Bareizmy

Millenialsi: pokolenie rozczarowanych życiem „współczesnych nomadów”

Pokolenie millenialsów zrozumiało, że „American Dream” nie będzie

W tym wpisie chciałbym poddać analizie coraz częściej występującą postawę – postawę „współczesnego nomada.” Kim są nomadzi XXI wieku? Wszyscy chyba słyszeli zdanie: „Chciałbym pieprznąć to wszystko i wyjechać w Bieszczady.” Od jednej pracy, gdzie nie pracowało się nawet roku, do drugiej. Od mieszkania wynajmowanego na południu, po wynajmowanie na północy miasta. Od jednego już spłaconego kredytu, np na auto, do zaciągnięcia kolejnego, np na lodówkę. O kim mowa?

Ale najczęściej się nie da. Człowiek stwierdza to często po przekroczeniu 30 roku życia. Gdy widzi, że z obietnic rodziców i nauczycieli z lat 90-tych nie zostało już nic. A wręcz przeciwnie, żyją w „piekle na ziemi”, które jest odwrotnością hasła „ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz.” Praca, jeśli jest trochę lepiej płatna, zajmuje większość dnia. A pieniędzy i tak nie starcza na nic, bo po spłaceniu rat kredytów na mieszkanie i samochód, żyją na podobnym poziomie, co magazynier który mieszka w starej kamienicy komunalnej.

Polska A i Polska B to tylko segregacja biedy. Jedni żyją na kredyt, a drugich nie stać nawet na kredyt. Chciałbym byś uświadomił to sobie, i nie uważał, że sąsiad, leming głosujący na PO, jest Twoim wrogiem. On zarabia raptem 300 euro więcej niż Ty. Nie chodzi nawet o to, że to tyle, co nic, ale o to, że Twoi prawdziwi wrogowie to ci, którzy do tego doprowadzili. A więc: banki, korporacje, miliarderzy, finansiści, wielki biznes, politycy, Unia Europejska. Elity od zawsze napuszczają jedną grupę biedaków na drugą grupę biedaków i patrzą, jak się wyżynają. Lub chociaż patrzą, jak wiecznie się nienawidzą. Dzięki temu łatwiej nimi rządzić.

Milenialsi i pokolenie iGen. Kim jest „współczesny nomad”?

To najczęściej ludzie z generacji millenium (millenialsi), czyli urodzeni w latach 1970-1995, jak i ludzie z generacji iGen (urodzeni po 1995 roku). 25 lat czyli ćwierć wieku, to umowny czas trwania jednego pokolenia. Z dzieciństwa i młodości pamiętają zapewnienia rodziny i nauczycieli, że muszą się dobrze uczyć, muszą się starać, zdobyć wykształcenie, to czeka ich świetlana przyszłość. Do tego fajny partner. Musi być ślub, koniecznie kościelny, a potem dwójka dzieci. Koniecznie na swoim (a więc kredyt hipoteczny na 30 lat), i koniecznie rodzinny SUV (także na kredyt).

Przecież żona co najwyżej tylko troszkę będzie zrzędzić, jak to baba. A mąż tylko dwa piwka dziennie se wypije, jak to chłop. Co tam psychologia i dewastacja systemu relacji, jaka nastąpiła już w czasach generacji iGen. Kto by się jakimiś „psychicznymi bzdurami” przejmował. Kredyty, wiadomo, spłaci się. A Ty synu będziesz awansował i awansował, zarabiając coraz więcej. Ty, córko, też będziesz robić „karierę”, i pogodzisz to z wychowywaniem dzieci. A, jeszcze bym zapomniał.

Jak już przeprowadzicie się do wymarzonego domku jednorodzinnego na przedmieściach, to koniecznie kupicie sobie psa. I koniecznie musi to być golden retiever. A na starość gdy oboje będziecie razem umierać w szpitalu (koniecznie jako stulatkowie, co tam celiakia, depresja i choroby cywilizacyjne), to będziecie otoczeni gromadą dzieci i wnuków, i nawet niebo będzie płakało ze wzruszenia. Będzie dokładnie tak, jak w sielankowej komedii romantycznej wyprodukowanej w słonecznym Hollywood.

Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia

Przedstawia się taki sielankowy obraz młodym ludziom. Ucz się, bądź normalny, nie wychylaj się, nie miej własnego zdania, bądź taki jak wszyscy, wytrwale pracuj, dbaj o status, modnie się ubieraj, nie krytykuj władzy, weź ślub, spłodź dzieci i tak dalej. Jeśli odhaczysz tę całą listę celów, to Twoje życie będzie sielanką. Więc nie mówi się młodym prawdy. Dlaczego? Jest to mechanizm zabezpieczający systemu. Cena wiedzy, czyli znania prawdy, to brak złudzeń i brak nadziei.

Ale jednocześnie wiedząc jak działa system, że tylko nieliczni osiągną w nim sukces, można wyluzować. Ale to przychodzi z trudem i po latach szarpania się. Gdyby o tym mówiono młodym ludziom, to by się tak nie szarpali z tym życiem i nie byliby zawiedzeni, rozczarowani i zrozpaczeni. Ale z drugiej strony, kto by wtedy pracował po 14 godzin za grosze, na fortuny nielicznych? Większość by powiedziała, że ma wyjebane i stałaby się „współczesnymi nomadami.”

Mamy tu więc kolejne oblicze tego, że na początku życia świat łudzi nas.. Nadzieją. Że będzie jak w bajce. Tylko jest jeden haczyk – musisz oddać całego siebie systemowi i służbie mu. Jest też drugi haczyk, a właściwie to hak potężny, jak kotwica statku dalekomorskiego. Otóż na świecie sukces osiąga mniejszość. Ma tu zastosowanie słynna „Zasada Pereta” – czyli ” 80 na 20″. 20% ludzi jakiś tam mały sukces osiąga. Mniej niż jeden procent czerpie z życia pełnymi garściami. Cała reszta pracuje za grosze na tych z góry społecznej piramidy. To tak jak w sporcie, w którym drugie miejsce, czyli srebrny medal, to już pierwszy przegrany. A medal brązowy to drugi przegrany, i tak dalej.

Millenialsi dostrzegają „cywilizację złudzeń”

Nadzieja młodych ludzi na lepszy byt niż ich rodzice jest motorem napędowym istnienia maszynerii systemu. Oczywiście, musi być ona połączona z niewiedzą o tym, jak działa ten świat. Człowiek który nie wie jak naprawdę działa świat, już po studiach zaczyna się szarpać, motać i szamotać z tym życiem. Pierwsza pensja, wiadomo, często najniższa krajowa. Ale mija rok, dwa, pięć lat. Masz ten papierek prestiżowej uczelni technicznej. Pracujesz kolejny rok w jakimś „Januszexie”, a wysokich zarobków ani widu ani słychu. Jesteś szczęśliwy, gdy dobijesz do 3500 zł netto, choć przy tych kosztach to i tak tyle co nic. I tak na nic Cię nie stać. Jedyne co masz po tym legendarnym 3,5 K to gardzenie „robolem”, który zarabia tysiąc złotych mniej niż Ty i jeszcze głosuje na PiS. Pocieszasz się w ten sposób.

Los Cię w drogę pchnął i ukradkiem drwiąc się śmiał,
Bo nadzieję dając Ci, fałszywy klejnot dał.
A Ty idąc w świat patrzysz w klejnot ten co dnia,
Chociaż rozpacz już od lat wyziera z jego dna (co dnia).

Na rozstaju dróg, gdzie przydrożny Chrystus stał,
Zapytałeś: dokąd iść? Frasobliwą minę miał.
Przystanąłeś więc z płaczem brzóz sprzymierzyć się
I uronić pierwszy raz w czerwone wino łzę (w wino łzę).

Szczęśliwej drogi już czas,
Mapę życia w sercu masz,
Jesteś jak młody ptak.
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go,
Bo twój głos..

Idziesz wiecznie sam i już nic nie zmieni się,
Poza tym, że raz jest za, raz przed tobą twój cień.
Los Cię w drogę pchnął i ukradkiem drwiąc się śmiał,
Bo nadzieję dając Ci, fałszywy klejnot dał (tak chciał).

Fałszywe nadzieje millenialsów

Fałszywy klejnot nadziei. Wie to każdy 70-latek lub 30-latek po przejściach. Stary człowiek, który przeżył swoje życie widzi to wszystko, a młody narwaniec jeszcze nie. Młodość musi spać by system trwał. Potem człowiek z trzema kredytami, z dwoma etatami, zniszczony, bez hobby, bez czasu dla siebie, patrzy z rozpaczą na to, co zostało z jego życia. Z jego nadziei, z jego marzeń. Poprzednie pokolenia o tym nie wiedziały, lub zauważały to dopiero będąc u progu śmierci.

Jaka jest więc recepta na szok przysłości, jaki jest udziałem naszego pokolenia? Poznaj wiedzę o tym, jak działa świat, jego przewrotną naturę. Naturę zawłaszczającą całego Ciebie i wysysającą wszystkie soki, za mglistą obietnicę, że kiedyś tam będziesz w nielicznej mniejszości spijającej śmietankę. Najprawdopodobniej nie będziesz, więc rozgoryczenie i poczucie utraconej szansy życiowej będzie narastać.

Pojawi się stres, a wraz z nim nerwice, depresje, bezsenność. Potem zacznie odmawiać posłuszeństwa ciało. Mówi się o tym, że współczesna epidemia chorób auto-immunologicznych (hashimoto, toczeń, celiakia, croncha itp) ma podłoże w postaci przewlekłego stresu. Ponoć wiele chorób bierze się z niespełnionych pragnień.

Ideał promowany w mediach doprowadził ludzi do rozpaczy

Współcześnie promowany jest materializm, ateizm, hedonizm, kult bogactwa i ładnego ciała, kult młodości, kult siły. Miliardy przekazów trafiających do podświadomości od urodzenia, trwale kształtują taki obraz. Teledyski, teksty piosenek, wygląd aktorów i piosenkarek, reklamy, promowanie fitnessu, artykuły w Cosmo i Men’s Health i tak dalej. A teraz coraz mniej i mniej ludzi może sprostać bycia tym ideałem. Coraz doskonalsze programy graficzne, coraz bardziej wyśrubowane plany treningowe i coraz doskonalsi chirurdzy plastyczni sprawiają, że coraz trudniej choćby musnąć się o ideał.

No i równie ważna kwestia – coraz mniej pieniędzy pozostaje w portfelach. A produktów w sklepach cała masa. Dobrym zobrazowaniem tego jest fakt, że dzisiejsza biedota idzie do Starbucks, kupuje kawę za 30 złotych, i wkleja zdjęcia z tą kawą na profil, by inni zazdrościli. Tych trzydziestu złotych. Trudno o lepszą metaforę świata. Wracając do meritum: To powoduje u wielu ludzi obojga płci ogromny stres. Ideał młodego, bogatego i pięknego ateisty-liberała miał zastąpić dawną „podstawę moralną”, ale zamiast tego rozszarpał ludziom serca.

Cytat: „Kolorowe magazyny bez przerwy podpowiadają, jaką markę samochodu kupić, by czuć się lepiej, jak wyglądać, kogo przypominać, jak żyć i w jakim otoczeniu. Ale nikt nie mówi, że to ty sam jesteś bogactwem, ty sam jesteś pięknem. (…) Ci wszyscy, którzy próbują mieć to, co inni, wyglądać jak inni, być jak inni, byle być lepszymi, są w beznadziejnej sytuacji. (…) Ludzie nie cenią zwykłych rzeczy, bo uważają, że istnieją jedynie poprzez innych, są widzialni tylko poprzez uwarunkowania towarzyskie. (…).”(~Tenzin Wangyal Rinpocze)

Rozpacz millenialsów i upadek nadziei

Jaka jest więc recepta? Poznaj jak działa świat. Połącz fakty z różnych dziedzin wiedzy. Poznaj ludzką naturę, zasady działania kapitalizmu. Kapitalizm jest systemem, który zasysa zasoby całej planety ku garstce najbogatszych. Owszem, to wpędzi Cię w jeszcze większą rozpacz, ale to jedyna droga. Czym się strułeś, tym się lecz. Ostatecznie, wszystkie nitki tego niezmiernie skomplikowanego kłębka prowadzą do tych, którzy tym światem rządzą, być może w interesie czegoś znacznie potężniejszego, czegoś ponadludzkiego. Czegoś, czemu zależy na tym, by ten świat był czymś w rodzaju więzienia.

Nie ma ratunku w świecie materii, bo to zawsze granie na ich zasadach, na zasadach władców tejże materii. Ratunek jest w czymś innym, transcendentalnym. W tej drugiej stronie życia. Parafrazując cytat z filmu SF, który niedawno ogłądałem: „Świat to gigantyczna maszynka do mielenia mięsa. Mięsem jesteśmy my, a elity kręcą różnymi korbami.” To, co przedstawiłem może się wydawać bardzo pesymistyczne, ale tylko pozornie. Po latach szarpaniny i dręczenia się w myślach, w końcu znajdziesz sposób. Dostrzeżesz, że jest coś więcej, niż materialny sukces, i coś więcej, niż zarządcy systemu z piekła rodem. Wylogujesz się z systemu, stając się właśnie współczesnym nomadem.

Cytat: „Ludzie spokój umysłu i dar chwili zamienili na ”ciężką” pracę w imię bliżej nieokreślonego sukcesu – „mitologii sukcesu’. Myśl pozytywnie a zostaniesz milionerem, a gdy już zostaniesz to zapragniesz być miliarderem. Potem zaś zaczniesz zazdrościć słońcu, a na koniec będziesz chciał znów powrócić do zwyczajnej egzystencji.. Nazwiesz to prawem karmanu – wizualizacją – po trupach do celu – planem na życie – i tak dalej. A to po prostu niezrozumienie siebie i świata.” (~Miranda Moon)

Ostateczna tajemnica – w materii sukcesu nie ma

Paradoksalnie dopiero pogodzenie się z perspektywą braku sukcesu pozwoli Ci choć trochę ruszyć do przodu. Bo sekret tkwi w tym, że nie osiągniesz sukcesu w materii bez zawierzenia tej transcendentalnej, ponadmaterialnej stronie. Sukces w materii i dążenie do niego są tak zaprojektowane, byś i tak stracił. Choćby czas i nerwy. Nawet ci najpotężniejsi płacą za to – brakiem wolności, brakiem prywatności, koniecznością ścisłego dostosowania się do pewnych „wymogów” i tak dalej. Paradoksalne jest to, że tak wielu celebrytów czy miliarderów chciałoby powrotu do dawnego, „zwykłego” życia. Tak wielu z nich popada w nałogi, popełnia samobójstwa i przedwcześnie umiera.

Według chrześcijańskich gnostyków, z którymi się identyfikuję, „droga materii” zawsze prowadzi do niespełnienia i upadku. Świat materii ma być wg nich światem upadłym, w którym liczy się prawo dżungli. Ostatecznie, władcą świata materii ma być złowrogi byt występujący pod różnymi nazwami – marduk, abaddon, lucyfer, szatan i tak dalej. Może coś w tym jest..

Ostateczna tajemnica zawiera się w trzech znanych chyba wszystkim zdaniach:
„Nie znacie dnia ani godziny” bo koniec Twojej ziemskiej drogi może być w każdej chwili.
„Pierwsi będą ostatnimi” bo cena za bogactwo i ogólnie za służbie „władcy materii” jest zawsze wysoka.
„Nie zabierzesz ze sobą czegokolwiek do grobu”. A wiesz, co jest poza nim? Najczęściej nie wiesz, dlatego starasz się na maxa „nachapać” za życia, idąc często po trupach do celu, i rozpaczając, że trzydziestka na karku, a sukcesu nadal brak.

System wartości millenialsów ulega zmianom

Cytat: „Moja babcia była wspaniałą osobą, nauczyła mnie, jak grać w Monopoly (po polsku gra ta nazywa się EuroBiznes). Rozumiała, że celem gry jest pozyskiwanie. Gromadziła wszytko co mogła i w końcu stawała się mistrzem planszy. Zawsze wtedy powtarzała mi to samo. Patrząc na mnie, mówiła: Kiedyś nauczysz się w to grać.

Pewnego lata grałem w Monopoly całymi dniami i w końcu nauczyłem się grać. Zrozumiałem, że jedynym sposobem na wygraną jest całkowite oddanie się pozyskiwaniu. Zrozumiałem, że to pieniądze i dobytek pozwalają trzymać rękę na pulsie gry.I przed końcem tamtego lata stałem się bardziej bezwzględny niż moja babcia. Byłem gotów naginać zasady, żeby tylko zwyciężyć w tej grze. Jesienią zasiadłem z babcią do gry. Zabrałem wszystko, co miała. Obserwowałem, jak oddaje ostatniego dolara i kończy grę całkowicie pokonana.

I wtedy nauczyła mnie jeszcze jednego. Powiedziała:
A teraz to wszystko wraca do pudełka.
Wszystkie te domy i hotele.
Wszystkie linie kolejowe i przedsiębiorstwa publiczne…
Wszystkie nieruchomości i wszystkie te wspaniałe pieniądze…
teraz to wszystko wraca do pudełka.
Nic z tego nie było naprawdę Twoje. Zapaliłeś się do tego wszystkiego na chwilę. Ale to istniało już na długo przed tym jak zasiadłeś do gry. I będzie tutaj kiedy Ciebie już nie będzie
– gracze przychodzą i odchodzą,
domy i samochody…
tytuły i ubrania…
nawet Twoje ciało.
Bo tak naprawdę wszystko co zdobędziemy, skonsumujemy i zgromadzimy ponownie wróci „do pudełka”, a nam nie zostanie nic.

Więc powinieneś zapytać samego siebie
kiedy w końcu awansujesz na szczyt,
kiedy dokonasz najlepszego zakupu,
kiedy kupisz najwspanialszy dom,
kiedy zabezpieczysz się finansowo i wespniesz się drabiną sukcesu do najwyższego jej szczebla
i gdy już opadną emocje a opadną na pewno… co wtedy?
Jak długo musisz podążać tą drogą nim zobaczysz dokąd prowadzi.
Bez wątpienia rozumiesz, że nigdy nie będziesz miał dość.
Więc powinieneś zadać sobie pytanie.
Co się naprawdę liczy?”

(Peter Joseph, The Zeitgeist Movement)

Autor: JarQ

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Reklamy

9 odpowiedzi »

      • Dziękuje, Jarku! Nie ze wszystkim się zgadzam co napisałeś, ale nie chodzi o to, żeby od razu istniała jednomyślność, Widzę że twoje i moje poglądy z czasem ewoluują, to bardzo dobry znak 🙂 na pewno również dzięki temu, że prowadzisz blog 🙂

  1. „Człowiek który nie wie jak naprawdę działa świat, …” Istota ludzka rodzi się jako potencjalny człowiek. W procesie ustawicznego rozwoju, który trwa aż do późnej starości, istota ludzka staje się człowiekiem. W procesie rozwoju napotyka różnego rodzaju trudności, które można podzielić na kilka grup:
    ● osobnicze, dziedziczne,
    ● środowiskowe,
    ● kulturowe i cywilizacyjne.
    Każda z tych grup wymaga dalszego podziału i omówienia. Charakterystyczną cechą ww. trudności, w przypadku nie uświadomienia ich sobie lub zlekceważenia, jest spowolnienie, a często i zaniechanie dalszego rozwoju (temat trudny i wymagający głębokiej analizy i refleksji). Zagrożeniem jest też określona aktywność ludzka, przejawiana na różnych płaszczyznach życia, która nie wiele ma wspólnego z prawidłowym rozwojem kondycji ludzkiej (np. poznawanie technik i metod manipulowania, zniewalania społeczeństw, gnębienia oraz oszukiwania, czy wyzyskiwania itd.).

    Istota ludzka, nim stanie się człowiekiem, co jest nadzwyczajnym wydarzeniem, musi doświadczyć w życiu wielu różnych trudności, upadków i cierpień oraz podjąć ogromny wysiłek ich przezwyciężenia.
    Rzecz w tym, że nie każdy chce, może i czuje potrzebę wyboru drogi prowadzącej do życia godziwego. Na pytanie kim jesteś ? – mało komu przychodzi na myśl prawidłowa odpowiedź – człowiekiem! Potocznie odpowiada się jestem politykiem, posłem, senatorem, prawnikiem, lekarzem, inżynierem, duchownym, naukowcem – a przecież są to tylko role społeczne, z którymi błędnie utożsamia się nieświadoma swego, potencjalnego człowieczeństwa, istota ludzka.

  2. Dobry tekst Jarku, refleksyjny i inspirujący, choć zarazem pełen goryczy.

    A propos dotacji; masz widzę ikonę paypala, a nie myślałeś żeby założyć kilka portfeli i zbierać napiwki w krypto? Bitcoin/Litecoin/Eth – wrzuć adres portfela, a ktoś na pewno coś wpłaci, ode mną masz na pewno kilka satoshi. 😉 Tradycyjny pieniądz powoli zmienia oblicze, myślę, że przyszłość będzie należała do kryptowalut.

  3. „Młodość musi spać by system trwał,”no to już się zmienia dzieciaki nie chcą się uczyć rzeczy które im nie wchodzą ,ktore ich nie interesują … Zupełnie nie interesują je rzeczy, kiedy które nie będą zwiazane z tym czym się interesują
    … Pytają po co?jak im to pomoże w dorosłym życiu… no calki lub znajomość atomów…😂😉

  4. Celem i sensem życia jest według mnie prawda i szczęście czyli inaczej mówiąc rozwój świadomości. Materia jest tylko narzędziem pozwalającym nam funkcjonować w tym świecie. Gromadzenie jej dla satysfakcji i imponowania innym jest takim samym absurdem jakby ktoś kupił np. dziesięć siekier, 20 młotków i 50 kosiarek i się szczycił tym, że ma więcej sztuk niż inni. A ludziom mówiono, że to jest właśnie cel życia – zarabianie i kupowanie nowych młotków, siekier itp.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.