Felietony i artykuły autorskie

CHCESZ PRZEBUDZENIA I OŚWIECENIA?! PRZECZYTAJ TO ZANIM BĘDZIE ZA PÓŹNO!

Czy przebudzenie i oświecenie istnieje? Niestety, ale muszę Cię rozczarować..

Czarna trójca new age’owych uwodzicieli, czy też zwodzicieli, to Osho, Eckhart Tolle i Anthony de Mello. Jest to duchowy fast-food w pełnej krasie. Może niektóre ich tezy nie są aż takie zwodnicze i złe, a czasami wręcz są bardzo jakościowe. Ale jako że są to autorzy mainstreamowi, to miliony ich odbiorców nawet nie zastanowi się nad sensem. Autorzy Ci są bardzo popularni. Ich dzieła, mające już wiele, wiele lat, nadal są kupowane w milionach egzemplarzy. W tym artykule chciałbym ostrzec Cię przed takim stawianiem sprawy, jeśli chodzi o duchowość.

Zadajmy sobie pytanie podstawowe. Po owocach ich poznacie, podobno. Czy oni naprawdę te rady wcielili w życie? Czy znasz choć jedną osobę naprawdę oświeconą? Albo jeszcze inne, druzgoczące już pytanie. Co poza niewiele mówiącymi ogólnikami pozostawili po sobie owi „duchowi mistrzowie”? Czy dali Ci oni instrukcję lub praktyczne porady, jak to rzekome przebudzenie i oświecenie uzyskać? Odpowiedź jest jedna i jest ona druzgocząca: oprócz banałów, ogólników i „duchowego fast-foodu” nie pozostawili oni nic.

Trochę o tym, jak bardzo złudne są doktryny przebudzenia i oświecenia i jak bardzo mogą Cię one rozczarować, pisałem tutaj. Zapraszam:
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym!
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować!

Cytuję: „Tajemna wiedza” jest z zasady otoczona aluzjami i niedopowiedzeniami. Lecz jak wiadomo człowiek, który myśli jasno, jasno swe myśli wykłada. I jeżeli władający „wiedzą tajemną” sprawia wrażenie, że wiadome jest mu coś takiego, co rzekomo może powiedzieć tylko swojemu uczniowi „na uszko”, a w pozostałym czasie wyraża się przy pomocy aluzji i głębokich sentencji, to znaczy, że najprawdopodobniej guru sam nie ma do końca pojęcia, w czym tkwi istota jego wiedzy.”
~Vadim Zeland

„Duchowe kserokopiarki” i iluzja wysokich wibracji

Niezmiernie mało jest prawdziwych autorów i twórców, czyli wirtuozów. Cała reszta autorów bazuje na kilku oklepanych formułach z mainstreamowego nurtu new age, opisując aż do zerzygania te same regułki, nieco tylko zmieniając słowa. To właśnie tacy „autorzy” są bardzo popularni w internecie. Ich posty aż ociekają lukrem i miłością. Kolejna grupa ludzi to niemal całkowite „kserokopiarki”. Ich jedyne „uduchowienie” polega na tym, że kilka razy w tygodniu wklei żywcem skopiowany cytat z jakiejś popularnej książki duchowej. Tacy ludzie nie są zdolni ani do autorefleksji, ani tym bardziej do stworzenia nowego pomysłu, nowej idei, i poprzez zainfekowanie nią setek tysięcy ludzi, do wpłynięcia na system. Tacy ludzie nie będą umieli eksplorować nowych przestrzeni, czyli nie zainfekują wartościową wiedzą tych, którzy byli nieprzekonani lub wręcz sceptyczni. Będą się kisić we własnym, wysokowibracyjnym sosie. A tymczasem Ci nieprzekonani czy wręcz sceptyczni bardzo cenią sobie prostotę przekazu, ale też „swojskość” i indywidualizm autora. A tam, gdzie jest tylko sztywna gadanina o wysokich wibracjach i o tekstach de Mello, tego zwyczajnie nie ma. Bo tak nowych ludzi się nie przyciągnie.

Jak wspomniałem wyżej, wpisy takich autorów-kserokopiarek często ociekają lukrem i miłością. Najczęściej ten lukier powoduje mdłości, takie jakie miałem przed laty po wypiciu 6 Warek Strong pomieszanych z ćwiartką wódki. No i częsta ta miłość, to uduchowienie, te wysokie wibracje są nikczemne, są zaprzeczeniem samych siebie. Wysoko-wibracyjny człowiek chce za wszelką cenę być „świętym”. Chce on usunąć wszelkie swoje niskie, złe i tym podobne emocje i myśli. Jednak one są nadal, bo są w każdym z nas bez wyjątku, tylko schodzą do podświadomości. Tworzy się potężna, negatywna polaryzacja – mechanizm cienia. Im bardziej taki człowiek chce się uduchawiać, oczyszczać aurę, medytować i za wszelką cenę być tym „świetlistym”, to paradoksalnie tym więcej tych negatywizmów jest.

Więc aby zachować pozory siebie jako „uduchowionego świętego”, taki „świetlisty” znajduje sobie ofiarę. Taka ofiarą może być inna duchowa osoba, która np zaklnie, która np wypije piwo bądź powie, że je mięso. Wtedy można wylać na nią całą żółć, która zgodnie z mechanizmem cienia, była kumulowana bardzo długo. Można powiedzieć, że jest zła, niskowibracyjna, że szerzy herezje i szkodliwe nauki. Dlatego zdanie: „Utrzymuj swoje wibracje bardzo wysoko, dbaj o pozytywność każdej myśli i emocji” jest wg mnie najbardziej szkodliwym i nikczemnym. Nie sposób policzyć, ilu ludzi ta pokrętna zasada doprowadziła do szaleństwa, a potem do psychiatryka, gdzie najpierw dawali jej po 30 tabletek dziennie, a potem robili lobotomię.

O tym zjawisku, które nazwałem „świetlistą paranoją”, lub też „oświeceniem od dupy strony”, pisałem tutaj:
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca: paranoje duchowości new age

Żyj tu i teraz, odetnij się od przeszłości i przyszłości„ – BZDURA

Jest to jedno z czołowych założeń new age. Również jest w nim trochę nieścisłości. Po pierwsze, CO KONKRETNIE trzeba zrobić, by żyć tu i teraz? Cóż, wielcy mistrzowie i guru albo milczą jak zaklęci na temat metod, technik i sposobów, choć sami z nich zapewne korzystali zanim się oświecili. Albo zabrali bezcenną wiedzę do grobu, na zawsze. Nie wiemy dlaczego tak jest / było. Być może to nie był jeszcze czas ku temu. Być może gdyby w tamtym czasie ujawnili te metody – to by zostali zamordowani. Być może byli z premedytacją działającymi agentami systemu..

Ale dalej: znowu, dlaczego mamy odcinać się od bezcennego bagażu doświadczeń z przeszłości? Moja przeszłość była bardzo traumatyczna, świat mi zabrał bardzo dużo, może trochę za dużo. Ja nie jestem tym ekstrawertycznym aż do granic „poszukiwaczem przygód„, który wszystko ma na pstryknięcie palcem. Biznes nie biznes, relacje, a nawet uduchowienie.. Nie. Ja musiałem przejść swoje życiowe piekło i sięgnąć dna. Świat jednak zawsze sprawiał, że byli przy mnie ludzie, którzy mi pomagali dowiedzieć się i zrozumieć. Pojawiali się oni w kluczowych i odpowiednich momentach.

Bez swojej przeszłości i bez pomocy tych niezwykłych osób nie byłbym tym, kim jestem. Ja dziękuję za tę przeszłość. Być może życie poprzez czasowe „wyłączenie” mnie i rzucenie na dno, uchroniło mnie od czegoś jeszcze gorszego, od czegoś czego bym absolutnie nie uniósł. I co skończyłoby się np zawałem, przedawkowaniem jakiegoś narkotyku czy samobójstwem. Dlaczego mam się więc odcinać? Przecież nasza obecna sytuacja i nasze obecne wybory są mniej lub bardziej zdeterminowane przez przeszłość.

Cały myk polega na tym, by z przeszłości wyciągnąć twórcze wnioski i by mniej teraźniejszych rzeczy było zdeterminowanych przez przeszłość. No a przyszłość, to co będzie? To też piękna sprawa. „Wszystko w Twoich rękach – to zdanie które uskrzydli wizjonera i przerazi tchórza„. Na podstawie przeszłości i Twoich teraźniejszych działań i wiedzy, możesz się nastroić na wspaniałe linie czasowe. Musisz mieć tylko wiedzę jak to należy robić. A jest to dużo prostsze niż myślisz.

Jest jeszcze jedna rzecz, bardzo mocno przemawiająca za krytyką „tu i teraz„.. Formula tu i teraz może być bardzo niebezpieczna, bo właśnie tak funkcjonuje umysł psychopaty. Psychopata nie jest w stanie wyciągać wniosków z przeszłości i uczyć się na nich, więc przeszłości dla niego nie ma. Psychopata także całkowicie ignoruje konsekwencje swych działań. On musi mieć rezultat natychmiast, po trupach, i ma gdzieś, że kogoś skrzywdzi. Więc dla psychopaty nie ma też przyszłości, a co za tym idzie – zamartwiania się o przyszłość, rozpamiętywania scenariuszy itp. Jest dla niego tu i teraz. Czyli jak zwykle wszystko odwrócone do góry nogami.

Pozbądź się ego” – A może lepiej ujeb sobie nogę?

Różne nauki duchowe mówią, że należy pozbyć się ego, że ego powinno zniknąć. Tymczasem ego jest potrzebne jak tlen, woda, mózg czy serce. Bez ego nie przeżyłbyś nawet ułamka sekundy na tym świecie. Ego to Twoja wyjątkowa i niepowtarzalna indywidualność. To wyrażanie się w świecie, to umiejętność życia z ludźmi, zarabiania, walki o swoje. Od ego pochodzi energia, witalność i siła. To od Ciebie zależy, jakie to ego będzie. Czy będzie dobre czy złe. Czy będzie Twoim pomocnikiem, czy raczej Ty będziesz jego niewolnikiem.

Negacja ego, nie tylko ta w duchowości ezoterycznej, ale także pochodzące np z mentalności ofiary, odcina od energii, siły i zdolności przeżycia. Pojawia się wyczerpanie, pieniędzy jest coraz mniej. Z biegiem lat pojawiają się także choroby. Ego kojarzone jest z ekstrawertykami, kapitalistami, biznesmenami czy facetami w typie „zimnego drania”. Ziemski system to taka kobyła rozpłodowa, ciężka i głupia jak but. Daje się ona doić tym odważnym, zaś traktuje z kopa tych, którzy podchodzą do niej ze strachem. Silne ego umiejętność wyrwania, wyszarpania od systemu tego, co pragniesz.

Słowem zakończenia: złe przebudzenie i oświecenie boli całe życie!

To „oświeceniowe” pierdolenie może zupełnie nie pomóc, choć to jeszcze tak naprawdę pół biedy. Gorzej jest wtedy, gdy przez takie new age’owe doktryny człowiek staje się coraz bardziej sfrustrowany i załamany. To może skutkować nawet samobójstwem. Gdy podświadomość jest zasyfiona traumami lub wręcz patologicznie cierpiąca, to nie tylko de Mello, Osho czy Tolle Ci nie pomogą. Ale wtedy nawet najbardziej wyszukane, prawdziwe czy tajemne doktryny duchowe nic nie zdziałają. Najpierw w try miga do psychoterapeuty na psychoanalizę, być może także do psychiatry po jakieś słabe tabletki. A dopiero potem duchowość. Ale jaka duchowość? Działa większe wyluzowanie. Pomóc Ci może praca nad cieniami (tzw. „integracja cienia”) jak i ustawienia systemowe wg Berta Hellingera. Lektury książek Vadima Zelanda czy Roberta Antona Wilsona też się przydadzą.

Bardzo łatwo jest wklejać sobie z trzy razy na tydzień na profil cytat Osho i de Mello, i brylować jako uduchowiony, jednocześnie mając od losu wszystko co dobre. Bardzo łatwo szpanować w ten sposób „uduchowieniem”, gdy jest się piękną kobietą lub przystojnym mężczyzną. Gdy jest się młodym, pięknym, zdrowym i w ogóle zajebistym. Wtedy taki duchowy fast food pełni taką samą rolę, jak nowa fotka w skąpym bikini wklejona na instagrama. Jest niczym kolejny „piksel”, element układanki ego, jest niczym wpis do CV. Gorzej, gdy przychodzą prawdziwe problemy. Trauma, depresja, długotrwała rozpacz. Jakaś choroba fizyczna, np autoimmunologiczna, która sprawia, że przez wiele godzin z dziennie leżysz na łóżku i masz ochotę wyć z z bezsilności i bólu. Może jakiś wypadek i niepełnosprawność. Może powolne gnicie i umieranie ciała. Można sobie „deMellować” póki wszystko układa się w życiu dobrze. To nawet nie jest „zabawa w duchowość”. To jest ordynarne lansowanie się na zasadzie „kopiuj – wklej”. Spróbuj użyć tych złotych rad wobec człowieka, który codziennie czuje się tak źle, że nie może nawet wstać z łóżka.

Poniższe artykuły również należą do najcenniejszych, jakie napisałem, i są jednocześnie najświeższe. Zapraszam Cię do ciekawej lektury:
Jak osiągnąć oświecenie? Niestety ale nie jest to tak jak myślisz!
Prawo przyciągania: dlaczego duchowość nas zawodzi a marzenia się nie spełniają?!
Tajemnicze poziomy świadomości w rozwoju duchowym. Na którym Ty jesteś?
Oszustwo wysokich wibracji, iluzja otwierania serca, czyli paranoje duchowości new age
Czy opętanie istnieje?! Religie i doktryny duchowe Cię okłamują! (12.04.2018)
Sekrety duchowości: czy religie i nauka ukrywają to, co jest po śmierci? (11.04.2018)
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi! (06.04.2018)
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć czytelnictwo moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

33 odpowiedzi »

  1. Ło, oszo nie cierpię ani demello, wciąż se załamuję ręce, że ‚oszalałam’, ale w tu i teraz oraz w swoich światach równoległych to zaliczam się wg Ciebie do psychopatów … najs ❤

  2. Tak, tłamszenie ego powoduje deficyty w każdej możliwej dziedzinie życia – szwankuje zdrowie, konto ”świeci pustkami”, ludzie się od nas odwracają, a na domiar mają nas w całkowitej pogardzie.
    Przeprowadziłam ostatnio eksperyment – miałam zrobić tak i tak, bo jak nie, to stracę to i tamto. No, szantaż po prostu, ordynarny. Nie zrobiłam nic, kompletnie. Finał? Nie straciłam tego, co miałam stracić, w ogóle nie było tematu, ale………..idziemy dalej. Ten ktoś postanowił zacisnąć nieco pętlę na mojej szyi i wyśrubować żądania. Teraz, jeśli się nie podporządkuję, to koniec, jestem skończona. Znowu manipulacja ( marna i nieudolna zresztą ), szantaż itd.
    I tym razem nie zamierzam się podporządkować, mam wyjebane i niech mnie pocałują.
    Od wielu lat byłam grzeczną Kasią, robiłam, co musiałam, bez gadania i mrugnięcia okiem.
    Czy zyskałam coś takim zachowaniem? Gówno!!!!!!!!!!!!! Śmietankę spijały cwaniaki i chamy. Co tu dużo gadać – psychopaci, bez uczuć i sumienia.
    Psychopatą już nie będę, ponieważ się nim nie urodziłam, ale socjopatą – ooooooo, tu mam szansę. I to dużą. 😉

  3. Ufff… Odetchnęłam z ulgą. Swego czasu po przeczytaniu kilku takich duchowych fast foodów stwierdziłam, że z marzeniami o oświeceniu mogę się pożegnać. Moje ego jest jakie jest, ale jestem do niego bardzo przywiązana i nie zamierzam się go pozbywać. Przy próbach medytacji opisywanych przez różnych guru, moja natura natychmiast wszczyna bunt (intuicja mi zawsze podpowiadała, że milion razy lepszy jest kontakt z naturą). Wysokie wibracje jakoś ze mną nie chcą współgrać, a do świętości zawsze mi było daleko. Siedzi we mnie ze sto diabełków, ale żal pozbyć się takich ziomali. 😉 Po przeczytaniu tego artykułu poczułam, że błysnęła dla mnie iskierka nadziei. Jak się dobrze sprężę, to za jakieś kilkadziesiąt lat i ja mam szansę na oświecenie. 😀

  4. Dear Jarek.

    Dear all friends.

    Wszystko co tu napisałeś Jarek,
    wszystko co napisali Czytelnicy,
    Wszystko to jest prawdą.

    Waszą prawdą.

    Bo każdy człowiek ma swoją własną prawdę.
    Bo każdy człowiek ma swoją własną drogę dochodzenia do prawdy.

    Jest cała prawda, pół prawdy i guzik prawda.

    Piszesz Jarek, że ktoś kto nieco liźnie odrobinę prawdy zmienia się.

    Masz jak zwykle rację.

    Niestety nie ma tu jednej absolutnej prawdy.

    Niestety uzyskanie tak zwanego OŚWIECENIA niczego nowego nie przynosi.
    Niczego nowego nie daje.

    Rzecz w tym, że owych prawd jest przeliczalnie wiele.

    Analizowanie tego Wszechświata metodą tak albo nie nigdy nie doprowadzi nas do żadnej prawdy absolutnej.

    Po prostu żadna taka prawda nie istnieje.
    Aby było ciekawiej, istnieje nieskończenie wiele prawd absolutnych.

    Dlaczego więc pewne prawdy uznajemy, a inne odrzucamy?

    Po prostu dlatego, że pewne zjawiska zachodzą częściej niż inne.

    Jeśli zejdziesz już na poziom subatomowy, to okaże się, że żaden elektron nie może być zlokalizowany w jednym miejscu i w jednym czasie. O ile tam można mówić o czasoprzestrzeni w naszym zrozumieniu makroskopowym.

    Dlatego też następuje rozpad atomów Uranu i jemu pokrewnych pierwiastków.

    Każdy człowiek jako Istnienie ma swój własny Wszechświat, który sam zbudował,
    Który sam rozbudowuje.
    Którego sam wciąż doświadcza.

    Oświecenie jest po prostu zrozumieniem przez doświadczenie.

    Oświecenie jest początkiem Twojej drogi do powrotu Twojej całej Świadomości do Twojego Istnienia.

    Powrotu do Twojej roli gracza na planszy Wszechświata.

    * * * * * * * * * * * * * * * * * *

    To Ty i tylko Ty tak naprawdę istniejesz jako Twoje Istnienie.
    To Ty i tylko Ty jesteś autorem i twórcą zarazem tego i być może innych wszechświatów.

    To doświadczenie przez zrozumienie zaczyna się już od pewnego poziomu. Poziom ten nazwałbym szachową linią promocji pionków szachowych.
    To tylko pionki można promować na dowolne figury.
    Na dowolne za wyjątkiem Króla.

    Dlatego też niektóre figury również chcą być promowane.

    Chcą być promowane, najlepiej, od razu na króla.

    A potem dzieje się już to, o czym powyżej napisałeś, Jarek.

    • ty to jesteś niezły 🙂 masz jakiś totem z tym co piszesz i się do tego modlisz? sorki, ale nie mogę czasami :)))))))
      ale spoko, wszystkim potem rura mięknie, no chyba że się zatrzymują na etapie wiary i indoktrynacji, pozdrawiam 🙂

      • Dear Tolek B.

        Nie mam żadnego totemu.

        Piszę to co otrzymuję w natchnieniu duchowym.
        Piszę tylko to, co wyczytałem w książce Nauczyciela.
        Piszę jedynie to co udało mi się ściągnąć ze Świadomości Nauczyciela w trakcie pisania tego co piszę na ten temat.

        Nikogo też nie indoktrynuję.
        nie pożywisz się cudzą wiedzą.

        Twoje doświadczenia musisz zdobyć Ty sam przez doświadczanie pewnych stanów duchowych na rozmaitych poziomach Twojej Świadomości.

        Nikomu nigdy niczego nie każę brać na wiarę.

        Wszystko czego doświadczasz.
        Wszystko co odczuwasz.
        Wszystko to jest w swej istocie czystą fikcją.

        To wszystko nigdy nie istniało.
        To wszystko tu i teraz też nie istnieje.
        To wszystko nigdy nie będzie istniało jako realna rzeczywistość.

        Albowiem istnieje tylko i wyłącznie Twoje Istnienie.

        Twoje Istnienie istnieje od zawsze.
        Twoje Istnienie będzie istnieć zawsze.
        I to by było na tyle. Pozdro Erika.

  5. Drogi Jarku!
    Czytam niemal wszystkie Twoje teksty od jakiegoś czasu i naprawdę mi się podobają. Stąd trochę mi smutno, ze tak najeżdżasz na mojego „ulubionego guru” oraz innego autora, którego cenię. Kiedy podałeś Osho jako negatywny przykład w jakimś tekście, pomyślałam tylko: ‚kurcze, niezbyt trafnie sobie dobrał przykład’. Kiedy rozwijałeś temat dalej, stało się dla mnie jasne, że nie przeczytałeś książek sygnowanych Osho. Przynajmniej nie ze zrozumieniem. Nie tak łatwo tę Rzeczywistość ogarnąć (a Tobie, wg mnie całkiem nieźle idzie), więc nie reagowałam. Teraz, kiedy posunąłeś się do jawnej krytyki, zrobiło mi się smutno. Nie dlatego, że skrytykowałeś „mojego ulubionego guru”, ale dlatego, że zrobiłeś to dużo poniżej swojego poziomu.
    Po pierwsze: nie da się stwierdzić, że coś nie istnieje. Można stwierdzić, że tego nie doświadczyłeś, nie dotknąłeś, ale nie, że tego nie ma.
    Osho nie napisał ani jednej książki. Zbierał zainteresowanych tematami głębszymi (taki wschodni system „mistrzów”, gdzie najważniejszy jest kontakt osobisty nauczyciela z uczniem) i odpowiadał na pytania. Kiedy coraz większa rzesza ludzi- także tych z zachodu napływała do niego, niektórzy zaczęli rejestrować na wideo te wypowiedzi. Potem ruch, który powstał pozbierał tematyczne zagadnienia i wydano książki. Osho, za swoje wypowiedzi i styl, w jakim to robił (wcielanie w praktykę) został przez system uwięziony, a następnie otruty przez tajne służby USA (sprawa o kryptonimie „Sokrates”). Nie da się zrozumieć przekazu Osho bez zrozumienia, że jego odpowiedzi dotyczyły konkretnego ucznia, zadającego konkretne pytania. Jak to ładnie ujął kiedyś Osho: za każdym pytaniem stoi określona wibracja serca. Staram się odpowiedzieć nie tyle na pytanie, ile właśnie na tę wibrację. Czyli po naszemu: zadając pytanie głębszej treści, tak naprawdę chcemy się dowiedzieć czegoś głębszego, zupełnie nieraz innego.
    Ale do rzeczy:
    „Albo jeszcze inne, druzgoczące już pytanie. Co poza niewiele mówiącymi ogólnikami pozostawili po sobie owi „duchowi mistrzowie”? Czy dali Ci oni instrukcję lub praktyczne porady”
    Jeśli chodzi o Osho i deMello, to dawali oni same praktyczne porady. Pewnie nie wiesz, ale gdyby chcieć wycisnąć kwintesencję z najczęstszych nauk Osho, to brzmi ona mniej więcej:
    – Nie jesteś swoim ciałem, nie jesteś swoimi emocjami, nie jesteś swoimi myślami. Tego, kim jesteś naprawdę możesz doświadczyć jedynie w medytacji.
    Medytacja, to słowo określające pewien stan umysłu (czy też nie- umysłu, jak mówią niektórzy), jednak w powszechnym odbiorze kojarzy się ją z techniką prowadzącą do tego stanu (medytacja oddechowa, medytacja dźwięku itp). A to dlatego, że naprawdę mało kto dochodzi do punktu (o którym mówił Osho), że może porzucić technikę, bo jego umysł wchodzi w ten stan bez niej i jest ona zbędna.
    Dalej: „Czy dali Ci oni instrukcję lub praktyczne porady, jak to rzekome przebudzenie i oświecenie uzyskać?”
    Cała praca Osho była temu poświęcona. Nikt nie dał bardziej praktycznych wskazówek niż Osho. Żaden ze znanych mi „guru”, czy autorów nie był tak konkretny i tak „życiowy” jak Osho.
    Oświecenie jest zjawiskiem bardzo trudnym do uchwycenia. Po pierwsze, wg buddyzmu np. jest kilka stopni oświecenia. Kiedy osiągasz ostatni- opuszczasz ciało, bo nic więcej nie masz już na tej planecie do zrobienia. Osho skomentował to ze swadą: ja wiem, że jak to wygląda, spodziewasz się jakiejś nagrody, ale co to za nagroda „kopnąć w kalendarz” 😀 :D. Cały on. Druga rzecz to taka, że taka oświecona osoba może przejść koło ciebie, albo sprzedać ci szczotkę w markecie i nawet nic nie zauważysz. Mam przyjaciółkę, niezwykle zaawansowaną w tzw. duchowości. Półtora roku pracowałyśmy razem i nawet się nie spodziewałam z kim mam do czynienia. To wyszło w konkretnym przypadku, którego byłam świadkiem. Takie osoby nie czują ŻADNEJ potrzeby uwidaczniania swoich umiejętności.
    Dalej: „Żyj tu i teraz, odetnij się od przeszłości i przyszłości„. Oczywiście, że bzdura. Ale tylko drugi człon. Poczytaj Osho, proszę, to ci się wyjaśni. Polecam „Księga ego, wolność od iluzji”.
    Nie chcę tu tworzyć elaboratów. Chcę dać żywe świadectwo kogoś, kto był w tzw. czarnej d…pie, wiele lat temu, ale konsekwentne poszukiwania i praktyka uczyniły mnie radosną, zadowoloną z życia istotą :). Dlatego zawsze będę wdzięczna takim Istotom jak Osho i de Mello, że im się chciało. Chciało poświęcić jeden z licznych żywotów, aby „walić głową w mur” niezrozumienia.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich.

    • Witam;Do @dorota. Przeczytałem uważnie,moja konkluzja; jesteś zorientowana w temacie. Dla takich ludzi zawsze trzeba mieć czas ,aby ich wysłuchać. Twoje uwagi są bardzo trafne. Mistrz mówi – uczeń słucha i sam musi wyciągnąć z tego wniosek. Każda rozmowa z kimś mądrym ,coś wnosi w nasze życie. Na przykład cały tekst może być do bani; ale jedno zdanie w tym tekście jest bardzo ważne dla nas, i z tego powodu warto poświęcić dwie godziny czytania,aby wyłuskać te jedne zdanie ,które dla nas jest kamieniem milowym,w naszych rozważaniach,w dojściu do prawdy . Liczy się tylko prawda i wiedza związana z nią. Tak jak piszesz to my musimy wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski i je zastosować wobec siebie. Od siebie dodam ,że dobrze jest poszukiwać na szerokim froncie, wąskie specjalizacje prowadzą donikąd. To tak w skrócie. Pozdrawiam i życzę sukcesów.

      • Z całym szacunkiem dla was, ale powiedziałbym że Osho to debil, ale gość jest bardzo inteligentnym psychopatą, więc nie powiem 🙂 Ale żeby on był mądry, tego bym, nie powiedział, zwłaszcza, że ja mam nieco wykształcenia i świetnie rozumiem co mówi OSho czy inni guru. Tym bardziej od lat mnie wkurzają tacy goście. Uwielbiam rozpieprzać takich guru, bo tak naprawdę są płytcy i powierzchowni. W dyskusji taki guru wytrzymuje 2 minuty z kimś kto mówi prawdę i się rozpada. Gorzej z wiernymi – ci są niebezpieczni, mogą skrzywdzić za prawdę i zabić nawet. On jest świetnym manipulatorem i świetnie wyczuwa ludzkie emocje – to podstawa do takiego biznesu, właściwie do każdego biznesu. To są właśnie królowie matrixu, przeczytaj Vadima Zelanda to zobaczysz jak to działa. Jarek wysnuwa ciekawe wnioski. Obserwuje Jarka bo wysnuwa dokładnie takie same wnioski jak ja tylko z pewnym opóźnieniem. Zauważyłem że wszyscy kumamy to samo. Ja jestem nieco starszy od Jarka. Ale patrzę co się dzieje. Kiedyś Jarek to pisał takie pierdoły że głowa boli. Ostatnio stał się pragmatykiem. Zaczyna mieć sens to co pisze, stąd moja ciekawość. A mnie ciekawi czy Jarek wymyśli coś czego nie wiem, dlatego tu siedzę czasami 🙂 Bo na razie dochodzimy do tego że oświecenie jest bez sensu i dupa blada. A co dalej? Pozdrawiam

        • Dzięki tomaszu :). „Na przykład cały tekst może być do bani; ale jedno zdanie w tym tekście jest bardzo ważne dla nas,”- tak, dość często to ostatnio obserwuję u siebie. Serdeczności!

          • Witam; Do -@Dorota. Są materiały które mogą wnieść w nasze życie bardzo wiele. Jest jedno ale; nie znajdują się w jednym miejscu. Trzeba ich szukać,w różnych miejscach internetu. Na różnych portalach, na różnych stronach. Potrzebne jest do tego trochę szczęścia. I nie tylko. Wraz z czasem nabiera się praktyki,i łatwiej wtedy jest coś ciekawego znaleźć. Początek jest ciężki, a potem już z górki. Polecam zajrzeć na ; http://davidicke.pl/forum – Znajduje się tam pewien artykuł,a właściwie odpowiedź napisana przez moją skromną osobę ,odpowiedź dotyczy tematu,Tytuł tematu który trzeba tam wpisać ; DOKĄD-ZMIERZASZ-CZŁOWIEKU. Wyjaśniam tam kierunek naszego rozwoju. Proponuję przeczytać,próbuję tam wyjaśnić jak to wszystko działa,oczywiście mocno na skróty. Całość to pewnie by było ze dwa tomy książki. Pozdrawiam i zapraszam do przeczytania.

          • „zwłaszcza, że ja mam nieco wykształcenia i świetnie rozumiem”
            wydaje mi się że wykształcenie nie ma tutaj znaczenia, w szkole nas tresują, uczą określonych zachowań, nie wolnego myślenia. Ten argument nie był trafny.

        • Witam ; Cytuję ;
          powiedziałbym że Osho to debil, ale gość jest bardzo inteligentnym psychopatą,
          Odpowiadam; nie czytałem tych książek,ale myślę,i wiem że nawet od ” debila ” można się czasami coś ciekawego dowiedzieć. O tym wiadomo jest dopiero wtedy jak go wysłuchamy do końca nie przerywając jego wywodu. Wtedy możemy ocenić, i zachować dla potomności, albo wyrzucić do śmieci. Do kosza. To my decydujemy co jest ważne a co nic nie warte. A szkoła nas nauczyła tylko czytać i pisać,nic więcej. Dopiero życie jest prawdziwą szkołą. Tak na skróty. Pozdrawiam.

        • ,, Z całym szacunkiem dla was, ale powiedziałbym że Osho to debil, ale gość jest bardzo inteligentnym psychopatą, więc nie powiem 🙂 Ale żeby on był mądry, tego bym, nie powiedział, zwłaszcza, że ja mam nieco wykształcenia i świetnie rozumiem co mówi OSho czy inni guru. Tym bardziej od lat mnie wkurzają tacy goście. ”

          Z całym szacunkiem dla ciebie, ale pierwszy raz zdarza mi się, że chcę zacytować forumowicza, aby do jego wypowiedzi odnieść się dwoma słowami:

          BEZ KOMENTARZA.

        • @Tolek B – piona. 😉 Ja nie mogę pisać tak ostrymi słowami, ale oboje wiemy o co chodzi. 😉

          Tak samo destrukcyjna książka to „Biegnąca z wilkami”, która wychowała całe miliony zimnych i martwych w środku „duchowych księżniczek” i jest przyczyną wielu męskich łez i samobójstw.

          • Jakoś tak zimą,pół roku temu wpadła mi w ręce ta „Biegnąca z wilkami”.Jestem kobietą ale nie mogłam tego czytać,bardzo negatywne odczucia miałam.Interpretacje podań,baśni i tak dalej wydały mi się przeintelektualizowane .,Język,jakim posługuje się autorka jest mało zrozumiały,kopałam w tej stercie słów ale nie dokopałam się żadnego sedna.I dzikuski tam nie znalazłam.
            Oczywiście wypowiadam się tylko w swoim imieniu.I nie widzę,w jaki sposób jakakolwiek kobieta mogłaby skorzystać czytając tą książkę.

            • Język tej książki może nie tyle jest trudny, co mało lotny i nudnawy. Właściwie autorka wnosi niewiele nowego. Ubiera w słowa to, o czym każdy chyba wie lub przeczuwał, ale ja na przykład nie potrafiłam dotąd pewnych rzeczy nazwać. Piszesz, że nie wiesz, jaką korzyść może odnieść jakakolwiek kobieta z przeczytania tej książki. Ja już odniosłam. Przeczytałam dopiero część, a już całkiem przypadkiem uświadomiłam sobie, dlaczego od zawsze darzę wielką niechęcią mężczyzn o pewnym określonym typie urody. Nie miałam pojęcia, że wyobrażenia z dzieciństwa mogą mieć taki przeogromny wpływ na nasze postrzeganie ludzi.

          • Napisałeś, że to destrukcyjna książka, więc nie mogłam się oprzeć takiej reklamie i dorwałam się dziś do niej jak miś do miodu. 😀 Przeczytałam sto kilkadziesiąt stron i z żalem stwierdzam, że niczego destrukcyjnego jak dotąd nie znalazłam. Jestem trochę zawiedziona. Ponieważ Ci jednak wierzę, mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną. 😉

  6. W rzeczy samej, świetnie napisane; czy o piękne, lotne pióro autora chodzi, czy o pełną zgodę z jego poglądami w tym temacie?
    Pewnie o jedno i drugie.
    Można też nie cierpieć np. de Mello, jak mówi Aneta.
    Faktem jest, że nasza postawa aprobaty lub odrzucenia powstaje dopiero wówczas, gdy coś, kogoś dogłębnie poznamy, porównamy z czymś gorszym albo lepszym, co pojawiło się równolegle lub na dalszej naszej odkrywczej drodze.

    Dawno temu, kiedy na Ziemi kształtowały się lądy 😀 , z wielkim pietyzmem trzymałam w rękach książki de Mello(np. Modlitwa żaby), życiorys Yuganandy, pięciotomowe wydanie dzieł Mulforda i tym podobne.

    Łykałam pełną gębą, nie zastanawiając się czy to skrzywi, czy wyprostuje mój duchowo psychiczny kręgosłup. Dokładnie tak jak określa to Jarek.

    Jedno jest pewne; poznawałam głębsze myślenie(nikt z nas nie urodził się takim, jakim jest w tej chwili), szersze widzenie świata zupełnie przez inne filtry postrzegania.

    Ale czy było to postrzeganie przez pryzmat ,,prawd objawionych” w tych książkach?
    Początkowo pewnie tak, nie można stosować nihilizmu wobec wszystkiego, co się dopiero poznaje.
    Przecież przez cały czas zdarza nam się fascynacja nową książką, nowym autorem, nowym przekazem; artykułem, felietonem.

    Dostajemy takich nauczycieli – informatorów, na jakich jesteśmy gotowi.
    Nasi dawni nauczyciele są obecną fascynacją dla innych, a ci ,,informatorzy”, którzy nas dziś zdumiewają są dla wielu minionym przeżytkiem.

    Myślę, że odrzucanie dawnych poglądów i ich twórców nie musi mieć zabarwienia emocjonalnego, to tak, jak byśmy siebie z wczoraj nazywali głupcami.
    Nie ma takiej potrzeby, ponieważ, jak słusznie zauważa Aneta, rozwój, odkrywanie prawd, oświecanie się to proces nieskończony.

    Każdy z nas znajduje się na własnym skrzyżowaniu nieskończoności…

    I chyba najważniejsze w tym wszystkim jest to, abyśmy, słuchając lub czytając kogokolwiek nie zatracili samodzielności myślenia, nie stali się cymbałem brzmiącym cudzym dźwiękiem.
    Zdobyta wiedza jest tylko budulcem okrętu, na którym nasza kreacja powinna być samodzielnym sterem i żeglarzem.
    W załodze żeglarskiej nie płyną ci, którzy na lądzie uczyli nas obsługi statku i radzenia sobie na morzu.

    A to, że jeden lubi brodzić na tratwie przy brzegu, drugi łajbą pływa po płytkiej rzece, a trzeci wielkim okrętem przecina fale na bezkresie wód, to wyłączna sprawa tych trzech 🙂

    Miłego dnia!

    PS.Napisałaś, droga Aneto, o ,,swoich światach równoległych”. Skąd wiemy o takowym istnieniu? Mogłabyś przybliżyć nieco to poznanie? Czy wszyscy żyjemy jednocześnie w wielu światach równoległych, ale nie jesteśmy tego świadomi? Jak lub kto może osiągnąć taką świadomość?
    To bardzo ciekawe zagadnienia…
    Pozdrawiam.

      • Dajesz Jarek, jest nieźle 🙂 a będzie jeszcze lepiej 🙂
        Kibicuję ci jak mogę, mam nadzieję że będzie kolejny odcinek i dojdziesz do czego służy ten świat. Bo ja już mam swoje zdanie, ale chętnie pogadam z kimś z kim idzie o tym pogadać. A sam wiesz jaka lipa z rozmówcami 🙂

        • ,, … mam nadzieję że będzie kolejny odcinek i dojdziesz do czego służy ten świat. … ”

          Oj, to bardzo ciekawe pytanie zawarte w tym stwierdzeniu…
          Sam fakt kto komu, czemu służy już jest dyskusyjny.
          Czy my światu, czy świat nam, czy my ze światem jeszcze komuś, a ten ktoś jeszcze dalej – czy to taki PGR, począwszy od zwykłego robola utrzymywanego w IQ kilkunastu procent a skończywszy na dyrektorze PGRu, który dla ,,centrali” jest tym samym, czym dla niego dojarz krów.
          Z tym dojeniem coś jest na rzeczy. Czy udój ma miejsce tylko na najniższym poziomie, czy zachodzi na każdym szczeblu hierarchii?
          A może od pewnego poziomu hierarchia znika na rzecz wyzwolonej z ograniczeń świadomości?

          Może krowa stać się świętą? Trzeba by Hindusów zapytać 🙂

          Jak by nie żartować, z pewnością przeznaczenie świata(mam na myśli Ziemię) zależne jest od jego postrzegania.
          Jedni nazywają go przepiękną planetą, inni żywą czującą istotą, żywicielką, bez pokarmów której nie istniałoby życie biologiczne a więc i duchowe.
          Są tacy, dla których Ziemia jawi się jako szkoła doświadczeń i nauk wyciąganych z lekcji.
          Jeszcze inni przytaczają dowody na to, że Ziemia jest po prostu jedną z galaktycznych kolonii karnych, w której cywilizacje najeżone są wojnami, podbojami, władzą i kontrolą jednych nad drugimi. A wszystko to ma swoje podstawy w niskich jeszcze instynktach i niewykształconej do końca świadomości mieszkańców planety.

          Filtry postrzegania rzeczywistości zależne są również od uwarunkowań, w jakich żyje każdy z nas. Dla jednych będzie to raj, dla drugich szare dni przetrwania, a jeszcze inni przytoczą sto dowodów na to, że żyją w piekle.

          I weź tu człowieku bądź mądry i znajdź jednoznaczną odpowiedź 🙂

          Miłego!

  7. Tolku! Był, nie jest. Odszedł z tej planety ponad 28 lat temu. To taki zamierzchły czas, kiedy nie było w Polsce nawet internetu.
    „zwłaszcza, że ja mam nieco wykształcenia i świetnie rozumiem co mówi OSho czy inni guru. Tym bardziej od lat mnie wkurzają tacy goście. Uwielbiam rozpieprzać takich guru, bo tak naprawdę są płytcy i powierzchowni. W dyskusji taki guru wytrzymuje 2 minuty z kimś kto mówi prawdę i się rozpada.”
    No i wszystko jasne 😀 :D. Serdeczności

  8. To, że miałeś traumatyczną przeszłość i to wszystko pokonałeś, tylko sprawi że będziesz mocniejszy. Może miałeś mniej lasek, kasy i przygód (nie znam Cie, ale tak piszesz), ale co z tego, możesz to nadgonić siłą ducha, którą rozwijasz i rozwiniesz jeszcze bardziej. Tak, można, to umysł (duch) steruje rzeczywistością: mózgiem, emocjami, ciałem. Z góry spływają decyzje (odcięcia się) świadome lub nie.
    Nie jestem czynnym katolikiem, ale niektóre cytaty Jezusa uważam za bardzo trafne:

    Cytat: „Jezus zobaczył malców pijących mleko. Rzekł do swych uczniów: „Te maleństwa pijące mleko podobne są do tych, którzy weszli do królestwa”. Spytali Go:
    „Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa?”
    Odrzekł im Jezus: „Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to,co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu – wtedy wejdziecie do królestwa”.
    (Ewangelia św. Tomasza)

    Królestwo niebieskie, to inaczej otwarcie trzeciego oka, jasnowidzenie, jasnowiedzenie itp. Albo też po prostu wyjście z matriksa.

    Z innej beczki, Kybalion:

    1. Prawo Mentalizmu (umysłowości): Wszystko jest umysłem; Wszechświat jest Mentalny; Wszechświat składa się z myśli. Wszystko, co widzimy i doświadczamy w fizycznym świecie ma swój początek w niewidzialnym świecie umysłu.

    2. Prawo Powiązania: Jak na górze, tak i na dole; Jak na dole, tak i na górze. To prawo mówi nam, że istnieje harmonia i połączenie pomiędzy światem materialnym, umysłowym i duchowym.

    3. Prawo Wibracji: Nic nie spoczywa; Wszystko się porusza; Wszystko jest w ruchu; Wszystko wibruje. Trzecie i ostatnie niezmienne Uniwersalne Prawo mówi nam, że cały Wszechświat jest niczym innym jak wibracją.

    4. Prawo biegunowości (dwoistości): „Wszystko jest dwoiste (podwójne); wszystko ma swoje bieguny; wszystko ma swoje pary przeciwieństw; to i przeciwne do niego są tym samym (podobne i niepodobne są tym samym); przeciwieństwa mają identyczną naturę (są identyczne w swojej naturze), różnica leży w natężeniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić. To Prawo mówi, że istnieją dwie strony wszystkiego.

    5. Prawo rytmu: „Wszystko wpływa i wypływa; Wszystko płynie, na zewnątrz i do środka; wszystko ma swoje pływy (fale); wszystko wznosi się i opada (wszystkie rzeczy wznoszą się i upadają); ruch wahadła manifestuje (przejawia) się we wszystkim; odchylenie w lewo jest równe odchyleniu w prawo (miara wychylenia w prawo jest miarą wychylenia w lewo); rytm dąży do wyrównania (rytm się kompensuje). To Prawo mówi, że we wszystkim następują zwroty.

    6. Prawo przyczyny i skutku: Każda przyczyna ma swój skutek, a każdy skutek ma swoją przyczynę; wszystko dzieje się według Prawa; przypadek nie jest niczym innym, jak inną nazwą Prawa, gdy ono nie jest rozpoznane (przypadek to jedynie nazwa dla nierozpoznanego Prawa); istnieje wiele poziomów, na których rozgrywają się przyczyny, lecz nic nie ucieknie przed Prawem (istnieje wiele płaszczyzn przyczynowości, lecz nic nie wymyka się Prawu). Zgodnie z tym Prawem każdy skutek widzialny w naszym zewnętrznym fizycznym świecie ma swoją przyczynę w niewidzialnym wewnętrznym świecie umysłu.

    7. Prawo rodzaju (płci): Rodzaj (płeć) jest we wszystkim; wszystko ma swoje męskie i kobiece pierwiastki (aspekty); rodzaj (płeć) przejawia się (manifestuje) na wszystkich poziomach (płaszczyznach). Ostatnie z siedmiu Uniwersalnych Praw mówi, że wszyscy i wszystko posiada zarówno elementy żeńskie jak i męskie.

    Tak w ogóle, nikt Ci nie da idealnej instrukcji jak poszerzyć świadomość i dobić do oświecenia. Jedynie możesz to zrobić Ty sam, tak dokladnie dobierając słowa, że głeboko Cię dotkną i każde słowo będzie powodowało potężne przesunięcia wewnątrz – bo każde słowo każda osoba rozumie troche inaczej i nie ma idealnego przepisu od zera do bohatera.

    Możesz też próbowac ze świętymi roślinami, ale tez nie ma gwarancji, że zadziałają, jeśli nie dopuscisz tych nowych postrzegań do siebie.

    • Jezusek to zydohujek agents cos jak nasz bolek mącący w glowach, rzymianie go ścigali listem gonczym bo powodowal rozpad rodzin i panstwa

  9. Jak dla mnie jesteś znającym dużo trudnych słów zwykłym hejterem…bez żadnych wartości ludzkich. Sam ociekający rzygiem plastik

  10. „Bardzo dziki kraj” to historia oparta na faktach. Dokument Netflixa opowiada o liderze kontrowersyjnej sekty – znanym szerzej jako Osho – który tworzy utopijne miasto na pustyni w amerykańskim Oregonie. Jest to opowieść nie tylko o tworzeniu sekty, mocy ideologii i religii czy największym przekręcie imigracyjnym w historii USA, ale przede wszystkim o wielowymiarowości ludzkiego charakteru.

    Głównym bohaterem dokumentu Netflixa jest indyjski guru Bhagwan Shree Rajneesh – znany również jako Osho. „Bardzo dziki kraj” w 6 odcinkach opowiada prawie całą historię założenia sekty Rajneesh – niezwykle popularnej w latach 50. – dosyć skrótowo od początku jej istnienia w Punie, poprzez rosnące zainteresowanie i przyjazdy do Indii mieszkańców bogatego zachodu, do momentu kulminacyjnego, czyli przeniesienia sekty do Oregonu i założenia miasteczka Rajneeshpuram, na którym skupia się zdecydowana większość fabuły.

    Już od pierwszych odcinków widz poznaje idee i formę działalności ruchu Rajneesh. Wyznawcy za pomocą medytacji, ćwiczeń, pozytywnego nastawienia do życia (ale również kontrowersyjnego wyzbywania się agresji), wolnej miłości (polegającej na niezobowiązującym seksie) i obowiązkowi pracy dla wspólnoty, chcieli stworzyć raj na ziemi. Ruch uważał Bhagwana za swojego religijnego mistrza, o statusie niemal boskim, mimo iż Rajneesh ciągle powtarzał, że jego ruch i ideologia nie mają nic wspólnego z religią. Dodatkowo, sannjasini – bo tak nazywali się wyznawcy Osho – w przeciwieństwie do innych sekt religijnych, nie odrzucali dóbr materialnych, a sam Osho mógł się pochwalić kolekcją kilkunastu Rolls-Royce’ów i biżuterią wartą setki tysięcy dolarów. „

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.