Banki i tajna władza

UPADEK SYSTEMU: LUDZKOŚĆ JEST NA DRODZE BEZ ODWROTU!

Świat znalazł się w sytuacji bez odwrotu. Dziś przedstawię Ci pesymistyczną stronę trwającego właśnie wielkiego, systemowego upadku. Ale podkręślam – tylko trochę pesymistyczną. 😉

Coraz więcej z nas dostrzega, że proponowane dotychczas rozwiązania nie tylko nas zawodzą, ale często w ogóle nie działają. Żyjemy w czasach spektakularnego upadku dotychczasowych uregulowań prawnych, społecznych, politycznych, ekonomicznych i każdych innych. Możliwe że często czujesz się zagubiony, być może czasami i przerażony. Wielu z nas, być może Ty także, doświadcza dotkliwego poczucia braku sensu istnienia swojej istoty, jak i braku sensu istnienia świata.

Cytuję: „Nie lubimy myśleć o sobie jako potencjalnie irracjonalnych zwierzętach stadnych. Poszukujemy narracyjnych ram, które tłumaczą sprzyjający nam los, najlepiej w schlebiający sobie sposób. Reinhardt i Rogoff nazwali to syndromem: „Tym razem jest inaczej”, ponieważ każda epoka starała się negować ostrzeżenia, argumentując, że teraz jesteśmy mądrzejsi, lepiej zorganizowani lub żyjemy w innym świecie.”
~David Korowicz, Studium globalnego upadku systemowego

Ludzkość w ślepym zaułku

Być może ludzkość doszła już do takiego momentu, że powinna pomyśleć o tym, czy nie wejść z powrotem na drzewa i grubo się zastanowić, czy z nich schodzić i znowu kosztować zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła. Gdyby wydarzyła się wojna, to obniżyłyby się diametralnie oczekiwania obywateli. Zamiast nowego iPhona, zamiast zdęcia modelki czy randkowania z modelem,  będą się cieszyć z kromki chleba. Ślepy materializm i konsumpcjonizm. Niekompatybilność zwierzęcej „podstawy” z naszymi „boskimi” dążeniami i wzruszeniami. Brak refleksji nad sobą i światem, brak samodzielnego myślenia, ślepa wierność telewizyjnym autorytetom. Ignorancja i „tumiwisizm”. Zdewastowane relacje, gdzie kobiety wybierają tylko tych najprzystojniejszych i najbardziej samczych, a potem narzekają że rzucił i potraktował jak szmatę. Mężczyźni nienawidzący kobiet. Lewica, liberalizm i feminizm niszczące cywilizację od podstaw. Jednak może trochę naiwnie wierzę, że celem systemu a więc także społeczeństwa jest ewolucja w górę.

Część z was oglądała taki film Matrix, ale pewnie nie wie, że społeczeństwo które w nim było „uwięzione”, było szczęśliwe. Tak, tak, w filmie nie zostało to pokazane aż tak dokładnie, ale ludzie Ci byli szczęśliwi ponieważ żyli w dobrych warunkach, bezpiecznych, a przede wszystkim cywilizowanych. Co oferuje tym ludziom prawda? Morfeusz powiedział Neo, że może mu dać prawdę, ale nic ponad to. Główni bohaterowie tego filmu oczywiście woleli się z tego raju wyrwać po to aby srać pod siebie i jeść jakieś gluty a przede wszystkim mieć przejebane w życiu. Czy dostrzegasz w tym pozytywy? Wg mnie są, jak i ich nie ma. Wszystko ma dwie strony. No i jeśli ktoś myśli, że życie przypomina Matrix, to jest być może przesadnym optymistą. Możliwe że życie przypomina serię Cube, gdzie w każdej klatce może czychać na nas niebezpieczeństwo. Jak to w życiu.

Jak zmienić system?

Tak właście działa świat i system. Pamiętacie jedno z moich ulubionych powiedzonek? Brzmi ono: „Trzeba zmienić tak wiele, by nie zmienło się nic. „Tak było, jest i będzie. Zmienia się tylko opakowanie. Zmieniaą się ideologie, religie czy doktryny założycielskie księstw, królestw, państw i imperiów. Przecież łatwiej zbudować zamek na piasku, niż stworzyć imperium bez religii. Na przestrzeni stuleci i milleniów upadają koronowane głowy, zmieniają się granice państw, odchodzą w niebyt rzekomo „tysiącletnie” a nawet „wieczne” idee i religie. Normy społeczne, kóre dziś są gloryfikowane, za 20, 50 lub 100 lat mogą być wspominane przez nasze dzieci i wnuki z ogromną odrazą i obrzydzeniem.

Punkt konstrukcyjny, rdzeń systemu zostaje taki sam. Aby zmienić rdzeń, musi zostćą przekroczona masa krytyczna ludzkieświadomości. Jak wygląda ów rdzeń? Dominanta naszej złej, zwierzęcej części. Ludzie rzadko wykazuąj empatię. Niewolnictwo kiedyś i niewolnictwo dziś, choć dziś mamy nieporównanie więcej wolności. Choć dziś ten system jest dużo łagodniejszy, pomimo że czasami wciąż bywa nieludzki. Społeczeństwo jak i cała ludzkość ewoluuje przez dziesiątki, setki lat a nawet millenia. To wszystko zmienia się w niewielkim stopniu i powoli. Choć teraz dzięki erze informacyjno-cyfrowej ewolucja i przemiana, która zajęłaby w średniowieczu, teraz zajmuje dekadę. I to ciągle przyspiesza i przyspiesza.

Co możesz zrobić? Twoim celem jest zaprzestanie usilnych prób zmieniania świata. Twoim celem jest zakóńczenie uświadamiania i „nawracania” innych. Twoim celem jest zrzucenie brzemienia strachu. Strachu przez faszystami, przed lewicowcami, przed grzechem, czy przed teoriami spiskowymi. Przecież wiele z tych spiskowych teorii to wytwory chorych (choćby chorych z paraliżującego strachu) umysłów, na które nie ma żadnych dowodów. Czym innym jest rzeczowa krytyka zbrodniczych działań polityków, rządu czy korporacji, a czym innym jest wiara w płaską Ziemię i zakładanie aluminiowej folii na głowe w strachu przed atakami reptilian.

Twoim celem nie jest zmiana świata, ale zmiana samego siebie

Tutaj jak na dłoni można zobaczyć dojrzałość poszczególnych ludzi. Bardzo ważne – dojrzałość jednostki. Nie społeczeństwa. Społeczeństwo jest słoniem, który musi w miarę bezpiecznie i w miarę bez zniszczeń wyjść ze składu porcelany. Więc ten słoń gramoli się tak powoli i nieporadnie, co rusz strącając jakąś porcelanową wazę i kopiąc pracownika składu. Ty jesteś sam dla siebie, dla swojego rozwoju. Twoim celem nie jest ciągnięcie krzyczącego i kopiącego świata w stronę nowej świadomości. Twój cel to „zbawienie” i naprawienie siebie, a następnie próba pomocy jak i przekazywania wiedzy innym, na tyle ile możesz. Twój cel to dobre wykonywanie swojej pracy, w poświęceniu, potajemnie i w ciszy.

Gdy Cię nie pytają – nie odzywasz się. Gdy gadają o głupotach i mówią chamskie dowcipy, to Ty też gadasz o głupotach i opowiadasz chamskie dowcipy. Gdy idziesz z towarzystwem na techno czy na koncert rockowy, to pijesz i bawisz się z nimi. Ale gdy ktoś Cię pyta i prosi o wiedzę, odpowiadasz mu. Stopujesz wtedy, gdy napotykasz mur niezrozumienia z jego strony. Dostosowujesz przekazywaną wiedzę do poziomu rozmówcy, który zadaje Ci to pytanie. A najczęściej po prostu… milczysz. Człowiek dojrzały będzie umiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości, która nadchodzi wraz z powolnym wychodzeniem tego słonia ze składu porcelany. A człowiek niedojrzały i nieświadomy nie.

System ogranicza i bywa nieludzki, ale umożliwia nam tżę przeżycie i rozwój

Narzekasz na elity, na polityków, na rządy, bankierów, korporacje, na służby specjalne, na media? Czemu oni mają nas za nic? Czemu korporacje, bankierzy i finansowi spekulanci z Wall Street ograbiają cały świat z gigantycznych pieniędzy, nam zostawiając grosze? I jeszcze mówią nam jakieś bajki o prawach ekonomii czy o niewidzialnej ręce wolnego rynku? Bo sobie na to pozwoliśmy swoją biernością, głupotą, naiwnością i zwierzęcością. Estabiliszment i elity nami gardzą i traktują nas jak bydło, boo tak większość ludzi się zachowuje. Nie oszukujmy się. Społeczeństwa mają takie władze na jakie zasługują. To jest szokuące stwierdzenie, ale to prawda. Liderzy są lustrzanym odbiciem społeczeństwa, którym zarządzają.

Gdy mentalność narodu, cywilizacji czy ludzkości się zmienia, to natychmiast pojawiają się takie organizacje, takie partie polityczne i tacy liderzy, którzy wprowadzają korekty do systemu, zmieniając go pozytywnie. Zmieniając go choć trochę, bo nie oszukujmy się, ale nie staniemy się nagle super-hiper szczęśliwym i świadomym społeczeństwem. Jeszcze wiele musimy sobie uświadomić. I jeszcze węcej musimy zmienić jak i naprawić. Zmiany wydarzają się wtedy, gdy człowiek jest gotowy. Ale nie tylko! Zmiany społeczne wydarzają się wtedy, gdy… społeczeństwo jest na nie gotowe, gdy do nich dojrzewa i zaczyna się ich głośno dopominać.

Narzekasz na elementy składowe systemu i na to, że są ślepe, niczym ślepa jest temida? Że bywają nie tylko ślepe, ale także beznamiętne wobec ludzkiej krzywdy, wobec zła i cierpienia? Wszystko jest dualne, wszystko ma swoją złą i dobrą stronę. Człowiek, który przecież dopiero co zszedł z drzew, to interesowna i egoistyczna istota. Reguły życia społecznego (normy społeczne), jak i podsystemy cywilizacji zostały stworzone i narzucone siłą, by ogarnąć tę planetę mąłp. By nie doprowadzić do wielkiej anarchii, chaosu i przemocy. Popatrzcie na Somalię, Afganistan czy Libię. Tam tego złego systemu nie ma. Monogamia to wzorzec narzucony po to, by dzieci były wychowywane w rodzinach, by była spójność w społeczeństwie. Choć pełno jest tutaj bigoterii, dulszczyzny i tak dalej, to rodzina jest czymś, co pozwala na w miarę, podkreślam – na w miarę zdrowy rozwój małego człowieczka, czyli dziecka. To rodzina spaja społeczeństwo, daje siłę i poczucie wspólnoty. Połączone rodziny tworzą siłę dzielnicy, wioski lub miasta, województwa, narodu, i w końcu – rasy i cywilizacji.

Ład cywilizacyjny i zagadka natury

Przecież to ten ład cywilizacyjny, to te normy społeczne, jakie by one „złe i niedobre” nie były, zapewniają nam jako taki rozwój i jako taką ochronę przez totalną anarchią i rzeziami na ulicach. Wiesz, że to, co jest dobre dla jednostki, nie zawsze jest dobre dla całości, czyli dla systemu, i odwrotnie. Mądry człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że wolność jednostki i stabilność systemu, choć czasami sprzeczne i wykluczające się, to powinny być zachowywane obok siebie. Na każde z nich powinno być miejsce. Ostatecznie to, co najcenniejsze – Twoją unikalną tożsamość, poznałeś także dzięki systemowi. To system, dzięki któremu nie żyjesz w buszu lub w jaskini umożliwił Ci edukację, poznanie różnych nurtów filozofii, duchowości, czy choćby różnych książek, filmów i muzyki.

Warto też wyrobić sobie tzw. „perspektywę globalną” na to, co nazywamy systemem, przeciwko któremu się buntujemy, choć tak naprawdę to dzięki niemu żyjemy. Natura dba o całość systemu jak i homeostazy (równowagi) jego poszczególnych składowych. U zwierząt liczy się ewolucja genetyczna. A więc słabe geny (osobniki omega) są gnębione w stadzie, nie są dopuszczane do rozrodu, szybciej umierają. Przekazywane są silne geny (osobniki alfa). Z kolei geny pośrednie (osobniki beta) również nie są dopuszczane do rozrodu. Muszą dbać o dzieci osobników alfa. Ale „bety” nie są tak gnębione, jak „omegi”. Mają też większy szacunek stada i więcej pożywienia. U ludzi mechanizm standardowej ewolucji genetycznej się załamał. Po pierwsze mamy być czymś więcej niż zwierzęta, a po drugie u nas mechanizm „alfa-beta-omega” jest często destrukcyjny dla społeczności, rodzin, grup, firm, państw i tak dalej. W końcu my dysponujemy bronią atomową zdolną zgładzić życie na Ziemi, a jedyna broń jaką posiada samiec alfa w stadzie małp to kamień. Jednak te mechanizmy genetyczne nadal mają zastosowanie u ludzi.

Nigdy nie poznamy odpowiedzi na jedną z odwiecznych zagadek ludzkości. Ta zagadka brzmi: dlaczego „pierwiastek zła” przyciąga władzę, pieniądze, kobiety, witalność, zdrowie, dobry wygląd, siłę, ekstrawertyzm i tak dalej. A „pierwiastek dobra” często odwrotnie, będąc pozbawionym siły. Dlaczego „pierwiastek zła” jest silniejszy niż „pierwiastek dobra”? Wg tych, którzy udoskonalili teorię Junga, zło bierze się z „nieświadomości zbiorowej”, zaś dobro to inaczej „świadomość zbiorowa”. Sfery nieświadome wciąż są na świecie większe, niż te świadome, stąd jest więcej zła i ma ono większą siłę. Jednak cały nasz rozwój naukowy, duchowy, społeczny, cywilizacyjny, jednym słowem: cała ewolucja rodzaju ludzkiego, to ciągłe poszerzanie sfery świadomości zbiorowej.

O systemie, postawie antysystemowej, czy też jebaniu systemu pisałem trochę w poprzednich artykułach:
System niszczy Twoją indywidualność i ogłupia społeczeństwo!
System wkrótce upadnie bo wyczerpał się zupełnie
Mamy w sobie potężną siłę i możemy jej użyć przeciwko elitom i systemowi!
Czemu głupsi są szczęśliwsi? Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia
Jak w skuteczny i luzacki sposób jebać system? Lista najlepszych sposobów
Chcesz przekazać dziecku bezcenną wiedzę o systemie? Tę naukę zapamięta na całe życie!

Wolność jednostki kontra interes całości

Cytat: „Z nielicznymi wyjątkami pozostałości monoteizmu szybko ustępują miejsca świeckiemu humanizmowi i konsumeryzmowi. Technologiczne supermocarstwa ateistyczne usiłują całkowicie zdusić ludzką świadomość. Wkraczamy w okres, który może przynieść podobne represje wobec ducha, co czasy średniowiecznego monoteizmu. Trudno zachować równowagę między produkcją i konsumpcją , kiedy konsumencka religia mas dyktuje politykę. Na świecie pojawia się coraz więcej mechanizmów siłowego sterowania zachowaniem jednostki, a wraz z rosnącym przeludnieniem planety, ludzie wymyślają coraz dziwniejsze formy zaspokojenia materialnej zmysłowości. Problemem każdego okrzepłego i uznanego systemu wierzeń jest jego inercja i niechęć wobec zmian. Średniowieczne instytucje religijne wymordowały miliony ludzi dla zachowania swojej hegemonii. A jednak wszystkie wszystkie te prześladowania, krWawe krucjaty, święte wojny, pogromy i całopalenia na stosach nie powstrzymały nadejścia ateizmu.

Współczesne mocarstwa ateistyczne wysyłają swoje armie i zrzucają bomby w ramach poparcia dla hegemonii konsumenckiego kapitalizmu konsumenckiego komunizmu. A to dopiero początek. Ślepa logika konsumpcjonizmu i technologii spowoduje jeszcze alienację, niezaspokojenie, zachłanność i kryzys tożsamości, co może przyczynić się do wybuchu najbardziej destrukcyjnej wojny w dziejach ludzkości. Może dojść do rozłamu w społeczeństwie, który przybierze formę „antytechnologicznego dżihadu”. Nie rozwiąże to wewnętrznych sprzeczności systemu, lecz sprowadzi nowy wiek ciemnoty i opóźni przemiany. Jakkolwiek poważnie będą wyglądać te wydarzenia, nie będą miały szczególnego znaczenia dla rozwoju świadomości. Wpłyną tylko na jej synchronizację. Niemniej jednak, Illuminaci powinni skorzystać z szans, jakie mogę im sie przydarzyć. A będą to: Zmierzch duchowości. Zmierzch zabobonu. Zmierzch tożsamości. Zmierzch wiary. Zmierzch ideologii.”
Autor:
Peter Caroll

Istnieje wielokrotnie omawiany przeze mnie paradoks: wolność jednostki kontra interes całości. Często jest to sprzeczne. Jednostka chciałaby dla siebie jak najszerszej wolności. Takiej wolnej amerykanki, wyjazdy w Bieszczady, imprez co drugi dzińę, rzygania od alkocholu w klubach i tak dalej. Kłopot polega na tym, że różni ludzie różnie tę wolność interpretują. To m.in. dlatego powstały policja, sądy i prawo. Bo to, co dla jednego, nieokrzesanego tłumoka jest „wolnością”, dla reszty społeczeństwa jest przestępstwem lub wręcz zbrodnią. No i kłopot polega też na tym, że liberalizm, wolnomyślicielstwo, wartościowa wiedza, są dobre dla nielicznych, dla gotowych. Cała reszta nie tylko tego nie zrozumie i wypaczy tę wiedzę i te pojęcia. Ale ta cała reszta zdegeneruje się, jeśli nie będzie trzymana za mordę przez silny, prawicowy rząd i przez konserwatywne normy społeczne. Ma to miejsce w naszej cywilizacji, gdzie lewicowy liberalizm zaczyna powodować rozpad systemu społecznego. Dlatego teraz matka natura lub też „podświadomość zbiorowa”, kierująca się swoją mądrością, spowoduje bardzo mocny skręt ku prawicy i ku męskości.

W ogromnych metropoliach liczących po 2 miliony ludzi, czy wręcz w megalopolis liczących nawet 88 milionów ludzi (Delta Jangcy) następuje proces atomizacji społeczeństwa. Tradycyjne więzi polegające na małych, lokalnych grupkach, zanikają. Pojawia się anonimowa, bezmózga masa masa. Następuje nie tylko zanik więzi sąsiedzkiej, ale także zanik tożsamości. Tożsamości różnie rozumianej – patriotycznej, rasowej, narodowej, płciowej, cywilizacyjnej. Ma miejsce wtedy rozkwit liberalizmu i lewactwa, które stawiają na całkowite pozbawienie tożsamości, nawet tej płciowej. Jak i na uczynienie z jednostki bezmózgiej masy, pozbawionej i więzi, i tożsamości. Co by nie mówić o tej całej purytańskiej, małomiasteczkowej dulszczyźnie, to ma ona swoje plusy i pewną przewagę nad lewackim bezmózgowiem. Poczucie więzi (sąsiedzi, miasto, państwo) jak i tożsamości (kobieta, mężczyzna, naród, rasa) pełni rolę spajającą społeczność i chroniącą ją.

Elity promują atomizację, czyli rozbicie jedności, wspólnotowości i tożsamości na rzecz bezmózgiej, liberalnej masy

W związku z zamieszkaniem w miastach jak i z upadkiem poczucia więzi i tożsamości, wzrosła „społeczna neuroza”, wzrosły też poczucie braku bezpieczeństwa jak i poczucie alienacji. Dodatkowo, człowiek pozbawiony poczucia więzi i tożsamości traci swoją siłę (czyli kolokwialnie mówiąc, traci jaja – większość brodatych hipsterów to mieszkańcy miast). Staje się jednostką podatną na manipulacje, zagubioną. Tam, gdzie rośnie w siłę liberalne lewactwo, tam pojawia się związana z nim „nowa świecka tradycja”, czy też nowe religia. Jest nią ateistyczny i bezrefleksyjny konsumpcjonizm. Wiara w jakąkolwiek sferę metafizyczną jest obciachem, filozofowanie i kwestionowanie jest nie na miejscu. Liczą się tylko nowe ciuchy, nowe gadżety, nowy wystrój wnętrza, nowy samochód i tak dalej. Ale nie tylko. Tam, gdzie rosną wpływy lewicy, tam rośnie także demoralizacja, zwiększa się przestępczość i więcej jest wszelkich zboczeń i dziwactw. To zawsze idzie w parze.

Człowiek ma więc w naturze zarówno dążenie do chaosu, a więc bycie „wolnym atomem” (atomizacja), jak i dążenie ku wspólnocie. Jednak rządy i elity na przestrzeni ostatnich dekad robiły wszystko, by wspólnotowość zniszczyć. Ich celem jest bezmózga masa bez korzeni, bez tożsamości i tym samym bez wsparcia. Bo tożsamość i wspólnotowość, oprócz czasami kuriozalnych norm społecznych, daje też siłe i wsparcie. A jednostka pozbawiona tego, bez żadnych dążeń wyższych, przekonana że żadnego Boga czy też „inteligencji wieczystej” nie ma, nastawiona na hedonizm i konsumpcję, jest obywatelem idealnym. Bo jest obywatelem, którym najłatwiej manipulować i na niego wpływać. Gdy nadchodzi wojna, kryzys, stan wojenny, zamieszki, to pojedyncza jednostka szuka wsparcia i tożsamości, we wspólnocie. A to ło przez liberalną lewicę systematycznie niszczone. Namy tu do czynienia z podwójną polaryzacją. Z jednej strony całkowite, bezrozumne podporządkowanie społeczności (kolektywizm, prawicowość, nacjonalizm), a z drugiej strony, całkowity indywidualizm (kojarzony z lewicą, liberalizmem i kapitalizmem), który też nie jest dobry. Bo pozbawia jednostkę oparcia w społeczności

Atomizacja to rozpad więzi społecznych i zanik wsparcia ze strony choćby sąsiadów. Jakie są tego przyczyny? Nadmierny indywidualizm (hedonizm promowany przez media) i alienacja zbyt wielu członków społeczeństwa (np wykluczonych z rynku matrymonialnego ze względu na stale rosnące wymagania i oczekiwania płci przeciwnej). Także wzrost narcyzmu i egocentryzmu, szczególnie widoczny na portalach społecznościowych czy randkowych. Dbanie tylko i wyłącznie o własne interesy. Brak wspólnych celów i dbania o dobro wspólne, o przyrodę. Gigantyczne postępujące rozwarstwienie w dochodach. Miliarderzy zgarniają 90% światowych pieniędzy, a my harujemy na nich za grosze. Podział na wiele jednostek zwalczających się w walce ideologii. Wyścig szczurów, walka o praktycznie wszystko. Zanik empatii. Być może to ostatnia faza eksperymentu Calhouna. Tylko, że na ludziach.

Cytuję: „Ziemia i jej biosfera – której jesteśmy częścią – to zintegrowany żywy system. Choć zdaje się on teraz chwiać w posadach, to jednak planeta także może doznać spontanicznej remisji. Aby do tego doszło, potrzebna jest fundamentalna zmiana naszej świadomości i przekonań na temat tego, kim naprawdę jesteśmy. Jesteśmy przeświadczeni, że nowa wiedza naukowa gruntownie odmieni zbiorowe przekonania naszej cywilizacji na temat istoty życia. Nasza cywilizacja znajduje się w fazie dezorganizacji i rozpadu. Ewolucyjny przeskok jest pilnie potrzebny i nie mamy już czasu na ewolucję powolną i stopniową. Nauczyciele duchowi od tysiącleci radzą nam kierować się w stronę miłości. Obecnie nauka potwierdza tę odwieczną wiedzę. Wszyscy jesteśmy komórkami ewoluującego gigantycznego super-organizmu, który nazywamy ludzkością. Ponieważ każdy z nas ma wolną wolę, możemy wybierać, czy wzniesiemy się na nowy poziom, czy też odpadniemy z gry jak dinozaury”.

Te zagadnienia poruszałem w poniższych felietonach – zapraszam Cię do lektury:
Szokujący i nieetyczny eksperyment Calhouna na zawsze zmieni Twoje postrzeganie ludzkości!
Film „Szczurzy król” ujawnia, co tak naprawdę się stanie gdy upadnie cywilizacja!
System robi z Ciebie i z Twoich dzieci niewolników!

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Dzięki temu mogę docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Byt niezależnych mediów jest teraz trudny i od Waszej dobrej woli zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

6 odpowiedzi »

  1. Jedynym co się naprawdę liczy na tym upadłym-rządzonym przez jahwe-demiurga-szatana świecie jest dla nas…jako istot duchowych – rozwój duchowy właśnie(Mt,6,1921,Mt,16,26)…Życie dobre, pożyteczne i twórcze…nakierowane na pomoc bliźnim…i na rozwój intelektualny…osłabia nas( w wymiarze ziemskim, doczesnym) i powoduje cierpienie…ale w zamian(co jest najważniejsze)-daje nam „premię” ,czy „zaliczkę” dla wiecznego życia duszy…Mówił o tym wszystkim w Nowym Testamencie…największy gnostyk w historii świata-Jezus Chrystus…

    • Ten, kto muzyki nie świadom, nie powinien muzykantom służyć radą.

      Jeszua (ישוע) (ang. Yeshua) – tak brzmi imię naszego Zbawiciela w języku hebrajskim. Pełna wersja tego imienia to Jehoszua – czyli: JHWH (יהוה) zbawia.
      Jehoszua, w formie skróconej Jeszua. Imię to znaczy – „Jahwe jest zbawieniem”
      Jeszua ma określone znaczenie tylko w języku hebrajskim. Przetłumaczone z języka hebrajskiego na pogański język grecki imię: Jezus, nie ma już żadnego specyficznego znaczenia, jest tylko zbiorem głosek. Trzeba więc pamiętać o zawartym w imieniu Jezus znaczeniu, że Jahwe jest zbawieniem.

  2. Jest wiele goryczy w twoim artykule. Może wystarczy zmienić optykę spojrzenia i poczucie nieadekwatności zniknie?
    Ludzie od wielu tysiącleci rozwijają swoją świadomość tego kim jestem, kim jest drugi człowiek, czym jest otaczający świat. Hinduska tradycja (i nie tylko) wskazuje na cykliczność tego rozwoju, który biegnie po spirali zaliczając po drodze erę złotą, srebrną, brązową i żelazną w której podobno obecnie żyjemy. Rozwój do świadomości transcendentalnej nie może obejmować tylko jednego aspektu rzeczywistości – np łagodnej akceptacji. Boskość, to również nieograniczona ekspresja, która niższym bytom może się wydawać bezwzlędną agresją i gwałtem – tego też musimy sie nauczyć. Inaczej rzecz formułując: w czasie ery żelaza dalej przekażą swoje wizje ci, którzy w tych czasach zamętu i niesprawiedliwości, znajdą siłę w sobie i zrealizują swoje ambitne cele.

  3. Ludzkość przestała się rozwijać, poszukiwać siebie i dobra w sobie. Tak naprawdę gonimy za samym sobą, obnażając swoje najgorsze cechy. I nawet nie zastanawiamy się, że może być inna droga. Tacy już jesteśmy. To się nie zmienia od początku świata. Są jednostki, które się przebudziły ze snu i podążają zupełnie inną ścieżką. Gdzieś czytałam taką tezę, że jeden człowiek jest w stanie zmienić otaczającą energetykę, zmienić wszystko. I tak patrząc na historię, Jeszua był takim człowiekiem, który nagle zmienił wszystko, otworzył dla nas kanał. Dlatego róbmy to, co czujemy za słuszne w Wyższej Sprawie, a ci, którzy potrzebują spać, niech śpią, pozwólmy im na to. Nie możemy u żadnego człowieka przyspieszyć tego procesu. Człowiek musi go przejść samodzielnie. A potrzebna jest jeszcze łaska. Odnoszę wrażenie, że nie każdy ma za zadanie się przebudzić w danym wcieleniu. A czasami odnoszę wrażenie, że w żadnym wcieleniu ktoś się nie przebudzi, bo nie posiada duszy. Czy tylko ja czuję się czasami, jakbym była otoczona przez hybrydy? Ludzi pozbawionych ludzkości w samych sobie. I zastanawiam się od lat: czy każdy ma dusze, tylko się po prostu zatracili, czy może wśród nas są istoty, które nigdy takiej nie posiadały? Na pewno są. I pytanie, czy to tylko istoty pozaziemskie, hybrydy czy nawet sztuczne inteligencje?
    Bo zastanawia mnie też sprawa CERN i Archontów; że na naszej siatce energetycznej są takie „kleszcze”, które karmią się naszym lenem, naszymi emocjami. Skąd wzięła się na naszej planecie inteligentna antymateria? Mam tyle pytań, taki burdel w głowie, próbuje sobie to wszystko poukładać. Chciałby mi ktoś pomóc, zarzucając jakimś linkiem? 🙂

    Pozdrawiam

    • @Forma Abstrakcji – są ludzie którzy potrafili zmieniać losy całego świata. Do takich należeli m.in. Chrystus jak i Aleister Crowley, który otworzył kanał wiedzy ezoterycznej (heh 😉 ) dla ludu.

      Zbudzenie ze snu? Nie wszyscy mają to zadanie w tym życiu. Na świecie jest miejsce i dla tych, którzy sadzą drzewa, i dla tych, którzy podpalają lasy. Ale to wcale nie oznacza, że Ci którzy sadzą lasy mają zgadzać się na pożary. A wręcz przeciwnie. Metafora 😉

      O ludzi bez duszy, archontów i CERN to Ty się nie martw. 😉 Strachy na Lachy niech rozkminiają sobie inni.

  4. Witam;Każdy powinien rozwijać się indywidualnie. To jest podstawą egzystencji człowieka.Jak to zrobić? Do tego musisz dojść samemu. Niema żadnej instrukcji w tym kierunku. Zacznij od siebie. A potem się rozejrzyj dookoła. Jeśli zrobisz źle, to zawróć i zacznij ponownie. Tak długo aż osiągniesz pozytywny skutek.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.