Bareizmy

Obowiązkowe testy DNA na ojcostwo? [HARDCORE TABU]

Co sądzicie o obowiązkowych testach DNA na ojcostwo? 😉

Jest to jedna z czołowych propozycji tak zwanej „manosfery„, czyli internetowych zgrupowań lub organizacji skupiających mężczyzn, na ogół niechętnych feminizmowi.

Manosfera podnosi w dyskusjach argument, że aż jedna trzecia dzieci pochodzi ze zdrady, i jest wychowywana przez niczego nie podejrzewających, nie swoich ojców. Choć nie ma na tak dużą liczbę wiążących dowodów, a przeprowadzone badania budzą uzasadnione wątpliwości.

Jestem ciekaw Waszego zdania w tej kwestii. Czy w przyszłości powinno być tak:

  1. Dziecko rodzi się w szpitalu.
  2. Jest wpisane do rządowej ewidencji obywateli (PESEL).
  3. Lekarze wykonują test na fenyloketonurię i inne choroby genetyczne.
  4. Następnie pytają się rodziców, czy szczepić dziecko na WZW B i inne choroby. Jeśli się zgadzają, to szczepienia są podawane. Jeśli się nie zgadzają, to nie, bo szczepienia są całkowicie dobrowolne.
  5. Następuje badanie DNA na ojcostwo. Wynik jest podawany obojgu rodzicom.

Ten pomysł może wydawać się dla nas wszystkich szokiem, ale na serio jest to dyskutowane na męskich forach dyskusyjnych. Jednocześnie owa „manosfera” podaje przykład Francji, w której przeprowadzanie testów DNA na ojcostwo zostało rygorystycznie przyblokowane. Co o tym sądzicie?

Testy DNA na ojcostwo: cztery ważne kwestie

Ja uważam, że jeśli prawdą jest, że aż tyle dzieci pochodzi ze zdrady, to taki pomysł po prostu nie przejdzie. Dla państwa (czyli maszynerii systemu) jednostka jest tylko elementem wielkiej układanki, trybikiem, pikselem. Liczy się homeostaza systemu i fakt, by ta „rozpaczliwa kupa gruzu” zwana społeczeństwem jakoś trwała.

Dla systemu pojedyncza jednostka nie ma znaczenia, można ją poświęcić dla dobra całości. Szczęście i spełnienie ludzi też nie jest dla systemu ważne. Ba, ludzie szczęśliwi, bogaci i mądrzy nie są wystarczająco produktywni, nie kupują gadżetów by się dowartościować. Więc nie nakręcają PKB, no i zaczynają dostrzegać rzeczy, których człowiek uwięziony w codziennym kieracie nie widzi, i zadawać niewygodne pytania.

Testy DNA na ojcostwo też nie przejdą z innych powodów:

  1. Jeśli manosfera ma rację, to będzie to ciosem w instytucję małżeństwa i rodziny. Już teraz mnóstwo mężczyzn unika ślubu i założenia rodziny. Radykalny feminizm uderzający w mężczyzn, roszczeniowa postawa wielu kobiet, jak i łatwość w dostępie seksu (tinder, kluby), łatwość w dostępie do wiedzy i dyskusje w męskim gronie bez tabu. Oto czynniki, które mogą temu sprzyjać. Gdyby zaczęło się wydawać że ten i tamten wychowuje nie swoje dziecko, to zaczęłyby się pytania, dociekania i jeszcze bardziej podkopałoby to instytucję rodziny.
    .
  2. Dla maszynerii państwa (systemu) ważne jest to, by dziecko miało ojca, który będzie je utrzymywał. Za komuny było tak, że jak panna wskazała palcem: „o, to ten”, to automatycznie musiał płacić alimenty. Znam z opowieści rodzinnych historię, jak jakiś facet, dawny przyjaciel tej kobiety, został tak wrobiony w wieloletnie alimenty, choć nigdy z tą kobietą nie współżył. Tak czy owak, dziecko ma mieć ojca, bo państwo na alimenty dla każdej samotnej matki nie ma. To dlatego obecnie czas na zrobienie testów DNA na ojcostwo wynosi jedynie 6 miesięcy po urodzeniu dziecka. Jest to spryty trick ustawodawcy.
    .
  3. Dalsze podkopywanie instytucji małżeństwa i rodziny jest bardzo niekorzystne dla społeczeństwa. To całe liberalne „róbta co chceta” zaczęło zagrażać spójności społeczeństwa i stawało się trudne do kontroli. Stąd zmiana „ducha epoki” i coraz silniejszy zwrot ku prawicy, czyli ku archetypowo pojmowanej męskości. Po prostu synchronizacja systemu.
    .
  4. Pozostaje tutaj także inna kwestia.. Co z zaufaniem do człowieka, którego wybrałeś na żonę i matkę swoich dzieci? To Ty dokonujesz wyboru. Przyciągasz ludzi podobnych, lub kompensujących jakieś braki. Jeśli zaś masz jakieś nieuzdrowione traumy, to przyciągasz takie kobiety, które te zabliźnione „rany” na nowo rozgrzebują, zmuszając Cię niejako siłą do tego, byś te rany w psychice porządnie wyleczył. A tu pomoże tylko psychoterapia.
    .
    To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Musisz na nie odpowiedzieć sobie sam.

Wojna płci stworzona przez elity, to wojna w której każdy przegrywa

A Ty, co sądzisz na ten temat? Czy opinie manosfery, włączając w to jej frakcje ekstremistyczne, są prawdziwe? Czy raczej wynika to z przeszacowania jak i z lęku przed płcią odmienną?

Czy wojna płci, która ma obecnie miejsce, jest dobra? Nie jest. Coraz więcej ludzi płci obojga jest tak zszokowanych sytuacją, która ma miejsce, że woli się całkowicie wycofać z życia matrymonialnego. Byle tylko mieć spokój, nie zszarpane nerwy i byle tylko w tej wojnie nie uczestniczyć.

Wojną płci stworzyły właśnie liberalne elity. Jest to zasada „divide et impera” – wywołuj podziały wśród ludu, byś mógł łatwiej rządzić. Zrobiono to napuszczając komunistów na nazistowskich Niemców, ateisów na katolików, lewicę na prawicę i tak dalej. Zrobiono to także w kontekście wojny płci. Najpierw napuszczono kobiety na mężczyzn, tworząc radykalny feminizm. Dziś mężczyźni są „mentalnie kastrowani” na każdym kroku. Dziś zachodnie feministki otwarcie mówią, że biały, heteroseksualny mężczyzna nie jest człowiekiem, i że trzeba ograniczyć ich liczbę, zostawiając tylko najprzystojniejszych do rozrywki.

Błąd w ideach manosfery?

Obecnie polaryzacja się zmienia, i napuszcza się mężczyzn na kobiety. Mężczyźni są wkurzeni ciągłym „kastrowaniem”, niemożnością wypowiedzi przez poprawność polityczną. Fakt, że po rewolucji feministycznej panowie mają podwójne obowiązki nie ułatwia sprawy. Bo wymaga się od nich zarówno cech „patriarchalnych”, jak i tych nowych. Manosfera mówi także o tym, że teraz kobiety dostały takich mężczyzn, jakich chciały w latach 50. Czyli miękkich, wykastrowanych, bez jaj. I nagle okazało się, że nie takich mężczyzn kobiety chcą.

Okazało się, że teraz kobiety zwracają się do latynosów, czarnoskórych czy muzułmanów, którzy brutalność jak i „pierwiastek dominacji i agresji” mają we krwi. Lub zwracają się do mniejszości białych mężczyzn, którzy chodzą na siłownię i „zaliczają” jedną kobietę za drugą. W psychologii mówi się już o bardzo negatywnym zjawisku „tinderyzacji” relacji damsko-męskich. Mężczyźni zaczynają się na to wkurwiać. Tworzą radykalne ruchy (Red Pill, MGTOW, Men Rights Movement), jak i frakcje terrorystyczne (incele, beta uprising). Incele mają na koncie udokumentowane zabójstwo około setki ludzi. Ruch ten zapoczątkował Eliat Rodger, który sfrustrowany brakiem kontaktów z płcią piękną, wziął karabin maszynowy i zabił wielu ludzi.

Chciałbym Ci powiedzieć, że nie tędy droga. Widząc kobietę, przede wszystkim widzisz człowieka takiego jak Ty. A ludzie są różni. Najczęściej ludzie obojga płci są zagubieni, zrozpaczeni i wredni. Tak działa ten diabelski system. Zagadnienia związane z Red Pill, MGTOW, incels czy PUA tworzą nową „mapę pojęciową.” Bo ta stara mapa, której korzenie są w latach ’80 i ’90, już się zdezaktualizowała. To normalne przesunięcie „ducha epoki,” które ma miejsce co kilkadziesiąt lat. Mapa ta może ułatwić Ci życie. Ale warto, byś zapoznał się z tymi zagadnieniami i w pewnym momencie odpuścił.

Moja propozycja dla fanów manosfery

Mapa jest po to, by ułatwić podróż i eksplorowanie świata, a nie po to, by stale się w nią gapić i wynajdywać coraz to nowe szczegóły. Źle jest, gdy przesiadujesz na forach i stronach różnych „męskich guru” i się radykalizujesz. Wielu młodym, 20-kilku letnim chłopakom zrobiło to przysłowiową „wodę z mózgu.” Zamiast pomóc im się ogarnąć, rozbiło ich związki i spowodowało ogromne zmiany w psychice.

Co więc polecam? Polecam Ci czytać i słuchać ludzi, którzy mają odpowiednie wykształcenie psychologiczne i pokrewne. Dobrze, że psycholodzy powoli zaczynają się na poważnie zajmować tym tematem, i nie boją się histerycznej reakcji SJW, feministek i innego lewactwa.

Moja pierwsza propozycja to kanał YouTube mgr Rafała Olszaka, psychologa:
Ocal Siebie [LINK TUTAJ]

Druga propozycja – polska i angielska strona prof. Jordana Petersona, jak i polska grupa poświęcona temu syndykowi masy upadłościowej nieboszczki o nazwie „liberalna lewica”:
Jordan Peterson Polska [LINK TUTAJ]
Jordan Peterson – grupa dyskusyjna [LINK TUTAJ]
JordanPeterson (English) [LINK TUTAJ]

Trzecia propozycja, luźno związana z tematyką, to grupa dyskusyjna i strona „Wojna Idei”, na której idee i wyzwania są omawiane w nowoczesny sposób:
Wojna Idei fan page [LINK TUTAJ]
Wojna Idei – grupa dyskusyjna [LINK TUTAJ]

Autor: JarQ

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Reklamy

2 odpowiedzi »

  1. hej, ciekawy tekst. Przeczytałem cały. Nie zgadzam się w paru kwestiach. Między innymi:
    Mężczyźni zaczynają się na to wkurwiać. Tworzą radykalne ruchy (Red Pill, MGTOW, Men Rights Movement),

    Men Rights nie jest w ruchem radykalnym – w najmniejszym stopniu nie jest. Nazywanie go w ten sposób jedynie obrazuje kobietocentrym społeczeństwa bo dlaczego osobę walczącą o prawa kobiet uznajemy za racjonalną i liberała, a kiedy facet powie że walczy o prawa mężczyzn nagle staje się radykałem ;/, przegrywem albo incelem. To jest właśnie sukces feministycznej narracji – jeśli facet nie jest feministą to na pewno jest mizoginem, jeśli popiera MRA to musi być prawicowym radykałem, lub nawet faszystą a to po prostu nie jest prawda.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.