Felietony i artykuły autorskie

DUCHOWOŚĆ i BOSKA ZAGADKA: CHCESZ SIĘ „STĄD” WYRWAĆ?

Czy Ziemia to planeta piekła? Czyściec, więzienie, kolonia karna czy piekło?

Chciałbym uzupełnić mój poprzedni, dość mroczny wpis poruszający pewnien gnostycki pogląd. Wg ezoteryków czy też gnostyków żyjemy na kosmicznej kolonii karnej. Ziemia ma być planetą czyśćca lub piekła, zarządzaną przez „złowrogiego nadzorcę”, który ma przestrzegać by złe lub słabo rozwinięte dusze się uczyły. Zarządca ten ma wiele znanych imion (demiurg, jahve, bóg ojciec, allah itd). Srogiej nauce mają służyć reguły „systemu odwróconego”, gdzie dobro nazywane jest złem, a zło nazywane dobrem i pożądane. Gdzie głupiec mówi myślącemu racjonalnie, że jest „popaprańcem.” Temu służy też korowód reinkarnacji, czyli inaczej mówiąc – Samsara.

Samsara jest to nieustający ciąg narodzin i śmierci. Człowiek w poprzednich, przed-człowieczych życiach był zwierzęciem (ssakiem naczelnym), a podczas człowieczego żywota przechodzi przez siedem poziomów świadomości. Przez ten korowód reinkarnacji naszej duszy towarzyszą różne, nieraz bardzo dramatyczne lekcje. Z reguły lekcje na poziomie 1, 3, 4 i 5 są najbardziej dramatyczne. Poziom pierwszy to poziom świadomości na wpół zwierzęcej. Poziom drugi to ubezwłasnowolnienie społeczne – poziom pokornego cielęcia. Inaczej: jest to etap pół-zwierzęcia z poziomu pierwszego, ale wziętego już w ryzy społeczeństwa i jego norm. Poziom trzeci to biznesmen lub bankier wyzwolony z barier społecznych. Dopiero na poziomie czwartym pojawia się nieraz bardzo dramatyczne olśnienie świadomości. Te duchowe poziomy świadomości opisałem w tym artykule [LINK TUTAJ].

Każda reinkarnacja oznacza choć schodek wyżej na drabinie rozwoju. Rodziny (systemy rodowe), społeczeństwa, narody, cywilizacje i ludzkość ewoluują podobnie jak pojedyncza jednostka. Ludzkie zbiorowości podobnie jak pojedyncze osoby ewoluują od form prymitywnych ku tym najbardziej zaawansowanym. Rozwinęliśmy się od prymitywnych kultur jaskiniowych i pre-totemicznych. Następnie przeszliśmy od państw typu starożytnego, przez feudalizm i kolonializm, aż po kolejną formę („mutację”, „reinkarnację”) systemu niewolniczego. Czyli aż po dzisiejszy kapitalizm, który chwieje się w posadach, a narody wymuszają jego reformę. Oby ten proces był jak najbardziej pokojowy.

Aby zrozumieć, o czym tutaj piszę, przeczytaj poniższy artykuł:
Duchowe sekrety: jesteśmy „więźniami” piekielnej symulacji!?

A skoro już znasz jego zawartość, to przejdźmy do kolejnej ciekawostki. Ludzie na Ziemi tęsknią za „Bogiem„, „rajem utraconym”, za „gwiazdami”, „rzeczami wzniosłymi i wielkimi”. Świat materii z typowym dla materii ubezwłasnowolnieniem jawi im się jako brudny, zepsuty, grzeszny. Chcą się z niego wyrwać, np do gwiazd. Inni chcą za wszelką cenę uciec z przeklętego w ich mniemaniu „korowodu reinkarnacji”.

Mamy, oczywiście hipotetycznie (bo to TYLKO teoria, jak wszystko duchowe co czytasz! 🙂 ) dwa stany egzystencji:

Dusza bez ciała, „lata” sobie po ziemskiej „powłoce duchowej”

Zwanej przez jednych rajem, przez innych astralem, a przez jeszcze innych – 5D. W tym stanie dusza doświadcza olbrzymiej radości i błogości. Dlaczego? Ponieważ nie ma tu neuroprzekaźników i hormonów stresu, takich jak kortyzol. Nie ma tu receptorów, które mogłyby odbierać te neuroprzekaźniki i idące za nimi sygnały. Nie ma tu podświadomości, która byłaby zasyfiona toksycznymi programami od rodziców, rodziny i reszty społeczeństwa, a które mogłyby zwiększać ilość stresu nawet tysiąckrotnie. I w końcu: tu nie ma tylu stresujących bodźców. Dobrze zostało to opisane poprzez symbole i archetypy w księdze Genesis. Tutaj na Ziemi, w ciele fizycznym, musisz w pocie czoła orać ziemię, a kobieta w bólach ma rodzić. Z kolei bujając w obłokach, nie posiadając ciała, nie musisz lękać się o to, czy przeżyjesz. Lęk przetrwania – ponoć to on jest „grzechem pierworodnym” ludzkości. Bo jak człowiek boi się, czy przetrwa, to staje się bardziej zdemoralizowany. Więc skoro człowiek może nie przeżyć, bo zasobów zawsze za mało, to uruchamia się w nim pokusa odbierania zasobów innym – czyli pokusa czynienia zła.

W stanie bez ciała dusza nie doświadcza też wielu ziemskich bolączek. Ale po jakimś czasie taki stan duchowego „bujania w obłokach” staje się niemożliwy do zniesienia, i wybierasz ciało do wcielenia się. Znowu, mimo wszystko, wchodzisz w ten przeklęty korowód reinkarnacji. Dlaczego? Gdyż nie mając ciała nie masz jednego – sprawczości. To tak jak mężczyzna (czyli pierwiastek ducha..) po jakimś czasie i tak spotyka się lub umawia się z jakąś kobietą (pierwiastek ciała..). Bo nie zdzierży, nawet pomimo wcześniejszych solennych zapewnień, że z kobitami już definitywny koniec, i zajmuje się tylko studiowaniem i czytaniem myśli filozofów. 😉

Duch bez ciała nie ma wiedzy o sobie i nie ma siły sprawczej. Dusza latając w takim astralu może od wielkiego dzwonu objawić się bliskiej osobie, lub jakiemuś artyście, politykowi i tak dalej. I to też prawie wyłącznie we śnie, z brakiem gwarancji zapamiętania takiego snu przez śmiertelnika, o zrozumieniu już nawet nie wspominając. Bo do gadania z żywymi przez „senny głuchy telefon” masz wtedy do dyspozycji język symboli i archetypów, którego oni… nie rozumieją. A gdy w końcu, po latach zaczynają go rozumieć, to kontakty z nimi nie są już potrzebne. To tak jak paradoks ziemskiego wieku dojrzałego, który stara się przekazać coś śpiącym młodym. Młodość musi spać, by ochoczo podejmować wyzwania życia. Tak samo „spać” musi ciało, bo całkowicie przebudzona jest tylko dusza bez ciała.

Dusza z ciałem, czyli żyjący na Ziemi śmiertelnik

Duch wstępując w ciało fizyczne (np człowiecze), zyskuje wiedzę o sobie. Zyskuje też decyzyjność i sprawczość. Jednak wraz z decyzyjnością i sprawczością, przychodzi coś jeszcze – ograniczenia. A tych w świecie materialnym jest dużo więcej, niż możliwości. Życie na Ziemi to ciągła batalia między tym, co chcę, a tym, co mogę. To ciągłe ograniczenia wynikające z: epoki historycznej, Twojej genetyki, tego, jakich miałeś rodziców i jaki Ci zapewnili start, kraju w jakim się urodziłeś, bagażu doświadczeń i tak dalej. Jeśli masz dobry kod genetyczny, to masz szczęście. Jednak natura tak sprytnie to obmyśliła, by takie zdrowe i silne geny miało tylko kilkanaście procent osobników. Przy tym dodała różne mechanizmy korygujące i spychające na margines osobniki o gorszych genach, i… i mamy realia ZOO.

Jeśli do tego u progu dorosłości jesteś bardziej chętny żyć niż umrzeć, jeśli w sobotę wieczorem bierzesz pigułki antykoncepcyjne i / lub pigułki extasy, zamiast garści antydepresantów, to wygrałeś życie. W innych przypadkach mniej lub bardziej się męczysz. Ale przecież tego chciała Twoja dusza – chociaż SPRÓBOWAĆ tu coś zmienić. Choć możesz pracować wiele godzin w ciągu dnia i zarabiać grosze, to masz dużo większą siłę sprawczą, niż będąc duszą bujającą w obłokach.

Tu na Ziemi jest kilka mechanizmów zabezpieczających, byśmy za szybko nie odlecieli w obłoki. Główny z nich polega na tym, byś bał się odejść do świata duchowego np przez samobójstwo, z nadzieją na inne, lepsze wcielenie. Dlatego kasuje Ci się pamięć „astralo-raju” i pamięć poprzednich wcieleń. Potem katolikowi wmawia się grzeszność samobójstwa, ateiście – że materia doczesna to wszystko. Człowiek jest wiecznie niepewny co do tego, co jest po śmierci. Więc zasuwa dla systemu, bo co, jeśli się okaże, że to życie to wszystko? No i mamy to, co nazywam „tabu śmierci”. Jest to ostateczna bariera. Żaden katolik, żaden ateista, żaden ezoteryk, żaden gnostyk i tak dalej, nie wie co jest po tej drugiej stronie. Nikt nie był tam i nie wrócił. I nikt nam nie opowiedział. Wszystko jest teorią i hipotezą, a więc domysłem. Ten artykuł i moje publikacje także.

Czy brakuje mi (katolickiego) Boga?

Kiedyś jeden z Czytelników mojej strony, praktykujący katolik, napisał mi, że moja filozofia to taki racjonalizm w wersji 2.0, a nawet w wersji 3.0. Potem dodał, że jednak będzie mi brakować tego Boga. Jak teraz, po kilku miesiącach odpowiem na to, co on wtedy pisał? Nie będę Was okłamywał. Tak, brakuje mi tego Boga. Bardzo.

Ale brakuje mi też choćby wiary w Świętego Mikołaja, czy po prostu tej głębi atmosfery dziecięcych Świąt. Tego poczucia magii powodowanego tajemnicą, niewiedzą i brakiem lęku o to, co dalej. Nie bez powodu dzieciństwo i raj są utożsamiane ze sobą. Z tego samego powodu osoba Boga jak i osoba ojca są ze sobą utożsamiane. Czy było warto? Uważam, że mimo wszystko było.

Więcej o Ziemi jako planecie piekła, gnostycyzmie, duchowości i tematach pokrewnych, pisałem też w najnowszych i najbardziej aktualnych artykułach:

Duchowe oświecenie to czekanie na cud, który nie nadejdzie!
Sens życia jest nie tam gdzie go szukasz!
Duchowe iluzje: czy klątwy działają?
Globalna świadomość czy szok przyszłości? To trwa już teraz!
Duch i materia: oświecenie, którego szukasz, nie nadejdzie
Ten człowiek wytoczył proces Bogu i wygrał!
Czy sens życia istnieje?
Czy zło i cierpienie mają sens? Duchowi guru o tym milczą!

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]
Reklamy

20 odpowiedzi »

  1. …to jest przerąbane; że nie wiemy co czeka nas po drugiej stronie. Czy w ogóle coś czeka? Można tylko marzyć i spekulować. Cholera.

    • Raj, zwany ogrodem Eden, po upadku rodzaju ludzkiego. został przekształcony przez nieposłusznych Ojcu (Jahwe) ludzi w Piekło na Ziemi. Jahwe sprawił, że dla człowieka wyrastają „jadalne rośliny, aby z ziemi czerpał pokarm”, „oliwę, od której lśni twarz i chleb, który krzepi serce” (Ps 104:14-15). Elohim (Stwórców) i Ich Prawa rozpoznaje się świadomością, która jest funkcją nieśmiertelnej duszy a nie śmiertelnym, nieposłusznym, skażonym energiami śmierci, rozumem. W związku z tym, że dusza straciła kontakt ze swoim Ojcem w Niebie, okryła się pomrokiem. Pozostał więc nieoświecony umysł, którym można teraz tylko spekulować.

      • Tu jeden element układanki NIE PASUJE, Leszek. To jahve stworzył ludzi takimi, że MUSIELI upaść, by po eonach czasu stworzyć zalążek cywilizacji, który mamy teraz, i podjąć próbę „zejścia z drzew” i stania się ludźmi przez duże „L”. To nie ludzie postąpili źle. Oni zostali stworzeni, by właśnie TAK postąpić, bo to była część planu. Poniżej bardzo gnostycki obrazek:

        Gnostycyzm

        A teraz wymiar indywidualny. To tak jak dziecko i nastolatek, by stać się dorosłym, musi się zbuntować, musi się uchlać tanim winem i obrzygać, musi pójść na koncert metalowy. Musi podjąć szereg dobrych jak i złych decyzji. Musi się zbuntować rodzicom. I w końcu, musi się od nich wyprowadzić na swoje. Musi opuścić „Eden dziecństwa” i dojrzeć. Dojrzeć zarówno przez podjęte dobre decyzje, jak i przez.. upadek. 😉

        • Czas na Prawdę, Mądrość i Sprawiedliwość. Dobrowolnie skażony energiami śmierci, rozum ludzki – nie ustala Prawdy. Prawda jest zadana człowiekowi do odkrycia, poznania, doświadczenia Jej w życiu, przeżycia i uwewnętrznienia, a następnie głoszenia innym. Poznając Prawdę, człowiek uświadamia sobie, że jest cząstką Wszechświata, który cały czas na niego oddziałuje. Oddziałują na człowieka, na jego półkule mózgowe, fale świetlne, pole magnetyczne Ziemi i promieniowanie kosmiczne. Ludzie dumni są z rozwoju cywilizacji i jej osiągnięć, zaniedbując prawdę, że stała się ona cywilizacją śmierci. Optymalne, dla zabezpieczenia procesów życiowych, kwantyfikatory promieniowania, wzrosły do poziomu zagrażającego egzystencji wielu gatunków istnień, w tym i ludzi. Nieodwracalne już skażenie środowiska naturalnego, wody, żywności i lekarstw, w tym odpadami radioaktywnymi, niechybnie zwiastuje nieuniknioną katastrofę. Cywilizacja, broniąc się, nasila walkę ze złem, nie zdając sobie w ogóle z tego sprawy, że zło jest brakiem dobra, stąd walka taka nie ma żadnego sensu, a jedynie eskaluje zasięg i obszar zła.

          Mało kto dostrzega, bo nie jest zainteresowany poznaniem prawdy, że współczesna, stanowiąca mieszankę dwóch syntez dziejowych, cywilizacja personalistyczna – zbudowana na fundamencie wolności i praw człowieka z poszanowaniem przykazań i prawa rzymskiego oraz filozofii greckiej – to mistyfikacja. W istocie, współczesna cywilizacja – stanowi spisek elit – przeciwko mowie sprawiedliwej Jeszua Hamaszyjach (Jezusa Chrystusa). Każdemu prawu objawionemu, cywilizacja współczesna, podstępnie narzuciła antytezę: prawu mowy sprawiedliwej – zwodnicze oszczerstwo; prawu dążenia do poznania prawdy – fałszywą bezsilność jej poznania; prawu hierarchii – rewolucyjny sprzeciw; prawu dobrego, pozytywnego myślenia – szerzenie pesymizmu i niedowiarstwa; prawu pokory – pychę, wyniosłość i zarozumiałość; prawu kreacji (tworzenia) – bunt i anarchię; prawu nieingerencji – konieczność natychmiastowego opiniowania, oceniania i wyrokowania oraz osądzania; prawu odbicia – powszechne przyzwolenie na szerzenie nienawiści i nieprawości.

          Współczesna kultura, będąca pochodną cywilizacji śmierci, jako dominanty ludzkiej egzystencji, preferuje wartości doczesne, oparte na modnym, liberalnym stylu życia. Nauka Jeszua Hamaszyjach nie jest z tego świata (J 18:36). Sprowadza się ona do słów: Weź swój, codzienny, życiowy, a nie odlany z metalu, czy wystrugany z drzewa, krzyż, czyli zwój życiowy trud, i naśladuj mnie. Dzisiaj nikt już nie pamięta, że na początku było Słowo (J 1:1-14). Narzędziem stworzenia świata było więc Słowo, które jest wieczne i niezmienne. Akt stworzenia poprzedziła wola Stwórców, stanowiąca Ich substancję. Świat został stworzony z miłości do dusz ludzkich i dla nich, jako istot rozumnych, obdarzonych wolnym wyborem. Dany duszy ludzkiej obszar wolności, zapewnia dobrowolne opowiedzenie się za miłością lub przeciw niej. Stwórcy są wszechwiedzącymi duchami i zawsze pozostaną niezgłębioną tajemnicą dla racjonalnego rozumowania. Tylko Stwórcy wszechrzeczy znają zamysły serc ludzkich (Ap 13:8). Przetrwa Prawda i Miłość oraz Ci, którzy dochodzą do poznania Stwórców, Ich miłości i dzieł. Legną zatem uczeni, mędrcy w mowie i piśmie oraz wymądrzający się a także podstępni, różni kłamcy, jak też wszystkie autorytety ziemskie, wynoszące się ponad Stwórców. Swoją, modernistyczną nauką, która zachowuje pozory prawdy, by zwieść słabych – bogowie ziemscy, którym cześć oddaje bezmiar (morze) ludu – przesłaniają dzieła Stwórców i zawartą w nich wiedzę, wpisaną w duszę każdego człowieka, przypomnianą przez Ich Posłańców. Wiedza buduje wnętrze człowieka, natomiast nauka – jego osobowość, dumę, pychę i wyniosłość, czyli te cechy ludzkiego usposobienia, które potrzebne są do panowania w materii. Panowanie w materii, co dokonuje się za pomocą magii, urzędowych procedur i kłamliwych obietnic, daje złudne, krótkotrwałe poczucie szczęścia i radość, które osiąga się kosztem głodzonych, poniewieranych, gnębionych i mordowanych, w milionach, ludzi i ssaków na całym świecie.

          • @Katharos – Hellinger mówił o tzw „wiciu własnego gniazda” przez parę. Przez setki tysięcy lat sprawa była prosta. Idziesz z kumplami z plemienia i w dwa dni stawiacie chatkę z patyków. I masz „własne gniazdo”.

            Jeszcze do początku XX wieku sprawa też była prosta – bierzesz kilkunastu sąsiadów i członków swojej rodziny, dwie beczki bimbru, i w tydzień stawialiście chatkę z drewna, z dachem ze słomy. Własne gniazdo, ważna dla pary i dla systemu rodowego było? Było.

            Teraz się wszystko posypało. Kiedy NAPRAWDĘ możemy mówić o własnym gnieździe?

            -Własne gniazdo mieszkanie lub dom kupiony OD RAZU. Bez udziału rodziców, teściów, i przede wszystkim – bez kredytu hipotecznego, mieszkaniowego, konsumenckiego lub jakiegokolwiek innego. KUPIONE ZA TWÓJ SZMAL. Wy, ludzie, sami musicie „tymi rencami” to gniazdo uwić.

            Jeśli teść da Ci np 50.000 zł byś kupił lepsze mieszkanie, to w systemie rodowym powstanie „wyrwa”, która się na Tobie zemści. A jeśli masz kredyt hipoteczny na 20 lat, to przez 20 lat nie tylko podświadomie, ale także świadomie będzie Ci towarzyszył potworny, podskórny lęk. Tracisz zdrowie, tracisz pracę, jakiaś zawirowania na giałdach, i z dumnego hipstera stajesz się menelem.

            -Mieszkanie komunalne wg ustawień systemowych Hellingera nie jest „wiciem gniazda”. Bo po pierwsze, nie należy do Ciebie, a do miasta lub do gminy. A po drugie, mogą Cię wyrzucić lub choćby dokwaterować pijaka pod byle pretekstem.

  2. Brak mądrości przejawia się w braku pokory, błądzeniu i opieraniu swoich przekonań na fałszywych poglądach oraz na wyobrażeniach swoich i cudzych – na zwykłym gawędziarstwie. Brak mądrości, a co za tym idzie i bezinteresownej miłości, której uosobieniem jest Jeszua Hamaszyjach (Jezus Chrystus), prowadzi ludzkość do występku pychy i zbrodni. Stwórcy sami są nieskończonym Dobrem, a Ich dzieła mają równoważną Im, dobrą naturę. Ziemia uczyniona została jako Raj. Stwórcy umieścili ludzkość w Raju, dając człowiekowi, jako rozumnej istocie, prawo wyboru życia z Nimi i bez Nich – Ich pełnią, oczywistym Dobrem, a jednostronnością, czy nicością, której nadano kategorię bytu w formie Zła. Każde Zło jest brakiem Dobra, czyli nie przyjęcia i odrzucenia miłości Stwórców, warunkującej przykładne, udane, świetliste i promieniujące życie wszystkich stworzeń, w tym także i ludzi. Całkowicie wolnym i nieograniczonym w swojej wolności jest tylko Ojciec Wszechmogący (JHWH – JAHWE), Jego Syn (Jeszua Hamaszyjach ) i Duch Święty (Ruach ha-Kodesz). Człowiek natomiast podlega ontologicznym uwarunkowaniom, stąd może dokonywać jedynie wolnych wyborów. By zasłonić pamięć o Stwórcach wymyślono bogów i rzekomą wolną wolę, którą bogowie obdarzyli ludzkość. Następnie, tłumacząc Biblię z języka hebrajskiego (częściowo aramejskiego), w którym została oryginalnie spisana, na języki pogańskie (grecki, łaciński i angielski) – zmieniono lub zastąpiono nazwy i imiona Stwórców: JAHWE – Bóg lub Pan; Jeszua – Jezus; Ruach, co znaczy Ducha – na Duch. Podstawione nazwy i imiona, zostały zaczerpnięte z legend i tradycji pogańskich, których jest dużo. Natomiast imię Elohim (Stwórców) – JAHWE oraz Jeszua – są jedynymi, niepowtarzalnymi imionami w całym Wszechświecie, w których zawarta jest moc. Określenia Bóg, Pan, Jezus – są tylko zwyczajnym zbiorem zgłosek. I tak zaczął się upadek ludzkości, która Raj, zamieniła w Piekło, stąd potraciła zmysły, dlatego zachowuje się psychoneurotycznie. Nastanie więc nowe: Potem zobaczyłem nowe niebo i nową ziemię, bowiem obecna ziemia i niebo zniknęły (Ap 21:1-2).

  3. Jahwe-demiurg-szatan….żydowski bożek zła, doczesności i materii oraz naszego(upadłego)świata…nie jest „ojcem” Jezusa Chrystusa…jest Jego wrogiem i biegunowym przeciwieństwem…(J,14,30).Nasz Zbawiciel…”herold” miłości i prymatu ducha nad materią został przysłany tu przez DALEKIEGO I PRAWDZIWEGO BOGA….aby nas „obudzić” ze stanu odrętwienia zmysłowego…..nie miał i nie ma z demiurgiem nic wspólnego…
    Powyższa gnostycka interpretacja Boga , człowieka i Wszechświata wydaje się być-także w świetle Nowego Testamentu-najbardziej wiarygodną i zbliżoną do rzeczywistości…(Łk.4,1-13,J,18,36,J,14,30,J,8,44,1J,5,19,1J,2,15-17…i wiele innych)

    • Czas na Prawdę. „…(J,14,30)”. „Niewiele już będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca tego świata”. Z treści tej wypowiedzi Jeszua Hamaszyjach wyraźnie wynika, że nie chodził o Jego Ojca – Jahwę. Przekonuje o tym wcześniejsza wypowiedź „Waszym ojcem jest diabeł i chcecie spełniać żądze waszego ojca” (J 8:45). Itd.

  4. „W Bibliotece z Nag Hammadi, odkrytej w 1945 roku, znajdują się teksty w których wąż i Ewa pełnią rolę pozytywną, są przekazicielami gnozy i wybawienia. Np. w utworze czytamy:

    „Duchowa (kobieta) weszła w węża, nauczyciela. A ten pouczył ich, mówiąc: „Co wam powiedział? Ze wszystkich drzew, które są w raju będziesz mógł jeść, za wyjątkiem drzewa wiedzy dobra i zła, z niego nie jedz”. Kobieta cielesna rzekła: „Nie tylko rzekł, nie jedzcie, ale nie dotykajcie go, w dniu, w którym zjecie z niego, śmiercią pomrzecie”. Wąż zaś, nauczyciel powiedział: „Nie pomrzecie śmiercią, ponieważ powiedział to wam będąc zazdrosnym. Przeciwnie, wasze oczy otworzą się i będziecie jak bogowie; będziecie znać zło i dobro”. Nauczycielkę zabrano od węża. I ta pozostawiła go samego jako byt ziemski. Cielesna kobieta wzięła owoc z drzewa, zjadła i dała swemu mężowi, który był z nią. I psychiczni zjedli. Wówczas ich zło ujawniło się w ich ignorancji. Poznali, że byli nadzy jeśli chodzi o (element) duchowy. Wzięli liście figowe, opasali je sobie wokół swoich bioder.”

    „… „Hipostaza Archontów” ma ewidentne cechy gnostyckie („Pełnia”, „archonci”, zdeprecjonowanie Boga Stwórcy itd.). Nawiązania do języka i terminologia NT („dzieci światłości”, „Ojciec” itp.), zwłaszcza wprowadzający cytat Listu do Efezjan wskazuje na chrześcijańskie pochodzenie tekstu (ściślej chrześcijańskiej gnozy). Być może pierwotny tekst, będący reinterpretacją mitu rajskiego, powstał w czasach przedchrześcijańskich lub w kręgach nie związanych z chrześcijaństwem, a dopiero później został zaadaptowany przez chrześcijańskich gnostyków. Możliwe, że tekst pierwotnie wywodzi się z sekt ofickich, w których czczono węża z Księgi Rodzaju jako symbol gnozy.

    Tekst jest dobitnym przykładem gnostyckiego przewartościowania (patrz Hans Jonas „Religia gnozy”). Bóg Jahwe, Stwórca, jest tutaj przedstawiony w całkowicie negatywnym świetle, nazywany Samaelem, czyli „bogiem ślepych”. Ślepi to „psychiczni”, którzy odrzucają prawdziwą, duchową treść Ewangelii, to ci „których bóg świata tego zaślepił umysły niewierzących, aby im nie świeciło światło ewangelii o chwale Chrystusa, który jest obrazem Boga” (II Kor, 4,3-4).

    Wypowiedź Boga Jahwe ze Starego Testamentu „Ja jestem bogiem i nie ma nikogo poza mną” tekst „Hipostaza Archontów” przedstawia jako bluźnierstwo przeciw Pleromie (Pełni), jako butę Demiurga. Bóg Jahwe, zwany tutaj Samaelem, jest synem chaosu i otchłani („I postępował za nim aż do chaosu i otchłani, swej matki, przez Pistis Sophia.”) Nie można nie zauważyć nawiązania do prologu Księgi Genesis:

    „A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód (…) Oddzielił tedy Bóg światłość od ciemności”.

    Hipostaza Archontów prezentuje stworzenie człowieka jako dzieło Archontów (gr. archon znaczy „rządzący”). Starotestamentowe „elohim” występujące w Księdze Rodzaju może odnosić się do liczby mnogiej – „bogowie”. Wydaje się więc, że gnostycki tekst nawiązuje do pierwotniejszego mitu i źródeł, w których nie było jeszcze wykrystalizowanego monoteizmu i „jahwizmu”.

    Archonci, podwładni Samaela (Boga Jahwe), najwyższego z archontów, stworzyli człowieka z prochu ziemi. Samael zaś sprawił, że człowiek stał się psychiczny. Dopiero z ingerencji Ojca Pełni, Boga Prawdziwego, w człowieku zamieszkuje Duch Boży. Mamy tutaj więc trychotomiczny, charakterystyczny dla gnozy, a także myśli pawłowej podział człowieka (cielesny, psychiczny, duchowy). W taki też sposób w kręgach gnozy chrześcijańskiej dzielono ludzi na cielesnych (oddanych tylko sprawom przyziemnym), psychicznych (wierzący Wielkiego Kościoła, którzy nie mają duchowego rozeznania, lecz rozumieją wszystko dosłownie i cieleśnie), duchowych (gnostyków).

    Wypowiedzi z Księgi Rodzaju „zapadł w sen”, „matka żyjących”, „nagość” mają w Hipostazie Archontów duchowe, a nie dosłowne, cielesne znaczenie jak w tradycyjnej interpretacji mitu. Zakazany owoc staje się zaś symbolem gnozy, poznania duchowego, a wąż przyjmuje rolę nauczyciela dającego oświecenie i poznanie prawdy, tego, że ludzie są „nadzy jeśli chodzi o element duchowy”. Co ciekawe, przez węża przemawia duchowa kobieta, duchowy aspekt żeński. Motyw aktywnego, boskiego posłannictwa i wywyższenia kobiet powszechnie występuje w gnostyckich tekstach (Norea, Pistis Sofia, Maria Magdalena itd.). Gnostycy w swoich gminach stawiali kobiety na równi z mężczyznami, pozwalając im głosić Ewangelię, sprawować sakramenty itd., co wywoływało zgorszenie wśród przedstawicieli Kościoła Katolickiego.

    Los człowieka, przeciwnie do tradycyjnej interpretacji, wg Hipostazy Archontów nie jest karą za grzech, lecz wolą władców tego świata (archontów), sił przeciwnych Bogu Pełni: „Wyrzucili ludzi na wielkie doświadczenia i cierpienie życia, aby ich ludzie stali się światowymi i aby nie mieli czasu, by zająć się oddaniem duchowi świętemu.” Charakterystycznie dla gnozy, człowiek swój ciężki los nie ponosi w następstwie kary i błędu pierwszych rodziców, lecz w wyniku kosmicznego spektaklu i woli sił ciemności, które wplątują go w ziemski znój. Gnoza wyzwala od kosmicznego losu (gr. heimarmene), który zgotowali człowiekowi Samael i jego archonci.”

    • „„W Bibliotece z Nag Hammadi, odkrytej w 1945 roku, znajdują się teksty w których wąż i Ewa pełnią rolę pozytywną, są przekazicielami gnozy i wybawienia”. Biblijny wąż jest symbolem grzechu, a Ewa jest przedstawicielką zwodniczej, ludzkiej natury. Pozytywna rola grzechu i Ewy, wcale nie wynika z samej natury zła, ale jest następstwem Mądrości Jahwe.
      „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli; Albowiem już przed zakonem grzech był na świecie, ale grzechu się nie liczy, gdy zakonu nie ma; Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, którzy nie popełnili takiego przestępstwa jak Adam, będący obrazem tego, który miał przyjść. Lecz nie tak jak z upadkiem ma się sprawa z łaską; albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa. I nie tak ma się sprawa z darem, jak ze skutkiem grzechu jednego człowieka; albowiem wyrok za jeden upadek przyniósł potępienie, ale dar łaski przynosi usprawiedliwienie z wielu upadków. Albowiem jeśli przez upadek jednego człowieka śmierć zapanowała przez jednego, o ileż bardziej ci, którzy otrzymują obfitość łaski i daru usprawiedliwienia, królować będą w życiu przez jednego, Jezusa Chrystusa. A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi. Bo jak przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wielu stało się grzesznikami, tak też przez posłuszeństwo jednego wielu dostąpi usprawiedliwienia.” (Rzym. 5:12-19). Itd.

  5. „Z tym światem jest coś nie tak. To przekonanie, a raczej uczucie, dotyka każdego, kto trzeźwieje z upojenia, kto zaczyna postrzegać szczerą prawdę. Znają to uczucie ci, którzy wkroczyli na ścieżkę samowtajemniczenia, którzy idą drogą duchowego poznania – gnozy. Przed oczyma ich duszy ukazuje się „czarne żelazne więzienie” w jakim zniewolona jest każdy ludzki duch. I nie jest to tylko klatka, z której łatwo się wydostać, lecz jest to wielki System Więzień, który nosi różne imiona – Matrix, Imperium, czy też używając języka ewangelii i pism gnostyckich po prostu Świat.

    Matrix-System
    Większość ludzi jest nieświadoma jego istnienia, tkwi w uśpieniu. Nawet jeśli o nim usłyszą, nie zrozumieją tego, będzie to dla nich bajka lub zwykłe głupstwo. Jest tak dlatego, że wszystko to, co prawdziwe, System nazywa „bajką”, „mitem”. Matrix jest wszędzie, wiążę się z każdym działaniem nieoczyszczonego umysłu ludzkiego, jest ściśle związany z cywilizacją, a nawet z każdą częścią naszego dnia. Bez względu na to, czy „idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki”, czy nawet spędzasz czas z bliskimi Tobie ludźmi, absolutnie wszędzie towarzyszy ci Matrix i jego ciemność. Twoja dusza jest jego więźniem, zakładnikiem, a Ty, ze swoim umysłem przez niemalże każdy swój czyn i każdą myśl budujesz kolejną cegłę tego mocarnego Systemu. Gdy uzmysłowisz sobie jak wielki jest zasięg Matrixa, jak wielkie kręgi on obejmuje, będziesz przerażony. Wszyscy bowiem jesteśmy uzależnieni od jego potęgi, nie potrafimy (a ściślej – nie mamy takiej fizycznie możliwości) by funkcjonować poza nim.

    „Imperium wcale się nie rozpadło” i nie wygląda na to, żeby miało to nastąpić bez udziału Zbawiającego Plazmatu (kto ma uszy niechaj słucha!). Przez wieki posłańcy światłości głosili wyzwalającą Prawdę która obnażała Matrix. Czynili zaś to w każdym zakątku Ziemi, tak, że w każdej kulturze znajdują się odpryski światłości. Niewielu jednak zrozumiało ich nauki, a perły mądrości, którymi obdarowywali ludzkość, były deptane przez wieprze i zamieniane w błoto, które do tej pory służy Systemowi. Jest tak i w naszych czasach. Nauka mędrców światłości stanowi boski Plazmat, Żywą Informację, która jako jedyna przemyka się przez macki Imperium, trafiając do wybrańców. Trafia ona przez wąski kanał, na częstotliwościach trudno dostępnych, które charakteryzują się symbolicznym, metaforycznym brzmieniem. Należy się odpowiednio dostroić.

    Czym i jaki jest Matrix?

    Matrix jest trójpoziomowy – System Przyrody, System Duchowy, System Ludzki (Cywilizacja/Społeczeństwo). Obejmuje zarówno kosmos, przyrodę, świat duchowy (częściowo), jak i ludzką cywilizację. Natura i cały kosmos jest systemem opartym na deterministycznych prawach, kreujących przeznaczenie i los człowieka (wpływ ciał niebieskich, budowa organizmów, podstawowe prawa fizyki etc.). Dusza, żyjąca w ciele, jest zatem ograniczona od samej inkarnacji, a wraz z narodzinami duża część naszego żywota jest już ustalona (np. przez DNA, to w jakiej rodzinie się urodziliśmy, w jakich czasach etc.). Podlegamy konkretnym, ustalonym oddziaływaniom.

    Głównymi zaś prawami przyrody, czyli prawami Matrixa na poziomie kosmicznym, jest tworzenie i niszczenie, narodziny i śmierć (reinkarnacja), a także walka o przetrwanie. Prawo przyrody to bezwzględne prawo krwawej walki o byt, począwszy już od poziomu mikro. Od początku istnienia, ludzkość musi toczyć bój o przetrwanie z siłami przyrody – żywiołami, chorobami, innymi gatunkami, a walka ta usłana jest cierpieniem, które dotyka wszelkich stworzeń Systemu. Plemniki walczą o dotarcie do komórki jajowej, geny walczą o przetrwanie, przeciwciała zwalczają bakterie i pasożyty, wewnątrz ludzkiego organizmu odbywa się nieustanna walka. Taki sam bój odbywa się na każdym poziomie materii, nieustanny bój. Narodziny, cierpienie, zniszczenie, śmierć.

    Podsumowując System Przyrody to przede wszystkim: koło narodzin i śmierci, walka o byt oraz cierpienie.

    Umysł jest także tworem materii. Podlega emocjom zależnym od zewnętrznych bodźców, zmiennym nastrojom, jest wypełniony nieświadomymi treściami uwarunkowanymi przez doświadczenia ludzkich pokoleń. Przede wszystkim zaś dąży do przetrwania i ciągłego „stawania się”, które uwarunkowywane jest przez System. Jest egocentryczny, zakompleksiony i wypełniony lękiem. Lęk przed porażką, kompromitacją, a w końcu zniszczeniem jest w nim tak silny, że blokuje dostęp Prawdziwego, Wyższego Ja, poddając się, zwykle bez oporów, działaniu Matrixa. Ale sam Matrix jest właśnie tworem Umysłu.

    Systemowy umysł charakteryzuje się także chciwością i ciągłym niezaspokojeniem, w każdej sferze. Dlatego tak bardzo ceni rozwój, postęp technologiczny, cywilizacyjny, ekonomiczny, które związane są właśnie z tymi cechami. Wszelkie „dzieła” umysłu ludzkiego tworzą jeden z poziomów Matrixa – System Ludzki.

    Jakkolwiek ujmujemy i wyobrażamy sobie Świat Duchowy (czy jako równoległy świat z realnie istniejącymi, samoświadomymi bytami, czy jako archetypy psychiki nieświadomej albo projekcje umysłu), również on tworzy System, będący częścią Matrixu. Na samym szczycie Systemu jest główny zarządca – Demiurg, zwany także Abraxasem, Samaelem, Saklasem, którego cechy odpowiadają Starotestamentowemu Bogu Jahwe. Demiurg jest podwójny – dobry i zły. Jest dualnym meta-umysłem, stwórcą całego trójpoziomowego Matrixa, który otrzymuje cześć i hołd od poddanych Systemu. Czczą go niemalże wszystkie religie, po prostu pod imieniem Boga. Jest to Bóg wojny, prześladowania, Bóg prawa i rzekomej sprawiedliwości, Pan i Władca, który popiera system urzędniczo-państwowy oraz władzę królów i cesarzy. Bóg, który wymaga bezwzględnej czci i nie znosi sprzeciwu, Bóg którego najrozsądniej jest się bać. Czciciele tego Boga nigdy nie będą przeciwnikami Matrixa ani Umysłu, lecz mogą liczyć, wedle kaprysu swego Władcy, na ziemskie profity – błogosławieństwa. Poniżej Boga Systemu, nazywanego też Wielkim Archontem istnieją duchowe potęgi, archonci i demony, które mogą brać w niewolę nieszczęsnych ludzi. Odnosi się to nie tylko do jawnych opętań, ale do wszelkiego rodzaju psychozy, głupoty, czy nawiedzeń jakim podlegają ludzie. Wojny, morderstwa, przemoc, nierząd, fanatyzm, prymitywizm, infantylność, głupawe zachowanie, pijaństwo itp. syndromy są efektem działania jestestw duchowych, które przejmują władzę nad umysłem jednostki. Przewodnicy duchowi mogą być zarówno dobrzy, jak i źli, prowadzić ku zbawieniu i wieść na zgubę.

    Część ludzi, którzy są na wyższym poziomie intelektualnym, którzy posiadają silne ego świadomie korzystają z pomocy takich jestestw (niekoniecznie muszą używać języka religijnego i wyobrażać sobie te byty jako realne, opisywane tu zjawiska można równie dobrze ujmować np. językiem psychologii – przyp.). Wykorzystują ich moc, by sprawować kontrolę nad światem, by panować nad innymi ludźmi, by nasycać swój własny, spaczony umysł.

    Pod kierownictwem tych mrocznych duchowych jestestw ludzkość stworzyła Czarne Żelazne Więzienie – Matrix z jego wszystkimi negatywnymi tworami.”

  6. Z niewoli rodziny wyrwałem się, gdy tylko zrobiłem maturę,

    Mając lat osiemnaście postanowiłem pojechać na Zachód. Moi rodzice stanowczo mi to odradzali. Mówili mi, że jadę na zatracenie. Bracia wprost kpili ze mnie i szydzili. Jedynie siostry trzymały moją stronę.

    Byłem świeżo po maturze. Pojechałem. Podjąłem pracę. Lepiej opanowałem język. Zmieniłem pracę. Zacząłem studia. Poznałem dziewczynę. Ożeniłem się.

    Pracę miałem dobrą. Żona była wspaniała. Oboje ukończyliśmy naukę. Ja nawet o dwa lata wcześniej. Proponowano mi karierę naukową na zagranicznej uczelni.

    Raj nie trwa wiecznie. Chciałem spełnić pragnienia żony i Jej rodziców. Na skutek moich projekcji zmieniła się nasza linia czasowa. Rodzina żony nagle stała się bogata. Zacząłem im śmierdzieć naszą polską biedą.

    Rozwód. Powrót do tego kraju. Koniec kariery naukowej. Samotność. Potem druga kobieta na stałe. Znowu smutne rozstanie.

    Obecnie podróżuję po Polsce i odwiedzam ciekawych ludzi. Ciekawych duchowo. Między innymi byłem też u Ewangelisty.

    Pogadaliśmy o rozwoju duchowym. Powiedział mi, że dopóki człowiek dąży – błądzi. Jest to powszechne.

    Na moje pytanie jak się wyrwać z tego świata, jak uwolnić się od Matrixa, powiedział mi, abym żył tak, jak żyję dotąd. Powoli mam się uniezależniać od społeczeństwa. Pomijając niechodzenie na wybory, to należy ograniczyć jakikolwiek udział w życiu społecznym. Robić tylko to co już koniecznie musimy. Nic więcej.

    Z rządzącymi nie wojować. Porządzą jedni, to przyjdą drudzy, trzeci i tak dalej.
    A zatem w politykę leźć nie należy. Dać im wolną rękę. Niech robią co chcą.

    Powiedzieć należy. Chociaż rządzicie tym krajem, to ja was nie wybierałem i tym samym nie chcę razem z wami i tymi, którzy was wybrali dzielić skutków karmy waszych rządów. Teraz i na zawsze.

    Nie należy też uświadamiać ludzi na siłę. Jak kogoś nie ciekawi rozwój duchowy, to lepiej zostawmy go w spokoju. Nie budźmy go ze snu.

    Lepiej zacząć medytować. Możesz według wskazań Leszka Henryka / Ku wyzwoleniu z Ducha/, albo też według Mahajogi Maharisziego z góry Arunaczala. Ciągle myślisz stawiając sobie tylko jedno pytanie: KTO JA JESTEM?

    Pisze o tym dawno już nieżyjąca Polka zamieszkała niegdyś w Indiach. Bohater Jej książki Bhagawan Śri Ramana Mahariszi tą właśnie drogą osiągnął oświecenie i dalsze poziomy doskonalenia się duchowego.

    A teraz dalej wędruję po Polsce i wciąż szukam coraz to nowej drogi do wyzwolenia się z owego Matriksa.

  7. Ojciec Wszechmogący posłał swojego Syna Jednorodzonego, aby każdy, kto w niego wierzy nie był sądzony; natomiast kto nie uwierzył już został osądzony. Kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do tego, aby jego uczynki zostały ujawnione. Kto źle czyni nienawidzi Światłości, ponieważ jego uczynki są złe. Tak więc Jeszua Hamaszyjach – Jezus Chrystus, został posłany nie w celu założenia religii, a w celu objawienia Woli Ojca, czyli uświadomienia konieczności przestrzegania 10. Przykazań, które są wieczne i niezmienne (vide Ewangelia Jana). Jeszua Hamaszyjach wyjaśnił, że podstawą wszystkich przykazań – są przykazania miłości Ojca Wszechmogącego i bliźniego. Kto miłuje Ojca Niebieskiego, ten będzie zachowywał też i pozostałe przykazania (Mt 22:35-40). Zmiana przykazań i ograniczenie ich liczby – to największy triumf zła oraz największa porażka ludzkości. Jeszua Hamaszyjach nie tylko przestrzegał 10. Przykazań ale także, dobrowolnie, dodatkowo rozluźnił swoje relacje ze światem materialnym, w około 200. przypadkach. Jeszua Hamaszyjach nie posiadał żadnej własności, żył skromnie, odżywiał się pokarmami prostymi, pochodzącymi z urodzajnej gleby, chodził w sandałach i nie używał zaprzęgów konnych, nie nosił żadnych ozdób ani kreacji, itd.
    Współczesna, wystawna cywilizacja, której immanentną cechą jest świętowanie, usankcjonowane religijnym rytem, doprowadziła do tego, że zwierzęta i rośliny wymierają tysiąc razy szybciej niż naturalnie. 90% Wielkiej Rafy Koralowej obumiera lub jest już całkowicie martwe. Ryby uzależniły się od jedzenia plastiku, którym przepełnione są oceany. Ekolodzy ogłosili alarm dla planety.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.