Reklamy

Kategoria: Polityka i społeczeństwo

Czy fabryka Fiat Auto Poland w Tychach to „włoski obóz pracy”? Realia dzikiego kapitalizmu

Czy fabryka Fiat Auto Poland w Tychach to „włoski obóz pracy”? Realia dzikiego kapitalizmu

neoliberalizm wyzysk ekonomiczny i niskie zarobkiPolecam zapoznanie się z artykułem z portalu PressMix na temat tego, co dzieje się w fabryce Fiat Auto Poland z siedzibą w Tychach w województwie Śląskim.

Jest to owszem, fabryka globalnego koncernu, ale kierownictwo tej fabryki ma różne dziwne powiązania z estabiliszmentem III RP. Andrzej Piętka ma ściskać ręce samego prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego.

Jaka jest prawda?

Szeregowi pracownicy coraz częściej skarżą się na to, iż ich zakład pracy jest „włoskim obozem pracy”. Pracownicy (robotnicy i inżynierowie) mają narzekać na wyzysk, brak elementarnych praw pracowniczych, łamanie warunków zatrudnienia.

Warto na to zwrócić uwagę szczególnie teraz, w dobie ekspansji korporacjonistycznej (de facto: faszystowskiej) myśli lansowanej przez Janusza Korwina Mikke i Partię Libertariańską. Gdyby tacy ludzie doszli do władzy, to już nazajutrz nasi pracodawcy, legalnie, w świetle prawa, nałożyliby nam kajdany na ręce.

W rzeczywistości korporacjonizm – ustrój promowany przez Korwina Mikke i Partię Libertariańską – to coś, co istnieje już teraz, obecnie. Korporacje nie płacą w Polsce ani grosza podatków, wyzyskują ludzi pracy, mają liczne przywileje i ulgi. Mogą liczyć na bezkarność sądów i prokuratur.

Zaraz podniesie się lament, że owszem, ideologia korporacjonizmu czy też wolnego rynku, nie została wprowadzona w 100%. Ja zapytam: którą ideologię da się wprowadzić w 100%? Chyba żadną. Zwolennicy korporacjonizmu na niedomagania wolnego rynku, proponują jeszcze więcej wolnego rynku.

Trzeba sobie uświadomić, że wolny rynek nie jest w interesie żadnego państwa, chyba, że bierze się pod uwagę interes Chin. Które po opanowaniu większości globalnych rynków – przystępują teraz do podwyższania cen, jak każdy monopolista.

Wstęp: Jarek Kefir

A teraz zapraszam do przeczytania artykułu z PressMix:

„Piętka jak Putin na Krymie zaprowadza nowe porządki w Fiat Auto Poland”

Cytuję: „Tyska fabryka globalnego koncernu funkcjonująca w Polsce pod nazwą Fiat Auto Poland to „włoski obóz pracy”? Słychać takie głosy coraz częściej i to z ust już nie tylko pracowników szeregowych, ale także „dozorców obozowych”, którzy są liderami, a tak naprawdę jadą na tym samym wózku co zwykli robotnicy. Andrzej Piętka odbiera wraz dyrektorem Greniem nagrody, medale i ściska ręce Prezydenta Komorowskiego. Jednak gdy wraca do Tychów i przekracza bramę zakładu, to jakby mu pamięć ktoś resetował i zaczyna swoje rządy twardej ręki. Najnowszy pomysł to praca po 10 godzin w tygodniu i dodatkowo w ramach pracy zbiorowej w sobotę.

Ktoś może mi zarzucić, że piszę nie prawdę?

Jeśli tak uważacie to zapytajcie dyrekcję, niech ujawni mediom, że pracownicy FAP mają pracować po 56 godzin tygodniowo. Nic by nie było w tym nadzwyczajnego, bo Fiat jest znany z tego, że umie omijać prawo, ale w tym przypadku przekracza tą cienką granicę.. Nie zapominajmy, że w ubr. zwolniono z fabryki prawie 1500 osób. Wtedy był lament na całą Polskę w mediach, politycy udawali, że pomagają, obiecywali gruszki na wierzbie, ale gdy sprawa ucichła, a ludzie zostali wywaleni na bruk zaczął się na nowo „taniec z gwiazdami”.. Dyrekcja wróciła to starych, dobrze sprawdzonych metod: dziel i rządź..

Czy w demokratycznym państwie organy kontrolne jeszcze działają?

Pewnie, był nawet w tyskiej fabryce Fiata, sam PIP – tym razem nie na wycieczce – przeprowadził kontrolę, ale gdy tylko „zwinął manatki”, zakończył swoją pracę na terenie fabryki, dyrekcja idzie w tango i ogłasza pracownikom, że od poniedziałku (07.04.2014r.) załoga ma pracować po 10 godzin dziennie na każdej drugiej zmianie od poniedziałku do czwartku. W dodatku nie jest to jednorazowa i nadzwyczajna potrzeba zakładu, bo taka praca jest planowana od kwietnia do końca czerwca 2014r. Dyrekcja twierdzi, że taka jest potrzeba rynku, spłynęły zamówienia, a ja się pytam?

A co to konia obchodzi, gdy wóz się wali?

Jeśli nie umiecie zarządzać to się podajcie do dymisji, zwolnijcie miejsce młodym. Dyrektorze Piętka jak to możliwe, że najpierw zwalniasz 1500 osób, a potem każesz pracować załodze FAP we wszystkie soboty i teraz dodatkowo po 10 godzin w tygodniu.

Czy nie wydaje się wam, że ktoś planujący zwolnienia i analizujący sytuację na rynku dał ciała?

Jeśli tak, to chcemy poznać jego nazwisko i żądamy aby wyciągnąć wobec niego lub tych osób konsekwencje służbowe. Na początek powinna polecieć głowa Dyrektora Andrzeja Piętki, który jako szef personelu i administracji nie panuje nad tym chaosem, który pogłębia się w Fiat Auto Poland, a może nawet sam go wprowadza? Skłóconą załogą i związkami zawodowymi łatwiej zarządzać?

Czas na zmiany, bo na traktowanie nas jak niewolników się nie zgadzamy!

Pracownicy Fiat Auto Poland tego nie wytrzymują i chorują, a wtedy dyrekcja co robi? Zwalnia ich, a więc jaka jest motywacja do pracy ponad siły? Myślicie, że nas zatrzymacie? Nic z tych rzeczy, tym razem się mylicie i bardzo zdziwicie, bo mamy w ręku wyroki sądowe, a jak będzie potrzeba to je ujawnimy oraz pokażemy jak działa globalny koncern Fiata w Polsce! Złoty zakład i złoty inżynier A.D. 2013. Posłuchajcie słów tej zakładowej piosenki, która stała się hymnem załogi i nie mówcie, że wszystko jest dobrze..

Autor: Fiatowiec

Źródło: http://pressmix.eu/index.php/2014/04/02/pietka-jak-putin-na-krymie-zaprowadza-nowe-porzadki-w-fiat-auto-poland/

Reklamy
Reklamy

Pigułka antykoncepcyjna rujnuje zdrowie. Dlaczego o tym się nie mówi?

Antykoncepcja hormonalna rujnuje zdrowie. Dlaczego o tym się nie mówi?

Temat antykoncepcji hormonalnej już kilka razy gościł na mojej stronie. I to bynajmniej nie w kontekście problemów bioetycznych tak chętnie poruszanych przez kościół katolicki. Jest w antykoncepcji hormonalnej (pigułce) coś, co nie pozwala mi stanąć z boku i powiedzieć: „to sprawa sumienia, róbcie co uważacie”.

Powód tego jest prozaiczny – chodzi o narażanie zdrowia a czasami nawet życia tych kobiet, które pigułkę (antykoncepcję hormonalną) zażywają. Pigułka oznacza nic innego, jak radykalne zaburzenie całego cyklu hormonalnego. Tak się składa, że znamy może 1% zależności, jakie występują pomiędzy 300-toma ludzkimi hormonami.

Cała reszta jest jedną wielką niewiadomą. Pigułka antykoncepcyjna wywraca cały cykl do góry nogami, zaburzając dwa najważniejsze kobiece hormony – progesteron i estrogen. Nie dziwią więc przypadki nowotworów, udarów mózgu, zawałów serca, cukrzycy, jaskry, i wielu innych chorób po stosowaniu tego świństwa.

Czy to nie jest tak, że dla koncernów farmaceutycznych wygodna jest sytuacja, gdy tematyką antykoncepcji hormonalnej zajmują się dwie grupy: rzekomi zwolennicy postępu i kościół, który na temat seksualności i psychologii człowieka nie powinien się w ogóle wypowiadać? I tym samym, kwestia skutków ubocznych pigułki antykoncepcyjnej, jest maskowana pod nawałem ideologicznych i religijnych bzdur?

Na jednym z forów dyskusyjnych w którym kiedyś brałem udział, trwała uczona debata domorosłych psychologów o tytule: „dlaczego niektóre kobiety noszą plastry antykoncepcyjne w widocznym miejscu”. Plastry antykoncepcyjne to też hormony, tak, jak pigułka antykoncepcyjna.

Jako argument przeciwko antykoncepcji hormonalnej dodam jeszcze, że gdy w latach 90-tych była możliwość wyprodukowania „pigułki antykoncepcyjnej” dla mężczyzn, to jako oficjalny argument przeciw podano, że.. taka pigułka rujnowałaby równowagę hormonalną. Można oczywiście spekulować, czy aby nie była to ukryta dyskryminacja mężczyzn.

Gdyż kobiety straciłyby wtedy podstawową, znaną od zarania dziejów broń. Broń w stylu: „och, kochanie, zapomniałam wziąć trzy razy pod rząd pigułki, i jakoś tak wyszło, że jestem w ciąży”. Ale spuśćmy na to dyskretną zasłonę milczenia.. Z tym cywilizacyjnym mitem rozprawię się przy okazji innego artykułu.

Zapraszam do przeczytania artykułu o pigułce antykoncepcyjnej, który wklejam poniżej. Jest tam podany też przykład, jak korporacje farmaceutyczne trzepią forsę na fałszowaniu kryteriów diagnostycznych osteoporozy. Biedne, niczego nieświadome kobiety, dają się nabierać na badania w osteo-busach i potem na „leczenie” osteoporozy, która w zdecydowanej większości przypadków jest normalnym objawem występującym po 30 roku życia. A tylko w niewielkim procencie przypadków jest to rzeczywisty stan chorobowy, zagrażający zdrowiu.

.

Jarek Kefir

Przeczytaj też:
Pigułka antykoncepcyjna powoduje raka
Tajemnicze zgony po pigułkach antykoncepcyjnych Yaz i Yasmin: szokująca prawda wychodzi na jaw!
Tajemnicze zgony po pigułce antykoncepcyjnej: materiał z TVP

Kim jesteśmy dla producentów leków? Rynkiem zbytu

Cytuję: „Po moim artykule na temat antykoncepcji, jedna ze znajomych zwróciła mi uwagę, że zwykle pisząc o środkach antykoncepcyjnych podnosi się problem moralny, a ciszą pomija ten drugi, tylko lekko dotknięty w moim tekście, czyli problem pieniędzy stojących za przemysłem farmaceutycznym.

Zacznijmy od pytań:
Kto i dlaczego sugeruje młodym kobietom wybór antykoncepcji hormonalnej nie wskazując innych możliwych dróg regulowania płodności?

Dlaczego taki nacisk kładzie się na seksualizację dzieci i młodzieży, na wprowadzenie obowiązkowej edukacji na tym temacie do szkół, a nawet przedszkoli, skoro wiadomo, że w krajach europejskich idących tą drogą (Anglia, Szwecja) metoda zawiodła i nastąpiła zwyżka ciąż u nieletnich?

Nie powinniśmy może wyciągać zbyt pochopnych wniosków, a jednak odpowiedź narzuca się sama. Jeżeli młoda dziewczyna przekonana przez edukatorów posłucha wskazówek przekazywanych jej w szkole i zdecyduje się na wczesne podjęcie współżycia (w okolicach szesnastego roku życia), zmieniając partnerów (by znaleźć tego właściwego), to siłą rzeczy stanie się klientką koncernu farmaceutycznego na dwadzieścia do trzydziestu lat.

Wyobraźcie sobie jaki to plus dla firmy, znaleźć takiego wiernego, wieloletniego klienta, który każdego miesiąca będzie musiał zrealizować określoną receptę w aptece. Przemnóżcie ilość tych realizowanych recept przez miliony, a może miliardy kobiet i pomyślcie, która firma nie marzy o takiej możliwości. Ale, by nie budzić skrajnych emocji wśród tych, co będąc „za” antykoncepcją nie uwierzą, że ten olbrzymi marketing nie jest robiony dla ich dobra, lecz dla pieniędzy.

Że celowo utajnia się niektóre badania wskazujące na ogrom zagrożeń jakie niesie mała pigułka. Że bez wyrzutów sumienia zapomina się o ich zdrowiu fizycznym i psychicznym, zobaczmy jak działają koncerny farmaceutyczne na polu innych problemów medycznych, powszechnie dotykających współczesne społeczeństwa – na przykład: cukrzycy, osteoporozy, miażdżycy, nadciśnienia…

Kim jesteśmy dla producentów leków? Rynkiem zbytu. Tylko głupek niszczyłby to, co dla niego najważniejsze. Tak więc korporacje dbają o to, by mieć klienta, a ten kto wyzdrowieje jest przecież klientem straconym. Co w takim razie robią producenci leków, by rynek wciąż się rozszerzał i rozszerzał? Muszą hodować nowych klientów? Jak? Tu dochodzimy do meritum – robią to bowiem na wiele sposobów, które zwykle są nieetyczne.

Cukrzyca to przecież od lat problem społeczny, od lat produkuje się tabletki i zastrzyki mające wpłynąć na utrzymanie właściwego poziomu cukru we krwi. Miliony chorych na całym świecie. Ale dla firm farmaceutycznych to wciąż za mało. Opłacają więc badaczy, lobbują u szczytów władzy i osiągają cel – czyli obniżenie prawidłowej normy stężenia cukru we krwi. Obniżenie normy o 10 jednostek przynosi im ponad osiemdziesięcioprocentowy wzrost zysków.

Nie inaczej z cholesterolem. Któż o nim nie słyszał? Ale mało kto pamięta, że jeszcze do niedawna norma wynosiła 240 mg/Dl – a dzisiaj już 200 mg/Dl. Grupa osób z ryzykiem zawału serca powiększyła się o kolejne miliony. Najciekawsze jednak są działania koncernów na rzecz zwiększenia liczby kobiet zagrożonych osteoporozą. Widzieliście w swoich miastach osteobusy i ogromne reklamy

Za darmo zbadaj kości w osteobusie!

Tak, badania tam wykonywane są rzetelne i prawdziwe. Jest tylko jedno małe „ale” czyli metoda porównawcza. Normalny, biologiczny rozwój kości powoduje ich „gęstnienie” do około trzydziestego roku życia, później w zwykłym, normalnym procesie fizjologicznym kości tracą swoją „gęstość”. Osteoporozą czyli uogólnioną chorobą metaboliczną kości, charakteryzującą się niską masą kostną, upośledzoną mikroarchitekturą tkanki kostnej, a w konsekwencji zwiększoną jej łamliwością i podatnością na złamania. zagrożony jest 1% kobiet. po pięćdziesiątym roku życia. Ale jeżeli za normę przyjmie się (a tak jest) strukturę kości kobiety trzydziestoletniej to grupa zagrożonych chorobą osiąga niewyobrażalne rozmiary. I już opłaca się finansować

W USA pojawiły się pierwsze procesy sądowe wytaczane firmom farmaceutycznym przez kobiety, którym profilaktyczne przyjmowanie specyfików zapobiegających osteoporozie zrujnowało życie i zdrowie wywołując procesy gnilne w żuchwie i masakrując twarz. Nie starczyłoby łam portalu, by opisać wszelkie sposoby, których łapią się ci, dla których nasze zdrowie – czy fizyczne czy psychiczne stanowi cenny materiał zarobkowy. Oni się nie wahają, dobrze wiedzą czego chcą i jakich metod użyć, by nas oszukać. Nie wierzycie?

Zajrzyjcie na tę stronę,
i tę również.

Autor: Dagmara Kamińska

Źródło: http://wpolityce.pl/lifestyle/189646-kim-jestesmy-dla-producentow-lekow-rynkiem-zbytu

Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc!

A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Polacy zarabiają grosze! Jesteśmy pariasami Europy. Podziękujmy liberałom!

Polacy zarabiają grosze! Jesteśmy pariasami Europy. Podziękujmy liberałom!

janusz korwin mikke wyboryTrzeba w końcu przyznać – co stoi za tym, iż zachodnie korporacje tak chętnie otwierają u nas swoje oddziały, przenosząc produkcję do naszego kraju.

Niestety, nie jest to efekt tego, iż panują u nas dobre warunki do zakładania biznesu. Ani tego, że obecny rząd tak dobrze zarządza krajem.

Przyczyna tego wielkiego boomu jest bardzo prozaiczna – są nią głodowe zarobki, niewolnicze warunki pracy i zwolnienia podatkowe w zamian za łapówki dla polityków.

Polska dziś, z ekstremalnie liberalną filozofią ekonomiczną realizowaną przez wszystkie ekipy po 1989, przypomina niewolniczą manufakturę, jak kiedyś kraje Afrykańskie.

Sprzyja temu kurs wymiany euro na złotówki – 1 euro za 4 złotówki. Kurs ten jest utrzymywany sztucznie przez prywatną korporację o nazwie Narodowy Bank Polski (NBP). Ten kurs jest ustawiony po to, by Polska była krajem dobrym dla eksporterów – by tanio produkować i drogo sprzedawać, poza granicami naszego kraju. Tak naprawdę kurs złotego co do euro powinien być w wysokości 1:1 i to się da załatwić. To kwestia wyłącznie administracyjnej decyzji. O tym pisałem poniżej:

Dlaczego Polska jest pariasem Europy? Skala niewolnictwa w Polsce

niskie zarobki Polakow

Na zakończenie chciałbym dodać, komu powinniśmy podziękować za obecny stan rzeczy. Przede wszystkim dwóm politykom którzy ustanowili mentalne podwaliny pod obecny niewolniczy system – Leszkowi Balcerowiczowi i osobie o neonazistowskich poglądach – Januszowi Korwinowi Mikke.

Choć te osoby nie rządzą, wmówiły one całym generacjom Polaków, iż pensja minimalna nie ma uzasadnienia, że musimy pracować za tego typu głodowe stawki i koniec.

Podziękujmy osobom o otwarcie neonazistowskich poglądach (m.in. stosunek do osób niepełnosprawnych – link) z Kongresu Nowej Prawicy. Przerażające jest to, jak szybko w młodym pokoleniu następuje ekspansja tego typu neoliberalnego faszyzmu. Myśl prospołeczna jest w głębokiej defensywie i jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie jakimiś metodami „naturalizować” młodych zwolenników Kongresu Nowej Prawicy na lewaków, bo zabraknie „Wroga Publicznego” do straszenia nim społeczeństwa.

Choć Janusz Korwin Mikke nie rządzi, to 90% jego liberalnej myśli politycznej jest od dawna stosowane. W tym tkwi sukces tego faszysty – rządzić, ale umysłami. Rządzić, ale zza kulis.

Do protestujących „umysłów ścisłych” które mając jakiś etat w korporacji, i zarabiając trochę więcej niż reszta niewolników – mam przesłanie. Nie dochodźcie tak prędko do wniosku, że jesteście królami życia i wygraliście los na loterii. Bowiem aby gospodarka się kręciła, potrzebne są te stanowiska pracy fizycznej – produkcja, nauczyciele, kierowcy, sprzątający, pielęgniarki, robotnicy. Bez tych stanowisk gospodarka nie istnieje, bo niby czym wtedy będziecie obracać? Zapełnicie gospodarkę wirtualnym ciągiem jedynek i zer z korporacyjnych komputerów?

Ludzi nie obchodzą już przyczyny ich niskich zarobków, i czy lepiej będzie, jak wprowadzi się założenia liberalizmu w 99%, zamiast w 90%, jak dziś. Ludzie stąd uciekną, już to robią. Uciekną tam, gdzie może jest mniej jedynie słusznych ideologii, ale godniejsze zarobki. I nie powstrzyma tego ani ksiądz, ani bogoojczyźnany dureń z gębą pełną frazesów, ani polityk. Ani perspektywa tego, że nie będzie komu pracować na emerytury. Po prostu pracowników produkcyjnych, robotników itp, będzie coraz mniej i mniej. Firmy będą musiały ograniczać produkcje, będą ponosiły straty. I co wtedy?

Ostatni gasi światło.

Cytuję: „Menedżerowie zarabiają u nas ponad 4 razy mniej niż w Niemczech, inżynierowie 6 razy mniej, robotnicy ponad 4 razy mniej, a przeciętna płaca w produkcji jest ponad 4-krotnie niższa. A do tego pracujemy najdłużej bo ponad 1900 godzin w roku! Dla porównania Duńczycy pracują o ponad 500 godzin mniej, a Niemcy 400 godzin!

Średnia płaca menadżerów 5 lat doświadczenia:
Dania 7546 euro
Niemcy 8504 euro
Estonia 2088 euro
Czechy 2284 euro
Polska 1920 euro

Średnia płaca inżynierowie 5 lat doświadczenia:
Dania 5102 euro
Niemcy 6321 euro
Estonia 1377 euro
Czechy 1391 euro
Polska 1159 euro

Średnia płaca pracowników biurowych 5 lat doświadczenia:
Dania 2867 euro
Niemcy 3154 euro
Estonia 821 euro
Czechy 810 euro
Polska 700 euro

Średnia płaca pracowników produkcyjnych:
Dania 3582 euro
Niemcy 3612 euro
Estonia 894 euro
Czechy 933 euro
Polska 831 euro

Czas pracy:
Dania 1413 godzin
Niemcy 1522 godzin
Estonia 1924 godzin
Czechy 1774 godzin
Polska 1973 godzin

Źródła: OECD, se.pl

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

 

Możesz wesprzeć autora tej strony. Warto wspierać niezależne media! (kliknij tutaj po informację)
Dzięki wsparciu czytelników moja strona “Kefir 2010″ nie potrzebuje “sponsorów” i może zachować niezależność.

Zapraszam do dyskusji, jednocześnie zaznaczając, że:
nowa prawica korwin mikke wybory

Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi

Alkohol a sfera emocji. 12 milionów Polaków jest alkoholikami, większość weekendowymi

alkoholizm w PolsceW Polsce mamy aż 12 milionów ludzi mających istotny klinicznie problem z alkoholem. Są to najczęściej alkoholicy weekendowi. Rodzaj alkoholizmu znany z pop-kultury, czyli brudny menel – zdarza się naprawdę rzadko.

Ogromna większość alkoholików to ludzie których mijamy na co dzień – w tramwaju, na ulicy, w sklepie, w pracy, na klatce schodowej. Są to ludzie, których kompletnie byśmy nie podejrzewali o bycie nałogowymi alkoholikami.

Alkoholicy, jak wiemy, zmieniają w piekło życie swoje i swoich bliskich. Większość mojego pokolenia (’75 – ’95) ma wyraźne cechy DDA (dorosłe dzieci alkoholików) i DDD (dorosłe dzieci dysfunkcji). Pora to powiedzieć głośno – instytucja rodziny, przynajmniej w takim systemie społecznym i cywilizacyjnym, jest największą fikcją, matrixem. I nie jest argumentem fakt, że nie wymyślono jeszcze niczego lepszego.

To w rodzinie odbywa się uspołecznianie jednostki. Co oznacza to pojęcie? Uspołecznienie jakie odbywa się w większości rodzin, ma jedną ważną wadę. Ogranicza się mianowicie tylko do przygotowania jednostki do trzech typów działalności: produkcji, konsumpcji i rozmnażania. Człowiek wyrasta na robota, pozbawionego kontaktu ze swoim duchowym źródłem. Nietrudno się domyśleć, iż rodzice popełniają błędy dziadków, a dzieci będą popełniać błędy rodziców.

Kolejny ważny temat – zahacza nieco o koncepcje eugeniki, ale także trzeba go podjąć. Ja się nie boję podejmować kontrowersyjnych tematów i zauważać, opisywać i uwypuklać ukrywanych faktów. Chodzi o to, że obecnie, aby prowadzić samochód – trzeba się uczyć przez wiele godzin i zdać państwowy egzamin. Są przepisy ruchu drogowego, system kar za ich łamanie.

Ale czegoś takiego zupełnie nie ma przy znacznie ważniejszej roli społecznej – rodzicielstwie. Nikt w szkole nie uczy na ten temat. Ba, nie uczy się dzieci nawet podstaw psychologii i radzenia sobie z emocjami. Mamy wyrastać jako osoby nieświadome, idealnie przystosowane do rynku pracy – do konsumpcji, produkcji i rozmnażania. Zaś o efektach tego rozmnażania – rodzicielstwie – nikt nie chce wspominać ani uczyć. „Pan Bóg dał dzieci więc pan Bóg da geld na ich utrzymanie” – to chyba najgłupsza z mądrości ludowych Polaków, obok: „pokorne cielę dwie matki ssie”.

Dobrze, więc jaka jest alternatywa? I czy nie przyniesie ona znacznie cięższych dylematów bioetycznych? Nie wiem, ale przyszłe generacje, jeśli nie będą chciały zginąć w mrokach alkoholowych oparów, wymiocin i szczyn, będą musiały znaleźć konsensus. W przeciwnym wypadku czeka nas potworna degeneracja nie tylko na poziomie moralnym i duchowym, ale także zwykła degeneracja DNA następnych pokoleń.

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału! 🙂

Alkohol a sfera emocjonalna człowieka

Cytuję: „Antoine de Saint – Exupery napisał bardzo popularna książeczkę zatytułowaną „Mały Książę”. Opowiedział w niej losy chłopca, który poszukuje MIŁOŚCI. Albo raczej samego siebie. Chociaż właściwie to przecież jedno i to samo. Dziś chciałam przytoczyć dwunasty rozdział tej książeczki. Oto on:

„Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko ,pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
– Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
– Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
– Dlaczego pijesz? – zapytał Mały Książę.
– Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
– O czy zapomnieć – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
– Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.
– Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
– Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu…”

alkohol i alkoholizm w PolsceA Ty, człowieku? Wstydzisz się, że pijesz? A może próbujesz o tym zapomnieć? Może uważasz, że picie Ci w tym pomaga? Albo myślisz, ze nie masz czego się wstydzić? Tylko po co wtedy pijesz? A może już sam nic z tego nie rozumiesz? Przecież tyle razy próbowałeś z tym skończyć. I na jakiś czas się udawało. Ale tylko na jakiś czas.Kiedyś alkohol Ci smakował. Teraz już mniej.

Albo wręcz przeciwnie. Uważasz,że nie? To dlaczego po kolejnym ciągu, skacowany do tego stopnia, ze nie masz siły wstać z łóżka i podnieść szklanki wody do ust, przysięgasz sobie, ze to już ostatni raz? Ile razy przechodziłeś przez swój ostatni raz? Sto? Tysiąc? Zobacz, jak się oszukujesz.
Opowiem Ci krótko, co alkohol robi z Twoimi uczuciami.

Uczucia są częścią Ciebie, są Ci dane. Masz je do dyspozycji, możesz wiele zdziałać z ich pomocą. Ale musisz się tego nauczyć.
Przecież nie chciałeś się uzależnić. Nie chciałeś, by ktoś płakał z tego powodu, ze pijesz. Sam nie chciałeś płakać z tego powodu. Ale musiał być kiedyś taki dzień, w którym odkryłeś, że alkohol coś w Tobie zmienia. Wydawało Ci się, że na lepsze.

Może byłeś nieśmiały, a on wyzwalał w Tobie śmiałość? A może często się obawiałeś, a on dawał pewność siebie? Albo czułeś się nieatrakcyjny, nielubiany, inny, a on pozwalał Ci o tym zapomnieć, wtopić się w tło? A może cierpiałeś z jakiegoś powodu, a on stawał się pomostem do innego świata? A może jak ten Pijak z „Małego Księcia” wstydziłeś się, a alkohol znieczulał ten stan?

I to właśnie wtedy odkryłeś, ze możesz wpływać na swoje stany emocjonalne w taki prosty sposób? Może nawet tak o tym nie myślałeś, ale COŚ pchało Cie w stronę picia coraz intensywniej, a Ty z coraz większą łatwością ulegałeś. Czułeś się źle, nie chciałeś tych uczuć. Zamieniałeś je na inne. Chciałeś uciec przed bólem. Ale dokąd? Dokąd uciekałeś człowieku?

(…)

Widzisz teraz, co alkohol robił z Tobą? Jak Cie oszukiwał? Myślałeś, że uciekniesz od bólu? Od siebie samego? I dokąd uciekłeś? Alkohol wprowadził chaos w Twoje uczucia, rozmył je, znieczulił, stłumił, upchał jak rzeczy w zamkniętej szafie. I one tam nadal są. Ty jakoś straciłeś z nimi kontakt. Zubożałeś wewnętrznie. Chodzisz w jednej koszuli i spodniach i mówisz,ze nic więcej nie masz.

Tak sobie wierzysz? Sprawdź. Masz w sobie nieskończone pokłady możliwości. Zacznij tak prosto. Posłuchaj uczuć. Wydobądź je, spróbuj nazwać, zastanów się, co mówią. Boisz się? To pisz o nich. Tak po prostu, na kartkach z zeszytu. A potem spal te kartki, podrzyj, wyrzuć.”

Autorka: Katarzyna Bosowska, psychoterapeuta

Przygotowała: nika_blue

Liberałowie: „rodzice niepełnosprawnych dzieci protestujący w sejmie mają postawę roszczeniową”

Liberałowie: „rodzice niepełnosprawnych dzieci protestujący w sejmie mają postawę roszczeniową”

liberalizm janusz korwin mikkeZamieszczam artykuł o proteście rodziców niepełnosprawnych dzieci w sejmie, z krótkim autorskim wstępem. Na co należy zwrócić uwagę w kontekście protestu rodziców niepełnosprawnych dzieci?

Przede wszystkim na obecnie panujący trend neoliberalny, promowany czynami w różnych mutacjach praktycznie przez wszystkie znaczące partie polityczne, szczególnie przez Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwina Mikke.

Neoliberałowie w internetowych dyskusjach prześcigają się w argumentowaniu, że rodzice niepełnosprawnych dzieci mają postawę roszczeniową i poglądy socjalistyczne. Jakim trzeba być draniem, by wypowiadać takie argumenty?

Tego typu „racje” wypowiadają najczęściej dwie grupy – zwolennicy Janusza Korwina Mikke i wyborcy PO. Co do wyborców PO – ich motywy są jasne: zapisać się do partii i zdobyć konkretny geld na przekrętach.

Co do nastoletnich zwolenników Janusza Korwina Mikke i Nowej Prawicy, z gimnazjów i liceów – są to ludzie nie wiedzący praktycznie nic o życiu, wzorujący się na tym, co powie ich religijny guru – Janusz Korwin Mikke.

Nie muszą oni pracować, bo są na utrzymaniu rodziców. W większości przypadków skuteczną tabletką na korwinizm jest praca za 3,5 złotego / godzinę świeżo upieczonego absolwenta uczelni technicznej. Gdzie taki korwinista marzący o byciu „krulem życia”, jest zmuszony pracować ramię w ramię z absolwentami uczelni humanistycznych i medycznych.

Jednak nie zawsze taka tabletka działa od razu. Częstym zjawiskiem są hipsterscy „dorośli”, których mottem życiowym jest: „meble ikea, tym chata bogata co da mama i tata, kokaina do nosa i jazda”. Tacy ludzie, owszem, pracują za te 1600 brutto, ale drugie tyle dostają od rodziców. I sobie tak żyją – po opłaceniu mieszkania na wynajmie, starczy na alkohol, jakąś tanią amfetaminę, i życie od weekendu do weekendu, od imprezy do imprezy. Sam znam takie osoby w swoim otoczeniu.

Tacy ludzie mogą tak żyć i pracować latami, wiedząc, że przed bestialstwem pracodawcy chroni ich pensja styranych życiem rodziców. I na tym między innymi bazują dzisiejsi pracodawcy dający młodym ludziom głodowe wynagrodzenia. Osobom starszym, pracującym już długo, nigdy by takich pensji nie dali. Co innego młodym. I wcale nie chodzi tu o brak doświadczenia młodych ludzi – gdyż Ci dobrze wiedzą, że lecą lata, przybywa wpisów w CV, kompetencji zawodowych, kursów, szkoleń, dyplomów – a pracodawcy mówią niezmiennie: „możemy zaproponować panu 1600 złotych brutto”.

janusz korwin mikke nowa prawicaPolecam też zapoznać się z tym, co mówił Janusz Korwin Mikke o niepełnosprawnych dzieciach. Ten człowiek powinien być aresztowany i skazany za głoszenie faszystowskich poglądów. Jednak Polska jest takim „państwem prawa”, że człowiek o poglądach otwarcie faszystowskich, opresyjnych, nie tylko chodzi bezkarnie na wolności, ale także pierze mózgi młodym ludziom w programach typu: „Młodzież kontra”. Co pokazuje, iż idee głoszone przez tego człowieka (neoliberalizm) mają poparcie ludzi mediów i władz. Cóż, Polak ma pracować za 3,5 złotego za godzinę, licząc na złote góry w przyszłości, więc taką też ideologię się wciska młodym, nieświadomym.

Cytuję: „Palikot chciał lansować się na niepełnosprawnych, a jego imiennik Korwin-Mikke poszedł krok dalej i zaczął się z nich wyśmiewać. Już nie raz Korwin-Mikke opowiadał o tym, że niepełnosprawni to ludzie drugiej kategorii, których powinno się izolować od społeczeństwa. Co więcej, jego zdaniem tacy ludzie nie powinni pokazywać np. swoich protez nóg czy rak, bo to wstyd! „Każdy normalny człowiek, jeśli ma jakieś kalectwo, to stara się je jakoś ukryć. To jest oczywiste i nie ma tu o czym dyskutować” przekonywał w rozmowie z dziennikarzem „Rzeczpospolitej” założyciel Kongresu Nowej Prawicy.

Co gorsza zaczął drwić z dzieci niepełnosprawnych umysłowo. Korwin-Mikke najchętniej pozamykałby je w odosobnieniach i zakazał prowadzenia klas czy szkół integracyjnych, bo według niego to szkodzi zdrowym dzieciom: „Jak z takiego dziecka, któremu każe się traktować poważnie debili, może wyrosnąć normalny człowiek? Normalny chłopiec, jak widzi kretyna, to się śmieje i kpi

Dużo więcej faszystowskich poglądów Korwina Mikke: http://www.se.pl/wydarzenia/politycy/korwin-mikke-gorszy-od-palikota-wysmiewa-niepelnosprawnych-debile-drwi_387917.html

Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału! 🙂

Kłamstwa, obietnice i pogarda, czyli prawdziwy program PO

Cytuję: „Protest rodziców niepełnosprawnych dzieci w Sejmie to poważny problem dla Donalda Tuska. Premier wracając w piątek z Brukseli musiał zmierzyć się z brutalną prawdą o Polsce, a PR-owa bańka pękła w zderzeniu z kłopotami zwykłych obywateli.

Na protest w Sejmie trzeba spojrzeć szerzej, gdyż nie chodzi tu tylko o jedną grupę ludzi w Polsce, która potrzebuje natychmiastowego wsparcia. Są ich setki i liczą one miliony ludzi, a problem zasadza się na tym, że rządy Donalda Tuska są właściwie całkowicie oparte na składaniu obietnic bez pokrycia w najważniejszych dla kraju sprawach. W najnowszym spocie wyborczym Platforma przekonuje, że Polsce potrzebna jest partia, która zapewni stabilną pozycję w Europie, która zapewni silną gospodarkę oraz bezpieczeństwo energetyczne i militarne. Dziesiątki innych obietnic, składanych od 8 lat, nie tylko w czasie kampanii wyborczych można by wymieniać naprawdę długo.

Tymczasem w naszym kraju jest dokładnie odwrotnie niż w zapowiedziach. Wbrew temu co twierdzi premier nie wypracowaliśmy silnej pozycji w Europie, o czym świadczy chociażby upadek polskich stoczni. Nie jesteśmy bezpieczni ani pod względem energetycznym (przypomnieć trzeba tu choćby przeciągającą się budowę gazoportu) ani pod względem militarnym, bo nieudolne reformy doprowadziły polską armię do rozkładu i nie zmienią tego nawet codzienne konferencje prasowe na tle polskich F-16.

Do tego dochodzi jeszcze niebywała arogancja ośrodka władzy, który pozwala sobie na najbardziej chamskie komentarze jakie można wymyślić poczynając od Stefana Niesiołowskiego, który protestujących najchętniej wyrzuciłby z Sejmu na zbity pysk, przez Jana Filipa Libickiego, który radził im by startowali do Sejmu w celu pozyskania większych funduszy po Adama Szejnfelda, który w słownej potyczce z rodzicami żalił się, że od 18 lat nie dostał podwyżki, co było najzwyczajniejszym w świecie kłamstwem. Także premier, który (ze względów PR-owych) swego czasu pocieszał płaczącą powodziankę, podczas drugiego spotkania, gdy padły zarzuty o nieudolność próbował przypisać protestującym polityczne pobudki.

Niesiołowski pogoniony w sejmie przez protestujących:

Palikot instruuje posłów jak zbić kapitał polityczny na niepełnosprawnych:

Politycy koalicji PO-PSL żyją w oderwaniu od rzeczywistości. Z kłamania i wieloletniego zwodzenia Polaków w wielu kluczowych sprawach uczynili sposób na łatwe i przyjemne życie. Po drugiej stronie stoją dwa miliony Polaków, którzy według danych GUS żyją poniżej granicy ubóstwa. Kolejne 25%, czyli ok. 10 mln Polaków jest tym ubóstwem zagrożonych.

Żal rodziców, którzy wytykali premierowi i ministrowi Kosiniakowi, że wydają 50 mln zł na system Empatia oraz miliony na premie dla urzędników, a nie potrafią od 2009 roku znaleźć dla nich funduszy jest jak najbardziej uzasadniony. Protestujący dobrze przygotowali się do starcia z premierem, podpowiadając mu nawet gdzie może poszukać pieniędzy oraz wskazując na patologie i nieszczelność systemu. Cóż jednak z tego, skoro w swoich działaniach premier i rząd obywateli traktują jak ciało obce.

W komentarzach dotyczących protestu pojawiły się też i takie zarzuty, że to żerowanie na państwie i rozdawnictwo pieniędzy. Wśród nich są zapewne zwykli internetowi trolle, ci którzy nie muszą martwić się o pieniądze i ci, którzy nie muszą zmagać się problemem niepełnosprawności na co dzień. Zapewne nie wiedzą tego, że każdy dodatkowy grosz trzeba było wręcz wyszarpywać rządowi za pomocą wieloletnich protestów (także zimą), bo wszelkie inne środki po prostu nie przynosiły efektu. Czy na tym ma polegać rządzenie i służba narodowi? ”

Autor: Marcin Strzymiński

Źródło: http://strzymin.wordpress.com/2014/03/23/klamstwa-obietnice-i-pogarda-czyli-prawdziwy-program-po/

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Cywilizacja, nasz wspólny gruchot

Jaka będzie przyszłość Ziemi? Cywilizacja, nasz wspólny gruchot

Źródło obrazka: http://ziemianarozdrozu.pl/

Źródło obrazka: http://ziemianarozdrozu.pl/

Przewidywanie przyszłości Ziemi zawsze przypomina wróżenie z fusów. Nie jesteśmy w stanie wziąć wszystkich czynników pod uwagę. Jedno z przysłów mówi:

Jak będzie? Będzie tak samo, tylko że więcej„.

To zdanie mówi aż za wiele. Będzie tak samo – ponuro, głupio, bezsensownie.. Tylko będzie więcej. Więcej czego?

Ludzkość wpadła w zasadzkę prymatu ilości nad jakością. Dotyczy to szczególnie myśli neoliberalnej. Neoliberalizm jest takim samym niewolnictwem dla narodów, jakim kiedyś był faszyzm.

Mylnie uważamy, że wzrost gospodarczy oznacza wytwarzanie / generowanie coraz większej i większej ilości dóbr, usług, zer na koncie. Nie widzimy w tym jakości. Doskonale ten fakt oddaje zjawisko tzw. „spisku żarówkowego”.

Polega ono na celowym produkowaniu szmelcu, tak, by szybko się psuł, wymuszając na ludziach ciągłe kupowanie nowych modeli. Urządzenia wyprodukowane w czasie PRLu działają często po dziś dzień, za to wystarczy spojrzeć na dzisiejsze smartfony. Wiele z nich ma popękaną, zbitą szybkę, bo producent stosuje kiepskie materiały, i byle upadek z pół metra wysokości psuje te urządzenia. Bo gdy będzie się stosować zbyt dobre materiały, nie zarobi się.

Jesteśmy zajęci produkowaniem / generowaniem coraz większych i większych ilości, zapominając, że realna, zdrowa gospodarka musi mieć też zdrowe podstawy. I dlatego mamy kryzys. 30 bilionów dolarów zadłużenia w skali globu (3 biliony dolarów zadłużenia ma sama Polska), kwadryliony pustych dolarów bez pokrycia, wygenerowanych w celu finansowych spekulacji.

Cytuję: „Fałszywy rozwój, druk fałszywych pieniędzy, fałszywy wzrost PKB, wytwarzanie podrobionych towarów i usług.. Zmusza nas do spożywania fałszywej żywności, ponieważ nie możemy sobie pozwolić (nie stać nas) na prawdziwy pokarm, ponieważ nie mamy realnego wzrostu, nie mamy realnej gospodarki, nie mamy prawdziwego przemysłu, mamy tylko podróbki

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

Cywilizacja przemysłowa: nasz wspólny gruchot

Cytuję: „Mój przyjaciel i ja żartujemy z techno-optymistów. Zmarnowaliśmy dość czasu oddając się internetowej lekturze przepowiedni samozwańczych technokratów, transhumanistów, a nawet optymistycznych liberałów, którzy z nimi przestają, promując obraz przyszłości, którego nieskazitelna sterylność i postępy bliskie są utopii. Optymizm ten powszechnie podziela młodsze pokolenie, które nie zadaje sobie trudu, aby ogarnąć całokształt zniszczenia dokonanego na naszej planecie i jej ekosystemach na przestrzeni ostatnich kilkuset lat.

Rozwój technologii komunikacyjnej każe ludziom wierzyć, że wszystko jest możliwe i w zależności od politycznego wyznania argumentują, że korporacje, rząd, kapitaliści lub pewna ich konfiguracja to jedyna bariera stojąca między nami i wolną od pracy przyszłością globalnej równości i obfitości. Wycieczka do sklepu Apple i egzemplarz Mechaniki popularnej kształtuje najwyraźniej nie tylko rozumienie tego, co ludzie mogą zrobić, lecz co powinni zrobić.

W techno-utopistach frustrujące jest to, że w ich mniemaniu samo powołanie się na daną technologię ma nas niby przekonać, że wspomniana technologia dysponuje już kompletnym wachlarzem systemów niezbędnych do globalnego wdrożenia i można ją bez wysiłku proporcjonalnie rozbudować, aby zastąpiła technologie obecne. Ponadto wywód techno-optymisty brzmi tak, jakby technologie istniały w ekologicznej próżni, gdzie mogą być projektowane, produkowane, implementowane, wykorzystywane, modernizowane i ostatecznie demontowane – kiedy nowe rozwiązania nieuchronnie czynią je zbędnymi – bez szkód wyrządzonych ekosystemom i żyjącym społecznościom.

Argumentując za społeczeństwem świetlanej przyszłości zafundowanej nam przez te właśnie technologie, zwolennicy zazwyczaj dyskwalifikują ich potencjalne wady przywołując inny, kolejny, a potem następny hipotetyczny wynalazek lub metodę, tworząc fraktalny wszechświat innowacji, które dzisiaj zasadniczo nie istnieją, ale mamy wierzyć, że ocalą nas przed serią kryzysów, których zgubne konsekwencje chłoszczą nas już teraz.

Techno-optymiści mówią o Prawie Moore’a i podwajaniu mocy obliczeniowej, które doprowadzi do powstania komputerów mądrzejszych od ludzi już za kilka dziesięcioleci. Nie jestem pewien, co takiego miałyby nam zapewnić te niesłychanie bystre maszyny. Bit-monety? Porno 3-D? 42?

Oto obrzeże nory króliczej. Produkcja komputerów wiąże się z wielkim kosztem środowiskowym i materialnym. Wytwarzane są przy użyciu metali ziem rzadkich, plastiku, miedzi, słodkiej wody, niewolniczej pracy w kopalniach, bliskiej niewolnictwu pracy w fabrykach, urządzeń górniczych napędzanych paliwami kopalnymi, paliw kopalnych przekształconych w materiały, linii montażowych zasilanych paliwami kopalnymi, globalnego transportu i dystrybucji, aby ostatecznie wyjść z mody i trafić w okolice trzeciego świata do “recyklingu” – biedni autochtoni spalają je, aby wydobyć jakiekolwiek wartościowe elementy. Oczywiście techno-optymista najpewniej zamieszkuje zamożne państwo i widzi głównie korzyści technologii, a nie jej wady. Prawdopodobnie nigdy nie montował iPada i nie spędził trzech dni pod ziemią wydobywając ręcznie koltan pod czujnym okiem strażnika uzbrojonego w AK-47.

Na naszych oczach rozgrywają się bardzo realne kryzysy. Rozwiązania tych kryzysów należało wdrożyć dekady temu. Zmiany klimatu, peak oil, wylesianie, wymieranie gatunków, utrata górnej warstwy gleby – należało zająć się nimi wiele dziesięcioleci temu. Dyskutowanie nie naprawi niczego. Skandowanie w kółko sloganów “panele słoneczne, turbiny wiatrowe, olej konopny” nie rozwiązuje spadku energii netto, zwłaszcza, kiedy w obrazie ogólnym kapitalizm przemysłowy wyraźnie zdecydował, że rusza pełną parą ze szczelinowaniem hydraulicznym zamkniętej ropy i gazu [łupki] oraz wydobyciem odkrywkowym piasków bitumicznych i złóż węgla niskiej jakości. Trudno włączyć się w jakikolwiek optymizm, który nie chce się rozejrzeć i dostrzec, że technologia – dzisiaj, w tym momencie – nie ratuje sytuacji. Technologia wykorzystywana jest, aby utrzymać status quo, kiedy pociąg cywilizacji przemysłowej pędzi w stronę wąwozu.

***

Technologia kosztuje. Istnieją koszty ekologiczne obszarów zniszczonych w celu wydobycia surowców. Istnieją koszty ekologiczne pozyskiwania energii niezbędnej do zasilania silników i elektroniki. Istnieją koszty ekologiczne wyrzucania popsutych i przestarzałych maszyn i produktów. Istnieją koszty ludzkich społeczności – przesiedlonych, trapionych chorobami i zabijanych przez aktywność wydobywczą i wdrażanie technologii. Istnieją koszty ludzkie zubożenia siły roboczej, która czołga się w kopalniach miedzi, pracuje na liniach montażowych, marnieje w biuro-celach i haruje w polu zbierając warzywa, aby utrzymać przy życiu całą resztę.

Istnieją koszty energetyczne, ponieważ każda technologia karmi się energią. Samochód elektryczny potrzebuje prądu przepływającego przez sieć elektroenergetyczną – aktualnie ta elektryczna energia wytwarzana jest głównie przez spalanie węglowodorów. Energia jądrowa nie wymaga dyskusji o związanych z nią zagrożeniach, a wszystkie gruszki na wierzbie określane mianem “odnawialnych źródeł energii” zależą od procesów przemysłowych i nie są wieczne.

James Kunstler napisał książkę na temat optymizmu techno-fetyszystów, którzy najwyraźniej nie wykonują prostych obliczeń kosztów społeczeństwa technologicznego. W Zbyt dużo magii Kunstler opowiada anegdotę o wizycie na kampusie Google, gdzie wygłosił referat. Po opisaniu biur “przyozdobionych” batonikami i grami wideo, relacjonuje przebieg sesji pytań i odpowiedzi, która nastąpiła po odczycie, i którą podsumowało zbiorowe oświadczenie pracowników: “Facet, mamy technologię“. Kuntsler pisze:

“Zakomunikowało mi to rzecz dość przerażającą: kierownictwo i programiści Google nie rozumieją różnicy między technologią i energią. Zakładają, że są one wymienne, że jeśli zabraknie jednego, wystarczy podłączyć drugie, co jest niezgodne z rzeczywistością.

Widząc zdziecinnienie w wystroju i rozmieszczeniu biur, strojach i zachowaniu pracowników Kunstler uświadamia sobie, że kręgosłupem biznesowego modelu Google jest radosna twórczość:

“Infantylne myślenie w Google było logicznym przedłużeniem kultury korporacyjnej: wiara w magię, w tym przypadku magię zaawansowanej technologii. Wielu pracowników wysokiego szczebla, z którymi rozmawiałem tego dnia na sali, stało się milionerami jeszcze przed trzydziestką (za sprawą akcji Google), głównie dzięki przesuwaniu myszką pikseli po ekranie, czyli dzięki komputerowym czarom. Magicznie uzyskali fortunę magię czyniąc. W naturalny zatem sposób są oni prawdziwymi wyznawcami technologicznej magii, a co za tym idzie prawdziwie wierzą, iż każdy problem, w obliczu którego stoi ludzkość można rozwiązać poprzez zastosowanie technologicznej magii.”

Postawa, którą opisuje Kunstler jest powszechna pośród mas Zachodu. Za rozsądne należy uznać założenie, iż częściową winę ponosi za to rozwój technologii dostępnej ogółowi społeczeństw krajów bogatszych. Dwadzieścia pięć lat temu było Nintendo, a teraz jest Playstation 4. Zanim pojawiło się którekolwiek z nich, dzieci bawiły się na podwórku. Dwadzieścia pięć lat temu telefon bezprzewodowy był cudem, teraz praktycznie z dowolnej lokalizacji możesz “wyćwierkiwać” swoje złote myśli na dotykowym ekranie smartfona.

Tak, postęp technologii komputerowej przebiega wartko, podobnie jak jej dystrybucja wśród majętnych konsumentów. W tym samym czasie Hollywood zaprzęga technologię do opowiadania, tworząc wizualne spektakle, które mogą sprawić, że wyimaginowana rzeczywistość zdaje się być bardzo realna. Problem w tym, że historie z ekranu, które same opisują nieskrępowany rozwój technologii, ożywają w umysłach widzów, a oni zaczynają wierzyć, że nie oglądają fikcji, tylko reklamę świata jutra. Wreszcie życie nowoczesnej klasy średniej Zachodu jest na wiele sposobów odseparowane od fundamentów tego postępu.

Ludzie, którzy nabywają bez trudu ulepszane rokrocznie smartfony nigdy nie widzą terenów dewastowanych wylesianiem i odkrywkowym górnictwem w celu uzyskania dostępu do minerałów. Nie zamieszkują stref śmierci, gdzie rafinuje się paliwa kopalne, aby rakieta mogła wynieść satelitę w kosmos. Nie są wtajemniczeni w realia podłej pracy, która pozwala zaistnieć każdej z tych technologii. To właśnie sprawia, że tak zachwycająco magiczna jest technologia – pojawia się znikąd. Pewnego dnia po prostu materializuje się w sklepie i jest twoja! Nikt nie ogląda i nie kosztuje wiedźmowego wywaru z martwych ptaków wędrownych, martwych goryli, martwych lasów, martwych rzek i martwych ludzi, który magicznie technologię wyczarowuje.

Ta magiczna postawa jest produktem ubocznym życia w narodzie, który eksportuje walutę i zmusza świat do jej przyjęcia przystawiając do skroni pistolet. W kraju, w którym nie odbywa się “robienie”, sama hipoteza wystarczy za w pełni zaadaptowany i funkcjonujący proces. Produktywna rozmowa o niezliczonych kosztach każdej technologii, o łącznych kosztach wszystkich technologii nie wspominając, nie jest możliwa z kimś, kto myśli według schematu podłącz-i-graj. Wspomnij o globalnym spadku energii netto, a rozmówca skwituje: “glony”, “konopie” lub “słoneczna”, jakby problem nie był skomplikowany i pełen niuansów, tylko sprowadzał się do braku propozycji rzeczy, które możemy spalić.

Wspomnij o szczuplejących zasobach surowców lub eko-czystce związanej z ich pozyskiwaniem, w odpowiedzi usłyszysz “kopalnie na asteroidach” lub “drukarki 3-D”, jakby samo obmyślenie koncepcyjne stanowiło pierwszy i ostatni krok ku urzeczywistnieniu. Raz po raz starałem się opisać głębię nowoczesnego rolnictwa i jego mankamenty – zależność od paliw kopalnych, zanikanie górnej warstwy gleby, ścieki chemiczne, wyniszczanie bioregionów, uśmiercanie zapylaczy itp. – niemal jednomyślna odpowiedź jest mglistą kombinacją wyrazów “permakultura” i “klonowanie”. Oczywiście formułują ją ludzie, którzy nigdy własnoręcznie nie wydobyli z gruntu nawet jednego ziemniaka.

***

W zeszłym tygodniu w Karolinie Północnej do rzeki Dan trafiło trzydzieści tysięcy ton popiołu węglowego, kiedy pod zbiornikiem osłonowym pękła rura. W ubiegłym miesiącu doszło do dwóch ogromnych wycieków toksycznych chemikaliów do rzek w Wirginii Zachodniej – jeden z nich zatruł źródło wody ponad trzystu tysięcy ludzi. Kilka dni temu odkryto, że tama Wanapum w stanie Waszyngton ma dwudziestometrowe pęknięcie. Wystarczy dorzucić serię „incydentów”, w których eksplodowały gazociągi i ropociągi, aby samoczynnie nasunęła się myśl o kosztach konserwacyjnych.

Kiedy ludzie mówią o przyszłości i wszystkich rzeczach, które będą mogli stworzyć, sporadycznie uwzględniają wszystkie rzeczy już przez ludzi stworzone, które wymagają stałego utrzymania i serwisowania, aby uniknąć krytycznej awarii. W swoim krótkim filmie o szczelinowaniu hydraulicznym Josh Fox szczegółowo wyjaśnia, dlaczego betonowe osłony szybów gazowych muszą być wiecznotrwałe, aby zapobiec wyciekom gazu do wód gruntowych. Fox dokumentuje, że wytrzymałość tej betonowej obudowy gwarantowana jest na średnio dwadzieścia lat.

Wielu z nas posiadało samochód i wie, że z czasem cholerstwo zaczyna się sypać. Metal rdzewieje, płyny przeciekają, części psują się, i ogólnie entropia sieje spustoszenie aż uświadomimy sobie, że większy sens ma zezłomowanie pojazdu, niż próba jego naprawy. Cywilizacja przemysłowa jest naszym wspólnym gruchotem.

Skoro o autach mowa, USA Today donosi, że:

“Przeprowadzona przez Associated Press analiza 607.380 mostów z ostatniego Państwowego spisu mostów wykazała, że 65.605 obiektów sklasyfikowano jako ‘upośledzone strukturalnie’, a 20.808 jako ‘krytycznie uszkodzone’. Wśród nich 7.795 miało oba problemy – kombinację ‘czerwonych flag’, która zdaniem ekspertów ‘świadczy o znacznym rozkładzie i podobnym ryzyku zawalenia’. Mowa tylko o mostach. Transport wszystkich naszych techno-gadżetów, artykuły żywnościowe przemilczę, będzie wymagał dróg. Drogi wymagają stałych napraw. Naprawa dróg wymaga pojazdów na ropę i dobrze odżywionych ekip remontowych. Amerykańskie Stowarzyszenie Inżynierów Cywilnych w swojej cenzurce z roku 2013 przyznało drogom krajowym ocenę “2″.

Stowarzyszenie zrecenzowało również wodociągi. Najwyraźniej są w podobnie beznadziejnej kondycji jak drogi, ponieważ uzyskały identyczną notę “2″. Każdego roku dochodzi do 240.000 awarii wodociągów, co daje około 650 wypadków dziennie. Sieć energetyczna, która najwyraźniej posłuży za opokę całej fantastycznej technologii “Świata jutra” otrzymała “2+”.

Oczywiście moglibyśmy wieść pozbawione wygód życie bez autostrad, sieci wodociągowej i elektryczności, ale niepokój budzi załamanie istniejącej infrastruktury, które może okazać się zabójcze. Jak trzymają się amerykańskie elektrownie jądrowe? Dochodzenie Associated Press w sprawie postępującego procesu starzenia amerykańskich reaktorów jądrowych ustaliło, że:

“Federalne organy regulacyjne współpracują ściśle z przemysłem energetyki jądrowej w USA, aby zgodnie z normami bezpieczeństwa przedłużyć funkcjonowanie starzejących się reaktorów kraju poprzez notoryczne zaniżanie standardów lub zwyczajny brak ich egzekwowania. Według uzyskanej dokumentacji i wywiadów urzędnicy z amerykańskiej Komisji Nadzoru Nuklearnego (Nuclear Regulatory Commission – NRC) co rusz decydują, że wcześniejsze przepisy były zbyt surowe, argumentując, iż margines bezpieczeństwa może zostać przesunięty bez jakiegokolwiek ryzyka.

Przykładów jest zatrzęsienie. Gdy zawory zaczęły przeciekać, zezwolono na większe wycieki – 20-krotnie przekraczające pierwotny limit. Kiedy niepowstrzymana seria pęknięć spowodowała radioaktywne emisje z rur generatora pary, opracowano łatwiejsze testy rur, aby elektrownie mogły spełnić normy. Uszkodzone okablowanie, rozerwane uszczelki, połamane dysze, zatkane siatki, popękany beton, wgniecione zbiorniki, skorodowane metale i zardzewiałe rury podziemne – wykryto wszystkie wymienione i tysiące innych problemów związanych ze starzeniem. Każdy z nich może odpowiadać za eskalację zagrożenia w razie wypadku. Jednak mimo tak licznych problemów związanych ze starzeniem, żaden oficjalny organ rządu lub przemysłu nie zbadał w ostatnich latach całkowitej częstotliwości i potencjalnego wpływu podobnych awarii na bezpieczeństwo, nawet po tym, jak NRC przedłużyła licencje kilkudziesięciu [wiekowym] reaktorom.”

Kiedy dodamy do tego magazyny broni chemicznej i biologicznej, tysiące zakładów chemicznych, wytwórni nawozów sztucznych, szybów naftowych, rafinerii, instytutów badań jądrowych, okrętów atomowych i składowisk odpadów nuklearnych, nietrudno pojąć, że przekroczymy punkt, w którym większa część ludzkiego wysiłku podporządkowana będzie jedynie utrzymaniu tego, co zbudowała cywilizacja i mitygowaniu konsekwencji katastrof wywołanych przez starzejącą się i zrujnowaną infrastrukturę. Wszystko to ma przebiegać równolegle ze staraniami rozbudowy cywilizacji i jej możliwości technologicznych w chwili, kiedy “zasoby” rybne zanikają w coraz bardziej zakwaszonych oceanach, a górną warstwę gleby ze spieczonych suszą i niewłaściwie doglądanych pól rozwiewa wiatr.

***

Wiara w techno-utopijną przyszłość oznacza ignorowanie pojęcia malejących przychodów [zwrotów]. Fizyk Geoffery West wygłosił wykład Ted, w którym zademonstrował, że żywy organizm funkcjonuje według subliniowego, ograniczonego wzorca wzrostu. Oznacza to, że we wszystkich królestwach życia im większa jest masa istoty, tym mniej potrzeba energii per capita, aby rzeczony organizm utrzymać przy życiu. Naturalnie każda żywa istota ma optymalną wielkość i żadna nie rośnie wiecznie. West następnie wskazał, że ludzkie miasta działają na podobnej zasadzie, ale z tym wyjątkiem, że ich wzrost jest superliniowy i wraz z przyrostem populacji zwiększa się zużycie energii per capita niezbędnej do utrzymania tych systemów.

Sprawia to, że miast bez innowacji utrzymać niepodobna, z zastrzeżeniem, że innowacje, które zapobiegają ich upadkowi muszą same być przedmiotem innowacji implementowanych w coraz szybszym tempie. West pyta, czy zdołamy nadążyć. [Pytanie retoryczne: „Miasta muszą osiągnąć punkt, w którym będą zmuszone poruszać się nieskończenie szybko, aby utrzymać swoją homeostatyczną równowagę: osobliwość (ang. a singularity)” *]

W swojej prezentacji Geoffery West zwraca również uwagę, że rosnące miasto nie tylko wymaga wykładniczo większych wkładów energetycznych, ale z konieczności doświadczy gwałtownego wzrostu poziomu przestępczości, chorób i niezadowolenia. Czy nie jest zatem rzeczą oczywistą, że zapewniające podstawę wzrostu ludzkie innowacje nieumyślnie prowadzą do samozniszczenia? Każda nowa technologia-bandaż, która przedłuża agonię cywilizacji przemysłowej, sama jest chaotycznie fruwającym motylem.

Szczelinowanie hydrauliczne tymczasowo zrównoważyło spadki produkcji ropy, jednocześnie powodując trzęsienia ziemi, zatruwając wody gruntowe, dokładając się do zmian klimatu. Modyfikowanie genetyczne roślin uprawnych, zapewniające im odporność na herbicydy, doprowadziło do zwiększenia użycia tychże herbicydów, które z kolei zwiększyło toksyczność ekosystemów i spowodowało, że chwasty przystosowały się do substancji chemicznych. Wczorajsze rozwiązanie staje się dzisiejszym problemem. W końcu dzisiejsze rozwiązanie będzie jutrzejszym kataklizmem.

Kiedy West zwraca się do hordy technofilów za pośrednictwem zestawu słuchawkowego, przyziemna rzeczywistość jego wniosków w oczywisty sposób ginie. Innowacyjność nie jest magią. Zasoby naturalne i środki, które czynią innowacje możliwymi nie są nieograniczone. W tej chwili globalna energia netto gwałtownie spada. Nowe źródła energii – począwszy od “zamkniętej nafty”, a skończywszy na panelach słonecznych – nie dodają dość energii, aby uzupełnić straty, gdy konwencjonalne pola roponośne osiągają i przekraczają swój produkcyjny szczyt.

Wynalazki ludzkości nie są ponadczasowe. Innowacje mogą przynieść okresowe korzyści, ale jak w przypadku elektrowni jądrowej czy gazowego szybu wymagają coraz więcej ulepszeń i napraw. Tego wariackiego wyścigu pod górę, po coraz bardziej stromym zboczu, człowiek industrialny wygrać nie może. W międzyczasie określona klasa ludzi uczestniczy w tym wyścigu wrzucając całą resztę do pieca rozwoju i postępu. Kiedy w końcu osiągniemy punkt załamania, cywilizacja nie tylko utraci zdolność do innowacji i wzrostu, lecz także do powstrzymania swoich drzemiących zabójców.

Tłumaczenie: exignorant

Więcej na temat ustaleń prof. Geoffery’a Westa w III rozdziale eseju: „Pochwała anarchii (braku hierarchii)”.

Źródło: http://exignorant.wordpress.com/2014/03/16/cywilizacja-przemyslowa-nasz-wspolny-gruchot/

Czy służby specjalne organizują marsze i demonstracje w celu „kontrolowanego upuszczania pary”?

Czy polskie służby specjalne organizują marsze i demonstracje w celu „kontrolowanego upuszczania pary”?

marsz niepodleglosci 11 listopada

Kto zyskuje na wszelkiego rodzaju manifestacjach i demonstracjach? A kto na nich najbardziej traci?

Kim są ludzie którzy je organizują?

Z jakiego powodu żaden postulat tego typu „eventów” nie został spełniony?

W jakim celu ludzie uczestniczą w manifestacjach i co im to daje?

Jak mamy działać, aby naprawdę coś uzyskać i czemu jest to takie trudne?

Od siebie dodam, że tzw. „lud” NIGDY NICZEGO NIE OBALIŁ!

Rewolucję, jeśli do niej w ogóle dojdzie – zawsze robi zwarta i zdyscyplinowana grupa, która po obaleniu rządu, natychmiast może przejąć stery władzy i odpowiedzialność za losy państwa.

Lud protestujący na ulicach to jedynie dodatek, jeden z wielu, by władza się przestraszyła!

Okazuje się, że część tych marszów i manifestacji może być organizowana przez polskie służby specjalne… Zszokowany? Zapraszam do posłuchania poniższego nagrania (Komentarz Konieczny):

Zapraszam też do subskrypcji kanału na You Tube z którego pochodzi powyższy film:
https://www.youtube.com/channel/UCytN3QlZVPs8i4NZaCpvaDQ

Czy jesteś zszokowany po przesłuchaniu powyższego nagrania?! Tak, teraz już wiesz, czemu tak naprawdę służą tego typu „eventy” jak „Marsz Niepodległości”, marsz: „Odwołujemy rząd Tuska 21 marca 2014” itp itd.

I niestety, prawda boli..

Dlatego uważam, że warto zwrócić uwagę na to, iż lepiej wspierać media niezależne które realizują ideę pracy u podstaw – tu i teraz, dzień za dniem, z uporem i hartem ducha. To jest realna możliwość zmiany, a nie kontrolowane upuszczanie emocji na prowokowanych przez służby specjalne marszach.

Do takich mediów, należą m.in. moje strony i fan page ‚i. Chcesz pomóc, kliknij na link poniżej po info:
http://jarek-kefir.org/wsparcie/

marsze demonstracje protesty 11 listopadaPolecam motywujące cytaty Jima Rohn’ a o budowaniu naszego celu.. choćby tym celem miały być przemiany w państwie:

-Nie pragnij, aby to co robisz było łatwiejsze. Pragnij, abyś to Ty był lepszy.

-Nie możesz zmienić swojego przeznaczenia w jedną noc. Ale możesz zmienić kierunek w którym podążasz.

-Nie płacą ci za godzinę. Płaca ci za wartość którą wnosisz w tą godzinę.

-Jeśli czegoś pragniesz, i pragniesz tego wystarczająco mocno, wtedy znajdziesz także sposób by to zdobyć.

-Sukces oznacza robienie zwykłych rzeczy – niezwykle dobrze.

-Niech inni żyją miernym życiem, ale nie ty. Niech inni kłócą się o drobnostki, ale…nie ty. Niech inni użalają się nad rzeczami nieistotnymi, ale nie ty. Niech inni składają swoją przyszłość w cudze ręce… Ale nie ty.

-Jeśli pracujesz nad realizacją swoich celów – Twoje cele będą pracować na ciebie. Jeśli pracujesz nad swoim planem, Twój plan zapracuje na Ciebie.
Każda rzecz którą budujemy – w finale buduje nas samych.

-Dyscyplina stanowi pomost pomiędzy celem a jego osiągnięciem.

-Dobry przywódca pomaga tym, którzy sobie słabo radzą – poprawić się, a tym którzy radzą sobie dobrze, aby radzili sobie jeszcze lepiej.

-Nie czytaj rzeczy, które nic nie wnoszą. Mogą cię ubawić ale nigdy na nich nie wzrośniesz.

-Sukcesu się nie osiąga przez gonienie za nim. On przychodzi sam, przyciągnięty przez moc człowieka, którym się stajesz.

-Twoje życie nie poprawi się przez przypadek. Poprawia się, jeśli zaczniesz je faktycznie zmieniać.

-Motywacja jest twoim punktem startowym. Ale to dobre nawyki poprowadzą cię dalej.

-Szczęście nie jest czymś co możesz osiągnąć jutro. Szczęście projektujesz sobie w Teraz.

-Porażka to błąd w osądzie.. Powtarzany dzień za dniem.

-Książka, której nigdy nie przeczytasz – nie może ci pomóc.

-Mury, które wokół siebie wznosimy, zatrzymują napływ smutku, ale tak samo zatrzymują napływ radości.

-Wszyscy cierpimy z jednego z dwóch powodów: Bólu, jakim jest jest dyscyplina w osiąganiu celów. Lub bólu, jakim jest żal ze czegoś nam się nie udało dokonać.

-Najważniejszą przyczyną wyznaczania sobie celów jest to że ich realizacja zmieni także ciebie. A to w jaki sposób Ty się zmieniasz, będzie nawet ważniejsze niż sama realizacja celu. Najważniejsze w życiu nie jest to co zdobędziesz – ale to w jaki sposób zdobywanie tego – zmieniło i zbudowało ciebie.

Źródła:

http://www.thinkexist.com/

http://www.brainyquote.com/

Źródło polskie:

http://zenforest.wordpress.com/2012/02/19/jim-rohn-o-naszym-potencjale-cytaty/