Felietony i artykuły autorskie

CZY PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA ISTNIEJE? TAK, ALE POWINIENEŚ O TYM WIEDZIEĆ!

Czy przyjaźń damsko-męska jest możliwa? Psychologiczne fakty i mity

Od wielu lat ludzie zastanawiają się nad tym, czy przyjaźń damsko-męska istnieje. Spory i debaty na ten temat trwają w najlepsze.

To nieprawda, że przyjaźń damsko-męska istnieje, ale pod warunkiem, że on jest homoseksualistą, a ona jest martwa
To nieprawda, że przyjaźń damsko-męska istnieje tylko wtedy, gdy kobieta jest brzydka, a mężczyzna mało interesujący.

Jesteśmy ludźmi i wchodzimy w różne relacje w ciągu swojego życia. Dodatkowo modele relacji wciąż się zmieniają – podlegają ewolucji razem ze wszystkimi innymi aspektami naszego życia. Ja postaram się wytłumaczyć zagadnienie przyjaźni damsko-męskiej bez zbędnych filozofii, w sposób bardzo prosty. Artykuł piszę, co oczywiste, z męskiej perspektywy.

Oliwy do ognie dolewają różnego rodzaju coachowie i inni rzekomi „znawcy życia”. Ale nie tylko oni – bowiem cała masa mężczyzn narzeka na tak zwane zjawisko „friendzone”, czyli sytuację, w której mężczyzna się starał, adorował i tak dalej, a potem usłyszał od kobiety, że ją nie pociąga, że „był za dobry” i że mogą zostać tylko przyjaciółmi. Kobiety narzekają z kolei na to, że mężczyźni nie potrafią odczytać subtelnych znaków zainteresowania nimi, lub że są w swojej adoracji zbyt nachalni, podczas gdy one na przykład nie szukają związku.

Temperatura tego sporu jest więc bardzo wysoka, a będzie jeszcze wyższa, bo gros odrzuconych facetów dochodzi do głosu w debacie publicznej. Grupują się w „bractwa wsparcia”, lub przysposabiają sobie jawnie terrorystyczną doktrynę inceli („incel rebellion”). Jest to wciąż bagatelizowane społeczne zagrożenie, jednak to temat na zupełnie inny felieton.

Nie szufladkuj przyjaźni damsko-męskiej żadną doktryną

Przez dekady swojego życia spotykamy tysiące ludzi, jeśli nie więcej. Dla mężczyzny spotykane kobiety będą: ledwo znanymi znajomymi, luźnymi znajomymi, koleżankami, przyjaciółkami, partnerkami, żonami i tak dalej. Relacje które łączą nas z płcią przeciwną są bardzo różne. To logiczne, że nie ze wszystkimi spotkanymi kobietami dany mężczyzna będzie uprawiał seks. Również prawdziwe jest to, że będą w jego życiu całkowicie aseksualne przyjaźnie z kobietami, które on będzie bardzo cenił. I nie będzie on na żadne friendzone narzekał ani dążył, by ta przyjacielska relacja przekształciła się w coś więcej. Występują też różne inne formy relacji. Zdarza się nie raz i nie dwa, że między dwojgiem przyjaciół pojawia się seks. Może to skończyć się związkiem, ale nie musi. Może być to regularne, ale może też być jednorazowe. Naprawdę, życie to ogromna mnogość, i nie da się całego życia zaszufladkować jakąś pojedynczą doktryną.

To normalne, że dojrzali ludzie tworzą aseksualne przyjaźnie damsko-męskie, często aż po przysłowiowy grób. Normalne jest też to, że w niektórych przyjaźniach damsko-męskich czasami dochodzi do czegoś więcej. Tak jest w moim świecie i w świecie wielu ludzi, których znam. Normalne jest też, że i kobiety, i mężczyźni miewają sytuacje, gdy ich zaloty są „spławiane”. Problematyczna jest sytuacja, gdy jedna osoba, najczęściej mężczyzna, chce czegoś więcej, a druga strona, najczęściej kobieta, chce tylko przyjaźni. Tu sprawa jest prosta: jeśli słyszysz że druga strona nie chce tego „czegoś więcej”, to odchodzisz. Po prostu spierdalasz, i tyle. Nie żyjesz nadzieją, nie czekasz na jakiś cud, tylko kończysz relację, i leczysz ewentualne złamane serce u psychologa bądź psychiatry (nie polecam jednak leczenia dłuższego niż 6 miesięcy, chyba że są wyraźne wskazania).

Czy przyjaźń damsko-męska to ZAWSZE „to złowrogie friendzone”? 😉

Kolejny problem to relacja typu friendzone. Jeśli kobieta mówi Ci wyraźnie i przejrzyście, że nie chce z Tobą być w związku, to jest to uczciwe. Nie mamy wtedy do czynienia z toksyczną relacją friendzone. Od Ciebie zależy, co dalej będziesz robić. Jeśli po takiej jasnej i oczywistej deklaracji będziesz oczekiwał, aż „jej się odmieni”, i dalej ją adorował, to sam jesteś sobie winny. Najlepiej całkowicie zakończyć relację i urwać wszelki kontakt. No chyba, że nie masz złamanego serca, a ta kobieta jest wartościowa i cenisz taką przyjaźń. Ja takie aseksualne przyjaźnie mam i bardzo je cenię. Niektóre trwają więcej niż dekadę. Te aseksualne przyjaźnie są dla mnie cennym i niezwykle ciekawym życiowym doświadczeniem. Są to relacje, które wzbogacają nas obu.

Ale wróćmy do tematu: kiedy mamy do czynienia z friendzone? Friendzone jest wtedy, gdy jedna strona jest zakochana, a druga nie, i ta druga, nie-zakochana strona o tym wie, i wykorzystuje osobę, która kocha. Trzyma ją stale w niepewności. Jest to postępowanie nieuczciwe. Po co tak nieczysto zagrywa? Na przykład po to, by w przypadku, gdy planowana przez nią relacja nie wypali, mieć tak zwaną „bezpieczną przystań”. Albo po to, by wykorzystywać takiego przyjaciela. Na przykład: podwózki samochodem, darmowe obiady (udawanie, że to randki itp), kompan do zwierzeń i narzekań, darmowe usługi informatyczne i szereg innych.

Przyjaźń damsko-męska a seks z zimnym draniem

Bardzo częsty we friendzone jest schemat, w którym kobieta jest w związku z tak zwanym „dupkiem” czy też „zimnym draniem„, który jej ewidentnie nie szanuje. Jednak nie potrafi ona od niego odejść, coś stale ją do niego przyciąga. I tu się pojawia obok niej „dobry i miły chłopak”, który chętnie wysłuchuje jej problemów i żali, jaki to ten „dupek” jest zły. Ten dobry chłopak ma nadzieję, że kobieta pod wpływem jego rad się opamięta, odejdzie od krzywdzącego ją „dupka”, i zakocha się w nim. Tak się jednak nie dzieje – po wypłakaniu się u przyjaciela, ona zawsze wraca w silne i umięśnione ramiona „dupka”. Czy taki układ jest uczciwy? Nie jest. Ona podświadomie rozkochuje „dobrego i miłego chłopaka” w sobie, po to, by trzymać go krótko i by był on na jej zawołanie. Mówi mu jaki on jest dobry, szlachetny, że na pewno znajdzie sobie dziewczynę, że zasługuje on na kogoś wyjątkowego.

Ten „przyjaciel” służy jej jako taki „tampon emocjonalny”, na którego można przenieść wszystkie negatywne emocje. Jest to pewna forma.. wampiryzmu energetycznego, choć teorię o „wampirowaniu” traktuję z dużą rezerwą. Taka „przyjaźń” nie tylko jest dość upokarzająca, ale również odbiera cenną życiową energię. Po spełnieniu roli „tampona emocjonalnego”, ów „przyjaciel” jest załamany, rozpacza, że jego koleżanka, jest tak źle traktowana przez brutala, który sobie na niej używa, zdradza, znika na całe weekendy, pije i bije. Gdy ona cała w skowronkach idzie się oddać zimnemu jak woda ze studni „dupkowi”, przyjaciel ma depresję przez całą dobę – bo przyjął jej negatywizmy na siebie. Gdy ona szaleje w łóżku z chamowatym zbirem, jej przewrażliwiony friendzone’owy „przyjaciel” łka w poduszkę i zastanawia się, dlaczego on nie jest na jego miejscu. Przecież on by jej nie skrzywdził, nawet kwiatkiem by jej nie uderzył, no nieba by jej przychylił! A tu nic, nic do niej nie dociera, żadna argumentacja.

Kobieta szukająca ideału w trzech osobnych mężczyznach: mąż, kochanek i przyjaciel

Inny schemat friendzone to schemat, w którym kobieta jakby „podświadomie wie”, że ideału nie ma, więc szuka tego ideału w kilku mężczyznach. Przykład stereotypowy to: mąż z wykształceniem od zarabiania na życie, kochanek-macho od seksu, a przyjaciel od różnych innych celów. Sam miałem kiedyś taką sytuację. Pani ta bardzo ceniła moje wsparcie, mój umysł jak i moje niestandardowe doktryny. Gdy wyszło to na jaw, zerwałem tę relację natychmiast. Czy miałem powody? Miałem, bo ta pani wcześniej zachęcała mnie do zbliżenia się do niej, do „zadurzenia się”. Jednak było to typowe friendzone’owe „trzymanie w niepewności”, czyli zagranie bardzo nieuczciwe.

Bo koniec końców, ta pani wcale żadnego „zadurzenia się” nie chciała. Ale obmyśliła to sobie tak, że ode mnie będzie brać wsparcie, siłę umysłu i niestandardowe spojrzenie na świat, a od kochanka, który był „typowym samcem” (to jej słowa) będzie brać seks. No nie wyszło jej, bo nie pozwoliłem sobą manipulować. Ta wampiryczna relacja w ogóle nie przypominała moich autentycznych przyjaźni z kobietami, w których oboje „wzrastamy”. Ta relacja mnie po prostu wyczerpywała. Zawsze to czuję, gdy ja daję od siebie swoją wartość, a w zamian nie otrzymuję nic.

Przyjaźń damsko-męska i moje dwa apele do mężczyzn

Mam tutaj wielki apel do mężczyzn. Mężczyzno, jeśli masz z taką kobietą, która chce tylko brać, i to od kilku mężczyzn na raz (od każdego mężczyzny co innego), nic nie dając od siebie w zamian – to miej godność i ewakuuj się. Nie ma nic gorszego niż taka kobieta. Ale jest to wina nas, mężczyzn. Wbito nam do głowy przekonanie, że tylko miliarder bądź góra mięśni ala’ Schwarzenegger zasługuje na uwagę kobiet. A przecież mężczyzna ma o wiele więcej do zaoferowania. Problem w tym, że my dajemy to „za darmo”, godząc się na upokarzającą sytuację, w której kobieta swoją „wartość kobiecą” daje tylko umięśnionym troglodytom, a od mężczyzn takich jak ja bierze pełnymi garściami, nie dając od siebie w zamian nic.

Warto tutaj dodać, by mężczyźni, coraz bardziej wkurwieni na kobiety, nie dali się wciągać w widzenie wszędzie „friendzonujących księżniczek” mających wymagania z księżyca. Owszem, przyjaźniąc się, spotykając na niezobowiązujący seks, wchodząc w związek, czy zawierając inną relację, akceptujemy takie ogólne założenie, że każdy daje swoją „wartość”. Że jeden korzysta z wzajemnością z wartości drugiego. Jednak chłopie, nie zmieniaj się w pierdolony kalkulatorek, który wszędzie widzi przelicznik zysków i strat. Będziesz miał najróżniejsze relacje z kobietami, od tych zupełnie formalnych, aż po te najbardziej intymne. Od przyjacielskich, po związkowe czy czysto seksualne. Od dobrych, po mniej dobre i złe. Jednak życie nie na tym polega, by ten ogrom możliwości szufladkować i przeliczać. Szanowanie swoich granic i nie opuszczanie toksyczno-wampirycznych relacji nie ma nic z takim „kalkulatorkiem” wspólnego.

„Manosfera” i przyjaźń damsko-męska

Życie nie polega na tym, by od każdej kobiety której dajesz wsparcie, wymagać seksu. Jezu, co ja piszę.. A jednak są ludzie którzy mając w mózgu taki „kalkulatorek” uważają, że za byle wsparcie czy byle zaangażowanie dawane kobiecie należy im się seks. Przykład to upadły już YouTuber Marek K., prowadzący samcze forum i samczy kanał na YouTube. Jest to najgorsza esencja tego, co nazwać można „manosferą”. Nie, nie idźcie tą drogą, zachowajcie zdrowy dystans i równowagę. W tej epoce wojny „wszystkich ze wszystkimi”, w tym wojny płci, bardzo łatwo o radykalizm i brak równowagi. Cechą wielu ludzi, jeśli nie większości, jest miotanie się pomiędzy skrajnościami. Trudno złapać równowagę, a tego najbardziej teraz potrzebujemy.

Ale do rzeczy. Otóż Marek K., w odrażającym i bijącym rekordy anty-popularności filmiku na swoim „streamie” argumentował, że kobiety tak naprawdę nie chorują na depresję, tylko sobie „wymyślają”. Potem stwierdził, że nie warto wspierać chorujących na depresję kobiet. Następnie powiedział, że jeśli już wsparcia się udzieli, to trzeba wymagać „nagrody”. Można tu zaśmiać się cynicznie i powiedzieć: „Manosfera – robisz to źle. Bardzo źle„. Ten przykład pokazuje, jak łatwo można popaść w skrajność i ze słusznej zasady wzajemności w relacjach, zrobić karykaturę tej zasady.

Jak to jest więc z tym pomaganiem? Pomagać warto, bo to czyni z nas ludzi. Są jednak osoby obojga płci, które na żadną pomoc nie są gotowe. Na psychoterapie nie pójdzie, bo to głupoty. Do psychiatry po lekarstwa nie pójdzie, bo przecież nie będzie truć się chemią. Magnezu, witaminy D3 czy innych suplementów sobie nie kupi, bo to nie działa. Funkcji tarczycy i innych organów nie zbada, bo nie i koniec. Przy takiej osobie trudno mówić o pomocy, bo każda pomocna dłoń zostanie odtrącona. To jednak co innego, niż mówienie że „depresja to bzdura” czy że za wsparcie należy się „wiadoma zapłata”.

Feminizm a relacje damsko-męskie

Na sam koniec chciałbym zwrócić uwagę na różne podejścia do problemu friendzone. Dla feministek i szerzej, dla schodzących już ze sceny liberałów, friendzone nie istnieje, damska hipergamia również nie istnieje, a wszystko, podkreślam – wszystko co tylko sobie wymyśli szeroko rozumiana „manosfera”, to bzdury. Ewentualnie prawicowa aberracja. I tutaj taki Marek K. jest idealny dla tych liberalno-lewackich środowisk, choć nie ma porównania z wiedzą i charyzmą dr Jordana Petersona, z klasą Dawida Durdena, z „cyniczną łagodnością” psychologa prowadzącego profil Relacjologia, czy z rzetelnym podejściem psychologów z witryny ocalsiebie.pl.

Obawiam się, że każdy, kto będzie próbował podważyć „jedynie słuszną”, czyli lewicowo-liberalną narrację relacji damsko-męskich, będzie do niejakiego Marka K. przyrównywany. Cechą feministek i ogólniej, liberałów, jest reagowanie wrzaskiem i histerią na wszystko, co nie jest od nich. Oni są jak dzieci we mgle, przerażone, że świat tak bardzo się zmienia, że mapy narracyjne rzeczywistości już są nieaktualne, że tracą oni władzę w polityce. Oni chcieliby fukuyamowskiego „końca historii” i zatrzymania się na 1968 roku, a mamy już 2018 rok i świat zamiast się zatrzymywać a potem cofać, właśnie ruszył do przodu.

Z feministkami i liberałami nie będzie żadnej rzetelnej dyskusji odnośnie zagrożeń, o których jeszcze 5 lat temu nawet nam się nie śniło w najgorszych koszmarach. Oni bronią upadającego już systemu, zamiast skupić się na trosce o realną teraźniejszość. Jednak mają oni wciąż duży wpływ na ogół nauk psychologicznych, jak i na część psychologów. „Pozwolić feministkom decydować o relacjach, to tak, jakby zafundować psu wakacje w Chinach” – to porzekadło jest i zawsze będzie zawsze aktualne. Przesłaniem tego artykułu niech będzie to, że zarówno radykalne feministki, jak i „patolodzy” z ekstremalnego skrzyła „manosfery” nie mają monopolu na prawdę jedynie słuszną.

Moje aktualne artykuły o związkach, przyjaźni damsko-męskiej i relacjach znajdziesz tutaj:
Jak mieć szczęśliwy związek? Uważaj na te groźne przekonania!
Czemu dobrych ludzi spotykają złe rzeczy?! dr Jordan Peterson i tajniki psychologii
Potrzebujemy prawdziwego przebudzenia męskości!
Dr Jordan Peterson i jego 12 zaskakujących porad które zmienią Twoje życie!
Feministka wyszła nago na ulicę by udowodnić seksizm rodaków, ale coś jej nie wyszło!
Czemu feministki kochają islamskich macho i nienawidzą białych mężczyzn?
Czy coraz potężniejszy ruch na rzecz emancypacji i wyzwolenia mężczyzn ma sens?
Tajemniczy obraz inspirowany twórczością Jordana Petersona

9daaa751557ca25e5d3b6cf4bbd976fa

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronęjak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

58 odpowiedzi »

  1. …..Bo koniec końców, ta pani wcale żadnego „zadurzenia się” nie chciała. Ale obmyśliła to sobie tak, że ode mnie będzie brać wsparcie, siłę umysłu i niestandardowe spojrzenie na świat, a od kochanka, który był „typowym samcem” (to jej słowa) będzie brać seks. No nie wyszło jej, bo nie pozwoliłem sobą manipulować. Ta wampiryczna relacja w ogóle nie przypominała moich autentycznych przyjaźni z kobietami, w których oboje „wzrastamy”. Ta relacja mnie po prostu wyczerpywała. Zawsze to czuję, gdy ja daję od siebie swoją wartość, a w zamian nie otrzymuję nic…….((((((masakra! gdzie tu bezwarunkowa milosc?:(((((z tego co piszesz to ciagle oczekujesz czegos w zamian:(((((to twoj problem ktory musisz przepracowac, to twoja obsesja:(…pzdr

    • No, jakoś było to tylko z tą jedną osobą. W przyjaźniach z innymi kobietami tego problemu w ogóle nie mam, a niektóre trwają bardzo długo.

      Ja uważam nieco inaczej – intuicyjnie wyczuwam wampiry i osoby, które potrafią tylko brać. Tkwienie w takiej jednostronnej relacji jest nie tylko wyczerpujące, ale też wyniszczające dla ludzi obojga płci. I nie ma tu nic do rzeczy teoria o bezinteresownej miłości. Po prostu trzeba chronić siebie, gdy nasze granice są naruszane.

    • Aza ma tutaj rację, by to przepracować.
      Warto wyluzować z tym sexem, bo zajmujesz się poważnymi tematami, wrzucasz dużo ciekawej wiedzy na tematy duchowe i polityczne i medyczne, a przejmujesz się jakąś pierwotną potrzebą, bez której… nikt nie umarł.
      Relacje duchowe czy miłosne czy przyjacielskie są ważniejsze, to jest pierwotna sprawa, którą system stworzył byśmy się mnożyli no i tyle.
      Potrzeby seksualne to potrzeby z samego dna piramidy, a wiemy, że do przetrwania z tego fundamentu są potrzebne jedzenie i picie oraz tlen, a nie to.
      To jest potrzebne SYSTEMOWI i tyle.
      Możesz przekierować energię seksualną na to co lubisz, swoje pasje jakie masz, tworzenie i nie narzekać generalizująco kogo tam wolą a kogo nie wolą kobiety, bo każda kobieta ma prawo wyboru tak jak i facet i tyle, a to Cię tylko będzie frustrowało a nie budowało, korzystać z darów Natury, z piękna lata, które teraz akurat jest przyjemne, korzystać z ciekawych lektur i robić to co lubisz.

      • Pabluś, a Ty seksu nie uprawiasz? Całkowicie z niego zrezygnowałeś, bo jest potrzebny systemowi? 😉

        Dla mnie to po prostu zwykła czynność, jedna z dostępnych na tej planecie „opcji życiowych” pomagająca spajać wzajemną bliskość, albo po prostu się rozładować. To ludzie (w tym czasami ja, hehe 😉 ) dorabiają do tego filozofię.

  2. Ekstra Jarku, dziękuję! Brakowało mi ostatnio takiego artykułu u Ciebie. Napiszę w skrócie i szczerze, że przerabiałem większość z tego, co piszesz na własnej skórze.. Którym z tych typów „samców” byłem, nie będę pisał, ale jak nadmienię, że bolało, to będzie wiadome. Poruszałeś już ten temat wielokrotnie i znam Twoją opinię, a widzę, że kolejne doświadczenia pozwalają Ci stale się rozwijać. Dobrze, że już parę lat temu o tym u Ciebie przeczytałem, bo to pozwoliło mi wyjść z doła, do którego „coś” mnie pchało, żeby wpaść, a teraz może mnie uchronić przed kolejną pułapką, bo znam już mechanizm działania. Pisz proszę, jak dalej „coś” odkryjesz.. Dla przeciwników tego o czym piszesz dodam: „bo właśnie tak to działa”. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    • Przez friendzone i brak wiedzy o psychice (zarówno swojej jak i kobiet) sięgnąłem dna, 2 lata życia praktycznie zmarnowane, alkoholizm i depresja. Chyba nie przesadzę jak napiszę, że ten blog uratował mi życie. Jarek, pisz 🙂

      • No co mam Ci napisać, jak Ty wszystko wiesz o mnie… Jest ok. Nie zakochuj się!!! Okropne uczucie i zajebiste!!! A wiesz, że można to wykorzystać przeciwko … Potężna siła!

  3. No, ja też zmarnowałam sobie 10 lat życia, chcąc, za wszelką cenę, zadowolić faceta. Przeżyłam koszmar, którego nikomu nie życzę.
    I tak, jak Pogromca Diabła uważam, że seks to coś dziwnego. Nijak się ma do uczucia zwanego MIŁOŚCIĄ.
    Seks to fizyczność, zwierzęcość.
    Człowiek potrafi okazywać uczucia w bardziej wyrafinowany sposób.
    Ja, ze swej strony, radzę kobietom żyć wg. mojego ulubionego hasła – MIEJ WYJEBANE, A BĘDZIE CI DANE.
    To nie jest tak, że faceci się starają, a kobiety mają w dupie ich starania i ich samych też.
    To jest tak, że faceci się NIE STARAJĄ, i taka jest smutna prawda.
    Z małymi wyjątkami, rzecz jasna.

    • Cytat: „To nie jest tak, że faceci się starają, a kobiety mają w dupie ich starania i ich samych też.”

      -W obie strony to działa, ale w zależności od płci, mechanizmy są nieco inne, różne są szczegóły, nasilenie itp.

      Tylko mów o tym mężczyźnie ZANIM się w Tobie zakocha. Dla kobiety lub mężczyzny która / który lubi seks (90%) aseksualny partner to koszmar i śmierć za życia. Wiem bo w takiej relacji kiedyś byłem.

      • Ale ja nie jestem aseksualna. Tylko u mnie jest taka kolejność – najpierw zakochanie , flirt, stopniowe docieranie, szacunek, poczucie bezpieczeństwa, krótko mówiąc – emocjonalna więź, i seks. Jeżeli facet zaczyna związek z kobietą od strony dupy, JEJ DUPY, to mam pełne prawo sądzić, że nie chodzi mu o poważny związek, tylko o zaliczenie jej, w najlepszym razie o niezobowiązujący romans.
        Są kobiety zainteresowane romansem i takie jak ja – zainteresowane czymś o wiele głębszym.
        A tak zupełnie na marginesie – faceci się nie zakochują. Jedyną osobą, którą facet darzy uczuciem, jest on sam.

        • „Dla kobiety lub mężczyzny która / który lubi seks (90%) aseksualny partner to koszmar i śmierć za życia.”
          Prawda.

        • „A tak zupełnie na marginesie – faceci się nie zakochują. Jedyną osobą, którą facet darzy uczuciem, jest on sam.”
          Katharos,czasem się zakochują 😉
          I nie przejmuj się tak,że zaczynają zazwyczaj od dupy,no tak już mają i tyle 😉
          Jak mu zależy na Tobie to sobie na seks poczeka tyle,ile będziesz chciała.A jak mu nie zależy to sobie pójdzie i lepiej dla Ciebie wtedy.

          • Jolu, faceci się nie zakochują w kobiecie, tylko w swojej wizji tej kobiety. Przez jakiś czas jest dla nich ideałem, ponieważ narkotyczne uczucie zakochania przesłania im jej prawdziwe oblicze.Po jakimś czasie zauroczenie mija, zasłona opada i…………ich oczom ukazuje się ktoś OBCY.
            Taka jest prawda.
            I uważam, że w dzisiejszych czasach, czasach totalnej degrengolady, facet nie będzie czekał na seks z konkretną kobietą – jeśli mu nie da TU I TERAZ, najzwyczajniej w świecie pójdzie do kogoś, kto mu da.

            • Katharos, to zależy czy to dojrzałe zakochanie i uczucie.
              Bo jeśli to co piszesz to takie płytkie zauroczenie- „o jaką ma piękna twarz ta dziewczyna, jak się uśmiecha” i jeśli nie idzie nic za tym dalej, czyli dostrzeżenie- „o jakie ma ciekawe poglądy, pasje, jakie ma cechy, jaki to człowiek”, tak wtedy to pada jak bateria w moim telefonie (pozdrawiam producentów Nokii ;D).

            • Właśnie, czyli również nie jest tak, jak pisze Jarek, że każdej, ale ABSOLUTNIE KAŻDEJ kobiecie podoba się wysoki mięśniak na motorze ( motor to moja propozycja ). To nie jest tak, to tak nie działa.
              Znałam kiedyś dziewczynę, której podobali się faceci niewysocy, nawet niżsi od niej.
              Każdy z nas ma coś, co na jednego działa, a na innego już nie.
              Ot, co.

            • Jarek dokonuje uogólnień Katharos :). Wiele znajomych ma szczęśliwe związki, żadne to bad-boje ani bogacze ani mięśniaki. Takie teorie płyną z mizogińskich guru, którzy sobie skupują czytelników, którym nie wychodzi i zapodają, że i tak im nie wyjdzie, bo są tacy i owacy, pogrążając w trwaniu w nieszczęściu, a nie pomagając, nastawiając tylko przeciw kobietom „o jakie to są złe i jak dobrych facetów odrzucają”.

            • Kobiety są wspaniałe – uczuciowe i wrażliwe.
              Twoje wpisy udowadniają, że i mężczyźni potrafią tacy być. Należysz do zdecydowanej mniejszości, ale jednak.
              Dla mnie to budujące 😉

            • Cytat: „jakie to są złe i jak dobrych facetów odrzucają.”

              Pablo, wszystko ładnie i pięknie, pogadaliśmy sobie o ideałach, ale to Ciebie „nie dopuściła”, na jakikolwiek argument by się nie powołać. 😉 My dwaj dobrze wiemy o co chodzi, a Czytelnicy nie, i niech tak zostanie. 😉

              Chodzi mi tylko o to, że tracisz szansę na autentyczne bycie z kimś wartościowym. Czyli także na miłość i seks. I jeszcze dorabiasz do tego jakąś ideologię „platonicznej miłości do bogini”. 😉 Mniej teorii, więcej życia.

        • @Katharos, To TYLKO postrzeganie, naznaczone różnymi traumami. Życie jest bardzo mnogie i związki zaczęte „od dupy”, jak to określiłaś – równie dobrze mogą trwać aż po przysłowiowy grób.

          Ostatnie zdanie, cytuję:
          „faceci się nie zakochują. Jedyną osobą, którą facet darzy uczuciem, jest on sam.”

          -Jest szczególnie ciekawe, bo biorąc pod uwagę psychologię, doktrynę Hellingera i wiedzę ezoteryczną, to kobiety są tą „biorącą” płcią, a więc płcią bardziej nastawioną na siebie. To mężczyźni patrzą romantycznie na związki, a kobiety bardziej powierzchownie, TAKŻE na wygląd (szczególnie roczniki poniżej 30 lat, które wymagają miliarda dolców na koncie i góry mięśni).

          • Ja mam 27 i nigdy nie chcialam szmalu i miesni..
            I jakos nie mam takich koleżanek..moze po prostu brak pewnosci siebie i optymizmu to przyciaga zawsze przeciwna plec.

    • Zgadzam się Katharos.
      Seks to tylko potrzeba fizyczna jest, taka sama jak załatwia obok Nas wiele zwierzaków (za co nie mam do nich pretensji, bo tak skonstruowany jest świat dla przedłużenia gatunku).
      Ważna jest RELACJA.
      Relacja to wzajemne zaufanie, wsparcie, akceptacja, troska o siebie, uczucie zależnie od formy: czy to będzie lubienie czy coś więcej, trwanie przy sobie niezależnie od wszystkiego, zrozumienie.

      • Zgadza się. Pożądanie po jakimś czasie minie, uroda również może przeminąć i co wtedy?
        A przyjaźń, szacunek, czy nawet lubienie się pozostanie.
        Śmierć za życia? Nie rozumiem. Po co tkwić w takiej relacji i umierać. Jeżeli jedna osoba pragnie ciała tej drugiej, a ta tego nie potrzebuje, to należy się ROZSTAĆ. To jest bardzo proste 😉

  4. Bardzo dobrze napisane. Miło się przegląda dzięki estetycznej formie. Trafne memy. Ogólnie świetna robota! 🙂 Założyłem kiedyś konto na forum, bo Pan M.K. tak zachwalał, że znajdzie się tam wsparcie. Za to rzeczywistość okazała się, niestety, zgoła inna. Przez poglądy inne od „braci” spotkałem się z agresją i posądzono mnie o trolling. Nie wiem, czy to tym spowodowane, ale na moją skrzynkę mailową jakiś czas po tym dostawałem mnóstwo ofert reklamowych i od prostytutek po angielsku. Tu akurat może być przypadek. Zniechęciło mnie to do dalszego słuchania audycji i zadziałało jak sole trzeźwiące. Pozdrawiam

    • Hej. Tam jest ogromna presja na nienawiść do kobiet, wręcz na lęk przed nimi. Dobre, pozytywne relacje? Wg nich nie istnieją! Kobiety mają być wg nich zupełnie innym, wrogim gatunkiem, czychającym tylko na pieniądze, symetryczną twarz, geny czy spermę. Fakt, że kobiety mają trochę inną psychologię sprawia, że nie widzą w kobiecie człowieka.

  5. A ja mam pytanie! Czy to prawda, że odrzucił Pan pomoc M.K.? Rzekomo chciał on doradzać panu w sprawach biznesowych, pomóc rozkręcić stronę. Nawet dać osobny dział na forum frustratów, a Pan tego wspaniałego daru nie przyjął… Ciekawi mnie tylko czy tak było? Choć jak Pan rozwinie wypowiedź to jeszcze lepiej – przyczyny (jeśli tak)…

    • Tak, @chops, gdybym w 2012 czy 2013 roku (już serio nie pamiętam), przyjął propozycję kałcza ws. współpracy, to dziś byłbym MILIARDEREM.

      Przecież kałcz kręci w jakże dobrze dobranym garniturze „PORADNIKI MILIARDEÓW” 🙂

      Teraz jest rok 2018. To tak samo jak z rokiem 1988 gdy miałem 3 lata i paradowałem z gołą dupą po plaży – teraz jestem już inny i tego nie robię.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.