Banki i tajna władza

RZĄDZĄCY DOPROWADZILI ŚWIAT DO RUINY. POSPRZĄTAJMY TO!

Świat chwieje się w posadach, upadają systemy wartości, a dotychczasowe stosowane rozwiązania stają się niewydolne

W latach 90-tych wszyscy wzięliśmy tezy ekonomicznych neoliberałów za pewnik. Uwierzyliśmy Balcerowiczowi, Ayn Rand i Margaret Thatcher. Nie protestowaliśmy, gdy nasze zakłady przemysłowe były zamykane lub sprzedawane za grosze, a gospodarka celowo niszczona, by nie była w przyszłości konkurencją dla niemieckiej lokomotywy UE.

Nie protestowaliśmy, gdy wprowadzono zachodnie ceny, a zarobki pozostały wschodnie, czyli cztery razy mniejsze niż na zachodzie. Wierzyliśmy w jakieś magiczne „prawa ekonomii”. Ufaliśmy „niewidzialnej ręce wolnego rynku” nie wiedząc, że ta ręka jest ściśle sterowana i kontrolowana. Zgodziliśmy się być pariasami pracującymi ponad siły za grosze, bez mieszkań, bez wakacji, bez perspektyw, bez przyszłości.

Polecam też artykuły: dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i trwa wieczne „nie da się”?!
Czemu zarabiamy 4x mniej niż na Zachodzie przy takich samych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!
Niszczą nas niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!
Liberalne elity realizowały program ekonomicznego ludobójstwa w Polsce!

Obecnie rynek pracy w Polsce oferuje młodej osobie dwa modele życia. Pierwszy to tak zwany „prekariat” czyli klasa pracująca, a raczej: „pracujący biedni”. Są to ludzie zbyt biedni, by pozwolić sobie na cokolwiek innego poza opłaceniem rachunków i żywnością. Jedyną rozrywką jest dla nich tani alkohol wieczorem przed telewizorem. Są to pracownicy magazynów, robotnicy, i tak dalej. Pracują swoje stabilne 8 godzin i po fajrancie idą domu. Mają potem czas dla siebie.

Drugi model to model życia klasy średniej, która ma tak zwany „status”. „-Zarabiam 3500 zł, mam kredyt hipoteczny i samochodowy, głosuję na Petru i jestem kimś, Ty Polaku biedaku cebulaku„. Ten cytat to ich myślenie. Jednak ten status mają na kredyt, którego często nie spłacą do końca życia. Poza tym aby tyle zarabiać, muszą pracować po 12 i więcej godzin dziennie. Często na dwa etaty. Stereotypowy wręcz przykład to ojciec, który wychodzi z domu o 6 rano i wraca do niego wieczorem, o 20. Co taki człowiek ma z życia?

Neoliberałowie pustoszą kraj za krajem, więc ludzie głosują na populistów?

Wg danych GUS za 2016 rok, tylko 5% Polaków ma zarobki w wysokości 5000 zł netto lub większe. A przecież te 5000 zł na miesiąc przy tych kosztach życia, to minimum krytyczne jeśli chodzi o jakiekolwiek godne życie. Tak naprawę z życia korzysta mniej niż jeden procent Polaków. Cała reszta jest w mniejszym lub większym stopniu zarówno niewolnikami jak i biedakami. 1500 zł zarabiane przez sprzątaczkę czy 4000 zł zarabiane przez pracownika call-center który myśli, że wszystkie rozumy pozjadał, to jedna i ta sama bieda.

(Neo)liberałowie niszczą kraj za krajem. Pustoszą oni także środowisko naturalne, bo zasadą kapitalizmu jest akumulacja kapitału na samym górze społecznej piramidy. Akumulacja ta odbywa się kosztem 99% ludzkości świata i kosztem natury (zasoby, skażenie itp). Od wprowadzenia dogmatu neoliberalnego większość społeczeństw świata biednieje z dekady na dekadę. Klasa średnia zanika, powiększa się klasa biedoty. Na całym Zachodzie jest eksplozja umów śmieciowych i „biednych pracujących”. Kryzys gospodarczy dotyczy jednak tylko nas, bo korporacje, banki, fundusze inwestycyjne i miliarderzy bogacą się jak nigdy dotąd.

I to właśnie oni nie płacą podatków, przerzucając wszystkie koszty utrzymania państw na nas. Ostatecznym celem lewicowych liberałów jest stworzenie społeczeństwa biednych, odmóżdżonych niewolników, bez tożsamości i bez jaj, gdzie mniej niż 1% będzie miała wszystko, a cała reszta – nic. Warto też dodać, że na tegorocznym spotkaniu polityków i przemysłowców z całego świata o nazwie „Grupa Bilderberg”, jednym dyskutowanych tematów były nierówności społeczne i rosnące z tego powodu niezadowolenie.

Najnowsze demaskatorskie artykuły o ekonomii są dostępne poniżej:
Banki i korporacje niszczą nas wszystkich! Czemu jest to ukrywane?
W Niemczech taniej niż w Polsce! Dlaczego oni nam to robią?!

Przestajemy wierzyć w ekonomiczne pseudo-bajki

Teraz to wszystko się załamuje. Przestajemy wierzyć w pseudo-ekonomiczne bajki. Politycy hołdujący niemieckiej racji stanu i wyznający doktryny godne wczesnych lat 90-tych, notują rekordowe spadki poparcia. Lewicowi liberałowie tracą władzę na całym świecie. Polska, Węgry, USA, Czechy, Słowacja, Austria, Włochy, Słowenia, Meksyk. Ludzie zaczynają także inaczej podchodzić do życia i do pracy samej w sobie.

Nowością jest to, że dziś ludzie rozumieją już, że żadnego sukcesu, żadnego „american dream” nie będzie. Ważne są dla nich wartości inne niż praca od świtu do późnej nocy. Pogodzili się z tym, że nie będzie mieszkań, samochodów, sukcesów jak z filmów. Wiedzą, że to nie praca, ale koneksje i brak skrupułów prowadzą do tegoż sukcesu. Chcą więc mieć czas dla siebie. Nie szanują pracy, w której zarabiają grosze. Wychodzą z zegarkiem ręku, o tej godzinie 16:00, w przeciwieństwie do dawnych „japiszonów” czy też „yuppies”, którzy zostawali chętnie po godzinach.

Ludzie rozumiejący po nowemu mają to w dupie. Wiedzą że prywaciarz gówno im płaci, więc nie wnoszą cennej dla pracodawcy tak zwanej „wartości dodanej”. Pracują na trybie minimum – odbębniają swoje i idą do domu. Wiedzą, że hasło liberałów o tym, że sukces zależy od pracowitości, elastyczności i umiejętności, jest fikcją. Częste są kradzieże w takich zakładach, czy umyślna dewastacja mienia, np w łazienkach. Dawne opowieści rodziców typu: „musisz mieć studia to będziesz kimś” są dla nich ponurym żartem z przeszłości. Nie wierzą w żadne bajki typu „jest kryzys i trzeba ciąć koszta”, nie dają się nabierać na to, że niskie pensje są związane z rzekomą niską wydajnością pracy.

Półetatowcy z talentem i brak szacunku do pracy

Kolejny nowy trend to tzw „półetatowcy”, czyli idea pracy tylko dla ubezpieczenia zdrowotnego. Jest ona popularna szczególnie wśród młodych mężczyzn nie posiadających rodziny, ale posiadających jakąś umiejętność czy jakiś talent. Człowiek taki idzie do byle jakiej roboty na pół etatu, byle tylko mieć ubezpieczenie. Absolutnie takiej pracy nie szanuje, robi tam swoje absolutne minimum. Gdy tylko pojawia się mobbing, jakieś plotki czy inne tego typu krzywe akcje, to natychmiast się z takiej pracy ewakuuje. Praca ta ma dla niego wartość śmieciową.

Po skończonej pracy idzie realizować się w swojej ulubionej dziedzinie, gdzie że ma zarobek. Jeśli jest informatykiem to idzie do klienta, instaluje Windowsa czy naprawia mu komputer, i już ma dodatkowy pieniądz w kieszeni. Jeśli ma talent pisarski to w domowym zaciszu skrobie sobie jeden artykuł, dwa czy trzy, i ma zarobek. I tak dalej. Ważny dla niego jest czas, bo czas jest dużo bardziej wartościowy niż pieniądz. Po co Ci pieniądz, skoro całe dnie spędzasz w pracy i nie masz go kiedy wydać? No i dla naszego „półetatowca” ważne jest też to, by nie spędzać kilkunastu godzin z jakimiś pojebami. Czyli z szefem psycholem, z biurwami plotkarami i intrygantkami, z koleżkami debilami i prostakami. Po odbębnieniu swojego w ciągu tych czterech godzin, praca w swoim domu, np przy grafice w towarzystwie muzyki, psa lub kota i kubka kawy jest wręcz przyjemnością.

Pracodawcy podnoszą lament. Nie dość, że nie ma pracowników, że wciąż wiele etatów jest nie obsadzonych, to jeszcze Ci, którzy przychodzą, są nastawieni roszczeniowo. I jeszcze nie szanują pracy, mają czelność pytać o umowę, urlop, podwyżkę i nie dają się mobbingować. Cóż, dotychczas to biznes „jechał na gapę”, czyli np unikał płacenia podatków lub płacił swoim pracownikom grosze. A teraz gdy miarka się przebrała, zaczęli lamentować. Drodzy pracodawcy! Praca będzie szanowana wtedy, gdy zapłata za nią będzie godna. W przeciwnym wypadku pracownicy będą Wam się opierdalać, pracować w trybie minimum, okradać Wasze magazyny, rozpierdalać Wam na złość kible i stołówki, podpierdalać do skarbówki i tak dalej.

Nie pytaj „czy” ogromna rewolucja wybuchnie, ale „kiedy” ona wybuchnie

Obie te grupy są niczym beczka prochu, na którą w każdej chwili może paść iskra. Zrozummy w końcu, kto jest naszym prawdziwym wrogiem, gdy wybuchnie godzina „R”. R jak rewolucja. Tym wrogiem jest wielki biznes, banki, korporacje, fundusze inwestycyjne, miliarderzy. To oni sponsorują lewicowo-liberalne partie polityczne, które tak ustawiają politykę, by oni się bogacili naszym kosztem. Nie można już pytać, kiedy iskra padnie na beczkę prochu. Trzeba raczej pytać: „kiedy”. Stanie się to zapewne szybciej, niż myślimy. Więc gdy wybuchnie godzina „R”, to nie idź do bliźniego tak samo biednego jak Ty, ale mającego inne poglądy. Idź do rzeczywistych sprawców.

Najniebezpieczniejsi ludzie świata to nie są jakieś super-herosy z nie wiadomo jakimi, niemal ponadludzkimi mocami. Najbardziej niebezpieczni są zwykli ludzie, którzy wiedzą, że nic już w życiu nie osiągną, że nic ich dobrego już spotka, i którzy jednocześnie nie mają nic do stracenia. Dla nich obojętne będzie to, czy będą dalej żyć, czy rozerwą się detonując bombę przy Ferrari wożącym lokalną szychę. Nie będzie miało dla nich znaczenia, czy zostać w domu, z ich jedyną życiową przyjemnością – piwem marki tesco, czy odpowiedzieć na wezwanie nowo powstałej „Milicji Ludowej” i wziąć udział w krwawej rewolcie, krzyżując i kamieniując znienawidzonych bogaczy.

Tych beczek prochu to jest aż po horyzont, a iskrzy się coraz bardziej. Z tego powodu obawiam się o przyszłość i o sposób, w jaki ludzkość obali lewicowych liberałów. Możemy to zrobić pokojowo, reformując system, pozbawiając ich tego, co nam ukradli w świetle prawa, i stawiając ich przed trybunałem międzynarodowym.

O upadku kapitalizmu i liberalnej demokracji pisałem poniżej:
-„Trwają ogromne zmiany na Ziemi, nadchodzi zmierzch liberalnej demokracji
-„Upadkowi liberalnej demokracji towarzyszy ogromny szok przyszłości”
Upadek kapitalizmu: w tym systemie jesteśmy tylko „zasobem ludzkim” który trzeba kontrolować!
Co będzie jeśli upadnie światowa ekonomia?!

Upadek systemów wartości

Ludzkość od pokoleń przerabia lekcję o nazwie „rewolucja”. To ma miejsce także teraz, bo bogaci znowu nie mogą się nażreć do syta. Ocena jest w najlepszym wypadku mierna. W większości przypadków jest to ocena niedostateczna, bo po takiej rewolucji system popada w ruinę, a władzę przejmują jeszcze większe kanalie. Już w stadach szympansów i innych ssaków naczelnych występował mechanizm „rewolucji”. Gdy najsilniejszy i najagresywniejszy samiec alfa zbytnio obnosił się swoimi zasobami i partnerkami, to słabsze samce jednoczyły się, zabijały go i przywłaszczały jego zasoby dla siebie. Można tutaj tylko zaśmiać się ironicznie – kiedy w końcu ludzkość zrozumie i tę lekcję odrobi?

W czerwcu pisałem blogerowi Gazety Wyborczej, niejakiemu Galopującemu Majorowi, że następuje globalne odwrócenie polaryzacji i kres (neo)liberalizmu. Wyśmiał mnie. Dlaczego? Bo to był czerwiec 2016 roku. Wtedy były tylko Polska, Węgry i USA. Teraz minęły dwa lata i mamy 2018. W Szwecji wg sondaży skrajnie prawicowi Szwedzcy Demokraci mają największe poparcie wśród wszystkich partii. W Niemczech – wiadomo, AFD na trzecim miejscu. Oni tracą kraj za krajem. Po Włoszech, Austrii i Słowenii, teraz Meksyk. Wszystkim sceptykom powiem to, co napisałem w czerwcu 2016 roku Galopującemu Majorowi: „OBSERWUJ”.

Autor: JarQ

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Reklamy

4 odpowiedzi »

  1. Zacytuję, Sanctusa… (Kocham Cię, Sancti, jak by co), Nie sil się dziecko drogie, bo ego ci skomleje jak małego jorkowi, ktory zobaczył stół z karmą duchową, do której nigdy nie doskoczysz…

  2. My tu gadu-gadu, a elity mają powód do dumy – otóż udało im się im ośmieszyć i skompromitować antysystemowców, którzy wykazali się niekompetencją na tyle wielką, że uwierzyli w płaską ziemię. Ci, którzy bronią systemu mają teraz łatwy łup do zgarnięcia. Jest nim kapitał polityczny jakim jest kompromitacja „teorii spiskowych”, antysystemowców…

    To już się dzieje. Scifun (pan Dariusz Hoffmann) nagrał serię filmików pt. „Płaska Ziemia – Poważna Analiza”, w którym to do wora z płaską ziemią wrzucił do jednego worka słuszne demaskacje. Ludzie nie przepadający za PiS-em i w ogóle wszystkimi zmianami dziejowymi jakie teraz zachodzą pieją zachwytu, bo przecież skoro płaska ziemia to absurd to spiski nie istnieją!

    Spisków żadnych zatem nie ma – pomyśli postronny obserwator… więc drogą (nie)logicznej dedukcji dojdzie do wniosku, że nie było również afer PO. Co za tym idzie, myślenie takiej osoby stanie się płaskie i jednowymiarowe. Z racji tego, że lewicowo-liberalni demo(n)kraci nadal mają dosyć duże wpływy – światopogląd takiej osoby ulegnie zabarwieniu lewicowo-liberalnemu.

    W taki wielkim skrócie chcę powiedzieć, że pokolenie 68′ nie ugnie się i nie odda władzy tak szybko jak się wydaje. Nauka będzie chyba ostatnim jego bastionem. Nauka to siła. Siła, która kruszy koncepcje, które na pierwszy rzut oka WYDAJĄ SIĘ słuszne. To prosty mechanizm. Ośmieszy się głupie i całkowicie absurdalne spekulacje (czyli teorie spiskowe – przy czym chcę zaznaczyć, że bardzo nie lubię tego słowa 🙂 , a przy okazji obrzuci błotem słuszne demaskacje.

    A społeczeństwo znowu kiedyś uwierzy lewicowcom i wszystko zacznie się od nowa… będziemy słyszeć o błędach jakie popełniła prawica, pojawią się także nowe idee. My się teraz podniecamy tym, że pokolenie 68′ powoli odchodzi w cień, a jednocześnie zapominamy że im podobni kiedyś powrócą.

  3. Jarek pisze …. fajnie. chyba juz to pisalem (ale to moglo byc na Samczym). pracodawca to ten zaTrudniony, ktory swym Trudem cos genruje. np. pielegniarka pediatryczna, sprzataczka kibli po koprochamach, prostytutka robiaca sensualnego blołdzoba, btoniarz betonujacy słitasny domek dla mamy, taty, dzieci i reksia. pracobiorca to „zlodziej” tej pracy choc jest przedstawiany jako strenik biznesu co w przypadku firm rodzinnych jest prawda no ale lichwa to juz inna sprawa. aby bylo jasne. nie chodzi tu o jakies socjalizmy itp. problem jest w rdzeniu systemu. ja np. jestem oficjalnie bezrobotny choc zapierdalam po kilkanscie godzin na dobe i sie realizuje w tym co robie. musimy precyzowac pojecia. robotny, bezrobotny, etatowy, bezetatowiec. senator, senatoretka, senatorowna, senatorka. ciesze sie, ze jako prawie 50 latek dozylem momentu w korym to co glosilem w roku 90 doczekalo sie publikacji w internecie. nawet nie znalm wtedy tego slowa .-) warto byc wirusem i wirusowac ludziom dusze. zawsze gdzies jakas infekcja nastapi. warto byc innym. byc wariatem, wariantem, waria. pozdro z Pogorza Izerskiego.

  4. Oglądałam kiedyś taki film „Miasta-bunkry”. Rzecz dotyczyła ekskluzywnych odizolowanych osiedli dla najbogatszych m.in. w Rio de Janeiro. Zapamiętałam, co mówił właściciel penthouse’a w osiedlu graniczącym przez siatkę z favelami… Tylko trzeba mieć również tę świadomość, że favele są zarządzane przez tych, którzy mają ścisłe powiązania z właścicielami penthouse’ów… I nie, nie ma możliwości oddania systemu bez walki, to mrzonki.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.