Kategoria: Lifestyle

23 WRZEŚNIA BYŁ KOLEJNY „KONIEC ŚWIATA”. DLACZEGO LUDZIE LUBIĄ BAJKI? PORA DOROSNĄĆ!


Dnia 23 września 2017 roku miał miejsce kolejny już „koniec świata„. Przez świat przetoczyła się kolejna fala zbiorowego szaleństwa, jednak mniejsza niż w 2012 roku. Tym razem apokaliptyczne wizje snuł David Meade, autor książki głoszącej rychły kres dziejów. Jednak tak jak było do przewidzenia, nic się nie stało. Zupełnie nic.

Świat, ten łez padół, dalej trwa, ze swoimi bolączkami i problemami. Ludzkość dalej egzystuje, a raczej wegetuje na łasce tych najbogatszych, zgarniających 99% zasobów i owoców ludzkiej pracy. Ach! Nic się nie zmieniło! Nic nie jebnęło! Dalej trzeba iść na 8:00 do pracy i dalej trzeba spłacać te cholerne raty! A tak by się chciało (choćby podświadomie), by ta całą boleść się zakończyła! Ach, wezmę i tupnę se nóżką ze złości, o!

Ktoś policzył, że koniec świata był już ogłaszany ponad 100 razy. Zawsze trafi się jakieś ustawienie planet w linii, okręgu, w krzyżu czy w innej konfiguracji. Bo one non stop się kręcą wokół Słońce i ustawiają, np na tle gwiazdozbiorów. Zawsze znajdą się ludzie, którzy nagną jakieś starożytne, trudne do interpretacji teksty, z jakimiś planetami, gwiazdami, obliczeniami, i ogłoszą koniec świata. Choćby po to, by sprzedać książkę, która to opisuje.

Te psychologiczne (a bywa, że i psychiatryczne) mechanizmy opisałem w poniższym artykule o celowo prowokacyjnym tytule:
Koniec świata we wrześniu! Prorocy i naukowcy potwierdzają apokaliptyczny scenariusz na 2017 rok!

Dlaczego jesteśmy tacy naiwni i wierzymy w kolejne końce świata?

Dlaczego jako jesteśmy tacy naiwni? Gdyż jako ludzkość jesteśmy na poziomie dziecka. Jesteśmy mentalnymi dziećmi w dorosłych ciałach. Można to nazwać to inaczej. Otóż jako ludzkość dopiero co wychodzimy z mentalności typowo zwierzęcej – czyli nacechowanej lękiem, przemocą, chęcią rywalizacji, mentalnością niedoboru. Jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju, pomimo tego że (o zgrozo!) posiadamy technologię zdolną dokonać zagłady życia na Ziemi.

Dopóki będzie zapotrzebowanie na bajki, dopóty będą bajkopisarze. Dopóki będzie zapotrzebowanie by jakiś pasterz (wilk) dowodził swoimi owieczkami, dopóty będą skorumpowani politycy, zakłamani i spedofileni kapłani, złotouści ekonomiści, dyktatorzy. Zadaj sam sobie w ciszy następujące pytania:

-Ile razy sam dałem się nabrać na różne końce świata, np gdy byłem nastolatkiem, dzieckiem? Rok 2012, millenium bug w roku 2000, zaćmienie Słońce w 1997 czy jeszcze wcześniejsze daty?

-Ile razy dałem się nabrać na to, że mamy godzić się na biedę i wyzysk? Ile razy uwierzyłem pracodawcy jeżdżącemu samochodem za 1,5 miliona, że w branży jest kryzys i nie może zapłacić więcej? Ile razy uwierzyłem politykowi, że takie są koszta transformacji, że tak działa ekonomia i wolny rynek, że nic nie da się zrobić i mamy dziadować?

-Ile razy uwierzyłem, że jako wyznawca (a więc owca, ale też ofiara) muszę wybrać sobie pasterza (a raczej wilka) z lewicy, prawicy, z jakiejś religii lub od strony akademickiej, ateistycznej nauki? Ile razy oddałem mu w zasadzie jedną z ostatnich wolności, jaka została na Ziemi – wolność myślenia? Ile razy myślałem tak, jak on mi rozkazywał i robiłem to, co mi rozkazywał?

-Ile razy uwierzyłem, że to nie ja rządzę swoim losem? Ale że rządzi grzech pierworodny, dopust boży, wola boża, prawo karmy, numerologia, astrologia, energie, egregory i szereg innych bzdurnych rzeczy?

-Ile razy dałem sobie wmówić, że „wredne są fajniejsze” lub że „łobuz kocha mocniej”? Ile czasu tkwiłem w toksycznej relacji i ile razy nie reagowałem na zło zadawane mi, często w imię miłości?

-Ile razy uwierzyłem w oficjalne interpretacje rzeczywistości, w tzw mainstream? Ile razy potem okazało się, że to nie działa? Albo że jest szkodliwe dla miasta, dla kraju, dla gospodarki? Ile razy potem okazało się, że za tym stały jakieś grupy – biznes, korporacje, lobbing ideologiczny?

Końca świata, ery wodnika ani wprowadzenia NWO nie będzie

Zastanów się nad tym, ile razy dałeś się nabrać różnego rodzaju kaznodziejom, kapłanom, politykom, ekonomistom, ekspertom, naukowcom. Ile razy wykazałeś postawę wyznawcy, ofiary? Ile razy byłeś bierny?

Ja powiem Ci, że żadnego końca świata nie będzie. Wyczekiwanie końca świata to postawa dziecka obrażonego na rodziców, że nie dostało zabawki. I żadnej światowej przemiany, żadnej ery wodnika, żadnego przebudzenia też nie będzie. Od Ciebie zależy czy chcesz wierzyć w bajki i czekać na kolejne daty końców świata czy nadejścia ery wodnika, czy po prostu żyć.

Co natomiast będzie? To samo, co zawsze. Wielkie światowe problemy, ale też powolny rozwój i cywilizowanie się ludzkości. Nie przyjdzie żaden „rodzic” (czyli kosmita, Jezus, budda, czy jakaś energia) i nie odwali za nas brudnej roboty. To Twój rodzic odwalał za Ciebie brudną robotę, gdy waliłeś w pieluchy. Ale teraz nie masz sześciu miesięcy, ale np 30 lat. Wypadałoby dorosnąć.

Świat da sobie radę bez obłąkanych proroków

Chciałem tutaj zwrócić szczególną uwagę na to, że ogrom mechanizmów psychologicznych typowych dla zlęknionego i zbuntowanego dziecka, przenosimy w dorosłe życie. Do naszych relacji, polityki, religii, filozofii, zakładów pracy. Szukamy np ratunku w jakimś polityku, w religii, w jakiejś energii. Uważamy, że jesteśmy zdeterminowani przez grzech pierworodny czy jakieś prawo karmy. I tak będzie, dopóki nie dorośniemy. Dziecko musi być ubezwłasnowolnione, dopiero osoba dorosła uzyskuje wolność.

Ten świat przetrwał całe millenia ogromnych trudów. Większych niż wszystkie znane z nowożytnej historii ludzkości. Upadki asteroid, eksplozje superwulkanów, wielkie wymierania, cykliczne zlodowacenia i ocieplenia. To zupełny brak pokory, gdy jakiś człowiek wymachujący Biblią lub jakimś ezoterycznym tekstem, uważa że wie kiedy skończy się świat. Świat da sobie radę tak, jak zawsze sobie dawał. Ludzkość też da sobie radę i będzie wciąż się rozwijać i cywilizować, wbrew prorokom wieszczącym nastanie NWO. Jesteśmy na dobrym kursie, pomimo ogromnych cierpień i globalnych trudności.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY WIESZ CZYM JEST PRAWDZIWA DUCHOWOŚĆ? TA PROSTA I NIEZWYKŁA OPOWIEŚĆ RZUCA ZUPEŁNIE NOWE ŚWIATŁO!


duchowosc

Stara era dobiega końca

Powoli kończy się epoka, w której ludzie myśleli, że rząd o nich dba, że korporacje sprzedają dobrej jakości produkty, że rynek jest wolnym rynkiem. I że klasyczne religie dają wystarczające odpowiedzi na pytania o Boga i duchowość. Ludzie szukają nowych i przede wszystkim własnych ścieżek. Być może i Ty do nich należysz, skoro u mnie jesteś. I co oczywiste, ludzie popełniają przy tych poszukiwaniach masę błędów.

Chciałbym Ci uzmysłowić, jak wygląda jeden z podstawowych błędów dotyczących duchowości i podejścia do niej. Sam ten błąd kiedyś popełniałem.. W tej autorskiej opowieści przedstawię dwie osoby prezentujące różne cechy, różne poglądy i podejścia do wiedzy, duchowości, polityki. Są to postacie archetypowe, a więc skupiające zbiór często przerysowanych cech. Zaczynamy.

Archetyp pierwszy

Andrzej, lat 27. Chłopak po zawodówce, parał się różnymi zajęciami, głównie tymi mało płatnymi. Nie był ani złym, ani dobrym człowiekiem. Po prostu zwykły, przeciętny facet, wkurzony na świat, narzekający na polityków i kobiety. Jednak dwa lata temu miało miejsce wydarzenie, które raz na zawsze odmieniło jego życie. Mniejsza o to, co się konkretnie stało.

On otarł się o śmierć, i to w sensie dosłownym. Jego serce zatrzymało się na około godzinę i czterdzieści minut, pomimo intensywnej akcji reanimacyjnej. Zespół który go reanimował, zakończył tę procedurę, i jak zwykle w takich wypadkach, był zaskoczony, gdy okazało się, że ich pacjent jednak wrócił z krainy umarłych. Pierwsze co pamiętał, to biały tunel z którego wrócił na Ziemię, poczucie bezgranicznego szczęścia i słowa lekarza: „Dostałeś drugie życie, szczęściarzu.”

To zdarzenie wstrząsnęło Andrzejem i spowodowało gruntowną zmianę jego systemu wartości. Gdy się obudził, przypomniał sobie dużo wydarzeń z wcześniejszego życia. Że nie zawsze był tym „dobrym”. Że tak często spinał się, obrażał i kłócił o byle gówno. O sprawy tak małe. Że bywało, że nie szanował kobiet i innych ludzi. Postanowił, że już nigdy nie skrzywdzi żadnej istoty. No chyba, że ktoś będzie próbował go skrzywdzić lub zabić. Wtedy zleje jegomościa na kwaśne jabłko tak, że przez miesiąc nie wyjdzie ze szpitala.

Przecież życie jest takie krótkie i kruche. Można je stracić w każdej chwili, choćby za minutę, i on to wiedział. Jak postanowił, tak też się stało. Wziął się za siebie i skończył drugą szkołę, by pracować jako hydraulik. Nie potrzebował dużo pieniędzy, ale nie narzekał na brak zleceń, a wręcz przeciwnie. Pieniądz zaczął się wręcz do niego kleić. Miał po prostu szczęście. Kilkunastu ludziom ze swojej dzielnicy wykonywał naprawy w domu za przysłowiowe pól litra, a najczęściej za darmo. Były to najczęściej stare, schorowane osoby.

Postanowił pojednać się z Bogiem. Co tydzień chodził do kościoła i przystępował do komunii. Jednak uważał, że każdy ma prawo wierzyć w co chce i mieć swoje własne poglądy. I że jemu nic a nic do tego. Za rzecz najgorszą z możliwych uważał skłonność ludzi, by namawiać innych do zmiany poglądów, i by tych innych za te poglądy nienawidzić. Wcześniej, zanim otarł się o śmierć, wykazywał postawę zgoła przeciwną. Teraz po prostu wie, jak małe i nieistotne są te sprawy wobec tego, co w życiu naprawdę ważne. Wobec przyjaźni, miłości czy choćby spokojnej pogawędki przy wódce.

Utrzymywał znajomości z różnymi ludźmi o różnych poglądach. Gdy kolega-narodowiec zapytał go co sądzi o „tych pedałach co się wszędzie panoszą”, powiedział, że gówno go to obchodzi. Że chce by Polska była niezależnym i bogatym krajem, by ster miał silny rząd, by żyło się normalnie, bez głupoty politycznej poprawności. No i jak jakiś pedał wystartuje do niego z pięściami lub nożem, to wiadomo, gorzko tego pożałuje. Z kolei inny jego przyjaciel, lubiący nosić bluzki z Che Guevarą i nieuchronnie narażać się na uliczny wpierdol, nie mógł przeboleć tego, że Andrzej głosuje na PiS. „No jak to, przecież Ty jesteś zupełnie normalny i nawet tolerancyjny, ogarnij się, ziomek!”

Andrzej żył więc sobie spokojnie, bez znajomości głębszej wiedzy, bez wchodzenia w skomplikowane filozofie. Był prostym człowiekiem, ale nie prostakiem, i zresztą nigdy tego nie ukrywał. Po wyjściu ze szpitala spotkał kobietę swojego życia, u boku której w spokoju się zestarzał. Nie szarpał się w tym związku, nie musiał się użerać z jej fochami, bo ona zwyczajnie nie odwalała takich chorych akcji. W wieku trochę starszym, jako mistrz w swoim fachu, uczył młodych ludzi zawodu hydraulika. Dbał o swoich uczniów i starał się wychodzić poza toporny program Ministerstwa Edukacji, by Ci młodzi wynieśli coś więcej z tych lekcji.

Archetyp drugi

Postać druga – Asia, 28 lat. Studentka z dużego miasta o lewicowych poglądach. Duchowością zainteresowała się już podczas studiów. Z biegiem lat zdobywała coraz więcej i więcej wiedzy. Ta wiedza coraz bardziej ją przerażała, powodując zagubienie. „Przecież ludzie są takimi ignorantami. Tak bardzo nie chcą się rozwijać, tak bardzo gardzą porządną wiedzą. Mają za nic poszerzanie swojej świadomości. I ciągle się wkurzają, gdy próbuję im przemówić do ich zakutych łbów!

Dosłownie wszyscy coś do niej i do jej chęci dzielenia się wiedzą mieli. „Dlaczego żyję na takiej planecie z tymi ignorantami, troglodytami?!” Często zadawała sobie to pytanie. Dlaczego nikogo nie interesuje filozofia i ezoteryka? Dlaczego ludzie wolą spotkać się przy piwku, zamiast medytować lub uprawiać jogę? Przecież alkohol to samo zło, to niskie wibracje, naraża na ataki energetyczne! Oni nie szanują swojej energetyki, swojego kundalini!

Co do samych ataków energetycznych.. Asia doświadczała ich często i od różnych ludzi. „Kurwa, oni wyczuwają moje wysokie wibracje i uduchowienie, i wszyscy chcą mi podkradać energię! Wszyscy chcą mnie sprowadzać w dół, nasyłając klątwy, demony czy po prostu wykazując wampiryzm dnia codziennego! Ups, bez tego „kurwa”, bo to takie niskie i złe słowo..„.

Tak też sobie myślała. Korzystała więc z usług różnych magów, uzdrowicieli, bioenergoterapeutów. Przynosiło to od razu pozytywny efekt.. Ale no właśnie, zaraz znowu zjawiał się jakiś gnój o niskich wibracjach by właśnie ją dołować i właśnie jej podkradać energię. Więc trzeba było znowu szukać pomocy u ludzi moc mających.

Asia była zafascynowana różnymi systemami i prawidłami, mającymi rzekomo sterować naszym życiem. „Tak! To przez złą karmę tak cierpię i spotykam tych złych ludzi! Ale ta karma musi się wypalić, więc poczekam i nic nie będę robić! Bo nie chcę przecież rozgniewać karmana! No i ta cholerna szóstka w portrecie numerologicznym, i to nie tam gdzie trzeba! I kin urodzenia wg kalendarza Majów też jakiś słaby!” To także jej przemyślenia.

Tropiła wytrwale oznaki i przejawy złych energii i złych wibracji. „Przecież trzeba trzymać swoje myśli wysoko, tak jak lotos trzyma swoje płatki wysoko, ponad bagnem z którego wyrasta! Tak mówił guru duchowy! No i złe myśli się przecież materializują! Przecież jedną złą myślą można wywołać powódź w Brazylii!” Ale te złe myśli jak na złość pojawiały się i pojawiały. A to staruszek w autobusie śmierdział. A to przypomniały się słowa chamskiej, hip-hopowej piosenki sprzed lat. A to znowu ktoś wyprowadził z równowagi.

Uważała też, że złe samopoczucie, które czasami miewa, to efekt „oczyszczania i transformacji„. Miała kolegę lekarza, ze specjalizacjami endokrynologii i pulmonologii. Który swoich znajomych i pacjentów, którzy wyrażali zainteresowanie, leczył także metodami naturalnymi. Zbywała jego sugestie, że to mogą być objawy zaczynającej się właśnie niedoczynności tarczycy. Nie obchodziło ją, gdy mówił, że nie będzie jej dawał od razu syntetycznych hormonów, tylko spróbuje unormować to metodami naturalnymi.

Kiedyś jej stary przyjaciel poprosił ją, by poszła z nim na cmentarz. Była rocznica śmierci bliskiej mu osoby, którą to rocznicę bardzo przeżywał. Prosił, by była przy nim, jak on będzie nad jej grobem i zapali świeczkę. Ona odmówiła, bo przecież nie jest katoliczką i nie chce być wampirowana przez egregor katolicki. No i na cmentarzu przecież mogą przyczepić się różne złe byty, a ona jest taka wampirowana przez wszystko naokoło.. Czyż nie? Jej przyjaciel musiał więc iść sam. Sam stał nad grobem i płakał, nie mając się do kogo przytulić.

Asia wciąż narzekała na facetów. Jej związki kończyły się tak, że albo ona nie chciała znać swoich byłych, albo oni jej. Wciąż marzyła o tym ideale, który będzie miał w stu procentach wyrażonego ducha. Bo tak przecież czytała na stronie internetowej dotyczącej tantry i ustawień hellingerowskich. Tak pisał duchowy guru o energii męskiej i o energii żeńskiej. „No i gdzie są Ci wszyscy normalni mężczyźni? Dlaczego ja spotykam albo nieczułych dupków, albo jakieś ślamazary, jakichś cipeuszy, jakieś troki w kalesonach? Przecież Ci fajni faceci gdzieś istnieją! Czytałam na stronie Kobusa, że oni są!

Wciąż narzekała, że zarabia tak mało. Przecież wykonała tyle rytuałów przyciągających pieniądze. Kupiła różne amulety mające je przyciągnąć, wypowiedziała tyle zaklęć.. I nic. Pieniądz jakoś nie chce do niej przyjść. Tak samo z przyciągnięciem fajnego faceta. Nic nie dało wejście w pole serca i godzinne medytowanie w ten sposób. Nic nie dało palenie specjalnych świec, wykonanych z oryginalnego wosku. Zresztą, jej koleżanka kiedyś miała doła, kupiła całą butlę Johny Walkera, i chciała zaprosić ją na pogaduchy. Jednak ona żadnego alkoholu pić nie będzie, i poradziła tej koleżance, chyba pijaczce, by zapaliła trzy białe świecie. To powinno przecież dodać energii, prawda?

Słowo podsumowujące duchowe rozterki współczesnych

Te dwie postacie które przedstawiłem powyżej, są oczywiście tworami archetypowymi. Są mocno przerysowane, przesadzone, ale jednak oddają naturę pewnego zjawiska. Jak myślisz, jakiego? Te dwa archetypy nie są związane ani z lewicą ani prawicą, ani z kobietami ani z mężczyznami, ani z ezoteryką ani z katolicyzmem.. Bo te dwie postawy, w mniejszym lub większym stopniu, może wykazywać każdy bez wyjątku.

Jak myślisz, która z powyżej opisanych osób jest bliżej tej prawdziwej, realnej duchowości? Która jest tak po ludzku życzliwsza i szczęśliwsza? Tym przerysowanym opisem chciałem Ci uświadomić jeden bardzo popularny błąd, jaki popełniany jest przez ludzi chcących zdobywać wartościową wiedzę. Jest on popełniany bardzo, bardzo często. 90% lub więcej ezoteryki to grząskie i śmierdzące bagno, to kontynuacja błędów religii monoteistycznych, ale w nowym „opakowaniu”.

Jest to temat nie tylko na cała serię felietonów, ale na długie lata pisania. Powstał cały ogrom koncepcji i prawideł powielających te wszystkie błędy. To powinniśmy teraz nomen omen „odczarowywać”.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

ELITY SZYKUJĄ LUDZKOŚĆ NA SPOTKANIE Z UFO?! NASA: „WYŚLEMY WIADOMOŚĆ LADA CHWILA!”


Amerykańska Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej (NASA) rozpisała nietypowy konkurs. W głosowaniu ma zostać wyłoniona wiadomość, która zostanie wysłana na sondę Voyager 1 z okazji 40-lecia jej istnienia. Każdy ziemianin za pośrednictwem strony NASA będzie mógł zagłosować na jedną z dziesięciu proponowanych wiadomości. Poniżej wklejam kilka propozycji NASA:

„Przybyliśmy z gwiazd i powrócimy do gwiazd”
„Zanieście do gwiazd nasze nadzieje i marzenia”
„Niech wiatr słoneczny cię napędzi, a gwiazdy rozświetlą drogę”
„Kontynuuj badania, pewnego dnia cię dogonimy”
„Jesteś gościem z przeszłości, który podróżuje w przyszłość”
„Jeśli działamy zjednoczeni, możemy dokonać rzeczy wielkich”
„Zaczynaliśmy jako wędrowcy i wciąż nimi jesteśmy”

Zagłosować możesz w linku poniżej, szczerze polecam:
Vote for the #MessageToVoyager

Głosowanie trwa do dnia 29 sierpnia 2017 roku. Wyniki zostaną ogłoszone 5 września 2017, zaś komunikat ten dotrze do sondy po 19 godzinach. Tyle czasu bowiem trwa dotarcie fali elektromagnetycznej (m.in. światła, ale też fali radiowej) do sondy Voyager 1, która obecnie znajduje się 20 miliardów kilometrów od Ziemi.

Ja zagłosowałem na opcję: „Przebyliśmy z gwiazd i powrócimy do gwiazd„. Zagłosowało na nią najwięcej ludzi, bo aż 21%. Opcja, która była na drugim miejscu, zdobyła znacznie mniej głosów, bo 11%. Czyżby ludzie podświadomie, na jakimś głębszym poziomie tęsknili za tymi „gwiazdami”, cokolwiek to słowo znaczy?

Spotkanie z UFO coraz bliżej?

Nie brakuje także spekulacji o tym, że komunikat ten może zostać w bliższej lub dalszej przyszłości przechwycony przez przedstawicieli pozaziemskich cywilizacji. O ile w ogóle one istnieją. Bliskie jest mi raczej przekonanie, że wszelkie obserwacje UFO są może nie tyle zbiorową halucynacją, ale czymś więcej. Wg Roberta Antona Wilsona i innych wielkich wtajemniczonych, mają one być tworem jungowskiej „nieświadomości zbiorowej”. A więc jednak czymś trochę bardziej namacalnym, niż zwykła halucynacja.

Bo obiektywnego, twardego dowodu na istnienie pozaziemskiego życia NIE MA i być może długo nie będzie. A dlaczego? Chciałbym Ci przedstawić pewny ciekawy punkt widzenia na to zagadnienie. Otóż jajogłowi naukowcy już chcą eksplorować kosmos, zdobywać gwiazdy, zasiedlać inne planety..

Drodzy panowie naukowcy.. Chcecie badać kosmos, lecieć do gwiazd, nawiązać kontakt z obcą cywilizacją.. A ja pytam: A kto Was tam kurwa będzie chciał?! Z taką mentalnością i z taką agresywną ludzką naturą?

Chcecie kolonizować inne planety, podczas gdy nie szanujecie życia na Ziemi?!

Dlaczego nie można zsynchronizować remontów kanalizacji, nawierzchni, chodników i elektryki na zwykłej miejskiej ulicy? Tylko każdy robi po swojemu, na chama, i droga wygląda potem jak ser szwajcarski?

Dlaczego w zakładzie pracy przy odbiorze remontu pomieszczeń, trzeba dla ośmiu pokoi podpisywać oddzielne, długie protokoły? Co trwa ponad dwie godziny i ogranicza i czas wolny i produktywność pracownika? Który wynagrodzenia za te nadgodziny oczywiście nie dostanie? Bo jest kryzys, bo trzeba ciąć koszta, bo tak działa wolny rynek? A tymczasem pan pracodawca co dwa lata kupuje nowego Mercedesa z salonu? Bo co, bo biurokracja, bo przepisy?

Dlaczego osoba, która dowiedziała się, że jest chora na jakąś przewlekłą chorobę, musi płacić kilka razy z własnej kieszeni, zanim dostanie się do lekarza z NFZ? A jak się już dostanie, to lekarz mu zaoferuje jedynie lek czy hormon na receptę, a metody naturalne zgani? Choć mogą uzupełnić leczenie i bywa, że są skuteczniejsze? Przecież po pierwsze, pacjent ma ubezpieczenie a konstytucja zapewnia równy dostęp do leczenia. A po drugie, lekarz składał przysięgę Hipokratesa i to on, oprócz wystawienia recepty, powinien mówić o witaminach, minerałach, suplementach, ziołach i zmienia diety.

Zajmijcie się sprawami małymi i szanujcie życie na obecnej planecie..

Są to sprawy małe, trywialne, wręcz „swojskie”, takie cebulą i śledziem pachnące.. Ale są one dobrym i znamiennym symbolem tego, co się dzieje na Ziemi. Jeśli chcecie sięgnąć gwiazd, drodzy Ziemianie, to najpierw zajmijcie się sprawami małymi. I to tymi najmniejszymi z najmniejszych. Bez ogarnięcia i naprawienia spraw małych, które generują ogromną ilość bólu i cierpienia na Ziemi, nigdy nie sięgniemy tych wymarzonych gwiazd.

To, co napisałem powyżej, można potraktować jako metaforę i odnieść do innych sfer życia. Jak myślisz, jakich?

No i jeszcze jedna kwestia. Wyobrażasz sobie np lądowanie statku kosmicznego gdzieś na pustyni w Arabii Saudyjskiej? Gdzie kosmici, będący technicznie miliony lat do przodu, być może umiejący tworzyć materię z niczego siłą myśli, byliby nawracani na islam? Albo gdyby dostali się oni do Parlamentu Europejskiego, w sam środek ideologicznej wojny wszystkich ze wszystkimi? No po której stronie jesteś, cholerny kosmito jeden?! Jesteś lewakiem czy prawakiem!? Mów, już!

Dla zobrazowania tej sytuacji, wyobraź sobie ZOO w Waszyngtonie. Trzech goryli ucieka z klatek by eksplorować miasto. W pewnym momencie, zajadając się ukradzionymi po drodze bananami, zauważają Biały Dom. Wpadają na pomysł by tam wejść i spotkać się z Donaldem Trumpem. Jak myślisz, jak zareagowaliby ochroniarze Białego Domu? Wpuścili by te nieokrzesane małpiszony do środka, a Trump rozmawiałby z nimi jak równy z równym? No właśnie..

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZEKA NAS SZOK PRZYSZŁOŚCI?! TE WYZWANIA I ZAGROŻENIA MOGĄ SPOWODOWAĆ ZAGŁADĘ LUDZKOŚCI!


Bez wątpienia żyjemy w przełomowych czasach. To, co stare i zdezaktualizowane, rozpada się na naszych oczach. Stare systemy polityczne, ekonomiczne, społeczne, moralne, religijne, ideologiczne i każde inne, nie odpowiadają już na wyzwania XXI wieku. Widać to gołym okiem. Nie są one w stanie zapewnić bezpieczeństwa, dobrobytu, zrównoważonego rozwoju.

W tym artykule chciałbym przedstawić Ci te kierunki rozwoju i te bolączki ludzkości, które obecnie są niemal zupełnie niedostrzegane i pomijane w debacie publicznej. Jak myślisz, skąd ta cenzura? Dlaczego o tych palących problemach w ogóle się nie mówi? A koncentruje się na miesięcznicach smoleńskich lub marszach KODu?

Zaczynamy.

1. Pokonanie mentalności ofiary

Jest to obecnie najważniejszy kierunek ewolucyjny i najważniejsza lekcja dla ludzkości. Przez całe eony byliśmy podzieleni na oprawców i na podporządkowane ofiary. Te zależności widać w relacjach, w polityce, w ekonomii i na wielu innych płaszczyznach. Dziś oprawcą jest wilk w owczej skórze, który niszczy pośrednio, a nie bezpośrednio. Na przykład: ksiądz, polityk, bankier, pracodawca. Tak często chronimy oprawców. Usprawiedliwiamy ich różnymi ideami, doktrynami, religiami. Jak już kiedyś pisałem, każda religia i każda ideologia polityczna ma wbudowane moduły usprawiedliwiania działań oprawców. Chodzi także o usprawiedliwianie sytuacji, w której elita opływa w dostatki i bogactwa, a lud bieduje.

Chrześcijaństwo które mówi, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. New age, buddyzm czy hinduizm usprawiedliwiający biedę złą karmą i innymi tego typu bzdurami. Lewica, która ma bogaty etos pracy i głosi, że prawdziwy człowiek lewicy to człowiek ciężkiej pracy. A etos pracy to jednocześnie etos.. mało płatnej pracy. Prawica i jej przekonywanie ludzi, że tak działa wolny rynek, że to są prawa ekonomii, że jest kryzys.. Spójrz tylko na to. To wszystko jest tym samym. Wszyscy mówią Ci, że elita ma być bogata, a Ty masz się godzić na biedę. Jest to oczywiście kolejny element mentalności ofiary. Jeśli mamy w umyśle tak destrukcyjne przekonania związane z biedą, albo z tym, że pieniądz to zło – to potem to manifestuje się w przestrzeni fizycznej. Właśnie jako pensje w wysokości 1500 zł.

Dalej: 99,9% przypadków przemocy psychicznej i emocjonalnej nie jest karana, a ofiary siedzą cicho. Nie mamy praktycznie w ogóle mechanizmów do zapobiegania jej, a karanie jej jest marginalne. Nie uczy się nas w szkole o psychologii i o relacjach. System edukacji to albo mentalny 19 wiek (w Polsce), albo lewacko-liberalne koszmarki (UE). Nie uczy się nas asertywności, ale bierności i uległości. Systemowi są potrzebne jednostki podporządkowane. Z drugiej strony.. gdyby karać każdy przypadek przemocy psychicznej, to czy uchowałby się choć jeden człowiek nie ukarany grzywną lub więzieniem? Wszak kto bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem..

2. Psychologia i naprawa naszych relacji międzyludzkich

Rozwinęliśmy technikę do granic. Niedługo nie będzie już czego rozwijać i czego odkrywać. Poza kolejnymi mikroskopijnymi bozonami w LHC / CERN, i poza kolejnymi, setnymi już modyfikacjami starego silnika spalinowego. Co da nam setna już modyfikacja silnika Ferrari o dodatkową blaszkę, o dodatkowy mikroprocesor, dodatkowy układ? Skoro po pierwsze, większość na to nie stać, a po drugie, często ludzie których stać, mają martwe serca i źle traktują innych? Kiedy ostatnio był wielki skok techniczny na miarę pierwszego załogowego lotu samolotem czy odkrycia energii atomu? Był bardzo dawno temu i kolejny może już nie nadejść. Pamiętajmy jednak, że rozwój techniki, nauki, medycyny, łączy się bezpośrednio z większą empatią i ucywilizowaniem, z polepszaniem naszej mentalności. To nieprawda, że technologia zdemoralizowała ludzkość, a pieniądze są złe. Mimo wszystko nasza cywilizacja jest wyżej, niż kamieniujący za cudzołóstwo dzikusy.

Rozwinęliśmy technikę, jednak nasze emocje i relacje zostawiliśmy w epoce jaskiniowej. Szarpiemy się, zwalczamy, zabijamy, nienawidzimy, wkurwiamy. Ranimy się w związkach, niszczymy nasze dzieci zaszczepiając im skrajnie toksyczne programy do podświadomości. Niszczymy naszych małżonków zamiast ich wspierać, bo niby nas zawiedli. Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w epoce atomowej, zaś mentalnie w epoce kamienia łupanego. Bardzo ważną lekcją dla ludzkości jest teraz naprawa i ucywilizowanie naszych relacji i emocji, bo zachowujemy się jak małpy z brzytwą. Tylko że to już nie jest brzytwa, ale technologia mogąca spowodować zagładę życia na Ziemi. Dlatego teraz pora na relacje i emocje. Stąd mamy rozkwit różnych form psychologii, coachingów (hehe), ezoteryki (hehe). Stąd też różne błędy i wypaczenia związane z tymi dziedzinami.

3. Musimy ponownie nauczyć się szanować nasze Ojczyzny i naszą cywilizację

Nasza cywilizacja to cywilizacja Euro-Amerykańska. Inaczej: cywilizacja Białego Człowieka, cywilizacja łacińska, cywilizacja judeo-chrześcijańsko-grecko-rzymska. Na całej Ziemi jest teraz skręt w prawo, ku poznaniu własnej tożsamości, ku dumie. Nie mamy innego kawałka ziemi niż ten nasz biedny kraj. Jeśli wyrzekniemy się go, to nikt nas nie przyjmie. Dojrzałość, w tym ta duchowa, to także dbanie o sferę materii, a więc dbanie o swój kraj. Kazano nam wyrzekać się nawet tego zdrowego patriotyzmu na rzecz globalizmu, pacyfizmu, globalnej świadomości. Obrzydzano patriotyzm jako niemodny, zdezaktualizowany. Tymczasem to nie tak. Możemy rozprawiać o pięknych ideałach, o pacyfizmie, o tolerancji, o globalnej świadomości.. Też mam te ideały w sercu. One są osiągnięciem właśnie naszej cywilizacji.

Naprawdę chciałbym żyć w świecie bez wojen, gdzie wszyscy ludzie by się szanowali, tolerowali i nie krzywdzili. Jednak świat tak nie działa. Globalna świadomość nie funkcjonuje. Idea globalnej wioski tym bardziej nie funkcjonuje, mamy za to grabież naszego kraju przez zagraniczne banki i koncerny. Te wysokie i humanistyczne wartości to tylko 50% całości. W chwili kryzysu każdy chwyta na miecz, tudzież oliwi Sten’a, i trzyma się „ze swoimi”. To jest właśnie drugie 50% całości, drugi biegun, który przez te dekady był marginalizowany. Potrzebujemy równowagi pomiędzy tymi dwiema nawzajem wyniszczającymi się skrajnościami, czyli liberalizmem i konserwatyzmem. Ludzkość tego nie potrafi. W roku 1968 (rewolucja obyczajowa) wahadło historii wychyliło się ku lewej, liberalnej stronie.

Po dekadach rozwoju ludzkości w tym kierunku, ale też ogromnych wypaczeń i prześladowań (poprawność polityczna, niszczenie mężczyzn i ludzi Białych itp itd), mamy znowu wychylenie wahadła w prawo. Widać to w polityce (Trump, Putin, Orban, Kaczyński, Le Pen, inwazja islamu). Te globalne procesy w postaci wychylenia wahadła raz w lewo, raz w prawo, są cykliczne, i ich celem jest nieustający rozwój ludzkości. Ten podział sięga dużo głębiej niż nam się wydaje. Otóż patrząc pod kątem archetypów psychologicznych, lewica i liberalizm to pierwiastek żeński, zaś tradycja i konserwatyzm to pierwiastek męski.

Po rewolucji roku 1968 ogromny nacisk kładziono na wyzwolenie kobiet (feminizm). Było to bardzo potrzebne, bo siła i samodzielność potrzebna jest wszystkim ludziom na Ziemi. Ale popełniono duże błędy. Elity wykorzystały ten trend i nasze oświecone, humanistyczne wartości przeciwko nam. Mamy więc inwazję islamu, który otwarcie mówi, że chce zniszczyć nasze wartości i cofnąć nas do średniowiecza. Zamiast uczyć kobiety zaradności i samodzielności, wiele energii skierowano w walkę z mężczyznami i ich niszczenie. Stąd tak pilna potrzeba osiągnięcia złotego środka.

4. Myślenie praktyczne zamiast emocjonalnego szaleństwa ideologii

Rodzisz się w Polsce lub w innym kraju. Jesteś wychowywany, edukowany. Gdy dorastasz, skłania się Ciebie do tego, byś.. wybrał sobie pasterza i był posłuszną owieczką. Więc wybierasz pomiędzy pasterzami katolickimi, ateistycznymi, prawicowymi, lewicowymi i innymi. Potem grupujemy się w różne grupy, partie, organizacje, frakcje, i walczymy ze sobą. Mniejsza już, czy racja jest po lewej, czy po prawej stronie. Ale powiedz szczerze.. Czy ta walka różnych frakcji, głównie tych politycznych, dała pozytywny rezultat? Czy ludziom żyje się dostatnio? Czy czujemy się bezpiecznie? Czy zarabiamy godnie? Czy jesteśmy spokojni o przyszłość? Czy panuje pokój i równowaga między ekologią a przemysłem?

Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: nie. Zadam więc kolejne pytania.. Czy elity się bogacą naszym kosztem? Czy korporacje i banki, pomimo „kryzysu” zarabiają kolejne biliony dolarów? Czy ograniczane są nasze swobody obywatelskie? Czy dalej funkcjonujemy jako społeczeństwo owiec, poddanych? Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: tak. I lewa i prawa strona sceny politycznej ma swoje szaleństwa, którymi terroryzuje ludzi. Każda strona ma swoje błędy i wypaczenia. Obecnie w Polsce mówi się o zjawisku „Symetryzmu”. Symetryści mają jednakowo nie lubić i PO-Nowoczesnej, i PiSu.

Jednak wielu z nich na ten PiS głosuje, często z nieukrywanym obrzydzeniem. Ponieważ wiedzą, że po pierwsze, ktoś rządzić musi, nie da się powiedzieć: „wszyscy won”. Po drugie, tylko ta partia zapewni chociaż te minimalne zmiany i ten minimalny postęp. Bo układ proniemiecki (PO, Nowoczesna, PSL, Razem, SLD) nie robił nic. Oni trzymali sztamę nawet z kościołem. Przecież żaden z tych złotoustych liberałów nie zliberalizował najgorszego w Europie prawa aborcyjnego. Dopiero rząd PiS w 2016 roku uprościł pewne procedury prawne dla związków pozamałżeńskich, które w jakimś stopniu ułatwiły życie parom homoseksualnym. Poprzednia, proniemiecka ekipa wyznawała hasło: „pieniądz i kręcenie lodów lubi ciszę”, dlatego żyli w zgodzie nawet z kościołem.

Symetryści chcą po prostu sprawnego zarządzania państwem, a nie ideologicznych szaleństw. Chcą dobrobytu, życia w normalnym kraju. Chcą, by Polska była tak bogata jak Francja czy Niemcy. Nie chcą być szokowani obrazkami z marszów KODu czy miesięcznic smoleńskich. Czy naprawdę żądamy tak dużo? Symetryści są pokoleniem, które nie kupuje już bajeczki o problemach okresu transformacji. Które widzi, że PO budowało najdroższe autostrady w Europie, dopuszczało by zaprzyjaźnione mafie VATowskie wyprowadziły z budżetu 250 miliardów, i kręciły różne inne lody na potęgę. I to jest problem dla dotychczasowych elit. Obecnie, mówiąc językiem marketingu, otwiera się rynek. To czas zasiewów nowych doktryn i idei. Doktryna „chcemy żyć w normalnym i bogatym kraju” – czemu nie? Kiedyś to się nazywało po prostu „samodzielnym myśleniem”, czy też „jebaniem systemu”. Dziś to się nazywa „Symetryzmem„.

5. Lepsze chronienie ofiar przestępstw i skuteczna walka z mafiami, zamiast jej udawania

Obecnie państwa udają, że walczą z przestępcami i grupami mafijnymi. Gdyby naprawdę chciano ograniczyć wpływy mafii, to spec służby wsparte siłami armii uporałyby się z tym w ciągu dwóch, trzech miesięcy. A następnie zalegalizowano i wprowadzono by monopol państwa na usługi, które od zarania dziejów są ludzkości niezbędne i których nie uda się wyplenić. Czyli: narkotyki, prostytucja, hazard. Jeśli to jest nielegalne i jeśli państwo nie trzyma na tym twardego monopolu, to zawsze usługi te zapewni mafia. Takiej woli politycznej by dokonać tych zmian jednak nie ma.

Wielu ludzi narzeka też na to, że wyroki są śmiesznie niskie, a wielu przestępców unika kary. Kolejna i kolejna ekipa polityczna i wciąż to samo – żadnych reform skorumpowanego sądownictwa i dziurawego prawa. Państwo jako (bio)maszyna kieruje się pewną logiką, która nie jest znana przeciętnemu zjadaczowi chleba. Otóż wg tej logiki, nie można zbyt gorliwie karać za uciążliwe przestępstwa. Takie jak pobicia, gwałty, kradzieże. Bo ludzka natura jest jaka jest. I jak by skazywać za to na długoletnie kary więzienia.. To kto by pracował na budowach, w magazynach, w sklepach itp? Miliony ludzi zamiast pracować i napędzać im gospodarkę, siedziałoby w więzieniach. A tak taki dresiarz dostaje wyrok w zawiasach albo idzie na dwa lata do paki, i za te dwa lata znowu pracuje.

Od dawna mówi się o rozpoznawaniu przestępców po twarzy. Stare ludowe powiedzenie mówi: „źle mu z oczu patrzy”. Według jednej z ezoterycznych zasad, mentalność i emocjonalność człowieka odwzorowuje się na jego twarzy. Wystarczy spojrzeć na częstych bywalców zakładów karnych, przesiadujących wieczorami przed blokami czy przed sklepami typu Żabka. Mają oni bardzo specyficzne rysy twarzy. Nawet średnio rozgarnięty człowiek o tym wie i potrafi te rysy rozpoznać choćby z odległości kilometra i nawet po zbudzeniu o 3 w nocy. I nie potrzebuje do tego zaawansowanej sztucznej inteligencji. Tak samo specyficzne rysy mają „mentalnie wykastrowani” faceci noszący rurki.

Obecnie technologie rozpoznawania charakteru człowieka po twarzy są rozwijane. Używa się do tego zaawansowanej sztucznej inteligencji i komputerów o ogromnej mocy obliczeniowej. Jednak już od lat 90 budzi to ogromny sprzeciw i ból dupy. Każde nowe odkrycie naukowe na ten temat wywołuje olbrzymi sprzeciw. Dlaczego? Bo chroni się w ten sposób sprawców. Bo nie chce się dać ofiarom narzędzi do walki z oprawcami. Oficjalny dyskurs broni się przed tym odkryciem, bo to zrewolucjonizowałoby relacje społeczne i wymusiłoby ochronę ludzi. Tak samo jest z aparatami znanymi jako „wykrywacze kłamstw„. Obecnie stosuje się przestarzałe i zawodne aparaty, które nie mogą być dowodem w sprawie, i służą właściwie nie wiadomo czemu.

Tymczasem eksperymenty z użyciem tzw funkcyjnego rezonansu magnetycznego (fMRI) dały zdumiewające rezultaty w wykrywaniu kłamstw. Podczas kłamania, w mózgu człowieka „włącza się” specyficzne miejsce odpowiadające za moralność. Można to dostrzec dzięki skanowaniu mózgu przez fMRI. Dzięki temu jest to w 99,9% skuteczny wykrywacz kłamstw. Jednak ta kontrowersyjna technologia do dziś nie jest używana, z tych samych powodów. Pora zrozumieć, że system prawny od początku do końca jest tak stworzony, by maksymalnie chronić sprawców (i pospolitych bandziorów, i mafie, i polityków, i wielkie korporacje). I po to, by maksymalnie utrudniać dostęp do sprawiedliwości ofiarom. System prawny nie bierze pod uwagę jednego czynnika – moralnego. Stąd mówi się, że Temida jest ślepa.

6. Nie każdy nadaje się na rodzica

Robert Anton Wilson, słynny autor odkrywający arkana tajemnej wiedzy, pisał, że naprawdę niewielu naszych przodków było idealnymi damami czy dżentelmenami. Większość z nich nie była nawet ssakami, a przypominała aligatory lub inne dzikie bestie. Zmagamy się obecnie z naszym zwierzęcym dziedzictwem. Wielu ludzi nie nadaje się na.. ludzi. Tylko spójrz jak wyglądają ich relacje i emocje. Jak oni traktują innych. I tym samym, większość ludzi nie nadaje się na rodziców. Co z takiego dziecka potem wyrasta? Często albo sfrustrowany nieszczęśnik, który pierwsze kroki w dorosłym życiu kieruje do psychiatry, albo cham i drań który niszczy innych.

Aby prowadzić samochód, trzeba przejść gruntowne szkolenie i zdać egzaminy. Aby pilotować samolot, trzeba spełnić szereg wymogów i skończyć kilkuletnią szkołę. Zaś aby zostać rodzicem, wystarczy pochwa i penis. Wielkim błędem jest to, że rodzicem może zostać każdy, nawet największa ameba umysłowa. Które potem zniszczy dziecku psychikę. Większość rodzin to takie miniaturowe „obozy koncentracyjne”. Obecnie 25% Polaków leczy się psychiatrycznie. Drugie tyle potrzebuje pomocy psychiatry, ale póki co się nie leczy. Psychotropy to hity sprzedaży każdej apteki.

Skąd to się bierze? I z toksycznych wzorców przekazywanych w rodzinach, i z czynników środowiskowych. Takich jak głodowe polskie pensje czy kapitalistyczny wyścig szczurów. Trzeba będzie wprowadzić dwa kontrowersyjne posunięcia. Pierwsze – nauka ludzi o tym, jak być rodzicem, jak zakładać satysfakcjonujące relacje, jak obchodzić się z emocjami. Nikt tego obecnie nie uczy, a są to najważniejsze zagadnienia, jakie tylko istnieją.

Po drugie, trzeba będzie jakoś ograniczyć rozmnażanie tym osobom, które się do tego kompletnie nie nadają. Np psychopatom, ludziom z borderline, kryminalistom. Pytanie tylko, jakimi środkami to zrobić. Nie wiem. Z drugiej strony, daje to pole do olbrzymich, niemal ludobójczych nadużyć. Aż strach o tym myśleć. No i jeszcze jedna kwestia.. Co się stanie z siłą populacji po wyeliminowaniu z rozmnażania zdrowych fizycznie i silnych, samczych osobników?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

KONIEC ŚWIATA WE WRZEŚNIU! NAUKOWCY i PROROCY POTWIERDZAJĄ APOKALIPTYCZNY SCENARIUSZ NA 2017 ROK!


koniec świata

Kiedy będzie koniec świata?! Przepowiednie i proroctwa nie pozostawiają złudzeń..

Czy wiesz, że dnia 23 września 2017 roku ma odbyć się tak zwany koniec świata? Moce niebios, niepokojone przez krnąbrny rodzaj ludzki zostaną wstrząśnięte. Ognista skała przedrze się z impetem przez ziemską atmosferę. Po czym uderzając w ocean, obudzi śpiące w odmętach jego głębin potwory..

Spieniona ściana popłynie przez świat, ale niestety, to dopiero początek boleści.. Będzie bowiem głód i zaraza, a miejscami trzęsienia Ziemi. Będą znaki na niebie, a na Ziemi trwoga narodów, bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy.. Tak mówi przecież Pismo!

Oto lista znaków, proroctw, przepowiedni, i tego, co niechybnie czeka nieszczęsną ludzkość w tym jakże apokaliptycznym okresie:

-„Naukowcy” analizujący Biblię potwierdzili, że niezwykłe ułożenie gwiazd, wydarzające się raz na 6000 lat, będzie miało miejsce 23 września 2017 roku. Właśnie to ułożenie gwiazd ma wystąpić w czasach ostatecznie ostatecznych;

-Protestancka wielebna Donna Larson, prowadząca blog „Rapture and End Times” twierdzi, że koniec świata wydarzy się w 2017 roku. Przytacza ona słowa samej Biblii, która głosi, że człowiek będzie rządził światem przez 6000 lat, a potem nastąpi dzień gniewu bożego. Sądny dzień czeka ludzkość. Według Biblii, Adam miał zostać stworzony w 3983 roku przed naszą erą. Więc te 6000 lat minie dokładnie w 2017 roku;

-W 2017 roku przypada 70 rocznica powstania państwa Izrael i 50 rocznica zjednoczenia Jerozolimy, poprzez wyzwolenie jej od arabskich okupantów. Te liczby mają niewątpliwie apokaliptyczne znaczenie biblijne, zapowiadające niechybny koniec świata. Liczba 50 to początek, zaś liczba 70 to koniec;

-Michael Parker, autor chrześcijańskiego bloga „End of Time Prophecies” twierdzi: „2017 będzie rokiem wielkiego przebudzenia i wielkiego wstrząsu. Pismo mówi nam, że kiedy naród i jego liderzy będą zaangażowani próbę podzielenia ziemi Izraela, Bóg przyjdzie do tego narodu i za karę podzieli ziemię. Zaćmienie słońca 21 sierpnia 2017 roku swoją drogą w poprzek Stanów Zjednoczonych praktycznie przetnie je na pół. Inna przepowiednia spełni się w dniu 23 września 2017 roku, kiedy nastąpi wyrównanie planet i gwiazd, jak w Księdze Objawienia, rozdział 12.”

Koniec świata to święto ruchome

Uff.. Też masz dość tych bredni? 😉 Jak pewnie wiesz, koniec świata jest świętem ruchomym. Pierwszy „koniec świata”, który pamięta wiekszość starszego pokolenia internetu, to noc z dnia 31 grudnia 1999 na 1 stycznia 2000. Wtedy komputery z Windowsami miały nie poradzić sobie z automatyczną zmianą daty. Skutkować to miało wręcz apokaliptycznymi następstwami, takimi jak odpalenie rakiet balistycznych z głowicami atomowymi. W jaki niby sposób miałoby do tego dojść? Cóż, tego to nawet najstarsi informatycy nie pamiętają.

Jednak końce świata zdarzały się już wcześniej. Już w trzecim wieku naszej ery, przed stworzeniem stricte katolicyzmu przez imperatora Konstantyna, miał miejsce pierwszy udokumentowany koniec świata. Jakiś charyzmatyczny prorok z terenów dzisiejszej Hiszpanii ogłosił, że trwają czasy ostateczne, a on sam jest Jezusem, który powrócił na Ziemię, by sądzić żywych i umarłych. Sporo nerwów napsuł on ówczesnym elitom Cesarstwa Rzymskiego. Poczyniono reformy doktrynalne, w których raz na zawsze zerwano z doktryną apokaliptycznego mesjanizmu.

Kościół jest niechętny coraz to nowym końcom świata aż po dziś dzień. Nawiasem mówiąc, także po dziś dzień trwa sojusz tronu i ołtarza. Dziś jest to sojusz banków, korporacji i polityków (lewicy i prawicy) z księżmi, pastorami, imamami, mnichami itp. Co do samych końców świata: pamiętam ich bardzo dużo. Wiele razy też zapowiadano jakąś wielką globalną przemianę, jakieś wielkie globalne przebudzenie, oczyszczenie.

Niczego takiego jednak nie było. Ten świat jak na złość trwa dalej. Jak na złość nie chce on się skończyć, wraz ze swoimi zaletami, ale też licznymi wadami. Nosz kurwa mać, te raty stale trzeba płacić i do roboty trzeba chodzić! A tak chciałoby się wyjechać w góry, by w końcu sobie pożyć, a czego całe życie zabraniali! By przez tydzień poprzedzający wielki koniec ruchać dziwki i wciągać koks. A potem usiąść sobie wygodnie, otworzyć piwko, zajarać lolo i patrzeć, jak ten zły i niedobry świat idzie w pizdu. A tu ni ma!

Czy wkrótce wprowadzą NWO (Nowy Porządek Świata)?

Furorę robią także kolejne i kolejne daty wprowadzenia Nowego Porządku Świata (New World Order – NWO). Mikrochipy, HAARP, chemtrails, blue beam, wystawienie na widok publiczny doktryny samego Lucyfera.. Och, lista okropieństw jakie szykują dla nas złowrodzy illuminaci jest taka długa, i z każdą dekadą się wydłuża. Bo każde pokolenie wymyśla swoje nowe historyjki i modyfikuje stare. A jak kolejna data III wojny światowej czy NWO nie wypali? Nie szkodzi, zaraz ogłosi się kolejną, bo ciemny lud wszystko kupi!

NWO.. Tym też straszą od dawna. W Polsce wysyp różnych teorii i przy okazji dat był po sławetnej epidemii świńskiej grypy stworzonej przez „kreatywnych” dziennikarzy. Było to osiem lat temu, w 2009 roku. W USA Alex Jones straszy tym od pierwszych lat tysiąclecia. Sławetny film „EndGame” to przecież rok 2005. To jeśli chodzi o erę internetu. Bowiem te wysyp tych teorii w formie papierowej nastąpił po śmierci prezydenta Johna F. Kennedy’ego w 1963 roku.

Te wszystkie przepowiednie końców świata, apokalips, NWO, III wojny światowej, wielkich przemian, przebudzeń, przypominają mi ten poniższy kawał. Ponieważ kierują się dokładnie tą samą logiką:

-Grażyna! Wyngiel! Wyngiel je we wiosce!
-Wojna byndzie. Pszed wojno tysz był.

„Ach ta paca i te raty! Niech to wszystko jebnie, niech będzie koniec świata!”

Tak jest w istocie. Przerażona ludzka jednostka w obliczu tylu przytłaczających bodźców często jedyną „szansę” widzi w ostatecznej destrukcji świata. Jest to dla niej jedyna już deska ratunku. Żona jędza, dzieci niedobre, praca chujowa i w dodatku trwa większość dnia.. Przyjemności i radości praktycznie nie ma. I do tego te cholerne raty. A niech to wszystko jebut!

Prawda, że takie myślenie jest po prostu głupie? Ale wielu ludzi traktuje coraz to nowe daty końców świata czy też wielkich globalnych przebudzeń bardzo serio. Oni tym żyją. Jest to oczywiście mentalność dziecka, które mentalnie i duchowo nie dorosło. Ludzie lubują się w tego typu przepowiedniach, ponieważ rzeczywistość jest dla nich tak nieznośna. Takie myślenie bardziej przypomina chorobę psychiczną.

Jasnowidzenie i proroctwa: dwie ważne sprawy

Pierwsza: nie kwestionuję istnienia świata pozamaterialnego. Są ludzie którzy faktycznie „coś” tam widzą. Ale wszystko jest kwestią interpretacji. Na początku roku 2016 znany polski jasnowidz, Krzysztof Jackowski, przepowiedział, że pod koniec roku ludzie „będą się bali oddychać”. Strachu było co nie miara. Atak chemiczny? Śmiertelny wirus? Bardzo bliski przelot komety z ogonem zawierającym miliardy ton cyjanku? A faktycznie chodziło o smog i histerię, jaka rozpętała się wtedy w mediach. Było to wydarzenie bardziej medialne niż rzeczywiste. Bo to był niewielki smog, w porównaniu do potężnego smogu z lat 90-tych czy z roku 2012. O latach ’70 czy ’80 nawet nie wspominam.

Sprawa druga: dlaczego powstają takie przepowiednie? Dużo samozwańczych proroków czy interpretatorów np biblii widzi w tym po prostu łatwy zarobek. Inni widzą w tym możliwość wypłynięcia i wypromowania się na sensacjach. Jeszcze inni to osoby chore na bardzo poważną chorobę psychiczną, którzy łączą swoje pełnoobjawowe paranoje z jakimiś dupnymi, ezoterycznymi teoriami. Nie ma chyba nic gorszego niż takie osoby. To oni często wyznaczają kolejne i kolejne daty. Oczywiście oni są nieomylni, a to, że „ważne wydarzenie” nie nadeszło.. Cóż. Ich wyznawcy im to wybaczą za kolejną porcję narkotyku (czyli sensacji, wyczekiwania).

kiedy koniec swiata

Świat sobie poradzi bez proroków wieszczących jego koniec

Co jest więc prawdą? Ewolucja wszystkich form i systemów stworzonych przez naturę jak i ludzkość jest faktem. Ona trwa, choć pełna jest lęków, obaw, błędów, wypaczeń. Pomimo istnienia drapieżnych korporacji, wysysających zasoby banków, zafałszowanej medycyny, brudnej polityki, oszustwa ideologii i religii – ta ewolucja ciągle trwa. Świat / Bóg / Architekt / Natura (lub inna, dowolna nazwa tego samego), jest po naszej stronie i tę ewolucję wspiera, nawet jeśli jest to dla ludzi trudne.

Trwa upadek starych systemów spajających ludzkość przez poprzednie wieki czy nawet tysiąclecia. Ekonomicznych, politycznych, społecznych, moralnych, religijnych, ideologicznych i każdych innych. Są one dawno zdezaktualizowane, nie odpowiadają już wyzwaniom XXI wieku. Przecież podział lewica kontra prawica to są realia ciemnego 19 wieku! Ludzie to widzą. Widzi to praktycznie każdy człowiek, choćby podświadomie.

I to powoduje lęki i obawy. Co dalej z przyszłością świata? Z cywilizacją? Co ze zmianami klimatycznymi, zanieczyszczeniem środowiska, zagładą ekosystemów? Bądź co bądź, możemy się spierać, czy rację ma Korwin czy Ikonowicz.. Moja racja jest mojsza niż Twoja, oddaj moje wiaderko do piasku i grabki! Wiadomo. Ale każdy już widzi dewastację planety i to, że klimat się dramatycznie zmienia. Ten okres jest więc doskonała pożywką dla takich dat końców świata, dla różnych teorii i innych opowieści dziwnej treści.

Miej kolejne końce świata w dupie

Co Tobie radzę? Wyluzuj i żyj swoim życiem. Nie słuchaj kaznodziei nienawiści różnych wyznań i doktryn, którzy podświadomie chcieliby destrukcji świata. Życie jest darem pomimo wszystko. Ta planeta przetrwała całe millenia przeciwności i trudów większych, niż wszystkie wojny znane ludzkości razem wzięte.

Nie lękaj się o nią, choć z drugiej strony, nie oznacza to, że mamy być bierni. Świat trwa i da sobie radę bez rozemocjonowanych proroków tupiących ze złością nóżką. Bo lud jednak nie jest już taki ciemny jak dawniej, i coraz rzadziej kupuje te nowe daty. Ewolucja mimo wszystko postępuje.

Oprócz końca świata w dniu 23 września 2017, zwolennicy „milenijnej paranoi” mają zaraz potem kolejne święto. W dniu moich 32 urodzin, czyli 12 października 2017, w Ziemię może uderzyć asteroida o numerze 2012 TC4. Minie ona naszą planetę w odległości zaledwie 44 tysiące kilometrów. W skali kosmosu to jest mniej niż nic. To o wiele mniej niż ewentualny błąd w pomiarach, bo orbity takich asteroid zawsze są niepewne. Księżyc jest znacznie dalej, bo w odległości 384.399 kilometrów.

No więc widzicie, fajerwerki już zamówiłem. Jeszcze czekam aż przyjedzie wagon bekonu, beczka whisky, cysterna piwa i tir zioła prosto ze słonecznej Jamajki. Wbijajcie więc do mnie na kosmiczny barbecue, by świętować kolejny już koniec świata 😉

koniec swiata przepowiednie

A na koniec – „Piosenka frustrata o końcu świata”, czyli wiersz autorstwa mojej internetowej znajomej, Małgosi:

Doświadczyłem zdrad i strat,
Niespłaconych trochę rat
Mam…
Więc gdy skończy się dziś świat,
Będę rad!

Zza umysłu ciasnych krat,
Tak bym patrzył kilka lat,
Więc gdy skończy się dziś świat,
Będę rad!

Los ukręcił na mnie bat,
Chyba z diabłem za pan brat,
Więc gdy skończy się dziś świat,
Będę rad…

Jak ten świat se tak pierdyknie,
Bo głupoty ludzkiej styknie,
Będę rad!

Będę wolny, daję słowo,
Będzie całkiem odlotowo.
Dusza moja w gwiazd błękicie,
Toż to lepsze jest niż picie!
Gdy więc skończy się ten świat,
Będę rad!

Ludzie moi ukochani,
Dość mam granic,
Dość mam w dupę brania za nic.
Gdy więc skończy się ten świat,
Będę rad!

Wolność, równość i braterstwo,
Versus kłamstwo, kumoterstwo!
Więc niech skończy się dziś świat,
To najlepsza z wszystkich dat!
Żegnam Was!
Już czas..

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

PRZERAŻA CIĘ KACZYŃSKI, ORBAN, TRUMP?! OTO PRAWDZIWA I UKRYWANA PRZYCZYNA TYCH ZJAWISK!


Orban, Kaczyński, Trump.. Świat się zmienia na naszych oczach

Do tego jeszcze cień Le Pen, wybory w Niemczech, Brexit. No i knowania Putina, który najpierw uzbroił państwo islamskie tysiącami Czeczenów i Uzbeków, a teraz intensywnie wspiera rząd Syrii w walce z nim. Inwazja islamska na Europę i budzenie się neonazizmu. Który póki co, jest głęboko zakonspirowany w swoich podziemnych kryjówkach i norach, czekając na „właściwy czas”. A jest on dużo bliżej, niż myślisz. Dużo jest zjawisk, które niektórzy ludzie określają jako straszne. Jaka jest ich przyczyna?

W tym artykule poznasz prawdziwe przyczyny tych zjawisk. Są ukrywane i cenzurowane w mediach głównego ścieku (czyli w mainstreamie). Obecnie rządząca elita to pokolenie roku 1968. Oczywiście, z dawnych ideałów nie zostało w tych ludziach nic. Są za to rządy korporacji, biednienie społeczeństw, manipulacja ekonomią planety dokonywana przez BIS (Bank Rozrachunków Międzynarodowych – instytucja rządząca bankami narodowymi, a więc rządząca.. światem), i szereg innych, cynicznych projektów.

Obecnie ta elita powoli odchodzi w niesławie. Siłą rzeczy chce zachować swoje wpływy, walcząc do końca. Pomimo zwycięstwa w USA czy w Polsce, wciąż tworzy ona tzw „rząd cieni„. Są oni zakamuflowani w sądach, trybunałach, urzędach, firmach państwowych, korporacjach, uniwersytetach. Mają swoje siatki wpływu, np wpływowe neoliberalne think-tanki (Heritage Foundation itp), media, organizacje pozarządowe. Nie chcą się oni przyznać do błędów, do tego, że doprowadzili gospodarkę planety do katastrofy, a ludzi do biedy i rozpaczy.

polska bieda

Bieda zawsze przynosi rewolucje i radykalizm

Główna przyczyna zjawisk takich jak Trump, Orban czy Kaczyński, to biednienie wielu społeczeństw. W Polsce dzięki mentalności typu: „ciepła woda w kranie wystarczy”, osiągnęło to ekstremum. Przez 26 lat nie robiono praktycznie nic, tylko drenowano kraj. Ogłupiano ludzi wmawiając im bajki, że to trudności okresu transformacji, że tak działa wolny rynek i nic nie da się z tym zrobić. Nie dotyczy to tylko Polski, bo wbrew pozorom klasa średnia kurczy się także na Zachodzie.

Wolny rynek okazał się niebezpieczną, nie działającą utopią. Zamiast dobrobytu, przyniósł drenaż zasobów całej planety. Bogaci stali się bogatsi, a biedni biedniejsi. Kapitalizm pod względem moralnym upadł już dawno temu, jak komunizm czy nazizm. Dalsze trwanie tego systemu, polegające na rabunkowej eksploatacji ekosystemów i innych zasobów – może doprowadzić do zagłady życia na Ziemi.

Pragnę tutaj, tak na marginesie, omówić dwa społeczne czy też socjologiczne problemy związane z bogactwem jak i biedą. Ogólnie z faktem, że pieniędzy jest ciągle mało. Że trzeba tak ciężko zarabiać i pracować, w zamian za tak niską pensję. Czym różnimy się np od murzyńskich niewolników i od pańszczyźnianych chłopów? Im pensja też starczała tylko na podstawowe potrzeby: żywność, odzienie, dach nad głową. Te rzeczy zapewniał im ich pan.

Dzisiejszy, kapitalistyczny niewolnik, musi na to minimum minimum pracować od świtu do nocy. Tak naprawdę, gdyby uczciwie na to spojrzeć, to zmieniło się niewiele. Owszem, nie masz już łańcuchów. Możesz sobie wybrać „pana”, który przedstawi Ci umowę zlecenie. Całą resztę musisz zapewnić sobie sam.

kapitalizm

Lęk przetrwania – czy wystarczy do pierwszego?

Gros problemów współczesnych ludzi wynika nie z jakichś duchowych prawd i nieprawd, nie z jakiejś nieświadomości. Ale przyczyna jest dużo bardziej prozaiczna – ciągły brak kasy. Lęk przetrwania związany z tym, że zasobów jest mało, że może nie wystarczyć do pierwszego, jest najsilniejszym lękiem znanym ludzkości. Oczywiście tuż obok lęku przed śmiercią, który też jest silny. Lęk przetrwania paraliżuje, niszczy psychikę, nastrój, zdrowie.

Człowiek w ciągłym lęku czy wystarczy na raty, na chleb, staje się wycieńczonym cieniem. Lęk przetrwania odbija się negatywnie na każdej sferze życia. Prowadzi do frustracji, nienawiści, wyczerpania, chorób i w konsekwencji do przedwczesnej śmierci. I kwestia najważniejsza. Gdy człowiek nie ma zaspokojonych potrzeb podstawowych, czyli materialnych, to nie zainteresuje się potrzebami wyższymi. Czyli nauką, kulturą, sztuką, duchowością. I tym samym nie zdobędzie wiedzy i nie zagrozi elicie.

Będzie raczej nienawidzącym wszystkich „cebulakiem”. Nieżyczliwym, wkurwiającym się o bzdury, łypiącym spod oka, zazdroszczącym wszystkiego wszystkim. Chcącym sprzedać kosę pod żebro pierwszemu lepszemu przechodniowi. Stąd się biorą m.in. wady narodowe Polaków. Stąd się wziął także nazizm, komunizm, maoizm. I to dlatego mamy teraz konserwatywną korektę systemu. Elita ma te straszne, „orbanowe” zjawiska na własne życzenie. O tym napiszę w dalszej części felietonu.

Póki co zapraszam Cię na mój zeszłoroczny artykuł o tych zagadnieniach:
Orban, PiS, Trump: jaka jest prawdziwa przyczyna tych zjawisk? Co ukrywają i cenzurują media?!

unia europejska a Polska

Jak wyglądałby świat bez lęku, czy starczy na życie?

Pomyśl, jak wyglądałby nasz świat, gdyby ludzie nie musieli z takim mozołem i trudem pracować za te grosze, które i tak na nic nie wystarczają? O ile życzliwsi i bardziej przyjaźni bylibyśmy wobec siebie? O ile mniej byłoby samobójstw, chorób psychicznych, przestępstw? O ile mniej byłoby polowania na spadki i innych tego typu brudnych zagrań wobec najbliższych? Jak zmieniłyby się relacje damsko-męskie, gdyby kobiety nie były zależne od mężczyzn? Którzy i tak nie mają kasy, więc kobiety albo wiecznie „szukają” tego księcia? Albo żyją z typowym Mirkiem, nie mogąc sobie pozwolić na.. normalne życie, bo na wszystko brakuje?

I tutaj istnieje drugi problem związany z pieniędzmi. Co by było, gdyby ludzie mieli wszystko, co dusza zapragnie? Nie mówię o takich sytuacjach, że każdy mógłby z powietrza generować miliardy by kupować najbardziej luksusowe dobra. Wtedy w ciągu dwóch dni, w wyniku hiperinflacji, zwykła butelka piwa kosztowałaby 23 kwadryliardy dolarów. Są to problemy ludzkiego ego, ludzkiej natury. A ludzka natura jest zła. A ściślej mówiąc, ludzka natura jest nieświadoma, na poziomie dziecka.

PiS

Gdyby wielu ludzi mogłoby pozwolić sobie na Ferrari, to stałyby się one tak „powszednie” i „cebulackie”, jak dziś Passaty w TDI. Więc zaraz pojawiłyby się jeszcze droższe samochody, niż nawet najdroższe modele Ferrari. Ludzkie ego nigdy nie zostanie zaspokojone. Ciągle by chciało więcej i więcej. I ciągle by cierpiało. Np cierpiałoby przez to, że nie ma tego najnowszego samochodu za 50 miliardów dolarów, tylko musi jeździć tym cholernym Ferrari. Które ma teraz co drugi na ulicy, w tym znienawidzony sąsiad. Bo ludzkie ego jest stworzone z tych dwóch rzeczy. Z wiecznego niespełnienia czy też niezaspokojenia, które powoduje cierpienie.

Wiadomo, że brak bodźców negatywnych spowodowałby degenerację i rozleniwienie ludzi. Ludzkość wydaje się potrzebować tego całego znoju kieratu. Po pierwsze, jak nie ma „wroga” zewnętrznego, to ludzie zaczynają „lać się” między sobą. Po drugie, kto by wtedy chciał podwyższać kwalifikacje, uczyć się, czy choćby pracować u tego kapitalisty? Po trzecie, jak wielu ludzi zaćpało, zachlało i zaruchałoby się na śmierć?

Są dwie interpretacje tego, co by było, gdyby pozwolić ludzkości doświadczać dobrobytu, zamiast ekonomicznego niewolnictwa, które mamy teraz. Pierwsza interpretacja głosi, że gdyby zezwolić ludzkości na doświadczanie obfitości i dobrobytu, to w niespotykany sposób rozwinęłyby się ludzkie talenty i ukryte zdolności. Druga interpretacja to ludzkość, która staje się coraz bardziej leniwa i niesamodzielna. Która nie chce się uczyć, nie chce nic zmieniać, nie chce rozwijać się. Czy ludzkość potrzebuje więc tego całego kieratu, znoju i trudu, by ten minimalny rozwój był?

Pisałem o tym w felietonie o szokującym eksperymencie Calhouna:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

matrix

Technicznie jesteśmy w erze atomowej, a mentalnie w epoce kamienia łupanego

Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Niech nie zwiedzie Cię tu demokracja, Unia Europejska, Mc Donalds na każdym rogu, wielkie wieżowce i plastikowe błyskotki w marketach. Rozwinęliśmy piramidę techniki niemal do samego jej szczytu. Niedługo nie będzie co odkrywać i budować, choć to oczywiście kwestia bardzo dyskusyjna. Zaniedbaliśmy jednak emocje i relacje. Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w epoce atomowej, zaś mentalnie – w epoce kamienia łupanego.

Miał rację. Nasze emocje i relacje są w ruinie. Nie dostaliśmy wiedzy o nich. Byliśmy wychowywani przez rodziców, którzy jedyne co nam przekazali, to swoje lęki, kompleksy i traumy. Ranimy się nawzajem. Wymagamy od partnera by był ideałem. Wchodzimy w relacje typu kat-ofiara. Nie radzimy sobie z przemocą psychiczną, a prawo często wręcz chroni katów. Jesteśmy mentalnymi dziećmi. W takich warunkach nietrudno się dziwić, że nauka i technika są używane do złych celów. Przykład to korporacje farmaceutyczne. Inne przykłady to stosowanie socjotechniki, wyzysk.

demokracja

Trzeba tutaj dodać, że po kilku dekadach liberalizmu, teraz „Wahadło Władzy” odchyla się w drugą stronę. Mamy konserwatywną korektę systemu. Dekady błędów i wypaczeń liberałów procentują. Zasada „Wahadła Władzy” (Pendulum of Power) jest uniwersalną zasadą rozwoju ludzkości. Mamy dziesięciolecia liberalizmu, by potem przejść na biegun konserwatywny. Oczywiście nie będziemy mieli teraz nowego Hitlera, ponieważ te dekady liberalizmu przyniosły też pozytywne zmiany. Nasza mentalność wciąż się zmienia i udoskonala.

Obecnie nadchodzą rządy konserwatystów. Którzy więcej uwagi poświęcą i wartościom narodowym, i wartościom socjalno-ekonomicznym. Owszem, konserwatyści także będą popełniać błędy, tak jak popełniali je przez dekady liberałowie. Ale nie będą to tak skrajnie złe błędy jak poprzez poprzedniej konserwatywnej korekty (lata 1930 – 1968). Za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat znowu będzie liberalno-lewicowa korekta. I znowu będziemy mądrzejsi, i nie popełnimy tych błędów, które popełniła elita pokolenia ’68.

Przez dekady rządów liberałów niszczono ludzi za poglądy w imię de facto faszystowskiej doktryny politycznej poprawności. Osłabiono siłę mężczyzn. Doszło do tego, że człowiek musiał przepraszać za to, że żyje, jeśli był Mężczyzną o Białym Kolorze Skóry. Wypaczono i splugawiono idee empatii i tolerancji, sprowadzając tu agresywnych i destrukcyjnych ludzi – islamistów i murzynów. Przykładów błędów czy wręcz jawnych prześladowań, jakich dokonywali lewicowi liberałowie, jest oczywiście więcej.

polityka

Więc konserwatyzm czy liberalizm? Zdradzę Ci jeden tajemny sekret..

Liberalizm jest dobry dla nielicznych jednostek. Pomaga im wyluzować, złapać dystans, cieszyć się życiem, mieć wyjebane i iść własną drogą. Do liberalizmu trzeba jednak dojrzeć. Bo w przeciwnym wypadku staje się on.. degeneracją. A społeczeństwo do liberalizmu nie dojrzało. „Eksperyment liberalizm”, choć przyniósł pewne pozytywne zmiany, złagodził naszą mentalność, to nie udał się do końca.

Konserwatyzm z kolei jest podwaliną życia społecznego. Jest koniecznym stabilizatorem systemowym, stelażem podtrzymującym system. Trzyma on ludzi za mordy i hamuje ich nieokrzesane żądze i słabostki. W tym te słabostki ego opisywane przeze mnie powyżej. Gdy brakuje tego wszystkiego, to społeczeństwo traci swoją siłę, „mięknie” i degeneruje się. Społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. W przeciwnym wypadku dojdzie albo do anarchii, albo do

„Chcesz pokoju, to szykuj się do wojny” – mówi starożytna maksyma. Chciałbym żyć w świecie bez wojen, gdzie wszyscy byliby pacyfistami i szanowaliby się nawzajem. Jednak świat realny tak nie działa. Noszę w sercu ideały pacyfizmu czy globalnej świadomości.. Ale wolę póki co zakrzyknąć: „Deus Vult”! Ponieważ znam realia. Nie jesteś w stanie „oświecić lwa”. Lew nie zintegruje się ze społeczeństwem ludzkim i nie będzie szanował naszych cywilizowanych zasad. Bo lew ma taką naturę, że po pierwsze nie zrozumie Twojego przekazu, a po drugie, jak będzie głodny, to Cię pożre.

Zapraszam na inne ciekawe felietony o polityce, gospodarce, ekonomii i sprawach społecznych:
Szokujący list otwarty do Kaczyńskiego, Petru i Schetyny! Czyli zakazana prawda o polityce
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: