Felietony i artykuły autorskie

„CO PAN TAM WIEZIESZ!” Szokująca historia z polskiej wsi [OPOWIADANIE]

„Panie, co pan tam wieziesz!” Szokujące opowiadanie o…

Pewnego razu na wschodniej ścianie Polski, traktorzysta wiózł za sobą ogromną cysternę do Warszawy. Wiadomo, zlecenie jak zlecenie, przewóz jak przewóz, ale z tą cysterną był jeden problem.

Otóż jej zawartość strasznie śmierdziała. Ba! Mało powiedziane! Przez całą trasę jak i wiele godzin po jej pokonaniu przez traktor, utrzymywał się duszący, wręcz szczypiący w oczy odór szambiarki. To było po prostu nie do wytrzymania.

Oczywiste jest też to, że policja nie wyjedzie do smrodu, bo ktoś sobie wiezie cysternę z szambem. Szczególnie na rolniczych terenach. No bo jak w sumie ocenić „poziom nieprzyjemnego zapachu?” Nie ma jednoznacznych kryteriów, tak jak w przypadku np poziomu czadu czy smogu. Ale ilość zgłoszeń była bardzo duża. Kilku ludzi zgłaszało również dolegliwości zdrowotne, takie jak mdłości czy palpitacje serca. Regionalna policja podjęła decyzję, że zanim sprawę zgłoszą do Komendy Głównej, i być może również do jednostki antyterrorystycznej (kto wie?!), zbadają sprawę sami.

Zmobilizowano kilka patroli policji i jeden wóz lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej. Mijały minuta za minutą, a ilość zgłoszeń na numer alarmowy 112 niepokojąco rosła. Atmosfera w sztabie zrobiła się nieco nerwowa. Jeśli okaże się, że to jest jakaś grubsza sprawa, to mogą beknąć za to, że nie zaalarmowali od razu odpowiednio przeszkolonych jednostek. Np tych od zagrożeń chemicznych czy biologicznych.

.

Nerwowe dwie godziny, podczas których nie można było namierzyć źródła potencjalnego skażenia minęły, gdy jeden z wozów policyjnych zauważył traktor powoli i z mozołem popierdalający szosą nr 637 z Sokołowa Podlaskiego do Warszawy. Szybki manewr wymijania tego pojazdu był wykonywany z włączonym kogutem, czyli na sygnale. Został on zakończony, gdy jeden z policjantów, pan Krzysiek, powiedział do kierowcy, trzymając w dłoni odbezpieczony pistolet:

-Prawo jazdy, dowód rejestracyjny i dokument identyfikacyjny. Powoli. PO-WO-LI!

Zszokowany traktorzysta wręcz zaniemówił. Jednak pomimo policyjnej broni wycelowanej w niego, zachował się w miarę spokojnie, gdyż kierując tym pojazdem ze śmierdzącą zawartością, nosił maskę przeciwgazową. Jednak ta chwila nie trwała długo.

-Gleba, pe*dalski śmieciu!

Drugi policjant, pan Józef, nie był tak kulturalny, jak jego kolega. Szybkim ruchem zerwał maskę przeciwgazową z twarzy jegomościa z traktora. Ukazała mu się twarz zwykłego polskiego Janusza, żadnego tam biologicznego terrorysty, czy w ten deseń. Wtedy mocno wkurwiony gliniarz sprzedał mu sążnisty i zamaszysty cios z pięści. Prosto w szczękę. Po prostu petarda. Wiadomo, morda nie szklanka, nie stłucze się, a ta twarz wyglądała na taką, jak by na niejednej popijawie bywała. Jednak jak zawsze w takich sytuacjach, jest to niemałe zaskoczenie. Koniec końców krewki traktorzysta został konkretnie zglebiony na drodze i skuty kajdankami.

-Panie, nosz kurwa no! Przecież to tak jebie, że nie da się wytrzymać! Miejże pan litość!

Krzysiek chciał zagaić rozmowę w miarę kulturalnie, ale niezbyt mu to wyszło.

-Panie, a co mnie to gówno obchodzi że jebie, no, zlecenie jak zlecenie, mam zawieźć to i wracam na swoje śmiecie!

Odpowiedź Janusza z traktora, który teraz stał skuty pomiędzy dwoma policjantami, wcale ich nie zadowoliła.

-Dokąd pan wieziesz to szambo?! A wiesz pan, że za terroryzm jakiś czy coś to wysokie kary są?! Będziesz garował do końca świata i o jeden dzień dłużej, kurwa jego jebana mać!

Józef, bluzgający gównem jak szewc i nerwowo wymachujący policyjnym lizakiem, sprawił, że traktorzysta zaczął sypać.

-Wiozę to na targi piw kraftowych do Warszawy, kurwa! No wiesz, ja tam normalny zwykły człek jestem, jak pyfko se pije to cyk! Cztery Perełki Export lub Perełki Chmielowe. Normalnie, jak człowiek lubię się napić piwa. Z kulturką. Ale są tacy jedni, co takiego piwka nie wypiją, tylko muszą mieć jakieś w chuj wyjebane udziwnienia! Pszeniczne, niepasteryzowane, niefiltrowane, niedojebane piwne szczyny! Normalnie szambo szambiaste! Wiadomo, wolność Tomku w swoim domku, ale wolałbym, by robili to u siebie w zaciszu, a nie jakieś targi organizowali! No sam przysięgam, jak tu stoję!

.

Krzysiek słysząc te słowa, momentalnie pobladł, a następnie zrobił się zielony na twarzy. Musiał dyskretnie udać się za radiowóz, by zwymiotować. W końcu duszący smród piwnej szambiarki coraz bardziej dawał się we znaki, no i teraz traktorzysta przyznał się, co wiezie.. Nie udało mu się zachować dyskrecji, wszyscy słyszeli jak wymiotował. Janusz z traktora lekko i wrednie się uśmiechnął. Zobaczył to kątem oka Józef. On zawsze zobaczy to, co różnego rodzaju męty i rzezimieszki próbowały ukryć.

-O Ty chory skurwysynu!

Słowom tym towarzyszył kolejny cios w szczękę Janusza. Normalnie petarda. Krzysiek ogarnął się, i jako szef patrolu postanowił sam zdecydować. Po męsku.

-Panie, masz pan siadać za kółko i odjeżdżać stąd natychmiast. Masz zwiększyć prędkość, dycha na godzinę to trochę za mało, nawet na ten Twój motór. Możesz się zatrzymać by się odlać czy na szluga dopiero po przekroczeniu administracyjnych granic Warszawy.

.

Józef postanowił dorzucić swoje trzy grosze:

-I lepiej posłuchaj naszych zaleceń, bo też możemy napytać Ci biedy, nie tylko te cwaniaki z Warszawy!

Wszyscy rozjechali się w swoje strony. Ładunek został dostarczony na swoje miejsce tuż po południu. Natomiast już wieczorem trzy rodziny były świadkami tej szokującej historii. Krzysiek, Józef i nawet Janusz z obitą mordą usiedli w swoich domach przy piwku Perła, by podzielić się z bliskimi tym, co im się przytrafiło. Wszyscy przyjmowali to z niedowierzaniem i nie ukrywanym oburzeniem.

Autor: JarQ vel Jarek Kefir

Reklamy

4 odpowiedzi »

  1. Uuu, ale ostry pocisk po piwach kraftowych. Co tak Autora rozsierdziło, jakiś brodaty „drwal” delektował się nim przez słomkę? 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.