Felietony i artykuły autorskie

CZY PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA ISTNIEJE? TAK, ALE POWINIENEŚ O TYM WIEDZIEĆ!

Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa? Psychologiczne fakty i mity

Od wielu lat ludzie zastanawiają się nad tym, czy przyjaźń damsko-męska istnieje. Spory i debaty na ten temat trwają w najlepsze.

To nieprawda, że przyjaźń damsko-męska istnieje, ale pod warunkiem, że on jest homoseksualistą, a ona jest martwa
To nieprawda, że przyjaźń damsko-męska istnieje tylko wtedy, gdy kobieta jest brzydka, a mężczyzna mało interesujący.

Jesteśmy ludźmi i wchodzimy w różne relacje w ciągu swojego życia. Dodatkowo modele relacji wciąż się zmieniają – podlegają ewolucji razem ze wszystkimi innymi aspektami naszego życia. Ja postaram się wytłumaczyć zagadnienie przyjaźni damsko-męskiej bez zbędnych filozofii, w sposób bardzo prosty. Artykuł piszę, co oczywiste, z męskiej perspektywy.

Oliwy do ognie dolewają różnego rodzaju coachowie i inni rzekomi „znawcy życia”. Ale nie tylko oni – bowiem cała masa mężczyzn narzeka na tak zwane zjawisko „friendzone”, czyli sytuację, w której mężczyzna się starał, adorował i tak dalej, a potem usłyszał od kobiety, że ją nie pociąga, że „był za dobry” i że mogą zostać tylko przyjaciółmi. Kobiety narzekają z kolei na to, że mężczyźni nie potrafią odczytać subtelnych znaków zainteresowania nimi, lub że są w swojej adoracji zbyt nachalni, podczas gdy one na przykład nie szukają związku.

Temperatura tego sporu jest więc bardzo wysoka, a będzie jeszcze wyższa, bo gros odrzuconych facetów dochodzi do głosu w debacie publicznej. Grupują się w „bractwa wsparcia”, lub przysposabiają sobie jawnie terrorystyczną doktrynę inceli („incel rebellion”). Jest to wciąż bagatelizowane społeczne zagrożenie, jednak to temat na zupełnie inny felieton.

Nie szufladkuj przyjaźni damsko-męskiej żadną doktryną

Przez dekady swojego życia spotykamy tysiące ludzi, jeśli nie więcej. Dla mężczyzny spotykane kobiety będą: ledwo znanymi znajomymi, luźnymi znajomymi, koleżankami, przyjaciółkami, partnerkami, żonami i tak dalej. Relacje które łączą nas z płcią przeciwną są bardzo różne. To logiczne, że nie ze wszystkimi spotkanymi kobietami dany mężczyzna będzie uprawiał seks. Również prawdziwe jest to, że będą w jego życiu całkowicie aseksualne przyjaźnie z kobietami, które on będzie bardzo cenił. I nie będzie on na żadne friendzone narzekał ani dążył, by ta przyjacielska relacja przekształciła się w coś więcej. Występują też różne inne formy relacji. Zdarza się nie raz i nie dwa, że między dwojgiem przyjaciół pojawia się seks. Może to skończyć się związkiem, ale nie musi. Może być to regularne, ale może też być jednorazowe. Naprawdę, życie to ogromna mnogość, i nie da się całego życia zaszufladkować jakąś pojedynczą doktryną.

To normalne, że dojrzali ludzie tworzą aseksualne przyjaźnie damsko-męskie, często aż po przysłowiowy grób. Normalne jest też to, że w niektórych przyjaźniach damsko-męskich czasami dochodzi do czegoś więcej. Tak jest w moim świecie i w świecie wielu ludzi, których znam. Normalne jest też, że i kobiety, i mężczyźni miewają sytuacje, gdy ich zaloty są „spławiane”. Problematyczna jest sytuacja, gdy jedna osoba, najczęściej mężczyzna, chce czegoś więcej, a druga strona, najczęściej kobieta, chce tylko przyjaźni. Tu sprawa jest prosta: jeśli słyszysz że druga strona nie chce tego „czegoś więcej”, to odchodzisz. Po prostu spierdalasz, i tyle. Nie żyjesz nadzieją, nie czekasz na jakiś cud, tylko kończysz relację, i leczysz ewentualne złamane serce u psychologa bądź psychiatry (nie polecam jednak leczenia dłuższego niż 6 miesięcy, chyba że są wyraźne wskazania).

Czy przyjaźń damsko-męska to ZAWSZE „to złowrogie friendzone”? 😉

Kolejny problem to relacja typu friendzone. Jeśli kobieta mówi Ci wyraźnie i przejrzyście, że nie chce z Tobą być w związku, to jest to uczciwe. Nie mamy wtedy do czynienia z toksyczną relacją friendzone. Od Ciebie zależy, co dalej będziesz robić. Jeśli po takiej jasnej i oczywistej deklaracji będziesz oczekiwał, aż „jej się odmieni”, i dalej ją adorował, to sam jesteś sobie winny. Najlepiej całkowicie zakończyć relację i urwać wszelki kontakt. No chyba, że nie masz złamanego serca, a ta kobieta jest wartościowa i cenisz taką przyjaźń. Ja takie aseksualne przyjaźnie mam i bardzo je cenię. Niektóre trwają więcej niż dekadę. Te aseksualne przyjaźnie są dla mnie cennym i niezwykle ciekawym życiowym doświadczeniem. Są to relacje, które wzbogacają nas obu.

Ale wróćmy do tematu: kiedy mamy do czynienia z friendzone? Friendzone jest wtedy, gdy jedna strona jest zakochana, a druga nie, i ta druga, nie-zakochana strona o tym wie, i wykorzystuje osobę, która kocha. Trzyma ją stale w niepewności. Jest to postępowanie nieuczciwe. Po co tak nieczysto zagrywa? Na przykład po to, by w przypadku, gdy planowana przez nią relacja nie wypali, mieć tak zwaną „bezpieczną przystań”. Albo po to, by wykorzystywać takiego przyjaciela. Na przykład: podwózki samochodem, darmowe obiady (udawanie, że to randki itp), kompan do zwierzeń i narzekań, darmowe usługi informatyczne i szereg innych.

Przyjaźń damsko-męska a seks z zimnym draniem

Bardzo częsty we friendzone jest schemat, w którym kobieta jest w związku z tak zwanym „dupkiem” czy też „zimnym draniem„, który jej ewidentnie nie szanuje. Jednak nie potrafi ona od niego odejść, coś stale ją do niego przyciąga. I tu się pojawia obok niej „dobry i miły chłopak”, który chętnie wysłuchuje jej problemów i żali, jaki to ten „dupek” jest zły. Ten dobry chłopak ma nadzieję, że kobieta pod wpływem jego rad się opamięta, odejdzie od krzywdzącego ją „dupka”, i zakocha się w nim. Tak się jednak nie dzieje – po wypłakaniu się u przyjaciela, ona zawsze wraca w silne i umięśnione ramiona „dupka”. Czy taki układ jest uczciwy? Nie jest. Ona podświadomie rozkochuje „dobrego i miłego chłopaka” w sobie, po to, by trzymać go krótko i by był on na jej zawołanie. Mówi mu jaki on jest dobry, szlachetny, że na pewno znajdzie sobie dziewczynę, że zasługuje on na kogoś wyjątkowego.

Ten „przyjaciel” służy jej jako taki „tampon emocjonalny”, na którego można przenieść wszystkie negatywne emocje. Jest to pewna forma.. wampiryzmu energetycznego, choć teorię o „wampirowaniu” traktuję z dużą rezerwą. Taka „przyjaźń” nie tylko jest dość upokarzająca, ale również odbiera cenną życiową energię. Po spełnieniu roli „tampona emocjonalnego”, ów „przyjaciel” jest załamany, rozpacza, że jego koleżanka, jest tak źle traktowana przez brutala, który sobie na niej używa, zdradza, znika na całe weekendy, pije i bije. Gdy ona cała w skowronkach idzie się oddać zimnemu jak woda ze studni „dupkowi”, przyjaciel ma depresję przez całą dobę – bo przyjął jej negatywizmy na siebie. Gdy ona szaleje w łóżku z chamowatym zbirem, jej przewrażliwiony friendzone’owy „przyjaciel” łka w poduszkę i zastanawia się, dlaczego on nie jest na jego miejscu. Przecież on by jej nie skrzywdził, nawet kwiatkiem by jej nie uderzył, no nieba by jej przychylił! A tu nic, nic do niej nie dociera, żadna argumentacja.

Kobieta szukająca ideału w trzech osobnych mężczyznach: mąż, kochanek i przyjaciel

Inny schemat friendzone to schemat, w którym kobieta jakby „podświadomie wie”, że ideału nie ma, więc szuka tego ideału w kilku mężczyznach. Przykład stereotypowy to: mąż z wykształceniem od zarabiania na życie, kochanek-macho od seksu, a przyjaciel od różnych innych celów. Sam miałem kiedyś taką sytuację. Pani ta bardzo ceniła moje wsparcie, mój umysł jak i moje niestandardowe doktryny. Gdy wyszło to na jaw, zerwałem tę relację natychmiast. Czy miałem powody? Miałem, bo ta pani wcześniej zachęcała mnie do zbliżenia się do niej, do „zadurzenia się”. Jednak było to typowe friendzone’owe „trzymanie w niepewności”, czyli zagranie bardzo nieuczciwe.

Bo koniec końców, ta pani wcale żadnego „zadurzenia się” nie chciała. Ale obmyśliła to sobie tak, że ode mnie będzie brać wsparcie, siłę umysłu i niestandardowe spojrzenie na świat, a od kochanka, który był „typowym samcem” (to jej słowa) będzie brać seks. No nie wyszło jej, bo nie pozwoliłem sobą manipulować. Ta wampiryczna relacja w ogóle nie przypominała moich autentycznych przyjaźni z kobietami, w których oboje „wzrastamy”. Ta relacja mnie po prostu wyczerpywała. Zawsze to czuję, gdy ja daję od siebie swoją wartość, a w zamian nie otrzymuję nic.

Przyjaźń damsko-męska i moje dwa apele do mężczyzn

Mam tutaj wielki apel do mężczyzn. Mężczyzno, jeśli masz z taką kobietą, która chce tylko brać, i to od kilku mężczyzn na raz (od każdego mężczyzny co innego), nic nie dając od siebie w zamian – to miej godność i ewakuuj się. Nie ma nic gorszego niż taka kobieta. Ale jest to wina nas, mężczyzn. Wbito nam do głowy przekonanie, że tylko miliarder bądź góra mięśni ala’ Schwarzenegger zasługuje na uwagę kobiet. A przecież mężczyzna ma o wiele więcej do zaoferowania. Problem w tym, że my dajemy to „za darmo”, godząc się na upokarzającą sytuację, w której kobieta swoją „wartość kobiecą” daje tylko umięśnionym troglodytom, a od mężczyzn takich jak ja bierze pełnymi garściami, nie dając od siebie w zamian nic.

Warto tutaj dodać, by mężczyźni, coraz bardziej wkurwieni na kobiety, nie dali się wciągać w widzenie wszędzie „friendzonujących księżniczek” mających wymagania z księżyca. Owszem, przyjaźniąc się, spotykając na niezobowiązujący seks, wchodząc w związek, czy zawierając inną relację, akceptujemy takie ogólne założenie, że każdy daje swoją „wartość”. Że jeden korzysta z wzajemnością z wartości drugiego. Jednak chłopie, nie zmieniaj się w pierdolony kalkulatorek, który wszędzie widzi przelicznik zysków i strat. Będziesz miał najróżniejsze relacje z kobietami, od tych zupełnie formalnych, aż po te najbardziej intymne. Od przyjacielskich, po związkowe czy czysto seksualne. Od dobrych, po mniej dobre i złe. Jednak życie nie na tym polega, by ten ogrom możliwości szufladkować i przeliczać. Szanowanie swoich granic i nie opuszczanie toksyczno-wampirycznych relacji nie ma nic z takim „kalkulatorkiem” wspólnego.

„Manosfera” i przyjaźń damsko-męska

Życie nie polega na tym, by od każdej kobiety której dajesz wsparcie, wymagać seksu. Jezu, co ja piszę.. A jednak są ludzie którzy mając w mózgu taki „kalkulatorek” uważają, że za byle wsparcie czy byle zaangażowanie dawane kobiecie należy im się seks. Przykład to upadły już YouTuber Marek K., prowadzący forum „bracia samcy” i kanał na YouTube „radio samiec”. Jest to najgorsza esencja tego, co nazwać można „manosferą”. Nie, nie idźcie tą drogą, zachowajcie zdrowy dystans i równowagę. W tej epoce wojny „wszystkich ze wszystkimi”, w tym wojny płci, bardzo łatwo o radykalizm i brak równowagi. Cechą wielu ludzi, jeśli nie większości, jest miotanie się pomiędzy skrajnościami. Trudno złapać równowagę, a tego najbardziej teraz potrzebujemy.

Ale do rzeczy. Otóż Marek K., w odrażającym i bijącym rekordy anty-popularności filmiku na swoim „streamie” argumentował, że kobiety tak naprawdę nie chorują na depresję, tylko sobie „wymyślają”. Potem stwierdził, że nie warto wspierać chorujących na depresję kobiet. Następnie powiedział, że jeśli już wsparcia się udzieli, to trzeba wymagać „nagrody”. Cytat: „Wiadomo o jaką nagrodę chodzi, chłe chłe” – te ohydne słowa, jak i sam Marek K. stają się powoli „internetowym memem”. Można tu zaśmiać się cynicznie i powiedzieć: „Manosfera – robisz to źle. Bardzo źle„. Ten przykład pokazuje, jak łatwo można popaść w skrajność i ze słusznej zasady wzajemności w relacjach, zrobić karykaturę tej zasady.

Ten obrzydliwy film jest dostępny [TUTAJ] Jednak nie polecam Ci w niego klikać, serio. 😉 Przytomną odpowiedź innych polskich YouTuberów masz [TUTAJ] i [TUTAJ]. Jak to jest więc z tym pomaganiem? Pomagać warto, bo to czyni z nas ludzi. Są jednak osoby obojga płci, które na żadną pomoc nie są gotowe. Na psychoterapie nie pójdzie, bo to głupoty. Do psychiatry po lekarstwa nie pójdzie, bo przecież nie będzie truć się chemią. Magnezu, witaminy D3 czy innych suplementów sobie nie kupi, bo to nie działa. Funkcji tarczycy i innych organów nie zbada, bo nie i koniec. Przy takiej osobie trudno mówić o pomocy, bo każda pomocna dłoń zostanie odtrącona. To jednak co innego, niż mówienie że „depresja to bzdura” czy że za wsparcie należy się „wiadoma zapłata”.

Feminizm a relacje damsko-męskie

Na sam koniec chciałbym zwrócić uwagę na różne podejścia do problemu friendzone. Dla feministek i szerzej, dla schodzących już ze sceny liberałów, friendzone nie istnieje, damska hipergamia również nie istnieje, a wszystko, podkreślam – wszystko co tylko sobie wymyśli szeroko rozumiana „manosfera”, to bzdury. Ewentualnie prawicowa aberracja. I tutaj taki Marek K. jest idealny dla tych liberalno-lewackich środowisk, choć nie ma porównania z wiedzą i charyzmą dr Jordana Petersona, z klasą Dawida Durdena, z „cyniczną łagodnością” psychologa prowadzącego profil Relacjologia, czy z rzetelnym podejściem psychologów z witryny ocalsiebie.pl.

Obawiam się, że każdy, kto będzie próbował podważyć „jedynie słuszną”, czyli lewicowo-liberalną narrację relacji damsko-męskich, będzie do niejakiego Marka K. przyrównywany. Cechą feministek i ogólniej, liberałów, jest reagowanie wrzaskiem i histerią na wszystko, co nie jest od nich. Oni są jak dzieci we mgle, przerażone, że świat tak bardzo się zmienia, że mapy narracyjne rzeczywistości już są nieaktualne, że tracą oni władzę w polityce. Oni chcieliby fukuyamowskiego „końca historii” i zatrzymania się na 1968 roku, a mamy już 2018 rok i świat zamiast się zatrzymywać a potem cofać, właśnie ruszył do przodu.

Z feministkami i liberałami nie będzie żadnej rzetelnej dyskusji odnośnie zagrożeń, o których jeszcze 5 lat temu nawet nam się nie śniło w najgorszych koszmarach. Oni bronią upadającego już systemu, zamiast skupić się na trosce o realną teraźniejszość. Jednak mają oni wciąż duży wpływ na ogół nauk psychologicznych, jak i na część psychologów. „Pozwolić feministkom decydować o relacjach, to tak, jakby zafundować psu wakacje w Chinach” – to porzekadło jest i zawsze będzie zawsze aktualne. Przesłaniem tego artykułu niech będzie to, że zarówno radykalne feministki, jak i „patolodzy” z ekstremalnego skrzyła „manosfery” nie mają monopolu na prawdę jedynie słuszną.

Moje aktualne artykuły o związkach, przyjaźni damsko-męskiej i relacjach znajdziesz tutaj:
Jak mieć szczęśliwy związek? Uważaj na te groźne przekonania!
Czemu dobrych ludzi spotykają złe rzeczy?! dr Jordan Peterson i tajniki psychologii
Potrzebujemy prawdziwego przebudzenia męskości!
Dr Jordan Peterson i jego 12 zaskakujących porad które zmienią Twoje życie!
Feministka wyszła nago na ulicę by udowodnić seksizm rodaków, ale coś jej nie wyszło!
Czemu feministki kochają islamskich macho i nienawidzą białych mężczyzn?
Czy coraz potężniejszy ruch na rzecz emancypacji i wyzwolenia mężczyzn ma sens?
Tajemniczy obraz inspirowany twórczością Jordana Petersona

9daaa751557ca25e5d3b6cf4bbd976fa

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronęjak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

54 odpowiedzi »

  1. …..Bo koniec końców, ta pani wcale żadnego „zadurzenia się” nie chciała. Ale obmyśliła to sobie tak, że ode mnie będzie brać wsparcie, siłę umysłu i niestandardowe spojrzenie na świat, a od kochanka, który był „typowym samcem” (to jej słowa) będzie brać seks. No nie wyszło jej, bo nie pozwoliłem sobą manipulować. Ta wampiryczna relacja w ogóle nie przypominała moich autentycznych przyjaźni z kobietami, w których oboje „wzrastamy”. Ta relacja mnie po prostu wyczerpywała. Zawsze to czuję, gdy ja daję od siebie swoją wartość, a w zamian nie otrzymuję nic…….((((((masakra! gdzie tu bezwarunkowa milosc?:(((((z tego co piszesz to ciagle oczekujesz czegos w zamian:(((((to twoj problem ktory musisz przepracowac, to twoja obsesja:(…pzdr

    • No, jakoś było to tylko z tą jedną osobą. W przyjaźniach z innymi kobietami tego problemu w ogóle nie mam, a niektóre trwają bardzo długo.

      Ja uważam nieco inaczej – intuicyjnie wyczuwam wampiry i osoby, które potrafią tylko brać. Tkwienie w takiej jednostronnej relacji jest nie tylko wyczerpujące, ale też wyniszczające dla ludzi obojga płci. I nie ma tu nic do rzeczy teoria o bezinteresownej miłości. Po prostu trzeba chronić siebie, gdy nasze granice są naruszane.

    • Aza ma tutaj rację, by to przepracować.
      Warto wyluzować z tym sexem, bo zajmujesz się poważnymi tematami, wrzucasz dużo ciekawej wiedzy na tematy duchowe i polityczne i medyczne, a przejmujesz się jakąś pierwotną potrzebą, bez której… nikt nie umarł.
      Relacje duchowe czy miłosne czy przyjacielskie są ważniejsze, to jest pierwotna sprawa, którą system stworzył byśmy się mnożyli no i tyle.
      Potrzeby seksualne to potrzeby z samego dna piramidy, a wiemy, że do przetrwania z tego fundamentu są potrzebne jedzenie i picie oraz tlen, a nie to.
      To jest potrzebne SYSTEMOWI i tyle.
      Możesz przekierować energię seksualną na to co lubisz, swoje pasje jakie masz, tworzenie i nie narzekać generalizująco kogo tam wolą a kogo nie wolą kobiety, bo każda kobieta ma prawo wyboru tak jak i facet i tyle, a to Cię tylko będzie frustrowało a nie budowało, korzystać z darów Natury, z piękna lata, które teraz akurat jest przyjemne, korzystać z ciekawych lektur i robić to co lubisz.

      • Pabluś, a Ty seksu nie uprawiasz? Całkowicie z niego zrezygnowałeś, bo jest potrzebny systemowi? 😉

        Dla mnie to po prostu zwykła czynność, jedna z dostępnych na tej planecie „opcji życiowych” pomagająca spajać wzajemną bliskość, albo po prostu się rozładować. To ludzie (w tym czasami ja, hehe 😉 ) dorabiają do tego filozofię.

  2. Z tym friendzone to prawda Kefir. Kiedyś trafiałem na takie księżniczki o których piszesz i nie były to relacje przyjemne. To były wampiry energetyczne. Czaiły się w zakamarkach internetu na swoje ofiary. Dokonują selekcji, zaprzyjąźniają się i atakują. Bezlitośnie.

    Nie rozumiem czemu atakujesz Marka. Co on Ci zrobił. Nie rozumiem tego zupełnie. On nic takiego złego w tym filmiku nie powiedział. Dał facetom dobre przykłady. Powiedział jak się bronić. Jego wiedza o związkach jest bardzo duża. Jest pomocna. Jego forum jest jednym z największych w manosferze. Uważam że facet to facet i powinien zdobywać wiedzę o relacjach psychologii cybernetyce i tak dalej. Feministyczna palma wciąż Ci trochę odbija? Nie piszę Ci tego na złość i nie banuj mnie. Przemyśl to sobie na spokojnie.

    Kefir tutaj nie ma miejsca na to co nazywasz „symetryzm” i na jakieś z dupy wzięte poglądy mieszane. Musisz się opowiedzieć po której stronie stoisz. W rozkroku nie możesz stać cały czas.

      • Tak Kefir zbanuj mnie. Najlepiej zbanuj wszystkich co nie myślą tak jak ty i te twoje lewacko komusze przydupasy. Uderzaj dalej w przedsiębiorców popierając komuchów z Nowogrodzkiej. Uderzaj dalej w dobrych męskich autorów, przykład to Marek. Ja chyba z tego twojego cyrku się wypiszę. Rozważam ostateczne ale to naprawę ostateczne odejście stąd.

        • Z całym szacunkiem Robron, ja nie zauważyłam, by komentujący tutaj byli lewacko komuszymi przydupasami.
          Trochę szacunku.

  3. Zrezygnowałem, od początku wierzę w relacje platoniczne, które nie opierają się na czymś fizycznym, a duchowym, twin souls, które opisywałeś ciekawie w artykule, już czas temu.
    Seks może tylko zaszkodzić- ciąża- utrata wolności i partnerki i Twoja i dzieciaki, które no średnio uwielbiam, że tak powiem, chyba, że na chwilę i czyjeś z rodziny to ok, ale własnych ślubów i dzieci nigdy nie chciałem jako takich, z przykładów jak to po rodzinie wyglądało i jakie są wspaniałe bachorki.
    Widzę piękny dar Bogini w platonicznej relacji- wzajemnej akceptacji, wspieraniu się, lubieniu lub miłości zależnie od formy relacyjnej, a gestach zamykających się na tych przyjacielskich, które znamy z rodzin, gdy składane są życzenia.
    A tamto wspomniane- zbliżenia seksualne- nie przypomina czegoś pięknego, a raczej…dziwnego.
    System to stworzył by gatunek przetrwał, to jest zrozumiałe, bo skądś muszą powstawać nowe istoty, a jak w słowiańsko-germańskich mitach nie przynosi ich biały ptak bociek :D.

    • Każda materia ożywiona i nieożywiona jest częścią systemu. System to my. Twoja noga też jest częścią systemu, więc może ujeb sobie nogę? 😉 *

      A tak na serio: wg mnie to zaburzone postrzeganie świata. Jaka platoniczna miłość? Jak można mówić o miłości gdy Ty po sfriendzonowaniu nadal kochasz i masz nadzieję, a kobieta ma Cię gdzieś i uprawia seks z kimś innym?

      Odwołuję się tutaj nie tylko do Twojej godności, ale także do jaj, o ile do reszty sobie ich nie uciąłeś wiadomą ideologią. Poprzez te teksty o platonicznej miłości pozbawiasz się szansy na unikalną relację z kobietą, która będzie Cię pożądać, kochać i szanować. Będziesz bardzo żałował tego w przyszłości. Życie jest krótkie, a czas szybko mija.

      Pablo, robiąc z siebie popychało i usprawiedliwiając to jakimiś nieżyciowymi teoriami, nie zdobędziesz serca kobiety. Nie tędy droga.

      * = tekst o „ujebaniu sobie nogi” jest żartem i luźną konwencją literacką, nie jest zachętą do okaleczenia się i tym podobnych czynów.

    • A za jedno brawo Jarek- Marek K. jest psychicznie zaburzonym mizoginem.
      To nagranie to i tak lekki przykład.
      W jednym z ostatnich powiedział coś takiego „większość kobiet to plebs”, a o obu płciach już zbiorowo „hołota”.
      A kim ten cały kołczu jest? Bogaczem wielkim z własną willą? Maturę chociaż zdał? A no nie,
      A zdanie matury to nie jest jakieś K2, to jest podstawa po prostu, tyle. Zdawali nawet uczniowie około 2-3, chciało się im po prostu przysiąść i nauczyć.
      Matura to znak, że dało się radę osiągnąć podstawy wiedzy.
      Potem nie dziwne, że taki kołczu zmyśla mózgi gadzie, gdy za zachowania seksualne odpowiada móżg ssaczy i limbiczny.
      Taki ktoś generalizuje- z jakichś patologicznych sytuacji, które zdarzą się obu płciom, np. w Niemczech był stereotyp, że Polacy kradną samochody, no ale wiemy, że nie Polacy jako całość kradli, tylko złodzieje z Polski i tyle. Reszta Polaków szanuje własność drugiej osoby.
      Fajnie, że jego kanał poważnie upada i youtuberzy nagrali o nim filmiki, Marek K. wgrywa mężczyznom strach przed kobietami, nieufność, podejrzliwość, mizoginię, Ci faceci zostaną przegrywami, w młodszym lub starszym wieku zgorzknialcami, on nie tylko kobietom szkodzi ale i samym facetom.
      A i wracając do dzieci, Jarek.
      Załóżmy, była sobie taka klasa, szkolna, było 24 osoby, o 22-3 wiem, że dzieci i ślub, czyli jeżeli 1 osoba nie weźmie w tym udziału, świat się nie zawali. Większość osób po prostu weźmie, tyle.
      Odnoszę się do spraw już gatunku i rozmnażania. I wilk syty i owca cała- wolni antynataliści zostaną wolni, a gatunek rozmnoży się dalej.

      • Edytowałem Twój komentarz usuwając z niego nazwisko i zastępując je literą: ” K. „, z powodów oczywistych. 😉

        Co ma antynatalizm, rozmnażanie i gatunek do pełnej miłości relacji związkowo-seksualnej? 😉 Wielu ludzi usprawiedliwia tkwienie w bagnie jakąś doktryną. Sam tak robiłem i dziś żałuję.

        • Rozumiem tę edycję, Jarek, szczególnie, że ów człowiek jest dość przewrażliwiony na punkcie krytyki i nie chcesz mieć kłopotów. Czytałem o twórcy RPG-ek, który niepewny swoich dzieł zaczął krytyków donosić do ich miejsc pracy. Oczywiste, że się ośmieszył, bo jakie problemy stworzy za napisanie „ta gra mi się nie podoba, 4/8” czy coś? Ja akurat jak pisałem wcześniej bez krytyków nie mógłbym rozwijać pasji tkwiąc w słabym poziomie. Ba, krytyk rozsądny wskaże Ci- co to ma być, błąd, popraw. I się rozwiniesz.

      • Jarek, domyślam się, że to żadna zachęta do autodestrukcji ciała.
        Wiesz, ważne by każdy żył po swojemu, tak jak ja tylko Tobie radzę, że będzie Ci lepiej gdy dasz na luzy z tymi seksami, tak jak ja mogę powiedzieć, że nie odczuwam braku i że może by Ci było lepiej w ten sposób.
        To nie w tą stronę, u mnie to było tak, że z jakieś 7-8 lat temu sam musiałem zakończyć relację, bo wierzyłem, że będzie tak jak ma być czyli platonicznie, a to jedyna forma okazania swojej Księżniczce, którą Bogini stworzyła na swój obraz, tak jak i potem Nas (Biblia to przeinacza wg moich poglądów, bo naturalnie mężczyzna wychodzi z ciała kobiety, a nie odwrotnie), szacunku i uwielbienia, a nie jakieś dziwne czyny krzywdzące, które obok na ulicy wykonują 2 pieski (szanuję oczywiście te zwierzęta, ale ich czyn jakby…niefajny) i które grożą ciążą i cierpieniem same w sobie.
        A sfera przyjaźni to unikalna i piękna sfera.
        W popieraniu idei nie chodzi o „zaliczenie”, po prostu w coś każdy wierzy- jeden w prawicę, drugi w centrum, a trzeci w lewicę, jeszcze są pomiędzy poglądy itd.
        Widząc konserwatystkę, niezależnie od tego jakby mi się nie podobała nie stałbym się konserwatystą, po prostu zostanę tym kim jestem, może trochę dziwnym, ale sobą
        No i z ideą- widzę 1 błąd wśród reszty tego co popieram, ale o tym pisałem, z przyjmowaniem islamistów, zwłaszcza, że nie przyjmowane jest te do 5% realnie potrzebujących ludzi, bo realnie potrzebująca osoba- niezależnie od płci nie ma w głowie „płynę Wam zrobić wybuch, zamordować, żyć na sojcalu i wnieść islam” tylko chce uciec od miejsca wojennej tragedii, a problem jest w tym co zrobiły te elity i co wkurza nie tylko prawicę ale i osoby myślące ze strony liberalno-lewicowej, główna osoba ze strony racjonalista np. jest zdecydowanym krytykiem tego co zachodzi, Dawkins, którego nie kocha prawica za krytykę islamu miał już swoje „napomnienia”. A to co zrobiły będzie miało efekty w cierpieniu Europy, swoją drogą, zastanawiam się nad czymś poważniejszym- skąd ta cisza względna, myślałeś nad tym Jarek? Czy szykują większą akcję na zachodzie? Oglądam czasem kanał Atora i coś takiego myślę, że jest możliwe, a druga wersja, to, że służby działają sprawniej.
        Co do idei..
        To nawet na rośnięciu prawej strony i krytyki polityki imigranckiej nie cofnie się Europa w brak praw czlowieka, powiem Ci, że tam partie prawicy i czasem skrajnej nie chcą cofać zegara o wiek i bardzo dobrze.
        Pozdrawiam i korzystając z dnia wolnego udam się by przebywać z naturą, póki te lato jest tak ciepłe :).

      • KAŁczem zainteresowała się konkretna grupa z kilku powodów, m.in. z tego, że on wcale nie jest manosferą. On promuje incelizm, czyli coś szkodliwego i dla jego odbiorców, i dla społeczeństwa. W przyszłości kraje zachodu mogą mięć z incelami spore kłopoty. On szkodzi manosferze tak, jak fani płaskiej ziemi szkodzą tym, którzy rzeczowo krytykują rządy i korporacje.

        W swoim gronie ma konie trojańskie, które rozmontowują jego okamerowaną i olaserowaną twierdzę. Szykuje się konkretny knock-out, potocznie zwany nokautem, po którym pozostanie on już tylko upadłym KAŁczem udzielającym porad za dziesięć złotych za godzinę. Ewentualnie jakiś wiejski tarot pozostanie, 20 zł od rozdania.

        • To akurat pozytywna informacja.
          Głosił mizogińskie bzdury, że głowa mała i programował innych.
          Przy tym nokaucie wybucha z nienawiści, pisałem tu już co on głosi „kobiet to plebs, a Polacy hołota- skoro mówi o społeczeństwie, to o jakim jak nie polskim?”
          Poza tym jak ktoś nie jest w stanie weryfikować- jak Ci piszą wyglądający na chyba życzliwych uczestników „ej, ale z tym gadzim mózgiem to bzdury, nie brnij” albo „i kobieta i mężczyzna może kontrolować czy zachowa wierność czy nie i tak samo swoje nałogi” a brnie w oblężoną twierdzę to wiesz, to jest porażka i tak się musi skończyć.
          Programowanie z zasady lęku przed kobietami, pokazania, że każda kobieta ma tylko chytry plan skrzywdzenia, wykorzystania czy też zdradzania faceta i odnalezienia bad-boy`a lub symetrycznego zaszkodzi nie tylko kobietom, ale i mężczyznom pogrążajacym się w samotności, „zdziadzieniu” w zgorzkniałości, lęku przed relacjami, zwykłej nienawiści.

  4. Ekstra Jarku, dziękuję! Brakowało mi ostatnio takiego artykułu u Ciebie. Napiszę w skrócie i szczerze, że przerabiałem większość z tego, co piszesz na własnej skórze.. Którym z tych typów „samców” byłem, nie będę pisał, ale jak nadmienię, że bolało, to będzie wiadome. Poruszałeś już ten temat wielokrotnie i znam Twoją opinię, a widzę, że kolejne doświadczenia pozwalają Ci stale się rozwijać. Dobrze, że już parę lat temu o tym u Ciebie przeczytałem, bo to pozwoliło mi wyjść z doła, do którego „coś” mnie pchało, żeby wpaść, a teraz może mnie uchronić przed kolejną pułapką, bo znam już mechanizm działania. Pisz proszę, jak dalej „coś” odkryjesz.. Dla przeciwników tego o czym piszesz dodam: „bo właśnie tak to działa”. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • Przez friendzone i brak wiedzy o psychice (zarówno swojej jak i kobiet) sięgnąłem dna, 2 lata życia praktycznie zmarnowane, alkoholizm i depresja. Chyba nie przesadzę jak napiszę, że ten blog uratował mi życie. Jarek, pisz 🙂

      • No co mam Ci napisać, jak Ty wszystko wiesz o mnie… Jest ok. Nie zakochuj się!!! Okropne uczucie i zajebiste!!! A wiesz, że można to wykorzystać przeciwko … Potężna siła!

  5. No, ja też zmarnowałam sobie 10 lat życia, chcąc, za wszelką cenę, zadowolić faceta. Przeżyłam koszmar, którego nikomu nie życzę.
    I tak, jak Pogromca Diabła uważam, że seks to coś dziwnego. Nijak się ma do uczucia zwanego MIŁOŚCIĄ.
    Seks to fizyczność, zwierzęcość.
    Człowiek potrafi okazywać uczucia w bardziej wyrafinowany sposób.
    Ja, ze swej strony, radzę kobietom żyć wg. mojego ulubionego hasła – MIEJ WYJEBANE, A BĘDZIE CI DANE.
    To nie jest tak, że faceci się starają, a kobiety mają w dupie ich starania i ich samych też.
    To jest tak, że faceci się NIE STARAJĄ, i taka jest smutna prawda.
    Z małymi wyjątkami, rzecz jasna.

    • Cytat: „To nie jest tak, że faceci się starają, a kobiety mają w dupie ich starania i ich samych też.”

      -W obie strony to działa, ale w zależności od płci, mechanizmy są nieco inne, różne są szczegóły, nasilenie itp.

      Tylko mów o tym mężczyźnie ZANIM się w Tobie zakocha. Dla kobiety lub mężczyzny która / który lubi seks (90%) aseksualny partner to koszmar i śmierć za życia. Wiem bo w takiej relacji kiedyś byłem.

      • Ale ja nie jestem aseksualna. Tylko u mnie jest taka kolejność – najpierw zakochanie , flirt, stopniowe docieranie, szacunek, poczucie bezpieczeństwa, krótko mówiąc – emocjonalna więź, i seks. Jeżeli facet zaczyna związek z kobietą od strony dupy, JEJ DUPY, to mam pełne prawo sądzić, że nie chodzi mu o poważny związek, tylko o zaliczenie jej, w najlepszym razie o niezobowiązujący romans.
        Są kobiety zainteresowane romansem i takie jak ja – zainteresowane czymś o wiele głębszym.
        A tak zupełnie na marginesie – faceci się nie zakochują. Jedyną osobą, którą facet darzy uczuciem, jest on sam.

        • „Dla kobiety lub mężczyzny która / który lubi seks (90%) aseksualny partner to koszmar i śmierć za życia.”
          Prawda.

        • „A tak zupełnie na marginesie – faceci się nie zakochują. Jedyną osobą, którą facet darzy uczuciem, jest on sam.”
          Katharos,czasem się zakochują 😉
          I nie przejmuj się tak,że zaczynają zazwyczaj od dupy,no tak już mają i tyle 😉
          Jak mu zależy na Tobie to sobie na seks poczeka tyle,ile będziesz chciała.A jak mu nie zależy to sobie pójdzie i lepiej dla Ciebie wtedy.

          • Jolu, faceci się nie zakochują w kobiecie, tylko w swojej wizji tej kobiety. Przez jakiś czas jest dla nich ideałem, ponieważ narkotyczne uczucie zakochania przesłania im jej prawdziwe oblicze.Po jakimś czasie zauroczenie mija, zasłona opada i…………ich oczom ukazuje się ktoś OBCY.
            Taka jest prawda.
            I uważam, że w dzisiejszych czasach, czasach totalnej degrengolady, facet nie będzie czekał na seks z konkretną kobietą – jeśli mu nie da TU I TERAZ, najzwyczajniej w świecie pójdzie do kogoś, kto mu da.

            • Katharos, to zależy czy to dojrzałe zakochanie i uczucie.
              Bo jeśli to co piszesz to takie płytkie zauroczenie- „o jaką ma piękna twarz ta dziewczyna, jak się uśmiecha” i jeśli nie idzie nic za tym dalej, czyli dostrzeżenie- „o jakie ma ciekawe poglądy, pasje, jakie ma cechy, jaki to człowiek”, tak wtedy to pada jak bateria w moim telefonie (pozdrawiam producentów Nokii ;D).

            • Właśnie, czyli również nie jest tak, jak pisze Jarek, że każdej, ale ABSOLUTNIE KAŻDEJ kobiecie podoba się wysoki mięśniak na motorze ( motor to moja propozycja ). To nie jest tak, to tak nie działa.
              Znałam kiedyś dziewczynę, której podobali się faceci niewysocy, nawet niżsi od niej.
              Każdy z nas ma coś, co na jednego działa, a na innego już nie.
              Ot, co.

            • Jarek dokonuje uogólnień Katharos :). Wiele znajomych ma szczęśliwe związki, żadne to bad-boje ani bogacze ani mięśniaki. Takie teorie płyną z mizogińskich guru, którzy sobie skupują czytelników, którym nie wychodzi i zapodają, że i tak im nie wyjdzie, bo są tacy i owacy, pogrążając w trwaniu w nieszczęściu, a nie pomagając, nastawiając tylko przeciw kobietom „o jakie to są złe i jak dobrych facetów odrzucają”.

            • Kobiety są wspaniałe – uczuciowe i wrażliwe.
              Twoje wpisy udowadniają, że i mężczyźni potrafią tacy być. Należysz do zdecydowanej mniejszości, ale jednak.
              Dla mnie to budujące 😉

            • Cytat: „jakie to są złe i jak dobrych facetów odrzucają.”

              Pablo, wszystko ładnie i pięknie, pogadaliśmy sobie o ideałach, ale to Ciebie „nie dopuściła”, na jakikolwiek argument by się nie powołać. 😉 My dwaj dobrze wiemy o co chodzi, a Czytelnicy nie, i niech tak zostanie. 😉

              Chodzi mi tylko o to, że tracisz szansę na autentyczne bycie z kimś wartościowym. Czyli także na miłość i seks. I jeszcze dorabiasz do tego jakąś ideologię „platonicznej miłości do bogini”. 😉 Mniej teorii, więcej życia.

        • @Katharos, To TYLKO postrzeganie, naznaczone różnymi traumami. Życie jest bardzo mnogie i związki zaczęte „od dupy”, jak to określiłaś – równie dobrze mogą trwać aż po przysłowiowy grób.

          Ostatnie zdanie, cytuję:
          „faceci się nie zakochują. Jedyną osobą, którą facet darzy uczuciem, jest on sam.”

          -Jest szczególnie ciekawe, bo biorąc pod uwagę psychologię, doktrynę Hellingera i wiedzę ezoteryczną, to kobiety są tą „biorącą” płcią, a więc płcią bardziej nastawioną na siebie. To mężczyźni patrzą romantycznie na związki, a kobiety bardziej powierzchownie, TAKŻE na wygląd (szczególnie roczniki poniżej 30 lat, które wymagają miliarda dolców na koncie i góry mięśni).

          • Ja mam 27 i nigdy nie chcialam szmalu i miesni..
            I jakos nie mam takich koleżanek..moze po prostu brak pewnosci siebie i optymizmu to przyciaga zawsze przeciwna plec.

    • Zgadzam się Katharos.
      Seks to tylko potrzeba fizyczna jest, taka sama jak załatwia obok Nas wiele zwierzaków (za co nie mam do nich pretensji, bo tak skonstruowany jest świat dla przedłużenia gatunku).
      Ważna jest RELACJA.
      Relacja to wzajemne zaufanie, wsparcie, akceptacja, troska o siebie, uczucie zależnie od formy: czy to będzie lubienie czy coś więcej, trwanie przy sobie niezależnie od wszystkiego, zrozumienie.

      • Zgadza się. Pożądanie po jakimś czasie minie, uroda również może przeminąć i co wtedy?
        A przyjaźń, szacunek, czy nawet lubienie się pozostanie.
        Śmierć za życia? Nie rozumiem. Po co tkwić w takiej relacji i umierać. Jeżeli jedna osoba pragnie ciała tej drugiej, a ta tego nie potrzebuje, to należy się ROZSTAĆ. To jest bardzo proste 😉

        • Znowu zgoda, Katharos :).
          Sprawy fizyczne przeminą, taka kolej natury, duchowe już nie.
          Przyjaźń- prawdziwa- to jak dom na skale, przyjdą fale, a go nie rozmyją.
          Namiętności i temu podobne jak dom na piasku, przyjdą fale i będzie sad end.
          A i zakochania- te, które nie polegają na tym co pisałaś „od tyłków strony” też mogą trwać.
          Bo nie zostały zbudowane na czymś dzikim, fizycznym, na pożądaniu, tylko na uczuciu, które miało w sobie coś z przyjaźni i coś z podobania, jeśli odejmuje się sprawy seksualne to wg mnie uczucie platoniczne jest podobne przyjaźni tylko połączone z podobaniem- wnętrza i zewnętrza, takie piękno psycho-fizyczne. Tu nie chodzi o bycie miss itd. Po prostu osoba piękna wewnętrznie promienie takim dobrym światłem.
          Wrażliwością, empatią na zwierzęta i naturę, otwarciem na sztukę, rozwojem talentów, które dała Nam Bogini (każdy jakieś ma, lecz jedni zakopali, inni działają), inteligencją, mądrością, poszerzeniem świadomości, brakiem ulegania skrajnym groźnym ideologiom jak faszyzm, komunizm, skrajna religijność
          Rozsądna osoba patrzy nie tylko na zewnętrze, ale i wnętrze, choć wiadomo, że zewnętrze też coś mówi, o Nas samych, zadbaniu o siebie, nie wiem, czy się myjemy, czy pachniemy po ludzku jak jesteśmy ubrani itd.
          Zakochiwałem się 3 razy, zawsze to było połączenie tego co tutaj poruszyłem, także dodać można by poczucie humoru, coś co chyba dobrze określiłbym jako bycie miłą osobą, wyrozumiałą, a także to co wyżej- wrażliwość, empatia dla ludzi i natury, rozwój talentów, inteligencja, mądrość, no i wspomniany brak groźnych skrajności, które prowadziły jak wiemy do wielkich zbrodni ludzkość…
          Cechy fizyczne również, ale to naturalne i każdy ma własne upodobania, ba część mężczyzn uważa np. kobiety bardziej przy ciele za nieatrakcyjne, a znalazłbym pewną grupę, której się podobają, tak jak i z mężczyznami, są pewne ogólne tutaj właściwości podobania, ale też nie działają 100% tylko na grupy większościowe.

  6. Feminizm normalny zdrowy jest normalna pozadana wartoscia,mowi o rownosci,nie jest przeciwienstwem meskiego szowinizmu.Wszystko moze zostac wypaczone.Wystarczy poczytac co sie dzialo na swiecie przez wieki,jak cierpialy kobiety i nadal cierpia przez chore ideologie..Polecam ksiazke „ginekolodzy”. JA genetalnie jestem za czlowiekiem…niezaleznie od plci ale wiem z jakimi demonami mierza sie kobiety…i jal bardzo potrzebuja potrzebuja znslezc w sobie sile i odwage..Nie agresji ale sily dlatego tacy mezczyzni co pozwalaja kobieta na sile sa mocno pozadani podobnie jak kobiety pozwalajace mezczyznom na slabosci…traktujmy sie jak przyjaciol..
    A nie kogos do lechtania ego czy spelniania celow.

    • Chciałam jeszcze napisać,że tak,przyjaźń jest piękna,fakt.Ale np.są sytuacje,że ludzie są w związkach,czyli np.żona ma przyjaciela czy ,maż ma przyjaciółkę i co wtedy?
      Nikt mi nie powie,że posiadanie przyjaciela płci przeciwnej nie jest dla żony,męża,partnerki czy partnera delikatnie mówiąc wkurzające.Bo jeśli jesteśmy w związku to przyjaciel przeciwnej płci może nas od partnerów izolować.Chcąco lub niechcąca,jak jest friendzone to zawsze podświadomie będzie odciągać od partnera.I co wtedy?Zakończyć przyjaźń czy narażać związek dla przyjaźni?

      • Narazac zwiazek?Nie mozna kogos miec moze poligamia by byla lepsza?Moze warto sie szanowac i samemu miec przyjaciol?Wolnosc w zwiazku jest dla dojrzalych jednostek.
        A zazdrosc to cos do przepracowania ze samym soba niz przeszkoda do likwidacji

        • Anno,dzięki za odpowiedź:)
          „Moze warto sie szanowac i samemu miec przyjaciol?Wolnosc w zwiazku jest dla dojrzalych jednostek.”.Oczywiście jak najbardziej zgadzam się z Tobą.Przyjaciele są bardzo ważni i związek dotyczy ludzi dojrzałych .Mnie interesuje kwestia przyjaciół odmiennej płci,to jest dla mnie kluczowe(oczywiscie przyjmujemy,że to przyjaźń bez seksu,żeby była jasność).Niektórzy uważają,że płeć w przyjaźni nie mam znaczenia ale ja mam inne zdanie:płeć ma znaczenie.Moim zdaniem przyjaźń z osobą płci przeciwnej ma negatywny wpływ na związek i małżeństwo gdyż o pzrepracowaniu zazdrości pięknie się mówi ale dla osoby,która ma sie pogodzić z obecnością w życiu partnera czy partnerki jakiegoś przyjaciela płci przeciwnej to nie jest takie proste.To się tylko tak mówi.Poza tym dlaczego nie przyjaźni się z osobą tej samej płci?Wszędzie jest pełno wspaniałych ludzi więc dlaczego?Może jestem tępa z psychologii ale dla mnie to nie jest w porządku.W ogóle mówienie o pozbyciu się zazdrości to dotyczy osób,które nie wiem,nie były zazdrosne?

          • Pewnie byly ale nigdzie nie jest powiedziane,ze to naturalne..i nie do przerobienia.Moze to wynika z kompleksow i poczucia ze ktos w czyms jest lepszy bardziej odpowiedni to ludzkie…Ludy pierwotne zyli w grupach mieli wielu partnerow i przyjaciol..
            Teraz każdy chce ny 1 partner dal wszystko…byloby idealnie ale to trudne…

      • @Jola
        Ale dlaczego wkurzające? Rozumując w ten sposób można dojść do wniosku, że przyjaciele i kumple tej samej płci, a także rodzina izolują od partnerów. Czy związek ma polegać na przebywaniu tylko i wyłącznie z partnerem? Każdy człowiek ma prawo do własnego życia, do wyboru przyjaciół i spotykania się z nim, choćby dla higieny psychicznej. I bardzo dobrze, jeśli tych przyjaciół ma, bo to znaczy, że jest wartościową osobą, skoro ktoś może mu zaufać i chce się z nim przyjaźnić. Dlaczego miałabym się wkurzać o to, że mój chłopak ma przyjaciółkę jeszcze z czasów podstawówki? Tak samo on nie ma powodów, żeby być zazdrosny o moich dwóch męskich przyjaciół (to stare, prawdziwe, sprawdzone przyjaźnie, nie takie typu friendzone). Ja uważam, że o wiele łatwiej jest zmienić partnera, niż znaleźć prawdziwego przyjaciela.

        • Hej Wiola:)
          Jak już wspominałam przyjaźń jest niezbędna do życia,sama mam przyjaciół i nie wyobrażam sobie bez nich życia:)Wiesz,jako młoda dziewczyna miałam przyjaciela ale po moim ślubie osdunął się ode mnie ,jego ślub był 4 miesiące później i od tamtej pory nigdy nie spotykaliśmy się już sam na sam aby pogadać.Było mi wtedy jakoś dziwnie ale teraz rozumiem,że podjął dobrą decyzję,widocznie chciał być lojalny wobec żony i całą swoją energię wkładać w budowę swojego małżeństwa.
          Wiola,większość związków przyjacielskich między kobietą i mężczyzną to friendzone.
          Przyjaźń powinna mieć swoje granice .W przypadku,który mam na mysli dojrzały,od dawna żonaty mężczyzna poznał kobietę,mężatkę,z innego miasta.Mają wspólne pasje i ok.Sęk w tym,ze pani się zaplątała uczuciowo,pan zony nie chce zdradzać ale oczywiście z przyjaciółka utrzymuje codzienny kontakt,wiesz,przez te wszystkie komunikatory,dzień w dzień.Żonę zaniedbał ,codziennie wieczorem rozmawia z przyjaciółką ,mają wyjazdy ,jakieś zloty.Seksu tam nie ma ale zaniedbywanie żony na maksa.Dla żony czasu już nie ma by spędzać z nią czas bo wolne wykorzystuje angażując się w sprawy przyjaciółki.Dla mnie to jest chore.Wolę mieć przyjaciółki mojej płci i nie angażować żonatych facetów w swoje sprawy.Niektórzy chcieli być moimi przyjaciółmi ale to było podszyte tym,że im sie troche podobałam,wyczułam to i trzymałam dystans.
          Nie twierdzę,że we wszystkim mam rację ale jeśli chce się zbudować mocny związek to przyjaźń z osobą przeciwnej płci nie pomaga.Niby to jest to samo,co z osobą tej samej płci ale ja uważam,ze to nie to samo.Ale to tylko moje zdanie.

          • Hej Jola 🙂
            Nie mam na imię Wiola 🙂 (Viola to łacińska nazwa fiołka, który należy do moich ulubionych kwiatów), ale jeśli masz ochotę mnie tak nazywać, to nie ma sprawy, niech tak będzie. 😉
            Co do przyjaźni, każdy człowiek jest inny i ma inne doświadczenia. Zdaję sobie sprawę z tego, że są osoby, które chcą mieć partnera na swój „wyłączny użytek”. Z takimi ludźmi się po prostu nie wiążę, bo muszę mieć własną przestrzeń, żeby nie czuć się osaczona, ale mam kolegę, którego żona zabrania mu spotykać się nawet z kumplami. Gdy czasem zerwie się ze smyczy, ma w domu fochy i szlaban na seks.
            Moim zdaniem da się połączyć związek i przyjaźnie niezależnie od tego, jaka jest płeć naszych przyjaciół. Ważne, żeby być w zgodzie ze sobą i znaleźć złoty środek, aby nikt nie czuł się zaniedbywany albo zagrożony (choć osobiście uważam, że mała dawka niepewności dobrze wpływa na związek – obie strony bardziej się wtedy starają. 😉 ) Jeśli tak się dzieje, zawsze się to wyczuwa, a serce każdemu podpowiada, co w takiej sytuacji najlepiej zrobić. Jeśli ktoś chce poświęcić przyjaźń dla dobra związku, ma do tego prawo i prawdziwy przyjaciel powinien to zrozumieć i uszanować. Ale jeśli wszystkie zainteresowane strony akceptują takie przyjaźnie, zrywanie ich tylko z powodu płci przyjaciela jest dla mnie po prostu zbrodnią i odrzuceniem daru danego przez los.
            Piszesz, że wolisz mieć przyjaciółki i nie chcesz angażować żonatych mężczyzn w swoje sprawy. Ja też mam przyjaciółki i bardzo je cenię, ale chyba jednak łatwiej jest mi dogadać się z mężczyznami. A jeśli przyjaciel ma żonę lub dziewczynę, to czuję się bezpieczniej, bo wtedy jest o wiele mniejsze ryzyko, że się we mnie zakocha czy zacznie podrywać. 🙂
            To tylko moja opinia. Każdy wie, co jest dla niego najlepsze.

            • Spoko Viola,nie wiem,dlaczego mi się napisało przez W ale skoro jesteś fiołek to będę pamiętać,że przez V 😉 Swoją drogą podobno imię Jolanta również pochodzi od fiołka 😉
              Viola ,wszystko jest ok jeśli relacje między ludźmi są zdrowe.Pisząc o tym,że przyjaźń damsko-męska może destrukcyjnie wpływać na związek miałam na myśli tak zwaną zdradę emocjonalną.Bo mieć przyjaciółkę,z którą się dzieli zainteresowania i lubi się pogadać to nic złego.Zło się dzieje wtedy,gdy przyjaciółka (czy przyjaciel)zaczyna dominować życie.Mam na myśli codzienne kontakty,rozmowy przez telefon,esemesy,większą ochotę na spędzanie czasu z przyjaciółką niż z partnerką.Partnerka to czuje i oddala się od takiego mężczyzny.
              Tu jest fragment jakiegoś artykułu i to jest o tym,co miałam na myśli:

              „Jeśli tej ostatniej brak, zdarza się, że zdradzie się zaprzecza. Bo
              „przecież relacja pozamałżeńska bez seksu nie może być zdradą”.
              A tymczasem to właśnie ona postrzegana jest jako ta bardziej raniąca,
              krzywdząca, sprawiająca ból. Bliski związek dwojga ludzi powinien
              bowiem opierać się przecież na miłości, zaangażowaniu, uważności na
              drugą osobę, empatii. Gdy „na tapecie” pojawia się inna ważna
              postać trzeba „odebrać” żonie czy mężowi części z tych wartości
              i oddać je gdzieś poza relację małżeńską. Trzeba poświęcić uwagę
              – z założenia należną małżonkowi – dać zainteresowanie, troskę,
              czas. To może zrujnować poczucie bezpieczeństwa małżonka, odebrać mu
              wiarę w miłość, wywołać niszczący lęk, uczucie odrzucenia,
              obniżyć poczucie własnej wartości czy spowodować depresję.”

              W powyższym wypadku przyjaźń niszczy związek.

            • Jola, zgadzam się z Tobą. Mąż / żona czy chłopak / dziewczyna powinni czuć, że są numerem jeden i że nie tracą partnerki / partnera, ale zyskują koleżankę czy kolegę, na którą ukochana osoba może liczyć, gdy nie ma ich w pobliżu, w towarzystwie których mogą niekiedy miło spędzić czas czy wyruszyć na jakąś wspólną eskapadę. 🙂
              Ja nigdy nie byłam w takich chorych relacjach, o których piszesz, bo instynktownie unikałam namolnych ludzi, którzy próbowaliby mnie w jakiś sposób zawłaszczyć. I od nikogo nie wymagałam, żeby z mojego powodu zaniedbywał rodzinę. Ktoś, kto niszczy czyjś związek (oczywiście nie mam tu na myśli sytuacji, gdy jest on toksyczny i bliska osoba delikatnie sugeruje jego zakończenie) nie jest godzien tego, by nazwać go przyjacielem.

    • Zgadzam się Anna.
      Feminizm powstał z powodu zniewolenia kobiet przez patriarchat i wieków cierpień (w niektórych rejonach kobiety muszą nadal walczyć o podstawowe prawa przez osoby religii antykobiecych).
      A że mogą być wypaczenia? W każdej, nawet najlepszej idei się trafią.
      Bardzo piękne słowa- zarówno mężczyzna i kobieta mają prawo na swoje słabości.
      Krytykujący feminizm zapominają, że… tak, pozwala także facetom innym od stereotypowego być sobą- być wrażliwym, płakać, nie ubierać się jak każą normy, być sobą po prostu.
      Pomijając ludzi służących złemu duchowi- od złych elit po najzwyklejszego Janusza czy Grażynę jest to możliwe i jak najbardziej polecam.
      Służenie złemu duchowi to szerzenie takich postaw jak mizogiństwo, nienawiści rasowe, a także narodowe jako takie.
      Widzę jaka teraz jest niechęć do Ukraińców, z jednej strony działanie wiadomej agentury podsycającej to, a z drugiej po prostu psychologiczne wiązanie czymś naprawdę zbrodniczym i ludobójczym czym był Wołyń i propagandą, że oni wszyscy lubią zbrodniarza Banderę, a Ukraińcy tutaj pracują, często wykorzystywani przez kapitalizm bardziej niż Polacy.
      To jasne co zawsze niesie nacjonalizm (nie patriotyzm, to dobra postawa, dbania o swój kraj i szanowania innych mniejszości, które tu żyją) i że jest to coś co prowadzi do wojen, a to jedna z większych tragedii jaka dotyka ludzkość.

    • Ja też obejrzałam to wideo. Ten pan wydał mi się bardzo dziwny. Trudno ocenić kogoś na podstawie jednego tylko nagrania, ale w tym filmiku sztuczność aż bije po oczach i uszach. Dla mnie to taki plastik w celofanie. Brak jest spójności między tym, co mówi, jak mówi, a jak się zachowuje. Tak, jakby przećwiczył wszystko wcześniej przed lustrem, żeby dobrze wypaść, ale nie do końca panuje nad mimiką, a przede wszystkim nad oczami. Jest też duży kontrast między jego wyglądem, a treściami, które przekazuje. Pan w średnim wieku (nie wiem, ile ma lat, ale takie odniosłam wrażenie), a słowa jak u niedouczonego gimnazjalisty, który nie miał bliższych kontaktów z dziewczynami i ocenia je na podstawie swoich dziwnych dla mnie wyobrażeń. Myślę, że on po prostu nie lubi ludzi. Jakoś nie wróżę mu i jego wyznawcom udanych związków z kobietami.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.