Kategoria: Lifestyle

CZŁOWIEK BEZ MÓZGU MA 54 LATA I JEST URZĘDNIKIEM! [SZOK] „TO PRZERAZIŁO LEKARZY”


Czy da się żyć bez mózgu i jednocześnie długie lata być urzędnikiem?! Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że mózg odpowiada za wszystko co widzimy, wiemy i przeżywamy. Przecież duszy niby nie ma, więc żadna „pamięć genów” sterująca zachowaniem różnych gatunków także nie istnieje. Człowiek to po prostu kupa mięśni, kości, wody, no i mózg.

Dopamina, serotonina, acetylocholina krążące po neuronach stanowią o naszym być albo nie być. Tymczasem okazuje się, że człowiek bez mózgu istnieje naprawdę, co stawia pod znakiem zapytania wiele naukowych prawd i teorii. Ludzkość co chwila ma do czynienia z zagadkami i dziwami, które burzą dotychczasowe, często mylne wyobrażenia o świecie. I dobrze, na tym przecież polega rozwój!

Przypadek człowieka bez mózgu stawia na głowie różne dywagacje o tym, kim jesteśmy i od czego zależy nasza świadomość, nasza wiedza, mentalność, emocje, lęki, pragnienia.. Bo wg uczonych, jak nie ma mózgu, to nie ma nie tylko żadnych emocji czy wiedzy, ale ni ma życia – następuje zgon. Jednak przypadek człowieka o imieniu Mathieu zelektryzował media i świat nauki już w 2007 roku. Do dziś nie wyjaśniono tego niepokojącego fenomenu.

Zdjęcie poniżej: po lewej mózg Mathieu, czyli człowieka bez mózgu. Po prawej mózg o normalnej budowie:

Człowiek bez mózgu istnieje naprawdę!

Mathieu, dziś 54-letni urzędnik, żył jak zwyczajny, przykładny obywatel. Pewnego razu uskarżał się na silny ból nóg, jednak wyniki badań były w porządku. Więc lekarze, nie wiedzący co robić i jak go diagnozować (jakże typowe..) skierowali go na rezonans magnetyczny mózgu. Wyniki tego badania dosłownie zszokowały lekarzy i techników, którzy na początku podejrzewali awarię aparatury badawczej. 90% objętości czaszki wypełniała „woda”, a de facto płyn mózgowo-rdzeniowy. Pozostała część to istota szara mózgu i cieniutka jak pasek warstwa rzeczywistej tkanki mózgowej.

Kim był sam Mathieu? Oprócz wieloletniej pracy na państwowym, urzędniczym stanowisku, miał żonę, dzieci, rodzinę. Żył zupełnie normalnie, jak większość zwykłych, purytańskich obywateli. No tak! Bez mózgu, bez serca, bez jaj – urzędnik jak ta lala! Lub inaczej: By żenić się, mieć dzieci, pracować jako urzędnik, a potem wieść meczowo-telenowelowe życie, rzeczywiście mózgu nie potrzeba. Albo jeszcze inaczej: „A Ty Kefir żyjesz 32 lata, słuchasz Hard-Techno, bierzesz jakieś podejrzane zioła, piszesz spiskowego blogaska i do tego też mózgu nie trzeba, oszołomie!

Człowiek bez mózgu jest.. całkowicie normalny i zdrowy psychicznie!

Ale odstawmy chamski humor na bok, przecież jesteśmy poważnymi ludźmi. Naukowców i lekarzy zszokowało to, że bezmózgi Mathieu był normalnym człowiekiem. Nie miał żadnych symptomów depresji, nerwicy, zaburzeń osobowości, stresu pourazowego czy poważniejszych chorób psychicznych. Tak, tutaj znowu chciałbym napisać coś kurewsko chamskiego, ale się powstrzymam. Ups, już to napisałem, tzn zasugerowałem. Cóż. Ale do rzeczy: jedyną abberacją jaka była obecna w życiu Mathieu, jest dość niskie IQ w wysokości 75. Ale jak wiemy, testy IQ nie mierzą absolutnie niczego, a tym bardziej inteligencji.

Mathieu mógł mieć zły dzień, mógł być zestresowany złymi wynikami dzieci w szkole lub przejmować się przegraną lokalnej drużyny piłkarskiej. I wynik testu IQ od razu może być dużo niższy. Więc śmiało można go uznać za całkowicie normalnego, zdrowego psychicznie członka społeczeństwa, za szanowanego i poważanego obywatela (tu znowu wredne mrugnięcie okiem z mojej strony). No i do jakiej organizacji człowiek taki jak on najchętniej by przynależał? I dlaczego byłaby to organizacja terrorystyczna Antifa? Ups.. Dobra, już dość.

To uświadamia nam, jak niewiele medycyna wie o człowieku, i dużo szerzej, jak niewiele wie nauka. Problem jest w tym, że i medycyna i nauka uważa, że wie wszystko. Że żadne nowe badania nie są potrzebne, bo przecież wszystko już wiadomo. A hajs z tabletek koncernów farmaceutycznych i z recept tak idealnie się zgadza, jak nigdy w historii. W nauce zawsze jest silna tendencja konserwatywna (orthodoxa), kojarzona z organizacjami naukowymi, estabiliszmentem, rządami, koncernami.  Orthodoxa sprzeciwia się nowinkom, odkryciom i zmianom, czyli tendencji postępowej (heterodoxa). I tak trwa to od setek lat. Dziś w dobie potężnych koncernów zarabiających miliardy i liberalnych rządów chcących kontrolować każdy oddech obywatela, postęp nauki (heterodoxa) jest bardzo utrudniony.

Neuroprzekaźniki i człowiek bez mózgu

Na hipotezie neuroprzekaźnikowej opiera się cała neurologia i psychiatria. A co za tym idzie, setki milionów ludzi (w tym 25% Polaków) łyka środki psychotropowe na wszechobecny, neoliberalny ból dupy, tzn. wróć, na ból istnienia. Każdy obszar mózgu jest po coś i za coś odpowiada. Każdy neuron wypełniony neuroprzekaźnikami także. A połączenia między neuronami i odpowiednia lub nieodpowiednia ilość neuroprzekaźników odpowiada za nasze emocje, zachowania i stan psychiczny. Żadna dusza nie istnieje. Więc nie jest możliwe, by funkcje zanikającego mózgu Mathieu przejęła jakaś „pamięć genów”, „świadomość zbiorowa gatunku” lub: „pole morfogenetyczne wg dr Schaldrake’a”.

Ba, nauka do dziś ma problem z ludzką świadomością i podświadomością. Do jakich obszarów mózgu, do jakich grup neuronów, i do jakich neuroprzekaźników przyporządkować świadomość?! Jaki fragment mózgowej brei odpowiada np za traumatyczne wspomnienia, jakich ja doświadczam? Dlatego część psychologów z grupy radykalnych, ateistycznych racjonalistów, postuluje „nieistnienie podświadomości”. To trochę tak, jakby osoba od urodzenia niewidoma postulowała nieistnienie kolorów i chciała narzucić ten punkt widzenia osobom widzącym. Ups, znowu chamstwo, i znowu nie zamierzam za nie przeprosić.

O przypadku człowieka bez mózgu nawet sami naukowcy wypowiadali się z trwogą:

Przypadek Mathieu poddaje pod wątpliwość konieczność posiadania wszystkich części układu nerwowego, by człowiek mógł poprawnie funkcjonować i po raz kolejny przypomina nam o trudnościach, jakie nauka może napotkać podczas badań nad mózgiem.”

Bezmózgie.. społeczeństwo

O problemach z hipotezą neuoprzekaźnikową i innymi zagadnieniami związanymi z psychiką pisałem w poniższych artykułach:
Dlaczego leki przeciwdepresyjne (antydepresanty) nie działają aż na 45% chorych? Rzadko który lekarz się do tego przyzna
Lit, jego niedobory i zdrowie, nie tylko psychiczne..

Zastanówmy się nad tym, na ile my sami jak i my, jako ludzkość, jesteśmy „ludźmi bez mózgu”. Nieszczęsny Mathieu był spokojnym człowiekiem. Raczej krzywdy nikomu nie robił, w przeciwieństwie do ekstremistycznych ideologii, takich jak islam, nazizm, komunizm czy unijny euro-liberalizm. Czym karmimy własny umysł? Ponoć jak głosi supertajna organizacja Illuminati na swoim oficjalnym profilu obserwowanym przez setki tysięcy ludzi: „Umysł króla niczym nie różni się od umysłu poddanego. Jedyna różnica to treść, jaką dany człowiek karmi swój umysł.”

Więc czym karmisz swój umysł? Czy oglądasz tylko durne seriale, czy może coś jeszcze? Pomimo powszechnego narzekania na telewizję, jest tam niewyobrażalnie wielka ilość programów wartościowych. Filmów dokumentalnych, reportaży demaskujących afery czy ujawniających dotychczas nieznaną krzywdę i cierpienie, jaka ma miejsce w każdej sekundzie istnienia świata. I dalej: na ile jesteśmy „robotami” funkcjonującymi na „podświadomym autopilocie”, i realizującymi żądania społeczeństwa? Na ile jesteśmy bezkrytycznymi i tym samym „bezmózgimi” wyznawcami ideologii, doktryn, religii, a na ile myślimy samodzielnie?

Zastanówmy się, czy ten Mathieu rzeczywiście był „bezmózgim dziwadłem” lub mniej chamsko: „sensacją naukową”, jak sądzi większość?

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

DLACZEGO WCIĄŻ TRAFIASZ NA DUPKÓW I DRANI? GDZIE SĄ CI NORMALNI FACECI?!


Dlaczego ciągle trafiasz na dupków? Czy na pewno wszyscy faceci to dranie?

Pytanie tytułowe: „Dlaczego wciąż trafiam na dupków i drani? Gdzie są normalni faceci?!” zadaje sobie dziś wiele kobiet. Co facet, to okazuje się chamem, draniem prostakiem. Po chwilach uniesień i miłych słówkach, które potem okazały się wyćwiczoną grą, okazuje się, że łobuz nie tylko kocha mocniej. Ale także klnie, chleje i bije mocniej. Po drugiej stronie barykady są wrażliwi i empatyczni mężczyźni, którzy narzekają na to, że co najwyżej zostają „przyjaciółmi” kobiet. Bo choć one gadają z nimi o kosmosach i innych takich, zwierzają się, to skarb bliskości cielesnej wolą dać temu, kto kocha i bije mocniej.

Rozmawiałem z wieloma kobietami. Wiadomo, nie osądzam, nie potępiam, umiem słuchać, i dzięki temu poznałem wiele ukrywanych sekretów społeczeństwa i sekretów kobiet. To jedna z najcenniejszych mądrości, jaką człowiek może dostać. No i tak mnie zastanawia: gdzie Wy cholera znajdujecie facetów, na których tak narzekacie? Teleportujecie się w czasie do epoki kamienia łupanego, wybieracie najagresywniej wymachujących maczugą i ich tu sprowadzacie, by być z nimi w związku? Ach, wiem, oni są przecież wszędzie, bo WSZYSCY faceci to świnie i dranie. A może inaczej? Może innych facetów zwyczajnie nie przepuszczacie przez filtr podświadomości? Może inni nie są nawet dla Was widoczni?

Wszystko jest programem podświadomości i stanem umysłu

Jeden z illuminatów, Robert Anton Wilson mawiał, że wszystko jest kwestią wewnętrznego meta-programisty. Piszę te słowa jako empatyczny facet (och, aż łzy wzruszenia zalewają mi oczy 😉 ). Otóż my żyjemy obok was, w tym samym kraju, w miastach, miasteczkach i wioskach, na tych samych ulicach. Nas jest naprawdę dużo, całe miliony. Razem, ale jednak osobno, jakby w rzeczywistości równoległej. A wystarczy tylko otworzyć oczy i skierować je tam, gdzie trzeba.

To tak jak chcesz kupić auto. Wybierasz sobie model i ulubiony kolor. Nastrajasz się na to emocjonalnie. I nagle dostrzegasz, że te samochody są często spotykane na ulicach, choć wcześniej nie zwracałeś na nie uwagi. Nasz metaprogramista widzi jedynie wycinek rzeczywistości, bo widzenie całości jest bardzo trudne. O ile nie niemożliwe. To właśnie na tej właściwości wewnętrznego metaprogramisty bazują ideologie, religie, doktryny. Prezentują one część rzeczywistości. I człowiek nastraja się na ten konkretny wycinek, i zdobywa coraz więcej dowodów na to, że dana idea jest jedyną słuszną. Nie zauważa on, że widzi tylko wąski wycinek.

O tym jak działa nasz wewnętrzny metaprogramista i jakie szokujące sztuczki może nam sprawiać, pisałem w poniższym artykule:
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!

Przyczyna to podświadomy wzorzec z dzieciństwa

Geneza tego stanu rzeczy tkwi jak zwykle w okresie dzieciństwa. Jakie wzorce przekazują dziewczynce a potem młodej kobiecie „typowi” ziemscy rodzice? Ojciec – często alkoholik, awanturnik, mentalnie nieobecny i zimny. Programuje w ten sposób w psychice wzorzec, że tylko „zły” mężczyzna może dać miłość. To dlatego w tym „złym” dorosła kobieta z tym wzorcem się zakochuje. A tego „dobrego”? Albo zupełnie nie zauważy („wszechświaty równoległe”, heh) albo odrzuci, albo nie będzie czuła tego czegoś. To podświadomy wzorzec przyciąga „złego”, a odrzuca „dobrego”. Zaś wzorzec kobiecości dany przez matkę? Często jest to równie toksyczny program bierności, uległości wobec alkoholika i domowego tyrana, i niezaradności życiowej.

Jak to przejawia się w dorosłym życiu? Właśnie w problemach z odejściem od chama i drania. Właśnie w braniu tych „złych chłopców” w obronę. „A, bo przecież to kibol, a oni muszą się wyszaleć„. Lub inaczej: „A, bo przecież Abdullah przeżył ogromny stres w Afganistanie, więc to go popchnęło do tych złych czynów„. Z kolei niezaradność życiowa przekazana przez matkę Polkę przechodzi na córkę. Która wymaga potem od mężczyzny, by płacił za nią rachunki i ją utrzymywał. Mamy więc wiele toksycznych wzorców, które się nawarstwiają i tworzą potem obraz „typowej kobiety”, na który narzeka tak wielu mężczyzn.

Wiele kwestii damsko-męskich poruszałem w tym felietonie:
Ja też & Me too. Byłem ofiarą przemocy! Mężczyźni cierpią i umierają w ciszy

Rozpad dotychczasowych systemów wartości

Trwa przemodelowanie naszych systemów relacji. Systemy które był spoiwem dla społeczeństw przez poprzednie, ciemne i trudne tysiąclecia, są już zdezaktualizowane i upadają. Co by nie mówić, to nikt nie lubi jak się go bije, gnoi, nikt nie chce być obywatelem drugiej kategorii, którego miejsce jest tylko w kuchni. I bardzo dobrze, że na przestrzeni kilkudziesięciu lat ta reforma się dokonała. Pojawiły się jednak dwa problemy. Pierwszy to globalny, zbiorowy gniew kobiet na mężczyzn, za bycie przez tysiąclecia obywatelami drugiej kategorii. Jest on głęboko podświadomy, i zahacza też o sferę jungowskiej (nie)świadomości zbiorowej, czyli wspólnego, kolektywnego umysłu całej planety.

Kobieta, pogniewana i oszalała z bólu, podświadomie chce się zemścić na mężczyźnie, „wykastrować” go, pozbawić męskości. Przybiera to bardzo różne formy. Na przykład matka, babka, przedszkolanka czy nauczycielka, która „mentalnie kastruje” małego chłopca. Zaszczepia mu wzorzec bezradności i ciamajdowatości. Inna forma to fochy, żądania by partner się domyślał, awantury o bzdury i inne skrajnie aspołeczne zachowania w związku. Mężczyzna, wykastrowany mentalnie, nie wie nawet, że to jest przemoc i deptanie jego godności, i nie reaguje, tłumacząc to „kobiecą naturą”. No i wpędzanie partnera pod pantofel też jest tego przejawem.

Cechy nie do pogodzenia

Mamy więc tabuny mentalnie wykastrowanych mężczyzn z jednej strony. Często cechują się oni empatią, umieją wysłuchać, no ale.. Właśnie. Facet „bezjajeczny”, czyli pozbawiony męskiej mocy, nie pociąga kobiety. Więc z drugiej strony mamy nieliczną grupę agresywnych, testosteronowych macho. Mają oni dobrze wyrażoną męską moc, ale w jej negatywnym wariancie. A moc jest tym, co przyciąga. I to zgadza się z podświadomym wzorcem z dzieciństwa który otrzymało wiele kobiet. Więc zagadka rozwiązana.

Ten wzorzec macho związany jest także z pierwotną naturą człowieka. Przez eony czasu, przez tysiąclecia ciemne i mroczne, silny i agresywny mężczyzna zapewniał przeżycie. Więc „biologia” takiego silnego samca pragnie. Jednak teraz czasy i modele relacji się zmieniły. Pojawiły się nowe wzorce. Empatia, wrażliwość, humanitaryzm, partnerstwo, równouprawnienie.. A samce z zasady takich wartości nie wykazują, i partnersko kobiety nie chcą traktować. No i tu powstaje zgrzyt. Chcielibyśmy partnerów z pozytywnymi cechami obu systemów. Tego starego, „biologicznego”, jak i tego nowego, „partnerskiego”.

A takich ludzi nie ma, bo to są zbiory cech nie do pogodzenia. Pamiętajmy, że świat to wielomiliardowa, ogromna obfitość. Kobiety są bardzo różne, tak jak i mężczyźni. Są i takie które przepracowały swoje ciemne strony, lub zwyczajnie miały normalnych rodziców. Ale takich rodzin jest mniej niż 10%, ogromna większość wychowuje poranione i zrozpaczone istoty. Ani feministki, ani męscy szowiniści fascynujący się szkołami podrywu nie mają pełni racji.

XXI wiek – czas męskiej emancypacji

Teraz jest czas na renesans męskiej mocy. Na odrodzenie i emancypację mężczyzn. I to już się dzieje. Wiedza o psychologii relacji staje się coraz bardziej popularna. Ci empatyczni, ale „bezjajeczni” szukają przyczyn, starają się wykrzesać z siebie siłę, którą przed laty zgasiła matka, babka czy katechetka. Do mężczyzn nagle dotarło, że skoro jest równouprawnienie, to każdy musi rachunki płacić sam za siebie i samemu kupować sobie chlebek. Dotarło do nich także, że foch czy ciche dni to nie jest niewinna zagrywka, ale przemoc i objaw niedojrzałości emocjonalnej.

Jak grzyby po deszczu powstają szkoły uwodzenia i podrywu. Mężczyźni już nie chcą wiecznie zginać karku przed feministkami. Zaczyna do nich docierać, że choć system zrobił z kobiety kucharki i sprzątaczki, to z mężczyzn zrobił woły robocze i bankomaty. A i kobiety i mężczyźni chcą być po prostu ludźmi. No brawo, panowie. Kilkadziesiąt lat później, niż panie, ale wreszcie zaczynamy się przebudzać. 🙂 Bardzo ważne jest to, by nie powielać starych błędów, by nie tracić w tym procesie empatii i wrażliwości. żadna skrajność nie jest dobra.

Mężczyźni chcący odzyskać odebraną męskość powinni wiedzieć, że ogrom kobiet pragnie właśnie ich, czyli mężczyznę, który jest po prostu normalny. Który nie dostaje pierdolca po dragach, nie znika na 3 dni szlajając się po klubach, nie bije. Od Ciebie i od Twojej pracy nad sobą zależy, czy przyciągniesz taką kobietę, czy niedojrzałą dziewczynkę tudzież zimną sukę.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

HALLOWEEN, DZIADY CZY WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH? CZY NA PEWNO TAKI DIABEŁ STRASZNY?


Halloween, Wszystkich Świętych i Słowiańskie Dziady. Poznaj prawdziwą genezę tych świąt! 🙂

Tradycyjnie jak co roku dnia 31 października obchodzimy anglosaskie, a raczej celtyckie święto Halloween. Później, dnia 1 listopada mamy Wszystkich Świętych, czyli dzień w którym chrześcijanie wspominają swoich świętych – osoby kanonizowane. Dopiero 2 listopada jest Dzień Zaduszny, czyli wspomnienie zmarłych bliskich. Jednak w polskiej tradycji przyjęło się, że groby zmarłych bliskich tłumnie odwiedzamy dzień wcześniej.

Bardzo ważne jest wspomnienie o tym, że nasi słowiańscy przodkowie w nocy z dnia 31 października na 1 listopada obchodzili tzw Dziady. Inne nazwy tego słowiańskiego święta to: Noc Zaduszkowa, Zaduszki, Zaduszki Jesienne. Były one ceremonią przygotowawczą do tzw. Święta Zmarłych, które było obchodzone przez Słowian dnia 2 listopada. Słowianie wierzyli, że w te dni, poprzedzające zimę, dusze zmarłych bliskich i przodków przybywają na Ziemię. Należało je godnie ugościć, zabiegać o ich przychylność i pomóc im w spokoju odejść do zaświatów.

Początki świąt odbywających się na przełomie października i listopada są stare jak świat. Te początki to głęboka starożytność. Każda tradycja szamańska, plemienna, pogańska je uznaje. Także współcześni wyznawcy doktryn new age czy ezoterycznych je uznają. To święto jest obecne również w wielu odłamach chrześcijaństwa. Zaadaptowała je nawet anglosaska pop-kultura pod nazwą Halloween. I w każdej religii czy doktrynie ten czas ma związek ze śmiercią, ze zmarłymi, z duchami przodków, z duszami przybywającymi do nas z zaświatów.

Różne „Święta Zmarłych” występują w wielu kulturach, religiach i epokach historycznych od zarania dziejów

To niesamowite, że tyle religii, tradycji, kultur i epok historycznych mówi w zasadzie o tym samym. Jest jeden Bóg, Architekt Wszechrzeczy, jedna strefa duchowa. Bóg nie nobilituje ani też nie neguje swoich dzieci, bo wyznają lub nie wyznają taką a nie inną religię. To typowo ludzka wada, polegająca na przekonaniu, że tylko jedna religia jest dobra, a wszystkie inne są fałszywe. Na świecie jest aż 3000 religii. Każda uważa że jest prawdziwa, a wszystkie inne są fałszywe. „Bluźnierstwem” jest przypisywać ten typowo ludzki błąd Stwórcy Wszechrzeczy.

Te dni są ważne dla tak wielu kultur, religii i powtarzają się przez wszystkie epoki historyczne z pewnego konkretnego powodu. Otóż wg starożytnej gnostyckiej wiedzy, w okolicach tych dni jest najcieńsza „bariera” rozgraniczająca dwa pozornie rozdzielone światy. Czyli świat fizyczny i duchowy. Obserwujmy więc swoje przeczucia, jak i swoje sny. W snach podświadomość podpowiada nam tak wiele, tylko trzeba umieć odczytać ten przekaz. Także w snach pojawiają się duchy opiekuńcze, choć te sny są rzadkie.

Obserwujmy też różnego rodzaju „znaki” w przestrzeni materialnej, będące tzw. „synchronicznościami jungowskimi”. Są one unikalne dla każdego człowieka z osobna, ale istnieją pewne elementy stałe. Pojawiające się zwierzęta czy inne znaki, mają nam pokazać, że jesteśmy na dobrej drodze. Lub wspomóc nas w trudnych chwilach i pokazać, że przestrzeń (Bóg, Architekt, Przodkowie, Dusze Zmarłych) o nas się troszczą. U mnie te znaki to: lisy, dzikie gęsi, bociany, czy znajdowanie na ulicy zgubionych przez ludzi monet.

Jesień czyli czas kontaktu ze światem duchowym

Czas jesienno-zimowy to czas lepszego odczuwania ducha i większego kontaktu ze strefą metafizyczną. Czyli inaczej niż wiosną i latem, gdy na głównym planie jest żywioł materii, ciała i aktywności. Takie „wejście w sferę ducha” ma i dobre, i złe strony. Jesień, to oprócz wejścia w stan ducha, przygotowanie do czasu zimowego, a więc do snu („sen zimowy”), śmierci, rozpadu. To jesienią i zimą zanika wegetacja roślin, temperatury stają się bardziej srogie, a noc jest coraz dłuższa. Pamiętajmy jednak, że każdy rozpad, upadek, każda „wewnętrzna śmierć” przyniesie kiedyś odrodzenie. Po każdej nocy wstaje dzień, po każdej zimie następuje wiosna, po każdej wichurze i burzy się rozpogadza. To są odwieczne rytmy natury, czyli inaczej Boga.

Uważam za bezcelowe kłótnie katolików ze słowianami, celtami, ezoterykami czy zwolennikami beztroskich zabaw na temat tego, jak te dni chcą oni spędzać. Czy nie pójdziesz z przyjacielem na cmentarz, by zapalił świeczkę na grobie dopiero co zmarłego bliskiego? Bo przecież nie jesteś katolikiem, a na cmentarzach siedzi „samo zło”? Jakim człowiekiem musiałbyś być, by nie dać mu wtedy wsparcia? Czy odmówisz spotkania w gronie przyjaciół w dniu 31 października tylko dlatego, że jesteś katolikiem, a dwóch z nich ma „trupi” makijaż, a na stole stoi dynia z Biedry?

Kłótnie o to, czyja interpretacja jest lepsza nie ma sensu, ponieważ każdy jest inny, każdy widzi świat inaczej. Każdy ma inne wierzenia, sposoby postrzegania, ograniczenia. Duch, Bóg, Źródło jest jedno, tylko różne są drogi do niego. Każdy ma prawo podążać własną ścieżką, o ile nie czyni zła innym istotom – to warunek bezwzględny. Ważną lekcją jest to, że nie ma sensu atakować innych za to, że mają swoje wierzenia. Ja cały czas się tego uczę, z lepszym lub gorszym skutkiem.

Czy Halloween to święto satanistów? Kult szatana?

Chrześcijanie, szczególnie katolicy, co roku rozpoczynają akcję demonizowania święta Halloween. Podnoszone są argumenty, że to święto satanistyczne, że oddala od Boga, że naraża na ryzyko opętań i tym podobne. Wielu mówi też, że to święto satanistów, że w tych dniach szaleją demony. Zaś tajemniczy Illuminaci (tak tajni, że każdy o nich słyszał, ale nikt ich nie widział) mają odprawiać w katakumbach Paryża, Nowego Jorku i Watykanu mroczne rytuały.

Ja widzę to inaczej. Przecież demony, złe energie, ataki energetyczne, złe byty itp itd, to po prostu nieuświadomione programy psychiki. To wyparte, nieuświadomione, zanegowane części naszej własnej podświadomości, które w taki destrukcyjny i „szokujący” sposób dopominają się o uwagę i przepracowanie. Illuminaci, reptilianie i wszyscy inni „o których każdy wie, ale nikt ich nie widział” to zbiorowe, globalne lęki ludzkości będącej na poziomie mentalnego i duchowego dziecka. Ludzie jako duchowe dzieci dokonują podświadomej projekcji. Nie mogą się pogodzić z tym, że to oni odpowiadają za różne złe rzeczy. Odpowiadają i indywidualnie, i jako ludzkość, a więc zbiorowo. Więc widzą sprawców zła „na zewnątrz”. Czy to w postaci demonów i złych energii, czy w postaci jakichś dziwnych „onych” w mrocznych fartuszkach.

Powinniśmy zrozumieć, że za złem zawsze stoi człowiek. Konkretne imię i nazwisko. To jedna z najcenniejszych ziemskich lekcji i w wymiarze politycznym, i w wymiarze duchowym. Kłopot jest w tym, że mamy obecnie bardzo słabo funkcjonujące mechanizmy karania oprawców. System prawny który mamy teraz, policja, sądy itp – to dopiero powijaki. 99% sprawców przemocy, np psychicznej czy w pracy, nie jest  karana. Procedury są długie i kosztowne. Prawo przypomina raczej siec rybacką, złożoną praktycznie z samych dziur. Napiszę poniżej to przesłanie dla każdej z doktryn z osobna.

Za każdym złym lub dobrym czynem zawsze stoi człowiek

Dla katolików: to nie są konsekwencje grzechu pierworodnego. To nie jest kuszenie przez szatana. To nie Bóg wystawia człowieka na próbę. Zły lub dobry jest zawsze człowiek. Złe lub dobre czyny zawsze są dziełem konkretnego człowieka.

Dla ezoteryków i new age’owców: to nie są złe moce, złe energie, demony, egregory. To nie zły demiurg ani zły matrix. Demony, zły byty, złe energie to twory naszego umysłu. Zaś demiurg, system, matrix, to lustrzane odbicie nas samych. To, jaki jest matrix czy system, zależy od nas, od miliardów ludzi. Zły lub dobry jest zawsze człowiek, a nie coś „zewnętrznego”.

Dla fascynatów teorii spiskowych: to nie są Illuminaci, reptilianie, kosmici. Z nimi jest pewien kłopot, o którym być może nie wiecie. Pisałem o nim powyżej. Otóż każdy o nich słyszał. Piszą o nich regularnie nawet zachodnioeuropejskie brukowce. Polski „Fakt” czy „Super Express” póki co nie. Ale nikt ich nie widział na oczy. Więc można wygodnie zwalić na nich winę, ale nie można ich rozliczyć i nie można przejść do realnego działania. Bo jak rozliczyć coś, co fizycznie nie istnieje, a co jest jedynie wytworem globalnego lęku? Zapominamy, że „tych złych ludzi” często sami wybieramy. Mądrze się organizując i korzystając z mechanizmów demokracji, możemy zmienić świat, możemy wszystko. Za każde zło lub dobro odpowiada człowiek. Za każdą złą lub dobrą decyzją polityczną, ekonomiczną czy społeczną, stoi konkretny człowiek z imieniem i nazwiskiem.

Szerzej o historii Halloween opowiada Wiedźma Paranormalia z kanału o tym samym tytule [LINK TUTAJ]. Ja jednak nie do końca popieram taką „magiczną” perspektywę, o czym pisałem w tym artykule:

Na najbliższe dni (Halloween, Wszystkich Świętych, Dziady) polecam nagranie do medytacji wygenerowane komputerowo (na syntezatorze). Jest melodyjne i harmonijne:

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Dzięki dobrowolnym darowiznom Czytelników mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

JA TEŻ & ME TOO. BYŁEM OFIARĄ PRZEMOCY. MĘŻCZYŹNI CIERPIĄ I UMIERAJĄ W CISZY!


Rozwinęliśmy cywilizację techniczną niemal do granic możliwości. Dawno już nie było „wielkiego przełomu” na miarę odkrycia silnika parowego czy wynalezienia antybiotyków. Niedługo nie będzie już co odkrywać, np poza kolejnymi maleńkimi cząsteczkami w Wielkim Zderzaczu Hadronów. Jest jednak sfera, w której nie było żadnego postępu przez te 200.000 lat. A postęp ten dopiero nieśmiało się rozpoczął.

Ta sfera to relacje i emocje. Mówimy o sobie z dumą, że jesteśmy cywilizacją techniczną, cywilizacją rozumną. Jak jednak wyglądają nasze relacje i emocje? Wojny, wyzysk, przemoc, bieda, wzajemne ranienie się, nieszanowanie granic, podkładanie świń, zawiść zazdrość.. Pomijając nawet wojny (Syria i inne), w Polsce, gdzie jest niby pokój, ma miejsce setki tysięcy przestępstw rocznie. Dodać do tego trzeba dziesiątki milionów nie zgłaszanych przestępstw czy krzywd.

Mobbingu, pobić, prześladowań, gwałtów, złamanych serc, zdrad, porzuceń, przemocy psychicznej itp. Czy aby na pewno kiedykolwiek na Ziemi choćby przez minutę był „pokój”? Nie, nie jesteśmy przysłowiowymi małpami z brzytwami. Ale gorzej – te małpiszony dewastujące siebie i przy okazji całą planetę, mają już bombę atomową. Ludzkość dopiero co zaczęła się wybudzać z milleniów barbarzyństwa, z poziomu pół-zwierzęcia. Te ważne kwestie poruszałem w poniższych, ciekawych artykułach. Zapraszam:

Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?
Czy czeka nas szok przyszłości? Wyzwania i zagrożenia XXI wieku o których niewielu zdaje sobie sprawę

Dopiero zaczynamy zwracać uwagę na kwestie odpowiedzialnego rodzicielstwa, mądrego partnerstwa, szczęśliwego związku, kultury pracy. To, co mamy dotychczas, to istna rzeźnia czy też obóz koncentracyjny. Dawniej np po trzy rodziny w mieszkaniu, jedna w pokoju, i nikt się nad sentymentalizmami nie zastanawiał. Robiono dzieci, pito wódkę, szło się do roboty i tyle. Nikogo nie obchodziło, że potem, w XXI wieku, te dzieci częściej będą odwiedzać psychiatrę, niż choćby kino czy restaurację. Bo na bilet czy posiłek nie ma pieniędzy.

To, na jak niskim poziomie jesteśmy, świadczą realia debaty publicznej na temat wychowania seksualnego. Jedni postulują pokazywanie dzieciom wibratorów, uczenia ich o gender i przymuszania do tolerowania islamu. Inni, identycznie popierdoleni, ale w drugą stronę („Na głębszym poziomie rozumienia skrajne przeciwieństwa są tym samym„) postulują tzw. wychowanie do życia w rodzinie rodem z 19 wieku. A gdzie lekcje psychologii, nauka budowania zdrowych relacji, szanowania granic innych?

Ta przemiana naszych relacji i emocji dotyczy także traktowania kobiet. Przez tysiąclecia jako słabsze fizycznie były prześladowane i spychane na margines. Teraz kobiety mają emancypację i feminizm, uświadomiły sobie wiele przykrych i traumatycznych rzeczy. Wywalczyły też wiele praw. Obudził się w nich zbiorowy, globalny „gniew na mężczyzn”. Spowodował on, że feminizm zaczął przeginać w drugą stronę. Pomimo tego, że problem gwałtów, molestowania, przemocy domowej i innych przestępstw wciąż jest ogromny, to doszło deptanie, negowanie i prześladowanie mężczyzn.

A już najbardziej białych, Europejskich, heteroseksualnych mężczyzn. Muszą oni przepraszać kolejno: kobiety i feministki za patriarchat, muzułmanów za krucjaty i za Syrię, murzynów za kolonializm, lewicę za nazizm i biały suprematyzm, żydów za Holocaust.. Oj, biedni Ci mężczyźni. A my, kobietki, takie słabe, takie niewinne, takie ofiary. Więc pogniewamy się na tych złych mężczyzn, którzy są winni nawet powodzi w Brazylii. I będziemy ich ranić, krzywdzić, gnoić, bo nam wolno, bo takie słabe i niewinne jesteśmy, o!

To oczywiście przerysowane, ale tak to w przybliżeniu wygląda. Kobiecy, zbiorowy gniew na mężczyzn zaczyna się już w szkole. „Dziewczynki są mądrzejsze od tych troglodytów chłopców” – to słyszy mały chłopiec już od przedszkola. Szkoda tylko, że potem nie ma to odzwierciedlenia na uczelniach technicznych czy w firmach takich jak Tesla Motors czy Space X. No i dziewczynce wolno testować granice i grać na emocjach chłopca. A jak chłopiec wkurzy się i odda, to jest karcony przez panią przedszkolankę czy panią nauczycielkę. Bo mu nie wolno. Bo jest silniejszy, bo jest męską szowinistyczną świnią i wstyd, że w ogóle śmiał się urodzić.

Do tego dochodzą „kastrujące mentalnie” matki i nieobecni ojcowie. Matka, podświadomie pogniewana i na ojca, i na obiboka męża, przenosi część tej głęboko podświadomej nienawiści na syna. Przejawia się to przesadną kontrolą, nadopiekuńczością, powtarzaniem dziecku, że sobie nie poradzi, że jest głupie, że nie zasługuje na miłość rodzica itp. Dochodzi do tego cała masa podświadomych, destrukcyjnych mechanizmów. Często rodzic podświadomie nienawidzi swojego dziecka za to, że „odebrało” mu szaleństwa i radości młodości. Społeczeństwo jest moralnym trupem, a cała sfera rodzinno-wychowawcza jest „cmentarzem”, jest „grobem dla żywych”. Albo inaczej – jest to kołchoźnicza manufaktura kalek, przyszłych baterii systemu.

Potem, po tej szkole z dyrektorkami, przedszkolankami, nauczycielkami, psycholożkami, jest gorzej. Spełniasz oczekiwania damy? To może zostaniesz „dopuszczony”. Nie spełniasz? To spadaj, przegrywie. A żeby spełniać oczekiwania pani, to trzeba być ideałem. Trzeba zarabiać i to dobrze. Trzeba być silnym i wysportowanym. Wygadanym, asertywnym i pewnym siebie. Przystojnym i umięśnionym. I oczywiście te cechy, łączone zwyczajowo z patriarchalną samczością, wręcz agresywnością, muszą łączyć się z empatią, wrażliwością, łagodnością. Czyli od mężczyzny wymaga się i cech patriarchalnych, i cech „nowych”. A kobieta? „Phi, ja nic nie muszę, ja ewentualnie mogę, jak śmiesz cokolwiek ode mnie wymagać„.

Często jest też tak, że kobieta raz skrzywdzona, potęguje swój gniew na mężczyzn i krzywdzi ich. Oczywiście, nie krzywdzi tych w typie „macho”, bo oni sobie na to nie pozwolą. Ale krzywdzi tych słabszych i często o dobrym sercu. Jest to globalne błędne koło, w którym ofiara doznaje traumy, buntuje i gniewa się, a potem sama staje się katem. Można tutaj wspinać się na wyżyny intelektu i zaprzeczać na wszelkie możliwe sposoby, ale feminizm jest ideologią nienawistną wobec mężczyzn. Jest ideologią katów. Walka z mężczyznami jest w tę ideologię wpisana, i nawet w relacji z łagodną i stabilną psychicznie feministką możesz tego doświadczyć.

Obecnie mężczyźni zaczynają się budzić z tego letargu i także „zbiorowo gniewać” na kobiety. Np za to, że deklarowała, że chciała miłości i czułości, a porzuciła i uciekła z bijącym ją brutalem. Popytaj studentów, licealistów czy innych młodych mężczyzn. Poczytaj ich wypowiedzi na popularnych platformach internetowych. Żaden z nich nie chce już być „frajerem z dobrym serduszkiem„. Bo ona „i tak zaproponuje przyjaźń, a da seks czy związek temu mięśniakowi„. Wielu z nich chce wręcz być jak Ci „uwielbiani zimni dranie”. Więc coraz większą popularnością cieszą się szkoły uwodzenia, samczy guru czy strony demaskujące „ukrywane fakty o kobiecej psychice”.

To jest czas męskiego przebudzenia, ale też męskiego gniewu. Pod dyskusją nad zasadnością akcji takich jak „Ja Też”, jedna z feministek zajmująca się też naukami tantrycznymi, powiedziała wiele znaczące słowa:

Agresja kobiet.. Powszechna. Niby słodka, z jadowitym akcentem pod wierzchnim płaszczykiem słodkości. Jeśli mężczyźni oddadzą nam z siłą z jaką męskie potrafi, w tym samym tonie.. To poczujemy te burzę którą jako feministki wywołujemy. Ksawery i Irma to Pikuś.”

Poniżej przedstawię dwa przykładowe i najczęściej spotykane formy przemocy wobec mężczyzn i zdemaskuję mity z nią związane:

1. Foch? Ciche dni? Szantaż emocjonalny? „Domyśl się„? „-Co się stało? -Nic„? Obrażanie się i kłótnie o pierdoły? Niestabilność emocjonalna i wieczne pretensje i wkurwianie się?

MIT: taka jest kobieca natura i tyle, tak było zawsze. Trzeba to zaakceptować i już.

FAKT: jest to krańcowa nieumiejętność komunikacji i są to zachowania typowe dla dziecka. Są one potem przenoszone w dorosłe relacje przez osobę, która pod względem psychicznym nie dojrzała. Najważniejsze jednak jest to, że jest to NISZCZĄCA PRZEMOC, która dewastuje psychikę i depcze godność i poczucie wartości ofiary. Jest to też zachowanie antyspołeczne, tj niezgodne z powszechnie przyjętymi normami społecznymi. Nie, nie możesz się zgadzać na przemoc, nawet jeśli jest ona zawoalowana, ukryta i dozwolona przez prawo. Możesz i powinieneś chronić siebie.

MIT: co z Ciebie na facet, że narzekasz na fochy i nie możesz sobie z babą dać rady?

FAKT: obarczanie ofiary winą za zło jej zadane, jest najgorszym możliwym zezwierzęceniem. Fakty są takie, że to jest po prostu przemoc psychiczna. Może ona spowodować katastrofalne następstwa dla jej ofiary. Takie jak depresja, nerwica, zespół stresu pourazowego i inne zaburzenia psychiczne. Powszechnie znanym jest też fakt, że długotrwały stres, szczególnie zadawany przez rzekomo bliską osobę, przyczynia się do powstawania chorób autoimmunologicznych, zawałów, udarów, nadciśnienia, nowotworów. Ofiara tego typu przemocy powinna dostać fachową pomoc prawną i psychologiczną, a jeśli trzeba, to psychiatryczną. Powinna być otoczona szczególną troską i zrozumieniem otoczenia, bo mężczyźni cierpią i umierają w ciszy. Jest to duże tabu. 4500 mężczyzn i tylko 500 kobiet popełnia rocznie samobójstwa w Polsce. Mężczyźni częściej popadają w nałogi, krócej żyją, częściej cierpią na przewlekłe choroby.

2. „Jesteś facetem, masz zarabiać i koniec”, „Masz płacić za mnie rachunek bo jesteś facetem”, „Kup mi tę sukienkę za 500 zł i buty za 300 zł, no kup, inaczej z seksu nici”.

MIT: tak ma po prostu być, to jest męskie i koniec, trzeba to zaakceptować.

FAKT: jest to seksizm i przemoc ekonomiczna. Zachowania i deklaracje tego typu są absolutnie niedopuszczalne. Każdy człowiek ma taki sam żołądek i chce jeść, to prawda. Ale też każdy człowiek ma jeden mózg, dwie ręce i dwie nogi do pracy. Osoba dorosła utrzymuje się sama – takie jest uniwersalne prawo tego świata. Jeśli osoba dorosła nie może się utrzymać, to musi być tego powód. Choroba? Niepełnosprawność? W takim razie trzeba iść do specjalisty, potem do orzecznika i państwo da świadczenia socjalne i możliwość zatrudnienia w zakładzie pracy chronionej. Nic nie usprawiedliwia zwykłego lenistwa. Poza tym dla mnie to niedopuszczalne, by zdrowa, dorosła osoba, siedziała w kieszeni innej zdrowej, dorosłej osoby. Nowoczesne relacje to także nowoczesne podejście do pieniędzy. Każdy człowiek powinien mieć swoje własne. W kwestii płacenia rachunków podnoszony jest argument, że strona zapraszająca płaci. Jest to argument bardzo słaby. Patrząc na ten problem szerzej, od tysiącleci relacje opierają się na „prostytucji małżeńskiej”. Obecnie kobiety mają takie same prawa, mogą pracować, ale dalej wymagają, by mężczyzna chodził na te „polowania” i przynosił jej to „mięso mamuta”. Halo, drogie panie, mamy XXI wiek. Nowe przywileje pociągają za sobą także nowe obowiązki.

FAKT: te teorie biorą w łeb, gdy pojawia się dziecko. Możesz być nie wiadomo jaką feministką, ale rodząc dziecko przez lata kobieta jest zależna od mężczyzny. Przynajmniej ten rok czy dwa lata jest poza możliwością zarobku i pracy. A potem choroby dziecka, wycieczki, akademie szkolne, itp itd. Jest to bariera której przeskoczyć się nie da. Dla mężczyzny często oznacza to konieczność pracy na dwa etaty i zarzynania się w niej. Zero hobby, pasji, seksu, czasu wolnego. I kobiety i mężczyźni wiedzą o tym, choćby podświadomie. Stąd ślubów i dzieci coraz mniej. Bo ludzie chcą trochę pożyć, a nie z trojgiem dzieci siedzieć w jednym pokoiku, jak to bywało w rzekomo „starych dobrych czasach”. Powinniśmy więc wypracować zupełnie nowe modele ekonomiczne i społeczne, bo stare już zawodzą. Częstym schematem jest też to, że kobieta na prośbę męża porzuca całkowicie pracę. A potem, po 10, 15 czy 20 latach, mąż odchodzi do innej, albo schorowany umiera. I kobieta zostaje na lodzie – bez doświadczenia zawodowego, bez pracy, bez emerytury. Kobieta wychowując dzieci wykonuje pracę dla SYSTEMU – bo, brzydko mówiąc, zapewnia elitom nowego robola. By im PKB rósł i by była zastępowalność pokoleń. Praca ta nie jest jednak wynagradzana.

Kobiety tworzą mężczyzn a mężczyźni tworzą kobiety

Od tego, jakie są kobiety, zależy to, jacy są mężczyźni. I na odwrót. Kobiety podejmują decyzje o swoim równouprawnieniu na co dzień. To, jakich partnerów wybierają będzie procentować – pozytywnie lub negatywnie. To, jak traktują dobrych i wrażliwych mężczyzn tak samo. Także to, jaki mężczyznom dają dar seksu i bliskości, a jakich odrzucają. No i z jakimi mężczyznami mają dzieci. Czy przekazują geny brutala i hulaki, czy spokojnego i normalnego mężczyzny?

Ucywilizowanie naszych relacji potrwa jeszcze kilka pokoleń. Obecnie mamy „skręt w prawo”, czyli ku męskiemu. Bo prawica to archetypowo pierwiastek męski, zaś lewica to archetypowo pierwiastek żeński. Każdy taki skręt w lewo lub w prawo odbywa się na coraz większym i lepszym poziomie ucywilizowania i zrozumienia. Nie będzie więc powrotu do dawnych, barbarzyńskich wzorców. Kiedyś to „wahadło dziejów” się zatrzyma, i staniemy się ogólnoziemską, świadomą cywilizacją. Póki co, wojna płci i wzajemne gniewanie się na siebie mentalnych dzieci trwa w najlepsze.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

CZY TWOJE ŻYCIE NA PEWNO NALEŻY DO CIEBIE?! ZNIEWOLENIE JEST NAJWIĘKSZE W HISTORII ZIEMI!


„Wolność, kocham i rozumiem, wolność, oddać nie umiem” – głosi stara piosenka. Piosenka z epoki, która dawno minęła, i o której ideałach już nikt nie pamięta. Obecnie wielu z nas mówi o wolności czy zniewoleniu. Wszyscy mówimy o dyktatorach, ograniczających wolność politykach, wojnach, kłamliwych mediach, korupcjogennych koncernach. Zauważamy, jak wielkim zniewoleniem są toksyczne relacje czy nieprzepracowane emocje. Jednak czy dziś można w ogóle mówić o jakiejkolwiek wolności?

W tym artykule chciałbym przedstawić Ci dotychczas przemilczane zagadnienia. Niedawno zmodyfikowałem internetowego mema, i wymyśliłem taką oto historyjkę:

-Witajcie, drogie dzikusy z dżungli. Tu macie coś, co pomoże połączyć się Wam z cywilizacją. To komputer. Od jutra wstajecie o 6 rano i idziecie do pracy na 10 godzin, zamiast łowić ryby i uprawiać pole. Dostaniecie w zamian jedną rybę i miskę ryżu dziennie. To się nazywa nowoczesny kapitalizm. Zamiast mieszkać w szałasach, wybudujemy Wam domy z cegły i przez 30 lat będziemy zabierać połowę ryby i 1/3 ryżu. To się nazywa postęp techniczny. Antydepresanty, silne środki uspokajające i zestaw kilkudziesięciu narkotyków przywieziemy za miesiąc. Naprawdę chcieliśmy wcześniej, ale myślę, że jakoś ten miesiąc wytrzymacie.

Wolność? Zadam Ci podstawowe pytanie: CO Z TWOIM CZASEM? W ilu procentach należy on do Ciebie? Ile masz czasu na czytanie książek? Na oglądanie mądrych filmów czy nawet tych durnych seriali? Na patrzenie w niebo, myślenie o niebieskich migdałach? Nie, to nie jest aż tak ważne, bo wielu ludzi zamiast siedzieć na ławce i gapić się na chmury, woli aktywnie spędzać czas. Ważniejsze jest pytanie: ile czasu masz na robienie tego, co kochasz?

Na Twoje hobby, pasję? To jest najważniejsze życiowe pytanie, bo jeśli człowiek nie robi tego, co lubi, co kocha, to.. umiera. Oczywiście przez lata. Gorzknieje, popada w depresję, nałogi. Bo jedyną rozrywką jest te sześć piw na noc i pół litra wódki w piątek i sobotę. Potem przychodzą przedwcześnie różne niszczące, cywilizacyjne choroby. I kornik napisze Twój uładzony życiorys, wzorowy obywatelu i porządny członku społeczeństwa.

Czas większości z nas wygląda tak, że idziemy spać o 22:00 (to akurat jest bardzo zdrowe dla nadnerczy, syntezy melatoniny i układu hormonalnego). No ale potem.. Wstajemy o tej 06:00 rano (to też akurat jest dość zdrowe). Mamy godzinę by się przyszykować i iść tam, gdzie nie chcemy być, z ludźmi których często nienawidzimy, i to przez osiem godzin. Pół biedy jeśli to tylko 8 godzin, ale często są nadgodziny. Często niepłatne. I to za tak małą pensję.

A nawet jak ten chłop idzie do mordoru w korporacji i zarobi te 5000 czy 10.000 zł, to często spotykany obrazek jest inny. Niepracująca żona, dwoje dzieci, kredyt hipoteczny. Chłop wychodzi o 6 rano z domu – ciemno, zimno, pada, dzieci i żona śpią. Wraca często po 20:00 – ciemno, zimno, pada, dzieci śpią, zmęczona i oziębła żona podaje odgrzany obiad. Kilka piw by się znieczulić i by pokonać coraz bardziej dokuczliwą bezsenność, i spać. Kilka lat i będą potrzebne coraz silniejsze środki uspokajające i przeciwdepresyjne.

Idealna sytuacja jest wtedy, gdy zarabiasz na swojej ukochanej pasji, i zarabiasz dużo. Masz mnóstwo czasu wolnego dla siebie i bliskich. Masz mieszkanie, na własność, nie na kredyt. Odkładasz pieniądze na różne inne fajne rzeczy czy wycieczki. Potem inwestujesz. Raz tracisz, raz zyskujesz, ale zarabiasz jeszcze większy hajs. Lub inaczej.. Czyż np leśniczy, absolutnie oddany swojej pracy, kochający przyrodę, ale zarabiający te marne 2000 zł, też nie jest spełnionym człowiekiem? Jest.

Sama idea, że idziesz rano pracować ze sfrustrowanymi debilami, słuchając się szefa sadysty, i jeszcze płacą Ci za to grosze, jest bardzo „creepy”, jest po prostu niewyobrażalnie straszna. Czy to wszystko jest normalne? Dlaczego nikt przeciwko temu nie protestuje? Widziałem wiele demonstracji w tym roku. Np w obronie sędziów mających rezydencje warte 7 milionów złotych. Czy w obronie.. kornika, niszczącego drzewostan w jednej z puszcz. Mówili jeszcze o jakiejś demokracji, konstytucji, czy tym podobnych bzdurach, sam już nie pamiętam 😉 Ale nie widziałem ani jednej demonstracji przeciwko barbarzyństwu w miejscach pracy i przeciwko niskim pensjom.

Czy to jest niewolnictwo? Nie, to nie jest niewolnictwo – to ludobójstwo ekonomiczne. Planowane wyniszczanie ludzi i ograniczanie ich potencjału. Bo jednostka szczęśliwa, bogata i mająca czas wolny jest zagrożeniem dla każdej elity. Aby uzmysłowić Wam istotę problemu, opiszę, jak to bywało drzewiej.

Dawniej było sobie dwóch rolników, którzy mieli pola obok siebie. Jeden z nich, po pijaku albo umyślnie, zagarnął miedzę i kilka metrów pola dla siebie. Wtedy dorwał go sąsiad, przyjebał mu z pięści w ryj. Wywiązała się bójka, panowie się poszarpali. Poszli do sołtysa by rozsądził spór. Ten kazał przywrócić poprzedni stan graniczny, ale krewcy panowie nie chcieli się słuchać i znowu zaczęli się szarpać. Wtedy sołtys wezwał na pomoc wioskowego proboszcza. Musiał on przerwać bzykanie gosposi i postraszyć mękami piekielnymi dwóch rozrabiających wieśniaków. Ksiądz postraszył obu panów, że wyklnie ich z ambony przy całej wsi, i nie udzieli matce krewkiego rolnika pogrzebu.

Panowie się pogodzili i wieczorem, obaj obandażowani, chlali w najlepsze piwo przy jednym stoliku. Na drugi dzień winowajca skorygował granicę pola, lękając się słów proboszcza, gniewu bozi w niebie i mąk piekielnych. Albo jeszcze inaczej. Trzech rzemieślników prowadziło warsztat usługowy w grodzie należącym do szlachty. Ale jeden z nich nażłopał się bimbru, coś mu odbiło i zaczął czepiać się kolegi. Dostał w zęby, więc wziął siekierę i zaczął gonić bogu ducha winnego rzemieślnika po całym miasteczku.

Zobaczył to szlachcic przechadzający się po uliczkach. Pijany pan z siekierą został złapany. Szlachcic i jego świta pogrozili mu sztucerem. Wiedział, że gród potrzebuje tych rzemieślników i kazał mu uspokoić się i załagodzić spór. Wizja nafaszerowania głowy ołowiem spowodowała, że krewki pan z siekierą niemal natychmiast wytrzeźwiał. Nazajutrz w trójkę pracowali w swoim zakładzie, jak co dzień. Ale temu, co latał z siekierą, przez miesiąc żaden karczmarz nie sprzedał nawet kieliszka bimbru czy kufla piwa.

Co mamy dziś? Często szef sadysta, psychopata. Choć co dwa lata kupuje nowego merca z salonu, to pracownikom nie zapłaci więcej, niż najniższa krajowa. Ciągłe straszenie, że za bramą czeka kolejka chętnych. Że jeszcze jeden dzień chorobowego, to wylecisz. A nawet jak szef pozwoli, to: „wracaj do roboty, bo nie będziemy za trzech jebać”. Często jest to wielomiesięczny, wieloletni stres, mobbing, nękania, docinki. Typowa atmosfera w biurze czy korporacji to zawistne do granic osoby, spiskujące, plotkujące, siejące intrygi, podkładające świnie.

Tak samo nie możesz zerwać owoców z drzewa czy z krzaka. Bo po pierwsze nie masz swojej działki, lasu. Po drugie, każdy las, krzak, drzewo, sad – jest czyjąś własnością. Musisz iść do sklepu i kupić owoc czy warzywo po… horrendalnie zawyżonej cenie. Cena na skupie u rolnika to 70 groszy za kilogram. Ty płacisz w sklepie 9,99 zł za siateczkę o wadze 0,4 kilograma. Całość idzie.. Właśnie, gdzie? Marżę narzucają tylko w niewielkiej ilości sklepy i transport. Całą marżę pożerają hurtownicy, punkty skupu. spróbujcie dotrzeć do kogo one należą – to się bardzo zdziwicie. Tylko nie piszcie o tym w internecie… Dla własnego bezpieczeństwa. To m.in. oni pompują wysokie ceny masła czy warzyw.

W Wielkiej Brytanii, po przeliczeniu na złotówki, polskie masło jest TAŃSZE niż w Polsce. A trzeba doliczyć jeszcze koszt transportu tirem z chłodnią i marżę dla brytyjskiego sklepu.

To samo jest z mieszkaniem. Dawniej brałeś skrzynę bimbru, kilku chłopa (rodzina, sąsiedzi, kumple), kawałek ziemi na obrzeżach wioski za zgodą sołtysa, i w ciągu kilkunastu dni stawialiście dom z drewna i ówczesnych cegieł. Dziś tak nie możesz zrobić – złamiesz kilkadziesiąt przepisów i trafisz do więzienia. Dziś musisz wziąć 500.000 zł kredytu hipotecznego na całe życie, i kupić maleńką klitkę u dewelopera-mafioza. Bo tajne porozumienie neoliberalnych polityków, banków i mafii deweloperów (gangsterzy, byli SBcy i rezydenci KGB) wykluczyło budownictwo socjalne na prawie 3 dekady. Rzekomo wolnej Polski.

No i powiedzcie mi, czy to jest wolność? To jest ta zachwalana przez zadzierających głowy dorosłych odpowiedzialność? Praca na dwa etaty za marne grosze, i jedyna przyjemność to kilka mocnych piw wieczorem. Czy uważacie że takie życie to wolność, dorosłość, odpowiedzialność? Czy to są ludzie, którzy przestali zajmować się głupotami (znaczki, książki, ryby), i wylogowali się z neta do „życia realnego w społeczeństwie”? Według mnie – NIE. Jest to bycie umarłym za życia. Rozwój duchowy, emocjonalny, kulturalny, artystyczny, naukowy?

No właśnie. Kwestie pracownicze i płacowe są obecnie krytycznie ważne, w tym etapie rozwoju ludzkości. O ile nie najważniejsze. Bez podstawy, którą jest bezpieczeństwo materialne, nie ma mowy o tym, co wyżej. A więc nie ma mowy o empatii, rozwoju kulturalnym, duchowym. Bo wszystko niweczy lęk przetrwania, który paraliżuje każdą pozytywną iskierkę w człowieku. Stąd pojawia się zawiść, zazdrość, podkładanie świń, i większość przemocy. Stąd pojawiają się też choroby. Bo w ciele permanentnie niszczonym stresem rozwijają się depresje, choroby autoimmunologiczne, nowotwory.

Przebudzenie ludzkości w kwestii materii (pensje, zarobki, warunki pracy, demaskowanie korupcji i afer, odżywianie, szacunek do seksualności, dbałość o ciało, ekologia itp itd) jest najważniejsze. To tak się odbywa prawdziwy postęp. Nie poprzez grupowe medytacje, nie przez wieczne uduchawianie się, nie przez czytanie książek mistrzów czy pogardę wobec życia i jego uciech. Nie przez chowanie tchórzliwej głowy w piasek, nazywając to jeszcze obłudnie „rozwojem duchowym”. Ale poprzez działanie, zapobieganie złu, karanie zła już istniejącego i ochronę jego ofiar.

Nie byłbym sobą, gdybym nie dodał czegoś jeszcze. Otóż w tytule artykułu napisałem, że: „zniewolenie jest najwyższe w historii Ziemi”. Czy to jest w 100% prawda? Otóż nie. Pomimo tych ogromnych trudności, żyjemy we w miarę spokojnych i stabilnych czasach. Nie umrzesz już w boleściach na wyrostek, bo ten „zły”, biorący kopertówki lekarz zoperuje Ci go. Nie umrzesz na nagły atak nadciśnienia, bo łykniesz pigułkę produkowaną przez koncern, a potem pomyślisz jak to ustabilizować metodami naturalnymi. Dostęp do wiedzy, także tej alternatywnej i „ukrywanej”, jest najłatwiejszy w historii. Mamy technologię, która także Ciebie miliony razy ratowała od bolesnej śmierci.

Np piorunochron, którego na co dzień nawet nie zauważasz, a który być może kilkanaście razy uratował Ci chatę przed spaleniem. I tak można wymieniać w nieskończoność. Cywilizacja, kapitalizm, postęp generują ogromne problemy, ale wiele traumatycznych, wręcz zabójczych problemów rozwiązały. Mentalność ludzi też ewoluuje, zmienia się na lepsze. A wraz z nią następują pozytywne, choć powolne zmiany w polityce, ekonomii, prawie, medycynie, relacjach, i w każdej istniejącej przestrzeni życia. Po to tu jesteśmy, by dodać choćby maleńką cegiełkę do budowy nowego świata.

Z pewnością następne generacje na wiele dzisiejszych normalnych i pożądanych rzeczy, będą patrzeć tak, jak my dziś patrzymy na niewolnictwo. Wiele dzisiejszych norm społecznych i prawnych, będzie przez dzieci jutra postrzegane tak, jak my dziś widzimy Holocaust. Na tym też polega postęp. By następne generacje nie powielały naszych błędów. To, że my coś uważamy za cywilizowane, normalne, poprawne, dojrzałe, wcale nie oznacza, że dla naszych dzieci i wnuków nie będzie to symbolem niewolnictwa.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI: TO POCZĄTEK TRUDNEJ DROGI OD KTÓREJ ZALEŻY NASZE PRZETRWANIE!


Niemal od maleńkości towarzyszy nam przekonanie, że Bóg lub jakaś enigmatyczna siła („karma wraca”) nagradza za dobre uczynki, a karze za złe. Ba, to przekonanie towarzyszy ludzkości od jej samego początku. Jest to przekonanie wbudowane tak głęboko, że praktycznie nikt go nie neguje. A co jeśli nie jest ono prawdziwe? Pisałem wiele razy, że jako ludzkość mamy jeden problem.

Otóż dorastamy fizycznie, budujemy cywilizację, Mc Donaldsy, szerzymy demokrację za pomocą samolotów F-16, mamy bomby atomowe.. Ale mentalnie i szczególnie emocjonalnie wciąż jesteśmy na poziomie dziecka. Większość ludzi to inaczej mentalne dzieci w dorosłych ciałach. Przyczyniają się do tego przekonania, lęki i traumy rodziców, które są przenoszone w procesie wychowawczym na nas i nie pozwalają nam dorosnąć.

Naturalne jest też to, że ową dziecięcą, a więc lękowo-służalczą perspektywę, przenosimy na postrzeganie duchowości i Boga. Uważamy, że wszystko zależy od jakichś praw (karma, numerologia, grzech pierworodny), i że różne złe byty nas atakują (kuszący do złego szatan, złe demony, negatywne energie). Nie możemy, a raczej nie chcemy zobaczyć naszego udziału, a więc naszej odpowiedzialności za to wszystko. Więc zwalamy winę i odpowiedzialność na „rodzica” (Bóg mnie takim stworzył, szatan mnie kusi, to karma i plan wyższej jaźni na życie).

Te niezwykle ważne zagadnienia, a więc perspektywę zewnętrzną (niedojrzałą) i wewnętrzną (dojrzałą) poruszałem w poniższym artykule. Zapraszam:
Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

Nagroda w niebie czy kara w piekle? A co jeśli..

Każdy dobry czy zły czyn jest przejawem kreacji – przejawem wolnej woli człowieka. Żaden, absolutnie żaden dobry ani zły czyn nie jest ani karany ani nagradzany po śmierci. Bóg, kimkolwiek jest, dał nam daleko idącą wolną wole. To my jesteśmy oczami i uszami Boga. I to my, na Ziemi, mamy karać, sądzić, a także torturować i zabijać oprawców i katów. Nikt za nas tego nie zrobi. Przeświadczenie, że po śmierci jest kara lub nagroda za cokolwiek, jest naiwnym myśleniem „dziecka w dorosłym ciele”. Ponieważ dziecko za dobre sprawowanie dostawało lizaka, a za złe – klapsa.

A tu wchodzisz w dorosłe życie i okazuje się, że świat tak nie działa. Że dobrzy i empatyczni mają często ciężkie życie, a niegodziwcom, skorumpowanym politykom, psychopatycznym biznesmenom, bankierom towarzyszy pasmo sukcesów. Wypadałoby dorosnąć i zaprzestać podświadomej projekcji cech mamy i taty na Boga. Bóg, a więc wszechświat zajmuje się „kreacja przestrzeni”. I dla niego mało ważne jest, czy tą kreacją będzie wynalezienie leku na raka, ratującego miliony, czy będzie nią ludobójstwo 6 miliardów ludzi. To od nas i tylko od nas zależy, jaka ta kreacja będzie, i czy wytworzymy mechanizmy zapobiegające złu i karzące oprawców.

Póki co te mechanizmy są na naprawdę minimalnym poziomie wykształcenia. To nawet nie jest minimum minimum, ciągle tkwimy w wielowiekowej mentalności ofiary. Popatrz tylko na nasze relacje, na mobbing w pracy, na podkładanie świń, na wszechobecną przemoc.. Kara za zło lub nagroda za dobro jest tylko i wyłącznie na Ziemi. Zauważcie – każda religia (i monoteizmy, i new age) powiela ten sam schemat. Każe nam cierpieć i biedować na Ziemi, za życia, mówiąc, że to podoba się Bogu. I że ci źli, opływający w dostatki bogacze, przedstawiciele elit, zostaną ukarani po śmierci. A te dobre, pokorne owieczki boziowe klepiące biedę, zostaną nagrodzone. Bo ich bieda i cierpienie rzekomo podoba się bogu..

Bóg nie potrzebuje Twoich wyrzeczeń, Twojego posłuszeństwa i cierpienia

Co to za „Bóg”, który każe swoim dzieciom cierpieć i czerpie z tego sadystyczną przyjemność? Może to sam.. Diabeł? 😉 Naprawdę trudno o bardziej zdehumanizowaną i nieludzką doktrynę, niż taka mentalność ofiary i cierpiętnictwa. A mimo to miliardy ludzi codziennie się w tym utwierdzają. Miliardy chrześcijan, żydów, muzułmanów, buddystów, hinduistów, ezoteryków, new age’owców.. Nie, nie ma żadnego dobrotliwego „ojczulka” w niebiosach, który zaopiekuje się swoimi dziećmi. Bóg wymaga od nas, byśmy byli jego partnerami, a więc kreatorami, a nie dziećmi. I wymaga od nas, byśmy sami rozwiązali swoje problemy. Bo mamy je na własne życzenie – właśnie przez naszą mentalność ofiary, a patrząc szerzej, przez nieświadomość. Mamy zmieniać ten świat, mamy się bronić i czynić nieświadome świadomym.

To trochę straszne, szczególnie dla dziecka w dorosłym ciele. Nie ma tego dobrego dziadka z brodą w niebie, który patrzy, jak kochasz się z kobietą bez ślubu i zapisuje to w swoim niebiańskim notesiku. Nie ma na kogo zrzucić odpowiedzialności za wszelkie zło. Nie ma gdzie iść po karę, ale też nie ma gdzie iść po nagrodę. Wszystko zależy od nas – i w wymiarze pojedynczej jednostki, i w wymiarze narodu, i w wymiarze całej ludzkości. No nikt dzidzi nie przytuli i nie powie, że ten łobuz z piaskownicy, sypiący na głowę piasek, dostanie lanie. Zgroza!

Sojusz tronu i ołtarza w praktyce

Wiele sprowadza się do destrukcyjnego mechanizmu religii (w tym ezoteryki, new age). Polega on na czekaniu, aż sprawiedliwość, a więc konsekwencje czyichś złych czynów, wymierzy np Bóg czy karma. Rzesze ludzi, przez eony czasu pokornie znosiło swoją biedę i niedolę, i służyło elicie. W zamian za pokorne bycie ofiarą elity, która bogaciła się dzięki nim, dostawali od kapłana swojej religii obietnicę. Że dobra bozia ukarze tych sytych pasibrzuchów, a swoim udręczonym owieczkom da miejsce w niebie. Oczywiście, dopiero po śmierci.

Dzisiejszym wariantem tego mitu są słowa politycznych ideologów: „Tak działa wolny rynek, taka jest ekonomia, jest kryzys, to koszta transformacji roku 1989”. Inny wariant to popularne w doktrynie new age obrzydzanie pieniądza jako „niskiej wibracji”. Wszak to Napoleon Bonaparte powiedział, że religia jest tym, co powstrzymuje motłoch od wymierzania sprawiedliwości bogatym.

Użyję tutaj pewnego porównania.. Kiedyś, dawno temu, na jednej z ulic w moim mieście często dochodziło do wypadków. I to nie byle jakich – takich budzących grozę. W których pieszy po potrąceniu przez samochód przelatywał aż kilka metrów i umierał na miejscu. Bo droga, prosta i szeroka, umożliwiała rozwinięcie bardzo wysokiej prędkości. Po którymś tam wypadku, gdy zginęła matka dwójki dzieci, ludzie się oburzyli. Zaczęli wysyłać listy i w inny sposób nękać władze. Były też organizowane niewielkie demonstracje uliczne. Władze postanowiły zbudować rondo, co znacznie ukróciło szaleńcze zapędy kierowców i zmniejszyło liczbę tragicznych wypadków.

Ludzkość budzi się z poziomu ofiary

Dlaczego na tej drodze kierowcy rozwijali prędkość nawet 160 km/h, a ludzie ginęli? Ponieważ mogli. Bo droga była prosta i szeroka, bo nie była aż tak uczęszczana, bo w ogóle nie było na niej świateł ani rond zwalniających prędkość. Ale tragiczne wydarzenia spowodowały, że mieszkańcy dzielnicy się „przebudzili” i wymusili na władzach zmiany. Można to symbolicznie odnieść do całości życia. Człowiek dopuści się najlepszych i najgorszych czynów, tylko dlatego, że może. Nie istnieje inny powód. Dopuści się zła, jeśli nie będzie tych metaforycznych „rond” czy „świateł”.

Czyli takich norm społecznych, prawnych, karnych i innych, które mają za zadanie powstrzymywać zło, karać oprawców i chronić ofiary. My takie normy zaczynamy dopiero wypracowywać. Jesteśmy na samym początku tej drogi wychodzenia z tysiącleci barbarzyństwa. Nasze mechanizmy obrony przed mobbingiem, stalkingiem, przemocą, znęcaniem psychicznym, psychomanipulacją, dopiero raczkują. 99% lub więcej przypadków mobbingu czy przemocy psychicznej nie jest ani zgłaszana ani karana.

Ludzkość obecnie budzi się z poziomu ofiary. To wielkie przebudzenie wcale nie dotyczy tylko jakichś wydumanych, duchowych teorii z serii new age. Przejawia się ono w codziennym życiu. W polityce, gdzie coraz mniejszą ilość głosów zdobywają „partie bogatych”, czyli liberałowie. W ekonomii, gdzie nie kupujemy już głodnych kawałków o kryzysie, o tym że taka jest ekonomia i że nic nie da się zrobić. W relacjach i emocjach, gdzie triumfy świeci psychologia i zaczynamy mówić o przemocy, nękaniu, toksycznych związkach itp. W medycynie, gdzie ludzie zauważają wszechobecną korupcję, farmaceutyczne układy i fakt, że wielu chorób medycyna klasyczna nie umie i często celowo nie chce wyleczyć.

O tych niezwykłych wyzwaniach dnia codziennego pisałem w tym poniższym artykule – szczerze polecam:
Czeka nas szok przyszłości?! Te wyzwania i zagrożenia mogą spowodować zagładę ludzkości!

Mamy takich polityków, jakich wybierzemy. Takie elity, jaka jest nasza mentalność. Taką gospodarkę i taki rynek pracy, jakie jest nasze postrzeganie materii (a więc pieniądza i seksu). Mamy takie relacje, jaka jest nasza świadomość. Ludzie traktują nas tak, jak na to zezwalamy. Tak, to trochę straszne dla wielu ludzi.. 😉 Gdyby rządził tym ten siwy dziadek z nieba lub zawsze wracająca karma, to byłoby przynajmniej na kogo zrzucić winę. A tu nie ma – wszystko zależy od nas.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

%d blogerów lubi to: