Banki i tajna władza

„NIE SZUKAJ PRAWDY. JEST PRZEREKLAMOWANA.” CZY NA PEWNO?!

Ważne pytanie: czy świat w którym żyjemy jest dobrze urządzony?

  1. Tak, i nie trzeba w nim nic zmieniać” (większość ludzi lub nieco mniej niż połowa);
  2. Raczej tak, ale nawet jak coś jest nie tak, to od tego są te „tęgie głowy” z telewizora. Ja jestem zwyłym człowiekiem, nic o tym nie wiem i nie obchodzi mnie to, wolę zajmować się życiem realnym” (znacząca ilość ludzi);
  3. Nie, świat jest urządzony źle, dzieje się tyle niesprawiedliwości” )Tak myśli już mniejszość ludzi).

Długie lata temu, nie pamiętam już nawet kiedy, wydarzyło się coś, co zapamiętam do końca mych ziemskich dni. Choć moja świadomość była bardzo słabo rozwinęta, a ja sam ledwie odróżniałem pojęcia takie jak „prawica”, czy lewica”, było to gwałtownym olśnienien. Przeżyłem ich kilka, będąc jeszcze w zupełnie nieświadomym stanie, i każde z nich będzie przeze mnie pamiętane już zawsze. Czy Ty też coś takiego przeżyłeś? Gdy człowiek jest już w miarę kumaty, to te „olśnienia” czy nawet synchroniczności jungowskie nie mają aż takiego hmm, „magicznego” wymiaru. Są niczym święta Bożego Narodzenia bez wiary w Mikołaja. 😉

Co się wtedy wydarzyło? Moja znajoma powiedziała żartobliwie, że ubranka i zabawki dla dziewczynek są droższe, niż te dla chłopców.

Ja zadałem wtedy pytanie, które jest najrzadziej zadawanym pytaniem na Ziemi. Było to pytanie o PRZYCZYNĘ.

-„Ale dlaczego tak jest? Niby z jakiej beczki są droższe? Ze złota je zrobili czy jaki kij?”

Wtedy usłyszałem odpowiedź, która jest najczęstszą odpowiedzią na Ziemi, jeśli już padnie pytanie o przyczynę.

-„No tak jest, no. TAK PO PROSTU. I tyle.”

No tak. Nie trzeba zaprzątać sobie tym głowy, tylko godzić się na warunki systemu. Nie zadawać niewygodnych pytań, bo na nie nie ma odpowiedzi. A jeśli już są, to są one zdawkowe. Lub zgodne z oficjalną linią światopoglądową funkcjonującą w danym społeczeństwie. Usłyszysz coś politycznie lub społecznie „poprawnego”, i jeszcze Cię skarcą, tak na wszelki wypadek, by Ci do głowy nie przyszły bzdury. I najważniejsze: nie kwestionować. Bo kwestionując, stajesz się już nie zadającym „durne i bezproduktywne pytania” lub „zawracającym gitarę”. Stajesz się wtedy WYKLUCZONYM.

  1. Społeczeństwa roślin i zwierząt: „Zabij lub zgiń.”
  2. Społeczeństwa ludzkie: „Przystosuj się lub zgiń” (Dawniej wykluczenie z plemienia, wioski lub miasteczka oznaczało niemal pewną śmierć, lub w marginalnej liczbie przypadków, konieczność przyłączenia się do bandy rzezimieszków grasujących po lasach);

Postanowiłem sam poszukać odpowiedzi na jedno z najbardziej zakazanych pytań – pytanie o przyczynę. No tak, kobiety, ale też nastolatki i starsze dziewczynki, dużo bardziej lubią zakupy i „promocje” niż mężczyźni. Jest to inaczej MARKETING, zakorzeniony w psychologii i w mechanizmach manipulacji. Marketing jest nie tylko sztuką wciskania ludziom tego, czego niekoniecznie potrzebują, ale on z zasady opiera się na manipulacji, czyli braku etyki. Tutaj nikt nawet nie zwraca na ten aspekt uwagi. W normalnym społeczeństwie, np w 2500 roku, firma stosująca wiele z zasad dzisiejszego marketingu, zostałaby skontrolowana, a jej szef aresztowany. Dziś coś, co z zasady balansuje na wąskiej granicy „zwykłego braku etyki” i przestępstwa, jest dziedziną nauki.

Ale co tam marketing.. Dalej zagłębiłem się w arkana ekonomii. Poznałem kłamstwo „niewidzialnej ręki wolnego rynku.” Która owszem, jest niewidzialna, ale przez to wcale nie jest wolna. Bo poprzez zasłonę niewidzialności jest ściśle sterowana. Że ekonomia nie jest nauką ścisłą, ani nawet humanistyczną, bo to uraziłoby wielu socjologów i filozofów. Zasady ekonomii są ustalane podług życzenia tych, którzy mają władzę nad pieniądzem, a więc tych, którzy rządzą naprawdę.

Dalej:  neoliberalizm nie wyregulował problemów społecznych i biedy, ale je spotęgował, doprowadzając do ruiny całe narody, do destabilizacji klimatu i do postępującej zagłady przyrody. Patrz: planowane postarzanie produktów, by się szybko psuły i by jak najwięcej ich sprzedawać. To jednak nic.. Idźmy dalej. A co z problemem samej podstawy (rdzenia) systemu finansowego, czyli z produkcją pieniądza z niczego? Te słynne jedynki i zera na ekranach komputerów?

Co z zależnością polskiego NBP czy amerykańskiego FED od wytycznych Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei? Zrozumiałem, że nie są to pojedyncze błędy do naprawienia, ani nawet bardzo złożone zespoły błędów. Zrozumiałem, że to błąd jest… zasadą. To, co ja nazywam błędem, nie jest na naszym świecie błędem.

Jest to tzw „matryca błędu”, inaczej – system odwrócony. Ponoć już w jakiejś starożytnej księdze o tym pisano.. Dobro nazywane złem, zło nazywane dobrem? No, coś w ten deseń czytałem. 😉

Potem połączyłem inne fakty w całość rozumiejąc już, że „matryca błędu” dotyczy każdego (pod)systemu. Nie tylko systemów tworzonych przez ludzi, ale także.. całej natury. Ziemia jest planetą z uszkodzonym (czy aby na pewno uszkodzonym?) systemem operacyjnym. Czy to możliwe, że jesteśmy zamknięci na planecie piekła? Lub w jakiejś „numerycznej symulacji? Lub w labiryncie, z którego powinniśmy próbować jakoś uciec, by np nie mieć tu następnych reinkarnacji?

Chciałem zniszczyć system. 😉 W 2009 roku wiedziałem, do czego służył ówczesny internet (ta dekada jest jak epoka, heh). Wiedziałem też, do czego służą ówczesne mechanizmy promocji stron. Poprzysiągłem sobie, że zanim stąd odejdę, to tu namieszam. Naprawdę sobie wtedy to przyrzekłem. Chciałem choćby w maleńki sposób przyczynić się do zniszczenia lub uszkodzenia systemu. Czy dotrzymałem słowa?

Nie wiem i już nigdy się tego się nie dowiem.

Ale potem zrozumiałem coś znacznie „gorszego”. Ale „gorszego” tylko z pozoru.  Ten „zły system„, który mamy i na którego narzekamy, zapewnia nam ten choćby minimalny rozwój. Zapewnia nam przetrwanie. Nasze życie zależy od niego. Jego równowaga jest bardzo krucha i łatwa do złamania. Historia pokazywała to wiele razy. Rok 1917 i czasy rewolucji bolszewickiej? Do dziś nie potrafią się doliczyć, czy komunizm i maoizm to „tylko” 50 milionów ofiar, czy nawet kilka razy więcej. Groby naszych polskich przodków są rozsiane po bezkresach całej Ziemi. A współczesne przykłady miejsc, gdy tego „złego systemu” nie ma? Nie ma, bo struktury systemowe się rozpadły – np Somalia, Syria, Sudan Południowy? Lub nigdy ich nie było i z powodu nieraz prawie milenijnego opóźnienia w mentalności tych narodów, dopiero się kształtują? Przykłady – Afryka, Bliski Wschód, Indonezja, Indochiny?

Zrozumiałem jeszcze jedną rzecz: System to My. System jest taki, jacy my sami jesteśmy jako zbiorowość, na przykład jako naród. Politycy i liderzy robią to, na co pozwolą sobie ludzie. Jeśli w jakimś miejscu istnieje jakaś niesprawiedliwość, jakieś „systemowe zło”, to dzieje się to dlatego, że ludzie się temu nie sprzeciwili. Głowa zawsze robi to, na co pozwala mu „dół”. Jeśli żołądek odmówi trudu trawienia, jeśli jelita odmówią ciężkiej pracy, to delikwent nie tylko nie za bardzo będzie miał siły do główkowania. Ale wyląduje w szpitalu lub na cmentarzu. Jaki naród, tacy przywódcy. Jaka ludzkość, taki system i takie elity.

Początkującym poszukiwaczom prawdy bardzo trudno tę zależność zrozumieć, a jeszcze trudniej zaakceptować. Przecież za wszystko odpowiadają Ci tajemniczy „ONI”. Kim są „oni”? Tu można wstawić dowolne słowo, byle tylko zrzucić winę z siebie i ze społeczeństwa. Mentalność ludzkości, a wraz z nią tworzone przez nią struktury, ewoluowały przez millenia. Ale gdy się to ogarnie, to widać, że następuje postęp, progres, łagodnienie, cywilizowanie.

Drogę od zwierzęcia do „formy pośredniej” już pokonaliśmy, co dobrze, choć metaforycznie, opisuje hebrajski mit – Genesis (inaczej: Księdza Rodzaju).

Teraz jesteśmy na drodze od tej „formy pośredniej”, czyli od de facto pół-zwierzęcia, do człowieka. Ten proces ewolucji i przemian przyspiesza w coraz szybszym tempie. 100.000 lat epoki jaskiniowej było jak 1000 lat średniowiecza, które z kolei było jak 100 lat XX wieku. Z kolei owo 100 lat XX wieku to tyle, co dekada 2009-2019. Następnie skróci się to do roku.. miesiąca… doby.. i do odcinka czasu równego zeru. Co wydarzy się wtedy? Może ma tu zastosowanie teoria o nastaniu Globalnej Świadomości? 😉 Ach tak, ale przecież to tylko TEORIA, o czym wiele razy pisałem. 🙂

Nie ma potrzeby walczyć z systemem, ale warto działać w swojej skromnej przestrzeni, by go ulepszyć. Tę opowieść przeczyta kilkanaście tysięcy ludzi. Może trochę więcej. Ale ja sam nic nie zdziałam. I to jest okej.

Jeśli Wy wszyscy będziecie świadectwem swojego życia zachęcać innych do pozytywnych zmian, to w pewnym momencie masa krytyczna zostanie przekroczona. I to też jest okej.

P.S. Wytrawne oko obserwatora widzi ogromne zmiany w porównaniu z tym 2009 rokiem. 😉 Wystarczy tylko chcieć je dojrzeć, zamiast ciągle żyć w strachu „cóż to złego będzie.”

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

Reklamy

7 odpowiedzi »

  1. benzyna/ropa musi byc droga bo inaczej zagazujemy sie na smierc zanim elektryki przejma wszystko, tesla ma nowe baterie i nowe superszybkie ladowarki w 10 minut laduje sie 350 km wiec raczej juz z gorki

  2. Dear Jarek.

    Chciałeś coś namieszać w systemie nim zmienisz ubranko – Twoje doczesne ciało. Wspaniały to pomysł. Ja też kiedyś tak samo chciałem zmienić świat.

    Spotkałem na mojej drodze życiowej ludzi urodzonych przed II wojną światową.
    Ja kilkuletni dzieciak i ludzie w wieku post emerytalnym.

    Potrafiłem z nimi nawiązać kontakt intelektualny. Zapoznali mnie z filozofią wschodu. Po lekturze Wincentego Lutosławskiego przyszła kolej na Yogi Rama Charaka.

    Potem na książki Wandy Dynowskiej w tym na tłumaczenia rzez Nią pism innych filozofów indyjskich. To przekład Wandy Dynowskiej tekstu Bhagawanghity jest najlepszym jak dotąd przekładem tego wspaniałego wytworu myśli Starożytnych Indii.

    I jak głosi tekst piosenki zdobywczym krokiem ruszyłem w słoneczny świat. Wznosząc do góry i czoło i pięść. Chciałem stworzyć nowe lepsze warunki życia dla ludzi. I nowy ład społeczny.

    Nie wiedziałem wtedy o tym, że ludzie nigdy na dłuższą metę, że ludzie nigdy nie stworzą sprawiedliwego społeczeństwa. Była to moja walka z wiatrakami.

    Potem po powrocie z emigracji zewnętrznej udałem się w emigrację zewnętrzną. Było to tym łatwiejsze, że zachowałem pamięć poprzednich wcieleń. Poza tymi z przyszłości. Ostatnio przypomniało mi się jedno z nich, które Wam wszystkich opisałem pisząc o relacjach damsko męskich.

    A teraz chciałbym zostać jasnowidzem, ale póki co jakoś mi się to nie udaje. Moje zdolności prekognicji są nawet o wiele mniejsze, niż zdolności przeciętnego człowieka.

    W politykę nie chcę włazić, bo polityka ostatnio wcale mnie nie interesuje. Podobnie nie interesuje mnie los tego kraju, tej Europy pod okupację EU i reszty tego świata.

    Zło leży nie tylko po stronie ludzi. Zło działa też z zewnątrz. Chodzi mi tu o złem przesiąknięte do szpiku kości rozmaite istoty ze świata astralnego. Nie brak też rozmaitych programów wytworzonych dla opanowywania umysłów ludzi.

    Do takich programów dewastujących umysł ludzki należą rozmaitego rodzaju byty. Pewni uzdrawiacze potrafią zupełnie nieświadomie zarazić swoich klientów. I wtedy leczenie okazuje się gorsze od choroby. Byt bowiem jest gorszym tworem niż każda choroba. Jest chorobą trudno uleczalną. Każdy nowy następny byt ma coraz większą inteligencję i w końcu usunięcie go staje się niemożliwe. Bo nim dojdzie do leczenia, to taki byt potrafi uśmiercić człowieka.

    Potem podczas pobytu za granicą nie miałem ani czasu, ani ochoty na medytacje. Dopiero po powrocie do tego kraju, gdy się tu jakoś zainstalowałem na nowo przystąpiłem do medytacji. W tym czasie związałem się z nową kobietą. W związku nieformalnym byliśmy ze sobą pięć lat. Potem Moja Pani odeszła.

    Po chwilowym załamaniu się wróciłem do życia. Dopomogłem trzem siostrom. Jakoś ustawiłem rodziców. Trzej moi bracia zeszli na psy. Mają jakieś tam mieszkania. Ciężko pracują, lekko trwonią ciężko zapracowany grosz, nie ożenili się, źle się prowadza.

    Dziś mam trochę czasu, ale nadal nie wiem, jaką drogę doskonalenia się mam wybrać? Czy pójść drogą mahajogi, czy pracować na czakramach, czy iść jakąś inną metodą. Na przykład metodą zen.

    Co do Ciebie Jarek, to życia nie zmarnowałeś. Prowadzisz wspaniały blog, masz dużo czytelników, a niekiedy to i komentatorami sypnie. Nie mnie dawać Tobie Jarek, ani innym Czytelnikom jakiekolwiek rady. Nie jestem jeszcze Nauczycielem, Mistrzem, Guru. Wiem dobrze, że przez pewnych czytelników nie jestem lubiany za to, że zabieram głos i to co piszę im nie smakuje. Niech jadą na Zachód do Tiffaniego.

    Obecny świat można zmienić jedynie propagując jakie nowe idee.Nowe programy działania dla udręczonej ludzkości. Jednym z takich zmieniaczy świata jesteś Ty Jarek Kefir. A zatem na zasiew Twoich felietonów musisz czekać i to bardzo długo. Dziś bez wielkiej kasy, bez poparcia wpływowych osób ten proces społeczny, to czekanie na pozytywne skutki może potrwać dziesiątki lat, a nawet kilka stuleci. Wszak idee Nauczyciela z Nazaretu czekały trzysta lat zanim znalazły pełen posłuch i całkowitą akceptację w Imperium Romanum.

      • Też mi się wydaje, że nie są to odrębne istoty, ale część naszej i zbiorowej nieświadomości, które powinniśmy przepracować. Wierzę też, że jest w nas pamięć rodowa. Do niedawna sądziłam, że to tylko ona odpowiada za to, co część ludzi uważa za pamięć poprzednich wcieleń. Ale ostatnio kilka razy przyłapałam się na myśli, że być może jestem kolejnym wcieleniem mojej babci, która zmarła zanim poznali się moi rodzice. 😉 Od kilku osób, które ją pamiętały słyszałam, że przypominam ją trochę nie tylko z wyglądu, ale mam bardzo podobną mimikę twarzy, sposób poruszania się, mówienia, podobny stosunek do ludzi i świata. A może to tylko geny? Ale nie potrafię wyjaśnić swoich opowieści dziwnej treści z czasów wczesnego dzieciństwa i wybiórczego zainteresowania pewnymi epokami historycznymi i miejscami na świecie oraz swego stosunku emocjonalnego do nich. Mimo mojego racjonalnego podejścia do świata nie wykluczam już całkowicie reinkarnacji, choć teoria o pamięci rodowej bardziej do mnie przemawia.
        Niedawno wróciłam do opracowywania swego drzewa genealogicznego, bo uznałam, że w ten sposób lepiej poznam siebie. Zajmowałam się tym wcześniej jako młodziutkie dziewczę, ale wtedy zabrakło mi wytrwałości. Teraz z kolei nie bardzo mam kogo zapytać, bo wielu moich bezpośrednich przodków późno zdecydowało się na założenie rodziny i bardzo szybko ich straciłam. 🙁 Za to jestem ciocią kilku osób, które są starsze ode mnie. 🙂 Ale niestety one wiedzą na temat naszej przeszłości jeszcze mniej niż ja.

    • @Erika – napisałeś:

      „Zło działa też z zewnątrz. Chodzi mi tu o złem przesiąknięte do szpiku kości rozmaite istoty ze świata astralnego.
      (…)
      Do takich programów dewastujących umysł ludzki należą rozmaitego rodzaju byty.”

      -Ja proponuję inne podeście. Że to nieąś żadne „osobne” byty. Są to części nieświadomości zbiorowej (pamęci gatunkowej) ludzi, ALE mają wpływ na człowieka tylko wtedy, gdy ma „luki” w psychice. Lub gdy wierzy w to, że to „coś zewnętrznego”, np zły byt, kieruje jego życiem.

      Trudność polega na przeniesieniu „centrum kierownictwa” z „zewnątrz” na „wewnątrz”, czyli na siebie. Podobny proces następuje w trakcie standardowej psychoterapii, tylko przesunięcie z „zewnątrz” do „wewnątrz” dotyczy innych aspektów życia.

  3. Kiedyś dawno temu, gdy posłyszałem o wirusach komputerowych, postawiłem sobie pytanie: CZY ISTNIEJĄ JAKIEŚ WIRTUALNE WIRUSY MAJĄCE MOŻLIWOŚĆ PRZEJĘCIA WŁADZY NAD LUDZKIM MÓZGIEM?

    Okazało się, że są nie tylko wirusy, ale i trojany. Dziś nawet w sieci możemy coś znaleźć nie tylko o wirusach umysłu, ale i o trojanach już nie tylko umysłu pojedynczego człowieka.

    Są to przede wszystkim ideologie. Rozmaite ideologie. Od najprostszych zdań do dość skomplikowanych systemów. O ile w genetyce są geny, to jednostki programujące ludzkie umysły możemy nazwać memami.

    Szczególnie podatni na wszelakie wirusy i trojany umysłów ludzkich są, niestety, Słowianie. Stąd podatność tylu Polaków na podrzucane im przez wszelkiego rodzaju manipulatorów hasła i coraz to nowe ideologie. Pomijam tu reklamy podane w mniej, czy bardziej pięknym opakowaniu.

    Jak się z tych zawłaszczających nas programów oczyścić? Najpierw usuńmy z naszego otoczenia źródła nowych programów. Nawet stare programy są poprawiane i wychodzą w coraz to nowych opakowaniach.

    A zatem wynosimy pod śmietnik telewizor. Podobnie radio. Przestajemy kupować i czytać wszelakie gazety. Jest to zresztą czyn patriotyczny, jako że te gazety są w obcych, a nie polskich rękach.

    W sieci szukamy materiałów pomagającym nam w dalszym oczyszczaniu umysłu. Rzucamy picie i palenie. Stosujemy rozsądne ograniczenie zjadanych przez nas posiłków. Możemy zacząć pościć przez dwa dnie w tygodniu. Na przykład we wtorki i piątki. Po jakimś czasie patrzymy na to co jemy. Potem powoli oczyszczamy nasz organizm z nagromadzonych latami chemikaliów i złogów.

    Informacje o tych oczyszczaniach są dostępne w sieci. Zaznaczam tu jedynie,że nasze i zagraniczne przetworzone produkty spożywcze są pełne chemii. Nikt praktycznie nie sprawdza na bieżąco, czym na strują piekarnie i rzeźnie. Czy producenci słodyczy. Nawet ilość kalorii w tych produktach jest napisana drobnym druczkiem.

    Rodzaj medytacji każdy dobiera sobie sam. Należy mieć jakiegoś Nauczyciela Duchowego. I kontakt z lekarzem rodzinnym i psychologiem. I to by było tyle na dziś. EN.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.