Felietony i artykuły autorskie

DUCHOWOŚĆ W PRAKTYCE: ZATRZYMUJE CIĘ POLICJA! CO ROBISZ?!

Chciałbym, byś spróbował wyobrazić sobie następującą sytuację. Zimowa i wieczorna pora. Piątek. Spieszysz się na spotkanie. Będziesz te kilka minut spóźniony, ale wiadomo że to nie robi problemu. Przechodzisz przez kolejne chodniki i ulice. Wtedy trafiasz na to problematyczne skrzyżowanie w centrum. Tutaj światło, zanim się zmieni na zielone, to hoho, z pół godziny się stoi. No, nie pół godziny, ale 90 sekund. Tyle widziałeś na licznikach umieszczonych na światłach przeznaczonych dla ruchu kołowego.

Ale wiesz, że nie masz zbyt dużo czasu by czekać 90 sekund tutaj i drugie tyle zaraz potem. Rozglądasz się i ogarniasz szybko okolicę. Ruch prawie zerowy. Patrząc uważnie, by nie jebnął Cię samochód, przebiegasz oba przejścia na czerwonym.

-A witamy witamy, obywatelu! Dokąd to się tak spieszysz?

Z rozmyślania o zbliżającym się spotkaniu nagle wyrywa Cię stojący tuż za przejściem patrol policji. Cholera, jak ja mogłem ich nie zauważyć?! No, widzę, że jeden z „niebieskich” wyciąga jakiś notesik czy coś, może być nieciekawie…

Masz teraz do wyboru 3 scenariusze zachowania:

1. Zatrzymany – Janusz:

-Janusz: A co pana obchodzi dokąd się spieszę?! Moja sprawa!
-Policjant: Proszę pana, przebiegł pan na czerwonym, w centrum miasta. Informuję, że…
-Janusz: A gówno mnie to obchodzi! Ja uczciwy człowiek jestem, łapcie kurwa morderców, złodziei, tych aferzystów, no! Wy kurwy, wy chuje, wy pe*dały! Do roboty byście się wzięli a nie uczciwych ludzi nękać! Pewnie skorumpowane skurwysyny z Was i dlatego ciśniecie na wyniki!
-Policjant: Taki z pana chojrak?! A proszę do radiowozu, zatrzymujemy pana. Tu pan rączki da do branzoletek. No śmiało, śmiało, taki pan odważny był. Dmuchnie pan w balonik, mandat taki że hoho, zaraz pomyślę, i będzie sprawa o obrazę funkcjonariusza publicznego.

2. Zatrzymana – Grażyna:

-Grażyna: No panie władzo, spieszę się na spotkanie, ja naprawdę nie chciałam, ja już nie będę, ja..
-Policjant: Przebiegła pani na czerwonym świetle. To ruchwliwe skrzyżowanie. Nic tego nie usprawiedliwia.
-Grażyna: Proszę pana, nie, ja błagam pana, ja mam rodzinę, oboje zarabiamy z mężem po najnższej krajowej. Błagam, niech nie będzie mandatu, mój budżet nie wytrzyma tego! Chleb pan dzieciom odbierze!
-Policjant: Proszę pani, rozumiem, sami nie zarabiamy kokosów. Ale prawo jest równe dla wszystkich. Mandat będzie 200 złotych. Politykowi też bym dał 200 stówki, gdyby się nie wykpił immunitetem.

3. Zatrzymana / zatrzymany – ??? 😉

-???: Spieszę się na spotkanie ze znajomymi. Tak, przebiegłem. Ale wiadomo, o tej porze nic nie jeździ, i uważnie się rozejrzałem.
-Policjant: Proszę dowód osobisty lub inny dokument. Sygnalizacja świetlna jest też dla pana dobra, by nikt pana nie potrącił. Nie wymyślono tego ot tak.
-???: Rozumiem, źle zrobiłem. No okej, to ile będzie wynosił mandat?
-Policjant: Na razie będzie tylko pouczenie. Ale proszę pamiętać o tym na przyszłość.

Świat jako dżungla, w której nie umiesz się poruszać?

Pomyśl teraz, że „zatrzymani” to każdy człowiek od narodzin do śmierci. Zaś ulice, sygnalizacja świetlna i policja to świat, natura, system i mechanizmy podług których działają.

Nikt nas nie uczył jak żyć w tym trudnym świecie. Nasi rodzice, pokolenie powojennej i PRLowskiej traumy, jeśli w ogóle czegoś nas nauczyli, to bierności, uległości i cierpętnictwa. Taki był wzorzec obowiązujący przez millenia – elita (plemienia, księstwa, państwa czy imperium) zabiera praktycznie całą pulę, a reszta pracuje ponad siły za grosze. Ten schemat uzasadnia każda religia i ideologia. Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może usłyszeć opowieść 80-letniego staruszka, jak mama gotowała zupę z pokrzyw, bo nie było jedzenia, lub jak jechali 3 miesiące pociągiem na Ziemie Odzyskane. Wysłuchaj ich opowieści, nim zabiorą je do grobu. Wbrew temu, co część z nas może sądzić, jest to cenna lekcja.

Oto kilka prostych zasad:

-Im bardziej czegoś pragniesz, tym większe prawdopodobieństwo, że tego nie będziesz mieć;

-Jeśli naciskasz siłowo na ludzi czy świat, to uruchamiasz jego mechanizmy obronne, w wyniku czego na Ciebieże zostanie skierowana pewna „siła”. Najczęściej ta negatywna;

-Nikogo nie przekonasz, to jest niemożliwe. Nie istnieje coś takiego jak „przekonanie kogoś do swojej racji”. Gdy będziesz próbował gorączkowo argumentować, naciskać lub zmuszać, to uruchomisz gniew drugiego człowieka i jego chęć odrzucenia Twojej racji. Jedyne co możesz zrobić, to spokojnie i rzeczowo przedstawić swoje postrzeganie danej sprawy. Ale nie jako „przekonywanie”, ani nawet nie jako „debatę”. Tylko jako luźną „własną opowieść.” Jeśli ta druga strona będzie chciała, to sama to sobie przemyśli i sama zmieni zdanie. W wymiarze zbiorowości (naród, cywilizacja) też to widać. Naciski ze strony konserwatystów (dawniej) czy liberałów (teraz) zawsze naruszają prawo wolnej woli i zawsze uruchamiają mechanizmy odśrodkowe, skierowane w przeciwną stronę.

Więcej pisałem na ten temat w poniższym artykule. Zapraszam Cię do jego przeczytania:
Szokujące sekrety działania świata i relacji międzyludzkich

Cytuję: „Wyobraź sobie, że znajdujesz się na wyspie, na której spotykasz dzikie plemię. Teraz Twoje życie zależy od tego, jak się zachowasz.
1. Pierwszy wariant: jesteś ofiarą. Przepraszasz, przynosisz dary, usprawiedliwiasz się, przypochlebiasz. W tym wypadku twoim przeznaczeniem jest bycie zjedzonym.
2. Drugi wariant: jesteś zdobywcą. Przejawiasz agresję, atakujesz, próbujesz ich sobie podporządkowywać. Twój los – to zwyciężyć albo zginąć. [Najczęściej jednak zginąć]
3. Trzeci wariant: podajesz się za pana i władcę. Wystarczy, że skiniesz palcem jako moc mający i podporządkowują Ci się. Jeśli sam nie masz wątpliwości co do własnej potęgi, inni także będą myśleć, że nie ma innego wyjścia. Emisja Twoich myśli nastrojona jest na linie życia, na których jesteś władcą.”
~Vadim Zeland

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

Reklamy

10 odpowiedzi »

  1. Ja zawsze uważałem i nadal nadal będę uważał, że o ile nie goni mnie jakiś uzbrojony osobnik, to zawsze czekam na zielone światło.

    Niestety nawet na zielonym świetle na skrzyżowaniach ulic. Dlatego też zawsze na każdym przejściu: ze światłami, czy bez świateł – zawsze przy przechodzeniu przez ulicę zawsze pilnie uważam.

    Szczególnie boję się pustej jezdni. Wtedy człowiek się rozluźnia i łatwo może stać się ofiarą wypadków drogowych.

    Co do policjanta, to może on kogoś pouczyć, dać mandat kredytowy, czy też jeśli
    ktoś się zachowuje niekulturalnie dać wniosek do sądu.

    Dlatego jakakolwiek dyskusja funkcjonariuszem Policji Państwowej jest bezcelowe i można zostać skutym kajdankami, a nawet być zatrzymanym, czy potem aresztowanym.

    Najlepiej bez dyskusji przyjąć proponowany mandat kredytowy. Jeśli przy zatrzymaniu będziesz kulturalny masz dużą szansę na najniższy mandat, a być może nawet otrzymasz tylko pouczenie.

    A najlepiej przy przechodzeniu przez jezdnię uważaj nie tylko na nadjeżdżające pojazdy, ale i na policję.

    • Jakąś dekadę temu stałam i stałam na czerwonym w deszczu. Boczna uliczka w centrum. Grudzień, zimnica, grubo po 20, padało przepaskudnie, parasolka w domu a deszcz prosto w oczy… Nic nie jedzie nic nie jedzie, w końcu po kolejnym rozejrzeniu się na boki lecę przez pasy. Tak lało że nie widziałam policjantów stojących kawałek za skrzyżowaniem. Oczywiście jak zobaczyli że ja biegnę przez pasy to podbiegli się przywitać.
      Dobry wieczór dobry wieczór, gdzie się tak śpieszmy, dokumenty itd. Odpowiadam dobry wieczór, daję dowód i tłumaczę że z pracy, musiałam zostać dłużej, bo pracuję w kwiaciarni,bo klientka niezdecydowana, bo szefowa nie odbierała telefonu itd, że biegnę do autobusu bo następny za 20 minut a jestem przemarznięta a jeszcze jak dostanę mandat za bieganie na czerwonym, to w domu będzie awantura i że mama mi nogi wyrwie.
      Jeden z panów studiuje i spisuje dowód, drugi słucha z rozbawieniem jak się głupawo tłumaczę i kiwa głową, momentami przerywa moje wywody że każdemu się spieszy, że jak mnie coś potrąci to będę bardziej spóźniona i tak sobie dyskutujemy do momentu o nogach. Wtedy mina mu stężała
      – A skąd pani mama wyrwie pani te nogi?
      – Z zaplecza proszę pana.
      – Z zaplecza?
      – No a skąd można wyrwać proszę pana? No z zaplecza.
      Obaj parskneli śmiechem, dostałam dowód i upomnienie.
      Wtedy pierwszy i ostatni raz w życiu leciałam na czerwonym.

    • I znowu błąd w 4 wierszu. powinno być.
      Niestety nawet na zielonym świetle na skrzyżowaniach ulic nigdy się nie czuję bezpieczny, gdy przechodzę po pasach. Zawsze trafi się jakiś szaleniec, albo ktoś komu też się spieszy.

    • Obecnie w naszym kraju nie ma „Policji Państwowej”. Za to jest Policja Rządowa. Wystarczy zapytać wujka google: KRS Policja. A to zdecydowanie zmienia postać na poleżeć.

  2. Ogromna większość tzw .”władz” to marionetki wielkiego, międzynarodowego kapitału…kupione za pieniądze…i inne doczesne korzyści…a w związku z tym-wrogowie zwykłego człowieka…Jednym z organów takiego wrażego „państwa”…jest policja…również wynajęta i opłacona(z naszych podatków ukradzionych nam przez państwo właśnie).Dlatego dla mnie-policjant… to nie mój obrońca i opiekun(jak powinno być gdyby państwo służyło społeczeństwu)tylko opresor…i najemny „cyngiel” tych którzy mają pieniądze i władze).Ale w opisanej sytuacji…będąc bezradnym w obliczu przewagi…przeklinając pod nosem(żeby gliniarz nie słyszał)zapłaciłbym wymierzony mandat…ale tylko na zasadzie mniejszego zła…

  3. Cytuję : Oto kilka prostych zasad:

    -Im bardziej czegoś pragniesz, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że tego nie będziesz mieć;

    W tym zdaniu jest błąd. Powinno byc wieksze prawdopodobieństwo, a nie mniejsze.

  4. Pewnej nocy w centrum dużego miasta zignorowałam nakaz jazdy w prawo, przejechałam przez skrzyżowanie na wprost i jakby tego było mało- włączyłam na moment długie światła, coby upewnić się, że dalej nie stoi radiowóz.
    Były dwa… 😉
    Policjant uprzejmie zganił mnie za to, że nie widzę znaku i pozwalam sobie jeździć na długich. Powiedziałam prawdę jak było, że nie to że nie widzę znaku i że długie były po to, żeby sprawdzić czy gdzieś się nie czają, no i że trudno, zapłacę mandat. Że nie chciało mi się jeździć dookoła centrum a tędy mam bliżej. Tak się śmiali, że kazali odjechać.

  5. Ludzie, skupiacie się na przejsciach dla pieszych i policji, tymczasem chodziło tylko o to aby porównać tę sytuację do dżungli w której nie potrafimy się poruszać. Wiem, że wiele z nas może przytoczyć historię przechodzenia przez jezdnię, ale nie o to tutaj chodzi.

  6. Ja w tej dżungli matriksowej kieruję się rozumem i sercem oraz intuicją. I jakoś póki co nieźle mi to wychodzi. A co do przechodzenia na czerwonym – byłem kilka razy w Londynie i tam nagminnie ludzie przechodzili na czerwonym świetle przez przejście jeśli nic nie jedzie. Byłem tam parę miesięcy i ani razu nie widziałem, żeby policjant z tego powodu kogoś zatrzymywał, spisywał i karał mandatem. Jak widać tam mają podejście zdroworozsądkowe – nie ma zagrożenia to ok. A u nas musi być Heil Hitler i jak jest czerwone to masz stać i koniec i nieważne czy jedzie coś czy nie. Ja tam nieraz jak widzę, że jest pusto i nic nie jedzie to się rozglądam w obie strony i przechodzę na czerwonym, bo po co mam stać bez sensu i czas marnować. I nie ma tu znaczenia czy się spieszę czy nie. Póki co policja mnie nie zatrzymała.
    To jest właśnie takie matriksowe dla mnie – jest nakaz stać to stoję bez względu na to czy to ma sens czy nie. Tak robi biorobot, a nie człowiek – ślepo wykonuje rozkazy. Parę razy miałem zaś sytuację, że jest zielone i wchodzę na przejście, a ktoś sobie skręca w prawo i nie zatrzymuje się. Raz musiałem uciekać z przejścia żeby mnie koleś nie rozjechał. W związku z tym teraz bez względu na to jakie jest światło zawsze się dokładnie rozglądam zanim wejdę na przejście i jak nie jestem pewny czy ktoś się zatrzyma czy nie to nie wchodzę.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.