Felietony i artykuły autorskie

CHCIAŁEŚ BYĆ IDEAŁEM i ZDERZYŁEŚ SIĘ Z RZECZYWISTOŚCIĄ?

Problemem nas wszystkich jest zderzenie z rzeczywistością. To nie to, co obiecali nam rodzice, nauczyciele i społeczeństwo. Zostaliśmy oszukani, a Ci którzy poszukują prawdy, zdają sobie sprawę, że zostali oszukani podwójnie.

Idealny partner. Idealny kierunek studiów. Idealna praca po studiach. Idealne zarobki po studiach. Idealne wesele, najlepiej w wielkiej auli, na 300 osób. Potem idealna, rodzinna sielanka w ramach mieszczańskiej klasy średniej.

Ale to tak nie działa. Wg GUS na takie coś może pozwolić sobie 4,6% polskiego społeczeństwa (kryterium: zarobki 5000 zł netto i wyżej), ale żaden GUS nie zbada poziomu szczęścia.

Idealny partner dla kobiety: większość mężczyzn odpada ze względu na wygląd. Własne mieszkanie – tu odpada gdzieś trzy czwarte mężczyzn. Silna psychika – jestem w wieku 33 lat. Co drugi z trzydziestolatków ma albo jakieś autoimmunologiczne Hashimoto, albo łyka jakieś antydepresanty. „Jarek, Ty się znasz na tych medycynach naturalnych czy innych, poleć mi jakś lek na nerwicę, mam znajomego psychiatrę, ale taki lek, by mi nie zrobił sita z mózgu„. Nie były to słowa „biedaka”, ale to pytanie zadał mi znajomy z tzw klasy średniej. Tak, kobiety oczekują od nas tego i owego i to jest naturalne. Ale system i fakt „mentalnego wykastrowania” sprawił, że nie możemy im tego dać. A idealna partnerka dla mężczyzny? Ideał wyglądu wyśrubowany na max. Najlepiej dziewica, ale zajebista w łóżku. Z bardzo wysokim popędem, ale po katolicku wierna. Żeby nie strzelała „fochów”, by nie „wierciła dziury w głowie” i by nie miała innych babskich przywar.

Czy taki ideał istnieje? Możesz o tym przeczytać poniżej:

CZY IDEALNY MĘŻCZYZNA I IDEALNA KOBIETA ISTNIEJĄ? TABU ZWIĄZKÓW

Czytelniczka mojej strony, Walerianda, w krótkim komentarzu opisała syntezę tego, co stało się w ostatnich dekadach. Jest to takie „zderzenie realiów z obietnicami”:

Cytat: „Ogłupianie ludzi konsumpcją wpajaną jako konieczną, przy jednoczesnym ograniczaniu ich możliwości nabywania na granicy załamania materialnego oraz strachu, spowodowało całkowite zniewolenie bez użycia fizycznych elementów nacisku.”

W jednym z poprzednich artykułów podjąłem właśnie to zagadnienie. Otóż liberalna lewica zniszczyła „podstawę moralną” cywilizacji, czyli całą tę konserwatywną moralność, powiązaną z religią judeochrześcijąńską. Można dyskutować, czy taka „terapia wstrząsowa” była konieczna, czy raczej możnaby to zrobić łagodniej. Jednak powstała pewna „próżnia moralna”. Przecież łatwiej zbudować zamek na piasku, niż zbudować imperium bez religii. Religii, czyli takiego „mitu zbiorowego”. Liberalne elity próbowały więc stworzyć nowy „mit zbiorowy”. Zaczął być promowany materializm, ateizm, hedonizm, kult bogactwa i ładnego ciała, kult młodości, kult siły.

Miliardy przekazów trafiających do podświadomości od urodzenia, trwale kształtują taki obraz. Teledyski, teksty piosenek, wygląd aktorów i piosenkarek, reklamy, promowanie fitnessu, artykuły w Cosmo i Men’s Healtg i tak dalej. A teraz coraz mniej i mniej ludzi może sprostać bycia tym ideałem. Coraz doskonalsze programy graficzne, coraz bardziej wyśrubowane plany treningowe i coraz doskonalsi chirurdzy plastyczni sprawiają, że coraz trudniej choćby musnąć się o ideał piękna. No i również ważna kwestia – coraz mniej pozostaje w portfelach. To powoduje u wielu ludzi obojga płci ogromny stres. Ideał młodego, bogatego i pięknego ateisty-liberała miał zastąpić „podstawę moralną”, ale zamiast tego rozszarpał ludziom serca.

Czytaj o tym dalej poniżej:

DR GABOR MATE: PRZYCZYNY TWOJEGO CIERPIENIA i ROZPACZY

Cytat: „Ludzie spokój umysłu i dar chwili zamienili na ”ciężką” pracę w imię bliżej nieokreślonego sukcesu – „mitologii sukcesu’. Myśl pozytywnie a zostaniesz milionerem, a gdy już zostaniesz to zapragniesz być miliarderem. Potem zaś zaczniesz zazdrościć słońcu, a na koniec będziesz chciał znów powrócić do zwyczajnej egzystencji.. Nazwiesz to prawem karmanu – wizualizacją – po trupach do celu – planem na życie – i tak dalej. A to po prostu niezrozumienie siebie i świata.” (~Miranda Moon)

Cytat: „Kolorowe magazyny bez przerwy podpowiadają, jaką markę samochodu kupić, by czuć się lepiej, jak wyglądać, kogo przypominać, jak żyć i w jakim otoczeniu. Ale nikt nie mówi, że to ty sam jesteś bogactwem, ty sam jesteś pięknem. (…) Ci wszyscy, którzy próbują mieć to, co inni, wyglądać jak inni, być jak inni, byle być lepszymi, są w beznadziejnej sytuacji. (…) Ludzie nie cenią zwykłych rzeczy, bo uważają, że istnieją jedynie poprzez innych, są widzialni tylko poprzez uwarunkowania towarzyskie. (…).” (~Tenzin Wangyal Rinpocze)

Ale pójdźmy dalej..

Idealne, demokratyczne państwo prawa. Dbający o nas liberalny rząd. Korporacje sprzedające zdrowe i dobrej jakości produkty, weryfikowane potem przez prawdziwie wolny rynek. I wiele innych warstw iluzji, które odkrywasz.

Ciągle jednak mamy ten program „oczekiwania” i „wymagania”, gdy tymczasem życie daje nam tak niewiele. Im bardziej się szarpiemy z życiem, tym bardziej ono wymyka się nam spod nóg. Mistycy mówią, że niespełnione pragnienia są przyczyną najpierw goryczy, a potem chorób. Życie miało wyglądać jak z instagramowego obrazka, tymczasem Ty wstajesz o 5 rano do pracy, której nie lubisz. Rozwiązaniem jest „puszczenie ucisku kontroli”, i wyluzowanie. Dla mnie też jest to trudne.

Narzekasz na ten niedobry chleb i serek z Tesco, który jesz o tej 5 rano, podczas gdy gwiazda instagrama je wegańskiego, bezglutenowego burgera w hotelu w Wenecji, którego składniki kosztowały może nawet jedną trzecią Twojej pensji. Głupio jest mówić, byś pomyślał o tych, którzy nie mają nic. Ale mniej więcej na tym to polega.

Ostatnio wróciłem do dawnego filmu z 2011 roku – Zeitgeist: Moving Forward. Przeczytasz poniżej wspaniałą mowę wstępną tego dzieła, które zainspirowało miliony ludzi na całym świecie:

Cytat: „Moja babcia była wspaniałą osobą, nauczyła mnie, jak grać w Monopoly (po polsku gra ta nazywa się EuroBiznes). Rozumiała, że celem gry jest pozyskiwanie. Gromadziła wszytko co mogła i w końcu stawała się mistrzem planszy. Zawsze wtedy powtarzała mi to samo. Patrząc na mnie, mówiła: Kiedyś nauczysz się w to grać.

Pewnego lata grałem w Monopoly całymi dniami i w końcu nauczyłem się grać. Zrozumiałem, że jedynym sposobem na wygraną jest całkowite oddanie się pozyskiwaniu. Zrozumiałem, że to pieniądze i dobytek pozwalają trzymać rękę na pulsie gry.I przed końcem tamtego lata stałem się bardziej bezwzględny niż moja babcia. Byłem gotów naginać zasady, żeby tylko zwyciężyć w tej grze. Jesienią zasiadłem z babcią do gry. Zabrałem wszystko, co miała. Obserwowałem, jak oddaje ostatniego dolara i kończy grę całkowicie pokonana.

I wtedy nauczyła mnie jeszcze jednego. Powiedziała:
A teraz to wszystko wraca do pudełka.
Wszystkie te domy i hotele.
Wszystkie linie kolejowe i przedsiębiorstwa publiczne…
Wszystkie nieruchomości i wszystkie te wspaniałe pieniądze…
teraz to wszystko wraca do pudełka.
Nic z tego nie było naprawdę Twoje. Zapaliłeś się do tego wszystkiego na chwilę. Ale to istniało już na długo przed tym jak zasiadłeś do gry. I będzie tutaj kiedy Ciebie już nie będzie
– gracze przychodzą i odchodzą,
domy i samochody…
tytuły i ubrania…
nawet Twoje ciało.
Bo tak naprawdę wszystko co zdobędziemy, skonsumujemy i zgromadzimy ponownie wróci „do pudełka”, a nam nie zostanie nic.

Więc powinieneś zapytać samego siebie
kiedy w końcu awansujesz na szczyt,
kiedy dokonasz najlepszego zakupu,
kiedy kupisz najwspanialszy dom,
kiedy zabezpieczysz się finansowo i wespniesz się drabiną sukcesu do najwyższego jej szczebla
i gdy już opadną emocje a opadną na pewno… co wtedy?
Jak długo musisz podążać tą drogą nim zobaczysz dokąd prowadzi.
Bez wątpienia rozumiesz, że nigdy nie będziesz miał dość.
Więc powinieneś zadać sobie pytanie.
Co się naprawdę liczy?”

Źródło – film Zeitgeist Moving Forward:

Inne filmy z przesłaniem warte polecenia:

Genesis i ewolucja ludzkości

Pewnego razu Adam i Ewa, dwie małpy tkwiące w świadomości zwierzęcej, a więc nie znające dobra i zła, zjadly jabłko z drzewa poznania. Czyli wyewoluowały. Stały się ludźmi. Rozmyślajacymi, filozofujacymi i cierpiącymi. Świat o matrycy zwierzęcej jeszcze „nie ogarnia” zbytnio ludzi, którzy są wyżej już. Na razie ten świat nie daje im ani ludzkiego, czyli godnego poziomu życia, ani odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Małpy które wyewoluowały w ludzi, poznały dobro i zło, poznały cierpienie, którego nie było w „zwierzęcym” Edenie.

Zaczęła się długa i mozolna droga ku budowaniu coraz lepszej i lepszej świadomości. Przez millenia struktury społeczne tworzone przez ludzi także ewoluowały. Przeszliśmy bardzo trudną i długą drogę. Obecnie mamy taki „zalążek”, czy też mamy takiego „noworodka” prawdziwej cywilizacji technicznej. Która może zapewnić większą ochronę słabszym jak i większą empatię, niż wspólnoty jaskiniowe. I na pewno większą, niż „zwierzęcy Eden”, gdzie istoty były owszem, niewinne, ale obowiązywało prawie wyłącznie prawo silniejszego.

Wszystko postępuje etapami. Cywilizacja rozwija się tak samo, jak rozwija się dziecko w dorosłego. Obecny rozwój ludzkości można przyrównać do dwóch etapów. Lata ’70, ’80 i ’90 – czyli etap „zbuntowanego nastolatka”. Kolorowe teledyski, eksplozja różnych form muzyki i popularność narkotyków, lans na metki na ubraniach. Obecnie w erze informacyjno-cyfrowej (po 2000 roku) wchodzimy w epokę „starych wkurwionych 30-latków”. Czyli ludzi rzeczywiście mogących dokonać zmian. Jestem dobrej myśli mimo wszystko.

Cywilizacja cywilizacją.. Ale pomyśl szczerze. Czy urodziłeś się po to, by spełniać cudze oczekiwania i żądania? Czy chcesz przeżyć życie jako „listę celów do odhaczenia” i potem po prostu umrzeć? Czy życie to tylko taka lista celów, które koniecznie musisz osiągnąć, bo ktoś miał taki kaprys by tę listę stworzyć? Ten program oczekiwania jest naszym przekleństwem. Ale postarajmy się chwytać te „okruchy życia”, na tyle, ile możemy. Te okruchy, które chcemy my sami.

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]
Reklamy

7 odpowiedzi »

  1. Tak Jarek.

    Chciałem być ideałem.

    Z maturą w kieszeni wsiadłem do byle jakiego pociągu i odjechałem w daleki świat. A tam trzeba było zakasać rękawy i wziąć się ostro do ciężkiej roboty.

    Nie tak wyobrażałem sobie Zachód.

    Potem trzeba było pracować i studiować jednocześnie. Ci z Was, którzy studiowali zaocznie, czy też wieczorowo dobrze o tym wiedzą.

    Ja harowałem nocami, a we dnie chodziłem na wykłady jako nielegalny wolny słuchacz. Nie tak to sobie przed wyjazdem wyobrażałem.

    Z czasem zacząłem coraz więcej rozumieć z wykładów w języku obcym. Aż zrozumiałem praktycznie wszystko.

    Zauważyłem, że moi koledzy studiujący legalnie nie przejmują się swoją obecnością na wykładach. Nauka była ostatnią rzeczą jaka zajmowała im czas.

    Po kilku miesiącach zauważyłem, że jestem śledzony. Nie mam manii prześladowczej. Zignorowałem więc te podejrzenia.

    To chyba normalne, że gościa z byłego bloku państw socjalistycznych śledzą obce służby. Bo też ja wysiadywałem w bibliotekach wielu uczelni. Wydawało mi się to normalne. I dalej uczyłem się.

    Pewnego dnia ,, agent ” podszedł do mnie , dał mi wizytówkę i ulotnił się. Na postawie tej karteczki udałem się do siedziby podanej na wizytówce.

    Zostałem tam przyjęty i firma dała mi na czas studiów stypendium fundowane.
    potem zacząłem odwiedzać siedzibę firmy, poznałem rodzaj pracy i z czasem dorabiałem w firmie.

    Gdzieś po półroczu obok mnie usiadła dziewczyna. Z czasem poznałem Ją i sądziłem, że znalazłem wreszcie mój ideał. Moją księżniczkę z bajki.

    Romans, ślub w Kościele KRK. Pięć lat przykładnego pożycia małżeńskiego. Aż pewnego poranka zmieniłem linię czasową.

    Rodzina żony nagle stała się bogata. Nie pasowałem ani zonie, ani jej rodzinie. Rozwód. Ideał sięgnął bruku. Moją idealną miłość małżeńską diabli wzięli.

    Wróciłem do tego kraju. Ponownie zamieszkałem w RP. A tu po latach wyzywają mnie od zdrajców. Nie zdradziłem żony ani razu. Okazji nie brakowało. Nie zdradziłem mojej Ojczyzny Polski. Nie zdradziłem też kraju, który okazał mi gościnę.

    A ideały są operatorami matematycznymi. EN

  2. Inwazja Rosji na Ukrainę? Ci którzy nie słyszeli – wejdźcie na kanały z newsami.

    „Ukraińska marynarka wojenna poinformowała wieczorem, że rosyjskie siły specjalne zajęły jej trzy okręty na Morzu Czarnym. Wcześniej ukraińska marynarka informowała, że Rosjanie otworzyli ogień do niektórych z jej okrętów w Cieśninie Kerczeńskiej. Według ostatnich informacji, trafione zostały kutry „Berdiańsk” (na zdjęciu powyżej) i „Nikopol”. Rosjanie przejęli też holownik. Sześciu ukraińskich żołnierzy zostało rannych, w tym dwóch ciężko – wynika z najnowszych informacji Kijowa.”

    „Tajemnicze manewry na Kremlu. Rosjanie: FSB ćwiczy ewakuację Putina z Kremla – zobacz WIDEO.”

    To się stało 3 godziny temu, poinformowano o tym teraz. Zaś poniższe info dotyczy przejść granicznych w Polsce i na Słowacji i jest sprzed 8 h:
    „Owners of cars with foreign registration has blocked Ustilug, Rava-Ruska, Yahodyn, Maliy Berezny, Shegeni and Krakivets border checkpoints on the Western Ukrainian border.”

    Tu dużo więcej info na żywo, w języku ang:
    https://liveuamap.com/

  3. Nie warto być ideałem. Od ideału wszyscy więcej wymagają, zazdroszczą mu i bardziej dostrzegają jego potknięcia. Ludzie takich „idealnych” osób zwykle nie lubią, bo czują się przy nich mniej wartościowi. Szczególnie w młodym wieku to się nie opłaci, bo rodzice i nauczycie często stawiają je za wzór do naśladowania dla innych, a to strasznie wkurza.
    Są sytuacje, w których nie warto obnosić się ze swoją wiedzą czy mądrością. Czasem lepiej jest „rżnąć głupa”, gdyż więcej można zyskać, jeśli osoba, od której zależy pomyślne załatwienie jakiejś sprawy czuje się bardziej kompetentna i ważna od interesanta . Ja, jeśli mam do załatwienia coś bardzo trudnego, robię to „na słodką idiotkę”. Zawsze działa. 😀

    • Tak Viola.

      Ludzie nie znoszą ideałów.

      Niestety nie znoszą też innych ludzi. Nienawidzą swoich rówieśników, którym się w życiu powiodło. Zastanawiam się jedynie nad tym, jak radykalnie zmienili się dziś Polacy.

      Nie ma wśród Polaków jedności, ani solidarności narodowej. Ani w RP, ani też w innych krajach. Polak, który już się czegoś dorobił pragnie maksymalnie wyzyskać i oszukać innego Polaka.

      Miałem wątpliwą przyjemność zarabiać na saksach u Polaka. Ja akurat nie dałem sobie w kaszę dmuchać. Potem z kolei pracowałem u Żyda. Ten okazał się nie tylko uczciwym, ale i wspaniałym człowiekiem. Pracowałem u Niego aż do zatrudnienia mnie w firmie, w której do dziś dnia pracuję.

      W tym kraju wcale nie jest lepiej. Mam wielu znajomych / niestety zbyt wielu /, którym prywaciarz płaci najmniejszą płacę. Płaci, bo musi. Nie dołoży więcej ani grosza / bo jak często tu pisze Jarek Kefir /, bo może sobie na to pozwolić.

      A potem narzeka, że ludzie źle u niego pracują. A niby to czemu mają harować za grosze na wyzyskiwacza? Nic nie są mu winni.

      To nasi rodzice, to nasze żony pragną, abyśmy byli idealni. I cóż z tego najczęściej wynika? Zmarnowane życie takiego dążącego do oczekiwanego ideału człowieka.

      Wobec zadufanych w sobie idiotów, wobec bufonów można rżnąć przysłowiowego głupa. Ale starajmy się maksymalnie uniezależniać od takich osobników.

      Ten świat, ten kraj, ta Unia Europejska nie są tworami idealnymi. Ale w takich miejscach, ale w takich czasach żyjemy i postarajmy dostosować się do tego, co jest wokół nas.

      Wbrew poglądom głoszonym przez wielu naprawiaczy tego wszystkiego co nas otacza, my tego świata nie zmienimy. Próbowano to robić już przed nami. Próbował to również robić Erika Necker.

  4. @erikanecker
    Ludzie nie znoszą innych ludzi, bo siebie lubią tylko od czasu do czasu, od wielkiego święta. 😉 Zdają się nie rozumieć, że umniejszając czyjąś wartość nie sprawią, że ich wartość realnie wzrośnie. Zamiast zaakceptować swoją unikalność porównują się do innych. A tak naprawdę nie ma to żadnego sensu, bo przecież zawsze znajdzie się ktoś od każdego z nas bogatszy i biedniejszy, ładniejszy i brzydszy, mądrzejszy i głupszy. Nie ma więc sensu popadanie w samouwielbienie lub czarną rozpacz, albo wyżywanie się na bliźnim, który tak naprawdę też ma problemy.
    Jeśli chodzi o wzajemny stosunek ludzi, którym się w życiu powiodło i tych, którzy mieli mniej szczęścia, bardzo dosadnie opowiada o tym skecz, na który niedawno przypadkiem trafiłam. Wygląda na bardzo stary, ale myślę, że ciągle jest aktualny. Nie będę podawać linku, żeby Jarek nie musiał kasować, gdy wejdzie w życie ACTA 2.0, ale jeśli wkleisz w wyszukiwarkę „Koń Polski – Jak się cieszę, że cię widzę” znajdziesz bez trudu. Jeśli tego nie znasz – polecam. 🙂
    Nasi rodzice pragną, żebyśmy byli idealni (w ich rozumieniu), bo przez nas pragną zrealizować swoje niespełnione marzenia. Partnerzy, bo im się wydaje, że będąc ze swoim (a może bardziej promowanym przez media czy środowisko) ideałem będą przez innych postrzegani jako ktoś bardziej wartościowy. Ale nie warto się w to wkręcać, no chyba, że nam też to odpowiada.
    Historia uczy, że ludzie jednoczą się, gdy mają wspólnego wroga, albo wspólny cel. Tylko w dzisiejszych czasach jest to trudne, bo jak niejednokrotnie wspominał Jarek, większość ludzi nie dostrzega tego wroga tam, gdzie jest on naprawdę, a celem wielu jest przeżycie od pierwszego do pierwszego.
    Świata nie zmienimy, ale możemy zmienić swój stosunek do niego. Możemy też zmieniać siebie oraz pomagać w tym osobom, które wyrażą taką wolę. I tego się trzymajmy. 🙂

    • Cóż mam rzec Viola na tak piękny Twój komentarz.

      Napisałaś wszystko, co i ja sam bym napisał. Chwała Ci za to Viola. Najważniejszy fakt, to fakt że dyskusja na tej stronie trwa. Tak trzymać

      Przyjaciele. Wielu pyszałków nawet5 nie zdaje sobie sprawy z tego, że każdy z nich ma taką maleńką klapkę na pierwszym oku. Niektórzy twierdzą, że to trzecie oko. Mniejsza o nazwę. Wszyscy wszak wiemy o co chodzi.

      Świetnie mówi o tym Prot – bohater filmu K-Pax.

      Takie świadome łącza między rozmaitymi istotami żywymi jest ukazane w filmie Awatar. Takie połączenie sprawia, że te istoty wypędzają ze swojej planety przybyłych z Ziemi ciemiężców w ludzkiej skórze.

      Z kolei w książce Życie po śmierci nieżyjący już od wielu lat Leszek Szuman pisze, że tam w Twoim nowym życiu wszystkie te sprawy, za którymi uganiałeś się w Twoim życiu doczesnym będą Ciebie tyle interesowały, co liście spadłe jesienią z drzew.

      Musimy pomagać tym ludziom, którzy naszej pomocy w ich doskonaleniu się pragną. Potrzebują wszyscy ludzie. Ale nie wszyscy pragną abyśmy budzili ich ze snu. Niczego nie róbmy na siłę. Nikogo nie należy uszczęśliwiać wbrew jego woli. Niech śpi pijany. I niechaj mu się dalej śni.

      Dla każdego człowieka przyjdzie czas na otrzeźwienie. Na zbudzenie się ze snu.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.