzucają się sobie do gardeł w imię ideologicznych i religijnych haseł, zamiast rozliczyć elity, które te doktryny wymyślają, podtrzymują i zarabiają na tym. Czy można żyć tak po prostu, bez tych wszystkich poglądów i opinii? Albo chociaż bez konieczności udowadniania swojej racji i uważania jej za najważniejszą? Życie jest takie krótkie, ulotne i kruche. A my tak bardzo lubimy zaprzątać sobie głowy czymś, co w głębszym rozrachunku nie ma znaczenia. Odrzucamy i obrażamy innych przez to, co w głębszym rozrachunku nie ma znaczenia. Czyli przez poglądy, opinie, doktryny.

Mistrz Arthur Schopenhauer słusznie pisał:

Cytat: „Człowiek jest zły z natury. Gdyby tak nie było, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, tobyśmy się w każdym sporze starali tylko o to, aby dojść do prawdy, nie bacząc na to, czy zgadza się ona z naszym pierwotnie wygłoszonym zdaniem, czy też ze zdaniem przeciwnika; byłoby rzeczą obojętną albo przynajmniej całkiem drugorzędną. Ale tak jak się rzeczy mają, jest to sprawa główna, wrodzona zaś próżność, tak szczególnie drażliwa na punkcie zdolności umysłowych, nie chce dopuścić do tego, aby nasze pierwotne twierdzenie okazało się fałszywe, a twierdzenie przeciwnika słuszne.

Wydawałoby się wobec tego, że każdy powinien by po prostu starać się nie wysuwać innych twierdzeń jak tylko słuszne i w tym celu najpierw myśleć, a potem dopiero mówić. U większości ludzi jednak do wrodzonej próżności dołącza się jeszcze gadatliwość i wrodzona nieuczciwość. Ludzie gadają, zanim pomyślą; jeżeli zaś potem widzą, że twierdzenie ich było błędne i że nie mają racji, to pragną jednak, aby się chociaż wydawało, jak gdyby było na odwrót. Dążenie do prawdy, które bywa chyba na ogół jedynym bodźcem podczas wysuwania pozornie słusznego twierdzenia, zostaje teraz całkowicie usunięte przez próżność; co słuszne, ma się wydawać niesłusznym i odwrotnie (…) Człowiekowi o nic bardziej nie chodzi niż o zaspokojenie swej próżności i żadna rana nie jest tak bolesna jak ta, która zadana jest miłości własnej (to stąd pochodzą takie frazesy jak „Honor cenniejszy niż życie.”

Ale potem równie przytomnie zauważył to, co wklejam poniżej. I to też jest prawdą:

Cytat: „Ludzie mają prawo być głupimi. (…) Łatwo powiedzieć, że w trakcie sporu winno się dążyć tylko i wyłącznie do tego, aby prawdę wydobyć na jaw, tyle że właśnie nie wiadomo, gdzie też ona jest, i dlatego argumenty przeciwnika i własne sprowadzić mogą na manowce.”

olac system

Ideologie, doktryny i poglądy przeciwko prawdzie duchowej i każdej innej

Poglądy, doktryny, ideologie, schematy to nie tylko projekcje naszych własnych cech. Ale także są próbą pojęcia nieskończonej mnogości świata przez bardzo wąski pryzmat. To tak, jakby patrzeć przez okno mieszkania na niebo, i jakby myśleć, że wie się o tym „niebie” wszystko. O całym jego bezkresie, o chmurach, słońcach, deszczu, śniegu, o wszystkich galaktykach, gwiazdach, planetach. Głupie, nie? A nasze poglądy na temat „nieba” zależą właśnie od tego, przez jakie „okno” patrzymy. Oczywiście piszę teraz metaforycznie. Zależy to od tego, w jakim kraju to okno jest ustawione. Czy jak duże ono jest, a najczęściej jest naprawdę maleńkie. I którą stronę świata – północ, południe, wschód, zachód, widzisz przez to okno. Całe nasze poglądy są tak niedoskonałe i tak wąskie. Nie jesteśmy w stanie pojąć nieskończonej mnogości świata. Więc pojmujemy i opisujemy tylko jego wycinek.

Najczęściej bardzo mały wycinek i najczęściej uważamy ten swój wycinek za jedyny prawdziwy obraz bezkresnego nieba. Rzadko kiedy dopuszczamy myśl, że to tylko wycinek. Rzadko wiemy, że każdy ma w domu inne okno i widzi przez nie nieco inny obszar nieba. I że każdy w dodatku inaczej używa swoich oczu i mózgu. No i wyznając swoje doktryny, nie odróżniamy twardego faktu od subiektywnej, a więc miekkiej interpretacji faktu. Dlaczego? Ze względu na ograniczenia umysłu. Dany fakt, dany wycinek prawdy, automatycznie łączy się z kolejnymi i kolejnymi faktami i wycinkami prawdy. I patrząc jeszcze szerzej – łączy się ze wszystkim. Z całą nieskończoną mnogością. Z tym metaforycznym bezkresem nieba. Dlatego dla umysłu wygodniej patrzeć na dany wycinek prawdy w oddzieleniu od całej reszty. Np będąc ślepym na zdanie drugiej strony. A patrząc na ten wycinek prawdy, automatycznie tworzymy subiektywną i mocno zawężoną interpretację całej prawdy.

Cytat: „Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt).

Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Tak po prostu umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie “co ja tu właściwie robię?”. Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.”
Autor: Truthism.com (RESZTA artykułu poruszającego prawdę duchową i ezoteryczną, dostępna tutaj)

globalna swiadomosc (3)

Więzienie cywilizacji, więzienie bez ścian, a odwieczna duchowa prawda

Wyobraź sobie chwilę. Więzienie bez ścian, więzienie umysłów.. żyjesz więc dla siebie, czy dla innych? Starasz się myśleć samodzielnie, czy oddajesz władzę nad swoim myśleniem politykom, ideologom, ekonomistom, kapłanom? Załóżmy że spełniłeś wszelkie oczekiwania innych. Żona, dzieci, dom i auto na kredyt. Wychodzisz do pracy przed 6 rano. Wracasz do domu po godz. 20. Na seks i inne przyjemności nie ma po prostu siły. I czasu. Na hobby i pasje też nie. Żona staje się coraz bardziej obojętna. Dzieci albo Cię nie poznają, albo zaczynają Cię nienawidzić. Masz wszystko, ale tak naprawdę nie masz nic. I te kredyty. I ten dławiący, podskórny lęk, czy wystarczy na raty. A co jak wyrzucą z pracy? Wiesz więc, że musisz się tej pracy trzymać nawet jeśli warunki są fatalne.

To jest „sukces po polsku”, a tak naprawdę więzienie cywilizacji. Więzienie bez ścian, więzienie umysłów. Miliony Polaków wpadło w tę pułapkę. Masz 18 lat lub więcej, i jeszcze nie wpadłeś? Obserwuj uważnie swoich rówieśników. Nie bądź dla ludzi katem, jakimś pierdolonym konserwatywnym bigotem, który surowo osądza wszystkich. Tylko nie osądza siebie, bo samemu to wolno, gdy nikt nie patrzy, nie? Inaczej: nie bądź sędzią i katem dla ludzi, bo wtedy nie dowiesz się niczego. Słuchaj uważnie i współczująco, nie oceniaj, nie potępiaj, to ludzie będą Ci się w sekrecie zwierzać. Poznasz wiele historii złamanych żyć, tak jak ja poznałem. To życie jest dla Ciebie, a nie po to, byś zadowalał wszystkich wokół.

Prawa fizyki można wykorzystać, ale nigdy złamać. Żadnemu naukowcowi nie przyszłoby do głowy łamanie praw fizyki, matematyki, biologii itp. Naukowiec chciałby raczej poznać te prawa, których jeszcze nie zna, i wykorzystać je dla dobra swojego i innych. Tak samo jest z prawami matrixa, systemu. By dotrzeć do źródła, trzeba iść pod prąd. Ale w pewnym momencie zauważasz, że to nie działa. Działało długo, ale teraz już nie. Że nie da się cały czas iść pod prąd. Że im wyżej rzeki, tym prąd coraz bardziej urwisty, nieprzewidywalny i zdradliwy. Bo gdy patrzysz się w otchłań, to ona zaczyna się patrzeć w Ciebie.

psychologia

Nie da się ciągle iść pod prąd. Nie tak poznaje się prawdę

Odkrywasz, że można płynąć z prądem, ale niekoniecznie w mętnym i śmierdzącym nurcie, jak większość. Ale w takim nurcie, który my wybieramy. Masz umiejętność obserwacji, współczującego słuchania innych, i tym samym, uczenia się na ich błędach. Płyniesz więc z prądem, i to nawet z tym głównym prądem, jak masz akurat ochotę. Ale unikasz tych pułapek, które są sprytnie zastawione na drodze różnych prądów. To jest prawdziwa duchowość – zejście na Ziemię i wyrażanie siebie w materii. Nie da się cały czas walczyć z systemem i nienawidzić go. Przecież to w nim żyjemy, dzięki niemu mamy jako taką stabilizację. Nie mamy anarchii, wojen, chaosu powodowanego przez gangi i grupy paramilitarne.

Mamy też ten wciąż niewielki i pełen błędów postęp. Nie musisz już pracować 16 godzin w fabryce lub w polu od świtu do zmierzchu, bo poprzednie generacje ludzi to wywalczyły. Nie umierasz w wieku 40 lat, żyjąc przecież bio i eko, jak przez poprzednie tysiąclecia. Bo mamy medycynę, i tę alternatywną i tę oficjalną. Nikt Cię nie zmusza jak jeszcze 200 lat temu do ślubu w wieku 16 lat i płodzenia dwunastu dzieci. A tak było drzewiej, tak było w rzekomo starych dobrych czasach. Które wcale nie były dobre, bo to kolejna iluzja czy też paranoja umysłu. Postęp zawsze przynosi coś dobrego i złego.

Umożliwia nam bezpieczniejsze i bardziej cywilizowane życie. Ale wydziera wartości wyznawane przez poprzednie pokolenia. Bo wszystkie systemy spajające społeczeństwa, trzymające je tak naprawdę za mordę, zostały skompromitowane i upadły. Postęp jednak niesie także wypaczenia, takie jak szaleństwa lewactwa, jak gnojenie ludzi za poglądy, jak islamska inwazja. I to budzi sprzeciw, stąd teraz mamy lekką, konserwatywną korektę systemu (Trump, Orban, Kaczor i potem następni). Tak samo było przecież z wynalezieniem ognia i koła. Umożliwiły skok cywilizacyjny, ale jednocześnie ogień (pożary, wojny) i koło (wypadki) zabiły wielu ludzi. Ale nikt nie chce teraz odchodzić od siły ognia i potęgi koła, prawda? I to nie ogień czy koło są winne, ale człowiek, który je źle używa.

system (2)

Szokująca prawda o systemie jest inna niż się  wydaje

No i to dzięki systemowi się wyrażamy i realizujemy. Duch realizuje się w materii i dla naszych poglądów też jest miejsce. Mamy prawo do naszych poglądów i ich wyrażania, mamy prawo do swojego miejsca na Ziemi. Cała walka, szamotanina i pretensje o niezrozumieniu i nietolerancji, są często naszą wewnętrzną walką i projekcją. Prawem i materii, i ducha, jest ewolucja i udoskonalanie. Nie tylko jeśli chodzi o geny. Ewolucji podlega przede wszystkim mentalność, duchowość, nauka, technika, medycyna, i postrzeganie wszystkiego. Postrzeganie staje się coraz pełniejsze, szersze i głębsze. Staje się ono coraz bardziej łagodne i cywilizowane. Te metaforyczne okienka na niebo o których mówiłem powyżej, są coraz większe i widać przez nie więcej.

Trwa to powoli, ale sukcesywnie się to udaje. Wcześniej trwało to całe „eony”, a teraz coraz krócej, przez dekady i lata. Możemy w tym uczestniczyć i to przyspieszać. Ale ważne jest to, byśmy przy tym nie nienawidzili systemu i nie walczyli z nim na ślepo. Ale byśmy się dobrze bawili, byśmy się radowali, że przekazujemy wiedzę, inspirację i dobre słowo innym. Prawem natury jest nieświadomość. A więc także ślepota i głuchota na nasze dylematy i dramaty. Jej cechą jest brak sprawiedliwości i brak świadomości. Przypomina ona dwuletnie dziecko, które wzięło w ręce kotka zbyt mocno, przez co zwierzaka zabolało. Ale czy to dziecko jest złe i niesprawiedliwe? Jest po prostu nieświadome.

Ewolucja następuje więc i na polu genetyki, i na polu mentalności. I to jednocześnie. Tworzy ona coraz doskonalsze i coraz bardziej świadome formy życia. Pierwszymi formami życia były skały, minerały, które niby jakąś szczątkową świadomość mają. Kolejnymi były bakterie i wirusy, o równie niskiej świadomości. Potem całe królestwo zwierząt. Przekazy różnych kultur i niektóre tradycje ezoteryczne mówią, że ryby jako ostatnie formy życia mają bardzo niską świadomość. To dlatego symbolem chrześcijaństwa jak i Cesarstwa Rzymskiego (dziś Watykan, USA, Niemcy, Anglia itp) jest ryba. Jest ona symbolem nieświadomości, braku przebudzenia.

globalna swiadomosc 1

Jesteśmy „oczami” i „uszami” ślepej i głuchej natury

Potem życie wyewoluowało z morza na ląd, co było milowym krokiem. Były płazy, gady, a potem ssaki. No i w końcu ludzie. I teraz: to my, ludzie, jesteśmy „oczami” jak i „uszami” głuchej i ślepej natury. To my jesteśmy świadomością i sprawiedliwością pośród nieświadomości i „niesprawiedliwości” natury. A przynajmniej mamy zobowiązanie, by nimi, by nią być. Długa jeszcze droga do tego, dlatego mamy tę ewolucję. Zmierza ona w stronę świadomości globalnej, opisywanej przez ezoteryków, czyli kolejnego wielkiego skoku ewolucyjnego.

Jednak tu zaczynają się schody i problemy. A konkretnie schody w dół, ku mrocznej kapliczce  psychiki ezoteryków, tworzących różne takie teorie. Większość teorii ezoterycznych to fikcja, projekcja, więzienie umysłów. Być może zauważyłeś, że jedna teoria zaprzecza drugiej. Że każda teoria ezoteryczna obejmuje jakiś tam wycinek prawdy. Że każdy „ezoteryk” głosi co innego i swojego postrzegania broni. Bywa, że z wielką agresją, ogłaszając się przy tym nieomylnym magiem. Mamy więc tutaj dokładnie to samo, co przy doktrynach politycznych, ekonomicznych, naukowych i religijnych. Ten sam schemat. To samo więzienie umysłów. Te same projekcje i odbicia lustrzane umysłów tych ezoteryków.

Jako cywilizacja jesteśmy na naprawdę niskim poziomie. Ledwo wyszliśmy z tysiącletnich mroków barbarzyństwa. Ledwo wywalczyliśmy trochę swobód, tolerancji, trochę cywilizowanych wartości, a już islam depcze nam po piętach. Systemy niewolnicze spajające społeczeństwa w poprzednich wiekach legły w gruzach, o czym pisałem powyżej. Mamy obecnie trudny i pełen wypaczeń okres przejściowy. To, co stare zostało skompromitowane, już nie da się tego zamieść pod dywan, jak robiono to dawniej. Ale tego, co nowe, jeszcze nie widać w pełni. I te nowe wartości także są wypaczane. Często zamieniają się one w swoje przeciwieństwo, np tolerancję dla barbarzyńców. Czy w zamykanie w więzieniach tych, którzy nie chcą być tolerancyjni i postępowi tak, jak surowo rozkazują fanatycy „postępu”.

antysystem

Rozterki szukających duchowej prawdy

Przeżywamy te same rozterki, co dekadenccy i wywrotowi myśliciele sprzed wieku, czy sprzed dwóch wieków. Ba! Nawet te same, co myśliciele sprzed tysiącleci. Ślady naszych myśli można znaleźć w przekazach Sokratesa, Platona, Aureliusza, Owidiusza. Można je znaleźć w mitologiach różnych kultur. Np w mitologii hebrajskiej (Stary Testament, Nowy Testament, Kabała, Talmud, Zohar). Dawni myśliciele kończyli często tragicznie, np Sokrates czy Jezus. Przez wieki jednostki niosące postęp były krzyżowane, palone na stosach, kamieniowane, czy skazywane na wygnanie i śmierć głodową.

Obecnie tego w naszym kręgu cywilizacyjnym nie ma. Gdzieś tam groźnie pohukują że jesteśmy satanistami, ateistami, heretykami, oszołomami, zwolennikami spiskowej teorii dziejów. Że krytykujemy tradycyjny, stary porządek świata. Że nasze poglądy są wywrotowe i antyspołeczne. Że kto nam poda tę szklankę wody. Ale najczęściej dzieje się to na naszą własną „prośbę”. Uważaj komu dajesz zakazane jabłko wiedzy. Większość ludzi nie strawi go, tylko dostanie niestrawności i Cię nim obrzyga. A potem powie, że dałeś im zatrute, szatańskie jabłko, i da Ci w mordę.

Potrzeba dwóch lat by nauczyć się mówić, i 50 by nauczyć się milczeć. A raczej by nauczyć się, kiedy możesz mówić głośno, kiedy cicho, a kiedy po prostu milczeć, śmiejąc przy tym się szyderczo. Mi to zajęło 30 lat. Wielu ludziom może zająć to 20 lat lub mniej. Bo teraz mamy niesamowity dostęp do wiedzy całej planety. Przykładowo: w TV możesz oglądać i debilne programy, i wartościowe filmy dokumentalne. Robię i jedno i drugie. W internecie możesz oglądać głupawe filmiki czy czytać chamskie dowcipy. Ale możesz też obcować z wiedzą całej planety, wszystkich dziedzin, epok i kultur. Ja też robię i jedno i drugie.

przyszlosc ziemi i cywilizacji technicznej

Całość tego wszystkiego skupia się w wyluzowaniu i wyższym poziomie wyjebania. Z jednoczesną akceptacją tego, co istnieje, w tym systemu. I w sięganiu po to, na co masz ochotę, i unikaniu tego, na co ochoty nie masz.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Szokujące tajemnice duchowości: Ziemia to kosmiczny psychiatryk. Wyluzuj, żyj po swojemu i baw się dobrze!

Duchowość ma wiele tajemnic. Psychiatryk Ziemia czy kosmiczna szkoła średnia?

Zapraszam Cię na literacką podróż po duchowych prawach świata i niuansach istnienia, w której Ziemia została przeze mnie porównana do.. kliniki psychiatrycznej. Ziemia to klinika psychiatryczna z siedmioma piętrami. Jest ich siedem i pierwotnie każde piętro odpowiadało odpowiedniemu poziomu rozwoju i „ucywilizowania” pacjentów. Pierwsze piętro odpowiadało pierwszemu poziomowi, drugie piętro – drugiemu poziomowi, i tak dalej.

Obecnie w psychiatryku Ziemia jest inaczej. Pierwsze trzy piętra zajmują pacjenci z poziomu pierwszego. Kolejne dwa piętra zajmują pacjenci poziomu drugiego. Piętro szóste zamieszkują wspólnie pacjenci poziomu czwartego i piątego. Z kolei piętro ostatnie, siódme, zamieszkują wspólnie pacjenci poziomu szóstego i siódmego.

Pacjenci z poziomu pierwszego są najbardziej impulsywni i porywczy. Pragną silnych emocji. Lękają się bardzo o przetrwanie w klinice, w końcu te niższe piętra są piętrami najbardziej „więziennymi”. Jest tam bardzo trudno, groźnie, niestabilnie, lękowo. W związku z tym, pacjenci z poziomu pierwszego, z trzech dolnych pieter, potrzebują bardzo silnych lekarstw, mających wiele skutków ubocznych. Czyniących z nich warzywa. Jest to piętro Tiorydazyny, owianej złą, filmową sławą.

Więzienne zasady na Ziemi. Praca jednak nie czyni wolnym..

Potrzebują oni też rygorystycznych, niemal „więziennych” systemów zasad, nakazów, zakazów. W przeciwnym wypadku, ze względu na ich agresję i popędliwość, zapanowałaby ogromna anarchia. Pacjenci z wyższych poziomów (szczególnie z poziomów 2, 3, 4, 5) uważają lekarzy i ordynatorów leczących pacjentów poziomu pierwszego za dyktatorów, tyranów. A ich metody za łamanie wszelkich praw. Choć nie zdają sobie oni sprawy, że gdyby nie te metody, to nie mogliby oni przechodzić procesu leczenia. Tylko zmieniliby piętra tej kliniki w busz, w dżunglę.

Pacjenci poziomu pierwszego mogą przechodzić czasami, z gościną, na wyższe poziomy. Często wywołuje to ogromne problemy. Dla pacjentów z poziomu drugiego są oni po prostu barbarzyńcami. Z kolei poziom drugi, choć też nacechowany jest ekstremalnymi emocjami, żądzami, popędliwościami, too funkcjonuje tu coś innego. Mianowicie konieczność powściągania tych barbarzyńskich instynktów. Konieczność bycia „normalnym„, „tak jak reszta”. Pacjenci poziomu drugiego biorą już słabsze leki, ale nadal są one silne, nadal otumaniają, usypiają, osłabiają czujność.

Jednak pozwalają one na wykonywanie pewnych prac na rzecz kliniki. Umożliwiają też np uczestnictwo w terapii. Na tym poziomie ważna jest identyfikacja ze społecznością kliniki, z ideami kliniki, z ideami leczenia. Przy czym owo „leczenie” jest po prostu byciem takim jak reszta, jest nie zadawaniem lekarzom i ordynatorom podejrzanych pytań, nie kwestionowanie ich decyzji. Pacjenci poziomu pierwszego i drugiego wiedzą, że jakiś szef kliniki istnieje. Jednak jest to pojęcie bardzo mgliste, otoczone rytuałami, terapiami, pracami na rzecz kliniki itp.

Pacjenci z drugiego poziomu uważają swoje lekarstwa za jedynie słuszne, jedynie dobre. Uważają, że działają tylko ich lekarstwa. Leki i metody stosowane przez ludzi z wyższego, trzeciego poziomu, są przez nich akceptowane jako normalne, ale nie interesują ich one. Zaś metody leczenia pacjentów poziomów 4, 5, 6, 7, budzą u nich grozę i strach. Sprzeciwiają się im jako tym, które godzą w ustabilizowany i sielankowy porządek poziomu drugiego. Gdy przypadkiem zażyją jakiś lek z wyższego poziomu, reakcje mogą być różne, ale najczęściej są złe. Wymioty, biegunka, palpitacje serca, uderzenia gorąca i inne. Przecież wzięli coś niedozwolonego, coś szatańskiego.. I to dlatego. To przecież te lekarstwa i Ci ludzie są jacyś źli, to heretycy, oszołomy, odszczepieńcy!

„Bo my wiemy lepiej!”

Zgoła inny jest poziom trzeci kliniki psychiatrycznej o nazwie Ziemia. Pacjenci mają już dostęp do nowoczesnych komputerów i innych fajnych urządzeń. Nie muszą już „na ślepo” pracować dla kliniki, tak jak pan doktor każe, ale mogą pracować bardziej dla siebie. Bardzo się tym szczycą, bo zarabiają dwa, trzy, lub nawet dwadzieścia razy więcej niż pacjenci dwóch niższych poziomów, którymi to pacjentami gardzą. Choć dalej nie wiedzą, że 90% wypracowanych przez nich dochodów zabiera właściciel kliniki.

Zresztą, jaki kurwa właściciel kliniki?! Nic takiego nie istnieje, myśl racjonalnie, do cholery! I ogarnij się, oszołomie, co za bzdury gadasz! Klinika nie ma żadnego sensu i celu działania, ktoś ją wybudował przez przypadek! Sama się wybudowała, cegły same się ustawiły w takiej kolejności i to przez zupełny przypadek! A jedyny sens to ciemiężenie i wyzyskiwanie pacjentów poziomów niższych, gardzenie tymi z poziomów wyższych i po prostu zarabianie! Lekarstwa jakie są tu używane są innego rodzaju. To nowoczesne, drogie, silnie pobudzające antydepresanty, takie jak np Bupropion. Zdarzy się też pokątnie załatwiona amfetamina czy mefedron, by podnieść wydajność w pracy.

Inne lekarstwa to np szczepienia, ponieważ występuje tu obsesyjny lęk przed chorobami zakaźnymi. Szczególnie te nowsze wersje szczepionek. Bo przecież ich stać no i lekarze z kliniki je popierają. Na argumenty pacjentów z wyższych poziomów, że te pobudzacze niszczą serce i są ogólnie szkodliwe, nie zwracają uwagi. Przecież liczy się sukces a nie zdanie oszołomów. Dalej występuje tu identyfikacja ze społeczeństwem, ale jest ona inna niż w przypadku poziomu drugiego.

Dlaczego nikt, nawet Bóg, nie reaguje na to całe zło?!

Społeczeństwo jest po prostu narzędziem, biomaszyną mającą przyczynić się do sukcesu. Owszem, trzeba przestrzegać jego zasad. Trzeba być uspołecznionym, asertywnym, ekstrawertycznym aż do porzygu. Trzeba być poważanym i szanowanym obywatelem. Ale nie dla sielskiego i głupiego etosu pracy i etosu posłuszeństwa charakterystycznego dla pacjentów poziomu drugiego. Tylko dla siebie, by osiągnąć sukces, by robić dobrą minę do złej gry. Trzeba wiedzieć jaką maskę założyć, jakie kłamstwo powiedzieć. Komu lizać dupę, a komu wbić nóż w plecy.

Poziom czwarty to całkowite załamanie się porządku charakterystycznego dla pacjenta z poziomu trzeciego. Często w wyniku ogromnej traumy, która paradokslnie ma działanie leczące. Pacjent doznaje wtedy olśnienia. Po co mam harować jak wół? Po co mam być taki, jak inni każą? Dlaczego mam być takim bezdusznym dupkiem, pełnym hipokryzji, mentalności Kalego? Pojawiają się też myśli, że klinika psychiatryczna to jakieś pierdolone szambo. Co tu się w ogóle odpierdala?!

Dlaczego lekarze i ordynatorzy nie reagują na to całe zło? Może im na tym zależy, może zarabiają na tym gruby hajs? No i dlaczego pacjenci z poziomu 1, 2 i 3 na to zezwalają? Dlaczego są takimi lemingami? Takimi gruboskórnymi dupkami, albo odwrotnie – biernymi ofiarami losu? Pacjenci poziomu czwartego mawiają: „wiem, że nic nie wiem”. Często są przestraszeni. Dostrzegają, że lekarze i ordynatorzy różnych pięter coś knują. Coś wrednego i przebiegłego. Rozmawiają o tym w swoim gronie, i tworzą o tym rozmaite, straszne teorie. Zaczynają widzieć knowania tam, gdzie ich nie ma. W tym ferworze myśli często nie dostrzegają knowań tam, gdzie one naprawdę są obecne.

Pacjenci poziomu czwartego buntują się przeciwko lekarstwom i metodom z niższych poziomów. Postrzegają je jako szkodliwe, podejrzane, lub barbarzyńskie. Choć często są one im potrzebne. I nierzadko ratują im życie. Bo oni chcą inaczej, nie chcą przecież brać tych świństw! Na poziomie czwartym i wyższych, praca ma szczególny sens wtedy, gdy służy dobru może nie kliniki i jej właścicielowi, ale dobru pacjentów. Inny jest poziom piąty. Pacjenci z tego poziomu uważają, że „wiedzą„. Z jednej strony odcinają się od zabobonów, hipokryzji i psychoz poziomów 1, 2 i 3. Z drugiej strony, uważają, że to oni wiedzą najlepiej, że to ich lekarstwa są jedynymi skutecznymi.

Gotowi do opuszczenia kliniki „Ziemia”

Pod tym względem poziom piąty bardzo przypomina poziom trzeci. Masz być taki, taki i taki, i dopiero wtedy możesz uważać się za oświeconego, za człowieka z sercem. Pacjenci z „piątki” uważają, że mają kontakt z samym właścicielem kliniki. I że tylko oni mają do tego kontaktu prawo. I że tylko oni poprawnie interpretują jego przesłania. Przecież każdy inny robi to źle i jest zwodzony przez cynicznych doktorków i ordynatorów! Ludzie z tego poziomu nie mają krytycyzmu i dystansu wobec tych wizji, i nie wiedzą, że najczęściej są we wredny sposób oszukiwani przez rechoczących z ich głupoty doktorków. To żaden właściciel kliniki ze swoim przekazem, ale sprytny doktorek bawi się w głuchy telefon i ma przy okazji potężną bekę.

Poziom szósty pozbawiony jest nadęcia ego typowego dla poziomu piątego. Istnieje tutaj częściowy powrót do „wiem, że nic nie wiem” z poziomu czwartego. Pacjenci tego poziomu nie łakną kontaktu z szefem kliniki, którego często podejrzewają o złe knowania i obarczają winą za wszelkie zło. A przynajmniej nie w taki „fajerwerkowy” sposób, w jaki robią to „piątkowicze”. Poziom szósty to często niechęć wobec różnych wymyślnych, tajemnych eliksirów, charakterystycznych dla poziomu niższego. Bo to w końcu kolejna iluzja. Natomiast poziom siódmy to całkowite wyzwolenie z konieczności jakiegokolwiek leczenia. I z konieczności szukania kontaktu z właścicielem kliniki. Nie biorą oni leków, nie uczestniczą w terapiach, bo ile kurwa można. Są gotowi na opuszczenie kliniki.

Wiedzą oni, że to opuszczenie kliniki i wyjście na wolność jest celem. że celem nie jest ślepe utożsamianie się z założeniami kliniki, charakterystyczne dla poziomu 2, ani sukces z poziomu trzeciego. Nie jest nim też chęć reformy kliniki i polepszenia bytu pacjentów, która włącza się pacjentom poziomu czwartego. Nie chcą też efekciarstwa, różnych fikołków i eliksirów osób z poziomu 5. Oni po prostu są, istnieją, egzystują. I wiedzą, że gdzieś tam jest lepszy świat. Pola, łąki, lasy, tętniące życiem miasta, morza, oceany, pustynie, przestrzeń kosmiczna.. A nie zapleśniała, pełna wariatów i wrednych lekarzy klinika. Która nie tętni życiem, ale zastojem. Wiedzą to, ponieważ poziom siódmy ma przywilej wychodzenia na przepustki, poza klinikę.

Sens życia czy sens istnienia świata? A jest w ogóle taki?

Co jest więc celem istnienia kliniki, jak i jej właściciela? Klinika ma leczyć, leczyć, leczyć i jeszcze raz leczyć. Ale czy wyleczy na trwałe, wypuszczając pacjenta? To jest wątpliwe. Właściciel kliniki z kolei chce z jednej strony mieć korzyści z jej istnienia, np hajs. A z drugiej strony, chce mieć zajęcie, chce mieć pracę, chce by wielki i potężny gmach kliniki istniał i błyszczał. On doświadcza życia poprzez pacjentów i poprzez opiekowanie się kliniką. I pod wieloma, bardzo wieloma względami, jest dokładnie taki sam, jak pacjenci wszystkich siedmiu poziomów. Dla niego brutalny mord na 1 poziomie, wyzysk innego pacjenta na 3 poziomie jak i beztroska bytu poziomu siódmego maja dokładnie taką samą wartość – są bowiem doświadczaniem, kreacją.

Właściciel kliniki chce np, by pacjenci pracowali, by byli mu posłuszni, by się rozmnażali. Pytanie tylko, czy jest to korzystne dla pacjentów? Tylko czasami i tylko wtedy, jeśli przeżywają w ten sposób lekcje, jeśli służy to procesowi leczenia. Jednak w zdecydowanej większości przypadków jest to puste i bezsensowne snucie się po korytarzach kliniki. Istnieje też zasada, że jeśli pacjent powołuje do życia swoje dziecko, to nie może opuścić kliniki. Bo przecież ani lekarze, ani tym bardziej właściciel się nim nie zajmą, musi to zrobić rodzic.

Pacjenci z poziomu pierwszego płodzą bardzo dużo dzieci, po 10, 15 i więcej. I w ogóle się nad tym nie zastanawiają, że ich poziom pełen jest agresji i brutalności. I że lekarze i ordynatorzy dają im mało jedzenia. Te dzieci po prostu są, i są też źle traktowane. Poziom drugi to też poziom dzieci, i przy okazji poziom posłuszeństwa, konserwatyzmu i pracy. Konserwatyzm i tradycja nie są świętością, od której łezka wzruszenia się kręci w oku. Są one programem kontrolnym mającym trzymać za mordy motłoch z poziomów 1, 2 i 3. I są absolutnie konieczne. Są potrzebne by klinika trwała. By nie zamieniała się w jedną wielką ćpalnię, ruchalnię i dżunglę. By Ci, którzy chcą się leczyć i iść wyżej, mogli to robić. Są też potrzebne by chronić pacjentów z wyższych poziomów (4, 5, 6, 7) przed agresją, popędliwościami i żądzami pacjentów z pierwszych trzech poziomów.

Dobro jednostki kontra dobro społeczeństwa

Na marginesie.. Dobro i samorealizacja jednostki jest przeciwne dobru ogółu. Funkcjonujące w społeczeństwie tabu, dulszczyzny i zmowy milczenia są po to, by zachować porządek społeczny. Gdyby wszyscy byli uczeni tego, co opisujemy, to każdy chciałby stać się silną i szczęśliwą jednostką. Kto by wtedy pracował na elity za grosze i się na to wszystko co jest na świecie godził? W TVN24 mówili że niedługo będziemy musieli jeść owady, chrząszcze. Serio, mówili o tym na poważnie. No ja pierdolę..

Tymczasem elity inkasują biliony dolarów za siedzenie na dupie. Za niszczenie ekosystemów, za wywoływanie wojen, za rozmyślne sponsorowanie terrorystów a potem ich zwalczanie, za wyzyskiwanie nas, nazywane „wolnym rynkiem”. Społeczeństwo nie może mieć samych silnych jednostek. Społeczeństwo musi mieć ofiary. To zwierzęca struktura, w której panuje hierarchia stada. Silni mają lepiej i tyle, inaczej byłby rozpierdol. Więc nie uczy się ludzi o tym, jak stać się silniejszymi jednostkami. To nie jest w interesie społeczeństwa, to nie jest w interesie tej planety

Wracając do meritum. Pacjenci z poziomu drugiego tez płodzą dzieci, całe gromady. Jest to ich sposób na realizację. Przecież tak robił ojciec, dziad i pradziad, więc nie wolno buntować się przeciwko zastanemu, staremu porządkowi świata. No i lekarze leczący na tym poziomie, groźnie pohukują, że tak każe właściciel kliniki, a jemu nie wolno się przeciwstawiać. Na poziomie trzecim dzieci są po prostu narzędziem w budowaniu wizerunku człowieka sukcesu, wizerunku szanowanego i poważanego obywatela. On ma pracować, a dziecko ma siedzieć cicho i być wdzięczne, bo ma przecież wszystko.

Inaczej sens rodziny widzą wyższe poziomy. Postawy są bardzo różne. Od wojującego antynatalizmu z poziomów 4, 5 lub 6. Aż po całkowite ubóstwienie rodzicielstwa z poziomów 5 lub 6. Tacy ludzie mogą mówić antynatalistom, że życie chce się rozmnażać, że takie jest jego prawo i koniec. Że tak każą wyższe ścieżki. Że brak chęci posiadania potomstwa to jednocześnie brak chęci do kreowania życia. Że jest to projekcja. Występuje tu symboliczny powrót do poziomu drugiego, gdzie oprócz tego różowego bobasa, czyli pacjenta i pracownika dla kliniki, świat może nie istnieć.

Jest to zaprzestanie walki i całkowite oddanie swojego istnienia właścicielowi kliniki. Nie jest to nacechowane ignorancją i dulszczyzna poziomów najniższych. I wtedy rzeczywiście, wredni lekarze i ich presja zanika zupełnie. Jednak nadal jest to niedostrzeganie faktu, że poza kliniką istnieje życie, i to prawdziwe życie, a nie jego koszarowa namiastka. Te bezkresne pola, łąki, lasy jeziora.. Szum wiatru, przestrzeń, wolność.. A nie zamknięte mury i konieczność pracy. Że nie trzeba mieszkać w klinice, ale można sobie wybudować fajny i przytulny domek. Tak, i to i to to mury, cegła, materia itp.. ale jaka różnica!

Gdy życie na Ziemi zbrzydło zbyt bardzo

Są pacjenci, którzy szczególnie umiłowali sobie pobyt w klinice. Siedzą sobie na wyższych poziomach (4, 5, 6) bez końca i bez końca. Ciągle doświadczają wciąż tych samych melodramatów i horrorów typowych dla szpitala psychiatrycznego. Uważają że klinika to jest koło życia, i że to „koło życia” jest jedyne. I nie wiadomo, czemu tak jest. Innym natomiast klinika psychiatryczna o nazwie Ziemia zbrzydła tak bardzo, że za wszelką cenę chcieliby się uwolnić. Taka postawa bywa czasami charakterystyczna szczególnie dla poziomów 5 i 6. Ani to, ani to nie jest dobre.

Czasami klinikę opuszcza duża liczba pacjentów. Po prostu co jakiś czas duże grupy pacjentów w krótkim czasie awansują na poziomy wyższe, aż do siódmego. I gotowi są odejść na wolność. Wtedy na tych wyższych poziomach brakuje pacjentów. I wtedy właściciel kliniki kieruje duże ilości pacjentów z poziomów 1 i 2 wyżej. Pozostali w klinice pacjenci lamentują, że ma miejsce inwazja barbarzyńców na ich piętra. Że trzeba to powstrzymać, bo oni nie chcą się integrować. Bo nie pasują do naszych wyższych pięter i rozrabiają. Że chcą zamienić całą klinikę w realia poziomu pierwszego lub ostatecznie drugiego.

Czy ta powyższa metaforyczna przypowieść coś Wam mówi? Przypomina Wam realia życia na Ziemi? Ten podział na poziomy nie jest wyssany z palca. Wywodzi się on z gnostyckiej nauki o poziomach świadomości człowieka i został przeze mnie opisany metaforycznie. Poniżej źródło tej wiedzy. Ale najpierw cytaty. Demiurg to także: matka natura, prawa natury, jungowska nieświadomość zbiorowa, globalna świadomość, matrix, itp itd. Adwersarze demiurga to Lucyfer (w negatywie) i Jezus Chrystus (w pozytywie). I inne postacie / archetypy.

Cytuję: „Bóg, którego czczą religie, którego wielbi się w kościołach nie jest Bogiem Prawdziwym. To Demiurg, który ma wiele imion – Saklas, Samael, Jaldaboath [jahwe, allah, szatan, pan bóg]. On jest twórcą „tego świata”, fałszu materii, świata ludzi przepełnionego cierpieniem i bezsensem. On to każe nazywać siebie Bogiem i Panem, chociaż nim nie jest. W ten sposób bluźni wobec Pełni, wobec Boga Prawdy. On nakazuje ofiar, krwawych i bezkrwawych, wymaga służby, poddaństwa i czci. Jest największym z władców układu słonecznego.

Jego dziełem są religie i ku niemu one kierują. Jego pragnieniem są krwawe ofiary z ludzi i dla niego są składane; On inspiruje wojny, katastrofy i nieszczęścia, w jego imię są przywoływane. Nikt inny, tylko on jest prawdziwym Szatanem, gdyż nie ma poza nim przeciwnika i wroga. Brak mu jednak rzeczywistego istnienia, ponieważ nie zanurzył się w tym co nieskończone. To tylko projekcja waszego umysłu i jego odbicie. Demiurg pozostaje więc w relacji zwierciadlanej z umysłem. Ludzki umysł odpowiada Demiurgowi, a Demiurg umysłowi. Z umysłu powstaje obraz Demiurga, a z obrazu Demiurga umysł.”
~Evangelium Aquarius

Cytuję: „Moja babcia powiedziała kiedyś, że zawsze dostajemy to, czego najbardziej się boimy. I zawsze wróci do nas to, co dajemy. I nawet, jeśli to tylko przesądy staruszki, nawet jeśli to tylko nasz, polski, lęk – w jego przypadku sprawdziło się w 100 procentach. P. od kilkunastu miesięcy choruje na raka. Ma 39 lat, ponad dwadzieścia kilogramów mniej, łysą głowę. I pierwszy raz w swoim dorosłym życiu czuje się bezradny, choć ma dostęp do najlepszych lekarzy. I do najnowocześniejszych metod leczenia. Tyle, że jego rak nie rokuje.

Co mówi P.?
– Nie potrafię poradzić sobie w szpitalu, bo tutaj zależę od innych. Nie znam tego uczucia.
– Żałuję, że odrzuciłem M. (jego dawna narzeczona), że nie przeprosiłem K. (jego dawna narzeczona). Mam setki osób na sumieniu, wiele spraw zaniedbałem, bywałem bezwzględny.
– Że byłem zajęty robieniem kariery i myśleniu o tym, ile osiągam zamiast doświadczaniem życia.

Tak, dawni przyjaciele P. ze studiów odwiedzają go. Widzą jego umieranie, współczują. Przynoszą książki, których nie ma siły czytać, opowiadają historie, jak go podziwiali, chociaż to już nie sprawia, że jest dumny. Mówią mu: będzie dobrze, po czym wracają do swojego życia. Do partnerów, partnerek, żon, dzieci, do swoich mniejszych ambicji, mniej bogatego życia, ale przytulnych domów.”
Autor:Matka żona i kłopoty

Cytuję: „Nie idź przeciwko prądowi życia, lecz podążaj z nim. Nie jest on twoim wrogiem. Gdy człowiek próbuje iść w górę rzeki, walcząc z nurtem, bardzo szybko się męczy i nie może dotrzeć donikąd. Rzeka jest ogromna, a ty jesteś drobinką. W tym ogromie istnienia jesteś mniejszy od atomu. Jak mógłbyś podjąć walkę przeciwko całości? Już sam pomysł trąci brakiem inteligencji. Jesteś przez tę całość stworzony – jakże mogłaby być twoim wrogiem? Natura jest twoją matką, nie może być przeciwko tobie. Twoje ciało jest podstawą twojego życia, nie mogłoby być ci przeciwne. Służy ci, pomimo że ciągle z nim walczysz. Służy ci na jawie i we śnie. Kto za ciebie oddycha? Ty śpisz głęboko i chrapiesz. Ciało ma swoją własną mądrość. Kontynuuje oddychanie, serce kontynuuje bicie, ciało funkcjonuje bez twojego nadzoru. Prawdę mówiąc, funkcjonuje lepiej wtedy, gdy jesteś nieobecny. Twoja obecność zawsze powoduje zakłócenia, bo twój umysł pozostaje pod wpływem osób, które nauczyły cię zwracać się przeciwko swemu ciału.

Uczę cię przyjaźni z wszystkim, co istnieje. Nie chcę, byś wyrzekł się świata, bo przecież jest nasz. Nic, co istnieje, nie jest ci wrogie. Jedynym, czego powinieneś się nauczyć, jest sztuka życia, pełnia radości zamiast wyrzekania się. To tylko kwestia opanowania tej sztuki (…) Jeśli odkryjesz, że gdzieś w twoim ciele, natura, świat jest przeciwko tobie, pamiętaj jedną rzecz: to na pewno twoja ignorancja, to na pewno złe podejście. Jest tak, bo nie znasz sztuki życia. Nie zdajesz sobie sprawy, że Istnienie nie może być ci przeciwne. Z niego się zrodziłeś, w nim żyjesz, ono dało ci wszystko, a ty nawet nie odczuwasz wdzięczności.”
~Osho

Cytuję: „Złych i opętanych jest tak wielu, a eliminując ich pojawia się na ich miejsce kilku nowych. Czy wynajdziemy kiedyś sposób na eliminację genu zła? Czy wynalazcy poddadzą się experymentowi jak cała reszta? Czy bez zła świat będzie lepszy? Jeśli zniknie zło nie będzie dla niego przeciwwagi w postaci dobra! Jedno bez drugiego nie istnieje! Czy już do końca świata jesteśmy zdani na ten obłędny paradox? Gdybyśmy jakimś cudem problem ZŁA rozwiązali lokalnie zawsze znajdzie się ktoś w wielkim świecie komu to nie przypadnie do gustu, a znowu z wszystkimi nie wygramy.. Zostaje nam filozofia, religia, psychologia i marzenia o tym by świat mógł być lepszy. Ale (!) co jeśli ten świat ma właśnie taki być? Życie na Ziemi to szkoła, którą musi przejść każdy bez wyjątku. To prawdopodobnie misterny, boski plan, w który jako ludzie nie możemy ingerować. Zwyczajnie; pęka głowa od takiego myślenia i na koniec zapominamy o tym, że celem naszego życia jest to by… je przeżyć.”
~FakaFones

Poniżej wymieniam siedem poziomów świadomości człowieka, które odpowiadają siedmiu poziomom pacjentów w opisywanej przeze mnie klinice:

1. Malchut – stan zepsucia, stan świadomości bliski zwierzęcemu – potrzeba bezpieczeństwa i przeżycia za wszelką cenę, silne impulsy i instynkty, często nie do opanowania;
2. Hod – stan ubezwłasnowolnienia społecznego – potrzeba silnych doznań, emocji, ekscytacji, konieczność ulegania społeczeństwu, jego rygorom pełnym fałszu i hipokryzji;
3. Netzach – dominacja egoizmu – potrzeba bogactwa, dominacji i władzy (czyli to co mamy teraz: bezwzględny, drapieżny kapitalizm, wyzysk, przemoc, rywalizacja, hierarchizm. Dominacja banków, korporacji, biznesu);
4. Tiferet – olśnienie świadomości – uczucie, serce. Jest to poziom gdy wreszcie do nas dochodzi świadomość, że nie można całe życie żyć pusto i próżno, jak na poziomach poprzednich. Jest to poziom polityki, idei, aktywizmu, szerokiej działalności obywatelskiej, charytatywnej itp. Na ten poziom wchodzi obecnie Ziemia jako świadomość kolektywna;
5. Gewura, Chesed, Bina – mądrość – obfitość, poziom „maga” czyli osoby biegłej w wiedzy, ale znowu nie tak do końca, nie w pełni. Znowu błędy egoizmu jak w poziomie 3, dogmatyczność itp;
6. Chochma – zrozumienie – uświadomienie. Poziom zerwania z negatywizmami i poziomu poprzedniego, trochę w nim nawet smutku i żałoby. Większy wgląd w boskość, większa pokora (ta prawdziwa, a nie udawana), ale wciąż brak pełni boskości;
7. Keter – korona stworzenia – sfera doznawania indywidualnego, stan boskości na Ziemi.

Życie jest tak krótkie..

Możliwe, że jedyna droga rozwoju dla dusz takich jak my, jest uświadomienie sobie tego i owego, przepracowanie życiowych lekcji, i odejście do innego świata, gdzie rządzą inne, mniej agresywne zasady. Ludzkość wydaje się nie być dojrzała do doświadczania pełni bogactwa i obfitości. Inna teoria mówi, że właśnie teraz żyjemy w czasach jakiegoś przełomu, że teraz to wszystko ma się zmienić. Czy ten przełom zakończy się reformą systemu?

Czy raczej zakończy się tak jak w eksperymencie Calhouma? Czyli upadkiem systemu? W którą teorię wierzyć? Ja nie wierzę w żadną z nich, ale też nie wykluczam zaistnienia żadnej z nich. Z tym, że staram się być raczej optymistą. To, co przedstawiłem powyżej, to tylko model, schemat. Jak każdy z nich, jest niepełny, nie oddaje całości prawdy i nie musisz w niego wierzyć. Co więc możesz zrobić? Wyluzować, żyć swoim życiem. Mówią, że nikomu nie jesteś nic winien. Tak, to grubo naciągany frazes, i też się z nim nie zgadzam. Ale jedno mogę Ci powiedzieć z całą powagą i z całą pewnością – nie jesteś nic winien społeczeństwu.

Life is too short, don’t stress everyday
Leave your worries behind go out and play
Life is too short, grasp it in your hand
A natural miracle, have fun while you can

Life is too short, as precious as gold
It’s full of surprises, so I am told
Life is too short take it from me
Have as much fun as you wish, just wait and see

Life is too short, people seem to forget
That life is a gift and its free yes that’s it
Life is too short, use your own eyes
Open yourself and enjoy your own life

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości

Marzy Ci się zdrowie, witalność i wieczna młodość? Nieśmiertelność? Zastanawiasz się jak podtrzymać żar w miłości, w związku?

By nie gasł on pod nawałem kredytów, obowiązków i codzienności? By miłość trwała dłużej niż znane w psychologii dwa lata? Uważasz może, że to tylko odwieczne, oniryczne marzenia ludzkości nie mające pokrycia w realiach? Że to tajemne knowania alchemikiów, okultystów, Illuminatów, suszących jakieś podejrzane zioła, chcących wyprodukować Ormus czy znaleźć św. Graala? A może uważasz, że to po prostu wielkie wyzwanie dla nauki, medycyny, techniki, genetyki?

A może wszystkie odpowiedzi są poprawne w jakiejś tam części? Zadam jednak inne pytanie.. Co jest prawdziwym powołaniem człowieka? Co jest sensem życia? Po co dusza zamierzała wcielić się w ludzkie ciało?

To pytanie nastręcza wielu trudności i kłopotów. Ogromna większość ludzi bez względu na wyznawaną wiarę, przyjęła światopogląd materialistyczny (ateistyczny). Że życie sensu nie ma, że istnienie świata nie ma celu, że nie trzeba się nad niczym zastanawiać ani niczego kwestionować. Najczęściej mówią oni, że sensem życia jest małżeństwo, rodzina, kariera. Zauważcie, że oni najczęściej wymieniają te trzy rzeczy. Bardzo się boją powiedzieć, że sensem życia jest.. przyjemność, radość. Same słowa: „sens życia” budzą często uśmieszek politowania.

Sekret wiecznej młodości i zdrowia to odnalezienie sensu życia?

Dusza przyszła na świat po to, by doświadczać szczęścia, radości, przyjemności, miłości, seksu, grzeszków, pokus.. Dusza jest zawsze hedonistyczna. Czyli zupełnie inaczej niż głoszą religie i duża część nauk ezoterycznych. Poza tym, nasze dusze pochodzą z Universum, z wszechświata, pochodzą od Boga. A cechą wszechświata jest kwadryliardowa obfitość, nieskończone możliwości (bo wersji przyszłości i możliwości kreacji jest nieskończenie wiele) jak i całkowita wiedza. I z tym jest pewien problem.

Bo wartości duszy zderzają się z realiami Ziemi i przyczyniają się do jej traumy. Kwadryliardy, pentyliardy obfitości wszechświata, które pamięta dusza, zderzają się z ziemskimi ograniczeniami. Czyli z realiami zarobków 2200 zł i koniecznością pracowania na to po 10 godzin dziennie. Wiedza samego Boga, którą pamięta dusza, zderza się z kalekim ludzkim umysłem, zamkniętym w dualizm, w ideologie, religie. Dręczonym przez lęk przetrwania (bo zarobki takie małe, bo wszystkiego mało), dręczonym przez inne lęki, kompleksy, traumy.

Każda dusza, każdy człowiek ma coś w czym jest dobry. Jakąś pasję, zainteresowanie. Czasami przeznaczenie. Jest to olbrzymia siła napędowa, bez której człowiek marnieje w oczach. No i pasja, którą chce realizować dusza, zderza się z tym, że trzeba pracować po 10 godzin za nędzne grosze. Że na pasję często nie ma nie tylko pieniędzy – pal je licho. Ale nie ma na nią także czasu, energii i sił. No i dochodzi jeszcze cywilizacyjna paranoja zwana życiem społecznym. Te wszystkie nakazy, zakazy. Niczego nie wolno, a wszystko trzeba. Seksu nie wolno, tyle wokół niego nakazów, zakazów, tabu.. Ale dzieci masz narobić. Bo elita chce podatników, konsumentów, żołnierzy, a rodzice wnuków. Wiem, przykład marny i naciągany.. Ale trochę prawdy w nim jest.

Pasje i zainteresowania to paliwo dla duszy i zdrowie dla ciała

I tu przechodzimy do najważniejszej części artykułu. Jak już wspominałem powyżej, pasje i zainteresowania są bardzo ważne dla naszej duszy. To coś, co daje nie tylko radość, rozrywkę, odstresowanie się. Ale to daje też niewyobrażalny zastrzyk energii. Tymczasem system jest tak skonstruowany, by człowieka tego pozbawić. Ale nie tylko tego. Mamy przecież cywilizacyjną „dyspensę” na różne grzeszki i pokusy życia, do 25, maksymalnie do 30 roku życia. Wolno nam wtedy bawić się, kosztować życia, być szczęśliwymi. No ale potem przychodzi to słynne POTEM..

Potem masz spoważnieć, założyć spodnie, tudzież długą sukienkę, do kostek. Masz wziąć ślub, założyć rodzinę. Wziąć kredyt. A na to trzeba pracować. Długo i ciężko pracować. Typowy schemat to ojciec rodziny wychodzący z domu przed godziną szóstą rano, i wracający krótko po 20 wieczorem. Nawet nie wiesz ilu takich historii się nasłuchałem. Na marginesie – jeśli masz dar słuchania, wyrozumiałość i nie osądzasz ludzi jak ci wszyscy konserwatywni bigoci, to dowiesz się bardzo wiele o tego typu trupach w szafie. Które społeczeństwo ukrywa za wszelką cenę, szczególnie przed młodymi, by ich nie zrazić. O tym pisałem TUTAJ (LINK).

Powiedzcie mi szczerze.. Co to za życie? To jest piekło, a nie życie, choć tak żyje miliony Polaków i jeszcze uważa to za normalność. Rzeczywistość, w której człowiek musi pracować 12 godzin dziennie, nawet za te 5000 złotych, co też jest kwotą śmiesznie małą, jest rzeczywistością chorą. Ta sama zasada dotyczy brania kredytu hipotecznego na 30 lat, by zamieszkać w klitce w bloku na końcu miasta. Komu normalnemu podoba się to, że musi iść pracować z debilami po 12 godzin dziennie za ochłapy? Podczas gdy prywaciarz co dwa lata kupuje auto z salonu i cztery razy w roku jeździ za granicę na urlop? Podczas gdy elity zgarniają biliony dolarów nie tylko za siedzenie na dupie.. Ale za wywoływanie wojen, sponsorowanie terroryzmu i niszczenie planety?

Ideologie i religie czyli pasza dla motłochu stworzona przez elity

To znak tego, że żyjemy na chorym świecie. Różne ideologie i religie (pasze dla motłochu) musiały poradzić sobie z tym. Jakoś to motłochowi wytłumaczyć. Chrześcijaństwo mówi więc o uchu igielnym i o tym, że biedni zostaną nagrodzeni przez Boga, że Bóg ich tak doświadcza, sprawdza ich wiarę. Islam mówi o 72 dziewicach w raju jako nagrodzie za życie w ziemskim piekle. Neoliberałowie, libertarianie, korwiniści i część lewicy (tej tęczowej – PO, Nowoczesna) mówią o niewidzialnej ręce wolnego rynku. Że tak działa ekonomia, że jest kryzys, że to wina ludzi, ich braku wykształcenia, zaradności, niskiej wydajności.

Mówią też, że to trudności okresu transformacji 1989 roku. Lewica też ma etos ciężkiej pracy w myśl słów które słyszałem na własne uszy: „Prawdziwy człowiek lewicy to człowiek pracy, powtarzam, to człowiek ciężkiej pracy.” Wszystkie te doktryny mają za zadanie usprawiedliwiać wyzysk i biedę. Mają tłumaczyć motłochowi, dlaczego elita ma prawo opływać w luksusy, a motłoch ma na elitę pracować. Ma on im też płodzić dzieci czy wykrwawiać się na wojnach o ropę. Ups, przepraszam – o demokrację.

Każda doktryna, ideologia, religia, i często też psychologia, ma za zadanie wytłumaczyć ludowi, dlaczego ma być biedny, dlaczego ma ciężko pracować, nie zadawać pytań, nie kwestionować, nie buntować się. Tak, psychologia też popełnia ten błąd. Gdy psycholog mówi lub pisze w uczonym felietonie o pracy, karierze, o tym że ma to wysoką wartość.. To aż świerzbi mnie, by go zapytać: „Człowieku, o czym Ty kurwa mówisz? Czy Ty kurwa jesteś normalny?! Co jest dobrego albo chociażby normalnego w pracy przez większość dnia?” O tych ciekawych, acz szokujących kwestiach pisałem TUTAJ (LINK) jak i TUTAJ (LINK). Bardziej w kontekście religii pisałem TUTAJ (LINK) i ten obszerny artykuł polecam szczególnie.

Hedonizm i radość kolejnymi kluczami do młodości i zdrowia?

Tymczasem dusza bez realizacji pasji, bez szczypty radości, szaleństwa, zabawy, hedonizmu, marnieje. Człowiek robi się zgorzkniały, rozgoryczony. Traci energię, siły. Zaczyna być nerwowy, smutny. Potem przychodzi depresja, nerwica, czasami cięższa choroba psychiczna. Często nałogiem staje się alkohol czy sama praca. Bo mimo wszystko daje ona schronienie przed równie rozgoryczonym partnerem i dziećmi, które zaczynają Cię nienawidzić. Na bardzo głębokim, podświadomym poziomie człowiek wie, że został oszukany. Że został wyjebany w dupę bez wazeliny. Dlatego tak wielu rodziców podświadomie nienawidzi swoich dzieci. U ojców przejawia się to wycofaniem lub brutalnym wychowaniem. U matek – wmawianiem dziecku że sobie nie poradzi, obniżaniem jego poczucia wartości, wpędzaniem w kompleksy.

Co potem? Potem pojawiają się choroby fizyczne. Zawał serca – choroba biznesmenów, pracoholików, korpo-pracowników, dyrektorów. Ile razy słyszy się o młodym człowieku, w wieku tych 35 lat, który zarzynając się w pracy dla swojej rodziny, dostaje zawału serca. I to ciężkiego zawału, w wyniku którego zgon następuje bardzo szybko. A to jest tylko 10% przypadków zawałów. Albo kobieta która musiała rzucić ukochaną pasję, np rzeźbiarstwo, dla pracy w korporacji. Ma 26 lat, i nagle dowiaduje się o tym, że ma ostatnie stadium raka. Umiera w ciągu pół roku. A większość po prostu „umiera” latami, zalegając na kanapie przed TV. Gdzie jedyną „radością”, ukojeniem tego ogromnego bólu życia, jest sześć tanich, mocnych piw. Które przynoszą choćby te kilka godzin zatrucia, paraliżu i odrętwienia (bo tak to wygląda z punktu widzenia neurobiologii), które mylnie nazywane jest szczęściem.

Zagadka nieśmiertelności, czyli co?

To jest właśnie zagadka może nie nieśmiertelności.. Ale długiego i szczęśliwego życia. Nawet nauka zauważyła, że osoby które po emeryturze zachowały pasję, aktywność umysłową, radość życia – mogą żyć nawet 120 lat. I to bez żadnego Alzheimera. Przykład to fizycy, naukowcy, lekarze, wynalazcy, leśnicy, ogrodnicy, artyści itp itd, których zawód był źródłem pasji i szczęścia. Dodam jeszcze jedną ciekawą obserwację.

Otóż dzisiejsi 30-latkowie wyglądają znacznie ładniej i młodziej, niż 30-latkowie sprzed dekad. Dlaczego tak się dzieje? Czy aby nie przez to, że dzisiejsi 30-latkowie mogą kosztować życia i radować się właśnie do tego wieku? A wcześniejsze pokolenia zakładały rodziny już w wieku tych 18 lat, a potem co rok prorok? Przecież europejczycy spożywają więcej toksyn, lekarstw, szczepionek, alkoholu. A żyją dłużej i wyglądają młodziej, niż eko i organic Afrykańczycy. Może właśnie dlatego?

Jako ostatnią kwestię podejmę tematykę miesiąca miodowego, miłości w związku. Otóż nauka mówi, że stan zakochania trwa dwa lata, czasami pięć lat. Z kolei w społeczeństwach przyjęła się tradycja miesiąca miodowego po ślubie. Tak.. Szczęście po ślubie ma trwać tylko ten symboliczny, miodowy miesiąc. Para jedzie na jakąś wycieczkę, szaleje, raduje się.. A potem ma pracować dla systemu, dać mu potomków. Idea miodowego miesiąca trochę przypomina ideę dyspensy dawanej młodym w wieku 15 – 30 lat. A ja zadaję pytanie: dlaczego miesiąc miodowy ma nie trwać cały okres związku czy małżeństwa? Ba, zadam pytanie jeszcze bardziej szokujące. Czy zakochanie musi się kończyć po tych kilku latach? Dlaczego nie może trwać.. wiecznie?

Przedstawię taką dość śmiałą hipotezę. W związkach często bywa tak, że wraz z czasem jego trwania, obaj partnerzy mają do siebie coraz więcej pretensji. Przychodzi coraz więcej żalów. Coraz więcej trudnych sytuacji, które zostają gdzieś na dnie pamięci. Coraz więcej kompromisów, na które wcale nie chcieliśmy iść. I o nie podświadomie też mamy pretensję. Więc kwasów jest coraz więcej i więcej. I to eradykuje, czyli usuwa z nas uczucie miłości, zakochania.

Prawdziwa miłość to wieczna młodość?

No i jest coś jeszcze. Wiadomo, miłość, zakochanie, radość. Któż tego nie pragnie? Chodzenie do restauracji tudzież wspólne gotowanie pyszności. Kluby, puby, spotkania ze znajomymi, klimatyczne knajpki. Kupowanie płyt i ich odsłuchiwanie, chodzenie na koncerty, czytanie książek i inne wspólne zainteresowania. No i związane z nimi rozmowy. Kino ze znajomymi, czy stary film oglądany we dwójkę na DVD. A potem zarwane noce, pełne miłości, aż po blady świt..

I to jest życie, które uszczęśliwia większość par. Ale potem wiadomo, przychodzi to słynne POTEM o którym pisałem wcześniej. Dochodzi ślub, spłodzenie dzieci, bo tego się od nas żąda. Trzeba wziąć ten cholerny kredyt hipoteczny, a to oznacza potworny lęk, czy starczy na ratę, czy nie wyrzucą z mieszkania na bruk. Ważne – czy nie wyrzucą Was i Waszych maleńkich dzieci – bezradnych, niewinnych dzieci. Sam widzisz, jak wielki to lęk. Dochodzi też konieczność pracy na to wszystko, ciężkiej pracy. Wychowywanie i pilnowanie dzieci to ogrom obowiązków, nerwów, czasu.

Dochodzi więc „ta cała ikea”, jak ja to nazywam. Nie jesteście już radosnymi kochankami smakującymi rozkosze życia. Ale jesteście rodzicami, pracownikami, obywatelami, konsumentami. Jesteście odpowiedzialnymi, poważnymi i śmiertelnie zapracowanymi ludźmi. Na pasję już nie ma czasu. Pub, knajpka, weekendowy wypad, filmowy wieczór? Zapomnij. Wakacje z dziećmi? To przecież koszmar, bo trzeba je wiecznie pilnować i użerać się. Teraz nie interesują Cię nowe książki Kinga, Sapkowskiego czy Lovecrafta. Na książki zwyczajnie nie ma pieniędzy. A nawet gdyby były, to nie ma czasu ani tym bardziej sił ich czytać.

Bo musisz być poważny, nudny i wybrać polisę..

Ale to, czy starczy do pierwszego i jaką polisę wybrać. Bo przecież musisz mieć ubezpieczenie, przecież jesteś dorosły. Na marginesie, polisy i ubezpieczenia to dla mnie znak rozpoznawczy leminga. Przecież nawet nie chodzi o to, że nie da się ubezpieczyć całego życia, że to jakiś absurd, bo życie to ciągła zmiana i niewiadoma. Ale to zwyczajnie nie działa, bo w razie czego nie dostaniesz nic, albo dostaniesz grosze. Ale leming musi polisę kupić. Do kościoła już chodzić nie wypada, ale podświadomość dalej chce mieć iluzję bezpieczeństwa. Więc zamiast iść do kościoła by zbierać punkty u bozi, idzie założyć polisę.

Rozchodzi się o to, że świat od początku do końca został źle pomyślany. Dusza wcielając się w ciało tu na Ziemi, doznaje ciągłych traum, ciągłych zawodów. Trapi nas opisywany przez psychologię głębi „krzyk ducha uwięzionego w słabym ciele i w niedoskonałej materii.” Nasze dusze wydają się nie chcieć tu być. Może pobyt ludzkości na Ziemi jest wynikiem jakiegoś bardzo dawnego.. Błędu? Nie wiadomo, teorii na ten temat jest bardzo dużo. Co możesz więc zrobić?

Po pierwsze, nie wchodzić w system, żyć po swojemu. A jeśli w niego wszedłeś, to wygospodaruj jakąś przestrzeń dla siebie. Dla swoich pasji. Otoczenie będzie protestować. Że znowu kupujesz książki czy płyty, że znowu idziesz na ryby, że znowu fotografujesz. Że znowu grzebiesz w ogrodzie w tej ziemi, że wyciągnąłeś tego starego rzęcha z garażu czy piwnicy.. Ale zrób to. Młodość, nawet jeśli nie będzie trwać wiecznie, jest tego warta.

Życie człowieka wydaje się być za krótkie. Nie tylko by dojrzeć i być szczęśliwym, ale nawet by mieć te dzieci – bo ktoś musi je płodzić. Ale popatrzcie na to – ledwo człowiek skosztował tego życia, ledwo ma te 30 lat, a tu już mu każą brać kredyty i robić dzieci. Ledwo te dzieci odchowa, ledwo ma te 50 lat – a organizm już wrak. Na nic nie ma czasu. Ponoć kiedyś, wg przekazów wielu ludów i kultur (np mitologii hebrajskiej – Biblii) żyliśmy 1000 lat. Ale nam to ograniczono. I na ten temat jest wiele teorii. A ostateczna prawda niknie gdzieś w mrokach pradziejów. O których także praktycznie nic nie wiemy. O tym, co by było, gdybyśmy żyli 1000 lat jak kiedyś, pisałem TUTAJ (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Potężna islamska inwazja na Europę [+18] Koniec państwa islamskiego to dopiero.. początek!

Czego o uchodźcach, islamizacji i islamie Ci nie chciano powiedzieć, a szkoda..

Trwa szturm na Rakkę, syryjskie miasto będące obecnie stolicą państwa islamskiego (ISIS). Dzieją się tam straszne rzeczy. Miasto jest oblężone z trzech stron – od północy, wschodu i zachodu. Na południu barierą jest rzeka Eufrat i dwie przeprawy mostowe przez nią. Rakkę szturmują siły kurdyjskie, na które składają się różne formacje militarne. W oddziałach kurdyjskich walczy tysiące kobiet, które same, dobrowolnie zgłosiły się by walczyć z państwem islamskim.

Kurdowie wspierani są przez koalicję pod wodzą USA. Koalicja prowadzi potężne bombardowania Rakki, używając m.in. bomb z białym fosforem. Jest to broń zakazana przez Konwencje Genewskie. Takich samych bomb używały siły rosyjskie podczas szturmu Aleppo. Warto wspomnieć, że wojna w Syrii jest wojną pośrednią – proxy war. Ścierają się tu interesy trzech potęg świata islamu. Sunnickiej Turcji, Sunnickiej (wahabickiej) Arabii Saudyjskiej i jej sojuszników, i szyickiego Iranu.

Jest to także konflikt pomiędzy szyitami (Iran, rząd Iraku popierany przez 60% obywateli, Syria, Liban i organizacja Hezbollah, Huti w Jemenie gdzie też trwa wojna) a sunnitami (cała reszta). W konflikt wmieszały się także potęgi światowe – Rosja i USA. Pewną rolę w konflikcie zaczynają odgrywać także Chiny. Stawia to pod znakiem zapytania zasadność pomocy tzw. „uchodźcom”. Przecież to nie jest nasz konflikt. I nie jest to też konflikt „spontaniczny”, bo państwo islamskie i inne organizacje terrorystyczne, a jest ich wiele, zostały przez kogoś założone, zasponsorowane i uzbrojone.

Jak pokonać państwo islamskie? To proste: przestać je finansować i dozbrajać!

Kto to zrobił? Oczywiście USA, niektóre kraje zachodu UE, Turcja, Rosja, Arabia, Iran. Jak więc rozwiązać ten węzeł gordyjski? Niech te kraje przestaną finansować i dozbrajać takie ugrupowania, to terroryzmu nie będzie. Na tym komuś zależy, na islamskiej inwazji na Europę też. Przecież tam jest chuj, dupa i kamieni kupa. Bida aż piszczy. Pustynia, tudzież busz w Afryce. A oni „skądś” mają miliardy dolarów TYGODNIOWO na wojnę. Tyle kosztuje wojna w Syrii, która trwa już szósty rok. Nawet uzbrojenie partyzantów w krajach Afryki to koszty rzędu miliardów dolarów. Skąd oni mają na to pieniądze, jak tam jest głód? Z kolei pod koniec lat 90-tych ktoś policzył, że Polsce starczy pieniędzy na… 2 tygodnie wojny. A oni się biją między sobą po 20 i więcej lat. Np wojny domowe w Zairze i Sudanie, gdzie bieda jest stokroć większa niż w tej Syrii.

Większość sił decyzyjnych w ISIS, jak i prawie wszystkie najbardziej „bitne” oddziały, to wcale nie arabowie ani nawet Syryjczycy. Ale Czeczeni i Uzbecy, a więc ludzie z obszarów postradzieckich. Mówi się także o rosyjskiej konspiracji w tworzeniu państwa islamskiego. Więc nie jest to takie jednostronne, że ten twór powstał tylko z inicjatywy USA, Turcji i Arabii Saudyjskiej. Prawdy pewnie nie poznamy jeszcze długo.. Pytanie więc, z jakiej racji mamy pomagać tzw uchodźcom? Nie chodzi mi nawet o ich przyjmowanie do Polski i dawanie im tysięcy euro na życie. Ale chodzi o to, że rząd PiS postuluje pomaganie im na miejscu, i wysyła niewielkie kwoty w tym celu (rzędu milionów złotych), by do reszty nie podpaść eurokratom. Ja bym nie dał ani grosza na to.

Trzeba przypomnieć także fakt, że to nikt inny jak potwór i psychopata Zbigniew Brzeziński, doradca prezydentów USA, wpadł na pewien upiorny pomysł. Ten pomysł to odnowienie zapomnianej i nieco podupadłej w XX wieku idei islamskiego dżihadu, by wykorzystać ją przeciwko ZSRR i Chinom. To USA stworzyły afgańskich Talibów i inne organizacje. Ale nie tylko. Niektórym kręgom decyzyjnym nie pasowała stabilizacja i rozwój, jaki miał miejsce po 1946 roku. Więc podburzyli do granic świat islamu. Stworzyli Talibów, palestyńską Intifadę. Potem ściągnęli do Europy miliony islamistów. Dalsze miliony przybyły do Europy pod przykrywką „kryzysu uchodźców„, także wywołanego przez te gremia. Celem jest wojna cywilizacji, ale nie tylko. Bo ta konspiracja wydaje się mieć już nie tyle drugie, co trzecie a może nawet czwarte dno. O którym nie przeczytasz na praktycznie żadnym niezależnym portalu. O tym w dalszej części artykułu.

Co po zdobyciu Rakki i upadku państwa islamskiego? Czy to na pewno koniec?!

Ważne jest pytanie, co dalej, po zdobyciu Rakki. Miasto jest zaminowane, jest ono bronione zaciekle.. Zgoda. Z tym, że islamiści są dziwnie spokojni. A miasteczka wokół Rakki oddali niemal bez walki. Oni dobrze wiedzą, że dni państwa islamskiego w Syrii i Iraku są policzone. I dobrze wiedzą, że będą potrzebni swoim tajemniczym mocodawcom gdzie indziej, przy innych zadaniach. Mówi się, że islamiści przeniosą się jako „uchodźcy” do Europy. Niedawno brytyjski wywiad opublikował dane, wg których na terenie Wielkiej Brytanii już teraz działa 23.000 (tak, dwadzieścia trzy tysiące!) dżihadystów.

Islamska zawierucha rozkręca się na Filipinach, gdzie lokalny oddział ISIS (Abu Sayaf) zdobył miasto Marawi. Także na Synaju w Egipcie, gdzie trwają walki, mają miejsce liczne „incydenty” (modne słowo..) a granica ze Strefą Gazy została wzmocniona. ISIS (grupa Khorosan) coraz śmielej operuje także w Afganistanie, gdzie zdobyło słynny zespół bunkrów w Tora Bora. Na światło dzienne wyszły także informacje, że państwo islamskie będzie próbowało zdestabilizować sytuację w Azji Środkowej. Jest to stosunkowo spokojny jak na islam region, obejmujący postradzieckie kraje: Kazachstan, Turkmenistan, Tadżykistan, Uzbekistan, Kirgistan. Tuż obok znajdują się właśnie Afganistan, Pakistan i Iran (na południu), jak i chińska, islamska prowincja Urumczi, gdzie też nie jest spokojnie (na wschodzie).

Ciekawi mnie, jaki będzie dalszy los Iraku i Syrii. Zginęło tam nawet kilka milionów ludzi. Jest to wojna typowa dla realiów II Wojny światowej. A więc jest to wojna totalna, gdzie straty są olbrzymie. W islamistach jest ogromny ładunek fanatyzmu. Często są gotowi bić się do ostatniej kropli krwi. Są to realia niespotykane nigdzie wcześniej, nawet w czasie tej II Wojny światowej. Realia te opisuje oddział „Archer – Gniew Eufratu” składający się z najlepiej wyszkolonych komandosów z kilku krajów, w tym kilku Polaków. Szczerze polecam przeczytać cały ich profil – jest to bezcenna skarbnica wiedzy o tamtejszych realiach i niuansach. Wspierajmy ich dobrą myślą i słowem.

Nie wiadomo do końca, kto stoi za grupą Archer. Prowadzi ona „misje niemożliwe”, wspomagając i szkoląc oddziały kurdyjskie. Oficjalnie jest to grupa ochotników, którzy w poczuciu obywatelskiej misji pojechali wspomagać walkę z islamistami. Nawet jeśli stoi za nimi kilka rządów krajów NATO, to nikt tego nie przyzna. Przecież wojsk lądowych w Syrii nie ma. Ale wracając do spraw Syrii: USA chce stworzyć federację kurdyjską z terenów irackiego i syryjskiego Kurdystanu. Na południu Syrii stacjonują siły koalicji, która szkoli dżihadystów z Wolnej Armii Syrii. Armia syryjska, wspomagana przez sojuszników i przez Rosję, notuje ogromne triumfy nad ISIS i innymi islamistami, odbijając kolejne terytoria. Armie Syrii, Iraku i ich sojuszników, nie walczą z Kurdami, ale to się może zmienić.

Kurdowie będą mieli utrudnione tworzenie własnego, suwerennego państwa. Nie tylko dlatego, że oprócz Syrii i Iraku, sprzeciw wyrażą Iran i Turcja. Ale także na to, że we wspólnocie międzynarodowej panuje specyficzny dogmat podług którego nie wolno tworzyć nowych państw. Sudan Południowy i Kosowo są wyjątkami, poza tym tam interesy miały USA (Kosowo) i niemieckie i francuskie koncerny (Sudan Południowy). Przykładowo w Somalii, na północy i wschodzie, istnieją od około 20 lat niezależne państwa – Somaliland i Puntland. Przywódcy tych państw są uznawani np przez Afrykę, Bliski Wschód, niektóre kraje UE.. Ale niepodległości ogłosić nie mogą. Tak samo iracki Kurdystan – od dawna jest państwem de facto, choć nie de iure niepodległym.

Demiurg, złowrogi władca świata, twórca judaizmu, chrześcijaństwa i islamu, teraz stawia na islam

Wielu czytelników niezależnych czy wręcz alternatywnych mediów zastanawia się, o co tak naprawdę chodzi z inwazją islamu na Europę. Czy to tylko zaczadzenie głupich europejskich elit równie głupią lewacką ideologią? Która nie jest tak naprawdę lewicą, ale jej wykoślawioną, neoliberalną wersją? Na pewno nie. Jest to argument tak idiotyczny że szkoda go komentować, choć chętnie jest przytaczany przez środowiska prawicowe. I nie dziwota, w końcu środowiska te nie grzeszą zbytnim ogarnięciem. Otóż drodzy czytelnicy, ludzie zarządzający połową kontynentu, rozporządzający trylionami euro, nie są głupi. Zapamiętajcie tę ważną zasadę życiową na zawsze.

Są zachłanni, psychopatyczni, planują ludobójstwo, nowy Holocaust, może III wojnę światową.. Ale na pewno nie są głupi. Nie są też zaczadzeni ideologią, jakąkolwiek. Ideologie i religie to pasze dla motłochu, to narzędzie władzy, kontroli i szerzenia podziałów w ręku elity. O tym, czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie, i jak naprawdę elity traktują ideologie i doktryny, pisałem tutaj (LINK) jak i tutaj (LINK). Bardziej w kontekście religii i o tym, jakie destrukcyjne programy zawierają, pisałem tutaj (LINK).

Mnóstwo ludzi zastanawia się także, dlaczego islamiści są pod tak wielką ochroną prawną. Ich przestępstwa są tuszowane i nie nagłaśniane. Pal licho że zamachy są nazywane „incydentami”, a tożsamość islamistów się ukrywa do ostatniej chwili. Tu chodzi o miliony rozbojów, kradzieży, gwałtów i zabójstw rocznie w skali kraju. O miliony więcej po przybyciu tzw. „uchodźców”. Często policja rezygnuje z szukania sprawcy. Często sąd wypuszcza sprawcę bez wyroku lub z bardzo niskim, śmiesznym wyrokiem. Często ofiary są zastraszane, oskarżane o rasizm, przekroczenie granic obrony koniecznej, zmuszane do milczenia i nie kontaktowania się z mediami.

Więc dlaczego islamiści są pod specjalną  ochroną?!

Pytasz, dlaczego tak się dzieje? Dlatego, bo organy ścigania dostały takie rozkazy – ochrony islamistów za wszelką cenę. Zresztą, podobnie jest z innymi, prymitywnymi ludami, np cyganami w Polsce. Gdy na oddział położniczy przyjeżdża Polka w wieku np 14 lat, to jest wzywana policja, wchodzi prokurator i wyjaśnia jak to się stało, że małoletnia poniżej 15 roku życia zaszła w ciążę. W przypadku cyganów tego nie ma. I wiele innych zagadkowych niuansów tego typu. Za komuny cyganie mogli bez przeszkód wyjeżdżać za granicę i przywozić różne towary. Niedawno sędzia, wbrew jakiejkolwiek logice, wypuścił cygana, szefa szajki okradającej emerytów metodą „na wnuczka”.

Pytasz, dlaczego prymitywne ludy są.. chronione? Islamiści, afrykanie, cyganie itp, to to ludzie, których nazywam „ludami Ziemi”. Oni realizują najlepiej bazowy program planety – program natury. Są konserwatywni, rozmnażają się bardzo chętnie, są podporządkowani kapłanom, elicie, łatwo się nimi manipuluje, niczego nie kwestionują. Wystarczy im religia, zrobienie 10 dzieci i podstawowa konsumpcja – chleb, woda i bimber. I przede wszystkim – są bardzo wydajnymi „bateryjkami” generującymi energię cierpienia. A wg niektórych teorii, komuś, albo czemuś, bardzo zależy na tej energii cierpienia. By na Ziemi było jak najgorzej.

Demiurg to bóg, a raczej system / program, zarządzający Ziemią. Objawiał się on jako marduk, jahve, allah, bóg ojciec. Inne nazwy i inne sposoby postrzegania tego samego tworu (demiurga) to: matrix, matka natura, prawa natury, nieświadomość zbiorowa, świadomość globalna, świadomość zbiorowa, umysł kolektywny. Twór ten jest zaprogramowany na najniższym poziomie, czyli survivalu, czyli na prawie silniejszego. To ten cały konserwatyzm, rozmnażanie, walka, szarpanie się z życiem, nieświadomość, ignorancja, cierpienie.

Europejczycy stali się za mądrzy, więc sprowadza się islamistów, którymi łatwiej rządzić?

Europejczycy już nie są tak wydajni w realizacji tego programu. Wycwaniliśmy się, o! Dzieci komu nie ma robić, tylko by se chcieli podróżować, kupować książki, chodzić na koncerty! Kariery nie chcą robić i nie chcą pracować po 14 godzin za 2000 złotych, tylko o 16:00 wychodzą z pracy! Z zegarkiem w ręku, no panie no! Gdzie to pokolenie yuppies oddające całe życie prywaciarzowi i umierające na zawał przed czterdziestką?! O tempora, o mores! Luksusów im się zachciewa, a robić na nas, na elity, nie ma komu!

Więc demiurg, kimkolwiek lub czymkolwiek jest, a tego nie wiedzą nawet illuminaci, kieruje do Europy ludy barbarzyńskie. Możliwe że taki jest plan, że mamy odpracować swoje lekcje życiowe. I odejść z tej planety na bardziej rozwinięte światy (w przyszłych wcieleniach). Zaś tę planetę zostawić barbarzyńcom. Spójrzcie co robi papieżak Franciszek i hierarchowie kościoła. Przecież oni jawnie popierają islamizację i inwazję na nasz kontynent. A dlaczego? Bo to każe im ich bezpośredni szef – demiurg, założyciel chrześcijaństwa, który teraz postawił wszystkie karty na islam.

Wiem że to brzmi dziwnie. Ale nie sposób tutaj unikać teorii spiskowych. W zasadzie tylko one tłumaczą to wręcz paranoidalne zachowanie europejskich elit. Jednak czy jest to tylko plan nowego porządku świata (NWO), realizowany i finansowany np przez George Sorosa? Tak głoszą krzykliwe i histeryczne portale z różnymi, najczęściej śmiesznymi teoriami spiskowymi. A może jest to coś znacznie większego i głębszego, i aby to wytłumaczyć, trzeba sięgnąć po sam rdzeń tajemnej wiedzy? Fakty są takie, że nie jest możliwe wytłumaczenie tego przy pomocy standardowych interpretacji. Nawet tych wziętych z wielu mediów niezależnych czy alternatywnych.

My tu gadu gadu, a islamska Fatima ma po 10 dzieci..

Spójrzmy na to inaczej. My tu filozoficzne gadu gadu.. A życie chce się jebać, rozmnażać, płodzić, walczyć, zagryzać, zjadać, rywalizować.. To żywioł barbarzyński, to emocje a nie rozum, to popędliwość a nie spokój, to żądze a nie szczęście, to walka a nie współpraca, to zwierzęcość a nie humanitaryzm. Jeden z komentatorów mawiał: „To są filozofie dobre dla 50-latków. Młodość musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nabić po mordach.” To jest właśnie żywa esencja życia, to jest chaos, zmienność, to jest sól Ziemi, tej Ziemi. Która jest taka niedoskonała, która jest tak głucha na skargi i płacz swojego stworzenia, gdzie o wszystko i ze wszystkimi trzeba szarpać się i walczyć.

Młodość musi SPAĆ, inaczej system by nie funkcjonował. Pomyśl co by było, gdyby każdy był taki „mundry” i „oświecony” hehe jak my. Gdyby każdy nie chciał robić dzieci, napędzać konsumpcji, nakręcać PKB, zarzynać się dla systemu. Tylko żyć własnym życiem, tylko wyjechać w te Bieszczady czy gdziekolwiek. Kilka miesięcy i cywilizacja upada! I witaj anarchio! Niech żyje więc ludzka nieświadomość, niech będzie ona, o ironio, o paradoksie, błogosławiona!

Też mamy prawo do życia i do obrony swoich krajów!

To oczywiście tylko jedna z interpretacji. Bowiem prawdą jest też to, że ludzkość, a więc jej świadomość zbiorowa (ten nieszczęsny demiurg) też ewoluuje, też uczy się, też podlega reformom i przemianom. Dzieje się to dzięki nam, tym, którzy marzą o bardziej cywilizowanych wartościach, o spokojniejszym i łagodniejszym świecie. To także odwieczny zakład, gra w kości pomiędzy dwiema niezbędnymi siłami. Czyli siłami konserwatyzmu (tradycja, zastój, brak zmian) i siłami postępu (nowoczesność, reformy, przemiany). Która z tych sił wygra? I czy muszą one walczyć ze sobą? A może lepiej, na poziomie indywidualnym i narodowym, uwypuklić pozytywy kojarzone z tymi dwiema siłami, rozjaśniając ich negatywy?

Prawdą jest także to, że i my pochodzimy z tej Ziemi. I my też jesteśmy solą tej Ziemi, inaczej byśmy po prostu nie mogli żyć. A jednak żyjemy i możemy doświadczać, głosić swoje idee i mieć wpływ na świat. Nie wypierajmy się tego świata, pomimo jego niedoskonałości i drapieżności. Bo i my mamy na nim swoje miejsce, swoją przystań. Innego świata póki co nie mamy. O tym, że istnieje reinkarnacja, wiemy. O tym, że z każdym wcieleniem przepracowujemy kolejne lekcje, i wspinamy się na coraz wyższy poziom, też wiemy. Jest na to ogrom dowodów. Nie wiemy póki co, czy istnieją inne, lepsze i mniej agresywne światy.

Kapitał ma narodowość. To była bolesna lekcja dla Polaków. Na tej samej zasadzie tak samo ważne są rzeczy takie jak kraj, cywilizacja, Rasa. W chwili kryzysowej każdy patrzy na swoje i ciągnie do swoich. Innej Ojczyzny, innej Rasy, innej cywilizacji i szerzej – innej planety po prostu NIE MAMY. Dokąd udamy się gdy wybije godzina „W”, a stanie się to już niebawem? To wspólne dziedzictwo nas wszystkich, bez wyjątku. A nie tylko tych „prawych”. To pole naszego materialnego i duchowego doświadczania. Pomimo ich wad i niedoskonałości, pomimo tego całego cebulactwa, ograniczenia, toporności.. Co zrobimy, gdy tego zabraknie? A może zabraknąć, tak jak ma to miejsce od dawna w Somalii czy Afganistanie. Gdzie państwa nie ma, gdzie tego całego nieszczęsnego systemu też nie ma. Za to jest totalna anarchia i wojna.

Boski akt kreacji ma dwie strony: dobrą i złą

Każda sfera życia, każda ludzka kreacja może przejawiać się dwojako. W pozytywie jak i w negatywie. W pozytywie przejawia się wtedy, gdy człowiek zaczyna osiągać lub już osiągnął dojrzałość i wolność od lęków. W negatywie odwrotnie – gdy człowiek jest niedojrzały (a 90% ludzi taka jest) i jest pełen lęków. Europejczycy z Zachodu bazgrzący kredą po zamachu lub tatuujący sobie pszczoły, to ludzie słabi, pozbawieni mocy, nie mający trzeźwego osądu twardych realiów, niezdolni do obrony. Urodzone ofiary. Islamiści to ludzie pozbawieni wrażliwości, empatii, zdrowej tolerancji. Urodzeni zabójcy. Ani to ani to nie jest dobre.

A najgorsze było zmieszanie kultur wyznających odmienne wizje świata. Doprowadzi to do hybrydowej wojny domowej w Europie Zachodniej, i do nowego Holocaustu. Przedsmak tej zawieruchy już teraz widzimy. W imię ideologii, a więc mrzonki, popełniono wielki błąd. Historia pokazała, że różne utopie zmieniały się w piekło na Ziemi, i przynosiły niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak było z nazizmem i komunizmem, i tak jest teraz, z doktryną przewodnią Unii Europejskiej. Chodzi o balans pomiędzy empatią i wartościami człowieka XXI wieku, a siłą i prawem do obrony. I przede wszystkim – żyjemy tu, na Ziemi, z jej zagrożeniami i ograniczeniami, a nie w pięknym, choć iluzorycznym świecie mrzonek.

Powoli jako ludzkość dojrzewamy do tego, że pragniemy po prostu normalności, dobrobytu i spokoju, a nie ideologicznych mrzonek z lewa czy prawa. Jest to kolejna wielka praca nad mentalnością, która powinna być przez nas podjęta. Niewidzialną ręką wolnego rynku nie nakarmisz się. Marsz KODu czy marsz niepodległości nie zastąpi Ci wakacji choćby nad polskim morzem. Prawda o Smoleńsku czy przyjęcie uchodźców nie da Ci szczęścia. Tego wszystkim nam życzę, czyli uporania się z wewnętrznymi demonami. Które to demony, bardzo często, za pomocą różnych doktryn, projektujemy na innych, nie wiedząc, że one są po prostu nieprzepracowaną i nieuświadomioną częścią.. nas samych.

Czego najbardziej boi się elita?

Prawdą jest także to, że skoro nie ma tego co napisałem powyżej.. Czyli normalności, dobrobytu, spokoju, to urządza się igrzyska (państwa pompują miliardy dolarów w sport – bezinteresownie?!) jak i karmi się motłoch ideologiami. I walką między nimi. Zdradzę Ci teraz największą tajemnicę elit.. A tak naprawdę to żadnej tajemnicy nie ma. Wpisz w Google Grafika słowo: „bogactwo” lub „luksus”. Pooglądaj te obrazki. Wiesz czego najbardziej boi się elita? Że ludzkość zapragnie tak żyć. Że zacznie zadawać pytania – dlaczego mamy pracować tak długo i tak ciężko za takie grosze, a Wy opływacie w dostatki za siedzenie na dupie?

Dlatego religie monoteistyczne zawsze kultywują etos biedy i pracy, jak i pogardę wobec bogactwa. Dziś, w dobie upadku religii, tę samą rolę pełni neoliberalizm, czyli ideologia niewidzialnej ręki wolnego rynku. Ma ona za zadanie wmawianie ludziom, że nie starali się, że to ich wina, że nie pracują wydajnie, że mogli się uczyć. I usprawiedliwiać, że mniej niż 1% ludzkości zagarnia 99% zasobów, a my mamy zadowolić się groszami. To samo czyni new age z przeświadczeniem, że pieniądz to niska wibracja, zła energia.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: