Społeczeństwo, duchowość, medycyna, zdrowie i ich TABU.. Kontrowersyjnie i bez ograniczających schematów

Strona główna » Bareizmy

Archiwum kategorii: Bareizmy

Witaj na stronie Jarka Kefira!

Tematy tabu i kwestie pomijane i przemilczane, nie tylko w oficjalnej debacie publicznej. Ale także przez wielu "niezależnych" autorów. Interesuje mnie społeczeństwo i jego tabu, duchowość i jej paradoksy, wyzwania jakie stają obecnie przed naszą cywilizacją. Ciekawią mnie ukrywane fakty na temat zdrowia, grzechy i grzeszki medycyny, także medycyny naturalnej. Trochę o polityce, zwłaszcza o tym jak wielkim oszustwem są ideologie i religie. Inne ciekawe, niewyjaśnione i tajemnicze tematy także goszczą na mojej stronie. Zapraszam serdecznie!
WAŻNE zastrzeżenie dotyczące treści o medycynie i zdrowiu [Kliknij tutaj]

Statystyki WordPress:

  • 24,003,290 Wyświetleń

Statyki MiniStat:

Hej! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych informacji i na tym by było ich więcej, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, koncernów. Mogę dzięki temu dostarczać Ci kontrowersyjnych, zakazanych i niewygodnych dla systemu treści. Aparat władzy i opresji niechętnie patrzy na takie publikacje. Więc moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij na poniższe obrazki:

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Dołącz do 1 137 obserwujących.

Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Czym naprawdę jest przebudzenie? Możesz tego nie wiedzieć, ale..

Moja babcia powiedziała kiedyś takie słowa:
„No, teraz to ludzie są mądrzejsi, wycwanili się, nie chcą tyrać, nie chcą dzieci robić tylko chcą sobie żyć”

To także, a może przede wszystkim jest istotą, esencją przebudzenia. To pojęcie zostało bardzo zafałszowane. Wielu ludziom kojarzy się z jakimiś medytacjami, jogami i innymi fikołkami i cudami niewidami, za które często płaci się gruby hajs. Innym kojarzy się to z jakąś cukierkową empatią, ze sraniem tęczą na różowo z tej całej, fałszywej w swej istocie „miłości”, i dobrych wibracji, które zaślepiają i ukrywają to, co ważne. I które pozbawiają zdrowej siły. Jeszcze innym ludziom kojarzy się to z jakimiś niesamowitymi zdolnościami, z czymś niemal niemożliwym do osiągnięcia i niewykonalnym.

A tu prawda okazuje się być jak zawsze 10 razy prostsza niż czytasz na wielu alternatywnych portalach, i 20 razy prostsza, niż czytasz w mediach mainstreamowych. Przebudzenie to także nauka radosnego i szczęśliwego, a przede wszystkim WŁASNEGO życia. By dając siebie innym, nie zatracać się. To także nauka prostoty i przejrzystości. To także asertywność i wewnętrzna siła, a gdy trzeba, gdy nie ma wyjścia w przypadku zagrożenia – agresja a nawet brutalna przemoc.

To także świadomość tego, że zamysł ducha przejawia się w każdym możliwym przejawie życia. Także tam, gdzie natchnieni ezoterycy mówią o niskich wibracjach, że to niegodne człowieka. Tymczasem to gówno prawda. Zamysł ducha to ewolucja, naprawianie siebie i świata, ciągłe wchodzenie na wyższe poziomy, ciągły rozwój i udoskonalanie WSZYSTKIEGO. Więc przejawia się on także w: polityce, ekonomii, prawie, mediach, nauce, wojskowości, sprawach społecznych, obywatelskich. I każdych innych, jakich doświadczamy w świecie materii. To świat materii jest poligonem ducha, a nie gadki o medytacjach czy oderwanych od życia teoriach. A przynajmniej nie tylko te gadki.

Szaleni ideologowie przebudzenia?

Nie powinno być to jednak nacechowane negatywnymi emocjami, bezsensowną walką, szarpaniem się ze światem. Nie powinna to być nienawistna walka ideologii czy religii. Nie powinien to być paraliżujący lęk przed różnymi, często debilnymi teoriami spiskowymi. To wszystko także nie jest dobre, tak samo jak nie jest dobre cukierkowe new age polegające na brzydzeniu się rzekomymi „niskimi wibracjami”.

Ale miejmy świadomość, że często Ci szaleni ideologowie, Ci zaangażowani „polityczni”, Ci paranoiczni wyznawcy różnych spisków jak i oderwani od Ziemi new age’owcy, ciągną ten świat do przodu. I to na jakimś tam poziomie jest dobre, bo ewolucja i doskonalenie trwa. Ale zadaj sobie pytanie – czy taka gorąca, pełna ideałów, ale bardzo niedojrzała, i często nienawistna chęć zmieniania świata, jest dobra dla Ciebie? Konkretnie dla Ciebie – dla Twoich emocji, spokoju ducha itp?

Przebudzenie to radosne i szczęśliwe życia pełne prostoty

Wróćmy jeszcze do tej nauki radosnego i szczęśliwego życia. Jak pisałem wcześniej na swojej stronie, system potrzebuje ludzi nieszczęśliwych. Czyli: biednych, nie posiadających czasu wolnego, których jedyną „pasją” jest sześć piw codziennie po pracy, nie myślących i nie kwestionujących, bo nie ma czasu i sił. Ważne jest więc, by to szczęście i samodzielne myślenie sobie wziąć, wypracować. Coraz więcej ludzi zaczyna zadawać sobie pytania, których dotychczasowe pokolenia śmiertelnie bały się zadawać. Przy czym dotyczy to nawet pokolenia dzisiejszych 35 latków i starszych, które nazwałem: „pokoleniem ciepłej wody w kranie”.

Na początku lat 90-tych XX wieki jakiś wąsaty Janusz Cebulak powiedział do kamery, że: „szczęście jest wtedy, gdy jesz rano jajka na śniadanie i jest ciepła woda w kranie”. Potem tę wypowiedź powtarzano pierdyliardy razy w telewizji, by ugruntować to w zbiorowej świadomości Polaków. To pokolenie, oprócz fatalnej mentalności, ma zwierzęcy lęk przed zimną wodą w kranie i przed półkami sklepowymi, na których jest tylko ocet. Dlatego to pokolenie ma niechęć do jakichkolwiek zmian. Chodzi do kościoła, żyje „tak jak wszyscy”, głosuje na Platformę Obywatelską. Wielu się dziwi, dlaczego na marszach KOD średnia wieku to 60 lat i nie ma ani jednego młodego człowieka. No właśnie dlatego.

Gdy rozmawiałem z takimi ludźmi, argumentowałem, że kraj powinien się rozwijać. Że ciepła woda w kranie, błyskotki w sklepach na które nas zresztą nie stać, i najdroższe autostrady w Europie, nie wystarczają nam, młodym. Że chcielibyśmy naprawdę „być w Europie”, a nie tylko przyjmować zachodnie negatywy, np islamistów i poprawność polityczną. Wtedy często słyszałem pytanie, czy chciałbym, by wrócił ocet na półkach. Nowym pokoleniom to już nie wystarcza. Zadają pytania, dlaczego mamy pracować za takie grosze. Dlaczego różni „eksperci do wynajęcia” mówią nam, że takie są prawa ekonomii i nic nie można z tym zrobić.

No a jakoś w Anglii się da. W innych krajach też się jakoś da. Młodzi zastanawiają się też, dlaczego mają pracować tak ciężko i tak długo za takie grosze, podczas gdy ci uprzywilejowani zgarniają biliony dolarów za siedzenie na dupie. Ba! żeby tylko za siedzenie na dupie. Ale za niszczenie planety, za niewolenie ludzi, za wywoływanie wojen itp. Największy strach elity to strach przed tym, że ludzkość się przebudzi. Że nie będzie chciała zarzynać się, pracując całe dnie za grosze, że nie będzie chciała w takich warunkach płodzić dzieci, i rezygnować z życia.

Wolny rynek i ucho igielne hamujące przebudzenie ludzkości?

Że na ludzi przestanie działać straszak w postaci „niewidzialnej ręki wolnego rynku” czy też: „tak działa ekonomia, nic nie możemy z tym zrobić”. Nie, tak ekonomia nie działa. Jest to manipulacja, mająca pozbawić Cię 90% owoców Twojej pracy. Obojętnie, czy zarabiasz 1500 zł, czy 15.000 zł – większość i tak idzie do „góry” kapitalistycznej piramidy. Pokolenie „ciepłej wody w kranie” powoli wymiera, a odchodzące na śmietnik historii elity polityczne nie mogą otrząsnąć się z szoku. Toż to niewdzięczni gówniarze! Nie chcą docenić tej cholernej ciepłej wody w kranie i 1500 zł pensji! Jak powiedział sam Adam Michnik.

Ja chciałbym powiedzieć Ci coś innego. Prawdę zakazaną, prawdę niepopularną, opluwaną. Opluwaną i przez natchnionych wyznawców new age, i przez korwinowców, czy platformianych lemingów. Gdy ktoś mówi Ci, że to niewidzialna ręka wolnego rynku, że tak działa ekonomia, że nic się nie da z tym zrobić, że sam jesteś sobie winny, że jesteś niezaradny i do tego roszczeniowy.. To nie wierz mu. Oni kłamią i chcą, byś był niewolnikiem pracującym za miskę ryżu. Ja powiem Ci, że zasługujesz na bogactwo, na szczęście, na wszystko co dobre.. I na jeszcze więcej.

Nie daj sobie wmówić filozofii ofiary i filozofii biedy. Czy to katolickiej z tym uchem igielnym, czy to politycznej głoszonej przez Balcerowicza, Petru, Tuska, Korwina. Pora upomnieć się o swoje i stwierdzić, że to system jest niewydolny i system nas okrada i doi. Ideologiczne, wolnorynkowe pacynki mają za zadanie wmówienie Ci, że to jest Twoją winą – i nic poza tym. Tymczasem to nie Twoja wina. Nie jesteś obciążony żadnym grzechem pierworodnym, nie jesteś nic winien systemowi. To on jest winny Tobie. Nie słuchaj innych, jak masz żyć. Przebudź się i wyrwij systemowi to, co Twoje, co zostało Ci odebrane.

Gdy system odbiera nadzieję

Wielu ludzi rezygnuje także z posiadania potomstwa. Dzietność w Polsce jest najniższa nie tylko w Europie, ale i na świecie. Jesteśmy na samym końcu listy około 220 państw i terytoriów pod względem przyrostu naturalnego. Nasz kraj umiera. Dosłownie a nie w przenośni. A ludzie wciąż wmawiają sobie, że praca za miskę ryżu jest okej. I jeszcze nazywają te filozofie ofiary czy to demokratycznymi i europejskimi, czy to wolnościowymi i libertariańskimi. W tak trudnych warunkach, gdzie są rzucane tylko kłody pod nogi, trudno o chęć przedłużania gatunku. Już nie funkcjonujemy w trybie afrykańskim, gdzie pomimo suszy i głodu, ludzie mają po 12 dzieci.

Jesteśmy mądrzejsi i bardziej świadomi. I skoro urządzacie nam takie warunki, to dzieci nie będzie wcale. Moje przesłanie dla Was jest takie.. Choć wiem, że taka droga jest dobra tylko dla nielicznych, a nie dla cywilizacji jako całości. I tak ma być – wyzwalają się jednostki, a cała reszta haruje i zasuwa na system.

Poznajmy i naprawmy siebie, poznajmy jak działa ten świat. Poznajmy zarówno sens, jak i rozpaczliwy bezsens bytu. Zrezygnujmy z egoizmu i z głęboko ukrywanego, podświadomego okrucieństwa. Wtedy automatycznie zrezygnujemy z chęci powoływania nowych, niewinnych istnień ludzkich na świat, w którym będą zmuszone cierpieć. Walczyć. Szarpać się z niedoborami wszystkiego. Zmierzać z absurdami, ignorancją, okrucieństwem. Doświadczać pustki, bezsensu i wiecznej dychotomii.

Odejdźmy bezpotomnie pogodzeni i szczęśliwi, zostawiając Ziemię w ciszy i pokoju. Zostawiając ją roślinom i zwierzętom – jej wyłącznym, prawowitym właścicielom. W końcu to dla nich i tylko dla nich ta piękna planeta została stworzona. Mechanizmy zarządzające światem, opisane np przez Vadima Zelanda, dobrze radzą sobie z regulacją świata zwierząt. Są to mechanizmy także ze sfery metafizyki, ale nie są czymś oderwanym od realiów. Nie są głupim bujaniem w obłokach. A wręcz przeciwnie – da się logicznie i racjonalnie wytłumaczyć ich działanie, co zrobił Zeland.

Czy jesteśmy „nie z tego świata”?!

Jednak kompletnie nie radzą sobie one ze światem ludzi. Nie rozumieją, nie rozpoznają naszych wartości, priorytetów. Nie rozumieją pojęć dobra i zła. W świecie zwierząt umożliwiają one przetrwanie i przekazywanie genów osobnikom najsilniejszym i najzdrowszym. Zaś w świecie ludzi odwrotnie – umożliwiają przetrwanie i bogacenie się największym skur*wysynom. Którzy doprowadzili świat na skraj ekologicznej i społecznej zagłady. To kolejna wielka, niechciana i opluwana tajemnica istnienia – my nie pasujemy do tego świata i nie powinniśmy się rozmnażać.

To, czego nie wytłumaczył Zeland, wytłumaczył i perfekcyjnie uzupełnił Carl Gustav Jung i jego kontynuatorzy w psychologii głębi. Cały czas towarzyszy nam krzyk ducha zamkniętego w niedoskonałym i kruchym ciele, obsługiwanym przez głupi i kaleki umysł. Ciało podatne na tysiące chorób i zranień, i umysł o wyjątkowo niskiej mocy, rozszczepiony schizofrenicznie między skrajnościami – to są więzienia dla duszy. Dusza chce się za wszelką cenę uwolnić, stąd przemoc, agresja, tendencje autodestrukcyjne, złe odżywianie, nałogi.. Dusza za wszelką cenę chce zniszczyć pułapkę ciała i umysłu, stąd taka agresja, nieszczęście i rozpacz.

Czy mamy więc wszyscy nie rodzić dzieci, i w ogóle owinąć w dywan i zacząć powoli czołgać w stronę cmentarza? NIE! 😉 Nie bierzcie powyższego manifestu, ani czegokolwiek innego co istnieje na świecie, na zupełnie serio. Tak jak pisałem na początku – reformowanie i ulepszanie świata trwa. Choć jest to proces trudny, długotrwały i bardzo bolesny. Ważne jest to, że my nie doświadczamy już takich cierpień, jak poprzednie pokolenia. I my przepracujemy swoje lekcje. Rozwiniemy technologię, medycynę, duchowość. Zreformujemy politykę, prawo.. I pokolenia naszych dzieci i wnuków będą miały już lżej. Choć będą miały inne dylematy, inne lekcje do odrobienia, i inne sfery do zreformowania.

Te bardzo ważne kwestie poruszałem w poniższych felietonach. Zapraszam:
Szanuj i chroń siebie. Bez tego Twoja duchowość nie ma sensu!
Jak naprawdę uwolnić się z matrixa? Czyli nasze przebudzenie z programu ofiary
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
Czy duchowość może szkodzić?! Źle rozumiana może, zobacz jak się nie dać!
Najpotężniejszy sekret i zarazem oszustwo duchowości. Czy bogactwo i radość są grzeszne?
Szokujące TABU duchowości. Czy Twoje cierpienie podoba się Bogu? Czy ma ono sens?
Czy wiesz czym jest prawdziwa duchowość? To może Cię rozczarować, ale..
Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Chcesz przekazać dziecku szokującą prawdę o systemie? Tę naukę zapamięta na całe życie!

Demokracja, kapitalizm, prawo, ideologie, religie.. Czyli naucz dziecko, jak naprawdę działa system

Ta anegdota została przeze mnie sformułowana niedawno, a obecnie wklejam ją w rozszerzonej formie. W zabawny sposób przedstawia ona funkcjonowanie naszej rzeczywistości. Choć zdaję sobie sprawę, że jest to trochę śmiech przez łzy 😉

Jak nauczyć dziecko kapitalizmu?

Rozkręć z nim osiedlowy biznes sprzedaży lemoniady i innych produktów tego typu. Po miesiącu pracy powiedz że zarobiliście 3500 zł, a jego pensja to 100 zł. Gdy będzie protestować, powiedz że tak działa kapitalizm, że to niewidzialna ręka wolnego rynku, i żeby siedział cicho bo brat zarobił tylko 50 zł. Dodaj, że jest kryzys, że trzeba ciąć koszta i na nic Cię nie stać. Ale przy tym kupuj sobie najlepsze whisky czy cygara za zarobiony hajs, jak i inne tego typu kosztowne frykasy, a dziecku nic. Gdy zaprotestuje, dlaczego Ty zabierasz większość kasy dla siebie, powiedz że tak działa system, i żeby samo założyło firmę produkującą lemoniadę, to zobaczy jak to jest. Zagroź zwolnieniem i zatrudnieniem grubego dzieciaka sąsiadów za 30 zł miesięcznie, dodając, że koszta pracy i niewdzięczni, roszczeniowi pracownicy wciąż niszczą przedsiębiorców. W następnym miesiącu wypłać dziecku 90 zł, a bratu 40 zł, i kup sobie dobrego laptopa.

Dalej: jak nauczyć je o podatkach?

Z tych zarobionych 100 zł zabierz mu 80 zł jako podatki. Gdy zapyta na co te podatki, to powiedz tak: 20 zł na żywność, czynsz, edukację, opiekę zdrowotną, rozrywki, i inne tego typu życiowe sprawy. 20 zł na pobliski obóz dla uchodźców – darowizna na rzecz fundacji się nim zajmującej. 5 zł na spłatę i obsługę zadłużenia. 5 zł na wojnę z sąsiadem obok i udowadnianie, że jego sposób prowadzenia domu jest zły. Gdy dziecko zapyta, dlaczego mamy walczyć z sąsiadem, że on nikogo nie atakuje.. I dlaczego mamy przeznaczać 20 zł na obóz dla uchodźców, którzy dewastują okolicę – zagróź karami za szerzenie teorii spiskowych i nietolerancję. Gdy zapyta, gdzie w takim razie znika 30 zł które nie jest uwzględnione w wydatkach – zlej je pasem, nie udzielając odpowiedzi. Niech wie, że nie wolno się wymądrzać i zadawać niewygodnych pytań.

Chcesz je potem nauczyć demokracji?

Niech razem z rodzeństwem głosują nad zabawą, jaka będzie miała miejsce wieczorem. Do wyboru daj im srogie lanie pasem lub gruntowne sprzątanie całego mieszkania. Gdy będą protestować i zbojkotują wybory, powiedz, że wtedy Ty pójdziesz i zagłosujesz na lanie pasem. I że skoro nie chcą lania pasem, które na pewno będzie bardzo bolesne, muszą iść i zagłosować na mniejsze zło. Profit – mieszkanie wysprzątane.

Chcesz je nauczyć na czym polegają religie?

Użyj techniki wizualizacji. Niech dzieci wyobrażą sobie, że są owcami. I mają do wyboru bycie pożartym przez konserwatywnego i stadnego wilka, lub bycie połkniętym w całości przez luzackiego lwa. Możesz nauczyć je potem, jak działają ideologie polityczne. Zaproś do domu czterech pryszczatych i przemądrzałych gnojków z okolicy. Każde z dzieci ma wybrać jednego z nich i się go słuchać przez jeden dzień. Gnojek będzie miał prawo dyktować, jak dziecko ma myśleć i co ma myśleć. Będzie mógł nakazywać, z czego dziecko może się śmiać a z czego nie może. Będzie też wymagał pełnego posłuszeństwa, i karał nawet za najmniejsze nieposłuszeństwo. Gdy dziecko zapyta, dlaczego ma myśleć tak jak ktoś nakazuje, że to głupie, że woli myśleć samodzielnie.. To Ty powiedz że każdy tak musi, żeby się nie mądrzyło tylko słuchało starszych, że nie zna życia i że każdy musi mieć swojego lidera.

Warto nauczyć dzieci bankowości

Powiedz, że możesz przechowywać piłkę, którą dzieci trzymają w pokoju. Pobieraj drobne opłaty za wypożyczanie piłki do gry, za każdym razem. Pobieraj także opłaty za przechowywanie piłki, gdy dzieci nie grają. Potem wprowadź rejestr wypożyczeń, gdzie będziesz drobiazgowo notował dni i godziny wypożyczeń piłki przez dzieci, i co miesiąc będziesz go drukował i przypinał magnesem do lodówki. Oczywiście, pobieraj opłaty za istnienie tego rejestru. Gdy dzieci powiedzą, że to głupie, bo mogą sobie piłkę przechowywać pod łóżkiem za darmo, to powiedz im, by nie były takie antysystemowe. I ogłoś zasadę, że od teraz tylko Ty możesz przechowywać piłkę, a jeśli nie chcą – to nie dostaną piłki.

Na sam koniec możesz nauczyć je, jak działa demokratyczne państwo prawa

Przekup wrednego gówniarza z okolicy, by podczas zabawy na podwórku próbował odebrać mu siłą drugie śniadanie. Gdy Twoje dziecko obroni się i da gówniarzowi w mordę, wtedy zakaż mu na miesiąc wychodzenia z domu i odbierz kieszonkowe, za przekroczenie granic obrony koniecznej. Gdy wpadnie na pomysł, że to przecież Ty przekupiłeś tego gówniarza, i że kilka razy kosił u Was trawnik, co jest bardzo podejrzane – wtedy przedłuż karę dwukrotnie za szerzenie teorii spiskowych i fake newsów.

I jak? Czy taka nauka przekaże dziecku realną wiedzę o świecie? Czy może podręcznik WOS pisany przez jakiegoś profesorka jest jednak lepszy? 😉

Poniżej linki do felietonów, które traktują te kwestie bardziej na poważnie: 😉
Religie to zbrodnia elit przeciwko ludzkości. Jak bardzo zostałeś oszukany i wrobiony?!
Strefa TABU [+18] Społeczeństwo i rodzice Ci tego nie powiedzieli.. Dobrze gdybyś to wiedział
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Zaskakujące przyczyny zła na Ziemi. To ważne jeśli chcesz być naprawdę wolny

Autor: Jarek Kefir

Witaj! 🙂 Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych

Wielu pisze o zdrowiu, suplementach czy ziołach, ale czy dostrzegają te ważne problemy?

Na pewno marzysz o dobrej formie, witalności, kondycji, czy choćby podreperowaniu zdrowia. Może chorujesz na jakąś trudną do wyleczenia chorobę? Lekarz zrobił co mógł, zapisał syntetyczne lekarstwa, ale nadal czujesz się źle? Suplementy, witaminy, zioła czy diety są dobrą drogą by to osiągnąć. Idziesz do apteki czy sklepu zielarskiego, wyjmujesz swoje pieniądze, często wcale niemałe, i masz nadzieję dostać produkt najwyższej jakości. I leczyć się, tak jak czytałeś na wielu jakże mądrych blogach, lub jak słyszałeś od kumatego lekarza. O ile miałeś szczęście na takiego trafić. I tutaj zaczynają się schody.. Wyobraź sobie, że nie wszyscy mówią o tym, co przeczytasz w tym artykule.

Reklamy różnych suplementów diety lub też lekarstw, czy na kaszel, na grypę czy na hemoroidy, stanowią główną treść bloków reklamowych. Na tym zarabiają i telewizje i koncerny sprzedające te produkty. To są setki miliardów dolarów w ciągu roku w skali świata.. Wiedziałeś o tym?! Jak wielu z Was zauważyło, koncerny produkujące klasyczne, czyli syntetyczne leki, mają w swojej ofercie coraz więcej suplementów. Wszystkie walczą o Twoją uwagę jak i o Twój portfel. A przecież niewielu z nas „narzeka” na jego zbyt grube rozmiary 😉 Co innego zdrowie – masz je tylko jedno. W swoich publikacjach staram się przedstawiać problemy i zagadnienia pomijane przez innych.

Także odnośnie medycyny naturalnej, suplementów, witamin i ziół. Ona też ma swoje przekłamania. I też dla wielu stała się po prostu biznesem, niczym innym więcej. Jak więc odróżnić to, co pomaga od tego, co jest zwyczajnie nieskuteczne? Lub co może w niektórych przypadkach zaszkodzić? Albo jak wyłapać oszołomów, i czyim zdaniem kierować się w tym niepewnym, alternatywnym gruncie?

Jest kilka kontrowersji odnośnie suplementów diety i ich wpływu na zdrowie. Wymienię je:

1. Słabo przyswajalne formy substancji w suplementach:

Kupujesz preparat magnezowy, w którym jest np 100 mg węglanu magnezu. Kłopot w tym, że węglan magnezu to forma mineralna, która praktycznie w ogóle się nie przyswaja (max 10%, 20%). Cała reszta musi być odpowiednio przerobiona i wydalona. A ten proces marnuje energię organizmu. Podobną mało przyswajalną formą magnezu jest np jego tlenek. To samo dotyczy np wapnia. W wielu preparatach jest węglan wapnia. Nie przyswaja się za dobrze. A dodatkowo nieorganiczne formy wapnia odkładają się w tętnicach w formie blaszki wapniowej. Przyczynia się ona potem do zawałów i udarów. O tym, czy cholesterol, czy może właśnie blaszka wapniowa powoduje te incydenty, pisałem w tym poniższym artykule:
Nadmiar wapnia, np z suplementów, jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

2. Komponowanie składu suplementów z substancji, które do siebie nie pasują:

I znowu ten magnez i wapń i jego suplementy. Są one antagonistami – czyli substancjami o przeciwnym działaniu w organizmie. Wapń powinno się brać rano, a magnez przed snem. Są one czasami pakowane do jednego suplementu typu cal-mag. W takiej formie w większości nie wchłoną się one, nawet jeśli są to wysoko przyswajalne formy tych pierwiastków. Np chelaty, mleczany, cytryniany. Stworzą w układzie trawiennym nieprzyswajalne związki kompleksowe i zostaną po prostu wydalone. Oczywiście ze stratą energii dla organizmu. Tak, jedna tabletka z wieloma składnikami to wygoda.. Ale czy chcesz tracić pieniądze i energię swojego organizmu? Ta sama zasada dotyczy np witamin. Witamina B1 jest antagonistą B2 i odwrotnie. Witamina B5 jest antagonistą B6 i odwrotnie. Tak samo kwas foliowy i witamina B12. Tymczasem w ciąży poleca się spożywanie wyłącznie kwasu foliowego, który w nadmiarze wypłukuje zasoby witaminy B12. To oczywiste więc, że wszelkie multiwitaminy są złym pomysłem.

3. Za niskie dawki substancji czynnych w suplementach:

Szczególnie dotyczy to suplementów z witaminami. W witaminie B complex mamy około 1,5 mg witaminy B6. To jest tyle co nic, bo organizm potrzebuje więcej. Jeśli chcesz się wspomagać witaminą B6 wraz z magnezem, to kup witaminę B6 osobno, w dawce 50 mg. Tak samo witamina B1 – na receptę (nie w każdej aptece na szczęście 😉 )są dawki 25 mg. Tymczasem w b-complex masz o wiele mniej. Witamina B12 brana w formie tabletek jest bardzo słabo wchłanialna. Jej wchłanialność wynosi max 1% dla formy cyjano- i max 5% dla formy metylo-. Więc trzeba albo poprosić rodzinnego o zastrzyki z niej, albo kupić preparat w tabletach w wysokiej dawce. Tymczasem producenci pakują tam bardzo małe dawki, np 10 mcg (=mikrogramów). Dobry preparat powinien mieć 1000 mcg i bierze się go 1 do 3 razy dziennie.

4.  Niechlubną „legendą” stała się witamina C:

Ona również ma dość niską wchłanialność rzędu 20% do 30%. Masa nachalnie reklamowanych suplementów zawiera bardzo małą jej ilość. Np 60 mg czy 80 mg. Tymczasem dawki lecznice to 1000 mg do 4000 mg. Z tym związane jest też pewne oszustwo WHO – światowej organizacji zdrowia. Ustanowiono dzienne zapotrzebowanie na witaminę C na skrajnie niskim poziomie – 60 mg. Bądźmy szczerzy: taką ilość w ciągu doby produkuje organizm myszki polnej ważącej kilka gramów. Człowiek nie tylko nie produkuje swojej witaminy C, ale potrzebuje jej dostarczać dużo więcej niż te 60 mg. Jednak bez przesady i ostrożnie w przypadku jakichkolwiek chorób nerek. Z witaminą C związany jest też dość ciekawy biznes. Niektórzy ludzie rozpętali histerię z tzw „lewoskrętną witaminą C„. Tymczasem praktycznie każdy lek czy suplement zawiera lewoskrętną formę tej witaminy. Ale produkty opatrzone terminem „lewoskrętna” czy też „naturalna” sprzedają się kilka a nawet kilkanaście razy drożej. I hajs producentowi wtedy się zgadza. A wystarczy po prostu kupić półkilogramowy worek zwykłego kwasu L-askorbinowego. Za około 20, 30 złotych.

W sprzedaży pojawiły się suplementy z zasadową witaminą C, w formie askorbinianu sodu. Jest to tak zły pomysł, że aż odechciewa mi się tego komentować. Ale dobrze, dla Ciebie to zrobię 😉 Otóż trawienie w żołądku wymaga wysokiej kwasowości. Żołądek musi mieć wystarczającą ilość kwasów trawiennych i koniec. W przeciwnym wypadku zaczyna się cała kaskada problemów. Zaburzone zostaje trawienie pokarmów. Ich niestrawione, duże cząstki przedostają się do jelit, dziurawiąc je. Stamtąd przedostają się do krwi i tkanek, powodując reakcje zapalne i autoimmunologiczne. Związki silnie zasadowe, takie jak ów askorbinian sodu, czy np soda oczyszczona (kolejny bullshit medycyny naturalnej) zaburzają kwasowość żołądka, powodując problemy, które opisałem powyżej.

Dodatkowo, ciągłe obniżanie kwasowości w żołądku powoduje.. wrzody żołądka! Tylko 10% przypadków wrzodów wynika z rzeczywistej nadkwasoty. Pozostałe 90% wynika ze zbyt niskiej kwasowości żołądka i te przypadki są źle leczone. To kolejna tajemnica i zarazem przekłamanie medycyny. Podobne działanie jak związki zasadowe, mają leki na żołądek IPP – inhibitory pompy protonowej. O tych ważnych kwestiach, które są wciąż pomijane przez medycynę naturalną, pisałem w poniższych artykułach:
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje zdrowotne mogą być bardzo poważne
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!

5. Ta kontrowersyjna witamina D3:

Osobny podpunkt chciałbym poświęcić witaminie D3. Budzi ona wiele kontrowersji, co jest zrozumiałe. Dzienne zapotrzebowanie ustalone przez WHO również jest śmiesznie niskie, i wynosi 10 mcg (czyli 400 I.U. – to inna jednostka miary tej witaminy). Taka dawka nie tylko Cię nie wyleczy, ale nie zaspokoi dobowego zapotrzebowania. Chyba, że u niemowlęcia. Obecnie normy UE wyznaczają górną granicę dawki witaminy D3 na 100 mcg, czyli 4000 I.U. Prawda jest taka, że w zimie i w przypadku chorób takich jak osteoporoza, można brać większe dawki suplementów zawierających witaminę D3. Górna dawka to 250 mcg czyli 10.000 I.U.

Zrób sobie eksperyment – szczerze zachęcam Cię do niego, bo jego wynik może Cię naprawdę zaskoczyć. Jest kwiecień, dopiero co minęła zima. Pogoda jest jaka jest – ja to nazywam „chujozą„. Ach te zmiany klimatu 😉 Idź do laboratorium i zbadaj zawartość witaminy D3 we krwi. Szczególnie wtedy, jeśli w zimę nie brałeś suplementów z tą witaminą, lub brałeś dawki poniżej 75 mcg, czyli 3000 I.U. Minimum minimum by organizm pracował dobrze to 40 jednostek, ale norma medyczna jest oczywiście niższa, więc nie za bardzo prawdziwa. Optymalna ilość to 50 – 70 jednostek. W przypadku chorób psychicznych, Hashimoto, osteoporozy i innych – nawet 80 do 90 jednostek. Według badań które przeprowadzono w Polsce kilka lat temu, ponad 90% Polaków w zimie ma mniej, niż wynosi nawet ta zaniżona, a więc medyczna norma. Niedobór krytyczny będący bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia, to poniżej 5 – 10 jednostek, i jest to stan permanentny wcale nie tak małej liczby ludzi.

Tajemnicą poliszynela jest to, że nawet w lecie prawie połowa Polaków ma niedobory tej witaminy. Bo nasz klimat zwyczajnie nie zapewnia odpowiedniej podaży witaminy D3. Nie da się wygenerować jej tyle ile potrzeba. Chyba że codziennie od czerwca do połowy września smażysz się na słońcu. I to oczywiście bez filtra, w godzinach największego prażenia (11.00 – 14.00). Jaki powinien być dobry suplement zawierający witaminę D3? Musi być to kapsułka z olejem roślinnym, a więc kapsułka żelatynowa, miękka. W przeciwnym wypadku witamina D3 będzie się kiepsko wchłaniać. Olej jest jej bezcennym nośnikiem, dlatego absurdem są praktyki wielu producentów. Którzy pakują witaminę D3 do twardych tabletek, pozbawionych oleju.
Te kwestie poruszałem w poniższych artykułach. Zachęcam do zapoznania się. Jest tam wszystko o tym dlaczego warto brać suplementy z witaminą D3 i jak groźny jest jej niedobór:
Niedobór tej witaminy niszczy zdrowie Polaków. Dotyczy to nawet 90% z nas!
Potężna rola witaminy K2 w zdrowieniu. Bez niej witamina D3 staje się toksyczna!

6. Ekstrakty ziołowe i zioła powodujące problemy:

Wiele koncernów farmaceutycznych ma w swojej ofercie suplementy diety zawierające zioła. Lub ekstrakty z nich. I tutaj powstają pewne zasadnicze problemy. Jest to związane z tym, co pisałem w punkcie trzecim – ze zbyt niskimi dawkami. Otóż jeśli robisz napar z jakiegoś zioła z surowca sypkiego, wg przepisu, to masz gwarancję że jest tam tyle substancji czynnych ile trzeba. A czy taka sama gwarancja jest w przypadku tabletek? Najczęściej niestety nie. Często jest ich po prostu za mało. Np 50 mg ekstraktu z Brahmi w tabletce to tyle co nic. Często nie ma informacji, jaki jest to ekstrakt i na jaką substancję czynną jest standaryzowany. W tym ekstrakcie z Brahmi może być np 5 mg substancji czynnej, lub.. 0,005 mg. Czyli ilości śladowe. Zresztą, nawet te 5 mg Ci nie pomoże.

Poza tym zioła zawierają bardzo dużo substancji czynnych i jeszcze więcej substancji pomocniczych, które wspomagają działanie tych pierwszych. Trudno więc o dobrej jakości tabletki lub kapsułki z ekstraktem ziołowym. Często jest też tak, że taki farmaceutyczny suplement nie zawiera ekstraktu, ale sproszkowane ziele. Wtedy frakcji czynnych może być jeszcze mniej niż w ekstrakcie, lub może ich tam nie być w ogóle. Dlatego zioła najlepiej kupować w dużych saszetkach, np 100 gramów, sypkie. To wysokiej klasy surowiec. Nawet te apteczne zioła w małych saszetkach są gorszej jakości, niż te w dużych, kupowane w sklepach zielarskich.

7. Czy wiesz co naprawdę zawierają suplementy które kupujesz?

A co, jeśli te suplementy nie zawierają podanej na opakowaniu ilości substancji czynnej, tylko najczęściej dużo mniej? Lub jeśli nie zawierają jednej z kilku podanych w składzie substancji? Kolejnym ciekawym przykładem jest fakt, że zawierają inną formę niż podaną w składzie. Np zamiast 100 mg wysoko przyswajalnego chelatu magnezu, zawierają 100 mg taniego w produkcji i praktycznie nieprzyswajalnego tlenku magnezu. Ba! Czasami bywa jeszcze śmieszniej. Kupujesz w aptece tani jak barszcz suplement z witaminą D3, produkowany przez słabo znaną firmę.. I okazuje się, że nie ma tam 50 mcg tej witaminy, jak podano na opakowaniu. Bo nie ma tam jej w ogóle! Zawartość witaminy D3 wynosi tam 0 mcg (słownie: ZERO mikrogramów). To jednak nie koniec grzechów firm farmaceutycznych produkujących suplementy diety. Bo mogą znaleźć się tam substancje dodatkowe, ale niepożądane.

I nie chodzi tylko o nie usunięte odpady poprodukcyjne. W jednym ze znanych i nachalnie reklamowanych suplementów na potencję, były pewne ilości.. Via.gry, czyli sidenafilu. Były to oczywiście niewielkie ilości w stosunku do oryginalnej Via.gry na receptę, ale nie wiadomo czy niektórym osobom to nie zaszkodziło. Dlaczego możliwe są takie jawne wałki farmaceutyczne na suplementach? Poprzez taką a nie inną konstrukcję prawa farmaceutycznego i fakt, że tego nikt nie bada. A jeśli bada, to od wielkiego dzwonu. Wystarczy, że zarejestrujesz w urzędzie produkcję witaminy D3 w dawce np 50 mcg. A do kapsułek dajesz tylko i wyłącznie żelatynową powłoczkę i olej słonecznikowy – rzeczy tanie jak barszcz, by jakoś to wyglądało. A sprzedajesz w cenie witaminy. Dlatego najlepiej kupować magnez w formie leku, a nie suplementu. Co do samych suplementów – wybierać znane firmy mające renomę. Ja korzystam z Now Foods, Swanson, Olimp, Puritans Pride itp.

8. Kreowanie sztucznych potrzeb przez koncerny farmaceutyczne:

Czyli leki i suplementy dla dzieci, dla zwierząt i część supli dla osób starszych. Wiadomo, jest kapitalizm w wersji neoliberalnej, czyli najgorszej z możliwych. Produkt musi się sprzedać. A najlepiej zrobić tak, jak korporacja Sony, tworząca w latach 90 Walkmana. Lub jak to zrobił Steve Jobs z Apple. Czyli wygenerować nową, nieistniejącą jeszcze potrzebę. Kto w latach 80-tych myślał, by podczas chodzenia czy jazdy na rowerze mieć pudełko z kasetą i słuchać muzyki? Nikt, a technologia już istniała. Dopiero Sony wpadło na to, by taką potrzebę stworzyć. Pojawił się więc Walkman i jego ogromny sukces. Tak postępują koncerny farmaceutyczne i jest to działanie, nie bójmy się tego słowa – zbrodnicze. WHO będąca na pasku farmacji sukcesywnie obniża dolne lub górne normy czy to cukru, czy ciśnienia, czy cholesterolu. W ten sposób więcej ludzi musi brać leki, bo jest uważana za chorą.

Obrazu dopełniają szczepionki z toksycznymi konserwantami, które także przysparzają klientom farmacji. Nie, to nie jest teoria spiskowa.. To jest kapitalizm, to jest zachłanność, to jest dążenie po trupach do celu, to jest lobbing i wpływy. To jest po prostu ludzka natura – czyli natura pełna agresji, ignorancji, natura zła. Tak samo robi się teraz z suplementami diety. Pojawiły się ostatnio suplementy dla dzieci z magnezem. Po co, skoro dzieci na ogół mają bardzo dobre wchłanianie substancji odżywczych? Albo suplementy na apetyt. Na portalach medycznych wyśmiewają się z suplementów „na bele co„, np na kaszel palacza lub inną wymyśloną w reklamie przypadłość. Która przypadłością wcale nie jest. Podobnie suplementy dla zwierząt. Nie tylko nie wiadomo co tam jest, bo normy są bardzo liberalne, ale także nie wiadomo czy to działa.

Podsumowując: Bądźmy bardzo ostrożni. Zachęcam Ciebie do poszerzania wiedzy z dziedziny zdrowia. Nie wystarczy przeczytanie jednego czy nawet 100 artykułów. Nie wystarczy kupienie w  pobliskiej aptece jakiegoś supla z witaminą D3. Gdyż w tym przypadku, warto kupić coś dobrego, jak i trzeba zadbać by brać także witaminę K2-MK7.

Dawniej ufaliśmy kapłanom i traktowaliśmy ich jak wyrocznię. Ale kapłani nas zawiedli. Doprowadzili do ciemnoty i zacofania. Potem ufaliśmy politykom, ale oni też nas zawiedli. Doprowadzili do rozrostu korupcji, terroryzmu i mafii. Dzielnie zwalczają problemy, które sami z premedytacją stworzyli. Walczą z korupcją którą praktykują non stop, z państwem islamskim które stworzyli i sfinansowali od zera, i z mafią, którą kontrolują poprzez swoje spec-służby.

Obecnie ufamy ekonomistom, lekarzom, dziennikarzom, naukowcom, ekspertom, i to ich zdanie uważamy za wyrocznię. Czy mamy ku temu podstawy? Kapitał okazuje się mieć narodowość, a neoliberalne teorie okazują się być błędne, drenują całe narody. Lekarze okazują się być na pasku farmacji, bo dzięki temu jeżdżą kilka razy w roku na Malediwy.

Dziennikarze i media zadziwiająco często są stronniczy i to tylko w jedną stronę. Naukowcy i eksperci okazują się służyć różnym grupom interesu, i fałszują na potęgę wyniki badań tak, jak zleci ten, kto za nie zapłacił. Może najwyższy czas, byśmy w końcu zaufali sami sobie?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Jest to też pewna forma wyrównania energii, podziękowania za wiedzę. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Strefa TABU [+18] Ci wstrętni egoiści nie chcący mieć dzieci! Jak oni śmią!

Bądźmy tak do bólu szczerzy..

Witam.. 😉 Załóżmy że ktoś Ci powie takie słowa:

Chcę żyć na pełnej petardzie, na maxa, z jak najmniejszą liczbą obowiązków, na tyle, na ile mogę i na ile mnie stać.”

Co sądzisz o takiej osobie? SZCZERZE. U mnie nie musisz zakładać społecznej maski. Pomyśl przez chwilę, jakie odczucia wywołuje w Tobie takie zdanie? Pozytywne? Też tak żyjesz lub zamierzasz? Neutralne, bo co Ciebie obchodzi jak żyją inni? Czy też negatywne? No jak on / ona śmie? Jak śmie być takim egoistą, nie dającym nic od siebie? My tu wzięliśmy śluby, kredyty, pracujemy po 14 godzin dziennie by dzieci miały chleb.. A on czy ona pracuje sobie po kilka godzin, i choć żyje skromnie, to ma na wiele rzeczy czas i siły?

Hedonizm a destrukcyjny egoizm

Zacznijmy od tego, że istnieje rozgraniczenie pomiędzy hedonizmem i egoizmem. Hedonizm to dbanie o własną przyjemność jak i unikanie nieprzyjemności i ograniczanie zobowiązań. Z kolei egoizm to to samo co powyżej, z tym że dopuszcza on nie liczenie się ze zdaniem innych, i dążenie do przyjemności po przysłowiowych trupach. No i egoizm to także unikanie zobowiązań za wszelką cenę. Hedonizm zaś dopuszcza te zobowiązania, które człowiek chce podjąć – dopuszcza więc empatię.

Hedonistą jest każda istota żywa od wirusów począwszy, aż do człowieka. Każdy unika nieprzyjemności i dąży do przyjemności. Nawet wirusy i bakterie unikają przykrych bodźców i dążą do pozytywnych (np do zdobycia pożywienia). Z tym, że człowiek jest kimś więcej niż zwierzęciem. Człowiek ma z zasady wyjść poza naturę. Naturę wrogą, która chce uśpienia jego świadomości i podporządkowania swoim celom. W wielkim skrócie, natura chce by człowiek był skrzyżowaniem żarłoka, kopulatora i żołnierza.

By pracował, rozmnażał się, rywalizował z innymi (dobór naturalny) i zasiedlał nowe ekosystemy. Proszę, nigdy nie ulegnijcie wizji, że natura jest po naszej stronie – bo nie jest. Owszem, jest to matka, matka natura. Z tym, że jest to taka matka-Waśniewska, matka-cyganka. Która 90% żarcia i kieszonkowego daje najsilniejszemu i najbardziej rozkrzyczanemu dziecku. A dziecko najsłabsze po cichu zabija, i każdy milczy i udaje że tak ma być. Wszystkie wysiłki ludzkości – technika, nauka, medycyna, budownictwo, kultura, sztuka, duchowość, etyka, empatia, wartości – są takimi „zapasami” z naturą. Taka próbą wyjścia poza jej zwierzęcy program podstawowy.

Zagadka natury: błogie dzieciństwo i trudna dorosłość

I teraz: jest to bardzo trudne do zrozumienia. Ale widać to na wielu płaszczyznach. Np tej fizycznej. Dziecko jest radosne, towarzyszy mu takie naturalne, wręcz metafizyczne szczęście. Takie bycie w „tu i teraz”. Widać to na planie fizycznym. U dziecka szyszynka pracuje bardzo wydajnie. Produkuje dużo hormonów – serotoniny i melatoniny. Dobrze ten stan pamiętam. Ale potem natura upomina się o swoje – o potomka. Szyszynka zostaje przyblokowana. Spada produkcja serotoniny i melatoniny.

Nawiasem mówiąc – melatonina ma działanie przeciwstawne do gonad – a więc do sfery związanej z rozmnażaniem. Na scenę wkracza dopamina i hormony płciowe. Tracisz ten stan bezwarunkowego, boskiego szczęścia. Ostatnie „artefakty” w postaci młodzieńczegoi buntu i idealizmu, zostają zabijane przez szkołę, społeczność a potem warunki rynku pracy. Masz być obywatelem, konsumentem, podatnikiem, wiernym, predatorem, żołnierzem, kopulatorem. Masz pracować na rzecz struktur natury (czyli.. społeczeństwa) i dać naturze potomków. Więc to szczęście bezwarunkowe musi zostać Tobie odebrane. Teraz dostajesz tylko namiastkę tego szczęścia, gdy masz orgazm lub gdy kupujesz kolejną rzecz.

To „wewnętrzne umieranie” związane z okresem dojrzewania, opisałem w szczegółach w felietonie poniżej. Ja to pamiętam i odczułem to szczególnie mocno. Jednak zdecydowana większość tych, których o to pytam, nie pamięta tego przełomu. Ciekawe dlaczego?
Moment gdy stajesz się niewolnikiem systemu.. Pamiętasz go?

Dzieciństwo czyli stan buddy

Cytuję: „W przyrodzie jest zazwyczaj tak, że najpierw widać kokon, który pęka, a potem pojawia się motyl. W wypadku ludzkiego umysłu od zawsze kolejność wydaje się odwrotna – człowiek rodzi się jako motyl, a potem otacza się kokonem. Każdy człowiek jest bardziej podobny do buddy jako dziecko, później to podobieństwo maleje. Spójrz na dziecko, spójrz na jego oczy, są bardziej podobne do oczu buddy niż oczy jakiegokolwiek dorosłego. Sposób w jaki siedzi, w jaki się porusza – wdzięk, piękno, życie chwilą – są piękne.
Nawet jego złość jest piękna. Jest w tej złości całym sobą, a gdy coś jest całkowite, to jest piękne. Przyjrzyj się dziecku, które w złości skacze i krzyczy. Patrz tylko! Nie zajmuj się sobą ani tym, że dziecko ci przeszkadza. Przyglądaj się zjawisku. Złość jest piękna – bo dziecko jest w niej całkowicie zanurzone. J e s t złością, i to tak autentycznie, że nic nie pozostaje niedokończone. Nie powstrzymuje się, wchodzi w złość całym sobą i staje się złością.

Przyjrzyj się dziecku, które cię kocha. Kiedy cię wita, kiedy podchodzi do ciebie, jest jak budda. Ale już wkrótce pomożesz mu i społeczeństwo też mu pomoże wejść w kokon, w którym już umrze. Zaraz po wyjściu z kołyski wchodzimy do grobu. Nikomu nie wolno być naturalnym, narzucana jest nam patologia. Jesteś zamykany w klatce, więziony w martwym schemacie. Twoja spontaniczna natura cierpi, a ty nie możesz się z tego schematu wydostać. Właśnie dlatego jest tyle patologii. Stworzył ją człowiek.”
~Osho

Matka natura to  rządy silniejszego i zabijanie słabszego

Nie zgadzam się z jednym z powyższego cytatu Osho. To nie człowiek stworzył tę patologię. Stworzyła ją natura. Człowiek tak naprawdę nigdy na dobre nie odszedł do natury. Ale w większości wypełnia jej programy. Rozmnażanie i przetrwanie za wszelką cenę, choćby po trupach, rządy silniejszego, gnębienie słabszych, najsilniejszy zabiera 90% lub więcej zasobów. Rozejrzyjcie się – każdy ludzki system władzy, ze społeczeństwem na czele, ma w sobie te zasady. Jest to bardzo proste i logiczne. Ale zasłona hipnozy jest tu silna i trudno to dostrzec.

Bardzo trudno jest człowiekowi zajrzeć za tę zasłonę iluzji. Zresztą, system o to bardzo dba. By taki człowiek nie miał ani czasu, ani siły na to. Bywa najczęściej tak, że człowiek ma już te 70, 80 i więcej lat, i nagle przychodzi do niego olśnienie. Acha! A więc to tak! I taki człowiek najczęściej po buddyjsku milczy. Może tylko patrzeć na durną i narwaną młodość. Która, jak mawiał jeden czytelnik – „musi się nachlać, naruchać, naszarpać z życiem, narobić dzieci i nalać po mordach.” Czasami ta mądrość nielicznych starszych ludzi, daje wyraz w takich życiowych sytuacjach jak w poniższym kawale:

-Dziadku, wujek Zbyszek ma warzywa i modli się o deszcz, a wujek Janusz ma zboże i modli się o słońce. I co Bóg ma teraz zrobić?
-Wnusiu, spokojnie. Bóg jeszcze znajdzie sposób, by zaszkodzić im obu..

System nęci Cię, byś zaczął mu służyć..

Program rozmnażania jest jednym z najbardziej zakorzenionych programów w ludzkim umyśle. Jest on niemal tak samo silny, jak np strach przed śmiercią (związany z lękiem przetrwania) i jak strach przed społecznym ostracyzmem. Te trzy programy są najsilniejsze. Rozmnażanie nacechowane jest bardzo silnymi emocjami. I wieloma nakazami, zakazami, przesądami i tabu. System zachęca, nęci, kusi, byś służył jego strukturze – społeczeństwu. Przedstawia Ci wtedy wizję Ziemi obiecanej. Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie, niż w obietnicach.

W kwestii rozmnażania mówi się o cudzie życia (a to jest bardzo dyskusyjne tak naprawdę..) o tupocie małych stópek, o macierzyństwie i ojcostwie. Nikt nie mówi jednak o negatywnej stronie. O tym, że tracisz wolność. Że większość możliwości samorealizacji zostaje zamknięta na głucho. Że jeśli jesteś kobietą to pracujesz jeden etat 8 godzin, a pote, kolejne dwa etaty w domu. Że jeśli jesteś mężczyzną, to wychodzisz z domu przed godziną 6, a wracasz często po 20, i potem kolejny etat w domu. A to wariant.. optymistyczny. Wariant pesymistyczny to oboje praca po 8 godzin za najniższą krajową.

Całość sprowadza się do służby strukturze kosztem siebie. A struktura potrzebuje ludzi niespełnionych, nieszczęśliwych. Bo taki człowiek ma ogromny wewnętrzny brak, ubytek. I rozpaczliwie dąży do jego wypełnienia. Związkiem, potem ślubem i dziećmi. Karierą i konsumpcją. A więc służbą owej strukturze. Gdyby ludzie byli szczęśliwi, to nie realizowaliby wielu celów natury. Pili by sobie piwko, jarali zioło, spotykali się, filozofowali.

Człowiek szczęśliwy jest mało ekspansywny. Więc jest mało przydatny dla natury. Nie pójdzie na wojnę, nie będzie w inny sposób walczył z innymi, by realizować program doboru naturalnego – przetrwania jak najsilniejszych genów. Często nie będzie chciał rozmnażać się, czy kupować coraz to nowych rzeczy. Natura więc ogranicza ludziom szczęście.

..A potem Cię zniewala i pozbawia osobowości

Cytat: „Od dzieciństwa wpajano nam, byśmy podporządkowywali się woli innych, wypełniali zobowiązania, służyli ojczyźnie, rodzinie, partii politycznej, firmie, państwu, idei.. Każdemu, komu się da, a o sobie myśleli w ostatniej kolejności. Każdy w jakimś stopniu posiada poczucie obowiązku, odpowiedzialności czy winy. Każdy człowiek „służy” jakiejś grupie czy organizacji: rodzinie, klubowi, placówce oświatowej, przedsiębiorstwu, partii politycznej, państwu itd. Wszystkie te struktury zawiązują się i rozwijają, kiedy grupa ludzi zaczyna myśleć i działać, mając na uwadze jeden cel. Następnie przyłączają się inni ludzie i struktura się rozrasta, rośnie w siłę, zmusza swych członków do przestrzegania ustanowionych zasad i w sumie może podporządkować sobie całe warstwy społeczne.”
~Vadim Zeland

Cytat: „Społeczeństwo lubi wywierać presję, bo samo się sobą nie zajmuje. Jeśli ktoś ulega tej presji, to się z tym źle czuje, a w efekcie nie podejmie zmiany. Zmianę człowiek musi zrobić sam sobie, nawet jeśli innym też ona pasuje, to on sam musi tego chcieć, to on sam musi ją wykonać. Powiedziałabym, że najlepiej byłoby się uczyć asertywności: „Moi drodzy, odczepcie się ode mnie”. Nie ma przepisu, że się traci cnotę w wieku 15, 20 czy 27 lat. Każdy traci wtedy, kiedy traci. Tak samo nie ma przepisu, jak długo trzeba być w związku. Jeden związek trwa dwa tygodnie od ślubu, a inny siedemdziesiąt lat. Więc nikt nie ma prawa, aby wypowiadać się na ten temat – to jest bezczelne. Nie warto się poddawać presji „krewnych i znajomych królika”, ale wiem, że ludzie to robią. Ktoś powie jedno zdanie, które utkwi nam w głowie i potem nosimy to w sobie. Bardzo namawiam ludzi do tego, żeby mówić sobie miłe i ciepłe rzeczy i odczepić się od tego, jaki kto ma być.”
~Katarzyna Miller

Chcesz kosztować życia, ale.. No właśnie

Wróćmy więc do pytania z początku artykułu i uzupełnijmy je nieco. Czy to złe, że teraz, w dobie rozwoju cywilizacji, a więc także wyższych wartości, bo to się łączy – ludzie chcą zaznać trochę życia? Posmakować go? Żyć więcej i intensywniej niż umęczeni 18-godzinną orką w polu przodkowie? Obecnie świat oferuje więcej. Możliwości są tryliony. Tyle rodzajów muzyki, tyle knajpek czy klubów, tyle możliwych hobby. Wiedza z każdej możliwej dziedziny, każdej kultury, każdej epoki historycznej, na wyciągnięcie ręki czy też na kliknięcie myszką.

Skok ze spadochronem, czy choćby zbieranie znaczków. Nauka śpiewu, czy choćby pójście na piwo. Aby tego wszystkiego zaznać, trzeba by żyć tysiące lat. Dlatego teraz daje się młodym taką społecznie akceptowalną cezurę czasową. Wiek 15 do 30 lat. Możesz więc się wyszaleć. Ba! Możesz nawet robić te wszystkie „grzeszne” rzeczy objęte tabu, i na to jest przynajmniej częściowa dyspensa. Ale przychodzi wiek tych 25, potem 27, i ostatecznie 30 lat. Wtedy społeczeństwo zaczyna się dopominać coraz silniej o swoje. O to, byś zaprzestał tej zabawy i zaczął służyć tej strukturze.

Taka zabawa czy choćby seks bez tego ślubno-pieluchowego dodatku, jest złamaniem jakiegoś społecznego tabu. Zupełnie tak, jakby seks był jakimś kredytem, którego muszę spłacić potem potomkiem. Seks? Morze, góry, piwko, upojne, bezsenne noce? Okej, parę lat tak możesz, ale potem masz spoważnieć, służyć i pracować dla nas! Takie same przekonanie związane jest z życiem. Skoro dostałem od kogoś życie, to muszę ten kredyt spłacić i muszę samemu dać życie. Skoro dostałem od natury życie, to muszę potem dla niej pracować.

Na tym polega iluzja życia – czyli co dokładnie?

To dlatego ludzie nienawidzą takiego stylu życia, tak podświadomie, taką pierwotną, dojmującą nienawiścią. Ona jest bardzo szczególna. W nich jest podświadoma tęsknota za takimi małymi, codziennymi radościami. Jak np wstawanie o wybranej przez siebie porze. Czy jak zamknięcie się z książką, i odizolowaniem się od tych wszystkich rozkrzyczanych ludzi i spraw. To tęsknota za życiem bez tak wielkiej ilości problemów i obowiązków. Mogą być oni bardzo szczerzy: „No tak to każdy by chciał..” czy np: „Żyjecie sobie na luzie bo my z tymi pieluchami żyjemy jak żyjemy.”

No i oni mają rację. Na tym to właśnie polega – iluzja życia. Im mniej służysz społeczeństwu tym bardziej szczęśliwy jesteś. A śluby, dzieci, kredyty to po prostu kajdany. Rozmnażanie najsilniej wiąże z systemem i najsilniej zniewala. Nie ma już Ciebie, są dzieci. I to nie wszystko. Bo są jeszcze np teściowie, szkoła i inne elementy instytucji państwa, a w niej choćby „chcący dobrze” katecheci. Rodzina i rozmnażanie to ukoronowanie matrixa, to szczyt służby i podporządkowania naturze, i jej kołu samsary – kołu iluzji i cierpienia.

Dlatego pamiętaj o dyskrecji i milczeniu. W ogóle jeśli ogarniasz tego typu tematy, to chyba już wiesz, że z większością ludzi nie można robić w zasadzie nic. Sobą być nie możesz. Zwierzać się też nie bardzo. Związek z typową kobietą albo z typowym facetem? Heh.. Jedna z zasad życia społecznego to to, że nikt nikogo niczego nie uczy. Społeczeństwo nie posiada absolutnie żadnej przydatnej i prawdziwej wiedzy. O psychologii czy emocjach nie wiedzą oni nic. Nie wiedzą jak budować relacje. Czy jak wychować dziecko by pierwszych kroków w dorosłości nie kierowało do psychiatry.

Jezus Chrystus mówił, że poznając świat, poznajesz trupa. Tak, jest to napisane w biblii, jak byk. Z którą kościoły i społeczeństwo zrobiły sami wiecie co. To dobry przykład ironii życia. Oczywiście, na pewno nie namawiam do takiego stylu życia wszystkich. Zresztą, to niemożliwe i nawet niewskazane. Kluczową sprawą jest uświadomienie ludzi, że każdy może żyć swoim życiem, jeśli nie krzywdzi innych. A w Polsce zwyczaj wpierdalania się w cudze życie jest ekstremalny.

Zapraszam do przeczytania innych ciekawych felietonów z mojej strony:
Wszystko co powinieneś wiedzieć o ostatecznym wyzwoleniu z matrixa
Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

 Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki

Odwieczna zagadka polityki, o której tak mało ludzi wie..

Jesteś lewakiem czy prawicowcem? Konserwatystą czy liberałem? Popierasz PiS czy PO? Jesteś katolem czy ateuszem? Popierasz tych czy owych? No mów, i to już, natychmiast, za kim jesteś! Bo jak nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam! Niech żyje walka, lud na barykady! Tylko my mamy rację, cała reszta się myli! Zaorać, zwalczyć, pokonać przeciwnika bo myśli inaczej, więc myśli źle! Niech żyje naród! Niech żyje gender!

Spokojnie.. 😉

Zbigniew Brzeziński, członek tej frakcji Illuminatów, która nie chce zmian i poluzowania systemu, wypowiedział wiele znaczące dla nas słowa:

Inną dużą zmianą w sprawach międzynarodowych jest fakt, że po raz pierwszy w historii ludzkości, gatunek ludzki jest świadomy politycznie. To zupełnie nowa rzeczywistość. Nie było tak przez większą część historii ludzkości, aż do ostatnich stu lat. A przez ostatnie sto lat cały świat stał się politycznie świadomy. I gdzie byś się nie udał, polityka to kwestia społecznego zaangażowania, a większość ludzi generalnie wie, co się dzieje na świecie. I jest świadoma niesprawiedliwości, nierówności, braku szacunku, wyzysku. Ludzkość jest teraz politycznie świadoma i uważna. (…) Czyni to sytuację jeszcze trudniejszą dla każdego światowego mocarstwa.”

Dystans do szalonej walki ideologii to zajebiście cenna rzecz

I tak teraz jest. Ludzkość budzi się obecnie z wielowiekowego programu ofiary. Czasy które mamy obecnie są bardzo burzliwe. Mamy więc eon walki wszystkich ze wszystkimi. Ten jest winny! Nie, tamten jest winny całego zła! Amerykanin, Żyd, Ukrainiec, Mason, Illuminata, rząd, lewactwo, ksenofobiczne oszołomy, kościół, szatan, demiurg, kosmici.. To oni są wszystkiemu winni! Kto chce znaleźć wroga, ten zawsze go znajdzie – w takiej czy innej postaci. Żart świata polega na tym, że znajdujesz wtedy dokładnie takiego wroga, który ma Ci uświadomić to, co w Tobie nieprzepracowane.

W tej erze wojny wszystkich ze wszystkimi, warto znaleźć pewien spokój, dystans. To tylko etap rozwoju ludzkości i warto by było, by potrwał on jak najkrócej. Wiele razy objaśniałem jakie naprawdę mechanizmy stoją za ideologiami i religiami. W wielkim skrócie:

Ideologie są po to by jakoś wyjaśnić ludziom świat, który jest tak zagadkowy, wielowymiarowy i trudny do wyjaśnienia. Ludzie zawsze szukali wyjaśnień, najlepiej takich które łechtały by ich ego. Szczególnie widać to po kulcie grobów i „bohaterów” (najczęściej ponoszących klęskę..) w Polsce. Dla ego największą traumą jest to, czego nie potrafi ono nazwać, sklasyfikować, kontrolować. A życie jest tak skomplikowane, i wiemy o nim tak mało, że nie da się go nazwać, sklasyfikować, kontrolować. Więc człowiek zaakceptuje każde wytłumaczenie, choćby było tak ułomne, pełne kłamstw i porażających wręcz uproszczeń, jak ideologie;

Szczególną rolę spełnia tutaj ideologia konserwatywna. Ludzie w głębi duszy pragną po prostu radości, szczęścia, rozrywki, seksu, miłości, wina, tańca, śpiewu. Takiej trochę wolnej amerykanki, bohemy. No, ale przecież cywilizacja musi trwać. Muszą się rodzić dzieci i ktoś musi być za nie odpowiedzialny. Musi ktoś siedzieć 8 godzin w fabryce i napierdalać tym młotem w maszynę. I wykonywać trylion innych nudnych, często traumatycznych zajęć. By cywilizacja trwała, by był wzrost PKB, by technika się rozwijała.

Więc po to służą konserwatyzm, purytanizm, patriarchat, monogamia. Są one nakładką systemową. Mają one trzymać lud w ryzach. Lud nie może po prostu bawić się i zajmować swoimi pasjami. Bo wtedy cywilizacja by upadła. Lud musi pracować, kupować, brać kredyty, śluby, płodzić dzieci. Lud musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną na usługach elity. Zawsze powtarzam – gdyby każdy był taki mądry, oświecony, gdyby każdy tak żył dla siebie.. No właśnie 😉 Więc wyzwól się Ty i Ty żyj swoim życiem. Inni nie muszą.

Cała nasza działalność w latach sześćdziesiątych XX wieku miała na celu rozszczepienie i osłabienie wiary w porządek społeczny lat pięćdziesiątych. Za cel obraliśmy demontaż monolitycznej, judeochrześcijańskiej struktury władzy, narzucającej zachodniej cywilizacji represyjne, pełne poczucia winy i surowości podejście do zagadnienia cielesności. Zależało nam tylko na obaleniu tej pruderyjnej, ponurej cywilizacji. I w pewnej mierze osiągnęliśmy sukces. Po raz pierwszy w XX wieku na świecie stał się modny poganizm. Biali ludzie zaczęli ruszać biodrami, zapuścili włosy i poczęli oddawać się szalonemu, zmysłowemu tańcowi na łonie natury.”
~dr Timothy Leary

A co jeśli odpowiedzi na odwieczne ludzkie pytania nie istnieją?

Religie są po to, by odpowiedzieć na odwieczne człowiecze pytania, na które odpowiedzi nie ma i prawdopodobnie nie będzie. Śmierć i to, co jest po niej, jest najpilniej strzeżonym i niemożliwym do złamania tabu. Dlaczego jak człowiek już jest szczęśliwy i wszystko mu się układa, to zaraz musi się coś spieprzyć? Dlaczego ludzie dobrzy, empatyczni mają w życiu pod górkę i mają wciąż jakieś dziwne, wydawałoby się „losowe” złe wydarzenia? Podczas gdy złoczyńcom towarzyszy nie tylko bezkarność, ale i sukces? I oni jakoś tych „losowych” złych wydarzeń nie mają?

Dziwne, nie? To odwieczna zagadka, tajemnica bytu.. Matrix, system, „ziemski bóg„, czy też matka natura (i inne nazwy tego samego) nagradzają i premiują zło. Są pozbawione świadomości, moralności, etyki. Nie rozróżniają dobra i zła, nie rozumieją delikatności relacji międzyludzkich. Jednak w dobru, empatii i w ludziach dobrych te efemeryczne i nieco „autystyczne” siły często widzą „zagrożenie„. Bo taki człowiek nie chce przeć do przodu po trupach, tylko współczuje, zastanawia się, filozofuje. Więc jest karany. I na to mają odpowiedź religie.

Masz siedzieć cicho, dźwigać swój krzyż, akceptować swoją biedę i bogactwo elity. Bo bóg Cię w ten sposób doświadcza, sprawdza Twoją wiarę i pójdziesz potem do raju„. Tak głoszą monoteizmy, np chrześcijaństwo. Lub druga wersja: „Taka jest Twoja karma z tego i poprzednich żyć, takie wydarzenia wybrałeś sobie przed wcieleniem, to są Twoje lekcje„. To z kolei głoszą religie wschodu i wypaczenie doktryn ezoterycznych, czyli new age. Obie te wersje są skrajnie toksyczne i tak samo kłamliwe. Wyślijcie ludzi głoszących te przekonania do samego diabła.

Więc jak to z tymi ideologiami jest?

Świat, poza tym, że premiuje i nagradza ciemną stronę mocy, jest także.. lustrem. Odbija on w formie realnych wydarzeń to, co masz w umyśle. Zasada jest prosta – jeśli emanujesz radością, pozytywnymi i lekkimi myślami, to one urzeczywistniają się w życiu, w fizyczności. Np w finansach, pracy, ludziach jakich spotykasz gdziekolwiek pójdziesz, w przyjaźniach, związkach. Kłopot polega na tym, że skoro natura premiuje tych złych, to oni najczęściej emanują pozytywną energią, mają pozytywne emocje. I są przez ślepe, autystyczne prawa natury nagradzani.

Jest jednak możliwa w miarę pokojowa egzystencja w tym basenie wypełnionym krokodylami. Ludzie tacy jak Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin czy Siergiej Łazariew opisywali drobiazgowo te prawa – szczególnie Zeland. Kłopot jest wtedy, gdy jesteś bardzo zapętlony przez wieloletnie traumy – wtedy wychodzenie z nich zajmuje lata. Tak samo świat jest lustrem, jeśli chodzi o ideologie, religie, poglądy. Na świecie jest miejsce na wszystko – na wszystkie wydarzenia, wybory, jak i wszystkie poglądy. Cały ambaras jest w Twoim stosunku do tej nieskończonej mnogości, w tym do poglądów.

Jeśli uważasz, że tylko ideologia prawicowa jest prawdziwa, to świat się z Tobą zgodzi. Zaraz znajdziesz choćby milion potwierdzeń swoich poglądów. Im bardziej będziesz w ideologię wsiąkał, tym więcej tych potwierdzeń znajdziesz. Ba! Będą wydarzać się różne sytuacje w Twoim życiu realnym, które jeszcze bardziej Cię utwierdzą w swoich przekonaniach. Ale, co ciekawe, tak samo będzie, jeśli będziesz uważał że tylko ideologia lewicowa jest prawdziwa. Też znajdziesz choćby milion potwierdzeń, i też życie dostarczy Ci sytuacji i wydarzeń utwierdzających Cię w tym przekonaniu.

Można postrzegać je inaczej, bardziej na luzie

Oczywiście, zupełnie inna jest sytuacja, gdy życie dostarcza Ci potwierdzeń i doświadczeń mających pokazać nieprawdziwość i szkodliwość Twoich poglądów. Są to albo nagłe olśnienia, albo cenne lekcje, albo wydarzenia dramatyczne. Tym rządzi inny mechanizm, niż przyziemne prawa natury. Jednak zasada jest w miarę spójna: to, co uważasz, materializuje się. Tak samo w kwestii poglądów. A świat nie jest taki jednoznaczny i „płaski„. To ludzkie postrzeganie jest takie kalekie i ograniczone, stąd ludzie wybierają sobie ideologie i religie. To jest po prostu kolejna pułapka umysłu i ego. Jedna z wielu.

Potrzebujemy pilnie nowego otwarcia i nowego postrzegania sfery poglądów i idei. Walki różnych wierności prowadzi do konfliktów i wyczerpania. Wszystkie ideologie są tym samym. Są ograniczeniem postrzegania i oddaniem swojego myślenia innym. Niezawodny kompas etyczny to:
-nie krzywdzenie innych swoimi poglądami i działaniami;
-pozwolenie by każdy żył jak chce, pod warunkiem zachowania punktu 1;
-odpowiedzenie sobie na pytanie, czy dany pogląd sprawia że ludzie są szczęśliwi, wolni, rozwijają się, pod warunkiem zachowania punktu 1.

Myślisz jak lider czy jak wyznawca?

I tu tkwi pewna pułapka. Bo jak myślisz – w kierunku jakiej ideologii oscylują trzy powyższe założenia? 😉 W ogóle masz wybór – albo myślisz jak owca (czyli wierny, wyznawca, poddany i w konsekwencji ofiara), albo myślisz jak lider. Liderowi nie wypada wierzyć ślepo w jakąś doktrynę. W sumie człowiekowi samodzielnie myślącemu też nie wypada. To jeden z papierków lakmusowych ludzkiej mentalności.

No i czy polityk wierzy w to, co bredzi na mównicy, w telewizji czy na wiecu? Odpowiedź jest prosta. Jako lider NIE WIERZY. Ideologia jest spoiwem jego elektoratu i pokarmem (właściwie paszą..) dla jego owiec. Jest narzędziem w ręku tego lidera, a nie sterem. Tak, wiem że możecie się oburzać, że moje poglądy to szczyt jakiegoś makiawelizmu politycznego czy satanizmu.. Ale takie są fakty. Fakty to różne, mniej lub bardziej trafne podejrzenia czołowych polityków katolickiego PiS o homoseksualizm. Fakty to to, że ludzie tacy jak Tusk czy Schetyna poglądów nie mają – są etatystami, oportunistami, dla których ważne jest tylko kręcenie lodów.

Przybywa jednak Polaków, którzy są zmęczeni tym całym polskim politycznym bajzlem. To ta tajemnicza większość, która nie głosuje. Jakie ona ma poglądy? Czy wśród tej mniejszości są ludzie myślący samodzielnie, zdroworozsądkowo? Np tacy którzy chcą prawa do aborcji, edukacji seksualnej jak i ogólnej swobody, ale nie chcą tu islamistów czy wciskania gender? Są partie prawicowe, lewicowe, ale dlaczego nie ma po prostu partii normalnych, życiowych?

Ideologia i religia, czyli mit założycielski państwa

Sprawa jednak się komplikuje na szczeblu rządowym. Bo jakaś idea przewodnia państwa musi być. Jakieś prawo musi być stanowione. Trzeba mieć na uwadze i te trzy zasady które opisałem przed chwilą, i to, że społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowana armią.

Na koniec: bogaci nie różnią się od biednych. Także mają ciała, które muszą nakarmić, napoić i odziać, i tak samo płacą za różne rzeczy kawałkiem papieru lub kamienia. Kto decyduje, że złoto ma większą wartość niż piasek? Kto twierdzi, że papier z nadrukowanym numerem ma większą wartość, niż owoc który rośnie na drzewie? Przecież kiedy człowiek jest głodny, nie może jeść pieniędzy, złota czy innych kosztowności. Słowa są prawdziwą siła elity.

To one sprawiają, że papiery z numerami i metale mogą być zamieniane na żywność, wodę i schronienie. To słowa określają, że numery na ekranie bankowego komputera sprawiają, że jeden człowiek ma wyższą wartość niż drugi. Słowa to prawdziwe bogactwo bogatych. Twój mózg i umysł nie różni się niczym od mózgu i umysłu miliardera, króla czy prezydenta. Te same neurony i impulsy, te same żądze, popędliwości, słabości.. Dokładnie te same od zarania dziejów.

Ci, którzy osiągnęli bogactwo i władzę, tak samo rodzili się dziećmi – bezradnymi, podporządkowanymi, z umysłami pozbawionymi wiedzy. Różni ich to, co dostali w spadku po swoich rodzicach (choć nie zawsze) jak i to, czym wypełnili swoje umysły. Na świecie jest, jak mówiłem, wszystko. Możesz zdobywać wiedzę z każdej dziedziny życia, z każdej epoki, kultury, narodu. Możesz też oglądać polski serial. Jeśli twoje życie stoi w obliczu zmagań, pamiętaj o mocy swojego umysłu. I o tym, że masz wolną wolę i możesz myśleć jak sam chcesz, a nie jak każą Ci inni.

Czym, są więc ideologie i religie? Są słowami, umowami, konsensusami. Są relatywne, pełne dwuznaczności, sprzeczności, hipokryzji, i ciągle ulegają zmianie. Są mocą elity, jak i słabością i biedą owiec.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zapomniany i prosty sekret życia o którym tak niewielu wie

Największa życiowa tajemnica..

Temat wiele razy był wałkowany u mnie, ale o tym nigdy nie dość. Modna jest teraz tematyka antysystemowa. Z systemem czy też matrixem należy więc walczyć, zmieniać go, lub próbować uciec z niego. Tak, to jest w pewnym sensie ważna prawda, tylko nie oddaje to pełni sprawy. Bo zawsze jest jakieś „ale„, choćby małe 😉

Społeczeństwo twierdzi wprost, że człowiek dorosły nie ma prawa mieć żadnych zainteresowań, a już w żadnym wypadku hobby, bo to dziecinne. I nie może „filozofować” czyli kwestionować status quo. Broń Boże nie może mówić o grzechach i hipokryzji społeczeństwa. Bo to się ukrywa jak tylko się da, choćby dwa metry pod ziemią.. Jednym słowem – ma zająć się „czymś konkretnym„, np zarabianiem czy płodzeniem dzieci.

A najgorszym grzechem jest po prostu życie swoim życiem, w ramach tego co się ma, nawet jeśli jest to życie skromne. Tego, czyli braku bezgranicznej służby społeczeństwu i zaprzedania mu swojej wolności i całego czasu – ludzie nie wybaczą. Człowiek dorosły ma być skrzyżowaniem przewodu pokarmowego, niańki, bankomatu i maszyny do zarabiania.

Czy walka z systemem się opłaca?

Walka z systemem, szczególnie ta nacechowana złymi emocjami, daje raczej niewiele poza frustracją i poczuciem niemocy. Spójrz na te wszystkie strony antysystemowe, anty NWO. To są kopalnie strachu, bólu dupy, frustracji i.. zwykłego szaleństwa. Bo tak to trzeba nazwać. Sam przez taki etap przechodziłem, więc nie jestem tylko teoretykiem. Nie trzeba być też stale poza matrixem, bo to jest.. niemożliwe. To tak jak z pływanie w morzu, które z natury jest bardziej niebezpieczne, niż choćby jezioro. Nie trzeba się wkurzać i bać, ale warto się nauczyć pływać.

System jest także nasz. Warto nauczyć się w nim żyć choć to jest trudne. Wtedy wsiąkasz w ten system na swoich własnych zasadach. Bierzesz z niego to, na co masz ochotę i na co masz np pieniądze. Nie ulegasz presji i nie bierzesz tego, co Ci każą inni. A owi inni bardzo lubią to robić – bo jak już pisałem, ludzie mają wbudowaną podświadomą obronę systemu.W dużym uproszczeniu, system to fizyczna projekcja wielu połączonych umysłów. Jacy ludzie, taki system, jaki naród, tacy politycy nim władający i takie realia ekonomiczne.

System ogranicza człowieka do roli pracownika, konsumenta, rodzica. Zabiera jego pasję, wolną wolę, czas, 90% wypracowanego dochodu (bo kapitalizm tak ma), wolność. Tak, to prawda, jest to program podstawowy, który musi istnieć, by trzymać ludzkość w ryzach – bo inaczej nie za bardzo się da. Istnieje jednak alternatywa do tego programu podstawowego wewnątrz systemu. Bo ten system to mnogość, jest w nim miejsce praktycznie na wszystko. Możesz przecież się wyzwolić, wybierać i robić to, na co masz ochotę, w ramach swoich możliwości i ograniczeń.

To naprawdę takie proste

Tak.. To naprawdę takie proste. Tak proste, że aż niemożliwe do uwierzenia, i w związku z tym przez lata nie mogliśmy do tego dojść. Często latami chcieliśmy się realizować w tym programie podstawowym i tym samym, słuchać nakazów i zakazów innych. Zaprzedając swoją istotę ogółowi. I często byliśmy przerażeni i sfrustrowani. Z jednej strony, baliśmy się pochłonięcia, przeżarcia i wysrania przez tę otchłań, zwaną matrixem, systemem, naturą. Baliśmy się że nie zrealizujemy np swoich pasji.

Z drugiej strony, system wymaga od nas coraz więcej i więcej. Już nie tylko drzewo, dom, syn. Ale jeszcze: studia, kariera, samochód, wysportowana sylwetka, wysokie zarobki, znajomości, życie towarzyskie itp itd. Jest tylko jeden kłopot.. System jest skrajnie deficytowy. Ziemia to planeta braków i niedoborów – tak jest skonfigurowany program nią zarządzający. Na realizację oczekiwań i żądań społeczeństwa / systemu, brakuje zwyczajnie pieniędzy, czasu i sił.

W Polsce takie minimum, ale to naprawdę minimum jeśli chodzi o godną egzystencję, to zarobki rzędu 5000 zł netto na miesiąc. Wg danych GUS, takie i większe zarobki ma 7% Polaków. A nawet przy tych dochodach ludzie mający dzieci i mieszkanie na kredyt muszą liczyć czy starczy do pierwszego. I potwornie się boją, i muszą pracować po 12 godzin w korpo. Typowy obraz to ojciec wychodzący z domu o 5 czy 6 rano, i wracający o 19 lub 20. Co to jest za życie? Dla mnie to byłoby piekłe. Choć tak żyje miliony ludzi w Polsce. Taka jest właśnie cena zaprzedania siebie i realizowania tego, co nakazują inni.

To także nasz system

Dalej: 90% generowanego przez Ciebie dochodu idzie do góry piramidy ekonomicznej – bo taka jest natura kapitalizmu. I nie ważne czy jesteś sprzątaczką i zarabiasz 1500 zł, czy jesteś inżynierem i zarabiasz 10 razy tyle. I tak dostajesz od systemu ochłapy. Z kolei kapitalizm i inne podsystemy (np patriarchalny i wszelkie inne społeczne) to proste pochodne systemu głównego – czyli natury, matrixa. Jest kryzys, trzeba ciąć koszta, podatki są wysokie, mogłeś się uczyć i zdobywać kompetencje, prawo pracy jest za mało elastyczne.. Tak mówią z jednej strony dzieci na garnuszku rodziców popierający Korwina. A z drugiej strony – cwani pracodawcy, którym to wszystko nie przeszkadza zmieniać samochodu co dwa lata i kilka razy w roku jeździć na zagraniczne wakacje.

Podsumowując – to jest także nasz system, co może wydawać się sprzeczne z tym co pisałem wiele razy. Ale wg mnie jest to do pogodzenia, a jedno drugiemu nie zaprzecza. Warto wiedzieć jak to wszystko działa. Że społeczeństwo nie posiada praktycznie żadnej przydatnej ani prawdziwej wiedzy. Nie może jej posiadać, bo wtedy nie chciałoby służyć systemowi, który tak wiele odbiera, nie dając w zamian zbyt wiele. Gdyby każdy był taki „mundry” i niechętny do kredytów, żeniaczki, dzieci.. To jedno pokolenie i cywilizacja upada, następuje jakaś straszna anarchia, rzeź.

Więc my robimy swoje, a inni robią swoje. O to też chodzi. Jak pozwalasz innym by byli sobą, by popełniali w nieskończoność te wszystkie głupie błędy, by byli ignorantami – to oni to podświadomie wyczuwają. Wszystko w systemie ma swoje konieczne miejsce, także te dwie postawy. Wyluzujmy więc i róbmy swoje.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Zmiana czasu jest bezsensowna, szkodzi zdrowiu i gospodarce. Po co ten cyrk?

Zmiana czasu na letni lub zimowy.. Po co ta niepotrzebna nikomu głupota?

Dziś w nocy z dnia 25 / 26 marca 2017 zmieniamy czas na letni. O godzinie 2 w nocy przestawiamy zegarki na godzinę 3. Dotyczy to oczywiście pociągów, nocnej komunikacji miejskiej, systemów informatycznych, infrastruktury, mediów i innych działów gospodarki pracujących bez przerwy. Oni muszą zmienić czas podczas pracy, my często zmieniamy dopiero rano. Lub robią to za nas nasze urządzenia, które mają automatyczną funkcję zmiany czasu. Sam pamiętam, na marginesie, jak jeszcze w latach 90-tych XX wieku mój dziadek wstawał o tej godzinie 2 w nocy i fizycznie przekręcał wskazówki zegarów, bo tak kazali w telewizorze.

Zmienianie czasu jest reliktem dawnej epoki. Obecnie reguluje ją jedna z dyrektyw Unii Europejskiej jak i rozporządzenie polskiego rządu. Apelowano do premier Szydło by nie przedłużała rozporządzenia zarządzającego zmianę czasu. Wygasało ono w 2016 roku. Jednak pomimo tych próśb, ponownie autoryzowano zmienianie czasu na kilka następnych lat. Coraz więcej ludzi i organizacji zadaje otwarcie pytanie, po co ta zmiana czasu jest przeprowadzana. Wg mnie to zwykły idiotyzm. Ale mało tego – ten idiotyzm, relikt poprzedniej epoki, ma szereg niekorzystnych skutków ubocznych.

Wymienię w skrócie niekorzystne skutki zmiany czasu, w punktach:

  1. Niekorzystny wpływ na zdrowie. Zegar biologiczny ulega rozregulowaniu. Ta godzina jednak ma znaczenie dla naszego organizmu. Tym, którzy cierpią na bezsenność, pogłębia objawy ich choroby. Sprzyja to wszystko m.in. incydentom kardiologicznym, psychiatrycznym, i innym.
    .
  2. Zdezorientowane są także zwierzęta domowe i gospodarskie, bo zmieniają się pory karmienia, spacerów i innych zabiegów wokół nich. Zmienia się także czas ciemności i czas dziennej jasności.
    .
  3. W przypadku zmiany czasu na zimowy w październiku, robi się godzinę ciemniej. Więc argument o oszczędzaniu energii elektrycznej jest gorzej niż nietrafiony. Jest on fałszywy. To oznacza także, że kradziona jest nam godzina światła słonecznego. Sprzyja to jesienno-zimowej chandrze czy wręcz depresji. Mniejsza jest ekspozycja na witaminę D3, której niedobory ma większość Polaków nawet latem. Niedobory tej witaminy, w tym te krytyczne, ma w zimie ponad 90% Polaków. Stąd polecam jej uzupełnianie w dawce 100 mcg (czyli 4000 IU – to inna jednostka) rano, razem z 200 mcg witaminy K2-MK7 wieczorem. Z kolej teraz zmieniając czas na letni, dłużej będzie jasno, co mnie bardzo cieszy, bo uwielbiam słońce i dzień. Godzina dnia, ukradziona w październiku, zostaje nam oddana. Jednak zostaje nam również ukradziona godzina snu. Jest to skutek uboczny, i trochę rozregulowuje zegar biologiczny.
    .
  4. jest to trochę tresowanie społeczeństwa. Państwo odgórnym nakazem każe ingerować Ci w coś tak stałego, jak czas. Komunikat dla podświadomości człowieka jest taki, że maszyneria administracyjna państwa jest tak silna i omnipotentna, że „słucha” się jej nawet czas. Urzędas z pieczątką, grający w pasjansa przez 3/4 czasu pracy, urasta w takich okolicznościach do roli Boga. To trochę żart, ale wiadomo.. 😉
    .
  5. Dodać należy komplikacje w nocnych pociągach. Część z nich albo staje w polu na godzinę (zmiana na zimowy), albo jest godzinę później na stacjach po przekroczeniu godziny 02:00 (przy zmianie na letni). W komunikacji miejskiej jest więcej problemów. Bo w przypadku zmiany czasu na zimowy niektóre kursy muszą być powtarzane – te z godziny 02:00. W przypadku zmiany czasu na letni, kursy z godziny 02:00 nie odbywają się. A niektóre linie mają kursy o godzinach: 23, 00, potem o 02, a potem dopiero o 04 i 05 rano. Jest to też oczywiście problem dla wszelkich systemów informatycznych i systemów infrastruktury, które z racji swojej natury działają cała dobę, 365 dni w roku. W przypadku nocnych zmian w przedsiębiorstwach, ludzie pracują albo 7 godzin, albo 9 godzin w zależności od tego jaka to zmiana czasu.

Jaki czas panuje więc w Europie i po co mamy go zmieniać?

Nawiasem mówiąc, nakazywanie ludziom by pracowali w nocy to typowe dla kapitalizmu barbarzyństwo, rujnujące ludziom zdrowie w piorunującym tempie. Ludzie pracujący na 4-brygadówce mają taką „zmianę czasu” co kilka, kilkanaście dni. Ogólnie, ta zmiana czasu to jedna wielka głupota, idiotyzm, bezsens, i powinno to być szybko zniesione. Czechy jakiś czas temu zwróciły się do organów Unii Europejskiej, by, uwaga, uwaga – ustalili, jaki w Europie obowiązuje czas. No comments.

Jeszcze w temacie czasu.. Jedna z teorii 😉 Otóż czy zauważyliście w ostatnich latach, że dni, tygodnie, miesiące i lata płyną szybciej niż kiedyś? Ma to nie mieć związku z naszym starzeniem się, a z tym, że czas się.. kurczy. Dawna doba trwa oczywiście te 24 godziny, godzina – 60 minut, a minuta – 60 sekund itp itd. Ale te jednostki czasowe nie są już tak długie jak kiedyś, uległy skompresowaniu, skróceniu. Pisałem o tym w felietonie poniżej:
Też widzisz że czas przyspieszył?! Dni i lata lecą szybciej niż kiedyś?

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

Polaków niszczy się niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!

Dlaczego Polaków trzyma się w biedzie?

W poprzednim felietonie pisałem o tym, że podstawowym problemem Polaków i całej ludzkości, jest mentalność ofiary. Ludzie działają według obłędnego programu kat-ofiara, dzieląc się zasadniczo na katów i ofiary. Każdy postęp odbywa się gdy grupy ofiar zbuntują się i powiedzą: DOŚĆ.

Zapraszam serdecznie do przeczytania tego ciekawego felietonu:
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

W Polsce ta mentalność ofiary jest bardzo silnie zaznaczona. Było wiele czynników (pańszczyzna, katolicyzm, konserwatyzm, PRL, postkomunistyczny kapitalizm) i wiele traum (zabory, dwie wojny światowe, okupacja radziecka, stan wojenny, Balcerowicz, Tusk). Lęki, traumy i mentalność ofiary silnie wpłynęły na losu Polaków. Szczególnie silnie jest zaznaczone w sferze finansów, pieniędzy.

Od 1989 roku różni politycy (Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru) wmawiali nam, że musimy zarabiać mało, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie. Powoływano się na prawa ekonomii, wolny rynek, ideologię kapitalizmu neoliberalnego. Jest to kolejna ideologia wilków wciskana swoim ofiarom. By prać im mózgi jak i usprawiedliwić złe traktowanie. Czyli po prostu niewolnictwo, wykorzystywanie ofiar (pracowników) przez katów (kapitalistów, polityków, korporacje).

Nie ma żadnej niewidzialnej ręki wolnego rynku. Wprowadzenie tej ideologii doprowadziłoby do jeszcze większego ucisku fiskalnego, bo korporacje zaraz wykorzystałyby brak regulacji. Jest to manipulacja prawami ekonomii, które są płynne i mało ścisłe. Opisywałem to w poniższym felietonie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Przestańmy godzić się na niewolnicze warunki pracy i płacy!

Obecnie trwa przebudzenie się Polaków z programu ofiar kapitalizmu. Nikt o zdrowych zmysłach nie słucha już czy to lemingów popierających Petru, czy gimnazjalistów walących konia do chińskich bajek (manga, anime) popierających Korwina. „Załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania” lub „zwiększaj kwalifikacje” – obecnie dla większości są to brednie szaleńców terroryzujących internet, a nie partnerów w dyskusji. Bo partner w takiej dyskusji powinien przynajmniej rok lub dwa uczciwie i ciężko pracować u typowego kapitalisty, by znać temat, a nie chodzić do gimnazjum i żyć z pensji mamy.

Kolejnym przejawem mentalności ofiary w kwestii finansów, jest negowanie i obrzydzanie pieniądza. Jest to przejaw dużo szerszej tendencji negowania i obrzydzania wszystkiego, co materialne. A więc także ciała i wyglądu, seksu, radości, przyjemności. Promuje się zamiast tego fałszywą, oderwaną od życia duchowość, ascezę, odmawianie sobie przyjemności, kult umartwiania się i poświęcania. Czy to dla społeczeństwa, rodziny, kościoła, państwa, rodu, gatunku itp itd.

Tak tworzy się nieżyczliwych frustratów, bo jeśli ktoś nie żyje przede wszystkim dla siebie, to nie będzie w stanie szczerze i z radością służyć i pomagać bliźniemu. Bo będzie wkurzony, sfrustrowany i będzie żyć w poczuciu, że zmarnował swoje życie, które stało się kieratem bez żadnej przyjemności. To jest wielki paradoks hedonizmu (nie mylić z destrukcyjnym egoizmem!) i altruizmu – ale to naprawdę działa. Bez zdrowej dawki hedonizmu, bez spełniania swoich zachcianek, pasji, kaprysów, nie ma altruizmu.

Pieniądze i wszelkie inne uciechy świata materialnego są obrzydzane programowo przez religie monoteistyczne. Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu z ołtarzem w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Kapitalizm nęci swych niewolników błyskotkami

Także nowe formy duchowości, np new age i niektóre interpretacje ezoteryki, negują pieniądze i inne materialne radości. Jest to kontynuacja i błędnej, patriarchalnej duchowości oderwanej od życia, i mentalności ofiary. A zasada jest jedna.. Skoro ludzie nie doświadczają bogactwa, bo ich mentalność i konstrukcja systemu taka jest, to chętnie sięgają po takie doktryny. To częsty psychologiczny „myk” – skoro człowiek czegoś dobrego nie ma, to sobie to obrzydza, neguje to, mówi że mu to niepotrzebne, że jest ponad to. Kiedyś, dawno temu, nie doświadczałem miłości, moje serce było skrajnie zamknięte. Więc wymyśliłem sobie chorą ideologię, że miłość jest zła i jej nie potrzebuję. Potem bardzo tego żałowałem, bo zdeterminowało to negatywnie kilka lat mojego życia.

Świetnie jest to pokazane na początku poniższej dyskusji z TVP Kultura z 2013 roku – „Mieć czy być„. Za czasów PRL na studiach wszyscy mówili sobie, że chcą być, być i jeszcze raz być, ach, i w ogóle ę i ą, aż sram tęczą. Natomiast każdy marzył w skrytości, by mieć. By na półkach były te wszystkie towary, co na Zachodzie. Więc mamy teraz te towary (droższe i gorszej jakości niż na Zachodzie), ale nie mamy na nie pieniędzy. Bo mentalność ofiary pozostała, więc Solidarność, Balcerowicz, Wałęsa, przekupili naiwnych Polaków tak, jak konkwistadorzy przekupywali ludy Afryki – błyskotkami.

Czym jest tak naprawdę pieniądz? Jest narzędziem. Jest neutralny. Nie jest ani dobry ani zły. To człowiek decyduje, jak użyć narzędzie. To nie broń zabija ludzi (choć to nie jest takie proste – nie popieram libertarian), i to nie pieniądz czyni zło. To wszystko robi człowiek. Bo natura ludzka jest naturą złą. Ludzkość jest gatunkiem agresywnym i ignoranckim. To, na ile wznosisz się ponad naturę ludzką i naturę tej planety – na tyle jesteś człowiekiem.

Pieniądz jest i dobry, i neutralny, i zły – w zależności od tego, jaki jest człowiek używający tego narzędzia:

-jest dobrem, gdy rodzina od zawsze żyjąca w biedzie i upodleniu, po wzroście dochodów pierwszy raz pojedzie z dziećmi na wakacje czy pójdzie do kina;
-złem, gdy staje się celem życia, sztuką dla sztuki. Mamy wtedy do czynienia z materializmem, wyścigiem szczurów;
-dobrem, gdy człowiek świadomy i pełen ciekawości świata wykorzystuje większe dochody w celu rozwoju siebie, swoich pasji, stawania się lepszym człowiekiem, pomagania;
-złem, gdy człowiek o naturze ignoranckiej za większy hajs kupuje jedynie alkohol, narkotyki, niezdrowe żarcie, i od tego się degeneruje;
-dobrem, gdy pieniądz jest i można bez przerażającego lęku po prostu sobie żyć;
-złem, gdy pieniądze zawsze brakuje, gdy jest lęk, frustracja, odmawianie sobie wszystkiego – rodzi to zło i agresję;
-dobrem, gdy mądry przywódca usprawnia system ekonomiczny i ludziom żyje się dostatniej;
-złem, gdy elity, politycy, kapitaliści i korporacje drenują zasoby i wyzyskują ludzi.

Lęk przetrwania – pisałem o nim bardzo dużo. Przez gnostyków lęk przetrwania utożsamiany jest z mitologicznym grzechem pierworodnym rodzaju ludzkiego. Lęk czy wystarczy do pierwszego, czy będzie się miało pracę, czy nie wyrzucą z domu – jest potworny i niszczący. Powoduje on chyba większość, o ile nie wszystkie zło na Ziemi. Skoro zasobów jest za mało, to od razu pojawia się pokusa by zdobywać je nieuczciwie, odbierać je innym, krzywdząc innych.

Pisałem o tym w poniższych felietonach – są to jedne z najważniejszych artykułów na mojej stronie, zapraszam:
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

Bieda degeneruje, zmusza do ignorancji i uległości

Bieda potwornie degeneruje. Ludzie biedni mają większą skłonność do agresji, przemocy, nienawiści, szerzenia podziałów, zawiści i innych typowo ludzkich wad. Z drugiej strony, bogaci też często bywają dupkami o przytępionej empatii. Jednak nie przeczy to tej zasadzie. W Polsce występuje patologiczny niedobór pieniądza. Jest to dodatkowo wzmagane tym, że wszystko u nas jest, a na tak nie wiele nas stać, jak i przez to że ceny mamy takie jak na Zachodzie.

U nas elitą i wzorem do naśladowania są korporacyjne lemingi. Zarabiają równowartość tego, co zarabia Turek w zardzewiałej budzie z kebsami w Berlinie. Mają kilka kredytów, w tym hipoteczny, którego mogą nigdy nie spłacić. Więc jest lęk o przetrwanie, czy starczy do pierwszego, czy nie wyrzucą z mieszkania gdy Frank wzrośnie. I zazdroszczą biedniejszym, że dostali 500+ na dziecko i przez to pracodawcy – święte, roszczeniowe krowy – muszą podnosić pensje. To też jest bieda, to też jest mentalność ofiary, tylko z nieco wyższą pensją, kredytami i pracą po 12 godzin na dobę. I też jest tam lęk przetrwania.

Popatrzmy na piramidę potrzeb Maslowa. Najważniejsza jest potrzeba materialnej stabilizacji. Potem są potrzeby wyższe. Jeśli nie ma zapewnionej materialnej stabilizacji, to siłą rzeczy człowiek, zlękniony i sfrustrowany, nie interesuje się innymi potrzebami. W kieracie dnia codziennego – długiej i słabo opłacanej pracy, dzieci, kredytów itp – nie ma na to czasu i sił. Np na kulturę, sztukę, zdobywanie wiedzy i kompetencji, naukę, hobby i pasje, medytację, duchowość.

Człowiek zredukowany do roli bydlęcia walczącego o przeżycie

Człowiek zostaje zredukowany do roli bydlęcia panicznie zabiegającego o michę. A z rozrywek zostaje mu tylko piwo i mecz, lub telenowela. Wie to każda elita i tak konfiguruje system, by lęk przetrwania i cierpienie z nim związane było jak największe. Nie, nie są to prawa ekonomii, nie jest to niewidzialna ręka wolnego rynku. Jest to cyniczna manipulacja i sabotaż, mający utrzymać masy w ciemnocie i biedzie.

Z drugiej strony, popatrzcie jakie wyniki dał szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby nie było tych wszystkich negatywnych bodźców, to ludzkość by się bardzo zdegenerowała. Natura większości ludzi jest taka, że degeneruje ich wszystko. I bieda, i potencjalny dobrobyt. Biorąc pod uwagę nawet regułki psychologiczne – większość nie nadaje się do związku i rodzicielstwa. Z większością ludzi są tylko problemy, bo żyjemy na planecie małp, gdzie rządzi ignorancja, bierność i prawo silniejszego. Opisywałem ten eksperyment w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zdrowe podejście do pieniądza.. Czyli co?

Potrzeba nam zdrowego i asertywnego podejścia do pieniędzy jak i do uciech świata materialnego. Pieniądz jest dobrem, jeśli nie staje się obsesją wyścigu szczurów i nie służy do krzywdzenia drugiego człowieka. Ciało jest świątynią w której mieszka dusza – trzeba dbać i o wygląd, i o zdrowie. Seks i miłość są piękne, jeśli spotykają się dwie osoby o wysokiej mentalności. A dusza wcieliła się w Twoje ciało także po to, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i przyjemności. Nie urodziłeś się po to, by żyć w ascezie, biedzie i fałszywie pojmowanym poświęcaniu się. Nie urodziłeś się też po to, by słuchać kaprysów i żądań chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa. Które hołduje przecież najniższym możliwym instynktom i wartościom.

Nie ma już powrotu do wymiany barterowej, która była domeną kultur prymitywnych. Pieniądz to starożytna już reforma ówczesnego systemu. Przyniosła ona dobre jak i złe następstwa. Nie ma też powrotu do jakichś eko-lepianek z patyków i błota. Bo to cywilizacja i technologia umożliwia nam choćby przeżycie. Przecież kiedyś zdecydowana większość dzieci nie dożywała 18 roku życia. A umrzeć można było od byle drobnostki takiej jak wyrostek lub stan zapalny od zęba. To było przecież takie eko, takie organic, takie bio, takie zgodne z matką naturą..

Pieniądz, cywilizacja, technika, nauka, medycyna, robotyzacja nie są problemem samym w sobie ani nie są z zasady złe. Zła i agresywna jest człowiecza natura, która jest prostym odwzorowaniem natury całej planety. Czyli matrixa. Cząstkę matrixa – tego zwierzęcego, bezdusznego systemu – nosimy wszyscy w sobie. Matrix to nie tajne organizacje, nie politycy ani inni „oni„. Matrix to my sami, nasza ignorancja, bierność, agresja, pożądliwość i popędliwość, wiecznie rosnące pragnienia. Póki się z tym nie uporamy, póty zawsze politycy i kapitaliści będą skurwysynami. I zawsze będą jacyś illuminaci czy masoni. Jak nie Ci obecni, to jacyś inni.

Ważne jest to, by demaskować i odsuwać od władzy tych polityków, którzy gloryfikują niskie pensje i obecny status quo. I tych z prawicy (Korwin) i tych z centrum (PO) i tych z lewicy (a raczej pseudo-euro-lewicy – Nowoczesna). Bo pomimo kosmetycznych różnic, służą oni temu samemu systemowi. Zrozummy, że bez pieniędzy trudno o dobro, trudno o wartości. Większość ludzi bieda degeneruje i czyni ich skurwysynami. Ludzie mający jakiś tam kręgosłup i większe oczytanie, przez biedę będą zlęknieni i sfrustrowani tym, że nie mogą się uczyć, rozwijać i spełniać marzeń.

Oby nie było tak, że ostatni Polacy uratują się, emigrując do kraju, gdzie da się normalnie żyć. I będą tam nieraz do końca życia leczyli traumy i rany, jakich zaznali na tej ziemi. Zaś reszta która tu zostanie, pewnego dnia stwierdzi, że ich kraju już nie ma. Dlatego tak ważne jest porzucenie mentalności ofiary, także jeśli chodzi o finanse. Bowiem jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca. Jaka mentalność narodu, taka jego sytuacja ekonomiczna, taka jego empatia, ucywilizowanie.

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.org/wsparcie/

 

%d blogerów lubi to: