Felietony i artykuły autorskie

CZY FEMINISTKI MAJĄ RACJĘ O PATRIARCHALNEJ OPRESJI?

Feminizm, red pill, MGTOW: sekrety wojny płci

Czy rację mają ekstremalne feministki, mówiące o patriarchalnej opresji, która nadal trwa, pomimo rządów ekstremalnie lewicowych, które robią wszystko to, by ułatwić kobietom życie?

Czy mają racje ekstremalne męskie doktryny (red pill, MGTOW, incele), którzy uważają, że teraz mężczyźni są prześladowani, a feminizm nie tylko odebrał im ich prawa, ale narzucił podwójne obowiązki? Czyli zarówno te „męsko-patriarchalne”, jak i te „nowe”, z ery emancypacji?

Powstaje przy tym wiele sporów, nieporozumień, agresji i nietolerancji. Radykalne feministki nienawidzą mężczyzn, są pełne pretensji, traktują partnerów gorzej, niż niefeministyczne kobiety. Zaś radykalni mężczyźni skupieni na tych powyższych doktrynach (red pill, MGTOW, incele), często stają się przerażeni, i bywa, że niszczą sobie satysfakcjonujące relacje, z kochającymi ich kobietami. Szczególnie szkodliwe są pod tym względem „samcze” fora dyskusyjne, gdzie skrzywdzeni lub zaburzeni psychicznie ludzie nawzajem nakręcają się w spirali strachu i nienawiści. Prym pierwszeństwa wiedzie w tym forum niejakiego Marka Kotońskiego o nazwie „Bracia Samcy”, gdzie radzi się radykalne posunięcia w kwestiach związkowych. Wielu mężczyzn utraciło w ten sposób kochające kobiety, są o tym świadectwa.

Po pierwsze, nakręcanie się z podobnymi, skrzywdzonymi lub zaburzonymi psychicznie ludźmi, nie tylko Ci nie pomoże, ale najczęściej zryje Ci beret. Po drugie, takie problemy rozwiązuje się na psychoterapii – np tej indywidualnej, lub terapii par. Innej metody o potwierdzonej skuteczności nie ma.

Feministki narzekające na patriachat vs skrzywdzeni mężczyźni z red pill i MGTOW

Kto więc ma rację? Prawda nie tyle leży po środku, co jest bardzo, ale to bardzo złożona. W całym swoim życiu możesz spotkać najróżniejszych ludzi. Dobrych, przeciętnych jak i złych. Mądrych jak i głupich. Karierowiczów jak i wyluzowanych. Empatycznych jak i kierujących się swoim zyskiem. I tak dalej. Jeśli masz jakieś nieuzdrowione traumy, to cały czas przyciągasz tych złych. Zastanów się nad tym, człowieku..

Więc tak:

  1. Przez całe millenia istniała ciężka, i często mordercza praca mężczyzn. Ponad siły, za głodowe stawki, w której często oni ginęli, lub byli tak wykończeni pracą całymi dniami, że umierali w wieku zaledwie 40 lat. Tak jest do dziś – miliardy harują ponad siły dla garstki bogaczy. Kiedyś rzymskie niewolnictwo. Potem feudalizm, czyli niewolnictwo wobec króla, księcia, kleru, szlachty. Dziś kapitalizm, czyli ciężka praca na fabryce, w korporacji, w biurze lub w firmie, itp. Ciężka i mało płatna praca na bogactwo elit, jak to jest od zawsze. Nawet wzięty programista zarabiający te 7000 zł i uważający się za Bóg wie kogo, gardzący robolami i głosujący na Ryszarda Petru lub PO, i tak dostaje ochłapy. Gdyż dzięki jego eksperckiej pracy firma zarabia kilkadziesiąt razy więcej, zaś mu daje tylko te 7000 zł. Poza tym mężczyźni po godzinach pracy mieli obowiązki rolne, gospodarskie, rzemieślnicze. Często ginęli na wojnach, na polowaniach, przy pracy na roli, przy napadach bandytów. Nie mieli lekko i nie mają lekko do dziś.
    .
  2. Przez całe millenia kobiety były traktowane jak ludzie gorszej kategorii, lub jeszcze gorzej. W uwielbianym przez feministki islamie kobieta do dziś ma status taki, jak zwierzęta gospodarskie – ot paradoks. Padały ofiarą dyskryminacji, sztywnych norm społecznych, gwałtów i przemocy. Nie mogły pracować, działać publicznie, głosować. Były poniewierane, obrażane, nie mogły się skarżyć na swój los. Był wychowywane na mamuśki i na słodkie idiotki, i stąd wziął się ludowy mit, że kobiety są głupsze. No, skoro rodzice od dziecka tak im programowały podświadomość i nie wychowywały je na silne i niezależne, to czego się dziwić? I w pewnym momencie kobiety się wkurwiły i zbuntowały. I bardzo dobrze, bo świat potrzebuje teraz i silnych mężczyzn, i silnych kobiet. Jednak siła mężczyzn nie może brać się ze słabości kobiet, jak i siła kobiet nie może brać się z gnojenia mężczyzn. Potrzebujemy zdrowej równowagi. Minie jeszcze kilka pokoleń, zanim ta wojna płci wygaśnie, a wszystko się ucywilizuje.

.

Ciężka praca mężczyzn dla elit i dyskryminacja kobiet

Żywot ogromnej większości ludzi w przeszłości nie był przyjemny ani kolorowy. Ciężka i mordercza praca u szlachcica, kleru, w wojsku u mężczyzn, jak i ciężka praca w domu i dyskryminacja u kobiet. Nikomu, powtarzam nikomu dobrze się nie żyło, oprócz wąskiej elity, która obfitowała w bogactwa i przepych.

Teraz mamy więcej wolności, swobody jak i poszanowania naszych praw. Jednak ciężka i mało płatna praca jest faktem. Wojna płci trwa w najlepsze, niszcząc życiorysy i łamiąc ludziom serca. Kobiety w swojej świadomości zbiorowej mają poczucie krzywdy i chęć odwetu na mężczyznach, a mężczyźni uważają, że są coraz bardziej pokrzywdzeni i dyskryminowani przez lewicowo-liberalne elity.

Dodatkowo, elity podczas rewolucji feministycznej nie uczyły kobiet, jak być silne i zaradne, bo a nuż by się okazało, że ludzkości otworzyłyby się oczy. Ale tworząc coraz bardziej radykalne fale feminizmu tworzyli bunt i wkurwienie kobiet na mężczyzn. To lewicowo-liberalne elity stworzyły wojnę płci, bo podzielonymi i nienawidzącymi się obywatelami łatwiej się rządzi.

 

Elity napuściły kobiety na mężczyzn by łatwiej rządzić skłóconym społeczeństwem

Co mają wspólnego:

-wojujący feminizm i napuszczenie kobiet na mężczyzn;
-wytworzenie przez media nierealnych oczekiwań i wymagań względem płci odmiennej;
-stworzenie portali randkowych i „tinderyzację relacji„, które doprowadziło do ich zniszczenia i wykluczenia dużej liczby ludzi;

-dokręcenie śrudby w postaci poprawności politycznej i powoli tworzącej się czwartej, już „eugenicznej” fali feminizmu;
-stworzenie ekstremistycznej, męsko-prawicowej przeciwwagi dla feminizmu (incele, beta-uprising, MGTOW, red pill) i napuszczenie mężczyzn na kobiety?

.

Z:

-napuszczeniem chłopów na panów (1917) i Niemców na „innych” (lata ’30 XX wieku)?

Ci, którzy stworzyli drapieżny feminizm, stworzyli również nierealne wymagania obu płci względem siebie (Hollywood, teledyski, kolorowe magazyny itp). Przez to doprowadzili kobiety do skołowania i rozpaczy, a mężczyzn do wkurzenia. Potem dokręcili śrubę w postaci poprawności politycznej. Następnie zniszczyli sferę relacji matrymonialnych tworząc portale randkowe, które promują wygląd (a ładnych jest niewiele mężczyzn, co rodzi ich odrzucenie i frustrację)

Potem Ci sami ludzie, korzystając z upadku ich liberalnej agendy, stworzyli ekstremistyczne „męskie”, „prawicowe” ruchy, takie jak incele czy beta uprising. I mamy materiał na najdotkliwszą wojnę – wojnę płci, dotykającą same serca cierpiących na niej ludzi. Ten sam schemat stosowali w 1917 przy napuszczaniu proletariatu na „panów”, jak i w latach ’30 XX wieku przy napuszczaniu Niemców na wszelkich „innych”.

.

jarek kefir

Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

3 odpowiedzi »

  1. artykul zupelnie wyklucza inne podejscie do tematu. mozna miec przeciez weekendowa kochanke/kochanka, realizowac sie w swych mazeniach i nie brac udzialu w tym calym zamieszaniu. nie czuc sie jak polowka lecz jako calosc. moj sasiad (ksywa Sultan) zyje z kilkoma kobietami w poliamorii, dogaduja sie swietnie a jest przeciez tyle innych kombinacji. mozna sie tylko onanizowac albo chodzic do studentek a potem miec czas na ukochany sport bez rycia beretu przez malzonke abo byc wyluzowana laska i miec samobiezny bankomat plus kilku jurnych kochankow na boku. po co zaraz ta frustracja?

  2. Chociaż nie trawię strasznie dużej liczby feministek, bo moim zdaniem często kłamią i przesadzają, to czasem niestety mają rację. Chodzi o to, że kobiety są słabsze fizycznie i są frajerzy, którzy to wykorzystują.
    Tak samo nie popieram całego ruchu LGBT ale wiem dobrze o tym, że osoby np homoseksualne są bite, gnebione, zastraszane i strasznie opresjonowane psychicznie tylko ze względu na swoją orientację. Tego nie toleruję i nie mam zamiaru komukolwiek pozwolić linczować jakiejś osoby ze względu na orientację. Problem zaczyna się przy zmianie płci lub transseksualistach. Tutaj mam wrażenie, że robią to dla zabawy, dla korzyści może lub czasem są to osoby z problemami, które powinny rozwiązać u lekarza na rozmowie ale nie zmieniając płeć fizycznie…. też nie pozwolę na lincz ale tutaj uważam, że po prostu rodzą się faceci z wrażliwością lub kobiety męskie i to wszystko ale zmiana płci……..

    • I odnośnie artykułu, jak zwykle, wnikliwe przemyślenia zamiast stawania po którejkolwiek ze stron, gratuluję 🙂

      Oczywiście wojna płci jest faktem, ale nie jest to wojna typu dwa zwaśnione narody nienawidzą się od zawsze i idą na wojnę, tylko wojna typu – ktoś wmówił jednym i drugim, że mają się nienawidzić i skłamał ich, że nienawidzą się od zawsze i tym sposobem zmusił ich do pójścia na wojnę, kłamstwem wstrętnym i manipulacją.
      Kontrolowany chaos, gdzie wszystkie możliwe scenariusze są wnikliwie przeanalizowane i dlatego nic nie zaskoczy tych, którzy wywołali ten chaos… To straszne realia w których przychodzi żyć wszystkim, którzy nie są u władzy. I to od tysiącleci (wierząc w oficjalne wersje historii, którą nam się przedstawia), ale na pewno od setek lat.
      Pociesza mnie to, że większość osób na marszach kobiet,lgbt, aborcja, kod, obywatele rp itd, to są te same „mordy” , czyli w TV wygląda na solidną mobilizację a faktycznie to kreowane ruchy, opłacane osoby i wychodzi na to, że mało osób tak naprawdę „połyka haczyk”.
      Z drugiej strony marsze dla rodziny (200 tysięcy osób w całej Polsce), marsz niepodległości (250 tysięcy osób w Warszawie), to są inicjatywy obywatelskie (pomimo starań PiS, że niby pod ich patronatem) , więc te inicjatywy powoli stają się silniejsze niż mocno opłacane rządowe czy opozycyjne działania. Takie przemyślenie na koniec 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.