Ego odpowiada za naszą zależność od systemu. Jak się uwolnić?

ego

Zapraszam do przeczytania artykułu z magazynu Resurgence, z roku 1987. Został on przeprowadzony z Davidem Bohmem, fizykiem, filozofem i gnostykiem. Opowiada on o ego i o tym, jaką pułapką ono jest.

Ego i umysł są w prostej linii reprezentantem interesów społeczeństwa, systemu, matrixa. A więc interesów… matki natury, bo natura to system, natura to matrix. Zdaje się ono być więzieniem, jednak konstrukcja umysł-ego została wprowadzona w pewnym momencie jako „nakładka systemowa„. Po sielance Edenu, gdzie żyliśmy szczęśliwie, ale mieliśmy jeszcze niższą świadomość niż teraz – praktycznie zwierzęcą – był minimalny skok świadomości. W postaci powstania ludzkiego ego i umysłu.

Poznaliśmy wtedy czym jest dobro i zło, bo wcześniej niczym zwierzęta nie znaliśmy tych pojęć. Grzechem pierworodnym z tym związanym, było powstanie lęku przetrwania – najgorszego ludzkiego lęku. To on jest praprzyczyną wszelkiego zła. Bo skoro w świecie trudno przetrwać, to trzeba robić wszystko, by przeżyć. Choćby po trupach, choćby ceną tego było zło zadawane drugiej istocie.

Zostaliśmy wygnani z raju. Od teraz skazani jesteśmy na piekło ciągle narastających pragnień, konfrontowane z surowością świata jak i z tym, że nie starcza dla wszystkich. Pracujemy w znoju i trudzie, od tysiącleci za przysłowiową miskę ryżu. Dziś za najniższą krajową. Dzieci rodzą się w bólu a potem doświadczają bólu w życiu, wchodząc w dorosłość zranieni.

Ego i umysł nastawione są na dwa programy bazowe:

Pierwszy z nich, to ciągłe i ciągłe pragnienia. Gdy zaspokoisz jedno z tych pragnień, pojawia się kilka chwil ekscytacji, a potem.. wręcz coś w stylu rozczarowania. I ego wtedy podsuwa kolejne i kolejne pragnienia. Przypomnij sobie jak kupowałeś samochód. Auto – blaszana, spalinowa puszka na kołach do przemieszczania się z miejsca w miejsce, jest owiana u nas aurą niesamowitej magii, wręcz legendy. Nie trudno zgadnąć dlaczego – w kulturze patriarchalnej przedłuża chłopcom penisy. Czekałeś na kupno samochodu długo, z wypiekami na twarzy. Miałeś być wtedy szczęśliwy. Sąsiedzi mieli zazdrościć. Tymczasem kilka tygodni powoziłeś się z dumą w nowej furze, a potem.. zupełnie Ci spowszedniała. Ale właśnie wtedy zacząłeś pragnąć o czymś innym, kolejnym.

Jaki jest tego cel? Jeden z wybitnych ekonomistów mawiał, że ostatecznym celem ludzkiego ego jest władza nad cała Ziemią, nad światem podległych mu niewolników. Ale nawet wtedy ego nie zostanie zaspokojone. U szczytu kariery, możliwości, różnie pojmowanych, pojawia się.. ogromne, życiowe rozczarowanie, często z czymś takim jak zawał czy udar w pakiecie. Z jednej strony, jest to niezbędne, by cywilizacja trwała i rozwijała się. Bez tego nie byłby możliwy nawet ten minimalny rozwój. Z drugiej strony, czyni nas to wiecznie niespełnionymi, spragnionymi i nieszczęśliwymi. Bo tyle jest opcji i możliwości, a polski biznesmen płaci tak mało, bo przecież musi z czegoś kupić ten trzeci z kolei jacht.

Drugi program ego i umysłu to ciągłe wyszukiwanie zagrożeń. Było to potrzebne i wciąż jest potrzebne. Umysł wyszukuje zagrożeń i dostrzega w wielu aspektach rzeczywistości zło, po to, by nas chronić przed złem świata. Tak samo umysł ma za zadanie komplikować, czynić proste rzeczy trudnymi, by wymuszać rozwój. Związane jest to z wieloma kłopotami. Czyni nas nieszczęśliwymi. No i kiedyś było tyle zagrożeń, niebezpieczeństw. Adrenalina dosłownie wylewała się kilogramami uszami i wszystkimi innymi otworami. A teraz? Tych negatywnych bodźców jest dużo mniej.

Bo mamy medycynę która ochroni przed śmiercią w męczarniach. Mamy policję, która ochroni kraj przed jebiącymi policje chłopcami, i tym samym, stanięcia się drugą Somalią. Mamy też armię która ochroni kraj przed inwazją islamu. No nie ma czym się denerwować, emocjonować, nie ma tych emocji, adrenaliny. A konstrukcja umysł-ego pozostała taka sama. Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w erze atomowej, a emocjonalnie – w erze kamienia łupanego. Konstrukcja ta domaga się wciąż emocji i adrenaliny. Człowiek chce też za wszelką cenę uciec od przeraźliwej pustki swego jestestwa. Stąd ego-umysł wyszukuje sobie problemy, zagrożenia, choćby były one irracjonalne.

Czyli tworzy je sobie z powietrza, z niczego. Wie to np mężczyzna, który jest z kobietą strzelającą przysłowiowe fochy. Nie chodzi wcale o merytoryczną wartość focha, bo jej najczęściej nie ma zupełnie. Chodzi o pokarm dla przerażonego umysłu i ego. Znałem ludzi, którzy jadąc na wieś, nad jeziorko, musieli mieć cały czas puszczony z radia heavy metal – muzykę brutalną, pełną przemocy. Rozumiecie to? Oni nie wytrzymywali tej ciszy, bezczynności. Tak samo zrobili kiedyś eksperyment, w którym po godzinie bezczynności, bez żadnych bodźców, niektórzy uczestnicy woleli się razić paralizatorem.

Ale jest wyjście. Kluczowa jest obserwacja tego i stopniowe oddzielanie się od władzy ego i umysłu. Jednak tylko niewielka liczba ludzi jest zdolna do tego wielkiego dzieła przemiany. Cała reszta duszyczek słabo rozwiniętych (tzw „owiec„), śpi na jawie tak głęboko, że musi być przez coś kontrolowana. Przez siłę, która czuwa nad tym, by przerabiali oni często trudne i bolesne życiowe lekcje. To jest ta tajemnica, dlaczego Ty, będąc przyjacielem kobiety, która jest niszczona przez swojego chłopaka-drania, nie jesteś w stanie jej pomóc.

Ona i tak do niego wróci, nie posłucha Twoich argumentów. A gdy poraniona się z takim rozstanie, za jakiś czas znów weźmie sobie drania na partnera. Dlaczego? Ponieważ jej dusza takich doświadczeń potrzebuje, takie doświadczenia wybrała przed narodzinami. I ta konstrukcja czuwa nad ich przebiegiem i chroni ją przed Twoimi logicznymi argumentami. Stąd bierze się inna potrzeba – selekcjonowania ludzi. Twórzmy nasz własny mini-system z ludźmi o podobnej do nas mentalności i świadomości.

Z osobą, która jest zazdrosna że dodałeś kogoś na facebooku, która strzela fochy, która chce Cię kontrolować, nie ufa, która śpi snem kamiennym i jest niewolnikiem emocji, nie rozumie ich – nie będzie żadnej relacji, nie będzie związku. Będzie co najwyżej to, co jest u miliardów ludzi – transakcja handlowa wymienna. Możliwe że zakończona ślubem, a po latach coraz większym nienawidzeniem się nawzajem i wychowaniem poranionych, skrzywdzonych dzieci.

A poniżej wklejam wywiad z Davidem Bohmem:

Cytat: „Rozwiązanie jest bardzo proste, kiedy widzimy, że ta idea jest fałszywa to ona odchodzi, kiedy widzimy, że coś jest niekorzystne, nie robimy tego. Mówimy: „Nie muszę tego robić”. Ale kłopot z ego jest taki, że obejmuje ono defensywną reakcję przeciwko zobaczeniu tego. Umysł ochrania sam siebie. Ego zakłada, że to jest fundamentalnie ważne a zatem automatycznie broni się przed wszystkim co mogłoby zakwestionować ego. To jak wirus AIDS gdy atakuje system obronny. Ego jest wirusem, który zaatakował naturalny system obronny. Od razu gdy koncept jest zakładany jako mający absolutną konieczność, cały system, ciało, umysł przyjmuje postawę nieustępliwości. Jest solidny i sztywny. Jest podwójnie nieustępliwy. Po pierwsze mamy koncept i po drugie jest tu założenie, „nie mogę zmienić konceptu”. Jest w tym nie tylko konieczność ale też konieczność konieczności. Ale jest coś głębszego w ludzkiej istocie, ponad zwykłym świadomym umysłem, co może się przebudzić i zobaczyć fałsz ego – a zatem jest to tym co musi się przebudzić.

Sathish Kumar: Mówisz o wizji ego które jest ograniczone do funkcjonowania. Jak to zainicjować?

David Bohm: Nie możesz sobie nic narzucić ponieważ to tylko stworzy konflikt – ponieważ to nieświadome roszczenie ego by operować. Jeżeli postawisz u góry tego żądanie, że nie powinno operować skutkiem będzie konflikt i pomieszanie. Nie ma celu próbować się kontrolować ponieważ impuls kontrolowania pochodzi od samej myśli, jako rzecz która musi być kontrolowana.

To co potrzebne to percepcja przebudzenia głębszych poziomów w umyśle, które mogą postrzec jak operuje umysł. Potrzebujemy rodzaju samo-percepcji, przez którą koncept czy myśl byłaby świadoma swej własnej aktywności. Głębszy umysł po zobaczeniu, że to tylko myśl, mógłby wtedy rozpoznać ją jako będącą bez znaczenia i to miało by efekt.

Teraz pytanie jak to jest możliwe? Myślę, że jedynym sposobem jest obserwowane tego co się w tobie dzieje. To oznacza nie represjonowanie i nie uleganie. Jeżeli podążasz za impulsem, możesz zaakceptować założenia za nim się kryjące. Jeżeli go represjonujesz, nic nie zobaczysz. Jest stan pomiędzy, gdzie jest to zawieszone. Przypuśćmy, że jesteś zagniewany. Nikogo nie uderzyłeś, werbalnie czy fizycznie ale widzisz co gniew ci robi. Jeżeli zostaniesz z gniewem, obserwując go, wtedy zaczniesz uzyskiwać wgląd w to jak on pracuje. To początek tego jak można zainicjować zmianę.

Sathish Kumar: Mówimy o samej filozofii. Czy widzisz naukę i filozofię jako wzajemnie splecione?

David Bohm: W Anglii i Szkocji Nauka zwykła być nazywaną Filozofią Naturalną. Ale to się stopniowo zmieniło. Teraz mamy twardogłowych naukowców, którzy mogą myśleć tylko o faktach i logice. Naukowe ego ma wizerunek siebie samego jako bardzo twardego, trzymającego się faktów i niesentymentalnych działań, ono się samoidealizacje. Formułuje ono również wizerunek przeciwnej strony, „miękkiej” części ludzi, którzy są filozoficzni i o pomieszanych umysłach. Ludzie lubią tworzyć własne wizerunki (jak grupy popowe czy inne) i czerpią z tych wizerunków przyjemność.

Nie ma naturalnego podziału pomiędzy Nauką a Filozofią. To wszystko jest częścią jednej ludzkiej aktywności. Ta specjalizacja jest po prostu wynikiem zestawu założeń, które stworzyły nasze upadające społeczeństwo. Ogólny obłęd społeczności pomógł doprowadzić do tego podziału, tej fragmentaryzacji: Wszystko musi być odseparowane od wszystkiego i wszystko musi być twarde i ostre i dawać wrażenie siły. To się zmieni gdy zmienią się ludzie. Ludzie muszą się zmienić. Czy może to pójdzie razem, ale nie możesz zmienić Nauki bez zmieniania ludzi.

Satish Kumar: Czy to fenomen Zachodniej cywilizacji bazującej na pragnieniu pożądania coraz więcej i więcej materialnych rzeczy?

David Bohm: Wschód podąża za przykładem Zachodu. Chcą tego samego. Rozmawiałem z kimś kto odwiedził pewne bardziej prymitywne plemiona w Afryce i Ameryce Południowej. Ludzie tam wydają się być szczęśliwsi niż my. Wiele się śmieją i uśmiechają, podczas gdy na Zachodzie rzadko widzimy uśmiechniętych ludzi. Ale życie w Afryce jest bardzo trudne i ludzie nie chcą żyć w ten sposób, są zafascynowani technologią. Wydają sobie nie zdawać sprawy w jaką pułapkę się pakują. Gdy widzisz owoce technologi, wygląda to strasznie atrakcyjnie, ludzie nie mogą się oprzeć. To budzi pragnienie. Technologia daje nadzieję bogactwa i również te wszystkie błyskotki, tak ładnie wyglądające gadżety. Tak uwodzące i zwodzące, że ludzie zaczynają ich pragnąć.

Wcześniej także zwykłam dzielić tę nadzieję, że technologia przyniesie postęp i uczyni rzeczy lepszymi. Ta nadzieja rzeczywiście była u mnie aż do czasu Drugiej Wojny Światowej. Po wojnie zaczęła ona stopniowo zanikać. W latach sześćdziesiątych mieliśmy okres dobrobytu, ale ludzie znaleźli to bardzo pustym. Przez wyścig zbrojeń kontynuowaliśmy dryfowanie ku wojnie. Zdałem sobie sprawę, że im większą moc posiadają ludzie, tym bardziej to niebezpieczne. I stało się jasne, że technologia niszczy ekologiczną równowagę planety i że nie może rozwiązać problemów ekonomicznych i nie może pomóc nam sprawić by warto było żyć. Było w tym rosnące niezadowolenie. Ludzie brali narkotyki i stawali się sfrustrowani. Pojawiło się poczucie skazania i lęk, że nasza cywilizacja może nie przetrwać.

I tak zacząłem się zastanawiać czy to rzeczywiście właściwa droga? Wydawało mi się, że mechanistyczna filozofia jest bardzo destrukcyjna. Gdyby podążyć za jej logiczną konkluzją spowodowałoby to podważenie sensu życia i uczyniłoby naszą ludzką egzystencję całkowicie bezcelową. Mechanistyczna filozofia oznacza, że świat jest tylko mnóstwem rzeczy przemieszczających się wokół zadowalających równań.

Satish Kumar: Czy był jakiś szczególny punkt zwrotny w twoim wypadku?

David Bohm: To było raczej stopniowe. Mogłem zobaczyć, że mapa polityczna była całkiem beznadziejna i mogłem również zobaczyć, że naukowcy byli dokładnie tacy sami, jak inni ludzie, pochwyceni przez zazdrość i uprzedzeni na korzyść swych idei. Chcieli zysku ze swych pozycji, zdobycia dobrej pracy czy stania się sławnymi i wpływowymi. Chcieli zaspokojenia ego. Naukowcy byli jak biznesmeni traktujący naukę za swój interes. W tym punkcie spotkałem Krishnamurtiego i rozmawiając z nim zdałem sobie jasno sprawę, że było coś ponad nauką co trzeba wziąć pod uwagę.

Satish Kumar: Co w twoim spotkaniu z Krishnamurtim było głównym ważnym dla ciebie tematem?

David Bohm: Cóż, były to dwie rzeczy. Pierwsza, pokazał mi, że coś poszło źle z ludzką myślą jako całością i że pomieszanie myśli stoi za całym tym problemem. Myśl którą uważaliśmy za najwyższe osiągnięcie, w rzeczywistości nas niszczyła. To nie tak, że myśl sama w sobie jest zła, ale, że coś poszło z nią źle. Drugim punktem było, czy jest jakaś rzeczywistość ponad myślą od strony której musimy ruszyć – nawet nasze myśli muszą ruszyć stamtąd.

Satish Kumar: Jak doszło do tego, że napisałeś książkę „Ukryty Porządek”? Co sprawiło, że zobaczyłeś cały system wszechświata jako ukryty porządek?

David Bohm: Moja książka była próbą zrozumienia teorii kwantowej. By ją zrozumieć nie można pozostać w obrębie starego kartezjańskiego mechanicznego poglądu, że rzeczy są odseparowane od siebie i bez wzajemnej relacji. W fizyce kwantowej jest tam proces rozwijania. Ten proces występuje nie tylko w fizyce ale również w życiu, w umyśle i w świadomości. W tym porządku wszystko jest w wewnętrznej relacji. Separacja jest relatywna i nie absolutna.

Sathish Kumar: Jako naukowiec czy zobaczyłeś to matematycznie?

David Bohm: Wpierw zobaczyłem to intuicyjnie, ale była w tym również matematyka. Matematyka ma rodzaj intuicyjnego znaczenia jak rozwinięcie. Ukryty porządek sugeruje że umysł obejmuje cały wszechświat i wszechświat obejmuje umysł. Zgodnie z tym co znaczą dla ciebie rzeczy tak to oddziałuje na całe ciało. Jeżeli zobaczysz cień ciemną nocą, jeżeli to oznacza napad, całe ciało się aktywizuje, chemia, adrenalina, mięśnie, serce. Jeżeli to tylko cień, jest inaczej. Zgodnie z tym co rzeczy dla nas znaczą, tworzymy budynki i fabryki i drogi i związki z ludźmi. Wszystko co widzimy to rezultat myśli. Zatem widzę myśl rozwijającą się w fizyczny świat i vice versa. Nie ma różnicy pomiędzy umysłem i materią. Jedno przechodzi w drugie. Nie ma ruchu myśli bez czegoś co wydarzyło się w materii mózgu i vice versa. Ale materialista mówi, że umysł jest tylko formą materii i ruch molekuł jest rzeczywistością. Cóż, nie uważam, że to rzeczywiście oddaje sprawiedliwość temu co się wydarza. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, że to co robi nie ma znaczenia i jest przypadkowym ruchem molekuł. Na przykład nawet materialista lubi powiedzieć, że to co widzi to prawda. Czy powiedziałby: „moje molekuły spowodowały, że faworyzuję pogląd materialistyczny i poza tym nie ma to znaczenia?” Nie, powie on: „To ma znaczenie. Mój punkt widzenia jest słuszny i inni się mylą”. Nikt nie wydaje się żyć zgodnie z mechanistycznym punktem widzenia. Opozycyjny pogląd jest idealistyczny mówiący, że materia jest formą umysłu. To jest to co proponował Hegel. Materia jest myślą uniwersalnego umysłu. Nie można powiedzieć, że to po prostu ludzki umysł. Na pewnym etapie dokonujesz skoku ku uniwersalnemu umysłowi. Ale ja proponuję punkt widzenia, że umysł i materia są dwoma aspektami jednego procesu. W każdym punkcie jest kierunek północny i południowy. Ale nie są one nigdy odseparowane. Nigdy nie możesz powiedzieć, że północ istnieje w jednym miejscu a południe w innym. Dlatego materia i znaczenie są dwoma aspektami, czy dwoma sposobami jednego ruchu. Pogląd który sugeruję nie jest redukcjonistyczny i nie jest mechanistyczny, ponieważ materia jest zdolna do nieograniczonej subtelności i umysł zawsze ma jakiś materialistyczny aspekt. To jak forma i zawartość. Każda forma jest zawartością i każda zawartość jest formą.

Sathish Kumar: Czy widzisz jakąś nadzieję dla zachodniego mechanistycznego społeczeństwa?

David Bohm: Po drugiej wojnie światowej była spora nadzieja, że Zachód może rozwiązać swe podstawowe problemy i stworzyć rozumne społeczeństwo. Większość ludzi powiedziała: mieliśmy trudny czas w naszym życiu ale jesteśmy przekonani, że nasze dzieci będą się miały lepsze życie. Kiedy dorastałem, wszyscy tak mówili. Teraz prawie wszyscy mówią, że nasze dzieci będą się miały gorzej. To znak, że Zachodnie społeczeństwo upada, nie tylko duchowo ale również materialnie. Podwyższenie standardu technologicznego nie jest połączone z równą dystrybucją materialnego dobrobytu. Faktycznie materialny dobrobyt nie jest taki jaki był dwadzieścia lat temu. Większość miast się dezintegruje. Są brzydkie i się rozpadają. Na przykład transport publiczny pomału zanika. Zamiast tego masz te wielkie masy samochodów tkwiących na drogach i ludzi spędzających godziny by dotrzeć i wrócić z pracy. Myślę, że mamy trudniejszy czas niż przedtem.
Gdy byłem dzieckiem, mogłeś zostawić swoje drzwi otwarte w nocy i czułeś się wolny by iść dokądkolwiek. Nikt nie atakował dzieci. Teraz ludzie boją się chodzić ulicami. Miejskie gangi biją starszych ludzi. Trzydzieści czy czterdzieści lat temu nie słyszało się by kryminaliści bili starszych ludzi tylko dla samej zabawy. Widzę oznaki demoralizacji. Duchowe cechy społeczeństwa pomału słabną. Ludzie coraz bardziej są skoncentrowani na materialnych korzyściach i presja utrzymania pracy jest coraz większa. Ludzie już dłużej nie czują się bezpieczni lecąc samolotem z uwagi na terroryzm. Ci szaleni ludzie przyjdą i zabiją 10, 20, 50 wybranych na chybił trafił osób. To szaleńcy, czyż nie? Coś musiało spowodować ich szaleństwo. To musi być nasze społeczeństwo.

Satish Kumar: Zatem, tak jak to opisujesz, do czego to prowadzi?

David Bohm: Cóż, widzę że prowadzi to do upadku naszej cywilizacji, ale to niebezpieczeństwo nie musi być powolnym upadkiem. Jest zagrożenie nuklearne. Jeżeli pomyślisz o następnych 50, 100, 200 latach trudno zobaczyć dobrą przyszłość. Politycy są przeciętni i nie wiedzą co robią. Trudno sobie wyobrazić żeby to się kontynuowało przez 200 lat bez jakiejś wielkiej eksplozji. Jest też upadek ekologiczny, jak i ekonomiczny. Trzeci świat nie jest w stanie spłacać swoich długów i jest w znacznie gorszej sytuacji niż dwadzieścia lat temu. Także widzę kryzys jeden za drugim. W tej sytuacji jest pocieszające, że ludzie zaczynają rozumieć iż kłopot jest znacznie głębszy niż po prostu standard życia. Ludzkie istoty nie rozumieją co się dzieje gdy myślą. Ludziom wydaje się, że myśl jest neutralna i po prostu się kontynuuje, bez dalszych konsekwencji; gdy skończona, jest skończona. Ale nie. Pozostawia ona ślad w ludziach. Myślenie może stworzyć olbrzymie zakłócenia w ciele. Myśl przechodzi pomiędzy ludźmi. Na przykład, jeżeli jesteś zagniewany, mówisz: „on mnie źle potraktował, potrącił mnie, to co mi zrobił jest zniewagą”. Wszystko to, cała ta zachodząca nienawiść i gniew będzie się powiększać. Powiększać między jednostkami czy grupami czy pomiędzy narodami. Ale co jest za tym to założenie, że ego lub to z czym się ego identyfikuje, jak kraj czy religia jest najlepszą rzeczą. Niemcy zwykli śpiewać „Deutschland, Deutschland Uber alles” (Niemcy ponad wszystko). To bardzo prosty koncept, ale oznacza on, że możesz zniszczyć wszystko gdy Niemcy czy Francja czy Ameryka mają pierwszeństwo. Kraj jest konceptem ego. Gdyby nie koncept „Niemcy” nie było by Niemiec ponieważ to on utrzymuje całą rzecz razem. Byłby tylko ląd i skały i drzewa i budynki. To jak General Motors. Bez konceptu „General Motors” nie ma General Motors.

Kiedy jesteśmy niewolnikami konceptu wtedy ten koncept ma na nas olbrzymi wpływ. Coś w nas pobudza. Ale założenie jest, że ta rzecz nie ma nic wspólnego z konceptem, to „ja” jest zaangażowane nie koncept. Dalej staje się konieczne stworzenie iluzji, że koncept to ja a zatem nadanie mu olbrzymiego znaczenia. Wszystko to tworzy myśli. Osoba myśli coś, dalej skłania się do działania bez myślenia. Jeżeli myślisz, że piętro jest parterem, twoje ciało skłania się by w to wierzyć, aż znajdziesz przeciwko temu dowód. Jeżeli myślisz „on jest moim wrogiem” jesteś skłonny spotkać go jako wroga. Ta myślowa konfuzja czyni problemy nierozwiązywalnymi, ponieważ powstaje proces bronienia iluzji, czy to będziesz ty sam, czy twój kraj, czy twoja religia, czy cokolwiek. By bronić iluzji musisz niszczyć rzeczywistość. Broniąc iluzji ludzie niszczą rzeczywisty świat z nami samymi. Czym więcej proponują rozwiązań tym gorsza staje się choroba – ponieważ większość z tego to ten sam proces. Ludzie jakby rozwinęli zdolność myślenia bez wiedzy co te myślenie jest w stanie sprawić. Pomału wpadają w tą pułapkę. Teraz stało się to bardzo niebezpieczne. W Erze Kamiennej nie było to tak niebezpieczne ponieważ broń nie była bardzo niebezpieczna. Ale pytanie jest czy możemy zrealizować nasz potencjał do wzniesienia się na wyższy poziom. Czy możemy zrealizować ten potencjał zanim ten proces nas zniszczy?

Sathish Kumar: Zatem musimy się nauczyć bycia wolnymi od konceptu?

David Bohm: Ale to nie takie łatwe, ponieważ koncepcje jawią się być nie-koncepcjami. Dziecko które podlegało konceptowi narodowości czy religii, nie doświadcza tego jako koncept ale jako przemożną rzeczywistość. Nie możemy pozbyć się konceptów ale musimy uwolnić się od iluzji, że „koncepty są rzeczywistymi rzeczami”. Musimy być wolni od błędnego myślenia przez które przypisujemy konceptowi znaczenie rzeczywistości. Na przykład weźmy pieniądze. Ludzie doświadczają pieniędzy jako czegoś rzeczywistego. Ale czym są pieniądze? To koncept; ma on pewne znaczenie. Przede wszystkim pieniądze to było złoto. Dalej papier. Teraz to nawet nie papier a komputerowa wirtualność. I tak coś niesubstancjalnego ma znaczenie przypisywane pieniądzu. Ale ludzie traktują pieniądze jak obiektywną rzeczywistość, mówiąc o wartości pieniądza, koszcie efektywności etc. Pieniądze stały się dominantem, idą pierwsze; ludzie mówią że pieniądze są esencjonalną wartością. Wszystko jest oceniane w pieniądzach. Ale pieniądze są niczym. To tylko koncept. Może gdy ludzie się zatrzymają i pomyślą, wtedy będą mogli poznać, że pieniądze to tylko sprawa konwenansu. Lecz gdy przychodzi czas lokowania pieniędzy nie myślą oni o nich jako o konwenansie. Myślą o nich jako o bogactwie, rzeczywistości. Jeżeli potrafilibyśmy pieniądze traktować jako konwenans, wiele kłopotów na świecie byłoby łatwiejszych.

Sathish Kumar: Podobnie powinniśmy używać koncept kraju czy religii czy rodziny jako wygodne koncepcje. Musimy tworzyć pewne wygodne ustalenia. Ale jeżeli powiesz „to jest ponad wszystko” wtedy żyjemy w iluzji. urodziłem się z mojej matki, bardzo kocham moją matkę. Ale to nie znaczy, że moja matka jest w jakiś sposób lepsza od twojej.

David Bohm: Słusznie. Jesteśmy wzajemnie powiązani i jeżeli twój kraj pójdzie na dno, mój ostatecznie skończy tak samo. Gdyby nie to pomieszanie u ludzkich istot nie byłoby problemu. To jak choroba. Ja nazywam to chorobą świadomości. Mógłbym porównać to do zaraźliwego raka. Każdy może rozwinąć tą chorobę i roznosi się ona bardzo szybko. Jeżeli złapałeś to od kogoś, przejąłeś parę cząstek ale ty sam już je rozmnażasz. Także nie ma sensu mówienie „złapałem to od ciebie” jak mówią o azjatyckiej grypie.
David Bohm „Wirus Ego”
Źródło: Artykuł z Magazynu Resurgence 1987

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Niezwykłe i niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy usłyszysz

globalna-swiadomosc

Witam! Chciałbym Wam przedstawić trzy niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy przeczytasz na stronach alternatywnych.

Pierwsze z nich to tzw pętla przechwytu. Jest takie powiedzenie ludowe, że nieszczęścia chodzą parami. Inni, głównie cynicy, dodają, że nieszczęścia chodzą stadami. I tak jest w istocie. Pętla przechwytu to inaczej znane z biologii sprzężenie zwrotne dodatnie, znane z biologii. Z tym, że funkcjonuje ono w ludzkich zbiorowościach i w relacjach.

Polega ono na tym, że jeśli raz pojawi się jakiś negatywny bodziec i wyprowadzi Cię z równowagi, to zaraz pojawi się kolejny, potem kolejny i być może jeszcze kolejny. Jeśli te następne negatywne bodźce nie wyprowadzą Cię z równowagi – to luz. Gorzej jeśli Twoje zdenerwowanie będzie się nasilać. Wtedy wpadasz w pętlę przechwytu, gdzie negatywnych emocji, myśli, jest coraz więcej. Ale nie dotyczy to tylko emocji, które stosunkowo łatwo się pomnażają. Dotyczy to także wydarzeń w świecie fizycznym. Sam widzę to po różnych wydarzeniach i ich korelacjach ze stanem moich emocji.

Przypuśćmy że spieszysz się np do pracy. W domu zdenerwowało Cię to, że zaspałeś, i że trzeba było naprawiać czajnik, bo poluzował się kabel. Straciłeś te kilka minut, ale spoko. Przecież autobus w porannym szczycie spóźnia się minimum 5 minut, często i 10. W szczycie popołudniowym nawet 15 i więcej minut. Wychodzisz więc z domu, do autobusu jeszcze trochę czasu. Chcesz w miarę szybko dojść do przystanku. Ale nagle trafiasz na dwójkę rozhisteryzowanych dzieci i ich roztrzepaną matkę. Nie możesz ich tak szybko wyminąć – w ostatniej chwili straciłeś zielone światło na przejściu.

Ale to nie wszystko. Bowiem kątem oka widzisz, że po drugiej stronie ulicy… jedzie Twój autobus! Cholera no, każdego dnia w szczycie się spóźnia! Zerkasz szybko na zegarek i wynika z niego, że autobus przyjechał aż 4 minuty za wcześnie. No jak to mogło się stać?! Przecież to zupełnie nielogiczne, przecież w całym mieście są korki.. Przechodzisz szybko na zielonym, autobus rusza. Chcesz przebiec te 50 metrów chodnika i dotrzeć na przystanek razem z autobusem. A tu nagle ludzie stają się ślamazarami, których trudno wyminąć.

Drogę zagradza Ci babcia, której dziwnym trafem akurat teraz dwie duże reklamówki wypadły z rąk na chodnik, razem z bardzo licznymi towarami. Które teraz walają się po całym chodniku, a ludzie zatrzymują się, i empatycznie pomagają staruszce je zapakować. Autobus odjeżdża, wściekasz się, klniesz. Następny bus jest rozkładowo za 35 minut. Spóźnia się aż 17 minut – wiadomo, korki, ale czemu aż tyle? Przecież takie spóźnienia są raczej tylko po południu. Docierasz do pracy spóźniony, a tam szef i współpracownicy z kolejnymi przykrymi niespodziankami.. Na koniec dnia jesteś już po prostu wykończony. Brzmi znajomo?

Zasada pętli przechwytu dotyczy np konfliktów – zaczyna się od delikatnej różnicy zdań, roznieca poprzez kłótnię, kończąc na mordobiciu. Dotyczy także biedy. Bieda i złe wzorce z dzieciństwa tworzą złe myśli i emocje. A one, w dalszym życiu, jeszcze bardziej nasilają biedę. Nieleczone choroby, np nerwica czy depresja, też działają na zasadzie pętli przechwytu. To samo dotyczy relacji dwojga ludzi w związku. Coraz więcej i więcej wzajemnych pretensji, zadawanego bólu, rozczarowań, niespełnienia. I przez lata miłość zamienia się w odwrotność, w nienawiść, spotykaną u zdecydowanej większości małżeństw z dłuższym stażem. Co jest oczywiście tematem tabu, ściśle ukrywanym przed światem, szczególnie przed młodymi. Od których wymaga się przecież właśnie ślubu i dzieci.

W Polsce były / są aż cztery negatywne czynniki które zaprogramowały naszą mentalność. Czyli: chłopsko-katolicki konserwatyzm, trauma dwóch wojen światowych, homo soviecticus i toksyczny kapitalizm Balcerowicza, Korwina i Petru. Stworzyły one tzw stracone pokolenie dzisiejszych 20-40 latków, którzy na depresje i nerwice chorują częściej niż na przeziębienia. Każde społeczeństwo, cała ludzkość chora jest na coś w stylu przewlekłej neurozy. Ale w Polsce jest to bardzo nasilone. Każdy rodzic powinien zada sobie pytanie, czy chce wychować przyszłego lidera, osobę szczęśliwą, czy kolejną „owcę” beczącą w stadzie, i oddającą swój los rożnym politycznym i ideologicznym „wilkom„?

Cytat: „Sam możesz potwierdzić, że świat niezwykle często działa Ci na nerwy. Oczywiście na każdego ma to wpływ w różnym stopniu i na swój sposób.Lecz w sumie sens jest taki: jeżeli w danej chwili coś jest w stanie wyprowadzić Cię z równowagi, to z jakiegoś powodu, jak na złość, zdarza się to. Oto, co ma miejsce. Jeżeli jesteś czymś zaniepokojony, zatroskany, przygnębiony, wówczas przynajmniej częściowo masz napięte nerwy. I oto, jakby w związku z tym, pojawia się jakiś pajac, zaczyna skakać i ujadać tak, by jeszcze bardziej naciągnąć struny Twoich nerwów. Denerwujesz się, a pajac skacze coraz zacieklej. Istnieje wiele sposobów, by zwiększyć rozdrażnienie. Przypuśćmy, że dokądś bardzo się spieszysz i boisz się spóźnić. Pajac z miejsca klasnął w dłonie i zacierając je, wykrzyknął: „Zaczynamy!”.

Odtąd wszystko działa wbrew Tobie. Ludzie zagradzają drogę i statecznie sobie kroczą, a Ty w żaden sposób nie możesz ich ominąć. Chcesz szybciej przejść przez drzwi, a tam dosłownie ustawia się kolejka ślamazar ledwie powłóczących nogami. To samo ma miejsce podczas jazdy samochodem. Jakby wszyscy zmówili się przeciwko Tobie. Oczywiście,można co nieco zrzucić na karb postrzegania: kiedy spieszysz się, zdaje się, że cały świat dookoła zwalnia. Lecz są również jawne oznaki: winda lub samochód psuje się, autobus się spóźnia, na drodze powstaje korek – tu już pewna złośliwa obiektywność. Można przywołać jeszcze inne przykłady. Jeżeli jesteś czymś zmartwiony i spięty, ludzie wokół będą robić właśnie to, co Cię drażni, przy czym właśnie teraz, kiedy chcesz, by dali Ci spokój. Dzieci zaczynają wchodzić na głowę, chociaż przedtem zachowywały się spokojne. Ktoś obok zaczyna mlaskać i głośno przełykać. Różni jegomoście plączą się pod nogami i przyczepiają się ze swoimi problemami. Zewsząd pokotem kładą się jakieś przeszkody. Jeżeli czekasz na kogoś z niecierpliwością ten długo nie przychodzi. Jeżeli nie chcesz nikogo widzieć z pewnością ktoś się zjawi. I tak dalej.

Ten nacisk z zewnątrz staje się coraz intensywniejszy, w miarę jak rośnie rozdrażnienie. Im większe jest napięcie, tym bardziej dokuczają Ci otaczający ludzie. Interesujące: oni nie zachowują się tak specjalnie. Im nawet do głowy nie przychodzi, że to może komuś przeszkadzać.Co jest powodem takiego zachowania? W ogóle w psychice człowieka nieświadomego wiele jest białych plam. Mimo że to dziwne, w większości wypadków ludźmi kierują nieuświadomione motywy. Lecz dziwne jest nawet nie to, tylko fakt, że siła napędowa, kształtująca nieuświadomione motywy, nie znajduje się wewnątrz psychiki człowieka, a poza nią. Siłą tą są niewidoczne, lecz rzeczywiste byty energoinformacyjne, zrodzone przez energię myśli żywych istot – wahadła. O wahadłach była już mowa w pierwszej książce o Transerfingu. Zawsze pojawiają się one tam, gdzie można pożywić się energią konfliktu. Tylko nie należy sądzić, że owe byty zdolne są do planowania czegoś i urzeczywistniania świadomych zamiarów. Wahadła wyczuwają biegunowość jako niejednorodność w polu energetycznym i jak pijawki starają się przyssać. Ale i to nie jest takie straszne.

Zgroza polega na tym, że one nie tylko pochłaniają energię konfliktu, lecz również w jakiś sposób zmuszają ludzi do takiego zachowania, by tej energii wydzielało się jeszcze więcej. Zrobią wszystko, by energii tej było w nadmiarze.Wahadła szarpią ludzi za niewidzialne nici, a ludzie im ulegają jak marionetki. W jaki konkretnie sposób wahadła wpływają na motywację ludzi, na razie nie wiadomo, lecz robią to bardzo skutecznie. Jasna świadomość człowieka jest dla wahadeł niedostępna, lecz one jej nie potrzebują – zupełnie wystarcza im podświadomość. Z reguły wszyscy ludzie w jakimś stopniu śpią na jawie. Wiele rzeczy człowiek wykonuje machinalnie, będąc rozluźnionym, nie zdając sobie sprawy: „Czy w tej chwili nie śpię i jasno uświadamiam sobie, co robię, po co i dlaczego właśnie tak”. Szczególnie niski jest poziom świadomości człowieka, kiedy znajduje się on w domu lub w tłumie.W warunkach domowych konieczność zwiększonej samokontroli jest niewielka, dlatego człowiek jest rozluźniony i niemal drzemie. W zewnętrznym, lecz wąskim kręgu znajomych, przeciwnie, świadomość jest najintensywniejsza i zajęta samokontrolą. Zaś w dużym gronie ludzi działania człowieka znów stają się spontaniczne, lecz dodatkowo wpadają w silną korelację z ogólnymi porywami masy ludzkiej.

By zaprezentować działanie wahadła, posłużmy się najprostszym przykładem przechodnia, za którym idziesz tą samą drogą, a następnie go wyprzedzasz. Kiedy tylko postanowiłeś skręcić w lewo, by go wyprzedzić, on wykonuje w tym kierunku spontaniczny krok, jakby zagradzając Ci drogę. Próbujesz wyprzedzić go z prawej strony, a on mimowolnie odchodzi w tę właśnie stronę. Co zmusza przechodnia do zmiany kierunku? Przecież Cię nie widzi i nic mu do tego, że chcesz go ominąć. Być może w jakiś sposób czuje plecami Twoje przybliżanie się i instynktownie nie chce przepuścić „rywala” naprzód? Takie przypuszczenie narzuca się, ale to nie tak. W żywej przyrodzie, jeżeli mowa o instynktach, rywalizacja zawsze przejawia się w sytuacjach, kiedy przeciwne strony stoją twarzą w twarz. Tym, co zmusza przechodnia do skręcania, jest wahadło. Człowiek idzie, nie myśląc o tym, jak stąpać, by poruszać się dokładnie w linii prostej. Pod tym względem śpi, dlatego linia jego kroków od czasu do czasu spontanicznie odchyla się w tę lub inną stronę. Motywacja, czyli wybór kierunku, leży w podświadomości, która w tej chwili nie jest kontrolowana, a to oznacza, że jest potencjalnie otwarta na oddziaływanie wahadła. W tym momencie podchodzisz Ty i usiłujesz wyprzedzić przechodnia. W istocie, jest to konflikt, choć niewielki.

W celu zwiększenia energii konfliktu wahadło zmusza przechodnia do wykonania mimo woli kroku w bok, by zagrodzić drogę i tym samym zaostrzyć sytuację. Jednocześnie wahadło nie działa z rozmysłem, ponieważ nie posiada świadomego zamiaru.Tak samo nieświadomie robią swoje siły równoważące. Jeszcze raz podkreślam: mowa o pewnych procesach, których mechanizm na razie jest niejasny, a nie o rozumnym zachowaniu się istot.Odnotowujemy jedynie niektóre przejawy i prawidłowości natury świata energoinformacyjnego. Nie ma sensu rozważać, jakie wahadło działa w określonej sytuacji, skąd się ono wzięło, jak mu się to udaje i co faktycznie dzieje się na poziomie energetycznym. I tak nie zdołamy zorientować się dokładnie.Znaczenie ma tylko jeden główny wniosek: o ile siły równoważące zderzają przeciwieństwa, to wahadła robią wszystko, by rozniecić energię powstałego konfliktu. Taka jest zasada wahadła.”
~Vadim Zeland

Książki Vadima Zelanda i tysiące innych możecie kupić w poniższej księgarni – polecam:
TaniaKsiążka.pl

Świat jest lustrem, które odbija Twój stosunek do niego. Nasze myśli bezpośrednio kształtują świat. Choć świat wydaje się mieć matrycę (matkę naturę) zwierzęcą i brutalną, to jego mechanizmy karzą także to, co powszechnie określamy jako zło. Pogarda, pycha, wywyższanie się, nienawiść u ludzi złych (i dobrych) są karane przez prawa świata tak samo, jak nadmierne pragnienia, niespełnienie, lęki, obawy, kompleksy, uległość u ludzi dobrych. Choć na pierwszy rzut oka to ci źli mają tu jak pączek w maśle – robią kariery, rządzą światem, są biznesmenami, politykami, dziennikarzami, naukowcami, ekspertami, bankierami itp itd. Jednak jest to wrażenie złudne.

I tu dochodzimy do kolejnego prawa rządzącego światem. Nazwałem je „zagadką dobra i zła” i często zadaję tę zagadkę ludziom wyznającym np religie. Otóż ziemskie wiary głoszą, że jakiś mechanizm – Bóg, energie wszechświata, prawo karmy – nagradzają dobro, a każą zło. Jest w tym trochę prawdy. Z tym, że nie jest to całość prawdy. Prawa natury nie są wrażliwe na zawiłość i delikatność relacji między ludźmi. Karzą i nagradzają często zdawałoby się na oślep.

Popatrz na historię życia swojego i innych ludzi. Możesz zobaczyć, że wielu dobrych i empatycznych ludzi ciągle ma jakieś upadki, wypadki, złe przypadki, dziwne niekorzystne zbiegi okoliczności, ciągle coś złego lub chociaż przykrego im się przytrafia. Natomiast ludzie źli, psychopatyczni – bankierzy, politycy, biznesmeni itp – opływają w dobra i dostatki. Są bezkarni nie tylko w ludzkim sensie (prawno-sądowym), ale zwyczajnie nie mają tych negatywnych zbiegów okoliczności.

Bierze się to stąd, że natura wobec ludzi dobrych wymaga jakby więcej. Karze ich za nadmierne pragnienia, za paniczną żądzę posiadania czegoś, za nieprzepracowane lęki, kompleksy, traumy. Także za negatywne myśli i emocje, za pogardę, za wywyższanie się. Potężnym czynnikiem przyciągającym złe wydarzenia jest poczucie winy, uległość, niezaspokojone żądze. Ludzie źli – wilki – są chronieni przez siły natury, ponieważ zapewniają systemowi trwanie, homeostazę. Ludzie dobrzy muszą przejść przez tą twardą „machinę szkoleniową„, i odrobić swoje życiowe lekcje.

Zapotrzebowanie na wilków jest wszędzie tam, gdzie są uległe, zlęknione, głupie, ignoranckie i stadnie zachowujące się owce. Gdyby owce chciały i zaczęły się jednoczyć, bronić, zdobywać wiedzę – to wilki musiałyby przejść na wegetarianizm i poluzować system. Kat szuka ofiary, ale z drugiej strony, ofiara szuka kata. Ludzkość mogłaby być wolna choćby w miesiąc, ale nie chce. Wilki realizują podstawowy, zwierzęcy program matrixa, czyli matki natury, nastawiony na przetrwanie i rozmnażanie za wszelką cenę, choćby po trupach.

Jeśli chcesz się wyrwać z systemu, wtedy wymagane jest od Ciebie więcej. Jeśli jesteś pogodzony ze światem, pełen dobrych emocji, bez nadmiernych, panicznych pragnień i żądz – to świat może Ci zaoferować dużo dobrego. Owszem, tak nie zbawisz świata. Jeszcze miliony ludzi muszą cierpieć i ginąć, odrabiając tak swoje lekcje. Jeszcze cały świat, nie raz i nie dwa, wpadnie w różne szaleństwa. Świat i ludzkość będą szaleć, wrzeszczeć, pragnąć, oczekiwać, żądać.. Ale Ty już nie. Możesz pomóc tym, którzy chcą pomocy i którzy są gotowi na jej przyjęcie, a to mniejsza część ludzkości. I to tej mniejszości można pomagać, na najróżniejsze możliwe sposoby. A większość, która śpi i jest zwyczajnie niegotowa, należy zostawić i pozwolić jej się wyszaleć.

Cytat: „Ceną za poczucie winy zawsze będzie wymierzenie kary w tej czy innej postaci. Jeśli zaś poczucie winy nie występuje, kara również może nie zostać wymierzona. Niestety, poczucie dumy z powodu dobrego postępku także pociągnie za sobą wymierzenie kary, a nie nagrodę. Przecież siły równoważące muszą usunąć nadmierny potencjał dumy, a nagroda tylko by go nasiliła.

Wymuszone poczucie winy, czyli wniesione z zewnątrz przez „prawych” ludzi, rodzi potencjał podniesiony do kwadratu, ponieważ człowieka i tak dręczy sumienie, a tu jeszcze spada na niego gniew sprawiedliwych. I w końcu nieuzasadnione poczucie winy, związane z wrodzoną skłonnością do bycia odpowiedzialnym za wszystko, stwarza najwyższy nadmierny potencjał. W takim wypadku nie należy w ogóle odczuwać wyrzutów sumienia – przecież przyczyna jest po prostu zmyślona. Kompleks winy może solidnie zatruć życie, ponieważ człowiek bezustannie poddany jest działaniu sił równoważących, czyli wszelkim karom za wyimaginowane winy.
Oto dlaczego funkcjonuje powiedzonko: „Bezczelność to drugie szczęście”.

Zazwyczaj siły równoważące nie ruszają ludzi, których nie dręczą wyrzuty sumienia. A przecież tak by się chciało, by Bóg karał złoczyńców. Zdawałoby się, że sprawiedliwość powinna tryumfować, a zło musi być ukarane. Jednak przyrodzie nieznane jest poczucie sprawiedliwości, mimo że brzmi to boleśnie. Przeciwnie, na  porządnych ludzi z wrodzonym poczuciem winy wciąż spadają kolejne nieszczęścia, a niegodziwym i cynicznym złoczyńcom często towarzyszy nie tylko bezkarność, ale też sukces.

Poczucie winy nieuchronnie rodzi scenariusz wymierzenia kary, przy czym dzieje się to bez wiedzy Twojej świadomości. Zgodnie z tym scenariuszem podświadomość doprowadzi Cię do kary. W najlepszym razie pokaleczysz się lub odniesiesz lekkie rany, albo pojawią się jakieś problemy. W najgorszym – może mieć miejsce nieszczęśliwy wypadek z poważnymi konsekwencjami. Oto do czego prowadzi poczucie winy.

Niesie ono w sobie tylko zniszczenie i nie ma w nim niczego pożytecznego czy budującego. Nie ma sensu męczyć się poczuciem winy-to w niczym nie pomoże. Lepiej postępować tak, by potem nie mieć wyrzutów. A jeśli już się zdarzyło, że coś zrobiłeś nie tak, to wiedz, że bezsensowne i próżne męki nikomu na dobre nie wyjdą.”
~Vadim Zeland

Kolejnym ciekawym prawem rządzącym światem jest tzw Synchroniczność Jungowska. Została ona opisana przez wybitnego mistrza psychologii – Carla Junga, i naukowca Wolfganga Pauliego. Zbiegi okoliczności nie istnieją. Wszystkie zmieniające nas wydarzenia, wszystkich ludzi którzy pomagają nam (bodźcami pozytywnymi i negatywnymi) w dziele przemiany, przyciągamy sami. Oczywiście, z udziałem tej efemerycznej, tajemniczej siły synchroniczności.

Wszystkie te wydarzenia i znajomości mają być przyciągane przez nas i przez tę siłę po to, byśmy mogli się uczyć, zmieniać na lepsze i doświadczać. Nie zawsze są to bodźce pozytywne. Często siła synchroniczności musi wylać na nasz łeb kubeł zimnej wody, bo inaczej się nie da. Mówimy wtedy o złym wydarzeniu, nieszczęściu, traumie. Często echo tych wydarzeń odbija się po długich latach. Traumy zostają uleczone, wnioski wyciągnięte, transformacja się dokonuje.

Bywa i tak, że prawo synchroniczności pozwala Ci w zadziwiający czy wzruszający sposób „dokończyć„, „domknąć” to, czego nie udało się przed laty. Często z dokładnie tymi samymi osobami, co przed laty. Tak było w moim życiu, i jest to kolejny przejaw synchroniczności jungowskiej, często pomijany. Po miesiącach lub latach dostajesz szansę „zamknięcia, wypełnienia cyklu” którego wtedy nie udało się wypełnić. I często towarzyszy Ci wręcz ta sama osoba / osoby, i te same lub bardzo podobne okoliczności.

Cytat: „Przypadki (zbiegi okoliczności) są konsekwencją świadomego lub podświadomego odkształcania się świadomości jednostki w obszarze nieświadomości zbiorowej. Dzięki uzyskaniu takiego subtelnego wglądu człowiek staje się świadomy swojej wewnętrznej mocy, a raczej pierwotnego połączenia ze wszystkimi strukturami rzeczywistości. Zachodzi proces indywiduacji, który ma charakter inicjacyjny. Indywiduacja to umiejętność kształtowania rzeczywistości wokół siebie, tworzenie tuneli synchronicznych. Nieświadomość zbiorowa wykorzystuje tunele do synchronizacji zdarzeń, by przyniosły pożądany skutek na drodze życia danej jednostki.

Inne osoby biorą często nieświadomy udział w całym procesie np. pojawiając się w najodpowiedniejszym momencie dla osoby indywiduowanej. Zazwyczaj jednak okazuje się, że siły kosmiczne doskonale wiedzą, kto powinien zostać wybrany do urzeczywistnienia czyjejś wizji. Często takie osoby również odnoszą korzyść z „przypadkowego” spotkania i ma ono, także wpływ na ich personalny rozwój. Jest to wielka zagadka przyrody, a raczej dowód na to, iż całą przestrzeń kosmiczną wypełnia subtelna, uniwersalna superświadomość, która w sposób elastyczny perfekcyjnie tworzy rytm, puls Kreacji.”
(Autor nieznany)

Nasz świat się o nas troszczy. Wszystko przebiega pod kontrolą sił, którym zależy na naszym wzroście i przemianie. Nawet gdy wątpisz w nie i ich na pierwszy rzut oka nie widzisz – one są, istnieją.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

 

Uwolnienie z iluzji matrixa jest trwałe i nieodwracalne. Wierzę że damy radę!

duchowosc-5

Przebudzenie się z iluzji matrixa jest trwałe i niesie nieodwracalne następstwa. Pisałem w poprzednim artykule, że dużo ludzi odczuwa obecnie polepszenie formy, nastroju, zrozumienia świata. Otwierają się nowe możliwości duchowe, zwiększa się ich moc. Kiedyś obudzisz się rano z poczuciem ogromnego spokoju, miłości w sercu, poczujesz wtedy, że tak wiele zrozumiałeś. I tak już zostanie.

Proces ten nie polega na tym co „łatwe, fajne i przyjemne„, a przynajmniej nie tylko na tym. Przebudzenie świadomości ma swoją mroczną stronę. Często jest tak, że uważając się za oświeconego, tak naprawdę schodzisz do piekła. By spotkać tam takich samych diabłów jak Ty – którzy tak samo uważają się za oświeconych i gardzą innymi, np „owcami” – czyli ludźmi niekumatymi. I te diabły, często podając się za tych którzy chcą Ci pomóc w uduchowieniu, pokażą Ci, bardzo brutalnie, to, co jest w Tobie nieuświadomione, zignorowane, nie przepracowane.

Cytat: „Przyzwyczajcie się do tego, ze im bardziej będziecie sobą, ze swoimi wadami i zaletami, tym większe emocje będziecie wzbudzać u tych, którzy są uwikłani w fałszywej tożsamości i udawaniu „świętych”. Jeśli ktoś ma na waszym punkcie obsesję, pragnie was oczerniać i niszczyć, to oznacza, że nie wy macie problem, tylko ta osoba. Reprezentujecie to, co w niej jest nieuświadomione i niezintegrowane. Nie przejmujcie się tym, tylko dalej róbcie swoje. Zawsze będą osoby przyjazne i wrogie. Grunt, żeby nie pozwolić tym ostatnim siebie zgasić. Naszym obowiązkiem jest chronić światło swojej duszy, bo ma prawo płonąć i określać siebie. Tej odwagi do chronienia i przejawiania własnej indywidualności uczymy się przez całe życie.”
Autor: Ciemnanoc.pl

Cytat: „Kiedy czujesz reakcję emocjonalną na czyjś rzekomy atak na Ciebie, to tak naprawdę sprawiasz, że Twoja wersja ich odzwierciedla Tobie to, że pewna część Ciebie czuje się tak względem siebie. W przeciwnym wypadku nie zareagowałbyś. Zaobserwowałbyś to. „O, interesujące”. I kontynuowała dzień. Ale jeśli reagujesz na to, to pokazuje Ci to „Hej, jakaś część Ciebie się na to nabiera, uważa to za prawdziwe, więc co chcesz z tym zrobić?”. Więc odpowiadasz: „Dziękuję, dziękuję, że ukazujesz mi, że nie kochałam siebie całej”. I kiedy naprawdę zaczniesz to robić to możesz zacząć dostrzegać, że nastawienie kogoś innego względem Ciebie może się zmienić, ponieważ to co zrobiłaś, to zmieniałaś swoją wersję ich w swojej rzeczywistości, aby była odzwierciedleniem tego, że kochasz siebie bardziej. […]

Czy uwierzysz w prawdę, którą jesteś, czy uwierzysz w prawdę kogoś innego, która nie ma z Tobą nic wspólnego? […] Za każdym razem, kiedy poczujesz się przestraszona tym co ktoś inny mówi o Tobie, czy reagując na czyjąś komunikację do Ciebie, zrozum, że jest to kolejna sposobność, aby poczuć wartość samej siebie i uwierzyć w siebie, i zrozumieć, że wiele razy, kiedy ktoś przychodzi do Ciebie i mówią coś, co zdaje się być jak atak na Ciebie, to tak naprawdę mówią Ci, że mają ten sam lęk i przenoszą go na Ciebie, aby dać Ci sposobność do zdecydowania czy jest to prawdziwe dla Ciebie. I to co Ty możesz potem zrobić to być na tyle dużą, aby utrzymać przestrzeń, aby pozwolić im, aby przekonali się, czy to musi być prawdziwym dla nich, kochając ich z powrotem za to, że pokazali Ci sposobność, aby kochać siebie bardziej.”
Autor: Bashar

Nabierając mocy możesz przyciągnąć tych, którzy będą chcieli to wykorzystać, wampirować na Tobie, gasić Twoje rozbłyskające światło. Postaraj się zawczasu ten moment uchwycić. Takie doświadczenie też jest cenne, bo pokazuje Ci to, że nie szanowałeś siebie, nie wierzyłeś w swoją samodzielność i moc. Z pewnością wyjdziesz z niego wzmocniony. Pamiętajmy zasadę, że kat szuka ofiary, ale z drugiej strony, ofiara podświadomie szuka kata.

To zaczyna się zmieniać wtedy, gdy przestajesz kierować się „owczym” lękiem przed wilkami. Gdy zaczynasz widzieć w dawnych agresorach przerażone, zlęknione i szarpiące się z życiem owce. W pewnym sensie, poprzez swój lęk i skrajnie niską świadomość, Ci ludzie są niewinni. To też są biedne ofiary systemu, które zaszczute w kąt, szamoczą się bezładnie i gryzą wszystkich wokół.

Nie oznacza to jednak, że nie możesz się bronić. Pisałem już – empatię, dobro i szacunek zostaw dla tych, którzy zasługują. Bo w drogę może wejść Ci osoba, która świadomie i z premedytacją wybrała zło i niszczenie innych. Lub wróg, który chce Cię zniszczyć. Jeśli nie odpowiesz tym samym – czyli złem, przemocą, okrucieństwem – możesz stać się kaleką, stracić majątek, stracić bliskich, doznać ogromnej traumy, zginąć.

Ten świat ma naturę męską (ale w jej patriarchalnym negatywie), agresywną, ignorancką. Jeśli ktoś nie akceptuje tej natury, to wtedy ten świat wali go po mordzie. Często dosłownie, np na ulicy. Sztandarowym przykładem takiej postawy to „słodko-pierdzący” wyznawca new age, lewicowy aktywista promujący naiwną i wypaczoną tolerancję, który zostaje pobity i okradziony przez islamskiego imigranta. Słowem: jest to osoba, która po otrzymaniu ciosa w jeden policzek, nadstawia drugi, zamiast się bronić i np zabić agresora.

Jak mawiała bliska mi osoba, nie jesteśmy jednak zwierzętami, gdzie słabszy automatycznie skazany jest na śmierć. Jesteśmy ludźmi, którzy poprzez ataki, poniżenia, agresję ze strony innych, używając mocy swojej świadomości, mogą wznieść się wyżej niż agresorzy. Wyżej, niż kiedykolwiek agresor czy wilk może się wznieść. Wilk wyzyskuje, nęka, straszy i czasami zagryza owce. Ale wilk nie może latać w przestworzach jak orzeł, nie może sięgać gwiazd. Jest w pewnym sensie uzależniony od tych owiec. Orzeł z kolei nie może za bardzo bronić się przed ciężką i toporną owcą, jeśli zamiast latać – człapie na Ziemi razem z tymi owcami.

Dzięki rozumieniu, dzięki zdobywaniu wiedzy, dzięki przepracowywaniu traum i cieni, dzięki tak naprawdę tym trudnościom – mamy możliwość transformacji, czyli przemienienia cienia w światłość, i co najważniejsze – przemienienia słabości w siłę. Dzięki temu że, jesteśmy niezależnymi istotami, nikt inny jak my nie może zdecydować o naszym własnym życiu, nikt nie decyduje o wyborach, nikt nie decyduje o tym jaką wiedzę ta osoba poznaje, tylko my. Często Ci, którzy byli „słabi„, „przegrani„. Więc jak byśmy nie byli poniżeni w życiu, możemy wszystko.

Akceptacja złej natury tego świata nie oznacza faktu, że zaczynasz grać tak jak ta natura każe. Owszem, możesz wybrać drogę służbie naturze – czyli drogę zła, przemocy, rywalizacji, psychopatii, drogę bycia prymitywnym samcem alfa lub zimną suką. Bo takie wartości natura premiuje. Z tym, że jest to negatywny wariant wewnętrznej siły, nazywanej czasami „patriarchalną„. Jest to siła pozorna, wywodząca się z lęków, kompleksów, traum, które zostały zepchnięte głęboko do podświadomości. I teraz są one maskowane prawilnością, agresją, samczym poczuciem siły, mafijnym honorem. Jest to tak naprawdę… słabość chłopca, tylko że silnie wyparta i silnie maskowana.

Psychologia opisała tę dresiarsko-stadionową mentalność, której hołduje większość mężczyzn, wzdłuż i wszerz. Ktoś wymyślił żart, że zawsze gdy jakiś facet próbuje zgrywać silnego samca alfa, to gdzieś tam jego była patrzy na to (np na facebooku) i pęka ze śmiechu. Siła, moc i męskość mają też wariant pozytywny. Paradoksalnie, rodzi się ona ze słabości, która zostaje pokonana i przetransformowana. Trzeba ogromnej odwagi i siły ze strony mężczyzny, by tę dresiarsko-stadionową mentalność zanegować i odrzucić. Bo tak naprawdę nie odrzucasz wtedy pozytywnej męskiej siły, ale odrzucasz siłę negatywną. Czyli lęki i kompleksy małego chłopca, wewnętrznego dziecka, maskowane agresją.

Pozytywna męska siła to pomaganie innym, inspirowanie innych, przekazywanie im wiedzy. O ile inni wyrażają na to zgodę i autentycznie tego chcą – jest to bardzo ważne zastrzeżenie. W przypadku relacji damsko-męskich, jest to stanięcie po stronie kobiet, zrozumienie ich położenia i tego, jak ich siła została ograniczona przez system, przed tysiącami lat. Mężczyzna którego cechuje siła negatywna – będzie chciał kobietę kontrolować, ograniczać. Będzie niechętny jej rozwojowi, wzroście, sile. Będzie się źle czuł przy kobiecie inteligentnej, pełnej mocy, potężnej. Będzie chciał ciągle dominować, mieć rację, wtrącać się, być tym lepszym.

Mężczyzna który przetransformował negatyw w pozytyw, a słabość w siłę, będzie się starał i chciał, by jego kobieta też była silna i potężna. Nie będzie mu przeszkadzało to, że w pewnych sferach jest silniejsza. Jeśli jest silniejsza – to będzie chciał się od niej tego czegoś uczyć, by też stawać się silniejszym i lepszym człowiekiem. Chętnie przyzna jej rację, jeśli rzeczywiście ją ma, i jeśli umie ją w fajny sposób uzasadnić. Bo po co ta cała męska duma? Przecież to tylko komplikuje życie i uniemożliwia uczenie się.

Światem rządzi prawo woli, siły i mocy. Jak i miłości podług woli. Dopiero gdy masz ową pozytywną siłę, możesz nadać nowej jakości wartościom takim jak miłość, empatia, szacunek, miłosierdzie. Z jednej strony, nie będą one nacechowane tym samczym, stadionowo-dresiarskim prymitywizmem. Z drugiej strony, nie będą one naiwne, „bezzębne„, nie będą takie „telewizyjne” czy też „unio-europejskie„. Będą one wyrazem Twojej siły i mocy.

To co opisałem, jest jedną z najtrudniejszych ścieżek rozwoju. Godzi ona dwa bieguny, z pozoru trudne do pogodzenia. Czyli siłę, potęgę, moc, dumę, z wrażliwością, empatią, miłosierdziem, miłością i innymi wyższymi wartościami. Wyższe wartości – przypominam.. – nie biorą się z natury, ale biorą się one z boskiej iskry wewnątrz nas. Z oświeconego umysłu, serca i duszy, które pragną czegoś więcej, niż znanych z natury niskich wartości. Takich jak zwierzęca walka o przetrwanie, takich jak zjadanie i zagryzanie słabszego, takich jak mentalność niedoboru, rywalizacja i przemoc.

Bo są jakby dwie ścieżki. Możesz z jednej strony, rozwijać siłę i moc bez wartości wyższych (empatia, miłość) i być np bankierem, kapitalistą, złoczyńcą, psychopatą, czarnym satanistą, czarnym magiem itp. Z drugiej strony, możesz rozwijać wartości wyższe pomijając siłę i moc – czyli stajesz się wtedy takim naiwnym, bezzębnym pseudo-empatą. I będziesz za to obrywał od tych wyżej wymienionych złoczyńców, bo wszechświat będzie chciał Cię czegoś nauczyć, będzie chciał, byś jednak zdobył ową siłę i moc, poprzez trudne doświadczenia.

Obie postawy rodzą pewne ograniczenia i obie przynoszą zło. Postawa pierwsza – siła i moc bez miłości i empatii, to inaczej postawa elit. Przyniosła ona światu niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi na przestrzeni eonów czasu. Postawa druga – naiwna i głupiutka empatia – jest wykorzystywana właśnie przez te elity, jak i przez zwyczajnych, powszednich agresorów i chamów. Wystawia ona Ciebie na ataki, wampiryzm, na przysłowiowe jebanie w dupę. Dopiero gdy pogodzisz i połączysz ze sobą te dwie postawy, te dwa przeciwne bieguny – zyskasz pozytywną siłę, jak i miłość, która nie będzie słabością, ale potęgą.

Cytat: „Szczęście może pochodzić wyłącznie z twego wnętrza i jest wynikiem twojej miłości. Kiedy uświadomisz sobie, że nikt inny nie może sprawić, że będziesz szczęśliwy i szczęście jest owocem twojej miłości, staniesz się mistrzem w największe sztuce – sztuce miłości. Tylko kochając i akceptując siebie takiego, jakim się jest, można zaistnieć naprawdę i wyrazić swoją osobowość. Nie powinien udawać kogoś innego. Jeśli udajesz kogoś, kim nie jesteś, zawsze poniesiesz porażkę.”
Autor: Don Ruiz Miguel

Cytat: „Nie jesteśmy jako ludzie, społeczeństwo, uczeni nigdy przenigdy… Obrony. Agresorów jest mnóstwo – od poszczególnych ludzi, poprzez ideologie, poprzez korporacje, aż po religie itp itd. Ale nikt (prawie nikt) nie uczy swojego dziecka obrony. Czy poczucia wewnętrznej siły i umiejętności słuchania swojego wnętrza (myśli i jak ktoś ma dostęp to też serca). Nie uczy się nas bycia niezależnym emocjonalnie, finansowo. Nikt tego nie uczy, podstaw tego, że to daje w życiu komfort i spokój. Właśnie to, umiejętność obrony. Zauważ – szkoły obrony fizycznej, tzn. jakieś szkoły gdzie się trenuje obronę przed napastnikiem, złodziejem, mordercą – są. Ale jeśli chodzi o obronę emocjonalną – nie ma nic, wszyscy milczą, nie usłyszysz nigdzie ani piśnięcia o tym. To tak samo jak ostatnio sobie myślałam – wiele osób by powiedziało że jak są wampiry emocjonalne i Cię chcą zwampirować, zabrać Ci energię, to trzeba im dać tą energię, bo oni są biedni i jej nie mają i dlatego muszą brać ją od innych.

Ok – ale dlaczego w takim razie nikt nie mówi, że jak okrada cię choćby na ulicy kieszonkowiec, to Ty musisz mu dać choć trochę swoich pieniędzy, bo przecież on taki biedny, to Ty mu daj z własnej woli. I co? Skoro nie mamy obowiązku dawać złodziejowi z chęcią swoich pieniędzy, to dlaczego mamy dawać swoją energię wampirowi albo służyć państwu, systemowi, kapitalistom np poprzez płodzenie dzieci i zwiększanie potęgi tego państwa poprzez to? Dlaczego mamy swoje pieniądze i swoją energię dawać komuś? To jest właśnie manipulacja – manipulacja która mówi, że masz u kogoś dług. Nie masz. Będą Ci wmawiać że masz dług, że musisz cierpieć dla innych. Bo po prostu wtedy skurwiele którzy nie cierpią za innych, sobie tą energię od Ciebie – bezpośrednio czy pośrednio – wezmą i będą się dobrze bawić w życiu

Jesteśmy bowiem jak flaga na wietrze, kierowani myśleniem innych, ich światopoglądem ich agresją, ich autorytetem, ich poniżaniem nas, itp itd. A jak nie mamy obrony, to jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, żeby wielu z nich nie wysysało z nas energii (wysysają bo nie mamy obrony, nie umiemy się bronic), to słuchać ich mniej lub bardziej. I tak oto człowiek staje się mniejszym czy większym niewolnikiem na poziomie mikro. Jego życie nie należy do niego, jego siła jest zdławiona. I wskazywane jest jednocześnie że siła jest za zewnątrz poza nim – los, bóg, przeznaczenie, konserwatyzm, że: „tak czeba”.

No i zobowiązania – każdy jest subtelnie ale i regularnie „zapewniany” że żyje dla innych – rodziny, dzieci, małżonka, państwa, narodu, tradycji, ekonomii, systemu. Taki człowiek bez umiejętności obrony, bez świadomości „Ja rządzę moją rzeczywistością, sobą, moim życiem – w 100% i nigdy mniej”, boi się wampirów energetycznych. Którzy czyhają na takich „słabych buntowników”. Stąd się wzięło określenie często humorystycznie przytaczane – „chcę ale się boję”.

Człowiekowi zabrano jakiekolwiek poczucie sił, niezależności, jedności z Bogiem, itp itd, powiedziano mu że nie ma siły. A to kłamstwo. Bo ma ogromną siłę. No ale wiadomo – żeby system trwał to wszystkich trzeba osłabić poprzez edukację i w ogóle „konserwatyzm”, bo nie wiadomo co za Hitlerek wyrośnie z niektórych. Albo zwykły debil jakich pełno. I jak on by się dowiedział że ma taką moc, a to by było po ludzkości. To jest patrzenie w skali makro – elity, illuminatów. Ale ze skali mikro – jednostki powinny dochodzić do tej wiedzy i się uwalniać, wzmacniać. Zresztą i tak będą się dowiadywać, tak jak my. Większość nie chce się dowiadywać i chwała im, bo idioci nie mogą mieć takiej wiedzy!.”
~Autor: Agata

Autor: Jarek Kefir, także z inspiracji i wsparcia bliskich osób 🙂

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

90% teorii spiskowych jest tworzona przez spec-służby w celu dezinformacji i zastraszania

teorie-spiskowe

To, że ludzie spiskują jeden przeciwko drugiemu, wiadomo od zawsze. Cała historia to jeden wielki spisek i konspiracja. To zakulisowe działania, sekrety kochanek królów, nieślubne dzieci, miłosne schadzki i orgie na tyłach zamków i plebani, dyskretni truciciele, potężni okultyści i magowie pozostający w cieniu, zadowalający się dyskretną kontrolą. I tak jest po dziś dzień. Wiele teorii spiskowych stało się po latach faktami opinii publicznej.

Dawniej istnienie mafii – wpływowych organizacji przestępczych, mających w ręku policję, sądy, rząd… A raczej: działających na zlecenie i pod kontrolą rządu – bo taka jest prawda.. Było uważane za teorię spiskową. Tak samo szkodliwość farmaceutyków, korupcja w nauce, upadek moralny polityki. Problem zaczyna się wtedy, gdy następuje przerost formy nad treścią.

Pojawia się coraz więcej szokujących, przerażających i przede wszystkim śmiesznych i głupich teorii spiskowych. Mają one z jednej strony siać strach, z drugiej – ośmieszać, a z trzeciej – rozprzestrzeniać dezinformację. Wiele razy pisałem w swoich artykułach, byście odważnie badali prawdę, nie bojąc się różnych modeli postrzegania świata. Ale przestrzegałem Was przed jednym – nie bądźcie, kurwa, zjebami. Czy to ezo-zjebami, czy spiskowymi zjebami. Czy jesteś osobą, z którą można na luzie napić się piwa, whisky itp, pożartować, potańczyć, zwierzyć się, poradzić, wypłakać się gdy jest potrzeba? Wierzę, że tak – bo to jest też ważne.

Wiele teorii spiskowych nas po prostu kompromituje. Są to często te, które straszą nas od niepamiętnych już czasów. III wojna światowa – Alex Jones straszy nią przynajmniej od 2005 roku. W Polsce stało się to modne w 2009 roku. A ten świat, cholera, ciągle trwa i ciągle nie chce upaść. Bo bardziej chodzi tutaj o inny upadek – upadek archetypowy człowieka zaczytanego w takich teoriach. On dokonuje podświadomej projekcji swojego upadku na świat, chłonąc coraz bardziej śmieszne i przerażające teorie spiskowe.

Ten świat przetrwał millenia kataklizmów i trudów większych, niż wszystkie wojny znane Wam z historii. Trwają wielkie zmiany na świecie, które nasi potomni nazwą epokowymi. Chyba największy ignorant i leming powoli zaczyna to dostrzegać, choćby w polityce, bo ją widać na pierwszy rzut oka. Eksperyment o nazwie gender-multikulti nie wypalił, więc ten parametr jest już powoli usuwany z systemu. Co oczywiste, zostaną dodane do niego nowe parametry. Figury na szachownicy się przesuną, linie na mapach zmienią, osoby w gabinetach będą inne.

Wczoraj Obama, dziś Trump. Wczoraj Kopacz, dziś Szydło. Przedwczoraj zaś Bush i Tusk. Ale na dobrą sprawę, czy to ma większe znaczenie? Dlaczego nadajesz temu aż tak dużą ważność? Koło życia mieli swoimi nieubłaganym tempem od eonów czasu, i będzie kręciło się nadal, nieprzerwanie. Ludzkość przeszła wspaniałą ewolucję od jaskiniowych małpoludów, ku dumnemu człowiekowi duchowości, nauki i techniki, sięgającemu gwiazd. Świat naprawdę da sobie radę bez Twoich leków, obaw, czy histerycznego strachu o przyszłość.

Z własnego doświadczenia wiem, że jedną z oznak większego przebudzania się, jest większy dystans do świata. Tak, masz wtedy bardziej wyjebane. Mniej się boisz. Towarzyszy Ci pewność że będzie dobrze i spokój, które dla tych którzy dopiero wkraczają na ścieżkę, wydają się bardzo dziwne. To jest zupełnie nowa jakość myślenia. Przykładem jest jasnowidz Jackowski. Powoli przestaje on snuć apokaliptyczne przepowiednie. Jest już zupełnie wyluzowany. Zajął się przekazywaniem potężnej i wartościowej wiedzy. Ze straszącej wojnami osoby, stał się laborantem w tym wielkim eksperymencie alternatywnych mediów i ujawnianiu wiedzy.

Stary porządek świata chwieje się w posadach, a pozorny chaos jest kluczem ku Nowemu Światowi. To, co zdezaktualizowane, co przynosiło ludziom cierpienie, co zwyczajnie się nie sprawdziło, musi odejść. Budzi to zrozumiały lęk tych, którzy boją się utraty swojej dominującej pozycji (grupy interesu) lub też zwykłych zjadaczy chleba, nie dostrzegających drugiego, a nawet trzeciego dna (geo)polityki. Nawet jeśli jest to tradycja, kultura, wartości do których przywykliście – musi to odejść.

Ludzi poznaje się po czynach, czyli efektach ich działań. Wartości także poznaje się po tym, co przyniosły w praktyce. Jaka jest ocena wartości tradycyjnych, konserwatywnych, honorowych, prawilnych? Spójrz na ten cierpiący i płaczący świat – właśnie to przyniosły te wartości. Wiem, że kojarzą się one Wam z dobrymi emocjami. Mówili o nich rodzice, dziadkowie, wujkowie, zachwalając je i dyskretnie zasiewając w Was strach na wypadek, gdyby przyszło Wam do głowy myśleć samodzielnie. Wiem, że innych nie znacie, stąd piszecie w komentarzach np o upadku obyczajów, o seksie bez miłości jako czymś złym. Ale to tylko i jednocześnie aż programowanie społeczne i systemowe. Nie ma w tym żadnej boskości, ponadczasowości, ani nawet dobra.

Nie bójcie się i nie popadajcie w rozpacz, bez względu na to, co się wydarzy. Normy społeczne, tradycja, kultura – choć wydają się potężne, bezdyskusyjne, tysiącletnie – są tak naprawdę glinianym bożkiem. A raczej glinianym gnomem. Zmieniają się wiele razy w ciągu życia jednego pokolenia, gdzieś co siedem lat. Zmieniają się, ewoluują, dojrzewają nieprzerwanie. Konserwatyzm dzisiejszy zupełnie nie przypomina topornego i siermiężnego konserwatyzmu z lat 90, po upadku komuny.

A do lat 50 czy XIX wieku nie ma nawet porównania. Także dzisiejszy katolicyzm zupełnie nie przypomina tego sprzed wojny. Wszystko się zmienia, tylko zmiana jest pewna – jest to truizm, ale często zapominany. To nie wartości upadają, ale ewoluują. To nie świat upada, ale ludzie stają się coraz bardziej zgorzkniali, nieszczęśliwi. I zaczynają postrzegać świat jako upadły, a młodzież jako zepsutą. Już kapłani starożytnego Egiptu, 5500 lat temu, narzekali na upadek obyczajów i zepsucie młodzieży.

To samo Rzymianie 2000 lat temu, z ich słynnym: „O tempora, o mores„. Gdyby darcie szat konserwatystów było prawdą, to przez tyle pokoleń świat musiałby się stoczyć w jakieś niewyobrażalne piekło, gdzie żaden, nawet najmniejszy rozwój nie byłby możliwy. Jednak tak nie jest. Świat trwa i trwa, od eonów czasu. Starsi, zgorzkniali konserwatyści narzekają i grzmią o upadku wartości. A tymczasem młodzi, jak to młodzi każdej epoki – kochają się, przeżywają miłości, zawody, powroty, pełni nadziei planują przyszłość, chcą zmieniać oblicze świata. Dopiero na starość, jeśli nie mają wiedzy, stają się zgorzkniali i pełni konserwatyzmu.

Cytat: „Masy będące nieświadomością zbiorową, podobnie jak natura rządzą się prawami pierwotnych instynktów. Dopiero zaistnienie u nich nowej jakości świadomości wygeneruje nowej jakości myśli, które dalej przełożą się na wyższe odczucia, wrażenia czy emocje. Jak mawia Bogdan każdy ma swoją drogę do prawdy. Dodam, że każdy nawet powinien mieć swoją drogę, żeby nie iść już wydeptaną ścieżką, która zapewne nas do tej prawdy nie zaprowadzi. Droga już przez kogoś odkryta zaprowadza jedynie do prawdy tego, który ją odkrył.

Tak samo myślę że dążenie do prawdy nie jest celem samym w sobie, bo prawda jest znana dla naszego Wyższego Ja, Źródła, Nadświadomości. itd. Natomiast celem jest ciągłe doświadczanie. Takim doświadczeniem bardzo bogatym zresztą jest zejście ducha w materię 3D, czyli let’s play a game. Trudno mi nazwać tę materię , matrixa, mayę czy iluzję zniewoleniem, bo dane odczucia każdy kreuje sobie sam a niektórzy mówią o wychodzeniu z tego chociaż dopiero co zamoczyli stopy. Tzw. przebudzenie daje możliwość wejścia na kolejny poziom doświadczania czegoś innego.”
~
Chrestomata

Często zapominamy, że nie trzeba non stop do czegoś w życiu dążyć. Do przebudzenia, do poznania prawdy. Często zapominamy, że życie trzeba po prostu.. przeżyć. Doświadczając, napawając się pięknem swojej różnorodnej kreacji. A co jeśli nie ma przebudzenia, tylko po prostu kolejne etapy lepszego samopoczucia, większej mocy i głębszego zrozumienia? A co, jeśli nie ma prawdy, tylko po prostu ciągłe i nieprzerwane poszerzanie zakresu wiedzy, przełamywanie kolejnych barier iluzji?

Wróćmy do tematu teorii spiskowych. Innym ważnym czynnikiem dla których są wymyślane coraz bardziej śmieszne i przerażające ich wersje, jest lęk, strach. Zauważcie to – lęk jest podstawą każdego systemu władzy, opresji, kontroli, polityki. Całe społeczeństwo opiera się na różnych lękach, na czele z lękiem przetrwania, który jest najpotężniejszym, i z którego bierze się wszelkie zło. Lęk jest mechanizmem, dzięki któremu kontroluje się masy. Bo skoro jest lęk przed czymś, to sprytna elita od razu przedstawia receptę na ten lęk. A ta recepta kosztuje bardzo dużo.

Podsuwane są więc rozwiązania na uprzednio sztucznie stworzony problem. Obrona tradycyjnych wartości, religia obiecująca raj po życiu pełnym wyrzeczeń, by elitom żyło się lepiej, czy walka o prawa mniejszości i sprzeciwianie się prawicowemu ekstremizmowi. Zawsze znajdzie się „wróg„, którego lud będzie się bał, i zawsze znajdzie się elita lub wpływowa grupa (kapłani, naukowcy, eksperci, lewacy, prawacy), która zaproponuje rozwiązanie czy ochronę. Oczywiście rozwiązanie, które jest bardzo, bardzo drogie.

Teorie spiskowe bardzo często powodują trzy destrukcyjne reakcje, które wymienię poniżej:

-strach, obawa, lęk – jedne z najsilniejszych ludzkich odczuć, zawsze zasilają ciemną stronę mocy. Jednym z najgorszych lęków jest lęk przed końcem świata. Więc na wszelkie sposoby jest on wzmagany i generowany przez media i w szczególności rzekomo niezależne portale;

-„nic się nie da zrobić„, „oni są potężni” – szczególnie w tym względzie celuje Rosja i jej sieć dziesiątków tysięcy portali rzekomo niezależnych. Rosja na portale rzekomo niezależne i na swoją autorską wersję new age i ezoteryki (bardzo konserwatywną i popularną w Polsce) wydała miliardy dolarów, by prać tak mózgi nam, świadomym. Gdyby byli tacy potężni, to ogarnęliby światową zapaść cywilizacji i biosfery i już mieliby swoje NWO. Gdyby armia Rosji była tak potężna jak ją przedstawiają te rzekomo niezależne portale, to dawno podbiłaby nie tylko całą Ziemię, ale miałaby już przyczółki nawet na Plutonie;

-bierność – skoro nic się nie da zrobić, bo są tak potężni, podświadomość / dusza przyjmuje program obojętności, wycofywania się z tak „złego” świata. Nawet nie zauważasz, gdy zaczynasz czuć się coraz gorzej, gdy masz coraz mniej energii życiowej, gdy spotyka Cię coraz więcej złych sytuacji i zdarzeń.

System i elity są oportunistyczne. Mniej ważne jest, jaki czynnik generuje pożądaną reakcję. Ideologie, religie? Elity pogardzają nimi. A przynajmniej mają je w dupie, tak jak ja i wielu moich czytelników. Na pewno nie przywiązują do nich wagi. Ideologie i religie są takimi kamieniami węgielnymi istnienia partii i organizacji. Umożliwiają konsolidację elektoratu i zarządzanie tym ludzkim zasobem. I tyle. To zwykli ludzie w nie wierzą a potem kłócą się wyzywają, obrażają, walczą ze sobą. Nie elity.

Tak samo mniej ważne jest jakie medium zasiało w dziesiątkach tysięcy ludzi ziarno strachu. Zrobił to TVN, Gazeta Wyborcza? Dla elity to dobrze. Zrobiła to Gazeta Polska czy portal Ruchu Narodowego? Też dobrze. A może strach wygenerowały media określające się jako „niezależne„, „alternatywne„, czy „konspiracyjne„? Nie ma znaczenia, też dobrze dla elity. W końcu artykuł ze strony z teoriami spiskowymi może przeczytać nawet 200.000 ludzi. Strachu będzie co nie miara. A kto te wygenerowane złe energie przechwyci i pożywi się nimi? Demiurg, zwany także pod innymi imionami: jahve, allah, szatan, marduk, pan bóg – to różne nazwy tego samego, fałszywego boga.. On także jest oportunistą i zje wszystko.

Cytat: „Nie piszę żeby nie walczyć z systemem. Jestem kawał przebiegłego drania. Ja zachęcam do rozwijania siebie, powiększania własnego zasobu wiedzy. Posiadając ją – mimochodem unikniesz zasadzek systemu. W ten sposób nie walcząc – będziesz z nim walczył. Tak więc zachęcam – ucz się i rozwijaj.”
~Bogdan56

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz podziękować mi za moją pracę i wesprzeć ideę mojej strony. Jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!

duchowoscZapraszam na ponad godzinne nagranie Anny Sokołowskiej (Wiedźma Anja z Akademii Ducha) o egregorach, czyli świadomościach zbiorowych. Egregory to twory metafizyczne towarzyszące ideologiom, religiom, partiom politycznym, drużynom sportowym, firmom, narodom, i wszelkim innym grupom ludzi. Vadim Zeland nazwał je „wahadłami„.

Cechy egregorów to:

-podłączanie się pod grupy ludzi myślących i / lub działających podobnie, i zasysanie od nich energii. Gdzie ją dalej transferują, co z nią robią? Jeden Bóg, albo raczej… diabeł raczy to wiedzieć;

-egregory / wahadła destrukcyjne zajmują się także walką ze sobą. Walczą ich ludzcy zwolennicy, co generuje negatywne wydarzenia i energie, co stanowi dodatkową energię dla egregorów. Z jakiegoś powodu (?!) energia zła i cierpienia jest bardzo pożądana przez tę planetę. Ktoś, lub raczej „coś” się nią żywi – a my jesteśmy matrixową „fermą” która służy generowaniu tej energii. I to dlatego elity światowe robią ogrom pracy, wydają setki miliardów dolarów po to, by złych wydarzeń i złej energii było jak najwięcej. Kapitalizm i związane z nim wyzysk i bieda, wojny, dziurawe systemy prawne chroniące i popierające przestępców, inwazja islamu, wojny – wszystko to służy właśnie temu. Naprawdę myślicie, że nie da się tak skonfigurować systemu prawnego, by pokonać mafie i przyskrzynić drobniejszych przestępców? Da się. Tak samo jak dałoby się stworzyć lepszy system ekonomiczny i ograniczyć inwazję islamu na Europę;

-egregory / wahadła destrukcyjne obniżają świadomość i wolną wolę ludzi tak, by chętniej im służyli. Dodatkowo, mają one moc wywoływania różnych złych wydarzeń w życiu człowieka, sprowadzania go na niekorzystne linie życia. Znowu – służy to generowaniu złej energii.

Od egregorów i wahadeł nie da się uciec, są one niezbędną częścią „infrastruktury astralnej” planety. Sztuką jest wybieranie tych neutralnych lub pozytywnych. Np wahadło klubu fitness, wahadło mojego bloga, czy wahadło fan klubu Gwiezdnych Wojen są albo neutralne, albo pozytywne. Także organizm człowieka jest takim mini-wahadłem.

Jak już wspominałem wiele razy, trzeba po prostu wyluzować. Więcej luzu, inaczej kurwa wszyscy umrzemy. Żyjemy w jakiejś numerycznej symulacji, w jakimś hologramie, czy Bóg jeden wie czym. Dodatkowo, jesteśmy niczym ferma – biomasą hodowaną niczym nasze krowy i świnie, w celu generowania złej energii. Kto tę energię zżera – absolutnie nie wiadomo. Czy robi to jakaś zła kosmiczna rasa, czy robi to twór zwany demiurgiem (lub tez: jahve, allahem, panem bogiem, szatanem, mardukiem itp itd) – nie wiadomo. Jest to nie do sprawdzenia i nie do udowodnienia, dlatego takie teorie trzeba brać na ogromny dystans.

Wiele wskazuje na to, że prawdą są dwie hipotezy. Pierwsza – że matka natura (czyli system sterujący całą planetą – fizycznością i metafizyką) uległa kiedyś poważnemu uszkodzeniu. W konsekwencji, zaprogramowana jest ona na najniższy możliwy program – czyli survival, przeżycie za wszelką cenę, po trupach. Jest to system zwierzęcy, premiujący siłę, brutalność, agresję, konkurencję, podziały, gnębienie słabszych. Wszystkie podsystemy władzy i opresji, tworzone przez społeczności ludzkie (kapitalizm, polityka, hierarchia, patriarchat, monogamia, rodzina, NWO) są bardzo dokładnym odwzorowaniem praw natury.

Natura nie rozpoznaje pojęć dobra i zła, nie rozumie delikatności relacji międzyludzkich. Każe i nagradza ludzi poprzez ów wzorzec zwierzęcy – a więc niekompatybilny z nami. W konsekwencji psychopaci, kapitaliści, złoczyńcy, politycy itp wiodą życie usłane sukcesami. Zaś ludzie dobrzy i empatyczni ciągle mają jakieś nieprzyjemności, jakieś dziwne przypadki, wypadki, złe zbiegi okoliczności, itp itd. Bo natura, korzystając z wzorca zwierzęcego, rozpoznaje ich jako „słabych„, nie realizujących jej programów, i za to ich karze.

Druga hipoteza.. Człowiek, i jego umysł, dusza i serce – są niekompatybilne z naturą tej planety. Matka natura to wzorzec zwierzęcy. Gdzie życie zjada życie, gdzie słabszy jest gnębiony i zabijany. Gdzie nie liczą się wartości takie jak miłość, empatia, szczęście – bo natura rozpoznaje je jako słabość i wręcz zwalcza. A liczy się tylko przeżycie i przetrwanie, za wszelką cenę i często po trupach, i przekazywanie najsilniejszych genów dalej, i oczywiście – eliminowanie słabszych genów. To natura jest naszym największym wrogiem, jest ostateczną praprzyczyną obecnej sytuacji na Ziemi. To, co nas, duchowych i / lub empatycznych zasila, to pierwiastek boski – a więc kosmiczny. To energia kosmosu, to te cykliczne impulsy energii.

Zauważcie – nie płyną one z Ziemi, ale gdzieś z kosmosu, i rejestruje je niektóra ziemska aparatura pomiarowa. Medytacja, joga, tantra, duchowość, a także nauka, technologia – wszystko to jest ominięciem zwierzęcych praw natury, wyjściem ponad nią. Dlatego od dawna przestrzegam wszystkich uduchowionych przed powtarzaniem sloganów typu „zjednocz się z naturą„. Naturze wystarczyło, jak siedzieliśmy jako małpoludy na drzewach i wzorowo wypełnialiśmy jej programy. Zejście z drzew do jaskiń, wynalezienie ognia, koła, spróbowanie psychodelicznych grzybów i wczesne szamaństwo – już to było ogromnym buntem przeciwko naturze i wyjściem ponad nią.

A teraz opiszę, dlaczego wg mnie człowiek jest niekompatybilny z naturą tej planety. Psychika każdego człowieka doznaje ogromnych traum w procesie wychowywania i socjalizacji – bo nie jest przystosowana do tej planety. Rodziny mają ogromną negatywną rolę w ich powstawaniu. Dalej: dusza człowieka oczekiwała radości, przyjemności, pokus i grzeszków świata fizycznego gdy się tu wcielała. Nie dostała tego – a dostaje ciężką pracę, wyrzeczenia, biedę, brak przyjemności i hobby (bo system, a więc natura, jest deficytowy i pełen niedoborów – to jedno z jego fundamentalnych praw). Więc ludzie żyją krótko, bardzo szybko się starzeją.

No i nie wiemy do dziś jak ma się odżywiać człowiek. Na dobrą sprawę – szkodzi mu wszystko, każde pożywienie jakie na tej planecie występuje. Bo znowu – nie jest z tą planetą kompatybilny. Nawet…. tlen jest skrajnie toksyczny dla człowieka – poczytajcie o utlenianiu i efekcie Bohra. Człowiek choruje na 10.000 znanych medycynie chorób, na które zwierzęta nie zapadają. Choroby genetyczne występują niemal wyłącznie u człowieka.

Czy to, co napisałem, jest powodem do pesymizmu? Wbrew pozorom, nie. Powinnością ludzi jest zawsze WYJŚCIE PONAD NATURĘ. Napisałem to aż dużymi literami, nie bez powodu. Bowiem jest to chyba jedyną miarą ucywilizowania, empatii, wrażliwości, człowieczeństwa, świadomości, uduchowienia. To, na ile wychodzisz ponad pierwotny i zwierzęcy system natury, świadczy o tym, jak uduchowionym i rozwiniętym jesteś człowiekiem. Kolejną powinnością rodzaju ludzkiego jest uzdrowienie chorej natury, podciągnięcie jej w górę, dodanie do jej oprogramowania kolejnych, wyższych programów. To właśnie o to chodzi w idei globalnej świadomości i przebudzenia ludzkości.

Ważne jest też by pomimo wszystko, osiągnąć stan spokoju ducha. By nie naciskać na ten świat, nie wkurzać się. Nie próbować go na siłę zmieniać. Nie próbować na siłę uszczęśliwiać ludzi, np wiedzą. Niech będą lemingami, niech robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy, jeśli nie chcą Twojej wiedzy i pomocy.Nie dorośli do niej, więc potrzebują kolejnych i kolejnych brutalnych lekcji i doświadczeń. Uszanuj to, puść to wolno, nie próbuj ratować tych ludzi ani ratować świata. Niech to koło życia – koło samsary, koło cierpienia i iluzji – toczy się swoim powolnym rytmem. Ale już bez Ciebie.

Paradoksalnie, dopiero gdy odpuścisz, przestaniesz na siłę zmieniać świat, dasz prawo ludziom być sobą – zadzieją się cuda. To właśnie wtedy świat zmieni stosunek do Ciebie. Zaczną dziać się cuda. Dawne wampirki i inni toksyczni ludzie niemal z dnia na dzień się odczepią. To właśnie wtedy zyskasz możliwość realnej zmiany tych ludzi, którzy chcą pomocy i wiedzy, i na nią zasługują – bo większość nie zasługuje i nie chce. I to wtedy będziesz realnie zmieniał oblicze tego świata – w swoim małym, ludzkim zakresie.

Zapraszam też na inne moje wpisy w temacie egregorów:
Religie i ideologie a świadomość: kontrowersje i tabu
Zbliża się nieuchronny upadek wielkich religii
Kościół przeciwko ludzkości: najbardziej skrywana tajemnica
Wiedza ezoteryczna: jesteśmy okradani z energii życiowej na koncertach, stadionach itp!
Piłka nożna czyli technologia władania i kontroli nad stadem
Bóg chrześcijan, muzułmanów i żydów (jahwe) jest najgorszym diabłem jakiego zna Ziemia

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Autor tekstu: Jarek Kefir
Autor nagrania: Wiedźma Anja, Akademia Ducha

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Wiedza ukrywana: jak przyciągnąć do siebie pieniądze?

jak-przyciagnac-pieniadzeTematyka pieniędzy jest często demonizowana. Wielu ludzi postuluje jakiś radykalny powrót do natury, i przy okazji oskarża pieniądze o całe zło świata. Często takie uwielbienie natury mija, gdy taka osoba skręcając się z bólu jedzie na SOR (szpitalny oddział ratunkowy) gdzie lekarz oszczędza jej wielotygodniowego konania w męczarniach, na banalną chorobę. Nie mamuśka natura to robi, ale lekarz i produkty oświeconego ludzkiego umysłu – aparatura medyczna, lekarstwa itp. Tak samo podejście do pieniędzy weryfikuje bieda. New age i inne tego typu oderwane od życia, „cukierkowe” filozofie, sprawdzają się tylko w sytych i znudzonych społeczeństwach Zachodu.

Często powtarza się jak mantrę powiedzonko: „pieniądze szczęścia nie dają„. Jest ono tak samo „prawdziwe„, jak powiedzonko: „krowy nie dają sera„. No nie dają przecież sera, prawda? Ale mleko, z którego powstaje ser. Idiota wyleje mleko, bo nie będzie wiedzieć do czego służy. Głupiec rozda mleko, a dla siebie będzie miał ledwie szklankę. Większość ludzi po prostu wypije mleko. Człowiek mądry będzie natomiast z mleka robił ser i sprzedawał drożej w sklepie. Teraz odnieś tę moją metaforę do szczęścia i pieniędzy.

Kolejnym częstym ludzkim błędem jest demonizowanie pieniędzy, bogactwa. Jest to część dużo szerszej, destrukcyjnej tendencji, polegającej na negacji sfery fizycznej, przyziemnej, i radości z niej płynącej. Asceza, kult cierpienia i śmierci, negacja seksualności, konserwatyzm, nie lubienie pieniędzy są jej przejawem. Jest to typowe dla „starej„, „męskiej” duchowości – chrześcijaństwo, islam, buddyzm i hinduizm, a także niezwykle dziś popularny new age. No ale człowiek jest jednością i sfera Profanum w końcu upomni się o swoje.

To nie pieniądz jest problemem, ani nie fizyczność jest problemem, ale ludzkie podejście do nich. Dusza wcieliła się w ciało fizycznie nie po to, by wiecznie się uduchawiać i bujać w chmurkach, i nie po to by cierpieć i odrabiać jakieś „lekcje życiowe” czy karmiczne, jak głoszą niektórzy. A przynajmniej nie tylko po to. Ale także po to, by doświadczać całego wachlarzu przyjemności, radości i ekstazy związanej z życiem jako człowiek. Nigdy, ale to nigdy nie dajcie sobie wmówić, że cierpienie, fałszywa pokora, poczucie winy i wstydu mają sens. I nigdy nie wierzcie ludziom, którzy mówią, że bieda, asceza, konserwatyzm i jakiś powrót do realiów średniowiecza jest dobry.

Niech święte będą duchowość, miłość, seks i chuć. Niech błogosławiona będzie technologia, nauka, automatyzacja, robotyzacja, medycyna. Niech wolne i odważne będą kultura i sztuka. Niech powszechnie wyznawane będą wartości i ideały takie jak zgoda, empatia, współczucie, miłosierdzie, wrażliwość, dzielenie się, współpraca i wsparcie. Niech zagoszczą w naszym życiu bogactwo, dostatek, dobrobyt. To moje życzenie na Nowy Eon ludzkości. To co przed chwilą wymieniłem odróżnia nas od zwierząt i od natury, która tych wartości jest pozbawiona. To sprawia, że jesteśmy ludźmi, sięgającymi gwiazd – dosłownie i w przenośni. A nie małpami żyjącymi w stylu eko-organic, na drzewach.

Im bardziej pokonujesz system, społeczeństwo, i wychodzisz poza nie, tym bardziej zaczynają one Ci się podobać. W tym właśnie momencie doceniasz to, co jest tu i teraz. Wolność nie tkwi w bezmyślnym i niszczącym buncie, bo to antyteza (druga strona medalu) społecznej niewoli. Ale w tym, by po pierwsze być poza ich wpływem, a po drugie – brać z nich to, co chcesz, i na co Cię stać (np finansowo, emocjonalnie). Nikt nie może Ci niczego nakazać, i Ty nie nakazujesz nikomu niczego. Można powiedzieć, że to jest wolność. Ludzie to podświadomie wyczują, i zmienią swój stosunek do Ciebie. Wampirki niemal całkowicie znikną z Twojego życia. Dawne życzliwe osoby wrócą, i pojawią się nowe.

A teraz wymienię kilka porad z pogranicza różnych dziedzin, jak przyciągnąć do siebie pieniądz, geld, szmal. Nie musisz brać tego za pewnik.. Ale chociaż spróbuj. I pamiętaj, że materialne urzeczywistnienie może potrwać kilka miesięcy.

1. Wydając pieniądze na jakikolwiek cel, nigdy, ale to nigdy nie myśl czegoś w stylu: „cholera, tak mało mam szmalu, czemu muszę to kupować„. Postaraj się odnosić do tego przynajmniej neutralnie. Jak tylko możesz, to dziękuj i raduj się, że kupujesz sobie coś przydatnego, zajebistego, smacznego czy zdrowego. Choćby to była drobnostka.

2. Nie patrz na różne droższe produkty, dobra i usługi, jak na coś niedostępnego, „nie dla Ciebie„. Postaraj się być chociaż neutralnym względem nich. A najlepiej dziękuj w duchu, że takie cuda powstały dzięki sile i potędze ludzkiego umysłu, i że kiedyś być może sobie coś z nich kupisz.

3. Pieniądz musi być w ruchu. Jeśli gromadzisz nadmierną ilość pieniędzy, to tworzy się nadmierny potencjał. A siły natury – ślepe, nie rozróżniające dobra od zła, nie rozumiejące zawiłości człowieczego żywota – dążą do redukowania każdego nadmiernego potencjału. Popatrz na ludzi bogatych – wielu z nich to miliarderzy, którzy jedną decyzją posyłają swoich wrogów za kratki czy dwa metry pod ziemię. Ale mimo to, prawie każdy miliarder ma coś takiego, jak własna fundacja charytatywna czy dobroczynna. Lub też inwestuje pewne sumy pieniędzy w cele charytatywne. Czy robią to dlatego, bo są współczującymi empatami? A w życiu, większość z nich to psychopaci – bo to właśnie psychopaci, złoczyńcy, ludzie źli są chronieni przez siły natury, która umożliwia im sukces. Robią to po to, by zredukować nadmierny potencjał. Ty także możesz to robić – przeznaczając choćby małe sumy na cele charytatywne, które są autentycznie, szczerze dobre (tu trzeba uważać na różne fundacje). A więc cele, które wygenerują pozytywną energią, która powróci. Nie bądź też przesadnym dusigroszem. Kup czasami jakiś drobiazg, który ucieszy Ciebie. Kup czasami coś takiego dla bliskiej Ci osoby. Podziel się dobrem, także finansowym.

4. Szanuj pieniądze, tak jak robią to ludzie bogaci. Owszem, kupują oni droższe rzeczy, ale najczęściej patrzą, gdzie mogą je kupić te kilka setek taniej. Nie szastają swoimi pieniędzmi, są oszczędni, szanują je. Inaczej robi typowy lotto-milioner z tłumu, który idzie do night clubu i wydaje 100.000 dolców jednej nocy. Opisywany był przypadek Amerykanina, który wygrał niebagatelną sumę 315 milionów dolarów, i po jakimś czasie został zupełnie bez pieniędzy. Postępuj więc tak, jak ludzie bogaci. Szanuj pieniądz. Jeśli możesz – kupuj te same dobra, ale choć trochę taniej. Nie wyrzucaj pieniędzy w przysłowiowe błoto. Odróżnij zachciankę typową dla próżnego ludzkiego ego, od autentycznej potrzeby posiadania czegoś, co Ci pomoże i będzie służyć.

5. Dobra rada – podnoś każdy grosz, który zobaczysz np na chodniku. Każdy bez wyjątku, no chyba że leży on w tak niebezpiecznej lokalizacji jak przejście dla pieszych. Deklaruj zamiar: „na szczęście” i wkładaj do portfela. Staraj się ten grosz potem wydać w sklepie. Dzięki temu szanujesz wahadło (egregor) pieniądza, a wydając grosz w sklepie – wprowadzasz tę energię do ponownego obiegu. A podstawowa zasada pieniądza to być wymienianym, zamienianym, krążyć, żyć. Nieprzypadkowo od niepamiętnych czasów ludzie podnosili monetę z ziemi, chuchali w nią i mówili: „biorę ją na szczęście„. To przesąd ludowy, który ma odbicie w ezoterycznej wiedzy.

6. Nie bądź konserwatystą i katolikiem. Cechą konserwatyzmu jest blokowanie i ograniczanie radości płynących z życia w ciele fizycznym. Celem chrześcijaństwa jest z zasady to samo, plus jest tam masa skrajnie toksycznych wzorców zaszczepianych do podświadomości. M.in. fałszywie rozumiana pokora, asceza i niechęć do przyjemności, kult cierpienia, umartwiania się. I przede wszystkim – kult biedy i pogarda dla dobrobytu. Jest to więc doktryna bardzo wygodna dla rządzącej elity. Wmawia się cierpiącym i udręczonym biedakom, że ich bieda, asceza i ziemskie cierpienie podobają się Bogu (chyba raczej samemu diabłu..). I że po śmierci dostaną nagrodę w zaświatach. Jest to bardzo stara koncepcja, uniwersalna dla wielu religii. A po pierwsze, elity mają wiedzę tajemną (Occult) i z takiego podejścia się śmieją. Po drugie – od zarania dziejów każda elita wyzyskuje lud i właśnie dzięki temu opływa w bogactwa. Także dzisiejsza elita – czyli politycy, urzędnicy, biznes, kapitaliści, korporacje, lemingi.

7. Nie pragnij panicznie pieniędzy. Jedna z podstawowych zasad rządzących światem, której ludzie nie do końca rozumieją to ta, że marzenia się nie spełniają. A przynajmniej te marzenia, które są nacechowane bardzo silnym, panicznym pragnieniem. Można powiedzieć, że jest to złośliwość praw natury, istnienie jakichś praw Murphy’ego, czy że żyjemy na planecie piekła. Jeśli czegoś gorączkowo pragniesz, i panicznie boisz się, że tego nie dostaniesz – to tym bardziej oddalasz to od siebie. Działa to np w przypadku pieniędzy. Ale także w przypadku relacji damsko-męskich. Jeśli bije od Ciebie aura desperacji, to nie osiągniesz sukcesu na tym polu. Związane to jest z mentalnością niedoboru jak i z tym, że świat oddaje Ci to, co o nim myślisz. Jeśli myślisz, że pieniądz jest trudno zarobić – to tak się dzieje. Jeśli myślisz że kobiety lubią tylko samców alfa – to takie będziesz spotykał. Jeśli myślisz, że są tylko złe, „sfochane” i rozkapryszone kobiety na świecie – to takie przyciągniesz. Tymczasem świat to ogromna, wielomiliardowa obfitość. Jest w nim miejsce na wszystko. Może nieprawdą jest że pływasz w morzu obfitości. Ale zawsze masz przynajmniej jedno wyjście więcej niż myślisz. A najczęściej masz ich wiele, wiele więcej. Zrezygnowanie z mentalności niedoboru jest jednym z najtrudniejszych życiowych zadań, bo zostało nam to wpojone w dość trwały sposób w procesie wychowania. Traumy rodziców, dziadków i przodków, przeszły na nas. Na początek – nie narzekaj, nie generuj złych emocji, nie zazdrość, zrezygnuj z gorączkowych pragnień.

8. Nie generuj złych myśli i emocji w stronę pieniędzy, bogactwa. Jeśli nie lubisz pieniędzy, boisz się ich – to podświadomość będzie starała się przed nimi Ciebie „bronić„. Ona nie rozpozna intencji. Zrozumie że pieniądz jest brudny, nieczysty, zły, i że należy swojego człowieka trzymać od niego z dala.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

Zamach w Berlinie to operacja spec-służb! Planowano wrobić Polaka w zamach!

zamach-terrorystycznyJak podały dziś media, polski kierowca stoczył z islamistą-zamachowcem walkę w kabinie ciężarówki. Miał wyrywać mu kierownicę, i dotkliwie zranić go nożem. Dopiero w szoferce i po dokonaniu zamachu islamista zastrzelił Polaka. Dzięki wyrywaniu kierownicy zamachowcowi i zmianie trasy ciężarówki, ofiar było znacznie mniej.

Cytuję: „Widziałem wszystko na własne oczy, to stało się dosłownie momentalnie. Wyglądało to tak jak by ktoś łapał za kierownice w celu ominięcia ludzi. Kiedy ciężarówka się zatrzymała, tam w środku w kabinie była jeszcze strzelanina.. coś strasznego.”

To jest szokujące bo próbowano Polaka wrobić w zamach. On był żywy w szoferce. Potem zamachowiec uciekłby chroniony przez niemieckie służby – bo to była ich operacja, Psy-Op, False Flag. Winę zwalono by na Polaka. Był to typowy zamach fałszywej flagi zorganizowany przez służby specjalne w celu oczernienia Polaków i rozpętania kampanii nienawiści na ogromną skalę.

Przemawia za tym obecność polskiego kierowcy w szoferce. Zawsze jest tak ze takiego kierowcy się pozbywa – ogłusza się, wywleka na zewnątrz, zabija, ukrywa gdzieś w krzakach, i porywa ciężarówkę. Nigdy nie bierze się takiego pasażera na gapę na taką mokra robotę. Przyczyny są logiczne, oczywiste i znane każdemu żołnierzowi, agentowi specjalnemu, policjantowi, czy nawet cywilowi interesującemu się wojskowością i sprawami taktyki, walki. Otóż taki kierowca w szoferce byłby zawalidrogą, utrudnieniem i ogromnym ryzykiem dla zamachowca i jego operacji. Bo może przeszkadzać, popsuć plany, i co najważniejsze – zwrócić uwagę policji na mieście.

Tu jednak kierowca był potrzebny w szoferce i to żywy by zrzucić potem na niego winę. Potem islamista by uciekł (chroniony przez niemieckie spec służby). Policja znalazłaby ogłuszonego i poturbowanego Polaka. Rezultaty śledztwa zostałyby rozmyślnie sfałszowane, Polak okrzyknięty zamachowcem, zadyma na cały świat. Tylko cud sprawił, że nie jesteśmy dziś najbardziej znienawidzonym narodem Europy. Zwróćcie uwagę na jedną, bardzo ważną rzecz – tuż po zamachu w Berlinie wszystkie media świata gruchnęły gotowcem:

-„to była polska ciężarówka, kierowcą (domyślnie: zamachowcem) był POLAK„.

Wersja ta była wałkowana przez wszystkie media świata ponad cztery godziny. Jakie mogły być przyczyny tej operacji? Można zasugerować kilka z nich w podpunktach:
-wybielenie islamistów, których zaprasza pani Merkel, odwrócenie uwagi od hybrydowej wojny domowej jaka toczy się w Europie Zachodniej.
-kampania nienawiści wobec Polaków i ogólnie Słowian – trwa od bardzo dawna;
-wyrzucenie polskich imigrantów z Niemiec;

I jeszcze jedno. Terrorysta zostawił w szoferce dokumenty. Och! Jaki dobry pan terrorysta, specjalnie je zostawił. Lub specjalnie miał je w kieszeni podczas tak skrajnie niebezpiecznej akcji, by narażać się na to, żeby mu wypadły. Po to by go zidentyfikowano – no jakie to logiczne, prawda? Tak samo podczas zamachów 11 września – z samolotu zmienionego w ogień i popiół, jakimś cudem uratował się paszport zamachowca. I jakimś cudem został znaleziony na dole, na chodniku, przez policjanta. No logiczne, nie? Kefir, czego Ty w ogóle chcesz, spiskowy oszołomie?

Pewne jest to, że Niemcy już trzeci raz w ciągu 100 lat urządzają ludobójstwo całej Europy na ogromną skalę. Celem islamskiej inwazji jest wywołanie hybrydowej III wojny światowej. Ona zresztą już trwa. Być może prawdą są niektóry teorie spiskowe…

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/