Banki i tajna władza

Przepowiednia która budzi grozę. Spełni się?!

Amerykańskie czasopismo „The Economist”, które pod lupę bierze to, co się dzieje w ekonomii i w polityce, od wielu lat bawi się w… przepowiadanie przyszłości. Lub chociaż w jej prognozowanie. 

Co roku w grudniu znana jest okładka czasopisma The Economist na nadchodzący styczeń. Redakcja pisma nawet nie ukrywa, że jest to może nie jakaś forma przepowiedni, ale chociażby prognozy. Dlaczego? Gdyż każda styczniowa okładka The Economist zatytuowana jest: „The World in 2019”, czyli, w tym przypadku: „Świat w 2019 roku”. 

Okładka z roku 2015 miała zawierać potwierdzoną przepowiednię dwóch zamachów terrorystycznych w Europie. Poniżej ją wklejam:

Koniec świata to święto ruchome, a przepowiednie to nowa grudniowa świecka tradycja 😉

Jeszcze nie zamieszczę okładki The Economist z przepowiednią na 2019 rok. Cóż, lubię budować napięcie. 😉 

Poniżej macie okładki z przepowiedniami The Economist ze stycznia 2017 i stycznia 2018:

Och, było się nad czym zastanawiać, prawda? Było o czym toczyć emocjonujące dysputy? 😉 Tak, sam przyznam. Dlatego jestem BARDZO CIEKAWY, co powiesz po tym, gdy zobaczysz okładkę The Economist z przepowiednią na 2019 rok. 

Zobacz i oceń sam:

Studium globalnego upadku systemowego

I co o tym sądzisz? Jakie tajemne znaki i symbole są na tej jakże wymownej okładce? Nie ma żadnych, powiadasz? To chyba nie zwróciłeś uwagi na coś jeszcze. Nie, nie na to, co tam jest, ale na to, czego tam nie ma. 

Na każdej poprzedniej okładce były krótkie „zapowiedzi” artykułów, na samej górze, na prawo od czerwonego znaczka z logiem The Economist. Obecnie nie ma nawet tego. 

Wg mnie nie należy się niczym niepokoić. To, że giełdowi właściciele tej potężnej gazety widzą ciemność, nie musi oznaczać, że my też musimy ją tam widzieć. 

Pewne jest natomiast to, że obecne struktury systemowe, od ekonomii, po politykę aż po sferę relacji międzyludzkich, są już nie do utrzymania. Wolę od pewnego czasu nie używać słów „systemowy upadek”, choć zmiany klimatyczne i postępująca zagłada przyrody (przez chciwość kapitalistów, np „planowane postarzanie produktów”) mogą napawać grozą.

Wolę więc używać słowa „redefinicja systemu”. Stare definicje się wyczerpały zupełnie i potrzebujemy nowych, a ich nie ma i nie będzie jeszcze przez kilka pokoleń. Obecny czas można porównać do rzymskiego „interregnum”, czyli „bezkrólewia” – okresu napięć i niepokojów, gdy dawny cesarz umarł, a nowy nie zaczął sprawowania władzy.

Redefinicja systemu, czyli koniec świata na miarę epoki

W pierwszej połowie XXI wieku zbiegła się redefinicja wszystkich struktur systemowych, którą możemy postrzegać wręcz jako koniec świata.

-Upadek wielkich religii i próba redefinicji Boga w latach ’50 XX wieku (The Aquarian Conspiracy, Helene Bławatsky, Alice Bailey, Aleister Crowlej, a po kilku dekadach – agresywna ekspansja nutru new age);

-Upadek dotychczasowej moralności (ateistyczny hedonizm nie sprawdził się jako doktryna zastępcza w tej materii, a wręcz przeciwnie);

-Upadek ideologii (prawica vs lewica to mentalny 19 wiek), pojawienie się nowych, hybrydowych doktryn (identytaryzm, neorealizm), pojawienie się doktryny środka (symetryzm);

-Upadek miałkiej pop-polityki lub raczej bez-polityki (Tusk, Merkel, Macron – marionetki nie mające na nic wpływu, bo decydują „niewybieralne gremia eksperckie”), wzrost polaryzacji między grupami społecznymi, dramatyczne ubożenie społeczeństw;

-Najbardziej bolesna jest „wojna hybrydowa” czy też „wojna światów” między klasami społecznymi, między płciami, między pracownikami a pracodawcami i tak dalej. To jest obecnie najbardziej czuły na zranienie punkt, choć praktycznie nikt nie zwraca oczu w tę stronę. 

Obecny system jest jak silnik z uszkodzonym wałem napędowym, który jedzie już na oparach paliwa. Przestrzegam jednak przed wpadaniem w pesymizm, przed dołowaniem się. I tym bardziej przestrzegam Cię przed słuchaniem różnych nawiedzonych lub często chorych na schizofrenię paranoidalną ludzi. Ezo-oszołomy, samozwańczy internetowi guru, ci, którzy uważają, że „latają po astralu i widzą” – uciekaj od takich. Bo tego typu szalaństwo jest zaraźliwe, i prędzej doprowadzi Cię na zabieg lobotomii, niż do wartościowych, ukrywanych informacji.

Jak możesz na to wszystko zareagować?
1. Ale strasznie.. co teraz.. Boję się..
2. No nareszcie! W końcu się coś zmieni!
3. Och, jaka piękna katastrofa, jebię Was i Wasz system!
4. Pff, niech się dzieje co chce. 😉

To, dlaczego lubimy przepowiednie, dlaczego uwielbiamy ten „dreszczyk grozy”, że a nuż jakiś gazetoid, jasnowidz lub samozwańczy guru ma rację, opisywałem w poniższych artykułach. Wbrew pozorom jest to ciekawy, a zarazem trochę smutny mechanizm psychologiczny.

Koniec świata wydarza się często, każdego dnia, każdej minuty. Rozejrzyj się uważniej, nawet wokół siebie. Świat nie potrzebuje Twojego strachu, ani kolejnego straszenia III wojną światową. Która tak naprawdę trwa od kilkunastu lat, tylko w formie asymetrycznej (hybrydowej). A więc w formie praktycznie niezauważalnej dla przeciętnego zjadacza chleba.

Lubisz przepowiednie i pytasz kiedy III wojna światowa?
Przepowiednia na 2018 rok która na pewno się sprawdzi! Trzymajmy się razem w obliczu tego co nieuchronne!
Koniec świata we wrześniu! Naukowcy i prorocy potwierdzają apokaliptyczny scenariusz na 2017 i 2018 rok!

Autor: Jarek Kefir ©

Możesz wspomóc moje niezależne publikacje i funkcjonowanie strony na konto bankowe – kliknij poniżej:

…Lub poprzez system PayPal – kliknij poniżej:

Reklamy

9 odpowiedzi »

  1. Dziwi mnie, że ani Zieloni, ani ekolodzy, ani Greenpeace nie reagują na postarzanie produktów. Całemu światu brakuje surowców, a wiele urządzeń działa tylko przez dwa lata gwarancji. Potem nadaje się już tylko na złom.

    Są to bowiem urządzenia jednorazowego użytku. Z reguły nie dają się naprawić.A zatem trzeba nowych surowców, nowej energii do produkcji, wreszcie dewastujemy złomem środowisko. Wydobywamy więcej surowców, a zatem dewastujemy zbędnie coraz to więcej i więcej zielonych obszarów globu.

    Tak zatem problemy środowiska nie są w centrum zainteresowania żadnej organizacji ekologicznej. Chodzi tu o ekoterroryzm w czyimś interesie.

    Bo na skutek protestów ekologów obwodnica miasta Augustowa jest aż dwa razy dłuższa niż powinna. A zatem trzeba spala w samochodach zbędne ilości paliwa, a do tego powstaje więcej CO2 i inne trujące środowisko spaliny.

    Ale to już tych ekologów nie interesowało.

    • Wydaje mi się, że chodzi o chciwość. Wszystko robi się niestety pod zysk – mam na myśli potężne korpo, nie zwykłych przedsiębiorców czy ludzi, którzy codziennie potrafią zrobić coś małego ale dobrego dla całego kolektywu.
      Ale niestety ci dobrzy mają razem mały promil światowego PKB i praktycznie brak wpływu na działania zakulisowych gigantów.
      Giganci uznają, że konsumpcja daję pracę i hajs, ale prawda jest taka, że pracownikom zabiera życie a hajs idzie tylko do kieszeni gigantów.
      Gdyby nie postarzanie produktów, to fabryki co chwilę by się zamykaly na kilka lat , a rządy nie mają pomysłu co zrobić z tymi ludźmi. I to właśnie jest najgorsze – uzurpuja sobie prawo aby decydować za tych ludzi co oni mają prawo robić.

      Dlatego wolą zakazać ci hodowania warzyw w ogródku, zniszczyć rolników aby czasem nie zmusiło ich to do zamknięcia fabryk. Wolą dowalic setki nowych podatkow, aby spłacenie ich trwało miesiąc, tylko po to aby ktoś był zmuszony na to pracować. Nie chcą aby marnujące się jedzenie trafiło do ludzi – dlatego je niszczą. Wolą sprowadzać jedzenie z Ukrainy, a na Ukrainę z innego kraju, aby tylko nie wyjść z uścisku, aby nic nikomu bez nich się nie opłacało. Teraz wprowadzają uprawnienia do emisji CO2, też tylko po to aby dyktować kto może mieć ciepło w domu, kto może produkować, kto może jechać samochodem a kto musi cały miesiąc żyć bez tego wszystkiego tylko po to aby zostało mu na jedzenie.

      To jest wojna przeciw ludzkości i póki nie nastąpi masowe przebudzenie, to może być tylko coraz bardziej drastyczna w skutkach. Oczywiście to nieprzebudzeni poniosą największe konsekwencje, wierząc w stek bzdur, sztucznych ideologii będą mogli tylko przeżywać na codzień to samo bez odpowiedzi…

      Raz przeczytałem taki przykry cytat, że niektórzy są już za starzy na przebudzenie i uważam, że w dużej części to prawda. Byłby to dla nich ogromny szok jakby dowiedzieli się, że byli okłamywani przez całe życie i trzymani w stanie nieświadomości celowo, aby na ich nieszczęściach ktoś zarabiał. Dodając do tego fakt starzejącego się społeczeństwa, to przebudzenie może trochę potrwać. Pozdrawiam

      • Kuba

        Pięknie ująłeś temat postarzania produktów, produkcji bubli, trucia ludzi zatrutą żywnością i tak dalej.

        Wszystko to jest niestety prawdą. Czy chodzi tu jedynie o sam zysk?

        A może chodzi Nadzorcom Ludzkości / o ile tacy istnieją / o pognębienie człowieka. I to takie dokuczenie mu, aż ten zwierzęcy homo s.s. obudzi się ze swojego snu. Aż sapiens zacznie wreszcie samodzielnie myśleć. Producenci, w tym wielkie koncerny i korporacje, a może i kapitał jeszcze bardziej skupiony zapewne niewiele mają tu do powiedzenia.

        Produkty też mają tak zwane zużycie moralne. Czyli niby to sprawne stają się niejako przestarzałymi obiektami muzealnymi.

        Weź przykład telewizora.
        Niby sprawne jeszcze teleekrany analogowe nijak nie pasują do aparatów cyfrowych. Mało tego. Ilość linii poziomych ekranu zwiększa się co jakiś czas.
        Obecnie już format HD i Full HD stają się powoli przestarzałe. Tylko czekać, aż koncerny zasypią świat masowo już dziś produkowanymi aparatami 4K, czyli 2160 liniami w poziomie. Co dalej?

        Podobnie jest z telefonami komórkowymi. I ze wszystkim. Ciąg dalszy demoralizacji wyrobów nastąpi.

      • „(…) Raz przeczytałem taki przykry cytat, że niektórzy są już za starzy na przebudzenie i uważam, że w dużej części to prawda.”

        Nigdy nie jest się za starym, no chyba że się w to uwierzy 😉 Ja tam sobie postanowiłem, że zestarzeję się najwyżej ciałem, jednak już duchem jestem i zamierzam pozostać wiecznie młodym 😉 Zresztą tzw. przebudzenie nie jest obowiązkowe – tak samo, jak nie szarpiesz, nie wyrywasz dzieci z głębokiego snu. Nie każdego też da się przebudzić, gdyż jak Jarek tu pisał: bywa że nawet dostaniesz wp..dol, albo przynajmniej wyśmiany, że głosisz niedorzeczne treści jak jakiś wariat (co ty p..sz ziomuś? A Reptyli i Masonów tam nie było? Przecież rząd o nas dba, a korporacja sprzedaje towary najwyższej jakości – żebyś używał tego smartfona kilkanaście lat i za prędko nie przyszedł po kolejny, bo szanujemy Twoje pieniądze i zasoby planety, no tak…).

        Tak że uważaj, uważajcie w jakie „Prawdy” wasz umysł uwierzy. Bo uwierzyć można we wszystko, a prawd jest tyle, ilu jest ludzi. Szkoda czasu, żeby wierzyć, wyznawać jakieś brednie 😉 Przecież wszystko to sen, iluzja, nie wszystko jest takie, jakie wydaje się wam, że jest.

        Nawet „jajogłowi”, największe umysły na tej planecie to potwierdzają, polecam, jeśli ktoś jeszcze nie widział:

        • A i o jednej rzeczy zapomniałem napisać: TAK, są tam tzw. żółte napisy. Można je jednak wyłączyć, albo zmienić ich kolor w ustawieniach YT 😉

          • @Mariusz, to co uważam to nie jest prawda, to jest tylko to co uważam. A jeżeli chodzi o prawdę, to jest nią tylko to co dotkniemy, zobaczymy i mamy pewność, po analizie, że było to prawdziwe. I nawet wtedy, to tylko nasza prawda, a dla kogoś innego to dalej to co uważamy i nasza opinia. Więc nic co napisałem nie musi być prawdą, a jedynie są to przemyślenia i wnioski na podstawie tego co obserwuję.

            Apropos przebudzenia, to nasi rodzice i dziadkowie wychowali się za komuny i postkomuny – straszna propaganda, nieukrywana i część rzeczy jest tak głęboko zakorzeniona, że mogą odmówić przebudzenia. Mają już zakodowane posłuszeństwo wobec władz i nawet krytyka i samodzielne myślenie ciężko im przechodzą, a co dopiero zaakceptowanie, że to co widzieli kiedyś w TV przez 10 lat, to był tylko sprytny teatrzyk dla mas. Pozdrawiam 🙂

            • @Kuba

              „(…) A jeżeli chodzi o prawdę, to jest nią tylko to co dotkniemy, zobaczymy i mamy pewność, po analizie, że było to prawdziwe. I nawet wtedy, to tylko nasza prawda, a dla kogoś innego to dalej to co uważamy i nasza opinia.”

              Piszesz o prawdzie doświadczalnej, „namacalnej” – tutaj też można się przejechać. Wyobraź sobie, że od urodzenia mieszkasz w więzieniu – jakiś tam schron pod ziemią, ograniczony murami, ścianami, bez światła dziennego. Nie wiesz jednak, że jest to więzienie, bo masz w swoim otoczeniu kochających ludzi, jesteś zalewany miłością, traktowany dobrze, jesz smaczne i wartościowe posiłki, masz dostęp do rozrywek – drogie przyrządy sportowe, szybkie komputery, konsole do gier i inne elektroniczne gadżety. Oczywiście bez dostępu do „prawdziwego świata”, a więc internet to najwyżej intranet, podobnie z telewizją. Masz dostęp do książek, wiedzy – jednak przygotowanych specjalnie dla ciebie, do miejsca, w którym cię umieszczono. Naukowa wiedza w nich zawarta potwierdza, że to czego doświadczasz jako swoją rzeczywistość – jest prawdziwe. Czasem czytasz fantastykę naukową – np. o krainie gdzie są jakieś jeziora, morza, wyspy czy palmy. Masz też dostęp do rówieśników, ludzi podobnych do ciebie – także urodzonych w niewoli, której nie są świadomi. Brak światła słonecznego kompensują witaminy i suplementy.
              I tak dalej, żeby się nie rozpisywać, w skrócie… jak wyglądałaby wtedy Twoja prawda?

              Są ciekawe filmy z gnostyckim przesłaniem, jak np. „Truman Show” – co to od urodzenia mieszka w stworzonym dla niego świecie i nie wie, że wszyscy otaczający go ludzie to aktorzy, statyści, że jest obserwowany przez kilka tysięcy kamer,a on sam jest gwiazdą, której losy śledzą miliony ludzi z … prawdziwego świata. Polecam obejrzeć, jeśli nie widziałeś.

  2. Niestety matematycznie juz nas nie ma. Jednak z moich obliczen wychodzi jeszcze pare miesiecy.
    I zrobi sie duszno i dos smierdzaco . Czy warto kupic maski napewno nie ma sensu…😂🤣

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.