Ciekawe

CZEMU DOBRYCH LUDZI SPOTYKA ZŁO?! DR JORDAN PETERSON I TAJNIKI PSYCHOLOGII

Dlaczego dobrych ludzi spotykają złe rzeczy? Dlaczego mnie to spotkało?

Jeśli jesteś niezdolny do czynienia zła, to automatycznie stajesz się ofiarą dla kogoś, kto jest do niego zdolny. Czy zgadzasz się z tym zdaniem? Dr Jordan Peterson, znakomity psycholog kliniczny, wyjaśnia w kilkuminutowej prelekcji sekret mentalności zdobywcy i mentalności ofiary. Więc czy trzeba koniecznie dojść do dość ponurego wniosku, że jako ludzkość dzielimy się na dwie kategorie, czyli na oprawców i ofiary?! Wcale nie. To dużo bardziej skomplikowane, a takie uproszczenie sprawy byłoby sporym błędem.

Są w człowieku jakby dwa pierwiastki, które, co oczywiste, powiążę z odwiecznymi archetypami płci:

  1. bezpieczeństwo, ugodowość, tolerancja, empatia, dobro, poczciwość, kobiecość;
  2. niebezpieczeństwo, ryzyko, nietolerancja, siła, zdolność do zła, własne zdanie, męskość;

Można to podzielić inaczej. Weźmy pod uwagę pierwiastek numer 2, czyli niebezpieczeństwo i męskość. Można go przecież wyrażać na dwa sposoby:

  • asertywność, odwaga, stawianie granic, pewność siebie, umiejętność dbania o swój interes, obrona siebie i innych;
  • agresywność, przemoc, naruszanie granic innych, pozerstwo, egoizm i narcyzm, atakowanie innych;

Dwa przeciwstawne pierwiastki (archetypy) w psychice

Te pierwiastki prawie zawsze są w nierównowadze, co rodzi w człowieku różnorakie problemy. Osiągnięcie równowagi między duchem (męskość) a ciałem (kobiecość), czy też między rozumem (męskość) a sercem (kobiecość), jest określane ezoterycznym terminem Equilibrium. Termin ten posłużył scenarzystom z Hollywood do nakręcenia filmu SF o tym właśnie tytule, w którym totalitarna władza za pomocą przymusowo podawanej farmakologii kasowała ludziom emocje.

Jednak ludzie się przeciwko temu zbuntowali. Bo, patrząc z punktu widzenia jednostki jak i dojrzałego podejścia do duchowości, wcale nie chodzi, by być jakimś wiecznie medytującym mnichem. Który to mnich nie tylko nie czuje nic poza Nirvaną bądź Equilibrium, ale nie umie choćby przypierdolić lujowi który się przyczepił w tramwaju do jego kobiety. Taka „duchowość mnicha” czy też „duchowość medytującej ofiary” jest usilnie promowana w kręgach new age.

O mentalności ofiary, czy też duchowości ofiary w postaci „oderwanego od życia realnego mnicha” pisałem w poniższych artykułach:
Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
Kłamstwo religii które ma wpływ także na Twoje życie. „Czy na pewno Bóg rzekł?”
Dlaczego w Polsce jest wieczna bieda i wieczne „nie da się”? Spojrzenie mistyczne na ten problem
Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale.. NIE wraca!
Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie przegap tego, co ważne!

Równowaga serca i rozumu czyli zdrowa psychika

Ja od dawna proponuje Tobie inną drogę. Ufaj Bogu, ale samochód zamykaj. Mów o pokoju, ale szykuj się do (obronnej) wojny. Mów o pokoju i dyplomacji, ale miej wyjebistą atomówkę w zanadrzu. W wymiarze państwa (Polska) bądź cywilizacji (Biały Człowiek) również potrzebujemy równowagi. Biegun męski dobrze obrazuje slogan prawicowców: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Biegun żeński dobrze obrazuje lewicowy i anarchistyczny kontr-slogan: „Duchowość, Szacunek, Matka Ziemia”. Cóż, potrzebujemy ich obu. Globalna Świadomość i jedna ludzka rodzina póki co jest ideą, która jeszcze nie działa. Wzajemny szacunek i tolerancja też przy takiej mentalności większości ludzi nie działają.

Dlatego by chronić to, co mamy, czyli wysoko rozwiniętą cywilizację, z jej tolerancją i empatią, potrzebujemy tego Boga, Honoru i tej Ojczyzny. Bo innej Ojczyzny, innej cywilizacji i innego systemu nie mamy. One są jakie są, ale pełnią funkcję ochronną przed niewyobrażalną anarchią i zapewniają to minimum rozwoju. Warto też dodać, że nasze europejskie „minimum rozwoju” jest jednak lepsze, niż afrykańskie czy azjatyckie „minimum rozwoju”. Więc nie warto srać w nasze Białe, europejskie, amerykańskie i australijskie gniazdo. Na wiele szczytnych teorii jest jeszcze za wcześnie – o dziesiątki lub nawet setki lat. Ludzkość ewoluuje i będzie ewoluować przez millenia. To, że coś jest w formie idei lub doktryny, nie oznacza, że po wprowadzeniu w życie realne nie doprowadzi do zapaści całego systemu. Tak przecież było nieraz w smutnej historii rodzaju ludzkiego.

Agresja to wymiar negatywny, a asertywność to wymiar pozytywny

Masz w sobie oba pierwiastki (agresja i uległość) które możesz okazywać na dwa różne sposoby. Pierwiastek agresji możesz okazywać będąc aserytwnym, pewnym siebie, wspierającym, znającym swoje granice. Możesz też okazywać go w odmienny sposób – zadając ludziom ból fizyczny i / lub psychiczny. Nie zmienia to faktu, że te dwa pierwiastki i dwa sposoby okazywania każdego z tych pierwiastków zawsze są w każdym z nas. To my decydujemy jak je okazać, kiedy je okazać i tak dalej. Te dwa pierwiastki są odwieczne i każdy z nich jest potrzebny.

Częste są dwa zjawiska. Pierwsze z nich gdy jeden pierwiastek za bardzo się rozrasta kosztem drugiego. Na przykład agresywny i napierdalający się na chodnikach osiłek, lub skrajnie uległa kobieta nie mogąca opuścić partnera-oprawcy. Lub inaczej: na przykład niemęski i potulny mężczyzna nie potrafiący sobie radzić z kobietami, bądź zbyt męska i „zbyt silna” kobieta. Drugie z tych zjawisk polega na tym, że jedną z tych części uznaje się za złą, i wypiera, spycha do głębin podświadomości.

Na przykład „mentalnie wykastrowany” chłopak może spychać do głębin podświadomości swoją agresywną, patriarchalną, dziką stronę. Może negować to, że jest facetem, że ma jaja i tak dalej. To obecnie niezwykle częste zjawisko – mentalnego kastrowania mężczyzn już od dziecka. O tym mówił Hellinger, o tym alarmują psycholodzy, filozofowie, socjolodzy. Mamy wielki kryzys męskości, i jest to zjawisko o wymiarze cywilizacyjnym. Jednak tych mężczyzn nasza cywilizacja potrzebuje. I jednak tego pierwiastka męskiego, np w postaci asertywności, potrzebujemy w psychice. Tego co męskie miało nie być. Miała być masa bez rozumu, bez serca, bez jaj, bez tożsamości, bez narodowości.

Po II Wojnie Światowej wychowano więc całe pokolenia „męskich poczciwin”, które:

  • nie umieją podrywać i uwodzić kobiet – od łagodnych MGTOW którzy kontakty z kobietami mają, po radykalizujących się inceli;
  • nie umieją podnieść buntu przeciwko coraz bardziej zaciskających się kleszczach systemu ekonomicznego;
  • nie umieją się sprzeciwić złu;
  • mają problemy z asertywnością, wyrażaniem własnego zdania;
  • są podatni na psychotechnikę, inżynierię społeczną, reklamę, marketing i psychologię tłumu;
  • jednak największa „psychotechnika” odbywa się w domu, w miejscu pracy, na rodzinnych spotkaniach. Tam wypowiedzenie jakiejkolwiek niepopularnej opinii niemal natychmiast spotyka się z dezaprobatą.

Nadchodzi więc „skręt w prawo”. Wszystko staje się bardziej prawicowe, bardziej „twarde” i bardziej męskie, czyli zupełnie inaczej niż w osławionym 1968 roku. Jest to wyraz mądrości naszej globalnej (nie)świadomości zbiorowej. Ziemia, Natura czy też (nie)świadomość zbiorowa ma swoje prawa. Raz wahadło historii wychyla się ku lewej, kobiecej stronie (romantyzm), a zaraz potem wychyla się ku prawej, męskiej stronie (pozytywizm). Nadchodzące rządy prawicy, wzrost samczości, czy nawet rebelia odrzuconych mężczyzn, przed którą ostrzega dr Jordan Peterson, mogą budzić uzasadnioną grozę. Ale jest to konieczne w celu dokonania synchronizacji systemu. Nie możemy w nieskończoność się uduchawiać, nie możemy w nieskończoność stawać się coraz większą i większą „miękką kluchą”.

Sami tworzymy nasz wspólny system

Patriarchat, państwowość, narodowość i inne elementy systemu mogą budzić bunt, ale to przecież my je tworzymy. To od nas i od stanu naszej świadomości / mentalności zależy, jakie będą te elementy systemu. Wielu ludzi tak bardzo chciałoby zniszczyć system, nie wiedząc, że to my go tworzymy i to my mamy na niego wpływ. Chcą zniszczyć system, tak jak ja przez wiele lat. Sam taki byłem więc znam te rozterki. Tacy ludzie nie proponują rozwiązań, nie pomagają słabym stać się silnymi. Bardzo łatwo zniszczyć system, tylko po jego zniszczeniu porządek zaprowadzają największe i najbardziej agresywne szumowiny.

Jak jest więc z Twoją męskością? Jak jest z Twoim męskim gniewem? Jak jest z Twoimi archetypami Adama i Samaela? Mówmy w końcu o tym, co męskie, bo to nasz czas. Popatrz na powyższy obrazek. Jeśli pojedynczy człowiek zbyt długo tłumi to, co męskie, to znajdzie to w końcu ujście w pijatyce, ćpaniu, mordobiciu lub innym przestępstwie. Jeśli naród zbyt długo tłumi to, co męskie.. To wtedy pojawiają się incele, korwiniści, prawicowcy, PiSowcy, którzy znajdą tego ujście w wymiarze zbiorowym, a więc narodowym.

Poniżej nagranie video z dr Jordanem Petersonem o tym, że warto czasami być złym:

Film ten pochodzi z kanału „Wojna Idei” [LINK TUTAJ]. Ich profil na Facebooku jest TUTAJ [LINK]. Zachęcam Cię do subskrybowania tego kanału, do plusowania jego filmów jak i do wsparcia finansowego tego twórcy, w tych trudnych dla niezależnych autorów czasach.

Moje poprzednie wpisy z wypowiedziami dr  Jordana Petersona możesz znaleźć tutaj:
Potrzebujemy prawdziwego przebudzenia męskości!
Dr Jordan Peterson i jego 12 zaskakujących porad które zmienią Twoje życie!
Feministka wyszła nago na ulicę by udowodnić seksizm rodaków, ale coś jej nie wyszło!
Czemu feministki kochają islamskich macho i nienawidzą białych mężczyzn?
Czy coraz potężniejszy ruch na rzecz emancypacji i wyzwolenia mężczyzn ma sens?

Autor tekstu: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. Jeśli zależy Ci na zwiększaniu czytelnictwa moich wpisów, możesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

38 odpowiedzi »

  1. Dzięki za ten artykuł. Stwierdziłem że muszę pójść do psychologa i odkręcić kilka niedobrych dla mnie problemów…

  2. Dear Jarek.

    Pytasz nas dlaczego dobrym ludziom najczęściej przytrafiają się nieszczęścia.

    Są one różnego rodzaju. Nie czas je tu wszystkie wyliczać.

    Ludzie dobrzy z reguły są bardziej empatyczni i łatwo dają się wkręcić w nie swoje problemy. Oni ciągle są obiektem rozmaitej propagandy.

    Dlaczego to właśnie dobrzy stają się obiektami propagandy?

    Jak sam raczyłeś napisać, to taka propaganda nie dociera do ludzi złych.

    Oni wszystkie dzieje tego świata mają gdzieś. Uznają oni hasło ,, hulaj dusza, piekła nie ma” i mają wszystkich pod piętą.

    Gdyby mieli innych w nosie, to jeszcze nie byłoby tak źle. Ale ci zwani złymi nie dość, że nikomu nigdy nie pomogą, to jeszcze w rozmaity sposób krzywdzą innych. I to nawet wówczas, gdy takie gnębienie innych ludzi nie daje im żadnego materialnego pożytku. Żadnej korzyści. A niekiedy przynoszą one im szkodę.

    Owszem pomogą Tobie, ale i tylko wtedy, gdy liczą na odpowiednio duży rewanż z Twojej strony. Albo chcą wziąć ofiaręœ w dożywotnią niewolę.

    Gdyby tylko mogli, to chętnie gnębiliby Ciebie przez całą wieczność.

    Czym zatem ci ludzie różnią się od zwierząt w ludzkiej skórze? Ano tym, że spora ich część jest diabłami w ludzkim ciele.

    A ludzie dobrzy, ufni najlepiej nadają się na potencjalne ofiary. I rzecz jasna łatwo nimi się stają.

    Dobrego wszak można gnębić właściwie prawie bezkarnie. Bo ten zły potrafi się zemścić i to niekiedy bardzo krwawo.

    Nikogo absolutnie nie namawiam do jakiejkolwiek zemsty. Namawiam Was wszystkich do dużej ostrożności z różnego rodzaju łajdakami. Do jeszcze większej asertywności. I nie za bardzo ufajcie obcym. Często potrafią oni wyłudzać od ludzi pieniądze. Są to na ogół osoby o dużej sile perswazji.

    Tacy ludzie zawsze byli, są tu i teraz i zawsze będą.

    Ludzie ogarnięci filozofiami Wschodu powiedzą, że to los, że jest to wynik karmy z tego lub poprzednich wcieleń.

    Cywilizacja Łacińska z kolei mówi o woli bogów, a później już o woli Boga.

    Ja się w tym temacie nie wypowiadam, aby Wam nie zasugerować jeszcze jednej doktryny, jeszcze jednego systemu przekonań.

    Wiele może zależeć od myślenia danej jednostki. I tu są blokady nałożone od noworodka przez rodzinę, szkołę, religię, otoczenie, a najlepiej piorą mózgi ludzi Zachodu środki musowego przykazu.

    Jeśli ludzi przyrównać do trawy to taka ludzka trawa jest ciągle strzyżona przez jakichś robotników. Metodami tymi są wojny, rewolucje i inne tego rodzaju przemiany społeczne.

    Nożycami takimi są też rozmaite epidemie, których plaga ciągnie się za narodami już od najdawniejszych czasów.

    Zarówno pogański, jak i chrześcijański Rzym nawiedzały liczne epidemie.

    Żadne szczepienia, żadne antybiotyki nie uratują nas przed jakąś nową epidemią. Ona zawsze wybucha, gdy populacja ludzka jest zbyt liczna na jakimś terytorium.

    Dziś żyjemy właśnie w takich czasach. Lemingi, gdy jest ich zbyt wiele dostają szału. Dziś podobnie cała ludzkość szaleje.

    Co i czy i kiedy skończymy jak owe lemingi?

    Oby nigdy. Pozdro od Erika.

  3. Dobrych ludzi spotykają złe rzeczy, ponieważ są wrażliwi, a co za tym idzie, posiadają sumienie.
    Sumienie odpowiada za poczucie winy, a poczucie winy za ściąganie na swoją głowę kary. Jest wina – jest kara, kropka.

    Co innego ci źli – nie ma na świecie sytuacji, z powodu której, dręczyłyby takiego delikwenta, wyrzuty sumienia. Przeciwnie – taki ktoś uważa, że to on został potraktowany nie fair i miał pełne moralne prawo zachować się, w danej sytuacji, tak, a nie inaczej.

    Dobrzy, empatyczni ludzie, sami ściągają kłopoty.
    Poczuciem winy.

  4. Odniosę się do fragmentu:
    „Te pierwiastki prawie zawsze są w nierównowadze, co rodzi w człowieku różnorakie problemy. Osiągnięcie równowagi między duchem (męskość) a ciałem (kobiecość), czy też między rozumem (męskość) a sercem (kobiecość), jest określane ezoterycznym terminem Equilibrium.”
    Mam wrażenie, że co najmniej od czasów, gdy nastały monoteizmy, według których to, co kobiece jest „nieczyste”, a wręcz diabelskie, zarządca systemu „uwziął” się na pierwiastek żeński. Bardzo kobiece kobiety i mężczyźni, którzy mają dużo cech kobiecych, zawsze mieli i nadal mają przerąbane. Po prostu w tym barbarzyńskim, zwierzęcym świecie przejawianie czegokolwiek, co uznawane jest za żeńskie, najzwyczajniej się nie opłaci i prowadzi do tego, że człowiek przestaje być szanowany przez innych i traci szacunek do samego siebie.
    Z tego, że męskie wartości ciągle są stawiane dużo wyżej niż żeńskie (właściwie żeńskimi się nieustannie gardzi) wynika, że patriarchat nigdy się nie skończył. Cyklicznie następują tylko po sobie jego mniej lub bardziej opresyjne formy. I pewnie będzie tak się działo, dopóki ludzkość nie dorośnie i nie zrozumie, że pierwiastki męski i żeński w każdym człowieku są równie ważne, stanowią nierozerwalną całość i tłumienie lub deprecjonowanie któregokolwiek z nich przynosi szkodę dla każdego niezależnie od płci. Ale dopóki system jest tak skonfigurowany, że wszystkim ludziom łatwiej jest przeżyć, gdy tłumią w sobie cechy żeńskie, a przejawiają na zewnątrz zachowania uznawane za samcze, Equilibrium będą w stanie osiągnąć tylko najbardziej świadome i najsilniejsze psychicznie jednostki.

  5. Jarek pisze o problemach mężczyzn w obecnych czasach, ale my też nie mamy lekko. Dziewczynka niemal od kołyski musi walczyć o to, żeby móc spędzać czas równie miło jak jej koledzy (bo „dziewczynce nie wypada”). Jeżeli nie ma duszy buntownika, to nawet jeśli jej płeć jest akceptowana przez rodziców, ma w zasadzie przerąbane do końca życia. Może już wtedy uwierzyć, że bycie kobietą jest złe i przyjście na świat w takiej formie jest jakąś karą. A od tego jest tylko mały kroczek, aby w każdej dziedzinie życia przejawiać mentalność ofiary. Uległa kobieta nie tylko zarabia mniej niż mężczyźni i jej bardziej przebojowe koleżanki, ale jest często bita lub poniżana przez swego partnera. Pracy, którą wykonuje dla swego mężczyzny czy dla dzieci, nikt nie docenia. Jeżeli chce poświęcić się dla rodziny i rezygnuje z pracy zarobkowej, jest wręcz uważana za pasożyta.
    Jeśli potrafi się postawić i przekona dorosłych, że też zasługuje na to, by się fajnie bawić, to żeby zostać równoprawnym członkiem „gangu” chłopaków, a nie tylko być z litości dopuszczana do niektórych zabaw, nie ma prawa okazać, że brzydzi ją zdechła mysz, pająk, czy jakiś paskudny robal, musi na każdym kroku udowadniać, że jest odważna, a gdy trzeba – użyć piąstek i rozdzielić parę kopniaków. Ponieważ zazwyczaj jest fizycznie słabsza i nie biega równie szybko, jak chłopcy, to żeby zasłużyć na szacunek, powinna być zwinniejsza, albo na przykład wyżej wspinać się na drzewa czy skakać z większej wysokości. A jeśli jest bardzo wrażliwa i nie potrafi powstrzymać łez, gdy komuś w realu lub tylko w bajce dzieje się krzywda, to musi być przynajmniej lepiej wygadana, bardziej kwieciście niż koledzy przeklinać i mieć zawsze tysiąc zwariowanych pomysłów na minutę. To wcale nie jest łatwe dla małej dziewczynki i nie każda potrafi temu sprostać.
    Tak zaczyna się kastracja mentalna kobiety (może nie jest to dobre określenie, bo tą kobietą tak naprawdę ona wewnątrz cały czas jest, tylko tego nie okazuje, bo wie, że nie warto) z jej własnej woli, która ma tę dobrą stronę, że łatwiej jej będzie przetrwać w dżungli zwanej szkołą. Jeśli jeszcze będzie pić i palić, przez ten etap życia, jeśli jest wystarczająco inteligentna, przejdzie bezboleśnie. Wprawdzie wydawać się może jeszcze mniej kobieca, ale przynajmniej nie ucierpi jej poczucie własnej wartości i nie nabierze przekonania, że jest człowiekiem drugiej kategorii.
    W dorosłym życiu będzie radzić sobie całkiem dobrze. Z czasem może nauczyć się łączyć w sobie w harmonii pierwiastek męski i żeński bez uszczerbku dla własnej godności.

      • Dzięki, katharos. 🙂 Te przemyślenia chodziły za mną od paru dni, ale nie miałam czasu ani natchnienia, żeby je spisać. A dzisiaj się zawzięłam. 🙂

        • I dobrze, że się zawzięłaś.
          Tylko, niestety, do niewielu Twój wpis dotrze, a wielka szkoda, ponieważ to kwintesencja. Każda kobieta powinna to wiedzieć, lub uświadomić to sobie.
          Ja też mam problem bycia ”ofiarą” – wzorowa uczennica z plakietką ”wzorowy uczeń”, i wiele różnych innych szkół dla ”porządnych dziewcząt” trwale ukształtowały mój światopogląd – dygaj, uśmiechaj się, nie klnij, nie grymaś, ustępuj głupszemu, młodszemu, starszemu, urwał. Wszystkim ustępuj najlepiej.
          Nie buntuj się, nie narzekaj, nie grymaś i rób tak, żeby zadowoleni byli inni. Nie ja – inni.

          • „…dygaj, uśmiechaj się, nie klnij, nie grymaś, ustępuj głupszemu, młodszemu, starszemu, urwał. Wszystkim ustępuj najlepiej.
            Nie buntuj się, nie narzekaj, nie grymaś i rób tak, żeby zadowoleni byli inni. Nie ja – inni.”
            Mi też te zasady wpajano, ale na swoje szczęście byłam na nie oporna, a wszystko, co przystoi robić grzecznej dziewczynce wydawało mi się nudne. W szkole udawało mi się zwykle uniknąć kary za moje wybryki, bo jakoś nikt na mnie nie doniósł, a jeśli samo się wydało, używałam uroku osobistego. Pod tym jednym wzgędem jednak dziewczynki mają łatwiej.

            • Jeśli umieją ten urok wykorzystać. Osobiście nigdy tego nie robię.
              Jestem zimna. Niedostępna. Nieprzyjemna. Niemiła.
              Do bólu.
              Faceta, który się na mnie gapi, mam ochotę kopnąć. W twarz, heh 😉

            • Właśnie moja młodsza kotka wróciła z włóczęgi. Mogę iść spać. 😉 Ostatnio jak ją zostawiłam na noc na dworze, wróciła do domu po południu podkulawiona. Najprawdopodobniej pogryzła się z jakimś kotem. Też nie jest grzeczna dziewczynką, podobnie jak jej pani. 😀

            • No „ładnie”, bo moja starsza, 20letnia kotka miała problem z pazurkami – ropiały jej dwa i czułam smród. I zaczęło się leczenie. Antybiotyk itd.
              A skoro Twoja kotka wróciła, to faktycznie – ulga i możesz sobie spokojnie zasnąć. Ach te koty 🙂

            • Koty są po prostu niesamowite. 🙂 Amerykańska poetka i miłośniczka kotów Jean Burden kiedyś napisała: „Pies jest prozą, a kot poezją.” I miała rację.
              Jeszcze Ci wrzucę coś fajnego, dopóki nie zakazali linków i memów, może tego nie widziałaś.

              https://besty.pl/3828290

            • Ten piesek słodki maluszek ;-), ale oglądałam filmiki o zwierzętach, i był jeden o tym, jak bardzo kot przeżywa krzyki i upominanie. Ten na filmiku zakrywał łapką oczy.
              Moja kotka też kiedyś zachowała się podobnie – nakrzyczałam na nią, jej było wstyd i wtedy obiecałam sobie, że już nigdy nie podniosę głosu na żadne zwierzę.

            • Ja na swoje też nie krzyczę, tylko mówię, że nie wolno, jeśli broją. Mam wrażenie, że rozumieją te słowa, ale później i tak robią coś na diabła. 🙂

            • Bo te cwaniaki rozumieją.
              Teraz leży obok mnie młodsza Sheeva, z wystawioną końcówką różowego języczka, o – właśnie schowała.
              Kot wychowywany przez człowieka od kocięcia, zna go bardzo dobrze, zna przyzwyczajenia, radości i smutki, rozkład dnia, potrafi rozpoznać, kiedy człowiek jest zadowolony, a kiedy smutny, bądź wściekły.
              Psy też to potrafią.
              Zwierzęta są wspaniałe, koty dodatkowo są piękne.

  6. Mam jeszcze jedną refleksję na temat inceli, ale nie będę już wracać do artykułu na ich temat. Wydaje mi się, że nie są oni „wytworem” obecnych czasów. Żyli w każdej epoce, tylko dawniej albo szli do klasztoru, albo na przykład zaciągali się do wojska. Jeśli któryś nie zginął na wojnie i udało mu się wzbogacić, znajdował sobie żonę w dojrzałym wieku. Podobnie jak ci, którzy dorabiali się majątku ciężką pracą.

    • Żyli w każdej epoce, ale teraz ma miejsce kilka dodatkowych czynników. Osłabienie siły męskiej (symboliczne cezury czasowe to 1968 – 2016), nienawiść feministek, nieobecność ojców i „mentalne kastrowanie” milionów synów przez matki – uniemożliwiło im to stanie się mężczyznami. A do tego doszło jeszcze to, że kobiety się wyemancypowały, a my zostaliśmy w tyle o co najmniej 70 lat. W konsekwencji tego, do obowiązków i „obciążeń” patriarchalnych dojebali nam obowiązki i „obciążenia” nowego wspaniałego świata, w którym „tego co męskie” miało nie być.

      Idzie więc srogi i marsowy gniew i bunt mężczyzn. Za dekadę chłopak który poda pomocną dłoń i rozpłacze się na wspólnie oglądanym filmie będzie skarbem. To ostatnie lata jako takiego spokoju w dziedzinie relacji damsko-męskich, które zostały zdewastowane w taki sposób, w jaki tylko można. Tutaj już w 2010 roku futurolog Imran Khan wspomina o nadchodzącym buncie mężczyzn i o tym, że w najbliższych latach relacje zostaną już całkowicie zdewastowane. Pomylił się co do daty – nie w 2020, ale np w 2025, 2030. Kwestia dekady, bo dziś dekada to tyle wydarzeń, informacji i przemian, co tysiąc lat w czasie średniowiecza. Tu link do jego artykułu:
      https://justpaste.it/jswk

      Jak pisałem o tym w swoich felietonach w 2016 roku (że wahadło historii się odwróci) to wszyscy się pukali w czoło. Teraz nawet mnie szokuje to, co się dzieje. 😉 Już tuż po pamiętnym 1968 roku Robert Anton Wilson mówił, że w przyszłości „konserwatyści staną się liberałami, a liberałowie konserwatystami.” 😉

      „W wojnie tej prawa strona wykorzystała przeciw lewicy jej własną broń: kontrkulturową, ironiczną, ikonoklastyczną estetykę. Aktywistom internetowych kulturowych wojen z prawa udało się przedstawić swój obóz jako prawdziwie „antysystemowy” i „wolnościowy” – w przeciwieństwie do nudnej, sztywnej, pełnej cenzorskich zapędów, skrępowanej „poprawnością polityczną”, pozbawionej poczucia humoru strony lewicowo-liberalnej. Na każdy zarzut naszej strony alterprawica odpowiadała bezczelnie, że poglądy, jakie liberałowie atakują jako rasistowskie czy mizoginiczne, są po prostu żartem, którego opanowani purytańskim żarem, poważni jak bolszewiccy komisarze polityczni „bojownicy sprawiedliwości społecznej” po prostu nie łapią.”
      DALEJ: http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/majmurek-jak-tumblr-lewica-przegrala-z-south-park-prawica/

      Cytat: „A efekt jest taki, że setki samotnych, pozbawionych perspektyw chłopców, niekiedy ofiar przemocy w domu i szkole, znajduje w manosferze wyjaśnienia swoich niepowodzeń. Kolejne tysiące – tych może i lepiej sytuowanych, lecz niewystarczająco krytycznie myślących, by zdemaskować trollerską prowokację – z ekscytacją przyklaskuje językowi, który negocjuje normy („poprawność polityczną”) narzucone im przez świat. Jakaś niewielka część skłonna jest przy tym nawet do popełnienia zbrodni. Mainstream się natomiast na to wszystko oburza – ku uciesze wszystkich poprzednich – i bezsilnie obserwuje, jak manosferyczna – czy jakakolwiek inna w podobie – bańka dojrzewa i pęcznieje. O nowych wyznawców, ekspertów i kanały komunikacji.”
      DALEJ: http://krytykapolityczna.pl/felietony/kaja-puto/w-sprawie-legalizacji-gwaltow/

      To powyżej to strony i publicyści liberalni, a więc „ich”. Męskich łez nikt nie chce widzieć i nikt nie chce o nich słyszeć. Ale nie da się już tego histerycznie zakrzyczeć: „mizoginizm, rasizm itepe itede”. Nie da się już powiedzieć, że problemu nie ma. Dywan pod który zamiata się niewygodne tematy, czy szafa w której upycha się kolejne trupy nie mają nieskończonej pojemności.

      • Post na wykopie:

        Cytat: „Była sobie pewna brytyjska kobieta (bodajże CEO z jakiejśtam firmy z branży modowej). Wypisywała na twitterze rozmaite rzeczy będące typowym feministyczno-lewicowym zrzędzeniem na mężczyzn i tak dalej (obrazek we wpisie powiązany).
        Kilka dni temu ta sama kobieta żaliła się, że w metrze została zaatakowana przez pewnego mężczyznę o bliskowschodnim wyglądzie (w Wielkiej Brytanii nazywanego eufemistycznie „Asian”). No niby spoko, atak, jakich wiele, nic strasznego. Ale owa kobieta oburzyła się na to, że DWAJ BIALI MĘŻCZYŹNI WYGLĄDAJĄCY NA KLASĘ ŚREDNIĄ, którzy stali obok, PO PROSTU SOBIE POSZLI i nie pomogli jej. Nie byli białymi rycerzami ratującymi z opresji silną i niezależną kobietę. I bardzo dobrze, bo to ich bezpieczeństwo powinno było być dla nich najważniejsze.”

        Tu screen z jej wypowiedziami – w pełni popierała w nich multi-kulti:

        A poniżej komentarz jakiegoś zdesperowanego incela:

        Cytat: „Feminizm to po prostu taki wielki shit test. One chcą tych mężczyzn, chcą, żeby robili rozpierdol, bo są oni uosobieniem testosteronu, władzy, siły — cech budzących pożądanie na biologicznym poziomie (btw, z tego samego powodu mężczyźni skazywani za ciężkie przestępstwa dostają tony listów od kobiet). Zauważ też, że ona NIE BYŁA ZŁA na swojego „azjatyckiego oprawcę”. Nie zdziwiłbym się nawet, gdyby przyznała się do tego, że wywołał u niej „gina tingles”, a ona chętnie by mu się nawet w tym metrze oddała. Tutaj problem był w tym, że potencjalny betafrajer nie zgodził się na bycie betafrajerem.”

        A na serio, feminizm już jest najbardziej znienawidzoną doktryną na świecie i będzie to eskalowało coraz bardziej. Że też kurwa przyszło mi żyć w „ciekawych czasach” :/ Na pewno nie będzie czegoś takiego jak friendzone, mężczyźni wręcz będą mieli „przelicznik” w głowie i myśl: „A co ja za to dostanę”. 😉

        A tu sama kobieta mówi, że narracja feministek o friendzone jest gorzej niż fałszywa:

        Cytat: „Jak często działa popularny układ „zostańmy przyjaciółmi”? Karen Straughan o tym jak działa friendzone i dlaczego feministki nienawidzą „dobrych chłopców” narzekających na bycie w nim.”

        • Mój poprzedni komentarz miał być pod Twoją wcześniejsza wypowiedzią. 🙂
          Ciekawa jestem, czy kobieta, o której piszesz), byłaby wdzięczna tym białym panom, gdyby udzielili jej pomocy. Z jej wypowiedzi wynika, że chyba niekoniecznie. 😉
          Mam wrażenie, że współczesne feministki wcale nie są silnymi, niezależnymi kobietami. Siła człowieka w ten sposób się nie przejawia. Są to małe, zagubione, hałaśliwe i ciężko przestraszone dziewczynki. Poczucia bezpieczeństwa szukają one na zewnątrz i oczekują tego, żeby zapewnili im je mężczyźni. Ponieważ najwyraźniej uważają, że biali są zbyt słabi, szukają siły u islamistów. Są widocznie tak zdesperowane, że nie przeszkadza im, że tę swoją siłę wyrażają oni w negatywie. Brak logiki u niektórych z nich i do tego zakłamanie po prostu poraża.
          Przyznam szczerze, że do niedawna miałam niewielką wiedzę na temat feministek, bo ich działania mnie nie interesowały. Byłam święcie przekonana, że naprawdę zależy im na kobietach i walczą o lepszy los dla nich. Te żyjące w dawnych czasach zrobiły dla kobiet bardzo dużo dobrego, a współczesne robią złą robotę dla obu płci i nie będę się licytować, komu szkodzą bardziej.
          O friendzone już kiedyś wyraziłam swoje zdanie. Przyjaźń damsko – męska tak, ale na równych prawach, bez deptania czyjejś godności i robienia złudnych nadziei.
          O pożądaniu przez wiele kobiet silnie testosteronowych mężczyzn nie napiszę, bo tego nie rozumiem. Widocznie kobiety pozbawione instynktu macierzyńskiego nie są przez naturę zmuszane do szukania najsilniejszych genów. 🙂

      • Każdy ma prawo do szczęścia, ale nie kosztem drugiego człowieka i naruszania jego granic. Nie wiedziałam, że w USA alimenty dla kobiet po rozwodzie są przyznawane na taką skalę. To nie jest sprawiedliwe. Rozumiem przypadki, gdy bogaty mąż chce wymienić żonę na nowszy model, albo się nad nią faktycznie znęca, ale w pozostałych przypadkach to nie powinno mieć miejsca.
        Dziećmi powinna się zajmować i matka, i ojciec (chyba, że któreś jest psychopatą) i oboje w równym stopniu łożyć na ich utrzymanie. Jeśli ktoś dobrowolnie zechce przeznaczyć na ten cel większą kwotę, to w porządku.
        Natura bardzo źle to urządziła, że stan zakochania nie trwa do czasu, gdy dzieci dorosną. Są one nieszczęśliwe, gdy ojciec i matka się rozwodzą, ale myślę, że również wtedy, gdy żyją w rodzinie, w której rodzice mają siebie dość i się nienawidzą. Dzieci zawsze to czują i często obwiniają o to siebie. Tkwienie w związku, w którym nie ma miłości też jest horrorem. Niektórzy poświęcają swoje szczęście i rozwodzą się dopiero wtedy, gdy dzieci opuszczą dom. Ale jest to prawdziwe bohaterstwo i nie każdego na to stać. To, co jest dobre dla systemu, często unieszczęśliwia jednostki.
        Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że obecnie kobiety są mniej szczęśliwe niż kiedykolwiek. Mimo tego, że ich życie nie jest różami usłane, nigdy nie miały tak dobrze, jak teraz (nie wiem, jak było we wczesnych czasach pogańskich, bo zwykle na historii odrabiałam lekcje 😉 ). Jeśli nie urodziły się księżniczkami lub hrabiankami, zwykle nie mogły się uczyć, nawet jeśli bardzo chciały. Bardzo często nie mogły wychodzić za mąż z miłości. Były zmuszane do małżeństwa z mężczyznami nawet o 10 lub więcej lat starszymi. Jaki mężczyzna chciałby być zmuszony do poślubienia kobiety brzydkiej, niezgrabnej, niemiłej albo starej, jeśli nie zaślepiła go miłość? Dla mnie aranżowane związki, na które ktoś nie wyraża zgody, są zwykłym stręczycielstwem, a tkwienie w nich dla korzyści majątkowej – prostytucją. Smutne, że często wymuszoną. (Kobiety po prostu wtedy nie wiedziały, że można jeść szczaw i mirabelki. 😉 ) Pół biedy, jeśli tacy małżonkowie potrafili się dogadać i każde znajdowało sobie kochanka. Gorzej, gdy mogło to robić tylko jedno z nich (znając trochę ówczesne realia przypuszczam, że częściej był to mężczyzna). Wtedy to drugie musiało czuć się totalnie odarte z godności. To jak tu mówić o szczęściu?
        Mężczyźni powinni wzmocnić swoją siłę, tylko w mądry sposób. Jeśli się to uda, czego im bardzo życzę, będzie to korzystne dla obu płci.
        Jeśli chodzi o inceli, to część z nich zachowuje się jak mali chłopcy, którym mama nie chce kupić zabawki. Jeśli wywołają rebelię poleje się krew, nastąpi fala gwałtów i staną się oni grupą dużo bardziej znienawidzoną niż feministki, a dobre chłopaki oberwą rykoszetem. Podobnie jak dobrym kobietom dostaje się za feministki. Nikt i nic nie pomoże człowiekowi, jeśli on sam sobie pomóc nie chce. Ale najbardziej poszkodowane będą właśnie te kobiety, które mężczyzn szanują, bo wydaje mi się, że to nie na feministkach, ale na nich właśnie skupi się gniew inceli i wszystkie jego konsekwencje. Silne kobiety jakoś sobie poradzą, ale tych delikatniejszych mi żal, bo jeśli patriarchat przyjmie bardziej opresyjną formę, a na to się zanosi, to one będą najbardziej gnojone.
        Później nastąpi rebelia kobiet. A dzietność będzie cały czas spadać.
        Gdy poczytałam posty zamieszczone w jednym z podlinkowanych artykułów, miałam wrażenie, że są one pisane przez ludzi psychicznie chorych, albo przez gimbazę dla jaj.

        • To ja już się boję, ponieważ należę do tych delikatnych kobiet, niestety.
          Chciałabym być francą, ale nie potrafię, chociaż czasem zdarza mi się.
          Posiadam cenną umiejętność ranienia słowem. Do krwi. Później jednak żal mi takiego głupka, i on to wykorzystuje.
          Eeeeee, nie dogadam się z facetami. Nie ma szans.
          I stało się. Zakochałam się w kobiecie. Tak mi się przynajmniej wydaje……………

          • „I stało się. Zakochałam się w kobiecie. Tak mi się przynajmniej wydaje…”
            To wspaniale! 🙂 Miłość to cud i wielki dar. Nie będę włazić z butami w Twoje życie, choć ciekawość mnie zżera. 🙂
            „To ja już się boję, ponieważ należę do tych delikatnych kobiet”
            Nie przejmuj się. Jasnowidzem to ja nie jestem. Info o silnym zwrocie w prawo wzbudziło mój niepokój, bo nie bardzo ten zwrot sobie potrafię wyobrazić i nie wiem, czy jeszcze mogę spać spokojnie, czy już zacząć na nowo hodować kły i pazurki.

            • Zakochałam to za ”duże” słowo. Lepsze w tej sytuacji będzie zauroczyłam, lub zafascynowałam. Fascynuje mnie to, jakie uczucia wzbudza we mnie ta kobieta, choć nie poznałam jej osobiście.
              Pewnego dnia, całkiem niedawno, zauważyłam, robiąc zakupy w Biedronce, że przygląda mi się pracująca tam babka. Gdyby była facetem, ten sposób patrzenia nie zdziwiłby mnie, ale w tej sytuacji, sama nie wiem. Może coś sobie uroiłam?
              I tak nie to jest ważne. Istotne jest to, że uświadomiłam sobie, iż kobiety potrafią być interesujące, również seksualnie, ale przede wszystkim potrafią być uczciwe i wierne, no i nie są skrajnymi egoistkami, tak, jak faceci.
              Ten egoizm, dla mnie , jest nie do przejścia. NIGDY GO NIE ZAAKCEPTUJĘ.
              Bardzo chciałabym ją poznać.

        • „Jeśli chodzi o inceli, to część z nich zachowuje się jak mali chłopcy, którym mama nie chce kupić zabawki. Jeśli wywołają rebelię poleje się krew, nastąpi fala gwałtów i staną się oni grupą dużo bardziej znienawidzoną niż feministki, a dobre chłopaki oberwą rykoszetem. Podobnie jak dobrym kobietom dostaje się za feministki.”

          Też tak uważam. Wszystko po to, aby nie było zgody i jedności. Najlepiej zawsze wykorzystać frustratów i siłę tłumu, gdzie nawet dobre jednostki zmieniają się w barany …

        • Czasem jak ktoś nie ma problemu przychodzi ktoś i mówi, no zobacz…. i tak mamy femi-nazistki i samce-ubolewajce ….. jedni i drudzy nie mają nic poza chcicą i swoją świętą wojną …

SKOMENTUJ ARTYKUŁ:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.