Kategoria: Kategoria domyślna

Czy jesteś coś winien systemowi? Czy musisz żyć tak jak inni każą?

Uwolnij się od systemu..

Jest to temat bardzo ważny dla dzisiejszego pokolenia 18 – 35 latków, które nazywane jest „pokoleniem straconym”. Wpis ten będzie bardzo krótki, acz wyjaśni wiele. Nie ma chyba prostszej prawdy, ponieważ ona zawsze jest prosta.

Na pewno mnóstwo ludzi mówiło Ci, jak masz myśleć, co masz robić, jak masz żyć. To zaczyna się od wczesnego dzieciństwa, i trwa aż do śmierci. Ludzie mają tę bardzo brzydką przypadłość, że uważają, że mogą wymuszać na innych jak mają myśleć i żyć. Jest to podświadomy moduł obrony systemu – obrony społeczeństwa. A ono, jak wiemy, potrzebuje ludzi nieszczęśliwych, ciężko pracujących, rezygnujących z własnego życia na rzecz społeczeństwa.

Bo tak jakoś dziwnie jest na świecie, że szczęście i robienie tego, co człowiekowi w duszy gra, nie współgra z tym, co oczekuje społeczeństwo. Jednostka szczęśliwa jest bowiem mało ekspansywna, nie da się zmanipulować, nie da sobie wcisnąć ideologicznego czy religijnego kitu. Będzie kontestować zastany porządek i mówić: „no ale na chuj mam to robić? Po co mi to?”

Służba systemowi? A moje szczęście i spełnienie?

Era służenia i zarzynania się dla innych, głównie dla elit, pracodawców, kościoła, narodu, rodziny, mija. Młodzi nie chcą już pracować 14 godzin za 10% pensji Niemca. Nawet jeśli pracują w korporacji i zarabiają te 4000 złotych. W Polsce taka pensja to marzenie większości. W Niemczech tyle zarabia Turek pracujący w kebabie. Więc Ci młodzi wychodzą z pracy punktualnie o 15:00, czy to z magazynu, czy z budynku międzynarodowej korporacji. No jak to?! A gdzie dawne pokolenie yuppies, pracujące po 14 godzin i umierające na zawał w wieku 40 lat? Grzmią pracodawcy mający buzie pełne frazesów o wolnym rynku i ekonomii.

Zadajemy coraz częściej pytania w stylu: „dobrze, a co ja będę z tego miał? Oddam innym wszystko, pieniądze, czas, energię, ale jak to wpłynie na moje szczęście?” I to jest bardzo dobra tendencja, choć negatywny jej aspekt to egoizm. Wahadło władzy, pendulum of power, odchyla się teraz w drugą stronę, po tych tysiącleciach wieków ciemnych, wieków niewoli. Jest to okres bardzo burzliwy i pełen wypaczeń idei, które są dobre. Tolerancja i empatia zmienia się w pobłażliwość dla zwyrodnialców, np muzułmanów. Feminizm czasami zmienia się w wojnę z mężczyznami, zamiast budować potęgę i zaradność kobiet. I tak dalej.

Wielu młodych zaczyna nienawidzić swojego kraju, który postrzegają jako grób dla żywych. Sam ten błąd popełniałem. A to nie tak. Czy my, normalni i spokojni, nie mamy prawa do naszego polskiego dziedzictwa? Do dumy, do obrony naszego kraju? Przecież żyjemy i doświadczamy w świecie materii, a więc także w naszym kraju. I mamy duchowe zobowiązanie do ciągłej reformy i ulepszania jego struktur, do redukowania ciemnoty, dulszczyzny, wyzysku i cierpienia. Czy nasze narodowe dziedzictwo musi się kojarzyć tylko i wyłącznie z konserwatywnymi bigotami, z TV Trwam, czy z kryminalistami w dresach?

A co ja będę z tego miał?

Wielu ludzi młodych zauważa także, że nie ma co zakładać rodziny w takim systemie. Pensje głodowe, ceny często wyższe niż na Zachodzie, wszyscy się wpieprzają do Twojego życia, mieszkań nie ma, chyba że za 400.000 złotych. Do tego brak żłobków, przedszkoli, pracować u kapitalisty trzeba od świtu do nocy. Całości dopełnia betonowe położnictwo z procedurami sprzed 50 lat. Więc na co mi taki interes, skoro zabierze mi to całe życie? Co ja będę z tego miał? Dlatego ważne jest, by stwarzać takie warunki życia, które nie byłyby piekłem na Ziemi.

Gdyż coraz więcej ludzi idzie po rozum do głowy i odłącza się od systemu, czyli od tej maszynki do mielenia mięsa. Mamy oczy szeroko otwarte. Nie zadowala nas już ciepła woda w kranie i to, że na sklepowych półkach jest coś więcej niż ocet. To były lęki starszego pokolenia. Po tym sloganie z ciepłą wodą i octem na półkach można rozpoznać owcę, ofiarę, a nasłuchałem się tego trochę. No i sorry rodzino, sorry mateńko naturo, sorry ojczyzno Polsko. Skoro są takie warunki, to my się obrazimy i nie damy Wam dzieci, nie będziemy brać nadgodzin by pracować na Wasze mercedesy i Wasz PKB. O!

Jest to przytomne wycofanie się z systemu i rządzący będą musieli brać te tendencje pod uwagę. Trzeba stworzyć dla rodzin odpowiednie warunki. Wszystko płynie, wszystko się zmienia. Następuje zmierzch dwóch mrzonek: niewidzialnej ręki wolnego rynku, która tak naprawdę jest grabieżą i ludobójstwem ekonomicznym, jak i demokracji opartej na społeczeństwie obywatelskim. W Polsce dochodzi jeszcze mitologia i oszustwo transformacji 1989 roku. Wolnym rynkiem nie wykarmisz rodziny, marsz KODu nie zastąpi wakacji nad morzem, a ciepła woda w kranie i otwarte granice nie zapewnią już szczęścia.

Istnieje też głęboko podświadomy gniew starszego pokolenia (35+) na pokolenia młodsze, czyli nasze. Ten konflikt widać było kilka miesięcy i na moim blogu, zanim usunąłem kilkunastu aktywnych komentatorów. No jak to, my piliśmy ten cholerny ocet na przemian z wódką, zrobiliśmy Solidarność, wykrwawiliśmy się.. A Wy, młodzi, nie zrobiliście tych karier, nie sprowadziliście tutaj American Dream, nie mamy się czym pochwalić! A przecież syn sąsiada jest biznesmenem i dobrze zarabia, taki wstyd! Wałęsa i Balcerowicz obiecali nam to, te złote góry! No i wnuków nie chcecie nam dać! Depresji Wam się zachciewa, tylko robić ni ma komu! O Wy niewdzięczni!

Więc czy jesteś cokolwiek winien systemowi?

A teraz odpowiemy na pytanie z początku artykułu. Czy jesteś coś winien systemowi, państwu, rodzinie, społeczeństwu, itp itd? Odpowiedz więc sobie na poniższe pytania:

-Czy wychowano Cię na człowieka szczęśliwego, radosnego, spełnionego?
-Czy przekazano Ci wzorce bogactwa i zaradności? Przy czym nie chodzi mi o pracę na etat 8 godzin, nawet jeśli zarabiasz w niej 10.000 na miesiąc (sic!). Bo to nadal jest wzorzec biedy i przede wszystkim niewolnictwa.
-Czy przekazano Ci rzetelną wiedzę na temat relacji, emocji, związków, psychologii?
-Czy jesteś teraz osobą szczęśliwą, spełnioną, spokojną? Czy robisz to, co autentycznie lubisz, i czy zarabiasz na tym duże pieniądze?

Jeśli na chociaż jedno z tych pytań odpowiedź brzmi „nie”, a tak jest w 99% przypadków.. To nie jesteś nikomu nic winien. Jesteś wolny, idź w pokoju i czyń swoją wolę. Nie patrz na tych, którzy nakazują Ci myśleć jak oni i robić to, co oni. Całę armie ludzi dzień i noc próbują zmienić Twoje myślenie i czyny. Rozejrzyj się. Od rodziców, po religie, polityków, marketingowców, aż po naukę. To jedno wielkie zbiorowe szaleństwo. Wyloguj się z systemu i bądź wolny.

Parafrazując słowa ze znanego polskiego filmu.. Jeśli nie grozi Ci głód, jeśli nie jesteś Tutsi, Hutu i te sprawy.. Jeśli nie masz rodziny na utrzymaniu i hipoteczniaka w banku.. To świat stoi przed Tobą otworem. Nawet jeśli masz te 30 lat, to masz szansę na drugą młodość. A czasami dopiero pierwszą, bo różnie życie się układa. Zobacz co lubisz robić, i zacznij to robić.

Pamiętaj jednak, że jest bardzo negatywny biegun tego, co tutaj napisałem. Bo każdy przejaw życia, każda kreacja, ma dwie strony – dobrą i złą. Ta zła strona to egoizm i dążenie do celu po trupach. Czym innym jest chory egoizm, a czym innym jest zdrowy hedonizm. Hedonizm zakłada szanowanie innych i poświęcanie się, w sferach w których chcesz to robić. Poświęcać się można dla rodziny, przyjaciół, walcząc z niesprawiedliwością, wyzyskiem, reformując kraj, przekazując wiedzę. Bez tego nasze życie nie ma tak naprawdę sensu. Nie może jednak być to poświęcanie się kosztem siebie, nie może być nacechowane mentalnością ofiary. I nie może być ono ślepą, nacechowaną nienawiścią walką ze światem.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

TABU: religie to spisek elit przeciwko ludzkości. Odwieczny sojusz tronu z ołtarzem

Sojusz tronu z ołtarzem przeciwko społeczeństwu

Chciałbym napisać kilka słów o tym, że duchowość także może szkodzić. I wcale nie chodzi tylko o „klasyczną” duchowość typową dla monoteizmów. Np dla chrześcijaństwa. Większość czytelników mojej strony wie, że monoteizmy to po prostu zaawansowane systemy kontroli społeczeństwa. Zostały one ułożone tak, by z jednej strony wymusić na ludziach pracę dla elity, dla systemu. Z drugiej strony, trzeba jakoś wytłumaczyć owieczkom ten wyzysk, niewolę, biedę.

Więc mówi się im, że bogactwo jest grzeszne, i że bieda tych nieszczęśników podoba się Bogu. Czyli temu konserwatywnemu staruszkowi z brodą, co wg biblii zabił 11 milionów ludzi (ktoś to policzył) i patrzy co robisz w sypialni. Konserwatyzm to stelaż większości religii. Natura człowieka jest liberalna i łaknąca szczęścia, zabawy. Ale trzeba jakoś zmusić tych ludzi do służby systemowi. Stąd konserwatyzm.

Jednak w tym wszystkim zostawiono pewne furtki – backdoory. Stąd to, co nazywamy hipokryzją, dulszczyzną. Życie stałoby się nie do zniesienia gdyby przestrzegać tych wszystkich surowych, konserwatywnych reguł. Ludzie by po prostu wariowali. Stąd daje się „czasowe dyspensy„, np związane ze spożywaniem alkoholu. Albo z wiekiem człowieka. Człowiekowi w wieku 15 do 25, no, do tych 30 lat, pozwala się szaleć i imprezować. A potem? Coraz większe naciski, by służył społeczeństwu.

Gdy religia zabrania Ci być wolnym i szczęśliwym

Nieodzowny moduł tych religii to obrzydzanie wszystkiego, co przynosi szczęście i rozwój. A więc seksu, miłości, niezależności, wolności, prawdziwej duchowości, bogacenia się i dobrobytu. Bo przecież to jest zarezerwowane tylko dla elity, w ich rozumieniu. Oni nie chcą ludzi myślących i szczęśliwych, ale chcą robotników. Którzy będą pracować 8 godzin i bezmyślnie konsumować, by nakręcać PKB. Skoro elita się tak bogaci i żyją sobie jak pączki w maśle, to trzeba tym wyzyskiwanym szaraczkom wyjaśnić, że ich ziemska kaźń ma jakiś wyższy sens. Że podoba się jakiemuś bóstwu.

I że taki Kowalski, który nie ma z życia nic – ani pieniędzy, ani czasu, ani sił, ani zdrowia, ani hobby – dostanie za ten trud nagrodę. Oczywiście, nie na Ziemi, na której przy obficie zastawionym stole zasiadają Ci agresywniejsi, bezwzględniejsi i bez skrupułów. Ale w niebie. To o religiach już wiemy. Pisałem o tym wiele razy. Wszystko w co wierzy społeczeństwo (ideologie, religie, doktryny takie jak patriarchat czy monogamia) jest złe, nieprawdziwe, i stworzone w celu kontroli tego społeczeństwa. Jak i w celu umniejszania jego potencjału, więc mówi się ludziom że bogactwo jest złe, że życie po swojemu jest złe, a duchowość tylko w kościele.

Ale czy w duchowości, którą my wraz z milionami ludzi praktykujemy po swojemu (ezoteryka, gnoza) też są takie wirusy mentalne, mające czynić ludzi nieszczęśliwymi i ich kontrolować? Jest ich całe mnóstwo i są często jeszcze bardziej destrukcyjne niż te katolickie. Te wszystkie doktryny rodzimowiercze, słowiańskie, to jest powielenie tego, co było w chrześcijaństwie. Te doktryny są czasami jeszcze bardziej patriarchalne i konserwatywne. Wielu katolików po prostu sobie żyje w spokoju, i bywa, że naprawdę cieszy się życiem. Za to Ci od słowiaństwa naprawdę, fanatycznie wierzą w swoją odmianę konserwatyzmu.

A co jeśli karma nie wraca?

Przykład to doktryna zwana telegonią. To jest tak chore, że wielu polskim katolikom szczęka by opadła do kolan. Tej doktrynie jest bliżej do państwa islamskiego niż do chrześcijaństwa, o zdrowej duchowości nawet nie wspominając. Największym przykładem błędnej, nowotworowej doktryny duchowej, jest koncepcja karmy. Karma ma bowiem wracać, a przynajmniej tak piszą na facebooku 20-letnie dziewczyny. Które na zdjęciu profilowym trzymają dziecko w jednej ręce, a piwo w drugiej.

Karma związana jest z ludzkim pragnieniem sprawiedliwości. Tak by się przecież chciało, by zło było karane. Tak by się chciało, by sprawiedliwość triumfowała. W ogóle, koncepcja karania za zło i nagradzania za dobro, jest bardzo silnie zakorzeniona w każdej religii. No ale bądźmy szczerzy, tak do bólu szczerzy. Wiem że czytając moją stronę, możesz czuć się.. zawiedziony. Duchowość to miała być kolejna przygoda. Tu joga, tam medytacja, czy jakaś tantra, ot, niczym kupowanie kolejnych gadżetów. Albo kupowanie wycieczki.

A tu się okazuje, że poznając prawdę o społeczeństwie i świecie, poznajesz trupa. Stajesz przed strasznym obliczem swojego wypalonego przez świat jestestwa. Dowiadujesz się, że jedynym celem matki natury jest nas zniewolić, zmusić do służenia (np rozmnażania) i uśpić. Że świat ma naturę drapieżną, premiuje i nagradza zło.. Bo właśnie tak jest. Czyli dokładnie na odwrót niż głoszą to doktryny religijne, np prawo karmy. Bo ta karma to jakaś bardzo dziwna jest.

Nagroda za.. grzechy

Nie wraca ona do różnych złoczyńców, kapitalistów, psychopatów. Oni prą do przodu jak burza, towarzyszy im nie tylko bezkarność, ale i sukces. Za to karma jakoś zawsze wraca w przypadku ludzi dobrych i empatycznych. I to nawet jeśli nic złego oni nie robią. Wtedy takim nieszczęśnikom wmawia się, że to karma z poprzednich żyć. I tu już nóż w kieszeni mi się otwiera i mam ochotę uderzyć w twarz tego, tak mówi.

Zacznijmy od podstaw. Zamiast lać w mordę kogoś kto tak mówi, wolę mu powiedzieć: „Do książek!” Czym bowiem naprawdę jest karma? Jeśli już koniecznie chcesz wierzyć w to pojęcie, bo nie jesteś jeszcze na siłach by przyswoić sobie lepszą wiedzę.. To wróćmy do korzeni, do wiedzy źródłowej. W hinduizmie i innych religiach wschodu, karma NIE JEST związana z uczynkami. Nie jest związana z dobrymi ani złymi czynami. Karma, ta prawdziwa, jest związana ze stanem myśli, emocji, energii.

Jeśli Twoje myśli i emocje są dobre – to przyciągasz dobrą karmę. I manifestuje się to w Twoim życiu w postaci bogactwa – pieniądz zaczyna się robić sam z siebie, dosłownie z niczego. Także we wszelkich innych postaciach – szczęśliwego związku, dostrzegania piękna i w słońcu i w deszczu (heh 😉 ), życzliwych przyjaciół itp itd. I odwrotnie. Jeśli masz złe emocje i myśli (nienawiść, depresja, poczucie niespełnienia, przegranego życia), to automatycznie generujesz złą karmę. Manifestuje się ona na planie fizycznym w postaci biedy, złego partnera i wszelkich innych życiowych wredot.

Kiedy i dlaczego marzenia się nie spełniają?

A ich arsenał jest tutaj potężny. Różne dziwne złe wypadki, upadki, przypadki, ogrom zbiegów okoliczności. Odpowiadają za nie twory zwane wahadłami. Są to energo-informacyjne struktury, które poprzez wpływ na świat fizyczny, rozniecają energię konfliktów. Ich cel to rozdrażnienie Ciebie i przechwycenie Twojej energii. Inna ciekawa zależność to fakt, że gorączkowe pragnienia nacechowane panicznym lękiem, że się nie spełnią – naprawdę się nie spełniają. Im bardziej gorączkowe i lękowe pragnienie posiadania czegoś, tym to coś jest jeszcze bardziej nieosiągalne. I odwrotnie – jeśli człowiek się czegoś boi, lub pała do czegoś zapalczywą nienawiścią, to jak na złość przytrafia mu się to w nadmiarze.

Jeśli ktoś jest biedny, to będzie panicznie pragnął się wzbogacić. Dodatkowo, pieniądze będą mu się kojarzyły z czymś złym, z traumą. Jaki więc będzie efekt? Rezultat nietrudno przewidzieć. Biedny nie tylko się nie wzbogaci. Ale będzie coraz biedniejszy. Zwolnią go i dostanie o te 200 zł mniej płatną pracę. Rata kredytu nagle wzrośnie. Pojawi się jakiś nagły wydatek, np choroba dziecka. Żona zajdzie w kolejną ciążę pomimo antykoncepcji. Coś nagle zepsuje się w domu, potem jeszcze coś innego, i trzeba będzie wziąć kolejny kredyt.

Jaką ma więc karmę psychopatyczny, demoniczny miliarder? Jego emocje pełne są ekscytacji i dobrych energii. Przyciąga więc dobra karmę i bogaci się jeszcze bardziej. Lub przynajmniej żyje sobie spokojnie i na luzie. A jaką karmę ma człowiek dobry i empatyczny, ale muszący pracować u typowego polskiego prywaciarza za grosze? A więc człowiek zlękniony, pełen stresów, bez czasu na hobby, które jest baterią zasilającą życie? Ma zła karmę i przyciąga złe wydarzenia.

Macocha natura czyli największa tajemnica świata

I w tym tkwi ta olbrzymia tajemnica świata. Prawa natury może nie są z zasady złe. Ale są beznamiętne, autystyczne, ślepe. Dobrze sprawdzają się w regulacji świata zwierząt. Ale to „oprogramowanie” kompletnie nie radzi sobie ze światem ludzi. Jeden z filozofów stwierdził kiedyś, że taka selekcja dobrze sprawdza się np u wilków. Pomaga ona przetrwać osobnikom najsilniejszym. Zaś w przypadku ludzi ten mechanizm umożliwia przetrwanie i prosperowanie największym skurwysynom. Pytanie za 100 punktów – dlaczego ludzki gatunek wydaje się być zupełnie niekompatybilny z biosferą planety i prawami natury? Bo fakt nieprzystosowania człowieka do tej planety widać w duchowości, psychice jak i na planie fizycznym.

Natura po prostu nie nadąża za nami, karząc i nagradzając nas na ślepo. Efekt – to rządy największych drani i dewastacja planety. To jest bardzo ważne – zrozumieć, że choć natura sama z siebie nie jest zła, to nie jest ona po naszej stronie. Ma ona swoje cele (przetrwanie za wszelką cenę, jak największe rozmnażanie, zwycięstwo silnych i zjadanie słabszych) i ich pilnuje. A my, ludzie? No chcielibyśmy czegoś więcej niż bycie jebiącymi się i rozmnażającymi zwierzaczkami. Tęsknimy do tych gwiazd przecież. Mamy naukę, kulturę, sztukę, duchowość, humanizm itp.

Upadek mitu natury, wraz z mitem boga czy siły nagradzającej za dobro a karzącej za zło, jest dość sporą traumą dla człowieka poszukującego prawdy. Wróćmy jeszcze do tej nieszczęsnej karmy. Koncepcja karania człowieka za winy z poprzednich żyć, których na dodatek nie pamięta, jest po prostu.. bezdennie głupia. Skoro człowiek ma obcięte (przez kogo i dlaczego?!) wspomnienia z poprzednich żyć, to nie wyciągnie wniosków z takiej pokrętnej nauki. Taka nauka jest możliwa tylko wtedy, gdy znasz przyczynę. Np dziecko wkłada rączkę do ogniska i się parzy. I już wie, żeby na przyszłość tego nie robić. Bo ogień jest bardzo gorący i to on był przyczyną poparzenia.

Nie tłumacz swojej bierności religią

Wielu ludzi jednak żyje i cierpi tłumacząc swój los karmą, lub dowolną tego typu religijną bzdurą. Są oni nauczeni bierności i bezradności. Często ktoś taki trafia np do psychologa. Jeśli ma szczęście, to przepracowuje na terapii swoje lęki i traumy, najczęściej z ateistycznym psychologiem. Który ma wyjebane na tego pseudo-duchowe brednie jak karma. I po prostu działa, korzysta z wolnej woli, i leczy swojego pacjenta. I po takiej terapii zła karma znika jak ręką odjął. Pacjent np zmienia pracę na lepszą, odchodzi od wyrodnego partnera i znajduje sobie kogoś dobrego. No i gdzie jest ta Twoja karma?

Jakie są więc wyjścia z sytuacji? Przede wszystkim polecam przeczytanie serii książek „Transerfing Rzeczywistości” autorstwa Vadima Zelanda. drobiazgowo opisywał on te i inne prawa rządzące naturą, światem. Opisywał też sposoby, jak wykorzystać je na własną korzyść. Bo to jest możliwe. I w morzu pełnym rekinów można nauczyć się pływać. Jego książki można kupić np tutaj: www.TaniaKsiążka.pl

Oto kilka porad, które można wcielić w życie:
świat zawsze stara się Ciebie zahaczyć, zdenerwować, wyprowadzić z równowagi. Nie musisz reagować automatycznie, czyli złością na takie sprawy jak uciekający autobus. Bo zaraz potem pojawiają się inne tego typu przykrości, o ile na pierwszą zaczepkę zareagujesz negatywnie.
zrezygnuj z panicznych pragnień, z poczucia że czegoś jest za mało, że coś jest trudno osiągalne. Nie tylko wyczerpuje to siły. Ale sprawia, że cel wręcz się oddala. Ba – to, co już masz, zaczyna topnieć jeszcze szybciej;
zrezygnuj też z agresywnej nienawiści czy bania się czegoś. Gdyż wtedy przydarza się to w nadmiarze;
pozwól sobie być sobą, ale jednocześnie pozwól innym ludziom by też byli sobą. Czyli by popełniali te wszystkie głupie błędy. By byli ignorantami, głupkami, nieświadomymi, czy jak ich tam nazywasz. By oglądali telenowele, mecze. Nie próbuj ludzi uszczęśliwiać ani uświadamiać na siłę.
ideologie i religie są najpotężniejszymi maszynami wampirującymi. Jak i skłócającymi ludzi ze sobą. Wszelkie inne konflikty (np partie, drużyny sportowe, zwolennicy takiej a nie innej marki samochodu) tak jak ideologie i religie, opierają się na wahadłach. Wahadła te mają za zadanie zebrać jak najwięcej zwolenników, skłócić ich z przeciwnikami, i w konsekwencji obu grupom odebrać energię życiową. Gdzie ona dalej jest transferowana przez te wahadła? Tego nie wie absolutnie nikt, nawet Ci najpotężniejsi, jak Zeland. Jeden bóg, a raczej diabeł raczy to wiedzieć;
nie przekonuj na siłę innych, ale przedstawiaj swój pogląd jako swoje własne zdanie. Nie jako „prawdę najprawdziwszą objawioną„, bo wtedy uruchamiasz w ludziach moduł obrony i agresji;
najważniejszy punkt – pasja, hobby. Robienie tego, co się autentycznie lubi, jest paliwem napędzającym życie. Dostarcza ogromnej ilości energii życiowej. Wiele jest przesłanek za tym, że ten codzienny kierat i brak czasu dla siebie, jest przyczyną ludzkich tragedii, w tym chorób i przedwczesnych smierci;
wyluzuj trochę. życie to jeden wielki żart. Symulacja, iluzja, matrix, hologram.. Czy chuj tam wie co. Nie musisz mieć tego wszystkiego co wypada mieć „w Twoim wieku„. I nie musisz spełniać zachcianek społeczeństwa.

Tak mało wolności na Ziemi

Powiem więcej. Wolnej woli i możliwości decydowania o sobie jest rozpaczliwie mało. Choćby dlatego, że nie możesz się wypisać z instytucji państwa. Są kraje gdzie żyje się bardzo źle (większość), źle (np Polska) i neutralnie. W każdym z tych krajów jest multum chorych praw, biurokracji, absurdów. Tzw „przeszkadzaczy”. To osobna sprawa, dlaczego państwa takie „przeszkadzacze” utrzymują – celowo i z premedytacją. Są bezsensowne i kosztują biliony dolarów rocznie w skali świata. Wie to nawet absolwent podstawówki, który przed monopolowym z jabolem marki Bełt Wiśniowy się z nich śmieje. Myślisz więc, że nie wie o nich polityk – często osoba bogata w tajemną wiedzę i potężna?

Od państwa nie uciekniesz więc. Wolności i autentycznego decydowania o sobie jest bardzo mało. Czy na pewno chcesz więc służyć społeczeństwu i jego gierkom? Czy na pewno chcesz oddawać im tę resztkę wolności, czasu, pieniędzy, energii? W zamian za dom (na ogromny kredyt i 14 h dzień pracy), drzewo (w doniczce) i syna /córkę (które nabawią się dożywotnich traum)? Na tym świecie trzeba o wszystko walczyć. Nie tylko o zasoby. Ale także o miłość, świadomość, szacunek, wolną wolę. Trzeba o nie walczyć z siłami natury i z reprezentantem sił natury – czyli społeczeństwem.

Nawet bycie w pełni człowiekiem nie jest obligatoryjne. Jeśli wiedzie się żywot pozbawiony wiedzy, targany przez wichry i burze rodziny, otoczenia, społeczeństwa.. I z niską świadomością, przejawiającą się tym, że uważa się, że ma się dziać jak się dzieje, że wszyscy powinni żyć tak samo.. To taka egzystencja bardzo przypomina żywot zwierzęcia. One też nie maja wiedzy, nad niczym się nie zastanawiają i niczego nie kwestionują. Tylko żyją według praw natury i swoich stad. To wszystko trzeba sobie wypracować. Wtedy te karzące siły natury powoli zostawiają nas w spokoju.

Czy życie to przepracowywanie kolejnych lekcji?

I jeszcze jedna doktryna, która jest uważana za pewnik wśród ludzi uduchowionych. Otóż przed wcieleniem się duszy w ciało, mamy sobie wybierać planetę, naród, rodzinę. Mamy dzięki temu uczyć się, przerabiać życiowe lekcje. Przez kolejne i kolejne reinkarnacje zdobywamy coraz więcej „punktów„. No dobrze, ale.. Co, jeśli to nie jest do końca prawdą? A co, jeśli przybyliśmy tutaj, by po prostu żyć, i doświadczać przyjemności i pokus tego świata? A co, jeśli tego właśnie pragnie dusza – radości, rozrywki, zabawy, takiej trochę wolnej amerykanki? Ale ten świat tak bardzo to uniemożliwia?

I wróćmy do tego, co pisałem na początku artykułu. Zobaczcie, że ten świat robi dosłownie wszystko, by te radosne swawole i pragnienia duszy ograniczyć. Świat każe nam po prostu pracować, spoważnieć, płodzić dzieci, nie zajmować się „głupotami” takimi jak hobby, słuchać się innych, żyć jak wszyscy. Czyli każe nam żyć dokładnie na odwrót, niż chciałaby dusza. Dziwne i zastanawiające, prawda? I znowu zadam to pytanie.. Dlaczego ludzka dusza jest niekompatybilna z tym, co nakazuje ten świat? Dlaczego wymusza się na nas taki gwałt na duszy?

Koncepcja z lekcjami życiowymi odrabianymi na trudnej planecie, też bywa wykorzystywana do usprawiedliwiania bierności jak i złej sytuacji w której żyją ludzie. Zauważcie, że to jest ten sam schemat co w przypadku nagrody w raju czy prawa karmy. Dostaniesz za to nagrodę – ALE KIEDYŚ, nie teraz. Owszem, w koncepcji lekcji życiowych jest dużo prawdy i są przesłanki, że tak jest naprawdę. Z tym że nie jest to całość prawdy. Bo istnieje jeszcze druga strona medalu. Czyli Twoja wolna wola, Twoja aktywność, Twoje radosne doświadczanie życia.

Nie dajcie sobie wmówić filozofii ofiary. Nigdy nie dajcie sobie też wmówić, że z jakichś powodów Wasze cierpienia i niepotrzebne lub bezskuteczne wyrzeczenia, są potrzebne. Warto obudzić się z mentalności ofiary, w której tkwiliśmy ten cały eon ciemności i wojny. Długie tysiąclecia. Jeśli nie będziesz chciał rozprawiać się ze swoimi brakami, lękami, traumami.. Jeśli nie będziesz chciał działać i zmieniać się, to Twoje życie będzie niczym statek na zmiennych wichrach morza. Czyli na wichrach społeczeństwa. A Ty to nazwiesz boskim planem, doświadczaniem przez Boga, testem wiary, karmą, odrabianiem życiowych lekcji.. Lub jakąkolwiek inną, bzdurną nazwą. I rzeczywiście: wtedy prawa natury faktycznie będą jawnie przeciwko Tobie, nie zważając na Twoje dobro, życzliwość czy empatię.

Jednak nie jest aż tak źle. Głowa do góry 🙂

Mimo tego wszystkiego co opisałem, warto spojrzeć na świat trochę pozytywniej. Choć w polskich warunkach o to trudno. Szczególnie jak towarzyszą temu nasze polskie wzorce, niska pensja, depresja czy jakaś choroba. Sam wiem po sobie. Ale nie jest aż tak źle. Dużo jest też codziennych, małych radości, których często w ogóle nie zauważamy. A szkoda. Żeglować na tym pełnym wichrów i rekinów morzu życia, można się nauczyć.

I kolejny ważny argument. Ludzkie pod-systemy też ulegają pozytywnej przemianie, ewolucji. Popatrz jak trudne były warunki życia w XIX (19) wieku. To całkiem niedawno, ledwie kilka pokoleń. Prawie że „wczoraj„. Gdy restrykcje i terror społeczny był po stokroć gorsze niż teraz. Gdy nie było medycyny, więc większość ludzi umierała przed 18 rokiem życia. Gdy kobiety jak i wiele grup ludzi nie miało praw, np wyborczych. I często żadnych praw – bo byli np skazywani na tułaczkę, wygnanie z wioski. Gdy nie było internetu, a więc wiedzy. Posiadały ją tylko tajne organizacje, ewentualnie uniwersytecka śmietanka. Czyli garstka. Teraz jest ona udostępniona na kliknięcie myszką komputera.

Ponoć to wszystko ma się zmieniać coraz szybciej, ponoć ta natura ma się zreformować czy naprawić.. Tak głoszą przekazy ludów starożytnych, jak i przekazy ezoteryków i gnostyków. Jestem jednak sceptyczny w tej materii. Pożyjemy, zobaczymy 😉

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Witaj na mojej stronie! Lista najciekawszych artykułów

Poznasz wszystko to, co ciekawe, niesamowite, niewyjaśnione, zagadkowe i… zakazane. Tematy tabu. To, co ukrywają elity, politycy, eksperci, społeczeństwo.. To, czego nie ma na większości stron alternatywnych. Jestem wolny od wpływów ideologii, partii politycznych, religii. Nie mam nad sobą „redaktora naczelnego„.
.
Nie stosuję się do zasad poprawności politycznej z lewa czy z prawa. Prowadzenie strony jest moją pasją. Informację zdobywam sam jak i z pomocą przyjaciół i czytelników. Publikuję niezależne materiały od sierpnia 2009 roku (na tej stronie od kwietnia 2011 roku).
.

1. Świadomość, duchowość i metafizyka, wiedza ukrywana, tajniki psychologii:

duchowosc

Świat nie zawsze jest taki, jaki wygląda na pierwszy rzut oka. Lubię łamać tematy tabu. Moim celem w przekazywaniu wiedzy duchowej jest metafizyka bez tej całej new age’owej otoczki. Wiele teorii new age’owych czy ezoterycznych nadaje się do kosza. Powielają one te same błędy, co tradycyjne religie. Wplątują nas w mentalność ofiary. Wmawiają, że praktycznie nic nie zależy od nas, tylko od jakichś mechanizmów zarządzających światem. Tymczasem nie jest to prawdą..

● Link do kategorii „Świadomość i duchowość” – kliknij tutaj

● Wpisy z tej kategorii z 2016 roku – kliknij tutaj
.

2. Diety, odchudzanie, trująca jak i zdrowa żywność:

toksyczna zywnosc

Tematyka kontrowersyjna. Jest dużo diet i modeli odżywiania. Każdy z nich uważa się za „prawdziwy„. Co jest prawdą? Diety robią się czymś w rodzaju ideologii i religii. W dodatku food-shaming, czyli „żarciowa nienawiść„, zatacza coraz szersze kręgi w internecie. Jak żyć?

● Link do kategorii „Odżywianie i żywność” – kliknij tutaj

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj
.

3. Medycyna akademicka – korupcja, przekłamania, lobbing i afery:

medycyna akademicka (2)

Medycyna jest oskarżana o wiele zła. Korporacje produkują lekarstwa, które nie leczą przyczyn choroby, ale na krótki czas uciszają objawy. Wiele z proponowanych terapii medycznych zamiast pomagać, powoduje skutki uboczne, a czasami pogarsza stan chorego. Wynika to z logiki obecnego kapitalizmu. Gdzie na I miejscu jest zysk (za wszelką cenę), a ludzkie zdrowie a nawet życie są na odległych miejscach.

● Link do kategorii „Medycyna akademicka” – kliknij tutaj

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj
.

4. Zdrowie, medycyna naturalna, przyroda, ekologia:

medycyna naturalna

Próba odkłamania tego, co stara się zaciemnić oficjalna medycyna, która w chorobach i w pacjencie widzi często wyłącznie źródło zysku. Alternatywne terapie, uzupełnianie działania farmakologicznego, ważna rola witamin, minerałów i ziół. Również artykuły o ekologii i niszczeniu środowiska na Ziemi:

● Link do kategorii „Medycyna naturalna i alternatywna” – kliknij tutaj

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj

● Artykuły o chorobach, profilaktyce, sposobach leczenia, kontrowersjach wokół nich – kliknij tutaj
.

5. Ciekawostki, rzeczy dziwne, niewyjaśnione, jak i wstrząsające:

ciekawostki

Wiele jest takich rzeczy na świecie, których po prostu nie rozumiemy, nie potrafimy wyjaśnić, policzyć, zmierzyć. Wobec takich niewyjaśnionych spraw, nauka ma jedno remedium. Uznaje, że są one mało ważne bądź całkowicie neguje ich istnienie.

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj
.

6. Islam i islamizacja Europy, uchodźcy z Syrii, nielegalni imigranci, inwazja islamska na nasz kontynent i sprawy pochodne:

islamizacja Europy (3)

Tylko niewielki procent uchodźców to uchodźcy z Syrii. Cała reszta to uchodźcy z krajów stabilnych – Albania, Kosowo, Pakistan, Bangladesz, Afganistan, kraje Afryki, Egipt, Turcja.. Wśród uchodźców znajduje się tysiące uśpionych żołnierzy państwa islamskiego. Wszędzie gdzie przebywają uchodźcy, dzieją się dantejskie sceny. Są one tuszowane przez policję, a w Niemczech już nikt nie panuje nad sytuacją. Kraj Europy zachodniej powoli stają się strefą wojny. Chcesz tego w Polsce?

● Link do kategorii „Terroryzm i false flag” – kliknij tutaj

● Link do kategorii „Religia jako władza” – kliknij tutaj

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj
.

7. Kapitalizm, neoliberalizm, wolny rynek i ich oszustwa:

ekonomia

Niszczy ludzkość jak i naszą planetę. Nie ma absolutnie żadnego pokrycia w życiu realnym. To podstawowa wada każdej ideologii – są to utopie oderwane od życia. Pokolenie „ciepłej wody w kranie” wymiera. Ciepła woda w kranie i głaskanie po główce przez niemiecką gazetę już nam nie wystarcza. Nie kupujemy już bredni liberałów, że to wolny rynek, że to prawa ekonomii i nic nie można zrobić. Że wydajność pracy jest niska, że to przez braki kwalifikacji. Nie z nami te numery.
.
Liberałowie na całym świecie powielają odwieczny błąd elit – pogardę i cynizm względem zwykłego człowieka. Bardzo ważne jest byśmy przepracowali lekcję związaną z bogactwem i pieniędzmi. Byśmy przestali gloryfikować biedę w imię jakiegoś boga czy wiary. Byśmy nie nazywali pieniądza „niską wibracją”.
.
Byśmy nie dali sobie wmawiać, że tak działa wolny rynek, że to ekonomia, że to trudności okresu transformacji, i nic nie da się zrobić. Da się zrobić tylko trzeba chcieć. Zasługujesz od tego świata na wszystko co najlepsze, w tym na bezpieczeństwo finansowe. Dumnie odrzuć te filozofie ofiar.

● Link do kategorii „Ekonomia i gospodarka” – kliknij tutaj

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj
.

8. Gospodarka i polityka:

polityka

Czy większość dylematów i problemów światowych w tej kwestii jest naprawdę nierozwiązywalna? A może są one proste do rozwiązania, tylko nie ma obecnie woli politycznej by to zrobić? Może korporacjom i rządom zależy na istnieniu tylu problemów, których rzekomo nie można rozwiązać? Szczególnie służy temu sprytnie wyreżyserowany konflikt: lewica kontra prawica. Jesteśmy podzieleni, skłóceni. No i najważniejsze – zamiast analizować i sprawdzać które poglądy się sprawdzają i jakie dają rezultaty tu i teraz – wolą wierzyć w obietnicę „raju” (utopii) jaką daje każda ideologia.

● Link do kategorii „Polityka i społeczeństwo” – kliknij tutaj

● Lista najciekawszych artykułów z tej kategorii – kliknij tutaj

Chcesz uwolnić się z matrixa? Cała wiedza tajemna elit o polityce, ideach, religiach

jak-uwolnic-sie-z-matrixa

Jesteś lewakiem czy prawakiem? Popierasz sektę smoleńską czyli oszołomów z PiS, czy może popierasz zdrajców i komuchów z PO i Nowoczesnej? Jesteś katolickim sekciarzem, czy może gimbo-ateistą? Takie pytania wiele razy mi zadawano. Wiele razy próbowano umieścić mnie w jednej z tych wierności. A Ciebie?

Ja zadam inne pytanie – którego nie zada i w zasadzie nie zrozumie większość zwolenników ideologii, religii, doktryn, i wszelkich innych istniejących wierności. Pytanie to brzmi: czy patrzysz na politykę i religię jak lider, jak osoba świadoma, myśląca samodzielnie i potężna? Czy może patrzysz na nie jak owca, jak ofiara-bateria systemu, i ślepo popierasz którąś z nich, jednocześnie nienawidząc wszystkich pozostałych?

Pytania pomocnicze: jesteś liderem czy raczej dajesz się prowadzić? Jesteś pasterzem, orłem, wilkiem, czy raczej bezwolną, brodzącą przy samej ziemi owcą? Jesteś socjotechnikiem i studiujesz wiedzę jaką ukrywa elita (celowo ukrywa nieskutecznie, ale to inna kwestia 😉 ) czy raczej dajesz wodzić się za nos socjotechnikom (reklama, polityka) i jesteś ofiarą elity? I najważniejsze: myślisz samodzielnie, czy raczej oddajesz swoją WOLNOŚĆ, w tym wolność myślenia, ideologiom, religiom i innym wiernościom?

Możesz być wolny – nie musisz wierzyć w żadną doktrynę

Dziesięć złotych przykazań logiki to manifest obalający każdą doktrynę. Co ciekawe, został on przejęty przez jedna z doktryn, która uważa się za „jedyną racjonalną.” Ale bytuje ona w globalnym tyglu doktryn dokładnie tak, jak pozostałe. Poniżej wklejam dziesięć przykazań logiki – jest to prawda uniwersalna, tzw. filozofia wieczysta. Bez względu na to, jakie masz poglądy, jakiej jesteś wiary lub niewiary – warto się do nich stosować. Żadna doktryna, bez względu na to, jak bardzo jest logiczna czy nie, nie ma prawa do zawłaszczania tych praw:

1. Ad Personam – Nie będziesz atakował osoby, a tezę [Samej tezy TEŻ nie trzeba atakować czy nienawidzić. A jedynie życzliwie, z humorem i dystansem przedstawiać swoje zdanie, w formie ciekawostki, a nie narzucania go innemu, bo to nie działa – przyp. Jarek Kefir]

2. Sofizmat rozszerzenia – Nie będziesz przeinaczał lub wyolbrzymiał tezy dyskutanta, aby ułatwić sobie dyskusje

3. Przyspieszona generalizacja – Nie będziesz wyciągał wniosków ze zbyt małej ilości danych

4. Petitio principii – Nie będziesz przyjmował za przesłankę tego, co ma być dopiero udowodnione

5. Post hoc – Nie będziesz twierdził, że skoro coś wydarzyło się w przeszłości, to musi być przyczyną

6. Dychotomia myślenia – Nie będziesz postrzegał zjawisk tylko w ich skrajnych przypadkach [Jest to jeden z największych błędów jakie popełnia ludzkość, który często uniemożliwia porozumienie. Lub uniemożliwia dostrzeżenie dobra w drugim człowieku, polityku, czy też… w ideologii i religii – tak, tak, ale o tym potem – przyp. Jarek Kefir]

7. Ad ignorantiam – Nie będziesz argumentował, wykorzystując fakt niewiedzy innych [Błąd często popełniany przez ekspertów, ekonomistów, ludzi nauki, polityków.. I niestety, często on działa – socjotechnika. Przyp. Jarek Kefir]

8. Onus probandi – Nie będziesz nakładał ciężaru dowodu na tego, który kwestionuje postawioną tezę

9. Non sequitur – Nie będziesz argumentował, że jedno zdanie wynika z drugiego, choć taki związek nie zachodzi

10. Ad populum – Nie będziesz twierdził, że skoro teza jest powszechnie przyjęta, to musi być prawdziwa [A to już w ogóle ekstremalny grzech pierworodny całego społeczeństwa, wszystkich ideologii, religii, nauki, polityki.. Zostało to żartobliwie podsumowane zdaniem: „Jedzcie gówno, miliony much nie mogą się mylić” – przyp. Jarek Kefir]

Czy swoich poglądów i idei trzeba bronić? A po co?

Stosowanie tych złotych reguł znacznie ułatwiłoby dyskusje i polepszyłoby relacji międzyludzkie. Obecnie wszelkie dyskusje, argumentacje i panele rozmów opierają się na czymś, na czym opierać się absolutnie nie powinny. A mianowicie na RYWALIZACJI. Dwie lub więcej dyskutujących stron biorą sobie za cel udowodnienie swojej racji za wszelką cenę, zmiażdżenie, zaoranie przeciwnika, jego pokonanie. Tak nie powinno być. Ogólnie, patrzenie na cokolwiek przez pryzmat rywalizacji jest po prostu.. złe. Rywalizacja i konkurencja są złem same w sobie i są też przyczyną zła.

Bo rywalizacja, choć jest prawem matki natury (czyli matrixa, systemu), zawsze przynosi przegraną. Ewentualnie wygrany jest jeden, a już drugie miejsce to pierwszy przegrany. Dyskusje i rozmowy powinny opierać się na wzajemnej wymianie cennych spostrzeżeń. Dzieleniu się doświadczeniami i własnymi obserwacjami, które u każdego człowieka są nieraz skrajnie różne. Na poznawaniu nowych punktów widzenia. A także na.. próbie weryfikacji własnych poglądów, jeśli dyskutant przedstawi solidne, nie zafałszowane przez doktrynę argumenty.

O tym, czy warto w ogóle bronić na siłę swoich racji, pisałem w poniższym felietonie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Jak wiemy, tak się jednak nie dzieje. Ludzie okopują się na swoich pozycjach. Każda sroka swój ogonek chwali, i większość ludzi zawzięcie broni swoich poglądów. Swoje uważa za jedynie słuszne, a poglądy innych, jeśli są choć minimalnie odmienne – za niesłuszne. Tylko jest tu jeden kłopot, a właściwie dwa. Otóż ten „ogonek” który sroka chwali, wcale nie należy do sroki – mówiąc metaforycznie. Ideologia nie jest Twoją, a powstała dziesiątki lub setki lat temu. Została wymyślona przez jakiegoś dawnego manipulatora, który często żył w chatce pokrytej słomianym dachem.

I została ona wymyślona na użytek ówczesnych, często bardzo, bardzo dawnych problemów czy dążeń ówczesnej elity. A potem została ona skopiowana przez zwolennika takiej doktryny, żyjącego przecież w 2017 roku. Czyli w wieku XXI, wieku automatyzacji, robotyzacji, lotów w kosmos, sztucznej inteligencji.. A tymczasem podział na lewicę i prawicę to jest 19 wiek. To prawie że 200 długich lat. Podczas których zmieniło się dosłownie wszystko. I to tak, że podział ten już zupełnie nie odpowiada realiom. I co najwyżej służy medialnym „gawnojedom” w celu manipulacji owcami.

ideologie

Posiadanie własnych poglądów to co innego, niż ślepa wierność doktrynie

Każdy człowiek na Ziemi ma jakieś tam poglądy. Przy czym nie ma nawet dwóch ludzi o identycznych poglądach we WSZYSTKIM. Zawsze będą różnice, choćby niewielkie. A życiowych spraw i wyzwań jest tak dużo, że te różnice często są duże, nawet porównując dwóch lewaków czy dwóch prawaków.

Świat to wielki supermarket. Bierzesz to co Ci odpowiada. Wchodząc do jednego marketu nie musisz korzystać z całej oferty i wyjeżdżać z pełnym koszykiem. Możesz pójść do kilku. W jednym kupujesz makarony i sosy, w drugim sery i produkty garmażeryjne. W trzecim kupujesz whisky, wodę mineralną i piwo. To oczywiście metafora, ale odnosi się też do kwestii poglądów. Patrz na walkę doktryn raczej jak na walkę grup dzieci w piaskownicy. Nie uczestnicz w niej – wtedy przestaniesz być owcą, baterią systemu.

Ludzie potrzebują tego bata nad sobą w postaci różnych doktryn – ideologii i religii. Potrzebują pasterza, lidera. Potrzebują tego, kto weźmie za nich ten niewątpliwy ciężar myślenia. Oni nie są zdolni do samodzielnego myślenia. Bowiem samodzielne myślenie oznacza.. odpowiedzialność, niebezpieczeństwo, ryzyko, nieznane. A tego słabo rozwinięci ludzie, a jest ich większość, boją się. Nie dorośli do tego. I teraz – co jest bardzo, bardzo ważne – nie demonizuj tego, że ludzie tych doktryn potrzebują.

Ludzkie zmysły są z zasady ograniczone. Odbierają one niewielką, a niektórzy mówią, że marginalną część świata. Ludzie są bardzo zagubieni, bo dodatkowo szkoła, rodzina, media – oprócz traum, kompleksów i strachu, w zasadzie nie przekazują nic szczególnego. Żadnej wartościowej wiedzy. Jednostka jest po prostu przerażona światem o którym nic nie wie, emocjami których nie rozumie i którym się całkowicie poddaje, i kieratem dnia codziennego. Do tego co rusz wydarzają się różne złe wydarzenia, wypadki, przypadki, upadki.

dzieci-i-rodzina

Ideologie, religie i doktryny są „tabletkami uspokajającymi” dla „dorosłych” którzy nie znają świata i samych siebie

Te doktryny zapewniają jakąś tam stabilność, jakieś tam bezpieczeństwo, a więc uspokojenie. W świecie o którym tak mało wiadomo, który wydaje się straszny, którym nie mogą sterować, bo on steruje nimi – doktryny zapewniają jakieś tam wytłumaczenie. Religia tłumaczy że ziemski kierat, bieda i służba elicie (ciężka praca, pójście na wojnę, płodzenie dzieci) podobają się Bogu i będzie za nie nagroda po śmierci. Cóż, skoro to życie jest przegrane, pełne trudu i biedy, bo elita zabiera 99,9% bogactw – to w młodości zaszczepia się w podświadomości dziecka wiarę w Boga, tego siwego dziadka z brodą.

Który patrzy, jak kochasz się z kobietą bez ślubu. I który po śmierci wynagrodzi Ci te ziemskie niedostatki i trudy. Podkreślam – po śmierci. Bo o tym, że można użyć tak naprawdę prostej i przejrzystej wiedzy tajemnej by poprawić swoje życie przed śmiercią, nikt nie mówi. Bo wtedy niewolnik systemu przestaje być niewolnikiem, przestaje służyć elicie. Dalej: ideologia (lewicowa, centrowa, prawicowa) z kolei tłumaczy niezrozumiałe dla ogółu pojęcia związane z polityką, ekonomią, relacjami, emocjami, związkami. Są one więc potrzebne, niezbędne. Dziękujmy światu, że one istnieją, bo trzymają i tak kruchą równowagę systemu w ryzach.

I znowu metafora.. Czy zabrałbyś malutkiemu dziecku misia, do którego przytula się w nocy, by nie bać się potworów czających się pod łóżkiem? Jeśli byś tak zrobił, to byłbyś po prostu człowiekiem okrutnym, bez serca. Dziecko dorośnie, więc i tak odłoży misia na półkę, by w wieku dorosłym mieć go jako pamiątkę i trochę śmiać się z tej przeszłości. Tak samo ludzie to w większości umysłowe, emocjonalne i duchowe (to już grubszy temat..) dzieci, niezależnie od wieku w jakim są ich ciała. Które poprzez społeczne programowanie i różne traumy, np nabywane od rodziców, nie mogły doróść, dojrzeć. I potem te mentalne dzieci, mają swoje dzieci, którym przekazują to samo. Agresywny samiec alfa to po prostu przerażony chłopiec, który nigdy nie dorósł, więc swoje skrywane lęki i kompleksy maskuje agresją. Tak samo fochająca się o wszystko kobieta.

Hipokryzja i zakłamanie to cecha doktryn. Ale ten mechanizm jest wbrew pozorom.. potrzebny

Istnieje jeszcze kwestia hipokryzji i zakłamania w związku z ideologiami i religiami. Zdecydowana większość tych doktryn ma wspólną cechę – jest konserwatywna. Konserwatyzm, purytanizm, monogamia, patriarchat – są potrzebne, by trzymać w ryzach społeczeństwo. Jeszcze raz to napiszę. Otóż społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną. Musi pracować by cywilizacja techniczna trwała. Muszą się rodzić dzieci i muszą być chowane w rodzinach.

W przeciwnym wypadku nie byłby możliwy rozwój cywilizacji, technologii, a także rozwój nasz – duchowy. Liberalizm, wiedza tajemna, swoboda seksualna i związkowa, nowe podejście do życia nie są dla wszystkich. Cywilizacja by upadła, gdyby każdy był takim wyluzowanym, liberalnym, nie chcącym zapierdalać indywidualistą. To jest dla jednostek, które mogą i chcą się wyzwolić, są na to gotowe. System potrzebuje i indywidualistów, i „owiec„. Indywidualiści często pracują na rzecz postępu, rozwoju systemu, jego większego uczłowieczenia. Owce dają systemowi to, co potrafią – dzieci i zwykła pracę.

A więc wracając do hipokryzji. Ideologie i religie mają za zadanie powstrzymanie tej liberalnej, radosnej i zabawowej natury człowieka. Ten nieszczęsny człek może się wybawić od 15 do 25, max do 30 roku życia. A potem ma pracować na rzecz systemu, oddać mu całego siebie. Robić karierę, brać kredyty, konsumować i kupować (nakręcać rządowi PKB), płodzić dzieci (bo system potrzebuje nowe owieczki), być takim jak wszyscy, nie odstawać.

Większość ludzi nie może ot tak bawić się, imprezować, zwiedzać świata, bo znowu – cywilizacja by upadła. I wtedy cierpielibyśmy również my. Lub zginęlibyśmy w tej anarchii. Pracowałeś kiedyś w magazynie na wózku? Ja tak. Wiesz jacy ludzie przepakowują a potem wysyłają Twoje eko-żarcie albo ezoteryczne książki? Ja wiem. I oni są też potrzebni.

Więc doktryny te ograniczają tę zabawową naturę człowieka. Nazywają ją grzeszną, płytką, egoistyczną, niemoralną, nienormalną. No bo jak to tak? Wszyscy trzydziestolatkowie żyją w kieracie i służą systemowi, a Ty chcesz się bawić, żyć na pełnej petardzie, na maxa, w ramach tego, co sobie zarabiasz? Kłopot tylko w tym, że te ograniczenia są ustawione na bardzo rygorystycznym poziomie. Temu nieszczęsnemu człekowi tak niewiele wolno.. Normy społeczne są tak konserwatywne i tak bardzo nie znoszą sprzeciwu. Więc powstał mechanizm hipokryzji, łamania tych norm, np gdy nikt nie patrzy, gdy nikt się nie dowie.

Szerzej opisałem to w poniższym, ciekawym felietonie który daje przynajmniej część odpowiedzi:
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania

I znowu – jest to mechanizm niezbędny, wręcz ratunkowy dla psychiki. Która momentami nie wytrzymuje tych drakońskich, konserwatywnych norm. Pijany byłem, więc się nie liczy„, „Nikt się nie dowie, więc się nie liczy„, „To daleko od domu i na delegacji, więc się nie liczy„. Któż tego nie zna? Któż z nas z tego sam nie skorzystał? Któż z nas nie zdobył dzięki temu wspaniałych doświadczeń, przeżyć, emocji, a nawet.. wiedzy? Dlatego nie potępiajmy hipokryzji i dulszczyzny jako jednoznacznie złych, a starajmy się dostrzec jej drugie dno. Jednak co innego jest wtedy, gdy dzięki mechanizmowi hipokryzji przeżywasz cudowne i rozwijające chwile, a co innego, gdy krzywdzisz w ten sposób innych. To też miejmy na uwadze.

Wewnętrzna sprzeczność jest kolejną cechą doktryn

Ideologie często łączą swobodnie poglądy zupełnie nieprzystające do siebie. Przykład to konserwatysta-kibol, taki prawilny ziomek, który w głębi duszy nienawidzi kobiet i potępia ich seksualność. Ale jeśli brać pod uwagę jego czyny – to jest on często liberałem, i to skrajnym. Ciągnie go do „zaliczania” kobiet, jak on to nazywa, ogólnie do „ruchania” wszystkiego, co nie ucieka na drzewo. No on wg samego siebie może, wiadomo, ale kobieta już nie. Amfetamina, alkohol, trawka, gangsterka czy mordobicia? Żaden problem. A tego wszystkiego zakazuje oficjalny nurt konserwatyzmu, który pozwala tylko z żoną, po ciemku, bez gumy i tylko w celu prokreacji.

Inny przykład to kobieta walcząca o prawa kobiet. Często powołuje się na destrukcyjny przykład „smalca„, czyli tzw samca alfa. Samiec alfa to wyraz męskiej siły, ale w jej negatywnym biegunie, bo wszystko ma dwie strony – dwa bieguny. Nie lubi kiboli, dresiarzy, prawilniaków – i bardzo słusznie. Ale często taka kobieta ma niezrozumiałą, trochę „freudowską” sympatię do innych brutalnych samców alfa – a mianowicie do islamistów. Choć są chlubne wyjątki.

Z kolei kobieta o poglądach nacjonalistycznych też broni samców alfa, ale w dresach, ze stadionów piłkarskich. Oba te przykłady obrony męskiej brutalności i samczości, są w zasadzie przejawem tego samego zjawiska. Te dwa przeciwieństwa są tym samym, co jest szokującym wnioskiem. Z jednej strony jest to przejaw zakamuflowanego masochizmu. Trochę freudowskich, ukrywanych głęboko pragnień. Z drugiej strony – jest to przejaw nieprzepracowanych lęków, kompleksów, traum.

Kobieta pozbawiona wewnętrznej potęgi i siły, asertywności, pewności siebie – będzie tego panicznie szukać u mężczyzn. Często u tych mężczyzn, które pokazują tę siłę w najbardziej jaskrawy sposób. A więc sposó negatywny – samczy, agresywny. Czy to u chłopaków ze stadionu, czy z meczetu. Różnica jest żadna. Dlatego wzrost kobiecej potęgi i siły jest tak samo ważny, jak wzrost wrażliwości, emocjonalności i delikatności u mężczyzn.

A tymczasem jeśli ktoś ma to wszystko przepracowane, jeśli jest mu dobrze ze sobą – to nie szuka ekstremalnych emocji (dobrych z przewagą złych) których mogą dać niestabilni i porywczy ludzie obojga płci. To kolejny sekret o którym niewielu mówi. Pisałem o tym w poniższym felietonie:
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi

Każda doktryna jest w części prawdziwa i w części fałszywa

Życie, społeczeństwo, system – to trochę gra, trochę eksperyment, a trochę żart. Myślę że trollem mającym największą bekę z tego wszystkiego jest sam Bóg – Wielki Architekt Wszechświata. Celem doktryn (ideologii, religii i innych) jest ukrycie realnych zasad tej globalnej gry. Te zasady są uniwersalne, i nie są one ani lewicowe, ani prawicowe, ani religijne, ani ateistyczne, ani żadne w tym stylu. Z kolei doktryny przedstawiają rzeczywistość jako prostą i toporną płaszczyznę.

Tymczasem rzeczywistość przypomina nie płaszczyznę, ale bryłę. I to nawet nie bryłę trójwymiarową, ale.. czterowymiarową, w której każdy punkt jest powiązany z każdym innym. Tam, gdzie jedna ideologia daje odpowiedź w 100%, tam druga daje ją już tylko częściowo, a trzecia nie daje w ogóle, przynosząc same kłamstwa i szkody. Dalej: gdy znasz zasady gry, to tworzysz swój świat, jesteś z tym wydawałoby się trudnym światem, jak równy z równym. Zaś gdy siadasz do pokera ze starym wygą kasynowym, jednocześnie nic nie wiedząc o tej grze.. To przegrywasz. Warto po prostu poznać zasady gry.

Zasada działania każdej doktryny i walki między tymi doktrynami, jest taka sama. To czysta psychologia, ludzka natura i jej problemy. Ezoteryka i gnoza trochę uzupełniają ten temat z nieco innej strony, choć generalnie wnioski są podobne. Fanatyzm to fanatyzm. Poddaństwo to poddaństwo. Niesamodzielne myślenie to niesamodzielne myślenie. Bez względu na to, w co wierzysz lub nie wierzysz. Każdy wyznawca doktryny, uważa swoją doktrynę za słuszną, prawdziwą, racjonalną, opierającą się na faktach. A inne uważa za odwrotność swojej.

Obecnie w mediach, w nauce, psychologii, inaczej – mainstreamowym dyskursie oficjalnym, za racjonalne i opierające się na faktach uważa się dwie doktryny. A mianowicie racjonalizm (ateizm) jak i mainstreamowy nurt lewacki. Bo już lewica podziemna walcząca o prawa socjalne, godną pracę i płacę, jest oszołomska, roszczeniowa, itp.

Prawica czasami ma rację, lewica czasami ma rację. I co dalej?

Prawica powołuje się na prawo naturalne – a więc na: konserwatyzm, patriarchat, samczość, rządy silniejszego, przemoc wobec słabszych, dyskryminacja. I ma CZĘŚĆ racji – bo takie są prawa matki natury (czyli matrixa, systemu – bo to to samo). Są to prawa które mają zapewnić przetrwanie i jak najszersze rozmnażanie za wszelką cenę, często po trupach słabszych.

Lewica z kolei powołuje się na postęp, nowoczesność, równouprawnienie, ochronę słabszych, nie dyskryminowanie. I też ma CZĘŚĆ racji. Bo człowiek jest czymś większym i szlachetniejszym niż natura. Czego wyrazem jest nauka, technologia, metafizyka, kultura, sztuka, moralność i etyka. Tylko niedobrze gdy ta lewicowa racja przejawia się w totalitarnej cenzurze (poprawność polityczna) czy miłosierdziu wobec zwyrodnialców i katów (liberalne traktowanie przestępców, popieranie islamistów).

Ogólnie, żywot ludzkości to odwieczny „zakład„, wahania pomiędzy siłami konserwatywnymi (tradycja, powstrzymywanie zmian) i lewicowymi (postęp, rozwój, nowoczesność). Z tym że każda skrajność jest zła. Zbyt radykalne wychylenie wahadła w jedną stronę (np II wojna światowa i dwa konserwatywne reżimy – nazizm i bolszewizm) powoduje wychylenie wahadła władzy w drugą stronę w przyszłości.

Czego efektem jest upadła już Unia Europejska. Z kolei wychylenie wahadła w stronę skrajnego i głupiego euro-liberalizmu, powoduje obecnie konserwatywną korektę. PiS, Trump, Orban, to politycy przewidywalni, którzy nie doprowadzą do zapaści systemu, więc przekazano im władzę. Gorzej jest z innym przejawem tej konserwatywnej korekty, czyli z inwazją islamu. Gorzej będzie też gdy homoseksualna orientacja kilku czołowych polityków PiS się wyda. I elektorat konserwatywny zwróci się w stronę partii których działania doprowadzą do zapaści systemu. Bo na kogoś oni głosować muszą.

Zachęcam wszystkich Was po prostu do samodzielnego myślenia. Nie sugerowania się zdaniem innych, w tym zdaniem zbiorowości skupionych wokół doktryn. Chciałbym byś był pewnym siebie i swojej mocy liderem, a nie owcą skazaną na poddanie wszelkim okolicznościom.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony, w których opisałem ukrywane przed społeczeństwem fakty. Myślę, że na pewno znajdziesz w nich odpowiedzi na choć niektóre ze swoich pytań i wątpliwości. Linki poniżej:
Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!

Automatyzacja, robotyzacja, postęp, nowe technologie.. Budzą lęk, jak każda zmiana.

Z jednej strony wielu boi się tych przemian i nie widzi rozwiązania tych przyszłych problemów. Z drugiej strony, inni powtarzają słynne: „Co za czasy! Co za obyczaje!” i chcieliby powrotu do jakiegoś 19 wieku, do lepianek, do całodziennego grzebania w ziemi.. Czy słusznie?

globalna-swiadomosc

Chyba każdy słyszał przepowiednie analityków o tym, że postępujący rozwój technologii pozbawi większość ludzi pracy. Automatyzacja i robotyzacja niemal całkowicie usunęły człowieka np z procesów produkcyjnych, ale ten trend będzie postępował i wkraczał w kolejne dziedziny życia.

Czytałem prognozę jednego z miliarderów, który przewidywał, że jeśli postęp technologiczny znacząco nie przyspieszy, to w ciągu dziesięciu lat robotyzacja spowoduje zniknięcie ponad 60% miejsc pracy na świecie. Kiedyś tego typu prognozom towarzyszył lęk, który jest wg mnie pewnym zabobonem. Lękamy się nowych technologii czy jakiegoś światowego spisku, tak jak przed wiekami lękaliśmy się piorunów, rudowłosych zielarek czy czarnych Wołg.

Nowe rozwiązanie globalnego problemu przewidzianego przez futurystów. Ono istnieje..

Lękano się co się stanie, gdy tylu ludzi utraci źródło utrzymania. Obawiano się ogromnych zamieszek, upadku systemu ekonomicznego, i rewolucji. Rewolucje zawsze mają dwie wspólne cechy. Po pierwsze – nic nie zmieniają. Po drugie, często następuje po nich zapaść systemu i tyrania czy ludobójstwo. Obecnie znaleziono rozwiązanie tego problemu, i co ciekawe, wprowadzono je już w… Polsce, w formie testowej i ograniczonej. Ekonomiści, miliarderzy czy inni decyzyjni i potężni ludzie są zgodni – trzeba wprowadzić programy bezwarunkowego dochodu podstawowego.

W przeciwnym wypadku będzie to groziło zduszeniem gospodarki. Czyli stanem, gdzie rację bytu mają co najwyżej obiekty takie jak: spożywczak, apteka, monopolowy z jabolami (bo skoro nie ma chleba, to trzeba czymś odmóżdżyć „owce„) i bank. Taka sytuacja jest obecnie w Polsce i w Grecji. Są to kraje w których we wzorowy sposób realizowano neoliberalny, wolnorynkowy eksperyment pracy za miskę ryżu, cięć socjalnych.

Nie powiódł się on – doprowadził bowiem do zduszenia gospodarki, zatarcia się jej trybów. Nic już z tego więcej nie będzie. Neoliberalne, wolnorynkowe i libertariańskie doktryny (Schetyna, Korwin, Petru i wielu, wielu innych) są już oficjalnie doktrynami zbankrutowanymi. Pokonało je to, co pokonuje każdą utopię (ideologię, religię itp) – twarde, realne życie. Mające w dupie jakieś mrzonki i oczekiwania. Życie takie, jakie jest naprawdę – bez wizji jakiegoś raju obiecanego przez politykiera – czyli wilka, popieranego przez owce.

Bezwarunkowy dochód podstawowy dla każdego odpowiedzią na robotyzację.. Ale co dalej?

Polska i Japonia to kraje w których przeprowadzono kolejny eksperyment – programy bezwarunkowego dochodu podstawowego. Polskie 500+ jest bardzo nie lubiane np przez przedsiębiorców, bo wymusza podwyżki pensji. Polska, kraj w którym gospodarka została zduszona do tego spożywczaka i monopolowego, jest idealnym poligonem doświadczalnym do testowania takich rozwiązań. Wpompowano w ten sposób miliardy złotych w żywy krwiobieg gospodarki. Kolejne miliardy to rezultaty podwyżek płac.

Co bardziej kumaty przedsiębiorca zrozumiał, że kupno trzeciego jachtu może poczekać te 3 miesiące, i że nie musi sześć razy w roku jechać na egzotyczne wakacje, bo może pięć razy. Zresztą ja, jako urodzony cynik, szyderca i bluźnierca wszelkich tabu, żartuję, że w 2015 roku z grubsza mieliśmy dwie opcje do wyboru. Albo 500+ dla polskiego dziecka, albo 7000+ dla miliona islamskich imigrantów. 7000 zł – bo tyle około kosztuje utrzymanie imigranta na Zachodzie (zasiłki i wiele innych kosztów) i to by nam narzucono.

Miliona imigrantów – bo te 100.000 na mocy prawa UE (łączenie rodzin) ściągnęłoby swoje rodziny. Cóż, Petru powiedziałby, że musimy ich przyjąć bo jesteśmy w zjednoczonej Europie, jesteśmy demokratycznym państwem prawa i stać nas. A 500+ dla polskiego dziecka? A na to już nas nie stać, tak działa wolny rynek, Wy roszczeniowe oszołomy nie chcące pracować za miskę ryżu!

Będą realizowane kolejne tego typu programy w Polsce, np budownictwo socjalne, omijające horrendalnie zawyżone ceny mieszkań przez banki i mafię deweloperów (ludzie byłego WSI). Może skapnie coś studentom, lub wprowadzą jakieś 500+ dla najmniej zarabiających. Wyjść jest wiele. Jednocześnie są już realizowane postulaty zniesienia barier biurokratycznych i podatkowych, które są drugą przyczyną zduszenia polskiej gospodarki.

Drobni przedsiębiorcy mają płacić dużo mniejszy ZUS. Gdy nie uzyskają dochodów, ZUS ma być zawieszony. Jest to zmiana wyczekiwana przez każdego racjonalnie myślącego Polaka od dekad. Nie wprowadziła tego Platforma Obywatelska mające skrajnie liberalne hasła w programie. Nie wprowadziłby tego ani Petru ani Korwin, gdyby wygrali. Dlaczego? Tu dyplomatycznie zamilczę, postarajcie się sami odpowiedzieć na to pytanie. Ale uczulam Was na jedno. Liberalny program partii politycznej, wolny rynek, ekonomia? Uciekajcie od tego jak najdalej. Choć przecież sam mam poglądy liberalne obyczajowo.

Stary świat który znają starsze pokolenia już nie istnieje.. Jak żyć, pani premier?!

Jakie jeszcze przemiany społeczne spowoduje automatyzacja i robotyzacja? Świat, który znały starsze pokolenia, a zalicza się do nich już niestety moje pokolenie 30+, zniknie. nomen omen, widzę to po swoim pokoleniu, jak zaczyna ono tatusieć, kapcieć, dziadzieć. Internet włączany raz na pół roku. Gdy taki 35-latek jest dziennikarzem i pisze artykuł o jakimś zjawisku w internecie, to wychodzi z tego niestrawny „kaszojeb” z błędami. Z której internety mają potem bekę, nieraz kilka tygodni.

Facebook moich rówieśników to zalajkowane profile takie jak Toyota Polska czy Pizzeria Peperoni. Jeden wpis z stycznia 2017. Kolejny z czerwca 2016. Jeszcze kolejny – z maja, ale… 2013 roku. No rozumiem, praca itp itd, ale gdzie miejsce np na hobby, pasje? Na FB jest wszystko co dusza zapragnie. Każde hobby, każda dieta, każda muzyka, każda wiedza jaka tylko istnieje. A typowy tekst od 30+ to: „FB to dno, nic tam ciekawego nie ma, korzystam tylko z Messengera„.

Dorośli, wylogowali się do życia realnego, mają lepsze zajęcia w życiu – jakie? Siedzenie z piwem przed telewizorem po 12 godzinach pracy? Czy tak ma wyglądać życie? Moje na pewno nie. Sam mam znajomą w wieku mojej mamy, która w ogóle nie interesuje się tematami poruszanymi przez nas. Ale co rusz widzę wpis z siłowni (tak, tak), z jakiejś wycieczki, z jakiegoś spotkania. Albo że kupiła kolejną ciekawą książkę, czy kolejny gadżet będący jej pasją, a ma ich wiele. I to jest życie spełnione.

Cytat: „Ale też szacunek. Żyję z człowiekiem, który może się nagle zakochać w kimś innym, stwierdzić, że ma inną potrzebę. Jestem na takim etapie, że nie będę wpadać w szał. Nie wierzę w śluby, nie wiemy, co się wydarzy. Jesteśmy ze sobą, bo tego bardzo chcemy, ale szanujemy to, że los, życie, jest nieprzewidywalne. Nie potrzebuję, by ktokolwiek cokolwiek mi przyrzekał i ja nie chcę przyrzekać. Odhaczamy kolejne dni. Mój partner jest indywidualnością, nie chcę go wchłonąć, pożreć, by mnie wypełnił. Nie jesteśmy jedną istotą i nie stworzymy jednej istoty, chcemy po prostu być blisko siebie, bardzo blisko. Miłość musi być bezwarunkowa, a ja chcę się spotkać z tym człowiekiem, a nie kleić go, lepić, ciosać na swoje wyobrażenie. Nauczyłam się najpierw zadawać sobie pytanie, co jest ze mną nie tak, a nie obwiniać świat, że coś jest nie w porządku.”
~
Kasia Nosowska

Włączenie się do „nowego” zależy od poziomu mentalności.. Więc komu się uda?

Aby włączyć się do tego nowego systemu, należy uporządkować samego siebie, uspokoić się, zrezygnować ze zmieniania ludzi na siłę. Wtedy ludzie to wyczują, dawne wampirki i inni toksyczni po prostu odejdą, nieraz nagle, będziesz dla nich niewidzialny. To pierwszy krok do wolności. Jak to zrobić? Opisałem to w linku poniżej:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Wszystko bierze się to stąd, że zdecydowana większość ludzi zamieszkujących Ziemię to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte. Dusze noworodków, niemowlęce i dziecięce. Są to dusze z natury mało kumate, które muszą doznawać najmocniejszych i najbrutalniejszych lekcji, by wyrobić sobie „bazę danych” na przyszłą ewolucję. Mają na nią setki tysięcy lat. Według nauk kabały jest siedem poziomów świadomości duszy. Większość dusz ziemskich to poziom 1 (pół-zwierzęcy – np islamiści, dresiarze), także poziom 2 (ekstremalne ubezwłasnowolnienie społeczne). Światem rządzą dziś dusze z poziomu 3 – jest to dominacja najgorszej formy egoizmu.

Poniżej wymieniam te poziomy świadomości duszy:

1. Malchut – stan zepsucia, stan świadomości bliski zwierzęcemu – potrzeba bezpieczeństwa i przeżycia za wszelką cenę, silne impulsy i instynkty, często nie do opanowania;
2. Hod – stan ubezwłasnowolnienia społecznego – potrzeba silnych doznań, emocji, ekscytacji, konieczność ulegania społeczeństwu, jego rygorom pełnym fałszu i hipokryzji;
3. Netzach – dominacja egoizmu – potrzeba bogactwa, dominacji i władzy (czyli to co mamy teraz: bezwzględny, drapieżny kapitalizm, wyzysk, przemoc, rywalizacja, hierarchizm. Dominacja banków, korporacji, biznesu);
4. Tiferet – olśnienie świadomości – uczucie, serce. Jest to poziom gdy wreszcie do nas dochodzi świadomość, że nie można całe życie żyć pusto i próżno, jak na poziomach poprzednich. Jest to poziom polityki, idei, aktywizmu, szerokiej działalności obywatelskiej, charytatywnej itp.;
5. Gewura, Chesed, Bina – mądrość – obfitość, poziom „maga” czyli osoby biegłej w wiedzy, ale znowu nie tak do końca, nie w pełni..
6. Chochma – zrozumienie – uświadomienie. Poziom zerwania z negatywizmami i poziomu poprzedniego, trochę w nim nawet smutku i żałoby. Większy wgląd w boskość, większa pokora (ta prawdziwa, a nie udawana), ale wciąż brak pełni boskości;
7. Keter – korona stworzenia – sfera doznawania indywidualnego, stan boskości na Ziemi.

Jedyną stałą jest już mobilność i zmiana, ale nie ma co płakać nad tym co odchodzi..

Ale wróćmy do meritum. Zmiany będą zachodziły szybko. Inna będzie forma pracy (o tym napiszę w dalszej części felietonu). Nasi rodzice byli przyzwyczajeni do pracy przez 40 lat w jednym miejscu i do pewnej emerytury. Byli też przyzwyczajeni do bierności, fałszywie pojmowanej pokory, do „znania swojego miejsca w szeregu„, do nie wychylania się, siedzenia cicho. I takie wartości nam przekazali. Kłopot jest w tym, że ten świat umarł, i to już dekady temu. I nawet nie potrzeba było do tego robotyzacji i jakiegoś niewiarygodnego postępu techniki.

Nie ma już stałości, liczy się mobilność, gotowość do poznawania wiedzy, zmian. Prosty przykład. Ten, kto nie chce poznawać wiedzy, np o psychologii, socjotechnice, społeczeństwie – ten jest przez to społeczeństwo kontrolowany i sterowany. I to bezwzględnie, bo od takiego człowieka (czyli od owcy) system wymaga całkowitego podporządkowania. I wyrzeczenia się siebie, by pracować na jego rzecz. Ogólnie, Ci, którzy są konserwatywni, którzy narzekają na upadek świata (co jest koszmarną bzdurą – nie ma żadnego upadku świata, jest jego przemiana i reforma), będą mieli źle w życiu.

Upada tylko to, co jest stare, zdezaktualizowane, co się nie sprawdziło. Tak jest od wieków. Nie ma co drzeć szat, że upadają stare wartości, bo one nie przyniosły światu nic dobrego. Era wojen jak trwała od tysięcy lat, tak trwa dalej. I nie ma to związku z tym, że teraz para może robić „te rzeczy” przed ślubem. Przyznaj konserwatysto, obrońco tradycyjnych wartości – ileż razy korzystałeś ze swobody obyczajowej? By potem, po wszystkim mieszać z błotem osoby, które dały Ci radosne chwile? Choćby w myślach? Zapytaj swojego serca, w ciszy i spokoju, czy chciałbyś żyć w twardym wieku 19, gdzie młodym nic nie było wolno?

Tak więc będą wprowadzone programy bezwarunkowego dochodu podstawowego. Dostaniesz od państwa te kilka tysiaków byś mógł kupić żywność, wodę, odzienie, lekarstwa i inne rzeczy. Np kolejne, często niepotrzebne gadżety, by nakręcać PKB, by system trwał, a gospodarka się nie zawaliła. Jeśli masz jakiś talent, będziesz mógł go za ten szmal rozwijać. Po latach pracy nad nim, o ile ją podejmiesz, będziesz mógł ciekawie ten talent wykorzystać, i zarobisz z 10 razy tyle, lub nawet 100 razy tyle (i więcej) niż wynosi kwota dochodu podstawowego od państwa.

Złoty świt humanistów, artystów, inżynierów, analityków.. A co z przeciętniakami? To rodzi zagrożenia..

Cenieni będą z jednej strony wszelkiego rodzaju artyści, pisarze, ogólnie – humaniści. Nastąpi niespotykany w dziejach rozkwit tej sfery życia – KREATYWNOŚCI, która dotąd była blokowana przez zwierzęcy lek o przetrwanie i ciułanie tych groszy od pierwszego do pierwszego. Z drugiej strony, cenieni będą także informatycy, różni inżynierowie, robotycy, mechanicy. Czy chociażby ludzie umiejący krytycznie ocenić dane wygenerowane przez superkomputer. Który nie będzie zajmował pomieszczenia wielkości statku towarowego, a zmieści się w… kieszeni. A więc ludzie łączący humanistyczną kreatywność z chłodnym umysłem inżyniera.

W świecie gdzie maszyny i komputery będą nam cudownie ułatwiać życie, będziemy się musieli bardziej otworzyć na ludzi. I nie chodzi mi tutaj o bycie kolejną, nudną kopią korporacyjnego ekstrawertyka, którego small-talk o niczym jest w zasadzie jedyną umiejętnością. To otwarcie się będzie musiało być głębokie i szczere. Wygrywać będą Ci, którzy będą serdeczni, empatyczni i prostolinijni. Wiedza o psychologii, emocjach, relacjach między płciami upowszechni się jeszcze bardziej. Więc wygra ten, który będzie spokojny, nie będzie strzelał fochów o nic, i wykaże się autentycznością.

No dobrze, ale to rodzi pewne ogromne, cywilizacyjne problemy. Dla wielu z nas ten Nowy Porządek Świata będzie rajem. Dostaniemy możliwość niewiarygodnego rozwoju naszych talentów, pasji, zdobywania wiedzy. A co zrobić z przeciętniakami, i to tymi negatywnymi? Co zrobić z ich dodatkowymi 10 godzinami czasu dziennie? Skoro jedyne co oni umieją robić, to pić piwo i oglądać TV? Że o wielu innych, typowo patologicznych rzeczach nawet nie wspomnę?

Przecież oni się zachleją, zaćpają i zaruchają na śmierć. Co począć z tymi wszystkimi Sebami i Karynami? Możliwe, że wypłacanie bezwarunkowego dochodu podstawowego będzie uzależnione od uczestnictwa w jakiejś formie „szkoły życia dla dorosłych„, obowiązkowej, organizowanej przez państwo, i wyników z tej specyficznej nauki. Jakoś trzeba będzie zorganizować im te sześć czy osiem godzin na dobę. Muszą mieć ten kilkugodzinny „bat” nad sobą. W przeciwnym wypadku się zwyczajnie zdegenerują i zabiorą na te życiowe dno innych, często niewinnych.

Do czego może prowadzić brak „bata„, brak bodźców negatywnych, tego całego znoju, kieratu dnia codziennego u ludzkich „owiec” – przeczytaj w felietonie poniżej:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Wiedza jest ogólnodostępna.. Nowa Era to era duchowości, techniki i wiedzy. Powrotu do eko-lepianek nie będzie

Te rozwiązanie w postaci bezwarunkowego dochodu podstawowego jest konieczne w okresie przejściowym. Wychowanie konserwatywne, purytańskie, wygenerowało ogromną ilość ludzi którzy nie poradzą sobie w nowym systemie. Lub też zwykłych kalek – ludzi poranionych, chorych emocjonalnie, nieszczęśliwych. Ja sam przeżyłem w swoim życiu ogromną traumę i upadek na dno. Większe dno, niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. Ten stary świat odebrał mi bardzo dużo.

Przez te lata poznałem ogromną ilość osób, które mają podobną historię. Choć mają różne wykształcenia, są różnych zawodów, mają różne poglądy – to mają wspólną cechę. Czyli pokiereszowanie przez stary system. Można dyskutować czy było ono potrzebne, by dać części z nas kopa do rozwoju. Ale faktem jest że powinniśmy korzystać z tego ogromu ogólnodostępnej wiedzy, z jakim mamy do czynienia obecnie. Sam zobacz – kilka klików i uczysz się angielskiego i matematyki. Kolejne kilka klików, i masz dostęp do wiedzy o psychologii. A jeśli chcesz – to uzupełniasz wiedzę psychologiczną kolejnymi cegiełkami – ezoteryką, gnozą.

Wszystko to ma służyć doskonaleniu się. Nachodzi Era Wodnika – eon wspaniałego rozwoju duchowości, ale też nauki, medycyny i techniki. Nie, to nie będzie era eko-lepianek i grzebania w ziemi, tej ziemi. Ale raczej era robotów, lotów w kosmos jak i era wiedzy tajemnej. Zawsze powtarzam, że wspólnym marzeniem metafizyki i nauki jest życie w lepszym świecie. Gdzie słabszy nie jest zjadany i nie ginie, jak to zaprogramowała matka natura. Bo my, ludzie, jesteśmy przecież czymś więcej niż natura, prawda? Mamy bardziej wzniosłe cele, niż przetrwanie i rozmnażanie za wszelką cenę. Mamy umysł, duszę i serce, które połączone mogą zdziałać cuda.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów na temat duchowości, metafizyki, iluzji społecznych i systemowych. Być może pomogą Ci one zrozumieć prawdziwą, choć skrzętnie ukrywaną naturę rzeczywistości.. Linki zamieszczam poniżej:
Jaki jest sens życia? Nie ma go w ślepej służbie społeczeństwu i systemowi
Prawda o świecie i ludzkiej naturze jest prosta, ale też trudna do zaakceptowania
Niezwykłe i niesamowite prawa rządzące światem, o których rzadko kiedy usłyszysz
Ludzie są wykończeni informacjami. Świat polityki, ideologii i nadmiernej filozofii prowadzi do upadku
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Ego odpowiada za naszą zależność od systemu. Jak się uwolnić?
Prosta i życiowa prawda o związkach, której nikt Ci nie powie, bo na niej nie zarobi
Zmiana myślenia i rozwinięcie wewnętrznego potencjału to prawdziwe uwolnienie od systemu!
Ślepa wierność społeczeństwu ogranicza Cię i hamuje Twój rozwój

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji 🙂

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: