Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Lifestyle (Strona 2.)

Archiwum kategorii: Lifestyle

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 23,341,561 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

HEJ! JEŚLI ZALEŻY CI NA PRZEKAZYWANIU DALEJ NIEZALEŻNYCH INFORMACJI, MOŻESZ DOŁOŻYĆ SWOJĄ CEGIEŁKĘ. DZIĘKI DAROWIZNOM JESTEM NIEZALEŻNY OD PARTII, IDEOLOGII, RELIGII, KONCERNÓW. MOJA DZIAŁALNOŚĆ ZALEŻY M.IN. OD WASZEGO WSPARCIA. KLIKNIJ JEDEN Z PONIŻSZYCH OBRAZKÓW:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 115 obserwujących.

Polaków niszczy się niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!

Dlaczego Polaków trzyma się w biedzie?

W poprzednim felietonie pisałem o tym, że podstawowym problemem Polaków i całej ludzkości, jest mentalność ofiary. Ludzie działają według obłędnego programu kat-ofiara, dzieląc się zasadniczo na katów i ofiary. Każdy postęp odbywa się gdy grupy ofiar zbuntują się i powiedzą: DOŚĆ.

Zapraszam serdecznie do przeczytania tego ciekawego felietonu:
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

W Polsce ta mentalność ofiary jest bardzo silnie zaznaczona. Było wiele czynników (pańszczyzna, katolicyzm, konserwatyzm, PRL, postkomunistyczny kapitalizm) i wiele traum (zabory, dwie wojny światowe, okupacja radziecka, stan wojenny, Balcerowicz, Tusk). Lęki, traumy i mentalność ofiary silnie wpłynęły na losu Polaków. Szczególnie silnie jest zaznaczone w sferze finansów, pieniędzy.

Od 1989 roku różni politycy (Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru) wmawiali nam, że musimy zarabiać mało, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie. Powoływano się na prawa ekonomii, wolny rynek, ideologię kapitalizmu neoliberalnego. Jest to kolejna ideologia wilków wciskana swoim ofiarom. By prać im mózgi jak i usprawiedliwić złe traktowanie. Czyli po prostu niewolnictwo, wykorzystywanie ofiar (pracowników) przez katów (kapitalistów, polityków, korporacje).

Nie ma żadnej niewidzialnej ręki wolnego rynku. Wprowadzenie tej ideologii doprowadziłoby do jeszcze większego ucisku fiskalnego, bo korporacje zaraz wykorzystałyby brak regulacji. Jest to manipulacja prawami ekonomii, które są płynne i mało ścisłe. Opisywałem to w poniższym felietonie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Przestańmy godzić się na niewolnicze warunki pracy i płacy!

Obecnie trwa przebudzenie się Polaków z programu ofiar kapitalizmu. Nikt o zdrowych zmysłach nie słucha już czy to lemingów popierających Petru, czy gimnazjalistów walących konia do chińskich bajek (manga, anime) popierających Korwina. „Załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania” lub „zwiększaj kwalifikacje” – obecnie dla większości są to brednie szaleńców terroryzujących internet, a nie partnerów w dyskusji. Bo partner w takiej dyskusji powinien przynajmniej rok lub dwa uczciwie i ciężko pracować u typowego kapitalisty, by znać temat, a nie chodzić do gimnazjum i żyć z pensji mamy.

Kolejnym przejawem mentalności ofiary w kwestii finansów, jest negowanie i obrzydzanie pieniądza. Jest to przejaw dużo szerszej tendencji negowania i obrzydzania wszystkiego, co materialne. A więc także ciała i wyglądu, seksu, radości, przyjemności. Promuje się zamiast tego fałszywą, oderwaną od życia duchowość, ascezę, odmawianie sobie przyjemności, kult umartwiania się i poświęcania. Czy to dla społeczeństwa, rodziny, kościoła, państwa, rodu, gatunku itp itd.

Tak tworzy się nieżyczliwych frustratów, bo jeśli ktoś nie żyje przede wszystkim dla siebie, to nie będzie w stanie szczerze i z radością służyć i pomagać bliźniemu. Bo będzie wkurzony, sfrustrowany i będzie żyć w poczuciu, że zmarnował swoje życie, które stało się kieratem bez żadnej przyjemności. To jest wielki paradoks hedonizmu (nie mylić z destrukcyjnym egoizmem!) i altruizmu – ale to naprawdę działa. Bez zdrowej dawki hedonizmu, bez spełniania swoich zachcianek, pasji, kaprysów, nie ma altruizmu.

Pieniądze i wszelkie inne uciechy świata materialnego są obrzydzane programowo przez religie monoteistyczne. Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu z ołtarzem w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Kapitalizm nęci swych niewolników błyskotkami

Także nowe formy duchowości, np new age i niektóre interpretacje ezoteryki, negują pieniądze i inne materialne radości. Jest to kontynuacja i błędnej, patriarchalnej duchowości oderwanej od życia, i mentalności ofiary. A zasada jest jedna.. Skoro ludzie nie doświadczają bogactwa, bo ich mentalność i konstrukcja systemu taka jest, to chętnie sięgają po takie doktryny. To częsty psychologiczny „myk” – skoro człowiek czegoś dobrego nie ma, to sobie to obrzydza, neguje to, mówi że mu to niepotrzebne, że jest ponad to. Kiedyś, dawno temu, nie doświadczałem miłości, moje serce było skrajnie zamknięte. Więc wymyśliłem sobie chorą ideologię, że miłość jest zła i jej nie potrzebuję. Potem bardzo tego żałowałem, bo zdeterminowało to negatywnie kilka lat mojego życia.

Świetnie jest to pokazane na początku poniższej dyskusji z TVP Kultura z 2013 roku – „Mieć czy być„. Za czasów PRL na studiach wszyscy mówili sobie, że chcą być, być i jeszcze raz być, ach, i w ogóle ę i ą, aż sram tęczą. Natomiast każdy marzył w skrytości, by mieć. By na półkach były te wszystkie towary, co na Zachodzie. Więc mamy teraz te towary (droższe i gorszej jakości niż na Zachodzie), ale nie mamy na nie pieniędzy. Bo mentalność ofiary pozostała, więc Solidarność, Balcerowicz, Wałęsa, przekupili naiwnych Polaków tak, jak konkwistadorzy przekupywali ludy Afryki – błyskotkami.

Czym jest tak naprawdę pieniądz? Jest narzędziem. Jest neutralny. Nie jest ani dobry ani zły. To człowiek decyduje, jak użyć narzędzie. To nie broń zabija ludzi (choć to nie jest takie proste – nie popieram libertarian), i to nie pieniądz czyni zło. To wszystko robi człowiek. Bo natura ludzka jest naturą złą. Ludzkość jest gatunkiem agresywnym i ignoranckim. To, na ile wznosisz się ponad naturę ludzką i naturę tej planety – na tyle jesteś człowiekiem.

Pieniądz jest i dobry, i neutralny, i zły – w zależności od tego, jaki jest człowiek używający tego narzędzia:

-jest dobrem, gdy rodzina od zawsze żyjąca w biedzie i upodleniu, po wzroście dochodów pierwszy raz pojedzie z dziećmi na wakacje czy pójdzie do kina;
-złem, gdy staje się celem życia, sztuką dla sztuki. Mamy wtedy do czynienia z materializmem, wyścigiem szczurów;
-dobrem, gdy człowiek świadomy i pełen ciekawości świata wykorzystuje większe dochody w celu rozwoju siebie, swoich pasji, stawania się lepszym człowiekiem, pomagania;
-złem, gdy człowiek o naturze ignoranckiej za większy hajs kupuje jedynie alkohol, narkotyki, niezdrowe żarcie, i od tego się degeneruje;
-dobrem, gdy pieniądz jest i można bez przerażającego lęku po prostu sobie żyć;
-złem, gdy pieniądze zawsze brakuje, gdy jest lęk, frustracja, odmawianie sobie wszystkiego – rodzi to zło i agresję;
-dobrem, gdy mądry przywódca usprawnia system ekonomiczny i ludziom żyje się dostatniej;
-złem, gdy elity, politycy, kapitaliści i korporacje drenują zasoby i wyzyskują ludzi.

Lęk przetrwania – pisałem o nim bardzo dużo. Przez gnostyków lęk przetrwania utożsamiany jest z mitologicznym grzechem pierworodnym rodzaju ludzkiego. Lęk czy wystarczy do pierwszego, czy będzie się miało pracę, czy nie wyrzucą z domu – jest potworny i niszczący. Powoduje on chyba większość, o ile nie wszystkie zło na Ziemi. Skoro zasobów jest za mało, to od razu pojawia się pokusa by zdobywać je nieuczciwie, odbierać je innym, krzywdząc innych.

Pisałem o tym w poniższych felietonach – są to jedne z najważniejszych artykułów na mojej stronie, zapraszam:
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

Bieda degeneruje, zmusza do ignorancji i uległości

Bieda potwornie degeneruje. Ludzie biedni mają większą skłonność do agresji, przemocy, nienawiści, szerzenia podziałów, zawiści i innych typowo ludzkich wad. Z drugiej strony, bogaci też często bywają dupkami o przytępionej empatii. Jednak nie przeczy to tej zasadzie. W Polsce występuje patologiczny niedobór pieniądza. Jest to dodatkowo wzmagane tym, że wszystko u nas jest, a na tak nie wiele nas stać, jak i przez to że ceny mamy takie jak na Zachodzie.

U nas elitą i wzorem do naśladowania są korporacyjne lemingi. Zarabiają równowartość tego, co zarabia Turek w zardzewiałej budzie z kebsami w Berlinie. Mają kilka kredytów, w tym hipoteczny, którego mogą nigdy nie spłacić. Więc jest lęk o przetrwanie, czy starczy do pierwszego, czy nie wyrzucą z mieszkania gdy Frank wzrośnie. I zazdroszczą biedniejszym, że dostali 500+ na dziecko i przez to pracodawcy – święte, roszczeniowe krowy – muszą podnosić pensje. To też jest bieda, to też jest mentalność ofiary, tylko z nieco wyższą pensją, kredytami i pracą po 12 godzin na dobę. I też jest tam lęk przetrwania.

Popatrzmy na piramidę potrzeb Maslowa. Najważniejsza jest potrzeba materialnej stabilizacji. Potem są potrzeby wyższe. Jeśli nie ma zapewnionej materialnej stabilizacji, to siłą rzeczy człowiek, zlękniony i sfrustrowany, nie interesuje się innymi potrzebami. W kieracie dnia codziennego – długiej i słabo opłacanej pracy, dzieci, kredytów itp – nie ma na to czasu i sił. Np na kulturę, sztukę, zdobywanie wiedzy i kompetencji, naukę, hobby i pasje, medytację, duchowość.

Człowiek zredukowany do roli bydlęcia walczącego o przeżycie

Człowiek zostaje zredukowany do roli bydlęcia panicznie zabiegającego o michę. A z rozrywek zostaje mu tylko piwo i mecz, lub telenowela. Wie to każda elita i tak konfiguruje system, by lęk przetrwania i cierpienie z nim związane było jak największe. Nie, nie są to prawa ekonomii, nie jest to niewidzialna ręka wolnego rynku. Jest to cyniczna manipulacja i sabotaż, mający utrzymać masy w ciemnocie i biedzie.

Z drugiej strony, popatrzcie jakie wyniki dał szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby nie było tych wszystkich negatywnych bodźców, to ludzkość by się bardzo zdegenerowała. Natura większości ludzi jest taka, że degeneruje ich wszystko. I bieda, i potencjalny dobrobyt. Biorąc pod uwagę nawet regułki psychologiczne – większość nie nadaje się do związku i rodzicielstwa. Z większością ludzi są tylko problemy, bo żyjemy na planecie małp, gdzie rządzi ignorancja, bierność i prawo silniejszego. Opisywałem ten eksperyment w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zdrowe podejście do pieniądza.. Czyli co?

Potrzeba nam zdrowego i asertywnego podejścia do pieniędzy jak i do uciech świata materialnego. Pieniądz jest dobrem, jeśli nie staje się obsesją wyścigu szczurów i nie służy do krzywdzenia drugiego człowieka. Ciało jest świątynią w której mieszka dusza – trzeba dbać i o wygląd, i o zdrowie. Seks i miłość są piękne, jeśli spotykają się dwie osoby o wysokiej mentalności. A dusza wcieliła się w Twoje ciało także po to, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i przyjemności. Nie urodziłeś się po to, by żyć w ascezie, biedzie i fałszywie pojmowanym poświęcaniu się. Nie urodziłeś się też po to, by słuchać kaprysów i żądań chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa. Które hołduje przecież najniższym możliwym instynktom i wartościom.

Nie ma już powrotu do wymiany barterowej, która była domeną kultur prymitywnych. Pieniądz to starożytna już reforma ówczesnego systemu. Przyniosła ona dobre jak i złe następstwa. Nie ma też powrotu do jakichś eko-lepianek z patyków i błota. Bo to cywilizacja i technologia umożliwia nam choćby przeżycie. Przecież kiedyś zdecydowana większość dzieci nie dożywała 18 roku życia. A umrzeć można było od byle drobnostki takiej jak wyrostek lub stan zapalny od zęba. To było przecież takie eko, takie organic, takie bio, takie zgodne z matką naturą..

Pieniądz, cywilizacja, technika, nauka, medycyna, robotyzacja nie są problemem samym w sobie ani nie są z zasady złe. Zła i agresywna jest człowiecza natura, która jest prostym odwzorowaniem natury całej planety. Czyli matrixa. Cząstkę matrixa – tego zwierzęcego, bezdusznego systemu – nosimy wszyscy w sobie. Matrix to nie tajne organizacje, nie politycy ani inni „oni„. Matrix to my sami, nasza ignorancja, bierność, agresja, pożądliwość i popędliwość, wiecznie rosnące pragnienia. Póki się z tym nie uporamy, póty zawsze politycy i kapitaliści będą skurwysynami. I zawsze będą jacyś illuminaci czy masoni. Jak nie Ci obecni, to jacyś inni.

Ważne jest to, by demaskować i odsuwać od władzy tych polityków, którzy gloryfikują niskie pensje i obecny status quo. I tych z prawicy (Korwin) i tych z centrum (PO) i tych z lewicy (a raczej pseudo-euro-lewicy – Nowoczesna). Bo pomimo kosmetycznych różnic, służą oni temu samemu systemowi. Zrozummy, że bez pieniędzy trudno o dobro, trudno o wartości. Większość ludzi bieda degeneruje i czyni ich skurwysynami. Ludzie mający jakiś tam kręgosłup i większe oczytanie, przez biedę będą zlęknieni i sfrustrowani tym, że nie mogą się uczyć, rozwijać i spełniać marzeń.

Oby nie było tak, że ostatni Polacy uratują się, emigrując do kraju, gdzie da się normalnie żyć. I będą tam nieraz do końca życia leczyli traumy i rany, jakich zaznali na tej ziemi. Zaś reszta która tu zostanie, pewnego dnia stwierdzi, że ich kraju już nie ma. Dlatego tak ważne jest porzucenie mentalności ofiary, także jeśli chodzi o finanse. Bowiem jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca. Jaka mentalność narodu, taka jego sytuacja ekonomiczna, taka jego empatia, ucywilizowanie.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

Rewolucja XXI wieku to rewolucja wewnętrzna – Twoja rewolucja

Największym wyzwaniem obecnych czasów jest pokonanie odwiecznego programu ofiara-kat. Natura naszej planety jest drapieżna. Nastawiona na przetrwanie za wszelką cenę, rządy silniejszego i bezwzględniejszego, rywalizację i przemoc. Odstaw na chwilę teksty o duchowości, i weź do ręki książkę od biologii. Najlepiej taką sprzed kilkunastu lat, z którejś z klas licealnych. Tam znajdziesz dużo więcej odpowiedzi, o ile połączysz teorie ewolucjonizmu i doboru naturalnego, z tym, co wiesz o ukrywanej naturze świata.

Rodząc się płaczemy żeśmy na wielką błaznów przyszli scenę..

Wszystko co ludzie robią i stworzyli, wszystkie problemy, bolączki, niesprawiedliwości, zbrodnie – są odwzorowaniem tych naturalnych praw. Gdzie rządzi silniejszy a słabszy jest gnębiony, zjadany, wygnany, zabijany. To jest Twój Bóg. To jest Twoja duchowość. Widać ją także w tych prawach. I teraz: przez całe tysiąclecia ofiary były podporządkowane swoim katom. Katom z kręgów władzy, armii, religii. Współcześnie także z kręgów polityki, partii, ideologii, nauki, mediów.

Wszelka aktywność ofiar służąca ich przebudzeniu i polepszeniu sytuacji, zawsze była i jest blokowana przez system. Jest napiętnowana na najróżniejsze możliwe sposoby. Przy czym obecnie używa się do tego socjotechniki i napuszczania jednych na drugich. Mimo wszystko, każdy pozytywny postęp dzieje się wtedy, gdy jakaś grupa ofiar przebudza się i mówi: DOŚĆ. Obecnie z czymś takim mamy do czynienia w Polsce.

Toksyczne wzorce obecne w psychice każdego z nas

W naszym kraju nagromadziło się ogrom toksycznych wzorców – demonów przeszłości. Są to: chłopski, pańszczyźniany konserwatyzm, katolicyzm rodem z Ameryki Południowej, jak i PRLowska mentalność homo soviecticus. Pisałem już, że obecna sytuacja w kraju jest projekcją tej toksycznej mentalności. Wszystko w myśl hasła: ofiara podświadomie przyciąga kata. Jak i odwiecznej zasady, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. To nie tajne gremia i złowrogie organizacje uwzięły się na nas. Cały folklor NWO i anty-illuminati to dalsza, podświadoma projekcja programu ofiara-kat. Który z tych ludzi zainteresuje się wiedzą, jaką posiadają te organizacje? Ona jest dostępna. Kilka klików i uczysz się z każdej możliwej dziedziny. Ilu z tych ludzi interesuje się wiedzą o psychologii, emocjach, socjotechnice? Ilu z nich autentycznie chce zmienić siebie, stać się lepszym człowiekiem?

Niewielu. Mamy raczej lament, że różni „oni” nas uciskają i wyzyskują, bo uwzięli się na naszą zajebistość. I Ci sami ludzie po chwili krzykliwego buntu, idą po wątpliwej jakości pokarm do swojego pasterza – np kapłana. Mamy więc projekcję tej mentalności w postaci opłakanej sytuacji w naszym kraju. Wszystkiego jest skrajnie mało:

-mało pieniędzy – który TEŻ jest energią, nie zapominajmy o tym. A ceny mamy te same co na Zachodzie;
-mało wiedzy, mało uświadomienia, mało indywidualizmu – serial w TV i micha wystarczy;
-mało życzliwości, mało zrozumienia, mało tolerancji – zamiast tego mentalność wpierdalania się do wszystkiego i o wszystko. Np że ktoś je mięso lub nie je, że ktoś słucha lub nie słucha danej muzyki, aż po konflikty ideologii, religii i partii.
-mało radości i autentycznego szczęścia, za to dużo nakazującego i zakazującego konserwatyzmu, który jest papierkiem lakmusowym rozwoju narodu czy cywilizacji. Chiny, murzyni, islamiści – są jeszcze mniej rozwinięci i jeszcze bardziej konserwatywni;
-mało siły, potęgi, mocy, asertywności. Za to wbijana do głowy mentalność ofiary, fałszywej pokory jak i potrzeby bycia poddanym czemuś, wierzenia w coś, bycia przez kogoś prowadzonym;

Jest kilka przykrych wad i toksycznych wzorców, jakie u nas w Polsce się nawarstwiły, aż do ekstremum. Wymienię kilka z nich:

1. Wszelkie wady gatunku homo sapiens, w Polsce przez nawarstwienie złej mentalności, są zwielokrotnione. wymienię główne spośród nich. Nie wychylanie się przed szereg, mentalność ofiary, uległość, fałszywa pokora, poddańczość, bierność, chęć bycia prowadzonym przez jakiegoś lidera, pasterza. Czyli przez silniejszego i bezwzględniejszego. Bo to wilki są królami lasu, a nie owce. Także: zawiść, wpieprzanie się w życie innych (bardzo znamienne u nas), ignorancja, hipokryzja, dulszczyzna. No i trzeba wspomnieć o konserwatyzmie, i to takim jeszcze z lat 80’tych XX wieku.

2. Ślepa uległość społecznym trendom i modom. Gdy chcesz żyć po swojemu to jesteś poddawany wyśmiewaniu, ostracyzmowi i innym formom przemocy. Polacy nie znoszą indywidualności. Przy czym jest to doprawione skrajną dawką hipokryzji. Ponieważ te normy społeczne, zakazy i nakazy są tak konserwatywne, tak wewnętrznie sprzeczne i niemożliwe do pogodzenia, że niemożliwością jest ich wypełnienie. Dlatego prawilny chłopak mówi: „bóg, honor, ojczyzna, wartości, zasady” a gdy nikt nie patrzy – ćpa, pije, bije, i „rucha” wszystko co nie ucieka na drzewo. Bo z jednej strony od mężczyzny (a tak naprawdę chłopca, który nigdy mentalnie nie dorósł) wymaga się bycia hunterem, fighterem. Który goli się siekierą, nie je miodu ale żuje pszczoły, nigdy nie płacze i „rucha” jedną kobietę za druga. Oczywiście, kobiecie tego nie wolno. Z drugiej strony, wymaga się od niego sztywnych i konserwatywnych zasad, byciem takim wąsatym Januszem, patriarchą i opiekunem rodu. To jest schizofrenia, w której tkwi nasze społeczeństwo.

3. Polacy lubią radośnie i pięknie umierać za ojczyznę, za ród, za wolność naszą i Waszą. Za to nie umieją radośnie i pięknie żyć i budować wspólnoty. To oczywiście wada całej ludzkiej natury, nieobca społeczeństwom Zachodu. Ludzie mobilizują i jednoczą się dopiero podczas zagrożenia, gdy mają nóż na gardle. A gdy zagrożenie mija, to negatywnych, emocjonujących bodźców jest mniej. A nudy ludzka natura nie lubi najbardziej. Ona pragnie EMOCJI – ekstatycznych, pozytywnych, ale też negatywnych i traumatycznych. Byle tylko coś się działo.. Stąd wtedy ludzie stają się bardziej agresywni wobec siebie, chętniej szukają sobie wrogów i stawiają na podziały. Bo zagrożenia, a więc SILNYCH EMOCJI – już nie ma. Więc wyszukują, tworzą je sobie, na siłę. Tylko że w Polsce jest to bardzo nasilone. Ile uwagi, np w szkole czy w przestrzeni publicznej, poświęca się powstaniom listopadowym, styczniowym, warszawskim? Które były niepotrzebne? A ile poświęca się zwycięskim powstaniom śląskim i wielkopolskiemu? Tym zwycięskim poświęca się niewiele. Są one znane głównie w swoich regionach, gdzie odbywają się skromne uroczystości.

4. Chcemy z jednej strony tworzyć własne technologie, choć wynalazców-wirtuozów gnoimy. Np grafen, elektryczny samochód i wiele innych udupionych i sprzedanych za grosze projektów. Z drugiej strony, chcemy kopiować obce rozwiązania społeczne. A najlepiej wychodzi nam kopiowanie.. wad tych rozwiązań. Kopiujemy wady katolicyzmu, wady socjalizmu, wady kapitalizmu i wady lewackiego liberalizmu. Kłopot polega na jednym.. Otóż technologia, którą chcemy tworzyć własną, jest uniwersalna, globalna. Zaś rozwiązania społeczne są unikalne dla każdego narodu. I każdy naród ma swoje tempo rozwoju. A my jak zwykle robimy dokładnie na odwrót.

5. Nieszczerość. W Polsce nie ma przyzwolenia na porażkę, na trudne chwile. Pomimo wszechobecnej mentalności ofiary, panuje.. kult wilków, drapieżników, niezwyciężonych herosów. Tak, to jest paradoks, to jest kolejny objaw społecznej schizofrenii. Nie może Ci się coś nie udać. Nie możesz odnieść porażki, czegoś nie umieć, załamać się nerwowo. Nawiasem mówiąc – w Polsce leki psychotropowe przyjmuje 1/3 społeczeństwa, kolejna 1/3 się nie leczy, a powinna. Większość, o ile nie wszyscy, ma objawy traumy, nerwicy, depresji, czy cięższej choroby psychicznej. Nie możesz o tym porozmawiać. Od razu taką postawę gnoi się i pastwi nad nią. Nikt nie zdobędzie się na szczerość, ponieważ Polaków cieszy, jak komuś się noga powinie.To m.in. dlatego Ci, którzy mają dzieci i ogrom przykrych obowiązków, tak nie znoszą tych, którzy żyją swoim własnym życiem i mają mniej obowiązków. Popatrzcie na fora internetowe – tylko tam ludzie piszą, co ich boli. Poziom realności i logiki w świecie wirtualnym jest wyższy, niż w świecie realnym.

6. Postrzeganie drugiego człowieka poprzez materializm jak i poprzez jego służalczość społeczeństwu. Niewielu zapyta Cię, jakie masz marzenia, zainteresowania. Co w życiu pragniesz robić, co Cię wzrusza, co wkurza. Czy chcesz nurkować, pojechać w Bieszczady, polecieć w kosmos czy przejechać się koleją transsyberyjską. Usłyszysz raczej pytania odnośnie Twojej sytuacji materialnej jak i poddańczości społeczeństwu. Ile zarabiasz? Jakie masz wykształcenie? Kiedy ślub? Kiedy dzieci? I inne tego typu. Niewielu interesuje głębia Twej istoty. Często poprzez ten schemat rodzice postrzegają swoje dorosłe dzieci. Jeśli dziecko ma pracę na pełny etat, jest posłuszne społeczeństwu, bierze ślub, płodzi dzieci, bierze kredyty – to jest ok. Natomiast jeśli dziecko chce żyć swoim życiem, jeśli nie chce być poddane społeczeństwu, lub doznaje traumy, upadku.. To jest przez wyRODny RÓD wyklinane. Póki rodzic może pochwalić się swoim dzieckiem, póty jest ok. Co z tego, że dziecko jest niewolnikiem na call-center w korpo, zarabia grosze, ma kilka kredytów, i liczy czy starczy mu do pierwszego? Dla rodzica jest to godne pochwały, bo dziecko jest „customer service” w „zagranicznej korporacji” i ma „własne mieszkanie„. Co prawda na kredyt, którego może nigdy nie spłacić.. Tak jak samochód i wakacje. Ale cóż.

Mentalność narodu przejawia się w jego zamożności i empatii

Podsumowując: każda cywilizacja ma swoje poziomy mentalności, a mentalność przejawia się w świecie fizycznym. Czyli przejawia się też poziomem zamożności, świadomości, wiedzy, empatii. Jak i przestępczości, nienawiści, wojen. Przy czym absolutnie nie gloryfikuję mentalności Zachodniej. W USA jest mnóstwo przestępstw, w tym tych bardzo szokujących. A głupawa, manipulowana przez wilków w owczych skórach euro-empatia doprowadziła do inwazji islamu, drastycznego wzrostu przestępczości którą się tuszuje, i terroryzmu. Po prostu tam mentalność ofiary jest mniejsza niż u nas i przejawia się nieco inaczej. Europa Środkowa, w tym Polska, to „milf-age„, szkoła średnia, ogrom toksycznych wzorców zderzonych z mentalnością i kapitalizmem Zachodu.

Niżej od nas stoją Rosjanie, Białorusini czy Ukraińcy. Choć Ukraińcom coraz bliżej naszemu milf-age, co skutkuje przebudzeniem społeczeństwa przeciwko rosyjskiemu barbarzyństwu. Niżej są ludy Chin czy Ameryki Południowej z jej katolicyzmem, kartelami narkotykowymi i przemocą gangów. Najniżej w mentalności są murzyni jak i arabowie i inni islamiści, oprócz Kurdów. To jest najgorsze dno cywilizacyjne – konserwatyzm, hipokryzja, patriarchat, przemoc, wojny i walki.

Dobrym wyznacznikiem mentalności i świadomości narodu jest to, jak traktuje się w nim słabszych. Czyli kobiety, dzieci i wrażliwych mężczyzn. U nas jest dużo lepiej niż w upadłym świecie islamu, i dużo gorzej niż na Zachodzie. Popatrz na nasze obwinianie kobiet odnośnie seksualności, o krytykowanie indywidualizmu (np dieta, ubrania), o tym jaka jest u nas agresywna presja na mężczyzn, by nie byli „ciotami„.

Trwa przebudzenie z mentalności ofiary, także w Polsce

Obecnie także w Polsce ma miejsce ogromne przebudzenie się z mentalności ofiary. Nikt normalny nie słucha już ani zwolenników Petru czy Platformy, ani zwolenników Korwina. Którzy tysiącami okupują fora czy portale z memami, i terroryzują ludzi narzekających na głodowe pensje. Piszą „załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania„. A sami są ludźmi, którzy rączek uczciwa pracą sobie nie skalali, bo.. co najwyżej uczą się w gimnazjum czy liceum. I co najwyżej walą konia do chińskich bajek (manga, anime) bo z żywą kobietą nie potrafią rozmawiać. Np przez typowe samcze podejście.

To samo dotyczy drugiej strony tego samego, wolnorynkowego medalu – czyli zwolenników Petru czy PO. Nie kupujemy tego, nie dajemy się nabrać. Wyrastamy z mentalności ofiary kapitalisty i przedsiębiorcy, któremu kiedyś wolno było wszystko – nawet obciąć palce pracownikowi który domagał się należnej mu pensji. Dziś „pan przedsiębiorca” jest co najwyżej wąsatym, zadufanym w sobie Januszem Cebulakiem, który liczy na niewolniczą siłę roboczą. I którego boli 500+ i podwyżka pensji minimalnej, bo on chciałby zatrudniać ludzi, w tym młodych korwinistów, za 600 złotych netto, na czarno.

Zasługujemy od świata na to, co tylko najlepsze. Zasługujemy na dobre traktowanie, na rozwój emocjonalny, duchowy, na bogactwo i dobrobyt, na niezależność. Dotychczas tylko kaci (np politycy, kapłani, przedsiębiorcy) mieli taką mentalność i zazdrośnie jej strzegli. A nam wmawiali wzorce ofiary. Że mamy być pokorni, nie wychylać się przed szereg, siedzieć cicho. Że taka jest ekonomia, że tak działa wolny rynek. A ja mówię inaczej:  nie słuchaj tego co mówi kat, tylko zabij go. Choćby symbolicznie, ale zabij go, np odcinając się od niego, idąc swoją drogą i nie wierząc w ani jedno jego słowo. Nie nadstawiaj drugiego policzka do bicia – ale obij dwa policzki swojemu katowi.

Tego sobie i nam wszystkim życzę w tym trudnym, przełomowym okresie.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

„Dziwne” przesłania książek, filmów i teledysków demaskują ukrywaną prawdę o świecie

Ludzie filozofii i sztuki i ich wiedza..

Od wieków, a właściwie od tysiącleci Ci, którzy mają wiedzę, starają się ja przekazywać innym. Jest to uniwersalne prawo wszechświata, że wiedzą i informacjami należy się dzielić – wtedy one procentują. Filozofowie, muzycy, pisarze, artyści, filmowcy starają się często przekazać choć część wiedzy jaką mają, w swoich dziełach.

Przy czym często muszą się oni posługiwać językiem metafor, archetypów, symboli. W końcu Sokratesa otruto, bo mówił ówczesnej konserwatywnej dulszczyźnie prawdę. Jezusa za to samo ukrzyżowano (podobno, ale to już inna sprawa). Przez całe tysiąclecia największą zbrodnią były dwie rzeczy. Mianowicie: samodzielne myślenie jak i życie na własnych zasadach. To od zawsze jest największym zagrożeniem dla elity.

A nie rewolucje, które ta elita najczęściej sponsoruje i steruje. I za te dwa grzechy kary był radykalne – spalenie na stosie, ukrzyżowanie, czy wygnanie z wioski na śmierć głodową. I do dziś pozostał po tym ogromny lęk w podświadomości poszczególnych ludzi jak i w nieświadomości / świadomości globalnej. To dlatego mamy taką trudność z wyjściem poza nawias społeczeństwa.

Szukaj głebszego przesłania, patrz szerzej niż większość

Język archetypów jest językiem prastarym i uniwersalnym. Wywodzi się on jeszcze z mitologii, a kto wie, może z czasów jeszcze wcześniejszych. Mitologie Rzymu, Greki, Słowian czy Judei (Biblia, Kabała) korzystają z tego języka. Współcześnie Carl Gustaw Jung przyporządkował mitologiczne archetypy do elementów ludzkiej podświadomości. Niestety, oficjalna psychologia nie poszła jego torem w dalszym rozwoju.

Koncepcja psychologii głębi czy archetypy zostały przez nią porzucone na rzecz tego, co mamy teraz. Czyli: masz być uspołeczniony (modne słowo), normalny, i taki jak wszyscy. Masz konsumować, pracować, rozmnażać się, i nie zadawać zbędnych pytań. Ale wróćmy do meritum.

W wielu świętych księgach, mitologiach, książkach, wierszach, filmach, serialach, teledyskach, a nawet grach komputerowych możemy odnaleźć ślady tego przesłania. Już starożytni filozofowie, sławni i znani choćby ze szkoły średniej, pisali o tym, o czym pisali dzisiejsi mistrzowie. Tacy jak Osho, Tolle, Zeland, Wereszczagin czy de Mello. Życie na naszej planecie to misterium kłamstwa, podstępu i odwrócenia wszystkich wartości do góry nogami.

Społeczeństwo jest nieszczęśliwe i się myli – oto zagadka tajemnej wiedzy

Wartości społeczeństwa, które jest konserwatywne i zachowawcze z natury, są wartościami zbankrutowanymi. No niestety, ale nie przyniosły one światu nic dobrego. Ludzkość jest po prostu nieszczęśliwa. Tonie w rozpaczy, w pragnieniach, namiętnościach i żądzach nie do spełnienia. Bo nawet gdyby wszystkie je spełnić za pomocą jakiejś czarodziejskiej różdżki.. To zaraz ludzie wymyśliliby sobie kolejne pragnienia, pożądliwości, i kolejne problemy i kolejnych wrogów. I znowu byliby nieszczęśliwi.

Bo taka jest konstrukcja ludzkiej psychiki. Przypomina ona pętlę Mobiusa, gdzie jeden problem generuje kilka kolejnych. I gdzie właściwie nie ma rozwiązań jej problemów. Jednostka musi sama wykonać pewną pracę by się wyzwolić. Ten, kto autentycznie i szczerze chce się uwolnić, zostanie uwolniony. Dzisiejszych „Sokratesów” nikt nie skazuje na śmierć, przynajmniej na Zachodzie. Kłopot jest taki, że większość ludzi nie jest w stanie tej pracy wykonać.

Ukrywaną naturę społeczeństwa i świata opisywałem w poniższych felietonach. Większość witryn alternatywnych z jakichś tam powodów „nie chce” poruszać tych zagadnień. Ja je dla Was poruszam i opisuję:
Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

A teraz zapraszam na krótkie nagranie z głębszym przekazem..

Proponuję dziś teledyski gwiazdy pop-kultury That Poppy. Teledyski te zawierają cenne przesłania. Poniżej wkleję jeden z nich:

A teraz interpretacja tego teledysku That Poppy. Uwaga, spojlery 😉

Na początku – piramida i biali ludzie bez twarzy, bez ubrań, i taki sam, biały, bezosobowy świat – czyli matrix, system, społeczeństwo;
Potem stare dziady w gustownych garniturach i na wózkach inwalidzkich trzymają w ręku scenariusze – czyli to, co system proponuje ludziom;
Potem jest sam diabeł (Architekt Matrixa, władca planety 😉 ) a wokół That Poppy, istoty świadomej, bezwolnie tańczą marionetki systemu – białe, bez twarzy;
Stół, na którym są kości i czaszka pozbawiona górnej części. W domyśle – czaszka pozbawiona mózgu, bo wyjęto go przez tę górną część. Kości, czyli ochłapy np od kapitalistów?
Potem gwiazda wychodzi ze studia nagraniowego (matrixa) wbrew usilnym protestom diabła;
Wychodzi na zewnątrz budynku (pokonuje barierę iluzji). Tam ludzie trzymają kartki, na których są czarno-białe twarze, podobne do tych białych wewnątrz. Wg mnie symbolizują one gotowe role, które narzuca nam społeczeństwo. Gwiazda bierze pędzel z farbą i je przekreśla – neguje, sprzeciwia się im;
Pod koniec wyrywa starym dziadom w garniakach scenariusze, bierze ich za wózki inwalidzkie i szura po studio.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 😉

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Seks, narkotyki, hazard: najpotężniejsze TABU [+18] Co ukrywają przed Tobą elity?

Największe tabu społeczeństwa..

Długo zastanawiałem się, czy napisać ten artykuł. Ale chęć podzielenia się wiedzą z Wami przeważyła 😉 Otóż chyba każdy człowiek wie, że każde państwo ma problem, mniejszy lub większy, z trzema dziedzinami życia. Z seksem (w tym prostytucją), z narkotykami (w tym alkoholem i tytoniem) i z hazardem.

Z jednej strony mamy szereg ograniczeń, dyktowanych przez konserwatywnych polityków. Z drugiej strony, na tym korzystają mafie, zarabiając miliardy dolarów rocznie. I oczywiście, państwo stara się zwalczać mafie i jej wpływy. Oczywiście w bardzo nieskuteczny sposób. Dlaczego tak się dzieje?

Powiem szczerze i bez cenzury – absolutnie każdy polityk którego znasz okłamuje Cię na ten temat. Aby powiedzieć Wam prawdę, złamię tu kilka rygorystycznie strzeżonych tabu. Kto wie, może te tabu są tymi najsilniejszymi.. Ale uwielbiam mówić i pisać o tym, o czym ludzie boją się nawet pomyśleć. Zapnijcie pasy, bo będzie gorąco.

Otóż ludzka natura, ta pierwotna, jest bardzo prosta. Jest liberalna. Człowiek, każdy bez wyjątku, pragnie zabawy, radości, rozrywki, przyjemności. Tego chce ludzka dusza – zabawy, miłości, seksu, muzyki, tańca, śpiewu, hulanek i swawoli. Jeśli nie wierzycie, to popatrzcie np na film Dirty Dancing czy na teledyski Abby, które oglądali rodzice dzisiejszych 30-latków. To były radości i marzenia tamtego i każdego pokolenia od zarania dziejów. Co z nich zostało? Jeśli masz około 30 lat jak ja – popatrz na swoich rodziców.

Konserwatyzm jest koniecznym programem hamującym ludzką naturę

Ale z drugiej strony, coś musi tę swawolną ludzką naturę hamować. Wyobrażacie sobie gdyby każdy chciał być takim wyzwolonym indywidualistą? Któremu bardziej marzy się życie podług zasad zamiast dzieci i żeniaczki? Czy artystyczna i / lub ezoteryczna bohema zamiast 12-godzinnej pracy w korpo i obiadków u teściowej? Cywilizacja by wtedy upadła, a my wszyscy utracilibyśmy tę niepowtarzalną od tysiącleci szansę rozwoju. I tu się pojawia coś takiego jak KONSERWATYZM. A wraz z nim – społeczna omerta, dulszczyzna, wymagania, oczekiwania, żądania. Konserwatyzm jest programem kontrolnym, taką „nakładką systemową„, moderatorem.

Proszę, zrozumcie to, i nie potępiajcie tego do końca. Ludzkość jako całość nie jest gotowa na liberalizm, na swobody. Popatrzcie na to, co dzieje się w sytych społeczeństwach Zachodu. Dzięki liberalnemu ogłupieniu i chęci zbawiania świata, sprowadzili sobie islamistów. Bo to co jest w UE i w USA nie jest mądrym i twórczym liberalizmem, ale jest przegięciem, głupotą. Dlatego teraz mamy lekką, konserwatywną korektę tych wypaczeń – Trump, Kaczyński, Orban, Le Pen i inni.

Zbyt duża doza liberalizmu degeneruje społeczeństwo. Na to gotowe są tylko jednostki. Poza tym, ktoś te drzewa musi sadzić, ktoś te domy musi budować, ktoś te dzieci musi płodzić. To utrzymuje społeczeństwo w ryzach, dzięki temu cywilizacja trwa i rozwija się, pomimo ogromnych trudności. Wielu z nas chciałoby zbyt szybko wyzwolić ludzkość z tych wielowiekowych kajdan. A tak się nie da.

Te i inne dylematy opisywałem w poniższych ciekawych felietonach:
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Co pozostaje z marzeń młodości zderzających się z systemem? Niewiele..

I dalej: ta zabawowa natura człowieka zderza się z konserwatyzmem, którego zadaniem jest jej stabilizowanie. Trzeba jakoś zachęcić ludzi do ciężkiej pracy, do rozmnażania, do tego by zachowywali się normalnie. Kolejną kwestią jest to, że gdyby nie to, to Ci ludzie by się po prostu zdegenerowali. Więc daje się człowiekowi te kilkanaście lat na wyszumienie się, na snucie marzeń, na radość. Potem jest już wymagane, byś służył społeczeństwu. De facto każdy mu służy – np śpiewając, grając, pisząc, tworząc, zasiewając nowe idee. Od tych, którzy tego nie potrafią, wymaga się po prostu pracy 8 godzin dziennie i założenia rodziny. I to jest dobre i bardzo potrzebne, o ile nie narzuca się tego wszystkim.

Z marzeń młodego człowieka pozostaje najczęściej ciężka i / lub nudnapraca po 10, 12 i więcej godzin. W Polsce za niewielkie pieniądze, na umowie śmieciowej. Ale natura ludzka, ta liberalna i zabawowa, domaga się swojego. Domaga się pozytywnych bodźców, których z każdym szarym rokiem jest coraz mniej i mniej. Więc na scenę wkraczają narkotyki, w tym alkohol, i szereg innych uprzyjemniaczy, i przy okazji uzależniaczy. Część narkotyków jest legalna – w Polsce alkohol, tytoń, kawa. Inne są nielegalne. Prostytucja, hazard też się w to wliczają.

Uzależniacze są potrzebne, ponieważ ludzkość jest nieszczęśliwa. Sokrates mówił, że życie nieświadome nie jest warte przeżycia. I tak jest w istocie – życie większości ludzi to koszmar śniony na jawie. Elita ich wyzyskuje. Biorą rzeczywistość za taką, jaką przedstawili im nauczyciele, rodzice, media – którzy także nic o życiu nie wiedzieli. Wystawieni są na pastwę własnych emocji, których zupełnie nie rozumieją, i które nimi całkowicie rządzą. Szarpią i szamoczą się z życiem, do którego to życia nikt przecież nie dał instrukcji obsługi. A jeśli nawet dał – to w 90% przypadków nie działa lub jest fałszywa.

Ludzie potrzebują narkotyków ponieważ są BARDZO nieszczęśliwi

Skoro ludzkość jest nieszczęśliwa, to trzeźwość sama w sobie jest oczywiście koszmarem. Jeden ze znanych artystów made in Hollywood mawiał, że on i jego kumple wieczorem mogą wesoło pląsać w tańcu z kobietami. Podczas gdy o 11 rano co najwyżej mogą się wzajemnie pozabijać w walce na rewolwery i noże. I tak wygląda stan świadomości większości ludzi. Przyznam bez bicia – sam lubię wypić (wino lub piwo Perła, reszta za bardzo jebie szczynami) i zajarać. No tak zostaliśmy uszkodzeni, że wielu z nas nie potrafi bawić się, tańczyć, flirtować na trzeźwo, więc musi się odurzyć. Tylko najwięksi ekstrawertycy lub… oświeceni to umieją.

Tak więc ludzie łakną i pragną odurzenia, by choć na chwilę zapomnieć o traumatycznej i przykrej codzienności, o szarości i burości dnia. Dla wielu mężczyzn w moim wieku codzienne odurzenie się do nieprzytomności np 10 piwami marki Extra Strong jest jedyną rozrywką i radością dostępną w życiu. Jak bardzo przykre musi być takie życie. I to każdy rząd musi zrozumieć. Narkotyki muszą być legalne, przynajmniej ich część. Alkohol, tytoń, kawa, a w innych krajach marihuana. W wielu krajach legalne jest posiadanie np kilku gramów amfetaminy, heroiny lub koksu. Przykład: Czechy.

No i czy w Czechach to purytańskie społeczeństwo z tego powodu się zawaliło? Czy system uległ kolapsowi? Albo w Holandii, lub w wielu stanach USA? Nie. I teraz pora złamać tabu, które jest ściśle strzeżone i którego boją się praktycznie wszyscy politycy. Nie tylko prawicy, ale także lewicy. Otóż system na Ziemi jest tak zaprojektowany, by… spełniać życzenia i pragnienia (np podświadome…) mieszkających tu ludzi. I na to, by natychmiast wypełniać nisze, czyli miejsca gdzie powstaje jakaś „próżnia„.

Jeśli państwo nie zapewni ludowi narkotyków, to zrobi to mafia

Jeśli państwo nie zapewni ludności odpowiedniej ilości i podaży legalnych narkotyków, to zrobi to kto inny. Dawniej robili to zielarze, którzy uprawiali lub poszukiwali w lasach i na łąkach różne rośliny, których nie było w sprzedaży w karczmie lub szynku. Dziś zapewnia to… mafia. I tu musimy złamać kolejne już tabu. Jeśli państwo nie zapewni obywatelom narkotyków, to zawsze, ale zawsze zrobi to mafia. Od tego nie ma ucieczki nigdy i nigdzie. I żadne zwalczanie mafii, żadne prawo, żadne ustawy, żadne akcje edukacyjne i obywatelskie temu nie zaradzą. Absolutnie żadne – bo taka jest już ludzka natura. Młodzież, a nawet starsi będą mieli z tego potężną bekę, odpalając kolejnego blanta lub podając sobie kokainę dożylnie.

Zresztą instytucja państwa jest największą mafią jaka istnieje. Bo popełnia ona swoje zbrodnie w majestacie prawa. „Masa” z mafii pruszkowskiej zeznał, że oni byli mafią podwórkową, kontrolowaną przez największą mafię. Czyli ludzi WSI – wojskowych służb informacyjnych, dawnego SB. Tak samo to amerykańskie CIA kontroluje pomniejsze mafie, jak i kontroluje przerzut opium z Afganistanu i kokainy z Ameryki Południowej. Zapamiętajcie raz na zawsze jedną z najbardziej ukrywanych prawd tego świata. Gdyby państwa świata naprawdę chciały rozprawić się z mafiami, to zrobiłyby to w czasie krótszym niż trzy miesiące.

Walka z mafią celowo jest prowadzona tak, jakby policja i spec-służby były dziećmi bezradnie brodzącymi we mgle. A przynajmniej tak się to przedstawia „owieczkom” w telewizji. A prawda jest taka, że ta walka jest celowo nieskuteczna. Wielu ludzi sprzeciwiających się estabiliszmentowi podejrzewa, że politycy różnych opcji mają gdzieś na Kajmanach tajne konta, a na nich miliony dolarów. I że za kulisami krążą miliardy dolarów. Nie jest to prawdą – ponieważ za kulisami krążą TRYLIONY brudnych dolarów (nie, nie biliony, ale tryliony).

Gdyby naprawdę chciano się rozprawić z mafią, to…

Gdyby instytucja państwa chciała naprawdę rozprawić się z mafią (którą tak naprawdę sama kontroluje, tak jak cesarz Japonii kontroluje Jakuzę), to zrobiłaby coś bardzo prostego. A mianowicie, zalegalizowałaby narkotyki, prostytucję, hazard, i ustanowiła na nie wyłączny monopol państwowy. To jest kolejne tabu, z gatunku tych ekstremalnych, wręcz prawie niemożliwych do złamania.

Przy czym konieczne byłoby wprowadzenie pewnych blokad, by ludzie nie zaćpali i nie zaruchali się na śmierć. Bo nad tłumem trzeba panować. Proponuję więc:
-wyłączny monopol państwowy, za którego złamanie grozi max 25 lat więzienia;
-specjalne ustawy anty-mafijne, np zaostrzające kary za działalność typową dla mafii;
-dostępność większości narkotyków od 18, zaś alkoholu i marihuany od 16 roku życia – a za złamanie wysokie kary;
-dostępność narkotyków (oprócz marihuany i alkoholu) za okazaniem specjalnej, elektronicznej karty;
-ograniczenie częstości kupna narkotyków innych niż alkohol i marihuana. Np jeden, dwa lub trzy razy w tygodniu. Heroina i kokaina – jeden raz na dwa tygodnie;

Rozwiązanie globalnych problemów jest często tak proste. Tylko przez wyznawanie różnorakich doktryn staje się ono trudne do pojęcia i niemożliwe do wprowadzenia. Celem doktryn (ideologii, religii i innych) jest przecież zaciemnienie rzeczywistości, jest zafałszowanie prawdy. To, co Ci radzę – myśl samodzielnie, nie padaj na kolana przed ideologią lub religią. Myśl jak człowiek wolny, jak potencjalny lider, a nie jak „owca” poddana jakiejś doktrynie.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 😉

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

GMO już w Polskich sklepach. Czy na pewno umiesz je rozpoznać?

jak-rozpoznac-gmo

Na wielu owocach – jabłkach, pomarańczach, bananach, cytrynach i innych, są widoczne naklejki. Widać na nich czterocyfrowy lub pięciocyfrowy kod. Dzięki temu możemy dowiedzieć się, jak został wyprodukowany dany owoc. A czy Ty znasz te oznaczenia i umiesz je rozpoznawać? Sprawdź sam..

Czy jest to GMO, czy jest to owoc hodowany metodami tradycyjnymi, czy też ekologicznymi? Poniżej na zdjęciu przykład takiej naklejki:

jak-rozpoznac-gmo

I teraz wyjaśnienie co one oznaczają, m.in. jak rozpoznać czy ten ładnie wyglądający owoc czy warzywko to GMO, czy nie:

-Kod czterocyfrowy, zaczynający się od cyfry 3 lub 4 – uprawa konwencjonalna
-Kod pięciocyfrowy, zaczynający się od cyfry 9 – uprawa ekologiczna
-Kod pięciocyfrowy, zaczynający się od cyfry 8 – żywność modyfikowana genetycznie (GMO)

Przy czym nie zalecam wpadać w panikę że jakiś składnik jest GMO, albo że nie wszystko co zjadasz jest produkowane metodami ekologicznymi. To naprawdę do niczego dobrego nie prowadzi. Jeśli już, to prowadzi to do złych odczuć – strachu przed chorobami, poczucia winy że nie dotrzymujesz postanowień diety, i innych negatywnych.

A tego typu złe emocje, jak wiemy nawet z klasycznej psychologii, potrafią doprowadzić do rozstroju organizmu. A potem do choroby. Często podkreślam, że nasze pozytywne nastawienie, rezygnacja z negatywizmów (szokujące wiadomości, teorie spiskowe), pogodne usposobienie, pogodzenie się z życiem i światem – jest ważniejsze niż dieta. Diet jest wiele, i są one jak ideologie.

Każdy swojej diety broni, i każda dieta na każdą osobę działa inaczej. Czasami zupełnie inaczej, jednemu pomagając, innemu szkodząc. Ale dobry nastrój i emocje działają na każdego bez wyjątku. Są pewne oczywiste wyznaczniki zdrowej diety, które są uniwersalne. Unikamy dodatków smakowych (aspartam, glutaminian itp), konserwantów, źródeł białego cukru. Unikamy też fast-foodów i żywności wysoko przetworzonej.

Ale z drugiej strony, nie można popadać w jakiś obłęd, w psychozę strachu, że np na mieście zjadło się potrawę z kukurydzą. A już absolutnie niedopuszczalny jest tzw food-shaming, czyli piętnowanie kogoś ze względu na to, że tego lub owego nie je lub je. Czyni on z osoby go uprawiającej albo jakiegoś nawiedzonego oszołoma, albo nienawistnika.

Poniżej przykłady food-shamingu – rasizmu jedzeniowego, piętnowania za jedzenie / niejedzenie czegoś:

 -Mięsożerca: LOL, nie jesz mięsa? xD Jesteś jakiś wege-niewiadomo czy co? Przecież trzeba jeść, zachowywać się i myśleć jak wszyscy, ale obciach! Przecież kto jest wege ten rucha kolegę!

-Wegetarianin: LOL, jarasz zioło i czasami pijesz piwo? I Ty chcesz nazywać siebie tym dbającym o zdrowie?

-Weganin nr 1: LOL, czekolada gorzka z Goplany? Przecież to sama chemia, umrzesz od tego! Czekolada tylko bio i eko i organic z Kambodży, w cenie 69,99 zł za tabliczkę! Reszta to syf i chemia i „guwno”!

-Weganin nr 2: LOL, jesz jaja i sery?! Jesteś mordercą zwierząt tak czy owak, jesz padlinę i nie mów mi tu o mięsie teraz!

-Bretarianin: LOL, to Ty jesz? To takie niskie i przyziemne.. Człowiek może przecież żywić się powietrzem i światłem! Że co, że jestem teraz na OIOM pod kroplówką z glukozy? To chwilowy spadek wibracji, ale wierzę że w końcu mi się uda!

-Mainstreamowy dietetyk: LOL, nie chcesz jeść tego produktu z GMO, do którego wyprodukowania użyto 20 kilogramów konserwantów, antybiotyków, pestycydów i paszy GMO? xD Jesteś oszołomem wierzącym w teorie spiskowe! Pewnie chodzisz po domu w aluminiowym hełmie na tym zakutym od spisków łbie!

Food-shaming to po prostu wariactwo nieprzepracowanego ludzkiego ego..

Food-shaming to obecnie plaga internetu jak i dyskusji w realu. Człowiek i jego ego są przewrotne. Chwalenie się samochodem staje się powoli czymś „niskim„. Więc teraz szpanujemy tym, że jemy jakościowe mięso, krwiste steki, wymyślne burgery w modnych i drogich knajpach. Albo inaczej: jesteśmy weganami, i to skrajnymi, i dbamy o własne zdrowie, jak i los biednych zwierząt.

Ego rośnie, zrzeszamy się w grupki. Walczymy nie tylko w relacji weganin-mięsożerca. Ale ganimy, obrażamy i dyscyplinujemy nawet takich samych wegan jak my. Bo przecież co to ma być za picie piwa, albo jedzenie gorzkiej, bezmlecznej czekolady z marketu. No jak to tak, za to należy się hejt, zdyscyplinować, zgnoić, obrazić, i przede wszystkim – wywyższyć swoje ego w radykalizmie.

Food-shaming jest jak walka jednej ideologii z drugą, jak walka dwóch nielubiących się religii. Ludzkie „wierności” są wg teorii okultystów (Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin i inni – polecam) samoświadomymi, żyjącymi własnym życiem „bytami zbiorowymi„. Mają one żreć naszą energię, głównie tą negatywną. To tłumaczy fakt, dlaczego nie mogą one w pokoju żyć obok siebie. Tylko mięsożerca nazywa wegetarianina oszołomem, a weganin nazywa mięsojada mordercą.

Mechanizmy psychologiczne i socjologiczne w food-shamingu są te same, co w walce innych wierności. Są to mechanizmy uniwersalne. Sam food-shaming prowadzi w konsekwencji do wypaczenia pojęcia dbania o zdrowie i dietetyki. Obrażając ludzi, zniechęca ich do jakiejkolwiek działalności w tym zakresie. Wielkim wyzwaniem dla ludzkości jest to, by różni ludzie wierzący w najróżniejsze ideologie, religie, doktryny, z różnymi dietami – mogli żyć w pokoju obok siebie. By nikt nikomu nic nie narzucał.

Jeszcze kilka ciekawych faktów o GMO jak i eko-żywności:

-W Polsce kupuje się kilkanaście razy więcej żywności ekologicznej czy organicznej niż się jej produkuje. Na pewno nie wyjaśnia tego import z innych krajów. Po prostu wiele żywności tradycyjnej lub nawet GMO jest sprzedawana jako eko lub organic. Sam znam przykład pana Janusza czy tam Józka ze szczecińskiego targowiska Turzyn. Na stoisku ma eko-marchewkę, a przynajmniej tak twierdzi. Bo kto mu to sprawdzi? Sprzedaje ją kilka razy drożej. W konsekwencji, zamiast kupować potem w monopolowym jabcoka typu „bełt wiśniowy„, kupi sobie dobrą gorzałkę i się nią sponiewiera.

-Całość uprawy kukurydzy w Polsce jest GMO. Dlaczego? Bo punkty skupu tak ustaliły normy, że nie kupią od rolnika innej kukurydzy niż GMO. Dodatkowo, praktycznie całość soi na świecie to organizmy GMO. I są one sprowadzane do Polski. Oficjalnie, można sprowadzać tylko pasze GMO dla zwierząt, co robi się w ilościach setek tysięcy ton rocznie. Jednak nie przeszkadza to istnieniu produktów GMO dla ludzi.

-Czy owoce i warzywa w marketach i dyskontach są szkodliwsze? Panuje powszechnie takie przekonanie, że owoce i warzywa z bazaru są zdrowsze, zaś te z marketów to niemal sama chemia pomieszana z plastikiem. I to w dodatku chińskim. W większości jest to bzdurą. Glazurowane i błyszczące jabłka można kupić i na ryneczku i w markecie. Poza tym, te owoce i warzywa są generalnie od tych samych dostawców, i jakość jest porównywalna.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z dziedziny zdrowia, chorób, żywności i medycyny. Linki do nich zamieszczam poniżej. Na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na Twoje pytania i wątpliwości: 🙂
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Jak sobie pomóc w bezpieczny sposób?
Ogłupiają nas za pomocą fluoru i innych trucizn. Zobacz jak się przed tym bronić – to możliwe!
Leki na cholesterol powodują ślepotę, depresję i szkodzą na serce
Niesamowita rola witaminy C w zdrowieniu! Czy na pewno o tym wiedziałeś?
Brom – tak samo szkodliwy jak fluor! „Kulisy jego wprowadzenia do żywności nie są jasne”
Niedobór witaminy D3 i jego konsekwencje. Dotyczy to ponad 90% Polaków! Zobacz jak mu przeciwdziałać
Czy zdajesz sobie sprawę jakie są konsekwencje nadmiaru wapnia? Ma go wielu z nas, wynika on z diety

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

relacje-damsko-meskie

Związki.. Ileż o nich można rozmawiać. Miliony książek – od romansów, po psychologiczne, ogrom dyskusji, żartów, dowcipów. To główny temat na terapii, czy to tej odbywającej się przy szklaneczce whisky, czy tej w gabinecie psychologa.

Pierwsza i najważniejsza prawda – nikt lub prawie nikt nam nie przekazuje rzetelnej wiedzy na temat związków. Nikt nie przekazuje też wiedzy o emocjach, relacjach, uczuciach. Nie mieli jej nasi rodzice, dziadkowie i wszystkie pokolenia żyjące od zarania dziejów. W większości spali oni snem kamiennym. Byli całkowicie we władaniu swoich emocji, zależni od nich. Nie potrafili ich kontrolować, to one kontrolowały ich. Nie rozumieli ich, w związku z czym często korzystali z nich destrukcyjnie.

To dostaliśmy w spadku my, dzieci lat 70, 80, 90, 00 – od których świat zaczyna powoli wymagać radzenia sobie z emocjami. Gdyż taki jest zamysł ewolucyjny naszej planety. Ta nowa świadomość swoich emocji wykuwa się w bólach, gdyż każdy rozwój (dziecka, dorosłego, ludzkości jako zbiorowości) odbywa się poprzez łzy i cierpienia.

Społeczeństwo, życie, świat – to gra, iluzja, rodzaj eksperymentu laboratoryjnego. Kto pozna prawdziwe reguły, nieskażone ideologiami, religiami, społecznymi stereotypami, ten wygrywa. Lub chociaż nie przegrywa tak jak zdecydowana większość, która bierze symulację o nazwie „życie” na poważnie. Nie ma powodu by brać to wszystko na poważnie, martwić się że czegoś nie masz, że ktoś ma więcej, panicznie pragnąć i gonić za nie wiadomo już czym. Zatrzymaj się. Wysiądź z pociągu który jedzie w samą przepaść. A wtedy świat sam się zatrzyma i da Ci wspaniały prezent.

Kolejna ciekawa prawda, którą chciałbym Wam przekazać, to fakt, że to nie do końca prawda, że przeciwieństwa się przyciągają. Przyciągają, na pewnym etapie, u ludzi mniej świadomych siebie i świata. Ale związek przeciwieństw najczęściej nie jest udany. A często bywa.. wybuchowy, jak w chemii, pozostawiając po sobie pożar lub powybuchowe zgliszcza.

Szczęśliwe relacje są tam, gdzie spotykają się dwie osoby świadome siebie i świata, o odpowiednio wysokiej mentalności. Cały sekret tkwi w tym, by tworzyć relacje z osobami zbliżonymi mentalnością do nas. I tu, na tym etapie, przyciągają się już podobieństwa. Jak ktoś jest nieszczęśliwy, zagubiony w świecie i emocjach, to szuka.. tych emocji. Silnych emocji – pozytywnych, ale i negatywnych. Być może szuka ich podświadomie, by mieć „materiał laboratoryjny” do przeprowadzenia doświadczeń na sobie, i nauczenia się sztuki zwanej życiem.

Nauczenia poprzez ból i cierpienie, poprzez doświadczanie. A silne emocje mogą dać niestabilni emocjonalnie i często psychicznie ludzi. Archetypy zimnego, ale drania czy wrednej suki (modliszki) są już silnie zakorzenione w społeczeństwie. Z kolei gdy ktoś ma już dużo życiowych lekcji przepracowanych, jest stabilny, emocje nie kierują nim za bardzo, to raczej jest w spokojnych związkach. Pokaż mi w jakim związku jesteś, a powiem Ci, jaka jest Twoja mentalność i świadomość.

Zaskoczę i być może zszokuję Cię czymś. Jeśli interesujesz się psychologią i jej przedłużeniem – ezoteryką, gnozą, to na pewno zahaczałeś te tematy, i to nie raz. Czytałeś więc to, jak powinna wyglądać dobra relacja. Czy jak powinno się dobrze wychowywać dzieci. Ale kłopot w tym, że zdecydowana większość ludzi nie dorosła do relacji związkowej, miłosnej. Jeszcze większa część społeczeństwa nie dorosła do tego, by być rodzicami. Ale w naszym świecie do tego wystarczy sam penis i pochwa. Więc mentalne dzieci w ciałach dorosłych, nic nie wiedzące o świecie i emocjach, szamoczące się z życiem, płodzą dzieci i przekazują im to w spadku.

Swoje lęki, kompleksy, traumy, i szereg innych złych wzorców. To jest właśnie piekło nieświadomości. Jeśli chcesz żyć lepiej, mieć lepsze, spokojniejsze relacje, które nie są roller-coasterem, to powinieneś zawsze dążyć w górę. By rozwinąć się więcej niż społeczeństwo, by być od niego lepszym. I nie ma w tym pogardy ani narcyzmu. Społeczeństwo jako masa zawsze równa w dół. Ten mechanizm musi zaistnieć, by w miarę mało ludzi było z tego społeczeństwa wykluczonych. By rozmnażało się, pracowało, brało kredyty, napędzało systemowi konsumpcję i PKB.

Jeśli chcesz być przeciętniakiem, to czekają Cię przeciętne związki, z naczelną zasadą roller-coastera. Czyli od wyżyn euforii, aż po dno upodlenia i rozpaczy. Od focha czy czegoś znacznie gorszego, po omdlewanie z rozkoszy. Co oczywiste – bodźców negatywnych będzie zdecydowana przewaga. I czekają Cię przeciętne cele w życiu – ślub, dzieci, kredyty, szarość dnia powszedniego. Taki człowiek skończy też przeciętnie. A jak kończą przeciętne rodziny, małżeństwa? Jest to kolejna zakazana prawda, tabu społeczne, ukrywane przed rozgorączkowanymi młodymi głowami. Kończą przeciętnie. Czyli źle. Nienawidząc się z każdym rokiem coraz bardziej. Podświadomie zrzucając winę za brak kolorów życia na dzieci.

Dzięki rozwoju cywilizacji i technologii, nie ma czym się denerwować, emocjonować, nie ma tych emocji, adrenaliny. Dużo mniej realnych rzeczy i wydarzeń nam zagraża. Dawniej śmierć czaiła się na każdym kroku, a adrenalina wylewała się uszami, i to kilogramami. A konstrukcja ludzkiej psychiki pozostała taka sama jak w ciemnych czasach.

Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w erze atomowej, a emocjonalnie – w erze kamienia łupanego. Człowiek domaga się wciąż emocji i adrenaliny. Jakichkolwiek emocji, byle tylko były. Byle tylko coś się działo, byle tylko uciec od tej przerażającej ciszy. Podczas której ukazuje się głębia naszego jestestwa – opłakana głębia. Człowiek chce też za wszelką cenę uciec od przeraźliwej pustki swego jestestwa. Stąd wyszukuje sobie problemy, zagrożenia, choćby były one irracjonalne, z dupy wzięte.

Czyli tworzy je sobie z powietrza, z niczego. Wie to np mężczyzna, który jest z kobietą strzelającą przysłowiowe fochy. Nie chodzi wcale o merytoryczną wartość focha, bo jej najczęściej nie ma zupełnie. Chodzi o pokarm dla przerażonego umysłu i ego. Znałem ludzi, którzy jadąc na wieś, nad jeziorko, musieli mieć cały czas puszczony z radia heavy metal – muzykę brutalną, pełną przemocy. Rozumiecie to? Oni nie wytrzymywali tej ciszy, bezczynności. Tak samo zrobili kiedyś eksperyment, w którym po godzinie bezczynności, bez żadnych bodźców, niektórzy uczestnicy woleli się razić paralizatorem.

Osoba która jest nieświadoma, ma niską mentalność, która szarpie się z życiem i emocjami, nie rozumiejąc ich – wykazuje bardzo specyficzne zachowania w związkach i relacjach. Oto kilka z nich: zazdrość, zaborczość i chęć kontrolowania, obrażanie się o znajomości realne bądź internetowe, brak zaufania, urządzanie fochów (najczęściej o nic lub o absurdalne rzeczy), obrażanie się, grożenie odejściem, krzyki, awantury. Będzie miała obraz idealnej relacji i będzie wkurzać się o wszystko, o każdą bzdurę.

Bo przecież życie ma być dla niej niczym blog na instagramie. Gdzie nawet sracz ma błyszczeć. Będzie Cię próbowała zmieniać na siłę, byś tym ideałem z obrazka, a raczej z ekranu TV się stał. Taka osoba jest mentalnym dzieckiem – przerażonym i zagubionym – niezależnie od tego, w jakim wieku jest jej ciało. Jest także najczęściej duchowym dzieckiem (młoda dusza), ale to inny, grubszy temat. Nie, to nie jest normalność. To jest choroba, to społeczno-mentalne niewolnictwo, to patologia, której hołduje większość społeczeństwa.

Z tak postępującą osobą prawdziwej i szczerej relacji nie będzie. Będzie roller-coaster w którym nawzajem będziecie się ranić. Potem może ślub, kredyty itp, i niszcząca duszę szarość dnia. Tacy ludzie mają swój świat i swoje doświadczenia. Jeśli jesteś ponad – najlepiej nie wchodź w ich świat. Wchodząc w ich świat sam będziesz cierpiał, a im nie pomożesz. Nie zmienisz też ich, bo im takie trudne życiowe lekcje są potrzebne. Walcząc z nimi i gardząc, także narażasz się na cierpienie. Jedyna recepta, to mądrze i spokojnie się zdystansować. I nie jest to unikanie relacji. Tu klasyczna psychologia nie ma racji, bo przed takimi ludźmi trzeba się bronić.

Na koniec felietonu: wielu mężczyzn zastanawia się, jak wyjść z friendzone. Są zakochani w kobiecie, która zaproponowała im tylko przyjaźń. Za to ta kobieta woli niegrzecznego chłopca, drania, który zdradza, pije i bije. Ale jest on taki pociągający. Kobieta zwierza się przyjacielowi z tego, jaki to drań jest draniem, jak nie szanuje, jak źle traktuje. Ale nie słucha rad przyjaciela, i nie odejdzie od drania, stale do niego wraca.

Moja rada: jak wyjść z takiego friendzone? Nie chciej wyjść z takiego friendzone ku związkowi z kobietą o takiej mentalności. Ona właśnie tych złych doświadczeń z dupkiem potrzebuje do rozwoju. Zastanów się też, co jest w Tobie nie tak, skoro takie kobiety przyciągasz. Płeć przeciwna i relacje z nią są lustrem nas samych, wiele o nas mówią. To co napisałem w tych dwóch akapitach, odnosi się także w drugą stronę – relacja zimna suka i ciepły mężczyzna. Mężczyzna w friendzone powinien nabrać swojej wewnętrznej, męskiej mocy, w wariancie pozytywnym, a więc innym niż agresywno-patriarchalny. Powinien też przepracować swoje traumy i kompleksy.

Autor: Jarek Kefir, z wiedzy i inspiracji bliskich osób 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Ludzie są wykończeni informacjami. Świat polityki, ideologii i nadmiernej filozofii prowadzi do upadku

duchowosc

Pisałem kilka razy, że tradycyjna psychologia, ta, która dumnie uważa się za naukę i odcina od „oszołomstwa„, ogranicza nas i redukuje postrzeganie ludzkiego bytu. W sumie opera się ona, jak i cała nauka, o nurt zwany racjonalizmem czy też redukcjonizmem. Jest to filozofia materialistyczna, która sprowadza świat tylko do widzialnej materii i zależności wewnątrz niej. Jest to podejście wprowadzone przed wieloma laty przez Kartezjusza i Newtona, potrzebne na pewnym etapie, by nauka i ludzkość się rozwijały.

Dodam do tego kilka nowych spostrzeżeń. Psychologia uważa, że trzeba pracować nad swoim ego. Z kolei ja uważam, że trzeba nie tyle pracować, nie tyle.. walczyć z nim, co poznawać je i jego gry, i dystansować się od niego. Odnośnie związków psychologia uważa, że trzeba pracować nad zazdrością, nad zaborczością i chęcią dominacji, nad tym by utrzymać obraz siebie jako idealnego monogamisty. Ogólnie, problemów związkowych jest całe multum,  Ja zadaję pytanie – po co nad tym pracować, skoro lepiej tego nie wpuszczać do swojego życia?

A jeśli to już jest, a u każdego to jest lub kiedyś było – programowanie społeczno-rodzicielskie robi swoje, to lepiej z tego po prostu zrezygnować. Jeśli czegoś świadomie nie wpuszczasz do swojego umysłu, do swojego życia, to tam tego zwyczajnie nie ma. Proste, prawda? Nie musisz więc nad tym pracować, walczyć z tym, fochać się, zazdrościć, kontrolować i dominować partnera. Czy żądać by był, była ideałem z Playboya czy Greya.

Wielu z nas, o ile nie wszyscy, mamy w głowie jakiś obraz ideału. Idealna partnerka, idealny partner. Idealny rodzic. Idealny katolik, idealny lewicowiec, idealny biznesmen, idealny członek społeczeństwa, idealny „normalny człowiek„.. Kłopot jest taki, że ideały.. Nie istnieją. Nawet mężczyzna czy kobieta po jakiejś ezoterycznej, alchemicznej transmutacji, po zjednoczeniu elementów podświadomości, umysłu i nadświadomości, zintegrowaniu wewnętrznej kobiecości i męskości – nie będzie ideałem. Bo cóż, do obrazu Greya jednak będzie mu daleko. A idealnym katolikiem czy idealnym, społecznym przeciętniakiem, nie za bardzo będzie chciał być.

Z drugiej strony, nasz ziemski świat jest daleki od ideału. Część ezoteryków i gnostyków uważa, że ten świat jest planetą więzienną, inaczej – planetą piekła. Obecnie daleki jestem od tego stwierdzenia, ale kiedyś popełniałem ten błąd i tak myślałem. Ten świat jest raczej maszyną szkoleniową. Od „owiec” wymaga i daje co innego, od „wilków” (bankierów, polityków, biznesmenów, psychopatów itp itd) wymaga i daje co innego. Zaś jeśli chcesz być orłem – być wolny, jeśli chcesz zaznać prawdziwego olśnienia świadomości – to świat ma jeszcze inne wymagania. Często są to wymagania wysokie, trudne do zniesienia i spełnienia. I jeśli odrobisz swoje często ciężkie, życiowe lekcje – daje Ci coś jeszcze innego. Ale pięknego.

I wróćmy do meritum: jeśli wymagasz od siebie lub od kogoś by spełniał warunki idealnego kogoś tam.. To na 100% przyniesie to Tobie i tej Bogu ducha winnej osobie cierpienie. A często chcący podbijać świat 20, 25, 30-latkowie, mają taki obraz ideału, i wymagają tego ideału od siebie i innych. Chcą by życie było wyśrubowane na maxa. By było jak z fotoszopowego zdjęcia Kardiashan lub ze Stocka. By było dopięte na ostatni guzik i „błyszczące„, niczym instagram blogerki kulinarnej lub modowej. Nawet ten pierdolony sracz, gdzie się sika, robi kupę i rzyga – ma błyszczeć niczym diament.

Ale życie takie nie jest. Często koło 30-stki przychodzi moment uspokojenia i stabilizacji – choć dotyczy to tej bardziej kumatej mniejszości. Dodam – bardzo małej mniejszości. Bo reszta dalej hołduje tezie: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.” Zaczynasz wtedy dostrzegać, że zamiast agresywnej i emocjonalnej, życiowej pogoni za Bóg wie czym… Ważniejszy jest po prostu spokój, mniejsza lub większa stabilizacja. Czy partner u boku, który po prostu Cię rozumie, podziela Twoje wartości, wspiera w rozwoju i… nie wdeptuje w ziemię. Jak to mają w zwyczaju „idealne” przecież księżniczki czy „idealni” niegrzeczni chłopcy.

Ideał, dążenie do niego i wymaganie go od innych, naprawdę powoduje dużo kwasów, rozczarowań, poczucia niespełnienia, złych emocji. Nie wierz ani psychologom, ani coachom kasującym kilka stówek za udział w prelekcji. Po prostu świadomie zrezygnuj z ideału / ideałów. Ani nie dąż do niego, ani nie wymagaj tego od innych, ani nie zwalczaj tego jako błędnego. Niech wszystko to, co przynosi złe rzeczy, będzie poza Twoją percepcją, i nie będzie zasilane ani pozytywną, ani negatywną energią.\

Ideały to twór systemu tworzony po to, byś był niespełniony i nieszczęśliwy. Cel istnienia ideałów to niespełnienie, które powoduje, że dążymy do osiągnięcia ideału. Z jednej strony, napędza to konsumpcję, PKB, sprawia że system i cywilizacja trwają. Z drugiej strony – nie demonizujcie tego i nie wkurzajcie się, że świat jest tak skonstruowany. Bo taka postawa prowadzi do psychicznego wyniszczenia. Ideały są potrzebne, by wymusić ten choć minimalny rozwój u „owiec„. Bez tego, i bez szeregu innych, przykrych i bolesnych bodźców, nie byłoby rozwoju, postępu naukowego i społecznego, cywilizacja nie mogłaby trwać. Byłaby za to anarchia – trudna nawet do wyobrażenia. Na pewno nie chciałbyś żyć w takim świecie.

Ceną za rozwój rodzaju ludzkiego i zachowanie homeostazy systemu, jest nasze (nie)szczęście. Służba systemowi, bez realizacji naszego własnego „ja„, przyczynia się do nieszczęścia, a w dalszej perspektywie – do wypalenia, depresji, a potem chorób, także takich jak zawał, udar, rak. Kluczem jest z jednej strony wyjście poza system i nie służenie mu.. A z drugiej strony, zawarcie z nim „zgody„, nie walczenie z nim. Walka zawsze prowadzi do wyczerpania. Zwycięzca jest jeden, a cała reszta to przegrani. Nie chodzi o walkę i histeryczne szamotanie się, ale nie chodzi też o bierną, „owczą” akceptację.. Jest to trudne do wytłumaczenia, ale mam nadzieję, że łapiecie. 🙂

Cytat: „Ludzie dali się złapać w sidła kapitalizmu.. To dlatego tylu z nas tęskni za PRL-em. Systemem gdzie odwalałeś byle jak i byle gdzie swoje 8 godzin, a później, ani na ulicach, ani w TV, ani w gazetach nie kusiły Cię reklamy, które nakazują nam dzisiaj jak żyć i jak „być szczęśliwym”. Coś zjadłeś, z kimś się spotkałeś, ludzie niczego sobie nie zazdrościli bo nikt niczego nie miał. Ale w tym samym czasie i w tym samym systemie byli też nieszczęśliwi! Bo różnimy się. Byli tacy, którzy chcieli więcej. Nowe auto. Nowy telewizor. Marzyli by wyjechać na Zachód. Zarobić i żyć „jak na filmach”.

Nie ma sytuacji w jakiej wszyscy mogliby być zadowoleni. Jest w nas instynkt ciągłej rywalizacji. To coś powoduje, że ludzkość się rozwija, ale efektem ubocznym jest to, że w jakimś momencie w życiu stajemy się nieszczęśliwi. Być może gdyby szkoła od małego pomagała nam w zrozumieniu tych mechanizmów, ludzie wybieraliby jedną z dróg, ale nikt nas tego nie uczy, a na doświadczenie życiowe należy zaczekać. Często tracimy pół życia na to by zrozumieć proste sprawy. Bo to wszystko jest bardzo proste i bardzo skomplikowane.”
~Art Go

Zobaczcie na te poniższe słowa:

Ja tego nie rozumiem. Z życia nie trzeba robić jakiejś nie wiadomo jakiej kabały, nie trzeba tu jakiejś tajemnej wiedzy czy czego tam. To niepotrzebne by żyć. Wiesz, lubię takie zwykłe proste życie. Praca, normalna praca. Dom i fajne autko. Nie że jakieś drogie, ale zawsze własne. Żona i uśmiech dziecka po długim i męczącym dniu pracy. Po prostu normalność, codzienna normalność, którą tak negujesz.”

Życie polega po prostu na normalności, na wyluzowaniu. Na zaniechaniu walki, rywalizacji, ale także, na zaniechaniu bezproduktywnych rozmyślań. Które są potrzebne na pewnym etapie, ale po czasie zaczynają zwyczajnie ciążyć i ściągać w dół. Jeśli człowiek jest w młodości w miarę zdrowy, to wybiera tę społeczną „normalność„, która tak naprawdę pełna jest sprzeczności, wypaczeń i patologii. No bo jeśli taki człowiek czuje się dobrze, ma w miarę lekkie i bezproblemowe życie, to nie ma powodów by podejrzewać, że życie dorosłych to jakiś złowrogi „system„, „iluzja” czy też „matrix„.

Nie, to przecież „normalność”, tak robią wszyscy, a skoro to robią i na fejsie widać, że są uśmiechnięci – to jest to dobre. I nie ma co się dziwić, że przeciętny człowiek, „owca„, który za młodości nie doświadcza jakiejś traumy, załamania, wierzy w to, co jest proponowane powszechnie. Często myślę sobie, co by było, gdybym nie doświadczył w swoim życiu upadku na samo dno. Byłbym silniejszy, potężniejszy? A może byłbym zwykłym lemingiem, miałbym te wszystkie rzeczy, oczywiście na kredyt, i z roku na rok stawałbym się coraz bardziej głupi, nienawistny, zgorzkniały i nieszczęśliwy?

Bo przecież nie byłoby tej traumy, więc nie byłoby impulsu do mojego rozwoju. Kim byłbym bez tych wydarzeń? może byłbym zwykłym, coraz bardziej zdegenerowanym przeciętniakiem, jakich miliardy na świecie? To jest ta tajemnica – temu służą traumy, by nas na siłę przebudzać. Na Ziemi nauka, przynajmniej na początku, musi być wymuszana siłą, na chama.

Dalej: szczęśliwe życie, i to duchowe (świadome, przebudzone) i to lemignowe – to codzienność. Proste, codzienne czynności i radości. Radość z tego, że choć się spóźniłeś, to zdążyłeś na autobus. Że są pierwsze oznaki wiosny, że świeci słońce. Choć jest tak wielu ludzi, którzy potrafią narzekać nawet na słoneczną pogodę, czy cokolwiek innego. Że jest przy Tobie on / ona. To życie w jakimś swoim, małym świecie.

Nadmierne filozofowanie, świat idei, ekonomii i polityki, prowadzi do lęku. Stąd pochodzi popularność medytacji, relaksacji, świadomego oddechu. Ludzie są wykończeni nadmiarem informacji, tą informacyjną i ideologiczną powodzią, która płynie zewsząd, np z mediów. Szczęśliwe życie to własna, autorska przestrzeń, to swoje własne, małe „coś„. Społeczeństwo proponuje młodym takie „coś„. Czyli: ślub, dzieci, rodzina, praca, kredyt hipoteczny, i inne, typowe życiowe cele. I jednocześnie, wiele młodym zabiera – bo służba systemowi odbiera nam samych siebie. Służysz od teraz systemowi, rodzinie, dzieciom, i nie ma już „Ciebie„, i Twoich radości, pasji, hobby.

Psychika współczesnego człowieka, ekstremalnie przeładowana różnymi, skrajnie sprzecznymi informacjami, potrzebuje uziemienia, potrzebuje życia „tu i teraz„. I społeczeństwo ze swoimi ograniczeniami, ignorancją, powszedniością, proponuje takie „tu i teraz„. Czyli to, co napisałem poniżej – te przeciętne, dzieciowo-ślubno-kredytowe cele w życiu. Ludzie nie chcą myśleć o nie wiadomo czym. Nie chcą rozbieganego, przerażonego umysłu.

A tu – ślub, dzieci, praca, kredyt – to jest zajęcie, to jest ucieczka od tego wiecznego rozgadanego umysłu. Jest to w pewnym sensie jakiś spokój, jakaś namiastka duchowego „tu i teraz„. Jest to życie w swoim małym świecie. Odcięcie od tych rozgorączkowanych panien i kawalerów. Skoro taka propozycja w świecie jest, to ludzie to biorą. A prawda jest taka, że aby być szczęśliwym, nie potrzeba zakładać rodziny.

Uważam, że najwyższą formą uduchowienia, rozwoju, ale także.. empatii, jest zrezygnowanie z posiadania dzieci, rodziny. I nie ma co dyskutować o tym z tymi którzy mają lub planują mieć dzieci. Z nimi nie ma dyskusji – oni mają swój świat i swoje doświadczenia. Czy z uczniem pierwszej klasy podstawówki dyskutowałbyś o matematyce wyższej, np o całkach?

Zrezygnowanie z posiadania dzieci to najwyższy możliwy wymiar empatii – empatia wręcz nie z tego świata, bliska tej empatii Boga. Bo rezygnujesz ze swoich bardzo silnych instynktów, i z bardzo silnej presji społecznej. Przeciwstawiasz się jej. No i rezygnujesz z powoływania na świat nowej istoty, która będzie cierpieć miliony razy. Dalej: ma to wymiar duchowy. Niektórzy gnostycy uważają, że rozmnażanie jest naszym grzechem pierworodnym. To rodzina najbardziej zasila matrix, system. Ona go tworzy.

Bez rozmnażania nie przedłużasz tego koła życia – a tak naprawdę koła iluzji, koła łez i cierpienia. Dlatego moja ocena rodziców i osób chcących mieć dzieci, jest surowa. I to nawet bardzo surowa. Widzę rozpaczliwy brak sensu w tym wszystkim. A więc także w rozmnażaniu. Niechęć do rozmnażania jest podobno typowa dla dusz bardzo starych, które są u kresu ziemskiej nauki, które mają za sobą setki, lub nawet tysiące wcieleń. Podobno bez rozmnażania się, czeka nas inny los po śmierci. Coś nowego, innego, niż ponowne wcielenie się w tym kole iluzji życia, np jako nasz pra-wnuk lub inny, dalszy przodek.

Mamy tyle możliwości. Miliardy miliardów. Dawniej jeśli miałeś penisa, dwie ręce i dwie nogi, to musiałeś być wcielony do armii. I walczyć, mordować, gwałcić i ginąć w imię interesów ojczyzny, ups, przepraszam – elity. Czy teraz, jeśli masz penisa – chcesz ginąć w imię ropy naftowej, w imię interesów UE i NATO, w imię pracodawcy płacącego najniższą krajową i zarabiającego miliardy rocznie? Zapewne nie. I ja też nie – to zwyczajnie głupie. No i teraz – skoro masz penisa lub macicę, to czy jest jakiś obowiązek rozmnażania, jak kiedyś ze służbą w armii?

To też jest wg mnie głupie. Ale system musi trwać, ludzie muszą odrabiać swoje lekcje, doświadczać, nawet wtedy, gdy nam te doświadczenia wydają się bezsensowne, niepotrzebne, okrutne. Wolność polega nie na służbie systemowi, i nie na walce z nim, ale na świadomym zrezygnowaniu z niektórych jego propozycji. Inne propozycje, które naprawdę chcesz, które Cię rozwiną, dadzą szczęście – przyjmiesz. Przecież też jesteś dzieckiem Ziemi i też masz na niej pełnoprawne miejsce, jak wszystkie istoty. I też żyjesz, doświadczasz i jesteś… zależny od systemu. Prawda?

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji i wiedzy bliskich mi osób 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania

swiadomosc

Jaka jest prawda o prawdziwej naturze człowieka? Jest ona bardzo prosta i jednocześnie.. bardzo trudna do pojęcia. I jeszcze trudniejsza do zaakceptowania. Napisano o tym opasłe tomy z różnych dziedzin – psychologii, psychiatrii, biologii, teologii, filozofii, teozofii. A tymczasem sprawa jest dużo prostsza niż myślimy.

Prawdziwa natura człowieka (podświadomość, dusza, jak zwał tak zwał), jest bardzo prosta i chce: tańca, wina, śpiewu, muzyki, seksu, zabawy, wolności, swobody, radości, wyrażania się, doświadczania, rozwoju..

I tutaj zaczynają się schody. Bowiem realia naszej planety są jakie są. By system trwał, w procesie wychowania, socjalizacji, jest tworzona nam druga, wirtualna podświadomość. Jest ona taką „nakładką systemową” na pierwotną ludzką naturę. Jest zaprogramowana na wzorce zgoła inne. To właśnie ta część skłania nas do wyrzeczenia się samego siebie. To ta część sprawia, że płodzimy dzieci, kupujemy kolejne niepotrzebne rzeczy, szukamy kolejnych wrażeń, zaharowujemy się pracując po 14 godzin na dobę.

Wyrzekamy się samych siebie także na inne sposoby. Oddając swoje myślenie i swoją wolność obcym bytom (ideologiom, religiom, sposobom na życie, doktrynom naukowym, psychologicznym i innym). Ta część jest w permanentnym konflikcie z naszą prawdziwą naturą która poszukuje szczęścia i spełnienia, ale najczęściej go nie dostaje. Powoduje to stan dychotomii, rozszczepienia, mentalnej schizofrenii. A to, wraz z pierwotnym lękiem przetrwania – odpowiada za większość globalnych problemów. O ile nie za wszystkie..

Ta „wirtualna podświadomość” jest właśnie tą konserwatywną, systemową częścią nas samych. Jej celem jest ograniczanie naszej natury, bo jej pełna ekspresja w ziemskich warunkach doprowadziłaby do anarchii i zapaści systemu. To jest ważne, co teraz piszę. Gdyż wraz z wirtualną podświadomością, tą toporną, konserwatywną, „owczą” i służalczą częścią nas, przychodzi coś, co trzyma system w ryzach. Przychodzi moralność, kojarzona przez nas z religiami, z hipokryzją, z cebulactwem.. Ale ona i inne zmienne systemowe, pozwalają ucywilizować te jednostki, które nie są gotowe na pełną ekspresję naszej beztroskiej, liberalnej natury.

Ich też musi coś trzymać za mordę. Tymi „zasobami ludzkimi” które są niereformowalne, też trzeba jakoś zarządzać. Ta katolicka, konserwatywna moralność „owiec„, chroni także Ciebie – właśnie przed agresją tychże owiec. Tak samo narzekasz na militaryzm, głosisz pacyfistyczne hasła, chcesz jedności całej ludzkości, głowę masz wypełnioną tego typu hasłami… A gdyby nie silna, agresywna i uzbrojona po zęby armia, straż graniczna, policja, służba więzienna, sądy i prokuratury – na które też narzekasz, to nie wyszedłbyś nawet do kiosku po gazetę, bez ryzyka utraty życia. Czy to ze strony chłopców w dresach, których – zgaduję – nie lubisz, czy to ze strony islamistów, których – zgaduję – rozgrzeszasz, bo polityczna poprawność.

Cytat: „Moje pokolenie, ci przed trzydziestką, zderza się z konsekwencjami tego, co miało domach. Nie zaznaliśmy komuny, ale się na nas odbiła, bo rodzice to przechodzili. Widzieliśmy ich słabość. Była iskra „Solidarności”, ale zgasła. Został strach i skromność: „Szanujmy to, co mamy, bo może być jeszcze gorzej, możemy to stracić. To pokolenie ma inny mental.”
~Mateusz Kościukiewicz

Cytat: „Ludzie dali się złapać w sidła kapitalizmu.. To dlatego tylu z nas tęskni za PRL-em. Systemem gdzie odwalałeś byle jak i byle gdzie swoje 8 godzin, a później, ani na ulicach, ani w TV, ani w gazetach nie kusiły Cię reklamy, które nakazują nam dzisiaj jak żyć i jak „być szczęśliwym”. Coś zjadłeś, z kimś się spotkałeś, ludzie niczego sobie nie zazdrościli bo nikt niczego nie miał. Ale w tym samym czasie i w tym samym systemie byli też nieszczęśliwi! Bo różnimy się. Byli tacy, którzy chcieli więcej. Nowe auto. Nowy telewizor. Marzyli by wyjechać na Zachód. Zarobić i żyć „jak na filmach”. Nie ma sytuacji w jakiej WSZYSCY mogliby być zadowoleni. Jest w nas instynkt CIĄGŁEJ RYWALIZACJI. To coś powoduje, że ludzkość się rozwija, ale efektem ubocznym jest to, że w jakimś momencie w życiu stajemy się nieszczęśliwi. Być może gdyby szkoła od małego pomagała nam w zrozumieniu tych mechanizmów, ludzie wybieraliby jedną z dróg, ale nikt nas tego nie uczy, a na doświadczenie życiowe należy zaczekać. Często tracimy pół życia na to by zrozumieć proste sprawy. Bo to wszystko jest BARDZO proste i BARDZO skomplikowane..
~Art Go

Czy myślisz, że to czasy się zmieniły? Czy myślisz, że to obecne, nasze pokolenie, straciło wartości, i hołduje tylko hedonizmowi? Takie myślenie nie jest prawdziwe. To nie świat się stacza. To nie czasy i nie obyczaje się staczają. To Twoja chęć życia maleje, to Twoja radość maleje, to Twoja marzenia topnieją. Jest to proces związany ze starzeniem się, gdy traum, niepowodzeń i zawodów jest coraz więcej. Siłą rzeczy rośnie wtedy konserwatyzm, potępianie młodych, zabranianie im radowania się życiem. Już kapłani starożytnego Egiptu ok. 5500 lat temu, narzekali na moralność i zepsucie młodzieży. Potem byli Rzymianie z ich słynnym: „O tempora, o mores„.

Narzekają także dzisiejsi 40-latkowie i starsi, niczym ich poprzednicy sprzed 5500 lat. Sami pomyślcie: to świat się zmienił? Gdyby świat zmieniał się na gorsze i psuł z każdym kolejnym pokoleniem, to dziś przypominałby już niewyobrażalne piekło. Tak jednak nie jest. Ma miejsce ten sam proces co zawsze – przejście indukowane pokoleń, o którym pisał Vadim Zeland. Coraz więcej żalu, pretensji, rozgoryczenia, złości.. Przyciąga coraz więcej i więcej złych emocji, myśli i wydarzeń. Stąd się bierze zgorzknienie jak i konserwatyzm ludzi starszych.

Jacy byli Twoi rodzice w młodzieńczym wieku? Jakie były ich radości, marzenia? Jest to ścisła tajemnica, temat tabu całej naszej cywilizacji, który skrywa piołun milczenia. Ma to symboliczne i archetypowe odwzorowanie nawet w starożytnych mitach religijnych. Maryja Panna (Biblia) była dziewicą nawet gdy urodziła syna, Jezusa. System pozbawił ją więc: seksualności, zmysłowości, radości, rozkoszy, marzeń, młodości.. Tak też, choćby podświadomie, postrzegamy naszych rodziców. Najczęściej po prostu nie wiemy, o czym marzyli w młodości. Nie rozmawialiśmy z nimi o tym.

Masz lat 25, 30, 35 lub więcej? Uważasz się za nowoczesnego, młodego człowieka? Chcesz znać marzenia, radości, tajemnice swoich rodziców? Owszem, nie znasz ich, bo oni musieli być tymi „świętymi„, „niepokalanymi„, „bez skazy„, by wychować Ciebie.. Pozwól, że ja zdradzę Ci tę ściśle strzeżoną tajemnicę. Spójrz na teledyski, teksty i koncerty zespołów takich jak Abba, Modern Talking, The Doors. Obejrzyj sobie film Dirty Dancing. Jak brzmi więc odpowiedź? Te marzenia, radości, grzeszki, błędy i rozkosze były dokładnie takie same, jak Twoje. I dokładnie takie same, jakie są od zarania dziejów. Co ich złamało, zniszczyło, pozbawiło marzeń? System, ta druga, wirtualna podświadomość.

Często mamy różne pretensje do rodziców. Ci mniej lotni wyrażają pretensje typowe. Ci bardziej zaawansowani zarzucają rodzicom, że nie przekazali nam wiedzy. Że nie nauczyli nas bronić się. Że nie nauczyli nas, jak być szczęśliwymi, bogatymi (materialnie i duchowo) i potężnymi. Że przekazali nam same lęki, kompleksy i traumy. Z którymi zmagać możemy się do końca naszych ziemskich dni. Ale to w końcu zależy od nas samych.

Rodzice dali nam to, co uważali za słuszne, i dali tego absolutnie 100%, choć dla nas nie jest to nawet 0,1%. Oni po prostu nie mogli inaczej. Byli całkowicie zdani na łaskę swojej nieświadomości i rządzącego nimi, społecznego oprogramowania (matrixa, zbiorowej hipnozy, wirtualnej podświadomości). No byli, jacy byli i są jacy są. To Ty, żyjąc w tym ciele, masz szansę się z tym uporać. Oni już nie, dokonają tego w przyszłych wcieleniach, może za tysiące lat. Ty żyjesz swoim życiem. Nie ma sensu rozwodzić się nad tym, dlaczego oni zrobili tak a nie inaczej.

I dlaczego Cię skrzywdzili. Wyobraź sobie. Rodzi się dziecko. Jego trochę… naiwna duszyczka ma nadzieję na zaznanie tego, co napisałem na samym początku felietonu – tańca, wina, śpiewu, muzyki, seksu, zabawy, wolności, swobody, radości, wyrażania się, doświadczania, rozwoju..  Ale od maleńkości jest poddawana silnemu programowaniu, które jej tego zakazuje. Jest poddawana duchowej lobotomii. Bo inaczej by nie przeżyła, nie przetrwała w systemie. Dusza nie dostaje tego, co myślała, że dostanie. To dużo szerszy temat. Gdyż duchowo, psychologicznie i biologicznie / fizycznie, jesteśmy niekompatybilni z realiami tej planety.

Dziecko jest więc uszkadzane, poddawane ograniczaniu. Nazywa się ten proces socjalizacją i wychowaniem. Jest on mimo wszystko niezbędny dla tych, którzy są słabo rozwinięci, niereformowalni. Inaczej nie da się ich powstrzymać przed czynieniem ogromnego zła, jak tylko brutalną ingerencją. Inaczej jest w przypadku „orłów„, wychowywanych przez „owczych” rodziców, i zmuszanych przez nich do beczenia razem z innymi owcami. Przynosi to ogromne cierpienia i traumy. Ani beczeć z owcami się nie umie i nawet nie chce, ani latać za bardzo nie można, bo zlęknieni dosłownie wszystkim owczy rodzice, zapobiegawczo związali skrzydełka.

Istnienie rodziców i ich programowanie Ciebie powinno się po prostu uszanować, pomimo że w większości było ono destrukcyjne. Nie dla ich dobra. I nie dla dobra i potęgi społeczeństwa i systemu. Ale dla Twojego dobra, potęgi, bogactwa, szczęścia. Gdyż to, co doświadczałeś z rodzicami i jakie emocje wobec nich masz, ma odwzorowanie w Twoim życiu. Narzekasz na biedę, lęk, depresję, trafianie na toksycznych partnerów? Wszystko to bierze się od programowania rodzicielskiego, a potem – od naszego obrazu rodziców.

Bowiem robimy później projekcję poprzez naszą nieświadomą część, z rodziców na nasz cały świat. Projekcja Twojego nieświadomego obrazu matki odpowiada za Twój obraz materii, fizyczności, natury. Tam tkwi odpowiedź np biedy. Projekcja Twojego nieświadomego obrazu ojca odpowiada za Twój obraz świadomości, duchowości, Boga. Jahve, allah – bogowie patriarchalni, ludobójczy, okrutni, zawistni – są taką nieświadomą (ale globalną) projekcją naiwnego umysłu dziecka. Jeśli postrzegamy boga (opiekuna planety Ziemi) jako istotę okrutną, nie dbającą o nas (archont, demiurg itp) lub oddaloną, opuszczającą nas, nieobecną (ateizm..), to też jest to projekcja naszego nieświadomego obrazu ojca.

W Polsce w tym samym czasie zapętliły się i wzmocniły aż cztery negatywne programy. Czyli: chłopski konserwatyzm katolicki, z jego fałszywą pokorą. Trauma dwóch wielkich wojen światowych, która będzie oddziaływać jeszcze wiele pokoleń. Mentalność homo soviecticus z zasadą nie wychylania się, równania do szeregu, braku inicjatywy. I czwarty program – to przyjęty przez nas negatyw kapitalizmu po 1989 roku. Bo nam najlepiej wychodzi kopiowanie systemowych negatywów, czy to wschodu czy zachodu.

Nasi rodzice nie wiedzieli o życiu zbyt wiele. Byli przestraszonymi, zahukanymi przez system istotkami. Owieczkami zagnanymi do narożnika, które z lęku gryzły i kopały wszystkich wokół. Pamiętaj, że Twój oprawca, w tym rodzic, jest często większą ofiarą systemu, niż Ty sam. Bez względu na to, jakich traum nie zaznałeś. Oni już nie mają możliwości rozwoju i wyrwania się z tego mentalnego piekła. Już za późno. Ty wciąż masz tę wspaniałą możliwość. Przez szczęśliwy zbieg okoliczności (czy aby na pewno zbieg okoliczności?) mamy dostęp do technologii, nauki, internetu, wiedzy. Oni często nie mieli nawet radia i telewizora. Bywa, że nie mieli nawet elektryczności, przez długi czas komuny.

I jeszcze jeno na koniec. Jeśli jesteś rodzicem, lub planujesz mieć dzieci, wiesz że pewne wydarzenia będą po sobie następowały, jako naturalna kolej rzeczy. Pierwsze bolesne ząbkowanie. Pierwsze pełne słowo. Pierwszy rysunek. Pierwszy krok. No i coś, na co niewielu rodziców jest przygotowanych – pierwszy zawód.. Tak, Twoje dziecko na 100% zawiedzie Ciebie, Twoje oczekiwania, nadzieje, plany. Jest to tak pewne, jak pewne jest to, że np powie pierwszy raz „mama„, „tata„.

Jest to fundamentalne doświadczenie wpisane w żywot każdego rodzica na Ziemi. Absolutnie każdego, bez wyjątku – nie ma od tej reguły ucieczki. Tak, przyjdzie ten czas, że dziecko zawiedzie Ciebie i Twoje oczekiwania, mniej lub bardziej. Co wtedy zrobisz? Jak zdasz ten test? Będziesz dla niego opoką mimo wszystko? Czy będziesz jednym z miliardów rodziców (90% lub więcej), których wyklną i znienawidzą własne dzieci? Wypuścisz w świat istotę świadomą, potężną, asertywną? Czy tak jak większość – kolejną owieczkę beczącą w stadzie, poranioną i nieszczęśliwą?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d bloggers like this: