Reklamy

Kategoria: Medycyna naturalna i alternatywna

KAWA JEST NIEZDROWA! BADANIA: PRZYNOSI WCZEŚNIEJSZĄ ŚMIERĆ

Czy kawa jest niezdrowa? Badania pokazują że szkodzi!

Kawa towarzyszy codziennie miliardom ludzi na świecie. Od kawy zwykli zaczynać dzień. Kofeina zawarta w kawie ma pobudzać, dodawać sił i energii do nauki, pracy i codziennej życiowej aktywności.

Kawa jak i sama kofeina są nie tylko przedstawiane jako nieszkodliwe. Ale przeprowadzono wiele badań rzekomo „naukowych” o tym, że kawa ma być zdrowa, a jej picie ma przynosić dobroczynne skutki dla zdrowia. Niektórzy piewcy „akademickiej, oficjalnej nauki” wręcz zalecają ją jako niezbędną do przetrwania żywność (tak, czytałem taki artykuł 😉 ). Czy mamy podstawy, by twierdzić, że kawa jest zdrowa i im wierzyć?

Ze świata medycyny, i to wcale nie tylko tej naturalnej, zaczynają dobiegać coraz bardziej alarmujące doniesienia o szkodliwości kawy i złym wpływie kofeiny na zdrowie.

Po pierwsze, kofeina z kawy jest narkotykiem. Owszem, kofeina nie jest narkotykiem twardym, tak jak heroina, alkohol czy kokaina. Ale spełnia encyklopedyczną definicję narkotyku miękkiego.

Po drugie, Czytaj dalej „KAWA JEST NIEZDROWA! BADANIA: PRZYNOSI WCZEŚNIEJSZĄ ŚMIERĆ”

Reklamy

POTĘGA TWOJEGO UMYSŁU TO KOSZMAR DLA FARMACEUTÓW!

Czy wiesz czym jest efekt placebo i co jest największym zmartwieniem sprzedawców farmaceutyków? Czy wiesz dlaczego na widok lekarskiego fartucha lub na dźwięk syreny pogotowia wielu chorych zaczyna czuć się lepiej? Efekt placebo, czyli samoleczenie, jest potężną i wciąż mało znaną siłą.

Psychologia nie wie jeszcze wszystkiego o naszej podświadomości, ale sukcesywnie poszerza jej poznanie. W ostatnich latach notujemy istny boom różnych doktryn i metod psychologicznych, ezoterycznych czy tych z pogranicza NLP i NLS. Co Ty na to, gdybym Ci powiedział, że wiele z nich po prostu usiłuje „uruchomić” siłę efektu placebo poprzez „oszukiwanie” umysłu? Metody te mają być narzędziem czy też zapalnikiem do jego uruchomienia.

Ja proponuję Ci nieco inne podejście do efektu placebo. Dopiero co wydana książka „Potęga sugestii” Erika Vance’a to osobliwa wiedza o zdolności mózgu do zwodzenia, zmieniania i uzdrawiania. Prezentowałem na swojej stronie wiele różnych podejść do kwestii ciała, umysłu i ducha. Nie należę do ludzi, którzy zapalenie wyrostka leczyliby siłą psychiki.

Jednak każdy kto choć raz poznał wiedzę o tych zagadnieniach lub poczuł to na własnej skórze, czuje wobec nich fascynację i respekt. Dlatego książka „Potęga sugestii” na pewno zasługuje na naszą uwagę.

Książka ta ukazała się nakładem wydawnictwa Burda Książki i możesz kupić ją w Empiku [LINK TUTAJ] Poniżej zamieszczam jej fragment:

Cytat: „Ostatnią rzeczą, jakiej producent farmaceutyku chce, to publiczne przyznanie, że wiele jego wyrobów – po latach poszukiwań i rozwijania – nie działa lepiej niż placebo. Jeśli lek zawodzi, lepiej udawać, że nie istniał. Jeśli działa, lepiej nie przyznawać się, jak mu blisko do porażki.

Efekt placebo jest największym sojusznikiem producenta. Obecny jest wszędzie: w marketingu, reklamach, a nawet wyglądzie pigułek. Jak jeden, dbają o zwiększenie zaufania pacjenta, a zatem wzmacniają i tak istniejący efekt placebo. Proszę sobie wyobrazić wprowadzanie na rynek leku na dolegliwości żołądka. W reklamie przypuszczalnie pokażą zaczerwieniony, ogarnięty stanem zapalnym narząd, a zaraz potem kojący lek osiadający na ścianach żołądka i przywracający wszystko do normy. Albo na ból głowy: pigułka uwalnia czerwone drobinki wędrujące wprost do pękającej głowy i uśmierzające ból. Chwytliwe obrazki, ale naukowo wciąż mętne. Coś jak licealny podręcznik biologii poddany obróbce przez kosztowną agencję reklamową. Kojąca, naukowa aura pomaga wzmocnić zaufanie do leku. W okresie jego tworzenia oczekiwanie i efekt placebo przeszkadzają. Ale kiedy zaczyna się sprzedaż, nic jej lepiej nie wesprze, niż nasz umysł.

Placebo i oczekiwanie są elementami całej medycyny. Dają kopa w momencie połykania pigułki albo na widok białego kitla z chwilą przekroczenia progu gabinetu lekarskiego. Nikt z nas nie jest na to odporny, uleganie ich czarom nie dowodzi słabości ani łatwowierności. Tacy po prostu jesteśmy.

Po dwóch tysiącleciach ekscentrycznych, medycznych misteriów efekty placebo zaczynają się wyłaniać z mroków. Działają na wszystkich, ale nie identycznie. Patrząc na Rosaria, jedni widzą troskliwego i kompetentnego lokalnego uzdrawiacza, inni – szalbierza z pęczkiem bazylii. Jedni widzą w homeopatii przetestowaną i udowodnioną formę spersonalizowanego leczenia, inni – wodę w atrakcyjnej fiolce.

Drzwi oczekiwań każdego z nas otwiera inny klucz, każdy nieco inaczej ulega sugestii. Kiedy jednak uda się te drzwi otworzyć, zyskujemy zdumiewającą moc uzdrawiania samych siebie. Ta osobliwa rzecz – przed którą ostrzegał Hipokrates, Awicenna usiłował wydobyć, Mesmer wykorzystywał, Jellinek zlekceważył, która unicestwiła około tysiąca współczesnych leków – jak dzieje człowieka długie, była metodą samoleczenia, którą dysponował mózg.

Skoro mamy już klucze, skorzystajmy i zajrzyjmy, co znajduje się w pomieszczeniu za drzwiami.
Okazuje się, że fantastyczna i dobrze zaopatrzona apteka.
Każdy pacjent nosi w sobie własnego lekarza.
– Albert Schweitzer, obserwujący znachora czarownika przy pracy

Nie za bardzo lubię ból. Jako dziecko darłem się wniebogłosy po użądleniu przez pszczołę, obce mi masochistyczne machismo w rodzaju trzymania dłoni nad płomieniem świecy, fundowanie sobie tatuażu czy słuchanie od początku do końca płyty Justina Biebera. Jestem jednak absolutnie zafascynowany bólem. Rzekomo rozwijał się jako forma komunikowania mózgowi, że coś w organizmie się dzieje nie tak – złamała się kość śródstopia, ukąsił wąż, nadepnął mastodont. Jednak uczeni nie mają pewności, jaką formę ból przybiera w mózgu. Dobry neurolog na obrazie mózgu osoby cierpiącej wskaże okolice dowodzące odczuwania bólu. „Aha, aktywny jest przedni zakręt obręczy. To z powodu bólu”. Kiedy jednak temu samemu specjaliście pokazać skan mózgu, nie ujawniając, co dolegało danej osobie w momencie obrazowania, prawdopodobnie nie potrafi orzec (z nielicznymi wyjątkami), czy ją bolało, czy nie.

Co więcej, długo po wyleczeniu urazu ból potrafi się nieoczekiwanie pojawiać. Niczym nieproszony gość zajmuje miejsce na kanapie. Lekarze klasyfikują go jako przewlekły. Pod wieloma względami przybiera rozmiar epidemii współcześnie bardzo lekceważonej. Według danych Institute of Medicine of the National Academies z powodu bólu przewlekłego cierpi około stu milionów Amerykanów (prawie jedna trzecia populacji). Z tego nieco mniej niż połowa przyznaje, że ból zakłóca sen. Większość ma kłopoty z koncentracją, wpada w depresję i odczuwa deficyt energii. Koszty leczenia oraz nieobecności w pracy wynoszą w USA do sześciuset trzydziestu pięciu miliardów dolarów rocznie (dla porównania: cała amerykańska branża filmowa generuje sprzedaż na poziomie zaledwie dziewięciu miliardów czterystu milionów dolarów).

Ból przewlekły nad wyraz dobrze reaguje na placebo. W istocie mógłby w dzisiejszym świecie pełnić rolę dolegliwości wzorcowo podatnej na placebo. Z jednej strony łatwo poddaje się uśmierzaniu środkami niewiadomego działania, z drugiej bardzo trudno udowodnić, że zażywane specyfiki nie są placebo. Z tej przyczyny firmom farmaceutycznym niebywale trudno konstruować nowe środki, uwalniające od bólu miliony osób. W codziennym życiu reakcje typowe dla podania placebo mogą wynikać z wielu rzeczy, na przykład pragnienia zadowolenia lekarza albo chęci poczucia się lepiej. Kiedy zwykle chodzi się do doktora? Gdy zdrowie poważnie szwankuje. I co potem? Odczuwa się ulgę. Można w to wierzyć lub nie, ale ten „powrót do średniej” sam w sobie jest reakcją na placebo.

Wielu uczonych dostrzegło, że osoby cierpiące z bólu albo dotknięte depresją, stanami lękowymi, zespołem jelita drażliwego, wymiotami lub uzależnione doświadczą efektu placebo z większą dozą prawdopodobieństwa niż inni. Sugeruje to, że musi działać jakiś proces fizyczny i jakiś mechanizm neurochemiczny. Bo jeśli placebo była już chęć zadowolenia lekarza, to podłoże powinno być identyczne we wszystkich niedomaganiach. Musi być jakiś mechanizm działający w jednych chorobach, w innych zaś nie. Jakie procesy chemiczne zachodzą w mózgu, gdy działa placebo?

Od tysięcy lat ludzie używają substancji uśmierzających ból opartych na opium, które w istocie można uznać za pierwszy środek przeciwbólowy na świecie. Opium jest idealną substancją: jeśli doskwiera ból, to uwalnia od niego, jeśli nic nie dolega, odlatuje się niczym balon meteorologiczny. Laudanum – bodaj najsłynniejsza nalewka z opium – znana jest od XVI wieku, a wyszła z użycia w XIX. W tymże XIX stuleciu używano nawet tamponów nasączonych opium. Dlaczego działa tak dobrze? Na początku lat 70. XX wieku uczeni, badając mózgi zwierząt, uznali, że przypuszczalnie mózg człowieka ma specjalne receptory w sposób szczególnie dobrze przystosowane do przyjmowania i przetwarzania opium, co w części wyjaśnia, dlaczego ono tak bardzo uzależnia. Nie minęło wiele czasu, a ci sami uczeni zadali pytanie: po co nam receptory narkotyku, który obecny jest tylko w maku lekarskim?…

Przedstawię obrazowe porównanie, które pozwoli zrozumieć wyzwania, przed którymi stoją kognitywiści (zajmujący się obserwacją i analizą działania zmysłów, mózgu i umysłu – przyp. tłum). Proszę sobie wyobrazić mózg jako wielki, wypełniony widzami stadion piłkarski. Każdy z obecnych jest komórką mózgu (neuronem). Proszę wyobrazić sobie jeszcze grupę kosmitów, nieznających ludzkiej mowy ani kultury, usiłujących – tylko na podstawie zachowań stadionowego tłumu – pojąć zasady tego, co się dzieje na boisku.

Od czego powinni zacząć? Może od ubioru? Tak, niebieski jest ważny dla jednego plemienia, pomarańczowy – dla drugiego. A może od zachowania? Obecni kibicują różnym drużynom. Wielu fanów noszących się na niebiesko zaczyna jednocześnie hałasować, co wcale nie powoduje, że pomarańczowi cichną, a ich cheerleaderki przestają tańczyć. Niektórzy wcale nie kibicują, zajęci robieniem wrażenia na partnerach bądź klientach. Inni sprzedają hot dogi, kasują bilety albo nalewają piwo. Jest loża prasowa, biura, pomieszczenie ze schowkami, ludzie tam wydają się niezwiązani z wydarzeniami na boisku.

Co najlepiej mierzyć? Poziom hałasu? Kwoty wydawane bądź zarabiane? Jak często obecni korzystają z WC? Co potem? Czy kosmici powinni wybrać kilku fanów i naprawdę starannie się im przyjrzeć? Czy też podzielić stadion na kilka części i próbować generalizować? Być może siedzący w lożach zachowują się inaczej niż na odkrytych trybunach? Być może szczególnie ważny jest sektor między LL a MM na górnej trybunie?

Wielki bałagan. A proszę sobie wyobrazić stadion nie z sześćdziesięcioma siedmioma tysiącami miejsc lecz z osiemdziesięcioma pięcioma miliardami (tyle liczyłoby milion dwieście tysięcy typowych amerykańskich aren futbolowych). A do tego nie jeden mecz, ale mnóstwo imprez w tym samym czasie: koncerty rockowe, wiece polityczne i – bo ja wiem co jeszcze? – powiedzmy spotkanie miłośników komiksów. I większość widzów na trybunach śledziłaby jednocześnie więcej niż jedno wydarzenie.

Tak, w największym skrócie, tak wygląda nasz mózg. Praca uczonego polega na brodzeniu w tym chaosie i próbie znalezienia czegoś użytecznego. Nie ma znaczenia, na czym się skupi: przepływie krwi, impulsach elektrycznych, wychwycie glukozy. Zawsze będzie miał do czynienia z dezorientującym poziomem zakłóceń. Przy bardzo złożonej materii szansa dostrzeżenia czegoś tak subtelnego, jak odpowiedź na placebo, jest doprawdy znikoma.

Niejeden uczony usiłował połączyć placebo z hipnozą. Oba zjawiska wydają się szczególnie skuteczne w walce z bólem, lękiem i zaburzeniami snu. Oba odwołują się do skomplikowanych reakcji mózgowych, związanych z oczekiwaniem, których nie rozumiemy w pełni. Historycznie rzecz ujmując, oba były piętnowane i przeciągane na stronę zabobonu i magii. Osoby ulegające hipnozie, podobnie jak te podatne na placebo, główny nurt kulturowy często naznaczał jako słabego charakteru czy wręcz szwankujące na umyśle. Taka opinia nie ma nic wspólnego z prawdą.

Zanim dowiedziano się, co to takiego placebo i czym jest dopamina, zanim wcielono w życie ideę czynnościowego rezonansu magnetycznego (fMRI), lekarze dysponowali tylko jednym potężnym narzędziem pomagającym w zrozumieniu oczekiwania i podatności na sugestię. Pragnąc zgłębiać związek umysłu z ciałem, musieli się zapuszczać w mroczny i moralnie podejrzany świat hipnozy. Trudno sobie wyobrazić coś bardziej związanego z podatnością na sugestię niż wrażliwość na hipnozę, która od wieków napędzała zarówno uczonych, jak i szarlatanów. Przez nią wiodą tropy do mózgowego świata sugestii i oczekiwania. Hipnoza jest realnie istniejącym, niezwykłym i silnie oddziałującym zjawiskiem leczącym uzależnienia, niwelującym ból, zatem niosącym ulgę milionom. Choć łatwa do demonstrowania na estradach Las Vegas, sposób, w jaki działa, wciąż pozostaje nieodgadniony.

Hipnoza i efekt placebo u człowieka są wyłącznie sprawką mózgu motywowanego odrobiną sugestii. To wystarczy do wywołania nierzadko gwałtownych skutków. Oba fenomeny długo pozostawały na marginesie. Placebo dopiero niedawno doczekało się akceptacji, hipnozę wciąż mało kto traktuje poważnie. Częściowo z powodu jej burzliwej historii, a częściowo upartego ukrywania mechanizmu działania. Dopiero w kilku ostatnich dekadach udało się uczonym zebrać interesujące spostrzeżenia potencjalnie prowadzące do zrozumienia – w kategoriach mózgowych – tej prastarej techniki terapeutycznej.

Specjaliści badający, co takiego się dzieje podczas hipnozy, podzielili się na dwa nieformalne obozy. Jedna grupa dowodzi, że hipnoza jest formą silnego skupiania się na czymś w rodzaju marzycielstwa, snu na jawie albo pogrążenia w ciekawej lekturze bądź dopasowywaniu puzzli. Dla wielu osób hipnoza sprowadza się do miłej, odprężającej medytacji, trochę takiej, jaka kończy seans jogi, kiedy wszyscy uczestnicy leżą i skupiają się na oddychaniu. Innymi słowy, hipnoza jest jak leżenie na trawie w słoneczny, wiosenny dzień i wpatrywanie się intensywnie w obłoki aż do zatracenia. Nie jest to stan obcy codzienności. Dla innych hipnoza znaczy o wiele, wiele więcej. Druga grupa uczonych uważa hipnozę za „stan odmiennej świadomości”, nieznajdujący odpowiednika w codzienności. Niektóre osoby w tym stanie obcują ze zmarłymi, odwiedzają przeszłość, dokonują nadludzkich wyczynów. Znikają im brodawki ze skóry, podczas operacji chirurgicznych nie czują bólu.

Jakim cudem jedni nie rejestrują nic ponad miłe odprężenie, a inni słuchając kogoś, doznają halucynacji albo się wyciszają? Z jakąś dozą pewności możemy powiedzieć, że hipnoza jest formą skupienia (koncentracji) – zwykle sterowanej przez czyjąś kojącą narrację – które powoduje, że przechodzi się w stan podobny do transu. Umysł otwiera się wówczas na sugestię płynącą z zewnątrz. Pewne jest natomiast, że – podobnie jak przy placebo – elementem kluczowym jest przekaz ustny. W przypadku placebo sprowadza się do budowania przekonania, zgodnie z którym pomocne stają się pewne remedia: żeń-szeń korzystnie wpływa na chi, homeopatia leczy z wciąż nękających lęków dzieciństwa. W hipnozie ustny przekaz ogranicza się do stanu aktualnego, maluje obrazy miejsc magicznych, które odprężają, przygotowują na sugestię, na przykład: spacer pośród kwietnych łanów, zstępowanie po schodach czy lewitowanie w przestrzeni; wszystko po to, by się odprężyć.

Oczywiście to nie sztuka wydać komuś polecenie zamknięcia oczu i wyobrażenia schodzenia po stopniach albo unoszenia się pośród obłoków. Sztuką jest ubranie tego w poruszającą opowieść, która uruchamia wyobraźnię i wciąga bez reszty – taka umiejętność znamionuje dobrego hipnotyzera. Medium musi się dać bez reszty uwieść głosowi i opisom, choćby na chwilę. Wtedy staje się bardziej podatne na sugestię. Jest wciąż świadome, ale słucha inaczej. A czym jest sugestia oprócz tego, że opowieściami tworzonymi na własny użytek pomieszanymi z zasłyszanymi?”

Koniec cytatu.

WITAJ NA MOJEJ STRONIE! TUTAJ LISTA NAJCIEKAWSZYCH ARTYKUŁÓW:

Moja strona jest poświęcona wszelkim tajemnicom świata. Kto i dlaczego nas oszukuje – od krajowej polityki, aż po największe oszustwo jakim jest drapieżny świat materii i praw natury, zarządzany przez tak zwanego „demiurga”. Demiurg wg pierwszych chrześcijan był uzurpatorem, który podawał się za Boga i który zadał ziemskim istotom nieskończoną ilość cierpień. Zajmuję się polityką, zdrowiem, medycyną (w tym naturalną), aferami, jak i duchowością.

Poznasz wszystko to, co ciekawe, niesamowite, niewyjaśnione, zagadkowe i… zakazane. Tematy tabu. To, co ukrywają elity, politycy, eksperci, społeczeństwo.. To, czego nie ma na większości stron alternatywnych. Jestem wolny od wpływów ideologii, partii politycznych, religii. Nie mam nad sobą „redaktora naczelnego”. Nie stosuję się do zasad poprawności politycznej z lewa czy z prawa. Prowadzenie strony jest moją pasją. Informację zdobywam sam jak i z pomocą przyjaciół i czytelników.

Zdrowie, choroby, medycyna:

Próba odkłamania tego, co stara się zaciemnić oficjalna medycyna, która w chorobach i w pacjencie widzi często wyłącznie źródło zysku. Korporacje produkują lekarstwa, które nie leczą przyczyn choroby, ale na krótki czas uciszają objawy. Wiele z proponowanych terapii medycznych zamiast pomagać, powoduje skutki uboczne, a czasami pogarsza stan chorego. Artykuły o alternatywnych terapiach, witamin, minerałach, ziołach.

Alkohol to narkotyk który Cię powoli zabija, a rządy ukrywają jego szkodliwość!
Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Ogłupiają Cię za pomocą fluoru i innych trucizn, bo zależy im na bezwolnych obywatelach!
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

System od strony politycznej i ekonomicznej:

Czy wiesz, że to nie demokratyczne wybory, ale banki, korporacje i kapitał decyzują o tym, co Ci wolno robić, a co nie wolno? To oni tak naprawdę rządzą światem. Obecnie konsolidują i jednoczą się. Zasysają kapitał z całej planety, przez co my biedniejemy jeszcze bardziej, a oni się bogacą.

III wojna światowa: 99,9% ludzkości kontra nasi oprawcy
Obudź się! Te teorie spiskowe okazały się faktem!
Ty także możesz poóc zakóńczyć dyktat banków!
9 etapów tworzenia globalnego totalitaryzmu. To już się dzieje!
Ten kto rządzi NBP, ten rządzi Polską. Zobacz kto a zdziwisz się bardzo!
Dr Gabon Mate: przyczyny Twojego cierpienia i rozpaczy
Upadek systemu: kto jest Twoim rzeczywistym wrogiem?
Weług prawa międzynarodowego jesteś niewolnikiem! Wiedziałeś o tym?
O tym jak elity zrobiły z Ciebie niewolnika korzystając z Twojej bierności i niewiedzy!

Warto stawić opór. Jak to zrobić?

Przedstawiam kilka możliwych i przede wszystkim skutecznych metod działania. Cała tajemnica tkwi w trzech rzeczach: jedności, wiedzy i poznaniu prawdy o tym, kto jest rzeczywistym sprawcą. Wkrótce rewolucyjne wrzenie ogarnie kolejne kraje. Elity będą próbowały zastosować stary myk, czyli napuścić jednych z nas na drugich. Same chcą pozostać w cieniu i przetrwać ten czas globalnej niepogody. Nie możemy do tego dopuścić.

Kto rządzi światem? Na pewno nie politycy
Liberalne elity i plan zniszczenia naszej cywilizacji
NWO już trwa! To dużo bardziej zaawansowane, niż myślisz!
Liberał do Polaków: „Zamknijcie mordy, roszczeniowa hołoto!”

Sól to biała śmierć czy zdrowa przyprawa? Chodzi o jej jakość i formę

Sól to biała śmierć czy zdrowa przyprawa? Chodzi o jej jakość i formę

solCzy sól jest niebezpieczną trucizną, zwaną także „białą śmiercią„? Czy raczej składniki dobrej soli (kilkadziesiąt pierwiastków, ok. 80) jest niezbędna do życia, a problemem jest jedynie jej forma? Sól od dawien dawna budzi emocje, często niestety niezdrowe.

Faktem jest, że warto pić wodę z małym dodatkiem soli. Tylko jakiej soli? Sól jodowana, warzona, czyli ta drobniutka i bardzo biała, jest trucizną. Nie tylko zawiera ona niemal wyłącznie chlorek sodu (NaCl), przez co jest pozbawiona innych cennych składników. Ale również traktowana jest toksycznymi substancjami dodatkowymi.

To samo dotyczy tak zwanej „soli morskiej„, która jest jedynie marketingowym chwytem. Morza są obecnie silnie zanieczyszczone przez statki, ścieki, kwaśne deszcze, i poprzez katastrofę w elektrowni Fukushima w Japonii. Zdrowa jest sól różowa, zwana także „himalajską„. Również sól kamienna, ta szara, chropowata w dotyku, wręcz „brudna” – jest zdrowa.

Co ciekawe, okazuje się, że nasza rodzima kopalnia soli w Kłodowie wydobywa sól różową, tylko nie ma na nią dużego zapotrzebowania na polskim rynku. Więc sprzedaje ją jako sól do wysypywania na drogi. Za to do naszych supermarketów i dyskontów trafia sól otrzymywana syntetycznie, czyli ta biała. Na 10 kilo soli „syntetycznej„, sprzedaje się tylko 1 kilogram soli kamiennej, czyli tej zdrowej.

O sprawie soli i tematach powiązanych możecie poczytać na mojej stronie, pod poniższymi linkami:
Sól jest niezbędna dla zdrowia i życia, medycyna nas okłamuje!
Czy pijesz wystarczającą ilość wody? „Większość z nas jest wręcz odwodniona”
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne

Zapraszam do przeczytania relacji jednego człowieka, który wysłał maila z zapytaniem o sól różową do kopalni soli z Kłodowy. Znajduje się ona poniżej.

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „Sól to biała śmierć czy zdrowa przyprawa? Chodzi o jej jakość i formę”

Czy pijesz wystarczającą ilość wody? „Większość z nas jest wręcz odwodniona”

Czy pijesz wystarczającą ilość wody? „Większość z nas jest wręcz odwodniona”

woda i odwodnienieWklejam film i link do artykułu o zdawałoby się tak banalnej sprawie, jak woda. Okazuje się, że pijemy zbyt małe ilości wody. Dotyczy to wielu z nas. Szczególne znaczenie ma to podczas upałów. Gdy jest gorąco, z samym tylko oddechem tracimy nawet litr wody dziennie. Już nie mówiąc o utracie wody poprzez pot i mocz.

W upały powinniśmy pić nawet do 4 litrów wody dziennie. Nie mineralnej, bo zawiera za dużo minerałów. Woda z kranu, dwa razy przegotowana, odstawiona na 30 minut by uleciał z niej chlor. Od biedy może być woda źródlana – zawiera ona mało minerałów.

Oto link do artykułu o tym, jak ważne jest odpowiednie nawodnienie organizmu:
Sól jest niezbędna dla zdrowia i życia, medycyna nas okłamuje!

A teraz nagranie video o zagadnieniu picia odpowiedniej ilości wody:

wodaPrzeczytaj też artykuły w temacie zdrowia i chorób:
Kofeina zabija nas na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata”
Alkohol potwornie niszczy organizm. „Nowe badania są szokujące”

Autor: Jarek Kefir

 

Picie wody tuż po obudzeniu się w zaskakujący sposób poprawia zdrowie!

Picie wody tuż po obudzeniu się w zaskakujący sposób poprawia zdrowie!

picie wody ranoArtykuł dotyczący zadziwiającej terapii, jaką jest picie wody tuż po obudzeniu się rano, na pusty żołądek. Słyszałem już wiele razy o tym, że wypicie dwóch szklanek wody rano nie tylko orzeźwia, ale także rozrzedza krew i zapobiega zawałom, udarom. Pamiętajmy, że najwięcej zawałów serca jest właśnie we wczesnych godzinach rannych, do około godziny 10, 12.

To właśnie wtedy z jednej strony spada ilość wody w organizmie z przyczyn oczywistych – nie jest dostarczana w nocy. Z drugiej strony, to właśnie rano następuje wyrzut dużych ilości kortyzolu (hormonu stresu) do krwi, mającego przygotować nas do codziennej aktywności.

Wcześniej czytałem o tym, iż najlepiej wypijać dwie szklanki wody. Poniższa terapia proponuje 4 szklanki wody po 160 ml. Oczywiście woda, nawet pita w tak kluczowym momencie dnie jak ranek, gdy jest jej mniej w organizmie, nie jest żadnym cudownym panaceum. Ale na pewno pomoże orzeźwić i wzmocnić witalność, a także choćby trochę załagodzić objawy przykrych chorób.

Inna sprawa to fakt, że wypijamy w ciągu dnia za mało wody, płynów. Dotyczy to wielu ludzi. Jak poznać, że wypijamy odpowiednią jej ilość? Po barwie moczu. Powinna ona być najlepiej przezroczysta bądź z ledwie zaznaczonym żółtym kolorem. Polecam po prostu spróbować przez miesiąc stosować poniższą terapię i sprawdzić, czy działa, czy nie. Wody w celach leczniczych nie pijemy od razu, ale po jednym łyku co minutę, dwie. Czytaj dalej „Picie wody tuż po obudzeniu się w zaskakujący sposób poprawia zdrowie!”

Dużo „zdrowej żywności” to szkodliwe podróbki. Jak poznać tę prawdziwą? [FOTO]

Dużo „zdrowej żywności” to szkodliwe podróbki. Jak poznać tę prawdziwą? [FOTO]

zdrowa zywnosc jak rozpoznacDostarczam Wam grafikę, która pokazuje, które certyfikaty zdrowej żywności są prawdziwe, a które są tylko oszukańczymi surogatami tych certyfikatów.

W pamięci zapadły mi słowa mojej przyjaciółki, iż w Polsce sprzedaje się kilka razy więcej zdrowej żywności, niż się produkuje. Odbywa się to oczywiście na zasadzie oszukiwania klientów. Była ona świadkiem rozmowy dwóch sprzedawców na bazarze. Otóż gość sprzedawał niby „organiczną” marchew, dwa czy trzy razy drożej. Jednak to była marchew z.. supermarketu. Człowiek który w ten sposób oszukiwał klientów mówił tak: „panie, a kto mnie sprawdzi, że sprzedaję zwykłą marchew a nie eko?

O ile ja nie uległem w pełni „modzie” na tego typu eko produkty – bo warzywa i owoce kupuję na bazarku, bez etykiet „eko” – o tyle w przypadku pewnych produktów zwracanie uwagi na takie rzeczy jest istotne. Np w przypadku soku noni – produktu leczniczego, działającego m.in. pobudzająco i aktywizująco. Otóż znam wiele fałszywek soku noni, które nie mają tak dobrego działania na nastrój, jak oryginał. A trzeba dodać, że fałszywy sok noni kosztuje tyle samo, co oryginalna i działająca jego wersja.

Oto grafika – jak rozpoznać zdrową żywność z certyfikatami:

zdrowa żywnośćPodsumował, autor: Jarek Kefir
Grafika: autor nieznany

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.