Banki i tajna władza

RZĄDZĄCY DOPROWADZILI ŚWIAT DO RUINY. POSPRZĄTAJMY TO!

Świat chwieje się w posadach, upadają systemy wartości, a dotychczasowe stosowane rozwiązania stają się niewydolne

W latach 90-tych wszyscy wzięliśmy tezy ekonomicznych neoliberałów za pewnik. Uwierzyliśmy Balcerowiczowi, Ayn Rand i Margaret Thatcher. Nie protestowaliśmy, gdy nasze zakłady przemysłowe były zamykane lub sprzedawane za grosze, a gospodarka celowo niszczona, by nie była w przyszłości konkurencją dla niemieckiej lokomotywy UE.

Nie protestowaliśmy, gdy wprowadzono zachodnie ceny, a zarobki pozostały wschodnie, czyli cztery razy mniejsze niż na zachodzie. Wierzyliśmy w jakieś magiczne „prawa ekonomii”. Ufaliśmy „niewidzialnej ręce wolnego rynku” nie wiedząc, że ta ręka jest ściśle sterowana i kontrolowana. Zgodziliśmy się być pariasami pracującymi ponad siły za grosze, bez mieszkań, bez wakacji, bez perspektyw, bez przyszłości.

Polecam też artykuły: dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i trwa wieczne „nie da się”?!
Czemu zarabiamy 4x mniej niż na Zachodzie przy takich samych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Niszczą nas niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!
Dlaczego trwa wyzysk i bieda? Spojrzenie gnostyckie na prastary temat
Liberalne elity realizowały program ekonomicznego ludobójstwa w Polsce!

Obecnie rynek pracy w Polsce oferuje młodej osobie dwa modele życia. Pierwszy to tak zwany „prekariat” czyli klasa pracująca, a raczej: „pracujący biedni”. Są to ludzie zbyt biedni, by pozwolić sobie na cokolwiek innego poza opłaceniem rachunków i żywnością. Jedyną rozrywką jest dla nich tani alkohol wieczorem przed telewizorem. Są to pracownicy magazynów, robotnicy, i tak dalej. Pracują swoje stabilne 8 godzin i po fajrancie idą domu. Mają potem czas dla siebie.

Drugi model to model życia klasy średniej, która ma tak zwany „status”. „-Zarabiam 3500 zł, mam kredyt hipoteczny i samochodowy, głosuję na Petru i jestem kimś, Ty Polaku biedaku cebulaku„. Ten cytat to ich myślenie. Jednak ten status mają na kredyt, którego często nie spłacą do końca życia. Poza tym aby tyle zarabiać, muszą pracować po 12 i więcej godzin dziennie. Często na dwa etaty. Stereotypowy wręcz przykład to ojciec, który wychodzi z domu o 6 rano i wraca do niego wieczorem, o 20. Co taki człowiek ma z życia?

Neoliberałowie pustoszą kraj za krajem, więc ludzie głosują na populistów?

Wg danych GUS za 2016 rok, tylko 5% Polaków ma zarobki w wysokości 5000 zł netto lub większe. A przecież te 5000 zł na miesiąc przy tych kosztach życia, to minimum krytyczne jeśli chodzi o jakiekolwiek godne życie. Tak naprawę z życia korzysta mniej niż jeden procent Polaków. Cała reszta jest w mniejszym lub większym stopniu zarówno niewolnikami jak i biedakami. 1500 zł zarabiane przez sprzątaczkę czy 4000 zł zarabiane przez pracownika call-center który myśli, że wszystkie rozumy pozjadał, to jedna i ta sama bieda.

(Neo)liberałowie niszczą kraj za krajem. Pustoszą oni także środowisko naturalne, bo zasadą kapitalizmu jest akumulacja kapitału na samym górze społecznej piramidy. Akumulacja ta odbywa się kosztem 99% ludzkości świata i kosztem natury (zasoby, skażenie itp). Od wprowadzenia dogmatu neoliberalnego większość społeczeństw świata biednieje z dekady na dekadę. Klasa średnia zanika, powiększa się klasa biedoty. Na całym Zachodzie jest eksplozja umów śmieciowych i „biednych pracujących”. Kryzys gospodarczy dotyczy jednak tylko nas, bo korporacje, banki, fundusze inwestycyjne i miliarderzy bogacą się jak nigdy dotąd.

I to właśnie oni nie płacą podatków, przerzucając wszystkie koszty utrzymania państw na nas. Ostatecznym celem lewicowych liberałów jest stworzenie społeczeństwa biednych, odmóżdżonych niewolników, bez tożsamości i bez jaj, gdzie mniej niż 1% będzie miała wszystko, a cała reszta – nic. Warto też dodać, że na tegorocznym spotkaniu polityków i przemysłowców z całego świata o nazwie „Grupa Bilderberg”, jednym dyskutowanych tematów były nierówności społeczne i rosnące z tego powodu niezadowolenie.

Najnowsze demaskatorskie artykuły o ekonomii są dostępne poniżej:
Banki i korporacje niszczą nas wszystkich! Czemu jest to ukrywane?
W Niemczech taniej niż w Polsce! Dlaczego oni nam to robią?!

Przestajemy wierzyć w ekonomiczne pseudo-bajki

Teraz to wszystko się załamuje. Przestajemy wierzyć w pseudo-ekonomiczne bajki. Politycy hołdujący niemieckiej racji stanu i wyznający doktryny godne wczesnych lat 90-tych, notują rekordowe spadki poparcia. Lewicowi liberałowie tracą władzę na całym świecie. Polska, Węgry, USA, Czechy, Słowacja, Austria, Włochy, Słowenia, Meksyk. Ludzie zaczynają także inaczej podchodzić do życia i do pracy samej w sobie.

Nowością jest to, że dziś ludzie rozumieją już, że żadnego sukcesu, żadnego „american dream” nie będzie. Ważne są dla nich wartości inne niż praca od świtu do późnej nocy. Pogodzili się z tym, że nie będzie mieszkań, samochodów, sukcesów jak z filmów. Wiedzą, że to nie praca, ale koneksje i brak skrupułów prowadzą do tegoż sukcesu. Chcą więc mieć czas dla siebie. Nie szanują pracy, w której zarabiają grosze. Wychodzą z zegarkiem ręku, o tej godzinie 16:00, w przeciwieństwie do dawnych „japiszonów” czy też „yuppies”, którzy zostawali chętnie po godzinach.

Ludzie rozumiejący po nowemu mają to w dupie. Wiedzą że prywaciarz gówno im płaci, więc nie wnoszą cennej dla pracodawcy tak zwanej „wartości dodanej”. Pracują na trybie minimum – odbębniają swoje i idą do domu. Wiedzą, że hasło liberałów o tym, że sukces zależy od pracowitości, elastyczności i umiejętności, jest fikcją. Częste są kradzieże w takich zakładach, czy umyślna dewastacja mienia, np w łazienkach. Dawne opowieści rodziców typu: „musisz mieć studia to będziesz kimś” są dla nich ponurym żartem z przeszłości. Nie wierzą w żadne bajki typu „jest kryzys i trzeba ciąć koszta”, nie dają się nabierać na to, że niskie pensje są związane z rzekomą niską wydajnością pracy.

Półetatowcy z talentem i brak szacunku do pracy

Kolejny nowy trend to tzw „półetatowcy”, czyli idea pracy tylko dla ubezpieczenia zdrowotnego. Jest ona popularna szczególnie wśród młodych mężczyzn nie posiadających rodziny, ale posiadających jakąś umiejętność czy jakiś talent. Człowiek taki idzie do byle jakiej roboty na pół etatu, byle tylko mieć ubezpieczenie. Absolutnie takiej pracy nie szanuje, robi tam swoje absolutne minimum. Gdy tylko pojawia się mobbing, jakieś plotki czy inne tego typu krzywe akcje, to natychmiast się z takiej pracy ewakuuje. Praca ta ma dla niego wartość śmieciową.

Po skończonej pracy idzie realizować się w swojej ulubionej dziedzinie, gdzie że ma zarobek. Jeśli jest informatykiem to idzie do klienta, instaluje Windowsa czy naprawia mu komputer, i już ma dodatkowy pieniądz w kieszeni. Jeśli ma talent pisarski to w domowym zaciszu skrobie sobie jeden artykuł, dwa czy trzy, i ma zarobek. I tak dalej. Ważny dla niego jest czas, bo czas jest dużo bardziej wartościowy niż pieniądz. Po co Ci pieniądz, skoro całe dnie spędzasz w pracy i nie masz go kiedy wydać? No i dla naszego „półetatowca” ważne jest też to, by nie spędzać kilkunastu godzin z jakimiś pojebami. Czyli z szefem psycholem, z biurwami plotkarami i intrygantkami, z koleżkami debilami i prostakami. Po odbębnieniu swojego w ciągu tych czterech godzin, praca w swoim domu, np przy grafice w towarzystwie muzyki, psa lub kota i kubka kawy jest wręcz przyjemnością.

Pracodawcy podnoszą lament. Nie dość, że nie ma pracowników, że wciąż wiele etatów jest nie obsadzonych, to jeszcze Ci, którzy przychodzą, są nastawieni roszczeniowo. I jeszcze nie szanują pracy, mają czelność pytać o umowę, urlop, podwyżkę i nie dają się mobbingować. Cóż, dotychczas to biznes „jechał na gapę”, czyli np unikał płacenia podatków lub płacił swoim pracownikom grosze. A teraz gdy miarka się przebrała, zaczęli lamentować. Drodzy pracodawcy! Praca będzie szanowana wtedy, gdy zapłata za nią będzie godna. W przeciwnym wypadku pracownicy będą Wam się opierdalać, pracować w trybie minimum, okradać Wasze magazyny, rozpierdalać Wam na złość kible i stołówki, podpierdalać do skarbówki i tak dalej.

Nie pytaj „czy” ogromna rewolucja wybuchnie, ale „kiedy” ona wybuchnie

Obie te grupy są niczym beczka prochu, na którą w każdej chwili może paść iskra. Zrozummy w końcu, kto jest naszym prawdziwym wrogiem, gdy wybuchnie godzina „R”. R jak rewolucja. Tym wrogiem jest wielki biznes, banki, korporacje, fundusze inwestycyjne, miliarderzy. To oni sponsorują lewicowo-liberalne partie polityczne, które tak ustawiają politykę, by oni się bogacili naszym kosztem. Nie można już pytać, kiedy iskra padnie na beczkę prochu. Trzeba raczej pytać: „kiedy”. Stanie się to zapewne szybciej, niż myślimy. Więc gdy wybuchnie godzina „R”, to nie idź do bliźniego tak samo biednego jak Ty, ale mającego inne poglądy. Idź do rzeczywistych sprawców.

Najniebezpieczniejsi ludzie świata to nie są jakieś super-herosy z nie wiadomo jakimi, niemal ponadludzkimi mocami. Najbardziej niebezpieczni są zwykli ludzie, którzy wiedzą, że nic już w życiu nie osiągną, że nic ich dobrego już spotka, i którzy jednocześnie nie mają nic do stracenia. Dla nich obojętne będzie to, czy będą dalej żyć, czy rozerwą się detonując bombę przy Ferrari wożącym lokalną szychę. Nie będzie miało dla nich znaczenia, czy zostać w domu, z ich jedyną życiową przyjemnością – piwem marki tesco, czy odpowiedzieć na wezwanie nowo powstałej „Milicji Ludowej” i wziąć udział w krwawej rewolcie, krzyżując i kamieniując znienawidzonych bogaczy.

Tych beczek prochu to jest aż po horyzont, a iskrzy się coraz bardziej. Z tego powodu obawiam się o przyszłość i o sposób, w jaki ludzkość obali lewicowych liberałów i przejdzie do Nowego Porządku. Możliwości i tym samym możliwych przyszłych linii czasowych jest nieskończenie wiele, podobno. Możemy to zrobić pokojowo, reformując system, pozbawiając ich tego, co nam ukradli w świetle prawa, i stawiając ich przed trybunałem międzynarodowym. Jednak istnieje też linia czasowa, w której „ci znienawidzeni”, a wraz z nimi także miliony niewinnych, są krzyżowani i w inny sposób zabijani, a świat płonie. Płonie dosłownie, nie tylko w przenośni. Przecież to jest możliwe.

O upadku kapitalizmu i liberalnej demokracji pisałem poniżej:
-„Trwają ogromne zmiany na Ziemi, nadchodzi zmierzch liberalnej demokracji
-„Upadkowi liberalnej demokracji towarzyszy ogromny szok przyszłości”
Upadek kapitalizmu: w tym systemie jesteśmy tylko „zasobem ludzkim” który trzeba kontrolować!
Co będzie jeśli upadnie światowa ekonomia?!

Upadek systemów wartości

Ludzkość od pokoleń przerabia lekcję o nazwie „rewolucja”. To ma miejsce także teraz, bo bogaci znowu nie mogą się nażreć do syta. Ocena jest w najlepszym wypadku mierna. W większości przypadków jest to ocena niedostateczna, bo po takiej rewolucji system popada w ruinę, a władzę przejmują jeszcze większe kanalie. Już w stadach szympansów i innych ssaków naczelnych występował mechanizm „rewolucji”. Gdy najsilniejszy i najagresywniejszy samiec alfa zbytnio obnosił się swoimi zasobami i partnerkami, to słabsze samce jednoczyły się, zabijały go i przywłaszczały jego zasoby dla siebie. Można tutaj tylko zaśmiać się ironicznie – kiedy w końcu ludzkość zrozumie i tę lekcję odrobi?

Trwa dramatyczny upadek dotychczasowych systemów wartości i map rzeczywistości. Doświadczamy szoku przyszłości na ogromną skałę. Wszystkie spoiwa, które dawały ludziom i narodom ład i porządek, rozsypują się na naszych oczach. Ludzie mądrzeją, mają coraz większy dostęp do informacji. Widzą więc nieaktualność tego, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu jako tako się sprawdzało. Te przełomowe czasy obfitują w multum zagrożeń. Obok tych od dawna znanych, mamy zagrożenia zupełnie nowe, i to takie, których nie powstydziłby się nawet Stanisław Lem. Jeszcze kilka lat temu te zagrożenia były zupełną abstrakcją, a dziś zaczynają spędzać rządzącym i świadomym ludziom sen z powiek. Trzeba jednak pamiętać, że każde z tych zagrożeń to unikalna szansa na reformę systemu. Bo wszystko ma dwie strony.

W czerwcu pisałem blogerowi Gazety Wyborczej, niejakiemu Galopującemu Majorowi, że następuje globalne odwrócenie polaryzacji i kres (neo)liberalizmu. Wyśmiał mnie. Dlaczego? Bo to był czerwiec 2016 roku. Wtedy były tylko Polska, Węgry i USA. Teraz minęły dwa lata i mamy 2018. W Szwecji wg sondaży skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci mają największe poparcie wśród wszystkich partii. W Niemczech – wiadomo, AFD na trzecim miejscu. Oni tracą kraj za krajem. Po Włoszech, Austrii i Słowenii, teraz Meksyk. Wszystkim sceptykom powiem to, co napisałem w czerwcu 2016 roku Galopującemu Majorowi: „OBSERWUJ”.

Nowe zagrożenia i gra o nasze przeżycie

Jak już wspominałem, tych nowych zagrożeń jest bardzo dużo i ciągle pojawiają się kolejne. Sporym problemem dla państw Europy jest to, że ludzie w tak skrajnych warunkach ekonomicznych nie chcą brać ślubów, zakładać rodzin i mieć dzieci. Kiedyś wystarczyło klepisko, worek ziemniaków i młode małżeństwo, by dostarczyć państwu 10 nowych obywateli. Teraz mentalność się zmieniła. Ludzie chcą czegoś więcej od życia, niż jedzenie ziemniaków i mieszkanie „na kupie” z rodzicami i z czworgiem dzieci. Więc skoro nie ma warunków nie tylko do wychowywania dzieci, ale do jakiegokolwiek życia na poziomie, to dzieci nie będzie.

To jest myślenie młodych ludzi. Tylko na to popatrz: młody chłopak, mający te 25, 30, 35 lat, widzi co się wokół niego dzieje. Widzi ojców rodzin, muszących całe dnie zapierdalać by było na rachunki. Widzi jak Ci ojcowie rodzin nie mają czasu ani dla siebie, ani dla żon i dzieci. Widzą, jak Ci ojcowie marnieją w oczach, jak jeden za drugim nie wytrzymują morderczego tempa pracy, i ustawiają się w kolejce do psychiatry po antydepresanty. Takie życie jest dla nich katorgą i nie chcą w tym uczestniczyć. Czy mają rację? W sensie jednostkowym trochę mają. Ale dla bytu państwa musi istnieć tak zwana zastępowalność pokoleń, czyli odpowiednia podaż dzieci.

W proroczym filmie „Ludzkie Dzieci” z 2006 roku ludzie nagle utracili zdolność do rozmnażania się. Kobiety nie mogły rodzić dzieci. Zaczęło się islamskie powstanie w Europie. To po części się sprawdza. Przyszłość zawsze ostrzega przeszłość. Zawsze gdzieś powinno być słychać śmiech dzieci.

Musimy te problemy rozwiązać jeszcze przed erą robotyzacji i automatyzacji produkcji. Psychopaci na stanowiskach, służący śmierci, muszą stracić swoje pieniądze i stanowiska. W przeciwnym razie pomyśl – praca robotników nie będzie im potrzebna, bo będą roboty. 80% miejsc pracy zniknie, a Ci ludzie nie będą potrzebni elitom nawet do mało płatnych prac. Co się z nimi stanie? No właśnie. Aż strach myśleć. Tu chodzi o nasze przeżycie. Albo my, albo oni. Dlatego jeszcze dekadę będzie trwało przeciąganie liny, które obserwujemy teraz. Globalne, lewicowo-liberalne know-how jest wciąż bardzo silne i wciąż chce odzyskać utracone pozycje, np w Polsce, USA, na Węgrzech czy we Włoszech.

Ja jestem za rozwiązaniem pokojowym – całkowita i bezwarunkowa kapitulacja, zdanie majątków na rzecz ludzkości, reforma systemu i zaprzestanie rabunkowej gospodarki, a potem postawienie lewicowych liberałów i ich sponsorów przed międzynarodowym trybunałem karnym i osądzenie.

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

9 odpowiedzi »

  1. lewactwo same sie wykonczy jak pe*alska tecza gronkiewicz w wawie codziennie bronily jej oddzialy policji i codziennie plonela az splonela

  2. Postęp społeczny powoli opanuje cały ten świat.
    Postęp społeczny rozbudza pragnienia ludzi.

    Pierwsze są pragnienia materialne.
    Po nich przyjdą pragnienia duchowe.

    Najpierw postępują społeczne przemiany materialne.
    Następnie pojawiają się przemiany duchowe.

    Świat się zmieni.
    Zmieni się o wiele szybciej niż sądzą osobnicy nim kierujący.

    Kim są nie wiem.
    I wcale mnie to nie interesuje.

    Mam w nosie całą politykę.

    Politykę tego kraju.
    Politykę tej Unii.
    Politykę tego świata.

    Imperium europejskie.
    Imperium Środkowego Wschodu.
    Imperium azjatyckie.
    Imperia obu Ameryk.

    Wszystkie one przeminęły.
    Wszystkie one zniknęły.
    Wszystkie je zmielił czas.

    Kronos stworzył Uranosa.
    Kronos spłodził dawnych bogów i ludzi.
    Jeden ze starożytnych bogów — Zeus opanował Uranosa i Kronosa.

    Tyle mity greckie.
    Tyle mówią o czasie i przestrzeni.
    O naszej czasoprzestrzeni.
    O naszym kontinuum 4D w którym żyć nam przychodzi.

    A teraz mamy niby za rządzących sami posprzątać ten cały pozostawiony przez nich burdel.

    A teraz mamy porządkować wszystkie nasze życiowe sprawy.

    Nikt mnie nigdy nie pytał gdy robili cały ten bałagan.
    Dlatego teraz odpowiadam–to nie moja sprawa.
    Co posieli niech zbierają.
    Co nabroili niech cierpią.

    Tak czy inaczej zapłacą za to całe zło jakie uczynili.
    Zapłacą w przyszłych żywotach.
    Zapłacą niezawodnie.

    Niekoniecznie na Ziemi.
    Niekoniecznie w przyszłości.
    Wszak ten nasz Wszechświat ma co najmniej cztery wymiary.
    Mogą odrobić to wszystko z nawiązką zarówno w przeszłości, jak też i przyszłości. Możliwe, że w innych wersjach rzeczywistości.

    I to by było na tyle.

    • Zacytuję, Sanctusa… (Kocham Cię, Sancti, jak by co), Nie sil się dziecko drogie, bo ego ci skomleje jak małego jorkowi, ktory zobaczył stół z karmą duchową, do której nigdy nie doskoczysz…

  3. Jarek, naprawdę wierzysz w pokojowe rozwiązanie obecnej sytuacji?
    Wierzysz w to, że psychopaci dobrowolnie zdadzą swoje majątki?
    Ja uważam, że nawet z pistoletem przy skroni będą bronić swoich pieniędzy i wpływów, nawet za cenę własnego życia.
    A dlaczego tak? Ponieważ uważają się za władców świata, władców wszystkiego, co żyje, i to władców nieśmiertelnych.
    Skoro David Rockefeller przeżył 101 lat dzięki licznym przeszczepom, mają podstawy, by tak sądzić. Podstawy i zasoby.

  4. My tu gadu-gadu, a elity mają powód do dumy – otóż udało im się im ośmieszyć i skompromitować antysystemowców, którzy wykazali się niekompetencją na tyle wielką, że uwierzyli w płaską ziemię. Ci, którzy bronią systemu mają teraz łatwy łup do zgarnięcia. Jest nim kapitał polityczny jakim jest kompromitacja „teorii spiskowych”, antysystemowców…

    To już się dzieje. Scifun (pan Dariusz Hoffmann) nagrał serię filmików pt. „Płaska Ziemia – Poważna Analiza”, w którym to do wora z płaską ziemią wrzucił do jednego worka słuszne demaskacje. Ludzie nie przepadający za PiS-em i w ogóle wszystkimi zmianami dziejowymi jakie teraz zachodzą pieją zachwytu, bo przecież skoro płaska ziemia to absurd to spiski nie istnieją!

    Spisków żadnych zatem nie ma – pomyśli postronny obserwator… więc drogą (nie)logicznej dedukcji dojdzie do wniosku, że nie było również afer PO. Co za tym idzie, myślenie takiej osoby stanie się płaskie i jednowymiarowe. Z racji tego, że lewicowo-liberalni demo(n)kraci nadal mają dosyć duże wpływy – światopogląd takiej osoby ulegnie zabarwieniu lewicowo-liberalnemu.

    W taki wielkim skrócie chcę powiedzieć, że pokolenie 68′ nie ugnie się i nie odda władzy tak szybko jak się wydaje. Nauka będzie chyba ostatnim jego bastionem. Nauka to siła. Siła, która kruszy koncepcje, które na pierwszy rzut oka WYDAJĄ SIĘ słuszne. To prosty mechanizm. Ośmieszy się głupie i całkowicie absurdalne spekulacje (czyli teorie spiskowe – przy czym chcę zaznaczyć, że bardzo nie lubię tego słowa 🙂 , a przy okazji obrzuci błotem słuszne demaskacje.

    A społeczeństwo znowu kiedyś uwierzy lewicowcom i wszystko zacznie się od nowa… będziemy słyszeć o błędach jakie popełniła prawica, pojawią się także nowe idee. My się teraz podniecamy tym, że pokolenie 68′ powoli odchodzi w cień, a jednocześnie zapominamy że im podobni kiedyś powrócą.

  5. Jarek pisze …. fajnie. chyba juz to pisalem (ale to moglo byc na Samczym). pracodawca to ten zaTrudniony, ktory swym Trudem cos genruje. np. pielegniarka pediatryczna, sprzataczka kibli po koprochamach, prostytutka robiaca sensualnego blołdzoba, btoniarz betonujacy słitasny domek dla mamy, taty, dzieci i reksia. pracobiorca to „zlodziej” tej pracy choc jest przedstawiany jako strenik biznesu co w przypadku firm rodzinnych jest prawda no ale lichwa to juz inna sprawa. aby bylo jasne. nie chodzi tu o jakies socjalizmy itp. problem jest w rdzeniu systemu. ja np. jestem oficjalnie bezrobotny choc zapierdalam po kilkanscie godzin na dobe i sie realizuje w tym co robie. musimy precyzowac pojecia. robotny, bezrobotny, etatowy, bezetatowiec. senator, senatoretka, senatorowna, senatorka. ciesze sie, ze jako prawie 50 latek dozylem momentu w korym to co glosilem w roku 90 doczekalo sie publikacji w internecie. nawet nie znalm wtedy tego slowa .-) warto byc wirusem i wirusowac ludziom dusze. zawsze gdzies jakas infekcja nastapi. warto byc innym. byc wariatem, wariantem, waria. pozdro z Pogorza Izerskiego.

  6. Oglądałam kiedyś taki film „Miasta-bunkry”. Rzecz dotyczyła ekskluzywnych odizolowanych osiedli dla najbogatszych m.in. w Rio de Janeiro. Zapamiętałam, co mówił właściciel penthouse’a w osiedlu graniczącym przez siatkę z favelami… Tylko trzeba mieć również tę świadomość, że favele są zarządzane przez tych, którzy mają ścisłe powiązania z właścicielami penthouse’ów… I nie, nie ma możliwości oddania systemu bez walki, to mrzonki.

  7. „Ja jestem za rozwiązaniem pokojowym – całkowita i bezwarunkowa kapitulacja, zdanie majątków na rzecz ludzkości, reforma systemu i zaprzestanie rabunkowej gospodarki, a potem postawienie lewicowych liberałów i ich sponsorów przed międzynarodowym trybunałem karnym i osądzenie.”
    Tez bym tak chciała. Ale na dzień dzisiejszy wydaje mi się to mało prawdopodobne. W najlepszym przypadku poluzują trochę pętle na naszych szyjach, rzucą „motłochowi” jakieś ochłapy, które prędzej czy później i tak do nich wrócą w zwielokrotnionej ilości. Myślę, że ludzie nie mają jeszcze wystarczającej świadomości i nie są na tyle solidarni, by obeszło się to bez rozlewu krwi. A później znowu będzie podobnie, tylko zmieni się teatr, aktorzy i marionetki. Nie zmienią się tylko widzowie. Jeśli przeżyją, na co mam wielką nadzieję.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.