Felietony i artykuły autorskie

JAKA BĘDZIE PRZYSZŁOŚĆ?! „TO JUŻ TRWA A WY O TYM NIE WIECIE!”

Szokująca przepowiednia dotączca przyszłości świata

Ludzie od wieków snują różne przepowiednie, wizje i analizy dotyczące przyszłości. Co oczywiste, większość z nich albo jest niepomyślna, albo wręcz apokaliptyczna. W XXI wieku trudno się temu dziwić. Wielkie wymieranie różnych gatunków roślin i zwierząt to temat kóry martwi nawet mnie. Walą się wszystkie znane konstrukty. Konsensusy który miały być wieczne, zostały zdemaskowane jako nieaktualne i szkodliwe. Doświadczamy dramatycznego upadku systemów wartości, norm społecznych i kulturowych. Ważą się losy naszej planety. Nie dziwią więc wszelkie kasandryczne wizje.

Chciałbym zaprezentować Ci film, kóry przedstawia to zagadnienie od zupełnie innej strony. Większość z nas patrzy, niestety, kategoriami XX lub nawet XIX wieku. Ten film to spojrzenie wręcz XXII-wieczne. Prezentuje on zagrożenia jak i szanse, o których nam się nawet nie śniło. Film może budzić przerażenie i trwogę. Ale proszę Cię o to, byś spróbował spojrzeć na niego z innej strony. Bo obok zagrożeń, ta wizja przyszłości niesie też niewyobrążalne szanse. Nikt Ci nie będzie kazął zamykać się w klatce dwa metry na dwa, by cały czas żyć w wirtualnej iluzji. Nikt Ci nie będzie kazął się połączyć do maszyn, które nieustannie, 24 godziny na dobę, będą Ci pompowały do krwi hormony szczęścia i utrzymywały w półsennym transie. Owszem, taka możliwość będzie, ale przecież będziesz mógł żyć sobie z żoną i dziećmi na odludziu, doglądając pobliskich „farm” robotów.

Popatrz na poniższy, mądry obrazek:

To nie technologia jest zła, ale człowiek

To nie radio jest złe. To nie telewizja jest zła. To nie komputery są złe. To nie internet jest zły. To nie smartfony są złe. To nie „rzeczywistość rozszerzona” jest zła. Złem jest wyłącznie ludzka głupota, ignorancja, naiwność, niewiedza. Ludzie bardzo lubią mówić, że to te wstrętne smartfony zepsuły dzieci i młodzież, i że w ogóle kiedyś było fajniej i lepiej. Ot, zwykłe „starcze pierdolenie”, które często włącza się już koło 30 roku życia. Wynalazki techniki, np smartfony, są tylko narzędziem. To od człowieka zależy, jak wykorzysta to narzędzie.

Jeden stanie się „smartfonowym zombie”, a drugi dzięki takiemu samemu urządzeniu zdobędzie niesamowią wiedzę. Ludzie od zarania dziejów mają tendencję do „zrzucania winy” z siebie na coś „zewnętrznego”. Przecież to właśnie na dokładnie tej zasadzie wymyślono demony i szatana. Przecież to nie ja jestem zły, to szatan mnie do tego skusił. Zaraz wyspowiadam się i znowu będę dobry. Przecięż to nie moja zasyfiona podświadomość, ale demony, złe byty, ataki energetyczne! Na tej zasadzie to się odbywa.

Zobacz też na poniższy obrazek:

Człowiek a zwierzęca natura Demiurga

Stworzenie, które przerosło Boga? Które stało się lepsze niż Bóg? Mówiąc „Bóg” mam na myśli matrycę operacyjną planety, w tym prawa natury. W tym nieświadomość zbiorową i świadomość zbiorową. I inne składowe matrycy, która jest zwierzęca. Ludzie różnie tę matrycę nazywali i różnie ją sobie wyobrażali. Żydzi – jahve. Chrześcijanie – Bóg Ojciec. Muzułmanie – allah. Gnostycy, Illuminaci itp – Demiurg.

Ta matryca operacyjna to prawo silniejszego i bezwzględniejszego. To życie, które zabija inne życie, by mieć pokarm. To rywalizacja, konkurencja, bezwzględność, bo zasobów zawsze jest mało i trzeba o nie walczyć. Ale rodzaj ludzki wykształcił inne cechy. Takie jak empatia, współpraca, chronienie słabszych. Jednak te cechy są obecnie minimalnie wyrażone. Ludzkość dopiero zesłsza z drzew. Dopiero uczymy się jak być ludźmi i… bogami. Ujarzmiliśmy energię atomu, pobudowalśmy szklane domy.. Ale nasze emocje zostały w epoce neolitu. Dopiero teraz to nadrabiamy. Czy uda się nam?

Co ze stworzeniem, które przerosło i prześcignęło swojego programistę? Czy zawsze będzie ono z tym programistą niekompatybilne? Czy zawsze będą zgrzyty pomiędzy zwierzęcą „podstawą”, a ludzką „koroną”? Czy zawsze będziemy skazani na wybór pomiędzy uleganiu pierwotnym instynktom, a pomiędzy chęcią sięgania gwiazd? A może inaczej: może stworzenie, które wyprzedziło programistę, powinno tworzyć własne programy? A może powinno ono „wpłynąć” na programistę, by on również zaczął ewoluować, wg teorii o świadomości globalnej? By matryca ze świadomości zwierzęcej stała się matryćą o świadomości ludzkiej? Kiedy człowiek może zostać Bogiem? Lub nawet kimś więcej? Zawsze wtedy, gdy kocha, gdy pomaga, gdy wspiera, gdy współpracuje, gdy szuka rozwiązań, gdy chroni słabszych. Człowiek jest Bogiem gdy eksploruje wiedzę duchową i gdy tworzy naukę. Człowiek jest Bogiem, gdy za pomocą znieczulenia i narzędzi chirurgicznych odwleka wyrok matrycy (natury).

A teraz zapraszam Cię do obejrzenia filmu. Ocenę pozostawiam Tobie..

Cytat: „Człowiek nie może przedstawić tego, czym nie może być. Jesteśmy świadkami i uczestnikami nie tylko nowej epoki historycznej, ale również nowego etapu ewolucji człowieka. W rozumnym cywilizacyjnym stanie nigdy to nam się jeszcze nie zdarzyło. Wszystko, co wydawało się nam fantastyczne jutro, na naszych oczach robi się niewiarygodne dziś. Przyszłość już się rozpoczęła! O tym, jaka ona będzie, jest ten film! Na wyciągnięcie ręki!”

Źródło filmu: Kanał „Treborok” na YouTube [LINK TUTAJ]
Strona internetowa Treborok: [LINK TUTAJ]
Polecam docenienie pracy tego twórcy.

 

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronęjak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

62 odpowiedzi »

  1. Viola, Jola
    dziewczyny, dziękuję Wam za wsparcie.
    Chciałabym bardzo, żeby przyśniła mi się Zuzia – zdrowa i szczęśliwa.
    Bawi się już z Bacą – wielkim psem, z którym się wychowała i z innymi zwierzakami.
    Cóż – jej historia dobiegła końca.

    • Wczoraj bardzo długo nie mogłam zasnąć. Przypomniały mi się wszystkie zwierzaczki, które towarzyszyły mi w mojej życiowej podróży. Czasem pojawiają się w snach, zawsze zdrowe i radosne. Cóż, czy nam to się podoba, czy nie, rozstania są nieodłączną częścią życia… I póki co nie potrafimy tego zmienić, choćbyśmy stanęli na głowie i podparli rzęsami.
      Jeśli będziesz miała ochotę pogadać, to się odezwij, często tu zaglądam.
      Pozdrawiam serdecznie. 🙂

      • Violu, dziękuję za propozycję rozmowy, na pewno będę pisać.
        Co do pożegnań – już kiedyś to pisałam, a teraz powtórzę – jeśli Bóg istnieje i to on wpadł na tak genialny pomysł, jakim jest śmierć, to jest najgorszą, najokrutniejszą istotą we wszechświecie. Nigdy nie pogodzę się ze śmiercią, ani jej nie oswoję.Szczególnie teraz, gdy przyszło mi patrzeć na cierpienie, które poprzedzało samo odejście.
        Każde stworzenie, które ma świadomość swojego istnienia, powinno mieć zapisaną długość życia w kodzie genetycznym i kiedy przychodzi czas zasypiać, by już się nie obudzić, ale bez cierpienia, bólu i choróbska.

        • „…jeśli Bóg istnieje i to on wpadł na tak genialny pomysł, jakim jest śmierć, to jest najgorszą, najokrutniejszą istotą we wszechświecie. ”
          Katharos, nie bez winy są też Adam i Ewa. To jełopy. Skoro już zżarli to jabłko w raju, mogli się trochę postarać i jakoś udobruchać Boga.
          Ale mam plan. W jednym ze wszechświatów równoległych ten owoc jeszcze nie został zerwany. Trzeba tam skoczyć, zabrać wszystkie zakazane owoce i zwiać. Po drodze proponuję kilka zjeść na wszelki wypadek, bo mogłoby się okazać po powrocie do naszego świata, że ludzie są jacyś mniej rozgarnięci.;-) Dla pewności można też zjeść owoce z Drzewa Życia. Nas zakaz Boga nie dotyczy, bo wtedy nie było nas w raju. A w razie czego ostatecznie możemy przeprosić i obiecać poprawę. 😀

            • Ja tak szybko nie biegam A jeszcze z workiem owoców, to byłby problem. Trzeba skonstruować pojazd do podróży międzywszechświatowych, albo opanować teleportację. 🙂

            • Myślę, że Rosja już się tym zajęła. Dawno temu.
              Ja też szybko nie biegam, a w zasadzie w ogóle nie biegam i nienawidzę sportu i wysiłku fizycznego, no, ale teleportacja to co innego 😉

            • To zaczynamy ćwiczyć (teleportację) i robimy akcję. Trzeba jeszcze zająć czymś węża, żeby nam nie bruździł. Może znaleźć mu narzeczoną? Myślę, że ten pyton z okolic Warszawy byłby w sam raz. 😉

            • Taaaa, ten spod Warszawy nadałby się jak żaden inny heh 😉 🙂
              Gdybym mogła się teleportować, to szybciutko pojawiłabym się u Ciebie i tak samo szybciutko wróciła 🙂
              A te jabłka to ukradniemy jak Don Pedro z krainy deszczowców, czy jak mu tam było.
              No rozśmieszyłaś mnie.
              Ależ Cię wzięło na żarty 🙂

            • Żarty? Ależ ja jestem bardzo poważna. A Don Pedro nam się przyda. Wyślemy go na przeszpiegi.
              Już zaczęłam ćwiczyć. Teleportowałam się do łazienki i z powrotem. Na razie na własnych nogach, ale trening czyni mistrza. 🙂

            • He he he he, niezła Jesteś.
              Ja też poćwiczę, heh 🙂
              Tak naprawdę sprawa jest poważna – teleportacja to nie żarty 😉
              A tym czasem, borem lasem, oglądam sobie „Spartakusa”.

            • To oglądaj. A ja napiszę jedną odpowiedź na komentarz, o ile wcześniej nie teleportuję się do łóżka. 😉

            • Wolni Słowianie? Naprodukował się gość, choć ma sporo racji.
              To najpierw napisz, a teleportuj się po odpowiedzi.

            • Chyba jednak odpowiem innym razem, bo teraz już niczego mądrego nie wymyślę. Dobranoc. 🙂

    • Katharos, bardzo współczuję. Nie martw się. Nawet owady mają duszę (duszę zbiorową – rój). Twój zwierzęcy Przyjaciel będzie kontynuował dalej ziemską naukę i wędrówkę. Jest to mu potrzebne. Czeka go kolejne wcielenie, w organizmie który jest wyżej na drabinie ewolucji. Ssaki naczelne? A może już pierwsze wcielenie jako człowiek? Tego nie wiem.

      Ja pamiętam jak umarł mój piesek w 2006 roku. Chyba o tym pisałem już. Miała 8 lat i umarła na chorobę wirusową. Najgorsze było potem. W takim strasznym stanie wiozłem ciało pieska w torbie podróżnej, by potem godzinę kopać głęboki dół i urządzić jej pogrzeb. Tak, tak.. Nie dziwcie się. Kiedyś weterynarze odbierali ciała zwierzaczków i dawali je do utylizacji. Teraz nastał kapitalizm i każdy musi z tym smutnym przeżyciem radzić sobie sam.

      • Jarku, jest mi niezmiernie miło za Twoje słowa otuchy i zrozumienie.
        Najważniejsze jest to, że w gdzieś w świecie, żyją LUDZIE, którzy kochają zwierzęta, ale tak naprawdę, nie na pokaz, prawdziwą, szczerą miłością i tylko tacy ludzie jak Wy potrafią zrozumieć ból innej osoby po stracie przyjaciela.

        A jeżeli chodzi o kwestię pogrzebu – teraz też można zwierzę zostawić u weterynarza, tylko należy uiścić stosowną opłatę za utylizację, chyba 10 zł za kilogram ciała zwierzęcia. O ile w przypadku małych zwierząt nie czyni to pokaźnej sumy, to już w przypadku 55kilogramowego psa można to odczuć.
        Ja też Zuzię zabrałam, i pochowałam w ogródku u mojej Babci, czyli w miejscu, gdzie kotka przebywała przez większość swojego życia.
        To była kotka Babci, była kotkiem wychodzącym i wiodła sobie spokojne kocie życie. No – spokojne to może nie: 3 razy potrącił ją samochód, ciotka widziała jej walkę z drugim kotem, po której do końca miała naderwane uszko, goniły ją psy w domu – jeden psiur Babci i dwa ciotki, ale w każdym razie było to życie kocie. Na wskroś, he he.
        I właśnie myśl o przebywaniu kotki w jakimś cudownym miejscu z Bacą ( tym psiurem Babci) i możliwością reinkarnacji daje mi nadzieję, że jest i będzie szczęśliwa, choć wolałabym, żeby odrodziła się jednak jako kotowate, może jako lew, albo jaguar?

      • Nie, jakieś brednie wypisuję. Wcale nie chcę, by odrodziła się w ciele lwa, czy innego kota. Chcę, by odrodziła się w ciele małej, burej kotki, która trafi do mnie i moja druga kotka, Sheeva, również ją rozpozna 🙂
        Tego chcę.

  2. Miałem tu coś napisać. Nawet dość długo. Zamiast pisać jaka będzie przyszłość dam Wam super radę. Przestańcie przyswajać cudze poglądy. Usiądzie i sami się nad wszystkim zastanówcie.

  3. @Katharos – odnośnie Twojego kotka. Ja mam małego pieska, ma już 10 lat. Psina powoli schodzi po schodach, i jeszcze wolniej wchodzi. Przyjdzie taki dzień że będę musiał ją wnosić do góry. Na kanape już ją trzeba wnosić, bo nie wskakuje tak wysoko.

    Ja wiem, że ona powoli gaśnie.

    W ten poniedziałek był ogromny strach że ma jakiegoś psiego raka, ale wykluczono to w badaniach. Ma „psią”, starczą niedomykalność zastawek i musi brać na to tabletki od weta.

    • Tak Jarku, masz rację, ja również zdaję sobie sprawę, że kotka powoli gaśnie, nie chcę jednak, by zgasła z głodu, czy z niedożywienia.
      Jest już dość starszym zwierzątkiem i wiele chorób związanych z wiekiem. Tak, jak u nas, chociaż najdłużej żyjący kot odszedł w wieku 38 lat i 3 dni ( jak to możliwe?!!!!! ), a w tym roku umarł kotek, który dożył sędziwego wieku 32 lat. Jego właściciele już w 2015 roku byli przekonani, że to już ostatnie jego chwile, a kot żył jeszcze blisko 3 lata.
      Nigdy nic nie wiadomo.

            • I właśnie, wmówili nam, że możemy żyć około 80 lat, 100 lat to już wysoka góra, ale kot, nie będąc świadomym możliwości przeżycia jedynie lat 20tu, żył sobie prawie dwa razy tyle i tym samym był żywym Świadectwem, że telewizja kłamie, heh 🙂

            • Proponuję zrobić tym kłamczuchom na złość i przeżyć w dobrym zdrowiu kilkaset lat. 😉 Tylko istnieje prawdopodobieństwo, ze ktoś na polecenie ZUS-u przyszedłby popełnić nasze samobójstwo. 😀

    • Nasz piesek (ten, który lubił koty) po ukończeniu 13 lat miał wiele starczych dolegliwości i często chorował. Czasem myśleliśmy, ze to już koniec, ale odszedł, gdy miał 15,5 roku. Zwierzęta zadbane i otoczone miłością chyba mają większą wolę życia.

  4. Glukozy nie można kotu podawać, może to wywołać cukrzycę. Ja od tygodnia studiuję kocie sprawy w internecie.

    • Masz rację. Miałam na myśli kroplówkę. Taki ze mnie „znaffca”, że dla mnie każda kroplówka to glukoza. 😀

      • Nie, nie , Ty też masz rację. Weterynarze podają kotom glukozę, a potem leczą cukrzycę, a nieświadomy właściciel zwierzęcia buli, jak za zboże, choć, moim skromnym zdaniem, lekarze robią to celowo, że by więcej zarobić.
        No cóż – mafia farmaceutyczna się kłania.

        • Nie mam pewności, czy kotka miała podawaną glukozę, czy co innego, bo to było zwierzątko mamy i to ona wtedy z nią chodziła do weta. To znajomy i nigdy z nas nie zdzierał kasy. Jak było trzeba, to przychodził do domu i aż było głupio, bo nie chciał liczyć za wizytę domową.

            • Teraz to już starszy pan i tylko pomaga synowi, który objął po nim lecznicę. Syn też jest w porządku i ma chyba jeszcze lepsze podejście do zwierząt.
              A ja dopiero skończyłam podlewanie ogrodu. U nas od końca kwietnia tylko kilka razy padało. Wylewam na swoje kwiatki hektolitry wody, a następnego dnia w południe część bardziej wymagających roślin po prostu mdleje. 🙁 A jak zakończy się wegetacja i nie będzie potrzebna woda, zacznie się pora deszczowa. Wszystko na tym świecie jest nie tak, jak być powinno. 🙁

            • Nawet kwiaty mdleją……..
              Boże……..
              ale, ale, chyba od soboty będzie chłodniej i to już na stałe.
              Nieuchronnie zbliża się jesień. Nienawidzę tego okresu – jeszcze ciepło, a już suche liście na ulicy leżakują.
              W ogóle nie lubię, kiedy coś się kończy. Obojętne co. Smutno mi wtedy i płakać mi się chce. Nie no – jak się kończy zima, to mi się nie chce, he he 😉

            • A ja oprócz wiosny i lata lubię złotą polską jesień. 🙂 Urodziłam się na początku jesieni. Zimę też lubię, ale jak jest dużo śniegu i lekki mróz. Nawet mi nie przeszkadza, ze ten śnieg trzeba czasem odgarniać.

            • Jesień też lubię, ale tylko wtedy, gdy pada deszcz i nie wieje, jednak zima jest dla mnie nie do zaakceptowania. Jestem zmarzluchem do potęgi i NIENAWIDZĘ zimna.
              Tej zimy odmroziłam sobie dwa palce stopy – spuchły i bolały. Nawet latem wieczorem jest mi zimno, mam fioletowo – sine usta i takie same dłonie.
              I wiatru nie cierpię.
              Najfajniejszy klimat jest w Anglii i Szkocji, praktycznie cały czas deszcz, ale nie , guzik, wieje do wyrzygania. E, to dupa.
              To jakieś miejsce, gdzie jest ciepło i pada 🙂

            • Witajcie 😉 A wiecie, co ja lubię? Lubię każdą porę roku. Podkreślam – PORĘ ROKU. 😀

              -lato – upał, piękne słońce, apokaliptyczne burze;
              -jesień: złota polska jesień, przeplatana momentami deszczów.
              -zima: nakurwia śniegiem jak pojebana, zimno tak że nawet Jelcz i Ursus mają problem z odpaleniem, dłuższe okresy słoneczne podczas siarczystego mrozu;
              -wiosna: powoli budzenie się do życia, obfite deszcze, coraz cieplej, również piękne, nieśmiałe promyki słońca.

              Lubię po prostu konkret. Ale to, co było na północy i w środku Polski od września 2015 do marca 2018 to jeden wielki koszmar. Bardzo lubię słońce i mocno to odczuwałem.

              Wtedy było brak pór roku. Brak mrozu w zimie, brak ciepła w lecie. I najgorsze – prawie cały czas, non stop, całe niebo zasnute chmurami. Ciemno, zimno, pada, ani promyczka słońca, w zimie plus 7, latem max plus 17. Oby to już nie wróciło. 😉

            • Ja lubię deszcz tylko wtedy, gdy nie muszę nigdzie wychodzić. Zawsze uważałam, ze powinno padać tylko nocą, a dni powinny być słoneczne. Nie lubię, gdy jest bardzo zimno, bo wtedy jestem senna.

          • Cześć Viola, niestety przegrałam walkę o życie Zuzi – dziś rano weterynarz ją uśpiła. Prawdopodobnie był to nowotwór z przerzutami, kotce leciała krew z noska, nie mogła chodzić, miała zimne łapki i była już tak słabiutka, że żal było patrzeć.
            Walczyła do końca.
            Dziś szukałam informacji, czy zwierzę daje jakieś znaki właścicielowi po swojej śmierci i znalazłam coś takiego. Uważam, że to piękne.

            ‚Kiedy odchodzi zwierzę, które było szczególnie bliskie komuś, kto pozostał po tej stronie, udaje się na Tęczowy Most.
            Są tam łąki i wzgórza, na których wszyscy nasi mali przyjaciele mogą bawić się i biegać razem.
            Mają tam dostatek jedzenia, wody i słońca; jest im ciepło i przytulnie.
            Wszystkie zwierzęta, które były chore i stare powracają w czasy młodości i zdrowia; te które były ranne lub okaleczone są znów całe i silne, takie, jakimi je pamiętamy marząc o czasach i dniach, które przeminęły.
            Zwierzęta są szczęśliwe i zadowolone, z jednym małym wyjątkiem: każde z nich tęskni do tej jedynej, wyjątkowej osoby, która pozostała po tamtej stronie.

            Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal.
            Jego lśniące oczy są skupione, jego spragnione ciało drży.
            Nagle opuszcza grupę, pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają się wciąż prędzej i prędzej.

            To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie, obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy już się nie rozłączyć.
            Deszcz szczęśliwych pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe życie, ale nigdy nie opuścił twego serca.

            A potem przekraczacie Tęczowy Most – już razem..”

            Mówiąc szczerze, konieczność podjęcia decyzja o eutanazji ukochanego zwierzęcia jest straszna, nie życzę takich przeżyć nikomu.Nikomu.
            Ból po stracie jest……. nie znajduję słowa. Trzeba to przeżyć. Nie da się uciec.
            Nie mogę uwierzyć, że już jej ze mną nie ma.To Zuzia przyszła do mnie, pokochała i otworzyła moje serce na miłość do niej i do wszystkich innych żywych stworzeń, z małymi wyjątkami, rzecz jasna.
            Kocham tę kotkę i zawsze będzie mieszkać w mym sercu.

            • Cześć Katharos,
              jest mi bardzo przykro 🙁 Ukochane zwierzątko jest jak członek rodziny. Wiem, że nie ma słów, które w tej chwili mogłyby Cię pocieszyć, ale pomyśl, że Zuzia miała dobre, szczęśliwe życie i przenigdy nie zamieniłaby Cię na nikogo innego. A teraz już nie musi cierpieć.
              Wierzę, że jeśli nie przestaniemy istnieć po śmierci, z całą pewnością spotkamy wszystkich naszych czworonożnych przyjaciół. Ale to, że muszą odchodzić jest do dupy. 🙁

    • Do komentarza z 16:37 (dopiero zauważyłam)
      Lekarze eksperymentują na ludziach, a weterynarze na zwierzętach. 🙁

      • Katharos współczuję Ci.
        Spotkałam kiedyś we śnie mojego zaginionego kota i psa.Mam wrażenie,że zwierzaki po śmierci idą sobie do innego wymiaru tak,jak ludzie.
        Z psem miałam fajny sen:3 dni po jego śmierci śniło mi się,że jestem w jakimś pomieszczeniu,jakby kościele czy coś takiego.Tam było dużo ludzi.I potem wszyscy,którzy wychodzili jakby po mszy wołali swoje psy.Ja zawołałam swojego.Tam był taki zielony,porośnięty trawą pagórek i z tego pagórka zbiegały psy i podbiegały do swoich właścicieli.Mój też do mnie dobiegł,taki zadowolony i wskoczył mi na ręce 🙂 Tak więc spotkanie po śmierci kochanego zwierzaka nie jest niemożliwe,może też spotkasz swoją kotkę 🙂

  5. Ale mnie tu dawno nie było. Tyle mnie ominęło.
    Od jakiegoś czasu żyję w świecie mojej 21letniej kotki, która jest poważnie chora, ale się nie poddaje, a ja wraz z nią.
    Moja Mama zadzwoniła dziś do mnie i rozkazała uśpić kotkę, ponieważ wydałam już, zupełnie ”niepotrzebnie”, kupę kasy, a kot jest stary, no i przecież musi na coś umrzeć. Takie oto podejście.
    Mój brat z kolei zastanawiał się głośno, po kim posiadam taki nietypowy dla członków naszej rodziny charakter, który czyni mnie zupełnie niezaradną życiowo, czyli kogoś, kto nie umie kombinować, kłamać, kraść i oszukiwać.
    I właśnie taka jest norma w dzisiejszych czasach – emocje na bok i zimna kalkulacja.
    Jeśli, dajmy na to, znajomość z kimś nie przynosi konkretnych korzyści, to kopa w dupę i WON SZCZURZE!!!!!!
    I wszystko fajnie, tylko osoby, które kochają zwierzęta i przyrodę, segregują śmieci, jeżdżą rowerem, oszczędzają energię elektryczną, postrzegane są jako spaczeni odmieńcy, a jak powszechnie wiadomo, ludzie nie lubią odmieńców. Jeśli ktoś, ktokolwiek, nie jest złodziejem i oszustem, jego miejsce, w najlepszej z możliwych opcji, jest w psiej budzie.
    Wszystko jest do dupy.

    • Katharos spokojnie:)ci odmiency do ktorych I ja naleze niedlugo beda na wage zlota dla ludzkosci:)cierpliwosci:)nie poddawaj sie, ja tez sie nie poddaje, jednak widze jak tamci umieraja z braku tlenu zyciowego a ja kwitne I zdrowieje:)pzdr

      • No to powiem Ci Alu, że zabiłaś mi ćwieka, ponieważ nigdy w ten sposób na tę sytuację nie spojrzałam, nie z Twojej perspektywy, a jest w tym sporo racji.
        To będzie tak:
        albo odmieńcy staną się na wagę złota – wszak coraz więcej ludzi się ”budzi”,
        albo będą gnębieni i niszczeni, ponieważ, najzwyczajniej w świecie, tacy ludzie są niewygodni.

    • Hej Katharos:-)
      Doskonale rozumiem, co czujesz. 🙁 Moja starsza kotka też od zimy z przerwami chorowała, niedawno miała operację. Moja kuzynka podsumowała to podobnie, jak Twoja mama. Dla niej każdy chory zwierzak to siedlisko zarazy i trzeba go niezwłocznie uśpić, a wydawanie pieniędzy na jego leczenie to szczyt głupoty. Bardzo się na mnie obraziła, kiedy ją zapytałam, czy też chciałaby zostać uśpiona, jeśli zachoruje.
      Ludzie są, jacy są. Nie mamy na to wpływu i nie warto się tym zadręczać.
      Koty są bardziej odporne, niż nam się wydaje. Jeśli Twoja kicia wyraża wolę życia, to ma duże szanse na wyzdrowienie. Trzymam kciuki i pozdrawiam 🙂

      • Hej hej, Viola, fajnie, że się odezwałaś 🙂
        Nie wiem już, co myśleć – kotka walczy, już tak od marca, ale nie chce jeść, a wiadomo – bez jedzenia umrze z niedożywienia. Karmię ją strzykawkami, ale nie wiem, jak długo pociągnie. Dostawała lek niesteroidowy, chyba za dużą dawkę, stała się po nim apatyczna i straciła apetyt zupełnie. Zmniejszyłam dawkę leku i podaję jej Nutricię proteinową. Weterynarz chciałaby oczywiście, żeby to były kroplówki, zarobek – wiadomo, ale kotka ma 21 lat i organizm już słabiutki. Strasznie schudła, jednak to chyba nie dziwne, skoro choruje już trzeci miesiąc tak poważnie. Ludzi też długotrwała choroba wyniszcza, ale 21 lat kocich to w przełożeniu 110 lat ludzkich, więc ma pełne prawo chorować i być słabiutka.
        Na razie załatwia się do kuwety, pije wodę, a to ważne i dużo siusia.
        Ma dwie opuszki tylnych łapek chore i chyba coś z kręgosłupem, bo z lewą łapką coś nie tak. No po prostu ma już swoje lata.
        A dla Twojej kuzynki, to chyba nie tylko chore zwierzę stanowi siedlisko zarazy, ale zwierzę w ogóle, nawet zdrowe.
        A na co chorowała Twoja kotka?
        Również pozdrawiam 🙂

        • Też kiedyś karmiłam kotka strzykawką. Nie mógł jeść ani pić, bo miał zwichniętą szczękę. Walczył z jakimś kotem. Wyzdrowiał.
          Zapytaj weterynarza, czy nie mógłby Cię nauczyć podawać kici kroplówkę w domu. Miałam kota po wypadku, któremu trzeba było przez dłuższy czas dawać zastrzyki. Był cały obolały i nie chciałam go męczyć i stresować wizytami w lecznicy. Wet wytłumaczył mi, w które miejsce i w jaki sposób podaje się to lekarstwo. Ja wprawdzie nie byłam w stanie tego zrobić, prawdopodobnie bym zemdlała, ale moja sąsiadka, która jest pielęgniarką, bardzo dobrze sobie poradziła. Z kroplówką pewnie jest trochę trudniej, ale wszystkiego można się nauczyć.
          Moja kotka najpierw borykała się z różnymi alergiami, a później miała zapalenie oka. Był to jakiś bakcyl wyjątkowo oporny na antybiotyki. Kiedy się wydawało, że wreszcie jest trochę lepiej, kicia w czasie mojej nieobecności w domu musiała sobie to oko rozdrapać, bo znalazłam ją całą zakrwawioną, a na podłodze też było mnóstwo krwi. Nie wiedziałam, czy ratować siebie, czy kota, ale prawdą jest, że gdy człowiek musi, może znieść wszystko, prócz jajka. Wet stwierdził, że oko nie jest do uratowania (wypadła soczewka) i trzeba je jak najszybciej usunąć, żeby oszczędzić kotu cierpień i najprawdopodobniej uratować życie (kicia ma ponad 16 lat i długotrwały stan zapalny związany z obumierającym okiem pewnie by ją zabił). Pusty oczodół został zaszyty, już się wszystko zagoiło.
          A co do mojej kuzynki, masz całkowitą rację. Ona nigdy nie miała żadnego zwierzaka i dzieciom też nie pozwala, bo przecież to nosiciele chorób wszelakich.

          • Z tym okiem u Twojej kotki też nie było wesoło.
            Ja ze zrobieniem zastrzyku nie mam problemu – zrobiłam jej wczoraj dwa, to były moje pierwsze zastrzyki, ale kroplówkę też podaje się w zastrzyku, czy jak? Bo jeśli tak, jak u ludzi, kot ma leżeć 3 godziny podpięty pod coś, to nie ma szans.

            • Kotka chyba kiedyś miała podawaną glukozę podskórnie, ale nie mam pewności, najlepiej zapytaj weterynarza. Bo jednak unieruchomienie kota na 3 h jest niewykonalne.

            • Wcześniej, inna wetka, leczyła jej łapy ”antybiotykiem”, który prawdopodobnie był sterydem, ponieważ po tym czymś kotka żarła, nie jadła, a żarła.
              U obecnej wetki dowiedziałam się, że właśnie steryd wzmaga apetyt i tak sobie pomyślałam, że mogłabym zasugerować lekarce podawanie krótkodziałającego sterydu, który pobudzi apetyt i kotka będzie jadła sama. Tylko sterydy to też skutki uboczne, a kroplówka…….No cóż, wolałabym, żeby jadła mięso.
              To już chyba lepsza ta strzykawka, tylko muszę opatentować sposób podawania jedzenia. Po dwudniowym odstawieniu cyklosporyny dziś dostała mniejszą dawkę, nie jest już taka osowiała, chodzi sobie po pokoju, no teraz akurat wlazła pod łóżko, a, już wyszła.I znowu wlazła.
              Będę z nią w przyszłym tygodniu u lekarza, to powiem o sterydzie i zobaczymy.

            • Ciekawe, jak sterydy podziałają na osłabionego kota. Może jednak glukoza + karmienie strzykawką byłoby lepsze, zanim nabierze sił. Ale lepiej się upewnić Ja nie czekałabym do przyszłego tygodnia. Lepiej zadzwoń lub pójdź do wetki jutro, bo dzisiaj już pewnie lecznica nieczynna.

            • Byłam w poniedziałek, zaleciła zmniejszenie dawki cyklosporyny i karmienie strzykawką.
              Przed chwilą przeczytałam, jaką dawkę powinna Zuzia dostać, zgodnie ze swoją wagą. Okazuje się, że wetka kazała mi podawać dawkę podwójną.
              Ja się załamę. Stara kotka, a ona sobie poeksperymentowała, albo chciała więcej zarobić.
              Poprzednia chciała jej podać narkozę, by pobrać wycinek z łap, a obecne ( dwie, na zmianę), również coś takiego sugerowały, że niby można spróbować itd.
              Weterynarzom też nie ufam. Cyklosporyna pomogła, ale te skutki uboczne.

            • Tylko nie wiem, czy jak się podaje glukozę, to można też karmić.Pogadaj z wetką.

  6. Witam; JAKA -BĘDZIE- PRZYSZŁOŚĆ? Kapitalnie zrobiony. Słowa uznania dla autora. Bardzo trafnie wszystko opisane, ze szczegółami. Smutno się robi na myśl co nas czeka, ( taka świetlana przyszłość ), naprawdę nie ma co zazdrościć,przyszłym pokoleniom. Mam cichą nadzieję że do tego nie dojdzie. Że najpierw się pozabijamy, wysadzimy w powietrze, otrujemy się , i co tam jeszcze kto woli. Ten dzisiejszy świat musi zostać zniszczony, chyba nie po raz pierwszy? Mam taką nadzieję ( wizję ) ,że ta historia się powtarza po raz ,e-nty. Że to wszystko już przerabialiśmy wiele razy. Ale film zawiera prawdziwy scenariusz; Tak naprawdę się dzieje, my tylko nie chcemy tego zobaczyć. Jesteśmy samolubni, zadufani, ograniczeni, więc rozliczenie nadchodzi wielkimi krokami. Kropla drąży skałę. Aż skała się zawali,taki czeka nas koniec. Pozdrawiam.

  7. … Nadciąga szok przyszłości w polskiej rzeczywistości, tej jesieni, za sprawą nowego, bezpardonowego obrazoburczego i bezkompromisowego filmu „KLER” 😀 … Czekam na reakcję katolickiej prawicy, która hołubiła Smarzowskiego za „Wołyń”, a teraz dostanie „prawym prostym” w ich owczarnię religijną 😀 Ten film nie będzie brał jeńców, ukaże całą hipokryzję tych „czarnych braci”, którzy mamią owieczki pokornie klękające przed obrazkami semickiej mitologii. Oczywistym jest, iż dojdzie do pewnych podziałów w społeczeństwie, bo ciemnogród katolicki w naszym kraju dostanie bodziec w ich nieświadome programy zniewolenia religijnego; zaś lewackie sfory przywłaszczą publicznie ten film jako agitację do walki politycznej. Ogólnie rzecz ujmując szykuje się u nas gorąca jesień, nie tylko za sprawą tego filmu albowiem mamy wybory samorządowe i obchody 100-lecia niepodległości, także będzie dynamicznie i arcyciekawie.

    https://www.youtube.com/watch?v=N9Asxqvr2m8

    Gdy publicznie Smarzowski ogłosił, iż kręci film o pedofilii w polskim KRK, to byłem entuzjastycznie nastawiony, wręcz diabolicznie podekscytowany ]:-> . Zanim nakręcił „KLER” to wypuścił etiudę filmową „Ksiądz” z dość mocnym przekazem i ukazaniem groteskowo makabrycznym kapłana. No ale ten zwiastun „Kleru” to jest antyklerykalna torpeda z napędem wyrachowanej prowokacji i bezczelnej demaskacji po prostu PRAWDY na temat tych gadów – klechów. Czekam na film, i mam nadzieję, że w moim prowincjonalnym miasteczku zdominowanym przez dewocjonalnych wiernych dojdzie do pokazu tegoż zacnego filmu 🙂

  8. Skojarzyło mi się z filmem „Pamięć Absolutna” i miałam zaraz porównanie obecnego pięknego świata ze wschodzącym i zachodzącym słońcem, z zielenią lasów, łąk, z pełnymi ryb rzekami, stawami itd., a brudnym, ciemnym, ciasnym, pełnym dziwnych osobników i robotów otoczeniem. A jak mam ochotę to mogę zapłacić i być kim i gdzie tylko zechcę.
    Dziękuję, nie pisze się na to, wolę obecne czasy kiedy to wszystko co wokół mogę czuć całą sobą a nie tylko głową….

  9. Przez tą nowoczesność ludzie przestali ze sobą rozmawiać. Wsiadają do pociągu czy autobusu, wyjmują smarfona i w nim grzebią całą drogę i nie widzą co się dzieje wokół. Totalny matriks.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.