Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Nauka wszechświat i wojsko

Archiwum kategorii: Nauka wszechświat i wojsko

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,603,809 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 126 obserwujących.

Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!

Dlaczego leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) nie działają aż na 45% chorych? Rzadko który lekarz się do tego przyzna

Dane na temat zachorowań na choroby psychiczne są alarmujące. Czy wiesz, że 25% Polaków leczy się psychiatrycznie na choroby takie jak nerwica lub depresja? Około 1% zaś ma cięższe zaburzenia psychiczne typu schizofrenii. Choroby i różne zaburzenia psychiczne są obecnie pandemią.

W tym artykule chciałbym Tobie wyjaśnić, dlaczego leki antydepresyjne często zawodzą. Lub dlaczego ich skuteczność jest niska. Być może sam chorujesz i leczysz się tymi lekarstwami. Lub zastanawiasz się nad podjęciem tego leczenia. W tym artykule chciałbym poruszyć te kwestie, które są pomijane, o których prawdopodobnie nie słyszałeś. Chciałbym też uniknąć demonizowania tej gałęzi farmakologii.

Artykuł jest długi, a „przeciętny czytelnik” nie lubi długich artykułów. Chciałem jednak w wyczerpujący sposób odpowiedzieć na wiele pytań i dylematów związanych z medycyną farmaceutyczna i naturalną, oczywiście w kontekście depresji. Byś miał wszystko podane niejako na tacy. No i mam cichą nadzieję, że jesteś kimś więcej, niż przeciętnym czytelnikiem. 😉

Leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) według oficjalnych danych pomagają 55% pacjentów. U 45% chorych ta metoda leczenia zawodzi. Prawda jest jednak bardziej smutna, i niewielu lekarzy Ci to przyzna. Nawet wśród tych 55% leczenie nie zawsze jest zadowalające. Antydepresant często zapewnia to minimum minimum. By chory nie popełnił samobójstwa lub nie oszalał.

Czy w związku z tym antydepresanty to zło wcielone, jak głoszą niektóre strony zachwalające medycynę naturalną? Absolutnie nie. Te leki ratują życie. Gdyby nie one, to dziesiątki lub nawet setki milionów istnień ludzkich skazane by było na samobójstwo, szaleństwo lub popełnienie przestępstwa. Tudzież stanie się jego ofiarą. Można jako dowód przeciwko antydepresantom dostarczać choćby tysiąc artykułów o medycynie naturalnej. I kolejny tysiąc tych, które demaskują ich szkodliwość, zawodność, czy fakt oszustw w badaniach naukowych. Co zdarza się nagminnie – bo dziś prawdę w nauce i medycynie dyktuje pieniądz.

Gdy dopada depresja: „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi”

Ale wystarczy po prostu zachorować, by te teorie po prostu wzięły w łeb. Gdy chorujesz na pełnoobjawową nerwicę, depresję, lęki czy inną chorobę  psychiczną, to rzadko kiedy same metody naturalne pomogą. No wyżej dupy nie podskoczysz i tyle. Łatwo mówić i oceniać osoby chore, gdy jest się dobrze zarabiającym ekstrawertykiem. Można wtedy mówić, że antydepresanty to zło, że to przecież big pharma. Że chorzy powinni „ogarnąć się„, czy: „wyjść do ludzi„, jak i: „radzić sobie sami„. Chorujesz, i nic nie działa, żadne dobre rady, żadne medytacje, nawet magnez i melisa nie działa. I walisz głową w mur.

Główna hipoteza powstawania chorób psychicznych opiera się na neuroprzekaźnikach. Głównie: serotoninie, dopaminie, noradrenalinie. Ale lekarstwa psychiatryczne działają też na receptory związane z: histaminą, acetylocholiną (receptory muskarynowe), melatoniną, adrenaliną (receptory alfa i beta), opioidami (receptory sigma i inne). Hipoteza związana z neuroprzekaźnikami pochodzi z lat 50-tych XX wieku i jest po prostu.. słaba. Coraz więcej naukowców przyznaje, że depresja i pozostałe choroby psychiczne to szereg najróżniejszych mechanizmów i przyczyn. Jest ich ogrom, i ciągle pojawiają się nowe.

Depresja (i inne choroby psychiczne) to kompleksowe uszkodzenie całego organizmu. To czynniki związane z: mózgiem, jelitami (jelita i flora bakteryjna są bardzo ważne i wciąż mało zbadane), z poprawnym trawieniem, z tarczycą i nadnerczami (ważne i bagatelizowane), z odpornością i procesami zapalnymi. A także z wieloma niedoborami czy nadmiarami. Z nieodpowiednią dietą. Potężnym i bagatelizowanym czynnikiem powstawania chorób psychicznych jest bardzo trudna sytuacja ekonomiczna Polaków. Dochodzą do tego traumy związane z dwiema wojnami światowymi, i toksyczne wzorce programowane przez rodziców.

Leczenie depresji, czyli kwadratura koła. Wymienię kilka sposobów:

1. Działanie litu i jego wpływ na depresję i zdrowie psychiczne:

Jest to terapia litem w niskich dawkach. Są dwie możliwości terapii litem. Pierwsza i najbardziej znana to terapia litem w wysokich dawkach. Preparaty litu wypisuje lekarz na receptę i ściśle nadzoruje przebieg leczenia. Należy regularnie badać poziom litu we krwi. Stosowane dawki to 250 mg do 2000 mg węglanu litu (co odpowiada ~47 mg do ~376 mg czystego litu). Ta terapia litem ma liczne działania niepożądane i nie będzie przeze mnie omawiana. Druga możliwość terapii litem to lit w niskich dawkach. Na allegro dostępne są preparaty orotanu litu w formie suplementu, bez recepty.

Każda taka tabletka zawiera 5 mg litu. Dostępne są także mineralne wody lecznicze – Żuber, Szczawa. One zawierają lit mineralny. Dla przykładu – woda Żuber zawiera około 22 mg litu na półlitrową butelkę. Dawki litu w tej terapii wahają się od 5 mg na dobę do 20 mg na dobę. Orotan litu to forma wysoko przyswajalna i przez to bardzo aktywna. Zazwyczaj nie ma potrzeby stosowania większej dawki niż 10 mg litu w formie orotanu. Z kolei lecznicze wody mineralne zawierają mniej aktywną formę litu, więc można pić te 20 mg na dobę.

Lit działa uspokajająco, tonizująco, stabilizująco. Przy czym nie powoduje on senności i „zamulenia” typowego dla lekarstw psychiatrycznych. Często szybko działa na depresje, stany lękowe i nerwicowe. Właśnie w tych zaburzeniach jest on szczególnie polecany;
W Japonii dodaje się lit do wody z wodociągów. Działanie to przyniosło szokująco skuteczne rezultaty. Kraj ten boryka się z epidemią depresji i ogromną liczbą samobójstw. Dodanie litu do wody pomogło znacznie je ograniczyć.
W rejonach gdzie jest więcej litu w wodzie pitnej, ludzie są spokojniejsi, jest mniej incydentów kryminalnych, wypadków drogowych, narkomanii i chorób psychicznych;
W przypadku niedoborów litu, tracimy go w ostatniej kolejności z: tarczycy, nadnerczy, przysadki mózgowej i z jajników. Jest więc on tam szczególnie potrzebny. Wysoce prawdopodobny jest związek niedoboru litu z chorobami tarczycy i nadnerczy (Hashimoto, niedoczynność, nadczynność, Choroba Cushinga i Addisona);
Podawanie litu powoduje.. zwiększenie ilości komórek mózgowych. Pojawiają się nowe neurony, więcej jest też komórek macierzystych. Może mieć to znaczenie w terapii choroby Alzcheimera, Parkinsona czy stwardnienia rozsianego (SM);
Lit pomaga także w miażdżycy, profilaktyce nowotworów, dodaje energii;
Zwiększa działanie magnezu, powinien być brany razem z magnezem (200 mg do 500 mg magnezu na dobę) i z witaminą B6 (50 mg do 100 mg wit. B6 na dobę);
Lit umożliwia też transport witaminy B12 do mózgu.

Wpływ litu na depresję i ogólnie, zdrowie psychiczne, opisałem w tym felietonie – LINK.

2. Kwas acetylosalicylowy (aspiryna) lekiem na depresję i inne choroby psychiki?!

Łódzcy naukowcy pod wodzą dr hab. Piotra Gałeckiego przeprowadzili prestiżowe badanie, które stało się sławne na całym świecie. Zostało ono docenione przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jak i instytucje w Europie. Okazało się, że w mózgach ludzi chorych na depresję występuje wysoki poziom tlenku azotu, co oznacza, że w ich organizmach trwa stan zapalny. Tlenek azotu i wolne rodniki działają niekorzystnie na komórki nerwowe. Przyczyniają się do choroby Alzheimera, depresji i innych chorób psychicznych.

U osób z tą chorobą jest wysoki poziom cytokin prozapalnych i białek uczestniczących w procesach zapalnych. Przypuszcza się, że stan zapalny towarzyszy wielu chorym na te zaburzenia. Leki przeciwzapalne takie jak aspiryna (ale także np ibuprofen i inne) hamują stan zapalny, bo takie jest ich główne działanie. Zaobserwowano już dawno temu, że silnemu stanowi zapalnemu związanemu np z przeziębieniem czy grypą, szczególnie żołądkową, towarzysza objawy spadku energii, wyczerpania, depresji.

Pacjenci uczestniczący w badaniu byli leczeni niskimi dawkami leków przeciwzapalnych. Niskie dawki dla kwasu acetylosalicylowego to 75 mg i 150 mg. Wielu naukowców mówi, że nie ma sensu brać wyższych dawek niż 81 mg aspiryny. Dawki wysokie, nie nadające się do przewlekłej terapii to 300 mg, 500 mg i więcej. Obecnie trwają prace nad zastosowaniem tej grupy leków we wspomaganiu klasycznego leczenia (antydepresantami, lekami uspokajającymi, neuroleptykami). Przestrzegam Cię jednak przed bezmyślnym aplikowaniem sobie aspiryny, szczególnie w tych wysokich dawkach. Zwłaszcza w chorobach żołądka, takich jak wrzody, nadkwasota, zgaga itp. Każda bezmyślność jest zła, szczególnie ta w dziedzinie zdrowia. Każda bezmyślność i niewiedza jest karana przez prawa rządzące światem.

3. Niedoczynność tarczycy i / lub Hashimoto to jedna z ważniejszych przyczyn zaburzeń zdrowia psychicznego

Obecnie choroby tarczycy, w tym Hashimoto, to plaga. Choruje na nie bardzo dużo ludzi, w tym ja. Można śmiało mówić o epidemii chorób tarczycy. Każda tego typu choroba odbija się na zdrowiu psychicznym. Może spowodować albo depresję, spadki energii i siły (niedoczynność), albo nerwowość, impulsywność i drażliwość (nadczynność). Tarczycę powinna przebadać absolutnie każda osoba chora na nerwicę, lęki, depresję i inne choroby psychiczne. Jest to bezwzględnie konieczne. Właściwie od tego powinno się zaczynać diagnostykę, ale w Polsce w ogóle nie robi się tych badań, jeśli chory zgłasza się do psychiatry.

Badania które trzeba przeprowadzić to: TSH, FT3, FT4 – czyli te na ogół badane, np przez lekarzy rodzinnych. To jednak nie wystarczy. Kolejne badania krwi pod kątem tarczycy to: przeciwciała anty-TPO, anty-TG, TRAB. Diagnostykę należy uzupełnić o rFT3 i rFT4 – nieaktywne formy hormonów tarczycy. Ważne jest też zrobienie USG tarczycy, bo często wyniki badań krwi są niejednoznaczne. Bywa tak, że dopiero na USG widać, że chory ma maleńka tarczycę, bo została praktycznie cała zjedzona przez proces autoimmunologiczny występujący przy Hashimoto.

Ważna jest kwestia interpretacji wyników. Bardzo często w normach medycznych uwzględnia się i niemowlęta, i 90-letnich staruszków. Norma TSH jest od 0,35 do 4,5. Jednak te 4,5 jest dobre u osoby, która ma 90 lat. Prawidłowy przedział TSH u dorosłej, zdrowej osoby to 0,6 – 1,5. Przy czym warto zaznaczyć, że jeśli ciężarna kobieta ma TSH większe niż 1,0, to ma wyższe ryzyko poronienia. Dlatego niektórzy naukowcu górną granicę TSH u zdrowej osoby w sile wieku wyznaczają właśnie na 1,0. Jednak tu dopiero zaczyna się kwadratura koła..

Bowiem TSH mówi nam albo nic, albo naprawdę niewiele. Ważniejszy jest poziom właściwych hormonów tarczycy, czyli FT3 i FT4. Przy czym najważniejszy jest poziom FT3 – czyli formy aktywnej biologicznie. I znowu: Norma medyczna FT3 to 1,71 – 3,71. Jednak to 1,71 to stanowczo za mało dla 30-, 40-, a nawet 50-cio latka. Prawidłowy poziom FT3 powinien być w granicach 3,00 – 3,50. Poziom niższy to tzw subkliniczna niedoczynność tarczycy. Organizm nie pracuje wtedy dobrze, występuje spadek energii, zamulenie, depresja. To jednak nie wszystko, bowiem jeśli masz Hashimoto, to sprawa nie dotyczy tylko tarczycy..

Ocenia się, że za 90% przypadków niedoczynności tarczycy odpowiada Hashimoto. Hashimoto to choroba autoimmunologiczna, która dotyczy wielu tkanek i układów ciała, nie tylko samej tarczycy. W dalszej kolejności atakowane są nadnercza. Odpowiadają one za produkcję życiodajnych hormonów pobudzających, m.in. kortyzolu i DHEA. Ale nie tylko, bo nadnercza produkują około 50 ważnych dla organizmu hormonów. Niedoczynność lub zmęczenie nadnerczy w wyniku choroby Hashimoto jest częstym zjawiskiem. Też powoduje zmęczenie, wyczerpanie, depresję. W przebiegu Hashimoto atakowana jest też trzustka. Pojawia się insulinoodporność, może pojawić się cukrzyca.

Zaburzone jest trawienie – chorzy mają niedokwasotę. Zbyt duże i niedostatecznie strawione cząstki pokarmowe przedostają się do jelit. Powodują ich uszkodzenie (tzw. „cieknące jelito„). Wnikają do krwiobiegu, osadzają się w tkankach (właśnie tarczycy) i powodują tam dalsze procesy zapalne / autoimmunologiczne. Chorzy na Hashimoto mogą mieć różne inne powikłania, słabo poznane przez medycynę. Np zaburzenia metylacji. Tudzież spadek poziomu mocznika, kwasu moczowego i amoniaku. I inne.

Czy wiesz jaki jest podstawowy kłopot z chorobą Hashimoto? Medycyna oficjalna, a więc ta farmaceutyczna, nie potrafi jej leczyć. Cóż, jak mawiał kiedyś Alfred Konar – W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi. Często leczenie farmaceutyczne daje gorszy rezultat, niż sama choroba. Endokrynolog po obejrzeniu kompletu wyników da Ci po prostu hormony tarczycy. Większość chorych czuje się wtedy lepiej przez te 2, 3 miesiące, po czym doświadcza nagłego i znacznego pogorszenia nastroju. Gdyż, paradoksalnie, leczenie samej tarczycy zaburza oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza.

Osłabia ono wtedy nadnercza, już i tak nadwyrężone przez chorobę. Więc endokrynolog, jeśli jest kumaty, poradzi Ci zbadanie DHEA we krwi jak i zrobienie dobowej zbiórki moczu kortyzolu. I wtedy da Ci syntetyczny kortyzol – hydrokortyzon. Co też nie załatwia sprawy i też nie wyleczy przyczyny choroby, jak i innych powikłań. Powiem więcej – podawanie syntetycznych hormonów powoduje rozleniwienie i stopniowe dalsze osłabienie tarczycy i nadnerczy. Bo skoro hormony są dostarczane z zewnątrz, to po co organizm ma się wysilać i je produkować? Prowadzi to po latach do całkowitej niewydolności tych narządów, które jest stanem bezpośrednio zagrażającym życiu, a cały organizm – do trwałej niepełnosprawności.

Choroba Hashimoto to jedna wielka zagadka, kwadratura koła. Chorzy zostawieni są sami sobie. Jedyne produkty które koncerny farmaceutyczne mogą sprzedać, to hormony tarczycy i hydrokortyzon. Ewentualnie insulina w przypadku cukrzycy. I to się przepisuje na 15- minutowej, prywatnej wizycie, za którą płacisz gruby geld (150 zł i więcej). Znam więc rozpacz chorych ze swojego przykładu. Polecam poczytać profil Tarczyca Hashimoto” (LINK) na FB, jest prowadzony przez farmaceutkę.

Polecam także usługi pani Sylwii, która wyleczyła wiele „beznadziejnych” i „nie rokujących” przypadków. Oprócz badania które przeprowadza, ma ona ogromną wiedzę. Osoba ta jest obecnie silnie atakowana przez estabiliszment medycyny farmaceutycznej, tak samo jak dr Jerzy Jaśkowski czy dr Zięba. Jej gabinet jest w Szczecinie, ale doceniają ją i przyjeżdżają na wizyty osoby z innych województw. Wie ona jak leczyć depresję, Hashimoto i szereg innych chorób. Link do jest strony tutaj (LINK).

4. Niedobory cywilizacyjne mogące przyczyniać się do depresji i chorób psychiki: magnez, witamina D3, witamina C, jod

Są właśnie cztery cywilizacyjne niedobory, które wymieniłem powyżej. To jednak nie wszystko, bowiem różne inne niedobory / nadmiary mogą albo pogarszać już istniejące choroby psychiczne, albo wręcz je wywoływać. Dla przykładu – anemia jest kompleksowym niedoborem żelaza, ferrytyny, witaminy B12, kwasu foliowego. Medycyna bada tylko żelazo, które jest wynikiem skrajnie niemiarodajnym. Poziom ferrytyny bardziej oddaje niedobór żelaza, ponieważ jest to czynna biologicznie frakcja tego pierwiastka.

Magnez ma działanie uspokajające i przeciwdepresyjne. Działa ochronnie na serce i układ krążenia. Współczesny tryb życia (stres, zapieprz u polskiego kapitalisty, kawa, alkohol, złe żarcie) sprzyja wypłukiwaniu magnezu z organizmu. Szczególną rolę nie odgrywa tu jednak kawa, która ma swoje za uszami. Ale fakt, że Europejczycy i Amerykanie spożywają stanowczo za dużo wapnia. Wapń jest antagonistą magnezu (czyli ma działanie przeciwne do magnezu) i powoduje zmniejszenie jego poziomu w organizmie. Dawki magnezu to minimum 200 mg do 500 mg na dobę. W przypadkach większych niedoborów dawki te mogą być jeszcze wyższe. Kupujemy preparaty magnezu w formie mleczanu, cytrynianu lub chelatu (glicynian). Wiele suplementów dostępnych na rynku zawiera kompletnie nieprzyswajalne formy magnezu, takie jak węglan i tlenek.

Jod – kluczowy w zdrowiu tarczycy i psychiki. Dawki w leczeniu tarczycy powinny być dużo większe, niż ustalone przez WHO. Bierzemy od 1 mg do nawet 12 mg jodu na dobę. W niedoczynności tarczycy jod należy brać razem z aminokwasem tyrozyną. To z nich powstają hormony tarczycy. W Polsce większość ludzi ma niedobór jodu. Bałtyk jest morzem zimnym i nie zapewnia jego wystarczającej podaży nawet mieszkańcom nadmorskich kurortów.

Witamina D3 i witamina C to kolejne niedobory cywilizacyjne. Według badania które przeprowadzono kilka lat temu, w okresie zimowym nawet 90% Polaków ma znaczne niedobory witaminy D3. Jest to bardzo ważne, bowiem związek ten odpowiada za poprawną pracę niemal całego organizmu. Niedobory witaminy D3 mogą odpowiadać za choroby psychiczne, lub znacznie pogłębiać już istniejące choroby, szczególnie depresję. Witaminę D3 należy brać zawsze, w małych dawkach nawet w lecie. Ponieważ w naszym kraju słońce nie zapewnia odpowiedniej jego podaży. Krytyczne niedobory witaminy D3, które ma dużo Polaków, mogą powodować osteoporozę, choroby serca i układu krążenia, nowotwory.

5. A może melatonina na depresję i inne choroby psychiczne?

Wśród koncepcji powstawania depresji i zaburzeń psychiki na poważnie brana jest pod uwagę koncepcja związana z melatoniną. Niedobory melatoniny mogą powodować szereg komplikacji zdrowotnych. Hormon ten produkowany jest przez szyszynkę w czasie, gdy nie ma światła słonecznego. Problemem naszej cywilizacji jest.. oświetlenie elektryczne. Powoduje to spadek produkcji melatoniny i zaburzenie zegara biologicznego. Rozregulowuje to homeostazę (równowagę) całego organizmu.

Niedobór melatoniny ma odpowiadać za: bezsenność i problemy ze snem, depresję, nerwicę, lęki. Sprzyja on napadom padaczki i omamom. Okazało się niedawno, że niedobór melatoniny dotyka także inne narządy, sprzyjając cukrzycy, próchnicy zębów, nowotworom. Jej poziom drastycznie spada u osoby zakochanej. Z tym wiąże się pewna bardzo ciekawa teoria, i osoby czytające między wierszami będą wiedziały, o co chodzi..

Otóż melatonina jest chemiczną pochodną serotoniny. To z serotoniny powstaje melatonina. I melatonina i serotonina określane są jako „hormony szczęścia„. Serotonina ma działanie przeciwne do dopaminy, hormonu aktywności, drapieżności i seksualności. Melatonina ma działanie anty-gonadowe, czyli przeciwne do spraw związanych z rozmnażaniem. Stężenie serotoniny i melatoniny jest największe podczas błogiego i szczęśliwego dzieciństwa. Dziecko ma taki naturalny, błogi stan szczęścia – stan buddy. Ale niestety, przychodzi okres dojrzewania. Natura wtedy stawia swoje wymagania, upomina się o swoje. Masz pracować, konsumować, masz walczyć z innymi istotami (wojny), i przede wszystkim – masz się rozmnażać.

Natura więc odbiera Ci to błogie szczęście z dzieciństwa. Stężenie melatoniny i serotoniny spada. Na scenę wkraczają „wrogowie” tych hormonów szczęścia, czyli dopamina i hormony płciowe. Od tej pory ledwie namiastkę dziecięcego szczęścia zyskujesz podczas aktywności związanej z dopaminą. Czyli seks, agresja, walka, konsumpcja, ekspansja. Masz się przecież rozmnażać i realizować cele natury. Więc nawet nie myśl o szczęściu, człowiecze. Z tym wiążą się dalsze rozważania, że natura chce mieć swoich żołnierzy-półgłówków przy sobie, dlatego odbiera nam dziecięcą, buddyjską radość i obniża naszą świadomość.

Cele natury to: rozmnażanie, przetrwanie za wszelką cenę, dobór naturalny i konkurencyjność, walka, rywalizacja, przemoc, rządy silniejszych i bezwzględniejszych, gnębienie słabszych. Jednostka szczęśliwa jest mało ekspansywna i dla natury nieprzydatna. To człowiek nieszczęśliwy panicznie szuka szczęścia, np w jebaniu wszystkiego co nie ucieka na drzewo, w rozmnażaniu się, w walce i agresji. A więc to człowiek nieszczęśliwy najlepiej realizuje cele natury. Szerzej opisywałem to w tym felietonie (LINK).

Agomelatyna, lek przeciwdepresyjny, jest substancją bardzo podobną do melatoniny. Jest to zmodyfikowana cząsteczka melatoniny. Działa ona tak, jak melatonina – na receptory melatoninowe (MT). Jej działanie przeciwdepresyjne oficjalnie przypisuje się antagonizmowi wobec repceptorów serotoninowych podtypu 2C (5HT-2C). Ma to powodować uwalnianie dużych ilości dopaminy i noradrenaliny. Jednak agomelatyna jest wyjątkowo słabym antagonistą receptora serotoninowego 2C. Przez wielu uważana jest za „bezwartościowe placebo”, jednak jej działanie jest wyjątkowo skuteczne. Może to tłumaczyć właśnie wpływ na receptory melatoninowe.

6. Dieta w leczeniu chorób psychicznych

Leczenie chorób psychicznych, w tym depresji, dietą, budzi szereg kontrowersji. Według lekarzy to nie działa, bo przecież działać może tylko to, na czym zarabiają lekarze i koncerny farmaceutyczne. Jasna sprawa, bitwa z medycyną naturalną i dietetyką o zysk, by hajs się zgadzał. Fakty są jednak takie, że odpowiednia dieta może znacznie wspomóc leczenie farmakologiczne jak i leczenie naturalne. Medycyna naturalna w dużej części opiera się na odpowiedniej diecie.

Diety są jak ideologie i religie. Walczą o Twoje zaangażowanie. Każda z nich uważa się za jedynie słuszną (jedynie zdrową). I każda z nich uważa, że pozostałe diety są fałszywe. Ten ciekawy i dość smieszny paradoks, ważny jeśli chorujesz na depresje i leczysz się, opisałem w tym felietonie (LINK). W przypadku choroby Hashimoto, częstej przyczyny depresji, są dwa różne stanowiska. Pomagać ma i dieta ketogeniczna (eliminująca węglowodany, nastawiona na białka i tłuszcze), i dieta zbliżona do witariańskiej (nastawiona na warzywa, owoce, szczególnie te surowe).

Fakty są takie, że obie te diety pomagają różnym grupom chorych. Zewsząd atakują nas rozmaite informacje o tym, że to jest szkodliwe, że to i to jest szkodliwe. Normalnie strach się bać – bo wszystko nam szkodzi! Nawet ten cholerny tlen wdychany z powietrzem jest bardzo szkodliwy dla organizmu, bo powoduje procesy utleniania. A te z kolei produkują ogrom szkodliwych wolnych rodników. Ale spokojnie, bez nerwów. Jest kilka przesłanek które są uniwersalne dla większości diet. Wymienię te produkty, których najlepiej unikać.

-Glutaminiam sodu – bo zaburza pracę jelit i działa na mózg niczym narkotyk. Do innych produktów tego typu zaliczają się słodziki: aspartam i acesylfam-K, jak i sukraloza;
-Wszelkie konserwanty – benzoesan sodu, sorbinian potasu i inne. Niszczą one florę bakteryjną jelit tak samo, jak groźne antybiotyki. A to powoduje kaskadę problemów zdrowotnych. Zdrowe jelita to zdrowy organizm;
-Żywność wysoko przetworzona, żywność typu fast food, żywność z mikrofali. Tego chyba nie muszę Ci tłumaczyć, prawda?
-kawa, papierosy, alkohol, narkotyki – no commenst.. O szkodliwości kawy, jej wpływie na depresję, Hashimoto i szereg innych chorób, pisałem w tym artykule (LINK). To bardzo zdradliwa używka, zabijająca podstępnie, przez lata

Gluten jest obecnie oskarżany o całe zło tego świata. Z drugiej strony, wyśmiewanie bezglutenowców jest teraz w modzie. Najczęściej śmieją się Ci, którym nie szkodzi nic, bo są zdrowi. Znowu przytoczę Ci zdanie, które napisałem wcześniej. „W potęgę medycyny wierzą tylko ludzie zdrowi”. Te wszystkie blogi wyśmiewające się z medycyny naturalnej i „demaskujące” ją, są prowadzone przez zdrowych, ekstrawertycznych i wyszczekanych 30- i 40-latków. Którzy za pisanie tych blogów dostają sowite granty od farmacji. Wystarczy jednak zachorować na chorobę, której medycyna oficjalna nie umie leczyć. I od razu cyniczny uśmieszek znika z ust, a beka z bezglutenowców jest jakby mniejsza.

Ludzie nie są przystosowani do spożywania glutenu. Gluten to białko roślin, np zbóż, które działa na zwierzęta i na ludzi usypiająco i ogłupiająco. Rośliny te w taki sposób bronią się przed drapieżnikami. Ludzkość dopiero kilka tysięcy lat temu popełniła ten fatalny ewolucyjny błąd, i nauczyła się jeść zboża. Nie będę pisał nic więcej na temat glutenu ponad to, co zostało już powiedziane. Ale chciałbym Ci powiedzieć o czymś znacznie szkodliwszym niż gluten. Ten składnik pożywienia, który jest dosłownie wszędzie, po prostu rujnuje Twoje zdrowie. I co najważniejsze, nie ma wokół niego takiej histerii, jak z glutenem. Ten składnik to poczciwy cukier. Kwestię szkodliwości glutenu, szczególnie w kontekście zdrowia psychicznego czy depresji, poruszałem w tym artykule (LINK).

7. Cukier przyczyną chorób psychicznych?!

Składnik o którym mówi się wciąż za mało dyskutując o zdrowiu psychicznym, to cukier. Nie tylko powoduje on cukrzycę, po wieloletnim stosowaniu. Ale nasze organizmy w ogóle nie są przystosowane do takiego bombardowania węglowodanami. Przez setki tysięcy lat węglowodany były pożywieniem sezonowym i najczęściej ratunkowym. Miały dostarczyć chwilowego zastrzyku energii. I nie były to batoniki czy lody które są bombami atomowymi cukru, ale były to owoce. Zawierają one mniej cukrów i wchłaniają się one dużo wolniej. Ewolucja wykształciła aż cztery hormony podnoszące poziom cukru we krwi, i tylko jeden który go obniża – insulinę. Było to związane z trwającymi setki tysięcy lat niedoborami pożywienia. Teraz pożywienia, szczególnie cukru, jest aż za dużo, i.. chorujemy.

To cukier i szerzej węglowodany odpowiadają za epidemię otyłości. Nie tłuszcze. Okłamano cały świat mówiąc, że należy zredukować tłuszcze i większość kalorii dostarczać z pełnoziarnistej śmierci, czyli z pieczywa.  Skutki tego widzimy obecnie. Nie tylko nie zredukowało to epidemii otyłości, ale wzmogło ją. Nie tylko nie zredukowano liczby zgonów z powodów incydentów kardiologicznych i mózgowych, ale zwiększono ich liczbę. Liczba zgonów (ogólnych) jak i szczególnie zgonów na zawały i udary, od około 30 lat rok za rokiem wzrasta. Spróbuj znaleźć statystyki rządowe na ten temat, np w GUS. NIE MA TAKICH, a raczej nie są one upubliczniane.

Zjadając batonika, loda lub ciastko, dostarczasz organizmowi bombę atomową cukru i często innych szkodliwych składników (gluten). Organizm doznaje gwałtownego szoku. Poziom insuliny drastycznie wzrasta, i po zredukowaniu poziomu cukru we krwi, tak duży poziom insuliny jest wręcz toksyczny. Z czasem komórki przestają być wrażliwe na insulinę, zaś krytycznie przeciążona trzustka stopniowo ogranicza jej produkcje. Pojawia się niedoczynność komórek produkujących insulinę, i cukrzyca.

To jednak nie wszystko. Cukier pustoszy także mózg i układ nerwowy. Działa tam tak samo, jak narkotyki twarde, silnie aktywując ośrodek nagrody związany z wymienianą wyżej dopaminą. Cukier działa zamulająco, usypiająco i ogłupiająco. Pogarsza pamięć, zdolność uczenia się, koncentrację. Jest chyba najważniejszą przyczyną chorób psychicznych. W przyszłości rządy będą musiały zmierzyć się z tym problemem. Cukier powoduje rozwój patogennych organizmów – grzybów Candida Albicans. Z czasem niszczą jelita, upośledzają wchłanianie substancji odżywczych.

Rozrastają się one w jelitach, po czym przechodzą do krwiobiegu i stamtąd osadzają się w innych narządach. Nie powinno ich tam w ogóle być. Mówimy wtedy o ogólnoustrojowej kandydozie, która dodatkowo pogarsza zdrowie psychiczne. Toksyny produkowane przez grzyby Candida mają działanie neurotoksyczne i ogłupiające. Cukier jest tym składnikiem diety, który z całą pewnością należy odstawić. I to natychmiast. Co do mięsa, glutenu, mleka – są uzasadnione wątpliwości. Ale cukier nie służy absolutnie nikomu. Jest trucizną, toksyną która zabija podstępnie, przez lata.

Z pełną odpowiedzialnością mogę polecić Tobie, byś odstawił cukier. Sam widzę po sobie, jak silne jest to uzależnienie. Udało mi się odstawić cukier w lutym tego roku (2017). Widzę różnicę w wadze, formie jak i w nastroju. Zresztą, warto odstawić najpierw gluten a potem cukier. Zboża także powodują gwałtowne skoki poziomu cukru we krwi. Odstawiając je, po jakimś czasie sama przejdzie ochota na słodycze. I waga zacznie spadać. Odstawienie tych dwóch składników diety to w zasadzie najprostsza z możliwych diet i na depresję, i na.. odchudzanie.

Jeśli chcesz poznać więcej informacji o szkodliwości cukru, jego wpływie na powstawanie depresji i szeregu innych chorób, to polecam ten artykuł (LINK).

8. Przyczyny społeczne i ekonomiczne depresji

Niebagatelną rolę w powstawaniu depresji i innych chorób psychicznych odgrywają czynniki inne niż biologiczne. A więc: ekonomiczne, społeczne, ideologiczne. Jest to temat skrzętnie pomijany przez lekarzy, którzy wolą po prostu przepisać antydepresant i / lub lek uspokajający tudzież neuroleptyczny, i mieć spokój. Czasami tylko coś wspomną o terapii, za którą musisz zapłacić z własnej kieszeni.

Przyczyny ekonomiczne depresji: pensje w Polsce są bardzo niskie. A życie wymaga od nas płacenia takich kwot, jak w krajach cywilizowanych, a nawet większych. W dodatku mamy cały świat otwarty. W telewizji kuszą nas reklamy takich i takich produktów czy usług, na które ludzi nie stać. Chcemy posadzić to drzewo, zbudować ten dom, spłodzić tego syna, bo tak każe wzorzec, który bezmyślnie skopiowaliśmy. A tu się okazuje, że ledwo stać nas na wynajęcie pokoju w klitce w bloku, z sublokatorami.

Ten kraj jest otchłanią, która niszczy marzenia, plany, nadzieje. Jest czarną dziurą, nieurodzajną pustynią. Gdzie na każde pytanie odpowiedź brzmi: nie da się, nie ma, niemożliwe. Wmawiają kolejnemu już pokoleniu pracowników te same bzdury. Że tak działa wolny rynek, że trzeba ciąć koszta, że koszta pracy i podatki są za wysokie. Na te ideologie będące papką dla owiec dało się nabrać wielu Polaków. Wystarczy spojrzeć na miliony zwolenników Petru, Korwina czy Schetyny.

Namawiam Cię więc do przewartościowania celów życiowych. Większość ludzi po ślubie i spłodzeniu dzieci jest nieszczęśliwa, wiecznie nerwowa i zlękniona. Widzę to po zachowaniu ludzi z mojego pokolenia, które właśnie przekroczyło trzydziestkę. Nawet jak ten chłopina zarobi te 5000 zł netto (tyle i więcej zarabia gdzieś 7% Polaków wg GUS) to przecież żona nie może pracować i to długie lata, bo dzieci. I też jest ten paniczny lęk, czy wystarczy na spłatę rat kredytów. Lek przetrwania jest najpotężniejszym i najbardziej niszczącym ludzkim lękiem.

Wg teorii gnostyków, to lek przetrwania jest tym symbolicznym „grzechem pierworodnym”. Bo skoro wszystkiego jest tak mało i o wszystko trzeba walczyć, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto. By siłą odbierać innym dobra. Lęk przetrwania jest więc główną, o ile nie jedyną przyczyną zła. O tym wszystkim, także w kontekście depresji i chorób psychicznych, pisałem tutaj (LINK).

Depresja, czyli zranione i niespełnione marzenia?

Polecam więc wyluzować, włączyć choćby częściowy, ale zdrowy minimalizm. A w dalszej kolejności – zapisać się na terapię. Zrobić jakiś kurs zawodowy, nawet jeśli skończyłeś te dumne studia i narzekasz że zarabiasz po nich 1500 na rękę. I oczywiście, wyjechać stąd, najlepiej na zawsze. Wiem co mówię, bo ta ziemia zabrała mi chyba wszystko, co tylko się dało człowiekowi zabrać. Postawiono na mnie krzyżyk i symbolicznie złożono moje istnienie do grobu. Zacząłem tak naprawdę żyć dopiero w marcu 2016 roku.

Dar życia zawdzięczam nie RODowi, ale ludziom którzy mi podali pomocną dłoń, i sobie. Z miesiąca na miesiąc czuję się lepiej. Wiem że stąd wyjadę i będę do końca życia ze zgrozą wspominał, co się działo na tej ziemi – na tej nieurodzajnej pustyni. Wyjadę, bo nic tej ziemi nie zawdzięczam i nic nie jestem jej winien. Ty także, czytelniku, nie jesteś winien nic nikomu. Co najwyżej tym kilku, kilkunastu osobom które były koło Ciebie w trudnych chwilach. To te osoby są Twoją prawdziwą rodziną, choć mogą być rozsiane po całym świecie. A już na pewno nie jesteś nic winien narodowi, rodzinie, tradycji, ojczyźnie. Oni powołując się na powinność – chcą władzy nad Tobą. Byś oddał swoje młode, często zranione życie im – społeczeństwu, strukturze – i to całkowicie.

Nasze życie jest bezcennym darem, pomimo wszystko. Gdy trzeba, nie bój się sięgnąć po pomoc w postaci antydepresantów. I nie ufaj propagandzie zarobkowej farmacji, otwórz się na medycynę alternatywną i leczenie dietą. Polecam po prostu żyć swoim życiem, nie oglądając się na innych. Miej swoje poglądy i marzenia, realizuj je. A apostołów ideologii, religii, czy tych nakazujących Ci żyć, postępować i myśleć tak, jak reszta, odsyłaj tam, skąd przyszli – czyli do diabła. Wolność myślenia jest jedną z nielicznych wolności, jakie mamy na Ziemi. Wybierasz sam, czy chcesz myśleć samodzielnie, czy dasz sobie w tym względzie rozkazywać. Czy to Korwinowi, czy to Marxowi, czy to Petru, czy to Kaczyńskiemu.

Kolejna wielka tajemnica świata, dostrzeżona już przez starożytnych filozofów, mistyków, liderów – to fakt, że społeczeństwo jest tworem permanentnie chorym. I przez to nieszczęśliwym. Społeczeństwo ludzkie tkwi w stanie zbiorowej neurozy, którą ja nazwałem: „stanem niskoobjawowej psychozy”. Toksyczne wzorce biedy, cierpiętnictwa, walki, dążenia po trupach do celu, ignorancji, dulszczyzny – są powielane z pokolenia na pokolenie. Zastanów się więc, czy na pewno chcesz być „normalny” jak i „taki jak reszta”.

Zastanów się też, czy chcesz spełniać oczekiwania tego społeczeństwa. Rozkazują Ci być patriotą, cenić tradycyjne wartości, być konserwatystą. Nakazują Ci brać śluby i płodzić dzieci – nowych obywateli dla systemu. I nie znoszą słowa sprzeciwu. Dobrze, w takim razie – gdzie Ty i Twoje marzenia, pragnienia, cele, pasje? Może całkiem odłożyłeś je na bok, zahukany przez wujków z wąsami jedzących śledzia, bo oni zawsze wiedzą lepiej, i znają życie? Czy już na nic od tego życia nie zasługujesz, tylko na to, by spełniać żądania i rozkazy innych?

W kontekście psychologii relacji i kontaktów, polecam ten felieton. Rady tam zawarte przydadzą się szczególnie introwertykom, ludziom z depresją itp (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czułeś się ostatnio gorzej? Potężne wybuchy na Słońcu wpływają także na Twoje zdrowie

Czy czujesz się gorzej lub inaczej od kilku dni?

Mam na myśli okres od środy, 19 kwietnia 2017 roku. To właśnie wtedy ja i całe mnóstwo ludzi mamy do czynienia z różnymi problemami. Spada samopoczucie, wzrasta drażliwość. Więcej jest incydentów nerwicowych, depresyjnych, kardiologicznych. Czujemy się gorzej i nie wiemy dlaczego. I nic nie pomaga. Ani kawa, ani leki uspokajające, ani zioła.

A potem jak gdyby nigdy nic, sytuacja wraca do normy. Tak się składa, że od tej środy (19.04.2017) trwa silna burza magnetyczna. Burze magnetyczne na Ziemi są powodowane przez wybuchy na słońcu (CME) lub emisje z dziur koronalnych. Słońce dostarcza nam nie tylko światła, ale wysyła ono cała masę fal i cząstek. Fale gamma, radiowe, rentgenowskie, mikrofalowe, protony, neutrony, elektrony..

Wpływają one na destabilizację pola magnetycznego Ziemi. A to z kolei wpływa na wszystkie organizmy żywe, w tym ludzi. Jesteśmy dosłownie „smażeni” różnymi cząstkami i falami, niczym w gigantycznej mikrofalówce. Pogoda kosmiczna ma wręcz większy wpływ na ludzi, niż zmiany pogody ziemskiej (klimat).

Doczekaliśmy się pojęcia meteopatii, jednak wciąż lekceważymy zagadnienia związane z burzami magnetycznymi i pogodą kosmiczną. A to bardzo źle. Ludzie chorują i cierpią, a my nie wiemy dlaczego. Znajomość zagadnień z tym związanych mogłaby pomóc uniknąć wielu złych i stresujących sytuacji.

Emisje ze Słońca mają niebagatelny wpływ na wiele czynników na naszej planecie:

Stan ziemskiej magnetosfery (z jednej strony powodują burze magnetyczne, ale z drugiej strony – „ładują” pole magnetyczne Ziemi, które od 2006 – 2008 roku jest w tragicznym stanie);

Na ludzkie zdrowie. Silne burze magnetyczne powodują m.in.: nerwowość, wybuchy złości, drażliwość, depresje, mniejszą koncentrację. Ale także: bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, stawów, kości, wrażenie szumów i „piszczenia” w uszach, i wiele innych;

Ludzie szczególnie narażeni na burze magnetyczne to osoby o większej wrażliwości. Ludzie Ci często chorują na nerwice, depresje, lub są po prostu osobami wrażliwymi. Lub wręcz nadwrażliwymi. Szczególnie narażone układy i organy, to serce i układ krążenia. Możliwy jest więc szybki puls (tachykardia), zawroty głowy, osłabienie, znużenie, lęk. Szczególną uwagę należy zwracać na nagłe, skrajne zmiany nastroju u siebie i innych;

Inne ważne objawy podczas burz magnetycznych: jesteśmy agresywniejsi pod względem psychicznym. Działamy bez zastanowienia, czasami fanatycznie. Mamy nagłe zmiany emocji. Skłonni jesteśmy do fatalizmu i dramatyzowania. W tym okresie mogą wyjść na jaw długo skrywane urazy, jak i to, co długo ukrywaliśmy przed światem. Drażliwość i zmiany w stylu myślenia wybitnie temu sprzyjają. Często dochodzi wtedy do kłótni, awantur, bijatyk, wypadków drogowych. Mamy mniejsze opory przed gwałtowną manifestacją swoich odczuć;

-Obniża się nasze libido, co jest raczej oczywiste w związku z tym co napisałem powyżej. Nasilają się trudności w koncentracji uwagi, jak i nasila się roztargnienie. Może to przejawiać szokujące rozmiary. Nasila się nadwrażliwość na bodźce – jasne światło, głośne lub piszczące dźwięki, dotyk i inne. Może towarzyszyć nam ogromne poczucie buntu, wkurwienia, niezgody z rzeczywistością. Możliwa jest depersonalizacja, derealizacja, wrażenie, że wszystko jest dziwne, obce, jakby „za mgłą„. Dotkliwe jest osłabienie, zmęczenie, i  połączone są one z wewnętrznym napięciem. I psychicznym, i mięśniowym. Jest to jakby „uczucie podłączenia do prądu„.

Co ważne – uczucie dotkliwego zmęczenia nie ustępuje ani po kofeinie, ani po innych pobudzaczach. Zaś uczucie napięcia i drażliwości nie ustępuje nawet po lekach uspokajających typu relanium. Trzeba to przetrwać i koniec;

Burze magnetyczne mogą wpływać na kondycje satelitów, infrastruktury energetycznej, telefonii komórkowej, łączności radiowej i innej, zaburzając je. Pamiętajmy też, że pole magnetyczne Ziemi jest tak niestabilne i „dziurawe„, że byle większa burza magnetyczne może wywołać porażenie infrastruktury energetycznej na ogromnych obszarach. A to oznacza cofnięcie się do realiów XIX wieku na co najmniej 10 do 20 lat;

Wywołują nieraz widowiskowe zorze polarne. Od roku 2014 obserwujemy je nawet tam, gdzie wcześniej były marginalną rzadkością, np na południu Polski. Od początku roku 2016 słońce weszło w stan „hybrydowego minimum”. Nie jest to zwykły stan, i nie jest to zgodna z dotychczas obserwowanymi zasadami cyklów słonecznych. Nasza macierzysta gwiazda, słońce, zachowuje się teraz bardzo dziwnie.

Słońce, burze magnetyczne i przyczyna złego samopoczucia

Część komentatorów uważa także, że emisje ze Słońca i ogólnie, docierające z innych obiektów kosmicznych (np z centrum galaktyki) wpływają na ludzką świadomość, zmieniając ją. Polecam filmy video o tym zjawisku. Niektóre teorie głoszą, że to, co przeżywamy od 19 kwietnia 2017 roku, ma szczególne znaczenie dla transformacji i wzrostu naszej świadomości. Planeta Ziemia, a wraz z nią my, mamy się więc oczyszczać. A proces oczyszczania bywa bolesny. Oczywiście, to tylko teoria, i wiecie, jaki  mam wobec nich dystans 😉

Kolejnym aspektem wysokiej aktywności słonecznej, jest bardzo duża wrażliwość ziemskich urządzeń elektrycznych, w tym linii przesyłowych na te wysokoenergetyczne cząstki z naszej macierzystej gwiazdy. Już raz, w XIX wieku, miała miejsce silna emisja ze słońca, którą nazwano “rozbłyskiem Carringtona”. Wtedy zorza polarna była widoczna nawet na Jamajce, a łączność radiowa była praktycznie niemożliwa.

Jeśli rozbłysk o tej skali powtórzył by się dziś, to wszelkie linie wysokiego napięcia, jak i sprzęt elektryczny – zostałyby “spalone”. Byłyby potem niezdatne do użytku. Wrócilibyśmy bardzo szybko do realiów 19 wieku! Odbudowanie cywilizacji technicznej zajęłoby, przy optymistycznych przesłankach – co najmniej 10 lat. Nie wliczając w to możliwych wojen, rewolucji, wędrówki ludów, ekstremizmów religijnych – starych i nowo powstałych..

Jakby tego było mało, to okazuje się, że ziemska magnetosfera, czyli nasz “płaszcz ochronny” przed zbyt dużą ilością cząstek ze słońca, i promieniowaniem kosmicznym – powoli zanika! Naukowcy nie wiedzą, dlaczego tak się dzieje. W 2008 roku zaobserwowali potężną wyrwę w ziemskiej magnetosferze, i wtedy wysłano misję satelitarną “Themis” wyłącznie do śledzenia zmian w polu magnetycznym Ziemi. Koszt misji to ponad 3 miliardy dolarów.

Później wysłano rój satelitów „Swarm” tylko w celu obserwacji pola magnetycznego planety. Jeśli pole magnetyczne Ziemi będzie nadal osłabione, wtedy cząstki ze słońca i promieniowanie kosmiczne będą docierać do powierzchni Ziemi w dużo większej ilości. Wtedy zwiększy się prawdopodobieństwo zniszczenia infrastruktury elektrycznej – sieci przesyłowych.

Pole magnetyczne Ziemi słabnie, możliwe przebiegunowanie

Pole magnetyczne naszej planety jest „ładowane” przez aktywność słoneczną. Im bardziej aktywne i poteżniejsze Słońce, tym silniejsze pole magnetyczne na Ziemi. Jednak Słońce z niewiadomych powodów słabnie coraz bardziej. Ostatnie maksimum słoneczne zakończone definitywnie kilka miesiecy temu było najsłabszym z obserwowanych maksimów. Obecnie Słońce śpi snem niemal zupełnym.

Obecny, 24 cykl słoneczny, jest jednym z najsłabszych obserwowanych cyklów. Już poprzedni, 23 cykl był słabszy niż poprzednie. Obecny cykl niczym nie przypomina bardzo wysokiego cyklu z lat 90′ czy 60′. Mniejsza aktywność słoneczna powoduje osłabienie i dezintegrację ziemskiego pola magnetycznego. I teraz byle rozbłysk na Słońcu, i jest zagrożenie dla całej ziemskiej elektroniki.

Strumień rentgenowski naszej gwiazdy od dawna oscyluje miedzy poziomami „B” i „A”. Wcześniej podczas wiekszej aktywności gwiazdy poziom „C” był poziomem normalnym. Zaś wybuchy dochodzące do poziomu „M” nie były żadną rewelacją i zdarzały sie czasami kilka, kilkanaście razy dziennie. Nie wiem jakie mogą być konsekwencje tego skrajnego minimum słonecznego. Nasza macierzysta gwiazda ma swoje cykle trwające po 11 lat, około 500 lat i te znacznie dłuższe. My obserwujemy te trwające 11 lat, po których Słońce rutynowo się przebiegunowuje.

Według niektórych doniesień Słońce nie przebiegunowało sie do końca. Ma mieć teraz cztery bieguny magnetyczne. Od dawna nie przebiegunowała sie też nasza planeta, choć zrobiły to praktycznie wszystkie planety Układu Słonecznego. Kolaps magnetosfery oznaczać może że wielkimi krokami zbliża sie przebiegunowanie. Ziemia nie przebiegunowała się, choć powinna to zrobić kilkaset tysiecy lat temu. Według niektórych niepotwierdzonych teorii, przebiegunowanie i wzrost czestotliwości Schumanna ma spowodować rewolucyjne zmiany w świadomości i postrzeganiu świata przez ludzi.

Mamy także inny przykład zmian na Ziemi. Od 20, 30 lat częstotliwość Schumanna nieoczekiwanie wzrasta, osiągając w 2009 roku bodaj 12 Hz. Obecnie częstotliwość ta jest zmienna i waha się od 8 Hz do nawet 24 Hz, zależnie od pory dnia i innych czynników. Wiadomo, że wzrost tej częstotliwości powoduje rozstrojenie organizmów części ludzi, większą ilość zawałów serca itp. Mówi się, że wzrost częstotliwości do obecnego poziomu – a więc do poziomu odpowiadającego stanu czuwania, jest przyczyną budzenia się ludzkości z letargu. Bowiem częstotliwości od 12 Hz do 20 Hz odpowiadają stanowi czuwania, normalnej pracy mózgu. Planeta zaczyna nas wybudzać?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdemu komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie

Lit, jego niedobory i zdrowie, nie tylko psychiczne..

Czy odczuwasz lęk, niepokój, depresję lub inne zaburzenia nastroju? Czy zastanawiasz się nad wyborem ich terapii? Medycyna naturalna lub lekarstwa proponowane przez lekarza rodzinnego czy psychiatrę? A może od dawna leczysz te zaburzenia, najczęściej jednak z co najmniej niezadowalającym skutkiem? W tym artykule chciałbym Ci uświadomić, jaką funkcje dla zdrowia pełni lit i jak może objawiać się jego niedobór.

Często bywa tak, że przed sięgnięciem po leki wystarczy spróbować brać tryptofan, witaminę D3 i właśnie lit w formie suplementu w niskiej dawce. Zaś dodanie suplementów z niskimi dawkami litu może znacząco wspomóc leczenie farmaceutyczne. Rola tego pierwiastka jest niemal zupełnie pomijana i niedoceniana w leczeniu zaburzeń psychicznych. Możliwe że wielu pacjentów nie trafiłoby do zamkniętych szpitali czy nie popełniło samobójstwa, gdyby rozpoczęto suplementację litem.

Lit jest trzecim z kolei pierwiastkiem w układzie okresowym, jest najlżejszym metalem. Jego wpływ na zdrowie wciąż budzi wiele kontrowersji. Ten mikroelement jest po prostu słabo poznany. Nie ma oficjalnych norm zapotrzebowania dobowego na lit. Ale niektórzy dietetycy postulują ustanowienie dobowego zapotrzebowania na 1 mg. W USA proponuje się „widełki” spożywania litu od 0,1 mg do 1 mg na dobę. Tymczasem wielu ludzi nie dostarcza nawet tych 0,1 mg. Dla przykładu w Belgii jest to zaledwie 0,009 mg na dobę. W Polsce też nie lepiej, bo około 0,3 mg w ciągu dnia.

Gdzie możemy znaleźć lit? Źródła litu to przede wszystkim woda, szczególnie wody mineralne takie jak Żuber. Niewielkie ilości litu znajdują się w warzywach, zbożach i drożdżach. Trochę więcej jest go w roślinach różowatych, stąd niektórzy wytwarzają miksturę z płatków róży. Ogólnie w Polsce mamy bardzo mało litu w pożywieniu. Wielu z nas może cierpieć na jego niedobór.

Są dwie możliwości terapii litem:

terapia medyczna litem w wysokich dawkach. Dawki te to 250 mg do 2000 mg, na ogół stosuje się 500 mg do 1500 mg węglanu litu. Są to preparaty dostępne na receptę i są stosowane raczej w cięższych chorobach psychicznych. Musi być stosowana pod ścisłą kontrolą lekarza, konieczne jest stałe monitorowanie poziomu litu we krwi. Na ogół jest to terapia bezpieczna. Ale ma swoje liczne działania niepożądane i może wystąpić ciężkie zatrucie litem. Ta forma terapii nas nie interesuje, chyba że zlecił Ci ją lekarz który się na tym zna. Absolutnie odradzam zdobywanie na własną rękę preparatów litu w tych wysokich dawkach, bo konsekwencje mogą być opłakane;

-terapia / suplementacja litem w niskich dawkach. Te dawki to 5 mg do 20 mg. Na ogół 5 mg do 10 mg. Jest to preparat orotanu litu, dostępny w suplementach bez recepty. Można go kupić np na allegro wpisując w wyszukiwarkę frazę „orotan litu„. Cena to na ogół 40 złotych za 60 kapsułek po 5 mg. Ten rodzaj terapii litem nas interesuje i jest omawiany w tym artykule. Jest to bezpieczna forma suplementacji litu i nie występują po niej skutki uboczne. Pamiętaj by nie pomylić tych dwóch form terapii;

Mechanizm działania litu:

-Hamuje przemiany trifosforanu inozytolu – IP3 do inozytolu;
-Wpływa na syntezę, uwalnianie, przechowywanie i wychwyt zwrotny neuroprzekaźników (serotoniny, noradrenaliny, dopaminy);
-Jego działanie stabilizujące nastrój wynika m.in. z hamowania wychwytu zwrotnego noradrenaliny;
-Uwrażliwia on receptory serotoninowe na serotoninę. Może mieć to szczególne znaczenie przy wieloletnim braniu antydepresantów, które powodują osłabienie wrażliwości tych receptorów;

Działanie litu i jego wpływ na zdrowie:

Lit działa uspokajająco, tonizująco, stabilizująco. Przy czym nie powoduje on senności i „zamulenia” typowego dla lekarstw psychiatrycznych. Często szybko działa na depresje, stany lękowe i nerwicowe. Właśnie w tych zaburzeniach jest on szczególnie polecany;
W Japonii dodaje się lit do wody z wodociągów. Działanie to przyniosło szokująco skuteczne rezultaty. Kraj ten boryka się z epidemią depresji i ogromną liczbą samobójstw. Dodanie litu do wody pomogło znacznie je ograniczyć.
W rejonach gdzie jest więcej litu w wodzie pitnej, ludzie są spokojniejsi, jest mniej incydentów kryminalnych, wypadków drogowych, narkomanii i chorób psychicznych;
W przypadku niedoborów litu, tracimy go w ostatniej kolejności z: tarczycy, nadnerczy, przysadki mózgowej i z jajników. Jest więc on tam szczególnie potrzebny. Wysoce prawdopodobny jest związek niedoboru litu z chorobami tarczycy i nadnerczy (Hashimoto, niedoczynność, nadczynność, Choroba Cushinga i Addisona);
Podawanie litu powoduje.. zwiększenie ilości komórek mózgowych. Pojawiają się nowe neurony, więcej jest też komórek macierzystych. Może mieć to znaczenie w terapii choroby Alzcheimera, Parkinsona czy stwardnienia rozsianego (SM);
Lit pomaga także w miażdżycy, profilaktyce nowotworów, dodaje energii;
Zwiększa działanie magnezu, powinien być brany razem z magnezem (200 mg do 500 mg magnezu na dobę) i z witaminą B6 (50 mg do 100 mg wit. B6 na dobę);
Lit umożliwia też transport witaminy B12 do mózgu.

Kiedy warto zastanowić się nad suplementacją litem w niskich dawkach?

-Bezwzględnie przy wszelkich chorobach psychicznych, w nerwicach, depresjach, zaburzeniach nastroju, zaburzeniach osobowości. Także wtedy, gdy zauważasz u siebie nerwowość, skłonność do chandry, PMSów, osłabienie itp;
Przy wszelkich uzależnieniach, nałogach – od papierosów, alkoholu, narkotyków. Przy agresywności i niestabilności emocjonalnej;
Szczególnie pomocny jest przy leczeniu ADHD, choroby afektywnej dwubiegunowej (CHAD), zespołu stresu pourazowego, i innego przewlekłego, ciężkiego stresu;
Można także w leczeniu nowotworów, stwardnienia rozsianego, miażdżycy;

Jak zażywać suplementy z litem?

Kup lit w postaci orotanu litu np na Allegro. Jest tam dostępny preparat znanego producenta w dawce 5 mg, w ilości 60 kapsułek, w cenie około 40 złotych. Absolutnie nie polecam nielegalnego załatwiania litu w wysokiej dawce, tego na receptę. Jak i nie polecam kupowania wodorotlenku litu i robienia z niego roztworu. Ponieważ bardzo łatwo o tragiczną pomyłkę w dawkowaniu, a wodorotlenek litu jest ekstremalnie niebezpieczny (bardzo żrący, pryska naokoło).

Jak masz już suplement orotanu litu, to zacznij od dawki 5 mg na dobę, przed snem. Po dwóch tygodniach możesz zwiększyć do dawki 10 mg. Najczęściej w ogóle nie ma potrzeby stosowania większych dawek. Dawka maksymalna to 20 mg na dobę. Można też pić wodę leczniczą, taką jak Żuber. Jest dostępna w marketach. Jedna butelka półlitrowa zawiera 22 mg litu. Pije się 100 ml lub 200 ml na dobę. Ważne jest to, że jest to woda lecznicza. Nie można jej więc przedawkowywać. Jest to lekarstwo, a nie woda której pijesz 2 czy 3 litry w ciągu dnia.

Przeciwwskazania i kontrowersje związane z leczeniem i suplementacją litem

Przede wszystkim większość skutków ubocznych, przeciwwskazań i kontrowersji związanych z litem, dotyczy terapii medycznej. Czyli tej w bardzo dużych dawkach, w postaci preparatów dostępnych na receptę. Warto jednak zachować ostrożność i umiar także w przypadku terapii litem w niskich dawkach. Przede wszystkim, mówiąc kolokwialnie, nie bądź debilem, który przeczytał coś w internecie i idzie teraz wykupić pół apteki.

Główne przeciwwskazania do terapii litem to: ciężka niewydolność nerek, świeżo przebyty zawał serca, organiczne / mechaniczne uszkodzenia mózgu, białaczka. Ostrożnie w przypadku niewyrównanej niedoczynności tarczycy, chorobach serca, chorobie Addisona (zdarza się w zaawansowanej formie Hashimoto), padaczce, cukrzycy, schizofrenii, wrodzonej nużliwości mięśni, chorobie parkinsona.

Nie wolno stosować litu z neuroleptykami takimi jak haloperidol i pochodne fenotiazyny, gdyż grozi to poważnym uszkodzeniem mózgu (zespół encefalopatyczny i inne). Stosowanie z inhibitorami monoaminooksydazy (MAOi typu A i B – silne antydepresanty / leki na parkinsona) także wiąże się ze szczególnym ryzykiem powikłań (zespół serotoninowy). Ostrożnie z trójpierścieniowymi lekami przeciwdepresyjnymi (TLPD) bo może to spowodować zmiany nastroju. Jest to wiele leków o różnych nazwach handlowych. Dlatego zawsze sprawdzaj i poznawaj to, co zażywasz – bądź świadomym pacjentem.

Z pozostałymi lekami antydepresyjnymi i neuroleptycznymi lit można stosować, ale ostrożnie. Należy zmniejszyć ilość zażywanych lekarstw i stosować niską dawkę litu (max. 5 mg). W niektórych krajach ludzie wypijają z wodą kilkanaście a nawet więcej mg litu na dobę, i normalnie biorą leki psychiatryczne. No i wielu pacjentów bierze bardzo wysokie dawki litu (czyli te na receptę, które nas nie interesują) razem z antydepresantami i innymi lekarstwami, i jakoś żyje.

Generalnie jeśli leczysz się takimi lekarstwami, to decyzję o tym czy możesz brać lit w niskiej dawce, zawsze powinien podejmować lekarz. Na NFZ nie idź, bo zostaniesz co najwyżej opierdolony że wiesz więcej od lekarza, i że masz czelność leczyć się naturalnie. Znajdź kumatego lekarza psychiatrę przyjmującego prywatnie, poczytaj opinie w internecie i idź do niego, by tę kwestię omówić.

Podczas stosowania różnych form litu należy dbać o właściwe nawodnienie i właściwą podaż sodu (soli). Tryb życia Europejczyków sprzyja piciu niedostatecznej ilości wody. Zaś kawa, alkohol, tytoń, stres, pogłębiają odwodnienie. Należy pić około trzech litrów wody na dobę, ale sama woda nie wystarczy. Dwa lub trzy razy dziennie do dużego kubka z wodą (0,5 litra – jeśli nie masz, to kup) wsyp małą, płaską łyżeczkę soli himalajskiej. Lub tej szarej, brudnej soli kamiennej. Zwykła biała sól się nie nadaje. Zmieszaj, poczekaj aż się rozpuści, i wypij. Pomoże to praktycznie każdemu, a w przypadku terapii litem jest to niezbędne.

A co jeśli wszyscy nie jesteśmy zdrowi psychicznie?

No i taka mała dygresja odnośnie nerwic, depresji, chorób psychicznych 😉 25% Polaków bierze lekarstwa na nerwicę, depresję i tego typu zaburzenia psychicznie. Jeden procent (to aż 400.000 osób – miasto wielkości Lublina) choruje na schizofrenię. Czyli chorobę naprawdę ciężką. Drugie tyle też choruje na depresje czy nerwice, ale się nie leczy. Do tego dochodzą ludzie z pozoru energiczni, ekstrawertyczni, często podziwiani.. Ale stosujący przemoc, nie liczący się z innymi, idący po trupach do celu. Czyż oni nie są chorzy psychicznie?

Jak to świadczy o nas, o społeczeństwie, o cywilizacji? Większość ludzi jest poraniona emocjonalnie, psychicznie czy duchowo. Stąd ich skłonność do chorób psychicznych, ale też przemocy, nałogów, autodestrukcji. Dzieci nabywają traum od rodziców, od otoczenia, czy w końcu – traum narodowych czy globalnych. I bywa że całe życie się z nimi męczą. Tworzymy społeczeństwo, które jest nieszczęśliwe i chore. Choć wypracowało ogrom mechanizmów służących ukrywaniu tego. Więc ze swoją depresją, nerwicą czy innymi zaburzeniami nie jesteś sam. Ma je 99% ludzi tak naprawdę. 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Jak brać witaminę C by działała z korzyścią dla zdrowia? Nie wszyscy to wiedzą

Jak to jest z tą witaminą C? Czyli medycyna nie tylko naturalna

Mamy cztery cywilizacyjne niedobory, które dotyczą większości ludzi mieszkających w Polsce, wpływając niekorzystnie na ich zdrowie. Czyli: witamina C, witamina D, magnez i jod. Z tymi substancjami są największe i najczęstsze problemy. Czy wiedziałeś o tym? A może sam podejrzewasz lub stwierdziłeś u siebie niedobór którejś z nich?

O ile da się zmierzyć poziom witaminy D3 (25OH D) jak i magnezu we krwi, o tyle z witaminą C i z jodem jest problem. Tego po prostu nikt nie bada. No i samo zbadanie jodu we krwi nie byłoby zbyt wiarygodne, bo zapasy jodu jak i jego działanie są w tarczycy. Niedobory tych dwóch substancji można zdiagnozować po objawach.

W tym artykule chciałbym pomóc Ci w zrozumieniu czym jest witamina C, i jakie mity zdrowotne są z nią związane. Poznasz też dwa ciekawe sposoby zażywania tej witaminy tak, by jak najlepiej służyła Twojemu zdrowiu. Bowiem nie wystarczy ani wzięcie tabletki z apteki, która na ogół ma śmiesznie małą dawkę. Nie wystarczy też rozpuszczenie w szklance wody 1000 czy 2000 mg witaminy C. Czyli tej dawki większej. Bo wtedy też wchłonie się niewiele

Cztery cywilizacyjne niedobory wpływające na zdrowie Polaków:

-Witamina C – bo ludzie jako jedyny ssak, nie licząc świnki morskiej, nie produkują swojej witaminy C. Muszą dostarczać ją z pożywienia, a z tym są problemy. Jesteśmy narażeni na permanentne braki tej witaminy. Według jednej z teorii, właśnie jej niedobory odpowiadają za szybsze starzenie się organizmu. Jak i są jednym z czynników rozwoju raka.

-Witamina D3 – bo nasza strefa klimatyczna zwyczajnie nie zapewnia odpowiedniej podaży tej witaminy. 90% Polaków ma w zimie jej niedobory, i około 50% latem. Aby dostarczyć jej odpowiednią ilość, trzeba by od początku czerwca do połowy września wylegiwać się kilka godzin na plaży. Bez filtra i wtedy kiedy smaży najbardziej (godziny 11.00 – 14.00). Skazani jesteśmy więc na suplementację;

-Jod – bo Bałtyk jest morzem zimnym i nie zapewnia takiej podaży tego pierwiastka jak np Morze Śródziemne. Z tym związana jest bardzo ciekawa zagadka. Otóż im dalej od morza, tym większy niedobór jodu ma człowiek. Już nasi górale chorują często na tzw wole wrodzone z powodu braku jodu. A to nie jest tak daleko. Dlaczego tak się dzieje? Przecież jesteśmy gatunkiem lądowym i możemy żyć nawet w środku Azji, gdzie od morza są tysiące kilometrów;

-Magnez – bo spożywamy za dużo wapnia w diecie, a wapń jest antagonistą magnezu, powoduje zmniejszenie jego ilości we krwi. Europejska dieta zawiera stanowczo za dużo wapnia. Ktoś to kiedyś podliczył, i wyszło, że np dieta Indian z Ameryki południowej dostarcza go cztery razy mniej. Wypłukiwaniu magnezu sprzyja też uzależnienie od kawy (o jej toksycznym wpływie na zdrowie pisałem TUTAJ), alkohol, stres, niedosypianie.
O magnezie i nadmiarze wapnia pisałem w poniższym felietonie:
Nadmiar wapnia, jest niebezpieczny dla zdrowia! Koncerny trują nas od lat!

Ile powinniśmy brać witaminy C dziennie?

Z witaminą C związanych jest wiele przekłamań nie tylko medycyny akademickiej, ale też medycyny naturalnej. Podstawowym kłamstwem jest ustalenie dziennego zapotrzebowania na witaminę C na bardzo niskim poziomie. Czyli 60 mg na dobę. Tę normę z kosmosu ustanowiła WHO, podczas gdy organizm potrzebuje znacznie więcej. Dawkowanie witaminy C powinno się zaczynać od 1000 mg (1 grama) do 4000 mg (4 gramów). Aby odważyć odpowiednią jej ilość, polecam kupić precyzyjną elektroniczną wagę, np przez internet. Jej koszt to około 30 złotych.

W sumie nie wiadomo, dlaczego WHO tak bardzo zaniżyło dobową dawkę witaminy C dla człowieka. Przecież Pauling proponował znacznie większe dawki. Inni dawni badacze i odkrywcy także. W sumie, WHO robi tak z normami większości witamin. Proponuje śmiesznie niskie dawki witaminy D3 (10 mcg = 400 I.U) i równie niskie dawki witamin z grupy B. Jeśli do tego dodać powiązania WHO z koncernami farmaceutycznymi, z politykami i róznymi grupami biznesu, to obraz wydaje się być bardziej klarowny. Przecież ludzie mają leczyć się drogimi i mało skutecznymi farmaceutykami, a nie tanimi suplementami z witaminami, czy ziołami. Cóż, każdy dba o swoje interesy i biznesy jak umie. A że ludzie to gatunek agresywny, to mamy tego typu „kwiatki„.

Szerszy opis właściwości witaminy C i jej wpływu na zdrowie możesz przeczytać w poniższym felietonie – zapraszam:
Niesamowita rola witaminy C w zdrowieniu!

Naturalna i lewoskrętna witamina C, czyli co dokładnie?

Lewoskrętność witaminy C budzi wiele kontrowersji. Kilka lat temu na stronach poświęconych medycynie naturalnej gruchnęła histeria, że w sprzedaży aptecznej jest na ogół prawoksrętna, a więc nieprzyswajalna forma witaminy C. No niestety, nie jest to prawdą. Nawet w tych aptecznych suplementach jak i lekach z witaminą C, jest jej lewoskrętna forma. Potem doszła nie mniej dziwna teoria, że witamina C naturalna jest lepsza od syntetycznej. Przez wiele lat próbowałem znaleźć różnicę między naturalnym kwasem L-askorbinowym a syntetycznym kwasem L-askorbinowym.

Chemię zdawałem na maturze i po prostu jestem dociekliwy. Zadawałem też to pytanie, czym różni się witamina C z owoców od witaminy C w proszku CZDA. Odpowiedzi nie uzyskałem. Prawdą jest natomiast że witamina C z owoców lepiej się wchłania, bo owoce zawierają szereg substancji wzmacniających jej działanie i polepszających jej wchłanianie. Np rutyna i hesperydyna, bioflawonoidy i inne. Do tej kwestii jeszcze wrócimy.

Niemniej jednak warto zauważyć, że na „oryginalnej lewoskrętnej” witaminie C jak i na „naturalnej” witaminie C wyrósł całkiem intratny biznes. Nawet dziś podczas szukania czegoś na Allegro, znalazłem jeden preparat witaminy C tego samego producenta, w tej samej dawce i o tej samej ilości tabletek, w trzech cenach. Mianowicie: 29 zł, 140 zł i.. 555 zł. A wystarczy kupić zwykłą witaminę C w proszku, (kwas L-askorbinowy farmaceutyczny lub CZDA) płacąc około 30 zł za półkilogramowy worek.

Oszustwo i szkodliwość „zasadowej witaminy C

Nie dajcie się też nabrać na zasadową witaminę C – czyli askorbinian sodu. Ta forma witaminy C jest dobra tylko i wyłącznie w formie dożylnej. Trzeba mieć odpowiedni preparat tej witaminy (ampułki, na receptę). Podać to musi pielęgniarka, która się na tym zna. Tę formę witaminy podaje się w długim wlewie kroplówkowym. Samemu robić tego nie radzę, chyba że życie Ci niemiłe.

Ale na Boga.. Nie pchajmy tej silnej zasady do żołądka, którego soki trawienne muszą być silnie kwaśne! Wszelkie tego typu silne zasady (askorbinian sodu, soda oczyszczona, popularne leki na zgagę) totalnie zaburzają kwasowość żołądka i niszczą go. Przyczyniają się m.in. do wrzodów i innych problemów. Ponieważ zaburzone jest trawienie, wchłanianie substancji odżywczych, i ich niestrawione cząstki idą dalej do jelit, powodują reakcje zapalne i autoimmunologiczne. Podobny wpływ na żołądek i zdrowie organizmu mają leki typu IPP – inhibitory pompy protonowej, o których pisałem TUTAJ.

Zażywanie czy to askorbinianu sodu czy to sody oczyszczonej wiąże się z mitem medycyny naturalnej o zakwaszeniu i konieczności odkwaszania. Dodam – mitem bardzo szkodliwym. To krew ma mieć odczyn zasadowy, a nie żołądek! Poza tym organizm ma dużo mechanizmów zabezpieczających przed zakwaszeniem krwi. Rzeczywiste zakwaszenie krwi zdarza się niezmiernie rzadko, na skutek konkretnej sytuacji / choroby, i jest bardzo groźne dla zdrowia i życia. I nie leczy się tego sodą oczyszczoną, ale w szpitalu. Ale biznes na tym już powstał. Większość osób zajmujących się medycyną naturalną do dziś nie wie o tym, że żołądek jest ostatnią rzeczą, którą trzeba sobie odkwasić. Z tej niewiedzy biorą się tak niebezpieczne pomysły na „terapie„, jak soda czy zasadowa witamina C. 

Jak więc zażywać witaminę C, by służyła naszemu zdrowiu?

Odmierzasz na wadze odpowiednią ilość witaminy C – 1000 mg do 4000 mg. Dodajesz ją do dużego kubka z wodą mineralną, takiego o pojemności 0,5 litra. Jeśli nie masz – kup, przyda Ci się, np do ziół. Rozpyszczasz witaminę C w tym kubku. Ważne byś dodał do niego sok ze świeżo wyciśniętych cytryn i / lub pomarańczy. Polecam minimum dwie cytryny. Możesz zrobić np tak – 3 cytryny, jeden pomarańcz, odmierzona ilość witaminy C, i dodaj do tego wody by był pełny kubek.

Do tego wszystkiego warto dodawać 1000 mg aminokwasu lizyny – możesz ją kupić w formie proszku. Także wpływa na odporność, i bardzo „lubi” witaminę C, działając z nią synergistycznie. Fajnie by było gdybyś zażywał wtedy także tabletki z rutyną (500 mg) i brał je razem z tak przygotowaną witaminą C. Inny ciekawy patent to sok ze świeżo wyciśniętych buraków, do tego trochę wody mineralnej, sok z jednej cytryny i 1000 mg witaminy C. Umożliwia to zwiększenie przyswajania cennego żelaza z buraków.

Kiedy powinieneś brać witaminę C? W stanach zmniejszonej odporności (koniecznie razem z zestawem witamin D3 i K2-MK7 – pisałem o tym TUTAJ), możesz dołączyć do tego jod i suplementy glutationu. Gdy palisz papierosy – to najpoważniejszy czynnik niszczący te nasze resztki witaminy C, które w organizmach mamy. Zapasy witaminy C kurczą się także przy spożywaniu kawy, alkoholu i przy stresie.

Polecam mój poprzedni wpis o suplementach, witaminach i mitach zdrowotnych związanych z ich zażywaniem:
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych

Wielu pisze o zdrowiu, suplementach czy ziołach, ale czy dostrzegają te ważne problemy?

Na pewno marzysz o dobrej formie, witalności, kondycji, czy choćby podreperowaniu zdrowia. Może chorujesz na jakąś trudną do wyleczenia chorobę? Lekarz zrobił co mógł, zapisał syntetyczne lekarstwa, ale nadal czujesz się źle? Suplementy, witaminy, zioła czy diety są dobrą drogą by to osiągnąć. Idziesz do apteki czy sklepu zielarskiego, wyjmujesz swoje pieniądze, często wcale niemałe, i masz nadzieję dostać produkt najwyższej jakości. I leczyć się, tak jak czytałeś na wielu jakże mądrych blogach, lub jak słyszałeś od kumatego lekarza. O ile miałeś szczęście na takiego trafić. I tutaj zaczynają się schody.. Wyobraź sobie, że nie wszyscy mówią o tym, co przeczytasz w tym artykule.

Reklamy różnych suplementów diety lub też lekarstw, czy na kaszel, na grypę czy na hemoroidy, stanowią główną treść bloków reklamowych. Na tym zarabiają i telewizje i koncerny sprzedające te produkty. To są setki miliardów dolarów w ciągu roku w skali świata.. Wiedziałeś o tym?! Jak wielu z Was zauważyło, koncerny produkujące klasyczne, czyli syntetyczne leki, mają w swojej ofercie coraz więcej suplementów. Wszystkie walczą o Twoją uwagę jak i o Twój portfel. A przecież niewielu z nas „narzeka” na jego zbyt grube rozmiary 😉 Co innego zdrowie – masz je tylko jedno. W swoich publikacjach staram się przedstawiać problemy i zagadnienia pomijane przez innych.

Także odnośnie medycyny naturalnej, suplementów, witamin i ziół. Ona też ma swoje przekłamania. I też dla wielu stała się po prostu biznesem, niczym innym więcej. Jak więc odróżnić to, co pomaga od tego, co jest zwyczajnie nieskuteczne? Lub co może w niektórych przypadkach zaszkodzić? Albo jak wyłapać oszołomów, i czyim zdaniem kierować się w tym niepewnym, alternatywnym gruncie?

Jest kilka kontrowersji odnośnie suplementów diety i ich wpływu na zdrowie. Wymienię je:

1. Słabo przyswajalne formy substancji w suplementach:

Kupujesz preparat magnezowy, w którym jest np 100 mg węglanu magnezu. Kłopot w tym, że węglan magnezu to forma mineralna, która praktycznie w ogóle się nie przyswaja (max 10%, 20%). Cała reszta musi być odpowiednio przerobiona i wydalona. A ten proces marnuje energię organizmu. Podobną mało przyswajalną formą magnezu jest np jego tlenek. To samo dotyczy np wapnia. W wielu preparatach jest węglan wapnia. Nie przyswaja się za dobrze. A dodatkowo nieorganiczne formy wapnia odkładają się w tętnicach w formie blaszki wapniowej. Przyczynia się ona potem do zawałów i udarów. O tym, czy cholesterol, czy może właśnie blaszka wapniowa powoduje te incydenty, pisałem w tym poniższym artykule:
Nadmiar wapnia, np z suplementów, jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

2. Komponowanie składu suplementów z substancji, które do siebie nie pasują:

I znowu ten magnez i wapń i jego suplementy. Są one antagonistami – czyli substancjami o przeciwnym działaniu w organizmie. Wapń powinno się brać rano, a magnez przed snem. Są one czasami pakowane do jednego suplementu typu cal-mag. W takiej formie w większości nie wchłoną się one, nawet jeśli są to wysoko przyswajalne formy tych pierwiastków. Np chelaty, mleczany, cytryniany. Stworzą w układzie trawiennym nieprzyswajalne związki kompleksowe i zostaną po prostu wydalone. Oczywiście ze stratą energii dla organizmu. Tak, jedna tabletka z wieloma składnikami to wygoda.. Ale czy chcesz tracić pieniądze i energię swojego organizmu? Ta sama zasada dotyczy np witamin. Witamina B1 jest antagonistą B2 i odwrotnie. Witamina B5 jest antagonistą B6 i odwrotnie. Tak samo kwas foliowy i witamina B12. Tymczasem w ciąży poleca się spożywanie wyłącznie kwasu foliowego, który w nadmiarze wypłukuje zasoby witaminy B12. To oczywiste więc, że wszelkie multiwitaminy są złym pomysłem.

3. Za niskie dawki substancji czynnych w suplementach:

Szczególnie dotyczy to suplementów z witaminami. W witaminie B complex mamy około 1,5 mg witaminy B6. To jest tyle co nic, bo organizm potrzebuje więcej. Jeśli chcesz się wspomagać witaminą B6 wraz z magnezem, to kup witaminę B6 osobno, w dawce 50 mg. Tak samo witamina B1 – na receptę (nie w każdej aptece na szczęście 😉 )są dawki 25 mg. Tymczasem w b-complex masz o wiele mniej. Witamina B12 brana w formie tabletek jest bardzo słabo wchłanialna. Jej wchłanialność wynosi max 1% dla formy cyjano- i max 5% dla formy metylo-. Więc trzeba albo poprosić rodzinnego o zastrzyki z niej, albo kupić preparat w tabletach w wysokiej dawce. Tymczasem producenci pakują tam bardzo małe dawki, np 10 mcg (=mikrogramów). Dobry preparat powinien mieć 1000 mcg i bierze się go 1 do 3 razy dziennie.

4.  Niechlubną „legendą” stała się witamina C:

Ona również ma dość niską wchłanialność rzędu 20% do 30%. Masa nachalnie reklamowanych suplementów zawiera bardzo małą jej ilość. Np 60 mg czy 80 mg. Tymczasem dawki lecznice to 1000 mg do 4000 mg. Z tym związane jest też pewne oszustwo WHO – światowej organizacji zdrowia. Ustanowiono dzienne zapotrzebowanie na witaminę C na skrajnie niskim poziomie – 60 mg. Bądźmy szczerzy: taką ilość w ciągu doby produkuje organizm myszki polnej ważącej kilka gramów. Człowiek nie tylko nie produkuje swojej witaminy C, ale potrzebuje jej dostarczać dużo więcej niż te 60 mg. Jednak bez przesady i ostrożnie w przypadku jakichkolwiek chorób nerek. Z witaminą C związany jest też dość ciekawy biznes. Niektórzy ludzie rozpętali histerię z tzw „lewoskrętną witaminą C„. Tymczasem praktycznie każdy lek czy suplement zawiera lewoskrętną formę tej witaminy. Ale produkty opatrzone terminem „lewoskrętna” czy też „naturalna” sprzedają się kilka a nawet kilkanaście razy drożej. I hajs producentowi wtedy się zgadza. A wystarczy po prostu kupić półkilogramowy worek zwykłego kwasu L-askorbinowego. Za około 20, 30 złotych.

W sprzedaży pojawiły się suplementy z zasadową witaminą C, w formie askorbinianu sodu. Jest to tak zły pomysł, że aż odechciewa mi się tego komentować. Ale dobrze, dla Ciebie to zrobię 😉 Otóż trawienie w żołądku wymaga wysokiej kwasowości. Żołądek musi mieć wystarczającą ilość kwasów trawiennych i koniec. W przeciwnym wypadku zaczyna się cała kaskada problemów. Zaburzone zostaje trawienie pokarmów. Ich niestrawione, duże cząstki przedostają się do jelit, dziurawiąc je. Stamtąd przedostają się do krwi i tkanek, powodując reakcje zapalne i autoimmunologiczne. Związki silnie zasadowe, takie jak ów askorbinian sodu, czy np soda oczyszczona (kolejny bullshit medycyny naturalnej) zaburzają kwasowość żołądka, powodując problemy, które opisałem powyżej.

Dodatkowo, ciągłe obniżanie kwasowości w żołądku powoduje.. wrzody żołądka! Tylko 10% przypadków wrzodów wynika z rzeczywistej nadkwasoty. Pozostałe 90% wynika ze zbyt niskiej kwasowości żołądka i te przypadki są źle leczone. To kolejna tajemnica i zarazem przekłamanie medycyny. Podobne działanie jak związki zasadowe, mają leki na żołądek IPP – inhibitory pompy protonowej. O tych ważnych kwestiach, które są wciąż pomijane przez medycynę naturalną, pisałem w poniższych artykułach:
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje zdrowotne mogą być bardzo poważne
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!

5. Ta kontrowersyjna witamina D3:

Osobny podpunkt chciałbym poświęcić witaminie D3. Budzi ona wiele kontrowersji, co jest zrozumiałe. Dzienne zapotrzebowanie ustalone przez WHO również jest śmiesznie niskie, i wynosi 10 mcg (czyli 400 I.U. – to inna jednostka miary tej witaminy). Taka dawka nie tylko Cię nie wyleczy, ale nie zaspokoi dobowego zapotrzebowania. Chyba, że u niemowlęcia. Obecnie normy UE wyznaczają górną granicę dawki witaminy D3 na 100 mcg, czyli 4000 I.U. Prawda jest taka, że w zimie i w przypadku chorób takich jak osteoporoza, można brać większe dawki suplementów zawierających witaminę D3. Górna dawka to 250 mcg czyli 10.000 I.U.

Zrób sobie eksperyment – szczerze zachęcam Cię do niego, bo jego wynik może Cię naprawdę zaskoczyć. Jest kwiecień, dopiero co minęła zima. Pogoda jest jaka jest – ja to nazywam „chujozą„. Ach te zmiany klimatu 😉 Idź do laboratorium i zbadaj zawartość witaminy D3 we krwi. Szczególnie wtedy, jeśli w zimę nie brałeś suplementów z tą witaminą, lub brałeś dawki poniżej 75 mcg, czyli 3000 I.U. Minimum minimum by organizm pracował dobrze to 40 jednostek, ale norma medyczna jest oczywiście niższa, więc nie za bardzo prawdziwa. Optymalna ilość to 50 – 70 jednostek. W przypadku chorób psychicznych, Hashimoto, osteoporozy i innych – nawet 80 do 90 jednostek. Według badań które przeprowadzono w Polsce kilka lat temu, ponad 90% Polaków w zimie ma mniej, niż wynosi nawet ta zaniżona, a więc medyczna norma. Niedobór krytyczny będący bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia, to poniżej 5 – 10 jednostek, i jest to stan permanentny wcale nie tak małej liczby ludzi.

Tajemnicą poliszynela jest to, że nawet w lecie prawie połowa Polaków ma niedobory tej witaminy. Bo nasz klimat zwyczajnie nie zapewnia odpowiedniej podaży witaminy D3. Nie da się wygenerować jej tyle ile potrzeba. Chyba że codziennie od czerwca do połowy września smażysz się na słońcu. I to oczywiście bez filtra, w godzinach największego prażenia (11.00 – 14.00). Jaki powinien być dobry suplement zawierający witaminę D3? Musi być to kapsułka z olejem roślinnym, a więc kapsułka żelatynowa, miękka. W przeciwnym wypadku witamina D3 będzie się kiepsko wchłaniać. Olej jest jej bezcennym nośnikiem, dlatego absurdem są praktyki wielu producentów. Którzy pakują witaminę D3 do twardych tabletek, pozbawionych oleju.
Te kwestie poruszałem w poniższych artykułach. Zachęcam do zapoznania się. Jest tam wszystko o tym dlaczego warto brać suplementy z witaminą D3 i jak groźny jest jej niedobór:
Niedobór tej witaminy niszczy zdrowie Polaków. Dotyczy to nawet 90% z nas!
Potężna rola witaminy K2 w zdrowieniu. Bez niej witamina D3 staje się toksyczna!

6. Ekstrakty ziołowe i zioła powodujące problemy:

Wiele koncernów farmaceutycznych ma w swojej ofercie suplementy diety zawierające zioła. Lub ekstrakty z nich. I tutaj powstają pewne zasadnicze problemy. Jest to związane z tym, co pisałem w punkcie trzecim – ze zbyt niskimi dawkami. Otóż jeśli robisz napar z jakiegoś zioła z surowca sypkiego, wg przepisu, to masz gwarancję że jest tam tyle substancji czynnych ile trzeba. A czy taka sama gwarancja jest w przypadku tabletek? Najczęściej niestety nie. Często jest ich po prostu za mało. Np 50 mg ekstraktu z Brahmi w tabletce to tyle co nic. Często nie ma informacji, jaki jest to ekstrakt i na jaką substancję czynną jest standaryzowany. W tym ekstrakcie z Brahmi może być np 5 mg substancji czynnej, lub.. 0,005 mg. Czyli ilości śladowe. Zresztą, nawet te 5 mg Ci nie pomoże.

Poza tym zioła zawierają bardzo dużo substancji czynnych i jeszcze więcej substancji pomocniczych, które wspomagają działanie tych pierwszych. Trudno więc o dobrej jakości tabletki lub kapsułki z ekstraktem ziołowym. Często jest też tak, że taki farmaceutyczny suplement nie zawiera ekstraktu, ale sproszkowane ziele. Wtedy frakcji czynnych może być jeszcze mniej niż w ekstrakcie, lub może ich tam nie być w ogóle. Dlatego zioła najlepiej kupować w dużych saszetkach, np 100 gramów, sypkie. To wysokiej klasy surowiec. Nawet te apteczne zioła w małych saszetkach są gorszej jakości, niż te w dużych, kupowane w sklepach zielarskich.

7. Czy wiesz co naprawdę zawierają suplementy które kupujesz?

A co, jeśli te suplementy nie zawierają podanej na opakowaniu ilości substancji czynnej, tylko najczęściej dużo mniej? Lub jeśli nie zawierają jednej z kilku podanych w składzie substancji? Kolejnym ciekawym przykładem jest fakt, że zawierają inną formę niż podaną w składzie. Np zamiast 100 mg wysoko przyswajalnego chelatu magnezu, zawierają 100 mg taniego w produkcji i praktycznie nieprzyswajalnego tlenku magnezu. Ba! Czasami bywa jeszcze śmieszniej. Kupujesz w aptece tani jak barszcz suplement z witaminą D3, produkowany przez słabo znaną firmę.. I okazuje się, że nie ma tam 50 mcg tej witaminy, jak podano na opakowaniu. Bo nie ma tam jej w ogóle! Zawartość witaminy D3 wynosi tam 0 mcg (słownie: ZERO mikrogramów). To jednak nie koniec grzechów firm farmaceutycznych produkujących suplementy diety. Bo mogą znaleźć się tam substancje dodatkowe, ale niepożądane.

I nie chodzi tylko o nie usunięte odpady poprodukcyjne. W jednym ze znanych i nachalnie reklamowanych suplementów na potencję, były pewne ilości.. Via.gry, czyli sidenafilu. Były to oczywiście niewielkie ilości w stosunku do oryginalnej Via.gry na receptę, ale nie wiadomo czy niektórym osobom to nie zaszkodziło. Dlaczego możliwe są takie jawne wałki farmaceutyczne na suplementach? Poprzez taką a nie inną konstrukcję prawa farmaceutycznego i fakt, że tego nikt nie bada. A jeśli bada, to od wielkiego dzwonu. Wystarczy, że zarejestrujesz w urzędzie produkcję witaminy D3 w dawce np 50 mcg. A do kapsułek dajesz tylko i wyłącznie żelatynową powłoczkę i olej słonecznikowy – rzeczy tanie jak barszcz, by jakoś to wyglądało. A sprzedajesz w cenie witaminy. Dlatego najlepiej kupować magnez w formie leku, a nie suplementu. Co do samych suplementów – wybierać znane firmy mające renomę. Ja korzystam z Now Foods, Swanson, Olimp, Puritans Pride itp.

8. Kreowanie sztucznych potrzeb przez koncerny farmaceutyczne:

Czyli leki i suplementy dla dzieci, dla zwierząt i część supli dla osób starszych. Wiadomo, jest kapitalizm w wersji neoliberalnej, czyli najgorszej z możliwych. Produkt musi się sprzedać. A najlepiej zrobić tak, jak korporacja Sony, tworząca w latach 90 Walkmana. Lub jak to zrobił Steve Jobs z Apple. Czyli wygenerować nową, nieistniejącą jeszcze potrzebę. Kto w latach 80-tych myślał, by podczas chodzenia czy jazdy na rowerze mieć pudełko z kasetą i słuchać muzyki? Nikt, a technologia już istniała. Dopiero Sony wpadło na to, by taką potrzebę stworzyć. Pojawił się więc Walkman i jego ogromny sukces. Tak postępują koncerny farmaceutyczne i jest to działanie, nie bójmy się tego słowa – zbrodnicze. WHO będąca na pasku farmacji sukcesywnie obniża dolne lub górne normy czy to cukru, czy ciśnienia, czy cholesterolu. W ten sposób więcej ludzi musi brać leki, bo jest uważana za chorą.

Obrazu dopełniają szczepionki z toksycznymi konserwantami, które także przysparzają klientom farmacji. Nie, to nie jest teoria spiskowa.. To jest kapitalizm, to jest zachłanność, to jest dążenie po trupach do celu, to jest lobbing i wpływy. To jest po prostu ludzka natura – czyli natura pełna agresji, ignorancji, natura zła. Tak samo robi się teraz z suplementami diety. Pojawiły się ostatnio suplementy dla dzieci z magnezem. Po co, skoro dzieci na ogół mają bardzo dobre wchłanianie substancji odżywczych? Albo suplementy na apetyt. Na portalach medycznych wyśmiewają się z suplementów „na bele co„, np na kaszel palacza lub inną wymyśloną w reklamie przypadłość. Która przypadłością wcale nie jest. Podobnie suplementy dla zwierząt. Nie tylko nie wiadomo co tam jest, bo normy są bardzo liberalne, ale także nie wiadomo czy to działa.

Podsumowując: Bądźmy bardzo ostrożni. Zachęcam Ciebie do poszerzania wiedzy z dziedziny zdrowia. Nie wystarczy przeczytanie jednego czy nawet 100 artykułów. Nie wystarczy kupienie w  pobliskiej aptece jakiegoś supla z witaminą D3. Gdyż w tym przypadku, warto kupić coś dobrego, jak i trzeba zadbać by brać także witaminę K2-MK7.

Dawniej ufaliśmy kapłanom i traktowaliśmy ich jak wyrocznię. Ale kapłani nas zawiedli. Doprowadzili do ciemnoty i zacofania. Potem ufaliśmy politykom, ale oni też nas zawiedli. Doprowadzili do rozrostu korupcji, terroryzmu i mafii. Dzielnie zwalczają problemy, które sami z premedytacją stworzyli. Walczą z korupcją którą praktykują non stop, z państwem islamskim które stworzyli i sfinansowali od zera, i z mafią, którą kontrolują poprzez swoje spec-służby.

Obecnie ufamy ekonomistom, lekarzom, dziennikarzom, naukowcom, ekspertom, i to ich zdanie uważamy za wyrocznię. Czy mamy ku temu podstawy? Kapitał okazuje się mieć narodowość, a neoliberalne teorie okazują się być błędne, drenują całe narody. Lekarze okazują się być na pasku farmacji, bo dzięki temu jeżdżą kilka razy w roku na Malediwy.

Dziennikarze i media zadziwiająco często są stronniczy i to tylko w jedną stronę. Naukowcy i eksperci okazują się służyć różnym grupom interesu, i fałszują na potęgę wyniki badań tak, jak zleci ten, kto za nie zapłacił. Może najwyższy czas, byśmy w końcu zaufali sami sobie?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Napięta sytuacja w Korei. Czy jest się czego bać? NIE MA!

Nadchodząca wojna w Korei, próba atomowa.. Jest się czego bać?

Jutro, w sobotę 15 kwietnia 2017 roku, Korea Północna świętuje 105 rocznicę urodzin ich głównego bałwana, Kim Ir Sena. Właśnie wtedy odbędzie się kolejna, bodaj szósta próba atomowa. Według zdjęć satelitarnych, wszystko jest zapięte na ostatni guzik.

Spotka się to z odpowiedzią Donalda Trumpa, Chin i innych krajów ościennych. Zewsząd straszą nas III wojną światową, rozgłasza się różne teorie spiskowe, jakby ludzie nie mieli wystarczająco dużo problemów.. I to właśnie mnie wkurwia. Portale z negatywnymi newsami źle wpływają na psychikę, odbierają ludziom energię. Zaszczepiają strach i bierność.

Nie chodzi tylko o szczekaczki propagandowe typu TVN 24, ale także o rzekomo „niezależne” portale głoszące teorie spiskowe – mniej lub bardziej wiarygodne. Najczęściej jednak mniej wiarygodne. Media tego typu (TVNy i te straszące spiskami) są „wahadłami” o agresywnym, ofensywnym charakterze. Skoro elity są takie wszechpotężne, skoro tak bardzo spiskują, to my, szaraczki, jesteśmy bierni i bezradni. Pojawia się lęk, przerażenie, rozpacz. I bezsilność, bo przecież ludzie to takie lemingony, które nie chcą nawet przeczytać jakie spiski knuje Rockefeller. 😉

Straszenie wojnami i końcem świata jest stare jak świat

Ja powiem tak: straszenie wojnami, końcami świata to tzw „paranoja milenijna„. Szczególne nasilenie nastąpiło kilka lat przed 2000 rokiem, jednak nie jest to zjawisko nowe. Różne końce świata, powtórne przyjścia Chrystusa były ogłaszane wiele razy po II wojnie światowej. Np w 1965 roku. I wcześniej – różne sekty chrześcijańskie i inne religijne wielokrotnie zapowiadały kres dziejów. Wielkie poruszenie było w roku 300 naszej ery w ówczesnym imperium rzymskim, bo jakiś oszołom ogłosił się Chrystusem ponownie zstępującym na Ziemię, i głosił rychła apokalipsę.

Pragnienie apokalipsy, końca świata, wyczekiwanie wojny, jest podświadomym krzykiem człowieka uwięzionego w złym świecie. W którym warunki życia są jakie są. Więc człowiek, paradoksalnie, w takiej apokalipsie, czy wielkiej wojnie, widzi nadzieję na pewne wybawienie, oczyszczenie. Skoro nic nie może zmienić losu tego świata, skoro dzieje się tak źle, to niech kurwa będzie ta wojna, niech jebnie i będzie po krzyku. Takie jest myślenie ludzi – świadome, lub najczęściej nieświadome. I stąd biorą się głosiciele apokalipsy, III wojny światowej itp.

Prawda jest taka, że choć jest trudno, choć warunki życia na Ziemi przypominają piekło, to świat i system powoli się reformują. Właściwie to tempo tych reform jest stopniowo coraz szybsze. Człowiek zajęty trudem i znojem dnia codziennego, nie dostrzega tych pozytywnych zmian. A wystarczy porównać nawet naszą polską biedę, z trudnymi i okrutnymi realiami wieku XIX (19).

Gdzie większość ludzi umierała przed 18-stka bo nie było medycyny, gdzie pracowano w fabrykach po 16 godzin. A poziom wpierdalania się w życie, tej konserwatywnej dulszczyzny i ogólnej społecznej agresji, był nieporównanie większy niż dziś. Wiedza, ezoteryka, medytacja? Zapomnij, sześć piw w karczmie po pracy, udręka z dziesięciorgiem dzieci i spać. To właśnie były te „stare dobre czasy„, do których tak wielu tęskni.

Wielu niezależnych przekaziorów wyspecjalizowało się w głoszeniu apokalipsy czy wojny światowej. Charyzmatyczny amerykański prezenter radiowy, Alex Jones, głosi rychły koniec świata czy też nadejście NWO, co najmniej od 2005 roku. Wtedy powstał słynny film „EndGame„. Dla wielu jest to sposób na życie, na zasianie kontrowersji.

Ale do rzeczy. Podsumujmy FAKTY na temat nadchodzącej wojny w Korei:

-wszystkie mocarstwa i lokalne państwa się dogadały. USA, Chiny, Rosja, Japonia, Korea Południowa będą uczestniczyć w tej operacji wyrwania chwasta. Jest to koalicja zwołana pospiesznie, bo dyktator Korei Północnej, chory na cukrzycę, ze zmianami neurologicznymi, zwariował już do reszty;

-USA zaproponowały Chinom korzystne umowy handlowe. Zaś Rosji zaproponowały.. Ukrainę. Która zostanie zgnieciona do reszty i nikt jej losem nie będzie się przejmował;

-Korea Północna nie posiada rakiet zdolnych przenosić głowice atomowe. Program rakietowy to są ogromne koszta, to setki prób i najczęściej błędów. Nie jest to takie proste, jak się laikom wydaje. Rakiety które Korea Północna już ma, są skrajnie niedopracowane i mało celowne. Większe zagrożenie to największa artyleria świata, która w ciągu godziny może obrócić stolicę Korei Południowej w gruzy. Także 5 tysięcy ton broni chemicznej, którą Korea Północna posiada. No i pozostaje kwestia miniaturyzacji ładunku nuklearnego. Nie sztuka przeprowadzić próbę podziemną z ładunkiem stacjonarnym, tak jak Korea Północna robiła. Prawdziwe wyzwanie to zminiaturyzowanie ładunku nuklearnego, i wsadzenie go do sprawnej, niezawodnej rakiety, która doleci do celu. A nie spadnie do morza po 500 kilometrach lotu;

-konflikt ten będzie konfliktem lokalnym, choć dla tego regionu oznacza to ciężkie czasy. Chiny uderzą z północy, zajmą 1/2 lub 2/3 Korei Północnej, instalując tam marionetkowy rząd. Będzie to strefa buforowa, której powstanie deklarowały Chiny. Które kategorycznie nie chcą tam rządu im wrogiego. Południe weźmie resztę i będzie przez dziesięciolecia odbudowywać te tereny;

-jedyna konsekwencja, jaką odczujemy, to ewentualne zawirowania na giełdach, osłabienie kursu walut krajów Europy Środkowej itp. Będzie wiele strachu o nic, więc tąpnięcia na giełdach mogą być nieuniknione.

Podsumowując: nie dajcie siebie straszyć różnego rodzaju kaznodziejom nienawiści. Wojny światowej nie będzie. Ci, którzy straszą Was wojnami, zagładą, apokalipsą, końcem świata – wpędzają Was w strach, i wampirują na Was. O mądrym podejściu do tych wszystkich mediów niezależnych, pisałem w kilku felietonach:
Boisz się podczas czytania teorii spiskowych? Komu zależy na tym strachu?
Teorie spiskowe: zakazana prawda czy objaw niedojebania mózgowego?
90% teorii spiskowych jest tworzona przez spec-służby w celu dezinformacji i zastraszania

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!

Czy kawa szkodzi zdrowiu? Być może zadawałeś sobie to pytanie..

Chciałbym dziś przekazać Ci ukrywaną wiedzę na temat szkodliwości kawy i ogólnie – kofeiny. Pewnie pijesz ją nieraz w ciągu doby, i być może zadawałeś sobie pytania o jej szkodliwość.. W tym artykule chciałbym, byś zapoznał się z tą wiedzą o szkodliwości kofeiny i kawy, która jest ukrywana.

Jest to substancja o wiele bardziej szkodliwa, niż się mówi o tym powszechnie. Fakty o jej szkodliwości często są ukrywane lub chociaż przemilczane. Można śmiało zaryzykować tezę, że ta substancja zabija ludzi na raty, niemal niezauważalnie, i całe rzesze ludzi doprowadziła do kalectwa, a częściej – do pogorszenia stanu ich zdrowia.

Jakiś czas temu znany dietetyk kliniczny, Stephan Cherimski, napisał książkę o przemilczanych skutkach ubocznych kofeiny. Nosi ona tytuł: „Caffeine Blues„. Książka opisuje to, co zwykle jest pomijane i przemilczane o szkodliwości tej substancji. Jak i przedstawia profity wynikające z jej odstawienia. Pokazuje, jak dobrze byś się czuł, gdybyś przemęczył się te dwa miesiące i odstawił tę używkę.

Na temat kofeiny i kawy przeprowadzono ogrom badań naukowych, mniej lub bardziej wiarygodnych. Najczęściej jednak mniej wiarygodnych. Dzisiejsza nauka bywa przekupna i ulega wpływom rozmaitych lobby. I ogólnie ludzi, którzy mają pieniądze i władzę, i chcą mieć ich jeszcze więcej. I taki typ ludzi zawsze garnie się do polityki, religii, mediów, jak i nauki. Są to inaczej wilki – czyli ludzie drapieżnicy. Te same namiętności, żądze, popędy i słabości drążą rodzaj ludzki od zarania dziejów. Erich Fromm mawiał, że technologicznie żyjemy w erze atomowej, zaś emocjonalnie w erze kamienia łupanego.

To, że mamy demokrację (heh..), poprawność polityczną, Unię Europejską czy metodologię badań, nie znaczy że problemy ludzkiej natury przeminęły. Teraz wilki, dla nie poznanki, przywdziewają owcze skóry (np naukowca, eksperta, ekonomisty, polityka, kapłana, dziennikarza). Ten kto ma dużo, chce mieć jeszcze więcej – często po trupach. A prawdę w nauce dyktuje pieniądz, władza i wpływy. To dlatego tak dużo badań naukowych jest fałszywych. Lub chociaż „kreatywnie” zmienionych, na najróżniejsze sposoby. A te, które są prawdziwe, często są krytykowane i zarzucana jest im psuedonaukowość.

Ale do rzeczy..

Kofeina i kawa są uważane za nieszkodliwe, bo..

Kofeina jest uważana za nieszkodliwą, gdyż jest w szerokim użyciu. Alkohol, kofeina i nikotyna są narkotykami społecznie akceptowalnymi. Ma to dużo szersze uzasadnienie – stan trzeźwości jest tak bardzo nie do zniesienia, że społeczeństwo musi mieć jakieś legalne odurzacza. Które są możliwością ucieczki od ponurej rzeczywistości, takimi buforami bezpieczeństwa. Gdy na głowie po trzy kredyty, 12-godzinny lub dłuższy dzień pracy, a potem harówka w domu przy dzieciach – to chwila znieczulenia, czyli de facto.. zatrucia organizmu, jest dla takiego człowieka wybawieniem.

Aż strach myśleć, jak paskudne byłoby życie, gdyby tych narkotyków, czyli choćby chwili odskoczni, nie było. Społeczeństwo potrzebuje choćby kilku legalnych narkotyków jak tlenu. Dr William Dement w swojej książce pt. „The Promise of Sleep” powiedział, że jeśli kofeina byłaby przedstawiona dziś, to nie byłaby wprowadzona do użycia. Tak samo alkohol – gdyby został zsyntetyzowany i przedstawiony rządowi i naukowcom dziś, to natychmiast zostałby uznany za skrajnie toksyczny narkotyk twardy. A za jego posiadanie groziłyby wysokie kary.

Te i inne ciekawe kwestie (narkotyki, prostytucja, hazard, mafia) opisałem w poniższych, ciekawych i bardzo kontrowersyjnych felietonach. Dlaczego walka z mafią i narkomanią jest taka nieskuteczna? A może jest.. celowo nieskuteczna? A może to instytucja państwa jest największą mafią, której spec-służby kontrolują mniejsze mafie?

Wpływ potężnych koncernów na kawowo-kofeinową propagandę

Okazuje się, że wiele potężnych koncernów tworzy tzw lobby kofeinowe. Istnieje broszura o nazwie: „Co należy wiedzieć o kofeinie opublikowana przez International Food Information Council (IFIC) z USA, a jakże. Była dostępna w szpitalach i innych placówkach medycznych. Ciekawa jest lista „kibiców” i sponsorów IFIC. Są to Pepsi, Coca-Cola, M&M, Nutrasweet, Nestle, Hershey. Ich napoje i inne produkty często bazują na kofeinie. Z kolei „partnerzy” IFIC to także takie grupy, jak National Association of Pediatric Nurses oraz Children’s Advertising Review Unit of the Council of Better Business Bureau Inc.

Znalazł się tam zapis, że „kofeina jest normalnie wydalana w ciągu kilku godzin po spożyciu”. W rzeczywistości, tylko 1% jest wydalane w sposób bezpośredni – w postaci niezmienionej. Pozostałe 99% musi ulec metabolizmowi wątrobowemu – czyli być przerobiona w wątrobie. Kofeina rozkładana jest na teofilinę (używaną jako lek na astmę i POChP), teobrominę i paraksantynę (która również stymuluje). Detoksykacja jednej filiżanki kawy przez wątrobę może trwać 12 godzin.

Tak więc mamy to, co często zarzuca się korporacjom farmaceutycznym czy transgenicznym (GMO). Lobbing, wpływ na naukę, czy fałszowanie badań – legalnie i w białych rękawiczkach. Sposobów fałszowania badań naukowych są tysiące. Jeden z nich, stosowany np przy szczepionkach, to używanie „reaktywnego placebo„. Czyli placebo zawierającego glin (aluminium) – szkodliwy składnik. Jego użycie ma sprawić, że w badaniach szczepionka wyjdzie jako bezpieczniejsza niż jest w rzeczywistości. Bo powoduje podobną ilość skutków ubocznych co reaktywne, szkodliwe placebo.

Dlatego uczulam Was – nie dajcie się nabierać na propagandę odnośnie rzetelności i uczciwości nauki. Ci, którzy pracują dla różnych grup lobbingu i wpływu, nazywają „pseudonauką” czy „teorią spiskową” wszystko to, co zagraża interesom i zarobkom ich mocodawców. Czyli korporacji, rządów, WHO itp itd. Wg nich działać może tylko lekarstwo syntetyczne, wyprodukowane przez korporację, a cała reszta to jakaś homeopatia i w ogóle bzdura.

Kawa i kofeina a nadciśnienie. Czy na pewno nie mają wpływu na zdrowie?

W sprawie kawy i kofeiny, sfałszowano choćby badania dotyczące ich wpływu na nadciśnienie i leczenie go. Konkluzja była oczywista: kofeina nie ma większego wpływu na nadciśnienie, i w ogóle jest bezpieczna, czego się czepiacie. Fałszerstwo polegało na tym, że badane osoby zaprzestawały stosowania kofeiny przez 1 do 2 tygodni. Tymczasem minimum minimum to przynajmniej dwa miesiące. Tyle zajmuje powrót do normalnego poziomu hormonów stresu, podwyższanych przez kofeinę.

Kofeina jest de facto toksyną produkowaną przez rośliny w celu obrony przed owadami. Szybko paraliżuje ona ich układ nerwowy. U ludzi działa ona nieco inaczej. Już jedna filiżanka kawy zwiększa stężenie adrenaliny (hormonu stresu) o 200%, jak i zwiększa poziom kortyzolu (także hormonu stresu) o 30%. Kofeina nie daje więc energii, ale.. powoduje stres w wyniku stymulowania hormonów stresu. Symuluje ona reakcję typu „walcz lub uciekaj”, zarezerwowaną dla nagłych, groźnych wydarzeń. Wtedy organizm także wyrzuca ogromne ilości hormonów stresu, mające przyspieszyć reakcję do sekund.

Z tą reakcją „walcz lub uciekaj” jest obecnie spory, cywilizacyjny problem. Teraz siedzimy w domach i biurach i nie zagraża już nam aż tyle złych wydarzeń. Jednak ta reakcja wciąż jest obecna. Smaczku dodaje fakt, że ludzie są jakby „znudzeni” brakiem emocji. Ludzie podświadomie pragną silnych emocji – i pozytywnych, i negatywnych. Więc podświadomie do nich dążą w inny sposób, niż np polowanie z dzidami na niedźwiedzia. To rodzi ogromne, społeczne problemy. Ludzie są gatunkiem agresywnym, głupim, pełnym ignorancji, przemocy i autodestrukcji. Popatrz jak popularne są horrory, brutalna muzyka, filmiki z egzekucji. Jak wiele jest przestępstw czy przemocy psychicznej.

Szkodliwość kofeiny, czyli szybsza starość

Nadmiar kortyzolu to jedna z wielu cywilizacyjnych plag zdrowotnych trapiących ludzkość. Wyniszcza nie tylko ciało, ale także psychikę i umysł. Kortyzol jest antagonistą życiodajnego hormonu – DHEA. A więc oznacza to, że wzrost kortyzolu powoduje automatyczny spadek hormonu młodości, jakim jest DHEA. Ale to nie wszystko. Kofeina powoduje więc starzenie się. Szczególnie połączona z nikotyną, która wypłukuje witaminę C, i jeszcze bardziej przyspiesza ten proces starzenia. W wyniku uruchomienia reakcji walcz lub uciekaj, do krwi pompowane są duże ilości glukozy i tłuszczów. W stresie organizm potrzebuje więcej glukozy.

Kofeina stymuluje więc nadnercza, zmuszając je do wyrzucania tych hormonów stresu. Nadnercza, ciągle przestymulowane, powoli ulegają wyczerpaniu. A zasada w organizmie jest prosta. Jeśli jakiś organ lub układ ciała wykazuje nadczynność lub jest sztucznie stymulowany, to z biegiem lat albo zanika, albo zwalnia swoja pracę, albo wręcz przechodzi w fazę wyczerpania, a potem w pełnoobjawową niedoczynność. Tak jest z procesem zapalnym tarczycy w przebiegu choroby Hashimoto. Najczęściej zaczyna się albo od pełnoobjawowej nadczynności, albo od stanu bliskiego nadczynności.

Potem organ ten powoli zanika, atakowany przez proces zapalny. Po latach przechodzi w odwrotność – niedoczynność. Podobnie jest z braniem lekarstw na depresję zwiększających poziom serotoniny. Serotoniny jest dużo więcej, więc organizm powoli zmniejsza jej produkcję. A receptory serotoninowe stają się coraz mniej wrażliwe na serotoninę. No i właśnie tak samo jest z nadnerczami nachalnie stymulowanymi przez kofeinę. Ona daje Ci chwilowy zastrzyk energii, ale jest to kredyt, brany z nadnerczy. I ten kredyt trzeba będzie potem spłacać z nawiązką.

Nie wyśpisz się naprawdę dobrze, jeśli pijesz kawę

Kofeina zaburza biosyntezę ważnego neuroprzekaźnika – GABA. Jest on produkowany w jelitach i ma działanie uspokajające. Zmniejsza ono lęk i stres. Sprzyja relaksacji i snowi. Dodatkowo, rozkład kofeiny może trwać nawet 12 godzin, więc jest to kolejny negatywny wpływ na sen. Mało prawdopodobne, że pijąc kofeinę, szczególnie po godzinie 16:00, człowiek doświadczy głębokiego snu.

Kofeina i kawa mają też wpływ na trawienie i wchłanianie treści pokarmowych. Kawa zaburza równowagę kwasową w żołądku, rozcieńcza kwasy potrzebne do trawienia. Zaburza to wchłanianie składników odżywczych. Np żelaza aż o 75%. To samo dotyczy wchłaniania magnezu i wapnia, które kofeina także wypłukuje z krwiobiegu. Poprzez zaburzenie procesu trawienia, wiele cząstek pokarmowych trafia do jelit niedostatecznie strawionych. Powoduje to potem szereg problemów. Bowiem niestrawione, zbyt duże cząstki białek (np glutenu) niszczą jelita, i przedostają się przez nieszczelne jelita do krwi. A tam powodują liczne procesy zapalne i autoimmunologiczne.

Poza tym, kofeina wyczerpuje twoje zapasy tiaminy i innych witamin z grupy B, wapnia, magnezu, potasu, żelaza i cynku. Kofeina zwiększa utratę wapnia i ryzyko wystąpienia osteoporozy. Już 100 mg kofeiny zmniejsza możliwości intelektualne, zamiast je zwiększać, co jest swoistym paradoksem. Szczególnie dotyczy to procesu zapamiętywania. Polecam więc Wam wszystkim podjęcie wyzwania.

Jeśli pijesz np 4 filiżanki kawy dziennie – zmniejsz jej ilość do trzech filiżanek. Po dwóch tygodniach do dwóch. Po kolejnych dwóch tygodniach – do jednej rano. Tu już mogą pojawić się pewne objawy odstawienne.. Sam wiem, jak trudne jest to wyzwanie. Wielokrotne próby nagłego odstawienia kofeiny spełzły na niczym, bo nie mogłem normalnie funkcjonować. Udało mi się ograniczyć ilość spożywanej kawy o 1/4 i teraz przymierzam się do kolejnego takiego kroku. Trzymajcie za mnie kciuki! 🙂

Kawa, kofeina i jej wpływ na zdrowie: światowy spisek?

Podsumowując: kawa jest obecnie naszym cywilizacyjnym uzależnieniem. Już małym, 12-letnim dzieciom pozwala się pić kawę czy inne napoje z kofeiną. Ludzie nie wyobrażają sobie zaczęcia dnia bez kawy. Kawa czy energetyk pomaga w pracy, w szkole, na zawodach sportowych, podczas nauki.

Kawa i ogólnie kofeina, jest po prostu.. narkotykiem. Nie zapominajmy o tym. Część narkotyków jest legalna (kofeina, nikotyna, alkohol, w niektórych krajach marihuana), a część nie. A ludzkość potrzebuje narkotyków, bo trzeźwość jest dla nich nie do zniesienia. To, dlaczego tak się dzieje, to temat na długie, filozoficzne i ezoteryczne rozważania.. Te dwunastoletnie dzieci sięgają po pierwszą kawę z takimi samymi wypiekami na twarzy, jak później sięgają po kolejne narkotyki – papierosy, alkohol, amfetaminę i inne. I także pija ją dla „haju„, dla tego „rush’u„, czyli uderzenia pobudzenia.

Kawy i innych źródeł kofeiny nie wolno łączyć z alkoholem. I to pod żadnym pozorem. Kiedyś przez internet gruchnął viral, że napoje energetyczne pomieszane z kofeiną niszczą wątrobę i zdrowie. Nawet ja o tym pisałem, o tutaj: „Energy drinki szkodzą i powodują zgony nastolatków. Dotyczy to także kawy. Ostrzeż znajomych!” Prawda jest taka, że to samo dotyczy łączenia kawy z alkoholem. Taki mix, choć popularny na imprezach, bardzo obciąża wątrobę.

Warto zadać sobie pytanie, czy na pewno taka sztuczna stymulacja jest Ci potrzebna. Czy w naturalny sposób nie sprostasz wyzwaniom dnia codziennego? A jeśli tak, to dlaczego? Jaka jest tego przyczyna? Okazuje się, że także w przypadku kawy, i ogólnie kofeiny, jesteśmy okłamywani. Wpływowe koncerny albo ukrywają dane o szkodliwości kofeiny, albo same zlecają badania. 

Które potwierdzają wręcz dobroczynny wpływ tego bądź co bądź, narkotyku. Kiedyś, np sto czy dwieście lat temu, szlachta, mieszczanie czy przemysłowcy wypijali jedną, małą filiżaneczkę kawy na dobę, rano. W celu lekkiego podkręcenia funkcji organizmu. W tym samym czasie ich pracownicy (często de facto niewolnicy..) dostawali po kilka filiżanek czarnego trunku dziennie.

To w sumie pozostało do dziś. Elita ma dostęp do skutecznych metod medycyny konwencjonalnej i alternatywnej. Z kolei ludzie zwykli nie mają dostępu i do metod, i do wiedzy. Mechanizmy propagandowe mielą swoimi młynami cały czas. Lobby farmaceutyczne, spożywcze czy kawowe pilnuje swoich wpływów i zysków. Od nas zależy, jak sobie z tym poradzimy. Przecież dziś wiedza jest jednak dostępna. Trzeba tylko się po nią schylić. 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii jak i podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy cukier naprawdę szkodzi? Wszystko o czym milczy dietetyka i medycyna

cukier-szkodliwosc

Czy wiesz jak bardzo szkodliwy jest cukier i jak wyjść z tego nałogu?

Cukier – czy na pewno wiesz, jak bardzo wpływa na nasz organizm? Czy wiesz że nie chodzi tutaj tylko o potocznie rozumiany cukier (sacharozę), ale o szereg innych składników? W tym artykule postaram się wyjaśnić pewne nieścisłości.

Cukry, a właściwie węglowodany – to nazwa związków energetycznych, potrzebnych organizmowi. Zalicza się do nich: sacharoza (popularnie nazywana „cukrem„), syrop glukozowy, syrop glukozowo-fruktozowy, melasa, maltoza, glukoza, fruktoza. Węglowodany to także skrobia występująca w ziemniakach, jak i amylopektyny występujące w zbożach. Te ostatnie mają szczególnie wysoką siłę rażenia, bo są wchłaniane bardzo szybko. Cukier to także laktoza obecna w mleku. W XIX wieku spożycie cukru na osobę wynosiło kilka kilogramów na rok. Obecnie, w XXI wieku, jest to ponad 70 kilogramów na osobę na rok.

Oprócz tego cukry występują naturalnie w owocach i warzywach. Cały kłopot polega na tym, że obecnie spożywamy stanowczo za dużo węglowodanów / cukrów. Nasz organizm w ogóle nie jest przystosowany do tak dużej ich ilości. Przez długie tysiąclecia żywności było po prostu bardzo mało. Była trudna do zdobycia. Bardzo często ludzie nie dojadali. I wcale nie tak rzadko bywały okresy głodu. Ewolucja więc przystosowała nas do tych permanentnych niedoborów.

Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiej ilości cukru, organizm dostaje pierdolca

Mamy aż cztery potężne hormony podnoszące poziom cukru we krwi, m.in. kortyzol, hormon stresu. I tylko jeden hormon który ten poziom obniża. Obecnie żarcia jest dużo, jest ono łatwe do zdobycia. Nie ma już tych niedoborów. Organizm więc dostaje pierdolca, wariuje. Homeostaza zostaje zachwiana. Zaczynamy chorować, tyjemy, przedwcześnie umieramy. Na marginesie – cała natura planety jest zaprogramowana na niedostatki i niedobory.

Ma to odzwierciedlenie w wielu innych dziedzinach życia. Dawniej było dużo więcej zagrożeń i cierpień. Umrzeć można było w zasadzie od wszystkiego. Od banalnej infekcji, wyrostka, małej ranki po upadku z drzewa, od głodu, owadów, obcego wojska bądź niepłatnego wojska własnego kraju. Adrenalina dosłownie wylewała się uszami. Można powiedzieć, że był „niedobór spokoju” czy też „niedobór dobrych emocji„. Dziś gdy mamy cywilizacje, lekarstwa, policje, armię, medycynę – zagrożeń jest mniej, a spokoju więcej. I ludzka psychika od tego nadmiaru spokoju.. wariuje, tak samo jak organizm wariuje od nadmiaru cukrów.

To są bardzo ciekawe i jednocześnie szokujące zjawiska z pogranicza wielu dziedzin wiedzy. Dokonałem ich syntezy w poniższych felietonach. Naprawdę niewielu autorów opisujących działanie „systemu” / matrixa o tym wie. Linki poniżej:
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

Czy wiesz że cukrzyca to zaledwie wierzchołek góry lodowej szkodliwości cukru?

Cukier powoduje więc cukrzycę, bo komórki zmęczone ciągłym i nadmiernym wydzielaniem insuliny, przestają ją powoli produkować. To jednak ledwie wierzchołek góry lodowej. Cukier zaburza równowagę flory jelitowej. Rośnie tam wtedy dużo więcej toksycznych bakterii i grzybów, np Candida. W jelitach mamy około 10 kilogramów (!) bakterii. Przypuszcza się, że jest ich tysiące gatunków lub nawet więcej. Przy czym tylko marginalna ich ilość jest znana nauce.

Bakterie te odpowiadają za trawienie różnych składników odżywczych. A bez poprawnego trawienia sypie się zdrowie, i to całego organizmu. Pojawiają się alergie, choroby autoimmunologiczne, psychiczne i szereg innych. Cukier powoduje rozrost grzybów Candida. Z jelit przedostają się one do krwiobiegu i innych tkanek ciała. Candida poprzez własny metabolizm cukrów, wydziela różne szkodliwe dla nas toksyny.

Przejawia się to m.in. w upośledzeniu koncentracji i myślenia, w depresji, napięciu psychicznym i mięśniowym, mgle umysłowej i wielu innych. Jest to stan zatrucia całego organizmu.  Niekorzystny wpływ na skład flory bakteryjnej i stan jelit mają także: antybiotyki (to istna hekatomba dla niej), konserwanty, spożywanie produktów zawierających gluten.

Cytat: „Ciało człowieka to niewyobrażalnie skomplikowana konstrukcja, której części są wzajemnie powiązane. Nie wolno postrzegać człowieka jako plik niezwiązanych ze sobą komponentów, ponieważ wtedy problemy będą się nawarstwiać. Organ niby wyleczony, ale choroba przerzuciła się na kolejny. Wymyślono antybiotyki pomocne w zwalczaniu bakterii – na to organizm odpowiedział zmniejszeniem odporności. Po co organizm ma sam walczyć z chorobą, skoro z zewnątrz przychodzą substancje tłumiące chorobę? W toku ewolucji odporność po prostu zanika, czując się niepotrzebna – wskutek zwycięskiej parady antybiotyków i innych lekarstw [szczepień].”
~
Dymitr Wereszczagin

Silne uzależnienie to kolejny przejaw szkodliwości cukru

Sam cukier powoduje też uzależnienie. Znowu – nasze mózgi nie są przystosowane do tak dużej podaży cukrów na raz. Powodują one bardzo szybki wyrzut dopaminy i serotoniny. Podczas badań z użyciem rezonansu magnetycznego stwierdzono, że spożycie cukru działa na ośrodki mózgowe odpowiedzialne za uzależnienie nawet osiem razy silniej niż kokaina.

Syrop glukozowo-fruktozowy z kukurydzy GMO powoli zastępuje cukier w sokach, słodyczach, sosach, a nawet wędlinach. Fruktoza ma także działanie nasilające apetyt, bowiem oszukuje ona mózg i ośrodek sytości. Pora przyznać, że nauka i medycyna kolejny raz się pomyliły. No i to nie tłuszcze, ale nadmierne spożycie węglowodanów odpowiada za epidemię otyłości. Tutaj także nas okłamano. Cukier jest także głównym paliwem dla komórek nowotworowych.

Co można więc robić? Odstawić cukier i zamiast tego jeść owoce i warzywa. Wiem po sobie że to nie jest takie proste. Bo to jest uzależnienie, ale o tym milczy medycyna. Spożywam bardzo mało źródeł cukru. Radzę sobie używając do słodzenia cukrów o działaniu odwrotnym, czyli korzystnym na jelita. Tak, są takie. Należy do nich ksylitol – cukier, który zwalcza grzyby Candida i inne szkodliwe. Także inulina (nie mylić nazwy z hormonem insuliną). Jest ona prebiotykiem – cukrem który wspiera rozrost dobroczynnej flory bakteryjnej. Można do tego dodać trochę cukru kokosowego, który ma bardzo niski indeks glikemiczny (35).

Proponuję odstawić gluten. Od razu apetyt na słodycze się zmniejszy, ponieważ miną wahania poziomu cukru we krwi. Są one powodowane przez amylopektyny obecne w zbożach i przez gluten. Z suplementów pomocne są: kwas kaprylowy – niszczy Candidę. Także: liść oliwny, olejek z oregano, nalewka z orzecha włoskiego, probiotyki, witaminy D3 + K2.

Podsumowując: nie jesteśmy przystosowani do tak dużej podaży cukru. Powoduje to zachwianie równowagi organizmu i szereg chorób. Ogranicza zdolności naszego umysłu. Usypia też naszą świadomość. Na koniec zapraszam do obejrzenia pełnometrażowego filmu dokumentalnego „Cały ten cukier” („That sugar film„).

Cytat: „Cukier jest najczęściej spożywaną substancją. Jak to się stało, że zdominował naszą dietę i kulturę? Jakie są tego skutki dla naszych umysłów i ciał? „Cały ten cukier” to film, który właśnie o tym mówi. Damon Gameau przeprowadził niezwykły eksperyment, żeby pokazać, w jaki sposób obecna w tytule substancja wpływa na człowieka. Reżyser jadł tylko jedzenie określane jako „zdrowe”, a jednak zawierało ono duże ilości cukru.

Film jest jednocześnie zabawny i pouczający, mówi o problemach przemysłu cukrowniczego, a także o tym, na których półkach w supermarketach znajdziecie niebezpieczne produkty. „Cały ten cukier” zmieni na zawsze wasz sposób myślenia o „zdrowym” jedzeniu, a także wyjaśni, skąd wzięły się nasze obecne przyzwyczajenia kulinarne i co możemy zrobić, żeby je zmienić.”

I kolejne nagranie video o szkodliwości cukru i o tym, jak wyjść z nałogu cukrowego:
Katarzyna Lewkowicz-Siejka: Cukier, legalny narkotyk. Jak wyjść z nałogu?” (Kliknij tutaj)

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z dziedziny zdrowia, chorób, żywności i medycyny. Linki do nich zamieszczam poniżej. Na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na Twoje pytania i wątpliwości: 🙂
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Jak sobie pomóc w bezpieczny sposób?
Ogłupiają nas za pomocą fluoru i innych trucizn. Zobacz jak się przed tym bronić – to możliwe!
Leki na cholesterol powodują ślepotę, depresję i szkodzą na serce
Niesamowita rola witaminy C w zdrowieniu! Czy na pewno o tym wiedziałeś?
Brom – tak samo szkodliwy jak fluor! „Kulisy jego wprowadzenia do żywności nie są jasne”
Niedobór witaminy D3 i jego konsekwencje. Dotyczy to ponad 90% Polaków! Zobacz jak mu przeciwdziałać
Czy zdajesz sobie sprawę jakie są konsekwencje nadmiaru wapnia? Ma go wielu z nas, wynika on z diety

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d bloggers like this: