Bareizmy

ANTYSYSTEMOWIEC vs NORMALNY: O WYŚCIGU SZCZURÓW

Antysystemowiec vs normalny, szokujący dialog 😉

Do napisania tego artykułu skłoniła mnie lektura poniższego obrazka. Wg niego każdy ma swoją górę lodową, każdy ma swój krzyż. Wkleję również fragment komentarza Czytelnika, który również swój wkład w dyskusję wniósł. Najpierw ów komentarz:

Cytat: „Niestety jeszcze dekady temu albo nawet i 10 lat temu, wyścig szczurów nie był tak intensywny jak teraz.
Może było bezrobocie 20% ale pracujący już utrzymywał siebie i rodzinę z pensji. Ten bez pracy, bez problemu zarabiał dobre pieniądze za granicą.

Ten bez pracy w Polsce mógł utrzymać się nawet z szabrowania ziemniaków po polach (albo pracy na polach na czarno bez wypłaty – za jedzenie), hodowli zwierząt gospodarskich i spożywania tego co te zwierzęta oferowały, zbierania złomu, puszek i innych surowców wtórnych.

Teraz nawet jedzenie dla tych zwierząt jest drogie, pól uprawnych jest coraz mniej, bo sprowadzamy jedzenie zza granicy. Walczy się w ten sposób z tzw. szarą strefą. Ale czy na pewno? Czy nie walczy się czasem z ludźmi, którzy dzięki temu byli w stanie coś zjeść? Podnosi się im czynsze na wioskach, opłaty za wodę, gaz, ogrzewanie i prąd. Zwalcza się piece węglowe chociaż wiadomo, że spora część społeczeństwa musi ogrzewać się nawet i śmieciami albo zamarzną. Czy zanieczyszczają środowisko? Prawdopodobnie tak, ale czy to oznacza, że mamy pozbawić ich ogrzewania tylko dlatego, że nie stać ich na opłacenie rachunków? Rząd tak bardzo im pomaga wyjść z ubóstwa, że dodatkowo usuwa linię autobusowe z ich wiosek do miast, aby całkiem byli odcięci od świata. Wielkie fabryki oddalone o dziesiątki kilometrów od ich wioski, żądają od takich pracowników posiadania własnego środka transportu do pracy, a ich nie stać nawet na egzamin na prawo jazdy.

Ci „szczęśliwcy” z małych i dużych miast znajdują pracę. Coraz trudniejsza, coraz szybciej wykonywane zadania, coraz więcej obowiązków, coraz więcej pracy, coraz więcej stresu i czasu spędzonego w pracy, coraz wyższe normy. Coraz mniej warte pensję. Rachunki rosną o 5% rocznie, nieruchomości ok. 10% (zależy od miasta), usługi o 5%+ rocznie, produkty spożywcze i chemia 3-5% rocznie, paliwo nawet szkoda gadać, sprzęt wyposażenia mieszkania domu i ogrodu nawet 30% wzwyż, a do tego ukryty podatek czyli inflacja.”

Autor: Wariat

Studium globalnego upadku systemowego. Dlaczego jakość życia zaczęła się pogarszać i coraz bardziej to widać? Warto byś przeczytał artykuł, który rozpoczął przemyślenia na temat pogarszającej się sytuacji na świecie:
Wyścig szczurów jest nie do wygrania, uświadom to sobie!

A teraz obrazek o systemie. Nie wiem, kto jest jego autorem:

.

Dialog pomiędzy antysystemowcem a normalnym:

-Wiesz co? Oglądałem w TV jakąś „gównoreklamę.” Treść mniej więcej tak:
Dom to nie tylko cztery kąty. To emocje, przeżycia, chwile. To radość, miłość i szczęście. Aby tego zaznać, kup farby do ścian z naszej limitowanej kolekcji.”
No serio? Aby zaznać miłości i rodzinnego szczęścia, wystarczy TYLKO kupić kilka puszek farby?! Ona ma jakieś magiczne właściwości, ta farba? I jaka limitowana kolekcja? Kilkanaście milionów puszek schodzących z fabrycznej taśmy rocznie, i to jest limitowana kolekcja, w domyśle dostępna tylko dla jakiejś elity?

-Nie masz większych problemów? Czy musisz „filozować” i rozmyślać o pierdołach? Lepiej zajmij się życiem realnym, chory typie!

-Czemu mnie obrażasz? Mam życie realne, prywatne.

-Z tymi zarobkami mówisz o życiu realnym? Tylko popatrz na swoje konto w banku.

-A Ty masz to życie realne, o którym mówisz? Przecież nie ma Ciebie w domu od świtu do siódmej wieczorem. Nie masz ani życia realnego ani pieniędzy, bo po odliczeniu rat kredytów z Twojej wypłaty zostaje tyle, co mi!

-Czemu mnie obrażasz, antysystemowcu Ty?

-Kurwa, nie pierdol, chodź na piwo, człowieku.

-Nie mam dziś czasu, zarobiony jestem, w sobotę też nie, bo teście przyjeżdżają. Ale może za dwa tygodnie.

-No, mam nadzieję, że w końcu się ustawimy i powspominamy stare czasy.

.

Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Poniżej przedstawiam sposoby wsparcia moich akcji uświadamiających:

1. Wpłaty z Polski na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

2. Wpłaty z zagranicy na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
(PKO Bank Polski)
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

3. Wpłaty na Pay Pal: kliknij na poniższy obrazek:

4. Mikro darowizna:

Możesz wpłacić maleńką kwotę, korzystając z okienka „mikro darowizna”, które znajduje się w lewej kolumnie mojej strony. Wybierz liczbę mikro darowizn (jedna, dwie, trzy, cztery lub więcej) a potem kliknij na ikonkę Pay Pala lub karty kredytowej obok. Jedna darowizna to pięć złotych, dwie darowizny to dziesięć złotych, i tak dalej. Takie wsparcie też się liczy, i to bardzo!

Reklamy

2 odpowiedzi »

  1. „Jeśli chcemy zmienić społeczeństwo, musimy zmienić jednostkę. Społeczeństwo samo w sobie nie istnieje ( … ) Wszędzie można spotkać kogoś, można spotkać jednostkę. Społeczeństwo jest tylko zbiorczą nazwą bez związku z rzeczywistością, pozbawioną substancji. (…)żadna rewolucja nie zmieniła jeszcze człowieka, ale wydaje się, że wcale tego nie zauważyliśmy .Nadal myślimy w kategoriach rewolucji, zmian społecznych, administracji, biurokracji, prawa i systemòw politycznych. Feudalizm, kapitalizm, komunizm, socjalizm, faszyzm … wszystkie te systemy były na swój sposób rewolucyjne i wszystkie one upadły -upadek jednoznaczny, ponieważ człowiek pozostał ten sam. ( … ) .Bunt jest wciąż wymiarem niezbadanym. Musimy być buntownikami, a nie rewolucjonistami. Rewolucjonista należy do sfery ziemskiej; buntownik i jego bunt jest święty. Rewolucjonista nie może istnieć samodzielnie: potrzebuje tłumu, partii politycznej, rządu. Potrzebuje władzy, a władza demoralizuje. W szczególności władza absolutna korumpuje w sposòb absolutny. Wszyscy rewolucjoniści, którzy byli w stanie przejąć władzę, zostali skorumpowani. Nie byli w stanie zmienić charakteru i natury władzy oraz jej instytucji ;władza zmieniła ich i ich umysły, przekupiła ich. Społeczeństwo pozostało takie samo,zmieniły się jedynie nazwy. Świat poznał nielicznych buntownikòw.” OSHO

  2. Nie oszukujmy się, elity też pracują bardzo ciężko i często w pocie czoła.
    Jest trochę jednak różnica właśnie między władzą, prestiżem , wypłatą i jałmużną.

    Władza daję i prestiż i duże pieniądze, burzę oklasków, darmowe posiłki w najlepszych restauracjach, najlepsze spektakle , premiery i przyjęcia na cześć władcy. Darmowe wakacje, najlepsze hotele, pobyty w miejscach niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika. Służba, czyli ludzie, którzy piorą, gotują i koszą trawnik za ciebie. Zrobią za kogoś zakupy i dobiora tylko najzdrowsze jedzenie, które wcześniej zalecił najlepszy dietetyk w kraju, specjalnie pod numer pesel owego elitarzysty. Wszystkie nasze żarty są śmieszne, a jak ktoś się nie śmieje, to znaczy, że do nas nie pasuje. Możemy spotkać każdą prestiżową osobę ze świata sportu, nauki, biznesu, prawa , nawet świadka przestępczego, a oni będą kłaniać się nam w pas. To jest władza, tego nie wolno stracić.

    Prestiż to już trochę więcej stresu, w końcu pod kimś się znajdujemy w hierarchii, szybko można stracić to, co się posiada, a także przychylność innych prestiżowcow z klubu oraz sponsorów z grupy władzy, która gdy czegoś wymaga, to musimy za nimi biec. Ciągle praca, wynika z niej tyle, że nie tracimy statusu.
    Jest jednak parę plusów, czasem złapiemy się na jakieś szkolenie na Seszelach, znajomy da nam zniżkę na willę i załatwi tańszy kredyt. Wystawi nam dobrą kancelarię adwokacką, doradców finansowych, kolega da upust w salonie na nowy model samochodu, w końcu chcę on mieć takich prestiżowych kolegów i zależy mu na znajomości. W domu też nie wykonujemy wszystkich czynności, stać nas na sprzątaczke jeżeli żona też zarabia, a jeśli nie to niech ona wyłoży coś od siebie. Czasem dostaniemy zaproszenie od władzy na jakiś spektakl i możemy załapać potężne kontakty, przydadzą się w razie potknięcia.

    Wypłata zachęca do dalszej pracy, samorealizacji , wszystko aby w końcu osiągnąć prestiż. Przecież cały czas widzę te skrojone na miarę stroje. Gdyby tylko, któryś prestiżowy tak wyciągnął rękę i zaprosił do klubu. Ale nie ma czasu na stop. Tyle dylematów. Kredyt i jedno miejsce, czy wynajem w wysokim standardzie? W razie awansu lepiej wynajem, będę bardziej mobilny jeżeli przeniosą mnie do stolicy. Zastanowię się później, jest weekend i chcę go spędzić w dobrym gronie, podobno znajomi znaleźli ciekawy klub z dobrą muzyka, za dużo pieniędzy nie zostało, bo sporo poszło na ubezpieczenie samochodu. Oszczędności leżą na lokacie. Przeplacilem za auto, bo nie znam fachowca od motoryzacji ale odbije sobie za parę miesięcy. W domu brakuje trochę zakupów i nie jest zbyt czysto, nie miałem ostatnio czasu się tym zająć. Posprzątam jutro a zjem coś dobrego na mieście. Szef wysyła na kolejne szkolenia, dobrze, że płaci ale póki co, to tylko więcej obowiązków dokłada i więcej wymaga. Niedługo urlop i wakacje – Tunezja. Za parę miesięcy Nowy Rok i wyjazd na narty. Czeka dużo pracy aby to osiągnąć ale mus to mus, muszę się pokazać byłej, że dalej sobie radzę.

    Jałmużna to już ostatni etap rozwoju (lub pierwszy). Wiem, że pod jałmużną są kolejne ale nie chcę nawet wyobraźnią sięgać do głębin społecznych – to już nie etapy rozwoju, tylko społeczne wykluczenie. W każdym razie, jałmużna, pensja, której ktoś tam nam zazdrości, przynajmniej z tego co czytam na wykresach i sondażach, to tak wynika, niektórzy mają mniej na całą rodzinę.
    Starczy na telefon, kartę, Internet. Po jakimś czasie kupię nawet jakieś auto. Ze znajomymi wychodzę często i wydaję prawie wszystko, albo siedzę tylko w domu odkladając każdy grosz – kiedyś trzeba mieć te 10% wkładu własnego do mieszkania. Mieszkania idą w górę, toteż więcej trzeba odłożyć, z resztą nie wiem kiedy znowu podupadne na zdrowiu i znowu trzeba będzie się leczyć. Jak szczęście dopiszę, to za kilka lat uzbieram na wkład własny i zdobęde zdolność kredytową. Jak nie, to trzeba poszukać zaradnej drugiej połówki, we dwójkę zawsze taniej i można więcej odłożyć. Czasem pójdę do kina, chociaż wolę oglądać na cda, to jednak jakoś kusi. Jakbym miał więcej pieniędzy to bym się nie zastanawiał. Szkoda, że nie mam tyle co kierownik, jego pewnie stać na mieszkanie w kredycie i to w ścisłym centrum. Po pracy tragedia trochę, zakupy, zrobić obiad, pranie, wszystko musi być na tip top, aby nie jeść za dużo na mieście, wychodzi kilka razy drożej a nie ma takich funduszy. Mieszkanie trzeba posprzątać i znowu na zakupy. Tanie produkty, bo więcej zjem, czasem warzywa i owoce. Ogólnie to czuję się jakbym pracował z 60h tygodniowo, w domu więcej obowiązków jak w pracy. Nie mogę się wyspać a w pracy muszę dawać z siebie wszystko, niedługo kończy się umowa i chcę kolejny rok. Mandat….cholera, drugi w ciągu 3-ech miesięcy, nieodpłata za wodę i gaz…, jednak nici z odkładania. W sumie to drugiego mandatu nie splace, pożycze od znajomych lub wezmę chwilówke. Dadzą chyba drugą, skoro pierwszą spłacam regularnie. Zostało 5 stów, z 3 tysięcy na wakacje. Eh…kiedy kolejne wakacje, na pewno nie w tym roku, szykuję się wesele a ja nie mam nawet na prezent.

    No i taki wyścig szczurów jest. Poniżej oczywiście nawet i z 50% pozostałych w społeczeństwie, ciężko myśleć o tym jak żyją i sobie radzą. Oni są wykluczeni z tego wyścigu , a mimo to biegają szybciej od innych szczurów. Ciężej i trudniej, dochodzą nałogi, choroby, wiecznie nieszczęście. Często dobra mina do złej gry. Oni natomiast marzą o rozpoczęciu wyścigu. Wyobrażają już siebie na starcie, gdyby tylko nie bieda, choroba czy nałóg, albo po prostu słabo płatna praca. Pogardzani bardzo często przez uczestników wyścigu. Wolą nie wystawiać ręki po pomoc, bo dostaną kopa. Czasem wystarczy drobna chociaż pomoc ale spojrzenia mówią wszystko – sami są sobie winni. Więc zamykają się w swoim gronie, same swojaki. Każdy inny jest obcy. Podatni na sugestie, naiwni. Wypłata często regularna ale starczy tylko na opłaty. Zero przyjemności, chyba, że upić się w trupa.

    I tak każdy, na każdego z góry czy to z dołu patrzy i gardzi lub zazdrości. Może warto jeszcze wspomnieć, że u władzy jest te 0,1-1% społeczeństwa, prestiż to 1-5%, wypłata to 6-15%, jałmużna to 16-50%, a reszta nawet wyścigu nie może zacząć, a nawet nie wie, że wyścig nic nie znaczy. Może nawet więcej niż 50% ich jest. Wyścig zawsze prowadzi do wykluczenia, bo polega na rywalizacji. Tylko, że ten wyścig jest ustawiony z góry. Zwycięzcy grają na kodach i spijają śmietankę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.