Felietony i artykuły autorskie

MUZYKA I TAJEMNICE: DLACZEGO KOCHASZ METAL I NIENAWIDZISZ TECHNO?

Muzyka towarzyszy ludziom od niepamiętnych czasów. Już u zarania dziejów ludzie wystukiwali swoje rytmy na bardzo prymitywnych „instrumentach”. Obecne czasy to prawdziwa eksplozja obfitości w muzyce. Mamy mnóstwo różnych gatunków muzyki i najbardziej wyszukane instrumenty, łącznie z generowaniem muzyki i wokalu przez komputery. W połowie lat ’90 słyszałem, że wszystko już było. Każdy rodzaj jedzenia, każdy rodzaj muzyki, każda ideologia.. Czy zgadzasz się z tym? 😉

W tym artykule podejmę tematykę wzajemnego „nielubienia” się fanów ciężkich brzmień (rock, metal) z fanami muzyki elektronicznej (techno, trance i wiele innych). To zagadnienie wciąż nie daje mi spokoju. Uważam, że jest w tym coś dużo głębszego niż się może na pierwszy rzut oka wydawać.

Jakiej muzyki Ty słuchasz? Ja słucham muzyki, w której występują stabilne i powtarzalne linie rytmu i melodii. Najbardziej oddaje to muzyka techno i jej różne odmiany – trance, hard trance, early hardstyle, hard techno, emotional trance itp. Ale słucham też różnych innych gatunów muzyki. Powtarzalność występuje także w stosunkowo spokojnej muzyce z gatunku new age. A więc u twórców takich jak Vangelis, Enya, Enigma, Tangerine Dream, Mike Odlfield.

W muzyce ambient również istnieje powtarzalność. I tak dalej. Z rockiem jest trudniej. Pamiętam jak lata temu przez przypadek trafiłem na kawałek zespołu Cure – The Pictures of You. Był w nim motyw powtarzalności i stabilności, więc postanowiłem przesłuchać innych kawałków. No cóż.. Nie spodobały mi się. 😉 Podobnie z kawałkiem Cranberries – Zombie i z innymi utworami tego zespołu.

Najbardziej popularne gatunki muzyki to: hip hop (w tym rap), rock (w tym metal), pop (w tym soul i pokrewne gatunki) i disco polo. Mniej popularne gatunki to: muzyka klasyczna, jazz, techno (w tym różne formy trance), poezja śpiewana czy muzyka etniczna. Będę tutaj trochę złośliwy, ale powiem jedno. Co chwila słyszę zdanie w stylu: „Muzyka umiera, nikt już nie słucha dobrego rocka, za to KAŻDY słucha techno, tego łupania„.

No panie dzieju drogi, wśród moich znajomych może dwóch czy trzech słucha techno i można jakiś cięższy kawałek im zapodać, by potem wkurwiali basem sąsiadów. Cała reszta słucha albo rocka, albo najczęściej metalu. Całe pokolenia były w Polsce wychowywane na radiowych listach przebojów w kórych dominował rock. W internecie gdy skrytykujesz metal, to marny Twój los, chyba że jesteś trollem i celowo chcesz tak wywołać burzę. Jest wielki konflikt między słuchającymi muzykę rockową, który uważają się za lepszych, a pomiędzy tymi, którzy słuchają inne gatunki. Szczególnie hip-hop i techno.

Najbardziej znienawidzoną muzyką jest oczywiście techno. To wobec słuchaczy techno wygenerowano najpotężniejszy strumień nienaści i pogardy. I zupełnie nie wiem dlaczego. Wiele razy tej nienawiści i pogardy doświadczyłem w przeszłości, choć nie zrobiłem nic złego. Czym sobie zasłużyliśmy? Może chodzi o programy w jungowskiej nieświadomości zbiorowej z lat ’90 XX wieku, gdy stereotypowy obraz słuchacza techno to wiecznie naćpany ziomuś z maską przeciwgazową i odkurzaczem na plecach? Seks, alkohol, narkotyki, sekty, techno – czyli zbiorowa psychoza lat ’90? Olaboga, ratujmy nasze dzieci i słuchajmy rocka, np Linkin Park czy Nirvany! 😉

Ten, który lubi techno, będzie przeżywał katusze podczas słuchania metalu. A ten, który lubi metal, wpadnie w stan katatonii złośliwej, gdy puści się mu kawałek hard techno. Te dwa gatunki, techno i metal, są jakby przeciwstawne. Są jak plus i minus, jak dzień i noc, jak pozytyw i negatyw, jak Flip i Flap. 😉 Ciekawe od czego to zależy. Stawiam na różnice charakterologiczne i neurobiologiczne. W słuchających rocka i metalu jest silnie wyrażony pierwiastek ekstrawertyzmu i tzw „pazura”. Jest to muzyka odpowiadająca ludzkiemu ego. W metalu zmiana rytmu i linii melodycznej jest częsta. Jest to muzyka chaotyczna.

Z kolei w techno mamy stabilną, jednostajną linię rytmiczną. Jest ona niczym sinusoida. Taka linia melodyczna sprzyja odbiorowi sygnałów z podświadomości i umożliwia wprowadzenie słuchacza w trans. Techno jest więc muzyką podświadomości. W metalu jest częsta zmiana linii melodycznej, więc jest tam czujność i gotowość (ego). Techno to przeciwieństwo, czyli spokój przechodzący w trans (podświadomość). I jeszcze jedna obserwacja, z dziedziny archetypów i symboliki. Metal, czyli pierwiastek męski wyruszający na podbój ciągle zmiennego i nieprzewidywalnego świata. Techno, czyli jednostajne, powtarzalne bicie serca matki słyszane podczas życia płodowego.

Techno to pierwsza muzyka świata, techno to muzyka klasyczna!

Wysnuję teraz bluźnierczą i obrazoburczą tezę, że techno to nie tylko pierwsza muzyka, jaka pojawiła się na Ziemi, ale techno to tak naprawdę prawdziwa muzyka klasyczna! Klasyczna, bo pierwsza z pierwszych. Na jakiej podstawie wysnuwam tak radykalne tezy? Przyjrzyjmy się sprawie z bliska. Już tysiące lat temu, w kulturach pre-totemicznych, szamani i wojownicy wprowadzali się w trans bojowy za pomocą prostej muzyki wystukiwanej na bębnach.

Muzyka z bębnów towarzyszła także wieczornym tańcom i zabawom, jak i rytuałom religijnym. Plemienni szamani wprowadzali się w psychodeliczny trans za pomocą muzyki z bębnów, wspomaganej tajemnymi inwokacjami, jak i zażywaniem magicznych roślin i grzybów.

Jeden człowiek wystukiwał na bębnie pierwaszą linę melodyczną. Drugi miał też bęben, i wystukiwał na nim nieco inną linię. Obie te linie tworzyły dwie stabilnie przeplatające się sinusoidy. Często bywał też trzeci bęben, wtedy były więc trzy linie melodyczne – trzy sinusoidy.

Współczesne techno działa na dokładnie tej samej zasadzie. Główny bas plus perkusja – i już mamy dwie sinusoidy. Do tego dochodzą także inne linie melodyczne i rytmiczne. Różnica jest taka, że zamiast bębnów szamańskich mamy syntezator. Dzisiejsze techno nie jest więc wystukiwane na bębnach, ale jest generowane komputerowo. Syntezatory umożliwiły znacznie większą kreatywność, niż dawne instrumenty.

Co do samego transu.. Taki sam efekt jak przy bębnach szamańskich jest choćby przy wsłuchiwaniu się w dźwięki tykającego metronomu. Również dzisiejsze techno jest muzyką umożliwiającą wpadnięcie w trans. Ciekawostką jest też to, że na tej zasadzie powtarzalności opierają się mantry znane ze wschodnich religii. „Hare kriszna, hare kriszna, hare rama, hare rama” i tak w kółko. Ironią jest też to, że choć katolicy nie lubią techno (szatan!) i religi wschodnich (antychryst!), to w swojej religii też mają coś, co opiera się na powtarzalności i na wywoływanym przez nią transie.

Katolickie litanie to wypowiadanie w kółko jednych i tych samych słów, na przykład: „Dla jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.” Te słowa powtórzone kilkadziesiąt razy wprowadzają katolika w trans, podobnie jak mantry. 😉 Więc to wszystko, ta cała idea wpadania w trans, to coś więcej niż tylko kwestia gustu muzycznego, ponieważ jest to zakorzenione w ludzkiej psychologii i neurobiologii.

 

Smog akustyczny i samochodowa tyrania

Na sam koniec podejmę temat smogu akustycznego, szczególnie dotkliwego w miastach. Centra miast i w pewnej części także przedmieścia projektowane są pod jednym kątem. Czyli pod kątem komfortowego poruszania się biznesmenów i klasy średniej samochodami. Cała współczesna urbanistyka to odwzorowanie tej neoliberalnej, kapitalistycznej filozofii. Niech nikt nie mówi, że tak nie jest. Pamiętam jeden z dni wolnych od pracy dla urzędów i większości biurw, tuż po jakimś święcie. Ulice puste, bo oni mieli wolne, ale w autobusach tyle samo ludzi jadących do ciężkiej i uczciwej pracy. Klasa próżniacza przejadająca wszystkie owoce transformacji balowała, a ludzie pracy jak co dzień jechali pracować, bo wolnego nie mieli.

W dużych miastach, np w Warszawie, buduje się „autostradowe” ulice, ogromne by-passy między dzielnicami. Ile to zajmuje przestrzeni? Bardzo dużo. Trzy pasy z jednej strony i trzy z drugiej. Pomiędzy nimi dwa metry trawy. Po ich bokach chodnik i również z dwa lub pięć metrów trawy. Zaraz potem uliczka dzielnicowa, biegnąca równolegle do autostradowego by-passa. Po boku uliczki dzielnicowej chodnik. A na dzielnicach oczywiście parkingi. Dla pieszych miejsca jest krytycznie mało.

Podsumowując, daje to gdzieś 200, 300 metrów szerokości. Ogromna przestrzeń publiczna zawłaszczona przez „tyranię automobili”. Pomyśl jak wyglądałyby centra miast bez zawłaszczania ich dla samochodów. Jak wyglądałyby dzielnice bez wielkich autostradowych by-passów. Zamknij oczy i przejdź się myślami po swoim mieście. Wyobraź sobie jak by ono wyglądało bez ulic i parkingów zawłaszczających przestrzeń. Teraz jest przestrzeń do szybkiego (hahaha!) przemieszczania się samochodami. Czego nie ma? Nie ma przestrzeni do życia.

Mieszczuchy narzekają na ptaki ale nie zauważają smogu akustycznego

Jednak automobile biznesmenów i klasy średniej powodują coś znacznie gorszego niż tylko destrukcję i dewastację miast, nazywaną „nowoczesną myślą urbanistyczną.” Automobile, czyli blaszane skrzynki zwane „samochodami”, generują destrukcyjny smog akustyczny. Inaczej: automobile odpowiadają za większość miejskiego hałasu. Jest on bardzo szkodliwy dla ludzkiego zdrowia. Huk wydawany przez silniki negatywnie wpływa na organizm, ponieważ podświadomość i jej „pamięć ewolucyjna” kojarzą go z zagrożeniami, takimi jak burza, ulewa, huragan czy trzęsienie ziemi. Stale trwający huk to tym samym większa produkcja hormonów stresu.

Ale na co narzekają mieszczuchy? Narzekają na koty bo miałczą, na gołębie bo gruchają, na inne ptaki bo ćwierkają, na żaby w stawach i fosach, bo rechoczą. Są to dźwięki naturalne i stosunkowo ciche. Mieszczuchy za to w ogóle nie narzekają na nieustanny, ogłuszający ryk generowany przez jeżdżące blaszane pudełka. Przejeżdżający motor generuący hałas o natężeniu 110 decybeli jest dla nich normalny, a gołąbek gruchający z siłą 35 decybeli już wielce im przeszkadza. Ojeju, a to tylko jeden z wielu przykład permenentnej „schizofrenii cywilizacyjnej” w jakiej żyjemy na co dzień, nie zdając sobie nawet sprawy. Ciekawa jest też kwestia tych, kórzy wyjeżdżają na łono natury, i zamiast rozkoszować się ciszą, włączają radio które napierdala jakimś randomowym gównem. Nie chodzi mi o turystów znad Bałtyku czy z Zakopanego, ale tych którzy przyjeżdżają do naprawdę cichych i odludnych miejsc, i tak robią. Po co? Czy tak bardzo nie mogą znieść ciszy i własnych myśli?f

A teraz zapraszam Cię na konkretne audio. Poniżej: ciężkie, apokaliptyczne techno o nuklearnym uderzeniu basu. Nie jest to schranz pełen udziwnień, kórych nie lubię, ale klasyczne, surowe, „techniczne” hard techno. Najlepsze fragmenty: od 18:00 minuty do 32:45 minuty, i od 01:04:45 minuty do końca:

Poniżej: Nagranie Tangerine Dream „Soundmill Navigator”, czyli elektroniczna medytacja z motywami gitarowymi. Od 02:55 minuty, bo początek jest kiepski:

A tu zupełnie inne oblicze techno – gatunek emotional trance. Muzyka elektroniczna z niezwykłą linią melodyczną:

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronęjak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

26 odpowiedzi »

  1. Większość wojen wywołuje wrzucanie wielu gatunków do jednego wora. Mówiąc „techno” ludzie często mają na myśli ogół muzyki tanecznej, klubowej, elektronicznej – stąd błędny wniosek, że „kurła każdy tera słucha techno”.

    Jarek natomiast zestawił Linkin z Nirvaną, nazywając to wspólnie rockiem, a za to można zostać w niektórych kręgach zglanowanym 🙂

    Ja kocham rock i metal, ale klasyczny. Wytrzymałem całe 40 sekund jarkowego hard techno, co uważam za spory sukces 😉 ale za to lubię trance, szczególnie progresywny i emo.

  2. Jako weteran-pasjonat muzyki rockowo-metalowej ( słucham jakieś 20 lat takiej muzy) zacznę może od prowokacyjnej aluzji, cytując klasyka: „Nie dla mnie co do techno – od techno można z nudów zdechnąć.” 😛 Aczkolwiek nie jest to z mojej strony aluzja zmierzająca do konfrontacyjnej postawy, zwalczania się ideologicznymi argumentami na temat wyższości jednych gatunków nad drugimi – takie potyczki mentalne są dobre dla egzaltowanej młodzieży, niż dla dojrzałych pasjonatów muzyki. Dla mnie ogólnie muzyka gitarowa jest tym co mi w duszy i sercu najmocniej gra. Ja uwielbiam zarówno mocne pierdolnięcie mocarnych riffów przesterowanych gitar jak i wysublimowane pasaże akustycznych popisów wirtuozerskich. Nigdy nie afiszowałem się jako przedstawiciel radykalnej subkultury metalowo-rockowej, bowiem widziałem w tych środowiskach tendencyjne podziały nasuwające mi skojarzenia z religijnymi fanatykami obrosłymi dogmatycznymi pancerzami odbioru muzyki. Ja sam słucham nieco innej muzy metalowej niż tzw. „prawdziwi metale” , ponadto mam dość eklektyczne upodobania w tym gatunku i słucham bardzo rozbieżnych stylistyk metolowo-rockowych, za co też bym mógł zostać napiętnowanych przez „radykałów”. Tylko że Ja mam na wszystko wyjebane, albowiem każdy słucha tego, z czym synchronizuje jego własna świadomość. Kiedyś ulegałem takiemu wyniosłemu, pogardliwemu krytykowaniu techno czy hip-hopu ale uznałem, że to ograniczone i niedojrzałe. Po prostu jeśli coś mi się nie podoba, to tego nie słucham, przy czym mam swoje subiektywne zdanie. I jeśli chodzi o techno, to dla mnie ta muzyka jest syntetycznie sterylna, nie odczuwam w niej organicznej expresji ludzkiej, tak jak to ma miejsce przy rocku i metalu, gdzie gitary są narzędziem autoexpresji, i twórczego artyzmu. Poza tym w rocku i metalu istnieje też wielowymiarowy przekaz literalny – poprzez teksty, istnieje nieskończony wachlarz barw wokalnych, melodii, arażancji, kompozycji. Dla mnie ta muzyka jest impulsem dla wyobraźni, regulatorem emocji, czy po prostu pasją życiową 🙂 .
    Metal i rock owszem, wzmacniają ego, ale jeśli jest się w miarę rozwiniętymi intelektualnie i wrażliwym człowiekiem, to są katalizatorami silnej osobowości. Od lat licealnych mam wielu przyjaciół, którzy słuchają takiej muzy i są to osoby bardzo szlachetne i dojrzałe pod względem egzystencjalnym. Także wbrew piewcom dogmatycznej moralności religijnej, METAL I ROCK nie degraduje i nie dehumanizuje ludzi!
    Uważam też, że artyści tworzący dobrą muzę gitarową są wybitnie utalentowani i ich twórczość oddziałuje na ogromne masy ludzi, wzbudzając w nich emocje, które powodują też wzrost duchowej świadomości, ponieważ wielu jest wykonawców kreujących uduchowioną muzykę rockowo-metalową 🙂
    Jako pasjonat muzyki gitarowej przeczę jej stereotypowym odbiorcom, gdyż skłaniam się często też do innych gatunków, stricte electronicznych, bo zanim moją miłością stał się rock i metal, to byłem na przykład zagorzałym słuchaczem Prodigy w latach ’90 😀
    Z wieloma tezami Jarka, odnośnie afirmowania techno, bezwzględnie się nie zgadzam, ale odczytuję je jako zamierzona prowokacja do żywej dyskusji muzyczno poglądowej 😉
    Istnieje też muzyka nie gitarowa a jest niejednokrotnie mocniejsza, taki na przykład electro-industrial 😉

    • Nasz Minister Kultury! Sanctus Diavol, dlaczego nie? Kiedyś podobno grałeś na cymbałkach u Pana…

    • Sanctus, to jest mocniejsze? 😉 Czasami słucham nagrań takich jak „Aodron” i po 20 czy tam 30 mintach ściągam słuchawki, myśląc: „Boże, jak można takiej muzyki słuchać” xD

      Fragmenty zdatne do słuchania to:
      15:20 – 19:30
      20:40 – 24:20
      28:20 – 36:00
      43:00 – 46:00

  3. Akurat tutaj pleciesz głupoty. Głównie słucham metalu, ale Happy Hardcore – Scooter. Jak i Hardcore – Angerfist. Jak najbardziej mi wchodzą. Masz też metal pomieszany z muzyką elektroniczną – Iperyt z Polski albo Ambient Black Metal – Burzum.

    • „Jarku, Sanctus jest prawie bogiem… Gmo_zabija Jezusem. A Ty Jesteś Matką Boską. O mało co.”

      😀 😀

      https://youtu.be/WkVvG4QTO9M

      To,czego słucham danego dnia zależy od nastroju.Metal mnie pobudza do walki a techno daje pozytywna energię 🙂
      Bardzo mnie męczy hałas miasta i męczy mnie muzyka na łonie natury.Lubię ciszę w samochodzie i śpiew ptaków,szczególnie upodobałam sobie kosy:)

  4. Muzyka techno wyjątkowo złą sławą cieszy się od zawsze, rzadko w kategoriach muzyki się ją w ogóle rozpatruje, w związku z procesem jej powstawania, a przecież muzyka i jej jakość nie zależy od tego, kto się więcej napoci przy jej powstawaniu. Choć w ostatnim czasie zaobserowałam modę i wzrost jej popularności, a to niestety wiąże się z większą randomowością słuchaczy. Techno to sposób bycia, kultura. Może nie jestem obiektywna, ale wydaje mi się, że nie ma drugiego gatunku, który potrafi tak silnie wpłynąć na emocje słuchacza i porusza całe ich spektrum.

    Nie słucham metalu w ogóle, ale szanuję wybór innych. W odróżnieniu od sluchacza metalu/rocka nie potrafiłabym złego słowa powiedzieć na jego wybór muzyczny, gdyż to szanuje (nie mówię, że rozumiem 😉 , ale szanuję ). Jest to muzyka tolerancji. Na imprezach techno spotkasz każdy typ człowieka i nie ma potrzeby manifestacji swojej przynależności. Widoczny jest wzajemny szacunek, bo jest to spotkanie w tym samym celu – słuchania muzyki i poczucia jej.

    Jeśli ktoś mi powie, że ta muzyka jest monotonna to będę się kłócić. Jest stabilna. Dobrzy artyści potrafią budować napięcie i w ciągu 4 minut opowiedzieć historię, po wysluchaniu ktorej masz ciarki.

    Zupełnie inny rodzaj muzyki, stoworzony na konretnej grupy odbiorców. Ktoś wyżej nazwał metal regulatorem emocji – z techno jest wręcz odwrotnie, ono wpływa na emocje, potęguje je bądź w ogóle pobudza, a wszelkie przeżycia rozwijają się w środku. Muzyka płynąca z głowy/ wnętrza, a nie spod palców

  5. Uwielbiam twoje artykuły, jak zawsze, ale z jednym pozwolę sobie się nie zgodzić. Muzyka nie odzwerciedla charakteru jako takiego. Mój ojciec, cichutki introwertyk i jego brat – pierdoła są zakochani w klasycznym chaotycznym rocku…
    Ja sama zaś w każdym, dosłownie każdym gatunku muzycznym potrafię znaleźć coś fantastycznego dla siebie.
    Pozdrawiam serdecznie!

  6. 10 albumów które zrobiły na mnie największe wrażenie, kolejność dowolna.
    1. Metallica – Master Of Puppets
    2. Hallucinogen & Ott – In Dub
    3. Ott – Mir
    4. Pink Floyd – The Division Bell
    5. Mgła – Exercises In Futility
    6. Riverside – Out Of Myself
    7. Anathema – Eternity
    8. Porcupine Tree – In Absentia
    9. Queen – Innuendo
    10. Coma – Hipertrofia

    I wiele wiele wiele innych. (Solar Fields, Asura, Dimmu Birgir, Opeth, Al Di Meola, Vai, Satriani…)
    Myślę, że w muzyce chodzi o kompozycję. Nie ma znaczenia, czy będzie grana na cymbałkach, harfie, syntezatorze, gitarach czy tworzona za pomocą kompa. Liczy sie to jakie emocje przekazuje kompozytor lub kompozytorzy.

  7. Jestem osobą słuchającą: Rock, metal, muzyka filmowa, muzyka z gier komputerowych, trailer music, zdarza mi się rzadko posłuchać muzyki naturalnej, celtyckiej,…
    Muzyka jest rozległym tematem i każdy ma inny słuch i inaczej pojmuje określony dźwięk.
    Ciężko jest dobrze przedyskutować temat skoro prawie każdy znam nie jest zawodowcem, a tylko fanem i wystawia swoja opinię, bo ma prawo.

    Żeby znać się ma muzyce trzeba posiadać wiedzę najlepiej jako zawodowiec lub praktyk.
    Zgadzam się z tobą pod względem akapitu o zdrowiu oraz akapit o historii twego ulubionego gatunku. Reszta tekstu to twoja opinia i ja w określonej mierze nie zgadzam.

    W jednym ze zdań napisałeś, że ludzie o typie osobowości ekstrawertyk i z tzw pazurem.
    Tutaj ciekawe jest to, że należę do wyjątków, bo jestem osobą silnie spokojną oraz bardzo introwertyczną. Należę do wyjątków. Uważam się za cywila słuchającego ciężkich brzmień mimo, że nigdy nie ubierałem się jak fan określonego gatunku.

    Posłuchałem również twojej ulubionej muzyki czyli Techno o raczej mi się nie podoba. Posłuchałem może z 30 minut i z tego podobało mi się być może ze 20%.

    Moje korzenie muzyczne to Linkin Park, Metallica, Evanescence i Nightwish. Mój ulubiony Sabaton doszedł kilka lat później. Głównie dlatego słucham ich bo grają o Historii a ja z tego przedmiotu byłem tak mocny, że stałem się pasjonatem.

    Muzyka której słucham dodaje mi energię życiową na nowy dzień.

    Niestety poczytałem sobie w internecie o gatunkach muzyki i muszę Cię poprawić.
    Bardzo proszę nie łącz muzyki zespołu Linkin Park z Nirvaną, bo to nie to samo. Te zespołu grają tylko rock ale alternatywny i nic więcej. Linkin Park jest jednym z najważniejszych prekursorów gatunku Nu Metal, a Nirvana jest jednym z pierwszych i najważniejszych zespołów grających Grunge.

    Pozdro

  8. Ino we zgromadzeniu rodem black metalurgi; wylazły jegomoście ze swych wyjsciowych składów po dokazywać aż nam miło.Acz teraz zwią się the kovenant to debiutowali covenant bo się okazało że jest innich jakiś taki wasisdas o tej samej nazwie i też moż3e być ZA GARAMI LEGENDADO KTÓRY CO SIĘ DOTKNIE TO ARCY , czyli gwiazdozbiór panów o nazwie Arcturus https://www.youtube.com/watch?v=JQZ5kgIdu4M
    zgromadzeni w https://www.youtube.com/watch?v=orLK6ZccKSY

  9. tylko nie linkink ,,lepsze do tego porównanie limb bizkit ,,, SLIPKNOT ICH ROZBIERA
    jeśli idziemy rankingowo to nie stalowo TOOL
    I na ten przykład może LOKALNIE DODAM OD NAS ;KTOŚ NAPISAŁ KIEDYŚ ŻE NIE TRZEBA KRZYZA WYPALAĆ NA CZOLE album ARMIA pt, DUCH no to ye ło boziu i jest o bozi
    czyh jak ją tam przezywają; chytrus panem ;=po takich panach to moi przodkowie do karocy wchodzili warto dodać proletaryat czarne szeregi
    lIMBOSKI TEŻ WARto
    https://www.youtube.com/watch?v=dcCuqNd424g
    https://www.youtube.com/watch?v=fpoqBe2FtcM

  10. Cześć Jarek 🙂
    ciekawe jak wytłumaczysz fenomen The Prodigy – który to zespół techno/elektro/bigbitowy jest uwielbiany przez metalowców i rockowców, co potwierdza się ich liczną reprezentacją na koncertach i festiwalach gdzie grają Liam z kolegami.

  11. Wokół różnych gatunków muzycznych tworzą się grupy często zamknięte na tylko jeden rodzaj muzyki,nie dzielmy muzyki na gatunki,ponieważ w kaźdym rodzaju muzyki jest muzyka,którą akceptuje nasz umysł i także jest muzyka którą nasz umysł odrzuca,ja słucham muzyki z każdego gatunku,zarówno rock,metal,techno,pop,rap,muzyka poważna,disco polo,disco itd,i ze wszystkich tych gatunków muzyki wiele utworów odrzucam,dla mnie nie ma gatunków muzyki,istnieje tylko muzyka którą słucham i ta,której nie mogę słuchać ponieważ drażni mój umysł,w dodatku to jest tylko i wyłącznie kwestia gustu,to co nam się niepodoba nie musi być złe,poprostu jest to tylko kolejny dowód na to że ludzie różnią się między sobą,i mają inną konstrukcję umysłu.

  12. Panie Jarku, Pana bardzo chętnie czytam ale z tym konfliktem metalu i techno, to Pan przesadza :). Sama nienawiść między tymi subkulturami często odbywa się na poziomie nastolatek rzuca błotem w nastolatka. Zapewne wielu komentujących uświadamiało Pana już, że metal w zasadzie w wielu aspektach wzoruje się na muzyce klasycznej. Wiele utworów metalowych także wprowadza w trans. A z resztą, czy to ma znaczenie czego słuchamy? Jeśli jesteśmy wobec siebie ludźmi, to te różnice mogą sprawić tylko tyle, że będziemy się wspólnie rozwijać. Bo o to, moim zdaniem, chodzi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.