Reklamy

Kategoria: Polityka i społeczeństwo

Łągiewka: inżynier szantażowany przez służby, które zabroniły mu prac nad wynalazkiem!

Tajemnicza i mrożąca krew w żyłach sprawa inżyniera Łągiewki i jego wynalazku

Przedstawiam Wam historię polskiego inżyniera i wynalazcy, Pana Łągiewki. Wymyślił on zderzak nazywany od jego nazwiska „Zderzakiem Łągiewki„. Ten wynalazek mógłby znacznie ograniczyć śmiertelność na drogach na całym świecie. Jednak jest blokowany przez kapitalistów (psychopatów), wyzyskujących nas ze wszystkich stron.

Wprowadzenie Zderzaka Łągiewki blokują bowiem kapitalistyczne korporacje ubezpieczycieli, które stały się de facto kartelem, podobnie jak kartel bankowy czy farmaceutyczny. Zresztą, tymi ponadnarodowymi wielkimi kompleksami rządzą ci sami ludzie.

Globalne korporacje: medialne, farmaceutyczne, bankowe, spożywcze i finansowe, to są ci sami akcjonariusze i ci sami właściciele. Ubezpieczyciele blokują wprowadzenie tego wynalazku, bo zarabiają krocie na fakcie masowego ubezpieczania się kierowców od wypadków.

zderzak łągiewki

.

Wynalazek Pana Łągiewki został skonfiskowany przez oficerów Wojskowych Służb Informacyjnych (osławione WSI) i wywieziony do Izraela. Niedawno wynalazek ten został splagiatowany przez jedną ze stajni Formuły 1 – i użyty w ich wyścigówce.

Warto wspomnieć, że Pan Łągiewka i jego wynalazek byli szkalowani przez nurt o nazwie „racjonalizm naukowy”. Racjonaliści naukowi mają to do siebie, że bronią wszelkich działalności i przede wszystkim – wszelkich zysków – rządów i korporacji. Racjonaliści naukowi tuszują także spiski i konspiracje tych podmiotów, nazywając wszelkie demaskacje prawdy „teoriami spiskowymi”. Także tutaj czujni racjonaliści naukowi nie próżnują, gdy zagrożone są interesy korporacji, rządów i innych wielkich, choć legalnie działających mafii.

Pan Łągiewka i prof. Gomułka (nie mylić z postacią historyczną) kontynuowali swoje prace w tajemnicy.

Wstęp: Jarek Kefir

WSI zabierają wynalazek i wywożą go do Izraela

.

Czy WSI (Wojskowe Służby Informacyjne) w porozumieniu z izraelskim wywiadem ukradło i sprzedało polski wynalazek za granicę? Nie mam na to dowodów ale wierzę że tak właśnie było, biorąc pod uwagę to że mówi się, iż WSI to organizacja poniekąd przestępcza.

Polecam poczytać i pooglądać filmy gdzie Wojciech Sumliński opowiada o WSI i byłym prezydencie Bronisławie Komorowskim.

Więcej tu:

.

.

.

Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc! A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy
Reklamy

Oblicza morderczego kapitalizmu. O tym jak markety i dyskonty niszczą nam gospodarkę

Oblicza morderczego kapitalizmu. O tym jak markety i dyskonty niszczą nam gospodarkę

dyskonty i supermarketyWklejam tekst autorstwa znanego dyskutanta niezależnych stron, Jowrama. Dotyczy on kapitalistycznych praktyk sieci „Biedronka”. Są to praktyki rodem z najczarniejszych czasów XIX wiecznego, dzikiego kapitalizmu.

Biedronka i ogólnie, supermarkety i dyskonty, to nie tylko ludobójcze* warunki pracy – takie jak umowy śmieciowe, głodowe pensje i nieludzki, kapitalistyczny wyzysk ludzi pracy.

* = użyłem słowa „ludobójcze”. Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że to, co obecnie robi się w Polsce, jest niczym innym jak ludobójstwem, tylko w białych rękawiczkach, po kapitalistycznemu? Podaje definicję tego wyrazu z Wikipedii”
Cytuję: „Artykuł II Konwencji definiuje ludobójstwo jako czyn „dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:
(…)
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego„.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludob%C3%B3jstwo

Kapitalizm, szczególnie w formie znanej z Polski i innych krajów regionu, jest więc jednym z elementów depopulacji – ludobójstwa. Trzeba powiedzieć to w końcu wprost, bez cenzury i bez patrzenia się co powiedzą gówniarze z gimnazjum popierający Janusza Korwina Mikke. A jak wiadomo, opanowali oni cały internet. Zresztą, kapitalizm jest bardzo bliski korporacjonizmowi (faszyzmowi). Faszyzm nie musi wcale oznaczać ludobójstwa jawnego i obozów koncentracyjnych; wystarczy, że są obozy pracy takie jak markety i dyskonty, gdzie krwiopijczo wyzyskuje się ludzi pracy. Korporacjonizm, czyli faszyzm, jest kapitalizmem w wersji 2.0 – każdy kapitalizm prędzej czy później przemieni się w korporacjonizm.

Wracając do meritum: markety i dyskonty to jedne z największych szkodników naszej gospodarki, zaraz po zagranicznych, kapitalistycznych bankach i zagranicznych korporacjach. Nie odprowadzają one ani grosza podatków, bo są z nich zwolnione, np decyzją urzędniczą. Polski przedsiębiorca odprowadzać podatki natomiast musi, jest więc dyskryminowany. Poza tym, dyskonty i markety narzucają kapitalistyczne normy, czyli niską jakość produktów (np warzyw, owoców – więcej chemii niż na targowiskach), bo sprzedać trzeba tanio. No i takie produkty są skupowane od rolników wręcz po głodowych stawkach, co nie przekłada się jednak na specjalnie niskie ceny w markecie.

Cierpią i producenci (rolnicy) i klienci, bo są zmuszeni kupować towar znacznie bardziej chemizowany. Na stronie Liga Świata był kiedyś obszerny artykuł o tym, że ten sam produkt produkowany np przez fabrykę w Pudliszkach dla sieci Biedronka, ma inny skład. Ten z Biedronki ma szkodliwy syrop glukozowo-fruktozowy i syntetyczny kwasek cytrynowy, zaś ten sam produkt z tym samym logo, ale w innych sklepach, już nie ma tych szkodliwych składników.

Polecam też inne artykuły o kapitalizmie i jego prawdziwej naturze:
Kapitalizm i polityka: systemy stworzone przez psychopatów
Umierająca przyroda, kapitalizm i opowieści kultury śmierci
Kapitalizm zawsze prowadzi do niewolnictwa, rewolucji i zagłady cywilizacyjnej
Kapitalizm to oszukańczy system, który prowadzi do powszechnej biedy
Kapitalizm: szaleńcza ideologia prowadząca do cywilizacyjnej zagłady
Obłąkańcza kapitalistyczna eksploatacja planety doprowadzi do zagłady biosfery
Producenci AGD i elektroniki tak projektują sprzęt, by szybko się zepsuł! Oto rezultaty „wolnego rynku” czyli kapitalizmu korporacyjnego
Oblicza liberalizmu i wolnego rynku: cywilizacyjny kanibalizm w Grecji [+18]

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

O tym, jak markety i dyskonty robią nas w wała!

Cytuję: „Firma „córka” jest właścicielem logo biedronka. Firma „matka” jest właścicielem sklepów która dzierżawi logo od firmy „córki”. Firma „matka” ma dochodu powiedzmy 2 miliardy złotych i musiałaby odprowadzić podatek od dochodu 19%, więc robi myk i wynajmuje logo od firmy „córki” za właśnie te dwa miliardy i dochód ma zerowy.

Firma „córka” zarejestrowana w raju podatkowym powiedzmy na kajmanach płaci podatek dochodowy nie 19% a 5%. Wszystko zgodne z prawem a Polska coraz biedniejsza. Zyski z sieci biedronka w Polsce za rok 2013 wyniosły 382 mln euro czyli 1 miliard 585 milionów zł. Zyski czyli już po odliczeniu wszystkich kosztów, opłat gruntowych, prądu, kosztów pracowniczych, podatków, itd.

Tyle portugalski prywaciarz zarabia na Polaczkach płacąc im głodowe pensje i wykańczając polski handel i małą i średnią przedsiębiorczość a nasze pieniądze jadą prosto do Lizbony na jego prywatne konto. Efekt działalności biedronki w Polsce to co najmniej 200 tysięcy bezrobotnych. Tylko w roku 2012 padło ponad 40 tys. małych sklepów nie licząc lokalnych producentów, dostawców i hurtowników.

A w jakim tempie się to odbywa ? 1 mld 585 mln / rok, czyli 4.375.342 zł / dobę. PONAD 4 MILIONY DZIENNIE! Ludzie Portugalczyk zarabia na was ponad 3 tysiące na MINUTĘ! Gdzie znajdzie taki drugi naród, który woli swoich wykończyć a obcemu w kieszeń pakować? No i nie ma na służbę zdrowia, renty i emerytury, podnosi się podatki… wymyśla nowe i obniża świadczenia, podnosi akcyzę na (…) paliwa.

To wszystko jest ze sobą mocno powiązane, brak polskich małych i średnich firm to brak wpływów do budżetu więc ściąga się z nas kasę jak się tylko da. I ja się pytam po co tam robicie zakupy skoro odbije się to na was wielokrotnie? Te pieniądze nie wracają na nasz rynek, polscy handlowcy mają za małe obroty aby godnie płacić swoim pracownikom, ci pracownicy nie maja pieniędzy na przyjemności i normalne życie i ci którzy wytwarzają dla nich dobra i usługi też na nich nie zarabiają a te pieniądze które zarobią wydają w biedronce.

Błędne koło zamknięte. Generalnie bieda i bezrobocie graniczące z absurdem. Polacy kiedy Wy zmądrzejecie? Jeszcze można to odwrócić, przestańcie kupować w zachodnich prywatnych sieciach handlowych a w szczególności w Biedronce, największym szkodniku na naszym rynku. Pamiętajcie ponad 4 miliony dziennie wywozi Portugalski właściciel z Polski i jeszcze mu mało, będzie się dalej rozbudowywał o kilkaset obozów pracy rocznie (średnio 300).

Powstaje prawie jedna nowa biedronka dziennie! A Wy mu zróbcie wspak i przestańcie do niego chodzić. Polacy pokażmy że nie jesteśmy głupim narodem i dbamy o siebie i nie tak łatwo nas wydoić do zera! Pozdrawiam i zachęcam do przemyśleń.”

Autor: Jowram

Polecam też artykuły o zbrodniczej ideologii liberalizmu / korwinizmu:
Religia Korwina Mikke (liberalizm) to ludobójstwo dokonywane na Polakach
Zwolennicy Janusza Korwina Mikke, nie dajcie się ogłupić! To wszystko już było!
Liberałowie! Wyborcy Korwina, PO, itp! Jesteście w ciemnej dupie! [+18]
Czy Janusz Korwin-Mikke popiera ludobójstwo Polaków?! “Za Hitlera podatki były niższe”
Korwinizm: szokujące fakty. Jest po to, by bogaci mieli więcej, a biedni mniej
“Ekonomiactwo” Korwina-Mikke i Balcerowicza w REALNYM życiu
Zwolennicy Korwina: co z nimi nie tak? Szokująca teoria!
Janusz Korwin Mikke popiera faszystowską i ludobójczą ideologię. „To będzie koniec dla państwa”
Neoliberalna filozofia Janusza Korwina Mikke to faszyzm. „Nie zamierzamy tego tolerować, stawimy czynny opór”
Janusz Korwin Mikke wychowa pokolenie gwałcicieli i psychopatów?

Zróbmy coś zanim przeklną nas nasze dzieci

Zróbmy coś zanim przeklną nas nasze dzieci

ochrona srodowiska i ekologiaArtykuł, krótki, z blogu Ex ignorant. Opowiada on o tym, że czasy cywilizacyjnej prosperity dobiegają końca, a zarówno nasze, jak i przyszłe pokolenia zapłacą straszliwą cenę za obecne życie na ekonomiczny i ekologiczny kredyt.

Pomijam tutaj kwestie sporne takie jak globalne ocieplenie, czy raczej: zmiany klimatu, które do mnie bardziej przemawiają. Chodzi o to, że pewnych faktów nie da się już ignorować. A że banda kapitalistów popierana przez agendy ONZ, postanowiła zbić na ekologii kolejny biznes, typu handel limitami CO2? To już nie ma znaczenia, świadczy to jedynie o tym, jak nisko upadła nasza cywilizacja. W obliczu zagłady już nie tylko cywilizacyjnej, jak to było wiele razy, np Imperium Rzymskie, ale także biologicznej – oni wzięli się za robienie na tym biznesów.

Przyroda nie podoła takiemu trybowi życia współczesnego człowieka. Gdy wszelkie patenty na technologie nie szkodzące środowisku są blokowane. Popatrzmy na to od strony praktycznej. Od początku XXI wieku jest patent na baterię do telefonów komórkowych, która swoim zaawansowaniem o lata świetlne wyprzedza przestarzałe i szkodliwe dla środowiska baterie litowe. Jednak żadna korporacja produkująca telefony / smartfony nie chce tego patentu wprowadzić w życie, bo to zaprzeczałoby ich polityce wymieniania telefonu na nowy co 2, 3 lata. A takich przykładów jest znacznie więcej..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Na koszt naszych dzieci

Cytuję: „Czy chciałbyś wiedzieć, jak dalece zbankrutowane są nasze społeczeństwa? Finansowo i moralnie. Zanim odpowiesz twierdząco, przyznaj proszę, że masz swój udział w tym bankructwie. Nawet jeśli dysponujesz środkami, nie jesteś zadłużony lub nie przekroczyłeś 25 roku życia, pozwalasz, aby postępowało. Możesz mieć całe mnóstwo powodów i usprawiedliwień, lecz nadal na to pozwalasz.

Nasze bankructwo finansowe i moralne prawdopodobnie najlepiej demonstruje sposób, w jaki traktujemy swoje dzieci. Moją ulubioną kwestią jest to, że każdy zapytany rodzic powie – klnąc się na wyznawane przez siebie bóstwo – że kocha swoje dzieci nad życie, ale fakty mówią inaczej. Miłość ta nie wykracza poza czubki naszych nosów lub poza najbliższy krawężnik.

Podczas gdy przysięgamy na groby swoich matek, że tak bezgranicznie je miłujemy, wprowadzamy je w świat, który utracił połowę dzikiej przyrody w ciągu 40 lat; którego obszary przybrzeżne staną się niemożliwe do zamieszkania za ich życia – świat tonący w długach, abyśmy mogli trzymać się kurczowo naszych marzeń o willach, samochodach i gadżetach; aby im pozostały jedynie koszmary.

„Ale ja zawsze chciałem tego, co dla nich najlepsze!” Tak, cóż, zawsze wybierałeś [rodzicu] brak zainteresowania tym, co się dzieje, wolałeś tyrać w znienawidzonej pracy, aby dotrzymać kroku Kowalskim i wmawiałeś sobie, że i tak nic na to nie poradzisz, zatem ograniczałeś się do corocznego datku na cele dobroczynne, przekazanego popularnym organizacjom charytatywnym spółkującym z korporacjami. (Nie wiedziałeś? A próbowałeś się dowiedzieć?)

Wybierałeś przywódców, którzy obiecywali, że pozwolą Ci zachować to, co masz i zaserwują dokładkę. Głosowałeś na osoby, które obiecywały Ci wzrost, ale nigdy nie kwestionowałeś tej obietnicy. Nigdy nie zastanawiałeś się – siedząc w swoim domu, którego gabaryty zaledwie 100 lat temu wprawiłyby w kompleksy arystokrację – jaką cenę przyjdzie zapłacić za Twoją zamożność.

I z pewnością nigdy nie zadałeś sobie pytania, czy to przypadkiem nie Twoje własne dzieci zapłacą tę cenę. Cóż, deklaracja Ich hab es nicht gewüsst od czasu procesów norymberskich nie jest uznawana za obronę uzasadnioną; wspominam na wypadek, gdybyś po nią sięgnął.

Faktem jest, że kontynuujemy nasz styl życia – z całych sił – ponieważ możemy zmusić nasze dzieci do uregulowania rachunku. Możemy sobie pozwolić na dalsze zabijanie gatunków – lokalnie, a przede wszystkim za granicą – bo i tak nie mamy kontaktu z żadnym z nich. Poza komarami, które likwidujemy pacnięciem. Możemy prowadzić nasze 3 rodzinne auta, gdyż topniejący lód Arktyki oglądamy wyłącznie w telewizji.

Pozwalamy sobie, i naszym rządom, codziennie zwiększać zadłużenie, ponieważ powiedziano nam, że bez stale i zawsze rosnącego długu wszyscy poumieramy; że dług to życiodajna krew naszej egzystencji. Nie rozumiemy, co oznacza wzrost poziomu zadłużenia o miliardy i biliony rocznie, i nie chcemy się dowiedzieć.

Sprawą zajmie się następne pokolenie; nam wystarczą multi-calowe, płaskie ekrany TV, centralne ogrzewanie zasilane węglem i cała reszta. Powodzi nam się lepiej niż naszym rodzicom. Czy nie takie powinno być życie?

Tak oto powróciliśmy do tematu naszych dzieci. Nie, życie nie musi takie być. Nie każdemu pokoleniu może powodzić się lepiej niż poprzednikom. W rzeczywistości jesteśmy ostatnią generacją, która tego doświadcza. Był to krótki rozbłysk w historii ludzkości, tym bardziej w historii Ziemi, a teraz wygasa. I musisz wykombinować, co masz zamiar w związku z tym zrobić, wiedząc, że bierność uczyni niewesołą już przyszłość Twoich synów i córek jeszcze bardziej ponurą.”

Autor: Raúl Ilargi Meijer (wersja oryginalna)
Data publikacji: 8 października 2014
Tłumaczenie: exignorant

Upadek ziemskiego ekosystemu i dramatyczna utrata biosfery

Upadek ziemskiego ekosystemu i dramatyczna utrata biosfery

ekologiaZapraszam na artykuł przetłumaczony przez Ex ignorant’a, autorstwa dr Glenn Barry’ego. Czasy obecne to czasy bezprecedensowego upadku ziemskich ekosystemów. Straty jakie powoduje rabunkowa, kapitalistyczna gospodarka, są widoczne gołym okiem i nie można ich już kwestionować.

Żyjemy w epoce, gdzie wszystkie dotychczasowe rozwiązania – technologiczne, ekonomiczne, społeczne, polityczne, religijne, moralne – stają się straszliwie niewydolne. Jest to bez wątpienia czas przełomu, konkretnie – stadium globalnego upadku systemowego. Dalsze istnienie tych systemów w niezmienionej formie jest zagrożeniem dla całej planety.

Doszło tutaj do swoistego paradoksu. Z jednej strony, technologia umożliwia to, co nie było dotąd możliwe nigdy – studiowanie wiedzy, zarówno tej naukowej jak i tajemnej. Z drugiej strony, poprzez chroniczny brak innowacji nie szkodzących przyrodzie, poprzez celową politykę wielkich karteli i rządów – doprowadzamy planetę na skraj ekologicznej zagłady. Z jednej strony, dostaliśmy wreszcie szansę na zmianę – na zmianę barbarzyńskich i okrutnych wzorców, jakie panowały przez setki tysięcy lat, a które wyłaniają się jeszcze z naszych zwierzęcych pradziejów. Z drugiej strony, zamiast to robić – wolimy skupiać się na konsumpcji, i kapitalistyczny zysk ustawiliśmy w roli psychopatycznego bożka.

Gdy powiesz to przeciętnemu człowiekowi – stwierdzi on coś w rodzaju: „no dobrze, Jarek, ja wiem, że cywilizacja i biosfera kiedyś upadnie, ale co mnie to obchodzi„. Wyuczona bierność to coś, co dostajemy w spadku – najczęściej, niestety, razem z pakietem konserwatywno-religijnym. Wyuczona bierność mas, owieczek, pozwala bandzie kapitalistycznych psychopatów na rabunkową eksploatację planety, i wyzyskiwanie wszystkich, co są niżej w drabinie społecznej.

Obecnie wkroczyliśmy w fazę kolejnego wielkiego wymierania. Epoka antropocenu zapoczątkowana około 200.000 lat temu, może się skończyć równie szybko. Nie będzie więc wojny nuklearnej, nie będzie globalnego islamskiego kalifatu, ani tym bardziej globalnej świadomości zapowiadanej przez new age’owców. Możliwe, że będzie powolna agonia ziemskich ekosystemów, i wraz z nimi – nas samych..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Raport o stanie planety: Od 1970 roku skonsumowaliśmy połowę ziemskiego życia

Cytuję: „Epidemia wirusa Ebola, bezprecedensowa susza w Kalifornii i konflikty społeczne na Bliskim Wschodzie demonstrują, co się dzieje, kiedy ekologiczne granice planety są nieuznawane i przekraczane.” Dr Glen Barry, autor badania „Utrata ziemskiego ekosystemu i upadek biosfery”

Świat utracił 52% swojej biologicznej różnorodności od 1970 roku – ogłosiła organizacja World Wildlife Fund w opublikowanym przed kilkoma dniami badaniu o stanie planety.

Stworzenia na lądzie, w rzekach i morzach są dziesiątkowane, ponieważ ludzie zabijają je w celach handlowo-żywieniowych w niezrównoważonej ilości, zanieczyszczają lub niszczą ich siedliska, stwierdziła analiza przeprowadzona przez naukowców z WWF i Londyńskiego Towarzystwa Zoologicznego.

Według raportu Living Planet 2014, „Liczba ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb na całym świecie jest średnio o połowę mniejsza niż 40 lat temu. Spadek ten znacznie przekracza dotychczasowe szacunki – tym razem wykorzystano nową metodologię, która jest bardziej reprezentatywną dla globalnej bioróżnorodności.”

„Gdyby w przyszłym tygodniu w londyńskim zoo uśmiercono połowę zwierząt, informacja ta trafiłaby na pierwsze strony gazet,” powiedział profesor Ken Norris, dyrektor naukowy LTZ. „Ale dzieje się to w rozległym plenerze… Szkody te są następstwem wybranego przez nas sposobu życia.”

„Wszyscy słyszeliśmy o giełdowym indeksie FTSE 100, ale przeoczyliśmy najważniejszy wskaźnik – spadkową tendencję wśród gatunków i ekosystemów Ziemi,” powiedział profesor Jonathan Baillie, dyrektor ochrony przyrody LTZ. „Nadużywanie surowców ostatecznie doprowadzi do konfliktów,” dodał.

Naukowcy zbadali trendy wśród ponad 10.000 populacji 3.038 ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb, a następnie obliczyli Living Planet Index (LPI), który określa stan zdrowia gatunków w różnych środowiskach i regionach. Podczas gdy LPI w rejonach o klimacie umiarkowanym spadł w latach 1970-2010 o niepokojące 36%, to w tropikach redukcja indeksu wyniosła 56%. W skali globu największe straty odnotowała biologiczna różnorodność w Ameryce Łacińskiej – uległa gwałtownemu zmniejszeniu aż o 83%.

Jon Hoekstra, główny naukowiec WWF, przedstawił to w inny sposób: „Zniknęło 39% naziemnej dzikiej przyrody, zniknęło 39% fauny morskiej, zniknęło 76% procent fauny słodkowodnej – wszystko w ciągu ostatnich 40 lat.”

„Rzeki są na dnie systemu,” powiedział Dave Tickner, główny doradca słodkowodny WWF. „Cokolwiek dzieje się na lądzie, ostatecznie trafia do rzek. Na przykład każdego roku do Gangesu wlewa się dziesiątki miliardów ton ścieków.”

Poza zanieczyszczeniem destrukcyjny wpływ na systemy słodkowodne mają tamy i rosnący pobór wody. Na całym świecie jest ponad 45.000 dużych tam o wysokości przekraczającej 15 metrów. „Tną one rzeki na tysiące kawałków,” powiedział Tickner, „co uniemożliwia zdrowy przepływ wody.” Podczas gdy liczba ludności wzrosła w ciągu ostatniego stulecia czterokrotnie, zużycie wody odnotowało wzrost siedmiokrotny. „Prowadzimy coraz bardziej spragnione życie,” dodał.

Drugi indeks ujęty w nowym raporcie Living Planet oblicza „ślad ekologiczny” ludzkości, czyli skalę zużycia zasobów naturalnych. Obecnie globalna populacja wycina drzewa szybciej od tempa ponownego ich wyrastania, prowadzi połowy ryb szybciej od zdolności oceanów do odbudowy ich zapasów, pompuje wodę z rzek i warstw wodonośnych szybciej od poziomu uzupełniających je opadów, emituje ocieplający klimat dwutlenek węgla w ilości przekraczającej pojemność absorpcyjną oceanów i lasów.

WWF podaje, że apetyt ludzkości już teraz wykracza poza wydajność biologiczną planety, czyli ilość produktywnych pod względem biologicznym obszarów lądowych i morskich, które są dostępne, aby zapewnić nam surowce spożywcze, paliwowe, budowlane i inne. Rzeczywiście, zaspokojenie naszych bieżących potrzeb wymagałoby ekwiwalentu 1.5 ziemskiej wydajności biologicznej, czytamy w raporcie.

„Gdyby wszyscy ludzie na tej planecie pozostawiali ślad ekologiczny przeciętnego mieszkańca Kataru, potrzebowalibyśmy 4.8 planety,” stwierdza raport. „Gdybyśmy przyjęli styl życia typowego obywatela USA, potrzebowalibyśmy 3.9 planety.”

Na całym świecie nasz ślad ekologiczny spadł o 3% w latach 2008 i 2009 [Początek „globalnego kryzysu finansowego”, przyp. tłum.], głównie z powodu niższego popytu na paliwa kopalne. Jednak najnowsze dane dostępne od 2010 roku pokazują, że ślad wznowił swą tendencję wzrostową.

„Kraje o wysokich dochodach wykorzystują pięć razy więcej zasobów naturalnych niż państwa o dochodach niskich, ale to właśnie te ostatnie doświadczają największej utraty ekosystemu,” powiedziała w komunikacie prasowym Keya Chatterjee, starszy dyrektor WWF ds. ekologicznego śladu.

Importując żywność i inne towary wytwarzane dzięki destrukcji siedlisk w krajach rozwijających się, państwa bogate de facto dokonują „outsourcingu” schyłku dzikiej przyrody. Przykładowo w latach 1990-2008 jedną trzecią wszystkich [globalnych] produktów wylesiania, takich jak drewno, wołowina i soja wyeksportowano do Unii Europejskiej.

A jak plasują się w rankingu konsumentów planety Polacy? „Jeśli wszyscy ludzie konsumowaliby dzisiaj tyle, co przeciętny mieszkaniec Polski, potrzebowalibyśmy dwóch i pół planet takich samych jak Ziemia.”

Opracował: exignorant
Data publikacji: 30 września 2014

Neoliberalizm i mieszkaniowa katastrofa. „Tu jest gorzej niż w obozie i durniej niż w psychiatryku”

Neoliberalizm i mieszkaniowa katastrofa. „Tu jest gorzej niż w obozie i durniej niż w psychiatryku”

liberalizm janusz korwin mikkeZapraszam do artykułu poruszającego niezwykle ważną kwestię w Polsce – neoliberalizm, wysiedlenia z mieszkań i eksmisje, brak budownictwa społecznego i socjalnego. Artykuł jest pisany na nieco lewicową modłę. Cytat z tytułu jest autorstwa czytelniczki mojej strony, Gai. Co o nim sądzicie?

W Polsce by kupić mieszkanie, należy wziąć kredyt hipoteczny. Gdyż praktycznie nikogo na mieszkanie nie stać. Czy mamy do czynienia ze spiskiem bankierów i deweloperów? Czy ceny mieszkań w Polsce są absolutnie nierynkowe i permanentnie zawyżane przez mafię deweloperską? Wszystko wskazuje, że tak właśnie jest.

W Polsce nie brakuje mieszkań, bo jak zauważył jeden z analityków wprawnie oceniających rzeczywistość – mamy prawie że milion pustostanów (!). W Polsce brakuje tanich mieszkań, a raczej takich, których ceny odpowiadałyby rynkowym realiom.

Warto dodać tutaj, że jest to kolejny argument za tym, że liberalizm gospodarczy i lansowana przez Janusza Korwina Mikke „niewidzialna ręka wolnego rynku” w świecie realnym w ogóle nie działa. Owszem, jest to pewna teoria, jest to pewna utopia, i gdyby i ludzie i system byli idealni, to być może by to działało dobrze. W realiach życia prawdziwego, gdzie jest tak wiele chaotycznych czynników, nie branych pod uwagę przez tę ideologię, prowadzi to do szeregu patologii. M.in. do zmów cenowych, do powstania mafijnych, potężnych karteli, które za nic mają nie tylko ludzką jednostkę, ale także całe państwa.

Gimbusom, licealistom i studenciakom popierającym Korwina, których przed kapitalistycznym upodleniem i dehumanizacją ratują kanapeczki od styranych życiem rodziców, pragnę powiedzieć jedno. Kapitalizm to inaczej system kastowy jeśli chodzi o zarobki: 1% lub mniej ma ogromną większość bogactw. 5% do góra 10% zarabia jako tako, i tu Korwin Wam wmawia, że jak będziecie zdolni i jak będziecie się uczyć, to załapiecie się do tej „elity”. Z tym, że nie mówi on że cała reszta społeczeństwa – 90% – zarabia grosze i cierpi upodlenie.. Bo taka jest natura tego systemu, matematyka nie kłamie, a prawo zachowania energii ma swoje odbicie również w świecie pieniędzy.

Polecam ciekawe artykuły w temacie:
Nie daj sobie wmówić, że kupno mieszkania (na kredyt) jest dobrą inwestycją!
Polska niewolniczą manufakturą. Pracujemy dłużej i ciężej za niższe pensje
Dlaczego pensje w Polsce są tak niskie? O tym jak NBP sztucznie zaniża wartość złotówki
Kapitalizm to oszukańczy system, który prowadzi do powszechnej biedy
10 polskich kłamstw gospodarczych i społecznych
Hipoteczni kredyciarze: najwięksi naiwniacy naszych czasów. Praca na dwa etaty, depresja, sześciopak piwa.. I tak przez 40 lat
Kapitalizm i polityka: systemy stworzone przez psychopatów

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Prawo do miasta i polityka wysiedleń

Cytuję: „Moda na aktywizm miejski często uważana jest za dobry sposób na odnowienie oddolnej demokracji. W rzeczywistości jednak zjawisko to w niewielkim stopniu łączy się z konfliktami społecznymi w polskich miastach. Ogniskują się one wokół kwestii mieszkaniowej.

Od jakiegoś czasu w centrum debaty publicznej coraz częściej słyszymy sformułowania typu: „ruchy miejskie”, „aktywiści miejscy”, „kongresy miejskie”, „miejskie tezy”, „działania”, „spotkania”, „debaty”, a nawet i „miejskie kampanie wyborcze”. Niestety w większości przypadków w tej modzie na „miejskość” wszelkie kwestie problematyczne dotyczące miast i ich mieszkańców sprowadzają się do galerii handlowych, zieleni, kultury i ewentualnie dróg rowerowych czy deweloperów. Nawet w debacie o czyścicielach kamienic, miejscy aktywiści nie podejmują tematu wysiedleń, zazwyczaj skupiając się tylko i wyłącznie na osądach moralnych zachowań właścicieli. Niczym ksiądz z ambony. W tak postrzeganej „miejskości” pomijana jest analiza kluczowych procesów dla miast i mieszkańców.

Podejmując próbę poszerzenia perspektywy, należy rozpocząć od wskazania, że ogólne zmiany, jakie wystąpiły w Polsce w okresie po transformacji, drastycznie zmieniły zarówno otoczenie ekonomiczne, w którym żyją mieszkańcy miast i działają ruchy społeczne, jak i środowisko polityczne, co wpływa na nowe formy oporu mieszkańców. Aby rozwijać potencjał hasła „prawo do miasta”, jako zawołania użytecznego w działaniu społecznym, nie tylko w budowaniu „miejskiej klasy kreatywnej”, ale jak wskazywał David Harvey – politycznego ideału, musimy najpierw zapytać o to, jakie zmiany są najbardziej kluczowe dla procesów miejskich? I jak one wpłynęły na trajektorię miejskiego oporu? W tym celu niezbędna jest analiza jednego z kluczowych problemów: wysiedleń. Kto za nimi stoi, jaka jest ich skala i co o nich wiemy?

NEOLIBERALNA NARRACJA A WYSIEDLENIA

Neoliberalna polityka zarządzania miastem charakteryzuje się m.in. określoną narracją, której jednym z głównych celów jest utrzymywanie społecznych nastrojów w bezpiecznych ramach. Szczególnie w momentach kryzysowych, czyli wtedy, gdy mieszkańcy coraz bardziej odczuwają negatywne skutki polityk miejskich – np. wskutek wzrostu czynszów, eksmisji czy gentryfikacji. Do uciszania krytyki i oporu skutecznie służy m.in. dyskurs potransformacyjny. Pojawił się zaraz po roku 1989 i nadal jest pielęgnowany. Dzieli on ludzi na ekonomicznie użytecznych i nieużytecznych. A co najważniejsze, tworzy w społecznej świadomości mit, zgodnie z którym gospodarka reguluje się sama, a kryzysy nie występują, lub są czymś wyjątkowym.

Stosownie do tych założeń ci, którym się nie udało, czyli ofiary negatywnych skutków projektu neoliberalnego, są sami sobie winni. Eksmitowani „pasożyci” czyhający na mieszkania socjalne, „nieodpowiedzialne” matki rodzące dzieci mimo ubóstwa, „leniwi” lokatorzy nie płacący czynszu. Ich główny problem, to rzekome niedostosowanie do wymogów transformacji. [1] Ocena i kategoryzowanie ludzi pod kątem przydatności stało się pewnego rodzaju społeczną oczywistością. Kolejnym elementem budowania dyskursu, a co za tym idzie łagodzenia nastrojów krytycznych i dewaluowania głosów oporu, jest brak powszechnej znajomości danych na temat realnych społecznych skutków projektów neoliberalnych. Wysiedlenia nie były jak dotąd tematem jakiejś szczególnej debaty publicznej, oprócz kilku nagłośnionych eksmisji czy przypadków „czyszczenia” kamienic. Jaka jest skala tego zjawiska? Ile wysiedlonych kamienic stoi aktualnie pustych? Te pytania powinny być w centrum uwagi użytecznej społecznie „debaty miejskiej”.

Jeżeli nawet decydenci zdają sobie sprawę z tego, że problem brutalnych i niezgodnych z prawem wysiedleń istnieje i to na dużą skalę, zależy im na tym, by wiedza ta pozostała poza zainteresowaniem opinii publicznej. Mogłoby się bowiem okazać, że przy obecnej strategii władz, nie da się rozwiązać miejskich problemów w perspektywie następnych kilkudziesięciu lat, a sytuacja wymknęła się spod kontroli.

STRATEGIA WYSIEDLEŃ – EKSMISJA I ZASTRASZANIA

Zgodnie z dostępnymi danymi tylko w latach 1995-2012 liczba oficjalnie wniesionych pozwów o opróżnienie lokalu utrzymywała się na mniej więcej stałym poziomie, oscylując pomiędzy 31,2 a 41,2 tys. rocznie. W okresie od 1999-2000 polskie sądy odnotowały najwięcej spraw eksmisyjnych – ponad 40 tys. Według szacunków, ok. 600 tys. pozwów znalazło się w sądach od 1995 r. do dziś. Dotyczyło to przypuszczalnie ok. 1,8 miliona osób. Po wyroku, duża część lokatorów, wyprowadza się sama, jedynie pod presją sądu i procedury administracyjnej. Najbardziej oporni są wysiedlani przymusowo. W omawianym okresie komornicy wykonali ponad 130 tys. eksmisji, z czego w początkowej fazie ok. 70% z nich była wykonywana bez przydziału do lokalu socjalnego. Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego dot. zakazu eksmisji na bruk, w dalszym ciągu ok. 40% wysiedleń było wykonywanych faktycznie na bruk, czyli do lokali tymczasowych: zdezelowanych hoteli robotniczych, starych baraków, opustoszałych magazynów. Liczba wniesionych pozwów stanowi zatem najbardziej użyteczne źródło wiedzy o wielkości tego zjawiska, gdyż same eksmisje są działaniem ostatecznym.

Dane dotyczące ilości osób wysiedlonych z pominięciem prawa lokatorskiego nie są natomiast ewidencjonowane. Metody te stosują zarówno prywatni właściciele, jak i nawet władze samorządowe. W tym drugim przypadku za przykład może posłużyć Wałbrzych, którego władze odcinały prąd i gaz mieszkańcom. Działanie to miało zmusić lokatorki bloków komunalnych do wyprowadzki. Prywatni właściciele i banki w całej Polsce skorzystali z tej lekcji i poszli śladami co bardziej „nowatorskich” samorządów. Zaczął się rozwijać rynek usług związanych ze skupem roszczeń czynszowych czy zawodowym nękaniem lokatorów. Zastraszani mieszkańcy wyprowadzają się, co odnotowuje się jako tzw. dobrowolne opuszczenie lokalu, choć realnie jest to po prostu wysiedlenie.

BEZ PRAWA DO LOKALU SOCJALNEGO

Asymetria sił pojawia się już w sądzie. Często przeciwko lokatorowi występuje jednym rzędem prywatny właściciel i gmina. Władze lokalne korzystają z tzw. interwencji ubocznej. Podczas rozpraw sądowych o opróżnienie mieszkania, decyduje się często o przydziale bądź nie lokalu socjalnego. Gmina występuje tu w roli strony na prawach tzw. interwenienta ubocznego. Często bez zapoznania się z indywidualną sytuacją osoby czy rodziny, która na drodze sądowej stara się o przydział lokalu socjalnego, składa się po prostu wniosek, by mieszkania tego nie przydzielać. Uzasadnieniem najczęściej bywa brak lokali socjalnych. W wyrokach sądów czytamy wówczas, że gmina lokali nie posiada, więc wnosi o ich nie zasądzanie.

Podejście to ilustruje też wypowiedź Jarosława Pucka, szefa poznańskiego Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych, dla jednego z lokalnych tytułów prasowych: „Korzystamy z tego prawa od około 4 lat, bo nie mamy lokali socjalnych. Robimy tak przy prawie każdej eksmisji, w 99% przypadków stajemy po stronie właścicieli i wnosimy o nieprzyznawanie lokalu socjalnego”. „Pucek dodaje, jak podaje dalej gazeta, że działanie to przynosi realne skutki – jeszcze kilka lat temu prawie przy każdej rozprawie sądy przyznawały prawo do lokalu socjalnego. W tej chwili jest tego dużo mniej”. Zapytany przy okazji innej debaty o skalę zapotrzebowania na mieszkania socjalne w Poznaniu, Pucek stwierdza „jest coraz lepiej, miasto przydziela coraz mniej lokali socjalnych”.

Rzeczywistość zdaje się być zgoła inna, zwłaszcza z perspektywy mieszkańców. Dla przykładu w Poznaniu Urząd Miasta ocenia niedobór mieszkań dla najniżej materialnie sytuowanych rodzin na ok. 2-3 tys. Natomiast zgodnie z danymi szacunkowymi, na które powołuje się Wielkopolskie Stowarzyszenie Lokatorów ta liczba jest o wiele wyższa i może sięgać nawet 10 tys. lokali. Oprócz około 2 tys. rodzin zagrożonych eksmisją i kilkuset osób oczekujących na przydział lokalu, pozostają jeszcze tysiące rodzin mieszkających w przepełnionych substandardowych mieszkaniach. Jednocześnie w Poznaniu połowy lat 90. do 2012 r. wybudowano 832 mieszkania komunalne, co jest kroplą w morzu potrzeb, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt jednoczesnego skurczenia się gminnych zasobów mieszkaniowych o ok. 12 tys. lokali. Bezpośrednią konsekwencją tak prowadzonej polityki miejskiej są kolejne wybuchające konflikty lokatorskie, wzrost czynszów i masowe wysiedlenia.

KTO WYSIEDLA?

Głównymi podmiotami odpowiedzialnymi za wysiedlenia są banki, władze lokalne oraz prywatni właściciele. W Poznaniu kamienica przy ulicy Piaskowej była pierwszym przypadkiem ujawnienia procederu wykupu nieruchomości przez spółki-córki powiązane z NeoBankiem. Opór mieszkańców i zainteresowanie mediów ujawniło skalę zjawiska. Do Wielkopolskiego Stowarzyszenia Lokatorów zaczęli się zgłaszać inni poszkodowani lokatorzy. Już po kilku miesiącach okazało się, że w podobny sposób wysiedlono w Poznaniu kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt kamienic na przestrzeni ostatnich 10 lat. Spekulacje nieruchomościami wytworzyły nowy rynek usług spółek zajmujących się czyszczeniem kamienic. Banki natomiast to finansują.

Kamienica znajdująca się na objętej programem rewitalizacji ulicy Taczaka w Poznaniu, stanowi kolejny przykład wysiedleń, tym razem przez władze lokalne. Budynek opustoszał w efekcie zwyżki czynszów i presji formalnej. Niektórzy z lokatorów mieszkali tam 40 lat. Jedna z kamienic została przejęta przez Urząd Marszałkowski, a lokatorzy otrzymali informację o wypowiedzeniu umów najmu. Ci, którzy mieli lepszą sytuację materialną wyprowadzili się. Zostali najniżej uposażeni: para emerytów i samotna starsza wdowa. Urzędnicy zamiast wsparcia prawnego wybrali inne metody – co jakiś czas dzwonią do lokatorów nakłaniając do dobrowolnego opuszczenia lokalu. Budowanie presji psychicznej, nakłanianie do wyprowadzki w tej sytuacji utożsamiane jest z nękaniem. Urząd Marszałkowski, jako jednostka samorządu terytorialnego chce uniknąć w ten sposób procesu eksmisyjnego, w wyniku którego emeryci mieliby szansę na przydział lokalu socjalnego.

CO DZIEJE SIĘ Z WYSIEDLONYMI?

Nikt w zasadzie nie zajmuje się badaniami na temat tego, jak radzą sobie ze wzrastającą ilością wysiedleń mieszkańcy miast. Z niektórych naszych poznańskich ustaleń wynika, że osoby z wyrokami eksmisyjnymi stanowią prawdopodobnie 1/3 mieszkańców lokali socjalnych. Część w odpowiedzi na wysiedlenia po prostu skłotuje mieszkania, najchętniej należące do gminy, ale bywa, że także lokale prywatne.

Niektórzy korzystają ze wsparcia rodziny, czy znajomych – wynajmując mieszkanie w kilka osób. Tu z kolei dane wydają się wskazywać, iż w przypadku najniżej uposażonych grup, rośnie zatłoczenie. W stolicy Wielkopolski ok. 55 tys. osób (ok. 10% ludności) mieszka w warunkach, gdzie na jedną osobę przypada mniej niż 10 metrów powierzchni użytkowej, przy średniej w Poznaniu 26 metrów kwadratowych, a w miastach europejskich 32 metry kwadratowe.

Na przykładzie Poznania wiadomo też, że wzrasta liczba osób chcących skorzystać z niektórych noclegowni (dziś dysponują one ok. 1500 miejscami). Zgodnie z relacjami pracowników socjalnych, często przyczyną bezdomności jest eksmisja. Wreszcie inni, starzy i schorowani, trafiają do domów pomocy społecznej.

OD DEMONSTRACJI PO SKŁOTOWANIE

Formy oporu przed brutalnymi wysiedleniami są zróżnicowane. Od okupacji urzędów miejskich, barykadowania kamienic, by w ten sposób chronić się przed czyścicielami, przez budowanie wspólnot walki po przejmowanie pustostanów. Oddolnie organizowana pomoc prawna, a także tworzenie koalicji mieszkańców np. ze środowiskami akademickimi i artystycznymi, pozwala pozyskiwać nowe dane, budować narzędzia krytyki niezbędnej do tworzenia alternatywnych narracji i wyjaśnień sytuacji.

W Poznaniu konflikty lokatorskie związane z ujawnieniem procederu „czyszczenia kamienic” stały się przyczynkiem do szerszej diagnozy sytuacji mieszkaniowej. Wiele budynków zostało wysiedlonych przez tzw. czyścicieli. Budynki te mogłyby pełnić funkcje lokali socjalnych, jednak duża część z nich nadal stoi pusta. Konsolidacja mieszkańców podczas organizacji pierwszej demonstracji lokatorskiej, która 20 marca 2012 r. przeszła ulicami Poznania ujawniła skalę tego zjawiska. Co kilkadziesiąt metrów uczestnicy marszu zatrzymywali się pod kolejną wysiedloną kamienicą. Trasa demonstracji wiodła jedną z najbardziej gentryfikowanych i dotkniętych wysiedleniami dzielnicy Poznania – Łazarza.

PO CZYJEJ STRONIE SĄ RUCHY MIEJSKIE?

Opór bezpośredni to także zajmowanie pustych lokali, często motywowane przymusem ekonomicznym. Wyniki badań przeprowadzonych przez grupę badaczy i badaczek związanych z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Lokatorów na dwóch osiedlach socjalnych w Poznaniu wskazują, że 1/3 mieszkańców trafiła na osiedle z powodu eksmisji, natomiast co dziesiąty lokator mieszkanie zaskłotował. Najczęściej były to wielodzietne rodziny. Tego typu badania, skupione na wysiedleniach i współtworzone wraz z mieszkańcami ukazują w jaki sposób i ile ludzi jest zmuszonych do zajmowania pustostanów, by zapewnić sobie dach nad głową.

Tym niemniej neoliberalne projekty są nadal ochoczo wdrażane, przy jednoczesnym procesie reform społecznych mających na celu deregulację i zastąpienie systemu opiekuńczego (welfare) systemem zmuszającym do pracy (workfare). Banki nadal dokonują systematycznie masowych przejęć nieruchomości. Nierzadko miejskie programy rewitalizacji, w które wpisuje się też wiele „nowych ruchów miejskich”, sprzyjają spekulacjom cenowym i ostatecznie wysiedleniom. Pojawiają się nie tylko śmieciowe umowy o pracę, ale śmieciowe umowy najmu. Stały się one „śmieciowe” przez brak gwarancji stabilności mieszkaniowej. Jak pokazują opisane przykłady, ochrona praw lokatorskich praktycznie w Polsce nie istnieje, a kolejne grupy są pozbawiane dachu nad głową, a zatem „prawa do miasta”. Mieszkania komunalne zdawały się oferować bardziej stabilne umowy najmu. Jednak resztki zasobów komunalnych prywatyzuje się, co destabilizuje warunki mieszkaniowe. Przybywa więc eksmisji i ludzi realnie bezdomnych, choć niekoniecznie tak ujmowanych w miejskich statystykach.

Koszty śmieciowych umów, zarówno lokatorskich i pracowniczych, ponoszą przeciętnie i najniżej uposażeni, zwłaszcza kobiety, samodzielne matki, osoby starsze, ubogie – to one od lat zajmują pustostany. Całymi rodzinami, bez nazywania swoich działań „projektem miejskim”, odpowiadają w ten sposób na kryzys miast i rosnącą skalę nielegalnych wysiedleń. Temat wysiedleń powinien być w centrum debaty „miejskiej”, a co najmniej nie powinien być w niej pomijany. W innym przypadku tzw. nowe ruchy miejskie i hasło „prawo do miasta” staną się tylko pustymi sloganami, użytecznymi w budowaniu tożsamości przede wszystkim przedstawicieli tzw. klasy kreatywnej i programów wyborczych rządzących.

Autorka: Katarzyna Czarnota
Źródło: Le Monde diplomatique – edycja polska
Za: Wolne Media

PRZYPIS

[1] W tekście pt. „Konstruowanie odmienności klasowej jako urasawianie. Przypadek polski po 1989 roku”, który jest opublikowany na stronie interenetowej „Think Tanku” Feministycznego, Monika Bobako dokonuje wartościowej analizy rasizmu ekonomicznego.

Państwo niemieckie formalnie zostało zamienione na.. korporację! Dokumenty nie kłamią..

Państwo niemieckie formalnie zostało zamienione na.. korporację! Dokumenty nie kłamią..

niemcyPrzedstawiam ciekawe opracowanie z portalu Wolna Planeta o tym, jak państwo niemieckie po zjednoczeniu zostało zamienione w.. korporację.

Czy istotnie jest tak, że państwa są de facto korporacjami zarządzanymi przez chciwych i żądnych zysku psychopatów? To jest bardzo możliwe. Nieprzypadkowi ludzie idą i do polityki, i do świata wielkiego biznesu, co potwierdziły badania przeprowadzone przez amerykańskich psychologów.

Wyszło z nich, iż około 30% CEO z Wall Street wykazuje istotne cechy klinicznej psychopatii. Inna sprawa, którą warto poruszyć to fakt, iż zarówno ZUS jak i NFZ są również korporacjami prywatnymi, zarejestrowanymi gdzieś za granicą. Nie pamiętam dokładnie czy ich rejestracja jest w USA czy w Niemczech, ale także w tym wypadku, dokumenty nie kłamią. Polecam wszystkim zbadanie tego tematu! Bo wbrew pozorom, sprawy formalne są bardzo ważne.

To, że w godle Polski jest korona symbolizująca wasalne poddaństwo, jest bardzo ważne. Fakt braku formalnego traktatu pokojowego po zakończeniu II wojny światowej jest bardzo ważny. Rejestracja państwa niemieckiego, ZUSu i NFZu jako korporacji tak samo. Takie samo ważne znaczenie ma skrajnie dehumanizujące pojęcie prawne „osoby fizycznej” znane z prawodawstwa polskiego. Te wszystkie sprawy z pogranicza symboliki i formalności, załatwiają i oznaczają wiele, ponieważ elity tego świata zwracają na to wielką uwagę, z różnych powodów.

Polecam na tematy około-niemieckie:
Tajemnice historii: czy Jan Olszewski dopuszczał oddanie Niemcom części Polski?
Niemcy wygrały II wojnę światową, żyjemy w IV rzeszy niemieckiej
Niemcy wygrały II wojnę światową, żyjemy w IV rzeszy niemieckiej (część 2)
Po rozbiorze Ukrainy pora na Polskę. Po rosyjskim Krymie, niemiecki Śląsk. Decyzje już zapadły!
Bilans kosztów członkostwa Polski w UE

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


FIRMA BUNDESREPUBLIK DEUTSCHLAND GMBH

Cytuję: „BRD została więc nie tylko rozwiązana ale jednocześnie – dzięki pewnym sztuczkom – już w roku 1990 zamieniona w firmę: w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (czyli niemiecką GmbH). Jeśli nie wierzysz – spójrz na poniższy dokument online:

unia europejskaTutaj odnajdziesz pierwszy dowód na to że istnieje coś takiego jak „Bundesrepublik Deutschland Agencja Finansowa Sp. z o.o.”. Na stronie tej „Firmy” podano jakoby istniała ona dopiero od 2000 r. Zweryfikujmy więc czy to prawda:

unia europejska29 sierpnia 1990 roku?
Czyli 10 lat wcześniej niż podaje się to oficjalnie?

unia europejskaCzy nie dziwi Cię niezgodność deklarowanych dat dotyczących powstania tej Firmy? Pojawia się pytanie DLACZEGO czynione są starania aby ukryć faktyczną datę jej powstania? Zaraz, zaraz… hm… a właściwie co takiego ważnego wydarzyło się latem 1990?

Tak. Masz rację – wtedy nastąpiło prawne rozwiązanie Bundesrepublik Deutschland (o czym pisałem w części II)! BRD nie istnieje lecz pozostał jej majątek

I jeśli nawet jeśli na pierwszy rzut oka wpis do Rejestru Handlowego mówi że jest to że jest to firma świadcząca jedynie usługi na zasadzie outsourcingu to warto jednak prześledzić poniższe fakty:

Z jednej strony firma – o której przeciętny obywatel niemiecki nie ma zielonego pojęcia – obraca miliardowymi sumami (media mówią o 17 miliardach euro dziennie!), z drugiej strony dysponuje śmieszną wprost sumą gwarancyjną (kapitałem zakładowym) w wysokości 25 tysięcy euro. I właśnie z powodu tej wyjątkowo małej sumy – zdarzyło się już kilkukrotnie iż nawet stawiano wnioski sądowe o jej upadłość (tzw Konkursanträge). Dla „normalnej” firmy takie postępowanie kończy się jej upadłością, jednak w przypadku tej firmy prawo wydaje się nie działać. Spójrz jakim wyrokiem i jakim orzeczeniem kończyły się wnioski o jej upadłość:

unia europejskaMiejsce oznaczone (1.) znaczy tyle co:

„Przeprowadzenie postępowania upadłościowego nad (całym) majątkiem Związkowym (BRD) jest niedopuszczalne”

Interesujące jest również to że zarówno sąd jak i oskarżony (firma) wskazują w postępowaniu na… Bundesrepublik Deutschland GmbH. W orzeczeniu Sądu świadomie pomija się zwrot „Agencja Finansowa”, co po krótkim zastanowieniu tak naprawdę ma sens. Tym wyrokiem Sąd potwierdza że CAŁY MAJĄTEK PAŃSTWOWY BRD znajduje się w posiadaniu zaskarżonej firmy GmbH (Sp. z o.o.)!

Prywatna firma posiada więc CAŁY MAJĄTEK PAŃSTWOWY byłej BRD i żeby było zabawniej – granica jej odpowiedzialności finansowej (np. w wypadku upadłości) kończy się na 25 000 euro!

Ta prywatna firma nie tylko ozdabia się „insygniami państwowymi”:

unia europejskalecz poszczycić się może jedynym udziałowcem w postaci – nieistniejącego formalnie – Bundesministerium BRD.
Prawdziwym ewenementem na skalę światową jest fakt iż z jednej strony – wszystkie podatki od obywateli zamieszkujących Niemcy wpływają bezpośrednio na konta tej właśnie prywatnej firmy, z drugiej zaś strony ta firma tak naprawdę nie ma żadnych obowiązków względem tych obywateli.

To nie jest wszystko.
Lata 90-te – i przekręt dokonany przy okazji „zjednoczenia” to był dopiero początek.

Dziś na każdym kroku spotkasz na terenie Niemiec oznaki sukcesywnego „prywatyzowania Państwa”. Na przykład wszystkie Urzędy Pracy i Urzędy Socjalne zamienione zostały na Job-Center i podległe mu Socjalne Firmy. Regułą jest że zrestrukturyzowano je na wzór GmbH czyli Sp. z o.o.

A Ty – czy zaakceptowałbyś bez podejrzeń fakt że twój Rejonowy Urząd Pracy z dnia na dzień stałby się nagle firmą „Centrum Pracy Sp. z o.o.”?

unia europejskaI tak na przykład w JobCenter czyli byłym Urzędzie Pracy:

„Wnioskujący” (Antragsteller) – stał się „Klientem” (Kunde)
„Akta sprawy” (Aktenzeichen) – stały się „Firmowym Numerem” (Geschäftzeichen)

To zostało zmienione tak szybko i sprawnie, że nikt się nie sprzeciwił.

Ma to jednak swój tragiczny wymiar: w ten sposób (od strony prawnej) podmiot wszelkich ewentualnych roszczeń został przesunięty zgrabnie z „państwa” na „firmę” która może ogłosić niewypłacalność lub po prostu upadłość.

W podobny do powyższego sposób powstały takie „firmowe” stwory jak:

„Serwis Obywatelski” (dawniej Biuro Meldunkowe)
„Odział Działalność Gospodarcza” (dawniej Urząd ds. Działalności Gospodarczej)

Przykładów tego typu nie idzie już zliczyć.
Wszędzie gdzie tylko możliwe ciała państwowe zamieniane są na firmowe, na podmioty gospodarcze.

Przy tej okazji należałoby nawiązać do samego Grundgesetz (niby-konstytucji).
Jak na przykład wytłumaczyć fakt iż po wprowadzonych poprawkach aż w 13 miejscach Prawa Podstawowego występuje słowo FIRMA (Geschäft) w różnych jego odmianach?

Co w dokumencie mającym stanowić jeden z atrybutów państwowości robią takie zwroty jak: “Geschäftsordnung” (regulamin firmy), “Geschäfte” (firmowe interesy, wiele firm) und “Geschäftsbereich” (dany obszar działalności firmy)? Czy użycie tych pojęć nie przypomina umowy spółki zamiast konstytucji państwowej? Choć jeśli spojrzeć na to z tej strony – to Grundgesetz jest pewnego rodzaju Regulaminem Firmowym BRD…

Mówiąc o wątpliwościach związanych z legalnością czy w ogóle istnieniem „państwa” BRD należy również wspomnieć o czymś niespotykanym w innych krajach, mianowicie o niemieckich Sądach.
W Polsce trudno byłoby sobie wyobrazić że wyrok sądowy w ogóle NIE MUSI BYĆ PODPISANY przez sędziego(!) Mierząc więc polską miarą – każdy niemiecki wyrok jest… nielegalny albo przynajmniej nieprawomocny.
Brak państwa pociąga za sobą brak legalnie stanowionych Sędziów tak więc nie jest chyba dziwne że oni sami – jako osoby prywatne – nie chcą podpisywać nielegalnych, nieprawomocnych wyroków. Z tego też tytułu w Niemczech Sędziowie nazywani są AKTORAMI (nie, to nie jest żart!) ponieważ oni tylko odgrywają swoje role.

Istnieje jeszcze jeden bezpośredni dowód – dokument regulujący relacje między państwem korporacyjnym a zwykłymi obywatelami. Jak przystało na każdą porządną firmę posiada ona swój PERSONEL. Dlatego też w Niemczech obywateli przemianowano na PERSONEL FIRMY. Spójrz proszę na poniższy dokument: tzw Personalausweiss czyli Dowód Tożsamości Personelu:

unia europejskaDlaczego PERSONALausweiss a nie PERSONENausweiss (persona=osoba)?
Na powyższym dokumencie chciałbym zwrócić Twoją uwagę na to o czym wspomniałem już wcześniej: w dokumencie tym w miejscu „przynależność narodowa” jest wpisane „deutsch” czyli przymiotnik „niemiecki” choć powinno być wpisane BRD (Deutschland). Dla porównania dokumenty BRD i Austrii:

unia europejskaPo lewej mamy więc zwrot „niemiecki” a po prawej… „Austria”. Mała różnica?

Personalausweiss posiada także inny ukryty wymiar – symboliczny który widoczny jest na jego rewersie. Każdy z nieświadomych obywateli niemieckich nosi w swoim portfelu parę – co najmniej zastanawiających – symboli:

unia europejskaa tutaj już w ultrafiolecie:

unia europejskaCzy wiesz przypadkiem kto uwielbia pozostawianie tego typu „podpisów”?
Każdy musi znaleźć tutaj swoją własną odpowiedź na to pytanie.

Prawdopodobnie ta sama grupa ludzi wykorzystuje dziś firmę BRD GmbH jako „parowóz” do którego podczepiane są wagoniki innych państw EU – po to aby poprzez wprowadzenie rozwiązań takich jak wspólna Unia Monetarna, ESM, wspólna polityka zagraniczna, wspólna konstytucja, w efekcie doprowadzić do powstania wielkiego centralnie zarządzanego mega-korporacyjnego-państwa EU w którym obywatele są jedynie personelem firmy „Wielkiego Brata”.

Dlaczego o tym piszę?

Przede wszystkim z Miłości i szacunku do wszystkich ludzi po obydwu stronach Odry.

Dlatego że o tym nie napisze żadna gazeta i nie pokaże żadna mainstreamowa TV.

A także dlatego iż nadszedł czas by przejrzeć i tą Iluzję.
I nie tylko tą niemiecką którą tu opisałem.
Aby jednak to zrobić należy otworzyć tą puszkę Pandory i uwolnić zawartość do Światła.

Na zawsze.

Koniec części III i zarazem ostatniej.

Autor: Piotr Martin Shogun

Źródło: http://wolnaplaneta.pl/terra/2014/05/01/pogromcy-iluzji-bundesrepublik-deutschland-czyli-przekret-stulecia-o-tym-jak-zamieniono-cale-panstwo-w-firme-czesc-iii/

Polska niewolniczą manufakturą. Pracujemy dłużej i ciężej za niższe pensje

Polska niewolniczą manufakturą. Pracujemy dłużej i ciężej za niższe pensje

kapitalizm 1Jak to się dzieje, że Amazon w Niemczech może płacić kilka razy większe wynagrodzenia i funkcjonować z zyskiem, natomiast u nas ten sam Amazon wypłaca pracownikom niewolnicze pensje?

To pytanie zaprząta umysły tęgich głów w Polsce nie od dziś. I jak zawsze, odpowiedzi należy szukać nie tam, gdzie się to podaje oficjalnie. Okazuje się bowiem, że NBP w sposób sztuczny zaniża wartość złotówki do euro tak, by Polska była niewolniczą manufakturą dla producentów i eksporterów. Robi się wszystko, by ułatwiać eksport tego, co jeszcze tutaj się produkuje – czyli jakichś śrubek, nakrętek i innych tego typu gówien, bo przemysłu w sensie stricte nie mamy.

Znakomicie opisuje to pisany nieco na prawicową modłę artykuł który wkleiłem u siebie na początku 2012 roku. Jest to artykuł obowiązkowy dla każdego gimnazjalnego czy licealnego „ekonomiaka” popierającego libertarian czy Janusza Korwina Mikke!
Dlaczego Polska jest pariasem Europy? Skala niewolnictwa w Polsce

janusz korwin mikkeUważam, że ludzie tacy jak Leszek Balcerowicz czy Janusz Korwin Mikke, bądź libertarianie, robią mnóstwo ciemnej roboty. Pod tym względem i Korwin i libertarianie, uzasadniający zwierzęcy darwinizm społeczny i głodowe wynagrodzenia, są trybikami systemu. Najłatwiej oddaje to rola, jaką Korwin Mikke pełnił za komuny. W czasach gdy prawdziwi opozycjoniści byli nieludzko nieraz prześladowani, on bumelował po światowych turniejach pokerowych czy tam brydżowych (nie wiem dokładnie co uprawia ten oszołom) z bolszewickim paszportem. To wszystko są dane historyczne łatwe do sprawdzenia.

Korwin Mikke i libertarianie, choć nie rządzą państwem, rządzą milionami młodych, ogłupionych umysłów. Odbywa się to na specyficznym praniu mózgów tych ludzi. Myślą oni, że popracują te 2 lata, góra 5 lat za małe pensje, po czym zdobędą wiedzę, doświadczenie, i wtedy pracodawca ich doceni. I wtedy przyjdzie haj-lajf (high-life) tak ochoczo zapowiadany przez Korwina („musisz inwestować w siebie, uczyć się, zdobywać propsy, to pracodawca Cię doceni”). A guzik prawda! Życie realne pokazuje, że mija 5, 10, 15 lat, i pracodawca dalej oferuje taką samą stawkę: „1000 złotych bez umowy przez pół roku, a po pół roku umowa na 2500 brutto jeśli się sprawdzisz”.

wolny rynek (2)I nie ma tutaj znaczenia – uczelnia techniczna, humanistyczna, medyczna czy inna. W maku za głodowe stawki pracują ramię w ramię absolwenci humana, polibudy i medyka. Tak się składa, że w kapitalizmie typu XIX-wiecznego cały zysk idzie do góry społecznej piramidy. Te w miarę dobre pensje są przeznaczone dla góra 5% – 10% społeczeństwa, i wcale nie są to stawki wysokie. Kolejny ciekawy argument to ten, że ludzie migrują raczej do krajów gdzie jest ten „przebrzydły socjalizm”, czyli Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Norwegia. A nie do kapitalistycznych Chin czy jeszcze bardziej kapitalistycznego Bangladeszu, gdzie mdlejący z głodu niewolnicy szyją tkaniny dla Europejczyków i Amerykanów.

O ile Leszek Balcerowicz był wykonawcą planu uczynienia z Polski kapitalistycznej, niewolniczej manufaktury, i to w stylu XIX-wiecznym, o tyle Janusz Korwin Mikke jest jakby to powiedzieć – „utrwalaczem” tego status quo w młodym pokoleniu. Ma kanalizować bunt młodych nie przeciwko kapitalistom czy rządzącym będącym im na posyłki, ale przeciwko choćby bogu ducha winnego ZUSowi. Ma utrwalać on w młodych ludziach przeświadczenie, że tu w Polsce trzeba mało zarabiać, „bo tak i koniec”, i bez zadawania zbędnych pytań. A to błąd! Ja chcę te pytania zadać. Kto w NBP odpowiada za celowe, aż czterokrotne zaniżenie wartości złotówki wobec euro?

niewidzialna reka wolnego rynkuWarto wspomnieć też o współczynniku PKB, który jest tak ekstremalnie zmanipulowany, że.. nie mierzy już niczego. Absolutnie niczego. Chiny mają PKB na poziomie kilku procent dodatnich. Ale gdzie żyje się obiektywnie lepiej? W chińskiej, pustynnej prowincji Urumchi gdzie nie ma nawet szpitali, szkół, dróg, czy raczej w socjalistycznych Niemczech, gdzie są wysokie zarobki, socjal, infrastruktura i poszanowanie prawa? Lepiej żyje się społeczeństwu niemieckiemu z przywilejami, czy chińskiemu, gdzie jest około 100 milionów elity i miliard niewolników? W artykule który wklejam poniżej jest mowa o innym, równie zmanipulowany współczynniku ekonomicznym, a mianowicie poziomie ekonomicznej wydajności. Tym współczynnikiem lubią sobie wycierać gęby rozmaite autorytety, jednak jest on, jak cała ekonomia i wiele innych dziedzin nauki – totalnie przekłamany. Cóż, to pieniądz ustala dziś prawdę w dziedzinie życia chyba dla żartu nazwanej „nauką” – czy to w ekonomii, historii, medycynie czy farmacji..

Polecam też z mojej strony o ekonomii i transformacji gospodarczej / ustrojowej:
Transformacja ustrojowa – największa grabież XX wieku (Stanisław Tymiński)
Polska Afryką Europy. Transformacja ustrojowa to największa pomyłka XX wieku (Witold Kieżun)
10 polskich kłamstw gospodarczych i społecznych (Jarek Kefir)

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Polacy pracują ciężej, dłużej i za mniejsze pieniądze niż większość Europejczyków

Cytuję: „W ciągu 25 lat „transformacji” w Polsce wykształciło się pokolenie ciężko pracujących niewolników, którzy za to, że przeciętnie pracują o 50 proc. dłużej niż ludzie na Zachodzie, dostają na konto jako wynagrodzenie 4-krotnie mniej pieniędzy. To się nazywa nowoczesny kolonializm!

Niemiec pracujący w fabryce akcesoriów biurowych pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Polak, pracujący w należącej do tego samego właściciela fabryce akcesoriów biurowych pod Warszawą, wyprodukuje w ciągu godziny 200 długopisów. Dodatkowo codziennie pracuje o 2 godziny dłużej niż jego koledzy zza Odry. Zgadnij czyja praca jest bardziej „wydajna”?

Nie mylić ekonomicznej wydajności z pracowitością!

Surowe statystyki mówią, że wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę w 2012 roku była aż o 67,7 proc. niższa niż średnia dla Unii Europejskiej. W tym miejscu należy jednak wyraźnie podkreślić – nie oznacza to wcale, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku, jak sugerują co niektórzy publicyści mediów establishmentowych. Słynną „wydajność” pracy mierzy się bowiem przez pryzmat wartości pieniężnej danej czynności czy usługi, która zasili PKB danego kraju. Odwołując się do przykładu – wspomniany Niemiec z fabryki pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Każdy z nich jest w Niemczech warty 1 euro, tj. równowartość około 4,20 zł.

To znaczy, że w ciągu tylko jednej godziny pracy niemiecki robotnik jest w stanie powiększyć PKB swojego kraju o 100 euro (tj. ok. 420 zł). Polski robotnik spod Warszawy jest w tym samym czasie wyprodukować, aż 200 długopisów. Problem w tym, że każdy z nich jest w naszym kraju warty tylko 0,80 zł, a to oznacza, że jego „wydajność” pracy mierzona wartością dodaną PKB wnosi tylko 160 zł na godzinę. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że bardziej produktywny jest Polak spod Warszawy. Wszak jest w stanie wyprodukować, aż 200 długopisów na godzinę. I to jest prawda – pracownik fabryki w Polsce wyprodukuje więcej, ale to pracownik fabryki za naszą zachodnią granicą będzie uznany w oficjalnych statystykach ekonomicznych jako ten bardziej „wydajny”, mimo że w rzeczywistości potrafi wyprodukować w ciągu godziny dwa razy mniej niż Polak.

Owoce polskiego wzrostu trafiają za granicę

W tym kontekście warto jeszcze zwrócić uwagę na dwie inne statystyki, po części związane z kwestią „wydajności” pracy. Pierwsza z nich mówi o udziale płac otrzymywanych przez Polaków w relacji do PKB wytwarzanego przez nasz kraj. Wskaźnik ten pokazuje, jaka część wytworzonego PKB została przeznaczona na potrzeby ludzi w formie wynagrodzeń za pracę, składek emerytalno-rentowych i zdrowotnych oraz podatków na sfinansowanie tzw. konsumpcji zbiorowej, np. szkolnictwa i transportu publicznego, przychodni i szpitali itp.

Generalnie zasada jest prosta: im wyższy udział kosztów związanych z zatrudnieniem w relacji do PKB danego kraju, tym większy panuje dobrobyt. Okazuje się, że wskaźnik ‚płace do PKB’ w naszym kraju jest na dramatycznie niskim poziomie. W Szwajcarii do pracowniczych kieszeni i fiskusa trafia prawie 60 proc. PKB. W USA – ponad 55 proc. PKB, w Niemczech i większości państw Europy Zachodniej od 42 do 55 proc. PKB. W Polsce w 2008 r. wskaźnik ten wynosił 37,1 proc., a w ciągu kolejnych kilku lat obniżył się do zaledwie 36 procent, co daje nam zaszczytne przedostatnie miejsce w Unii Europejskiej. Tak niski poziom wskaźnika oznacza, że ogromna część owoców wzrostu gospodarczego z ostatnich lat w ogóle nie trafia do portfeli Polaków.

Polacy najbardziej zapracowanym narodem w UE?

Z uwagi na niskie płace oraz słabą „wydajność” pracy mierzoną wartością wytworzonego PKB, Polacy – aby wiązać koniec z końcem – muszą pracować o wiele dłużej i intensywniej niż inne nacje w Europie. W tym miejscu należy odwołać się do drugiej statystyki autorstwa OECD, która mierzy liczbę godzin spędzonych w pracy przez obywateli poszczególnych państw. Okazuje się, że Polacy w tym zestawieniu są wice-liderami Unii Europejskiej. W 2012 roku statystyczny Polak spędził w pracy 1929 godzin. Dla porównania – statystyczny Brytyjczyk w pracy spędził 1654 godziny, Francuz – 1479 godzin, Niemiec – 1397 godzin, a Holender jedynie 1381 godzin.

Czytaj więcej: Polacy przepracowanym narodem (Niewygodne.info.pl)
Czytaj więcej:
Naczelna zasada kolonializmu XXI wieku: drenować ile się da kapitał państw podległych (Niewygodne.info.pl)

Źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/01682-Polacy-pracuja-wiecej-ciezej-i-za-mniejsze-pieniadze.htm

Wpis z dnia: 26/09/2014

janusz korwin mikke bekaPolecam też inne artykuły o kapitalizmie i jego prawdziwej naturze:
Kapitalizm i polityka: systemy stworzone przez psychopatów
Umierająca przyroda, kapitalizm i opowieści kultury śmierci
Kapitalizm zawsze prowadzi do niewolnictwa, rewolucji i zagłady cywilizacyjnej
Kapitalizm to oszukańczy system, który prowadzi do powszechnej biedy
Kapitalizm: szaleńcza ideologia prowadząca do cywilizacyjnej zagłady
Obłąkańcza kapitalistyczna eksploatacja planety doprowadzi do zagłady biosfery
Producenci AGD i elektroniki tak projektują sprzęt, by szybko się zepsuł! Oto rezultaty „wolnego rynku” czyli kapitalizmu korporacyjnego
Oblicza liberalizmu i wolnego rynku: cywilizacyjny kanibalizm w Grecji [+18]
ZUS wcale nie musi upaść! Korwinistyczne brednie zdemaskowane

Polecam też artykuły o zbrodniczej ideologii liberalizmu / korwinizmu:
Religia Korwina Mikke (liberalizm) to ludobójstwo dokonywane na Polakach
Zwolennicy Janusza Korwina Mikke, nie dajcie się ogłupić! To wszystko już było!
Liberałowie! Wyborcy Korwina, PO, itp! Jesteście w ciemnej dupie! [+18]
Czy Janusz Korwin-Mikke popiera ludobójstwo Polaków?! “Za Hitlera podatki były niższe”
Korwinizm: szokujące fakty. Jest po to, by bogaci mieli więcej, a biedni mniej
“Ekonomiactwo” Korwina-Mikke i Balcerowicza w REALNYM życiu
Zwolennicy Korwina: co z nimi nie tak? Szokująca teoria!
Janusz Korwin Mikke popiera faszystowską i ludobójczą ideologię. „To będzie koniec dla państwa”
Neoliberalna filozofia Janusza Korwina Mikke to faszyzm. „Nie zamierzamy tego tolerować, stawimy czynny opór”
Janusz Korwin Mikke wychowa pokolenie gwałcicieli i psychopatów?