Kategoria: Ciekawe

CZEKA NAS SZOK PRZYSZŁOŚCI?! TE WYZWANIA I ZAGROŻENIA MOGĄ SPOWODOWAĆ ZAGŁADĘ LUDZKOŚCI!

Bez wątpienia żyjemy w przełomowych czasach. To, co stare i zdezaktualizowane, rozpada się na naszych oczach. Stare systemy polityczne, ekonomiczne, społeczne, moralne, religijne, ideologiczne i każde inne, nie odpowiadają już na wyzwania XXI wieku. Widać to gołym okiem. Nie są one w stanie zapewnić bezpieczeństwa, dobrobytu, zrównoważonego rozwoju.

W tym artykule chciałbym przedstawić Ci te kierunki rozwoju i te bolączki ludzkości, które obecnie są niemal zupełnie niedostrzegane i pomijane w debacie publicznej. Jak myślisz, skąd ta cenzura? Dlaczego o tych palących problemach w ogóle się nie mówi? A koncentruje się na miesięcznicach smoleńskich lub marszach KODu?

Zaczynamy.

1. Pokonanie mentalności ofiary

Jest to obecnie najważniejszy kierunek ewolucyjny i najważniejsza lekcja dla ludzkości. Przez całe eony byliśmy podzieleni na oprawców i na podporządkowane ofiary. Te zależności widać w relacjach, w polityce, w ekonomii i na wielu innych płaszczyznach. Dziś oprawcą jest wilk w owczej skórze, który niszczy pośrednio, a nie bezpośrednio. Na przykład: ksiądz, polityk, bankier, pracodawca. Tak często chronimy oprawców. Usprawiedliwiamy ich różnymi ideami, doktrynami, religiami. Jak już kiedyś pisałem, każda religia i każda ideologia polityczna ma wbudowane moduły usprawiedliwiania działań oprawców. Chodzi także o usprawiedliwianie sytuacji, w której elita opływa w dostatki i bogactwa, a lud bieduje.

Chrześcijaństwo które mówi, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do nieba. New age, buddyzm czy hinduizm usprawiedliwiający biedę złą karmą i innymi tego typu bzdurami. Lewica, która ma bogaty etos pracy i głosi, że prawdziwy człowiek lewicy to człowiek ciężkiej pracy. A etos pracy to jednocześnie etos.. mało płatnej pracy. Prawica i jej przekonywanie ludzi, że tak działa wolny rynek, że to są prawa ekonomii, że jest kryzys.. Spójrz tylko na to. To wszystko jest tym samym. Wszyscy mówią Ci, że elita ma być bogata, a Ty masz się godzić na biedę. Jest to oczywiście kolejny element mentalności ofiary. Jeśli mamy w umyśle tak destrukcyjne przekonania związane z biedą, albo z tym, że pieniądz to zło – to potem to manifestuje się w przestrzeni fizycznej. Właśnie jako pensje w wysokości 1500 zł.

Dalej: 99,9% przypadków przemocy psychicznej i emocjonalnej nie jest karana, a ofiary siedzą cicho. Nie mamy praktycznie w ogóle mechanizmów do zapobiegania jej, a karanie jej jest marginalne. Nie uczy się nas w szkole o psychologii i o relacjach. System edukacji to albo mentalny 19 wiek (w Polsce), albo lewacko-liberalne koszmarki (UE). Nie uczy się nas asertywności, ale bierności i uległości. Systemowi są potrzebne jednostki podporządkowane. Z drugiej strony.. gdyby karać każdy przypadek przemocy psychicznej, to czy uchowałby się choć jeden człowiek nie ukarany grzywną lub więzieniem? Wszak kto bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem..

2. Psychologia i naprawa naszych relacji międzyludzkich

Rozwinęliśmy technikę do granic. Niedługo nie będzie już czego rozwijać i czego odkrywać. Poza kolejnymi mikroskopijnymi bozonami w LHC / CERN, i poza kolejnymi, setnymi już modyfikacjami starego silnika spalinowego. Co da nam setna już modyfikacja silnika Ferrari o dodatkową blaszkę, o dodatkowy mikroprocesor, dodatkowy układ? Skoro po pierwsze, większość na to nie stać, a po drugie, często ludzie których stać, mają martwe serca i źle traktują innych? Kiedy ostatnio był wielki skok techniczny na miarę pierwszego załogowego lotu samolotem czy odkrycia energii atomu? Był bardzo dawno temu i kolejny może już nie nadejść. Pamiętajmy jednak, że rozwój techniki, nauki, medycyny, łączy się bezpośrednio z większą empatią i ucywilizowaniem, z polepszaniem naszej mentalności. To nieprawda, że technologia zdemoralizowała ludzkość, a pieniądze są złe. Mimo wszystko nasza cywilizacja jest wyżej, niż kamieniujący za cudzołóstwo dzikusy.

Rozwinęliśmy technikę, jednak nasze emocje i relacje zostawiliśmy w epoce jaskiniowej. Szarpiemy się, zwalczamy, zabijamy, nienawidzimy, wkurwiamy. Ranimy się w związkach, niszczymy nasze dzieci zaszczepiając im skrajnie toksyczne programy do podświadomości. Niszczymy naszych małżonków zamiast ich wspierać, bo niby nas zawiedli. Erich Fromm mawiał, że technicznie jesteśmy w epoce atomowej, zaś mentalnie w epoce kamienia łupanego. Bardzo ważną lekcją dla ludzkości jest teraz naprawa i ucywilizowanie naszych relacji i emocji, bo zachowujemy się jak małpy z brzytwą. Tylko że to już nie jest brzytwa, ale technologia mogąca spowodować zagładę życia na Ziemi. Dlatego teraz pora na relacje i emocje. Stąd mamy rozkwit różnych form psychologii, coachingów (hehe), ezoteryki (hehe). Stąd też różne błędy i wypaczenia związane z tymi dziedzinami.

3. Musimy ponownie nauczyć się szanować nasze Ojczyzny i naszą cywilizację

Nasza cywilizacja to cywilizacja Euro-Amerykańska. Inaczej: cywilizacja Białego Człowieka, cywilizacja łacińska, cywilizacja judeo-chrześcijańsko-grecko-rzymska. Na całej Ziemi jest teraz skręt w prawo, ku poznaniu własnej tożsamości, ku dumie. Nie mamy innego kawałka ziemi niż ten nasz biedny kraj. Jeśli wyrzekniemy się go, to nikt nas nie przyjmie. Dojrzałość, w tym ta duchowa, to także dbanie o sferę materii, a więc dbanie o swój kraj. Kazano nam wyrzekać się nawet tego zdrowego patriotyzmu na rzecz globalizmu, pacyfizmu, globalnej świadomości. Obrzydzano patriotyzm jako niemodny, zdezaktualizowany. Tymczasem to nie tak. Możemy rozprawiać o pięknych ideałach, o pacyfizmie, o tolerancji, o globalnej świadomości.. Też mam te ideały w sercu. One są osiągnięciem właśnie naszej cywilizacji.

Naprawdę chciałbym żyć w świecie bez wojen, gdzie wszyscy ludzie by się szanowali, tolerowali i nie krzywdzili. Jednak świat tak nie działa. Globalna świadomość nie funkcjonuje. Idea globalnej wioski tym bardziej nie funkcjonuje, mamy za to grabież naszego kraju przez zagraniczne banki i koncerny. Te wysokie i humanistyczne wartości to tylko 50% całości. W chwili kryzysu każdy chwyta na miecz, tudzież oliwi Sten’a, i trzyma się „ze swoimi”. To jest właśnie drugie 50% całości, drugi biegun, który przez te dekady był marginalizowany. Potrzebujemy równowagi pomiędzy tymi dwiema nawzajem wyniszczającymi się skrajnościami, czyli liberalizmem i konserwatyzmem. Ludzkość tego nie potrafi. W roku 1968 (rewolucja obyczajowa) wahadło historii wychyliło się ku lewej, liberalnej stronie.

Po dekadach rozwoju ludzkości w tym kierunku, ale też ogromnych wypaczeń i prześladowań (poprawność polityczna, niszczenie mężczyzn i ludzi Białych itp itd), mamy znowu wychylenie wahadła w prawo. Widać to w polityce (Trump, Putin, Orban, Kaczyński, Le Pen, inwazja islamu). Te globalne procesy w postaci wychylenia wahadła raz w lewo, raz w prawo, są cykliczne, i ich celem jest nieustający rozwój ludzkości. Ten podział sięga dużo głębiej niż nam się wydaje. Otóż patrząc pod kątem archetypów psychologicznych, lewica i liberalizm to pierwiastek żeński, zaś tradycja i konserwatyzm to pierwiastek męski.

Po rewolucji roku 1968 ogromny nacisk kładziono na wyzwolenie kobiet (feminizm). Było to bardzo potrzebne, bo siła i samodzielność potrzebna jest wszystkim ludziom na Ziemi. Ale popełniono duże błędy. Elity wykorzystały ten trend i nasze oświecone, humanistyczne wartości przeciwko nam. Mamy więc inwazję islamu, który otwarcie mówi, że chce zniszczyć nasze wartości i cofnąć nas do średniowiecza. Zamiast uczyć kobiety zaradności i samodzielności, wiele energii skierowano w walkę z mężczyznami i ich niszczenie. Stąd tak pilna potrzeba osiągnięcia złotego środka.

4. Myślenie praktyczne zamiast emocjonalnego szaleństwa ideologii

Rodzisz się w Polsce lub w innym kraju. Jesteś wychowywany, edukowany. Gdy dorastasz, skłania się Ciebie do tego, byś.. wybrał sobie pasterza i był posłuszną owieczką. Więc wybierasz pomiędzy pasterzami katolickimi, ateistycznymi, prawicowymi, lewicowymi i innymi. Potem grupujemy się w różne grupy, partie, organizacje, frakcje, i walczymy ze sobą. Mniejsza już, czy racja jest po lewej, czy po prawej stronie. Ale powiedz szczerze.. Czy ta walka różnych frakcji, głównie tych politycznych, dała pozytywny rezultat? Czy ludziom żyje się dostatnio? Czy czujemy się bezpiecznie? Czy zarabiamy godnie? Czy jesteśmy spokojni o przyszłość? Czy panuje pokój i równowaga między ekologią a przemysłem?

Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: nie. Zadam więc kolejne pytania.. Czy elity się bogacą naszym kosztem? Czy korporacje i banki, pomimo „kryzysu” zarabiają kolejne biliony dolarów? Czy ograniczane są nasze swobody obywatelskie? Czy dalej funkcjonujemy jako społeczeństwo owiec, poddanych? Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: tak. I lewa i prawa strona sceny politycznej ma swoje szaleństwa, którymi terroryzuje ludzi. Każda strona ma swoje błędy i wypaczenia. Obecnie w Polsce mówi się o zjawisku „Symetryzmu”. Symetryści mają jednakowo nie lubić i PO-Nowoczesnej, i PiSu.

Jednak wielu z nich na ten PiS głosuje, często z nieukrywanym obrzydzeniem. Ponieważ wiedzą, że po pierwsze, ktoś rządzić musi, nie da się powiedzieć: „wszyscy won”. Po drugie, tylko ta partia zapewni chociaż te minimalne zmiany i ten minimalny postęp. Bo układ proniemiecki (PO, Nowoczesna, PSL, Razem, SLD) nie robił nic. Oni trzymali sztamę nawet z kościołem. Przecież żaden z tych złotoustych liberałów nie zliberalizował najgorszego w Europie prawa aborcyjnego. Dopiero rząd PiS w 2016 roku uprościł pewne procedury prawne dla związków pozamałżeńskich, które w jakimś stopniu ułatwiły życie parom homoseksualnym. Poprzednia, proniemiecka ekipa wyznawała hasło: „pieniądz i kręcenie lodów lubi ciszę”, dlatego żyli w zgodzie nawet z kościołem.

Symetryści chcą po prostu sprawnego zarządzania państwem, a nie ideologicznych szaleństw. Chcą dobrobytu, życia w normalnym kraju. Chcą, by Polska była tak bogata jak Francja czy Niemcy. Nie chcą być szokowani obrazkami z marszów KODu czy miesięcznic smoleńskich. Czy naprawdę żądamy tak dużo? Symetryści są pokoleniem, które nie kupuje już bajeczki o problemach okresu transformacji. Które widzi, że PO budowało najdroższe autostrady w Europie, dopuszczało by zaprzyjaźnione mafie VATowskie wyprowadziły z budżetu 250 miliardów, i kręciły różne inne lody na potęgę. I to jest problem dla dotychczasowych elit. Obecnie, mówiąc językiem marketingu, otwiera się rynek. To czas zasiewów nowych doktryn i idei. Doktryna „chcemy żyć w normalnym i bogatym kraju” – czemu nie? Kiedyś to się nazywało po prostu „samodzielnym myśleniem”, czy też „jebaniem systemu”. Dziś to się nazywa „Symetryzmem„.

5. Lepsze chronienie ofiar przestępstw i skuteczna walka z mafiami, zamiast jej udawania

Obecnie państwa udają, że walczą z przestępcami i grupami mafijnymi. Gdyby naprawdę chciano ograniczyć wpływy mafii, to spec służby wsparte siłami armii uporałyby się z tym w ciągu dwóch, trzech miesięcy. A następnie zalegalizowano i wprowadzono by monopol państwa na usługi, które od zarania dziejów są ludzkości niezbędne i których nie uda się wyplenić. Czyli: narkotyki, prostytucja, hazard. Jeśli to jest nielegalne i jeśli państwo nie trzyma na tym twardego monopolu, to zawsze usługi te zapewni mafia. Takiej woli politycznej by dokonać tych zmian jednak nie ma.

Wielu ludzi narzeka też na to, że wyroki są śmiesznie niskie, a wielu przestępców unika kary. Kolejna i kolejna ekipa polityczna i wciąż to samo – żadnych reform skorumpowanego sądownictwa i dziurawego prawa. Państwo jako (bio)maszyna kieruje się pewną logiką, która nie jest znana przeciętnemu zjadaczowi chleba. Otóż wg tej logiki, nie można zbyt gorliwie karać za uciążliwe przestępstwa. Takie jak pobicia, gwałty, kradzieże. Bo ludzka natura jest jaka jest. I jak by skazywać za to na długoletnie kary więzienia.. To kto by pracował na budowach, w magazynach, w sklepach itp? Miliony ludzi zamiast pracować i napędzać im gospodarkę, siedziałoby w więzieniach. A tak taki dresiarz dostaje wyrok w zawiasach albo idzie na dwa lata do paki, i za te dwa lata znowu pracuje.

Od dawna mówi się o rozpoznawaniu przestępców po twarzy. Stare ludowe powiedzenie mówi: „źle mu z oczu patrzy”. Według jednej z ezoterycznych zasad, mentalność i emocjonalność człowieka odwzorowuje się na jego twarzy. Wystarczy spojrzeć na częstych bywalców zakładów karnych, przesiadujących wieczorami przed blokami czy przed sklepami typu Żabka. Mają oni bardzo specyficzne rysy twarzy. Nawet średnio rozgarnięty człowiek o tym wie i potrafi te rysy rozpoznać choćby z odległości kilometra i nawet po zbudzeniu o 3 w nocy. I nie potrzebuje do tego zaawansowanej sztucznej inteligencji. Tak samo specyficzne rysy mają „mentalnie wykastrowani” faceci noszący rurki.

Obecnie technologie rozpoznawania charakteru człowieka po twarzy są rozwijane. Używa się do tego zaawansowanej sztucznej inteligencji i komputerów o ogromnej mocy obliczeniowej. Jednak już od lat 90 budzi to ogromny sprzeciw i ból dupy. Każde nowe odkrycie naukowe na ten temat wywołuje olbrzymi sprzeciw. Dlaczego? Bo chroni się w ten sposób sprawców. Bo nie chce się dać ofiarom narzędzi do walki z oprawcami. Oficjalny dyskurs broni się przed tym odkryciem, bo to zrewolucjonizowałoby relacje społeczne i wymusiłoby ochronę ludzi. Tak samo jest z aparatami znanymi jako „wykrywacze kłamstw„. Obecnie stosuje się przestarzałe i zawodne aparaty, które nie mogą być dowodem w sprawie, i służą właściwie nie wiadomo czemu.

Tymczasem eksperymenty z użyciem tzw funkcyjnego rezonansu magnetycznego (fMRI) dały zdumiewające rezultaty w wykrywaniu kłamstw. Podczas kłamania, w mózgu człowieka „włącza się” specyficzne miejsce odpowiadające za moralność. Można to dostrzec dzięki skanowaniu mózgu przez fMRI. Dzięki temu jest to w 99,9% skuteczny wykrywacz kłamstw. Jednak ta kontrowersyjna technologia do dziś nie jest używana, z tych samych powodów. Pora zrozumieć, że system prawny od początku do końca jest tak stworzony, by maksymalnie chronić sprawców (i pospolitych bandziorów, i mafie, i polityków, i wielkie korporacje). I po to, by maksymalnie utrudniać dostęp do sprawiedliwości ofiarom. System prawny nie bierze pod uwagę jednego czynnika – moralnego. Stąd mówi się, że Temida jest ślepa.

6. Nie każdy nadaje się na rodzica

Robert Anton Wilson, słynny autor odkrywający arkana tajemnej wiedzy, pisał, że naprawdę niewielu naszych przodków było idealnymi damami czy dżentelmenami. Większość z nich nie była nawet ssakami, a przypominała aligatory lub inne dzikie bestie. Zmagamy się obecnie z naszym zwierzęcym dziedzictwem. Wielu ludzi nie nadaje się na.. ludzi. Tylko spójrz jak wyglądają ich relacje i emocje. Jak oni traktują innych. I tym samym, większość ludzi nie nadaje się na rodziców. Co z takiego dziecka potem wyrasta? Często albo sfrustrowany nieszczęśnik, który pierwsze kroki w dorosłym życiu kieruje do psychiatry, albo cham i drań który niszczy innych.

Aby prowadzić samochód, trzeba przejść gruntowne szkolenie i zdać egzaminy. Aby pilotować samolot, trzeba spełnić szereg wymogów i skończyć kilkuletnią szkołę. Zaś aby zostać rodzicem, wystarczy pochwa i penis. Wielkim błędem jest to, że rodzicem może zostać każdy, nawet największa ameba umysłowa. Które potem zniszczy dziecku psychikę. Większość rodzin to takie miniaturowe „obozy koncentracyjne”. Obecnie 25% Polaków leczy się psychiatrycznie. Drugie tyle potrzebuje pomocy psychiatry, ale póki co się nie leczy. Psychotropy to hity sprzedaży każdej apteki.

Skąd to się bierze? I z toksycznych wzorców przekazywanych w rodzinach, i z czynników środowiskowych. Takich jak głodowe polskie pensje czy kapitalistyczny wyścig szczurów. Trzeba będzie wprowadzić dwa kontrowersyjne posunięcia. Pierwsze – nauka ludzi o tym, jak być rodzicem, jak zakładać satysfakcjonujące relacje, jak obchodzić się z emocjami. Nikt tego obecnie nie uczy, a są to najważniejsze zagadnienia, jakie tylko istnieją.

Po drugie, trzeba będzie jakoś ograniczyć rozmnażanie tym osobom, które się do tego kompletnie nie nadają. Np psychopatom, ludziom z borderline, kryminalistom. Pytanie tylko, jakimi środkami to zrobić. Nie wiem. Z drugiej strony, daje to pole do olbrzymich, niemal ludobójczych nadużyć. Aż strach o tym myśleć. No i jeszcze jedna kwestia.. Co się stanie z siłą populacji po wyeliminowaniu z rozmnażania zdrowych fizycznie i silnych, samczych osobników?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

MAŁŻEŃSTWO: ZWIEŃCZENIE MIŁOŚCI CZY PUŁAPKA SYSTEMU?! PRAWDA JEST BARDZO NIEWYGODNA!

Małżeństwo

Czy warto brać ślub? Jak to z tymi małżeństwami jest..

Śluby, małżeństwa, wesela.. To temat niezliczonej ilości rozmów i plotek, ale też anegdot, żartów, dowcipów. Najczęściej te anegdoty czy dowcipy powtarzamy tak półgębkiem, tak „na niby”. Niby widzimy, że to wszystko nie gra, że ten model życia się nie sprawdza.. Bo często żartem mówimy to, co jest prawdą, to, czego nie wolno powiedzieć na poważnie, to, co nas porusza i boli.

„Ale przecież to był tylko żart, który widziałem wczoraj na chamsko.pl, czego Ty chcesz, oszołomie? Ja jestem normalny, jestem taki jak wszyscy! I wezmę z moją Karyną ślub, u nas będzie inaczej, zobaczysz!”

Pytanie które zawsze jest na czasie, brzmi: rozejrzyj się wokół siebie i powiedz, ile znasz szczęśliwych małżeństw ze stażem ponad 10 lat? No właśnie. Piszę ten artykuł z perspektywy 32-letniego mężczyzny. Już pokolenie naszych rodziców powtarzało sobie, że u nich będzie inaczej, że nie popełnią tych samych błędów w małżeństwach i w wychowywaniu dzieci. Że z pomocą Lecha „bolesława” Wałęsy obalą komunizm i wprowadzą tu kapitalistyczny raj na Ziemi, krainę mlekiem, miodem i umowami śmieciowymi płynącą.

Coraz więcej ludzi dostrzega tę bardzo ważną prawdę: „Tak, uczono nas tego.. Tylko że to nie działa, to nie spełnia swej roli, a wręcz szkodzi”. To zdanie, ten wniosek jest bardzo ważny, i dotyczy wielu dziedzin i obszarów życia. Nie tylko małżeństwa. Systemy, które trzymały w ryzach społeczeństwa przez poprzednie setki czy nawet tysiące lat, teraz niemal zupełnie nie spełniają swojej roli. Są straszliwie niewydolne i to już widać. Stoimy przed dziejowym wyzwaniem: musimy jako ludzkość wypracować nowe formy organizacji społeczeństw. Bo te stare zwyczajnie nie odpowiadają wyzwaniom XXI wieku.

Bert Hellinger napisał pewną anegdotę o dzieciństwie, młodości i małżeństwie, którą ja trochę zmodyfikuję:

Pierwszy związek w wieku lat -nastu, to pożegnanie z dzieciństwem. Małżeństwo to pożegnanie z młodością. Od tej pory Wasz związek istnieje jako element w strukturze, w maszynie społecznej. Jest pikselem w układance elity, jaką jest społeczeństwo. Z kolei rodzicielstwo to pożegnanie z.. życiem. Oczywiście, takie symboliczne pożegnanie z własnym życiem. Bo teraz liczy się nowe życie – dziecko. I to temu nowemu życiu oddajesz lwią część swojego „życia”. Swoich zarobków, energii i czasu. Nie jesteś już poetą życia, ani nawet nie jesteś kochankiem swojej dziewczyny. Jesteś zapracowanym po uszy rodzicem, z masą obowiązków, zobowiązań, rachunków..

Ja posłużę się własną anegdotą. Otóż masz znajomego, który skończył zawodówkę, ma fach w ręku i własną firmę remontową. Człowiek słowny, uczciwy, taki „do rany przyłóż”. Potrzebujesz zrobić pilny remont, więc idziesz do niego. Dogadujecie się przy wódeczce. Nie podpisujecie umowy, bo i po co? Dajesz mu te 5 kafli do ręki przed rozpoczęciem prac, bo on potrzebuje coś pilnie kupić do swojego mieszkania. Po trzech czy czterech tygodniach, zgodnie z umową, masz pięknie odjebaną chatę. Remont na piątkę z plusem.

Tymczasem wyobraź sobie inną sytuację. Chcesz do takiego remontu wynająć jakichś nieznanych ludzi z miasta. Czy dasz im całą kasę przed rozpoczęciem prac? No nie ma mowy, popierdoliło Cię? No i jeśli to dość poważny remont, czy pozwolisz im działać bez spisanej umowy na piśmie, choćby co do kosztów? Raczej podpiszesz umowę.

Małżeństwo stworzono po to by system trwał

Tak samo jest z małżeństwem. Definicja małżeństwa to „umowa cywilno-prawna między dwojgiem partnerów, legalizująca ich związek.” I na tym mógłbym ten artykuł zakończyć, bo sprawa niby jest jasna. Umowy pojawiają się tam, gdzie jedna strona drugiej nie ufa. A jeśli nie ufa – to wtedy wkracza aparat administracyjno-prawny państwa w postaci umowy. A umowa określa obowiązki jak i korzyści dla jednej i drugiej strony, jak i sankcje za nie wywiązanie się z umowy.

Jak widzicie, prawda jest dużo prostsza niż te wszystkie psychologiczne, życiowe czy duchowe teorie. Prawdę zawsze cechuje prostota, dlatego tak trudno ją dostrzec. Cel umowy małżeńskiej jest jeden: nie ufasz, lub partnerka Ci nie ufa, więc wchodzi tutaj maszyneria prawno-państwowa. Wkracza ta machina, bo trzeba zdyscyplinować rozżarzone zakochaniem głowy i zagwarantować byt ich potomstwu. Trzeba związać dwojga ludzi i utrudnić im rozejście się.

Więc machina prawno-państwowa przedstawia Ci szereg konsekwencji i sankcji prawnych, jeśli będziesz chciał odejść od kobiety i dzieci. I z drugiej strony, państwo gwarantuje kobiecie szereg świadczeń ze strony mężczyzny, jeśli on odejdzie. Wiem, że jest to podejście typowo samcze, a więc znacznie zawężające postrzeganie tej sprawy. Wiem, że istnieje druga strona medalu. Ale fakt faktem, że małżeństwo dużo bardziej opłaca się kobiecie, niż mężczyźnie. Wystarczy się tylko rozejrzeć i wszędzie mamy podobny obrazek – marudzące i naciskające na ożenek kobiety, i niechętni małżeństwu mężczyźni. Tak, to też jest tylko stereotyp, wiem to.

By żyło się lepiej – elitom

Więc nie ma w tym głębszej filozofii. I absolutnie nie ma w tym romantyzmu czy miłości. Instytucja małżeństwa została stworzona po to, by społeczeństwo mogło trwać i rozwijać się, by zapewnić dzieciom byt, by była zachowana homeostaza systemu. By trzymać ludzi za mordy, i tyle. Innymi słowy: instytucja małżeństwa została stworzona dla dobra elit, systemu, społeczeństwa, dzieci. A nie dla Twojego dobra. Twoje dobro, Twoje pasje i samorealizacja, są dla systemu najczęściej na ostatnim miejscu. Bo człowiek szczęśliwy nie jest dobrą bateryjką dla tegoż systemu.

I jest to instytucja bardzo, ale to bardzo potrzebna. To dzięki niej ludzkość przetrwała i tak wspaniale się rozwinęła. Mimo ogromnych trudności, niesprawiedliwości i ludzkich krzywd, jednak mamy ten rozwój. Dopiero zaczynamy wychodzić z eonu barbarzyństwa, i te stare barbarzyńskie wzorce wciąż silnie trzymają. Zderzają się one z wzorcami nowymi, bardziej empatycznymi, bardziej człowieczymi. I ludzkość tę ogromną kolizję obu systemów wartości zaczyna dostrzegać. Widać to np. w wymaganiach co do partnera. Chciałoby się cech i z jednego (zwierzęcego) i z drugiego (z nowych, cywilizowanych wartości). To, co zwierzęce, barbarzyńskie – podnieca i ekscytuje. Ale umysł, serce i dusza już tęskni do tego nowego – a więc do tego cywilizowanego, spokojnego.

Pomyślcie co by było, gdyby każdy mężczyzna był taki „mundry” i „łoświecony”, i niechętny do żeniaczki, do budowy domu, sadzenia drzewa i płodzenia gromadki dzieciąt. Nie tylko nie zarobi bank na kredycie hipotecznym. Ale jedno, góra dwa pokolenia, i cywilizacja przestaje istnieć. Nastaje znowu.. barbarzyństwo. Błogosławiona czy tam diabosławiona niech będzie ludzka nieświadomość. To także dzięki niej mamy cywilizację, technologię, medycynę, postęp. To także dzięki niej my, nieliczne jednostki, możemy się rozwijać i jebać system. To taki „paradoks wewnątrz paradoksu”.

Ludzie nie są monogamiczni

Dalej: gatunek ludzki nie jest monogamiczny. Ba, człowiek nie jest w stanie wytrzymać dłużej z jedną osobą, jeśli nie jest ogarnięty. Jeśli uważa, że ma zawsze racje, jeśli jest zazdrosny, zaborczy, strzela fochy, wkurwia się o bzdury, chce kontrolować. To są zachowania mentalnego dziecka zamkniętego w dorosłym już ciele. I związki takiego człowieka zawsze będą się kończyć mega wkurwem, jednym słowem: źle.

Ludzie powinni być ze sobą wtedy, gdy są szczęśliwi. Związek ma budować obojga. Powinni być więc ze sobą te dwa lata, pięć lat, dziesięć lat. A gdy związek nie daje szczęścia – to ludzie powinni się rozejść. Kłopot jest właśnie wtedy, gdy jest ślub, kredyt hipoteczny, gdy są dzieci. Bo wtedy odejść jest bardzo trudno. To też ma na celu umowa cywilno-prawna zwana małżeństwem.

Czym prędzej chcą na nas założyć kajdany w postaci małżeństwa i innych zobowiązań, by człowiek się nie rozmyślił. Robią to właśnie wtedy, gdy hormony zakochania buzują, gdy krytycyzm wobec sytuacji i partnera jest osłabiony. Zauważ bowiem, że wiele regulacji prawnych związanych z instytucją małżeństwa jest tak skonstruowanych, by parze trudniej było się rozstać. Państwo i system zabezpieczają się w ten sposób. No i zabezpieczają w ten sposób byt dzieci.

Społeczeństwo, które lubi się wtrącać

Istnieje jeszcze jedna ciekawa sprawa związana z małżeństwem. Otóż społeczeństwo uważa, że ma święte prawo wtrącać się w miłość dwojga ludzi. Dlaczego? Bo wiadomo, że z miłości są dzieci. Dawniej, przez całe tysiąclecia, nie znano antykoncepcji czy aborcji. Ludzie byli zdani na kaprysy natury. I związek czy seks zawsze oznaczały pojawienie się dzieci. Społeczeństwo wtrąca się w związki, bo działa zgodnie z zasadami nieświadomości zbiorowej, i chce „wyprzedzić” okoliczności i zapewnić byt nienarodzonym jeszcze dzieciom.

No i społeczeństwo chce te dzieci przechwycić w swoje tryby – by rodzicom nie strzeliła do głowy myśl, by wychowywać je inaczej. Warto też dodać, że małżeństwo przez całe poprzednie tysiąclecia to była prawna i społeczna zgoda na uprawianie seksu przez parę. Więc społeczeństwo także uważa, że ma prawo kontrolować Twoją seksualność. Z tych powodów, które wymieniłem powyżej.

Czy mamy prawo krytykować system? Przecież nie pokazujemy realnej alternatywy. Bo trwa rozszczepienie pomiędzy starym, barbarzyńskim, a nowym, cywilizowanym. Uważam, że mamy prawo. Nikt nie miałby nic do systemu, gdyby ludzie żyli szczęśliwie i dostatnio. Tak jednak nie jest. Rozwiązania które proponuje system, mają dziesiątki, setki a nawet tysiące lat. I już się nie sprawdzają.

Tak naprawdę to one nigdy się nie sprawdzały. Przyniosły światu zło, wyzysk, łzy, niesprawiedliwość, dulszczyznę i hipokryzję. Powodowały też niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi. Tak, mamy prawo krytykować system, bo się nie sprawdził. Bo nie funkcjonuje. Mamy przecież prawo krytykować zło! Na tym polega postęp. Jedna osoba lub mała grupka mówi, że to nie tak, że to nie działa. Motłoch mówi wtedy: „ukrzyżować / ukamieniować / spalić na stosie!”. Ale postęp i ewolucja systemu się dokonuje.

Jak by wyglądał świat, gdyby..

Pomyśl jak by wyglądał świat, gdyby ludzie zarabiali godnie, gdyby nie trzeba było walczyć o alimenty, spadki. Jak wyglądałby świat, gdyby każdy miał mieszkanie, gdyby nie trzeba było szarpać się o byt, o każdą złotówkę.. Gdyby system był sprawny i wydolny, gdyby ludzie nie musieli się lękać o jutro, o przetrwanie.. Gdyby zwierzęcy lęk przetrwania nie rujnował nas i naszych relacji.

Właśnie, jak by to wpłynęło na nasze relacje? Jak by to było, gdyby seks i relacje nie musiały być obarczone „grzechem pierworodnym” w postaci: „mięsko za mięsko”? Czyli „mięsko” które przynosi myśliwy (czy „finansowe mięsko” jakie przynosi pracownik korpo) w zamian za „mięsko” w postaci kobiecego ciała, czyli seksu? Wyobraź sobie taki świat. Taki świat to nasze wspólne marzenie, to kierunek ewolucyjny, do jakiego powoli, acz z ogromnym trudem zmierza ludzkość.

Obecny system (patriarchat, monogamia, purytanizm) to system o charakterze piramidy. 0,1% ludzi u górze piramidy ma 99,9% zasobów. Jest to system „rządu ojców”, przy czym tylko nieliczni mężczyźni pełnią w tym systemie rolę „ojca”. Cała reszta ludzkości to córki i synowie – posłuszni, zbuntowani lub wyklęci przez „ojców”. Patrząc szerzej, pod kątem metafizycznym, jesteśmy mentalnymi dziećmi, pomimo tego, że nasze ciała dawno już dorosły. „Coś” blokuje nasze prawdziwe dorastanie, dojrzewanie.

Bycie mentalnym dzieckiem to także bycie owcą – a więc wyznawcą, podporządkowanym społeczeństwu, ideologiom, politykom i różnym innym liderom. A wszędzie tam, gdzie są owce, pojawiają się.. wilki pożerający te owce. Wilk może mieć różne postaci: polityk, kapłan, ideolog, wojskowy, dyktator, ekspert, naukowiec, dziennikarz, lekarz. Ale to od nas zależy, czy chcemy być tymi owcami podporządkowanymi wilkom, czy nie.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych artykułów z mojej strony, poruszających te ważne zagadnienia:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!
O tym jak psychologia oszukała i unieszczęśliwiła Ciebie i inne kobiety
Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości (O pułapce małżeństwa, kredytów itp.)
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Sekrety psychologii: jak omijać zimnych drani i wredne suki?
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów

System chce wciągnąć Cię w sieć matrixa i zniewolić

Wielu ludzi zadaje sobie to pytanie. I wielu popada w coraz większą apatię, czytając kolejne i kolejne teorie. Często coraz bardziej dziwaczne i śmieszne teorie. Często na te teorie nie ma żadnych, absolutnie żadnych dowodów. Zadaj sobie pytanie: co Ci daje czytanie kolejnej strasznej teorii? Co Ci daje czytanie o kolejnych strasznych wydarzeniach, które miały wydarzyć się wiele lat temu, ale ciągle nie chcą nadejść? Tylko ciągle słyszymy nowe daty?

Może czas po prostu.. Dorosnąć?

Postawa antysystemowa jest teraz modna. Nietrudno się temu dziwić. Pokolenie ’68 które obecnie rządzi (przynajmniej w Europie i Ameryce) zgotowało nam, młodym, piekło. Miał być pokój, miłość, muzyka. Są wojny i sponsorowanie ugrupowań terrorystycznych, np państwa islamskiego. Są rządy korporacji nie płacących podatków, są coraz niższe pensje. System stworzony nam przez rodziców i dziadków jest niewydolny.

Celem ludzkości jest postęp i reformowanie systemu, a nie uleganie mu

Są to procesy, które trwają od zawsze. Każde pokolenie chce wnieść coś nowego do świata i każde zauważa, że to, co wnieśli przodkowie, wymaga reformy. Teraz jednak jest to szczególnie nasilone. Systemy wartości poprzednich pokoleń stały się niewydolne jak nigdy dotąd i upadają z hukiem. Dzieje się tak, ponieważ nastąpił postęp technologiczny i naukowy. A wraz z nim zmienia się także mentalność, ku większej empatii i większemu humanitaryzmowi. Postęp odbywa się dziś szybciej, bo żyjemy w czasach przełomowych. Dawne, barbarzyńskie wzorce, zgodne z pierwotnym wzorcem natury, zderzają się z pragnieniem lepszego i spokojniejszego świata.

Mamy niespotykany nigdy wcześniej dostęp do informacji. Nie tylko chodzi o słowo pisane (czasopisma, gazety, książki), ale przede wszystkim internet. W internecie jest dostępna wiedza z każdej możliwej dziedziny życia, z każdej epoki historycznej, wszystkich narodów i kultur. W tym wiedza bardzo niewygodna dla władz. Czyli dotycząca afer i przekrętów, oszustwa religii i ideologii. Ale także wiedza o psychologii, PR, socjotechnice, NLP, cybernetyce, ezoteryce, okultyzmie, itp. Nie istnieje coś takiego jak wolne media, jeśli chodzi o gazety i telewizje.

Bo kapitał jednak ma narodowość. A gazeta czy telewizja realizuje wolę swojego właściciela, sponsora czy też wpływowych, międzynarodowych think-tanków. Owszem, możesz sobie wybrać gazetę czy telewizję. W jednej z nich mówią Ci więc, że to dobrze że zarabiasz 1500 zł i że mamy wykazać miłosierdzie wobec islamistów. Więc rzygać Ci się chce na takie brednie. W drugiej nawijają Ci o kościele i o jakichś miesięcznicach smoleńskich. Tego już za wiele – rzygasz, autentycznie rzygasz. W internecie tego nie ma. Możesz wybrać sobie dowolną wiedzę, dowolne medium. Ba! Możesz anonimowo powiedzieć, że system nie działa. Że system jest więzieniem. Że porządek polityczny nie ma sensu. I oni tego bardzo się boją. Zobaczcie na poniższy cytat:

„Ta grupa staje się zupełnie odizolowana od społecznego przekazu zawartego i transmitowanego przez masowe środki komunikacji społecznej (prasa, radio i telewizja). Oni korzystając z szerokopasmowego internetu zbudowali na bazie nowego zjawiska, czyli internetowego przekazu na żywo, strukturę całkowicie odbiegającą od norm społecznych, zwłaszcza w formie językowej, pełnej wulgaryzmów i łamania wszelkiego tabu, które do niedawna funkcjonowało wyłącznie w ukrytej przestrzeni środowisk przestępczych czy patologicznych. W zupełnie zanarchizowanej przestrzeni starają się budować swój kodeks postępowania, który jest sprzeczny z dotychczas przyjętymi normami społecznymi”
(Autor: Paweł Zastrzeżyński, w liście otwartym dla Premier Beaty Szydło, w Telewizji Republika)

system

Mamy bronić waszej demokracji, waszego systemu? Wolne żarty..

Powyższa myśl jest autorstwa dziennikarza stowarzyszonego ze środowiskiem PiS. Nie jest moim celem krytyka tej partii. Warto zauważyć, że podobne lęki, ale tysiąckrotnie większe, ma opozycja. Stracili oni władzę w 2015 roku, ale nadal silne jest ich lobby. Są oni „drugą władzą”, która okopała się w trybunale konstytucyjnym, w sądzie najwyższym, w sądach, urzędach, uniwersytetach, w policji, armii, służbach, mafiach, w kościele.. Jest to przestępcza hydra, która powoli jest wycinana przez ekipę, która jakichś tam zmian chce. Stąd ich ogromny lęk. Olaboga, system Wam się wali? Obudziliście się dopiero teraz? Czego my, młodzi, mamy bronić? Śmieciówek, najniższej krajowej, i szeregu innych Waszych regulacji, które sprawiły, że ten kraj stał się „grobem dla żywych”?

Ale wracając do meritum. Mnóstwo ludzi walcząc z systemem, zapłaciło najwyższą cenę – cenę życia. Dlaczego? Gdyż walczyli z nim na jego zasadach. Przykład to np Prezydent Kennedy, zamordowany przez ludzi związanych z amerykańską Rezerwą Federalną. Nasz przykład to Andrzej Lepper, zamordowany przez poprzednią ekipę rządzącą, czy Jolanta Brzeska, zamordowana przez warszawską mafię kamieniczników skupujących roszczenia reprywatyzacyjne.

Według mnie tego typu działalność nie uderza bezpośrednio w rdzeń systemu, ale jest działanie na jego powierzchni. A gdy działasz na jego powierzchni, to zaraz włączają się mechanizmy zabezpieczające tegoż systemu. Wiadomo – bankierzy, partie polityczne, koterie wewnątrz spec służb, mafie – bronią się i bronią swoich zysków. Ja proponuję Ci więc coś innego. Odpuszczenie walki na powierzchni systemu. I zastosowanie strategii konia trojańskiego, która uderzy w sam jego rdzeń. Jest to walka bez walki, bunt bez buntu, opór bez oporu. Na luzie. Nie warto walczyć z systemem, nie warto iść z tą przysłowiową szabelką na czołg. Ale warto odciąć go od bateryjek zasilających, ratując jak najwięcej ludzi.

Przede wszystkim warto pamiętać, że system jest oparty na ludzkiej nieświadomości jak i na cierpieniu. Człowiek szczęśliwy ma po prostu wyjebane i nie pójdzie na wojnę, nie będzie kupował coraz to nowych gadżetów, nie będzie chciał brać kredytów, nie będzie chciał chodzić do kościoła, brać ślubów, płodzić dzieci. Człowiek szczęśliwy jest dla systemu bezużyteczny. Człowiek szczęśliwy często wykazuje postawę: „jebać Wasz PKB, Wasz przyrost naturalny i Wasz system, pierdolę to wszystko i jadę w Bieszczady”. Przynajmniej metaforycznie. Nieszczęście ludzi jest jest motorem napędowym systemu. I szczęście jednostki bardzo często kłóci się ze bytem systemu jako takiego.

matrix

Więc jak skutecznie i na luzie jebać system? Jak walczyć z nim, nie walcząc? Wystarczy promować poniższe postawy:

1. Masz prawo do szczęścia, bogactwa, miłości, seksu. Odrzuć filozofie biedy, mentalność ofiary i konserwatyzm obyczajowy. Te filozofie mają trzymać motłoch za mordę, mają jako tako spajać system. Pytanie, czy są one korzystne dla Ciebie? Kwestie mentalności ofiary jak i jej przezwyciężenia, poruszałem w tym felietonie: Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale.. [LINK]
Jak i w kolejnym: Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze! [LINK]

2Możesz żyć swoim życiem, mieć hobby, realizować swój pomysł na życie. Nie musisz się słuchać i spełniać żądań rodziny, społeczeństwa, systemu. System ma za zadanie pochwycić Cię w sieć, przejąć cały Twój czas i zasoby, w tym finansowe, jak i zniszczyć Twój plan na życie. A więc Twoje hobby, pasje, wolność. Od tej pory masz pracować tylko na rzecz systemu.

Typowy obrazek to ślub, dzieci, kredyt hipoteczny, chłop wychodzący do pracy przed 6 rano i wracający po 20. Konstrukcja systemu kapitalistycznego wybitnie to wspiera. Także natura zaprojektowała to tak, by ten człowieczyna najlepsze lata życia wykorzystał na użeranie się z rachunkami, kredytami i dziećmi. A potem wiek 40 czy 50 lat, i organizm wrak. Potem 70, 80 lat, i na przysłowiowy szrot. Ponoć kiedyś żyliśmy 1000 lat, a teraz życie jest zwyczajnie za krótkie. Szerzej opisałem to w tym felietonie: Co by było, gdyby ludzie nadal żyli 1000 lat tak jak przed wiekami? [LINK]

Ogólnie, ten świat nie jest wart tego, byś budował system na swojej krwawicy. Jeśli naprawdę chcesz mieć dzieci, to potrzebujesz do tego pancernej psychiki (lata terapii) i równie potężnych zarobków. Przykro mi, ale matematyka nie kłamie. Dwa plus dwa zawsze jest cztery. To, że powiesz sobie: „a, jakoś to będzie”, nie sprawi, że wynik będzie nagle wynosił pięć. I prawdą jest fakt, że większość ludzi, gdyby wiedziała czym tak naprawdę jest ten system i jakie poświęcenia ich czekają, nigdy by się tego nie podjęła.

Och, gdyby każdy był taki „mundry”.. To kto by szedł na wojnę za ropę, ups, przepraszam, za demokrację? Kto by konsumował aż do przesady i nakręcał PKB? Kto by zarzynał się w pracy robiąc karierę i nakręcając gospodarkę? Kto by robił dzieci? Szerzej pętlę przechwytu systemu opisałem w tym felietonie: Niezwykłe przesłanie które pomoże Ci zrozumieć ukrywaną naturę społeczeństwa i świata [LINK]

swiadomosc i duchowosc

3. Nie musisz się słuchać autorytetów. Na każdy podany przez Ciebie autorytet, mogę podać inny autorytet, którego zdanie jest przeciwne. Ba! Powiem więcej. Mogę poszukać, pod wpływem jakiej iluzji jest Twój autorytet i kto go sponsoruje. Liberałowie, konserwatyści, katolicy, racjonaliści, PiS, PO, koncern farmaceutyczny.. Jak myślisz, komu sprzedał się i przed kim klęczy Twój ukochany autorytet?

4. Możesz myśleć samodzielnie. Nie musisz ulegać myśleniu stadnemu. Nie musisz padać na kolana przed politykiem, ideologiem, kapłanem, „ekspertem” i nie musisz się ich słuchać. Ideologie i religie nie są Ci potrzebne do myślenia. Są to twory wymyślone przed dekadami, przed wiekami, czasami przed tysiącami lat. Nie tylko są kłamliwe i nie tylko przedstawiają bardzo wąską i jednostronną część rzeczywistości.

Ale zupełnie nie odpowiadają już mentalności i wyzwaniom stojącym przed człowiekiem XXI wieku. Za ideologiami najczęściej stoi jakiś siwy dziad z brodą, w dodatku z 18 czy 19 wieku, więc dawno nie żyjący. Po co Ci to, człowieku? Celnie podsumowałem to w dwóch felietonach: Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu! [LINK]
Jak i w tym: Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityk [ LINK]

5. Niech świat płonie, nie musisz go ratować i się przejmować. Czasami trzeba wrzucić na luz. Czasami trzeba otworzyć se piwko, zajarać se lolo, usiąść wygodnie, i wpierdalając pop corn patrzeć, jak świat płonie. Niech ludzie robią te wszystkie głupie i destrukcyjne rzeczy. Niech błądzą, niech będą głupi, niech będą ignorantami. Niech mówią sobie co chcą, niech nie zgadzają się z Tobą.

Po co Ci udowadniać, namawiać, przekonywać? Pomóc można osobie, która szczerze chce zmiany. Osobie, która choć siedzi na dnie, to jednak coś robi, szuka, chce pójść wyżej. Jeśli ktoś nie chce przebadać swojego organizmu, nie chce witamin, suplementów, ziół, czy nie chce iść do lekarza po leki czy hormony, jeśli nie ma innego wyjścia.. Jeśli ktoś nie chce pracować nad sobą, iść na terapię, poznawać wiedzy, poszerzać horyzontów.. To po co takiej osobie pomagać? Ona sama Cię wyczerpie z energii i ściągnie na dno, w którym de facto lubi przebywać.

Może ta osoba potrzebuje tego dna, tego upodlenia, tych skrajnych emocji, by spotkać się ze swoimi cieniami i demonami, i by potem samemu się wydostać z dna? Nie zalecam jednak bierności, ignorancji, przyzwalania na zło. O nie! Równie często trzeba podjąć aktywność i wtrącać się, pomagać, wspierać. Trudności są z rozróżnieniem, kiedy odpuścić, a kiedy się zaangażować w pomoc. Tego uczymy się całe życie.

walka z systemem

6. Liczy się Twoje szczęście, pod warunkiem, że nie krzywdzisz innych istot. Jest to postawa hedonistyczna. Polega ona na poszukiwaniu sytuacji i czynności dających szczęście i spełnienie. Jak i unikanie przykrości. Hedonizm oznacza też branie na siebie tych obowiązków, zobowiązań, które autentycznie chcesz i wiesz, że je udźwigniesz. Hedonizm nie jest egoizmem.

Hedonizm zakłada empatię i nie krzywdzenie innych istot. Zaś egoizm to dążenie po trupach do celu, ze szkodą dla innych. Tak naprawdę to każda istota żyjąca jest hedonistą, począwszy od wirusów, skończywszy na człowieku. Bo każda istota żywa dba o swój interes. Nawet prymitywny wirus ma mechanizmy unikania złych bodźców. Zaś człowiek może odmówić sobie seksu, żyć w celibacie.

Może też samobiczować się w imię konserwatyzmu, w imię religii czy w imię rodzicielskich poświęceń aż do granic masochizmu. Ale nawet te czynności robi dla siebie, w swoim interesie. Na przykład po to, by poczuć się szanowanym i poważanym obywatelem, wzorowym katolikiem, czy dobrym rodzicem. Kwestie hedonizmu, egoizmu i altruizmu poruszałem w tym felietonie: Czy jesteś coś winien systemowi? Czy musisz żyć tak jak inni każą? [LINK]
Jak i w tym: Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości [LINK]

7. Nie musisz zadowalać się ochłapami rzuconymi Polakom po 1989 roku. Nie musisz łykać liberalnych bredni, że to wolny rynek, że to prawa ekonomii, że musimy zarabiać mało i pracować ciężko. Jako dziecko wszechświata, którego prawem jest kwadryliardowa obfitość we wszelkich formach, zasługujesz na wszystko co najlepsze. Nie daj sobie wmówić, że liczy się ciężka praca i poświęcanie dla innych.

Nie daj sobie wmówić, że pieniądz to niska wibracja, że pieniądz to zło, że Bóg nie lubi bogactwa i ludzi bogatych. To wszystko są filozofie stworzone przez elity, dla ofiar tych elit – czyli owiec. Kontestuj, dopominaj się głośno o swoje. O kwestii oszustwa transformacji 1989, o ciepłej wodzie w kranie i kryzysie politycznym w Polsce, pisałem w tym felietonie: Szokujący list otwarty do Kaczyńskiego, Petru i Schetyny! Czyli zakazana prawda o polityce [LINK]

system

Ogólnie, warto po prostu wyluzować i pozwolić życiu by biegło swoim rytmem. Nie zawrócisz Wisły kijem. Przekazując te powyższe idee dalej, najsilniej walczysz z systemem, jednocześnie w ogóle z nim nie walcząc. Zamiast walczyć np z mafią kamieniczników i narażać się na odwet, uderzasz na luzie w sam rdzeń systemu, w samo jego serce. I omijasz przy tym jego mechanizmy zabezpieczające.

Pytanie tylko, czy śmierć Kannedy’ego, Leppera czy Brzeskiej poszły na marne? Absolutnie NIE! To też było w pewnym sensie potrzebne i też „musiało się stać”. Po to, by uwrażliwić ludzi na krzywdę i niesprawiedliwość, i obudzić miliony. Na tym także polega ewolucja naszej mentalności jak i cywilizacji. Tylko czy właśnie Ty musisz iść tą ścieżką? A może warto wrzucić na luz?

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!

Prawdziwa wolność od matrixa, systemu?

Żyjesz w świecie, w którym nie dzieje się najlepiej. Na pewno zastanawiałeś się, dlaczego tak jest, prawda? Trwają wojny, jest wyzysk, leki nie leczą przyczyn chorób, żywność jest szkodliwa, elity się bogacą a my biedniejemy. Ciągle trwają walki polityków, religii, ideologii. Każdy uważa, że ma rację. Każdy jest o niej przeświadczony. Ja ten felieton zacznę trochę od dupy strony. Chciałbym Ci kolejny raz powiedzieć, jak na to wszystko patrzy lider, jak ślepy wyznawca, a jak człowiek mądry.

Wyobraź sobie korytarz, który prowadzi do sali wykładowej. Wszyscy studenci muszą go pokonać, aby wejść do sali i zaczerpnąć wody życia ze źródła wiedzy. Jednak każdy student inaczej widzi ten sam przecież korytarz. Na sali mądry wykładowca prosi studentów, by przypomnieli sobie drogę do sali, i wypisali jak najwięcej szczegółów, jakie zobaczyli na korytarzu. Najwięcej szczegółów zauważył jeden student. Było ich 18.

Inni studenci zauważyli np 3, 9 czy 15 szczegółów. Potem spisano je wszystkie na tablicy. Czy student, który zauważył 18 szczegółów, zauważył wszystkie? Właśnie że nie. Tych szczegółów zauważonych przez wszystkich studentów, na czele z nim, było o wiele więcej niż 18. Każdy student widział w tym samym korytarzu coś innego. Inaczej go postrzegał. Na co innego zwrócił uwagę, lub jej nie zwrócił. Każdy miał więc inną mapę tego korytarza. De facto każdy student szedł przez.. inny korytarz, choć on przecież jest jednocześnie jeden i ten sam.

Jeden student zauważył, że kafelki na podłodze układają się w fajny wzorek. Z kolei inny student, który kończył wcześniej szkołę zawodową, zauważył coś zgoła przeciwnego. Jaki partacz i za jaką łapówkę odwalił taką fuszerkę? Przecież gdyby u niego tak ktoś ułożył kafelki, to dostałby w mordę i zostałby zawieziony na komisariat celem kontroli trzeźwości. Z kolei jaki „krewny i znajomy królika” układał to po pijaku, wie tylko rektor, dziekan i kochanka dziekana. Więc tego szczegółu dotyczącego korytarza studenci nigdy nie poznają.

Jakie jeszcze szczegóły można dostrzec na korytarzu? Czy jest ich sto, dziesięć tysięcy, czy milion? A może nieskończenie wiele? Przecież mikroskop, czyli.. wszystkowidzące oko, a na pewno lepsze „oko” niż ludzkie, może zobaczyć szczegóły korytarza niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba. Szczegóły, które czasami przerażają zwykłych Kowalskich.. Np bakterie, wirusy, grzyby, i fakt, że na zwykłej podłodze jest ich tak wiele! A rozmaita inna aparatura naukowa, np badająca skład powietrza?

Każdy ma inną mapę rzeczywistości

Który student miał więc jedynie słuszne postrzeganie korytarza? Czy postrzeganie jednego studenta jest lepsze niż innego? Czy rację ma tylko mądrala, który zauważył najwięcej, czyli 18 szczegółów? W takim razie dlaczego nie zauważył tych szczegółów, które zauważyli inni? I dlaczego nie zauważył on, że jakiś partacz i pijak źle ułożył kafelki na podłodze, tylko napisał, że kafelki układają się w fajny wzorek? A co z pozostałymi szczegółami, których nie zauważył nikt? W tym tymi niezauważalnymi dla przeciętnego zjadacza chleba?

Korytarz i to, jaki jest, to inaczej obiektywna prawda o świecie. Korytarz po prostu sobie stoi, i na chuj drążyć temat. Stoi niewzruszenie, tak po prostu, nie zważając na dziesiątki tysięcy studentów przechodzących przez niego przez dekady. I tylko co kilka lat rektor z Platformy Obywatelskiej robi przetarg, bierze kopertówkę za którą kupuje Mercedesa, i go remontuje. Z kolei szczegóły, jakie zauważyli różni studenci, to iluzja umysłów. Umysł nie ma takiej mocy obliczeniowej by zauważyć te setki, tysiące a nawet miliony szczegółów wędrując przez korytarz życia. Tworzy więc ideologie i religie.

Ale to idzie dalej. Iluzja postrzegania, czyli ograniczoność postrzegania, tworzy także inne byty myślowe. M.in. szkoły i doktryny w psychologii. Różne interpretacje tych samych faktów w nauce. Szczególnie szokujące jest to w medycynie, farmacji czy dietetyce. Doktryny o tym, jak powinniśmy żyć, pracować, co powinniśmy dać społeczeństwu. Przekonania jak powinny wyglądać relacje, związki, seksualność. I dalej: różne teorie duchowe czy ezoteryczne. Gdy wchodzisz na wyższy poziom postrzegania, to zauważasz jak wiele z nich przestaje Cię dotyczyć. Bo są iluzją, która nadaje się w zasadzie tylko do kosza, i działa tylko na tych, którzy na to pozwalają.

Trwa upadek wartości, upadek systemu

Obecnie trwa upadek wartości. Spoiwa łączące społeczeństwa przez trudne i ciężkie tysiąclecia, upadły z hukiem. Z prostej przyczyny – były oparte na wyzysku, niesprawiedliwości, przemocy, przymusie, ukrywaniu. Patrząc jeszcze głębiej, były one oparte po prostu o program kata i ofiary. Obecnie ludzkość się budzi z tego programu. Upadają więc tradycyjne wartości. Które nie są żadnymi pięknymi i ponadczasowymi wartościami, ale po prostu służyły temu, by trzymać motłoch za mordę. Nie wierzysz? Wejdź na pierwszy lepszy portal z memami, gdzie roi się od żartów, często gorzkich. Ich cechą przewodnią jest przesłanie: „to nie tak jak nam mówiono, to nie działa.”

Tworzą się więc różne teorie spiskowe, szerzy się paranoja i nieufność. I poniekąd jest to naturalna reakcja na wyzysk i zbrodnie, jakich dopuszczają się elity wszystkich państw świata. Jednak nie są to jakieś zawoalowane, makiaweliczne spiski. Taka jest po prostu zła strona ludzkiej natury. Zysk po trupach. Żądza władzy. Chęć dyktowania innym, jak mają myśleć. To, że w USA sto tysięcy ludzi rocznie umiera od lekarstw, to nie jest teoria spiskowa, ale fakt. Taka jest polityka koncernów farmaceutycznych, którym nie zależy na trwałym wyleczeniu pacjenta. Bo straciłyby zyski. I bardzo prosto jest to pojąć.

Nie trzeba więc wierzyć propagandzistom farmaceutycznym z TV, w garniakach o wartości pięciu przeciętnych pensji. I z drugiej strony, nie trzeba tu tworzyć nie wiadomo jakich teorii spiskowych. Prawdę jak zwykle cechuje prostota, to nasze umysły komplikują. Ważne przy wielu teoriach politycznych, spiskowych czy ezoterycznych, są ŹRÓDŁA. Nawiedzeni przeciwnicy wszystkich teorii spiskowych, nazywający się „sceptykami” lub „racjonalistami”, często z cynicznym uśmiechem pytają: „A źródełko tych rewelacji to gdzie?”

Pytaj o źródła teorii spiskowych i o dowody na nie

Pomijam zupełnie fakt, że część z tych prowadzących pro-farmaceutyczne blogaski racjonalistów, bierze grube koperty od wiadomo kogo. Ale oni mają, niestety, rację, pytając o źródła. Ty też zawsze doszukuj się źródeł i autorów, szczególnie w przypadku dziwacznych, przerażających i śmiesznych teorii. Pytaj też o DOWODY – badania, wiarygodne zdjęcia, wiarygodne nagrania video. Dobrze sprawdza się tu, o ironio, zasada Brzytwy Ockhama. Także w świecie duchowym sprawdza się ona znakomicie, ale to temat na zupełnie inny felieton.

Jakie są dowody na istnienie chemtrails? Pytam poważnie. Masz takie? Czy ktokolwiek przeprowadził kosztującą miliony dolarów ekspedycję, pobrał próbki tych chmur i je zbadał? Jakie są wyniki tych badań? Podaj je, to przeanalizuję, w końcu zdawałem chemię na maturze. Naprawdę bardzo mnie to ciekawi, a nóż te chemtrails istnieją? Chciałbym to po prostu zweryfikować. Ale niech zgadnę.. Nie ma takich badań. Nikt ich nie przeprowadził. Powstają tylko coraz to nowe teorie, jedna bardziej przerażająca od drugiej. Jedna bardziej śmieszna i lolcontentowa od drugiej.

To samo dotyczy HAARP, Bluem Beam czy UFO. Te dwa pierwsze w ogóle pomijam, bo zwyczajnie szkoda miejsca.. Ale weźmy np fenomen UFO. Miliony ludzi je widziało. To jest fakt i nie da się już go negować czy przypisywać halucynacjom, tudzież niedojebaniu mózgowemu. Ale widziałem naprawdę niewiele zdjęć dobrej jakości. „Ej, ziom, patrz, UFO zapierdala! Schowaj ten wypasiony smartfon za 4 tysiaki i leć do piwnicy po zdezelowany aparat dziadka! Musimy podzielić się z tym światem, bo rządy to ukrywają a media milczą!” Tak to mniej więcej wygląda. Póki UFOle nie wylądują przed siedzibą ONZ, nie ogłoszą swego istnienia wszystkim Ziemianom, póty nie uwierzę.

A na pewno nie uwierzę oszołomom piszącym o tym na blogaskach. Teraz bliska jest mi teoria, że manifestacje UFO to archetyp z głębin jungowskiej nieświadomości zbiorowej. Twór ludzkich umysłów. Ani nie zwykła schizofrenia niewarta uwagi światłego racjonalisty, ani nie jakieś super-tajne „cuś” którym trzeba się namiętnie interesować. Wg tej teorii, manifestacje UFO to projekcje tego samego archetypu, co dawne manifestacje Matki Boskiej, demonów, aniołów, leśnych wróżek, elfów, skrzatów itp itd. Więc jest to i realne, i nierealne.

Illuminati, czyli odwieczny spisek elit?

Tak samo jest z tajnym stowarzyszeniem ILLUMINATI.. Budzą grozę ale i fascynację. Drwiny i bekę, ale też podziw i trwogę. Nie istnieją, ale jednak istnieją.. Nie istnieją, ponieważ jest to kolejny archetyp z głębin jungowskiej nieświadomości zbiorowej. Jest to więc wyraz zbiorowych lęków, neuroz i traum, jakie toczą rodzaj ludzi. Jest to wyparta lub nieuświadomiona część umysłu, którą taki niedojrzały umysł „widzi” jako złowrogich illuminatów. Jest to typowa psychologiczna „projekcja” dokonywana przez umysł dziecięcy, zamknięty często w dorosłym już ciele. Istnieją – bo zawsze byli ludzie którzy czuli, widzieli i wiedzieli więcej. Czasami chcieli oni pchnąć świat do przodu. I bywa, że padali oni ofiarą Reich’owskiego „syndromu krzyżowania mesjasza”. Byli truci (Sokrates), krzyżowani, zapędzani do katakumb, paleni na stosach, skazywani na wygnanie czy więzienie, prześladowani. Tak, jestem Illuminatą.. Ale Ty też nim jesteś! I co Ty na to?

Robert Anton Wilson, amerykański pisarz, futurolog i psycholog, napisał fenomenalną książkę „Kosmiczny spust, czyli tajemnica Illuminatów„. Przed laty miał on tylko zbadać fenomen teorii spiskowych. Jednak doprowadziło go to do niepokojących, ale i fascynujących odkryć. Okazuje się bowiem, że fenomen paranoi spiskowej dotyczącej tajnego stowarzyszenia Illuminati nie jest czymś nowym. Nie jest to nawet wymysł spec-służb działających pod przykrywką żelaznej kurtyny. Nie jest to nawet twór zeszłego, XX stulecia. Te teorie spiskowe istnieją od około 1790 roku. Zaś różne szokujące teorie spiskowe powstawały w USA po śmierci Kennedy’ego, tak samo jak dzisiaj.

Illuminati czyli archetyp surowego boga lub surowego ojca

Illuminati to milenijna paranoja, stała psychoza rodzaju ludzkiego. Każde pokolenie dokłada nową cegiełkę teorii spiskowych. Rozwija się to niczym w samo nakręcającej się spirali, niczym w boskiej proporcji. Czy jest to zjawisko złe? Na pewno nie. Nikt kto myśli samodzielnie nie kwestionuje, że istnieją tajne układy polityczne. Że rządzą nami psychole żadni gotówki, władzy i krwi. Że ma miejsce wyzysk, niesprawiedliwość, ucisk. Że koncerny chcą sprzedać jak najwięcej produktów, a nie leczyć. Że żarcie i środowisko jest skażone. Że ludzie nie myślą samodzielnie, są ignorantami, a elity to wykorzystują.

Lęk przed Illuminati można rozpatrywać trojako. To jungowski cień, lęk przed wzięciem steru we własne ręce, jak i projekcja. Cień to potencjał, który jest zanegowany, niechciany lub nieuświadomiony. Objawia się wtedy w negatywie. Prosty przykład: negatyw to agresja i przemoc, zaś pozytyw to asertywność, siła i zdolność do obrony. Jaka siła, jaki potencjał drzemie w Tobie, że lękasz się jej i dokonujesz jej podświadomej projekcji na Illuminatów? A patrząc szerzej, podobnej projekcji dokonujemy na szatana, demony, heretyków, ateistów, lewaków, prawicowców, faszystów, homoseksualistów, kosmitów, reptilian, rząd USA, Rosji itp.

Robert Anton Wilson pisał, że przerażeni wyznawcy spisków pukają przed tą brama illuminacji, niezdolni póki co do jej przekroczenia. Dokonują projekcji tego lęku, mówiąc o tym, że za bramą czyha „wujek samo zło”. Czyli okultyzm, demony, szatan, zwiedzenie, Illuminaci, sataniści, kosmici, reptilianie, spiski, lewacy, faszyści.. I wszystko inne, co tylko ludzki umysł, pełen lęków i ograniczeń, jest w stanie wygenerować. A ta lista, wraz z poszerzaniem ludzkiej, globalnej percepcji, ciągle się wydłuża.

Poniżej wklejam cytat z książki samego Roberta Antona Wilsona o teoriach spiskowych i Illuminatach:

Cytat: „Od tego czasu sceptyk wytworzył w sobie zwyczaj kupowania jednego lub dwóch miesięczników należących do grup politycznych i religijnych, którymi pogardza, by dowiadywać się jakiego rodzaju sygnały projektują jego nawykowe mapy rzeczywistości. Jest to kształcący zwyczaj. Tę samą praktykę doradzał wybitny XX-wieczny mistyk Aleister Crowley, i wybitny racjonalista Bertrand Russel. Znakomicie pomaga ona poznać sposób działania naszego metaprogramisty, czyli, innymi słowy, osła mułły Nasrudina. Tymczasem, Thornley odkrył, że jeden z pomocników Garrisona, Alan Chapman z Texasu wierzy, że zabójstwo Kennedy’ego było dziełem Illuminatów. Rzecz jasna, uważałem się wtedy za eksperta w tej dziedzinie, co tylko pogłębiło moje przekonanie, że Garrison jest paranoikiem albo demagogiem, albo nimi oba naraz. Nie istnieli przecież żadni Illuminaci. Był to tylko prawicowy wymysł, jeszcze jedna z mitologii o protokołach mędrców syjonu.

Prasa undergroundowa, choć ślepo wierzyła w objawienia Garrisona, podatna była również na wszelkie inne teorie spiskowe. Im były one dziwniejsze, tym lepiej się sprzedawały. W tym czasie większość dyskordian trudniła się pisaniem dla tego obiegu. Postanowiliśmy zatem szerzyć idee dyskordian, przede wszystkim zaś jego anarchistyczne, pacyfistyczne techniki przekształcania naszego zmechanicyzonowanego społeczeństwa. (…) Poza tym, rozpisywaliśmy się na temat odwiecznej wojny Stowarzyszenia Dyskordian ze złowieszczymi Illuminatami. Oskarżaliśmy wszystkich o bycie Illuminatami: Nixxona, Johnsona, Williama Buckley’a Jr., najeźdźców z Marsa, samych siebie. Nikogo nie oszczędzaliśmy. Nie chodziło nam o zwykłe żarty. Była to część partyzantki ontologicznej. Osobiście uważałem, że jeżeli lewica też pragnie żyć w tunelu ostrej paranoi, to ma do tego absolutne prawo. (…) Miałem też nadzieję, że w obliczu takiej obfitości, niektórzy mniej łatwowierni ludzie przejrzą cała tę grę paranoi i wybiorą sobie sympatyczniejszą mapę rzeczywistości, oferującą szerze możliwości.”
Autor: Robert Anton Wilson

Celem natury jest ewolucja i udoskonalanie, a nie tradycja i zastój!

Każda struktura ma swój czas życia. Narodziny, świeżość, agresywna ekspansja. Potem ulega napompowaniu, przerostowi i po prostu pęka, zapada się, ulega implozji. To odwieczny cykl narodzin, życia, starości a potem śmierci. Dotyczy to wszystkiego. Organizmów żywych, potężnych państw, rzekomo tysiącletnich imperiów, dumnych ideologii, jedynie słusznych religii, odwiecznych tradycji, nie znoszących sprzeciwu norm społecznych. I wszystkich innych rzeczy które miały trwać „po wsze czasy i jeden dzień dłużej”, a odeszły ze sceny historii pośród niesmaku, rozczarowania lub obrzydzenia. A czasami odeszły powodując przedtem niezmierzone morze cierpień i śmierć milionów ludzi.

Nie ma nic stałego, tysiącletniego ani niezmiennego, choć tak chcielibyśmy, by wiele struktur takimi było. A tymczasem one rozsypują się w proch, na naszych oczach. Często patrzymy na ten dziejący się teraz proces bezradnie, podnosząc lament o upadku wartości, z lękiem spoglądając w przyszłość. A potomni będą na nie pluć i nimi gardzić. Praca w korporacji, przy taśmie, na akord, za najniższą krajową, na 4 brygady, po 10 godzin dziennie, będzie dla naszych dumnych i mądrzejszych potomków tym, czym dziś jest dla nas niewolnictwo lub Holocaust. Naszym celem jest ewolucja, a ona dzieje się poprzez zastępowanie starych struktur systemu nowymi, lepszymi.

Gdyby trzymać się stale tego, co każe tradycja czy matka natura, to nie tylko nie miałbyś penicyliny, antykoncepcji czy internetu. Pierwsi znani historii wywrotowcy, anarchiści, dekadenci, rewolucjoniści, heretycy, hardkorowcy byli tymi, którzy zeszli z drzew i wynaleźli ogień i koło. Dziś zostaliby oni uznani za „niedostosowanych społecznie”, za burzycieli zastanego porządku, za oszołomów. Patrz na zachodzące na Ziemi procesy przemiany nie jako walczący ze wszystkimi i szarpiący się z życiem uczestnik gry, ale jako jej obserwator. Obserwuj piękno jak i grozę tego procesu. Miej świadomość, że nie raz i nie dwa będą miały miejsce konserwatywne a potem liberalne korekty systemu.

Wahadło władzy wychyla się raz ku lewej, raz ku prawej..

Pendulum of Power – zasada wahadła władzy, wyjaśnia takie zjawiska jak Kaczyński, Orban, Trump. Dekady błędów lewicy – politycznej poprawności, prześladowań za.. inność, ściągania islamistów, a także cynizmu i okrucieństwa względem biedniejszych, spowodowały wychylenie wahadła w drugą stronę. Mamy konserwatywną korektę systemu, przy czym owi konserwatyści w końcu pochylili się nad zwykłym człowiekiem. Oni nie mówią, że jest kryzys, że tak działa wolny rynek, że to neoliberalizm, że trzeba ciąć koszta. Ważny jest dystans. Te ideologie nie są wykładnią jedynie słusznej prawdy, a są ograniczonym pojmowaniem nieskończoności i ogromu świata. Są to procesy dojrzewania, rozwoju i ewolucji naszej cywilizacji, ku coraz wyższym wartościom. Za jakiś czas, po wojnie światowej z islamem, będzie znowu lewicowa korekta systemu. Ale już z mniejszą ilością błędów i przeprowadzona w lepszy sposób.

Także duchowe a potem materialistyczne jego korekty będą miały miejsce. Jest to zasada wahadła władzy – wygięcie wahadła w lewo, powoduje potem kontrakcję, czyli wygięcie w prawo. Dekady feminizmu i jego okrutnych nieraz wypaczeń, spowodowały kontrakcję. W postaci różnych samczych guru czy uwodzicieli. Mężczyźni też chcą mieć własną emancypację. Nie chcą być bankomatami i robotami pracującymi na trzy etaty, tak jak kobiety nie chcą być zmywarkami i seks-zabawkami. Ale czy to oznacza, że emancypacja kobiet czy mężczyzn jest zawsze zła i nigdy nie powinna mieć miejsca?

Ewolucja systemu ku zgrozie elit?

To wszystko dzieje się to na coraz wyższym, głębszym i szerszym poziomie rozumowania. A tło tego wszystkiego – partie polityczne, doktryny, normy społeczne, debata publiczna – są próbą uchwycenia rwącej rzeki życia jednym, małym wiadrem. I przede wszystkim miej świadomość, że jest to tylko wciąż zmieniające się tło. Nie jest ono celem samym w sobie. Celem jest zmienność życia i fakt, że dąży ono do ewolucji i udoskonalania. Dostaliśmy dar w postaci nauki, medycyny, antykoncepcji, lepszych norm społecznych, większej mądrości, głębszego rozumowania, pełniejszej wrażliwości.

Pomimo tego, że nasza cywilizacja jest na naprawdę niskim poziomie, i właśnie depcze nam po nogach islam, który chce zahamować ewolucję, za zgodą elit.. Ten rozwój trwa. Mamy przecież demokrację, która też jest darem i zamysłem ewolucyjnym planety. Możemy dzięki niej zmienić dosłownie wszystko. Ale jako istoty dziecięcego ducha, nie umiemy w pełni z tego daru korzystać. Dopiero się uczymy tego. Ostatnio głośno było o dymisji prezydent Korei Południowej. Była ona kierowana przez lokalną organizację ezoteryczno-masońską. Organizację małą i jedną z tysięcy, tak jak wszystkie inne.

Jednak wystarczyło to, by wywołać ogromną lawinę teorii spiskowych w Korei Południowej, a potem w całej Azji. Również mówi się tam o potężnych Illuminatach. Taka lawina nastąpiła w USA po śmierci Kennedy’ego, i w Polsce po świńskiej grypie w 2009 roku i po śmierci prezydenta Kaczyńskiego w roku 2010. Tego typu teorie są przegięciem, są też dziecinną projekcją. Wypaczają i ośmieszają one sprawy naprawdę ważne, takie jak przestępstwa, zbrodnie i wyzysk, dokonywane przez elity. Ale i te wszystkie spiskowe lawiny są potrzebne. Ludzie w wymiarze indywidualnym, jak i cała cywilizacja, zmierza się w ten sposób ze swoimi demonami, cieniami i dojrzewa.

Wyluzuj, ciesz się życiem i weź od systemu to, co chcesz..

Ty możesz po prostu wyluzować. Co Ci da czytanie tysięcznego już artykułu, że jakiś gówniany lek czy podejrzana szczepionka spowodowały tyle i tyle zgonów? One będą produkowane jeszcze długo i jeszcze długo będą gównianej jakości. Choć i tu jest postęp, ewolucja. Bo różne lekarstwa np z lat 50-tych XX wieku były silniejsze, szkodliwsze i przy tym mniej skuteczne, niż te dzisiejsze.

Życie trzeba po prostu przeżyć. Możesz przeżyć je tak, jak chcesz. Nie musisz się nikogo słuchać. Nie musisz spełniać żądań społeczeństwa, rodziców czy dziadków. Nie musisz wierzyć mediom, rządom czy korporacjom. Ale z drugiej strony, nie musisz ani czytać ani bać się coraz bardziej pokręconych teorii spiskowych. Także tych, które czasami i ja zamieszczam na mojej stronie. Cóż, na to jest zapotrzebowanie. Mam nadzieję, że bardziej myślący czytelnicy mi to wybaczą. 😉 Możesz, a nawet powinieneś wiedzieć o tym, że manipulują i jebią nas w dupę na każdym kroku. Ale czy musisz od razu uczestniczyć w tej spiskowej paranoi i bać się nomen omen.. własnego cienia? Który to cień często widzisz, a raczej projektujesz w postaci tych teorii spiskowych?

Przeczytaj także inne artykuły w temacie:
Czego nie wiesz o planach elit i o tajnym stowarzyszeniu Illuminati? Ujawniam szokujący sekret!
Illuminati: zakazany i ukrywany sekret tajnego stowarzyszenia, o którym być może nie wiesz
Czy Twoje poglądy o elitach i teoriach spiskowych, jak i duchowość są błędne? Większość ezoteryki nadaje się do kosza!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

  

Nastąpił potężny wybuch gwiazdy Betelgeza? „Wkrótce zobaczysz dwa słońca na niebie”

Wybuch supernowej Betelgezy to wielkie święto dla astronomów. Zobaczymy wtedy dwa słońca na niebie

Czy wiesz że już wkrótce możemy zobaczyć dwa Słońca na niebie? Cały astronomiczny świat, i nie tylko, szykuje się na wybuch Betelgezy, czyli gwiazdy z gwiazdozbioru Oriona. Wybuchła ona przed wiekami. Jednak odległość kosmiczna sprawia, że światło tej gigantycznej detonacji zwanej supernową, dociera do Ziemi dopiero teraz. Pamiętajmy, że Betelgeza jest oddalona od Ziemi o 650 lat świetlnych. Oznacza to, że i światło i fala uderzeniowa będą do nas wędrować właśnie 650 lat.

Gwiazda ta przez wieki była niewidoczna dla gołego oka obserwatora. Zmieniło się to przed laty, gdy zaczęła świecić światłem pomarańczowym, a potem jaśniejszym. Jest już widoczna gołym okiem na nocnym niebie, co oznacza, że światło i inne cząstki z wybuchu powoli do nas docierają. W chwili obecnej (dane z 2015 roku, więc przestarzałe) Betelgeza jest dziewiątą co do jasności gwiazdą na naszym niebie.

Jest ona ogromnym czerwonym nadolbrzymem, jej masę ocenia się na około 15 razy większą od naszego Słońca. Jej średnica jest ogromna (około 345 razy większa od Słońca). Cały świat astronomiczny i nie tylko, przygotowuje się do niezwykłego zjawiska. Gwiazda ta może rozbłysnąć niespotykanym światłem lada chwila.

Betelgeza może wybuchnąć w każdej chwili jako drugie Słońce na niebie

Cytuję: „Batelgeza umiera. Dosłownie kona na naszych oczach. Teraz wiemy to już na pewno, chociaż potrzeba było czasu, aby zgłębić fenomen gwałtownych przemian wstrząsających gwiazdą. Historia zaczyna się w roku 2009, kiedy naukowcy z obserwatorium Paranal w Chile odkryli, że z Betelgezą dzieje się coś dziwnego. Lata obserwacji rodziły przeróżne teorie, jednak najnowsze dane wskazują jednoznacznie: Batelgeza jest dosłownie o włos od wybuchu.

Będąc ścisłym – bardzo możliwe, że Betelgeza eksplodowała już dawno temu, ale światło wybuchu po prostu nie zdążyło jeszcze dotrzeć do naszej planety, co jak (z pewną bezradnością) przyznają astronomowie, na dobrą sprawę może zdarzyć się w każdej chwili. Zresztą, kilka miesięcy temu Internet obiegły sensacyjne doniesienia, że światło supernowej pojawi się na niebie lada moment. Rewelacje te jednak szybko okazały się wyssane z palca.

Trzeba jednak zaznaczyć, że wykrycie wybuchu przed jego „uwidocznieniem” jest możliwe. Na kilka godzin przed eksplozją gwiazda wysyła bardzo silny strumień neutrin, dość osobliwych cząstek elementarnych. Istnieją specjalne ośrodki naukowe zajmujące się wykrywaniem ich emisji z przestrzeni kosmicznej. Prym w tej dziedzinie wiedzie Super-Kamiokande, detektor umieszczony tysiąc metrów pod masywem górskim Kamioka w Japonii. Naukowcy z tego ośrodka otwarcie przyznają, że sami nie mogą doczekać się wybuchu, przygotowali specjalnie procedury postępowania na tę ewentualność i ćwiczą je podobnie jak ćwiczy się zachowanie podczas alarmów pożarowych.

Mają szansę podać informację o wybuchu jako pierwsi i nie zamierzają zmarnować tej okazji. Cały świat astronomii czeka w napięciu godziny zero, a im bardziej wiedza o Betelgezie upowszechnia się, do grona oczekujących dołączają także rzesze ludzi niezwiązanych w żaden sposób z astronomią. Betelgeza z dnia na dzień coraz mocniej rozpala wyobraźnię świata. Nadchodzące, nieuchronne wydarzenia będę inspirować, zachwycać, a być może także nieco przerażać wszystkich mieszkańców planety. Nie sposób będzie przejść obok nich obojętnie. To pewne.”

Źródło: Wybuch Betelgezy, jednej z największych gwiazd we wszechświecie na FB

Wybuch supernowej Betelgezy: kiedy więc zobaczymy dwa słońca na niebie?

Jej eksplozja sprawi, że Betelgeza stanie się miliony razy jaśniejsza od Słońca. U nas będzie to oznaczać jasność trwającą przez całą dobę i dwa Słońca widoczne na niebie. Przez wiele tygodni. Nastąpi anomalny okres stałej jasności. Potem przez kilka miesięcy supernowa będzie gasła.

Nowe światło na to wszystko rzucił australijski astronom, Brad Carter. Pracuje on na tamtejszym University of Southern Queensland. Twierdzi on, że fala uderzeniowa powstała wieki temu przy wybuchu supernowej Betelgezy, może dotrzeć do nas dosłownie w każdej chwili. Astronomowie całkiem niedawno ujawnili światu najnowsze zdjęcia Betelgezy. Zostały one wykonane przez nowoczesny teleskop ALMA. Jeśli do tego dojdzie, zobaczymy dwa słońca na niebie. Będzie tak jasno, że w nocy będzie można czytać gazetę.

Wraz z dotarciem do nas fali uderzeniowej z wybuchu Betelgezy, rodzą się pewne pytania. Na ile taka kosmiczna detonacja jest w stanie zagrozić Ziemi? Czy od nadmiaru naładowanych cząstek może paść infrastruktura satelitarna i energetyczna? Takie zagrożenie bowiem istnieje nawet przy „niewinnych” i niewielkich wybuchach słonecznych, pochodzących z naszej macierzystej gwiazdy. Mówią także, że zagrożona może być ziemska powłoka ozonowa, ale tylko przy odpowiedniej konfiguracji magnetycznej biegunów. Podczas wybuchów supernowej, ale także przy normalnej aktywności gwiazd, wysyłane są w przestrzeń różnego rodzaju promieniowanie elektromagnetyczne. Emitowane są także cząstki takie jak protony, elektrony, neutrina i inne.

Do spektrum fal elektromagnetycznych zaliczają się: radiowe, mikrofale, podczerwień, światło widzialne gołym okiem, promieniowanie ultrafioletowe, rentgenowskie i gamma. Mają one różne działanie na ludzki organizm. Są emitowane także przez słońce, najwięcej podczas wybuchów słonecznych (CME) i podczas zaistnienia dziur koronalnych na Słońcu. Gdy te cząstki docierają ze Słońca do Ziemi, mają miejsce burze magnetyczne. Wtedy dużo ludzi może odczuwać zdenerwowanie, zmęczenie, osłabienie, nerwowość, napięcie, bóle kostno-stawowe i szereg innych objawów. Jeśli dotrze do nas fala uderzeniowa z wybuchu supernowej Betelgezy, to tych fal będzie znacznie więcej. Ja jednak w żadne „końce świata” nie wierzę i jestem dobrej myśli.

Część znanych na świecie jasnowidzów mówiło o czasach, gdy na niebie będą świeciły dwa Słońca. Ich przepowiednie mówią o tym, że świat się znacząco zmieni na lepsze, gdy pojawi się drugie Słońce. O tym mówili też Majowie i inne starożytne ludy. Znany film SF „Odyseja kosmiczna 2010” również mówi o takim wydarzeniu, tylko jako drugie Słońce typuje planetę Jowisz. A wiadomo, że twórcy znanych filmów starają się przekazać nam, często metaforycznie, jakieś treści. Oczywiście, to tylko teorie, hipotezy i dumania, choć fajnie byłoby oglądać dwa Słońca, spoglądając w pogodne, letnie niebo.

Film ten możecie obejrzeć pod poniższym linkiem:
http://www.cda.pl/video/137390e7

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Co jest w końcu prawdą?! Szokujące pułapki duchowości, o których być może nie wiesz..

 

czym jest duchowosc

Co jest prawdą w duchowości? Pułapki umysłu, pułapki doktryn i postrzegania

Od razu mówię, że ani Twoje poglądy, ani Twoja duchowość NIE SĄ błędne. Są po prostu inne niż moje. Są także inne niż wszystkich ludzi. Bo nie ma na Ziemi nawet dwóch ludzi, którzy mieliby identyczne poglądy we wszystkim. Mamy 8 miliardów ludzi. Mamy więc 8 miliardów ideologii, 8 miliardów religii i 8 miliardów sposobów postrzegania świata. Każdy jest inny i niepowtarzalny. chciałbym Ci uświadomić, jakie pułapki tkwią w tych sposobach widzenia świata. Jak i powiedzieć, dlaczego większość teorii ezoterycznych nadaje się do wyjebania do kubła na śmieci.

Przemierzyłem mentalnie bezkresy świata w poszukiwaniu tego, czego się boisz. Szukałem demonów, diabłów, szatanów w takich i innych miejscach, w takich i innych doktrynach, w takich i innych teoriach. Nie znalazłem ich tam. Ale znalazłem ich w sercach i umysłach ludzi owładniętych nienawiścią, strachem, rywalizacją, podziałami. Czyli także u siebie. U mnie odzywały się wyjątkowo mocno, ale były tylko projekcją. Są to projekcje naiwnego, wystraszonego umysłu dziecka, zamkniętego najczęściej w dorosłym już ciele.

Kreując śmieszne i straszne teorie spiskowe, nie mające potwierdzenia w twardych faktach, tak naprawdę patrzysz w głąb samego siebie. Nie kwestionuję istnienia spisków, podstępów, świństw i zła, samych w sobie. Ani nie kwestionuję tego, że ludzka natura jest drapieżna. Często to przecież opisuję. Ale tego typu teorie często są odbiciem Twojego umysłu i jego leków, odbite w krzywym zwierciadle nieświadomości zbiorowej (globalnej). Widząc te wszystkie straszne i nieprawdopodobne rzeczy, widzisz tak naprawdę samego siebie i swoje projekcje. Swoje lęki, traumy, wyparte części siebie, którym nadajesz formę.

tajemnice psychologii

Życie jest zbyt krótkie i zbyt kruche by zabijać się o swoją „prawdę”

Życie jest takie krótkie i mimo wszystko jest darem. A młodość jeszcze krótsza. Ludzie o tym zapominają. Rzucają się sobie do gardeł w imię ideologicznych i religijnych haseł, zamiast rozliczyć elity, które te doktryny wymyślają, podtrzymują i zarabiają na tym. Czy można żyć tak po prostu, bez tych wszystkich poglądów i opinii? Albo chociaż bez konieczności udowadniania swojej racji i uważania jej za najważniejszą? Życie jest takie krótkie, ulotne i kruche. A my tak bardzo lubimy zaprzątać sobie głowy czymś, co w głębszym rozrachunku nie ma znaczenia. Odrzucamy i obrażamy innych przez to, co w głębszym rozrachunku nie ma znaczenia. Czyli przez poglądy, opinie, doktryny.

Mistrz Arthur Schopenhauer słusznie pisał:

Cytat: „Człowiek jest zły z natury. Gdyby tak nie było, gdybyśmy byli z gruntu uczciwi, tobyśmy się w każdym sporze starali tylko o to, aby dojść do prawdy, nie bacząc na to, czy zgadza się ona z naszym pierwotnie wygłoszonym zdaniem, czy też ze zdaniem przeciwnika; byłoby rzeczą obojętną albo przynajmniej całkiem drugorzędną. Ale tak jak się rzeczy mają, jest to sprawa główna, wrodzona zaś próżność, tak szczególnie drażliwa na punkcie zdolności umysłowych, nie chce dopuścić do tego, aby nasze pierwotne twierdzenie okazało się fałszywe, a twierdzenie przeciwnika słuszne.

Wydawałoby się wobec tego, że każdy powinien by po prostu starać się nie wysuwać innych twierdzeń jak tylko słuszne i w tym celu najpierw myśleć, a potem dopiero mówić. U większości ludzi jednak do wrodzonej próżności dołącza się jeszcze gadatliwość i wrodzona nieuczciwość. Ludzie gadają, zanim pomyślą; jeżeli zaś potem widzą, że twierdzenie ich było błędne i że nie mają racji, to pragną jednak, aby się chociaż wydawało, jak gdyby było na odwrót. Dążenie do prawdy, które bywa chyba na ogół jedynym bodźcem podczas wysuwania pozornie słusznego twierdzenia, zostaje teraz całkowicie usunięte przez próżność; co słuszne, ma się wydawać niesłusznym i odwrotnie (…) Człowiekowi o nic bardziej nie chodzi niż o zaspokojenie swej próżności i żadna rana nie jest tak bolesna jak ta, która zadana jest miłości własnej (to stąd pochodzą takie frazesy jak „Honor cenniejszy niż życie.”

Ale potem równie przytomnie zauważył to, co wklejam poniżej. I to też jest prawdą:

Cytat: „Ludzie mają prawo być głupimi. (…) Łatwo powiedzieć, że w trakcie sporu winno się dążyć tylko i wyłącznie do tego, aby prawdę wydobyć na jaw, tyle że właśnie nie wiadomo, gdzie też ona jest, i dlatego argumenty przeciwnika i własne sprowadzić mogą na manowce.”

olac system

Ideologie, doktryny i poglądy przeciwko prawdzie duchowej i każdej innej

Poglądy, doktryny, ideologie, schematy to nie tylko projekcje naszych własnych cech. Ale także są próbą pojęcia nieskończonej mnogości świata przez bardzo wąski pryzmat. To tak, jakby patrzeć przez okno mieszkania na niebo, i jakby myśleć, że wie się o tym „niebie” wszystko. O całym jego bezkresie, o chmurach, słońcach, deszczu, śniegu, o wszystkich galaktykach, gwiazdach, planetach. Głupie, nie? A nasze poglądy na temat „nieba” zależą właśnie od tego, przez jakie „okno” patrzymy. Oczywiście piszę teraz metaforycznie. Zależy to od tego, w jakim kraju to okno jest ustawione. Czy jak duże ono jest, a najczęściej jest naprawdę maleńkie. I którą stronę świata – północ, południe, wschód, zachód, widzisz przez to okno. Całe nasze poglądy są tak niedoskonałe i tak wąskie. Nie jesteśmy w stanie pojąć nieskończonej mnogości świata. Więc pojmujemy i opisujemy tylko jego wycinek.

Najczęściej bardzo mały wycinek i najczęściej uważamy ten swój wycinek za jedyny prawdziwy obraz bezkresnego nieba. Rzadko kiedy dopuszczamy myśl, że to tylko wycinek. Rzadko wiemy, że każdy ma w domu inne okno i widzi przez nie nieco inny obszar nieba. I że każdy w dodatku inaczej używa swoich oczu i mózgu. No i wyznając swoje doktryny, nie odróżniamy twardego faktu od subiektywnej, a więc miekkiej interpretacji faktu. Dlaczego? Ze względu na ograniczenia umysłu. Dany fakt, dany wycinek prawdy, automatycznie łączy się z kolejnymi i kolejnymi faktami i wycinkami prawdy. I patrząc jeszcze szerzej – łączy się ze wszystkim. Z całą nieskończoną mnogością. Z tym metaforycznym bezkresem nieba. Dlatego dla umysłu wygodniej patrzeć na dany wycinek prawdy w oddzieleniu od całej reszty. Np będąc ślepym na zdanie drugiej strony. A patrząc na ten wycinek prawdy, automatycznie tworzymy subiektywną i mocno zawężoną interpretację całej prawdy.

Cytat: „Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt).

Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Tak po prostu umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie “co ja tu właściwie robię?”. Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.”
Autor: Truthism.com (RESZTA artykułu poruszającego prawdę duchową i ezoteryczną, dostępna tutaj)

globalna swiadomosc (3)

Więzienie cywilizacji, więzienie bez ścian, a odwieczna duchowa prawda

Wyobraź sobie chwilę. Więzienie bez ścian, więzienie umysłów.. żyjesz więc dla siebie, czy dla innych? Starasz się myśleć samodzielnie, czy oddajesz władzę nad swoim myśleniem politykom, ideologom, ekonomistom, kapłanom? Załóżmy że spełniłeś wszelkie oczekiwania innych. Żona, dzieci, dom i auto na kredyt. Wychodzisz do pracy przed 6 rano. Wracasz do domu po godz. 20. Na seks i inne przyjemności nie ma po prostu siły. I czasu. Na hobby i pasje też nie. Żona staje się coraz bardziej obojętna. Dzieci albo Cię nie poznają, albo zaczynają Cię nienawidzić. Masz wszystko, ale tak naprawdę nie masz nic. I te kredyty. I ten dławiący, podskórny lęk, czy wystarczy na raty. A co jak wyrzucą z pracy? Wiesz więc, że musisz się tej pracy trzymać nawet jeśli warunki są fatalne.

To jest „sukces po polsku”, a tak naprawdę więzienie cywilizacji. Więzienie bez ścian, więzienie umysłów. Miliony Polaków wpadło w tę pułapkę. Masz 18 lat lub więcej, i jeszcze nie wpadłeś? Obserwuj uważnie swoich rówieśników. Nie bądź dla ludzi katem, jakimś pierdolonym konserwatywnym bigotem, który surowo osądza wszystkich. Tylko nie osądza siebie, bo samemu to wolno, gdy nikt nie patrzy, nie? Inaczej: nie bądź sędzią i katem dla ludzi, bo wtedy nie dowiesz się niczego. Słuchaj uważnie i współczująco, nie oceniaj, nie potępiaj, to ludzie będą Ci się w sekrecie zwierzać. Poznasz wiele historii złamanych żyć, tak jak ja poznałem. To życie jest dla Ciebie, a nie po to, byś zadowalał wszystkich wokół.

Prawa fizyki można wykorzystać, ale nigdy złamać. Żadnemu naukowcowi nie przyszłoby do głowy łamanie praw fizyki, matematyki, biologii itp. Naukowiec chciałby raczej poznać te prawa, których jeszcze nie zna, i wykorzystać je dla dobra swojego i innych. Tak samo jest z prawami matrixa, systemu. By dotrzeć do źródła, trzeba iść pod prąd. Ale w pewnym momencie zauważasz, że to nie działa. Działało długo, ale teraz już nie. Że nie da się cały czas iść pod prąd. Że im wyżej rzeki, tym prąd coraz bardziej urwisty, nieprzewidywalny i zdradliwy. Bo gdy patrzysz się w otchłań, to ona zaczyna się patrzeć w Ciebie.

psychologia

Nie da się ciągle iść pod prąd. Nie tak poznaje się prawdę

Odkrywasz, że można płynąć z prądem, ale niekoniecznie w mętnym i śmierdzącym nurcie, jak większość. Ale w takim nurcie, który my wybieramy. Masz umiejętność obserwacji, współczującego słuchania innych, i tym samym, uczenia się na ich błędach. Płyniesz więc z prądem, i to nawet z tym głównym prądem, jak masz akurat ochotę. Ale unikasz tych pułapek, które są sprytnie zastawione na drodze różnych prądów. To jest prawdziwa duchowość – zejście na Ziemię i wyrażanie siebie w materii. Nie da się cały czas walczyć z systemem i nienawidzić go. Przecież to w nim żyjemy, dzięki niemu mamy jako taką stabilizację. Nie mamy anarchii, wojen, chaosu powodowanego przez gangi i grupy paramilitarne.

Mamy też ten wciąż niewielki i pełen błędów postęp. Nie musisz już pracować 16 godzin w fabryce lub w polu od świtu do zmierzchu, bo poprzednie generacje ludzi to wywalczyły. Nie umierasz w wieku 40 lat, żyjąc przecież bio i eko, jak przez poprzednie tysiąclecia. Bo mamy medycynę, i tę alternatywną i tę oficjalną. Nikt Cię nie zmusza jak jeszcze 200 lat temu do ślubu w wieku 16 lat i płodzenia dwunastu dzieci. A tak było drzewiej, tak było w rzekomo starych dobrych czasach. Które wcale nie były dobre, bo to kolejna iluzja czy też paranoja umysłu. Postęp zawsze przynosi coś dobrego i złego.

Umożliwia nam bezpieczniejsze i bardziej cywilizowane życie. Ale wydziera wartości wyznawane przez poprzednie pokolenia. Bo wszystkie systemy spajające społeczeństwa, trzymające je tak naprawdę za mordę, zostały skompromitowane i upadły. Postęp jednak niesie także wypaczenia, takie jak szaleństwa lewactwa, jak gnojenie ludzi za poglądy, jak islamska inwazja. I to budzi sprzeciw, stąd teraz mamy lekką, konserwatywną korektę systemu (Trump, Orban, Kaczor i potem następni). Tak samo było przecież z wynalezieniem ognia i koła. Umożliwiły skok cywilizacyjny, ale jednocześnie ogień (pożary, wojny) i koło (wypadki) zabiły wielu ludzi. Ale nikt nie chce teraz odchodzić od siły ognia i potęgi koła, prawda? I to nie ogień czy koło są winne, ale człowiek, który je źle używa.

system (2)

Szokująca prawda o systemie jest inna niż się  wydaje

No i to dzięki systemowi się wyrażamy i realizujemy. Duch realizuje się w materii i dla naszych poglądów też jest miejsce. Mamy prawo do naszych poglądów i ich wyrażania, mamy prawo do swojego miejsca na Ziemi. Cała walka, szamotanina i pretensje o niezrozumieniu i nietolerancji, są często naszą wewnętrzną walką i projekcją. Prawem i materii, i ducha, jest ewolucja i udoskonalanie. Nie tylko jeśli chodzi o geny. Ewolucji podlega przede wszystkim mentalność, duchowość, nauka, technika, medycyna, i postrzeganie wszystkiego. Postrzeganie staje się coraz pełniejsze, szersze i głębsze. Staje się ono coraz bardziej łagodne i cywilizowane. Te metaforyczne okienka na niebo o których mówiłem powyżej, są coraz większe i widać przez nie więcej.

Trwa to powoli, ale sukcesywnie się to udaje. Wcześniej trwało to całe „eony”, a teraz coraz krócej, przez dekady i lata. Możemy w tym uczestniczyć i to przyspieszać. Ale ważne jest to, byśmy przy tym nie nienawidzili systemu i nie walczyli z nim na ślepo. Ale byśmy się dobrze bawili, byśmy się radowali, że przekazujemy wiedzę, inspirację i dobre słowo innym. Prawem natury jest nieświadomość. A więc także ślepota i głuchota na nasze dylematy i dramaty. Jej cechą jest brak sprawiedliwości i brak świadomości. Przypomina ona dwuletnie dziecko, które wzięło w ręce kotka zbyt mocno, przez co zwierzaka zabolało. Ale czy to dziecko jest złe i niesprawiedliwe? Jest po prostu nieświadome.

Ewolucja następuje więc i na polu genetyki, i na polu mentalności. I to jednocześnie. Tworzy ona coraz doskonalsze i coraz bardziej świadome formy życia. Pierwszymi formami życia były skały, minerały, które niby jakąś szczątkową świadomość mają. Kolejnymi były bakterie i wirusy, o równie niskiej świadomości. Potem całe królestwo zwierząt. Przekazy różnych kultur i niektóre tradycje ezoteryczne mówią, że ryby jako ostatnie formy życia mają bardzo niską świadomość. To dlatego symbolem chrześcijaństwa jak i Cesarstwa Rzymskiego (dziś Watykan, USA, Niemcy, Anglia itp) jest ryba. Jest ona symbolem nieświadomości, braku przebudzenia.

globalna swiadomosc 1

Jesteśmy „oczami” i „uszami” ślepej i głuchej natury

Potem życie wyewoluowało z morza na ląd, co było milowym krokiem. Były płazy, gady, a potem ssaki. No i w końcu ludzie. I teraz: to my, ludzie, jesteśmy „oczami” jak i „uszami” głuchej i ślepej natury. To my jesteśmy świadomością i sprawiedliwością pośród nieświadomości i „niesprawiedliwości” natury. A przynajmniej mamy zobowiązanie, by nimi, by nią być. Długa jeszcze droga do tego, dlatego mamy tę ewolucję. Zmierza ona w stronę świadomości globalnej, opisywanej przez ezoteryków, czyli kolejnego wielkiego skoku ewolucyjnego.

Jednak tu zaczynają się schody i problemy. A konkretnie schody w dół, ku mrocznej kapliczce  psychiki ezoteryków, tworzących różne takie teorie. Większość teorii ezoterycznych to fikcja, projekcja, więzienie umysłów. Być może zauważyłeś, że jedna teoria zaprzecza drugiej. Że każda teoria ezoteryczna obejmuje jakiś tam wycinek prawdy. Że każdy „ezoteryk” głosi co innego i swojego postrzegania broni. Bywa, że z wielką agresją, ogłaszając się przy tym nieomylnym magiem. Mamy więc tutaj dokładnie to samo, co przy doktrynach politycznych, ekonomicznych, naukowych i religijnych. Ten sam schemat. To samo więzienie umysłów. Te same projekcje i odbicia lustrzane umysłów tych ezoteryków.

Jako cywilizacja jesteśmy na naprawdę niskim poziomie. Ledwo wyszliśmy z tysiącletnich mroków barbarzyństwa. Ledwo wywalczyliśmy trochę swobód, tolerancji, trochę cywilizowanych wartości, a już islam depcze nam po piętach. Systemy niewolnicze spajające społeczeństwa w poprzednich wiekach legły w gruzach, o czym pisałem powyżej. Mamy obecnie trudny i pełen wypaczeń okres przejściowy. To, co stare zostało skompromitowane, już nie da się tego zamieść pod dywan, jak robiono to dawniej. Ale tego, co nowe, jeszcze nie widać w pełni. I te nowe wartości także są wypaczane. Często zamieniają się one w swoje przeciwieństwo, np tolerancję dla barbarzyńców. Czy w zamykanie w więzieniach tych, którzy nie chcą być tolerancyjni i postępowi tak, jak surowo rozkazują fanatycy „postępu”.

antysystem

Rozterki szukających duchowej prawdy

Przeżywamy te same rozterki, co dekadenccy i wywrotowi myśliciele sprzed wieku, czy sprzed dwóch wieków. Ba! Nawet te same, co myśliciele sprzed tysiącleci. Ślady naszych myśli można znaleźć w przekazach Sokratesa, Platona, Aureliusza, Owidiusza. Można je znaleźć w mitologiach różnych kultur. Np w mitologii hebrajskiej (Stary Testament, Nowy Testament, Kabała, Talmud, Zohar). Dawni myśliciele kończyli często tragicznie, np Sokrates czy Jezus. Przez wieki jednostki niosące postęp były krzyżowane, palone na stosach, kamieniowane, czy skazywane na wygnanie i śmierć głodową.

Obecnie tego w naszym kręgu cywilizacyjnym nie ma. Gdzieś tam groźnie pohukują że jesteśmy satanistami, ateistami, heretykami, oszołomami, zwolennikami spiskowej teorii dziejów. Że krytykujemy tradycyjny, stary porządek świata. Że nasze poglądy są wywrotowe i antyspołeczne. Że kto nam poda tę szklankę wody. Ale najczęściej dzieje się to na naszą własną „prośbę”. Uważaj komu dajesz zakazane jabłko wiedzy. Większość ludzi nie strawi go, tylko dostanie niestrawności i Cię nim obrzyga. A potem powie, że dałeś im zatrute, szatańskie jabłko, i da Ci w mordę.

Potrzeba dwóch lat by nauczyć się mówić, i 50 by nauczyć się milczeć. A raczej by nauczyć się, kiedy możesz mówić głośno, kiedy cicho, a kiedy po prostu milczeć, śmiejąc przy tym się szyderczo. Mi to zajęło 30 lat. Wielu ludziom może zająć to 20 lat lub mniej. Bo teraz mamy niesamowity dostęp do wiedzy całej planety. Przykładowo: w TV możesz oglądać i debilne programy, i wartościowe filmy dokumentalne. Robię i jedno i drugie. W internecie możesz oglądać głupawe filmiki czy czytać chamskie dowcipy. Ale możesz też obcować z wiedzą całej planety, wszystkich dziedzin, epok i kultur. Ja też robię i jedno i drugie.

przyszlosc ziemi i cywilizacji technicznej

Całość tego wszystkiego skupia się w wyluzowaniu i wyższym poziomie wyjebania. Z jednoczesną akceptacją tego, co istnieje, w tym systemu. I w sięganiu po to, na co masz ochotę, i unikaniu tego, na co ochoty nie masz.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Chcesz być zdrowym całe życie? Odwieczna zagadka nieśmiertelności i wiecznej młodości

Marzy Ci się zdrowie, witalność i wieczna młodość? Nieśmiertelność? Zastanawiasz się jak podtrzymać żar w miłości, w związku?

By nie gasł on pod nawałem kredytów, obowiązków i codzienności? By miłość trwała dłużej niż znane w psychologii dwa lata? Uważasz może, że to tylko odwieczne, oniryczne marzenia ludzkości nie mające pokrycia w realiach? Że to tajemne knowania alchemikiów, okultystów, Illuminatów, suszących jakieś podejrzane zioła, chcących wyprodukować Ormus czy znaleźć św. Graala? A może uważasz, że to po prostu wielkie wyzwanie dla nauki, medycyny, techniki, genetyki?

A może wszystkie odpowiedzi są poprawne w jakiejś tam części? Zadam jednak inne pytanie.. Co jest prawdziwym powołaniem człowieka? Co jest sensem życia? Po co dusza zamierzała wcielić się w ludzkie ciało?

To pytanie nastręcza wielu trudności i kłopotów. Ogromna większość ludzi bez względu na wyznawaną wiarę, przyjęła światopogląd materialistyczny (ateistyczny). Że życie sensu nie ma, że istnienie świata nie ma celu, że nie trzeba się nad niczym zastanawiać ani niczego kwestionować. Najczęściej mówią oni, że sensem życia jest małżeństwo, rodzina, kariera. Zauważcie, że oni najczęściej wymieniają te trzy rzeczy. Bardzo się boją powiedzieć, że sensem życia jest.. przyjemność, radość. Same słowa: „sens życia” budzą często uśmieszek politowania.

Sekret wiecznej młodości i zdrowia to odnalezienie sensu życia?

Dusza przyszła na świat po to, by doświadczać szczęścia, radości, przyjemności, miłości, seksu, grzeszków, pokus.. Dusza jest zawsze hedonistyczna. Czyli zupełnie inaczej niż głoszą religie i duża część nauk ezoterycznych. Poza tym, nasze dusze pochodzą z Universum, z wszechświata, pochodzą od Boga. A cechą wszechświata jest kwadryliardowa obfitość, nieskończone możliwości (bo wersji przyszłości i możliwości kreacji jest nieskończenie wiele) jak i całkowita wiedza. I z tym jest pewien problem.

Bo wartości duszy zderzają się z realiami Ziemi i przyczyniają się do jej traumy. Kwadryliardy, pentyliardy obfitości wszechświata, które pamięta dusza, zderzają się z ziemskimi ograniczeniami. Czyli z realiami zarobków 2200 zł i koniecznością pracowania na to po 10 godzin dziennie. Wiedza samego Boga, którą pamięta dusza, zderza się z kalekim ludzkim umysłem, zamkniętym w dualizm, w ideologie, religie. Dręczonym przez lęk przetrwania (bo zarobki takie małe, bo wszystkiego mało), dręczonym przez inne lęki, kompleksy, traumy.

Każda dusza, każdy człowiek ma coś w czym jest dobry. Jakąś pasję, zainteresowanie. Czasami przeznaczenie. Jest to olbrzymia siła napędowa, bez której człowiek marnieje w oczach. No i pasja, którą chce realizować dusza, zderza się z tym, że trzeba pracować po 10 godzin za nędzne grosze. Że na pasję często nie ma nie tylko pieniędzy – pal je licho. Ale nie ma na nią także czasu, energii i sił. No i dochodzi jeszcze cywilizacyjna paranoja zwana życiem społecznym. Te wszystkie nakazy, zakazy. Niczego nie wolno, a wszystko trzeba. Seksu nie wolno, tyle wokół niego nakazów, zakazów, tabu.. Ale dzieci masz narobić. Bo elita chce podatników, konsumentów, żołnierzy, a rodzice wnuków. Wiem, przykład marny i naciągany.. Ale trochę prawdy w nim jest.

Pasje i zainteresowania to paliwo dla duszy i zdrowie dla ciała

I tu przechodzimy do najważniejszej części artykułu. Jak już wspominałem powyżej, pasje i zainteresowania są bardzo ważne dla naszej duszy. To coś, co daje nie tylko radość, rozrywkę, odstresowanie się. Ale to daje też niewyobrażalny zastrzyk energii. Tymczasem system jest tak skonstruowany, by człowieka tego pozbawić. Ale nie tylko tego. Mamy przecież cywilizacyjną „dyspensę” na różne grzeszki i pokusy życia, do 25, maksymalnie do 30 roku życia. Wolno nam wtedy bawić się, kosztować życia, być szczęśliwymi. No ale potem przychodzi to słynne POTEM..

Potem masz spoważnieć, założyć spodnie, tudzież długą sukienkę, do kostek. Masz wziąć ślub, założyć rodzinę. Wziąć kredyt. A na to trzeba pracować. Długo i ciężko pracować. Typowy schemat to ojciec rodziny wychodzący z domu przed godziną szóstą rano, i wracający krótko po 20 wieczorem. Nawet nie wiesz ilu takich historii się nasłuchałem. Na marginesie – jeśli masz dar słuchania, wyrozumiałość i nie osądzasz ludzi jak ci wszyscy konserwatywni bigoci, to dowiesz się bardzo wiele o tego typu trupach w szafie. Które społeczeństwo ukrywa za wszelką cenę, szczególnie przed młodymi, by ich nie zrazić. O tym pisałem TUTAJ (LINK).

Powiedzcie mi szczerze.. Co to za życie? To jest piekło, a nie życie, choć tak żyje miliony Polaków i jeszcze uważa to za normalność. Rzeczywistość, w której człowiek musi pracować 12 godzin dziennie, nawet za te 5000 złotych, co też jest kwotą śmiesznie małą, jest rzeczywistością chorą. Ta sama zasada dotyczy brania kredytu hipotecznego na 30 lat, by zamieszkać w klitce w bloku na końcu miasta. Komu normalnemu podoba się to, że musi iść pracować z debilami po 12 godzin dziennie za ochłapy? Podczas gdy prywaciarz co dwa lata kupuje auto z salonu i cztery razy w roku jeździ za granicę na urlop? Podczas gdy elity zgarniają biliony dolarów nie tylko za siedzenie na dupie.. Ale za wywoływanie wojen, sponsorowanie terroryzmu i niszczenie planety?

Ideologie i religie czyli pasza dla motłochu stworzona przez elity

To znak tego, że żyjemy na chorym świecie. Różne ideologie i religie (pasze dla motłochu) musiały poradzić sobie z tym. Jakoś to motłochowi wytłumaczyć. Chrześcijaństwo mówi więc o uchu igielnym i o tym, że biedni zostaną nagrodzeni przez Boga, że Bóg ich tak doświadcza, sprawdza ich wiarę. Islam mówi o 72 dziewicach w raju jako nagrodzie za życie w ziemskim piekle. Neoliberałowie, libertarianie, korwiniści i część lewicy (tej tęczowej – PO, Nowoczesna) mówią o niewidzialnej ręce wolnego rynku. Że tak działa ekonomia, że jest kryzys, że to wina ludzi, ich braku wykształcenia, zaradności, niskiej wydajności.

Mówią też, że to trudności okresu transformacji 1989 roku. Lewica też ma etos ciężkiej pracy w myśl słów które słyszałem na własne uszy: „Prawdziwy człowiek lewicy to człowiek pracy, powtarzam, to człowiek ciężkiej pracy.” Wszystkie te doktryny mają za zadanie usprawiedliwiać wyzysk i biedę. Mają tłumaczyć motłochowi, dlaczego elita ma prawo opływać w luksusy, a motłoch ma na elitę pracować. Ma on im też płodzić dzieci czy wykrwawiać się na wojnach o ropę. Ups, przepraszam – o demokrację.

Każda doktryna, ideologia, religia, i często też psychologia, ma za zadanie wytłumaczyć ludowi, dlaczego ma być biedny, dlaczego ma ciężko pracować, nie zadawać pytań, nie kwestionować, nie buntować się. Tak, psychologia też popełnia ten błąd. Gdy psycholog mówi lub pisze w uczonym felietonie o pracy, karierze, o tym że ma to wysoką wartość.. To aż świerzbi mnie, by go zapytać: „Człowieku, o czym Ty kurwa mówisz? Czy Ty kurwa jesteś normalny?! Co jest dobrego albo chociażby normalnego w pracy przez większość dnia?” O tych ciekawych, acz szokujących kwestiach pisałem TUTAJ (LINK) jak i TUTAJ (LINK). Bardziej w kontekście religii pisałem TUTAJ (LINK) i ten obszerny artykuł polecam szczególnie.

Hedonizm i radość kolejnymi kluczami do młodości i zdrowia?

Tymczasem dusza bez realizacji pasji, bez szczypty radości, szaleństwa, zabawy, hedonizmu, marnieje. Człowiek robi się zgorzkniały, rozgoryczony. Traci energię, siły. Zaczyna być nerwowy, smutny. Potem przychodzi depresja, nerwica, czasami cięższa choroba psychiczna. Często nałogiem staje się alkohol czy sama praca. Bo mimo wszystko daje ona schronienie przed równie rozgoryczonym partnerem i dziećmi, które zaczynają Cię nienawidzić. Na bardzo głębokim, podświadomym poziomie człowiek wie, że został oszukany. Że został wyjebany w dupę bez wazeliny. Dlatego tak wielu rodziców podświadomie nienawidzi swoich dzieci. U ojców przejawia się to wycofaniem lub brutalnym wychowaniem. U matek – wmawianiem dziecku że sobie nie poradzi, obniżaniem jego poczucia wartości, wpędzaniem w kompleksy.

Co potem? Potem pojawiają się choroby fizyczne. Zawał serca – choroba biznesmenów, pracoholików, korpo-pracowników, dyrektorów. Ile razy słyszy się o młodym człowieku, w wieku tych 35 lat, który zarzynając się w pracy dla swojej rodziny, dostaje zawału serca. I to ciężkiego zawału, w wyniku którego zgon następuje bardzo szybko. A to jest tylko 10% przypadków zawałów. Albo kobieta która musiała rzucić ukochaną pasję, np rzeźbiarstwo, dla pracy w korporacji. Ma 26 lat, i nagle dowiaduje się o tym, że ma ostatnie stadium raka. Umiera w ciągu pół roku. A większość po prostu „umiera” latami, zalegając na kanapie przed TV. Gdzie jedyną „radością”, ukojeniem tego ogromnego bólu życia, jest sześć tanich, mocnych piw. Które przynoszą choćby te kilka godzin zatrucia, paraliżu i odrętwienia (bo tak to wygląda z punktu widzenia neurobiologii), które mylnie nazywane jest szczęściem.

Zagadka nieśmiertelności, czyli co?

To jest właśnie zagadka może nie nieśmiertelności.. Ale długiego i szczęśliwego życia. Nawet nauka zauważyła, że osoby które po emeryturze zachowały pasję, aktywność umysłową, radość życia – mogą żyć nawet 120 lat. I to bez żadnego Alzheimera. Przykład to fizycy, naukowcy, lekarze, wynalazcy, leśnicy, ogrodnicy, artyści itp itd, których zawód był źródłem pasji i szczęścia. Dodam jeszcze jedną ciekawą obserwację.

Otóż dzisiejsi 30-latkowie wyglądają znacznie ładniej i młodziej, niż 30-latkowie sprzed dekad. Dlaczego tak się dzieje? Czy aby nie przez to, że dzisiejsi 30-latkowie mogą kosztować życia i radować się właśnie do tego wieku? A wcześniejsze pokolenia zakładały rodziny już w wieku tych 18 lat, a potem co rok prorok? Przecież europejczycy spożywają więcej toksyn, lekarstw, szczepionek, alkoholu. A żyją dłużej i wyglądają młodziej, niż eko i organic Afrykańczycy. Może właśnie dlatego?

Jako ostatnią kwestię podejmę tematykę miesiąca miodowego, miłości w związku. Otóż nauka mówi, że stan zakochania trwa dwa lata, czasami pięć lat. Z kolei w społeczeństwach przyjęła się tradycja miesiąca miodowego po ślubie. Tak.. Szczęście po ślubie ma trwać tylko ten symboliczny, miodowy miesiąc. Para jedzie na jakąś wycieczkę, szaleje, raduje się.. A potem ma pracować dla systemu, dać mu potomków. Idea miodowego miesiąca trochę przypomina ideę dyspensy dawanej młodym w wieku 15 – 30 lat. A ja zadaję pytanie: dlaczego miesiąc miodowy ma nie trwać cały okres związku czy małżeństwa? Ba, zadam pytanie jeszcze bardziej szokujące. Czy zakochanie musi się kończyć po tych kilku latach? Dlaczego nie może trwać.. wiecznie?

Przedstawię taką dość śmiałą hipotezę. W związkach często bywa tak, że wraz z czasem jego trwania, obaj partnerzy mają do siebie coraz więcej pretensji. Przychodzi coraz więcej żalów. Coraz więcej trudnych sytuacji, które zostają gdzieś na dnie pamięci. Coraz więcej kompromisów, na które wcale nie chcieliśmy iść. I o nie podświadomie też mamy pretensję. Więc kwasów jest coraz więcej i więcej. I to eradykuje, czyli usuwa z nas uczucie miłości, zakochania.

Prawdziwa miłość to wieczna młodość?

No i jest coś jeszcze. Wiadomo, miłość, zakochanie, radość. Któż tego nie pragnie? Chodzenie do restauracji tudzież wspólne gotowanie pyszności. Kluby, puby, spotkania ze znajomymi, klimatyczne knajpki. Kupowanie płyt i ich odsłuchiwanie, chodzenie na koncerty, czytanie książek i inne wspólne zainteresowania. No i związane z nimi rozmowy. Kino ze znajomymi, czy stary film oglądany we dwójkę na DVD. A potem zarwane noce, pełne miłości, aż po blady świt..

I to jest życie, które uszczęśliwia większość par. Ale potem wiadomo, przychodzi to słynne POTEM o którym pisałem wcześniej. Dochodzi ślub, spłodzenie dzieci, bo tego się od nas żąda. Trzeba wziąć ten cholerny kredyt hipoteczny, a to oznacza potworny lęk, czy starczy na ratę, czy nie wyrzucą z mieszkania na bruk. Ważne – czy nie wyrzucą Was i Waszych maleńkich dzieci – bezradnych, niewinnych dzieci. Sam widzisz, jak wielki to lęk. Dochodzi też konieczność pracy na to wszystko, ciężkiej pracy. Wychowywanie i pilnowanie dzieci to ogrom obowiązków, nerwów, czasu.

Dochodzi więc „ta cała ikea”, jak ja to nazywam. Nie jesteście już radosnymi kochankami smakującymi rozkosze życia. Ale jesteście rodzicami, pracownikami, obywatelami, konsumentami. Jesteście odpowiedzialnymi, poważnymi i śmiertelnie zapracowanymi ludźmi. Na pasję już nie ma czasu. Pub, knajpka, weekendowy wypad, filmowy wieczór? Zapomnij. Wakacje z dziećmi? To przecież koszmar, bo trzeba je wiecznie pilnować i użerać się. Teraz nie interesują Cię nowe książki Kinga, Sapkowskiego czy Lovecrafta. Na książki zwyczajnie nie ma pieniędzy. A nawet gdyby były, to nie ma czasu ani tym bardziej sił ich czytać.

Bo musisz być poważny, nudny i wybrać polisę..

Ale to, czy starczy do pierwszego i jaką polisę wybrać. Bo przecież musisz mieć ubezpieczenie, przecież jesteś dorosły. Na marginesie, polisy i ubezpieczenia to dla mnie znak rozpoznawczy leminga. Przecież nawet nie chodzi o to, że nie da się ubezpieczyć całego życia, że to jakiś absurd, bo życie to ciągła zmiana i niewiadoma. Ale to zwyczajnie nie działa, bo w razie czego nie dostaniesz nic, albo dostaniesz grosze. Ale leming musi polisę kupić. Do kościoła już chodzić nie wypada, ale podświadomość dalej chce mieć iluzję bezpieczeństwa. Więc zamiast iść do kościoła by zbierać punkty u bozi, idzie założyć polisę.

Rozchodzi się o to, że świat od początku do końca został źle pomyślany. Dusza wcielając się w ciało tu na Ziemi, doznaje ciągłych traum, ciągłych zawodów. Trapi nas opisywany przez psychologię głębi „krzyk ducha uwięzionego w słabym ciele i w niedoskonałej materii.” Nasze dusze wydają się nie chcieć tu być. Może pobyt ludzkości na Ziemi jest wynikiem jakiegoś bardzo dawnego.. Błędu? Nie wiadomo, teorii na ten temat jest bardzo dużo. Co możesz więc zrobić?

Po pierwsze, nie wchodzić w system, żyć po swojemu. A jeśli w niego wszedłeś, to wygospodaruj jakąś przestrzeń dla siebie. Dla swoich pasji. Otoczenie będzie protestować. Że znowu kupujesz książki czy płyty, że znowu idziesz na ryby, że znowu fotografujesz. Że znowu grzebiesz w ogrodzie w tej ziemi, że wyciągnąłeś tego starego rzęcha z garażu czy piwnicy.. Ale zrób to. Młodość, nawet jeśli nie będzie trwać wiecznie, jest tego warta.

Życie człowieka wydaje się być za krótkie. Nie tylko by dojrzeć i być szczęśliwym, ale nawet by mieć te dzieci – bo ktoś musi je płodzić. Ale popatrzcie na to – ledwo człowiek skosztował tego życia, ledwo ma te 30 lat, a tu już mu każą brać kredyty i robić dzieci. Ledwo te dzieci odchowa, ledwo ma te 50 lat – a organizm już wrak. Na nic nie ma czasu. Ponoć kiedyś, wg przekazów wielu ludów i kultur (np mitologii hebrajskiej – Biblii) żyliśmy 1000 lat. Ale nam to ograniczono. I na ten temat jest wiele teorii. A ostateczna prawda niknie gdzieś w mrokach pradziejów. O których także praktycznie nic nie wiemy. O tym, co by było, gdybyśmy żyli 1000 lat jak kiedyś, pisałem TUTAJ (LINK).

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: