Ciekawe

TEN CZŁOWIEK WYTOCZYŁ PROCES BOGU I.. WYGRAŁ!

Czy Bóg jest dobry lub zły? Wybierasz wiarę czy naukę?

Czy Ziemia jest zarządzana przez Boga Ojca, który jednak nie odpowiada i milczy jak grób? Czy planeta zarządzana jest porzez złowrogiego szatana, czyli demiurga we własnej osobie, jak mawiają gnostycy? Na początek proponuję Ci anegdotę mojego autorstwa:

Pewien człowiek postanowił wytoczyć proces.. Bogu, i to przed przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Materiał dowodowy był bardzo mocny. Opierał się o argumenty stworzenia świata, który jest niedoskonały, ludzkiej natury, której bliżej do zła niż dobra, jak i stworzenia.. szatana. Bóg został więc oskarżony o wszystkie występki, przestępstwa i zbrodnie świata, począwszy od zarania dziejów, aż po dziś dzień. Plotka, kradzież, pobicie, morderstwo, ludobójstwo, i tak dalej. Wszystko to spowodowane było tym, że świat i człowiek zostały stworzone w bardzo niedoskonały sposób, a sam Bóg nie kwapi się, by swoim niedoskonałym (dziecięcym..) stworzeniem się opiekować i udzielać mu rad. Więc kolejną zbrodnią Boga miało być opuszczenie swojego stworzenia, bez pozostawienia „instrukcji obsługi świata”.

Co zrobił Bóg? Nie stawił się na ani jednej rozprawie. Podczas całego przewodu sądowego nie wypowiedział ani jednego słowa, nawet jednej zgłoski. Nie było go. Więc srodzy i poważni sędziowie Międzynarodowego Trybunału Karnego, musząc rozsądzać tak z pozoru bezsensowną sprawę, wydało werdykt. Wyrok mógł być tylko jeden: WINNY. Ogłoszono Boga winnym i skazano na.. nieistnienie.

Gdy człowiek, który wygrał sprawę w Trybunale wyszedł na zewnątrz, by udzielić wywiadów mocno skonsternowanym dziennikarzom, to wydarzyło się coś niesamowitego. Otóż moce niebios wstrząsły całym nieboskłonem. Niebo się rozwarło, poczerwieniało tu i ówdzie, złowrogi wianuszek chmur otoczył ognisą, niebiańską wyrwę. Na ulicach zapanował chaos, szok i trwoga. Wszędzie jeździły pojazdy służb mundurowych na sygnale. Zaczęły wyć syreny alarmowe.

Wtedy jak grom z jasnego nieba odezwał się donośny, przerażający głos:
-To ja, Bóg, którego uznałeś winnym i skazałeś. Ty durniu!
-Ale… ale…
-Żadne ale, kurwa! Przecież ja nie istnieję!
-A te cuda nie widy co zrobiłeś na niebie to niby co?!
-To też nie istnieje, to niefizyczna iluzja zsyntetyzowana przez Wasze połączone umysły. Poczytaj o nieświadomości zbiorowej lub o pamięci gatunkowej. Biblię zostaw badaczom zamierzchłych czasów i przestań marnować czas na rozkminianie tego, co nie istnieje!
-Ok, Boże..
-Nie Boże, durniu. Żadne Boże. To, co teraz widzisz na niebie, to tylko treść Waszych połączonych umysłów w krzywym zwierciadle. To Ty przemawiasz teraz sam do siebie. No, wypierdalaj w podskokach i zajmij się w końcu czymś twórczym.

A teraz zaskakująca przypowieść o dialogu między niewierzącym profesorem a studentami, kóry przed laty naprawdę miał miejsce:

Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami, zadaje pytanie jednemu z nich:

-Jesteś chrześcijaninem, synu, prawda?

-Tak, panie profesorze.

-Czyli wierzysz w Boga?

-Tak, oczywiście.

-Czy Bóg jest dobry?

-Naturalnie, że jest dobry.

-A czy Bóg jest wszechmogący? Czy może wszystko?

-Tak.

-A Ty? Jesteś dobry czy zły?

-Według Biblii jestem zły.

Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości.
-Ach tak, Biblia!

A po chwili dodaje:
-Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy, że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś takiej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?

-Oczywście, panie profesorze!

-No więc jesteś dobry.

-Myślę, że nie można tego tak ująć.

-Ale dlaczego nie? Przecięż pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.

Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej.
-Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?

Student nadal milczy, więc profesor dodaje:
-Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?

Aby dać studentowi chwilę do zastanowienia, profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.
-Zacznijmy od początku, chłopcze. Czy Bóg jest dobry?

-No tak.. Jest dobry.

A czy Szatan jest dobry?

Bez chwili wahania student odpowiada:
-Nie.

-A od kogo pochodzi Szatan?

Student aż drgnął.
-Od Boga.

-No właśnie. Zatem to Bóg stworzył Szatana. A powiedz mi jeszcze synu.. Czy na świecie istnieje zło?

-Istnieje, panie profesorze.

-Czyli zło obecne jest we wszechświecie. A przecież to Bóg stworzył wszechświat, prawda?

-Prawda.

-Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, to stworzył również zło. A skoro zło istnieje, to zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.

Student ponownie nie potrafił udzielić odpowiedzi.

-A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świecie?

Student drżącym głosem odpowiada:
-Występują.

-A kto je stworzył?

W sali zaległa cisza, więc profesor spytał ponownie:
-Kto je stworzył?

Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna rozglądać się po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
-Powiedz mi – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby – czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, synu?

-Tak, panie profesorze, wierzę.

Starszy człowiek zwraca się do studenta:
-W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, których używasz do oceny otaczającego Cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?

-Nie, panie profesorze. Nigdy go nie widziałem.

-Powiedz mi zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?

-Nie, panie profesorze.

-A czy kiedykolwiek dotykałeś go, smakowałeś czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też z Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

-Nie, panie profesorze. Nie miałem takiego kontaktu.

-I nadal w niego wierzysz?

-Tak.

-Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi, że Twój Bóg nie istnieje.. Co Ty na to, synu?

-Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.

-Tak, wiarę – powtarza profesor – i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.

Student milczy przez chwilę, a potem sam zadaje pytanie:
-Panie profesorze, czy istnieje coś takiego jak ciepło?

-Tak.

-A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?

-Tak synu, zimno również istnieje.

-Nie panie profesorze, zimno nie istnieje.

Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczął wyjaśniać:
-Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzane do białości, mało ciepła lub brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co możnaby nazwać zimnem. Może schłodzić pan substancję do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zero absolutne), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15 st. C. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi, panie profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.

W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odlełym kącie ktoś upuścił pióro, wydając przy tym odgłos przypominaący uderzenie młota.

-A co z ciemnością, panie profesorze? Istnieje takie zjawisko jak ciemność?

-Tak – odpowiada profesor bez wahania – czymże jest noc, jak nie ciemnością?

-Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafłby uczynić ją jeszcze ciemniejszą, prawda?

Profesor uśmiecha się nieznacznie, patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
-Co mi chcesz przez to powiedzieć, młody człowieku?

-Zmierzam do tego, panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.

Tym razem na twarzy profesora pojawiło się zadumienie.
-Fałszywe? W jaki sposób chcesz mi to wyłumaczyć?

-Założenia pańskiego rozumowania opierają się na dualizmie – wyjaśnia student. Twierdzi pan, że jest życie i śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, jest jego brakiem. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy naucza pan studentów pochodzących od małp?

-Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.

-A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?

Profesor potrząsa głową, wciąż się uśmiechając, zdając sobie sprawę, w jakim kierunku zmierza argumentacja. Bardzo dobry semestr, naprawdę.

-Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada pan już naukowych opinii, prawda? Czy jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją, niż naukowcem?

W sali zaszemrało. Student czeka, aż opadnie napięcie.
-Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali. Czy ktokolwiek z Was widział mózg pana profesora?

Audytorium wybucha śmiechem.

-Czy ktokolwiek z Was kiedykolwiek słyszał, dotykał, wąchał czy też smakował mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z cąłym szacunkiem do pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że nie ma pan mózgu, jak możemy ufać pana wykładom, profesorze?

W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wydaje się być całą wiecznością, profesor wydusza z siebie:
-Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.

-A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?

Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi:
-Oczywiście, że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciwko człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnych na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego, jak czyste zło.

Na to student odpowiada:
-Przecież zło nie istnieje, panie profesorze, albo raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, gdy człowiek nie ma w sercu Boga. Zło jest jak zimno, które jest brakiem ciepła, jak i ciemność, która jest wynikiem braku światła.

Profesor osunął się na krzesło.

Tym drugim studentem był Albert Einstein. Napisał on książkę o tytule: „Bóg a nauka” w roku 1921.

[Koniec przypowieści]

Religia, ezoteryzm i ateizm to domysły ludzkich, niedoskonałych umysłów

W tamtych czasach nie było aparatury badawczej, by stwierdzić brak mózgu u pana profesora lub jego obecność. Ówczesne maszyny jak i pięć zmysłów nie wystarczyło. Dziś mamy EEG, rezonans magnetyczny, tomografię komputerową, pozytonową tomografię emisyjną czy też tomografię emisyjną pojedynczego fotonu. Więc dziś już moglibyśmy stwierdzić, czy pan profesor z powyższego opowiadania ma mózg, czy go nie ma. Wtedy nauka nie miała tych metod pomiarowych, a dziś je ma. Pomyśl ilu jeszcze zjawisk nauka nie może zmierzyć, zobaczyć i tym samym.. zaakceptować, właśnie z powodu braku aparatury pomiarowej? Lub z powodu zawodności teorii naukowych? Lub też z powodu tego, że większość estabiliszmentu naukowego to tzw „orthodoxa”, czyli profesorowie niechętni zmianom, często będący na pasku rządów i koncernów, jak i często wyznający lewicowo-liberalny „konsensus”? Pomyśl więc, ile tych zjawisk będzie w przyszłości zaakceptowane jako fakt naukowy, gdy będzie odpowiednia aparatura pomiarowa? Gdy uda się oczyścić naukę z korporacyjnej korupcji, gdy uda się przełamać szkodliwy lewicowo-liberalny konsensus?

Trwa konflikt głównie między katolikami a ateistami. Czasami do debaty publicznej włączają się Żydzi, muzułmanie, a rzadko przedstawiciele buddyzmu czy nurtu new age. Gnostycyzmu w debacie publicznej nie ma. Ateiści są bardzo pewni siebie, aż do przesady, bo taki jest „duch epoki” nastawionej na konsumpcjonizm, materializm, snobizm i kult młodości i pięknego ciała. A tymczasem ich pogląd jest także religią, a oni sami, tak jak wyznawcy wszystkich innych religii i jak każdy żyjący człowiek nie wiedzą, co jest po śmierci. Nie ma jednak dowodu na ingerencję jakiegokolwiek Boga w ciągu całej historii ludzkości. Wszystko co jest związane z ateizmem, religią, mistyką, ezoteryką i tak dalej, jest tworem ludzi. Tworem LUDZI – to bardzo ważne, byś to zrozumiał. Teraz są tysiące stacji telewizyjnych, miliony dziennikarzy i miliardy kamer w smartfonach. Dlaczego Bóg nie objawi się jako płonący krzak lub jako głos z niebios właśnie teraz? A to żartowniś!

Biblia jest dziełem ludzi. Teorie Kartezjusza, Newtona, Darwina i Dawkinsa także. Na żadną z nich nie ma wiążących dowodów

Była ona spisywana przez apostołów i ich uczniów długo po śmierci Jezusa, co do którego istnienia też nie mamy pewności. Potem ewangelie i apokryfy gnostyckie były spisywane lub przekazywane ustnie przez cztery stulecia. Pierwsi chrześcijanie byli gnostykami, tak jak np dzisiejszy Zakon Różokrzyża, który szczyci się tym, że przekazuje „najczystszą” i „najdawniejszą” chrześcijąńską doktrynę. Ponoć wierzyli oni w reinkarnację. Kanon biblijny zaś został ustanowiony przez Imperatora Konstantyna, który zignorował wiele ewangelii, pozostawił jedynie cztery i ustanowił chrześcijaństwo religią państwową, mającą trzymać tłum w ryzach. Przez całe stulecia ewangelie były wielokrotnie przepisywane i zmieniane przez ludzi. Apokryfy gnostyckie również były przekazywane z rąk do rąk w ramach tajnych, podziemnych organizacji, w strachu przed prześladowaniami.

Wszystko to jest lub było dziełem ludzkich rąk, ust lub umysłów. Tak samo koran, buddyzm, hinduizm i inne wiary. To samo jest teraz np z channelingami, z prawem przyciągania, z relacjami z podróży astralnych i tym podobnych ezoterycznych wygibasów. Jest to dzieło lub też wyobrażenie ludzkiego umysłu. Nie ma i nie będzie żadnego dowodu, że channeling pochodzi od Boga lub od kosmitów, że prawo przyciągania powstało z „boskiej inspiracji”, czy że astral wygląda tak i tak, bo jakiś mag tam „był” i tak mówi. Wiem tylko tyle, że channeling został napisany przez człowieka. Że prawo przyciągania jest dziełem ludzkich rąk. Że relacja z podróży po astralu to relacja człowieka. Człowiek i jego dzieło – to jest dla mnie dowodem.

Wiara, Nadzieja, Miłość. Są potrzebne

Ani wyznawcy religii, ani ezoterycy lub okultyści, ani ateiści nie mają dowodów ani pewności, co tak naprawdę jest po śmierci. Dlaczego? Z przyczyny tak prostej, że aż zupełnie pomijanej w debacie publicznej. Ta przyczyna to fakt, że żaden z nich tam nie był. Każdy z żyjących ludzi tej pewności nie ma. Życie i wątpliwości są namacalne. Zaś Bóg, śmierć i pewność to trzy największe tabu na Ziemi. Nie chciałbym, byś całkowicie odrzucił wiarę, Boga, czy na przykład cały ezoteryzm lub gnostycyzm. Wiara, Nadzieja, Miłość.. Czym byłoby nasze życie bez wiary?

Wiara w to, że istnieje coś „metafizycznego”, jakaś inteligencja wieczysta, która mimo wszystko nam pomaga i ciągnie naszą planetę ku coraz wyższej mentalności;
-Wiara w to, że system, społeczeństwo i ich mechanizmy, choć bywają nieludzkie a nawet okrutne, to są potrzebne by zachować jako taki rozwój, jak i podlegają one stałym reformom, udoskonalaniu, poprawianiu, ewolucji;
-Wiara w to, że warto kochać i być kochanym, że sprowadzanie na ten trudny świat dzieci, by mogły doświadczać życia, radości i smutku, miłości i nienawiści, ma sens;
-Wiara w to, że warto żyć i twórczo działać w swoim „własnym świecie”, zmieniając go na lepsze.

Tym jest dla mnie wiara. Lekcją, która była dla mnie bolesna, było to, by nigdy nie pozbawiać człowieka wiary i nadziei. Bo czasami to jedyne, co ma. Wiara i nadzieja, choć owszem, są złudne, to są niezbędne, by żyć. To trochę tak jak z tym powiedzonkiem, że: „Możliwe, że życie, kochanie i śmierć na tym świecie są na niby, ale przeżyć je warto tak, jak by były one naprawdę.”

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

6 odpowiedzi »

    • A Bogini to już nie? Tylko Bóg? Stworcy (Elochim) przekazali wiedzę objawioną w języku hebrajskim, który tylko do tego nadawał się. Nie wdając się w szczegóły, Biblia następnie została przetłumaczona na języki pogagańskie – grekę (Septuaginta) i łacinę (Wulgata). Używając zapożyczeń „Elochim” przetłumaczono jako „Bóg”. Tylko w języku hebraiskim – Jeszua – znaczy Zbawiciel. Jeszua – po przetłumaczeniu na język grecki, jako Jezus, nie ma już tej konotacji. Z dalszych dodatkowych rozważań teologicznych dopiero wynika, że Jezus jest także i Zbawicielem. Nie ma innego imienia w Kosmosie, poza Jeszua, gdy imię Jezus jest rozpowszechnione w krajach łacińskich. Jeszua przyszedł głosić Dobrą Nowinę, by budzić ludzi do osiągnięcia życia wiecznego.

      • Bóg jest MIŁOŚCIĄ… A Bogini to już nie? Tylko Bóg? Stwórcy (Elochim) przekazali wiedzę objawioną w języku hebrajskim, który tylko do tego nadawał się. Nie wdając się w szczegóły, Biblia następnie została przetłumaczona na języki pogańskie – grekę (Septuaginta) i łacinę (Wulgata). Używając zapożyczeń „Elochim” przetłumaczono jako „Bóg”. Tylko w języku hebrajskim – Jeszua – znaczy Zbawiciel. Jeszua – po przetłumaczeniu na język grecki, jako Jezus, nie ma już tej konotacji. Z dalszych dodatkowych rozważań teologicznych dopiero wynika, że Jezus jest także i Zbawicielem. Nie ma innego imienia w Kosmosie, poza Jeszua, gdy imię Jezus jest rozpowszechnione w krajach łacińskich. Jeszua przyszedł głosić Dobrą Nowinę, by budzić ludzi do osiągnięcia życia wiecznego. Wszystkie imiona, które biblijny Jakub-Izrael nadawał swoim 12. synom, posiadały duchowe znaczenie, co dotyczy także imienia J(eh)uda. Z języka hebrajskiego tłumaczy się je jako chwała, wychwalony, wysławiony (w odniesieniu do Boga Jahwe). Żyd (Judejczyk) oznacza więc czciciela lub chwalcę Boga Jahwe i takie tłumaczenie imienia potwierdza opis z księgi Rodzaju 29:35.

Odpowiedz na „Leszek BłaszczakAnuluj pisanie odpowiedzi

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.