Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Propozycje zmian

Archiwum kategorii: Propozycje zmian

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,603,809 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 126 obserwujących.

Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz

Kim są illuminati? Czy illuminati istnieją?

Złowroga, tajna organizacja rządząca światem, zarządzająca całym ziemskim systemem? Tajne okultystyczne stowarzyszenie, które zamierza wprowadzić NWO (nowy porządek świata) i uczynić z ludzi niewolników? Organizacja „opiekunów” planety, ingerujących w system tylko w ostateczności, strzegących starożytnej wiedzy i dbającej o jej przekazywanie? Czy może po prostu sieć oświeconych, którzy obudzili się z sennego, koszmarnego odrętwienia dualizmu, i chcą przebudzić jak najwięcej ludzi?

Nie poznasz jednoznacznej odpowiedzi ani z tej publikacji, ani z żadnej innej jaka kiedykolwiek zaistniała lub zaistnieje. Czy to w internecie, czy w słowie drukowanym. Chciałbym Ci tylko przedstawić kilka nowych faktów, które być może uzupełnią tę układankę z tak wielką ilością elementów. Cokolwiek myślisz o organizacji illuminati, po prostu nie sposób przejść obok nich obojętnie..

Nie ma nic tajnego, co nie stanie się wiadome?

Cytat: „Dawno dawno temu żył sobie pewien mędrzec. Otoczenie mędrca zajmowało się wszystkim poza zbieraniem mądrości. Pewnego dnia na miastem pojawiły się dwie ręce. Nikt nie wiedział, o co tu chodzi. Czego żądają od ludzi te dwie olbrzymie ręce? Wreszcie ktoś przypomniał sobie, że w walącej się chatynce żyje w skrajnej nędzy człowiek mądry. Tyle tylko, że jego mądrości nie chciał dotąd nikt. Uprosili w końcu tego mędrca. Ten podszedł do miejsca, nad którym w powietrzu wisiały dwie olbrzymie dłonie. Były wyprostowane i od latających wyprostowanych palców biły pioruny ku ziemi.

Mędrzec podniósł dwie ręce z dziesięcioma palcami ku górze i pokręcił przecząco głową. To samo stało się przy dziewięciu, ośmiu, siedmiu i sześciu palcach. Skutek tego był tylko taki, że jedna z tych rąk znikła. A mędrzec wówczas podniósł jedną rękę ku górze i znowu pokręcił głową przecząco. Podobnie uczynił przy czterech, trzech i przy dwóch palcach. Na sam koniec mędrzec podniósł ku owej ręce tylko jeden palec i kiwnął potakująco głową. Druga ręka znikła na zawsze.

Mieszkańcy owej krainy podeszli wówczas do mędrca i zapytali go, co te palce obu rąk miały oznaczać. Ten im odpowiedział. Owe palce pytały, czy może ukryć się tajemnica, gdy zna ją wielu ludzi. Dlatego ciągle zaprzeczałem. Dopiero przy jednym palcu kiwnąłem potakująco głową. Powiem wam, dlaczego? Każda tajemnica może być tak długo tajemnicą, dopóki zna ją tylko jeden człowiek.”

Moralność i etyka Boga w rozumieniu tajnego stowarzyszenia illuminati

Czy stworzenie jest dobre czy złe? Czy można w ogóle używać wobec niego takich określeń? Czy gepard jest zły, bo poluje, zadaje cierpienie i zjada antylopy? Czy natura jest zła, bo wymusza walkę, rywalizację, rządy silniejszego i agresywniejszego, jak i zagryzanie czy gnębienie słabszych? Gepard zjadający antylopę, czy roślinożerca który gnębi słabszego członka swego stada nie mogą inaczej, bo tak zostali stworzeni. Czy człowiek, ze skłonnością do przemocy, autodestrukcji i ignorancji, podlegający tym samym prawom natury co gepard, jest dobry czy zły? A może tak został stworzony i nie może inaczej? Może boska cząstka (duchowość, empatia, etyka itp itd) wymaga ogromnej pracy i przejawia się u nielicznych ludzi, a reszta po prostu nie może wyjść z byciem pół-zwierzęciem?

I dalej: czy sam Bóg jest dobry czy zły? Czy w ogóle można używać wobec niego takich określeń? A co jeśli on nie rozumie ani dobra, ani zła, nie rozróżnia ich? A co, jeśli bóg tej planety to po prostu numeryczno-matematyczny algorytm, sterujący procesami fizycznymi i metafizycznymi? Co, jeśli jest on pozbawiony dokładnie tego, czego w nim od tysiącleci szukamy? Czyli etyki i.. świadomości? Prawa natury, ślepe i beznamiętne mogą na to wskazywać. Źli i agresywni robią kariery, rozwijają się, opływają w dostatki. Dobrzy i empatyczni bywają zaszczuci, biedni i co chwila mają zdawałoby się „przypadkowe” złe wydarzenia. Coś za dużo ich, jak na zwykłe zbiegi okoliczności, zwłaszcza, że Ci źli ich nie mają.

Te i inne dylematy opisywałem na swojej stronie wielokrotnie. Np w poniższym felietonie:
Nie tylko illuminati to wiedzą.. Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny

To trochę przerażające. Nie ma do kogo zwrócić się o pomoc, by się nami, swoimi owieczkami, dobrotliwie zaopiekował. Ani do siwego dziadka jahve, bo on tak nie działa. Ani nawet do tego nieszczęsnego diabła.. Nie ma gdzie iść po nagrodę, ale nie ma też gdzie iść po karę. Czy jest więc coś więcej i wyżej, niż ziemski bóg, czyli jahve / allah / demiurg? Podstawą wierzeń gnostyckich, a więc tajemnej doktryny illuminati jest istnienie demiurga – złego, a raczej.. zupełnie niekumatego bóstwa. Inne nazwy demiurga to: bóg ojciec, jahve, allah, marduk, szatan, matrix, matka natura, prawa natury, globalna świadomość, umysł kolektywny, nieświadomość zbiorowa i inne.

Cytat: „Religią Iluminatów jest najbardziej rozwinięta formą gnostycyzmu i zwana jest Iluminacją (alternatywnie Iluminizmem). Poświęcona dążeniu do oświecenia ma wielu odpowiedników w religiach wschodu – hinduizmie, buddyzmie i taoizmie. Odrzuca abrahamiczne religie wiary: judaizm, chrześcijaństwo i islam uznając je za dzieła „Demiurga”. Czyli niższego, okrutnego i szalonego bóstwa, które oszukuje samo siebie nazywając siebie Prawdziwym Bogiem, a które zadało nieskończoną ilość cierpień ludzkości. Esencją iluminizmu, sekretnej religii iluminatów, jest fakt, że każda ludzka istota może dosłownie stać się Bogiem.”
~Adam Weischaupt, The Illuminati Manifesto

Tajna organizacja illuminati rządzi światem i chce wprowadzić NWO?

Według Jezusa Chrystusa, gnostyckiego mesjasza, bestią apokalipsy nie jest żaden rząd światowy, żaden sekretny ród illuminatów, ani globalny spisek. Biblijna bestia wychodzi.. z morza, a jej liczba jest jednocześnie liczbą człowieka i wynosi 666. Przyjrzyjmy się temu bliżej. 666 jest liczbą węgla. Ma on 6 protonów, 6 neutronów i 6 elektronów. Zaś biblijna bestia apokalipsy wychodzi z morza, tak samo, jak życie. Które wyewoluowało, wyszło z morza na ląd. Węgiel (666) jest więc podwaliną życia materialnego, pełnego niedoskonałości, kruchego, delikatnego, podatnego na choroby, na głód itp.

Czyli życia cierpiącego, zmuszonego przez naturę (demiurga) do życia w wiecznej walce, szarpaninie, strachu, niszczenia jak i zjadania się nawzajem. Biblijna bestia jest więc człowiekiem, bo największym diabłem, szatanem czy demonem jest po prostu człowiek. I szerzej: ta bestia apokalipsy to życie oparte na materii. Iskierki Prawdziwego Boga (dusze ludzkie i zwierzęce), zostały uwięzione przez demiurga w więzieniu niedoskonałej materii. Znamienne jest to, że ludzie uduchowieni czy zwyczajnie dobrzy, często „dostają” od natury słabe, chorowite ciała.

Według gnostyków rozmnażanie jest jednym z największych „grzechów”. Tworzy to nowe więzienia dla dusz, czyli ciała, i zasila trwanie systemu. Jezus Chrystus na kartach Nowego Testamentu przestrzega przed złowrogim „władcą tego świata”. Zapowiada też czy to zniszczenie starej struktury świata, jak i powołanie nowego – czyli reformę systemu. Wcześni chrześcijanie utożsamiali demiurga, czyli jahve, z osobą szatana.

Jak pisze autor o pseudonimie RadTrap:
Cytat: „Ukrzyżowanie na Golgocie to śmierć trojga ludzi na krzyżach. Krzyż łaciński używany przez Kościół w kolejnych wiekach to rozpakowany sześcian reprezentujący zamknięty świat. Sześcian to oczywiście cyfra 6, zaś trzy krzyże dają nam sekwencję 6-6-6. Symbolika śmierci Chrystusa na krzyżu to symbolika zwycięstwa nad światem (666), czego zresztą teologia chrześcijańska nigdy się nie wypierała, chodzi tylko o to, że wierni Kościoła nie rozumieją prawdziwego przesłania stojącego za tą alegorią. Pokonanie świata – jego „rozpakowanie” – oznacza uwolnienie od materii.”

Prawdziwe cele illuminati

Prawdziwym celem tajnego stowarzyszenia illuminati nie jest więc NWO (nowy porządek świata), ani wprowadzenie systemu niewolniczego. Z prostej przyczyny – bo on już istnieje od zarania dziejów. I wcale nie trzeba do tego mikrochipów czy innych wymyślnych okropieństw, w których wymyślaniu i opisywaniu lubują się chrześcijańscy fundamentaliści. Prawdziwym celem illuminati jest zniszczenie bestii – a więc materialnych form więzienia dusz, czyli ciał. Ich celem jest wyzwolenie się z koła samsary. A więc z koła ciągłych reinkarnacji i wcieleń.

Dusze które chcą uciec z tej kosmicznej pułapki, są często przemocą zawracane do koła samsary. Właśnie przez mechanizmy demiurga. Innym, mniej kumatym duszom, po prostu wyświetla się po śmierci film z całego życia, wzbudza poczucie winy, i nakazuje im naprawę tego w kolejnym wcieleniu. Więc i w świecie materii, i w świecie ziemskiej duchowości (astral), masz ten sam matrix, tę samą pajęczynę oszustwa, zasłonę iluzji.

Tematykę koła samsary i możliwości uwolnienia się od niego, opisywałem w poniższych felietonach:
Ukrywana wiedza illuminati: Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa
Samsara: niezwykły film ukazujący piękno jak i brutalność naszego świata [+18]

Demiurg, bóg ziemski, chory i nieszczęśliwy jak cała ludzkość

Bóg ziemski, czyli demiurg, wydaje się być globalną emanacją.. nas samych, wszystkich połączonych ludzkich umysłów. Jest tak samo nieświadomy, jak ogromna większość ludzi. Jego „zwierzęce” prawa natury są wg tej teorii odwzorowaniem naszego na wpół-zwierzęcego mentalu. Jest tak samo okrutny jak my. Tak samo żąda poklasku i uwielbienia jak i ludzkie ego.

Prawdą jest też to, że obraz ziemskiego boga jest odwzorowaniem obrazu ziemskich rodziców. Szczególnie ojca. Dla dzieci archetypowymi „bogami” są właśnie jego rodzice. Bo są słabe, bezbronne i bez rodziców nie przeżyją. Tak samo jak ziemski ojciec, bóg jest.. zły. To ojcu często przypada rola tego „złego” – konserwatywnego, zachowawczego, nakazującego, zakazującego i karzącego. Ojciec rodziny wymaga posłuszeństwa tak samo, jak ziemskie emanacje demiurga. Np chrześcijański bóg ojciec, islamski allah czy judaistyczny jahve. No i demiurg jest tak samo „nieobecny”, jak emocjonalnie nieobecny i oddalony bywa ziemski ojciec rodziny. Demiurg stworzył judaizm, chrześcijaństwo, a potem islam. I ani widu ani słychu po nim. A na modlitwy reaguje głuchym milczeniem, tak jak ziemski rodzic reaguje milczeniem lub odmową na prośbę o kolejny gadżet swojego dziecka.

Bóg jahve kazał zabijać Żydom swoje dzieci, co znajduje odwzorowanie w Starym Testamencie. Jahve zabił też swojego syna, Jezusa Chrystusa. Również ziemscy rodzice często, na bardzo głębokim i wypieranym, podświadomym poziomie, pragną „zabić” swoje dzieci. Ponieważ podświadomie obwiniają je o straconą młodość i jej uroki. U matek przejawia się to w postaci patologicznej nadopiekuńczości. Dziecko takie nie będzie potrafiło sobie poradzić w życiu i „umrze”. U ojców przejawia się to albo wychowawczą agresją (tzw czarna pedagogika), albo emocjonalnym wycofaniem, nieobecnością.

Czy Ziemia to planeta piekła? Dość fatalizmu

Ogromnym błędem który sam popełniłem jest uznanie, że nasza planeta jest piekłem. Wtedy rzeczywiście Twoje życie zmienia się w piekło. Bo myśli się materializują. Świat jest lustrem, które oddaje Tobie to, co masz w polu myśli i emocji. Dobre myśli, dobre emocje i dobre energie, materializują się w postaci najróżniejszego dobra. Czy to finansowego, czy to zdrowotnego, czy to w sferze relacji czy pracy. Błędem który popełnia niemal cała ludzkość, jest negowanie i nienawidzenie świata materii. Jest to ściśle związane z mentalnością ofiary.

Więc bogactwo uważa się za grzeszne (religie), lub za niską wibrację (new age). Seks – tylko po ślubie, tylko konserwatywnie, najlepiej z dziewicą, i tylko dając państwu potomków. Bo dla przyjemności to grzech. I tak dalej. Wypieranie i negowanie świata materialnego powoduje uruchomienie potężnego i destrukcyjnego mechanizmu zwanego „cieniem”. Wyparty potencjał (np związany ze światem materii), schodzi do głębin podświadomości, i atakuje. Przejawiając się w negatywnej i destrukcyjnej formie.

Bardzo ważne jest to, że istnieje pewna tajemnicza, efemeryczna siła, której zależy na szczęściu, dobrobycie, a przede wszystkim na nieustannym rozwoju, polepszaniu i ewolucji ludzkości. Czy ta siła to Prawdziwy Bóg? Ten postęp przejawia się na każdej płaszczyźnie życia, i jednostki, i zbiorowości. W nauce, medycynie, kulturze, relacjach które stają się bardziej cywilizowane. W wartościach i w etyce, które stają się bardziej łagodne i cywilizowane. W systemie społecznym, gdzie nie pali się nikogo na stosach, i nie nęka pary która zamieszkała razem bez ślubu.

Ogrom ludzkiej pracy to przezwyciężenie odwiecznego programu związanego z demiurgiem, czyli mentalności ofiary.  Uważam że nie ma większej niegodziwości i większej podłości, jak usprawiedliwianie zła i rozgrzeszanie oprawców, powołując się na piękne idee. To przecież dalej bycie ofiarą, i usprawiedliwianie tego powoływaniem się na wypaczone i źle rozumiane idee duchowe czy polityczne. Oto niektóre z nich:
-„To plan wyższej jaźni (duszy), taka karma, więc trzeba cierpieć aż się wypali”
-„Ofiara podświadomie przyciąga kata, więc jest sama sobie winna”
-„To jest odrabianie lekcji życiowych, dusza się na to zgodziła”
-„Tak działa wolny rynek, tak działa drapieżny kapitalizm, jest kryzys, trzeba ciąć koszta. Więc stulcie mordy, roszczeniowe oszołomy”
-„Mamy tolerancję, chcemy żyć w pokoju i poszanowaniu różnych ras. Dlatego trzeba przyjmować uchodźców i trzeba przymykać oko nie tylko na dziesiątki zamachów, ale na miliony gwałtów, rozbojów i innych przestępstw”
-„Chcemy być empatyczni i nie chcemy wojen. Więc trzeba rozbroić policję i armię, niech gangi i patrioci wyklęci w dresach zrobią nam tu drugą Somalię”

Naszym celem jest zapobieganie złu i minimalizowanie cierpienia a nie jego kultywowanie

Opisywałem to w poniższych artykułach. Celem jest Twoje działanie i zapobieganie złu i cierpieniu, a nie jego chore gloryfikowanie. W przeciwnym wypadku to dalej będzie nieprzepracowana karma, nieodrobiona lekcja życiowa, niewykonany plan wyższej jaźni (duszy). Może prawdziwym planem Twojej wyższej jaźni było danie w mordę oprawcy, który Cię zaczepiał, i uzyskanie w ten sposób siły, pokonanie mentalności ofiary? Poniżej linki do tychfelietonów:
To, co illuminati wiedzą..Szanuj i chroń siebie. Bez tego Twoja duchowość nie ma sensu!
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?
Szokujące TABU duchowości. Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu? Czy ma ono sens?

Według niektórych gnostyków, celem rodzaju ludzkiego, najwyższego zamieszkującego Ziemię, jest przepracowanie indywidualnych i zbiorowych traum. Np tej mentalności ofiary. Właśnie wtedy zachodzi postęp i rozwój. I wtedy demiurg, reprezentowany przez siły natury, ulega reformie, ewolucji, uzdrowieniu. Ponoć widać to nawet w świecie zwierząt. Zwierzęta roślinożerne, np w Afryce, przestają być bezwładnie uciekającymi ofiarami, tylko uczą się stadnie atakować lwa, geparda czy innego drapieżnika. Wcześniej zdumieni biolodzy nie obserwowali takich zachowań u roślinożerców. To oczywiście tylko teoria, hipoteza, jak prawie.. wszystko. 😉

Jeśli chcesz przeczytać coś więcej o tajnym stowarzyszeniu illuminati, zapraszam do artykułu poniżej:
Czy illuminati istnieją?! Potężna organizacja ujawniła się światu i przedstawiła swoje szokujące, tajne plany!

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Tajemnice duchowości: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Pamiętasz go?

Gdy system Cię unieszczęśliwia.. Żegnaj dzieciństwo, witaj trudna dorosłości

Ten niezwykle ciekawy temat był poruszany przeze mnie dwa razy. Jednak uważam, że powinienem poruszyć go kolejny raz. To dotyczy nas wszystkich, także Ciebie. Wynika to z praw rządzących światem, których być może nie znasz. Naprawdę niewiele ludzi pamięta co się działo na tym etapie ich życia. Ta zmiana, którą opisuję w tym artykule, najczęściej pozostaje nieświadoma, i zostaje zapomniana. Kto wie, może właśnie Ty należysz do tej nielicznej grupy ludzi, którzy te wydarzenia z dzieciństwa i okresu dojrzewania pamiętają?

Poobserwuj ufne i radosne zachowanie szczeniaka i małego psa, ze stadnym i agresywnym zachowaniem psa dorosłego. Czyż z tym samym nie mamy do czynienia u ludzi? Świadomość dziecka diametralnie różni się od świadomości dorosłego. Na pewno tęsknisz za latami dzieciństwa, ale pewnie nie zdajesz sobie sprawy, dlaczego tak jest. W tym felietonie ujawnię Ci, na czym polega trauma okresu dojrzewania jak i obniżenie jakości myślenia przy wchodzeniu w dorosłość.

Dziecko ma specyficzny stan świadomości. Polega on na ufności, ciekawości dosłownie każdym detalem i elementem życia. Dziecko jest radosne i cieszy się dosłownie z niczego. A więc cieszy się ze wszystkiego – z tego, że żyje. Dziecko nie potrzebuje miliarda dolarów i Ferrari o mocy 400 koni mechanicznych by poczuć ledwie namiastkę szczęścia. Dla dziecka byle patyk wkładany podczas deszczowego dnia do kałuży z kolegami i koleżankami, daje taką radość i ekstazę, o jakiej dorosły posiadający te miliard dolarów i Ferrari nawet nie może pomarzyć. Bo dziecko umie cieszyć się byle drobiazgiem – ono niczym mistrz duchowy docenia i uwielbia to, co ma.

A co dopiero ma powiedzieć zlękniona osoba dorosła, która nie ma tego miliarda dolarów i Ferrari? Ba, nie tylko ich nie ma, ale musi tyrać przez miesiąc u polskiego kapitalisty za 1500 złotych? Które to zarobki nie wystarczają na nic? Dziecko ma stan świadomości bardzo zbliżony do stanu opisywanego przez ezoteryków i gnostyków. Jest to świadomość Buddy. Dziecko żyje dosłownie w stanie „tu i teraz„, niczym w książkach znanych mistrzów duchowych. Do tego należy doliczyć to, że myślenie dziecka jest typowo „magiczne„. Dla niego każdy element świata ma w sobie coś nieuchwytnego, zachwycającego, pięknego. Życie pomimo wielu trudności jest dla niego wielkim zachwytem.

Dojrzewanie i pożegnanie z dzieciństwem to zejście do mentalnego „grobu”

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem.

Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.

Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

Tęsknisz za beztroskim dzieciństwem lub kolorową młodością?

Niemal każdy człowiek tęskni czy to za dzieciństwem, czy to za czasami młodości. Za dzieciństwem, bo było beztroskie, kolorowe, pełne wrażeń, bo nawet zupa pomidorowa gotowana przez babcię smakowała tak intensywnie. A teraz nie cieszy Cię nawet obiad w wykwintnej restauracji. Nie mówiąc o całej reszcie. Tęsknisz za młodością, bo pełna była wyzwań, marzeń, radości. Bo nawet ta Coca-Cola smakowała intensywniej, piwo czy jabol za 3,50 zł oznaczał wielkie szczęście, a zachód słońca czy seks do białego rana wspominasz z nostalgią aż po dziś dzień.

Tęsknota za dzieciństwem to tęsknota za prawdziwą, niemal duchową dojrzałością, która została Ci odebrana. To tęsknota za pełnym potencjałem, za chęcią poznawania i zdobywania świata, które zostały Ci zabrane. To tęsknota za hobby i pasjami, które wtedy tak intensywnie się objawiały, i często były realizowane, np na kółkach zainteresowań. Czy w pełnych intensywności marzeniach. A które zostały Ci zabrane, bo przecież musiałeś stać się poważanym i szanowanym obywatelem. Statecznym ojcem rodziny, czy też matką Polką.

Musiałeś przecież skończyć studia, których najczęściej nie wybrałeś sam, i które nie były zgodne z Twoimi zainteresowaniami. Obiecano Ci po studiach złote góry i świetlaną przyszłość. A tu okazuje się, że Janusz kapitalista płaci Ci 1500 złotych. Robisz kursy, zdobywasz kwalifikacje jak pojebany. Podporządkowujesz temu całe życie. Rezygnujesz z hobby, pasji, z marzeń. Z szczypty szaleństwa, tak bardzo cechującego młodość. Masz te 30 lat i najczęściej dalej zarabiasz grosze. Jeśli masz szczęście – kredyt na mieszkanie, na samochód, i na wakacje, które w ogóle Cię nie cieszą i podczas których w ogóle nie wypoczywasz.

Miało być drugs, sex, rock ‚n’ roll i sielskie życie. Jest praca za 1500 zł netto

Masz żonę, która jest tak samo sfrustrowana i niechętna na seks jak Ty. Masz dzieci, które powoli zaczynają nienawidzić starego zgreda, którym się stajesz z każdym rokiem. Powoli zaczyna docierać do Ciebie, że tak naprawdę przegrałeś swoje życie. Nawet popełniasz dokładnie te same błędy, co Twoi rodzice. A tak bardzo chciałeś ich uniknąć. Przecież miało być inaczej.. I tęsknisz za tymi latami ’80 czy ’90 – latami dzieciństwa czy młodości. One wcale nie były dobre. Te lata były niewyobrażalną traumą dla ówczesnych dorosłych, były czasem upadku gospodarczego państwa, czasem bankructw i dziesiątek tysięcy samobójstw. Ale Ty wspominasz je miło. Bo byłeś wtedy dzieckiem czy nastolatkiem. Bo odczuwałeś inaczej, intensywniej, bardziej kolorowo.

Miało być drugs, sex, rock ‚n’ roll. Miało być radosne i szczęśliwe życie. Miałeś być świadomy, miałeś uniknąć błędów wychowawczych, które popełnili Twoi rodzice. No i kapitalizm tyle Ci obiecywał. Co masz obecnie? Z dziecięcych pasji dawno zrezygnowałeś. Bo przecież masz być inżynierem, ojcem, człowiekiem wykształconym, a nie bujającym w obłokach. Z młodzieńczych marzeń także, bo przecież dorosłemu nie wypada. Jeśli miałeś jakieś hobby, choćby to było łowienie ryb czy jeżdżenie po Polsce i fotografowanie pociągów – też z nich zrezygnowałeś.

Masz kredyty, dzieci, dom, pracę. Obowiązki, obowiązki i jeszcze raz obowiązki. Przyjemności i radości zero, coraz mniej i mniej. Zrealizowałeś pierwszy, archetypowy cel ludzkiego życia – ślub. Drugim celem jest założenie rodziny. Wiesz jaki jest ostatni, symboliczny czy też archetypowy cel człowieczego bytu? Śmierć. W gnostycyzmie ślub i śmierć są synonimami, są symbolami tożsamymi, podobnymi, zamiennymi. Ślub i założenie rodziny, jak i śmierć są dwoma głównymi celami ludzkiego życia. Także w interpretacji snów oba te symbole interpretuje się zamiennie. Więc możesz teraz czekać na śmierć. Biernie.

„Te wspaniałe lata 90-te.. Kiedyś to były czasy..” Tak naprawdę chodzi o coś innego

Cytat: „Ludzie zawsze mawiali: „Kiedyś, to były czasy!” Z wiekiem życie wydaje się człowiekowi coraz gorsze. Wspomina młode lata, kiedy wszystkie barwy były soczyste, wrażenia ostre, marzenia ziszczalne, muzyka lepsza, klimat korzystniejszy, ludzie życzliwsi, nawet kiełbasa była smaczniejsza, nie mówiąc o zdrowiu. Życie było przepełnione nadzieją, dostarczało radości i zadowolenia. Teraz, po upływie tylu lat, człowiek nie doznaje już takich radosnych przeżyć w związku z tymi samymi zdarzeniami. Na przykład piknik, impreza, koncert, film, święto, randka, wczasy nad morzem – wszystko to, obiektywnie rzecz biorąc, jest tej samej jakości.

A jednak – to już nie to. Kolory wyblakły, wrażenia straciły ostrość, zainteresowanie wygasło. Dlaczego w młodości wszystko było takie wspaniałe? Czyżby percepcja człowieka z wiekiem traciła ostrość? Ale przecież z wiekiem człowiek nie traci zdolności do płaczu, śmiechu, zauważania barw i odczuwania smaków, odróżniania prawdy od fałszu, dobra od zła. Może więc świat stacza się w przepaść? W rzeczywistości świat sam w sobie nie ulega degradacji i nie staje się gorszy. Staje się gorszy dla każdego z osobna. Równolegle z negatywną linią życia istnieją linie, które ów człowiek w swoim czasie zostawił i na których wciąż jest wszystko w porządku. Wyrażając niezadowolenie, człowiek w istocie przestawia się na gorszą linię życia. A właściwie – jest na nią wciągany.

(…)

Człowiek rodząc się, początkowo przyjmuje świat takim, jakim on jest. Po prostu dziecku nie jest jeszcze wiadome, że może być lepiej lub gorzej. Młodzi nie są jeszcze kapryśni i wybredni. Zwyczajnie odkrywają świat i cieszą się życiem, bo mają więcej nadziei niż pretensji. Wierzą, że i tak jest nieźle, a będzie jeszcze lepiej. Ale potem nadchodzą niepowodzenia i człowiek zaczyna rozumieć, że nie wszystkie marzenia się spełniają, inni żyją lepiej, a o miejsce pod słońcem trzeba walczyć. Z czasem pretensji staje się więcej niż nadziei. Niezadowolenie i narzekanie stanowią siłę sprawczą popychającą człowieka ku niefortunnym liniom życia.

Ujmując to zgodnie z terminologią Transerfingu, człowiek emituje negatywną energię, która przenosi go na linie życia odpowiadające negatywnym parametrom. Świat staje się tym gorszy, im gorzej Ty o nim myślisz. W dzieciństwie nikt nie rozmyślał nad tym, czy jest on dobry, czy nie, lecz przyjmował wszystko za dobrą monetę. Dopiero zaczynałeś odkrywać świat i nie nadużywałeś krytyki. Największe urazy skierowane były przeciwko Twym bliskim, którzy na przykład nie kupili Ci zabawki. Ale potem zacząłeś poważnie obrażać się na otaczający Cię świat. Zaczął coraz mniej Cię satysfakcjonować. A im więcej zgłaszałeś pretensji, tym gorszy był efekt. Każdy, kto przeżył młodość i dożył do wieku dojrzałego wie, że kiedyś wszystko było lepsze.

(…)

Uważasz, że życie stało się gorsze. Jednak tym, którzy są w tej chwili młodzi, życie wydaje się piękne. Dlaczego tak się dzieje? Może dlatego, że oni nie wiedzą, jak dobrze było wtedy, gdy Ty byłeś w ich wieku? Ale wówczas żyli przecież ludzie starsi od Ciebie, którzy dokładnie tak samo narzekali na życie i wspominali, jak dobrze kiedyś było. Przyczyna leży nie tylko w skłonności psychiki ludzkiej do usuwania ze wspomnień złych elementów i uwypuklania w przeszłości tego, co dobre. Przecież niezadowolenie ukierunkowane jest na to, co dzieje się obecnie, ponieważ jest rzekomo gorsze od tego, co było kiedyś.

Jeśli przyjąć za fakt tezę, że życie staje się z każdym rokiem coraz gorsze, to świat już dawno powinien był się po prostu rozpaść na kawałki. Ile pokoleń minęło od początków historii ludzkości? I każde uważa, że świat stał się gorszy! Na przykład starszy człowiek powie z przekonaniem, że wcześniej coca-cola była lepsza. Jednak coca-colę wymyślono w 1886 roku. Wyobraź sobie, jaka obrzydliwa jest ona w tej chwili! Może z wiekiem przytępia się zmysł smaku? Wątpliwe. Przecież dla staruszka pogorszyła się też każda inna jakość-na przykład mebli czy odzieży. Jeśli świat byłby ten sam dla wszystkich, to po przejściu tylu dziesiątków pokoleń zmieniłby się w piekło.”
Autor: Vadim Zeland

Radość dzieciństwa i marzenia młodości odebrane przez dorosłość

Ja ten moment przeskoku pamiętam bardzo dobrze. Pamiętam jak bardzo cieszyłem się z wydawałoby się głupich fajerwerków na sylwestra, czy z świąt bożego narodzenia. Gdzieś koło 5 czy 6 klasy podstawówki nagle święta straciły swój dawny blask. Już nie było tej magii. Nie było tego zachwytu życia. Moje myślenie stało się jakieś inne. Został pusty szkielet myślowy, z niewielką liczbą myśli. Były one jakieś suche, toporne, pozbawione barw. Z tygodnia na tydzień odczułem ogromną zmianę jakościową na gorsze. Poczułem się wewnętrznie martwy, jakby ważna część mnie została na zawsze zamordowana. Resztki tego magicznego dziecięcego zachwytu zostały gdzieś do drugiej klasy liceum, do 2002 roku. Potem znikło i to. Ciekawy jest fakt, że naprawdę niewielu ludzi to pamięta.

Są dwa przełomy związane z przystosowaniem do życia w systemie w życiu człowieka. Pierwszy z nich to wiek 4, 5 lat, gdy ukształtowanych zostaje wiele programów podświadomości. Wdrukowywane zostają wtedy zarówno cywilizacyjne (globalne) traumy, jak i traumy, lęki i kompleksy typowe dla danych rodziców. Drugi przełom to właśnie dojrzewanie płciowe. Natura odbiera Ci dziecięcą radość bezwarunkową, szczęście z byle powodu. Dostajesz popęd seksualny, i potrzebę jego ciągłego zaspokajania. Witaj dorosłości – i witajcie nowe role życiowe: podatnik, rodzic, wyznawca, obywatel, konsument, żołnierz.

Od tej pory Twoje szczęście nie jest już bezwarunkowe – zostaje Ci zabrane. Od tej pory Twoje szczęście jest uzależnione od realizowania programów natury. Te programy są trzy i dotyczą każdej istoty żywej na Ziemi – od wirusów aż po ludzi. Są to: 1. rozmnażanie, przetrwanie gatunku i seks; 2. ekspansja terytorialna, zdobywanie nowych miejsc do życia; 3. gromadzenie zasobów – u zwierząt pokarm i partnerzy, u ludzi dochodzą jeszcze inne rzeczy.

Szczęście w dorosłości, czyli nieustanna pogoń za króliczkiem

Najgorsze w tym jest to, że to nowe szczęście związane z realizacją programów natury, to ledwie nędzna namiastka dawnego dziecięcego, magicznego szczęścia. To nie jest tak naprawdę szczęście, ale wieczne gonienie za króliczkiem, aż do śmierci. Przecież nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go, ale by gonić go, ale by gonić go. Prawda? Bo gdy złapiesz już tego króliczka.. To poczujesz dosłownie chwilkę tej nędznej namiastki szczęścia – chwilę emocjonalnej ekscytacji. A potem Twoje ego i umysł formułują kolejny cel, kolejne dążenie, kolejne pragnienie. I często społeczeństwo stawia wtedy kolejne żądania: wziąłeś ślub? To teraz dzieci. Kupiłeś samochód? To teraz zamiast ośmiu godzin pracuj czternaście i kup dom. Gonisz, gonisz i jeszcze raz gonisz.

Czy to jest szczęście? Jeden z laureatów nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii powiedział, że ostatecznym dążeniem każdego człowieka jest władza nad całym światem niewolników. Bycie imperatorem planety z całą ludzkością jako podległymi niewolnikami to ostateczny cel ego każdego człowieka – tak jest ono zbudowane. Ale zastanów się chwilę. Zostajesz tym imperatorem. I co dalej? Otóż dostajesz niemożliwej do wytłumaczenia i zniesienia depresji. Bo już nie ma króliczka za jakim można by gonić. Wszystko zdobyłeś i nie ma nic do zdobycia więcej – pojawia się niemożliwy do zniesienia stan. Ego chciałoby dalej zdobywać, dążyć, podbijać, pragnąć – ale nie ma już czego.

Neurobiologiczna teoria dorastania, czyli melatonina i serotonina

Melatonina jest chemiczną pochodną serotoniny. To z serotoniny powstaje melatonina. I melatonina i serotonina określane są jako „hormony szczęścia. Serotonina ma działanie przeciwne do dopaminy, hormonu aktywności, drapieżności, rywalizacji i seksualności. Melatonina ma działanie anty-gonadowe, czyli przeciwne do spraw związanych z rozmnażaniem. Stężenie serotoniny i melatoniny jest największe podczas błogiego i szczęśliwego dzieciństwa. Dziecko ma taki naturalny, błogi stan szczęścia – stan buddy.

Natura więc odbiera Ci to błogie szczęście z dzieciństwa. Stężenie melatoniny i serotoniny spada. Na scenę wkraczają „wrogowie” tych hormonów szczęścia, czyli dopamina i hormony płciowe. Od tej pory ledwie namiastkę dziecięcego szczęścia zyskujesz podczas aktywności związanej z dopaminą. Czyli seks, agresja, walka, konsumpcja, ekspansja. Ciekawe jest jeszcze to, że kobiety mają większe stężenie melatoniny i serotoniny w organizmach. Są one istotami łagodniejszymi, bardziej pokojowymi i bardziej uduchowionymi.

Mężczyźni przez niedobory serotoniny częściej ryzykują, częściej rywalizują i walczą. Mają większy popęd seksualny i zdobywają. Ma to uzasadnienie w realizacji celów natury. Z tym, że ma to drugą stronę. Mężczyźni są bardziej agresywni i.. nieszczęśliwi. Częściej popełniają samobójstwa, częściej chorują psychicznie – choć dużo rzadziej zgłaszają się po pomoc. Częściej padają ofiarami przestępstw, i częściej wykazują zachowania autodestrukcyjne. Typu: nałogi czy mordobicia.

Ciekawe jest to, że w stanie zakochania stężenie serotoniny i melatoniny drastycznie spada. Wzrasta wtedy stężenie hormonów takich jak: dopamina, fenetyloamina, hormony płciowe. Z kolei mechanizm działania leków przeciwdepresyjnych polega głównie na podwyższaniu poziomu serotoniny. Mechanizm ten powoduje.. osłabienie libido i osłabienie przeżywanego uczucia zakochania, lub jego całkowite ustąpienie. I jeszcze jedno.. Bardzo ciekawe jest też to, że u znerwicowanych i pełnych lęków mężczyzn, występuje bardzo silny popęd seksualny. Widzicie jak to wszystko jest perfekcyjnie dopracowane? Jak to wszystko wiąże się i łączy – i na planie duchowym, i na planie psychicznym, jak i fizycznym (neuroprzekaźniki).

Kiedy zrezygnowałeś z pasji dzieciństwa i marzeń młodości?

Co możesz więc zrobić by temu przeciwdziałać? Zachęcam Cię do zweryfikowania swoich priorytetów i celów życiowych. Czy na pewno chcesz iść na te studia i być inżynierem pracującym od świtu do późnej nocy? Czy raczej ktoś Ci to narzucił? Czy na pewno chcesz sadzić to drzewo, budować ten dom (raczej: klitka w bloku, na kredyt 30 lat), i płodzić tego syna? By potem całe dnie pracować, biorąc nadgodziny lub drugi etat, zarzynać się, tracić zdrowie, i tej rodziny nie widzieć? Taką przyszłość sobie wymarzyłeś, czy raczej taki model życia został Ci narzucony?

Zachęcam Cię także do odkurzenia swoich starych hobby i pasji. W garażu stoi jakaś motorynka, gitara, zestaw wędek? Tudzież masz cała piwnicę zajebaną książkami filozoficznymi, duchowymi czy jakimikolwiek innymi? Lub znaczkami pocztowymi? A może kiedyś znałeś każdy rodzaj lokomotywy jaka istnieje na świecie z parametrami technicznymi, ale nie jesteś już na bieżąco? A tyle nowych bestii powstało, np w bydgoskich zakładach kolejowych PESA?

Przypomnij sobie moment i powód, dla których zrezygnowałeś z tego, co autentycznie lubisz. Musiałeś „spoważnieć i założyć spodnie”? To nie przystoi matce Polce? Musiałeś „ogarnąć się i wreszcie zająć się dorosłym życiem”? Wróć więc do tego. To zasila Twoje istnienie, a nie praca od świtu do nocy, nie spełnianie zachcianek i żądań innych.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Religie to zbrodnia elit przeciwko ludzkości. Jak bardzo zostałeś oszukany i wrobiony?!

Czy Bóg istnieje? Czyli jak to z tymi religiami jest, i dlaczego Cię okłamują..

Wielu ludzi zadaje sobie pytanie, czy Bóg istnieje. A jeśli tak, to który? Jest tyle religii na świecie, każda uważa się za jedynie prawdziwą, a inne uważa za fałszywe. Czy też należysz do osób, które odpowiedź na to pytanie ciekawi? W tym felietonie chciałbym przedstawić Ci ciekawą koncepcję tego, jak działają niektóre prawa świata. Niestety, część z nich może być kontrowersyjna lub dołująca.. Czy odważysz się?

Artykuł ten może być dla Ciebie bolesny, ponieważ pozbawia on złudzeń. Ludzie kochają złudzenia i iluzje. Ich wspólną cechą jest to, że są mniej bolesne niż rzeczywistość. Religie obiecują Ci raj, ale oczywiście po śmierci. I to pod warunkiem że będziesz żył w znoju, trudzie i biedzie, jak każe dana religia, bo bogacić się i radować może tylko elita. To odwieczny sojusz tronu i ołtarza. Ideologie zaś obiecują Ci raj na Ziemi, pod warunkiem, że wszyscy uwierzą w daną ideologię, w danego lidera. A to tak nie działa. A Ty? W jakie iluzje i słodkie kłamstwa wierzysz?

Wiele razy pisałem o tym, że potrzebujemy odrzucenia myślenia przez pryzmat religii. Religie są niczym więcej, jak programami kontrolnymi. Mają one kontrolować masy ludzkie tak, by wypełniały one wolę elity. Stąd sojusz tronu i ołtarza, który był obecny już u prehistorycznych plemion. Jest obecny i dziś, w dobie korporacji, techniki, monoteizmów i new age.

Wymienię poniżej cechy wspólne wszystkich religii:

obrzydzanie seksualności i wolności w sferze seksu, związków i miłości. Bo tylko elita może mieć haremy, wolność czy bohemę. Zwykły człowiek musi wziąć ślub i płodzić dzieci, czyli nowych niewolników (podatników, wiernych, żołnierzy) dla elity. Wolność w seksie i miłości? Wykluczone!

obrzydzanie bogactwa i dobrobytu finansowego. Bo tylko elita może opływać w dostatki. Zwykły człowiek musi tyrać jak wół na jachty i mercedesy elity. Dlatego mówi się o wielbłądzie i uchu igielnym, albo nazywa się pieniądz niską wibracją. Każda religia ma także tzw „etos pracy”.

przeświadczenie religii, że dobro jest nagradzane, a zło jest karane. Jest to relikt, iluzja umysłu dziecka zamkniętego w dorosłym ciele. Bo większość ludzi nie dojrzewa. Znalazło to odbicie zarówno w idei monoteistycznego boga ojca, jak i w idei prawa karmy. Prawda którą możemy potwierdzić obserwacjami i logiką, jest dokładnie odwrotna. Ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz jakieś dziwne upadki, wypadki, złe zbiegi okoliczności, złe wydarzenia, traumy. Powiesz, że to po prostu przypadek? No, ale źli ludzie jakoś tych „przypadkowych” złych zbiegów okoliczności nie mają. Ba! Towarzyszy im nie tylko bezkarność, ale także sukces. No i zło ma większą energię – bo jest kompatybilne z naturą planety. Zło to nie tylko bankier, skorumpowany polityk, wyzyskujący pracowników biznesmen czy gangster. Ale także tryskający witalnością i energią cwaniaczek krzywdzący innych, czy zimny drań mający kobiety za nic. Wszyscy oni mają energię, witalność, zdrowie.

religia gloryfikuje tradycyjne wartości. Czyli konserwatyzm i purytanizm, patriarchat, monogamię, śluby, dzieci, rodzinę. A także: patriotyzm, służbę narodowi, etos bohatera wojennego. Bo liczy się wszystko i wszyscy, tylko nie Ty i Twoje marzenia, pasje i szczęście. Masz pracować, płodzić dzieci, wypruwać z siebie flaki, i w każdy inny sposób służyć elicie. A gdy elita będzie miała taki kaprys – masz iść na wojnę za ropę czy inne dolary, i oddać swoje życie. Masz służyć wszystkim i spełniać żądania i rozkazy wszystkich, na czele z elitą, tylko nie sobie. Tradycyjne wartości nie są żadnym ponadczasowym i cennym prawem. Jest to bezlitosny program powielany od tysiącleci, mający trzymać Ciebie za mordę i hamować Twoją samorealizację;

religia neguje ideę reinkarnacji i zaszczepia lęk przed karą po samobójstwie. Jest to bardzo ważne dla elity. Bowiem gdyby ludzie znali fakty o kole życia (reinkarnacja, Samsara) i nie byli straszeni karą jaka ma być po samobójstwie.. To jak myślisz, co by robili? Połowa lub większość popełniałaby samobójstwa, nie chcąc żyć w piekle, jakim jest życie wielu istnień. Przecież skoro reinkarnacja istnieje, a jest na to ogrom dowodów – to po co taka zlękniona i żyjąca w biedzie jednostka ma się męczyć? Popełni sobie samobójstewko i zaraz potem odrodzi się w nowym ciele, i będzie miała nową szansę. Po chuj się męczyć i biedować za 1500 zł netto, skoro można to zakończyć i zgodnie z zasadami Samsary, za jakiś czas mamy nowe wcielenie? Dlatego każda religia zaszczepia strach przed samobójstwem. Jest to największe człowiecze tabu – większe nawet, niż niechęć posiadania dzieci. Czy wiesz że samobójstwo jest.. NIELEGALNE? Jest to ciche, niepisane ustalenie większości krajów. Napisz na Facebooku lub na forum dyskusyjnym, że chcesz się zabić – i za godzinę lub dwie masz wizytę gliniarzy w towarzystwie panów z kaftanami;

usprawiedliwianie oprawców i katów przez religie. Jest to jeden z podstawowych modułów religii. Świat, w którym oprawcy opływają w dostatki i są bezkarni, wymaga jakiegoś usprawiedliwienia tego stanu rzeczy. Tradycyjne religie tłumaczą to wolą bożą, testem wiary, karą za grzechy, nadstawianiem drugiego policzka. New age i ezoteryka nazywają to: planem wyższej jaźni (czyli duszy), karmą z poprzednich żyć, prawem przyciągania, odrabianiem życiowych lekcji.

Nie usprawiedliwiaj zła teoriami duchowymi, bo wtedy je wspierasz

Usprawiedliwianie oprawców teoriami duchowymi jest bardzo silnie zakorzenione i wynika z mentalności ofiary. Nie chodzi tylko o teorie duchowe. Również ideologie polityczne usprawiedliwiają oprawców i katów. Mówią, że tak działa niewidzialna ręka wolnego rynku, że trzeba ciąć koszta, że podatki i koszta pracy są za wysokie. Usprawiedliwia się tak bestialstwo tych, którzy nazywają się pracodawcami czy też przedsiębiorcami. Korwinizm, neoliberalizm, libertarianizm to ideologie wilków sprzedawane owcom (ofiarom), mające rozgrzeszać i usprawiedliwiać zło. Obecnie ludzkość budzi się z mentalności ofiary. Jest to krytycznie ważny temat do przerobienia, który nie dotyczy tylko duchowości. Ale także: psychologii, psychiatrii, polityki, aktywizmu obywatelskiego. Ogrom ludzkiej działalności to próba przezwyciężenia tej mentalności. Nie wiem czy istnieje ważniejszy i jednocześnie bardziej zapomniany temat do przepracowania.

Religie monoteistyczne odchodzą do lamusa. Dotyczy to i chrześcijaństwa, i judaizmu, i w mniejszym stopniu islamu. Nawet w świecie islamu około milion osób rocznie dochodzi do wniosku że ma dość islamskiego dyktatu, i przechodzi na bardziej lajtowe chrześcijaństwo. Plan ewolucyjny ludzkości zakłada, że nową religią ma stać się new age. New age to zmodyfikowany i wypaczony rdzeń wierzeń gnostyckich. Gnoza to wiedza wartościowa, jednak w formie new age czy ezoteryki trafia teraz do prostych ludzi, pod przysłowiowe strzechy. Ma to pozytywne jak i negatywne strony. Pozytywne – bo jest to jednak jakaś ewolucja, jest to wspięcie się ten szczebel wyżej. Negatywne – bo wartościowa wiedza którą posiadają różne organizacje, zostanie przez lud wypaczona.

Zauważ teraz proszę bardzo ważną rzecz. Ta nowa religia dla ludu – new age, ezoteryka itp – powiela dokładnie te same, toksyczne błędy, co klasyczne, monoteistyczne religie. Jest to dość smutne. New age obrzydza więc wolność seksualną, powołując się na gloryfikację dziewictwa. Czyli na skrajnie toksyczną doktrynę telegonii. Doktrynie tej bliżej do ludobójców z państwa islamskiego, niż do prawdziwej duchowości. New age nazywa pieniądz „niską wibracją”, neguje prawo jednostki do bogactwa i dobrobytu. Często istnieje tam gloryfikacja tych tradycyjnych wartości, choć jest to już postrzegane lepiej. New age popiera reinkarnację, ale też zabrania istotom ludzkim popełniać samobójstwa. Bo przecież to łamie plan wyższej jaźni, dusza może się po tym rozpaść, itp.

Religie, w tym new age okłamują Cię

Najpoważniejszy i niewybaczalny zarzut wobec doktryn ezo / new age mam do ostatniego punktu. Doktryny te powielają mentalność ofiary, usprawiedliwiając sprawców. Widziałem na profilu jednej z ezoteryczek wezwanie do wybaczenia oprawcom, bo przecież taki był plan wyższej jaźni. Pisała ona: „oprawco, jeśli masz zamiar mnie skrzywdzić, a moja dusza tego potrzebuje, to zrób to”. Ręce mi opadły po przeczytaniu tego wpisu. Był to moment krytyczny w moich zrozumieniu niektórych zasad podług jakich działa świat. To już nawet katolicy mają więcej godności i są mniej oderwani od świata. Katolicy mają przecież ideę kościoła walczącego – ecclesia militans.

Jest to więc powielenie idei nadstawiania drugiego policzka, tylko w jeszcze bardziej ekstremalnej formie. Usprawiedliwianie oprawców jest jednym z najbardziej toksycznych modułów wszelkich religii i ideologii. Wynika to z traumy życia na kolanach. Zastanów się poważnie – na ile Ty sam usprawiedliwiasz oprawców, powołując się na najróżniejsze religijne, ideologiczne, new age’owe, społeczne i wszelkie inne brednie? Przed oprawcami należy się bronić. Gdy sytuacja tego wymaga – należy im oddawać, krzywdzić ich, niszczyć ich, pozbawiać majątków. W wypadkach skrajnych, gdy nie ma innego wyjścia, bo życie jest zagrożone, należy ich okaleczać i zabijać.

Wiem, że prawdą jest to, że ofiara podświadomie przyciąga kata. Że wyższa jaźń (dusza) ma jakiś tam plan. Ale nie jesteśmy tu po to, by gloryfikować cierpienie. To jest po prostu chore. Znałem osobę, która nie odchodziła od toksycznego partnera, tłumacząc to karmą. Że musi się ona wypalić, że musi to przepracować. Tej nieszczęsnej kobiecinie nic nie dało się przetłumaczyć – klapki na oczach. Jeśli uznasz, że Twoim życiem rządzi jakaś karma, jakiś mechanizm który ma nad Tobą władzę – to tak będzie. Bo świat jest lustrem, bo dzieje się podług Twojej woli. Tylko nie będzie to wtedy rzeczywiste prawo karmy, bo takiego nie ma. Będzie to chory twór chorego, a raczej: niedojrzałego i zranionego umysłu. I będzie on rządził Twoim życiem, bo dałeś takie przyzwolenie.

O prawie karmy w kontekście oszustwa religijnego i władzy elit nad owcami, pisałem w tym ciekawym felietonie (LINK).

Religia odbiera Ci prawo do obrony i prawo do szczęścia

Jeśli rozgrzeszasz w ten sposób oprawców, to popełniasz wtedy taki sam czyn jak sprawca zła. Bliżej Ci wtedy do gwałcicieli i łowców głów z państwa islamskiego, niż do osoby świadomej i uduchowionej. Bo islamiści też usprawiedliwiają zło duchowością. Odcinasz ofiary od możliwości obrony, czyli od MOCY. Pozbawiasz je czegoś niezwykle cennego. Jesteśmy na Ziemi po to, by się rozwijać, by redukować cierpienie, a nie kultywować je w chory sposób. Powołaniem jednostki jak i całej ludzkości jest przezwyciężyć ten wzorzec i zredukować cierpienie, a nie je usprawiedliwiać.

Sprawa jest prosta: jeśli nie zaczniecie się bronić przed oprawcami, to będziecie padać ich ofiarą. Jeśli nie będziecie okaleczać i zabijać przestępców chcących zrobić Wam krzywdę – to będziecie sami ginąć. Mówisz o planie wyższej jaźni na życie, o karmie.. A ja zadaję Ci pytanie: A gdzie jest Twój własny plan na życie? Gdzie jest Twoja wolna wola, Twoje prawo kreacji, Twoje prawo do szczęścia, radości, obfitości, np finansowej? Czy Ty jesteś nikim, czy Ty jesteś śmieciem który jest całkowicie zależny i całkowicie poddany zewnętrznym mechanizmom? Takim mechanizmom jak karma czy plan wyższej jaźni? Gdzie w tym wszystkim jesteś TY SAM? Twoja marzenia, pasje, pragnienia, cele? To już w ogóle się nie liczysz, tylko wszystkim steruje coś z zewnątrz?

Demiurg: złowrogie bóstwo które wymyśliło chrześcijaństwo, judaizm i islam..

Wracając do meritum. Ziemią rządzi istota o nazwie demiurg. Różne inne nazwy tego samego to: jahve, allah, bóg ojciec, matrix, system, matka natura, prawa natury, nieświadomość zbiorowa, świadomość globalna, świadomość kolektywna. Oznaczają one jedno i to samo, czyli system zarządzający planetą Ziemią. Ja używam swojej nazwy „Rdzeń”. Nie jest to dobrotliwy bóg ojciec spoglądający z nieba, podglądający jak kochasz się ze swoją dziewczyną bez ślubu, i chcący byś poszedł się po tym wyspowiadać. Jest to struktura matematyczno-numeryczna, która nieco na ślepo realizuje swoje dyrektywy i cele.

Prawa natury są jasne i przejrzyste. Rdzeń zarządza procesami fizycznymi jak i metafizycznymi (czyli duchowymi). Procesy fizyczne zostały opisane przez ewolucjonistów i biologów. Są to: jak najszersze rozmnażanie, zmienność, rywalizacja, dobór naturalny, agresja i przemoc. A także: przetrwanie najsilniejszych, a więc najbardziej bezwzględnych genów. Jak i zagryzanie (u zwierząt) czy też gnębienie (u ludzi) słabszego. Ludzie dokładnie odwzorowują te cele natury – bo nigdy nie odeszli od niej. Tylko realizują je na innych płaszczyznach, niż zwierzęta. Nawet zrzucając bombę atomową na Hiroszimę, nawet skażając połowę planety chemicznie, realizują jej cele.

Rozmnażanie – u ludzi jest najwyższym dobrem,  a brak chęci posiadania potomstwa oznacza największe tabu. U ludzi człowiek słabszy jest gnębiony. Gdy ludzie wyczują słabość, to atakują na najróżniejsze sposoby – jest to wampiryzm energetyczny. I jest to realizowanie programu natury o nazwie zmienność i walka o byt. Mają przetrwać tylko najsilniejsze geny. U zwierząt jest dokładnie to samo – zagryzanie, nękanie słabszych osobników w stadzie itp. Słabsze zwierzęta jak i słabsi ludzie mają jeszcze jedną wspólną cechę – nie są dopuszczane do rozmnażania. A u ludzi mają problemy z wejściem w związek. Ten sam cel natury jest realizowany na wojnach jednego państwa z drugim. Wiadomo – ma wygrać silniejsze państwo, a słabsze ma przegrać.

Bóg pozbawiony świadomości, nieszczęśliwy i chory tak jak.. my sami?!

Rdzeń jest więc algorytmem matematyczno-numerycznym, który jest pozbawiony.. świadomości, moralności i etyki. Gnostycy i okultyści twierdzą, że jest on złowrogim bóstwem (demiurg), który z pasją zadaje istotom żywym cierpienie. Prawda może być jednak taka, że ten numeryczny algorytm po prostu nie rozróżnia dobra i zła. Jest to jakiś tam rodzaj „autyzmu„. Rdzeń wydaje się mieć te same wady co ludzkość (nieświadomość, trudności z pojęciami dobra i zła, ignorancja). Z jakiegoś jednak powodu zło ma większą siłę / energię, jak pisałem powyżej. Zło szybciej i sprawniej realizuje cele natury. Dobro filozofuje, chciałoby szczęścia dla siebie i innych istot, grymasi, nie chce się rozmnażać. A zło jedzie czołgiem naprzód dokładnie tak, jak chce natura.

Jeszcze jednym ważnym celem Rdzenia jest KREACJA PRZESTRZENI. A więc przestrzeni, w której istoty mogą żyć, doświadczać różnych sytuacji itp. I nie jest ważne, jaka przestrzeń jest kreowana, więc najczęściej jest kreowane zło. Jeśli dasz swojej dziewczynie kwiatka i miło spędzisz z nią wieczór, to jest to wielka wartość, bo jest to kreacja przestrzeni. Ale dokładnie taką samą wartością jest dla Rdzenia gówno w ustach zboczeńca podczas orgii. Romantyzm i szacunek mają dla niego dokładnie taką samą wartość, jak sranie do ryja. Tak samo jak mądry prezydent uratuje setki tysięcy istnień, to jest to wielka wartością. Ale Rdzeń tak samo ceni np ludobójstwo milionów ludzi. Bo i to i to jest kreacją przestrzeni, w której istoty mogą żyć i doświadczać.

Przestrzegam Cię jednak przed staniem się osobą świadomie złą, z nadzieją na korzyści od natury. Jest pewna blokada, która to uniemożliwia – a ludzie błędnie nazywają to karmą. Ludzie świadomie źli to mniejszość. Najczęściej są oni bezkarni, opływają w luksusy, powodzi im się. Jest to zgodne z ich jestestwem i czują się w tym jak ryby w wodzie. Stąd poprawna może być hipoteza, że są dusze dobre jak i dusze złe. Szczególną formą tych ludzi to osoby, które z pełna premedytacją krzywdzą innych. Dla samego krzywdzenia, dla energii. Piszą oni np, że już od dziecka wiedzieli o tym że są tu na Ziemi by niszczyć innych. Czytałem wypowiedzi trzech takich osób. Nazywam ich „dementorami”, od nazwy złych i absolutnie upadłych istot z Harrego Pottera, które wysysały ludziom dusze.

A może Bogów jest więcej?

Istnieje jednak mechanizm inny niż Rdzeń. Przecież pomimo tych ogromnych trudności, trwa i postępuje ewolucja naukowa, techniczna jak i ewolucja ludzkiej mentalności. Spójrz na to z innej strony – ludzkość pomimo tak spartańskich warunków, wspaniale się rozwija. Różne ruchy obywatelskie i społeczne mają na celu poprawę ludzkiego bytu. Nauka i medycyna pomimo ich strasznego skorumpowania i zakłamania sprawiły, że ludzie nie umierają w boleściach na byle infekcję. Jeszcze w XIX wieku większość dzieci nie dożywała 18 roku życia, bo tak chciała natura.

Teraz tego nie ma. Są inne problemy i inne niesprawiedliwości z którymi powinniśmy się zmierzyć. Naszym powołaniem jest redukcja cierpienia, a nie jego chore kultywowanie, czy to w religiach, czy to w new age. Według gnostyków z kolei, naszym celem jest „uzdrowienie” Rdzenia, który „choruje” na coś w rodzaju „autyzmu”. Rdzeń wykazuje taką samą nieświadomość, jak zdecydowana większość ludzi. Realizujemy ten cel właśnie poprzez naukę, medycynę, kulturę, sztukę, duchowość. Uzdrawiając swoje traumy, pokonując mentalność ofiary, a potem pomagając osiągnąć to innym – uzdrawiamy też wspólną świadomość globalną.

Dlatego we wszelkich moich wpisach należy dodać dwa zastrzeżenia. Pierwsze – jak wielkim piekłem stałby się świat, gdyby każdy każdemu „oddawał” za doznane winy, często wyolbrzymione lub kompletnie urojone? Albo czy uznasz kogoś za śmiertelnego wroga, bo ma inne poglądy? Uważaj, byś nie stał się jeszcze większym oprawcą niż osoba, która wyrządziła Ci krzywdę. O to niestety bardzo łatwo. Osoba o mentalności ofiary i osoba która krzywdzi innych – to są dwie skrajności. Bywa też, że ofiara sama jest katem, najczęściej nieświadomie.

I chcesz krzywdzić taką nieświadomą i niekumatą osobę w imię przezwyciężania mentalności ofiary, w imię oddania jej za krzywdy które wyrządziła Tobie? Czyli tego co pisałem powyżej? Nie, nie na tym to polega. Rozróżniaj osoby świadomie pastwiące się nad innymi od niekumatych ofiar, które czasami bywają katami. Ludzie którzy niszczą innych świadomie, mają najczęściej jedną wspólną cechę – tryskają energią, witalnością, nie mają powodów do narzekań, odnoszą sukcesy. Gdyż dzięki krzywdzeniu innych odnoszą wymierne korzyści – np finansowe czy energetyczne.

Drugie zastrzeżenie – bardzo niebezpiecznie jest uznawać, że żyjemy na planecie piekła zarządzanej przez złowrogiego demiurga. Gdyż właśnie wtedy te prawa natury będą działały na Twoją niekorzyść. Świat to lustro i zawsze oddaje Ci to, co o nim samym sądzisz, w tej lub innej formie. Twoje myśli i emocje przecież się materializują, w najróżniejszy sposób. Dobre myśli i emocje materializują dobro, np finansowe, np w relacjach. I jak wspominałem wyżej, istnieje przecież ta efemeryczna siła inna niż Rdzeń.

Ta siła przecież chce ewolucji i ciągłego udoskonalania ludzkiej mentalności. Ta siła nas chroni przed wieloma prawami natury. Można tę siłę nazwać prawdziwym Bogiem. To odwieczny zakład, taka gra w kości. Natura (rdzeń) – to nieświadomość a więc zło. Bóg i jego „cząstki” czyli ludzie – to iskierki świadomości a więc dobra. Dobro i empatia więc się opłacają i są nagradzane. Ale dzieje się to zupełnie inaczej, niż się oficjalnie przedstawia.

O tym wszystkim pisałem w poniższych felietonach – zapraszam:
TABU: religie to spisek elit przeciwko ludzkości. Odwieczny sojusz tronu z ołtarzem
Szokujące TABU duchowości. Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu? Czy ma ono sens?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!

Dlaczego leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) nie działają aż na 45% chorych? Rzadko który lekarz się do tego przyzna

Dane na temat zachorowań na choroby psychiczne są alarmujące. Czy wiesz, że 25% Polaków leczy się psychiatrycznie na choroby takie jak nerwica lub depresja? Około 1% zaś ma cięższe zaburzenia psychiczne typu schizofrenii. Choroby i różne zaburzenia psychiczne są obecnie pandemią.

W tym artykule chciałbym Tobie wyjaśnić, dlaczego leki antydepresyjne często zawodzą. Lub dlaczego ich skuteczność jest niska. Być może sam chorujesz i leczysz się tymi lekarstwami. Lub zastanawiasz się nad podjęciem tego leczenia. W tym artykule chciałbym poruszyć te kwestie, które są pomijane, o których prawdopodobnie nie słyszałeś. Chciałbym też uniknąć demonizowania tej gałęzi farmakologii.

Artykuł jest długi, a „przeciętny czytelnik” nie lubi długich artykułów. Chciałem jednak w wyczerpujący sposób odpowiedzieć na wiele pytań i dylematów związanych z medycyną farmaceutyczna i naturalną, oczywiście w kontekście depresji. Byś miał wszystko podane niejako na tacy. No i mam cichą nadzieję, że jesteś kimś więcej, niż przeciętnym czytelnikiem. 😉

Leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) według oficjalnych danych pomagają 55% pacjentów. U 45% chorych ta metoda leczenia zawodzi. Prawda jest jednak bardziej smutna, i niewielu lekarzy Ci to przyzna. Nawet wśród tych 55% leczenie nie zawsze jest zadowalające. Antydepresant często zapewnia to minimum minimum. By chory nie popełnił samobójstwa lub nie oszalał.

Czy w związku z tym antydepresanty to zło wcielone, jak głoszą niektóre strony zachwalające medycynę naturalną? Absolutnie nie. Te leki ratują życie. Gdyby nie one, to dziesiątki lub nawet setki milionów istnień ludzkich skazane by było na samobójstwo, szaleństwo lub popełnienie przestępstwa. Tudzież stanie się jego ofiarą. Można jako dowód przeciwko antydepresantom dostarczać choćby tysiąc artykułów o medycynie naturalnej. I kolejny tysiąc tych, które demaskują ich szkodliwość, zawodność, czy fakt oszustw w badaniach naukowych. Co zdarza się nagminnie – bo dziś prawdę w nauce i medycynie dyktuje pieniądz.

Gdy dopada depresja: „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi”

Ale wystarczy po prostu zachorować, by te teorie po prostu wzięły w łeb. Gdy chorujesz na pełnoobjawową nerwicę, depresję, lęki czy inną chorobę  psychiczną, to rzadko kiedy same metody naturalne pomogą. No wyżej dupy nie podskoczysz i tyle. Łatwo mówić i oceniać osoby chore, gdy jest się dobrze zarabiającym ekstrawertykiem. Można wtedy mówić, że antydepresanty to zło, że to przecież big pharma. Że chorzy powinni „ogarnąć się„, czy: „wyjść do ludzi„, jak i: „radzić sobie sami„. Chorujesz, i nic nie działa, żadne dobre rady, żadne medytacje, nawet magnez i melisa nie działa. I walisz głową w mur.

Główna hipoteza powstawania chorób psychicznych opiera się na neuroprzekaźnikach. Głównie: serotoninie, dopaminie, noradrenalinie. Ale lekarstwa psychiatryczne działają też na receptory związane z: histaminą, acetylocholiną (receptory muskarynowe), melatoniną, adrenaliną (receptory alfa i beta), opioidami (receptory sigma i inne). Hipoteza związana z neuroprzekaźnikami pochodzi z lat 50-tych XX wieku i jest po prostu.. słaba. Coraz więcej naukowców przyznaje, że depresja i pozostałe choroby psychiczne to szereg najróżniejszych mechanizmów i przyczyn. Jest ich ogrom, i ciągle pojawiają się nowe.

Depresja (i inne choroby psychiczne) to kompleksowe uszkodzenie całego organizmu. To czynniki związane z: mózgiem, jelitami (jelita i flora bakteryjna są bardzo ważne i wciąż mało zbadane), z poprawnym trawieniem, z tarczycą i nadnerczami (ważne i bagatelizowane), z odpornością i procesami zapalnymi. A także z wieloma niedoborami czy nadmiarami. Z nieodpowiednią dietą. Potężnym i bagatelizowanym czynnikiem powstawania chorób psychicznych jest bardzo trudna sytuacja ekonomiczna Polaków. Dochodzą do tego traumy związane z dwiema wojnami światowymi, i toksyczne wzorce programowane przez rodziców.

Leczenie depresji, czyli kwadratura koła. Wymienię kilka sposobów:

1. Działanie litu i jego wpływ na depresję i zdrowie psychiczne:

Jest to terapia litem w niskich dawkach. Są dwie możliwości terapii litem. Pierwsza i najbardziej znana to terapia litem w wysokich dawkach. Preparaty litu wypisuje lekarz na receptę i ściśle nadzoruje przebieg leczenia. Należy regularnie badać poziom litu we krwi. Stosowane dawki to 250 mg do 2000 mg węglanu litu (co odpowiada ~47 mg do ~376 mg czystego litu). Ta terapia litem ma liczne działania niepożądane i nie będzie przeze mnie omawiana. Druga możliwość terapii litem to lit w niskich dawkach. Na allegro dostępne są preparaty orotanu litu w formie suplementu, bez recepty.

Każda taka tabletka zawiera 5 mg litu. Dostępne są także mineralne wody lecznicze – Żuber, Szczawa. One zawierają lit mineralny. Dla przykładu – woda Żuber zawiera około 22 mg litu na półlitrową butelkę. Dawki litu w tej terapii wahają się od 5 mg na dobę do 20 mg na dobę. Orotan litu to forma wysoko przyswajalna i przez to bardzo aktywna. Zazwyczaj nie ma potrzeby stosowania większej dawki niż 10 mg litu w formie orotanu. Z kolei lecznicze wody mineralne zawierają mniej aktywną formę litu, więc można pić te 20 mg na dobę.

Lit działa uspokajająco, tonizująco, stabilizująco. Przy czym nie powoduje on senności i „zamulenia” typowego dla lekarstw psychiatrycznych. Często szybko działa na depresje, stany lękowe i nerwicowe. Właśnie w tych zaburzeniach jest on szczególnie polecany;
W Japonii dodaje się lit do wody z wodociągów. Działanie to przyniosło szokująco skuteczne rezultaty. Kraj ten boryka się z epidemią depresji i ogromną liczbą samobójstw. Dodanie litu do wody pomogło znacznie je ograniczyć.
W rejonach gdzie jest więcej litu w wodzie pitnej, ludzie są spokojniejsi, jest mniej incydentów kryminalnych, wypadków drogowych, narkomanii i chorób psychicznych;
W przypadku niedoborów litu, tracimy go w ostatniej kolejności z: tarczycy, nadnerczy, przysadki mózgowej i z jajników. Jest więc on tam szczególnie potrzebny. Wysoce prawdopodobny jest związek niedoboru litu z chorobami tarczycy i nadnerczy (Hashimoto, niedoczynność, nadczynność, Choroba Cushinga i Addisona);
Podawanie litu powoduje.. zwiększenie ilości komórek mózgowych. Pojawiają się nowe neurony, więcej jest też komórek macierzystych. Może mieć to znaczenie w terapii choroby Alzcheimera, Parkinsona czy stwardnienia rozsianego (SM);
Lit pomaga także w miażdżycy, profilaktyce nowotworów, dodaje energii;
Zwiększa działanie magnezu, powinien być brany razem z magnezem (200 mg do 500 mg magnezu na dobę) i z witaminą B6 (50 mg do 100 mg wit. B6 na dobę);
Lit umożliwia też transport witaminy B12 do mózgu.

Wpływ litu na depresję i ogólnie, zdrowie psychiczne, opisałem w tym felietonie – LINK.

2. Kwas acetylosalicylowy (aspiryna) lekiem na depresję i inne choroby psychiki?!

Łódzcy naukowcy pod wodzą dr hab. Piotra Gałeckiego przeprowadzili prestiżowe badanie, które stało się sławne na całym świecie. Zostało ono docenione przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jak i instytucje w Europie. Okazało się, że w mózgach ludzi chorych na depresję występuje wysoki poziom tlenku azotu, co oznacza, że w ich organizmach trwa stan zapalny. Tlenek azotu i wolne rodniki działają niekorzystnie na komórki nerwowe. Przyczyniają się do choroby Alzheimera, depresji i innych chorób psychicznych.

U osób z tą chorobą jest wysoki poziom cytokin prozapalnych i białek uczestniczących w procesach zapalnych. Przypuszcza się, że stan zapalny towarzyszy wielu chorym na te zaburzenia. Leki przeciwzapalne takie jak aspiryna (ale także np ibuprofen i inne) hamują stan zapalny, bo takie jest ich główne działanie. Zaobserwowano już dawno temu, że silnemu stanowi zapalnemu związanemu np z przeziębieniem czy grypą, szczególnie żołądkową, towarzysza objawy spadku energii, wyczerpania, depresji.

Pacjenci uczestniczący w badaniu byli leczeni niskimi dawkami leków przeciwzapalnych. Niskie dawki dla kwasu acetylosalicylowego to 75 mg i 150 mg. Wielu naukowców mówi, że nie ma sensu brać wyższych dawek niż 81 mg aspiryny. Dawki wysokie, nie nadające się do przewlekłej terapii to 300 mg, 500 mg i więcej. Obecnie trwają prace nad zastosowaniem tej grupy leków we wspomaganiu klasycznego leczenia (antydepresantami, lekami uspokajającymi, neuroleptykami). Przestrzegam Cię jednak przed bezmyślnym aplikowaniem sobie aspiryny, szczególnie w tych wysokich dawkach. Zwłaszcza w chorobach żołądka, takich jak wrzody, nadkwasota, zgaga itp. Każda bezmyślność jest zła, szczególnie ta w dziedzinie zdrowia. Każda bezmyślność i niewiedza jest karana przez prawa rządzące światem.

3. Niedoczynność tarczycy i / lub Hashimoto to jedna z ważniejszych przyczyn zaburzeń zdrowia psychicznego

Obecnie choroby tarczycy, w tym Hashimoto, to plaga. Choruje na nie bardzo dużo ludzi, w tym ja. Można śmiało mówić o epidemii chorób tarczycy. Każda tego typu choroba odbija się na zdrowiu psychicznym. Może spowodować albo depresję, spadki energii i siły (niedoczynność), albo nerwowość, impulsywność i drażliwość (nadczynność). Tarczycę powinna przebadać absolutnie każda osoba chora na nerwicę, lęki, depresję i inne choroby psychiczne. Jest to bezwzględnie konieczne. Właściwie od tego powinno się zaczynać diagnostykę, ale w Polsce w ogóle nie robi się tych badań, jeśli chory zgłasza się do psychiatry.

Badania które trzeba przeprowadzić to: TSH, FT3, FT4 – czyli te na ogół badane, np przez lekarzy rodzinnych. To jednak nie wystarczy. Kolejne badania krwi pod kątem tarczycy to: przeciwciała anty-TPO, anty-TG, TRAB. Diagnostykę należy uzupełnić o rFT3 i rFT4 – nieaktywne formy hormonów tarczycy. Ważne jest też zrobienie USG tarczycy, bo często wyniki badań krwi są niejednoznaczne. Bywa tak, że dopiero na USG widać, że chory ma maleńka tarczycę, bo została praktycznie cała zjedzona przez proces autoimmunologiczny występujący przy Hashimoto.

Ważna jest kwestia interpretacji wyników. Bardzo często w normach medycznych uwzględnia się i niemowlęta, i 90-letnich staruszków. Norma TSH jest od 0,35 do 4,5. Jednak te 4,5 jest dobre u osoby, która ma 90 lat. Prawidłowy przedział TSH u dorosłej, zdrowej osoby to 0,6 – 1,5. Przy czym warto zaznaczyć, że jeśli ciężarna kobieta ma TSH większe niż 1,0, to ma wyższe ryzyko poronienia. Dlatego niektórzy naukowcu górną granicę TSH u zdrowej osoby w sile wieku wyznaczają właśnie na 1,0. Jednak tu dopiero zaczyna się kwadratura koła..

Bowiem TSH mówi nam albo nic, albo naprawdę niewiele. Ważniejszy jest poziom właściwych hormonów tarczycy, czyli FT3 i FT4. Przy czym najważniejszy jest poziom FT3 – czyli formy aktywnej biologicznie. I znowu: Norma medyczna FT3 to 1,71 – 3,71. Jednak to 1,71 to stanowczo za mało dla 30-, 40-, a nawet 50-cio latka. Prawidłowy poziom FT3 powinien być w granicach 3,00 – 3,50. Poziom niższy to tzw subkliniczna niedoczynność tarczycy. Organizm nie pracuje wtedy dobrze, występuje spadek energii, zamulenie, depresja. To jednak nie wszystko, bowiem jeśli masz Hashimoto, to sprawa nie dotyczy tylko tarczycy..

Ocenia się, że za 90% przypadków niedoczynności tarczycy odpowiada Hashimoto. Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, która dotyczy wielu tkanek i układów ciała, nie tylko samej tarczycy. W dalszej kolejności atakowane są nadnercza. Odpowiadają one za produkcję życiodajnych hormonów pobudzających, m.in. kortyzolu i DHEA. Ale nie tylko, bo nadnercza produkują około 50 ważnych dla organizmu hormonów. Niedoczynność lub zmęczenie nadnerczy w wyniku choroby Hashimoto jest częstym zjawiskiem. Też powoduje zmęczenie, wyczerpanie, depresję. W przebiegu Hashimoto atakowana jest też trzustka. Pojawia się insulinoodporność, może pojawić się cukrzyca.

Zaburzone jest trawienie – chorzy mają niedokwasotę. Zbyt duże i niedostatecznie strawione cząstki pokarmowe przedostają się do jelit. Powodują ich uszkodzenie (tzw. „cieknące jelito„). Wnikają do krwiobiegu, osadzają się w tkankach (właśnie tarczycy) i powodują tam dalsze procesy zapalne / autoimmunologiczne. Chorzy na Hashimoto mogą mieć różne inne powikłania, słabo poznane przez medycynę. Np zaburzenia metylacji. Tudzież spadek poziomu mocznika, kwasu moczowego i amoniaku. I inne.

Czy wiesz jaki jest podstawowy kłopot z chorobą Hashimoto? Medycyna oficjalna, a więc ta farmaceutyczna, nie potrafi jej leczyć. Cóż, jak mawiał kiedyś Alfred Konar – W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi. Często leczenie farmaceutyczne daje gorszy rezultat, niż sama choroba. Endokrynolog po obejrzeniu kompletu wyników da Ci po prostu hormony tarczycy. Większość chorych czuje się wtedy lepiej przez te 2, 3 miesiące, po czym doświadcza nagłego i znacznego pogorszenia nastroju. Gdyż, paradoksalnie, leczenie samej tarczycy zaburza oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza.

Osłabia ono wtedy nadnercza, już i tak nadwyrężone przez chorobę. Więc endokrynolog, jeśli jest kumaty, poradzi Ci zbadanie DHEA we krwi jak i zrobienie dobowej zbiórki moczu kortyzolu. I wtedy da Ci syntetyczny kortyzol – hydrokortyzon. Co też nie załatwia sprawy i też nie wyleczy przyczyny choroby, jak i innych powikłań. Powiem więcej – podawanie syntetycznych hormonów powoduje rozleniwienie i stopniowe dalsze osłabienie tarczycy i nadnerczy. Bo skoro hormony są dostarczane z zewnątrz, to po co organizm ma się wysilać i je produkować? Prowadzi to po latach do całkowitej niewydolności tych narządów, które jest stanem bezpośrednio zagrażającym życiu, a cały organizm – do trwałej niepełnosprawności.

Choroba Hashimoto to jedna wielka zagadka, kwadratura koła. Chorzy zostawieni są sami sobie. Jedyne produkty które koncerny farmaceutyczne mogą sprzedać, to hormony tarczycy i hydrokortyzon. Ewentualnie insulina w przypadku cukrzycy. I to się przepisuje na 15- minutowej, prywatnej wizycie, za którą płacisz gruby geld (150 zł i więcej). Znam więc rozpacz chorych ze swojego przykładu. Polecam poczytać profil Tarczyca Hashimoto” (LINK) na FB, jest prowadzony przez farmaceutkę.

Polecam także usługi pani Sylwii, która wyleczyła wiele „beznadziejnych” i „nie rokujących” przypadków. Oprócz badania które przeprowadza, ma ona ogromną wiedzę. Osoba ta jest obecnie silnie atakowana przez estabiliszment medycyny farmaceutycznej, tak samo jak dr Jerzy Jaśkowski czy dr Zięba. Jej gabinet jest w Szczecinie, ale doceniają ją i przyjeżdżają na wizyty osoby z innych województw. Wie ona jak leczyć depresję, Hashimoto i szereg innych chorób. Link do jest strony tutaj (LINK).

4. Niedobory cywilizacyjne mogące przyczyniać się do depresji i chorób psychiki: magnez, witamina D3, witamina C, jod

Są właśnie cztery cywilizacyjne niedobory, które wymieniłem powyżej. To jednak nie wszystko, bowiem różne inne niedobory / nadmiary mogą albo pogarszać już istniejące choroby psychiczne, albo wręcz je wywoływać. Dla przykładu – anemia jest kompleksowym niedoborem żelaza, ferrytyny, witaminy B12, kwasu foliowego. Medycyna bada tylko żelazo, które jest wynikiem skrajnie niemiarodajnym. Poziom ferrytyny bardziej oddaje niedobór żelaza, ponieważ jest to czynna biologicznie frakcja tego pierwiastka.

Magnez ma działanie uspokajające i przeciwdepresyjne. Działa ochronnie na serce i układ krążenia. Współczesny tryb życia (stres, zapieprz u polskiego kapitalisty, kawa, alkohol, złe żarcie) sprzyja wypłukiwaniu magnezu z organizmu. Szczególną rolę nie odgrywa tu jednak kawa, która ma swoje za uszami. Ale fakt, że Europejczycy i Amerykanie spożywają stanowczo za dużo wapnia. Wapń jest antagonistą magnezu (czyli ma działanie przeciwne do magnezu) i powoduje zmniejszenie jego poziomu w organizmie. Dawki magnezu to minimum 200 mg do 500 mg na dobę. W przypadkach większych niedoborów dawki te mogą być jeszcze wyższe. Kupujemy preparaty magnezu w formie mleczanu, cytrynianu lub chelatu (glicynian). Wiele suplementów dostępnych na rynku zawiera kompletnie nieprzyswajalne formy magnezu, takie jak węglan i tlenek.

Jod – kluczowy w zdrowiu tarczycy i psychiki. Dawki w leczeniu tarczycy powinny być dużo większe, niż ustalone przez WHO. Bierzemy od 1 mg do nawet 12 mg jodu na dobę. W niedoczynności tarczycy jod należy brać razem z aminokwasem tyrozyną. To z nich powstają hormony tarczycy. W Polsce większość ludzi ma niedobór jodu. Bałtyk jest morzem zimnym i nie zapewnia jego wystarczającej podaży nawet mieszkańcom nadmorskich kurortów.

Witamina D3 i witamina C to kolejne niedobory cywilizacyjne. Według badania które przeprowadzono kilka lat temu, w okresie zimowym nawet 90% Polaków ma znaczne niedobory witaminy D3. Jest to bardzo ważne, bowiem związek ten odpowiada za poprawną pracę niemal całego organizmu. Niedobory witaminy D3 mogą odpowiadać za choroby psychiczne, lub znacznie pogłębiać już istniejące choroby, szczególnie depresję. Witaminę D3 należy brać zawsze, w małych dawkach nawet w lecie. Ponieważ w naszym kraju słońce nie zapewnia odpowiedniej jego podaży. Krytyczne niedobory witaminy D3, które ma dużo Polaków, mogą powodować osteoporozę, choroby serca i układu krążenia, nowotwory.

5. A może melatonina na depresję i inne choroby psychiczne?

Wśród koncepcji powstawania depresji i zaburzeń psychiki na poważnie brana jest pod uwagę koncepcja związana z melatoniną. Niedobory melatoniny mogą powodować szereg komplikacji zdrowotnych. Hormon ten produkowany jest przez szyszynkę w czasie, gdy nie ma światła słonecznego. Problemem naszej cywilizacji jest.. oświetlenie elektryczne. Powoduje to spadek produkcji melatoniny i zaburzenie zegara biologicznego. Rozregulowuje to homeostazę (równowagę) całego organizmu.

Niedobór melatoniny ma odpowiadać za: bezsenność i problemy ze snem, depresję, nerwicę, lęki. Sprzyja on napadom padaczki i omamom. Okazało się niedawno, że niedobór melatoniny dotyka także inne narządy, sprzyjając cukrzycy, próchnicy zębów, nowotworom. Jej poziom drastycznie spada u osoby zakochanej. Z tym wiąże się pewna bardzo ciekawa teoria, i osoby czytające między wierszami będą wiedziały, o co chodzi..

Otóż melatonina jest chemiczną pochodną serotoniny. To z serotoniny powstaje melatonina. I melatonina i serotonina określane są jako „hormony szczęścia„. Serotonina ma działanie przeciwne do dopaminy, hormonu aktywności, drapieżności i seksualności. Melatonina ma działanie anty-gonadowe, czyli przeciwne do spraw związanych z rozmnażaniem. Stężenie serotoniny i melatoniny jest największe podczas błogiego i szczęśliwego dzieciństwa. Dziecko ma taki naturalny, błogi stan szczęścia – stan buddy. Ale niestety, przychodzi okres dojrzewania. Natura wtedy stawia swoje wymagania, upomina się o swoje. Masz pracować, konsumować, masz walczyć z innymi istotami (wojny), i przede wszystkim – masz się rozmnażać.

Natura więc odbiera Ci to błogie szczęście z dzieciństwa. Stężenie melatoniny i serotoniny spada. Na scenę wkraczają „wrogowie” tych hormonów szczęścia, czyli dopamina i hormony płciowe. Od tej pory ledwie namiastkę dziecięcego szczęścia zyskujesz podczas aktywności związanej z dopaminą. Czyli seks, agresja, walka, konsumpcja, ekspansja. Masz się przecież rozmnażać i realizować cele natury. Więc nawet nie myśl o szczęściu, człowiecze. Z tym wiążą się dalsze rozważania, że natura chce mieć swoich żołnierzy-półgłówków przy sobie, dlatego odbiera nam dziecięcą, buddyjską radość i obniża naszą świadomość.

Cele natury to: rozmnażanie, przetrwanie za wszelką cenę, dobór naturalny i konkurencyjność, walka, rywalizacja, przemoc, rządy silniejszych i bezwzględniejszych, gnębienie słabszych. Jednostka szczęśliwa jest mało ekspansywna i dla natury nieprzydatna. To człowiek nieszczęśliwy panicznie szuka szczęścia, np w jebaniu wszystkiego co nie ucieka na drzewo, w rozmnażaniu się, w walce i agresji. A więc to człowiek nieszczęśliwy najlepiej realizuje cele natury. Szerzej opisywałem to w tym felietonie (LINK).

Agomelatyna, lek przeciwdepresyjny, jest substancją bardzo podobną do melatoniny. Jest to zmodyfikowana cząsteczka melatoniny. Działa ona tak, jak melatonina – na receptory melatoninowe (MT). Jej działanie przeciwdepresyjne oficjalnie przypisuje się antagonizmowi wobec repceptorów serotoninowych podtypu 2C (5HT-2C). Ma to powodować uwalnianie dużych ilości dopaminy i noradrenaliny. Jednak agomelatyna jest wyjątkowo słabym antagonistą receptora serotoninowego 2C. Przez wielu uważana jest za „bezwartościowe placebo”, jednak jej działanie jest wyjątkowo skuteczne. Może to tłumaczyć właśnie wpływ na receptory melatoninowe.

6. Dieta w leczeniu chorób psychicznych

Leczenie chorób psychicznych, w tym depresji, dietą, budzi szereg kontrowersji. Według lekarzy to nie działa, bo przecież działać może tylko to, na czym zarabiają lekarze i koncerny farmaceutyczne. Jasna sprawa, bitwa z medycyną naturalną i dietetyką o zysk, by hajs się zgadzał. Fakty są jednak takie, że odpowiednia dieta może znacznie wspomóc leczenie farmakologiczne jak i leczenie naturalne. Medycyna naturalna w dużej części opiera się na odpowiedniej diecie.

Diety są jak ideologie i religie. Walczą o Twoje zaangażowanie. Każda z nich uważa się za jedynie słuszną (jedynie zdrową). I każda z nich uważa, że pozostałe diety są fałszywe. Ten ciekawy i dość smieszny paradoks, ważny jeśli chorujesz na depresje i leczysz się, opisałem w tym felietonie (LINK). W przypadku choroby Hashimoto, częstej przyczyny depresji, są dwa różne stanowiska. Pomagać ma i dieta ketogeniczna (eliminująca węglowodany, nastawiona na białka i tłuszcze), i dieta zbliżona do witariańskiej (nastawiona na warzywa, owoce, szczególnie te surowe).

Fakty są takie, że obie te diety pomagają różnym grupom chorych. Zewsząd atakują nas rozmaite informacje o tym, że to jest szkodliwe, że to i to jest szkodliwe. Normalnie strach się bać – bo wszystko nam szkodzi! Nawet ten cholerny tlen wdychany z powietrzem jest bardzo szkodliwy dla organizmu, bo powoduje procesy utleniania. A te z kolei produkują ogrom szkodliwych wolnych rodników. Ale spokojnie, bez nerwów. Jest kilka przesłanek które są uniwersalne dla większości diet. Wymienię te produkty, których najlepiej unikać.

-Glutaminiam sodu – bo zaburza pracę jelit i działa na mózg niczym narkotyk. Do innych produktów tego typu zaliczają się słodziki: aspartam i acesylfam-K, jak i sukraloza;
-Wszelkie konserwanty – benzoesan sodu, sorbinian potasu i inne. Niszczą one florę bakteryjną jelit tak samo, jak groźne antybiotyki. A to powoduje kaskadę problemów zdrowotnych. Zdrowe jelita to zdrowy organizm;
-Żywność wysoko przetworzona, żywność typu fast food, żywność z mikrofali. Tego chyba nie muszę Ci tłumaczyć, prawda?
-kawa, papierosy, alkohol, narkotyki – no commenst.. O szkodliwości kawy, jej wpływie na depresję, Hashimoto i szereg innych chorób, pisałem w tym artykule (LINK). To bardzo zdradliwa używka, zabijająca podstępnie, przez lata

Gluten jest obecnie oskarżany o całe zło tego świata. Z drugiej strony, wyśmiewanie bezglutenowców jest teraz w modzie. Najczęściej śmieją się Ci, którym nie szkodzi nic, bo są zdrowi. Znowu przytoczę Ci zdanie, które napisałem wcześniej. „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi”. Te wszystkie blogi wyśmiewające się z medycyny naturalnej i „demaskujące” ją, są prowadzone przez zdrowych, ekstrawertycznych i wyszczekanych 30- i 40-latków. Którzy za pisanie tych blogów dostają sowite granty od farmacji. Wystarczy jednak zachorować na chorobę, której medycyna oficjalna nie umie leczyć. I od razu cyniczny uśmieszek znika z ust, a beka z bezglutenowców jest jakby mniejsza.

Ludzie nie są przystosowani do spożywania glutenu. Gluten to białko roślin, np zbóż, które działa na zwierzęta i na ludzi usypiająco i ogłupiająco. Rośliny te w taki sposób bronią się przed drapieżnikami. Ludzkość dopiero kilka tysięcy lat temu popełniła ten fatalny ewolucyjny błąd, i nauczyła się jeść zboża. Nie będę pisał nic więcej na temat glutenu ponad to, co zostało już powiedziane. Ale chciałbym Ci powiedzieć o czymś znacznie szkodliwszym niż gluten. Ten składnik pożywienia, który jest dosłownie wszędzie, po prostu rujnuje Twoje zdrowie. I co najważniejsze, nie ma wokół niego takiej histerii, jak z glutenem. Ten składnik to poczciwy cukier. Kwestię szkodliwości glutenu, szczególnie w kontekście zdrowia psychicznego czy depresji, poruszałem w tym artykule (LINK).

7. Cukier przyczyną chorób psychicznych?!

Składnik o którym mówi się wciąż za mało dyskutując o zdrowiu psychicznym, to cukier. Nie tylko powoduje on cukrzycę, po wieloletnim stosowaniu. Ale nasze organizmy w ogóle nie są przystosowane do takiego bombardowania węglowodanami. Przez setki tysięcy lat węglowodany były pożywieniem sezonowym i najczęściej ratunkowym. Miały dostarczyć chwilowego zastrzyku energii. I nie były to batoniki czy lody które są bombami atomowymi cukru, ale były to owoce. Zawierają one mniej cukrów i wchłaniają się one dużo wolniej. Ewolucja wykształciła aż cztery hormony podnoszące poziom cukru we krwi, i tylko jeden który go obniża – insulinę. Było to związane z trwającymi setki tysięcy lat niedoborami pożywienia. Teraz pożywienia, szczególnie cukru, jest aż za dużo, i.. chorujemy.

To cukier i szerzej węglowodany odpowiadają za epidemię otyłości. Nie tłuszcze. Okłamano cały świat mówiąc, że należy zredukować tłuszcze i większość kalorii dostarczać z pełnoziarnistej śmierci, czyli z pieczywa.  Skutki tego widzimy obecnie. Nie tylko nie zredukowało to epidemii otyłości, ale wzmogło ją. Nie tylko nie zredukowano liczby zgonów z powodów incydentów kardiologicznych i mózgowych, ale zwiększono ich liczbę. Liczba zgonów (ogólnych) jak i szczególnie zgonów na zawały i udary, od około 30 lat rok za rokiem wzrasta. Spróbuj znaleźć statystyki rządowe na ten temat, np w GUS. NIE MA TAKICH, a raczej nie są one upubliczniane.

Zjadając batonika, loda lub ciastko, dostarczasz organizmowi bombę atomową cukru i często innych szkodliwych składników (gluten). Organizm doznaje gwałtownego szoku. Poziom insuliny drastycznie wzrasta, i po zredukowaniu poziomu cukru we krwi, tak duży poziom insuliny jest wręcz toksyczny. Z czasem komórki przestają być wrażliwe na insulinę, zaś krytycznie przeciążona trzustka stopniowo ogranicza jej produkcje. Pojawia się niedoczynność komórek produkujących insulinę, i cukrzyca.

To jednak nie wszystko. Cukier pustoszy także mózg i układ nerwowy. Działa tam tak samo, jak narkotyki twarde, silnie aktywując ośrodek nagrody związany z wymienianą wyżej dopaminą. Cukier działa zamulająco, usypiająco i ogłupiająco. Pogarsza pamięć, zdolność uczenia się, koncentrację. Jest chyba najważniejszą przyczyną chorób psychicznych. W przyszłości rządy będą musiały zmierzyć się z tym problemem. Cukier powoduje rozwój patogennych organizmów – grzybów Candida Albicans. Z czasem niszczą jelita, upośledzają wchłanianie substancji odżywczych.

Rozrastają się one w jelitach, po czym przechodzą do krwiobiegu i stamtąd osadzają się w innych narządach. Nie powinno ich tam w ogóle być. Mówimy wtedy o ogólnoustrojowej kandydozie, która dodatkowo pogarsza zdrowie psychiczne. Toksyny produkowane przez grzyby Candida mają działanie neurotoksyczne i ogłupiające. Cukier jest tym składnikiem diety, który z całą pewnością należy odstawić. I to natychmiast. Co do mięsa, glutenu, mleka – są uzasadnione wątpliwości. Ale cukier nie służy absolutnie nikomu. Jest trucizną, toksyną która zabija podstępnie, przez lata.

Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Tobie, byś odstawił cukier. Sam widzę po sobie, jak silne jest to uzależnienie. Udało mi się odstawić cukier w lutym tego roku (2017). Widzę różnicę w wadze, formie jak i w nastroju. Zresztą, warto odstawić najpierw gluten a potem cukier. Zboża także powodują gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi. Odstawiając je, po jakimś czasie sama przejdzie ochota na słodycze. I waga zacznie spadać. Odstawienie tych dwóch składników diety to w zasadzie najprostsza z możliwych diet i na depresję, i na.. odchudzanie.

Jeśli chcesz poznać więcej informacji o szkodliwości cukru, jego wpływie na powstawanie depresji i szeregu innych chorób, to polecam ten artykuł (LINK).

8. Przyczyny społeczne i ekonomiczne depresji

Niebagatelną rolę w powstawaniu depresji i innych chorób psychicznych odgrywają czynniki inne niż biologiczne. A więc: ekonomiczne, społeczne, ideologiczne. Jest to temat skrzętnie pomijany przez lekarzy, którzy wolą po prostu przepisać antydepresant i / lub lek uspokajający tudzież neuroleptyczny, i mieć spokój. Czasami tylko coś wspomną o terapii, za którą musisz zapłacić z własnej kieszeni.

Przyczyny ekonomiczne depresji: pensje w Polsce są bardzo niskie. A życie wymaga od nas płacenia takich kwot, jak w krajach cywilizowanych, a nawet większych. W dodatku mamy cały świat otwarty. W telewizji kuszą nas reklamy takich i takich produktów czy usług, na które ludzi nie stać. Chcemy posadzić to drzewo, zbudować ten dom, spłodzić tego syna, bo tak każe wzorzec, który bezmyślnie skopiowaliśmy. A tu się okazuje, że ledwo stać nas na wynajęcie pokoju w klitce w bloku, z sublokatorami.

Ten kraj jest otchłanią, która niszczy marzenia, plany, nadzieje. Jest czarną dziurą, nieurodzajną pustynią. Gdzie na każde pytanie odpowiedź brzmi: nie da się, nie ma, niemożliwe. Wmawiają kolejnemu już pokoleniu pracowników te same bzdury. Że tak działa wolny rynek, że trzeba ciąć koszta, że koszta pracy i podatki są za wysokie. Na te ideologie będące papką dla owiec dało się nabrać wielu Polaków. Wystarczy spojrzeć na miliony zwolenników Petru, Korwina czy Schetyny.

Namawiam Cię więc do przewartościowania celów życiowych. Większość ludzi po ślubie i spłodzeniu dzieci jest nieszczęśliwa, wiecznie nerwowa i zlękniona. Widzę to po zachowaniu ludzi z mojego pokolenia, które właśnie przekroczyło trzydziestkę. Nawet jak ten chłopina zarobi te 5000 zł netto (tyle i więcej zarabia gdzieś 7% Polaków wg GUS) to przecież żona nie może pracować i to długie lata, bo dzieci. I też jest ten paniczny lęk, czy wystarczy na spłatę rat kredytów. Lek przetrwania jest najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem.

Wg teorii gnostyków, to lek przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym”. Bo skoro wszystkiego jest tak mało i o wszystko trzeba walczyć, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto. By siłą odbierać innym dobra. Lęk przetrwania jest więc główną, o ile nie jedyną przyczyną zła. O tym wszystkim, także w kontekście depresji i chorób psychicznych, pisałem tutaj (LINK).

Depresja, czyli zranione i niespełnione marzenia?

Polecam więc wyluzować, włączyć choćby częściowy, ale zdrowy minimalizm. A w dalszej kolejności – zapisać się na terapię. Zrobić jakiś kurs zawodowy, nawet jeśli skończyłeś te dumne studia i narzekasz że zarabiasz po nich 1500 na rękę. I oczywiście, wyjechać stąd, najlepiej na zawsze. Wiem co mówię, bo ta ziemia zabrała mi chyba wszystko, co tylko się dało człowiekowi zabrać. Postawiono na mnie krzyżyk i symbolicznie złożono moje istnienie do grobu. Zacząłem tak naprawdę żyć dopiero w marcu 2016 roku.

Dar życia zawdzięczam nie RODowi, ale ludziom którzy mi podali pomocną dłoń, i sobie. Z miesiąca na miesiąc czuję się lepiej. Wiem że stąd wyjadę i będę do końca życia ze zgrozą wspominał, co się działo na tej ziemi – na tej nieurodzajnej pustyni. Wyjadę, bo nic tej ziemi nie zawdzięczam i nic nie jestem jej winien. Ty także, czytelniku, nie jesteś winien nic nikomu. Co najwyżej tym kilku, kilkunastu osobom które były koło Ciebie w trudnych chwilach. To te osoby są Twoją prawdziwą rodziną, choć mogą być rozsiane po całym świecie. A już na pewno nie jesteś nic winien narodowi, rodzinie, tradycji, ojczyźnie. Oni powołując się na powinność – chcą władzy nad Tobą. Byś oddał swoje młode, często zranione życie im – społeczeństwu, strukturze – i to całkowicie.

Nasze życie jest bezcennym darem, pomimo wszystko. Gdy trzeba, nie bój się sięgnąć po pomoc w postaci antydepresantów. I nie ufaj propagandzie zarobkowej farmacji, otwórz się na medycynę alternatywną i leczenie dietą. Polecam po prostu żyć swoim życiem, nie oglądając się na innych. Miej swoje poglądy i marzenia, realizuj je. A apostołów ideologii, religii, czy tych nakazujących Ci żyć, postępować i myśleć tak, jak reszta, odsyłaj tam, skąd przyszli – czyli do diabła. Wolność myślenia jest jedną z nielicznych wolności, jakie mamy na Ziemi. Wybierasz sam, czy chcesz myśleć samodzielnie, czy dasz sobie w tym względzie rozkazywać. Czy to Korwinowi, czy to Marxowi, czy to Petru, czy to Kaczyńskiemu.

Kolejna wielka tajemnica świata, dostrzeżona już przez starożytnych filozofów, mistyków, liderów – to fakt, że społeczeństwo jest tworem permanentnie chorym. I przez to nieszczęśliwym. Społeczeństwo ludzkie tkwi w stanie zbiorowej neurozy, którą ja nazwałem: „stanem niskoobjawowej psychozy”. Toksyczne wzorce biedy, cierpiętnictwa, walki, dążenia po trupach do celu, ignorancji, dulszczyzny – są powielane z pokolenia na pokolenie. Zastanów się więc, czy na pewno chcesz być „normalny” jak i „taki jak reszta”.

Zastanów się też, czy chcesz spełniać oczekiwania tego społeczeństwa. Rozkazują Ci być patriotą, cenić tradycyjne wartości, być konserwatystą. Nakazują Ci brać śluby i płodzić dzieci – nowych obywateli dla systemu. I nie znoszą słowa sprzeciwu. Dobrze, w takim razie – gdzie Ty i Twoje marzenia, pragnienia, cele, pasje? Może całkiem odłożyłeś je na bok, zahukany przez wujków z wąsami jedzących śledzia, bo oni zawsze wiedzą lepiej, i znają życie? Czy już na nic od tego życia nie zasługujesz, tylko na to, by spełniać żądania i rozkazy innych?

W kontekście psychologii relacji i kontaktów, polecam ten felieton. Rady tam zawarte przydadzą się szczególnie introwertykom, ludziom z depresją itp (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dla introwertyków i nieśmiałych: tego psycholog Ci nie powie. Ucz się na błędach innych!

Tajemnice psychologii, czyli jak z tą ekstrawersją i introwersją jest

Niedawno rozmawiałem ze swoją koleżanką o bolączkach naszego pokolenia (25 – 35 rok życia). Tematyka zahaczyła o sprawy takie jak rodzicielstwo. Mówiłem, że jest to ciężkie zadanie, które dla wielu jest po prostu ponad siły. Ona powiedziała, że jak to, że przecież są ludzie którzy dają radę! Jako przykład przedstawiła mi kolesia który jest ekstrawertykiem. I to ekstrawertykiem nie byle jakim.

Jest on wzorem ekstrawertyzmu i męskości w stylu „zimnego drania„, niczym wzorzec metra w Sevre. Ma dobrze płatną pracę, samochód, mieszkanie. Z milion pasji i hobby. Kiedyś dla beki wymyśliłem teorię, że ekstrawertycy posiedli tajemną, magiczną sztukę wydłużania czasu. Że ich doba trwa 72 godziny, a nasza 12 godzin lub mniej. Tak czy owak był to człowiek z gatunku tych, którzy przetrwają nawet wybuch nuklearny. Po czym otrzepią się z opadu radioaktywnego, i zwyczajnie udadzą na aerobik, by głosić wszem i wobec, jakie to życie jest piękne.

Zgroza, nie? I co mamy zrobić my, biedne znerwicowane żuczki, żyjące w „tymkraju” za nędzną pensję, w malutkiej kawalerce na wynajmie? Wbrew pozorom to pytanie jest pytaniem krytycznie ważnym. Chciałbym Ci teraz przekazać niezwykle ważną wiedzę. Jeśli jesteś introwertykiem, osobą nieśmiałą, cierpisz na depresję, nerwicę, dręczy Cię stres.. Na pewno szukałeś w internecie porad i możliwości poprawy swojej sytuacji. Kłopot jest taki, że one zwyczajnie.. Nie działają.

Jedna metoda, druga. Kolejne rady, w tym wiele takich, które są zupełnie z dupy wzięte. Czytasz jedną, drugą, dziesiątą, i też masz ochotę w pewnym momencie walić głową w ścianę? Mamy żyć w tu i teraz? Uwolnić się od nadmiernych pragnień? Przeczytać książkę z myślami Dalajlamy lub żywot Buddy? Dobre… Ten kto bez namysłu powtarza te frazesy, najczęściej kompletnie ich nie rozumiejąc, zwyczajnie nie zna życia. Powiedz to osobie w wieku 20 – 35 lat (tzw. stracone pokolenie), która zarabia 1500 zł na rękę i nie stać jej nawet na wynajem tej budy w bloku.

Gdy new age, coaching i psychologia nie dają odpowiedzi

Podstawowa zasada brzmi tak, że gdy nie są zaspokojone podstawowe potrzeby (związane z przeżyciem, przetrwaniem, żywnością, odzieniem, schronieniem) to człowiek nie będzie interesował się tymi wyższymi – kultura, sztuką, duchowością. Zwyczajnie nie będzie mógł żyć w tym jebanym tu i teraz, bo nie będzie miał co do gara włożyć. I będzie zlękniony, zestresowany, i agresywny. Zwolenniku new age – czy już rozumiesz? Bo prościej już Ci nie umiem wytłumaczyć. Pod tym względem sytuacja w Polsce jest doprowadzona do ekstremum. Ten kraj jest perfekcyjną maszyną do zabijania – marzeń, pasji, planów.

Kolejną ważną prawdą jest, że wszelkie porady – coachingi, różne odmiany duchowości, ezoteryki nie ezoteryki, część psychologii – jest tworzona dla.. ekstrawertyków i milionerów. A przynajmniej dla ludzi którzy nie są na takim dnie, jak 90% Polaków. Jest to skopiowanie wzorca american dream w systemie, w którym to zwyczajnie nie zadziała. To tak, jak by silnik Ferrari wstawić do Fiata 126P. Lub jak by bujną, zieloną roślinę posadzić na środku pustyni. Gdzie jest niedobór wszystkiego, na czele z wodą (to dobra metafora).

Widać to szczególnie w przypadku coachingu. Bekę ma z tego cały internet. To nie tylko nie działa w polskiej „nieurodzajnej” rzeczywistości, ale jest i żałosne, i szkodliwe. Ten sam błąd powielają niekiedy psychologowie. Mówią, że Polacy nie wyprowadzają się od swoich najczęściej toksycznych i wampirujących rodziców. Jako przykład przedstawiają.. Włochy, gdzie ludzie zarabiają po 2000 euro. że tam też jest podobnie. Podobny błąd popełnia ogrom autorów związanych z ezoteryką, new age, duchowością. Mówią o życiu w tu i teraz, o tym, że nadmierne pragnienia niszczą człowieka. Ale na Boga.. Czy posiadanie własnego mieszkania i zarabianie więcej niż grosze to są wygórowane pragnienia, które wynikają z braku uduchowienia, z jakiegoś nadmiernego ego? No ludzie, no..

Wiele z tych porad to także próba uczynienia z nas ekstrawertyków. Bo są dla takich osób skonstruowane. A ludzie w Polsce są najczęściej potwornie poranieni. 25% Polaków regularnie bierze lekarstwa na nerwicę i depresję. Drugie tyle pilnie ich potrzebuje, ale się nie leczy. A tu oni wyskakują z jakimiś „tu i teraz”, z radością bezwarunkową i innymi tego typu podobnymi rzeczami.

Nie próbuj stać się ekstrawertykiem.. Czyli o czym psycholog Ci nie powie

Tak samo jest w przypadku tematyki związanej z relacjami. Cała medialno-kapitalistyczna propaganda mówi jedno i to samo: musisz być ekstrawertykiem! Z tym związana jest cała „cywilizacja ekstrawertyzmu”. Preferowane są small-talki, czyli rozmowy o niczym. Pracownik natomiast musi być natomiast niemal magikiem w dziedzinie psychomanipulacji, by sprzedał jak najwięcej produktów. Dawniej nazywano te cechy słowem: „krasomówstwo”. Dziś stały się one cnotą.

Ja proponuję Ci coś innego. Nie próbuj stać się ekstrawertykiem, bo to niemożliwe. Co najwyżej osiągniesz frustrację, że nie umiesz nawijać o niczym. Masz bowiem dwie drogi – albo nawijać o niczym, albo nawijać o.. czymś. Czymś bardzo konkretnym. Inaczej: zamiast umiejętności mówienia (dużo i bez sensu, jak to ekstrawertycy), proponuję byś wykształcił u siebie.. umiejętność słuchania. To potężna i całkowicie pomijana przez psychologię siła introwertyków. Nie każdy może nawijać jak katarynka, niczym gość z Tele Zakupów. Nie stawaj się kimś innym, tylko wykorzystaj swój potencjał.

Każda cecha negatywna ma swój wariant pozytywny – niczym medal posiadający dwie strony. U introwertyków jest to umiejętność słuchania. Musi być ona połączona z innymi cechami. Z tolerancją – bo każdy ma trochę inne poglądy. Z brakiem osądzania – bo pewni siebie ekstrawertycy robią to nagminnie, wystarczy tylko trochę odstawać, by dostać burę. Z brakiem osądzania swojej płci w typowy, patriarchalny sposób. Jak i z przepracowaniem nienawiści do płci przeciwnej. „Nie sądźcie abyście nie byli sądzeni” – znacie ten cytat?

Te dwa ostatnie są krytycznie ważne w wykształceniu umiejętności słuchania. Jeśli jesteś mężczyzną, to inni mężczyźni nie otworzą się przed Tobą, jeśli będziesz ich klasyfikował w typowy, samczy sposób. Będą się bali że ujawnią swoją słabość, będą grali i zakładali społeczne maski, jak przy ekstrawertykach. Z kolei kobiety także będą się bały przy Tobie otworzyć. Będą się bały, że nie są wystarczająco „porządne”, że nie są idealnymi kobietami, że zwyzywasz je i ocenisz. To samo działa w drugą stronę, jeśli jesteś kobietą.

Po prostu przestań być konserwatywnym dupkiem

Więc aby to zrobić, powinieneś sam przestać być dupkiem, na jakiego wychowało Cię społeczeństwo. Czy też powinnaś przestać być zlęknioną i osądzającą damulką, na jaką wychowało Cię społeczeństwo. Społeczeństwo jest tworem chorym. Zauważali to już starożytni filozofowie. Nie posiada ono żadnej ważnej ani prawdziwej wiedzy. Zasady podług których działa społeczeństwo nigdy się nie sprawdzały i nigdy nie przynosiły ludzkości szczęścia. Ale teraz są one zdezaktualizowane jak nigdy dotąd.

Nasze pokolenia (ludzie urodzeni w latach ’80 – ’00) zaczynają już myśleć inaczej. Mamy świat otwarty. Cała wiedza planety w zasięgu ręki, a raczej w zasięgu myszki komputera. Nawet w TV jest tyle kontrowersyjnych, szokujących, a czasami mądrych i dających do myślenia programów. Tysiące systemów religijnych, filozoficznych i politycznych bije się o naszą uwagę i.. energię, chcąc nas po prostu wpierdalać. Zadajemy bardzo niewygodne pytania, za których zadawanie kiedyś groziła nawet kara śmierci:

„Co ja będę miał z tego życia dla siebie?”
„Dlaczego nie mogę być po prostu szczęśliwy i żyć po swojemu, tylko muszę robić te rzeczy co wszyscy?”
„Mam się poświęcać, tyrać jak wół, iść na wojnę i robić inne rzeczy które każe elita – ale co ze mną, z moimi planami i marzeniami?”

Upadek przestarzałych wartości, upadek systemu

W związku z tym trwa erozja starego systemu wartości, implozja systemu. Wartości zaliczane do tradycyjnych, konserwatywnych, wcale nie są dobre, choć nasi rodzice i dziadkowie zaprogramowali je w naszej podświadomości. Używając i kar, i pięknych emocji. A wręcz przeciwnie – przyniosły światu niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Ludzie to wyczuwają, choćby podświadomie. Chcą w tak trudnych warunkach trochę pożyć. Trochę wyszarpać od tego życia dla siebie. Ludzie widzą – także najczęściej podświadomie, że stare wartości i stare zasady rządzące społeczeństwem nie działają.

Powstało o tym dosłownie miliardy miliardów dowcipów, kawałów, komiksów, memów. „Ale spoko, przecież to tylko żart, o co Ci chodzi, oszołomie? Jestem taki, jak wszyscy i myślę jak wszyscy!” I właśnie o to chodzi. Uzyskując zdolność słuchania, masz dostęp do tej wiedzy, którą konserwatywne społeczeństwo ukrywa, wypiera, nie akceptuje. A to jest krytycznie ważne także dla Ciebie. Poznasz wszystko to, co wiedzieli Twoi rodzice, dziadkowie, nauczyciele, ale nie powiedzieli Ci tego. Ukrywali to przed Tobą, bo podświadomie bronili tego systemu. Nie chcieli byś się zniechęcił.

Jeśli jesteś mężczyzną, to usłyszysz od kobiet rzeczy, których nie mówiły nawet swoim chłopakom czy mężom. Dowiesz się np ile partnerów miały, co lubią a muszą ukrywać przed partnerem. Dowiesz się o lękach, zawiedzionych nadziejach. Albo o tym, że decydując się na małżeństwo i urodzenie dzieci, żałują. Po prostu tego żałują, że obecnie nie mają na nic czasu. Że wybrały niewłaściwego partnera. Że nie mogą się realizować. Gdyby powiedziały to komuś innemu, zostałyby wyśmiane, zwyzywane, znienawidzone.

Ale powiedziały te i inne rzeczy Tobie. Część takich kobiet otworzy się na Ciebie także inaczej – czy to ciałem, czy to sercem i ciałem. Jednak nie chodzi o to. Ale o to, że oprócz pomagania takim zagubionym ludziom, uzyskujesz bezcenne doświadczenie. Którego nie uzyskasz w żaden inny sposób. Poznajesz prawdziwą, niezafałszowaną wiedzę o społeczeństwie. O przewlekłe chorobie – zbiorowej neurozie, psychozie – która dręczy ten łez padół od zarania dziejów. Poznasz to, co ludzie ukrywają za wszelką cenę, a ukrywają oni rzeczy najważniejsze, eksponując jedynie.. banały typowe dla ekstrawertyków.

Gdy otwierają Ci się oczy, nic ich nie zamknie

Otwierają Ci się wtedy oczy. A taki proces jest trwały i nieodwracalny. Raz otwarte oczy nigdy się już nie zamkną. Ten proces to NAUKA NA BŁĘDACH INNYCH i jest to kolejna umiejętność, którą mogą wykształcić introwertycy. Najłatwiej uczyć się na błędach innych, umiejąc ich słuchać. Jest to proces bolesny, bo powoli upadają wszystkie iluzje, w które wierzyłeś. Wszystkie opowieści taty czy mamy, okraszane czy to pasem, czy wzruszającymi słowami o tym, jak wygląda życia.. Okazują się funta kłaków warte.

Zwykle ten proces wygląda tak.. Masz 70 lat, i nagle doznajesz olśnienia: „O kurwa mać, a więc to tak, a więc to takie proste!”. I możesz tylko po buddyjsku milczeć, bo wiesz, że narwana młodość Cię nie posłucha. Bo musi się nachlać, naćpać, naruchać, narobić dzieci, nalać po mordach.. Młodość musi spać, inaczej nie chciałaby służyć systemowi. Czasami jednak przychodzi to w wieku tych 25, 30 lat..  Tak jak u nas.

I wtedy jest to proces skrajnie burzliwy, bo dochodzi do kolizji obu systemów wartości. Czasami myślę sobie, jak by to było, gdybym pewnych rzeczy nie wiedział. Może byłoby lepiej? Czasami trochę zazdroszczę ludziom, którzy wierzą w tego siwego, konserwatywnego dziadka w chmurkach, który ma ich chronić. Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.

Zapraszam także do przeczytania artykułu, w którym również poruszam te ważne kwestie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale..

Czym jest więc prawdziwa duchowość, a czym nie jest?

W kwestii duchowości istnieją może trzy kluczowe błędy. Pierwszy z nich na pewno znasz. Podstawowy błąd duchowości to zamykanie się w tradycji jednej religii, i uważanie wszystkich innych doktryn i praktyk za niewłaściwe. W ogóle wierzenie w jakąkolwiek religię jest po prostu słabe. Przecież te religie są tworzone jako stelaż podtrzymujący system. Są konserwatywne i ograniczają Twoją moc. Bo systemowi nie są potrzebni ludzie wyzwoleni i samodzielnie myślący. Systemowi potrzebni są robotnicy, konsumenci, podatnicy, żołnierze, wyznawcy, rodzice. Ale nie ludzie szczęśliwi czy żyjący podług własnych zasad.

Kolejny błąd duchowości, który być może popełniasz lub popełniałeś.. To widzenie w tym jakiejś dziwnej sensacji. Często jest to doprawione sosem dziwnych teorii. Ok, co prawda nie ma bezpośrednich dowodów na wiele z tych teorii, ale ludzie je lubią. Takie podejście jest nacechowane swoistą formą egzaltacji, a nawet histerii. Ludzie hołdujący takiemu podejściu jakby instynktownie wybierają te doktryny i metody duchowe, które budzą kontrowersje, śmiech, które są wykpiwane. Inny błąd to postrzeganie tego tematu jako kolejnego hobby czy gadżetu, który można mieć. Ludzie tacy zapisują się na jeden warsztat za drugim, imają się różnorakich metod z gatunku tych „praktycznych.”

Oczywiście, nie są to błędy w znaczeniu dosłownym, ale po prostu część drogi osób która tak postępują. Warto byś zwrócił uwagę na nieco inne zagadnienia związane z duchowością. Wbrew pozorom, bliżej tym zagadnieniom do filozofii, psychologii czy biologii niż do tradycyjnej duchowości ezoterycznej. Największym wyzwaniem duchowości jest dostrzeżenie, w jakim stanie jest obecnie świat i zamieszkujący go ludzie. To bieda, wyzysk, mentalność ofiary, ignorancja. To szokująca skłonność rodzaju ludzkiego do autoagresji i przemocy. To głupota i uporczywa niechęć do jej przełamania.

Duchowość czyli świadomość tego jaki naprawdę jest świat

Duchowość to świadomość tego, że na świecie dzieje się źle. Wszystkie wartości świata są odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest nam jako zło, a zło jako dobro. Natura tego świata jest zła. A nawet jeśli nie jest zła w sposób otwarty, to jest skonfigurowana tak, że prym wiodą istoty złe. W świecie zwierząt silniejszy zagryza słabszego. To samo dzieje się w świecie ludzkim, tylko na innych płaszczyznach. Ludzie tak naprawdę nigdy, ale to nigdy nie odeszli od natury. Tylko wypełniają jej programy, choć dzieje się to na innych, nieco wyższych płaszczyznach niż u zwierząt.

Np zmienność i walka o byt, programująca przetrwanie najsilniejszych genów u zwierząt przejawia się prosto – w zagryzaniu. U ludzi przejawia się w gnębieniu słabszych i wrażliwszych, i dominacji wszelkiej maści skurwysynów. Upadek mitu „dobrej matki natury i uświadomienie sobie, że „ziemska” natura nie jest po naszej stronie, jest jedną z największych traum na drodze do rozwoju i poznania prawdy. Przecież zewsząd mówi się o matce naturze, o szacunku do żywych istot, o cudzie życia. A tu okazuje się, że natura ma za cel nas po prostu skłonić do realizacji swoich programów. Rozmnażania, walki o byt, przetrwania najsilniejszych, eliminacji słabszych, itp.

W dalszej kolejności przychodzi zrozumienie faktu, że społeczeństwo ludzkie jest tworem chorym. Ludzkość znajduje się w stanie przewlekłej neurozy. Ja używam określenia „stan niskoobjawowej psychozy„. Społeczeństwa poprzez rodziny wypuszczają w świat jednostki kalekie i nieszczęśliwe. W mniejszym lub większym stopniu. Czy to, co proponuje społeczeństwo, jego normy i zasady, dało pozytywny rezultat? Czy uczyniło ludzi szczęśliwymi, bogatymi i potężnymi w wiedzę? A skąd.

50% małżeństw się rozwodzi. Związki są nieszczęśliwe i często kończą się w nienawiści. Kilka milionów przestępstw rocznie w Polsce – to są realia wojny, pola bitwy, a nie normalności, spokoju. Niby mamy czasy pokoju, niby nie jesteśmy Syrią czy Afganistanem, ale czy na pewno? Nie, trwa cicha i ukryta wojna – wojna wszystkich ze wszystkimi. Tylko ta wojna jest słabo widoczna dla przeciętnych oczu. Dalej: ilu ludzi jest biednych? Jaki jest poziom depresji czy znerwicowania? Jak wielu osób narzeka, że zmarnowało swoje życie? Że żyje się ciężko i nie starcza sił i pieniędzy na nic?

Podstawowa prawda duchowa: świat i społeczeństwo nie są normalne i zdrowe

Nie, to nie jest normalność, to stan przewlekłej psychozy, w jakiej tkwi cała ludzkość. Jest to pośrednio efektem konfliktu ludzkiej duszy, która chce po prostu zabawy, radości, rozrywek, spełnienia, z tym, co narzuca społeczeństwo. Społeczeństwo jest bio-maszyną, jest zdyscyplinowaną armią mrówek, która realizuje w dokładny sposób cele natury. Celem społeczeństwa jak i jego struktur (np rodzin) jest zapewnienie trwałości gatunku (rozmnażanie), i homeostazy systemu. W tym celu społeczeństwo narzuca konserwatyzm, a wraz z nim monogamię, patriarchat, hierarchię, rządy jednych nad drugimi, podporządkowanie itp.

Jest to potrzebne by ta biomaszyna, ta armia w postaci społeczeństwa, jako taka funkcjonowała. Inaczej mówiąc, tego typu konserwatywny dyktat norm, wpierdalania się w cudze życia, nakazów, zakazów, jest potrzebny, by trzymać tę planetę małp w ryzach. W przeciwnym wypadku system by się rozleciał. Ludzie nie dorośli do wolności. I gdyby nie ten społeczny dyktat, to nie tylko nikt nie chciałby pracować czy płodzić dzieci. Ale ludzie by po prosto zachlali, zaćpali i zajebali się na śmierć. Ten liberalizm, wolność czy trochę bohema którą ja promuję, jest dobry dla jednostek, ale destrukcyjny dla społeczeństwa. Wyzwala on jednostkę i czyni ją spokojniejszą, szczęśliwszą, ale rozsadza społeczeństwo.

Stoisz więc, czytelniku, przed pewnym wyborem. Wybierasz czy chcesz służyć społeczeństwu, czy.. żyć po swojemu, czyli służyć sobie. Jeśli wybierzesz służbę społeczeństwu, to nie możesz kwestionować autorytetów, nie możesz mówić o grzechach tego społeczeństwa – hipokryzji, dulszczyźnie, o tym że ludzie są poranieni i nieszczęśliwi. Musisz wtedy myśleć, zachowywać się i żyć tak, jak wszyscy. Ścieżka życiowa nie pozostawia tutaj wiele wyboru – ślub, założenie rodziny, praca.

Ścieżka duchowa lub ścieżka społeczeństwa – wybieraj

Nie będę ukrywał że na tej ścieżce społecznej jest niewielu szczęśliwych. Można przedstawiać z milion argumentów np o cudzie życia, ale fakty i obserwacje mówią same za siebie. Ta droga życiowa jest znana i bezpieczna, daje jakąś tam mierną stabilizację (to akurat najczęściej pobożne życzenie, bo dzieje się na odwrót), ale odbiera ludziom wolność, czas, pieniądze. Mamy tak niewiele wolności w życiu. Musimy codziennie przestrzegać dziesiątek tysięcy norm, ustaleń, praw. Np kodeks drogowy, normy społeczne, prawo podatkowe, prawo karne, i cała masa innych ustaleń.

Wiele z nich to absurdy, dulszczyzna, kaczki prawne i szereg innych „przeszkadzaczy„. Przestrzegasz ich nie z empatii i współczucia drugiemu człowiekowi. I nawet nie z szacunku do wspólnej, społecznej przestrzeni. Ale po prostu po to, by nie złapano Cię i nie uwięziono na długie lata. Więc tam, gdzie możesz zdecydować – warto, byś to robił. Ludzie mają nawyk wtykania nosa w nie swoje sprawy, bo to jest potrzebne, by struktura społeczeństwa trwała. Każdy jest więc i kontrolerem matrixa i jego ofiarą.

Kluczowe jest więc zrozumienie tych mechanizmów, pozwolenie by ludzie podług nich sobie żyli i.. życie po swojemu. Bez dawania sobie czegokolwiek wmawiać, narzucać. I bez chęci by inni się zmienili, bez uszczęśliwiania innych na siłę. To najlepsze rozwiązanie. Żyjesz po swojemu na tyle na ile pozwalają Ci np zarobki i zdrowie, a nie podług tego co oczekuje rodzina, społeczeństwo, naród itp. Paradoksalnie, im więcej spełnionych indywidualistów, tym więcej służby dobru wspólnemu. Im więcej ludzi żyjących po swojemu, tym lepsza jakość wspólnoty i relacji międzyludzkich.

Paradoks duchowości: życie po swojemu czy spełnianie zachcianek innych?

Jest to paradoks bardzo trudny do zrozumienia. Bo tylko człowiek spełniony i żyjący po swojemu będzie szczerze i z sercem służył innym. Społeczeństwo chce złapać nas w swoje sidła i narzucić służbę swoim strukturom. Czyli prosty program: praca, drzewo, dom, syn / córka. I oczywiście posłuszeństwo, nie wychylanie się przed szereg, bierność, małość. Jak już wspominałem wcześniej, to nie tylko odbiera nam czas, energię i pieniądze, ale także.. duszę. Człowiek zostaje pozbawiony możliwości samorealizacji. Hobby mieć nie wypada, pasji też. Tak samo rozrywek, nie licząc tych ośmiu piw wypijanych od lat dzień w dzień. Bo przecież trzeba być poważnym, trzeba „w końcu założyć spodnie„.

Służba społeczeństwu jest więc symbolicznym.. paktem z diabłem. Człowiek styrany tym „normalnym życiem w społeczeństwie„, z tak niewielką liczbą radości, po prostu marnieje. Wystarczy przejechać się komunikacją miejską w Polsce – każdy ma minę i wzrok taki, jakby za chwilę miał Ci wyjebać z pięści w twarz. Tymi właśnie zagadnieniami zajmuje się duchowość. Już starożytni filozofowie-mistycy, tacy jak Sokrates, zauważali to samo, co pisze wielu autorów takich jak ja. Że społeczeństwo jest tworem chorym.

Ludzkość osiągnie więcej pozwalając żyć każdemu po swojemu, niż żądając, by każdy podporządkowywał się ogółowi. Jednak ludzie robią na odwrót bo tylko tego są nauczeni. Naczelna zasada duchowości jest bardzo prosta i jednocześnie zafałszowywana przez new age, ezoterykę itp. Nie chodzi w niej TYLKO o to, by pracować na rzecz jakiejś globalnej przemiany. Bo jej może w ogóle nie być – w końcu to tylko hipoteza. Oczywiście, istnieje wręcz nakaz dzielenia się wiedzą, z tymi którzy jej autentycznie chcą. Ale najważniejsze w duchowości jest to, by na pierwszym miejscu uwolnić się od wpływów społeczeństwa i żyć po swojemu na tyle, na ile pozwala Ci na to Twój świat.

Myśl samodzielnie, a nie jak każe doktryna

Aby usystematyzować świat, który jest tak trudny do zrozumienia, tak wielowymiarowy i sprzeczny, ludzkość wymyśliła ideologie i religie. Przedstawiają one wąski wycinek prawdy, podlany sosem silnych, a więc uzależniających emocji. Zapewniają bezpieczną dla zlęknionego człowieczego umysłu interpretację rzeczywistości. Są ona iluzją, bo całości nie jest w stanie ogarnąć żadna z nich. Są też stabilizatorami systemowymi i są potrzebne.

Wałkowałem temat wiele razy. Dziecko w wieku 5 lat słucha się nakazów rodziców, zaś mentalne dziecko w wieku lat 25 czy nawet 105 słucha się ideologii, religii, społeczeństwa. To bardzo proste i jednocześnie trudne do pojęcia. Ja nie klękam ani przed Marxem ani przed Korwinem. Ponieważ posłuszeństwo dobre jest dla dzieci, a klęczenie – dla niewolników. A Ty?

Dalej: bardzo ważne jest zrozumienie, że duchowość nie może służyć usprawiedliwianiu słabości ani bierności. W tym świecie trzeba o wszystko walczyć. Jeśli nie zawalczysz o szacunek, o wolność, to inni będą rządzili Twoim życiem, i co oczywiste – będą Tobą pomiatali. A Ty najczęściej dorobisz sobie do tego ideologię. Że Bóg Cię doświadcza czy testuje Twoją wiarę. Że to karma, np z poprzednich żyć, i musi się ona wypełnić czy też wypalić. Lub że tak zdobywasz życiowe doświadczenia, punkty na kolejne inkarnacje. Lub że ludzie są Twoim lustrem.

To jest planeta zwierząt i rządzą nią zwierzęce zasady, czyli wspomniana wyżej matka natura. Ludzie są po prostu skurwiali i często będą wchodzić Ci w drogę. Gdy widzą silniejszego, to w żałosny sposób przymilają się, liżą dupę. A gdy widzą słabość – wtedy wbijają szpilę. Więc zamiast zastanawiać się czy to jakaś karma, czy jakim lustrem był dla Ciebie ten dupek.. po prostu przyjeb mu w ryj. Gdy naprawdę trzeba i nie ma wyboru – zabij. Lub w inny, równie zdecydowany sposób broń się. Ale nie usprawiedliwiaj swojej bierności i ignorancji duchowością czy prawami świata. Nie po to one zostały stworzone, byś był ofiarą. Świat raczej „zjada” bierne ofiary, i żadne karmy nie karmy ani lustra go nie obchodzą.

O tym wszystkim pisałem w poprzednich felietonach. Zapraszam do lektury:
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?
TABU duchowości: religie to spisek elit przeciwko ludzkości. Odwieczny sojusz tronu z ołtarzem

Czy duchowość wyklucza bogactwo? O pieniądzu słów kilka

Ciekawe jest podejście różnych odłamów duchowości do bogactwa. I klasyczne religie, i wiele form ezoteryki uważają, że pieniądze i bogactwo są złe, grzeszne. Prawda jest zgoła inna. To, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w swojej głowie. Czyli od emocji, myśli, energii. Jeśli są pozytywne, to pieniądz robi się „sam z siebie„. No i skoro pieniądza nie ma, to ludzie go sobie obrzydzają, nazywając go grzesznym. To odwieczne prawo ludzkiej psychiki. Z czego skwapliwie korzysta każda elita od początków istnienia świata. Sojusz tronu z ołtarzem jest stary jak świat, i zawsze powtarzana jest śpiewka o grzeszności bogactwa i uwielbieniu biedy przez boga.

Jest to znacznie szersza tendencja. Bo Ci pseudo-uduchowieni obrzydzają i uznają za grzeszny także: seks, technologię, cywilizację. Postulują oni likwidacje pieniądza, powrót do wymiany barterowej, destrukcję cywilizacji i zamieszkanie w jakichś słowiańskich chatkach z patyków i gówna. Bo było „eko” i „bio„. Trudno mi nawet komentować takie niedorzeczne i destrukcyjne pomysły. Przecież to jest cofnięcie się i to przynajmniej do realiów starożytnych Sumerów lub dawniejszych. Cały rozwój, nawet ten minimalny który mamy teraz, zostałby zaprzepaszczony.

Teraz możesz przeczytać o medytacji w internecie, możesz zamieszkać z partnerem bez ślubu, i nie umrzesz na banalną infekcję czy wyrostek. Bo jest cywilizacja. Zauważcie – takie pomysły jak te powyższe, to powrót ludzkości do jeszcze większego przywiązania do realiów natury. Czyli de facto jej zezwierzęcenie, większe nawet niż jest teraz. Bo pomimo wszystko, jakiś tam rozwój ludzkości się dokonał. Szczególnie przyspieszył on w XIX (19) wieku, wraz z rozwojem technologii. Przecież nauka, technologia, kultura, sztuka, etyka, wartości – mają jeden podstawowy cel: wyrwać ludzkość z uzależnienia od ślepych praw natury.

To samo powinna czynić duchowość, która też jest wzbiciem się ponad naturę – bo zwierzęta jej nie wykształciły. Uważam, że powrotu do realiów kamienia łupanego nie będzie. Cywilizacja i technologia mają swoje wady i ograniczenia, ale z drugiej strony, umożliwiają rozwój. Jest prosta zasada, której owi pseud-duchowi ludzie nie rozumieją. Im większy poziom technologii i bogactwa, tym lepsza mentalność, tym większa wrażliwość i uduchowienie. Dlatego gloryfikowanie biedy i obrzydzanie cywilizacji poprzez nauki duchowe, uważam za pomysł wręcz szatański.

O tych zagadnieniach pisałem w poniższym felietonie:
Robotyzacja, cywilizacja, mentalność i duchowość. Nadchodzące wielkie zmiany

W duchowości ważna jest też psychologia

W prawdziwej duchowości ważna jest psychologia. A więc znajomość praw podług których działa umysł, ego, podświadomość. Jednak trzeba wyjść poza klasyczną, akademicką psychologię, ponieważ oparta jest ona o doktrynę redukcjonistyczną (racjonalizm, sceptycyzm). Poznajesz wtedy, że ludzkie jestestwo jest w wiecznym konflikcie, dysharmonii. Tak zostaliśmy stworzeni i powoduje to ogromne, globalne problemy. Umysł jest kaleką strukturą, ma bardzo małą moc obliczeniową, tak wielu rzeczy nie rozumie. Wciąż wpada w swoje pułapki (m.in. ideologie, religie itp).

Umysł wszystko komplikuje, wciąż szuka problemów (ma trzy nowe problemy na każde rozwiązanie starego problemu). Ponadto umysł przeładowany jest lękiem. Wydaje się on być wręcz stworzony z lęku. Najsilniejsze ludzkie lęki to lęk przetrwania (powoduje ogrom zła – pisałem o tych prawach duchowych TUTAJ). Jak i lęk przed społecznym ostracyzmem, bo dawniej buntowników zabijano, albo skazywano na wygnanie i tułaczkę. Ten lek związany jest więc z niechęcią do samodzielnego myślenia i jest jednym z czynników pchających ludzi w toksyczne związki z doktrynami politycznymi czy religijnymi.

Ludzkie ego z kolei wciąż nie jest zaspokojone. Gdy coś osiągnie lub dostanie, zdobędzie, kupi – to człowiek prowadzony bezwiednie przez swoje ego, czuje chwilową ekscytację. Kupił samochód, tę wymarzoną Skodę z salonu. Błysk blachy, zapach skóry, ta prędkość (110 km/h na polskich drogach..) i TA ZAZDROŚĆ sąsiadów. Ten status społeczny – przecież jesteś MĘŻCZYZNĄ. Przypomnij sobie, ile taki stan uniesienia trwał? Tydzień? Może dwa? Rzadko kiedy dłużej. Potem stan ekscytacji mija, a wraca powszedniość. Ego zaraz zaczyna szukać nowego celu do spełnienia.

Po dwóch latach masz tak naprawdę dość tej poczciwej Skody. Dostałeś w międzyczasie jakąś podwyżkę. Myślisz by brać częściej nadgodziny i może jakiś mały kredyt. Bo choć stara skodzina działa bez zarzutu, Ty chciałbyś nowe, droższe i lepsze auto. Na tym ta gonitwa ego polega. Szczęście czeka tuż tuż, niczym w tej piosence – „A kto wie czy za rogiem nie czeka anioł z Bogiem„. Tylko spełnij kolejną zachciankę, zdobądź kolejną rzecz. Bo przecież – znowu piosenka – „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go, ale by gonić go, ale by gonić go„.

Czy duchowość zapewni szczęście?

I tak mija całe życie. A szczęścia jak nie było tak nie ma. Były tylko kolejne i kolejne cele do osiągnięcia. Jest to mechanizm, który ma realizować programy natury – czyli to, co pisałem powyżej. Taka wieczna pogoń za fatamorgana sprawia, że jest ekspansja gatunku, jest zdobywanie nowych terytoriów, jest rozmnażanie, jest konkurencja i przetrwanie najsilniejszych. Ego to program natury, tak samo jak społeczeństwo. I to dlatego ego nas unieszczęśliwia. Bo człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Filozofuje sobie, zadowoli się tym, co ma. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie rywalizował, rzadziej będzie chciał się rozmnażać. Jest to więc zagrożenie dla natury.

Z psychologii wiadomo także, że traumy przechodzą z pokolenia na pokolenie. Nieszczęśliwe i zapijaczone pokolenie, płodzi kolejne nieszczęśliwe i zapijaczone pokolenie. I trwa to od zarania dziejów. Największą traumą jest oczywiście uwięzienie ludzkiego ducha w słabym i niestabilnym ciele. W zdradliwej i niepewnej materii. O tym mówił Carl Gustav Jung w swojej psychologii głębi, o tym mówili także gnostycy. Podsumowałem te i inne zagadnienia TUTAJ, w kolejnym felietonie o duchowości.

Ludzki duch wydaje się być niekompatybilny z fizycznością tej planety, więc robi wszystko, by się z więzienia materii uwolnić. Stąd bierze się przemoc, autodestrukcja, złe odżywianie, narkomania i inne destrukcyjne ludzkie zachowania. Duch ludzki nie może się w pełni przejawiać – np poprzez te nakazy społeczeństwa, które opisałem, więc chce się stąd wyrwać.

Podsumowując: duchowość dotyczy rzeczy całkiem przyziemnych i oczywistych. Nie powinna skupiać się tylko na medytacjach czy new age’owym bujaniu w obłokach. I przede wszystkim, nie powinno się używać nauk duchowych, by usprawiedliwiać bierność, mentalność ofiary, przemoc. Zdaję sobie sprawę, że to co opisałem w tym artykule, to ledwie wierzchołek góry lodowej. Dochodzi szereg innych zagadnień, jak postępujące przemiany światowe, polaryzacja archetypów płci i stłumienie mocy pierwiastka żeńskiego, i ogrom innych tematów. Szukaj więc dalej, także na mojej stronie 🙂

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział

Czy na pewno rodzina jest największą wartością?

Zewsząd mówi się nam, że rodzina jest najwyższą wartością. W pewnym sensie tak jest. Jest najwyższą wartością dla natury. Bo umożliwia ona rozmnażanie i przetrwanie gatunku, a więc toczenie się koła życia. Rodzina i związane z nią społeczne oprogramowanie (monogamia, konserwatyzm, patriarchat, hierarchizm) choć destrukcyjne dla jednostki i jej wolności, umożliwia homeostazę systemu. Umożliwia pewną społeczną równowagę. Rodzina, choć pozbawia wolności jednostki, umożliwia trwanie społeczeństwa.

Wg mnie istnieje też druga strona medalu. Dziecko przychodząc na świat i żyjąc na nim, otrzymuje trzy rodzaje traum. Pierwszy to traumy rodowe, typowe dla pojedynczych rodziców. Np prababcia, która na wojnie straciła miłość życia, swoją bratnią duszę, i po niej musiała wyjść za mąż za pierwszego lepszego, który ją źle traktował. Drugi rodzaj traum to traumy związane z narodem. Polska pod tym względem jest absolutnym rekordzistą i ewenementem na skalę Europy.

Związane są one nie tylko z rozbiorami, głupimi i niepotrzebnymi powstaniami, z dwiema wojnami, z komuną i bagnem po 1989 roku. Związane są też z mentalnością – pańszczyźniane niewolnictwo, katolicki konserwatyzm, homo soviecticus z PRL. Ponad 25 lat błędów i wypaczeń kapitalizmu i biedy, dołożyło kolejną cegiełkę. Stworzyło to mentalność-potworka, istny węzeł gordyjski. Przecież nawet w Ameryce Południowej ludzie cieszą się życiem i mają luzackie podejście np do seksualności. A u nich katolicyzm jest w jeszcze gorszej wersji niż u nas.

Ludzkość która upadła..

Trzeci rodzaj traum to traumy globalne, wspólne dla całej ludzkości. Należy do nich np poród. Traumą dla dziecka jest też to, że powstało z wpadki, z przymusu (społecznego, rodzinnego), ze strachu (przed tykającym zegarem biologicznym) lub z poczucia niespełnienia w związku. W krajach naszego kręgu kulturowego gdzieś 90% ciąż to wpadki, pomimo antykoncepcji. Rodzic odczuwa wtedy podświadomą niechęć lub wręcz nienawiść do dziecka. Miała być młodość, drugs, sex, rock ‚n’ roll, a tu trzeba pracować na dwa etaty, przewijać pieluchy i nie ma nawet chwili dla siebie.

Jednym słowem – to od rodziców i od tego co wsadzili dziecku do głowy zależy, czy swoje pierwsze dorosłe kroki skieruje na giełdę, by uczyć się inwestować i zarabiać gruby pieniądz, czy do.. psychiatry. No, większość swe pierwsze kroki dorosłości kieruje po prostu do urzędu pracy. A potem do banku po kredyt, by wieść egzystencję styranego ojca rodziny czy matki Polki. Dobrze wyjaśnili to Robert T. Kiyosaki i Sharon L. Lechter w książce „Biedny ojciec, bogaty ojciec„, którą właśnie czytam. Wyróżnili oni cztery programy – kwadranty – przekazywane dzieciom, w kontekście pieniądza: pracownika, samozatrudnionego, właściciela biznesu i inwestora.

Wydaje się więc, że większość tego, co dał nam RÓD (RODzina, naRÓD itp) to same problemy. Traumy, lęki, kompleksy, z którymi musimy zmierzać się większą część dorosłości. Dali nam życie, ale jednocześnie, metaforycznie, zaraz po urodzeniu położyli nas do „trumny„. Warto się teraz poważnie zastanowić, czy na pewno chcesz temu RODowi służyć. Czyli żyć tak jak wszyscy – drzewo, dom, syn i córka. Oddawać mu cały czas, pieniądze i energię. Gdy ma się tę wiedzę, to te wszystkie sprawy i pragnienia wydają się tak małe i rozpaczliwie bezsensowne. Zastanów się – ile Ci dano, a ile też zabrano? Czy świat, społeczeństwo, rodzina, naród – uczynili Cię człowiekiem zamożnym, pełnym wiedzy, szczęśliwym, byś teraz im służył całym sobą, tracą wolność i.. siebie?

Ludzie stają się dorośli, ale nie stają się prawdziwie dojrzali

Wiemy, że ludzie żyjąc i dorastając, nie dostają instrukcji obsługi życia. Ile lekcji o psychologii, relacjach czy seksualności jest w szkołach? A nawet jeśli otrzymują jakąś instrukcje obsługi życia, to jest ona fałszywa. No, może nie fałszywa.. Ale mająca za zadanie sprawić, byś był po prostu uległym trybikiem systemu. Byś pracował na rzecz społecznych struktur, był taki jak wszyscy, nic nie kwestionował i nie zadawał zbędnych pytań. Jest to logika zbiorowej psychozy, społecznej paranoi w której ludzkość tkwi. Społeczeństwo jest więc trupem. Z drugiej strony, jest to.. potrzebne, by ta cała struktura trwała, by była cywilizacja, medycyna, by był chociaż ten minimalny rozwój.

Jednym z problemów naszego świata jest fakt, że ludzie stają się dorośli, ale nie stają się dojrzali. W wyniku traum, rozwój emocjonalny zdecydowanej większości ludzi zatrzymał się na wieku pięciu, dziesięciu, a najczęściej – tych piętnastu lat. Czasami przybiera to formę ekstremalną. Np według psychologii, osoba chora na borderline ma emocjonalność dwu- czy trzyletniego dziecka. Zresztą, studiowałem długo naturę zjawiska borderline – zachwycającego i przerażającego, niczym lwica na polowaniu. Ogromna większość ludzi przejawia przynajmniej kilka wzorców reakcji typowych dla borderline.

Szczególnie widać to w związkach. Mówi się, że taka natura, kobieca czy męska natura, i cóż z tym zrobić. Nie, nie zgadzam się – to nie jest ani kobieca ani męska natura. Fochy o nic, oczekiwanie że partner się domyśli, zaborczość, sceny zazdrości, grożenie odejściem, ciche dni, kontrolowanie, chęć bycia mądrzejszym, chęć posiadania ostatniego słowa, zmienianie na siłę, naciskanie na głupoty – to nie jest natura dojrzałej osoby. To natura mentalnego dziecka, które nigdy nie dojrzało, choć jego ciało może mieć 18, 30 czy 80 lat. O tych przywarach kobiet i mężczyzn stworzono miliony anegdot, dowcipów, memów, ale praktycznie nikt nie dotarł do sedna sprawy. Nawet od psychologa tego nie usłyszysz.

Więc są to reakcje dziecka, nieświadomie powielane w dorosłym życiu. Dzieci płodzą dzieci, biorą śluby, kredyty, tworzą społeczeństwo uważające się za poważne i odpowiedzialne. Jaki jest tego rezultat? Wszyscy widzimy 😉 Inna kwestia to fakt, że dziecko musi się słuchać. Nie ważne czy ma lat 5 czy 45. W wieku pięciu lat, wiadomo – dziecko słucha się rodziców i nauczycieli. Zaś mentalne dziecko w dorosłym ciele, także musi się słuchać. Słucha się więc ideologii, religii, partii. Jest posłuszne wobec społeczeństwa, które dyktuje mu to co ma robić, jaki ma być, jak się realizować. Jak i jest posłuszne np wobec rodziny, która dalej ingeruje w jego życie, czy wobec teściów.

Mentalne dziecko w ciele dorosłego słucha się ideologii, religii i społeczeństwa

Napisałem wiele artykułów odnośnie psychopatologii ideologii czy religii. Pewnie wielu z Was je już czytała. Nowe spojrzenie na to to fakt, że jest to kolejny przejaw.. posłuszeństwa dziecka, zamkniętego w dorosłym ciele. Często rolę rodzica grożącego palcem pełni bóg. Bóg wymyślony przez ludzkość, ten surowy, konserwatywny, nakazujący i zakazujący – ma bardzo wiele psychologicznych cech ziemskich rodziców. Niektórzy psychologowie zauważyli to zjawisko i je opisali. Inaczej: bogowie wymyśleni przez ludzkość, to globalna projekcja cech rodzicielskich. Zresztą.. Przeczytajcie koran lub Stary Testament. Ktoś podliczył, że bóg jahve w ST zabił 11 milionów ludzi, i wypisał jego wszystkie złe cechy. Pokrywały się one niemal idealnie z przywarami człowieczymi.

Czasami podświadomą projekcją rodzica jest Ryszard Petru czy Jarosław Kaczyński. Tudzież Rothbard, Korwin czy Marx. I znowu: jest to mechanizm potrzebny. Dziecko musi się słuchać i koniec. Bo np bez sztywnego szablonu doktryny nie poradzi sobie z myśleniem, nie zrozumie nawet w tym minimalnym stopniu świata. I dodatkowo będzie bardzo zlęknione tym, że świat jest taki niezbadany, wielowymiarowy i sprzeczny. Że życie pełne jest szokującej ironii. A ideologia, religia czy inna doktryna to zapewnia. Systematyzuje, coś tam minimalnie tłumaczy i uspokaja dziecięcy umysł. Cóż by było, gdyby te mechanizmy stabilizacyjne nie istniały?

Człowiek stanowi biologiczny paradoks, ewenement..

Cytuję: „Człowiek stanowi biologiczny paradoks. Świadomość wyewoluowała u ludzi przesadnie i przez to nie jesteśmy w stanie funkcjonować normalnie tak jak inne zwierzęta: otrzymaliśmy więcej niż jesteśmy w stanie unieść. Pragniemy żyć, a przez to jak ewoluowaliśmy, jako jedyny gatunek wiemy, że naszym przeznaczeniem jest umrzeć; jesteśmy w stanie analizować przeszłość i przyszłość, sytuację naszą i innych; oczekujemy sprawiedliwości i sensu w świecie, w którym sprawiedliwości i sensu nie ma.

Czyni to życia przytomnie myślących ludzi tragediami. Mamy pragnienia oraz potrzeby duchowe, których rzeczywistość nie jest w stanie zaspokoić i nasz gatunek istnieje jeszcze tylko dlatego, że aby uciekać od wiedzy o tym jaka ta rzeczywistość jest, większość ludzi uczy się wbrew własnej naturze ograniczać w sztuczny sposób zawartość swoich świadomości. Cała ludzka egzystencja jest obecnie oplątana siecią mechanizmów obronnych temu służących, społecznych i indywidualnych, które zaobserwować możemy w naszych codziennych oklepanych schematach zachowań.”
~Peter Wessel Zapff

Ludzki duch uwięziony w materii, na trudnej planecie, w słabym ciele

Wróćmy jeszcze do traum globalnych, przekazywanych zaraz po narodzinach. Jedną z największych traum i zarazem największych problemów, jest opisany przez gnostyków i przez psychologię głębi konflikt ducha z ciałem. Ludzki duch szaleje i wścieka się, ponieważ uwięziony jest w niepewnej, niestabilnej materii. No nie oszukujmy się – w kalekim ciele, które może zapaść w każdej chwili na 10.000 znanych medycynie chorób. W ciele które tak szybko się starzeje i któremu praktycznie wszystko szkodzi. Bo i wegetarianizm, i diety z mięsem mają swoje poważne mankamenty. Szkodzi nam wszystko – i stąd pochodzą te rozbieżności w dietetyce i badaniach. Tysiące badań potwierdza szkodliwość wegetarianizmu, i kolejne tysiące potwierdza szkodliwość mięsa.

I większość tych badań jest prawdziwa. Jedząc mięso wprowadzasz do organizmu toksyny i tzw niskie energie. Mięso gnije w jelitach, zaburza niektóre funkcje trawienne, zakwasza organizm. Z kolei gdy mięsa nie jesz, spada poziom żelaza, ferrytyny, pogarsza się krew, są niedobory witaminy B12, organizm narażony jest na nowotwory, np trzustki. To ledwie wierzchołek góry lodowej, bo takich mankamentów jest całe mnóstwo. Przykładowo – tylko człowiek i świnka morska z ssaków nie produkuje witaminy C. Ludzki organizm zaprzestaje produkcji własnych antyoksydantów koło 25 roku życia. I takich przykładów można mnożyć bez liku.

Materia, w tym ludzkie ciało, jest więc krucha, słaba, ulega szybko różnym formom niszczenia (entropii), jest zdradliwa i niepewna. Jak cały świat, jak życie. Duch ludzki więc szaleje i pragnie się.. uwolnić z więzienia, jakim jest dla niego kruche i niedoskonałe ludzkie ciało. Stąd bierze się ogrom zachowań autodestrukcyjnych. Np nałogi, złe odżywianie, samobójstwa. Stąd też bierze się przemoc. Zauważmy, że przemoc na Ziemi jest szczególnie nasilona wobec tych istot, które pod względem archetypowym są najbliżej pierwiastka ciała / materii. Czyli dzieci, kobiet, wrażliwych mężczyzn i zwierząt.

Znalazło to odbicie w starożytnym micie o Lucyferze. Lucyfer, widząc niedoskonałość świata materii, wypowiedział służbę jahve. Jego słynne słowa to: „Non Serviam” (tłum. Nie będę służył). Jahve chciał mieć po prostu swoją ziemską armię głupoli i niewolników. Lucyfer, jako niosący światłość, nie chciał się na to zgodzić, zszedł więc do podziemi. Mit o Lucyferze ma oczywiście odbicie w ludzkiej psychologii. Dobrze opisała to Farida Sorana na stronie CiemnaNoc.pl. Z kolei ja połączyłem wiedzę, którą przekazuje Farida, z teozofią Vadima Zelanda. Który też opisał prawa rządzące światem, ale te bardziej „numeryczne„, techniczne.

Szczerze polecam zapoznanie się z jego filozofią. W ogromnym skrócie opisał on prawa natury / świata:

-marzenia się nie spełniają jeśli nacechowane są silnym pragnieniem i lękiem. Z kolei silna nienawiść i silny lęk jak na złość przyciąga to, czego nienawidzimy lub czego się lękamy;
-dlatego bogaci bogacą się jeszcze bardziej, a biedni biednieją. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale wszelkie inne dobra, wartości i zasoby;
-pozytywne emocje i myśli materializują się w fizyczności. W postaci bogactwa, szczęśliwych zbiegów okoliczności, oddanych przyjaciół, dobrego partnera. Wtedy pieniądz robi się sam, niemal z powietrza, a w życiu wszystko się układa. I odwrotnie – złe myśli, złe emocje generują biedę i złe wydarzenia;
-stąd często jest tak, że niegodziwcy, złoczyńcy, kapitaliści i inne typy spod ciemnej gwiazdy nie tylko są bezkarni, ale odnoszą sukces za sukcesem. I nie mają całego szeregu złych zbiegów okoliczności. Ponieważ oni kochają świat, mają pozytywne emocje i myśli. Z kolei ludzie dobrzy, ale zlęknieni, z poczuciem obowiązku i winy, z niespełnionymi pragnieniami – wpadają w tzw „pętlę przechwytu„. Czyli z biegiem czasu stają się coraz bardziej biedni, niespełnieni i nieszczęśliwi. To pogarsza ich myśli i emocje, i koło pętli przechwytu się zamyka. Wydaje się wręcz, że dosłownie cały świat się na nich uwziął. Nawet ten autobus rano ucieka im dosłownie sprzed nosa;
-życie na Ziemi opiera się o twory zwane wahadłami. Wahadła to świadomości zbiorowe, np ideologii, religii, zespołów muzycznych, drużyn sportowych. Wahadłem jest też np las, kontynent, kolonia bakterii czy ludzki organizm. Niektóre wahadła wpływają na podświadomość ludzi, by rozniecać energię konfliktów, rozdrażniać. Głównym celem ich wszystkich jest przechwycenie chociaż małej części energii i… I nie wiadomo co one dalej z nią robią i „komu” ją przekazują.

Wyrodna i nie rozumiejąca nas matka natura

Wg Zelanda, prawa natury są niewzruszone i olewcze. Nie rozumieją one delikatności i zawiłości relacji międzyludzkich. Wydaje się, że działają one na oślep. Nie rozumieją one pojęć dobra i zła – karzą i nagradzają na oślep. Stąd właśnie ten paradoks szczęścia u zabijaki i drania, jak i wiecznego pecha u zlęknionego wrażliwca. Planeta Ziemia wydaje się mieć matrycę zwierzęcą. Dobrze radzi sobie z regulacją świata zwierząt. Wiadomo – jebanie, rozmnażanie niczym króliki, walka każdego z każdym i agresja, mające zapewnić przetrwanie najsilniejszych genów.

Z kolei ze światem ludzkim te prawa sobie zupełnie nie radzą. U zwierząt umożliwiają one przeżycie osobnikom zdrowym i silnym. U ludzi skutkują rządami i rozwojem największych skurwysynów. Człowiek dobry filozofuje, zastanawia się jak by tu żyć dobrze, na poziomie, w zgodzie. Stąd te prawa natury rozpoznają takiego człowieka jako zagrożenie dla realizacji swoich programów rozrodczości, zmienności genetycznej i walki o byt.

Jesteśmy niekompatybilni ze zwierzęcą matrycą tej planety, jakby „nie z tego świata„. Ogrom ludzi czuje to, że nie jest stąd. I dalej – ludzki duch jest niekompatybilny z kruchym ziemskim ciałem i ze słabym i niewydolnym umysłem. Wielu ezoteryków i gnostyków słusznie zwraca uwagę na umysł. Że ma on małą moc obliczeniową. Że jest skoncentrowany na lękach, szukaniu problemów, komplikowaniu wszystkiego.  Jak i na walce i szukaniu przysłowiowego guza. Że jest zaprogramowany właśnie tak, jak zaprogramowana jest natura planety – czyli zwierzęco.

Niewielu z nich zauważa, że ludzki duch wydaje się nie pasować i do ciała, i do umysłu. Duch czuje się więc uwięziony w ciele, jak i czuje się nękany przez umysł. Świat uniemożliwia lub bardzo ogranicza przejawianie się duchowi. Bo zamiast radości, pokus i grzeszków świata materialnego, zmusza się nas do posłuszeństwa, do ciężkiej pracy, do płodzenia dzieci. Zmusza się nas do oddania całej energii, czasu i pieniędzy na rzecz służby strukturom społecznym. Zabrania się nam posiadania hobby, pasji, własnego zdania, własnego pomysłu na życie. To rodzi ogromny konflikt ducha z umysłem i ciałem. Zauważył to i Vadim Zeland, i doktryna psychologii głębi. Tylko inaczej to opisali.

Oczywiście, nie jest tak źle 😉 Można nauczyć się „prześlizgiwać” na ulicy gdzie szaleją pijani kierowcy, czy można też nauczyć się pływać w morzu pełnym rekinów. Czyli można wykorzystać i nagiąć te prawa na swoją korzyść. Wiele razy to opisywałem. Łatwo powiedzieć, a ciężej wcielić w czyn, zwłaszcza z tym RODowym bagażem z Polski 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?

Wiele pięknych mitów musi upaść.. Czyli witaj na Ziemi

W poprzednich felietonach pisałem, że upadek mitu „dobrej matki natury” jest jedną z większych „traum” na drodze tych, którzy chcą poznać prawdę o świecie. Wiele takich mitów musi upaść. Ich upadek jest bolesny dlatego, że są one nacechowane nieraz ekstremalnie silnymi, dobrymi emocjami. I jest to nieprzypadkowe. Bardzo trudno jest zrezygnować z kajdan, które zrobione są ze złota, i których nauczono nas nosić z radością.

I tym samym, bardzo trudno zrezygnować z czegoś, co darzyło się tak ogromną czcią. Co nacechowane było ogromnymi dobrymi emocjami czy ciepłymi wspomnieniami. Np filmem romantycznym  czy opowieścią babci z dzieciństwa. W tym właśnie tkwi pewien haczyk. Rzeczy, które mają nas zniewolić i podporządkować społecznej maszynerii, przedstawia się w samych superlatywach. Pomija się zagrożenia i minusy, pomija się że u większości ludzi to po prostu nie wychodzi, nie działa, nie czyni ich szczęśliwymi. No i pompuje się w taką propagandę sukcesu cała masę pozytywnych emocji.

Jak pisał jeden z czytelników, że chwalone zewsząd „życie realne w społeczeństwie” opiera się na prostej podstawie. Co wolno wojewodzie, to nie Tobie smrodzie. Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle. Jebać to my, a nie nas. Ludzie nie posiadają ani zasad z gatunku tych wyższych, szlachetniejszych, ani nie posiadają żadnej wiedzy. Absolutnie żadnej, poza głupio-mądrymi wstawkami, że pokorne cielę dwie matki ssie czy przez żołądek do serca.

Mają te swoje proste programy, które, jak już wyjaśniałem – są dokładnym odwzorowaniem praw natury. Większość ludzi to takie małe skurwysynki. Gdy widzą silnego, to nie podskoczą, tylko się podlizują. Często w żałosny sposób. A gdy widzą słabość, to od razu wbijają szpilkę. Są ofiarami silniejszych i mądrzejszych, i katami dla słabszych od siebie.

Gdy przychodzi olśnienie świadomości. A więc to takie proste!

Czasami człowiek ma te 70, 80 czy więcej lat, i przychodzi na niego taka illuminacja, takie olśnienie. Acha! Więc to kurwa tak! To takie proste! A całe życie robiłem na odwrót, szarpałem się, szamotałem.. A to po prostu nie tak. Przykład to Danuta Szaflarska, zmarła niedawno w wieku ponad 100 lat. Dożyła dzięki temu bardzo sędziwego wieku w pełnej sprawności umysłu. Pisała bardzo mądre rzeczy.

Jednym z przejawów takiej mądrości która czasami przychodzi na starość jest poniższa anegdota-kawał:
-Dziadku, Ty jesteś taki mądry, powiedz mi.. Wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. Wujek Zbyszek ma warzywa i modli się deszcz. I co teraz zrobi Bóg?
-Wnusiu, wnusiu, Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu, i drugiemu..

No i człowiek taki może tylko patrzeć na to co wyprawia szalona młodość i.. milczeć, po prostu milczeć. Natura ludzkiej młodości jest taka, że musi się naruchać, narobić dzieci, nachlać, naćpać, nalać po mordach – jednym słowem: musi spać. Mieć niską świadomość. Bo inaczej niewielu by chciało służyć strukturom społecznym. Bądźmy szczerzy. Przy obecnej agresywności ludzkiego gatunku i przy obecnej ekonomii, która zabiera Ci 90% wygenerowanych dóbr.. To służba społeczeństwu zabiera Ci to, co masz najważniejsze – siebie.

Nie przekonasz przekonanego i nie zmienisz złego swoją miłością

Obecnie dzięki rozwojowi technologii, nauki, i dostępowi do informacji, takie olśnienie często przychodzi u ludzi koło 25, 30 czy 35 roku życia. Związek nie musi już być idealny. Nie trzeba już stroić fochów o głupoty, bo one są gównem, nie liczą się. Nie szukamy tych ideałów z czasopism i z lifestyle’owych, mądrych inaczej artykułów. Nie trzeba już przekonywać, agitować, namawiać, zmieniać. Bo to nic nie daje – nie przekonasz już przekonanego. Nie trzeba uszczęśliwiać na siłę ani mieć nadzieję, że ten „zły” zmieni się pod wpływem miłości. Bo to daje skutek odwrotny od zamierzonego i obraca się przeciwko nam.

Życie nie jest instagramowym blogiem, gdzie nawet kibel na zdjęciu ma dorysowane fotoszopem gwiazdki i jest „inspirejszyn” i w ogóle. To wielkie błogosławieństwo tych czasów, że część z nas, często po życiowej burzy, doznaje tego olśnienia wcześniej. Korzystajmy z tego. W „życiu realnym w społeczeństwie” (jak ja lubię ten zwrot, jest taki „niewinny” 😉 ) przydaje się pewna umiejętność. Ślizganie się. Wiedz swoje, rób swoje, nie dawaj sobie niczego narzucać. Ale najlepiej nie afiszuj się ze swoją wiedzą. Ani ze swoim stylem życia, w którym masz mało obowiązków, bo ludzie go nienawidzą z zasady.

Jak trzeba, to strugaj i wariata. Wiedz że zwierzyć się ze swoich problemów możesz przed nielicznymi ludźmi. Pogadać o tym co wiesz – z jeszcze mniejszą ilością osób. Co Cię bowiem obchodzi uświadomienie Karyny z pracy, która codziennie kłóci się ze swoim Sebą? Albo uświadomienie nadętej Grażyny, też z pracy, która ma się za nie wiadomo co i głosuje na Nowoczesną? Ludzie oceniają innych na ogół przez pryzmat wykształcenia, stanowiska, zarobków, pozycji społecznej. Gdy przychodzi umiejętność dostrzegania w ludziach czegoś więcej.. To nie jest prawdą, że zaczynasz czuć szacunek do każdej istoty. Bla bla, new age.. 😉 Wtedy z większością ludzi nie chcesz wypić nawet kawy.

Społeczeństwo czyli mentalny trup

Więc ślizgaj się, sprawnie i zwinnie, jak wąż. Walka ze światem też nic nie daje, a wiem to po sobie. Walka z ideologiami, religiami, wszelkimi grupami ludzi, nacechowana silnymi negatywnymi emocjami, prowadzi prędzej czy później do wyczerpania. Człowiek robi sobie tak wrogów. Ludzie podświadomie wyczuwają Twój stosunek do nich, i bywa że sami pierwsi Cię atakują. Albo jeśli masz silną, agresywną chęć zmiany, uświadomienia, uszczęśliwienia innych na siłę – to oni to też wyczuwają. I np inaczej, bo agresywniej z Tobą dyskutują. Nie posłuchają nawet Twojej sugestii, i to nawet wtedy, gdyby mogła im naprawdę pomóc.

Wiele mówi się teraz o cierpieniu. Jest ono związane z życiem w świecie, gdzie wielu rzeczy brakuje i trzeba o nie walczyć z innymi istotami. Jest to lęk przetrwania, czyli grzech pierworodny ludzkiego gatunku. Generuje on chyba całe zło na świecie. Bo skoro zasobów jest za mało i nie starczy dla każdego, to pojawia się pokusa by odebrać je innym siłą lub podstępem. Cierpienia jest dużo. Więc trzeba je jakoś tym zmęczonym życiem szaraczkom wytłumaczyć, usprawiedliwić. M.in. po to, by dalej służyli strukturom społecznym (a więc elicie) i by np nie załamywali się, nie popełniali masowo samobójstw. Te i inne kwestie poruszyłem w jednym z felietonów – link TUTAJ.

Cierpienie ma się podobać jakiemuś Bogu. Bóg nas w ten sposób doświadcza. Testuje naszą wiarę. Daje nam łaskę, dzięki której dostaniemy nagrodę. Nie, nie teraz – ale po śmierci. Nie, nie w świecie realnym, ale w niebie. W świecie realnym baluje i bogaci się elita, a nie Ty, szaraczku. Albo inaczej: to negatywna karma, bo przecież karma zawsze wraca. Ach, nic nie robisz złego, szanujesz innych, jesteś  dobrym człowiekiem? Więc to musi być karma z poprzednich żyć. Nic nie rób więc, bądź bierny i mierny, przecież karma musi się wypalić. Sama wypalić – bo przecież wszystko jest zaplanowane i zależne od karmy.

Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu?

Lub jeszcze inaczej: cierpienie to są lekcje życiowe. Przez nie uczymy się być lepszymi ludźmi. Uczymy się przez nie rozumieć tych słabszych i prześladowanych. I dzięki tym lekcjom uczy się Twoja dusza – jest to kapitał, który zaprocentuje w przyszłych wcieleniach. I jak to kapitał – będzie się powiększał i powiększał, coraz szybciej, coraz bardziej na luzie i sprawniej. No tak, to jest pewna prawda.. Z tym że nie jest to całość prawdy, i z takim myśleniem wiąże się pewna pułapka.

Bo kolejna część prawdy, wg mnie dużo ważniejsza, to fakt, że przyszliśmy na ten świat by się zmierzyć z niesprawiedliwością, wyzyskiem, złem. By redukować to cierpienie, a nie kurwa napawać się nim czy je usprawiedliwiać. I na pewno nie po to, byśmy byli wobec tego wszystkiego bierni i ulegli. To najgorsza możliwa postawa – bo właśnie wtedy nie odrabiasz tych życiowych lekcji. Życie stawia przed Tobą szereg cierpień i przeszkód, ale jeśli im się nie przeciwstawiasz w mądry sposób – to marnujesz szansę na naukę. Sam znałem poczciwą kobietę, która cierpiała będąc z głupim partnerem, ale nie chciała od niego odejść tłumacząc to karmą.

Na tym polega ewolucja mentalności jednostki, narodu czy całej ludzkości. Grupa prześladowanych zaczyna dostrzegać swoją złą sytuację i sprzeciwiać się jej. Tak właśnie zmienia się świat. Świat zmieniają jednostki i grupy, które mają gdzieś te koncepcje o karze boskiej czy karmie, i po prostu biorą sprawy w swoje ręce. Więc cierpienie i lekcje z niego wynikłe niech sobie tam będą.. Ale nie to jest Twoim zadaniem na Ziemi, ale sprzeciwienie się temu i zredukowanie tego.

To radość jest prawdziwym celem życia

Tak więc mogę Ci powiedzieć, że cierpienie nie jest potrzebne i nie podoba się żadnemu bóstwu, ani żadnemu mechanizmowi typu karma. Drugi cel życia, wg mnie ważniejszy od przerabiania tych lekcji – też jest zaciemniany przez różne doktryny. Ten cel to po prostu radość, zabawa, miłość, seks, wino, śpiew, hulanki i swawole.. Jak i swobodne wyrażanie siebie – swoich pasji, hobby. Robienie tego, co Cię uskrzydla daje potężny zastrzyk energii. A system i społeczeństwo robi wszystko, by nas od tego odciąć. Masz więc spoważnieć i nie zajmować się „głupotami„. No i żyć w spokoju i wolności nie możesz – kredyt, ślub, dom, drzewo, dzieci i pracuj na rzecz struktury.

Patrzyłem długo na cierpienie swoje i innych ludzi, jak i na biedę w Polsce. Mogę więc stwierdzić, że to nie jest do niczego potrzebne. To tak jak wrzód – jeśli umiesz go wyleczyć, to jesteś wielki i zyskujesz lepsze i dłuższe życie. I możesz przekazać wtedy wiedzę innym i im pomóc. Zaś jeśli zaczynasz czcić ten wrzód jako coś więcej niż balast do usunięcia.. To jesteś po prostu pojebem. Lub chociaż osobą niezbyt świadomą. Podobnie jak cierpienie traktowana jest bieda. Bieda ma być czymś dobrym, a bogactwo – złym. Bo prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba.

Bo znowu, bogacić się może tylko elita, kosztem społeczeństwa, jego cierpienia i biedy. A one najczęściej po prostu degenerują, i nic więcej. Cierpienie powoduje po prostu albo pasmo traum trudne do zakończenia, albo czyni z ludzi psychopatów. Lub chociażby czyni z nich zimne suki czy drani, ludzi raniących innych i zamkniętych na miłość. Bieda z kolei powoduje wpadnięcie jednostek i całych społeczeństw w tzw. „pętlę przechwytu„. Polega to na tym, że bieda powoduje większą skłonność do agresji, nienawiści, nietolerancji, wpieprzania się w życia innych. Osłabia ona mentalność i morale. Z kolei im gorsza mentalność narodu, tym gorsza elita nim zarządzająca i tym większa bieda. I koło pętli przechwytu się zamyka.

Obrzydzić ludziom bogactwo i radość ku chwale elity

Dlatego każda religia ma w sobie mechanizm obrzydzający pieniądz i bogactwo, wraz z całą resztą uciech świata materialnego. Pisałem o tym w ciekawym felietonie o pieniądzach, bogactwie i kapitalizmie – link TUTAJ. Również nowa duchowość (new age i różne formy ezoteryki) zawiera w sobie ten moduł. Pieniądz jest więc złą energią, niską wibracją, złem wcielonym, a my powinniśmy powrócić do jakiejś wymiany barterowej. I w ogóle, powinniśmy wg osób tak myślących porzucić wszelką technologię, medycynę i cywilizację, i zamieszkać w „eko” chatkach z patyków i gówna.

Ktoś mądry powiedział, że to, co masz w rękach, zależy od tego, co masz w głowie. I to jest prawdziwie duchowa prawda – a nie kultywowanie taplania się w błocku biedy i cierpienia. Sytuacja materialna człowieka jest odbiciem stanu jego emocji i energii. To nie bogactwo przynosi szczęście, ale szczęście (czy tam dobre emocje) powodują bogactwo. Wtedy pieniądz robi się przysłowiowo „z niczego„. Tak więc to od tego, co zaprogramują dziecku rodzice, zależy czy skieruje swoje pierwsze dorosłe kroki na giełdę by uczyć się inwestować, czy do psychiatry. A większość idzie po prostu ze spuszczoną głową do urzędu pracy, a potem do banku po kredyt. Po szarą, nudną egzystencję ojca rodziny czy matki Polki.

Gdy spojrzy się na to co napisałem, jak i na inne prawa rządzące światem i jego składowymi.. To można dostać zawrotu głowy. Wielu oświeconych mówi, że gdyby człowiek nagle, za szybko tę prawdę poznał, to na zawsze postradałby zmysły. Skala manipulacji jaka tu istnieje, jest olbrzymia i dotyczy każdej dziedziny naszego jestestwa. Nie chodzi tylko o to, że w szkole uczą dzieci debilizmu, że TVN czy GW kłamią, a Gazeta Polska nachalnie głosi tezę o zamachu ruskich. Bo to nawet nie jest ten wierzchołek góry lodowej.

Laboratorium Ziemia, czyli dystopia idealna

Wszystkie wartości są na Ziemi odwrócone o 180 stopni. Dobro przedstawiane jest jako zło, jako coś grzesznego, wstydliwego, niemiłego bogu. Ewidentne zło, które czyni ludziom ogrom krzywd, przedstawiane jest jako cnota. Nie wiem kto stworzył tak skrajnie dystopijny świat i po co. Czy to demiurg, czyli gnostyckie, złowrogie bóstwo rządzące upadłymi światami? Na obecną chwilę wiem jedno. Nie jest możliwe by tak diabelnie perfekcyjna „maszyna” powstała w wyniku wielkiego wybuchu i ślepej ewolucji. Bo w tym wszystkim jest pewien porządek i perfekcja. Porządek i perfekcja, które mogą budzić grozę.

Podobno żyjemy w czasach, w których można wszystko i zarazem nic. To powiedzenie ma kilka znaczeń 😉 Możesz wszystko, jeśli znasz prawa rządzące światem. I jeśli przez okres swojej nieświadomości nie dałeś sobie wcisnąć powszechnie obowiązujących recept na życie. Nie możesz nic – bo wyżej dupy nie podskoczysz. I żyjąc w danym państwie, musisz np przestrzegać prawa z jego biurokracją, i płacić podatki.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d bloggers like this: